| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Sro Maj 04, 2005 10:40 pm Temat postu: Queen=Freddie (?) |
|
|
Przyszła mi na myśl jedna rzecz... mianowicie taka, ze często spotyka się ludzi, którzy twierdzą, ze pojęcie "Queen" oznacza tyle co Freddie Mercury. Chodzi o to, ze jakoś nie zauważyłem, żeby na hasło Queen ludzie zaczęli mówić coś o instrumentalistach Królowej. Spotkałem się tylko z jednym przypadkiem, gdy podczas rozmowy o Queen pierwszym wspomnieniem mojego rozmówcy były "niesamowite solówki May'a". Dlaczego jest tak, ze przeciętny człowiek uważa, ze Queen składał się tylko z Freddie'ego i trzech pozostałych facetów, których nazwiska nie są do końca znane? Może jest tak, gdyż Freddie miał niezwykłą charyzmę i to on decydował o wizerunku zespołu (projektowanie strojów itp.). Ale w innych grupach (i tutaj posłużę się przykładem Led Zeppelin) tak nie jest- charyzmatyczni wokaliści są uznawani za wielkich, ale docenia się także na przykład gitarzystów- w LZ znany jest nie tylko Plant, ale i także Page. W Black Sabbath oprócz kultowej postaci-Ozzy'ego Osbourne'a, bardzo ceniony i znany jest Tony Iommi. A w The Beatles mówi się o "genialnej czwórce" (co moim zdaniem jest bzdurą kompletną-genialny to był tylko Lennon, a i tak solowo a nie z Żukami) !! Więc dlaczego w oczach przeciętnego zjadacza chleba Queen=Freddie, a nie John+Freddie+Roger+Brian? Powody są częściowo znane, ale może Wam uda się coś wymyślić? Może jest możliwość zmienienia tego wizerunku, zwrócenia uwagi na pozostałą trójkę? A może rzeczywiście Freddie był w Queen najważniejszy, a może był wręcz postacią dominującą i zasłużenie o Queen mówi się głównie przez pryzmat jego osoby?
Czekam na uwagi, liczę na ciekawą dyskusję.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kuba

Dołączył: 03 Gru 2004 Posty: 2024 Skąd: Dąbrowa Górnicza
|
Wysłany: Sro Maj 04, 2005 11:04 pm Temat postu: |
|
|
Poruszyłes chyba odwieczny problem fanów Queen, ja myśle ze Brian John i Roger woleli być świetnymi muzykami, wirtuozami, Freddie prócz swojej klasy muzyczniej chciał być gwiazdą jego wizerunek, strój, zachowanie powodowały to że nie dało sie go nie zauważyć, pozostała trójka chyba nawet sie z tym pogodziła, a moze nie potrafili utrzymac tych dwóch rzeczy, tzn bycie genialnym muzykiem i bożyszczem tłumu, Freddiemu przychodziło to z ławtoscią, kolejnym powodem odsunęcia sie w cien M J i R moze byc to ze oni posiadali dzieci, żony a Fred nie, oczywiscie nie stwierdzam ze był bez uczuc wrecz przeciwnie poprostu reszta sie ustatkowała, a to do czegos zobowiązuje, kolejnym powodem jest kreowanie przez media ze Fred to 50% Queen a May Deaky i Rog druga połowa BZDETY, ale cóż taka rola wokalistów, powiedziałes o tym ze Black Sabbath było kojarzone nie tylko z Ozzym, ja niestety myśle odwrotnie, to samo tyczy sie Led Zeppelin. _________________ Well, it's all right then, and it's all right now
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
scarab

Dołączył: 15 Kwi 2005 Posty: 11 Skąd: Jaworzno
|
Wysłany: Sro Maj 04, 2005 11:09 pm Temat postu: |
|
|
| Mysle ze oprocz charyzmy, wirtuozerii i medialnosci Freddiego wplyw na taki stan rzeczy ma takze jego przedwczesna smierc, mozna wlasciwie powiedziec ze stal sie legenda i pewnym symbolem. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Sro Maj 04, 2005 11:28 pm Temat postu: |
|
|
| -- USUNIETO -- |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Andrew

Dołączył: 27 Lut 2005 Posty: 159 Skąd: Łódź
|
Wysłany: Sro Maj 04, 2005 11:32 pm Temat postu: |
|
|
Na początek pozwole sobie zauważyć, że jest to kolejny ciekawy temat założony przez Yeah
A wracając do tematu. Prawdą jest, że dla ludzi często Queen=Freddie. Podam praktyczne przykłady z mojego życia.
Niedawno (bodajże w lutym) byłem na osiemnastce koleżanek. Było już koło trzeciej gdy DJ zaczął znów grać wolne kawałki. Wśród nich pojawił się Wind of Change (albo Change of Wind) Scorpionsów (których to bardzo lubię). Szybko złapałem za rękę koleżankę z którą gadałem i zaciągnąłem ja na parkiet W czasie tańca zaczęliśmy gadać o muzyce. Powiedziałem jej, że jestem fanem Queen, a ona na to że GO lubi. Ja mówie 'ich" a nie 'go'. A ona na to: Jak to? To nie jest jego nazwisko?
Oczywiście przez dalszą część nocy wpajałem jej podstawowe fakty z historii Queen
Drugi przykład: Pożyczyłem koledze w moim wieku (18 ) DVD z koncertem z Wembley na jego wyraźną prośbę. Obejrzał go po jakimś czasie, oddaje mi go więc pytam się o wrażenia. Pierwsze co to "ile tam ludu było ", a dalej powiedział, że tak właściwie to Freddie nakręcał cały show i "tamci" nie byli potrzebni.
Ten drugi przykład wydaje mi się dobrze obrazuje powód dla, którego Freddie jest postrzgany jako Queen. Jego charyzma showmena zapisała się trwale na kartach historii i dlatego jest najbardziej rozpoznawalny z członków Queen. Sam się wykreował na tego kim był. I ten jego wizerunek był i jest dużo wyraźniejszy od reszty członków.
Freddie był frontmanem i największym showmenem w muzyce rock'owej wszechczasów więc nic dziwnego, że jego wizerunek jest tak wyrazisty.
A my jako fani Queen powinniśmy 'edukować' Queen'owych ignorantów  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kuba

Dołączył: 03 Gru 2004 Posty: 2024 Skąd: Dąbrowa Górnicza
|
Wysłany: Sro Maj 04, 2005 11:38 pm Temat postu: |
|
|
| Andrew napisał: | A my jako fani Queen powinniśmy 'edukować' Queen'owych ignorantów  |
Tylko niestety Ci ignoracni każdą próbe wytłumaczenia im genialnosci Queen przyjmują ze skwaszoną miną Przynajmniej tak sie działo jak ja próbowałem nawrócić innowierców Chociaż jeden ziomek po jakims czasie przebywania w moim towarzystwie doszedł do wniosku ze najbardziej cen iBriana i Johna  _________________ Well, it's all right then, and it's all right now
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 1706 Skąd: Police
|
Wysłany: Sro Maj 04, 2005 11:54 pm Temat postu: |
|
|
Tak to prawda, dla zwykłych ludzi Freddie=Queen. Sam na początku jak poznawałem zespół t wiedziałem tylko że Freddie Mercury gra w zespole i to wszystko. Niewiedziałem jak pozostali mieli na imię i wogle ilu ich było. Ale to prawda nie tylko pasująca do Queen - pierwsze co to poznaje się wokalistę a zaraz za nim gitarzystę, a dalej przy okazji całą resztę... przykład (G'N'R, Scorpions, Led Zepplin, U2 itp.) _________________ The Story of Freddie Mercury - http://www.youtube.com/watch?v=rHY25zkQV0o |
|
| Powrót do góry |
|
 |
tyna

Dołączył: 30 Gru 2004 Posty: 833 Skąd: krk
|
Wysłany: Czw Maj 05, 2005 11:19 am Temat postu: |
|
|
rowniez zgodze sie z przedmowcami... queen od poczatku chyba kojarzyl sie i bedzie sie jeszcze dlugo kojarzyc z freddiem. ja sama, zanim jeszcze zaczelam sluchac ich an dobre, wiazalam fakty w prosty sposob: queen = freddie. bo i sam fredek robil wszystko zeby bardzo zaznaczyc sie w pamieci fanow jako ten najwazniejszy na scenie - i nie sadze zeby to mialo jakis zwiazek z brakiem szacunku do briana, rogera i johna - wynikalo to raczej z jego charakteru, milosci do blasku swiatel, cech przywodczych specyficznych dla frontmanow. freddie poza tym mial mase cech fizycznych, ktore tak bardzo zapadaly w pamiec i go wyroznialy - charakterystyczny glos, sposob poruszania sie, wyglad zewnetrzny, barwne stroje, fryzury, poza scena takze sposob mowienia, poczucie humoru...
nie mozna wiec byc chyba zlym na osoby, ktore wlasnie freddiego, a nie pozostala trojke wlaczaja w queen. nie doceniaja byc moze pozostalych jej czlonkow, bo tez reszta panow nigdy specjalnie nie robila nic by w ramach queen zablysnac bardziej niz freddie. a kto dobrze zna krolowa, ten wie ze nie byli w zaden sposob mniej utalentowani niz lider zespolu. wrecz przeciwnie, pozostali bardziej skromni, wlasnym kosztem troche usuwajac sie nieswiadomie w cien freddiego... ale dla prawdziwego fana to i tak nie ma znaczenia, wie kto tak naprawde tworzyl queen i byl jego prawdziwa czescia. _________________
, 2006
' ... zapamtite : sloboda je pravo na IZBOR - jebati ili biti jeben ' |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Tomek17
Dołączył: 24 Wrz 2004 Posty: 4
|
Wysłany: Czw Maj 05, 2005 1:42 pm Temat postu: Re: Queen=Freddie (?) |
|
|
| Yeah88 napisał: | Przyszła mi na myśl jedna rzecz... mianowicie taka, ze często spotyka się ludzi, którzy twierdzą, ze pojęcie "Queen" oznacza tyle co Freddie Mercury. Chodzi o to, ze jakoś nie zauważyłem, żeby na hasło Queen ludzie zaczęli mówić coś o instrumentalistach Królowej. Spotkałem się tylko z jednym przypadkiem, gdy podczas rozmowy o Queen pierwszym wspomnieniem mojego rozmówcy były "niesamowite solówki May'a". Dlaczego jest tak, ze przeciętny człowiek uważa, ze Queen składał się tylko z Freddie'ego i trzech pozostałych facetów, których nazwiska nie są do końca znane? Może jest tak, gdyż Freddie miał niezwykłą charyzmę i to on decydował o wizerunku zespołu (projektowanie strojów itp.). Ale w innych grupach (i tutaj posłużę się przykładem Led Zeppelin) tak nie jest- charyzmatyczni wokaliści są uznawani za wielkich, ale docenia się także na przykład gitarzystów- w LZ znany jest nie tylko Plant, ale i także Page. W Black Sabbath oprócz kultowej postaci-Ozzy'ego Osbourne'a, bardzo ceniony i znany jest Tony Iommi. A w The Beatles mówi się o "genialnej czwórce" (co moim zdaniem jest bzdurą kompletną-genialny to był tylko Lennon, a i tak solowo a nie z Żukami) !! Więc dlaczego w oczach przeciętnego zjadacza chleba Queen=Freddie, a nie John+Freddie+Roger+Brian? Powody są częściowo znane, ale może Wam uda się coś wymyślić? Może jest możliwość zmienienia tego wizerunku, zwrócenia uwagi na pozostałą trójkę? A może rzeczywiście Freddie był w Queen najważniejszy, a może był wręcz postacią dominującą i zasłużenie o Queen mówi się głównie przez pryzmat jego osoby?
Czekam na uwagi, liczę na ciekawą dyskusję.  |
Hej to posłuchaj sobie z uchem Beatlesów a jesli oni Cie nie przekonają to wysłuchaj sobie pana McCartney'a (muzyczny fenomen i wielki muzyk,by nie nazwac geniusz!)
Pozniej sobie wysłuchaj pana Harrisona i jego kompozycje ktore czasami przewyższają wszyskich a jesli to Cie nie przekona wysłuchaj sobie Płyty Ringorama niejakiego Pana Ringo Starra ten facet ma 65 lat a to co wyczynia na płytach jest niesamowite!
Wiec nadal uważam że Wielka Czwórka pozostanie Wielką Czwórką bo poprostu na to zasługują!
Niestety ludzki poziom muzyki jest niski i co ma na to poradzimy że ludzie kojarzą Queen z Freddim a Beatlesów z I Want to Hold Youe Hand czy z She Loves You. Nikt nie ma takiej siły żeby to zmienic.
Pozdrawiam _________________ Beatlesi to geniusze |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Maj 05, 2005 4:51 pm Temat postu: |
|
|
1. Na pewno dramatyczna historia. Wielu tez kojarzy Nirvane tylko z Cobainem- o Novoselicu w ogole nie wiedza...
2. Kazdy, kto twierdzi ze Queen to Freddie wykazuje moim zdaniem ogromna ignorancje i po prostu- o muzyce i zespolach rockowych nie ma zielonego pojecia. Ot, niedzielny fan- tak jak kibice pilarscy, ogladajacy mecze raz na dwa lata- Mistrzzostwa Europy i Swiata. Tak i tutaj- cos tam zaslyszane w radio, jakis artykul gdzies w Bravo kilka lat temu i tyle... Ja sie tym nie przejmuje- po prostu wiem ze z taka osoba o muzyce (inaczej- o historii muzyki) nie ma sensu gadac i... zmieniam temat. Jest tyle ciekawych rzeczy na swiecie No chyba ze osoba chce sie czeghos dowiedziec  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
usmc

Dołączył: 16 Lis 2003 Posty: 1272 Skąd: Galway / Kraków
|
Wysłany: Czw Maj 05, 2005 5:58 pm Temat postu: |
|
|
Czemu dla wiekszosci Queen=Freddie ??
Po pierwsze zgadzam sie z opiniami ze sam Freddie duzo robil zeby byc zauwazonym.
Po drugie, co nie watpliwe, fakt jego smierci i calej manii jaka wokol tego wybuchla.
Czy da sie zmienic takie postrzeganie zespolu? Wydaje mi sie ze raczej nie. Ktos musi sie zainteresowac zespolem lub interesowac sie historia rocka a wtedy sam dojdzie jaki byl wklad pozostalych czlonkow zespolu. Calej reszcie nie zalezy na takiej wiedzy i mnie to nie dziwi. _________________ "Are you ready? Are you ready brothers and sisters?"
PFQ - Fan nr. 10  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
anka

Dołączył: 23 Mar 2005 Posty: 211 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: Czw Maj 05, 2005 6:37 pm Temat postu: |
|
|
| usmc napisał: | Czemu dla wiekszosci Queen=Freddie ??
|
Ja spotkałam się z bardzo dziwnym skojarzeniem.
Kiedy kilka tygodni temu byłam w Warszawie poszłam do sklepu muzycznego(to był sklepik w centrum miasta)z nadzieją że kupię jakąś płytę Queen. Podchodzę do sprzedawcy i się pytam gdzie mogę znaleźć konkretnie ich płyty facet się uśmiechną i powiedział: „Queen...aha to ten zespół w którym śpiewał pedał...”.Naprawdę zatkało mnie . Spojrzałam na gościa z pod czoła i wyszłam ze sklepu. Po raz pierwszy cos takiego usłyszałam na temat Queen |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Tstankie

Dołączył: 07 Maj 2004 Posty: 709 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Czw Maj 05, 2005 6:45 pm Temat postu: |
|
|
Wydaje mi się, że jest tak nie tylko bo Freddie może nawet nie starał się być zauważonym, ale "samo mu to wychodziło" ze względu na charakter. Co do rozpoznawalnych cech, to czy włosy Briana nie są wystarczająco charakterystyczne? Przyczyną tego stanu rzeczy jest też to, że najpopularniejsze piosenki Queen śpiewał Freddie, gdyby ludzie znali coś śpiewanego przez Briana albo Rogera, na pewno wiedzieliby, że w zespole był jeszcze ktoś oprócz Freddi'ego. Ja sam jeszcze jakies półtora roku temu, kiedy miałem tylko GH I, II i MIH znałem tylko nazwiska Freddie'go i Briana, chociaż wiedziałem, że w zespole są też 2 inne osoby i kojarzyłem głos Rogera. Ale bzo tak dlatego, że Queen znałem od dziecka – mój starszy brat jest fanem. _________________ Tomek
Brian May Moje aukcje Moje aukcje |
|
| Powrót do góry |
|
 |
szymek_dymek

Dołączył: 24 Lis 2004 Posty: 2079 Skąd: Racibórz
|
Wysłany: Czw Maj 05, 2005 6:57 pm Temat postu: |
|
|
Jak już kiedyś, gdzieś pisałem na tym forum, nie tak dawno spotkałem się z takim przejawem ignorancji, że głowa boli. Utożsamianie Queen z osobą Freddie'go przybrało tutaj formę dosłowną .
Siedzimy sobie z kumplem i z wieży ni stąd ni zowąd (nie wiem czy dobrze napisałem), wydobywają się pierwsze dźwięki "It's Late".
Kumpel: (krzywi się z niesmakiem... chociaż nie - on po prostu ma taką twarz )"Eeee..., a ja słyszałem, że ten cały Queen był pedałem..."
Ja:  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Czw Maj 05, 2005 7:31 pm Temat postu: |
|
|
Uwaga, szykuje się taśma...
| Andrew napisał: | | Na początek pozwole sobie zauważyć, że jest to kolejny ciekawy temat założony przez Yeah |
Dzięki, to miło z Twojej strony, staram się jak mogę, aby nowe tematy były ciekawe. W każdy mrazie dziękuję.
Andrew podal przykłady ze swojego życia, to i jak podam swój:
no więc często jeden koleś z mojej klasy próbuje mi "dosrać" tym, ze krytykuje Queen itp. Raz zaczął gadać, że mają do dupy piosenki itp. Spytałem go, czy zna coś poza ogranymi radiowymi przebojami i owy "kolega" postanowił przesłuchać jakąś płytę. Następnego dnia oznajmił mi, ze posłuchał GH i GHII, jednak zanim przesłuchał, spytał mamę o płyty Queen, a ona mu na to "tego pedała?". Pomijam fakt, że kolega był ze swojej matki dumny, ze jej słowa sprawiły mi przykrość, pomijam też fakt, ze chamstwo i ksenofobia to w Polsce zjawiska powszechne.. :/ Chodzi o to, ze "Queen to pedał" itp. Więc jest to bardzo głęboko zakorzenione w świadomości ludzi, którzy wiedzą chociaż, ze istnieje coś takiego jak "Queen". To pierwszy wniosek. Poza tym przykłady podane przez Andrew'a potwierdzają to, że w zasadzie Królowa to zespół, że tak powiem, jednoosobowy (tzn. tak Queen jest postrzegany).
| Andrew napisał: | | Pożyczyłem koledze w moim wieku (18 ) DVD z koncertem z Wembley na jego wyraźną prośbę. Obejrzał go po jakimś czasie, oddaje mi go więc pytam się o wrażenia. Pierwsze co to "ile tam ludu było ", a dalej powiedział, że tak właściwie to Freddie nakręcał cały show i "tamci" nie byli potrzebni. |
Ktoś w późniejszych postach wspomniał o edukacji muzycznej osób nieznających Queen. Widać, ze jest to potrzebne- teza, która mówi, ze reszta była niepotrzebna, jest moim zdaniem wielką pomyłką. Koncerty to był show całej czwórki, przedstawienie Królowej, gdzie prym wiódł Freddie. Ale czym byłby show bez innych aktorów ? No właśnie, odpowiedź należy się tym, którzy myślą, ze Queen to tylko Freddie, bo inaczej nadal będą mieli błędne wyobrażenie o zespole.
| Andrew napisał: | | A my jako fani Queen powinniśmy 'edukować' Queen'owych ignorantów |
Właśnie-dokłądnie o to mi chodzi
| Kuba napisał: | | Tylko niestety Ci ignoracni każdą próbe wytłumaczenia im genialnosci Queen przyjmują ze skwaszoną miną Przynajmniej tak sie działo jak ja próbowałem nawrócić innowierców |
Ehhh... skąd ja to znam? Sam się czasem zastanawiam-może jestem zbyt nachalny w "nawracaniu"? A moze ludzie to faktycznie ignoranci, którzy nei chcą słyszec o dobrej muzyce? Znam kilka przypadków, w których po pierwszym presłuchaniu płyty, owa osoba zdecydowała się na zakup wydawnictwa (mój wujek po jednym przesłuchaniu The Miracle i Queen II zdecydował się na kupno). Jednak zdecydowana większość nie chce słyszeć nie tylko o Queen, ale ogólnie o rocku Świadczy to o umiłowaniu przez większośc społeczeństwa (przynajmniej wśród młodzieży) muzyki łatwej, niewymagającej myślenia, skupienia, nastawionej jedynie na ładne brzmienie i melodyjność. Ale na szczęście ostatnio wraca moda na starą muzykę (koleżanka, fanka hh, ostatnio chciała, zebym pożyczył jej "coś starego"). Więc może za parę lat ludzie będa chętniej nastawieni na dobrą muzykę i na pogłębianie wiedzy o niej...
| Marcin napisał: | | Sam na początku jak poznawałem zespół t wiedziałem tylko że Freddie Mercury gra w zespole i to wszystko. Niewiedziałem jak pozostali mieli na imię i wogle ilu ich było. Ale to prawda nie tylko pasująca do Queen - pierwsze co to poznaje się wokalistę a zaraz za nim gitarzystę, a dalej przy okazji całą resztę... przykład (G'N'R, Scorpions, Led Zepplin, U2 itp.) |
Sam przyznaję- przed laty zawsze kojarzyłem Queen z Freddie'em i z jego wąsami. Reszta nie była dla mnie ważna. Ale może wynika to z tego, ze wokalista jest najbardziej rozpoznawalną twarzą w zespole, nabardziej charakterystycznym elementem muzyki jest właśnie śpiew. No bo w sumie kilkunastu gitarzystów moze używać Stratocaster'a, a głos każdy ma inny. Chociaż Brian ma jedyną w swoim rodzaju gitarę, a nikt jakoś tego nie dostrzegł (poza fanami Queen rzecz jasna).
A jeśli chodzi o w/w zespoły, to tylko dwa z nich mają wizerunek podobny do Królowej- U2 i Scorpions. LZ i GNR znani są też z gitarzystów (slash i Page) i w zasadzie ci instrumentaliści sa tak samo znani jak wokaliści. Ale może wynika to z faktu, ze Queen miał najbardziej charyzmatycznego showamena wśród całego rocka i moze Freddie przyćmiłby innych członków w każdym zespole? Sam nie wiem... Ale myślę, ze po prostu charyzma Freda była tak wielka, że po prostu na (aż tak wielką) sławę innych członków w zespole nie było miejsca...
| tyna napisał: | freddie poza tym mial mase cech fizycznych, ktore tak bardzo zapadaly w pamiec i go wyroznialy - charakterystyczny glos, sposob poruszania sie, wyglad zewnetrzny, barwne stroje, fryzury, poza scena takze sposob mowienia, poczucie humoru...
|
Zgadzam się. Żaden z frontmanów nie był aż tak wyrazisty jak Freddie. Nawet w AC/DC, gdzie królował przez długi czas Bon Scott (który był przeciez bardzo charakterystyczną postacią), byli zauważani inni członkowie-np. bracia Angus (dobrze napisałem?). A wynika to z faktu, ze chyba żaden z liderów nie miał aż tak wyrazistego stylu jak Freddie. nie zapominajmy też o charakterystycznej urodzie Mercury'ego-widać u niego było wyraźne ślady pochodzenia wschodniego (patrz: b.ciemne włosy i karnacja).
A teraz przerzucę się na Beatlesów (których też oczywiście cenię i szanuję, więc żeby nie było, że nie mam do niech szacunku).
| Tomek17 napisał: | Hej to posłuchaj sobie z uchem Beatlesów a jesli oni Cie nie przekonają to wysłuchaj sobie pana McCartney'a (muzyczny fenomen i wielki muzyk,by nie nazwac geniusz!)
|
Uwierz mi, znam Żuków od niepamiętnych czasów, ostatnio przesłuchałem nawet ich jedną składankę (wiem, po składankach nie poznaje się zespołu, ale jednak w takich wydawnictwach zawsze jest pierwiastek prawdy o zespole-w przypadku Queen również) i powiem tak: jest tam coś, co świadczyło o fenomenie zespołu, ale jednak nie zauważyłem tam skomplikowania, ciekawych aranżacyjnych smaczków, mistrzowskich partii wokalnych, zapierających dech w piersiach solówek itp. Szanuję Beatlesów, bo w końcu to ONi byli jedymi z pierwszych (wraz z Elvisem), ale jednak za muzykę szanuję przede wszystkim Lennon'a, któy zalicza się do tzw. Wielkiej Czwórki (nie myl z Beatlesami) Rocka: czyli Lennon, Elvis Presley, Freddie Mercury i jeszcze ktoś czwarty, tylko nia pamiętam kto (może ktoś wie?).
Jeśli chodzi o McCartney'a- ok, wielki muzyk (ale nadal uważam ze tylko solo!), ale czy aż geniusz? No dobra, nie znam przesadnie dbrze jego solowej twórczości, ale sorry... geniusz to dla mnie ktoś pokroju Hendrixa, Mercury'ego, Lennona, Moore'a itp. Możesz mnie oskaryć o tendencyjnośc, ale geniuszem jest dla mnie Brian May- aranżacyjne opracowanie piosenki pt. "Good Company" jest oznaką geniuszu... kto jeszcze byłby w stanie zagrać na gitarze dźwięki, których wtedy (1975 rok)... nie zagrałby żaden syntezator?! Ok, to sa dla mnie geniusze... McCartney'a bardzo szanuję, cenię, ale zdaje mi się, ze poza bardzo dobra muzyką nie osiągnął czegoś, co można by nazwać geniuszem. Solowo nie zrewolucjonizował świata muzyki... Lennon tego dokonał (np. Imagine)...
| Tomek17 napisał: | Pozniej sobie wysłuchaj pana Harrisona i jego kompozycje ktore czasami przewyższają wszyskich a jesli to Cie nie przekona wysłuchaj sobie Płyty Ringorama niejakiego Pana Ringo Starra ten facet ma 65 lat a to co wyczynia na płytach jest niesamowite!
|
Ok, jeśli solowe dokonania pozostałej dwójki wpadną mi w ręce-z ciekawością posłucham. Acha-skoro mowa o Ringo i perkusistach-uważam że to bardzo niewporządku, ze uznaliście na swoim forum Taylora z "plebs wśród perkusistów"-wg mnie duuużo bardziej skomplikowane partie grał Taylora (posłuchaj Khashoggi's Ship!). I naprawdę-słuchałem płyty Bitli i nie wiem, czy jest tam coś bardzo skomplikowanego na perce prócz wybijania rytmu. A z tego co wiem, to Taylor był i jest jednym z najlepszych perkusistów pod względem używania talerzy (tutaj powołuję się na Fenderka-który, co by tu dużo nie mówić, zna się na muzyce). O Ringo nie słyszałem takich opinii... Ale to tylko taka mała dygresja
| Tomek17 napisał: | Niestety ludzki poziom muzyki jest niski i co ma na to poradzimy że ludzie kojarzą Queen z Freddim a Beatlesów z I Want to Hold Youe Hand czy z She Loves You. Nikt nie ma takiej siły żeby to zmienic.
|
Tutaj przyznanję rację-cięzko jest zmieniać stereotypy, które przecież do swojego utrwalania potrzebują od kilkunastu do kilkuset lat... Ale trzeba nadal wierzyć w to, ze można zmienić oblicze swojej ulubionej grupy i działać w tym kierunku. Przeciez nie tylko radio ma kurwa monopol na kreowanie wizerunku wykonawcy Przeciez to fani w dużej mierze decydują o tym, jak jest postrzegany zespół, czyż nie?
| Tomek17 napisał: | Wiec nadal uważam że Wielka Czwórka pozostanie Wielką Czwórką bo poprostu na to zasługują!
| Ok, zasługują. Masz rację. Ale czy u Beatlesów nie było przypadkiem tak, ze zdecydowaną większośc piosenek napisał McCartney i Lennon? Nie chcę się spierać, ale chyba można mówić o Wielkiej Dwójce, bo to głównie John i Paul stanowili trzon zespołu.
| Tomek17 napisał: | | Pozdrawiam |
Ja również.
Jesli obraziłem Beatlesów, to wybacz. Wiedz, ze ja Ich wciąz szanuję i doceniam wkłąad w rozwój muzyki, ale mimo wszystko wciąz uważam, zę świat miał większych wirtuozów w swoich dziejach.
Wracając do sedna sprawy...
| Fenderek napisał: | Na pewno dramatyczna historia. Wielu tez kojarzy Nirvane tylko z Cobainem- o Novoselicu w ogole nie wiedza...
|
Tak, też uważam że czynnik historii i okoliczności w jakich zespół się rozpadł (tutaj mam na myśli głównie Queen i Nirvanę) ma duży wpływ na wizerunek grupy. W Queen to nie Brian czy John umarli na AIDS, tylko Freddie.
| Fenderek napisał: | | Kazdy, kto twierdzi ze Queen to Freddie wykazuje moim zdaniem ogromna ignorancje i po prostu- o muzyce i zespolach rockowych nie ma zielonego pojecia. Ot, niedzielny fan- tak jak kibice pilarscy, ogladajacy mecze raz na dwa lata- Mistrzzostwa Europy i Swiata. Tak i tutaj- cos tam zaslyszane w radio, jakis artykul gdzies w Bravo kilka lat temu i tyle... Ja sie tym nie przejmuje- po prostu wiem ze z taka osoba o muzyce (inaczej- o historii muzyki) nie ma sensu gadac i... |
Zgadzm się w 100%. Ale jednak ignoranci często sa wqrwiający, nie sądzisz? Tak więc uważam, że mała edukacja niedoinformowanych ma sens.
| usmc napisał: | Czemu dla wiekszosci Queen=Freddie ??
Po pierwsze zgadzam sie z opiniami ze sam Freddie duzo robil zeby byc zauwazonym. |
Ale uważam, ze nie robił tego, aby przyśmić resztę. Rboił to, bo (tak jak ktoś wcześniej zauważył) kochał blask reflektorów i bycie postacią pierwszoplanową. Ale np. nie było tak, ze inni też pchali się na pierwsze miejsce. Weźmy Johna- on nawet nie chciał być na świeczniku
| usmc napisał: | Po drugie, co nie watpliwe, fakt jego smierci i calej manii jaka wokol tego wybuchla.
|
No tak, tutaj w zasadzie decyduje "czynnik historyczny". Wiec popieram.
| usmc napisał: | | Czy da sie zmienic takie postrzeganie zespolu? Wydaje mi sie ze raczej nie. Ktos musi sie zainteresowac zespolem lub interesowac sie historia rocka a wtedy sam dojdzie jaki byl wklad pozostalych czlonkow zespolu. Calej reszcie nie zalezy na takiej wiedzy i mnie to nie dziwi. |
W jakimś stopniu da się zminić oblicze zespołu. Ostatnio zauważyłem na forach onetu, ze coraz częściej dostrzega się w Queen nie tylko geniusz Freddie'ego, ale też Briana. Więc jednak można... Ale zgadzm się też, ze w pewnym momencie trzeba stać się już fanem, aby zmienić swoje zdanie na temat danej grupy. Bo wątpię, zeby zwykły słuchacz dostrzegł geniusz Johna (słuchając np. Liar). |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Czw Maj 05, 2005 7:41 pm Temat postu: |
|
|
Jeśli chodzi o dzisiejsze czasy, Queen jest postrzegany jako, przede wszystim, Freddie także przez Jego śmierć, głośną śmierć. Chyba już ktoś to mówił, ale to jeden z istotniejszych czynników. Jednak zauważmy, że tak jest praktycznie wszędzie. Zawsze wokaliści są zauważani jako pierwsi. Nie znaczy to, że są najważniejszymi członkami zespołu, bo każdy jest równie ważny. Wokalista wychodzi zazwyczaj na główny plan. Chodzi mi o to, że po prostu nie dziwę się, że jest tak, jak jest. To trochę smutne i niesprawiedliwe, ale chyba nie da się tego zmienić. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Crowly

Dołączył: 17 Kwi 2004 Posty: 1570 Skąd: z Trzebnicy
|
Wysłany: Pią Maj 06, 2005 7:41 pm Temat postu: |
|
|
Myślę, że nie tyle śmierć członka zespołu decyduje o tym, czy i jak ludzie ten zespół zapamiętają. Z Led Zeppelin odszedł (w każdym sensie tego słowa) basista, a jakoś nadal jest on kojarzony z Plantem i ewentualnie z Page`em. Tak teraz ludzi szkaluję, a ja też nie znam składów wielu zspołów, ale doceniam pracę poszczególnych ich członków i jestem otwarty na uświadamianie  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Karol
Dołączył: 08 Sty 2005 Posty: 520
|
Wysłany: Pią Maj 06, 2005 7:51 pm Temat postu: |
|
|
| crowley napisał: | | Z Led Zeppelin odszedł (w każdym sensie tego słowa) basista |
Jeżeli chodzi Ci o śmierć, to zmarł (czy zginął) perkusista... Ale może chodziło Ci o coś innego . |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Pią Maj 06, 2005 8:17 pm Temat postu: |
|
|
W LZ zmarł John Bonham-zapił się na śmierć, podobno wypił 13 l. wódki
Ale nawiasem mówiąc to słuszne spostrzeżenie-nie zawsze członek zespołu, który umrze, jest najbardziej znany. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Pikers
Dołączył: 12 Lip 2004 Posty: 1076 Skąd: Dębica
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Pią Maj 06, 2005 9:33 pm Temat postu: |
|
|
| Pikers napisał: | Założe się ,że jakby zmarł John zamias Freddiego nikt by nato uwagi niezwrócił  |
Właśnie i to mnie bardzo boli, bo nie dośc, ze ludzie w ogóle nie doceniają innych członków, to jeszcze w razie śmierci jednego z nich, w ogóle by nie zawróciło im to głowy. A John jest moim ulubionym członkiem, więc jest to dla mnie tym bardziej bolesne  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Karol
Dołączył: 08 Sty 2005 Posty: 520
|
Wysłany: Pią Maj 06, 2005 9:53 pm Temat postu: |
|
|
| Pikers napisał: | Założe się ,że jakby zmarł John zamias Freddiego nikt by nato uwagi niezwrócił
Podobnie było w Metalice... |
Tu Cię zmartwię. Jak zginął Cliff Burton media o tym trąbiły. W jednym radiu (amerykańskim) ogłoszono żałobę (co dla mnie jest lekkim zboczeniem). Więc proszę mi tu nie wyskakiwać z niesprawdzonymi informacjami o Metallice ok?  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Pikers
Dołączył: 12 Lip 2004 Posty: 1076 Skąd: Dębica
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Karol
Dołączył: 08 Sty 2005 Posty: 520
|
Wysłany: Pią Maj 06, 2005 10:21 pm Temat postu: |
|
|
| Pikers napisał: |
To wiesz tylko ty..... |
I kilkanaście milionów ludzi na świecie, którzy słuchaja Metallici . |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mike

Dołączył: 26 Sie 2004 Posty: 4802 Skąd: Łódź
|
Wysłany: Pią Maj 06, 2005 10:24 pm Temat postu: |
|
|
Nieprawda, przecież jeśli Pikers nie słucha zespołów typu Metallica, to nikt inny nie słucha.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Pikers
Dołączył: 12 Lip 2004 Posty: 1076 Skąd: Dębica
|
Wysłany: Sob Maj 07, 2005 2:19 pm Temat postu: |
|
|
Ja Pierdziele niewszyscy słuchają Metaliki tak jak Wy
Ludzie którzy niemają pojęcia o tym zespole a słyszeli Drobne Hity to kojarzą ich z Wokalistą i niemają pojęcia ,że tam iles lat temu zmarł Basista....
Tak Samo jest z Queen zmarł by John ,znalezli by innego i Freddie dalej by robił Furore a smucili by się ludzi tacy jak my prawdziw faani.
Ludzie którzy znają Radio Gaga i We Will rock You niemieli by o tym pojecia...
A to ,że wy słuchacie Metaliki to mnie nieobchodzi chodzi o fakt. _________________ http://www.youtube.com/watch?v=GK0OnsayIQk
Guma Chet Diablo Pikers
http://www.youtube.com/watch?v=S7_5Aoi4kHc&feature=channel_video_title
www.syndikad.pl |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Sob Maj 07, 2005 2:56 pm Temat postu: |
|
|
| Pikers napisał: | Ludzie którzy niemają pojęcia o tym zespole a słyszeli Drobne Hity to kojarzą ich z Wokalistą i niemają pojęcia ,że tam iles lat temu zmarł Basista....
Tak Samo jest z Queen zmarł by John ,znalezli by innego i Freddie dalej by robił Furore a smucili by się ludzi tacy jak my prawdziw faani.
Ludzie którzy znają Radio Gaga i We Will rock You niemieli by o tym pojecia...
|
Zgadzam się- to przykre, ale niestety prawdziwe... Ale jednak nie wiadomo, czy zespół nadal by istniał... Może uszanowaliby pamięc Johna i nie graliby dalej pod nazwą Queen (albo przynamniej nie byłoby nowych płyt...) Tak było w Led Zeppelin-nie umarł ani Plant, ani Page, tylko Bonham, a zespół się rozpadł (a moze zakończył po prostu swoją działalność). |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Tstankie

Dołączył: 07 Maj 2004 Posty: 709 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Sob Maj 07, 2005 9:41 pm Temat postu: |
|
|
| Yeah88 napisał: |
Zgadzam się- to przykre, ale niestety prawdziwe... Ale jednak nie wiadomo, czy zespół nadal by istniał... Może uszanowaliby pamięc Johna i nie graliby dalej pod nazwą Queen (albo przynamniej nie byłoby nowych płyt...) |
Może by tak było, ale zależy kiedy, bo jeśli John zmarłby np. w latach 80 to mogliby przestać, ale jeśli w 70 myślę, że tworzyliby dalej.
Mam jeszcze pytanie zachaczające o ten temat. Mam na muzykę przygotować referat o muzyce rockowej, chciałbym puścić coś Queen, ale żeby to nie była piosenka Mercury'ego, właśnie, żeby uświadomić, że Queen to nie tylko Freddie. Macie jakieś propozycje; może Innuendo? _________________ Tomek
Brian May Moje aukcje Moje aukcje |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Sweet Lady
Dołączył: 21 Cze 2004 Posty: 762
|
Wysłany: Sob Maj 07, 2005 9:50 pm Temat postu: |
|
|
Jak chcesz, żeby ludziska usłyszały, że Queen to nie tylko Freddie, to proponuję np. cudowne "Bijou"... _________________ "Look beyond your own horizons ..." |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Tstankie

Dołączył: 07 Maj 2004 Posty: 709 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Sob Maj 07, 2005 9:54 pm Temat postu: |
|
|
Ale chodzi mi o to, zeby to była dosyć znana, reprezentatywna piosenka dla muzyki rockowej. Bijou uwielbiam, ale nie o to mi chodzi. Chciałem puścić BoRhap, ale właśnie nie chcę, żeby była to piosenka Freda. _________________ Tomek
Brian May Moje aukcje Moje aukcje |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|