FAQFAQ
SzukajSzukaj
UżytkownicyUżytkownicy
GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja

ProfilProfil
Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości
ZalogujZaloguj

Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna
Użytkownikami tego forum nie są wyłącznie (i w większości) członkowie Polskiego Fanklubu Queen, dlatego ogółu opinii prezentowanych na forum nie można traktować jako opinii Fanklubu, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru.
Polski Fanklub Queen

Czat.Queen.PL!
NAJLEPSZE PŁYTY - EDYCJA 4 - tygodniowa przerwa, start 9.09
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 16, 17, 18 ... 34, 35, 36  Następny
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Another World
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  

Najlepsze Płyty
Disco Polo
1%
 1%  [ 1 ]
Tektoniczne
11%
 11%  [ 6 ]
Sztampowy żart o winylach
3%
 3%  [ 2 ]
Queen
25%
 25%  [ 13 ]
Naprawdę bardzo mnie ciekawi jakie, naprawdę
25%
 25%  [ 13 ]
o zimowiskach
1%
 1%  [ 1 ]
te które typuje Mefju
19%
 19%  [ 10 ]
jebać to
9%
 9%  [ 5 ]
Wszystkich Głosów : 51

Autor Wiadomość
annie_m



Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 688
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Pon Mar 11, 2013 11:12 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Genesis - Invisible Touch
2. Kult - Kult
3. Metallica - Master Of Puppets
4. Europe - The Final Countdown
5. Queen - A Kind Of Magic
6. Bon Jovi - Slippery When Wet
7. Obywatel G.C. - Obywatel G.C.
8. Madonna - True Blue
9. Modern Talking - Ready For Romance
10. Bajm - Chroń mnie


Ostatnio zmieniony przez annie_m dnia Wto Mar 12, 2013 12:31 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
lookaug



Dołączył: 03 Mar 2009
Posty: 1012
Skąd: Włocławek

PostWysłany: Pon Mar 11, 2013 11:45 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. The Smiths - Queen Is Dead
2. Talk Talk - The Colour of Spring
3. Metallica - Master of Puppets
4. Depeche Mode - Black Celebration
5. Slayer - Reign in Blood
6. Obywatel G.C. - Obywatel G.C.
7. Kult - Kult
8. Siekiera - Nowa Aleksandria
9. Peter Gabriel - So
10. XTC - Skylarking

Mało który rocznik ma tak mocarne podium.
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
NAR



Dołączył: 06 Lut 2008
Posty: 5778
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto Mar 12, 2013 12:11 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1 Coil -Horse Rotorvator
2 Talk Talk - The Colour of Spring
3 Depeche Mode - Black Celebration
4 Slayer - Reign in Blood
5 Peter Gabriel - So
6 Siekiera - Nowa Aleksandria
7 Metallica - Master of Puppets
8 The Smiths - Queen Is Dead
9 Sonic Youth - Evol
10 Nick Cave and The Bad Seeds - Your Funeral ... My Trial


zacnie. Na pierwszym wielka płyta Coil. Mocna, mroczna i schizofreniczna. AIDS, geje, Pasolini i Cohen. Tyle radości naraz.
Potem Talk Talk, które się nieco kłóci z tym co widać za oknem, niemniej płyta jest absolutnie przepiękna. Depeche i to już totalnie moja ulubione ich odsłona. Kilka najlepszych ichnich piosenek się tu znajduje. Slayer, bo ostatnio zacząłem ich słuchać i to naprawdę fajne napierdalanie. Gabriel z cudnym popowym albumem, a potem święty graal polskiej sceny bebeszowych smuthów. Co prawda nie ma tu mojej ulubionej kompozycji zespołu o wdzięcznym tytule "Chuj, dupa, kurwa, cipa"* niemniej album bardzo przyjemny. Nawet jeżeli kultu nie ogarniam. Metallica byłaby kiedyś o wiele wyżej ale o ile pojedynczych piosenek słucha mi się bardzo przyjemnie to całe albumy od nich mnie po prostu nudzą dzisiaj. Następnie Smuthy, których fenomenu nie ogarnę nigdy ale fajnie sobie buczy w tle więc może być na 8. Niedawno poznane Evol więc dopiero na 9 ale w przyszłości na pewno awansuje. Na koniec Nick. to jeszcze nie to moje ulubione jego oblicze ale Carny robi ten album niesamowicie. no, całkiem mocarna ta 10.


*oczywiście to nie ich piosenka, ale jest podpisane w internecie jako Siekiera więc pozwoliłem sobie na taki ŻARCIK.

_________________
oł je oł je oł je.

Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.


LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu>


Ostatnio zmieniony przez NAR dnia Wto Mar 12, 2013 12:13 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
mumin_king



Dołączył: 14 Cze 2006
Posty: 6343
Skąd: Rzekuń

PostWysłany: Wto Mar 12, 2013 12:12 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Metallica - Master of Puppets
2. Slayer - Reign in Blood
3. Obywatel G.C. - Obywatel G.C.
4. Kult - Kult
5. Iron Maiden - Somewhere in Time
6. Bon Jovi - Slippery When Wet
7. Alice Cooper - Constrictor
8. The Rolling Stones - Dirty Work
9. Dżem - Absolutely Live
10. The Firm - Mean Business

blisko:

Queen - A Kind of Magic
Black Sabbath feat. Tommy Iommi - Seventh Star
John Lennon - Live in New York City

daleko:

Blue Oyster Cult - Club Ninja
Nazareth - Cinema
Queen - Live Magic
Rainbow - Finyl Vinyl
_________________


GGP - na spotkanie ze świeżoscią

Bój się bloga NOWOŚĆ Exclamation BLOG MUMINA Exclamation

wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen WP Kontakt
spider89



Dołączył: 02 Lis 2008
Posty: 58
Skąd: Bytom

PostWysłany: Wto Mar 12, 2013 12:18 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Iron Maiden - Somewhere In Time
2. Judas Priest - Turbo
3. Lady Pank - LP3
4. Lady Pank - O dwóch takich co ukradli księżyc
5. Accept - Russian Roulette
6. Queen - A Kind Of Magic
7. Metallica - Master Of Puppets
8. Saxon - Rock The Nations
9. Bon Jovi - Slippery When Wet
10. Alphaville - Afternoons in Utopia


Świetny rok, dobre płyty wyszły Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG
kater



Dołączył: 24 Maj 2006
Posty: 6820
Skąd: Góry Samotne

PostWysłany: Wto Mar 12, 2013 2:21 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Sting - Bring On The Night
2. Nick Cave and The Bad Seeds - Your Funeral ... My Trial
3. Bon Jovi - Slippery When Wet
4. The Smiths - The Queen Is Dead
5. Metallica - Master Of Puppets
6. Big Black - Atomizer
7. Queen - A Kind Of Magic
8. Ennio Morricone - The Mission
9. XTC - Skylarking
10. Queen - Live Magic
_________________

PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen
Atrus



Dołączył: 17 Gru 2008
Posty: 1752

PostWysłany: Wto Mar 12, 2013 8:38 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. The Smiths - The Queen Is Dead
2. Coil - Horse Rotorvator
3. Slayer - Reign in Blood
4. Depeche Mode - Black Celebration
5. Talk Talk - The Colour of Spring
6. Shub-Niggurath - Les morts vont vite
7. НИИ Косметики - История болезни
8. Nick Cave and The Bad Seeds - Your Funeral ... My Trial
9. Cocteau Twins - Victorialand
10. Lech Janerka - Historia Podwodna

Jedna z najmocniejszych dziesiątek ever. Każda z tych płyt, drugie tyle w rezerwie (SPK, Siekiera, Sylvian, Swans, Zorn, Big Black, Candlemass - pozdro dla Gnietka, LPD, Meta, Sonic Youth, Gabriel, Metheny/Coleman), plus trzecie tyle potencjalnie świetnych albumów, których nie znam. Kolejny dowód, że lata '80. to były jednak dobre czasy dla muzyki. Pierwsza trójka rozkosznie rozbieżna stylistycznie: na pierwszym klasyk pedał popu, najpiękniejsza płyta dla życiowo nieporadnych, melodie, ironia, geniusz Morriseya i Marra, DOŚWIADCZENIE kilku piosenek na żywo i tak dalej. Na drugim Coil i ich płyta dekady, piękno, szaleństwo, piosenki dla Pasoliniego, covery Cohena, smuteczek i industrialność. Na trzecim jedne z najlepszych szatanów ever, tu się nawet nie ma co bawić w subtelności - rozpierdala, kropka. Co tam dalej? A, Depesze. Niesamowicie spójny, ponury album, ten KLIMAT, te TEKSTY, to WSZYSTKO - mój ulubiony ich album, nic nie poradzę. Talk Talk to wiadomo, eksperymenty, emocje, Mark Hollis. Shub-Niggurath - całkowity obłęd, jedna z najbardziej przerażających albumów ever - jakby Diamanda Galas nagrała płytę z King Crimson do tekstów Lovecrafta, to wyszłoby pewnie coś podobnego. Być może jeszcze lepszego. Dalej rosyjskie hipsterstwo (BTW, muszę kiedyś posłuchać tych wszystkich albumów w takiej właśnie kolejności, bo zmiany nastrojów są zaiste perwersyjne), syntezator + automat + wokal czyli klasyczny kicz w sosie własnym PO ROSYJSKU, w dodatku melodie są więcej niż udane - jedna z tych płyt, które śnią się po nocach młodym hipsterom. Kejw ma parę lepszych płyt, niemniej hajlajty są bardzo mocne. Cocteau Twins poszło w tzw. klimaty i nawet im to wyszło, chociaż oczywiście Treasure do pięt nie dorasta. Na koniec Janerka ze swoim solowym debiutem, pozdrawiam Kriejwita i Xaviego, dzięki którym było to możliwe. Ufff, cóż za długi, długi post.
_________________


With my last breath I curse Zoidberg.


Ostatnio zmieniony przez Atrus dnia Wto Mar 12, 2013 9:29 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
How_Can_I_Go_On



Dołączył: 07 Gru 2010
Posty: 143

PostWysłany: Wto Mar 12, 2013 9:04 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1.Metallica - Master Of Puppets
2.Peter Gabriel - So
3.Bon Jovi - Slippery When Wet
4.Iron Maiden - Somewhere In Time
5.Slayer - Reign in Blood
6.Black Sabbath feat. Tommy Iommi - Seventh Star
7.Europe - The Final Countdown
8.Genesis - Invisible Touch
9.Queen - A Kind Of Magic
10.Bruce Springsteen - Live/1975-85
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Kriejtiw



Dołączył: 04 Lut 2012
Posty: 384

PostWysłany: Wto Mar 12, 2013 9:09 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Lech Janerka - Historia Podwodna
2. Talk Talk - The Colour of Spring
3. Kraftwerk - Electric Café
4. Siekiera - Nowa Aleksandria
5. Genesis - Invisible Touch
6. Coil - Horse Rotovator
7. Run–D.M.C. - Raising Hell
8. Obywatel G.C. - Obywatel G.C.
9. Miles Davis - Tutu
10. Peter Gabriel - So

Janerka niekwestionowanym liderem. Wciąż nie mogę się zdecydować, którą piosenkę lubię stąd najbardziej. W ogóle skopałem sprawę z wrzutem Tej Zabawy do QW - tu jest tyyyle lepszych rzeczy... Chociaż nie, to nie jest prawda. I nikt na to nie głosuje, oczywiście. Talk Talk dalej, ale niewiele, a być blisko Janerki to jak być blisko Absolulu*. Wspaniała rzecz na wczesną wiosnę, a kiedyś miałem straszną fazę na Living in Another World. Teraz już się mi przejadło, ale gdy słucham albumu w całości, to wciąż działa. Kraftwerki, które zamilczą na długie lata, więc daję im to trzecie miejsce. Trochę na kreskę, ale Sex Objekt i Telefon to jest coś. Siekiera, czyli kolejny polski post-punk; jak widać wolę ten z Polski niż skądkolwiek indziej. Mimo że nie zjada się tu już Murzynów. Genesis, który towarzyszył mi przez pół życia w każdej dłuższej podróży - za to. Fajne Coile, do których wielką miłością nie pałam, ale to jest dobre. Lubię taką elektronikę i Pasoliniego z jego 'You can hear the boys cumming' również. Na siódmym wreszcie jacyś raperzy, choć jeszcze ostatniego słowa nie powiedzieli. Kto potrzebuje Aerosmith? Ósme dla jednego z moich ulubionych tekściarzy, ale wolę go z Republiką, po prostu. Miles z Michałem Urbaniakiem starczył tym razem na dziewiąte miejsce. Całkiem inna muzyka niż Bitches albo KoB, ale też niezła. Ostatnie... W sumie mógłbym wrzucić to sam singel Don't Give Up, ale tego nie zrobię, niech Sledgehammer ma coś od siebie.

*A nuż ktoś załapie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Dundersztyc19



Dołączył: 25 Sie 2009
Posty: 1356
Skąd: Kuala Lumpur

PostWysłany: Sro Mar 13, 2013 9:59 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Teraz trójca najlepszych roczników w drugiej połowie lat 80-tych.

1.Kult - Kult

Żaden tam debiut King Crimson, czy innych The Doorsów, debiut Kultu jest debiutem wszechczasów i każdy o tym wie Cool Nieco poważniej mówiąc cieszę się z debiutu Kazika oraz jego zespołu. Naprawdę znakomity start, początkowy Kult TO JEST TO. Kazik jest bardzo wyszukanym artystą i będzie to udowadniał na coraz to kolejnych albumach.
A o samym albumie, znakomity, trochę archaicznie brzmiący punk (ale to traktuję jako walor) z saksofonami, znakomite utwory, mój ulubiony "Wspaniała nowina", trzeba przyznać, że wstęp pierwszorzędny. Generalnie najbardziej odpowiadają mi teksty antyreligijne, bądź tyczące się Biblii, czytam teraz Biblię, więc mam pewną frajdę ze słuchania, a na tym albumie praktycznie cała pierwsza strona tyczy się religii. Są też tematy osobiste i trochę polityki. Czyli cały Kazik. Trochę klasyki, a i te mniej popularne utwory są świetne. A najlepsze jest to, że wcale to nie jest najlepszy album Kultu.

2.Enya - Enya

Bardzo lubię Enyę, jej klimatyczną muzykę, śpiew i w ogóle. A jej debiut, to bodajże najlepszy album. Muzyka do dokumentu "The Celts", bardzo piękne utwory, "The Celts", "Fairytale", "Boadicea" czy "Go to Beyond (II)".

3.Metallica - Master of Puppets

Moim zdaniem trochę słabsza od poprzedniej, a jej nadmierny kult trochę mnie śmieszy. Ale i tak bardzo lubię, bo to stara dobra Metallica. Kawał porządnego metalu, najbardziej lubię "Orion".

4.Jean Michel Jarre - Rendez-Vous

Po nieco dziwacznym "Zoolook" Jarre wydał znów dzieło mogące się kojarzyć z niezastąpionym "Oxygene". Znakomity album, kosmiczna muzyka, bo takie określenie najlepiej opisuje to, co jest na albumie. Najbardziej wartościowa jest część druga, epickie dzieło. Ale jedynka stanowi znakomity wstęp do dwójki, wprowadza niepokój buczeniem na początku, czwórka jest najpopularniejsza, a część zwana "Dernier Rendez-vous (Ron's Piece)" wzrusza, znając kontekst powstania utworu. Album spójny i różnorodny, bo części znacznie różnią się od siebie.

5.Queen - A Kind of Magic

Od waszych nieprzychylnych komentarzy sam zacząłem patrzeć mniej przychylnie na ten album. Ale nadal go bardzo lubię, jest lepszy, niż "The Works". Utwory są przyjemne i nie ma przesady w użyciu słowa "magiczne", w przeciwieństwie do was uważam to za całkiem spójny album. Tytułowy jakoś mi się w sumie nie nudzi, "One Vision", to bardzo fajny rocker, "One Year of Love" jest dość oryginalny i ma niezastąpiony klimat, nawet szczerze "Pain is So Close to Pleasure" darzę dużą sympatią. W takim "Gimme the Prize" to już w ogóle zaszaleli.

6.Budka Suflera - Giganci tańczą

Specyficzna produkcja, brudne brzmienie, rockowy zadzior i do tego ta okładka sprawiają, że ten album jawi mi się jako najmroczniejsze dzieło Budki Suflera. Rzeczywiście trochę w tym klaustrofobii. Same utwory są znakomite, pomysłowe i często nawet są po prostu nośne, "Synowie Chin", "Gratuluję ci" czy "Giganci tańczą" są tego przykładami. Ale aranż, choć nie najlepiej brzmi, decyduje o wspaniałym klimacie tego albumu.

7.R.E.M. - Lifes Rich Pageant

Może nie tak efektowny album, jak poprzednie, ale i tak jest naprawdę niezły. Kapitalnych utworów nie mogło zabraknąć, takich jak: "Begin the Begin", "Fall On Me", a zwłaszcza "Cuyahoga".

8.Turbo - Kawaleria Szatana

Dawka tym razem polskiego metalu. Całkiem solidna pozycja, fajne klimatyczne kompozycje, jest co zanucić. I tak ze słuchu oceniam, że różni się klimatem od poprzednich albumów Turbo, które też chciałbym poznać.

9.Dżem - Absolutely Live

To nie jest ich najlepsza koncertówka, jest nieco przereklamowana, ale coraz bardziej się do niej przekonuję. Ma fajne brzmienie, klimat. Kompozycje, bo większość z nich jest nowa, są OK, ale nie są ich szczytowe kompozycje. Na największe wyróżnienie zasługują "Wiem, na pewno wiem - nie, nie kocham cię", "Kiepska gra" i "Niewinni i ja cz. I i II" w wersji tego koncertu, choć dla mnie to słabsza wersja, niż z pierwszej koncertówki.

10.Paul Simon - Graceland

Co tu dużo mówić, solista ze sławnego duetu nagrał album będący połączeniem muzyki rockowej z afrykańskim ludowym graniem i wyszło parę hitów. Ale to nie ważne. Po prostu dzieło fajne w słuchaniu.

Tuż za 10:
- Queen - Live Magic
- Eric Clapton - August
- Aerosmith - Classics Live!
- The Rolling Stones - Dirty Work
- Judas Priest - Turbo
- Black Sabbath featuring Tony Iommi - Seventh Star
- Neil Young - Landing on Water

Notka:
Jak na ironię wszystkie pozycje za 10, to albumy co najwyżej przyzwoite. Koncertówka Queen coraz bardziej mnie drażni skróconymi wersjami utworów.
_________________
- Odnoszę wrażenie, że niektórzy powinni dostać dożywotni zakaz słuchania Kazika Staszewskiego.


Ostatnio zmieniony przez Dundersztyc19 dnia Sro Sie 21, 2013 7:41 pm, w całości zmieniany 11 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen
Mefju



Dołączył: 27 Cze 2008
Posty: 2871
Skąd: Piaseczno

PostWysłany: Czw Mar 14, 2013 1:29 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

POST DO USUNIĘCIA!!!
_________________


"Lepiej pić piwo niż nie" - Paulo Coelho


Ostatnio zmieniony przez Mefju dnia Pon Mar 18, 2013 10:33 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Bizon



Dołączył: 24 Sty 2004
Posty: 13394
Skąd: Radomsko/Łódź

PostWysłany: Pią Mar 15, 2013 2:38 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

rok okazal sie calkiem dobry, jak na lata 80.
na sam koniec padły calkiem dobre plyty:

11. genesis – invisible touch
12. turbo – kawaleria szatana
13. david lee roth – eat ‘em and smile


1. metallica – pastor of muppets (CD) – bez watpienia wielka plyta, jedna z najwiekszych w historii metalu. jesli chodzi o ‘klasycznosc’, to na jednej półce z in rock czy paranoid, dla mnie. no chyba, ze sie uwaza, ze te plyty są klasyką tylko w polsce... heh

2. iron maiden – somewhere in time (CD) – znakomita plyta, moje top 5 maidenowe (choc raczej na tym piatym miejscu wlasnie). dosc komercyjne jak na nich bym powiedzial, a moze inaczej – przystepne. ale mnostwo w tym polotu i takiej naturalnej lekkosci. no i jest tu jedna z moich ulubionych solowek wszech czasow, czyli H w wasted years Wink

3. bon jovi – slippery when wet (CD) – najlepsza plyta bon jovi, bez dyskusji Wink chyba jedyna plyta z lat 80., na ktorej umiejetnosci i kompozycje przeslonily pudla Wink no new jersey jeszcze bylo blisko tego osiagniecia. kopalnia hitow, ale tez po prostu bardzo dobre kawalki. kompozycyjnie milion razy lepsze niz to, co grają od jakichs 10-15 lat. nie moge nie dac na liste plyty, na ktorej jest wiekszosc najlepszych kawalkow tego zespolu Wink

4. yngwie malmsteen – trilogy (CD) – jak juz pisalem przy okazji debiutu, wczesny malmsteen mial swietny zmysl do łączenia przebojowosci z popisami gitarowymi i motywami z muzyki klasycznej. szkoda, ze pozniej juz jechal glownie na tych samych motywach. ale to chyba ostatnia, albo jedna z ostatnich plyt, gdzie jest to wciaz porywające i swieze jak na tamte lata.

5. megadeth – peace sells... but who’s buying? (CD) – plyta duzo dojrzalsza niz debiut no i o klase lepsza brzmieniowo. rasowe thrashowe granie, ale z tego thrashu bardziej przystepnego. bardzo lubie ten wczesny megadeth, chociaz i pozniej mieli swietne numery. + znakomity cover i ain’t superstitious – takiego czegos chyba sie nikt po nich nie spodziewal...

6. europe – the final countdown (CD) – najbardziej znana plyta szwedow. kopalnia hitow, a do tego pare mniej znanych, ale niewiele gorszych kawalkow. bez znajomosci tej plyty nie ma sie pelnego obrazu rocka lat 80. moze i byl to prosty pudel metal, ale przynajmniej jest w tym jakas prawdziwosc, a nie proba ‘czarowania’ sluchaczy... <nod nod>

7. black sabbath – seventh star (MC) – plyta nie tak zla, jakby sie moglo wydawac, tyle, ze oczywiscie nazwa black sabbath jest tu kompletnie nie na miejscu. no ale to znana historia. sama plyta ma kilka naprawde dobrych numerow, jak chocby tytulowy, no i jedną klasyczną juz ejtisową ballade rockową, no stranger to love. glenn nawet przycpany fhói spiewal tu swietnie Wink / edit: btw – tony iommi, nie tommy śturmoki. jeden zle napisze, a reszta odgapia Razz

8. slayer – reign in blood (MC) – jeden z nielicznych albumow slayera jakie mam na taktowskiej kasecie jeszcze po bracie i jedna z nielicznych, ktorej w ogole jestem w stanie sluchac. to naprawde jest klasyka metalu. pare bardzo mocno znanych kawalkow (oczywiscie jak na ten gatunek), no i tutaj jednak slysze ten hmm moze nie geniusz, ale duze umiejetnosci. są chwile bezsensownej nawalanki, ale wiekszosc jednak mocno przemyslana i kopiąca dupe. szkoda, ze plyta taka krotka, chociaz z drugiej strony, nie powoduje dzieki temu zmeczenia.

9. uriah heep – live in europe 1979 (CD) – koncertowka z 79 roku, ale wydana dopiero w 86. ostatnia trasa z johnem lawtonem na wokalu. swietne, porywajace wykonania kawalkow z jego ery (szkoda, ze tak malo z firefly) + troche klasykow. nieco inne wokalne podejscie do july morning, nie wiem czy do konca mi odpowiadajace, ale wielkiego glosu temu gosciowi odmowic nie mozna. nawet dzis. niestety tych wykonan w necie nie bylo, wiec sam wrzucilem.

10. dżem – absolutely live (CD) – to zdecydowanie nie jest najlepsza koncertowka dżemu. powiem wiecej, mozliwe ze najgorsza. i to mowi wiele o tym zespole, jesli tak dobra plyta jest chyba najslabszym koncertowym wydawnictwem z wielu juz wydanych. set dosc taki sobie i nierowny, realizacja tez nie powala, bo calosc brzmi jakby nagrywane zza sciany, zwlaszcza wokal. ale jednak chocby dla nieco rozregulowanych chwilami niewinnych czy znakomitej wersji czarnego kapelusza warto te plyte miec.


a kind of magic? live magic? i mean, RLY?
_________________

if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS

you never had it so good, the yoghurt pushers are here
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Faraday



Dołączył: 30 Gru 2010
Posty: 476
Skąd: 25 dsf

PostWysłany: Nie Mar 17, 2013 3:06 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. The Smiths - The Queen Is Dead
2. Depeche Mode - Black Celebration
3. Metallica - Master of Puppets
4. XTC - Skylarking
5. Slayer - Reign in Blood
6. Siekiera - Nowa Aleksandria
7. Talk Talk - The Colour of Spring
8. Ennio Morricone - The Mission
9. Peter Gabriel - So
10. Nick Cave and The Bad Seeds - Your Funeral ... My Trial
_________________

last.fm
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Michalzbiku95



Dołączył: 26 Lut 2010
Posty: 995
Skąd: Warszawa - Bielany

PostWysłany: Nie Mar 17, 2013 3:34 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1.Bon Jovi - Slippery When Wet
2.Genesis- Invisible touch
3.Europe - The Final Countdown
4.Madonna - True Blue
5.Queen - A kind of magic
6.Alphaville - Afternoons in Utopia
7.Wham! - Music from the Edge of Heaven
8.Pet Shop Boys - Please
9.Queen - Live Magic
10.A-ha - Scoundrel Days

_________________
Nagroda "Tomisiępodobatomniejoznowucośfajnego 2010"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Xavi



Dołączył: 06 Wrz 2010
Posty: 2519

PostWysłany: Nie Mar 17, 2013 3:48 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. The Smiths - The Queen Is Dead
2. Metallica - Master of Puppets
3. Ennio Morricone - The Mission
4. Depeche Mode - Black Celebration
5. Slayer - Reign in Blood
6. Peter Gabriel - So
7. Talk Talk - The Colour of Spring
8. XTC - Skylarking
9. Megadeth - Peace Sells... But Who's Buying?
10. Angelo Badalamenti - Blue Velvet

No nareszcie jakaś mocarna dycha, ale to raczej mój brak obeznania w poprzednich rocznikach do tego doprowadził. Jedna z najbardziej bezbłędnych płyt ever na pierwszym. Najlepszy trasz ever na drugim. Ennio za dwie boskości zesłane z nieba na trzecim. Mój ulubiony depesz. Kapitalna pół godzinna rozwałka. Gabriel na którym im mniej znana rzecz tym lepsza. Ejtisy Talk-Talkowe w najlepszym wydaniu pojęcia ejtis. Świetna płyta Megadeth, która mi się chyba bardziej spodobała niż Rust in Peace. I Badalamenti do jednego z najlepszych filmów Lyncha, tam to muzyka robi klimat nieziemski.
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
MCwalter01



Dołączył: 30 Maj 2010
Posty: 507
Skąd: spod Wrocławia

PostWysłany: Nie Mar 17, 2013 4:42 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Metallica - Master Of Puppets - obok "Ride The Lightning" najlepsza płyta Metalliki. Bardziej przystępna od poprzedniczki, mniej tu trashowego nawalania, więcej kombinowania.
2. Lech Janerka - Historia podwodna - następna świetna płyta tego pana. Większe brzmieniowe urozmaicenie niż na debiucie Klausa.
3. Depeche Mode - Black Celebration - niezwykle spójne i klimatyczne dzieło. Obok "Songs Of Faith And Devotion" moja ulubiona płyta Depeszy.
4. Iron Maiden - Somewhere In Time - niemal równie udany album jak studyjna poprzedniczka. Jedna z najlepszych rzeczy Iron Maiden wydanych w latach osiemdziesiątych.
5. Obywatel G.C. - Obywatel G.C. - bardzo ciekawa przopozycja. Zacnych gości zaprosił Ciechowski do swojego projektu. Możemy tu usłyszeć m.in. Jana Borysewicza i Michała Urbaniaka. Najlepsze fragmenty: Paryż - Moskwa 17.15, Spoza linii świata i Kaspar Hauser.
6. Talk Talk - The Colour Of Spring - rzecz z jednej strony ejtisowa i przebojowa, z drugiej ambitna i miejscami eksperymentalna. Osiem świetnych utworów.
7. Cocteau Twins - Victorialand - wiadomo wspaniałe melodie, magiczny głos Elizabeth Fraser... Piękna płyta.
8. This Mortal Coil - Filigree & Shadow - z poprzedniego albumu nie znam, znam tylko fragmenty, m.in. Song To The Siren z repertuaru Tima Buckleya. Tutaj też mamy kolejny utwór tego pana - Morning Glory. "Filigee & Shadow" to idealna muzyka do snu. Ma cudowny, oniryczny klimat. Starannie dobrano kompozycje. Powstało coś zdecydowanie wyjątkowego.
9. Peter Gabriel - So - w pojedynku Genesis - Gabriel wygrał twórca "So". Płyta Petera Gabriela jest przystępna i przebojowa (oczywiście jak na Gabriela), ale nie ma tu wdzięczenia się do słuchaczy i patrzenia na listy przebojów, co - z przykrością muszę stwierdzić - zauważyłem na "Invisible Touch". Teledyski też wyszły lepsze Gabrielowi. I chociaż lubię wideo do Land Of Confusion, to muszę stwierdzić, że teledyski do Sledgehammer i Big Time są znacznie lepsze. Cóż, lubię takie "dziwadła"...
10. Siekiera - Nowa Aleksandria - Klimatyczny album. Najbardziej podoba mi się tu utwór tytułowy. I nie przeszkadza mi to, że wiele rzeczy jest tutaj zerżniętych od Killing Joke.
_________________
"In fact the whole of Japan is a pure invention. There is no such country, there are no such people." (Oscar Wilde)
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Mefju



Dołączył: 27 Cze 2008
Posty: 2871
Skąd: Piaseczno

PostWysłany: Pon Mar 18, 2013 7:35 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Queen – A Kind Of Magic
Black Sabbath feat. Tonny Iommi – Seventh Star
Queen – Live Magic
Depeche Mode – Black Celebration
Bananarama – True Confessions
Kult – Kult
Iron Maiden – Somewhere In Time
Metallica – Master Of Puppets
The Rolling Stones – Dirty Work
Megadeth – Peace Sells… But Who’s Buying
Genesis – Invisible Touch
Budka Suflera – Giganci Tańczą
Lady Pank – LP3
Lady Pank – O Dwóch Takich Co Ukradli Księżyc, cz. 1
AC/DC – Who Made Who
Chris Isaak – Chris Isaak
Wham! – Music From The Edge Of Heaven
Pet Shop Boys – Please
Tina Turner – Break Every Rule
Peter Gabriel – So
Bon Jovi – Slippery When Wet
ABBA – ABBA Live
Obywatel G.C. – Obywatel G.C.
Jean Michel Jarre – Rendez-Vous
Bonnie Tyler – Secret Dreams And Forbidden Fire
Europe – The Final Countdown




1. Queen - A Kind Of Magic
2. Genesis - Invisible Touch
3. Kult - Kult
4. Jean Michel Jarre - Rendez Vous
5. Lady Pank - O Dwóch Takich Co Ukradli Księżyc, cz. 1
6. Bonnie Tyler - Secret Dreams And Forbidden Fire
7. Metallica - Master Of Puppets
8. Europe - The Final Countdown
9. Obywatel G.C. - Obywatel G.C.
10. Bon Jovi - Slippery When Wet


Poza dychą:

11. Pet Shop Boys - Please
12. Wham! - Music From The Edge Of Heaven
13. ABBA - ABBA Live
14. Bananarama - True Confessions
15. Megadeth - Peace Sells... But Who's Buying?
16. Queen - Live Magic
17. Chris Isaak - Chris Isaak
18. Iron Maiden - Somewhere In Time
19. Peter Gabriel - So
20. AC/DC - Who Made Who


Świetny rok! Mnóstwo dobrych, a nawet i bardzo dobrych płyt, których część trochę żal widzieć poza dychą. Rany to już trzeci mocny rocznik w ejtisach, a podobno to taka chujowa dekada...
Pierwsze miejsce może trochę na wyrost, no ale dla mnie to jednak dość dobra i w miarę udana płyta Królowej choć dziś łączy mnie z nią już głównie sentyment, no ale jednak... widać jest w tym jakaś magia! xD No i jest to miła odskocznia po cholernie nierównym The Works. Tutaj odstaje tak naprawdę tylko "Pejn Is Soł Klołs Tu Pleżer" choć nawet i tego jestem w stanie czasem posłuchać żeby się odmóżdżyć, ale to tylko po pijaku.
Drugie miejsce to moje ulubione Genesis z Collinsem. Tytułowy bucha taką niesamowitą energią, a "Land Of Confusion" jeszcze większą! Jeszcze jest dobre subtelne "Into Deep". Bardzo przebojowy album, choć strasznie ciężko go odróżnić od solowej twórczości Collinsa, ale nie uważam tego za zarzut bo czy odróżnialne czy nie to słucha się tego naprawdę dobrze.
Trzecie miejsce to jeden z polskich debiutów wszechczasów. Jak ja uwielbiam ten wczesny KULT z młodym jeszcze nieochrypniętym wokalem Kazika. "Wspaniała Nowina" to mój ulubiony i jednocześnie najbardziej godny reprezentant tej płyty. A poza nim roxuje jeszcze niewiele mu ujmująca "Krew Boga" czy cover "Domu Wschodzącego Słońca".
Miejsce czwarte to Jean Michel Jarre powracający do korzeni. Album ten wyraźnie nawiązuje do "Oxygene" czy "Equinoxe" przynajmniej jak na moje ucho a zarazem ma w sobie też coś nowego... czyżby chodziło o bogatsze aranżacje? Bo motywy wyraźnie są w stylu dwóch wspomnianych już przeze mnie wyżej albumów. W każdym razie świetnie się to wszystko sprawdza na koncertach no i jeden z tych utworów godnie reprezentował nam kiedyś QW.
Piąte miejsce to chyba najbogatszy aranżacyjnie jak na moje ucho Lady Pank. Czy może po prostu najciekawiej wyprodukowany, sam już nie wiem jak to określić. A "Marchewkowe Pole" mimo że wielkie to wcale jednak nie wysuwa się tu na prowadzenie.
Numer sześć to takie moje popowe zboczenie chyba... zboczenie w tym sensie, że to mało znana artystka na tym forum i poza nim też, a mnie nie wiedzieć czemu pochwyciła jakaś słabość do niej... albo chociaż do tego jednego albumu, bo innych jeszcze nie znam. No w każdym razie dla mnie to pop na całkiem przyzwoitym poziomie lecz niestety trochę IMO niedoceniany. Jeden z wiadomych hitów czyli "Gdybyś Ty był kobietą, a ja facetem" to furora sama w sobie. To właśnie ta kompozycja zachęciła mnie do bliższego poznania z tą płytą. Niewiele ustępuje jej "Holding Out For A Hero" jednak moje ulubione utwory z płyty nie były nigdzie promowane, a są to m.in. "Ravishing" oraz "Band Of Gold" czy "Rebel Without A Clue". Niewymagającym fanom ejtisowego popu mógłbym szczerze polecić.
Czas na jedną z płyt wszechczasów... cholera, jestem chory że tak legendarny i wybitny(w powszechnej opinii przynajmniej) album stawiam tak nisko... no ale raz, że sporo znalazłem w tym roczniku osobistych zboczeń, a dwa, że jednak nie potrafię wielbić tej płyty w całości. Oczywiście jest wykurwiste "Battery"(moje TOP5 Metalliki chyba), refleksyjny i równie mocno kopiący dupę tytułowy, "Orion" oraz "Welcome Home(Sanitorium)". Do reszty albumu trochę ciężej mi się przekonać, ale wciąż próbuję. Jednakże za jaką płytę bym się nie wziął to zawsze mam wrażenie, że jest w głębokim cieniu... Czarnego Albumu. Laughing
Ósemka dana ze względu na "Końcowe Odliczanie" czy "Cherri"(w sumie to ja nie wiedziałem, że to kompozycja tego samego zespołu). Nie wiem czy stanę się jakimś zadeklarowanym fanem Europe, ale tej płytki od czasu do czasu posłuchać lubię, a syntezatory we wstępie do tytułowego to są ciary nie z tej ziemi!
Czas na debiut solowego Ciechowskiego. Jak dla mnie jednak średnio udany(następny album będzie dużo lepszy), ale takie kompozycje jak "Paryż-Moskwa 17:15" czy "Tak Długo Czekam(Czyli Ciało)" to naprawdę muszę pochwalić.
Na koniec płyta z wiadomym hitem czyli "Living On A Prayer", a do reszty jeszcze się muszę trochę poprzekonywać. W sumie płyta może i całościowo trochę słabsza od np. debiutu Pet Shop Boys, który figuruje u mnie poza dychą, no ale tej jednej kompozycji byłoby mi trochę szkoda.

Poza dychą płyty świetne, ale jednak z pewną nutką niedosytu i tak jakby w cieniu swoich następczyń z następnego rocznika:
Na pierwszym debiut Pet Shop Boys z genialnym "West End Girls" które namolnie katowałem w dzieciństwie, równie dobrym "Suburbia" ale całościowo... coś jest nie tak. Ich kolejny album będzie równiejszy i o wiele lepiej będzie ociekał niesinglowymi wspaniałościami.
Ale kurde... jednak nie wiem czy dobrze zrobiłem że wywaliłem to z dychy. No ale to w sumie nie pierwsza taka sytuacja i zapewne nie ostatnia. W poprzednich rocznikach z odrzutami bywało gorzej. Jak widać nie wszystkim płytom da się dogodzić. Sad
Drugie miejsce poza dychą zajmuje duet Wham! już z IMO równiejszą płytą od poprzedniczki no i to jednak stąd pochodzi wypromowane 2 lata wcześniej "Last Christmas"... no ale miejsc w dyszce jest tylko 10, a i głupi jestem że w przypadku jednej płyty wolałem promować ją tylko ze względu na jeden utwór(Ech, Mefju...). No ale tak to jest jak się nie ma czasu i robi się listy na szybko.
Trzecie miejsce to ot taka sobie koncertówka ABBy. Miło się od czasu do czasu słucha, ale bez rewelacji. Bananarama z "Venus" na czele, ale reszta płyty już trochę słabiej(następna będzie dużo mocniejsza), a i ta wspomniana przeze mnie kompozycja to w sumie tylko cover, więc szkoda mi jej nie będzie.
Megadeth z kolejną dobrą płytką i wyrazistym refrenie w tytułowym, ale... no jeśli chodzi o ten zespół i jego poznawanie to ja cały czas jestem na etapie raczkowania i pewnie prędko to się jeszcze nie zmieni.
Koncertówka Queen poza dychą? Nie wierzę... a jednak! Zresztą już jedną płytę Queen zdarzyło mi się w tej edycji wywalić poza dychę. A teraz wywalam kolejną no bo to jednak trochę dziwnie dobrany składak. Z tej trasy wolę zdecydowanie koncertówkę z Wembley, bo to jeden spójny koncert a nie zlepek, także tego.
Chris Isaak z czymś co można by nazwać surf rockiem... i to takim bardzo klimatycznym, bo takie "Blue Hotel" dla przykładu to nieźle wciąga!
Iron Maiden... nie chcę mówić, że ta płyta jest słaba, ale ona jest po prostu nie dla mnie. Jedyne co mi się tutaj podoba to bonus/bisajd który Ziutek kiedyś wrzucił do QW a który nie brzmi zupełnie jak IM. Laughing
Od biedy może być jeszcze tytułowy, ale już chyba nic więcej.
Peter Gabriel z wiadomym hitem z Kate Bush i wszystko jasne ale to tylko tyle. I na końcu AC/DC które co prawda jest składakiem i by się w tym roku nie liczyło, ale muszę oznajmić wszem i wobec że tytułowy łoi dupę! No i jest jednym z najłatwiej zapamiętywalnych utworów kangurów co w moim przypadku jest zaletą gdy ciężko mi poszczególne ich kompozycje a nawet i całe płyty odróżnić od siebie.

Jeszcze tradycyjnie parę płytek do poznania i można brać się za kolejny rocznik:
Dżem – Absolutely Live
Madonna – True Blue
Judas Priest – Turbo
Chris De Burgh – Into The Light
R.E.M. – Lifes Rich Pageant
Eurythmics – Revenge
A-ha – Scoundrel Days
Modern Talking – In The Middle Of Nowhere

_________________


"Lepiej pić piwo niż nie" - Paulo Coelho


Ostatnio zmieniony przez Mefju dnia Sob Mar 23, 2013 1:15 am, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Ziutek98



Dołączył: 15 Wrz 2007
Posty: 3947
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pon Mar 18, 2013 1:04 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Metallica - Master of Puppets - chyba ostatnio było odwrotnie, ale jednak dorosłem do tego, że brzmienie Maidenów jest zdecydowanie za słabe, natomiast ta płyta pokazuje, jak soczyście, ciężko i mocno można było brzmieć w 1986ym, to po pierwsze, a po drugie - to po prostu kawał zajebistej muzy jest. No, poza Lepper Messiah.
2. Iron Maiden - Somewhere in Time - moja ulubiona płyta Maidenów, bardzo fajne, wzbogacone o syntezatory, co dodaje przestrzeni brzmienie (jak na Maidenów, bo kartonowe bębny się nie zmieniają Wink), kompozycje moje ulubione, jak Deja Vu, Caught Somewhere in Time, The Loneliness... czy też Alexander the Great.
3. Judas Priest - Turbo - pierwsza połowa planowanego dwupłytowego wydawnictwa, na którą trafił materiał oceniony, jako bardziej "popowy"... Cóż, Ram It Down, niby bardziej metalowa, to kompozycyjnie jest nudna a brzmieniowo tragiczna, tu zaś, choć jest to zabawowy rock ocierający się o pudel, to jednak melodie chwytają i bujają i bardzo dobrze się tej płyty słucha. Miejsce może zawyżone, ale to chyba od dłuższego czasu album Judasów, po który sięgam najczęściej.
4. Genesis - Invisible Touch - dobre, hiciarskie Genesis, którego siłą poza oczywistymi hiciorami jest przede wszystkim monumentalne Domino.
5. Megadeth - Peace Sells... but Who's Buying? - Megadeth tym razem słuchalny, a przy tym kopiący dupy należycie i w najlepszym thrashowym stylu.
6. KAT - 666 - brzmieniowo tragedia, ale spod tego charczenia jednak przebijają się świetne melodie i dobre riffy. Diabelski Dom cz. 3.
7. Jean Michel-Jarre - Rendez-Vous
8. Bon Jovi - Slippery When Wet - póki co nie mogę się przekonać do jakiejś wybitności tej płyty, pośród tych pierwszych 6 dobrych płyt Bon Jovi, ale może to dlatego, że nie posiadam tego albumu na CD. Znam wszystkie utwory, ale już nie raz optyka zmieniała się, gdy słyszałem płytę jako całość. Póki co miejsce na liście konieczne za taką kopalnię hitów.
9. Queen - A Kind of Magic - chyba głównie za Who Wants, no nie mogłem pominąć płyty z tym utworem. Plus One Year of Love, takie moje osobiste zboczenie.
10. Slayer - Reign in Blood - jeden z trzech słuchalnych Slayerów (dwa następne yet to come). No tytułowy klasykiem wszystkiego + Angel of Death i całe ta napierdalająca reszta.

Lista na szybko, chyba pamiętałem o wszystkim, co istotne z tego rocznika. Pod uwagę brane jeszcze było naparzanie spod znaku Sepultury - Morbid Visions.
_________________
PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
mumin_king



Dołączył: 14 Cze 2006
Posty: 6343
Skąd: Rzekuń

PostWysłany: Pon Mar 18, 2013 5:19 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

NAJLEPSZE PŁYTY 1986

1. Metallica - Master of Puppets - 116
2. Queen - A Kind of Magic - 59
3. Genesis - Invisible Touch - 58
- The Smiths - The Queen Is Dead - 58


5. Bon Jovi - Slippery When Wet - 57
6. Kult - Kult - 52
- Slayer - Reign in Blood - 52
8. Depeche Mode - Black Celebration - 48
- Iron Maiden - Somewhere in Time - 48
10. Talk Talk - The Colour of Spring - 46


11. Peter Gabriel - So - 42
12. Obywatel G.C. - Obywatel G.C. - 33
13. Europe - The Final Countdown - 30
14. Siekiera - Nowa Aleksandria - 29
15. Coil - Horse Rotorvator - 24
16. Lech Janerka - Historia Podwodna - 20
17. Jean Michel Jarre - Rendez-Vous - 18
18. Judas Priest - Turbo - 17
19. Ennio Morricone - The Mission - 14
- Megadeth – Peace Sells... But Who’s Buying? - 14
- Nick Cave and The Bad Seeds - Your Funeral ... My Trial - 14
22. Lady Pank - O dwóch takich co ukradli księżyc cz 1 - 13
- Madonna - True Blue - 13
- XTC - Skylarking - 13
25. Black Sabbath ft. Tony Iommi - Seventh Star - 12
26. Dżem - Absolutely Live - 11
- Roxette - Pearls Of Passion - 11
28. Sting - Bring On The Night - 10
29. Candlemass - Epicus Doomicus Metalicus - 9
- Enya - Enya - 9
- Queen - Live Magic - 9
32. Kraftwerk - Electric Café - 8
- Lady Pank - LP3 - 8
- Paul Simon - Graceland - 8
35. Yngwie Malmsteen – Trilogy - 7
36. Accept - Russian Roulette - 6
- Alphaville - Afternoons in Utopia - 6
- Cocteau Twins - Victorialand - 6
39. Big Black - Atomizer - 5
- Bonnie Tyler - Secret Dreams And Forbidden Fire - 5
- Budka Suflera - Giganci tańczą - 5
- Eurythmics - Revenge - 5
- Huey Lewis & The News - Fore! - 5
- KAT - 666 - 5
- Shub-Niggurath - Les morts vont vite - 5
46. Alice Cooper - Constrictor - 4
- Midnight Oil - Diesel And Dust - 4
- R.E.M. - Lifes Rich Pageant - 4
- Run–D.M.C. - Raising Hell - 4
- Wham! - Music from the Edge of Heaven - 4
- НИИ Косметики - История болезни - 4
52. Pet Shop Boys - Please - 3
- Saxon - Rock The Nations - 3
- The Rolling Stones - Dirty Work - 3
- This Mortal Coil - Filigree & Shadow - 3
- Turbo - Kawaleria Szatana - 3
57. Janet Jackson - Control - 2
- Maryla Rodowicz - Gejsza Nocy - 2
- Miles Davis - Tutu - 2
- Modern Talking - Ready For Romance - 2
- Sonic Youth - Evol - 2
- Uriah Heep – Live in Europe 1979 - 2
63. A-ha - Scoundrel Days - 1
- Angelo Badalamenti - Blue Velvet - 1
- Bajm - Chroń mnie - 1
- Bruce Springsteen - Live/1975-85 - 1
- Daab - Daab - 1
- The Firm - Mean Business - 1
_________________


GGP - na spotkanie ze świeżoscią

Bój się bloga NOWOŚĆ Exclamation BLOG MUMINA Exclamation

wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen WP Kontakt
mumin_king



Dołączył: 14 Cze 2006
Posty: 6343
Skąd: Rzekuń

PostWysłany: Pon Mar 18, 2013 5:20 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

NAJLEPSZE PŁYTY 1987
_________________


GGP - na spotkanie ze świeżoscią

Bój się bloga NOWOŚĆ Exclamation BLOG MUMINA Exclamation

wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen WP Kontakt
Mandey



Dołączył: 24 Sie 2007
Posty: 1579
Skąd: Rawicz

PostWysłany: Pon Mar 18, 2013 5:36 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Damn you, Mefju Razz

DŻEM Zemsta Nietoperzy
KULT Posłuchaj To Do Ciebie
REZERWAT Serce
SZTYWNY PAL AZJI Europa I Azja
SIMPLY RED Men And Women
U2 The Joshua Tree
BRYAN ADAMS Into The Fie
PRINCE Sign 'O' The Times
DAVID BOWIE Never Let Me Down
THE CURE Kiss Me, Kiss Me, Kiss Me
WHITNEY HOUSTON Whitney
ROGER WATERS Radio Kaos
MARILLION Clutching At Straws
GUNS N' ROSES Appetite For Destruction
DEF LEPPARD Hysteria
AEROSMITH Permanent Vacation
MICHAEL JACKSON Bad
R.E.M. Document
PET SHOP BOYS Actually
PINK FLOYD A Momentary Lapse Of Reason
DEPECHE MODE Music For The Masses
STING ...Nothing Like The Sun
INXS Kick
GEORGE MICHAEL Faith
GEORGE HARRISON Cloud Nine
STEVIE WONDER Characters


01 MICHAEL JACKSON Bad
02 PET SHOP BOYS Actually
03 DŻEM Zemsta Nietoperzy
04 GEORGE MICHAEL Faith
05 STING ...Nothing Like The Sun
06 ROGER WATERS Radio Kaos
07 PRINCE Sign 'O' The Times
08 GEORGE HARRISON Cloud Nine
09 DEPECHE MODE Music For The Masses
10 GUNS N' ROSES Appetite For Destruction
_________________


Ostatnio zmieniony przez Mandey dnia Sob Mar 23, 2013 2:33 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
spider89



Dołączył: 02 Lis 2008
Posty: 58
Skąd: Bytom

PostWysłany: Pon Mar 18, 2013 6:32 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Def Leppard - Hysteria
2. Lady Pank - O dwóch takich co ukradli księżyc cz. 2
3. Dżem - Zemsta Nietoperzy
4. Whitesnake - Whitesnake
5. Guns N'Roses - Appetite For Destruction
6. U2 - The Joshua Tree
7. Dirty Dancing soundtrack


Ostatnio zmieniony przez spider89 dnia Pon Mar 18, 2013 7:13 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG
OberstPrymas



Dołączył: 24 Kwi 2010
Posty: 2830
Skąd: Świebodzice

PostWysłany: Pon Mar 18, 2013 6:59 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jako, że znam aż 3 płyty z tego rocznika, to pozwolę sobie zagłosować Razz

1. Marillion - Clutching at Straws

Jak tu nie dać na pierwszym miejscu płyty, na której znajdują się kawałki takie jak: Warm Wet Circles, The Short Straw, White Russian czy 4 ostatnie, żeby się nie rozdrabniać. Ten krążek ma niesamowity klimat - trochę mroczny, przygnębiający, ale chwilami przebija się tu optymizm, który i tak bierze w łeb na końcu. Szkoda tylko, że Incommunicado wyskakuje tu jak jakiś Murzyn z koniem. Niemniej album bardzo udany i osobiście go uwielbiam.

2. Whitesnake - 1987

No, całkiem ok album. Totalnie przegrywający ze wszystkim co znam z ich wcześniejszego okresu, ale kilka kawałków (Still of the Night, Looking for Love i Is This Love) pozwala być temu albumowi wyżej niż...

3. Guns N' Roses - Appetite for Destruction

Album bez pomysłu. Strasznie nudny i wtórny. Kilka kawałków typowo dla zbuntowanych nastolatek, które nic innego nie znają. Serio, połowa utworów jest przerażająco słaba. Część niby jest fajna, ale ogólnie pomysłów starczyło na 2 minuty w każdym kawałku. Taki Sweet Child O' Mine stoi u mnie na czele przehajpowanych utworów. Takie nudne coś, gdzie jest solo - nawet ok, przyznam - ale to co następuje po nim to już tak bardzo do dupy, że nawet nie będę o tym pisał.
Oczywiście są tu bardzo dobre numery. Ot, na przykład Nightrain. Jedyny kawałek, który wyróżnia się na tej płycie. A, i może jeszcze zamykacz. Reszta jest sztucznie przebojowa, wykrzyczana (Axl jest słaby, obożejakbardzo) i hałaśliwa. Jakbym miał dać temu albumowi ocenę, to maksymalnie 5/10.
_________________
FAN KOBIAŁEK
GOŁA KASIA
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Bizon



Dołączył: 24 Sty 2004
Posty: 13394
Skąd: Radomsko/Łódź

PostWysłany: Pon Mar 18, 2013 8:59 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

wiekszosc komentów tradycyjnie z poprzedniej edycji.

brane początkowo pod uwage:

11. cacophony – speed metal symphony – no dobra. to jest gitarowy onanizm. wyobrazcie sobie 2 yngwie malmsteenow na raz... albo nie... cos z historii... wyobrazcie sobie vaia i satrianiego na raz, albo po prostu obejrzyjcie ich razem na dvd g3 heheh efekt podobny. tu mamy marty friedmana (pozniej megadeth) i jasona beckera (pozniej chwilowo w zespole davida lee rotha, zanim zachorowal w wieku 20 lat na ALS). obaj goscie łoją tak, że ciary przechodzą. oczywiscie nastroju w tym niewiele, ale czasem dla odmiany takie ‘malmsteenowe’ łojenie z pasazami rodem z muzyki klasycznej lubie. wielka szkoda beckera. był wielkim gitarzystą juz w wieku 20 lat, a pozniej taka choroba. lekarze dawali mu 3-5 lat zycia. minelo ponad 20 lat od tej pory, a on wciaz zyje i komponuje. tyle, ze ani grac, ani chodzic, ani nawet mówic juz od dawna nie moze...

12. deep purple – the house of blue light (CD) – uboga krewna perfect strangers, taka, ktorej na wlasną sluzbe nie stac, ale sama tez pracowac nie musi... kilka bardzo dobrych kawalkow, glownie na poczatku plyty, ale tez kilka zapychaczy ciezkich do zapamietania. mimo wszystko, to jedna ze slabszych pozycji w dyskografii DP, ale oni calkowite studyjne gofry nagrali tylko 2 (no, 1,5...) i ta plyta jednak jest nieco wyzej. dobry album, ale bez szału.

13. inxs – kick – jedyna ich plyta, którą znam. dosc nierowna, ale są tu swietne rzeczy, ktore staly sie juz klasykami lat 80t.

14. green river – dry as a bone (CD) – proto grunge z dwoma ziutkami, ktorzy pozniej wspoltworzyli mother love bone, a jeszcze pozniej zalozyli pearl jam Wink mocno punkowo. szalu nima, ale dla fanatykow sceny seattle calkiem ciekawe.

15. black sabbath – the eternal idol (CD) – są tu przezajebiste momenty (chocby kawalek tytulowy) i wbrew pozorom chwilami klimat tez jest Razz tyle, ze gdzies tak 2/3 tej plyty to jednak straszne sredniactwo jak na ten zespol. niewatpliwie kandydat do miana najslabszej plyty BS, choc znalazlbym ze 2-3 plyty slabsze. / edit 2013: a chuj, jest o wiele wiecej slabszych. w kategorii poosbournowych plyt mocny sredniak.

16. george michael – faith – no pare hitow na swietnym popowym poziomie, nie da sie zaprzeczyc. ale jako calosc juz tak swietnie nie wypada.

i lista wlasciwa

1. guns n’ roses – appetite for destruction (CD, MC, LP x2) – bezdyskusyjnie jeden z najwiekszych debiutow wszech czasow. a dla mnie w ogole jedna z najlepszych plyt jakie ten pelen sprzedajnych kurw z gwizdkami sedziowskimi swiat uslyszal (edit 2013: lol, poprzednia edycja musiala chyba wypasc podczas mistrzostw i meczy z sędzią zjebem xD). od pierwszej do ostatniej nuty ładunek energii, agresji, wscieklosci i gitarowych zagrywek. geniusz.

2. aerosmith – permanent vacation (CD) – powrot do swietnej formy. jedna z najlepszych plyt aero. zeby oni dalej takie rzeczy nagrywali...


3. marillion – clutching at straws (CD) – moja ulubiona, obok MC, rybna plyta marillion. nie wiem czemu, ale ma taki jakis bardzo ponury klimat. MC jednak, pomijajac juz sprawy tekstowe, bylo jakies takie przepelnione czyms w rodzaju nadziei. tutaj jest deprecha heh

4. dead can dance – within the realm of a dying sun – od czasu topu DCD nic wiecej nie poznalem, ale ta plyta jest po prostu magiczna. tu jest taki klimat, że ojapierdole. wlasciwie ciezko wybrac 3 kawalki ulubione, bo to niemal jedna calosc.

5. whitesnake – whitesnake (1987) (CD) – najbardziej znana plyta whitesnake. są tu niewatpliwie swietne rzeczy, choc to juz nie ten whitesnake, ktory uwielbiam. ale spoza bluesowego okresu, to na pewno moja ulubiona wężowa plyta. mimo, że przesłodzona i w ogole.

6. def leppard – hysteria (CD, MC, LP) – zaczyna sie okres niezbyt przeze mnie lubiany. wiadomo jakie byly okolicznosci powstawania tej plyty. niestety mutt lange spieprzyl i spaczyl na zawsze ten zespol swoim perfekcjonizmem i sterylnym nagrywaniem kazdej nutki z osobna... niby jest wszystko idealnie wrecz czysciutkie, tylko duszy w tym zabraklo... a same kawalki? hmm kilkadziesiat milionow sprzedanych plyt i 7 wydanych singli mowi chyba wszystko, tyle, ze ja akurat wole te, ktore na singlach nie wyszly Wink nic nowego w przypadku tego zespolu. to jest jedna z ich najslabszych plyt, ale absolutnie najbardziej znana. niewiele albumow w historii rocka sprzedalo sie w wiekszej liczbe egz.. ale za pour some sugar on me powinni dostac przynajmniej po 1000 godzin prac spolecznych na łeb...

7. dżem – zemsta nietoperzy (MC) – dlugo sie nie moglem przekonac do tej plyty. jeszcze niedawno uwazalem ją za najslabsza ryskową i jedną z dwoch najslabszych w historii dżemu. ale ostatnio zaczalem doceniac ten nieco posepny klimat, surową produkcje i względną nie-przebojowosc wiekszosci tych kawalkow. tylko do mirandy jakos kompletne nie moge sie przekonac, zwlaszcza do zwrotek, bo juz refren jakis znosniejszy.

8. michael jackson – bad (CD, LP) – cierpi ta plyta troche na syndrom konca lat 80tych. zbyt sterylna produkcja zabiera mu dusze. ale jest troche naprawde dobrych numerow, no i jest tez sentyment, bo to jedna z pierwszych plyt, jakie mi sie spodobaly, kiedy brat przywiozl ją zdaje sie z kolonii w niemczech pod koniec lat 80tych na winylu Wink mam tego winyla do dzis.

9. turbo – ostatni wojownik (LP) – przedramatyzowane mocno, ale są tu dosc obszerne momenty zajebistego wyjebu metalowego Wink kawalek tytulowy uwielbiam odkad pierwszy raz zapuscilem winyla w domu z tą plytą jakies 15 lat temu.

10. u2 – the joshua tree (CD) – chyba najlepsza plyta u2, chociaz dosc nierowna. ale kilka kawalkow znakomitych.
_________________

if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS

you never had it so good, the yoghurt pushers are here
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Atrus



Dołączył: 17 Gru 2008
Posty: 1752

PostWysłany: Pon Mar 18, 2013 10:10 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Swans - Children of God
2. David Sylvian - Secrets of the Beehive
3. Dead Can Dance - Within the Realm of a Dying Sun
4. The Smiths - Strangeways, Here We Come
5. Celtic Frost - Into the Pandemonium
6. Laibach - Opus Dei
7. Ekatarina Velika - Ljubav
8. Napalm Death - Scum
9. Pet Shop Boys - Actually
10. The Jesus and Mary Chain - Darklands

Jeden z najlepszych roczników w historii. Chyba tylko 1994 może się równać. Wyleciały takie rzeczy jak Candlemass, Depeche Mode (co do których byłem pewny, że się zmieszczą w 10...), Dinosaur Jr., Opal (11. miejsce), Marillion (najlepszy studyjny album tychże), The Sisters of Mercy (a może to oni byli na 11.?), Pixies (niby tylko EPka, ale żal tak czy inaczej), Sonic Youth, Waters, Waits, Jane's Addiction, Happy Mondays... Z samych odrzutów można złożyć świetną dziesiątkę. Na pierwszym bezdyskusyjnie Swansi, jestem świeżo po koncercie, więc tym bardziej. Ich najlepszy album, przytłaczający, ponury, piękny. Na drugim Sylvian i jego najlepszy, najpiękniejszy solowy album. Wyciszony, refleksyjny, ze znakomitymi tekstami. Chwyta dopiero za dziesiątym-dwudziestym razem, ale potem już nie puszcza. Podium domyka Dead Can Dance z ich najważniejszym albumem - nie wiem, czy najlepszym, chyba już nie moim ulubionym, ale to wciąż jest TA muzyka i TE ciary. Zresztą całe podium to są albumy na 5 gwiazdek w skali RYMowej, więc nie ma żartów. Na czwartym łabędzi śpiew Smithsów, dalej Celtic Frost i kamień milowy smutnego metalu. Dwa kolejne miejsca dla Jugosławii, najpierw najlepszy Laibach, potem nowofalowa Ekatarina. Napalm Death ze swoim największym przebojem, Pet Shop Boys ze swoimi największymi przebojami, na koniec TJ&MC, bardziej piosenkowo i mniej hałaśliwie, niż na Psychocandy, niemniej cały czas w wysokiej formie.
_________________


With my last breath I curse Zoidberg.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
How_Can_I_Go_On



Dołączył: 07 Gru 2010
Posty: 143

PostWysłany: Pon Mar 18, 2013 11:25 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1.U2 - The Joshua Tree
2.Michael Jackson - Bad
3.Guns N' Roses - Appetite For Destruction
4.INXS - Kick
5.Aerosmith - Permanent Vacation
6.Sting - ...Nothing Like the Sun
7.George Michael - Faith
8.David Bowie - Never Let Me Down
9.Deep Purple - The House of Blue Light
10.Marillion - Clutching at Straws
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
jagaciarz



Dołączył: 16 Cze 2005
Posty: 670
Skąd: Zgierz

PostWysłany: Wto Mar 19, 2013 8:41 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Whitesnake - Whitesnake 1987
2. Guns'N'Roses - Appetite for destruction
3.Tilt - Tilt
4. Dead Can Dance - Within a realm of a dying Sun
5. Michael Jackson - Bad
6. Kult - Posłuchaj, to do Ciebie
7. Pet Shop Boys - Actually
8.Pink Floyd - A momentary lapse of reason
9.Sztywny Pal Azji - Europa i Azja
10. INXS - Kick


U2- Joshua tree
Depeche Mode - Music for the masses
Sisters of mercy - Floodland
Izrael - Duchowa rewolucja
George Michael - Faith


Kolejny genialny rok.Na pierwszym Whitesnake bombastyczny, ale taki lubię najbardziej. IMO bije zdecydowanie Whitesnake bluesowy. Still of the night bezpsrzecznie jest jednym z najlepszych kawałków jakie znam. A jest przecież jeszcze niziemskie Looking for love czy Is this love. Gunsi niewiele, jeśli w ogóle ustępują Białemu wężowi. Także genialna płyta.
Dalej Tilt w odsłonie popowej ala Sade, ale jakże nastrojowa to płyta. Najgenialniejsze kawałki to: Tak jak j kocham Cię, Jeżeli myslisz że jestem Twoim wrogiem, Fale łaski, Mówię Ci że. 4 miejsce to niesamowitego klimatu ciąg dalszy. Dalej IMO najlepszy Jackson, całosciowo lepszy od Thrillera, świetna płyta Kultu i chyba też najlepszy album Pet Shop Boys. Pink Floyd z albumem mocno niedocenianym, ale IMO też świetnym i klimatycznym. Learning to fly, Sorrow czy On the turning away to ciągle mocne rzeczy. Sztywny Pal Azji ze swoją najlepszą płytą, gdzie prawie każdy utwór był przebojem. Nie mogłem nie wrzucić po ostatnim, bardzo udanym zgierskim koncercie. Na ostanim przebojowy INXS, choć zastanwaiałem się jeszcze nad Sisters of Mercy i Depeszami.

Do szybkiego poznania Marillion.
_________________
That time will come,one day you'll see when we can all be friends


Ostatnio zmieniony przez jagaciarz dnia Nie Mar 24, 2013 12:34 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
annie_m



Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 688
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Wto Mar 19, 2013 12:26 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Michael Jackson - Bad
2. Guns N' Roses - Appetite For Destruction
3. Sting - ...Nothing Like the Sun
4. George Michael - Faith
5. U2 - The Joshua Tree
6. Whitesnake - Whitesnake 1987
7. Depeche Mode - Music For The Masses
8. Dżem - Zemsta nietoperzy
9. Kult - Posłuchaj to do ciebie
10. Whitney Houston - Whitney
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
lookaug



Dołączył: 03 Mar 2009
Posty: 1012
Skąd: Włocławek

PostWysłany: Wto Mar 19, 2013 1:20 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Guns N' Roses - Appetite for Destruction
2. Depeche Mode - Music for the Masses
3. Dead Can Dance - Within the Realm of a Dying Sun
4. Michael Jackson - Bad
5. U2 - The Joshua Tree
6. Prince - Sign "O" the Times
7. Kult - Posłuchaj, to do ciebie
8. R.E.M. - Document
9. The Smiths - Strangeways, Here We Come
10. George Michael - Faith
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Gnietek



Dołączył: 04 Sie 2006
Posty: 936
Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)

PostWysłany: Wto Mar 19, 2013 7:38 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Kult - Posłuchaj, to do Ciebie
Jeśli mówimy o roku 1987, to musimy brać pod uwagę wydanie z tego roku, które było okaleczone przez cenzurę. Ale nawet bez "Pilotów", "Piosenki młodych wioślarzy" czy "Wielkiego tańca" to była świetna płyta. Kazik twierdzi, że dopiero podczas nagrywania następnej zapoznał się z muzyką inną niż punkowa. Trudno w to uwierzyć, biorą pod uwagę, że znalazły się bardzo różne kawałki: ciężka psychodela ("Totalna stabilizacja"), gitarowa balladka ("Gdzekolwiek idę, chcę iść z tobą"), rapowanka ("Narodzeni na nowo") itd.

2. Marillion - Clutching at Straws
Nie wiem, dlaczego NAR tak narzeka na "Incommunicado" - przecież ten kawałek wprowadza ożywenie na dość jednolitym pod względem nastroju klimatu. Bez tego byłoby niemal monotonnie. Pojedyncze utwory brzmią jak zaginione kawałki z "The Lamb Lies Down on Broadway" Genesis, ale ja tę płytę bardzo lubię, więc nie przeszkadza mi to. Są tu piękne melodie ("That Time of the Night", "Warm Wet Circles"), są momenty mocne ("White Russian"), z tym, że, no co poradzic, że arcydzieło nagrywa się tylko raz w życiu... "Misplaced Childhood" było lepsze.

3. Aerosmith - Permanent Vacation
Kilka hitów (ale jakich! "Rag Doll" wymiata!) i trochę poważniejszego hard rocka. Jest więcej niż dobrze.

4. Whitesnake - Whitesnake
Żadnej innej płyty Białego Węża nie znam w całości, a i z tej przed ponownym przesłuchaniem kojarzyłem głównie tylko hity Razz . Ja wiem, że dla Bizonów i innych trufanów, to jest już gorszy Whitesnake, ten skomercjalizowany i w ogóle... ale powtarzam, innego albumu nie dam na listę, bo nie znam. Twisted Evil

5. Joe Satriani - Surfing with the Alien
Mistrzu, kiedy grasz na gitarze, nie mogę zamknąć ust z podziwu...

6. Roger Waters - Radio K.A.O.S.
Roger to Roger, wiadomo, czego się po nim spodziewać: fałszowania , ciekawych kompozycji, uczuć, dobrych tekstów. Tak jest i tym razem, zresztą, to chyba jego najlepsza płyta.

7. Dead Can Dance - Within the Realm of a Dying Sun
Chyba nie dojrzałem do muzyki tego wychwalanego pod niebiosa duetu. Jest to klimatyczne jak diabli, trzeba przyznać, i podoba mi się na swój sposób. Ale kurczę, czegoś mi ciągle brakuje, żeby to była muzyka, której mógłbym słuchać na codzień. To byłby dobry soundtrack, ale jako album jakoś nie do końca się sprawdza.

8. Pink Floyd - A Momentary Lapse of Reason
Mało zostało Floydów we Floydach. Gilmour nie zawodzi - czaruje głosem ("On the Turning Away") i gitarą (choć tak podziwiana solówka "Sorrow" akurat mnie nie powala), jak zawsze. Ale produkcja kompletnie zepsuła ten album. Obok świetnych momentów są po prostu fatalne. Pogłos w "The Dogs of War" to klęska... Znów okazuje się, że Floydzi lepiej wychodzą na żywo. Płyta z następnego roku pokazuje, jaki potencjał miało "A Momentary..."

9. The Cure - Kiss Me Kiss Me Kiss Me
A niech tam sobie będzie na dopchanie. W kręgach ludzi nienawidzących życia jest to klasyk. Ja lubię kilka numerów, za to lubię bardzo. Najlepszy chyba jest otwierający album, nerwowy "The Kiss". Wśród zalet tego utworu należy wymienić także fakt, że jęczenie Roberta Kowala pojawia się w nim dopiero pod koniec. Twisted Evil

10. U2 - The Joshua Tree
Równie dobrze mogłem tu dać "Hysterię" Def Leppard, ale niech już będzie ten Bono z Panem Krawędzią (czy którykolwiek inny muzyk ma równie głupi pseudonim jak Mr. Edge? Rolling Eyes ), którzy wciąż (po tylu latach!) nie znaleźli tego, czego szukali z sobą lub bez siebie. Ten mocno przereklamowany album ma pewne zalety, w tym naprawdę potężną przestrzeń.
_________________
Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy. Sad
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Another World Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 16, 17, 18 ... 34, 35, 36  Następny
Strona 17 z 36

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach



Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group. Dopracował: Piotr^ Kaczmarek