| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
PainPleasure
Dołączył: 29 Lut 2004 Posty: 1 Skąd: Wawa
|
Wysłany: Nie Lut 20, 2005 10:31 pm Temat postu: Co myślicie o Jimie Huttonie??? |
|
|
takie małe pytanko co sądzicie o Jimie, jego związku z Freddiem i jego książce???
Pozdro  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kuba

Dołączył: 03 Gru 2004 Posty: 2024 Skąd: Dąbrowa Górnicza
|
Wysłany: Nie Lut 20, 2005 11:00 pm Temat postu: |
|
|
Normalny facet > Kochanek Freddiego > Jemu sie udało przeżyć > Jest mi obojetny > Ksiażki nie czytałem ale zapewne jest ciekawa Krótko i na temat  _________________ Well, it's all right then, and it's all right now
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kensington

Dołączył: 27 Sie 2004 Posty: 4263 Skąd: Modar
|
Wysłany: Nie Lut 20, 2005 11:22 pm Temat postu: |
|
|
Jego książka niezwykle rozszerzyła moją wiedzę o Freddiem, polecam każdemu. _________________
Z kobietami się nie dyskutuje. Kobiet się słucha.
Moje aukcje |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 1706 Skąd: Police
|
Wysłany: Pon Lut 21, 2005 12:37 am Temat postu: |
|
|
Jim - bardzo miły facet, bardzo go lubię. Książka też fajna, dużo można się z niej dowiedzieć o życiu w domu Freddiego, chociaż przedstawia go bardzo zaboczo. _________________ The Story of Freddie Mercury - http://www.youtube.com/watch?v=rHY25zkQV0o |
|
| Powrót do góry |
|
 |
SoQ

Dołączył: 12 Sty 2004 Posty: 271 Skąd: Częstochowa / Katowice
|
Wysłany: Pon Lut 21, 2005 1:42 am Temat postu: |
|
|
a ja po przeczytaniu tej ksiazki nie bardzo wierze w to wszystko co pisal Jim. Nie twierdze, ze to sa same klamstwa, ale nie wydaje mi sie zeby wszystko co napisal Jim bylo prawda.. ot tyle  _________________ Fan nr 19
The sun is in the east
Even though the day is done.
Two suns in the sunset
Could be the human race is run. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Pon Lut 21, 2005 2:40 pm Temat postu: |
|
|
A czy książka ta jest jeszcze dostępna w wielu księgarniach? _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
rodzynek2
Dołączył: 03 Lis 2003 Posty: 1336 Skąd: Chorzów
|
Wysłany: Pon Lut 21, 2005 2:44 pm Temat postu: |
|
|
| trudno (jeżeli wogóle) dostać książki o Queen w księgarniach. W gre wchodzą antykwariaty i aukcje internetowe |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Pon Lut 21, 2005 2:52 pm Temat postu: |
|
|
A mógłbyś podać jakiś link, z którego można ją sobie zamówić?  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
SoQ

Dołączył: 12 Sty 2004 Posty: 271 Skąd: Częstochowa / Katowice
|
Wysłany: Pon Lut 21, 2005 2:55 pm Temat postu: |
|
|
sprawdzaj sobie tutaj: www.allegro.pl
mozesz tez sprawdzic w bibliotekach jesli chcialbys tylko przeczyatc, u mnie w miescie bylo w bibliotece miejskiej  _________________ Fan nr 19
The sun is in the east
Even though the day is done.
Two suns in the sunset
Could be the human race is run. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Pon Lut 21, 2005 3:02 pm Temat postu: |
|
|
A dokładny tytuł tej książki jaki jest? Sorry, że tyle pytam, ale chętnie bym ją przeczytał, a nie słyszałem zbyt wiele o niej. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
Wysłany: Pon Lut 21, 2005 4:12 pm Temat postu: |
|
|
Książke po polsku czytałam 2 razy bo z biblioteki egzemplarz i mam po angielsku i stwierdziąłm kilka błędów w tłumaczeniu i to idiotycznych np. kamizelka zamiast podkoszulka itd.
Cena w aallegro od30zł do80zł
tytuł Freddie Mercury i ja
No zasadnicza kwestia.
Jim miły facet wydaje mi się szczery w tym co pisze może jest kilka błędów ale wynikajacych z upływu lat. Chyba był odpowiednim facetem dla Freda takie przeciwieństwo bo musieli się uzupełniać ale jego decyzja o wydaniu wspomnień jest dla mnie nie do końca przekonująca. I to co pisze o Mary po śmierci Freda daje do myślenia.
Ciekawi mnie jak przedstawił relacje Jima z Mary Peter Freestone w swojej książce i jak opisał Jima bo go znał wcześniej niż Jim Freda
Najbardziej mi w Jimie pasuje,że nie wyciągał od Freda kasy (zakłądam,że pisał prawdę w książce) tylko chciał sam płacić za swoje rzeczy dom, samochód itp. _________________ http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
AgataQueen

Dołączył: 03 Cze 2004 Posty: 285 Skąd: Dęblin
|
Wysłany: Pon Lut 21, 2005 4:47 pm Temat postu: |
|
|
Ksiązka mi sie bardzo podobala,bardzo mnie wzroszyla...czytalo ją oprocz mnie jeszcze 3 osoby i byly tak samo wzruszone(zaznaczmy ze to nie byli fani Queen) Jima dzieki tej ksiązce bardzo polubilam,wczesniej go nie znalam.Ale bardzo szanuje faceta i bardzo chcialabym go spotkac  _________________ "Tylko dobrzy umierają młodo
Po prostu lecą za blisko slońca
Będziemy pamiętać -Na zawsze..." |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Pon Lut 21, 2005 9:02 pm Temat postu: |
|
|
| -- USUNIETO -- |
|
| Powrót do góry |
|
 |
usmc

Dołączył: 16 Lis 2003 Posty: 1272 Skąd: Galway / Kraków
|
Wysłany: Pon Lut 21, 2005 9:22 pm Temat postu: |
|
|
Co sadze o Jimie - nic bo go nie znam.
Ksiazka mi sie bardzo podobala - po pochlanianiu Kena Dean czy Rick'a Sky'a byla to spora odmiana. Jim wylaniajacy sie z lektury "Freddie Mercury i ja" to calkiem mily gosc. Natomiast czy sa tam i ile jakies przeinaczenia czy nieprawdy - nie wiem.
Tak jak i Lasha nie dokonca jestem pewien opisanego konfliktu z Mary - ale jej w koncu tez nie znam wiec kto wie. _________________ "Are you ready? Are you ready brothers and sisters?"
PFQ - Fan nr. 10  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Wiki

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 735
|
Wysłany: Sro Lut 23, 2005 4:38 pm Temat postu: |
|
|
Bardzo sympatyczny czlowiek
Ksiazka dobra,ale jako fanka moge szczerze powiedziec ze wolalabym by nie zostala ona wydana.
Jest w niej duzo osobistych szczegolow,ktore byly zbyt prywatne by je napisac w ksiazce.
Gdyby Freddie zyl nie pozwolilby by zostala ona wydana.Tak sadze.Thats all  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mikrus-ka
Dołączył: 07 Lut 2005 Posty: 80
|
Wysłany: Pią Mar 04, 2005 8:57 pm Temat postu: |
|
|
Miły gość niestety nie miałam okazji przeczytać jego książki więc nie będę się wypowiadać na temat jego związku z Freddiem. W moim odczuciu płyną od niego pozytywne fluidy , a już napewno lepsze niż od Mary. Czytałam ostatnio czat z P. Freestonem który wypowiadał się na temat starych znajomości, powiedział że ma kontakt z zespołem, Jimem ale nie z Mary... hmm Może sie myle, nie wiem, nie znam wszystkich zawiłości układowych tego towarzystwa czasem lepiej nie wiedzieć wszystkiego  _________________ "The concept of Queen is to be regal and majestic. Glamour is a part of us, and we want to be dandy." |
|
| Powrót do góry |
|
 |
CathyMercury

Dołączył: 20 Mar 2005 Posty: 2 Skąd: Kattowitz
|
Wysłany: Sro Mar 23, 2005 8:03 pm Temat postu: |
|
|
w przeciwieństwie do większości wypowiadających się tutaj fanów - po przeczytaniu książki -mam bardzo niepochlebne zdanie o Jimie: wydaje mi się, że część faktów to może jest i prawda, ale PRAWDA WIDZIANA OCZAMI JIMA! Hutton pisze, jakby był przez te wszystkie lata najważniejszą osobą w życiu Freddiego, jakby inni [Mary, Barbara itd] praktycznie nie istnieli, a jeśli już to w sensie bardzo niepozytywnym. do Mary pała jawną nienawiścią i KREUJE SIEBIE NA OFIARĘ. czy myślicie, że gdyby Mary była tak wredną osobą to Freddie darzyłby ją taką sympatią / miłością? przecież była z nim od początku - zanim zdobył sławę i pieniądze... jeśli nawet to wszystko byłaby prawda [moim - podkreślam moim - zdaniem absolutnie nie jest] to Jim nie miał prawa tego publikować w takiej formie - skandaliczno brukowej powieści. czy tak postępuje osoba, która rzeczywiście kochała? przecież obraz Mercury'ego jest w niektórych momentach karykaruralny... a poza tym Jim [zabrzmi to teraz z mojej strony perfidnie] wydaje się być prostakiem - sam przyznaje, że ma trudności z rozpoznawaniem piosenek Queen itd [jak można nie rozpoznawać głosu Freddiego?!?!] a Mercury był piękny, subtelny, był znawcą sztuki... sądzę, że Jim do niego nie pasował. TAK WIĘC - NIE LUBIĘ JIMA. _________________ "You can be anything you want to be
Just turn yourself into anything you think that you could ever be" |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Q WOJTEK Q

Dołączył: 15 Cze 2004 Posty: 731 Skąd: Katowice
|
Wysłany: Sro Mar 23, 2005 8:19 pm Temat postu: |
|
|
Wydaje mi się,że Jim pisał te książkę w czasach rozkwitu brukowców.Wiele tam pokolorował choć nieczytałem !!!Chce n na siebie zwrócić na sibie uwagę ale to chyba jest zrozumiałe bo tytuł tej książki zdecydowanie wskazuje na niego.Gdy książka się ukazywała napewno wzbudziła duże zainteresowanie..sam tytuł "Freddie Mercury i Ja" był bardzo dobrym chwytem.Krytycy i recenzje na pewno brzmiały"...bardzo pikantne szczegóły z życia kontrowersyjnej gwiazdy i jego kochanka..."Dobry interes. _________________ Nie wdawaj sie w dyskusje z idiota, sprowokuje cie, sprowadzi do swojego poziomu i pokona doswiadczeniem... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Sweet Lady
Dołączył: 21 Cze 2004 Posty: 762
|
Wysłany: Czw Mar 24, 2005 12:33 am Temat postu: |
|
|
| Q Wojtek Q napisał: | | Chce n na siebie zwrócić na sibie uwagę ale to chyba jest zrozumiałe bo tytuł tej książki zdecydowanie wskazuje na niego. |
Słuszna uwaga. Właśnie to mnie najbardziej irytowało w tej książce- więcej jest w niej Jima niż Freddiego, który był na pewno bardziej interesującą osobowością niż autor....
No ale w końcu nie jest to typowa biografia, tylko opowieść o ich związku, więc akurat tego nie powinniśmy się czepiać, bo z góry mniej więcej wiemy, czego się spodziewać... Także nie powinnien nas dziwić język, w końcu ksiażka nie jest napisana przez wybitnego literata, tylko zwykłą osobę, na dodatek niezbyt wykształconą... Nawet wkład Wapshtta niewiele tu pomógł.
W książce najbardziej przeszkadza mi to, że Jim podaje jakieś zbędne fakty, jak np. ile zapłacił za bukiet frezji dla Freddiego, a ważniejsze momenty w życiu Freddiego (Live Aid, współpraca z Montserrat, praca nad Innuendo itd.,) bardzo spłyca albo w ogóle sobie nimi nie zawraca głowy. Mało jest o uczuciach Freddiego po tym, jak się dowiedział, że ma AIDS, o reakcjach, zachowaniu. Oczywiście nie wymagam od Jima wnikliwej psychoanalizy itd., no ale bardziej by mnie interesowały takie rzeczy niż np. jakie dzbanuszki Freddie kupił sobie w Japonii...
No ale trzeba oddać tej ksiażce to, że w miarę ciekawie się ją czyta.
| Q Wojtek Q napisał: | | bardzo pikantne szczegóły z życia kontrowersyjnej gwiazdy i jego kochanka... |
Właśnie podoba mi się, że tych pikantnych szczegółów tam nie ma- Jim nie opisuje ich życia seksualnego, nie pisze o dzikich orgiach itd. Mógł tylko zaoszczędzić nam pewnych faktów z ostatnich dni Freda (kto czytał, ten wie, o co chodzi...) i zamiast na tych fizjologicznych wynurzeniach skupić się bardziej na, jak już wcześniej pisałam, odczuciach Freddiego, jak sobie radził z myślą o rychłej śmierci itd.
| CathyMercury napisał: | | wydaje mi się, że część faktów to może jest i prawda, ale PRAWDA WIDZIANA OCZAMI JIMA! |
Zgadzam się- książka jest bardzo subiektywna. Ale wydaje mi się, że w tym tkwi jej autentyczność, prawdziwość. Nie jest nopisana w wyszukany sposób i utrzymana w patetycznym tonie, co sprawia, że jest w jakiś sposób osobista, taka "wzięta z życia"... To moim zdaniem jej plus.
| CathyMercury napisał: | | Hutton pisze, jakby był przez te wszystkie lata najważniejszą osobą w życiu Freddiego, jakby inni [Mary, Barbara itd] praktycznie nie istnieli, a jeśli już to w sensie bardzo niepozytywnym. |
Tu akurat trudno się dziwić- książka nie była pomyślana jako typowa, w miarę obiektywna biografia- wręcz przeciwnie, więc w sumie Jim nie był w obowiązku opisywać byłych kochanków Freda, jego przyjaciół. Zresztą kto normalny chciałby gadać o byłych miłościach swojego partnera...? Zawsze chyba jest tak, że będąc z kimś uważamy się za najważniejszą osobę w życiu naszego chłopaka/dziewczyny. A że przedstawił Mary w niepozytywnym świetle.... No cóż może był zazdrosny, czuł się zagrożony...? Może uważał, że więcej łączy Mary intelektualnie z Freddiem...? Tego akurat się z tej książki nie dowiemy (możemy tylko na jej podstawie wysnuć takie wnioski), bo dziwne żeby Jim się przyznał do swoich kompleksów, obaw- zresztą trudno mu sie dziwić. Ja bym pewnie też nie potrafiła się na tyle otworzyć.
| CathyMercury napisał: | | czy tak postępuje osoba, która rzeczywiście kochała? |
To już akurat nie nam oceniać. Ale to nie jest tak, że jednoznacznie można stwierdzić, że skoro napisał książke o prywatnym życiu Freda to znaczy, że go nie kochał, nie szanował itd. W końcu na jego decyzję mogło wpłynąć wiele czynników- może to była jakaś forma terapii po śmierci kochanka (wiele osób tak robi- spisuje swoje wspomnienia- to w jakiś sposób pozwala uporać się z bólem), może reakcja na przekłamane biografie, może forma zemsty na Mary, chęć zdobycia pieniedzy.... Tak naprawdę chyba nigdy się nie dowiemy....
| CathyMercury napisał: | | przecież obraz Mercury'ego jest w niektórych momentach karykaruralny... |
Ale to chyba dobrze. Jim opisuje CZŁOWIEKA- z jego zaletami, wadami, głupimi przyzwyczajeniami i dziwactwami- taka forma znacznie bardziej mi się podoba niż gdyby Jim miał go idealizować. Co i tak nie zmienia faktu, że można to było zrobić o WIELE lepiej....
| CathyMercury napisał: | | a poza tym Jim [zabrzmi to teraz z mojej strony perfidnie] wydaje się być prostakiem - sam przyznaje, że ma trudności z rozpoznawaniem piosenek Queen itd [jak można nie rozpoznawać głosu Freddiego?!?!] a Mercury był piękny, subtelny, był znawcą sztuki... sądzę, że Jim do niego nie pasował. |
To akurat nie ma większego znaczenia. Jak mówią- miłość jest ślepa... Może nam się wydawać, że podobają nam się tylko osoby z dziesięcioma dyplomami wyższych uczelni, super inteligentne, piękne, z tysiącem zainteresowań itd. A pewnego dnia zakochujemy się w osobie zupełnie innej niż nasz ideał. Podobno przeciwieństwa się przyciągają. Fakt że taka miłośc może być czasami niszcząca, frustrująca- nie wiemy, jak to było w przypadku Freda i Jima... To że nam się wydaje, że do siebie nie pasowali, wcale nie musi oznaczać, że nie byli ze sobą szczęśliwi...
A tak poza tym, nie przesadzałabym z tym, że Freddie był taki subtelny, delikatny itd. "Jak dużego masz fiuta?"- Ech no bardzo wyrafinowane...
Oczywiście pomaga, jeśli nasz partner ma podobne zainteresowania, ale akurat w przypadku gwiazd wydaje mi się, że związki osób, które obie są np. z branży muzycznej, prowadzą podobny tryb życia, obracają się w podobnych kręgach- są trudne. Freddiemu chyba podobało się to, że Jim jest prostym człowiekiem, dla którego świat, w którym żyje Freddie jest nowością. Do gadania o muzyce i sztuce miał przyjaciół (np. Strakera)- od swojego chłopaka oczekiwał czegoś innego- może nie chciał stracić łączności ze zwykłym, szarym życiem, od jakiego jako supergwiazda był w pewnym sensie odcięty...?
| CathyMercury napisał: | | NIE LUBIĘ JIMA. |
Nie znam go, więc nie mogę powiedzieć, czy go lubię czy nie. Po przeczytaniu książki odniosłam wrażenie, że jest miłą osobą, ale chyba nie mielibyśmy wspólnych tematów...
Tak w ogóle bardzo chciałabym przeczytac książke Freestone'a- w końcu znał Freddiego dłużej niż Jim, więc jego opowieści są pewnie ciekawsze. Bez wątpienia jego książka też nie jest obiektywna, bo w końcu jak tu obiektywnie opisywać osoby, które znamy, kochamy...?
I tu właśnie jest ta pułapka w przypadku książek biograficznych. Gdy pisze osoba nieznająca opisywanego przez siebie człowieka, odpowiednio wykwalifikowana do roli pisarza- to jeśli jest to osoba sumienna, pracowita, obeznana z tematem, wszelkimi faktami itd., to książka zazwyczaj jest literacko poprawna i w miarę obiektywna, bo autor potrafi spojrzeć na człowieka bez zaangażowania emocjonalnego, może zabawić się w psychologa, powiązać ze sobą różne fakty, zastanowić się, jak na życie danej osoby wpłynęło jej dzieciństwo itd. No ale z drugiej strony taka osoba tak naprawdę NIE ZNAŁA tej sławnej osoby, nie przebywała z nią na codzień, w dobrych i złych chwilach nie była przy niej i takie dzieło nigdy w pełni nie pokaże prawdziwego obrazu bohatera książki. W przypadku osób, które piszą o przyjaciołach, kochankach jest na odwrót- książka jest subiektywna, często idealizuje się ukochaną osobę, nie wyjawia całej prawdy o niej, próbuje usprawiedliwiać.... Choć taka osoba miała szansę NAPRAWDĘ poznać bohatera swojej książki, to często nie potrafi tego przekazać- nie umie chłodno, bez zaangażowania oceniać, wyrazić słowami to, co myśli. Często też jest to osoba nieuzdolniona literacko... I tak źle, i tak niedobrze. Pozostają jeszcze autobiografie, chyba jeszcze mniej miarodajne i autentyczne od biografii, bo kto tak naprawdę potrafi się całkowicie otworzyć i być w pełni szczerym z czytelnikami...?
Moim zdaniem nie ma więc 100- procentowo dobrych biografii- są tylko te mniej lub bardziej ciekawe, mniej lub bardziej wnikliwe, obiektywne, lepiej lub gorzej napisane. Bo tak naprawde niezależnie czy kogoś znamy czy nie, nigdy do końca nie potrafimy przedstawić wszystkich aspektów osobowości drugiego człowieka, jego marzeń, uczuć, intencji, jakie nim kierują. Najwyzej możemy przedstawić fakty z jego życia, ale wg mnie biografia bez krzty psychoanalizy, polegająca tylko na prezentacji wydarzeń jest już trochę płytka.
Uff ale się rozpisałam...  _________________ "Look beyond your own horizons ..." |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Crowly

Dołączył: 17 Kwi 2004 Posty: 1570 Skąd: z Trzebnicy
|
Wysłany: Czw Mar 24, 2005 6:48 pm Temat postu: |
|
|
Nie czytałem książki. Jednak bardziej cenię ksiązki, w których udzielają się osoby mające stosunek wmocjonalny do Freddie`go. Obiektywizm? Cóż to takiego? Dla mnie obiektywny opis to bezpłciowa notka w encyklopedii. _________________ Organizator VII Ogólnopolskiego Zlotu Wielbicieli Zespołu Queen;
Queenowy Człowiek Roku 2008
www.ppa.pl |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bogusław Kornaś
Dołączył: 25 Mar 2005 Posty: 3 Skąd: Tarnów
|
Wysłany: Pią Mar 25, 2005 9:48 pm Temat postu: |
|
|
| czytałem kiedyś że do napisania freddie mercury i ja hutton nienapisał ją sam tylko zlecił sobie do pomocy jakiegoś piasarza. Tak gdzieś czytałem ale nie oto chciałem zapytać. według was jak wyglądały relacje między freddiem a mary często w biografia ten temamt jest skracany.Między nimi była jakieś mocne uczucie pod koniec życia?? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Sweet Lady
Dołączył: 21 Cze 2004 Posty: 762
|
Wysłany: Pią Mar 25, 2005 10:13 pm Temat postu: |
|
|
| Bogusław Kornaś napisał: | | czytałem kiedyś że do napisania freddie mercury i ja hutton nienapisał ją sam tylko zlecił sobie do pomocy jakiegoś piasarza. |
Tak- książka została napisana przez Jima Huttona i Tima Wapshotta- zresztą obaj wymienieni są na okładce.
Co do Mary- nie mam pojęcia- zgadzam się z tym, co napisałeś, że w książkach o Freddiem niewiele jest na temat relacji między nim a "Marysią" pod koniec życia Mercurego. Nadal pewnie byli przyjaciółmi, Mary często przychodziła, by pomagać w opiekowaniu się Freddiem, ale w książkach głównie opisany jest "dwór króla Freddiego" z Garden Lodge- Freestone, Hutton i Fanelli.
No a tak poza tym- witam na FORUM. Mam nadzieję, że będzie Ci z nami dobrze.  _________________ "Look beyond your own horizons ..." |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bogusław Kornaś
Dołączył: 25 Mar 2005 Posty: 3 Skąd: Tarnów
|
Wysłany: Sob Mar 26, 2005 10:44 am Temat postu: |
|
|
| mówie otym bo przypomina misię jak jednym z wywiadów Barbara Valentin mówiła żę Freddie miał fioła na jej punkcie ciągle o niej mówił. Jest otym wspomniane między innymi w Biografi definitywnej. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kamil

Dołączył: 10 Mar 2005 Posty: 50 Skąd: Slupsk
|
Wysłany: Pią Kwi 29, 2005 2:48 pm Temat postu: |
|
|
Kurcze,tyle sie tu naczytalem i teraz jestem strasznie wkurzony, ze nie czytalem tej ksiazki.
Pomozcie, gdzie moge ja kupić??????? _________________ Cokolwiek robisz rób to z klasą |
|
| Powrót do góry |
|
 |
usmc

Dołączył: 16 Lis 2003 Posty: 1272 Skąd: Galway / Kraków
|
Wysłany: Pią Kwi 29, 2005 2:53 pm Temat postu: |
|
|
| Kamil napisał: | | Pomozcie, gdzie moge ja kupić??????? |
Pozostaje tylko szukac na aukcjach.
Pojawia sie czasami. _________________ "Are you ready? Are you ready brothers and sisters?"
PFQ - Fan nr. 10  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ania2609
Dołączył: 15 Paź 2005 Posty: 163
|
Wysłany: Sob Paź 29, 2005 12:09 am Temat postu: |
|
|
nie podoba mi się strasznie co zrobił Jim. Ta cała książla, ten tytuł. Niby co terapia? Uważam,że chciał zwrócić uwagę na siebie, zdecydowanie nie powinien pisać publicznie o takich intymnych sprawach. Tym bardziej,że Freddie bronił swojej prywatnośći _________________ Anka |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mariusz

Dołączył: 17 Maj 2005 Posty: 2411 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Pon Paź 31, 2005 10:54 am Temat postu: |
|
|
Jeśli chodzi o Jima, to niewiele mogę powiedzieć, gdyż nie czytałem jeszcze książki, a nawet gdybym już to zrobił, to przecież książka nie jest( i nie powinna być) wyznacznikiem człowieka. Relacje z Mary- nie mnie to oceniać. Kamil, jeśli nie masz tej książki, to poproś o pomoc Mikrus-kę- to dzięki niej kilka osób z tego forum( w tym ja) ją posiada. _________________ There Must Be More To Life Than This |
|
| Powrót do góry |
|
 |
olimpia

Dołączył: 29 Kwi 2006 Posty: 17 Skąd: heaven<MADE IN HEAVEN>
|
Wysłany: Nie Kwi 30, 2006 12:41 pm Temat postu: |
|
|
bardzo mi szkoda jima , biedny człowiek. dowiedziałam sie ze wiele pamiatek posprzedawał po fredku, mysle ze nie z checi zarobienia grubej kasy ale przez przymus jakim jest wirus HIV <pewno duzo kasy musi na lekarstwa wydawac> zal mi go co do mary austin to uwazam ja za zwykła szmate jak mogła tak postapic z chłopakami, z peterem, z umierajacym joe czy z jimem wywalajac ich z garden lodge tuz po smierci freddiego
ja w przeciwienstwie do innych fanów nie mam ochoty jechac do londynu zeby oglądac mur wolałabym pojechac do montreux pod pomnik lub do irlandii spotkac sie z jimem pogadac z nim <podobno to bardzo otwarty człowiek > ohh ale mi sie na marzenia zebrało jim według mnie to był odpowiedni partner dla freddiego _________________ THERE MUST BE MORE TO LIFE THAN THIS |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mack

Dołączył: 16 Lut 2005 Posty: 305 Skąd: Słupsk
|
Wysłany: Nie Kwi 30, 2006 2:19 pm Temat postu: |
|
|
Gdyby Mary była taka zła, to z pewnością nie byłaby przez cały czas tak bliska Freddiemu. Zawsze są dwie strony, a prawda często leży po środku, więc nie rzucajmy tak ostrymi słowami jak "szmata", bo wydaje nam się, że wiemy wszystko a tak naprawdę nie wiemy nic.
Jim ma tą przewagę, że napisał książkę. Mary nie. _________________ Music will be my mistress, lovin' like a whore... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
olimpia

Dołączył: 29 Kwi 2006 Posty: 17 Skąd: heaven<MADE IN HEAVEN>
|
Wysłany: Nie Kwi 30, 2006 5:40 pm Temat postu: |
|
|
dla freddiego napewno nie była zła , ale była zła dla jima a dlatego ze odbił jej chłopaka ze to on został w jego sercu jako jego miłosc a nie mary.
mary napewno kochała freddiego nie robiła tego napewno dla kasy bo była z nim od poczatku a raczej nie była wrózka zeby przewidziec ze on bedzie taki dziany kiedys
i sadze ze przez to była taka uniosła ze to ona była z nim od poczatku
ma po fredku tyle pieniedzy czemu nie postawi chociaz jakiejs tablicy pamiatkowej<nie wspominam nawet o pomniku> gdzies w poblizu domu garden lodge fani sa strasznie zgupieni przyjezdzaja zeby zobaczyc mur gdzie jakis pieprzony szacunek do fana freddiego . zaraz mi ktos napisze ze to powinno wykonac biuro queen ale jakby ona mu zrobiła tablice by nie musiała malowac co wiosne muru czy drzwi i napewno by zyskała jakis szacunek wsród fanów _________________ THERE MUST BE MORE TO LIFE THAN THIS |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|