| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Najlepsze Płyty |
| Disco Polo |
|
1% |
[ 1 ] |
| Tektoniczne |
|
11% |
[ 6 ] |
| Sztampowy żart o winylach |
|
3% |
[ 2 ] |
| Queen |
|
25% |
[ 13 ] |
| Naprawdę bardzo mnie ciekawi jakie, naprawdę |
|
25% |
[ 13 ] |
| o zimowiskach |
|
1% |
[ 1 ] |
| te które typuje Mefju |
|
19% |
[ 10 ] |
| jebać to |
|
9% |
[ 5 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 51 |
|
| Autor |
Wiadomość |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Wto Lip 23, 2013 9:14 pm Temat postu: |
|
|
zajebistość znowu, w chuj płyt odpadło, w tym maynard
1. Blur - Think Tank
2. King Crimson - The Power To Believe
3. Radiohead - Hail To The Thief
4. The Mars Volta - De-loused In Comatorium
5. Neurosis & Jarboe - Neurosis & Jarboe
6. Muse - Absolution
7. Saxon Shore - Four Months Of Darknes
8. Lisa Gerrard - Whale Rider
9. Explosions In The Sky - The Earth Is Not A Cold Dead Place
10. Myslovitz - Korova Milky Bar _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lookaug

Dołączył: 03 Mar 2009 Posty: 1012 Skąd: Włocławek
|
Wysłany: Wto Lip 23, 2013 9:28 pm Temat postu: |
|
|
1. Riverside - Out of Myself
2. Muse - Absolution
3. Blur - Think Tank
4. Opeth - Damnation
5. M83 - Dead Cities, Red Seas & Lost Ghosts
6. The White Stripes - Elephant
7. The Mars Volta - De-Loused in the Comatorium
8. Radiohead - Hail to the Thief
9. Jay-Z - The Black Album
10. Anathema - A Natural Disaster _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gnietek

Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 936 Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)
|
Wysłany: Wto Lip 23, 2013 9:44 pm Temat postu: |
|
|
10 lat temu. Skończyłem najweselszy okres w moim życiu, czyli gimnazjum. Ach, te rozróby w szatni, wysadzanie korków przed muzyką, żeby facetka nie mogła grać na keyboardzie, wkurzanie nauczycieli, pierwsza niby-miłość... Potem nastąpił okres dojeżdżania do nudnej i sztywnej szkoły, czyli liceum w Działdowie, za którym nie tęsknię ani trochę. Pisałem głupawe opowiadania (ale do dziś uważam, że niezłe), rysowałem, poznawałem klasyczne już dziś RPG-i, jak "Baldur's Gate II", miałem fajnych kolegów, jeździłem na długie samotne wycieczki rowerowe i poznawałem mazowieckie wsie. W liceum na większość z tego nie było już czasu, została tylko nuda... A nowych kolegów nigdy nie polubiłem.
Dobrze pamiętam, co działo się wtedy na świecie, bo bardziej mnie to interesowało niż dziś.
W Białym Domu siedział inteligentny inaczej prezydent Bush młodszy, który kontynuował "walkę ze światowym terroryzmem". W jej ramach, mimo wciąż trwającej interwencji w Afganistanie, zaatakował Irak, który podobno posiadał broń jądrową. Broni nie znaleziono, za to obalono... pusty w środku pomnik Saddama Hussajna (samego Saddama szukano jeszcze kilka ładnych miesięcy po oficjalnym zakończeniu wojny). Także w Gruzji obalono komucha Szewardnadzego, a zastąpił go... oskarżany wkrótce o to samo co poprzednik (czyli o autorytaryzm i korupcję) Michaił Saakaszwili. Kreml zajmował już oczywiście Władimir Władimirowicz.
W Polsce natomiast trwała z jednej wielka kampania prounijna (no i w referendum zadecydowano o przystąpieniu do UE), a z z drugiej wychodziły na jaw coraz to nowe afery, w które zamieszany był rząd Leszka Millera. U prezydenta Kwaśniewskiego zaczynał się już okres mocno zakrapiany. Ukazał się pierwszy numer rodzimego (choć kontrolowanego przez Niemców) "The Sun", czyli "Fakt", a Imperium Ojca Tadeusza uruchomiło Telewizję Trwam. Poza tym ludzie zaczytywali się w kryminale "Kod Leonarda da Vinci", a ateiści niskiego poziomu twierdzili nawet, że po tej lekturze wierzący stracą wiarę.
W muzyce rozrywkowej rozpowszechniały się gatunki wywodzące się z techno, rozwijał się metal progresywny, hip hop... właściwie trudno było mówić o muzyce, która łączyła to pokolenie.
1. Apocalyptica - Reflections
Po raz kolejny fińscy instrumentaliści grający metal pokazali, że wokal nie jest potrzebny. Wiadomo, że woli się to, co się już kiedyś słyszało, więc covery zdają się fajniejsze od ich własnych kompozycji, niemniej i te ostatnie wychodziły im bardzo dobrze. Jedno, do czego mogę się przyczepić - rytm jest taki szybki, że bas w tle zdaje się grać w kółko jedno.
2. David Bowie - Reality
Album mniej ciekawy od poprzedniego, mimo że więcej w nim życia i różnorodności. Słychać już, że wokal Bowiego jest słabszy niż za młodu. W dodatku niektóre piosenki, choćby "Bring Me the Disco King" są wymęczone. No ale poza tym jest to przyjemny w słuchaniu album, a pełnych życia, chwytliwych melodii ("Never Get Old") czy przejmujących kawałków ("The Loneliest Guy") nie brakuje. Jeszcze pół roku temu ten opis byłby na pewno bardziej pozytywny, ale "The Next Day" mocno przyćmił "Reality".
3. King Crimson - The Power to Believe
Zaczęli dyskografię od metalu i skończyli na metalu, choć zupełnie innym. Jak zwykle u nich, rytmy są pogięte, ale też bardzo ciekawe. Trochę brakuje mi płynących melodii, no i razi mnie przetworzony miejscami wokal (choćby w intro), ale nie ma co narzekać. Godna płyta!
4. Riverside - Out of Myself
"The Same River' jest arcydziełem, ale reszta?... Reszta nie trzyma takiego klimatu, przynajmniej ja tego nie czuję. Zresztą, ostatnio Riverside już mnie zdecydowanie mniej kręci.
5. Muse - Absolution
Wtedy jeszcze chłopcy byli bardzo hałaśliwi, a fortepianinowe melodie pojawiały się u nich z rzadka (za to piękne, jak choćby w "Stockholm Syndrome"). A melodie zagrane na syntezatorach też są niezłe. Nie ukrywam, że bardziej byłbym zadowolony, gdyby cała płyta brzmiała jak intro i "Apocalypse Please", ale i tak album jest ciekawy i słucha się go bez większego znudzenia.
6. Łzy - Nie czekaj na jutro
Single są popowe, ale "Oczy szeroko zamknięte" są jednak utworem, który czuję całym ciałem. Obok singli pojawiły się niestety wypełniacze, a pazura jest coraz mniej. No i tematyka stała się nudna - ciągle o miłości, głównie nieszczęśliwej... Ile można? (Ale żeby nie było, teksty nie są grafomańsie, wręcz przeciwnie.) Tak czy inaczej, kilka kawałków zdecydowanie zasługuje na uwagę, np. "Tańcz, zaprosili Cię na bal".
7. The Mars Volta - De-Loused in the Comatorium
Trzeba dać jakieś punkty gościom od szalonego tempa i techniki, choć z roku na rok wokal na tej płycie coraz bardziej mnie drażni. Dopiero teraz zwróciłem uwagę, że wtedy Muse brzmiało całkiem podobnie do nich.
8. Bajm - Myśli i słowa
Nawet już nie pamiętam nic poza singlami z tego albumu, ale wiem, że słuchało mi się go z przyjemnością. No cóż, to już bardzo upopowiony, przesadnie liryczny Bajm, ale niech będzie na koniec listy. _________________ Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Xavi

Dołączył: 06 Wrz 2010 Posty: 2519
|
Wysłany: Sro Lip 24, 2013 10:17 am Temat postu: |
|
|
11. Radiohead - Hail to the Thief
12. Muse - Absolution
13. OutKast - Speakerboxxx / The Love Below
BEZ BOGA
Arcydzieła
1. The Mars Volta - De-Loused in the Comatorium
2. Riverside - Out of Myself
3. Opeth - Damnation
Super-fajne-cool
4. Anathema - A Natural Disaster
5. M83 - Dead Cities, Red Seas & Lost Ghosts
6. Blur - Think Tank
7. Sufjan Stevens - Michigan
Tylko dobre, w innych latach by nie weszły
8. Dream Theater - Train of Thought
9. The Gathering - Souvenirs
10. Katatonia - Viva Emptiness _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dundersztyc19

Dołączył: 25 Sie 2009 Posty: 1356 Skąd: Kuala Lumpur
|
Wysłany: Sro Lip 24, 2013 1:50 pm Temat postu: |
|
|
Jak patrzę na płyty, które są w tym roczniku, to aż nie mogę uwierzyć, że to było 10 lat temu
1.Kazik Staszewski - Piosenki Toma Waitsa
Bardzo mi odpowiada brudny i szynkowy klimat, jaki panuje na tym albumie. Brzmi to wszystko surowo, alternatywnie i świetnie pasuje do tekstów. Choć jednocześnie są ozdobniki takie jak efekty dźwiękowe, odgłosy, czy po prostu miłe partie klawiszy. Jest różnorodnie, są utwory posępne, ale też i energiczne. Tutaj naprawdę nie mam za bardzo ochoty wyróżniać jakiś utworów, bo całość trzyma wysoki poziom, choć druga część albumu wydaje się ciekawsza, zwłaszcza ostatnie utwory. Muszę stwierdzić, że z biegiem czasu jakoś lepiej mi się jej słucha, kiedyś mogła mi się wydawać ciutek posępna, co jednak mi nie przeszkadzało. Dzisiaj tym bardziej nie. I mam coraz większą chęć poznać oryginały Waitsa, słyszałem tylko parę, z czego pamiętam tylko dobrze oryginał "Tuż za oknem mym", czyli "In the Neighborhood". Myślę, że to tylko kwestia czasu, bo jeden album, z którego pochodzi część tych utworów, już mam.
2.Grabaż i Strachy na Lachy - Grabaż i Strachy na Lachy
Ten zespół chyba jeszcze bardziej się kojarzy z nastolatkami, niż Pidżama Porno, no ale niech będzie. Bardzo miła płytka, utwory są dobre i fajnie zaaranżowane. Brzmienie bogatsze, niż w Pidżamie Porno, dzięki czemu album ma miły klimacik i dlatego go lubię słuchać. Trudno o lepsze otwarcie dla tego albumu, niż świetny, energiczny "Cygański zajeb".
3.Metallica - St. Anger
Chyba nigdy nie będę podzielał tej wszechobecnej nienawiści do tego wydawnictwa. Owszem, może się różni nieco od poprzednich dokonań zespołu, a perkusja brzmi dla mnie jak walenie po kuchennych garach (zabawne, że dla każdego brzmi to jak coś innego), ale mi to nie przeszkadza. Generalnie lubię klimat albumu, przyjemnie mi się słucha i wcale nie mam wrażenia, że utwory są rozwlekłe. Wręcz przeciwnie, mam wrażenie, że jak na swój czas trwania w miarę szybko przelatują i wszystko się wydaje być na swoim miejscu, że kompozycyjnie jest bardzo dobrze. Akurat ja uważam, że tytuł jest adekwatny do zawartości.
4.The Darkness - Permission to Land
Przyjemne mocno gitarowe granie nawiązujące do brytyjskich klasyków rockowych, z długowłosym falsetem na czele. Hiciarskie utwory, okraszone mocą gitarowych solówek. Falset wokalisty jest tutaj dużym atutem, bo słucham tego z humorem. Czyli taka przyjemna pozycja, zespół swego czasu bardzo doceniony.
5.Linkin Park - Meteora
Słabsza wersja debiutu, choć też całkiem niezły album, chwytliwe utwory, kilka hiciorów z dzieciństwa. Ostatnio jestem pod wrażenie utworu "Nobody's Listening", taki mój osobisty faworyt albumu.
6.The White Stripes - Elephant
W sumie nigdy przesadnie nie lubiłem tego zespołu, ale ten album, tym bardziej następny, są całkiem fajne. Taki szczerzy rock z bardzo dobrym rzemiosłem. Album dosyć różnorodny i jednocześnie spójny, co jest jego sporym walorem.
7.Howard Shore - The Lord of the Rings: Return of the King
Zarówno film, jak i muzyka najlepsze z trzech części "Władcy Pierścieni". Do tego filmu i muzyki mam pewnie sentyment z tego powodu, że byłem na nim w kinie. Piękne zakończenie sagi, tzn. jeśli nie liczyć "Hobbita".
8.The Offspring - Splinter
To już raczej jedna z tych słabszych pozycji zespołu i dość nierówna, ale jest przyzwoicie. Mój faworyt to żartobliwy "The Worst Hangover Ever".
9.Rage Agaist The Machine - Live at the Grand Olympic Auditorium
Materiał z dwóch pożegnalnych koncertów zespołu, takie koncertowe "Greatest Hits". Ogólnie mówiąc wolę ich w wersji studyjnej, choć na koncertach jest moc.
10.Korn - Take a Look in the Mirror
Takie typowe kornowe młocenie. W sumie jest przyjemnie, kilka świetnych numerów. Choć coś czuję, że powinienem sobie odświeżyć to wydawnictwo. Miła niespodzianka w postaci coveru "One" Metallici.
Tuż za 10:
- Sting - Sacred Love
- Pidżama Porno - Koncertówka 2. Drugi Szczyt
- Iron Maiden - Dance of Death
Notka:
Zbyt popowy Sting, tutaj jednak nieco przegiął z elektroniką, niezbyt szczególna koncertówka Pidżamy, choć pewnie momenty ma. I album, którego koniecznie będę musiał odświeżyć, bo pamiętam, że ostatnim razem słuchając "Dance of Death", wyczekiwałem końca. Jest kilka wyróżniających się utworów, ale ogólnie strasznie mnie męczyło słuchanie. Może dzisiaj diametralnie zmieniłbym zdanie, ale nie będę robił odsłuchu na potrzeby listy, tylko w bardziej przyjemnych, niewymuszonych warunkach.
Jest całkiem sporo pozycji, które chciałem poznać, a nie miałem okazji, dzięki nim zbieranina poza dychą byłaby bardziej okazała
Mógłbym od biedy uwzględnić "How the West Was Won", ale słyszałem je tylko cząstkowo, więc to nie ma sensu. _________________ - Odnoszę wrażenie, że niektórzy powinni dostać dożywotni zakaz słuchania Kazika Staszewskiego. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
OberstPrymas

Dołączył: 24 Kwi 2010 Posty: 2830 Skąd: Świebodzice
|
Wysłany: Sro Lip 24, 2013 2:32 pm Temat postu: |
|
|
No niemoge, znam aż 3 płyty z tego roku.
1. Katie Melua - Call Off the Search
Bo Kasia. Poza tym bardzo, bardzo lubię jej debiut. Jest taki słodki i niewinny.
2. Dream Theater - Train of Trought
Też lubię. Dla mnie to jest ekstremalnie ciężkie granie, taka granica tolerancji na tego typu muzykę. Niemniej gdzieś z połowa płyty roxuje. No i oczywiście jest tutaj Vacant/Stream.
3. Riverside - Out of Myself
Mój faworyt tutaj to najspokojniejszy In Two Minds. Reszta jakoś strasznie mnie nie porywa, ale otwieracz i Loose Heart też są cudownymi kawałkami muzyki. _________________ FAN KOBIAŁEK
GOŁA KASIA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Lip 25, 2013 12:04 pm Temat postu: |
|
|
Genialny rok, dużo, dużo, dużo dobrego.
1. The Lord of the Rings: The Return of the King OST - to znaczy dużo bardzo dobrych, równych płyt, ale jednak bez jakiegoś kompletnie kultowego dla mnie albumu, więc na pierwsze wysforowała się ostatnia odsłona Lords of the Rings, tym razem dochodzą wszelkie tematy okołogondorskie. Przy scenie przybycia Rohirrimów na Pola Pelennotu zawsze mam ciarki na plecach i nierzadko uronię łezkę czy dwie, jak sądzę, w 70% z powodu muzyki, towarzyszącej tej scenie (tak okrutnie uciętej w tym oficjalnym, jednopłytowym Soudntracku - Complete Recordings rządzą). No i Annie Lennox w pioseneczce końcowej, którą uważam se dużo bardziej niż przereklamowane nieco May It Be.
2. Black Label Society - The Blessed Hellride - moje ulubiony BLSy, Zakk na rockowo, Zakk w genialnych riffach, Zakk na southernowo, Ozzy w Stillborn. Świetna, równa płyta, na której obok klasyków takich jak wspomniany Stillborn, tytułowy czy Funeral Bell, znalazły się takie perełki jak We Live No More czy Blackened Waters (baaardzo lubię).
3. Anathema - A Natural Disaster - jakoś tak wali mi niespójnością materiału ta płyta, ale poszczególne utwory to bardzo dobre rzeczy. Niekoniecznie te najbardziej oczywiste (tytułowy, który lubię, ale nie zachwyca mnie wybitnie i po 4 koncertach Anathemy naprawdę ucieszyłby mnie piąty, na którym w jego miejsce zagrali by coś, czego jeszcze nie słyszałem, czy też Flying, które nadal uwielbiam, ale jednak to już nie te ciary, gdy poznałem ten numer, jako jeden z pierwszych Anathemy w ogóle), ale takie perełki jak Pulled Under 2000 Meters a Second, Balance/Closer (Balance zwróciło moją uwagę dopiero jakieś pół roku temu, jaki to jest genialny numer! A grali na pierwszym moim koncercie, w Proximie, jaki ja wtedy gópi byłem...) czy wreszcie piękny instrumental na koniec Violence, którego chyba próbą powtórzenia był ten niezdarny Hindsight na zakończenie We're Here Because We're Here Poza tym teraz Anathemy długo, długo nic, więc trzeba doceniać.
4. Trivium - Ember to Inferno - debiut, jeszcze bardzo naiwny i zabawny momentami, ale już słychać naprawdę konkretne riffy i solówencje, które gówniarz Heafy wszystkie sam nagrał jako 17latek (nie mieli wtedy jeszcze drugiego gitarzysty). Poza tym album fajnie skonstruowany, z tym intrem, a zwłaszcza z outrem When All Light Dies/A View of Burning Empires. Lubię wracać.
5. Riverside - Out of Myself - kolejny wiadomo genialny debiut, choć trochę dawno Riverside'u nie słuchałem, to jednak na samo wspomnienie tych ciarogennych piosenek, jak Loose Heart, In Two Minds czy I Believe mnie mrowi na plecach. I mimo tej właśnie zarzucanej tej płycie "piosenkowości", to nadal pozostaje moją ulubioną w ich dorobku.
6. Godsmack - Faceless - i w końcu baaardzo dobry Godsmack, grający na rockowo, ale brzmiący metalowo, z groovem, z wyluzowaniem, z fajnymi riffami, genialnymi wokalami. Od pierwszego genialnego Straight Out of Line, przez bujające tytułowy, Changes, Make Me Believe i wreszcie hicior z napisów do Króla Skorpiona - I Stand Alone, kolejne bujaki jak Re-Align, I Fucking Hate You, Dead and Broken, aż wreszcie genialne na zakończenie, spokojne Serenity.
7. Lamb of God - As the Palaces Burn - już dojrzalszy, lepiej brzmiący Lamb of God z bardzo agresywną płytą. 11th Hour (mój numer z którejśtam QueenWizji) to chyba mój ulubiony ich utwór, poza tym wyróżnić muszę tytułowy, Ruin i Vigil, generalnie świetne patenty na tej płycie wykorzystywali, znane z poprzedniej płyty zagrywki na wysokich arpeggiach pomiędzy połamanymi, niskimi riffami, świetne wokale Randy'ego.
8. Dream Theater - Train of Thought - jedna z tych, do których najczęściej wracam, jeśli idzie o Dream Theater, wreszcie, grają ciężko jak należy, i buja i jest mięcho, do tego muzycznie naprawdę nadal wysoki poziom. Oczywiście już wszyscy wspomnieli o wiadomym instrumentalu, ja więc wyrażę swój zachwyt nad Endless Sacrifise
9. Iron Maiden - Dance of Death - chyba najmniej równa z tych trzech po zejściu (pomijam póki co FF), troszkę potworków jak Wildest Dreams czy Gates of Tomorrow się wkradło (choć to też nie są tragiczne rzeczy - po prostu nie wybitne), ale hajlajty na tej płycie chyba najlepsze - tytułowy, No More Lies i Paschendale to dla mnie absolutny rdzeń tego albumu. No i zawsze miałem słabość do Rainmakera, nie mogę do tej pory zrozumieć, dlaczego to nie ten numer został otwieraczem w miejsce słabego WD.
10. Arch Enemy - Anthems of Rebellion - kolejny album z Angelą, mnie hiciarsko niż na poprzedniej, ale za to równiej i spójniej. Kilka fajnych zabiegów, jak np. czyste wokale Chrisa Ammota w dwóch numerach (świetna robota w End of the Line), poza tym to co zwykle na ich płytach - świetne brzmienie, genialne riffy, solówki Michaela Ammota na najwyższym poziomie i niesamowite jak na tę drobną blondyneczkę, techniczne growle. A, i Dead Eyes See No Future, totalny rozpierdalacz.
11. Korn - Take a Look in the Mirror - mój ulubiony Korn. I ląduje tuż za dychą, gdzie w poprzedniej dekadzie ich płyty spokojnie lądowały sobie w drugiej piąteczce. Ot, ile muzyka jest bogatsza dla mnie w XXI wieku Dużo bujania, takiego jak lubię - z zachowaniem melodyjności.
12. Linkin Park - Meteora - to już nie jest ich debiut, ale nadal fajne połączenie różnych stylów, bujające jak trzeba i kilka naprawdę fajnych numerów - zawsze słabość miałem do Faint.
13. Metallica - St. Anger - ostatnio coraz bardziej przekonuję się do tej płyty. Poza werblem brzmienie perkusji i gitar jest naprawdę fajne, zwłaszcza, że inne niż dotąd w ich karierze. Gitary zestrojone do drop C naprawdę gadają, gdyby tylko nie te wydłużenie dwa razy każdego numeru na siłę....
14. Opeth - Damnation - lubię te balladki i tak dalej, ale jednak w dyskografii Opeth to trochę taki wybrakowany album Ale lubię czasem posłuchać, wracam często, a najbardziej mnie chyba Hope Leaves bierze.
15. Swallow the Sun - The Morning Never Came - debiut genialnych doomowych finów, jeszcze bez błysku geniuszu, ale już należy nadmienić, że gitary w otwierającym płytę Through Her Silvery Body to majstersztyk, a zamykający płytę tytułowy to po prostu piękny utwór Generalnie pomiędzy dwoma arcydziełami płyta jest równa i niewybitna.
16. Epica - The Phanton Agony - ostatnia pozycja, której żałuje, że nie zapunktowała, ale płyt było za dużo. Jakoś mam słabość do tej ich symfonicznej muzyki, chociaż generalnie mnie takie klimaty nie biorą. Może to jej urok, if you know what I mean
17. Evanescence - Fallen - pomijając śmiechowe single, co to leciały kiedyś na Vivie, to nagrali tu kilka naprawdę fajnych, metalowych numerów, dobre gitarki, fajne riffy, porządna sekcja.
18. The Offsrping - Splinter - słaby ten Offspring jak same diabły, ale chyba pierwszy, jakiego poznałem w całości, pożyczyłem kiedyś od kumpla, więc sentyment to raz, a dwa - bardzo lubię dwa numery, Spare Me the Details i Worst Hangover Ever, w nich cały czas słychać tego starego, ironicznego Offspringa, którego uwielbiam
19. Devil Driver - DevilDriver
20. Bleeding Through - This Is Love, This Is Murderous _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Pią Lip 26, 2013 7:06 am Temat postu: |
|
|
1. Riverside - Out of Myself
2. Led Zeppelin - How the West Was Won
3. Alice Cooper - The Eyes of Alice Cooper
4. Iron Maiden - Dance of Death
5. The White Stripes - Elephant
6. Deep Purple - Bananas
7. Meat Loaf - Couldn't Have Said it Better
8. Katie Melua - Call off the Search
9. Akurat - Prowincja
10. Hey - Koncertowy
T.Love - T.Live
Borysewicz & Kukiz - Borysewicz & Kukiz
Metallica - St. Anger
Hey - Music Music
Marek Grechuta - Niezwykłe miejsca _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maciej

Dołączył: 22 Lip 2005 Posty: 1329 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Pią Lip 26, 2013 12:35 pm Temat postu: |
|
|
Bardzo dobry rok jak każdy z tej dekady, nawet płyty z rezerwy to siła
1. Procol Harum – Well’s on Fire – dziw że na pierwszym bo nie ma epików tylko same piosenki ale szlachetne i urokliwe plus teksty Keitha Reida. Lubię wracać do tej płyty.
2. Mostly Autumn – Passengers - teoretycznie Lotr czy Sztormy są lepsze ale końcówka to jeden z najlepszych momentów w historii zespołu
3. Iron Maiden – Dance of Death – prawie jak BNW ale w tym przypadku odwrotnie niż w reklamie wielkiej róznicy nie ma
4. Riverside – Out of Myself – gdyby całość była jak otwieracz to nawet by się o pierwsze biło ale i tak klasa.
5. Lacrimosa – Echos – ciut słabsza od Elodi czy Stille co nie zmienia faktu że aranżacje i tak powalają.
6. Blackmore’s Night- Ghost of the Rose – jedna z moich ulubionych ich płyt jednak konkurencja do czołówki była silna.
7. Virgin Black - Elegant... and Dying – doomowo i sakralnie ich wszystkie płyty są mniej wiecej podobne.
8. Epica - The Phantom Agony – co prawda obiektywniej patrząc najlepszą płytą jest Design Your Universe z 2009-ego ale subiektywnie debiut jest najbardziej przebojowy .
9. Opeth –Damnation – kilka highlightów na czele z „To Rid the Disease“.
10. Glenn Hughes – Songs in the Key of Rock – czy za mało rocka?, jak na jego solowe płyty to i tak mam wrażenie że dużo . Przynajmniej parę kawałków gniecie.
Hans Zimmer –Ostatni Samuraj
Dream Theater –Train of Thought
Dimmu Borgir –Death Cult Armageddon
Closterkeller -Nero
Forest Stream - Tears of Mortal Solitude
Temnozor -Horizons
Deep Puprle-Bananas
Melechesch - Sphynx
Arena –Contagion
Jeff Scott Soto- Live at the Queen Convention
Soilwork - Figure Number Five _________________ Light the fire, feast
Chase the ghost, give in
Take the road less traveled by
Leave the city of fools
Turn every poet loose
  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
How_Can_I_Go_On

Dołączył: 07 Gru 2010 Posty: 143
|
Wysłany: Sob Lip 27, 2013 7:18 pm Temat postu: |
|
|
1.Muse - Absolution
2.Iron Maiden – Dance of Death
3.Dream Theater - Train of Thought
4.King Crimson - The Power To Believe
5.Riverside - Out of Myself
6.The National - Sad Songs for Dirty Lovers
7.David Bowie - Reality
8.Deep Purple - Bananas
9.Paul McCartney - Back in the World
10.Metallica - St. Anger |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Faraday

Dołączył: 30 Gru 2010 Posty: 476 Skąd: 25 dsf
|
Wysłany: Nie Lip 28, 2013 11:49 am Temat postu: |
|
|
1. The Mars Volta - De-Loused in the Comatorium
2. M83 - Dead Cities, Red Seas & Lost Ghosts
3. Sufjan Stevens - Michigan
4. Opeth - Damnation
5. Riverside - Out of Myself
6. Blur - Think Tank
7. The Gathering - Souvenirs
8. The Shins - Chutes Too Narrow
9. Radiohead - Hail to the Thief
10. Katatonia - Viva Emptiness
W porównaniu z poprzednimi latami jest wręcz kiepsko. _________________
last.fm |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anunaki

Dołączył: 06 Mar 2009 Posty: 1794 Skąd: Wrocław/Warszawa
|
Wysłany: Nie Lip 28, 2013 12:58 pm Temat postu: |
|
|
Zacny rocznik
1.The White Stripes-Elephant
2.No-Man-Together We're Stranger
3.Carbon Based Lifeforms-Hydroponic Garden
4.The Mars Volta-De-Loused in the Comatorium
5.A Perfect Circle-Thirteenth Step
6.Riverside-Out of Myself
7.King Crimson-The Power to Believe
8.Anathema-A Natural Disaster
9.Steve Hackett-To Watch the Storms
10.Oceansize-Effloresce _________________ The World Is Full Of Kings And Queens.Who Blind Your Eyes,Then Steal Your Dreams |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kriejtiw

Dołączył: 04 Lut 2012 Posty: 384
|
Wysłany: Nie Lip 28, 2013 8:48 pm Temat postu: |
|
|
1. Kanał Audytywny - Spasoasekuracja
2. The Knife - Deep Cuts
3. Kraftwerk - Tour de France Soundtracks
4. The Cracow Klezmer Band - Bereshit
5. Esbjörn Svensson Trio - Seven Days of Falling
6. Pink Freud - Sorry Music Polska
7. David Bowie - Reality
8. Laibach - WAT
9. Mike Oldfield - Tubular Bells 2003
10. Muse - Absolution
Na pierwszym mój ulubiony raper z moją ulubioną płytą jego macierzystego zespołu. O ile nie lubię szafować określeniami typu "najlepsza rzecz ever" tak tu można by nad tym trochę podumać. To jest taki rap, jaki lubię. Bo mnie w sumie nie obchodzi gadka o przekazie, przesłaniu czy czymś w ten deseń. Ja w rapie poszukuję klimatu, rytmu, melodii i specyficznego transu. L.U.C. zapewnia mi to na każdej płycie, a zwłaszcza na tej. Knife, na które nikt nie głosuje (WTF?), a szkoda, bo bardzo dobry krążek, na którym wprawdzie najlepszym numerem jest otwieracz, ale ta słodko-niepokojąca atmosfera zawsze mnie bierze. Powrót Kraftwerk po latach, bardzo udany. Genialna suita, przyjemnie bujające utwory. Już nie są mroczni, ale wciąż są wspaniali. Klezmery z kilkoma najlepszymi rzeczami w dyskografii, trzymają poziom. Podwójny live album Davida, gdzie śpiewa piosenki i nowe, i te napisane trzydzieści lat nazad. Stary, zmęczony Bowie, ale starzeć godnie to on umie (see: Ferry, Bryan). Ulubiony album Szwedów dość nisko, lecz konkurencja robi swoje. Yass z Polski z bardzo fajną i zmyślną nazwą. Bowie x2 aka poor man's Heathen. Laibach, gdzie tytuł mówi właściwie wszystko. Trochę tak, jakby Scissor Sisters nagrali Radioaktivität. Powiedzmy. Na koniec Mike z dziesiątą wodą po rurowym kisielu. Zaskakująco przyzwoitą.
Ups, koncertowy David to jednak nie ten rok, dopcham se więc listę Muse. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
MCwalter01

Dołączył: 30 Maj 2010 Posty: 507 Skąd: spod Wrocławia
|
Wysłany: Pon Lip 29, 2013 1:26 pm Temat postu: |
|
|
1. Riverside - Out Of Myself
2. The White Stripes - Elephant
3. Blur - Think Tank
4. Iron Maiden - Dance Of Death
5. King Crimson - The Power To Believe
6. Opeth - Damnation
7. Muse - Absolution
8. Dream Theater - Train Of Thought
9. David Bowie - Reality
10. Deep Purple - Bananas _________________ "In fact the whole of Japan is a pure invention. There is no such country, there are no such people." (Oscar Wilde) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Pon Lip 29, 2013 11:17 pm Temat postu: |
|
|
NAJLEPSZE PŁYTY 2003
1. Riverside - Out of Myself - 109
2. Opeth - Damnation - 52
3. King Crimson - The Power to Believe - 51
4. Blur - Think Tank - 50
5. Muse - Absolution - 46
6. Iron Maiden - Dance Of Death - 45
7. Dream Theater - Train of Thought - 42
8. The Mars Volta - De-loused In Comatorium - 40
- The White Stripes - Elephant - 40
10. Anathema - A Natural Disaster - 35
11. Radiohead - Hail to the Thief - 32
12. No-Man - Together We're Stranger - 22
13. David Bowie - Reality - 21
- M83 - Dead Cities, Red Seas & Lost Ghosts - 21
15. Sufjan Stevens - Michigan - 18
16. Howard Shore - The Lord of the Rings: The Return of the King - 17
17. Deep Purple - Bananas - 15
- Led Zeppelin - How The West Was Won - 15
19. Linkin Park - Meteora - 14
20. Bigelf - Hex - 13
- The National - Sad Songs for Dirty Lovers - 13
22. Katie Melua - Call of the Search - 12
- Kraftwerk - Tour de France Soundtracks - 12
- The Shins - Chutes Too Narrow - 12
25. Knife - Deep Cuts - 11
- Metallica - St. Anger - 11
- Neurosis & Jarboe - Neurosis & Jarboe - 11
28. Kanał Audytywny - Spasoasekuracja - 10
- Kazik Staszewski - Piosenki Toma Waitsa - 10
- Madonna - American Life - 10
- Outkast - Speakerboxxx/The Love Below - 10
- Procol Harum – Well’s on Fire - 10
- Леонид Фёдоров - Лиловый день - 10
34. Black Label Society - The Blessed Hellride - 9
- Current 93 - Some Soft Black Stars Seen Over London - 9
- Grabaż i Strachy na Lachy - Grabaż i Strachy na Lachy - 9
- Mostly Autumn – Passengers - 9
- Schiller mit Heppner - Leben - 9
- The Cracow Klezmer Band - Bereshit - 9
40. Alice Cooper - The Eyes of Alice Cooper - 8
- Apocalyptica - Reflections - 8
- Carbon Based Lifeforms - Hydroponic Garden - 8
43. Irfan - Irfan - 7
- The Darkness - Permission to Land - 7
- Trivium - Ember to Inferno - 7
46. A Perfect Circle - Thirteenth Step - 6
- Esbjörn Svensson Trio - Seven Days of Falling - 6
- Lacrimosa – Echos - 6
- Mike Oldfield - Tubular Bells 2003 - 6
- The Gathering - Souvenirs - 6
- Voo Voo - Z Kobietami - 6
52. Blackmore’s Night- Ghost of the Rose - 5
- Derek Sherinian – Black Utopia - 5
- Godsmack - Faceless - 5
- Pink Freud - Sorry Music Polska - 5
56. Dido - Life For Rent - 4
- Korn - Take a Look in the Mirror - 4
- Lamb of God - As the Palaces Burn - 4
- Meat Loaf - Couldn't Have Said it Better - 4
- Ryszard Rynkowski - Ten Typ Tak Ma - 4
- Saxon Shore - Four Months Of Darknes - 4
- Virgin Black - Elegant... and Dying - 4
63. Alicia Keys - The Diary Of Alicia Keys - 3
- Black Eyed Peas - Elephunk - 3
- Epica - The Phantom Agony - 3
- Hala Strana - Hala Strana - 3
- Laibach - WAT - 3
- Lisa Gerrard - Whale Rider - 3
- Łzy - Nie czekaj na jutro - 3
- Pearl Jam - Lost Dogs - 3
- The Offspring - Splinter - 3
72. Akurat - Prowincja - 2
- Brad Sucks - I Don't Know What I'm Doing - 2
- Explosions In The Sky - The Earth Is Not A Cold Dead Place - 2
- Jay-Z - The Black Album - 2
- Katatonia - Viva Emptiness - 2
- Paul McCartney - Back in the World - 2
- Rage Agaist The Machine - Live at the Grand Olympic Auditorium - 2
- Steve Hackett - To Watch the Storms - 2
80. Arch Enemy - Anthems of Rebellion - 1
- Bajm - Myśli i słowa - 1
- Dave Gahan - Paper Monsters - 1
- Glenn Hughes – Songs in the Key of Rock - 1
- Hey - Koncertowy - 1
- Kayah - Stereotyp - 1
- Myslovitz - Korova Milky Bar - 1
- Oceansize - Effloresce - 1
- The Twilight Singers - Blackberry Belle - 1 _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012
Ostatnio zmieniony przez mumin_king dnia Pon Lip 29, 2013 11:31 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Pon Lip 29, 2013 11:18 pm Temat postu: |
|
|
NAJLEPSZE PŁYTY 2004 _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
manwerty

Dołączył: 25 Lip 2012 Posty: 975 Skąd: kuj-pom
|
Wysłany: Pon Lip 29, 2013 11:40 pm Temat postu: |
|
|
Niby dobre płyty, ale znam mało.
Queen - Live at the Bowl
Stare Dobre Małżeństwo - Beretka dla Bejdaka
Marillion - Marbles
Manic Street Preachers - LifeBlood
Ayreon - The Human Equation
Nick Cave and the Bad Seeds - Abattoir Blues/The Lyre of Orpheus
Dream Theater - Live at Budokan
Geniusz
1.Marillion - Marbles
Top 10 płyt ever. To dzięki tej płycie przekonałem się do Hogartha.
Zajebistość
2.Ayreon - The Human Equation
Świetna rzecz, fajny koncept.
3.Manic Street Preachers - LifeBlood
Inna od pozostałych dokonań, ale równie wielka.
Bardzo dobre
4.Queen - Live at the Bowl
Kocham te wersje utworów z Hot Space.
5.Dream Theater - Live at Budokan
Dobre
6.Nick Cave and the Bad Seeds - Abattoir Blues/The Lyre of Orpheus
Bo nudy momentami. Ale są MOMENTY.
Biesiada
7.Stare Dobre Małżeństwo - Beretka dla Bejdaka
Mówiło się o nim w mieście,
ale tylko szeptem że :
Wujek Kazek straszny pies na baby _________________ "Do you really want to live forever?
Forever and ever"
http://www.lastfm.pl/user/manwerty |
|
| Powrót do góry |
|
 |
spider89
Dołączył: 02 Lis 2008 Posty: 58 Skąd: Bytom
|
Wysłany: Wto Lip 30, 2013 12:35 am Temat postu: |
|
|
1. IRA - Ogień
2. Lady Pank - Teraz
3. Kombii - C.D.
4. Dżem - 2004
5. Wilki - Watra
6. Scorpions - Unbreakable
7. Saxon - Lionheart
8. U2 - How to Dismantle an Atomic Bomb
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Lip 30, 2013 7:39 am Temat postu: |
|
|
1. Ayreon - The Human Equation - oczywista oczywistość, jeden z konceptów wszechczasów, zarówno tekstowych jak i muzycznych.
2. My Dying Bride - Songs of Darkness, Words of Light - kiedyś moja najmniej ulubiona płyta MDB - teraz bardzo lubię, niesamowicie mroczny, duszny klimat takich kompozycji jak The Prize of Beauty, Wreckage of My Flesh czy A Doomed Lover, tak minorowej muzyki chyba jeszcze nie udało im się wcześniej zrobić.
3. In Flames - Soundtrack to Your Escape - mały skok w bok ze stylem, więcej elektroniki, melodyjniejsze, minorowe gitary, czystsze wokale. Płyta może nie najlepsza w ich dorobku, ale bardzo przyjemnie się słucha, zwłaszcza kompozycyjnie na wysokim poziomie.
4. Soufly - The Prophecy - pierwszy Soulfly z udziałem gitarzysty Marca Rizzo. Genialny gościu, te solówki, efekty, riffy, tchnął świeżość w muzykę Cavalery i nagrali jedną z najlepszych płyt, jakie słyszałem.
5. Lamb of God - Ashes of the Wake - kolejny bardzo dobry Lamb of God. Taki hiciarski album, jest to Laid to Rest, Now You've Got Something to Die For, Hourglass, ale i bardzo dobre mniej znane numery, jak Omerta czy The Faded Line.
6. Amon Amarth - Fate of Norns - kiedyś w ogóle nie ogarniałem tej płyty, ale teraz to kult. Zwłaszcza ciarogenny utwór tytułowy i zakończenie Arson/Once Sealed in Blood. Gitarowa jedna z najlepszych płyt w ich dyskografii.
7. Slipknot - Vol.3: (The Subliminal Verses) - mój ulubiony Slipknot, co dowodzi, że nie nadaję się na fana tego zespołu. Zróżnicowana płyta, obok typowych dla nich napierdalanek, jak Pulse of the Maggots, znalazły się numery melodyjneijsze (Before I Forget, Duality) oraz zupełnie niemetalowe (Circle, Vermillion Pt.2). Wg starych fanów zespołu, zdradzili temat i sprzedali się jak Metallica, ale ciul z tym.
8. Velvet Revolver - Contraband - trochę rockowej jazdy, bardzo melodyjnie, chwytliwie i riffowo. Moim osobistym faworytem zawsze było Do It For the Kids.
9. Frontside - Zmierzch bogów. Pierwszy krok do mentalnej rewolucji - pierwszy Frontside z Aumanem, wcześniejszego nie ogarniam za bardzo. Tu jeszcze sporo tego wrzeszczenio-napieprzania, charakteryzującego ich wczesne płyty, ale już parę fajnych melodyjnych numerów jak Naszym Przeznaczeniem Jest Płonąć czy Przyjmij Tę Przysięgę się znalazło.
10. Vanilla Ninja - Traces of Sadness - na koniec sentyment z dzieciństwa absolutnie wyprodukowana rzecz, ale bawi mnie niepomiernie do dzisiaj. Laski udają, że grają rocka i śpiewają, jest zabawnie
Dalej:
Rammstein - Reise, Reise
Borysewicz & Kukiz - Borysewicz & Kukiz
Black Label Society - Hangover Music Vol. VI
Megadeth - The System Has Failed
Scorpions - Unbreakable
Avril Lavigne - Under My Skin
Marillion - Marbles
Dio - Master of the Moon _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
jagaciarz

Dołączył: 16 Cze 2005 Posty: 670 Skąd: Zgierz
|
Wysłany: Wto Lip 30, 2013 9:14 am Temat postu: |
|
|
1. Rammstein - Reise, reise
2.TSA - Proceder
3. Queen- On fire, Live at the bowl
4. Nigthwish - Once
5. Velvet Revolver- Contrababnd
6. Coma - Pierwsze wyjście z mroku
7. Monika Brodka - Album
8. Pidżama Porno - Bułgarskie Centrum
9. Piersi - Piracka płyta _________________ That time will come,one day you'll see when we can all be friends
Ostatnio zmieniony przez jagaciarz dnia Wto Lip 30, 2013 12:34 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
yjje

Dołączył: 16 Paź 2012 Posty: 55 Skąd: Wilkowo
|
Wysłany: Wto Lip 30, 2013 9:28 am Temat postu: |
|
|
1. Nirvana - With The Lights Out - przeogromny box, który zawiera niemalże cały, niewydany wcześniej materiał zespołu. Na taki box warto było czekać. Masa materiału, studyjnego w postaci dem czy outtake'ów. Lubie wracać do tej płyty.
2. Queen - Live at The Bowl - naprawdę bardzo dobry koncert, który często witam w swoich głośnikach. Pomimo niewielkich pomyłek zespołu, występ wypadł fantastycznie.
3. Radiohead - COM LAG (2plus2isfive) - ciekawy zbiór wcześniej niewydanych B-sidów i remiksów (które akceptuję jedynie w wypadku Radiohead lub Depeche Mode).
4. U2 - How To Dismantle An Atomic Bomb - powrót do w pełni rockowych, surowych muzycznie korzeni. Po średnich w mojej opinii Zooropa i Pop przyszedł czas na godnego następce All That You Cant Leave Behind.
5. The Cure - The Cure - troszkę za dużo tam wszystkiego. Utwory czasami przynudzają, ale to wciąż dobre The Cure, do którego lubie wracać. Pomimo wszystko jedna z lepszych płyt 2004. _________________ ,,I'm filling the cracks that ran through the door
And kept my mind from wandering.
Where will it go?" |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mandey

Dołączył: 24 Sie 2007 Posty: 1579 Skąd: Rawicz
|
Wysłany: Wto Lip 30, 2013 9:58 am Temat postu: |
|
|
DŻEM 2004
CREE Parę Lat
COMA Pierwsze Wyjście Z Mroku
TSA Proceder
TYMON & THE TRANSISTORS Wesele
MAANAM Znaki Szczególne
LADY PANK Teraz
GEORGE MICHAEL Patience
PRINCE Musicology
MARILLION Marbles
KEANE Hopes And Fears
LENNY KRAVITZ Baptism
THE PRODIGY Always Outnumbered, Never Outgunned
RAY CHARLES Genius Loves Company
GREEN DAY American Idiot
REM Around The Sun
JAMES BLUNT Back To Bedlam
ROD STEWART Stardust: The Great American Songbook 3
MANIC STREET PREACHERS Lifeblood
QUEEN On Fire: Live At The Bowl
BLACKFIELD Blackfield
U2 How To Dismantle An Atomic Bomb
++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
01 QUEEN On Fire: Live At The Bowl
02 BLACKFIELD Blackfield
03 RAY CHARLES Genius Loves Company
04 DŻEM 2004
05 MANIC STREET PREACHERS Lifeblood
06 GEORGE MICHAEL Patience
07 TYMON & THE TRANSISTORS Wesele
08 PRINCE Musicology
09 TSA Proceder
10 GREEN DAY American Idiot _________________
  
Ostatnio zmieniony przez Mandey dnia Wto Lip 30, 2013 7:35 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lookaug

Dołączył: 03 Mar 2009 Posty: 1012 Skąd: Włocławek
|
Wysłany: Wto Lip 30, 2013 3:37 pm Temat postu: |
|
|
2004
1. Arcade Fire - Funeral
2. Pezet-Noon - Muzyka poważna
3. Blackfield - Blackfield
4. Velvet Revolver - Contraband
5. Kanye West - The College Dropout
6. Animal Collective - Sung Tongs
7. Of Montreal - Satanic Panic in the Attic
8. Junior Boys - Last Exit
9. Coma - Pierwsze wyjście z mroku
10. The Killers - Hot Fuss _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dundersztyc19

Dołączył: 25 Sie 2009 Posty: 1356 Skąd: Kuala Lumpur
|
Wysłany: Wto Lip 30, 2013 3:49 pm Temat postu: |
|
|
To pierwszy rocznik od bodajże 1966, w którym nie udało uzbierać mi się dychy. To już zdecydowanie czasy, gdzie byłem na bieżąco w muzyce, ale głównie na poziomie singli.
1.R.E.M. - Around the Sun
Podobno najgorzej sprzedająca się płyta zespołu, choć "Leaving New York" swego czasu leciało bardzo często i nawet mój tata piosenkę, jako jedną z niewielu. Recenzje, które czytałem, też są nieprzychylne, ale jebać to. Bo dla mnie to kapitalny album, chyba głównie przez to, że R.E.M. jest bardziej R.E.M.-owy, niż na poprzednich dwóch albumach oraz mam pewien sentyment do czasów jej wydania. Kompozycje są bardzo udane i zróżnicowane pod względem aranżacyjnym. Moim osobisty faworytem jest "Electron Blue".
2.Rammstein - Reise, Reise
Na okazję tej listy postanowiłem odsłuchać resztę kawałków, których nie znałem i też są bardzo przekonujące, zwłaszcza "Stein um Stein". Single z tego albumu, to dla mnie generalnie najlepsze rzeczy z ich dyskografii. Tylko "Ohne Dich" nie mogę do końca przetrawić.
3.Coma - Pierwsze wyjście z mroku
Bardzo udany debiut, jest ciężko i dosyć mrocznie, a przy tym jest klimacik, nasiąknięte to fajnym, muzycznym pesymizmem. Zwłaszcza podobają mi się "Leszek Żukowski", "100 tysięcy jednakowych miast" i "Zbyszek".
4.Kazik - Czterdziesty pierwszy
Przez dłuższy czas nieszczególnie przepadałem za tym albumem. Ale po ostatnim przesłuchaniu zmieniłem zdanie. Z perspektywy czasu te wydłużone, dość kakofoniczne utwory już mnie tak nie męczą. Bo mimo, iż znaczna większość utworów jest tu sztucznie wydłużana, to to wszystko trzyma się kupy i po prostu same w sobie te utwory są udane. I w sumie właśnie dlatego album jest dwupłytowy. "Polska płonie" jest akurat jednym z kilku wyjątków, utwór dynamiczny, bez rozciągań, w sam raz na singiel, choć tekstowo Kazik straszną apokalipsę tu pokazał. Utwór rozpoczynający całość "Stalingrad [Adam und Klara]" jest moim ulubionym, choć jest najdłuższy, ale klimat i dęte zagrywki bardzo mi się tu podobają, czy piosenka "Idol", fajnie zaaranżowany i tekstowo śmieszny. Zawsze miałem też słabość do "Kryzys energetyczny". Mroczna wersja "Czterdzieści lat minęło" też mi bardzo pasi. Ogólnie mówiąc uraz do tego albumu już mi minął i uważam, że jest całkiem niezły. Choć faktycznie jest bardzo alternatywnie na sposób Kazika.
5.Pidżama Porno - Bułgarskie Centrum
Są pewne naleciałości ze Strachów na Lachy. Jest mniej punkowo, ale jak już jest punkowo, to są to naprawdę udane rzeczy, takie jak: "Bułgarskie Centrum Chujozy" czy "Wirtualni chłopcy". Balladowo też im się udało, czego przykładem "Nikt tak pięknie nie mówił, że się boi miłości". Covery "Wódki" i "Rockin' In the Free World" to akurat najsłabsze punkty albumu. Jak to tej pory, to ostatni album studyjny zespołu, ale całkiem udany album.
6.U2 - How to Dismantle an Atomic Bomb
Album lepszy, niż poprzedni. To nie jest stare, dobre U2, ale jest przyzwoicie, no i mam pewien sentyment do utworów z tego albumu, zwłaszcza "Vertigo" lubię.
7.Metallica - Some Kind of Monster
Epka, gdzie znaczna większość utworów, to koncertowe wersje utworów z trzech pierwszych albumów. Nic specjalnego, ale na zapełnienie listy w sam raz.
8.Dżem - 2004
Niezbyt mnie przekonała ta płyta. Jest kapitalne "Do kołyski", ale żaden inny utwór mnie nie porwał. I jest mocno nierówny poziom. Może, jak kolejny raz przesłucham, to zmienię zdanie. No cóż.
Notka:
Acid Drinkers, to moja największa luka z tego rocznika, muszę poznać to wydawnictwo i parę innych, w tym koncertowy Queen, dzięki którym można by było uzbierać pełną dychę. _________________ - Odnoszę wrażenie, że niektórzy powinni dostać dożywotni zakaz słuchania Kazika Staszewskiego.
Ostatnio zmieniony przez Dundersztyc19 dnia Czw Sie 01, 2013 2:40 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gnietek

Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 936 Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)
|
Wysłany: Wto Lip 30, 2013 9:24 pm Temat postu: |
|
|
1. Queen - Live at the Bowl
Głupio wprawdzie głosować w roku 2004 na koncert z roku 1982 (a z Montrealem będzie jeszcze gorzej...), ale głupio byłoby nie zagłosować w ogóle na taką koncertówkę, zaś to, że wydano ją z 20-letnim poślizgiem, to nie moja wina. Wiadomo, wersje piosenek z "Hot Space" dużo lepsze od oryginalnych, zespół gra szybko i mocno, ale czegoś mi jednak brakuje... Co tu dużo mówić, wolę koncerty z lat 70., a z późniejszych wolę Montreal. Mimo wszystko, gdybym miał okazję jechać na taki koncert jak ten w Milton Keynes, nie zastanawiałbym się ani chwili.
2. Nightwish - Once
Operowy głos Tarji Turunen nie pasował mi nigdy do ciężkiej muzyki Nightwish, ale na tej płycie jedno z drugim weszło już w harmonię, a dodano jeszcze bardzo mąrdze orkiestrę i potężne chóry. Szczególnie podoba mi się, kiedy do tego wszystkiego dochodzi jeszcze mocny męski wokal Marco Hietali, jak w niezwykle przebojowym "Wish I Had an Angel". Są piękne melodie, epickość, patos aż na granicy kiczu, więc podoba mi się. Czasem nawet robi się szamańsko.
3. Rammstein - Reise, Reise
Czasami trochę za ciężko dla mnie, ale klimat jest. Muszę też przyznać, że bezmyślnego piłowania gitary wiele tu się nie znalazło, a kawałków do pobujania się, powrzeszczenia czy wygłupów nie brakuje. Nieźle wpleciono chórki w "Morgenstern", a nawet rosyjski pop w stylu Tatu włączony w "Moskau" mnie nie razi, a jedynie urozmaica kawałek.
4. Kombii - C.D.
Nie do końca rozumiem narzekania na drugą odsłonę tego zespołu (a przynajmniej na debiutanci album, bo ich późniejszych dokonań też nie jestem w stanie zdzierżyć). Owszem, stali się całkowicie popowi i brzmieli gorzej niż w latach 80., ale też ich przeboje stały się chwytliwe jak nigdy. Hm, mnie zaduma w kawałku "Pokolenie" naprawdę łapie.
5. Wilki - Watra
Z tym zespołem było coraz gorzej. Tymczasem stacje radiowe chyba tego nie widziały, bo puszczały "Bohemę" w kółko i na okrągło... Pomimo coraz gorszych kompozycji i popowego brzmienia, trzeba jednak przyznać, że niektóre kawałki (zdecydowanie nie te znane) miały nastrój. Ciekawa jest też różnorodność albumu - od chilloutowej "Bossanovy o duchach", przez sentymentalne "Przepraszam Cię", aż po szamański utwór tytułowy. Szkoda, że najwięcej ognia ma jednak... wkurzająca mnie "Bohema". Wychodzi trója, może z plusem.
6. Chylińska - Winna
I znowu muszę napisać, że omawiany artysta był w omawianym okresie na równi pochyłej. To już nie świetny zespół O.N.A., ale jeszcze nie dyskotekowy pop sygnowany zarówno imieniem, jak i nazwiskiem Agnieszki Chylińskiej. Tu jeszcze Aga miała rockowy zespół na usługi i wykorzystywała go - niektóre kawałki są momentami ekstremalnie ciężkie, a różnice głośności dorównują jazdom System of a Down. Nie do końca lubię tak ostrą muzę, ale w tym przypadku to najlepsze co tu mamy. Kiedy gitary cichną i zaczynają się ballady, jest absolutnie nieprzekonująco. Kompozycje w ogóle są niezbyt interesujące. Ogólnie rzecz biorąc, połowa kawałków jest jakaś (ale nie wybitna), a druga połowa jest nijaka (ale też nie tragiczna).
7. Coma - Pierwsze wyjście z mroku
Drażnią mnie niektóre efekty dźwiękowe, jak np. to, co zrobiono z wokalem w "100 tysiącach jednakowych miast", drażnią mnie słynne "pseudo-poetyckie teksty" (taki "Zbyszek" pewnie miał być tragiczny, ale, rany, jak słyszę tę grafomanię wycharczaną głosem kolesia z blokowiska, to nie mogę powstrzymać się od śmiechu...). No ale słuchać się tego da, a jest tu przecież "Leszek Żukowski" czy "Spadam" - naprawdę poruszające kawałki. Taki "Zbyszek" też jest fajny do wejścia wokalu.  _________________ Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Faraday

Dołączył: 30 Gru 2010 Posty: 476 Skąd: 25 dsf
|
Wysłany: Sro Lip 31, 2013 9:14 pm Temat postu: |
|
|
Całkiem ładna lista, a jeszcze całkiem sporo do poznania z tego rocznika, między innymi Madvillain, Neurosis, Wilco, Cave czy Converge.
1. Arcade Fire - Funeral
2. Mastodon - Leviathan
3. Marillion - Marbles
4. Junior Boys - Last Exit
5. Isis - Panopticon
6. Kanye West - The College Dropout
7. Modest Mouse - Good News for People Who Love Bad News
8. of Montreal - Satanic Panic in the Attic
9. Jens Lekman - When I Said I Wanted to Be Your Dog
10. Iron & Wine - Our Endless Numbered Days
Animal Collective - Sung Tongs
Max Richter - The Blue Notebooks
The Decemberists - The Tain
Orphaned Land - Mabool: The Story of the Three Sons of Seven
_________________
last.fm |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maciej

Dołączył: 22 Lip 2005 Posty: 1329 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Czw Sie 01, 2013 12:29 am Temat postu: |
|
|
Genialny rok, płyt zatrzęsienie
1. Cruachan –Pagan
Opus magnum celtyckiego folk-metalu.
2. Nightwish – Once
Nie wiem czy najlepsza płyta ale na pewno najlepsza z Tarją.
3. Haggard –Eppur Si Muove
Znowu czołowy album w ich karierze a skład mają liczniejszy od drużyny piłkarskiej
4. Ayreon – The Human Equation
Jeden z najlepszych prog-metalowych conceptów.
5. Therion – Sirus B
Bardzo udany powrót do większej ilości metalowych brzmień.
6. Orphaned Land – Mabool
Ostatnia ich płyta jest najlepsza ale ta jest na drugim miejscu i taka już w sumie mała klasyka.
7. Marillion – Marbles
Bardzo przyjemny marillion z kilkoma absolutnie highlightami kariery.
8. Rhapsody of Fire – Symphony of Enchanted Lands II
Lubię tylko ich wybrane płyty i choć końcówka trochę nuży to początek jest iście epicki.
9. Magenta –Seven
Taki trochę Renaissance na nowe czasy plus Christina Booth ma cudowną barwę.
10. Balkandji –Zvezdica
Jak na folk –metal to wręcz awangarda.
Winds - The Imaginary Direction of Time
Dio –Master of the Moon
Abonos -Abonos
Volkolak-Slava Yarile
Sirenia –An Elixir For Existence
Rammstein –Reise Reise
Harvest Rain -Evening and Devotion
Therion -Lemuria
Scorpions - Unbreakable
Melechesh - The Ziggurat Scrolls
Sacriversum - Sigma Draconis
After Forever –Invisible circles
Budka Suflera -Jest
Silent Stream of Godless Elegy –Relic Dances
Hans Zimmer – Król Artur
_________________ Light the fire, feast
Chase the ghost, give in
Take the road less traveled by
Leave the city of fools
Turn every poet loose
  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mefju

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 2871 Skąd: Piaseczno
|
Wysłany: Czw Sie 01, 2013 11:31 am Temat postu: |
|
|
U2 – How To Dismantle An Atomic Bomb
Wilki – Watra
R.E.M. – Around The Sun
O-Zone – DiscO-Zone
Acid Drinkers – Rock Is Not Enough
D12 – D12 World
Kombii – C.D.
Ich Troje – 6-ty Ostatni Przystanek
Golec uOrkiestra – Golec uOrkiestra 4
Queen on Fire: Live at the Bowl
Dżem – 2004
Eminem – Encore
Grzegorz Turnau – Café Sułtan
Marillion – Marbles
Perfect – Schody
Budka Suflera – Jest
Megadeth – The System Has Failed
Kazik – Czterdziesty Pierwszy
George Michael – Patience
Aerosmith – Honkin’ On Bobo
Coma – Pierwsze Wyjście Z Mroku
Myslovitz – Skalary, mieczyki, neonki
Lady Pank – Teraz
1. Grzegorz Turnau - Cafe Sułtan
2. Kazik - Czterdziesty Pierwszy
3. D12 - D12 World
4. Eminem - Encore
5. Myslovitz - Skalary, Mieczyki, Neonki
6. Queen - Live At The Bowl
7. Marillion - Marbles
8. George Michael - Patience
9. O-Zone - DiscO-Zone
10. Coma - Pierwsze Wyjście Z Mroku
Oj coś taki sobie ten rocznik. Ledwo do dychy dąbrnąłem(pomimo, że płyt jak widać znam nawet sporo). Ale za rok już wiem, że będzie lepiej. Znacznie lepiej! _________________
"Lepiej pić piwo niż nie" - Paulo Coelho |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Sie 02, 2013 12:29 am Temat postu: |
|
|
1 Marillion - Marbles
2 Nick Cave and the Bad Seeds - Abattoir Blues/The Lyre of Orpheus
3 Coil - Black Antlers
4 Jan Garbarek - In Praise of Dreams
5 Blackfield - Blackfield
6 Magenta - Seven
7 Queen on Fire: Live at the Bowl
8 Pain of Salvation - Be
9 Indukti - S.U.S.A.R.
10 White Willow - Storm Season _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anunaki

Dołączył: 06 Mar 2009 Posty: 1794 Skąd: Wrocław/Warszawa
|
Wysłany: Pią Sie 02, 2013 12:50 am Temat postu: |
|
|
Chujowy rocznik generalnie i na siłę upchnięte do 10tki
1. Blackfield-Blackfield
2. IAMX-Kiss + Swallow
3. Marillion-Marbles
4. Colour Haze-Colour Haze
5. Coma- Pierwsze Wyjście z Mroku
6. Archive-Noise
7. Franz Ferdinand-Franz Ferdinand
8. Kasabian-Kasabian.
9. Tony Iommi & Glenn Hughes-The 1996 DEP Sessions
10. The Twilight Singers-She Loves You _________________ The World Is Full Of Kings And Queens.Who Blind Your Eyes,Then Steal Your Dreams |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|