FAQFAQ
SzukajSzukaj
UżytkownicyUżytkownicy
GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja

ProfilProfil
Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości
ZalogujZaloguj

Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna
Użytkownikami tego forum nie są wyłącznie (i w większości) członkowie Polskiego Fanklubu Queen, dlatego ogółu opinii prezentowanych na forum nie można traktować jako opinii Fanklubu, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru.
Polski Fanklub Queen

Czat.Queen.PL!
Syntezatory w piosenkach Queen
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5  Następny
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Queen - Ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  

Tak czy nie?
Tak
26%
 26%  [ 19 ]
Nie można jednoznacznie ocenić
45%
 45%  [ 32 ]
Nie
28%
 28%  [ 20 ]
Wszystkich Głosów : 71

Autor Wiadomość
Marcin S.



Dołączył: 15 Lut 2005
Posty: 1865

PostWysłany: Sob Mar 19, 2005 6:53 pm    Temat postu: Syntezatory w piosenkach Queen Odpowiedz z cytatem

Wiem...podobny temat założyłem w dziale Freestyle. Ale tam było bardziej ogólnie, tutaj chodzi mi tylko i wyłącznie o syntezatory w piosenkach Queen. Czy uważacie, że muzycy Queen dobrze postąpili, że zaczęli używać syntezatorów?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Bizon



Dołączył: 24 Sty 2004
Posty: 13394
Skąd: Radomsko/Łódź

PostWysłany: Sob Mar 19, 2005 6:57 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

na the game, hot space - tak.. na works - nie!! moze i by tam tez dobrze brzmialy gdyby utwory byly po prostu lepsze...
_________________

if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS

you never had it so good, the yoghurt pushers are here
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Andrew



Dołączył: 27 Lut 2005
Posty: 159
Skąd: Łódź

PostWysłany: Sob Mar 19, 2005 11:22 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ja uważam, że dobrze iż Queen spróbowali syntezatorów. Dzięki temu zespół rozwinął się. A albumy z lat '80 uważam za udane, i wcale nie jak niektórzy za najgorsze w całej karierze chłopaków Cool
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
Marcin S.



Dołączył: 15 Lut 2005
Posty: 1865

PostWysłany: Sob Mar 19, 2005 11:44 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wg mnie są udane, ale słabsze od reszty (chodzi mi tu o duet: The Works-AKOM). Generalnie jestem na tak, chociaż w takich kawałkach jak Machines lub Don't Lose Your Head jest zbyt dużo syntezatorów. Ale np. It's A Beautiful Day to "syntezatorowe dzieło" Exclamation Nie mam też nic przeciwko kawałkom typu "Radio Ga Ga" czy IWTBF. Jeśli syntezator jest dobrze użyty, to nie ma dla mnie żadnych przeciwwskazań (chociaż solo w IWTBF niekoniecznie musiało być syntezatorowe...).
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Crowly



Dołączył: 17 Kwi 2004
Posty: 1570
Skąd: z Trzebnicy

PostWysłany: Nie Mar 20, 2005 10:08 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wybrałem opcję "nie". Zdecydowanie bardziej przypadł mi do gustu okres Queen bez syntezatorów. Dopuszczam używanie ich z umiarem, ale w niektórych przypadkach to po prostu była przesada (vide "Play The Game"). Np takie "Show Must Go On" ileż chętniej bym usłyszał z prawdziwymi skrzypcami (chociaż nadal jest to mój ulubiony utwór Queen).
_________________
Organizator VII Ogólnopolskiego Zlotu Wielbicieli Zespołu Queen;
Queenowy Człowiek Roku 2008

www.ppa.pl
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
usmc



Dołączył: 16 Lis 2003
Posty: 1272
Skąd: Galway / Kraków

PostWysłany: Nie Mar 20, 2005 9:47 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dalem tak, chociaz zgadzam sie ze nie w kazdym utworze.
_________________
"Are you ready? Are you ready brothers and sisters?"

PFQ - Fan nr. 10 Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
vessena



Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 385
Skąd: z otchłani

PostWysłany: Pon Mar 21, 2005 9:49 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nie mozna jednoznacznie ocenic. Same syntezatory nie sa zle o ile ich odpowiednio uzywali. ale czasami przesadzili i wyszlo takie Machines np.
_________________
I can fly, my friends. The show must go on.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Pon Mar 21, 2005 11:26 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

NIEEEEEEEEEEEE!!!!!!!!!
Majac geniusza w zespole (Brian), ktory swoja gitara mogl zagrac WSZYSTKO i w ten sposob z nawet najbanalniejszego utworu zrobic cos ciekawego (np IN ONLY SEVEN DAYS- te pasaze na gitarce sa naprawde fajne! ze nie wspomne o orkiestracji w Love Of My Life...)- oni poszliw beznadziejne, bezduszne klawisze... i nagle utwory banalne nie mienialy sie w cos ciekawego- pozostaly banalne. Ba- ciekawe melodie stracily na uroku!!! Life Is Real ma naprawde swietne harmonie, co slychac bylo zwlaszcza w wersji koncertowej (swietny drugi glos Rogera)- niestety klawisze na HOT SPACE to najgorsza decyzja zespolu w karierze!!! Po cholere one, skoro Brian gitara mogl spokojnie odegrac caly zespol jazzowy!!! jedyna plyta na ktorej klawisze sa NAPRAWDE dobrze uzyte jest INNUENDO, ewentualnie MADE IN HEAVEN. Ale o okresie 1982-86 wolalbym zapomniec. WLASNIE z tego powodu.
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wundżun



Dołączył: 06 Cze 2004
Posty: 289
Skąd: znad Bałtyku

PostWysłany: Pon Mar 21, 2005 2:20 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Z syntezatorami jest taki problem - w latach 80. to może były fajne, ale teraz tamte syntezatory już wyszły dawno z użycia i dlatego dzisiaj brzmią już trochę archaicznie... a nawet - o zgrozo! - trochę obciachowo. Może panowie z Queen pomyśleli "nadchodzi era syntezatorów, więc trzeba zacząć ich używać" - ale nie wzięli pod uwagę, że ta era kiedyś się skończy? Syntezatory się zestarzały, a gitary niewiele się zmieniły - i dlatego np. ANATO jest dziś takim samym arcydziełem jak była 30 lat temu, a "Hot Space" bardzo szybko się starzeje... Przepraszam wszystkich fanów "HS", ale takie jest moje zdanie. A kiedy mam ochotę posłuchać syntezatorowych piosenek z epoki wczesnego disco śpiewanych falsetem, to wybieram The Bee Gees Very Happy
_________________
Queen Corner online - magazyn o Queen tworzony przez fanów dla fanów!
GOD SAVE THE QUEEN! (and Paul Rodgers)
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Marcin S.



Dołączył: 15 Lut 2005
Posty: 1865

PostWysłany: Pon Mar 21, 2005 6:25 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Fenderek napisał:
oni poszliw beznadziejne, bezduszne klawisze...

Beznadziejne i bezduszne? Przecież to instrument taki jak inne... Np. w Bijou syntezatory wcale nie są bezduszne i beznadziejne. Myślę, ze w tej kwestii nie można generalizować.
Fenderek napisał:
niestety klawisze na HOT SPACE to najgorsza decyzja zespolu w karierze!!! Po cholere one, skoro Brian gitara mogl spokojnie odegrac caly zespol jazzowy!!!

Ja tak nie uważam. Freddie, John, Brian i Roger na pewno nie chcieli być postrzegani tylko i wyłącznie jako artyści rockowi. Z pewnością chcieli sporóbować czegoś nowego, bo skoro wcześniej używali do tworzenia dziwnych melodii tylko gitary, to czemu potem mieli by nie używać klawiszy? Nie mogli stac w miejscu, trzeba było pójść z duchem czasu, bo inaczej zespół by się nie rozwinął.
Fenderek napisał:
i nagle utwory banalne nie mienialy sie w cos ciekawego- pozostaly banalne.

Tutaj syntezatory nie są wyznacznikiem-zobaczmy na takie Man On The Prowl: klawisze nie dominują, a utwór mimo wszystko jest do niczego.
PS. Zgadzam się jednak z tym, ze w takim Machines przesadzono z syntezatorami-dość niezła piosenka zamieniła się w gniot.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Pon Mar 21, 2005 7:13 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Yeah88 napisał:
Ja tak nie uważam. Freddie, John, Brian i Roger na pewno nie chcieli być postrzegani tylko i wyłącznie jako artyści rockowi. Z pewnością chcieli sporóbować czegoś nowego, bo skoro wcześniej używali do tworzenia dziwnych melodii tylko gitary, to czemu potem mieli by nie używać klawiszy? Nie mogli stac w miejscu, trzeba było pójść z duchem czasu, bo inaczej zespół by się nie rozwinął.

Wiec ciekawe czemu w osattnim wywiadzie Roger totalnie zjechal HOT SPACE, mowiac cos takiego- "piosenki moze byly i dobre, ale ten sprzet... W tamtych czasach w studio pojawialo sie ciagle cos nowego, cos co po ledwie pol roku stawalo sie bezuzyteczne i przestarzale i sluzylo za stolik na kawe. Coz, duzo gowna wyszlo w latach 80-tych. Winic lata 80-te"
I Brian, zaraz po wydaniu Hot Space- "czasami marze, zeby byc w takim zespole jak AC/DC, w ktorym nie trzeba sie klocic o styl, gdzie kazdy wie co ma byc zagrane. To jest moje wyobrazenie muzycznego nieba"

Nie wiem jak to z tym rozwojem, ale w kilku innych wywiadach panowie opowiadaja jak to bylo na poczatku lat 80-tych. zespol kompletnie sie rozlazil, John i freddie probowali ciagnac w strone funku i disco (u johna te tendencje widac juz na GAME), Brian i Roger chcieli grac ostro. Freddie swoje pomysly aranzacyjne przeforsowal. Nie wiem jak to sie ma do rozwoju, nie bardzo potrafie dostrzec ewolucje miedzy ANATO a HOT SPACE- raczej 10 krokow w tyl...
Z duchem zcasu wcale nie trzeba bylo isc!!! Queen w latach 70-tych gralo czesto na przekor modom- tak zaczeli!!! kiedy oni zaczynali zeby byc cool trzeba bylo stac na scenie w jeansach i po prostu grac muzyke z nonszalancja, czasem nawet odwroconym tylem do publicznosci. A tu nagle wpada banda przebrana w jakies dziwne fatalaszki, z wokalista odstawiajacym balet. To bylo nowe, odwazne, DOBRE. W latach 80-tych mamy czysty komformizm, tyle ze nie do konca sie oplacil- HOT SPACE wlasciwie zrujnowalo Queen kariere w Stanach- to byla ich ostatnia trasa tamze...
Yeah88 napisał:

Beznadziejne i bezduszne? Przecież to instrument taki jak inne... Np. w Bijou syntezatory wcale nie są bezduszne i beznadziejne. Myślę, ze w tej kwestii nie można generalizować.

To nie jest instrument taki jak inne- z zalozenia wydaje z siebie syntetyczne dzwieki (syntezator- syntetyczne- zgoda?), nie "zywe". Gitara jest zywym instrumentem, perkusja, bas, wiolonczela, klarnet, cymbalki. Nawet fujarka. Syntezator wydaje z siebie sztuczne pasaze, syntetyczne dzwieki, ktore nigdy nie mialy i nie beda miec tej samej glebi co instrumenty zywe. MOZNA ich uzyc w rewelacyjny sposob- patrz VANGELIS, nawet w rocku- patrz Deep Purple (choc tu akurat Hammond, nie syntezator), Dream Theater czy Faith No More....
Yeah88 napisał:

Ja tak nie uważam. Freddie, John, Brian i Roger na pewno nie chcieli być postrzegani tylko i wyłącznie jako artyści rockowi.

Roger i- zwlaszcza Brian- chcieli
Yeah88 napisał:

Z pewnością chcieli sporóbować czegoś nowego, bo skoro wcześniej używali do tworzenia dziwnych melodii tylko gitary, to czemu potem mieli by nie używać klawiszy?

Zgoda- tylko juz po FLASHu bylo slychac ze nie brzmi to najlepiej... Ewolucja jest OK, ale moim zdaniem dokonano kilku rokow w tyl. Na BODY LANGUAGE gitary nie ma w ogole!!!!! To powinno byc na Mr bad Guy (choc jest gorsze niz jakikolwiek utwor tam)
Yeah88 napisał:

Tutaj syntezatory nie są wyznacznikiem-zobaczmy na takie Man On The Prowl: klawisze nie dominują, a utwór mimo wszystko jest do niczego.
PS. Zgadzam się jednak z tym, ze w takim Machines przesadzono z syntezatorami-dość niezła piosenka zamieniła się w gniot.

Cale THE WORKS moim zdaniem jest gniotem, z nielicznymi wyjatkami...I to wlasnie przez syntezatory. Calkiem niezla piosenka I WANT TO BREAK FREE brzmiala swietnie na zywo- studyjnej wersji nie potarfie zniesc. Dokladnie to samo z Radio Ga-Ga. I Hammer To Fall (lubie 12" headbanger's mix, bo ma wiecej gitary i zywa perkusj, nie ten elektroniczny badziew...
Sorry, ale dla mnie Queen bylo genialnym zespolem rockowym ZBYT genialnym, by wycieczke w pop traktowac jako ewolucje. To tak jakby ktos po wdrapaniu sie na Mount Everest wyruszal na Rysy twierdzac iz to krok do przodu i nowe wyzwanie... ZBYT kocham to, co nagrano w latach 70-tych by wybaczyc syntezatorowe tlo...

Aha- i jeszcze jedno:
Podales przyklad Bijou. Napisalem, ze akurat na INNUENDO syntezatory wykorzystano w rockowy sposob (poza Delilah, ale... miau, nie wazne
Wink ). Zobazc iz nie dominuja, sa tylko tlem, gitarowe orkiestracje wrocily! Tak samo Made In Heaven- przeciez w Heaven For Everyone czy You Don't Fool Me aranzacyjne opracowanie gitarowego solo wlasciwie ratuje utwory i sprawia iz sa niezwykle ciekawe! Takie MY LIFE HAS BEEN SAVED zostalo przearanzowane GLOWNIE na klawisze i klops- a przeciez oryginal byl dosc ciekawy. Tyle tej tyrady Smile
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Andrew



Dołączył: 27 Lut 2005
Posty: 159
Skąd: Łódź

PostWysłany: Pon Mar 21, 2005 7:32 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

A ja powiem tak. Może i albumy studyjne tworzą jakieś podraziały między fanami. Jedni bardziej wolą to, inni tamto. Spójrzmy jednak na, którąkolwiek trasę. Dla mnie nie ma takiej, której bym nie lubił. I czy grana była piosenka Z ANATO czy The Works zawsze czułem to samo. Pełen zachwyt i podziw dla tych geniuszy. Myślę, ze ten najprawdziwszy Queen objawiał się na koncertach. Very Happy
I to nie tylko ze względu na Freddie'go - grali i aranżowali swoją muzykę wspólnie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
Marcin S.



Dołączył: 15 Lut 2005
Posty: 1865

PostWysłany: Pon Mar 21, 2005 8:23 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zgodnie ze swoimi przekonaniami będę bronił lat 80-tych do ostatniej kropli... argumentów Wink
Zaczynamy:
Fenderek napisał:
"piosenki moze byly i dobre, ale ten sprzet...

Racja-tutaj się zgadzam. Tzn. piosenki były w większości na pewno dobre, ale wkurza mnie produkcja i sposób ich wykonania. Jednak uważam, że większość melodii z tego okresu to nie "gnioty". Czyli: melodie-tak, wykonanie i produkcja (raczej to drugie): nie.
Fenderek napisał:
"czasami marze, zeby byc w takim zespole jak AC/DC, w ktorym nie trzeba sie klocic o styl, gdzie kazdy wie co ma byc zagrane. To jest moje wyobrazenie muzycznego nieba"

Jak by Queen ciągle obstawał przy jednym stylu, to chyba bym nei zwrócił na ten zespół aż tak wielkiej uwagi jak teraz. W AC/DC wszyscy byli zgodni: ok Exclamation Ale w Queen nie-po prostu każdy miał swoją wizję i w sumie nie ma się czemu dziwić- Brian, Freddie, Roger i John byli różnymi ludźmi, o różnych poglądach i przekonaniach. To chyba oczywiste, że ludzie się różnia poglądami. W AC/DC tak nie było-ale wg mnie to miało zły wpływ na muzykę tego zespołu, bo ostatnio słuchając kilku ich piosenek, odniosłem wrażenie że kolesie gdzieś się zapętlili- tzn. piosenki są podobne... A w Queen nigdy tego nie było !! Właśnie jednym z atutów Queen było to, że każda piosenka była inna. Poza tym to zadecydowalo w dużym stopniu, że stałem się Ich fanem i że jestem tutaj, na tym Forum.

Fenderek napisał:
Nie wiem jak to sie ma do rozwoju, nie bardzo potrafie dostrzec ewolucje miedzy ANATO a HOT SPACE- raczej 10 krokow w tyl...

A jak chcesz w zasadzie porównywać muzykę funk z operą i rockiem? Dwa różne światy, to tak jak byś chciał porównać Bacha z Iron Maiden. Dla mnie Hot Space jest bardzo dobrze zagranym funky, a ANATO świetnym połączeniem rocka z operą. Nie śmiem nawet porównywać tych albumów, bo są jak niebo i ziemia albo jak łyżka i widelec. I powiedz mi co tu jest lepsze... Zgadzam się jednak z tym, że Hot Space ma nie najlepszą produkcję. Weźmy np. takie You Don't Fool Me -dobrze wyprodukowana i zaaranżowana muzyka dyskotekowa może być ambitna i piękna (
Cytat:
przeciez w Heaven For Everyone czy You Don't Fool Me aranzacyjne opracowanie gitarowego solo wlasciwie ratuje utwory i sprawia iz sa niezwykle ciekawe!
Arrow masz dowód) Wg mnie Hot Space zabrakło własnie dopasowanej produkcji- bo gdyby taka była, to prawdopodobnie album podchodzłby, że się tak wyrażę, pod genialność (no może trochę przesadzam).
Fenderek napisał:
Z duchem zcasu wcale nie trzeba bylo isc!!! Queen w latach 70-tych gralo czesto na przekor modom- tak zaczeli!!!

Ale lata 70 i 80 to dwie różne epoki. Owszem, mogliby iśc na mniej ustępstw. Zgoda. Jednak nie ma co porównywać tych dekad, bo się znacznie różnią, zresztą wielu artystów z lat 70 nie przetrwało kolejnych dziesięciu lat... Queen przetrwał... I chwała Im za to. Musieli w jakis sposób iść na ustępstwa, żeby ludzie nadal ich słuchali. Dlatego mamy coś takiego jak poprock, ale nie zapominajmy, że rocka nadal było całkiem sporo.

Fenderek napisał:
HOT SPACE wlasciwie zrujnowalo Queen kariere w Stanach- to byla ich ostatnia trasa tamze...

Stanom juz podzękujemy... Wink Przecież Amerykanie wiele razy wystawili się na pośmiewisko, m.in. przez zakazanie puszczania na kanałach telewizyjnych klipu do IWTBF. Zresztą co tam Ameryka... To, czy Queen się podobał Amerykanom, czy też nie, nie jest dla mnie istotne. Równie dobrze mógłbyś napisać, że Queen zyskał popularność w Europie... I co? To samo by z tego wynikło, te fakt mają takie same znaczenie dla wizerunku wykonawcy... Popularnośc lub jej brak nie świadczą o muzyce artysty, raczej o stopniu skomercjalizowania jego twórczości... No i w sumie Queen byl zespołem komercyjnym, bo gdyby nie był, to nie słyszelibyśmy piosenek Królowej w radiu, nie widzielibysmy klipów w TV itp. itd. etc...
Fenderek napisał:
To nie jest instrument taki jak inne- z zalozenia wydaje z siebie syntetyczne dzwieki (syntezator- syntetyczne- zgoda?), nie "zywe". Gitara jest zywym instrumentem, perkusja, bas, wiolonczela, klarnet, cymbalki. Nawet fujarka. Syntezator wydaje z siebie sztuczne pasaze, syntetyczne dzwieki, ktore nigdy nie mialy i nie beda miec tej samej glebi co instrumenty zywe. MOZNA ich uzyc w rewelacyjny sposob- patrz VANGELIS, nawet w rocku- patrz Deep Purple (choc tu akurat Hammond, nie syntezator), Dream Theater czy Faith No More....

Ok, nie jest taki jak inne-dźwięk powstaje w inny sposób. Ale to nie znaczy, że należy ten instrument dyskryminować... Jesli jest dobrze wykorzystany, to czemu nie? Zresztą podane przez Ciebie przykłady (i jeszcze dodam swój: Marillion, płyta "Misplaced Childhood", którą miałem zaszczyt, przyjemnośc i cokolwiek jeszcze przesłuchać-na niej użyto syntezatorów w boski sposób: z głębią, pasją, uczuciem...) potwierdzają moje słowa: dobrze użyty instrument może tworzyć niesamowitą muzykę i nie ważne czy jest to syntezator, czy gitara. Zresztą, czy to ważne jak powstaje dźwięk? Ważne jest, żeby był piękny. Zresztą to, co napisałeś o syntezatorze, bardziej podchodzi mi pod beat-komputerowe, bezduszne uderzenia itp. Zrobienie beat'u nie jest sztuką. Umiejętne granie na klawiszach tak.
Fenderek napisał:
Zgoda- tylko juz po FLASHu bylo slychac ze nie brzmi to najlepiej...

Hmmm... Flash był po prostu muzyką ilustracyjną. Dzięki syntezatorom uzyskano piękne motywy, np. w The Kiss czy też w Arboria albo w In The Space Capsule. Za pomocą gitary byś czegoś takiego nie uzyskał. Dlatego powtarzam, dobrze użyty syntezator nie jest zły...
Fenderek napisał:
Cale THE WORKS moim zdaniem jest gniotem, z nielicznymi wyjatkami...I to wlasnie przez syntezatory. Calkiem niezla piosenka I WANT TO BREAK FREE brzmiala swietnie na zywo- studyjnej wersji nie potarfie zniesc. Dokladnie to samo z Radio Ga-Ga. I Hammer To Fall (lubie 12" headbanger's mix, bo ma wiecej gitary i zywa perkusj, nie ten elektroniczny badziew...

THE WORKS nie jest gniotem...Wg mnie, rzecz jasna. Na plus: Radio Ga Ga, Tear it Up, It's A Hard Life, IWTBF, KPTOW, Hammer To Fall, ITTWWC. Na minus: MOTP i Machines. Większość kawałków jednak na plus. Więc w czym problem. Rozumiem, że Ci się nie podoba produkcja i aranżacje-jesteś fanem tradycyjnego rocka. Ale piosenki są same w sobie dobre. Masz rację, ze album nie tworzy całości (ale tylko w miejscu MOTP i Machines). I też uważam ten album za słaby w dorobku Queen...Ale muzycznie jest dobry, chociaż nic ponad to.

Fenderek napisał:
Podales przyklad Bijou. Napisalem, ze akurat na INNUENDO syntezatory wykorzystano w rockowy sposob (poza Delilah, ale... miau, nie wazne
).

No i potwierdziłeś moje słowa: dobrze wykorzystany syntezator (w "rockowy", jak to określiłeś, sposób) jest również pełnoprawnym instrumentem muzycznym (chociaż oczywiście gitary i perkujsa to absolutna podstawa).
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Tstankie



Dołączył: 07 Maj 2004
Posty: 709
Skąd: Kraków

PostWysłany: Pon Mar 21, 2005 9:10 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Moim zdaniem po prostu uak to Roger określił był kiepski sprzęt,jakby wtedy mieli, to co było chociażby na Innuendo lub MIH, to myślę, że to wszystko brzmiałoby inaczej. Syntezatory powinny byż użyte w delikatniejszy sposób, tak jak na Innuendo i MIH i The Miracle.
_________________
Tomek


Brian May Moje aukcje Moje aukcje


Ostatnio zmieniony przez Tstankie dnia Wto Mar 22, 2005 2:47 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
Marcin



Dołączył: 29 Paź 2003
Posty: 1706
Skąd: Police

PostWysłany: Wto Mar 22, 2005 2:26 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dlaczego nikt nie wspomiał o THE MIRACLE? dla mnie syntezator były wykorzystane doskonale tak jak na INNUENDO czy MIH
_________________
The Story of Freddie Mercury - http://www.youtube.com/watch?v=rHY25zkQV0o
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Wto Mar 22, 2005 4:15 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Yeah88 napisał:
Fenderek napisał:
"piosenki moze byly i dobre, ale ten sprzet...

Racja-tutaj się zgadzam. Tzn. piosenki były w większości na pewno dobre, ale wkurza mnie produkcja i sposób ich wykonania. Jednak uważam, że większość melodii z tego okresu to nie "gnioty". Czyli: melodie-tak, wykonanie i produkcja (raczej to drugie): nie.

To jest dokaldnie co ja mowilem o niektorych rzeczach z HOT SPACE- w sumie nigdy nie twierdzilem ze takie IWTBF ma slaba melodie- jednak aranzacja i zwlaszcza produkcja temu utworowi nie sluza, wrzucaja go w przecietnosc...
Yeah88 napisał:

Fenderek napisał:
"czasami marze, zeby byc w takim zespole jak AC/DC, w ktorym nie trzeba sie klocic o styl, gdzie kazdy wie co ma byc zagrane. To jest moje wyobrazenie muzycznego nieba"

Jak by Queen ciągle obstawał przy jednym stylu, to chyba bym nei zwrócił na ten zespół aż tak wielkiej uwagi jak teraz. W AC/DC wszyscy byli zgodni: ok Exclamation Ale w Queen nie-po prostu każdy miał swoją wizję i w sumie nie ma się czemu dziwić- Brian, Freddie, Roger i John byli różnymi ludźmi, o różnych poglądach i przekonaniach. To chyba oczywiste, że ludzie się różnia poglądami. W AC/DC tak nie było-ale wg mnie to miało zły wpływ na muzykę tego zespołu, bo ostatnio słuchając kilku ich piosenek, odniosłem wrażenie że kolesie gdzieś się zapętlili- tzn. piosenki są podobne... A w Queen nigdy tego nie było !! Właśnie jednym z atutów Queen było to, że każda piosenka była inna.

Wiesz, ze w tym momencie kontrargumentujesz nie mnie, tylko... Briana, bo n aJEGO cytat ktory podalem odpowiadzasz...? Smile Ale spoko- przeanalizujmy Wink
Yeah88 napisał:

Jak by Queen ciągle obstawał przy jednym stylu, to chyba bym nei zwrócił na ten zespół aż tak wielkiej uwagi jak teraz.

Nie zrozum mnie zle, ale watpie, zeby Briana interesowalo czy TY zwrocilbys na nich taka uwage czy nie. Ani Rogera ani Johna...
Yeah88 napisał:
To chyba oczywiste, że ludzie się różnia poglądami. W AC/DC tak nie było-ale wg mnie to miało zły wpływ na muzykę tego zespołu, bo ostatnio słuchając kilku ich piosenek, odniosłem wrażenie że kolesie gdzieś się zapętlili- tzn. piosenki są podobne...

Nie zgadzam sie. Oczywiscie, ludzie roznia sie pogladami. I w AC/DC TEZ sie roznia. ALE- w okresie 1982-84 zespol zupelnie sie ROZLAZIL!!! Freddie nie gadal z Brianem, John byl obrazony na Rogera, Brian chcial odejsc sfrustrowany tym co sie dzieje- jest na ten temat tyle wywiadow. Przy nagrywaniu ANATO Freddie, Brian , Roger i John TEZ byli indywidualnosciami, a jednak potrafili nagrac dzielo spojne, zwarte i po prostu genialne. A HOT SPACE i- zwlaszcza- THE WORKS sa zlepkiem przypadkowych, czesto nie najlepszych utworow... Wspomniane przez Ciebie wczsniej MAN ON THE PROWL na pewno nie zdarzyloby sie na ANATO, Machines nie mialoby najmniejszych szans z jakimkolwiek utworem z SHA. Roznica zdan to jedno- otwarty konflikt zazwyczaj jednak wplywa na material destrukcyjnie (wyjakiem bedzie Pink Floyd)
Yeah88 napisał:
Właśnie jednym z atutów Queen było to, że każda piosenka była inna.

Naprawde w to wierzysz...? Bo ja nie. Zapytaj kogos z boku i powoe ci ze te wszystkie Radio Ga-Gi czy Want To Break Free czy A Kind Of Magiki brzmia na jedno kopyto- tak jak Tobie utwory AC/DC zlewaja sie w jedna calosc.

Yeah88 napisał:
Fenderek napisał:
Nie wiem jak to sie ma do rozwoju, nie bardzo potrafie dostrzec ewolucje miedzy ANATO a HOT SPACE- raczej 10 krokow w tyl...

A jak chcesz w zasadzie porównywać muzykę funk z operą i rockiem? Dwa różne światy, to tak jak byś chciał porównać Bacha z Iron Maiden.

ZGODA- ale gdyby bach zaczal grac Iron Maiden- czy to bylby rozwoj? Gdyby Led Zeppelin zaczelo udawac, ze sa Ace Of Base- czy to bylby rozwoj...? Tak jak mowisz- dwa rozne swiaty, wiec po co probowac udawac ze jest sie czyms czy sie nie jest. Sorry, ale HOT SPACE to nie jest czysty funk- daleko do tego. Nie jest to tez rock. i nie jest pop. Wlasciwie nie wiadomo co to jest, bo zespol nagrywajac to nie potarfil zgodzic sie na nic i wyszlo takie "niewiadomoco"- nie ma sensu porownywac Bacha i Maiden. Zgoda. Ale gdyby Maiden porwalo sie na Bacha- byloby to pretensjonalne. Gdyby Bach zaczal nagrywac kilkunutowe riffy- byloby to smieszne. Queen idace w pop jest moim zdaniem- juz to powiedzialem i bardzo mi sie porownanie podoba- zdobywaniem Rysow po wyprawie na Mount everest twierdzac ze to postep...
Yeah88 napisał:
Dla mnie Hot Space jest bardzo dobrze zagranym funky,

Dla mnie nie- tym najlepszym zespolom funkowym nawet nie dorosli do piet. Szczerze- co wiesz o PRAWDZIWYM funku? ile plyt funkowych znasz, zeby stwierdzic iz jest to dobrze zagrany funk? To nawet NIE JEST FUNK- ledwie w kilku utworach przewija sie NAWIAZANIE do funku...

Yeah88 napisał:
a ANATO świetnym połączeniem rocka z operą.
Ja nie wiem ludzie, gdzie wy oprocz Bohemian Rhapsody slyszycie te opere, szczerze. Niech ktos pojdzie do PRAWDZIWEJ opery na cokolwiek i jak uslyszy cos co w najmniejszym stopniu przypomina ktorykolwiek utwor z ANATO- da mi znac. Bo ja nie widze NIC.

Yeah88 napisał:
Nie śmiem nawet porównywać tych albumów, bo są jak niebo i ziemia albo jak łyżka i widelec. I powiedz mi co tu jest lepsze...
Niebo, lyzka i ANATO- sorry, ale wybor jest cholernie prosty w przypadku albumow, nie rozumiem czemu nie moglibysmy ich porownywac. Nagral je TEN SAM zespol. Pierwszy jest nowatorski, swiezy, po tylu latach nie zestarzal sie produkcyjnie i aranzacyjnie, ciagle zaskakuje iloscia pomyslow i jakoscia muzyki. Drugi- wtorny, zle wyprodukowany, zestarzal sie bardzo, nie brzmi najlepiej. zaden utwor z HOT SPACE nie wytrzymuje porownania z PROPHET'S SONG. I nie jest to porownywanie Bacha i Maiden. Jeden jest ambitny i nowatorski- te z HOT SAPCE ambitne na pewno nie sa ani nowatorskie. Proste jak dla mnie.

Yeah88 napisał:
Weźmy np. takie You Don't Fool Me -dobrze wyprodukowana i zaaranżowana muzyka dyskotekowa może być ambitna i piękna (
Cytat:
przeciez w Heaven For Everyone czy You Don't Fool Me aranzacyjne opracowanie gitarowego solo wlasciwie ratuje utwory i sprawia iz sa niezwykle ciekawe!
Arrow masz dowód)

masz dowod, dokladnie- napisalem ze aranzacja solo gitarowego RATUJE utwor- na pewno nie jest on AMBITNY... Shocked "Daaa-da-da-da-daaa"- rzeczywiscie ambitne...
Yeah88 napisał:
Wg mnie Hot Space zabrakło własnie dopasowanej produkcji- bo gdyby taka była, to prawdopodobnie album podchodzłby, że się tak wyrażę, pod genialność (no może trochę przesadzam).

Wedlug mnie bardzo przesadzasz. Czestochowszczyzna LAS PALABRAS DE AMOR nigdy nie doroslaby do piet poetyckosci WHITE QUEEN, chocby produkcja byla kosmiczna. Riff Put Out The Fire jest lata swietlne za takim tie Your Mother Down czy Stone Cold Crazy. I nie chodzi o gust ale o srukture. SCC wyprzedzilo trash-metal o jakies 10 lat!!! Put Out The Fire jest tak wtornym utworem (i grafomanskim do tego, bo tekst mnie skreca) ze szkoda gadac. Body Language zachacza o genialnosc???? Posluchaj plyt Led Zeppelin albo Pink Floyd- TO jest genialnosc. ANATO moze miedzy nei wejsc z podniesionym czolem. Od HOT SPACE jestem w stanie wymienic ponad sto LEPSZYCH tytulow plyt (nie tylko Queen oczywiscie Smile ). Roznica miedzy nami polega, ze ja traktuje muzyke duzo szerzej- kocham Queen, ale oprocz tego kocham wiele innych genialnych wykonawcow. W mojej pierwszej dziesiatce najlepszych plyt wszechczasow znalazlbys najwyzej 2-3 albumy Krolwej. U Ciebie mam wrazenie byloby to 10 albumow Queen. Stad roznica zdan.

Yeah88 napisał:
Musieli w jakis sposób iść na ustępstwa, żeby ludzie nadal ich słuchali.

nikt nie mial prawa puscic Bohemian Rhapsody w radio bo za dlugie- przeforsowali PO SWOJEMU i ludzie pokochali. Mozna to bylo zrobic i w "innych czasach"- tylko juz sie nie chcialo, bo pieniazkow bylo duzo... Mowi sie, ze artysta powinnien byc "glodny"- jesli nie w doslowny,m tego slowa znaczeniu, to w przenosni- to stalo sie na MIRACLE i INNUENDO- Freddie umieral i nie bylo juz nic do stracenia, liczyla sie GLOWNIE muzyka a nie MTV, wideoklipy i tym podobne duperele. Innuendo (piosenka) TEZ ma ponad szesc minut, wlasciwie jest cholernie niekomercyjna i co? Pierwsze miejsce! Ile piosenek Queen dotarlo do miejsca pierwszego? Trzy- BoRhap, Under Pressue i Innuendo wlasnie. Dwie z nich- cholernie niekomercyjne i dlugie. Trzeba bylo isc na ustepstwa zeby przetrwac...? NIE!
Yeah88 napisał:
To, czy Queen się podobał Amerykanom, czy też nie, nie jest dla mnie istotne. Równie dobrze mógłbyś napisać, że Queen zyskał popularność w Europie... I co? To samo by z tego wynikło, te fakt mają takie same znaczenie dla wizerunku wykonawcy...

Tu mnie przekonales- punkt dla Ciebie. ALE:
Yeah88 napisał:
No i w sumie Queen byl zespołem komercyjnym, bo gdyby nie był, to nie słyszelibyśmy piosenek Królowej w radiu, nie widzielibysmy klipów w TV itp. itd. etc...

1. Potrafilbym z tym zyc...
2. Bohemian Rahapsody czy ANATO jako calosc komercyjne NIE BYLY. Queen STALO sie zespolem komercyjnym i wlasnie TO mi sie nie podoba! Bo komercyjny, znaczy "wtorny", "wyposrodkowany", "nijaki". Zeby cos bylo komercyjne, musi przemawiac do wiekszej ilosci ludzi, a zeby to osiagnac- musisz isc na kompromis, znalezc wspolny mianownik dla wszystkich. Tego nie bylo przy QUEEN II albo ANATO. Ani INNUENDO...

Yeah88 napisał:

Ok, nie jest taki jak inne-dźwięk powstaje w inny sposób. Ale to nie znaczy, że należy ten instrument dyskryminować... Jesli jest dobrze wykorzystany, to czemu nie? Zresztą podane przez Ciebie przykłady (i jeszcze dodam swój: Marillion, płyta "Misplaced Childhood", którą miałem zaszczyt, przyjemnośc i cokolwiek jeszcze przesłuchać-na niej użyto syntezatorów w boski sposób: z głębią, pasją, uczuciem...) potwierdzają moje słowa: dobrze użyty instrument może tworzyć niesamowitą muzykę i nie ważne czy jest to syntezator, czy gitara.

Zgoda- ja jednak twierdze ze syntezator na HOT SPACE, WORKS i- zwlaszcza- A KIND OF MAGIC byl wykorzystany ZLE. Przyklad Marillion jest swietny- ale wlasciwie kazdy zespol prog-rockowy moglby tu sie znalezc (Genesis, Yes, Spock's Beard)- zauwaz tylko jedno. Te zespoly maja klawiszowcow w swoim skladzie. Ludzi, ktorzy sa na tym instrumencie WIRTUOZAMI. Zaden z czlonkow Queen "WIRTUOZEM" na klawiszach nie byl- Brian byl wirtuozem gitary, Roger perkusji, John basu, Freddie- wokalu i pianina. Oni jednak gry na klawiszach uczyli sie z czasem- niestety, na naszych oczach (a raczej uszach).
Yeah88 napisał:
Dzięki syntezatorom uzyskano piękne motywy, np. w The Kiss czy też w Arboria albo w In The Space Capsule. Za pomocą gitary byś czegoś takiego nie uzyskał.

Mozna bylo wykorzystac orkiestre. Tak jak w WHO WANTS TO LIVE FOREVER- na pewno brzmialoby to lepiej. Teraz- brzmi archaicznie

Yeah88 napisał:
THE WORKS nie jest gniotem...Wg mnie, rzecz jasna. Na plus: Radio Ga Ga, Tear it Up, It's A Hard Life, IWTBF, KPTOW, Hammer To Fall, ITTWWC. Na minus: MOTP i Machines. Większość kawałków jednak na plus. Więc w czym problem.

W tym, ze jak dla mnie na plus: Hard Life, ITTWWC, Hammer To Fall KPTOW, areszta na minus- w studyjnych wersjach!!! W tym problem. Ale tutaj to juz tylko i wylacznie kwestia gustu. Dla mnie jest gniotem. I ani ja Ciebie nie przekonam w tym punkcie- ani Ty mnie.

Yeah88 napisał:
Rozumiem, że Ci się nie podoba produkcja i aranżacje-jesteś fanem tradycyjnego rocka. Ale piosenki są same w sobie dobre.

Twierdze to od samego poczatku... Smile
Yeah88 napisał:
I też uważam ten album za słaby w dorobku Queen...

Aaaa! A skoro ja tak samo dobrze jak Queen znam Zeppelin, Purple, sabbath, Metalike, Dream Theater, Floyd itd itd- ten album laduje NAPRAWDE nisko... Nie jest moze jakis nie wiadomo jak ZLY- to jest domena Robbie Williamsa tudziez Vengaboys. Ale... dobry to on tez nie jest...


Alez sie rozpisalem...!
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Wto Mar 22, 2005 6:22 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jeszcze jedno- krotko.
To nie jest jak porownywanie Bacha z Iron Maiden z bardzo prostej przyczyny- porownujesz Queen i Queen. Ten sam zespol, a nie dwojke artystow z dwoch kompletnie innych swiatow.
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Marcin S.



Dołączył: 15 Lut 2005
Posty: 1865

PostWysłany: Wto Mar 22, 2005 8:02 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Fenderek napisał:
To jest dokaldnie co ja mowilem o niektorych rzeczach z HOT SPACE- w sumie nigdy nie twierdzilem ze takie IWTBF ma slaba melodie- jednak aranzacja i zwlaszcza produkcja temu utworowi nie sluza, wrzucaja go w przecietnosc...

Myślę, że tutaj się zgadzamy. Melodie są ok, produkcja- zła.
Również uważam, że produkcja na lata 82-86 (chociaż bardziej kładę nacisk na albumy The Works i AKOM) jest nie najlepsza. Myślę, że dobrze zaaranżowane utwory z tego okresu nie byłyby aż takie złe w porównaniu z dobrze wyprodukowanymi piosenkami z lat 70. Czyli tutaj nasze zdania się chyba pokrywają.
Fenderek napisał:
Yeah88 napisał:


Jak by Queen ciągle obstawał przy jednym stylu, to chyba bym nei zwrócił na ten zespół aż tak wielkiej uwagi jak teraz.


Nie zrozum mnie zle, ale watpie, zeby Briana interesowalo czy TY zwrocilbys na nich taka uwage czy nie. Ani Rogera ani Johna...

Wiem, że Oni nawet nie widzą o moim istnienu... Ale jednak to fani w dużym stopniu tworzą zespół i gdyby takich jak ja było dużo więcej, to Queen nie byłby tym, czym jest dziś. Wiem, że to polemika z samym Brian'em, ale jednak niektórym (w tym mi) podobają się te zmiany stylu. No, ale tu się raczej nie mamy co "kłócić". Niektórzy lubią jeden styl-inni wiele styli. Kwestia gustu... Wink

Fenderek napisał:
A HOT SPACE i- zwlaszcza- THE WORKS sa zlepkiem przypadkowych, czesto nie najlepszych utworow... Wspomniane przez Ciebie wczsniej MAN ON THE PROWL na pewno nie zdarzyloby sie na ANATO, Machines nie mialoby najmniejszych szans z jakimkolwiek utworem z SHA.

Wiem, ze możesz mnie wziąć za ślepo zapatrzonego fanatyka (chociaż, możesz mi wierzyć lub nie, ja też dostrzegam słabe punkty Queen), ale słuchając wiele razy Hot Space, nie zauważyłem (ie usłyszałem) żadnego 'nagłego przeskoku', czyli: po prostu HS jest czymś w miarę zwartym, chociaż oczywiście nie tak, jak wspominane przez Ciebie kilka razy, ANATO. Co do The Works-zgoda-pierwszy raz słuchając The Works bardzo się wkurzyłem, że po It's A Hard Life słuchać coś, co jest totalnie niewpasowane w resztę- Man On The Prowl. Jednak w pozostałych fragmentach The Works nie odczułem jakichś rażących uchybień (jeśli chodzi o logiczne następstwo utworów).
Jeśli chodzi o jakość utworów to jednak muszę powtórzyć, że same w sobie nie były chyba takie złe... Złe były aranżacje i produkcja. Sorry, ale jednak to też musiałem podkreślić... Wink
Cytat:
[quote="Yeah88"]
Właśnie jednym z atutów Queen było to, że każda piosenka była inna. [/qoute]

Naprawde w to wierzysz...? Bo ja nie. Zapytaj kogos z boku i powoe ci ze te wszystkie Radio Ga-Gi czy Want To Break Free czy A Kind Of Magiki brzmia na jedno kopyto- tak jak Tobie utwory AC/DC zlewaja sie w jedna calosc.

Nadal, mimo wszystko, w to wierzę. Ale ludziom się nie dziwię. Jak bym słyszał w radiu w kółko te same przeboje, to bym też je przestał rozróżniać. Zresztą sam zobacz- czy te piosenki są naprawdę takie same...? Chyba ważne jest to, co myśli fan, który się tym zajmuje na codzień, a nie kogoś, któ swoje spostrzerzenia nt. Queen wygłasza na podstawie słuchania radia. Poza tym, ja też nie wiem do końca, czy piosenki AC/DC sa takie podobne... Nie znam się, nie jestem fanem zespołu (aczkolwiek lubię), i dlatego moja opinia nie jest zobowiązująca. Znam AC/DC tylko z TV, tak samo, jak osoby, które wspomniałeś, znają Queen. Dlatego ani moja opinia na temat AC/DC nie jest podparta konkretnymi argumenatami, ani opinia osób znających Queen z radia na temat Królowej.

Fenderek napisał:
ZGODA- ale gdyby bach zaczal grac Iron Maiden- czy to bylby rozwoj? Gdyby Led Zeppelin zaczelo udawac, ze sa Ace Of Base- czy to bylby rozwoj...? Tak jak mowisz- dwa rozne swiaty, wiec po co probowac udawac ze jest sie czyms czy sie nie jest.

Ok. Dwa różne światy. Tylko, że Queen potrafil ingerować w różne światy muzyczne i za to ich cenię. Led Zeppelin tkwił w rocku. I muzycy LZ byli w tym dobrzy. A Queen to coś więcej- potrafili zagrać wszystko (wiem, trochę to naiwne, ale właśnie tak to widzę).
Teraz komentarz do ostatniego zdania: gdyby Freddie tak myślał, to nie stworzyłby Bohemian Rhapsody. No bo po co w takim razie zespół rockowy ma ingerować w świat opery?
Fenderek napisał:
Sorry, ale HOT SPACE to nie jest czysty funk- daleko do tego. Nie jest to tez rock. i nie jest pop. Wlasciwie nie wiadomo co to jest, bo zespol nagrywajac to nie potarfil zgodzic sie na nic i wyszlo takie "niewiadomoco"

Black Sabbath też stworzyli na początku coś, co nie kwalifikowała się do żadnego stylu muzycznego wymyślonego wcześniej. Nie nazwa jest wazna, ważna jest sama muzyka.
Fenderek napisał:
Queen idace w pop jest moim zdaniem- juz to powiedzialem i bardzo mi sie porownanie podoba- zdobywaniem Rysow po wyprawie na Mount everest twierdzac ze to postep...

Hmmm...skoro osiągnęli mistrzostwo zdobywając Mount Everet, to czemu by mieli nie próbować, jak to jest być na Rysach, skoro nigdy wcześniej tam nie byli? Ok, nie będę używał słowa "postęp". Może zmiana punktu widzenia (z ME na Rysy Wink). Jednak osobiście uważam (i pewnie Ty też tak sądzisz), ze rock jest lepszy od popu. Chociaż to nie oznacza, że pop musi być zły (zresztą nie przesadzajmy-tego czystego popu aż tak dużo nie było...).
Fenderek napisał:
Dla mnie nie- tym najlepszym zespolom funkowym nawet nie dorosli do piet. Szczerze- co wiesz o PRAWDZIWYM funku? ile plyt funkowych znasz, zeby stwierdzic iz jest to dobrze zagrany funk? To nawet NIE JEST FUNK- ledwie w kilku utworach przewija sie NAWIAZANIE do funku...

Ok, wszystko jedno, co to jest... Queen nie był zespołem funkowym i nie miał prawa być. Ale nie czujesz dreszczy myśląc, że jeden zespół potrafił zagrać np. takie Bohemian Rhapsody i Staying Power?
Fenderek napisał:
Yeah88 napisał:

a ANATO świetnym połączeniem rocka z operą.

Ja nie wiem ludzie, gdzie wy oprocz Bohemian Rhapsody slyszycie te opere, szczerze. Niech ktos pojdzie do PRAWDZIWEJ opery na cokolwiek i jak uslyszy cos co w najmniejszym stopniu przypomina ktorykolwiek utwor z ANATO- da mi znac. Bo ja nie widze NIC

Ok, masz rację, chodziło o podkreślenie odległości gatunkowej.
Fenderek napisał:
Niebo, lyzka i ANATO- sorry, ale wybor jest cholernie prosty w przypadku albumow, nie rozumiem czemu nie moglibysmy ich porownywac. Nagral je TEN SAM zespol. Pierwszy jest nowatorski, swiezy, po tylu latach nie zestarzal sie produkcyjnie i aranzacyjnie, ciagle zaskakuje iloscia pomyslow i jakoscia muzyki. Drugi- wtorny, zle wyprodukowany, zestarzal sie bardzo, nie brzmi najlepiej. zaden utwor z HOT SPACE nie wytrzymuje porownania z PROPHET'S SONG. I nie jest to porownywanie Bacha i Maiden. Jeden jest ambitny i nowatorski- te z HOT SAPCE ambitne na pewno nie sa ani nowatorskie. Proste jak dla mnie

Wybór nie musi byc wcale takie prosty. Dla tego, kto woli muzykę taneczną, lepszym wyborem jest Hot Space. Kwestia gustu. Chociaż sam uważam, ze ANATO jest dużo lepsze.
Fenderek napisał:
"Daaa-da-da-da-daaa"- rzeczywiscie ambitne...

A czy to już nie jest czepianie się? Zresztą czy Heaven For Everyone i You Don't Fool Me są takie tragiczne (pomijając oczywiście solówki, które uważasz za "ratujące utwory")? Nie sądzę... Sam napisałeś w swoim przewodniku, że w HFE słychać "przestrzeń i zadumę", więc to chyba dobrze świadczy o samym utworze. A z tym "dadada", to chyba przesada... Zwykłe prześpiewki nie mogą być chyba podstawą do krytykowania całego utworu?

Fenderek napisał:
Wedlug mnie bardzo przesadzasz. Czestochowszczyzna LAS PALABRAS DE AMOR nigdy nie doroslaby do piet poetyckosci WHITE QUEEN, chocby produkcja byla kosmiczna. Riff Put Out The Fire jest lata swietlne za takim tie Your Mother Down czy Stone Cold Crazy. I nie chodzi o gust ale o srukture. SCC wyprzedzilo trash-metal o jakies 10 lat!!! Put Out The Fire jest tak wtornym utworem (i grafomanskim do tego, bo tekst mnie skreca) ze szkoda gadac. Body Language zachacza o genialnosc????

Ok, nie twierdzę, że lata 80 są lepsze. Twierdzę natomiast, że nie są takie tragiczne, jak sądzisz. Oczywiście White Queen, SCC, czy też TYMD to mistrzosto świata, więc w zasadzie nic się nie może z tymi utworami równać.
Fenderek napisał:
Posluchaj plyt Led Zeppelin albo Pink Floyd- TO jest genialnosc.

Wolę posłuchać Queen. Chyba, ze mi się raz na jakiś czas znudzi. Wtedy włączę sobie np. "IV" Led Zeppelin.

Fenderek napisał:
ANATO moze miedzy nei wejsc z podniesionym czolem. Od HOT SPACE jestem w stanie wymienic ponad sto LEPSZYCH tytulow plyt (nie tylko Queen oczywiscie ). Roznica miedzy nami polega, ze ja traktuje muzyke duzo szerzej- kocham Queen, ale oprocz tego kocham wiele innych genialnych wykonawcow.


Ja też nie jestem zamknięty na inne zespoły. Z tym, że jeśli już mam czas na słuchanie muzyki-to wolę włączyć płytę Queen. Choćby i Hot Space...
Fenderek napisał:
W mojej pierwszej dziesiatce najlepszych plyt wszechczasow znalazlbys najwyzej 2-3 albumy Krolwej. U Ciebie mam wrazenie byloby to 10 albumow Queen. Stad roznica zdan.

Hmmm... ja nie robię żadnych swoich rankingów ani nic z tych rzeczy... Bo na jakiej podstawie mam robić ranking najlepszych płyt? Chyba, że chodzi Ci o ulubione... Nie będe ukrywał-w większości byłyby to płyty Queen. I to chyba oczywiste-jestem fanem Queen, więc najbardziej podobają mi się płyty Queen (tylko nie chodzi tu o to, że "prawdziwy fan" lubie tylko płyty Królowej itp.), bo najbardziej podoba mi się ICH muzyka... Ale nie zamykam się na inne zespoły. Jednak, zebym zwrócił uwagę na coś innego, to zespół ten musi mieć jakiś tajemniczy pierwiastek. I to coś ma np. Marillion lub Led Zeppelin (chociaż ze względu na sentymenty wolę to pierwsze). Jednak jestem zdania, ze nawet fan Queen powinien lubić dobrą muzykę ogółem (skoro takiej słucha na codzień) i nie ograniczać się do jednego zespołu (co czasami jest trudne).
Fenderek napisał:
nikt nie mial prawa puscic Bohemian Rhapsody w radio bo za dlugie- przeforsowali PO SWOJEMU i ludzie pokochali. Mozna to bylo zrobic i w "innych czasach"- tylko juz sie nie chcialo, bo pieniazkow bylo duzo... Mowi sie, ze artysta powinnien byc "glodny"- jesli nie w doslowny,m tego slowa znaczeniu, to w przenosni- to stalo sie na MIRACLE i INNUENDO- Freddie umieral i nie bylo juz nic do stracenia, liczyla sie GLOWNIE muzyka a nie MTV, wideoklipy i tym podobne duperele. Innuendo (piosenka) TEZ ma ponad szesc minut, wlasciwie jest cholernie niekomercyjna i co? Pierwsze miejsce! Ile piosenek Queen dotarlo do miejsca pierwszego? Trzy- BoRhap, Under Pressue i Innuendo wlasnie. Dwie z nich- cholernie niekomercyjne i dlugie. Trzeba bylo isc na ustepstwa zeby przetrwac...? NIE!

Wskazując przykład UP, pokazałeś, że również idąc na ustępstwa, można
osiągnąc sukces na miarę BoRhap czy też Innuendo. Niestety nie bylo to robione w sposób wystarczająco dobry (i tu się chyba zgadzamy). Więc, gdyby ten konformizm miał jakąś odpowiednią formę, to chyba nie byłoby aż tak źle (chociaż wg mnie i tak źle nie było)?
Fenderek napisał:
Yeah88 napisał:

No i w sumie Queen byl zespołem komercyjnym, bo gdyby nie był, to nie słyszelibyśmy piosenek Królowej w radiu, nie widzielibysmy klipów w TV itp. itd. etc...


1. Potrafilbym z tym zyc...
2. Bohemian Rahapsody czy ANATO jako calosc komercyjne NIE BYLY. Queen STALO sie zespolem komercyjnym i wlasnie TO mi sie nie podoba! Bo komercyjny, znaczy "wtorny", "wyposrodkowany", "nijaki". Zeby cos bylo komercyjne, musi przemawiac do wiekszej ilosci ludzi, a zeby to osiagnac- musisz isc na kompromis, znalezc wspolny mianownik dla wszystkich. Tego nie bylo przy QUEEN II albo ANATO. Ani INNUENDO...


1. Chodziło mi raczej o to, ze nie wiedzielibyśmy o istnieniu grupy zwanej Queen, gdyby nie środki masowego przekazu (przynajmniej jakaś spora część z nas).
2. Owszem, były utwory kompromisowe, ale były też takie, które wymagały większego skupienia i uwagi. Więc jednak ustępstwa były... Samo w sobie to nie jest złe, ważny jest sposób w jaki się to robi. W sumie czasy były naprawdę inne, więc takie porównywanie do ANATO z roku 1975 czy też Innuendo z 1991 nie jest miarodajne.
Fenderek napisał:
Zgoda- ja jednak twierdze ze syntezator na HOT SPACE, WORKS i- zwlaszcza- A KIND OF MAGIC byl wykorzystany ZLE. Przyklad Marillion jest swietny- ale wlasciwie kazdy zespol prog-rockowy moglby tu sie znalezc (Genesis, Yes, Spock's Beard)- zauwaz tylko jedno. Te zespoly maja klawiszowcow w swoim skladzie. Ludzi, ktorzy sa na tym instrumencie WIRTUOZAMI. Zaden z czlonkow Queen "WIRTUOZEM" na klawiszach nie byl- Brian byl wirtuozem gitary, Roger perkusji, John basu, Freddie- wokalu i pianina. Oni jednak gry na klawiszach uczyli sie z czasem- niestety, na naszych oczach (a raczej uszach).

Zgadzam się. Chodziło mi o przekonanie Cię, że dobrze użyty syntezator nie może być z góry traktowany jako kara za grzechy.
Fenderek napisał:
Yeah88 napisał:

Dzięki syntezatorom uzyskano piękne motywy, np. w The Kiss czy też w Arboria albo w In The Space Capsule. Za pomocą gitary byś czegoś takiego nie uzyskał.


Mozna bylo wykorzystac orkiestre. Tak jak w WHO WANTS TO LIVE FOREVER- na pewno brzmialoby to lepiej. Teraz- brzmi archaicznie

Ale nie wszędzie się dało ją wykorzystać. A WWTLF i piosenki z Flasha Gordona to trochę inna para kaloszy, nie sądzisz? Wink
Fenderek napisał:
W tym, ze jak dla mnie na plus: Hard Life, ITTWWC, Hammer To Fall KPTOW, areszta na minus- w studyjnych wersjach!!! W tym problem. Ale tutaj to juz tylko i wylacznie kwestia gustu. Dla mnie jest gniotem. I ani ja Ciebie nie przekonam w tym punkcie- ani Ty mnie.

A Tear It Up? Wiem, że nie jest Bóg wie jak dobrze wyprodukowane, ale jednak to czysty rock... No, ale faktycznie, tutaj liczy się przede wszystkim gust. Z tego, co wiem, dałeś 3 w "'The Works' na cenzurowanym". Ja dałem 4... Może prawda leży gdzieś pośrodku?
Fenderek napisał:
Aaaa! A skoro ja tak samo dobrze jak Queen znam Zeppelin, Purple, sabbath, Metalike, Dream Theater, Floyd itd itd- ten album laduje NAPRAWDE nisko... Nie jest moze jakis nie wiadomo jak ZLY- to jest domena Robbie Williamsa tudziez Vengaboys. Ale... dobry to on tez nie jest...

The Works nie jest arcydziełem, było dużo lepszych albumów (m.in. wśród zespołów wymienionych przez Ciebie), ale czy rzeczywiście jest aż taki zły? robbie to inna sprawa, to jest koleś, który myśli że umie śpiewać, choć jest zupełnie odwrotnie, chodzi mi raczej o inne kategorie...
Nareszcie koniec... Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Crowly



Dołączył: 17 Kwi 2004
Posty: 1570
Skąd: z Trzebnicy

PostWysłany: Wto Mar 22, 2005 8:26 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Bohemian Rhapsody nie był tak innowacyjny, jak się mogło wydawać (sugeruję sięgnąć po album "Abbey Road" The Beatles). Co do rozpoznawalności Queen z powodu lat 80. XX wieku to mamy dwie strony medalu: jedna jest taka, że rzeczywiście to właśnie kawałki popowe są emitowane w radiu, więc gdyby Queen cały czas grał rockowo, to w radiu usłyszelibyśmy może jeden kawałek i mniej osób zainteresowałoby się zespołem. Druga strona jest taka, że wiele osób wyrabia sobie markę o Queen na podstawie I Want To Break Free czy Radio Ga Ga i potem nie widzi różnicy pomiędzy Queen, a Dr. Albanem. Yeah88 - posłuchaj rady Fenderka i poświęć dwie godziny na dokładne przesłuchanie "The Wall" Pink Floydów (dziś zdobyłem - naprawdę warto).
_________________
Organizator VII Ogólnopolskiego Zlotu Wielbicieli Zespołu Queen;
Queenowy Człowiek Roku 2008

www.ppa.pl
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
Marcin S.



Dołączył: 15 Lut 2005
Posty: 1865

PostWysłany: Wto Mar 22, 2005 8:45 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ehhh... próbowałem... niestety, nie spodobało mi się. Być może mój gust nie jest jeszcze aż tak wyrobiony.
Jednak ja tu nie sugeruję, ze The Works jest lepsze od The Wall. Nic z tych rzeczy !! Kiedyś jednak na pewno przesłucham całe The Wall i DSOTM.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Sro Mar 23, 2005 12:17 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Yeah88 napisał:

Wiem, ze możesz mnie wziąć za ślepo zapatrzonego fanatyka (chociaż, możesz mi wierzyć lub nie, ja też dostrzegam słabe punkty Queen), ale słuchając wiele razy Hot Space, nie zauważyłem (ie usłyszałem) żadnego 'nagłego przeskoku', czyli: po prostu HS jest czymś w miarę zwartym, chociaż oczywiście nie tak, jak wspominane przez Ciebie kilka razy, ANATO. Co do The Works-zgoda-pierwszy raz słuchając The Works bardzo się wkurzyłem, że po It's A Hard Life słuchać coś, co jest totalnie niewpasowane w resztę- Man On The Prowl. Jednak w pozostałych fragmentach The Works nie odczułem jakichś rażących uchybień (jeśli chodzi o logiczne następstwo utworów).

Dla mnie na tych albumach nie ma zadnej logiki- gdybym wlaczyl funkcje "shuffle" i wieza wybieralaby przypadkwo utwory- nie zauwazylbym roznicy (oprocz przyzwyczajenia). ANATO sluchane w innej kolejnosci gubi swoja tozsamosc- WORKS brzmi identycznie. O to mi chodzi, kiedy mowie o zwartosci. Pozamieniaj utwory an drugiej stronie QUEEN II i tracisz caly urok i sens. Zamien miejscami kilka utworow na WORKS- i wedlug mnie nie bedzie roznicy...

Yeah88 napisał:

Yeah88 napisał:

Właśnie jednym z atutów Queen było to, że każda piosenka była inna. [/qoute]

Naprawde w to wierzysz...? Bo ja nie. Zapytaj kogos z boku i powoe ci ze te wszystkie Radio Ga-Gi czy Want To Break Free czy A Kind Of Magiki brzmia na jedno kopyto- tak jak Tobie utwory AC/DC zlewaja sie w jedna calosc.

Nadal, mimo wszystko, w to wierzę. Ale ludziom się nie dziwię. Jak bym słyszał w radiu w kółko te same przeboje, to bym też je przestał rozróżniać. Zresztą sam zobacz- czy te piosenki są naprawdę takie same...? Chyba ważne jest to, co myśli fan, który się tym zajmuje na codzień, a nie kogoś, któ swoje spostrzerzenia nt. Queen wygłasza na podstawie słuchania radia. Poza tym, ja też nie wiem do końca, czy piosenki AC/DC sa takie podobne... Nie znam się, nie jestem fanem zespołu (aczkolwiek lubię), i dlatego moja opinia nie jest zobowiązująca. Znam AC/DC tylko z TV, tak samo, jak osoby, które wspomniałeś, znają Queen. Dlatego ani moja opinia na temat AC/DC nie jest podparta konkretnymi argumenatami, ani opinia osób znających Queen z radia na temat Królowej.

Zgoda- ale uzyles przykladu AC/DC zeby przedstawic swoj argument- skoro twierdzisz iz jako fan NIE ZNASZ tych rzeczy dokladnie- nie mozesz nimi zargumentowac twierdzac iz te utwory sa takie same. Bo ktos z boku naprawde Ci odpowie w taki sam sposob o Queen. Zawsze fani beda bronic swojego mowiac "to takie oryginalne" albo "takie wspaniale" i twierdzic ze inni artysci nagrywaja rzeczy nudne- nie znajac ich tworczosci prawie w ogole i bazujac swoja opinie na radio wlasnie.
No wlasnie- radio- wolalbym zeby ludzie znali Queen od strony DEATH ON TWO LEGS i na podstawie czegos takiego wyrabiali sobie opinie o zespole. Niestety, ludzie robia to na podstawie Radio Ga-Ga... Jakze dalekie od prawdy...

Yeah88 napisał:

A Queen to coś więcej- potrafili zagrać wszystko (wiem, trochę to naiwne, ale właśnie tak to widzę).
Teraz komentarz do ostatniego zdania: gdyby Freddie tak myślał, to nie stworzyłby Bohemian Rhapsody. No bo po co w takim razie zespół rockowy ma ingerować w świat opery?

1. Nie uwarzam, ze potrafili zagrac wszystko.
2. BoRhap ciagle jednak jest pastiszem, czyms z przymruzeniem oka- nikt mi nie wmowi ze "Galileo" bylo zrobione z powaga i anmaszczeniem. Jest to mistrzowski pastisz, a nie prawdziwa opera. Za ta zespol nie probowal sie nawet brac- i dobrze.

Yeah88 napisał:


Fenderek napisał:
Sorry, ale HOT SPACE to nie jest czysty funk- daleko do tego. Nie jest to tez rock. i nie jest pop. Wlasciwie nie wiadomo co to jest, bo zespol nagrywajac to nie potarfil zgodzic sie na nic i wyszlo takie "niewiadomoco"

Black Sabbath też stworzyli na początku coś, co nie kwalifikowała się do żadnego stylu muzycznego wymyślonego wcześniej. Nie nazwa jest wazna, ważna jest sama muzyka.

Tylko ze Black Sabbath stworzyli w ten sosob NOWY KIERUNEK MUZYCZNY i dzieki nim powstalo tysiace jak nie miliony zespolow grajacych metal. HOT SPACE nie rozpoczelo nic. To nie jest nowy kierunek- ja tam slysze brak okreslonej stylistyki a nie cos nowego

Yeah88 napisał:

Ok, wszystko jedno, co to jest... Queen nie był zespołem funkowym i nie miał prawa być. Ale nie czujesz dreszczy myśląc, że jeden zespół potrafił zagrać np. takie Bohemian Rhapsody i Staying Power?

Zgoda- czuje. tylko na pewno nie w wersji studyjnej. Kocham Queen glownie za to co robili na zywo, a STAYING POWER jest jedna z najlepszych piosenek wykonanych na scenie KIEDYKOLWEIK (i mowie to znajac Made In Japan, Live In Leeds czy How The West Was Won)- ale zobacz jak duzo inna jest to wersja! Znowu wracamy do tej cholernej produkcji...


Yeah88 napisał:

Fenderek napisał:
"Daaa-da-da-da-daaa"- rzeczywiscie ambitne...

A czy to już nie jest czepianie się?

Zgoda- to bylo czepianie sie Smile
Mimo wszystko uwazam, ze jest to dowod na to iz nie jest to utwor AMBITNY- i ze solo gitarowe jest jego najlepszym (i ambitnym!) fragmentem.

Yeah88 napisał:
Fenderek napisał:
Posluchaj plyt Led Zeppelin albo Pink Floyd- TO jest genialnosc.

Wolę posłuchać Queen. Chyba, ze mi się raz na jakiś czas znudzi. Wtedy włączę sobie np. "IV" Led Zeppelin.

I STAD ROZNICA ZDAN- bo ja tak samo zcesto jak Queen slucham Purpli, Floydow, DT, Marillion- rany, moge wymieniac godzinami... Bo HOT SPACE gosci w moim odtwarzaczu raz na pol roku, a takie IV Zeppelinow- kilka razy an miesiac... O plytach Dream Theater nie wspominajac... STAD ROZNICA, czym juz pisalem...

Yeah88 napisał:
Fenderek napisał:
ANATO moze miedzy nei wejsc z podniesionym czolem. Od HOT SPACE jestem w stanie wymienic ponad sto LEPSZYCH tytulow plyt (nie tylko Queen oczywiscie ). Roznica miedzy nami polega, ze ja traktuje muzyke duzo szerzej- kocham Queen, ale oprocz tego kocham wiele innych genialnych wykonawcow.


Ja też nie jestem zamknięty na inne zespoły. Z tym, że jeśli już mam czas na słuchanie muzyki-to wolę włączyć płytę Queen. Choćby i Hot Space...

A ja wole posluchac WISH YOU WERE HERE... Albo MACHINE HEAD... Albo MISPLACED CHILDHOOD... Albo ...AND JUSTICE FOR ALL... Albo SCENES FROM A MEMORY... Albo III... Albo LOOK AT YOURSELF... Albo TEN... Albo KING FOR A DAY... Albo kilkadziesiat innych tytulow- samych plyt Floyd moglbym wymienic z dziesiec...
PS- bonusowy punkt dla tego, kto poda nazwy zespolow ktore nagraly podane (latwe) plyty- bez google Wink

Yeah88 napisał:
Fenderek napisał:
W mojej pierwszej dziesiatce najlepszych plyt wszechczasow znalazlbys najwyzej 2-3 albumy Krolwej. U Ciebie mam wrazenie byloby to 10 albumow Queen. Stad roznica zdan.

Hmmm... ja nie robię żadnych swoich rankingów ani nic z tych rzeczy... Bo na jakiej podstawie mam robić ranking najlepszych płyt? Chyba, że chodzi Ci o ulubione... Nie będe ukrywał-w większości byłyby to płyty Queen. I to chyba oczywiste-jestem fanem Queen, więc najbardziej podobają mi się płyty Queen (tylko nie chodzi tu o to, że "prawdziwy fan" lubie tylko płyty Królowej itp.), bo najbardziej podoba mi się ICH muzyka... Ale nie zamykam się na inne zespoły. Jednak, zebym zwrócił uwagę na coś innego, to zespół ten musi mieć jakiś tajemniczy pierwiastek.

Oczywiscie, ze chodzi o ulubione- o coz innego?
Co do bycia fanem- nie mam problemu z tym zeby powiedziec "NIE jestem fanem Queen"- jestem fanem SWIETNEJ muzyki. Dlatego ide na 7 (mialo byc 5 ale sie jeszcze pomnozyly... Smile ) koncertow z Rodgersem i dlatego kocham ADATR, ale tez dlatego raz w tygodniu leci u mnie Dream Theater czy Pink Floyd. A co do magicznego pierwiastka w muzyce- tyle ich jest na swiecie... Gitara Gilmoura, perkusja Bonhama, glos Gillana, teksty Watersa czy Fisha, klawisze Wakemana, dzikosc Hetfielda, inteligencja Portnoya, teatralnosc Cave'a... Boze, tak duzo tego jest... Fani Queen powinni naprawde czasami sie rozejrzec dookola, bo jest tyle swietnej muzyki... Duzo lepszej od AKOM czy HOT SPACE... Po co sie ograniczac...? Tyle jeszcze ekscytujacych przygod w muzycznym swiecie i tyle plyt do pokochania...

Yeah88 napisał:
Wskazując przykład UP, pokazałeś, że również idąc na ustępstwa, można osiągnąc sukces na miarę BoRhap czy też Innuendo.

Pamietaj, ze tu tak samo jak fani Queen singiel kupowali fani Bowiego- to zadecydowalo o az tak wielkim sukcesie. Poza tym- tak naprawde jest to cholernie skomplikowany utwor o bardzo bogatej aranzacji. Czego nie mzona powiedziec o BODY LANGUAGE, I WANT TO BREAK FREE czy LAS PALABRAS DE AMOR

Yeah88 napisał:

2. Owszem, były utwory kompromisowe, ale były też takie, które wymagały większego skupienia i uwagi. Więc jednak ustępstwa były... Samo w sobie to nie jest złe, ważny jest sposób w jaki się to robi. W sumie czasy były naprawdę inne, więc takie porównywanie do ANATO z roku 1975 czy też Innuendo z 1991 nie jest miarodajne.

Nie jest miarodajne- ale maja one wspolny mianownik- sa genialne. Wytrzymuja porownanie z najlepszymi tytulami wszechczasow- In Rock, II, itp (znowu jakas dluga lista). Tego nie moge powiedziec o HOT SPACE. Nie mowie, ze jest to plyta slaba. Ale jest to plyta PRZECIETNA, a ja od Queen wymagam wiecej...

Yeah88 napisał:

A Tear It Up? Wiem, że nie jest Bóg wie jak dobrze wyprodukowane, ale jednak to czysty rock...

Wyprodukowane jest TRAGICZNIE- utwor JEST fajny, ale na zywo (znowu)- ta perkusja na poczatku mnie zalamuje, te okrzyki Freddiego brzmia moim zdaniem smiesznie... TBvfH (To Be very fuckin' Honest) lepszym utworem jest I Go Crazy, ktory jednak na plycie sie nie zmiescil- pozostaje to dla mnie zagadka, bo na albumie sa najwyzej dwie lepsze kmpozycje...

Yeah88 napisał:

The Works nie jest arcydziełem, było dużo lepszych albumów (m.in. wśród zespołów wymienionych przez Ciebie), ale czy rzeczywiście jest aż taki zły?

Jak na QUEEN jest IMO zly. Wyamagam od nich duuuuz wiecej- i sa to realne wymagania. Co udowodnili ngrywajac kilka GENIALNYCH plyt. Jak na zespoly ktore wymienilem- jest jeszcze gorszy... Jesli mamy porownywac do Robbiego itp- jest genialny. Wsrod dzisiejszej szmiry bylby diamentem. Co nie zmienia faktu, ze jak na tak genialnych muzykow jak Mercury, May, Taylor i Deacon jest slaby. Za bardzo szanuje ich muzyczne talenty by lubic Works, AKOM czy HOT SPACE...

crowley napisał:
Bohemian Rhapsody nie był tak innowacyjny, jak się mogło wydawać (sugeruję sięgnąć po album "Abbey Road" The Beatles).

Mimo wszystko- zostalo to zrobione przez Queen kilka razy lepiej, przeniesione o te kilka szczebli wyzej. I mimo wszystko- Beatlesi nigdy nie zrobili tego na taka skale (nie chodzi o popularnosc tylko o rozmach)

crowley napisał:
Druga strona jest taka, że wiele osób wyrabia sobie markę o Queen na podstawie I Want To Break Free czy Radio Ga Ga i potem nie widzi różnicy pomiędzy Queen, a Dr. Albanem.

Z tym wlasnie mam problem... Choc juz paru nawrocilem, uzywajac SHA tudziez bootlegow (jeden gosciu wrecz oszalal jak uslyszal Sao Paulo)

crowley napisał:
Yeah88 - posłuchaj rady Fenderka i poświęć dwie godziny na dokładne przesłuchanie "The Wall" Pink Floydów (dziś zdobyłem - naprawdę warto).

Polecam z filmem, w surroundzie... Wymiata!!! I te teskty...!!! Ale jak Ci nie odpowiada- sprobuj czegos innego. Tyle rewelacyjnych pozycji... Warto zcasmi sprobowac poswiecic troche czasu an cos innego- moze sie okazac iz znajdziesz prawdziwy skarb... To moze byc nawet jedna knkretna plyta ktora gdzies "zlapie"- to moze byc konkretny zespol, ktory wywola podobne do Queen emocje. Albo zupelnie inne- a co zlegop w lubieniu czegos innego? Queen jest wygladzone i wyprodukwane do bolu- za to samo lubie Dream Theater. Ale tez uwielbiam Metallike (te wczesna)- wlasnie za BRAK tego, za surowosc i dzikosc... Mozna kochac sprzecznosci Smile Warto sie rozejrzec za innymi zespolami, chocby po to by miec punkt odniesienia, by na albumy Queen spojrzec z wiekszym dystansem.


Rany- ale ja lubie takie dyskusje. I nie ma klotni Smile Czyli mozna... Confused
Ciekawe tylko, czy dla kogokolwiek jest to w ogole czytelne i czy ktokolwiek jest w stanie przez te tyrady przebrnac Smile
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Tstankie



Dołączył: 07 Maj 2004
Posty: 709
Skąd: Kraków

PostWysłany: Sro Mar 23, 2005 4:41 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dla mnie jest czytelne i bardzo interesujące.
_________________
Tomek


Brian May Moje aukcje Moje aukcje
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
Leniu



Dołączył: 06 Kwi 2004
Posty: 2432
Skąd: Przemyśl / Kraków

PostWysłany: Sro Mar 23, 2005 5:12 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

A według mnie [mówiąc uczciwie] The Wall przerasta The Works o conajmniej cztery klasy... Wink

Yeah88 napisał:
Hmmm... ja nie robię żadnych swoich rankingów ani nic z tych rzeczy... Bo na jakiej podstawie mam robić ranking najlepszych płyt? Chyba, że chodzi Ci o ulubione... Nie będe ukrywał-w większości byłyby to płyty Queen. I to chyba oczywiste-jestem fanem Queen, więc najbardziej podobają mi się płyty Queen

Fenderek wszystko powiedział w sumie... Już dawno sobie powiedziałem, że nie mogę cały czas słuchać Queen... Poznałem kilkanaście kapel - i naprawdę Queen to nie wszystko... A gdybym miał wymieniać najlepsze płyty wszechczasów [z tych co znam oczywiście], to nie byłoby tam nawet 3 płyt Królowej... Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Marcin S.



Dołączył: 15 Lut 2005
Posty: 1865

PostWysłany: Sro Mar 23, 2005 7:00 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Fenderek napisał:
Dla mnie na tych albumach nie ma zadnej logiki- gdybym wlaczyl funkcje "shuffle" i wieza wybieralaby przypadkwo utwory- nie zauwazylbym roznicy (oprocz przyzwyczajenia). ANATO sluchane w innej kolejnosci gubi swoja tozsamosc- WORKS brzmi identycznie. O to mi chodzi, kiedy mowie o zwartosci. Pozamieniaj utwory an drugiej stronie QUEEN II i tracisz caly urok i sens. Zamien miejscami kilka utworow na WORKS- i wedlug mnie nie bedzie roznicy...

Oczywiście, wspominając ANATO, QII, czy też jakikolwiek album z lat 70, mówimy o wydawnictwach genialnych. Tam wszystko jest uporządkowane i spójne. Nie będę się spierał, The Works ani AKOM do takich albumów nie należą. Ale ja dostrzegam brak logiki tylko w niektórych miejscach... Na "The Works" strasznie wkurza mnie, że po refleksyjnym IAHL mamy takie "luzackie" MOTP. I potem Machines...Dwa niedopasowane kawałki. Resztę piosenek ustawiłbym mniej więcej w takiej kolejności, w jakiej są na albumie (chociaż może to rzeczywiście kwestia przywyczajenia?). Zapewne nie jest to to samo, co np. na QII-gdzie mamy wyraźny podział (strona czarna i biała), a część piosenek jest ze sobą połączona. Na AKOM wyróżniam tylko PISCTP (swoją drogą megagniot). Reszty piosenek bym się mógł spodziewać w tych miejscach, chociaż TO NIE UMYWA SIĘ DO TAKICH ALBUMÓW JAK ADATR CZY ANATO. TU MÓWIMY O DZIEŁACH GENIALNYCH Exclamation Exclamation Exclamation Jeśli chodzi o HS-nigdy, słuchając tego albumu, nie pomyślałem sobie o czymś w stylu "Boże, co ta piosenka robi w tym miejscu" itp. (mam nadzieję, że wiesz o co mi chodzi). Mimo wszystko zgadzam się, że The Works i AKOM pod tym (i jeszcze kilkoma innymi) względem wypadają gorzej od genialnych albumów z lat 70.
Fenderek napisał:
Zgoda- ale uzyles przykladu AC/DC zeby przedstawic swoj argument- skoro twierdzisz iz jako fan NIE ZNASZ tych rzeczy dokladnie- nie mozesz nimi zargumentowac twierdzac iz te utwory sa takie same. Bo ktos z boku naprawde Ci odpowie w taki sam sposob o Queen. Zawsze fani beda bronic swojego mowiac "to takie oryginalne" albo "takie wspaniale" i twierdzic ze inni artysci nagrywaja rzeczy nudne- nie znajac ich tworczosci prawie w ogole i bazujac swoja opinie na radio wlasnie.

Jasne, każdy sympatyk będzie bronić swojego zespołu. Ale jednak wszechstronność Queen zauważyłem jeszcze jako nie-fan... I dlatego to Queen jest moim numero uno.
Fenderek napisał:
No wlasnie- radio- wolalbym zeby ludzie znali Queen od strony DEATH ON TWO LEGS i na podstawie czegos takiego wyrabiali sobie opinie o zespole. Niestety, ludzie robia to na podstawie Radio Ga-Ga... Jakze dalekie od prawdy...

Też bym wolał, żeby ograne przeboje przestały być w końcu nadawane. Właśnie te piosenki (i to nie tylko w wypadku Queen) decydują o wizerunku wykonawcy w oczach odbiorców. I tak INXS znam tylko na podstawie Never Tear Us Apart, a inni słuchacze znają Queen na podstawie Radio Ga Ga. Jak widać ,nie tylko Queen ma ciężką przeprawę z radiami. Więc, sam chciałbym żeby puszczano ostrzejsze kawałki, ale radia mają to do siebie, że wolą piosenki melodyjne, wpadające w ucho... Czyli niestety takie Death On Two Legs nie ma szans... Sad
Fenderek napisał:
1. Nie uwarzam, ze potrafili zagrac wszystko.
2. BoRhap ciagle jednak jest pastiszem, czyms z przymruzeniem oka- nikt mi nie wmowi ze "Galileo" bylo zrobione z powaga i anmaszczeniem. Jest to mistrzowski pastisz, a nie prawdziwa opera. Za ta zespol nie probowal sie nawet brac- i dobrze.

1. To, za co się zabrali nie było kiczowate i tandetne (o to chodziło). Umiejętnie 'żonglowali stylami', co widać (i słychać...) np. na ADATR, ANATO.
2. Ale jednak mało który zespół rockowy potrafiłby się zabrać za takie BoRhap. Więc tutaj zespół mógł być z góry skazany na niepowodzenie. Toteż, gdyby myśleli, że nie wolno im ingerować w inny świat muzyczny, to nie powstałoby nie tylko BoRhap, ale i prawie całe ANATO. Tak więc nie zgadzam się, że niepotrzebnie pchali się na Hot Space do innego stylu. Myśląc w ten sposób nie usłyszelibyśmy wielu piosenek, bo po prostu by nie istniały.
Fenderek napisał:
Tylko ze Black Sabbath stworzyli w ten sosob NOWY KIERUNEK MUZYCZNY i dzieki nim powstalo tysiace jak nie miliony zespolow grajacych metal. HOT SPACE nie rozpoczelo nic. To nie jest nowy kierunek- ja tam slysze brak okreslonej stylistyki a nie cos nowego

A czy styl musi być określony (narzucony...?) z góry? Czy wszystko musi podlegac stałym schematom? "Jesteśmy zespołem rockowym, więc będziemy grać tylko rocka..." To chyba nie tak ma być. Nie można się dać zaszufladkować, mieć jakiś określony styl (nawet na takim albumie jak HS). Zgoda, Black Sabbath i Hot Space to co innego, jednak czy nie warto czasami odskoczyć w bok i poszukać innych inspiracji muzycznych? Czy ciągle musimy być uraczani Jazzami czy też Nocami w Operze tudzież Nowościami Świata? Chyba można sobie czasami pozwolić na jaką inna konwencję, inne spojrzenie na muzykę? Właśnie za to cenię Hot Space. Nie musiało nic zaczynać... Ważne, że się różniło od reszty. "Nie samym rockiem człowiek żyje."
Fenderek napisał:
Zgoda- czuje. tylko na pewno nie w wersji studyjnej. Kocham Queen glownie za to co robili na zywo, a STAYING POWER jest jedna z najlepszych piosenek wykonanych na scenie KIEDYKOLWEIK (i mowie to znajac Made In Japan, Live In Leeds czy How The West Was Won)- ale zobacz jak duzo inna jest to wersja! Znowu wracamy do tej cholernej produkcji...

Wypada mi się jedynie zgodzić. Z tym, ze ja lubię SP z HS. Ale tutaj wchodzimy już w delikatną sferę osobistych upodobań. A to, co napisałeś, jest potwierdzeniem schematu na lata (82-)84-86: melodie niezłe, produkcja-no comment. No i chyba tutaj nie ma co dyskutować, bo już we wcześniejszych postach to stwierdziliśmy. Wink
Fenderek napisał:

Mimo wszystko uwazam, ze jest to dowod na to iz nie jest to utwor AMBITNY- i ze solo gitarowe jest jego najlepszym (i ambitnym!) fragmentem.

Cytat:
Otóż jest to piosenka DYSKOTEKOWA.... Powiem więcej – jest to najlepszy hit dyskotekowy... Przez wiele lat działalności zespołu nigdy nie pojawiło się coś równie ciekawego. Mistrzowski wokal – jakby śpiewał to ktoś „siedzący” w tym typie muzyki od zawsze – ze (szczególnie) przecudnym dopełnieniem gitary.

Fragment recenzji autorstwa "Misia". Fragment zaczerpnięty z QC.
Właśnie...wydaje mi się, jak by tę piosenkę wykonywał ktoś, kto "siedzi" w tym typie muzyki od dawna. To własnie sprawia, że nie uważam tej piosenki za banał. Oczywiście spod tych wszystkich rozważań wyciągamy solo, bo chyba nie ulega wątpliwości, że jest to czysty geniusz. Jednak, nieodparte wrażenie, że wykonawca jest artysta zajmujący się tym rodzajem muzyki od dawna, sprawia, że YDFM jest jedną z moich ulubionych piosenek na MIH. Poza tym, czy Freddie nie śpiewał jej już jako człowiek mocno schorowany albo wręcz umierający Question
Fenderek napisał:
ja tak samo zcesto jak Queen slucham Purpli, Floydow, DT, Marillion- rany, moge wymieniac godzinami... Bo HOT SPACE gosci w moim odtwarzaczu raz na pol roku, a takie IV Zeppelinow- kilka razy an miesiac... O plytach Dream Theater nie wspominajac... STAD ROZNICA, czym juz pisalem...

Narazie muszę poznać dokładniej sam QUEEN, a potem poświęcę czas innym genialnym kapelom. Oczywiście, nie wątpię w świetnośc grup wymienionych przez Ciebie... Hot Space nie wypada tutaj tak dobrze jak ANATO... Zgoda. Ale chciałem pokazać, ze można spojrzeć na ten album z innej strony. Skoro ja i wiele innych osób dostrzegło w nim pewne zalety, to jednak "coś" musi w tym być. Rozumiem, że nie lubisz HS. Ale inni lubią, i niektórym nie jest miło jak ich ulubione albumy sa nazywane "gniotami" itp. Mam jednak świadomość, że jest to album dość przeciętny, jednak nie godzę (Wink) się na określenia typu "gniot", "chała" itp. Posłuchaj np. solówki na perkusji w Back Chat albo na gitarze w tym samym utworze albo w Dancer... I co? Rzeczywiście taka chała Question Wink
Fenderek napisał:
A ja wole posluchac WISH YOU WERE HERE... Albo MACHINE HEAD... Albo MISPLACED CHILDHOOD... Albo ...AND JUSTICE FOR ALL... Albo SCENES FROM A MEMORY... Albo III... Albo LOOK AT YOURSELF... Albo TEN... Albo KING FOR A DAY... Albo kilkadziesiat innych tytulow- samych plyt Floyd moglbym wymienic z dziesiec...
PS- bonusowy punkt dla tego, kto poda nazwy zespolow ktore nagraly podane (latwe) plyty- bez google

A ja wolę jednak Queen. Do tego zespołu mam sentyment, ten zespół kojarzy mi się z dzieciństwem, tę muzykę kocham. Mogę posłuchać dobrej muzyki w innym wydaniu, ale to nie będzie to. A wiesz czemu? Bo się z tym nie utożsamiam. Queen jest częścią mojego życia, codziennie katuję conajmniej dwa albumy i spędzam trochę czasu na tym forum. Tylko w Queen mogę wsłuchać się dokładnie w gitary, perkusję, bas albo, co najpiękniejsze, w boski wokal Mercury'ego. I nie jest to zaprzeczenie tezy, że Pink Floyd, Led Zeppelin to zespoły wielkie. Są nimi i nie ulega to wątpliwości. Ale jednak mogę kochać muzykę jednego zespołu...
Chociaż od czasu do czasu nie zaszkodzi poszerzyć horyzontów i włączyć coś innego. Ale jest w Queen coś, co sprawia, ze zawsze będe do tej muzyki wracał. I nieważne, czy jest to popowe Radio Ga Ga na The Works, czy też rockowe Innuendo (notabene mój ulubiony utwór) na LP o tym samym tytule...

Wish You Were Here-Pink Floyd
Machines Head- Motorhead albo Radiohead (?)
Misplaced Childhood-MARILLION Exclamation zajebista płyta Exclamation
III-Led Zeppelin
Ten-Pearl Jam
Tyle znam. Chyba niewiele... Rolling Eyes
Fenderek napisał:
Oczywiscie, ze chodzi o ulubione- o coz innego?
Co do bycia fanem- nie mam problemu z tym zeby powiedziec "NIE jestem fanem Queen"- jestem fanem SWIETNEJ muzyki. Dlatego ide na 7 (mialo byc 5 ale sie jeszcze pomnozyly... ) koncertow z Rodgersem i dlatego kocham ADATR, ale tez dlatego raz w tygodniu leci u mnie Dream Theater czy Pink Floyd. A co do magicznego pierwiastka w muzyce- tyle ich jest na swiecie... Gitara Gilmoura, perkusja Bonhama, glos Gillana, teksty Watersa czy Fisha, klawisze Wakemana, dzikosc Hetfielda, inteligencja Portnoya, teatralnosc Cave'a... Boze, tak duzo tego jest... Fani Queen powinni naprawde czasami sie rozejrzec dookola, bo jest tyle swietnej muzyki... Duzo lepszej od AKOM czy HOT SPACE... Po co sie ograniczac...? Tyle jeszcze ekscytujacych przygod w muzycznym swiecie i tyle plyt do pokochania...

Ja też lubię dobrą muzykę. Ale kocham tylko Queen... Może i magiczny pierwiastek jest w wielu innych zespołach, ale ja magię dostrzegam głównie u Królowej. Zresztą odpowiedź na to, napisałem już wcześniej (patrz wyżej).
Co do AKOM i Hot Space... Jasne, jest sporo lepszych rzeczy, ale jednak charyzma Freddie'ego M. zawarta jest tylko w muzyce Queen, nawet na AKOM czy Hot Space, i dlatego właśnie lubię i te albumy. Zresztą, tłumaczyłem wcześniej, dlaczego Queen u mnie dominuje, w zasadzie mógłbym napisać to co napisałem wyżej Wink
PS. Nie ograniczam się. Po prostu muyzka, jako forma sztuki, wymaga (przynajmniej u mnie) jakiegoś utożsamienia się z wykonawcą. Czyli wiąże się to z emocjami. A emocje odczuwam tylko w stosunku do Queen. Reszta jest dla mnie po prostu lepszą bądź gorszą muzyką. Choć nie wątpię w geniusz innych wykonawców, to jednak dla mnie there can be only one-QUEEN.
Fenderek napisał:
Pamietaj, ze tu tak samo jak fani Queen singiel kupowali fani Bowiego- to zadecydowalo o az tak wielkim sukcesie. Poza tym- tak naprawde jest to cholernie skomplikowany utwor o bardzo bogatej aranzacji. Czego nie mzona powiedziec o BODY LANGUAGE, I WANT TO BREAK FREE czy LAS PALABRAS DE AMOR

No właśnie-idąc na ustępwstwa również można było osiągnąć sukces. A kompromis w tym przypadku nei oznaczał biedy aranżacyjnej... Czyli jednak: liczy się nie sam komformizm, ale jego forma.
Fenderek napisał:
Nie jest miarodajne- ale maja one wspolny mianownik- sa genialne. Wytrzymuja porownanie z najlepszymi tytulami wszechczasow- In Rock, II, itp (znowu jakas dluga lista). Tego nie moge powiedziec o HOT SPACE. Nie mowie, ze jest to plyta slaba. Ale jest to plyta PRZECIETNA, a ja od Queen wymagam wiecej...

Ok, jeśli przeciętna, niech będzie. Ale słowo "słaba" tu na pewno nie pasuje. My tu mówimy o Queen, a nie o jakimś robbiem. Wink
Resztę dopisze później... Niestety teraz muszę lecieć do lekarza. Resztę napiszę wieczorem Smile


Ostatnio zmieniony przez Marcin S. dnia Sro Mar 23, 2005 10:15 pm, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Q WOJTEK Q



Dołączył: 15 Cze 2004
Posty: 731
Skąd: Katowice

PostWysłany: Sro Mar 23, 2005 8:22 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Moda na sukces odcinek 3873628497947254876937264 Very Happy Lepsze to niż kłotnie Smile
_________________
Nie wdawaj sie w dyskusje z idiota, sprowokuje cie, sprowadzi do swojego poziomu i pokona doswiadczeniem...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Pikers



Dołączył: 12 Lip 2004
Posty: 1076
Skąd: Dębica

PostWysłany: Sro Mar 23, 2005 8:57 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Q WOJTEK Q napisał:
Moda na sukces odcinek 3873628497947254876937264 Very Happy Lepsze to niż kłotnie Smile


anie czasem 3873628497947254876937265 Wink Very Happy
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=GK0OnsayIQk
Guma Chet Diablo Pikers
http://www.youtube.com/watch?v=S7_5Aoi4kHc&feature=channel_video_title

www.syndikad.pl
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
mike



Dołączył: 26 Sie 2004
Posty: 4802
Skąd: Łódź

PostWysłany: Sro Mar 23, 2005 9:25 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ejże, co wy sobie jaja robicie Question Jak śmiecie obrażać najlepszy serial na świecie Exclamation Moda na sukces to piękna i wzruszająca nowela z intrygującą fabułą i wartką akcją Twisted Evil

P.S Kto nie wyczuł ironii to...trudno Laughing
_________________
QPoland - skoro jestem już oficjalnym współpracownikiem, to warto zachwalać Wink

http://podniosle.blogspot.com/ - mój superowy bloga$$ek! Very Happy (aktualizacje w każdy cojakiśczas)

Still Burnin' (i wiele innych: http://www.youtube.com/user/MikeBoatCityPl/videos)

C-lebrity - kontrowersyjny klip zbanowany na YT!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Marcin S.



Dołączył: 15 Lut 2005
Posty: 1865

PostWysłany: Sro Mar 23, 2005 10:45 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wróciłem...
Fenderek napisał:

Wyprodukowane jest TRAGICZNIE- utwor JEST fajny, ale na zywo (znowu)- ta perkusja na poczatku mnie zalamuje, te okrzyki Freddiego brzmia moim zdaniem smiesznie... TBvfH (To Be very fuckin' Honest) lepszym utworem jest I Go Crazy, ktory jednak na plycie sie nie zmiescil- pozostaje to dla mnie zagadka, bo na albumie sa najwyzej dwie lepsze kmpozycje...

Ja, skoro uwór jest fajny, jestem w stanie przeboleć kiepską produkcję. Dlatego lubię Radio Ga Ga, IWTBF i Hot Space nawet w wersjach na LP. Tak w ogóle, to sam się dziwię czemu I Go Crazy nie znalazło się np. zamiast MOTP. Swoją drogą bardzo udana piosenka z zabawnym tekstem. Wink
Fenderek napisał:
Jak na QUEEN jest IMO zly. Wyamagam od nich duuuuz wiecej- i sa to realne wymagania. Co udowodnili ngrywajac kilka GENIALNYCH plyt. Jak na zespoly ktore wymienilem- jest jeszcze gorszy... Jesli mamy porownywac do Robbiego itp- jest genialny. Wsrod dzisiejszej szmiry bylby diamentem.

Jest zły tylko jak na Queen. Ale po części dlatego, ze w swoim dorobku Królowa ma genialne ANATO lub ADATR. Bo chyba The Works nie jest słabe same z siebie. Jedynie porównując do prawdziwych klejnotów, The Works można nazwać naprawdę słabym. Jednak normalnie jest to całkiem przyzwoita muzyka, choć bez rewelacji. Do robbiego nie ma co porównywać-on jest jak cała dzisiejsza muzyka, czyli gówniany. Co do wymagań-ok, mamy prawo dużo oczekiwać od artystów na miarę Queen... Ale każdy ma prawo do słabszych płyt i piosenek. Nawet ktoś tak genialny jak muzycy Królowej. Więc uważam, że The Works wcale nie jest takie słabe. Słabe jest jedynie w porównaniu z gigantami na miarę Innuendo, MIH czy też ANATO.
Fenderek napisał:
Za bardzo szanuje ich muzyczne talenty by lubic Works, AKOM czy HOT SPACE...

Skoro szanujesz Ich talenty, to jednak zauważ, że zrobienie muzyki na The Works, AKOM i Hot Space również kosztowało Ich niemały wysiłek. Nie sztuką jest docenić rzeczy genialne, sztuką jest natomiast wychwycić dobre strony w wydawnictwach słabszych. Zresztą, na tych trzech albumach też mieli nam coś do przekazania, prawda? Nie jest chyba tak, że to co nagrali w latach 82-86 to totalne gówno. Znajdzie się sporo dobrych piosenek...

Fenderek napisał:
crowley napisał:

Bohemian Rhapsody nie był tak innowacyjny, jak się mogło wydawać (sugeruję sięgnąć po album "Abbey Road" The Beatles).


Mimo wszystko- zostalo to zrobione przez Queen kilka razy lepiej, przeniesione o te kilka szczebli wyzej. I mimo wszystko- Beatlesi nigdy nie zrobili tego na taka skale (nie chodzi o popularnosc tylko o rozmach)

Sam się zastanawiam, co takiego ludzie widzą w Beatlesach... Rolling Eyes Przecież umiejętnościami to przerastało i nadal ich przerasta bardzo wiele kapel. Co innego Lennon solo. Bez Beatlesów zrobił naprawde kawał dobrej muzyki.
Fenderek napisał:

To moze byc nawet jedna knkretna plyta ktora gdzies "zlapie"- to moze byc konkretny zespol, ktory wywola podobne do Queen emocje.

Mam takie dwie płyty-Marillion "Misplaced Childhood" (choć trudno tu mówić o 'chwyceniu', bo płytę znam od zawsze i od zawsze mi się podoba) i jeszcze "Fugazi" tego samego zespołu. Tą druga sam odkryłem, ale w zasadzie Marillion to mój zespół nr 2, więc tutaj nic raczej nei odkrywałem. Pink Floyd nie lubię-jakoś mnie nudzą... Wolę coś szybszego, bardziej energicznego.
Fenderek napisał:
Warto sie rozejrzec za innymi zespolami, chocby po to by miec punkt odniesienia, by na albumy Queen spojrzec z wiekszym dystansem

!00% racji. Ale narazie trudno mi znaleźc inny punkt odniesienia. Marillion i Queen nie porównuję-dwa bardzo różne zespoły. Jednak zdaję sobie sprawę, że np. takie Led Zeppelin nagrywało równie genialne albumy jak ANATO, ADATR itp. Tak samo Pink Floyd.
Fenderek napisał:
Rany- ale ja lubie takie dyskusje. I nie ma klotni Czyli mozna...

Ja też bardzo lubię dyskutować w jakiś sensowny i zrównoważony sposób (bo np. z niektórymi debilami nie dało się dyskutować w temacie "Kościół" na Freestyle). Głównie po to jestem tutaj, na forum. A kłócić się chyba nie mamy o co, po prostu każdy z nas chce przekonać drugą stronę do swojego zdania. A tutaj przy okazji możemy zobaczyć inny punkt widzenia, nie tylko swój. Więc bardzo mi miło, że ktoś się dał wciągnąć w kulturalna wymianę zdań. Kto wie, może razem dojdziemy do jakiegoś wspólnego wniosku? W końcu taki jest ostateczny cel każdej dyskusji...
Smile Smile Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Sweet Lady



Dołączył: 21 Cze 2004
Posty: 762

PostWysłany: Czw Mar 24, 2005 3:05 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Bardzo mi się podoba ta wasza dyskusja (lepsze to niż 3873628497947254876937266 odcinek "Mody na sukces" Twisted Evil )- aż miło poczytać. Właściwie zgadzam się z częścią argumentów Yeah88 i z częścią tego, co napisał Fenderek. Nie będę odpowiadać na każde zdanie, jak wy to zrobiliście, bo jestem na to zbyt leniwa i właściwie wszystko zostało już napisane. Wink W takim razie z braku lepszego zajęcia poczepiam się szczegółów Twisted Evil :

Yeah88 napisał:
Poza tym, czy Freddie nie śpiewał jej już jako człowiek mocno schorowany albo wręcz umierający Question


To akurat nie jest dobry argument, bo przecież w czasie choroby Freddiego powstało wiele rewelacyjnych utworów oraz jedna z najgenialniejszych płyt zespołu- "Innuendo". Ale zgadzam się, że "You Don't Fool Me" jest dobrą piosenką, chciałam tylko zaznaczyć, że akurat w przypadku Freddiego nie ma sensu tłumaczyć złych piosenek chorobą czy złym stanem psychicznym, problemami osobistymi itd. Wydaje mi się, że najlepsze piosenki pisał, gdy był albo nieszczęśliwy albo zdesperowany albo chciał coś udowodnić itd. W latach 80-tych napisał nie dość, że gorsze (moim zdaniem) piosenki, to na dodatek mniej, ponieważ jak już to ktoś wcześniej napisał (Fenderek?) nie musiał już niczego udowadniać- na początku lat 70-tych Queen musieli się przebić, zaistnieć, potem tą pozycję utrzymać. W latach 80-tych mieli już prestiż, mnóstwo fanów, więc trochę jakby się "rozluźnili". Zgadzam się z tym, że artysta powinien być "głodny", bo wtedy ma o co walczyć, nie idzie na kompromisy, jest w stanie postawić wszystko na jedną kartę (jak np. w przypadku Bo Rhap). Nie mając nic, niczego się nie ryzykuje, mając wszystko- często idzie się na konformizm, osiada na laurach.

Yeah88 napisał:
Jak widać ,nie tylko Queen ma ciężką przeprawę z radiami. Więc, sam chciałbym żeby puszczano ostrzejsze kawałki, ale radia mają to do siebie, że wolą piosenki melodyjne, wpadające w ucho... Czyli niestety takie Death On Two Legs nie ma szans...


Wydaje mi się, że to zły przykład. Akurat "Death On Two Legs" jest moim zdaniem piosenką melodyjną, łatwo wpadającą w ucho. Szans nie miałoby prawdopodobnie coś takiego jak "White Man", "Dead On Time" czy "Son And Daughter". Myślę, że masowy słuchacz mógłby polubić "Death...'- to nie jest tak, że jakaś piosenka nie zostaje hitem, bo nie jest melodyjna. Myślę, że czasami zawodzi po prostu promocja- "Radio Ga Ga" ma dobrze zrobiony teledysk, "Death..." nie ma w ogóle, nie ma tej piosenki na żadnym DVD itd. Po prostu ten utwór nie miał szans trafić do szerszej publiczności (nie- fanów). Tak dzieje się z wieloma świetnymi utworami, które są ambitniejsze od singlowych przebojów, ale nie na tyle trudne, wyrafinowane, by nie przypaść do gustu słuchaczom radiowym.
To nie tylko kwestia teledysków. Np. takie "Don't Stop Me Now"- czemu to nie zostało hitem, nie jest puszczane w radiu? Przecież jest równie melodyjne co, powiedzmy, "A Kind of Magic"? Wydaje mi się, że stacje radiowe skupiają się głównie na piosenkach z lat 80-tych. Ale są na pewno jeszcze inne powody, których nie dostrzegam.

Yeah88 napisał:
Ja, skoro uwór jest fajny, jestem w stanie przeboleć kiepską produkcję.


Ja sobie wtedy puszczam ten fajny utwór w wersji koncertowej. Smile Wówczas mojej uwagi nie rozprasza marna produkcja- mogę się skupić na dobrej melodii, solówce gitarowej, wokalu itd. Ale jak najbardziej się z Tobą zgadzam, że kiepska produkcja nie świadczy o tym, że dany utwór jest zły. Ale może mu bardzo zaszkodzić, bo nie wszyscy, gdy usłyszą "I Want To Break Free" w radiu i im się nie spodoba- pofatygują się, by posłuchać tego utworu w bardziej rockowej odsłonie na koncercie. Większość może po prostu pomyśleć: "Ale gniot" i zniechęcić się do poznawania bardziej ambitnej strony Queen. Często spotykam się z opiniami, że Queen jest zespołem przereklamowanym, że nie są godni, by stawiać ich w równym szeregu z prawdziwymi gigantami rocka jak Led Zeppelin czy Pink Floyd. Założę się, że osoby, które tak mówią, tak naprawdę nigdy nie miały okazji przesłuchać ANATO, Queen I, II, Jazz, Sheer Heart Attack czy Innuendo- no bo po co- w końcu to ci goście od "All we hear is radio ga ga, radio gu gu...." Confused

Yeah88 napisał:
Jest zły tylko jak na Queen. Ale po części dlatego, ze w swoim dorobku Królowa ma genialne ANATO lub ADATR.


Zgadzam się- ja kiedyś lubiłam "The Works", ale z czasem jak poznałam twórczość Queen z lat 70-tych stwierdziłam, że ten album wypada bardzo blado na tle wcześniejszych. Oczywiście wpływ ma też to, że mój gust muzyczny przez lata się zmieniał, poznałam więcej genialnych zespołów rockowych i mam teraz jakiś punkt odniesienia. Takie "The Works" już mi nie imponuje, nie wiem, kiedy słuchałam tego ostatnio. Nie jest to płyta zła- ale za to kiepska jak na prawdziwe możliwości Queen czy innych dobrych zespołów rockowych. Ale będę ostatnią osobą, która będzie miała im to za złe. Dlaczego? Ponieważ każdy dobry zespół nie może nagrywać wyłącznie płyt genialnych, nawet giganci mają w swoim dorobku płyty lepsze i gorsze. Poza tym nie każda płyta może być przełomowa, bo tak co dwa lata mielibyśmy ogromny przewrót w muzyce, zanim zdążylibyśmy się nacieszyć poprzednią propozycją. Na co byśmy wtedy czekali? Ok zgodzę się, że płyta nie musi być przełomowa, innowacyjna, żeby być dobrą, a "Hot Space" czy"The Works" po prostu nie trzymają poziomu w stosunku do poprzednich płyt. Ale pomyślcie, jaka to presja, gdy zespół nagra genialną płytę, a potem wymaga się od muzyków, by to przebili albo przynajmniej trzymali ten sam poziom (czyli nagrywali płyty równie genialne). Myślę, że nawet najlepsi artyści (a Queen takimi byli) mają prawo czasem odetchnąć, a nawet popełniać błędy- dla nas płyty z lat 80-tych mogą nie być krokiem naprzód, ale może panowie uważali, że ewoluują, że robią coś wartościowego, nowego. Ok wiem, że jak zespół jest dobry, to wymaga się od niego więcej i czasem ciężko jest przymknąć oko na potknięcia, ale pomyślcie, że być może gdyby nie gorsze płyty z lat 80-tych Queen nie wybuchnęliby z taką siłą tworząc "Innuendo". Wiem, że wpływ miała choroba Freddiego, chęć stworzenia jak najwięcej i jak najlepszej muzyki przed śmiercią, ale wydaje mi się, że to nie wszystko. Może kierował nimi jakiś "głód artystyczny"- być może byli świadomi, że ich wcześniejsze płyty nie spełniały ich standardów i na tym albumie chcieli to jak najpełniej nadrobić, udowodnić, że nie stracili dawnej "magii". Zawsze musi być coś gorszego, aby mogło powstać coś lepszego. Fakt że w tym wypadku czymś naturalnym byłoby ewoluowanie, doskonalenie z każdą płytą, a tak Królowa od początku nagrywała dobrą muzykę, potem było przez jakiś czas gorzej, a następnie powrót do dawnej formy- no ale chyba nie spodziewamy się po Queen czegoś konwencjonalnego... Wink

Aha i jeszcze jedno- może dobrze że w pewnym czasie dali sobie na wstrzymanie, "odetchnęli" i nie próbowali na siłę przebijać wcześniejszych osiągnięć, lecz poszli w zupełnie innym kierunku. Zobaczcie, ile wyśmienitych zespołów się rozpadło- nagrali kilka dobrych płyt, a potem nie wytrzymali presji. A tak być może panowie z Queen czuli, że są w stanie nagrać jeszcze coś dobrego i to trzymało ich razem. Być może nie chcieli się rozejść, bo za ich ostatnią, pożegnalną płytę uważane byłoby np. takie "Hot Space" czy "A Kind Of Magic", znacznie gorsze od debiutu, co nie świadczyłoby o nich dobrze.
Ja tam jestem w stanie wybaczyć im ten "spadek formy"- ok byłoby fajnie, gdyby w miejsce tych gorszych płyt nagraliby trzy wybitne, ale jak myślę, że mogliby nie nagrać ich w ogóle, bo by się rozpadli- cieszę się z tego, co mam. Po prostu nie słucham tych płyt- puszczam sobie koncerty. A tak poza tym, chociaż popowe oblicze Queen zniechęca niektórych do dalszego poznawania dorobku Queen, to w wielu przypadkach (moim również) fascynacja tym zespołem zaczęła się własnie od tych radiowych przebojów. Gdyby nie "Radio Ga Ga" być może nie byłoby mnie tu. Więc podsumowując- jestem w stanie przeboleć lata 80-te w twórczości Queen.


Fenderek napisał:
czy ktokolwiek jest w stanie przez te tyrady przebrnac Smile


Ja przebrnąłam- czy przewidziane są jakieś nagrody pieniężne (albo cielesne Twisted Evil )...? Wink
_________________
"Look beyond your own horizons ..."
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
TomciO



Dołączył: 26 Gru 2004
Posty: 59
Skąd: Kraków

PostWysłany: Czw Mar 24, 2005 10:14 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Przyznam sie, ze moja znajomosc innych zespolow rockowych jest beznadziejna... ale zdaje sobie sprawe z tego, ze potrafili zagrac wiele wspanialej muzyki. Pytanie moje jest takie: co z koncertami? Czy ktorys z wymienionych tutaj zespolow dorownywal do Queen na koncertach :>? Bo ciezko mi to sobie wyobrazic... Queen byl w sumie zespolem bardziej koncertowym niz studyjnym, ze tak to ujme : P.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Queen - Ogólne Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5  Następny
Strona 1 z 5

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach



Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group. Dopracował: Piotr^ Kaczmarek