| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Pon Maj 21, 2012 9:26 pm Temat postu: |
|
|
No bo Fenderek zawsze kontrastował GNIEW z gówniarskim wkurwieniem czy czymś podobnym.
TOP10 postaci z KOPSa
1. Spoiler-Man - już nawet nie pamiętam kto mi go wymyślił, ale to był strzał w dziesiątkę
2. Kapitan Zajebistość - tak wysoko bo jestem z nim emocjonalnie związany, wzorowałem go na Lordzie Łonogrzmocie z Czarnej Żmiji. Niestety okazało się, że kobiety z internetów nie lubią grzmocenia łon i obecnie ideał mężczyzny bardzo odbiega od potężnego wąsacza.
3. Torrentman - inspirowany ytronem z codziennego życia. Zawsze jak mam napisać jego kwestię to myślę what would ytron say
4. Beton - ytron go wymyślił, ale u niego z realizacją pomysłów jest jeszcze dłużej niż u mnie, więc go podpieprzyłem
5. Cement - bo lubię go rysować. Nie wiem po jaką cholerę go uśmierciłem.
6. Kapitan Polska - pomysłodawcą był Brzozo, któremu chwała i propsy. Wogle miał rysować originy wszystkich postaci, ale zapomniałem pisać mu scenary.
7. Invi - jego też się fajnie rysuje, heeeehe
8. Zło-Men - kompletnie niedoceniona urocza postać Arsena
9. Doktor Rosja - bo to Putin, więc musi być w top10
10. Kapitan Unia - uważam, że scena, w której Torrent kopie zakrwawionego Kpt. Unię na korytarzu to jedna z najlepszych rzeczy jakie zrobiłem, ale jestem w tym zupełnie osamotniony _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lily of the valley

Dołączył: 16 Gru 2005 Posty: 820
|
Wysłany: Pon Maj 21, 2012 9:29 pm Temat postu: |
|
|
Miał być ranking numerów: do gniewu, do podróży, do energetyzowania. Ale będzie ranking najsmutniejszych piosenek świata.
1. Jacek Kaczmarski - Listy
2. PJ Harvey - Dear Darkness
3. Johnny Cash - Hurt
4. PJ Harvey + Thom Yorke - This Mess We're In
5. Diamanda Galas - Gloomy Sunday
6. The Cure - The Same Deep Water As You
7. Nancy Sinatra (a jeszcze bardziej: Bono) - Two Shots Of Happy, One Shot Of Sad
8. Pink Floyd - Hey You
9. Leonard Cohen - Famous Blue Raincoat
10. Ewa Demarczyk - Tomaszów
11. Radiohead - Exit Music For a Film
12. Jacek Kaczmarski - Encore
13. REM - E-Bow The Letter
14. REM - Everybody Hurts
15. Jacek Kaczmarski - Opowieść pewnego emigranta
16. Eddie Vedder - Society
17. Pearl Jam - Black _________________ - Nigdy nie jest się zupełnie wolnym, jeśli się kogoś za bardzo podziwia - powiedział nagle Włóczykij. - To wiem.
- Wiem, że ty wszystko wiesz - mówiło dalej stworzonko, przysuwając się jeszcze bliżej. - Wiem, że wszystko widziałeś. Wszystko, co mówisz, jest słuszne, i zawsze będę się starał być równie wolnym jak ty. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Pon Maj 21, 2012 9:48 pm Temat postu: |
|
|
| kater napisał: | | wzorowałem go na Lordzie Łonogrzmocie z Czarnej Żmiji. |
<3
Muszę to w końcu jeszcze raz obejrzeć. _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lily of the valley

Dołączył: 16 Gru 2005 Posty: 820
|
Wysłany: Pon Maj 21, 2012 9:55 pm Temat postu: |
|
|
1. Spoilerman
2. Invi
3. Cement (od początku go polubiłam, nie wiadomo dokładnie, dlaczego)
4. Ironyman
5. Beton
Nie wiem, co dalej. _________________ - Nigdy nie jest się zupełnie wolnym, jeśli się kogoś za bardzo podziwia - powiedział nagle Włóczykij. - To wiem.
- Wiem, że ty wszystko wiesz - mówiło dalej stworzonko, przysuwając się jeszcze bliżej. - Wiem, że wszystko widziałeś. Wszystko, co mówisz, jest słuszne, i zawsze będę się starał być równie wolnym jak ty. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Maj 21, 2012 10:12 pm Temat postu: |
|
|
1 Kapitan Polska
2 Zajebistość
3 Spoiler
4 Torrentman
5 Beton
6 Spoiler
pierwsza dwójka zdecydowanie za rzadko się ostatnio pojawia _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Pon Maj 21, 2012 10:22 pm Temat postu: |
|
|
1. Zajebistość
2. Kpt. Polska
3. Doktor Rosja
4. Irony
5. Beton
6. Torrentman
7. Spoilerman
8. Invi
Reszta randomowo. Zapomniałem o Cemencie, a powinien być w pierwszej piątce co najmniej.
Też myślałem o rankingu najsmutniejszych piosenek, ale to za trudne. Mam za słabą pamięć do takich rankingów. Nawet postaci z KOPSa są, jak widać, zbyt dużym wyzwaniem. _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Wto Maj 22, 2012 12:45 am Temat postu: |
|
|
TOP10 SPADKOBIERCÓW
1. Doktor Dreyfus
2. Dorin Owens
3. Harry
4. John McPherson
5. George Owens
6. Jonathan Owens
7. Frank Dealey
8. Warren
9. Maggie Mekintosz Owens - bo za mało ją widziałem
10. Harriett Ferguson _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mike

Dołączył: 26 Sie 2004 Posty: 4802 Skąd: Łódź
|
Wysłany: Wto Maj 22, 2012 12:52 am Temat postu: |
|
|
Top Spadkobierców
1. Dr Dreyfus
2. Jonathan Owens
3. Frank Dealey
4. George Owens
5. Dorin Owens
6. Warren
7. Billy Owens
8. John McPherson
9. Ken Heighly
10. Edward - był w dwóch odcinkach, ale spisał się ^^
Angażowanie Marii Czubaszek (Maggie) to największy błąd Kamola. Harriet kiedyś była nawet spoko, w późniejszych odcinkach strasznie denerwuje i chyba nie ma na siebie pomysłu. _________________ QPoland - skoro jestem już oficjalnym współpracownikiem, to warto zachwalać
http://podniosle.blogspot.com/ - mój superowy bloga$$ek! (aktualizacje w każdy cojakiśczas)
Still Burnin' (i wiele innych: http://www.youtube.com/user/MikeBoatCityPl/videos)
C-lebrity - kontrowersyjny klip zbanowany na YT! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Wto Maj 22, 2012 8:14 pm Temat postu: |
|
|
Uwaga hipsterzy, inteligenci z bożej łaski, atrusowy ranking Woody'ego Allena od najgorszego do najlepszego, albo odwrotnie, jeśli się pomylę na początku, bo potem przecież nie będę tego zmieniał, teraz:
1. Love and Death [Miłość i śmierć] - najzabawniejszy film ever, kropka.
2. Zelig - najzabawniejsze w tym filmie jest to, że byli ludzie, którzy dali się na to nabrać. Poza tym - świetna realizacja, świetny pomysł, świetny Allen.
3. Manhattan - klimat i Meryl Streep w roli eks-żony lesbijki sto lat przed "Przyjaciółmi".
4. Annie Hall - jakby nie patrzeć, klasyk i kopalnia kultowych scen.
5. Play It Again, Sam [Zagraj to jeszcze raz, Sam] - BARDZO mocno niedoceniany. Każde zdanie w scenariuszu odnosi się do seksu, a jednocześnie w tym samym filmie udało się zmieścić parodię całej historii kina z "Casablanką" na czele. Scena podrywu pierwszej laski jest jedną z najlepszych w jego karierze (tu jest ta scena, trochę ucięta, ale to nic).
6. Stardust Memories [Wspomnienia z gwiezdnego pyłu] - jeżeli czegoś brakowało w 8 1/2, to tylko kosmitów.
7. Midnight in Paris [O północy w Paryżu] - może i wyżej niż na to zasługuje, ale na pohybel snobom i nieśmiesznym ludziom, ten film jest tak cudowny, że mógłbym go oglądać na okrągło.
8. Shadows and Fog [Cienie we mgle] - kolejny mocno niedoceniony film, tym razem pastisz Kafki i niemieckiego ekspresjonizmu. Zaskakująco dobry jest tu John Cusack, a jego dialog z Allenem w burdelu jest doskonały.
9. Sweet and Lowdown [Słodki drań] - rola życia Seana Penna, plus wspaniała muzyka i świetny scenariusz.
10. Sleeper [Śpioch] - najdurniejszy film na świecie, kocham go całym sercem.
11. Deconstructing Harry [Przejrzeć Harry'ego] - jak na Allena bardzo gorzki to film. Ale wciąż okropnie zabawny i, jak sądzę, bardzo DOJRZAŁY.
12.Interiors [Wnętrza] - smutny Allen. Śmierć, rozkład, wszyscy się nienawidzą. Allen wchodzi w buty Bergmanowi, ale są chyba na niego trochę za duże.
13. Crimes and Misdemeanors [Zbrodnie i wykroczenia] - podzielony na dwie równoległe historie: komedię i dramat. Nie do końca udane, ale mimo wszystko cudowne.
14. Whatever Works [Co nas kręci, co nas podnieca] - Xavi podnieca się nie wiadomo czym. Niezły, błyskotliwy, ale bez przesady.
15. Radio Days [Złote czasy radia] - Allenowy Amarcord, z tym, że Amarcord był dużo lepszy. Chociaż sympatyczny, daleko mu do najlepszych Allenów.
16. Small Time Crooks [Drobne cwaniaczki] - Hugh Grant, kropka. Chociaż to nie jest jego najlepsza rola, a sam film jest mocno nierówny.
17. Vicky Cristina Barcelona - Airbag wśród filmów Allena, tylko z lepszym wokalem, rzecz jasna. Nie rozumiem fenomenu.
18. Anything Else [Życie i cała reszta] - zmęczenie materiału? Niemniej, Christina Ricci jest tu całkiem, całkiem.
19. Hollywood Ending [Koniec z Hollywood] - pomysł znakomity, wykonanie średnie. Ma swoje wzloty i upadki, czy, jak to się u nas mówi, gofry i hajlajty. Oczywiście większość to dowcipy o Hitlerze.
20. The Curse of the Jade Scorpion - kiedyś bardzo mi się podobał. Teraz nie wiem, dlaczego.
21. Mighty Aphrodite [Jej wysokość Afrodyta] - zupełnie nieudany.
22. You Will Meet a Tall Dark Stranger [Poznasz przystojnego bruneta] - dramatycznie słaby. Nieśmieszny jako komedia, nie poruszający jako dramat. Zbędny i nieudany.
Mam nadzieję, że docenicie ten absurdalny wysiłek.
Oczywiście lista jest niekompletna, został mi jeszcz jakiś milion jego filmów do obejrzenia. Pracuję nad tym. _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Xavi

Dołączył: 06 Wrz 2010 Posty: 2519
|
Wysłany: Wto Maj 22, 2012 9:49 pm Temat postu: |
|
|
No ja póki co widziałem tylko 10 filmów i listę se w sumie mogę skompletować, taki Manhattan lub Hannah i jej siosty np. to zobaczę w końcu jutro bo to aż błaga o oglądniecie. No to tak:
1. Whatever Works - Allen po prostu trafił idealnie do mnie z postrzeganiem świata i temu nigdy nikt się ze mną nie zgadza :> A Boris to ja jestem w przyszłości tylko ja nie wyrwę takiej fajnej laski będąc siwy.
2. Love and Death - a to byłby najśmieszniejszy film ever gdyby nie istniał Tarantino i Pajtony.
3. Everything You Always Wanted to Know About Sex But Were Afraid to Ask - a to by było drugie.
4. Annie Hall - klasyk po prostu, Allen na start.
5. Zelig - a ja z kolei nie czaję fapizmu Atrusa. Pomysł rewelacyjny, żarty przednie, ale przy podwójnym podejściu ani razu nie myślałem o nim zbyt długo po seansie w przeciwieństwie do pierwszej trójki. Choć wiadomo.
6. Midnight in Paris- nie wiem czy nie najlepszy klimat z wszystkich tu wymienionych.
7. Match Point - najbardziej zmysłowy z Allenizmów, znaczy wystarczy popatrzeć kto gra główną rolę.
8. Melinda i Melinda - fajny pomysł i fajne wykonanie, ale raczej nic więcej.
9. Vicky Cristina Barcelona - tu już słabo, choć Scarlett całująca Penelope to rzecz piękna niczym Kunis z Portman w Łabędziu. Urocze postaci trzeba przyznać.
10. Alicja - jedyna poważna słabizna. _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Maj 22, 2012 10:11 pm Temat postu: |
|
|
kradniesz mi pomysł Atrusie, nie wiem czy wiesz.
z tego co znam:
1 Love and Death
2 Annie Hall
3 Midnight in Paris
4 Whatever Works
5 Zelig
6 Deconstructing Harry
7 Anything Else
8 Vicky Cristina Barcelona
znaczy nie mówię że Vicky to słaby film, ale bardziej niż Allenowy to bym powiedział że babski. Z kolei Paryż aż na 3 bo to najbardziej uroczy film ever, a do Zeliga NIE DOJRZAŁEM. reszta chyba oczywista ;p
mam na dysku Play It Again, Sam ściąga mi się Manhattan a Lemurowi ukradłem dwa zbiory opowiadań autorstwa WA i w ogóle chyba się zakochałem w Woodym.
| Atrus napisał: | | jak na Allena bardzo gorzki to film |
jak dla mnie to Woody w ogóle obok wiadomego śmiechu i pozytywizmu (jak to mawia Napieralski) bywa często mocno gorzki. czy tam autoironiczny.
w sumie zdaje się Bergman był jego największym idolem czy coś. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Wto Maj 22, 2012 10:37 pm Temat postu: |
|
|
| Xavi napisał: |
3. Everything You Always Wanted to Know About Sex But Were Afraid to Ask |
Jeden co się zna. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anet

Dołączył: 20 Mar 2010 Posty: 762 Skąd: Leszno/ Wrocław
|
Wysłany: Sro Maj 23, 2012 12:43 am Temat postu: |
|
|
| Xavi napisał: |
Ranking Forum:
1. Lily
2. NAR
3. Atrus
4. Anet
5. Kater + ytron
6. Fenderek
7. Faraday
8. Lemur
9. Leniu
10. Obiad
Tuż za lookaug (bo się mało udziela, tak byłby na pewno), Ziutek, w7, Bebe, mumin, Bizon i Agusia. Bo mają chujowy gust hehe. A Matteya nie znam i to generalnie smutna prawda o mnie pewnie. |
Teraz dopiero to zobaczyłam ; ____; i się wzruszyłam. I tak blisko do podium!!!  _________________ "O miłości wiemy niewiele. Z miłością jest jak z gruszką. Gruszka jest słodka i ma kształt. Spróbujcie zdefiniować kształt gruszki." |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Sro Maj 23, 2012 2:02 pm Temat postu: |
|
|
| NAR napisał: |
| Atrus napisał: | | jak na Allena bardzo gorzki to film |
jak dla mnie to Woody w ogóle obok wiadomego śmiechu i pozytywizmu (jak to mawia Napieralski) bywa często mocno gorzki. czy tam autoironiczny.
w sumie zdaje się Bergman był jego największym idolem czy coś. |
Wiadomo, ale aż tak wprost gorzki i autoironiczny nie jest w żadnym innym filmie. W sensie, że w większości przeważają autodissy w stylu "ostatni raz w kobiecie byłem zwiedzając Statuę Wolności" itp., a w Deconstructing Harry nawet nie bardzo się da się go lubić. Nawet trudno nazwać to autoironią, to bardziej takie "patrzcie, jestem chujem". _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Sro Maj 23, 2012 7:17 pm Temat postu: |
|
|
Ranking braci Koala, zasady takie jak ostatnio.
1. The Big Lebowski [Big Lebowski] - za pierwszym razem było co najwyżej "Narlepszy ever? Yeah, well, you know, that's just, like, your opinion, man". Za drugim - zresztą, widać po rankingu.
2. Barton Fink - piękny, chory film z doskonałą obsadą. John Goodman wspaniały jak zawsze.
3. Fargo - trzyma w napięciu, zasłużony Oscar dla Frances McDormand.
4. The Man Who Wasn't There [Człowiek, którego nie było] - film "noir", masa radości. Głównie przez to, że jest śmiertelnie poważny. Długo się zastanawiałem, czy to parodia, czy jednak nie. I dalej nie wiem. Trzeba mieć talent, żeby coś takiego wykonać.
5. O Brother, Where Art Thou? [Bracie, gdzie jesteś?] - George Clooney tańczący z doklejoną brodą to Top 3 kinematografii, w kontekście całości bawi sto razy bardziej. Poza tym, całkowicie absurdalny film, z przewrotną końcówką, którą mogliby nakręcić bracia Coen. Oh wait.
6. Burn After Reading [Tajne przez poufne] - tak, to nad Country for Old Men, wychodzi ze mnie koneser ambitnego kina. Doskonała obsada, jeden zabawniejszy od drugiego, a Malkovich najbardziej. A może jednak Pitt? No właśnie.
7. Miller's Crossing [Ścieżka strachu] - zaczyna się niemrawo, długo się rozwija, ale jak się już rozwinie, to czapki z głów. Żaden tam Ojciec Chrzestny, największym kozakiem filmu gangsterskiego jest Tom Reagan.
8. Blood Simple [Śmiertelnie proste] - bardzo zagmatwana intryga, zwłaszcza jak na film o prostakach. Ale sam film zrealizowany jest znakomicie.
9. A Serious Man [Poważny człowiek] - ciekawostka z życia Atrusa: Atrus utrzymuje, że kiedy był na tym filmie w kinie, sala była całkowicie pusta. Ale my mu nie wierzymy.
10. No Country for Old Men [To nie jest kraj dla starych ludzi] - czy film może być bardziej przereklamowany? Jasne, jest mocny, oczywiście, że Javier Bardem, ale mimo wszystko bez przesady.
11. Intolerable Cruelty [Okrucieństwo nie do przyjęcia] - jedyna poważna klęska Coenów. To znaczy podobno nie jedyna, ale Ladykillers nie widziałem.
Było ciężko, ciężej niż z Allenem, gdzie kolejność jakoś sama się ułożyła. Tutaj właściwie miejsca 2-8 można zamienić miejscami i nikt by się nie zorientował, że coś jest nie tak. Ciąg dalszy nastąpi. _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sro Maj 23, 2012 7:59 pm Temat postu: |
|
|
<wpisuje Bartona Finka na swoją absurdalnie długą listę zaległości>
| Cytat: |
10. No Country for Old Men [To nie jest kraj dla starych ludzi] - czy film może być bardziej przereklamowany? Jasne, jest mocny, oczywiście, że Javier Bardem, ale mimo wszystko bez przesady. |
też nie rozumiem fapizmu. po obejrzeniu byłem trochę rozczarowany. Świetny duszny, mocny klimat, ale oprócz tego i może postaci Antona (ale też bez jakiś bóg wie jakich podniet) to nie zachwycił.
znaczy fajnie się ogląda, ale akademia ostro pojechała.
1 Big Lebowski
oczywista oczywistość
2 Burn After Reading
3 Fargo
4 No Country for Old Man
5 True Girt _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Xavi

Dołączył: 06 Wrz 2010 Posty: 2519
|
Wysłany: Pią Maj 25, 2012 1:52 pm Temat postu: |
|
|
TOP 10 najlepiej technicznie zrealizowanych filmów ever. Albo TOP 10 najpiękniej odbieranych przez oko filmów.
1. Drive - no zdecydowanie, Tarantino niby jest największym mistrzem jeśli chodzi o masakrę na ekranie? Błąd, jest nim Nicolas Refn, który nie robi młócki dla kiczu, tylko dla prawdziwej sztuki. Tak sztuki. Przykład:
http://www.youtube.com/watch?v=42iZCrosGRM
jedna z najwspanialszych scen w dziejach. Gra świateł, Gosling odsuwający ręką dziewczynę, którą polubił by pogrążyć się w namiętności i chwili zapomnienia, jakiś ambient w tle, nastrój spokoju i wytchnienia. Gosling odwraca się, przypomniał sobie o pistolecie. Spójrzcie na minę w chwili odwracania, jaka nagła zmiana klimatu. Z błogiej romantyczności tworzy się nastrój grozy i szaleństwa. MAGIA KINA. Niby jedna scena, nic się wielkiego nie działo, a Refn rozpisał to sobie w głowie pewnie przez kilka dni. I tak cały film, wirtuozeria minimalizmu. Niesamowity klimat pościgu w pierwszej scenie, który wyśmiewa wszystkich Szybkich i Wściekłych i temu podobne efektowne napierdalanki. W dodatku piękni ludzie na ekranie bo, że Carey kocham tak przyznać trzeba (żaden ze mnie homo, no ale niektóre rzeczy się widzi), że Gosling to prawdopodobnie największa osobowość kinowa ostatnich lat mieszająca to z klasyczną pięknością.
2. Hero - tu z kolei arcydzieło scenografii i tworzenia subtelności za pomocą walki, rodem ze Wschodu. Maestria operowania ruchem, spokój nawet w samych scenach walki. Fabuła niby jest, ale oddaje pole głównie krajobrazom i magii sztuk walki w odrealniony sposób. Przykład pierwszy z brzegu:
http://www.youtube.com/watch?v=vGq6FXcpxtY&feature=related
zresztą co ja będę opowiadać. USPOKAJAJĄCE sceny walki, to chyba tylko w tym filmie.
3. Oldboy - no jeśli chodzi o kino amerykańskie to Tarantino jest mistrzem w robieniu efektownego kiczu, ale w światowym nie dość, że go bije Refn to jeszcze Chan-wook Park. Zresztą sam Quentin uważa ten film za jeden z najlepszych ever. Mistrzostwo archaizmu i bezładu na ekranie jeśli są takie kategorie sztuki. Główny bohater zabijający młotkiem, linijką czy płytą CD. Żadnych mieczy czy pistoletów, to by w kinie Parka zburzyło pewien porządek archaiczności. Wszystko i na temat:
http://www.youtube.com/watch?v=eRBwvIX7Sao
4. Spirited Away - wyobraźnia przeniesiona na ekran, Miyzaki to w ogóle ma we łbie jedną wielką tęczę i co chwilę pluje tymi kolorami i postaciami na ekran. Postacie są całkowicie nielogiczne, fabuła niezgodna z niczym, a świat bez sensu. I to jest największa zaleta tego filmu przez którą nie mogą przejść ludzie przyzwyczajeni do bajek z dzieciństwa. Magia wyobraźni przeniesiona na ekran z wielką precyzją i starannością. Coś co jest chaosem w głowie zamienia się w coś co pokochały miliony. Niesamowite postacie, piękne scenerie i magia barw.
http://www.youtube.com/watch?v=FxHKulvuRhk
Szkoda, że nie ma oryginalnej sceny nigdzie bo to nie oddaje do końca o co mi chodzi.
duża przerwa
5. Avatar - a coś dumnym Amerykanom oddać trzeba. Władowanie milionów władowanych w w dziwaczny świat zielonych istot robi wrażenie i ktoś z czystej jakiejś nienawiści do Camerona może napisać, że to brzydko zrobiony film. Szkoda tylko, że w przeciwieństwie do poprzednich czterech fabularnie odstaje mocno, a został też niesłusznie mianowany kultowym i ten kult jest niezrozumiały niczym podnieta Xaviego do Requiem'u. Pandora to wspaniałe miejsce w każdym bądź razie. Barwy, stworzenia na niej żyjące i Cameronowe przesłodzone sceny seksu niebieskich stworzeń. To też trzeba umieć nabrać ludzi.
6. Avengers - w zasadzie tak jak wyżej tylko tu nikt nie udaje, że jest ambitnie, przecież w kinie chodzi o wielkie wybuchy, strzelaniny i epicki rozpierdol czyż nie? Wszystko to mamy podane przy wspaniałych efektach i jest po prostu wspaniała rozrywka. I temu wolę od Avatara duużo bardziej. Radzę pójść do kina bo w TV film straci gdzieś połowę tego całego łupania.
7. Incepcja - budynki latają w powietrzu, sceny w windzie i inne. Każdy widział, każdy wie o co chodzi. I wszystko z nutką Nolanowskiej wyobraźni, gość jest w swoim świecie i tego nie ukrywa, a widać wykreowany świat jest naprawdę ciężką pracą wywalczony. Ogólnie trzeci film z rzędu, który jest hołdem dla rzemieślniczej pracy niż czystej jak łza sztuki pierwszych czterech miejsc. Ale docenić wypada.
8. Edward Nożycoręki - wypada jakoś uczcić Burtona bo ma on swój mroczny styl połączony z bajkowym, a kostiumy, bohaterowie naprawdę są z pomysłem i klasą. Szkoda, że zaczął wszystko powielać i nic nowego ostatnio nie wnosi.
9. Odlot - Pixar też musi być uczczony. Tak pięknych scen jak odlot kolorowych balonów z całego tego miejskiego buszu i trafienie do czystej dżungli to ciężko znaleźć. Ostatnie sceny mimo, że osłabiają fabularnie film to realizacyjnie świetna sprawa i sprawia radość.
10. Sin City - równie dobrze mogło być '300' chociażby. Rozmach przeniesienia czegoś z papieru na ekran godne podziwu. _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sob Maj 26, 2012 12:47 am Temat postu: |
|
|
top 25 moich kawalkow z queenwizji O..o
01. Black Country Communion - Song Of Yesterday
02. Bigelf - The Game
03. Mad Season – Wake Up
04. Iommi (with Glenn Hughes) – I Go Insane
05. Indukti - No. 11811
06. Rush – Subdivisions
07. Opeth – Weakness
08. Jeff Beck – Cause We’ve Ended As Lovers
09. Lunatic Soul – Suspended In Whiteness
10. Sorskogen - Mordet i Grottan
11. Siena Root – Rasayana
12. John Petrucci & Jordan Rudess – Black Ice
13. Riverside – Rainbow Trip
14. Yngwie Malmsteen - Icarus' Dream Suite Op.4
15. Black Bonzo – Sound Of The Apocalypse
16. Jon Lord (with Sam Brown) – Wait a While
17. Joe Bonamassa & L. West – If Heartaches Were Nickels
18. Elan (feat. Slash) - Street Child
19. Gotthard - One Life, One Soul
20. OME (feat. Anja Orthodox) – Po Deszczu
21. Beardfish – Akakabotu
22. Normalsi – Czarny Tydzień
23. Machines Of Loving Grace - Golgotha Tenement Blues
24. Spring - Fool's Gold
25. Def Leppard - Burnout _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here
Ostatnio zmieniony przez Bizon dnia Czw Maj 31, 2012 7:42 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Sob Maj 26, 2012 12:57 am Temat postu: |
|
|
no tak, tylko że właśnie ja chciałem to zrobić, Dziubas, a ty to przedstawiasz jako swój własny autorski pomysł. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Sob Maj 26, 2012 1:22 am Temat postu: |
|
|
RANKING KAWAŁKÓW KATERA Z QW WITAM RAZEM Z MIEJSCEM KTÓRE ZAJĘŁY I PUNKTAMI KTÓRE ZDOBYŁY
1. 22 - Neurosis - To Crawl Under One's Skin - 27 (smutna prawda o was)
2. 08 - Celtic Frost – Obscured - 89
3. 09 - Dead Can Dance – Avatar - 82
4. 01 – Tool – 10,000 Days (Wings pt 2) - 167
5. 05 - Spiritualized - Broken Heart - 99
6. 13 - Ulver - Dressed in black - 57
7. 04 - Saxon Shore - This Shameless Moment - 109
8. 08 – Maybeshewill – Not for Want of Trying - 80
9. 23 - Blur - 1992 - 18
10. 02 – Tom Waits – Alice - 154
11. 35 – Robert Wyatt – Alifie - 25
12. 12 - Alcest - Les Iris - 56
13. 16 - Flobots - Handlebars - 53
14. 09 – Możdżer / Danielsson / Fresco – Asta - 70
15. 05 – Hugh Grant – Pop! Goes My Heart - 86
16. 06 - System of a Down - Johnny - 75
17. 22 - Brian Eno - Golden Hours - 40
18. 21 – Ryszard Rynkowski – Wyspa - 50
19. 16 – The Bird and the Bee – Witch - 62
20. 19 – Kucz & Kulka – Dead Yet – 51
21. 12 – Crimson Jazz Trio – Three of a Perfect Pair (oryg. King Crimson) - 61
22. 20 - Carina Round - Into My Blood - 50
23. 24 - Glen Hansard and Marketa Irglova - When Your Mind's Made Up - 23
24. 32 – Helloween – Longing - 28 _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sob Maj 26, 2012 1:28 am Temat postu: |
|
|
dżizas, kater ty sie na wlasnych kawalkach nie wyznajesz przeca mozdzer, kucz/kulka i crimson jazz trio top twoje top 5  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Sob Maj 26, 2012 1:33 am Temat postu: |
|
|
| Bizon napisał: | dżizas, kater ty sie na wlasnych kawalkach nie wyznajesz przeca mozdzer, kucz/kulka i crimson jazz trio top twoje top 5  |
tak, zauwazylem juz, że jak celuję w punkty od kobiet to zawsze dostaję od Ciebie _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Maj 26, 2012 10:59 am Temat postu: |
|
|
Def Leppard i Elan dałbym w top 3 bizona ;d, Indukti na pierwszym. A kater bardzo ładnie, ale Waits wyżej o wiele być powinien. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Xavi

Dołączył: 06 Wrz 2010 Posty: 2519
|
Wysłany: Czw Maj 31, 2012 11:22 am Temat postu: |
|
|
Póki pomysł nie umarł.
1. Clint Mansell - Death is The Road To Awe - 138
2. Massive Attack – Angel - 106
3. Bruce Springsteen - The Wrestler - 150
4. Sufjan Stevens – Chicago - 65
5. Clint Mansell – Welcome To Lunar Industries – 61
6. The Decemberists – Sleepless - 74
7. At the Drive-In – One Armed Scissor - 41
8. Ennio Morricone – Un Amico - 42
9. DeVotchKa – How It Ends - 48
10. Dream Theater – Eve - 119
11. Katatonia - Idle Blood - 54
12. Kyuss – Asteroid - 48
13. God is an Austronaut - No return - 75
14. Daft Punk – Digital Love - 26
15. Depeche Mode – Dirt (oryg. The Stooges) - 49
16. Orphaned Land – Norra el Norra (Entering The Ark) - 89
17. Otis Taylor – Ten Milion Slaves - 51
18. Them Crooked Vultures - No One Loves Me & Neither Do I - 43 _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Maj 31, 2012 6:51 pm Temat postu: |
|
|
z tym massive attack to jednak ostro żeś w ciula poleciał ;p Z kolei Digital Love to jedna z większych wtop z obozu ludzi z gustem na tym forum. Reszta cudna. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Czw Maj 31, 2012 7:39 pm Temat postu: |
|
|
To i ja. Nie jest tak źle z Wami, jak mi się wydawało.
1. Roxy Music - A Song For Europe - 88
Powinno wygrać swoją edycję, kropka.
2. Nina Simone – Wild Is The Wind (oryg. Johnny Mathis) - 90
Jak wyżej, absolutne piękno.
3. Krzysztof Komeda – Astigmatic - 91
I tak nikogo tu nie przekonam.
4. Tom Waits - Hoist that Rag - 62
Powinno mieć jakieś sto punktów więcej, zwłaszcza, że kater potem prawie wygrał słabszym kawałkiem. Niewiele słabszym, ale jednak.
5. PJ Harvey – The Dancer - 110
Mój wielki skok na punkty, ale nie, Krywań lepszy, co ja na to poradzę.
6. Slowdive - Machine Gun - 70
Nikt nie lubi ładnych melodii.
7. Talk Talk – Living In Another World - 124
Pozytywne zaskoczenie, ale i tak większość wolała pedalstwa Wilsona. Łącznie z lemurem, co już o czymś świadczy.
8. Portishead – Undenied - 62
Kobieta jęczy, też niedobrze.
9. The Cult – The Phoenix – 44
Nie poznalibyście dobrego hard rocka nawet gdyby żona Fenderka podałaby go Wam na obiad.
10. New Order – Sunrise - 101
Niespodziewany sukces, w życiu bym się nie spodziewał stu punktów dla post-punku, nawet tak dobrego, jak ten.
11. Bauhaus – Nerves - 54
...więc tym bardziej nie zaskoczył mnie wynik jeszcze lepszego.
12. Сергей Калугин – Луна над Кармелем - 63
Bez łaski.
13. Current 93 – Red Hawthorn Tree - 65
Ten wynik obraża moje uczucia religijne poganina (żart).
14. Morphine – You Speak My Language - 50
Lekki fail z mojej strony z wyborem, ale znając życie The Saddest Song też szału by nie zrobiło.
15. Warpaint – Undertow - 21
Ten wynik jest dla mnie wielką zagadką. Jakim potworem musi być człowiek, któremu nie podoba się ten kawałek?
16. The Divine Comedy – Motorway to Damascus - 54
Nikt nie lubi ładnych melodii [2].
17. Robert Wyatt – Blues in Bob Minor - 60
Znowu, mogłem wybrać lepiej, ale to i tak nie za wiele, zwłaszcza w tamtej słabej edycji.
18. Autechre – Eggshell - 49
Dużo za mało, kawał dobrej elektroniki.
19. Agalloch - Birch White - 36
Jak wyżej, oprócz elektroniki.
20. Angizia - Mehmet und die Zirkusstadt - 32
Austriacki cyrk, ludzie. Za samo brzmienie słów "austriacki cyrk" należy się więcej punktów.
21. Bad Religion - Modern Man - 4
Kolejny niefortunny wybór, ale ich akurat nadal lubię, i co mi zrobicie.
22. In the Woods... - Kairos! - 14
Takie tam, to mogę Wam akurat wybaczyć. _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Czw Maj 31, 2012 7:44 pm Temat postu: |
|
|
zastanawiam sie, czy ktorykolwiek z tych mi sie w ogole podobal hmmm chyba autechre bylo niezle, agalloch jeszcze zdaje sie jak cie moge:P _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Czw Maj 31, 2012 7:48 pm Temat postu: |
|
|
| Bizon napisał: | | zastanawiam sie, czy ktorykolwiek z tych mi sie w ogole podobal hmmm chyba autechre bylo niezle, agalloch jeszcze zdaje sie jak cie moge:P |
+1, mam fatalny gust. _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|