| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sro Lis 23, 2011 4:23 pm Temat postu: |
|
|
szkoda że umarł... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sro Lis 23, 2011 4:26 pm Temat postu: |
|
|
Nie mogłem się powstrzymać
Pamiętam kiedy usłyszałem w Teleexpresie. Pi razy drzwi wiedziałem kto zacz, ojciec jeszcze stwierdził "o, to ten z Queen", w Trójce słyszałem wcześniej (i zrobiło wielkie wrażenie) Innuendo, znałem też skądś (z radia, z telewizji, nie wiedząc że to oni) Ga-Ga, Invisible Man (to z 5-10-15) czy We Are The Champions.
Ale też miałem 11-12 lat, więc nie mogło to na mnie zrobić bóg wie jakiego wrażenia... dopiero koncert na Wembley w kwietniu był takim "o rany, to jest dobre!". I od tego zaczęło się na dobre...
A sam moment... nie, nic wielkiego. Później śmierć innych wielkich (Ciechowski, Niemen, Cobain, Wright, Rysiek, itd, itd- było ich później wielu) odbierałem dużo mocniej, bo... po prostu byłem bardziej świadomy ich obecności za życia, wiedziałem, kim są, zdążyłem ich już cenić w pełni świadomie...
Powiem szczerze, ze czasem nie rozumiem żalów i wylewanych łez ludzi, którzy nawet nie żyli te 20 lat temu... urodzili się- już nie żył... tak, sama historia jest dramatyczna i wzruszająca i w ogóle, ale... to tyle. A może to kwestia wieku, sam nie wiem.
Nie, nie będę stawiał świeczek. Nie będę opowiadał jak bardzo mi go szkoda ani się za niego modlił ani nic... to nie jestem ja. Kto był jednego wieczoru kiedy na Logan Place śpiewaliśmy Love of My Life ten wie czy to czuję czy nie. Nauczyłem się na tym facecie muzyki. Po prostu. Czy to dużo czy mało... kto ma wiedzieć ten wie.
Myślę też, ze lata temu cała historia robiła większe wrażenie na mnie. Dziś żeby sobie uzmysłowić jej prawdziwy dramat muszę obedrzeć ją z tego patosu, jakim zupełnie niepotrzebnie została przez lata okryta. Wszelkie "ostatnie wywiady" panów z DoRo, pomysły że Fred sam napisał Show Must Go On i tego typu bzdury... nie, Fred napisał lekkie Slightly Mad i niemal debilne Delilah. Tylko w tym kontekście Delilah z okropnej piosenki przy której słuchacz stwierdza WTF zamienia się w coś szczerego, bardziej szczerego niż 10 Madeinheveanów razem wziętych...
Czy mi go brakuje? Odkąd jestem świadom go nie było, więc logiczne że nie. Brakować mi może czegoś co miałem. Sama historia wzrusza, pozwala inaczej spojrzeć na muzykę, na pewno sporo dla mnie znaczy. Tyle. Tylko albo aż. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
SHLM11

Dołączył: 10 Kwi 2009 Posty: 85 Skąd: CHEBZIE
|
Wysłany: Sro Lis 23, 2011 4:42 pm Temat postu: |
|
|
Pamiętam ten dzień dość dobrze ( a było to chyba 25 listopada 1991). Kilka godzin wcześniej kumple opowiadały jak ich to tata pasem bije. Potem po powrocie do domu pamiętam wydanie wiadomości gdy właśnie mówili o jego śmierci. Ozłocił bym za to wydanie. Jestem na 99% pewny że na planszy zapowiadającej było te charakterystyczne zdjęcie Freda z profilu i odkrytą pachą
Nie jestem natomiast pewny poślizgu z jakim podano tą informacje. Dzisiaj pewnie byłaby czerwona plansza na TVP info i rozmowy z Biedroniem oraz Hirkiem Wroną. _________________ A imię Jego 44 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
PiotreQ

Dołączył: 03 Kwi 2005 Posty: 4957
|
Wysłany: Sro Lis 23, 2011 5:00 pm Temat postu: |
|
|
Pamiętam trochę przez mgłę. I tez chyba pierwszy news dotarł do mnie z Teleexpressu (wiem, że było już ciemne popołudnie, więc Wiadomości to na pewno jeszcze nie były, ale i tak do końca nie jestem pewny). Jakoś specjalnie mnie to nie załamało aczkolwiek zdawałem sobie sprawę, że to coś wyjątkowego. Nie ukrywam, że głównym powodem fascynacji zespołem była właśnie śmierć Freda. Dopiero po tym wydarzeniu zacząłem na dobre interesować się Queen. Na pewno duży wpływ na to miał boom na Queen jaki wybuchł w tamtym czasie. Nie trzeba było się wysilać aż tak, żeby dowiedzieć się czegoś o Q czy Freddiem
A pamięta ktoś jak puszczali Invisible Man przed dobranocką? Tylko nie wiem czy to było już po śmierci, czy wcześniej. _________________
Vice Maskotka Forum 2007
Vice Człowiek Roku Forum 2008
PiotreQrmx.com - Remixy Queen
QueenBootlegs.com - Bootlegi Queen |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sro Lis 23, 2011 5:06 pm Temat postu: |
|
|
| PiotreQ napisał: | Nie trzeba było się wysilać aż tak, żeby dowiedzieć się czegoś o Q czy Freddiem
|
No... mimo wszystko dziś przy internecie byłoby łatwiej
Pamiętam jak Dyskografia umieszczona na końcu Kena Deana to była Biblia. I zastanawianie się i wyobrażanie sobie "jak cholera brzmi to Dozen Red Roses" itd...
A zanim miałem Deana to w ogóle był kosmos, rozróznienie bootlegów na targach od studyjnych płyt, dowiedzenie się czego brakowało, potem znalezienie tego... pierwsza wersja Innuendo na kasecie jaką kupiłem nie miała Bijou (sic!), na Miracle miałem urwaną końcówkę Was It All Worth It... Sheer Heart Attack chyba było ostatnią kasetę jaką kupiłem, jakiś rok po tym jak zacząłem kupować inne... na wakacjach w Gdańsku, nagle zobaczyłem kasetę której wcześniej bezskutecznie szukałem... a te pierwsze dylematy 12-latka z 14 tysiącami złotych w kieszeni na targu- wziąć jakieś A Night at the Opera czy The Works?
Invisible Man pamiętam w 5-10-15 do nauki angielskiego. Przed. Chyba Radio Ga-Ga też tam było. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kensington

Dołączył: 27 Sie 2004 Posty: 4263 Skąd: Modar
|
Wysłany: Sro Lis 23, 2011 5:23 pm Temat postu: |
|
|
Pamiętam przede wszystkim dwie rzeczy: informacje o oświadczeniu Freddiego, przedstawione przez MTV News. Kolejne wspomnienie dotyczy zdjęć z pogrzebu, dziesiątki jeśli nie setki metrów kwadratowych kompozycji kwiatowych.
Zdaje się, że zaledwie kilka(naście) dni później TVP wyemitowało krótki program o Freddiem, przygotowany bodajże przez jakąś hiszpańską lub włoską stację telewizyjną.
Miałem wtedy jedenaście lat, dość dobrze znałem "Innuendo" oraz "A Night At The Opera", głównie za sprawą wspomnianego wyżej MTV oraz Super Channel. Zdaje się, że wkrótce po śmierci wokalisty w MTV pojawił się "Weekend z Queen", dzięki któremu poznałem masę innych kawałków, po czym zacząłem, kolekcjonować kasety tłoczone głównie przez "Takt" - o kompaktach wtedy jeszcze się nie marzyło  _________________
Z kobietami się nie dyskutuje. Kobiet się słucha.
Moje aukcje |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Sinia

Dołączył: 25 Cze 2009 Posty: 332 Skąd: Dębno
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dundersztyc19

Dołączył: 25 Sie 2009 Posty: 1356 Skąd: Kuala Lumpur
|
Wysłany: Sro Lis 23, 2011 5:49 pm Temat postu: |
|
|
Ja natomiast w ogóle nie pamiętam tego dnia, za mały byłem  _________________ - Odnoszę wrażenie, że niektórzy powinni dostać dożywotni zakaz słuchania Kazika Staszewskiego. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mandey

Dołączył: 24 Sie 2007 Posty: 1579 Skąd: Rawicz
|
Wysłany: Sro Lis 23, 2011 6:13 pm Temat postu: |
|
|
Nie mogę sobie przypomnieć co to był za dzień, mam wrażenie, że niedziela ale nie ważne. Do mnie informacja dotarła wraz z wieczorną panoramą, to pamiętam dobrze. Krótka piłka, "Lider zespołu Queen, Freddie Mercury, zmarł na AIDS w swoim domu w Londynie ". Obyło się bez histerii ale pamiętam, że byłem totalnie zaskoczony tą informacją. Miałem 12 lat i ogólnie od niedługiego czasu kablówkę więc jeszcze nie ogarniałem tych wszystkich kanałów obcojęzycznych. MTV oglądałem tylko wieczorami a tam zazwyczaj był Ray Cookes i pieprzył jakieś farmazony. Gazet nie czytałem za dużo więc totalnie nie spodziewałem się zdarzenia. Moje fanowanie trwało raptem 2,5 roku i polegało na kupowaniu taktowskich kaset tego zespołu
| Kensington napisał: | | Zdaje się, że wkrótce po śmierci wokalisty w MTV pojawił się "Weekend z Queen" |
Dokładnie w pierwszy weekend po śmierci. Pamiętam bo nie wstałem wtedy w sobotę z łóżka a w niedzielę poszedłem do kościoła z rodzicami po totalnej wojnie domowej!  _________________
   |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maciej

Dołączył: 22 Lip 2005 Posty: 1329 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Sro Lis 23, 2011 6:15 pm Temat postu: |
|
|
Zaczynałem dopiero wtedy poznawać Queen mialem jakieś przegrywane dwie kasety składanki które słuchałem na radiomagnetofonie Kasprzak ale generalnie małe miałem pojęcie choć coś wiedziałem bo kupowałem wtedy "Popcorn"* ,pamiętam że w jakimś numerze z 91 roku ale jeszcze jak Freddie zył pisali że "Queen mistrzowie rocka a Freddie źle wygląda ale miejmy nadzieje że wróci do formy" czy coś w tym stylu
Pamiętam że w Wiadomościach(choć głowy sobie nie dam uciąc czy to nie był teleexpress) pokazali Freddiego jak chodzi w białym stroju pomiędzy fanami(po latach się dowiedziałem że to było "Friends will be friends")
Ale ogólnie dzieciak w II czy III klasie podstawówki nie bardzo sobie emocjonalnie zdaje sprawę z tego odejścia chyba koncert na Wembley odbił się na mnie bardziej.
Nie przezywałem zbytnio owego czasu choć zaznaczyło się to w mej pamięci i nawet wzmogło chyba zainteresowanie zespołem.Na pewno fakt ten wpłynał bardzo na to że w ogóle wśród dzieci i mlodziezy I połowy lat 90-tych to był naprawdę jeden z najpopularniejszych zespołów,pamiętam robili takie zestawienia najpopularniejsi za 91,92 itp i zawsze Queen był na podium razem Roxettem i Guns'n' Roses
*wtedy to było zupełnie coś innego  _________________ Light the fire, feast
Chase the ghost, give in
Take the road less traveled by
Leave the city of fools
Turn every poet loose
  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lesheq

Dołączył: 17 Paź 2007 Posty: 785 Skąd: Przemyśl/Kraków
|
Wysłany: Sro Lis 23, 2011 7:54 pm Temat postu: |
|
|
Pamiętam, że wtedy miałem swiadomośc, że umarł ktos ważny i wielki. Wąsaty pan od stadionowej piesni WATC. Chyba tylko ten utwór kojarzyłem wtedy z Queen. Zupełnie nie znałem ich muzyki, ale wiedziałem, ze taki byt istnieje i że ma coś wspólnego ze sportem. Queen odkryłem dopiero...na studiach, mimo, że z czasów młodości kojarzyłem teledyski Invisible Man i Scandal.
Nie mniej sama informacja o śmierci niezbyt mnie poruszyła, ale pamiętam wtedy takie ogólne poruszenie - duzo sie o tym chyba mówiło. _________________ Lesheq |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fairy King

Dołączył: 21 Maj 2005 Posty: 359 Skąd: Lublin/Warszawa
|
Wysłany: Sro Lis 23, 2011 8:37 pm Temat postu: |
|
|
Ja w ogóle nie pamiętam roku 1991, gdyż miałem wtedy dopiero 3 lata a o istnieniu takiego zespołu jak Queen dowiedziałem się sporo lat później. Odkryłem go dzięki płycie Made In Heaven, której mój tata często słuchał. W ogóle ten album sprawił, że zainteresowałem się nie tylko Queen, ale w ogóle muzyką na większą skalę. Wtedy też zacząłem szukać informacji o tych wybitnych artystach i dowiedziałem się, że Freddie nie żyje już od tych kilku lat. Oczywiście żałowałem i do dziś żałuję, że go nie ma wśród żywych, że odszedł ktoś wybitny ale też po prostu dobra i pozytywna postać. _________________
I'm in love with my cars:
- BMW E60 530d 218 KM, rocznik 2003 - stan idealny - do dbania i podróżowania w trasach
- BMW E36 328i 193 KM, rocznik 1995 - do katowania, kjsów, driftu |
|
| Powrót do góry |
|
 |
OberstPrymas

Dołączył: 24 Kwi 2010 Posty: 2830 Skąd: Świebodzice
|
Wysłany: Sro Lis 23, 2011 8:43 pm Temat postu: |
|
|
Ja również nie mam prawa tego dnia pamiętać, ale ciekawi mnie wersja kogoś, kto w 1991 był już fanem Królowej. Byłoby to co najmniej ciekawe. _________________ FAN KOBIAŁEK
GOŁA KASIA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
SHLM11

Dołączył: 10 Kwi 2009 Posty: 85 Skąd: CHEBZIE
|
Wysłany: Sro Lis 23, 2011 9:25 pm Temat postu: |
|
|
| Kensington napisał: | przygotowany bodajże przez jakąś hiszpańską lub włoską stację telewizyjną.
|
Dobrze prawisz, dokładnie 1 grudnia:
http://www.youtube.com/watch?v=yt50OSOnT_U _________________ A imię Jego 44 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mancin
Dołączył: 16 Gru 2003 Posty: 333
|
Wysłany: Sro Lis 23, 2011 9:44 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | Sheer Heart Attack chyba było ostatnią kasetę jaką kupiłem, jakiś rok po tym jak zacząłem kupować inne... na wakacjach w Gdańsku, nagle zobaczyłem kasetę której wcześniej bezskutecznie szukałem. |
To ci dopiero, SHA kupiłem też na wakacjach na Helu, podczas wycieczki do Sopotu,Gdyni i Gdańska katamaranem . Taśmę nabyłem na straganie obok portu w którymś z tych miast ....Jeszcze powiedz,że to był 1994 rok to będzie komplet
Queen znałem przed 24.11.1991 . Na PR3 Ride the Wild wind był puszczany . Znałem Radio gaga i Invisible man .
Jesienią 91 mój ojciec był za granicą, a kiedy udało nam się dodzwonić do niego, przez trzaski i buczenie powiedziałem , "ten Twój Merkury umarł"
Tyle .
| Cytat: | ale ciekawi mnie wersja kogoś, kto w 1991 był już fanem Królowej. Byłoby to co najmniej ciekawe.
_________________ |
Moje obecne szwagierki miały wtedy jakies 17-19 lat . Cytuję "ryczałyśmy obydwie przez cały dzień" |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dundersztyc19

Dołączył: 25 Sie 2009 Posty: 1356 Skąd: Kuala Lumpur
|
Wysłany: Sro Lis 23, 2011 10:08 pm Temat postu: |
|
|
Podejrzewam, że większość z was ma około 30 lat, skoro jako tako lub dokładniej pamięta tamten czas. _________________ - Odnoszę wrażenie, że niektórzy powinni dostać dożywotni zakaz słuchania Kazika Staszewskiego. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
sammywaslow
Dołączył: 01 Lut 2005 Posty: 53 Skąd: kraków
|
Wysłany: Sro Lis 23, 2011 10:12 pm Temat postu: |
|
|
W poniedziałek rano jadłem śniadanie a w RMF cały czas powtarzali , że Mercury nie żyje ( częstotliwość można porównać ze Smoleńskiem ) , w szkole już wszyscy wiedzieli i był to temat numer jeden.Pamiętam , że niedługo potem mieliśmy na niemieckim opowiedzieć kilka słów o sobie i 90 % klasy mówiąc o swojej ulubionej muzyce wymieniało Queen.Mimo mojego antytalentu do tego języka pamiętam do dziś tą senstencję : Am liebten hore ich die gruppe queen Podobnie jak większość świadome interesowanie się tą muzyką to Wembley 92 , odkrywanie płyt z lat 70 i wytrzeszcz oczu przy wielu numerach... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mandey

Dołączył: 24 Sie 2007 Posty: 1579 Skąd: Rawicz
|
Wysłany: Sro Lis 23, 2011 10:15 pm Temat postu: |
|
|
| sammywaslow napisał: | | W poniedziałek rano jadłem śniadanie a w RMF cały czas powtarzali , że Mercury nie żyje... |
Czyli to jednak była niedziela, dobrze pamiętam  _________________
   |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sro Lis 23, 2011 10:37 pm Temat postu: |
|
|
| mancin napisał: | | Cytat: | | Sheer Heart Attack chyba było ostatnią kasetę jaką kupiłem, jakiś rok po tym jak zacząłem kupować inne... na wakacjach w Gdańsku, nagle zobaczyłem kasetę której wcześniej bezskutecznie szukałem. |
To ci dopiero, SHA kupiłem też na wakacjach na Helu, podczas wycieczki do Sopotu,Gdyni i Gdańska katamaranem . Taśmę nabyłem na straganie obok portu w którymś z tych miast ....Jeszcze powiedz,że to był 1994 rok to będzie komplet |
LOL
Ale chyba nie, chyba bardziej 93... I to było w jakimś małym sklepie niedaleko Neptuna _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fuckir

Dołączył: 04 Kwi 2007 Posty: 75 Skąd: wziac na piwo?
|
Wysłany: Czw Lis 24, 2011 2:10 am Temat postu: |
|
|
Pamietam tamten dzien dosc dobrze, bodajze ogladajac Panorame dowiedzialem sie, ze wokalsta Queen umarl itd. Wczesniej znalem juz kawalki Queen i mimo ze mialem wowczas 10 lat bylem swiadomy co sie stalo (zreszta na kilka miesiecy przed odejsciem Freddiego puscili w polskiej TV tez krotki material z tego jak nagrywano album Innuendo, fotki na tych poziomych polkach, wywiady z Brianem itd ) Pamietam, ze wspominano, ze Fred mial sklonnosci homoseksualne i to bylo powodem ze zlapal to paskudztwo itd...Nie wiedzialem wtedy o co chodzi z tymi homoseksualistami No i ta cala panika z AIDS. To chyba utkwilo mi najbardziej w pamieci... _________________ Chcesz podobac sie kobietom, twardy dla nich badz jak beton, zapusc wasy, z tylu grzywe, kwiata kup poczestuj piwem.... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kakadroma

Dołączył: 26 Wrz 2009 Posty: 11
|
Wysłany: Czw Lis 24, 2011 10:52 am Temat postu: |
|
|
Kto by pomyślał...mój pierwszy post na forum.....
Miałam wtedy 12 lat. Słuchałam na kaseciaku Sabriny, Samanty Fox i Krzysztofa Antkowiaka. Pewnego dnia wróciłam ze szkoły. W progu przywitał mnie mój ojciec z pytaniem na ustach "wiesz kto nie żyje?" Gdy okazało się, że nie mam zielonego pojęcia, tatuś wziął mnie na kolana i opowiedział całą historię Queen i wielkiego Freddiego. Poznałam wtedy większą część utworów Queen. I tak mnie zarażono. Potem pamiętam już tylko składanki Taktu i artykuły wycinane z Non Stop. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
GOLUMN

Dołączył: 10 Wrz 2008 Posty: 30 Skąd: INOWROCŁAW
|
Wysłany: Czw Lis 24, 2011 1:12 pm Temat postu: |
|
|
Miałem wtedy 13 lat.To był mój początek przygody z QUEEN.Pamiętam jak jakiś tydzień wcześniej usłyszałem w hali targowej przy stoisku z kasetami piosenkę RADIO GAGA.Facet puszczał to z kasety GREATEST HITS 2.Musiałem to mieć.Rodzice mi w końcu kupili i tak się zaczęło.
Byłem zaskoczony jak tydzień później w TELEEXPRESIE leciała piosenka chyba INNUENDO i mówili o śmierci FREDDIEGO.Potem artykuły w BRAVO i POPCORNIE.
To już 20 lat........  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
forresty
Dołączył: 24 Lis 2011 Posty: 1
|
Wysłany: Czw Lis 24, 2011 1:44 pm Temat postu: |
|
|
Witam... mój pierwszy post na forum zresztą.
Pamiętam ten dzień sprzed 20 lat. Poszliśmy z klasą na lekce WF za taki cmentarz podmiejski. Queen słuchałem wtedy od jakichś 3-4 lat i wiadomość o śmierci Freda była dla mnie szokiem. Mój wuefista też był fanem Queen i trochę sobie pogadaliśmy. Nigdy do głowy by mi nie przyszło ze 20 lat później - dokładnie na tym samym miejscu będę na pogrzebie mojego kumpla z którym wtedy wykonywaliśmy fikołki w lesie. Zaraz wybieram się na pogrzeb. Trudne to bedzie patrzec na trumnę, na to samo miejsce po 20 latach i na to co czas robi z nami i dokąd to wszystko pędzi.
Gdzieś mam nagrania video z newsów sprzed 20 lat bo nagrywałem prawie wszystko. Może uda mi się znaleźć to i wrzucić gdzieś do sieci. Pamiętam że były tam ciekawe rzeczy. gdyby to kogoś interesowało to dajcie znać - może da sie coś odszukać.
pozdro. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 1706 Skąd: Police
|
Wysłany: Czw Lis 24, 2011 3:58 pm Temat postu: |
|
|
24 listopada 1991 roku rozpoczęła się moja przygoda z Queen i fascynacja Freddiem Mercurym. Miałem wtedy zaledwie 4 lata i nic z tego nie pamiętam. Ale moja mama do tej pory nie może się nadziwić, dlaczego jako 4 letnie dziecko zwróciłem, podobno wtedy uwagę, jak w wiadomościach mówili że zmarł Freddie Mercury. Nikt u mnie w domu nie słuchał Queen a moi rodzice byli dalecy od słuchania takiej muzyki. Tak więc moja mama, prawie w cale nie zwracała uwagi na Freddiego jako muzyka. I wspomina, że dzięki mnie , właśnie wtedy, po raz pierwsze zwróciła świadomie uwagę na Freda. I całe dzieciństwo wiedziałem, że był taki człowiek jak Freddie Mercury ale w zasadzie nic nie mogłem więcej o nim powiedzieć, oprócz tego, że śpiewał We Are The Champions. Nawet wyglądu nie kojarzyłem. Ponownie, w pełni świadomie zacząłem się interesować Queen i Freddiem, dopiero od 1998 roku, kiedy we wrześniu TVP2 zrobili weekend z Queen. Z tego co pamiętam to były to trzy weekendy, kiedy puszczono Rio, Wembley i Fenomen Queen. Ja się załapałem na koncert Wembley i pamiętam, że jako zwiastun puszczano fragment teledysku The Show Must Go On. Od tamtej pory miłość odżyła i tak się toczy bez przerwy z małymi cichymi dniami. Jak stare dobre małżeństwo. Za wielki mam sentyment do Freddiego, aby go obiektywnie określić. Nigdy nie płakałem ani nie było mi jakoś smutno, że Freddie nie żyje. Jakoś było to dla mnie oczywiste i nigdy nie przeżywałem żadnych rocznic. Za bardzo mentalnie, duchowo bliski jest mi Fred abym płakał za nim, jako postacią fizyczną. _________________ The Story of Freddie Mercury - http://www.youtube.com/watch?v=rHY25zkQV0o |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Zbyszek

Dołączył: 25 Kwi 2004 Posty: 158 Skąd: Żuromin
|
Wysłany: Czw Lis 24, 2011 5:33 pm Temat postu: |
|
|
Pisałem już kiedyś swoje wspomnienia tu na forum ale nie mogę teraz znaleźć.
Tak jak ktoś wcześniej zauważył, wydaje mi się że ta informacja podawana była w Polsce 25 listopada a nie 24. Pamiętam, że informacja we Wiadomościach podawana była długo, z 10 minut albo więcej. Pokazywali fragmenty Live Aid ("taniec" Freddiego z kamerzystą) i inne rzeczy.
I teraz nie wiem ale wydaje mi się, że jeszcze tego samego wieczoru (albo na drugi dzień) puszczony był program wspomnieniowy, zdaje się że z BBC. Przed programem o Queen rozmawiali Janusz Kosiński i Romek Rogowiecki. Program zaczynał się od krótkiej mowy Eltona Johna.
Za tydzień (w sobotę?) puszczony był koncert Live in Rio 85. _________________ http://www.facebook.com/BogeyMusic - polub mnie
http://www.bogeymusic.net
http://www.mondaysession.pl - coverband. "Crazy little thing called love": http://www.youtube.com/watch?v=B-oDqVgO0xk |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Czw Lis 24, 2011 6:42 pm Temat postu: |
|
|
Program BBC, o którym wspomniałeś nadano jakoś parę dni później - pamiętam, że go nagrywałem na VHS. Do dziś gdzieś na taśmie, wśród bibelotów na strychu musi gdzieś leżeć... swoją drogą... hmm:) Oglądałem go wówczas tak wiele razy, że znałem na pamięć każdą nutę. Kończył się klipem These Are the Days of Our Lives, co robiło wówczas niesamowite wrażenie. Godna wzmianka - program ów poleciał w TVP przed emisją w BBC.
I koncert z RIO... tak, też jakoś na początku grudnia. Leciał jakoś późno w noc, robił cudne wrażenie. Do dziś mam do tego występu ogromny sentyment, właśnie dzięki temu, że poznałem go tak dawno. Co prawda pierwszym koncertem Queen jaki widziałem był Budapeszt, nadany w Non Stop Kolor jakoś w roku 1988-89, ale w pełni świadom, z pilotem w ręku nagrywając cały występ - to było RIO właśnie... Miło się to wspomina... jak wyprawę do niesamowitej krainy...
PS. Ech, Zbyszek! Chyba znalazłem... to było to, przecież! Ów dokument... zaraz się wzruszę... już się wzruszyłem...
http://www.youtube.com/watch?v=vavMJb27rj8
... niesamowite.... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Zbyszek

Dołączył: 25 Kwi 2004 Posty: 158 Skąd: Żuromin
|
Wysłany: Czw Lis 24, 2011 7:53 pm Temat postu: |
|
|
O kurczę, ale znalezisko, dzięki!
krs, mógłbym podpisać się praktycznie pod każdym słowem, które napisałeś
Również nagrywałem ten program, potem koncert z Rio i nadal mam tę kasetę tylko aktualnie odtwarzacza VHS brak
Również oglądałem go w kółko i znałem wszystko na pamięć
Odnośnie koncertu z Rio to jednak dałbym sobie rękę uciąć, że leciał o normlanej porze, tzn. gdzieś ok. godz. 20 - 21, chyba właśnie nawet zamiast filmu po Wiadomościach.
Ile lat miałeś wtedy? Ja 14, przychodziłem ze szkoły i oglądałem w kółko ten program i koncert, to była niesamowita fascynacja  _________________ http://www.facebook.com/BogeyMusic - polub mnie
http://www.bogeymusic.net
http://www.mondaysession.pl - coverband. "Crazy little thing called love": http://www.youtube.com/watch?v=B-oDqVgO0xk |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|