| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Najlepsze Płyty |
| Disco Polo |
|
1% |
[ 1 ] |
| Tektoniczne |
|
11% |
[ 6 ] |
| Sztampowy żart o winylach |
|
3% |
[ 2 ] |
| Queen |
|
25% |
[ 13 ] |
| Naprawdę bardzo mnie ciekawi jakie, naprawdę |
|
25% |
[ 13 ] |
| o zimowiskach |
|
1% |
[ 1 ] |
| te które typuje Mefju |
|
19% |
[ 10 ] |
| jebać to |
|
9% |
[ 5 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 51 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Sro Kwi 17, 2013 7:13 pm Temat postu: |
|
|
1. Fields of the Nephilim - Elizium
2. Nick Cave and The Bad Seeds - The Good Son
3. The Legendary Pink Dots - The Crushed Velvet Apocalypse
4. John Zorn - Naked City
5. Егор и Опизденевшие - Прыг-скок
6. Mazzy Star - She Hangs Brightly
7. Fairouz - Good Friday: Eastern Sacred Songs
8. Keith Jarrett - Paris Concert
9. Neil Young - Ragged Glory
10. Fugazi - Repeater
Jednak lata 85-95 to najlepsza dekada w historii muzyki, bez dwóch zdań. Za dychą takie płyty jak najlepsze Jane's Addiction, Pixies, Slayer, Dead Can Dance, Depeche Mode, Public Enemy, Ride i Happy Mondays. A w dziesiątce samo piękno i dobro: na pierwszym najlepszy album Nefilimów, jak słusznie wyraził się Anunaki - arcydzieło. Na drugim trzeci najlepszy Cave, a kto twierdzi inaczej, ten nędzna kreatura. Podium domykają Kropki, na ich najlepszy album jeszcze przyjdzie czas, ale jest tu już czego słuchać, a takie rzeczy jak Just a Lifetime czy New Tomorrow to objawy czystego geniuszu. John Zorn i jego popierdolony świat jazzu, Morricone i grindcore'u, przepiękna płyta. Syberyjski psychodeliczny post-punk na piątym, za to na szóstym dla odmiany coś naprawdę przepięknego i miłego dla ucha, czyli Mazzy Star. Trzeba nie mieć serca, żeby nie lubić tego albumu. Fairouz na siódmym, wspaniały głos, cudowna płyta, chrześcijańskie pieśni religijne spotykają się z muzyką arabską, nie każdemu się spodoba, ale przy Wa Habibi wypadałoby chociaż uronić łzę. Jeden z najlepszych solowych koncertów Jarreta na ósmym, IMO mocno niedoceniany. Dwa ostatnie utwory trochę odstają, stąd stosunkowo niska pozycja, ale pierwszy utwór to niemal poziom The Köln Concert. Neil Young po nieudanej dekadzie wraca do garażu i hałasuje. Właściwie to jest trochę za nisko. Dużo za nisko, ale niedługo nagra płytę jeszcze lepszą i sobie odbije. No i w końcu Fugazi, zespół, który w kategorii obiektywnej fajności ustępuje co najwyżej Pixies. Ale oni też nagrają jeszcze lepszą płytę. _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dundersztyc19

Dołączył: 25 Sie 2009 Posty: 1356 Skąd: Kuala Lumpur
|
Wysłany: Sro Kwi 17, 2013 10:06 pm Temat postu: |
|
|
Lata 90-te to mój najukochańszy okres zarówno w muzyce, jak i w kinematografii. I w ogóle w życiu. Będę się tu czuł, jak ryba w wodzie. Ten rok pod pewnym względem jest dla mnie najważniejszy w życiu, ale jakoś pod względem muzycznym jest wyjątkowo kiepski, nawet nie tylko jak na tą dekadę.
1.Kult - 45-89
Choć to trochę naciągane pierwsze miejsce. Dosyć nierówny to album i wcale nie chodzi mi o utwory po angielsku, bo są świetne, choć one też nie trzymają tego samego poziomu. Mimo narzekań generalnie jest to kolejna fajna płyta Kultu o specyficznym klimacie. Najbardziej niezwykły jest tutaj utwór tytułowy, który jak na Kult jest bardzo niecodzienny, głównym motywem są sample z przemówień, okraszone bardzo fajną muzyczką. Utwór na dodatek doczekał się teledysku. Dla mnie drugim najlepszym utworem jest tutaj anglojęzyczny "Angelo Jacopucci", najbardziej urozmaicony i na rockowo fajowy. "Wysłannik" czy "Studenci" to też wzorowe utwory. Co bym nie wytykał temu albumowi, to i tak nie przeszkadza darzyć mi go sympatią i sentymentem. Ale dla mnie jest naprawdę OK.
2.Acid Drinkers - Are You a Rebel?
Debiut szalonych Kwasożłopów. Takie lekkie granie, jak na nich, jest bardzo śmiesznie, a Tytus od samego początku daje mi powody do pozytywnego śmiechu przed teksty, które śpiewa i swoje maniery. Zwłaszcza taki "Mike Cwel" to mistrzostwo świata. Ale wartościowych riffowych utworów też nie brakuje. Jednak nie jest to moje ulubione dzieło tegoż zespołu, bo jednak preferuję rzeczy, jakie nagrywali w połowie dekady, ale tutaj też są świetni. Zresztą, słowa nie opiszą ich fenomenu.
3.Jean Michel Jarre - En Attendant Cousteau
W sumie całkiem fajnie dzieło to jest. Bardzo mi się podoba "Calypso" z karaibskimi klimatami i kompozycja tytułowa, którą muszę pochwalić za to, że mimo trwania godziny lekcyjnej (na kasecie trwa ze dwa razy mniej) i mimo, że w zasadzie niewiele się dzieje, utwór potrafi jednak zaciekawić i dość szybko mija, co znaczy że nie ciągnie się jak flaki. "Calypso" 2 i 3, tak trochę zapomniałem, ale nie osłabiały poziomu albumu. Całkiem ciekawa, choć dziwaczna płyta.
4.Pidżama Porno - Futurista
Produkcja lepsza, niż na undergroundowym debicie i fajnie urozmaicona, choć i tak brzmi staroświecko. Ale to zupełnie nie przeszkadza, bo album jest bardzo klimatyczny, klawisze zdecydowanie pomagają. Moja ulubiona płyta zespołu Pidżama Porno. Tutaj też jeszcze nie ma tego współczesnego Grabaża kojarzącego się z muzyką dla nastolatków, tylko jest dobry punk.
5.Alice in Chains - Facelift
Raz przesłuchałem tego albumu i dosyć mocno mnie do siebie przekonał. Generalnie porwała mnie szczerość tych utworów i charyzma. Świetna pozycja na zapełnienie listy. Mam nadzieję, że inne albumy Alice in Chains też mi się będą tak podobały.
6.Vangelis - The City
Dosyć interesujący koncept album. Mógł wyjść lepiej, ale wciągnąć też potrafi i jest parę naprawdę ładnych motywów.
7.Gary Moore - Still Got the Blues
Dosyć porywające dzieło z porywającymi utworami, z tytułowym pięknym hiciorem na czele.
8.Jacek Kaczmarski - Głupi Jasio
Pamiętam, że to kolejny, intrygujący program, że szczególnym utworem "Ballada o Głupim Jasiu" oraz z wierszami czytanymi przez przez Stanisława Elsnera Załuskiego.
9.Judas Priest - Painkiller
Rzeczywiście kilka utworów jest bardzo dobrych, ale to jest z całą pewnością album, którego potencjału jeszcze do tej pory nie udało mi się odkryć.
10.Iron Maiden - No Prayer for the Dying
Nieszczególnie mnie ten album porwał, ale jakiś klimacik ma. Kilka świetnych utworów, głównie singlowe, z naciskiem na "Bring Your Daughter...To the Slaughter".
Tuż za 10:
- Paul Simon - Rhythm of the Saints
- Héroes del Silencio - Senderos de traición
- AC/DC - The Razor's Edge
- Deep Purple - Slaves and Masters
Notka:
Nad wyraz miło się zaskoczyłem tym albumem Paula Simona, ale będę go musiał bardziej poznać. Pozycja hiszpańskiego zespołu, o której zupełnie zapomniałem. Chociaż to nie ma znaczenia, bo jest poza dychą. Na szczęście ktoś inny dał głos. Niewiele z albumu pamiętam, ale wiem, że chciałbym się z nim bliżej zapoznać, bo "Entre dos Tierras" z charakterystycznym "Kurwa!" w refrenie jest super!
Do albumu AC/DC powinienem mieć jakiś szczególny sentyment, bo to album, który mieliśmy na długo przed tym, zanim zacząłem zbierać inne wydawnictwa zespołu. Ale poza świetnymi utworami singlami nic tu dla mnie nie ma ciekawego. Na koniec wyjątkowo słaba płyta Deep Purple. _________________ - Odnoszę wrażenie, że niektórzy powinni dostać dożywotni zakaz słuchania Kazika Staszewskiego.
Ostatnio zmieniony przez Dundersztyc19 dnia Sro Sie 28, 2013 3:07 pm, w całości zmieniany 6 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Xavi

Dołączył: 06 Wrz 2010 Posty: 2519
|
Wysłany: Sob Kwi 20, 2013 10:03 pm Temat postu: |
|
|
1. Nick Cave and The Bad Seeds - The Good Son
2. Angelo Badalamenti - Soundtrack From Twin Peaks
3. Depeche Mode - Violator
4. Megadeth - Rust in Peace
5. Ride - Nowhere
6. Slayer - Seasons in the Abyss
7. Steve Vai - Passion & Warfare
8. Danny Elfman - Edward Scissorhands
Marna ilość, ale zacnie dość. _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mefju

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 2871 Skąd: Piaseczno
|
Wysłany: Nie Kwi 21, 2013 1:23 pm Temat postu: |
|
|
Lista absolutnie na szybko, surowa i bez opisów, bo się z tym w tym tygodniu nie wyrobię. Ale uzupełnię to i tamto na dniach, aby tradycji stało się zadość nawet jak będzie już po notowaniu.
1. Depeche Mode - Violator
2. Acid Drinkers - Are You A Rebel?
3. Big Cyc - Z Partyjnym Pozdrowieniem
4. Scorpions - Crazy World
5. Lady Pank - Zawsze Tam Gdzie Ty
6. A-ha - East Of The Moon, West Of The Sun
7. Kult - 45/89
8. Black Sabbath - Tyr
9. Megadeth - Rust In Peace
10. AC/DC - Razor'd Edge _________________
"Lepiej pić piwo niż nie" - Paulo Coelho |
|
| Powrót do góry |
|
 |
MCwalter01

Dołączył: 30 Maj 2010 Posty: 507 Skąd: spod Wrocławia
|
Wysłany: Nie Kwi 21, 2013 2:29 pm Temat postu: |
|
|
1. Megadeth - Rust In Peace - thrash metal na najwyższym poziomie wykonawczym i kompozycyjnym. Z tego albumu pochodzą zespołowe klasyki takie, jak Holy Wars... The Punishment Due (swoją drogą na jednym z występów mojej kapeli zagraliśmy fragment tego utworu łącząc dwie nasze kompozycje) czy Hangar 18.
2. Depeche Mode - Violator - może przereklamowane, jednak nie zmienia to faktu, że jest to jedna z najlepszych pozycji w dyskografii zespołu. Mega syntezatorowa płyta stanowi wyraźny kontrast z następnym "Songs Of Faith And Devotion". Moim zdaniem te dwie płyty i "Black Celebration" to trzy najlepsze albumy Depeche Mode. Z "Violatora" pochodzą świetne single (przede wszystkim Enjoy The Silence, ale także Policy Of Truth i Personal Jesus).
3. Nick Cave And The Bad Seeds - The Good Son - zmiana stylistyki wyszła Cave'owi na dobre, bo "The Good Son" to jedna z najwspanialszych pozycji w jego dorobku. Mamy tu takie "perełki" jakThe Weeping Song, The Hammer Song, The Ship Song czy Lucy.
4. Alice In Chains - Facelift - świetny debiut jednego z moich ulubionych zespołów. Jeszcze to nie jest do końca ukształtowany zespół (mamy np. funk rockowe I Know Somethin), jednak już widać tu przebłyski tego, co usłyszymy na kapitalnym "Dirt".
5. Cocteau Twins - Heaven Or Las Vegas - bardzo pozytywny album. To wyrafinowany popowy album na wysokim poziomie ze "znakiem jakości" 4AD.
6. Mother Love Bone - Apple - kultowy album ze świetnym frontmanem, którego historię bardzo dobrze znamy. Chociaż gdyby nie ta tragiczna historia to nie mielibyśmy wspaniałego albumu Temple Of The Dog. Bardzo lubię takie klimaty, chociaż "in fact the whole of GRUNGE is a pure invention" - jakby to powiedział Oscar Wilde.
7. Angelo Badalamenti - Music From Twin Peaks - ten klimat, który unosi się w powietrzu podczas słuchania jednego z moich ulubionych soundtracków ever. Uwielbiam słuchać kompozycji, w których wokalnie udziela się Julee Cruise.
8. Neil Young - Ragged Glory - kolejny udany album Neila Younga. Garażowe granie, bardzo przyjemnie się słucha.
9. Black Sabbath - TYR - wiadomo, nie jest to typowe Black Sabbath. Tony Martin jest tu naprawdę w dobrej wokalnej formie. Coraz częściej wracam do niej. I muszę się zgodzić z Bizonem, że to rzeczywiście "ostatnia naprawde dobra plyta BS".
10. Pixies - Bossanova - nie tak świetna jak poprzedniczka, ale udana płyta, której słucham z satysfakcją.
Czego zabrakło? W ostatniej chwili wyleciał "Painkiller" Judas Priest i "Goo" Sonic Youth. Odpadły jeszcze albumy AC/DC, Deep Purple i Iron Maiden. _________________ "In fact the whole of Japan is a pure invention. There is no such country, there are no such people." (Oscar Wilde) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Faraday

Dołączył: 30 Gru 2010 Posty: 476 Skąd: 25 dsf
|
Wysłany: Pon Kwi 22, 2013 12:11 am Temat postu: |
|
|
1. Angelo Badalamenti - Soundtrack From Twin Peaks
2. Sonic Youth - Goo
3. Depeche Mode - Violator
4. Megadeth - Rust in Peace
5. Ride - Nowhere
6. Pixies - Bossanova
7. Fields of the Nephilim - Elizium
8. Danny Elfman - Edward Scissorhands
9. Steve Vai - Passion & Warfare _________________
last.fm |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Michalzbiku95

Dołączył: 26 Lut 2010 Posty: 995 Skąd: Warszawa - Bielany
|
Wysłany: Pon Kwi 22, 2013 3:24 pm Temat postu: |
|
|
1.Scorpions - Crazy World
2.Hetman - Do Ciebie Gnam
3.Depeche Mode - Violator
4.Jon Bon Jovi - Blaze of Glory
5.A-ha - East of the Sun, West of the Moon
6.Pet Shop Boys - Behaviour
7.The Cross - Mad: Bad: And Dangerous to Know _________________ Nagroda "Tomisiępodobatomniejoznowucośfajnego 2010" |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kriejtiw

Dołączył: 04 Lut 2012 Posty: 384
|
Wysłany: Pon Kwi 22, 2013 8:02 pm Temat postu: |
|
|
Nie mam dostępu do komputera ostatnio, ale to bardzo dobry rok, więc lista musiała być. Mimo iż zrobiona jest na szybkości. Wynikiem tego kijowe komentki w nawiasach.
1. АукцЫон - Жопа (piosenka o WTC przed WTC. Ogólna miazga)
2. Depeche Mode - Violator (hit na hicie, ale postąpiłbym wbrew sobie, gdybym dał to niżej)
3. Mike Oldfield - Amarok (super, że na to głosujesz, obiad)
4. Sonic Youth - Goo (mój wynik życia z QW)
5. Егор и Опизденевшие - Прыг-скок (wlazł kotek na płotek)
6. John Zorn - Naked City (trutututu... BUM!)
7. Pixies - Bossanova (słabiej, ale wciąż dobrze)
8. Héroes del Silencio - Senderos de traición (fajne darcie ryja w stylu mocniejszego Police po hiszpańsku)
9. Fish - Vigil in a Wilderness of Mirrors (Cliche)
10. Collage - Baśnie (bo tak) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
whoatemydinner

Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 1771 Skąd: Z Mornington Crescent.
|
Wysłany: Pon Kwi 22, 2013 8:35 pm Temat postu: |
|
|
| kriejtiw napisał: | | 3. Mike Oldfield - Amarok (super, że na to głosujesz, obiad) |
Już dobrze
01 Mike Oldfield - Amarok
02 Depeche Mode - Violator [chociaż wieki nie słyszałem, aż sobie chyba zapuszczę]
dziękuję _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Pon Kwi 22, 2013 10:55 pm Temat postu: |
|
|
NAJLEPSZE PŁYTY 1990
1. Depeche Mode - Violator - 96
2. Alice in Chains – Facelift - 65
3. Mother Love Bone – Apple - 51
4. Megadeth – Rust in Peace - 48
5. AC/DC - The Razor's Edge - 37
6. Judas Priest - Painkiller - 34
7. Scorpions - Crazy World - 32
8. Angelo Badalamenti - Soundtrack From Twin Peaks - 29
9. Black Sabbath – TYR -28
10. Nick Cave and The Bad Seeds - The Good Son - 25
11. Acid Drinkers - Are You a Rebel? - 24
12. Fields of the Nephilim - Elizium - 23
13. Lady Pank - Zawsze tam gdzie Ty - 21
14. Iron Maiden - No Prayer For The Dying - 19
- Pet Shop Boys - Behaviour - 19
- Slayer – Seasons in the Abyss - 19
17. George Michael - Listen Without Prejudice Vol. 1 - 18
- Kult - 45/89 - 18
19. Sonic Youth - Goo - 15
20. Pantera – Cowboys from Hell - 13
21. John Zorn - Naked City - 12
- Ride - Nowhere - 12
- The Legendary Pink Dots - The Crushed Velvet Apocalypse - 12
- Егор и Опизденевшие - Прыг-скок - 12
25. Gary Moore - Still Got the Blues - 11
- Pixies - Bossanova - 11
27. Cocteau Twins - Heaven or Las Vegas - 10
- Jon Bon Jovi - Blaze Of Glory - 10
- Mike Oldfield - Amarok - 10
- АукцЫон - Жопа - 10
31. Bruce Dickinson - Tattooed Millionaire - 9
- The KLF - Chill Out - 9
33. A-ha - East Of The Moon, West Of The Sun - 8
- Big Cyc - Z Partyjnym Pozdrowieniem - 8
- Jean Michel Jarre - En Attendant Cousteau - 8
36. Extreme - II Pornograffitti - 7
- Pidżama Porno - Futurista - 7
38. Hetman - Do Ciebie Gnam - 6
- Sinéad O'Connor - I Do Not Want What I Haven't Got - 6
40. Bathory - Hammerheart - 5
- Jane's Addiction - Ritual de lo Habitual - 5
- Mazzy Star - She Hangs Brightly - 5
- Neil Young - Ragged Glory - 5
- Phil Collins - Serious Hits... Live! - 5
- Stare Dobre Małżeństwo – Dla Wszystkich Starczy Miejsca - 5
- Vangelis - The City - 5
47. Billy Idol - Charmed Life - 4
- Dio - Lock Up the Wolves - 4
- Fairouz - Good Friday: Eastern Sacred Songs - 4
- Fish - Vigil in a Wilderness of Mirrors - 4
51. Danny Elfman - Edward Scissorhands - 3
- Deep Purple – Slaves and Masters - 3
- Héroes del Silencio - Senderos de traición - 3
- Jacek Kaczmarski - Głupi Jasio - 3
- Keith Jarrett - Paris Concert - 3
- Sandra - Paintings in Yellow - 3
- Steve Vai - Passion & Warfare - 3
- The Cross - Mad: Bad: And Dangerous to Know - 3
59. Sisters of Mercy - Vision Thing - 2
- The Black Crowes - Shake Your Money Maker - 2
61. Bad Company – Holy Water - 1
- Bajm - Biała Armia - 1
- Collage - Baśnie - 1
- Death - Spiritual Healing - 1
- Dżem - Dżem Session 1 - 1
- Fugazi - Repeater - 1 _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Pon Kwi 22, 2013 10:55 pm Temat postu: |
|
|
NAJLEPSZE PŁYTY 1991 _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pon Kwi 22, 2013 11:10 pm Temat postu: |
|
|
Komentsy znowu z poprzedniej edycji
bezsprzecznie jeden z najgenialniejszych rocznikow w historii muzyki, chyba nic tego nie zapowiadalo... chociaz moze... w kazdym razie, pod uwage bralem tylko plyty naprawde dobre lub bardzo dobre, ktore w wiekszosci bez problemu wygrywalyby albo wchodzily na podium w rocznikach z lat 80.... ale do dyszki wejsc mogly tylko plyty znakomite. pierwsza szostka byla dla mnie dosc oczywista... ale o pozostale 4 miejsca toczyla sie zacieta walka
kawalki ponizej to rzeczy, o ktorych wspomniec musialem...
11. genesis – we can’t dance (CD)
12. u2 – achtung baby (CD)
13. michael jackson – dangerous
14. red hot chili peppers – blood sugar sex magic (CD)
15. europe – prisoners in paradise (CD)
16. ozzy osbourne – no more tears (MC)
17. alice cooper – hey stoopid
18. lenny kravitz – mama said
19. soundgarden – badmotorfinger (CD)
taaa, no to teraz lista wlasciwa:
1. pearl jam – ten (CD, MC) – kiedy ktos pyta mnie skąd jes... tfu... kiedy ktos pyta mnie o moje ulubione plyty wszech czasów, to ta jest jedną z pierwszych, o ktorych mysle. to jest in rock lat 90. zadnej zbednej nuty. plyta idealna. jedna z niewielu takich.
2. temple of the dog – temple of the dog (CD) – pytanie z plyty numer 1 i odpowiedz moja na nie tu tez aktualne w zasadzie ten sam sklad prawie nagral 2 tak zajebiste plyty w ciagu kilku miesiecy (a 2 z nich kilka miesiecy wczesniej jeszcze rownie zajebiste ‘apple’ MLB). w skrocie, polaczenie owczesnych skladow soundgarden i nowopowstającego pearl jam, czyli inaczej, caly obecny sklad PJ + chris cornell (bo bebniarz soundgarden gra tez w pj od lat juz ladnych paru). plyta wielka, tribute dla wokalisty MLB... dostepna w naszych sklepach od jakiegos czasu za smieszne pieniadze. warto miec, naprawde nawet jesli sto lemurow bedzie twierdzilo, ze cornell wyje
3. guns n’ roses – use your illusion 2 (CD, LP, MC)– minimalnie lepsza z dwoch czesci 2 kawalki z linkow ponizej to moje 2 ulubione kawalki gn’r (edit 2013: w tej edycji nie daje linkow, ale nie będę wycinal zdania, bo sens straci lol), wiec ta plyta musiala byc nieco wyzej tutaj wiekszy nacisk na rozbudowane i bardziej stonowane rzeczy niz na wscieklej i energicznej jedynce. i gdyby tylko ta plyta byla te 1,5 minuty krotsza... chociaz tekstowo my world dobre, ale sluchac sie go nie da
4. guns n’ roses – use your illusion 1 (CD, LP, MC) – generalnie minimalnie wole dwojke, bo tam są moje ulubione gunsowe kawalki, ale jedynka minimalnie tylko ustepuje. tu jest z kolei bardziej rockowo i ostro, choc naturalnie nie caly czas. obie iluzje mają to do siebie, ze mieszają bardzo klimatami niby sam twierdze, ze oba albumy, gdyby wybrac najlepsze kawalki i wydac jako jeden, bylyby przekurwazajebiste, ale one same w sobie i tak są na nieziemskim niemal poziomie. nawet jesli wole afd
5. dżem – detox (CD) – jedna z kilku najlepszych dla mnie polskich plyt wszech czasow. tu dżem osiagnął apogeum z ryśkiem. szkoda, ze koniec byl tak blisko. fenderek kiedys napisal, ze gdyby malowany ptak zostal nagrany i wydany na zachodzie, to mialby status wielkiego hitu rockowego. absolutnie. powiem wiecej, gdyby dżem byl wydawany na zachodzie i byl w przystepniejszym dla obcokrajowcow języku, to oni mieliby na swiecie status porownywalny z lynyrd skynyrd czy allmanami.
6. metallica – metallica (CD, MC) – no tak, wielki przelom w karierze zespolu. mozna sie zastanawiac czy nie zbyt wielkim kosztem. z drugiej strony, na tej plycie ucywilizowano nieco brzmienie, ale wcale nie zjechali z mocy w wiekszosci kawalkow. ale nothing else matters to bylo wtedy szokiem dosc mocnym heh druga strona dawnej kasety nieco mniej mnie przekonuje, ale generalnie to swietna plyta jednak byla, nawet jesli ciezka do przelkniecia dla owczesnych fanow thrashu.
7. mr. big – lean into it – traktowanie ich jako “tych co nagrali to be with you i wild world” jest wielkim bledem i przeoczeniem no owszem, to oba swietne kawalki i zdecydowanie najbardziej znane, ale chocby na tej plycie jest cala masa swietnych rockowych numerow, laczacych w sobie wirtuozerie spod znaku van halen z nalecialosciami beatlesow, rainbow, mother love bone, bad company czy nawet martinowego (nomen omen) black sabbath.
8. nirvana – nevermind (MC) – jedna wielka kopalnia hitow. a przy tym naprawde dobra muzycznie. wciaz daleko do muzycznego poziomu pearl jam, alice in chains czy mother love bone, ale ta plyta jest jakas tam czesciową odpowiedzią na to, czemu nirvana jednak sie tak mocno przebila.
9. queen – innuendo (CD, LP, MC) – kiedys w moim queenowym top 5. teraz juz raczej niekoniecznie. mimo genialnego kawalka tytulowego i 2-3 innych fantastycznych kawalkow, ta plyta jednak jest zbyt obfita w wypelniacze. w dodatku brzmienie nie powala, malo dynamiczne, jak dla mnie.
10. spin doctors – pocket full of kryptonite (CD) – moze nie jest to wielkie granie, ale slucha sie bardzo przyjemnie. kawalki, choc nieco na jedno kopyto, jednak bardzo mile dla ucha i fajnie bujają, no a two princes czy little miss can’t be wrong to lektura obowiazkowa dla kazdego chcacego sie wypowiadac w temacie muzyki lat 90tych  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
OberstPrymas

Dołączył: 24 Kwi 2010 Posty: 2830 Skąd: Świebodzice
|
Wysłany: Pon Kwi 22, 2013 11:17 pm Temat postu: |
|
|
Jako że znam aż 3 płyty z tego rocznika to stworzę sobie miniTOP
1. Queen - Innuendo
Cóż, ta płyta zdecydowanie nie dorasta do pięt czemukolwiek z lat 70. ale poziom jakiś tam trzyma. Są tutaj 4 naprawdę genialne numery (tytułowy, TSMGO, IGSM i TATDOOL). Jest tu kilka średnich zapchajdziur, które momentami brzmią bardzo słabo. I dlatego dość niechętnie daję Queen pierwsze miejsce - ale jednak hajlajty robią swoje.
Poza tym za mało tu spójności. Z jednej strony hałaśliwy The Hitman, a z drugiej subtelne Bijou.
2. Pearl Jam - Ten
Niezwykle równa płyta. Słucha się tego bardzo dobrze. Strasznie dużo tutaj klimatu, a kompozycje są naprawdę udane. Na 11 kawałków, aż 7 jest prawie genialnych. Bardzo lubię.
3. Marillion - Holidays in Eden
Hm, średnio przepadam za tą płytką. Znaczy jest tu kilka fajnych kawałków (otwieracz, The Party, Waiting to Happen) ale kilka jest do bólu sztampowych - na czele z nieznośnie słabym tytułowym. Wydaje mi się, że jeśli to byłby debiut Owcy, to fani Ryby zabiliby go śmiechem (albo i klasyczną pałą). _________________ FAN KOBIAŁEK
GOŁA KASIA
Ostatnio zmieniony przez OberstPrymas dnia Pon Kwi 22, 2013 11:18 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
How_Can_I_Go_On

Dołączył: 07 Gru 2010 Posty: 143
|
Wysłany: Pon Kwi 22, 2013 11:17 pm Temat postu: |
|
|
1.Queen - Innuendo
2.Metallica - Metallica
3.U2 - Achtung Baby
4.Guns N' Roses - Use Your Illusion II
5.Guns N' Roses - Use Your Illusion I
6.Pearl Jam - Ten
7.Sting - The Soul Cages
8.Michael Jackson - Dangerous
9.Nirvana - Nevermind
10.Ozzy Osbourne - No More Tears |
|
| Powrót do góry |
|
 |
spider89
Dołączył: 02 Lis 2008 Posty: 58 Skąd: Bytom
|
Wysłany: Wto Kwi 23, 2013 3:21 am Temat postu: |
|
|
1. IRA - Mój dom
2. Queen - Innuendo
3. Guns N'Roses - Use Your Illusion I i II
4. Dżem - Detox
5. Ozzy Osbourne - No More Tears
6. Metallica - Metallica
7. Nirvana - Nevermind
8. Roxette - Joyride
9. Saxon - Solid Ball of Rock
10. U2 - Achtung Baby
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mandey

Dołączył: 24 Sie 2007 Posty: 1579 Skąd: Rawicz
|
Wysłany: Wto Kwi 23, 2013 9:31 am Temat postu: |
|
|
DŻEM Detox
MAANAM Derwisz I Anioł
STING The Soul Cages
QUEEN Innuendo
REM Out Of Time
ROD STEWART Vagabond Heart
ROXETTE Joyride
LENNY KRAVITZ Mama Said
PAULA ABDUL Spellbound
PAUL McCARTNEY Unplugged (The Official Bootleg)
CHER Love Hurts
SEAL Seal
OMD Sugar Tax
TOM PETTY & THE HEARTBREAKERS Into The Great Wide Open
METALLICA Metallica
MR. BIG Lean Into It
SPIN DOCTORS Pocket Full Of Kryptonite
DIRE STRAITS On Every Street
PEARL JAM Ten
MARIAH CAREY Emotions
GUNS N' ROSES Use Your Illusion I
GUNS N' ROSES Use Your Illusion II
BRYAN ADAMS Waking Up The Neighbours
RED HOT CHILI PEPPERS Blood Sugar Sex Magik
NIRVANA Nevermind
SIMPLY RED Stars
PRINCE Diamonds And Pearls
SOUNDGRADEN Badmotorfinger
ERASURE Chorus
RICHARD MARX Rush Street
GENESIS We Can't Dance
U2 Achtung Baby
MICHAEL JACKSON Dangerous
Jeden z lepszych roczników w historii jeśli chodzi o wydane płyty.
01 GENESIS We Can't Dance
02 DŻEM Detox
03 DIRE STRAITS On Every Street
04 GUNS N' ROSES Use Your Illusion II
05 GUNS N' ROSES Use Your Illusion I
06 MICHAEL JACKSON Dangerous
07 NIRVANA Nevermind
08 SIMPLY RED Stars
09 QUEEN Innuendo
10 TOM PETTY & THE HEARTBREAKERS Into The Great Wide Open _________________
   |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Kwi 23, 2013 11:28 am Temat postu: |
|
|
Bardzo dobry rocznik, kilka płyt wybitnych na liście.
1. Death - Human - mocarne dzieło, pierwszy naprawdę wielki Death, niesamowicie połamana i pokręcona muzyka, która nadal pozostaje przystępna i melodyjna, genialny line-up złożony z niemal samych wirtuozów (di'Giorgio FTW), świetna robota sekcji, zwariowane riffy.
2. Ozzy Osbourne - No More Tears - najlepsze partie gitarowe, jakie kiedykolwiek położył Zakk. Co numer - to zabójczy riff, świetne partie solowe no i madafakin książę ciemności, żebym nie zapomniał, czyim nazwiskiem tak naprawdę firmowana jest ta zajebista pod względem gitarowym płyta
3. Metallica - Metallica - Metallica niesamowicie brzmiąca, Metallica systematycznie rezygnujaca z zapierdalanek na pałę, pokazująca, jak wolniej znaczy ciężej - Of Wolf and Man, Sad but True, Wherever I May Roam, bardzo wolne tempa a przyjeb jak siekierą. Do tego naprawdę ciekawe numery jak My Friend of Misery, Unforgiven, The God That Failed. Całokształt miażdży.
4. Rod Stewart - Vagabond Heart - chyba najlepsza całościowo płyta Roda, jaką znam, a na pewno najrówniejsza. Nie ma tu chyba żadnego z największych jego hitów (no, może Downtown Train możnaby uznać), ale jest kilkanaście bardzo przyjemnych, świetnie zaaranżowanych i wykonanych kawałków, bardzo dobrze się płyty słucha.
5. Queen - Innunedo - kiedyś mój ulubiony Queen, dziś chyba ustąpiłby miejsca dwójce, ale wciąż budzi wspomnienia niesamowicie emocjonalnych przeżyć przy tej muzyce, którą ciężko oddzielić od kontekstu.
6. Dire Straits - On Every Street - bardzo ładne zamknięcie dyskografii, w świetnym, stonowanym klimacie, z jednymi z najlepszych utworów w ich katalogu w postaci You & Your Friend oraz tytułowego.
7. Alice Cooper - Hey Stoopid - nic bardzo ambitnego, ale po prostu nie nudzi mi się ta płyta, niesamowicie buja rasowymi, hard rockowymi riffami (czasem Slash, czasem Satriani... ), niesamowicie równa i melodyjna.
8. Guns N' Roses - Use Your Illusion II - nie pamiętam jak się to skończyło poprzednio, ale na ten moment bardziej wyróżnić muszę drugą część. Oczywiście obie niestety nierówne w chuj, obie startują z atutem w postaci Don't Cry (takiego czy innego... ), tu chyba jednak więcej dobrego robi Estranged i Civil War... Ale spoko, będzie następna edycja, może będzie na odwrót
9. Sepultura - Arise - Sepultura może jeszcze nie buja, ale kopie dupy należycie, tytułowy i (szczególnie) Dead Embryonic Cells to klasyki death metalu.
10. Pearl Jam - Ten - i na domknięcie listy płyta niezbyt w moim stylu, ale bardzo równa, bardzo fajna i ze swoim specyficznym klimatem.
Baaardzo bliziutko:
Genesis - We Can't Dance
Motörhead - 1916
Guns N' Roses - Use Your Illusion I _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
manwerty

Dołączył: 25 Lip 2012 Posty: 975 Skąd: kuj-pom
|
Wysłany: Wto Kwi 23, 2013 4:41 pm Temat postu: |
|
|
Zajebisty rocznik. Żadnego problemu z dziesiątką. Ba nawet sobie listę kandydatów huknę.
Ozzy Osbourne - No More Tears
Metallica - Metallica
Queen - Innuendo
Dire Straits - On Every Street
Guns N' Roses - Use Your Illusion I
Guns N' Roses - Use Your Illusion II
Dżem - Detox
R.E.M - Out of Time
Pearl Jam - Ten
Red Hot Chili Peppers - Blood Sugar Sex Magik
Nirvana - Nevermind
Genesis - We Can't Dance
U2 - Achtung Baby
Michael Jackson - Dangerous
IRA - Mój Dom
16 kandydatów. Ci którzy się liczyli do walki o miejsca w dziesiątce na czerwono.
No dobra lecimy.
1.Pearl Jam - Ten
Bez zastanowienia. Po Doorsach - najlepszy debiut jaki słyszałem. Fantastyczne utwory. Black (to jest jakieś Top 50 ever), hity Jeremy i Alive, Even Flow, Garden ...
2.Dżem - Detox
Wybitna płyta. Najlepszy Dżemik. Nawał genialnych utworów - List, Malowany Ptak, Ostatnie Widzenie, Detox ...
3.Red Hot Chili Peppers - Blood Sugar Sex Magik
Coś genialnego - może pod koniec trochę nużyć, ale wcześniej ....
Under the Bridge, I Could Have Lied, Give it Away
Dalej mnie się nie chce.
4.Metallica - Metallica
5.Queen - Innuendo
6.R.E.M - Out of Time
7.Guns N' Roses - Use Your Illusion I
8.Guns N' Roses - Use Your Illusion II
9.Genesis - We Can't Dance
10.Nirvana - Nevermind _________________ "Do you really want to live forever?
Forever and ever"
http://www.lastfm.pl/user/manwerty
Ostatnio zmieniony przez manwerty dnia Sob Maj 11, 2013 10:17 am, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
jagaciarz

Dołączył: 16 Cze 2005 Posty: 670 Skąd: Zgierz
|
Wysłany: Wto Kwi 23, 2013 8:37 pm Temat postu: |
|
|
1. Queen - Innuendo
2.Armia - Legenda
3. Guns N Roses - Use your illusion 2
4. Genesis - We can't dance
5. Pearl Jam - Ten
6. Dżem - Detox
7.Ozzy Osbourne - No more tears
8.Guns'N'Roses - Use your illusion 1
9. Kult - Your eyes
10. Temple of the dog- Temple of the dog
Rewelacyjny rok. Na pierwszym jednak Queen dla podkreślenia jak genialna jest to płyta i może trochę z przekory, że u innych tak nisko. Jak lubię mumina to jednak jego stwierdzenie, że to płyta przereklamowana to ehh... Bo jednak Armijna Legenda to także płyta na poziomie niebotycznym i obydwie powinny dostać nr 1 ez aequo. Genesis z genialną płytą na koniec swietnego składu, IMO płyta lepsza od Calling all stations. Że Metallica się u mnie nie zmieściła (mimo zeszłorocznego Sonisphere) to w szoku jestem, ale to też świadczy o olbrzymiej mocy tego rocznika.
11.Metallica - Metallica
12. Michael Jackson- Dangerous
13. Proletaryat- Proletaryat
14. U2 - Achtung baby
15.T. Love- Pocisk miłości
16. Red Hot Chili Peppers - Blood sugar sex magic _________________ That time will come,one day you'll see when we can all be friends |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gnietek

Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 936 Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)
|
Wysłany: Wto Kwi 23, 2013 8:43 pm Temat postu: |
|
|
1. Queen - Innuendo
Nie chodzi o całą otoczkę, bo kiedy słucham tej płyty, zapominam, że Freddie był śmiertelnie chory. Trudno mi uwierzyć, że tak potężny wokal mógł mieć człowiek będący jedną nogą na tamtym świecie. To jest świetny album z mnóstwem niepokojących motywów, przejmującym patosem, zmianami nastrojów... i kilkoma niezbyt udanymi kompozycjami też (ta nieszczęsna "Delilah"...). Nie jest najlepszy. Ale niektórym kawałkom (choćby pierwszemu i ostatniemu) mało co może się równać.
2. Roxette - Joyride
Pop mojego dzieciństwa. Pewnie nie tylko mojego. Pełen energii i radości, pięknych melodii, ale także ostrej gitary. I z "Fading Like a Flower".
3. Genesis - We Can't Dance
Collins u szczytu możliwości wokalnych był według mnie, kiedy śpiewał o mamie (czy raczej o babce w sensie lasce czyli fajnej ale niegrzecznej dziewczynie ). A tu? Singlowe kawałki trudno mi cenić, bo znam je... od zawsze? I w związku z tym są jakby nieodłączną częścią mojego świata, na którą nie zwracam uwagi. Ale są też porządne kawałki prog rockowe, choćby "Driving the Last Spike". Dobra płyta, choć ten zespół miał o wiele lepsze.
4. Metallica - Metallica
Jeśli mam choć raz zagłosować na Metę to własnie na ten album. Przeboje z niego są przereklamowane, ale w końcu raczej miłe niż niemiłe dla ucha. To też jest część mojego świata.
5. Shakira - Magia
Za dawnych czasów Shakira była naturalnie wyglądającą śliczną dziewczyną i śpiewała po hiszpańsku czystym głosem bez drażniącej modulacji. W czasach tego albumu. Utwór tytułowy jest wyjątkowo chwytliwym popem latino. W zasadzie tak samo jak każda piosenka z tej płyty.
6. Enya - Shepherd Moons
Ładna, wolno płynąca, ciepła muzyczka. Pasuje do pochmurnych dni. A przy "Caribbean Blue" spędziłem pewnie dziesiątki godzin rozmyślań po oderwaniu się od pracy przy kompie (tak mi się często zdarzało podczas pisania magisterki ), bo miałem ten kawałek połączony z wygaszaczem ekranu na moim starym lapku.
7. The Cross - Blue Rock
Roger nie miał już serca do swojego niegdyś wymarzonego zespołu i brał mały udział w komponowaniu, a reszta grupy rozwijała się, tylko że nie miała wielkich zdolności. Wyszła płyta przeciętna, niczym niewyróżniająca się, choć przyjemna w słuchaniu.
8. Porcupine Tree - On the Sunday of Life
Płyta z czasów, kiedy Porcupine Tree było nie nazwą zespołu, ale pseudonimem jednego człowieka. Człowieka, który nagrał sporo powtarzającego się monotonnie materiału, który mnie na przemian wkurza i każe wracać do siebie. Czegoś tak dziwacznego jak "Linton Samuel Dawson" nie słyszałem ni wcześniej, ni później. Ta badziewiacka wesołość jednak ma w sobie coś przyciągającego. Jest na tym albumie jakiś dziwny rodzaj psychodeli. Nie rozgryzłem tego do końca i chyba nigdy nie rozgryzę, ale czasem słucham. _________________ Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Wto Kwi 23, 2013 9:05 pm Temat postu: |
|
|
1. Alice Cooper - Hey Stoopid
2. Dżem - Detox
3. Red Hot Chili Peppers - Blood Sugar Sex Magik
4. Pearl Jam - Ten
5. Dire Straits - On Every Street
6. Republika - 1991
7. Metallica - Metallica (The Black Album)
8. Guns N' Roses - Use Your Illusion I
9. Queen - Innuendo
10. Guns N' Roses - Use Your Illusion II
blisko:
Michael Jackson - Dangerous
Acid Drinkers - Dirty Money, Dirty Tricks
Genesis - We Can't Dance
Kazik - Spalam Się
Nirvana - Nevermind
The Rolling Stones - Flashpoint
T. Love - Pocisk Miłości
daleko:
Foreigner - Unusual Heat
Grzegorz Ciechowski - Schloss Pompon Rouge
Marek Grechuta - Piosenki dla dzieci i rodziców
Nazareth - No Jive
Uriah Heep - Different World
Kult - Your Eyes _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
yjje

Dołączył: 16 Paź 2012 Posty: 55 Skąd: Wilkowo
|
Wysłany: Sro Kwi 24, 2013 7:55 am Temat postu: |
|
|
1. Queen - Innuendo
2. Nirvana - Nevermind
3. Pearl Jam - Ten
4. Red Hot Chili Peppers - Blood Sugar Sex Magic
5. Metallica - Metallica _________________ ,,I'm filling the cracks that ran through the door
And kept my mind from wandering.
Where will it go?" |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sro Kwi 24, 2013 4:21 pm Temat postu: |
|
|
specjalnie dla Mumina.
1 Queen - Innuendo
2 Pearl Jam - Ten
3 Jacek Kaczmarski - Live
4 My Bloody Valentine - Loveless
5 Metallica - Metallica
6 Marillion - Holidays in Eden
7 Nirvana - Nevermind
8 Guns N'Roses - Use Your Illusion I
9 Red Hot Chili Peppers - Blood Sugar Sex Magik
10 Dżem - Detox
Mocarnie.
Kilka płyt (Coil, Pink Dots czy Talk Talk) nie słyszane od daawna, a nie chce mi się teraz powtarzać więc nie wpychałem na siłę.
Ta zabawa jest naprawdę bardzo fajna. naprawdę. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dundersztyc19

Dołączył: 25 Sie 2009 Posty: 1356 Skąd: Kuala Lumpur
|
Wysłany: Sro Kwi 24, 2013 10:19 pm Temat postu: |
|
|
Panie i Panowie! Lata 90-te uderzają i robią to w wielkim stylu. To rzeczywiście jest jeden z najlepszych roczników, ale ta dekada nieraz podobnie przyatakuje świetną muzyką i klasyką.
1.Queen - Innuendo
Nieważne, co mówicie, dla mnie to najlepszy album Queen i jeden z najlepszych albumów wszechczasów. To fakt, że poziom artystyczny utworów się różni, a dokładnie ich struktura, bo taka "Delilah" różni się od tytułowego "Innuendo". Ale ładunek emocjonalny jest ten sam i jakby nie było, wszystkie utwory są świetne. Zwłaszcza lubię takie "All God's People", "Ride the Wild Wind", czy mój faworyt z utworów zespołu Queen - "Bijou". Akurat "The Show Must Go On" jest jedynym utworem, do którego mam zastrzeżenia, ale to dlatego, że mi się osłuchał, ale bez niego album nie miałby sensu. Faktem jest, że okoliczności powstania bardzo pomagają temu albumowi, co nie zmienia tego, że jest po prostu świetny. Jest w tym jakaś smutna magia, która wciąga mnie bezgranicznie w to dzieło.
2.Kult - Your Eyes
Ot, kolejna solidna pozycja zespołu i masa świetnych utworów. Uwielbiam specyficzny klimat i brzmienie tego albumu. Utwory "6 lat później" czy "Generał Ferreira" uważam za bardzo wartościowe. Do anglojęzycznego "Meddelin" też mam niezwykłą słabość.
3.Dżem - Detox
Dobra, naprawdę to bardzo wartościowa pozycja Dżemu. Jest tutaj pewien ładunek emocjonalny, wyjątkowo też dużo dobrych szlagierów. Całość ma fajowy klimat i świetnie się słucha. Ale i tak nie czczę go, tak jak tutejsi forumowicze. Bardziej lubię "Cegłę".
4.R.E.M. - Out of Time
Trudno mi powiedzieć, czy należy do moich ulubionych albumów zespołu, ale mam do niego sentyment, a utwory tak czy siak są znakomite. Wszystkie utwory są tak samo fajne, jak "Losing My Religion", a w zasadzie są lepsze. "Half A World Away" i "Texarkana" są bardzo pięknymi, marzycielsko brzmiącymi utworami. Poza tym ten album jest w sumie wyjątkowo radosny i przystępny, co wcale a wcale nie znaczy, że skomercjalizowany, tylko ma taki lekki styl.
5.Kazik - Spalam się
Dwa pierwsze solowe albumy Kazika zdecydowanie najgorzej zniosły próbę czasu, co i tak nie zmienia tego, że jest bardzo lubię. Kazik solo, to moje ulubione wcielenie Kazika tuż po Kulcie. Do twarzy Staszewskiemu w rapowej estetyce. Przy okazji tego albumu podoba mi się wykorzystanie sampli ze znanych utworów rockowych, takich jak: "Highway to Hell" czy przyśpieszone tutaj "We Will Rock You". Z utworów tutaj najbardziej lubię "Nowy konflikt światowy", to bardzo znakomity wstęp do solowej dyskografii Kazika. Za to jeden utwór nie daje mi spokoju, "Jeszcze Polska...". Ten tekst jest głupawy, pesymistyczny, śmieszny i nazbyt abstrakcyjny. Kazik przegiął tutaj parę, ale nie traktuję serio tych wyliczanek, a i teledysk jest przynajmniej śmieszny. Interesujący jest utwór "Oblężenie", ze względu na specyficzny klimat i tekst powiadający o oblężeniu Jerozolimy z Księgi Jeremiasza. Jestem w trakcie czytania Biblii i lubię utwory do niej nawiązujące. Nawet wcześniej jakoś lubiłem bardziej ten utwór.
6.Metallica - Metallica
Dałem na to miejsce głównie poprzez sentyment. Nie jest dla mnie to tak świetny album, bo parę utworów mi na nim szwankuje, mowa też o osłuchanym do porzygu "Nothing Else Matters". Ale reszta albumu świetnie to rekompensuje. Są świetne rockery i ballady. Zwłaszcza taki "Wherever I May Roam" zamiata wszystko na swojej drodze, czołówka Metallici. Ale i tak lubię mniej, niż Metallici z lat 80-tych. Znikła ta fajna specyfika.
7.Guns 'N' Roses - Use Your Illusion II
Dla mnie osobiście lepsza część, niż 1 i może uchodzić za mój ulubiony album Gunsów, bo praktycznie tak jest. Duża ilość porządnej muzyki, znakomite "Enstranged". Album kojarzy mi się z wakacjami i budzi ciepłe wspomnienia. I ja lubię "My World", wydaje się takie osobliwe.
8.Red Hot Chili Peppers - Blood Sugar Sex Magik
Nie ma to jak długie albumy, i nie ma to jak długie albumy tak porywające, z całą masą świetnych utworów. Nie ma to jak "Sir Psycho Sexy".
9.Guns 'N' Roses - Use Your Illusion I
Niewiele słabsza od dwójki i kolejna kupa znakomitych utworów. Mój osobisty faworyt, to jednak cover "Live and Let Die". Świetny jest. Generalnie, bardzo lubię "Wyobraźnie" za ten przepych.
10.Sting - The Soul Cages
Pozycja inna, niż wszystkie pozostałe na mojej liście i pozycja inna, niż wszystko to, co do tej pory Sting nagrał. Uznawany za jego najmroczniejszy album. Z tym mrokiem, to bym nie przesadzał, ale faktycznie jest to album dosyć przygnębiający w pozytywnym tych słów znaczeniu i zadumany. Bardzo mnie pociąga ten smutek. Ale nie brakuje momentów radosnych, takich jak najbardziej stąd popularny "All This Time".
Dalsza część listy:
11.Enya - Shepherd Moons
Album chyba nawet lepszy, niż "Watermark", tak czy siak piękna i klasyczna Enya i album nie pozbawionych pięknych klasyków, z "Book of Days" na czele.
12.U2 - Achtung Baby
To raczej zbrodnia, że taki album jest tutaj. To w sumie moje ulubione dzieło U2. Świetny klimat całokształtu. Widać, jak świetny to rocznik, całe szczęście inni zagłosują.
13.Nirvana - Nevermind
Mam do tego albumu sentyment i tylko ten czynnik bym uwzględniał tutaj. Album naprawdę fajny, ale wolę wcześniejszą Nirvanę, a "Smells Like Teen Spirit" to kolejny utwór z serii "osłuchany do porzygu".
14.Acid Drinkers - Dirty Money, Dirty Tricks
Album w sumie podobny do debiutu, tylko trochę mocniejszy w brzmieniu. Jest tu świetny żart "Yahoo", cover "Smoke On The Water" oraz kolejne klasyki zespołu, takie jak "Too Many Cops".
15.Eric Clapton - 24 Nights
Bardzo przyjemna, ładna muzyka. Nie tylko "Wonderful Tonight" jest tu urokliwe. Raczej najlepszy album koncertowy tego rocznika.
16.Przemysław Gintrowski, Jacek Kaczmarski, Zbigniew Łapiński - Mury w Muzeum Raju
Utwory z trzech pierwszych programów Jacka Kaczmarskiego wykonane w latach 90-tych. Niewiele się różnią od oryginałów, dlatego są praktycznie tak samo fajne. Zdaje się jest parę nowości.
17.Dire Straits - On Every Street
Całkiem przyjemną i pełną klimatu wydał zespół Dire Straits, jako ostatnią pozycję w dyskografii studyjnej. Najbardziej stąd lubię "On Every Street" i "Heavy Fuel".
18.Pearl Jam - Ten
Fenomen, którego raczej do końca nie zrozumiem. Ten album jest bardzo fajny, lubię go, ale raczej tylko w połowie. A dokładnie po "Oceans" nie kojarzę żadnego utworu. No może "Garden". Osobiście są płyty Pearl Jam, które bardziej lubię.
19.Micheal Oldfield - Heaven's Open
Nie zgadzam się z gromami, które lecą na ten album. Całkiem sympatycznie wydawnictwo. "Gimme Back" to świetne Oldfieldowe reggae, ładny tytułowy, a "Music From the Balcony" jest spoko.
20.The Rolling Stones - Flashpoint
Przywoita koncertówka, ot co. I dwa bardzo dobre utwory studyjne.
Tuż za 20:
- Paul Simon - Paul Simon's Concert in the Park, August 15, 1991
- Jacek Kaczmarski - Live
- Temple of the Dog - Temple of the Dog
- Armia - Legenda
- Ozzy Osbourne - No More Tears
Notka:
Przyzwoita koncertówka Paula Simona, następnie koncertówka Kaczmarskiego, to pozycja, którą będzie musiał jeszcze przesłuchać, by się bardziej w nią wciągnąć. Przekonałem się bardziej do Świątyni Psa, ale z konkurencją nie miała szans. Skrzywdziłem Armię, bo pewnie to całkiem fajna płyta, ale właśnie, musiałbym bliżej poznać i album Ozzy'ego z całkiem dobrymi hitami, ale jako całość aż tak do mnie nie przemawia.
W sumie nie było co wyszczególniać albumów po 20 miejscu. _________________ - Odnoszę wrażenie, że niektórzy powinni dostać dożywotni zakaz słuchania Kazika Staszewskiego.
Ostatnio zmieniony przez Dundersztyc19 dnia Pią Sie 02, 2013 2:52 pm, w całości zmieniany 10 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Sro Kwi 24, 2013 10:49 pm Temat postu: |
|
|
Zagłosuję, żeby jedną płytę podnieść w klasyfikacji. Poza tym, to jest mocarny rok w muzyce.
1. Death - Human
2. Fear Of God - Within The Veil
3. Atheist - Unquestionable Presence
4. Pearl Jam - Ten
5. My Bloody Valentine - Loveless
6. Metallica - Metallica
7. Queen - Innuendo
8. Dżem - Detox
9. Red Hot Chili Peppers - Blood Sugar Sex Magic
10. Armia - Legenda |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Czw Kwi 25, 2013 8:45 pm Temat postu: |
|
|
1. Porcupine Tree - On The Sunday Of Life
2. Queen - Innuendo
3. Slowdive - Just For A Day
4. Pearl Jam - Ten (ostatnio dużo zyskał w mych oczach)
5. Metallica - Metallica
6. Genesis - We Can't Dance
7. Nirvana - Nevermind
8. My Bloody Valentine - Loveless
9. Primus - Sailing The Seas Of Cheese
10. Enya - Shepherd Moons _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lookaug

Dołączył: 03 Mar 2009 Posty: 1012 Skąd: Włocławek
|
Wysłany: Pią Kwi 26, 2013 2:49 pm Temat postu: |
|
|
1. Pearl Jam - Ten
2. Guns N' Roses - Use Your Illusion I
3. Red Hot Chili Peppers - Blood Sugar Sex Magik
4. Nirvana - Nevermind
5. My Bloody Valentine - Loveless
6. Guns N' Roses - Use Your Illusion II
7. Queen - Innuendo
8. Metallica - Metallica
9. Dżem - Detox
10. Temple of the Dog - Temple of the Dog _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Pią Kwi 26, 2013 8:19 pm Temat postu: |
|
|
1. Coil - Love's Secret Domain
2. Talk Talk - Laughing Stock
3. The Legendary Pink Dots - The Maria Dimension
4. Neil Young - Weld
5. Slowdive - Just for a Day
6. Slint - Spiderland
7. Стук бамбука в XI часов - Лёгкое дело холод
8. My Bloody Valentine - Loveless
9. АукцЫон - Бодун
10. A Tribe Called Quest - The Low End Theory
Ej, całkiem serio proponuję, żeby od następnej edycji głosować na 20 płyt. Trochę kpina, że musiałem wyrzucić takie znakomite płyty jak Ten, Screamadelica, Arise, Innuendo, White Light From the Mouth of Infinity czy Yerself is Steam, no kurwa. Na pierwszym Coil, bardzo zyskała ta płyta w moich oczach ostatnimi czasy, zdecydowanie w ścisłej czołówce najlepszych Coilów. Łabędzi śpiew Talk Talk i chyba moja ulubiona płyta Hollisa, nieprawdopodobnie nasycona emocjami, z niepowtarzalnym klimatem i TYM głosem. Dalej najlepsze Kropki, nie tylko z powodu Belladonny oczywiście. Neil Young czyli najlepsza hard-rockowa płyta 1991, debiut Slowdive, który z niejasnych dla mnie przyczyn oceniany bywa niżej niż Loveless - z drugiej strony, co mnie to obchodzi właściwie, skoro wiem lepiej. Slint, do którego stosunkowo sporo czasu musiałem się przekonywać, ale to jest jednak wielka płyta, nie ma co. Ruski coilowy trip-hop, wspomniane już Loveless (też nie ma co hipsterzyć, kawał genialnej muzyki, po prostu), kolejni szaleni Rosjanie (День победы = constant repeat), na domknięcie dziesiątki mój ulubiony rap ever. Na jedenastym Ten, który zasłużył na punkty bez dwóch zdań, ale że z mojej listy najwyżej dwie-trzy płyty mogą liczyć na jakieś inne punkty, to musiałem uprzywilejować pozostałe, bo równie na to zasłużyły. A Ten i tak wygra, przynajmniej mam taką nadzieję. _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kriejtiw

Dołączył: 04 Lut 2012 Posty: 384
|
Wysłany: Sob Kwi 27, 2013 11:08 am Temat postu: |
|
|
1. Queen - Innuendo
2. Slint - Spiderland
3. Колибри - Манера Поведения
4. Lech Janerka - Ur
5. АукцЫон - Бодун
6. Republika - 1991
7. Massive Attack - Blue Lines
8. Talk Talk - Laughing Stock
9. Alice Cooper - Hey Stoopid
10. A Tribe Called Quest - The Low End Theory
Queen na pierwszym, bo to mój ulubiony album tych pedałów, nie dało się inaczej. Slint to też miszczowski miszcz. Piękne Колибри, które polecam wszystkim Atrusom tego forum. Janerka ma u mnie nieograniczony kredyt, więc jego obecność na liście to mus. Piąte miejsce - tytuł mówi wszystko. Ciechowski ma status Janerki. Debiut Massive Attack, fajny. Ostatni Talk Talk, który lubię, ale głównie dzięki Hollisowi, bo sam post-rock mnie do końca nie przekonuje. Alice Cooper to przede wszystkim Marsjanin, pozdrawiam gimnazjum. Na koniec rap z jazzem, joł. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mefju

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 2871 Skąd: Piaseczno
|
Wysłany: Sob Kwi 27, 2013 10:45 pm Temat postu: |
|
|
Queen – Innuendo
Dżem – Detox
Metallica – Metallica
Guns N Roses – Use Your Illusion I
Guns N Roses – Use Your Illusion II
Nirvana – Nevermind
Red Hot Chili Peppers – Blood, Sugar, Sex, Magik
Michael Jackson – Dangerous
Kult – Your Eyes
R.E.M. – Out Of Time
Acid Drinkers – Dirty Money, Dirty Tricks
Republika – 1991
Grzegorz Turnau – Naprawdę Nie Dzieje Się Nic
Marillion – Holidays In Eden
Uriah Heep – Different Word
Genesis – We Can’t Dance
Yes – Union
T. Love – Pocisk Miłości
Big Cyc – Nie Wierzcie Elektrykom
Ryszard Rynkowski – Szczęśliwej Drogi Już Czas
Porcupine Tree – On The Sunday Of Life
Camel – Dust And Dreams
1. Queen - Innuendo
2. Metallica - Metallica
3. Grzegorz Turnau - Naprawdę Nie Dzieje Się Nic
4. Nirvana - Nevermind
5. R.E.M. - Out Of Time
6. Genesis - We Can't Dance
7. Republika - 1991
8. Red Hot Chili Peppers - Blood, Sugar, Sex, Magik
9. T. Love - Pocisk Miłości
10. Ryszard Rynkowski - Szczęśliwej Drogi Już Czas
Listy poza dychą robić mi się nie chce, bo resztę płyt zbyt słabo znam. Możliwe, że już w ogóle przestanę je w następnych rocznikach sporządzać.
No, rocznik zacny! Mocarny! Jeden z najważniejszych w historii rocka! I chociaż paru obowiązkowych klasyków jeszcze nie znam(jak np. "Peral Jam - Ten" czy "Ozzy Osbourne - No More Tears" albo "Death - Human"), albo znam zbyt słabo i niewiele pamiętam(np. Iluzjony) to i tak już na podstawie tej szczątkowej wiedzy jaką posiadam czuję, że mogę to potwierdzić.
Na początek - Insynuacja - no jak już się żegnać i odchodzić na tamten świat to z wielką pompą! Nie jest to co prawda moja ulubiona płyta Queen(no chyba że w okresie post 70's), no ale to pierwsza którą poznałem i dzięki której się w muzyce Królowej zakochałem także tego. Metallica ze swoją chyba największą płytą(jebać Mastera i Błyskawicę ) a już na pewno moją ulubioną, a i mogło się to wziąć też poniekąd z tego, że to pierwsza płyta Mety jaką poznałem. Dalej debiut Grzegorza Turnau'a o którym zapomniałem edycję temu, czego nie mogłem sobie wybaczyć. Nie jest to jeszcze ten Turnau jakiego przyszło nam znać(inne nietypowe aranżacje, a i wokal też trochę bardziej młodzieńczy), ale jest to pozycja zacna i dość ciekawa, a takie rzeczy jak kompozycja tytułowa czy "Znów Wędrujemy" to pozycja obowiązkowe dla każdego szanującego się fana zarówno tego pana jak i całej poezji śpiewanej.
Nirvana ze swoim chyba najbardziej przereklamowanym dziełem, no ale jebać to! "Smells Like Teen Spirit" niszczy dupę i już! R.E.M. z jedną ze swoich dwóch najważniejszych płyt - nie jestem fanem, ale jeśli miałbym którąś ich plytę kupić to byłaby to ta oraz następna. No "Losing My Religion", "Shiney Happy People" i coś tam jeszcze, tylko tytułu zapomniałem - no najważniejsze chyba utwory tej grupy i tyle.
Prawdopodobnie największe dzieło popowego oblicza Genesis na miejscu kolejnym no i teledyski też mieli chyba najlepsze w karierze.
Republika z Białą Flagą i Moją Krwią i wszystko jasne. Red Hoci też wylansowali jedne ze swoich najważniejszych kawałków(choć ja wolę te późniejsze). T. Love całościowo może i dupy mi nie urywa, no ale za samą "Warszawę" punkty się należą. No i na końcu Rysiu Rynkowski ze swoim legendarnym już piciem za błędy i jeszcze paroma ważnymi w jego wykonaniu klasykami.
Gunsów tegorocznych jak już mówiłem znam za słabo, ale chcę to nadrobić. Podobnie jak wspomnianego Ozzy'ego, Pearl Jam czy Death. A i tak to tylko niewielki ułamek długiej listy z artystami do poznania w tym roczniku. _________________
"Lepiej pić piwo niż nie" - Paulo Coelho |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|