FAQFAQ
SzukajSzukaj
UżytkownicyUżytkownicy
GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja

ProfilProfil
Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości
ZalogujZaloguj

Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna
Użytkownikami tego forum nie są wyłącznie (i w większości) członkowie Polskiego Fanklubu Queen, dlatego ogółu opinii prezentowanych na forum nie można traktować jako opinii Fanklubu, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru.
Polski Fanklub Queen

Czat.Queen.PL!
NAJLEPSZE PŁYTY - EDYCJA 4 - tygodniowa przerwa, start 9.09
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 8, 9, 10 ... 34, 35, 36  Następny
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Another World
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  

Najlepsze Płyty
Disco Polo
1%
 1%  [ 1 ]
Tektoniczne
11%
 11%  [ 6 ]
Sztampowy żart o winylach
3%
 3%  [ 2 ]
Queen
25%
 25%  [ 13 ]
Naprawdę bardzo mnie ciekawi jakie, naprawdę
25%
 25%  [ 13 ]
o zimowiskach
1%
 1%  [ 1 ]
te które typuje Mefju
19%
 19%  [ 10 ]
jebać to
9%
 9%  [ 5 ]
Wszystkich Głosów : 51

Autor Wiadomość
MCwalter01



Dołączył: 30 Maj 2010
Posty: 507
Skąd: spod Wrocławia

PostWysłany: Nie Gru 23, 2012 2:51 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Następny mocny rocznik. Niech wyznacznikiem tego będzie to, że na moją listę nie załapało się ani Deep Purple, ani Black Sabbath, ani Niemen, ani SBB...

1. Queen - A Night At The Opera - to chyba oczywiste... Najlepszy album Królowej moim zdaniem.
2. Pink Floyd - Wish You Were Here - nie do końca rozumiem wielkich zachwytów nad tą płytą. Owszem, jedna z najlepszych rzeczy Floydów, ale bez przesady... W każdym razie wolę "Ciemną stronę" i "Animals".
3. Bruce Springsteen - Born To Run - osiem świetnych piosenek z Thunder Road i tytułowym na czele. Najlepszy Springsteen jakiego słyszałem. Wielkie brawa dla Clarence'a Clemons'a.
4. Budka Suflera - Cień wielkiej góry - jeden z najważniejszych debiutów w historii polskiego rocka. Największe wrażenie robią Jest taki samotny dom i Szalony koń.
5. Patti Smith - Horses - dziwi mnie to, że znalazło się to tylko dotyczhczas na jednej liście. Debiut największej kobiecej osobowości w rocku od czasów Janis Joplin to świetne połączenie poezji i rocka. Jak na debiutantkę dzieło bardzo dojrzałe.
6. Mike Oldfield - Ommadawn - bardzo ciekawa rzecz pod względem kompozycyjnym i brzmieniowym. Moim zdaniem album lepszy od debiutu.
7. Brian Eno - Another Green World - Robert Fripp, John Cale, Phil Collins - już sama lista gości robi wielkie wrażenie. Owocem współpracy z tym pierwszym jest m.in. Golden Hours, czyli jedna z moich ulubionych rzeczy na płycie.
8. Rainbow - Ritchie Blackmore's Rainbow - Blackmore odchodzi z Deep Purple i powołuje następną legendarną grupę. Man On The Silver Mountain to mój zdecydowany nr 1 na płycie. Chyba nie muszę pisać jeszcze o Dio?
9. Led Zeppelin - Physical Graffiti - trochę przydługie to... Gdyby nie Kashmir i The Rover byłoby trochę niżej. Mimo wszystko to jednak LED ZEPPELIN.
10. Roxy Music - Siren - Love Is The Drug, Sentimental Fool, Could It Happen To Me?... "Siren" to bez wątpienia jeden z najlepszych albumów Roxy Music. W tym roku udało się zarówno Ferry'emu jak i Eno nagrać bardzo udane albumy.
_________________
"In fact the whole of Japan is a pure invention. There is no such country, there are no such people." (Oscar Wilde)
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
mumin_king



Dołączył: 14 Cze 2006
Posty: 6343
Skąd: Rzekuń

PostWysłany: Pon Gru 24, 2012 8:37 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Z racji tego, że święta i wiadomo podsumowanie wyjątkowo wcześnie.

NAJLEPSZE PŁYTY 1975

1. Queen - A Night At The Opera - 172
2. Pink Floyd - Wish You Were Here - 152
3. Budka Suflera - Cień Wielkiej Góry - 68


4. Led Zeppelin - Physical Graffiti - 66
5. Rainbow - Ritchie Blackmore's Rainbow - 42
6. Bruce Springsteen - Born to Run - 36
- Mike Oldfield - Ommadawn - 36
8. Brian Eno - Another Green World - 32
9. Camel - The Snow Goose - 28
10. Aerosmith - Toys In The Attic - 24
- Keith Jarrett - The Köln Concert - 24


12. Black Sabbath – Sabotage - 20
13. Alice Cooper - Welcome To My Nightmare - 18
14. ABBA - ABBA - 16
- Deep Purple - Come Taste the Band - 16
16. Neu! - Neu! '75 - 14
17. Bob Marley - Live! - 11
- Kraftwerk - Radioaktivität - 11
- Patti Smith - Horses - 11
- Peter Hammill - Nadir’s Big Chance - 11
21. Lou Reed - Coney Island Baby - 10
- Nazareth - Hair Of The Dog - 10
23. Bad Company – Straight Shooter - 9
24. Eric Carmen - Eric Carmen - 8
- Neil Young - Tonight's the Night - 8
- Renaissance - Scheherazade and Other Stories - 8
- Steve Hackett - Voyage of the Acolyte - 8
- Triumvirat - Spartacus - 8
29. Budgie - Bandolier - 7
- Harmonia - Deluxe - 7
- Henry Cow - Desperate Straights - 7
- Pell Mell – Rhapsody - 7
- Rush - Fly By Night - 7
- Scorpions - In Trance - 7
35. Amon Düül II - Made in Germany - 6
- Jethro Tull – Minstrel in the gallery - 6
37. Lula Côrtes & Zé Ramalho - Paebirú - 5
- Van der Graaf Generator - Godbluff - 5
39. David Bowie - Young Americans - 4
- Kansas – Song for America - 4
- SBB - Nowy horyzont - 4
- Uriah Heep - Return to Fantasy - 4
43. Czesław Niemen - Niemen Aerolit - 3
- Harmonium - Si on Avait Besoin D’une Cinquième Saison - 3
- John Lennon - Rock'n'Roll - 3
- Miles Davis - Agharta - 3
- Rod Stewart - Atlantic Crossing - 3
- Roxy Music - Siren - 3
- Rush – Caress of Steel - 3
- Trace – Birds - 3
- Weather Report - Tale Spinnin' - 3
52. Bob Dylan - Blood on the Tracks - 2
- Henry Cow - In Praise of Learning - 2
- Kansas – Masque - 2
- Neil Young - Zuma - 2
- Tangerine Dream - Rubycon - 2
57. Electric Light Orchestra - Face the music - 1
- Fela Kuti - Expensive Shit - 1
- Hatfield and the North - The Rotter’s Club - 1
- Lou Reed - Metal Machine Music - 1
- Novalis – Novalis - 1
- Smokie - Pass It Around - 1
_________________


GGP - na spotkanie ze świeżoscią

Bój się bloga NOWOŚĆ Exclamation BLOG MUMINA Exclamation

wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen WP Kontakt
mumin_king



Dołączył: 14 Cze 2006
Posty: 6343
Skąd: Rzekuń

PostWysłany: Pon Gru 24, 2012 8:38 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

NAJLEPSZE PŁYTY 1976
_________________


GGP - na spotkanie ze świeżoscią

Bój się bloga NOWOŚĆ Exclamation BLOG MUMINA Exclamation

wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen WP Kontakt
jagaciarz



Dołączył: 16 Cze 2005
Posty: 670
Skąd: Zgierz

PostWysłany: Pon Gru 24, 2012 11:03 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Queen- A day at the races
2. Genesis- Wind and wuthering
3.Genesis- A trick of the tail
4. Budka Suflera- PRzechodniem byłem między wami
5. Rainbow- Rising'
6. Electric Light Orchestra- A new world record
7. AC/DC- High voltage
8.Abba- Arrival
9. Rolling Stones- Black and blue
10. Jean Michelle Jarre- Oxygene

_________________
That time will come,one day you'll see when we can all be friends


Ostatnio zmieniony przez jagaciarz dnia Czw Gru 27, 2012 11:02 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
lookaug



Dołączył: 03 Mar 2009
Posty: 1012
Skąd: Włocławek

PostWysłany: Pon Gru 24, 2012 3:25 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Rainbow - Rising
2. Stevie Wonder - Songs in the Key of Life
3. David Bowie - Station to Station
4. Jean Michel Jarre - Oxygene
5. Queen - A Day at the Races
6. Led Zeppelin - Presence
7. Thin Lizzy - Jailbreak
8. AC/DC - High Voltage
9. The Alan Parsons Project - Tales of Mystery and Imagination
10. Ramones - Ramones

Wesołych!
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
kater



Dołączył: 24 Maj 2006
Posty: 6820
Skąd: Góry Samotne

PostWysłany: Pon Gru 24, 2012 4:49 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Taki sobie ten najlepszy rok Macieju. Pewnie masz jakiś sentyment, boś się wtedy urodził or sth.

1. Van Der Graaf Generator - Still Life
2. Jean Michel Jarre - Oxygene
3. Tangerine Dream - Stratosfear
4. Queen - A Day At The Races
5. Rush - 2112
6. Rainbow - Rising
7. Led Zeppelin - Presence
8. Led Zeppelin - The Song Remains The Same (live)
9. Abba - Arrival
10. Aerosmith - Rocks

Wesołego karpia, piękny internecie.
_________________

PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen
Ziutek98



Dołączył: 15 Wrz 2007
Posty: 3947
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto Gru 25, 2012 4:07 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zaczynają się dobre roczniki. W końcu mam dychę.

1. Scorpions - Virgin Killer - jeszcze przynajmniej kilka tygodni w każdym roku, w którym Scorpionsi wydali płytę studyjną, prawdopodobnie u mnie wygrają. Ten album akurat zawsze troszkę umykał mej uwadze, pozostając w cieniu poprzedniej genialnej płyty, ale to jest nadal kawał świetnego hard rocka i choć trochę gorszy, to utrzymany w bardzo podobnym klimacie, co wspomniane In Trance. No za samego Żółtego Kruka się należy kvlt.
2. Kiss - Destroyer - jeśli Kiss nagrało choć jedną naprawdę wielką płytę - to może być tylko ta. Może miejsce mocno na wyrost, bo to od, zabawowy hard rock, ale ja tę płytę po prostu uwielbiam, od pierwszych sekund genialnego Detroit Rock City.
3. Thin Lizzy - Jailbreak - kolejna bardzo dla mnie ważna płyta hard rockowa. No ustalmy, jakkolwiek na codzień wolę coś z większym przypierdoleniem, gęstą perkusją, przesterowanymi gitarami i w ogóle, to naprawdę, w trzech czwartych współczesnego metalu nie znajdzie się tyle po prostu czadu, co w solówkach do Cowboy's Song czy Emerald.
4. Genesis - A Trick of the Tail - dobre Genesis nie jest złe, a akurat Collins na wokalu, jak powszechnie wiadomo, dla mnie nigdy nie był problemem. Bardzo dobry album, o tak mówię.
5. Jean Michel Jarre - Oxygene - jakkolwiek "czwórka" się mocno przejadła, tak jest tu kupa innych, mniej znanych a sporo lepszych motywów, a jako całość po prostu wymiata.
6. Genesis - Wind & Wuthering - Genesis po raz drugi. Minimalnie słabiej. W ogóle klimat i nastrój tej płyty dużo bardziej mi odpowiada, niż Trick, no ale nie możemy się oszukiwać - wartościowego materiału jest tu jednak trochę mniej i kompozycyjnie wypada trochę słabiej. Ale no, Afterglow i nie mam więcej pytań.
7. Rush - 2112 - klasyk. Suita z pierwszej strony to jest naprawdę progowe wariactwo najwyższych lotów, no a po drugiej stronie, cóż, kilka całkiem zgrabnych piosenek Wink
8. Rod Stewart - A Night on the Town - głównie za spokojniejszą stronę, Tonight's the Night, First Cut no i mocno dzisiaj zapomniane Killing of Georgie Smile
9. Queen - A Day at the Races - nadal jako całość jakoś mnie nie bierze, choć docenić należy, no a pojedyncze utwory wypadają całkiem nieźle. Nigdy nie zrozumiem, co mi w tej płycie przeszkadza, skoro prawie wszystkie utwory wyjęte z kontekstu naprawdę mi się podobają Razz
10. Judas Priest - Sad Wings of Destiny - na koniec Judasy bez szału, ale w niektórych numerach już słychać, jak wielki zespół to będzie, gdy zacznie grać metal Wink
_________________
PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
zinger menu



Dołączył: 28 Mar 2008
Posty: 396
Skąd: dzikie kraje

PostWysłany: Wto Gru 25, 2012 7:50 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dla mnie to lekki nieurodzaj w tym roczniku.

1. Genesis - A Trick of the Tail

Dla mnie bardzo piękna płyta. Może bez jakichś innowacji, bez odkrywania nowych lądów, ale zespół świetnie sobie poradził bez Petera Gabriela, a Phil Collins okazuje się co najmniej równie dobrym wokalistą. Ciężko uznać, by ta płyta, oprócz zmiany na wokalu, czymś zaskakiwała - stylistyka już się mocno wykrystalizowała na poprzednich albumach - ale nie zmienia to faktu, że po raz kolejny powstało coś pięknego, wciągającego i roztaczającego magiczną aurę.

2. Rush - 2112
Jakoś nigdy nie mogłem się przekonać do wczesnych płyt tego zespołu - odbieram jego muzykę jako irytująco wrzaskliwą - ale akurat ten album cenię bardzo wysoko i nie mam problemu z odczuwaniem przyjemności ze słuchania go. Tytułowy kawałek, to perfekcyjna robota, długość utworu nie przytłacza i nie męczy. No i zaskakująca, ckliwa balladka "Tears" Wink

3. Genesis - Wind and Wuthering

Album nie mniej piękny i szlachetny od "A Trick of the Tail", ale to jest już jednak kolejna odsłona tego samego muzycznego schematu. Od następnej płyty miała już ruszyć gwałtowna ewolucja stylu Genesis, po odejściu z zespołu muzyka, który miał chyba decydujący wpływ na progresywny kształt twórczości tej grupy - Steve'a Hacketta. Ciężko powiedzieć, czy pod względem artystycznym wyszła im ta zmiana na dobre.

4. Triumvirat - Old Loves Die Hard
Niemcy trzymają poziom. Album może nie tak równy i spójny, jak "Spartacus", ale i tak robi wrażenie. Znowu dostajemy bardzo chwytliwe melodie, jak choćby na wstępie ("I believe") i na zakończenie (tytułowy). Atmosfera płyty jest znacznie bardziej sentymentalna, niż na "Spartacusie". Tym razem pogrążamy się raczej w refleksji i zadumie - apogeum tych emocji stanowi łzawa, depresyjna wręcz ballada "Cold old worried lady". Na szczęście jednak, by nie pozwolić nam całkiem się rozkleić, od czasu do czasu pośród tej nostalgicznej aury interweniuje Jurgen Fritz, budząc nas do życia wirtuozerskimi solówkami na klawiszach, jak w "The history of mystery". Ogółem, album bardzo wyważony i dobry.

I believe

5. Van Der Graaf Generator - Still Life
Daje się zauważyć pewne złagodzenie nastroju muzyki zespołu Petera Hammilla, uspokojenie emocji, mniej agresji w brzmieniu instrumentalnym, jak i w śpiewie wokalisty. Zmiana jest ciekawa, wnosi coś nowego do twórczości Van Der Graaf Generator, a i słucha się tego po prostu świetnie. Można również doszukiwać się drobnych elementów jazzowych. Album bardzo na plus.

6. Queen - A Day at the Races
Również bardzo dobry krążek, nie odstaje wyraźnie od poprzednich nagrań Queenu. Nie ma tu może takich gigantów, jak "Bohemian rhapsody" i "Prophet's song", ale "The millionaire waltz" byłby z pewnością jednym z najlepszych kawałków zarówno na "A Night at the Opera", jak i na "Sheer Heart Attack". "You and I" też by niczego nie zepsuło na tych albumach. "White man" to genialny, klimatyczny hard rock. Nie zapominajmy o "You take my breath away", które dla mnie jest takim znacznie udoskonalonym odpowiednikiem "Love of my life". Na zakończenie "Teo torriatte", którego wielu ludzi tutaj nie lubi, uznając chyba za kicz - a jednak mnie ta piosenka zawsze poruszała. Może i te emocje są naiwne, ale jednak zrobione to jest z klasą.

7. Aerosmith - Rocks
Z pewnością jedna z lepszych płyt Aerosmith, poziomem zbliżona do "Toys in the Attic", aczkolwiek sytuuję ją trochę niżej od poprzedniczki. Brawurowy hard rock, genialny wstęp w postaci "Back in the saddle", z genialnym wejściem Tylera, od którego gwałtownie zaczyna się ostra hardrockowa jazda. Każdego fana mocnego rocka to musi chwycić od pierwszego momentu. Drugim motywem, za którym w tym albumie przepadam, jest piosenka "Sick as a dog". Nie można również zapominać o uroczym, aerosmithowym, sentymentalnym zamknięciu płyty - "Home tonight" Wink

8. Eloy - Dawn
Jak zwykle, ten dramatyczny, momentami upiorny klimat muzyki Eloya, który nigdy mi się nie nudzi. Na tej płycie osiągają chyba szczyt swoich możliwości pod względem budowania napięcia i tajemniczej atmosfery. Nie brakuje również, jak zwykle, rockowego pazura, którego muzycy Eloy nigdy nie wahali się pokazywać. Znowu - bardzo dobry album.

9. Uriah Heep - High and Mighty

Jak dla mnie, trochę się tutaj poderwali do góry względem tego, co prezentowali na albumach "Wonderworld" i "Return to Fantasy" - wtórnych w stosunku do wcześniejszych dzieł. Tym razem wyraźne eksperymenty ze stylistyką, bardzo fajnie to wyszło. Szkoda, że to ostatnia płyta z Byronem.

10. Kiss - Destroyer
W ówczesnej muzyce rockowej trudno było o coś mniej wymagającego i bardziej beztrosko-rozrywkowego, niż piosenki Kiss. Prosty, a nawet - nie zawaham się użyć tego określenia - prostacki hard rock. Jednocześnie chwyta jak mało co - te wszystkie "Detroit rock city", "God of thunder", "Sweet pain", "Flaming youth", to po prostu wielki worek z przebojami. Przede wszystkim, podoba mi się u nich to jajcarstwo, ta nieskrępowana niczym beztroska, nieskrywany brak jakiegokolwiek porywania się na coś ambitnego, trudniejszego. Tym, co zaskakuje na tej płycie, jest słodka, łzawa balladka dla dziewczynek - "Beth". Wielki przebój, a jakże!
_________________
2009 edo bentley continental gt speed 2006 edo volkswagen touareg red black
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Michalzbiku95



Dołączył: 26 Lut 2010
Posty: 995
Skąd: Warszawa - Bielany

PostWysłany: Wto Gru 25, 2012 8:42 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1.Queen - A Day at the Races
2.Scorpions - Virgin Killer
3.Rainbow - Rising
4.Boston - Boston
5.Abba - Arrival
6.Boney M - Take the Heat Off Me
7.Bad Company - Run with the Pack


lol, jak mogłem we wcześniejszych rocznikach zapomnieć o Scorpsach Rolling Eyes , brawo Ja.

EDIT : Lista uzupełniona Wink
_________________
Nagroda "Tomisiępodobatomniejoznowucośfajnego 2010"


Ostatnio zmieniony przez Michalzbiku95 dnia Czw Gru 27, 2012 2:43 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Mefju



Dołączył: 27 Cze 2008
Posty: 2871
Skąd: Piaseczno

PostWysłany: Sro Gru 26, 2012 2:44 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Queen – A Day At The Races
Led Zeppelin – Presence
ABBA – Arrival
Black Sabbath – Technical Ecstasy
Uriah Heep – High And Mighty
The Rolling Stones – Black And Blue
AC/DC – High Voltage
Jean Michel Jarre – Oxygene
AC/DC – Dirty Deeds Done Dirt Cheep
Rainbow – Rising
Camel – Moonmadness
Genesis – A Trick Of The Tail
Genesis – Wind And Wuthering
Anna Jantar – Za Każdy Uśmiech
Budka Suflera – Przechodniem Byłem Między Wami
Aerosmith – Rocks
Judast Priest – Sad Wings Of Destiny
Bee Gees – Children Of The World
Boney M – Take The Heat Off Me
Jon Lord – Sarabande
Stevie Wonder – Songs In The Key Of Life
Smokie – Midnight Café



1. Jean Michel Jarre - Oxygene
2. ABBA - Arrival
3. Bee Gees - Children Of The World
4. Jon Lord - Sarabande
5. Budka Suflera - Przechodniem Byłem Między Wami
6. Queen - A Day At The Races
7. AC/DC - High Voltage
8. Stevie Wonder - Songs In The Key Of Life
9. Led Zeppelin - Presence
10. Smokie - Midnight Cafe


Poza dychą:
11. Camel - Moonmadness
12. Boney M - Take The Heat Off Me
13. Anna Jantar - Za Każdy Uśmiech
14. Genesis - Wind And Wuthering
15. Genesis - A Trick Of The Tail
16. The Rolling Stones - Black And Blue
17. Rainbow - Rising
18. Judas Priest - Sad Wings Of Destiny
19. AC/DC - AC/DC – Dirty Deeds Done Dirt Cheep
20. Black Sabbath - Technical Ecstasy



Jezu, genialny rok jak nie wiem!!! Nie wiem czy nie najtrudniejszy jak do tej pory, bo aż 6-ciu pozycji poza dychą było mi naprawdę żal! Chyba wcześniej w tej edycji nie musiałem wywalać aż tylu naprawdę dobrych płyt poza dychę! Camel, oba Genesisy no i osobiste sentymenty w postaci Anny Jantar czy Boney M... a to tylko niektóre z płyt, które poszły się kochać! (sic!) A te, które miały zaszczyt wejść do dyszki to też łatwo nie miały, bo cholernie ciężko mi było ustalić ich kolejność! Ale jakoś się udało, choć pewnie za tydzień czy dwa ta lista wyglądałaby zupełnie inaczej.

Na pierwszym Jean Michel Jarre, czyli artysta, który udowadnia, że ambitna muzyka to nie tylko rock! Szkoda tylko, że jest ona w całości instrumentalna, ale może to nawet lepiej, bo jest tu naprawdę sporo miejsca na wyobraźnię i dowolność interpretacji! Kurde, no nawet najwięksi progresywni geniusze jak Floydzi czy Yesi nie byli w stanie zbliżyć się do tego geniuszu! Słuchając tego albumu mam wrażenie jakbym słyszał jakąś rozszerzoną elektroniczną wersję "Echoes" czy "Shine On You Crazy Diamond"... NIESAMOWITE! A jak się jeszcze słucha tego nocą spoglądając w rozgwieżdżone niebo... ciary nie z tej ziemi!
Drugie miejsce to mój ulubiony(chyba) album ABBy, jednak nie pozbawiony słabszych momentów, tzn. może nie tyle słabszych co nieprzemawiających do mnie, bo jakoś nigdy specjalnie nie przepadałem za południowoamerykańskimi klimatami w "Fernando" czy "Chiquitita". A i "Knowing Me, Knowing You" też mnie specjalnie nie łapie. No ale reszta to już naprawdę genialny i światowy poziom, jednak opisywać tego już nie będę, bo musiałbym napisać kilkustronicowe eseje o każdym z utworów.
Trzecie miejsce dla Bee Gees - w końcu!!! Wreszcie wyskoczyli z jakąś konkretną płytą! Nie ma tu już ani cienia folkrockowego smęcenia, za to pełno jest disco, funku i R&B... no i słychać tu już zapowedź "Gorączki Sobotniej Nocy"! Wreszcie nie muszę wciskać tych trzech falseciarzy na siłę kosztem rzeczy lepszych! Utworu żadnego póki co recenzować nie będę bo to też temat na oddzielną książkę, a ta płyta jest naprawdę równa, bez słabego punktu no i w ogóle hajlajt sam w sobie! Ale jeśli już miałbym coś zarekomendować początkującemu słuchaczowi no to niech będzie "Subway", "You Should Be Dancing" czy "You Stepped Into My Life", ale każdy inny utwór też jest godny rekomendacji.
Jon Lord z bardzo ciekawym solowym projektem, który bije całą muzykę klasyczną i rock symfoniczny na głowę! Aż kusi by tą muzykę wykorzystywać w filmach! Hajlajtów też wymieniać nie będę bo i tu nie ma takiej potrzeby bo cała płyta to jeden wielki hajlajt!
Dalej gościmy na naszym podwórku. Cugowski i spółka wydają album wcale nie gorszy od debiutu, jednak debiut był chyba równiejszy, za to tu mamy trzy genialne hajlajty już na samym początku płyty -
przepełniona patosem "Pieśń Niepokorna" ze wstępem a capella i potężną mocą w głosie młodego Cugowskiego, klimatyczna "Noc Nad Norwidem" z kadzidlaną mgłą, no i "Konie Już Czekają Pod Domem" z przyjemnym klimatycznym wstępem, który jednak polubiłem bardziej dlatego, że usłyszałem go kiedyś zsamplowanego u takiej jednej popularnej niegdyś hiphopowej grupy z czasów gimnazjum no i na sentymenty mi się teraz zbiera. Reszta też trzyma poziom, jednak pierwsze trzy kompozycje wciągają mnie dużo dużo bardziej!
Queen - zadziwiająco nisko, jednak ten album jest jakiś trochę nierówny i nie trafia do mnie w całości. Są tu kompozycje przeze mnie zarówno wielbione(You Take My Breath Away, Millionaire Waltz) jak i odrzucane(Drowse), zarówno sentymentalne(Long Away, You And I) jak i do bólu przejadłe(Ktoś Do Kochania, Staromodny Kochanek), te które mnie coraz mniej kręcą(Tie Your Mother Down) i te które dopiero teraz zaczynają mnie łapać(White Man, Teo Torriate). Tzw. "klamra" oczywiście na plus. No a poza tym tutaj Królowa niestety ale miała zbyt dużą konkurencją w posatci dużo lepszych i równiejszych od siebie płyt!
AC/DC - ja generalnie nie przepadam za tym zespołem, bo mam wrażenie, że oni w kółko grają to samo i nie jestem w stanie zapamiętać większości melodii ani odróżnić poszczególnych kompozycji czy płyt od siebie! Jednak okres z Bonem Scottem na wokalu jest dla mnie bardzo przystępny, a debiut zrobił mi wielkie nadzieje, później co prawda trochę zaprzepaszczone, jednak mimo to radość ze słuchania z racji tej nadziei była, no bo jak wyskakuje się już na starcie z takim gigantem jak TNT(który notabene powinien być jakimś nieoficjalnym hymnem PiSowców z wiadomych powodów Very Happy) no to klękajcie narody! Mam nadzieję, że kiedyś bardziej się wkręcę w tą płytę, bo potencjał to ona niewątpliwie ma! Stevie Wonder - nie żebym był jakimś wielkim jego fanem, no ale ta płyta to chyba klasyka jego gatunku no i sporo mam tu sentymentów z dzieciństwa! "Isn't She Lovely", "Contusion", "Sir Duke"(które chciałem kiedyś dać do forumowego TOP10 Wondera, tylko kurna oczywiście nie mogłem sobie przypomnieć tytułu (sic!)!), "Knock Me Off My Feet", "Pastime Paradise"(podwaliny pod znane wszystkim "Gangsta's Paradise"), "As" czy "Another Star". No solidny funk nie jest zły. O i widzę, że sporo musiał czerpać od Steviego zespół Jamiroquai bo i stylistycznie i wokalnie podobieństwa są oszałamiające i łatwo ze sobą obu wykonawców pomylić. Led Zeppelin już raczej schyłkowy, ale wciąż przyjemnie się słucha, no i tutaj jest metalowy "Achilles" przecież. Na zamknięcie listy dałem Smokie, choć myślałem jeszcze o Camelu czy Boney M, jednak w ostatniej chwili coś mnie tchnęło ze względu na "Something Have Been Making Me Blue", które mnie cholernie optymistycznie nastraja a i nie mogłem przecież zignorować największego lotu w ciula w historii Queenwizji! Very Happy Z Camela zrezygnowałem, bo jednak cholernie dawno już do niego nie wracałem, choć tamtejsze kompozycje wywierały na mnie niegdyś piorunujące wrażenie, no a Boney M ma jednak za mało hajlajtów i wydawało później lepsze rzeczy, więc już chociażby za rok mają szansę sobie odbić. Mimo wszystko trochę żal mi tych płyt.

Poza dwoma wymienionymi wcześniej płytami w dalszej kolejności poza dychą wylądowała Anna Jantar z pięknymi kompozycjami("Mój, Tylko Mój", "Za Każdy Uśmiech", "Staruszek Świat") jednak sporo mi tu brakuje i chyba wolę zdecydowanie dwie kolejne(i zarazem ostatnie płyty), więc Ania jeszcze sobie odbije za rok to niepowodzenie z tego rocznika. Wielki żal z powodu nieobecności w dyszce obu Genesisów, jednakbez Gabriela i z Collinsem na wokalu to dla mnie już nie to samo(choć wciąż jest jako tako dobrze). Lubię go na wokalu ale niekoniecznie w tej dekadzie. Ta należała wyłącznie do Gabriela. No a poza tym bardzo długo nie wracałem już do tych płyt. Stonesi już mnie jako tako chwytają, ale mimo wszystko wciąż nie wystarczająco do mnie docierają(choć mają szansę wskoczyć na moją listę już za 2 lata). "Crazy Mama" to jednak dobra rzecz. Rainbow już jak dla mnie ciutkę słabiej niż rok temu, a i zmiażdżyła ich konkurencja, albo po prostu jeszcze nie doceniam tej płyty i przyjdzie na nią czas później. Judas Priest już ostrzej niż na debiucie, no ale... nie tym razem, sorry. Jeszcze się w to nie zdążyłem wkręcić jak należy. Drugie AC/DC też z pałerem, ale już bez jakiejś wyraźnie dominującej jak dla mnie kompozycji, choć nie przekreślam jeszcze tej płyty. Black Sabbath to już raczej popłuczyny, ale jak już na siłę coś szukać to i tam się coś znajdzie. To samo z Uriah Heep, ale tych to już nawet nie chciało mi się do swojej listy uwzględniać. Bo i po co?

No i na zakończenie lista płyt, które koniecznie muszę poznać i pewnie sporo tracę na tym, że ich teraz wciąż jeszcze nie znam(zwłaszcza jeśli chodzi o Scorpionsów z lat 70-tych) i pewnie będę po ich poznaniu żałował tego, że nie mogłem na nie w tym rankingu zagłosować:
Thin Lizzy – Jailbreak
Kiss – Destroyer
Led Zeppelin – The Song Remains The Same
Deep Purple – Made In Europe
The Jacksons – The Jacksons
Thin Lizzy – Johnny the Fox
Bob Marley And The Wailers – Rastaman Vibration
David Bowie – Station To Station
Maryla Rodowicz – Sing Sing
Scorpions – Virgin Killer


No ale już nie będę ich poznawał na szybko i na siłę.
_________________


"Lepiej pić piwo niż nie" - Paulo Coelho
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
mumin_king



Dołączył: 14 Cze 2006
Posty: 6343
Skąd: Rzekuń

PostWysłany: Sro Gru 26, 2012 3:17 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Thin Lizzy - Jailbreak - wyżyny Lynotta, praktyczny brak słabych punktów. A takie rzeczy jak Emerald czy Cowboy Song słucha się niesamowicie, no a jeszcze są klasyki tj tytułowy i The Boys Are Back in Town.
2. Rainbow - Rising - bo to kawał hard rocka, parę utworów a wgniatających w ziemię jak nie wiem. Stargazer to przecież moc.
3. AC/DC - Dirty Deeds Done Dirt Cheap - tych dwóch już ogólnoświatowych wg mnie ten ciut lepszy jednak. Może na zasadzie niuansów, bo w sumie podobne granie. Tutaj prócz hardziorów jak tytułowy, Love at First Feel, Problem Child jest trochę więcej bluesa. Czujecie to? Big Balls, Ride On, Squealer.
4. AC/DC - High Voltage - tak jak wyżej, choć tu więcej klasyki It's a Long Way, The Jack, She's Got a Balls i High Voltage to jednak zawsze irytują mnie te dudy z It's a Long Way.
5. Led Zeppelin - Presence - zbyt duże dzieło to nie jest, ale wysoko choćby ze względu na Nobody Fault but Mine no a przede wszystkim za Herbatę i mocarnego Achillesa.
6. Thin Lizzy - Johnny the Fox - tak wysokiego poziomu może i nie utrzymali, ale to przecież tutaj jest Don't Believe a Word. Dodatkowo Massacre, Johnny the Fox Meets Jimmy the Weed no i sam Johnny.
7. Led Zeppelin - The Song Remains the Same - choćby się paliło i waliło to wersja Schodów do Nieba rozkurwia jednak.
8. Aerosmith - Rocks - bo kopie w jajca od pierwszych nut Back in the Saddle
9. Queen - A Day at the Races - problem w tym wszystkim jest taki, że nigdy nie przekonałem się do tej płyty. Utwory, które wszyscy fapują dla mnie o wiele lepiej brzmią o wiele lepiej na żywo (Somebody to Love, You Take My Breath Away, Tie Your Mother Down) a to co zostaje mi się rozmywa. Oczywiście prócz Walcu i mocarnego White Mana. Dodatkowo dochodzi chyba najlepszy pastisz od Killer Queen to jest ten pedalski kochanek.
10. Nazareth - Close Enough for Rock 'n' Roll - za taką małą suitę jaką jest Telegram.

ZA DYCHĄ:

Ramones – Ramones - równe, ale punkem się nie jaram
Alice Cooper - Goes to Hell - jest tytułowy i I Never Cry
Deep Purple - Made in Europe - bo do Made in Japan nie ma jednak startu
Blue Oyster Cult - Agents of Fortune - Don't Fear the Reaper
Bad Company - Run with the Pack - do dwóch pierwszych płyt nie ma już startu
The Rolling Stones - Black and Blue - mimo, że nadal okupowali pierwsze miejsca w Stanach to jednak mnie to nie bierze.
Black Sabbath - Technical Ecstasy
Slade - Nobody's Fool
Uriah Heep - High & Mighty

I trzy ostatnie kiedyś tam przesłuchane, ale na dziś nie pamiętam nic.
_________________


GGP - na spotkanie ze świeżoscią

Bój się bloga NOWOŚĆ Exclamation BLOG MUMINA Exclamation

wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen WP Kontakt
NAR



Dołączył: 06 Lut 2008
Posty: 5778
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Sro Gru 26, 2012 6:49 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

no i zaczyna się bieda. znaczy w tym roczniku jeszcze jest sporo świetnych płyt, ale jakiejś genialnej nie mogłem sobie przypomnieć.

1 Rainbow - Rising
2 Queen - A Day at the Races
3 Genesis - A Trick Of The Tail
4 David Bowie - Station to Station
5 ABBA - Arrival
6 Budka Suflera - Przechodniem Byłem Między Wami
7 Camel - Moonmadness
8 Thin Lizzy - Jailbreak
9 Rush - 2112
10 Led Zeppelin - Presence

taki raczej równy rocznik więc dałem Stargezer i Light na pierwsze. Potem Queen z ostatnią klasyczną, wielką płytą. Kocham Lover Boya, Walc, You and I czy Somebody. Ich najlepsze utwory. Potem moje ulubione Genesis, Bowie z Wild is the Wind i kilkoma fajnymi piosenkami, przebojowa Abba, Budka niewiele słabsza od debiutu, Camel IMO troszkę nierówny, ale ma kilka przepięknych rzeczy. W Jailbreak brakuje mi troszkę pierdolnięcia i owego przysłowiowego diabła. Same piosenki są świetne ale mogły być mocniej nagrane. Rush i nie dziwię się czemu Portnoy mówi że DT to skrzyżowanie Iron Maiden z Rush. dark master flamaster. Na koniec Zeppeliny z Achillesem. witam i pozdrawiam. wesołego internetu.
_________________
oł je oł je oł je.

Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.


LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu>
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Dundersztyc19



Dołączył: 25 Sie 2009
Posty: 1356
Skąd: Kuala Lumpur

PostWysłany: Czw Gru 27, 2012 12:30 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Rok lepszy, niż poprzedni. Podium wymarzone. Z mojej perspektywy, to teraz dopiero będę miał w czym przebierać. I oczywiście jest to rok, w którym Polska zorganizowała Euro 1976. To były bardzo udane mistrzostwa, które przypieczętowały przynależność Polski do Zachodu.

1.Jean Michel Jarre - Oxygene

Album genialny, uwielbiam go! Fantastyczna muzyka elektroniczna, która tworzy arcygenialny klimat. Mam dreszcze słuchając tego, a ta okładka taka mocna w wymowie. Moje ulubione części to pierwsza - O rety, tu mam najprawdziwsze dreszcze. Jeden z najpiękniejszych wstępów, jakie znam. To takie pełne zadumy. Dalsza część utworu z takimi mocnymi, mrocznymi klawiszami - kosmos. Warta uwagi jest część piąta, piękny powolny temat, a w połowie robi się rytmicznie.
Część ostatnia - uwielbiam to ostatnio nucić, też pełne zadumy. 2,3 czy najprostsza 4, to też majstersztyki.
Krótko pisząc, jeden z moich ulubionych albumów wszech czasów i mój ulubiony z muzyką elektroniczną. Znając już praktycznie cały dorobek Jarra, który będę miał przyjemność dawać na listy, uważam to za opus magnum, zasłużenie.

2.Budka Suflera - Przechodniem byłem między wami...

Z całym przekonaniem mówię, że to jest najlepszy album Budki Suflera. Cenię sobie bardziej od debiutu, może nawet znacznie bardziej. Przede wszystkim jak dla mnie jest lepiej wyprodukowana, ma cieplejsze brzmienie, co ma dla mnie niebagatelne znaczenie. Odważę się powiedzieć, że aranżacje są ciekawsze, bogatsze, bardziej wciągające. Pod względem instrumentalnym, to również ich najlepszy album. I przede wszystkim same utwory, to są najlepsze rzeczy, jakie Budka w ogóle spłodziła. Dla mnie nie ma tu słabego bądź słabszego punktu, choć wiem, że w survival forum rzuciłoby się szturmem na radosne "Pożegnanie z cyganerią". "Noc nad Norwidem", "Najdłuższa droga", czy "I tylko gwiazda - blask jej znikomy", to jedne z najpiękniejszych utworów, jakie dane mi było słyszeć, a już na pewno najlepsze w dziejach zespołu. Szkoda, że Budka Suflera nie nagrała jeszcze z kilka albumów o podobnej stylistyce, bo ładnie się tutaj rozkręcili. Gdyby nie "Oxygene", którego zbyt ubóstwiam, ten album wygrałby w cuglach.

3.The Rolling Stones - Black and Blue

To z kolei jeden z moich ulubionych albumów Stonesów, o ile nie ten ulubiony. Naprawdę genialne jammowanie, ta płyta jest taka luzacka i bogata dźwiękowo.
Uwielbiam: "Hot Stuff" - geniusz, "Cherry Oh Baby", "Fool To Cry", "Melody"... no cały album Smile

4.Bob Dylan - Desire

Dylan, ale za to jaki. Jak zaskoczył. Ten album najbardziej lubię z tych, co słyszałem. Cholernie ciekawe utwory, takie jak "Hurricane" i do tego fajnie zaaranżowane. Całość jest po prostu bardzo wciągająca i jak na Dylana, dość szybko załapałem utwory.

5.Queen - A Day at the Races

Już pisałem o tym wcześniej, że to jeden z najmniej lubianych przeze mnie albumów Queen. Obie strony za bardzo różnią się ode mnie poziomem. Utwory z pierwszej strony mają taką specyfikę, że ciężko mi przez nie przebrnąć. Gdyby je ustawiono inaczej, to może bym nie marudził. Ale druga strona skutecznie mi to wynagradza. Na tej połowie albumu jakoś wszystkie praktycznie utwory mi się podobają. Tylko szkoda, że cały album taki nie jest.
Co do samych utworów: "Tie Your Mother Down" wydaje mi się być toporny, "The Millionaire Waltz", to moja pięta Achillesowa, to twór zespołu, którego uwielbienia nijak nie mogę ogarnąć, straszny chaos. Natomiast uwielbiam: "Somebody to Love", "Good Old Fashioned Lover Boy" i "Teo Torriatte (Let Us Cling Together)". Nawet nielubiane "Drowse" jest dla mnie utworem mocno udanym. Jak widać wszystkie z drugiej połowy albumu. Odnoszę ogólnie wrażenie, że ten album jest przesłodzony i nie trafia za bardzo w moje gusta. Dałem na piątym miejscu tylko dlatego, że nic lepszego już nie ma, bo druga połowa albumu, jak już mówiłem, wszystko wynagradza, no i jednak to Queen, a to jest jeden z moich ulubionych zespołów jednak i to nie bez powodu.

6.AC/DC - Dirty Deeds Done Dirt Cheep

Bardzo przystępny album z fajnymi i konkretnymi utworami, takimi jak tytułowy, "Big Balls", czy "Ride On" i wszystko to z jajem. Aha, i fajowa okładka.

7.Deep Purple - Made in Europe

Moim zdaniem jedna z ich najfajniejszych koncertówek. Jakoś wyjątkowo ją lubię, mam z nią miłe skojarzenia. Fakt też, że wykonanie tych utworów jest naprawdę dobre. Nie popełnili błędu nawiązując do "Made in Japan".

8.Judas Priest - Sad Wings of Destiny

Solidna pozycja Judasów, pamiętam, że jeden z ich równiejszych albumów i miał fajowy klimat. Zasługuje, by bardziej się zagłębić.

9.Santana - Amigos

Album ze sławnym "Europa", ale całość jest utrzymana w pewnym pięknym klimacie. W ogóle lubię Santanę.

10.AC/DC - High Voltage

Pierwszy utwór "It's a Long Way to the Top (If You Wanna Rock 'n' Roll)" zadecydował o tym, że wrzuciłem do dychy ten album. Nie tylko dzięki użyciu dud, co jest fenomenem w twórczości zespołu, ale po prostu jest to jeden z moich ulubionych utworów AC/DC. Reszta albumu też jest fajna, trochę gorszy poziom od "Dirty Deeds Done Dirt Cheap", ale ma kilka kultowych utworów.

Tuż za 10:
- Led Zeppelin - Presence
- SBB - Pamięć
- Bob Marley and The Wailers - Rastaman Vibration
- Led Zeppelin - The Song Remains the Same
- Black Sabbath - Technical Ecstasy
- Aerosmith - Rocks

Notka:
"Presence" było już w mojej dziesiątce, ale przypomniałem sobie o "Amigos" Santany, a album Zeppelinów ma fajne surowe brzmienie i "Achillesa", ale uznałem, że już inni dali na listę, więc nie ma potrzeby. SBB podobny poziom, co poprzedni album, ale tym razem nie ma miejsca w dziesiątce Twisted Evil Bob Marley i Sabbaci wydali za mało fajne albumy niestety, wczesnych Zeppelinów niezbyt lubię, a Aerosmith raz słuchałem, ale nie mam pewności, czy to był cały album, poza tym za słabo pamiętam.
Albumy, które chciałbym mocno poznać, to Vangelis "Albedo 0.39" i Czerwone Gitary "Jeden dzień w roku", zwłaszcza, że jesteśmy jeszcze w temacie świąt. Tytułowy utwór bardzo piękny, ale tylko jego znam.
_________________
- Odnoszę wrażenie, że niektórzy powinni dostać dożywotni zakaz słuchania Kazika Staszewskiego.


Ostatnio zmieniony przez Dundersztyc19 dnia Czw Sie 01, 2013 10:16 pm, w całości zmieniany 8 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen
Bizon



Dołączył: 24 Sty 2004
Posty: 13394
Skąd: Radomsko/Łódź

PostWysłany: Czw Gru 27, 2012 3:06 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Rainbow – Rising (CD) – nie wyobrazam sobie jak mozna sluchac hard rocka i nie znac tej plyty. przestepstwo porownywalne z nieznajomoscią ‘in rock’ czy ‘paranoid’. blackmore to wielki gitarzysta i kompozytor, mimo ze palant. to samo (z palantem włącznie i zamianą gitarzysty na wokaliste) tyczy sie dio. az strach pomyslec co by ten zespol jeszcze mogl osiagnac gdyby dio zostal dluzej niz na 3 plyty. z drugiej strony, nie dostalibysmy plytki heaven and hell BS Wink jesli mialbym wskazac jakikolwiek slabszy punkt ‘rising’ to moze ‘do you close your eyes’, ale to tez tylko w obliczu wymuszenia takiej decyzji przez zmiazdzenie mi jaj w imadle.

2. Genesis – A Trick of the Tail (CD) – zdecydowanie jedna z moich ulubionych płyt Genesis, w dodatku calkiem niedawno w koncu dorwalem ją za rozsądną cene w sklepie. obok selling england i nursery cryme, chyba dopelnia moje genesisowe podium.

3. Rush – 2112 (CD) – nie az tak zajebiste jak ‘fly by night’ ale są naprawde swietne momenty. / edit 2012: wtf? oczywiscie, że nie tak zajebiste jak FBN, bo zajebiste duzo bardziej lol... tytulowy to geniusz. glupi bylem...

4. Queen – A Day At The Races (CD, LP) – chyba ostatnia naprawde znakomita plyta queen, chociaz juz tu bylo pare kawalkow takich sobie. ale przynajmniej polowa plyty to geniusz absolutny. / edit 2012: pewnie i tak wygra bez problemu wiec moge dac na 4. mimo ze rownie dobrze moglbym oczko wyzej, a nawet dwa za loverboya i walc. w zasadzie, gdyby ujebac z tej plyty ze 2-3 kiepsciejsze kawalki, to by u mnie pewnie wygrala Razz

5. Camel – Moonmadness (CD) – mam cztery płyty camel, pewnie jeszcze ze 2 kupie (debiut i rain dances) zeby miec wszystko tego klasycznego wcielenia + stationary traveller, ktorego juz mam. na wiecej potrzeby nie czuje raczej na razie, ale te kilka plyt uwielbiam. piekne granie. moze i moonmadness podchodzi mi odrobine mniej niz mirage i gąska, ale bardzo nieznacznie mniej.

6. Kiss – Destroyer (CD) – hmm nie wiem czy nie najlepsza plyta kiss. kilka fantastycznych kawalkow, klasykow rocka wlasciwie, ale tez pare takich sobie zapychaczy.

7. Aerosmith – Rocks (CD) – chyba jedna z najbardziej znanych plyt aero, ale mowiac szczerze, zawsze bardziej cenilem kilka poprzednich, czy tez pare plyt z poznych lat 80.. ale niewatpliwie pare przenumerow tu jest. / edit 2012: w sumie jak tak dzisiaj znowu posluchalem, to nie powalila mnie bardzo, ale czuje jakas wiekszą sympatie do tej plyty, niz dawniej.

8. AC/DC – High Voltage – daleko mi do bycia fanem AC/DC ale kilka plyt mi sie podoba. ta jest jedną z nich.

9. Uriah Heep – High and Mighty (CD) – ostatnia plyta z byronem. sporo fanow uwaza ją za najslabszą z okresu z nim, ale nie zgodze sie. nie ma tu zadnego znanego kawalka, ale calosc robi dobre wrazenie. nieco lzejsza od poprzednich, bardziej melodyjna. jeszcze zeby nie da tragiczna okladka hehe niestety trafil sie tez muzyczny koszmarek ‘can’t stop singing’. ten kawalek akurat powinni przestac spiewac zanim jeszcze zaczeli... / edit 2012: weep in silence (zwlaszcza wersja dluzsza) i odrzut name of the game, ktory pojawil sie na reedycjach jednak rządzą Smile

10. Led Zeppelin – The Song Remains the Same – a lubie. w sumie rzadko na koncertowki glosuje, chyba ze są genialne, albo nie ma na co innego glosowac. ta genialna nie jest, a i pewnie pare plyt studyjnych do dyszki by sie znalazlo (kilka nawet mam jeszcze z tego rocznika...) ale zadna z nich jednak mnie nie olsniewa, to niech bedzie to, bo mimo roznych minusow, stairway tutaj brzmi bosko Razz
_________________

if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS

you never had it so good, the yoghurt pushers are here
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Atrus



Dołączył: 17 Gru 2008
Posty: 1752

PostWysłany: Czw Gru 27, 2012 9:16 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. David Bowie - Station to Station
2. Genesis - A Trick of the Tail
3. Tomasz Stańko - Balladyna
4. Queen - A Day at the Races
5. Roxy Music - Viva!
6. Van der Graaf Generator - Still Life
7. Art Zoyd - Symphonie pour le jour où brûleront les cités
8. The Alan Parsons Project - Tales of Mystery and Imagination
9. Genesis - Wind & Wuthering
10. Van der Graaf Generator - World Record

Beznadziejny rocznik, myślałem, że będę musiał jakimiś progrockami dopychać. Zeppelini, Rainbow, Rush i Camel za 10, niespecjalnie za nimi tęsknię, zresztą w ogóle numerów 7-10 na mojej liście słuchałem ostatnio pewnie z trzydzieści lat temu. Na pierwszym miejscu Bowie w połowie drogi między funkowo-soulowym Young Americans a Berlińską T., mój ulubiony album Genesis, najlepszy Stańko, Queen to wiadomo, koncertowe - i momentami zaskakująco rockowe - Roxy Music, chyba ostatnie wielkie VDGG, Art Zoyd żeni free jazz z muzyką poważną czy coś w tym stylu, w każdym razie słuchanie tej płyty z mądrą miną to solidny lans. Bardzo przyjemny album Parsonsa, drugie Genesis i drugie VDGG - obie znacznie słabsze od poprzednich.
_________________


With my last breath I curse Zoidberg.


Ostatnio zmieniony przez Atrus dnia Czw Gru 27, 2012 9:46 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Maciej



Dołączył: 22 Lip 2005
Posty: 1329
Skąd: Kraków

PostWysłany: Czw Gru 27, 2012 9:42 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1.Queen - A Day At The Races
Płyta zamykająca ten najbardziej klasyczny okres Królowej, ustępuje anato ale która płyta nie ustępuje..

2.Budka Suflera - Przechodniem Byłem Między Wami
Gigant- praktycznie poziom Cienia. Jest tylko bardziej majestatycznie i symfonicznie ale wciąż progresywnie."Pieśń Niepokorna" ,"Noc nad Norwidem" poświęcone śmierci Jesienina "Konie czekają już przed domem" a nawet kolos z jazzowo-rockowymi wygibasami "Najdłuższa Droga" to wielkie highlighty tej płyty.Wśród płyt BS u mnie na III miejscu (za Cieniem i Nocą). Cool

3.Rainbow-Rising
Klasyczna rzecz, jesli chodzi o wpływ i rozwój muzyki metalowej, to jeden z kamieni milowych.O ile doomowcy czy blackowcy zawsze bardziej inspirowali się sabbathem o tyle grupy NWOBHM i potem dalsze zespoły innych powstających gatunków z lat 80-tych i 90-tych inspirowali się Blackmorem, jego szybkie riffy, wirtuozerskie solówki, mocarna sekcja rytmiczna(cieżarowiec Cozy!) i równie mocarny głos Dio.Wkład Ryśka w rozwój ciezkiego grania jest taki, że ustawia go to w pozycji niemal tuż za Iommim.

4.Kansas – Leftoverture
Zespół zjawisko w latach 70-tych bo wszystkie ich płyty w tej dekadzie są na takim samym wysokim poziomie nie sposób zrobić ich top.Pojawił się pierwszy przebój "Carry on Wayward Son" ale i bez niego płyta jest rewelacyjna. Razz

5.Harmonium - L'Heptade
Najlepsza płyta Harmonium.Niezwykle kunsztowny i dopracowany w każdym calu koncept album który kiedyś eksploatowałem w QW Wink

6.Skaldowie- Stworzenia świata część druga
Kolejna progresywna odsłona Skaldów.Tytułowa 20-minutowa suita Krywania nie przebija ale całościowo jednak płyta jest nawet równiejsza.

7.Genesis -Wind And Wuthering
Jedna z moich ulubionych ich płyt a na pewno najlepsza z Collinsem."One for the vine" kiedyś katowałem do upadłego Wink

8.Jon Lord -Sarabande
Znam trzy solowe płyty Lorda, ta wydaje mi się najlepsza.Nie brak cytatów i wariacji na motywach klasyki.

9.UFO – No heavy petting
Schenker z kolegami nie spuszcza z tonu.Konkretne strzały.Klasyczny hard rock, tu i ówdzie fajne pianinko.

10. J.M.Jarre -Oxygene
Za wszelką elektroniką mówiąc eufemistycznie nie przepadam ale do tej płyty mam słabość, może z powodu tego że pamiętam ją z dzieciństwa.
_________________
Light the fire, feast
Chase the ghost, give in
Take the road less traveled by
Leave the city of fools
Turn every poet loose

Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
Gnietek



Dołączył: 04 Sie 2006
Posty: 936
Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)

PostWysłany: Pią Gru 28, 2012 12:25 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Queen - A Day at the Races
Jakiś czas temu to była zdecydowanie moja ulubiona płyta Queen. Nie straciła w moich oczach, tylko... inna zyskała i teraz "News of the World" podoba mi się na równi. NIE TWIERDZĘ, że to najlepsze płyty Queen. Obiektywnie patrząc, najlepsze kompozycje, najwięcej polotu, różnorodnych pomysłów, które tworzą spójną całość, jest na "Queen II" i "A Night at the Opera". Chodzi mi o to, że klimat "A Day at the Races" bardziej mi odpowiada. To właśnie ona przenosi mnie do zupełnie innego świata, sprawia, że zupełnie zapominam się na kilkadziesiąt minut. To zasługa brzmienia, które jest tu zupełnie inne niż na którymkolwiek innym albumie Queen. Czegoś z tak cudnie słodkim (ale nie przesłodzonym) wzdycho-wokalem jak w "You Take My Breath Away" ani z tak przejmującym wokalem wzbijającym się prawie od szeptu aż do potężnego chóralnego śpiewu jak w "Teo Torriatte" nie mogło być gdzie indziej. Bo nigdzie nie było tyle przestrzeni (może w "Innuendo", ale tam zabrakło wielu innych rzeczy - choćby normalnej perkusji). Dzień na wyścigach nie ma też dla mnie ani jednego złego momentu - uważam tę płytę za jedyną całkowicie równą w dorobku Queen. Może się wydawać monotonna - są tylko 2 mocniejsze kawałki. Ale ja słyszę tylko złości w "White Man", tyle czystej radości w "You and I", tyle odprężenia w "Drowse" (wspaniałe połączenia slide z electric piano), tyle zachwytu w "Long Away", że uczucia kłębią się we mnie podczas słuchania tej niby spokojnej płyty.

2. Rainbow - Rising
Druga płyta w tym roczniku, w której nie widzę złego momentu! "Rising" to nie tylko popis rzemiosła rockowego i chwytliwe hity w jednym - to także zawrotne tempo, niezwykły klimat... no i "Stargazer" - ten utwór mówi sam za siebie. W dodatku na tej płycie znalazł się mój ulubiony bębniarz spośród tych grających mocno (Cozy Powell; z tych grających delikatniej lubię najbardziej Collinsa) i mój ulubiony wokalista (Dio). A na dodatek gra tu jeszcze Ritchie Blackmore.

3. Thin Lizzy - Jailbreak
Przeboje zawarte tu mają to do siebie, że nie pozwalają o sobie zapomnieć po kilku minutach, jak to jest z innymi przebojami. "The Boys Are Back in Town" czy "Jailbreak" to jednak o wiele wyższy kaliber niż radiowa papka, nawet ta ówczesna. A te mniej znane kawałki bywają nawet bardziej mocarne, choćby "Cowboy Song".

4. David Bowie - Station to Station
BeBe kiedyś dał kawałek z tej płyty na QW, a po jego kiepskim wyniku powiedział, że myślał, iż "Station to Station" to najlepsza płyta Bowiego. Dobrze, że uświadomiliśmy mu, jak bardzo się mylił. Razz A poważniej - tu jest mnóstwo świetnych momentów, a ponadto słychać, że David stale poszukuje, stale eksploruje coraz to nowe gatunki muzyczne. Chwała mu za to, ale... te świetne motywy są ze sobą, moim zdaniem, źle połączone. W dość długim utworze tytułowym jeden kilkusekundowy fragment jest jakby zapętlony sto razy, po czym bez żadnego przejścia włącza się kolejna pętla... W "Golden Years" brutalnie sklejono momenty taneczne z emocjonalnymi. Wyszło nie wiadomo co. Czepiam się, czepiam, nie jest to zły album... ale myślę, że byłby lepszy, gdyby Różnooki jednak podczas jego tworzenia żywił się czymś poza mlekiem, papryką i kokainą. Wink

5. Electric Light Orchestra - A New World Record
Rock'n roll umarł? Ale gdzie tam! Ma tyle samo energii co zawsze i jest wciąż równie figlarny. Choć nie ma na tej płycie nic niezwykłego (no, może "Rockaria!" trochę się wyróżnia), to jest świetna muzyka do skakania i bujania się... przy dźwiękach smyczków.

6. ABBA - Arrival
Największy sukces komercyjny Szwedów, największe przeboje... ale akurat ten album przemawia do mnie trochę mniej niż wszystkie wcześniejsze. Dwie pierwsze piosenki to wspaniałe chwytliwe melodie, z kolei "Why Did It Have to Be Me" uderza mnie lekkością, ale reszta jest już tylko na przyzwoitym poziomie.

7. Budgie - If I Were Britannia I'd Waive the Rules
Na pewno nie jest to Budgie w najwyższej formie, ale perkusja jest tu maksymalnie pokręcona, znalazło się sporo niezłych riffów, a "Black Velvet Stallion" to jedno z najciekawszych niepokojących - a mimo to mówiących wręcz: "słuchaj mnie! - zakończeń, jakie znam. Aha, wciąż uważam, że "Ann Neggen", które bardzo źle potraktowaliście w QW, jest świetnym utworem.

8. Black Sabbath - Technical Ecstasy
Oj, ta płyta w zestawieniu z lat 1970-5 nie miałaby prawa się znaleźć. To taki raczej nieudany eksperyment, a wokal Ozzy'ego wciąż straszy... Ale jest coś, co sprawia, że wciąż (tak mniej więcej raz na rok Razz , ale jednak) wracam do tego albumu. A tym czymś są riffy Iommiego. Kompozycje też bywają interesujące.

Miałem dopchnąć listę "A Trick of the Trail" i "Wind and Wuthering" Genesis, ale... ja właściwie nie lubię tych płyt. Nie są złe, ale nic mnie do nich nie ciągnie. Mówi się, że póki w zespole był Hackett, stale byli progresywni. A ja pytam: co to za progresywność, skoro oni wtedy już jechali na wcześniejszych patentach? Za czasów Gabriela kipieli pomysłami, stale rozbudowywali kompozycje - to ta młodzieńcza energia, świeżość (tak, czuję świeżość w nagraniach powstałych 40 lat temu!) najbardziej podobała mi się w Genesis. Ich brzmienie (czyli to, co im zostało) już niekoniecznie. Mało tego - oni potem, w okresie ochrzczonym popowym, bywali bardziej progresywni ("Driving the Last Spike"), a na pewno wkładali więcej emocji w wykonanie utworów ("Mama").
_________________
Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy. Sad
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
OberstPrymas



Dołączył: 24 Kwi 2010
Posty: 2830
Skąd: Świebodzice

PostWysłany: Nie Gru 30, 2012 3:22 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Queen - A Day at the Races

Środkowa część albumy, czyli Millionaire/Y&I/StL to moje ulubione kilka minut w historii Królowej. U uwielbiam tej płyty jak kiedyś, ale na pewno jest to moja czołówka (powiedzmy TOP15) w ogóle. Może otwieracz brzmi tutaj dość płasko, a końcówka to już w ogóle jest słaba, ale jednak jako całość ADATR jest płytą prawie wybitną.

2. Rainbow - Rising

Jedyne co mi tu przeszkadza to długość tej płyty. W zasadzie zanim się człowiek wczuje to już jest koniec. No ale kurczę, są tutaj rzeczy takie jak Stargazer, Tarot Woman czy zamykacz. Średnio tu pasuje Do You Close Your Eyes, ale na szczęście to najkrótszy numer więc można na to przymknąć oko.

3. Led Zeppelin - Presence

Nie czuję tej płyty za bardzo. Jasne, jest Achilles czy Tea - niestety, prawie cała reszta wpada jednym, a wypada drugim uchem. Dość nudny album i ogromny spadek formy względem poprzedniej ich płyty.
_________________
FAN KOBIAŁEK
GOŁA KASIA
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
MCwalter01



Dołączył: 30 Maj 2010
Posty: 507
Skąd: spod Wrocławia

PostWysłany: Nie Gru 30, 2012 4:08 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Rainbow - Rising - gdy próbowałem ułożyć sobie wstępnie listę z rocznika 76, zauważyłem, że jest tu duża rozpiętość stylistyczna. Mamy tu więc m.in. reggae, elektronikę, rock progresywny czy soul... Jednak album, który umieściłem na szczycie mojej listy to rzecz zdecydowanie mi najbliższa. Drugi album grupy Rainbow to pomnik hard rocka. Sześć świetnych kawałków, ani jednej zbędnej nuty. A już Stargazer to mistrzostwo świata. Genialny Dio, świetny Cozy Powell, Blackmore w niezłej formie.
2. Queen - A Day At The Races - kolejne dzieło na wysokim poziomie, choć słabsze niż poprzednik. Ocenę trochę zaniżają dwa słabsze moim zdaniem fragmenty, czyli Drowse i White Man.
3. Stevie Wonder - Songs In The Key Of Life - nie jestem wielkim zwolennikiem soulu, ale w takiej postaci słuchać go mogę godzinami. Mój ulubiony fragment - Sir Duke, moja ulubiona piosenka Wondera.
4. Genesis - A Trick Of The Tail - czyli dowód na to, że bez Petera Gabriela zespół może tworzyć rzeczy co najmniej równie dobre. Mamy tu jedne z najlepszych rzeczy w historii zespołu, czyli Dance On A Volcano i Ripples.
5. Patti Smith - Radio Ethiopia - dzieło niemal równie dobre jak debiut. A napewno bardziej przebojowe (Pumping (My Heart) i mocniejsze niż debiut, miejscami zahaczające nawet o art rock (Radio Ethiopia).
6. Jon Lord - Sarabande - Jon Lord często lubił nawiązywać do klasyki. Jego drugi solowy album to bardzo pomysłowa pomysłowa i piękna płyta, z licznymi nawiązaniami do klasyki i z ciekawymi rozwiązaniami. Z Pavane, jednym z najcudowniejszych fragmentów albumu, startowałem w ktorejś z QueenWizji.
7. Rush - 2112 - czyli przede wszystkim wspaniała suita tytułowa. Z pozostałych kompozycji muszę wyróżnić balladę Tears.
8. Jean Michel Jarre - Oxygene - do tego chyba jeszcze nie dorosłem, ale nie mogę nie docenić.
9. Peter Tosh - Legalize It - buntownik z Jamajki nagrywa bardzo odważny, zaangażowany debiut. Na następnej płycie idzie o krok dalej.
10. Led Zeppelin - Presence - nie jest tak słabo jak wskazuje miejsce na liście. Achilles Last Stand i Nobody's Fault But Mine to jedne z tych rzeczy Zeppelinów, do których najczęście wracam.
_________________
"In fact the whole of Japan is a pure invention. There is no such country, there are no such people." (Oscar Wilde)
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Xavi



Dołączył: 06 Wrz 2010
Posty: 2519

PostWysłany: Nie Gru 30, 2012 11:00 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Tom Waits - Small Change
2. Rainbow - Rising
3. David Bowie - Station to Station
4. Queen - A Day at the Races
5. Led Zeppelin - Presence
6. Jon Lord - Sarabande
7. Bernard Herrmann - Taxi Driver
8. Harmonium - L'Heptade
9. AC/DC - High Voltage
10. Penguin Cafe Orchestra - Music From the Penguin Café
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Faraday



Dołączył: 30 Gru 2010
Posty: 476
Skąd: 25 dsf

PostWysłany: Nie Gru 30, 2012 11:55 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. David Bowie - Station to Station
2. Tom Waits - Small Change
3. Rainbow - Rising
4. Queen - A Day at the Races
5. Led Zeppelin - Presence
6. Rush - 2112
7. Penguin Cafe Orchestra - Music From the Penguin Café
8. Bernard Herrmann - Taxi Driver
9. ABBA - Arrival
10. AC/DC - High Voltage
_________________

last.fm
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Kriejtiw



Dołączył: 04 Lut 2012
Posty: 384

PostWysłany: Pon Gru 31, 2012 11:29 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. David Bowie - Station to Station
2. Return to Forever - Romantic Warrior
3. Laboratorium - Modern Pentathlon
4. Mahavishnu Orchestra - Inner Worlds
5. Thin Lizzy - Jailbreak
6. Genesis - A Trick of the Tail
7. Jean-Michel Jarre - Oxygene
8. The Alan Parsons Project - Tales of Mystery and Imagination
9. Pat Metheny - Bright Size life
10. Tomasz Stańko - Balladyna

Najlepszy Bowie; najlepszy RtF; Laboratorium cytujący Hancocka i generalnie walcujący wszystko; ostatnie świetne Mahavishnu; Biblia hard rocka; bardzo dobre Genesis; klasyk elektroniki; synonim słowa "przyjemny + Arthur Brown; debiut Pata (Pastorius!). No i Tomek Stańko na końcu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
mumin_king



Dołączył: 14 Cze 2006
Posty: 6343
Skąd: Rzekuń

PostWysłany: Pon Gru 31, 2012 12:18 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jako, że itepe etecere itede

NAJLEPSZE PŁYTY 1976

1. Queen - A Day at the Races - 108
2. Rainbow - Rising - 89
3. David Bowie - Station to Station - 58


4. Genesis - A Trick of the Tail - 56
5. Jean Michelle Jarre - Oxygene - 48
6. Thin Lizzy - Jailbreak - 37
7. Budka Suflera - Przechodniem byłem między wami - 36
8. Rush - 2112 - 34
9. Led Zeppelin - Presence - 31
10. ABBA - Arrival - 28
- Genesis - Wind and Wuthering - 28


12. AC/DC - High Voltage - 25
13. Van Der Graaf Generator - Still Life - 21
14. Tom Waits - Small Change - 19
15. Scorpions - Virgin Killer - 16
16. Jon Lord - Sarabande - 15
- KISS - Destroyer - 15
18. AC/DC - Dirty Deeds Done Dirt Cheap - 13
19. Aerosmith - Rocks - 12
- Stevie Wonder - Songs in the Key of Life - 12
21. Camel - Moonmadness - 10
- The Rolling Stones - Black and Blue - 10
23. Electric Light Orchestra - A New World Record - 9
- Harmonium - L'Heptade - 9
- Return to Forever - Romantic Warrior - 9
- Tomasz Stańko - Balladyna - 9
27. Bee Gees - Children Of The World - 8
- Laboratorium - Modern Pentathlon - 8
- Led Zeppelin - The Song Remains The Same - 8
- Tangerine Dream - Stratosfear - 8
- The Alan Parsons Project - Tales of Mystery and Imagination - 8
32. Bernard Herrmann - Taxi Driver - 7
- Bob Dylan - Desire - 7
- Kansas – Leftoverture - 7
- Mahavishnu Orchestra - Inner Worlds - 7
- Triumvirat - Old Loves Die Hard - 7
37. Roxy Music - Viva! - 6
38. Penguin Cafe Orchestra - Music From the Penguin Café - 5
- Skaldowie - Stworzenia świata część druga - 5
- Thin Lizzy - Johnny the Fox - 5
41. Art Zoyd - Symphonie pour le jour où brûleront les cités - 4
- Boston - Boston - 4
- Deep Purple - Made in Europe - 4
- Judas Priest - Sad Wings of Destiny - 4
- Uriah Heep - High and Mighty - 4
46. Eloy - Dawn - 3
- Rod Stewart - A Night on the Town - 3
48. Boney M. - Take the Heat Off Me - 2
- Budgie - If I Were Britannia I'd Waive the Rules - 2
- Pat Metheny - Bright Size life - 2
- Santana - Amigos - 2
- UFO – No heavy petting - 2
53. Bad Company - Run with the Pack - 1
- Black Sabbath - Technical Ecstasy - 1
- Nazareth - Close Enough for Rock 'n' Roll - 1
- Ramones - Ramones - 1
- Smokie - Midnight Cafe - 1
- Van der Graaf Generator - World Record - 1
_________________


GGP - na spotkanie ze świeżoscią

Bój się bloga NOWOŚĆ Exclamation BLOG MUMINA Exclamation

wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen WP Kontakt
mumin_king



Dołączył: 14 Cze 2006
Posty: 6343
Skąd: Rzekuń

PostWysłany: Pon Gru 31, 2012 12:19 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

NAJLEPSZE PŁYTY 1977
_________________


GGP - na spotkanie ze świeżoscią

Bój się bloga NOWOŚĆ Exclamation BLOG MUMINA Exclamation

wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen WP Kontakt
Ziutek98



Dołączył: 15 Wrz 2007
Posty: 3947
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pon Gru 31, 2012 3:29 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. John Williams - Star Wars: Original Soundtrack - są takie soundtracki, które zasługują na pierwsze miejsce w swoim roczniku. Mówię o muzyce do tego filmu generalnie, bo wydań i różnych wersji, chronologicznych lub mniej było przynajmniej kilka, ale nie o to, jak kto w którym roku ułożył te motywy i opatrzył tytułami chodzi, a o to, że pan John Williams przeprowadził wręcz rewolucję, udźwiękowiając film science-fiction za pomocą orkiestry symfonicznej i ustanowił trend, który trwa w kinematografii do dzisiaj. A przy okazji, zrobił to przy pomocy tak ponadczasowych i niezapomnianych motywów jak Binary Sunset (a.k.a. Throne Room) czy legendarny motyw przewodni.
2. Scorpions - Taken by Force - szczerze - nie znam tej płyty w całości, ale zasługuje na to wysokie miejsce już samym We'll Burn the Sky czy też popisem Rotha, jakim było Sails of Charon. Może jako całość okaże się słabsza (choć inne kawałki, które znam, to też ponadprzeciętna), prawdopodobnie dowiem się w tym tygodniu, bo czekam na przesyłkę... i ewentualnie edytuję Wink
3. Queen - News of the World - jeden z moich bardziej ulubionych Queenów. Prostota We Will Rock You, przesada i kicz We Are the Champions, groove, jakim buja It's Late, szaleństwo Sheer Heart Attack czy przesłodzenie All Dead, All Dead rekompensują nierównosć tej płyty i słabsze utwory na niej zawarte.
4. Rod Stewart - Foot Loose & Fancy Free - ostatnio zakupiony Stewart, który miło zaskoczył, bo jednak 70te lata, rockowe pitolenie i w ogóle... Ale bardzo fajna wersja Keep Me Hangin' On (tak, tego samego, które 8 lat później rozsławiła Kim Wilde Smile), trochę ballad, trochę nawet funku, trochę czadu i uwielbiane przeze mnie You're in My Heart.
5. Kiss - Love Gun - Kiss jak to Kiss, hard rockowy, nierówny mocno, ale u nich chodzi o hiciory, a tu są bardzo dobre - Stole Your Love i tytułowy.
6. Genesis - Spot the Pigeon (EP) - ciekawostka, dosyć przyjemne odrzuty z Wind & Wuthering.
7. Judas Priest - Sin After Sin - Judas jeszcze nie tak fajny, choć kopie dupę, no ale miejsce wyższe nie będzie, choćby dlatego, że najlepszym utworem na płycie jest cover Wink

Kiedyś trzeba się będzie wziąć na pewno za Bowiego, choćby ze względu na Warszawę, no i wstyd, że nie wiem, ale Floydów z tego roku też nadal nie znam.
_________________
PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
kater



Dołączył: 24 Maj 2006
Posty: 6820
Skąd: Góry Samotne

PostWysłany: Pon Gru 31, 2012 4:16 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Pink Floyd - Animals
2. David Bowie - Low
3. The Alan Parsons Project - I Robot
4. Television - Marquee Moon
5. John Williams - Star Wars [soundtrack]
6. Brian Eno - Before and After Science
7. various artists - Saturday Night Fever
8. Queen - News Of The World
9. Kraftwerk - Trans Europe Express
10. Meat Loaf - Bat out of Hell

Gdyby Gorączka Sobotniej Nocy się nie liczyła to na deser:

11. The Clash - The Clash
_________________

PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen
mumin_king



Dołączył: 14 Cze 2006
Posty: 6343
Skąd: Rzekuń

PostWysłany: Sro Sty 02, 2013 2:06 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. AC/DC - Let There Be Rock - co tu dużo gadać, elektryzująco. Let There be Rock, Whole Lotta Rosie, Overdose. Mekong.
2. Thin Lizzy - Bad Reputation - pozostajemy przy stricte hard rocku. Świetna, równa płyta, być może bez jakiś perełek, ale słucha się bardzo przyjemnie.
3. Fleetwood Mac - Roumours - jedyna ich płyta, którą zna. Podobnie jak wyżej bardzo równa, dobrze się słucha a dodatkowo Go Your Own Way, które wywindowało ten album ze dwa miejsca w górę.
4. John Williams - Star Wars - choć może jeszcze bez Marszu Imperialnego to jednak jest Cantina Band i to wystarczy by podrasować epickość reszty.
5. Queen - News of the World - bardzo lubię wciąż, niżej bo moja miłość to za mało by jednak nie zauważyć pewnego spadku jakości co do poprzedniczek.
6. Marek Grechuta - Szalona Lokomotywa - dla Fenderka ;_; Grechuta na rockowo.
7. Foreigner - Foreigner - choć może bez jakiś wielkich fajerwerków to jednak jest to chyba najbardziej słuchalna rzecz jaką posiadają. Równe granie, jak równy powinien być każdy kompan do wódki.
8. Uriah Heep - Innocent Victim - z dwóch płyt jakie wydali w tym roku jestem wzynawcą tej właśnie. Nie wiem czy przez kiczowatego węża na okładce czy może dlatego, że jest bardziej gitarowa niż druga. No i dodatkowo Choices i The River, który ostatecznie na płytę nie trafił.
9. Pink Floyd - Animals - bo do tego albumu to ja jeszcze nie dorosłem, za poważna muzyka dla mnie chyba. Ale ciągle to przecież klasa.
10. Sex Pistols - Never Mind the Bollocks Here's the Sex Pistols - niech mają punki też, chyba jedyna płyta punkowa do której jeszcze mogę wrócić od biedy.

ZA DYCHACZEM:

KISS - Alive II - tu miałem największy zgryz, bo to świetna koncertówka jest i w sumie gdyby nią nie była albo ten rocznik nie byłby tak równy to na pewno byłaby pierwsza, kopalnia hitów i w ogóle, ale staram się promować najpierw studyjne.
Uriah Heep - Firefly - ciut za miejscem na liście, bo jakoś się ciągle przekonać nie mogę jak puszczam. Są fajne momenty (tytułowy!), ale ciągle momentami mi umyka.
Aerosmith - Draw the Line - kolejny z wielbionym przeze mnie Kings & Queens (cudowne intro), ale również w tym wypadku równe granie sprawiło, że zabrakło miejsca na liście.

Alice Cooper - Alice Cooper Show
Rainbow - On Stage
The Rolling Stones - Love You Live


Zbiorowe wyróżnienie dla niezłych koncertówek

Blue Oyster Cult - Spectres
Nazareth - Expect No Mercy
Slade - Whatever Happened to Slade
T.Rex - Dandy in the Underworld


Albumy, które przesłuchałem, ale nie kojarzę z nich, prócz małych wyjątków, nic wielkiego.
_________________


GGP - na spotkanie ze świeżoscią

Bój się bloga NOWOŚĆ Exclamation BLOG MUMINA Exclamation

wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen WP Kontakt
Dundersztyc19



Dołączył: 25 Sie 2009
Posty: 1356
Skąd: Kuala Lumpur

PostWysłany: Sro Sty 02, 2013 12:58 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Solidna zbieranina albumów w tym roku. Pod tym względem będzie dla mnie coraz lepiej, coraz większy wybór, więc będzie więcej pozycji na liście, które lubię z czystego serca.

1.Queen - News of the World

Czołówka moich albumów Queen! Granie stało się tu co prawda prostsze, niż na poprzednich albumach, ale co z tego! Znaczny awans w stosunku do poprzedniego albumu. Wszystko od okładki aż po wszystkie utwory trafia do mnie bardzo dobrze. Ta surowość jak najbardziej dobrze mu robi, poza tym jest tutaj znakomita różnorodność utworów, bo jak porównać "Sheer Heart Attack" i "All Dead, All Dead", które są obok siebie. Generalnie znajduje się dużo najbardziej lubianych przeze utworów zespołu takich jak: "Sheer Heart Attack", "Get Down, Make Love" czy "My Melancholy Blues". Nawet przejadłych hymnów w kontekście albumu bardzo dobrze mi się słucha, gdy są integralną częścią "News of the World". Kiedyś psioczyłem na "It's Late", ale uraz minął i uważam go za dobry moment kulminacyjny płyty. To jest płyta równa, choć różnorodna. Generalnie ten okres Queen jest chyba moim ulubionym, zaraz po "Innuendo".

2.Pink Floyd - Animals

Progresywnie granie pełną gębą, bardzo mnie ta płyta zachwyca. Należy do ich najlepszych dzieł. W każdym razie jest tu bardzo klimatycznie i tematyka albumu jest ciekawa (fajnie ukazane za pomocą zwierząt stanowiska ludzi, lubię takie przyziemne tematy w utworach anglojęzycznych) Smile Ukłony!

3.Vangelis - Spiral

Z tych albumów, co znam, jeden z najbardziej lubianych przeze mnie. Sądzę, że to jedna z lepszych pozycji w jego dyskografii. Utwory "Spiral" czy "To the Unknown Man" mocno świadczą o wartości tego albumu. A przecież pozostałe trzy są praktycznie na takim samym poziomie.

4.John Williams - Star Wars

Tak samo, jak lubię "Gwiezdne Wojny", tak lubię i ich muzykę. Tylko szkoda, że nie mam soundtracków do pozostałych starych części.

5.Bob Marley & The Wailers - Exodus

Najpopularniejszy album Boba Marleya, ale moim zdaniem nie jest tym najlepszym. Ale nie zaprzeczam, że z połowa utworów, to świetne, nieśmiertelne przeboje, a także utwór z poza kanonu Greatest Hits, który jest dla mnie perełką "The Heathen".

6.AC/DC - Let There Be Rock

Jeden z ich najbardziej polotniejszych albumów. Świetne są tu wszystkie utwory, mają pełno pozytywniej energii. Jak na AC/DC album wydaje się być całkiem różnorodny.

7.Aerosmith - Draw the Line

Jak dla mnie jeden z ich lepszych, o ile nie najlepszych albumów tego zespołu. Oprócz tego, że bardzo podoba mi się tytułowy i "Kings and Queens", to pozostała część albumu była praktycznie tak samo dobra, bądź w każdym razie całego albumu się dobrze słucha.

8.Sex Pistols - Never Mind the Bollocks, Here's the Sex Pistols

Generalnie fajnie się słucha całości, kilka utworów bardziej lubię "Holidays in the Sun", czy "EMI".

9.Marek Grechuta - Szalona lokomotywa

Raczej najlepszy z trzech albumów, które od tego momentu wydał do "Śpiewających obrazów". W każdym razie w formie wydają mi się być do siebie podobne, z tego powodu, że mają multum utworów. Ale zdaje się, że rozmach tutaj był największy, tutaj było tylu gości i faktycznie tu jest najbardziej rockowo. To chyba nie do końca jest najlepszy na zapoznawanie się ze studyjną dyskografią Grechuty, ale dobrze się słucha, choć ciężko ogarnąć. Dla mnie nadal najlepsze są trzy pierwsze utwory, w tym "Hop, szkankę piwa", ale może to się zmieni z kolejnymi przesłuchaniami.

10.Judas Priest - Sin After Sin

Intrygujący są Judasi lat 70-tych. Pozycja podobna do poprzedniej, choć musiałbym bardziej zagłębić.

Tuż za 10:
- The Clash - The Clash
- Deep Purple - Last Concert in Japan

Notka:
Być może, jak się wgryzę w debiut The Clash, okaże się dla mnie lepszym debiutem punkowym od Sex Pistols. I koncertówka, która w "Teraz Rocku" dostała okrąglutką jedynkę. Nie jest taka słaba, zespół w nie najlepszej formie, ale jak by głupio to nie zabrzmiało, to jej duży atut. "Highway Star" tutaj wymiata Razz
_________________
- Odnoszę wrażenie, że niektórzy powinni dostać dożywotni zakaz słuchania Kazika Staszewskiego.


Ostatnio zmieniony przez Dundersztyc19 dnia Czw Sie 01, 2013 10:23 pm, w całości zmieniany 7 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen
NAR



Dołączył: 06 Lut 2008
Posty: 5778
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Sro Sty 02, 2013 3:35 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1 Pink Floyd - Animals
2 Brian Eno - Before and After Science
3 Queen - News Of The World
4 Peter Gabriel - Peter Gabriel
5 David Bowie - Low
6 AC/DC - Let There Be Rock
(uwielbiam to brzmienie jakie tutaj osiągnęli)
7 John Williams - Star Wars
8 Electric Light Orchestra - Out of the Blue
9 Supertramp - Even in the Quietest Moments...
10 Sex Pistols - Never Mind the Bollocks Here's the Sex Pistols
_________________
oł je oł je oł je.

Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.


LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu>
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Michalzbiku95



Dołączył: 26 Lut 2010
Posty: 995
Skąd: Warszawa - Bielany

PostWysłany: Sro Sty 02, 2013 4:40 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1.Pink Floyd - Animals
2.Queen - News Of The World
3.Scorpions - Taken by Force
4.John Williams - Star Wars
5.Various Artists - Saturday Night Fever
6.ABBA - ABBA: The Album

_________________
Nagroda "Tomisiępodobatomniejoznowucośfajnego 2010"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Another World Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 8, 9, 10 ... 34, 35, 36  Następny
Strona 9 z 36

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach



Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group. Dopracował: Piotr^ Kaczmarek