| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Najlepsze Płyty |
| Disco Polo |
|
1% |
[ 1 ] |
| Tektoniczne |
|
11% |
[ 6 ] |
| Sztampowy żart o winylach |
|
3% |
[ 2 ] |
| Queen |
|
25% |
[ 13 ] |
| Naprawdę bardzo mnie ciekawi jakie, naprawdę |
|
25% |
[ 13 ] |
| o zimowiskach |
|
1% |
[ 1 ] |
| te które typuje Mefju |
|
19% |
[ 10 ] |
| jebać to |
|
9% |
[ 5 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 51 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Gnietek

Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 936 Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)
|
Wysłany: Pon Mar 04, 2013 12:47 am Temat postu: |
|
|
1984 miał być rokiem Big Brothera (przynajmniej Geore Orwell tak prorokował), a był rokiem kiepskiej muzyki... No, ale coś tam słuchalnego się zawsze znajdzie.
1. Camel - Stationary Traveller
Jakie czasy, taki Camel. Nie dość, że produkcja jest typowa dla ejtisów, że głównymi instrumentami stały się syntezatory, że zespół odszedł od rocka progresywnego, to jeszcze w dwóch utworach śpiewa niejaki Chris Rainbow, który jakby zupełnie urwał się z jakiegoś "Hungry Eyes" czy innego radiowego przeboju połowy lat 80. A jednak jest to wciąż zespół genialnego Andy'ego Latimera - nie brakuje tu przepięknych melodii (w "Pressure Points" czy zwłaszcza utworze tytułowym), głos lidera nieźle dopasowuje się do ponurego przesłania albumu, a cała płyta jest nieźle przemyślanym concept albumem. W takim roku wystarczy to na 1. miejsce.
2. Urszula - Malinowy król
Właściwie jedyna płyta Urszuli, którą lubię. Kiedy ona się darła ("Totalna hipnoza"), brzmiało to sztucznie i nieprzyjemnie, kiedy śpiewała łagodnie ("Dmuchawce, latawce, wiatr"), to jej głos był wymiękły i nijaki. Tutaj śpiewała zaś pośrednio, chyba lepiej niż kiedykolwiek wcześniej i później. W dodatku muzycy Budki Suflera napisali (swoją drogą do bardzo udanego filmu psychologicznego "Alabama") piękne melodie, taki jak "Temat Bożeny" (tu nie ma Urszuli ani trochę, więc nie wiem, dlaczego ten kawałek znalazł się na jej płycie... ale podnosi on jej wartość), "Szał sezonowej mody" czy "Malinowy król". Brzmi to kiczowato, jak niemal wszystko w latach 80., ale jest poruszające, po prostu ładne. No i uwielbiam gitarową solówkę w "Podwórkowej kalkomanii" - to niemal poziom Gilmoura!
3. Marillion - Fugazi
Gdybym poznał tę płytę jako pierwszą z rybnego Marillion, to pewni byłbym nią zachwycony, bo tyle tu świetnej, płynące gitary, taki fajny orientalny wstęp, tyle zwrotów akcji, taka różnorodność, no i narastanie klimatu w utworze tytułowym. Niestety, z czterech płyt Marillion z Fishem poznałem ten album właśnie jako ostatni i w porównaniu do reszty był on rozczarowujący. Mniej tu ładnych melodii, a produkcja jest gorsza.
4. Banda i Wanda - Banda i Wanda
Kawałek dobrego rocka. Brzmienie nie jest najlepsze, np. można było sobie darować nakładanie pogłosu na wokal (to chyba było modne w tym okresie ), ale dość proste, chwytliwe kompozycje momentalnie wpadają w ucho, zaś pod względem instrumentalnym jest zupełnie dobrze (właściwie głos Wandy też mi odpowiada, ale ten pogłos...). Głównie ze względu na gitarę polecam, naprawdę polecam "Całą białą".
5. Dead Can Dance - Dead Can Dance
To jeszcze nie jest ta muzyka, która kojarzy się z nazwą Dead Can Dance. Nie powiem, żeby mnie to jakoś nadzwyczajnie elektryzowało, zbyt wiele kojarzy mi się tu z Joy Division, którego nie cierpię. Ale wykonanie jest o niebo lepsze. Ma to jakiś szczególny klimat, coś, co trudno określić.
6. Bryan Adams - Reckless
Worek hiciorów. Wszystkie z nich w miarę lubię, więc niech raz Adams pojawi się na mojej liście.
7. Queen - The Works
Wprawdzie Ruch Obrońców The Works ostatnio nieźle mnie zniechęcił do tej i tak niehołubionej przeze mnie płyty, ale jednak trzeba jej oddać sprawiedliwość - to cały czas było Queen, nawet jeśli na najniższym możliwym poziomie. Owszem, wybitnego nie ma nic. Nawet te "It's a Hard Life" w latach 70. byłoby tylko takim zwykłym kawałkiem w cieniu innych. No i niestety tragicznie brzmią tu syntezatory, automat perkusyjny i pewne wpadki kompozycyjne (sposób, w jaki "Machines" w środku się rozłazi jest niewiarygodny). Jednak mamy tu Red Special, głos Freddiego, kilka dobrych pomysłów (mi się generalnie podoba "Man on the Prowl" - najbardziej przeszkadza mi w nim Fred Mandel; "Machines" też było ciekawym eksperymentem, choć nie do końca dobrze przeprowadzonym). Czasem słucham.
8. Roger Taylor - Strange Frontier
Niektóre piosenki załamują, ale nie da słuchać się tylko jednej - "Masters of War" (jestem w stanie wybaczyć to Rogerowi, bo w oryginale też nie mogę tego słuchać, z tym, że tam - ze względu na skrzeczenie Dylana, tu - ze względu na syntezator). Choć spaprane przez wybitnie plastikową produkcję i posiekane przez sztuczną perkusję, są tu jednak świetne kompozycje ("Man on Fire", "Strange Frontier"), a z kolei drugi cover, moim zdaniem przewyższa oryginał o kilka... pięter. Mówię o "Racing in the Streets", które w wykonaniu Springsteena usypia mnie, w wersji Taylora jest zaś nieco energii i całkiem sporo uczucia. Roger mógłby nagrać ten album jeszcze raz, nieco inaczej, ale cóż, jest, jak jest... _________________ Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
OberstPrymas

Dołączył: 24 Kwi 2010 Posty: 2830 Skąd: Świebodzice
|
Wysłany: Pon Mar 04, 2013 1:04 am Temat postu: |
|
|
A co mi tam.
1. Marillion - Fugazi
Bardzo lubię, chyba najlepsza jeśli chodzi o walory "techniczne" muzyki. Fajna produkcja, bardzo dobre kompozycje. Dla mnie płyta bardzo równa, bez większej wpadki, ale i bez większych cudów na kiju.
2. Roger Waters - The Pros and Cons of Hitch Hiking
Jeszcze do końca się w nią nie wgryzłem. Fajna, ale wg mnie za dużo to ciszy. Poza tym muszę ogarnąć teksty lepiej, bo to chyba u Watersa wręcz elementarna czynność. Na razie moi faworyci tu, to: 4.41, 4.47 i 4.58
3. Queen - The Works
Wspominałem, że jestem antyfanem tej płyty? Nie lubię w całości, a jedynie kilka kompozycji jest ok. Słaba produkcja, więcej słabego popu niż rocka. To nie mogło się udać. A najgorsze miało dopiero nadejść... _________________ FAN KOBIAŁEK
GOŁA KASIA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Pon Mar 04, 2013 3:48 pm Temat postu: |
|
|
NAJLEPSZE PŁYTY 1984
1. Metallica - Ride The Lightning - 123
2. Deep Purple - Perfect Strangers - 85
3. Iron Maiden - Powerslave - 67
- Marillion - Fugazi - 67
5. Cocteau Twins - Treasure - 52
6. Republika - Nieustanne tango - 50
7. Scorpions - Love at First Sting - 49
8. This Mortal Coil - It'll End in Tears - 36
9. Queen - The Works - 30
10. Camel - Stationary Traveller - 29
11. The Smiths - The Smiths - 26
12. Clannad - Legend (Robin of Sherwood) - 25
13. Roger Waters - The Pros And Cons Of Hitch Hiking - 21
14. Budka Suflera - 1974-84 - 20
- Dead Can Dance - Dead Can Dance - 20
- Judas Priest - Defenders of the faith - 20
17. Depeche Mode - Some Great Reward - 19
- Lady Pank - Ohyda - 19
19. Alphaville - Forever Young - 18
- Ennio Morricone - C'era una volta in America - 18
21. The Waterboys - A Pagan Place - 17
22. Urszula - Malinowy król - 16
23. Bon Jovi - Bon Jovi - 15
24. Dire Straits - Alchemy - 13
25. Bruce Springsteen - Born in the U.S.A. - 12
- Madonna - Like a Virgin - 12
- Prince - Purple Rain - 12
28. Jean Michel Jarre - Zoolook - 11
29. Arvo Part - Tabula rasa - 10
30. Kombi - Nowy Rozdział - 9
- U2 - The Unforgettable Fire - 9
- Van Halen - 1984 - 9
33. Franek Kimono - Franek Kimono - 8
- The Replacements - Let It Be - 8
35. Bryan Adams - Reckless - 7
- Maanam - Mental cut - 7
- Talk Talk - It's My Life - 7
- TSA - Heavy Metal World - 7
- Yngwie Malmsteen Rising Force - Rising Force - 7
40. AC/DC - Jailbreak '74 - 6
- Dio - The Last in Line - 6
- Europe -Wings of Tomorrow - 6
- Hüsker Dü - Zen Arcade - 6
- Mike Oldfield - Discovery - 6
- R.E.M. - Reckoning - 6
- Saxon - Crusader - 6
47. Banda i Wanda - Banda i Wanda - 5
- Don Henley - Building The Perfect Beast - 5
- King Crimson - Three Of A Perfect Pair - 5
- Nick Cave and The Bad Seeds - From Her to Eternity - 5
- Ultravox - Lament - 5
- Wham! - Make It Big - 5
- Whitesnake - Slide in it - 5
54. Bajm - Martwa woda - 4
- Echo and the Bunnymen - Ocean Rain - 4
- Limahl - Don't Suppose - 4
- Red Hot Chili Peppers - Red Hot Chili Peppers - 4
- Swans - Cop - 4
- Tina Turner - Private Dancer - 4
60. Coil - Scatology - 3
61. Budka Suflera - Czas czekania, czas olśnienia - 2
- David Bowie - Tonight - 2
- Foreigner - Agent Provocateur - 2
64. Manuel Göttsching - E2-E4 - 1
- Roger Taylor - Strange Frontier - 1 _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Pon Mar 04, 2013 3:48 pm Temat postu: |
|
|
NAJLEPSZE PŁYTY 1985 _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
spider89
Dołączył: 02 Lis 2008 Posty: 58 Skąd: Bytom
|
Wysłany: Pon Mar 04, 2013 4:14 pm Temat postu: |
|
|
1. Saxon - Innocence In No Excuse
2. Accept - Metal heart
3. Dżem - Cegła
4. Lady Pank - Drop Everything
5. Iron Maiden - Live After Death
6. Queen - Live In Rio
7. AC/DC - Fly On The Wall
8. Dżem - Dzień w którym pękło niebo
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mandey

Dołączył: 24 Sie 2007 Posty: 1579 Skąd: Rawicz
|
Wysłany: Pon Mar 04, 2013 4:28 pm Temat postu: |
|
|
DŻEM Cegła
MAANAM Wet Cat
KLAUS MITFFOCH Klaus Mitffoch
AYA RL Aya Rl (Czerwona)
PHIL COLLINS No Jacket Required
WHITNEY HOUSTON Whitney Houston
A-HA Hunting High And Low
TOM PETTY AND THE HEARTBREAKERS Southern Accents
PRINCE Around The World In A Day
FREDDIE MERCURY Mr. Bad Guy
EURYTHMICS Be Yourself Tonight
DIRE STRAITS Brothers In Arms
MARILLION Misplaced Childhood
MODERN TALKING The 1st Album
AC/DC Fly On The Wall
STING The Dream Of The Blue Turtles
THE CURE The Head On The Door
FALCO Falco 3
STEVIE WONDER In Square Circle
KATE BUSH Hounds Of Love
DIANA ROSS Eaten Alive
SIMPLY RED Picture Book
ZZ TOP Afterburner
MIKE + THE MECHANICS Mike + The Mechanics
ELTON JOHN Ice On Fire
MODERN TALKING Let’s Talk About Love
SADE Promise
GRACE JONES Slave To The Rhythm
01 DIRE STRAITS Brothers In Arms
02 PHIL COLLINS No Jacket Required
03 STING The Dream Of The Blue Turtles
04 MARILLION Misplaced Childhood
05 DŻEM Cegła
06 EURYTHMICS Be Yourself Tonight
07 FALCO Falco 3
08 PRINCE Around The World In A Day
09 ZZ TOP Afterburner
10 STEVIE WONDER In Square Circle _________________
  
Ostatnio zmieniony przez Mandey dnia Pon Mar 04, 2013 6:38 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pon Mar 04, 2013 4:57 pm Temat postu: |
|
|
1. marillion – misplaced childhood (CD) – niewatpliwie jedna z kilkunastu moich ulubionych plyt wszech czasów. dzielo absolutne. ani jednej zbednej nuty. piekno skonczone. bez najmniejszych watpliwosci jest to dzielo wybitne. rzekłem.
2. dżem – cegła (MC) – 2 plytki dzemu w tym roku i troche ratują te kiepską liste heh. w ogole , to w koncu chyba sie zbiore, zeby kupic calą dyskografie, bo sporo mi jeszcze na cd brakuje. kasety juz niesluchalne niestety pierwsza duza plyta i kopalnia hiciorow, chociaz akurat ja ceglą i whisky rzygam juz po corocznych tychach (a pozniej chorzowie). / edit 2013: i wciaz nie kupilem wiekszosci... ale kiedys, kiedys...
3. iron maiden – live after death (CD, LP) – koncertowka, ktora byla takim małym made in japan dla maidenów. to ona zapoczatkowala opinie, ze maideni to zespol przede wszystkim znakomity na zywo. co ciekawe, do dzisiaj mam ją tylko na winylu, ktory pozyczylem z 12 lat temu od wujka i jakos tak u mnie zostal. cd i dvd do tej pory nie kupilem, ale chyba w koncu sie skusze, bo musze uzupelnic koncertowki maidenów brakujące / edit 2013: dvd dalej nie kupilem, ale cd juz mam od jakiegos czasu
4. dżem – dzień, w którym pękło niebo (MC) – plus tej plyty to przede wszystkim to, ze dżem na scenie, to jednak inne zwierze niz w studio i to slychac. poza tym, znajduje sie tu moj ulubiony dżemowy kawalek, czyli niewinni. i to chyba najlepsza jego wersja. na niewielki minus jednak pierwsza polowa plyty, a konkretnie set, ktory sklada sie na poczatku z kawalkow, ktore moze i lubie, ale bez szału a ‘słodka’ to chyba najbardziej nudny kawalek, jaki dzem popelnil
5. dire straits – brothers in arms – fanem DS nigdy nie bylem i pewnie juz nie bede, niemniej potrafię docenic to, co sie tu znajduje, a znajduje sie sporo znakomitych kawalkow.
6. turbo – smak ciszy (CD) – dobra plyta ze swietnymi momentami. o dziwo, tytulowego kawalka nie ma na wersji CD. wyszedl chyba tylko na singlu co bylo dla mnie niemilą niespodzianką po kupnie plyty, bo kupilem ją glownie dla niego wlasnie. mimo, ze tekst nieco sredni heh są tu juz pojedyncze momenty zwiastujące mocniejszy okres w historii zespolu, ktory w pelni dal o sobie znac pozniej na kawalerii i wojowniku.
7. dio – sacred heart – ostatnia plyta z vivianem campbellem na gitarze i jakos nie potrafie odeprzec wrazenia, ze wraz z jego odejsciem, panu ronnie'emu odeszla wena powrocila dopiero na przelomie wiekow. ta plyta juz jest slabsza sporo od 2 poprzednich, ale jeszcze trzyma solidny, a momentami bardzo dobry poziom.
8. megadeth – killing is my business... and business is good! (CD, MC) – jeszcze surowosc panuje mocno, na nastepnej plycie bylo juz duzo lepiej, ale i tu jest kilka swietnych motywow. no i mechanix, ktore chyba nawet ostatnio wole od jego metallicowego odpowiednika
9. uriah heep – equator (CD) – ostatnia plyta z goalbym na wokalu, a co za tym idzie, ostatnia przed nastaniem ery obecnego skladu (poza perkusistą, ktory odszedl ze wzgledow zdrowotnych 3 lata temu). wciąż ejtis rock, ale jest tu duzo wiecej klimatu i dobrych kompozycji niz na poprzedniej plycie. choc oczywiscie do brzmienia z lat 70. daleko. ale poczatek plyty znakomity. druga polowa juz nieco slabsza, jednak to chyba najlepsza z trzech plyt z goalbym. no i tutaj w koncu wszystkie kawalki to oryginalne kompozycje UH w przeciwienstwie do 2 poprzednich plyt. jako fanowi def leppard nawet niespecjalnie przeszkadza mi to, ze ta plyta to zzynka z DL, ktore UH supportowalo 2 lata wczesniej
10. aerosmith – done with mirrors (CD) – powrotowa płyta, ale tak naprawde prawdziwy powrot nastapil dopiero na kolejnej. tu jeszcze chyba nie czuli sie tak pewnie znowu w swoim towarzystwie i wyszla plyta niezla, ale bez szału. w sam raz na dopchanie listy w tym slabym roczniku. _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mefju

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 2871 Skąd: Piaseczno
|
Wysłany: Pon Mar 04, 2013 6:11 pm Temat postu: |
|
|
Iron Maiden – Live After Death
Uriah Heep – Equator
Dżem – Cegła
Marillion – Misplaced Childhood
AC/DC – Fly On The Wall
Megadeth – Killing Is My Business… And Business Is Good
Red Hot Chili Peppers – Freaky Styley
Freddie Mercury – Mr. Bad Guy
Village People – Sex Over The Phone
Lady Pank – Drop Everything
A-ha – Hunting High And Low
Phil Collins – No Jacket Required
Aerosmith – Done With Mirrors
Kombi – Kombi 4
Bon Jovi – 7800 Farenheit
Sting – The Dream Of The Blue Turtles
Modern Talking – The 1st Album
Modern Talking – Let’s Talk About Love
Dire Straits - Brothers In Arms
1. Marillion - Misplaced Childhood
2. A-ha - Hunting High And Low
3. Kombi - Kombi 4
4. Freddie Mercury - Mr Bad Guy
5. Dire Straits - Brothers In Arms
6. Phil Collins - No Jacket Required
7. Dżem - Cegła
8. Iron Maiden - Live After Death
9. Megadeth - Killing Is My Business... And Business Is Good
10. Modern Talking - Let's Talk About Love
Poza dychą:
11. Uriah Heep - Equator
12. Modern Talking - The 1st Album
13. Village People - Sex Over The Phone
14. Red Hot Chili Peppers - Freaky Styley
15. Lady Pank - Drop Everything
16. Bon Jovi - 7800 Fahrenheit
17. AC/DC - Fly On The Wall
Jezu, ledwo co w ostatniej chwili udało mi się ułożyć w środku nocy listę na poprzedni rocznik, a tu już się biorę za następny... xD No ale w sumie ułożenie listy z tego rocznika już nie było tak kurewsko trudne jak w przypadku 1984 i udało mi się znaleźć na to dziś czas pomimo że jutro mam egzamin(BTW: jebać to!).
Jak już zasugerowałem powyżej rocznik znacznie słabszy od poprzedniego, ale epizmy są, oj są. Inaczej nie chciałoby mi się do tego rocznika w ogóle wracać. Aha i chyba wolę takie bardziej lajtowe roczniki(mniej męczarni z układaniem list no xD).
Na pierwszym najlepsze Marillion ever. KROPKA! A nawet WYKRZYKNIK! Co tu pisać? W sumie mógłbym podpisać się pod komentarzem Bizona bo on napisał o tej płycie wszystko - tak w pigułce. Ja tylko dodam od siebie, że płyty słucham WYŁĄCZNIE w całości! Wybiórczo po prostu się nie da! I nigdy nie byłbym w stanie wrzucić żadnego utworu stąd do jakiegokolwiek topu bo ja ten album traktuję jako jedną zwartą całość!
P.S. Srogarth przy tym to się po prostu chowa!
Drugie miejsce to debiut A-ha i to całkiem zacny! Fanem zespołu nie jestem i raczej nie zostanę ale tej płyty mógłbym słuchać i słuchać i słuchać... zwłaszcza pierwszych trzech kawałków czyli lansowanego wszędzie "Take On Me", zajebiście energicznego "Train Of Thought"(mój ulubiony na chwilę obecną numer A-ha) no i po prostu tytułowego.
Trzecie miejsce to kolejne Kombi o poziomie bardzo zbliżonym do poprzedniczki. Czasem oba albumy traktuję jako swoje ex aequo ulubione, a nawet wręcz mylą mi się jeden z drugim. Ulubiony numer to oczywiście "Za Ciosem Cios", a poza tym jeszcze "Black And White", "Czekam Wciąż" i "Kombi Music". Ujdzie jeszcze "Zaczarowane Miasto". "Nasze Rendez Vous"... ?... e ja chyba sobie uświadomiłem że jednak tego nie lubię, ale mniejsza, bo płyta i tak zajebista.
Dalej solowy Freddie z wiadomymi hitami, których nie chce mi się wymieniać, ale ponad wszystko wielbię "I Was Born To Love You" i które zdecydowanie wolę w tej oryginalnej wersji, bo przearanżowanie na "Made In Heaven" tylko tą kompozycję zniszczyło. Red Special IMO jest tu zbędny. Tak to chyba gitara mi w tej nowszej wersji najbardziej przeszkadza - o kurna i piszę coś takiego na forum rockowym... niemoge!
Kolejne miejsce to chyba najlepsze Dire Straits ever, a ja głupi nie byłem wcześniej świadom, że te wszystkie ich największe hity pochodzą z jednego albumu i to właśnie z tego! Nie będę się rozpisywał bo w sumie nie ma potrzeby, ale powiem tyle, że mam olbrzymią słabość do teledysku do "Money For Nothing". No i ogólnie to chyba mój ulubiony numer DS.
Dalej chyba mój ulubiony Phil Collins a już na pewno z moim ulubionym jego kawałkiem czyli "One More Night". Następnie wkraczamy na nasze podwórko z jedną z naszych najwybitniejszych płyt. W sumie to komentarz zbędny. W Dżem jako tako wkręcić się nadal nie potrafię, ale akurat ta ich płyta jest bliska memu sercu.
Iron Maiden ze świetną koncertówkę, a wykonanie "Rime Of The Ancient Mariner" miażdży wersję studyjną na... no po prostu zjada ją na śniadanie! Ach co ja bym dał bym sam mógł usłyszeć to na żywo!
Megadeth... no nieźle łoją, choć to jak na moje ucho granie aż za bardzo podobne do Metalliki, no ale nie sugerujcie się tym co teraz piszę, no bo w końcu się nie znam. Ale nie zmienia to faktu, że łoi dupę i nabrałem na ten zespół ochoty i myślę, że mógłbym kiedyś zostać jego fanem i wybrać się na jakiś koncert. Ulubione wykonanie to na chwilę obecną... po prostu numer tytułowy.
No i nie mogło zabraknąć na mojej liście jakiegoś pedalstwa(Chociaż czekaj, wróć! Kombi to przecież też pedalstwo!), czyli Modern Talking! Miałem dać początkowo obie ich płyty z tego rocznika, ale uznałem, że bardzo będzie mi żal innego krążka, więc uznałem, że jedna ich płyta na mej liście wystarczy. A czemu akurat ta? Bo "Cherri Cherri Lady" >>> "You're My Heart, You're My Soul". No a poza tym niejaka Arka Satana zrobiła z tego zajebistą przeróbkę! xD
Płyty poza dychą bez większego żalu, ale myślę, że warto napisać o nich parę słów, jeśli nie zdań. Pierwszy odrzut to Uriah Heep. Odziwo pasi mi tu produkcja w przeciwieństwie do większości ich albumów z lat 80-tych. Ulubiona pozycja to "Rockorama" do której miałem kiedyś słabość. No ale niestety to za mało nawet jak na ten przeciętny rocznik.
Co się stało z drugim(a pierwszym wg chronologii) album Modern Talking, że się tu znalazł to już pisałem wyżej. Dalej Village People ze swoją ostatnią już płytą i kompletnie jak na nich nietypową... chociaż w zasadzie prawie wszystkie ich albumy z lat 80-tych były nietypowe i w niczym nie przypominały tego z czego ich znamy z poprzedniej dekady, no ale tytułowa kompozycja przemówiła do mnie no i ma świetny teledysk.
Red Hoci z płytą podobną do poprzedniej, no ale nawet w tym roku nie dali radę, bo ja jednak cenię ich bardziej za co innego, no ale za samo "Magic Johnson" tutaj wspomnienie poza listą się należy. Lady Pank z dobrą płytą, no ale to tylko anglojęzyczne wersje poprzednich ich przebojów, także tego. Bon Jovi przemówili do mnie kompozycją "In And Out Of Love" ale jeszcze nie całym albumem. AC/DC jakoś mi tu odziwo weszło, choć gdyby nie tytułowa kompozycja to nie dałbym rady ich odróżnić od którejkolwiek z sąsiadujących płyt.
Miałem jeszcze trochę rzeczy tradycyjnie do poznania, ale to nie były rzeczy aż tak pilne bym miał się brać za nie teraz:
Dire Straits – Brothers In Arms
Dżem – Dzień W Którym Pękło Niebo
Tom Waits – Rain Dogs
U2 – Wide Awake In America
R.E.M. – Fables On The Reconstruction
Stevie Wonder – In Square Circle
Eurythmics – Be Yourself Tonight
Klaus Mittfoch - Klaus Mittfoch
Killing Joke - Night Time
EDIT: Klaus Mittfoch z "Jezu jak się cieszę" to z tego roku? Kurna, a myślałem, że to dopiero za rok! No to spróbuję ją przed podsumowaniem jakoś ogarnąć. _________________
"Lepiej pić piwo niż nie" - Paulo Coelho
Ostatnio zmieniony przez Mefju dnia Pon Mar 11, 2013 1:13 am, w całości zmieniany 3 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
annie_m

Dołączył: 01 Gru 2012 Posty: 688 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Pon Mar 04, 2013 6:24 pm Temat postu: |
|
|
1. Dire Straits - Brothers In Arms
2. Phil Collins - No Jacket Required
3. Sting - The Dream Of The Blue Turtles
4. AC/DC - Fly On The Wall
5. Turbo - Smak ciszy
6. Bon Jovi - 7800° Fahrenheit
7. Dżem - Cegła
8. Freddie Mercury - Mr. Bad Guy
9. Lombard - Anatomia
10. Modern Talking - The 1st Album |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lookaug

Dołączył: 03 Mar 2009 Posty: 1012 Skąd: Włocławek
|
Wysłany: Pon Mar 04, 2013 6:52 pm Temat postu: |
|
|
1. Marillion - Misplaced Childhood
2. The Smiths - Meat Is Murder
3. Tom Waits - Rain Dogs
4. New Order - Low-Life
5. a-ha - Hunting High and Low
6. Dire Straits - Brothers in Arms
7. Kate Bush - Hounds of Love
8. Klaus Mitffoch - Klaus Mitffoch
9. The Jesus and Mary Chain - Psychocandy
10. Tears for Fears - Songs from the Big Chair _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kriejtiw

Dołączył: 04 Lut 2012 Posty: 384
|
Wysłany: Pon Mar 04, 2013 9:42 pm Temat postu: |
|
|
1. Klaus Mitffoch - Klaus Mitffoch
2. Killing Joke - Night Time
3. Bryan Ferry - Boys and Girls
4. Гражданская оборона - Оптимизм
5. Einstürzende Neubauten - Halber Mensch
6. Aya RL - Aya RL
7. Prince - Around the World in a Day
8. Marillion - Misplaced Childhood
9. Tom Waits - Rain Dogs
10. Nautilus Pompilius - Невидимка
11. Miles Davis - You're Under Arrest
Na pierwszym miejscu Klaus, choć jedyne miejsce dobre dla Klausa to serce. Janerka król. Najlepsze Killing Joke jakie znam i wcale nie tylko Eighties robi tę płytę. Kings And Queens, tytułowy, Love Like Blood... Eee, lepiej wpisać wszystkie tracki, tak wspaniałe są to rzeczy. Genialny taneczny Ferry, bijący na głowę bardzo dobre przecież Let's Dance. Kocham Slave to Love, podbija wartość Dziewięć i Pół Tygodnia i to znacząco (ale sam film i tak bardzo spoko, piękna Basinger). No, mamy tu jeszcze np. Don't Stop the Dance. Ach, to jednak Ferry był duszą Roxy dla mnie. Гражданская оборона i teksty tak bardzo niepasujące do tytułu, do tego chałupnicze wykonanie, przekleństwa i mamy czwartą pozycję w świetnym roku. Niewiele tu trzeba, by dostać się na moją listę, huhu. Bardzo inteligenty hałas i język niemiecki na piątym - to jest E-Neu jakie lubię, a Dom Kłamstwa jest jeszcze lepszy. Kukiz, który jeszcze nie marzył o byciu mesjaszem prawicy, a grał muzykę. Co jak co, ale tekściarzem Paweł był dobrym. Tam ta ra ta ra tam. Psychodeliczny nieco Prince udający miejscami Hendrixa; gdyby tak tylko ograniczył swoje piski i wrzaski, to pewnie byłby wyżej, no ale narzekać bynajmniej nie może. Ograny do bólu Marillion i w sumie nieco przereklamowany, ale trzy pierwsze kawałki i Blind Curve to jest coś, za co można umierać. Nie jestem fanem Waitsa, choć tę płytę akurat lubię. Lubię, bo ta jest akurat dobra do czegoś innego niż picie w samotności. A ja nie piję w samotności. Kończymy nowofalowymi Sowietami, którzy brzmią jak Kraftwerk. A jajo, wcale nie brzmią jak Kraftwerk, ale i tak są bardzo fajni.
Na jedenastym Miles. Fajne covery zrobił, ano. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anunaki

Dołączył: 06 Mar 2009 Posty: 1794 Skąd: Wrocław/Warszawa
|
Wysłany: Pon Mar 04, 2013 10:23 pm Temat postu: |
|
|
Na szybko robiona lista:
1.Bryan Ferry-Boys And Girls
2.Dire Straits-Brothers In Arms
3.Kate Bush-Hounds Of Love
4.Marillion-Misplaced Childhood
5.Dżem-Cegła
6.Dead Can Dance-Splin And Ideal
7.Gary Moore-Run For Cover
8.The Sisters Of Mercy-First And Last And Always
9.Clan Of Xymox-Clan Of Xymox
10.The Legendary Pink Dots-Asylum
10a.Hawkwind-The Chrinicle Of Black Sword _________________ The World Is Full Of Kings And Queens.Who Blind Your Eyes,Then Steal Your Dreams |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Wto Mar 05, 2013 2:06 am Temat postu: |
|
|
mądrość. tak jak trzy pierwsze to mój jakiś topcoś wszechczasów, tak trzy ostatnie to za chuja nie pamiętam co tam było, ale mam to na liście, że kiedyś słuchałem i było ok więc wierzę mojemu gustowi sprzed lat.
1. Marillion - Misplaced Childhood
2. Dead Can Dance - Spleen And Ideal
3. Tom Waits - Rain Dogs
4. Kate Bush - Hounds of Love
5. The Cure - The Head on the Door
6. Sting - The Dream of the Blue Turtles
7. Dire Straits - Brothers In Arms
8. Sisters of Mercy - First And Last And Always
9. Robert Wyatt - Old Rottenhat
10. Celtic Frost - To Mega Therion _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA
Ostatnio zmieniony przez kater dnia Wto Mar 05, 2013 9:45 am, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
jagaciarz

Dołączył: 16 Cze 2005 Posty: 670 Skąd: Zgierz
|
Wysłany: Wto Mar 05, 2013 8:37 am Temat postu: |
|
|
1. Aya RL - Aya RL (czerwona)
2. Marillion - Misplaced childhood
3. Dżem - Cegła
4. Kate Bush - Hounds of love
5. Klaus Mitffoch - Klaus Mitffoch
6. A- Ha - Hunting high and low
7.Lombard - Anatomia
8. Falco - Falco 3
9. Kombi - 4
10. Dire Staits - Brothers in arms
Sting- The dream of the blue turtles
Freddie Mercury - Mr bad guy
Różni wykonawcy- Sztuka latania
Lady Pank - Drop everything
Pięknych lat ciąg dalszy. Tym razem miejsce pierwsze bez żadnej dyskusji, płyta bez dwóch zdań genialne z niesamowitym klimatem, swietnym wykorzystaniem syntezatorów i wybitnym wokalem (jak też świetnymi tekstami) Kukiza. Polecane kawałki z tej genialnej płyty to: Księżycowy krok, Czy to oni, Unikaj zdjęć i Moja ulica. Wybitna płyta Marillion na drugim, Dżem wreszcie pokazujący swą klasę na oficjalnym wydawnictwie. Kate Bush z "komercyjnym", ale jakże klimatycznym wydawnictwem, polecam chocby "Cloudbusting" czy "Running up that hill". Klaus Mitffoch jeszcze tak nisko, bo dopiero w trakcie poznawania.
Dalej popowe wprawdzie norweskie A-ha, ale to był pop na rzeczywiści wysokim poziomie z genialną piosenką tytułową i paroma hitami, w tym wiadomo którym, którego swietną przeróbkę słyszałem w wykonaniu El Dupy. Falco ze swoim opus magnum, chocby za Amadeusa i Jeanny należą się miejsca na liście. Kombi juz typowo popowe tym razem, ale ze swietnymi przebojami, to i na listę zasłużyli. Takie "Za ciosem cios", "Nasze rendez vous" czy "Czekam wciąż" często goszczą na playliście mej. Dire Straits chyba rzeczywiście z najlepszym albumem, znów aż dziw, że tak nisko... Tytułowy, Heavy fuel czy Money for nothing to genialne kawałki są.
Edit z dniem 1o marca: wymienilem Collinsa na Lombrad, od 7 miejsca się nieco zmieniło. _________________ That time will come,one day you'll see when we can all be friends
Ostatnio zmieniony przez jagaciarz dnia Nie Mar 10, 2013 7:00 pm, w całości zmieniany 2 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sro Mar 06, 2013 12:44 pm Temat postu: |
|
|
1. Phil Collins - No Jacket Required - kasetę z tym album tak często odsłuchiwałem, ze dziwię się, iż nadal działa. Pierwszy tak stricte popowy album Collinsa, ale jest to pop na najwyższym możliwym poziomie. Każdy utwór ma potencjał na bycie hitem, szczególnie udanymi kompozycjami dla mnie są tu Only You Know and I Know (z bardzo charakterystycznym dla późniejszych kompozycji Collinsa bridgem), Take Me Home czy We Said Hello Goodbye.
2. Bon Jovi - 7800° Fahrenheit - kolejna z tych pierwszych, niesamowicie przebojowych i energetycznych płyt Bon Jovi. Lepiej niż na debiucie chyba nie jest - ale zdecydowanie trzyma poziom, no i jest tu jeden z najlepszych numerów Bon Jovi w ogóle - The Hardest Part is the Night.
3. Dire Straits - Brothers in Arms - nie jestem wielkim fanem tego albumu, ale nie da się ukryć, że jest to płyta dobra (bo i DS słabej nie nagrali) i poza kilkoma słabszymi momentami jest to mnóstwo dobrych kompozycji, z tytułowym i Your Latest Trick na czele.
4. Marillion - Misplaced Childhood - dobry, koncepcyjny Marillion, który nie dość, że koncepcyjny, to i tak znalazło się na nim kilka hitów - szacun.
5. Turbo - Smak Ciszy
6. Iron Maiden - Live After Death - rzadko daję albumy live, ale ten jest na tyle legendarny, że zasługuje.
7. Freddie Mercury - Mr. Bad Guy - solowy Freddie spoko, bez szału, ale i bez tragedii, z kilkoma fajnymi momentami.
8. Megadeth - Killin is My Business... and Business Is Good! - i na koniec okropny w brzmieniu, ale już kopiący dupy debiut Megadeth  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Czw Mar 07, 2013 3:24 am Temat postu: |
|
|
1. Klaus Mitffoch - Klaus Mitffoch
2. Dire Straits - Brothers in Arms
3. Dżem - Dzień, w którym pękło niebo
4. Asia - Astra
5. Iron Maiden - Live After Death
6. The Firm - The Firm
7. Mick Jagger - She's the Boss
8. Uriah Heep – Equator
9. Turbo - Smak ciszy
10. Slade - Crackers – The Christmas Party Album
blisko:
AC/DC - Fly on the Wall
Dżem - Cegła
Red Hot Chili Peppers - Freaky Styley
daleko:
Moetley Crue - Theatre of Pain
Freddie Mercury - Mr Bad Guy _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Xavi

Dołączył: 06 Wrz 2010 Posty: 2519
|
Wysłany: Czw Mar 07, 2013 9:14 pm Temat postu: |
|
|
1. Marillion - Misplaced Childhood
2. Tom Waits - Rain Dogs
3. Dire Straits - Brothers in Arms
4. The Smiths - Meat Is Murder
5. Tears for Fears - Songs From the Big Chair
6. The Fall - This Nation's Saving Grace
7. Red Hot Chili Peppers – Freaky Styley
8. Dżem - Cegła
Znowu mało znam i znowu się wkurzam. Na pierwszym chyba ulubiony Marillion do słuchania w całości. Waits możliwe, że ze swoją najlepszą płytą choć osobiście tak nie uważam Dire Straits z hiciorami, które słusznie są hiciorami. Najsłabsze Smuthy ever, ale i tak perełek dużo. Tears, które mi się kiedyś myliło z Depeszami. The Fall i fajne bawienie się konwencją post-punka. W sumie same znakomitości i jakieś dwie płyty zespołów, które będą lepsze w przyszłości choć i tak nigdy nie będą w jakimś moim topie wysoko raczej. _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dundersztyc19

Dołączył: 25 Sie 2009 Posty: 1356 Skąd: Kuala Lumpur
|
Wysłany: Czw Mar 07, 2013 10:29 pm Temat postu: |
|
|
Solidny rocznik, ale pozycji mu ubyło w stosunku do poprzednich lat.
1.Dżem - Cegła
Z jakiegoś powodu jest to moja ulubiona płyta studyjna zespołu. Po prostu jest to bardzo solidny album bez słabego utworu, dla mnie wszystkie utwory to hiciarskie, dobre rockowe pozycje. Dwa pierwsze utwory jakoś mi się nie nudzą, a dalej jest tylko lepiej. "Nieudany skok" czy "Kim jestem-jestem sobie" to tylko przykłady znakomitych utworów, które z każdym przesłuchaniem kocham jeszcze bardziej. Poza tym lubię specyficzny klimat produkcji, efekty studyjne, takie jak tłuczone szkło na końcu "Nieudanego skoku". Świetnie panowie wystartowali studyjnie.
2.Dire Straits - Brothers in Arms
Dla mnie jest to po prostu album wielki i do którego mam największy sentyment. Zdecydowanym plusem są dłuższe wersje "Money for Nothing" i "Brothers in Arms", które zdecydowanie lepsze są w takiej postaci. Poza tym jest tu kawał najbardziej lubianych przeze mnie ich utworów. Na szczególnie wyróżnienie zasługują: "Your Latest Trick" i "Ride Across the River". Kult całkowicie zasłużony.
3.R.E.M. - Fables of the Reconstruction
Obok "Murmur" to praktycznie mój ulubiony album starego R.E.M. Najważniejszym powodem są kompozycje, duże nagromadzenie utworów singlowych i z teledyskami (tu to było plusem, bo łatwiej było poznać te utwory), które poziomem artystycznym zasłużyły sobie po prostu na takie wyróżnienia. Kawał wspaniałych kawałków takich jak: "Feeling Gravitys Pull", "Maps and Legends", "Life and How to Live It", "Can't Get There From Here" czy "Wendell Gee". Wymienienie całego albumu byłoby na miejscu, ale po co to robić. Ale fakt, że stylistycznie płyta trochę mroczniejsza od typowej płyty R.E.M., ale to też jest plus.
4.Sting - The Dream of the Blue Turtles
Bardzo lubię debiut solowy Stinga, solidna jazzująca pozycja byłego śpiewaka The Police, choć najlepsze dopiero ma nadejść. Nie mniej jest tu genialne, moje ulubione "Russians"!
Są też wspaniałe hity typu: "If You Love Somebody Set Them Free", "Love Is the Seventh Wave" czy "Fortress Around Your Heart".
5.Dżem - Dzień, w którym pękło niebo
Pierwszego albumu koncertowego Dżemu też nie mogło zabraknąć, całkiem przyjemna pozycja. Część utworów, w tym "Dzień, w którym pękło niebo" czy "Niewinni i ja cz. I i II" poznałem właśnie na początku w wersji z tego wydawnictwa, więc mam pewien sentyment. Poza tym to są znakomite wersje i już.
6.Freddie Mercury - Mr. Bad Guy
Odkrycie tego roku. Większość utworów znałem oczywiście w innych wersjach i jestem zadowolony, że poznałem pierwotne wersje z tego albumu. Jestem zaskoczony, że większość utworów podoba mi się bardziej w wersji z "Mr. Bay Guy", niż "The Freddie Mercury Album" czy "Made in Heaven". Z naciskiem na tytułowy "Mr. Bad Guy". Wbrew moim obawom, to wcale nie jest takie odległe od stylistyki Queen. To są po prostu dobre kompozycje, które podobają mi się w otoczce plastiku z lat 80-tych. Taki Freddie na luzie. I nie brakuje udanych ballad, które równie dobrze mogłyby być pod szyldem Queen.
7.U2 - Wide Awake in America
Fajna ciekawostka w dyskografii, "Sort of Homecoming" i "Bad" w fajnych, koncertowych wersjach i nowe dwa utwory studyjne. Dość dawno nie słuchałem, ale pamiętam, że mocno mnie jarało. To w sumie stare, dobre U2.
8.Marillion - Misplaced Childhood
To jest album, który na pewno chciałbym bliżej poznać, bo znam go dość pobieżnie. Ale takie "Pseudo Silk Kimono", kilka innych utworów oraz ogólny klimat album robią na mnie naprawdę duże wrażenie.
9.Red Hot Chili Peppers - Freaky Styley
Całkiem przyjemnie Red Hoci się rozkręcają. Ze starych albumów ten jakoś miałem najczęściej okazję słuchać i chyba ten darzę największą sympatią, no dobra, "Mother's Milk" jest lepsze.
"Jungle Man", "Catholic School Girls Rules" czy "Hollywood" są utworami, dla których warto było wydać ten album.
10.AC/DC - Fly On the Wall
Ten album w sumie miał farta, że się tu znalazł, za mała konkurencja. To gorszy album, niż praktycznie wszystkie poprzednie z Johnsonem, choć ma ten walor, że są to chwytliwe utwory (no przynajmniej refreny), ma brudne brzmienie i promowały go teledyski z sympatyczną animowaną muchą.
Tuż za 10:
- Aerosmith - Done With Mirrors
Notka:
Tyle ta edycja różni się od poprzedniej, że doszło "Mr. Bad Guy", dzięki czemu przeciętna płyta Aerosmith wyleciała poza dychę. I pozmieniała się kolejność na liście. Mój gust dorósł do tych poprawek.
Jest parę pozycji, które chciałem poznać, ale nie ma co się rozpisywać. _________________ - Odnoszę wrażenie, że niektórzy powinni dostać dożywotni zakaz słuchania Kazika Staszewskiego.
Ostatnio zmieniony przez Dundersztyc19 dnia Pią Sie 02, 2013 11:47 am, w całości zmieniany 10 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Pią Mar 08, 2013 9:03 pm Temat postu: |
|
|
1. Foetus - Nail
2. Klaus Mitffoch - Klaus Mitffoch
3. Dead Can Dance - Spleen and Ideal
4. Tom Waits - Rain Dogs
5. Einstürzende Neubauten - Halber Mensch
6. The Jesus and Mary Chain - Psychocandy
7. Kate Bush - Hounds of Love
8. The Cult - Love
9. The Legendary Pink Dots - Asylum
10. The Waterboys - This Is the Sea
Genialny rocznik, jeden z najlepszych ever, co widać po tym, że potencjalni zwycięzcy innych roczników dostają tu jakieś żałosne punkty albo w ogóle lądują poza dychą, jak Celtic Frost, Cave, Nico, The Cure, New Order (warto dodać - mój ulubiony album New Order ), The Fall (same here), The Replacements, Jacobites, Art Zoyd, Wyatt, The Smiths... Sama klasyka, a co dopiero powiedzieć można o płytach, które się załapały do dychy? Na pierwszym Foetus, jedna z najbardziej chorych, zakręconych i najlepszych płyt ever, trzeba usłyszeć, żeby uwierzyć. Na drugim najlepszy polski album tamtych lat, czyli debiut Klausa. Jedna piosenka lepsza od drugiej, świetne teksty, esencja post-punku czy tam nowej fali. Dead Can Dance i może nie najlepsza ich płyta, ale najczęściej przeze mnie słuchana. Nie tylko dlatego, że tu jest Avatar. Waits na czwartym ze swoim najsłynniejszym albumem - czy najlepszym? Trudno powiedzieć. Na pewno na tyle dobrym, żeby zająć czwarte miejsce w tym, powtórzę jeszcze raz dobitnie, przezajebistym roczniku. Nojbauteni z jednym z najlepszych ich albumów, Jezus Maria i epokowy mariaż Beach Boysów z Velvet Underground, czy, jak kto woli, uroczych melodii z gitarowym zgiełkiem. Kasia (TA Kasia) z przepięknym albumem o miłości i tym podobnych sprawach, a skoro już o miłości mowa, to na kolejnym miejscu The Cult ze swoim najlepszym albumem. Asylum Kropek, jeden z najbardziej chorych i zaćpanych albumów tego genialnego zespołu, przy którym tagowanie Flaming Lips jako "psychodelia" staje się śmieszne. Wreszcie na domknięcie Waterboysi, nie poniewiera emocjonalnie tak, jak ich poprzedni album, ale ma kilka wyjątkowo udanych momentów. Aczkolwiek trafił się i jeden koszmarny, czyli direstraitsowe The Whole of the Moon. Zwłaszcza, że następuje zaraz po znakomitym otwieraczu Don't Bang the Drum. _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Faraday

Dołączył: 30 Gru 2010 Posty: 476 Skąd: 25 dsf
|
Wysłany: Pią Mar 08, 2013 10:54 pm Temat postu: |
|
|
1. Tom Waits - Rain Dogs
2. Marillion - Misplaced Childhood
3. The Smiths - Meat Is Murder
4. Tears for Fears - Songs From the Big Chair
5. The Fall - This Nation's Saving Grace
6. Einstürzende Neubauten - ½ Mensch
7. Dire Straits - Brothers in Arms
8. Dżem - Cegła
9. Red Hot Chili Peppers – Freaky Styley _________________
last.fm |
|
| Powrót do góry |
|
 |
manwerty

Dołączył: 25 Lip 2012 Posty: 975 Skąd: kuj-pom
|
Wysłany: Pią Mar 08, 2013 11:11 pm Temat postu: |
|
|
1.Marillion - Misplaced Childhood
Najlepszy Marillion wogóle.
2.Dżem - Cegła
3.Dire Straits - Brothers in Arms
4.Dead Can Dance - Spleen and Ideal
5.R.E.M - Fables of the Reconstruction
6.Miles Davis - You're Under Arrest
7.Iron Maiden - Live after Death
8.Dżem - Dzień, w którym pękło niebo
9.Sting - The Dream of the Blue Turtles
10.Red Hot Chili Peppers - Freaky Styley _________________ "Do you really want to live forever?
Forever and ever"
http://www.lastfm.pl/user/manwerty |
|
| Powrót do góry |
|
 |
How_Can_I_Go_On

Dołączył: 07 Gru 2010 Posty: 143
|
Wysłany: Pią Mar 08, 2013 11:14 pm Temat postu: |
|
|
1.Marillion - Misplaced Childhood
2.Kate Bush - Hounds of Love
3.Dire Straits - Brothers In Arms
4.Dżem - Cegła
5.Bon Jovi - 7800 Fahrenheit
6.Iron Maiden - Live After Death
7.Sting - The Dream of the Blue Turtles
8.Whitney Houston - Whitney Houston
9.Freddie Mercury - Mr. Bad Guy
10.U2 - Wide Awake in America |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gnietek

Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 936 Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)
|
Wysłany: Sob Mar 09, 2013 1:49 pm Temat postu: |
|
|
1. Marillion - Misplaced Childhood
Nie będę oryginalny, ale ten album po prostu jest jedną z najlepszych rzeczy, które przytrafiły się muzyce ejtisowej. Aha, i piosenki słuchane oddzielne też się bronią, co rzadko się zdarza w przypadku concept albumu.
2. Nico & The Faction - Camera Obscura
Ostatni album pięknej, przygłuchej heroinistki jest wręcz ekstremalnie ponury, ale też piękny i przejmujący. W niskim głosie Nico słychać bolesny, świdrujący nihilizm, a zdehumanizowane (a mające przecież coś z szamańskich rytuałów) rytmy wprowadzają niepokój. Chyba niewielu ludziom coś takiego może się spodobać, ale mnie to łapie.
3. Freddie Mercury - Mr. Bad Guy
Ten album to... taka niedorobiona wersja Queen. Gitarzysta naśladuje Briana Maya, produkcja jest taka, jak na "The Works", klawisze są jak na "The Works", brakuje prawdziwej perkusji (jak na "The Works"), a wokal też jest... no wiadomo. Do Queen, nawet tego z lta 80., trochę jednak brakuje i ta płyta naprawdę pokazuje, że zespół Queen to nie tylko wąsaty pedał, jak powszechnie się uważa. Niemniej te popowe kawałki są wszystkie wyjątkowo chwytliwe, a i nie można im odmówić różnorodności. Tytułowy kawałek nagrany z orkiestrą jest genialny, a takie "I Was Born to Love You" uwielbiam od zawsze (choć sam autor nie bardzo lubił ten utwór).
4. Eurythmics - Be Yourself Tonight
Eurythmics to bardziej popowy niż rockowy zespół, mocno osadzony w ejtisach (jak oni kochali te nieszczęsne ówczesne syntezatory Korga...), ale też mający swój wyrazisty styl, klasę i trzymający pewien poziom. Fuszerki nie odwalali, tego można być pewnym. Ten album, z gościnnym udziałem m.in. Arethy Franklin, ma chyba najlepsze melodie, jest znacznie bardziej radosny. Jest też więcej żywych instrumentów niż wcześniej. W zasadzie każdy kawałek miał potencjał, żeby zostać hitem.
5. Dire Straits - Brothers in Arms
A niech tam będzie na dokładkę. Nie lubię tego zespołu i nie rozumiem kultu, jakim otoczony jest ten album, ale tych piosenek z niej, które stały się radiowymi hitami, zwłaszcza "Walk of Life" i "Money for Nothing" czasem mogę posłuchać. _________________ Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Michalzbiku95

Dołączył: 26 Lut 2010 Posty: 995 Skąd: Warszawa - Bielany
|
Wysłany: Nie Mar 10, 2013 3:01 pm Temat postu: |
|
|
1.Marillion - Misplaced Childhood
2.A-ha - Hunting High And Low
3.Dżem - Cegła
4.Tears for Fears - Songs from the Big Chair
5.Dire Straits – Brothers In Arms
6.Freddie Mercury - Mr Bad Guy
7.Phil Collins - No Jacket Required
8.Scorpions - World Wide Live
9.Dżem - Dzień w którym pękło niebo
10.Modern Talking - The 1st Album _________________ Nagroda "Tomisiępodobatomniejoznowucośfajnego 2010" |
|
| Powrót do góry |
|
 |
MCwalter01

Dołączył: 30 Maj 2010 Posty: 507 Skąd: spod Wrocławia
|
Wysłany: Nie Mar 10, 2013 4:58 pm Temat postu: |
|
|
Piekielnie mocna lista mi wyszła. A w związku z tym, że pierwszeństwo mają u mnie dobre studyjne albumy to odrzuciłem bardzo udaną płytę koncertową Iron Maiden.
1. Kate Bush - Hounds Of Love
2. Marillion - Misplaced Childhood
3. Tom Waits - Rain Dogs
4. Klaus Mitffoch - Klaus Mitffoch
5. Dead Can Dance - Spleen And Ideal
6. Bryan Ferry - Boys And Girls
7. Dire Straits - Brothers In Arms
8. Sting - The Dream Of The Blue Turtles
9. Aya RL - Aya RL
10. The Waterboys - This Is The Sea _________________ "In fact the whole of Japan is a pure invention. There is no such country, there are no such people." (Oscar Wilde) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Pon Mar 11, 2013 4:57 pm Temat postu: |
|
|
NAJLEPSZE PŁYTY 1985
1. Marillion - Misplaced Childhood - 134
2. Dire Straits - Brothers In Arms - 111
3. Dżem - Cegła - 85
4. Kate Bush - Hounds of Love - 49
- Tom Waits - Rain Dogs - 49
6. Klaus Mitffoch - Klaus Mitffoch - 45
7. Sting - The Dream Of The Blue Turtles - 37
8. Dead Can Dance - Splin And Ideal - 35
- Phil Collins - No Jacket Required - 35
10. Iron Maiden - Live After Death - 32
11. a-ha - Hunting High and Low - 29
12. Freddie Mercury - Mr. Bad Guy - 27
13. Bryan Ferry - Boys and Girls - 23
14. The Smiths - Meat Is Murder - 21
15. Dżem - Dzień w którym pękło niebo - 19
16. Bon Jovi - 7800° Fahrenheit - 18
- Tears for Fears - Songs from the Big Chair - 18
18. Aya RL - Aya RL - 17
- Turbo – Smak Ciszy - 17
20. Einstürzende Neubauten - Halber Mensch - 16
21. R.E.M. - Fables of the Reconstruction - 14
22. AC/DC - Fly On The Wall - 10
- Foetus - Nail - 10
- Kombi - 4 - 10
25. Falco - Falco 3 - 9
- Killing Joke - Night Time - 9
27. The Fall - This Nation's Saving Grace - 8
28. Asia - Astra - 7
- Eurythmics - Be Yourself Tonight - 7
- New Order - Low-Life - 7
- Prince - Around The World In A Day - 7
- The Jesus and Mary Chain - Psychocandy - 7
- Гражданская оборона - Оптимизм - 7
34. Lombard - Anatomia - 6
- Megadeth – Killing is my Business... and Business is Good! - 6
- Red Hot Chili Peppers – Freaky Styley - 6
- Saxon - Innocence In No Excuse - 6
- The Cure - The Head on the Door - 6
- The Sisters Of Mercy - First And Last And Always - 6
40. Accept - Metal Heart - 5
- Miles Davis - You're Under Arrest - 5
- The Firm - The Firm - 5
- U2 - Wide Awake in America - 5
- Uriah Heep – Equator - 5
45. Dio – Sacred Heart - 4
- Gary Moore - Run For Cover - 4
- Mick Jagger - She's the Boss - 4
- Nico & The Faction - Camera Obscura - 4
49. Scorpions - World Wide Live - 3
- The Cult - Love - 3
- The Legendary Pink Dots - Asylum - 3
- Whitney Houston - Whitney Houston - 3
53. Clan Of Xymox - Clan Of Xymox - 2
- Modern Talking - The 1st Album - 2
- Robert Wyatt - Old Rottenhat - 2
- The Waterboys - This Is the Sea - 2
- ZZ Top - Afterburner - 2
58. Aerosmith – Done with Mirrors - 1
- Celtic Frost - To Mega Therion - 1
- Modern Talking - Let's Talk About Love - 1
- Nautilus Pompilius - Невидимка - 1
- Slade - Crackers – The Christmas Party Album - 1
- Stevie Wonder - In Square Circle - 1 _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Pon Mar 11, 2013 4:57 pm Temat postu: |
|
|
NAJLEPSZE PŁYTY 1986 _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
jagaciarz

Dołączył: 16 Cze 2005 Posty: 670 Skąd: Zgierz
|
Wysłany: Pon Mar 11, 2013 5:32 pm Temat postu: |
|
|
1. Queen - A kind of magic
2.Genesis- Invisible touch
3. Siekiera - Nowa Aleksandria
4. Metallica- Master of pappets
5. Peter Gabriel -So
6. Obywatel GC - Obywatel GC
7. Kult - Kult
8.Europe - The final countdown
9. Depeche Mode - Black celebration
10. Daab - Daab
Za:
Bajm -Chroń mnie
Madonna - True blue
Iron Maiden - Somewhere in time _________________ That time will come,one day you'll see when we can all be friends |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mandey

Dołączył: 24 Sie 2007 Posty: 1579 Skąd: Rawicz
|
Wysłany: Pon Mar 11, 2013 5:50 pm Temat postu: |
|
|
BUDKA SUFLERA Giganci Tańczą
DAAB Daab
DŻEM Absolutely Live
LADY PANK Lp 3
OBYWATEL GC Obywatel GC
JANET JACKSON Control
DEPECHE MODE Black Celebration
PET SHOP BOYS Please
MADONNA True Blue
PRINCE Parade
CHRIS REA On The Beach
PETER GABRIEL So
EUROPE The Final Countdown
QUEEN A Kind Of Magic
GENESIS Invisible Touch
THE SMITHS The Queen Is Dead
STING Bring On The Night
EURYTHMICS Revenge
MIDNIGHT OIL Diesel And Dust
PAUL SIMON Graceland
BON JOVI Slippery When Wet
PAUL McCARTNEY Press To Play
TINA TURNER Break Every Rule
CINDY LAUPER True Colors
HUEY LEWIS & THE NEWS Fore!
ROXETTE Pearls Of Passion
BILLY IDOL Whiplash Smile
ERIC CLAPTON August
QUEEN Live Magic
CHRIS ISAAK Chris Isaak
MILES DAVIS Tutu
01 ROXETTE Pearls Of Passion
02 PETER GABRIEL So
03 THE SMITHS The Queen Is Dead
04 PAUL SIMON Graceland
05 DŻEM Absolutely Live
06 HUEY LEWIS & THE NEWS Fore!
07 MIDNIGHT OIL Diesel And Dust
08 MADONNA True Blue
09 JANET JACKSON Control
10 GENESIS Invisible Touch _________________
   |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gnietek

Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 936 Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)
|
Wysłany: Pon Mar 11, 2013 9:43 pm Temat postu: |
|
|
1. Kult - Kult
Nie mogło być inaczej. Najwcześniejszy Kult miał niepowtarzalne brzmienie, które oczywiście opierało się na ejtisowym plastiku, ale też na specyficznej sekcji dętej, punkowej energii, zaś ich wokalista miał jeszcze wówczas czysty, młodzieńczy głos, którym prawie, że z obłędnym fanatyzmem wykrzykiwał teksty rodem z "Przebudźcie Się!" (swoją drogą, smieszne jest, kiedy ludzie jadący po Świadkach Jehowy cytują teksty wczesne Kazika, nie rozumiejąc ich wymowy ) Jest to muzyka trochę niedopracowana, nieco dziecinna, a jednak pełna mocy i po prostu niepowtarzalna. Trudno byłoby znaleźć coś porównywalnego do "Krwi Boga".
2. Candlemass - Epicus Doomicus Metalicus
A tę płytę, klasykę doom metalu (taką klasyke, że cały gatunek wziął od niej nazwę), poznałem dzięki poprzedniej edycji tej zabawy, a konkretnie dzięki Atrusowi. Genialna rzecz! Te gitarowe zawijasy, klimat gęsty i ponury, moc - jest tu wszystko, czego brakowalo w latach 80. heavy metalowi.
3. Queen - A Kind of Magic
Można ostro krytykować tę płytę za produkcję, brak pomysłów, przesadne użycie syntezatorów, przewagę krzyku nad śpiewaniem itd., ale są tu też rzeczy, które zawsze się obronią: nawet jeśli "Gimme The Prize" ma rozpapraną kompozycje, to zawiera absolutnie mistrzowskie gitarowe granie, również potężny wokal, tak samo jak "Princes of the Universe". "One Year of Love" i "Pain Is So Close to Pleasure" mają cudownie sentymentalną atmosferę, zaś "Who Wants to Live Forever" jest jedną z najjaśniejszych kart Queen. Jak na nich, to jest kiepski album, ale mimo wszystko ma zbyt wiele zalet, żebym mógł go tak po prostu odrzucić.
4. Bon Jovi - Slippery When Wet
Wiadomo, co ten zespół gra. Jeśli chodzi o stronę techniczną nagrań, to nic tu nie zachwyca (no chyba, że wykorzystanie talk boxu w "Livin' On A Prayer"). Ale jest energicznie i przebojowo, a to czasem wystarczy.
5. Queen - Live Magic
Mam wrażenie, że na tym forum demonizuje się tę płytę, i to tylko dlatego, że jest składanką fragmentów z kilku koncertów. Z tym, że wychwalane "Live Killers" składa się z jeszcze większej ilości strzępków, tyle, że lepiej pozszywanych. A tu mamy głównie fragmenty jednego, w dodatku genialnego koncertu. Lepsze zaś są fragmenty dobrego koncertu niż męczenie się z calym złym. Więc lepsze jest "Live Magic" niż "Live at the Wembley Stadium". Byłby wyżej ten album, gdyby nie to, że nie cenię zbytnio koncertówek.
6. Eurythmics - Revenge
Nareszcie odeszli od zapychania całych piosenek setkami syntezatorów. Trochę tu rocka, trochę folku, trochę soulu, oczywiście, przede wszystkim jest pop. W sumie daje to przyjemną, choć nie zachwycającą mieszankę. Z jednym wyjątkiem: za "When Tomorrow Comes" ze świetną gitarą dałbym się pochlastać.
7. Genesis - Invisible Touch
Nie mam tej płyty i nigdy nie słuchałem kawałków z niej od początku do końca, ale kojarzę je wszystkie - takie są znane! Mamy tu wręcz szczyt komercyjnej papki w wykonaniu Genesis - utwór tytułowy jest do bólu popowy, "Anything She Does" ratuje chyba tylko teledysk z Benny Hillem, a "In Too Deep" jest tak przesłodzone, że nie mogę go słuchać. Z drugiej strony są tu kawałki tak pełne klimatu jak "Tonight, Tonight, Tonight" czy "Domino". Rany, jaka to nierówna płyta! Aż jestem ciekaw, jak ona brzmi słuchana od początku do końca.
8. Black Sabbath ft. Tony Iommi - Seventh Star
Kiedy już przeboleje się, że Black Sabbath gra niemal pop i że w ogóle nie ma ten album wiele wspólnego z zespołem, którego nazwa widnieje na okladce, można zwrócić też na uwagę, że gitara i wokal są tu z najwyższej półki (i to mimo tego, że Glenn Hughes ledwo się trzymał w tym przećpanym okresie swojeo życia). Gorzej z kompozycjami, choć takie "No Stranger to Love" jest nieźle chwytliwe. Klimat też jest. Jedyne, co mnie naprwdę boli, to toporna sekcja rytmiczna. Gdzie się podziali Ward i Butler? Dlaczego Powell jeszcze ich nie wsparł (znaczy wiem - w tym czasie tworzył nieudany projekt z Emersonem i Lake'em, ale co to za wytłumaczenie?)?
9. Maryla Rodowicz - Gejsza nocy
"Niech żyje bal" to klasyk i koniec. "Gimnastyka" brzmi koszmarnie, ale jest zaśpiewana ciekawie i z humorem. "Szparka sekretarka" - to samo, tyle, że lepiej brzmi. A jeśli chodzi o resztę - nie przszkadza.
10. Roxette - Pearls of Passion
Znowu pop-rockowy duet damsko-męski (w tej kolejności, bo wiadomo, kto bardziej zwraca uwagę). To nie jest jeszcze to Roxette, które kochamy. Brzmi nieodrodnie ejtisowo i zimno (niemal tak jak brzmiało Eurythmics na poprzednich płytach), ale też przebojowo, żywo i całkiem przyjemnie.
No proszę, nie dość, że uzbierała się dycha, to jeszcze dla kogoś nawet nie starczyło w niej miejsca. Jednak albumów Madonny i Lady Pank jakoś bardzo mi nie żal (chociaż ci drudzy nagrali soundtrack do jednej z moich ulubionych wieczorynek . "Master of Puppets" Metalliki w całości jest dla mnie w sumie zbyt ciężkie (choć taki "Orion" uwielbiam), a Peter Gabriel się sprzedał.  _________________ Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|