| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Czy chcesz kolejnej (majowej) edycji QueenWizji? |
| tak |
|
56% |
[ 13 ] |
| nie |
|
43% |
[ 10 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 23 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Nie Lut 05, 2012 10:37 pm Temat postu: |
|
|
23. faraday – Henryk Mikołaj Górecki – II. Lento E Largo – Tranquillissimo
startował w 11 edycjach
dotychczasowe pozycje: 17, 3, 17, 26, 18, 11, 24, 6, 25, 19, 28.
w tabeli wszech czasów: 29. miejsce
w rankingu kroczącym: 13. miejsce
12p. – 31 (lookaug)
10p. – 25 (lemur)
08p. – 21 (xavi)
07p. – 32 (anet)
06p. – 02 (mumin)
05p. – 17 (atrus)
04p. – 34 (wasdfg7)
03p. – 11 (bebe)
02p. – 03 (paolo)
01p. – 05 (fenderek)
rezerwa: 18, 19, 30, 09, 32, 35.
komentarze: brak
tabela 23/35
35. mustapha – Motörhead – One More Fucking Time - 85
02. mumin – Mastodon – The Sparrow - 85
05. fenderek – Page & Plant – Heart In Your Hand - 83
01. daga – Żywiołak – Latawce - 73
31. lookaug – M83 – Midnight City - 65
16. michalzbiku – Dio – Invisible - 64
03. paolo – Turbo – W Sobie - 61
11. bebe – Johnny Cash – Ain't No Grave - 58
29. anunaki – Warren Haynes – Blue Radio - 56
32. anet – Agalloch – In The Shadow Of Our Pale Companion - 53
26. oberstprymas – Living Colour – Cult of Personality - 51
20. nar – Ray Wilson & Stiltskin – Ought to Be Resting - 48
23. faraday – H.M. Górecki – II. Lento E Largo – Tranquillissimo - 46
15. tasior – The Alan Parsons Project – La Sagrada Familia - 42
08. wiciu – Elton John & Eric Clapton – Runaway Train - 41
34. wasdfg7 – Kwoon – I Lived On the Moon - 40
17. atrus – Bauhaus – Nerves - 39
25. lemur – Bon Iver – Perth - 39
24. agusiaa – Gillan – If You Believe Me - 33
18. ytron – M.Nyman – The Heart Asks Pleasure First / The Promise - 30
07. bizon – OME (feat. Anja Orthodox) – Po Deszczu - 30
19. innuendo – Ray Wilson & Stiltskin – Old Man And The Portrait - 27
09. kater – Ryszard Rynkowski – Wyspa - 23
21. xavi – Kyuss – Asteroid - 23
14. maciej – Blood Ceremony – Hymn to Pan - 20
33. lily – Ewa Demarczyk – Wiersze Wojenne - 19
10. ziutek – Godsmack – Awake - 17
30. irminella – KT Tunstall – Universe & U - 17
06. whoatemydinner – "Weird Al" Yankovic – Everything... - 13
04. nathalie – Tenacious D – Fuck Her Gently - 12
22. żbik88 – IQ – Headlong - 11
28. arsen – The Devin Townsend Band – Suicide - 10
27. mcwalter – U.K. – Danger Money - 8
13. incubus – Red Box – Stay - 6
12. subrosa – James Morrison – You Make It Real - 6 _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Nie Lut 05, 2012 10:40 pm Temat postu: |
|
|
podaj cegłe podaj cegłe
24. agusiaa – Gillan – If You Believe Me
startowała w 8 edycjach
dotychczasowe pozycje: 11, 19, 17, 26, 26, 25, 22, 18.
w tabeli wszech czasów: 37. miejsce
w rankingu kroczącym: 28. miejsce
12p. – 03 (paolo)
10p. – 14 (maciej)
08p. – 15 (tasior)
07p. – 26 (oberstprymas)
06p. – 35 (mustapha)
05p. – 16 (michalzbiku)
04p. – 05 (fenderek)
03p. – 29 (anunaki)
02p. – 08 (wiciu)
01p. – 20 (nar)
rezerwa: 19, 01, 31, 04.
komentarze: bla bla bla
żartowałam
Zatem dlaczego takie głosy?
Te 12 punktów dla Turbo dlatego, iż rozwalił mnie ten kawałek od samego początku. Może i nie jest to najlepsza rzecz w tej edycji, ale wrażenie zrobiła najmocniejsze. Poza tym ja zawsze staram się wspierać polskie akcenty w QW, jeśli tylko są dobre, a ten jest.
10 punktów dla 14tki, nie mam pojęcia co to, ale jest zajebiste i kropka. To samo nr 15. W sumie miałam tu problem, mogłyby oba być na II miejscu, bo nie umiem się zdecydować. Więc wrzucancie nr 15 – czuj się, jakbyś dostał 10 punktów
Dalej 7 punktów dla nr 26, który bardzo wpadł mi w ucho. Super rytmiczna, energetyczna rzecz, bardzo mi się spodobał ten kawałek
6 punktów dla nr 35, bo to bardzo fajna, świetnie płynąca ballada z klimatem, porwała mnie.
I teraz skoki na ciula Dostały 5 i 4 punkty, dlatego że też chcę mieć szanse w tej edycji Choć gdyby w moim kawałku śpiewał Gillan, pewnie miałabym większe szanse Przepraszam Fenderku, ale wciąż niemoge z tego A oba utwory oczywiście świetne.
3 punkty dla nr 29, uwielbiam takie klimaty blues-rockowe i barwa głosu tego pana również mi przypada do gustu, a wszystko razem daje ogromną przyjemność ze słuchania.
2 punkty dostał nr 8, szkoda że tak mało, bo to niezły kawałek, ale przy zestawie powyżej nie dało się inaczej. I też jakby nie patrzeć skok na ciula biorąc pod uwagę wykonawców
I na koniec musiałam oczywiście wepchać Ray’a <3 Mimo, że mi ktoś podkradł pomysł, ale jak widać nie tylko mnie Bo w rezerwie drugi Ray, minimalnie słabszy od poprzednika, ale wciąż mi się podoba. Dalej w rezerwach nr 1 – klimatyczna i w sumie nie najgorsza rzecz, jakoś tam w pamięci została, choć na listę to było ciut za mało. 31 bo fajne Czasem mam taki pęd do plastikowej muzy Mało brakowało, żebym punkty dała, na szczęście się opamiętałam No a nr 4 tak na wyrost trochę tu wymieniony, bo to stare już, ale śmieszne, więc niech se będzie
tabela 24/35
35. mustapha – Motörhead – One More Fucking Time - 91
05. fenderek – Page & Plant – Heart In Your Hand - 87
02. mumin – Mastodon – The Sparrow - 85
01. daga – Żywiołak – Latawce - 73
03. paolo – Turbo – W Sobie - 73
16. michalzbiku – Dio – Invisible - 69
31. lookaug – M83 – Midnight City - 65
29. anunaki – Warren Haynes – Blue Radio - 59
11. bebe – Johnny Cash – Ain't No Grave - 58
26. oberstprymas – Living Colour – Cult of Personality - 58
32. anet – Agalloch – In The Shadow Of Our Pale Companion - 53
15. tasior – The Alan Parsons Project – La Sagrada Familia - 50
20. nar – Ray Wilson & Stiltskin – Ought to Be Resting - 49
23. faraday – H.M. Górecki – II. Lento E Largo – Tranquillissimo - 46
08. wiciu – Elton John & Eric Clapton – Runaway Train - 43
34. wasdfg7 – Kwoon – I Lived On the Moon - 40
17. atrus – Bauhaus – Nerves - 39
25. lemur – Bon Iver – Perth - 39
24. agusiaa – Gillan – If You Believe Me - 33
18. ytron – M.Nyman – The Heart Asks Pleasure First / The Promise - 30
07. bizon – OME (feat. Anja Orthodox) – Po Deszczu - 30
14. maciej – Blood Ceremony – Hymn to Pan - 30
19. innuendo – Ray Wilson & Stiltskin – Old Man And The Portrait - 27
09. kater – Ryszard Rynkowski – Wyspa - 23
21. xavi – Kyuss – Asteroid - 23
33. lily – Ewa Demarczyk – Wiersze Wojenne - 19
10. ziutek – Godsmack – Awake - 17
30. irminella – KT Tunstall – Universe & U - 17
06. whoatemydinner – "Weird Al" Yankovic – Everything... - 13
04. nathalie – Tenacious D – Fuck Her Gently - 12
22. żbik88 – IQ – Headlong - 11
28. arsen – The Devin Townsend Band – Suicide - 10
27. mcwalter – U.K. – Danger Money - 8
13. incubus – Red Box – Stay - 6
12. subrosa – James Morrison – You Make It Real - 6 _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Nie Lut 05, 2012 10:43 pm Temat postu: |
|
|
25. lemur – Bon Iver – Perth
startował we wszystkich 20 edycjach
dotychczasowe pozycje: 17, 7, 27, 17, 15, 15, 20, 11, 26, 12, 20, 16, 8, 1, 20, 9, 21, 7, 2, 21.
w tabeli wszech czasów: 9. miejsce
w rankingu kroczącym: 5. miejsce
12p. – 31 (lookaug)
10p. – 09 (kater)
08p. – 15 (tasior)
07p. – 05 (fenderek)
06p. – 33 (lily)
05p. – 07 (bizon)
04p. – 02 (mumin)
03p. – 01 (daga)
02p. – 11 (bebe)
01p. – 17 (atrus)
rezerwa: 14, 23.
komentarze:
Pierwsze miejsce dla mistrzowskiej elektroniki, drugie dla najlepszego Rynkowskiego, jakiego w życiu słyszałem - ponurego, ekspresywnego, mocnego. Następnie Alan Parsons, do którego mam wielką słabość, a wesołą piosenkę o Gaudim zawsze lubiłem. Dalej zwięźle i impresywnie skradający się Plant i ekshumowany Baczyński. Do Anji Orthodox mam pewien sentyment, choć jest straszliwie pretensjonalna - ale elektronika jest tu miła. A potem to już urocze połączenie wykopu z postrockiem, rozpustne baby, zakurzony Cash nie tak dobry jak to kiedyś było, a na sam koniec takie tam, zwariowane.
W rezerwie flety i opery.
tabela 25/35
05. fenderek – Page & Plant – Heart In Your Hand - 94
35. mustapha – Motörhead – One More Fucking Time - 91
02. mumin – Mastodon – The Sparrow - 89
31. lookaug – M83 – Midnight City - 77
01. daga – Żywiołak – Latawce - 76
03. paolo – Turbo – W Sobie - 73
16. michalzbiku – Dio – Invisible - 69
11. bebe – Johnny Cash – Ain't No Grave - 60
29. anunaki – Warren Haynes – Blue Radio - 59
26. oberstprymas – Living Colour – Cult of Personality - 58
15. tasior – The Alan Parsons Project – La Sagrada Familia - 58
32. anet – Agalloch – In The Shadow Of Our Pale Companio - 53
20. nar – Ray Wilson & Stiltskin – Ought to Be Resting - 49
23. faraday – H.M. Górecki – II. Lento E Largo – Tranquillissimo - 46
08. wiciu – Elton John & Eric Clapton – Runaway Train - 43
34. wasdfg7 – Kwoon – I Lived On the Moon - 40
17. atrus – Bauhaus – Nerves - 40
25. lemur – Bon Iver – Perth - 39
07. bizon – OME (feat. Anja Orthodox) – Po Deszczu - 35
24. agusiaa – Gillan – If You Believe Me - 33
09. kater – Ryszard Rynkowski – Wyspa - 33
18. ytron – M.Nyman – The Heart Asks Pleasure First / The Promise - 30
14. maciej – Blood Ceremony – Hymn to Pan - 30
19. innuendo – Ray Wilson & Stiltskin – Old Man And The Portrait - 27
33. lily – Ewa Demarczyk – Wiersze Wojenne - 25
21. xavi – Kyuss – Asteroid - 23
10. ziutek – Godsmack – Awake - 17
30. irminella – KT Tunstall – Universe & U - 17
06. whoatemydinner – "Weird Al" Yankovic – Everything... - 13
04. nathalie – Tenacious D – Fuck Her Gently - 12
22. żbik88 – IQ – Headlong - 11
28. arsen – The Devin Townsend Band – Suicide - 10
27. mcwalter – U.K. – Danger Money - 8
13. incubus – Red Box – Stay - 6
12. subrosa – James Morrison – You Make It Real - 6 _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Nie Lut 05, 2012 10:45 pm Temat postu: |
|
|
a teraz absolutny hajlajt tej edycji...
26. oberstprymas – Living Colour – Cult of Personality
startował w 5 edycjach
dotychczasowe pozycje: 25, 37, 29, 24, 25.
w tabeli wszech czasów: 48. miejsce
w rankingu kroczącym: 41. miejsce
12p. – 05 (fenderek)
10p. – 14 (maciej)
08p. – 09 (kater)
07p. – 24 (agusiaa)
06p. – 35 (mustapha)
05p. – 03 (paolo)
04p. – 17 (atrus)
03p. – 08 (wiciu)
02p. – 02 (mumin)
01p. – 23 (faraday)
rezerwa: 13, 20.
komentarze:
Komentki będą krótkie i będą dotyczyły w zasadzie tylko jednego kawałka. Na pierwszym miejscu Pan Roślina, który mógł zostać przeze mnie nie zauważony gdyby pewna osoba mi nie uświadomiła kto to. Tutaj podziękowania dla Anet . Swoją drogą utwór jest naprawdę mocarny i nie wierzę że się od razu nie poznałem.
Na dalszych miejscach nie ma wprawdzie losowości za bardzo, ale z powodu sesji miałem dość mało czasu by się mocno wsłuchiwać. Także pewnie parę perełek znowu przegapiłem.
tabela 26/35
05. fenderek – Page & Plant – Heart In Your Hand - 106
35. mustapha – Motörhead – One More Fucking Time - 97
02. mumin – Mastodon – The Sparrow - 91
03. paolo – Turbo – W Sobie - 78
31. lookaug – M83 – Midnight City - 77
01. daga – Żywiołak – Latawce - 76
16. michalzbiku – Dio – Invisible - 69
11. bebe – Johnny Cash – Ain't No Grave - 60
29. anunaki – Warren Haynes – Blue Radio - 59
26. oberstprymas – Living Colour – Cult of Personality - 58
15. tasior – The Alan Parsons Project – La Sagrada Familia - 58
32. anet – Agalloch – In The Shadow Of Our Pale Companion - 53
20. nar – Ray Wilson & Stiltskin – Ought to Be Resting - 49
23. faraday – H.M. Górecki – II. Lento E Largo – Tranquillissimo - 47
08. wiciu – Elton John & Eric Clapton – Runaway Train - 46
17. atrus – Bauhaus – Nerves - 44
09. kater – Ryszard Rynkowski – Wyspa - 41
34. wasdfg7 – Kwoon – I Lived On the Moon - 40
24. agusiaa – Gillan – If You Believe Me - 40
14. maciej – Blood Ceremony – Hymn to Pan - 40
25. lemur – Bon Iver – Perth - 39
07. bizon – OME (feat. Anja Orthodox) – Po Deszczu - 35
18. ytron – M.Nyman – The Heart Asks Pleasure First / The Promise - 30
19. innuendo – Ray Wilson & Stiltskin – Old Man And The Portrait - 27
33. lily – Ewa Demarczyk – Wiersze Wojenne - 25
21. xavi – Kyuss – Asteroid - 23
10. ziutek – Godsmack – Awake - 17
30. irminella – KT Tunstall – Universe & U - 17
06. whoatemydinner – "Weird Al" Yankovic – Everything... - 13
04. nathalie – Tenacious D – Fuck Her Gently - 12
22. żbik88 – IQ – Headlong - 11
28. arsen – The Devin Townsend Band – Suicide - 10
27. mcwalter – U.K. – Danger Money - 8
13. incubus – Red Box – Stay - 6
12. subrosa – James Morrison – You Make It Real - 6 _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Nie Lut 05, 2012 10:49 pm Temat postu: |
|
|
27. mcwalter – U.K. – Danger Money
startował w 2 edycjach
dotychczasowe pozycje: 31, 4.
w tabeli wszech czasów: 50. miejsce
w rankingu kroczącym: 42. miejsce
12p. – 15 (tasior)
10p. – 14 (maciej)
08p. – 16 (michalzbiku)
07p. – 05 (fenderek)
06p. – 21 (xavi)
05p. – 35 (mustapha)
04p. – 18 (ytron)
03p. – 23 (faraday)
02p. – 02 (mumin)
01p. – 11 (bebe)
rezerwa: 01, 03, 32, 26.
komentarze: Wyjątkowo bez komentarzy. Parę świetnych piosenek. Edycja słabsza od poprzedniej, ale poziom moim zdaniem zadowalający.
tabela 27/35
05. fenderek – Page & Plant – Heart In Your Hand - 113
35. mustapha – Motörhead – One More Fucking Time - 102
02. mumin – Mastodon – The Sparrow - 93
03. paolo – Turbo – W Sobie - 78
31. lookaug – M83 – Midnight City - 77
16. michalzbiku – Dio – Invisible - 77
01. daga – Żywiołak – Latawce - 76
15. tasior – The Alan Parsons Project – La Sagrada Familia - 70
11. bebe – Johnny Cash – Ain't No Grave - 61
29. anunaki – Warren Haynes – Blue Radio - 59
26. oberstprymas – Living Colour – Cult of Personality - 58
32. anet – Agalloch – In The Shadow Of Our Pale Companion - 53
23. faraday – H.M. Górecki – II. Lento E Largo – Tranquillissimo - 50
14. maciej – Blood Ceremony – Hymn to Pan - 50
20. nar – Ray Wilson & Stiltskin – Ought to Be Resting - 49
08. wiciu – Elton John & Eric Clapton – Runaway Train - 46
17. atrus – Bauhaus – Nerves - 44
09. kater – Ryszard Rynkowski – Wyspa - 41
34. wasdfg7 – Kwoon – I Lived On the Moon - 40
24. agusiaa – Gillan – If You Believe Me - 40
25. lemur – Bon Iver – Perth - 39
07. bizon – OME (feat. Anja Orthodox) – Po Deszczu - 35
18. ytron – M.Nyman – The Heart Asks Pleasure First / The Promise - 34
21. xavi – Kyuss – Asteroid - 29
19. innuendo – Ray Wilson & Stiltskin – Old Man And The Portrait - 27
33. lily – Ewa Demarczyk – Wiersze Wojenne - 25
10. ziutek – Godsmack – Awake - 17
30. irminella – KT Tunstall – Universe & U - 17
06. whoatemydinner – "Weird Al" Yankovic – Everything... - 13
04. nathalie – Tenacious D – Fuck Her Gently - 12
22. żbik88 – IQ – Headlong - 11
28. arsen – The Devin Townsend Band – Suicide - 10
27. mcwalter – U.K. – Danger Money - 8
13. incubus – Red Box – Stay - 6
12. subrosa – James Morrison – You Make It Real - 6 _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Nie Lut 05, 2012 10:52 pm Temat postu: |
|
|
28. arsen – The Devin Townsend Band – Suicide
startował w 3 edycjach
dotychczasowe pozycje: 31, 36, 14.
w tabeli wszech czasów: 53. miejsce
w rankingu kroczącym: 44. miejsce
12p – 32 (anet)
10p – 01 (daga)
08p – 20 (nar)
07p – 15 (tasior)
06p – 17 (atrus)
05p – 18 (ytron)
04p – 09 (kater)
03p – 33 (lily)
02p – 31 (lookaug)
01p – 02 (mumin)
rezerwa: 05, 11, 25, 23, 19, 29.
Komentki do tego do czego chciało mi się pisać:
32. Spodobało mi się już przy pierwszym przesłuchaniu. I nie straciło z czasem pozostając na pierwszym miejscu. Jeśli idzie o wokal kawałek brzmi jak połączenie Marylina Mansona z Children Of Boddom ze wcześniejszych lat działalności. Od strony instrumentalnej natomiast mamy klimatyczne gitary i progową aranzację. Najlepszy moment jest około czwartej minuty, kiedy Childrenofboddomoid jest w lewym uchu a Marylinmansonoid w prawym - DOUBLE RAINBOOOOW!
01. Zetknąłem się parę razy z tym zespołem i nigdy mi nie przypadł szczególnie do gustu. Z tym kawałkiem jest zupełnie inaczej. Narastająca konstrukcja, cały czas utrzymany klimat. I do tego wszystko po polsku. Zazwyczaj tekst po polsku potrafi rozjebać cały klimat. Tu jest wręcz przeciwnie.
20.
15. Ten kawałek natomiast zyskiwał z kolejnymi przesłuchaniami. Długo się rozkręca ale warto czekać. [ ]
17.
18.
09. Znam ten kawałek jeszcze z dzieciństwa. Imo ten wokalista trochę marnuje się śpiewając to co śpiewa, skoro potrafi nagrać coś tak dobrego.
33.
31.
02.
najlepiej skaczą na punkty
05. fenderek – Page & Plant – Heart In Your Hand - 113
35. mustapha – Motörhead – One More Fucking Time - 102
02. mumin – Mastodon – The Sparrow - 94
01. daga – Żywiołak – Latawce - 86
31. lookaug – M83 – Midnight City - 79
03. paolo – Turbo – W Sobie - 78
16. michalzbiku – Dio – Invisible - 77
15. tasior – The Alan Parsons Project – La Sagrada Familia - 77
32. anet – Agalloch – In The Shadow Of Our Pale Companion - 65
11. bebe – Johnny Cash – Ain't No Grave - 61
29. anunaki – Warren Haynes – Blue Radio - 59
26. oberstprymas – Living Colour – Cult of Personality - 58
20. nar – Ray Wilson & Stiltskin – Ought to Be Resting - 57
23. faraday – H.M. Górecki – II. Lento E Largo – Tranquillissimo - 50
14. maciej – Blood Ceremony – Hymn to Pan - 50
17. atrus – Bauhaus – Nerves - 50
08. wiciu – Elton John & Eric Clapton – Runaway Train - 46
09. kater – Ryszard Rynkowski – Wyspa - 45
34. wasdfg7 – Kwoon – I Lived On the Moon - 40
24. agusiaa – Gillan – If You Believe Me - 40
25. lemur – Bon Iver – Perth - 39
18. ytron – M.Nyman – The Heart Asks Pleasure First / The Promise - 39
07. bizon – OME (feat. Anja Orthodox) – Po Deszczu - 35
21. xavi – Kyuss – Asteroid - 29
33. lily – Ewa Demarczyk – Wiersze Wojenne - 28
19. innuendo – Ray Wilson & Stiltskin – Old Man And The Portrait - 27
10. ziutek – Godsmack – Awake - 17
30. irminella – KT Tunstall – Universe & U - 17
06. whoatemydinner – "Weird Al" Yankovic – Everything... - 13
04. nathalie – Tenacious D – Fuck Her Gently - 12
22. żbik88 – IQ – Headlong - 11
28. arsen – The Devin Townsend Band – Suicide - 10
27. mcwalter – U.K. – Danger Money - 8
13. incubus – Red Box – Stay - 6
12. subrosa – James Morrison – You Make It Real - 6 _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Nie Lut 05, 2012 10:58 pm Temat postu: |
|
|
Nieletnie Azjatki
29. anunaki – Warren Haynes – Blue Radio
startował w 11 edycjach
dotychczasowe pozycje: 4, 10, 10, 3, 14, 13, 3, 21, 23, 18, 3.
w tabeli wszech czasów: 17. miejsce
w rankingu kroczącym: 2. miejsce
12p. – 02 (mumin)
10p. – 32 (anet)
08p. – 15 (tasior)
07p. – 21 (xavi)
06p. – 11 (bebe)
05p. – 16 (michalzbiku)
04p. – 20 (nar)
03p. – 35 (mustapha)
02p. – 24 (agusiaa)
01p. – 03 (paolo)
rezerwa: 07, 01, 33, 14, 05.
komentarze: brak.
tabela 29/35
05. fenderek – Page & Plant – Heart In Your Hand - 113
02. mumin – Mastodon – The Sparrow - 106
35. mustapha – Motörhead – One More Fucking Time - 105
01. daga – Żywiołak – Latawce - 86
15. tasior – The Alan Parsons Project – La Sagrada Familia - 85
16. michalzbiku – Dio – Invisible - 82
31. lookaug – M83 – Midnight City - 79
03. paolo – Turbo – W Sobie - 79
32. anet – Agalloch – In The Shadow Of Our Pale Companion - 75
11. bebe – Johnny Cash – Ain't No Grave - 67
20. nar – Ray Wilson & Stiltskin – Ought to Be Resting - 61
29. anunaki – Warren Haynes – Blue Radio - 59
26. oberstprymas – Living Colour – Cult of Personality - 58
23. faraday – H.M. Górecki – II. Lento E Largo – Tranquillissimo - 50
14. maciej – Blood Ceremony – Hymn to Pan - 50
17. atrus – Bauhaus – Nerves - 50
08. wiciu – Elton John & Eric Clapton – Runaway Train - 46
09. kater – Ryszard Rynkowski – Wyspa - 45
24. agusiaa – Gillan – If You Believe Me - 42
34. wasdfg7 – Kwoon – I Lived On the Moon - 40
25. lemur – Bon Iver – Perth - 39
18. ytron – M.Nyman – The Heart Asks Pleasure First / The Promise - 39
21. xavi – Kyuss – Asteroid - 36
07. bizon – OME (feat. Anja Orthodox) – Po Deszczu - 35
33. lily – Ewa Demarczyk – Wiersze Wojenne - 28
19. innuendo – Ray Wilson & Stiltskin – Old Man And The Portrait - 27
10. ziutek – Godsmack – Awake - 17
30. irminella – KT Tunstall – Universe & U - 17
06. whoatemydinner – "Weird Al" Yankovic – Everything... - 13
04. nathalie – Tenacious D – Fuck Her Gently - 12
22. żbik88 – IQ – Headlong - 11
28. arsen – The Devin Townsend Band – Suicide - 10
27. mcwalter – U.K. – Danger Money - 8
13. incubus – Red Box – Stay - 6
12. subrosa – James Morrison – You Make It Real - 6 _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Nie Lut 05, 2012 11:01 pm Temat postu: |
|
|
30. irminella – KT Tunstall – Universe & U
startowała w 19 edycjach
dotychczasowe pozycje: 14, 30, 24, 21, 23, 12, 7, 15, 22, 10, 24, 1, 19, 35, 24, 20, 11, 38, 18.
w tabeli wszech czasów: 19. miejsce
w rankingu kroczącym: 23. miejsce
12p. – 23 (faraday)
10p. – 13 (incubus)
08p. – 18 (ytron)
07p. – 01 (daga)
06p. – 20 (nar)
05p. – 05 (fenderek)
04p. – 03 (paolo)
03p. – 10 (ziutek)
02p. – 09 (kater)
01p. – 34 (wasdfg7)
rezerwa: 15, 14, 12.
Komentarze:
23 - urzekł mnie od pierwszego odsłuchu. Kocham takie subtelne kawałki, operę też lubię, o ile nie jest bardzo inwazyjna dla uszu, tu pani przepięknie śpiewa. No i sam nastrój na przecudowny.
13 - też przepiękny, tutaj jest przytulnie, trochę smutku, może i smęt, ale ja kocham takie smęty. Od pierwszego odsłuchu poruszył coś tam w mojej duszy, chodzi za mną od tamtej pory
18 - samego filmu nie widziałam niestety, ale gdy tylko usłyszałam to mnie ujął. Sam fortepian, ale kreuje tak cudowne odczucia. No i tytuł to to ma ładny;P
1 - dziwny utwór, na początku wydaje się, że będzie tylko i wyłącznie ludowo i śmiesznie, ale tam się robi coraz bardziej niepokojąco. No a takie ludowe to ja trochę lubię, nie od dziś wiadomo, że nad celtyckimi się rozpływam:P
20 - kawałek znam od dłuższego czasu i od razu mi się spodobał, chwytliwa melodia, świetny tekst, no i ten głos:P Byłby u mnie wyżej, gdyby nie to, ze to jest ewidentny skok na punkty:P
5 - a to ma cudowny klimat, taki przygaszony, ale przy okazji ma w sobie coś takiego... nieuchwytnego, nie potrafię nazwać nawet, ale przyciąga.
3 - przepiękna melodia, no i ta gitara. Możnaby słuchać i słuchać:)
10 - chyba jedyny ostry kawałek w zestawie:P Nie daje jednak tak mocno po uszach, naprawdę świetnie sie słucha.
9 - ma to jakąś magię, jest smutne. Pan bardzo ładnie śpiewa. I jeszcze przecudowna gitarka przebija.
34 - przygaszone, cholernie dołujący nastrój ma. Później troszkę się rozkręca, całość bardzo na plus[
tabela 30/35
05. fenderek – Page & Plant – Heart In Your Hand - 118
02. mumin – Mastodon – The Sparrow - 106
35. mustapha – Motörhead – One More Fucking Time - 105
01. daga – Żywiołak – Latawce - 93
15. tasior – The Alan Parsons Project – La Sagrada Familia - 85
03. paolo – Turbo – W Sobie - 83
16. michalzbiku – Dio – Invisible - 82
31. lookaug – M83 – Midnight City - 79
32. anet – Agalloch – In The Shadow Of Our Pale Companion - 75
11. bebe – Johnny Cash – Ain't No Grave - 67
20. nar – Ray Wilson & Stiltskin – Ought to Be Resting - 67
23. faraday – H.M. Górecki – II. Lento E Largo – Tranquillissimo - 62
29. anunaki – Warren Haynes – Blue Radio - 59
26. oberstprymas – Living Colour – Cult of Personality - 58
14. maciej – Blood Ceremony – Hymn to Pan - 50
17. atrus – Bauhaus – Nerves - 50
09. kater – Ryszard Rynkowski – Wyspa - 47
18. ytron – M.Nyman – The Heart Asks Pleasure First / The Promise - 47
08. wiciu – Elton John & Eric Clapton – Runaway Train - 46
24. agusiaa – Gillan – If You Believe Me - 42
34. wasdfg7 – Kwoon – I Lived On the Moon - 41
25. lemur – Bon Iver – Perth - 39
21. xavi – Kyuss – Asteroid - 36
07. bizon – OME (feat. Anja Orthodox) – Po Deszczu - 35
33. lily – Ewa Demarczyk – Wiersze Wojenne - 28
19. innuendo – Ray Wilson & Stiltskin – Old Man And The Portrait - 27
10. ziutek – Godsmack – Awake - 20
30. irminella – KT Tunstall – Universe & U - 17
13. incubus – Red Box – Stay - 16
06. whoatemydinner – "Weird Al" Yankovic – Everything... - 13
04. nathalie – Tenacious D – Fuck Her Gently - 12
22. żbik88 – IQ – Headlong - 11
28. arsen – The Devin Townsend Band – Suicide - 10
27. mcwalter – U.K. – Danger Money - 8
12. subrosa – James Morrison – You Make It Real - 6 _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Nie Lut 05, 2012 11:04 pm Temat postu: |
|
|
31. lookaug – M83 – Midnight City
startował w 15 edycjach
dotychczasowe pozycje: 10, 2, 12, 1, 27, 15, 11, 6, 28, 1, 16, 2, 15, 6, 6.
w tabeli wszech czasów: 11. miejsce
w rankingu kroczącym: 1. miejsce
12p. – 05 (fenderek)
10p. – 23 (farday)
08p. – 07 (bizon)
07p. – 25 (lemur)
06p. – 01 (daga)
05p. – 32 (anet)
04p. – 21 (xavi)
03p. – 14 (maciej)
02p. – 35 (mustapha)
01p. – 16 (michalzbiku)
rezerwa: 15, 18.
Dla mnie to była bardzo słaba edycja. W każdym razie co bym nie robił, żeby Page z Plantem nie dostali maksa, nie wychodziło. Na drugim miły odpoczynek dla duszy i ucha, przy którym się wspaniale odpływa. Podium zamyka hołd dla Beksińskiego - utwór dosyć specyficzny, którego wad jestem świadomy, ale mnie bierze całkowicie, nawet jeżeli za Closterkellerem zazwyczaj nie przepadam. Bon Iver oczywiście przehype'owany przez porcysowców, ale to akurat naprawdę ładne i przestrzenne. Jedynka ze świetnym słowiańskim klimatem. 32 z całkiem niezły graniem, nawet te skrzeki mi tu pasują. 21 się powoli rozkręca, a potem szybko gaśnie, zostawiając uczucie niedosytu, które imo jest w tym przypadku zaletą. Czternastka to z kolei udana mieszanka klasycznorockowych schematów - bez rewelacji i zmieniania historii muzyki, ale słuchało się bardzo przyjemnie. Lemmy w delikatniejszej odsłonie też spoko, ale jego jednak wolę w zwyczajowych naparzankach. I na koniec Dio, którego ciągnie właściwie tylko głos, ale w tej edycji spokojnie na ten punkcik starcza.
tabela 31/35
05. fenderek – Page & Plant – Heart In Your Hand - 130
35. mustapha – Motörhead – One More Fucking Time - 107
02. mumin – Mastodon – The Sparrow - 106
01. daga – Żywiołak – Latawce - 99
15. tasior – The Alan Parsons Project – La Sagrada Familia - 85
03. paolo – Turbo – W Sobie - 83
16. michalzbiku – Dio – Invisible - 83
32. anet – Agalloch – In The Shadow Of Our Pale Companion - 80
31. lookaug – M83 – Midnight City - 79
23. faraday – H.M. Górecki – II. Lento E Largo – Tranquillissimo - 72
11. bebe – Johnny Cash – Ain't No Grave - 67
20. nar – Ray Wilson & Stiltskin – Ought to Be Resting - 67
29. anunaki – Warren Haynes – Blue Radio - 59
26. oberstprymas – Living Colour – Cult of Personality - 58
14. maciej – Blood Ceremony – Hymn to Pan - 53
17. atrus – Bauhaus – Nerves - 50
09. kater – Ryszard Rynkowski – Wyspa - 47
18. ytron – M.Nyman – The Heart Asks Pleasure First / The Promise - 47
08. wiciu – Elton John & Eric Clapton – Runaway Train - 46
25. lemur – Bon Iver – Perth - 46
07. bizon – OME (feat. Anja Orthodox) – Po Deszczu - 43
24. agusiaa – Gillan – If You Believe Me - 42
34. wasdfg7 – Kwoon – I Lived On the Moon - 41
21. xavi – Kyuss – Asteroid - 40
33. lily – Ewa Demarczyk – Wiersze Wojenne - 28
19. innuendo – Ray Wilson & Stiltskin – Old Man And The Portrait - 27
10. ziutek – Godsmack – Awake - 20
30. irminella – KT Tunstall – Universe & U - 17
13. incubus – Red Box – Stay - 16
06. whoatemydinner – "Weird Al" Yankovic – Everything... - 13
04. nathalie – Tenacious D – Fuck Her Gently - 12
22. żbik88 – IQ – Headlong - 11
28. arsen – The Devin Townsend Band – Suicide - 10
27. mcwalter – U.K. – Danger Money - 8
12. subrosa – James Morrison – You Make It Real - 6 _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Nie Lut 05, 2012 11:07 pm Temat postu: |
|
|
32. anet – Agalloch – In The Shadow Of Our Pale Companion
startowała w 7 edycjach
dotychczasowe pozycje: 2, 35, 6, 36, 2, 12, 16.
w tabeli wszech czasów: 34. miejsce
w rankingu kroczącym: 17. miejsce
12p. – 25 (lemur)
10p. – 05 (fenderek)
08p. – 16 (michalzbiku)
07p. – 35 (mustapha)
06p. – 02 (mumin)
05p. – 14 (maciej)
04p. – 20 (nar)
03p. – 29 (anunaki)
02p. – 08 (wiciu)
01p. – 10 (ziutek)
rezerwa: 11, 03, 18.
komentarze: 25- zasłużona 12pkt. Gość wygrał z Plantem a to wiele znaczy. Niesamowicie klimatyczny utwór z niesamowicie klimatycznego albumu. Rewelacja aby się odprężyć. To pewnie Xavi albo jego bracik lub lemur.
05- wrzucant mi podpieprzył kawałek, bo się z tym szykowałam od kilku edycji Zupełnie inna odsłona Planta która mnie urzeka, on jest tutaj tak cholernie przekonywujący... Śpiew jakby od niechcenia co mi się podoba, brak charakterystycznego skrzeku. Gitara tak jak powinna być, lekko leniwa, nigdzie się nie spieszy. Wszystko w zgrabny sposób rozlazłe
16- no jakbym mogła inaczej? Dio musiał znaleźć się na podium i nie było wyjścia. Jeden z najlepszych wokali w ogóle. Chyba na miejscu wrzucanta bym wybrała inny utwór z tego krążka, ale ten to też ścisła czołówka. Nie mam się czego doczepić. W pewien sposób klasyka.
35- Motory? Ech poznałam stosunkowo niedawno i kawałka nie znałam. Ciekawy. Łamie stereotypy, że oni grają niby tylko naparzankę i brak im duszy czy coś. Tutaj tę duszę doskonale słychać.
02- cudowne!!! powinnam znać, ale nie znam...Jest wybuch, jest klimatyczny i dość spokojny początek. Takie granie to ja lubię.
14- na początku miałam mieszane uczucia, ale z biegiem czasu było coraz lepiej. Ma to w sobie coś z grania Sabbathów. Ciekawa jestem z którego to roku. Zagrane dosyć ciężko, bardzo dobry wokal. Generalnie jakby tego fletu tu nie było to ciągle byłoby dobrze, a tak to jest tylko lepiej.
20- Jezu ja naprawdę nie lubię pana śpiewającego. Nie wiem za co, ale nigdy nie mogłam się przekonać. Totalne uprzedzenie, którego nie potrafię się wyzbyć. O lata świetlne przed 19 też tego pana. Podoba mi się wykorzystanie pianina( fortepianu?- nigdy nie wiem ;p). Refren trochę mi popem jednak zajeżdża, ale z czasem mnie przekonało. Dobre.
29- jakby było ciut krótsze nie obraziłabym się, ale jest dobrze. Wokal , który bardzo lubię. Z wyczuciem jak zawsze u tego pana. Nie ma tutaj nic spektakularnego, ale dobrze się tego słucha po prostu. Kobiecie wokale w tle to dodatkowy plus.
08- strasznie, strasznie żałuję, że nie jest wyżej. Niezobowiązujące granie. Luz, totalny luz. Refren strasznie chwytliwy. Nie wiem kto to- jestem ciekawa.
10- Jezu to jest Metallica? Brzmią jak oni, nie wiem tak strzeliłam. W sumie to nawet dobra rzecz to jest. Chociaż granie strasznie schematyczne, zero innowacji. 1 pkt to tak akurat.
Na rezerwie 11 czyli Cash ( chyba)- szkoda, że nie wyżej ale ma on lepsze kawałki. Później 03- ładne ale tylko ładne i na koniec popisowy fortepian czyli 18
tabela 32/35
05. fenderek – Page & Plant – Heart In Your Hand - 140
35. mustapha – Motörhead – One More Fucking Time - 114
02. mumin – Mastodon – The Sparrow - 112
01. daga – Żywiołak – Latawce - 99
16. michalzbiku – Dio – Invisible - 91
15. tasior – The Alan Parsons Project – La Sagrada Familia - 85
03. paolo – Turbo – W Sobie - 83
32. anet – Agalloch – In The Shadow Of Our Pale Companion - 80
31. lookaug – M83 – Midnight City - 79
23. faraday – H.M. Górecki – II. Lento E Largo – Tranquillissimo - 72
20. nar – Ray Wilson & Stiltskin – Ought to Be Resting - 71
11. bebe – Johnny Cash – Ain't No Grave - 67
29. anunaki – Warren Haynes – Blue Radio - 62
26. oberstprymas – Living Colour – Cult of Personality - 58
14. maciej – Blood Ceremony – Hymn to Pan - 58
25. lemur – Bon Iver – Perth - 58
17. atrus – Bauhaus – Nerves - 50
08. wiciu – Elton John & Eric Clapton – Runaway Train - 48
09. kater – Ryszard Rynkowski – Wyspa - 47
18. ytron – M.Nyman – The Heart Asks Pleasure First / The Promise - 47
07. bizon – OME (feat. Anja Orthodox) – Po Deszczu - 43
24. agusiaa – Gillan – If You Believe Me - 42
34. wasdfg7 – Kwoon – I Lived On the Moon - 41
21. xavi – Kyuss – Asteroid - 40
33. lily – Ewa Demarczyk – Wiersze Wojenne - 28
19. innuendo – Ray Wilson & Stiltskin – Old Man And The Portrait - 27
10. ziutek – Godsmack – Awake - 21
30. irminella – KT Tunstall – Universe & U - 17
13. incubus – Red Box – Stay - 16
06. whoatemydinner – "Weird Al" Yankovic – Everything... - 13
04. nathalie – Tenacious D – Fuck Her Gently - 12
22. żbik88 – IQ – Headlong - 11
28. arsen – The Devin Townsend Band – Suicide - 10
27. mcwalter – U.K. – Danger Money - 8
12. subrosa – James Morrison – You Make It Real - 6 _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Nie Lut 05, 2012 11:10 pm Temat postu: |
|
|
33. lily – Ewa Demarczyk – Wiersze Wojenne
startowała w 11 edycjach
dotychczasowe pozycje: 25, 11, 14, 10, 22, 18, 1, 17, 30, 26, 12.
w tabeli wszech czasów: 25. miejsce
w rankingu kroczącym: 11. miejsce
12p. – 11 (bebe)
10p. – 34 (wasdfg7)
08p. – 21 (xavi)
07p. – 05 (fenderek)
06p. – 01 (daga)
05p. – 32 (anet)
04p. – 17 (atrus)
03p. – 09 (kater)
02p. – 28 (arsen)
01p. – 23 (faraday)
rezerwa: 25, 02, 15, 14, 04.
komentarze: brak
tabela 33/35
05. fenderek – Page & Plant – Heart In Your Hand - 147
35. mustapha – Motörhead – One More Fucking Time - 114
02. mumin – Mastodon – The Sparrow - 112
01. daga – Żywiołak – Latawce - 105
16. michalzbiku – Dio – Invisible - 91
15. tasior – The Alan Parsons Project – La Sagrada Familia - 85
32. anet – Agalloch – In The Shadow Of Our Pale Companion - 85
03. paolo – Turbo – W Sobie - 83
31. lookaug – M83 – Midnight City - 79
11. bebe – Johnny Cash – Ain't No Grave - 79
23. faraday – H.M. Górecki – II. Lento E Largo – Tranquillissimo - 73
20. nar – Ray Wilson & Stiltskin – Ought to Be Resting - 71
29. anunaki – Warren Haynes – Blue Radio - 62
26. oberstprymas – Living Colour – Cult of Personality - 58
14. maciej – Blood Ceremony – Hymn to Pan - 58
25. lemur – Bon Iver – Perth - 58
17. atrus – Bauhaus – Nerves - 54
34. wasdfg7 – Kwoon – I Lived On the Moon - 51
09. kater – Ryszard Rynkowski – Wyspa - 50
08. wiciu – Elton John & Eric Clapton – Runaway Train - 48
21. xavi – Kyuss – Asteroid - 48
18. ytron – M.Nyman – The Heart Asks Pleasure First / The Promise - 47
07. bizon – OME (feat. Anja Orthodox) – Po Deszczu - 43
24. agusiaa – Gillan – If You Believe Me - 42
33. lily – Ewa Demarczyk – Wiersze Wojenne - 28
19. innuendo – Ray Wilson & Stiltskin – Old Man And The Portrait - 27
10. ziutek – Godsmack – Awake - 21
30. irminella – KT Tunstall – Universe & U - 17
13. incubus – Red Box – Stay - 16
06. whoatemydinner – "Weird Al" Yankovic – Everything... - 13
04. nathalie – Tenacious D – Fuck Her Gently - 12
28. arsen – The Devin Townsend Band – Suicide - 12
22. żbik88 – IQ – Headlong - 11
27. mcwalter – U.K. – Danger Money - 8
12. subrosa – James Morrison – You Make It Real - 6
no i wszystko na czele jasne. _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Nie Lut 05, 2012 11:13 pm Temat postu: |
|
|
34. wasdfg7 – Kwoon – I Lived On the Moon
startował we wszystkich 20 edycjach
dotychczasowe pozycje: 15, 5, 10, 24, 17, 17, 16, 1, 11, 3, 30, 19, 16, 10, 4, 30, 5, 32, 10, 14.
w tabeli wszech czasów: 5. miejsce
w rankingu kroczącym: 14. miejsce
12p. – 07 (bizon)
10p. – 02 (mumin)
08p. – 16 (michalzbiku)
07p. – 03 (paolo)
06p. – 20 (nar)
05p. – 32 (anet)
04p. – 18 (ytron)
03p. – 22 (zbik22)
02p. – 11 (bebe)
01p. – 23 (faraday)
rezerwa: 09, 26.
komentarze: sesja
tabela 34/35
05. fenderek – Page & Plant – Heart In Your Hand - 147
02. mumin – Mastodon – The Sparrow - 122
35. mustapha – Motörhead – One More Fucking Time - 114
01. daga – Żywiołak – Latawce - 105
16. michalzbiku – Dio – Invisible - 99
32. anet – Agalloch – In The Shadow Of Our Pale Companion - 90
03. paolo – Turbo – W Sobie - 90
15. tasior – The Alan Parsons Project – La Sagrada Familia - 85
11. bebe – Johnny Cash – Ain't No Grave - 81
31. lookaug – M83 – Midnight City - 79
20. nar – Ray Wilson & Stiltskin – Ought to Be Resting - 77
23. faraday – H.M. Górecki – II. Lento E Largo – Tranquillissimo - 74
29. anunaki – Warren Haynes – Blue Radio - 62
26. oberstprymas – Living Colour – Cult of Personality - 58
14. maciej – Blood Ceremony – Hymn to Pan - 58
25. lemur – Bon Iver – Perth - 58
07. bizon – OME (feat. Anja Orthodox) – Po Deszczu - 55
17. atrus – Bauhaus – Nerves - 54
34. wasdfg7 – Kwoon – I Lived On the Moon - 51
18. ytron – M.Nyman – The Heart Asks Pleasure First / The Promise - 51
09. kater – Ryszard Rynkowski – Wyspa - 50
08. wiciu – Elton John & Eric Clapton – Runaway Train - 48
21. xavi – Kyuss – Asteroid - 48
24. agusiaa – Gillan – If You Believe Me - 42
33. lily – Ewa Demarczyk – Wiersze Wojenne - 28
19. innuendo – Ray Wilson & Stiltskin – Old Man And The Portrait - 27
10. ziutek – Godsmack – Awake - 21
30. irminella – KT Tunstall – Universe & U - 17
13. incubus – Red Box – Stay - 16
22. żbik88 – IQ – Headlong - 14
06. whoatemydinner – "Weird Al" Yankovic – Everything... - 13
04. nathalie – Tenacious D – Fuck Her Gently - 12
28. arsen – The Devin Townsend Band – Suicide - 12
27. mcwalter – U.K. – Danger Money - 8
12. subrosa – James Morrison – You Make It Real - 6 _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Nie Lut 05, 2012 11:17 pm Temat postu: |
|
|
35. mustapha – Motörhead – One More Fucking Time
startowała w 19 edycjach
dotychczasowe pozycje: 16, 24, 18, 1, 16, 3, 4, 20, 22, 6, 29, 18, 15, 31, 25, 18, 10, 3, 33.
w tabeli wszech czasów: 12. miejsce
w rankingu kroczącym: 20. miejsce
12p. – 14 (maciej)
10p. – 26 (oberstprymas)
08p. – 16 (michalzbiku)
07p. – 05 (fenderek)
06p. – 11 (bebe)
05p. – 23 (faraday)
04p. – 02 (mumin)
03p. – 24 (agusiaa)
02p. – 01 (daga)
01p. – 20 (nar)
rezerwa: 03, 08, 34
komentarze:
Edycja średnia, z kilkoma przebłyskami i przewagą rzeczy raczej przeciętnych.
Na pierwszym miejscu ląduje wspaniałe, lekko diabolicznie brzmiące połączenie fletu spod znaku Jethro Tull oraz sabbathowej gitary. Kawałek zyskał w ciągu kilku ostatnich odsłuchów i postanowiłam umieścić go aż tutaj, gdyż kolejne lokaty zajmują klasyki same w sobie, które, mam nadzieję, zostaną (czy w zasadzie zostały, w końcu te głosy zostaną opublikowane jako ostatnie...) wystarczająco docenione przez innych.
Srebro należy się Cult of Personality, wzorowo łączącym wyborną melodyjność i przebojowość ze świetnym riffowaniem.
Na najniższym stopniu podium staje tym razem Dio. Oczywiste: genialny wokalista, bardzo dobre instrumentarium, przedstawiciel klasycznej płyty.
Tuż za nim kolejna legenda, tym razem z utworem delikatnym, akcentującym każdą emocję. Zmęczenie, smutek i rezygnacja w głosie Planta przeszywa.
Przyznaję, że twórczości Casha nie znam w stopniu zadowalającym, ale to nie przeszkadza zachwycić się numerem 11. Znów dominują podobne uczucia: wszechobecny smutek, posępność. Tutaj dodatkowo wkrada się jakaś złowieszczość, wyrażona w tak umiejętny sposób, że fascynuje.
Od tego momentu zaczęły się roszady. Ostatecznie drugą połowę listy rozpoczyna cudowna podróż przez zimną krainę, która istnieje gdzieś poza tym światem... Dlaczego tak nisko? Nie jestem w stanie wytłumaczyć.
Dalej zwiewny, przestrzenny Mastodon, nie traci na klimacie przy cięższych partiach, wręcz przeciwnie może.
3 punkty dla po prostu bardzo przyjemnego bluesa z wokalami mistrza Gillana.
Płomienne pogańskie zaśpiewy także chwyciły mnie mocno, co trzeba było nagrodzić - bo w końcu nieczęsto się to zdarza w takiej formie.
Symboliczny punkcik dla tego lepszego Raya, chociaż to już żadne wielkie dzieło nie jest.
TABELA KOŃCOWA QUEENWIZJI XXI STYCZEŃ 2012 – ANUNAKOPHOBIA
01 - 05. fenderek – Page & Plant – Heart In Your Hand – 154
02 - 02. mumin – Mastodon – The Sparrow - 126
03 - 35. mustapha – Motörhead – One More Fucking Time - 114
04 - 01. daga – Żywiołak – Latawce - 107
04 - 16. michalzbiku – Dio – Invisible - 107
06 - 32. anet – Agalloch – In The Shadow Of Our Pale Companion - 90
06 - 03. paolo – Turbo – W Sobie - 90
08 - 11. bebe – Johnny Cash – Ain't No Grave - 87
09 - 15. tasior – The Alan Parsons Project – La Sagrada Familia - 85
10 - 31. lookaug – M83 – Midnight City - 79
10 - 23. faraday – H.M. Górecki – II. Lento E Largo – Tranquillissimo - 79
12 - 20. nar – Ray Wilson & Stiltskin – Ought to Be Resting - 78
13 - 14. maciej – Blood Ceremony – Hymn to Pan - 70
14 - 26. oberstprymas – Living Colour – Cult of Personality - 68
15 - 29. anunaki – Warren Haynes – Blue Radio - 63
16 - 25. lemur – Bon Iver – Perth - 58
17 - 07. bizon – OME (feat. Anja Orthodox) – Po Deszczu - 55
18 - 17. atrus – Bauhaus – Nerves - 54
19 - 34. wasdfg7 – Kwoon – I Lived On the Moon - 51
19 - 18. ytron – M.Nyman – The Heart Asks Pleasure First / The Promise - 51
21 - 09. kater – Ryszard Rynkowski – Wyspa - 49
22 - 08. wiciu – Elton John & Eric Clapton – Runaway Train - 48
22 - 21. xavi – Kyuss – Asteroid - 48
24 - 24. agusiaa – Gillan – If You Believe Me - 45
25 - 33. lily – Ewa Demarczyk – Wiersze Wojenne - 28
26 - 19. innuendo – Ray Wilson & Stiltskin – Old Man And The Portrait - 27
27 - 10. ziutek – Godsmack – Awake - 21
28 - 30. irminella – KT Tunstall – Universe & U - 17
29 - 13. incubus – Red Box – Stay - 16
30 - 22. żbik88 – IQ – Headlong - 14
31 - 06. whoatemydinner – "Weird Al" Yankovic – Everything... - 13
32 - 04. nathalie – Tenacious D – Fuck Her Gently - 12
32 - 28. arsen – The Devin Townsend Band – Suicide - 12
34 - 27. mcwalter – U.K. – Danger Money - 8
35 - 12. subrosa – James Morrison – You Make It Real - 6
gratulacje dla fenderka, który wygrał po raz trzeci w historii zabawy i umocnił się na prowadzeniu w tabeli wszech czasów.
- najczęściej na listach pojawiały się utwory: 05. fenderek – Page & Plant – Heart In Your Hand i 02. mumin – Mastodon – The Sparrow – po 20 razy;
- na przeciwnym biegunie: 12. subrosa – James Morrison – You Make It Real – 1 raz;
- różnych utworów na pierwszych miejscach list: 20;
- najczęściej na miejscu pierwszym: 05. fenderek – Page & Plant – Heart In Your Hand – 6 razy;
- najwyżej sklasyfikowany utwór bez ‘maksa’: 34. wasdfg7 – Kwoon – I Lived On the Moon – 19. miejsce;
- najniżej sklasyfikowany kawałek z ‘maksem’: 19. innuendo – Ray Wilson & Stiltskin – Old Man And The Portrait – 26. miejsce;
kto na kogo glosowal – wersja 1:
i wersja 2:
TABELA WSZECH CZASÓW PO XXI EDYCJACH
01. Fenderek - 1832 (=)
02. Maciej - 1567 (=)
03. Bizon - 1457 (=)
04. NAR - 1452 (=)
05. Wasdfg7 - 1381 (=)
06. Kater - 1320 (=)
07. Lemur - 1303 (+2)
08. Lookaug - 1264 (+3)
09. Grandville - 1262 (-2)
10. Incubus - 1260 (-2)
11. Mustapha - 1240 (+1)
12. Misiu - 1228 (-2)
13. Mumin - 1212 (=)
14. Atrus - 1073 (=)
15. Xavi - 1061 (=)
16. Shamar - 1001 (=)
17. Daga - 988 (+1)
18. Anunaki - 979 (-1)
19. Irminella - 899 (=)
20. KrzysiekP - 871 (=)
21. Gosiakn - 844 (=)
22. Ziutek - 778 (=)
23. Innuendo - 769 (=)
24. Bebe - 747 (+4)
25. Faraday - 722 (+4)
26. Ytron - 720 (+1)
27. Lily - 706 (-2)
28. Nathalie - 689 (-2)
29. Mandey - 687 (-5)
30. Subrosa - 610 (=)
31. Anet - 609 (+3)
32. Arquest - 584 (-1)
33. Shoryuken - 579 (-1)
34. Punkadiddle - 551 (-1)
35. Michalzbiku - 481 (+4)
36. Mefju - 474 (-1)
37. Tasior - 464 (+1)
38. Agusiaa - 443 (-1)
39. Gnietek - 426 (-3)
40. Wiciu - 356 (=)
41. Paolo - 298 (+4)
42. Mike - 275 (-1)
43. Tralisław - 252 (-1)
44. Oberstprymas - 229 (+4)
45. Aaricia - 222 (-1)
45. Dajanek - 222 (-1)
47. Zinger menu - 195 (-1)
48. Emek - 164 (-1)
49. Cinas91 - 157 (=)
50. Mcwalter - 154 (=)
51. Whoatemydinner - 146 (=)
52. Arsen - 127 (+1)
53. Pietras - 124 (-1)
54. Żbik - 106 (+1)
55. Aia - 97 (-1)
56. Majkel - 87 (=)
57. Wz. - 33 (=)
* uwaga, różnice miejsc w stosunku do poprzedniej edycji w tabeli wszech czasów i rankingu kroczącym liczone na podstawie starej tabeli wszech czasów (ze względu na różne zawirowania techniczne związane z awarią forum), wiec mogą być niewielkie różnice. punkty są jak najbardziej według tabeli poprawionej.
RANKING KROCZĄCY Z EDYCJI XII – XXI
01. Lookaug - 829 (=)
02. Fenderek - 817 (+6)
03. Maciej - 812 (=)
04. Anunaki - 795 (-2)
05. Lemur - 769 (=)
06. Bizon - 762 (-2)
07. Kater - 706 (=)
08. Bebe - 702 (+2)
09. Atrus - 666 (=)
10. Xavi - 644 (-4)
11. Anet - 609 (+6)
12. Wasdfg7 - 606 (+2)
13. Lily - 597 (-2)
14. NAR - 570 (+1)
15. Faraday - 564 (-2)
16. Mustapha - 555 (+4)
17. Misiu - 493 (-5)
18. Grandville - 489 (-2)
19. Mumin - 486 (+3)
20. Subrosa - 470 (+1)
21. Daga - 460 (+13)
22. Irminella - 447 (+1)
23. Agusiaa - 443 (+5)
24. Incubus - 434 (-6)
25. Ytron - 430 (-1)
26. Tasior - 411 (+4)
27. Shamar - 383 (-
27. Gosiakn - 383 (-1)
29. Mandey - 368 (-4)
30. Wiciu - 356 (+6)
31. Nathalie - 353 (=)
32. Mefju - 341 (=)
33. Ziutek - 339 (=)
34. Punkadiddle - 318 (-5)
35. KrzysiekP - 316 (-
36. Paolo - 298 (+1)
37. Innuendo - 297 (-2)
38. Michalżbiku - 278 (+1)
39. Oberstprymas - 229 (+2)
40. Gnietek - 167 (-2)
41. Mcwalter - 154 (+1)
42. Arquest - 146 (-2)
42. Whoatemydinner - 146 (+1)
44. Arsen - 127 (=)
45. Żbik - 106 (+1)
46. Zinger menu - 93 (-1)
TABELA WEDŁUG ŚREDNIEJ PUNKTÓW PO XXI EDYCJACH
uwzględnia osoby, które braly udział w co najmniej 25% wszystkich edycji, czyli w tym przypadku w minimum 6 edycjach.
01. Fenderek - 87,24
02. Anunaki - 81,58
03. Lookaug - 79
04. Incubus - 78,75
05. NAR - 76,42
06. Anet - 76,12
07. Xavi - 75,79
08. Maciej - 74,62
09. Bizon - 69,38
10. Michalzbiku95 - 68,71
11. Bebe - 67,91
12. Shamar - 66,73
13. Grandville - 66,42
14. Wasdfg7 - 65,76
15. Misiu - 64,63
16. Kater - 62,86
17. Mandey - 62,45
18. Lemur - 62,05
19. Mustapha91 - 62
20. Faraday - 60,17
21. Atrus - 59,61
22. Lily of the valley - 58,83
23. KrzysiekP - 58,07
24. Shoryuken - 57,9
25. Mumin_king - 57,71
26. Nathalie - 57,42
27. Subrosa - 55,45
28. Punkadiddle - 55,1
29. tasior - 51,55
30. Paolo - 49,66
31. agusiaa_w - 48,11
32. Daga - 47,05
33. Ytron - 45
34. Irminella - 44,95
35. Wiciu - 44,5
36. Gosiakn - 44,42
37. Ziutek98 - 43,22
38. Tralisław - 42
39. Oberstprymas - 38,17
40. Innuendo0 - 36,62
41. Arquest - 36,5
42. Mefju - 36,46
43. Gnietek - 28,4
44. Whoatemydinner - 24,33
TABELA ROCZNA 2012
patrz wyniki edycji. _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here
Ostatnio zmieniony przez Bizon dnia Pon Lut 06, 2012 12:44 pm, w całości zmieniany 4 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Wto Lut 07, 2012 2:42 pm Temat postu: |
|
|
jak dla kogo, ale nie bede tej dyskusji od nowa zaczynal.
QUEENWIZJA XXII LUTY 2012 – ŁASICZKA Z MILO
spis wrzucantów: agusiaa, anet, anunaki (2011), arsen, atrus, bebe, bizon, daga, faraday, fenderek (l, śr, 2010, zw), gosiak, innuendo, irminella, kater, lemur, lily, lookaug (rk), maciej, mcwalter, michalzbiku, mike, mumin, mustapha, nar, nathalie, oberstprymas, paolo, tasior, wasdfg7, whoatemydinner, wiciu, xavi, ytron, ziutek, żbik88.
co ja pacze:
Larks' Tongues in Anet (01-09) http://www.sendspace.com/file/7aq0b5
Radio Daga (10-18 ) http://www.sendspace.com/file/asc3tx
Shamar Bloody Shamar (19-25) http://www.sendspace.com/file/9dt6xh
In Arsentia (26-35) http://www.sendspace.com/file/8x6u1h
TERMINY QUEENWIZJI LUTOWEJ
- termin zglaszania żali: piątek, 10. lutego, godz. 12:00;
- NIEPRZEKRACZALNY termin wysyłania list z głosami: niedziela, 26. lutego, godz. 23:59;
- wstępna pora finałowa: wtorek, 28. lutego, ok. godz. 20.
jak widać, przez awarie forum i niepełnodługość lutego, macie dość mało czasu, więc sprężcie sie.
nie przyjmuje list z głosami do czasu upłynięcia terminu zgłaszania żali;
nie przyjmuje list wysyłanych za pośrednictwem innych osób. jeśli ktoś nie może wejść na forum, to może wysłać mi liste mailem, przez gg lub nawet smsem, jesli ma mój numer. list przesyłanych poprzez innych wrzucantów nie będę uznawał.
uwaga: jakieś zmiany na sendspace byly w ukladzie strony. ‘download’ na górze to tylko sciema i reklama. prawdziwy download znajduje sie ponizej tej reklamy.
przypominam, że o zasadnosci dopuszczenia jakiegoś utworu do zabawy nie dyskutujemy na forum publicznym. jeśli ktoś ma zastrzezenia, niech wyśle pw z protestem do mnie. temat queenwizyjny to nie miejsce na agitacje i wzajemne przekonywanie sie, czy dany utwor ma w zabawie rację bytu, czy nie. do czego to prowadzi, widzielismy jakis czas temu. to samo dotyczy publicznego umawiania sie na kogo odda się glosy lub kogo umiesci sie na pierwszym miejscu listy.
aha, i na koniec, zgodnie z życzeniem – możecie sobie sprawdzać, gdzie jest wasz kawałek, podziwiając przy tym zajebiste tapete autorstwa katełke, które mam na pulpicie i równie zajebistą skórkę winampa z ‘kruka’ :>
uwaga: utwory sprawdzane i odtagowane w programach foobar 2000 1.1.6, winamp 5.581 i windows media player 11. w innych programach lub nowszych wersjach tych programów odtwarzasz na wlasne ryzyko, narazajac sie na to, że część utworów nie bedzie odtagowana. _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
whoatemydinner

Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 1771 Skąd: Z Mornington Crescent.
|
Wysłany: Wto Lut 07, 2012 6:06 pm Temat postu: |
|
|
Pierwsze komentki ŁUUUUUUUUUU!
Ta edycja zapowiada się absolutnie fenomenalnie. Naprawdę, nie zawiedliście mnie forumowicze. Jestem z was wybitnie dumny. Co prawda w pierwszej paczce nie znalazłem swojego Anioła, Chicago czy Miasta Północy, ale podejrzewam, że to tylko kwestia czasu.
Edycja XXII oznacza również powrót niezwykle twórczego systemu obiada pt. "TL;DR", składającego się z obrazowych, matematycznych oznaczeń oceny utworu dla ludzi, którzy chcą skróconą wersję wrażenia, jakie wywarł dany utwór na mojej niecałkiem skromnej osobie. //TL;DR: plusy, minusy i znaki równości wracają.
LARKS' TONGUES IN ANET
01 - Już na początek edycji mamy zaserwowany całkiem elokwentny i trudny do zakwalifikowania gatunkowego kawałek muzyki. Pani śpiewa pewnie, słychać, że ma coś do powiedzenia. Bardzo silny, a jednocześnie subtelny podkład ją wspomaga. Bardzo ciekawa linia perkusji jest w tej piosence, mocno skompresowana, ubasiowiona oraz silnym pogłosem przyzdobiona. Uwagę również zwraca duet wokalistki z nią samą. Pierwszy raz to powiem w historii tej zabawy: gdyby podzielono linie wokalną na dwa kanały (jeden głos z prawej, drugi z lewej) byłoby zdecydowanie lepiej. Ale tak jak teraz jest też nie jest źle. Ten efekt takiego nagromadzenia się dźwięków ma swój urok. Bardzo bogato brzmi ten utwór, mimo, że z tego co się orientuję, wiele rzeczy nie wchodzi w skład aranżacji. Bardzo dobre. A organy na koniec, odprowadzające słuchacza - miód dla moich uszu. //TL;DR: (+)
02 - Fortepianowe arpeggio przywodzą mi na myśl Dream Theater, takie wybitnie densofeternitowe. Bardzo fajny utwór w sumie z tego wyszedł, chociaż preferuję melodię zwrotki od refrenu, który chociaż chwytliwy nawet, jednak chwilami mam wrażenie że ma być w stylu cała sala śpiewa z nami. Ale jednak nie całkiem. Wog'le zwrotka jest oparta na starym jak świat triku ze schodzącą kadencją w basie akordów i nigdy nie mogę wyjść z podziwu, na jak wiele sposobów można wykorzystać ten sam motyw i zbudować na nim coś nowego. Bardzo mi się podoba też to, że ta piosenka jest klimatyczna, ale jednocześnie kipi energią. Np. w solówce - podkład wielowarstwowy tam pięknie tworzy tło dla solującego gitarzysty, który gra bardzo fajnie, bluesowo. Duch całego utworu mi się cholernie podoba, nawet do refrenu się przekonałem za którymś tam odsłuchem. Bardzo na plus. //TL;DR: (+)
03 - Z początku spodziewałem się zupełnie czegoś innego: jak wszedł wokalista niemoglemcalkiem. Ten zespół, a szczególnie Pan wokalista mają niesamowite poczucie humoru, przy okazji nie będąc irytującymi. Na przykład jak w drugim refrenie zamiast tekstu nagle wszystko jest zastąpione przez "tralalalala", oprócz ostatniej linjki, żeby mogło się rymować z "miłości". Wog'le "połamane kości/miłości", piękny rym. Bardzo fajna, INTELIGENTNA piosenka. W dodatku z naprawdę świetną linią basu. Jak na razie ta paczka jakaś fajna jest. Zbyt fajna. Cholera, chyba będę musiał być bardziej krytyczny, bo się jeszcze skończy, że będą same zielone plusy. A to by był precedens. //TL;DR: (+)
04 - Hipnotyzujący motyw gitarowy wypełnia pierwszą minutę z kawałkiem, jak również budowanie się klawiszy albo cofniętych gitar. Bardzo fajnie zrobiony utwór, cały, ale dla mnie gdy wchodzi perkusja piosenka spada dość znacznie w jakości. Wciąż są fajne elementy (dronujący riff gitarowy przepuszczony przez fazer, linia syntezatorowa szesnastkowa przypominająca mi kilka utworów z Quadrophenii The Who); momenty co subtelniejsze są naprawdę miłe, ale te bardziej tradycyjne segmenty utworu, z perkusją są niestety u mnie na minus. Nie to, że całkiem złe. Nie będę demonizował tej piosenki tylko za to, że ma powera. Nie; tutaj raczej chodzi jak już o to, że ten power jest jakiś taki... bo ja wiem, nienatchniony? Są części, gdzie naprawdę świetnie wychodzi kontrast dynamiczny (jak wokalista tam się wydziera w którymś tam momencie - za każdym przesłuchem jestem pod wrażeniem), ale na dłuższą metę niczym ta piosenka mnie nie zachwyca. Nie ma tragedii, bez przesady. Ale nie jest za dobrze. Raczej mi się nie podoba. TL;DR: (-)
05 - Po bogatej, głębokiej produkcji pierwszych czterech piosenek, tutaj mamy do czynienia z dość suchym brzmieniem, ale nie przeszkadza ono zbytnio. Riff może nie zbyt zainspirowany, no ale całkiem dobrze służy za motor dla tej piosenki, razem z monotonnym, upbeat rytmem wygrywanym na perkusji i pulsującym basem. Fajny motyw w refrenie się pojawia z gitarą akustyczną po każdej linijce. Solówka jakaś taka... no jest, ok. nawet pasuje do utworu. No właściwie skończyyo mi się tematy na które mogę się wypowiedzieć apropo tego utworu. No dobra, urzekają mnie chórki "u-u". Są tak urocze. Solówka się przekształciła w całkiem bardzo fajną bestię pod koniec i wyszła z tego całkiem OK coda. Szkoda, że się wycisza, bo w sumie mogło się jeszcze trochę rozkręcić, ale jak jest to mi pasuje. Zacnie, proszę wrzucanta. //TL;DR: (+)
06 - Tutaj już od początku wiadomo, że mamy doczynienia z czymś poważnym. Smutna wiolonczela oraz fortepian to kombinacja gwarantująca utwór ściskający za serducho. Ale pytanie, czy ten utwór będzie tylko dlatego będzie bardzo nastrojowy, czy jednak będzie coś twórczego? Odpowiedź: mamy doczynienia z rozszerzeniem utworu o recytację, dość nawiedzoną, bardzo pasującą do klimatu. Teraz całość jest nie tylko smutna, ale i nawiedzona. Bardzo mi się to podoba. Jest też przesłanie w tekście recytacji. No i porządny wyczyn, że mówienie w tym utworze nie wqrwia, wręcz przeciwnie - idealnie pasuje. No, nieźle, nieźle. //TL;DR: (+)
07 - Produkcja w intrze w stylu Beatlesów słyszę - jeden instrument w jednym kanale stereo. Potem na szczęście już jest lepiej. Chociaż fakt, że hi-hat jest tylko w lewym kanale mnie irytuje przez całą długość utworu. Melodia najmniej interesująca ze wszystkich utworów jak na razie. Piosenka jest energiczna, miło się słucha, ale już 3 czy 4 raz słucham i może byłbym w stanie zanucić mostek co jest około 2:30, ale poza tym - pustka. Tak przelatuje, zwracam czasem uwagę na jakieś nowe dodatki w warstwie instrumentalnej, zmiany dynamiki, ale no jakoś nie jestem w stanie aż tak dobrze spamiętać cokolwiek innego z tego utworu. Przeciętny dość w sumie. //TL;DR: (=)
08 - Gdyby cała piosenka opierała się tylko i wyłącznie na początkowej głównie akustycznej aranżacji, przepadłaby dla mnie. Co prawda są momenty, w których syntezatory pięknie tło robią, ale nawet na najwyższej jakości płótnie plakatówki z Biedronki będą wyglądały chujowo. Tutaj na szczęście jakoś się to ciekawie rozkręca w drugiej połowie. Jest ciężko, ale ta przeładowana gitarami elektrycznymi, ostra część brzmi jak naturalna ekspansja tego, co było nam zafundowane z początku. Solówka mi się bardzo podoba, jest z duszą, ale jednocześnie techniczna. Ale nie jest to czysty onanizm gitarowy. Końcówka (od repryzy refrenu do końca) jest bardzo spoko, coś się dzieje, powtarzane "forever more" wraz ze świetnymi partiami gitary odjeżdża w dal. Świetnie jest, wybitnie świetnie. //TL;DR: (+)
09 - I mamy pierwszego z dwóch epików tej edycji, sądząc po długości poszczególnych utworów. I już po melodii wiem, że to nie będzie muzykowanie dla muzykowania, tylko mamy doczynienia z czymś, na czym można cały utwór oprzeć, łącznie z nieuniknionymi częściami instrumentalnymi. Doceniam wszystkich członków zespołu. Dużą część utworu zajmuje spokojna część środkowa, oparta na strumowaniu gitary i, o ile mnie uszka nie mylą, basu. Wszystko jest bardzo spokojne, pięknie jest. Trochę mi to przypomina Angelinę z Marbles - tam również było delikatnie i subtelnie, ale nie było tam takiego wybuchu napięcia, jak tutaj to miało miejsce. Perkusja wybudza z transu, a następnie do końca mamy już kontynuację trochę bardziej dynamiczną, z mocno przesterowaną gitarą gdzieś tam w tle czuwającą. Solówka gitarowa znów na plus, chociaż zupełnie inna od tej, którą można było usłyszeć w ósemce. Bardzo ciekawy, rozbudowany utwór, może ciut monotonny pod koniec, ale jest to monotonia płynięcia przez piękne jezioro na żaglówce - taka monotonia, co się nie nudzi. A koniec takie wybudzenie z transu. Bardzo dobrze. //TL;DR: (+)
Albo mam dziś zajebiście dobry humor, albo to się zapowiada na najlepszą edycję ever. Mam nadzieję, że to drugie, bo jak na razie słyszę praktycznie tylko i wyłącznie ucztę dla swoich uszu.  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Sro Lut 08, 2012 2:24 am Temat postu: |
|
|
komentki mocno
Larks Tongues in Anet
01. Miałem dać kawałek z tej płyty, ale okazał się gofrem. W każdym razie oczywiście bardzo tak. Wog'le jeden z najbardziej intrygujących głosów ever, chociaż znając jej 4 płyty wydaje mi się, że im dalej tym bardziej nudzi. Ale płyta, z której to pochodzi to fajna rzecz jest.
02. No starocie jakieś, ani ziębią ani grzeją. Mają urok, bo lata 70-te i nie jadą wsią jak wiele zespołów z tamtych legendardnych czasów. Ale nic szczególnie odkrywczego przecież, jak tylko się skończy to zapomnę, że leciało.
03. Tak się robi kebaby, a nie kurwa gofrowy Weird Al. Końcówka jest cudowna. A wokalista to w ogóle tak niezwykle cudowny człowiek, żem nie godny o nim pisać. I cuchnie w koło jak wesoło. Ona sama z siebie trallalallalaaaa.
04. Całkiem ciekawy riff chyba. Ale poza tym to za dużo Pain of Anathemeth. Nie dla mnie, nawet jakbym się schlał. Ojej, zdecydowanie okropieństwo. Pan zakrzyknął jakby urodził kamień.
05. Coś mi tu jedzie lemurem. W każdym razie brzmi to jak pierdoły. Że dynamika i że fajnie pędzi. I że pierdoły.
06. To się zaczyna wprost cudnie, ale potem wchodzi recytacja, której się kompletnie nie spodziewałem i mi trochę klimat bierze w łeb. I nie wiem. Ale w sumie nie jest to "bądź ze mną do końca", więc nie ma co się czepiać, skoro całość jest tak ciarogenna.
07. Grunge, praktycznie każdy, ma to do siebie, że mnie odpręża i jest totalną tapetą. Bez względu na to czy to Smashing Pumpkins czy zwykła Nirvana. Nigdy nie pojąłem jak można tego słuchać w inny sposób niż w tle. No z paroma wyjątkami. To wyjątkiem absolutnie nie jest. Jestem grandżowym ignorantem. O, fajny grunge jest w tej starej reklamie Marsa, co ostatnio wróciła. Ciekawe kiedy wróci reklama z krową na dźwigu. To było dopiero coś. BATON MARS GĘSTA GĘSTA CZEKOLAAADAAA.
08. Nudno bardzo, przepraszam. Aaa, oo, bo myślałem, że to cały czas takie będzie. A to przypiernicza. I jakiś potężny riff wchodzi. Prawie jak prawie jak Kashmir. Dobrze. Nic nie pomogło. Give me all your love.
09. Nawet fajna melodia i klimat czy coś, ale litości. Przecież przez 15 minut jest praktycznie ciągle to samo. W sumie gdyby to była moja bajka to bym nie narzekał, ale tak to ziewam dorodnie. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
whoatemydinner

Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 1771 Skąd: Z Mornington Crescent.
|
Wysłany: Sro Lut 08, 2012 1:21 pm Temat postu: |
|
|
| kater napisał: | | 03. Tak się robi kebaby, a nie kurwa gofrowy Weird Al. |
Gofrowość w kebabach, jeśli występuje w OGROMNYCH ilościach, jest jak najbardziej na plus. Ale nie martw się, dużo jeszcze przed Tobą, kiedyś to zrozumiesz.
RADIO DAGA
10 - wrzucant leci w kierunku klasycznej muzyki dla wrażliwych ludzi. Ciekawy motyw z organami grającymi akord na koniec każdego motywu na początku, by później się włączyć do reszty podstawowego instrumentarium jako baza na możliwe rozwinięcie podmiotu do czegoś bardziej podniosłego. No ale oczywiście to dopiero początek, bo muzyka poważna ma to do siebie, że lubi się zmieniać jak w kaleidoskopie, zachowując przy tem w jakiś sposób jedność, czy to tonacji, czy to w pochodnych motywach. I tutaj też tak jest - całość jest fajnie urzomaicona, jednak wyczuć można, że to jedna całość. Świetne rozpoczęcie paczki, bardzo mi się podoba. //TL;DR: (+)
11 - a tutaj mamy doczynienia z bardzo fajną atmosferą. Klimat niczym z filmu noir, to jazzujące pianino, kontrabas, oraz saksofon pogrywający sobie, idealnie uzupełniający melancholijny i głęboki głos wokalisty. Stonowane, ale przy okazji przekazujące kupę emocji. Chyba jednak nie wywarło na mnie jakiegoś kolosalnego wrażenia niestety, dlatego "tylko" =, ale niech się wrzucant nie martwi, bo coś czuję, że w tej bardzo subtelnej aranżacyjnie piosence znajdę sobie jeszcze coś dla siebie. //TL;DR: (=)
12 - to jest aż tak złe? O czym ta daga i Anet mówią? To jest całkiem fajne. Główny motyw wraz z beatem perkusyjnym bardzo fajnie działa, aż chce się wstać i potańczyć. A już trąbka w refrenie to wisienka na torcie. Jasne, jest tu pełno oczywistych dla tego rodzaju muzyki momentów, jak zabawa z bramkami przepuszczającymi tylko pewne częstotliwości na ścieżce perkusji, czy używanie w ogromnych ilościach fazera, ale są też ciekawe rozwiązania, jak ten moment, gdy cała muzyka staje i zostaje tylko motyw, którego w piosence jeszcze nie było, a który jednak brzmi, jakby już się pojawił. I solo, które jest tak pięknie od czapy, że nie wierzę. Ale cóż, M83 w poprzedniej edycji wywoływało u mnie podobne reakcje w sumie, ale lepsze, a tutaj nie jest tak zajebiście jak tam było. Niestety. //TL;DR: (=)
13 - duecik. Absolutnie mi się nie podoba. Jakby ten utwór był w klimatach podobnych do 11, to bym się zastanawiał, bo to by mogło wybitnie działać, ale tutaj... no tutaj jest wybitnie bez wyrazu. Nie wsłuchuję się w tekst, bo to nie kebab. \o/ I tak, jak chwaliłem drone'ujący syntezator w 04, tak tutaj mi psuje jakąkolwiek potencjalną fajność, jaką bym mógł z tego ewentualnie wykrzesać. A tak? Dziękuję, ale niet. //TL;DR: (-)
14 - po wstępie, któremu nie można odmówić atmosfery, mamy kontynuację tego samego, ale tym razem włącza się również gitara. Gitarzysta umiejętnie paluchami się posługuje. I uroczym dodatkiem jest to, że słyszymy jego oddechy, które nagrały się przy okazji nagrywania partii tego instrumentu. Prawie jak na Tubular Bells w niektórych momentach. Jednak końcówka utworu to coś z zupełnie innej beczki. Mamy nadal podstawową aranżację klawisze + gitara, ale teraz klawisze przeszły bardziej w stronę symulowania orkiestry, a gitara jest elektryczna. Bluesująco chwilami całość brzmi. Jednak instrumental jeden wybitny już jest w tej paczce (18 ) i teraz nie wiem co z tym zrobić. To znaczy całkiem OK, ale jednak 18 jest bardzo, BARDZO zajebista. Natenczas wrzucanta poproszę o zadowolenie się średnim przyjęciem tego utworu. //TL;DR: (=)
15 -
16 - chociaż początek nie brzmiał jakoś wybitnie, gdy całość zamienia się w całkiem przyjemne elektroniczne granie, jestem w niebo wzięty. Idealny soundtrack do wszystkiego. Do gry w Minecrafta, do zmywania naczyń, do słuchania innej muzyki, do absolutnie wszystkiego. Cieszy mnie również linia basu. Synteza gitara plas ta cała elektronika wyszła idealnie. Bardzo klimatycznie. Jedyny problem? To, że się za szybko kończy. Mogłoby spokojnie iść dalej. Ja chcę więcej... to znaczy... poproszę? //TL;DR: (+)
17 - wokalistę chyba poznaję, ale aż mi trudno uwierzyć, że to on. Naprawdę? Jakieś scratchowanie bessęsu, przerwa na flet zaprezentowana chyba tylko po to, żeby nie było to samo przez cały czas... Jezu, jakie to jest denne. Brzmi jak coś, co puszczą prezenterzy w RMF FM raz, by powiedzieć "nowy singiel... szczerze mówiąc wątpię, żeby odniósł jakikolwiek sukces". Tak całkiem bez pomysłu, tak całkiem stockowe, że aż nie wierzę. Jedyne, co to wyróżnia, to te scratche, ale one są tam chyba po to, żeby wokalista pokazał samemu sobie, jaki to on jest hip i w ogóle. //TL;DR: (-)
18 - jako naczelny przedstawiciel grupy "kochamy organy w muzyce popularnej", muszę pochwalić pierwszą połowę tego utworu, gdzie to właśnie ten instrument gra pierwsze skrzypce, budując napięcie, bądź grając spokojnie. W pewnym momencie, nazwę go "erupcją", nagle tak groźnie się zrobiło, że nie wierzę. Świetnie wykorzystali ten instrument klawiszowy. Potem też się ładnie komponuje z fortepianem, aż w końcu natrafiamy na gitarę. Och, ta gitara... Piękne. Gitarzysta zna się świetnie na fachu, bardzo przekonującą solówkę nam zaprezentrował. Chwilami brzmi jak ludzki głos. Naprawdę, niezwykle dobry instrumental. //TL;DR: (+) _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lily of the valley

Dołączył: 16 Gru 2005 Posty: 820
|
Wysłany: Sro Lut 08, 2012 8:14 pm Temat postu: |
|
|
Po pierwszych przesłuchaniach powiem, ze to przyjemna edycja. Sporo numerów dokładnie trafia w moje gusta, nawet jeśli trochę zaczynam być zmęczona powtórkami niektórych wykonawców (choć pewnie im dłużej trwa QW, tym częściej należy się tego spodziewać). Whoatemydinner ciekawe rzeczy całkiem pisze, ale co do numeru 13, to się nie zgodzę. Fajna, nastrojowa, niepokojąca rzecz. Choć wolałabym jakąś inną propozycję z tej płyty, z samą panią cudowną, bez tego pana. On ma tu chyba oddanych fanów, a ja czuję potrzebę comingoutu i wyznania: nie przepadam za jego głosem. I tak jednak jest ładnie. Fragmenty numeru 3 śpiewam dziś - to urocza rzecz, ta interpretacja . Gdy wokalista wchodzi w niskie gintrowskopodobne tony, to nieodmiennie gęba mi się śmieje. I jeszcze fleciki, które z kolei kojarzą mi się z poznańskim bardem, Jackiem Kowalskim, radość tę wzmacniając. Z rzeczy dla mnie nowych zupełnie po pierwszych odsłuchach wyróżniam numer 30. Jest tu chłód, taki, jak lubię, a także wielka przestrzeń, można odetchnąć głęboko i wybrać się w podróż to Damascus albo i dalej. Zainteresowało mnie to od razu, więcej takich rzeczy słuchać chcę.
Najgorsze momenty: 17 i 34. _________________ - Nigdy nie jest się zupełnie wolnym, jeśli się kogoś za bardzo podziwia - powiedział nagle Włóczykij. - To wiem.
- Wiem, że ty wszystko wiesz - mówiło dalej stworzonko, przysuwając się jeszcze bliżej. - Wiem, że wszystko widziałeś. Wszystko, co mówisz, jest słuszne, i zawsze będę się starał być równie wolnym jak ty. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Lut 09, 2012 1:17 am Temat postu: |
|
|
34 w poprzedniej, teraz 35- optymalna ilość, powtarzam to. Dobrze się słucha. Nie za dużo, nie za mało. W sam raz.
1. No charakterystyczny bardzo głos. Jak zwykle zjawiskowa ta pani, robiąca ze swoim głosem dość niesamowite rzeczy. Dobry w sumie wybór utworu, uważam. Z tych zdecydowanie ciekawszych. Jest tajemniczo, jest ciekawa aranżacja, jest hipnotycznie. Nie ma solo i nikt nie shreduje, ale jakoś to przeżyję. Przenikające się linie melodyczne- super. Rewelacyjny start. To prawie jak islandzkie Dead Can Dance, no.
2. Pianino milutko zasuwa w tle, wokal jest niestety mniej ciekawy... znaczy ten pan raczej lepiej brzmi w akustycznych balladach... dość schowany tak w produkcji jak i aranżacyjnie, za tymi wszystkimi echami i wielogłosami. Ale w sumie na plus, mimo iż bardzo klasycznie. Wejście riffu na 1:50 i potem pociągnięcie tego dalej bardzo przyjemne. Dość złowieszczy riff pod końcówką też zacny. Gdyby linia melodyczna była bardziej wybitne, mielibyśmy coś absolutnie kapitalnego. A tak mamy coś "tylko" bardzo dobrego.
3. Nie wiem, gdzieś na wysokości 2-3 płyty zgubiłem zainteresowanie... nie jest złe, ale... nie wiem, wybitne też nie bardzo... tak, panowie mają poczucie humoru i nie jest to bynajmniej kebab, ale... zależy od tego co będzie dalej. Jak będzie taki poziom jak dwa poprzednie kawałki albo (śmiem marzyć?) wyższy to bez szans na punkty raczej.
4. Połączenie toolującej gitary z harmoszką wybitnie mi podeszło. Ciekawe, frapujące. Fantastycznie się rozwija i narasta. Wyciszenie żeby przypieprzyć- niby sztampa, ale jeśli dobrze zrobione, zawsze działa. Zwłaszcza że nie lecą bo banalnym czadzie tylko kombinują cały czas róznymi sposobami. W samej końcówce to juz w ogóle bardzo ciekawie.
5. Świetna dynamika, przebojowe jak cholera, Beatlesujące bardzo. Gitarowa końcówka fantastycznie wszystko uzupełnia- tylko szkoda że kończy się na wyciszeniu. Ale kawałek fantastycznie mknie do przodu. Sporo przestrzeni w tym. Jakbym jechał samochodem przez pustą autostradę w Stanach przy zachodzie słońca...
6. No tego pana to ja po prostu uwielbiam, co nie jest żadną tajemnicą... skrzypce robią klimat, recytowany tekst nie psuje wrażenia, raczej wprowadza dramaturgię... rzecz narasta i narasta i... i tylko trochę mi szkoda że jednak nie wybucha...
7. I że to niby ja poleciałem w ciula w poprzedniej edycji? LMAO
No kurwa klasyka taka jak stąd na księżyc. Genialny album, genialny kawałek z niego, jeden z lepszych. Lemur będzie szczęśliwy
8. Przypomina mi inny kawałek z tym panem na wokalu, o statkach. Znowu przeprodukowany, znowu zbyt bombastyczny, zbyt... No zbyt, no. Nie jest zły. Bynajmniej. Ale za bardzo stara się mnie rozkołysać i porwać zbyt oczywistymi chwytami.
9. Jeden motyw przez 15 minut to lekka przesada. Nie jest zły, ale na 15 minut ni chuchu nie zasługuje. Rzecz bynajmniej nie jest zła a niektóre momenty całkiem fajne. Ale to powtarzanie ze śmiertelną konsekwencją jednego motywu jest zabójcze. 4-5 minut, nawet 7-8 i byłby naprawdę zajebisty numer. Jest przynajmniej dwa razy za długi.
10. Mieliśmy lepsze rzeczy z muzyki poważnej już w tej zabawie IMO. Nie jest to z tych utworów, które robią ze mnie melomana. A takich kilkadziesiąt zdecydownaie jest.
11. Melancholijnie, relaksująco, w niewymuszony sposób... z wielką klasą, zdecydowanie. Styl w którym łatwo wpaść w sztampę jeśli się nie ma charyzmy. Tu ją mamy. Dużo. Piekna rzecz.
12. A tak było fajnie... tak, fazery-srejzery. Taj, nawet ciekawa momentami aranżacja. Niektóre momenty wyjątkowo ciekawe, ale... to nie jest moja bajka i nigdy nie będzie. Nie jest źle, jak na ten styl to jest wręcz wybitnie, ale... aha- tego M38 czy co tam zjada na śniadanie.
13. Jest klimat, znowu się zrobiło tajemniczo, niepokojąco... Dwa BARDZO charakterystyczne głosy, z czego męski od wieków nie śpiewał w niczym tak dobrym... Pani... no pani się nie da pomylić z nikim. Ma toto klimat.
14. Kolejna tajemnicza lekko rzecz, kolejna bardzo melancholijna, kolejna w której są emocje. Uczycie się, po nieprawdopodobnie suchej edycji w tej się sporo dzieje. Bardzo sentymentalne i dość subtelne. Nawet użyję słowa piękne. Bardzo smutne. Z każdą sekundą chwyta coraz bardziej. Tylko na 4-tej minucie nie powinno się skończyć. Bo dalej jest ładnie, ale gdzieś te ciary które były przy akustyku uleciały. Ten blues nagle wydaje się wręcz banalny. I kompletnie podczepiony na siłę.
15. Przyjemne i uśmiech się błąka po twarzy, ale... to tyle. Rewelacyjnie by się sprawdziło jako ilustracja do jakiegoś filmu Kosturicy albo Kolskiego... ale jakoś tak wyrwane z kontekstus ię strasznie wydaje i za krótkie zeby mnie w swój kontekst porwać.
Na razie tyle. Natomiast idąc na chwilę przód- jak można było tak źle skończyć tak dobrą edycję... zgadliście, nie zrozumiem nigdy... O wrzuceniu 26 też kiedyś myślałem, w sumie fajna supergrupa wyszła na ten kawałek... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Czw Lut 09, 2012 2:23 am Temat postu: |
|
|
Larks Tongues in Anet
01. Miałem dać kawałek z tej płyty, ale okazał się gofrem. W każdym razie oczywiście bardzo tak. Wog'le jeden z najbardziej intrygujących głosów ever, chociaż znając jej 4 płyty wydaje mi się, że im dalej tym bardziej nudzi. Ale płyta, z której to pochodzi to fajna rzecz jest.
02. No starocie jakieś, ani ziębią ani grzeją. Mają urok, bo lata 70-te i nie jadą wsią jak wiele zespołów z tamtych legendardnych czasów. Ale nic szczególnie odkrywczego przecież, jak tylko się skończy to zapomnę, że leciało.
03. Tak się robi kebaby, a nie kurwa gofrowy Weird Al. Końcówka jest cudowna. A wokalista to w ogóle tak niezwykle cudowny człowiek, żem nie godny o nim pisać. I cuchnie w koło jak wesoło. Ona sama z siebie trallalallalaaaa.
04. Całkiem ciekawy riff chyba. Ale poza tym to za dużo Pain of Anathemeth. Nie dla mnie, nawet jakbym się schlał. Ojej, zdecydowanie okropieństwo. Pan zakrzyknął jakby urodził kamień.
05. Coś mi tu jedzie lemurem. W każdym razie brzmi to jak pierdoły. Że dynamika i że fajnie pędzi. I że pierdoły.
06. To się zaczyna wprost cudnie, ale potem wchodzi recytacja, której się kompletnie nie spodziewałem i mi trochę klimat bierze w łeb. I nie wiem. Ale w sumie nie jest to "bądź ze mną do końca", więc nie ma co się czepiać, skoro całość jest tak ciarogenna.
07. Grunge, praktycznie każdy, ma to do siebie, że mnie odpręża i jest totalną tapetą. Bez względu na to czy to Smashing Pumpkins czy zwykła Nirvana. Nigdy nie pojąłem jak można tego słuchać w inny sposób niż w tle. No z paroma wyjątkami. To wyjątkiem absolutnie nie jest. Jestem grandżowym ignorantem. O, fajny grunge jest w tej starej reklamie Marsa, co ostatnio wróciła. Ciekawe kiedy wróci reklama z krową na dźwigu. To było dopiero coś. BATON MARS GĘSTA GĘSTA CZEKOLAAADAAA.
08. Nudno bardzo, przepraszam. Aaa, oo, bo myślałem, że to cały czas takie będzie. A to przypiernicza. I jakiś potężny riff wchodzi. Prawie jak prawie jak Kashmir. Dobrze. Nic nie pomogło. Give me all your love.
09. Nawet fajna melodia i klimat czy coś, ale litości. Przecież przez 15 minut jest praktycznie ciągle to samo. W sumie gdyby to była moja bajka to bym nie narzekał, ale tak to ziewam dorodnie.
Radio Daga
10. Jeśli Lily da mi pomalować swoją szafę, to sobie to wtedy puszcze i sprawdzę czy pasuje. A tak to tylko ok, na pewno lepsze klasikale były w tej zabawie, ale w sumie ja się tam nie znam.
11. Lol. Ktoś poleciał niczym Fenderek ostatnio. No prawie. W sumie nadal za mało go znam, ale ostatnio poznawanie nowej muzyki mi nie idzie. Ten kawałek akurat uwielbiam. Piękna melodia, piękna trąbka, a na wokalu sam Szatan.
12. Wszystko mi się podoba z wyjątkiem tego przetworzonego wokalu. Na luzie można było go wyjebać i by było bardzo ok. Nie mam w sumie pojęcia co to za stylistyka ani gatunek, ale fajny ma to klimat i sympatycznie, jak to się mówi, buja. Dużo kolorowych dźwięków.
13. Nie wiem kurde, nie czaję tego. Znaczy początek jest bardzo ok, ma intrygujący klimat i nawet koedukacyjny duet, do czego mam słabość. Ale potem niespodziewanie się robi jakieś napuszenie i patos i czuję się troche zdekoncentrowany. I wokalista, kimkolwiek jest, źle mi się kojarzy. Może muszę DOJRZEĆ do tego kawałka jeszcze. A może to tylko pierdoły, niegodne mej uwagi. Kto wie. Na pewno nie ja.
14. Fajne to bardzo. I w sumie ciekawe połączenie, bo tu hipnotyczno-klimatyczny riff a tu trochę hiszpańska gitara, a efekt bardzo oryginalny. Przejście do drugiej części trochę bez sensu, znaczy w ogóle go nie ma, ale teraz też nie jest źle. Chociaż wolałbym, żeby coś się wykluło z tego wcześniejszego, zamiast o tym zapominać i zastępować to solówką.
15. Brzmi na soundrtack. Sympatyczne. Ale nadal na czarno, bo nie wiem. W sumie dobra paczka chyba, skoro tak czarno. SUBTELNA. Może wszystkie te czarności za pare dni będą zielone.
16. Dawno nie było kawałków w tym stylu. Że sobie można puścić w tle i wszystko jest w porządku. Płynie sobie i może Cię porwać w swój nurt jak się bardziej zainteresujesz, albo może płynąć sobie dalej a Ty zostaniesz na brzegu i będziesz pisał głupie komentki, co też jest fajne. A w sumie to znamienne - wystaczy, że wokalistę zakneblowali i od razu ich lubię w całości.
17. W złą godzinę wspomniałem.
18. Oho patosprogi, chociaż początkowo się nie zanosiło. Ładnie płynie, brzmi jak jakiś finał czegoś. Lol, klawisze momentami jadą pewnym megahitem z lat prehistorycznych. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
whoatemydinner

Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 1771 Skąd: Z Mornington Crescent.
|
Wysłany: Czw Lut 09, 2012 1:01 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | | 34 w poprzedniej, teraz 35- optymalna ilość, powtarzam to. |
What'cha talkin' 'bout, Willis? Przecież w poprzedniej też było 35 utworów.
SHAMAR BLOODY SHAMAR
19 - naprawdę nie wierzę, że ktoś to wrzucił. To 19 minut to jest dla mnie chyba najpiękniejsze 19 minut w historii muzyki. Tak jak Kater ma Echoes, Wasdfg7 ma Neverland, tak ja mam 19. To, jak pięknie 3 tematy są rozwijane w pierwszej połowie w różnych aranżacjach, formach, tempach, tonacjach, jest absolutną poezją. I potem wirtuozerski pokaz gry na gitarze elektrycznej z tryumfalnym powrotem pierwszego motywu. Ani jednej niepotrzebnej nuty, taktu, który by nie pasował do reszty. No i coda, zajmująca 1/3 długości tego utworu. Niesamowite jest to, jak napięcie buduje się od tego mantrowego w naturze zaśpiewu na tle afrykańskich bębnów, by potem przejść jeszcze raz przez motywy zaproponowane na samym początku grające unisono w różnych głosach, aż do końca, gdzie mamy do czynienia z solówką gitarową przypominającą żyjącą istotę - czującą, cierpiącą. I to niepewne zakończenie, bez prawdziwego rozwiązania napięcia. Tylko bębny się dalej ostały i grają wyciszane w miarę tego, jak upływa czas, wybijając nieprzerwanie ten sam rytm... Piękno skończone, od początku to końca. ;_; //TL;DR: (+)
20 - trudno mi cokolwiek skomentować po 19. No... ok jest to całkiem chyba. Fajny bas tam z tyłu jest, przepuszczony chyba przez jakiś fazer-srejzer. Wokalista czasem brzmi jakby chciał znieść jajko, ale nie był w stanie. WIĘCEJ FAZERÓW. Od dziś to oficjalny efekt modulacji audio w QW. Naprawdę, tak trochę monotnonnie, to znaczy jest tam w środku zajebista wstawka z gitarami wariującymi, wokalista po niej zniósł już chyba jajko. Ma to atmosferę, nie odmawiam temu utworowi tego. Ale raczej ogółem nic wyśmienitego. I jeszcze to "ah" na koniec. Czyli dopiero teraz wokalist zniósł to jajko. //TL;DR: (=)
21 - o, a to ciekawe potencjalnie wydawało się z początku. Bardzo podoba mi się to, jak to się rozwija. Instrumenty zostają zastąpione z czasem przez inne, wydźwięk utworu wraz ze zmianami aranżacyjnymi się zmienia, ale jedno pozostaje niezmienne - melodia. A ta jest chwytliwa, nieirytująca i bardzo mi się podobająca. Świetne. Zakończenie, z tym takim wyskokiem na sam koniec, po tym, jak wokalista przestał śpiewać, jest jedyną większą wartą nadmienienia rzeczą, którą zauważyłem. //TL;DR: (+)
22 - w tym utworze najlepsze są (wait for it) organy Hammonda. Chociaż jak w refrenie gitary robią ścianę dźwięku też nie jest źle. Co jeszcze mogę rzec na temat tego utworu... No wokalista ma intrygujący głos. I bas słyszę. No i coś jeszcze? Nie. Jakieś takie niewybijające się. I jeszcze głupio się wycisza, kiedy organy zaczynają dostawać pierdolca. Oh well. //TL;DR: (=)
23 - hm... Subrosa wygrywa jedną edycję soundtrackiem dość mocno klasycyzującym, to nagle można zauważyć wzrost populacji tego typu utworów w QueenWizji. Nie to, żebym coś sugerował. W ogóle. No to jest bardzo ładne. Skrzypce grają czasem bardzo słodko, czasem chór może się pojawić, żeby wszystko zabrzmiało bardziej epicko... I ten wybuch pod koniec też jest ciekawy. Takie zmiany w dynamice to ja rozumiem. Oczywiście pałeczkę przejmuje tam chór, bo jakby to miało by być inaczej. Nie ma bardziej epickiego instrumentu niż chór śpiewający po łacinie. Ale podziwiam kompozytora, że potrafi ten sam chór wykorzystać w bardziej subtelnych fragmentach, całkiem udanie. Jako tło, ale nic więcej. Nie wzbudza we mnie większych emocji. Niestety. //TL;DR: (=)
24 - groovy riff na początku, potem chwila deja vu, czy ja już gdzieś tego wokalisty nie słyszałem. Pewnie nie, chociaż różnie może być. Z początku w poprzedniej edycji nie poznałem pana, co brzmi jakby chciał, a nie mógł i musiano mnie uświadomić. Tutaj może być na odwrót. Na razie uznam, że wokalistę znam, na potrzeby tego komentka. No więc głos ma facet fajny, chociaż za Holandię nie rozumiem, co on śpiewa. Gitarzyści (sta?) odwalają fajną robotę, szczególnie w częściach instrumentalnych. Ma to moc. Fajną moc. Wszystko tu jest fajne: riffy, gitary, solówki, wokale... no. Fun jak nie jak tak. //TL;DR: (+)
25 - powrót klimatów klasycyzujących z 10... i 23... Tym razem jest bardziej klimatycznie, więc stawiam, że jest to bardziej utwór z soundtracka do filmu bądź epickiej gry. Co jeszcze naprowadza na to, że to soundtrack, to to, że są takie zmiany w obrębie tych 3 minut, że kompozytor raczej tylko dla samej muzyki by tego nie zrobił, ale roczej kryje się za tym konieczność udźwiękowienia tła w jednej scenie, zmontowanej tak, że emocje się zmieniają jak w kalejdoskopie. I kończy się tak jakoś mało pewnie jak na klasyczny bądź neoklasyczny utwór. Ogółem ni ziębi, ni grzeje, wolałem mimo wszystko 10. //TL;DR: (=) _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Pią Lut 10, 2012 1:51 am Temat postu: |
|
|
| kater napisał: | Larks Tongues in Anet
01. Miałem dać kawałek z tej płyty, ale okazał się gofrem. W każdym razie oczywiście bardzo tak. Wog'le jeden z najbardziej intrygujących głosów ever, chociaż znając jej 4 płyty wydaje mi się, że im dalej tym bardziej nudzi. Ale płyta, z której to pochodzi to fajna rzecz jest.
02. No starocie jakieś, ani ziębią ani grzeją. Mają urok, bo lata 70-te i nie jadą wsią jak wiele zespołów z tamtych legendardnych czasów. Ale nic szczególnie odkrywczego przecież, jak tylko się skończy to zapomnę, że leciało.
03. Tak się robi kebaby, a nie kurwa gofrowy Weird Al. Końcówka jest cudowna. A wokalista to w ogóle tak niezwykle cudowny człowiek, żem nie godny o nim pisać. I cuchnie w koło jak wesoło. Ona sama z siebie trallalallalaaaa.
04. Całkiem ciekawy riff chyba. Ale poza tym to za dużo Pain of Anathemeth. Nie dla mnie, nawet jakbym się schlał. Ojej, zdecydowanie okropieństwo. Pan zakrzyknął jakby urodził kamień.
05. Coś mi tu jedzie lemurem. W każdym razie brzmi to jak pierdoły. Że dynamika i że fajnie pędzi. I że pierdoły.
06. To się zaczyna wprost cudnie, ale potem wchodzi recytacja, której się kompletnie nie spodziewałem i mi trochę klimat bierze w łeb. I nie wiem. Ale w sumie nie jest to "bądź ze mną do końca", więc nie ma co się czepiać, skoro całość jest tak ciarogenna.
07. Grunge, praktycznie każdy, ma to do siebie, że mnie odpręża i jest totalną tapetą. Bez względu na to czy to Smashing Pumpkins czy zwykła Nirvana. Nigdy nie pojąłem jak można tego słuchać w inny sposób niż w tle. No z paroma wyjątkami. To wyjątkiem absolutnie nie jest. Jestem grandżowym ignorantem. O, fajny grunge jest w tej starej reklamie Marsa, co ostatnio wróciła. Ciekawe kiedy wróci reklama z krową na dźwigu. To było dopiero coś. BATON MARS GĘSTA GĘSTA CZEKOLAAADAAA.
08. Nudno bardzo, przepraszam. Aaa, oo, bo myślałem, że to cały czas takie będzie. A to przypiernicza. I jakiś potężny riff wchodzi. Prawie jak prawie jak Kashmir. Dobrze. Nic nie pomogło. Give me all your love.
09. Nawet fajna melodia i klimat czy coś, ale litości. Przecież przez 15 minut jest praktycznie ciągle to samo. W sumie gdyby to była moja bajka to bym nie narzekał, ale tak to ziewam dorodnie.
Radio Daga
10. Jeśli Lily da mi pomalować swoją szafę, to sobie to wtedy puszcze i sprawdzę czy pasuje. A tak to tylko ok, na pewno lepsze klasikale były w tej zabawie, ale w sumie ja się tam nie znam.
11. Lol. Ktoś poleciał niczym Fenderek ostatnio. No prawie. W sumie nadal za mało go znam, ale ostatnio poznawanie nowej muzyki mi nie idzie. Ten kawałek akurat uwielbiam. Piękna melodia, piękna trąbka, a na wokalu sam Szatan.
12. Wszystko mi się podoba z wyjątkiem tego przetworzonego wokalu. Na luzie można było go wyjebać i by było bardzo ok. Nie mam w sumie pojęcia co to za stylistyka ani gatunek, ale fajny ma to klimat i sympatycznie, jak to się mówi, buja. Dużo kolorowych dźwięków.
13. Nie wiem kurde, nie czaję tego. Znaczy początek jest bardzo ok, ma intrygujący klimat i nawet koedukacyjny duet, do czego mam słabość. Ale potem niespodziewanie się robi jakieś napuszenie i patos i czuję się troche zdekoncentrowany. I wokalista, kimkolwiek jest, źle mi się kojarzy. Może muszę DOJRZEĆ do tego kawałka jeszcze. A może to tylko pierdoły, niegodne mej uwagi. Kto wie. Na pewno nie ja.
14. Fajne to bardzo. I w sumie ciekawe połączenie, bo tu hipnotyczno-klimatyczny riff a tu trochę hiszpańska gitara, a efekt bardzo oryginalny. Przejście do drugiej części trochę bez sensu, znaczy w ogóle go nie ma, ale teraz też nie jest źle. Chociaż wolałbym, żeby coś się wykluło z tego wcześniejszego, zamiast o tym zapominać i zastępować to solówką.
15. Brzmi na soundrtack. Sympatyczne. Ale nadal na czarno, bo nie wiem. W sumie dobra paczka chyba, skoro tak czarno. SUBTELNA. Może wszystkie te czarności za pare dni będą zielone.
16. Dawno nie było kawałków w tym stylu. Że sobie można puścić w tle i wszystko jest w porządku. Płynie sobie i może Cię porwać w swój nurt jak się bardziej zainteresujesz, albo może płynąć sobie dalej a Ty zostaniesz na brzegu i będziesz pisał głupie komentki, co też jest fajne. A w sumie to znamienne - wystaczy, że wokalistę zakneblowali i od razu ich lubię w całości.
17. W złą godzinę wspomniałem.
18. Oho patosprogi, chociaż początkowo się nie zanosiło. Ładnie płynie, brzmi jak jakiś finał czegoś. Lol, klawisze momentami jadą pewnym megahitem z lat prehistorycznych. |
Shamar Bloody Shamar
19. Wieki tego nie słyszałem. Wtedy mnie znudziło potwornie, teraz stwierdzam, że słucha się świetnie. Prawie 20 minut a nie nudzi. Orgazmów obiadu i (wkrótce, jeżeli bierze udział) Misia - jeszcze nie chwytam, ale dobre to jest.
20. Nie znam, ale poznaję fajfusów oczywiście, bo brzmią jak zwykle. Generalnie to ich lubię i to też mi się podoba. Ma dużo przestrzeni, deszczu i protoemowatości. A jak na nich to nawet przypierdolenie jest pod koniec, wręcz dają czadu.
21. Niemoge, póki co ta paczka jest dziwnie spójna. Właściwie mógłbym napisać to samo, co w poprzednim poście, chociaż niby gatunek inny. Gatunki srunki. No fajne, znowu wieje wiatrem i siąpi deszczem.
22. Pozostajemy w dupie nietoperza, ale teraz w wersji metalowej. Czy coś koło tego. No kojarzę to, fajny ma refren (który w sumie zdradza dawcę kawałka, bo na tym forum jest jeden człowiek, którego jarają takie klimaty). Poza tym takie sobie, trochę nużące.
23. Moda na klasikale nastała tudzież soundtracki. Tamten był jakiś wojenny, ten jest po pożodze. I sztandar szkoły wprowadzają.
24. No skończyło się utrzymywanie klimatu (i tak jakiś rekord spójności nam wyszedł). Chociaż ponuro nadal jest. Ale bardziej w kategorii ponurego żartu tudzież "ponura prawda o was chłopaki".
25. No doprawdy takiej mody jeszcze u nas nie było. A to w tym wysypie soundtracklasikali brzmi jak gofer. Ale nie śmiem kolorować na czerwono, bo by to stawiało ten utwór na jednej półce z poprzednim.
Dziwna ta edycja. Ale przynajmniej nie chujowa. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pią Lut 10, 2012 8:57 pm Temat postu: |
|
|
01 – nigdy za nią nie przepadalem. dla mnie jest zbyt dziwna, zbyt hmm przeintelektualizowana? zbyt hmm odlegla od czegokolwiek z mojej muzycznej bajki. ale jednoczesnie potrafie przyznac, ze ten kawalek ma interesujący klimat i jakąś intensywność emocjonalną. gdybym miał przesluchac całą płyte w takim klimacie, to by mnie szlag trafil, albo sam bym sobie w łeb strzelił w desperacji gdzies po 20 minutach, ale ten kawalek trwa niecale 4, a przy takiej jego dlugosci mam calkiem pozytywne odczucia. na tyle pozytywne, że na pewno kawalek przejdzie pierwsza faze selekcji.
02 – ten fortepianik robi na poczatku fajny motyw. wokal nie w moim guscie, produkcja nie w moim guscie wybitnie, aaale jednak brzmi to calkiem niezle. nie jestem powalony, ale sluchalo sie calkiem fanie. fortepianinko chyba najbardziej mi sie podoba w tym kawalku. a no i ten motyw gitarowy, ktory zaczyna sie pod koniec 2. minuty tez robi. fajny klimat w sumie, nic wielkiego, ale niezle.
03 – ok, w zasadzie latwo by bylo napisac, ze to kebab, jak wiekszosc ich utworow i w ogole smichy hihy itd, ale... to jest dobry numer no oczywiscie powazny nie jest, ale mimo to, akurat w tym kawalku jak dla mnie proporcje sensownosci i humoru są w miare wywazone, rzeklbym, że nawet mądry tekst, choc oczywiscie w jego glosie nic nie brzmi powaznie az normalnie przejdzie pierwszą faze selekcji, bo niezle to w dodatku dosc krotkie.
04 – slyszalem juz o nich i czytalem w paru miejscach, ale nie mialem chyba do tej pory przyjemnosci posluchac. przyjemnosc it is, indeed. sprawne granie, z masą fajnego klimatu, bez niepotrzebnego patosu. kiedy trzeba to oszczednie, kiedy trzeba to z wiekszym rozmachem. dobre. podoba mi sie to, że natezenie wzrasta, nie przypieprzają od początku z grubego kutacha, tylko zaczynają oszczednie i stopniowo podkrecają i powoli zaczynają bujać. jak tak sobie sluchalem jeszcze przed wrzuceniem paczek, przysypiając lekko na bizonowym łożu, to aż podniosłem zwłoki, żeby zobaczyc ktory to numer przy koncowce, a to juz coś
05 – ten monotonny beat perkusyjny troche mnie męczy, musze przyznac, ale z drugiej strony, podoba mi sie calosciowo motoryka tego numeru, ktorej czescią ten monotonny beat niewątpliwie jest. nie porywa mnie ten kawalek, ale nie powiem, żeby byl nudny czy nieciekawy. nie wiem, na razie mam mieszane uczucia, ale po tych kilku odsluchach pierwszą runde selekcji przejdzie na pewno. zobaczymy co dalej.
06 – nie wiem, naprawde. klimatu nie odmowie temu kawalkowi, bo go ma i to jak cholera. tyle, że mnie chyba nie do konca ten klimat bierze i chyba troche za dlugo mnie brac próbuje. fanem nigdy nie bylem i pewnie poza kilkoma kawalkami juz nie bede, ale czasami lubie jak mam nastroj. nastroj bedzie tu slowem kluczowym, bo od niego w duzej mierze zalezec bedzie przyszlosc tego kawalka w moim glosowaniu. raczej wiekszych szans mu nie daje, bo jednak juz widze, ze konkurencja bedzie ostra w tej edycji, ale na pewno na razie nie skreslam.
07 – na pewno jeden z moich ulubionych kawalkow tego zespolu, ten nieco monotonny podklad fajny klimat robi. jak wokalista... WOKALISTA wchodzi w gorne rejestry, robi sie zajebiscie. calosc jest dosc ciezka ale nie przez durną napierdalanke, tylko odpowiednie dobranie roznych motywow. wkręcający numer raczej bardziej niz porywający, ale wkręca skutecznie.
08 – uwielbiam goscia... ale raczej za to co robil kiedys, niz teraz. glos niestety w duzej mierze stracil, juz nie do konca potrafie te magie i glębie w glosie uslyszec. troche jej zostalo, ale niestety nie tyle, ile bym chcial. za duzo patosu w tym kawalku, to niestety typowe dla wiekszosci rzeczy, ktore on nagral w ostatnich hmmm 25 latach te rzewne klawisze w pierwszej czesci w tle naprawde mogli sobie darowac. jak zwykle sporo tam sera tekstowego, ale jednoczesnie jest to kurewsko melodyjne i to lekko orientalne pieprzniecie zdecydowanie na plus. w sumie hard rockowa sztampa, ale swietnie wykonana i blyskawicznie wpadajaca w ucho. a ja mam do takiej sztampy slabosc jednak, zwlaszcza w wykonaniu moich ulubionych wokalistów.
09 – nie wiem. z jednej strony, fajny klimat, miło buja, bardzo przyjemnie brzmi i w zasadzie nie mialbym nic zlego do dodania.... gdyby to trwalo tak chociaz z polowe krocej. przy ponad 15 minutach robie sie jednak cholernie monotonnie w pewnym momencie az czlowiek sie wylącza i w ogole przestaje sluchac tego, co leci.
pierwsza paczka – 9 kawalkow z czego wstępną selekcje przeszlo... 9 O..o
10 – no, ładnie. no, z rozmachem. no, nie porywa tzn ok jest, nie powiem, że nie, ale w tej zabawie, żeby jakis kawalek klasyczny mial szanse u mnie na punkty, to jednak musi byc to dzielo porywające i powalające. to jest po prostu ładne.
11 – smetne, klimatyczne, deszczowe, zadymione, szorstkie. naprawde przyjemny klimat. oczywiscie podobnych numerow jest cale mnostwo, i pewnie w wiekszej ilosci by mnie meczyly, ale ten kawalek jako pojedynczy numer naprawde do mnie trafil i mi sie spodobal.
12 – o ile poczatek, poza wytlumieniem strasznym, dawal jakąś nadzieje na cos sensownego, tak niestety wszelkie nadzieje wyparowały w momencie wejscia ‘wokalu’. i dalszy ciąg niestety ani troche nie poprawil sytuacji. radiowo telewizyjny dance-popowy koszmarek, jakich mnostwo obecnie w mediach. ja lubie czasami elementy muzyki elektronicznej, o czym zresztą jeszcze w tej edycji bedzie, ale jednak nie w takim wydaniu. a to by nie byl taki tragiczny kawalek jakby wyjebac ten wokal, a calą reszte zagrac na zywych instrumentach
13 – ładnie razem brzmią, piekny podklad, przejmujący numer. tyle, że nie na 8minut. po jakichs 5 minutach zaczynam miec powoli dosc tych samych motywow i tego samego i don’t want to lose you... again... again to slowo kluczowe w tym kawalku. a szkoda, bo jakby skrocic chociaz o te 3 minuty, to mialbym wrazenia bardzo pozytywne. tak są po prostu pozytywne.
14 – na poczatku takie tam pitolenie, ale klimat w polowie drugiej minuty jak sie motyw zmienia jest nieziemski. ciary jak cholera. i tak sobie leci bardzo przyjemnie i jak juz sie prawie zaczynalo robic nudno to wchodzi znowu ta piekna gitarka. naprawde urokliwy kawalek, bardzo przyjemny, co prawda nie do konca wiem czy to do czegokolwiek zmierza, czy po prostu tak sobie ładnie pitolą, ale w sumie nie w kazdym kawalki musi to do czegos zmierzac. czasami sobie po prostu plynie, jak tu, i jest to fajne.
15 – pierwsze kilka sekund zwiastowalo jakiegos klona so happy together, potem jednak skrecilo to nieco z przewidywanego kursu. dobre to, takie luzackie, moze malo skomplikowane i mocno monotonne, ale na tyle krotkie, że nie zdążyło wkurzyc. miłe to, na pewno do rozwazenia.
16 – w zasadzie nie za bardzo wiem dokąd ten kawalek zmierza, mam wrazenie, że donikąd, ale mimo tego podoba mi sie. kawalek, ktory mozna bylo pewnie rownie dobrze zrobic calkowicie na jakichs klawiszach, zrobiono na zywych instrumentach (choc oczywiscie klawisze jako hmm klawisze tez tu są), i brzmi to naprawde ciekawie. fajne polączenie klimatów powiedzmy lekko ambientowych i nawet chwilami elektronicznych z bardziej naturalnym brzmieniem. fajnie sie rozpędza. bardzo wkręcający kawalek. takie dodatki elektroniki zawsze chetnie zaakceptuje, panie wykonawco spod 12. taki kawalek mozna bylo wzrocowo wręcz spierdolic wokalem i na szczescie tego nie zrobiono.
17 – uchhh nagłe przebudzenie. ok, nie wiem po co te scratche, ale gitara ok. prosta ale ok. wokal juz jakby mniej. nie wiem, z kazdym rokiem chyba jestem bardziej uczulony na jego glos tzn byloby ok, gdyby on kazdego kawalka nie spiewal DOKŁADNIE TAK SAMO. jak żapomnecz melodie... brrr no refren chwytliwy nawet, ‘flet’ z dupy, ale niech bedzie, ze to jakies urozmaicenie i odejscie od sztampy. ok, pop-rockowa sztampa w sumie, ale nie bylo to jakos szczegolnie bolesne. w radio sobie takie kawalki mogą leciec, czemu nie.
18 – przy pierwszym dzwieku lol jak chuj xD w ogole brzmienie klawiszy to lol jak chuj. kolejny kawalek z serii „nie wiem dokąd to zmierza, pewnie donikąd, ale mam na to wyjebane, bo jest to fajne”. dobrze, że w czwartej minucie wchodzi ta gitarka, bo zaczynalo sie juz powoli robic jednostajnie. gitarka leci co prawda po najprostszych patentach robienia podniosłości, ale nawet mi to nie przeszkadza. dobra rzecz.
paczka druga – 9 kawałków, pierwszą selekcje przechodzi 6. not bad. na razie z 18 rzeczy odrzucilem tylko 3. jesli druga czesc jest rownie dobra (nie wiem, sluchalem wiekszosci kilka razy ale zanim numerki rozdalem wiec ciezko mi to teraz ogarnąć co gdzie bylo dobre ), to bedzie jedna z lepszych edycji w ostatnim czasie.
19 – no, ma fajne momenty, pare nawet bardzo fajnych. ale jako jeden kawalek ponad dziewietnastominutowy, srednio mnie bierze. motywy co jakis czas sie powtarzają i w sumie troche zapetlenie sie robi, a ja po 8-9 minutach mimo, ze slucha sie fajnie, zaczynam patrzec z lekką irytajcą na licznik czasu. skrocic to przynajmniej o polowe i bylby naprawde bardzo dobry numer z niezlym klimatem luzacko-kosmicznym chwilami. a tak jest nieco zbyt na sile wydluzane, choc klimat oczywiscie dalej jest. wokale adiemusowe zbędne. zobaczymy.
20 – nie przepadam za tym zespolem. jest jeden kawalek ktory uwielbiam, cala reszta moglaby jak dla mnie nigdy nie powstac. nie czaje kultowosci tego zespolu, ale ja nie czaje wielu rzeczy, ktore wywodzą sie z lat 80tych wiec no wonder... a tu jest hmm no, tak jak zwykle... znaczy leci sobie i nawet pewnie mi nie przeszkadza, ale zebym potrafil polubic, to chyba nie za bardzo. o dziwo nawet mnie wokalista tu tak bardzo nie wkurza tym swoim łamliwym głosem. ej ok, dobra, nawet fajny ma klimat ten kawalek, przyznaje. wkrecające bebny, fajne gitarki wprowadzające taki hmm dziwnie-nostalgiczny klimacik. do tego ‘solo’ przepuszczone przez jakis phaser czy chuj wie przez co brzmi o dziwo calkiem sympatycznie. tylko po co to trwa ponad 7 minut, kiedy nie ma na tyle materialu? to w sumie moj glowny zarzut. az nawet nie odrzuce na razie, bo intensywnosc koncowki mnie urzekla w pewien sposob, mimo, ze w sumie przez caly czas mamy jeden motyw, tylko mocniej grany.
21 – kolejny z zespolow, ktorego fenomenu, zwlaszcza w polsce, ogarnąć nie jestem w stanie, bo owszem, mieli troche dobrych rzeczy, ale juz znowu nie przesadzajmy u nas sie z nich robi geniuszy na miare pink floyd nawet jakis kolo kiedys, od ktorego kupowalem winyle na portobello, jak uslyszal skąd jestem, to cale pudlo ich winyli wyciagnął i sie pytal czego szukam. na odpowiedz, że nie przepadam zrobil dziwną mine i stwierdzil, że myslal, że w polsce wszyscy ich sluchają xD no nic, do kawalka. klimat oni owszem robic potrafią, tyle, że mnie srednio tego typu klimat bierze, podobnie jak w przypadku zespolu spod 20. nic nie poradze i nie przekona mnie nawet ta mała 15stka
22 – ależ głos! do tego miesiste gitary wzmacniane chyba klawiszami, tak przynajmniej mi sie wydaje. potężny, dośc hmmm ciezki kawalek, ale nie w sensie nawalanki, tylko takiej gestosci instrumentow i niskiego gania. naprawde swietne wrazenie na mnie zrobil. z kawalkow, ktorych nie znalem wczesniej, nie wiem czy ten w tej edycji na razie nie spodobal mi sie najbardziej.
23 – napisze to samo, co w przypadku wiekszosci kawalkow z filmow lub brzmiących jak z filmow – zapewne swietnie sie sprawdza w jakiejs konkretnej scenie z obrazem, natomiast jako utwor do sluchania bez kontekstu, nie kreci mnie za bardzo. ja nie moge sluchac takich rzeczy, bo ja mam muzyczne adhd, dla mnie musi sie cos dziac, nawet jesli nie glosno, to dynamicznie, albo jakos depresyjnie czy cos. koscielnie mnie srednio bierze lubie pare rzeczy tego pana, zwlaszcza pierwszą plyte jego projektu, ktorą gdzies nawet mam, ale tam jednak granie bylo nieco inne. tu jest na pewno podniosle i w pewnym sensie hmm monumentalnie, ale no nie bierze.
24 – no proszzzz, uwielbiam ten numer od ladnych juz paru lat. kumpel kiedys, fan pewnego zespolu, w ktorym spiewal pan wydający z siebie dzwieki takze w tym zespole, przeslal mi to kiedys, bo wiedzial, że ja tamtego zespolu za specjalnie nie tykam, bo za ciezko, ale stwierdzil, że to mi sie moze spodobac, no i mial racje niewątpliwie. jest ciezko, ale jednoczesnie jest cholernie melodyjnie, no i wokale mocne, agresywne, ale bez popadania w przesade. troche wplywow stonerowych, troche southernrockowych, troche klasycznego hardrocka, troche metalu. swietna mieszanka. na pewno jeden z najmocniejszych punktow tej edycji.
25 – troche jak z 23 no... ładne to, ale tego typu kawalki raczej nie mają u mnie szans w konfrontacji z rzeczami w klimatach mi blizszych. ja wiem, że jak sie raz udalo jakims cudem tego typu kawalkowi wygrac, to teraz przez kilka miesiecy bedziemy mieli co edycje wysyp wszelkiego rodzaju soundtracków, ale ‘wrzucanci, nie idzcie tą drogą!”. dobrze chociaz, że to przyspieszenie nastąpilo w trakcie i wzrost dynamiki. szkoda niestety, że nie na dlugo.
paczka trzecia – 7 kawałków – 4 przechodzą dalej. najslabsza jak na razie pod tym względem paczka, choc z kolei 2 z tych 4 utworow beda sie pewnie bily o bardzo wysokie pozycje.
26 – takie miłe, skoczne, lekkie i niezobowiązujące i fajnie zagrane. pojecia nie mam na ile to wystarczy, bo jednak edycja jest mocna, ale na razie nie odrzucam. to jest jeden z tych kawalkow, ktore tą swoją skocznością mogą sie wwiercać w łeb po paru przesluchaniach. na razie nie powalilo, chociaz zainteresowalo.
27 – swietne polączenie tradycyjnie rockowych brzmien i dęciaków. kawalek z cyklu tych, ktore wejdą do glowy po wielu przesluchaniach, ale juz po kilku mi sie podoba. ambitne granie, ale nie przekombinowane i nie przytlaczające sluchacza nadmiarem motywow. bardzo dobre.
28 – hard rockowa sztampa jakich wiele. ciezko, glosno, melodyjnie nawet ale wiekszosc na jednym motywie i w sumie takich kawalkow jest mnostwo. do samochodu swietne pewnie, do sluchania dla przyjemnosci w domu... no powiedzmy, że znam duzo lepszych rzeczy od tego, takze od tego pana ale na razie nie wywalam ostatecznie
29 – nie no blagam, nasze uciemiezone serduszka dziekują za troske, ale litosci stężenie napuszenia i banału zbyt duze jak na moje skromne mozliwosci mojego organizmu. do tego jak juz kawalek sie zaczyna na dobre, to brzmi jak muzyczka z alfa... basik w sumie niezly, choc dosc jednostajny. ale jako calosc kawalek raczej wzbudza usmieszek, zwlaszcza ten czizowaty refren, niz cokolwiek wiecej. na imprezie w jakims klubie z klimatami ejtisowymi pewnie bym sie przy tym niezle bawil. ale ja nie chadzam na imprezy, tym bardziej w klimatach ejtisowych
30 – nie bierze. zbyt surowo. sam motyw powtarzany klawiszowy bylby fajny, gdyby pod spodem byl podkladzik, powiedzmy taki jak w 16. cos takiego bym łyknął. tu jest zbyt hmm suche brzmienie, zbyt bezduszne. to nie jest zły numer, zwlaszcza, że to załamanie w polowie i zmiana motywu to dobry pomysl, robi sie nieco spookowo, ale zupelnie niepotrzebnie tak szybko wraca ten glowny motyw. wedlug mnie zmarnowano potencjal na dobry numer.
31 – je bejbi, je bejbi nie zwiastowało nic dobrego, ale o dziwo wyszedl z tego calkiem niezly marvinogayowaty numer. taki do pobujania sie troche, kazdy czasem czuje potrzebe zeby przez 5 minut byc czarnym... znaczy ten no... hmmm no fajnie buja kawalek, miło sobie leci, problem w tym, że slyszalem takich cale mnostwo i pewnie tego jakos szczegolnie nie zapamietam po zakonczeniu tej edycji. troche sztampa znowu. miła sztampa, dobrze zrobiona, ale wciąż sztampa.
32 – tak sobie leci i w sumie nieprzeszkadza, ale niewiele wiecej. zbyt jednostajne i monotonne, żeby mnie zaciekawilo. uszu mi nie pokaleczylo, ale jak nie uslysze tego kawalka nigdy wiecej w zyciu, to zalowac nie bede.
33 – niezłe luzackie rockowe granie z dość wkurwiającym wokalem. gdyby on po prostu spiewal normalnie, jak wiekszosc czasu, to ok, ale te jego jęki jakies dziwne nie są fajne. w dodatku jak zaczyna wymieniac dni tygodnia, to brzmi fhói jak robert kowalski z the drób. a moze to przez te dni tygodnia? anyways, kawalek mocno niezobowiązujacy i krotki, leci sobie nawet sympatycznie, ale nie zostanie raczej ze mną na dluzej.
34 – ok, napisze tak – łatwo byloby zjebac ten kawalek od góry do dołu totalnie, ale poszukam pozytywów – hmm w sumie jednego pozytywu – tekst jest w zasadzie calkiem niezły. tzn. moze nie tyle tekst ile sam przekaz. to jest niewątpliwie kawalek z przekazem, do tego wpadający w ucho. oczywiscie wartosci muzycznej nie ma toto zadnej, a wokal ze spiewaniem nie ma nic wspolnego, co u mnie kawalek absolutnie dyskwalifikuje, w dodatku gosc kilka razy robi sie mało wyraźny. ale slyszalem w queenwizji duzo gorsze rzeczy. to nie ma nic za bardzo poza przeslaniem, ale lepsze to niz nic.
35 – powiało grozą na początku. ale dlaczego ten pan sie tak denerwuje i w dodatku z nerwow niewyraznie warczy? szkoda w sumie, bo jak sie zamyka, to fajne motywy wchodzą i kawalek sie robi calkiem ciekawy. produkcja mnie drazni, ale mimo produkcji, to bylby calkiem niezly kawalek instrumentalny. niestety wokal psuje mi odbior, podobnie jak pojawiające sie od czasu do czasu bezsensowne łojenia w co popadnie. klawiszowy motyw nad gitarą calkiem niezly (pomijając to cholerne echo), ale raczej nie starczy, żeby zatrzec kiepskie wrazenie po wokalu.
paczka czwarta – 10 kawałków, dalej zapraszam jedynie 3 z nich. to zdecydowanie najslabsza paczka.
czyli 22 kawalki witamy w drugiej rundzie. not bad, not bad.
edit 2 dni i ze 2 odsluchy pozniej. – zostalo 16 kawalkow. to bedzie moja lista + 6 rezerw, bo kazdy z tych kawalkow na wspomnienie zasluguje. w poprzedniej edycji na siłe 2 rezerwy wydusilem z siebie... _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anet

Dołączył: 20 Mar 2010 Posty: 762 Skąd: Leszno/ Wrocław
|
Wysłany: Pią Lut 10, 2012 10:05 pm Temat postu: |
|
|
Moje krótkie komentki do pierwszej paczki
01- mam mieszane uczucia. Znajomy za nią szaleje i mi podsyłał kilka utworów, więc znam, ale...to chyba nie dla mnie. Tzn niewątpliwie ma to klimat, tylko że sposób śpiewania jest trochę irytujący. Nie potrafię nawet nazwać tego co mnie denerwuje, co mnie wkurza ale coś takiego tutaj jest.Aczkolwiek no klimat ma. Nie wiem co z tym zrobię, zobaczymy jak się sprawdzi dalej. Coś mnie porywa i coś mnie irytuje.
02- trochę zbyt nudno. Tzn słuchało mi się nawet przyjemnie, początek mnie nawet zainteresował, ale później to takie zbyt jednostajne się stało. Wokal też nic specjalnego. Ale nie jest to zły kawałek.
03- hehehehe.
04- bardzo mi się podoba, bo jest coś nowego. W tle to chyba akordeon, a w połączeniu z gitarą naprawdę powstało z tego coś interesującego. Klimat narasta i to jest plus. Niby nie jest to jakieś arcydzieło, ale nie jest to też średniak. Koniec boski, a ten szalejący akordeon (?) to już całkiem. Udana rzecz.
05- kawałek jest średni. Trochę banalny, ale nie jest też jakimś gniotem czy coś. Nie wiem co mam o tym sądzić.
06- no cóż...dla mnie najlepszy kawałek w paczce obok 04. Tutaj jest klimat taki, że mi to wystarcza i nic więcej nie jest potrzebne. Fakt faktem recytacja może temu kawałkowi odebrać przyjemności słuchania ale w sumie nie przeszkadza mi ona. Warstwa instrumentalna sprawia, że jestem ten kawałek skłonna zaliczyć do przepięknych. Punkty pewne.
07- Mieszane uczucia. Nie jest to kawałek na jakieś górne miejsca w mojej liście, nie wiem co z nim dalej zrobię ale coś ma w sobie, że zatrzymam się przy nim dłużej i zobaczymy.
08- lol. Znam i o dziwo NIE LUBIĘ. Ale wokalista jest zacny i jeden z moich ulubionych
09- no tak. Znam album i znam to.Sama osobiście wybrałabym inny numer z tego krążka bo są w mojej opinie tam po prostu lepsze. To, że coś jest długie nie zawsze musi być najlepsze, niestety. Zarzut ten sam co większość. Jechanie na tym samym motywie przez 15 minut nie jest dobrym pomysłem, bo w pewnym momencie to się robi ciut męczące. Nie wiem co zrobię z tym dalej.
Podsumowując : Wg mnie najlepsze rzeczy to 06 oraz 04  _________________ "O miłości wiemy niewiele. Z miłością jest jak z gruszką. Gruszka jest słodka i ma kształt. Spróbujcie zdefiniować kształt gruszki." |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Lut 11, 2012 2:21 am Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | 34 w poprzedniej, teraz 35- optymalna ilość, powtarzam to. Dobrze się słucha. Nie za dużo, nie za mało. W sam raz.
1. No charakterystyczny bardzo głos. Jak zwykle zjawiskowa ta pani, robiąca ze swoim głosem dość niesamowite rzeczy. Dobry w sumie wybór utworu, uważam. Z tych zdecydowanie ciekawszych. Jest tajemniczo, jest ciekawa aranżacja, jest hipnotycznie. Nie ma solo i nikt nie shreduje, ale jakoś to przeżyję. Przenikające się linie melodyczne- super. Rewelacyjny start. To prawie jak islandzkie Dead Can Dance, no.
2. Pianino milutko zasuwa w tle, wokal jest niestety mniej ciekawy... znaczy ten pan raczej lepiej brzmi w akustycznych balladach... dość schowany tak w produkcji jak i aranżacyjnie, za tymi wszystkimi echami i wielogłosami. Ale w sumie na plus, mimo iż bardzo klasycznie. Wejście riffu na 1:50 i potem pociągnięcie tego dalej bardzo przyjemne. Dość złowieszczy riff pod końcówką też zacny. Gdyby linia melodyczna była bardziej wybitne, mielibyśmy coś absolutnie kapitalnego. A tak mamy coś "tylko" bardzo dobrego.
3. Nie wiem, gdzieś na wysokości 2-3 płyty zgubiłem zainteresowanie... nie jest złe, ale... nie wiem, wybitne też nie bardzo... tak, panowie mają poczucie humoru i nie jest to bynajmniej kebab, ale... zależy od tego co będzie dalej. Jak będzie taki poziom jak dwa poprzednie kawałki albo (śmiem marzyć?) wyższy to bez szans na punkty raczej.
4. Połączenie toolującej gitary z harmoszką wybitnie mi podeszło. Ciekawe, frapujące. Fantastycznie się rozwija i narasta. Wyciszenie żeby przypieprzyć- niby sztampa, ale jeśli dobrze zrobione, zawsze działa. Zwłaszcza że nie lecą bo banalnym czadzie tylko kombinują cały czas róznymi sposobami. W samej końcówce to juz w ogóle bardzo ciekawie.
5. Świetna dynamika, przebojowe jak cholera, Beatlesujące bardzo. Gitarowa końcówka fantastycznie wszystko uzupełnia- tylko szkoda że kończy się na wyciszeniu. Ale kawałek fantastycznie mknie do przodu. Sporo przestrzeni w tym. Jakbym jechał samochodem przez pustą autostradę w Stanach przy zachodzie słońca...
6. No tego pana to ja po prostu uwielbiam, co nie jest żadną tajemnicą... skrzypce robią klimat, recytowany tekst nie psuje wrażenia, raczej wprowadza dramaturgię... rzecz narasta i narasta i... i tylko trochę mi szkoda że jednak nie wybucha...
7. I że to niby ja poleciałem w ciula w poprzedniej edycji? LMAO
No kurwa klasyka taka jak stąd na księżyc. Genialny album, genialny kawałek z niego, jeden z lepszych. Lemur będzie szczęśliwy
8. Przypomina mi inny kawałek z tym panem na wokalu, o statkach. Znowu przeprodukowany, znowu zbyt bombastyczny, zbyt... No zbyt, no. Nie jest zły. Bynajmniej. Ale za bardzo stara się mnie rozkołysać i porwać zbyt oczywistymi chwytami.
9. Jeden motyw przez 15 minut to lekka przesada. Nie jest zły, ale na 15 minut ni chuchu nie zasługuje. Rzecz bynajmniej nie jest zła a niektóre momenty całkiem fajne. Ale to powtarzanie ze śmiertelną konsekwencją jednego motywu jest zabójcze. 4-5 minut, nawet 7-8 i byłby naprawdę zajebisty numer. Jest przynajmniej dwa razy za długi.
10. Mieliśmy lepsze rzeczy z muzyki poważnej już w tej zabawie IMO. Nie jest to z tych utworów, które robią ze mnie melomana. A takich kilkadziesiąt zdecydownaie jest.
11. Melancholijnie, relaksująco, w niewymuszony sposób... z wielką klasą, zdecydowanie. Styl w którym łatwo wpaść w sztampę jeśli się nie ma charyzmy. Tu ją mamy. Dużo. Piekna rzecz.
12. A tak było fajnie... tak, fazery-srejzery. Taj, nawet ciekawa momentami aranżacja. Niektóre momenty wyjątkowo ciekawe, ale... to nie jest moja bajka i nigdy nie będzie. Nie jest źle, jak na ten styl to jest wręcz wybitnie, ale... aha- tego M38 czy co tam zjada na śniadanie.
13. Jest klimat, znowu się zrobiło tajemniczo, niepokojąco... Dwa BARDZO charakterystyczne głosy, z czego męski od wieków nie śpiewał w niczym tak dobrym... Pani... no pani się nie da pomylić z nikim. Ma toto klimat.
14. Kolejna tajemnicza lekko rzecz, kolejna bardzo melancholijna, kolejna w której są emocje. Uczycie się, po nieprawdopodobnie suchej edycji w tej się sporo dzieje. Bardzo sentymentalne i dość subtelne. Nawet użyję słowa piękne. Bardzo smutne. Z każdą sekundą chwyta coraz bardziej. Tylko na 4-tej minucie nie powinno się skończyć. Bo dalej jest ładnie, ale gdzieś te ciary które były przy akustyku uleciały. Ten blues nagle wydaje się wręcz banalny. I kompletnie podczepiony na siłę.
15. Przyjemne i uśmiech się błąka po twarzy, ale... to tyle. Rewelacyjnie by się sprawdziło jako ilustracja do jakiegoś filmu Kosturicy albo Kolskiego... ale jakoś tak wyrwane z kontekstus ię strasznie wydaje i za krótkie zeby mnie w swój kontekst porwać.
Na razie tyle. Natomiast idąc na chwilę przód- jak można było tak źle skończyć tak dobrą edycję... zgadliście, nie zrozumiem nigdy... O wrzuceniu 26 też kiedyś myślałem, w sumie fajna supergrupa wyszła na ten kawałek... |
16. Muszę przyznać, że bardzo przyjemne, dość "wkręcające", miłe. Lekko zamyślone... bardzo fajnie się rozpędza. Jednostajne plamy syntezatorowe i buzująca reszta. Dwa dość przeciwległe motywy świetnie się uzupełniające. Prosty patent- a jakże skuteczny. Niby do nikąd nie zmierza, ale... w sumie nie musi.
17. Bardzo dawno straciłem zainteresowanie. A już taka sztampa w połączeniu z próbą bycia nowocześniejszymi, jakieś skrecze, jakiś prawie niby rap... do tego przebanalny refren... RMF FM wita. Podziękował. Złamanie na 1:30 KOMPLETNIE od czapy i bez najmniejszego sensu.
18. Przez sekundę myślałem że Bielszy odcień będzie, chyba nie tylko ja... Motyw prosty ale ładny. Jest patos, ale... łapie. Uzasadniony, no. Niby proste patenty, niby naprawdę sztampa- ale z wyczuciem zagrana, więc... więc na plus. Trochę za bardzo wymusza kołysanie się z boku na bok, ale... no ale nie ma co ściemniać, na plus. katery będą narzekać ale one się nawet nudzą na Seksie Chrzestnym, więc...
19. 9- może. 19- bez jaj. Tu nie ma materiału na 19 minut. Jest materiał na bardzo genialne 9 minut. Niestety, 10 pozostałych trochę zabiera urok. Zbyt jednostajne, zbyt zapętlone są poszczególne motywy. Tak, wprowadza hipnotyczność, tak, momenty w których jest ona łamana są naprawdę wyjątkowe. Ale nawet to w pewnym momencie staje się dość przewidywalne. Nie ma tu jakiejś myśli przewodniej, przy której zmiękłyby mi kolana.
20. Jak na nich to bardzo dobre. Końcówka to wręcz jest wyjątkowo dobra. Gitara w refrenie mnie bardzo, BARDZO urzeka. Jest smutno, jest melancholijnie, jak to oni... ale jest coś, czego mi u nich często brakuje. Jest więcej feelingu w tym co grają. Rzecz autentycznie wciąga, porusza zmysły w sumie od razu, od pierwszego odsłuchu...
21. Nie ta stylistyka. Dopiero kiedy panowie do swojego arsenału dołożyli żywsze instrumenty- wtedy nagle wydali mi się wręcz wyjątkowo interesujący. Tu... no leci sobie, niby uczucia podobne jak przy 20 ale... nie chwyta tak samo.
22. Świetne klawisze, świetny głos... ale refren wydaje mi się lekkim rozczarowaniem... monotonne dość bicie, które mnie przyznam nie rusza...
23. Nuda. Autentyczna nuda. Sorry. nie odpowiada mi taka sakralna stylistyka- jeżeli coś z niej ma mi się spodobać, to musi mnie swoją mocą przeszyć na wskroś. Przy tej prawie zasnąłem.
24. W sumie jest w tym trochę bluesa, który fajnie idzie z ciężkością... niestety, mnie wokal załamuje. Fatalny, raczej, sorry. Gitarki fajnie grają, ale... sztampa, w dodatku źle zaśpiewana. Za dużo zawodzenia, za dużo silenia się. Nie słyszę luzu, słysze kogoś kto się dużo za bardzo stara zabrzmieć jak ktoś, kogo w jakimś zespole słyszał. W dodatku fatalna produkcja na wokalu, nie jest na tyle czysty żeby go pchać aż tak bardzo do przodu i tak czysto. A szkoda, bo poszczególne riffy czase dają radę.
25. Plus- jest krótkie. Jest milutkie, jest przyjemniutkie, brzmi jak coś, co mogłoby być w menu jakiegoś Obliviona czy innego Skyrima... ale zebym tego słuchał samego w sobie? Niekoniecznie.
26. Kapitalna supergrupa, genialny gitarzysta z dość charakterystycznym wokalistą gościnnie... sam myślałem o wrzuceniu, bo to taki bezpretensjonalny i zajebiście przebojowy- ale ciągle prog. Bardzo zgrabnie napisane. Bardzo ciekawe muzycznie. Własciwie jest tu dużo tego, co w muzyce lubię. Jest zajebiście bezpretensjonalne.
27. Dość amiwalentne uczucia... muszę dać kilka odsłuchów, bo za dużo trochę smętów w tej edycji i zaczynają mi się zlewać... będę musiał posłuchać w innej kolejności albo coś... zbyt jednostajne chyba, jak dla mnie... no są fajne trąbki, no jest klimat i... ciągle czekam na coś jeszcze i nic więcej nie nadchodzi... taki wydłużony trochę Sting...
28. Zajebiście banalne i sztampowe, ale... przynajmniej się obudziłem Co mi się w głowie momentalnie pojawia- to nie było z 50 lepszych tego pana? Naprawdę???
29. O matko... nagroda za najgłupszy refren jaki usłyszałem w roku 2012 idzie dla tego utworu... i jeszcze ten wo-ooo-oooo-ooo-kal... jezu... oszczędzę sobie i wrzucantowi i więcej nie powiem ani słowa... sorry. Ale dalej ode mnie się nie da. Nie da.
30. Nie wiem czego ten utwór ode mnie chce. Nie wiem co mam przy nim czuć. Stylistyka nie moja, więc skupiam się na melodii i zawartości i klimacie i... nie chwyta. Sorry. Zupełnie.
31. Wstęp straszy, potem na szczęście lepiej. No buja, no złe nie jest, fapował na pewno do tego nie będę. Al eteż wielkiej krytyki nie będzie. Bajka nie moja. Ale poprawne.
32. Straszliwie jednostajne jeśli chodzi o klimat. Monotonne. Końcówka edycji jest dużo, dużo słabsza od początku i środka.
33. Eh, można było wybrać coś mniej singlowego (niemogę z tego że były protesty na coś innego a na to nie, nemogę z was) i bardziej drapieżnego, bo na tym debiutanckim albumie były fajne rockery... to jest tylko (przynajmniej dla mnie) głupkowate... a gdyby wrzucić coś o łapach precz to byłoby tak z 8 punktów, nawet w tak mocnej do pewnego momentu edycji... brzmi jak słabe Queen. Może gdyby ten wokal nie był aż tak wkuriwający...
34. http://www.youtube.com/watch?v=3K2StVcV1Yo
35. Nie wiem, mówimy o najsłabszej paczce ever. Wokal karykaturalny, niektóre riffy zajebiste, inne super banalne. Jako całość... bałagan. Jesteśmy groźni, powiemy wam jaki świat jest zły i smutny i w ogóle... nie wiem co mnie w takim metalu rozpierdala najbardziej, chyba ta śmiertelna powaga jaką emanują a która kompletnie nie idzie w parze z tym co słyszę...
FATALNE zakończenie edycji. Od jednej z najlepszych paczek ever do jednej z najgorszych. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
Wysłany: Sob Lut 11, 2012 5:34 pm Temat postu: |
|
|
1. Ta panią lubi się lub nie. No kobieca muzyka bywa czasami bardzo słabo reprezentowana w QW, wiec tym razem jest czego posłuchać. Sposób wykonywania piosenek dość specyficzny, muzyka lekko obłąkana… fanką jej nie jestem, ale niczego to nie przesądza. Fenderki, Bizony, Nary, Katery tego nie wrzuciły… szybciej Anty, Gosiaki, Irminelle… ba nawet Lemur…
2. I zmiana klimatu… na bardziej rockowe klimaty, typowe dla QW. Tej lepszej strony QW. Ba zgodzę się z Fenderkiem czegoś tutaj braknie aby mówić o czymś wspaniałym… bo złe to to nie jest… taki nawracający fortepian… typuje tak losująco lookaug, wiciu
3. ach te muzyczne żarciki… nie no neurolodzy śpiewający… rozumiem na Walentyki, ktoś to wybrał? Mumin? Chyba jedna piosenka tego bandu mi się tak naprawdę podoba, maniera wokalna nie pasuje mi… wiec odczucia mam podobne jak Fenderek…
4. jeśli Fenderek przypomina tu Toola to wiem czemu nie przypadło mi to gustu… but I hate You… może Az tak tego kawałka nietraktuje, ale złe to nie jest, momenty spokoju i braku wokalu najmilsze… typ: mcwalter, anunaki
5. bardziej żwawe, rockowe… tez delikatny wokal, miły.. przypomina mi to jakiś hicor z lat 80… perkusja taka blada bez powera… nie rozpływam się nad tym jak Fenderek… chórki niczym u Harrisona… gitara pod koniec zbyt schowana w tle… bez sensu… typ: mustapha, wiciu
6. dramatyzm na skrzypce i fortepian… melorecytacja jak to się zowie… przy świecach w ciemnym pokoju można posłuchać… typ: Anet, Bebe
7. i wracają rockowe klimaty, gitara, perkusja łomocząca zdecydowanie, taki przyjemny rocker… i chyba z Antyradia zabrany… bo ten wykrzyczany fragment nie jest mi raczej obcy… typ: irminella, michalzbiku
8. nie jest xle, taki spowolniony rocker… ale ochów… i za długaśnie to… typ: Bizon, Faraday
9. 15 minut muzykowania… powolniaste, dla mnie zlewa się prawie z poprzednim kawałkiem, ale to raczej ciekawsze… ale bez czegoś co sprawi, że zapamiętam to na dłużej. Typ: anunaki, gosiak
10. ach te organy niczym u Bacha… Gosiak?! Może edycja QW klasyczna przydał by się… bo tak nagle coś takiego.. i jak to oceniać.. ogólnie wolę inne klasyki…
11. ach… zadymione wnętrze knajpy a przy stoliku Bebe lub kater…
12. jakość nagrania licha… wpierw dumałam skąd ja to znam… o takie głupoty siebie nie podejrzewałam… ach… te teledyski młodości… dlatego Vive czy inne oglądałam… muzycznie urocze zwłaszcza ta elektroniczna gitara typ: ytron lub arsen
ze 2-3 kawałki warte zastanowienia… rozczarowała mnie na razie ta edycja… _________________ http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Lut 11, 2012 6:01 pm Temat postu: |
|
|
1 Trochę niczym wypadkowa Sigur Rós z Cocteau Twins. Bardzo mi się podoba. Piękny klimat, świetne wokale. Kapitalne otwarcie. Choć miesiąc temu otwarcie też było kapitalne, a jaka cała edycja była to każdy wie.
2 Fajny klimat. Nachalny refren, ale ktoś kto wrzucił w styczniu kawałek, który trwa 5 minut z czego 4 to powtarzany refren, nie powinien na to narzekać. Podoba mi się.
3 Genialne, będą punkty. Tralalala. Chyba.
(i jak to niby nie jest kebab, jak jest? I to wspaniały.)
4 Średnio. Sam wstęp bardzo przyjemny. I ogólnie nieźle się rozwija. Szkoda tylko, że jakakolwiek przyjemność słuchania kończy się z wejściem wokalu. Jakoś Dudą mi zapachniało. A szkoda bo sam kawałek niezły. Końcówka fajna, ale matko boska niech ktoś temu panu zabierze mikrofon. ŁaaaaaaaAAAuuuaaaaa
5 Takie dość banalne… znaczy to nie jest Lizard więc też to jakimś poważnym zarzutem nie jest. Ot w porządku, po prostu niezły kawałek z przebojowym refrenem pędzący przed siebie. Wątpię bym wrócił.
6 Miałem napisać, że brzmi jak odrzut z takiej jednej płyty, a potem pojawił się wokal i okazało się, że to faktycznie ten pan. No piękne, absolutnie go kocham. TO jest wokal. Szkoda tylko, bo skoro ten pan się pojawia już po raz chyba czwarty, to można było jednak o wiele grubiej pojechać. Czy to ze wczesnych szaleństw czy późniejszych smętów. Ale i tak – piękne.
7 Okej. Ale tylko okej. Nie mam pojęcia co mógłby więcej napisać, co samo w sobie jest recenzją. Ot sobie pogrywa i rffuje. Jakby mnie ktoś za 5 minut miał spytać jak leciało to nie miałbym pojęcia . // o, już nie mam. Pamiętam tylko, że było owo riffowanie.
8 Na pewno lepsze to jest od wszelkich bluesów, którymi katujecie tę zabawę, ale… nie moja bajka po prostu. Nie łapię tego typu grania.
9 Bardzo mi się podoba. Świetny klimat i kapitalna melodia. Jak wam przez 15 minut dzieje się cały czas to samo to chyba słuchamy innych kawałków Świetne. Cudowne zakończenie. Kapitalna paczka.
10 Tak muzyka klasyczna. Tak. Pokiwałem mondrze głową. Zbyt rozbuchane dla mnie chyba. Jeżeli już serio chodzi o ten gatunek to zdecydowanie bardziej podchodzą mi stonowane rzeczy. Bardziej by mi to pasowało jako soundtrack chyba.
11 No ten pan w kręgach atrusowych ma kult niczym rothery w kręgach wiadomo jakich. Wspaniały zadymiony klimat. Pełen melancholii. W sumie nawet bardziej podoba mi się od 06. O, ostatnio się pytałem o piękne, eleganckie i melancholijne rzeczy. O coś takiego mi chodziło. Klasa.
12 Bardzo mi się to podoba, pomijając fakt, że w ogóle mi się nie podoba.
13 Xavi gej wozi klej i mi ukradł kawałek. Pisałem już, że jedna z najpiękniejszych rzeczy jakie poznałem w tamtym roku. A otwieracz jest jeszcze wspanialszy. Kapitalny dwugłos. Bizon sam chyba nie jest na 8 minut. /hehe niezamierzona gra słow.. hehe. he/ Wspaniałe. Kandydat do 12 punktów?
14 Przepiękne. Uwielbiam płytę. I pomyśleć, że tak się grało po naszej stronie żelaznej kurtyny. Poziom największych progresywnego rocka. Pierwsza połowa absolutnie cudowna, tajemnicza i piękna, druga za to tak wspaniale płynie…
15 No jest to miłe, nawet sympatyczne i… tyle. Jest - to okej, jakby nie było to bym nie płakał.
16 Dobre jako tło, żeby sobie tam gdzieś z boku spokojnie plumkało i tyle chyba.
17 jezusie
18 a lol. Myślałem że ktoś pojechał ostro bardzo Procolamijakimiś, a jednak nie. Podoba mi się. Klasikowo.
| Bizon napisał: | | „nie wiem dokąd to zmierza, pewnie donikąd, ale mam na to wyjebane, bo jest to fajne” |
+ 1 _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mike

Dołączył: 26 Sie 2004 Posty: 4802 Skąd: Łódź
|
Wysłany: Sob Lut 11, 2012 7:59 pm Temat postu: |
|
|
01 - Nie czuję się oczarowany... Śliczny wokal, ale nic poza tym. W muzyce przede wszystkim cenię jej melodyjność, której tutaj absolutnie nie czuję, a wszelkie "klimatyczne" dźwięki wydają się być powrzucane bez ładu i składu. Szczęśliwie utwór nie jest długi, a i nikt nie każe mi przesłuchać całej płyty w takim stylu.
02 - Fortepianino zdecydowanie stanowi najmocniejszy punkt tej kompozycji, tworzy niepowtarzalny Klimat. Wokal nie należy do specjalnie wyróżniających się i rzeczywiście jest trochę zbyt schowany w miksie... Ale z drugiej strony takie majaczenie w tle wzmaga mistyczny klimat utworu. Poza tym bardzo przyjemna melodia zwrotek i nieco pedalsko-biesiadny refren. Podoba mi się, że cały czas coś się tu dzieje. Brakuje mi dzwonów rodem z Black Sabbath albo innego Hell's Bells
03 - Co tu dużo pisać - utwór w zasadzie taki, jak większość kompozycji tego zespołu. Bardzo ładna aranżacja i mądry, zabawny, odpowiednio wyważony tekst. Przyjemne, zobaczymy czy z szansą na punkty,
04 - Intro mnie mocno zniechęciło, jednak okazało się, że im dalej w las tym przyjemniej. Świetna linia basu i przyjemny wokal, zmienne nastroje też działają na korzyść tego kawałka. O i pod koniec Żebrowski coś mówi... bardzo miło
PS: Czytając opisy (bo oczywiście najpierw czytałem, potem słuchałem ) spodziewałem się nie wiadomo jakiego wybuchu pod koniec. Okazało się nie być tak źle.
05 - Dziwne, że nikt nie oprotestował, bo to w sumie dość znany hicior. Kompozycja bardzo dobra, ale produkcja wybitnie mi się nie podoba i brzmi, jakby kawałek powstał z 8 lat wcześniej niż w rzeczywistości. Mam mieszane uczucia i w następnej edycji wrzucę Hey Stoopid i spróbujcie mi to wywalić . Całość bardzo amerykańska i pędzi aż miło. I nawet "whoo-oo" się zmieściło!
06 - Oooooooczyyyyyy ciooooooorneeeeee, ooo... a nie, to nie to :confused:. Ale aranżacja wybitnie cygańsko-żydowska. A tak serio, to bardzo klimatycznie, początkowo nie spodziewałem się usłyszeć TEGO pana, ale jak już usłyszałem, to z kolei melodia w pewnym momencie skojarzyła mi się z innym jego "radosnym utworem" z najsławniejszej jego płyty. Bardzo dobrze się słucha, pozostawia w napięciu, jednak brak orgazmu.
07 - Ładny bas. No. To tyle. To znaczy jako tło do kotleta, nauki, czy innego sprzątania nadaje się idealnie. Niemniej nie rozumiem zachwytów Fendera i Bizona.
08 - Ha ha. "Refren" jest sztampą na całego, podróba Kashmir brzmi bardzo fajnie, część akustyczna w sumie też (zwłaszcza, że ostatnio mam słabość do akustycznych smęceń). Cóż, nie jest to dzieło wybitne, zaraz zapomnę jak brzmiało, ale jednak przyjemnie się słuchało, a o to chyba w muzyce chodzi .
09 - Niewiele utworów dłuższych niż 10 minut jest w stanie poruszyć moje serce lub chociaż nie zanudzić na śmierć. Ten nie będzie wyjątkiem. Oczywiście - ma bardzo miłe fragmenty, ale to tyle. Gdyby to skondensować, to mogłoby wyjść coś o wiele lepszego. Poza tym wokal mocno średni.
Bardzo miła paczka (mimo mojego psioczenia). Tak naprawdę jest tylko jeden utwór, który w ogóle nie przypadł mi do gustu. Zobaczymy co przyniesie przyszłość. _________________ QPoland - skoro jestem już oficjalnym współpracownikiem, to warto zachwalać
http://podniosle.blogspot.com/ - mój superowy bloga$$ek! (aktualizacje w każdy cojakiśczas)
Still Burnin' (i wiele innych: http://www.youtube.com/user/MikeBoatCityPl/videos)
C-lebrity - kontrowersyjny klip zbanowany na YT! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anet

Dołączył: 20 Mar 2010 Posty: 762 Skąd: Leszno/ Wrocław
|
Wysłany: Nie Lut 12, 2012 2:04 pm Temat postu: |
|
|
Komentków ciąg dalszy póki mam czas,bo od jutra nowy semestr
10- taka muzyka albo bierze albo nie. Mnie ten utwór akurat nie bierze. Nawet jeśli jestem mało obeznana w muzyce klasycznej, to znam lepsze rzeczy od tego.
Kilka motywów nawet niezłych, ale to za mało. Leciało i przeleciało.
11- Wiedziałam, że prędzej czy później ten pan się tu pojawi Skok na punkty w pewnych kręgach ;p Przepiękny utwór a wykonawca jeden z najbardziej szczerych w swojej muzyce jakiego znam, nie podąża za modą po prostu tworzy i wychodzi coś takiego.
12- straszne. Chociaż nie powiem, odkurzało się do tego całkiem przyjemnie. I pewnie na jakieś prywatce by się sprawdziło;p
13- kolejny skok na punkty nie tylko moje Choć nie wiem czy w tym miesiącu nie zastosuję takiego myku o punktowaniu rzeczy mi nieznanych tylko i wyłącznie.Zobaczę. Świetny duet, świetnie komponujące się wokale. Śnieg i puch...
14- nie wiem co o tym napisać, bo o ile początek jest świetny i wprowadza w pewien klimat, tak koniec to psuje i ten klimat mi gdzieś uleciał. Są utwory, w których solówka jest niepotrzebna i ten był jednym z nich.
15- ciągle ten sam motyw, przez te ponad 2 minuty jest w porządku.Gdyby ten kawałek był dłuższy to pewnie byłby nużący a tak to jest ok. Średniak.
16- podoba mi się, lekko i przyjemnie płynie. Nawet ta elektronika w pewnych miejscach mi nie przeszkadza. Myślę, że załapie się na punkty.
17- nienawidzę tego zespołu, więc nawet jakby ten kawałek był świetny to bym punktów nie dała Na szczęście problemu nie mam, bo kawałek też mi się nie podoba.
18- hahaha pierwszy dźwięk mnie ogłupił Bez szału i urwania dupy, ale w sumie to podoba mi się, mimo że momentami trochę to nadmuchane i zbyt takie dostojne. _________________ "O miłości wiemy niewiele. Z miłością jest jak z gruszką. Gruszka jest słodka i ma kształt. Spróbujcie zdefiniować kształt gruszki." |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|