| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Najlepsze Płyty |
| Disco Polo |
|
1% |
[ 1 ] |
| Tektoniczne |
|
11% |
[ 6 ] |
| Sztampowy żart o winylach |
|
3% |
[ 2 ] |
| Queen |
|
25% |
[ 13 ] |
| Naprawdę bardzo mnie ciekawi jakie, naprawdę |
|
25% |
[ 13 ] |
| o zimowiskach |
|
1% |
[ 1 ] |
| te które typuje Mefju |
|
19% |
[ 10 ] |
| jebać to |
|
9% |
[ 5 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 51 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Mandey

Dołączył: 24 Sie 2007 Posty: 1579 Skąd: Rawicz
|
Wysłany: Wto Lut 12, 2013 4:05 pm Temat postu: |
|
|
ASIA Asia
IRON MAIDEN The Number Of The Beast
SCORPIONS Blackout
TOTO Toto IV
PAUL McCARTNEY Tug Of War
THE CURE Pornography
DURAN DURAN Rio
THE CLASH Combat Rock
QUEEN Hot Space
ROXY MUSIC Avalon
GENESIS Three Sides Live
BLONDIE The Hunter
SURVIVOR Eye Of The Tiger
FLEETWOOD MAC Mirage
THE ALAN PARSONS PROJECT Eye In The Sky
NAZARETH 2XS
BILLY IDOL Billy Idol
DON HENLEY I Can't Stand Still
PETER GABRIEL Security
DIANA ROSS Silk Electric
DIRE STRAITS Love Over Gold
DEPECHE MODE A Broken Frame
MADNESS The Rise And Fall
PRINCE 1999
MARVIN GAYE Midnight Love
PHIL COLLINS Hello, I Must Be Going!
TOM PETTY AND THE HEARTBREAKERS Long After Dark
MICHAEL JACKSON Thriller
BUDKA SUFLERA Za Ostatni Grosz
MAANAM O!
PERFECT Unu
KOMBI Królowie Życia
01 MICHAEL JACKSON Thriller
02 PAUL McCARTNEY Tug Of War
03 QUEEN Hot Space
04 TOTO Toto IV
05 DIRE STRAITS Love Over Gold
06 DIANA ROSS Silk Electric
07 PHIL COLLINS Hello, I Must Be Going!
08 PERFECT Unu
09 THE ALAN PARSONS PROJECT Eye In The Sky
10 BUDKA SUFLERA Za Ostatni Grosz _________________
   |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Wto Lut 12, 2013 5:21 pm Temat postu: |
|
|
1. The Cure - Pornography
2. Brygada Kryzys - Brygada Kryzys
3. Univers zéro - Ceux du Dehors
4. Kate Bush - The Dreaming
5. Peter Gabriel - IV
6. Mission of Burma - Vs.
7. Cocteau Twins - Garlands
8. John Cale - Music for a New Society
9. Bauhaus - The Sky's Gone Out
10. The Legendary Pink Dots - Brighter Now
Ale bieda. Za dziesiątką Eno, vENOm (hue hue hue) i Homotopy to Marie. Na pierwszym najzimniejsza i najbardziej ponura płyta The Cure, rozpacz, ból i beznadzieja. Brygada na drugim, bo to ważna i świetna rzecz, UZ trochę wyluzowało po ekstremalnej Heresie, aczkolwiek wciąż jest ostro i nieprzyjemnie (zwłaszcza La musique d'Erich Zann, co przy takim tytule nie powinno dziwić), dalej dla odmiany sympatyczna płyta Kasi (TEJ Kasi, nie uznaję istnienia żadnych Meluł), chyba najlepszy solowy Gabriel, Mission of Burma i płyta, od której tytuł pożyczy sobie pewna grupa w latach '90, poza tym ma uroczą okładkę w kwiatuszki i to na niej jest Trem Two. Cocteau Twins jeszcze surowe i w ogóle post-punk, ale nie bez przebłysków. John Cale, nie rozgryzłem jeszcze do końca tej płyty, ale podoba mi się jej nastrój. Bauhaus miewał lepsze, ale i gorsze płyty, listę zamyka oficjalny debiut LPD z bardzo ładnym The Wedding.
Jeszcze tylko niemrawy 1983 i zaczną się naprawdę świetne roczniki. _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
manwerty

Dołączył: 25 Lip 2012 Posty: 975 Skąd: kuj-pom
|
Wysłany: Wto Lut 12, 2013 9:32 pm Temat postu: |
|
|
Ale do dupy rocznik.
1.The Cure - Pornography
2.Michael Jackson - Thriller
3.Iron Maiden - The Number of the Beast
4.The Clash - Combat Rock
5.Peter Gabriel - IV _________________ "Do you really want to live forever?
Forever and ever"
http://www.lastfm.pl/user/manwerty |
|
| Powrót do góry |
|
 |
whoatemydinner

Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 1771 Skąd: Z Mornington Crescent.
|
Wysłany: Wto Lut 12, 2013 9:45 pm Temat postu: |
|
|
Zagłosuję, bo warto by wspomóc jednego z najlepszych Oldfieldów choć odrobiną punktów.
01. Mike Oldfield - Five Miles Out
02. Perfect - UNU (wog'le lol, myślałem, że nie znam, ale patrzę na tracklistę i wszystkie utwory dobrze znam, choć z zupełnie innych wydawnictw/oddzielnie poznałem)
03. Michael Jackson - Thriller
04. Queen - Hot Space _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kriejtiw

Dołączył: 04 Lut 2012 Posty: 384
|
Wysłany: Wto Lut 12, 2013 10:09 pm Temat postu: |
|
|
1. Roxy Music - Avalon
2. Аквариум - Акустика
3. Mike Oldfield - Five Miles Out
4. Holger Czukay, Jah Wobble and Jaki Liebezeit - Full Circle
5. Pat Metheny Group - Offramp
6. Talk Talk - The Party's Over
7. Weather Report - Weather Report
8. Prince - 1999
9. Jean Michel Jarre - Les Concerts en Chine
10. Peter Gabriel - Peter Gabriel: IV
Tragicznie to bynajmniej nie jest, choć bywały lepsze roczniki, whatever. Pierwsze miejsce dla najlepszego albumu Roxy Music, który uwielbiam całym sercem, ha. I mimo że Eno bardzo sobie cenię właśnie sprzed ambientowych eksperymentów, tak album Roxy bez niego uważam za ich szczyt. Po prostu absolutnie genialnie mi się tego słucha - tak, to czasem wystarczy. Drugie miejsce dla chyba najbardziej rozpoznawalnego zespołu z okolic ZSRR (w sumie jeszcze Аукцыон... a tam, walić) i kilkunastu akustycznych piosenek - jest świetnie, wspaniała atmosfera i ogólna swojskość, kupuję. Zresztą Аквариум będzie się na moich listach jeszcze często pojawiał. Najznamienitszy Mike z lat osiemdziesiątych, bardzo przy tym przystępny. Cenię ten longplay tak bardzo, jak nie rozumiem uwielbienia tytułowego ze strony obiada, hehe. Tu jest też mój ulubiony krótki utwór Oldfielda - Family Man. Dalej... Dwaj genialni basiści i najlepszy perkusista... ever? Na pewno z krautrockowej sceny. Projekt nie mógł się nie udać. Rzecz bardzo etniczna, a przy tym bardzo bujająca i rytmiczna, co dziwić nie powinno. Pat The Rat z furą lukru i kolosalnymi umiejętnościami; tutaj specyficzna słodycz jego gitary nie powoduje u mnie reakcji wymiotnej, a kiedy to się dzieje, to znaczy że Pat wypuścił niezły album. I tak jest też tutaj. Debiut Talk Talk, który gdyby nie miał tytułowego byłby może nawet poza listą. The Party's Over jest jednak najgenialniejszym tworem tego zespołu i mimo kilku odpychających piosenek, on sam winduje ten album na szóstą lokatę. Pogodynki prochu już dawno nie wymyślają, ale wciąż grają i mimo wszystko wychodzi im to dobrze. Nie genialnie, a tylko (i aż) dobrze. Solidny Peter na ósmym, za rok będzie lepiej. Na dziewiątym Chicago Bulls i kilka przyjemnych piosenek. Queen z sentymentu, a po części dlatego, iż nie kumam hejtu, joł joł.
Jedenastka dla Kate Bush. Nie ma tu Wuthering Heights, więc wybacz.
EDIT: Dunder przypomniał mi o JMJ... Wylatuje więc Parsons, a Queen zostawiam, bo tak będzie bardziej ciekawiej.
EDIT2: Boże, zapomniałem o Księciu, wspaniale. Teraz to już muszę wywalić tę Hot Space.
Ostatnio zmieniony przez Kriejtiw dnia Sro Lut 13, 2013 10:02 pm, w całości zmieniany 2 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dundersztyc19

Dołączył: 25 Sie 2009 Posty: 1356 Skąd: Kuala Lumpur
|
Wysłany: Wto Lut 12, 2013 10:51 pm Temat postu: |
|
|
Co wy pieprzycie?! To solidny rok. Lata 80-te kontynuują swoją dobrą passę.
1.R.E.M. - Chronic Town
Moja ulubiona epka wszechczasów Chodzi tutaj tylko o to, że R.E.M. to jeden z moich ulubionych zespołów wszechczasów, a na tym minialbumie zostały umieszczone same utwory, które mają wszystko to, co najbardziej lubię we wczesnym R.E.M. Żwawe, porywające, klimatyczne kompozycje, "Wolves, Lower", "Gardening at Night", czy "Carnival of Sorts (Boxcars)", to mistrzostwo. Przedsmak "Murmur".
2.Budka Suflera - Za Ostatni Grosz
Na tym albumie jest już bardziej prostsze, rockowe granie. Ale jest to też zaletą, bo album jest przebojowy, a utwory nie mają jednocześnie w sobie zbytniego banału. Po prostu solidna pozycja, która w całości trzyma ten sam wspaniały poziom, w czym pomaga wspaniała surowość brzmienia. W sumie nie ma co tu wyszczególniać, ale tytuły naprawdę godne uwagi oprócz "Grosza" i "Memu miastu na dowidzenia", to "Rock'n'roll na dobry początek", "Nie taki znów wolny", czy "Rok dwóch żywiołów". Nie bez znaczenia jest to, że jest to mój pierwszy album Budki Suflera, jaki poznałem i jest to album z Czystawem, niestety ostatni. Mam sentyment do tej płyty i dalej bardzo ją lubię, choć wbrew temu, co kiedyś pisałem, kilka pozycji w dyskografii ją przebija. Plus za charakterystyczną okładkę.
3.Perfect - Unu
Kolejna bardzo dobra pozycja, moim zdaniem tak samo dobra, jak debiut. Ma tą zaletę, że jest spójniejsza. Co ciekawe, pierwszym wersem tego albumu jest: "Pobudka mrówki, krówki, pora już wstać", a ostatnim jest "Już czas, już czas, myć zęby i iść spać". Ale dość o bzdetach. Kolejna dawka świetnego, rockowego grania, Hołdys pokazuje swój kunszt, zwłaszcza w "Pocztówce państwa Jareckich". Teksty też do nudnych nie należą, intrygują. Pozycja też tak samo przebojowa, jak debiut (wszakże przez ich kompilacje przewinęły się prawie wszystkie utwory z tego albumu ). Oprócz wyżej wspomnianej "Pocztówki" mam też dużą słabość do otwierającego album "Co za hałas - co za szum".
4.Queen - Hot Space
Ja należę do zwolenników tego albumu. Bardzo mi się podoba, jest przemyślany, kontrowersyjny, interesujący. Może nie zawsze mam nastrój, ale utwory i tak są godne uwagi. Uwielbiam "Back Chat", znienawidzone "Body Language" też należy do moich koników tutaj. Jeszcze kilka innych utworów się wybija, inne mniej, niemniej pozycja w dyskografii dla mnie pełnoprawna i godna uwagi.
5.Jean Michel Jarre - Les Concerts en Chine
Albumy koncertowe Jarra to nie tylko koncertówki. To są twory, które żyją własnym życiem, mogą stanowić kolejny album studyjny. Są tutaj wersje koncertowe utworów z poprzednich albumów, różniących się nieco aranżacją, ale jest też tutaj sporo premierowego materiału, część z nich weszła już do kanonu mistrza muzyki elektronicznej. Tak czy siak dzięki efektom dźwiękowym i odgłosom Chin oraz fragmentów programów brzmi to jak audio program dokumentalny. W ogóle plus za udokumentowanie koncertów z jednego z moich ulubionych krajów. Poza tym jest to świetna dawka ambitnej muzyki elektronicznej, jaką tylko Jean Michel Jarre mógł tworzyć.
6.Dire Straits - Love Over Gold
Klimatyczność muzyki Dire Straits osiąga tutaj swoje wyżyny. Wadą jest to, że nie jest to album, którego mógłbym słuchać zawsze, tylko wtedy, gdy mam odpowiedni nastrój. Ale to potwierdza to, że pozycja jest bardzo dobra i wciągająca.
7.Mike Oldfield - Five Miles Out
No wreszcie mogę wrócić do świata Oldfielda. Pozycja bardzo przyjemna, łącząca ambicje Mike'a z przystępnym graniem. Najlepsze są tutaj "Taurus II" i "Five Miles Out".
8.The Clash - Combat Rock
Dobrze wychodzi Clashowi kombinowanie. Wyszukanie granie świetnie tutaj się miesza z estetyką lat 80-tych. Oprócz znanych szlagierów są tutaj inne fajne, mniej przystępne pozycje.
9.Iron Maiden - The Number of the Beast
Nie jest to najlepszy album Maidenów, jaki znam, ale mam do pewnych utworów duży sentyment. Generalnie utwory są naprawdę dobre, a Bruce zdał egzamin jako wokalista.
10.Manowar - Battle Hymns
Na śmierć zapomniałem o debiucie Manowara. Całkiem przyjemna pozycja, ale lepsze rzeczy nagrają oczywiście w przyszłości.
Tuż za 10:
- Led Zeppelin - Coda
- Simon and Garkunkel - The Concert in Central Park
- Paul McCartney - Tug of War
- Judas Priest - Screaming for Vengance
- Maanam - O!
- Deep Purple - Live in London
- Slade - Slade on Stage
- Robert Plant - Pictures at Eleven
- Aerosmith - Rock in a Hard Place
Notka:
Fajne dopełnienie dyskografii Zeppelinów, które było w dziesiątce, ale wyleciało z powodu Manowara, następnie koncertowka, którą zadeklarowałem, że umieszczę, jednak tak się nie stało, rocznik zbyt pozytywnie zaskoczył, interesująca pozycja solowego McCartneya, trochę za mało mnie przekonał, Judasi, którzy nie będą u mnie mieli szczęścia w tej dekadzie. Maanam, do którego najwyraźniej nie dojrzałem, słuchając go ostatnim razem, choć forum zdaje się potwierdzać o jego słabszej przystępności, niż debiutu. Następnie niesamowita koncertówka Purpury, kolejna czadowa koncetówka, tym razem zespołu Slade i pozycje, w których zbyt dużo rzeczy mi nie pasuje, tego albumu Planta to jakoś nie trawię. _________________ - Odnoszę wrażenie, że niektórzy powinni dostać dożywotni zakaz słuchania Kazika Staszewskiego.
Ostatnio zmieniony przez Dundersztyc19 dnia Pią Sie 02, 2013 11:11 am, w całości zmieniany 6 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
How_Can_I_Go_On

Dołączył: 07 Gru 2010 Posty: 143
|
Wysłany: Sro Lut 13, 2013 1:18 am Temat postu: |
|
|
1.Michael Jackson - Thriller
2.Bruce Springsteen - Nebraska
3.Iron Maiden - The Number of the Beast
4.Scorpions - Blackout
5.Dire Straits - Love Over Gold
6.Kate Bush - The Dreaming
7.Peter Gabriel - IV
8.Led Zeppelin - Coda
9.Queen - Hot Space
10.Perfect - UNU |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mefju

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 2871 Skąd: Piaseczno
|
Wysłany: Sro Lut 13, 2013 3:53 am Temat postu: |
|
|
Queen – Hot Space
Uriah Heep – Abominog
King Crimson – Beat
Depeche Mode – A Broken Frame
Led Zeppelin – Coda
Michael Jackson – Thriller
Genesis – 3X3 (EP)
Perfect – UNU
Budka Suflera – Za Ostatni Grosz
Iron Maiden – The Number Of The Beast
Camel – The Single Factor
Phil Collins – Hello, I Must Be Going
Dionne Warwick – Heartbreaker
Aerosmith – Rock In A Hard Place
Judas Priest – Screaming For Vengeance
Dire Straits – Love Over Gold
Maanam – O!
1. Michael Jackson - Thriller
2. Perfect - UNU
3. Dionne Warwick - Heartbreaker
4. Phil Collins - Hello, I Must Be Going
5. Iron Maiden - The Number Of The Beast
6. Queen - Hot Space
7. Budka Suflera - Za Ostatni Grosz
8. Dire Straits - Love Over Gold
9. Uriah Heep - Abominog
10. King Crimson - Beat
Poza dychą:
11. Led Zeppelin - Coda
12. Maanam - O!
Bida... bida z nędzą po prostu, a kiedyś miałem poczucie, że to ważny rok. Może dlatego, że jest tu kilka mocno przereklamowanych pozycji? Łotewa... 2 ostatnie pozycje to w zasadzie dopychacze, a 2 poza dychą tylko symbolicznie - jedną w hołdzie Zeppom na pożegnanie, a drugą za jeden wielki przebój... niestety tylko jeden.
I wstyd się przyznać, ale nie udało mi się jeszcze do tej pory poznać "Pictures Of Eleven" Roberta Planta, a nie wiem czy to nie stamtąd pochodzi "Moonlight In Samosa"... może spróbuję do końca tygodnia poznać, choć jak będę cały czas poza domem na wyjeździe to nie wiem czy będzie mi to dane.
Pierwsze miejsce dla najlepiej sprzedającej się płyty ever? Faktycznie ciut przereklamowana, ale nie ma to dla mnie większego znaczenia. Niby to król popu, ale klasycznym popem bym tej płyty nie nazwał(bardziej następną) bo słychać tu jeszcze sporo funkowych naleciałości i rytmów disco, ale to dobrze, bo suchy pop czasem jest zbyt nudny.
Oprócz wiadomych hitów gigantów i dueciku z McCartney'em uwielbiam jeszcze mniej znane "P.Y.T. (Pretty Young Thing)". Ogólnie to chyba najbardziej imprezowy krążek ever(wnioskuję tak po częstości puszczania z niego czekogolwiek na różnych imprezach z moim udziałem), a od tańczenia do "Beat It" to mi już nogi normalnie odpadają. Już wolę Moonwalk.
Drugie miejsce dla równie udanego krążka co debiut(albo jednak niewiele słabszego) mojej chyba ulubionej wciąż polskiej kapeli, acz słucham go raczej wyrywkowo, nie mniej dla samej "Autobiografii", "Wyspy, Drzewa, Zamku" czy "Objazdowego Niemego Kina" warto ją wywindować na ten niższy stopień podium.
Najniższy stopień podium to z kolei kolejny wkład Bee Gees w muzykę innych artystów. Tak jak na krążku Barbry Streisand sprzed dwóch lat tak i tutaj wszędzie ich pełno, nawet wokalnie! "Heartbreaker" to oczywista oczywistość a i uwielbiam jeszcze "Our Day Will Come".
Tuż za podium mój chyba ulubiony solowy Collins(choć "No Jacket Required" depcze mu po piętach) z moim chyba ulubionym jego kawałkiem(ok, drugim zaraz po "One More Night") - "You Can't Hurry Love", a tuż obok niego dzielnie się spisuje "I Don't Care Anymore". Reszta też na dobrym poziomie. Muszę chyba częściej do tego krążka wracać po coś mocno go ostatnio zaniedbuję.
Najbardziej przereklamowany album Dziewicy? Najlepszy? Wsio ryba! Na pewno nie mój ulubiony. Nie wielbię go w całości ale mam tu sporo sentymentów z czasów gimnazjum jak tytułowy(który co ciekawe podobie się wielu moim ultrakatolickim znajomym xD - ciekaw jestem więc na czym polega jego fenomen; a mój przyszły szwagier z kolei lubi tym wkurzać moją dziewczynę), "22 Acacia Avenue", "Run To The Hills" czy "Święć Się Imię Twoje", ale takie poznane później "Children Of The Damned" też daje radę. Bruce jako wokalny debiutant wypadł kapitalnie, ale szczyt swoich możliwości osiągnął gdzie indziej.
Queen... a niech ma, choć jest to imo najsłabsza ich płyta, albo taka do której najrzadziej wracam. Ten ich funk mi się nawet podoba, ale to się ma nijak do ich rockowych gigantów i traktuję ten album raczej w ramach odskoczni od czasu do czasu lub po prostu ciekawostkę. Jednak tutaj wolę zdecydowanie ich funkowe wcielenie od płytowych rockerów(z wyjątkiem Under Pressure), które są imo po prostu do bólu przeciętne, żeby nie powiedzieć słabe.
A i ciul z produkcją krążka, choć nie powiem, że jest źle.
Budka Suflera... z Czystawem to raczej nie jest moja Budka, no ale do tych najważniejszych hitów z płyty nieraz wracam ochoczo, może dlatego, że najbardziej ze wszystkich przywodzą mi na myśl wszystkie wakacje spędzone u dziadków na działce w lesie. Jednak są takie chwile, że się zastanawiam czy ta płyta czasem nie jest ciutkę przereklamowana.
Dire Straits z płytą która jeszcze do mnie nie trafiła, no ale za samo "Telegraph Road" którym katowałem się w dzieciństwie a które odkryłem na nowo w QW rok temu punkty się należą.
Uriah Heep już z nieco metalowym pazurem jak na moje ucho. Szkoda w sumie, że nie wyewoluowali w tym kierunku. Aha, okładka rox, choć jednocześnie potrafi mnie też mocno przerażać.
Na koniec na dopchanie listy King Crimson. To nie jest co prawda poziom "Discipline" i wyczuwam tutaj niewykorzystany w pełni potencjał, no ale od biedy może być.
I tylko wstyd, że nie ma tam powyżej opisów solowego Planta, no ale może jak już mówiłem uda mi się coś poznać do końca tygodnia. Koncertówkę Sabbathów też wypadałoby w końcu poznać.
Co i dlaczego wrzucam poza dychę to pisałem już wcześniej na wstępie.
A do poznania m.in.:
Robert Plant – Pictures At Eleven
Black Sabbath – Live Evil
Rainbow – Straight Between The Eyes
R.E.M. – Chronic Town
Bad Manners – Forging Ahead
The Who – It’s Hard
Village People – Fox On The Box
Jean Michel Jarre - Les Concerts En Chine _________________
"Lepiej pić piwo niż nie" - Paulo Coelho |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Pią Lut 15, 2013 2:50 am Temat postu: |
|
|
1. Uriah Heep - Abominog
2. Robert Plant - Pictures at Eleven
3. Dire Straits - Love Over Gold
4. Michael Jackson - Thriller
5. Perfect - UNU
6. Iron Maiden - The Number of the Beast
7. TSA - Live
8. Led Zeppelin - Coda
9. Black Sabbath - Live Evil
10. Queen - Hot Space
blisko:
Simon & Garfunkel - The Concert in Central Park
Van Halen - Diver Down
Dire Straits - Extended Dance Play
The Rolling Stones - Still Life
daleko:
Alice Cooper - Zipper Catches Skin
Bad Company - Rough Diamonds
Nazareth 2xS
Rainbow - Straight Between the Eyes
The Who - It's Hard _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Xavi

Dołączył: 06 Wrz 2010 Posty: 2519
|
Wysłany: Pią Lut 15, 2013 3:24 am Temat postu: |
|
|
1. The Cure - Pornography
2. Michael Jackson - Thriller
3. Bruce Springsteen - Nebraska
4. Ennio Morricone - The Thing
5. David Lynch & Alan R. Splet - Eraserhead
6. Grandmaster Flash & the Furious Five - The Message
7. John Williams - E.T.
8. Anvil - Metal on Metal
Niesamowicie dziwna lista. I takie roczniki potwierdzają twierdzenie mumina o tym, że jednak jeszcze mało znam. Ale ja słucham dobrej muzyki dość krótko więc dopiero za te 3-4 lata w następnej odsłonie zabawy będzie po milion płyt.
W sumie pierwsze trzy płyty jak najbardziej normalnie. Najbardziej dołujące Kjury ever i drugie najlepsze (bo wiadomo co pierwsze). Potem wysyp świetnych singli zmieszczonych w jedno wydawnictwo. I teraz zdziwienie na zdziwienie: czemu dziwi was, że to najlepiej sprzedająca się płyta ever? Po pierwsze kapitalnie rozreklamowana choćby teledyskiem do tytułowego. Po drugie niebanalny, ale nie angażujący specjalnie słuchacza POP (przypominam od słowa popularny). Po trzecie kapitalny na imprezy co serio zachęca ludzi do kupowania. Po czwarte legendy gatunku co gwarantuje mu sprzedaż na jeszcze 100 lat. I takie tam, ciężko mi wymyślić lepszego kandydata do najlepiej sprzedającej się płyty ever nawet jakbym o tym nie wiedział. No i Springsteen trochę Dylanowy bym powiedział (harmonijka + akustyk). Kapitalna do długich nocek z matematyką i innymi sesjowymi bzdetami. (+ nowy Kejw)
No i dziwactwa: trochę inny niż zawsze Ennio, który jest przeważnie za ten soundtrack krytykowany, ja doceniam wszechstronność mistrza. No i film pierwsza klasa. W ogóle jak jesteśmy przy schizofrenii i dusznych klimatach: Lynch i jego Eraserhead (TOP 5 najbardziej popieprzonych filmów). Wersja 'in heaven' z tą dziwną kobietą pokrytą dziwnym czymś to coś co mi wykręciło mózg swego czasu.
http://www.youtube.com/watch?v=e6_WZ3qMPs0
ktoś kojarzy? Jeden z pierwszych hip-hopów ever. I TO JAKICH. Tak, tak GTA San Andreas. I w sumie jakaś tam reszta albumu. Ale choćby za to było warto. Syntezatorowy bit miażdży.
Jeden z soundtracków dzieciństwa, czyli E.T. Tam mniejsza o to, ale Anvila musiałem wrzucić. Jak ktoś nie widział dokumentu to niech się od razu zabiera. Piękniej o muzyce chyba nie można opowiedzieć. O ludziach z pasją, którzy zostali wydymani przez system, ale dostaną w końcu swoją nagrodę. Serio warto.
http://www.filmweb.pl/film/Anvil!+The+Story+of+Anvil-2008-468378 _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Michalzbiku95

Dołączył: 26 Lut 2010 Posty: 995 Skąd: Warszawa - Bielany
|
Wysłany: Sob Lut 16, 2013 5:07 pm Temat postu: |
|
|
1.Scorpions- Blackout
2.Queen - Hot Space
3.Michael Jackson - Thriller
4.Perfect- UNU
5.Ultravox - Quartet
6.Iron Maiden - The Number of the Beast
7.ToTo - Toto IV
8.Maanam- O!
9.Duran Duran - Rio
10.Budgie - Deliver Us from Evil
_________________ Nagroda "Tomisiępodobatomniejoznowucośfajnego 2010" |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gnietek

Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 936 Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)
|
Wysłany: Nie Lut 17, 2013 1:31 am Temat postu: |
|
|
Nagrano w tym roku kilka piosenek, które bardzo lubię, choćby "Autobiografię" Perfectu, "Should I Stay or Should I Go" The Clash, "Battle Hymn" Manowar i wiele innych, ale nawet nie znam zbyt dobrze albumów, z których one pochodzą...
1. Aerosmith - Rock in a Hard Place
O rany, ale dziwadło! Aerosmith bez Joe Perry'ego było wyraźnie kalekie. Ale jednak powstało coś jedynego w swoim rodzaju, co posiada swoisty urok (przynajmniej dla mnie). Jest tu jakiś nietypowy dla tego zespołu niepokój, rwące się melodie wprowadzają klimat pseudo-psychodeli. Nie dałbym rady słuchać tego czegoś codziennie, ale raz na jakiś czas czuję potrzebę zanurzyc się w ten dysonansowy świat. Poza tym cover "Cry Me a River" jest wyjątkowo udany. No i rok 1982 był, moim zdaniem, na tyle słaby (albo też rzeczywiście nie znam tego, co w nim najlepsze), że to coś może wylądować na 1. miejscu.
2. Queen - Hot Space
Ależ to zły rok, skoro taka płyta jest na drugim miejscu... Zaczyna się ona dwiema tragicznymi piosenkami, a potem jest niby lepiej, lecz trzeba jeszcze jakoś przeżyć "Body Language". Są tu oczywiście i melodie, które bardzo lubię ("Life Is Real", "Put Out the Fire", "Las Palabras De Amor", tak, tak!). Gdyby wyrzucić większość elektroniki (jak ta niby perkusja psuje "Back Chat" trudno wręcz do czegokolwiek porównać... póki nie usłyszy się niby saksofonu w "Action This Day"), ze 2 piosenki, których nie było w stanie uratować nic i trochę przycisnąć Briana, mogłaby wyjść genialna płyta. Wyszło takie byle co z genialnymi przebłyskami.
3. Toto - Toto IV
Toto w swojej najbardziej przebojowej odsłonie. "Africa" i "Rosanna" znają chyba wszyscy. Kiedyś lubiłem ten album, dziś bardzo żałuję, że kolesie odeszli od prog rocka. Ale trochę fajnych melodii i ciekawych kompozycji tu też się znajduje.
4. Michael Jackson - Thriller
Muzyka taneczna to zdecydowanie nie moja bajka (ja tam tańczę choćby do metalu, ale nie do muzyki tanecznej). Ale trzeba oddać Królowi co królewskie. Tak, to jest kupa świetnych rytmów, nieźle zaśpiewana, zdaje się też, że z całkiem inteligentnymi tekstami (gdybym kiedyś potrafił się zmusić i skupić na nich podczas słuchania muzyki...), na której bardzo udanie udzielali się też inni wielcy muzycy od Eddiego Van Halena po Paula McCartneya. Czasem słucham. _________________ Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
MCwalter01

Dołączył: 30 Maj 2010 Posty: 507 Skąd: spod Wrocławia
|
Wysłany: Nie Lut 17, 2013 3:50 pm Temat postu: |
|
|
1. Dire Straits - Love Over Gold - głównie za pierwszą stronę longplaya. Najambitniejsza rzecz w dorobku zespołu.
2. Kate Bush - The Dreaming - to płyta z rodzaj tych, co za każdym kolejnym razem wchodzą coraz lepiej i z każdym kolejnym odsłuchem zwracasz uwagę na coś innego.
3. Roxy Music - Avalon - niezwykle przyjemnie się tego słucha. Uwielbiam tytułowy kawałek.
4. Rush - Signals - takie bardziej syntezatorowe Rush. Czujemy już lata osiemdziesiąte.
5. The Cure - Pornography - dołujące, przejmujące, depresyjne... The Cure.
6. Bruce Springsteen - Nebraska - Bruce Springsteen bez prądu. Zestaw świetnych, akustycznych piosenek. Podoba mi się tu bardzo głos Springsteena.
7. Michael Jackson - Thriller - być może dwa-trzy lata temu byłoby zdecydowanie wyżej. Nierówna rzecz. Z jednej strony takie Beat It, które jakoś mi się nie potrafi znudzić. Z drugiej strony ten gorszy duet z McCartneyem, który przy odsłuchach zazwyczaj pomijam.
8. Brygada Kryzys - Brygada Kryzys - wychodzi na to, że jednak ten rocznik nie jest taki słaby, skoro na ósmym znajduje się jedna z najważniejszych płyt polskiego rocka. Mam wrażenie, że zdecydowanie za nisko.
9. Iron Maiden - The Number Of The Beast - gdyby cały album był jak 22 Acacia Avenue i Invaders to byłoby o wiele lepiej... Bardzo przereklamowana płyta.
10. Scorpions - Blackout - When the Smoke Is Going Down, No One Like You i China White, czyli jedne z tych kawałków Scorpionsów, po które sięgam najczęściej. Tytułowy też jest niezły. Niezła płyta, która w ostatniej chwili wyprzedziła "Live Evil" Black Sabbath. _________________ "In fact the whole of Japan is a pure invention. There is no such country, there are no such people." (Oscar Wilde) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Faraday

Dołączył: 30 Gru 2010 Posty: 476 Skąd: 25 dsf
|
Wysłany: Nie Lut 17, 2013 4:20 pm Temat postu: |
|
|
1. The Cure - Pornography
2. Michael Jackson - Thriller
3. Bruce Springsteen - Nebraska
4. Iron Maiden - The Number of the Beast
5. Grandmaster Flash & the Furious Five - The Message
6. David Lynch & Alan R. Splet - Eraserhead
7. John Williams - E.T.
8. Anvil - Metal on Metal _________________
last.fm |
|
| Powrót do góry |
|
 |
spider89
Dołączył: 02 Lis 2008 Posty: 58 Skąd: Bytom
|
Wysłany: Pon Lut 18, 2013 4:03 pm Temat postu: |
|
|
1. Iron Maiden - The Number Of The Beast
2. Judas Priest - Screaming For Vengeance
3. Scorpions - Blackout
4. Perfect - UNU
5. Accept - Restless And Wild
6. Queen - Hot Space |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Pon Lut 18, 2013 6:14 pm Temat postu: |
|
|
NAJLEPSZE PŁYTY 1982
1. Michael Jackson - Thriller - 99
2. Perfect – UNU - 61
3. Iron Maiden – The Number of the Beast - 60
4. Queen - Hot Space - 54
5. Dire Straits - Love Over Gold - 48
6. The Cure - Pornography - 47
7. Scorpions – Blackout - 42
8. Kate Bush - The Dreaming - 27
9. Bruce Springsteen - Nebraska - 26
10. Mike Oldfield - Five Miles Out - 22
11. Uriah Heep – Abominog - 21
12. Brygada Kryzys - Brygada Kryzys "Czarna" - 20
13. Robert Plant - Pictures At Eleven - 18
- Roxy Music - Avalon - 18
15. Budka Suflera - Za ostatni grosz - 17
- Phil Collins - Hello, I Must Be Going! - 17
- Rush – Signals - 17
18. The Clash - Combat Rock - 15
20. Toto - Toto IV - 13
21. Judas Priest - Screaming For Vengeance - 12
- Maanam - O! - 12
- Peter Gabriel - IV - 12
24. Led Zeppelin - Coda - 10
- R.E.M. - Chronic Town - 10
26. Duran Duran - Rio - 9
- Paul McCartney - Tug Of War - 9
- Talk Talk - The Party's Over - 9
- Whitesnake – Saints & Sinners - 9
- Аквариум - Акустика - 9
31. Aerosmith – Rock in a Hard Place - 8
- Dionne Warwick - Heartbreaker - 8
- Jean Michel Jarre - Les Concerts en Chine - 8
- Univers zéro - Ceux du Dehors - 8
35. David Lynch & Alan R. Splet - Eraserhead - 7
- Grandmaster Flash & the Furious Five - The Message - 7
- Holger Czukay, Jah Wobble and Jaki Liebezeit - Full Circle - 7
38. King Crimson - Beat - 6
- Pat Metheny Group - Offramp - 6
- Ultravox - Quartet - 6
- Venom - Black Metal - 6
42. Black Sabbath – Live Evil - 5
- Diana Ross - Silk Electric - 5
- Ennio Morricone - The Thing - 5
- Mission of Burma - Vs. - 5
46. Cocteau Twins - Garlands - 4
- John Williams - E.T. - 4
- TSA - Live - 4
- Weather Report - Weather Report - 4
50. John Cale - Music for a New Society - 3
- Lou Reed - The Blue Mask - 3
- Prince - 1999 - 3
53. Accept - Restless And Wild - 2
- Anvil - Metal on Metal - 2
- Bauhaus - The Sky's Gone Out - 2
- The Alan Parsons Project - Eye In The Sky - 2
57. Asia - Asia - 1
- Budgie - Deliver Us from Evil - 1
- Hughes / Thrall – Hughes / Thrall - 1
- Manowar - Battle Hymns - 1
- Motorhead - Iron Fist - 1
- The Legendary Pink Dots - Brighter Now - 1 _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Pon Lut 18, 2013 6:14 pm Temat postu: |
|
|
NAJLEPSZE PŁYTY 1983 _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
spider89
Dołączył: 02 Lis 2008 Posty: 58 Skąd: Bytom
|
Wysłany: Pon Lut 18, 2013 7:22 pm Temat postu: |
|
|
1. Def Leppard - Pyromania
2. Iron Maiden - Piece Of Mind
3. Lady Pank - Lady Pank
4. Saxon - Power & the glory
5. Accept - Balls to the wall
6. Dio - Holy Diver
7. U2 - War
8. AC/DC - Flick Of The Switch
9. Metallica - Kill 'Em All
Najważniejsza to pierwsze TOP 5 a reszta po prostu żeby była 
Ostatnio zmieniony przez spider89 dnia Sro Lut 20, 2013 6:27 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mandey

Dołączył: 24 Sie 2007 Posty: 1579 Skąd: Rawicz
|
Wysłany: Pon Lut 18, 2013 7:43 pm Temat postu: |
|
|
ODDZIAŁ ZAMKNIĘTY Oddział Zamknięty
MARTYNA JAKUBOWICZ Maquillage
LADY PANK Lady Pank
MAANAM Nocny Patrol
REPUBLIKA Nowe Sytuacje
TURBO Dorosłe Dzieci
DIRE STRAITS ExtendedancEPlay
DEF LEPPARD Pyromania
EURYTHMICS Sweet Dreams (Are Made Of This)
U2 War
SPANDAU BALLET True
MARILLION Script For A Jester's Tear
PINK FLOYD The Final Cut
ZZ TOP Eliminator
DAVID BOWIE Let's Dance
DIO Holy Diver
TALKING HEADS Speaking In Tongues
THE POLICE Synchronicity
NAZARETH Sound Elixir
ELTON JOHN Too Low For Zero
MADONNA Madonna
AC/DC Flick Of The Switch
DEPECHE MODE Construction Time Again
UB40 Labour Of Love
HUEY LEWIS & THE NEWS Sports
GENESIS Genesis
LIONEL RICHIE Can't Slow Down
PAUL McCARTNEY Pipes Of Peace
BRIAN MAY Star Fleet Project
BILLY IDOL Rebell Yell
THE ROLLING STONES Undercover
EURYTHMICS Touch
01 PAUL McCARTNEY Pipes Of Peace
02 PINK FLOYD The Final Cut
03 GENESIS Genesis
04 ZZ TOP Eliminator
05 DAVID BOWIE Let's Dance
06 LADY PANK Lady Pank
07 THE POLICE Synchronicity
08 NAZARETH Sound Elixir
09 HUEY LEWIS & THE NEWS Sports
10 MARTYNA JAKUBOWICZ Maquillage _________________
   |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Pon Lut 18, 2013 8:37 pm Temat postu: |
|
|
1. Dio - Holy Diver
2. Republika - Nowe Sytuacje
3. The Rolling Stones - Undercover
4. Iron Maiden - Piece of Mind
5. Metallica - Kill 'Em All
6. Oddział Zamknięy - Oddział Zamknięty
7. Turbo - Dorosłe Dzieci
8. Lady Pank - Lady Pank
9. TSA - TSA
10. Uriah Heep - Head First
Blisko:
Thin Lizzy - Life Live
AC/DC - Flick of the Switch
John Williams - Star Wars: Return of the Jedi
Mark Knopfler - Local Hero
Brian May and Friends - Star Fleet Project
Daleko:
Alice Cooper - DaDa
Black Sabbath - Born Again
Blue Oyster Cult - The Revolution by Night
KISS - Lick it up
Nazareth - Sound Elixir
Pink Floyd - The Final Cut
Slade - The Amazing Kamikaze Syndrome _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Michalzbiku95

Dołączył: 26 Lut 2010 Posty: 995 Skąd: Warszawa - Bielany
|
Wysłany: Pon Lut 18, 2013 9:36 pm Temat postu: |
|
|
1.Genesis - Genesis
2.Eurythmics - Sweet Dreams (Are Made of This)
3.Def Leppard - Pyromania
4.Lady Pank - Lady Pank
5.Dio - Holy Diver
6.Wham! - Fantastic
7.Oddział Zamknięty - Oddział Zamknięty
8.David Bowie - Let's Dance
9.Various Artists - Flashdance
suabo dość  _________________ Nagroda "Tomisiępodobatomniejoznowucośfajnego 2010" |
|
| Powrót do góry |
|
 |
jagaciarz

Dołączył: 16 Cze 2005 Posty: 670 Skąd: Zgierz
|
Wysłany: Pon Lut 18, 2013 9:38 pm Temat postu: |
|
|
Ależ mocny rok. Pewnie w latach 70. i były silniejsze, ale tylu fajnych płyt chyba z żadnego dotąd rocznika nie znałem. No i polski rock w olbrzymim natarciu, jakiego na tą skalę do tej pory nie było. Genialne debiuty Panków (u Panków wręcz debiut gwaizdorski), Republiki, Oddziału, Rezerwatu, niezły Lombardu. Maanam ze swoją genialną, jedną z 2 IMO najlepszych płyt. Całe podium polskie, ale w latach 80. i 90. we wszystich rocznikach będzie u mnie mocno po polsku. Yes z mocno nietypową na nich płytą, ale jakże fajną i przebojową. Taki Owner czy Hold on to klasa światowa. A Mettalica już się skończyła nim się na dobre zaczęła.
1983
1.Lady Pank-Lady Pank
2.Maanam-Nocny patrol
3.Republika-Nowe sytuacje
4.YES-90125
5.Metallica- Kill 'em all
6.Rezerwat- Rezerwat
7. Oddział Zamknięty- Oddział Zamknięty
8.Pink Floyd-The final cut
9. The Police- Synchronicity
10. U2- War
Lombard-Śmierć dyskotece
Mike Oldfielf-Crises
U2-War
Bowie-Let’s dance
TSA-TSA
TSA-Live
ELO-Secret messages
Iron Maiden-Piece of mind
Madonna- Madonna
Brian May- Star fleet
Bajm - Bajm
Genesis- Genesis
Do szybkiego poznania- Scipt for a jeaster tears Marillion. Z bólem wyrzucony z dychy Genesis, ale poza genialną Mamą i Home by the sea jednak płyta mocno przeciętna- są jednak dużo lepsze w tym roczniku. _________________ That time will come,one day you'll see when we can all be friends
Ostatnio zmieniony przez jagaciarz dnia Pon Lut 18, 2013 9:48 pm, w całości zmieniany 2 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
OberstPrymas

Dołączył: 24 Kwi 2010 Posty: 2830 Skąd: Świebodzice
|
Wysłany: Pon Lut 18, 2013 9:42 pm Temat postu: |
|
|
Nie mogę patrzeć na takie olewanie Floydów.
1. Pink Floyd - The Final Cut
Lepsza od Ściany dla mnie. Klimat jest tutaj boski i nie wiem czemu prawie nikt na nią nie głosuje. Puśćcie sobie Sen Kanoniera czy Johna.
2. Marillion - Script for a Jester's Tear
Ostatnie 16 minut tak BARDZO ratuje całą płytę. Nie cierpię tych bębnów, które brzmią strasznie słabo. Solo z CM jest piękne, jedno z lepszych u tego pana. _________________ FAN KOBIAŁEK
GOŁA KASIA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gnietek

Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 936 Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)
|
Wysłany: Pon Lut 18, 2013 11:15 pm Temat postu: |
|
|
30 lat temu. Niektórzy forumowicze już sikali wtedy w tetrowe pieluchy, ale Gnietka nie było na tym świecie. Wszystko jednak zmierzało w tym kierunku, bo wtedy właśnie ojciec Gnietka poznał mamę Gnietka przy okienku kasowym w PGR. On był kierowcą i miał właśnie wieźć barany, a ona brała za to kasę. Ach, jakże to romantyczne!
Z innych ważnych rzeczy: w Białym Domu rezydował popadający już powoli w demencję staruszek Ronald Reagan, a na Kremlu równie niemłody i niezdrowy Jurij Andropow. Nie były to bezpieczne czasy, skoro przywódcom dwóch największych mocarstw, którzy mieli zawsze pod ręką guziki odpalające głowice nuklearne, palce się trzęsły. W wielkim świecie wynalezniono mysz do kompa, laptop i komórę. Odkryto też wirus HIV. Do nas przyszło to wszystko z dużym opóźnieniem. A właśnie, w Polsce zawieszono, a potem zniesiono stan wojenny. Ale przy okazji to kogoś aresztowano za działalność opozycjną, to zamordowano podczas przesłuchania maturzystę, to zrobiono jakiś proces pokazowy. Żeby społeczeństwo nie było zbyt tłuste, margarynę i masło można było kupić tylko na kartki. W tym całym bałaganie do Polski przyjechał papież, a elektryk Lechu dostał Nagrodę Nobla.
Tymczasem w muzyce rozrywkowej królował plastik, nowa i zimna fala, disco, new romantic, teledyski wazniejsze od muzyki, a nawet pojawiał się powoli rap. Słowem, wszystko co źle. Tylko w Polsce jakoś stan wojenny nieźle wpłynął na rozwój rocka, bądź co bądź, muzyki buntu. Kilka niezłych albumów się znajdzie, co ciekawe, w większości są to debiuty.
1. Oddział Zamknięty - Oddział Zamknięty
Debiut Oddziału to Oddział w najlepszej formie, ze swoim najlepszym wokalistą i z Pogorzelskim grającym jeszcze po punkowemu. Brzmi jak Lady Pank, ale po pierwsze, to Oddział był pierwszy, a po drugie, Oddział był lepszy. To jest muzyka na prywatkę na sto fajerek (jak zresztą wielokrotnie sprawdziłem), to jest czysta radocha (plus pikna balladka w postaci "Obudź się"). Choć wolę zazwyczaj głębszą muzykę, czasem prostota też potrafi mnie zachwycać. To jedna z moich ulubionych płyt ever.
2. Marillion - Script for a Jester's Tear
Kurczę, gdybym nie wiedział, że słucham Marillion, to bym pomyślał, że to jakieś nieznane mi kawałki wczesnego Genesis. Zrzynali z nich ostro... ale przecież dobrze jest mieć tak dobre inspiracje. Gorzej, że płyta jest nierówna. Utwór tytułowy czy "Drug Song" to niesamowite, pełne emocji i zmian tempa, genialne kawałki, ale reszta... No cóż, progresywne granie na wysokim poziomie, sporo fajnych motywów (zwłaszcza w "Forgotten Sons"), zmian tempa, ciar, momentów, a jednak nie dorównuje to początkowi albumu. Szkoda, mogło być na serio arcydzieło. A tak na arcydzieło trzeba poczekać jeszcze 2 lata.
3. 2+1 - Bez limitu
Tak, tak! Tylko, że to już nie jest to wesołe, naiwne 2+1 od "Iść w stronę słońca", ale wkurwione rzeczywistością stanu wojennego, zimno brzmiące (akurat w zimnym, zdehumanizowanym brzmieniu syntezatory się sprawdzają) 2+1, którego wokalistka w "Requiem dla siebie samej" czy "Nic nie boli" wywrzaskuje swoją frustrację i ból. Teksty pełne ironii (nic dziwnego, autorem był Andrzej Mogielnicki) i przejmujące melodie. Wszystko dobrze do siebie pasuje.
4. Thin Lizzy - Thunder and Lightning
Taka dziwna prawidłowość - im gorzej Phil Lynott się czuł, tym bardziej energiczną muzyke nagrywał. Tu mamy już rasowy heavy metal z szalejącymi gitarami (w "Cold Sweat" znalazł się nawet naprawdę brawurowy tapping). Jest ostro i bardzo szybko, ale też przebojowy. Któż by się spodziewał - to ostatni album Cienkiej Elki. Choć w ostatnim kawałku Phil śpiewał "mama, I'm dying, dying..." .
5. David Bowie - Let's Dance
Lepsza byłaby ta płyta, gdyby nie nagrano jej w ejtisach, ale i tak jest całkiem, całkiem. Choć taneczny rytm bywa wkurzający, a Bowie śpiewa chwilami jakby morzył go sen (tak też wygląda na teledysku do "Let's Dance"), to trzy singlowe kawałki są po prostu świetnymi kompozycjami. "Ricochet" ratuje to, że pobrzmiewają tam echa gilmourowego gitarowego grania. W "Cat People" czy "Shake It" przynajmniej chórki i głośniejsze wokale są fajne.
6. Brian May & Friends - Star Fleet Project
Brian świetnie przerobił piosenkę z kreskówki, to jest kawałek z jajem. "Let Me Out" jest takim swobodnym podbluesowanym kawałkiem. Fajne, że można usłyszeć Maya i Eddiego Van Halena grających razem. Fajnie, że słychać atmosferę jam session. Byłoby cudownie, gdyby nie druga strona winyla. Jak ta improwizacja się wlecze... Pewnego wieczoru puściłem ją sobie i nagle stwierdziłem, że ten cały "Blues Breaker" jest świetnym dynamicznym kawałkiem, czego nigdy wcześniej nie słyszałem. Już miałem zachwycać się, kiedy po odwróceniu płyty zdałem sobie sprawę, że przypadkiem ustawiłem gramofon na szybsze obroty, jak dla singla...
7. Genesis - Genesis
Uwiebiam "Mamę" i oba "Home by the Sea" (choć dziś te kawałki kojarzą mi się głównie z nauką żonglowania... tak jakoś wyszło, że ich słuchałem w kółko, kiedy uczyłem się podrzucać kolorowe piłeczki). Moim zdaniem, to jedne z niewielu utworów, gdzie Phil Collins śpiewał szczerze, z emocjami. A reszta? Cóż, jeśli komuś nie przeszkadza pseudo-perkusja Simmonsa (mi nieszczególnie przeszkadza), to da się posłuchać. Ale w takim "Illegal Alien" fajny jest tylko... teledysk.
8. Lombard - Śmierć dyskotece!
Jedyn płyta Lombardu, gdzie słychać i Gosię, i Wandę. Dlaczego na tym albumie nie ma "Bez zysków, bez strat" ani "Dworca pełnego snów", za to jest cała masa nijakich piosenek, nigdy nie zrozumiem. Ale za "Szklaną pogodę" i "Drogą pani z TV" należy się miejsce na liście. Ta płyta odniosła ogromny sukces komercyjny, ale... nie do końca dzięki poziomowi zawartych na niej piosenek.
9. Lady Pank - Lady Pank
Musieli tu być, bo to kolejny udany polski debiut AD 1983. Ale dla mnie jakoś ta płyta kiepsko brzmi i jest dość monotonna. Piosenki sa dość podobne do siebie. Wokal Borysewicza we "Wciąż bardziej obcy" to porażka, zaś Panas miał wówczas cudną barwę głosu, ale śpiewał z mocno przesadzoną manierą (tak mocno cedził każdą jedną głoskę, że absolutnie nie brzmi to naturalnie). No co tu dużo mówić - wielki zespół, wielkie hity, spoko rock, ale... mogło być lepiej.
10. Bajm - Bajm
Ale się Beatka wtedy wydzierała. Całkiem niezły pop rock, bardziej nawet rock niż pop.
Kurczę, nadal nie znam w całości "The Final Cut" i "Holy Diver".  _________________ Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pon Lut 18, 2013 11:25 pm Temat postu: |
|
|
komentsy tradycyjnie w wiekszosci z poprzedniej edycji:
rok mocniejszy niz 2 poprzednie. moze nie ma wielu odrzutów z listy, ale za to ta dyszka calkiem calkiem. jak na lata 80. oczywiscie
najblizej wejscia byly:
europe – europe – debiut szwedow. granie niewatpliwie jeszcze bardzo niedojrzale, ale zdarzają sie dobre kawalki i bardzo dobre momenty.
uriah heep – head first (CD) – album generalnie calkiem dobry (choc najslabszy z trzech nagranych z goalbym na wokalu), tyle ze brakuje tu czegos, co by go wyroznialo z tlumu ejtisowych rockowych plyt. to juz niestety nie to uriah heep grajace klasycznego hard rocka z organami itd. tu jest przebojowo, synthowo i ejtisowo. brzmi fajnie, ale niestety... na powrot do dawnych klimatow trzeba bylo jeszcze dlugo czekac w przypadku UH.
u2 – war (CD) – pojawiają sie pierwsze klasyki, ale niestety sbs i nyd znacznie wyprzedzają calą reszte
1. dio – holy diver (MC) – co tu duzo gadac, jedna z najwazniejszych plyt lat 80. w muzyce rockowej/metalowej. absolutna klasyka. ten koles w ciagu 7 lat nagral tyle klasycznych albumow, ze łeb boli jak sie o tym pomysli. swietne wokale i do tego znakomita gitarka v.campbella
2. def leppard – pyromania (CD, LP, MC) – polaczenie brzmienia i rockowosci 2 pierwszych plyt z komercyjnoscią plyt kolejnych. tu na szczescie jeszcze zachowane zostaly zdrowe proporcje. znakomity album z wieloma hitami, na ktorym jednak najbardziej lubie te mniej znane kawalki wlasciwie nie ma tu kawalka, ktorego bym nie uwielbial.
3. iron maiden – piece of mind (CD) – lepsze od slawniejszej poprzedniczki. tylko nieco nierowne, wedlug mnie. pierwsza polowa plyty znakomita. a pozniej? a pozniej dosc nierowno z przeblyskami ale to kolejny klasyk heavy metalu spod rąk panów maidenów
4. marillion – script for a jester’s tear (CD) – debiut i od razu plyta na bardzo wysokim poziomie. co prawda nie wiem czy nie najnizej w moim rankingu rybnych plyt marillion, ale jednak konkurencja cudowna / edit 2013: nope, jednak fugazi chyba nizej w rybnym rankingu
5. metallica – kill’em all (CD, MC) – czyli plyta, na ktorej wszystko i wszyscy sie skonczyli... a tak powaznie, kawal swietnego grania ze znakomitymi riffami i totalną rozpierduchą. szkoda, ze produkcja jednak mocno kuleje, ale mimo tego slucha sie z duzą przyjemnoscią. ale plyty nastepne jednak duzo lepsze będą
6. genesis – genesis – pierwsza strona naprawde swietna, nawet jesli poszli juz ostro w pop. druga niestety duzo slabsza, przez co i pozycja taka se.
7. oddział zamknięty – oddział zamknięty (CD, LP) – klasyka polskiej muzyki, niewatpliwie. nawet jesli czesc tekstow dosc infantylna, a wokale jarego nigdy mnie do konca nie przekonywaly
8. turbo – dorosle dzieci (CD) – ta plyta to kombinacja zzynek z judas priest i di’annowego iron maiden ale o dziwo slucha sie tego bardzo dobrze. wlasciwie najwiekszą jej wada jest jednak dosc srednia produkcja, odstająca od zachodnich odpowiedników. ale jest tu duzo dobrej muzyki i masa swietnych zagrywek gitarowych + calkiem sprytny bas w kilku kawalkach.
9. lady pank – lady pank – wylęgarnia hitów. nie porzepadam jakos bardzo za lady pank, ale gdybym mial kupic jedną ich plyte, to na pewno bylaby to wlasnie tę.
10. david bowie – ziggy stardust: the motion picture – wykonania koncertowe, jak to u bowie'ego, duzo lepsze niz studyjne. oczywiscie to duzo wczesniejszy koncert, wczesne lata 70., ale wydany dopiero w 83. roku. co prawda i tak cybernauts zagrali te kawalki z wiekszym wykopem, ale tu tez jest klimacik, zwlaszcza pod koniec / edit 2013: byloby duzo wyzej (tak jak w poprzedniej edycji), ale poniewaz tym razem stawiam na studyjne, to plyta koncertowa w dodatku nagrana dekade wczesniej musi byc tylko na dokladke. _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Lut 19, 2013 12:12 pm Temat postu: |
|
|
Z dupy ta lista - kupa płyt do wyboru, ale w sumie nic wybitnego.
1. Ozzy Osbourne - Bark at the Moon - jeśli Ozzy z jedną ze starszych swoich płyt ląduje na pierwszym, to nie jest to dobry rocznik. Znaczy no, bardzo lubię takie granie i ta płyta w ogóle jest w cipkę, a tytułowy w Vice City miecie. No ale to jednak takie se rozrywkowe granie. Kozackie Now You See It (Now You Don't) i Slow Down.
2. Lady Pank - Lady Pank - chyba jedyna naprawdę równa płyta na tegorocznej liście, w sensie od początku do końca mnie buja. Generalnie co tu się dziwić, pokaźna część historii polskiej muzyki się na tym albumie zmieściła
3. Iron Maiden - Piece of Mind - dużo lepsze niż Number, ale nadal trochę nierówne. Ale akurat przy numerach takich jak Where Eagles Dare, The Trooper, Revelations czy To Tame a Land ciężko się czepiać czegokolwiek.
4. Genesis - Genesis - znów nierówno. Mama kozak, Home By the Sea obie części kozak, no ale That's All to pasuje jak pięść do nosa, a reszta płyta w ogóle jak się rozmywa...
5. Turbo - Dorosłe Dzieci - polscy maideni, pełna telepatia z tym Ikarem, prześliczniaste W Sobie no i tytułowy - kult.
6. Maanam - Nocny Patrol
7. Dio - Holy Diver
8. Marillion - Script for a Jester's Tear
9. Oddział Zamknięty - Oddział Zamknięty
10. Bajm - Bajm
dalej:
Metallica - Kill 'Em All - nigdy fenomenu nie ogarnę. Znaczy fajne cięcie, ale dla mnie ta płyta to dwa numery - Four Horsemen i Motorbreath. A poza tym czekam na RtL
Rod Stewart - Body Wishes - bardzo zjechana przez krytykę - i słusznie. Ale dla samych singli (Baby Jane i What Am I Gonna Do) należy choć wspomnieć.
Pink Floyd - The Final Cut
Saxon - Power & the Glory _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
How_Can_I_Go_On

Dołączył: 07 Gru 2010 Posty: 143
|
Wysłany: Wto Lut 19, 2013 3:44 pm Temat postu: |
|
|
1.U2 - War
2.David Bowie - Let's Dance
3.Dio - Holy Diver
4.Metallica - Kill 'Em All
5.Elton John - Too Low For Zero
6.Iron Maiden - Piece of Mind
7.Genesis - Genesis
8.Marillion - Script For A Jester's Tear
9.Pink Floyd - The Final Cut
10.The Police - Synchronicity
Poza dziesiątką Slayer i Black Sabbath. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lookaug

Dołączył: 03 Mar 2009 Posty: 1012 Skąd: Włocławek
|
Wysłany: Sro Lut 20, 2013 5:42 pm Temat postu: |
|
|
1. Republika - Nowe sytuacje
2. Maanam - Nocny patrol
3. Marillion - Script for a Jester's Tear
4. Lady Pank - Lady Pank
5. U2 - War
6. The Police - Synchronicity
7. Metallica - Kill 'Em All
8. New Order - Power, Corruption and Lies
9. Dio - Holy Diver
10. Pink Floyd - Final Cut _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dundersztyc19

Dołączył: 25 Sie 2009 Posty: 1356 Skąd: Kuala Lumpur
|
Wysłany: Sro Lut 20, 2013 11:12 pm Temat postu: |
|
|
1.R.E.M. - Murmur
Bardzo dobry album, zasłużone są pochwały na jego temat. Tym razem w formie długogrającej dali wszystko to, co R.E.M. miał najlepszego do zaoferowania w tamtym okresie. Poziom albumu jest wyrównany, świetne "Radio Free Europe" to dopiero początek zabawy. Mi osobiście bardzo spodobało się "We Walk", ta piosenka wygląda na żart, ale ma bardzo fajną melodię, którą lubię sobie nucić. Po bliższym przesłuchaniu wszystkich utworów pokazał swoje ogromne walory.
2.The Police - Synchronicity
Najdojrzalsza płyta Policjanów i nie jestem oryginalny mówiąc, że najlepsza. W sumie to ona ma w sobie taką dość smutną aurę zapowiadającą rozpad, zwłaszcza druga część albumu, która jest chyba najbardziej udaną częścią dyskografii w ich karierze. Niby wszystko przeboje, ale jaki to ma klimat i jest to zbiór bardzo lubianych przeze mnie utworów "King of Pain" czy "Wrapped Around Your Finger". Ale pierwsza strona albumu też jest świetna. Takie kompozycje, jak "Synchronicity I", "Oh My God" czy "Mother" też nie odstają poziomem. A "Miss Gradenko" tak jakoś kojarzy mi się z "Every Little Thing She Does Is Magic"
Wszystko to tak fajnie i ambitnie brzmi. Po prostu szczytowe osiągnięcie The Police.
3.Metallica - Kill 'Em All
Metallica to moje pierwsze zetknięcie się z muzyką rockową w ogóle. Mam do nich bardzo duży sentyment. Ten album to dla mnie bardzo fajne łojenie, którego dobrze się słucha po dziś dzień.
4.Urszula - Urszula
Dwa pierwsze albumy Urszuli to dla mnie znakomite dzieła rockowego popu, okraszonego efektami syntezatorowymi. Stara Urszula z Budką Suflera bardzo mi się podoba. Większość piosenek znałem z kompilacji "The Best of Urszula & Budka Suflera" i to są fajne, niebanalne utwory, najczęściej hiciory, typu "Dmuchawce, latawce, wiatr", czy "Luz-blues, w niebie same dziury". Ostatnio odsłuchałem na kompie kilka piosenek, z którymi wcześniej nie miałem do czynienia m.in. "Nie chcę do nieba" i robią na mnie jeszcze większe wrażenie, niż najbardziej znane hiciory. To sprawia, że tak bardzo chcę mieć ten album.
5.Oddział Zamknięty - Oddział Zamknięty

Kolejny z polskich debiutów, który zachwyca rockową autentycznością. W tym przypadku klimat i dobre kompozycje dają o sobie znać przy słuchaniu. Pewno to najlepsza rzecz, jaka może być w ich dyskografii. Dla mnie najlepsze z tego zestawu są: "Zabijać siebie" (strasznie buja ten numer), "Twój każdy krok" (mam sentyment z powodu teledysku widzianego na MTV Classic) i "Andzia i ja".
6.Lady Pank - Lady Pank
Zwieńczenie mojej trójcy tegorocznych polskich debiutów. Teraz mam wrażenie, że zdecydowanie przesadziłem z tym, że w poprzedniej edycji dałem ten album aż na pierwsze miejsce. Aż tak Panków nie lubię, by ich tak mocno zaszczycać. Ale nie zaprzeczam, że debiut niezwykle udaną zbieraniną ich praktycznie największych przebojów, które są bardzo dobrymi utworami. Doskwiera mi lekko fakt, że tej pozycji nie mam fizycznie.
7.Pink Floyd - The Final Cut
Dzieło nie tak porywające, jak "The Wall", ale też potrafi mnie poruszyć. Przekonałem się do tego albumu. Jakoś niewiele mnie to obchodzi, czy dużo w nim Floydów, czy mało, ważne, że utwory są świetne, są emocjonalne, momentami się wzruszyłem.
8.U2 - War
Słychać tutaj tę autentyczność wczesnego U2. Zaangażowane teksty, surowość, trochę hiciorów. Po raz kolejny mógłbym napisać, że U2 w takiej postaci dużo bardziej mi leży.
9.The Rolling Stones - Undercover
Wybitnym dziełem nie jest, ale jest to przyjemna płyta. Fajnie się jej słucha i pewnego poziomu słabizny wcale nie zdołała przekroczyć, jak to się często mówi.
Ulubione utwory to: "Undercover of The Night", "Too Much Blood", "Wanna Hold You" (za sympatyczny refren), "Feel on Baby", "She Was Hot" (głównie za teledysk).
Kilka innych miłych i fajnych utworów też się doszukałem.
10.Slade - The Amazing Kamikaze Syndrome
Jedyna pozycja studyjna Sladów, jaką słyszałem. Wszystko inne znam ze składanek. Generalnie bardzo ich lubię, a ten album jest przyjemny w słuchaniu, choć trochę zajeżdża dekadą, w której powstał. Jest tutaj kilka bardzo lubianych przeze mnie hiciorów np. "Run Runaway".
Tuż za 10:
- Iron Maiden - Piece of Mind
- Marillion - Script for a Jester's Tear
- AC/DC - Flick of the Switch
- U2 - Under a Blood Red Sky
- The Doors - Alive She Cried
- John Williams - Star Wars Episode VI: Return of the Jedi (Soundtrack)
- Banda i Wanda - Banda i Wanda
Notka:
Wywaliłem Maidenów z dychy, gdy przypomniałem sobie o Slade, dość słabo kojarzę płytę, ale kilka utworów, jak najbardziej i są one znakomite. To album, do którego będę musiał wrócić. Potem Marillion, który jest fajny, ale przez wasze negatywne komentarze i inne fajne pozycje zdecydowałem się dać poza dychę. Następnie mało odkrywcze łojenie AC/DC, koncertówki U2 i The Doors i soundtrack do mojego ulubionego filmu wszechczasów, który znam wyłącznie z mojego ulubionego filmu wszechczasów, więc to tak jakbym nie słuchał. Noi debiut z pewną lalą na czele, z którego właściwie podobają mi się szczerze tylko dwie piosenki: "Nie będę Julią" i "Hifi".
W tym roczniku jest wyjątkowo dużo albumów, które chciałbym poznać, takie jak debiut Republiki, Perfect "Live", Maanam, Jon and Vangelis, Mike Oldfield czy Jean Michel Jarre "Musique pour Supermarche" (choć ten ostatni jest raczej mało realny, tylko poprzez YouTube najwyżej). _________________ - Odnoszę wrażenie, że niektórzy powinni dostać dożywotni zakaz słuchania Kazika Staszewskiego.
Ostatnio zmieniony przez Dundersztyc19 dnia Sob Sie 24, 2013 8:05 pm, w całości zmieniany 14 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sro Lut 20, 2013 11:59 pm Temat postu: |
|
|
1 Pink Floyd - The Final Cut
2 David Bowie - Let's Dance
3 Dio - Holy Diver
4 Marillion - Script for a Jester's Tear
5 Lady Pank - Lady Pank
6 John Williams - Star Wars: Return of the Jedi
7 Brian May & Friends - Star Fleet Project
8 The Blue Nile - A Walk Across the Rooftops
9 Def Leppard - Pyromania
10 Metallica- Kill 'em all
tej metallici to już zupełnie, zupełnie nie pamiętam. Ale pierwsze dwie, trzy pozycje po prostu uwielbiam. Bowie niby typowo rozrywkowo-komercyjny, ale łapie mnie całkowicie ta jego odsłona. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|