FAQFAQ
SzukajSzukaj
UżytkownicyUżytkownicy
GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja

ProfilProfil
Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości
ZalogujZaloguj

Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna
Użytkownikami tego forum nie są wyłącznie (i w większości) członkowie Polskiego Fanklubu Queen, dlatego ogółu opinii prezentowanych na forum nie można traktować jako opinii Fanklubu, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru.
Polski Fanklub Queen

Czat.Queen.PL!
NAJLEPSZE PŁYTY - EDYCJA 4 - tygodniowa przerwa, start 9.09
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 22, 23, 24 ... 34, 35, 36  Następny
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Another World
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  

Najlepsze Płyty
Disco Polo
1%
 1%  [ 1 ]
Tektoniczne
11%
 11%  [ 6 ]
Sztampowy żart o winylach
3%
 3%  [ 2 ]
Queen
25%
 25%  [ 13 ]
Naprawdę bardzo mnie ciekawi jakie, naprawdę
25%
 25%  [ 13 ]
o zimowiskach
1%
 1%  [ 1 ]
te które typuje Mefju
19%
 19%  [ 10 ]
jebać to
9%
 9%  [ 5 ]
Wszystkich Głosów : 51

Autor Wiadomość
kater



Dołączył: 24 Maj 2006
Posty: 6820
Skąd: Góry Samotne

PostWysłany: Wto Maj 07, 2013 12:23 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Slowdive - Souvlaki
2. OT.TO - Koncert Kabaretu OT.TO z orkiestrą Zbigniewa Górnego
3. Dead Can Dance - Into The Labyrinth
4. Elektryczne Gitary - A Ty Co
5. Tool - Undertow
6. Neurosis - Enemy of the Sun
7. The Cranberries - Everybody Else Is Doing It, So Why Can't We
8. Helloween - Chameleon
9. Bjork - Debut
10. Porcupine Tree - Up The Downstair
_________________

PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen
jagaciarz



Dołączył: 16 Cze 2005
Posty: 670
Skąd: Zgierz

PostWysłany: Wto Maj 07, 2013 7:27 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Kult- Tata Kazika
2. Armia - Czas i byt
3. Bjork - Debut
4. Proletaryat - Czarne szeregi
5. Depeche Mode - Songs of faith and devotion
6. Aerosmith - Get a grip
7. Hey - Fire
8. Closterkeller- Violet
9. Oddział Zamknięty - Terapia
10. Dżem - Autsajder


IRA - 1993
Coverdale/Page- Coverdale/Page
Sting - Ten Summoners tale
KSU- Moje Bieszczady

_________________
That time will come,one day you'll see when we can all be friends
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Mefju



Dołączył: 27 Cze 2008
Posty: 2871
Skąd: Piaseczno

PostWysłany: Wto Maj 07, 2013 10:13 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Depeche Mode – Songs Of Faith And Devotion
Deep Purple – The Battle Rages On
Kult – Tata Kazika
Grzegorz Turnau – Pod Światło
Dżem – Autsajder
Elektryczne Gitary – A Ty Co?
Jamiroquai – Emergency On Planet Earth
Budka Suflera – Cisza
Guns N’ Roses – The Spaghetti Incident
Acid Drinkers – Vile Vicius Vision
Scorpions – Face The Heat
Pet Shop Boys – Very
Phil Collins – Both Sides
Tool – Undertow
Aerosmith – Get A Grip
Nirvana – In Utero



1. Grzegorz Turnau - Pod Światło
2. Kult - Tata Kazika
3. Pet Shop Boys - Very
4. Aerosmith - Get A Grip
5. Nirvana - In Utero
6. Elektryczne Gitary - A Ty Co?
7. Depeche Mode - Songs Of Faith And Devotion
8. Jamiroquai - Emergency On Planet Earth
9. Guns n Roses - The Spaghetti Incident
10. Acid Drinkers - Vile Vicious Vision


Turnau - za "Cichoszę", "Pamięć" i "Kawałek Cienia"
Kult - za "Baranka", "Celinę", "Inżynierów z Petrobudowy" i "Kurwy Wędrowniczki"
Pet Shop Boys - za cover "Go West" oraz "Yesterday When I Was Mad" z zajebiaszczym teledyskiem w stylu Innuendo którego bałem się w dzieciństwie
Aerosmith - za "Crazy" i "Cryin'"
Nirvana - za "Zgwałć Mnie"
Elektryczne Gitary - za "Dzieci Wybiegły" i "Nie Pij Piotrek"
Depeche Mode - za "Walking In My Shoes"
A z reszty krążków poza ogólnym dobrym wrażeniem nie pamiętam by coś się szczególnie wyróżniało więc epickich opisów nie będzie.

I to z grubsza tyle. Dobry rok, ale tak jakby też niczym nie wyróżniający się na tle pozostałych.
_________________


"Lepiej pić piwo niż nie" - Paulo Coelho
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
lookaug



Dołączył: 03 Mar 2009
Posty: 1012
Skąd: Włocławek

PostWysłany: Wto Maj 07, 2013 11:33 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Pearl Jam - Vs.
2. Depeche Mode - Songs of Faith and Devotion
3. The Smashing Pumpkins - Siamese Dream
4. Kult - Tata Kazika
5. Slowdive - Souvlaki
6. Nirvana - In Utero
7. Morphine - Cure for Pain
8. Suede - Suede
9. Guns N' Roses - The Spaghetti Incident?
10. Hey - Fire
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Bizon



Dołączył: 24 Sty 2004
Posty: 13394
Skąd: Radomsko/Łódź

PostWysłany: Wto Maj 07, 2013 12:11 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

odpadly (od 11. w dół):
acid drinkers – vile vicious vision – muzycznie swietnie. wokalnie zupelnie nie w moim guscie niezaleznie od tego, ktory z czterech panów spiewa. dlatego minimalnie poza listą.
coverdale / page – coverdale / page – kilka kawalkow swietnych. kilka innych duzo mniej Wink ale generalnie wyszla bardzo przyjemna plytka, chociaz moze nie tak zajebista jak sugerowalyby nazwiska wykonawcow Wink
nirvana – in utero – pare swietnych kawalkow + troche typowego nirvanowego mendzenia bez ladu i skladu. ale generalnie momentami bardzo fajnie i z klimacikiem brudnawym.
iron maiden – live at donington (CD) – z trzech tegorocznych koncertowek IM postanowilem brac pod uwage wlasnie tę, bo jest z jednego koncertu, jest adrian w bisach, czyli pierwszy wspolny wystep obecnego skladu 8 lat przed jego uformowaniem, no i jest to rok 92, kiedy bruce’owi sie jeszcze chcialo. pozostale 2 koncertowki to skladaki z lat 92-93 i poziom nagran rozny, bo bruce niestety pod koniec bytnosci w zespole strasznie wydziwial i rzadko dawal z siebie wszystko.
metallica – live shit: binge and purge – najwiekszym grzechem tego wydawnictwa jest rowleczenie pewne calosci. trwa to 3 godziny no i badzmy szczerzy, nie przez caly czas jest tak ekscytująco jak podczas 3h koncertu powinno byc Wink jednak 18minutowe solowki i rownie dlugie pitolenie przy seek and destroy mozna sobie bylo darowac Razz plyta bylaby z 30 minut krotsza i sluchaloby sie jej duzo lepiej Razz no ale nic to, poza tym jest naprawde solidnie, z kopem w jaja i z mieszanką starych i nowych kawalkow + SCC na deser.
oddział zamkniety – z miłości do rock and rolla – bardzo przyjemna koncertowka, chociaz niestety oparta jeszcze na kawalkach z jarym, a nie na wydanej niedlugo pozniej ‘terapii’. ale kilka wersji swietnych i lepszych niz oryginaly z jarym Wink
cynic – focus (CD) – mocno pojebana muzyka i plytka, ciezka do ogarniecia, ale paru fragmentom nie mozna odmowic zajebistosci. tylko wokal mnie wybitnie odpycha.
lenny kravitz – are you gonna go my way – czasami czadowe i niemal hard rockowe, czasami delikatne, a nawet momentami nieco mdłe. ogolnie calkiem niezle, ale jednak niewykorzystany potencjal troche. taki glenn hughes nowej generacji (tylko bardziej znany heh), ktory nieco rozmywa swoj talent na pitolenie czesto zupelnie zbedne.
iron maiden – a real live one (CD)
iron maiden – a real dead one (CD) – oba odpadly od razu dlatego, ze trzeba bylo wybrac jedną koncertowke maidenow, zgodnie z zasadami zabawy i wybralem donington, bo nie dosc, ze to jeden koncert, a nie maidenowe live killers, to jeszcze w ostatnim kawalku mamy pierwszy historyczny wystep obecnego skladu, na dlugo zanim on powstal Wink


1. def leppard – retro active – jedna z dwoch moich ulubionych plyt def leppard i zarazem jedna z najmniej znanych. zbior odrzutow z poprzednich sesji + kilka nowych numerow i wyszlo cos kapitalnego, zupelnie nie w stylu def leppard, albo raczej nie w stylu ich hitow. tu jest wiekszosc ich najlepszych kawalkow. niepodwazalny numer jeden na mojej liscie w tym dosc silnym i mocno reprezentowanym wsrod dobrej muzyki, ale jednak nieco slabszym od poprzednich dwoch lat, roczniku.

2. pearl jam – vs. – znakomita plyta. moze nie az tak genialna jak debiut, tu jednak ze 3 kawalki są nieco slabsze od reszty, ale i tak slucha sietego swietnie. mnostwo znakomitej rockowej energii, a do tego cos nowego u pj, czyli spokojne akustyczne kawalki, ktorych tak duzo na pozniejszych albumach zespolu.

3. dream theater – live at the marquee – zeby ta plytka byla dluzsza, to bylaby to chyba ich najlepsza koncertowka, mimo materialu ograniczonego do 2 plyt. wykonawczo – mistrzostwo. wokalnie? absolutne cuda wyprawia tu labrie. nawet jesli faktycznie wiekszosc jego wokali zostala dograna w studio, to ... niewielu nawet w studio by tak zaspiewala, a mam bootlegi z tej trasy i on na niektorych koncertach spiewal az tak zajebiscie! killing hand to jedyna sluszna wersja tego kawalka. surrounded i metropolis boskie. achhhh...

4. aerosmith – get a grip – nie wiem czy nie ostatnia naprawde swietna plyta aero. owszem, mocno juz balladowa i napakowana hitami, ale jednak w ciaz w klimacie ich post reunionowych rzeczy z lat 80. pozniej juz byly tylko przeblyski...

5. hey – fire – jedna z najwiekszych plyt i jedno z najwiekszych odkryc i debiutow w historii polskiego rocka. to byla faktycznie taka polska odpowiedz na grunge. moze angielski kaski jest denny, moze produkcja jest przefatalna (dobra, nie moze... jest przefatalna), ale jednak calosc ma kurwa ogien.

6. guns n’ roses – the spaghetti incident? – interesująca mieszanka punkowych i akustycznych kawalkow doprawiona hitem z lat 50. calosci swietnie sie slucha, zwlaszcza, ze sporo spiewają tu inni wokalisci w zespole. byloby wyzej, no ale to tylko covery.

7. dżem – autsajder – nie az tak wielkie jak detox czy najemnik, ale to tez niewatpliwie bardzo dobra plyta. wlasciwie tylko jeden zgrzyt – niestrawna dla mnie i opatrzona wybitnie kiepskim i banalnym tekstem, a do tego niestety wykonywana dosc czesto przez obecny sklad na zywo, piosenke ekologiczna. zgroza... gosc, ktory na tej samej plycie popelnil teksty do calej w trawie i a jednak czegos zal, tutaj walnal nam taki chlamek. ale poza tym, plyta naprawde bardzo mocna.

8. paul rodgers – muddy water blues – plyta, na ktorej spiewa jeden z najwiekszych wokalistow wszech czasow... plyta, na ktorej pojawiają sie takie nazwiska jak slash, brian may, david gilmour, jeff beck, gary moore, jason bonham... warto posluchac Wink chocby dla odmiany Wink

9. deep purple – the battle rages on – po kilku latach i jednej plycie przerwy schodzi sie znowu (i po raz ostatni) klasyczny sklad i nagrywa plyte bardzo przyzwoitą, momentami nawet swietną i porywającą. ale tylko momentami, bo jest tu tez jednak kilka kawalkow po prostu srednich, nie wyrozniajacych sie niczym z tlumu.

10. oddział zamkniety – terapia – pierwsza studyjna plyta z wajkiem, nie az tak zajebista jak bezsennosc – ten poziom osiagnelo w polsce niewiele plyt – ale jednak bardzo przyjemnie sie slucha. nawet jesli czesc kawalkow dosc podobna do siebie, no i teksty nie zawsze na wysokim poziomie. ale ogolnie fajny rock nawiazujący stylistyką chocby do ugly kid joe. aha, wersja gdyby nie ty z tej plyty jest spoko, ale do balladowej nastepczyni nie ma startu Wink
_________________

if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS

you never had it so good, the yoghurt pushers are here
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Ziutek98



Dołączył: 15 Wrz 2007
Posty: 3947
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto Maj 07, 2013 1:48 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Generalnie rok, z małymi wyjątkami, zdecydowanie należy do cięższego grania. Aż człowiek dumny, że się w tym właśnie roku urodził Wink
1. Anathema - Serenades - genialny, klimatyczny, ciężki, ale melodyjny debiut. Niesamowite zderzenie tego brudnego brzmienia z cudnymi, nostalgicznymi melodiami to to, co mnie w starej Anathemie urzekło u zarania moje przygody z tym zespołem.
2. Phil Collins - Both Sides - najlepszy Collins ever, najbardziej osobisty, urzekający, wolniejszy i bardziej stonowany, bez większych hitów, ale z numerami z potencjałem na hitami bycie.
3. Sepultura - Chaos A.D. - klasyk wszystkiego, kto nie zna, ten wie bardzo mało o metalu. Nieamowity pomost między deathowymi początkami a groove'em, którym zasłyną na Roots i który kontynuował będzie Max w Soulfly. Refuse/Resist to jeden z najlepiej kopiących dupę numerów w historii, Territory to po prostu czołg, The Hunt - jeden z najlepszych coverów, jakie słyszałem. A reszta dużo nie odbiega Wink
4. Death - Individual Thought Patterns - kolejny wielki Death, oczywiście technicznie lata świetlne przed Seputurą, ta jednak wygrała czystą energią i ładunkiem emocjonalnym. Tu chyba Death pokazał się z najbardziej technicznej strony, bo trudniejsza to płyta niż Human czy dwie kolejne, ale i tak całość, jak to death, połamana do granic możliwości, a mimo to niezwykle przystępna i melodyjna, z moim osobistym faworytem w postaci Mentally Blind.
5. My Dying Bride - Turn Loose the Swans - to już MDB z płytą wielką, dużo większą niż debiut, mocno pokręconą i niełatwą w odbiorze, ale też dużo bardziej melodyjną i różnorodniejszą od debiutu. Oczywiście Sear Me MCMXCIII jest jedną z absolutnie najpiękniejszych rzeczy nagranych przez mistrzów domu, ale nie mogę nie wymienić tak genialnych numerów, jak Your River, The Songless Bird czy monumentalny utwór tytułowy.
6. Depeche Mode - Songs of Faith and Devotion - bardzo dobre, a przede wszystkim genialnie brzmiące depesze. No kozak, jak wyprzedzają u mnie...
7. Scorpions - Face the Heat - ...Scorpionsów Wink I to Scorpionsów z całkiem dobrą, równą płytą. Oczywiście, nie jest to poziom lat 80tych i kilka zapychaczy razi, ale zdecydowanie lepsze toto, niż przereklamowane Crazy World, a takie Alien Nation to jeden z najlepszych numerów w ich dorobku.
8. Burzum - Det som engang var - mrok, zło, skrzeki i casio. Generalnie gdy wszyscy się jarają Filosofem, dla mnie Burzum to płyta ta, a przede wszystkim kolejna. Klimat tak niesamowity, że gotów jestem wybaczyć mu te kilka kościołów Wink
9. Dire Straits - On the Night - jedna z moich ulubionych koncertówek - a przecież i tak Alchemy lepsze, co tylko znaczy, że DS na żywo było genialne Smile Wspaniałe interpretacje większości utworów, a już Romeo i Julliet ze wstępem na klawisze i saksofon (hehe, każdy by się spodziewał Your Latest Trick) to mistrzostwo świata.
10. Katatonia - Dance of December Souls - na koniec mhrhochnhy debiut Szwedów, nic wybitnego, ale słucha się dosyć przyjemnie. Inna sprawa, że mało się zapamiętuje, ale klimat dobry.

Za dyszkom:
11. Pearl Jam - Vs.
12. Dark Tranquillity - Skydancer
13. Carcass - Heartwork
14. Guns N' Roses - The Spaghetti Incident?
15. Burzum - Aske
_________________
PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Mandey



Dołączył: 24 Sie 2007
Posty: 1579
Skąd: Rawicz

PostWysłany: Wto Maj 07, 2013 3:12 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

DŻEM Autsajder
HEY Fire
KORA Ja Pana W Podróż Zabiorę
GRZEGORZ TURNAU Pod Światło
KULT Tata Kazika
WILKI Przedmieścia
MICK JAGGER Wandering Spirit
LENNY KRAVITZ Are You Gonna Go My Way
STING Ten Summoner's Tales
PAUL RODGERS Muddy Waters Blues
DEPECHE MODE Songs Of Faith And Devotion
DAVID BOWIE Black Tie White Noise
AEROSMITH Get A Grip
DIRE STRAITS On The Night
JAMIROQUAI Emergency On Planet Earth
JANET JACKSON Janet
ROD STEWART Unplugged...And Seated
MANIC STREET PREACHERS Gold Against The Soul
BILLY IDOL Cyberpunk
EAST 17 Walthamstow
U2 Zooropa
BJORK Debut
SHERYL CROW Tuesday Night Music Club
MARIAH CAREY Music Box
NIRVANA In Utero
PET SHOP BOYS Very
PEARL JAM Vs.
CRASH TEST DUMMIES God Shuffled His Feet
KATE BUSH The Red Shoes
PHIL COLLINS Both Sides
ELTON JOHN Duets
HADDAWAY Haddaway
GUNS N' ROSES The Spaghetti Incident?


+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

01 STING Ten Summoner's Tales
02 DEPECHE MODE Songs Of Faith And Devotion
03 DŻEM Autsajder
04 PAUL McCARTNEY Off The Ground
05 U2 Zooropa
06 GUNS N' ROSES The Spaghetti Incident?
07 PET SHOP BOYS Very
08 JAMIROQUAI Emergency On Planet Earth
09 PHIL COLLINS Both Sides
10 DAVID BOWIE Black Tie White Noise
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
spider89



Dołączył: 02 Lis 2008
Posty: 58
Skąd: Bytom

PostWysłany: Wto Maj 07, 2013 3:16 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Def Leppard - Retro Active
2. IRA - 1993 rok
3. Scorpions - Face the heat
4. Dżem - Autsajder
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG
Kriejtiw



Dołączył: 04 Lut 2012
Posty: 384

PostWysłany: Wto Maj 07, 2013 4:50 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. АукцЫон - Птица
2. Slowdive - Souvlaki
3. Morphine - Cure for Pain
4. John Zorn - Kristallnacht
5. Def Leppard - Retro Active
6. Kaczmarski, Gintrowski, Łapiński - Wojna Postu z Karnawałem
7. Meat Loaf - Bat Out Of Hell II: Back Into Hell
8. Brian Eno - Neroli
9. Run-D.M.C. - Down with the King
10. Wu-Tang Clan - Enter the Wu-Tang (36 Chambers)

Nie ma lidera, więc na topie ruski folkowy jazz. Atrus zdaje się lubi, więc może do piętnastki się dopcha. Rozmarzone Slowdive, może zacytuję mądrą opinię* jakiegoś ziomeczka o najlepszej piosence stąd:
ziomeczek napisał:
this song is like having sex on a cloud with the love of your life for 8 hours on heroin after you die from too many orgasms

Morphine to znów uczta dla uszu. John Zorn o Żydach i z przytupem, szkoda, że w pewnym momencie wyłączają mu prąd, ale też jest czoko spoko. Def Leppard słuchałem ostatnio sto lat temu, lecz tę płytę zawsze najbardziej ceniłem. Teraz nie słucham, ale za to należy im się szacunek i propsy. Niżej dla odmiany Kaczmary. Naprawdę bardzo ciekawi mnie, czy jakiś fan, bo podobno ich tu masę, zagłosuje. Naprawdę bardzo mnie to ciekawi. Meat Loaf aka pompa, pompa, pompa. Objects in the Rear View Mirror May Appear Closer than They Are - myślę, że nie ma więcej nic do dodania. Eno z wielkim klockiem, ale to akurat jest w porzo, a tu rzadkość w relacjach między późnym Brianem a mną. Na koniec jołowanie; DMC bardziej lubię, a klasykowi spod dziesiątki Xavi i Faraday dadzą TYLE punktów, więc ode mnie ino jeden.

*PS
To prawda.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Atrus



Dołączył: 17 Gru 2008
Posty: 1752

PostWysłany: Wto Maj 07, 2013 6:31 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Slowdive - Souvlaki
2. Depeche Mode - Songs of Faith and Devotion
3. Dead Can Dance - Into the Labyrinth
4. Neurosis - Enemy of the Sun
5. АукцЫон - Птица
6. Tindersticks - Tindersticks
7. Suede - Suede
8. Wu-Tang Clan - Enter the Wu-Tang (36 Chambers)
9. Autechre - Incunabula
10. Tom Waits - The Black Rider

Ej, nie odstawiajcie żenady, jaki Meat Loaf, jakie Def Leppard. To ja muszę odrzucać takie perły jak Mazzy Star, Morphine, Stereolab, Kaczmarskiego, Armię, Sylviana z Frippem, A Tribe Called Quest, PJ, PJ, Zorna, Fugazi, Dynie, wreszcie Егорa i Blixę, a tu takie rzeczy. W ogóle bardzo mainstreamowa lista mi wyszła, poza АукцЫон-em same znane marki: najlepsze Slowdive i najlepszy szugejz zarazem na pierwszym miejscu. Teraz już się takich szugejzów nie robi, smutek. Drugie najlepsze Depesze na, adekwatnie, drugim miejscu. Into the Labyrinth ogromnie urosło w moich oczach/uszach - kiedyś uważałem ją za jedną ze słabszych DCD, teraz wprost przeciwnie. Neurosis robią, co do nich należy, dwa pierwsze numery to chyba najlepszy moment w ich karierze. Wspomniany АукцЫон - ich najlepszy album, same hity, złote przeboje, czysta radość. Debiut Tindersticks, też chyba nie przebili już potem tej płyty. Suede przeciwnie - dopiero się rozgrzewają przed swoim opus magnum, ale to i tak jedna z najlepszych britpopowych płyt ever. Wu-Tang Clan, którzy to ain't nothing to fuck with, więc nie pozostaje mi nic innego, jak wrzucić ich na listę. A gdyby z większości utworów wyciąć intra, to byliby pewnie dużo wyżej, szkoda. Na koniec lajtowe jeszcze Autechre i Waits z Burroughsem w teatrze.
_________________


With my last breath I curse Zoidberg.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
manwerty



Dołączył: 25 Lip 2012
Posty: 975
Skąd: kuj-pom

PostWysłany: Wto Maj 07, 2013 6:40 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dobra.
1.Pearl Jam - Vs.
2.Depeche Mode - Songs of Faith and Devotion
3.Dżem - Autsajder
4.Kult - Tata Kazika
5.Bjork - Debut
6.Sting - Ten Summoner's Tale
7.Dead Can Dance - Into the Labyrinth
8.Nirvana - In Utero
9.Coverdale/Page - Coverdale/Page
10.Aerosmith - Get a Grip
_________________
"Do you really want to live forever?
Forever and ever"

http://www.lastfm.pl/user/manwerty
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Dundersztyc19



Dołączył: 25 Sie 2009
Posty: 1356
Skąd: Kuala Lumpur

PostWysłany: Sro Maj 08, 2013 10:37 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Co jak co, ale liczebnością, to ten rok przyatakował, jak żaden poprzedni. Pod tym względem będzie to najlepszy okres lat 90-tych. Rocznik rewelacyjny, jak to w tej dekadzie zwykle będzie, choć nie widzę tutaj jakiś zdecydowanych faworytów.

1.Dżem - Autsajder

Jest to pierwszy album Dżemu, z jakim się zapoznałem. Ale to nie ma znaczenia przy jego mojej ocenie, bo tak czy siak bardzo go lubię. Czuć tutaj pewien specyficzny klimat. Może słychać, że Dżem się doskonalił, jest tutaj sporo świetnych warsztatowo nośnych, fajnych rockerów, bluesów. Ale są też ballady, które mogą mi przypominać, że Rysiek jest coraz bliżej zaświatów. Zwłaszcza tytułowy "Autsajder", który brzmi jak kredo. Swoją drogą bardzo lubię wersję albumową. Kolejnym tego typu utworem jest "Cała w trawie", ekstra klimat, a także kończąca album "Obłuda". I oczywiście "A jednak czegoś żal", strasznie nostalgiczny utwór. Nawet nielubiana przez Bizona "Piosenka ekologiczna" bardzo mi podchodzi.

2.Acid Drinkers - Vile Vicious Vision

Z tych starych Acidów mój ulubiony album. Nie wiem, co w nim jest takiego. Wydaje się być bardzo zrównoważony, utwory tak proste, że aż dobitne, dla mnie same killery, po prostu słucha się świetnie jako całości, ale też i osobno. "Zero", "Pizza Driver", te sprawy, ale i wszystko inne. Fakt też, że okładka bardzo mi się podoba, również kolorystycznie. Miło posłuchać wokalu Popcorna i w ogóle wolaków całego zespołu.

3.Kult - Tata Kazika

Jeśli jest jakiś album Kultu, który najbardziej mi się przejadł, to właśnie ten. Ale to wcale nie oznacza, że już nie chciałbym do niego wracać. Choć uważam go za nieco przereklamowany, bo głupio, jeżeli za najlepsze wydawnictwo Kultu ma uchodzić album, na którym są utwory obcego autorstwa Smile . Muzyka ma pewien specyficzny klimat, a Stanisław dosyć ciekawe teksty, choć chyba szczerze wolę twórczość syna, choć może na równi. Pewnie jest część utworów, która totalnie mi się przejadła, ale są takie, do których nadal bardzo lubię wrócić. Po zrobieniu większej przerwy jednak było fajnie posłuchać znowu całości. Nadal uważam, że najfajniejsza część album jest od "Inżynierowie z Petrobudowy" do "Wróci wiosna, baranowo". I jakoś preferuję wersję kasetową bez "Dyplomaty". Fajny, skoczny utwór nie po polskiemu, ale ja to zawsze traktowałem jako bonus.

4.Sting - Ten Summoner's Tales

Jak dla mnie to jeden z największych klasyków Stinga. Można to uznać za koncept album. Album ma taką fajną otoczkę, coś jakby się czytało różne opowieści mające wspólny mianownik. Poza tym to są rewelacyjne kompozycje, które tworzą fajną całość. Już sama rozkładówka świetnie mnie wprowadza w nastrój tego dzieła. Z najbardziej znanych rzeczy są tu "Prologue: If I Ever Lose My Faith in You", "Fields of Gold" czy "Shape of My Heart". Z pozostałych utworów szczególnie mi się spodobały także "Love Is Stronger Than Justice (The Munificent Seven)", "Epilogue: Nothing 'Bout Me" i "Something The Boy Said". Reszta utworów w zasadzie trzyma podobny, bardzo wysoki poziom. "It's Probably Me" jest tu w bardzo ciekawej, tajemniczej wersji. Chyba generalnie obok "...Nothing Like the Sun" jego najlepszy album solowy.

5.Aerosmith - Get a Grip

Zdecydowanie najlepszy album z ich popularnej trójcy. Zarówno hiciory są najlepsze (zwłaszcza mniej doceniany "Eat the Rich"), "Amazing" to chyba ich moja ulubiona ballada. Ale też pozostałe utwory nie odstają zbytnio poziomem. Po prostu najlepiej się słucha tego w całości z tych albumów i czuję największą do niego sympatię i to nie przerwanie od 10 lat, gdy poznałem wtedy to wydawnictwo.

6.Kazik - Spalaj się!

Drugi solowy album Kazika, który też tak jak debiut dość słabo znosi upływ czasu, mam na myśli głównie teksty. I po raz kolejny napiszę, że można kochać taką specyfikę. Ten album z porównaniu do "Spalam się" jest o wiele bardziej urozmaicony, lepiej zaaranżowany i po prostu jest dużo dłuższy, ze dwa razy dłuższy. Choć jest mniej sampli, niż na "Spalam się", najfajniejszy jest rytm z "When the Levee Breaks" w utworze "Jeden przykład fortuny z rodzimego kraju". Akurat "100000000" to na tę chwilę jeden z najbardziej męczących utworów. Bardziej chylę się ku utworom typu "Telefon", "Radio" czy "Nie ma szans dla nas". W ogóle tutaj są zajebiste pomysły na utwory takie jak: "Kobieta wyzwolona" czy "Wampir z Bytomia". Do tego akurat albumu powstało najwięcej teledysków i dobór utworów do nich jest bardzo ciekawy. Tytułowe "Spalaj się" jest wartościową rzeczą, świetny mocny w wymowie tekst i sample z "Paranoid" się przewijają Wink
I czysto osobiście kojarzy mi się z wakacjami 2002, bo właśnie wtedy go poznałem, duży sentyment.

7.The Cranberries - Everybody Else Is Doing It, So Why Can't We?

The Cranberries fajnie zadebiutowało. Stąd są dwa przeboje "Linger" i "Dreams", ale całość fajny poziom, w tym dobrym, żurawinowym stylu. Potem będzie jeszcze lepiej.

8.Budka Suflera - Cisza

Budka Suflera wraca po pewnym czasie niebytu. I szczerze ta Budka od tego momentu do współczesności nie jest dla mnie tym fenomenem, jakim byli wcześniej. Co do albumu, to szczerze mówię, że to jest pozycja, którą z każdym przesłuchaniem coraz bardziej lubię. Na początku jakoś mnie niezbyt przekonała. Choć nadal lubię z niej najbardziej największe przeboje, takie jak "Ragtime" czy "Twoje radio", to inne utwory też coraz bardzo okazują mi swoje walory. Fajowe, nieco chłodne, mocne brzmienie, dobrze, że jest bardziej gitarowo.

9.Jean Michel Jarre - Chronologie

To już bardziej przypomina disco z lat 90., ale nadal Jarre tworzy świetną, ambitną elektronikę. Wydawnictwo przyjemne, choć chciałbym bardziej się w nie wtajemniczyć.

10.Elektryczne Gitary - A ty co

Nie ma tylu przebojów, co na debicie, ale produkcyjnie jest o wiele lepiej, a po za tym przebojów tak czy siak nie brakuje: "Dzieci", "Nie pij Piotrek", "Wyszków tonie". I myślę, że całości się po prostu lepiej słucha, ma to dużo lepsze brzmienie i klawisze tutaj są naprawdę intrygujące, mocno brzmią. W ogóle całość brzmi jakoś tak groźniej i teksty są fajniejsze. Najlepszy fragment albumu, to od "Wyszków tonie", do "Wiem" (na kasecie jest to ostatni utwór). Swoją drogą, chyba mało znana perełka, podobnie jak "Chodzę i pytam". Praktycznie jeszcze tylko raz Elektryczne Gitary wejdą u mnie do dziesiątki.

Następne pozycje:
11.Pearl Jam - Vs.
Wcześniej pisałem, "nie moje klimaty", pojebało mnie chyba, to są moje klimaty. Fajny grunge, dość udana pozycja Pearl Jam, ale jej nie czcę, jak inni.

12.Iron Maiden - A Real Live One
A po prostu fajna koncertówka, do której czuję jakiś podświadomy sentyment...

13.Budka Suflera - Underground
Zbieranina fajnych muzycznych ciekawostek jeszcze sprzed czasu wydania "Cień wielkiej góry". Momentami dziwnie, ale generalnie dominują bardzo fajne pomysły. Przede wszystkim są tu: oryginalne wersje "Sen o dolinie", "Memu miastu na do widzenia", inna, ciekawa wersja "Lubię ten stary obraz" z debiutu.

14.Nirvana - In Utero
Głównie przez sentyment. Brzmią potężnie, są fajne utwory, ale aż tak szczególnie mnie nie bierze.

15.U2 - Zooropa
Takie trochę fajne popowe klimaty U2 lat 90-tych, ale lepiej im wyszło na albumie "Pop". Tutaj najbardziej lubię single "Numb" i "Lemon", a także "The Wanderer" z Johnnym Cashem.

16.Clannad - Banba
Przyjemna, irlandzka muzyka w wykonaniu zespołu, w którym kiedyś była Enya.

17.Robert Plant - Fate of Nations
Wreszcie porzucił dziwne popowe klimaty z lat 80-tych i nagrał przyjemny rock, z jakimiś tam orientalnymi naleciałościami, zwłaszcza przyjemny jest "29 Palms".

18.Tool - Undertow
Może i album doskonały w swojej klasie, choć niestety tej klasy niezbyt lubię Wink Ale z drugiej strony pociągają mnie agresywne, mroczne, zboczone klimaty.

19.Wilki - Przedmieścia
Postanowiłem zaryzykować i przesłuchałem i nie żałuję. Do debiutu traci, ale jest to niezły album, kilka przyjemnych hiciorów tu jest.

20.Guns 'N' Roses - The Spaghetti Incident?
Nie potrafię tego powiedzieć, czy najgorszy w ich dyskografii, ale uwielbiam tego klimat, fajnie mnie nastraja, rewelacyjny cover "Since I Don't Have You" doskonale wprowadza, a sam kawałek ma wakacyjny klimat. Ogólnie album jest pięknym wyprowadzeniem i pozwala w dobrym nastojów odebrać praktycznie fakt końca istnienia zespołu (jego zadniczego składu). Z coverów na pewno podobały mi się bardzo jeszcze "Ain't It Fun" i parę innych oraz "I Don't Care About You" i ukryta piosenka "Look At Your Game Girl". Żeby nie było za słodko, to są momenty i to sporo, które mnie nudziły.


Tuż za 20:
- Crash Test Dummies - God Shuffled His Feet
- Paul McCartney - Off the Ground
- Paul McCartney - Paul is Live
- Neil Young - Unplugged
- Deep Purple - The Battle Rages On...
- Sławomir Wierzcholski + Dżem - Ciśnienie
- Iron Maiden - A Real Dead One
- Bob Dylan - World Gone Wrong
- Daab - To co najlepsze z dziesięciu lat (1983-93)
- Republika - Siódma pieczęć
- Przemysław Gintrowski, Jacek Kaczmarski, Zbigniew Łapiński - Wojna postu z karnawałem
- Gary Moore - Blues Alive
- Radiohead - Pablo Honey
- Coverdale/Page - Coverdale/Page
- Various Artists - The Beavis and Butt-head Expierience

Notka:
Przyjemna muzyka Crash Test Dummies, zwłaszcza z najbardziej znanym "MMM MMM MMM MMM", album na nie gorszym poziomie, chyba pokrzywdziłem go. Paul McCartney mocno przyatakował, niezłym albumem studyjnym i koncertówką, kolejna przyjemna koncertówka z serii "Unplugged", z które pochwalę wykonanie "Like a Hurricane". Większość z tych pozycji, to rzeczy, które słabo pamiętam, więc pewnie to kwestia odświeżenia albo bliższego poznania. Deep Purple to dziwo porwało mnie dużo bardziej, niż ostatnim razem. W sumie może warto go ulokować w dwudziestce Razz Sławomir Wierzcholski z Dżemu jakoś coraz bardziej mnie nudzą, a ten album Radiohead jest dla mnie średni. Nie słaby, ale średni. Słuchałem też Grzegorza Turnaua "Pod światło", ale poza paroma utworami nie za bardzo mi podeszło.
_________________
- Odnoszę wrażenie, że niektórzy powinni dostać dożywotni zakaz słuchania Kazika Staszewskiego.


Ostatnio zmieniony przez Dundersztyc19 dnia Czw Maj 16, 2013 7:42 am, w całości zmieniany 8 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen
How_Can_I_Go_On



Dołączył: 07 Gru 2010
Posty: 143

PostWysłany: Czw Maj 09, 2013 12:27 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1.Depeche Mode - Songs of Faith and Devotion
2.Pearl Jam - Vs.
3.Aerosmith - Get a Grip
4.Sting - Ten Summoner's Tales
5.Metallica - Live Shit: Binge & Purge
6.Radiohead - Pablo Honey
7.Bruce Springsteen - In Concert/MTV Plugged
8.Guns N' Roses - The Spaghetti Incident?
9.Nirvana - In Utero
10.The Cranberries - Everybody Else Is Doing It, So Why Can't We?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Gnietek



Dołączył: 04 Sie 2006
Posty: 936
Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)

PostWysłany: Sob Maj 11, 2013 7:14 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

20 lat temu. Wówczas to rozpocząłem oficjalną edukację, która do dzisiaj się nie zakończyła. Początki były niefajne. W zerówce okazało się, że trzeba nie lubić dziewczyn, walczyć o bawienie się drewnianym ciągnikiem
i oglądać te same seriale co inni, żeby ktoś cię chciał w swojej bandzie. Przejdźmy już lepiej do tego, co działo się w wielkim świecie.
W Białym Domu zmieniono starszego George'a Busha na Billa Clintona, a na Kremlu siedział Borys Jelcyn, który chciał wzmocnić swoją władzę, ale został odwołany przez Radę Najwyższą. Skończyło się zamieszkami, stanem wyjątkowym i pozostawieniem status quo. Po raz pierwszy terroryści zaatakowali World Trade Center, ale wtedy zginęło tylko kilka osób. W wyniku wojny domowej Jugosławia rozpadała się.
Z Polsce zaczęliśmy płacić VAT i dawać datki na WOŚP, choć bezrobocie wynosiło już 15%. Rosyjski prezydent przyjechał z wizytą do nas, za to w drugą stronę wymaszerowały ostatnie oddziały radzieckie. W związku z tym na mapie pojawił się dotychczas określany jako tereny leśne Borny Sulinów, służący przez lata jako baza Armii Czerwonej. Lechu Elektryk nie bardzo sprawdził się jako prezydent. Pokłócił się z kolegami z Solidarności i rozwiązał sejm. W wyborach wygrali byli komuchowie.
W muzyce rozrywkowej królował grunge,choć w pewnych kręgach popularniejszy był równie młody hip hop. Już rozwijały się nowe gatunki - trip hop.
Udało mi się w końcu zebrać dychę! Very Happy W tym roku na mojej liście rządzi Polska.

1. Aerosmith - Get a Grip
Czyli zbiór wielkich hitów, które naprawdę są bardzo dobrymi kawałkami. Prawie wszystkie kojarzą mi się z latami dzieciństwa. Razz Rock pełen powera, o tak! I w dodatku Alicia Silverstone w teledyskach. Wink

2. Oddział Zamknięty - Terapia
To już zupełnie inny Oddział Zamknięty niż ten znany z debiutu. Pozostał tylko gitarzysta, ale i on gra inaczej, dużo bardziej nerwowo i agresywnie. Metalowy głos Jarka Wajka nie bardzo mi odpowiada, ale trzeba przyznać, że jest moc. W przeciwieństwie do Bizona wolę zawartą tutaj wersję "Gdyby nie ty" od akustycznej.

3. Wilki - Przedmieścia
To jest niby takie polskie grunge. Jeśli tak, to jest jedyne grunge, jakie toleruję. Wink Nie jest już tak fajnie jak na debiucie, bo nie ma już ani tak bardzo chwytliwych melodii, ani tak wiele życia, ale był to nadal dobry zespół, tworzący niezwykły, szamański klimat.

4. George Michael & Queen - Five Live
Moim zdaniem tu znajduje się najlepsza wersja "Somebody to Love" (bo wykonania z Freddiem, np. to słynne z Milton Keynes, są dla mnie jednak głównie popisem, czystą techniką), najwyraźniej ten utwór został stworzony do wykonania z chórkiem gospel, tylko jesgo autor o tym nie wiedział. Wink Kawałki George'a to już zupełnie inna bajka, ale klimat to one mają. Tylko mi do tego wszystkiego nie pasuje Lisa Stansfield.

5. Oddział Zamknięty - Z miłości do rock and rolla
Jarek Wajk śpiewający utwory napisane dla Jarego już w ogóle dziwnie brzmi (wystarczy posłuchać choćby "Horror"), ale technicznie nie ma do czego się przyczepić. Oddział zdecydowanie był (i jest) zwierzęciem koncertowym. No i powtórzę znów: jest moc!

6. Budka Suflera - Cisza
Stary Cugowski może najbardziej właśnie na tym albumie pokazał, jaki ma mocny wokal. Jest na tej płycie i rockowo, i przystępnie, na pop i "Takie tango" dopiero przyjdzie czas.

7. Zbigniew Preisner - Trois couleurs: Bleu
Nie ma co kryć, że gdybym nie obejrzał "Trzech kolorów", to bym nigdy nie zwrócił uwagi na tę muzykę. "Niebieski" najmniej mi się z tryptyku Kieślowskiego, ale z całą pewnością połączenie filmu z patetyczną, potężną muzyką symfoniczną wyszło świetnie. Dałbym wyżej, ale słuchanie muzyki bez filmu już tak bardzo mnie nie kręci...

8. Kult - Tata Kazika
Zgodzę się z Dundersztycem, że zdecydowanie przereklamowana płyta Kultu. Trochę monotonna, niezbyt żywa, kojarząca się raczej z kacem po zabawie niż z samą zabawą (a podobno to jest muzyka rozrywkowa). W dodatku ona wcale nie brzmi jak płyta Kultu, tylko najwyżej jakiś poboczny projekt Kazika w stylu "Piosenek Toma Waitsa". Teksty podobno są świetne, ale jakoś nie bardzo lubię wsłuchiwać się w teksty podczas słuchania muzyki. Daję więc nisko, nawet mimo tego, że wczoraj byłem na udanym koncercie Kultu i moje uwielbienie dla zespołu na nowo zwiększyło się (swoją drogą, z tej płyty panowie w średnim wieku zagrali tylko "Baranka").

9. Dead Can Dance - Into the Labyrinth
Album momentami udziwniony i ciężkostrawny, oczywiście atmosferyczny, robiący wrażenie i w ogóle, ale jakoś nigdy Dead Can Dance nie trafiało do mnie na tyle, żebym mógł pisać o nich peany jak Fenderek.

10. Elektryczne Gitary - A ty co?
Elektryczni nigdy nie stosowali szczególnie bogatych aranżacji, ale tu już pojechali na maksa. Piosenki z tej płyty są w większości uproszczone na maksa, ciche i smętne. Klawisze w "Wyszków tonie" drażnią mnie. No ale najbardziej znane "Dzieci wybiegły", których przez lata w ogóle nie kojarzyłem z Elektrycznymi, bardzo lubię, a i interpretacja Wojaczkowego "Chodzę i pytam" jest niezła. Parę innych hajlajtów też się znajdzie.
_________________
Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy. Sad
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
whoatemydinner



Dołączył: 02 Lip 2011
Posty: 1771
Skąd: Z Mornington Crescent.

PostWysłany: Sob Maj 11, 2013 7:35 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Depeszów już nie chce mi się poznawać dziś ani jutro, ale na szczęście w ciągu tygodnia ogarnąłem całkiem sensowną ilość płyt z tego rocznika, więc top można robić. Wink

01 Slowdive - Souvlaki
02 Autechre - Incunabula
03 Suede - Suede
04 Blur - Modern Life is Rubbish
05 The Auteurs - New Wave
06 Manic Street Preachers - Gold Against the Soul
07 Radiohead - Pablo Honey

Krótko: klimatyczny shoegaze, piękny album, łatwo się zagubić i nie odnaleźć, ale po co, się odnajdywać w brzydkim szarym świecie jak możemy w takim pięknie się zanurzyć. Intelidżent Dens Mjuzik, które robi zajebiste tło, ale pomysły na aranżacje i ogółem wszystko sprawia, że człowiek co chwilę musi się skupiać na muzyce, bo jest za fajna żeby tylko w tle lecieć. Ale za długo się ciągnie jednak. Potem 3 britpopy, każdy o poziom wyższy od poprzedniego. To znaczy od następnego. Tego pod nim no. Druga płyta MSP, naprawiają błędy debiutu, ale to wciąż mało fajny cock rock. Ale hajlajty się zdarzają. Na koniec debiut Radiohead na którym starają się jak mogą nie być Radioheadami. Nie zbyt lubię.

No.
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Michalzbiku95



Dołączył: 26 Lut 2010
Posty: 995
Skąd: Warszawa - Bielany

PostWysłany: Nie Maj 12, 2013 12:51 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1.Kult - Tata Kazika
2.Aerosmith - Get a Grip
3.Fatum - Demon
4.Scorpions - Face the heat
5.Paul Rodgers – Muddy Water Blues
6.Guns N' Roses - The Spaghetti Incident?

_________________
Nagroda "Tomisiępodobatomniejoznowucośfajnego 2010"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Anunaki



Dołączył: 06 Mar 2009
Posty: 1794
Skąd: Wrocław/Warszawa

PostWysłany: Nie Maj 12, 2013 1:22 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1.Paul Rodgers-Muddy Water Blues: A Tribute to Muddy Waters
2.Porcupine Tree-Up the Downstair
3.Tool-Undertow
4.Robert Plant-Fate of Nations
5.Type O Negative-Bloody Kisses
6.Pearl Jam-Vs.
7.Dead Can Dance-Into the Labyrinth
8.Warren Haynes-Tales of Ordinary Madness
9.The Afghan Whigs-Gentlemen
10.Coverdale/Page-Coverdale Page


Tindersticks-Tindersticks
The Verve-A Storm in Heaven
Steve Hackett-Guitar Noir
_________________
The World Is Full Of Kings And Queens.Who Blind Your Eyes,Then Steal Your Dreams
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Faraday



Dołączył: 30 Gru 2010
Posty: 476
Skąd: 25 dsf

PostWysłany: Nie Maj 12, 2013 2:04 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Slowdive - Souvlaki
2. Wu-Tang Clan - Enter the Wu-Tang (36 Chambers)
3. The Smashing Pumpkins - Siamese Dream
4. Depeche Mode - Songs of Faith and Devotion
5. Tindersticks - Tindersticks
6. Red House Painters - Red House Painters
7. Björk - Debut
8. Pearl Jam - Vs.
9. Nirvana - In Utero
10. Radiohead - Pablo Honey
_________________

last.fm
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Xavi



Dołączył: 06 Wrz 2010
Posty: 2519

PostWysłany: Nie Maj 12, 2013 5:46 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Wu-Tang Clan - Enter the Wu-Tang (36 Chambers)
2. Depeche Mode - Songs of Faith and Devotion
3. Slowdive - Souvlaki
4. The Smashing Pumpkins - Siamese Dream
5. Nirvana - In Utero
6. Pearl Jam - Vs.
7. Red House Painters - Red House Painters
8. Björk - Debut
9. Tindersticks - Tindersticks
10. Blur - Modern Life is Rubbish

Na pierwszym nie tylko najlepsza płyta hip-hopowa ever, ale jedna z najlepszych płyt w ogóle. A wstawki są tak wspaniałe i epickie, że nie wiem jak można nie lubić. Drugie najlepsze Depesze z najlepszym ich numerem, czyli 'In Your Room', ale ogólnie wyrównane strasznie. Nie łapię aż takiego hajpu Slowdive, ale to bardzo klimatyczna i ładna rzecz. Najlepsze Dynie bo bardziej wyrównane niż Mellon. Moja ulubiona Nirvana. Pearl Jam jednak gorzej od dziesiątki, ale tylko niewiele. Strasznie smęcące RHP, coś czuję najgorsza płyta wszech czasów Bizonów i muminów jakby słyszeli. Bjork dopiero się rozgrzewa przed najlepszymi rzeczami, ale choćby w zamykaczu czuć moc choćby Homogenic. Tindersticks jako całość trochę mi się dłużyło, ale kilka piosenek klasa. Blur już z przebłyskami.
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
mumin_king



Dołączył: 14 Cze 2006
Posty: 6343
Skąd: Rzekuń

PostWysłany: Pon Maj 13, 2013 7:16 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Kult - Tata Kazika
2. Hey - Fire
3. Dżem - Austajder
4. Pearl Jam - VS
5. Republika - Siódma Pieczęć
6. Deep Purple - The Battle Rages On...
7. Coverdale/Page - Coverdale/Page
8. Aerosmith - Get a Grip
9. Van Halen - Live: Right Here, Right Now
10. Acid Drinkers - Vile Vicious Vision

blisko:

Guns’N’Roses – The Spaghetti Incident?
Iron Maiden - A Real Dead One
Elektryczne Gitary - A ty co?
Piersi - My już są Amerykany
Big Cyc - Wojna Plemników
Brian May - Live at Brixton Academy
Dire Straits - On The Night

daleko:

Mark Knopfler - Screenplaying
Dżem i Sławek Wierzcholski - Ciśnienie
Mick Jagger - Wandering Spirit
T.Love - I Love You
_________________


GGP - na spotkanie ze świeżoscią

Bój się bloga NOWOŚĆ Exclamation BLOG MUMINA Exclamation

wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen WP Kontakt
MCwalter01



Dołączył: 30 Maj 2010
Posty: 507
Skąd: spod Wrocławia

PostWysłany: Pon Maj 13, 2013 5:30 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Depeche Mode - Songs Of Faith And Devotion
2. Pearl Jam - Vs.
3. Dead Can Dance - Into The Labyrinth
4. Tom Waits - The Black Rider
5. Aerosmith - Get A Grip
6. Björk - Debut
7. Kult - Tata Kazika
8. Deep Purple - The Battle Rages On...
9. Nirvana - In Utero
10. Guns N' Roses - The Spaghetti Incident?
_________________
"In fact the whole of Japan is a pure invention. There is no such country, there are no such people." (Oscar Wilde)
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
mumin_king



Dołączył: 14 Cze 2006
Posty: 6343
Skąd: Rzekuń

PostWysłany: Pon Maj 13, 2013 7:34 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

NAJLEPSZE PŁYTY 1993

1. Depeche Mode - Songs of Faith and Devotion - 87
2. Pearl Jam - Vs. - 67
3. Kult - Tata Kazika - 64


4. Slowdive - Souvlaki - 60
5. Aerosmith - Get a Grip - 58
6. Dżem - Autsajder - 40
7. Dead Can Dance - Into The Labyrinth - 34
- Sting - Ten Summoner's Tales - 34
9. Bjork - Debut - 28
10. Nirvana - In Utero - 26


11. The Smashing Pumpkins - Siamese Dream - 23
- Wu-Tang Clan - Enter the Wu-Tang (36 Chambers) - 23
13. Def Leppard – Retro Active - 20
- Hey - Fire - 20
15. Guns n Roses - The Spaghetti Incident? - 19
16. АукцЫон - Птица - 16
17. Paul Rodgers – Muddy Water Blues - 15
18. Elektryczne Gitary - A Ty Co? - 14
- Tool - Undertow - 14
20. Tindersticks - Tindersticks - 13
21. Morphine - Cure for Pain - 12
- Neurosis - Enemy of the Sun - 12
- Oddział Zamknięty - Terapia - 12
- Pet Shop Boys - Very - 12
25. Acid Drinkers - Vile Vicious Vision - 11
- Phil Collins - Both Sides - 11
27. Anathema - Serenades - 10
- Deep Purple – The Battle Rages on... - 10
- Grzegorz Turnau - Pod Światło - 10
- Porcupine Tree - Up The Downstair - 10
31. Armia - Czas i Byt - 9
- OT.TO - Koncert Kabaretu OT.TO z orkiestrą Zbigniewa Górnego - 9
- Red House Painters - Red House Painters - 9
- Scorpions - Face the Heat - 9
- The Cranberries - Everybody Else Is Doing It, So Why Can't We - 9
36. Autechre - Incunabula - 8
- Budka Suflera - Cisza - 8
- Dream Theater – Live at the Marquee - 8
- Sepultura - Chaos A.D. - 8
- Tom Waits - The Black Rider - 8
- Wilki - Przedmieścia - 8
42. Coverdale/Page - Coverdale/Page - 7
- Death - Individual Thought Patterns - 7
- George Michael & Queen - Five Live - 7
- John Zorn - Kristallnacht - 7
- Paul McCartney - Off The Ground - 7
- Proletaryat - Czarne Szeregi - 7
- Radiohead - Pablo Honey - 7
- Robert Plant - Fate of Nations - 7
- Suede - Suede - 7
51. Jamiroquai - Emergency On Planet Earth - 6
- Metallica - Live Shit: Binge & Purge - 6
- My Dying Bride - Turn Loose the Swans - 6
- Oddział Zamknięty - Z miłości do rock and rolla - 6
- Republika - Siódma Pieczęć - 6
- Type O Negative - Bloody Kisses - 6
- U2 - Zooropa - 6
58. Blur - Modern Life is Rubbish - 5
- Kaczmarski, Gintrowski, Łapiński - Wojna Postu z Karnawałem - 5
- Kazik - Spalaj się! - 5
61. Bruce Springsteen - In Concert/MTV Plugged - 4
- Fatum - Demon - 4
- Meat Loaf - Bat Out Of Hell II: Back Into Hell - 4
- Zbigniew Preisner - Trois couleurs: Bleu - 4
65. Brian Eno - Neroli - 3
- Burzum - Det som engang var - 3
- Closterkeller - Violet - 3
- Helloween - Chameleon - 3
- IRA - 1993 rok - 3
- The Auteurs - New Wave - 3
- Warren Haynes - Tales of Ordinary Madness - 3
72. Dire Straits - On the Night - 2
- Jean Michel Jarre - Chronologie - 2
- Manic Street Preachers - Gold Against the Soul - 2
- Run-D.M.C. - Down with the King - 2
- The Afghan Whigs - Gentlemen - 2
- Van Halen - Live: Right Here, Right Now - 2
78. David Bowie - Black Tie White Noise - 1
- Katatonia - Dance of December Souls - 1
_________________


GGP - na spotkanie ze świeżoscią

Bój się bloga NOWOŚĆ Exclamation BLOG MUMINA Exclamation

wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen WP Kontakt
mumin_king



Dołączył: 14 Cze 2006
Posty: 6343
Skąd: Rzekuń

PostWysłany: Pon Maj 13, 2013 7:34 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

NAJLEPSZE PŁYTY 1994
_________________


GGP - na spotkanie ze świeżoscią

Bój się bloga NOWOŚĆ Exclamation BLOG MUMINA Exclamation

wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen WP Kontakt
Kriejtiw



Dołączył: 04 Lut 2012
Posty: 384

PostWysłany: Pon Maj 13, 2013 8:02 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Сергей Калугин - Nigredo
2. Lech Janerka - Bruhaha
3. Disco Inferno - D. I. Go Pop
4. Mike Oldfield - The Songs of Distant Earth
5. Beastie Boys - III Communication
6. Bryan Ferry - Mamouna
7. Nick Cave and the Bad Seeds - Let Love In
8. Masada - Alef
9. Bark Psychosis - Hex
10. Nirvana - Unplugged in New York


Pierwyj rosyjski folk, ale nie taki zwykły folk. To jest genialna, nastrojowa muzyka, bez smęcenia i z przytupem kiedy trza. Do tego to moje pierwsze próby tłumaczenia tekstów z ruskiego na polski - sentysmęt mam olbrzymi. Калугин był pierwszym artystą z Rosji, jakiego zacząłem słuchać.
Janerka to 10/10 bez słuchania. Disco Inferno z dziwną mieszanką; piszą, że to jakiś post-rock. Oj, gdyby cały ten gatunek tak brzmiał, ach. Ale nie brzmi, c'est la vie. Footprints in Snow na zawsze w sercu. Najlepsze Beastie, co porażają dynamiką i mocą + diss na Laimbeera - siła! Jak zawsze stylowy Ferry śpiewający po arabsku o mamonie (hehe). Nick Cave w dobrej formie. Nie muszę mówić, że zjada Metę na śniadanie, co? Masada Zorna czaruje, ale cudów jeszcze nie ma, choć te już niedługo. Bark Psychosis dość spoko, ale to nie jest "moja" muzyka. Nirvana, na którą możecie sobie pluć do woli, ale nie wiem, jak można cenić szczerość w muzyce i nie lubić tego krążka. Na koniec polskie progi, o dziwo całkiem przyzwoite.

Nie ma na liście kilku klasyków - samo życie.

EDIT: Ale przypał, zapomniałem o Oldfieldzie.


Ostatnio zmieniony przez Kriejtiw dnia Wto Maj 14, 2013 9:41 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Bizon



Dołączył: 24 Sty 2004
Posty: 13394
Skąd: Radomsko/Łódź

PostWysłany: Pon Maj 13, 2013 8:51 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

odpadly (od miejsca 11.):
page/plant – no quarter (CD) – pare naprawde znakomitych wersji zeppelinowych klasyków. wlasciwie to pewnie powinno znalezc sie na liscie kosztem nirvany czy variusów, ale tamte pewnie bedą jednak mniej popularne, a ta i tak do czolowki trafi.
marillion – brave (CD) – mhm tak właśnie... nic nie napisze Razz
hey – live! (CD, MC) – wielka szkoda, ze nie wydano oficjalnie calego koncertu. on byl dostepny tylko dla obecnych na miejscu, a są na tej specjalnej wersji naprawde swietne kawalki w znakomitych wersjach. no ale oceniac mozna tylko to oficjalnie dostepne wydawnictwo. a to tez ma swoje swietne momenty, jak chocby najlepszą wersje zazdrosci, jaką zespol zagral (a co trase gra ten kawalek zupelnie inaczej). jak juz pisalem przy okazji ‘ho’, ten zespol mial szanse na zaistnienie na zachodzie. ten koncert byl przeciez nagrywany dla mtv w czasach, kiedy mtv bylo jedno i puszczalo swietną muzyke. nawet z raz chyba polecial wtedy u nich w stacji ale z duzej chmury... szkoda. ale zostala pamiatka po tym wydarzeniu w postaci wyprzedanego koncertu w spodku i tej naprawde bardzo dobrej koncertowki. szkoda, ze nie wyszla na dvd teraz po latach. no ale na to chyba nie ma juz szans, bo zespol raczej stara sie odejsc od okresu banachowego. aha, kaśka musiala byc bardzo zestresowana chyba, bo pierdoli tak bez sensu miedzy kawalkami, ze sie zalamac mozna hehe bardziej niz zwykle XD
soundgarden – superunknown (CD) – ten zespol z tych trzech najwiekszych kapel z nurtu seattle (alice, pj, sg) zawsze najmniej mi wchodzil, bo jakos rzadko potrafili mnie porwac swoją muzyką, nawet jesli teoretycznie nic jej nie brakowalo. ale ta plyta mnie porywa, jako chyba ich jedyna zresztą, mimo ze moglaby byc nieco krotsza. chyba najbardziej przystepny ich album i moze dlatego. swietne kawalki, genialny wokal cornella. dobrze, ze sie zeszli Wink
megadeth – youthanasia (CD) – solidna plyta, ale brakuje mi na niej kawalkow, ktore by od razu zostawaly w glowie i robily w niej sieczke, jak na rust in peace. ta plyta jest po prostu solidną porcją dobrego grania, wlasciwie hard rockowego moznaby uznac. ale niewiele wiecej.
deep purple – come hell or high water (CD) – slash kiedys powiedzial, ze jesli ktos chce posluchac jak brzmi rozpadajacy sie zespol, to musi uslyszec ich wersje sympathy for the devil. z tą plytą jest podobnie. tydzien po zagraniu jednego z dwoch koncertow zarejestrowanych na tej plycie, odszedl blackmore. i o ile w zasadzie samym wykonaniom nie mozna wiele zarzucic, to kurde no jakos brakuje mi duszy w tym wszystkim. poza tym, dobor repertuaru taki se. kilka hitow slyszanych na kazdej koncertowce + dosc takie sobie a twist in the tail i dosc nijakie anyone’s daughter. jedyny repertuarowy duzy plus to anya. no i chyba ostatni raz na koncertowce child in time... chociaz moze sie jeszcze pojawilo na ktorejs z morsem, nie pamietam. generalnie niezla koncertowka, ale sam ten zespol nagral przynajmniej kilka lepszych.
dżem – akustycznie
dżem – akustycznie suplement - obie płyty dżemu to raczej ciekawostki bardziej, bo dość mocno pozapychane roznymi instrumentalnymi fragmentami utworow. a i niestety mocno slychac chwilami, ze rysiek byl juz w fatalnym stanie. dobrze sie slucha, ale rocznik jednak dosc mocny Wink
pink floyd – the division bell (CD) – wlasciwie milo sie slucha, ale poza take it back i high hopes, to niewiele tam dobrej muzyki Wink
collage - moonshine - dobry polski art/prog nie jest zly, zwlaszcza jak zawiera living in the moonlight Razz
roger taylor – happiness? (CD) – no, miła płyta, ale jakiegos tam wielkiego szału nima, nawet jesli lepsza od dwoch poprzednich o lata swietlne.
the prodigy – music for the jilted generation – zdrowo porabane dzwieki, ale o dziwo sie to sprawdza. dla odmiany lubie sobie czasem paru kawalkow tego projektu posluchac. sporo z nich jest wlasnie na tej plycie.


1. dream theater – awake (CD) – znakomita plyta! moze nie tak znana jak I&W czy SFAM, ale dla mnie wcale nie slabsza, albo przynajmniej bardzo niewiele. to byla pierwsza plyta DT, jaką uslyszalem i zmiotla mnie juz samym wejsciem do 6:00. porywające granie, nigdy przed poznaniem tej plyty nie sluchalem podobnej muzyki, jest wiec ona w duzej mierze odpowiedzialna za to, ze jednak moj umysl sie troche na takie pojebane granie w kolejnych latach otworzyl Wink

2. various artists – the crow soundtrack (CD) – razem z ‘singles’ z poprzedniego roku, to chyba moje ulubione ‘piosenkowe’ soundtracki. nie slucham raczej na codzien takiej muzyki, ale te kawalki, zupelnie przeciez nie powiazane ze sobą, zrobily tu niesamowity klimat. zresztą, oba soundtracki do kruka są swietne, czego dowod kilka pozycji nizej Wink aha – zdecydowana wiekszosc kawalkow to rzeczy napisane specjalnie do tego filmu lub tez nie publikowane nigdzie indziej (w 2 zdaje sie przypadkach dostepne jako bisajdy ale w zupelnie innych wersjach). wiec jak najbardziej spelnia ta plyta wymogi zabawy Wink

3. alice in chains – jar of flies (CD) – tylko 7 kawalkow, tylko okolo 30 minut, ale ta epka w zasadzie nie ma slabych momentow. uwielbiam to mroczne depresyjne i przytlaczajace oblicze AIC, ale nie mniej uwielbiam to czesto spokojniejsze, bardziej refleksyjne i akustyczne, takie jak na sap i wlasnie jar of flies. cudowne harmonie wokalne i wszystko tak jakos lekko plynie, az dziw, ze to ten sam zespol ktory nagral them bones, sickmana czy would.

4. hey – ho! (CD, MC) – od samego poczatku sluchania tego zespolu (czyli gdzies wlasnie od lat 93/94, fire bylo moją ulubioną plytą, ale ostatnio chyba sklaniam sie ku wydawnictwom z kolejnych 2 lat, bo muzyka chocby na ho od fire nie gorsza, a produkcja o niebo lepsza i calosci po prostu dzieki temu lepiej sie slucha. angielski kaśki w dalszym ciagu tak samo kulawy jak zwykle heh ale to da sie przebolec, a muzyka naprawde momentami na swiatowym poziomie. szkoda, ze nie udalo im sie zrobic kariery zagranicą, a mieli wtedy szanse...

5. graeme revell – the crow original score (CD) – drugi raz kruk w tym zestawieniu. tym razem drugi wydany soundtrack z tego filmu, z muzyką hmm ilustracyjną. swietnie oddaje klimat tego filmu, no a przy solowkach ‘dachowych’ mam zawsze ciary Wink

6. bruce dickinson – balls to picasso (CD) – najlepsza z plyt solowych dickinsona wydanych do 1994 roku. bardziej hard rockowa niz heavy metalowa, ale tez takie byly te jego wczesniejsze solowe krazki. trzeba przyznac, ze jest to hard rock na bardzo dobrym poziomie. duza w tym zasluga roya Z, ktory wycina tu czesto bardzo soczyste riffy, wpadajace latwo w ucho, a jednoczesnie mające swoj ciezar. tak, to duzo lepszy album niz wczesniejszy wytatuowany milioner i niz pozniejsze skunkworks. dopiero na accident of birth i the chemical wedding, dickinsonowi udalo sie przebic te plyte, ale tez tamte wydawnictwa są zdecydowanie mocniejsze i bardziej heavy metalowe.

7. pearl jam – vitalogy (CD) – na pewno nagroda dla najciekawiej wydanej plyty PJ Wink muzycznie juz nie jest najlepiej u nich. tzn są tu swietne kawalki, nie da sie zaprzeczyc, ale tez pierwszy raz pojawiają sie eksperymenty roznego rodzaju, ktore jednak hmm no powiem tak, nie za te eksperymenty lubie ten zespol Wink jest mocno oszczednie jesli chodzi o aranzacje, co czasem robi dobry klimat, ale nie zawsze sie sprawdza. ogolnie jest to dobra plyta, ale jednak przy dwoch poprzednich wypada dosc blado.

8. acid drinkers – fishdick (CD) – jak dlugo nie lubilem acidów (dopiero ostatnio do niektorych ich plyt sie przekonuje), tak te plyte uwielbiam od pierwszego odsluchu. covery to oni potrafią zagrac z polotem, nawet jesli czasem efekt jest niekoniecznie dla mnie akurat sluchalny (smoke on the water, ktorego tu akurat nie ma). absolutnie fantastyczna wersja cegły PF, gdyby jeszcze nie ten „angolski” titusa (bo angielskim tego nie nazwe...).

9. varius manx – emu (MC) – bardzo dobra plyta. o ile w pozniejszych latach ten zespol kojarzony byl glownie z radiowym popem, niezbyt wymagajacym, tak tu i na nastepnej plycie to zdecydowanie jest pop wciaz, ale ten nieco ambitniejszy, subtelnejszy, bez oczywistosci. jeden z nieco zapomnianych klasykow polskiej muzyki lat 90. nieslusznie.

10. nirvana – mtv unplugged in new york – o ile przez niektore kawalki nirvany nie moge sie przebic ze wzgledu na to smędzenie i chaos, o tyle na tej plycie zostalo to zredukowane to minimim i jest duzo bardziej przystepne. no oczywiscie, smedzenie jest, zwlaszcza pod koniec, ale to inny rodzaj smędzenia. taki jak w where did you sleep last night łykam bez popity. w tym jest kurwa taka autentycznosc. jak nie jestem zadnym wyznawcą kultu słitaśnego kurciqa i generalnie nastoletnie mroczne fanki nirvany wzbudzają co najwyzej lekkie politowanie u mnie, bo ten zespol stoi przynajmniej lige nizej niz PJ,AIC czy SG, tak trzeba przyznac, ze na tej plycie osiagneli szczyt ekspresji. a przy okazji poszli odwaznie, bo wielkich hitow niemal tu nie ma, za to duzo malo znanych coverow. jedno z najlepszych mtv unplugged, bez dyskusji.
_________________

if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS

you never had it so good, the yoghurt pushers are here
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Anunaki



Dołączył: 06 Mar 2009
Posty: 1794
Skąd: Wrocław/Warszawa

PostWysłany: Pon Maj 13, 2013 9:32 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1.Pink Floyd-The Division Bell
2.Global Communication-76:14
3.Kyuss-Welcome to Sky Valley
4.Portishead-Dummy
5.Jeff Buckley-Grace
6.Nick Cave and The Bad Seeds-Let Love In
7.Nine Inch Nails-The Downward Spiral
8.Alice In Chains-Jar Of Files
9.Soundgarden-Superunknown
10.Collage-Moonshine


Marillion-Brave
BBM-Around the Next Dream
Bryan Ferry-Mamouna
Loreena McKennitt-The Mask and Mirror
Massive Attack-Protection
_________________
The World Is Full Of Kings And Queens.Who Blind Your Eyes,Then Steal Your Dreams
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Mandey



Dołączył: 24 Sie 2007
Posty: 1579
Skąd: Rawicz

PostWysłany: Pon Maj 13, 2013 10:11 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

EDYTA BARTOSIEWICZ Sen
DŻEM Akustycznie
DŻEM Akustycznie - Suplement
HEY Ho!
KULT Muj Wydafca
COLLAGE Moonshine
LADY PANK Nana
PERFECT Jestem
MAANAM Róża
ZZ TOP Antenna
ALICE IN CHAINS Jar Of Files
MARILLION Brave
SOUNDGARDEN Superunknown
PINK FLOYD The Division Bell
ROXETTE Crash! Boom! Bang!
BLUR Parklife
ERASURE I Say I Say I Say
THE PRODIGY Music For The Jilted Generation
THE ROLLING STONES Voodoo Lounge
JEFF BUCKLEY Grace
MANIC STREET PREACHERS The Holy Bible
OASIS Definitely Maybe
REM Monster
PAGE / PLANT No Quarter: Jimmy Page And Robert Plant Unledded
JAMIROQUAI The Return Of The Space Cowboy
MADONNA Bedtime Stories
NIRVANA MTV Unplugged In New York
TOM PETTY Wildflowers
EAGLES Hell Freezes Over
PEARL JAM Vitalogy
ROGER TAYLOR Happiness?


+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++


EDIT: Łooo kurwa! Zapomniałem o Lady Pank!

01 LADY PANK Nana
02 PERFECT Jestem
03 ZZ TOP Antenna
04 EAGLES Hell Freezes Over
05 PINK FLOYD The Division Bell
06 THE ROLLING STONES Voodoo Lounge
07 TOM PETTY Wildflowers
08 REM Monster
09 MADONNA Bedtime Stories
10 NIRVANA MTV Unplugged In New York
_________________


Ostatnio zmieniony przez Mandey dnia Czw Maj 16, 2013 6:36 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
spider89



Dołączył: 02 Lis 2008
Posty: 58
Skąd: Bytom

PostWysłany: Wto Maj 14, 2013 12:48 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. IRA - Znamię
2. Lady Pank - Na Na
3. Perfect - Jestem
4. Dżem - Akustycznie + Akustycznie - suplement
5. Bruce Dickinson - Balls to Picasso
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG
Ziutek98



Dołączył: 15 Wrz 2007
Posty: 3947
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto Maj 14, 2013 12:53 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Hehe, tylko 2 płyty z mojej dychy dostały punkty od kogoś poza mną... Myślę, że w niektórych rocznikach XXI wieku "uda" mi się zapełnić listę wyłącznie płytami, na które będę jedynym glosującym Wink

1. Dream Theater - Awake - bezsprzeczny winner, płyta, do której wracam dużo częściej niż do I&W czy nawet Metropolis, niesamowicie metalowa, ale i z pięknymi, subtelniejszymi momentami. Małe numery DT tak gniotą mosznę jak The Mirror/Lie, mało które są tak piękne jak Space-Dye Vest. Narzekać mogę jedynie na refren Innocence Faded, który niszczy bardzo fajny numer, no i nigdy jakoś mnie nie wzięło Scarred.
2. Megadeth - Youthanasia - bardzo równa, bardzo fajna - i cholernie niedoceniana płyta Megadeth. Dla mnie tylko minimalnie słabiej niż Rust in Peace. Dla mnie brzmienie tej płyty, to jest absolutna esencja Megadeth - wysdestylowana z thrashowej konwencji pierwszych płyt, jak również bez nadmiernie popowych naleciałości kolejnych, tu jest to, co zawsze dla mnie było kwintesencją kompozycji Rudego - świetne, chwytliwe melodie, kładzione na połamane, przyprawione dysonansami riffy gitar. Thought I Knew It All to przynajmniej top 3 tej kapeli, do tego wspomnieć należy Train of Consequences, Addicted to Chaos, Family Tree oraz Victory.
3. Pantera - Far Beyond Driven - niewiele mniej błysku, niż na VDoP, niesamowicie groove'iące motywy i Vinnie Paul wznoszący się na swoje wyżyny - I'm Broken będący absolutnie proto-Kornem, Becoming, które jest już klasykiem, no i 5 Minutes Alone. Plus świetny cover Sabbathów na deser.
4. Burzum - Hvis lyset tar oss - najlepszy Burzum, co prawda tylko 4 utwory (najkrótszy 8 minut), ale trzy z nich to Det Som Engang Var, tytułowy i Tomhet, także tego. Klimat można ciąć nożem, oczywiście tylko naprawdę dobrze naostrzonym.
5. The Offspring - Smash - obok Ixnay on the Hombre mój ulubiony Offspring. Jest na nich najwięcej tych świetnie punktujących najprzeróżniejsze zjawiska i grupy społeczne numerów z genialnymi tekstami Dextera. Szkoda tylko, że dawno zapomnieli już treści numeru tytułowego... Wink
6. In Flames - Lunar Strain - mocarny debiut genialnej, melodeathowej kapeli. Niesamowite zderzenie death metalu z melodyką, do tego trochę smyczków i cudne damskie wokale w Everlost II. Nie zapominając o męskich wokalach, które, jako sesyjny wokalista wykonał Mikael Stanne, wówczas gitarzysta, a później wokalista innej świetnej formacji z Goeteborgu - Dark Tranquillity.
7. Lady Pank - Na Na - solidne Lady Panki, na listę wkupiły się przede wszystkim tytułowym oraz lepszą wersją Zawsze Tam Gdzie Ty - Zabić Strach.
8. The Cranberries - No Need to Argue - niestety, będzie to prawdopodobnie jedyna płyta żurawinków, która w tej edycji u mnie zapunktuje. Czekam na dobrą okazję, by naprawdę się w nich gryźć, bo muzyka bardzo dobra, a Dolores to moja faworytka nr 1 wśród damskich wokali. Tutaj mój osobisty faworyt wśród ich utworów - Ridiculous Thoughts oraz bardzo ciekawy utwór w porównaniu z ich hiciorami - Daffodil Lament.
9. Acid Drinkers - Infernal Connection - thrashujące kwasożłopy zawsze spoko. Choć z początku nie spodobało mi się to w ogóle, to potem się wkręciłem. No bo jak tu się nie wkręcić w płytę, na której jest Joker Wink Na wzmiankę zasługuje również tytułowy.
10. Pink Floyd - The Division Bell - i na sam koniec przesłodzone Pink Floydy, bardzo przyjemne do słuchania.
Cztery płytki warte wspomnienia:
Marillion - Brave
Korn - Korn
Acid Drinkers - Fishdick
Mayhem - De Mysteriis Dom Satanas

_________________
PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
lookaug



Dołączył: 03 Mar 2009
Posty: 1012
Skąd: Włocławek

PostWysłany: Wto Maj 14, 2013 1:56 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Jeff Buckley - Grace
2. Nirvana - Unplugged in New York
3. Soundgarden - Superunknown
4. Manic Street Preachers - The Holy Bible
5. Suede - Dog Man Star
6. The Notorious B.I.G. - Ready to Die
7. Alice in Chains - Jar of Flies
8. Pink Floyd - The Division Bell
9. Nine Inch Nails - The Downward Spiral
10. Portishead - Dummy

Na pierwszym nie wiem, czy nie najbardziej szczera płyta w historii muzyki. Facet otworzył się maksymalnie, a że do tego miał boskie (nie wybitne czy genialne - boskie) warunki głosowe to musiało powstać arcydzieło. Szkoda, że tak mało punktów dostanie. Na drugim Kurt, który nie umiejąc grać na gitarze i średnio śpiewając potrafił stworzyć bodajże najlepsze Unplugged ever. Nie trzeba go kochać, można nienawidzić, ale docenić wypada. Superunknown stoi półkę niżej niż Dirt czy Ten (czy Nevermind hehe), ale nadal jest to fantastyczna płyta. Dalej najlepsi Kaznodzieje i najlepsze Suede. Na szóstym Biggie w swoim opus magnum. Alicja dopiero na siódmym mimo perły w postaci Nutshell, ale jednak w takim roczniku kilka pełnoprawnych płyt trzeba było dać wyżej. Łabędzi śpiew Floydów, parę dłużyzn by się oczywiście znalazło, ale te momenty - jeżeli High Hopes nie jest wymarzonym zwieńczeniem dyskografii, to ja nie wiem. Na przeodstatnim Reznor, za którym może nie do konca przepadam, ale tą płytą zdecydowanie dał radę. I zamykamy Portisheadem, najlepszym ich albumem oczywiście.
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Another World Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 22, 23, 24 ... 34, 35, 36  Następny
Strona 23 z 36

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach



Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group. Dopracował: Piotr^ Kaczmarek