| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Najlepsze Płyty |
| Disco Polo |
|
1% |
[ 1 ] |
| Tektoniczne |
|
11% |
[ 6 ] |
| Sztampowy żart o winylach |
|
3% |
[ 2 ] |
| Queen |
|
25% |
[ 13 ] |
| Naprawdę bardzo mnie ciekawi jakie, naprawdę |
|
25% |
[ 13 ] |
| o zimowiskach |
|
1% |
[ 1 ] |
| te które typuje Mefju |
|
19% |
[ 10 ] |
| jebać to |
|
9% |
[ 5 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 51 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Mefju

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 2871 Skąd: Piaseczno
|
Wysłany: Wto Sty 15, 2013 1:00 am Temat postu: |
|
|
Pink Floyd – The Wall
Queen – Live Killers
ABBA – Voulez-Vous
Bee Gees – Spirits Having Flown
Village People – Go West
Led Zeppelin – In Through The Out Door
AC/DC – Highway To Hell
Paul McCartney & The Wings – Back To The Egg
Michael Jackson – Off The Wall
Camel – I Can See Your House From Here
Anna Jantar – Anna Jantar
Village People – Live And Sleazy
Budka Suflera – Na Brzegu Światła
Aerosmith – Night In The Ruts
Boney M – Oceans Of Fantasy
Rainbow – Down To The Earth
Dire Straits – Communique
1. Pink Floyd - The Wall
2. Bee Gees - Spirits Having Flown
3. ABBA - Voulez-Vous
4. Village People - Go West
5. Queen - Live Killers
6. Michael Jackson - Off The Wall
7. Anna Jantar - Anna Jantar
8. Village People - Live And Sleazy
9. Paul McCartney & The Wings - Back To The Egg
10. Led Zeppelin - In Through The Out Door
Poza dychą:
11. Boney M - Oceans Of Fantasy
12. AC/DC - Highawy To Hell
13. Budka Suflera - Na Brzegu Światła
Eee... dziwny ten rok. Kiedyś wydawał mi się być mocniejszy. Ale też nie wiem czy to nie wyłącznie przez pryzmat tego, że większość tych płyt znałem lub kojarzyłem już we wczesnym dzieciństwie. W zasadzie większość mojej listy głównej to płyty genialne, jeśli nie wybitne i do których mam przeolbrzymi sentyment, ale poza dychą to nie bardzo jest co zbierać... A i już dwie ostatnie płyty z dychy to tak naprawdę tylko dopychacze z hajlajtami, aczkolwiek chciałbym się w przyszłości bardziej w nie wgryźć.
Ilościowo mogło by się wydawać, że jest jeszcze słabiej niż rok temu, ale jakość większości z tych płyt na szczęście tego nie potwierdza.
Na pierwszym zwatersione The Wall. To genialny przesiąknięty emocjami i piękną historią concept, który dodatkowo znacznie zyskuje w wersji na żywo. Ale czuć że załamuje się tu już ta międzyfloydowa spójność na rzecz hegemonii Watersa w związku z tym trochę dziwnie mi się miejscami tego słucha, ale dziwnie nie znaczy wcale źle, tylko to bardziej solowego Watersa miejscami przypomina. Gilmour najwięcej pola do popisu to chyba przede wszystkim w "Comfortably Numb". Aha w ogóle to długo nie ogarniałem fenomenu tego kawałka i... no już ogarniam, ale wciąż nie jest on moim ulubionym. Najbardziej urzekają mnie "Good Bye Blue Sky", "Run Like Hell" czy pomijane kompletnie przez kogokolwiek "Don't Leave Me Now". Ale z każdym kolejnym przesłuchaniem coraz więcej pojedynczych utworów darzyłem sympatią i mam szansę niedługo pokochać wszystkie! Ale jeśli już to tylko razem, bo osobno to prawie żadnego mi się dobrze nie słucha(taka już natura conceptów).
Na drugim najlepsze Bee Gees ever! Z takimi numerami jak "Tragedy" czy "Too Much Heaven", ale tutaj każdy utwór jest przeuroczy, nawet taka przesiąknięta bólem i smutkiem miniaturka na koniec - "Until". Szkoda niestety że już później takich fajnych i udanych rzeczy nie nagrywali no ale szczęście świetnie się sprawdzali w repertuarach pisanych dla innych artystów(pierwszy z nich na mojej liście już za rok!).
ABBA z kolejnym genialnym albumem(ten zespół zresztą w ogóle nie ma słabych) - w tytułowym jest tyle magii, szaleństwa i niepokoju... no po prostu ciary! Poza tym "Does Your Mother Know", "Angeleyes", "If It Wasn't For The Night"... ach wspomnienia!
Village People z ich absolutnie najlepszym albumem i jednym z najlepszych utworów jakie później scoverowano, choć ja go wolę zdecydowanie w oryginale. Mowa oczywiście o tytułowym. Ale poza tym jest jeszcze równie przebojowe choć mniej znane niż "Go West" czy tym bardziej "YMCA" - "In The Navy". Trochę jednak jest to kompozycja niedoceniana, zresztą oni mają ten problem, że większość ich kompozycji mogłaby być potencjalnymi hitami, ale który by nie został wylansowany to byłby zawsze w cieniu ŁAJ-EM-SI-EJ imo. Aha no i nie mogę zapomnieć też o nie-singlowym "Get Away Holiday" - też ma pierwiastek przebojowości jak pozostałe. No i "Citizens Of The World" czy "Manhattan World"... każdy jeden inny od drugiego ale równie przebojowy(szkoda, że tylko potencjalnie).
Queen ze swoją pierwszą koncertówką i póki co jedynym oficjalnym wydawnictwem koncertowym z lat 70-tych. Jedne wersje są całkiem fajne, inne trochę nieudane - w KYA np. słyszę jakby Freddie dostawał zadyszki i gubiły mu się sylaby a nawet całe słowa. No i wolałbym aby to był jeden cały koncert a nie zlepek różnych. Ale już wolę to od takiego "Live Magic" z następnej dekady.
Michael Jackson... jeśli ktoś uważa, że on się zaczął dopiero na Thrillerze, a wcześniej w ogóle nie istniał to jest zwykłym ignorantem. Thriller był po prostu jego najlepiej sprzedającą się płytą, ale cała jego właściwa historia zaczyna się imo już właśnie tu na tym krążku. To w końcu tutaj zostało zamieszczane "Rock You" a także "Don't STop Til' You Get Enough"(choć to bardziej przypomina twórczość zespołową z jego braćmi). A z niesinglowych pozycji najbardziej lubię jeszcze "Workin' Day And Night" czy "Burn This Disco Out". Cały album jest jeszcze raczej bardziej disco-funkowy niż stricte popowy, no ale nieraz chyba takie wcielenie króla popu wolę.
Anna Jantar ze swoją ostatnią płytą i niegdyś moją ulubioną... a raczej zawierającą mój ulubiony niegdyś jej numer, a dzisiaj... dzisiaj jest on dla mnie po prostu jej najsmutniejszym i byłby nadal moim osobistym najsmutniejszym ever, ale zdążył go już przebić niejaki Eric Carmen. No ale dobra - kompozycja o której mówię ma tytuł "Ktoś Między Nami" i Anna śpiewa go w duecie razem z tym który był z ACTA - tak, ze Zbyszkiem Hołydem właśnie. Poza tym jest tu też najbardziej z tej płyty znane "Nic Nie Może Wiecznie Trwać" i jeszcze "Pozwolił Nam Los" czy "Wielka Dama Tańczy Sama" albo "Nie Ma Piwa w Niebie". Jako ciekawostkę mogę zapodać fakt, że muzycy z Budki i pozostali z Perfectu nagrywali i komponowali tu dla Anny niektóre piosenki. I wyraźnie czuć tu ich klimaty. Oczywiście jest to przez to z kolei mało stricte jantarowo, ale wcale nie źle.
Drudzy Village People, ale za swoim pierwszym wydawnictwem koncertowym. Przyznam, że ciekawie brzmią ich największe hiciory live, no ale oprócz tego jest tu też trochę nowych studyjniaków, np. "Ready For The 80's" lub po prostu sam tytułowy(znaczy się tylko jego drugi człon).
No i zaczyna się niestety dopychanie. Album McCartney'a i jego nowego zespołu dałem po prostu ze względu na "Wonderful Christmas Time", który tak naprawdę był tylko dołączonym później bonusem no ale pochodził z tej sesji i został wydany równolegle obok albumu, więc chyba mogę dać. To w końcu moja ulubiona świąteczna pieśń! A nie jakieś tam kolędy, które też owszem lubię, no ale ta kompozycja bije je wszystkie po prostu na głowę! No i starzy dobrzy Beatlesi się przypominają... W resztę albumu jeszcze się nie wgryzłem, ale myślę, że jeszcze przyjdzie na niego czas.
Ostatnia pozycja z dychy to już zeppelinowe popłuczyny w zasadzie, no ale "All Of My Love" jest naprawdę piękne, pomimo, że mało zeppelinowe i zaczyna trochę śmierdzić ejtisami. Nie mniej jednak nie spisuję tego albumu na straty. Wierzę, że go chociaż polubię jeżeli nie pokocham. Póki co jest jednak trochę zbyt gofrowato.
Poza dychą... kurde słabo! Boney M z kolejnymi świetnymi hitami, jednakże osłuchują mi się już totalnie z każdą kolejną imprezą, a jeszcze z miesiąc temu planowałem je wziąć do dychy. AC/DC z wiadomym kawałkiem, ale mieli lepsze. Na koniec znacząco osłabiona Budka z nowym wokalistą, chociaż nie mogę powiedzieć, że jest bardzo źle. Jest po prostu inaczej. No "Za Ostatni Grosz" z tym samym frontmanem to to nie jest, ale takiego "Na Czas Igrzysk" słucha się naprawdę przyjemnie. Może powinienem wrócić do tej płyty za jakiś czas.
I tyle, a reszta póki co nie warta zachodu, choć chciałbym jeszcze poznać:
The Police – Regatta de Blanc
Kiss – Dynasty
Thin Lizzy – Black Rose: A Rock Legend
Sex Pistols – The Great Rock’n’Roll Swindle
Bob Dylan – Slow Train Coming
Bob Marley – Survival
Motorhead – Bomber
Motorhead – Overkill
VOX - VOX
Whitesnake - Love Hunter
Ostatnie dwie to szczególnie no bo pierwsza to zespół Ryszarda Rynkowskiego z bananowym songiem, a druga to płyta z dupą na okładce. xD _________________
"Lepiej pić piwo niż nie" - Paulo Coelho |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Sty 15, 2013 9:53 am Temat postu: |
|
|
Ech, trochę bieda, ale zaraz ruszamy z latami 80tymi, bardzo możliwe, że od przyszłego tygodnia już będę miał do przynajmniej 2011 pełną dychę
1. Scorpions - Lovedrive - pierwsza z tych takich klasycznie Scorpionsowych płyt, rozejście się z panem Ulim Jon Rothem. Na moment powrócił młodszy Schenker i niesamowite rzeczy zrobił np. w Coast to Coast, genialnym instrumentalu, z kolei Matthias Jabs, który od tej chwili pozostanie w zespole do tej pory, szczególnie popisał się w przecudnym, klimatycznym Holiday.
2. Dire Straits - Communiqué - troszkę żywsza płyta niż debiut (Lady Writer), a przy tym więcej naprawdę chwytającego mnie klimatycznego grania (Where Do You Think You're Going, News, Single-Handed Sailor), bardzo często i z chęcią powracam.
3. Pink Floyd - The Wall - klasyk Floydów, mnie nigdy do końca nie przekonał - świetny jaki całość, ale jednak w zbyt dużej części składa się z półtoraminutowych quasi-utworków, które poza kontekstem nie bronią się zupełnie. Ale miłoscią niezmienną pałam do Hey You.
4. Motörhead - Overkill - Klasyczny jeb w pysk od Lemmy'ego i jego przećpanej kompanii, kawał dobrego rock'n'rolla od kawałka tytułowego, przez wariackie solo na basie w Stay Clean, dalej Capricorn czy Damage Case.
5. Iron Maiden - Soundhouse Tapes - na dopchanie ciekawostka Maidenów, dobrze, że Prowler ostatecznie uzyskał formę, w jakiej otwiera debiutancki long play, bo tu, cóż, brzmi ciekawie, dla odmiany, ale jednak zyskał w szybszym tempie.
6. Motörhead - Bomber - drugi Motorhead w tym roku, albo sporo słabszy, albo jeszcze mnie tak nie złapał, ale słucha się jak to rock'n'rolla - naprawdę przyjemnie i aż się ma ochotę na kreskę  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dundersztyc19

Dołączył: 25 Sie 2009 Posty: 1356 Skąd: Kuala Lumpur
|
Wysłany: Sro Sty 16, 2013 9:56 pm Temat postu: |
|
|
Trochę lepiej, niż w poprzednim roczniku. Generalnie dobre zakończenie lat 70-tych.
1.Pink Floyd - The Wall
Bez owijania w bawełnę dla mnie największe dzieło Pink Floyd i jeden z ulubionych (zarówno koncept, jak i) albumów (w ogóle) wszechczasów. Co jak co, ale bardziej emocjonalnego albumu ten zespół nie ma, bardzo mnie porusza ta cała historia Pinka. Przy słuchaniu tego albumu sam czuję się jak Pink i nawet się trochę z nim utożsamiam. Przede wszystkim masa kapitalnych utworów i nie zgadzam się, że poza albumem wcale się nie sprawdzają. Jako osobne dzieła także mnie bardzo poruszają. Szczerze dla mnie nie ma słabego momentu, całości słucham z zapartym tchem. Skończone arcydzieło! Nie bez znaczenia jest film, dzięki któremu łatwiej sobie uzmysłowić tematykę utworów i powstało kilka świetnych klipów, jak tp. "The Trial".
2.Led Zeppelin - In Through the Out Door
Każdy uważa ten album za skończony gofer, a tymczasem jest to mój ulubiony album Zepów. Gnietek kiedyś ładnie napisał, że tutaj Plant zaśpiewał ludzkim głosem i w sumie się zgadzam. Generalnie bardzo odpowiada surowość tego albumu i ma bardzo ładne kompozycje, "All My Love", naprawdę piękna rzecz, "I'm Gonna Crawl" i dziwoląg, którego z jakiegoś powodu kocham "Carouselambra". I kilka fajnych żywszych fragmentów.
Jednakowoż postawiłem na nowo posłuchać starszych Zepów i z własnej nieprzymuszonej woli stwierdzam, że znacznie bardziej mi się podobają, niż kiedyś, jedynka jest bardzo dobra. Ale czuję, że ten gofer i tak zawsze będzie najbliższy memu sercu.
3.Budka Suflera - Na brzegu światła
W sumie nie do końca rozumiem, czemu Budka Suflera nie przyznaje się do tej płyty, a jeszcze bardziej nie rozumiem, czemu uważa się to za kiepski album. Być może jest to spowodowane tym, że ten album znajduje się pomiędzy kolosami w ich dyskografii. Faktycznie po "Przechodniem byłem między wami..." płyta może wydawać się kiepska, ale nie ma tego złego. Wszakże na kilka lat wokal objął szczerze mój ulubiony z trójki Romuald Czystaw. A w tamtym złotym okresie i z takim wokalistą nie miała prawa powstać kiepska płyta i nie powstała. Moim zdaniem jest naprawdę dobra, chyba tylko ja tak myślę, a z każdym przesłuchaniem lubię ją jeszcze bardziej. Sądzę, że album jest na wyrównanym poziomie, utwory są ciekawe pod względem aranżacyjnym i są po prostu nośne. Teksty, które się tak bardzo krytykuje, też są OK. Dobrze, że Budka ma taki jeden rarytas, można go nazwać koncept albumem. Ogólnikowo, na tle sąsiednich płyt trochę gorsza, zdecydowany spadek w jakości produkcji, ale niezbyt mi to przeszkadza. Brzmi to ogólnie, jak słabsza wersja następnego albumu "Ona przyszła prosto z chmur". Najsłabsza pozycja z Czystawem, ale i tak mocna, "Bal Wszystkich Świętych", czy "Mokre oczy", zjada na raz na śniadanie bez popity.
4.The Clash - London Calling
To już Clash, którego dobrze znam i bardzo doceniam. Bowiem nie ma nic lepszego, niż długi album studyjny składający się z samych solidnych utworów.
5.Queen - Live Killers
Ostatnio mocno doceniłem tą koncertówkę i uważam ją za najlepszą w historii Queen. Świetnie tutaj jest ukazana enegria tego zespołu, niektóre wersje utworów studyjnych bardzo udane, z "Brighton Rock" na czele. Cieszę się, że jest to obszerny zestaw i kij mnie to obchodzi, że to składak, w ogóle tego nie czuję i o to chodzi. Bardzo dobre zwieńczenie okresu Queen z lat 70-tych.
6.Supertramp - Breakfast in America
Dość osobliwy zespół, do którego czuję sympatię z powodu używania instrumentów dętych i klawiszowych. Mają swój fajny styl, a to jest album z praktycznie ich najbardziej znanymi utworami. Całość miła w słuchaniu.
7.AC/DC - Highway to Hell
Pozycja, której ciężko mi nie docenić. Zawiera same mocne pozycje, najlepsze, jakie może mieć AC/DC z Bonem Scottem. Z tych wszystkich utworów najbardziej lubię "Touch Too Much", który jest w mojej czołówce zespołu. Dobrze, że przed śmiercią wokalisty zdążyli wydać tak dobry album, jakieś dobre pocieszenie.
8.The Police - Reggatta de Blanc
Jakoś wolę mniej, niż debiut, a przynajmniej jeszcze za słabo poznałem. Tak czy siak nie mogę powiedzieć, że świetnych utworów tutaj nie ma, sam otwierasz zmiata wszystko na drodze.
9.Dire Straits - Communiqué
Słabszy album od debiutu, ale też się miło słucha.
10.Marek Grechuta - Pieśni do słów Tadeusza Nowaka
I na zamknięcie listy kolejny z projektów Marka Grechuty, w którym skomponował muzykę do wierszy cudzego poety. Piękna, romantyczna muzyka i piękne teksty, choć fanatykiem twórczości Grechuty raczej nie jestem. Ciekawe jest to, że najbardziej pamiętam utwór "Chcę być pomylony", którego tu wcale nie śpiewa Grechuta.
Tuż za 10:
- Judas Priest - Unleashed in the East
- Neil Young - Rust Never Sleeps _________________ - Odnoszę wrażenie, że niektórzy powinni dostać dożywotni zakaz słuchania Kazika Staszewskiego.
Ostatnio zmieniony przez Dundersztyc19 dnia Czw Sie 01, 2013 10:43 pm, w całości zmieniany 9 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Czw Sty 17, 2013 2:49 am Temat postu: |
|
|
może jeszcze coś zmienie ale pewnie mi sie nie bedzie chciało
1. Pink Floyd - The Wall
2. Talking Heads - Fear of Music
3. Robert Fripp - Exposure
4. ABBA - Voulez-Vous
5. Led Zeppelin - In Through the Out Door
6. Queen - Live Killers
7. Joy Division - Unknown Pleasures
8. Michael Jackson - Off The Wall
9. AC/DC - Highway To Hell
10. The Clash - London Calling _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lookaug

Dołączył: 03 Mar 2009 Posty: 1012 Skąd: Włocławek
|
Wysłany: Czw Sty 17, 2013 12:38 pm Temat postu: |
|
|
1. Pink Floyd - The Wall
2. Joy Division - Unknown Pleasures
3. The Clash - London Calling
4. AC/DC - Highway to Hell
5. Led Zeppelin - In Through the Out Door
6. The Police - Regatta de Blanc
7. Michael Jackson - Off the Wall
8. Queen - Live Killers
9. Dire Straits - Communique
10. Rainbow - Down to Earth
Mur ma tylu zwolenników ile przeciwników, ja tam łykam bez popity. A przy takich rzeczach jak ComfNumb czy HeyYou odpływam i mnie nie ma. Curtis od razu z przytupem (spojler: a za rok będzie jeszcze lepiej), Strummer w swoim opus magnum i Bon Scott ze swoim łabędzim śpiewem aka pijackim skrzekiem. Zeppelini całkiem przyzwoicie kończą (no chyba, że liczycie gównianą Codę, hehe) z genialnym olmajlowem na czele. Policjanci imo trochę mniej porywająco niż na debiucie, ale nadal słucha się świetnie. Pamiętasz stare czasy, gdy Majkel był murzynem? Nie - to sobie przypomnij, spoko płyta. Queen live w formie, no ale nie będę dawał koncertówki wysoko, poza tym i tak pewnie będzie w czołówce, znając życie. Knopflery z mimo wszystko jednym ze słabszych albumów w dyskografii, ale na pewno nie słabym albumem. W ogóle gdyby nie top Trójki, to nawet bym ten zespół lubił :D No i na "dopchanie" Rainbow z dwóch powodów - raz że już na pewno się w moich rankingach nie pojawią, dwa - nie miałem pomysłu na nic innego. W sumie to jeszcze trzy - to całkiem solidna płyta, chociaż bez Dio jak bez ręki. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Czw Sty 17, 2013 1:04 pm Temat postu: |
|
|
1. AC/DC - Highway to Hell - jakbym mógł inaczej zagłosować, opus magnum a tytułowy to jedna z gorszych piosenek na tym albumie.
2. Thin Lizzy - Black Rose: A Rock Legend - przywitajmy Gary'ego Moore'a. Thin Lizzy dużo zyskało z nim, szkoda, że tylko jeden album. Tytułowy to mekong w całości a jest jeszcze przecież Do Anything You Want To, S&M oraz Waiting for an Alibi.
3. Pink Floyd - The Wall - fajnie się słucha tylko ciut za długo, parę zapychaczy, ale przecież Hey You, Comfortably Numb i dla mnie przede wszystkim The Trial, wspaniale teatralne i nie pojmuje jak może być nie zauważane.
4. Led Zeppelin - In Through the Out Door - album, którym zajął się Jones. Widać różnice w klasie choć akurat drugiej strony da się jeszcze posłuchać w miarę i są to dobre miniuty. No a na pierwszej w sumie tylko South Bound Saurez jest takie byle jakie reszta przyzwoita. Znaczy przyzwoity album dla Zepów musi być porażką, jednak miło się słucha.
5. The Clash - London Calling - generalnie chyba mocna pozycja, ale ja punku nie lubię więc zaniżam. Fajnie, że prócz tgo typowego punku jest też parę rzeczy jak Lover's Rock, które mym zboczeniem jest.
6. Dire Straits - Communique - miałem dać wyżej, ale chyba jeszcze nie zasłużli (co to będzie przy Making Movies albo Love Over Gold?). Fajnie użyty fortepian, ale na przykład Once Upon a Time in the West za bardzo podchodzi mi pod reggae.
7. Rainbow - Down to Earth - spadek wielki, ale ja chyba wolę jednak bardziej Bonneta niż Turnera i to nie tylko z wyglądu.
8. Queen - Live Killers - mimo, że skład to jednak przyzwoity i jedyna cząstka Queen lat 70 na scenie w oficjalnym wydawnictwie.
9. Michael Jackson - Off the Wall - niech ma, chyba jedyny jego taki album, który się w całości nadaje na puszczenie na imprezie. Znaczy wiadomo, że będzie zabawa a nie rozpoznawanie piosenek.
10. KISS – Dynasty - bo uwielbiam I was Made to Lovin' you Baby, możecie zabijać.
blisko dychy:
Foreigner - Head Games - bo doszedłem do wniosku, że prócz tytułowego to jednak średnie granie a poprzedni był na 9 miejscu.
albumy przesłuchane, ale za chuja nie pamiętam nic z nich a to wielka szkoda:
Bad Company - Desolation Angels
Blue Oyster Cult - Mirrors
Marek Grechuta - Pieśni do słów Tadeusza Nowaka
Nazareth - No Mean City
Van Halen - II _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kriejtiw

Dołączył: 04 Lut 2012 Posty: 384
|
Wysłany: Czw Sty 17, 2013 2:36 pm Temat postu: |
|
|
1. Can - Can
2. Talking Heads - Fear of Music
3. The Police - Reggatta de Blanc
4. Frank Zappa - Sheik Yerbouti
5. Gang of Four - Entertainment!
6. Public Image Ltd. - Metal Box
7. David Bowie - Lodger
8. The Clash - London Calling
9. Steve Hackett - Spectral Mornings
10. Zbigniew Seifert - Passion
Can na pierwszym, choć to trochę tak, jakby ktoś dał na pierwsze miejsce Hot Space w survivorze płyt Queen. No, ale ja jestem ignorantem w sprawie szeroko pojętej klasyki, więc rzecz regularnie besztaną przez fanów daję najwyżej. Voila. Talking Heads, które osiągnęło już prawie poziom Główek, szkoda tylko, że zamykacz posysa, ale to i tak świetna rzecz. Policjanci dalej zabawiają, trzymają formę. Zappa całkowicie zorientowany na hamerykę. Może jego wcześniejsze parodie były bardziej wysublimowane, a te są już prostsze, ale... Bawię się tu lepiej niż na każdej rzeczy z Matkami. No i Bob Dylan, chłopaki. GoF z gitarą, od której bolą uszy (nie słyszę tego ni cholery, ale tak jest napisane na mądrych wikipediach) i wszechobecną dobrocią. Fajne, polecam bardzo. PiL już nieco gorszy niż ostatnio, ale poprzednik wysoko postawił poprzeczkę, choć przecież album z Jahem Wobble to dobry album. Bowie z ostatnią edycją trylogii, która totalnie nie pasuje do trylogii (może dlatego, że była nagrywana w Szwajcarii, lol). Kiedyś miałem straszną jazdę na tę rzecz, w sumie nie wiem czemu, lecz wciąż lubię tego takiego piosenkowego Davida. Hackett z chyba najlepszym jego LP; Tigermoth i tytułowy ponad życie. Zbigniew nareszcie grający na swoim naturalnym instrumencie, czyli skrzypcach. Dobry stuff. Kończymy koncertowym Weather Report, które jest solidne i fajne. Starczy.
11. Weather Report - 8.30
Nigdy nie byłem wyznawcą Joy Division, może za rok się przebiją. Nie lubię The Wall.
EDIT: Zapomniałem o The Clash. No ładnie. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Michalzbiku95

Dołączył: 26 Lut 2010 Posty: 995 Skąd: Warszawa - Bielany
|
Wysłany: Czw Sty 17, 2013 5:42 pm Temat postu: |
|
|
1.Scorpions - Lovedrive
2.Pink Floyd - The Wall
3.Rainbow - Down to Earth
4.Queen - Live Killers
5.AC/DC - Highway to Hell
6.ABBA - Voulez-Vous
7.Electric Light Orchestra - Discovery
8.Bee Gees - Spirits Having Flown _________________ Nagroda "Tomisiępodobatomniejoznowucośfajnego 2010" |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Xavi

Dołączył: 06 Wrz 2010 Posty: 2519
|
Wysłany: Czw Sty 17, 2013 6:03 pm Temat postu: |
|
|
1. Pink Floyd - The Wall
2. Joy Division - Unknown Pleasures
3. Motörhead - Overkill
4. Gang of Four - Entertainment!
5. Michael Jackson - Off the Wall
To nie są moje lata. _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
How_Can_I_Go_On

Dołączył: 07 Gru 2010 Posty: 143
|
Wysłany: Czw Sty 17, 2013 8:09 pm Temat postu: |
|
|
1.Pink Floyd - The Wall
2.Michael Jackson - Off the Wall
3.AC/DC - Highway To Hell
4.Queen - Live Killers
5.Scorpions - Lovedrive
6.Led Zeppelin - In Through the Out Door
7.David Bowie - Lodger
8.The Police - Reggatta de Blanc
9.The Clash - London Calling
10.ABBA - Voulez-Vous |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mandey

Dołączył: 24 Sie 2007 Posty: 1579 Skąd: Rawicz
|
Wysłany: Czw Sty 17, 2013 9:11 pm Temat postu: |
|
|
Wesprę trochę MJa bo widzę, że kilka osób docenia "dorosły debiut". Na pierwszym jednak nie będzie, bo Ściana...
Jak dla mnie, mocarny rocznik!
ACCEPT Accept
BEE GEES Spirits Having Flown
SCORPIONS Lovedrive
SUPERTRAMP Breakfast In America
DONNA SUMMER Bad Girls
THE CURE Three Imaginary Boys
DAVID BOWIE Lodger
DIANA ROSS The Boss
KISS Dynasty
ELECTRIC LIGHT ORCHESTRA Discovery
WINGS Back To The Egg
JOY DIVISION Unknown Pleasures
DIRE STRAITS Communiqué
QUEEN Live Killers
EARTH WIND & FIRE I Am
AC/DC Highway To Hell
RAINBOW Down To Earth
MICHAEL JACKSON Off The Wall
LED ZEPPELIN In Through The Out Door
EAGLES The Long Run
THE POLICE Reggatta De Blanc
FLEETWOOD MAC Tusk
TOM PETTY & THE HEARTBREKERS Damn The Torpedoes
PRINCE Prince
STEVIE WONDER Journey Through The Secret Life Of Plants
BLONDIE Eat To The Beat
TOTO Hydra
PINK FLOYD The Wall
THE CLASH London Calling
THE KNACK Get The Knack
+++++++++++++++++++++++++++++++++++
01 PINK FLOYD The Wall
02 MICHAEL JACKSON Off The Wall
03 AC/DC Highway To Hell
04 PRINCE Prince
05 THE CLASH London Calling
06 DIANA ROSS The Boss
07 EAGLES The Long Run
08 DIRE STRAITS Communiqué
09 THE POLICE Reggatta De Blanc
10 TOTO Hydra _________________
   |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pią Sty 18, 2013 8:07 pm Temat postu: |
|
|
1. Whitesnake – Lovehunter (CD) – swietna plytka. uwielbiam wczesny whitesnake. nie az tak zajebista jak ‘trouble’ ale blisko. / edit 2013: nie, w zasadzie jest równie zajebista
2. Rainbow – Down To Earth (CD) – po 3 znakomitych plytach z dio, nagrali znakomitą plyte bez dio 8 kawalkow – 4 absolutnie fantastyczne, 4 bardzo solidne. ostatnia w pelni sluchalna plyta rainbow.
3. Pink Floyd – The Wall - zdecydowanie bardziej wole pierwsze dwie strony tej plyty, chociaz to na ‘drugich dwóch’ znajdują sie moje ulubione kawalki z niej moze i przegadana, ale ja czasami lubie przegadane plyty, jesli tylko mają klimat. ta ma. nie dorasta do poziomu WYWH, meddle czy DSOTM (a i animals chyba obecnie juz bardziej cenie), ale wyprzedza za to całą resztę plyt PF o kilometry)
4. AC/DC – Highway To Hell – jak juz kiedys pisalem, niewiele jest plyt ac/dc, ktore jestem w stanie w calosci przesluchac bez znuzenia. ta plyta na pewno jest jedną z tych niewielu. przyszloroczna tez niewiele jest klasyczniejszej klasyki w hard rocku
5. Scorpions – Lovedrive– jedna z niewielu plyt scorpions, ktorą znam w miare dobrze i w calosci. pare sporych hitow, ale co wazniejsze, te hity jeszcze na wysokim poziomie, w przeciwienstwie do jakichs youandi’ów czy innych momentow of glowy (tfu)... masa swietnych riffow.
6. Motorhead – Overkill – jest kurwa ogien, jest kurwa moc, są kurwa kurwy!
7. Aerosmith – Night in the Ruts (CD) – 2013: niezła płyta ze świetnymi przeblyskami (Remember walking in the sand!!!). na pewno daleko do ich najlepszych wydawnictw, ale siary nie ma, a momenty są.
8. Kiss – Dynasty – gdyby tylko ta plyta trzymala poziom pierwszych trzech kawalkow. niestety nie trzyma. dalej jest ok, ale tylko tyle. to te 3 kawalki wyciągają te plyte na te liste...
9. UFO – Strangers In The Night – w ostatniej chwili weszlo. nie znalem wczesniej tej koncertowki, ale tyle sie o niej naczytalem i nasluchalem, ze trzeba bylo sprawdzic. no i faktycznie – brzmi zajebiscie! slabo znam ufo, ledwie z kilku kawalkow, ale ta plyta na pewno zacheca do poznania wiecej.
10. Queen – Live Killers (CD, LP) – sporo plusów, niewiele minusów, za to całkiem one duże. z plusów przede wszystkim świetna setlista, znakomita forma zespolu, no i to wciąż jedyne oficjalne wydawnictwo koncertowe z lat 70. z minusow malych – sklejanie miliona koncertow, ale tego tak naprawde wlasciwie nie slychac. minus duzy – nie ma ognia. i to nie wina wykonan tylko produkcji. no i jeszcze to wiesniackie wypikanie zapowiedzi heh
jesli live killer bedzie na podium, to nie ma już ratunku dla tego forum  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gnietek

Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 936 Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)
|
Wysłany: Sob Sty 19, 2013 2:20 am Temat postu: |
|
|
Nadal nie zdążyłem poznać płyt Davida Bowiego, Van Halen, KISS, UK ani Franka Zappy z tego roku... Nie wiem, kiedy to nadrobię.
1. Pink Floyd - The Wall
Najpierw poznałem wersję live tego albumu ("Is There Anybody Out There"), dopiero potem studyjną. Byłem też na widowiskowym koncercie Watersa w Łodzi, gdzie "The Wall" było w całości wystawione. W związku z tym ten album wydaje mi się jakby... wersją demo. Brakuje na niej jedenego z moich ulubionych kawałków Floydów ("What Shall We Do Now"), brzmienie pozbawione przestrzeni w stosunku do live (zwłaszcza w "Empty Spaces z tym mruczeniem Watersa i tym bełkotem lecącym od tyłu). Ale kurczę, te piosenki bronią się i tak. "Another Brick In The Wall Pt.3", "One of My Turns", "Hey You", "Comfortably Numb", "Run Like Hell", "The Trial" i jeszcze kilka innych numerów to... the best of Pink Floyd (oczywiście z kilkom a brakami, bo "Time" czy "Echoes" też powinny być w tym the best). Są tu jakieś zapychacze ("The Show Must Go On"), ale jednak "The Wall" to jedno z największych przedsięwzięć w historii rocka, genialny concept, wspaniałe zwroty akcji, cudowne kompozycje... i już brak mi słów .
2. The Clash - London Calling
Jedno z największych dzieł punkowych. No właśnie: czy na pewno punkowych? Czy coś tak delikatnego jak "Lost in Supermarket" to punk rock? The Clash w 1979 r. znaleźli się w przełomowym momencie - jeszcze nie odeszli zupełnie od punka, a już pojawiły się wpływy rytmów murzyńsko-jamajskich, które miały zdominować ich późniejsze wydawnictwa. Nie lubię ani ich wcześniejszych, ani późniejszych płyt. Ta jest optymalna.
3. Queen - Live Killers
Pierwsza płyta live na mojej liście. Tak, pojawia się bardzo późno, ale ja po prostu wolę doskonale dopracowaną w studiu muzykę niż koncertówki. Moim zdaniem zresztą Queen - w przeciwieństwie do chociażby Floydów - raczej upraszczali niż wzbogacali swoją muzykę. Nie bardzo też rozumiem zachwyty nad "Live Killers". Tak samo jak w przypadku "Live Magic" jest poskładana z fragmentów... tylko bardziej szczęśliwie (chociaż to urwanie "Mustapha"...). Freddie sepleni tu jak nigdy. Jakość dźwięku nie jest najlepsza (być może z tego zresztą wynika to seplenienie). Oczywiście nie zmienia to faktu, że zespół był wtedy w dobrej formie i pełen energii. Że słychać po prostu radość z grania. Większość z tych piosenek raczej lubię, a pojedyńcze uważam za lepsze od studyjnych ("We Will Rock You", "Love of My Life", "You're My Best Friend").
4. Led Zeppelin - In Through the out Door
W tym miejscu gratuluję Dundersztycowi pamięci. Rzeczywiście napisałem podczas poprzedniej edycji o większej ilości emocji w głosie Planta. Nie zmieniłem zdania. To jest jedyna płyta Zeppelinów, którą łykam w całości. Nie jest wybitna. Nie brzmi też w ogóle jak płyta tego zespołu. Jakieś syntezatory, gdzieś pojawiają się latynoskie rytmy, gdzieś country, nienaturalny pogłos... To w ogóle nie brzmi jak płyta Led Zeppelin. Niemniej właśnie uczuć jest więcej ("All My Love"!). A jest tu też ten rodzaj humoru, którego brakowało mi na wcześniejszych albumach ("Hot Dog"), jest też moc i odrobina psychodeli ("I'm Gonna Crawl"). W takim, niezbyt wybitnym, roku może znaleźć się na liście, czemu nie.
5. ABBA - Voulez-Vous
O rany... chyba najgorsza płyta ABBY (choć "The Visitors" mężnie walczy z nią o ten tytuł ). Z tym, że Szwedzi nigdy nie upadli tak nisko, żeby nie zasłużyć sobie na jakieś miejsce na mojej liście. Żaden z wielkich hitów z tego albumu ("Chiquitita", "I Have a Dream", a już szczególnie tytułowy) mnie szczególnie nie rusza, ale są też całkiem fajne momenty, a "Kisses Of Fire" ma tyle energii, że mam ochotę poskakać po szafach.
I już naprawdę nie mam na co zagłosować. Ech, czuć już zapach ejtisów.  _________________ Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Faraday

Dołączył: 30 Gru 2010 Posty: 476 Skąd: 25 dsf
|
Wysłany: Sob Sty 19, 2013 10:49 am Temat postu: |
|
|
1. Joy Division - Unknown Pleasures
2. Pink Floyd - The Wall
3. Gang of Four - Entertainment!
4. Motörhead - Overkill
5. Michael Jackson - Off the Wall
6. AC/DC - Highway to Hell _________________
last.fm |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Sob Sty 19, 2013 4:31 pm Temat postu: |
|
|
1. The Clash - London Calling
2. Joy Division - Unknown Pleasures
3. Univers zéro - Heresie
4. Neil Young - Rust Never Sleeps
5. The Fall - Live at the Witch Trials
6. Judas Priest - Unleashed in the East: Live in Japan
7. Gang of Four - Entertainment!
8. Neil Young - Live Rust
9. Peter Hammill - pH7
10. David Bowie - Lodger
Znakomity rocznik, nie rozumiem Was zupełnie. Wyleciało sporo świetnych płyt, w tym Queen, Mike Oldfield, Ramonesi, UFO (w ogóle to rok genialnych koncertów), Talking Heads, This Heat, AC/DC, Wire, PIL, Tangerine Dream, Chrome, The Cure, Art Zoyd, Floydzi, Motórhead, The Pop Group... Masakry uniknęły płyty następujące: arcydzieło The Clash; prawie arcydzieło Joy Divison; Heresie, czyli jedna z najbardziej ponurych i nieprzyjemnych płyt, jakie znam - bliższa awangardowej kameralistyce, niż prog rockowi, ale nie spierajmy się o szufladki; Neil Young i jedna z jego najlepszych i najważniejszych płyt. List pożegnalny Cobaina, te sprawy, wszyscy znają tę historię; chyba moje ulubione The Fall... chociaż nie, jednak wolę This Nation's Saving Grace. Ale i tak to wielka płyta. Oczywiście wbrew tytułowi nie jest to płyta koncertowa, co jest dość zabawne w tym roczniku, w którym świetnych koncertówek wyszło wyjątkowo dużo; na potwierdzenie powyższego stwierdzenia koncert Judas Priest, przepiękna płyta; post-punkowi komuniści z fajnymi gitarami; koncert Younga czyli esencja rocka; Hammill z bardzo udaną płytą, choć zdarzały mu się lepsze; wreszcie Bowie, o którym można powiedzieć to samo. _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
zinger menu

Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 396 Skąd: dzikie kraje
|
Wysłany: Sob Sty 19, 2013 6:05 pm Temat postu: |
|
|
Symbolicznie wrzucam listę na 1978 r., bo zapomniałem wziąć udział w typowaniu w zeszłym tygodniu Niestety, lata dobrze przeze mnie znane już się w zasadzie skończyły, więc mało będzie w moich wypowiedziach entuzjazmu, a i po raz pierwszy zacznie dochodzić do tzw. "zapychania listy".
1. Peter Hammill - The Future Now
Jedna z dwóch świetnych płyt, jakie znam z 1978 r. Jeszcze bardziej unikalne brzmienie Petera Hammilla, niż na poprzednich albumach. Zresztą, to chyba w jego karierze apogeum tego unikatu. Niezwykła aura, nieporównywalna do muzyki jakiegokolwiek innego wykonawcy.
2. Queen - Jazz
Nie rozumiem, czego się tu Bizon czepia. Absolutnie świetna płyta, może nie ma poważnych arcydzieł, ale są po prostu rewelacyjne kawałki, jak "Mustapha", "Fat bottomed girls", "Don't stop me now", "Dead on time" (mój faworyt), "Bicycle race" i parę po prostu fajnych, przyjemnych rzeczy, jak "Jealousy", "In only seven days", "Leaving home ain't easy", no i udany dowcip - "Dreamer's ball". Dla mnie tylko "Fun it" i "More of that jazz" są rzeczywiście nieciekawe.
3. Steve Hackett - Please Don’t Touch
Przebojowo brzmiąca, przystępna i w związku z tym najpopularniejsza solowa płyta Hacketta. Ma w sobie taką bardzo pozytywną energię, wielkie ciepło, również za sprawą jego gitary. Już na wstępie "Narnia" nastraja bardzo optymistycznie. Ale są też momenty zadumy i nostalgii, zwłaszcza "Hoping love will last" w wykonaniu Randy Crawford. Pomimo generalnej prostoty, w nagrywaniu materiału brało udział sporo artystów i słyszymy w sumie sporo instrumentów.
4. Yes - Tormato
Yes w formie uproszczonej, można powiedzieć dla początkujących. Mnie to, szczerze mówiąc, zupełnie odpowiada, bo moim zdaniem, zespół powinien się zmieniać stylistycznie, a zwrot ku większej chwytliwości po latach tworzenia monumentalnego prog rocka nie jest dla mnie niczym złym.
5. Lou Reed - Street Hassle
Taki tam, przyjemny albumik Lou Reeda, ale nic szczególnie nowego i zachwycającego w jego dorobku, może poza utworem tytułowym, który dźwiga na swoich barkach całe pokłady oryginalności tego albumu.
6. Judas Priest - Stained Class
Kiedyś parę razy słuchałem i pamiętam, że fajne było. W zasadzie niewiele więcej pamiętam. Bardziej mi się podoba ta muzyka, w kierunku której stylistyka Judas Priest wyewoluowała.
7. Dire Straits - Dire Straits
Niezłe, ale zdecydowanie wolę "Making movies", nie mówiąc już o ich absolutnych klasykach, czyli "Brothers in Arms" oraz "Love Over Gold". Debiut trochę mnie jednak "zamula" i nie potrafię się tym zachwycić, może poza niektórymi kawałkami wyjętymi z kontekstu. Ogólnie doceniam ten płytę za nowatorski, ciekawy styl, ale potępiam za monotonię.
8. Foreigner - Double Vision
Bardzo fajna płytka. Absolutnie nic odkrywczego, rock taki, jakim go wszyscy znają, wręcz stereotypowy, podręcznikowy. Zresztą, może właśnie to czyni ten album takim pociągającym, bo w zasadzie ciężko trafić na wykonawcę, który by grał tak zwyczajnie rockowo. No i są zajebiste melodie ("Blue morning, blue day", "Hot blooded", właściwie chyba wszystkie są super), a przede wszystkim - rewelacyjny wokal Lou Gramma, jeden z najlepszych w muzyce rockowej.
9. Rainbow - Long Live Rock & Roll
Fajne.
10. The Who - Who Are You
Mniej fajne niż wszystkie albumy sprzed "By Numbers", ale za to fajniejsze niż "By Numbers", coś świeższego tym razem.
Tuż za dyszką:
11. Peter Gabriel - Peter Gabriel (Scratch)
Najmniej interesująca płyta Gabriela, jaką znam.
ROK 1979
Jeśli chodzi o rok 1979, to będzie już skandaliczne dopychanie pozycji do listy, ale nie mogę się przed tym powstrzymać, bo muszę mieć dychę koniecznie.
1. Pink Floyd - The Wall
Świetna płyta, z Floydów najlepsza obok "Dark Side of the Moon". Długa, ciągnąca się, trzeba się troszkę do tego przyzwyczaić, a potem już tylko zachwyca swoją teatralnością. Ktoś wyżej napisał, że nie rozumie, dlaczego tak pomijane jest przez wszystkich genialne "The trial". Do lekceważonych świetnych piosenek dorzuciłbym jeszcze np. "Nobody home" i "Young lust". Mnóstwo rewelacji, jeszcze "Run like Hell" i "In the flesh". Super!
2. Mike Oldfield - Platinum
Chyba nikt tego nie wymienił, a ja poznałem to niedawno i mnie porywa. Bardzo prosta muzyka (porównując do "Tubular Bells"), a jednak czuję pewną niespotykaną, ciepłą głębię w tych dźwiękach i dużo momentów mnie zaskakuje, specyficzne chórki sprawiają, że krew we mnie jakoś inaczej płynie!
Mike Oldfield - Platinum (part 3)
3. Iggy Pop - New Values
Iggy Pop wciąż świetny, chwytliwy, humorystyczny i pomimo braku większych zmian w stylistyce, nadal nie nudzi ani trochę. Aż wrzucę linka do mojego ulubionego kawałka:
Iggy Pop - African man
4. Queen - Live Killers
Miałem taką zasadę, że na listy nie wrzucam żadnych koncertówek, bo cholernie ciężko je porównywać z nowym materiałem, w dodatku nagranym w studiu, w zupełnie innych warunkach. Tu się zatem zaczyna to dopychanie do listy, tyle że zamiast dać płytę gdzieś przy końcu, to daję ją zaraz za podium, no bo jest rewelacyjna. Jest parę wykonań przerastających nagrania studyjne, dla mnie przede wszystkim "Spread your wings" - takie bardziej marzycielskie, delikatniejsze, właśnie takie, jakie powinno być. Oczywiście lepsze od odpowiedników studyjnych są też standardowo "39", "We will rock you" i "Love of my life", ale także "Brighton rock" jest boskie.
5. Steve Hackett - Spectral Mornings
Trochę ambitniejsze, niż "Please Don't Touch", ale wciąż ten uroczy, pozytywny klimat nadawany przez gitarę Hacketta.
6. Peter Hammill - ph7
Album stylistycznie dość podobny do poprzednika "The Future Now".
7. Motorhead - Overkill
Tu zaczyna się "skandaliczne zapychanie". Ledwo pamiętam tę płytę, ale na pewno była niezła.
8. The Police - Reggatta de Blanc
Jak wyżej.
9. Village People - Go West
Skandalicznego dopychania ciąg dalszy - tym razem mamy disco! Choć przyznaję, że kawałek tytułowy jest przegenialny, ale hitem mógł się stać oczywiście dopiero po absolutnym popsuciu go przez Pet Shop Boys. Uwielbiam również "Citizens of the world". Dobra, przyznaję, że te melodie i chórki Village People są porywające.
10. Aerosmith - Night in the Ruts
Parę uroczych coverów ("Remember (walking in the sand)") i nic poza tym, brak świeżości, no i jest to ostatnia płyta w tym klasycznym aerosmithowym stylu. Potem będzie dziwne "Rock in a Hard Place", a następnie nowa era w muzyce Aerosmith, zacznie się od "Done with Mirrors". _________________ 2009 edo bentley continental gt speed 2006 edo volkswagen touareg red black |
|
| Powrót do góry |
|
 |
MCwalter01

Dołączył: 30 Maj 2010 Posty: 507 Skąd: spod Wrocławia
|
Wysłany: Nie Sty 20, 2013 4:15 pm Temat postu: |
|
|
1. Pink Floyd - The Wall - nie jest to moje ulubione dzieło PF, jednak chyba najczęściej wracam do utworów z tego albumu. Bardzo osobiste dzieło, a takie zazwyczaj zyskują moje uznanie. Podoba mi się klimat tego albumu. No i teksty.
2. The Police - Reggatta de Blanc - wolę bardziej niż debiut. Nieźle wymiata tutaj Copeland na garach, zwłaszcza w tytułowym utworze.
3. Supertramp - Breakfast In America - dzięki tej płycie zyskali międzynarodową sławę. The Logical Song i kawałek tytułowy zna chyba każdy szanujący się miłośnik rocka. Zbiór bardzo zgrabnych, przebojowych kompozycji.
4. The Clash - London Calling - prawie dwadzieścia swietnych piosenek z Guns Of Brixton na czele.
5. AC/DC - Highway To Hell - bardzo przebojowo, kapitalne refreny. W słabszym roczniku miejsce w pierwszej trójce byłoby pewne.
6. Rainbow - Down To Earth - z innym wokalistą, na niemal tym samym solidnym poziomie.
7. Gang Of Four - Entertainment! - niezłe gitary, świetna okładka: "The Indian smiles, he thinks that the cowboy is his friend. The cowboy smiles, he is glad the Indian is fooled. Now he can exploit him." Idealnie pasuje do zawartości krążka.
8. Frank Zappa - Joe's Garage - pierwsza płyta zdecydowanie lepsza. Bardzo ciekawa historia o świecie, w którym muzyka rockowa jest zakazana.
9. Dire Straits - Communique - bardzo przyjemne granie, chociaż jest słabiej niż na debiucie.
10. Electric Light Orchestra - Discovery - ELOdisco. Mamy tu zasłużenie wielki hit Don't Bring Me Down. Naprawdę fajnie się tego słucha. _________________ "In fact the whole of Japan is a pure invention. There is no such country, there are no such people." (Oscar Wilde) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
manwerty

Dołączył: 25 Lip 2012 Posty: 975 Skąd: kuj-pom
|
Wysłany: Nie Sty 20, 2013 5:55 pm Temat postu: |
|
|
1.The Wall - Pink Floyd
Mój nr 3 jeśli chodzi o PF ( za DSOTM i Animals ) ale to jednak genialny album ! Wiadomo są tu rzeczy gorsze (Another Brick) i lepsze (Comfortably Numb, Hey You) ale całości naprawdę świetnie się słucha.
2.Highway To Hell - AC/DC
Ot, kwintesencja AC/DC. Mocne, ale przebojowe. I łabędzi śpiew Bona Scotta.
3.London Calling - The Clash
19 rockowych klasyków z kilkoma goframi ale też i wybitnymi pozycjami (London Calling)
4.Regatta Da Blanc - The Police
Ulubiona płyta policjantów, Copeland w wybitnej formie.
5.Queen - Live Killers
Najlepsza koncertowa płytka Królowej choć nie genialna, oj nie ...
6.Led Zeppelin - In Through The Out Door
Słabsze od poprzednich dzieł Zeppów, ale kocham All My love i Carouselambrę
I w zasadzie tu zakończę bo już bym tylko zapychał. _________________ "Do you really want to live forever?
Forever and ever"
http://www.lastfm.pl/user/manwerty |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Pon Sty 21, 2013 8:51 pm Temat postu: |
|
|
NAJLEPSZE PŁYTY 1979
1. Pink Floyd - The Wall - 128
2. AC/DC - Highway to Hell - 62
3. The Clash - London Calling - 58
4. Queen - Live Killers - 41
5. Led Zeppelin - In Through The Out Door - 37
6. The Police - Reggatta de Blanc - 36
7. Michael Jackson - Off The Wall - 35
8. Joy Division - Unknown Pleasures - 32
9. Scorpions - Lovedrive - 26
10. Rainbow - Down to Earth - 25
11. ABBA - Voulez-Vous - 20
- Gang of Four - Entertainment! - 20
13. Dire Straits - Communiqué - 19
14. Motörhead - Overkill - 18
- Talking Heads - Fear of Music - 18
16. Supertramp - Breakfast in America - 13
17. Bee Gees - Spirits Having Flown - 10
- Can - Can - 10
- Whitesnake – Lovehunter - 10
20. David Bowie - Lodger - 9
- Mike Oldfield - Platinum - 9
- Thin Lizzy - Black Rose: A Rock Legend - 9
- Village People - Go West - 9
24. Budka Suflera - Na brzegu światła - 8
- Iggy Pop - New Values - 8
- Robert Fripp - Exposure - 8
- Steve Hackett - Spectral Mornings - 8
- Univers zéro - Heresie - 8
29. Frank Zappa - Sheik Yerbouti - 7
- Neil Young - Rust Never Sleeps - 7
- Peter Hammill - pH7 - 7
- Prince - Prince - 7
33. The Fall - Live at the Witch Trials - 6
34. Aerosmith – Night in the Ruts - 5
- Diana Ross - The Boss - 5
- Judas Priest - Unleashed in the East: Live in Japan - 5
- Public Image Ltd. - Metal Box - 5
38. Anna Jantar - Anna Jantar - 4
- Eagles - The Long Run - 4
- KISS – Dynasty - 4
41. Electric Light Orchestra - Discovery - 3
- Frank Zappa - Joe's Garage - 3
- Neil Young - Live Rust - 3
- Village People - Live And Sleazy - 3
45. Iron Maiden - Soundhouse Tapes - 2
- Paul McCartney & The Wings - Back To The Egg - 2
- UFO – Strangers In The Night - 2
48. Marek Grechuta - Pieśni do słów Tadeusza Nowaka - 1
- Motörhead - Bomber - 1
- Toto - Hydra - 1
- Zbigniew Seifert - Passion - 1 _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Pon Sty 21, 2013 8:58 pm Temat postu: |
|
|
NAJLEPSZE PŁYTY 1970-1979
WYBÓR TYLKO Z NIŻEJ PODANEGO ZESTAWU!
Deep Purple - In Rock
Led Zeppelin - III
Black Sabbath - Paranoid
Black Sabbath - Black Sabbath
Pink Floyd - Atom Heart Mother
Pink Floyd - Meddle
Led Zeppelin - IV
King Crimson - Islands
The Who - Who's Next
Uriah Heep - Look at Yourself
Yes - Close To The Edge
Deep Purple - Machine Head
David Bowie - The Rise And Fall Of Ziggy Stardust And The Spiders From Mars
Nick Drake - Pink Moon
Deep Purple - Made in Japan
Pink Floyd - The Dark Side of the Moon
Genesis - Selling England by the Pound
Black Sabbath - Sabbath Bloody Sabbath
Led Zeppelin - Houses of the Holy
Queen – Queen
Queen – Queen II
Queen – Sheer Heart Attack
King Crimson – Red
Deep Purple – Burn
Camel – Mirage
Queen - A Night At The Opera
Pink Floyd - Wish You Were Here
Budka Suflera - Cień Wielkiej Góry
Led Zeppelin - Physical Graffiti
Rainbow - Ritchie Blackmore's Rainbow
Queen - A Day at the Races
Rainbow - Rising
David Bowie - Station to Station
Genesis - A Trick of the Tail
Jean Michelle Jarre - Oxygene
Pink Floyd - Animals
Queen - News of the World
John Williams - Star Wars: Original Soundtrack
David Bowie - Low
Brian Eno - Before and After Science
Queen - Jazz
Rainbow - Long Live Rock 'n' Roll
Dire Straits - Dire Straits
Kraftwerk - Die Mensch-Maschine
Brian Eno - Ambient 1: Music For Airports
Jean Michel Jarre - Equinoxe
Pink Floyd - The Wall
AC/DC - Highway to Hell
The Clash - London Calling
Queen - Live Killers
Led Zeppelin - In Through The Out Door _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
manwerty

Dołączył: 25 Lip 2012 Posty: 975 Skąd: kuj-pom
|
Wysłany: Pon Sty 21, 2013 9:21 pm Temat postu: |
|
|
1.Pink Floyd - The Dark Side Of The Moon
Absolutnie the best of the best! Najukochańsza płytka Floydów i chyba moja ulubiona w ogóle.
2.Deep Purple - In Rock
Mistrzostwo świata, genialne kawałki, genialny wokal, genialne instrumentarium!
3.Black Sabbath - Paranoid
Najlepszy album BS - pełen niesamowitych klasyków.
4.The Who - Who's Next ?
Klasyka hard rocka i dwa potwory rocka : Baba O' Riley i Won't Get Fooled Again
5.The Clash - London Calling
20 numerów w których punk miesza się z innymi gatunkami. Cudo!
6.Led Zeppelin - Led Zeppelin III
Najlepsza płyta ukochanego zespołu. Since I've Been Loving Youuuuuu...
7.Queen - Queen II
Za co na tym forum pisać nie muszę. I tak wolę to od ANATO.
8.Pink Floyd - Animals
Za Owieczkę. Nie ma co jedna z najlepszych Floydek (płyt Floydów).
9.Rainbow - Rising
Rozpierdol totalny. Hard Rock na niebotycznym poziomie.
10.Budka Suflera - Cień Wielkiej Góry
Trudno mi uwierzyć że tak gra polski zespół. I pomyśleć że za ich największe dokonanie ludzie uważają takie tango.
Ufff... Było ciężko. _________________ "Do you really want to live forever?
Forever and ever"
http://www.lastfm.pl/user/manwerty |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Pon Sty 21, 2013 9:23 pm Temat postu: |
|
|
a juz prawie sie wzialem za robote
1. Pink Floyd - Meddle
2. Pink Floyd - The Dark Side of the Moon
3. Queen - A Night At The Opera
4. King Crimson - Islands
5. Pink Floyd - Wish You Were Here
6. Led Zeppelin - III
7. Queen – Queen II
8. Pink Floyd - Animals
9. Brian Eno - Ambient 1: Music For Airports
10. David Bowie - Low _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gnietek

Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 936 Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)
|
Wysłany: Pon Sty 21, 2013 9:44 pm Temat postu: |
|
|
Wybór jest niesamowity i bardzo było mi szkoda odrzucać jakąś połowę wymienionych albumów, niemniej trzeba było. Wyszło jak wyszło, na dzień dzisiejszy tak to mniej więcej wygląda według częstości przesłuchiwania poszczególnych płyt. Hmmm, jest to forum Queen, nieprawdaż?
1. Queen - News of the World
2. Queen - A Day at the Races
3. Queen – Queen II
4. Queen - A Night at the Opera
5. Rainbow - Rising
6. Genesis - Selling England by the Pound
7. Rainbow - Ritchie Blackmore's Rainbow
8. Pink Floyd - Meddle
9. Queen – Queen
10. Black Sabbath - Black Sabbath
Zaraz za dychą wylądowało "The Dark Side of the Moon", ale to raczej nie zaszkodzi wynikowi tej płyty.  _________________ Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mefju

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 2871 Skąd: Piaseczno
|
Wysłany: Pon Sty 21, 2013 10:22 pm Temat postu: |
|
|
Deep Purple - In Rock
Black Sabbath - Paranoid
Black Sabbath - Black Sabbath
Pink Floyd - Atom Heart Mother
Pink Floyd - Meddle
Led Zeppelin - IV
King Crimson - Islands
Uriah Heep - Look at Yourself
Yes - Close To The Edge
Deep Purple - Machine Head
Deep Purple - Made in Japan
Pink Floyd - The Dark Side of the Moon
Genesis - Selling England by the Pound
Black Sabbath - Sabbath Bloody Sabbath
Led Zeppelin - Houses of the Holy
Queen – Queen
Queen – Queen II
Queen – Sheer Heart Attack
King Crimson – Red
Deep Purple – Burn
Camel – Mirage
Queen - A Night At The Opera
Pink Floyd - Wish You Were Here
Budka Suflera - Cień Wielkiej Góry
Led Zeppelin - Physical Graffiti
Rainbow - Ritchie Blackmore's Rainbow
Jean Michelle Jarre - Oxygene
Pink Floyd - Animals
Queen - News of the World
John Williams - Star Wars: Original Soundtrack
Queen - Jazz
Rainbow - Long Live Rock 'n' Roll
Dire Straits - Dire Straits
Jean Michel Jarre - Equinoxe
Pink Floyd - The Wall
AC/DC - Highway to Hell
Led Zeppelin - In Through The Out Door
O kurna, cholernie ciężki wybór. Chyba zrobię II rundę selekcji:
Deep Purple - In Rock
Black Sabbath - Paranoid
Black Sabbath - Black Sabbath
Pink Floyd - Atom Heart Mother
Pink Floyd - Meddle
Uriah Heep - Look at Yourself
Yes - Close To The Edge
Deep Purple - Machine Head
Pink Floyd - The Dark Side of the Moon
Genesis - Selling England by the Pound
Black Sabbath - Sabbath Bloody Sabbath
Queen – Queen II
Queen – Sheer Heart Attack
Camel – Mirage
Queen - A Night At The Opera
Pink Floyd - Wish You Were Here
Budka Suflera - Cień Wielkiej Góry
Rainbow - Ritchie Blackmore's Rainbow
Jean Michelle Jarre - Oxygene
Pink Floyd - Animals
John Williams - Star Wars: Original Soundtrack
Rainbow - Long Live Rock 'n' Roll
Jean Michel Jarre - Equinoxe
Pink Floyd - The Wall
Ech i z nowu... no to trzecia runda i mam nadzieję już ostatnia:
Deep Purple - In Rock
Black Sabbath - Paranoid
Black Sabbath - Black Sabbath
Pink Floyd - Meddle
Uriah Heep - Look at Yourself
Yes - Close To The Edge
Deep Purple - Machine Head
Pink Floyd - The Dark Side of the Moon
Genesis - Selling England by the Pound
Black Sabbath - Sabbath Bloody Sabbath
Queen – Queen II
Queen – Sheer Heart Attack
Camel – Mirage
Queen - A Night At The Opera
Pink Floyd - Wish You Were Here
Budka Suflera - Cień Wielkiej Góry
Rainbow - Ritchie Blackmore's Rainbow
Jean Michelle Jarre - Oxygene
Pink Floyd - Animals
John Williams - Star Wars: Original Soundtrack
Rainbow - Long Live Rock 'n' Roll
Jean Michel Jarre - Equinoxe
Pink Floyd - The Wall
Kurwa, zaraz normalnie pierdolnę! Tylko jedna płyta z tej rundy odpadła...
A, pierdolę to!
1. Queen - A Night At The Opera
2. Pink Floyd - The Dark Side Of The Moon
3. Deep Purple - In Rock
4. Jean Michel Jarre - Oxygene
5. Yes - Close To The Edge
6. Pink Floyd - The Wall
7. Pink Floyd - Animals
8. Pink Floyd - Wish You Were Here
9. Rainbow - Ritchie Blackmore's Rainbow
10. Black Sabbath - Sabbath Bloody Sabbath
Komentarze zbędne. Lista poza dychą też bo to praktycznie pozostałości po ostatniej rundzie, której listę macie powyżej. Miałem potworny dylemat czy promować klasyki, sentymenty czy też może nowości... najłatwiej mi było zrezygnować... tak, najłatwiej było mi zrezygnować właśnie z Queen. Oni i tak sobie beze mnie poradzą. Za bardzo żal mi z kolei było wywalać Floydów. Miłą niespodzianką jest obecność obu płyt JMJ w stawce i grzechem byłoby nie zagłosować na choć jednego z nich. Ostatnie dwa miejsca dla płyt w które wkęciłem się niedawno. Takich płyt jest w stawce oczywiście dużo więcej, no ale cóż zrobić. Trochę jednak szkoda płyty z "Gates Of Babylon".
Aha, brak jakiejkolwiek płyty Doorsów jest skandalem! Choć paradoksalnie dzięki temu właśnie parę nowo polubionych przeze mnie płyt miało szansę się załapać do dyszki. _________________
"Lepiej pić piwo niż nie" - Paulo Coelho |
|
| Powrót do góry |
|
 |
OberstPrymas

Dołączył: 24 Kwi 2010 Posty: 2830 Skąd: Świebodzice
|
Wysłany: Pon Sty 21, 2013 10:26 pm Temat postu: |
|
|
1. Pink Floyd - The Dark Side of the Moon
Płyta życia. Idealna od pierwszego do ostatniego uderzenia serca. Bez słabych momentów, a do tego najlepsza produkcja EVER.
2. Queen - A Night At The Opera
Queen, kurczę! Druga płyta życia. Ech, gdyby nie ta Sweet Lady...
3.Led Zeppelin - III
Najlepsza płyta Zeppów i kropka.
4. Queen - A Day at the Races
Waltz/You and I/Somebody to Love i mogę umierać.
5. Queen – Queen II
Płyta-bajka. Najlepszy klimat na płycie Queen.
6. Led Zeppelin - Houses of the Holy
Jak tu nie docenić płyty na której jest Dżamajka.
7. Led Zeppelin - Physical Graffiti
Pierwsza płyta to kosmos, a drugą też lubię.
8. Pink Floyd - Animals
Dorosłem do niej i ją uwielbiam.
9. Pink Floyd - The Wall
Wczoraj posłuchałem uczciwie w całości i nawet zapchajdziury mają klasę. A hajlajty do kosmos totalny.
10. Queen - Jazz
Czysty sentyment - moja pierwsza kupiona płyta.
tuż za: Dire Straits, Rainbow z Rising, SHA i Deep Purple z Burn. _________________ FAN KOBIAŁEK
GOŁA KASIA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dundersztyc19

Dołączył: 25 Sie 2009 Posty: 1356 Skąd: Kuala Lumpur
|
Wysłany: Pon Sty 21, 2013 10:27 pm Temat postu: |
|
|
1.Jean Michel Jarre - Oxygene
2.Pink Floyd - The Wall
3.Queen - News of the World
4.Queen - Jazz
5.Pink Floyd - Animals
6.Queen - Sheer Heart Attack
7.Pink Floyd - Wish You Were Here
8.Queen - Queen
9.Led Zeppelin - In Through the Out Door
10.Queen - Queen II _________________ - Odnoszę wrażenie, że niektórzy powinni dostać dożywotni zakaz słuchania Kazika Staszewskiego. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
whoatemydinner

Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 1771 Skąd: Z Mornington Crescent.
|
Wysłany: Pon Sty 21, 2013 10:45 pm Temat postu: |
|
|
idę na żywioł yeah
ograniczam się do jednego albumu na artystę, bo Floydy i The Queen by zdominowały całość i byłoby mało ciekawie. Chociaż nie, bo DSOTM musi być, coby lista nie wyglądała całkiem bez sensu.
01 Pink Floyd - Wish You Were Here
02 Pink Floyd - The Dark Side of the Moon
03 Queen - A Night at the Opera
04 The Who - Who's Next
05 Kraftwerk - Die Mansch-Maschine
06 Genesis - Selling England by the Pound
07 Budka Suflera - Cień Wielkiej Góry
08 Jean Michel Jarre - Oxygene
09 King Crimson - Red
10 Brian Eno - Ambient 1: Music for the Airports _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pon Sty 21, 2013 10:48 pm Temat postu: |
|
|
na samym koncu odpadlo machine head, ktore w niczym nie ustepuje tym ponizej, ale postanowilem, ze dwa purple wystarczą...
01. Pink Floyd - The Dark Side of the Moon
02. Queen - Queen II
03. Queen - A Night At The Opera
04. Pink Floyd - Wish You Were Here
05. Deep Purple - In Rock
06. Deep Purple - Burn
07. Black Sabbath - Sabbath Bloody Sabbath
08. Genesis - Selling England by the Pound
09. Camel - Mirage
10. Led Zeppelin - IV
o, oberst zebral dyszke  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
How_Can_I_Go_On

Dołączył: 07 Gru 2010 Posty: 143
|
Wysłany: Pon Sty 21, 2013 11:49 pm Temat postu: |
|
|
1.Queen – Sheer Heart Attack
2.Deep Purple - Machine Head
3.Pink Floyd - The Dark Side of the Moon
4.Black Sabbath - Black Sabbath
5.Led Zeppelin - III
6.David Bowie - The Rise And Fall Of Ziggy Stardust And The Spiders From Mars
7.Queen - A Day at the Races
8.Deep Purple – Burn
9.King Crimson – Red
10.Pink Floyd - Wish You Were Here
O wejście do dyszki walczyła także Noc w Operze, Paranoid, Queen, Station to Station, Highway to Hell i Ściana. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Xavi

Dołączył: 06 Wrz 2010 Posty: 2519
|
Wysłany: Wto Sty 22, 2013 12:18 am Temat postu: |
|
|
1. Pink Floyd - The Dark Side of the Moon
2. Yes - Close To The Edge
3. Pink Floyd - Wish You Were Here
4. Pink Floyd - Animals
5. Black Sabbath - Paranoid
6. Queen - A Night At The Opera
7. Pink Floyd - The Wall
8. King Crimson – Red
9. Nick Drake - Pink Moon
10. Genesis - Selling England by the Pound
11. Pink Floyd - Meddle
The Who - Who's Next
Deep Purple - Machine Head
David Bowie - The Rise And Fall Of Ziggy Stardust And The Spiders From Mars
Deep Purple - Made in Japan
I niech mi ktoś powie, że jest większym fanem Floydów ode mnie. _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|