| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
kamyl

Dołączył: 24 Gru 2005 Posty: 12 Skąd: Pasłęk
|
Wysłany: Sob Wrz 01, 2007 10:46 am Temat postu: Kto jest lepszym showmanem Bono czy Freddie Mercury? |
|
|
Słucham tych 2 zespołów i tak się zastanawiam kto jest lepszy.....Freddie ze swoim talentem do szokowania czy Bono z chęcią pomocy innym.
Na forum U2 też zadałem takie pytanie
pozdrawiam _________________ Love Kills...so ....May The Force Be With You! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Het

Dołączył: 26 Lis 2006 Posty: 742 Skąd: Krapkowice-Otmęt
|
Wysłany: Sob Wrz 01, 2007 10:58 am Temat postu: |
|
|
| jako że bardziej (o wiele) wolę Queen to jednak Freddie. Mam kaca i nie będę dalej uzasadniał swojej odpowiedzi ;p |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mariusz

Dołączył: 17 Maj 2005 Posty: 2411 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Sob Wrz 01, 2007 11:01 am Temat postu: |
|
|
Tematów tego typu można zrobić mnóstwo...Porównań jednych do drugich...Powiem tylko, że za odpowiedż wystarczy mi występ na Live Aid. I tyle... _________________ There Must Be More To Life Than This |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dominik89

Dołączył: 23 Lut 2005 Posty: 2187 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Wrz 01, 2007 11:05 am Temat postu: |
|
|
| Mariusz napisał: | | Tematów tego typu można zrobić mnóstwo...Porównań jednych do drugich...Powiem tylko, że za odpowiedż wystarczy mi występ na Live Aid. I tyle... |
Dokładnie, ludzie chcą rozrywki a Freddie dokładnie im to dawał, jak dla mnie jedyną osobą która może z nim stać na 1 miejscu w konkurencji Showman jest Michael Jackson _________________ Łosiu
Tom po lewej to arcymistrz chytrości i łasości xP |
|
| Powrót do góry |
|
 |
PiotreQ

Dołączył: 03 Kwi 2005 Posty: 4957
|
Wysłany: Sob Wrz 01, 2007 11:08 am Temat postu: |
|
|
1. Dla mnie zdecydowanie Freddie - dlatego tutaj jestem
2. Mariusz, co miałeś na myśli pisząc, że było widać kto się przejmował innymi, a kto pajacował?
3. I czemu to zedytowałeś?  _________________
Vice Maskotka Forum 2007
Vice Człowiek Roku Forum 2008
PiotreQrmx.com - Remixy Queen
QueenBootlegs.com - Bootlegi Queen |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mariusz

Dołączył: 17 Maj 2005 Posty: 2411 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Sob Wrz 01, 2007 11:12 am Temat postu: |
|
|
Piotrek, wyedytowałem to, ale skoro to wychwyciłeś... Sam chyba widziałeś, jaki ten koncert był ważny dla tych wszystkich ludzi i tych, dla których miały być przeznaczone te pieniądze. A Bono...no cóż, dla niego ważniejsze były panienki...Ośmieszył się totalnie!!! Zaś Freddie pokazał coś, co można nazwać MISTRZOSTWEM!!! I za to jest dla mnie niedoścignionym wzorem Showmana, ale także Człowieka!!! _________________ There Must Be More To Life Than This |
|
| Powrót do góry |
|
 |
PiotreQ

Dołączył: 03 Kwi 2005 Posty: 4957
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
ZanziMan
Dołączył: 30 Mar 2007 Posty: 51
|
Wysłany: Sob Wrz 01, 2007 11:50 am Temat postu: |
|
|
Ale się uśmiałem widząc to pytanie.....
hahaha....
Oczywiście, że Freddie.... a wogóle był ktoś lepszy??  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mike

Dołączył: 26 Sie 2004 Posty: 4802 Skąd: Łódź
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Werty
Dołączył: 06 Lut 2006 Posty: 1310
|
Wysłany: Sob Wrz 01, 2007 12:53 pm Temat postu: |
|
|
| mike napisał: | | Ja jestem lepszy... |
Cały mike.
BTW
Bardzo dziwny temat. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gnietek

Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 936 Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)
|
Wysłany: Sob Wrz 01, 2007 1:02 pm Temat postu: |
|
|
Hmmm... A od kiedy to Bono jest showmanem?  _________________ Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Sob Wrz 01, 2007 1:48 pm Temat postu: |
|
|
Akurat podczas Live Aid to właśnie Bono i Bowie byli jedynymi, którzy w kategorii robienia show zbliżyli się/dorównali Mercury'emu.
O wykonaniu "Bad" U2 podczas tego koncertu można by pisać eseje, to jest po prostu coś wspaniałego. Bono był też wspaniały podczas "Sunday Bloody Sunday", pełen energii, zaciętości, zaangażowania...
| Mariusz napisał: | | A Bono...no cóż, dla niego ważniejsze były panienki...Ośmieszył się totalnie!!! |
Sorry, ale to właśnie po Bono widać było przejęcie tym całym wydarzeniem. Mówienie, że ważniejsze były dla niego te panienki, które wyciągnął z tłumu jest nieco niepoważne. Dobra, może to było trochę pretensjonalne ale jednocześnie spontaniczne, dla pokazania całej niezwykłości tego dnia. A już Bono w całym przekroju jego kariery trudno nazwać panienkożercą (od 30 lat w związku z jedną kobietą)
Bono ma wielką charyzmę i jest wspaniałym artystą. Ale w kategorii "elektryzowanie tłumów" jednak chyba ustępuje Freddiemu, który w tej dziedzinie był niezwykłym fenomenem. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mariusz

Dołączył: 17 Maj 2005 Posty: 2411 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Sob Wrz 01, 2007 4:26 pm Temat postu: |
|
|
| le_mmor napisał: | Akurat podczas Live Aid to właśnie Bono i Bowie byli jedynymi, którzy w kategorii robienia show zbliżyli się/dorównali Mercury'emu.
O wykonaniu "Bad" U2 podczas tego koncertu można by pisać eseje, to jest po prostu coś wspaniałego. Bono był też wspaniały podczas "Sunday Bloody Sunday", pełen energii, zaciętości, zaangażowania... |
Może i tak; ja mam inne zdanie na ten temat...
| le_mmor napisał: | | Sorry, ale to właśnie po Bono widać było przejęcie tym całym wydarzeniem. Mówienie, że ważniejsze były dla niego te panienki, które wyciągnął z tłumu jest nieco niepoważne. Dobra, może to było trochę pretensjonalne ale jednocześnie spontaniczne, dla pokazania całej niezwykłości tego dnia. A już Bono w całym przekroju jego kariery trudno nazwać panienkożercą (od 30 lat w związku z jedną kobietą) |
OK, może żle się wyraziłem...Miałem na myśli sam fakt, który wydał mi się BARDZO niepoważny...Skoro chciał podkreślić niezwykłość tego dnia, mógł to zrobić w inny sposób(vide Freddie...). I wcale nie twierdzę, ze jest 'panienkożercą', jak się wyraziłeś... _________________ There Must Be More To Life Than This |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Sob Wrz 01, 2007 4:33 pm Temat postu: |
|
|
| Mariusz napisał: |
y...Skoro chciał podkreślić niezwykłość tego dnia, mógł to zrobić w inny sposób(vide Freddie...) |
No tak, ale co miał jeszcze zrobić innego? Zaśpiewał tak, że skarpetki spadały - i chodzi tu nie o warunki głosowe, bo nie ma ich bardzo wielkich, ale właśnie o zaangażowanie i pasję. Ja nie twierdzę, że ten gest z dziewczynami z widowni był jakiś epokowy, ale można pod niego podpiąć fajną wymowę - że w tym wszystkim chodzi o ludzi i takie tam naiwności  _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Sob Wrz 01, 2007 6:03 pm Temat postu: |
|
|
Porównanie bardzo dziwne, bo to kompletnie inni ludzie. Ale jako że U2 mnie nie rusza prawie w ogóle, a Queen to jeden z moich ulubionych zespołów - wybieram Freddiego. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mariusz

Dołączył: 17 Maj 2005 Posty: 2411 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Sob Wrz 01, 2007 7:02 pm Temat postu: |
|
|
| le_mmor napisał: | | No tak, ale co miał jeszcze zrobić innego? |
Nie chodzi o to, co miał jeszcze zrobić...Chodzi o to, co zrobił! Powinien się skupić na występie i tylko do tego mam zastrzeżenia, bo nie twierdzę, ze nie zaśpiewał z pasją i z zaangażowaniem! Tyle.  _________________ There Must Be More To Life Than This |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mattey

Dołączył: 08 Lip 2006 Posty: 1417 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Sob Wrz 01, 2007 9:16 pm Temat postu: |
|
|
Akurat z tego co mówią eksperci i sam widziałem, to U2 na Lie Aid dał (prawie) tyle samo czadu co Queen. Ale to był jednostkowy występ, bo koncert z Freddiem oglądam jak zahipnotyzowany. Ależ on miał energii! Nie ma wątpliwości, że przebija Bono o kilka klas. _________________ Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!
wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!
wg NARa: Drugi Fenderek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hamburger

Dołączył: 22 Maj 2007 Posty: 215 Skąd: z fabryki wafelków
|
Wysłany: Sob Wrz 01, 2007 10:03 pm Temat postu: |
|
|
| Mariusz napisał: | Piotrek, wyedytowałem to, ale skoro to wychwyciłeś... Sam chyba widziałeś, jaki ten koncert był ważny dla tych wszystkich ludzi i tych, dla których miały być przeznaczone te pieniądze. A Bono...no cóż, dla niego ważniejsze były panienki...Ośmieszył się totalnie!!! Zaś Freddie pokazał coś, co można nazwać MISTRZOSTWEM!!! I za to jest dla mnie niedoścignionym wzorem Showmana, ale także Człowieka!!! |
Hmm, tu muszę odpowiedzieć.
Z pewnością można powiedzieć, że muzycznie Mercury prześcignął Bono, dublując go kilkakrotnie i takie tam trele morele, ale Twoja wypowiedź co do podejścia tych dwóch muzyków do celu tego całego zjawiska, jakim było Live Aid, jest bardzo zakłamana i bardzo krzywdzi wokalistę U2! Niestety, jeśli chodzi o podejście do takich poważnych spraw, to Freddie nigdy wokaliście U2 do pięt nie dorastał. Bono ma przesłanie, jakie ma, i każdy mógł być na 100% pewien, że w takim zjawisku, jak Live Aid, wystąpi. Natomiast, jeśli chodzi o Queen, można było podejrzewać, że wystąpią lub nie wystąpią. Nie byli kojarzeni ani z jakimś przesłaniem dotyczącym pomocy komukolwiek, ani z tego typu akcjami. Dlatego dla Mercury'ego z pewnością waga tego występu była miliard razy mniejsza niż dla Bono. Dodam coś jeszcze. Nie wiem, dlaczego nie mówi się w ogóle o tym, jak rok wcześniej Queen złamał postanowienia ONZ i odbył serię koncertów w RPA (wiecie, reżim, apartheid i te sprawy). W każdym razie wtedy było sporo szumu związanego z tym wydarzeniem. Queen został wpisany przez ONZ na czarną listę zespołów (nie było ich wiele), prasa i wielu fanów krytykowało grupę za to, co zrobili. I tak się dziwnie składa, że dopiero wtedy członkowie zespołu zaczęli działać charytatywnie! Dziwnie szybko wpłacili jakieś pieniądze do fundacji na rzecz ślepych i głuchych, a potem trafiła się właśnie ta świetna okazja - Live Aid. Wreszcie mogli uciszyć ten nieprzyjazny szum wokół siebie. Ale wszystko wskazuje na to, że ich działania miały właśnie tylko taki cel - dzięki nim odzyskali spokój. To jest dwulicowość. Wolę, jak ktoś nie wpłaca na żadne akcje i nie udaje, że takie sprawy go poruszają, niż jak wykorzystuje takie zjawiska jedynie do własnych celów (a pomoc komuś tam - to przy okazji). Nie porównujmy kogoś, kto udziela się w takich sprawach, z kimś, kto jednorazowo się udzielił, i to w celu raczej niezgodnym z duchem całego zjawiska. Mnie się za każdym razem, kiedy oglądam Live Aid (lubię to oglądać, bo Queen naprawdę dał tam czadu), trochę robi smutno, bo tak wiele w tym obłudy... I jeszcze potem obłudna wypowiedź Rogera Taylora: "To wspaniałe uczucie, kiedy wszyscy występujemy bez tego uczucia, że konkurencja nas zżera, bez uczucia rywalizacji." To jest dopiero zakłamanie i bezczelność :/ Ech, łatwo powiedzieć od niechcenia takie proste słowa, by wmówić ludziom swoje głębokie podejście do takiego Live Aid. Szkoda gadać.
Muzycznie Queen wymiatał. Ale z tą wypowiedzią:
| Mariusz napisał: | | I za to jest dla mnie niedoścignionym wzorem Showmana, ale także Człowieka!!! |
zgadzam się jedynie w 50%. Mercury nigdy nie będzie dla mnie niedoścignionym wzorem człowieka. Daleko mu do bycia wzorem. Dla niego nie byli ważni głodujący w Etiopii, tylko cholernie drogie imprezy z kokainą i wielki dom z japońskimi ozdóbkami. Aha, i jeszcze koty. To było ważne dla Mercury'ego.
Pewnie przesadzam i nadto koloryzuję, ale zawsze, gdy piszę o takich rzeczach, trochę się nakręcam i emocjonuję. W każdym razie takie jest moje zdanie. _________________ The one thing we're all waiting for
Is peace on Earth, an end to war
It's the miracle we need
The miracle... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kamyl

Dołączył: 24 Gru 2005 Posty: 12 Skąd: Pasłęk
|
Wysłany: Nie Wrz 02, 2007 3:20 am Temat postu: |
|
|
no widzę,że niektórzy piszą naprawdę obiektywnie.Więc Bono jest lepszym człowiekiem,a Freddie był lepszym wokalistą....taki wniosek.
Zgodzę się z Tobą ,że Live Aid było przekłamane,jednorazowa pomoc w zamian za sympatie widzów.Chyba,że jakiś zespół pomagał ludziom po skończeniu Live Aid(np. Bono i U2).
Ja uwielbiam te 2 zespoły i domyślałem się ,że będziecie negować Bono.
Dlatego dzięki za obiektywne podejście hamburgera i le_mmor'a.
Wracając do Live Aid.Zdziwiłem się jak przeczytałem w książce o Queen'ie(Queen
Mick St. Michael pod jednym ze zdjęć) ,że tylko Queen i U2 dali dużo czadu.
Pozdrawiam  _________________ Love Kills...so ....May The Force Be With You! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Spike Edney jr
Dołączył: 08 Kwi 2004 Posty: 852
|
Wysłany: Nie Wrz 02, 2007 6:48 am Temat postu: |
|
|
| Skąd wiesz ,że Bono jest lepszym człowiekiem?? Po tym co robi przed kamerą i co piszą o nim w ociekających lukrem biografiach ?? Nie lubię Bono i nie wierzę mu, ma takie chytre oczka. Ta jego "dobroć" jest podejrzana. Jego wizerunk jest tak słodki ,że aż sztuczny. Bono to taki moher, dla świata obraz dobroci ,a tak naprawdę to może być różnie. Fanów U2 też nie oceniam dobrze ,są jak grożna sekta, która dla swojego Pana zrobiłaby wszystko. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mariusz

Dołączył: 17 Maj 2005 Posty: 2411 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Nie Wrz 02, 2007 10:31 am Temat postu: |
|
|
| hamburger napisał: | Hmm, tu muszę odpowiedzieć.
Z pewnością można powiedzieć, że muzycznie Mercury prześcignął Bono, dublując go kilkakrotnie i takie tam trele morele, ale Twoja wypowiedź co do podejścia tych dwóch muzyków do celu tego całego zjawiska, jakim było Live Aid, jest bardzo zakłamana i bardzo krzywdzi wokalistę U2! |
Wyjaśniłem to w poprzednim poście...
| hamburger napisał: | | Niestety, jeśli chodzi o podejście do takich poważnych spraw, to Freddie nigdy wokaliście U2 do pięt nie dorastał. Bono ma przesłanie, jakie ma, i każdy mógł być na 100% pewien, że w takim zjawisku, jak Live Aid, wystąpi. Natomiast, jeśli chodzi o Queen, można było podejrzewać, że wystąpią lub nie wystąpią. Nie byli kojarzeni ani z jakimś przesłaniem dotyczącym pomocy komukolwiek, ani z tego typu akcjami. Dlatego dla Mercury'ego z pewnością waga tego występu była miliard razy mniejsza niż dla Bono. |
Oczywiście, nie było wiadomo, czy Queen wystąpi, ale skąd możesz wiedzieć, że dla Freddiego waga tego występu była dużo mniejsza?
| hamburger napisał: | | Nie wiem, dlaczego nie mówi się w ogóle o tym, jak rok wcześniej Queen złamał postanowienia ONZ i odbył serię koncertów w RPA (wiecie, reżim, apartheid i te sprawy). |
A o co, skoro większość z Nas o tym wie...?
| hamburger napisał: | Mnie się za każdym razem, kiedy oglądam Live Aid (lubię to oglądać, bo Queen naprawdę dał tam czadu), trochę robi smutno, bo tak wiele w tym obłudy... I jeszcze potem obłudna wypowiedź Rogera Taylora: "To wspaniałe uczucie, kiedy wszyscy występujemy bez tego uczucia, że konkurencja nas zżera, bez uczucia rywalizacji." To jest dopiero zakłamanie i bezczelność :/ Ech, łatwo powiedzieć od niechcenia takie proste słowa, by wmówić ludziom swoje głębokie podejście do takiego Live Aid. Szkoda gadać.
Muzycznie Queen wymiatał. Ale z tą wypowiedzią: |
Obłuda??? Słucham??? Aż mi się nie chce wierzyć w to, co przeczytałem...No cóż, jeśli dla Ciebie Queen wystąpiło tam TYLKO po to, aby udowodnić, jacy są świetni na scenie, to wybacz, ale współczuję...I powtórzę- skąd do jasnej cholery możesz być pewien, że Ich nie obchodził ten szczytny cel? W żadnym stopniu? No SKĄD???
| hamburger napisał: | | zgadzam się jedynie w 50%. Mercury nigdy nie będzie dla mnie niedoścignionym wzorem człowieka. Daleko mu do bycia wzorem. Dla niego nie byli ważni głodujący w Etiopii, tylko cholernie drogie imprezy z kokainą i wielki dom z japońskimi ozdóbkami. Aha, i jeszcze koty. To było ważne dla Mercury'ego. |
Tego już nie skomentuję... _________________ There Must Be More To Life Than This |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hamburger

Dołączył: 22 Maj 2007 Posty: 215 Skąd: z fabryki wafelków
|
Wysłany: Nie Wrz 02, 2007 11:39 am Temat postu: |
|
|
Cóż, nie przeczytałeś mojego posta dokładnie, albo zwyczajnie nie chciałeś go prawidłowo zinterpretować. Gdzieś napisałeś, że ja powiedziałem, iż wystąpili po to, aby pokazać, jacy są świetni na scenie. A ja mówiłem, że wystąpili po to, by uspokoić ten negatywny szum wokół siebie. I mam powody, by tak przypuszczać. Jeżeli Queen zaczął działać charytatywnie (krótkotrwale) dopiero po tym, jak pozytywna opinia o nich stanęła pod wielkim znakiem zapytania, to trudno się spodziewać, że wiele to dla nich znaczyło. Powtórzę, najpewniej była to zwykła obłuda. Bono nie tylko tym koncertem Live Aid udowodnił swoją chęć działania niosącego pomoc innym ludziom, udowadniał to całą swoją karierą, więc do niego można mieć w tej kwestii 100% pewności. A co do "charytatywnego ducha Queen" podczas koncertu Live Aid można mieć bardzo duże wątpliwości. Mnie to trochę boli, bo to mój ulubiony zespół, ale nie chcę być zaślepiony jego wielkością i staram się oceniać go obiektywnie. Muzyka muzyką, człowieczeństwo człowieczeństwem.
| Mariusz napisał: | | hamburger napisał: | | zgadzam się jedynie w 50%. Mercury nigdy nie będzie dla mnie niedoścignionym wzorem człowieka. Daleko mu do bycia wzorem. Dla niego nie byli ważni głodujący w Etiopii, tylko cholernie drogie imprezy z kokainą i wielki dom z japońskimi ozdóbkami. Aha, i jeszcze koty. To było ważne dla Mercury'ego. |
Tego już nie skomentuję... |
A ja nadal nie wiem, jakim prawem można uznać Mercury'ego za wzór człowieka. Totalnie tego nie rozumiem. Za zażywanie kokainy i udostępnianie jej na organizowanych przez siebie przyjęciach? Za dziesiątki nieudanych związków i brak chęci bycia z kimś na stałe? I za zdradzanie swoich niby "stałych" partnerów? Za odbycie serii koncertów w RPA w czasie, kiedy ONZ tego z oczywistych powodów zabraniała? Nie wiem, co to za niedościgniony wzór człowieka, ale gdyby wszyscy mieli go naśladować, to wybacz, ale... :/ U Bono dużo łatwiej znaleźć jakieś wzorowe cechy. U Mercury'ego, jeśli chodzi o jego człowieczeństwo, nie mogę znaleźć w sumie ani jednej. _________________ The one thing we're all waiting for
Is peace on Earth, an end to war
It's the miracle we need
The miracle... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Karolina

Dołączył: 16 Sty 2004 Posty: 1655 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Nie Wrz 02, 2007 11:41 am Temat postu: |
|
|
Freddie jak i Bono na swoj sposob byli showmenami. Mysle, ze nie mozna akurat ich porownywac, bo robia/li to na nieco innych falach.
Freddie robil show nie majac w tym zadnego "interesu". Natomiast Bono (co mnie strasznie denerwuje) podczas swojego show za czesto i za duzo miesza do muzyki polityki i religii. Zreszta w tekstach tez jest pelno polityki i robi sie to nudne.
Jakos nie wyobrazam sobie by nagle na srodku sceny Freddie zaczal mowic o politykach, wojnach ... raczej w tekstach Queen nie poruszano tych spraw (dlatego Freddie nie spiewal w utworze Band Aid), a juz napewno nie podczas koncertow. Queen koncetrowal sie na fanach i na sobie ... nic innego ich nie interesowalo .. i to mi sie podobalo.
Nawet jezeli koncert w Budapeszcie byl odbierany przez nas jako "cien nadziei za zelazna kurtyna", to z tego co wiem podczas koncertu nie bylo specjalnych przemowien dla ludu, ze wlasnie pokonali komune (choc z pewnoscia takie mieli wtedy uczucie).
Co do samej muzyki (nie tekstow) Queen i U2 ... oba zespoly sobie cenie, bo z prostej kompozycji potrafia zrobic cos wielkiego ... patrzmy np. na I'm In Love With My Car czy Vertigo. Dlatego tez mysle, ze czesto fani tych obu zespolow sie nie lubia (przyklad ... koncert w Modenie podczas Pavarotii & Friends z 2003 czy tez jak Brianowi brzydko wrozylo kiedy Bono spiewal Amandle podczas koncertu 46664 w 2004).
Ja oba zespoly lubie, bo pomimo podobienstw sa rozne ... maja swoj styl i jak napisalem na poczatku Bono jak i Freddie byli showmenami, ale kazdy na swoj sposob. _________________ Crazy Little Thing Called Love - 05/09/09 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kensington

Dołączył: 27 Sie 2004 Posty: 4263 Skąd: Modar
|
Wysłany: Nie Wrz 02, 2007 11:47 am Temat postu: |
|
|
| Karolina napisał: | | raczej w tekstach Queen nie poruszano tych spraw (dlatego Freddie nie spiewal w utworze Band Aid) |
Wydaje mi się, iż jedno z drugim nie ma żadnego związku. Queen mieli w tamtym okresie inne zobowiązania i dlatego nie wzięli udziału w nagraniu "Do They Know It's Christmas".
Gdyby podążać Twoim tokiem myślenia, to Freddie nie powinien też pojawić się w finale koncertu Live Aid, kiedy to zaprezentowano na żywo ww. utwór. A jak dobrze wiemy, Freddie zaśpiewał go wraz z innymi artystami.
A wracając do tematu: nie mam zdania, kto był większym showmanem, ponieważ nie widziałem nigdy żadnego dużego koncertu U2. A występ na Live Aid był zbyt krótki, bym mógł się nim sugerować. _________________
Z kobietami się nie dyskutuje. Kobiet się słucha.
Moje aukcje |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mariusz

Dołączył: 17 Maj 2005 Posty: 2411 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Nie Wrz 02, 2007 11:54 am Temat postu: |
|
|
| hamburger napisał: | | Cóż, nie przeczytałeś mojego posta dokładnie, albo zwyczajnie nie chciałeś go prawidłowo zinterpretować. Gdzieś napisałeś, że ja powiedziałem, iż wystąpili po to, aby pokazać, jacy są świetni na scenie. A ja mówiłem, że wystąpili po to, by uspokoić ten negatywny szum wokół siebie. I mam powody, by tak przypuszczać. Jeżeli Queen zaczął działać charytatywnie (krótkotrwale) dopiero po tym, jak pozytywna opinia o nich stanęła pod wielkim znakiem zapytania, to trudno się spodziewać, że wiele to dla nich znaczyło. Powtórzę, najpewniej była to zwykła obłuda. |
Cóż, takie jest twoje zdanie, ja mam swoje...Nie zapominaj, że podczas pobytu w RPA wiele zrobili dla tamtejszej ludności, o czym można się dowiedzieć także z tego forum...Szum, jaki się wokół nich wytworzył po tamtejszych koncertach, nie był bezpośrednią przyczyną ich występu na Live Aid.
| hamburger napisał: | | A co do "charytatywnego ducha Queen" podczas koncertu Live Aid można mieć bardzo duże wątpliwości. Mnie to trochę boli, bo to mój ulubiony zespół, ale nie chcę być zaślepiony jego wielkością i staram się oceniać go obiektywnie. |
Obiektywnie? Zarzucając, że to była obłuda z ich strony? Skoro nie chcesz docenić ich wkładu w Live Aid, to już twój problem...
| hamburger napisał: | | A ja nadal nie wiem, jakim prawem można uznać Mercury'ego za wzór człowieka. Totalnie tego nie rozumiem. Za zażywanie kokainy i udostępnianie jej na organizowanych przez siebie przyjęciach? Za dziesiątki nieudanych związków i brak chęci bycia z kimś na stałe? I za zdradzanie swoich niby "stałych" partnerów? Za odbycie serii koncertów w RPA w czasie, kiedy ONZ tego z oczywistych powodów zabraniała? Nie wiem, co to za niedościgniony wzór człowieka, ale gdyby wszyscy mieli go naśladować, to wybacz, ale... :/ U Bono dużo łatwiej znaleźć jakieś wzorowe cechy. U Mercury'ego, jeśli chodzi o jego człowieczeństwo, nie mogę znaleźć w sumie ani jednej. |
Z tym wzorem człowieka to przyznaję, ze nieco się zagalopowałem, ale oczernianie go też nie jest na miejscu...To było Jego życie i robił to, co robił...Nie oceniam tego...I dalej nie wiem, co Tobie tak przeszkadzają te koncerty w RPA? Poczytaj sobie trochę o tym, to może zmienisz nieco pogląd...Acha, nie zapominaj, ze Fred również udzielał się charytatywnie! To chyba o czymś świadczy... _________________ There Must Be More To Life Than This |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hamburger

Dołączył: 22 Maj 2007 Posty: 215 Skąd: z fabryki wafelków
|
Wysłany: Nie Wrz 02, 2007 12:13 pm Temat postu: |
|
|
| Mariusz napisał: | | hamburger napisał: | | Cóż, nie przeczytałeś mojego posta dokładnie, albo zwyczajnie nie chciałeś go prawidłowo zinterpretować. Gdzieś napisałeś, że ja powiedziałem, iż wystąpili po to, aby pokazać, jacy są świetni na scenie. A ja mówiłem, że wystąpili po to, by uspokoić ten negatywny szum wokół siebie. I mam powody, by tak przypuszczać. Jeżeli Queen zaczął działać charytatywnie (krótkotrwale) dopiero po tym, jak pozytywna opinia o nich stanęła pod wielkim znakiem zapytania, to trudno się spodziewać, że wiele to dla nich znaczyło. Powtórzę, najpewniej była to zwykła obłuda. |
Cóż, takie jest twoje zdanie, ja mam swoje...Nie zapominaj, że podczas pobytu w RPA wiele zrobili dla tamtejszej ludności, o czym można się dowiedzieć także z tego forum...Szum, jaki się wokół nich wytworzył po tamtejszych koncertach, nie był bezpośrednią przyczyną ich występu na Live Aid. |
Mógł nie być oficjalną przyczyną, ale nie wiesz przecież, czym tak naprawdę się kierowali członkowie zespołu Queen. Nie zapominajmy, że szum dotyczący występów w RPA wtedy jeszcze trwał - więc mógł być powodem.
| Mariusz napisał: | | hamburger napisał: | | A co do "charytatywnego ducha Queen" podczas koncertu Live Aid można mieć bardzo duże wątpliwości. Mnie to trochę boli, bo to mój ulubiony zespół, ale nie chcę być zaślepiony jego wielkością i staram się oceniać go obiektywnie. |
Obiektywnie? Zarzucając, że to była obłuda z ich strony? Skoro nie chcesz docenić ich wkładu w Live Aid, to już twój problem... |
Ująłem to trochę dosadnie, ale tak naprawdę, to nie oceniam ich aż tak źle, a moje słowa mają jedynie pokazać, że należy do tej sprawy podejść z dystansem i nie zachwycać się tak nad wielką dobrocią Mercury'ego, bo w tym przypadku nie jest ona aż tak oczywista i tak naprawdę nie wiemy, w jakim stopniu była bezinteresowna. Ująłem to dosadnie, jakbym był pewien, że zespół Queen był w pełni obłudny itd., aby rozmówcy zwrócili na to uwagę i się do tego odnieśli, bo gdybym napisał to znacznie lżej, to nie byłoby dyskusji i nie wynikłoby z niej nic konstruktywnego. Poza tym, dyskutując w ten sposób, często wyjaśniam swoje własne wątpliwości, bo mogę się czegoś dowiedzieć, a gdybym pisał tak niezdecydowanie i neutralnie, to nikt by mnie w niczym nie uświadomił - a teraz dowiedziałem się na przykład od Ciebie, że Queen robili wiele dla miejscowej ludności podczas pobytu w RPA. I że można o tym poczytać na forum. I bardzo się cieszę, że się tego dowiedziałem.
| Mariusz napisał: | | hamburger napisał: | | A ja nadal nie wiem, jakim prawem można uznać Mercury'ego za wzór człowieka. Totalnie tego nie rozumiem. Za zażywanie kokainy i udostępnianie jej na organizowanych przez siebie przyjęciach? Za dziesiątki nieudanych związków i brak chęci bycia z kimś na stałe? I za zdradzanie swoich niby "stałych" partnerów? Za odbycie serii koncertów w RPA w czasie, kiedy ONZ tego z oczywistych powodów zabraniała? Nie wiem, co to za niedościgniony wzór człowieka, ale gdyby wszyscy mieli go naśladować, to wybacz, ale... :/ U Bono dużo łatwiej znaleźć jakieś wzorowe cechy. U Mercury'ego, jeśli chodzi o jego człowieczeństwo, nie mogę znaleźć w sumie ani jednej. |
Z tym wzorem człowieka to przyznaję, ze nieco się zagalopowałem, |
Co do tego, nie mam wątpliwości
| Mariusz napisał: | | ale oczernianie go też nie jest na miejscu... |
O tym, po co wypowiedziałem tak zdecydowaną opinię, już napisałem. Chciałem, aby dyskutanci nabrali trochę dystansu do sprawy i zwrócili uwagę na negatywne aspekty tego, co robił Mercury i reszta zespołu.
| Mariusz napisał: | | To było Jego życie i robił to, co robił...Nie oceniam tego...I dalej nie wiem, co Tobie tak przeszkadzają te koncerty w RPA? |
Same koncerty w RPA mi za bardzo nie przeszkadzają. Chodziło mi o to, że szum, jaki się wokół Queen wytworzył po tejże serii koncertów, mógł być pobudką do rozpoczęcia działalności charytatywnej i do występu w Live Aid, a to by z lekka przeczyło bezinteresowności Queen, wskazywałoby niejako na to, że Freddie Mercury i reszta mieli w Live Aid swój własny interes i to on nimi kierował. Rozumiesz, co mam na myśli?
| Mariusz napisał: | | Poczytaj sobie trochę o tym, to może zmienisz nieco pogląd... |
Poczytam z chęcią
| Mariusz napisał: | | Acha, nie zapominaj, ze Fred również udzielał się charytatywnie! To chyba o czymś świadczy... |
Hmm, na pewno? Ja słyszałem tylko o tym, że po serii koncertów w RPA, gdy zaczęła się na niego nagonka, to dopiero wtedy wpłacili na jakąś fundację na rzecz niewidomych i niesłyszących. I jeszcze pod koniec życia Mercury zaczął działać przeciwko AIDS, ale to już, jak wiemy, zupełnie inna sprawa. Czegoś zatem nie wiem? _________________ The one thing we're all waiting for
Is peace on Earth, an end to war
It's the miracle we need
The miracle... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mariusz

Dołączył: 17 Maj 2005 Posty: 2411 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Nie Wrz 02, 2007 12:26 pm Temat postu: |
|
|
| hamburger napisał: | | Mógł nie być oficjalną przyczyną, ale nie wiesz przecież, czym tak naprawdę się kierowali członkowie zespołu Queen. Nie zapominajmy, że szum dotyczący występów w RPA wtedy jeszcze trwał - więc mógł być powodem. |
Mógł być, ale nie MUSIAŁ...
| hamburger napisał: | | Ująłem to trochę dosadnie, ale tak naprawdę, to nie oceniam ich aż tak źle, a moje słowa mają jedynie pokazać, że należy do tej sprawy podejść z dystansem i nie zachwycać się tak nad wielką dobrocią Mercury'ego, bo w tym przypadku nie jest ona aż tak oczywista i tak naprawdę nie wiemy, w jakim stopniu była bezinteresowna. Ująłem to dosadnie, jakbym był pewien, że zespół Queen był w pełni obłudny itd., aby rozmówcy zwrócili na to uwagę i się do tego odnieśli, bo gdybym napisał to znacznie lżej, to nie byłoby dyskusji i nie wynikłoby z niej nic konstruktywnego. Poza tym, dyskutując w ten sposób, często wyjaśniam swoje własne wątpliwości, bo mogę się czegoś dowiedzieć, a gdybym pisał tak niezdecydowanie i neutralnie, to nikt by mnie w niczym nie uświadomił - a teraz dowiedziałem się na przykład od Ciebie, że Queen robili wiele dla miejscowej ludności podczas pobytu w RPA. I że można o tym poczytać na forum. I bardzo się cieszę, że się tego dowiedziałem. |
OK, rozumiem...
| hamburger napisał: | | Same koncerty w RPA mi za bardzo nie przeszkadzają. Chodziło mi o to, że szum, jaki się wokół Queen wytworzył po tejże serii koncertów, mógł być pobudką do rozpoczęcia działalności charytatywnej i do występu w Live Aid, a to by z lekka przeczyło bezinteresowności Queen, wskazywałoby niejako na to, że Freddie Mercury i reszta mieli w Live Aid swój własny interes i to on nimi kierował. Rozumiesz, co mam na myśli? |
Rozumiem doskonale, jednakże nie jestem zdania, że właśnie ten szum wytworzył w nich taką chęć do charytatywnego udzielania się...
| hamburger napisał: | Poczytam z chęcią  |
Trzymam za słowo...
| hamburger napisał: | | Hmm, na pewno? Ja słyszałem tylko o tym, że po serii koncertów w RPA, gdy zaczęła się na niego nagonka, to dopiero wtedy wpłacili na jakąś fundację na rzecz niewidomych i niesłyszących. I jeszcze pod koniec życia Mercury zaczął działać przeciwko AIDS, ale to już, jak wiemy, zupełnie inna sprawa. Czegoś zatem nie wiem? |
Było coś jeszcze, ale w tej chwili Tobie tego nie napiszę, gdyż nie jestem w stanie... _________________ There Must Be More To Life Than This |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hamburger

Dołączył: 22 Maj 2007 Posty: 215 Skąd: z fabryki wafelków
|
Wysłany: Nie Wrz 02, 2007 12:36 pm Temat postu: |
|
|
| Mariusz napisał: |
Mógł być, ale nie MUSIAŁ... |
Wiem, i wcale nie uważam, że musiał Ale lubię brać pod uwagę wszystkie możliwości, które są jako tako prawdopodobne.
| Mariusz napisał: | | Rozumiem doskonale, jednakże nie jestem zdania, że właśnie ten szum wytworzył w nich taką chęć do charytatywnego udzielania się... |
Właśnie, można mieć zdanie takie lub inne. Ale nie wykluczysz takiej możliwości, dlatego oceniając Live Aid w wykonaniu Queen (pomijając samą muzykę), patrzę na sprawę z dystansem i w rzeczywistości moja opinia nie jest zdecydowana ani w jedną, ani w drugą stronę. Przewaga Bono w kwestii "charytatywnego ducha" polega na tym, że co do jego głębokiego poczucia znaczenia Live Aid można mieć 99% pewności, bo udowadniał to w całej swojej karierze i był znany od tej strony.
A co do charytatywnej działalności Freda, postaram się poszukać jakichś informacji  _________________ The one thing we're all waiting for
Is peace on Earth, an end to war
It's the miracle we need
The miracle... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mariusz

Dołączył: 17 Maj 2005 Posty: 2411 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Nie Wrz 02, 2007 12:42 pm Temat postu: |
|
|
| hamburger napisał: | Wiem, i wcale nie uważam, że musiał Ale lubię brać pod uwagę wszystkie możliwości, które są jako tako prawdopodobne. |
I understand that...
| hamburger napisał: | Właśnie, można mieć zdanie takie lub inne. Ale nie wykluczysz takiej możliwości, dlatego oceniając Live Aid w wykonaniu Queen (pomijając samą muzykę), patrzę na sprawę z dystansem i w rzeczywistości moja opinia nie jest zdecydowana ani w jedną, ani w drugą stronę. Przewaga Bono w kwestii "charytatywnego ducha" polega na tym, że co do jego głębokiego poczucia znaczenia Live Aid można mieć 99% pewności, bo udowadniał to w całej swojej karierze i był znany od tej strony.
A co do charytatywnej działalności Freda, postaram się poszukać jakichś informacji  |
Nie wykluczam, choć to trochę 'gdybanie'...Ale rozumiem twój punkt widzenia... Pozdro! _________________ There Must Be More To Life Than This |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Karolina

Dołączył: 16 Sty 2004 Posty: 1655 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Nie Wrz 02, 2007 12:45 pm Temat postu: |
|
|
| Kensington napisał: | | Karolina napisał: | | raczej w tekstach Queen nie poruszano tych spraw (dlatego Freddie nie spiewal w utworze Band Aid) |
Wydaje mi się, iż jedno z drugim nie ma żadnego związku. Queen mieli w tamtym okresie inne zobowiązania i dlatego nie wzięli udziału w nagraniu "Do They Know It's Christmas".
Gdyby podążać Twoim tokiem myślenia, to Freddie nie powinien też pojawić się w finale koncertu Live Aid, kiedy to zaprezentowano na żywo ww. utwór. A jak dobrze wiemy, Freddie zaśpiewał go wraz z innymi artystami. |
Z tego co ja wiem, to wlasnie Freddie nie chcial wziac udzialu w nagraniu DTKIC ze wzgledu na tekst. Pozniej oczywiscie tego zalowal ... co do koncertu ... Queen na Live Aid wzial udzial, ale to nie byl przez nich organizowany koncert. Spiewac spiewal, bo jak juz napisalem powyzej Freddie zalowal, ze nie udzielil sie w nagraniu singla Byc moze wlasnie to te linijki mial zaspiewac w studio ? _________________ Crazy Little Thing Called Love - 05/09/09 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|