| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Czy chcesz kolejnej (majowej) edycji QueenWizji? |
| tak |
|
56% |
[ 13 ] |
| nie |
|
43% |
[ 10 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 23 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Czw Gru 29, 2011 11:57 pm Temat postu: |
|
|
38. michalzbiku – Red Box – Hurricane
startował w 5 edycjach
dotychczasowe pozycje: 18, 30, 10, 11, 4.
w tabeli wszech czasów: 39. miejsce
w rankingu kroczącym: 42. miejsce
12p. – 01 (mcwalter)
10p. – 31 (bebe)
08p. – 21 (tasior)
07p. – 06 (zbik88)
06p. – 22 (lookaug)
05p. – 03 (irminella)
04p. – 13 (bizon)
03p. – 07 (wiciu)
02p. – 27* (whoatemydinner)
01p. – 37* (oberstprymas)
rezerwa: 14.
komentarze: komentki : blablabla, czyli : dużo dobrej muzyki na wyrównanym wysokim poziomie, spory problem z wyborem i przyznaniem punktów ale najważniejsze że są. Siedzę na koniu.
Jeszcze mała uwaga do 37 - ona ma lepsze rzeczy . Dziękować do usłyszenia we styczeniu.
TABELA KOŃCOWA QUEENWIZJI XX GRUDZIEŃ 2011 – LOOKAUG YOURSELF
01 - 19. subrosa – Hans Zimmer – Tennessee - 144
02 - 18. nar – Marek Grechuta – Kantata - 123
03 - 10. anunaki – Airbag – Never Coming Home - 119
04 - 01. mcwalter – John Grant – Queen Of Denmark - 116
05 - 04. xavi – Massive Attack – Angel - 106
06 - 22. lookaug – Mother Love Bone – Man Of Golden Words - 94
07 - 33. maciej – Magenta – Journey’s End - 85
08 - 20. kater – Maybeshewill – Not for Want of Trying - 80
08 - 31. bebe – Television – Marquee Moon - 80
10 - 06. żbik88 – Scorpions – Lonesome Crow - 78
11 - 32. fenderek – Pearl Jam – Nothing As It Seems - 76
12 - 34. lily – Brendan Perry – Voyage of Bran - 74
13 - 38. michalzbiku – Red Box – Hurricane - 70
14 - 05. wasdfg7 – Long Distance Calling – Metulsky Curse... - 64
14 - 24. arsen – Flaming Lips – Do You Realize? - 64
16 - 16. anet – Anekdoten – Hole - 63
17 - 25. ziutek – Sleepmakeswaves – I Will Write Peace... - 56
18 - 26. agusiaa – Asteroid – Edge - 51
18 - 03. irminella – Esthero – Melancholy Melody - 51
18 - 21. tasior – Mieczysław Fogg – Gramofonomanka - 51
21 - 12. lemur – Type O Negative – September Sun - 50
22 - 30. paolo – John Parr – Restless Heart - 44
23 - 11. gosiak – Pearl Jam – Inside Job - 41
24 - 15. ytron – Static-X – Love Dump - 40
25 - 29. gnietek – BFG – Amelia - 37
25 - 37. oberstprymas – Adele – I'll Be Waiting - 37
27 - 07. wiciu – Bon Jovi – Save the World - 31
28 - 35. daga – Iron Butterfly – Flowers And Beads - 28
28 - 08. faraday – DJ Shadow – Building Steam With A Grain... - 28
30 - 27. whoatemydinner – Orphan Songs – The Young... - 24
31 - 36. atrus – Warpaint – Undertow - 21
32 - 13. bizon – Beardfish – Akakabotu - 15
33 - 23. mustapha – After... – Cleaning from Scars - 14
33 - 28. incubus – Ali Ferguson – Bending Bullets, Breaking Falls - 14
35 - 02. innuendo – Free – Guy Stevens Blues - 10
36 - 14. mumin – Spięty – Opuszczone Porty - 9
09. grandville – Nigel Kennedy – Boo Boooz Blooooze - dsq.
17. misiu – Gordian Knot – Grace - dsq.
gratulacje dla subrosy, dla której jest to pierwsza wygrana w 10 edycjach, w których brała udział.
- najczęściej na listach pojawiały się utwóry: 19. subrosa – Hans Zimmer – Tennessee i 10. anunaki – Airbag – Never Coming Home – po 18 razy;
- na przeciwnym biegunie: 28. incubus – Ali Ferguson – Bending Bullets, Breaking Falls i 23. mustapha – After... – Cleaning from Scars – po 3 razy;
- różnych utworów na pierwszych miejscach list: 19;
- najczęściej na miejscu pierwszym: 19. subrosa – Hans Zimmer – Tennessee – 7 razy;
- najwyżej sklasyfikowany utwór bez ‘maksa’: 38. michalzbiku – Red Box – Hurricane – 13. miejsce;
- najniżej sklasyfikowany kawałek z ‘maksem’: 07. wiciu – Bon Jovi – Save the World – 27. miejsce’
kto na kogo glosowal – wersja 1:
i wersja 2:
TABELA WSZECH CZASÓW PO XX EDYCJACH
01. Fenderek - 1672 (=)
02. Maciej - 1493 (=)
03. Bizon - 1399 (=)
04. NAR - 1372 (+2)
05. Wasdfg7 - 1319 (=)
06. Kater - 1270 (+4)
07. Grandville - 1258 (-3)
08. Incubus - 1250 (-1)
09. Lemur - 1242 (=)
10. Misiu - 1222 (-2)
11. Lookaug - 1185 (+1)
12. Mustapha91 - 1120 (-1)
13. Mumin_king - 1090 (=)
14. Atrus - 1019 (+1)
15. Xavi - 1013 (+1)
16. Shamar - 1007 (-2)
17. Anunaki - 916 (+4)
18. Daga - 877 (=)
19. Irminella - 873 (=)
20. KrzysiekP - 870 (-3)
21. Gosiakn - 843 (-1)
22. Ziutek98 - 764 (+1)
23. Innuendo0 - 740 (-1)
24. Mandey - 687 (=)
25. Lily of the valley - 678 (+3)
26. Nathalie - 677 (-1)
27. Ytron - 669 (-1)
28. Bebe - 660 (+1)
29. Faraday - 643 (-2)
30. Subrosa - 602 (+4)
31. Arquest - 577 (-1)
32. Shoryuken - 575 (-1)
33. Punkadiddle - 551 (-1)
34. Anet - 519 (+1)
35. Mefju - 474 (-2)
36. Gnietek - 426 (=)
37. agusiaa_w - 398 (=)
38. tasior - 379 (=)
39. Michalzbiku95 - 368 (=)
40. Wiciu - 308 (=)
41. Mike - 275 (=)
42. Tralisław - 248 (=)
43. Dajanek - 222 (=)
44. Aaricia - 219 (=)
45. Paolo - 208 (+2)
46. Zinger menu - 195 (-1)
47. Emek - 164 (-1)
48. Oberstprymas - 161 (+2)
49. Cinas91 - 157 (-1)
50. mcwalter - 146 (+6)
51. Whoatemydinner - 133 (=)
52. Pietras - 124 (-2)
53. Arsen - 115 (+1)
54. Aia - 97 (-2)
55. żbik88 - 92 (+2)
56. Majkel - 87 (-3)
57. Wz. - 33 (-2)
RANKING KROCZĄCY Z EDYCJI XI – XX
01. Lookaug - 810 (+6)
02. Anunaki - 809 (-1)
03. Maciej - 805 (-1)
04. Bizon - 760 (+1)
05. Lemur - 756 (-1)
06. Xavi - 746 (-3)
07. Kater - 739 (+1)
08. Fenderek - 732 (+1)
09. Atrus - 713 (-3)
10. Bebe - 660 (+5)
11. Lily of the valley - 645 (+2)
12. Misiu - 589 (-2)
13. Faraday - 587 (-1)
14. Wasdfg7 - 577 (-3)
15. NAR - 537 (+4)
16. Grandville - 531 (-2)
17. Anet - 519 (+6)
18. Incubus - 503 (-2)
19. Shamar - 497 (-1)
20. Mustapha91 - 467 (-3)
21. Subrosa - 464 (+13)
22. Mumin_king - 444 (-2)
23. Irminella - 440 (-1)
24. Ytron - 436 (+4)
25. Mandey - 419 (+1)
26. Gosiakn - 418 (-2)
27. KrzysiekP - 416 (-2)
28. agusiaa_w - 398 (+3)
29. Punkadiddle - 392 (-8 )
30. tasior - 379 (+3)
31. Nathalie - 372 (-4)
32. Mefju - 360 (-2)
33. Ziutek98 - 357 (-1)
34. Daga - 356 (-5)
35. Innuendo0 - 312 (=)
36. Wiciu - 308 (=)
37. Paolo - 208 (+2)
38. Gnietek - 184 (-1)
39. michalżbiku - 171 (+3)
40. Arquest - 168 (-2)
41. Oberstprymas - 161 (-1)
42. mcwalter - 146 (+5)
43. Whoatemydinner - 133 (-2)
44. Arsen - 115 (+2)
45. Zinger menu - 93 (-1)
46. żbik88 - 92 (+2)
47. Aia - 40 (-4)
TABELA WEDŁUG ŚREDNIEJ PUNKTÓW PO XX EDYCJACH
uwzględnia osoby, które braly udział w co najmniej 25% wszystkich edycji, czyli w tym przypadku w minimum 5 edycjach.
01. Fenderek - 83,6
02. Anunaki - 83,27
03. Lookaug - 79
04. Xavi - 77,92
05. NAR - 76,22
06. Maciej - 74,65
07. Anet - 74,14
08. Incubus - 73,53
09. Bizon - 69,95
10. Shamar - 67,13
11. Grandville - 66,21
12. Bebe - 66
13. Wasdfg7 - 65,95
14. Misiu - 64,32
15. Kater - 63,5
16. Mandey - 62,45
17. Lemur - 62,1
18. Lily of the valley - 61,64
19. Nathalie - 61,54
20. Michalzbiku95 - 61,33
21. Subrosa - 60,2
22. Atrus - 59,94
23. Mustapha91 - 58,95
24. Faraday - 58,45
25. KrzysiekP - 58
26. Shoryuken - 57,5
27. Punkadiddle - 55,1
28. Mumin_king - 54,5
29. agusiaa_w - 49,75
30. Irminella - 48,5
31. tasior - 47,37
32. Ziutek98 - 44,94
33. Ytron - 44,6
34. Gosiakn - 44,37
35. Wiciu - 44
36. Daga - 43,85
37. Aaricia - 43,8
38. Paolo - 41,6
39. Tralisław - 41,33
40. Innuendo0 - 37
41. Mefju - 36,46
42. Arquest - 36,1
43. Emek - 32,8
44. Oberstprymas - 32,2
45. Gnietek - 28,4
46. Whoatemydinner - 26,6
KOŃCOWA TABELA ROCZNA 2011
01. Anunaki - 916
02. Xavi - 884
03. Maciej - 873
04. Lookaug - 840
05. Lemur - 824
06. Kater - 789
07. Bizon - 787
08. Fenderek - 779
09. Atrus - 775
10. Wasdfg7 - 686
11. Lily of the valley - 678
12. Bebe - 660
13. NAR - 648
14. Faraday - 643
15. Misiu - 635
16. Grandville - 587
17. Incubus - 580
18. Mustapha91 - 562
19. Shamar - 541
20. Anet - 519
21. Mumin_king - 518
22. Irminella - 513
23. Punkadiddle - 490
24. Gosiakn - 487
25. Subrosa - 464
26. Ytron - 448
27. KrzysiekP - 430
28. Mandey - 419
29. Nathalie - 413
30. Daga - 408
31. Agusiaa - 398
32. Ziutek98 - 388
33. Tasior - 379
34. Mefju - 360
35. Innuendo0 - 323
36. Wiciu - 308
37. Gnietek - 274
38. Paolo - 208
39. Arquest - 175
40. Michalżbiku - 171
41. Oberstprymas - 161
42. Mcwalter - 146
43. Whoatemydinner - 133
44. Arsen - 115
45. Aia - 97
46. Zinger menu - 93
47. Żbik88 - 92
48. Shoryuken - 61 _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here
Ostatnio zmieniony przez Bizon dnia Sob Sty 14, 2012 2:45 am, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sro Sty 04, 2012 1:47 am Temat postu: |
|
|
QUEENWIZJA XXI STYCZEŃ 2012 – ANUNAKOPHOBIA
spis wrzucantów: agusiaa, anet, anunaki (rk, 2011), arsen, atrus, bebe, bizon, daga, faraday, fenderek (l, śr, 2010), incubus, innuendo, irminella, kater, lemur, lily, lookaug (rk), maciej, mcwalter, michalzbiku, mumin, mustapha, nar, nathalie, oberstprymas, paolo, subrosa (zw), tasior, wasdfg7, whoatemydinner, wiciu, xavi, ytron, ziutek, żbik88.
пакеты:
Drim Metal (01-10) http://www.sendspace.com/file/l8n795
cAPSLOCZENIE (11-20) http://www.sendspace.com/file/bs46rq
Skok Na Punkty (21-28 ) http://www.sendspace.com/file/vel6vl
Nieletnie Azjatki (29-35) http://www.sendspace.com/file/ndat36
TERMINY QUEENWIZJI STYCZNIOWEJ
- termin zglaszania żali: piątek, 6. stycznia, godz. 23:59;
- NIEPRZEKRACZALNY termin wysyłania list z głosami: niedziela, 29. stycznia, godz. 23:59;
- wstępna pora finałowa: wtorek, 31. stycznia, ok. godz. 20.
nie przyjmuje list z głosami do czasu upłynięcia terminu zgłaszania żali;
nie przyjmuje list wysyłanych za pośrednictwem innych osób. jśli ktoś nie może wejść na forum, to może wysłać mi liste mailem, przez gg lub nawet smsem, jesli ma mój numer. list przesyłanych poprzez innych wrzucantów nie będę uznawał.
uwaga: jakieś zmiany na sendspace byly w ukladzie strony. ‘download’ na górze to tylko sciema i reklama. prawdziwy download znajduje sie ponizej tej reklamy.
przypominam, że o zasadnosci dopuszczenia jakiegoś utworu do zabawy nie dyskutujemy na forum publicznym. jeśli ktoś ma zastrzezenia, niech wyśle pw z protestem do mnie. temat queenwizyjny to nie miejsce na agitacje i wzajemne przekonywanie sie, czy dany utwor ma w zabawie rację bytu, czy nie. do czego to prowadzi, widzielismy jakis czas temu. to samo dotyczy publicznego umawiania sie na kogo odda się glosy lub kogo umiesci sie na pierwszym miejscu listy.
aha, i na koniec, zgodnie z życzeniem – możecie sobie sprawdzać, gdzie jest wasz kawałek, podziwiając przy tym kolejne zajebiste zdjęcie mojego autorstwa, które mam na pulpicie i równie zajebistą skórkę winampa z ‘kruka’ :>
jak juz wspominalem, mam wątpliwosci co do kilku kawalkow, w tym dosc spore odnosnie jednego. czekam na wasze ewentualne pw. _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here
Ostatnio zmieniony przez Bizon dnia Czw Sty 05, 2012 2:24 am, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Czw Sty 05, 2012 4:11 am Temat postu: |
|
|
Drim Metal
1. Mam problem, bo Arsen mi uświadomił co to jest i nie powinienem lubić (chociaż przecież w ogóle nie znam), bo to jeden z ulubieńców naszego byłego sąsiada, a on słuchał Huntera, Comy i Iron Maiden. Ale to ma taki klimat jaki lubię, nawet jeśli Ameryki się tu nie odkrywa. Folkowe czy jakieś zaśpiewy ok, jak się rozkręca plemiennie i wyuzdanie (!) - bardzo ok, jeszcze tylko ogłosów orgazmu a la Dream Theater brakuje. Nawet toolowo trochę jest. Fajny kawałek. Nie chcem, ale muszem przyznać.
2. Zostajemy w klimacie, tylko język się zmienia, no i trochę bardziej smęcimy, zamiast uprawiać seks w polskiej dżungli. Chórki trochę porkjupajnowe chyba. No ale dużo nudniej i metalowiej niż poprzednik. Jakiś klimat próbują tu zrobić, ale raczej nudzą. Nawet te chórki brzmią jak ziewanie.
3. Długa solówka, która za każdym razem mi przelatuje.
4. Suchy kebab jest suchy.
5. Cześć, Fenderek. Dziękujemy za najlepszy kawałek w paczce. Znaczy serio dziękujemy, my królewska mość, bo przecież od Ciebie to znamy.
6. To mnie strasznie wkurza i rozprasza za każdym razem, sorry. Może ma śmieszny tekst, ale nie mam siły się w niego wsłuchiwać, bo kurwica mnie bierze.
7. Tekst wali myslovitzyzmem. Nie jakoś strasznie, ale jednak. Poza tym kobieta pieje, więc to, że zgodnie z życzeniem z nią nadal zostaję, to tylko mój masochizm, bo kuszące to zdecydowanie nie jest. Melodia chyba mnie powstrzymuje przed przełączeniem. edit: Nie no kurwa, ta recytacja na koniec to już przyprawia mnie o poważny ból brzucha.
8. Przynajmniej się lżej zrobiło. Tak lekko, że też mi to przelatuje za każdym razem. No w sumie sympatyczne i jakoś mi się kojarzy z dawnymi czasami. Kiedyś różne plastikrocki się słyszało.
9. Rotfl. No to jest dopiero utwór! Z tym mi się kojarzy pewna anegdotka. Wszyscy w samochodzie narzekamy jakie to nudne i żeby przełączyć, a ojciec mówi, że nie, bo dobre. No to pytamy co w tym niby jest dobrego, jak możemy Bon Joviego puścić. A on mówi "ponieważ w sposób piękny traktuje o rzeczach ostatecznych". Zaległa cisza, ale potem chyba go wyśmialiśmy, jak należało. Ok, to nie była klasyczna anegdotka. Nawet nie ma pointy. Ale utwór zacny. Zwłaszcza po pijaku. Jeszcze bardziej zwłaszcza jak się go śpiewa we trzech. Ciekawe któż to dał! ... a jaki katunek pod koniec!
10. Bardzo nudny nuziutekmetal, bez krztyny polotu. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Czw Sty 05, 2012 2:49 pm Temat postu: |
|
|
mialem czekac z komentsami do konca terminu żalowego, ale skoro juz napisane... lepiej teraz, bo najmniej w nich ujawniam - jeszcze sporo w odbiorze sie moze zmienic, bo dopiero ze 3-4 razy sluchalem wiekszosci. (wiecej razy tych, co przyslane byly na początku)
01. strzezcie sie dziewczyny, bo nie znacie dnia ani godziny... hmmm nie wiem. niby ma jakis taki tajemniczy klimat i folklor w takim wydaniu bardziej klimatycznym niz wiesniaczym i wraz z rozwojem kawalka wciąga coraz bardziej, ale mnie zwyczajnie tego typu zaspiewy no nie biorą jakoś. gdyby to byla jakas nie do konca pełnoletnia, nawiedzona blondynka, tanczaca nago obok mnie na tle ogniska czy cos, to by mnie pewnie bardziej wzielo. a tak to wzielo tak se, choc cuś w tym jest i na pewno mimo kilku odsluchow, jeszcze pare kolejnych dostanie ten numer. bo ten transujący, lekko pojebany psychicznie klimat w polowie z tymi szeptami naprawde uroczy.
02. bardzo lubie ten numer, w sumie to nawet sie dziwie, że nie wpadłem na to, żeby go wrzucić. może to dobrze, bo na ten sam pomysł wpadły 2 inne osoby jakos tak nigdy nie udalo mi sie poznac tworczosci tego zespolu bo nie wiem czemu, zawsze jakos myslalem, że oni grają za ciezko jak na moj gust, a tu sie okazalo, że jednak nagrali cos, co bardzo chwycilo. kto wie, moze 3-4 tygodnie pozniej ten kawalek juz by sie nie nadawal do qw w kazdym razie, numer 2 dopiero, a juz jest jeden z faworytow moich w tej edycji.
03. bardzo lubie chociaz ostatnio ni cholery nie moglem skojarzyc kawalka z tytulem. oczywiscie nie jest to jakies wybitne dzielo ani wielki przeblysk geniuszu, ale naprawde fajny instrumental, z miło brzmiącą gitarą, albo raczej gitarami. do tego bardzo chwytliwe motywy no i wyszedl naprawde bardzo udany rockowy instrumental z fajnym klimatem.
04. kebab. bardzo go lubie, jak i zresztą cały koncept tego zespolu i otoczke itd. fajnie sie slucha, bardzo fajnie sie slucha, jak sie zna angielski lol. swietny kontrast miedzy muzyką, a tekstem. bardzo smaczny kebab. ale to wciąż kebab.
05. nie wiem. z jednej strony, kawalek jakos niczym mnie nie porywa i jest dosc monotonny, ale z drugiej, ma naprawde fajny klimat i nie jest ciągnięty na sile. no i dotego pan wokalista moze nie pokazuje tu swoich mozliwosci glosowych, ale spiewa bardzo hmm subtelnie zobaczymy, to moze byc kwestia nastroju w dzien ukladania listy...
06. sympatyczny kebab. mozna sie usmiechnąć ze stylizacji i tekstu itd. tylko, że to wciąż jest kebab. a ja nie wiem, czy lubie jak się smieje do kebabu, bo czuje sie wtedy jak niepełnosprytny.
07. dziwne. ten kawalek powinien mi sie nie podobac i to bardzo. klimat ejtisowy jak kurwisyn, syntezatorów od zajebania i jeszcze ciut, wokalistka, za którą niespecjalnie przepadam. pierwsze kilka razy jak slyszalem ten numer to zupelnie jakos przelecial i nawet nie zauwazylem. a potem nagle jeb i chwycilo. klawisze są tu genialne. klimat robią zajebisty, porownywalny z triumviratem, ktory kiedys ktos wrzucil i niestety zostal zdyskwalifikowany (wiec to pewnie byl zinger). do tego naprawde dosc dobijający tekst, co tez nie jest zaskoczeniem biorąc pod uwage kto go napisal. choc oczywiscie wiekszosc ten tekst zjedzie, no bo trafia sie rzadki przypadek, kiedy wszyscy go zrozumieją, a tu z polskich tekstow to tylko kaczmar i grechuta są ubóstwiani za wszystko co stworzą, reszta to chuj...
08. calkiem niezle, milo sobie leci, nie wadzi, melodyjne, wpadajace nawet w ucho i lekkie, tyle, ze stylistyka troche zbyt ejtisowa dla mnie. kawalek chyba juz z lat 90tych z tego, co pamietam, ale jednak brzmi mocno ejtisowo i nie jest to raczej jego zaleta dla mnie ale zły nie jest, zresztą przy takiej kolaboracji, musieliby sie postarac bardzo, żeby wyszlo z tego coś asłuchalnego, choć jak pokazuje przyklad we believe, da sie xD sie zobaczy. na pewno jeszcze nie odrzucam. zobaczymy jak wypadnie na tle ogółu edycji.
09. w sumie troche kebab, ale okazal sie nawet fajnym kebabeb z niezlym klimatem. ejtisowe brzmienie znowu i jakos tak plastikowo, ale hmm no pewnie nie powinno mi sie podobac, ale nie powiem, żeby to zle bylo. nie wiem czy mam klimat na takie cuś i na tego pana, ale nie odrzucilo, a to juz w jego przypadku dosc spory sukces. zobaczym.
10. slucham tego kawalka trzeci raz w trakcie pisania tego (i nie wiem juz ktory w ogole) i dalej ni cholery nie wiem jak to leci. no jest niby fajnie mocno, nic jakos szczegolnie nie odrzuca, gitary mało oryginalne, ale w sumie calkiem miłe dla ucha, ale calosc jest tak cholernie hmmm zwyczajna... bardzo próbują grać pod pewien zespol (lol, no wonder...) ale niby klimat jakby zblizony, tylko, że brakuje tego czegos wyjątkowego, co tamten zespol posiadał. w zasadzie nadal posiada. nie wiem, może jeszcze ruszy po paru przesluchaniach, ale na razie srednio to widze i slysze.
11. on moglby nagrac plyte z metalliką... a nie, juz nie moglby... no nic. facet to oczywiscie ikona itd. ale jakos tak niespecjalnie jest to ikona z serii tych, ktore uwielbiam. raczej szanuje i doceniam, ale bez zachwycania sie tworczoscią. z tych klimatów zdecydowanie bardziej trafia do mnie pan, ktory dwukrotnie nam spiewal w poprzedniej edycji. moze dlatego, że muzycznie wytwarza w swoich solowych kawalkach podobny klimat – tu nie ma dyskusji nawet, ze bardzo sie inspiruje panem jedenastką – tyle, że przy okazji potrafi tez spiewac. ten pan tak srednio. wiem, że nie o to tu chodzi, ale jednak troche mi to przeszkadza. aczkolwiek klimat fajny.
12. Y U No Have Balls?
13. tak sie zająłem pisaniem na forum, że przegapilem ten kawalek. <cofnij> a, no przegapilem go pewnie dlatego, że nic tu nie zwraca mojej uwagi. leci sobie i leci i leci i ładne nawet tylko kompletnie mnie nie rusza. dobrze, że przynajmniej nie za dlugo leci.
14. po 3 sekundach mam przekonanie graniczące z pewnoscią, że bedzie mi sie podobalo. no i w sumie podoba sie. polączenie riffu z black sabbath, z fleciwem z jethro tull i wokalem budgie xD tylko, że tu faktycznie spiewa chyba kobitka, a nie facet brzmiący jak babka no, naprawde spoko, chociaz przyznaje, że przez te prawie 8 minut robi sie jednak nieco monotonnie momentami, jak jedzie caly czas ten sam motyw przez kilka minut z rzedu. nie jest to dzielo ultranowatorskie. tu troche z jednych zerżnięte, tam nieco z innych, ale calosc brzmi interesująco, klimatycznie i zachęcająco.
15. meh... no niby fajnie, niby ma to jakis klimat nawet ciekawy, artyste doceniam itd, ale czy mnie to bierze? nope, not really... lecialo, lecialo i przelecialo i nawet bylo niezle, ale chyba nic wiecej. lepsze rzeczy tego pana znam, choc nie znam zbyt dobrze jego tworczosci.
16. stary dobry hard n’ heavy na fajnym poziomie. na tej plycie sa lepsze rzeczy. tyle, że one są zbyt znane, żebym je dopuscil ta jest jedną z 2 czy 3, ktore dopuscic moglem. fajny polamany nieco kawalek. fajna gitarka no ale to akurat nic dziwnego o wokalu nie bede pisal, bo to oczywista oczywistosc. lepsze rzeczy ten zespol nagrywal, ale to tez zacny stary dobry hard rock.
17. kawalek bardzo usilnie probuje mnie zahipnotyzowac i wciągnąć swoja dziwnością. i im bardziej próbuje, tym mniej mu sie udaje. a wokal oczywiscie z gatunku tych, ktorych nie znosze szczerze. ani azjatka, ani tym bardziej nieletnia.
18. no, ładne. robi nastrój, lekki patos ale nie do wyrzygu, fajny motyw przewodni, lekko szopenizujący, choc na spidzie. miła w brzmieniu rzecz. jesli wygra, to wam wpierdole...
19. lol, zaczelo sie prawie jak demo ‘truth’ def leppard. lubie jego glos. gosc wie jakie są jego glosowe zalety i ich sie trzyma. nie szarzuje na jakies wysokie partie, tylko niemal zawsze spiewa w podobnym rejestrze i z podobną maniera. i o dziwo to niezmiennie od kilkunastu lat dziala. troche monotonny i walcowaty, ale w sumie ten walec calkiem z sensem. niezle
20. hmm to może nie bede pisal nic o wokaliscie xD napisze natomiast o utworze. tak sobie leci niby fajnie, choc bez jakichs wielkich ochów, achów, wejdźwemniemocniejów itd. fajne wejscie gitarki potem nastepuje, choc za krotkie i intensyfikacja niezla, choc wszystko wciąż dosc jednostajne. ale nie jest zle. na pewno nie jest to kawalek na bicie sie o czolowke mojej listy. ale juz na rezerwe / dół listy szanse pewnie ma. zwlaszcza, ze gitarka powraca. tak, koncowka podoba mi sie najbardziej chyba.
21. hmm przy trwającej niecale 5 minut kompozycji, trzyipółminutowe intro to jednak przesada... a szkoda, bo jak juz sie cokolwiek zaczyna w tym kawalku, to brzmi calkiem fajnie i soczyscie. choc jednostajnie. ogolnie chyba nie czaje konceptu.
22. kategoria na najlepszą zżynkę genesis z okresu selling england by the pound – and the winner is... number 22. xD no, ładne. ni chuja nie oryginalne, ale ladne. w sumie skoro slucham na codzien i podniecam sie retro progiem, to brak oryginalnosci nie powinien mi przeszkadzac. i w sumie moze nie bedzie. zobaczymy.
23. jakas nieletnia, lub ledwo letnia niekoniecznie azjatka leży sobie na moim łóżku, a ja bawie sie kostką lodu na jej brzuchu, a następnie palcami wch... znaczy no, to by był ładny soundtrack do takiej chwili. ale poniewaz zupelnie chwilowo nie mam pod reką żadnej (nie)letniej (nie)azjatki, ani nawet kostki lodu, to jakos mnie nie wzielo. do takich rzeczy musi byc odpowiedni klimat. to nie jest ten.
24. i czego sie tak drze od poczatku? w 69 sie mógł tak drzeć. no dobra, dżołkinguje tylko. w sumie fajny bluesujący kawalek wyszedl. troche go psuje lekko ejtisowe brzmiene, ale nie na tyle, żeby zabrac mi przyjemnosc z sluchania. nic odkrywczego, ale naprawde fajnie buja. moze zwrotki nieszczegolnie porywające, ale refren sporo nadrabia. sie zobaczy.
25. naczytalem sie w roznych zestawieniach o tym wykonawcy, jaka to dobra plyta itd... i tak slucham i slucham i hmm no, nie jest to zle, ale zeby mnie zachwycilo, to chyba niespecjalnie. no klimat ma fajny, taki hmm przytulny. lekko sentymentalny. wokal mnie troche wkurza. bylby ok na chwile, a pozniej przejscie w normalny. w calym kawalku staje sie irytujący. dalsza faza kawalka cholernie mi przypomina coś co lubie, tylko nie wiem co... ale jak sie wokal zamyka, to podoba mi sie duzo bardziej. zobaczy sie. w zachwyt nie wpadlem. w cokolwiek innego tez nie. ale dam szanse. bo cos ciekawego w tym bylo.
26. bardzo kojarzy mi sie z paroma popularnymi kapelami, nadawanymi czestawo w mtv na poczatku lat 90tych. taki luzacki plażowy hard rock, lekko grandżujący, lekko klasyczny. fajny, wpadajacy w ucho motyw refrenowy, choc niezbyt rozbudowany to nie jest wielki kawalek, jest dosc monotonny i w sumie niewiele sie dzieje, ale w jakis dziwny sposob wpada w ucho. i dlatego na pewno jeszcze do niego wroce.
27. początek to jakby nieco niedorobiony wstep z octavarium. a nie, zaraz, to raczej octavarium jest znacznie ulepszonym tym wstepem hehe w sumie to niby fajne, ale jakos nie powalilo. taki ejtisowy prog-pop-rock, typowy do bólu. calosc fajna, ale takich kawalkow bylo mnostwo. moze na dopchanie listy sie zalapie, zobaczymy.
28. dobre, mięsiste wejscie, ktore wprowadza fajny klimat i obiecuje cos ciekawego. dobre, no ma klimat. nie powalilo mnie jakos, nie czuje pilnej potrzeby natychmiastowego ponownego sluchania, ale jednoczesnie wiem, że w jakis sposob mnie to bierze i zapewne z kazdym kolejnym odsluchem bedzie mnie bralo coraz bardziej i skonczy pewnie dosc wysoko.
29. lubie goscia pod roznymi postaciami. mimo, że mało znam. i pewnie nigdy nie bedzie mi sie chcialo poznac wiecej. ale lubie. taki prawdziwy blues rockowiec z duszą. i nawet jesli jego kawalki nie są nowatorskie ani jakos bardzo porywające, to przynajmniej są w lubianym przeze mnie klimacie i wiem, że mnie nie wykręci przy sluchaniu i nawet jesli też nie zachwyci, to chociaz będzie miło i przyjemnie. i tak tez jest tu. nie wiem na ile to wystarczy. ale bylo ok. no dobra, mogloby miec z 6 minut.
30. ej dobre to. myslalem, ze bedzie jakies miałkie pitolenie ze słodkim glosikiem, a tu sie okazuje, że hmm no w sumie jest pitolenie z głosikiem, ale naprawde fajne. melodyjne, z fajnym aranżem, niezbyt wyszukanym, ale tworzy ładny klimat. pare pań mnie w historii queenwizji zachwycilo. ta moze nie az do tego stopnia. ale urzekła mnie w pewnym stopniu na pewno.
31. ooeoeooooeoeeooo tarzan boy... to nie to? a takie podobne...no nic, lecim dalej. drugi przypadek w tej edycji kawalka, ktory nie miał prawa mi sie teoretycznie podobac, a jednak jakos tam chwycil, nie w takim stopniu jak 7 na pewno. ale na swoj sposob nawet niezłe. klawisze nawet znosne i klimatyczne dosc. wkurwia mnie ten tarzanboyowy motyw bo sie ciagnie przez caly kawalek niepotrzebnie. ale w sumie nie bylo to złe. nie wiem na ile to wystarczy, ale nie skreslam.
32. nie wiem w zasadzie co napisac. bo no jakos nie moge sobie wyrobic zdania. niby są fragmenty absolutnie zajebiste, jak chocby solo w 12/13 minucie, ale no przez sporo czasu takie monotonne łojenie sie robi, hipnotyczne, nie przecze, ale jednak dość męczące. wokal mi o dziwo nawet nie przeszkadza tu taki, jaki jest. hmm klimat jest, pare motywow znakomitych jest, ale jako calosc nie powalilo chyba. choc to jest taki rodzaj muzyki, jaki mnie łapie, jesli w ogole, dopiero po jakims czasie, wiec moze zdąży przed koncem edycji. na razie powiedzmy na tyle zlapal, ze na te chwile pewnie by sie na rezerwe zalapal, moze na koncowke listy. zobaczymy czy cos zyska, czy moze straci z czasem.
33. nie. przepraszam, ale nie. doceniam wklad w polską muzyke, doceniam ‘kultowosc’ postaci, doceniam artyzm itd, ale ja po prostu nie czuje takiej muzyki, takiego spiewania i takiej tworczosci w calosci.
34. panie, kurwa, głośniej! nieśmialnik taki sie znalazł, psia jucha! no, cos tam glosniej sie zaczelo dziac. nawet fajnie, taki lekko posepny klimat. tyle, że jakoś tak niemrawo. pewnie fajne na jakies zakonczenie plyty z wyciszeniem itd, ale tu sie jakos tak srednio sprawdza. cholera, moze trzeba bylo to kawalek dalej na liscie ustawic, zeby konczylo edycje. ale w sumie i tak 35 wcale jej nie mial konczyc, bo byly jeszcze 2 kawalki po nim, tylko mniej osob sie zglosilo niz przewidzialem i wolne numerki ze srodka stawki uzupelnilem numerami 36 i 37 xD przeprazam wrzucaczu 35tki xD niech pocieszeniem dla ciebie bedzie to, że 35...
35. ...uwielbiam ma tak niesamowity klimat i ten zmęczony głos. swietny tekst. o ja glupi, kilka lat temu myslalem, ze ten zespol to tylko 2-3 minutowe napierdalanki wszystkie w tym samym stylu. czlowiek i bizon jednak czasem glupi... dobrze, że swego czasu poznalem wiecej. to bylo niewatpliwie jedno z wiekszych odkryc. znakomite zamkniecie edycji. _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
whoatemydinner

Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 1771 Skąd: Z Mornington Crescent.
|
Wysłany: Pią Sty 06, 2012 4:55 pm Temat postu: |
|
|
Tą razą nie spierdolę i napiszę komentki do wszystkich utworów. Nie od razu jednak. Dzisiaj na cenzurowanym pierwsza paczka.
Drim Metal
01 - Jedna trzecia równania "Dmuchawce + Latwce + Wiatr". W dodatku tutaj latawce są piękne, zdaje się. Dobra, ja tam już chyba mówiłem, że o ile wokalistka mnie naprawdę nie zachwyci, to dla mnie generalnie preferowany jest wokal męski. Tutaj jak są chórki to mi się wokal podoba, a jak śpiewa Pani solo, to niezbyt. Te takie folklorsko-orientalne smaczki w części środkowe mi się podobają, a jak. Melodia też mi się podoba... właściwie, to to by mógł być instrumental, z melodią graną na instrumentach a nie śpiewaną, z wokalem ewentualnie robiącym podkład bądź dublującym melodię jakimiś bliżej nieokreślonymi dźwiękami, typu "o" i "a" i "tralalala". Wog'le to słyszę tutaj duży wpływ folkloru. A jak w drugiej połowie gitary wchodzą i grają ten drone'ujący riff, co był zarysowany wcześniej przez bas... no, świetnie się robi. Napisałbym nużące, ale bym chyba jednak przekłamał, bo dzieje się na tyle, że długość nie jest zbyt ciągnąca i utwór nie wydaje się bez sensu za długi. No i to clichowe powtórzenie motywu głównego acappella na sam koniec. Nawet działa w tym przypadku. No, otwieracz edycji na plus raczej.
02 - Intro przelatuje tak szybko, że nawet nie zauważam, że to już wokal wchodzi. Bardzo wkręca w klimat utworu znaczy się. Właśnie, wejście wokalu jest dla mnie dość porażające, tak bierze się z dupencji i w dwóch kanałach oddzielnie, ale razem. Dużo pogłosu składa się na taki drone'ujący charakter piosenki, ale nie tak mocno, jak w przypadku drugiej połowy 01. Jak przesterowane gitary wychodzą na przód tutaj, też fajnie jest. Jednak solo na syntezatorze jest jeszcze lepsze. Czy to jest gitara przeprowadzona przez jaki filtr? Bo brzmi albo jak jakiś pojebany syntezator, albo pojebana gitara. No właśnie, wszystko w tym utworze ma taki dziwny, pojebany ale miły klimat. Takie latanie przez komorę wypełnioną jakąś gęstą substancją - czujesz, że latasz, czujesz przestrzeń, ale jednocześnie taki zwalniający i przyciskający charakter jest słyszalny tutaj. A i tutaj zakończenie acappella nie działa tak zajebiście jak w poprzednim. Niestety. Ale ogółem świetnie. Wręcz chciałoby się rzec zajebiście. Na razie wysoki poziom edycji, nie powiem.
03 - od samego początku już widzę, a raczej słyszę, problem - stosunkowo niska jakość mp3. Ta gitara tak wiele traci przez 128 kb/s, że nie wierzę. To znaczy, mam nadzieję, że to plik, a nie sam utwór w sobie, bo wtedy bym musiał zapytać pana/panią od masteringu, co on robił, gdy nagrywany był ten piece of music. A o samym utworze... do wejścia perkusji jest w miarę miło, dwie solówki mi się podobają. Potem wchodzi perkusja i wszystko się robi takie... generyczne? Taka blues-rockowa improwizacja, bez większego polotu, mająca dać upust onanistycznym zapędom gitarzysty, żeby przestał pierdolić frontmanowi, że za mało solówek gra. O, bas na plus. Fajny motyw gra. Taki riffowy charakter basowego grania mi odpowiada. I kończymy na powrocie do klimatów z początku, arpeggio, pan na gitarze gra ostatnie takty solówki, dochodzi do toniki i się kłania. Miło, miło, ale niezbyt reprezentacyjnie IMO. OK, nic wielkiego. Przynajmniej się fajnie słuchało.
04 - ho ho, kebabik. Ten tekst... Ach. Poezja, idealnie się komponuje z tą SUBTELNĄ gitarą akustyczną i smyczkami. Krótkie, słodkie i zajebiste. Sedno śmieszności na poziomie gimnazjalnym. Hehe, powiedział "fuck". Szybko przelatuje, miły przerywnik.
05 - subtelna, klimatyczna muzyka od pierwszego zdeleyowanego uderzenia w strunę. Obserwacja, gdy wokal wchodzi: Pan brzmi jakby chciał, ale nie mógł. Klimat, klimat i nic poza tym. Gdyby to był jeszcze taki ultra wciągający klimat, albo wzbudzający jakieś skrajne emocje, to może. Ale tutaj to jest taka atmosfera pod tytułem "jest przyjemnie w chuj". Może niektórym to przypadnie do gustu, ale mnie nie. Smutna prawda o tym kawałku i moim jego niedocenianiu.
06 - o, to zmiana klimatu. Najlepsiejszy kebab jak na razie, z tych dwóch co były. Ten Pan bardzo śmieszny jest i słucham go często w sporych ilościach. No i ta piosenka mi się cholernie podoba. Stylizacja na They Might Be Giants oraz zajebisty tekst... nie no, zajebioza. Błagam: "They offered to transport me to any point in history that I would care to go; So I had them send me back to last thursday night so I could pay my phone bill on time (...)" I zaraz potem latająca głowa Colonela Sandersa. COMEDY GOLD. A jako wisienka na torcie solówka akordeonowo-gitarowo-tubowa-(czy-co-to-tam-jest).
07 - do czasu jak wejdzie wokal, jest dobrze. Potem jakaś chujnia się tworzy. Jak kogoś może wkurwiać 06, a to nie, pozostanie dla mnie zagadką. Mam ochotę cofnąć się w czasie, pójść do studia nagraniowego, gdzie to było nagrywane i odłączyć wokalistce mikrofon. Argh. Zrujnowała całkiem miło zapowiadający się kawałek, oparty na banalnej progresji akordów, ale fajnie zaaranżowanym, klimatycznie, z perkusyjnym beatem rodem z FL Studio. Nawet na tekście nie mogę się skoncentrować. Jezu, właśnie sobie przypomniałem, jak wokal piszczy w zwrotce nr 2 czy tam 1, zależy od waszej numeracji, przy śpiewaniu "mi". Gwałt na moich uszach. Naprawdę, nie wiem co myśleć. Części instrumentalne na plus, części śpiewane do piekła mogą sobie iść, a recytacja na koniec ma urok i nawet mi nie przeszkadza. No, no no no no. Don't wanna.
08 - ach ten wstęp. Zapowiadają się miłe ejtisy. Ach, jaki miły plastikowy rock. Jezu, dziwię się sobie, że mi się to podoba. Za dużo chyba ostatnio hiciorów z tamtej dekady słyszałem, że mi przypada to do gustu. IMO nie ma pomysłu na melodię refrenu ewidentnie. Dobra, nie jest źle. Ale mogłoby być lepiej. Nie wiem w jaki sposób to poprawić. A, gitara fajnie gra. Zagrywki tutaj mi się lajkują. Ale naprawdę, ten refren jest tak moim zdaniem zrobiony bez pomysłu... nie chce się śpiewać do piosenki. A przy takiej przebojowej ogółem piosence to to jest jak najbardziej wskazane. Ale no dobra, wybaczam, całkiem ok utwór. Nie faworyt, ale miło czasem posłuchać takiej muzyki.
09 - miło się zaczyna, jakiś pad, jakaś gitara. O, polski. Dobra, widzę, że jest to jeden z takich utworów co się słucha gł. dla tekstu. Pan wypruwa sobie flaki, śpiewając tam w pewnym momencie. Właściwie to jest przejmujące, jak dużo siły wkłada w ten performens. I jezu, gitarami przypomina Bijou, niemoge. Nie wiem co o tym myśleć (2). Być może polubię. Być może.
10 - kurwa Bizon, omal nie dostałem zawału. Jak kiedyś przez te przejścia wyląduję na pogotowiu, dostajesz rachunek za mój pobyt tam, obiecuję Tobie. Gitary napierdalają, perkusista i basista też tam grają. Wokalista sobie skacze w skórzanych spodniach w rogu studia i udaje, że śpiewa do publiczności złożonej z pacynek skarpetkowych i ananasów z twarzami z papierowych wycinków z namalowanymi markerem oczami i buziami. Tak widzę sesję nagraniową. Kater ładnie nazwał: nuziutekmetal. A jak już jest ta solówka na gitarze pełnej tremolo i wah-wahu chyba tu już wog'le jest śmiesznie, chociaż nie tak bardzo jak w refrenie, który ma melodię, która mi zapada w pamięć bardziej niż ta z 08. Tak, pokazuję tylko, jak bardzo bezpłciowy był refren 08. Bo był bardzo bezpłciowy niestety. O, a ta piosenka się kończy nagle i już nie muszę jej słuchać. Victoria! <Winamp przestawił się przez przypadek w tryb powtarzania i 10 leci od nowa> ...kurwa. Ale mogło być gorzej. Mogło mi zloopować wokal z 07.  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
whoatemydinner

Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 1771 Skąd: Z Mornington Crescent.
|
Wysłany: Sob Sty 07, 2012 3:59 pm Temat postu: |
|
|
Czas trochę CAPSLOCZYĆ, hehe.
cAPSLOCZENIE
11 - łał, dopiero teraz zauważyłem, jak słabo wygląda duże I w tej czcionce. Nie lubię tych kresek u góry i na dole. Anyway... no tego Pana doceniam za jego ikoniczność i ogólną zajebistość. No trafia do mnie całkiem taka muzyka w jego wykonaniu. To znaczy zaczęła trafiać, bo jeszcze w lipcu/sierpniu uważałem to za smęcenie bez polotu. Teraz to jest smęcenie z polotem. I fajnie wyprodukowane. No podoba się, bez zachwytów, ale spoko.
12 - pianino elektryczne w prawym kanale zapowiadało sto razy więcej niż dostaliśmy. A dostaliśmy se piosenkę, której słucham już 3 raz i dalej nie wiem, jak leci. Lol, nawet nie mam co pisać. Tak nuda, że nie mogę. Ech... O, wykorzystam szansę na pochwalenie sygnaturki Incubusa. Grałem ostatnio w tą grę. Good fun na NES.
13 - a tutaj z kolei intro obiecuje nam soundtrack lub muzykę klasyczną, a się okazuje, że to piosenka. Ładna piosenka. Ładna, mijająca i krótka. Nawet czasu na napisanie czegoś ciekawego nie ma. No słodka do bólu aranżacja, spokojna gitara akustyczna... Zakończenie mi się podoba, ale nie wiem, czy to dlatego, ze lubię te klawisze, czy dlatego, że się ta relatywnie nudna piosenka skończyła. Błagam, może następna piosenka będzie zwracała na siebie uwagę?
14 - gitary robią bum! I flet wlatuje przez dziurę w ścianie powstałą w wyniku eksplozji. Heh, ja ten riff w zwrotce skądś znam. Bardzo podobny jest, zdaje się. Zaraz... Kurwa, skomponowałem identyczny kiedyś. Heh... Awkward. Ale tutaj dobrze go nawet wykorzystują. Ta piosenka mi się podoba w chuj. Ten flecior miło się łączy z resztą zespołu, dając taką miły nietypowy charakter całemu utworowi. Ja ten charakter kupuję. Powrót do zajebistości w tej edycji. Tylko o co chodzi z tymi kilkoma sekundami ciszy na końcu?
15 - stepowanie? Dzwony z Fat Old Sun? Helikopter? Jakiś facet? Co się dzieje? Dlaczego mówią o architekcie, który zaprojektował najlepsze obiekty w Barcelonie? O, piosenka. Po tym wciągającym początku, dostajemy całkiem przyjemną piosenkę. A, dlatego mówili o Gaudim. Bo w refrenie jest o Sagrada Familia. Śmiesznie, piosenka o nieukończonym kościele. O cholera, żarty się skończyły, gitara weszła. Hihi... O lol, teraz to już ten jednostajny rytm perkusyjny wszedł, syntezatorki grają... ajajaj. Z jednej strony chciałbym to lubić, ale z drugiej przypomina mi coś z musicalu Lorda Lloyda-Webbera. lol. A z tym gościem mam trochę pod górkę jednak. No spoko, solo na saksofonie fajne, wszystko fajne... ignorując ten lekki IMO kicz faktor mamy całkiem przyjemną piosenkę. Ogółem pozytywnie. Podoba się całkiem.
16 - tak słucham tego i jednak 15 nie było takie głupie. Było całkiem pomysłowe i mi się lajkowało. Tutaj tak przez pierwszą minutę nic się nie dzieje, a reszta to taki hard rock, co się fajnie słucha ale pomysłu na coś wyróżniającego nie ma. Solówka dobra, granie dobre, riffy i melodie dobre... wszystko dobre, ale nic takiego super zajebistego. No ok, bez szału.
17 - creepy as FUCK. Te dźwięki, niby przypadkowe ale tworzące specyficzny klimat. I dobrze, że to wszystko do czegoś prowadzi tam w drugiej minucie. Wchodzi ten fajny motyw, wokal nawet jest. A potem w pewnym momencie pan sapie i czuję się niekomfortowo. Jezu, jaki ten utwór jest pojebany. Znowu, ogółem dla mnie bez szału, ale cholera, pomysłów w cholerę i świetnie wykonane. Doceniam.
18 - fajne granie na fortepianie. Bizon ma rację - lekko przypomina Chopinowy styl. Potem smyczki wchodzą, nie są IMO zbytnio potrzebne, ale ok. Tegoedycyjny odpowiednik Zimmera. Bardzo przyjemne, można się powsłuchiwać w fortepian i ogółem miłe. Lubię to.
19 - I tutaj znowu moim zdanie edycja obniża loty. Meh, ten utwór nudzi mnie. Takie przyciężkie to i ciągnące się. Już wolałem 16. Tutaj leci, leci i niczym nie przykuwa uwagi. Im dalej w las, tym więcej drzew i tym większa nuda. Mąki z tego ziarna nie będzie, przykro mi.
20 - napiszę kiedy indziej, bo ziewam po 19 i zmęczenie może sprawić, że ten komentarz będzie niesprawiedliwy. No dobra, jakoś odżywam im dalej to leci. Bardzo fajne. Motyw spoko, produkcja z subtelnymi syntezatorami w tle, gitarą sensownie pogrywającą, wokalem który jest nieprzeszkadzający ale i nie zachwycający. No podoba mi się, bardzo. Fajne warstwy przez cały czas w tle są słyszalne, wciąż coś się dzieje, jakaś cicha gitara, syntezatory, chórki. Jeden z dotychczasowych faworytów jak na razie. Solo gitarowe najsowe. Wszystko świetnie, dziękuję za uwagę, dobranoc. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Xavi

Dołączył: 06 Wrz 2010 Posty: 2519
|
Wysłany: Nie Sty 08, 2012 10:10 pm Temat postu: |
|
|
Drim Metal - no nie za dużo, chyba tylko pod koniec coś wyskoczyło.
1. choroba, eksperyment, trans, różnorodność, obłąkane wokale. Tworzy to coś całkiem zaskakującego i hipnotycznego. No przejść po tym na strachy na lachy to faktycznie trochę szkoda.
2. najlepszy metalowy zespół okresu 2004-2011, ktoś musiał zastąpić bawiący się powoli w inne rzeczy Opeth. Ten kawałek jest totalnym zaprzeczeniem moich słów bo Ci też zaczęli kombinować, ale ta płyta zachowuje ich standardy i kopie choć najsłabsza jaką wydali. W tym akurat utworze postawili na przestrzenny klimat i to pokazuje ich wszechstronność. Zielony jednak naciągany bo wydali około 30-40 lepszych rzeczy IMO.
3. perełka z płyty mimo, że tam jest TEN utwór, bardzo klimatyczne i kojące. Wielkie rzeczy gra się też w Polsce (co potwierdza ta paczka). Trzeba się wyluuzować.
4. Najlepszy tekst ever. Wzrusza mnie za każdym razem. I to nie słowo 'fuck' jest tu śmieszne.
5. Wspaniały wokal co wiadome, jeden z lepszych ever właściwie. Wolę bardziej kilka JEGO innych rzeczy, ale tu jest osiągnięty jakby szczyt subtelności z jego dyskografii. Prawie na poziomie Drake'a bym rzekł hehe.
6. kebab, śmieszny tekst, Cartoon Network, whoatemydinner.
7. wokal faktycznie wkurza z czasem, przynajmniej już wiem jak ta pani śpiewa. Generalnie niegłupio w klimatyczny sposób (w sumie nie byle kto to pisał). Ale niektóre rzeczy spartoliły całość odbioru, nie zyskuje też z czasem. Ale plusik.
8. znam wokal, ale wędruję tak po moim mózgu i nie umiem odnaleźć nazwiska, to samo z tym drugim, no kurde trochę wstyd, nosz... A sam kawałek to ejtisowy umilacz czasu tak zwany, że w sumie fajne, ale do punktów daleko.
9. jak spojrzałem kto to gra to prawie z krzesła spadłem. A to dlatego, że zostałem rozwalony przez kogoś kogo kojarzyłem jedynie z marnego serialu (choć kultowego). Wspaniała atmosfera + teskt z poezji wzięty + po pijaku dało radę, a to przede wszystkim.
10. no podchodzi pod nu-metal, ale dość dobry jak na swoje standardy, jest pieprznięcie w stylu DT z późniejszego okresu i się nie nudzę generalnie bo jest diabeł i pierdolnięcie w tym. Myślę, że trochę niesłusznie trochę za brzmienie będzie jechane, a wcale nie takie głupie to. _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Pon Sty 09, 2012 3:57 am Temat postu: |
|
|
Drim Metal
1. Mam problem, bo Arsen mi uświadomił co to jest i nie powinienem lubić (chociaż przecież w ogóle nie znam), bo to jeden z ulubieńców naszego byłego sąsiada, a on słuchał Huntera, Comy i Iron Maiden. Ale to ma taki klimat jaki lubię, nawet jeśli Ameryki się tu nie odkrywa. Folkowe czy jakieś zaśpiewy ok, jak się rozkręca plemiennie i wyuzdanie (!) - bardzo ok, jeszcze tylko ogłosów orgazmu a la Dream Theater brakuje. Nawet toolowo trochę jest. Fajny kawałek. Nie chcem, ale muszem przyznać.
2. Zostajemy w klimacie, tylko język się zmienia, no i trochę bardziej smęcimy, zamiast uprawiać seks w polskiej dżungli. Chórki trochę porkjupajnowe chyba. No ale dużo nudniej i metalowiej niż poprzednik. Jakiś klimat próbują tu zrobić, ale raczej nudzą. Nawet te chórki brzmią jak ziewanie.
3. Długa solówka, która za każdym razem mi przelatuje.
4. Suchy kebab jest suchy.
5. Cześć, Fenderek. Dziękujemy za najlepszy kawałek w paczce. Znaczy serio dziękujemy, my królewska mość, bo przecież od Ciebie to znamy.
6. To mnie strasznie wkurza i rozprasza za każdym razem, sorry. Może ma śmieszny tekst, ale nie mam siły się w niego wsłuchiwać, bo kurwica mnie bierze.
7. Tekst wali myslovitzyzmem. Nie jakoś strasznie, ale jednak. Poza tym kobieta pieje, więc to, że zgodnie z życzeniem z nią nadal zostaję, to tylko mój masochizm, bo kuszące to zdecydowanie nie jest. Melodia chyba mnie powstrzymuje przed przełączeniem. edit: Nie no kurwa, ta recytacja na koniec to już przyprawia mnie o poważny ból brzucha.
8. Przynajmniej się lżej zrobiło. Tak lekko, że też mi to przelatuje za każdym razem. No w sumie sympatyczne i jakoś mi się kojarzy z dawnymi czasami. Kiedyś różne plastikrocki się słyszało.
9. Rotfl. No to jest dopiero utwór! Z tym mi się kojarzy pewna anegdotka. Wszyscy w samochodzie narzekamy jakie to nudne i żeby przełączyć, a ojciec mówi, że nie, bo dobre. No to pytamy co w tym niby jest dobrego, jak możemy Bon Joviego puścić. A on mówi "ponieważ w sposób piękny traktuje o rzeczach ostatecznych". Zaległa cisza, ale potem chyba go wyśmialiśmy, jak należało. Ok, to nie była klasyczna anegdotka. Nawet nie ma pointy. Ale utwór zacny. Zwłaszcza po pijaku. Jeszcze bardziej zwłaszcza jak się go śpiewa we trzech. Ciekawe któż to dał! ... a jaki katunek pod koniec!
10. Bardzo nudny nuziutekmetal, bez krztyny polotu.
cAPSLOCZENIE
11. Faceta poznaję, bo nawet jak się go prawie w ogóle nie ogarnia, to jednak trudno go pomylić z kimkolwiek. Poprzedni jego występ mi się bardziej podobał, ale ten też na pewno na plus, jeszcze się będę musiał w niego wgryźć pewnie.
12. No takie optymistyczne i podniosłe, ale po chwili subtelne i słodkie. Nie trafia to do mnie w ogóle, ale daje się słuchać. edit: Z drugiej strony o wiele fajniej jest kiedy się tego nie słucha.
13. Smęt, trochę jak soundtrack do Once, ale pan śpiewa zamiast jęczeć, więc mi się nie podoba aż tak. Dziwne, okazuje się, że lubię, jak nie tylko kobieta jęczy. Anyway, trochę podobnie jak poprzednio - przyjemnie się słucha, nawet trochę moje rejony muzyczne chyba, ale nie wiem czy cokolwiek więcej.
14. Tu dla odmiany nudnawo i coraz nudniej. Jest jakieś budowanie nawiedzonego klimatu na początku, ale nawet jakby było udane, to potem jest już tylko nudne prożenie z takich co to można tylko pokiwać głową i usnąć.
15. Rany jaka ta paczka nijaka, znowu mógłbym to samo napisać, chociaż stylistyka i epoka wyraźnie inna. No ok, lepiej się słucha niż poprzednik, ale nadal nic mnie tu nie zachwyca. Saksofon robi miłą odmianę. Oho, rozkręca się i robi epicko trochę. Pod koniec z kolei przywodzi na myśl fishmarillion. Jednak trzeba do tego jeszcze wrócić, bo parę momentów (jak się instrumenty po kolei nakładały na siebie np.) było bardzo niezłych.
16. Oj jakiś hitman. Strasznie strasznie nudny. Ojejku jak nudny. Muminem wieje, aż strach.
17. ... oho, chyba się zaczyna. W dodatku chyba jakiś szatan, czy coś. Łohoho, fajne. Zgrzyty, piski, mroki, wrzaski i klawisze. Ma KLIMAT w każdym razie. Trochę mi się kojarzy z zespołem, który od dawna mam na liście do wrzucenia. No to nonsensowne walenie w klawisze razem z darciem mordy na tle mrocznego riffu to zdecydowanie dobra mieszanka. W dodatku zmierza do mocnego finału. Końcówka piękna jak Nick i Blixa naraz. Najlepsza rzecz w paczce, chociaż nic dziwnego, bo konkurencja praktycznie żadna.
18. Słodkie plumkanie do jakiegoś smutnego i SUBTELNEGO filmu. Takie kawałki, albo chwytają za gardło, albo nie chwytają za nic. Mnie nie chwyciło za nic.
19. No tak, świetne. Czy to ta siostra obersta, czy kto to miał być? No skończ waść, jak Boga kocham.
20. Lol, myślałem, że to nadal tamten kawałek. Bizon to kiedyś concept album z QW ułoży. To ma całkiem fajny refren przynajmniej, więc może nie zakoloruję na czerwono. Chociaż ręka mnie świerzbi, bo znowu nie chce się skończyć. O, solówka się urwała akurat jak miał mnie szlag trafić. To zamaluję na czerwono tylko to zdanie.
Paczka słabsza niż kops. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Pon Sty 09, 2012 6:58 pm Temat postu: |
|
|
DRIM METAL
1 – polskie i folkowe, nawet znośnie choć mi śpiew kojarzy się z jakąś kolędą, a sam muzycznie folk wolę w bardziej szybszej formie, takiej prawie punkowej. Jednakże to też ma w sobie coś niezłego.
2 – o, znam. Ostatnio kumpel mi ich polecił i muszę przyznać, że ta ostatnia płyta jest świetna. Sam określił ten kawałek jako ‘pink floyd of metal’ bo gdzieś tam wyczytał w Internetach. Ja bym może zupełnie inny wybrał kawałek z tej płyty, ciut bardziej w moim stylu tj. mocniejszy i szybszy. Jednak ten też ma w sobie moc i przestrzeń. Sporo przestrzeni.
3 – no mocne jak na instrumental zwykły. Zresztą jakoś tak mi się kojarzący z czymś. Bardzo miła gitara tylko ciut za długi jak dla mnie do trzech minut skrócić i będzie spoko.
4 – o tej balladzie napisano na tym forum wszystko. Jeśli ktoś chciałby być śmieszny i to wrzucił to jednak o te 2-3 lata za późno a to i tak bardziej pozytywna wersja biorąc pod uwagę fakt, że piosenka ma już 11 lat. Leciutka, genialna tekstowo, ale „suchy suchar jest suchy”.
5 – ha, ten głos się po prostu zna. Świetny motyw na gitarze, do tego ten toczący się bas. Naprawdę dobra muzyka od naprawdę dobrego wokalisty.
6 – aha, dziękuje. Jak to zdobędzie więcej punktów niż Opuszczone Porty to ostatecznie ucieszę się ze swojego gustu muzycznego. Znaczy ja pana nigdy nie przepadałem, prócz paru tych bardziej znanych przeróbek, jakoś mnie jego humor zawsze mniej śmieszył, taki aż za amerykański.
7 – o, powiem coś ciekawego teraz. Jej wokal mi się podoba. Nie jęczy. Sama muzyka trochę taka wariusmanksańska i przez co mi nie pasuje tutaj z jej wokalem. Gryzie się to mi niesamowicie.
8 – jak można rozpoznać obydwu panów z tej pieśni tak jakoś nie mogę wyjść z wrażenia, że mogli coś lepszego nagrać. Bo choć trudno się przyczepić, że wyłamali się z poza swoich konwenansów to jednak trochę za bardzo wieje mi tutaj sztampą.
9 – pan od pociągu trochę bardziej zaangażowany. No niestety ytronie to nadal jest tylko pan od pociągu i trudno go traktować poważnie.
10 – ot przeciętny metalowy kawałek, nic wielkie, fajne granie i tyle. Szukam dalej. _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Pon Sty 09, 2012 7:51 pm Temat postu: |
|
|
01. A! To jest otwarcie z tych dobrych otwarć. Intrygujące, z jednej strony te pogańskie zaspiewy, plecenie wianków i rzucanie ich do studni, a z drugiej Paszczak policjant na basie. Zdecydowanie ma to klimat, sensownie się rozwija, chociaż może ta metalowo-transowa-narkotyczniezakręcona końcówka mogła by być dalej, że tak powiem, posunięta? Ale jest dobrze, bardzo dobrze. Punkty bardzo prawdopodobne.
02. Całkiem zgrabna w sumie rzecz. Ładna melodia, sporo przestrzeni, w ogóle ciekawie całość brzmi. Spodziewałem, że mi się znudzi, po paru odtworzeniach, i miałem rację. Ale dalej jest ładny. Nie potrafię tego wyjaśnić.
03. Takie tam soloł. Nie będę typował, kto to, bo nie znam się na bogach gitary i jeszcze bym strzelił jakimś faux pas. Och, on gra i gra, nawet niegłupio, ale nie wzbudza niemal żadnych emocji ponad "o, ładne". Może jako część utworu miałoby to więcej sensu, jako oderwany popis umiejętności ładnego grania (aczkolwiek bardzo cennej) - chyba bezcelowe.
04. E tam. Znacznie bardziej podobał mi się koncept, jaki obrali Anal Cunt na Picnic of Love. Wspaniała płyta wielkiego zespołu, a nie jacyś kolejni ŚMIESZNI AMERYKANIE. Chociaż oczywiście bardzo ich lubię.
05. Piękny, subtelny utwór. Zresztą to oczywiste, biorąc pod uwagę, kto śpiewa. Świetny klimat, w ogóle dobór środków wydaje się idealny. Zmęczony nieco głos, od czasu do czasu podrywające się tempo ponad ogólną powolność. Jakie to prawdziwe - ktoś musi zagrać głośniej na talerzach, żebyś wreszcie wziął się do roboty i zagrał dwie nuty zamiast jednej.
06. Kebab z gatunku mało śmiesznych. Ja wiem, że tekst, muzyczna badziewność itd., ale to wciąż mało śmieszny kebab.
07. Może być. Chociaż fanem wokalistki nigdy nie byłem (delikatnie mówiąc), ale tym razem przynajmniej nie ona pisała tekst... ok, to niewiele zmienia, bo i tak jest słaby, ale mniejsza z tym. Klimat ma to bardzo dobry, coś jakby OMD zwolniło o połowę, albo The Cure usyntetyzowało się do końca. Recytację na końcu można sobie było darować.
08. Kolejny ejtis spoza ejtisów? Ten jeszcze słabszy. Po minucie zapominam, jak to leciało. Niby nie boli przy słuchaniu, ale "banał i obojętność" nie brzmi jak hasło, którym można wygrać Queenwizję.
09. Rotfl, jaka edycja, taki Grechuta. Błagam. Banał i obojętność, part 2.
10. Trochę energii, trochę cięższych gitar. Nie wiem, jakoś mnie nie rusza zanadto. Solo też nie przekonuje. Metal jakich pełno, a to nie jest dobra rekomendacja dla czegokolwiek. _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maciej

Dołączył: 22 Lip 2005 Posty: 1329 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Pon Sty 09, 2012 11:47 pm Temat postu: |
|
|
Napiszę sobie połowę komentek, sporo niezłych rzeczy, część do rozważenia jeszcze, cześć do zapomnienia
A)
1.Interesujący folkowy początek,panie robią klimat .Jest w tym coś pogańskiego,rzecz się rozwija ,staje się momentami obłąkańcza,wręcz frenetyczna i końcówka z noise’owo-drone’owym dusznym riffem też robi dobre wrażenie.Ciekawy początek edycji .(+)
2.Zaczyna się zachęcająco,nawet buja – tyle że czasem brak mi tu jakiegoś punktu kulminacyjnego do którego zmierza kawałek.Takiego szekspirowskiego momentu.Niemniej ogólne wrażenia raczej pozytywne (r)
3.Miły instrumental,zgrabne solówki gitar.Słyszę też jakby bas bezprogowy pojawia się tu i ówdzie w przestrzeni muzycznej albo coś podobnie brzmiącego.Ładne (r)
4.Co to w ogóle ma być? (-)
5.Dobre.Co prawda ten kawałek mi zbrzydł jak go katowali na liście niezapomnianych przebojów radia kraków ale trzyma poziom pomimo minimalizmu aranżacyjno-brzmieniowo-interpretacyjnego.(r/+)
6.Pop/rock co wleciał jednym uchem drugim wyleciał nie widzę w tym żadnej głębi, przykro mi nie tym razem .(-)
7.Śliczne.Jedna z najwybitniejszyh polskich wokalistek rockowych.Jest klimat, piękna melodia może wolałbym żeby ona tekst pisała i nie do końca w jej aranżu ten kawałek ale powiedzmy sobie szczerze taki keyboardowy dark-wave jej dość pasuje,zdecydowanie dobra rzecz.(+)
8.Fajny duet, sympatycznie, bez napinki,melodyjnie.Nic wielkiego ale jest na czym przysłowiowe ucho zawiesić.(r)
9.Nie wiem gdzie tu słychac kebab?...Normalna liryczną ballada i to dodam że na niezłym poziomie, tak wykonwczym jak i wokalnym (bo może repertuar tego pana zazwyczaj „leży”ale głos to on ma ).Tutaj i sama kompozycja i napięcie są dość przekonujące.(r/+)
10.Nowoczesny ciężki amerykański rock,bo jednak temu blizej to grania w stylu ja wiem Monster Magnet niż nu-metalu.Poprzedni występ tego pana był może bardziej frapujący a ten jest taki bardziej typowy.Ale ciężko coś zarzucić bo albo się lubi taką stylistykę albo nie.Ja raczej nie przepadam aczkolwiek ten zespół ma parę fajnych numerów i w sumie ten też nie jest zły- ma spory pokład energii.(r)
B)
11.Bardziej szanuje niż lubię.Znaczy nigdy nie lubiłem,to jest chyba wina ekspresji która w tym przypadku jest totalnie nie moja.Może przy jakimś bardziej dynamicznym kawałku by mnie przekonało w tym przypadku jest jak jest, raczej więcej schadzek nie przewiduje(-)
12.Taką metaforę rzucę- trochę jak wspinanie się po pionowej ścianie bez bolców, nie ma się czego chwycić zbyt gładkie i niestety odpadam .Jak ktoś tego słucha, bez obaw rozumiem ale ja nie znajduje tu nic dla siebie przykro mi (-)
13.Znowu antypody moich zapatrywań muzycznych, także może w następnej edycji coś wpadnie(-)
14.Hard rock jakby w stylu wczesnego Black Sabbath, trochę też doomowego klimatu przebija miejscami plus jethrowy flet dobrze mi robi, muszę jednak rzec że to mocny punkt edycji.(+)
15.Klimatyczny początek, musicalowa aura,bogaty aranż.Rzecz jest na wysokim poziomie.Sądze że będę brał pod uwagę co do punktów (+)
16.Świetny wokal (co w tym przypadku jest oczywistością ), klasyczna płyta.Co by z niej nie dać to będzie to abecadło hard’n’heavy czyli bez dwóch zdań plus.(+)
17.Jest jakiś klimat ale powiem szczerze bardziej się wymęczyłem niż wciągnałem także chyba spasuje z bliższą komitywą, nie będzie następych randek aczkolwiek na pocieszenie powiem że zapowiadało się gorzej (-)
W przyszłości druga połowa _________________ Light the fire, feast
Chase the ghost, give in
Take the road less traveled by
Leave the city of fools
Turn every poet loose
  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Wto Sty 10, 2012 12:06 am Temat postu: |
|
|
cAPSLOCZENIE
11 – szału ni ma, znaczy mój kumpel pewnie by peany pisał, bo lubi tego artystę (dość sporo śmietanki w tej edycji), jednak generalnie prócz fajnego klimatu ciężko mi się przebić przez jakiś pozytyw. Ale nie skreślam zupełnie bo wszedł kolejny kawałek…
12 – ha ha ha, dziękuje, aż mi głupio będzie wygrać tak lichą edycję.
13 – coś co brzmi jak Simply Red, znaczy nie wokalnie nawet i nie muzycznie tylko po prostu jakoś, albo Seal. Nie wiem, fakt faktem, że obydwu panów nie trawię wizualnie i muzycznie. Zajebisty komentarz. To jest banan, ale patrzę na niego i przypomina mi but. Nie znoszę jeść butów. Coś w tym stylu.
14 – no już lepiej, chyba nawet lubię takie style, choć flet w piosenkach mnie raczej przeraża. Tak samo jak i ludzie grający na nim. Generalnie lubię motywy folkowe w piosenkach, więc raczej na plus. No i kobiałka mnie raczej nie wkurza.
15 – więc… 8 minut, człowiek myśli, że powinno się coś tu zdarzyć a po tych 8 minutach stwierdza, że jednak w ogóle nic się nie zdarzyło. Kawałek przeleciał i tyle. To ciekawa sprawa biorąc pod uwagę długość, bo skoro przeleciał to powinien być dobry ponieważ nie wynudził. Ale też nie zainteresował, nie wsłuchiwałem się w niego niecierpliwie.
16 – oj, tak się nie robi. Przecież to z klasycznej wręcz płyty jest. Świetne jest, ale z klasycznej płyty. Cholercia tego pana się po prostu słucha i słucha i nie ma się dość.
17 – o Jezusie, widziałem jak to tylko kater zamalował na zielono, więc się nie napalałem. Coś tam jest przykuwającego uwagę w tym kawałku (hipnotyzuje), ale generalnie to dla mnie trochę takie Iggy Manson albo raczej Marylin Pop. Przeraża mnie i jednocześnie tego nie rozumiem.
18 – miłe, ładne, więc pewnie wygra tą edycje. Generalnie dupy nie urywa w tej swojej pięknej melodii. Katharsis to ja nie przeżywam, więc niech sobie plumka z tyłu.
19 – chyba nie, za bardzo skojarzyło mi się z jakimś młodzieżowym metalem. Nie potrafię się z tego skojarzenia otrząsnąć do tej pory. Choć jakieś momenty tutaj miewają panowie muzycy, bo wokal mnie nie porywa.
20 – o proszę, myślałem, że to ciągle poprzedni kawałek. Taki sam Nickelback miejscami. Choć tutaj chyba ciut lepiej jest. Szczególnie ten popis na gitarce mi się spodobał. _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Wto Sty 10, 2012 3:16 am Temat postu: |
|
|
Te 30-35 utworów to jest naprawdę optymalna liczba. Więcej naprawdę męczy, to jest... w sam raz.
1. Tańczymy wokół Światowida. Jest w tym trans. Na wysokości 2:40 przyspieszenie, ale nie takie oczywiste. Coraz bardziej rzecz intryguje. Tekst jeśli mam być szczery zlałem, równie dobrze mogłoby to być po chińsku. Ale muzycznie... muzycznie bardzo mi się to podoba. A później jeszcze ciężkie gitary dopełniają wszystkiego. Do końca zachowuje gęsty klimat.
2. Jest tu fajna przestrzeń, gitara ma gdzie oddychać, ezoteryczny nieco wokal... Nawet jak jest ciężej to w tym wszystkim cały czas jest... lekkość. Zgrabnie skomponowane. Na razie dwa rewelacyjne utwory.
3. Fatalna jakość, podejrzewam YT. Sam utwór... ładny. No zgrabnie pan gra na gitarze, wywołuje melancholię, wspominamy dni minione... dum dum- du dum, zrobiła plastikowa perkusja. I dalej gra (fretless fajny), ale brakuje tu jakiegoś finału, po prostu wspominamy i wspominamy, patrzymy za okno i jest fajnie i... się utwór kończy. Było miło, nie powiem, ale...
4. Dis dżołk is fanny... NAAAAAAAAAT! Mają kilkanaście naprawdę zabawnych, wrzucant zjebał, sorry.
5. Subtelne, subtelne i... subtelne? Wokalista, który potrafi głosem rozwalać mury tutaj szepcze nam do ucha... intrygujący, lekko orientalny motyw na gitarze wprowadza w trans... generalnie rzecz jest bardzo hipnotyzująca... zmęczony, melancholijny smutek bije z tego kawałka...
6. Dwa kebaby w jednej paczce to o dwa za dużo. Zwłaszcza że oba niestrawne. Znowu ten sam problem- są lepsze, jak rany! Ten koleś ma dużo lepsze!
7. Sama muzyka bardzo na plus. Wokal jest... specyficzny i średnio mi ta pani podchodzi. Niemniej elektroniczny klimat jest naprawdę dobry. I melodia zła nie jest bynajmniej. Ale naprawdę wolałbym tu instrumental chyba jednak... a już recytacja na końcu- sorry, skręca mnie... zbyt nawiedzona, zbyt się stara...
8. Gitara boska a sam utwór... jest OK. Rzeczywiście mimo iż nagrany 2 lata później- brzmi bardziej jak ejtisy niż niektóre ejtisy. Tempo mogłoby być lekko szybsze. Zawsze miałem wrażenie że utwór nie wie czy ma się rozpędzić do końca czy nie. Wyciszenie na solówce to też porażka- gdzie przepraszam jakiś finał?
9. Jak na niego to nawet niezłe. Bo zazwyczaj wali takimi farfoclami, że aż przykro słuchać. Tu... nie jest aż tak źle. Banał? Może trochę, ale... ciągle potrafi urzec tym rosnącym motywem. No i głos facet ma, zawsze miał. Ale poezja śpiewana toto nie jest. Aranżacyjnie możnaby to było zrobić w mniej... oczywisty sposób...
10. No jesteśmy groźni. No gramy metal. Niestety, gramy dość sztampowo. Ma to energię, oczywiście, ale... no ale nie wybija mi się ponad pewien bardzo średni poziom. Wielkiej melodii tu nie ma. Killer riffu też. Więc? What's the point?
11. Rewelacyjnie narasta napięcie, ale bez uciekania się do banalnych chwytów aranżacyjnych. Złowieszczo rzecz nadciąga, jest tu coś z Tupelo Cave'a jeśli chodzi o muzykę... ta posępność... posępność, która jednak jest intrygująca, fascynująca... Bardzo dobry kawałek.
12. Ma być chyba optymistyczne i słodkie. Niestety, jak dla mnie raczej nudne i znowu jak przy 10 nie mam się czego chwycić. Melodia taka sobie, wokal jeszcze bardziej takisobszy. Momentami wręcz irytujący, wpadający w boysbandowe banały i patenty.
13. Smęt, smęt, smęt, smęt, smęt, smęt, smęt...
Banalne smyki, sztapmpowa gitara grana pod pianinem, jak z podręcznika- na pęczki takie rzeczy się nagrywa. Wokal... nie jest zły. Po prostu jest.
Mówiłem już, ze starsznie smęci?
14. Bo już myślałem że zasnę. Podoba mi się brudna produkcja, uwielbiam flet w muzyce rockowej, jeśli dobrze wykorzystany- a tu jest wykorzystany rewelacyjnie. Wokal bardzo charakterny, lekko diaboliczny. Gitara rzeczywiście jak (bardzo) wczesne Sabbath. Zakręcone, świetna motoryka... mmm, świetnie by brzmiało po ziółku... ale bardzo się podoba i bez. Złamanie na 3:45- KAPITALNE. Końcówka ździebko zbyt nawiedzona, ale genralnie bardzo na plus. Bardzo.
15. Pierwsze 1:30 kompletnie bezcelowe. Gdyby utwór zaczął się bez tego wstępu- nic by nie stracił. Nic.
Ale cokolwiek się zaczyna dziać i tak gdzieś na wysokości 3:30 a i wtedy idzie to nie w stronę które mnie pociaga.
Stara się być epickie i nawiedzone, ale... raczej wyczekiwałem końca zastanawiając się co jest pod 16... fragmenty które miały wywołać chyba najszybsze bicie serca mnie wydały się najbanalniejsze...
16. No i się doczekałem tego 16. Które oczywiście ja wrzuciłem. A tu czeka na mnie Klasyka przez wielkie K i TEN głos. Ten koleś zaśpiewać mógł książkę telefoniczną na tle jednego akordu i ciągle brzmiałoby to dobrze. Świetna gitara. panowie spod 10 powinni dużo tego słuchać. Całą płytę powinni przesłuchać kilkadziesiąt razy żeby się dowiedzieć jak gra się porządny metal.
17. Pierwsze dwie minuty... ja takie rzeczy gram jak gitarę stroję... :/
Dalej jest lepiej, ale dopiero wejście pianina kieruje to na właściwe tony. Trochę jakiejś groteski tu mamy. Jest na tyle popieprzone, że chyba mi się podoba. Taki bardziej cyrkowy Nick Cave który się nasłuchał Doorsów.
Finał niestety już tylko głupi
18. Plumkanie+plumkanie+plumkanie=pozazdrościłem/am Subrosie
Ładne i ładnie narasta, zeby nie było. Nawet lepsze w sumie od tego Zimmera z Pearl Harbour, ale...
19. Zacny wokal, ale niestety aranż... banalny. Do bólu. Wokal prowadza jakiś mrok, jakąś głębię, ale to równomierne bicie w refrenie jest po prostu okropne.
20. Rzeczywiście Bizon chyba znowu jakiś klucz ma...
Lepiej niż w 19, nawet sporo, w tej melodii nawet coś jest, ale... bez fapowania. A w pewnym momencie czułem się już, jakby cały utwór składałs ię tylko z refrenu... gitara na koniec na plus.
Reszta jutro chyba. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Wto Sty 10, 2012 3:30 am Temat postu: |
|
|
Drim Metal
1. Mam problem, bo Arsen mi uświadomił co to jest i nie powinienem lubić (chociaż przecież w ogóle nie znam), bo to jeden z ulubieńców naszego byłego sąsiada, a on słuchał Huntera, Comy i Iron Maiden. Ale to ma taki klimat jaki lubię, nawet jeśli Ameryki się tu nie odkrywa. Folkowe czy jakieś zaśpiewy ok, jak się rozkręca plemiennie i wyuzdanie (!) - bardzo ok, jeszcze tylko ogłosów orgazmu a la Dream Theater brakuje. Nawet toolowo trochę jest. Fajny kawałek. Nie chcem, ale muszem przyznać.
2. Zostajemy w klimacie, tylko język się zmienia, no i trochę bardziej smęcimy, zamiast uprawiać seks w polskiej dżungli. Chórki trochę porkjupajnowe chyba. No ale dużo nudniej i metalowiej niż poprzednik. Jakiś klimat próbują tu zrobić, ale raczej nudzą. Nawet te chórki brzmią jak ziewanie.
3. Długa solówka, która za każdym razem mi przelatuje.
4. Suchy kebab jest suchy.
5. Cześć, Fenderek. Dziękujemy za najlepszy kawałek w paczce. Znaczy serio dziękujemy, my królewska mość, bo przecież od Ciebie to znamy.
6. To mnie strasznie wkurza i rozprasza za każdym razem, sorry. Może ma śmieszny tekst, ale nie mam siły się w niego wsłuchiwać, bo kurwica mnie bierze.
7. Tekst wali myslovitzyzmem. Nie jakoś strasznie, ale jednak. Poza tym kobieta pieje, więc to, że zgodnie z życzeniem z nią nadal zostaję, to tylko mój masochizm, bo kuszące to zdecydowanie nie jest. Melodia chyba mnie powstrzymuje przed przełączeniem. edit: Nie no kurwa, ta recytacja na koniec to już przyprawia mnie o poważny ból brzucha.
8. Przynajmniej się lżej zrobiło. Tak lekko, że też mi to przelatuje za każdym razem. No w sumie sympatyczne i jakoś mi się kojarzy z dawnymi czasami. Kiedyś różne plastikrocki się słyszało.
9. Rotfl. No to jest dopiero utwór! Z tym mi się kojarzy pewna anegdotka. Wszyscy w samochodzie narzekamy jakie to nudne i żeby przełączyć, a ojciec mówi, że nie, bo dobre. No to pytamy co w tym niby jest dobrego, jak możemy Bon Joviego puścić. A on mówi "ponieważ w sposób piękny traktuje o rzeczach ostatecznych". Zaległa cisza, ale potem chyba go wyśmialiśmy, jak należało. Ok, to nie była klasyczna anegdotka. Nawet nie ma pointy. Ale utwór zacny. Zwłaszcza po pijaku. Jeszcze bardziej zwłaszcza jak się go śpiewa we trzech. Ciekawe któż to dał! ... a jaki katunek pod koniec!
10. Bardzo nudny nuziutekmetal, bez krztyny polotu.
cAPSLOCZENIE
11. Faceta poznaję, bo nawet jak się go prawie w ogóle nie ogarnia, to jednak trudno go pomylić z kimkolwiek. Poprzedni jego występ mi się bardziej podobał, ale ten też na pewno na plus, jeszcze się będę musiał w niego wgryźć pewnie.
12. No takie optymistyczne i podniosłe, ale po chwili subtelne i słodkie. Nie trafia to do mnie w ogóle, ale daje się słuchać. edit: Z drugiej strony o wiele fajniej jest kiedy się tego nie słucha.
13. Smęt, trochę jak soundtrack do Once, ale pan śpiewa zamiast jęczeć, więc mi się nie podoba aż tak. Dziwne, okazuje się, że lubię, jak nie tylko kobieta jęczy. Anyway, trochę podobnie jak poprzednio - przyjemnie się słucha, nawet trochę moje rejony muzyczne chyba, ale nie wiem czy cokolwiek więcej.
14. Tu dla odmiany nudnawo i coraz nudniej. Jest jakieś budowanie nawiedzonego klimatu na początku, ale nawet jakby było udane, to potem jest już tylko nudne prożenie z takich co to można tylko pokiwać głową i usnąć.
15. Rany jaka ta paczka nijaka, znowu mógłbym to samo napisać, chociaż stylistyka i epoka wyraźnie inna. No ok, lepiej się słucha niż poprzednik, ale nadal nic mnie tu nie zachwyca. Saksofon robi miłą odmianę. Oho, rozkręca się i robi epicko trochę. Pod koniec z kolei przywodzi na myśl fishmarillion. Jednak trzeba do tego jeszcze wrócić, bo parę momentów (jak się instrumenty po kolei nakładały na siebie np.) było bardzo niezłych.
16. Oj jakiś hitman. Strasznie strasznie nudny. Ojejku jak nudny. Muminem wieje, aż strach.
17. ... oho, chyba się zaczyna. W dodatku chyba jakiś szatan, czy coś. Łohoho, fajne. Zgrzyty, piski, mroki, wrzaski i klawisze. Ma KLIMAT w każdym razie. Trochę mi się kojarzy z zespołem, który od dawna mam na liście do wrzucenia. No to nonsensowne walenie w klawisze razem z darciem mordy na tle mrocznego riffu to zdecydowanie dobra mieszanka. W dodatku zmierza do mocnego finału. Końcówka piękna jak Nick i Blixa naraz. Najlepsza rzecz w paczce, chociaż nic dziwnego, bo konkurencja praktycznie żadna.
18. Słodkie plumkanie do jakiegoś smutnego i SUBTELNEGO filmu. Takie kawałki, albo chwytają za gardło, albo nie chwytają za nic. Mnie nie chwyciło za nic.
19. No tak, świetne. Czy to ta siostra obersta, czy kto to miał być? No skończ waść, jak Boga kocham.
20. Lol, myślałem, że to nadal tamten kawałek. Bizon to kiedyś concept album z QW ułoży. To ma całkiem fajny refren przynajmniej, więc może nie zakoloruję na czerwono. Chociaż ręka mnie świerzbi, bo znowu nie chce się skończyć. O, solówka się urwała akurat jak miał mnie szlag trafić. To zamaluję na czerwono tylko to zdanie.
Skok Na Punkty
21. Nawet fajny riff. I brzmienie też mi się podoba. Ale ogólnie to nie wiem, trochę porzęzili, trochę przyjebali, trochę toolowo, trochę psychodelicznie, trochę metalowo. No ogólnie słowo "trochę" jest tu chyba kluczowe. Trochę nudne.
22. Jakieś stare progi się szykują, to nie może się skończyć dobrze. Wokalista gabrieluje. Albo fishuje, wszystko jedno. Oho, wszedł niepokojący kroczący riff. I wrócił dzidek. Nie no, to brzmi jak kopia Genesis jak dla mnie. Usypiam całkiem.
23. Poczułem się jak Pretty Woman na operze. Nie wiem czemu, ale chce mi się przy tym płakać.
24. Ja to niby nawet lubię blues, ale ten jest nieznośnie wprost nudny. Na mały plus solówka (oczywiście nie ta gitarowa) w środku no i wokalista, ale to w niczym nie ratuje sytuacji. Piosenka o bólu brzucha.
25. Normalnie jakbym wziął ibuprom max, co za ulga. Wog'le mi się to nuci cały dzień i nie wiem jeszcze czy to dobrze czy źle, ale na pewno intryguje i przyjemnie się słucha. Pod koniec, jak wchodzi postrockowe przypieprzenie i sigurowe trąbienia wielorybie, robi się tyyyyyyle przestrzeni. Fajne bardzo.
26. Aż mi się teraz głupio zrobiło, że nazwałem Mistrza spod 16 hitmanem.
27. Niby King Crimson i Yes to ten sam gatunek, a jednak balansowanie między nimi okazuje się zupełnie idiotycznym. Podoba mi się trochę zwrotka, bo ma dynamikę, ale od razu ją zabijają tym czymś, co dali zamiast refrenu. Wog'le to jest ciekawe w wielu progach, że jak uda im się wymyślić skrajnie durny motyw, to muszą go wtykać wszędzie i powtarzać w nieskończoność, ignorując wszystkie inne pomysły. No genialnie wprost po tych zaśpiewach krasnali brzmi teraz ta mroczna końcówka. Pogratulować.
28. Lol, bardziej pasowała jako początek tego niż zakończenie tamtego. A do tego fiutka się nigdy nie przekonałem. Lepsze niż metal lemura z poprzedniej edycji i niby on nawet jakiś tam duszny, przygniatający klimat próbuje robić, ale raczej czuję się tym wymęczony niż przygnieciony. No i o ile metalowe napierdalanie miejscami ma swój urok, to już wokal brzmi jak żart i to wcale nieśmieszny (a ja słucham Serja przecież).
Pokonaliście cAPSLOCZENIE, miano najgorszej paczki ever wydaje się być w zasięgu ręki. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Arsen

Dołączył: 01 Kwi 2011 Posty: 126 Skąd: Polska
|
Wysłany: Wto Sty 10, 2012 5:07 pm Temat postu: |
|
|
A teraz czas na komentki (najwyzszy):
Drim Metal
01. Zetknąłem się parę razy z tym zespołem i nigdy mi nie przypadł szczególnie do gustu. Z tym kawałkiem jest zupełnie inaczej. Narastająca konstrukcja, cały czas utrzymany klimat. I do tego wszystko po polsku. Zazwyczaj tekst po polsku potrafi rozjebać cały klimat. Tu jest wręcz przeciwnie.
02. Tutaj podonie. Dobry klimat, ciężkie gitary. Różnica taka, że tekstu tu nie wiele, a to co jest jest po angielsku.
03. 5 minut grania na gitarze. Całkiem ładne, ale trochę nudzi przez tyle czasu.
04. Zajebisty kebab, jak to już Bizon rzekł. Choć piosenka zajebista, to punktów raczej nie dam, bo imo dawanie punktów czemuś tak znanemu mija się z celem tej zabawy. Chyba że naprawdę ciężko mi będzie uzbierać punktowaną 10 i 2 rezerwy (a jakaś szczególnie dobra ta edycja nie jest).
05. Miałem pewne wątpliwości co do wokalisty, ale jak tylko wspomniałem o tym katerowi, to od razu popsuł mi zabawę i powiedział kto to śpiewa. Kawałek dosyć przyjemny (jak mógł by nie być z tym wokalem?). Jeszcze go parę razy posłucham i zobaczymy gdzie zawędruje.
06. Przyjemnie się tego słucha, ma zabawny tekst (za ktorym momentami nie nadążam bo wokalista nieźle zapierdala). Prawda też, jak to kater napisał, że skutecznie rozprasza, skupić się na czymś innym przy tym trudno.
07. W pierwszym momencie byłem mocno zdziwiony tym co wokalistka tutaj wyprawia (nie płAcz już, daj mi dłOń) i czemu to robi. Cały czas uważam, że ani to mądre ani dowcipne. Jak to zwykła mówić moja babcia. Cały kawałek też wzbudza we mnnie mieszane uczucia, ale jak się tak wsłuchać i wczuć to coś w tym jest.
08. Nic szczególnego. Grają sobie ludzie. Ani szczególnie nie nudzą, ani niczym nie zachwycają.
09. Znam ten kawałek jeszcze z dzieciństwa. Imo ten wokalista trochę marnuje się śpiewając to co śpiewa, skoro potrafi nagrać coś tak dobrego.
10. Kiedyś przesłuchałem całą tą płytę. I nie bierze mnie to tak samo teraz jak i wtedy. I cały czas mam wrażenie, że motyw zaczynający się koło 2:45 i powtarzający się jeszcze na sam koniec jest cholernie podobny do tego którym zaczyna się to: http://www.youtube.com/watch?v=yLAjKtmT3lk |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Wto Sty 10, 2012 11:40 pm Temat postu: |
|
|
ciąg dalszy następuje
21. Początek frapujący, lekko Toolowy w sumie klimat, ale... do nikąd to nie prowadzi. A szkoda, bo pierwsze sekundy naprawdę wiele obiecują. Coś przywaliło (i to fajnie!!!), coś pobujało ale nic ale to nic z tego nie wynikło. Raczej zajebisty riffowy przerywnik i tyle. Potem coś poświszczało, znowu wrócił temat z początku ale nadal do nikąd nie prowadził. Znaczy znowu prowadził do tego cięższego riffu. Mam wrażenie, że to kaseta z riffami i pomysłami na utwór "ten riff wstawimy tu, tu będzie linia wokalu moze, tu utniemy, to powtórzymy kilka razy, tu przyspieszymy itd". Myślę że mógłby z tego być zajebisty kawałek ale tu jest szkic, nic więcej.
22. Z cyklu "bardzo chciałbym być Peterem Gabrielem ale nie jestem". Bo trochę za mało w moim głosie charakteru. Ciekawe przyspieszenie, ale trochę widzę bałaganu. Po czwartej minucie rzeczywiście pan bardzo chce być Fishem ale brakuje płuc więc leci prawie felsetem i generalnie trochę pieje. Nie wiem, jak dla mnie strasznie wtórne nie dlatego że to prog czy coś tam i że brzmią jak inne zespoły. Bardziej za to, że za bardzos ię starają brzmieć jak te inne zespoły. Celowo. Poza tym nie słyszę tu wielkiego pomysłu na kompozycję.
23. Mroczne i odrealnione. Posępne i zimne. Fenderek pokochał od pierwszych sekund. Brzmi jak zaginiony kawałek z operoweg wykonania "Within the Realm". Ten sam przedział emocji- prawie. Jedno zastrzeżenie- jakkolwiek rzecz jest piękna, na pięciu minutach bym skończył. Takie emocje też powinny być dawkowane, też wolę jeden mocniejszy cios niż kilka lekkich... no może nie lekkich- lżejszych... wolałbym ździebko dosadniej w krótszym odstępie czasu...
24. Zmiana nastroju FTW...
Poprawne granie bluesa, wokal nie jest zły... ale tak sobie myślę, że jakby to zaśpiewał Gillan to brzmiałoby trzy razy lepiej, bo są takie dość Purpurowe klimaty momentami... poprawnie- i niewiele więcej.
25. Wokalnie tragedia. W ogóle tak bardzo nie moja bajka, nawet nie wiem jakie powinienem mieć tu emocje- nie mam żadnych. Nie rozumiem. Nie czuję i nie rozumiem. Utwór się stara a ja jestem obojętny. Dobra, dochodzą do mnie emocje w tym mocniejszym fragmencie, ale... nie te środki. Wiem, ze nie będę do tego wracał, więc nie będę nawet udawał że to czy tamto.
26. Ło kurwa. To jest KLASYK. Ale że tu się tak zna klasykę, to bardzo się cieszę ze przeszło bez gadania.
ZAJEBISTE.
Świetna dynamika, genialny riff, dobra melodia, świetnie rzecz zaśpiewana. Ta sama półka co Faith No More, ten ich kawałek.
27. Naprawdę nie wiem jak się ma pierwsze 1:40 do reszty. Nijak. Przejście jest tak płynne jak beton trzy dni po wylaniu. Zwrotka jest dobra, bardzo fajny motyw, ale ten niby narastający refren jest absurdalny. Na 3:02 znowu wchodzi genialna (aż tak mi się podoba) zwrotka, po to tylko zeby na 3:30 wszedł ten irytujący zaśpiew. Potem posępny riff ciągnie się przez minutę kompletnie bezcelowo. Brzmienie klawiszy bardzo moje, ale kilka pomysłów jest tutaj zupełnie nietrafionych. Finał tak samo bezcelowy jak i wstęp. Pomysł mieli na minutę zwrotki, powtórzony dwa razy. Zrobili z tego minut 8, wrzucając co popadnie.
28. Gitara łoi w sumie fajnie. Niestety wokal jest tu karykaturalny, zwłaszcza jak próbuje być bardzo zły. Szkoda, bo wtedy gitary najfajniej łoją... :/ Generalnie... no posępnie, no jest ten wisielczy klimat, ale... ten wokalny diabełek Tasmański wszystko mi psuje. Cały klimat z wejściem takiego głosu idzie się j***ć. Zamiast się bać ja się tylko śmieję.
29. Poprawne i bardzo się stara, ale zamyśliłem się przy tym nad czymś kompletnie innym. Niezbyt dobry znak. Nie mam wielkich zastrzeżeń, ale wokal za bardzo siłowy przez cały czas... i rzecz męczy w pewnym momencie. Niw cholerę tu nie ma materiału na 8 minut.
30. Znowu takie, o... poprawnie zaśpiewane, coś tu się niby dzieje, ale nie przykuwa mojej uwagi zbytnio. Jakoś obojętnei znowu przechodzę obok. Jak sie skupię to zastrzeżeń wielkich nie ma, ale chwalić też za bardzo nie wiem za co mam... no piosenka, no. Miła, nawet fajny klimat, melodyjne i... tyle.
31. Taaaaaa...
32. Monotonne i kolejny wokalny megafail. Tak, mógłbym mieć otwarty umysł i spoglądać ponad to, skupić się na klimacie, tylko po chuj, jesli mnie ten skrzek tylko śmieszy i drażni? Szkoda, bo są motywy dobre i nawet już dawałem w QW kawałkom z growlem punkty, ale.. no własnie, z growlem, a to już nie wiem nawet co to jest... szatan na helu?
33. Dobry wiersz i wybitna wokalistka i... zły wybór, jak dla mnie. Do mnie nie trafia. Są jej kawałki, które do mnie wybitnie trafiają, ale.. nie tu. Sorry.
34. Rozwinięcie na 1:25 bardzo mnie ujmuje. Proste ale... działa. Czego chcieć więcej? Bardzo ładna gitara, bardzo ładny jej motyw. Bardzo kojące, bardzo uspokajające, ale bynajmniej nie jest to muzyka relaksacyjna... O, bije numer 3 na głowę kilka razy. Piękne.
35. No i znowu KLASYKA. Uwielbiam. Zespół tylko lubię, ale ten kawałek to ich absolutny top. Świetne zakończenie bardzo nierównej edycji, w której było dużo bardzo średnich rzeczy. Brudny wokal w balladach bardzo się IMO sprawdza. No jeszcze kurwa ten jeden raz. Piękne. Dobitne. Ciary na sam koniec. Chyba pierwsyz raz w historii QW ostatni kawałek tak mnie wziął.
Jezu, jak to płynie...jeszcze kurwa raz... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
agusiaa_w

Dołączył: 09 Sty 2011 Posty: 344 Skąd: Mała Aleja Róż
|
Wysłany: Wto Sty 10, 2012 11:44 pm Temat postu: |
|
|
| daga napisał: |
ups miałam pisać komentarze... |
ups, ja napisałam
tylko że nie za bardzo mi się chciało, więc będą takie sobie
01 – Nieźle nawiedzone. Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie, co to będzie. Aż się boję. Zwłaszcza jak coś tam szepczą te baby jak obłąkane. Muzycznie ciekawe i całkiem niezłe, klimat fajnie narasta i utrzymuje się do końca. Podoba się.
02 – Wokal jakiś z dupy, no ale mogę go olać. Muzycznie jest spoko, bardzo przyjemnie mi się tego słucha. Może tylko brak jakiegoś takiego przygrzmocenia, ale ogólnie pozytywnie.
03 – Fajne jak picie piwa nad Odrą Dobra, żartowałam – bardzo mi się podobuje, zajebista gitara, piękna rzecz KROPKA i WYKRZYKNIK
04 –
-He said „fuck”, huh huh huh huh huh huh huh
-Yeah, yeah, that was cool!
05 – No dobre, a jakie ma być. Pewnie dostanie więcej punktów niż moje arcydzieło, cholera.
06 – Dobra, śmiesznie było, a teraz następny.
07 – Z początku myślałam, że to jakaś muza z trailera czy cuś, ale jednak nie. Musiałam sprawdzić kto to śpiewa, no i nie dziwię się że nie poznałam, bo nie słucham tego Nie przepadam za zespołem, w którym śpiewa ta pani. Jakiś klimat to ma, ale chyba nie mój raczej, więc sorii.
08 – No ciekawe, kto tak może grać na gitarze Ok, żeby nie siać oburzenia, nie napiszę że fajne, tylko że mi się podoba. I to bardzo
09 – Ten pan (którego głosu ciężko nie rozpoznać) ma kilka niezłych utworów, tego akurat nie znałam, ale zdecydowanie do nich należy. Dziwię się, że ktoś z takim głosem śpiewa kawałek z czołówki pewnego tasiemca. No żal, panie
10 – Chciałam przygrzmocenia, to mam Rytmiki i energii tu odmówić nie można. Może nic nadzwyczajnego to nie jest, ale w sumie też nic złego. Tak pół na pół, czyli może być
11 – Miałam coś o tym napisać, słucham, słucham i 12 mi się włączyło. Więc słucham jeszcze raz i dalej nie wiem. No jakieś country, siedzę na koniu itp. Nie bierze mnie.
12 – Co to za Backstreet Boys? No jakbym miała z 13 lat, to pewnie by mi się podobało. Na szczęście przybyło mi drugie tyle i już zmądrzałam.
13 – Prawie jak 12, tylko starszy koleś pewnie śpiewa. Wychodzę
14 – No nareszcie! Hard rock z fletem, tego jeszcze nie było. Świetna rzecz, fajne ciężkie riffy przeplatane folkowymi motywami, nic dodać nic ująć, jestem kupiona
15 – Intrygujący wstęp. Te zaśpiewy w refrenie z czymś mi się kojarzą, ale sama nie wiem z czym, no nieważne. Wyczuwam prożenie, z tym że jakieś takie hmm… musicalowe. Dla mnie to ani trochę nie jest za długie ani za nudne, mnie się podoba całkiem.
16 – Śmierdzi klasyką na kilometr, a jakże. Bezczelny skok na punkty. I co gorsza udany, bo to zajebista rzecz jest. Kolejna.
17 – Najpierw dziwne. Potem się coś zaczęło dziać, przez moment mi się podobało, ale wszedł wokal i mi wszystko oklapło. Jednak popierdolone to jakieś i zaczyna mnie denerwować o.O
18 – A idźta w cholerę z soundtrackami, drugi raz to nie przejdzie
19 – Parę lat temu, jak jeszcze nie znałam tego pana (znaczy kojarzyłam tylko ze współpracy z pewnym zespołem i tyle – wstyd, wiem), byłam se na koncercie, na którym grało dużo zespołów, a na końcu Dżem, a przed Dżemem ten pan. I stwierdziłam, że cholera nie ruszam się spod sceny, co by potem z tyłu nie stać. I wiecie, jak on wyszedł i zaczął śpiewać, to nie mogłam oczu i uszu od niego oderwać no <3 To tyle chciałam A kawałek fajny.
20 – A tu jeszcze chciałam dodać, że sama myślałam o wrzuceniu tego wykonawcy – i to nawet w tej edycji, ostatecznie odłożyłam na później - tylko że z inszej płyty, także ktoś mi podpieprzył pomysł i go nie lubię. I ten kawałek lepszy. Od poprzedniego, nie od tego co chciałam wrzucić. Zresztą nieważnie, bo go już nie wrzucę
21 – Nie wiem, momentami te dźwięki mnie drażnią, serio, aż się skrzywiłam. Nie lubię, jak mi się coś próbuje wwiercić do mózgu.
22 – Początek jakoś niebezpiecznie mi się kojarzy z tym zespołem, którego jest to forum (mam nadzieję, że logicznie zabrzmiało ) i w sumie podobnie nie znajduję tu nic ciekawego Chociaż pod koniec zaczęło się coś dziać, no zobaczymy jeszcze.
23 – Nastepna/y, co chyba chce wygrać Ładne, ale ja już na takie rzeczy nie głosuję, bo potem wygrywają i siara jest czy coś
24 – No z tekstem to się ktoś nie wysilił – I feel soooo lonely… i tak 10 razy, ale kogo to obchodzi, kiedy śpiewa ON, a w tle leci taki fajny, bujający blues. Mnie na pewno nie
25 – Takie to trochę… przepraszam, ale słitaśne. Fajny motyw z bębenkami, ale utwór wciąż wydaje mi się taki słitaśno-przytulaśny. Nie mówię, że jakiś zły, ale ja teraz absolutnie nie mam nastroju do takich rzeczy. Może do końca miesiąca mi się nastrój zmieni, zobaczymy.
26 – No tu zdecydowanie lepiej, wpada w ucho na pewno. Wokalnie nieźle, jakiś tam riff się przewija w tle, więc ogólnie mi się podoba. Z każdym odsłuchem bardziej
27 – Klasyczny prog, w sumie ok, ale bez większych zachwytów raczej.
28 – A to też całkiem ok. Fajne ciężkie brzmienie, nie przytłaczające, chociaż mogłoby się więcej dziać. No i wokal trochę taki rozdarty, czym mnie lekko wkurza, ale co tam, chyba ma tak być.
29 – Chyba poznaję wokal <sprawdza> hie hie, miałam rację No co mam powiedzieć, kiedy mnie się takie rzeczy bardzo podobają, bardzo bardzo Bardzo hmmm przyjemną barwę głosu ma koleś, mogę słuchać bez końca.
30 – No fajne, przyjemnie się słucha, ale brzmi jakoś znajomo, jakbym gdzieś słyszała. Musi być podobne do czegoś, czyli kawałek jakich są pewnie setki w radiach. A no właśnie – radiowe takie.
31 – A z tego niemoge, bo mi się podoba ten dziwny motyw I przez to nie mogę się odczepić od tego kawałka I się poddaję.
32 – Mhm, gitara. Nic się nie dzieje. O, jakiś opętany się odezwał. Nie, sorry, nie trawię takich rzeczy
33 – Yhm. Nudni już jesteście
34 – Początek okropnie smętny, miałam już napisać dobranoc. Potem niby się trochę rozkręca, ale nie, to jednak chyba zbyt wielkie słowo Nic z tego nie będzie. Dobranoc
35 – A jednak jeszcze nie dobranoc, bo 35 jest! Oj, a jak dobrze, że jest! Obudziłam się Porządne zakończenie, jak na zakończenie przystało.
Mam pierwsze w tym roku L4 ( ), więc mam też dużo wolnego czasu i będę sobie słuchać paczek teraz na luzie. Paru mocnych kandydatów już jest, ale możliwe że po kilku odsłuchach więcej coś mi się pozmienia. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
Wysłany: Sro Sty 11, 2012 12:03 am Temat postu: |
|
|
1. „A! To jest otwarcie z tych dobrych otwarć. jak się rozkręca plemiennie i wyuzdanie (!) - bardzo ok, …. strzezcie sie dziewczyny, bo nie znacie dnia ani godziny... bo ten transujący, lekko pojebany psychicznie klimat w polowie z tymi szeptami naprawde uroczy…. Melodia też mi się podoba... Tańczymy wokół Światowida…. I do tego wszystko po polsku… skradł mi pomysł na wykonawcę, Ciekawy początek edycji” Światowidy, rusałki, takie polskie trolle.. odjechane… wrzucantka bosa na stopach po łace biegająca
2. przestrzenny klimat, pink floyd of metal’Spodziewałem, że mi się znudzi, po paru odtworzeniach, i miałem rację. tyle że czasem brak mi tu jakiegoś punktu kulminacyjnego do którego zmierza kawałek. … tekstu tu nie wiele, a to co jest jest po angielsku. Na razie wysoki poziom edycji, nie powiem. Zgrabnie skomponowane. no i trochę bardziej smęcimy, zamiast uprawiać seks w polskiej dżungli. „ Ogólnie ciągnie się, ciągnie niczym flaczki…. Złe to nie jest jako wykonanie, ale na ile cierpliwości mogę mieć?! Nie no sa gorszę po 1000 gnioty w tej edycji, wiec przy nich ten kawałek jest genialny. Wrzucant, meksa płęć na kilometr, szlugi pali, whiskacza tez pija.
3. „Długa solówka, która za każdym razem mi przelatuje…. naprawde fajny instrument al… Miło, miło, ale niezbyt reprezentacyjnie IMO. OK, nic wielkiego. Przynajmniej się fajnie słuchało…. brakuje tu jakiegoś finału.. Trzeba się wyluuzować.” Tak wyluzować, ale dla mnie brzmi jako autoplagiat… wrzucant, starszy, głosuje w toie wszechczasów trójki, długowłosy
4. „I to nie słowo 'fuck' jest tu śmieszne….„suchy suchar jest suchy”…. Chociaż oczywiście bardzo ich lubię…. Szybko przelatuje, miły przerywnik. … Co to w ogóle ma być?” czyli kolejny joke QWizyjny… nie wiem czy któryś odniesie większy sukces, traktowane jako uzupełnienie, TRADYCJĘ (nazwiemy ją Tradycja) i zapychacz. Wrzucant, młody, samiec, średnie miasto tudzież azjatycki brzeg Wisły… ogólnie raczej na dnie rankingów QW
5. „kawalek jakos niczym mnie nie porywa i jest dosc monotonny… Obserwacja, gdy wokal wchodzi: Pan brzmi jakby chciał, ale nie mógł… zmęczony, melancholijny smutek bije z tego kawałka... ale trzyma poziom pomimo minimalizmu aranżacyjno-brzmieniowo-interpretacyjnego. ha, ten głos się po prostu zna. „ znowu w QW… i znowu smęci… wrzucant, bardziej wrzucantka z tych młodszych, kieruje się sercem nie rozumem i dlatego nie jest wysoko w QW
6. „aha, dziękuje.” Wypowiedź mumina starcza za wszystko mi… wrzucant chciał joke, ale gorsze to niż 4. Wolę przerywniki na poziomie 4. raczej 0 punktów w rankingu, bo chyba, że ktoś lubi kebaby to da temu punkty lub sam wrzucił.
7. „Gryzie się to mi niesamowicie….wokal faktycznie wkurza z czasem…nie zyskuje też z czasem…Sama muzyka bardzo na plus.. do czasu jak wejdzie wokal, jest dobrze” tak ten wokal można by nim udusić kogoś, bo tło elektroniczno pluskające jest dośc przyjemne niczym jak stare 80. tekst taki jakiś. Wrzucant lubi kopać w dziwactwach, lubi eksperymentować, lubi mroczne klimaty.
8. „Ach, jaki miły plastikowy rock…. milo sobie leci, nie wadzi, melodyjne…. Kiedyś różne plastikrocki się słyszało…. Wyciszenie na solówce to też porażka- gdzie przepraszam jakiś finał?... mogli coś lepszego nagrać.” Wokal znamienity, ale piosenka jakby bez większego życia, polotu, mimo tempa… brakuje tu Powera znanego dla tego wykonawcy. Wrzucant, starszawy, lubiący siedzieć w kapciach przed komputerem z herbatą.
9. „No niestety ytronie to nadal jest tylko pan od pociągu i trudno go traktować poważnie…. Tutaj i sama kompozycja i napięcie są dość przekonujące…. No i głos facet ma, zawsze miał…. nie wiem czy mam klimat na takie cuś i na tego pana, ale nie odrzucilo, a to juz w jego przypadku dosc spory sukces. zobaczym. „ nie no jak większośc pewnie ma dylemat czy przyznawać się, że to nawet miłe jest i zapada w pamięć. Na gitarze nawet ktoś fajnie ciągnie… wrzucant chciał nam dowcipek zrobić lub jest tu nowy i nie kuma jeszcze, że Bon Jovi i innych wykonawców nie wypada w QW dawać.
10. „no jest niby fajnie mocno, nic jakos szczegolnie nie odrzuca, gitary mało oryginalne, ale w sumie calkiem miłe dla ucha,… No jesteśmy groźni. No gramy metal… w sumie ten też nie jest zły- ma spory pokład energii…. Metal jakich pełno, a to nie jest dobra rekomendacja dla czegokolwiek.” Po porcji wszelakich mieszanek następuje taki kawałek i człowiek się ozywia na fotelu, ale własnie ile zostaje w pamięci po nim?! To jak Put out on fire na HS nagle mamy rock, ale jak sobie przypomnimy kawałki z innych QW…. Wrzucant kudłaty, brodaty, piwosz, lubiący spiewać w swoim pokoju…
11. „Faceta poznaję, bo nawet jak się go prawie w ogóle nie ogarnia, to jednak trudno go pomylić z kimkolwiek….ta posępność... posępność, która jednak jest intrygująca, fascynująca...... I fajnie wyprodukowane..” jak słuchałam kawałek to myślałam, że dzwoni telefon w pokoju obok… ogólnie fajne odgłosy w tle i te klimaty murzynskie… ręke bym dała, że znam inne wykonanie tego… wrzucant/ka lubi siedziec z kubkiem kakao, lubi fajne wokale, lubi tupac nóżą słuchając muzyki na empetrójce
12. „Y U No Have Balls?... Tak nuda, że nie mogę. Ech...... Ma być chyba optymistyczne i słodkie…. Z drugiej strony o wiele fajniej jest kiedy się tego nie słucha…. Jak ktoś tego słucha, bez obaw rozumiem ale ja nie znajduje tu nic dla siebie przykro mi… ha ha ha, dziękuje, aż mi głupio będzie wygrać tak lichą edycję.” Nic ująć nic dodać… oj wrzucant lubi sweet klimaty i mało wie o QW bo na powaznie tego traktowac nie można
Cytaty wyjęte, które odwołują się do moich odczuć z danym numerem. _________________ http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Sro Sty 11, 2012 1:00 am Temat postu: |
|
|
SKOK NA PUNKTY
21 – instrumentalne łubu dubu. Nawet znośne jak na łubu dubu, więc generalnie nie będę psioczył. Może nie najlepsza rzecz na całą edycję, ale wciąż daleko od słabizny.
22 – takie trochę z Pink Floydami Wallowymi mi się kojarzy mi się miejscami, takim bardziej rozbudowanym The Thin Ice. No może nie aż tak Floydowskie, bo bardzo pozytywne przez tą melodyjność pod koniec kawałka. Miłe, ale chyba nie o miłość tutaj chodzi w QW.
23 – o takich jękach mówiłem. Zdementuje przy okazji, ja lubię jęki kobiet, ale jak są jakieś taki synchroniczne. Tutaj po 4 minutach zorientowałem się, że kawałek leci. Nie tego szukam w muzyce.
24 – o muzyka idealna do strip clubu. Nie da się nie zagibać (bust a move!). Całkiem pozytywne, a głos to chyba znam. Nie chcę się tutaj zagalopować, bo chyba nie do końca jego stylistka (może inaczej, jego stylistyka ale aż za bardzo jego), ale jeśli to on, to brawa, że za takie rzeczy też się brał. Fajnie gibie. Jak Gibraltar.
25 – ten motyw melodyjny zły nie jest, znaczy wrzucańcie nie podniecaj się od razu, bo genialny też nie jest. Jest w porzo. Ale wokal to pedalski na maksa. Podziękuje kawałkowi bardzo.
26 – fajny zabawny rock. Myślę, że takie coś mógł Phil Collins nagrać, bo mi się kojarzy z ten wokal nim. Choć pierwsze skojarzenie miałem zupełnie inne. Takie redhotowate skojarzenie. Matko, bez wyjaśnień. Podoba mi się.
27 – lol, to po to robi się 8 minutowe kawałki, by z dwie minuty dać kompletnie z dupy. Człowiek spodziewa się jakiejś psychodelik a tutaj no niby psychodela jest, ale czy na takim poziomie psychodeli jaka powinna być psychodela? Zbyt mało w tym niepokoju moim zdaniem.
28 – eh, właśnie dla tych panów mógłby puścić ten inny kawałek zespołu z pod dwójki. Nauczyli by się jak nagrać świetnie walący po jajach kawałek przy okazji wykorzystując maksimum pierdolnięcia i w ogóle jakości. _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Sro Sty 11, 2012 1:45 am Temat postu: |
|
|
Nieletnie Azjatki
29. Te chórki mi się kojarzą z Radio KAOS. Pewnie dlatego, że w tych czasach wszystkie chórki tak brzmiały. A poza tym no nuda panie, potężna ejtisowa nuda.
30. O standardowa kobitka, już myślałem, że tym razem jej nie będzie. Jak zaczęła to nawet powiało Norą, ale jednak nie to. Ta część w której się bardziej wczuwa mi się mniej podoba, ale to jak zwykle w przypadku tego typu kawałków. No nic wielkiego.
31. Za każdym razem jak tego słucham, to robię tak. Wspaniałe. Chcę całą płytę która tak brzmi i będę pomykał po mieście.
32. Znowu dobre. W sumie progmetal, ale raz, że nie nudzi i nie onanizuje się bez sensu, a dwa, ze dużo tu dobrego - deathmetalowe (chyba) skrzeki, postrockowa przestrzeń i całkiem przekonujący mrok, a całość sensownie zbudowana i, jak to mówi Fenderek, opowiadająca jakąś historię. Muzycznie w każdym razie, bo przecież nie będe słuchał co mądrego oni tam skrzeczą. No i z Alcestem mi się kojarzy, co też jest na plus. Zwłaszcza jak jest to wokalne rozdwojenie.
33. O mam jej płytę, tylko mi się igła od adapteru zgubiła! I to co na tej płycie było, było dużo lepsze, brzmiało jak kobiecy Kaczmar. A to brzmi jak Ballada o Mumiach, tylko że na poważnie. Ale serio, jak tam przyśpiesza i jest łomot, a potem wyciszenie to totalnie "Żarli się niesłychanie, już było z nimi krucho, a wtem mumia jak wstanie, jak ci nie huknie w ucho i każdemu na głowie nabiłą dużą śliwkę, spojrzeli staruszkowie... ONA MA ROGATYWKĘĘĘĘĘ"
34. Bardzo mnie to bierze. Monotonne, znudzone wręcz wokale na tle niewątpliwej jakiejś ostatecznej tragedii tudzież dramatu, który to sugerują instrumenty. Jakieś wzbudzające respekt przestrzenie, góry, śmierć i ostatni mohikanin. Świetne.
35. No i znowu imsodamnlonely. Boże. Zespołu praktycznie nie znam, ale jeśli ten kawałek to ich absolutny top to smutna prawda o nich. Wybitnie nudne zakończenie bardzo nierównej edycji, w której było dużo bardzo średnich rzeczy. Brudny wokal w balladach to jakieś pedalstwo. No jeszcze kurwa ten jeden raz. Straszne. Koszmar. Ciary na sam koniec. Chyba pierwszy raz ostatni kawałek jest tak potwornie nudny.
Jezu. Jak to płynie. Można usnąć i się utopić.
W sumie to nie jest takie złe (no na pewno nie tak jak rzeczone legendarne ajmsołdamnlołnli), ale rozbawiło mnie jak bardzo nie czuję tego co Fenderek przy takich kawałkach.
Chyba najlepsza paczka w sumie. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Sro Sty 11, 2012 1:24 pm Temat postu: |
|
|
NIELETNIE AZJATKI
29 – cytując klasyka, niby prog rock a elementy radiowe wplecione. He He He. Generalnie rzecz biorąc fajne nawet, ale to takie dla radia raczej, bo w radio bym nie przełączył raczej. Tutaj mamy Queenwizję i trzeba już bardziej szanować te minuty. Więc dużo punktów nie złapiemy moim zdaniem, aczkolwiek bardzo przyjemne. Nie wiem czemu, ale kojarzy mi się z Bad Company.
30 – nie moje klimaty, kobiałka tam śpiewa ale w żaden sposób mnie nie grzeje, na dodatek muzycznie w ogóle do mnie nie trafia.
31 – o losie, jakieś nowoczesne Depeche Mode. Moja styczność z taką sztuką jest doprawdy znikoma i prócz małymi wyjątkami to jednak staram się unikać bo odrzuca mnie raczej. Tak jak teraz, pewnie u znawców gatunku będzie królowało, mnie się to, mnie to się nie podoba.
32 – 14 minut udawania szatana, ja lubię jak coś jest mocniej, nie powiem, ale bez przesady . To była dłużyzna bezpomysłowości.
33 – ta, poezje śpiewane. Znaczy generalnie szanuję akurat tą panią, ale nie moje tory. Mój pociąg tędy nigdy nie starał się przejechać.
34 – szczyt nudności ta piosenka osiąga na początku. Potem człowiek spodziewa się jakieś pierdolnięcia i nic nie mamy. Odpadam przy tej piosence, wolę jednak nie zasypiać aż tak na muzyce.
35 – matko i mam wyrzuty sumienia, że tego zespołu (bo to jest ten zespół?) nie ogarniam do tej pory. Głos tego pana rozrywa we mnie wszystko, liczy się ta barwa i tyle. Piosenka przecudowna i powalczy o zwycięstwo moim rankingu. Cieszę się, że ktoś we mnie wzbudził te wyrzuty sumienia. _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Sro Sty 11, 2012 9:11 pm Temat postu: |
|
|
11. Taka ponura, skradająca się rzecz. Przejmująco zaśpiewane (oczywistość), surowy aranż, bardzo sugestywny klimat. Wejście fortepianu - ciary. Za każdym razem. A było tych razów parę. Znakomity kawałek.
12. Kolejna rzecz w tej edycji, o której nie potrafię napisać więcej niż "nudne, przeciętne, oczywiste, banalne, dla-mnie-obojętne". W dodatku marnie zaśpiewany, przykro mi.
13. To chociaż ma melodię... szkoda, że przeciętną do bólu. Jeżeli będę chciał posłuchać czegoś przejmującego, może i smętliwego, za to prawdziwego, raczej sięgnę po płytę pana spod 11, a nie po ten kawałek.
14. Nie bardzo wiadomo, czy to chce być Jethro Tull 2 czy już Black Sabbath 3... O ile fragmenty z fletem wydają się trochę wzięte z kosmosu i klimat na tym traci... Co jest przykre o tyle, że rzeczony flet słychać przez 3/4 utworu. Podoba mi się wokal, riff i w ogóle nastrój (zwłaszcza między pierwszą a drugą minutą), ale pozostawia dość mieszane wrażenia.
15. Tego pana akurat całkiem lubię, chociaż raczej na wcześniejszych płytach, zwłaszcza tej, która już się kiedyś pojawiła w QW. To jest jednak dość płytkie. Fajnie się tego słucha, nie powiem, ale niewiele ponad to. Zobaczymy, co się da zrobić.
16. Bez emocji. Wiem, że głos, że klasyka i więcej diabła, ale nadal nic. Doceniam, ale to wszystko.
17. Pierwsze minuty - dość bezcelowe. Ten narastający fortepian byłby w sam raz bez strojącego się gitarzysty - skądinąd bardzo dobrego gitarzysty, IMO mocno niedocenianego. Za to potem - rewelacja. Chory klimat, faktycznie jest coś z wczesnego Cave'a... Chociaż ta płyta wyszła niemal równocześnie z debiutem Birthday Party Refren z kolei uparcie antycypuje Neurosis. Mrok. Najlepsza rzecz w paczce, jedna z lepszych w całej edycji.
18. Soundtrackowe plumkanie. Przyjemne, bo przyjemne, a niech sobie wygrywa, skoro i tak ja nie mam szans. Zawsze lepsze to, niż zwycięstwo Fenderka
19. Całkiem niezła melodia. I nawet parę nienajgorzej brzmiących pomysłów. Co z tego, skoro jako całość - nie przekonuje. Fajny refren, ale gdyby wokół niego więcej się działo, zdecydowanie lepiej bym ten numer ocenił.
20. 19 + fortepian = 20. Dobra gitara, wokal taki sobie. Całkiem fajny finał, w ogóle sam kawałek wyraźnie lepszy od poprzednika. Z drugiej strony z fotela mnie nie zmiotło, ot przeleciało bez większych emocji. Umiarkowany pozytyw. _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Xavi

Dołączył: 06 Wrz 2010 Posty: 2519
|
Wysłany: Pią Sty 13, 2012 7:10 pm Temat postu: |
|
|
cAPSLOCZENIE - no nie było kiedy używać nawet bo emocji jak na lekarstwo. Bardzo nijaka paczka, najgorsza od bardzo dawna.
11 - tak jakby za dużo siedzenia na koniu i countrowości z jakiej kojarzyłem tego pana nim nie poznałem jego największych perełek. Czas jakąś płytę w końcu wyrwać. Tutaj - chyba można było lepiej wybrać.
12 - Bruno Mars w QW, koniec świata. Znaczy ja znam tego co śpiew a rzeczywistości o cudotwórcą jak słychać to on nie jest. Za dużo banału.
13 - smętliwie i przyjemnie, zyskuje bardzo z kolejnymi przesłuchaniami, ale wiem, że wielu wywali po 1. odsłuchu co powinno być chyba zabronione w jakiś sposób ;p W Teraz Rocku fapowali do tego jak pamiętam. Ale bez większych rewelacji ogólnie.
14 - dość zgrabne połączenie fletu z metalowością, więc chyba dość ciężka sztuka. Naprawdę dobre instrumentalne fragmenty i to co się dzieje w tle wokalu, bo ten też średni.
15 - to mnie wkurzało na początku niemiłosiernie wszystkim oprócz słowa Barcelona na początku. Potem zlazłem na jakąś dobrą drogę i chwyciło. Refren, który kiedyś mnie zacznie nudzić, ale chwyta póki co. Instrumentalnie buja. Ale chyba za mało pomysłów jak na czas trwania. A i ten trąbacz zajebisty.
16 - pierwsza minuta - rewelacja! Nagrali coś na płycie w tym stylu? Bo potem też wiadomo: z sensem, genialnym wokalem i siłą, ale powtarzane są niektóre schematy, które lubimy oczywiście. Ale pierwsza minuta dawała nadzieję ma coś większego bo takie solówkowe wstawki to mnie jednak odrzucają.
17 - początek bez sensu, ale potem zaczyna się dziki trans i zabawa muzyką. Szczególnie te chore miejscami klawisze i obłąkany wokal. W sumie fanowi Doorsów i ich eksperymentów powinno się spodobać. A jednak nie. Chyba najlepsze w paczce, ale dalej mnie nic nie zniszczyło. Końcówka już chora, czyli na plus.
18 - daleko do Zimmera w jakiejkolwiek formie, ale bardzo przyjemne klawisze, które mogą dać trochę przestrzeni. Fajnie by się przy tym malowało, o. Byłem, przesłuchałem, idę dalej.
19 - dajmy riff, wstawmy coś pomiędzy, chwytliwy refren, agrhrhr
20 - niezwykle przyjemne, nawet ta końcówka pełna patosu (ba nawet najlepszy fragment paczki oprócz początku 16-stki) i fajnych gitar w różnych miejscach. Zgrabnie, miło i bez udawania. Czysta przyjemność po prostu. _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maciej

Dołączył: 22 Lip 2005 Posty: 1329 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Sob Sty 14, 2012 4:26 am Temat postu: |
|
|
Tak urwałem ni stąd ni zowąd to zarzucę całość.
A)
1.Interesujący folkowy początek,panie robią klimat .Jest w tym coś pogańskiego,rzecz się rozwija ,staje się momentami obłąkańcza,wręcz frenetyczna i końcówka z noise’owo-drone’owym dusznym riffem też robi dobre wrażenie.Ciekawy początek edycji .(+)
2.Zaczyna się zachęcająco,nawet buja – tyle że czasem brak mi tu jakiegoś punktu kulminacyjnego do którego zmierza kawałek.Takiego szekspirowskiego momentu.Niemniej ogólne wrażenia raczej pozytywne(r)
3.Miły instrumental,zgrabne solówki gitar.Słyszę też jakby bas bezprogowy pojawia się tu i ówdzie w przestrzeni muzycznej albo coś podobnie brzmiącego.Ładne (r)
4.Co to w ogóle ma być? (-)
5.Dobre.Co prawda ten kawałek mi zbrzydł jak go katowali na liście niezapomnianych przebojów radia kraków ale trzyma poziom pomimo minimalizmu aranżacyjno-brzmieniowo-interpretacyjnego.(r/+)
6.Pop/rock co wleciał jednym uchem drugim wyleciał nie widzę w tym żadnej głębi, przykro mi nie tym razem .(-)
7.Śliczne.Jedna z najwybitniejszyh polskich wokalistek rockowych.Jest klimat, piękna melodia może wolałbym żeby ona tekst pisała i nie do końca w jej aranżu ten kawałek ale powiedzmy sobie szczerze taki keyboardowy dark-wave jej dość pasuje,zdecydowanie dobra rzecz.(+)
8.Fajny duet, sympatycznie, bez napinki,melodyjnie.Nic wielkiego ale jest na czym przysłowiowe ucho zawiesić.(r)
9.Nie wiem gdzie tu słychac kebab?...Normalna liryczną ballada i to dodam że na niezłym poziomie, tak wykonwczym jak i wokalnym (bo może repertuar tego pana zazwyczaj „leży”ale głos to on ma ).Tutaj i sama kompozycja i napięcie są dość przekonujące.(r/+)
10.Nowoczesny ciężki amerykański rock,bo jednak temu blizej to grania w stylu ja wiem Monster Magnet niż nu-metalu.Poprzedni występ tego pana był może bardziej frapujący a ten jest taki bardziej typowy.Ale ciężko coś zarzucić bo albo się lubi taką stylistykę albo nie.Ja raczej nie przepadam aczkolwiek ten zespół ma parę fajnych numerów i w sumie ten też nie jest zły- ma spory pokład energii.(r)
B)
11.Bardziej szanuje niż lubię.Znaczy nigdy nie lubiłem,to jest chyba wina ekspresji która w tym przypadku jest totalnie nie moja.Może przy jakimś bardziej dynamicznym kawałku by mnie przekonało w tym przypadku jest jak jest, raczej więcej schadzek nie przewiduje(-)
12.Taką metaforę rzucę- trochę jak wspinanie się po pionowej ścianie bez bolców, nie ma się czego chwycić zbyt gładkie i niestety odpadam .Jak ktoś tego słucha, bez obaw rozumiem ale ja nie znajduje tu nic dla siebie przykro mi (-)
13.Znowu antypody moich zapatrywań muzycznych, także może w następnej edycji coś wpadnie(-)
14.Hard rock jakby w stylu wczesnego Black Sabbath, trochę też doomowego klimatu przebija miejscami plus jethrowy flet dobrze mi robi, muszę jednak rzec że to mocny punkt edycji.(+)
15.Klimatyczny początek, musicalowa aura,bogaty aranż.Rzecz jest na wysokim poziomie.Sądze że będę brał pod uwagę co do punktów (+)
16.Świetny wokal (co w tym przypadku jest oczywistością ), klasyczna płyta.Co by z niej nie dać to będzie to abecadło hard’n’heavy czyli bez dwóch zdań plus.(+)
17.Jest jakiś klimat ale powiem szczerze bardziej się wymęczyłem niż wciągnałem także chyba spasuje z bliższą komitywą, nie będzie następych randek aczkolwiek na pocieszenie powiem że zapowiadało się gorzej (-)
18.Słyszałem ten motw z filmu grany na fortepianie albo wplatany na koncertach a ostatnio na starych organach w kościele przez lidera pewnej fińśkiej grupy...Filmu nie oglądałem ale w sumie piękna melodia, kojarzy mi się z tęsknotą za dzieciństwem (+)
19.Wokal bardzo lubię natomiast warstwa muzyczna jest w porządku ale raczej nie wychodzi poza solidność, podoba mi się cięższy riff czyli przyjemnie posłuchać ale bez jakiegoś oszałamiającego zachwytu.. (r)
20.Podobno sytuacja jak wyżej, charyzmatyczny wokal i tylko solidna muzyka, niezłe zwrotki ale to tylko niezły utwór bez żadnej niespodzianki choć solówka zostawia dobre wrażenie to ogólnie obie piosenki na zbliżonym solidnym poziomie czyli przyjemnie posłuchać ale bez jakiegoś oszałamiającego zachwytu.. (r)
C)
21.Ma klimat.Nie do końca wiem o co chodzi bo strasznie poszarpane i mam wrażenie że gdy właśnie zaczeło się coś dziać to zbliżało się do końca.Trochę jednak robi wrażenie „muzycznego brudnopisu” z którego dopiero coś ma się wyłonić.Niemniej nie wykluczam że artysta chciał właśnie taką formę więc na razie jeszcze nie wiem co z tym zrobić..(r)
22.Nie jest to złe, trochę wrzucant ma pecha bo wielokrotnie ten zespół podawałem jako przykład grupy w której pewne rzeczy mi się nie podobają.Niemniej jak na nich to jest całkiem okay,może to też kwestia mej alergii na ten band więc nie jestem obiektywny.Ogólnie to przyzwoity numer.(r)
23.Atmosferyczne ale poza atmosferą to „płynięcie klimatu” jakoś nie wzbudza większych emocji i trochę rozwleczone przy tym,bo jednak w 3 minuty to by nawet mogło porwać ...Lubię rzeczy filmowe/klasyczne za piękne lub bogate partie instrumentalne albo wzruszającą muzykę natomiast operowanie samym klimatem trzeba w niewielkich dawkach dozować - sama atmosfera w takiej długości to nie jest to czego w tej chwili oczekuje, przykro mi.(-)
24.Klasycznie zagrane z feelingiem i z uczuciem zaśpiewane.Nie wiem z której to płyty ale to bez znaczenia bo takie rzeczy zawsze się bronią niezaleznie od czasów- to po prostu dobra muzyka.Fajne pianinko,jest pokłonienie się tradycji, na plus (+)
25.Takie sobie, trochę się rozkręca i polepsza z czasem ale generalnie tak średnio,znaczy ja akceptuje że facet może śpiewać jak eunuch ale wtedy warstwa instrumentalna musi być na mistrzowskim poziomie,no nie będę owijał w bawełnę nie jest to raczej „my cup of tea”,choć podoba mi się ta „bitewna perkusja” jakby grał jakiś dobosz (r)
26.Pamiętam ten teledysk jakby ich zobaczyć na ulicy to można było pomyśleć że to jakiś Wu-Tang-Clan a nie rockmeni , energetyczne, bujające gitary, z drygiem zagrane, pozytywnie (r/+)
27.W sumie jakby nie patrzeć to klasyka, lubię płyty tego bandu (dużo ich nie ma raptem dwie),dla mnie takie brakujące ogniwo między tym co punkowa rewolucja zniszczyła a tym co się odrodziło w neo-progu na początku ósmej dekady.Dobre, mimo że to nie jest najlepsza rzecz w ich repertuarze co nie zmienia faktu że to kawał porządnego progresywnego rocka w czasach kiedy ten styl był w odwrocie.(+)
28.Zacięte riffowanie, zyskało po dłuższym słuchaniu.Niskostrojone riffy robią klimat.Całkiem niezłe - niczego nie wykluczam, jak się rozkręciło to naprawdę klawe (r/+)
D)
29.Takie kawałki to jest w zasadzie samograj, wiadomo czego się spodziewać ale jest to i tak błogie uchu, bluesowa podróż, opadu szczęki nie miałem ale słuchało się przyjemnie (r/+)
30.Zwiewny wokal, nie jestem na łopatkach ale na pewno sympatycznie spędzone cztery minuty w towarzystwie niewieścim , fajny momentami narastający syntezator (przypominający włoską szkołę rocka symfonicznego mimo że sam kawałek z tym gatunkiem nie ma oczywiście nic wspólnego).Miłe (r/+)
31.Nie znam się na tanecznych kawałkach, znaczy melodia nośna ale chyba nie o to mi w muzyce chodzi, nie tego szukam (-)
32.To chyba jedyna płyta tego zespołu którą znam w całości, niezły numer może ciutkę momentami popada w monotonię ale przy tej długości i tak trzyma poziom.Są jakieś blackmetalowe nalecialości w wokalu - skrzek to jest norma - nie mylić z death metalowym głosem(growlem) . (r/+)
33.Jasny punkt.Poezja śpiewana, wiersze znam samego kawałka nie słyszałem.Zaskakująca interpretacja, niby to nie ma nic wspólnego z rockiem ale ta werwa, żarliwość w głosie w pewnym momencie jest bardzo przekonująca i napięcie wywołuje efekt "quasi-rockowy",podoba mi się (+)
34.Nie bardzo mnie to wzieło,szanuje że to się może komus podobać ale jakoś nie czuje tego kawałka choć sam w sobie nie jest zły (-)
35.Nie jestem fanem typa ale standardowe blues heavy-rockowe ballady są fajne .Czuć w brzmieniu tej muzyki klimat sali zadymionej od szlugów, szklannic whisky i pomiaru promili krwi w alkoholu zmęczonego życiem faceta , może się podobać (r/+)
generalnie całkiem dobra edycja, wszystko co nie ma minusa może się dostać do wysyłanych kilkunastu numerów choć kilku faworytów mam od początku. _________________ Light the fire, feast
Chase the ghost, give in
Take the road less traveled by
Leave the city of fools
Turn every poet loose
  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
Wysłany: Nie Sty 15, 2012 8:42 pm Temat postu: |
|
|
13. „Smęt, smęt, smęt, smęt, smęt, smęt, smęt...” jakże doskonale to ujął Fenderek. Brakuje deszczu za mym oknem. Oj facet tego nie mógł dać, chyba, że jakiś pijak „leci sobie i leci i leci i ładne nawet tylko kompletnie mnie nie rusza” Bizon tez to zacnie ujął. Więc oni obaj może lubią pić, ale nie dali tego kawałka. I strasznie długie to jest… oj raczej dolna półka rankingu patrząc po komentarzach.
14. O pani daje głos. „UUUUUU” chce nas wystraszyć. „z fleciwem z jethro tull” tak ten flecik fajny zrobił wstęp, potem jest tak ostro, ale nie za szybko abyśmy głowy stracili. Perkusja uzupełnia tło. „pozostawia dość mieszane wrażenia” za Atrusem. Wrzucant mesko damski może być, czyli ktoś czyji Nick nie powie nam od razu z kim mamy doczynienia. Raczej młodszy osobnik.
15. Ha!. wakacji czar jak dla mnie. Wkurzające lekko, stukot kopyt niczym u Zafona kto czytał ten wie. Trochę za wolno to się rozkręca, ale refren z nazwą budowli… jak na taką architekturę muzycznie spodziewałabym się czegoś bardziej porytego Za Maciejem „.Rzecz jest na wysokim poziomie.” Tak mi się zdaje… te kastaniety… nic tylko zdjęcia z wakacji oglądać. I smutna prawda o wstępie „Pierwsze 1:30 kompletnie bezcelowe.” Ale pod koniec nawet saksofon się trafia. Wokal nie jest ambitny bywały lepsze spewnością w QW, ale i gorsze… nie wiem czemu Staying Power z dęciakami mi się przypomniało…. Wrzucant zna dobre klasyczne rzeczy, płeć męska, wąs pod nosem.
16. Ten wstęp… Za Agusią „Śmierdzi klasyką na kilometr, a jakże.” Ale mnie nie bierze, bo wstęp taki oleisty. Po 1,30 minucie jest bardziej mocno, ciekawiej. Wrzucant liczy na środek tabeli, lub wyżej, nie jest przodownikiem z tabeli wszechczasów.
17. Ogłuchłam przez 30sekund… ba przez minutę… i idzie jakiś kosmiczny trzask… takie lekko demoniczne, mroczne. „Jednak popierdolone to jakieś i zaczyna mnie denerwować o.O” W sumie w tym kawałku jest ukryta metoda i zasadność tego wszystkiego. Ale wole wrzeszczącego Morrisona. Wrzucant z cyklu szalonych, młodych studentów, z kosmicznymi snami.
18. Mój brat wszedł i powiedział tytuł filmu….(chyba trzeba go wciągnąć w QW :] ) Miłe plumkanie… lepsze niż to co ostatnio wygrało QW… temu to można dać punkty… „Nawet lepsze w sumie od tego Zimmera z Pearl Harbour” „miła w brzmieniu rzecz. jesli wygra, to wam wpierdole...” Wrzucant chce dostac punkty rzutem na tasmie po grudniu, ale tak to nie działa w QW, dwa razy pod rząd nie wygra ten sam klimat, ba ludzi odrzuca. Gracz jest nowy w QW.
19. znowu.. „troche monotonny i walcowaty, ale w sumie ten walec całkiem z sensem” „Fajny refren, ale gdyby wokół niego więcej się działo, zdecydowanie lepiej bym ten numer ocenił.” „podoba mi się cięższy riff” w sumie porządny kawałek, nie ma do czego się przylepić, może trochę brak oryginalności w tym, sam raz do radia. Wrzucantka, młoda.
20. hehe ach ten Bizon… „I ten kawałek lepszy” „Fajne warstwy przez cały czas w tle są słyszalne, wciąż coś się dzieje, jakaś cicha gitara, syntezatory, chórki. J” „o ma całkiem fajny refren przynajmniej, więc może nie zakoloruję na czerwono.” „Taki sam Nickelback miejscami.” Co by tu nowego napisać? Miłe chórki? Miła gitara? Miły wokal? Wrzucant och musi się kumplować z 19, bo dwa razy ta sama osoba nie mogła wrzucić. Ba pewnie razem na koncerty chodzą.
21. Intro zwraca uwagę na kawałek… a nie jak w 17. „Nawet fajny riff. I brzmienie też mi się podoba.” Nie wiem gdzie Bizon słyszy 3,5min intro… mniejsza z tym. Dla mnie takie pokochane, zakręcone, świerzbiące. Niczym echo sonar na dnie Bałtyku. Wrzucant lubi dziwadła, starocie, nie studiuje, chyba, że to jakiś rockman grający na gitarze dał.
22. „Nie no, to brzmi jak kopia Genesis jak dla mnie. Usypiam całkiem.” Kater mądrze coś napisał wreszcie. Ogólnie nie przekonuje mnie ten twór, długie to, wokal marudzi coś, brak akcji, brak walki… nie no wokal brzmi jak dubbing z Muppetów… Wrzucant chciał nam zrobić dowcip, lubi stare dzieje, lubi klasyki gatunków, nie pali papierosów i nie mieszka w Stolicy Polski, a nie województwa.
23. wokalizy jedyny plus tego… przypomniał mi się występ Monserat. Muzycznie ładnie, miło, zimowo, ale dla mnie brak tu jakiejś iskry. „Atmosferyczne ale poza atmosferą to „płynięcie klimatu” jakoś nie wzbudza większych emocji i trochę rozwleczone przy tym,bo jednak w 3 minuty to by nawet mogło porwać ..” o tu dobrze napisane. Albo ktoś to codnia słucha, albo skacze na punkty albo jest kobietą i lubi sobie w chustke popłakać czasem.
24. AAAAAAjjj boli ząb… o to jest muzyka, fajny wokal i kołysze jak trzeba. Wierzę!! „Fajnie gibie.” Dla mnie i fajna gitara zagrywa całkiem inteligentne rzeczy. Wrzucantka na bank, zakochana w ładnych wokalach i bluesach i klasykach. Raczej wyżej niż niżej będzie ten kawałek.
w sumie widzę tutaj ze 2 kawałki na punkty, jeden na bank dostanie. _________________ http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
irminella

Dołączył: 18 Sie 2008 Posty: 1074 Skąd: Szklary/ Rzeszów
|
Wysłany: Pon Sty 16, 2012 10:02 pm Temat postu: |
|
|
Daję komenty, zaraz też urodzi się lista moja:)
1 - początek specyficzny, nie powiem. Trochę w moich klimatach, taki folk trochę, ale cholernie dużo niepokoju i tajemniczości. I naprawdę dobrze się rozwija. Tak, stanowczo mnie bierze, super kawałek. Choć z dugiej strony trochę za długie i po jakichś 5 minutach robi się dość monotonnie.
2 - jakoś tak szybko przeleciał... ni ziębi ni grzeje, choć moment z solo gitarowym jest świetny.
3 - to jest super, aczkolwiek mam jakieś tam momenty, które do mnie nie przemawiają. Całosć jednak na duży plus, przepiękna ta gitara.
4 - nie, nie dla mnie. Nie mogę słuchać tak słodkiej melodii i słyszeć taki tekst, robi mi to dysonans straszny. Ani to śmieszne ani wzruszające.
5 - początkowo mi się nie podobało, ale im dłużej słucham tym bardziej gdzieś do mnie dociera. Całkiem przyjemny kawałek, leniwy i smutny.
6 - o lol. dalej nie dla mnie, ale można powiedzieć, ze źle nie jest:D
7 - początek zapowiadał się w miarę, ale im dalej w las tym gorzej... nie podoba mi się kompletnie. Głos owszem świetny, ale nic mnie tu nie przyciąga
8 - o, jakiś znany głos;) ale sam utwór mnie nie kręci już, nie dość, że kompletnie nic mnie w nim nie przyciąga to jeszcze się ciągnie i ciągnie
9 - to akurat mi się podoba, może nie odkrycie jakieś wielkie, ale jest na początku śliczna gitara, jest smutek, jest dramatyzm. Na plus.
10 - dobra, trochę wywołało zawał po końcówce poprzednika:D No gdzieś to trafia do mnie, może nie jest to co przyjmę bez zastrzeżeń i będę się zasłuchiwać, ale na obecny moment na plus.
11 - ot tak sobie leci, pan sobie śpiewa, nic mnie nie przyciąga. Taki typowy średniak, ani ziębi ani grzeje.
12 - ładne, pan ma ciekawy głos. Później nieco traci z klimatu, ale dalej jest przyjemnie:)
13 - ooo... to jest niecny skok na moje punkty! nieziemsko klimatyczny, delikatny, łzawy. Kocham
14 - znowu, takie ustawianie utworów powinno być zabronione:> sama piosenka trochę nawiedzona, ale super sie słucha. Świetny głos. Końcówka się trochę dłuży, ale nie jest to aż rak straszną wadą
15 - świetne, ma klimat dawnych czasów, uwielbiam taki:D Później to ginie niestety, ale początek był świetny.
16 - nie, jakoś nie bardzo do mnie przemawia. Gitara świetnie myka momentami, fakt, ale jako całość średnio mi odpowiada.
17 - straszliwie długo się rozkręcało. Dziwaczny utwór, nie bardzo do mnie przemiawia. Choć ma swój specyficzny klimat, nie powiem, że nie.
18 - o proszę. Kocham ten utwór, jest przewspaniały. Znowu straszny skok na moje punkty:P no i chyba zwycięstwo soundtracku w poprzedniej edycji zachęciło do takiej propozycji. Ale coś pocięty chyba, przynajmniej ja znam go w wersji trochę dłuższej:P
19 - Utwór fajny, może nie wstrząsa mną jakoś bardzo, ale do posłuchania jak najbardziej. Pan ma fajny głos, ale znam lepsiejsze jego;)
20 - o lol, Bizon, zrobiłeś to specjalnie? No ten uwielbiam, świetny tekst i świetnie się słucha.
21 - no niby fajny, ale nie kręci specjalnie, minęła ponad połowa a ja dalej nie bardzo wiem co powiedzieć o tym kawałku. O, ale ta druga połowa się rozkręca. I to całkiem fajnie.
22 - początek taki sobie, trochę taki bezpłciowy, później się rozkręca na szczęście. Troszkę przydługie.
23 - początek prześliczny, umarłam z zachwytu. Ktoś jest odważny nie powiem. Robi się mrocznie, ale dalej jest nieziemsko pięknie. Kurczę, i będę miała problem z przydzieleniem punktów, już któryś kawałek, który mnie ujął straszliwie
24 - trochę nie moja bajka, ale przywodzi na myśl zadymione knajpki, gdzie przy jakimś trunku można takich kawałków posłuchać. Całkiem ok, choć jak mówię, mnie tego typu rzeczy aż tak nie kręcą.
25 - melodia śliczna, ale wokal mnie niemożebnie drażni. Okropnie, nie mogę się skupić na dobrych stronach tego utworu, gdy słyszę śpiew.
26 - ten riff ja skądś znam... piosenka średnia, do posłuchania ale szczęka nie opada przy niej.
27 - brzmi trochę jak z jakiegoś ejtisowego serialu o walkach dobra ze złem. Śmieszne, ale tylko i wyłączni tyle. No i stanowczo za długie.
28 - starałam się podjeść do tego kawałka bez uprzedzeń, ale nie mogę jak po minucie wszystko mnie boli. Za mocny kawałek dla mnie.
29 - kolejny średni, płynie i płynie, ale większych emocji nie wywołuje.
30 - też taki średniaczek, płynie sobie powoli i przyjemnie, pani ma świetny głos, ale wiele nie wnosi. Ot taki do posłuchania od czasu do czasu
31 - drażni mnie ten utwór trochę. No i sam w sobie jest dość średni, nie przemawia do mnie zupełnie, ale nie jest jakiś asłuchalny.
32 - tia, jak początek jest w miarę obiecujący to w tak długim kawałku na 90% pojawią się jakieś asłuchalne krzyki/szepty/itd. Raczej na nie jestem, za bardzo mnie nuży, choć, cholera, ma to fajne momenty.
33 - nie mogę z tej dawnej maniery mówienia "l" zamiast "ł" Nie wiem czy ktoś na poważnie czy dla żartu wrzucił, w każdym razie bardziej jako ciekawostkę traktuję niż utwór do punktów.
34 - o, to jest śliczne, smutne, delikatne, nostalgiczne. Po wielu utworach nijakich bardzo pozytywanie to odbieram.
35 - no i kolejny z serii "da się bezboleśnie posłuchać, ale nie zachwyca szczególnie". Pan sobie śpiewa, gitarka sobie gra, ot zwykły kawałek. _________________ "uwielbienie dla Rogerrrka ^^ :* :love: $vvEEt"
(by Mike) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mustapha91

Dołączył: 07 Lis 2009 Posty: 493 Skąd: Szczecin
|
Wysłany: Pon Sty 16, 2012 10:29 pm Temat postu: |
|
|
1. Niewątpliwie jest trans, oznaki obłąkania, obraz odzianych na biało dziewoj o iskrzących się oczach, płomiennie tańczących wokół jakiegoś słowiańskiego bożka jawi się przed oczami coraz wyraźniej… W ogóle mam wrażenie, że brzmienie naszego języka pasuje tu idealnie, a z tym mam często problem. Intrygująco narasta, unosi się nad tym gęsta aura niepokoju, hipnotyzuje i mami. Nie wiem jeszcze, jaki będzie to miało wpływ przy rozdawaniu punktów, ale na ten moment należy odnotować: bardzo udane otwarcie edycji.
2. Od samego wstępu mogę spodziewać się czegoś idealnie wpisującego się w moje upodobania i faktycznie. Mnóstwo przestrzeni sprawia, że rzecz nie traci na zwiewności nawet wchodząc w cięższe partie. Sensownie skomponowane, melodyjne, nie brakuje klimatu – nie mogę powiedzieć ‘lekkiego’, ale w każdym razie nieprzytłaczającego - i to dobrze. No, może ten powrót tematu na sam koniec nie był koniecznie potrzebny, ale to już chyba szukanie wad na siłę. Kolejny pozytyw, pewnie nawet większy, niż numerek poprzedni. Edycja zapowiada się rewelacyjnie.
3. Bardzo zgrabny instrumental. Melancholia, tęsknota i zadumanie płynące z początkowych tonów gitar przeradzają się w bardziej chwytliwe, przebojowe granie. Mimo tego poziom wciąż pozostaje utrzymany. Tylko że chyba nie wychodzimy poza granice ‘ładnie’. Może faktycznie brakuje jakiegoś punktu kulminacyjnego, może motyw lepiej sprawdziłby się jako część czegoś większego? W każdym razie słuchało się bardzo miło i nie wykluczam ponownych spotkań, ale na ewentualne miejsca na liście proponuję się nie nastawiać.
4. Mam niejasne wrażenie, że o tej propozycji pisano na forum w czasach, kiedy tu debiutowałam, czyli - wbrew pozorom - dość dawno. Co za tym idzie, wrzucant wybrał kebab dość nieświeży, po dacie przydatności do rozbawiania.
5. Ba. Pan wokalista rekomendacji żadnych nie potrzebuje. Tutaj pojawia się w wydaniu zmęczonym, delikatnym, wyciszonym… Wspomaga go równie subtelne instrumentarium, potęgujące smutek i wkradające się zrezygnowanie. Oszczędny, sprawiający wrażenie lekko orientalizującego motyw gitary pociąga za sobą słuchacza, który zatapia się w melancholijnym nastroju utworu. Łatwo się uzależnić.
6. Wyrwano mnie z tamtego klimatu nie tyle gwałtownie, co było to niezbyt przyjemne. A odrzucając kontrast z sąsiadem? Leci sobie nawet sympatycznie. W zasadzie ciężko mi wykrzesać z siebie jakiś dłuższy komentarz na ten temat.
7. Jak widzę, numer jest współczesny, choć wystylizowany na styl ejtisowy. Zalety to dla mnie nigdy nie stanowiło, chociaż muszę przyznać, że tutaj całkiem dobrze komponuje się z tym pesymistycznym tekstem, tworząc ponury, złowieszczy klimat. Wokal mi nie do końca leży, ale znowu tutaj nie razi to aż tak bardzo. Recytację na końcu można sobie było darować. [3] Całość pozostawia mieszane uczucia, bo z jednej strony składa się z elementów absolutnie nie w moim guście, z drugiej – połączone ze sobą brzmią nawet sensownie.
8. Piękna gitara, ale jakże mogłoby być inaczej? Znowu zbyt ejtisowo, tym razem jest to bardziej uzasadnione, co nie zmienia faktu, że dla mnie to sygnał na minus. Rozpędzone, dużo luzu, świetna melodia, a refren w ogóle bardzo się podoba, jeszcze energii dodaje. Tylko zakończenie chyba najgorsze z możliwych, brakuje finału. Ale razem to wciąż nie porywa mnie tak, jak ci panowie mogliby. Na pewno nie skreślam, dostanie jeszcze szansę, bo potencjał jest.
9. Rozpoczyna się obiecująco, po czym wchodzi wokal i mina rzednie na myśl, jak to może się rozwinąć. I, o dziwo, wcale nieźle: napięcie narasta, dramatyczna interpretacja wypada przekonująco. Można byłoby się pokusić o mniej oczywisty aranż, ale i ten pozostawia pozytywne wrażenia, co nie zdarza się często. Werdykt: doceniam, że udało się znaleźć przykład z twórczości tego wykonawcy, który był w stanie przełamać moje uprzedzenie, tyle. O finalnej dziesiątce nie ma co marzyć.
10. Energii odmówić nie można. Tylko… słucham któryś raz z rzędu i wciąż nie bardzo słyszę jakieś elementy, które by ten konkretny twór odróżniały od tysiąca innych, podobnych. Punkt zaczepienia, cokolwiek. Tego tutaj nie ma, ani w pozytywnym, ani nawet negatywnym kontekście. Polecą kolejne numery i już za chwilę nie będę o tym pamiętać. Przeciętność. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Sro Sty 18, 2012 4:24 pm Temat postu: |
|
|
21. Psychodeliczny metal? Intrygujący numer, bardzo atrusowy, ciekawe, przytłumione brzmienie. Jest ciężko, ale i melodyjnie, dzięki czemu nie nudzi, mimo, że oparty jest w zasadzie na jednym riffie. Bardzo dobrym riffie, wypadałoby dodać.
22. Neo-prog nigdy nie był moim ulubionym gatunkiem, i na przykładzie tego kawałka doskonale widać, dlaczego. OK, mamy kilka pomysłów, może niekoniecznie melodii, ale mocniejsza gitara pod solówką i wnuk Gabriela powinny wystarczyć na co najmniej siedem minut. Nie dla mnie, niestety. Klawisze brzmią wyjątkowo karykaturalnie.
23. Absolutnie piękne. Rzeczywiście, gdyby śpiewała to Lisa, mogłoby z powodzeniem trafić na Within the Realms of the Dying Sun chociażby. W dodatku to tylko część większego utworu, ale wrzucantowi najwyraźniej nie starczyło odwagi Nieprawdopodobnie piękne. Przynajmniej w kwestii muzyki poważnej mamy się czym pochwalić. Poruszająca, emocjonalna rzecz.
24. Przykro mi, ale nie.
25. Ciekawe. Zwłaszcza w końcówce, bo pierwsza połowa ma do zaoferowania niewiele poza intrygującym, chociaż nie do końca przekonującym wokalem. Potem rzeczywiście pobrzmiewają Sigury i różne takie, robi się całkiem zgrabny kawałek. Szkoda, że zaraz się kończy.
26. W sumie fajny riff, mocny, soulowy wokal... Aczkolwiek moje popowe serduszko bardziej ucieszyłby do tego jakiś bardziej atrakcyjny refren. Ale ogólnie, nie najgorsza rzecz, aż sam jestem zaskoczony.
27. Refren to jakiś dramat. Reszta jest znośna, chociaż ani trochę nie wykracza ponad progową średnią. A progowa średnia to nie jest znów jakiś wysoki, szczególnie atrakcyjny poziom. Niczym mnie ten kawałek do siebie nie przekonuje.
28. O, myślałem, że 21 jeszcze raz się zaczęła. Jednak nie, a szkoda, bo była znacznie lepsza. Tu mamy nie najgorszy riff, marnego wokalistę i... hmm, sztampowe solo? W sumie ma to odrobinę napięcia, ale chyba za mało, żeby mnie do siebie przekonać. Raczej nie. _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Xavi

Dołączył: 06 Wrz 2010 Posty: 2519
|
Wysłany: Pią Sty 20, 2012 1:41 am Temat postu: |
|
|
21 - nawet się zgodzę, że oparte na ledwie dwóch motywach, ale też dochodzi świetna psychodeliczna wstawka, a riff jest po prostu kapitalny. Całość nie jest długo przez co absolutnie nie nudzi, a końcówka to już narastanie poszczególnych instrumentów niczym w post-rocku, tyle, że to stoner metal. Wychodzi więc post-stoner-psychodeliczny-metal. Mniam. Płyta ogólnie miażdży, jeszcze dochodzi wokal w stylu Glena Hughesa, tyle, że lepszy, niekoniecznie tutaj bo go nie ma (chyba najsłabszy wybór na QW tak w ogóle, otwieracz wygrałby tą edycję).
22 - początek kojarzy się z Gabrielem no i to jest jeszcze dobre (umownie), ale jest jeszcze reszta, która pędzi w jakimś tam kierunku, sama chyba nie wie gdzie. Nie ma aż tak nijako jak w 27, powiedzmy, że jest lepsze od ciszy (znaczy też zależy gdzie). No plusik za melodyjną końcówkę.
23 - piękno skończone, faktycznie wrzucant miał dwa kawałki, które zdobyłyby mniej punktów, ale są lepsze. Najlepsza polska płyta ever? No powiedzmy czołówka bo byłoby za odważnie. Niesamowita lekkość i subtelność. Komentarz Bizona WTF
24 - takie chwyty bluesowe, w sensie każdy możliwy rodzaj i upchane w jeden utwór. Ma imprezę jakbym miał coś z paczki wybrać to właśnie to bo znajomym by spasowało, mi niekoniecznie najbardziej. Bo generalnie słucha się dobrze, ale każdy element z tego już gdzieś był. No te klawisze gadające z gitarą to dobry fragment.
25 - beznadziejny wokal, coś tam trąbi, nic tu nie ma praktycznie. Ale powstaje z tego taka przestrzeń, że wychodzi jeden z najlepszych kawałków tej edycji. Słuchałem już ze 100 razy chyba odkąd poznałem. Chyba jednak najlepsze na płycie mimo, że zakończenie jest wspaniałe.
26 - no tak, 21 będzie jechane za powtarzanie się i operowanie na jednym riffie, a tu mamy tak samo, tyle, że nie kopie tak mocno. Choć nie jest to zły kawałek.
27 - niesamowita wtórność progowa, pewnie trąbicie o co mi chodzi więc pisać dalej nie będę.
28 - bardzo zgrabne riffowanie i mające energię dźwięki, na początku wykluczyłem, potem dało mi to kopa i klimatycznie nastawiło do działania. Skądś znam wokal. Znośne bardzo i mocna końcówka. Dam niebieski bo to strasznie nierówna paka była, niesamowicie nierówna więc niech ma. _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|