| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Erazm

Dołączył: 12 Sie 2012 Posty: 277 Skąd: z Polski
|
Wysłany: Pią Lut 08, 2013 10:41 pm Temat postu: |
|
|
| Corey napisał: | | zgredzik napisał: | | Corey napisał: | | zgredzik napisał: | | Erazm napisał: | Tu właśnie widać nierozwiązywalną chyba różnicę między poszczególnymi osobami. Trzeba zrozumieć, że QUEEN to nie "uznany zespoł rockowy", tylko "wybittny zespół muzyczny", co widać po jego utworach, osiągnięciach, talencie i preferencjach poszczególnych członków.
Jeżeli ktoś słucha QUEEN ze względu na Briana, to rzeczywiście, HS czy The Works mogą mu się nie spodobać. Ale po to było ich czterech, żeby nigdy nie zabrakło im kreatywności, pomysłów, czasu i chęci. Dlatego biorąc pod uwagę aktywność Freddiego w tamtym okresie i fascynację Johna (Rogera w sumie też) elektronicznymi bajerami, nie można dziwić się i krzywić na obecność syntezatorów, tego typu dźwięków na płycie.
Ok, AKOM obronione. Genialny soundtrack, odważny pomysł, bardzo dobre wykonanie, wiele hitów i świetnych aranżacji.
HS bronić nie trzeba, zrobił to Michael Jackson.
The Works? Oceniając każdy utwór z osobna, wystarczy przytoczenie "Radio Gaga" i IWTBF, by mieć odpowiedź, czy to dobrze, że ta płyta powstała. Są to utwory do dziś obecne w świadomości milionów ludzi, którzy marzą, by zaklaskać przy refrenie do pierwszego, albo uwolnić się od wszystkiego, co złe na tym świecie To są legendarne kompozycje, wcale nie jest ważne to, że w studio styk nie łączył i automat w "Radio Gaga" mógłby brzmieć 1,62% przyjemniej. Na dodatek ma świetny teledysk, czerpiący z bogatego dziedzictwa kulturowego Europy, którego przedstawicielem jest ów film, "Metropolis" (umieszczony nawet na liście 45 najbardziej wartościowych produkcji filmowych w historii - według Watykanu...).
Dwa utwory z tej płyty, "Radio Gaga" i "Hammer to fall", współtworzyły historię XX wieku, rozbrzmiewając w uszach 1,5 miliarda ludzi, wspierając widowisko i kreując aurę niesamowitości nad QUEEN, którego występ uznano za najlepszy w historii rocka.
PS. Aha, odwołując się do tekstu o Pink Floyd, Marleyu czy AC/DC, nie chodziło mi o dyskredytację twórczości i wagi tych zespołów. Miałem zamiar tylko pokazać, że np. nawet taki zespół jak Pink Floyd, kojarzony z bogatym brzmieniem i wszystkim, co najlepsze w rocku, nigdy nie ryzykował, nie szedł w lewą ("liberalną") stronę muzyki. Nie stworzył soundtracku, co wielu uważa za dobrą rzecz. Ja sądzę jednak, że to QUEEN, nagrywając w latach 80. dwa pełne soundtracki, pokazał, jak wielki potencjał w nich drzemie, jakie mają możliwości.
Kto wie, co teraz robiłby QUEEN, gdyby nie śmierć Freddiego. Może występowaliby jako zespół operowy, może tworzyliby historię amerykańskiego rapu ("DeaCury"), wrócili do korzeni albo zajmowali się reżyserią spektakli teatralnych na podstawie tekstów swoich utworów... Żaden inny zespół nie odnalazł się w różnorodnych brzmieniach tak jak QUEEN. |
Erazm, jesteś moim mistrzem. W 100% się zgadzam. |
Podpisuję się również  |
Corey, jesteśmy tacy zgodni, że chyba jesteś moim zaginionym przed laty bratem  |
To dla mnie zaszczyt  |
Wiem, na Forum jestem jeszcze młody i niedoświadczony,
ale może zrobimy triumwirat?  _________________ Bądź miły dla ludzi,
nie obżeraj się,
czytaj książki,
chadzaj na spacery
i próbuj żyć w zgodzie
z ludźmi innych wyznań i narodowości. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Corey

Dołączył: 15 Lis 2012 Posty: 1741 Skąd: Wembley Stadium
|
Wysłany: Pią Lut 08, 2013 10:44 pm Temat postu: |
|
|
| Erazm napisał: | | Corey napisał: | | zgredzik napisał: | | Corey napisał: | | zgredzik napisał: | | Erazm napisał: | Tu właśnie widać nierozwiązywalną chyba różnicę między poszczególnymi osobami. Trzeba zrozumieć, że QUEEN to nie "uznany zespoł rockowy", tylko "wybittny zespół muzyczny", co widać po jego utworach, osiągnięciach, talencie i preferencjach poszczególnych członków.
Jeżeli ktoś słucha QUEEN ze względu na Briana, to rzeczywiście, HS czy The Works mogą mu się nie spodobać. Ale po to było ich czterech, żeby nigdy nie zabrakło im kreatywności, pomysłów, czasu i chęci. Dlatego biorąc pod uwagę aktywność Freddiego w tamtym okresie i fascynację Johna (Rogera w sumie też) elektronicznymi bajerami, nie można dziwić się i krzywić na obecność syntezatorów, tego typu dźwięków na płycie.
Ok, AKOM obronione. Genialny soundtrack, odważny pomysł, bardzo dobre wykonanie, wiele hitów i świetnych aranżacji.
HS bronić nie trzeba, zrobił to Michael Jackson.
The Works? Oceniając każdy utwór z osobna, wystarczy przytoczenie "Radio Gaga" i IWTBF, by mieć odpowiedź, czy to dobrze, że ta płyta powstała. Są to utwory do dziś obecne w świadomości milionów ludzi, którzy marzą, by zaklaskać przy refrenie do pierwszego, albo uwolnić się od wszystkiego, co złe na tym świecie To są legendarne kompozycje, wcale nie jest ważne to, że w studio styk nie łączył i automat w "Radio Gaga" mógłby brzmieć 1,62% przyjemniej. Na dodatek ma świetny teledysk, czerpiący z bogatego dziedzictwa kulturowego Europy, którego przedstawicielem jest ów film, "Metropolis" (umieszczony nawet na liście 45 najbardziej wartościowych produkcji filmowych w historii - według Watykanu...).
Dwa utwory z tej płyty, "Radio Gaga" i "Hammer to fall", współtworzyły historię XX wieku, rozbrzmiewając w uszach 1,5 miliarda ludzi, wspierając widowisko i kreując aurę niesamowitości nad QUEEN, którego występ uznano za najlepszy w historii rocka.
PS. Aha, odwołując się do tekstu o Pink Floyd, Marleyu czy AC/DC, nie chodziło mi o dyskredytację twórczości i wagi tych zespołów. Miałem zamiar tylko pokazać, że np. nawet taki zespół jak Pink Floyd, kojarzony z bogatym brzmieniem i wszystkim, co najlepsze w rocku, nigdy nie ryzykował, nie szedł w lewą ("liberalną") stronę muzyki. Nie stworzył soundtracku, co wielu uważa za dobrą rzecz. Ja sądzę jednak, że to QUEEN, nagrywając w latach 80. dwa pełne soundtracki, pokazał, jak wielki potencjał w nich drzemie, jakie mają możliwości.
Kto wie, co teraz robiłby QUEEN, gdyby nie śmierć Freddiego. Może występowaliby jako zespół operowy, może tworzyliby historię amerykańskiego rapu ("DeaCury"), wrócili do korzeni albo zajmowali się reżyserią spektakli teatralnych na podstawie tekstów swoich utworów... Żaden inny zespół nie odnalazł się w różnorodnych brzmieniach tak jak QUEEN. |
Erazm, jesteś moim mistrzem. W 100% się zgadzam. |
Podpisuję się również  |
Corey, jesteśmy tacy zgodni, że chyba jesteś moim zaginionym przed laty bratem  |
To dla mnie zaszczyt  |
Wiem, na Forum jestem jeszcze młody i niedoświadczony,
ale może zrobimy triumwirat?  |
Czytaj co mam w podpisie. Ja już zaczołem  _________________ magic
Niesamowity Chuck Norris!!! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Erazm

Dołączył: 12 Sie 2012 Posty: 277 Skąd: z Polski
|
Wysłany: Pią Lut 08, 2013 10:52 pm Temat postu: |
|
|
Myślisz, że nie zauważyłem?
W takim razie też się dołączam!
Aha, jeżeli to IWTBF zostało wybrane przez uczniów do zatańczenia na Dzień Kobiet, a nie jakiekolwiek inne dzieło XX/XXI wieku, to można tu chyba mówić o pewnej niezwykłości i ponadczasowości, co nie?
Właśnie, wiecie może, jak mam zatańczyć jako Freddie z teledysku do IWTBF? Jakieś pomysły?  _________________ Bądź miły dla ludzi,
nie obżeraj się,
czytaj książki,
chadzaj na spacery
i próbuj żyć w zgodzie
z ludźmi innych wyznań i narodowości. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Corey

Dołączył: 15 Lis 2012 Posty: 1741 Skąd: Wembley Stadium
|
Wysłany: Pią Lut 08, 2013 10:56 pm Temat postu: |
|
|
| Erazm napisał: | Myślisz, że nie zauważyłem?
W takim razie też się dołączam!
Aha, jeżeli to IWTBF zostało wybrane przez uczniów do zatańczenia na Dzień Kobiet, a nie jakiekolwiek inne dzieło XX/XXI wieku, to można tu chyba mówić o pewnej niezwykłości i ponadczasowości, co nie?
Właśnie, wiecie może, jak mam zatańczyć jako Freddie z teledysku do IWTBF? Jakieś pomysły?  |
Ja bym się przebrał tak samo jak w teledysku i wzioł odkurzacz, reszta sama przyjdzie  _________________ magic
Niesamowity Chuck Norris!!! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Erazm

Dołączył: 12 Sie 2012 Posty: 277 Skąd: z Polski
|
Wysłany: Pią Lut 08, 2013 11:00 pm Temat postu: |
|
|
Taki miałem plan Masz takie pończochy na zbyciu ???
Tylko szczegóły dźwiękowe nie są jeszcze ustalone, bo kilku chce, żebym podjął się śpiewania, ja i mój rozsądek sądzimy, że lepiej udawać, a wszystko puścić z głośników... _________________ Bądź miły dla ludzi,
nie obżeraj się,
czytaj książki,
chadzaj na spacery
i próbuj żyć w zgodzie
z ludźmi innych wyznań i narodowości. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Corey

Dołączył: 15 Lis 2012 Posty: 1741 Skąd: Wembley Stadium
|
Wysłany: Pią Lut 08, 2013 11:03 pm Temat postu: |
|
|
| Erazm napisał: | Taki miałem plan Masz takie pończochy na zbyciu ???
Tylko szczegóły dźwiękowe nie są jeszcze ustalone, bo kilku chce, żebym podjął się śpiewania, ja i mój rozsądek sądzimy, że lepiej udawać, a wszystko puścić z głośników... |
Lepiej podłożyć i udawać. Ja bym zrobił z tego świetny teatr  _________________ magic
Niesamowity Chuck Norris!!! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gnietek

Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 936 Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)
|
Wysłany: Sob Lut 09, 2013 12:02 am Temat postu: |
|
|
| Erazm napisał: |
Ok, AKOM obronione. Genialny soundtrack, odważny pomysł, bardzo dobre wykonanie, wiele hitów i świetnych aranżacji.
|
Yyyy... "A Kind of Magic" to w żadnym stopniu nie jest soundtrack. To jest album, na którym znalazły się m.in. piosenki wykorzystane w filmie "Nieśmiertelny" (ale w innych wersjach). Zaś soundtrack do tego filmu napisał Michael Kamen. I co to za odważny krok, skoro oni już wcześniej mieli na koncie soundtrack do "Flash Gordon"? _________________ Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
haes82

Dołączył: 23 Maj 2012 Posty: 757
|
Wysłany: Sob Lut 09, 2013 12:10 am Temat postu: |
|
|
| Erazm napisał: |
Nawet taki zespół jak Pink Floyd, kojarzony z bogatym brzmieniem i wszystkim, co najlepsze w rocku, nigdy nie ryzykował, nie szedł w lewą ("liberalną") stronę muzyki. Nie stworzył soundtracku, co wielu uważa za dobrą rzecz.
|
More
Zabriskie point
i jeszcze (na upartego) The Body _________________ Zdeklarowany brianofil, korwinista oraz wyznawca Latającego Potwora Spaghetti. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
whoatemydinner

Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 1771 Skąd: Z Mornington Crescent.
|
Wysłany: Sob Lut 09, 2013 12:13 am Temat postu: |
|
|
| haes82 napisał: | | Erazm napisał: |
Nawet taki zespół jak Pink Floyd, kojarzony z bogatym brzmieniem i wszystkim, co najlepsze w rocku, nigdy nie ryzykował, nie szedł w lewą ("liberalną") stronę muzyki. Nie stworzył soundtracku, co wielu uważa za dobrą rzecz.
|
More
Zabriskie point
i jeszcze (na upartego) The Body |
i Obscured by Clouds, czyli soundtrack do La Vallee  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Erazm

Dołączył: 12 Sie 2012 Posty: 277 Skąd: z Polski
|
Wysłany: Sob Lut 09, 2013 1:06 am Temat postu: |
|
|
Dzięki za info, naprawdę nie znałem tych faktów. Podparłem się wiedzą z portalu Wikipedia (PL). Nie znajdując innych informacji, uznałem, że soundtracków czy "albumów z muzyką filmową ich autorstwa" nie ma. Cóż, pochopny wniosek i okazało się, że błędny
Niemniej jednak tym bardziej ta okoliczność powinna skłaniać do łagodnego podejścia do ekscesów QUEEN w latach 80. , skoro "nawet" Pink Floyd pozwolił sobie na coś takiego
Spójrzmy też na "target" wymienionych filmów i poziom artystyczny. O ile Pink Floyd nawet nie odszedł od swego nurtu, i nagrał muzykę do filmu o znikomej popularności (żaden mainstream, czysty artyzm), to Flash Gordon czy Nieśmiertelny zdobył popularność (bo sława czy poważanie to chyba za mocne słowa) wśród milionów widzów. I choć zarzut, że QUEEN się wtedy skomercjonalizował, jest dopuszczalny, to właśnie tu tkwi ich siła. Niełatwo jest wbić się w strefę dance-popu, kiczu, komerchy i plastiku, utrzymując jednocześnie status gwiazd/ikon/legend rocka.
QUEEN znakomicie odnajdywał się w każdych warunkach (nie tylko muzyczych...) i w każdej sytuacji, czego dowodem jest chociażby "The Works".
I tylko o to mi chodzi. Przez cały czas  _________________ Bądź miły dla ludzi,
nie obżeraj się,
czytaj książki,
chadzaj na spacery
i próbuj żyć w zgodzie
z ludźmi innych wyznań i narodowości. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anunaki

Dołączył: 06 Mar 2009 Posty: 1794 Skąd: Wrocław/Warszawa
|
Wysłany: Sob Lut 09, 2013 3:11 am Temat postu: |
|
|
| Erazm napisał: | | np. nawet taki zespół jak Pink Floyd, kojarzony z bogatym brzmieniem i wszystkim, co najlepsze w rocku, nigdy nie ryzykował, nie szedł w lewą ("liberalną") stronę muzyki. Nie stworzył soundtracku, co wielu uważa za dobrą rzecz. |
Skoro już się wypowiadasz o zespole o którym jak widzę nie masz zielonego pojęcia, to może chociaż byś poczytał coś na wikipedii? Nie, Floydzi nie nagrali żadnego soundtracku oprócz More, Obsucred By Clouds i La Carrera Panamericana
Aha, żeby nie być całkiem poza tematem. Hot Space, The Works i AKOM to jeden i ten sam syf . Prawdziwa Królowa po Jazzie zaczęła wracać dopiero na The Miracle, (a śmiem twierdzić ,że gdyby nie choroba Freda, to już wtedy nawet by nie istnieli ) _________________ The World Is Full Of Kings And Queens.Who Blind Your Eyes,Then Steal Your Dreams |
|
| Powrót do góry |
|
 |
whoatemydinner

Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 1771 Skąd: Z Mornington Crescent.
|
Wysłany: Sob Lut 09, 2013 11:55 am Temat postu: |
|
|
Skoro jest tu na forum "Ruch Obrońców The Works", to niech mi ktoś wymieni jakieś naprawdę silne argumenty na to, że ta płyta jest tak dobra, żeby ją aż tak uwielbiać.
Żeby nie było, podam swoje kontrargumenty:
*brak spójności - Ta płyta nie brzmi jak coś nagrywanego z określonym pomysłem, a raczej jak kolekcja piosenek pozbieranych bez ładu i składu. Hot Space już nawet brzmi jak coś, co ma ręce i nogi i wie, czym jest. Jasne, to coś jest mocno nietypowe jak na Queen, ale no przynajmniej wiadomo, do czego wtedy aspirowali. Próbowali trochę posiedzieć w czymś inspirowanym funkiem i muzyką klubową początku lat 80. Tutaj... nie wiem, ja mam wrażenie, że ta płyta była już pisana z myślą: kilka hitów i wątpliwej jakości filler.
*pójście na łatwiznę - kopiowanie samych siebie z opłakanym skutkiem w Man on the Prowl. Is This The World We Created to kolejna z długiej serii piosenek "świadomych społecznie" powstających podejrzanie w podobnym czasie. Tear It Up to piosenka brzmiąca jak napisana na kolanie, pt. mamy riff więc reszta już nieważna. Radio Gaga to w dużej mierze naciśnięcie przycisku "ON" na automacie perkusyjnym i trzymanie akordów na arpeggiatorze w celu zrobienia linii basu (ale poklaskać w refrenie można, więc przecież nie robi! ). Pozostałe pięć piosenek nie jest aż tak oczywistych, choć IWTBF to po prostu najczystszy blues z wesołym tempem. W It's a Hard Life po prostu powracają do pretensjonalnego stylu z lat 70. (choć oczywiście jest to mile widziane). Ale każda płyta do tej pory przynosiła sobą coś nowego do muzyki zespołu - tutaj mamy powielenie starych schematów plus użycie syntezatorów. Pod tym względem Machines i Radio Gaga (pomimo tego, że nie jest skomplikowane, jak by się mogło wydawać...) wychodzą na plus, ale co z resztą płyty?
*słaba, szybko starzejąca się produkcja - Mack dla mnie nigdy nie był i prawdopodobnie nie będzie jakimś brzmieniowym autorytetem jeśli chodzi o produkcję albumów Queen. A na tej płycie jego kolaboracja z zespołem zakończyła się IMO ogromną porażką. The Works było takim ukłonem w stronę trendów produkcyjnych lat 80. i wyszło okropnie; chyba tylko debiut się postarzał równie mocno. Ale wtedy nie mieli jeszcze doświadczenia w studiu, plus producent mógł im narzucać co chciał w sumie, bo oni nie mieli wtedy, na tym etapie praktycznie nic do gadania. Na The Works myślę, że mogli już decydować o brzmieniu całości. Nie ma tu żadnych eksperymentów brzmieniowych [oprócz Machines, tu akurat przyznam], nie słychać żadnych nietypowych rozwiązań... no kaman, my tutaj mówimy o zespole, który kiedyś wkładał mikrofony do wiader żeby uzyskać efekt starych mikrofonów i którego gitarzysta imitował przy pomocy gitary zespół jazzowy! Nie mówcie mi, że użycie automatu perkusyjnego i syntezatora do zrobienia linii basu w Radio Gaga to wszystko, na co ich stać...  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Jaszek

Dołączył: 08 Lis 2010 Posty: 701 Skąd: Zawoja/Kraina Rhye
|
Wysłany: Sob Lut 09, 2013 12:02 pm Temat postu: |
|
|
Obiad +miliony miliardów
Też kiedyś ubóstwiałem The Works ale to na początku przygody z Queen teraz może zostało trochę sentymentu niewiele więcej... _________________ I'm slightly mad
Oh dear |
|
| Powrót do góry |
|
 |
annie_m

Dołączył: 01 Gru 2012 Posty: 688 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Sob Lut 09, 2013 12:11 pm Temat postu: |
|
|
| whoatemydinner napisał: | Skoro jest tu na forum "Ruch Obrońców The Works", to niech mi ktoś wymieni jakieś naprawdę silne argumenty na to, że ta płyta jest tak dobra, żeby ją aż tak uwielbiać.
Żeby nie było, podam swoje kontrargumenty:
*brak spójności - Ta płyta nie brzmi jak coś nagrywanego z określonym pomysłem, a raczej jak kolekcja piosenek pozbieranych bez ładu i składu. Hot Space już nawet brzmi jak coś, co ma ręce i nogi i wie, czym jest. Jasne, to coś jest mocno nietypowe jak na Queen, ale no przynajmniej wiadomo, do czego wtedy aspirowali. Próbowali trochę posiedzieć w czymś inspirowanym funkiem i muzyką klubową początku lat 80. Tutaj... nie wiem, ja mam wrażenie, że ta płyta była już pisana z myślą: kilka hitów i wątpliwej jakości filler.
*pójście na łatwiznę - kopiowanie samych siebie z opłakanym skutkiem w Man on the Prowl. Is This The World We Created to kolejna z długiej serii piosenek "świadomych społecznie" powstających podejrzanie w podobnym czasie. Tear It Up to piosenka brzmiąca jak napisana na kolanie, pt. mamy riff więc reszta już nieważna. Radio Gaga to w dużej mierze naciśnięcie przycisku "ON" na automacie perkusyjnym i trzymanie akordów na arpeggiatorze w celu zrobienia linii basu (ale poklaskać w refrenie można, więc przecież nie robi! ). Pozostałe pięć piosenek nie jest aż tak oczywistych, choć IWTBF to po prostu najczystszy blues z wesołym tempem. W It's a Hard Life po prostu powracają do pretensjonalnego stylu z lat 70. (choć oczywiście jest to mile widziane). Ale każda płyta do tej pory przynosiła sobą coś nowego do muzyki zespołu - tutaj mamy powielenie starych schematów plus użycie syntezatorów. Pod tym względem Machines i Radio Gaga (pomimo tego, że nie jest skomplikowane, jak by się mogło wydawać...) wychodzą na plus, ale co z resztą płyty?
*słaba, szybko starzejąca się produkcja - Mack dla mnie nigdy nie był i prawdopodobnie nie będzie jakimś brzmieniowym autorytetem jeśli chodzi o produkcję albumów Queen. A na tej płycie jego kolaboracja z zespołem zakończyła się IMO ogromną porażką. The Works było takim ukłonem w stronę trendów produkcyjnych lat 80. i wyszło okropnie; chyba tylko debiut się postarzał równie mocno. Ale wtedy nie mieli jeszcze doświadczenia w studiu, plus producent mógł im narzucać co chciał w sumie, bo oni nie mieli wtedy, na tym etapie praktycznie nic do gadania. Na The Works myślę, że mogli już decydować o brzmieniu całości. Nie ma tu żadnych eksperymentów brzmieniowych [oprócz Machines, tu akurat przyznam], nie słychać żadnych nietypowych rozwiązań... no kaman, my tutaj mówimy o zespole, który kiedyś wkładał mikrofony do wiader żeby uzyskać efekt starych mikrofonów i którego gitarzysta imitował przy pomocy gitary zespół jazzowy! Nie mówcie mi, że użycie automatu perkusyjnego i syntezatora do zrobienia linii basu w Radio Gaga to wszystko, na co ich stać...  |
W końcu ktoś coś konkretnego napisał na ten temat. Ale chyba nawet to nie przekona zagorzałych fanatyków The Works. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
zgredzik

Dołączył: 20 Maj 2012 Posty: 1002
|
Wysłany: Sob Lut 09, 2013 12:13 pm Temat postu: |
|
|
Moze i plyta pod wieloma względami jest słaba - produkcyjnie itd. ale jednak to plyta Queen ;d Wole słuchać popu w wykonaniu Queen niz innych tanich i beznadziejnych zamiennikow. _________________ http://youtu.be/kaeFYigriek?t=4m14s
mercedes nówka od Ernesta, jo nie psujo ja ulepszom.
pyrsko, nie pyrsko!
~~Bercik
JAKI KRAJ TAKIE SERIALE |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Corey

Dołączył: 15 Lis 2012 Posty: 1741 Skąd: Wembley Stadium
|
Wysłany: Sob Lut 09, 2013 4:41 pm Temat postu: |
|
|
| whoatemydinner napisał: | Skoro jest tu na forum "Ruch Obrońców The Works", to niech mi ktoś wymieni jakieś naprawdę silne argumenty na to, że ta płyta jest tak dobra, żeby ją aż tak uwielbiać.
Żeby nie było, podam swoje kontrargumenty:
*brak spójności - Ta płyta nie brzmi jak coś nagrywanego z określonym pomysłem, a raczej jak kolekcja piosenek pozbieranych bez ładu i składu. Hot Space już nawet brzmi jak coś, co ma ręce i nogi i wie, czym jest. Jasne, to coś jest mocno nietypowe jak na Queen, ale no przynajmniej wiadomo, do czego wtedy aspirowali. Próbowali trochę posiedzieć w czymś inspirowanym funkiem i muzyką klubową początku lat 80. Tutaj... nie wiem, ja mam wrażenie, że ta płyta była już pisana z myślą: kilka hitów i wątpliwej jakości filler.
*pójście na łatwiznę - kopiowanie samych siebie z opłakanym skutkiem w Man on the Prowl. Is This The World We Created to kolejna z długiej serii piosenek "świadomych społecznie" powstających podejrzanie w podobnym czasie. Tear It Up to piosenka brzmiąca jak napisana na kolanie, pt. mamy riff więc reszta już nieważna. Radio Gaga to w dużej mierze naciśnięcie przycisku "ON" na automacie perkusyjnym i trzymanie akordów na arpeggiatorze w celu zrobienia linii basu (ale poklaskać w refrenie można, więc przecież nie robi! ). Pozostałe pięć piosenek nie jest aż tak oczywistych, choć IWTBF to po prostu najczystszy blues z wesołym tempem. W It's a Hard Life po prostu powracają do pretensjonalnego stylu z lat 70. (choć oczywiście jest to mile widziane). Ale każda płyta do tej pory przynosiła sobą coś nowego do muzyki zespołu - tutaj mamy powielenie starych schematów plus użycie syntezatorów. Pod tym względem Machines i Radio Gaga (pomimo tego, że nie jest skomplikowane, jak by się mogło wydawać...) wychodzą na plus, ale co z resztą płyty?
*słaba, szybko starzejąca się produkcja - Mack dla mnie nigdy nie był i prawdopodobnie nie będzie jakimś brzmieniowym autorytetem jeśli chodzi o produkcję albumów Queen. A na tej płycie jego kolaboracja z zespołem zakończyła się IMO ogromną porażką. The Works było takim ukłonem w stronę trendów produkcyjnych lat 80. i wyszło okropnie; chyba tylko debiut się postarzał równie mocno. Ale wtedy nie mieli jeszcze doświadczenia w studiu, plus producent mógł im narzucać co chciał w sumie, bo oni nie mieli wtedy, na tym etapie praktycznie nic do gadania. Na The Works myślę, że mogli już decydować o brzmieniu całości. Nie ma tu żadnych eksperymentów brzmieniowych [oprócz Machines, tu akurat przyznam], nie słychać żadnych nietypowych rozwiązań... no kaman, my tutaj mówimy o zespole, który kiedyś wkładał mikrofony do wiader żeby uzyskać efekt starych mikrofonów i którego gitarzysta imitował przy pomocy gitary zespół jazzowy! Nie mówcie mi, że użycie automatu perkusyjnego i syntezatora do zrobienia linii basu w Radio Gaga to wszystko, na co ich stać...  |
Ty tego nie czaisz bo nie czujesz tej płyty. Żeby zrozumieć trzeba pokochać, jak katole Jezusa Nie potrzebne mi są mocne argumenty. Płyta ta jest cudowna jak pierwszy seks czy trafienie miliona w lotto  _________________ magic
Niesamowity Chuck Norris!!! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Erazm

Dołączył: 12 Sie 2012 Posty: 277 Skąd: z Polski
|
Wysłany: Sob Lut 09, 2013 10:49 pm Temat postu: |
|
|
Akceptuję wszystkie argumenty i myślę, że większość osób zdaje sobie sprawę z tego, że cały ten "Ruch" stworzony został nieco dla przekory, na pochybel "konserwatystom" zapatrzonym w jedno i jedyne niepowtarzalne brzmienie rodem z połowy lat 70. w wykonaniu QUEEN.
Niemniej jednak dobry album nie musi być perfekcyjnie wygładzony, wymasteryzowany i dopieszczony w stopniu doskonałym podczas pracy w studio. Słuchanie "surowych" dźwięków również dostarcza sporo emocji i artystycznej satysfakcji, powodując inne niż przeważnie odczucia podczas słuchania muzyki. Przy "The Works" rządzi subiektywizm, liczy się dusza i serce, tak jak nakazał Mickiewicz.
Obiektywnie, matematycznie i logicznie rzecz biorąc, płyta może nawet nie powinna się ukazać. Została "zlepiona", jest nieco chaotyczna i niespójna w brzmieniu i pomyśle. Ale kto powiedział, że dobry album musi być cały o tym samym? Ja nie potrzebuję na każdym longplayu pięcioaktowej opowieści o trudach ludzkiej egzystencji. Chcę posłuchać dobrej, przyjemnej muzyki o świetnym brzmieniu - proszę nie zapominać, kto w QUEEN był wokalistą (Freddie mógłby zaśpiewać nawet "Baby" Biebera i cokolwiek innego, i już brzmiałoby świetnie)...
"The Works" spodoba się każdemu, kto nie lubi powtarzania udanych, lecz utartych i znanych już schematów. Kilka utworów z płyty to prawdziwa "odskocznia" od dawnego stylu QUEEN, co sprawia, że słucha się jej zawsze miło, bo jest inna i wciąż dobra - bo to dalej QUEEN.
Mercury & May & Taylor & Deacon - mogą nagrać album o niczym bez niczego dla nikogo. I tak będzie to arcydzieło, taki mają Talent, takie mają Umiejętności. I to jest moje zdanie i się z nim zgadzam  _________________ Bądź miły dla ludzi,
nie obżeraj się,
czytaj książki,
chadzaj na spacery
i próbuj żyć w zgodzie
z ludźmi innych wyznań i narodowości. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gnietek

Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 936 Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)
|
Wysłany: Sob Lut 09, 2013 11:11 pm Temat postu: |
|
|
| Erazm napisał: | Niemniej jednak dobry album nie musi być perfekcyjnie wygładzony, wymasteryzowany i dopieszczony w stopniu doskonałym podczas pracy w studio. Słuchanie "surowych" dźwięków również dostarcza sporo emocji i artystycznej satysfakcji, powodując inne niż przeważnie odczucia podczas słuchania muzyki. Przy "The Works" rządzi subiektywizm, liczy się dusza i serce, tak jak nakazał Mickiewicz.
"The Works" spodoba się każdemu, kto nie lubi powtarzania udanych, lecz utartych i znanych już schematów. Kilka utworów z płyty to prawdziwa "odskocznia" od dawnego stylu QUEEN, co sprawia, że słucha się jej zawsze miło, bo jest inna i wciąż dobra - bo to dalej QUEEN. |
Dlaczego Pytam serio. Przecież na tej płycie właśnie po raz pierwszy Queen przestało poszukiwać czegoś nowego, a zaczęło być schematyczne. To w latach 70. tworzyli albumy eklektyczne, próbując coraz to nowych stylów, wymyślając nowatorskie sposoby gry na instrumentach i produkcji. Na "The Works" nowe jest w zasadzie tylko to, że... im się już nie chciało. Poszli na łatwiznę i zastąpili żywe instrumenty gorzej brzmiącymi syntezatorami, spłycili aranżacje itd. Nie czuję w tym żadnej duszy (za to, jak Freddie darł się w "Death on Two Legs", to tam emocje były prawdziwe, ja to słyszę). Kiedy oni pisali całe albumy o tym samym? Kiedy tworzyli wieloaktowe kompozycje o trudach ludzkiej egzystencji? Nawet ich najbardziej skomplikowane kompozycje, jak "Bohemian Rhapsody", bywały pastiszami, utworami z przymrużeniem oka, utworami na tyle chwytliwymi, że mogły okupować pierwsze miejsce listy przebojów tygodniami. To była stale muzyka rozrywkowa, ale na poziomie. O trudach ludzkiej egzystecji, to oni zaczęli pisać właśnie w okolicach Live Aid, wtedy powstały teksty do "Is This the World We Created...?" czy "One Vision". Surowa produkcja na "The Works"? Ona jest właśnie plastikowa i wygładzona, nie surowa. Mam wrażenie, że dosłownie wszystko odwróciłeś do góry nogami.
"Machines", owszem, było oryginalne, było czymś nowym w muzyce Queen. Niestety, cała reszta to zżynki z tego, co robili dawniej, i to, moim zdaniem, mało udane zżynki. _________________ Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
whoatemydinner

Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 1771 Skąd: Z Mornington Crescent.
|
Wysłany: Sob Lut 09, 2013 11:21 pm Temat postu: |
|
|
tak bardzo +1, Gnietek.
Właściwie ustosunkuję się do jeszcze jednej rzeczy:
| Erazm napisał: | | proszę nie zapominać, kto w QUEEN był wokalistą (Freddie mógłby zaśpiewać nawet "Baby" Biebera i cokolwiek innego, i już brzmiałoby świetnie)... |
Nie, nie brzmiałoby świetnie. Z pustego to i Salomon nie naleje - jak kompozycja i aranżacja jest słaba, to i najlepszy wokalista świata nie uratuje kawałka. I na The Works też tak poniekąd jest - mamy sporo po prostu słabych kompozycji, których nie uratował ani głos Fredka, ani odgłosy Red Special. Ani tym bardziej archaicznie brzmiące syntezatory i perkusja z automatu. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
OberstPrymas

Dołączył: 24 Kwi 2010 Posty: 2830 Skąd: Świebodzice
|
Wysłany: Sob Lut 09, 2013 11:58 pm Temat postu: |
|
|
Że niby głos Freddiego może wszystko uratować? Przedni żart. A co powiecie na Man on the Prowl, One Year of Love, Friends Will Be Friends. Te akurat utwory straciły WIELE przez wokal Freddiego. Bo ustalmy, w latach 80. pan Mercury przestał się starać wokalnie (nie mylić z darciem mordy). _________________ FAN KOBIAŁEK
GOŁA KASIA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Corey

Dołączył: 15 Lis 2012 Posty: 1741 Skąd: Wembley Stadium
|
Wysłany: Nie Lut 10, 2013 12:25 am Temat postu: |
|
|
| OberstPrymas napisał: | | Że niby głos Freddiego może wszystko uratować? Przedni żart. A co powiecie na Man on the Prowl, One Year of Love, Friends Will Be Friends. Te akurat utwory straciły WIELE przez wokal Freddiego. Bo ustalmy, w latach 80. pan Mercury przestał się starać wokalnie (nie mylić z darciem mordy). |
Bluźnisz
Man On The Prowl według mnie wyszło nadzwyczajnie. Wspaniały elvisowski styl  _________________ magic
Niesamowity Chuck Norris!!! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
OberstPrymas

Dołączył: 24 Kwi 2010 Posty: 2830 Skąd: Świebodzice
|
Wysłany: Nie Lut 10, 2013 12:31 am Temat postu: |
|
|
| Corey napisał: | | OberstPrymas napisał: | | Że niby głos Freddiego może wszystko uratować? Przedni żart. A co powiecie na Man on the Prowl, One Year of Love, Friends Will Be Friends. Te akurat utwory straciły WIELE przez wokal Freddiego. Bo ustalmy, w latach 80. pan Mercury przestał się starać wokalnie (nie mylić z darciem mordy). |
Bluźnisz
Man On The Prowl według mnie wyszło nadzwyczajnie. Wspaniały elvisowski styl  |
Trololo, serio taka jest Twoja opinia? Serio? Uważasz, że MOTP jest dobrym utworem? Bo wg mnie ustępuje tylko Zgadze z poziomie "dodupności" _________________ FAN KOBIAŁEK
GOŁA KASIA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
whoatemydinner

Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 1771 Skąd: Z Mornington Crescent.
|
Wysłany: Nie Lut 10, 2013 12:32 am Temat postu: |
|
|
| Corey napisał: | | OberstPrymas napisał: | | Że niby głos Freddiego może wszystko uratować? Przedni żart. A co powiecie na Man on the Prowl, One Year of Love, Friends Will Be Friends. Te akurat utwory straciły WIELE przez wokal Freddiego. Bo ustalmy, w latach 80. pan Mercury przestał się starać wokalnie (nie mylić z darciem mordy). |
Bluźnisz
Man On The Prowl według mnie wyszło nadzwyczajnie. Wspaniały elvisowski styl  |
Nadzwyczajnie, to prawda. Nadzwyczajnie słabo.
Queen nagrali Man on the Prowl już raz, ale wtedy nazywało się Crazy Little Thing Called Love i było, szacuję, jakieś 1000x lepsze. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Corey

Dołączył: 15 Lis 2012 Posty: 1741 Skąd: Wembley Stadium
|
Wysłany: Nie Lut 10, 2013 12:43 am Temat postu: |
|
|
| whoatemydinner napisał: | | Corey napisał: | | OberstPrymas napisał: | | Że niby głos Freddiego może wszystko uratować? Przedni żart. A co powiecie na Man on the Prowl, One Year of Love, Friends Will Be Friends. Te akurat utwory straciły WIELE przez wokal Freddiego. Bo ustalmy, w latach 80. pan Mercury przestał się starać wokalnie (nie mylić z darciem mordy). |
Bluźnisz
Man On The Prowl według mnie wyszło nadzwyczajnie. Wspaniały elvisowski styl  |
Nadzwyczajnie, to prawda. Nadzwyczajnie słabo.
Queen nagrali Man on the Prowl już raz, ale wtedy nazywało się Crazy Little Thing Called Love i było, szacuję, jakieś 1000x lepsze. |
Bluźnierstwo  _________________ magic
Niesamowity Chuck Norris!!! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mike

Dołączył: 26 Sie 2004 Posty: 4802 Skąd: Łódź
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Corey

Dołączył: 15 Lis 2012 Posty: 1741 Skąd: Wembley Stadium
|
Wysłany: Nie Lut 10, 2013 12:51 am Temat postu: |
|
|
| mike napisał: | Jak na "antyteistę" dość często szafujesz słowem "bluźnić" . |
Mama mnie tego nauczyła  _________________ magic
Niesamowity Chuck Norris!!! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Erazm

Dołączył: 12 Sie 2012 Posty: 277 Skąd: z Polski
|
Wysłany: Nie Lut 10, 2013 2:06 am Temat postu: |
|
|
Ludzie, forum QUEEN, a tu się krytykuje wokal Freddiego...
Co się tutaj dzieje  _________________ Bądź miły dla ludzi,
nie obżeraj się,
czytaj książki,
chadzaj na spacery
i próbuj żyć w zgodzie
z ludźmi innych wyznań i narodowości. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
PiotreQ

Dołączył: 03 Kwi 2005 Posty: 4957
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Nie Lut 10, 2013 2:33 am Temat postu: |
|
|
| Erazm napisał: | Ludzie, forum QUEEN, a tu się krytykuje wokal Freddiego...
Co się tutaj dzieje  |
Racja! Wszystko co wyszło z jego ust a również co weszło do jego ust jest cudowne i należy oprawić w ramkę.
Nie bądźmy dziećmi. _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Nie Lut 10, 2013 3:31 am Temat postu: |
|
|
freddie śpiewał chujowo na trasie jazz
ups, powiedziałem to... _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|