| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Najlepsze Płyty |
| Disco Polo |
|
1% |
[ 1 ] |
| Tektoniczne |
|
11% |
[ 6 ] |
| Sztampowy żart o winylach |
|
3% |
[ 2 ] |
| Queen |
|
25% |
[ 13 ] |
| Naprawdę bardzo mnie ciekawi jakie, naprawdę |
|
25% |
[ 13 ] |
| o zimowiskach |
|
1% |
[ 1 ] |
| te które typuje Mefju |
|
19% |
[ 10 ] |
| jebać to |
|
9% |
[ 5 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 51 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Anunaki

Dołączył: 06 Mar 2009 Posty: 1794 Skąd: Wrocław/Warszawa
|
Wysłany: Sro Maj 22, 2013 9:12 pm Temat postu: |
|
|
1.Banco de Gaia-Last Train to Lhasa
2.Porcupine Tree-The Sky Moves Sideways
3.Mad Season-Above
4.Kyuss-...And the Circus Leaves Town
5.Alice in Chains-Alice in Chains
6.Gov't Mule-Gov't Mule
7.Queen-Made in Heaven
8.The Verve-A Northern Soul
9.Marillion-Afraid of Sunlight
10.King Crimson-Thrak
PJ Harvey-To Bring You My Love
Galahad-Sleepers _________________ The World Is Full Of Kings And Queens.Who Blind Your Eyes,Then Steal Your Dreams |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gnietek

Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 936 Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)
|
Wysłany: Sro Maj 22, 2013 10:05 pm Temat postu: |
|
|
| bizon napisał: | | ja pieprze, ale rocznik znowu! to kto coś wspominal, ze w latach 90. nie ma na co glosowac? |
Nie mam na co głosować...
Nie no, wiem, że nagrano w 1995 sporo płyt, które miałyby szansę przypaść mi do gustu (coś wydali Bowie, No Doubt, King Crimson...), ale mini chyba jeszcze ze sto lat, zanim się za nie wezmę. . Kurczę, im bliżej naszych czasów, tym więcej nagrywano! A w dodatku w latach 90. nagrywano znacznie dłuższe płyty niż za czasów winyli. Weź to wszystko ogarnij!
1. Pink Floyd - PULSE
Też wolę "Delicate Soud...". Właściwie wolę każdą inną koncertówkę Floydów , ale tak czy inaczej Ci od Latających Świń znowu pokazali, że na żywo potrafią o wiele więcej niż na albumach studyjnych. Wprawdzie więcej tu dodatkowych muzyków niż samych bohaterów tytułowych (nawet perkusistów jest dwóch... z tym, że na skaczącego Wallisa patrzy się fajniej niż na olewającego świat Masona), ale klimat jest. A na DVD jest w dodatku mnóstwo pasujących do całości efektów świetlnych.Ale - wbrew obiegowym opiniom - tu nie ma najlepszej wersji "Comfortably Numb". A przynajmniej jak dla mnie za dużo jest rzężenia pod koniec tej piosenki.
2. Queen - Made in Heaven
Dojrzałem do tego, żeby przyznać: to jedna z gorszych płyt Queen. Nie dlatego, że to jest właściwie składanka i że kilka piosenek jest odgrzewanych (przecież "Heaven for Everyone" dopiero teraz jest słuchalne). Przeszkadza mi, że brak tu energii, która była na KAŻDEJ innej płycie Queen. Przeszkadza mi, że "Let Me Live" to kiepski gospel, który absolutnie nie pasuje do całości. Ale poza tym - to jest zbiór wielu wzruszających i przyjemnych piosenek.
3. O.N.A. - Modlishka
Można śmiać się z Kombii i obecnej działalności Agi Chylińskiej, ale nie zmienia to faktu, że Grzesiu Skawiński jest genialnym gitarzystą, a mroczna Agnieszka ma mocny, rockowy głos. Ten album to nic niezwykłego, ale jednak był to rock na poziomie z dobrą produkcją... Kurde, prawie każdą piosenkę znam z głębokiego dzieciństwa, a taki sentyment też się liczy.
4. Dream Theater - A Change of Seasons
No kurde, epka dłuższa od LP epoki klasycznej. Bizon pisze, że tytułowy to jeden z najważniejszych kawałków lat 90. Dla mnie to bardzo dobry technicznie kawałek, który jednak cierpi na przypadłość rocka czy metalu neoprogresywnago - brak świeżości w gatunku, którego potężną zaletą miała być właśnie świeżość. No i technika przebija dla mnie klimat. Ale są tu też błyskotliwe i oryginalne covery. To za nie umieszczam na liście ten album.
5. Varius Manx - Elf
Też trochę z sentymentu, ale jednak także z powodu chwytliwych melodii. Zwłaszcza podoba mi się stosunkowo mało znany "Wstyd". _________________ Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dundersztyc19

Dołączył: 25 Sie 2009 Posty: 1356 Skąd: Kuala Lumpur
|
Wysłany: Sro Maj 22, 2013 10:23 pm Temat postu: |
|
|
Bardzo piękne czasy
1.Rammstein - Herzeleid

Pierwsze miejsce zaskoczeniem, ale bardzo błyskotliwy ten debiut Niemców. Tak jak w przypadku debiutu Korn, ten debiut też ma konkretny przypierdol, wszystkie utwory mają MOC, ociężały niemiecki wokal, mocne gitary i świetne efekty syntezatorowe. Industrializm pełną gębą, jaki Rammstein tylko może zaserwować. Cały album trzyma taki świetny poziom. Jest trochę klasyków tego zespołu takich: "Du Riechst so Gut", "Seemann", czy tytułowy do zespołu "Rammstein". Kto wie, czy to nie mój ich ulubiony album na ten moment, w każdym razie dużo lepszy, niż następny. Z każdym przesłuchaniem ten album u mnie zyskuje.
2.Kazik - Oddalenie
Najbardziej raperski album Kazika, głównie przez produkcję, bo faktem jest, że cały album nagrał tylko sam Kazik, posłużył się wyłącznie samplami, nie użyto tutaj żadnego żywego instrumentu. I efekt jest bardzo fajny, bo wcale nie odczuwam ich braku, efekt jest bardzo żywotny. Lubię specyfikę tego albumu, produkcję i sample. Przewijają się tu np. gitara z "Molly's Lips" Nirvany, czy dźwięki "Sysyphus" Pink Floyd, a także z jego niektórych wcześniejszych solowych utworów. Teksty, jak to teksty, całkiem dowciapne, dość często cięte. Hiciorów też nie brakuje, choć może nie są na skalę tych z dwóch następnych albumów solowych. W sumie dużo lepiej się słucha tego albumu, niż go opisuje, to samo się w sumie tyczy wszystkich albumów Kolejna muzyka kojarząca mi się z wakacjami z dzieciństwa.
3.Pink Floyd - P•U•L•S•E
Rozmach tych widowisk słychać nawet bez obrazu, choć nie, jest przecież okładka z obrazkami, która wszystko uzmysławia. Tak czy siak, bardzo fajne granie na żywo, które uzmysławia, że są to fachowcy w tej dziedzinie. "Dark Side of the Moon" z tego wydawnictwa jest dla mnie chyba lepsze, niż studyjny oryginał. Zdaje się, że kasety mają nieco więcej do zaoferowania. Jest tutaj utwór "One of These Days", którego ponoć na CD i jest UWAGA, nagranie studyjne 22 minutowe, o tytule "Soundscape". To jest bardziej kolaż dźwiękowy, niż konkretny utwór, ale można uznać to ostatni studyjny utwór zespołu. Ci, co nie słyszeli, polecam przesłuchać.
4.Grzegorz Turnau - To tu, to tam
Najbardziej hiciarski album Turnaua, jaki może być. Oczywiście hiciarski w pozytywnym znaczeniu. Piękne utwory poetyckie, które mocno wpadają w ucho i są zasłużonymi przebojami, większość z nich ma teledyski. A wystarczyło, że gdzieś w markecie usłyszałem "Między ciszą, a ciszą", od którego aż miło mi się zrobiło. Całość jest przemiła do słuchania, uwzględniając zwłaszcza "To tu, to tam", "Natężenie świadomości" i "Bracka". Jednak raczej na tym albumie moja znajomość Turnaua się chyba skończy, bo przesłuchałem "Pod światło", ale niezbyt do mnie przemówiło, jak i utwory z innych albumów. Tutaj jest to "coś".
5.Various Artists - Mortal Kombat: Original Motion Picture Soundtrack
Jak mogłem zapomnieć o soundtracku do mojego ukochanego filmu?! Muzyka kapitalna, tak samo jak film. Rock i elektronika tworzą tutaj świetny klimat.
6.Enya - The Memory of Trees
Kolejny bardzo dobry album potwierdzający talent tej piosenkarki. Jest bardzo enyowo, dużo momentów wywołujących miłe ciary, piękno. Może być nawet, że jeden z jej najlepszych albumów.
7.Queen - Made in Heaven
Co by tu nie powiedziano o tym albumie na forum, album ma swój klimacik, magię i okoliczności powstania bardzo mu w tym pomagają, nawet jeśli są to utwory nagrane wiele lat przed śmiercią Bulsary. Ale z drugiej strony też nie jestem z tych, co wychwalają ten album pod niebiosa, bo są takie opinie. Dla mnie jest po prostu bardzo dobry, ale to właśnie głównie przez tą specyfikę powstania, zespół dobrą robotę wykonał, połączył to wszystko w jakąś logiczną całość. Szkoda, że na kasecie nie ma "Track 13", bo mnie zaintrygował ten niepokojący twór. I chyba dodam, że jako jedyny bardzo lubię i wzrusza mnie "My Life Has Been Safed", bo jakoś zawsze trafiałem na negatywne opinie wobec tego utworu.
8.Kazik na Żywo - Porozumienie ponad podziałami
Najlepsze dzieło Kazika na Żywo niestety dla mnie nie dorównuje najlepszym dziełom solowego Kazika, a tym bardziej Kultu. Ale i tak mamy do czynienia z bardzo dobrą pozycją, najlepszą rzeczą, jaką KNŻ mógł zaoferować. W tym roczniku są jakiejś skrajności. W "Oddaleniu" Kazik jest mocno raperski, a tutaj jest metalowy bardziej, niż kiedykolwiek, bo to chyba najcięższy brzmieniowo album z twórczości Kazika.
Całości się przyjemnie słucha, najlepsze utwory, to te z długimi nazwami , wersja "Konsumenta" znacznie lepsza, niż z "Infernal Connection" Acidów, gdzie Kazik gościnnie zaśpiewał. I właśnie bardzo duży wpływ na całokształt i brzmienie tego album miał Litza, właśnie z Acid Drinkers, który od tego momentu cały czas gra w Kaziku na Żywo.
9.Dżem - List do R. na 12 głosów
To była świetna impreza i po prostu to słychać. Ja mam pozytywny stosunek do tego wydawnictwa. Myślę, że generalnie wszyscy się dobrze spisali, a niektóre wersje utworów naprawdę świetne, ze wskazaniem na "Lunatyków". Piękny hołd dla Ryśka i przy okazji świetny album koncertowy. Raczej najlepsza jest wersja trzykasetowa i trzypłytowa, tej jednopłytowej nie znam, ale jest strasznie okrojona, co źle pewnie wpływa na odbiór całości, poza tym brakuje kilku świetnych momentów.
10.Robert Chojnacki i ... - Sax & Sex
W tym przypadku dwie piosenki skusiły mnie do kupna tego albumu i fakt, że to saksofonista, a ja bardzo lubię ten instrument. I nie żałuję. Fajne, przebojowe utwory, w których czuć klimat pięknych lat 90-tych. Nie bez znaczenia tutaj jest Piasek. Dzięki tym utworom bardziej go polubiłem. Niestety po trzech pierwszych utworach poziom albumu nieco dla mnie spada, ale nieznacznie. Bo największe hity: "Budzikom śmierć", "Prawie do nieba" i "Niecierpliwi", są absolutnie kapitalne. W przypadku trzeciego utworu byłem miło zaskoczony, że go znam i że to taki hicior. Może to dziwne, ale strasznie jara mnie ten utwór, jest po prostu bardzo piękny, również jego wersja instrumentalna. Bardzo przyjemny album, pojawiają się w jednym utworze nawet dudy.
Następne pozycje:
11.Passengers - Original Soundtracks 1
Czyli U2 w innej powłoce, tak jakby. Poszli zupełnie w inne, kosmiczne rejony. Są tu rzeczy klimatyczne, piękne i śmieszne. Tutaj oczywiście mam na myśli "Elvis Ate America", które rozwala mnie powtarzanym wyrazem "Elvis".
Najbardziej znane stąd jest "Miss Sarajevo", piękny utwór z Pavarottim. W tym konkretnym przypadku sprzedaż albumu była nieadekwatna do poziomu do muzyki.
12.Budka Suflera - Noc
Chyba ludzie przesadzają z uwielbieniem tego albumu, a maciej stawia ten album nawet na podium. Ale dostrzegam to, że to jest solidna, rockowa pozycja, mało komercyjna, po prostu Budka grająca na wysokim poziomie. Coś jest w tym albumie, może go nawet kiedyś pokocham. Tym czasem nie ma aż tak dla mnie tego czegoś, to nie jest moja ulubiona pozycja z lat 90-tych, przykro mi.
13.Liroy - Albóóm
To nie są pierwsze nagrania Piotra Marca, ale tutaj się objawił jako Liroy i tutaj są jego szlagiery. Fajny hip-hop, choć całość nie trzyma takiego samego poziomu. Utwory po angielsku przypominają o jego pierwszym wydawnictwie. Byłem też zaskoczony agresywną wersją "Scyzoryka" z gitarą Skawińskiego, wcześniej zawsze znałem wersję tzn. "Soft Bass", tą, do której powstał teledysk.
14.Iron Maiden - The X Factor
Lubię Blaze'a i mroczne oblicze albumów Iron Maiden z jego udziałem, jednak nie zdążyłem poznać całości i stąd lokata poza dychą.
15.The Beatles - Anthology 1
Nawet nie wiem, czy w ogóle brać pod uwagę. Zbieranina archiwalnych nagrań Beatlesów, alternatywne wersje utworów i duża część to covery.
16.Cotton Cat - Sunrise over Bishops Avenue
Irlandzki folk w polskim wykonaniu. Zespół wykonujący swoje utwory stylizowane na irlandzki folk. Nie wiem, kto tu zna, ale przyjemna muzyka, choć ta pozycja jest chyba najsłabsza z ich dorobku.
17.Elektryczne Gitary - Huśtawki
Album różniący się od dwóch wcześniejszych. Dość dawno go nie słyszałem, ale ma swój intrygujący klimat.
18.Dżem - Kilka zdartych płyt
Debiut z Dewódzkim, którego bardzo lubię, acz do tego albumu mam strasznie mieszane uczucia. Jest po prostu mocno nierówny. I mówiąc dalekosiężnie, to dla mnie jeden z najsłabszych albumów zespołu. Z jednej strony bardziej gitarowy, mocny Dżem wydaje się fajny, a z drugiej strony mnie jakoś tutaj nudzi. Gdyby wszystko było na poziomie "Zapal świeczkę".
19.Red Hot Chili Peppers - One Hot Minute
Fajny album, a utwory, które wyszły na singlu, też bardzo lubię, ale przyznaję, że muszę jeszcze posłuchać, choć pozycji z Frusciantem, to jednak u mnie nigdy nie przebije.
20.Neil Young - Mirror Ball
Neil Young z Pearl Jam u boku brzmi soczyście.
Tuż za 20:
- Vangelis - Voices
- The Police - Live!
- AC/DC - Ballbreaker
- Annie Lennox - Medusa
- The Rolling Stones - Stripped
- Dire Straits - Live at the BBC
- James Horner - Braveheart
- John Lee Hooker - Chillout
- Ritchie Blackmore's Rainbow - Stranger in Us All
- Bob Dylan - MTV Unplugged
- Ozzy Osbourne - Ozzmosis
- Republika - Republika marzeń
Notka:
W sumie nie ma co się rozpisywać, to są pozycje, którym trochę zabrakło, ale są na przyzwoitym poziomie. Albumy koncertowe z reguły mają u mnie mniejsze szanse, niż studyjne, stąd Policjanci dość nisko. _________________ - Odnoszę wrażenie, że niektórzy powinni dostać dożywotni zakaz słuchania Kazika Staszewskiego.
Ostatnio zmieniony przez Dundersztyc19 dnia Pon Cze 10, 2013 7:47 pm, w całości zmieniany 9 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Pią Maj 24, 2013 1:01 am Temat postu: |
|
|
1. AC/DC - Ballbreaker
2. Slash's Snakepit - It's Five O'clock Somewhere
3. The Rolling Stones - Stripped
4. Hey - ?
5. No Doubt – Tragic Kingdom
6. Iron Maiden - The X-Factor
7. Red Hot Chili Peppers - One Hot Minute
8. Ozzy Osbourne - Ozzmosis
9. Rainbow - Stranger in Us All
10. Various Manx - Elf
blisko
Dżem - Kilka Zdartych Płyt
Michael Jackson - HIStory
Dżem - List do R.
Hey - Heledore
Kazik Na Żywo - Porozumienie ponad podziałami
Mick Jagger with The Red Devils - The Famous Blues Session
Queen - Made in Heaven
Republika - Republika Marzeń
Uriah Heep - Sea Of The Light
Van Halen - Balance
daleko
Bad Company - Company of Strangers
Black Sabbath - Forbidden
Black Sabbath - Cross Purposes Live
Extreme - Waiting For The Punchline
Kazik - Oddalenie
Nazareth - Move Me _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Maj 24, 2013 1:27 pm Temat postu: |
|
|
Dobra, czas najwyższy, miałem zamiar jeszcze przypomnieć sobie bardzo przyjemne Balance VH, które posiadam na kasecie, ale to ewentualnie edytuję, jeśli się zbiorę. Lepiej Eddiego poszkodować, niż nie dać listy, którą poza tą pozycją do przypomnienia mam gotową od kilku tygodni:
1. Death - Symbolic - oczywisty zwycięzca i niekwestionowany zwycięzca tego rocznika, a do tego jedna z najważniejszych płyt dekady, ale to forum jest sami wiecie jakie. Niesamowita, świetnie wyważona muzyka, której fenomenem jest to, że jest tak samo ciężka, połamana rytmicznie i progresywna, jak słuchalna, melodyjna i bujająca. Tytułowy to jest walec drogowy, Without Judgement - jedna z najlepszych solówek Chucka ever, a to są naprawdę numery kosmiczne, bo poza nimi cała płyta jest równa - ale na niesamowitym poziomie.
2. My Dying Bride - The Angel and the Dark River - MDB bez growlu w całości po raz pierwszy, co nie zmieniło znacznie klimatu muzyki. Ale jest to dużo bardziej ułożona, szlachetniejsza od poprzednich płyta, robiona bardzo "z głową" i z umiarem, bez zbędnych elementów. Wstęp do The Cry of Mankind, pierwszego numeru na płycie, to jest po prostu majstersztyk i, posługując się językiem Fenderka (zawsze w sercu), powinno to leżeć w Sevres jako idealny wzorzec jak należy budować napięcie.
3. Dream Theater - A Change of Season (EP) - za sam wiadomy utwór już miejsce się należy, a deser w postaci coverów live też niezgorszy. Numer, który do mnie powraca co roku, na przełomie zimy i wiosny, na tyle istotny, że w konkurencji z pełnoprawnymi albumami ląduje na podium.
4. Anathema - The Silent Enigma - pierwsza Anathema z Cavanaghem młodszym na wokalu, bardzo dobra płyta jako całość, z niepowtarzalnym klimatem, od okładki, przez gniewne Restless Oblivion i Shroud of Frost, przepiękny utwór tytułowy i totalną miazgę w A Dying Wish.
5. Ozzy Osbourne - Ozzmosis - bardzo udany, hiciarski i solidny Ozzy, choć płyta, chyba w związku z jakimiś problemami personalnymi w zespole w czasie jej nagrywania bardzo pomijana live. Gitary na poziomie niemalże No More Tears (choć koledzy mają teorie spiskowe, że mógł ich nie nagrywać Wylde, bo brzmienie zupełnie inne - laikiem jestem, więc nie zajmuję stanowiska w sprawie), no i mało Ozzy nagrał tak fajnych utworów jak Perry Mason i I Just Want You, całość dosłodzona bardzo lubianymi przez mnie See You On The Other Side i Old L.A. Tonight. Nie mogę też nie wspomnieć o perełkach (i najbardziej "zakkowo" zagranych numerach z tego albumu ), jakimi są bonusy - Aimee i Whole World's Falling Down (genialny riff!).
6. Iron Maiden - The X Factor - jedna z moich ulubionych płyt Maiden, w czym zgadza się ze mną sam Steve. Jest mroczniej, jest momentami troszkę ciężej, jest świetny klimat, którego nowy wokalista nie psuje, a wręcz świetnie do niego pasuje. Osobisty faworyt - Lord of the Flies, numer genialnie płynie.
7. In Flames - Subterranean (EP) - odkrycie ostatnich tygodni, epka nie za obszerna, ale ze świetnym klimatem, melodyjna, bujająca i kopiąca po workach.
8. Anathema - Pentecost III (EP) - ostatnia Anathema z Whitem, no zakończyli współpracę monumentalnie, bo nie mogę znaleźć innego słowa, żeby opisać takie kolosy, jak pochodzące z tego wydawnictwa Kingdom i We, the Gods. Nie wiem, na ile wokalista miał do gadania, ale Anathema, która by poszła dalej w takim kierunku od Serenades, mogłaby być na Silent Enigmie baaardzo ciekawa.
9. Bon Jovi - These Days - ostatni dobry Bon Jovi, może bez błysku jak na dwóch poprzednich albumach, ale nadal fajnie, rockowo, melodyjnie, ale jeszcze bez nazbytprzesadnienachalnego popu.
10. Opeth - Orchid - płyta, której do tej pory nie przełknąłem, choć posiadam od dawna. Lubię słuchać, jest pewien właściwy wczesnemu Opethowi klimat, jest to bardzo dobry debiut - ale po wszystkim w głowie zostaje mi tylko In Mist She Was Standing. To zdeterminowało dosyć niską pozycję na liście.
Najbliżej załapania się były jeszcze Dark Tranquillity - The Gallery, The Sky Moves Sideways i Made in Heaven. _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem 
Ostatnio zmieniony przez Ziutek98 dnia Pon Maj 27, 2013 9:59 am, w całości zmieniany 2 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Michalzbiku95

Dołączył: 26 Lut 2010 Posty: 995 Skąd: Warszawa - Bielany
|
Wysłany: Pią Maj 24, 2013 1:49 pm Temat postu: |
|
|
1.Queen - Made in Heaven
2.Bon Jovi - These Days
3.Pink Floyd - PULSE
4.Michael Jackson - HIStory: Past, Present and Future, Book I
5.Scorpions - Live Bites
6.Shaggy - Boombastic
7.Dżem - List do R. _________________ Nagroda "Tomisiępodobatomniejoznowucośfajnego 2010" |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Faraday

Dołączył: 30 Gru 2010 Posty: 476 Skąd: 25 dsf
|
Wysłany: Nie Maj 26, 2013 1:14 pm Temat postu: |
|
|
1. Death - Symbolic
2. GZA/Genius - Liquid Swords
3. Radiohead - The Bends
4. The Smashing Pumpkins - Mellon Collie and the Infinite Sadness
5. PJ Harvey - To Bring You My Love
6. Oasis - (What's the Story) Morning Glory?
7. My Dying Bride - The Angel and the Dark River
8. Ulver - Bergtatt: Et eeventyr i 5 capitler
9. Opeth - Orchid
10. Queen - Made in Heaven _________________
last.fm |
|
| Powrót do góry |
|
 |
MCwalter01

Dołączył: 30 Maj 2010 Posty: 507 Skąd: spod Wrocławia
|
Wysłany: Nie Maj 26, 2013 6:15 pm Temat postu: |
|
|
1. Radiohead - The Bends
2. Faith No More - King For A Day... Fool For A Lifetime
3. Dream Theater - A Change Of Seasons
4. Mad Season - Above
5. Björk - Post
6. Oasis (What's The Story) Morning Glory?
7. Queen - Made In Heaven
8. Red Hot Chili Peppers - One Hot Minute
9. Iron Maiden - The X Factor
10. Alice In Chains - Alice In Chains _________________ "In fact the whole of Japan is a pure invention. There is no such country, there are no such people." (Oscar Wilde) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mefju

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 2871 Skąd: Piaseczno
|
Wysłany: Nie Maj 26, 2013 11:49 pm Temat postu: |
|
|
Ponieważ znowu mi się internet jebie to lista będzie na szybko i bez opisów niestety.
1. Scatman John - Scatman's World
2. Grzegorz Turnau - To Tu To Tam
3. Michael Jackson - HIStory
4. Pink Floyd - PULSE
5. Simply Red - Life
6. Queen - Made In Heaven
7. Formacja Nieżywych Schabuff - Fantomas
8. Various Artists - A Goofy Movie (soundtrack)
9. Spock's Beard - Light
10. Varius Manx - Elf
EDIT: Noż kurwa, zapomniałem o King Crimson, a teraz już nie mam ich gdzie wjebać! Nawet odsłuchiwać na szybko mi się nie chce żeby sprawdzić gdzie ich ulokować. Normalnie może bym ze Spock's Beardem zamienił, no ale w sumie możliwe, że jestem jedynym głosującym na ten krążek(więc lepiej go zostawię), a King Crimson chyba sobie beze mnie poradzi.
BTW: Rok całkiem, całkiem, ale trochę w cieniu poprzedniego, a ja mam sporo braków. Znaczy się znam dużo płyt, ale większości z nich nie znam w całości. _________________
"Lepiej pić piwo niż nie" - Paulo Coelho
Ostatnio zmieniony przez Mefju dnia Pon Maj 27, 2013 1:34 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Xavi

Dołączył: 06 Wrz 2010 Posty: 2519
|
Wysłany: Pon Maj 27, 2013 12:36 am Temat postu: |
|
|
Kobong - Kobong
12. Blur - The Great Escape
Pink Floyd - PULSE
Queen - Made in Heaven
Red Hot Chili Peppers - One Hot Minute
11. Anathema - The Silent Enigma
1. Death - Symbolic
2. Radiohead - The Bends
3. GZA/Genius - Liquid Swords
4. The Smashing Pumpkins - Mellon Collie and the Infinite Sadness
5. PJ Harvey - To Bring You My Love
6. Dream Theater - A Change Of Seasons
7. Oasis - (What's the Story) Morning Glory?
8. Opeth - Orchid
9. My Dying Bride - The Angel and the Dark River
10. Ulver - Bergtatt: Et eeventyr i 5 capitler _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Pon Maj 27, 2013 2:19 pm Temat postu: |
|
|
NAJLEPSZE PŁYTY 1995
1. Radiohead - The Bends - 70
2. Queen - Made in Heaven - 43
3. Pink Floyd - Pulse - 42
4. Oasis - (What's the Story) Morning Glory? - 38
5. Dream Theater – A Change of Seasons - 37
6. Death - Symbolic - 36
- King Crimson - THRAK - 36
8. Porcupine Tree - The Sky Moves Sideways - 32
9. Mad Season - Above - 31
10. Michael Jackson - HIStory: Past Present And Future Book I - 28
11. PJ Harvey - To Bring You My Life - 25
12. Marillion - Affraid of Sunlight - 24
13. Pulp - Different Class - 23
14. GZA/Genius - Liquid Swords - 22
- The Smashing Pumpkins - Mellon Collie and the Infinite Sadness - 22
16. Alice In Chains - Alice In Chains - 20
17. Faith No More - King for a Day, Fool for a Lifetime - 19
18. Iron Maiden - The X Factor - 18
19. Slash’s Snakepit – It’s Five O’clock Somewhere - 17
20. David Bowie - 1. Outside - 16
- Grzegorz Turnau - To tu, to tam - 16
22. My Dying Bride - The Angel and the Dark River - 15
23. AC/DC - Ballbreaker - 14
24. Autechre - Tri Repetae - 13
- Bon Jovi - These Days - 13
- Red Hot Chili Peppers - One Hot Minute - 13
27. Rammstein - Herzeleid - 12
28. Dżem - Kilka Zdartych Płyt -11
- Hey - ? - 11
30. Amon Düül II - Nada Moonshine # - 10
- Banco de Gaia - Last Train to Lhasa - 10
- Ozzy Osbourne - Ozzmosis - 10
- Scatman John - Scatman's World - 10
34. Bjork - Post - 9
- Closterkeller - Scarlett - 9
- Elton John - Made in England - 9
- Kazik - Oddalenie - 9
- Kazik Na Żywo - Porozumienie Ponad Podziałami - 9
- Republika - Republika Marzeń - 9
- Slowdive - Pygmalion - 9
41. Annie Lennox - Medusa - 8
- Bajm - Etna - 8
- James Horner - Braveheart - 8
- No Doubt - Tragic Kingdom - 8
- ONA - Modlishka - 8
- Ruins - Hyderomastgroningem - 8
- The Rolling Stones - Stripped - 8
48. Anathema - The Silent Enigma - 7
- Kyuss - ...And the Circus Leaves Town - 7
- Morphine - Yes - 7
- Oddział Zamknięty – Bezsenność - 7
- Swans - The Great Annihilator - 7
53. Liroy - Alboom - 6
- Opeth - Orchid - 6
- Ryszard Rynkowski - Jedzie Pociąg - 6
- Simply Red - Life - 6
- Sol Invictus - In the Rain - 6
- Stare Dobre Małżeństwo - Dolina w Długich Cieniach - 6
- Ulver - Bergtatt: Et eeventyr i 5 capitler - 6
- Uriah Heep – Sea of Light - 6
- Various Artists - Mortal Kombat: Original Motion Picture Soundtrack - 6
62. Enya - The Memory of Trees - 5
- Gas - Gas 0095 - 5
- Gov't Mule - Gov't Mule - 5
- Hey – Heledore - 5
- Prince - The Gold Experience - 5
67. Bob Dylan - MTV Unplugged - 4
- Formacja Nieżywych Schabuff - Fantomas - 4
- Illusion - Illusion 3 - 4
- In Flames - Subterranean - 4
- Spiritualized - Pure Phase - 4
72. Anathema - Pentecost III - 3
- Carl Craig - Landcruising - 3
- Dżem - List do R. na 12 głosów - 3
- IRA - Ogrody - 3
- Myslovitz - Myslovitz - 3
- Scorpions - Live Bites - 3
- The Verve - A Northern Soul - 3
- Various Artists - A Goofy Movie (soundtrack) - 3
- Varius Manx - Elf - 3
81. Rainbow - Stranger in Us All - 2
- Shaggy - Boombastic - 2
- Spock's Beard - Light - 2
84. Elliott Smith - Elliott Smith - 1
- Lenny Kravitz - Circus - 1
- No Doubt – The Beacon Street Collection - 1
- Passengers - Original Soundtracks 1 - 1
- Robert Chojnacki i ... - Sax & Sex - 1 _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Pon Maj 27, 2013 2:21 pm Temat postu: |
|
|
NAJLEPSZE PŁYTY 1996 _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lookaug

Dołączył: 03 Mar 2009 Posty: 1012 Skąd: Włocławek
|
Wysłany: Pon Maj 27, 2013 3:39 pm Temat postu: |
|
|
1. Kaliber 44 - Księga tajemnicza. Prolog
2. Alice in Chains - Unplugged
3. 16 Horsepower - Sackcloth 'N' Ashes
4. DJ Shadow - Endtroducing.....
5. Justyna Steczkowska - Dziewczyna szamana
6. Manic Street Preachers - Everything Must Go
7. Deep Purple - Purpendicular
8. Belle and Sebastian - If You're Feeling Sinister
9. Tortoise - Millions Now Living Will Never Die
10. Rick Wright - Broken China _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kriejtiw

Dołączył: 04 Lut 2012 Posty: 384
|
Wysłany: Pon Maj 27, 2013 3:44 pm Temat postu: |
|
|
Znowu wyskoczę niczym Filip przed orkiestrę, ale z czasem u mnie ostatnio bywa różnie. Na szybkości więc:
1. Einstürzende Neubauten - Ende Neu
2. Varieté - Wieczór przy balustradzie
3. Herbie Hancock - The New Standard
4. George Michael - Older
5. Lech Janerka - Dobranoc
6. The Future Sound of London - Dead Cities
7. Kaliber 44 - Księga tajemnicza. Prolog
8. Lamb - Lamb
9. Prince - Chaos and Disorder
10. Mike Oldfield - Voyager
Szaleńczy industrial z Niemiec na pierwszym. Świetne połączenie hałasu z wyrafinowaniem, niektóre utwory najlepsze w ich karierze. Zasłużony lider. Klimatyczny polski post-punk na drugim. Ktoś na Wikipedii otagował ich jako jazz, powodzenia w życiu. Przyjemne zimno, ale zagrane z jajem - polecam, bo mało znane. Dalej Herbie, który powraca po długiej nieobecności. Fantastyczny cover Prince'a i Gabriela takoż. W ogóle cała płyta to covery właśnie, ale jakże zagrane! George, co już tytułem zdradza wszystko. Dojrzałe, świetnie zaśpiewane kompozycje - takiego GM zawsze chętnie posłucham. Janerka z monumentalnym tytułowym, ale taką sobie resztą, no, prócz może Niki). Tym razem Lech nieco niżej. FSOL i elektronika. Wcześniej po prostu konkurencja ich niszczyła, ale teraz muszę ich wstawić. I to chyba ich najlepszy album w sumie. Klasyk polskiego rapu, na którym jest znana i nielubiana wśród rockowców Moja obawa, ale także Psychodela, Więcej szmalu 2 i ogólnie dobry klimat. Lamb ciągnie do góry głównie Henryk, ale dają radę. Prince garażowo i rockowo - wolę w innych wcieleniach, lecz poziom trzyma. Kończymy Devil Dollem z kalką własnego albumu, nawet niezłą.
EDIT: Devil Doll wywalony na rzecz Mike'a.
Ostatnio zmieniony przez Kriejtiw dnia Sob Cze 01, 2013 3:58 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pon Maj 27, 2013 3:49 pm Temat postu: |
|
|
tak bardzo niemoge z podium...
zaczyna sie niestety ostry zjazd w dol... czego najlepszym dowodem to, ze jednak musialem się posilkowac koncertowkami i to nawet takimi z materialem sprzed ponad 20 lat, żeby lista była w miare silna.
11. o.n.a. – bzzzzz (CD) – nie tak zajebista jak debiut. Tam było wiecej grania takiego hmm no momentami bluesowego nawet, ale generalnie z takim wlasnie klimacikiem. Tu już jest nieco mocniej. Ale są tez bardzo dobre kawalki, może nie tej klasy co kola czasu czy drzwi, ale jednak wciąż na dobrym poziomie, co zresztą niedawno było na mojej liscie w topie widac
12. kiss – kiss unplugged (CD) – nie az tak genialne jak unplugged alice’ów, ale tez bardzo dobre, no i historyczne, bo reunion na sam koniec oryginalnego skladu, a i w szostke panowie pograli. bardzo dobra koncertowka.
13. bruce dickinson – skunkworks (CD) – plytka generalnie jest niezla i dobrze sie slucha, ale cholera, no to jest najslabsza solowa plyta bruce’a jednak. momentami (dlugimi) dosc bezplciowa. ale takie space race fajnie buja.
14. metallica – load (CD, MC) – wole reloada jednak load nie jest zlą plytą. jest plytą trudną w odbiorze i ciezkoi przyswajalną, ale da sie lubic. dalaby sie lubic duzo bardziej, gdyby byla z 25 minut krotsza, bo najwieksza meczarnią jest przesluchiwanie jej w calosci, a to niezbyt dobrze... to zresztą tez najwiekszy minus drugiej czesci wydanej rok pozniej. <po namysle i przesluchaniu> nie, ja jednak nie przepadam za tą plytą ale ze poczatkowo bralem ją pod uwage, to niech zostanie na liscie rezerwowej...
no i lista:
1. def leppard – slang (CD, MC) – moja ulubiona obok retro active plyta def leppard i hmm chyba najmniej lubiana przez wiekszosc fanów bo zupelnie nie brzmi jak def leppard... jesli w def leppard komus zawsze przeszkadzal plastik i ejtisowość, to to jest plyta wlasnie dla tych osob... zupelnie inna od wszystkiego co wydali wczesniej i pozniej (chociaz ostatnia troche momentami nawiazuje). kawalki spokojne nie są po prostu kolejnymi prosciutkimi poscielówami, a te szybsze to nie skoczne granie z tekstem o pieprzeniu wszystkiego co sie rusza. znakomite teksty na calej plycie wlasciwie. jaka szkoda, ze amerykanscy fani tego nie zrozumieli (co za niespodzianka) i zespol zawiedziony przyjeciem tej plyty, wrocil do swojego typowego grania... nie wiecie ludzie co tracicie nie znając
2. alice in chains – unplugged (CD, DVD) – bezwglednie scisla czołówka mtv unplugged. cudowne wykonania i swietne harmonie wokalne. nawet jesli layne byl juz w tym czasie w beznadziejnym stanie, a zespol nie gral wlasciwie ze sobą od dluzszego czasu, to wyszlo swietnie. i tylko na layne’a ciezko sie patrzy w wersji dvd momentami. / edit 2013: koncertowki w tej edycji zazwyczaj jadą u mnie w dół listy z zasady, ale są wyjatki i to jest jeden z nich.
3. bigelf – closer to doom (CD) – pierwsza epka bigelfów. Poznalem parenascie dni temu i zajebiscie mi sie podoba. Może nie ma tam jeszcze kawalkow az tak genialnych jak na plytach kolejnych, ale czuc już ten klimacik jakby wyjety sprzed 35-40 lat
4. neurotic outsiders – neurotic outsiders (CD) – czyli dwoch panow z gn’r (i vr), pan z duran duran i pan z sex pistols w jednym zespole i wyszlo calkiem fajnie. oczywiscie zadnych wielkich dziel tu nie ma, to po prostu rockowa plyta z elementami punka wylewającymi sie z wiekszosci piosenek i zaskakujaco hmmm sentymentalno balladowa chwilami, ale slucha sie tego po prostu calkiem dobrze. może nie jest to plyta wybitna… na pewno nie jest, ale w tym roczniku to wystarczy.
5. pearl jam – no code (CD) – dziwna to plyta. jest tu sporo dobrej muzyki ale calosc jest jakas malo przystepna i niezbyt hmmm przebojowa (chociaz im dalej tym sie bardziej rozwija). to jednak jedna ze slabszych ich plyt, chociaz oni plyty slabej nie nagrali, wiec i tak trzyma poziom a ze rocznik dosc slaby...
6. porcupine tree – signify – poza znanymi mi od dawna deadwing i in absentia, porców dopiero poznaje. stąd mimo naprawde pozytywnych wrazen, plyty nie zajmują u mnie czolowych pozycji. ale nie moge jednak jakos ich nie wyroznic, bo mimo niewielkiej ilosci przesluchan, to czuje ze to naprawde zajebista muzyka jest i w duzej mierze do mnie trafia.
7. acid drinkers – the state of mind report – naprawde swietna i dojrzala plyta, ktora w dodatku naprawde dobrze brzmi. to chyba pierwsza chronologicznie ich plyta, w ktorej nie wkurzają mnie wokale i ktora naprawde mi sie bardzo podoba. jezuu starzeje sie, acid drinkers zaczyna mi sie coraz bardziej podobac zarazilem sie od otoczenia heheh
8. yngwie malmsteen – inspiration (CD) – ostatnie wydawnictwo yngwiego jakie znam zbior coverow nagranych przy udziale roznych czlonkow jego zespolu z poprzednich skladów. glownie DP family ale i pare innych rzeczy. czasami oczywiscie grubego ponosi, nic nowego, brakuje tez troche duszy w niektorych kawalkach, ale trzeba przyznac, ze odegrane i zaspiewane są znakomicie, a child in time hmm no nie jest lepsze oczywiscie od oryginalu, ale jest nieco przerobione i brzmi naprawde interesująco! / edit 2013: mogloby byc wyzej o 2-3 pozycje, ale to płyta z coverami, wiec tez troche inaczej ją traktuje.
9.deep purple – purpendicular (CD, MC) – calkiem dobre przywitanie z nowym gitarzystą, chociaz ostatnie 2 plyty podchodzą mi duzo bardziej. tej plytce przydaloby sie odchudzenie o jakies 10 minut i troche wiecej gitarowych riffow. zbyt mocno oparte to moim zdaniem na sekcji rytmicznej i klawiszach, a za malo na gitarze. a szkoda, bo takie sometimes i feel like screaming to juz wlasciwie purpurowy klasyk.
10. deep purple – california jamming (CD, DVD) – powrot do przeszlosci. wydany w 1996 roku koncert z roku 1974. jeden z pierwszych koncertow nowego skladu z coverdalem i hughesem przed ogromną publicznoscią. koncert wypadl genialnie, jedna z najlepszych koncertowek DP, a do tego skonczyl sie spektakularnie ponadtrzydziestominutową wersją space truckin’, pod koniec ktorej wzmacniacze i scena płoneły i gitary jedna za drugą lądowaly polamane wsrod publicznosci lub na kamerze hehe / edit 2013: w tej edycji przesuwam z miejsca 4. na koniec listy, bo nie dosc, że koncertówka, to jeszcze wydana ponad 20 lat po nagraniu. niemniej na liście zostanie. _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Pon Maj 27, 2013 5:22 pm Temat postu: |
|
|
tłusto i sążnie
1. Tool - Aenima
2. Richard Wright - Broken China
3. Nick Cave and The Bad Seeds - Murder Ballads
4. Einstürzende Neubauten - Ende Neu
5. Dead Can Dance - Spiritchaser
6. Neurosis - Through Silver in Blood
7. Porcupine Tree - Signify
8. The Cranberries - To The Faithful Departed
9. Therion - Theli
10. Myslovitz - Sun Machine _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
spider89
Dołączył: 02 Lis 2008 Posty: 58 Skąd: Bytom
|
Wysłany: Pon Maj 27, 2013 6:47 pm Temat postu: |
|
|
1. Lady Pank - Międzyzdroje
2. Lady Pank - Zimowe graffiti
3. Def Leppard - Slang
4. Scorpions - Pure instinct
5. Metallica - Load
6. Accept - Predator
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Pon Maj 27, 2013 8:37 pm Temat postu: |
|
|
Niezły rocznik, chociaż nie tak jak poprzednie. Za dychą m.in. MSP, Mazzy Star, najlepsze PTree, Suede, soundtrack z Neverhooda, Ulver, najlepszy solowy Flojd, Tortoise, Cardiacs, wreszcie dEUS... Nie tak źle z tym rocznikiem. Na pierwszym wielebny Edwards i jego pierwsze kazanie - i chyba najlepsze, same przeboje. Na drugim B&S, tym razem chyba trafiłem z rocznikiem. Jedna z najprzyjemniejszych popowych płyt ever, po prostu. Na drugiem jedna z nieprzyjemniejszych płyt ever, czyli Varg, dalej Tibet z kolejnym cudacznym konceptem, tym razem w gości wpadł sam Cave. Najprzystępniejszy Blixa, kobyła Swansów, mariaż bułgarskich chórów ze śpiewakami gardłowymi z Tuwy, czyli epic win z definicji; Dead Can Dance w Afryce, bardzo przyjemny album, choć przekonałem się do niego dopiero niedawno. Jeden z najlepszych albumów Neurosis i ostatni album de André przed śmiercią - również wśród jego nawiększych dokonań.
1. 16 Horsepower - Sackcloth 'n' Ashes
2. Belle and Sebastian - If You're Feeling Sinister
3. Burzum - Filosofem
4. Current 93 - All the Pretty Little Horses
5. Einstürzende Neubauten - Ende Neu
6. Swans - Soundtracks for the Blind
7. The Bulgarian Voices Angelite & Huun-Huur-Tu - Fly, Fly My Sadness
8. Dead Can Dance - Spiritchaser
9. Neurosis - Through Silver in Blood
10. Fabrizio de André - Anime salve _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mandey

Dołączył: 24 Sie 2007 Posty: 1579 Skąd: Rawicz
|
Wysłany: Pon Maj 27, 2013 9:23 pm Temat postu: |
|
|
MAANAM Łóżko
ONA Bzzzzz
LADY PANK Międzyzdroje
TORI AMOS Boys For Pele
THE FUGEES The Score
CELINE DION Falling Into You
STING Mercury Falling
HANSON MMMBop
MARK KNOPFLER Golden Heart
TINA TURNER Wildest Dreams
GEORGE MICHAEL Older
MANIC STREET PREACHERS Everything Must Go
METALLICA Load
ROBERT MILES Dreamland
TONI BRAXTON Secrets
NICK CAVE AND THE BAD SEEDS Murder Ballads
PRINCE Chaos And Disorder
ALICE IN CHAINS Unplugged
PET SHOP BOYS Bilingual
PEARL JAM No Code
JAMIROQUAI Travelling Without Moving
REM New Adventures In Hi-Fi
PHIL COLLINS Dance Into The Light
PRINCE Emancipation
RICHARD WRIGHT Broken China
+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
01 GEORGE MICHAEL Older
02 MANIC STREET PREACHERS Everything Must Go
03 ALICE IN CHAINS Unplugged
04 JAMIROQUAI Travelling Without Moving
05 PRINCE Emancipation
06 REM New Adventures In Hi-Fi
07 MAANAM Łóżko
08 STING Mercury Falling
09 ROBERT MILES Dreamland
10 PRINCE Chaos And Disorder _________________
   |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lily of the valley

Dołączył: 16 Gru 2005 Posty: 820
|
Wysłany: Pon Maj 27, 2013 9:41 pm Temat postu: |
|
|
| Atrus o The Bulgarian Voices Angelite & Huun-Huur-Tu napisał: | | mariaż bułgarskich chórów ze śpiewakami gardłowymi z Tuwy, czyli epic win z definicji |
Miałam to dać na ostatnią QW ['], ale zmieniłam na Nightcall, bo punkty (miałam rację zapewne, tym bardziej, że nawet Atrusa w ostatniej QW nie było). Zaraz mnie stąd wytną, pa. _________________ - Nigdy nie jest się zupełnie wolnym, jeśli się kogoś za bardzo podziwia - powiedział nagle Włóczykij. - To wiem.
- Wiem, że ty wszystko wiesz - mówiło dalej stworzonko, przysuwając się jeszcze bliżej. - Wiem, że wszystko widziałeś. Wszystko, co mówisz, jest słuszne, i zawsze będę się starał być równie wolnym jak ty. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
jagaciarz

Dołączył: 16 Cze 2005 Posty: 670 Skąd: Zgierz
|
Wysłany: Wto Maj 28, 2013 6:52 pm Temat postu: |
|
|
Lily, jak już jesteś, to może byś zagłosowała?
1. Nosowska- Puk, puk
2. Kult - Tata 2
3. Therion - Theli
4. Grzegorz z Ciechowa - Ojdadana
5. Closterkeller- Cyan
6. Sepultura - Roots
7. Metallica - Load
8.Deep Purple - Purpendicular
9.George Michael - Older
10. Justyna Steczkowska - Dziewczyna szamana _________________ That time will come,one day you'll see when we can all be friends |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dundersztyc19

Dołączył: 25 Sie 2009 Posty: 1356 Skąd: Kuala Lumpur
|
Wysłany: Sro Maj 29, 2013 4:37 pm Temat postu: |
|
|
Kolejny kapitalny rocznik, w tym także dla polskiej muzyki. W ogóle śmiem twierdzić, że to lata 90-te były najlepsze dla polskiej muzyki.
1.Acid Drinkers - The State of Mind Report
Co tu dużo pisać, najlepszy album Acid Drinkers, świetne brzmienie i ciepłe, w porównaniu do poprzedniego. Utwory mają powera, jak nigdzie indziej, kupa acidowych klasyków. Nie brakuje też różnorodności, bardzo ładny utwór zupełnie niemetalowy "Walkway to Heaven", czy orientalne "Solid Rock part II". Zespół w zdecydowanie swoim najlepszym wydaniu, kocham je!
2.Kult - Tata 2
I od razu mogę powiedzieć, że dwójka dla mnie jest znacznie lepsza, niż przereklamowana jedynka. Nie wiem, czy to kwestia utworów, albo tego, że ten album nie zbiera takich laurów. Urzekł mnie jednak swoją smutną aurą, a zarazem marynarskim klimatem niektórych utworów "Kochaj mnie, a będę twoją" czy "Latający Holender". Strasznie podobają mi się takie ociężałe klawisze, właśnie one wywołują mi skojarzenia z morzem i piratami, czyli ogólnie mówiąc przypominają mi wakacje, zwłaszcza z roku 2002, to wtedy poznałem ten album. Powiem też, że ballady są lepsze, niż na "Tata Kazika", świetna "Ballada o dwóch siostrach", "Samotni ludzie" czy "Ty albo żadna", najdelikatniej zaśpiewana rzecz przez Kazika. A album w wersji kasetowej kończy "A gdy będę umierał", mocny w brzmieniu i ma fajny tekst, szczerze wersja oryginalna Staszka dosyć mnie wzrusza, znając okoliczności powstania.
Pisałem o smutniej aurze, tyle, że ten album bardziej mi daje pozytywnego kopa, niż jedynka i po prostu mocniej brzmi, pewnie też z tego powodu, że jest nowsza.
3.Kaliber 44 - Księga Tajemnicza. Prolog
Ja rzadko kieruję się zasługami, czy przełomowością, kiedy umieszczam album na liście. A ten album jakimś tam przełomem na pewno jest. Generalnie lubię Kaliber 44, mam do nich sentyment, a ten album jest tym najlepszym, jedyny ich psychorapowy album. Cholernie fajny klimat jest tego wszystkiego. Co ciekawe, akurat "+ i -" to dla mnie jeden ze słabszych momentów tego albumu, jeśli w ogóle takie są. Generalnie ja nie zaliczam się do jakiś szczególnych maniaków Magika. Mam wrażenie, że jest głównie popularny z tego powodu, że zginął tragicznie. Powiedziałbym nawet, że z całego zespołu on najmniej mi podchodzi, osobiście preferuję Abradaba. Tak czy siak muzyka i teksty na wysokim poziomie. Fajny pomysł na klamry spinające ten album: "Wyjście" i "Bez wyjścia" i w ogóle, to co już wcześniej mówiłem.
4.Flapjack - Fairplay
Kolejny kapitalny album, chyba najlepsza pozycja tego około aciddrinkersowego zespołu. Mocne metalowe granie, emanujące pozytywną energią. Generalnie motywem przewodnim są zasady fairplay, zarówno w życiu, jak i w sporcie, rozkładówka przypomina mi o czasach, kiedy grałem w piłkę na podwórku. Fajnie też, że w niektórych tekstach przewijają się takie nazwy krajów, jak Brazylia czy Kamerun. W paru utworach są też dodatki aranżacyjne. Generalnie cieszę się, że kupiłem to w ciemno, sugerując się powiązaniami z Acid Drinkers.
5.R.E.M. - New Adventures in Hi-Fi
Kolejna bardzo fajna pozycja ze strony zespołu o nazwie fazy snu. Z obiektywnego punktu widzenia wydaje się być połączeniem "Automatic for the People" i "Monster". Może dla mnie jest ciutek słabszy od dwóch poprzednich pozycji, ale jest to album godny poprzednich klasyków. R.E.M. jak zwykle sypie fajnymi pomysłami, album jest różnorodny, a momentami jest tak klimatyczny, że aż miło, zwłaszcza w "Leave" czy "Be mine". Pewnie większość najbardziej zwraca uwagę na "E-bow the Letter" z Patti Smith, bo fakt, to fajny utwór. Podobno ten album był nagrywany w trakcie trasy koncertowej i właśnie czuć klimat podróży. Jest to jednak album, którego chcę jeszcze bardziej poznać.
6.The Cranberries - To the Faithful Departed
Znakomity album Żurawin. Nie brakuje hiciorów, ale ten album to bardziej całość, w paru miejscach dosyć dziwaczna (mam na myśli "Will You Remember?" z cyrkową muzyką), ale ogólnie raz są dynamiczniejsze momenty, a raz wzruszające ("When You're Gone" albo "Bosnia"). I oczywiście głos Dolores. Uwielbiam takie klimatyczne rzeczy.
7.Korn - Life is Peachy
Kolejny album, który ostatnio zyskał w moich uszach. Podobnie szalone i mocne, co debiut, choć w paru utworach już słychać, jak będą brzmiały hiciory z kolejnych albumów. Ale tymczasem mamy do czynienia z nieokiełznanym, kornowym pierdolnięciem. Analogicznie, jak na debiucie, na końcu albumu jest mroczny utwór o nazwie "Kill You", związany z przykrymi przeżyciami wokalisty i który znów autentycznie się rozpłakał. Ale nie ma mowy o wtórności.
8.Metallica - Load
Zespół wrócił i nagrał dużo materiału, z czego wyszły dwa dość pokaźne albumy, jeden wydany rok później. I ja je lubię. Jest też sentyment, ale jest to też kawał porządnej muzyki. Są utwory dobre i bardzo dobre. Chyba nie mam potrzeby wypowiadania się o poszczególnych utworach, chyba najlepszy wydaje się "Bleeding Me".
9.Liroy - Bafangoo! cz.1
Traktowany jako Epka, choć to zabawne, bo album trwa jakieś 40 minut. No cóż, Liroy wyskoczył z lepszym rapem, niż na poprzednich albumach i obok następnej pozycji jest to dla mnie najlepszy jego album. Przede wszystkim to tutaj jest najbardziej nieśmiertelny "Grabarz", a w zasadzie tylko jedna jej część, druga jest na kolejnym albumie. Ale ja je traktuję, jako jedno, bo na kompilacji "10" są połączone i dla mnie tak brzmią. I są też inne klasyki, które słyszałem wcześniej ze wspomnianej tutaj kompilacji. A pozostałe utwory też mi mocno podeszły do gustu. Nie jestem jakimś znawcą rapu, a mogę powiedzieć, że to świetna pozycja i tyle.
10.Sting - Mercury Falling
Kolejna solidna stingowa pozycja. Może nie ma takich przebojów, jak poprzednie albumy, ale całość wypada przekonująco. Po prostu fajna, dojrzała muzyka, jaką zwykł ten pan serwować.
Następne pozycje:
11.Boys - Łobuz & Drań
Ogólnie mówiąc album wypełniony najfajniejszymi piosenkami Boys i to chyba najlepszy album disco polo, jaki jest. Choć albumy Stana Tutaj mogą u mnie konkurować.
12.Rick Wright - Broken China
Z pewnością bardzo ładna i wartościowa pozycja, warta większego docenienia. Klawiszowiec Pink Floyd pokazał, jak uzdolniony jest muzycznie i kompozytorsko. Utwór "Hidden Fear" naprawdę mnie wzruszył.
13.The Beatles - Anthology 3
14.The Beatles - Anthology 2
Kolejne skarby z Beatelsowych archiwów. Z pełną premedytacją dałem trzecią część wyżej, jest najlepsza ze wszystkich, ma najlepsze utwory.
15.Rage Against The Machine - Evil Empire
Wszyscy zarzucają temu albumowi, że nie ma pierdolnięcia, co na debiucie. Faktycznie wydaje się zbyt nijaki, choć odnoszę wrażenie, że coraz bardziej mi się podoba i wyłapuję więcej utworu. Ale ogółem dobrze się słucha.
16.Tool - Ænima
Kolejne pozytywnie udziwione granie, które może spaczać psychikę, choć nie musi. Jednocześnie lubię ich za to, choć w mojej hierarchii to chyba wyżej nie zajdą.
17.Mike Oldfield - Voyager
Natchnione granie gitarowego Mike'a. Rzeczywiście czuć klimat podróżnika.
18.Vangelis - Oceanic
Kolejna muzyka na oderwanie się od codzienności.
19.Nirvana - From the Muddy Banks of the Wishkah
Zespół Kurta Cobaina w wydaniu koncertowych. E, w sumie nie ma większej różnicy, a w zasadzie wolę studyjne nagrania.
20.Pearl Jam - No Code
No niestety album słabszy od pozostałych, ale plusów nie brakuje.
Tuż za 20:
- Deep Purple - Purpledicular
- Elektryczne Gitary - Chałtury [czyli pała z kultury]
- Clannad - Lore
- The Pogues - Pogue Mahone
- Neil Young and Crazy Horse - Broken Arrow
- Neil Young - Dead Man
- Sex Pistols - Filthy Lucre Live
- Status Quo - Don't Stop
- The Rolling Stones - Rock 'n' Roll Circus
Notka:
Pozostałe pozycje, to albo słabiej poznane lub po prostu dość słabe. Zwłaszcza koncertówka Elektrycznych Gitar jakoś mi zbrzydła. _________________ - Odnoszę wrażenie, że niektórzy powinni dostać dożywotni zakaz słuchania Kazika Staszewskiego.
Ostatnio zmieniony przez Dundersztyc19 dnia Pon Cze 24, 2013 12:49 pm, w całości zmieniany 3 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
How_Can_I_Go_On

Dołączył: 07 Gru 2010 Posty: 143
|
Wysłany: Sro Maj 29, 2013 9:58 pm Temat postu: |
|
|
1.George Michael - Older
2.Metallica - Load
3.Deep Purple - Purpendicular
4.Nick Cave and the Bad Seeds - Murder Ballads
5.Sting - Mercury Falling
6.Pearl Jam - No Code
7.Soundgarden - Down on the Upside
8.Bruce Springsteen - Blood Brothers
9.Scorpions - Pure Instinct
10.Apocalyptica - Plays Metallica by Four Cellos |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sro Maj 29, 2013 10:35 pm Temat postu: |
|
|
bieda trochę.
1 Ulver - Kveldssanger
2 Porcupine Tree - Signify
3 Einstürzende Neubauten - Ende Neu
4 Manic Street Preachers - Everything Must Go
5 Richard Wright - Broken China
6 Nick Cave and The Bad Seeds - Murder Ballads
7 Neurosis - Through Silver in Blood
8 DJ Shadow - Endtroducing.....
9 Devil Doll - Dies Irae
10 Current 93 - All the Pretty Little Horses
nic wybitnego się nie znalzało więc na pierwsze poleciał Ulver. Szkoda że nikt na nich nie głosuje bo to mój ulubiony album od tych wariatów. Spokojny, mroczny, niemal widzimy to ognisko w samym sercu prastarego, zaśnieżonego lasu. Na drugim mój ulubiony Wilson. Może nie ma jakiegoś utworu, który bym wybitnie wielbił ale całościowo jest to jego najlepszy album bez dwóch zdań. Chwytliwy Blixa w kapeluszu na trzecim. Potem Manici i mój ulubiony album od nich, nie ma holocaustu ale i tak jest zajebiście. Richard tak nisko bo dawno nie słuchałem ale i tak zjada tą płytą wszystko co flojdzi nagrali (tak solowo jak i jako zespół) od The Wall. Najbardziej przereklamowany Nick Cave... rany żeby tu chociaż Blixa śpiewał zamiast Kylie to jeszcze mógłbym zrozumieć popularność wśród fanów. Ale Stagger Lee i The Curse of Millhaven i to praktycznie jedyne do czego wracam. Dalej Neurosis, kolejna przereklamowana płyta, groteskowe horrory i Current którego jeszcze nie ogarnąłem. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lily of the valley

Dołączył: 16 Gru 2005 Posty: 820
|
Wysłany: Czw Maj 30, 2013 7:49 pm Temat postu: |
|
|
| jagaciarz napisał: | | Lily, jak już jesteś, to może byś zagłosowała? |
ok
1. Einstürzende Neubauten - Ende Neu
2. Kult - Tata 2
3. Księżyc - Księżyc
4. Pearl Jam - No Code
5. Świetliki - Cacy cacy fleischmaschine
6. Nick Cave and the Bad Seeds - Murder Ballads
7. Kaliber 44 - Księga Tajemnicza
8. Lech Janerka - Dobranoc
9. Current 93 - All the Pretty Little Horses
10. Dead Can Dance - Spiritchaser
Pozdro:
Homo Twist – Homo Twist
Rage Against The Machine - Evil Empire
Metallica - Load
Type O Negative – October Rust
I może też:
Nosowska - Puk, puk
R.E.M. - New adventures in hi-fi _________________ - Nigdy nie jest się zupełnie wolnym, jeśli się kogoś za bardzo podziwia - powiedział nagle Włóczykij. - To wiem.
- Wiem, że ty wszystko wiesz - mówiło dalej stworzonko, przysuwając się jeszcze bliżej. - Wiem, że wszystko widziałeś. Wszystko, co mówisz, jest słuszne, i zawsze będę się starał być równie wolnym jak ty. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Maj 31, 2013 2:44 pm Temat postu: |
|
|
Mocarny rocznik:
1. Anathema - Eternity - niesamowity przełom. Mało który zespół, który zmienił radykalnie brzmienie w swej karierze ma taką płytę przejściową, na której jest po równo nowego i starego. Tutaj cudne Sentient na otwarcie, Angelica - niesamowity pierwowzór Angels Walk Among Us i późniejszych smętów, podbity jednak nadal brudnym brzmieniem w dole, bardzo silent enigmowe The Beloved, niesamowita trylogia tytułowa, znów poł na pół, jeśli idzie o klimat, Far Away, które spokojnie mogłoby się znaleźć na Alternative 4 i zamknięcie w postaci Ascension
Co by podsumować - mnóstwo pięknych melodii, smętów, liryki, ale wszystko niesamowicie naładowane emocjonalne, pełne gniewu, pasji.
2. Katatonia - Brave Murder Day - kolejna genialna płyta doomowa w tym roku. Wobec popsutego gardła Jonasa Katatonia sięgnęła po wsparcie Mikaela Akerfeldta i nagrała arcydzieło. Arcydzieło pełne dusznego, doomowego klimatu, emocji, maestrii. Genialna realizacja - oczywiście Dan Swano. Nordstroem swoim zwyczajem nagrywając płytę uzyskał oryginalne, wspaniałe brzmienie. Świetna rzecz na wieczór.
3. Opeth - Morningrise - w klimacie pozostajemy, niby to death metal, ale temu wczesnemu Opethowi wg mnie bliżej było do domu czy nawet czasem blacku. Ten album to piękno skończone, od wspaniałej muzyki, melodii, pasaży, nierzadko powariowanych aranżacji po legendarną już okładkę.
4. Sepultura - Roots - z zimowych turnii przeskakujemy wprost do dżungli tropikalnej. Klasyczna pozycja w dyskografii Sepultura, wg mnie jednak bardziej nierówna niż poprzednia płyta, co nie odbiera jej klasy. Jest niesamowita pasja w głosie Cavalery Maxa (po Rattamahacie, po tym dialogu prowadzonym w pierwszej zwrotce, przez porównanie dopiero usłyszałem, jak genialnie ten facet drze japę), jest pierwszorzędny groove wybijany przez Cavalerę Igora i Paula Jr., są takie miazgi jak prowadzący riff w Breed Apart, ale są też sepulturowate instrumentale udające jakichś odnalezionych w buszu Indian. No i jest przede wszystkim przesłanie - przesłanie powrotu do korzeni, negacji gówna naokoło nas (Fenderek would love it), leitmotif wszystkich późniejszych płyt, które Max zrobi z Soulfly
5. My Dying Bride - Like Gods of the Sun - MDB tym razem musi się pocieszyć miejscem trochę niżej. Płyta jest oczywiście świetna, niewiele gorsza od poprzedniej - a może właśnie lepsza, bo bardzo długo wchodzi i jeszcze do końca jej nie przegryzłem. Oczywiście od zawsze For You, A Kiss to Remember i For My Fallen Angel. Ale jak mnie kiedyś zmiażdżył tytułowy - to odkryłem, że miałem klapki na uszach. W tych wszystkich utworach mniej chwytliwych, których trzeba wysłuchać naprawdę z uwagą, kryją się genialne rzeczy. Póki co jeszcze ich wszystkich nie odkryłem, więc piątka.
6. Metallica - Load - oczywiście, że Metallica skończyła się na Kill 'Em All. Oczywiście, że moimi ulubionymi płytami są Ride the Lightning i Master of Puppets. Ale od ponad roku, jeśli wracam do Mety - to właśnie do Loadów. Z thrashu dawno wyrosłem, a tu jest zajebisty mocny rock, z groove'em i z mięchem w gitarach. Poza tym dorosły James się fajniej gniewa niż rozwrzeszczany gówniarz z lat 80tych
7. Pantera - The Great Southern Trendkill - najmniej hiciarska z płyt, które znam, ale dopóki jej nie kupiłem, nie wiedziałem, co tracę. Rozpierdol chyba największy chłopaki przypuszczają na tej płycie, trochę tracąc na melodii, ale zyskując na mocy. Tytułowy to jebany kombajn.
8. Kaliber 44 - Księga Tajemnicza. Prolog - rapsy zawsze spoko. Przećpane rapsy też. A rapsy będące klasyką polskiej muzyki to nie w kij dmuchał. Każdy metalowy brudas szanuje Kalibra.
9. Scorpions - Pure Instinct - takie guilty pleasure, strasznie mnie się podobią te softowe numery, Wild Child, You and I, Does Anyone Know. Płyta w sumie mierna, ale swietnie się słucha.
10. Saturnus - Paradise Belongs to You - i na sam koniec znów doom. Debiut, jeszcze niedojrzały, ale solidny, z oryginalnym klimatem, nie zrzynają z nikogo. Warto ogarnąć.
Kilka płyt, których niezakwalifikowanie się na listę jest zbrodnią. Mocny debiut Ammota i spółki (Fields of Desolation!), solidne, choć bez polotu flejmsy, klasyczny koncept Quorthona, nie wiedzieć czemu najpopularniejszy Burzum (zawsze wolałem Hvis Lyset Tar Oss) i porządny Korn, który chyba przebił debiut.
11. Arch Enemy - Black Earth
12. In Flames - The Jester Race
13. Bathory - Blood on Ice
14. Burzum - Filosofem
15. Korn - Life is Peachy _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Faraday

Dołączył: 30 Gru 2010 Posty: 476 Skąd: 25 dsf
|
Wysłany: Pią Maj 31, 2013 11:49 pm Temat postu: |
|
|
1. Belle and Sebastian - If You're Feeling Sinister
2. DJ Shadow - Endtroducing.....
3. Neurosis - Through Silver in Blood
4. Tool - Ænima
5. Weezer - Pinkerton
6. Opeth - Morningrise
7. Modest Mouse - This Is a Long Drive for Someone With Nothing to Think About
8. Katatonia - Brave Murder Day
9. Neutral Milk Hotel - On Avery Island
10. Lamb - Lamb _________________
last.fm |
|
| Powrót do góry |
|
 |
manwerty

Dołączył: 25 Lip 2012 Posty: 975 Skąd: kuj-pom
|
Wysłany: Sob Cze 01, 2013 11:43 am Temat postu: |
|
|
Kandydaci:
Tool - Ænima
Opeth - Morningrise
Metallica - Load
Kaliber 44 - Księga Tajemnicza. Prolog
Kult - Tata 2
Nick Cave and the Bad Seeds - Murder Ballads
Pearl Jam - No Code
Dead Can Dance - Spiritchaser
R.E.M. - New adventures in hi-fi
Porcupine Tree - Signify
Manic Street Preachers - Everything Must Go
Richard Wright - Broken China
Deep Purple - Purpendicular
Sting - Mercury Falling
Myslovitz - Sun Machine
15 płyt, ale większość słaba.
1.Manic Street Preachers - Everything Must Go
I pomyśleć że gdyby nie to forum pewnie nigdy bym tego nie poznał...
2.Porcupine Tree - Signify
Mój ulubiony Jeżozwierz.
3.Richard Wright - Broken China
Bardzo najlepszy album solo PF.
4.Kaliber 44 - Księga Tajemnicza. Prolog
Jedyny rap jaki trawię. Plus i minus to jedyne co widzę ...
5.Sting - Mercury Falling
Za klimat.
6.Tool - Aenima
7.Nick Cave and the Bad Seeds - Murder Ballads
8.Kult - Tata 2
9.Dead Can Dance - Spiritchaser
10.Metallica - Load _________________ "Do you really want to live forever?
Forever and ever"
http://www.lastfm.pl/user/manwerty |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gnietek

Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 936 Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)
|
Wysłany: Sob Cze 01, 2013 8:55 pm Temat postu: |
|
|
1. Kaliber 44 - Księga tajemnicza. Prolog
Wolę polskie rapy bez rytmu niż Murzynów. Na serio, rytm nie ma dla mnie praktycznie znaczenia, za to klimat tak, a tu go jest mnóstwo. No i głosy są ciekawsze. W ogóle ten album jest czymś wyjątkowym może nawet na skalę światową. Proste hipnotyczne podkłady, trudna do zrozumienia recytacja ponurych tekstów przerywana wrzaskami i piskami - to jest wszystko prawdziwie przerażające. Nie ma dla mnie mocniejszych psychodeli niż tej z piosenki "Psychodela". Nie znam lepszej ilustracji psychozy niż ta z piosenki "Psychoza". Coraz bardziej widzę naiwność i amatorstwo tego albumu, ale jednocześnie coraz bardziej poraża mnie on przez to autentycznością.
2. Apocalyptica - Plays Metallica by Four Cellos
Ciekawe, że w roku 1996 Metallica wydała album gorszy niż zespół grający covery Metalliki... A jednak stosunkowo proste, skrzypcowe wersje hitów Kanadyjczyków są porywającym soundtrackiem, do którego wyobraźnia słuchacza może stworzyć niezły film.
3. Mike Oldfield - Voyager
Znowu muzyka instrumentalna, ale tym razem celtycka. Smutna, ale piękna. Niestety, trochę monotonna. Gdyby płyta była krótsza, ocena byłaby wyższa, ale po 50 minutach można zacząć się nudzić.
4. Abraxas - Cykl obraca się. Narodziny, dzieciństwo pełne duszy, uśmiechów niewinnych i zdrady...
Co za tytuł! Ale płyta jest klimatycznym progrockiem osnutym na metafizycznych opowieściach. Choć słychać tu różne klasyczne wpływy (m.in. gilmourowskie i hackettowskie w potężnym utworze "Tabula rasa" kończącym album), to czuć świeżość (choćby ze względu na cudną produkcję). Wokalista śpiewa dziwnie, jest przesadnie zmanierowany, czasem piszczy, ale ma to swój infantylny urok. Gdyby produkcja nie zdradzała, iż album tworzono przy niskich nakładach, byłoby super. Jest - zaskakująco dobrze.
5. O.N.A. - Bzzzzz
Bizon oczywiście dobrze mówi, że to już nie to samo co debiut. No cóż, jest ciężko, często energicznie, czasem monotonnie - ale jednak zwykle trzyma poziom. Nawet radiowy hit, jakim było "Kiedy powiem sobie dość" jest bezkompromisowo rockowe.
6. Kult - Tata 2
Tutaj już Kult brzmi bardziej jak Kult niż na "Tacie Kazika". W ogóle też piosenki są lepsze. Niemniej nie jest to mój gatunek.
7. Big Cyc - Z gitarą wśród zwierząt
Całkiem niezły popis polskich jajcarzy grających ciężką muzę. Z wesela Shazzy i Makumby nakręcono niezłego pornora. _________________ Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy. 
Ostatnio zmieniony przez Gnietek dnia Nie Cze 02, 2013 1:41 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anunaki

Dołączył: 06 Mar 2009 Posty: 1794 Skąd: Wrocław/Warszawa
|
Wysłany: Sob Cze 01, 2013 9:27 pm Temat postu: |
|
|
1.Richard Wright-Broken China
2.Tool-Aenima
3.Porcupine Tree-Signify
4.Camel-Harbour of Tears
5.I.E.M.-I.E.M. [Incredible Expanding Mindfuck]
6.Kula Shaker-K
7.Type O Negative-October Rust
8.Metallica-Load
9.Dead Can Dance-Spiritchaser
10.Nefilim-Zoon _________________ The World Is Full Of Kings And Queens.Who Blind Your Eyes,Then Steal Your Dreams |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|