FAQFAQ
SzukajSzukaj
UżytkownicyUżytkownicy
GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja

ProfilProfil
Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości
ZalogujZaloguj

Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna
Użytkownikami tego forum nie są wyłącznie (i w większości) członkowie Polskiego Fanklubu Queen, dlatego ogółu opinii prezentowanych na forum nie można traktować jako opinii Fanklubu, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru.
Polski Fanklub Queen

Czat.Queen.PL!
NAJLEPSZE PŁYTY - EDYCJA 4 - tygodniowa przerwa, start 9.09
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 7, 8, 9 ... 34, 35, 36  Następny
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Another World
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  

Najlepsze Płyty
Disco Polo
1%
 1%  [ 1 ]
Tektoniczne
11%
 11%  [ 6 ]
Sztampowy żart o winylach
3%
 3%  [ 2 ]
Queen
25%
 25%  [ 13 ]
Naprawdę bardzo mnie ciekawi jakie, naprawdę
25%
 25%  [ 13 ]
o zimowiskach
1%
 1%  [ 1 ]
te które typuje Mefju
19%
 19%  [ 10 ]
jebać to
9%
 9%  [ 5 ]
Wszystkich Głosów : 51

Autor Wiadomość
mumin_king



Dołączył: 14 Cze 2006
Posty: 6343
Skąd: Rzekuń

PostWysłany: Sro Gru 12, 2012 3:02 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Queen - Queen II - jedne z niewielu zasłużonych pierwszych miejsc dla tego zespołu. Ale no genialna płyta.
2. Nino Rota & Carmine Coppola - The Godfather, part II - chyba nawet lepszy soundtrack niż pierwszy, kocham całym swoim serduszkiem te wszystkie marsze, melancholijne melodie
3. Deep Purple - Burn - powrót z innym wokalistą na szczyt. Coverdale ma cudowny wokal i w ogóle chyba jest w czołówce moich ulubionych wokalistów. Na przecież tytułowy jest chyba jeszcze lepszy od starszego brata jakim jest Highway Star.
4. Bad Company - Bad Company - to już nie był taki kolos jak Free, ale no taki tytułowy to chyba by się nie powstydził znalezienia na którejś z płyt z Kossoffem. Reszta raczej w klimatach lżejszego hard rocku, ale słucha się przyjemnie.
5. Uriah Heep - Wonderworld - kolejna tytułowy kolos, cudowny. Dalej rockowe granie, które być może odnalazłoby się na wcześniejszych płytach np. Sucidal Man. Na dodatek uwielbiam miniaturkę Hensleya tj. Easy Road, Byron tak przepięknie tam fałszuje.
6. The Rolling Stones - It's Only Rock and Roll - tytułowy to klasyk, wiadomo. Na dodatek zainspirowany przez Wooda, który przecież miał już się pojawić na kolejnej płycie. Pełno bluesowych rockandrolii ale lubię to, Dance Little Sister. No niezły cover soulowego Ain't Too Proud to Beg.
7. Queen - Sheer Heart Attack - z tym albumem jest tak, że jest rzesza geniuszu, święta trójca, killer queen czy stone cold crazy. Ale dodatkowo jest duzo kupy , she makes me, dear friends, zwykłe łapy bogów na dodatek mam wrażenie, że gitara tutaj nie spełnia się do końca. Jest sporo rockerów a na dobrą sprawę tylko w Stone Cold rozpierducha, że nie ma co zbierać.
8. Nazareth - Lound and Pround - za This Fligh Tonigh i cover Dylana. Reszta się nie wybija, ale u nich najlepsze miało nastąpić.
9. Blue Oyster Cult - Secret Treaties - jak napiszę, że za Astronomy to mi pewnie nie uwierzycie?
10. Thin Lizzy - Nightlife - taki trochę jeszcze bez pomysłu. Są fajne melodie, jest She Knows, Dear Heart i chyba przedewszystkim Philomenia. Ale brakuje jeszcze czegoś.

POZA:

John Lennon - Walls and Bridges - samo Whatever Gets You thru the Night, które jest na maksa optymistyczne wiosny nie czyni.
Nazareth – Rampant - tu z kolei Jet Lag mi się zawsze podobało, ale nic poza tym
Marek Grechuta - Magia Obłoków
Slade - Old New Borrowed and Blue


dwie ostatnie dodane dla świętego spokoju, bo kiedyś przesłuchałem, ale teraz w ogóle nie pamiętam, więc nic dobrego po tym nie wynikło.
_________________


GGP - na spotkanie ze świeżoscią

Bój się bloga NOWOŚĆ Exclamation BLOG MUMINA Exclamation

wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen WP Kontakt
Maciej



Dołączył: 22 Lip 2005
Posty: 1329
Skąd: Kraków

PostWysłany: Sro Gru 12, 2012 7:11 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1.Renaissance –Turn of the Cards
Chyba ich najlepsza płyta, cała druga strona (Black Flame/Cold is being/Mother Russia) to najpiękniejsze 20 minut w historii zespołu a Mother Russia to najlepszy renesansowy utwór ever i jeden z najwspanialszych kawałków w ogóle w całej muzyce rockowej.

2.Focus –Hamburger Concerto
Wielka płyta.Tytułowy będący wariacją z twórczości Brahmsa plus rozpoczynające się barokowym klawesynem a napędzane fletem „Birth” i pozamiatane.

3.Queen - Queen II
Na tym forum wszyscy jestesmy fanami Q więc nie musze nic pisać.

4.Kansas –Kansas
Debiut kolejnego wielkiego klasycznego bandu.Jeden z bardzo niewielu przedstawicieli rocka symfonicznego w usa.Świetne skrzypce a wiadomo że szlachetne brzmienie żywych instrumentów ponad elektronike. ”Apercu” mnie stawia do pionu zawsze i wszędzie. Wink

5.Camel –Mirage
Może mają jeszcze 2-3 lepsze płyty ale to i tak himalaje dla innych.”Lady Fantasy” może się bić u tytuł najlepszego wielbłądziego numeru.

6.Trace – Trace
Debiut kolejnego zespołu Ricka van der Lindena i znowu bardzo zgrabnie połaczył własne rzeczy i fragmenty adaptowane z tradycji.Tylko nigdy nie rozumiałem czemu przy najlepszej rzeczy na płycie czyli „Galliarde” pisze polish traditional Laughing

7.King Crimson – Red
Nigdy nie byłem fanem KC ale tej płyty podobnie jak debiutu nie sposób nie docenić.

8.Deep Purple –Burn
Coverdale’a wolę od Gillana a tytułowy miażdży.

9.Strawbs- Hero and Heroine
Troszkę słabiej niż poprzednio ale jest tu piękne „Autumn” z którego potem zrzynał Opeth..

10.UFO-Phenomenon
W zasadzie podwaliny hard’n’heavy.”Doctor Doctor” i „Rock Bottom” kazdego fanka rocka wprawią w dobry nastrój Razz


Dalej za dychą wciąż ciekawy Ekseption, Refugee (czyli The Nice+ówczesny klawiszowiec yes Moraz), teatralne Genesis, polski Test, drugi Queen, najlepszy Gryphon i debiut Harmonium ale oni wielką płytę nagrają dopiero za rok a właściwie to za dwa (to z niej dałem kiedyś kawałek do qw).
_________________
Light the fire, feast
Chase the ghost, give in
Take the road less traveled by
Leave the city of fools
Turn every poet loose

Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
Michalzbiku95



Dołączył: 26 Lut 2010
Posty: 995
Skąd: Warszawa - Bielany

PostWysłany: Sro Gru 12, 2012 7:29 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1.Queen – Queen II
2.Queen – Sheer Heart Attack
3.Bad Company - Bad Company
4.Genesis - The Lamb Lies Down on Broadway
5.ABBA – Waterloo

_________________
Nagroda "Tomisiępodobatomniejoznowucośfajnego 2010"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Dundersztyc19



Dołączył: 25 Sie 2009
Posty: 1356
Skąd: Kuala Lumpur

PostWysłany: Czw Gru 13, 2012 11:50 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

W poprzedniej edycji ominąłem ten rocznik, bo wtedy znałem tylko parę albumów, które i tak tu uzyskają dużo głosów i uznałem, że nie warto. A tym razem udało mi się skompletować dychę i są płyty, na które mało kto tu głosuje. Fartownie w ostatnim tygodniu udało mi się dorwać debiut SBB.

1.Queen - Sheer Heart Attack

Mój ulubiony album, jeśli chodzi o wczesne Queen. Płyta o mocno rockowym charakterze, czego przykładem są "Brighton Rock", "Now I'm Here" czy "Stone Cold Crazy", choć tego ostatniego nie za specjalnie lubię. Cenię ją także za różnorodność, która moim zdaniem tutaj jest fajniejsza, niż na następnym albumie. Jeśli by się uprzeć, można ten album uznać na mieszankę "Queen" i "Queen II" i chyba dlatego tak mi się podoba. Poza tym praktycznie wszystkie utwory bardzo mi się podobają i często stanowią fajny kontrast, np. "Brighton Rock" i "Killer Queen", czy "Bring Back That Leroy Brown" i "She Makes Me", które akurat mocno lubię.

2.Queen - Queen II

Queen w swojej chyba najszlachetniejszej postaci i za to najbardziej lubię ten album. Takie utwory jak "Father to Son", czy "White Queen (As It Began)" poruszają mnie doszczętnie. Na plus konstrukcja płyty i sam klimat tego wszystkiego. "Seven Seas of Rhye" akurat bardzo i nie uważam, żeby odstawało poziomem od albumu. Tak czy siak nie wyobrażam sobie bez niego tego albumu.

3.Deep Purple - Burn

Ja też dałem się złapać na porywczość tego albumu. Jest wielki czadzior i o to w tym wszystkim chodzi.

4.Breakout - Kamienie

Jeszcze jedna z pozycji Breakoutów, którą miałem okazję poznać. Album w sumie niewiele gorszy od "Bluesa", dobre breakoutowe grane. Oprócz tego, że jest tutaj bardzo ceniona "Modlitwa", są jeszcze "Pójdę prosto", "Spiekota" czy "Bądź słońcem". W sumie cały album trzyma poziom.

5.Judas Priest - Rocka Rolla

To, że to nie ten Judas Priest, to wszyscy wiedzą. I pomimo tego, że nie należy do nich najlepszych albumów, to i tak jest to interesujące granie. I w sumie jest tu niezła różnorodność. Uwielbiam tytułowy "Rocka Rolla".

6.Supertramp - Crime of the Century


7.John Lennon - Walls and Bridges


8.SBB - SBB

Dziwne, że nikt nie zagłosował, myślałem, że to ceniony zespół na tym forum. Raczej nie dorosłem do tej muzyki i to nie jest coś do słuchania na co dzień, ale doceniać doceniam. I przy odpowiednim skupieniu umiem czerpać przyjemność ze słuchania. Ta koncertówka jest jak na razie najlepszym z ich albumów, jaki słyszałem. Jeszcze słyszałem dwa kolejne studyjne. Czuć tą dobrą atmosferę koncertu.

9.Deep Purple - Stormbringer

Album zdecydowanie słabszy, niż "Burn". W sumie tylko parę utworów mi bardziej podchodzi.

10.The Rolling Stones - It's Only Rock 'n Roll

To akurat jeden z nich najnudniejszych albumów. Kilka utworów się wybija, ale jako całość ten album mnie nużył jakoś.

Notka:
Jest kilka albumów, które chciałbym liznąć, w tym album Testu, Marka Grechuty czy Aerosmith.
_________________
- Odnoszę wrażenie, że niektórzy powinni dostać dożywotni zakaz słuchania Kazika Staszewskiego.


Ostatnio zmieniony przez Dundersztyc19 dnia Czw Sie 29, 2013 12:09 pm, w całości zmieniany 21 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen
Kriejtiw



Dołączył: 04 Lut 2012
Posty: 384

PostWysłany: Nie Gru 16, 2012 1:32 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Herbie Hancock - Thrust
2. Queen - Queen II
3. Kraftwerk - Autobahn
4. Can - Soon Over Babaluma
5. Roxy Music - Country Life
6. David Bowie - Diamond Dogs
7. Harmonia - Musik von Harmonia
8. King Crimson - Red
9. Brian Eno - Here Comes the Warm Jets
10. Tomasz Stańko - Twet

Pierwsze miejsce dla Hancocka, równie dobrego jak ten roku temu. Jazz, funk, soul, proto-hiphop - wszystko po trochu. I tak na niego nikt nie zagłosuje, więc niech ma. Queen bez dyskusji na drugim miejscu. Barokowy klimat, trochę szaleństwa, wszyscy zresztą to znają, co będę się produkował. Fap fap fap on the Autobahn. Tytułowa suita to wielki pomnik muzyki elektronicznej, a reszta kawałków w połączeniu z nią brzmi naprawdę świetnie. To jest Kraftwerk wreszcie nadający się do słuchania, czyli taki, jaki lubię. Kolejni Niemcy tuż poza podium; już bez Japońca, ale wciąż wspaniali. Kosmiczna atmosfera połączona z reggae, o to chodzi. Dizzy Dizzy wciąż buja mną niesamowicie.
Roxy już bez Eno, ale co najmniej równie dobre. Bardzo równy i odjazdowy album, ot co. Bardzo fajny koncept Davida; tytułowy, suita Sweet Thing, Rebel x2. Nie no, zaraz wymienię całą tracklistę, bez sensu. Świetny klimat.
Zapomniane elektroniczne krauty na siódmym - niesłusznie, chociaż wolę ich album z następnego roku. Red, którego fenomen jest nieco beyond me, ale to i tak dobra płyta. Takie Crimsony zwyczajnie nie są moimi ulubionymi. Słychać, dlaczego prog metalowcy ich lubią, ale Red, Starless, i One More Red Nightmare lubię i ja, więc mamy deal. Glamowy i eksperymentujący Brian. W sumie nawet wolę go w takich klimatach, niż tego ambientującego po całości, sigh. Gościnnie: Robert Fripp. Kończymy free jazzowym Stańką. Tomek Stańko zawsze spoko, o tak.

Honorowa jedenastka dla Mike'a Oldfielda. Lubię, ale poza przyspieszeniem w części drugiej nic przysłowiowych ciar u mnie nie wywołuje.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
MCwalter01



Dołączył: 30 Maj 2010
Posty: 507
Skąd: spod Wrocławia

PostWysłany: Nie Gru 16, 2012 4:01 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. King Crimson - Red
2. Queen - Sheer Heart Attack
3. Brian Eno - Here Come The Warm Jets
4. Queen - Queen II
5. Genesis - The Lamb Lies Down On Broadway
6. Deep Purple - Burn
7. SBB - SBB
8. David Bowie - Diamond Dogs
9. King Crimson - Starless And Bible Black
10. Frank Zappa - Apostrophe (')
_________________
"In fact the whole of Japan is a pure invention. There is no such country, there are no such people." (Oscar Wilde)
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Atrus



Dołączył: 17 Gru 2008
Posty: 1752

PostWysłany: Nie Gru 16, 2012 7:37 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Neil Young - On the Beach
2. Robert Wyatt - Rock Bottom
3. Queen - Queen II
4. Queen - Sheer Heart Attack
5. Peter Hammill - The Silent Corner and the Empty Stage
6. Brian Eno - Taking Tiger Mountain (By Strategy)
7. King Crimson - Starless and Bible Black
8. Roxy Music - Country Life
9. Tomasz Stańko - Twet
10. Peter Hammill - In Camera

Ten rocznik zdecydowanie jest miejscem. Skoro musiałem wyrzucić takie płyty jak Red, Here Come the Warm Jets, Baranek, Diamond Dogs (wyrzucić B o w i e g o!!!) Fear, Autobahn, Mirage, Waitsa, Garbarka, Milesa, Nico... Co zostało? Na dwóch pierwszych miejscach płyty doskonałe, płyty życia, co więcej, płyty ocenione na 5.0 na RYMie, a to nie przelewki. Zdecydowałem się dać Younga wyżej, bo Wyatt dostał kilka niespodziewanych punktów, a On the Beach żadnego. W sumie mają te płyty jakiś wspólny mianownik - dojrzałość i melancholię. Porównując Sea Song i See The Sky About To Rain można zauważyć sporo podobieństw. Nawet tę samą dyskretną aliterację w tytule, lol. Ale poważnie, taka mnie naszła refleksja. Dalej oba Queeny, nigdy nie potrafię zdecydować, którą lubię bardziej, więc ustawiłem chronologicznie. Hammill i jego znakomita solowa płyta, ze wszystkich solowych chyba najbardziej przypominająca dokonania VDGG. Lepszy z tegorocznych Brianów Enów z takimi przebojami jak Fat Lady of Limbourg czy Third Uncle, jest i Wyatt, i Manzanera - klasa. Lepsze z tegorocznych Crimsonów, mrok, chaos, hipsterstwo; Roxy i ich ostatnia wielka płyta (chociaż Avalon całkiem lubię, ale bez przesady); Stańko i jedna z moich ulubionych freejazzowych płyt ever (aczkolwiek Balladyna jest jeszcze lepsza), listę domyka drugi Hammill, nigdy chyba nie był tak mroczny i złowieszczy, jak na tym albumie, a to już coś znaczy w jego przypadku. Doznaniowy album, niestety trochę nierówny.
_________________


With my last breath I curse Zoidberg.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
OberstPrymas



Dołączył: 24 Kwi 2010
Posty: 2830
Skąd: Świebodzice

PostWysłany: Nie Gru 16, 2012 7:49 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Queen - Queen II
Oczywistość. Najspójniejszy album Królowej bez zapychaczy czy słabych momentów. Połowa kawałków nosi ślady geniuszu.
2. Queen - Sheer Heart Attack
Bez dwóch ostatnicj kawałków byłoby lepiej. Kilka średnich zapychaczy, ale Trójca ciągnie ten album mocno w górę.
3. Deep Purple - Burn
Otwieracz znakomity, podobnie Sail Away, You Fool No One i Mistreated. Niestety 2, 3 kawałki odstają od reszty, więc tylko trzecia pozycja i na TOP10 w latach 70. będzie chyba ciężko. A, oczywiście ogromny plus za Coverdale'a
4. Budgie - In for the Kill!
Z tej płyty pochodzi najlepszy kawałek w historii QW. Ogólnie solidny album, ale dość dużo zżyna z innych artystów. Co nie zmienia faktu, że robi to w bardzo dobrym stylu.
_________________
FAN KOBIAŁEK
GOŁA KASIA
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
mumin_king



Dołączył: 14 Cze 2006
Posty: 6343
Skąd: Rzekuń

PostWysłany: Pon Gru 17, 2012 11:02 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

NAJLEPSZE PŁYTY 1974

1. Queen – Queen II - 152
2. Queen – Sheer Heart Attack - 110
3. King Crimson – Red - 86


4. Deep Purple – Burn - 67
5. Camel – Mirage - 47
6. Genesis – The Lamb Lies Down On Broadway - 43
7. Robert Wyatt - Rock Bottom - 38
8. King Crimson – Starless And Bible Black - 32
9. David Bowie - Diamond Dogs - 20
- Deep Purple - Stormbringer - 20


11. Kraftwerk - Autobahn - 17
12. Focus - Hamburger Concerto - 16
13. Bad Company - Bad Company - 15
14. ABBA – Waterloo - 12
15. Tom Waits - The Heart of Saturday Night - 11
16. Breakout - Kamienie - 10
- Brian Eno - Here Comes the Warm Jets - 10
- Herbie Hancock - Thrust - 10
- Neil Young - On the Beach - 10
- Renaissance – Turn of the Cards - 10
- Strawbs - Hero And Heroine - 10
- Trace - Trace - 10
23. Nino Rota & Carmine Coppola - The Godfather, part II - 9
- Ray Manzarek – The Golden Scarab - 9
- Roxy Music - Country Life - 9
26. Brian Eno - Taking Tiger Mountain (By Strategy) - 7
- Budgie - In for the Kill - 7
- Can - Soon Over Babaluma - 7
- Judas Priest - Rocka Rolla - 7
- Kansas – Kansas - 7
- Rush – Rush - 7
- SBB - SBB - 7
33. Pesnyary - Olesya (Песняры - Алеся) - 6
- Peter Hammill - The Silent Corner and the Empty Stage - 6
- The Rolling Stones - It's Only Rock and Roll - 6
- UFO - Phenomenom - 6
- Uriah Heep - Wonderworld - 6
38. Kiss - Kiss - 5
- Supertramp - Crime of the Century - 5
- Yes - Relayer - 5
41. Aerosmith – Get Your Wings - 4
- Harmonia - Musik von Harmonia - 4
- John Lennon - Walls and Bridges - 4
- Lucifer's Friend - Banquet - 4
45. Blue Öyster Cult - Secret Treaties - 3
- James Brown - Payback - 3
- Nazareth - Lound and Pround - 3
- Refugee - Refugee - 3
- Scorpions - Fly to the Rainbow - 3
- Test - Test - 3
- Tomasz Stańko - Twet - 3
52. Gong - You - 2
53. Bee Gees – Mr. Natural - 1
- Electric Light Orchestra - Eldorado - A Symphony By The Electric Light Orchestra - 1
- Frank Zappa - Apostrophe (') - 1
- Mike Oldfield - Hergest Ridge - 1
- Peter Hammill - In Camera - 1
- Thin Lizzy - Nightlife - 1
_________________


GGP - na spotkanie ze świeżoscią

Bój się bloga NOWOŚĆ Exclamation BLOG MUMINA Exclamation

wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen WP Kontakt
mumin_king



Dołączył: 14 Cze 2006
Posty: 6343
Skąd: Rzekuń

PostWysłany: Pon Gru 17, 2012 11:03 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

NAJLEPSZE PŁYTY 1975
_________________


GGP - na spotkanie ze świeżoscią

Bój się bloga NOWOŚĆ Exclamation BLOG MUMINA Exclamation

wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen WP Kontakt
whoatemydinner



Dołączył: 02 Lip 2011
Posty: 1771
Skąd: Z Mornington Crescent.

PostWysłany: Pon Gru 17, 2012 11:27 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

01. Mike Oldfield - Ommadawn
Piękno skończone. Od pierwszej nuty do "I'd rather be on horseback".
02. Pink Floyd - Wish You Were Here
Nie wiem, czy przypadkiem nie mój ulubiony album PF. Sama klasyka tutaj (dobra klasyka w dodatku) i praktycznie nie ma słabego punktu per se. Tytułowy trochę blado wypada w porównaniu z resztą, ale kiedy TAKI utwór trochę odstaje pod względem jakości to widać, że mamy do czynienia z płytą-gigantem.
03. Queen - A Night At The Opera
Queen ze swoim największym dziełem w roczniku, w którym niestety jest taka konkurencja, że no wyżej się nie dało. Wink Na tym froum wszystko o tej płycie już chyba było powiedziane.
04. Bruce Springsteen - Born to Run
Tytułowy, Backstreets, Thunder Road, Meeting Across the River/Jungleland... Springsteen pokazuje, who's the boss. Trochę zajęło dojrzenie do tego albumu, ale w końcu złapał i jestem zadowolony.
05. Budka Suflera - Cień Wielkiej Góry
Cugowski i spółka w progresywnym wydaniu. Trzy absolutne giganty (w tym jeden długościowo i w dodatku z pewnym Czesławem na Moogu), ale oprócz tego dwa inne, ale również całkiem kompetentne utwory. Jest taki samotny dom to bezdyskusyjnie mój ulubiony polski utwór i jakieś top15 w ogóle chyba.
06. Rainbow - Ritchie Blackmore's Rainbow
07. Led Zeppelin - Physical Graffiti
08. Rush - Fly By Night
09. Nazareth - Hair Of The Dog
10. Lou Reed - Metal Machine Music

_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
OberstPrymas



Dołączył: 24 Kwi 2010
Posty: 2830
Skąd: Świebodzice

PostWysłany: Wto Gru 18, 2012 12:00 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Queen - A Night at the Opera
2. Led Zeppelin - Physical Graffiti
3. Pink Floyd - Wish You Were Here
Nie jestem do tego albumu jakoś ogromnie przekonany. I absolutnie nie jest to coś, co może w moim uchu uchodzić za geniusz. W TOPie Floydów ma u mnie dopiero 4. miejsce - za Ciemną Stroną, Animals i The Final Cut.
_________________
FAN KOBIAŁEK
GOŁA KASIA
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Mefju



Dołączył: 27 Cze 2008
Posty: 2871
Skąd: Piaseczno

PostWysłany: Wto Gru 18, 2012 3:51 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Queen – A Night At The Opera
Pink Floyd – Wish You Were Here
Led Zeppelin – Physical Graffitti
Black Sabbath – Sabotage
Deep Purple – Come Taste The Band
ABBA – ABBA
Uriah Heep – Return To Fantasy
Camel – The Snow Goose
Michael Jackson – Forever Michael
Budka Suflera – Cień Wielkiej Góry
Eric Carmen – Eric Carmen
Bad Company – Straight Shooter
Rainbow – Ritchie Blackmore’s Rainbow
Aerosmith – Toys In The Attic
Paul McCartney & Wings – Venus And Mars
Alice Cooper – Welcome To My Nightmare
Bee Gees – Main Course
Smokie – Pass It Around
Smokie – Changing All The Time



1. Queen - A Night At The Opera
2. Pink Floyd - Wish You Were Here
3. Eric Carmen - Eric Carmen
4. ABBA - ABBA
5. Budka Suflera - Cień Wielkiej Góry
6. Alice Cooper - Welcome To My Nightmare
7. Rainbow - Ritchie Blackmore's Rainbow
8. Led Zeppelin - Physical Graffitti
9. Camel - The Snow Goose
10. Smokie - Pass It Around


Poza dychą:
11. Black Sabbath - Sabotage
12. Smokie - Changing All The Time
13. Bee Gees - Main Course
14. Deep Purple - Come Taste The Band
15. Bad Company - Straight Shooter
16. Uriah Heep - Return To Fantasy



Kolejny mega rocznik skoro poza moją dychą lądują Purple i Sabbathy, a niektóre z klasycznych pozycji na liście głównej są IMO zbyt nisko, no ale cóż zrobić.
Nie mniej jednak zauważyłem, że wykurwistych płyt jest tu już jakby trochę mniej, bo coś nie mogłem dobić do 20-tki, no ale jakościowo to jedne z największych zjawisk w muzyce!

Na pierwszym oczywista oczywistość. Niewiele jest płyt idealnie równych, pozbawionych zgrzytów czy słabych punktów. Ta płyta jest typową reprezentantką dla tejże grupy. Wszystkiego słucha mi się z taką samą przyjemnością i najchętniej bym stąd niczego nie wywalał ani nic zmieniał. Z tego względu była to dla mnie najtrudniejsza płyta w survivorze Queen. To jest absolut! Dzieło skończone!
Na drugim kolejni klimatyczni Floydzi, którym prawie udało się przeskoczyć postawioną przed dwoma laty poprzeczkę! Prawie, bo tytułowy niestety średnio do mnie trafia, szczególnie jego wstęp - ta gitara akustyczna mi tam nie pasuje. No ale wszystko jest na szczęście rekompensowane przez dania główne. Szalony Diament chyba śmiało ma prawo do pretendowania o tytuł suity wszechczasów obok Close To The Edge i swojego starszego brata - Echoes.
Trzecie miejsce to dla Was może się okazać co najwyżej muzyczną ciekawostką, no ale dla mnie... nie wiem czemu, ale ostatnimi czasy mam do autora powszechnie znanej i licznie coverowanej łzawej ballady "All by Myself"(a także znanego z filmu Dirty Dancing ejtisowego "Hungry Eyes") potworną słabość! Wymieniona przez mnie kompozycja jak i podobnie łzawe choć mniej znane "Never Gonna Fall in Love Again" to chyba najsmutniejsze rzeczy jakie słyszałem w muzyce! Tyle tam stężenia emocjonalnego smutku przy jednocześnie prostych, nie wymagających myślenia i analizy tekstach... jak dla mnie pod tymi oboma względami tylko queenowe "Bijou" może się z tym równać! A moja ulubiona część płyty to dodatkowe 2-minutowe smyczkowo-pianinowe solo wplecione w środek "All by Myself", dostępne wyłącznie w wersji albumowej(w żadnej rozgłośni radiowej tego nie puszczają). Kurde, naprawdę nie znam nic smutniejszego od tego solo... solo, gdzie co chwila przeplata się ból z nadzieją... gdzie oba instrumenty wręcz słychać jak "płaczą"! Nie przypuszczałem nigdy, że smutek może być taki piękny... Bez tych dwóch minut utwór byłby nic nie wart(a ja niestety akurat w takim kształcie znałem go przez większość życia)! Ale żeby słuchacz się nie zapłakał na śmierć na płycie znajdują się też dla kontrastu utwory zajebiście radosne i też z podobnym stężeniem emocjonalnym, np. takie otwierające krążek "Sunrise" łudząco podobne stylowo do wczesnej twórczości Eltona Johna, które już kiedyś zapuściłem Wam do QW i cieszy mnie, że dość ciepło je przyjęliście. Jest tam na krążku jeszcze takie jedno równie radosne i zajebiście beatlesowskie(Carmen bardzo dużo do nich nawiązywał, a i sam ma głos podobny trochę do McCartney'a) "My Girl" ubarwione dodatkowo wstawkami z muzyki klasycznej(tego też Carmen ma w swojej twórczości sporo i to dzięki niemu zachciało mi się poznać trochę bliżej kilku nieznanych mi dotąd XVIII i XIX-wiecznych kompozytorów). Chociaż tekst jest tu do bólu banalny to jednak nie przeszkadza mi to w słuchaniu. No ale to nie wszystko, jednak więcej utworów opisywać mi się nie chce. Opisane przeze mnie hajlajty powinny chyba wystarczyć by mniej więcej dostrzec profil tej płyty i jej autora. No suma sumarum artysta ten uwielbiał łączyć beatlesowski rock z muzyką klasyczną. Można mu zarzucać, że za dużo nawiązywał do innych a za mało wytworzył własnego stylu, nie mniej jednak te różnorakie interpretacje naprawdę ciekawie mu wychodziły. No i wreszcie jako solista rozwinął skrzydła co mu nie wychodziło z jego kaleczącym rock n roll zespołem. Jak dla mnie to bardzo niedoceniany artysta. Dobrze chociaż, że przynajmniej 2 wielkie przeboje udało mu się wylansować(choć nazwiska mu się już nie udało, no ale to chyba nie o to w muzyce chodzi, dla mnie ważniejsze jest promowanie twórczości niż siebie samego).
O kurna długi to był opis, no ale artysta mało znany, więc wypadało jakoś szerzej go przedstawić. No a tuż za nim uplasowała się ABBA z jej chyba pierwszym równym albumem! Niemal każdy utwór stąd zrobił tu międzynarodową furorę, ale ja najbardziej wielbię tu mało znane instrumentalne "Intermezzo No 1" wrzucone kiedyś przez Gnietka do QW. To był w dodatku pierwszy utwór ABBy jaki w życiu usłyszałem, więc dochodzi tu też czynnik sentymentalny. No to wracamy promem ze Szwecji na nasze podwórko, które śmiało może być stawiane obok innych zespołów z wielkimi debiutami tak jak The Doors, King Crimson, Led Zeppelin czy Guns n Roses. Nigdy później czegoś takiego nie nagrali. Tytułowy, "Jest Taki Samotny Dom" czy "Lubię Ten Stary Obraz"... ile w tych utworach magii... a i głos młodego Cugowskiego jaki mocny... poezja! No i ta ich progresywna kobyła, czyli "Szalony Koń" - niezła jazda naprawdę. No i nie przypuszczałem, że będzie mi dane usłyszeć to kiedyś na żywo, a miałem okazję tego zaznać w tym roku w Dolinie Charlotty. Co tam Lipko wyprawiał z tymi klawiszami - nie do opisania!
Alice Cooper z naprawdę konkretną płytą i świetnym conceptem... naprawdę genialnie opowiedziana historia! Mroczna, klimatyczna opowieść... chce się wracać i ja niejednokrotnie będę do tego krążka wracał! No i tu jest ta wasdfgowa queenwizyjna riposta w postaci Stevena... a ja się tak zastanawiałem skąd ja to znam słuchając tego. Ze względu na tą pamiętną historię mam wielkiego banana na twarzy za każdym razem gdy to słyszę! xD O BTW: wie ktoś może czy w utworze nr 2 nie zostały wplecione fragmenty filmu "Mechaniczna Pomarańcza"? Bo brzmią mi jakoś strasznie znajomo.
Debiut Rainbow - i już jak pierdolnęli! Kolejny z panteonu wielkich debiutów! Już samo "Man On The Silver Mountain" zwala z nóg wokalem Dio, a co dopiero reszta... to jest nie do opisania! Będę się w tą płytę wkręcał i wkręcał! Jeśli miałbym ją do czegoś porównać to chyba do prądu elektrycznego bo nic tak zajebiście nie kopie w dupę!
Zeppelini... kurna, to trochę chore, że daję ich tak nisko, no ale cóż, to już inna stylistyka. Ciekawa, no ale co klasyczne Zeppy to klasyczne Zeppy. Chociaż z drugiej strony na żadnej innej płycie nie uświadczę chyba czegoś takiego jak "Kashmir"! Swoją drogą mógłby mnie ktoś oświecić skąd dokładnie ten motyw pochodzi, w sensie gdzie był konkretnie wykorzystany? Bo mi skojarzenia latają po obszarach filmu i reklamy.
Camel ze swoją śnieżną gęsią już nie tak mocny jak przed rokiem, ale kurna tutaj mamy prawdziwą podróż przez motywy, a najlepsze są te części z Rayaderem(czy to stamtąd pochodzą takie charakterystyczne trochę dla PRLowskich filmów klarnety? bo nie chce mi się tego teraz sprawdzać). Ale muszę chyba bardziej wkręcić się w ten album bo myślę, że mógłbym wielbić go o wiele bardziej.
Na koniec Smokie. Trochę siara, no ale to w sumie sentyment z czasów dzieciństwa i bądź co bądź jeden z najdłużej znanych przeze mnie zespołów, więc szkoda by mi go było nie dać, a w następnych rocznikach to czuję, że konkurencja ich zmiażdży i się nie załapią, więc może lepiej będzie jak ich dam już teraz kosztem paru klasyków. Spośród dwóch płyt do wyboru zdecydowałem się na debiut, bo choć hajlajtów mniej to jednak są bardziej energiczne(np. takie "Goin' Tomorrow") i bardziej do mnie przemawiają niż te z płyty następnej, które też lubię, ale chyba coś brakuje im pierdolnięcia.

Poza dychą Sabbaci - trochę szkoda, bo to w sumie ich ostatnia dobra i słuchalna płyta z Ozzym, no ale jest trochę w cieniu poprzedniczki i tak jakoś nie potrafi się u mnie wybić, choć potencjał zdecydowanie ma. Za nimi drugie Smokie, które już zdążyłem pokrótce opisać przy okazji ich debiutu. Po nich Bee Gees, którzy znowu mają pecha, a to chyba jeszcze równiejszy ich album niż przed rokiem, jeszcze więcej jest tu falsetów, no i tutaj też jest wykorzystane później w 'Gorączce Sobotniej Nocy' "Jive Talkin'"! W poprzednim roczniku dałem ich za wszelką cenę i trochę na siłę kosztem kilku klasycznych płyt innych mocniejszych zespołów, bo inaczej w ogóle by się nie łapali na moich listach, no ale w tym roku już się niestety nie dało(znowu!). Na szczęście już od następnego rocznika to się zmieni i Bee Gees będą u mnie się pojawiać regularnie.
Deep Purple - nie jest źle, no ale sorry, it's not my cup of tea i to w dodatku jeszcze w tym roczniku. Może dam szansę tej płycie w przyszłości, ale na razie specjalnie mnie do niej nie ciągnie. Bad Company może nawet i lepiej niż na debiucie, no ale ja dopiero raczkuję jeśli o nich chodzi. I na szarym końcu Uriah Heep, których jeszcze da się słuchać, ale słychać, że już niestety się staczają.

Lista płyt do najszybszego poznania:
David Bowie – Young Americans
John Lennon – Rock’n’Roll
The Jackson 5 – Moving Violation
The Who – The Who By Numbers
Czesław Niemen – Niemen Aerolit
Thin Lizzy – Fighting
Bob Dylan – Blood On The Tracks


Trochę mnie ten Dylan intryguje, no ale nie będę poznawał go na szybko ani na siłę. Rankingi wolę układać z płyt, które znam od dłuższego czasu, bo zawsze jak wrzucam jakieś świeżaki to nie jestem specjalnie zadowolony ze swojej listy.
_________________


"Lepiej pić piwo niż nie" - Paulo Coelho
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
kater



Dołączył: 24 Maj 2006
Posty: 6820
Skąd: Góry Samotne

PostWysłany: Wto Gru 18, 2012 8:25 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Queen - A Night At The Opera
2. Pink Floyd - Wish You Were Here
3. Lou Reed - Coney Island Baby
4. Brian Eno - Another Green World
5. Led Zeppelin - Physical Graffiti
6. Lula Côrtes & Zé Ramalho - Paebirú
7. Neu! - Neu! '75
8. Camel - Snow Goose
9. Tangerine Dream - Rubycon
10. Aerosmith - Toys In The Attic
_________________

PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen
Kubolski



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 1270
Skąd: Stare Polesie

PostWysłany: Sro Gru 19, 2012 1:37 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Led Zeppelin – Physical Graffitti
2. Pink Floyd – Wish You Were Here
3. Black Sabbath – Sabotage
4. Queen – A Night At The Opera
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
lookaug



Dołączył: 03 Mar 2009
Posty: 1012
Skąd: Włocławek

PostWysłany: Sro Gru 19, 2012 4:56 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Queen - A Night at the Opera
2. Pink Floyd - Wish You Were Here
3. Budka Suflera - Cień wielkiej góry
4. Deep Purple - Come Taste the Band
5. Bob Marley - Live!
6. Led Zeppelin - Physical Graffiti
7. Rainbow - Ritchie Blackmore's Rainbow
8. Camel - Snow Goose
9. Mike Oldfield - Ommadawn
10. Brian Eno - Another Green World

Nudzi mi się, to se dopiszę komcie:
Na pierwszych dwóch miejscach taki rozpierdol, że głowa mała. Co tu dużo mówić, dwa wenusy z łasiczką, w sumie powinny być ex a... ex eq... egze.. oba na pierwszym miejscu, no ale skoro nie można, to zadecydował sentyment. Na trzecim Krzysiu Cugowski udowadnia, że wbrew pozorom Takie tango to nie jest jego opus magnum. Purple w unikatowym składzie z unikatowym albumem, przy czym ostatnie 10 minut z hakiem to jeden z najlepszych momentów w ich dyskografii, z Blackmore'ami i Gillanami włącznie. Marley na żywo - chillout totalny plus jedyna akceptowalna wersja utworu z kobietami i płaczem w tytule, którego 90% Polaków nie rozumie. Zeppelini schyłkowi, ale życzyłbym każdemu takiego szczytu kariery jak ich schyłek. Wspomniany wcześniej Blackmore rozpoczyna nowy projekt świetnym albumem, aczkolwiek najlepsze dopiero ma nadejść. Dalej dwa instrumentale, przy czym wielbłądzi, jakoś przyjemniejszy w odbiorze dla mnie. No i dopycham Eno, który coś w sobie ma bez wątpienia, ale wgryźć to się nadal nie wgryzłem. Smutna prawda o mnie.
_________________


Ostatnio zmieniony przez lookaug dnia Sro Gru 19, 2012 8:43 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Faraday



Dołączył: 30 Gru 2010
Posty: 476
Skąd: 25 dsf

PostWysłany: Sro Gru 19, 2012 5:06 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Pink Floyd - Wish You Were Here
2. Keith Jarrett - The Köln Concert
3. Bruce Springsteen - Born to Run
4. Queen - A Night at the Opera
5. Mike Oldfield - Ommadawn
6. Brian Eno - Another Green World
7. Led Zeppelin - Physical Graffiti
8. Patti Smith - Horses
9. Camel - The Snow Goose
10. Van der Graaf Generator - Godbluff
_________________

last.fm
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Michalzbiku95



Dołączył: 26 Lut 2010
Posty: 995
Skąd: Warszawa - Bielany

PostWysłany: Sro Gru 19, 2012 9:13 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1.Queen – A Night At The Opera
2.Pink Floyd – Wish You Were Here
3.Rainbow - Ritchie Blackmore's Rainbow
4.Budka Suflera – Cień Wielkiej Góry
5.Bad Company – Straight Shooter
6.ABBA – ABBA

_________________
Nagroda "Tomisiępodobatomniejoznowucośfajnego 2010"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Gnietek



Dołączył: 04 Sie 2006
Posty: 936
Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)

PostWysłany: Sro Gru 19, 2012 10:56 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Queen - A Night at the Opera
Ani to mój ulubiony album Queen, ani za arcydzieło absolutne go nie uznaję (wadzi mi "You're My Best Friend" i przesłodzona wersja "Love of My Life"), ale... jest to płyta z najwyższej półki, bez dwóch zdań. Znajduje się tu kilka z najlepszych utworów Queen, całość jest świetnie ułożona, nie brak poczucia humoru.

2. Rainbow - Ritchie Blackomore Rainbow
Pierwsza szeroko znana płyta, na której wystąpił Ronnie James Dio. Nowy projekt byłego gitarzysty Deep Purple podoba mi się zdecydowanie bardziej niż samo Deep Purple. Album zaczyna riff, który po pierwszym usłyszeniu zapadł mi w pamięć na zawsze. Jest moc, ale są też wycieczki do korzeni rock 'n' rolla. Nie pojawił się tu żadne słaby utwór. Album to wielki, tylko że miał pecha, iż pojawił się w takim roczniku.

3. ABBA - ABBA
Album to wybitnie hiciarski, ale... hity ABBY są najzwyczajniej dobre. Jest to swoją drogą taka ABBA, jaką każdy kojarzy. A jako ciekawostkę mamy rockowe "So Long". Wink

4. Budgie - Bandolier
Kiedy się słucha choćby kończącego tę płytę "Napoleon Bona-Part 1&2" i porówna z dokonaniami Black Sabbath czy Led Zeppelin z tego samego roku, można zwątpić, kto był klasykiem ciężkiego grania. Płyta bardzo różnorodna, pełna ciekawych melodii i rytmów, bardzo rockowa... choć gdzieniegdzie już pojawiają się wstawki funkowe, które mnie drażnią. Tak czy inaczej: Budgie nadal w niezwykle wysokiej formie.

5. Kraftwerk - Radioaktivität
Niemcy wciąż zadziwiają pomysłowością - grają na liczniku Geigera, telegrafie itp. instrumentach, ponadto śpiewają hymn ku czci Ohma - ale z drugiej strony posunęli się już sporo w stronę popu. Tym razem mamy już sporo wokali, i to nieprzetworzonych. Śpiewają już nie tylko po niemiecku (ten język idealnie pasował do ich muzyki!), ale i po angielsku. W dodatku ich utwory stają się naprawdę chwytliwe (choćby tytułowy). "Ohm Sweet Ohm" zaś to w zasadzie techno lat 70. Mimo wszystko, w tym jeszcze okresie dawka popowości w tym zespole jest dla mnie znośna, oni nadal sporo eksperymentowali. A poza tym ich przeboje i tak brzmiały sto razy lepiej niż typowe kawałki z list przebojów.

6. Pink Floyd - Wish You Were Here
Nie wiem, dlaczego ten album cieszy się takim kultem na tym forum. OK, melodie na "Shine On You Crazy Diamond" są przepiękne, a i w innych kawałkach jest sporo klimatu, ale też już słychać zaczątki brzmienia typowego dla "Animals", piosenki zaczynają stawać się upodobnione do siebie ("Welcome to the Machine" i "Have a Cigar"), no i mamy przesadzone zaśpiewy we wspomnianym "Shine On..." (śp. Fenderek miał rację: brzmią one podobne do "Góralu, czy ci nie żal" Laughing ), no i osłuchane do bólu, bardziej popowe niż progresywne "Wish You Were Here". Moim zdaniem, jest to płyta dobra, ale nie jak na ten zespół. Są tu raczej momenty niż świetna całość.

7. David Bowie - Young Americans
Zupełnie nowy Bowie, już nie glamrockers, ale... Bowie zamerykanizowany, trudno go inaczej określić. Nadal dobry. Choćby tytułowa piosenka buja bardzo mocno, zaś jego współpraca z Johnem Lennonem w "Fame" udała się o wiele lepiej, niż można byłoby się spodziewać.

8. Aerosmith - Toys in the Attic
Jest tu i "Sweet Emotion", i "Walk This Way", i trochę mniej znanego dość ciężkiego grania. Być może ich najlepszy album dotąd, bo z wcześniejszych tylko "Dream On" tak naprawdę się wyróżniało. Ale przyjdą jeszcze lepsze płyty.

9. Czesław Niemen - Niemen Aerolit
To jest jednak płyta przynajmniej po części zbyt przekombinowana dla mnie. Nie czaję np. zupełnie odjazdów Niemena w "Pielgrzymie". Niemniej "Daj mi wstążkę błękitną" to moim zdaniem jeden z najpiękniejszych kawałków Cześka.

10. Bad Company - Straight Shooter
OK, na pewno ten album znalazł się tu ze względu na mój sentyment do Queen+Paul Rodgers. Kiedy słucham "Feel Like Making Love" czy "Shooting Star", w gruncie rzeczy myślę o wykonaniu tych utworów z Brianem i Rogerem. Niemniej są to rzeczy dobre.

Dalej gdzieś byłaby płyta Electric Light Orchestra, debiut Budki Suflera, może "Sabotage" Sabbsów, może też jeszcze bardziej pokręcone niż Niemenowy Aerolit "Nowy Horyzont" SBB. Być może gdzieś do dychy załapałaby się "Snow Goose" Camel, ale nie miałem jeszcze do czynienia z tą ponoć wybitną płytą.
_________________
Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy. Sad
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
mumin_king



Dołączył: 14 Cze 2006
Posty: 6343
Skąd: Rzekuń

PostWysłany: Czw Gru 20, 2012 12:29 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Alice Cooper - Welcome to My Nightmare - za teatralność, i końcówkę Years Ago, Steven i Aweking.
2. Pink Floyd - Wish You Were Here - bo to też genialna płyta, bez choćby jednej zbędnej nuty.
3. Queen - A Night at the Opera - kolejna wielka płyta, niżej bo bez mojej pomocy i tak wygra.
4. Led Zeppelin - Physical Graffiti - generalnie jeśli to byłby jeden album z najlepszymi momentami to by kopał dupy jak żaden inny. Jeden album a w nim m.in. The Rover, Trampled Under Foot, Kashmir, In My Time of Dying czy In the Light. No chyba bym zwariował.
5. Nazareth - Hair of the Dog - bo to prosty hard rock i najklasyczniejsza płyta zespołu w sumie. Dwa hity, porządne granie do tego. Jest ok.
6. Aerosmith - Toys in the Attic - tutaj jest imho niedoceniane z deczka Sweet Emotion.
7. Bad Company - Straight Shooter - choć jednak miłość do Feel Like Making Love z Red Special zaszczepiono mi dość dogłębnie to jednak ciągle album z tą piosenką i z Shooting Star.
8. John Lennon - Rock'n'Roll - klasyka Johna nagrana przez Johna. Jest w porządku ale to tylko covery jednak.
9. Uriah Heep - Return to Fantasy - choć generalnie już popłuczyny, to jednak tytułowy odwala pewną robotę a jest jeszcze Primma Donna.
10. Black Sabbath - Sabotage - dobra, niech mają za Megalomanię.

Po za:

Thin Lizzy - Fighting - samo Rosalie to za mało
Slade - In Flame - no tu już prędzej, bo jednak Far, Far Away jest ale dalej nuda
The Who - The Who by Numbers - rzucam dla uzupełnienia, nie pamiętam więcej niż Squeez Box, który jest zajebisty.
_________________


GGP - na spotkanie ze świeżoscią

Bój się bloga NOWOŚĆ Exclamation BLOG MUMINA Exclamation

wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen WP Kontakt
zinger menu



Dołączył: 28 Mar 2008
Posty: 396
Skąd: dzikie kraje

PostWysłany: Czw Gru 20, 2012 12:52 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Queen - A Night at the Opera
Dla mnie płyta bezkonkurencyjna w tym roczniku. "Bohemian rhapsody" i "The prophet's song" to dzieła wiekopomne, o których kiedyś, jak już umrą wszyscy muzycy Queenu, nauczyciele będą uczyć na lekcjach muzyki, wiedzy o kulturze itp. Przynajmniej o "Bohemian rhapsody". Tak uważam. Poza tym, jest mocarne "Death on two legs" i parę innych rewelacji - boskie "Seasdie rendezvous", "Love of my life", "You're my best friend" itd. Album, który doskonale łączy szaloną różnorodność z równością poziomu.

2. Pink Floyd - Wish You Were Here
Chyba nikogo nie zaskoczyłem. Jak dla mnie, na tym albumie zaczyna leciutko wiać komercją, ale w jak najbardziej akceptowalnym stopniu. Zespół zdecydowanie wycofuje się już z awangardy, z jaką mieliśmy do czynienia na Atom Heart Mother albo A Saucerful of Secrets. Niemniej powstaje najrówniejszy po Dark Side of The Moon album Floydów, bez słabego punktu, z ogromnym ładunkiem emocjonalnym (pod tym względem absolutnie przewyższa wszystkie płyty sprzed Ciemnej Strony, a i Ciemnej Stronie co najmniej dorównuje) i przepełniony magią, która zabiera słuchacza do innego, niezwykłego świata.

3. Camel - Snow Goose

Album prawie bez wokalu. Kiedyś, kiedy dopiero poznawałem twórczość Camela, płyta nudziła mnie do tego stopnia, iż zasypiałem przy niej w biały dzień! Dziś nie rozumiem, jak mogło się tak dziać. Przecież to piękna, emocjonalna opowieść bez słów. A w zasadzie ilustracja do opowieści pisarza Paula Gallico. Książki tej nie czytałem i nie wiem, czy kiedyś to zrobię, bo podoba mi się, jak wyobraźnia może beztrosko snuć własne wizje pod wpływem tej barwnej muzyki.

4. Henry Cow - Desperate Straights
Teraz coś bardziej odkrywczego. W zasadzie album powstał wskutek ścisłej współpracy dwóch odrębnych grup - Henry Cow i Slapp Happy. Oba zespoły pojawiały się już na moich listach w poprzednich rocznikach, grając jednak zupełnie odmienne rodzaje muzyki. Henry Cow - jazzowa awangarda, Slapp Happy - coś, co Wikipedia określa jako "pop awangardowy". W 1975 r. zespoły te łączą się. Jestem pod wrażeniem intuicji tych muzyków, bo rzeczywiście z tej dziwnej mieszanki powstało coś arcyciekawego! Nie omieszkam załączyć tu kilku porządnych linków.

The owl
Excerpt from the Messiah

5. Peter Hammill - Nadir’s Big Chance
Coś zdumiewająco innego od muzyki Van Der Graaf Generator. Wokalna stylistyka Hammilla może i nie uległa żadnym zmianom, ale całość brzmienia to zupełna nowość. To, co w moim odczuciu, najbardziej zaskakuje, to wyraźne przejawy czegoś, co kilka lat później nazwano punkiem Wink Wynika stąd, że Peter Hammill był jednym z prekursorów tego gatunku, czego zresztą nie ukrywali muzycy Sex Pistols.

6. Aerosmith - Toys in the Attic

Pierwsza wielka płyta Aerosmithu. W zasadzie jedynym słabym punktem tego krążka wydaje mi się kawałek tytułowy, w którym nie znajduję totalnie nic ciekawego i nie rozumiem, dlaczego akurat nazwą tej piosenki zatytułowano album. Na szczęście utwór jest krótki, a po nim będzie już tylko lepiej i lepiej. "Uncle salty" i dość znane "Sweet emotion", to bardzo pozytywne, dające lekkiego kopa, choć sielankowe piosenki, urzekające radosnym, aksamitnym brzmieniem chórków - jest to dość rzadki element muzyki Aerosmith. Te urocze chórki pojawiają się również w nieco marzycielskim "No more no more". Zespół zaskakuje także piosenką stanowiącą bardzo wczesną zapowiedź hip-hopu - mówię o "Walk this way" Wink Mamy też najbardziej klasycznego rock'n'rolla, jak to tylko możliwe - "Big ten inch record", genialnie zagrane. Z hard rockowych rzeczy w uszy rzuca się pobudzające "Adam's apple". "Round and round" jest kawałkiem najwolniejszym, z ciężko "stąpającym" rytmem. I wreszcie zapomniana romantyczna ballada Aerosmith, klimatem bardzo przypominająca te, w których zespół zasmakował w drugiej połowie następnej dekady. Jest to "You see me crying" - boski, niezwykle sentymentalny utwór.

You see me crying

7. Triumvirat - Spartacus
Wspaniała płyta. Jeden kawałek z tego albumu wrzuciłem kiedyś na QW i z waszych komentarzy wyglądało nawet, że może bardzo wysoko zajechać, ale koniec tej historii jest chyba do przewidzenia - nie wysłałem list na czas i odpadłem Razz A wracając do albumu tego niemieckiego progresywnego zespołu, jest tu kilka nieziemsko wpadających w ucho melodii, w tym, obok "The march to the eternal city", o którym właśnie mówiłem, "The school of instant pain", "The deadly dream of freedom" (które powinno być hiciorem na wielką skalę, ale z niejasnych dla mnie przyczyn tak się nie stało) i oczywiście kawałek tytułowy Smile Muzyka grupy zalicza się do podgatunku, który można by nazwać "rockiem klawiszowym". Mają świetnego klawiszowca, Jurgena Fritza, i wszelkiego rodzaju klawisze odgrywają tu pierwszoplanową rolę.

8. Harmonium - Si on Avait Besoin D’une Cinquième Saison
Francuski zespół art rockowy, grający muzykę bardzo delikatną, subtelną, zmysłową, czarującą prawdziwie francuską elegancją. A to jego najlepsza płyta, z przepiękną balladową suitą "Histoires sans paroles" - utwór, który pod względem atmosfery, jaką tworzy, doskonale wpasowałby się w camelowy "Snow Goose". Bardzo dobra, oryginalna płyta.

9. Henry Cow - In Praise of Learning
Druga płyta nagrana przez połączone siły Henry Cow i Slapp Happy. Znacznie mniej chwytliwa od "Desperate Straights", bardziej awangardowa oraz, w związku z tym, trochę mniej zapadająca w pamięć, może poza pierwszym utworem, będącym jeszcze pozostałością klimatu wcześniejszego albumu. Ogólnie rzecz biorąc, o ile płytę "Desperate Straights" zdominował styl Slapp Happy, o tyle na "In Praise of Learning" rządzi już Henry Cow. Ważny wkład Slapp Happy stanowi intrygujący kobiecy wokal. Mimo że płyta jest trudniejsza od poprzedniczki, jest bardzo ciekawa i mocno oddziałująca na wyobraźnię. Reasumując, gorąco polecam!

War

10. Hatfield and the North - The Rotter’s Club
Piękny jazz rock i rewelacyjny głos Richarda Sinclaira z Caravanu - nie ukrywam, że to chyba najbardziej niesamowity element muzyki zespołu. Niby bez jakichś wielkich popisów, bez piania w najwyższych możliwych rejestrach, a jednak coś wielkiego. Oto doskonały przykład:

Share it



11. Eagles - One of These Nights
Świetna płyta. Ostatnio zgłębiam trochę twórczość Eagles i okazuje się naprawdę przyjemna i wpadająca w ucho. "Hotel California" jest może jedynym szerzej znanym kawałkiem grupy, ale jest wiele piosenek, które zasługiwałyby na znacznie większą popularność, między innymi na tej płycie. Cudne chórki, urzekające melodie. Solidny bazujący na country rock.

Visions

12. Parliament - Mothership Connection
13. Lynyrd Skynyrd - Nuthin’ Fancy
14. Eloy - Power and the Passion
15. Renaissance - Scheherezade and Other Stories
16. Gentle Giant - Free Hand
17. The Who - The Who by Numbers
18. Uriah Heep - Return to Fantasy
19. Focus - Mother Focus
20. Jethro Tull - Minstrel in the Gallery

_________________
2009 edo bentley continental gt speed 2006 edo volkswagen touareg red black
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Kriejtiw



Dołączył: 04 Lut 2012
Posty: 384

PostWysłany: Czw Gru 20, 2012 1:39 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Neu! - Neu! '75
2. Queen - A Night at the Opera
3. Steve Hackett - Voyage of the Acolyte
4. Harmonia - Deluxe
5. Amon Düül II - Made in Germany
6. Kraftwerk - Radioaktivität
7. Triumvirat - Spartacus
8. Weather Report - Tale Spinnin'
9. Roxy Music - Siren
10. Mike Oldfield - Ommadawn

honorable mention: Jan Hammer - The First Seven Days

No, na pierwszym miejscu mamy więc prawie pożegnalny album Neu!, który łączy w sobie i wysublimowaną elektronikę, i nieogarniający motorik. Jest cudnie. Niby chaos, a z drugiej strony - jak to jest zagrane! Hero to mój faworyt z całej dyskografii chyba, zresztą ogólne brzmienie tutaj to jest po prostu poezja. Conny Plank, hands down. Następnie Kapitan Oczywisty, a zaraz po nim Steve Hackett. Hallogallo, tyle tu fanów Genesis i nikt na to nie głosuje? Wrzucam na podium jako swoiste nawoływanie do opamiętania się, bo mogłoby to być i na ósmym i nikt by łez nie ronił. Cudownie naiwny klimat płyty, a przy tym nie zahaczający o przysłowiowe smoki i lochy. Połowa Genesis + Oldfield, wybornie. Poniżej Elektryczne Szwaby; aż dziw bierze, że otwieracz nie zrobił takiej furory jak pierwszy utwór z Neu! Nieważne, dla mnie to jest spokojnie poziom tej grupy i elektro-kosmo-cokolwiek rock na najwyższym poziomie. Znów Niemcy, tym razem z bardzo niemieckim, choć zaśpiewanym po angielsku, albumie. Czy dwie płyty były tu potrzebne? Nie. Tu były potrzebne trzy płyty. To w sumie ostatnie podrygi Amonów, ale kilkunastoletnia przerwa dobrze im zrobi, tylko poczekajcie. Kraftwerk na szóstym. Eksperymenty czasami dla samego eksperymentowania, ale i tak bardzo dobry album. Tytułowy podpiąłbym pod ich top5 nawet, a przecież jest tu jeszcze Antenne. Dobra tam, tego się najlepiej słucha w całości i tak właśnie polecam się tym raczyć, nom. Czy naprawdę bardzo ciekawi was jakiej narodowości są muzycy spod siódemki? Niestety, ale nie zgadliście - są Niemcami. Ów Niemcy tak miło i radośnie zrzynali od ELP, że są w tym nawet miejscami lepsi od oryginału. Wprawdzie nie mieli nikogo o talencie porównywalnym do Lake'a, ale za to grała u nich mniej nachalna wersja Emersona, o co w sumie nietrudno, hehe. Co do albumu - świetne użycie wciąż świeżo brzmiących syntezatorów, świetne tempo i brak outsiderów, ich najlepszy longplay, tak jest.
Wreszcie wrzucam te cholerne Pogodynki; powinienem był to zrobić już dawno, ale albo zapominałem, albo zawsze były na styku, ech. No cóż; wyśmienity, szybko i z werwą zagrany jazz, czego chcieć więcej. Jeśli komuś ta muzyka kojarzy się tylko i wyłącznie ze smęceniem na saksofonie, no to pozdro. Wciąż eleganckie Roxy na dziewiątym. Co tam Eno, gdy słyszę Roxy Music przed oczami mam Bryana Ferry'ego, a dopóki on tam był to ten zespół był super, tyle powiem. Love is the Drug na zawsze w sercu. Na ostatnim miałem wrzucić Can, ale ten album nie jest nagrany po niemiecku (a to ci heca), więc dokonałem salomonowego wyboru i dałem Mike'a, który jest instrumentalny, no powiedzmy. Nie fapuję do tego aż tak. Ot, nie wydaje mi się, żeby był to jego najlepszy LP, ba, do top3 się nie łapie, ale... Co, ja mam nie docenić? Ja nie docenię? Ojojojoj, nie przeliczta się. Czy jeden punkt to jednak docenienie? Jak popatrzę na to, co wyleciało, to może nawet jest to przecenienie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
NAR



Dołączył: 06 Lut 2008
Posty: 5778
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw Gru 20, 2012 2:50 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1 Queen - A Night at the Opera
nie miała żadnej konkurencji. jedna z płyt życia.

2 Pink Floyd - Wish You Were Here
3 Camel - Snow Goose
4 Brian Eno - Another Green World
5 Black Sabbath - Sabotage
6 Bruce Springsteen - Born to Run
7 Budka Suflera – Cień Wielkiej Góry
8 Led Zeppelin - Physical Graffiti
9 Lou Reed - Coney Island Baby
10 Mike Oldfield - Ommadawn


fenomenu Van der Graaf Generator nie ogarnę chyba nigdy.
_________________
oł je oł je oł je.

Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.


LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu>
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Dundersztyc19



Dołączył: 25 Sie 2009
Posty: 1356
Skąd: Kuala Lumpur

PostWysłany: Czw Gru 20, 2012 5:42 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Rety, ten rocznik okazał się dużo słabszy, niż się spodziewałem. Pierwsza piątka albumów jest dla mnie super, ale druga to już bardziej służyła do dopychania listy. Szczerze myślałem, że więcej tego było i polskie progresy wylądują za listą.

1.Pink Floyd - Wish You Were Here

Ja akurat rozumiem fenomen tego albumu. I zaprawdę zdecydowanie uważam ten album za lepszy od "Ciemnej strony". Ta muzyka jest po prostu piękna, jest w niej duży ładunek emocjonalny, przez co bardziej czuję te utwory, niż na poprzednim albumie. Przede wszystkim "Shine On You Crazy Diamond (Part 1)" z przepięknym wstępem. To jedno z najlepszych wejść do albumu, jakie znam. Dalsza część trzyma taki sam poziom, z naciskiem na saksofonową solówkę. I jeden z najbardziej lubianych przeze mnie momentów w dyskografii Pink Floyd, przejście w "Welcome to the Machine", jak i sam utwór jest najwyższego kalibru. Prawdziwie przerażający, również w połączeniu z teledyskiem. "Have a Cigar" także bardzo lubię za ten refleksyjny klimat. Pozostałe utwory akurat już mnie lubię, tytułowy, czy druga część diamentu jakoś mniej emocji wzbudzają, ale bez nich nie byłoby dobrego zakończenia albumu. Generalnie czołówka albumów Pink Floyd.

2.Budka Suflera - Cień Wielkiej Góry

Debiut zespołu, którego twórczość przez ostatnich parę lat dość żmudnie poznawałem i uważam, że są fantastyczni. Moim zdaniem, to nie jest ich najlepszy album, jest parę, które bardziej lubię. Ale nie śmiem wątpić, że to jedno z nich największych dzieł. Młoda Budka Suflera, to jednak było coś innego. Rockowe granie w najlepszym wydaniu, ale ten album ma parę zgrzytów, choć może nawet nie zgrzytów. Utwór "Samotny nocą" wydaje się być taki prosty w porównaniu do pozostałych, ale coraz bardziej zyskuje dla mnie i niektóre fragmenty "Szalonego konia", momentami dłuży mi się jednak. Mój ulubiony utwór to tytułowy "Cień Wielkiej Góry", przez dłuższy czas był moim ulubionym ich utworem, ale przebił go w moim rankingu inny tytułowy utwór, tyle że z Romualdem Czystawem na wolaku. "Lubię ten stary obraz", to kolejny jeden z ich najlepszych utworów w ogóle, wstęp, a potem zmiana klimatu, progresywne granie z polotem, w najlepszym wydaniu. "Jest taki samotny dom", klasyk, który w wersji oryginalnej jest lepszy, kiedyś miałem jakiś uraz do tego utworu, ale minął i naprawdę go uwielbiam bez uprzedzeń. "Szalony koń" to bardzo fajna suita i jedyna niestety w twórczości Budki. Jak już mówiłem, momentami nudzi, ale generalnie jest super. "Z dalekich wypraw" idealnie kończy tego kolosa. To raczej już tylko potwierdzenie tego, że polska muzyka jest świetna.

3.Queen - A Night at the Opera

Cieszę się, że nie ma nagonki na ten album, jak za "Dark Side of the Moon", bo od początku nie miałem zamiaru dawać go na pierwsze miejsce Wink Chciałem go nawet dać poza podium, ale widzę, że niestety nic lepszego już nie ma.
Ogólnie mówiąc, nie szaleję za tym albumem, nigdy w życiu nie dał bym go na pierwsze miejsce. Ani jako całość do mnie też nie przemawia. Ale jednak z osobna utwory już do mnie przemawiają. I to bardziej, niż wcześniej. Większość z nich naprawdę bardzo lubię i to te, które większość z was oczernia, utwory typu "'39", czy "Sweet Lady". A najlepsze są "Death on Two Legs (Dedicated To...)", "The Prophet's Song" (czego wcześniej bym nie powiedział, ale opamiętałem się, zwłaszcza środkowe śpiewy wymiatają) i "Bohemian Rhapsody", o ile w radiu nie lubię, jak leci, tak słuchając z całością albumu świetnie się bawię. Chyba najmniej lubię hymn Wielkiej Brytanii. Do wad mógłbym zaliczyć produkcję, brzmi jakoś staroświecko, słyszę to po perkusji, co niezbyt do mnie przemawia. Nie wszystko tutaj mi się podoba. I problem polega na tym, że mógłbym wskazać lepsze albumy zespołu, przez co jestem postawiony w niewygodnej sytuacji.

4.Black Sabbath - Sabotage

Moim zdaniem bomba! Co z tego, że są tu dziwne eksperymenty momentami, ale ja lubię właśnie coś takiego. Lubię rzecz typu "Hot Space", czy "Pop" U2. "Am I Going Insane (Radio)", to jedna z moich ulubionych piosenek Black Sabbath, a taka "Megalomania" też jest moim zdaniem doskonała i nawet poprawiła mi humor ostatnio słuchając tego. Z mojego punktu siedzenia narzekanie jest bezzasadne, bo też sporo z typowego Black Sabbath też tu jest.

5.Led Zeppelin - Physical Graffiti

Jedna z ciekawszych pozycji Zeppelinów. Klimat późniejszych Zeppelinów, mnogość i różnorodność sprawiają, że album bardziej mi się podoba, niż którykolwiek z wcześniejszych. "Kashmir" jest ekstra.

6.Bob Marley and The Wailers - Live!

Widziałem ten występ w telewizji i jest po prostu dobry.

7.SBB - Nowy horyzont

Pięknie grają i pozycja jest naprawdę fajna, ale to nie jest coś, w czym zazwyczaj siedzę. Taki dobry progres, z pewnością pozycja wybitna w swoim rodzaju.

8.Deep Purple - Come Taste the Band

Nic szczególnego, szczerze jedna z mniej wartościowych pozycji Purpli. Utwory nie mają takiego polotu, jak na "Burn".

9.Bob Dylan - Blood on the Tracks

Dylan znów zdobył okazję na dostanie się do listy. Ale to raczej jest spowodowane specyficznością tego rocznika. Taki średni poziom Dylana, fajnie posłuchać raz na jakiś czas.

10.Niemen - Niemen Aerolit

Problem polega na tym, że dość dawno nie słuchałem tego albumu i niewiele z niego pamiętam. Kontynuacja Niemenowego progresu, którego średnio ogarniam, ale z tym albumem też wiążę nadzieję, że kiedyś bardziej mi się spodoba. Teraz wrzuciłem go głównie po to, by mieć kompletną dziesiątkę. Noi w tym zadaniu sprawdza się znakomicie Razz

Notka:
Przede wszystkim "Ommadawn"! To album, które koniecznie muszę zdobyć i przesłuchać. Żałuję, że nie mam go teraz, z pewnością dzięki niemu rocznik by zyskał.
Aerosmith "Toys in the Attic", kolejna pozycja, która się prosi o zapoznanie i kilka mniej pilnych albumów.
_________________
- Odnoszę wrażenie, że niektórzy powinni dostać dożywotni zakaz słuchania Kazika Staszewskiego.


Ostatnio zmieniony przez Dundersztyc19 dnia Czw Sie 01, 2013 8:07 pm, w całości zmieniany 11 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen
Bizon



Dołączył: 24 Sty 2004
Posty: 13394
Skąd: Radomsko/Łódź

PostWysłany: Czw Gru 20, 2012 9:48 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Pink Floyd – Wish You Were Here (CD) – dzielo skonczone. absolutnie piekna i genialna plyta. nie ma tu zbednej sekundy. jedna z moich plyt wszech czasow. / edit 2012: owszem, floydowo wole DSOTM, pewnie meddle na tym samym poziomie, ale jednak nie zmienilbym tu ani sekundy.

2. Queen – A Night At The Opera (CD, MC, LP) – moja druga ulubiona plyta queen, jednoczesnie nie wiem czy nie ostatnia, ktora miala szanse u mnie na wygranie swojego rocznika. idealne wywazenie proporcji i zmieszanie skladnikow, ktore mogly spowodowac niezly wybuch z potęznym smrodem, a tymczasem okazaly sie ponadczasową miksturą o niezwyklych wlasciwosciach odsluchowych Wink

3. Camel – Music Inspired by The Snow Goose (CD) – to jest jedna z tych plyt, ktore musze kupic w najblizszym czasie. wlasnie takie rzeczy jak ta plyta czy ‘mirage’ wielblądowe ostatnio mnie kręcą. lekkie i przystepne ale ze swietnym pomyslem i bez pojscia na latwizne. / edit 2012: kupilem. i kilka innych tez. i uwielbiam.

4. Rainbow - Ritchie Blackmore’s Rainbow (CD) – znakomity debiut. jak sie okazalo, rozstanie czarnucha z purplami wyszlo wszystkim na dobre. czarny nagral znakomity debiutancki album ze swoim nowym, swietnym zespolem, a purple wydali.... hmmm co wydali to za moment.

5. Deep Purple – Come Taste The Band (CD) - ... a purple wydali plyte, na ktorej znajduje sie moje ulubione 10-12 minut w historii zespolu, czyli ostatnie 2 (a wlasciwie 3 na 2 sciezkach) kawalki. absolutna perelka. reszta trzyma dobry poziom, chociaz ze 2 kawalki moznaby zastapic czyms innym.

6. Aerosmith – Toys In The Attic (CD) – wczesne aero rulsuje bez watpienia. z pozniejszym (nawet tym z lat 80.) mam problemy, chociaz pewnie kiedys uzbieram wszystko. na razie mam wczesnych plyt kilka i one rządzą. ta jest jedną z nich. chyba nie da sie juz grac rasowego hard rocka lepiej. paru sie udalo rownie dobrze, ale nie wiem czy ktos przerastal aero, kiedy byli na poczatku swojej drogi. / edit 2012: uzbieralem wszystko Razz

7. Rush – Fly By Night (CD) – rush to jest wciaz dla mnie wciaz terytorium niemal nietkniete niczym britney za czasów debiutu. znam ledwie kilkanascie kawalkow ale tak sie zlozylo, ze kilka z nich bylo z tej plyty. dosluchalem calosci i juz wiem, ze ta plyta tez wędruje na liste tych, ktore trzeba kupic w najblizszym czasie. / edit 2012: oczywiscie dawno kupiona, podobnie jak wszystkie inne od debiutu do signals.

8. Rush – Caress of Steel (CD) – chyba ostatnia z tych plyt do 82 roku, ktorą kupilem. dlugo jakos zebrac sie nie moglem, bo tytul plyty nic mi nie mowil, tytuly utworow tez nie, wiec jakos tak nie mialem zachety i kupilem na sam koniec. i nieslusznie sie w sumie obawialem, bo okazalo sie, że plyta bardzo dobra. moze brakuje tu nieco rzeczy genialnych, ale calosc stoi na naprawde wysokim poziomie.

9. Uriah Heep – Return To Fantasy (CD) – na ostatnim miejscu na liscie mialo byc physical graffiti. ale kiedy przesluchalem obie plyty ponownie pod katem wlasnie upewnienia sie co do mojej dyszki, nagle RTF wydalo mi sie jednak lepsze niz zawsze sądzilem. nie jest to plyta dorownująca pierwszym wydawnictwom (ani pozniejszym z lawtonem) ale jest kawalkiem solidnego hard rocka z paroma przeblyskami zajebistosci, jak chocby w kawalku tytulowym. plyta zeppelinow natomiast hmmm no dotarlo do mnie dzisiaj , ze ja tej plyty w zasadzie nie lubie heh z prostej przyczyny. jak dla mnie jest o wiele za dluga. są tutaj rzeczy genialne. ‘kashmir’ uwielbiam, ‘the rover’ tez, ‘ten years gone’ to swietny kawalek... ale kawalkow zwyczajnych, czy tez po prostu nudnych jest tu cale mnostwo. wiem juz czemu ja nigdy nie moglem przebrnąć przez te plyte... gdyby byla polowe krotsza i zawierala najlepsze kawalki, bylaby to plyta genialna, dorownująca II i IV, a tak to wypada z listy na rzecz solidnej plyty UH Wink / edit 2012: tak teraz sobie slucham i ta plyta chyba zyskala w moich uszach przez ten czas. oczywiscie nie ma tu ani jednego kawalka naprawde genialnego, ale tytulowy, beautiful dream, prima donna, why did you go czy bonusowy shout it out to znakomity hard rock.

10. Nazareth – Hair Of The Dog – no klasyczny wlasciwie album. i chyba jedyny ich, ktory znam w calosci i czuje potrzebe posiadania. / edit 2012: choć wciąż nie kupiłem...
_________________

if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS

you never had it so good, the yoghurt pushers are here
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
jagaciarz



Dołączył: 16 Cze 2005
Posty: 670
Skąd: Zgierz

PostWysłany: Pią Gru 21, 2012 10:22 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Queen- A night at the opera
2. Pink Floyd- Wish you were here
3. Budka Suflera- Cień wielkiej góry
4. Led Zeppelin- Physiccal graffiti
5. Rainbow- Ritchie's Blackmore Rainbow
6. Aerosmith - Toys in the attic
7. Mike Oldfield- Ommadawn
8.Alice Cooper- Welcome to my nightmare
9. Bad Company- Straight shooter
10. Electric Light Orchestra- Face the music

_________________
That time will come,one day you'll see when we can all be friends
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Xavi



Dołączył: 06 Wrz 2010
Posty: 2519

PostWysłany: Pią Gru 21, 2012 12:29 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Pink Floyd - Wish You Were Here
2. Queen - A Night at The Opera
3. Bruce Springsteen - Born To Run
4. Mike Oldfield - Ommadawn

5. Led Zeppelin - Physical Graffiti
6. Keith Jarrett - The Köln Concert
7. Brian Eno - Another Green World
8. Van der Graaf Generator - Godbluff
9. Patti Smith - Horses
10. Fela Kuti - Expensive Shit

Floydy kontynuują najlepszą serię jakiegokolwiek zespołu ever. Queen wiadomo, choć nie tak równa jak Wish i temu jednak niżej. Kapitalny Bruce, Thunder czy tytułowy to jedne z najlepszych piosenek jakie powstały, a przecież wszystkie można obdzielić całusami. Oldfield, który pokazuje, że jednak coś w sobie z magii ma, jak jak Bellsy przehajpione tak tutaj wszystkie splendory są zasłużone. Zeppelini z połową kawałków takich, że aż dziw, że tak człowiek wymyślił, a połowa po prostu fajna. Jarrett, który mi się czasem trochę dłuży, ale jednak ma momenty z kosmosu. Samymi klawiszami stworzyć takie rozbudowane rzeczy to raczej trzeba umieć. Eno, czyli połączenie eksperymentów z ambientami i bele czym, a jednak jak fajnie wyszło. Drugi najlepszy Van Der Graaf, który wymaga czasu bo na początku dziwiłem się niczym NAR. Patti do której nie ma się co przyczepić i rozumiem fenomen, ale z drugiej strony do innych albumów się wraca częściej. No i Fela, afrykańskie hipsterskie tańce zawsze spoko.
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Atrus



Dołączył: 17 Gru 2008
Posty: 1752

PostWysłany: Pią Gru 21, 2012 5:25 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Keith Jarrett - The Köln Concert
2. Queen - A Night at the Opera
3. Neil Young - Tonight's the Night
4. Led Zeppelin - Physical Graffiti
5. Pink Floyd - Wish You Were Here
6. Peter Hammill - Nadir's Big Chance
7. Brian Eno - Another Green World
8. Miles Davis - Agharta
9. Neil Young - Zuma
10. Van Der Graaf Generator - Godbluff

Ten rocznik jest jednak miejscem. Wyleciały Kraftwerk i Neu! z najlepszymi albumami w dyskografii, Dylan, Oldfield i Ralph Towner podobnie, Springsteen, Tangerine Dream, Sabbath, Patti Smith, Rypdal i Lou Reed z płytami, które wystarczyłyby, żeby uświetnić kilka innych roczników...
Na pierwszym Jarrett, bez dwóch zdań, najpiękniejsza improwizacja ever, poza tym jazz jest ontologicznie lepszy od wieśniackiego rocka, bo słuchają go ludzie inteligentni, stąd pierwsze miejsce. Arcydzieło. Queen i ich największe osiągnięcie, dalej Young ponury i smutny, nagrany w ciężkim okresie, co zresztą wyraźnie słychać. Pełna brudnych dźwięków, proto-punkowych niemalże, szorstkości, samooskarżania, mocno przesycona negatywnymi emocjami płyta. Najlepsze Zeppeliny ever, ale tylko ja tak sądzę, więc to pewnie nieprawda. Wreszcie Floydzi, IMO na wygranie rocznika nie zasługują, ale nie było opcji, żeby ich wyrzucić poza dziesiątkę. Dalej, wokalista progresywnego zespołu nagrywa płytę proto-punkową, bez najmniejszego regresu artystycznego. Piękna, wzruszająca wręcz płyta. Airport zawsze łamie mi serce. Eno i płyta, którą opisać jest bardzo ciężko, mimo, że to w zasadzie udziwniony pop i nic więcej. Niemniej, jest doskonała, a to obok szacunku na dzielnicy, jest sprawą najwyższej wagi. Znakomity koncert Milesa (nie jedyny w tym roczniku, ale głupota regulaminu nie pozwala docenić jak należy Pangaei), drugi Young, tym razem raczej pogodny i energiczny. Dużą słabość mam zwłaszcza do Drive Back, z tym riffem i w ogóle. Nikt nie głosuje, co mogłoby dziwić na rockowym forum, ale tutaj to już tylko do hip-hopu i Floydów wypada się przyznawać. I na koniec VDGG, nie tak dobra jak H to He czy Pawn Hearts, ale mocne trzecie miejsce w ich dyskografii to też nie byle co. I taki to był ten 1975. Pozdro dla Kriejtiwa za czujność.
_________________


With my last breath I curse Zoidberg.


Ostatnio zmieniony przez Atrus dnia Pią Gru 21, 2012 6:07 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Maciej



Dołączył: 22 Lip 2005
Posty: 1329
Skąd: Kraków

PostWysłany: Pią Gru 21, 2012 5:44 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

75 i 76 to najlepsze roczniki w XX wieku więc trochę szerzej niż zwykle choć pare zdań napiszę bo sporo dobrego jest (no może końcówka lat 90-tych jest podobnie silna ale nie jestem przekonany)



1.Queen –A night at the opera
Apogeum królowej i pewny number one.

2.Budka Suflera –Cień Wielkiej Góry
Mimo upływu lat, dla mnie jak wino wciaż najlepsza polska płyta.I jedna z najlepszych na świecie jeśli chodzi o rock progresywny.Gdyby wyszła na zachodzie to by była klasykiem wymienianym jednym tchem z Floydami, Yes itp.Wszystko (wokal, teksty, muzyka) na powalającym poziomie.

3.Renaissance - Scheherazade and Other Stories
Przez wielu uważana za opus magnum i słusznie. Rozmach tytułowego kolosa może powalić, plus dwie śliczne piosenki i klimatyczne rozpoczęcie.Kolejna wielka płyta.

4.Pell Mell – Rhapsody
Perełka z niemiec. Rock symfoniczny w większości adaptujący klasykę.Tytułową suitę adaptującą „Rapsodię Wegięrską” Franciszka Liszta promowałem z niezłym skutkiem w poprzedniej coverowej edycji qw Wink

5.Jethro Tull –Minstrel in the gallery
Na chwilę obecną chyba najczesciej słuchana przeze mnie płyta jethro, arcydzieło na czele z Baker street muse.

6.Pink Floyd –Wish You Were Here
Chyba nie trzeba nic mówić wszystko co floydzi ngarali od Dark Side do The Wall to dzieła wielkie i wiekopomne

7.Kansas – Song for America
To już ten wielki Kansas który taką formę utrzyma aż do 79 roku.

8.Trace –Birds
Trochę wszystko w cieniu mega-kolosa “King Bird” ale przy takim poziomie to nie dziwota

9.Kansas –Masque
Drugi Kansas, to tutaj jest “Icarus - Borne on Wings of Steel” najbardziej porywający z tych bardziej hard rockowych kawałków zespołu.

10.Novalis –Novalis – kolejna świetna niemiecka płyta którą kiedyś promowałem w qw, znakomita gra gitary, klimat, atmosferyczne klawisze, trochę naleciałości z pink floyd.
___________________________________________________________

11.Camel - Music Inspired by The Snow Goose
Drugą dyszkę rozpoczyna Camel który jest rewelacyjny gdy się słucha w całości bo wyrwane z kontekstu utwory, szczególnie te króciutkie są tylko niezłe.

12.Maxophone – Maxophone
Włoski band, jednej płyty.Trochę nietypowo bo paradoksalnie tu Crimsonów momentami słychać.

13.Deep Purple –Come taste the band
Jedna z moich ulubionych płyt purpli a na pewno najlepsza z tych bez faceta w czerni.

14.Harmonium - Si on Avait Besoin D’une Cinquième Saison

Piękna choć delikatna to muzyka, synonim art-rocka.Z naciskiem na art Wink

15.Rick Wakeman - The Myths and Legends Of King Arthur and The Knights Of The Round Table
Wakeman z płytą niemal równą debiutowi.

16.Ragnarok.-Ragnarok
Odkrycie niedawnej qw które potem ściągnałem i raczej się nie zawiodłem. Razz

17.Triumvirat – Spartacus
Niemiecka aczkolwiek bardziej przystępna wersja ELP.

18.Strawbs –Ghosts
Wciaż w formie, to taka grupa która nigdy nie wpłyneła na szerokie wody ale przez wielu jest bardzo ceniona, przeze mnie również.

19.Bruce Springsteen –Born to Run
Też małe odkrycie dzięki qw i „Jungleland”

20.Rainbow - Ritchie's Blackmore Rainbow
Mimo że jestem fanem Ronniego Dio a Blackmore to moje top 5 gitarzystów to wolę późniejsze płyty choć oczywście to bardzo dobry album tyle że rzadko do niego wracam, głównie do ballad.

21.Blakulla –Blakulla
Trzecią dyszkę rozpoczyna szwedzi prog o rockowym brzmieniu i dużej ilosci klawiszy.Tą grupą inspirował się potem inny szwedzki band Anglagard Cool

22.UFO –Force It
Schenker z kolegami trzepiący hard’n’ heavy

23.Banco Del Mutuo Soccorso –Banco
Wiadomi włosi, wciąż na poziomie ale nie jest to już kultowy Darwin!

24.Apoteosi –Apoteosi
Tez jedna z wyśmienitych płyt włoskiej szkoły aczkolwiek ciut wtórna w stosunku do PFM stąd troszkę niżej.

25.Led Zeppelin- Physical Graffitti
Może nierówna ale za sam Kashmir musi być na liście.

26.Focus –Mother Focus
Trochę wtórna jak na nich ta płyta niemniej jak to Focus bardzo przyjemnie posłuchać bo to zespół wielki, oczywiście płyta bez jodłowania jest płyta straconą więc się nie obyło bez tego Wink

27.Kayak - Royal Bed Bouncer
To holenderski zespół Toniego Scherpenzeela , późniejszego klawiszowca Camel. Całość utrzymana blisko stylistyki The Moody Blues.

28.Ekseption –Mindmirror
Ekseption bez Ricka van der Lindena to już nie ten sam zespół ale dalej jest to płyta z bardzo instrumentalistami niejeden chciałby tak grać.

29.Omega –Omega 6: Nem tudom a neved
Jedna z kilku płyt omegi jakie słyszałem, bardzo fajne granie które może przypaśc do gustu fanom uriah heep, ma tez angielską wersję.

30.Niemen -Aerolit
Niemen wchodzi już w te swoje odjazdy ale “Pielgrzym” z tymi orientalizmami cudo, mógłbym na pilocie włączać pętle za każdym razem gdy go słyszę.
_________________
Light the fire, feast
Chase the ghost, give in
Take the road less traveled by
Leave the city of fools
Turn every poet loose

Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
Ziutek98



Dołączył: 15 Wrz 2007
Posty: 3947
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Nie Gru 23, 2012 2:22 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Scorpions - In Trance - tak i o. Jedna z najlepszych płyt Scorpionsów w ogóle, hard rock jak trzeba i nie brzmi tak archaicznie jak większość płyt z tamtego okresu. Z jednej strony rockery z niesamowitą klasą, Top of the Bill, Robot Man czy tytułowy - a z drugiej na przykład genialne Life's Like a River czy Evening Wind. Moc.
2. Pink Floyd - Wish You Were Here - a bardzo lubię od początku do końca i chyba częściej wracam niż do Dark Side nawet. Może jeszcze nie dojrzałem Razz
3. Queen - A Night at the Opera - nigdy chyba nie docenię aż tak bardzo, jak wszyscy, zdecydowanie wyżej sobie cenię na przykład II, ale należy się wysoka pozycja choćby za Death on Two Legs, Love of My Life...
4. Black Sabbath - Sabotage - niedoceniona, a równie dobra, jak np. Master of Reality.
5. Rod Stewart - Atlantic Crossing - pierwsza wielka płyta Roda z ponadczasowymi I Don't Wanna Talk About It czy Sailing.
6. Camel - The Snow Goose - powinno być wyżej, ale słabo pamiętam tę płytę, a nie bardzo mam chwilę, żeby sobie ją odświeżyć :/
7. Nazareth - Hair of the Dog - i rockowy klasyk na zamknięcie.
_________________
PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Another World Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 7, 8, 9 ... 34, 35, 36  Następny
Strona 8 z 36

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach



Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group. Dopracował: Piotr^ Kaczmarek