| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
white_queen

Dołączył: 17 Lip 2006 Posty: 149 Skąd: Żywiec
|
Wysłany: Sro Sie 23, 2006 11:46 pm Temat postu: Rush |
|
|
| Chciałabym poznać Wasze opinie na temat tego zespołu. Znalazłam parę ich piosenek na youtube. Gdyby ktoś polecił mi jakieś kawałki tudzież płyty byłabym wdzięczna. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
McBurak

Dołączył: 30 Gru 2004 Posty: 944 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Sro Sie 23, 2006 11:49 pm Temat postu: |
|
|
Temat byl (nie wiem czy nawet nie mojego autorstwa), ale chyba zniknal. Rush bardzo lubie, oryginalny, wysoki wokal to jest to, co tygrysy lubia najbardziej Do tego bardzo przyjemna muzyka progresywna. Najbardziej lubie ich dwie pierwsze plyty. _________________ i can lead the nation with a microphone |
|
| Powrót do góry |
|
 |
white_queen

Dołączył: 17 Lip 2006 Posty: 149 Skąd: Żywiec
|
Wysłany: Czw Sie 24, 2006 12:04 am Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | Najbardziej lubie ich dwie pierwsze plyty. |
dzięki, zapamiętam  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Czw Sie 24, 2006 12:26 am Temat postu: |
|
|
Znam i bardzo lubię "Nobody's Hero" którego pierwsza zwrotka brzmi jakby napisana była o Freddiem:
I knew he was different in his sexuality
I went to his parties as a straight minority
It never seemed a threat to my masculinity
He only introduced me to a wider reality
As the years went by, we drifted apart
When I heard that he was gone
I felt a shadow cross my heart
przesłuchałem też pobieżnie resztę płyty "Counterparts" ale raczej nie przypadła mi do gustu. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Tstankie

Dołączył: 07 Maj 2004 Posty: 709 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Czw Sie 24, 2006 10:41 pm Temat postu: |
|
|
Od dłuższego czasu nosiłem się z zamiarem założenia takiego tematu. Rush bardzo lubię, choć mam tylko mjedną płytę (Permanent Waves), która niestety jest za krótka Poza tym też Hemispheres są cudowne, znam z nich La Villa Strangiato - cudowna rzecz. Zespół jako całokształt jest świetny - synteza Budgie, Led Zeppelin i Yes. Na poczatek polecam właśnie Permanent Waves, bo jest dosyć przystępne, ale i przedstawoia chcarakterystyczny styl zespołu. _________________ Tomek
Brian May Moje aukcje Moje aukcje |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Arnold Layne
Dołączył: 31 Sie 2006 Posty: 11 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Sie 31, 2006 11:41 pm Temat postu: |
|
|
To jeden z moich ulubionych wykonawców. Trio, które na żywo brzmi jak mała orkiestra symfoniczna . Wiem, bo byłem na koncercie w Pradze we wrześniu 2004 roku.
Garść uwag na marginesie posta White_Queen :
Pierwsza płya (Rush) w klimacie Led Zeppelin, to bardzo fajny hard rock, porównywalny z wczesnymi płytami Queen. Drugi album, Fly By Night jest kontynuacją pierwszego, ale pojawiają się bardziej rozbudowane kompozycje (By-Tor & The Snow Dog). Trzecia płyta (Caress Of Steel) rozpoczyna się dynamicznym Bastille Day, kończy zaś delikatna suitą The Fountain Of Lamneth. Następny album, 2112, to już prawdziwy soczysty Rush, połączenie hard rocka z symfonicznym rozmachem. Tę tradycję (świecką ? ) kontynuują A Farewell Of Kings (szczytowe osiągnięcie zespołu w tej dekadzie), oraz Hemispheres (choć brzmi troche jak kopia poprzednika ) .
W lata osiemdziesiate Rush wchodzi mocno. Permament Waves (nie przepadam za ta płytą, jak dla mnie jest zbyt po...kręcona - ale ma swój urok.
I wreszcie Moving Pictures, szczytowe osiągniecie zespołu, rok 1981, pierwsze miejsce na liście Billboardu.
Znakomita płyta Signals (1982), nie powtórzyła sukcesu poprzednika. Bywa i tak . Rush podążył ta samą drogą, co inne dinozaury, usiłujące odnaleźć się w niełatwych dla nich latach osiemdziesiątych. Drogę tę znaczą Grace Under Pressure (dla mnie płyta wielka, pełna emocji - pomimo chłodnego brzmienia), Power Windows, Hold Your Fire i Presto (jeśli ktoś lubi Queen z lat 80, to polecam zwłaszcza te płyty, przede wszystkim PW i HYF). Lata dziewięćdziesiąte zespół powitał słabą płytą Roll The Bones. Za to następna była wielka . Counterparts pokazała, że muzycy są w dobrej formie, potrafią zagrać ciężko i elegancko zarazem. Niestety Test For Echo okazało się kopią poprzedniczki. Dość nudną. Ostatnia studyjna płyta tria, Vapor Trails, rozpala gorące dyskusje nawet wśród fanów Rush - do których się zaliczam . Dla mnie to wspaniała płyta, inni mieszają ją z błotem. Kto ma rację? Mam cichą nadzieję, że jednak ja . |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pią Wrz 01, 2006 12:15 am Temat postu: |
|
|
wstyd sie przyznac - wlasciwie kompletnie ich nie znam... tzn wiem mniej wiecej co graja, wiem kim jest geddy lee, ale jesli chodzi o konkretne kawalki to jest to jeden z tych zespolow, o ktorych ciagle slysze/czytam a dalej nic nie wiem... znam wlasciwie tylko jeden kawalek - spirit of radio - ktory absolutnie uwielbiam... biorac pod uwage moje ostatnie ciagoty w kierunku pokreconego grania, pewnie niedlugo poznam blizej  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Arnold Layne
Dołączył: 31 Sie 2006 Posty: 11 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Wrz 01, 2006 12:19 am Temat postu: |
|
|
| Bizon napisał: | wstyd sie przyznac - wlasciwie kompletnie ich nie znam... znam wlasciwie tylko jeden kawalek - spirit of radio - ktory absolutnie uwielbiam... biorac pod uwage moje ostatnie ciagoty w kierunku pokreconego grania, pewnie niedlugo poznam blizej  |
To faktycznie wstyd . Ćwierć wieku temu mówiło się - z przymrużeniem oka - Spiryt In Radio . Zachęcam do posłuchania Moving Pictures |
|
| Powrót do góry |
|
 |
pietras

Dołączył: 25 Sty 2010 Posty: 206 Skąd: "Otłok" city
|
Wysłany: Pią Mar 26, 2010 1:20 am Temat postu: |
|
|
1. Spirit of Radio
2. La Villa Strangiato
3. Xanadu
4. Tom Sawyer
5. YYZ _________________ www.queen.fora.pl - forum poświęcone Królowej |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kubolski

Dołączył: 05 Mar 2010 Posty: 1270 Skąd: Stare Polesie
|
Wysłany: Pią Mar 26, 2010 1:29 am Temat postu: |
|
|
Biorąc pod uwagę moją nienawiść do lat 80., to powinienem Rush skwitować jednym wielkim parsknięciem... Tak na zdrowy rozsądek, to nawet za lata 70. powinno im się dostać - debiut był zabawną imitacyją stylu Led Zeppelin (no ale dobra, w tamtych latach wszystkie zespoły tego typu zrzynały albo z Zeppelinów, albo z Purpli...). Tymczasem przyznać muszę, że to całkiem dobry zespół Ich kunsztu technicznego zachwalać nie muszę - absolutnym fenomenem jest dla mnie Geddy Lee, który jednym palcem zagra to, czego ja nie ogarniam dwoma Kompozycyjnie patrząc, to też jest zespół światowego formatu. Cała pierwsza strona płyty "Moving Pictures" jest bezbłędna. Co z tego, że plastikowe brzmienie rodem z 1981 roku - jakie to są numery!
Ich dyskografii za dobrze nie znam, mam wspomniane "Moving Pictures", do tego "Counterparts" (solidny album) i "Snakes & Arrows", niestety mocno rozczarowujący. Płyta praktycznie kończy się już po pierwszym, znakomitym "Far Cry" - potem zasypiam  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
pietras

Dołączył: 25 Sty 2010 Posty: 206 Skąd: "Otłok" city
|
Wysłany: Pią Mar 26, 2010 1:41 am Temat postu: |
|
|
To prawda. Kunszt mają niesamowity. Nie ma i nie będzie drugiego takiego trio. JEŚLI już miałbym wskazać "najsłabszą" część ogniwa, to byłby to Alex Lifeson. Dlaczego? Ano dlatego, że jeśli ktoś wskazałby mi Neila Pearta jako najlepszego perkusistę, zaś Geddy'ego jako najlepszego basistę, nie zaprzeczałbym. Są w ścisłej czołówce. A Alex... Jest znakomitym gitarzystą, ale pozostali panowie są nieziemscy. Polecam wykonanie "YYZ" z Rio. To co tam wyprawiają (a zwłaszcza Geddy), przechodzi ludzkie pojęcie. _________________ www.queen.fora.pl - forum poświęcone Królowej |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Mar 26, 2010 10:40 pm Temat postu: |
|
|
Lee na basie pocina nieziemsko, ale wokal ma... Powiedzmy, że specyficzny Natomiast muzykę robią panowie naprawdę świetną. _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
pietras

Dołączył: 25 Sty 2010 Posty: 206 Skąd: "Otłok" city
|
Wysłany: Sob Mar 27, 2010 3:22 pm Temat postu: |
|
|
Zgadzam się. Sporo czasu minęło zanim się do tego wokalu po prostu przyzwyczaiłem. Obok Cream, IMO najlepsze trio muzyczne. Nie zapominam jednak o The Police czy Jimi Hendrix Experience, ale te dwie, wyżej wymienione grupy są dla mnie naj. _________________ www.queen.fora.pl - forum poświęcone Królowej |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Mar 27, 2010 5:41 pm Temat postu: |
|
|
Znam w pełni zdaje się 3 albumy.
2112, Farewell to Kings i Moving Pictures.
Farawell mi się chyba najmniej spodobało, chociaż przyznaję że bardzo fajne i jedyna rzecz na niej do której się nie mogę przekonać Cygnus.
Na pozostałych dwóch nie ma słabych punktów.
Oprócz tego znam trochę Pernament Waves oraz Hemispheres. Muszę je poznać bliżej.
No i słyszałem, że co jak co ale Rush to absolutnie genialne występny na żywo, więc "Exit..." też wypadałoby poznać
Ogólnie lubię, nawet więcej niż lubię.  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maciej

Dołączył: 22 Lip 2005 Posty: 1329 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Sob Mar 27, 2010 9:56 pm Temat postu: |
|
|
Jest tyle muzyki na świecie, że na Rush po prostu nie starcza czasu (może kiedyś )wiem co grają, znam parę utworów i DVD koncertowe.
I w nim jest chyba sedno zespołu ,poziom techniczny ,wykonawstwo po prostu fenomenalne. Godne szacunku jest że nie zatrudniają dodatkowych muzyków na keyboard i inne rzeczy. Tylko grając na swoich instrumentach
używają jakiś pedałow pod nogi ,sekwencerów, jakieś inne ustrojstwa,
perkusista triggery z różnymi samplami używa. Słowem jest ich trzech a brzmią jakby było ich sześciu
To mógłby być jeden z najlepszych zespołów świata, ma wszystko, ale jest łyżka dziegciu w tym miodzie , wokal, Geddy Lee może sobie podać ręce z Jonem Andersonem z Yes. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gnietek

Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 936 Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)
|
Wysłany: Sob Mar 27, 2010 11:13 pm Temat postu: |
|
|
A mi akurat podoba się ten wokal. Zresztą, jak już wiele razy pisałem, ja w ogóle lubię falset (nawet "Pain So Close To Pleasure" podchodzi mi... jeśli mowa o wokalu, bo podkład raczej sprawia, że żołądek podchodzi mi do gardła). Podobieństwo ze śpiewem Andersona, owszem jest... ale polega głównie na tym, że obaj śpiewają (albo raczej śpiewali, bo Anderson już jest na emeryturze, a Lee trochę zmienił technikę) bardzo wysoko. Bo barwę mieli różną. Poza tym, wokal Geddy'ego był o wiele bardziej dynamiczny. Przecież on tym swoim falsecikiem to skandował, to piszczał, to wrzeszczał. Szczególnie słychać to w końcówce "Cygnus X-1". Jak dla mnie, to jeden z najbardziej dramatycznych momentów w muzyce rockowej (przynajmniej w tym jej nieiwlkim wycinku, który znam ). Anderson też był świetnym wokalistą, ale jego śpiew był o wiele spokojniejszy. Wystarczy wspomnieć "Lizard". Tam akurat wokalista Yes ponucił tylko przez kilka minut, jego udział idealnie wpasował się do tej piosenki i wyszło świetnie . Ale kiedy zawodzi przez czterdzieści kilka minut na albumach swojego macierzystego zespołu, wciąż w podobny sposób, to zaczyna mnie to nużyć. Z kolei w odmętach Wikipedii (żeby nie było: nie tylko polskiej! zresztą i ta jest coraz lepsza i bardziej wiarygodna) można znaleźć porównanie wokalu Geddy'ego z wokalem Burke'a Shelleya. Tego już w ogóle nie rozumiem . Pomijając to, że kiedy po raz pierwszy usłyszałem płytę Budgie, byłem pewien, że śpiewała na niej kobieta , to przecież Shelley miał zawsze niezbyt mocną, ale wyraźną chrypkę. Tej u Lee się nie uświadczy. Zresztą, dla mnie to jest wspaniałym wokalistą i już. Choćby dlatego, że mało czyje gardło byłoby w stanie znieść darcie się w tak wysokiej tonacji godzinami przez całe lata.
O talencie technicznym Geddy'ego jako basisty i pozostałych (aż dwóch) członków zespołu jako instrumentalistów już napisano wyżej, a ja się z tym zgadzam.
Ale chociaż walnąłem taki pean, to muszę powiedzieć, że nie znam całej dyskografii Rush. Dlaczego?
| Cytat: | | Jest tyle muzyki na świecie, że na Rush po prostu nie starcza czasu |
Ale jeśli życia starczy, poznam wszystkie ich wydawnictwa.  _________________ Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kubolski

Dołączył: 05 Mar 2010 Posty: 1270 Skąd: Stare Polesie
|
Wysłany: Sob Mar 27, 2010 11:29 pm Temat postu: |
|
|
| Gnietek napisał: | | Podobieństwo ze śpiewem Andersona, owszem jest... ale polega głównie na tym, że obaj śpiewają (...) bardzo wysoko. Bo barwę mieli różną. |
Właśnie. Dla mnie w ogóle Geddy'ego i Andersona nie ma co porównywać. A wolę bardziej głos wokalisty Yes
Polecam wszystkim koncertowe DVD "Rush in Rio". To, co wyczynia Alex w środkowej części "La Villa Strangiato" to istny majstersztyk  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
pietras

Dołączył: 25 Sty 2010 Posty: 206 Skąd: "Otłok" city
|
Wysłany: Nie Mar 28, 2010 11:56 am Temat postu: |
|
|
| pietras napisał: | | Polecam wykonanie "YYZ" z Rio. |
Do czego to doszło... Sam siebie cytuję. Tak, koncertówka z Rio jest znakomita w każdym calu. _________________ www.queen.fora.pl - forum poświęcone Królowej |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kubolski

Dołączył: 05 Mar 2010 Posty: 1270 Skąd: Stare Polesie
|
Wysłany: Nie Mar 28, 2010 12:34 pm Temat postu: |
|
|
| Jedno mi się jeno w niej nie podoba - FATALNIE zmiksowany dźwięk. Strasznie nieselektywnie to brzmi, za dużo pogłosu, a za mało konkretu. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maciej

Dołączył: 22 Lip 2005 Posty: 1329 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Nie Mar 28, 2010 4:14 pm Temat postu: |
|
|
| Gnietek napisał: | | Podobieństwo ze śpiewem Andersona, owszem jest... ale polega głównie na tym, że obaj śpiewają (albo raczej śpiewali, bo Anderson już jest na emeryturze, a Lee trochę zmienił technikę) bardzo wysoko. Bo barwę mieli różną. |
Jasne że się różnią ale moje porównanie bardziej dotyczyło tego że zarówno jeden i drugi ma ujmijmy to eufemistycznie "kontrowersyjny wokal" i może w podobny sposób odpychać od zespołu mimo wspaniałej muzyki
A żeby być ścisłym to słychac jak falset i dźwięki falsetu ale żaden nie używa takiej techniki jaką się śpiewa przy falsecie (typu wspomniany Freddie np 'pain is so close..." oni po prostu tak mają przy normalnym śpiewie, tak się urodzili  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Wto Maj 18, 2010 11:13 pm Temat postu: |
|
|
Nic nieziemskiego w Rush nie ma ale też nie schodzą poniżej pewnego poziomu. Do tej pory znam coś tam Pictures i coś tam Farewell. Niemniej jednak bardzo miła odmiana od tych wszystkich ELO, Smok-ów i innych Marillionów. Zdaje się, że jak się wyrobię to i w top 10 zagłosuje. _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sro Maj 19, 2010 12:22 pm Temat postu: |
|
|
2112 rox to prawda.
Nie dość, że tytułowa suita to jeszcze każy inny kawałek prakycznie rozwala wszystko co znam z przyszłych.
Chociaż zgadzam się, że nie nagrali niczego "boskiego". Z tego co znam  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kubolski

Dołączył: 05 Mar 2010 Posty: 1270 Skąd: Stare Polesie
|
Wysłany: Pon Cze 21, 2010 1:15 pm Temat postu: |
|
|
Nowa płyta Rush, "Clockwork Angels", już na wiosnę 2011 r.
A oto zapowiedź - utwory "Caravan" i "BU2B":
http://www.youtube.com/watch?v=btoEgIlhbUc
http://www.youtube.com/watch?v=VSgiFuGOZW4
No cóż... Powiem, że po słabej poprzedniej płycie, ta może być obiecująca. Jest siła, jest w tym moc. Może trochę mniej przebojowości, ale przynajmniej jest moc "Snakes & Arrows" nie miało ani jednego, ani drugiego. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kubolski

Dołączył: 05 Mar 2010 Posty: 1270 Skąd: Stare Polesie
|
Wysłany: Nie Cze 27, 2010 3:45 pm Temat postu: |
|
|
Kurczę, nikt tutaj się Raszem nie interesi?  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
MariuszGr

Dołączył: 25 Lis 2012 Posty: 37 Skąd: Katowice
|
Wysłany: Czw Gru 20, 2012 6:26 pm Temat postu: |
|
|
Po latach dokonania tria budzą we mnie mieszane uczucia. Rush nigdy nie popychali świata naprzód, a mimo to do dziś robią spore wrażenie – warsztat, jakim dysponują ci trzej panowie, budzi najwyższe uznanie – to po prostu wściekły profesjonalizm. W połączeniu z najlepszymi momentami twórczymi, a do takich należy płyta z 1981 roku, przynoszący efekty, które opierają się upływowi czasu. Jęśli macie ochotę poczytać więcej o "Moving Pictures", moim zdaniem płycie naprawdę wartej poznania, zapraszam: http://blognroll.blox.pl/2012/12/Rush-Moving-Pictures-1981.html _________________ http://blognroll.blox.pl/html |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Nie Gru 30, 2012 12:33 am Temat postu: |
|
|
własnie kupilem bilet na koncert w amsterdamie 2 czerwca. fuck yeah. ktos chetny na wycieczke?  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|