| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
haes82

Dołączył: 23 Maj 2012 Posty: 757
|
Wysłany: Sob Kwi 27, 2013 8:16 pm Temat postu: |
|
|
Wywaliliście Long Away? Już nawet zostawiając na boku sprawę mojej osobistej antypatii do STL oraz irracjonalnego uwielbienia wielu z Was do tego utworu na płycie są rzeczy słabsze od Long Away. Jak choćby White Man. Albo TYMD. Ale cóż...
Jak dla mnie stale i niezmiennie:
Somebody to love - przesłuchałem sobie dzisiaj nawet trzy razy specjalnie żeby Obersta udobruchać. I w sumie stwierdziłem, że nie jest takie złe. Lepsze w każdym razie od She Makes me, Party, Khagoshi, a takie "You don't fool me" bije o trzy długości. Ale na tej płycie to może sobie najwyżej z White Manem pogadać na temat zajebistości. Oczywiście, kierując wzrok w górę, bo rozmawia z lepszym od siebie. _________________ Zdeklarowany brianofil, korwinista oraz wyznawca Latającego Potwora Spaghetti. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kacio94

Dołączył: 09 Maj 2010 Posty: 1391 Skąd: Choszczno
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
annie_m

Dołączył: 01 Gru 2012 Posty: 688 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Sob Kwi 27, 2013 9:48 pm Temat postu: |
|
|
| White Man, bo z tego co zostało to to do mnie najmniej przemawia. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kalamburka

Dołączył: 05 Cze 2012 Posty: 288
|
Wysłany: Sob Kwi 27, 2013 10:39 pm Temat postu: |
|
|
| White Man - bo słabo zapada w pamiec. Musiałam sobie jeszcze raz przesłuchać, by się dowiedzieć co to za piosenka. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NatArt

Dołączył: 10 Wrz 2011 Posty: 198 Skąd: Kołobrzeg
|
Wysłany: Sob Kwi 27, 2013 10:51 pm Temat postu: |
|
|
Tie Your Mother Down
Bo jak na ten etap nie może się równać z pozostałymi. White Man to klasa sama w sobie, nie wiem do czego się można przyczepić. Brian dał rade tekstowo i muzycznie. Mam nadzieje że zostanie do finałowej trójki  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
qwertyasdfgh
Dołączył: 11 Lip 2010 Posty: 392 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Sob Kwi 27, 2013 11:10 pm Temat postu: |
|
|
Whiiiiite man, whiiiiite man out toż to takie wolne że riff z TYMD po prostu rozjeżdża tę piosenkę |
|
| Powrót do góry |
|
 |
OberstPrymas

Dołączył: 24 Kwi 2010 Posty: 2830 Skąd: Świebodzice
|
Wysłany: Sob Kwi 27, 2013 11:33 pm Temat postu: |
|
|
Głos na Tie Your Mother Down. Na płycie brzmi płasko i bez pazura. Poza tym jest najgorzej wyprodukowanym numerem który pozostał. _________________ FAN KOBIAŁEK
GOŁA KASIA
Ostatnio zmieniony przez OberstPrymas dnia Nie Kwi 28, 2013 4:58 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
whoatemydinner

Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 1771 Skąd: Z Mornington Crescent.
|
Wysłany: Nie Kwi 28, 2013 10:55 am Temat postu: |
|
|
Tie Your Mother Down
DADADA MAMY ROCKOWĄ PIOSENKĘ SZKODA ŻE BRZMI PŁASKO W WERSJI STUDYJNEJ DADADA
P.S.: cytat z White Man na początku intro do TYMD to najlepszy moment tej piosenki, true story! _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
annie_m

Dołączył: 01 Gru 2012 Posty: 688 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Nie Kwi 28, 2013 12:34 pm Temat postu: |
|
|
| OberstPrymas napisał: | | <Tutaj znajdzie się głos broniący Somebody to Love, bo pewna hipsterska klika się nie zna i próbuje wywalić najlepszy kawałek na płycie> |
Obrońmy Somebody to Love, błagam! Bo tu się niedobre rzeczy dzieją. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
qwertyasdfgh
Dołączył: 11 Lip 2010 Posty: 392 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Nie Kwi 28, 2013 12:48 pm Temat postu: |
|
|
Ludziska nie srajcie żarem! Dwóch odmieńców zagłosowało na STL i to by było na tyle
A tak poza tym, haes, jak można jednocześnie uwielbiać All God's People i nie trawić Somebody to Love? Nie chodzi mi o różnicę między samą klasą piosenek bo All God's People też bardzo lubię, ale o gospelowy klimat w obu. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
annie_m

Dołączył: 01 Gru 2012 Posty: 688 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Nie Kwi 28, 2013 12:53 pm Temat postu: |
|
|
| No, poczekaj, bo jeszcze kilka głosowań będzie i ciekawe czy się jeszcze kilku innych takich nie znajdzie przypadkiem. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Soplica

Dołączył: 06 Lis 2012 Posty: 680 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Nie Kwi 28, 2013 12:55 pm Temat postu: |
|
|
Proszę Państwa, proszę zachować spokój i nie głosować pochopnie na Somebody to love _________________ There's no time for us, there's no place for us... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kacio94

Dołączył: 09 Maj 2010 Posty: 1391 Skąd: Choszczno
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
manwerty

Dołączył: 25 Lip 2012 Posty: 975 Skąd: kuj-pom
|
Wysłany: Nie Kwi 28, 2013 12:58 pm Temat postu: |
|
|
| Kacio94 napisał: | | annie_m napisał: | | No, poczekaj, bo jeszcze kilka głosowań będzie i ciekawe czy się jeszcze kilku innych takich nie znajdzie przypadkiem. |
pozerzy tacy... nie wiem po co się wypowiadają... prowokują tylko ludzi swoim zachowaniem. |
Hola, hola! Mój głos (nie wiem jak Haesa) wcale nie jest prowokacją. Przejadła mi się ta piosenka, w wersji studyjnej brak jej mocy i od pewnego czasu uważam ją za najsłabszą z zestawu, który pozostał. _________________ "Do you really want to live forever?
Forever and ever"
http://www.lastfm.pl/user/manwerty |
|
| Powrót do góry |
|
 |
qwertyasdfgh
Dołączył: 11 Lip 2010 Posty: 392 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Nie Kwi 28, 2013 1:04 pm Temat postu: |
|
|
| Co prawda, to prawda. Wersja montrealowa emanuje mocą niespotykaną. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
manwerty

Dołączył: 25 Lip 2012 Posty: 975 Skąd: kuj-pom
|
Wysłany: Nie Kwi 28, 2013 1:08 pm Temat postu: |
|
|
| qwertyasdfgh napisał: | | Co prawda, to prawda. Wersja montrealowa emanuje mocą niespotykaną. |
Zgadzam się w pełni. Jeszcze lepsze są chyba wersje z San Paulo, Milton Keynes i Hammersmith. A studyjna - brak jakiegoś powera, przypieprzenia w tym kawałku. _________________ "Do you really want to live forever?
Forever and ever"
http://www.lastfm.pl/user/manwerty |
|
| Powrót do góry |
|
 |
OberstPrymas

Dołączył: 24 Kwi 2010 Posty: 2830 Skąd: Świebodzice
|
Wysłany: Nie Kwi 28, 2013 1:17 pm Temat postu: |
|
|
Cóż, od jakiegoś czasu twierdzę, że StL to esencja Queen. Bo i są szalone chórki, idealny bas Johna i fantastyczne solo Briana. A sam Mercury przechodzi sam siebie. Jak niektórym się przejadł ten utwór to może - nie wiem - przerzućcie się na Ladę Zgagę?
Wiadomo, że wersje live są dynamiczne, pełne mocy itp. ale obstaje przy tym, że to co się znalazło na albumie jest najlepsze. _________________ FAN KOBIAŁEK
GOŁA KASIA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
manwerty

Dołączył: 25 Lip 2012 Posty: 975 Skąd: kuj-pom
|
Wysłany: Nie Kwi 28, 2013 1:39 pm Temat postu: |
|
|
| OberstPrymas napisał: | Cóż, od jakiegoś czasu twierdzę, że StL to esencja Queen. Bo i są szalone chórki, idealny bas Johna i fantastyczne solo Briana. A sam Mercury przechodzi sam siebie. Jak niektórym się przejadł ten utwór to może - nie wiem - przerzućcie się na Ladę Zgagę?
Wiadomo, że wersje live są dynamiczne, pełne mocy itp. ale obstaje przy tym, że to co się znalazło na albumie jest najlepsze. |
A na co mam głosować?
Na rockowe sprawiające że coś chce we mnie skakać Tie Your Mother Down?
Na przepiękne You Take My Breath Away?
Na rozbudowane The Millionaire Waltz (apropo to to jest esencja Queen)
Na słodziutkie You and I?
Na potężnego White Mana?
Na strasznie przyjemnego, zabawnego Good - Old Fashioned Lover Boy? _________________ "Do you really want to live forever?
Forever and ever"
http://www.lastfm.pl/user/manwerty |
|
| Powrót do góry |
|
 |
haes82

Dołączył: 23 Maj 2012 Posty: 757
|
Wysłany: Nie Kwi 28, 2013 1:45 pm Temat postu: |
|
|
| qwertyasdfgh napisał: | Ludziska nie srajcie żarem! Dwóch odmieńców zagłosowało na STL i to by było na tyle
A tak poza tym, haes, jak można jednocześnie uwielbiać All God's People i nie trawić Somebody to Love? Nie chodzi mi o różnicę między samą klasą piosenek bo All God's People też bardzo lubię, ale o gospelowy klimat w obu. |
Trzech.
Napisz mi w którym miejscu (a konkretnie: w którym alternatywnym wszechświecie) napisałem, że uwielbiam All God's People, bo nie przypominam sobie abym coś takiego pisał. Wręcz przeciwnie: jak będzie survivor Innuendo to AGP poleci u mnie zaraz po Delilah.
To gospelowo-kwiczące wcielenie Queen to najgorsza z rozlicznych ścieżek, którymi kroczyli. I tylko jedno jedyne Let Me Live z tego nurtu im wyszło dość przyzwoicie. _________________ Zdeklarowany brianofil, korwinista oraz wyznawca Latającego Potwora Spaghetti.
Ostatnio zmieniony przez haes82 dnia Nie Kwi 28, 2013 1:47 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
OberstPrymas

Dołączył: 24 Kwi 2010 Posty: 2830 Skąd: Świebodzice
|
Wysłany: Nie Kwi 28, 2013 1:47 pm Temat postu: |
|
|
| manwerty napisał: | | OberstPrymas napisał: | Cóż, od jakiegoś czasu twierdzę, że StL to esencja Queen. Bo i są szalone chórki, idealny bas Johna i fantastyczne solo Briana. A sam Mercury przechodzi sam siebie. Jak niektórym się przejadł ten utwór to może - nie wiem - przerzućcie się na Ladę Zgagę?
Wiadomo, że wersje live są dynamiczne, pełne mocy itp. ale obstaje przy tym, że to co się znalazło na albumie jest najlepsze.
|
(...)
Na rockowe sprawiające że coś chce we mnie skakać Tie Your Mother Down?
|
Widzę tu brak konsekwencji. Ludzie głosujący na StL twierdzą, że wersji albumowej czegoś tam brakuje. A co powiecie na TYMD? Dla mnie wersja z płyty jest strasznie słaba w porównaniu z np. Milton Keynes. Zero dynamizmu, zero pazura, zero jaj. Zaryzykowałbym stwierdzanie, że do takiego albumu jak ADATR ten otwieracz pasuje jak wół do karety. Totalnie inna stylistyka, a na dodatek produkcja kompletnie nie pasuje. _________________ FAN KOBIAŁEK
GOŁA KASIA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
qwertyasdfgh
Dołączył: 11 Lip 2010 Posty: 392 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Nie Kwi 28, 2013 1:57 pm Temat postu: |
|
|
| haes82 napisał: | | qwertyasdfgh napisał: | Ludziska nie srajcie żarem! Dwóch odmieńców zagłosowało na STL i to by było na tyle
A tak poza tym, haes, jak można jednocześnie uwielbiać All God's People i nie trawić Somebody to Love? Nie chodzi mi o różnicę między samą klasą piosenek bo All God's People też bardzo lubię, ale o gospelowy klimat w obu. |
Trzech.
Napisz mi w którym miejscu (a konkretnie: w którym alternatywnym wszechświecie) napisałem, że uwielbiam All God's People, bo nie przypominam sobie abym coś takiego pisał. Wręcz przeciwnie: jak będzie survivor Innuendo to AGP poleci u mnie zaraz po Delilah.
To gospelowo-kwiczące wcielenie Queen to najgorsza z rozlicznych ścieżek, którymi kroczyli. I tylko jedno jedyne Let Me Live z tego nurtu im wyszło dość przyzwoicie. |
Rzeczywiście, zwracam honor. To inny odmieniec, David  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
haes82

Dołączył: 23 Maj 2012 Posty: 757
|
Wysłany: Nie Kwi 28, 2013 2:13 pm Temat postu: |
|
|
| OberstPrymas napisał: |
Widzę tu brak konsekwencji. Ludzie głosujący na StL twierdzą, że wersji albumowej czegoś tam brakuje. A co powiecie na TYMD? Dla mnie wersja z płyty jest strasznie słaba w porównaniu z np. Milton Keynes. Zero dynamizmu, zero pazura, zero jaj. Zaryzykowałbym stwierdzanie, że do takiego albumu jak ADATR ten otwieracz pasuje jak wół do karety. Totalnie inna stylistyka, a na dodatek produkcja kompletnie nie pasuje. |
Tu się zgodzę. TYMD jest utworem nie do końca przemyślanym, średnio pasującym do reszty płyty i - na dłuższą metę - nudnym jak cholera (ktoś użył określenia "płaskie" - chyba dobrze oddaje istotę rzeczy). Potęgi nabiera dopiero na koncertach... ale czy to jest kryterium na podstawie którego oceniamy utwory znajdujące się na płycie STUDYJNEJ? _________________ Zdeklarowany brianofil, korwinista oraz wyznawca Latającego Potwora Spaghetti. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
annie_m

Dołączył: 01 Gru 2012 Posty: 688 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Nie Kwi 28, 2013 2:50 pm Temat postu: |
|
|
| haes82 napisał: | | To gospelowo-kwiczące wcielenie Queen to najgorsza z rozlicznych ścieżek, którymi kroczyli. I tylko jedno jedyne Let Me Live z tego nurtu im wyszło dość przyzwoicie. |
Naprawdę uważasz, że to wcielenie Queen (ciężko to nazwać wcieleniem jeśli w tej stylistyce nagrali kilka piosenek) jest najgorsze z najgorszych? I że im to zupełnie nie wyszło? No ja myślę, że w ich dorobku są gorsze rzeczy. Weź sobie jeszcze raz to przesłuchaj. I wsłuchaj się w chórki, w wokal Freda, w solówkę Briana, w bas i we wszystko. Przecież tam wszystko jest idealnie zrobione. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
haes82

Dołączył: 23 Maj 2012 Posty: 757
|
Wysłany: Nie Kwi 28, 2013 2:52 pm Temat postu: |
|
|
| annie_m napisał: | | haes82 napisał: | | To gospelowo-kwiczące wcielenie Queen to najgorsza z rozlicznych ścieżek, którymi kroczyli. I tylko jedno jedyne Let Me Live z tego nurtu im wyszło dość przyzwoicie. |
Naprawdę uważasz, że to wcielenie Queen (ciężko to nazwać wcieleniem jeśli w tej stylistyce nagrali kilka piosenek) jest najgorsze z najgorszych? I że im to zupełnie nie wyszło? No ja myślę, że w ich dorobku są gorsze rzeczy. |
No są i nawet je wymieniłem: Party, She Makes Me, Khagoshi's Ship, You Don't fool me i jeszcze dorzucę w gratisie Delilah i sporą część albumu AKOM. Więcej grzechów nie pamiętam. _________________ Zdeklarowany brianofil, korwinista oraz wyznawca Latającego Potwora Spaghetti. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
annie_m

Dołączył: 01 Gru 2012 Posty: 688 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Nie Kwi 28, 2013 2:58 pm Temat postu: |
|
|
| haes82 napisał: | | annie_m napisał: | | haes82 napisał: | | To gospelowo-kwiczące wcielenie Queen to najgorsza z rozlicznych ścieżek, którymi kroczyli. I tylko jedno jedyne Let Me Live z tego nurtu im wyszło dość przyzwoicie. |
Naprawdę uważasz, że to wcielenie Queen (ciężko to nazwać wcieleniem jeśli w tej stylistyce nagrali kilka piosenek) jest najgorsze z najgorszych? I że im to zupełnie nie wyszło? No ja myślę, że w ich dorobku są gorsze rzeczy. |
No są i nawet je wymieniłem: Party, She Makes Me, Khagoshi's Ship, You Don't fool me i jeszcze dorzucę w gratisie Delilah i sporą część albumu AKOM. Więcej grzechów nie pamiętam. |
To co piszesz, że te jak to nazwałeś "gospelowo-kwiczące wcielenie" jest najgorsze jak jednak nie jest... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
haes82

Dołączył: 23 Maj 2012 Posty: 757
|
Wysłany: Nie Kwi 28, 2013 3:07 pm Temat postu: |
|
|
| annie_m napisał: | | haes82 napisał: | | annie_m napisał: | | haes82 napisał: | | To gospelowo-kwiczące wcielenie Queen to najgorsza z rozlicznych ścieżek, którymi kroczyli. I tylko jedno jedyne Let Me Live z tego nurtu im wyszło dość przyzwoicie. |
Naprawdę uważasz, że to wcielenie Queen (ciężko to nazwać wcieleniem jeśli w tej stylistyce nagrali kilka piosenek) jest najgorsze z najgorszych? I że im to zupełnie nie wyszło? No ja myślę, że w ich dorobku są gorsze rzeczy. |
No są i nawet je wymieniłem: Party, She Makes Me, Khagoshi's Ship, You Don't fool me i jeszcze dorzucę w gratisie Delilah i sporą część albumu AKOM. Więcej grzechów nie pamiętam. |
To co piszesz, że te jak to nazwałeś "gospelowo-kwiczące wcielenie" jest najgorsze jak jednak nie jest... |
Łapiesz mnie za słówka. Wymienione przeze mnie utwory to takie pojedyncze wybryki bez wspólnego mianownika - za mało, aby uznać je za wcielenia Queen. Ale do Gospel od czasu do czasu powracali, obracali się w tym nurcie, próbowali wysmażyć coś kilkakrotnie. Dlatego też obok wcielenia hard-rockowego (specjalność Briana), słodkopopowego (większość utworów Johna), prawie że progresywnego i mnóstwa innych eksperymentów, które popełniali istnieje też w twórzczości Queen nurt gospel - IMO nieudany, jak ktoś ma inne zdanie niech sobie słucha STL do końca świata i o jeden dzień dłużej. _________________ Zdeklarowany brianofil, korwinista oraz wyznawca Latającego Potwora Spaghetti. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
annie_m

Dołączył: 01 Gru 2012 Posty: 688 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Nie Kwi 28, 2013 3:17 pm Temat postu: |
|
|
Piszę fakty, ale owszem, łapię I właśnie odpalam STL!  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kacio94

Dołączył: 09 Maj 2010 Posty: 1391 Skąd: Choszczno
|
Wysłany: Nie Kwi 28, 2013 3:28 pm Temat postu: |
|
|
| annie_m napisał: | | haes82 napisał: | | To gospelowo-kwiczące wcielenie Queen to najgorsza z rozlicznych ścieżek, którymi kroczyli. I tylko jedno jedyne Let Me Live z tego nurtu im wyszło dość przyzwoicie. |
Naprawdę uważasz, że to wcielenie Queen (ciężko to nazwać wcieleniem jeśli w tej stylistyce nagrali kilka piosenek) jest najgorsze z najgorszych? I że im to zupełnie nie wyszło? No ja myślę, że w ich dorobku są gorsze rzeczy. Weź sobie jeszcze raz to przesłuchaj. I wsłuchaj się w chórki, w wokal Freda, w solówkę Briana, w bas i we wszystko. Przecież tam wszystko jest idealnie zrobione. |
weźcie kończcie swoje kariery tutaj ludzie... jak coś co charakteryzuje Queen może być do D**Y?!
Queen prawie całe lata 70-te nagrywało te swoje chórki do piosenek, to jest ich znak firmowy. Oni to ogarnęli i zrobili to genialnie. Jak można mówić, że w Somebody To Love to jest jakieś kwiczenie... Ty przestań udawać 'fana' Queen, bo to jest żałosne. Hejtować coś co charakteryzuje Queen. Brawo... _________________
http://queenremixes-bykacio.blogspot.com
http://youtube.com/KacioRMX
http://vimeo.com/kacio94
http://www.mixcloud.com/KacioRMX
http://queenphotos.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
manwerty

Dołączył: 25 Lip 2012 Posty: 975 Skąd: kuj-pom
|
Wysłany: Nie Kwi 28, 2013 3:38 pm Temat postu: |
|
|
| Kacio94 napisał: | | annie_m napisał: | | haes82 napisał: | | To gospelowo-kwiczące wcielenie Queen to najgorsza z rozlicznych ścieżek, którymi kroczyli. I tylko jedno jedyne Let Me Live z tego nurtu im wyszło dość przyzwoicie. |
Naprawdę uważasz, że to wcielenie Queen (ciężko to nazwać wcieleniem jeśli w tej stylistyce nagrali kilka piosenek) jest najgorsze z najgorszych? I że im to zupełnie nie wyszło? No ja myślę, że w ich dorobku są gorsze rzeczy. Weź sobie jeszcze raz to przesłuchaj. I wsłuchaj się w chórki, w wokal Freda, w solówkę Briana, w bas i we wszystko. Przecież tam wszystko jest idealnie zrobione. |
weźcie kończcie swoje kariery tutaj ludzie... jak coś co charakteryzuje Queen może być do D**Y?!
Queen prawie całe lata 70-te nagrywało te swoje chórki do piosenek, to jest ich znak firmowy. Oni to ogarnęli i zrobili to genialnie. Jak można mówić, że w Somebody To Love to jest jakieś kwiczenie... Ty przestań udawać 'fana' Queen, bo to jest żałosne. Hejtować coś co charakteryzuje Queen. Brawo... |
Nie uważam że to jest najgorsze wcielenie Queen. Nie uważam też, że to jest coś charakteryzującego Queen. Nie uważam że Somebody jest słabe. O nie, co to to nie! Ale po prostu na tym etapie zabawy inne utwory to są rzeczy do których albo jestem bardziej przywiązany (patrz You and I) alebo są zwyczajnie lepsze kompozycyjnie (patrz The Millionaire Waltz). Haes chyba rzeczywiście tego utworu nie lubi i tu się z nim nie zgadzam. Nie wiem też jak można mówić, że Let me Live jest lepsze od Somebody. Ja po prostu za taką stylistyką nie przepadam - ale nie odmawiam tego że to świetny, chwytliwy i wpadający w ucho utwór. Natomiast czymś co charakteryzuje Queen lat. 70 jest jak dla mnie Walc Milionera. Całe lata 74-76 w pigułce. I to jak wyśmienicie podanej pigułce. I powiedzcie mi że Somebody jest od tego lepsze. You and I ma taką niesamowitą lekkość, zwiewność, a jednocześnie ma też świetny cięższy bridge, You Take My Breath Away jest zajebiście piękne, Tie Your Mother Down ma w sobie coś takiego że chce się człowiekowi skakać, White Man to jest kurna hard rockowy potwór, a Good - Old Fashioned Lover Boy to jest kurna kolejna kwintesencja stylu Queen. I który to ku*wa numer, który pozostał jest lepszy od Somebody to Love ? _________________ "Do you really want to live forever?
Forever and ever"
http://www.lastfm.pl/user/manwerty |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Michalzbiku95

Dołączył: 26 Lut 2010 Posty: 995 Skąd: Warszawa - Bielany
|
Wysłany: Nie Kwi 28, 2013 3:41 pm Temat postu: |
|
|
brawo dla tych co głosują na WM i StL
a mój głos na słodkie, ale jednak troszkę za słabe przy pozostałych z płyty You and I _________________ Nagroda "Tomisiępodobatomniejoznowucośfajnego 2010" |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|