| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Czy chcesz kolejnej (majowej) edycji QueenWizji? |
| tak |
|
56% |
[ 13 ] |
| nie |
|
43% |
[ 10 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 23 |
|
| Autor |
Wiadomość |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Lis 19, 2011 4:13 pm Temat postu: |
|
|
Psaudoonaniści.
niesamowicie nijaka paczka. totalnie niesamowicie nijaka.
1 No typowa dość rzecz. Ładnie się zaczyna, wokal oczywiście się wyróżnia. A raczej język. Chociaż wokal sam w sobie też. Zaśpiewy teraz jakieś się pojawiły. No ładne to jest, tylko na tyle mnie chyba stać jeśli chodzi o ten kawałek. Zbyt monotonne chyba. W sensie coś może smęcić, ale musi wtedy mieć niesamowitą melodię, a ta jest po prostu… no ładna no. Jak wszystko narasta przed wyciszeniem to chyba mój ulubiony moment. Ale potem znowu wkrada się nuda.
2 Tu już ciekawiej. W sensie jakiś zjarany Atrus dosiadający Katera, który nigdy nie ćpał. Prawie. Nie żebym był fanem tego typu odpałów, ale przynajmniej jest to intrygujące i oryginalne, czego o poprzedniej pozycji nie da się powiedzieć. Może zbyt to rozlazłe dla mnie, przynajmniej w pierwszej połowie. Za to fajny schizofreniczny klimat. O “klimat” to kluczowe słowo tutaj. Szkoda że nie melodia.
3 No dobra, to też ładne jak jedynka, ale lepiej. Chyba do tego typu rzeczy jednak wypadałoby znać tekst i kontekst. W sensie muzyka to żadna i trzeba się skupić na wokalu. Myślę że gdyby to śpiewała Tori albo nawet Lisa to mógłbym się zakochać, a tak to.. no ładne, przeleciało, przepłynęło i mam wrażenie jakbym słuchał jakiś odrzutów z soundtracku do Władcy Pierścieni.
4 To miało potencjał. Ale na potencjale się IMO skończyło. Nawet przyjemny początek, ale potem dostajemy znowu to samo i znowu to samo. A potem jeszcze raz. Monotonne strasznie. A szkoda. W ogóle słowo „monotonia” najlepiej oddaje klimat tej paczki jak na razie.
5 lol, słuchałem tej paczki kilka razy, a to chyba pierwszy raz słyszę… a nie wszedł wokal, już kojarzę. O boże jaka ciota. Niczym Thom York bez jaj… dobra, niech będzie – niczym Thom York. Tylko że Thom to THOM. Nie no ja bardzo lubię emo w muzyce, ale musi mieć jakąś powalającą melodię/wokal. Tu tego dla mnie nie ma. Sorry.
6 No dość przeciętnie jak dla mnie. W sensie ot zwyczajny bizon rock. Jak sobie w tle leci to jest fajnie przy piwie, ale to tyle. Gitara ładnie pogrywa, wokal daje rade. Nie no jak na razie ta edycja to jest porażka. O a teraz zrobiło się męsko że łojezu. Niczym Steven Wilson wypinający klatę do lustra. Ale solówka, w sumie całkiem fajna. Nie no do tej pory jest to jedna z lepszych rzeczy. Smutna prawda o tej paczce.
7 no piękne no. i pierwszy lot w ciula. Trochę bez sensu, bo nie dość że już ten pan był to w dodatku o wiele lepszy. To (jak wszystko na płycie) jest wspaniałe i zdecydowanie najlepsze do tej pory, no i jeżeli reszta paczek ma ten poziom co pseudoonaniści to na pewno dam punkty.
8 nie moje klimaty. Słucha się przyjemnie, ale to tyle. Przynajmniej coś się działo i wybiło się spośród tłumu. Z drugiej strony jak pisałem, nie moja bajka. Na pewno nie spodobało mi się na tyle by dać punkty.
9 sorry totalni mnie nudzi. Ani dęciaki, ani flet nie pomagają. Bas plumka, facet chrypi. Nie łapie mnie. <próbuje jeszcze raz> nie sorry, ani melodii, ani klimatu, ani nic zapadającego w pamięć. Przynajmniej przez pierwsze 4 minuty. Potem nieco lepiej, ale i tak nie ratuje tego. Dość słabe zakończenie słabej paczki jak dla mnie.
i ciąg dalszy
Lemurzyny
lepiej niż w pierwszej paczce, ale bez szału.
10 no początek bardzo, bardzo na tak. W sensie hard rockowy popis, ale naprawdę fajnie się słucha. Jako całość jednak troszkę przydługie dla mnie. Po zwolnieniu i zmianie klimatu jeszcze przyjemniej się robi. No niezłe, niezłe. Tylko ten powrót hard rocka na sam koniec mogli sobie darować.
11 no taki tam se rocker.kiss the day tralala. No nie ma wsi niby i jakoś tam sobie leci bez bólu, ale też nie oczarowało w żaden sposób. Wątpię bym wracał nawet jeśli gitara pod koniec jest całkiem przyjemna.
12 Intrygująco się nawet zaczyna. Podobają mi się wokale, gorzej z ogólną melodią.
13 Ładny wstęp. Potem wchodzi wokal i wszystko staje się jasne. Do zespołu nie mogłem się nigdy do końca przekonać. Syndrom Yes chyba. Akurat to jest naprawdę ładne. Delikatne, ma coś nawet subtelnego bym rzekł. Raczej zaskoczenie na plus. Biorąc pod uwagę żałosny poziom tej edycji jak dotąd, jest to jeden z poważniejszych kandydatów do punktów.
14 całkiem zmyślne. Niby żadne dzieło, ale słucha się bardzo przyjemne. I... ja bym powiedział, że tu wręcz Queen sporo czuć. Podobne poczucie humoru podobny dystans i mruganie okiem do słuchacza. Pewna lekkość i gracja. Może nie jest to zagrane aż z taką klasą jak Leroy Brown czy Sunday Afternoon, ale i tak jest to jeden z jaśniejszych punktów tej edycji jak dotąd. No i nie ma Maya jednak.
15 ładne. Bez orgazmów, ale daje rade. Trochę mi się kojarzy z POSem który dałem wp pierwszej edycji. Pachnie nietoperzami, ale takimi nie popadającymi w jakąś przesadę. Choć calość brzmi troszkę jak jakiś odpad anathemowy. Ogólnie nie jest źle, szkoda tylko że nie ma jakiejś bardziej zapadającej w pamięć melodii, bo przy tego typu smutach to podstawa, ale i tak ładnie się snuje.
16 no nie no. Nie może być choć jednej edycji bez tych męskich jęków? Nie żeby to było słabe, ale ileż można. O wiele bardziej podobało mi się 10. No słucha się nieźle, ale za długie. Powrót monotonii.
17 chyba nie mam zdania wyrobionego. Podoba mi się pierdolnięcie i ogólny epizm w środku. Chyba potrzebuje więcej czasu do tego. Chyba na pewno. Druga połowa zdecydowanie na plus w porównaniu do początku.
18 no tak post rocki. Ładne, ładne, bardzo ładne i nuuuddnneee. Monotonii ciąg dalszy. Wejście elektronicznego plumkania zdecydowanie na plus. Oczywiście jako tło jest to idealne. Tylko nie wiem czy jest sens wrzucać takie rzeczy, bo tego się raczej dobrze słucha całymi albumami. W sensie że trzeba złapać klimat. Tutaj upchnięte między bizon rocki a nietoperze może sobie średnio poradzić. Inna sprawa że bardzo ładnie i całkiem przyjemnie się przy tym wynudziłem.
19 nie sorry ale nie dałem rady. Nie wiem czemu, ale nie cierpię tego typu grania/śpiewania. Totalnie nie moja bajka. Sorry… Daga?
20 Chyba kojarzę wokal. Ale ogólnie to tak średnio, znowu nie moje rejony raczej. No potem mamy pierdolnięcie. Nawet przyjemny jest ten drugi wokal. To chyba jedyny plus. Znaczy nie jest to złe, ale takie… no nudne dla mnie trochę.
Kręgi Atrusowe.
Paczki 3, 4 >>> 1, 2 i to bardzo, bardzo.
21 Zakochałem się w tym. Cudowne, piękne, lekkie. Słucham codziennie po kilka razy. Punkty pewne
22 lot w ciula. Tyle że ja tego ciula poznałem jakiś tydzień przed qw więc mi mało to przeszkadza akurat. Moja ulubiona rzecz na płycie. Kapitalne nagranie. Top 3 tej edycji. Piękna melodia i genialne wykonanie. Bije 90% macierzystej formacji tego pana jak dla mnie. No dobra, przesadziłem ;d
23 to chyba ci progowcy za którymi zbytnio nie przepadam. Tutaj nawet w znośnej formie, głównie dzięki tym nawiedzonym chórkom. W sumie nawet fajnie się rozwija, jeżeli to ten zespół co myślę to jest to ich jedna z lepszych bardziej słuchalnych rzeczy.
24 Kapitalne, linia wokalu w zwrotkach komuś chyba podpieprzona. Albo to ktoś im podpieprzył. Refren troszkę słabiej, ale nadal daje radę. Na dodatek nie ciągnie się zbyt długo. Na plus.
25 O drim metal jakiś. No całkiem zajebiste. Może nie powaliło na kolana ale słucha się naprawdę fajnie. Lemur pewnie po minucie wyłączył i zbulwersowany napisał do katera. W sumie trwa te 8 minut a się zbytnio nie dłuży. Fajny bas, mógłby być wyraźniejszy. No riffy oczywiście. Brak Labriego. Zajebiste jest to przejście w wolniejszą perkusję. Stream of consciousness to to nie jest zdecydowanie, ale i tak na plus. Zwłaszcza w tak słabej edycji. Tylko troszkę chyba zabrakło pomysłów na końcówce.
26 I kolejne 8 minut ;d Nie dla mnie. Znudziło mnie niesamowicie. Niby coś tam się dzieje, ale słuchałęm tego kilka razy i nadal nie pamiętam nic.
27 O wiele lepiej. Wiele, wiele. Wiele, wiele, wiele. Nick Cave dzierży miecz i smutnym wzrokiem spogląda w mroczną przyszłość. Brzmi żałośnie, ale tak naprawdę to brzmi wspaniale. Od pierwszego odsłuchu mnie zainteresowało, zdecydowanie czołówka tej edycji. Co prawda wielkim wyzwaniem to to nie jest, ale zawsze.
28 Ciekawe. Troszkę skojarzyło mi się ze spokojnym Devil Doll.. bez sensu. Bardzo ładnie się snuje. W sensie smęt, ale ma melodie, więc można słuchać i słuchać. Bardzo ładne.
29 Brzmi trochę jakby Maciej przegiął i wrzucił coś co nie przystoi człowiekowi z podobno najlepszym gustem . Nudzi mnie to. Jeszcze ten rycerski klimat na początku. I boże to trwa 12 minut. A wokal brzmi jakby miał zaraz znieść jajko w świecącej zbroi. Przykro mi, jestem na nie
30 Jak jakaś PJ czy inna Skin mi pierdolnie to jest ŁO! Ale takie darcie mordy jak mamy tutaj to zupełnie inna spraw. Pamiętam jak kiedyś Ziutek czymś podobnym zarzucił w „oceń poprzedni numer” i o ile wokal brzmiał tragicznie to przynajmniej miało zajebistą muzykę, tu znajduję dla siebie tylko ten wokal właśnie.
ogólnie lepiej niż w poprzednich dwóch paczkach razem wziętych, ale i tak dość średnio. Słabiutka ta edycja jest. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Sob Lis 19, 2011 4:38 pm Temat postu: |
|
|
01 – znowu jakiś klingoński. Całkiem ładna melodia, trochę kreskówkowa, ale przyjemna. Barwa głosu też mi nie przeszkadza. Tyle, że – rzecz jasna – trudno zliczyć ile na świecie jest takich piosenek. Dzięki temu jednak nie mam wygórowanych oczekiwań, więc nie mogę się rozczarować. Milutkie, ale za długie, pomysłu starcza tu na trzy minuty z hakiem najwyżej.
02 – początek intryguje, przerodzi się albo w niesłuchane gówno, albo w zajebistą, przemądrzałą alternatywę. I póki co bliższe jest temu drugiemu. Jak zwykle – lepiej by się tego słuchało znając cały kontekst, ale ja i tak lubię skrzypiące saksofony i atmosferę domu spokojnej starości dla zwariowanych atrusów. Fajne.
03 – dość ładna, tęskna melodia, która jednak niebezpiecznie wpada w rzewność. Sądząc po tekście, to może być coś, czego zielonowyspiarze słuchają i płaczą w chwilach zadumy. Albo coś, co się pod taką wartość podszywa. Nie no, generalnie jest nudno i strasznie bezpłciowo. Takie rzeczy trzeba śpiewać wypluwając sobie duszę, a nie jak na składance easy-listening.
04 – amerykańska klasyka strikes back, kurz i palące słońce. I raczej obojętny lemur. Brakuje mi w tym energii i jakoś w tym przypadku połączenie zabiegów klasycznych, czyli tego banjo, z elektrykiem – który jest dość nudny – nie zdaje egzaminu. Energii też raczej nie czuję, raczej dość szybko owija się wokół mnie demon znużenia.
05 – z dotychczasowych smutów pod nieparzystymi numerkami – chyba najlepszy. Wokal pasuje idealnie do aury utworu, mieści się w takim spektrum zadumanych wrażliwców, które w odbiorze lemura nie trafiają do worka z emojęczeniem. Gitara w pewnym momencie czyni całkiem urokliwy efekt. Ładne, choć znowu – nic, nic, nic wielkiego.
06 – mam brzydkie podejrzenia, że z tej mąki chleba nie będzie. Tekst znowu o jakichś umierających murzyniątkach, jezu. Ale muzycznie – nawet zaskakująco na poziomie. Fajne przestrzenne solówki i zebrana w sobie, napięta aranżacja. Taki samochodowy kawałek trochę. Znacznie lepiej radziłby sobie jaki instrumental. No i ta końcówka – totalnie donikąd, właściwie bez sensu. Czyli tak wiele dobrego nie zostaje, choć wstydu i żenady, poza klangorzeniem o dzieciach, uniknięto.
07 – o, znowu ten pan, który nie żyje i którym się jarają NAR-y. Dla mnie to chyba ciekawsza biografia niż sama muzyka, choć ta piosenka urok i eteryczność niewątpliwie posiada. No i trzeba się jednak w teksty powsłuchiwać, skoro nawet jeśli łapie się je połową ucha od razu czuć, że o COŚ w tym chodzi. Ha, powiem wręcz, że zrobiło mi się smutno, gdy tak szybko się skończyło. Szlachetne to było, o, to dobre słowo.
08 – mam wrażenie, że to muzyka, która satysfakcję sprawić może najwyżej swojemu twórcy, który tak bardzo sili się na szlachetność połączenia orkiestry z czystym jak strumień pluskaniem klasyka. Problem w tym, że wyszło nie czysto, ale sterylnie. Bez duszy w sensie. Ta muzyka nic mi nie mówi. Jest ładnym produktem. Ale nie przemawia, nie wstrząsa, nie inspiruje.
09 – dziwne. Syntetyczne instrumentarium, głos, który śpiewa ze znanym tylko sobie akcentem, jakieś pseudotajemnicze wstawki. Trochę to się wszystko nie trzyma kupy. Trudno mi ten utwór jakkolwiek zaszeregować, wpisać go w jakiś schemat – ale może to właśnie dobrze? Rzecz w tym, że zostawiając na boku te wszystkie intelektualne analizy – nie bierze mnie, no po prostu, nie bierze.
10 – no, GITAROWY ROCK. Ma sporo ognia a wręcz trochę muzycznego rozpasania i dzikości, nie leci na jakiejś zupełnej sztampie, więc możemy zaakceptować. Miła wolniejsza część, świetny motyw na wejściu szóstej minuty i podążająca za nim eskalacja. Szkoda, że w samej końcówce nie dołożyli czegoś naprawdę ekscytującego, tylko wrócili do początku, ale jakby w wymęczonym stylu.
11 – jezus. Właściwie od pierwszych taktów śmierdziało tragedią na kilometr. Straszne, całkowicie straszne. Zupełnie nie moja estetyka, nie moja wrażliwość. Banał, utwór zmontowany jako wyprany z oryginalności i jakiejkolwiek zadziorności rock środka. Najgorsza rzecz póki co, zdecydowanie. Sytuację leciutko poprawiło przyspieszenie w końcówce, no ale helloł. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Michalzbiku95

Dołączył: 26 Lut 2010 Posty: 995 Skąd: Warszawa - Bielany
|
Wysłany: Sob Lis 19, 2011 6:41 pm Temat postu: |
|
|
Kręgi Atrusowe:
21.w smucie staram się odnaleźć jakąś nutkę optymizmu . nie to żebym nie znalazł, ale nie jest to utwór wybijający się ponad resztę a to jak na tą edycję jest minusem.
22.nie no wy coś mi chcecie zrobić z tymi 'długominutowcami'...,słyszę głosy. Jezu jak mi się nie chcę słuchać tego i powiem szczerze nie podoba mi się ta piosenka, mimo ładnego grania instrumentalnego w miarę.
23.O , 51 minut coś dla mnie , a nie szkoda że tylko 7..., ale dało mi po uszach na początku . Ogólnie ktoś ma troszkie zrytą banię , ten co to wrzucił. Jest to zawsze coś innego przynajmniej więc doceniam
24.brawo , coś krótszego ;d. Fajnie to brzmi, nie powiem żeby znowu jakiś geniusz czy coś, ale wrażenie dobre robi.
25.noo, asz musiałem zeciszyć. napierdzielanka że hej, więc nie dla mnie mogłoby się wydawać i się tak mi wydaję (a do tego 8 minut xD).
26.nic specjalnego, przeleciało jakby zupełnie nigdy nic, mimo że swoje trwało.
27.jednak dobrze że zdarzają się rzeczy , które rzeczywiście nie są długie, w tym przypadku gdyby był dłuższy to by zmęczył na pewno. A tak jest ok, bez podniecenia, ale porządnie.
28.dobrze przynajmniej że nie typuje kto co dał bo tu bym miał problem znowu skoro 91,13% tej edycji to smęty. Musiałbym wszystkich podejrzewać o smęciarstwo, a nie jednak nie wszystkich, bo wiadomo że Fenderek dał 16.
29.nie mogę , kto o zdrowych zmysłach wrzuca coś co trwa +12 minut?? no, ma to w sobie coś nie da się ukryć. Instrumentalnie nie banalne , także nie wiem jak to ocenić długość vs. reszta. Stanę po stronie reszty dla świętego spokoju.
30.jakaś szatanka tu śpiewa , na pewno. Nie pociąga mnie to.
Póki co lepsza paczka od poprzednich lecz bez fajerworkorów.  _________________ Nagroda "Tomisiępodobatomniejoznowucośfajnego 2010" |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Sob Lis 19, 2011 9:10 pm Temat postu: |
|
|
12 – misz-masz nowoczesnego podkładu i bardziej klasycznych elementów. Wychodzi coś, co przekonuje – nie czuje się sztuczności. Stopniowo przeradza się wręcz w coś nieco hipnotycznego. I znowu – kawałek, który zdecydowanie zbyt wcześnie się skończył. Więc chyba na plus, nie?
13 – bardzo, bardzo lubię, wręcz uwielbiam ten moment w ich karierze. Ten kawałek jest przykładem dlaczego. Piękna rzecz, wręcz sztandarowa dla ich grania w tym okresie. Jest tu wszystko czego trzeba – spójność, piękno melodii, klimat, emocje, rozedrganie.
14 – kolejny bardzo znany i bardzo zacny zespół. Tu śpiewa akurat mniej charakterystyczny z jego wokalistów, ale lemura to nie zwiedzie, o nie, nie. I cóż ten lemur powie? Hm, mieli mnóstwo rzeczy lepszych, również w momentach gdy ten pan służył za gębofonistę. Nie ma żenady, nie męczy, nie irytuje – ale w sumie za dużo polotu i finezji w tym nie widzę. Ot, porządne, strasznie typowe dla nich granie.
15 – nie, sorry, było już tak ładnie, ale oczywiście wszystko musiało zostać zjebane prog-metalem. A może i nie prog-metalem, w każdym razie wokal okropny, przestraszny. Keep the children safe, chyba od tego głosu. Muzycznie lepiej, miejscami gitara gra nawet ładnie, ale aura pretensjonalności i napuszenia mnie zabija.
16 – niezaprzeczalna elegancja. Niezaprzeczalnie potrafi leciutko, elegancko właśnie rozbujać. I na tym się właśnie wpływ zatrzymuje. A w tym mocniejszym fragmencie nawet tego zabrakło, bo zaczęło się miotanie bez sensu. Solówka też chaotyczna, bez wyrazu. A już końcowy fragment to czyste nudziarstwo, co przy apelowaniu o przebudzenie się, jest już tylko humorystyczne. Zmarnowany sznyt z początkowych minut. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
whoatemydinner

Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 1771 Skąd: Z Mornington Crescent.
|
Wysłany: Nie Lis 20, 2011 1:22 pm Temat postu: |
|
|
Mniejsze stężenie chujni na metr sześcienny jest w tej paczce, nawet przyjemnie się słucha.
Kręgi Atrusowe
21 - O, to jest takie przyjemne. Trochę smęci, ale klimaciku temu nie można nie odmówić. Aranżacja z tymi dęciakami i innymi smyczkami mnie zachwyca. Maniera śpiewania wokalisty mnie trochę wkurwia, ale bardzo, BARDZO fajnie się tego słucha. No i do refrenu można pośpiewać. Zacne rozpoczęcie paczki. (+)
22 - No to jest taki skok na punkty, że aż boli. Tego faceta trudno nie rozpoznać. Daleko temu utworowi do większości tego, co nagrał ze swoją kochaną formacją, ale to może dlatego tak uważam, bo nigdy ten album mi nie przypadł specjalnie do gustu. Znowu - aranżacja genialna, wokal... no typowy dla tego pana, tekst bardzo dobry. OK. (+)
23 - Każda paczka musi mieć takiego pojebańca? Jezu... co to za chorzy ludzie to nagrali? Bardzo ich lubię w każdym razie. Trudno ogarnąć, co się dzieje. Coś skacze po słuchawkach, głosy się mieszają, co chwilę zmiana melodii... Bas pięknie wyeksponowany. Ciekaw jestem co to za zespół, bo fajne całkiem. (+)
24 - No to jest nijakie. Sialalala... Nuda. Krótkie, mija, nie mam ochoty wracać. (=)
25 - SRU. No to nieźle daje czadu. Jako pokaz kunsztu muzyków daje radę, ale no ogółem jako instrumental do niczego nie dąży. Można posłuchać, ale żeby od razu nagradzać punktami? Nah. Ale gitarzysta fajnie gra, szczególnie pod koniec. (=)
26 - Gitary wschodzą niczym słońce w intrze. A potem wychodzi z tego ot taka sobie piosenka. "I've got the answers to all of your questions". Lol, to pewnie śpiewa prowadzący Va Banque. He he, ale mi się żart udał. Zmienny ten utwór jak kalejdoskop. Ma momenty, ale jako całość średnio mi podchodzi. (=)
27 - Ło boże. Atmosfera jest, ale ta patetyczność jest w takich ilościach, że zdzierżyć się nie da. Lol, chórki w refrenie. Nie ma czym się zachwycać. Irytuje najbardziej z paczki jednak. (-)
Dobra, nie chce mi się już. SZYBKIE KOMENTKI MODE ON!
28 - Obligatoryjny smęt. Meh. (=)
29 - Fajne, ale to zakończenie z dziwnym badziewiem powtarzanym jest dziwne. No ale ogółem spoko. (+)
30 - To mnie nudzi niemiłosiernie. 'nuff said. (=)
BTW: Już wiem co wyślę w grudniu. He he he.  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Nie Lis 20, 2011 2:51 pm Temat postu: |
|
|
17 – o, miłe. Atmosferyczny podkład, różne w miarę przyjemne ubarwienia, głos może nie jakoś strasznie wyrazisty, ale dobrze wpasowuje się w całość. Mocniejszy. floydowaty fragment smakuje, nawet bardzo. Dalej nie ma już jakichś fontann, fajerwerków, wzruszeń i poruszeń, ale pozostaje na solidnym poziomie.
18 – ładne, smutne plumkanie. Odprężające i kojące. Syntetyczny rytm nie razi, jest tu całkowicie uzasadniony. Lubiący postrocki lemur jest lubiący postrocki. Świetne wieczorne tło, bo trochę brakuje mocniejszego motywu do wybijania się na pierwszy plan. Spokojnie sobie smęci, jest lepsze od większości utworów z tej edycji – i tyle.
19 – ja mam niby słabość do takich klimatów w babskim wykonaniu, ale to do mnie nie trafi. Aranżacja muzyczna przytłumia wokal, za dużo się tam dzieje jak na taki utwór, a jeszcze główny motyw gitarowy mnie irytuje. No i tekst – Osiecka to to niestety nie jest. Końcówka, z Hammondem, robi lepsze wrażenie, ale i tak, generalnie – przeleciało, nie zostało.
20 – kolejny zespół, który jęczy i płacze w lemurze poczekalni, znam tylko jakieś podstawy. W liceum kolega mnie nimi katował, wtedy nie ruszało, teraz – coraz bardziej. Fajna, skradająca się piosenka z kapitalnym brzmieniem. Tam gdzie trzeba jest subtelniej albo mocniej. Naprawdę porządna rzecz.
21 – bardzo chciałbym pójść kiedyś na ich koncert, bo na płytach odwalają czasem rzeczy nieziemskie. Takie jak to na przykład, czołówka tego albumu. Sam jakiś czas temu chciałem ich dać, no cóż, ktoś przynajmniej na tym forum okazał się człowiekiem z gustem. Piękne. Głos, melodia, dęciaki, to łapiące za gardło napięcie i smutek.
22 – hi hi hi, no faktycznie ciul w punkty. Akurat nigdy akurat do tego kawałka nie fapowałem jakoś ekstremalnie, ale już do wykonawcy i płyty – oczywiście, że tak. W każdym razie, piękna i poważna rzecz. Ech, ileż można powtarzać, że facet jest geniuszem. Piękna rzecz, nawet jeśli pod koniec służy do załatwiania osobistych porachunków.
23 – aha, super, onanistyczne pieprzenie. Mam dużo klawiatur i nie zawaham się ich użyć. Mogę wydawać dużo pisków i wwalać milion motywów na minutę. Tylko po jaką cholerę, skoro to jest wszystko totalnie martwe? Wielkie pobłażanie sobie, dla mnie niestrawne. I w ogóle mi nie przykro.
24 – jaki uroczy oldskul. Piosenka oczywiście wyłapana z miliarda podobnych, wleci jednym uchem, wyleci drugim a może wręcz tym samym. Urokliwa głównie przez starociowatość, większość rzeczy z tamtych czasów odbieramy chyba w ten sposób. No ale zachwycić to maleństwo naprawdę nie ma czym.
25 – jak na razie nieciekawy łomot i nic więcej. Do przodu, do przodu, zapominając o czymś takim jak interesujące brzmienie, śmiałe patenty czy choćby zwyczajny zastrzyk energii. Wydaje się puste i wymuszone. I powtarzam, brzmienie mi się zupełnie nie podoba, płaskie, suche, słabe. Jezu, osiem minut bezsensownego męczenia instrumentów.
26 – mam wrażenie, że moja opinia będzie bardzo podobna jak w numerze poprzednim. Kwadratowe, nieciekawe, toporne. Nudne po prostu, no. To tak straszliwie zmierza do całkowitego nikąd. Nie słyszę nic, co uzasadniałoby powstanie tego utworu. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Nie Lis 20, 2011 10:14 pm Temat postu: |
|
|
27 – zaczyna się jak ten utwór Lorenca puszczany po 10 kwietnia, potem są jakieś pseudogotyckie dziewoje, potem jest pseudo-Cave. I w ogóle atmosfera jak z pamiętniczka mrhrocznie pomalowanej licealistki. Błagam. Z tego nawet może dałoby się coś zrobić, gdyby nie ta pretensjonalnie napompowana smutność (nie mylić ze smutkiem).
28 – jeśli chodzi o klimat to trochę kontynuacja numeru poprzedniego, tylko lepsze muzycznie, fajne wejścia trąbek. I bardziej szczerze to brzmi, są w warstwie muzycznej takie fajne echa jakiegoś pogrzebowego jarmarku albo jarmarcznego pogrzebu. Ej serio, bardzo ładne, klimatyczne i z fajnym brzmieniem. Aż się nawet zasłuchałem.
29 – z wokalu absolutnie niemoge, brzmi jak narodowy wieszcz przemawiający z kupy kamieni. O, teraz kupił sobie masturboklawisze. Jezus Maria, on jest straszny, to aby na pewno nie jest jakiś pastisz? Napuszone, kwadratowe i koszmarnie nudne. Won. O, teraz dla odmiany zrobiło się na chwilę fajniej, ale potem znowu przyszedł wieszcz i wszystko zjebał. Co za nudaaaaaaaaaaaaaa. Jezu, to jeszcze trwa? Zalepiająca beznadzieja.
30 – ha, to wcale nie jest złe, bo ja przecież lubię jazgot i wrzask. Niegrzeczne dziewczynki przy mikrofonie to też w sumie fajna sprawa, na pewno z męskim wokalem byłoby dużo słabiej. I to jest też taki rodzaj monotonni, który się sprawdza. Ma nerw, ma odpowiednią zawartość chaosu i drapieżności – o dziwo nie odrzuca. Bardziej na plus niż na minus, serio, lemur to mówi.
31 - galop na niby-progrumaku, no po prostu doskonale. Klasyczne harmonie i takie tam. A nie, to żaden prog, to po prostu jakieś tam granie z tak zwanej epoki, założę się, że panowie mają nie tylko długie włosy ale i wąsy. Fajnie skacze, ale to wrażenie skończy się z ostatnią sekundą, bo jakaś zapadająca w umysł i serce muzyka toto nie jest.
32 – fanem nigdy nie byłem, ale miała baba charyzmę i zdolności. Nagrała lepsze rzeczy, to jest tylko porządne jak dobra peerelowska szafa czy wersalka. Bez mielizn, bez wzlotów. Bez toporności, ale i bez wielkiej finezji. W głównym nurcie jej stylu i tyle, słucha się przyjemnie, nawet w większych dawkach byłoby naprawdę miłe.
33 – no tak, bohatera piosenki skądś znamy, nieprawdaż? Ciekaw jestem, czy była jakaś bezpośrednia inspiracja. A sam utwór, cóż. Ot, taka amerykańska muzyka środka do wspólnego pośpiewania a może nawet i poklaskania. Co to oznacza dla lemura? Najpewniej to, że punktów nie da. Zbyt miałkie, zbyt puste.
34 – znam chyba tylko jego dzieła, które rzucano do qw. Podobały się. I to kontynuuje tę świecką tradycję. Bardzo ładne. Powiedziałbym, że wręcz piękne. Patos z nurtu lemurowego. Napięcie. Aktorzenie. I wspaniale prowadzona melodia. Cholera, to jest chyba najlepsza rzecz tej edycji. Nawet jeśli pod koniec zaczyna zjadać trochę własny ogon, przydałaby się jakaś trąba albo innego rodzaju jebnięcie bądź złamanie tej wyliczanki. Ale i tak jest super. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
Wysłany: Pon Lis 21, 2011 11:59 pm Temat postu: |
|
|
11 To na miarę bizon rocka. Ale zbyt bizoniaste aby on wrzucił. Chorki dość przyjemne. Ok.2,20 ladna przygrywka gitary, rockowa, z lekkim pazurem. Ogolnie mam dziwne wrazenie wtórności w tym kawalku, ale milo się slucha. Piosenka na miare Xaviego, Mustaphy.
12 ten zarcik. Dajemy pod 12 cos dziwnego, aby ludzie pisali damy 12 12. Poczatek taki sztuczny, ze Az strach. Ale kobieta fajnie spiewa, nie jest to moja ulubiona Adel ale da się słuchać. Godne Ytrona, Gniewka czy Subrosy.
13 Chyba gdzieś ten wokal słyszałam. Ale sporo instrumentalnego mamy tutaj, takie powiew starości i nudy. Mefju? Incubus? W7? Wokal w sumie mnie nie grzeje… bardziej klawisze i gitara jest tu ciekawsza. Tak dla nich warto posłuchać ten kawalek z uwaga.
14 Zaczyna się niczym Liza Minelli w New Yrok, New York.. stare zapewne.. przyjemniutkie na inny sposób niż 13. Taki maly wodewil… jak Elton czy Neil Sedaka.. klawisze i wokal to na plus, gitara zbyt delikatna w tle aby zwrocic na nia uwage. Troche się dluzy jak na te 6 minut, polowe krótsze i lepsze. Typ: mumin lub irminella lub lemur
15 Takie Fenderkowe Lekko mroczne, gitarowe, pan sobie lekko wyje ale nie drazni na Maksa. No Ziutoslaw tez mogl to dac ale czy ja wiem? Bardziej jakis Maciej. Fragmenty bywaja bardzo ladne ok.3 minuty no to jest na plus!
16 Pan na wokalu lekko monotonny i raczej by mnie nie obudzil, Anie po budzil. W stylu Bebego czy Subrosy. Stanowoczo za dlugie. Człowiek skupia się tu na wokalu… chyba pare osob chcialo się przyznac do tego kawalka patrzac na komentarze
17 Pani na wokalu. Kolejny sunacy w ślimaczym tempie kawalek. Nar miałeś arcje co do klimatu tej edycji… chyba jesien nam zaszkodzila. Do wyrokuje ostra grudniowa edycje. A kawalek ma momenty mocniejsze dla Bizona sam raz, dla Gosi ale ona mi nie pasuje tu. Bardziej jakis anunaki czy whoatemydinner
18 nie no znowu smecik… chyba najbardziej jesienny… Liliy? Lekko wieje sztucznością, elektronika, wiec klasyczni rockowcy odpadaja jako wrzucani. Typuje nie typowego katera, lemura a nawet Matke.
19 Intro niczym z jakiegos klasyka rocka… a potem cos radiowego.. nowości dajemy glos fajny, lapie za ucho, po polsku, gdyby tak wszyscy dzis mlodzi spiewali…. Ech… dobra jak mama typ Lily, Gniewek, Inn, Irm lub wiciu lub macwalter będzie wysoko w TOP10
20 smet na koniec dychy.. po takiej 19 dziwnie się tego slucha niczym Inn y swiat. Rockowe, gitarowo. Typ Bebe, Kater, Maciej lub Gosia lub Ziutoslaw.. nie no za dlugie to jest… _________________ http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
whoatemydinner

Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 1771 Skąd: Z Mornington Crescent.
|
Wysłany: Wto Lis 22, 2011 5:49 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | Teraz kurwa muszę znaleźć inny kawałek który dostanie 12 punktów...  |
Proponuję mój.
W sumie, to gdybym ja się obraził za każde zjechanie mojego kawałka, to by mnie też już tu nie było. Po pierwszych komentarzach w pierwszej mojej edycji. Nikt tu nie docenia prawdziwego geniuszu. Ale spokojnie, w grudniu się odwdzięczę... O tak. <diaboliczny_śmiech>
Dobra, ostatnie komentki. BTW, wszystko się zapowiada, że dołączę w tej edycji do grupki ludzi dosyłających głosy w ciągu ostatniej doby. Ale bądźcie spokojni, bo na pewno je doślę.
Zespół Mefju-Dundersztyca
31 - O dziwo fajne. Organy, gitara, sikstisowo się zrobiło. Chwilami jedzie Beatlesami, co mi się bardzo podoba. Fajny niezobowiązujący utwór. (+)
32 - rytm fajny. Ale nie lubię głosu tej pani. Nie podoba się i już. Heh, dęciaki wzięte żywcem z Tenth Avenue Freeze-Out chyba. Bez jajeczne te chórki są. Zbyt kontrastują z energiczną wokalistką. Nie, nie dla mnie. (-)
33 - Tralalalalalalala. Zaraz... W piosence jest o gościu, co się zwie Leroy Brown. Jest zły. No i jest gorszy od wysypiskowego psa. Lol, jak u Queen. Szkoda, że nie ma tu banjo. Ale jest skoczne pianinko. Fun, miłe. (=)\(+), bo nie mam pojęcia, co z tym zrobić.
34 - phi, też się umiem tak bawić. Ja biorę sobie słowo "down". "Going down, being down, down to earth, coming down with a sickness that only allows me to come up with lyrics that include the word out". Naprawdę, tyle out to jeszcze nigdy nie słyszałem na raz. A i sam utwór nic specjalnego. Plus się ślimaczy. Nuda. (-)
35 - Organy Hammonda!!!!11!one! Zapowiadało się bardzo zacnie, wyszło chujowo dość. Melodia niedorobiona, bezjajeczny cały utwór. I ten werbel. Nienawidzę tak brzmiącego werbla. Hammondziaki trochę ratują, ale to taki ratunek jak przyozdobienie zgniłego gofra bitą śmietaną. (-)
36 - POGO POGO. Wykonawcy dają kopa. Riff prosty ale i dość skuteczny. Niczym nie przykuło mojej uwagi. No oprócz bycia zajebiście rockowym na tle całej tej edycji. Krótkie, to na pewno zaleta w tym przypadku. (=)
37 - Lol, echo jak w Us And Them. Takie se. Solówka fajna. Niby prosta, ale zacna w cholerę. Refren też jest spoko bardzo. Wywrzeszczany, ale ok. Nieźle. (=)
38 - Ja pierdolę. Znam to. O Jezu, ja to znam. Ach te długie (dwie) godziny spędzone nad tą grą... I na koniec ta piosenka. Wisienka na torcie, który może być prawdziwy, bądź też nie. (+)
39 - Bardzo mi się podoba, o dziwo, melodia. Refren brzmi szlagierowato. Znane? Może, nie zdziwiłbym się. Lubię to. (+)
40 - Ach, te kobiece wokale w tle. Du du du du. Niby cztery minuty, ale wije się monotonnie, że brzmi mi bardziej na sześć. Ziew. (-)
41 - Po tajemniczym początku trochę więcej się spodziewałem, a wyszło z tego... ekhem... co to jest? Lubię afrykańskie śpiewy w tle, ale no raczej tu mi się nie podobają. Klimatycznie, ale bez przesady. Spać mi się od tego chce. Pitu pitu. (=)
42 - I trochę bluesowego grania gitarowego na koniec. Niczym się nie wyróżnia, miło się słucha, można się czasem pozachwycać umiejętnością improwizacji, ale ogółem to takie sobie. (=) _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Wto Lis 22, 2011 7:58 pm Temat postu: |
|
|
21. Bardzo ładny, nastrojowy smęt. Słychać Cohena, trochę Cave'a, spokojniejszego Younga i pewnie jeszcze milion innych songwriterów, nie zapomnieli o ładnej melodii, przyjemnie rzecz zaaranżowali - bierze mnie takie granie w każdych okolicznościach. Jedna z lepszych rzeczy w tej edycji.
23. Zaczyna się niegłupio, chociaż przekrzykujące się wokale na początku trochę mnie odstraszyły. I tak właściwie do końca - całkiem fajne fragmenty przeplatają się z okropnymi. Jakby realizator nagrań zrobił im głupi kawał w stylu "nie no, nagrajcie to, będzie świetnie". A nie jest. Znaczy, mogło być lepiej, bo fragmenty instrumentalne są niezłe, a i te "normalnie" zaśpiewane też niczego sobie.
24. Ładna, bezpretensjonalna piosenka, trochę mi się z Kinksami kojarzy. Nachalny refren jest nachalny, ale uroku piosence nie odbiera. Niezłe.
25. Koszmar z ulicy prog-metalu mordujący atrusów we śnie powrócił. Sezon na zwichnięte szczęki otwarty. Błagam, to jest tak okropne, że brak słów. Kanciaste, toporne, męczące. Ratunku.
26. Zaczyna się fajnie, te bulgoczące klawisze są niczego sobie. Potem zaczyna przynudzać, jeszcze w międzyczasie fajnie rzecz przyspiesza, ale im dalej w las, tym więcej nudy i banału.
27. Utwór jak na razie zbiera fatalne komentarze, na które zdecydowanie nie zasłużył. Ja tam ich całkiem lubię, interesujący wokal, neofolkowa stylistyka, przyjemne melodie i niepokojący nastrój. A wreszcie teksty, chociaż ten akurat poniżej przeciętnej. Jeden z lepszych ich kawałków, swoją drogą.
28. Boże, jak ja uwielbiam tego faceta. Tę płytę zresztą też. A ten utwór przede wszystkim - oparty na ponurej, pogrzebowej melodii, powolny i nastrojowy, dopiero po jakimś czasie odzywają się jakieś pogodniejsze nuty. Mocno kojarzy mi się z Coilem, którym NAR powinien wygrać w czerwcu. Nieprzypadkowo zresztą.
29. Okropny wokal wyprany z jakiejkolwiek charyzmy, instrumentalnie też raczej nic ciekawego. Zdarzają się całkiem ładne, nastrojowe fragmenty, ale zaraz psuje je wejście wokalu lub klawiszowych onanizmów. Plus ładne solo na wysokości czwartej minuty i ocean nudy, w którym nawet okręt nie chce płynąć dalej.
30. Jakieś thrashe-niethrashe z uroczo zachrypniętą wokalistką. Moment, to jest naprawdę dobre. Może dlatego, że słychać głównie wokal i łomot perkusji. Gitary wyją potępieńczo w tle, więc obyło się bez kwadratowych riffów. A końcówka robi wrażenie. Bardzo przyjemne wrażenie, dodam. _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sro Lis 23, 2011 2:51 am Temat postu: |
|
|
Nie wszystko chyba dam radę, reszta kiedyś indziej.
1. Po fińsku. To chyba jedyna rzecz jaka się wyróżnia. No nie, głos pani też się wyróżnia. Pani ma 6 lat najwyżej. Albo nałykała się helu. Musi pochodzić z innej planety.
2. Z jednej strony nie mogę tego zjechać z góry na dół, z drugiej... z drugiej ten saksofon jest jak małe dziecko na które się nie zwraca uwagi i które zdesperowane robi cokolwiek, żeby tylko je zauważyć. Do zaoferowania ma kilkanaście sekund gdzieś pod koniec. Nawiedzone jest słowem, który mi przychodzi do głowy przy tym utworze.
3. Pierwsze 5 sekund i czekam na "Ameno". Potem jakaś pani śpiewa i... powiem tak. Lisa gerard zrobiłaby z tego arcydzieło. Głosem. Nieziemskim głosem. Ten jest "tylko" ładny. A że i melodia jest dość typowo irlandzka to... no fajne, no. I nic z tego zupełnie nie wynika. Wrzucantowi polecam "The Wind that Skaes the Barley".
4. Największy potencjał z pierwszych kilku. Nie do końca wykorzystany. Trochę monotonne, choć z drugiej strony wystarczająco krtótkie zeby nie znudzić. W sumie nawet fajnie kołysze, a o to chyba tu miało chodzić. Trzy klasy powyżej poprzednich trzech razem wziętych.
5. A w filmie polskim, proszę pana, to jest tak: nuda... Nic się nie dzieje, proszę pana. Nic. Taka, proszę pana... Dialogi niedobre... Bardzo niedobre dialogi są. W ogóle brak akcji jest. Nic się nie dzieje.
6. Są tu jakies fajne momenty. Solo jest zdecydowanie na plus. Mumin to wrzucił, oceniając po zespole. Jeszcze się nad tym w sumie zastanowię, bo mimo pewnej sztampy... a ciul tam, akurat klasycznie rockowa sztampa jeśli na dobrym poziomie to nie jest wada. A tu w sumie źle nie jest. Taki Wishboneashowy klimat.
7. Nie wiem czy starczy na punkty (to się okaże) ale... no jest to subtelne, bardzo niemal intymne, w sumie ten koleś to właśnie potrafił... prawie słychać tą jego nieśmiałość w muzyce... NAR
8. Piękny w sumie ale jednak w tej zabawie czy konwencji- przerywnik.
9. Na plus- fajna przestrzeń. Bas. W sumie te skrzypki to fajny motyw. Na minus- nie bardzo mnie chwyta sama melodia. I wokal. Ten ostatni bardzo na minus, niestety.
10. W końcu coś żywszego. Świetne brzmienie, bardzo hendrixowskie. Riff fajnie rwany, świetnie poprowadzony wokal zwrotki unoszący się nad tym rwanym rytmem. Wyciszenie mogłoby być nieco krótsze, aż tak wiele nie wnosi. Gdyby ta rzecz miała 4 minuty a nie 8 podobałaby mi się dwa razy bardziej.
11. Charakterystyczny głos, charakterystyczne chórki, które w sumie robią fajną ścianę dźwięku w refrenie. W sumie coś z Queen tu jest, ale... czy nie w sporej części ich twórczosci? Dobre solo. W sumie typowa hard rockowa power ballad, ale na wysokim dość poziomie.
12. "Pozytywnego coś, pozytywnego
Tak bardzo chciałbym dać dziś Tobie"
Ale nie potrafię nic znaleźć.
13. To nie jest moja ulubiona ich płyta... choć akurat ten kawałek coś w sobie ma. Ale też... po pierwsze za dużo tu wpływu wokalisty, niestety. Są momenty zbyt... patetyczne w zbyt oczywisty sposób. Z drugiej strony są momenty naprawdę piękne... kawałek znam tak długo a i tak będę się musiał nad nim zastanowić. Tych smyków tu ździebko za dużo jak na mój gust.
14. W sumie muszę przyznać że ten zespół mnie trochę intryguje i nawet myślałem o jakimś ich utworze. Oni trochę jak ELO, mają taie Queenowe momenty, ten kabaret w muzyce, ten Broadway... Za mało mi z tego kawałka wynika. Mógłby się bardziej rozwinąć, ale nie w te zaśpiewy... końcówka idzie właśnie w tą stronę co trzeba ale z mało, za lekko...
15. was, co to miałem tego niby nie znać, pewnie.
Bardzo fajny, lekko gotycki, o doomowym nawet odcieniu klimat. Nie no, serio, jezeli to jest to co was tak zapowiadał że nie znam to LOL. W sumie bardzo podobne do innego zespołu, jednego z moich ulubionych, na taką samą literę. No ale... pan z tego zespołu przecież tu jest, więc nic dziwnego
16. A, to jest to 16 które ja wrzuciłem. Czy wszyscy wrzucili.
Kapitalny kawałek ze wspaniałej płyty. Mógłbym go w sumie wrzucić, choc bardziej prawdopodobne że wybrałbym numer 8 z tej płyty. Ale ten kawałek... wspaniały otwieracz. Szkoda, ze ten projekt zaowocował tylko tym jednym albumem, wielka szkoda... kapitalny numer.
17. Fajne połaczenie elektroniki z progiem. Podoba mi się prowadzenie tej melodii w zwrotce. Podoba mi się kilka smaczków w podkładzie, sporo się tam dzieje. Flojdujące solo absolutnie rozwala. U-a, ciary. Choć zastanawiam się- czy nie lepiej było dać tytułowy z tej płyty?
18. Ma to klimat, nie powiem i jest fajnym podkładem do różnych myśli... podejrzewam ze genialnie jechałoby mi się z tym w słuchawkach autobusem wieczorem, przy padającym deszczu... jeszcze pomyślę, czy mam się temu klimatowi oddać czy rozebrać ten kawałek na części pierwsze... ta druga opcje nie byłaby dla niego zbyt korzystna, pierwsza z kolei- bardzo.
19. No stylizowane. No nawet niezły głos. Nie bardzo widzę cel.
20. Nigdy nie mogłem się do nich do końca przekonać. Niby fajne, ale... nigdy nie byłem fanem tego charakterystycznego wokalu, raczej mi przeszkadza. Sam kawałek jest OK, brak wielkich zastrzeżeń- ale też brak jakichś wielkich pochwał.
21. Znowu jakies indie czy tam rock alternatywny ze Stanów...
Ma to jakieś plusy, choć bez żadnych uniesień dla mnie... monotonne dość, litery lecą, film się kończy... może i nawet był dobry ten film, ale lać się chce i do kibla trzeba iść a nie napisy oglądać...
22. [*]
Byłoby 12. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Żbik88

Dołączył: 05 Kwi 2009 Posty: 573 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Lis 24, 2011 2:16 pm Temat postu: |
|
|
Pseudoonaniści
1- fajne dziewczę śpiewa jest tam jakiś klimat myślę ze spodobało mi się nawet i ten efekt na końcu ze plonie ognisko i szumią knieje całkiem w cipkę choć gdyby trwał krócej nie pogniewałbym się
2- początek kojarzy mi się zacięta płyta winylowa z filmu „nieznajomi” no, ale później koleś cos recytuje w suahili chyba a w tle, jakie tamtamy i trąbka brzmi jakby drzwi nie naoliwili całkiem straszna ta pioseneczka, końcówka już meczy no, ale taka przypadłość takich numerów. Ciekawe, kto to wrzucił, dobry z Ciebie mózg
3- trochę klimaty miedzy Celin a enya (klimat mi się kojarzy z Gladiatorem nie wiem, dlaczego) podkład rodem z Beautiful Day zespołu Queeniesestyofall, ale ładnie śpiewa na Eurowizje bym ja wziął. Jakieś 2 minuty za długo.
4- Dobiegają mnie całkiem przyjemne odgłosy giętarki fajnie jedzie pierdzielony zachryp tu z znienacka dama mu wtóruje. Może być
5- Ładna ballada, chociaż typ chyba ma kłopoty z drogami oddechowymi i ogólnie z głosem (anemik z niego straszny). Kawałek bardzo usypiający jak z reszta wcześniejsi wykonawcy. Mimo to dostrzegam jakiś tam plus za malutkie solo w środku piosenki.
6- Początek tak jakby znam, ale chyba mi się tylko wydaje ze gdzieś słyszałem już ta melodie. Czuć tu pewien klimat, gościu ma trochę kaczy glos, choć to raczej nie wada a zaleta, fajna perkusja i solo na gitarze daje rade. Jak na razie najbardziej mi się podoba z tych, co były już.
7- Znowu gościu cicho śpiewa trochę już zamuliłem się tymi klimatami nie ma nic z pał erem no, ale całkiem fajnie gra na giętarce, takie surowe granie ma swoje plusy. Dobrze ze krotki:P
8- To ładne – smyczki plus gitara, dałbym to do którejś części Piratów z Karaibów, ale jako podkład do milej sceny. Jak na razie na plus.
9- Bardzo dobrze się zaczyna instrumenty pięknie współgrają, mocny wokal, ale cos jakby mu brakuje.. w sumie nie wiem, co ale cos tu nie gra. Natomiast utwór jako całość jeden z lepszych w tej paczce. Fajna trąbka pod koniec.
Lemurzyny
10- Muzycznie super, fajny riff i perka, basik tez niczego sobie, mam problemy z rozpoznaniem czy to facet czy babka (wstyd) ale fajnie śpiewa, takie klimaty lubię wzorują się chyba na Zeppelinach ale takie pierwsze skojarzenie. Środkowy wolniejszy fragment przypomina mi wczesne Genesis a trochę King Crimson. Pewnie punkciki będą, bardzo dobry kawałek.
11- No nareszcie jest trochę komerchy, co kocham fajny chrypliwy wokal przypomina mi trochę pana, co śpiewał ze „to moje życie” wiec mi ogólnie klimat utworu wchodzi i to bardzo. Choć być może trochę rozwleczona ale to nic. Cieszę się ze ta paczka tak się zaczęła, bo przestawałem wierzyć w człowieczeństwo.
12- Nie wiem, jakich instrumentów używali, ale całkiem ciekawy efekt wyszedł. Ładnie pani śpiewa. Przy czymś takim się odmóżdżam totalnie, ale lubię to
13- Przepiękne jest tu wszystko. Mam słabość do wokalisty to tego zespołu wogole. Przepiękny utwór z przepięknej płyty cos cudownego. W zasadzie mogę to uznać za skok na punkty to jest dla mnie jak cios poniżej pasa. Punkty na bank. Kocham tą osobę co to wrzuciła. Kocham Cię :*
14- Pianinko. Albo fortepian. Nie wiem, ale lubię takie miękkie męskie wokale. Fajne chórki rodem z Bee Gees. Trochę kojarzy mi się z ELO, ale nie chce z dużo mówić, bo nie znam wszystkiego. Dobre zakończenie jest na plus.
15- Zapowiada się dość mrocznie. Wokal rewela. Myślałem ze bardziej przypierdzieli w połowie, ale raczej to nie byłoby potrzebne. Utwór ładnie płynie. Mam wrażenie ze to śpiewa Polak.
16- Tak ta paczka jest jednak lepsza niż wcześniejsza. Co do tej piosenki fajny basik i perka. Zaskakujący jest natomiast wokal. Trochę mnie jakby drażni aczkolwiek do tego typu klimatu pasuje. Całość na pewno mi bardzo podchodzi jest to cos, co lubię, choć w nie za dużych ilościach najważniejsze ze jest przyjemność ze słuchania. Będzie wysoko.
17- Nie jest to złe, ale też trochę nie w moim typie. Wokal dobry, ale czasami mnie razi maniera, z jaka babka śpiewa. Ogólnie nic więcej nie mam do tego utworu jest poprawny. Wykorzystanie smyczków i mocne wejście gitary na plus.
18- Piękne wejście. Bardzo dobrze ze długie. Wszedł bit – trochę inny niż myślałem z początku ale nic klimat został zachowany. Relaksuje się przy tym. Jest miło. Zakończenie trochę niepokojące.
19- Fajnie ze jest akcent polski. Zajeżdża mi Sośnicka trochę (doskonale wiem kto to śpiewa ale przecież nie napisze) fajne do pobujania się przy kawie.
20- Do minuty 3:30 nie spodobało mi się za bardzo taki przyciszony wokal nie leży mi. Natomiast później gdy wchodzi mocna gitara i wokal się rozwija jest całkiem przyjemnie. Generalnie utwór jakich wiele ale jednak solidnie zagrany to trzeba docenić
Kręgi Atrusowe
21- Ładna barwa głosu taki niski męski;) daje kolo rade i świetny aranż muzyczny. Piosenka jest spójna nie rozmienia się na drobne konsekwentnie brnie do przodu. Przy tym tak naprawdę nie jest aż tak monotonna, choć wielu by to stwierdziło. Być może będą punkty.
22- Świetny długi wstęp to, co lubię. Piękne pianinko. Wielkie dzieło (cala płyta) tego pana. Trzeba to przyznać. Natomiast ja zawsze byłem raczej w tej drugiej grupie wyznawców pana G(itary) Klimat jak stad do kosmosu. Zastanawiam się tylko, dlaczego akurat ten utwór J Punkty? Na pewno. (powiem tak: szkoda ze ten numer odpadł, bo choć nie dalbym 12 punktów to na pewno około 7 lub 8... Szkoda no;/)
23- Utwór zaczynający się dziwnymi dźwiękami. Później całkiem fajne rockowe granie (bas jest przekozacki) i ten efekt echa bardzo dobry. Myślę ze to jakiś prog. znany wszystkim oprócz mnie Ciekawie paczuszka się zaczyna myślę, że i tu mogą być jakieś punkty.
24- Fajny utwór rodem z lat sześćdziesiątych / siedemdziesiątych. Miłe radosne granie jest tu klimat. Czy cos więcej zobaczymy.
25- No nareszcie cos z krwią napierdzielanka ładna, ale są ciągle zmiany tempa, co czyni ten utwór ciekawszym. Myślę że gdyby był nieco krótszy zyskałby a agresywności i nie nużyłby tak bardzo. Wyciszenie na końcu psuje.
26- Bardzo fajny początek trochę nerwowy, bas jednak trzyma wszystko w garści i nie daje się rozłazić piosence. Wokal nie należy może do rewelacyjnych, ale do tej kompozycji wystarczy jest zadziorny. Ogólnie piosenka jest dziwna jak dla mnie zmierza do nikąd no, ale może o to chodziło
27- Patos to cos, co lubię. Podział na glosy ciekawy. Jednak bardziej interesuje mnie warstwa melodii. Jest naprawdę ciekawa niby zwykły akustyk itd., Ale jednak są tam dźwięki, które nie pozwalają zapomnieć o tym utworze tak szybko.
28- Hm czy to trąbka? Nie wiem ale gdy wchodzi już wokal robi się ciekawie. Słyszę akordeon i chyba właśnie trąbkę oraz dzwonki. Jest niepokojąco, ale wokalista wydaje się być spokojny, co jeszcze bardziej przykuwa moja uwagę.
29- No niestety wokal jest iście drażniący. Muzycznie daje rade, flecik wskazuje na inspiracje Genesis albo jakimś innym Yesem, chociaż nie wiem. Dużo się dzieje w tym utworze wiele instrumentów (syntezatorów tez?) Kompozycja ciekawa, jednak wokal mnie naprawdę drażni ten koleś nie umie w sumie śpiewać. Jak dla mnie te ponad 12 minut mogłyby być w całości instrumentalne.
30- Już od początku słychać ze będzie porzadne rockowe granie. Bardzo dobry wokal. Instrumentalnie bez zarzutu są fajne zmiany tempa jest mrok ogólnie myślę ze mogą być punkty, ale jeszcze nie wiem jeden z lepszych w tej paczce.
Zespół Mefju-Dundersztyca
31- Fajna gitara,lekko ezoteryczny śpiew wszystko dobrze skompilowane, pasuje do siebie, przyjemnie się słucha i chwyta J Później następuje fajne solo na gitarze. Idealna długość utworu. Ten kawałek jest na prawdę dobry i godny polecenia.
32- Wokal tej pani już za życia stał się legendą. Jeśli chodzi o ten numer jakoś wybitnie mnie nie bierze natomiast jest na pewno bardzo dobry. Zwrócę uwagę na instrumenty dęte i chórki. Wielki plus za to.
33- No trochę lżejsze klimaty rock n roll pianino itd. Odpowiedni wokal i jedziemy. Bardzo lubię tego typu utwory. Inspiracja dla innych zespołów w późniejszym czasie (zbieżnosc głównego bohatera piosenki jest nie przypadkowa). Bardzo pozytywna piosenka.
34- Już czuje ze może być pięknie. Powolne wejście i rewelacyjny wokal. Klimat piosenki przywodzi na myśl dokonania Pink Floyd i Marillion. Tu jest w zasadzie wszystko, co nadaje piosence piękno. Każdy instrument ma swoje miejsce i jest odpowiednio wykorzystany nie ma chaosu jest to, co trzeba. Uwielbiam się przy takich klimatach zamyślać i odpływać w nieznane. Szkoda ze tylko 7 minut. Myślę ze punkty, choć konkurencja już coraz mocniejsza.
35- Organy. Zawsze budziły we mnie jakieś przerażenie. Później wchodzi gitara i specyficzny wokal. Wydaje się dosyć słaby, ale wiem ze tylko złudzenie.. Piosenka z każda sekunda podoba mi się coraz bardziej a w momentach, gdy wchodzi perkusja jest niemal doskonała. Bardzo dobry numer.
36- NO tu jest duża pała i to mi się podoba. Dobry agresywny wokal, który idealnie wypełnia zwariowany rytm piosenki. Długość piosenki w tym przypadku jest idealna :p Bardzo mało było w tej edycji takich skocznych kawałków wiec myślę ze mogą być tam jakieś punkty, choć jeszcze nie wiem.
37- Znów spokojniej. Podoba mi się jak ten Kolo śpiewa. Pewnie jest to jakiś bardzo znany zespól, ale przez swoja muzyczna ignorancje nie kojarzę typa. Sam utwór należy do tych lepszych jak większość z tej paczki, która jak na razie lideruje jesli chodzi o poziom poszczególnych utworow. Jest perka jest gitarka i piękne solo jej. Punkty? Być może, ale nie wiem, co na to konkurencja
38- Jeśli chodzi o tego typu piosenki sam nie wiem jak mam je oceniać. Zawsze mam problem z tym. Generalnie nie podobają mi się aż tak dziecięce wokale. Jeśli chodzi o instrumenty jest o niebo lepiej. Nazwałbym ja piosenka lekka łatwa i przyjemna. Pozytywnie nastraja, choć jakbym miał wysłuchać 3 piosenek pod rząd z takim wokalem nie wytrzymałbym.
39- Wrzucanie takich kawałków to cios poniżej pasa. Jak dla mnie pewne utwory pewnych zespołów są poza zasięgiem innych. Jeśli chodzi o wokalistę nie będę się rozpisywał – jeden z genialniejszych artystów obecnie żyjących i czynnie działających, ale to wiadomo nie od dziś. Piosenka sama w sobie jest oczywiście przegenialna tworzy klimat jak stad do kosmosu, choć nie jest to dla mnie zaskoczeniem, bo konstrukcja tego numeru jest bardzo podobna do innych piosenek z tym wokalista za mikrofonem Pozdrawiam serdecznie tą osobę, która wrzuciła ten kawałek Pewnie punkty no, ale zobaczymy
40- No nie mogę nie wierze! toż to jeden z moich ulubionych zespołów Piosenka bardzo fajna, ale stary/stara nie było fajniejszych? Ja bym wybrał cos innego z ogromnej możliwości, jakie na pewno były mimo wszystko kawałek wywołuje u mnie mile wspomnienia i skojarzenia. Jeśli chodzi o konstrukcje utworu jest bardzo dobra. Niby sment, ale z klasa, co ci panowie już nie raz udowodnili. W sumie śmiem twierdzić ze nie da się ich sklasyfikować pod konkretny gatunek muzyczny. Pop? Może i tak, ale nie do końca. Punkty? Może
41- Klimat jest na pewno. Ale chyba afrykański trochę (‘mambo, dżambo’ i tak w kółko) Wokalnie koleś z typiara sobie podśpiewują. Całość dość niepokojąca myślę ze ciekawa alternatywa dla zwykłego rocka, bo jest tu trochę akcentów etnicznych, ale są i skrzypce.
42- I na zakończenie smecik a jakże. Piękna gitara niczym Jeff Beck lub Eric Clapton, można się zamyślić i odpłynąć. Generalnie utwór nic nie wnosi poza doznaniami typowo duchowymi. Ładna piosenka i tyle choć szanuje ta osobę, która to wrzuciła
Podsumowanie: Jak widać gówno się znam na muzyce i na jej pięknie ogólnie edycja dosyć powolna smętna kilka mocniejszych akcentow to jak dla mnie za mało. Nie typowałem osób do kawałków bo przecież nikogo tu nie znam  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Michalzbiku95

Dołączył: 26 Lut 2010 Posty: 995 Skąd: Warszawa - Bielany
|
Wysłany: Czw Lis 24, 2011 3:00 pm Temat postu: |
|
|
Zespół Mefju-Dundersztyca:
31.no, takie se , nie widzę a raczej słyszę nic specjalnego , niby trzyma fajny rytm ,ale to wszystko.
32.nie bierze mnie ten sposób śpiewania, nawet jeśli wokal jest mocny to właściwie jest piosenka jakich sporo na tym małym świecie...
33.fajny , przyjemny utworek, lekko zaśpiewany. udziela mi się jego radosna atmosfera
34.znowu utwór , który właściwie niczym się nie wyróżnia a do tego stękający wokal -.-, podziękował.
35.dobrze to brzmi, wokal mnie się podoba. Super od pierwszego odsłuchania, naprawdę, będę do tego jeszcze wracał na pewno, piękne
36.o, lekko ponad 2 minuty to coś dla mnie jest. porządny ostry, gitarowy kawałek.
37.porządne granie, można by rzec że klasyczne wręcz. mnie to chwyta jak Kuba za pięty, ogólne wrażenie dobre
38.śmiechowe to , sam nie wiem na co zasługuje ta piosenka...
39.ładne, a do tego ciekawe granie, charakterystyczny, fajny wokal
40.piosenka którą znam , ale nie dam punktów TYLKO za to że znam , otóż ta piosenka bardzo dobrze mi się kojarzy i po prostu udana ballada jest też, num.
41."mudżynek Bambo w Afrika mieszka , czarną ma skórę ten nasz mudżynek", a nie to nie to, nawet nie w tym stylu ;/
42.no cóż , przyjemna gitarka, akurat na zakończenie tejże edycji.
nie chciałem się bardziej rozpisywać o tej najlepszej paczce, wybaczcie
EDIT : moje głosy poszły  _________________ Nagroda "Tomisiępodobatomniejoznowucośfajnego 2010" |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Lis 25, 2011 2:26 am Temat postu: |
|
|
No to lecimy dalej...
23. Dobry prog jest dobry. Chyba wolę kawałek o tym samym tytule i z numerkiem II, ale ten też bardzo zacny, z zacnej płyty. No kto jak kto lae ja na nich anrzekać nie mogę...
24. No miłe i radosne i tyle. W żadnej edycji by nie starczyło na punkty, bo właściwie co ja mam tu wyróżnić? Styl i brzmienie całej dekady?
25. Po 24 utworach ktoś w końcu wrzucił coś z jajami.
Wiecej diaaaaaabłaaaaaa!!!
E, no... zajebiste nawet. Po prostu. Zmienia tempo, pędzi sobie riffując, Fenderki bardzo lubią. Dużo się tu dzieje, słychać wirtuozerię ale też słyhcać że rzecz jest poukładana, że strukturalnie się broni.
Zresztą- jedna rzecz. Momentalnie podkręciłem potencjometr na głośniej.
Do 11
26. Dobra paczka na razie. Sporo się (znowu) dzieje muzycznie, całość w fajny sposób jest trzymana w ryzach przez sekcję rytmiczną. Wybitne nie jest na pewno- ale jest dobre.
27. Bardzo dobra paczka. Pierwsze chwile ułyszenia tej panienki były momentami obawy przed jakimś Nightwishem, potem jednak... no potem zrobiło się rewelacyjnie wręcz. Piękny motyw gitary pod wokalem zwrotki. Pięknie melancholijna rzecz, wspaniała melodia. Naprawdę wspaniały, piękny utwór.
To tego lemur nie polubił? Boże, a już myślałem że się wyrobił... pffft...
28. Pretensjonalne i nudne. Miało być chyba mrocznie. Ni członka nie było. Napuszone. 28 zjada 27? LMAO
29. Problem pierwszy. 12 minut a mnie nie przekonuje sama melodia. To jest bardzo poważny problem. Fragmenty instrumentalne też różnie- np ten z mniej więcej 4:30 przez minutę - klękajcie narody. Ale kilka wcześniejszych- nic. Po minucie zresztą też niestety raczej słyszę coś wymuszonego trochę... nie wiem... sorry, ale mam wrażenie, ze w kilku momentach melodie nie uzasadniają formy; można by coś z tego uratować robiąc z tych 12 6 minut i wybierając co lepsze fragmenty. Wtedy może... Wokal też niestety beznamiętny zupełnie.
30. Wokal- WTF?
Ja pierdolę, ale bałagan. Beznadziejne.
31. Fajnie sobie biegnie z tymi zagrywkami gitary i tym sposobm odśpiewania melodii. Nie udaje czegoś czym nie jest (w sumie z tego by się dało bardziej zrobić coś 12-minutowego niż z melodii głównej 29...). Miłe, klasyczne, dobre.
32. Przecież to jest dwa razy bardziej znane od 22- tak głos jak i sam utwór... No genialna wokalistka w dobrym kawałku. Chyba był w moim jej TOP10.
33. No tak... no rock'n'rolek i tyle... Zastrzeżeń- brak. Czy pamiętam utwór po tym jak się skończył? Nie.
34. You cannot be serious!!!
<ciekawe czy ktoś złapie >
Z jednej strony te outy są zbyt... no mogą być zbyt namolne. Z drugiej strony... to jest piękna rzecz, a facet jest poetą rockowym i tu zresztą też nie jest źle... wolałbym ten kawałek krótszy i np przy samym pianinie... te klawisze mi autentycznie przeszkadzają, bardziej niż sto outów razem wziętych.
35. Dziwny jest teeeeeeeeen
Patetyczne do bólu, jakby ważyły się sprawy ostateczne... a on tylko ma problemy z wytryskiem...
36. Rockowa sztampa, dobrze że krótka. Właściwie nic tu się nie dzieje. Jeden riff, zero zmiany czegokolwiek, kilka nut na krzyż i tyle. Zbyt banalne. Takie rzeczy to się gra na rozrzewkę w garażu.
37. I proszę, można przykuć uwagę od początku? Można. Klasyczne rockowe granie, pomysłowe podejście do utworu. Ciekawe wykorzystanie tego echa. Dobra melodia. Niektórzy zapominają, ze to jest podstawa piosenki. O, mam dwa-trzy akordy na krzyż, coś tam pomruczę nad tym i jest piosenka. Gówno jest a nie piosenka.
Fajna gitara, podoba mi się też progresja akordów w podkładzie.
38. Hahahahaha. Grałem w tą grę!
Normalnie WTF, ale... pozytywny!
Nie mogę się doczekać żebys ię dowiedzieć kto to wrzucił
Nice one! To jest żart a nie jakiś suchy kebab...!
39. Wybrałbym z 50 lepszych ich kawałków, jeżeli już naprawdę było zapotrzebowanie na KOLEJNY... Serio, bardzo kiepściutki wybór.
40. Czasem nawet lubię, ale... nie tak, nie tu. Zbyt banalne, zbyt oczywiste... coś jak ballada Roxette. Gdybym miał 13 lat to może bym sie skusił...
41. W sumie narasta to naprawdę fajnie i te głosy się spotykają naprawdę fajnie... i melodia jest niezła. Z drugiej strany to mambo-dżumbo... gdybym sobie robił jaja to bym tego użył, tu... facepalm. Odwraca zupełnie uwagę od lepszych stron tego kawałka.
42. Mambo- dżumbo... kurwa, ciągle nie mogę, jak można spieprzyć utwór.
Dobra, ostatni kawałek. Prześliczny. No absolutnie prześliczny. Takie coś było wrzucić w poprzedniej edycji a nie Stationary Traveller
miłe zakończenie.
Ostało się ok 18-19 kawałków, z czego kilka na krzywy ryj. Słabe momenty są najsłabsze w historii tej zabawy- nie że badziewie, ale nudno... mimo wszystko jest kilka lepszych rzeczy, czasem trzeba nad nimi chwilkę posiedzieć, zatrzymać się... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
MCwalter01

Dołączył: 30 Maj 2010 Posty: 507 Skąd: spod Wrocławia
|
Wysłany: Pią Lis 25, 2011 7:03 pm Temat postu: |
|
|
And now...
PSEUDOONANIŚCI
01 Piosenka jakich wiele, ale elementem, dzięki któremu zapamiętuje się ją już po pierwszym przesłuchaniu jest oryginalny głos wokalistki. No i coś w nieangielskim języku. Najlepszym momentem (wg mnie) jest ten przed wokalizą.
02 Nie wiem, co o tym napisać, bo przesłuchałem do końca tylko raz, a postanowiłem sobie, że w związku z tym, że debiutuję, powstrzymam się od krytyki... Przesłuchałem po raz drugi i jednak nie jest takie złe, ale po listopadowej edycji raczej sięgać po to nie będę.
03 Ukochana marynarza śpiewa balladę o tym, że za nim tęskni, i że już minęły trzy miesiące odkąd popłynął w rejs. Przynajmniej takie coś wyobrażam sobie słuchając tę piosenkę. Pasuje do jakiegoś filmu. Ocean, na nim samotna wyspa, cała w zieleni. Na tle obrazów przecudnej przyrody rozbrzmiewa ta pieśń.
04 Początek zapowiada coś naprawdę dobrego. Zaczyna się coś dziać w tej edycji - pomyślałem. Niestety, oczekiwałem czegoś innego. Ale mimo wszystko jest to najlepsza rzecz z pierwszej piątki. Podobają mi się te kobiece chórki w tle.
05 Jak po nocnym niebie sunące białe obłoki nad lasem/Jak na szyi wędrowca apaszka szamotana wiatrem
Od razu nasunęło mi się skojarzenia ze Starym Dobrym Małżeństwem. Chociaż "piątka" jest trochę bardziej spokojna niż ta, której tekst zacytowałem. Podobieństwo do SDM wyczuwam w głosie głównego wokalisty. Kraina łagodności po angielsku. Całkiem przyjemne do posłuchania, zwłaszcza wieczorem.
06 Southernrockowe klimaty czyli coś co lubię. Pierwszy mocny punkt tej edycji (chociaż należy pamiętać, że wypowiadam się z pozycji debiutanta). Wokal naprawdę pasujący do całości. Długość piosenki nie jest dla mnie minusem. Zwłaszcza, że później pojawia się naprawdę niezła partia instrumentalna. Chociaż mimo całej sympatii muszę stwierdzić, że kompozycja największe wrażenie zrobiła na mnie za pierwszym przesłuchaniem. Potem już emocje malały. W przypadku QW więcej punktów dostaną ode mnie piosenki, w które trzeba się "wsłuchać". Chociaż te wpadające w ucho też się pewnie znajdą na mojej liście.
07 Krótkie, ale czuć po tym niedosyt. Rzecz intrygująca i bardzo klimatyczna. Folkowe, akustyczne klimaty, które naprawdę lubię. Z resztą nawiasem mówiąc lubię cały album tego artysty.
08 Pierwszy wielki wykonawca w tej edycji. Bardzo lubię pierwotną wersję. Jednak okazało się, że orkiestra nie tylko nie zniszczyła utworu, a jeszcze podkreśliła jego niewątpliwe piękno. Poezja śpiewana bez słów.
09 Na koniec tej dość średniej paczki rzecz naprawdę ciekawa. Aranżacja pomysłowa, instrumenty dobrze się uzupełniają, tworzą ciekawą muzyczną opowieść. Całkiem dobry motyw basowy. Solo klimatyczne. Natomiast wokal jak dla mnie niestety średni. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Xavi

Dołączył: 06 Wrz 2010 Posty: 2519
|
Wysłany: Sob Lis 26, 2011 2:15 am Temat postu: |
|
|
21 - jeden z ciekawszych zespołów ostatnich lat, pozdrowienia dla lemura. I jedna z najciekawszych w tej edycji, wreszcie wkrada się coś więcej niż tylko fajne słuchanie, ale rzeczy na poziomie wręcz ciar. I ja tam tą barwę głosu bardzo lubię. I chociażby te dęciaki w tle, no subtelnie bardzo jak całość.
22 - no byłyby punkty wiadomo, ale pisanie, że 90% rzeczy Floydów jest gorsze to oczywiście naciągnięcie, no chyba, że liczyć 'zespół Watersa' i w tym momencie 'Final Cut'
23 - miałem 3 różne fazy odbierania tego utworu, na początku, że to tylko nudny, wtórny prog. Potem zauważyłem w tym jakiś rodzaj szaleństwa i szukanie czegoś ciekawego i byłem zachwycony. Na końcu uznałem jednak, że takie zachwycające to nie jest, ale dalej nieprzeciętne i z zębem. Warto czegoś posłuchać dłużej.
24 - w każdej edycji musi pojawić się coś Beatlesowskiego, może ktoś w końcu wrzuci Lennonów? No nic - bardzo zgrabna sympatyczna piosenka, ale żeby się włączyć do punktowania musiałaby mieć chociażby refren na poziomie czwórki z Liverpoolu właśnie. Przyjemnie.
25 - na początku myślałem, że zgroza i koszmar. Potem jednak da się przejść obok wieśmetalowego klimatu (czy tam drimetalowego) i wrażenia bycia w spoconym tłumie metalowców i po prostu wkręcić się jak w Drimtjater. (z tym, że u nich wsi nie wyczuwam, ale rozumiem niestety, że ktoś tak ma, jego strata no ). Początek jak z Ayreona, środek jak z Ayreona, koniec jak z Ayreona, jupi.
26 - dość zgrabne, ale totalnie mnie nie wkręciło niczym. Bo czym się nie wyróżnia właściwie ze średnim wokalem na dodatek. Choćby w tej edycji pojawiło się coś dużo lepszego w tej skali, czyli 10-tka. Z faradayem nawet nie zauważyliśmy, że to przeleciało. A przypomniało mi się, że powiedział słowo 'onanizm' o końcówce.
27 - Cave połączony z zaśpiewami power metalowymi w 99 na 100 przypadków by się nie sprawdziło. To nasz szczęśliwy dzień.
28 - a tu Atrus się wkurwia, że nie rozumieją jego kawałka. Znaczy miałem się kiedyś wkręcić w nich, ale dalej siedziało w kolejce, potem się chamsko wepchnęło naprawdę zgrabną rzeczą (czyt. tą). Już tajemniczy wstęp rozbraja, potem połączenie tego klimatycznego nie do końca śpiewu z wybuchającymi nagle instrumentami daje coś atmosferycznego czy wręcz chorego.
29 - znaczy stara się być mega-ambitne, a wychodzi to tak, że nie wychodzi. Znaczy nie umiem nawet zbytnio sobie przypomnieć co lepszych fragmentów (od 5:03 to na pewno), oprócz tego, że jest Echoes na końcu samym, heheh. A zostawię go już w spokoju, dobrze, że nie wszyscy wrzucają długie rzeczy w QW tak sobie myślę. Generalnie da się posłuchać.
30 - początek przywodzi na myśl nawet Death, a potem wkracza Nosowska śpiewająca metal. Doprawdy zabawne, a czy się sprawdza? Da się posłuchać, w ogóle to jest najlepsza paczka póki co zdecydowanie. Kawał dobrego trashu, ale były lepsze jak wiadomo. _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
OberstPrymas

Dołączył: 24 Kwi 2010 Posty: 2830 Skąd: Świebodzice
|
Wysłany: Sob Lis 26, 2011 7:13 pm Temat postu: |
|
|
1. Dość spokojnie zaczęła się ta edycja. Nie ma szału, chociaż jest dość ciekawie. No i ten wokal jednak trochę irytuje. Na razie nie mówię nie, może jeszcze mi wejdzie.
2. Przez chwilę przypominało mi to trochę Doorsów. Ale jak przestało mi ich przypominać to zrobiło się niefajnie. Nie rozumiem takiej muzyki.
3. Ziew. Nie jest złe, w niczym nie przeszkadza, ale pktów też za bardzo nie ma za co dać.
4. W końcu coś żywszego. Na razie wyróżnia się na plus, więc będę miał to na uwadze przy wyborze kandydatów do pktów.
5. Dość monotonne, ale nie powiem, że złe. Chyba nawet podoba mi się. Skoro sam wrzuciłem coś co można uznać za smuta, to nie będę narzekał.
6. Przyzwoity rocker. Takie wyższe stany średnie. Gitara dobrze przygrywa, perkusja też coś tam dobrego robi, ale czy będzie pierwsza dziesiątka? Się zobaczy.
7. Nein, nein, nein. Straszne nudy. Nie podoba mi się.
8. Dość przyjemne. I tylko przyjemne. Ogólnie to podobają mi się takie motywy w muzyce, i tutaj nie jest inaczej, ale nie wiem czy jeszcze do tego wrócę.
9. I znowu smęt. Wprawdzie momentami bas dobrze brzdęka, ale nie ratuje to tego kawałka raczej.
10. Zaczyna się obiecująco. Gdy wchodzi wokal robi się mniej obiecująco. Na szczęście gitara trochę ratuje ten numer. Chociaż na dłuższą metę trochę męczące.
11. Absolutnie nie zdziwiłbym się jakby to był singiel. Dość fajne, ale jakoś nie wróżę tamu kawałkowi sukcesu. Tutaj mało kto lubi „fajne” kawałki. Chociaż mnie się podoba.
12. Dość średnio podchodzą mi takie klimaty. Wprawdzie nieźle buja, ale nic więcej.
13. Intro brzmi jak outro – to po pierwsze. Po drugie jest trochę za bardzo monotonnie. Chociaż wyrasta ponad przeciętność. Klimatyczne.
14. Przeciętnie, nie licząc gitary, która ładnie przygrywa. Mam wrażenie, że podobne rzeczy słyszałem miliard razy.
15. Za duszno jak dla mnie. Nic co by mnie zainteresowało – przykro mi.
16. Ten bas działa na mnie usypiająco. Chociaż gdy około 4 minuty robi się głośnie, to nawet zaczyna mi się podobać. Później takie sobie solo, aż do sennego końca.
17. Do bólu przeciętny wokal. Niczym się nie wyróżnia.
18. Całkiem interesujące, chociaż totalnie nie w moich rejonach. Ale jednak na dłuższą metę nudnawe.
19. Pozytywne. Radosny wokal to jest jednak to. Totalnie nie znam się na takiej muzyce, ale brzmi dla mnie na jakieś lata 70. <czyta komentki innych> Aaa, to już wiem kto to. Czyli jednak to jest stylizowane. Też dobrze.
20. Dobrze, że to już koniec paczki bo bym się zanudził. Nie widzę w tym najmniejszych pozytywów.
21. Przyjemne. Nieźle się słuchało. Wydawałoby się, że powinno przynudzać, ale tego nie robi. Za to plus.
22. Nie no – duży fail. I nie chodzi tu o to, że utwór jest cienki – bo nie jest. Chodzi tu o to, że odpadł mi pewniak na pkty. Niezwykły klimat i wokal.
23. Zabawne. Patenty ze skakaniem dźwięku po głośnikach zawsze mi się będą podobać. Miła odmiana po smętach.
24. Wesolutkie. Może nie jakieś super, ale wyróżnia się na plus.
25. Takie gitarowe onanizmy to nie dla mnie. I do tego za długie.
26. Całkiem dobre. Może być w czołówce.
27. Dość interesujące. Podoba mi się ten patent z śpiewającą panią w tle. Przyjemnie się słuchało i przyjemnie będzie dać temu jakieś pkty.
28. Nie powiem, że kawałek jest zły. Jest specyficzny i nie do końca w moich regionach. I do tego się ciągnie.
29. Nie jarają mnie takie numery. Chociaż momentami jest ciekawie, przyznam.
30. Proponuje, żeby ta pani spróbowała zaśpiewać jak przejdzie jej chrypa. Nie licząc końcówki utwór cały czas brzmi tak samo. To źle.
31. Bardzo dobre to jest. Fajnie pędzi do przodu. Wokale też są zaletą. Chyba mogę powiedzieć, że przechodzi do drugiej fazy eliminacji.
32. Jestem takim trochę zboczuszkiem jeśli chodzi o takie melodie. Nie no, co będę pisał – podoba mi się.
33. Hehe, pierwsze moje wrażenie było „OMG, ktoś wrzucił South Bound Saurez Cepów. A nie, jednak nie”. I odnotowuje, że śpiewają tu o Leroy Brownie. Kim on, do diaska, był? Pozytywne.
34. No i mamy Back to the Smęts. Nie jest złe, ale po kilku żywszym momentach, jakoś to mnie nie bawi.
35. Nieźle, ale myślałem że będzie to lepiej. Organy robią tutaj dobrze, ale reszta jest mocno przeciętna. A – i te uderzenia perkusji (automatu?) - są okropne. Serio, są paskudne i pasują jak wół do karetki.
36. Buja – i tyle. Gdybym lubił pogować na koncertach, to może by mi się spodobało. Ale ja nie lubię pogować na koncertach.
37. O, znam to. Całkiem znośne i chyba nawet się wyróżnia. Dam temu skokowi na moje pkty szansę.
38. Użyję tutaj onomatopei, uwaga oto ona – Awwwwwww. To jest słodkie. Może i naiwne, ale ja lubię naiwne melodyjki.
39. Dobra, udam, że nie wiem kto to śpiewa i że nie uznaje tego za lot w ciula. Naprawdę to jest urzekające i śliczne. Ma ładny refren i jest najlepszym smętem w puli. A ja lubię smęty. Zobaczymy ile (i czy) będzie u mnie (coś) warty.
40. Brzmi jak z LP3. Podejrzewam że znam wykonawcę,chociaż sam nie wiem. Swoją droga to jest to całkiem przyjemne. Miło się słucha. I po raz kolejny – wydaje mi się, że to singiel.
41. Coś co można nazwać śmiesznym i fajnym jednocześnie. Koko Dżambo i do przodu. Jest moc!
42. Ładny duet pianina i gitary. Miłe zakończenie. Będzie walczyć o pkty.
Podsumowując, to najlepszą paczką jest dla mnie chyba ostatnia. Najgorszą – druga. Edycja dość wyrównana, bez zdecydowanego lidera. Zostało mi 19 kawałków. Jutro pewnie wyślę listę. _________________ FAN KOBIAŁEK
GOŁA KASIA
Ostatnio zmieniony przez OberstPrymas dnia Pon Lis 28, 2011 9:12 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
MCwalter01

Dołączył: 30 Maj 2010 Posty: 507 Skąd: spod Wrocławia
|
Wysłany: Nie Lis 27, 2011 4:50 pm Temat postu: |
|
|
A teraz...
LEMURZYNY
10 Nareszcie coś zdecydowanie bardziej rockowego. Niezły riff i bębny, już na początku dzieją się naprawdę fajne rzeczy. Po tzw. części właściwej następuje niezwykle klimatyczna część instrumentalna (ze szczególnym uwzględnieniem motywu od 5:04 do 5:21, który przypomina mi trochę "Miasteczko Twin Peaks"), która niezaprzeczalnie wzbogaca utwór. To jedna z tych rzeczy, w które trzeba się "wsłuchać".
11 Czas na rzecz z potencjałem przebojowym. Bo można wiele zarzucić tej piosence, ale na pewno nie to, że nie jest przebojowa. Przy odrobinie szczęścia słyszelibyśmy ją nieraz w stacjach radiowych. Co bym wyróżnił? Solo, które poprawia obraz kompozycji (2:09->2:37). No i po powtórzonym któryśtam raz refrenie (żeby się wbił w pamięć) jest przyspieszenie, które też mi się podoba. Te dwie piosenki stanowią udany początek paczki.
12 Głos wokalistki naprawdę mi się podoba. Nietypowe instrumentarium, ale efekt jest raczej dobry. Chociaż początek zapowiadał moim zdaniem coś ciekawszego. Następny po "dwójce" i "dziewiątce" eksperyment w QW.
13 Czyż można nie poznać tego głosu? Jedna z najlepszych rzeczy w tej edycji. Oniryczny, bajkowy klimat. Piękny akustyczny wstęp, wejście charakterystycznego wokalu, pojawiają się następne instrumenty. Tak rozwija się ta muzyczna opowieść. Zbudowana z różnych elementów, ale połączona w całość, która nie tylko mnie przekonuje, ale za każdym przesłuchaniem coraz bardziej zachwyca.
14 Zaczyna się musicalowo-wodewilowo. Dobra partia klawiszy co jest dla mnie dużym plusem. Fajne chórki. W pewnym momencie wydaje się, że spektakl się kończy. Ale cóż to? Kompozycja powraca i rozwija się w bardzo ciekawym kierunku. Następny mocny punkt w tej paczce.
15 Klimatyczny, nieco gotycki początek zapowiada coś naprawdę dobrego. Następna rzecz w tej edycji z charakterystycznym refrenie. Kolejny po "dziesiątce" porządny, rockowy (o progresywnym zabarwieniu) kawałek.
16 Zaczyna się spokojnie, powiedziałbym nawet sennie. Rozkręca się dosyć długo, bo przez prawie 2 i pół minuty. Potem pojawia się refren - mocniej zaśpiewany i zagrany. Kolejna porcja dobrej muzyki. Chociaż nie powiem, są w tej paczce lepsze kawałki.
17 Elektroniczny, nieco transowy początek, ciekawie zaśpiewany przez wokalistkę. Narasta atmosfera. Wchodzą dodatkowe instrumenty. Nagły zwrot akcji następuje w refrenie. Potem naprawdę niezła partia instrumentalna. Rzecz nabiera rockowego charakteru. Na koniec wokalistka znowu czaruje swoim głosem.
18 Uspokojenie po poprzednim numerze. Piękny instrumentalny kawałek, który zasługuje na wykorzystanie w jakimś filmie (podobnie jak "03"). Pod tym względem drzemie w tym utworze duży potencjał. Kompozycja pobudza wyobraźnię. Odbywamy podróż w podświadomość. Świetne do słuchania wieczorem, przy zgaszonym świetle.
19 Udana stylizacja na lata sześćdziesiąte. Pewnie wiele osób dałoby się na to nabrać. Na plus jest jeszcze organowe solo.
20 Senny wstęp - spokojny śpiew na tle spokojnego podkładu. Narasta nastrój. Wokalista śpiewa bardziej zdecydowanie. Nagłe uderzenie riffu i ta subtelna, a zarazem piękna kompozycja zmienia się w mocny rockowy kawałek. Potem znowu uspokojenie. Rzecz pozostaje w głowie jeszcze przez jakiś czas po wybrzmieniu ostatnich taktów. Świetne zakończenie drugiej paczki. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
MCwalter01

Dołączył: 30 Maj 2010 Posty: 507 Skąd: spod Wrocławia
|
Wysłany: Nie Lis 27, 2011 5:35 pm Temat postu: |
|
|
KRĘGI ATRUSOWE
21 Jedziemy samochodem, za oknem podziwiamy piękne krajobrazy. A wokół słychać tę piosenkę. Rzecz subtelnie, ale starannie zaaranżowana.
22 Nie rozumiem protestów niektórych użytkowników. W takim razie dlaczego nie miałaby zostać zdyskwalifikowana "32-ka" (zwłaszcza, że została wydana na singlu)? Szkoda "22-ki", pewnie powędrowałyby na nią moje punkty.
23 Eksperymentów ciąg dalszy. Mamy do czynienia z czymś w rodzaju suity. Wstęp 0:00 -> 1:25. Najpierw tzw. dziwne dźwięki, a potem już typowy początek suity. Od 1:25 tzw. część właściwa. Najpierw motyw przewodni, a potem pojawia się wokal. Kolejna porcja porządnej muzyki. Rzecz misternie zaaranżowana, z dbałością o szczegóły.
24 Znowu sixtiesowe klimaty. Przychodzą mi na myśl zespoły wokalne z tamtego okresu. Śpiewa tu kilka osób dobrze zestrojonymi głosami. I chyba wokal jest najmocniejszą stroną tej przyjemnej, acz nieco krótkiej kompozycji.
25 Następny instrumental. Aż przez 24 piosenki czekałem na takie brzmienia, ale opłaciło się. Solidne gitarowe granie, porządna sekcja rytmiczna, która umiejętnie trzymała wszystko w ryzach. Rytm jest mocną podstawą, na której zbudowano cały kawałek. Dzieje się tu naprawdę dużo dobrych rzeczy.
26 Ciekawy początek, nieco westernowy. Następnie wejście wokalu, który też wpasowuje się w te klimaty. Chociaż jak się później okazuje, potrafi również zaryczeć - przy iście ironmaidenowskim tle. Eklektyzm tego kawałka niektórych może jednak męczyć.
27 Odpoczynek po wcześniejszych numerach. Na początku smyczki. I znowu klimaty à la Ennio Morricone. W pewnym momencie pojawia się dobrze wpasowany w całość kolaż dźwiękowy.
28 Początek brzmi trochę jak uwertura do jakiegoś musicalu. Pojawiają się dźwięki akordeonu. Mam wrażenie jakby instrumentaliści na coś czekali, ale z drugiej strony nie chcieli kawałka rozkręcić. Mimo wszystko przyjemna kompozycja.
29 Spokojny początek, zaśpiewany przy akompaniamencie gitary i fletu. Nagle ten spokój zaburza nagłe wejście instrumentów. Przede wszystkim perkusja chce zaznaczyć tu swoją obecność. Znowu uspokojenie. I wejście dźwięków syntezatora. Do tego momentu wszystko jest w miarę czytelne. Dopóki nie pojawią się pozostałe elementy, czasami w ogóle do siebie nieprzystające. Są momenty naprawdę dobre. Ale jakoś ten chaos na mnie nie działa. Swoje robi też długość kompozycji.
30 Intrygujący początek, działający na wyobraźnię. Chwilę potem walnięcie riffem. Mroczny, nieco gotycki koniec paczki, na której nie ma wypełniaczy! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
MCwalter01

Dołączył: 30 Maj 2010 Posty: 507 Skąd: spod Wrocławia
|
Wysłany: Pon Lis 28, 2011 7:17 pm Temat postu: |
|
|
Ostatnia paczka:
ZESPÓŁ MEFJU-DUNDERSZTYCA
31 Seventiesowe klimaty. Niestety w tej edycji bardzo mało klasycznego rocka. Całe szczęście, ten numer jest nawet niezły.
32 Obecność tej piosenki wzbudziła we mnie mieszane uczucia. To znaczy piosenka jest bardzo dobra, fajnie buja. A o głosie wokalistki nie będę się wypowiadał, bo nie wiem co oryginalnego mógłbym w tej kwestii napisać. Jednak jeśli chodziłoby o singiel jakiegoś mało znanego artysty myślę, że przymknęlibyśmy oko. Jednak jeśli bierze się pod uwagę takiego artystę jak w "32" to single raczej nie powinny wchodzić w grę. Ale chyba wrzucający wiedział co robi.
33 Fajna, rozluźniająca piosenka. Wszystko się tu zgadza - instrumentarium, aranż, sposób w jaki została zaśpiewana. Podobają mi się też te chórki w refrenach.
34 Oniryczny początek. Na tle syntezatorowych plam śpiewa wokalista, którego głos już kiedyś chyba słyszałem. Jestem ciekaw czy moje przypuszczenia się sprawdzą. A co do utworu, w bardzo dobry sposób jest tu budowane napięcie. Muszę też zwrócić uwagę na staranną, wyrafinowaną aranżację. Bardzo klimatyczna i zarazem niewątpliwie piękna kompozycja.
35 Organowy wstęp, po którym tak naprawdę nie wiadomo co się wydarzy. Wchodzi gitara, a potem wokal - wysoki, przypominający trochę śpiew Klausa Meine'a. I jeden z tych refrenów, które szybko zapadają w pamięć. Całość oszczędnie zaaranżowana, ale podkreślająca piękno utworu.
36 Po tych dwóch subtelnych kompozycjach, zdecydowanie rockowe dźwięki, Kawałek porządnego punkowego grania. Charakterystyczny wokal - agresywny, dosadny. Szkoda tylko, że kawałek trwa tak krótko.
37 Balladowy początek. Gdy wchodzi wokal następuje zaskoczenie. Spodziewałem się innego, bardziej konwencjonalnego rozwinięcia. Potem następuje zapadający w pamięć refren.
38 Coś w rodzaju: zaśpiewajmy to razem. Zaczyna się kołysankowo, śpiewane głosem małej dziewczynki. Potem się rozwija. Całkiem przyjemna rzecz. Następny charakterystyczny refren.
39 Rzecz z potencjałem przebojowym. Spokojna zwrotka na tle subtelnego akompaniamentu i wpadający w ucho refren. Gdyby piosenka została wydana na singlu, byłby to murowany przebój.
40 Kolejna porcja przyjemnego, balladowego grania. Zwraca uwagę wokaliza w refrenie. W warstwie muzycznej o dziwo też się coś dzieje.
41 Ciekawy kawałek. Eurowizyjno-stadionowy - mógłby być hymnem jakiejś sportowej imprezy (typowy zgiełk). Jeden z najbardziej wyróżniających się numerów w tej edycji
42 Spokojna, listopadowa edycja. Zakończenie również takie samo. Nostalgiczne, refleksyjne, trochę nostalgiczne, ale w odpowiednich proporcjach. Partia gitarowa przypomina mi trochę Dire Straits.
************************************************************* |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Xavi

Dołączył: 06 Wrz 2010 Posty: 2519
|
Wysłany: Pon Lis 28, 2011 9:17 pm Temat postu: |
|
|
komentarze na szybko bardziej bo nie było czasu się bardziej rozpisywać bo coś krótkie te dni ostatnio, ale oczywiście paczka należycie przesłuchania kilka razy.
31 - przyjemny rocker, nie będę udawał, że mam coś więcej do dodania. Ma to dynamikę i jakby se leciało w aucie w czasie jazdy to bym pokiwał łbem, ale nie równa się to najlepszym rzeczom z tej edycji bitch.
32 - lata 60-te i jedna z królów (nie podkreśliło mi tego słowa, czyli takie coś istnieje) tego okresu? Nie mam pojęcia, ale głos na pewno ma, mimo, że czasem na granicy fałszu. O boże to jest fałsz, jeszcze faceci w garniakach za nią śpiewają jakby ktoś się uwziął na ich krocza. Ujdzie, ale nie wkręciłem się choć słucham n-ty raz.
33 - radosne i miłe, cała trójka początkowa to taki jeden wielki fajny wstęp do paczki i ich najlepszych rzeczy. Chórki i ogólnie całość jest bardzo zgrabna. Ta edycja jest za miła, za mało rzeczy mnie wkurwia i przechodzę zbyt często obojętnie obok większości rzeczy, niczego nie umiecie, nawet wkuriwać
34 - o tym dużo słyszałem, ale mało słyszałem zarazem z utworów. I zachęca to na pewno, potrzebuje czasu, ale bije od tego smutkiem i refleksją. Część instrumentalna najlepsza bo wokal mnie bierze średnio, trzeba posłuchać innych rzeczy. Bardzo dobra rzecz. Choć daleko mi do stwierdzeń, że najlepsza w tej edycji.
35 - a to ma kopa mimo braku jakiejś wybitności w budowie czy inne bzdety. Bardzo wkręcił mnie refren i ogólnie wszystko sobie łagodnie pędzi w dobrą stronę.
36 - tak punk'owo se leci i powinno mnie chyba bujać, wiadomo ma to jakiś rodzaj mocy, nie nudzi bo za krótkie i nie najgorsze to wszystko, no ale za co punkty bitches?
37 - to znowu ten moment kiedy muszę pisać słowa 'miłe' 'zgrabne' 'ale to tylko tyle'. Tu jednak jest jeszcze świetne solo przy okazji i naprawdę dobry refren. Może wokal mógłby być lepszy, ale generalnie in plus taki prawie duży.
38 - ten wokal rozwala mnie w cudowny sposób swoją dziwacznością i uroczym brzmieniem. W ogóle całość jest słodka jak nie wiem, pewnie to z jakiejś gry czy filmu bo nie wiem czy ktoś słuchałby na co dzień takich rzeczy. Wkręca i hipnotyzuje.
39 - Nie znałem, dobre. Żartuję.
40 - jest zbiór takich piosenek, które nie są może wybitne, ale urzekają swoją melodyjnością, prostotą i ciepłem. Samym tym zdobyło mnie to niemal od razu i nie chce wyjść z głowy. Zespół szanuję i mają łeb to wpadających do ucha rzeczy. I znowu im się udało.
41 - no se Mambo Jambo leci, przypomina przy soundtrack do 300 miejscami i ogólnie ma to klimat, te zaśpiewy i dobra para wokalistów, tworzy to coś epickiego, z tym, że chyba nie na tyle by dostać punkty. Choć nie wykluczam nic.
42 - przyjemna gitarka, bardzo przyjemna, ujmuje mnie to. Może nie Falling POSu, ale wczuć się można niesamowicie. Utwory-solówki to dobra rzecz jak jest dobra. _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Pon Lis 28, 2011 11:59 pm Temat postu: |
|
|
35 – ładna introdukcja, szkoda, że taka króciutka. Dalej mamy miły wokal, niezbyt intrygującą melodię, trochę lambadziarski niestety klimat, poza tym „elephant” jest strasznie śmiesznym słowem. Generalnie wieje sporym banałem i pustką, ot utworek, o którym właściwie nic nie da się powiedzieć, oprócz tego, że są w nim słonie.
36 – ma trochę energii, prostoty i fajnego miejscami jazgotu. Ale nic poza tym. Nie jest ani zbyt punkowe, ani zbyt awangardowe, właściwie jest – przy pewnej sympatyczności – nijakie. Gdyby było dłuższe zaczęłoby z pewnością irytować, a tak – uot, przeleciało, skończyło się, przejdźmy nad tym do porządku dziennego.
37 – miałem zaćmienie kto to, na szczęście przezwyciężone. Kilka ich utworów – klasyka ociekająca miodem, inne to raczej nielemurze rejony. To jest po prostu w porządku. Fajne zabiegi aranżacyjne, trochę energii, solidne wykonanie. Jeden z wielu tego typu kawałków, przy którym spędzam bardzo miłe chwile, nie wpuszczając ich jednakowoż do rajskiego ogrodu dźwięków budujących moją muzyczną tożsamość.
38 – śmieszne połączenie naiwnej piosenki z nieco technologiczną aurą, jakby śpiewał to zakochany robocik albo makbuk. Zgrabne i sympatyczne, choć oczywiście to tylko pioseneczka. Ale przywołuje uśmiech, pasowałaby do udanej reklamy, choć – sądząc po końcówce tekstu (wcześniej go nie ogarniałem) pod tą aranżacją kryje się coś mocno ironicznego. I to jest tym bardziej fajne.
39 – a, dzień dobry. Tutaj tekst o okręcie nabiera nowego charakteru, gdy wie się, jaki był kontekst powstania tej piosenki. Powiem tak – to chyba jeden z pierwszych ich utworów z tego wcielenia, które poznałem. Podobał mi się wtedy, podoba się wciąż, w przeciwieństwie do wielu innych, nad którymi trwa fapowanie. Refren jest naprawdę przepiękny. Jest atmosfera, jest zaduma, naprawdę muzyka z klasą. Tylko końcówka mocno wyblakła, jakby nieprzemyślana do końca.
40 – nigdy za tym zespołem nie przepadałem, poza dwoma czy trzema utworami. I ta piosenka w niczym tego nie zmieni. Łzawa atmosfera, nuda, miałkość. Ani w tym ciekawej melodii, ani porywającej aranżacji. Brzydkie to to też nie jest, zęby ani paznokcie nie bolą, ale argumentów do skruszenia muru lemurzej obojętności – brak.
41 – przyciężkie i okropny wokal. Jakąś natomiast ma to atmosferę, gorączkowy rytm, ale ten głos naprawdę nie daje rady. I w ogóle mam wrażenie, że to jest coś ze strasznymi pretensjami do bycia natchnionym i mądrym, ale niespecjalnie mu to wychodzi. Zmarnowana szansa na oryginalność.
42 – aha, czyli tym razem zakończymy snujem. Całkiem przyjemnym swoją drogą. Ładne plumkanie czy tam łkanie, nieco kojące, nieco rozmarzone. Wejście akustyka trochę niepotrzebne, zbanalizowało brzmienie. Fortepian też ładnie dodaje barwy. W ogóle nie wiem, czy to jest ktoś, o kimś myślę, czy ktoś, kto bardzo wpisuje się w jego stylistykę. Niezależnie od tego – śliczne. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Wto Lis 29, 2011 3:36 am Temat postu: |
|
|
Zespół Mefju-Dundersztyca
31. cimcirymcium jurajadiperpel tylko bez żadnego wykurwiatora na wokalu, więc tak sobie.
32. jest i lot w ciula na miarę Wishbone Ash z poprzedniej edycji (albo i bardziej). kocham wokal tej pani, kawałek jest mocny, dęciaki sa urocze, wszystko jest tip top, tylko tyle, że żadne to odkrycie. powiedział koleś od 10kdays.
33. taka tam rocknrollowa czy jakas pioseneczka. nawet nie wiem za bardzo co mam o niej mądrego napisać, więc nie napiszę.
34. nie bierze mnie to ani trochę, a ciągłe powtarzanie ałtof ałtof działa mi tylko na nerwy.
35. to brzmi jakby się mocno zestarzało, zwłaszcza ta perkusja. co w sumie nie musi być jakąś dużą wadą, zwłaszcza, że melodia fajna. lol@prolemy z wytryskiem, ech Fenderek, Ty zgrywusie
36. KOBIETY DO GARÓW. I'LL BE YOUR CAVEMAN.
37. w sumie analogicznie jak z 34 - właściwie to nie jest złe, ale chyba po prostu cholernie nie mam nastroju na takie patosy. no i trochę jakby w kółko to samo, a zamiast przeżywać z wokalistą to czekam kiedy skończy.
38. Boże, piękne. ;_; Nie mam pojęcia z czego to jest, że Fenderek podnieca się rzekomym subteklnym kebabem, ale i'm not even angry i biorę to w całości z pełną powagą na twarzy.
39. tak, gratulacje. mam nadzieję, że to dał Inkubus, a nie jakaś kobieta, która się obrazi za ten komentarz i odejdzie z forum. brawa dla lemura za totalne upośledzenie.
40. a ten brzmi jak koleś z poprzedniego kawałka w wersji dla reklam TV i/lub czołówek seriali. aalalalalala. jak miło. jak nudno.
41. no wreszcie coś dobrego. MAMBO DŻAMBO. I am a sinneeeer (I am a siiiinneeeeeeeeeer!). Osądzili go i skazali na śmierć przez mambo dżambo. I sześciu murzynów niesie go związanego na ramionach, przytupując radośnie. I widok na Kilimandżaro. I jeszcze to: What have i doooooooone... ;___; BOŻE! NAJLEPSZA RZECZ W PACZCE. Król Lew III
42. Zaczyna się jak tamten Maleńczuk pare edycji temu. A potem solówkuje solówka, można iść spać. O tak, zdecydowanie, wyraźnie ten kawałek żeyczy pięknych kolorowych snów. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Czw Gru 01, 2011 11:06 pm Temat postu: |
|
|
rączki na chujach, zaczynamy
QUEENWIZJA XIX LISTOPAD 2011 – YELLOW SUBROSA
01. ytron – Indica – Vettaa Vasten
02. kater – Robert Wyatt – Alifie
03. arsen – Íon –Goodbye Johnny Dear
04. xavi – Otis Taylor – Ten Milion Slaves
05. faraday – Red House Painters – Have You Forgotten
06. anunaki – Molly Hatchet – Fall Of The Peacemakers
07. tasior – Nick Drake – Place To be
08. grandville – Steve Howe – Mood For A Day
09. misiu – Young Power – Live Is Easier Than you Think
10. mustapha – Siena Root – Good and Bad
11. innuendo – Def Leppard – Kiss The Day
12. irminella – Roisin Murphy – Night of the Dancing Flame
13. incubus – Genesis – Blood On The Rooftops
14. nar – Supertramp – Lover Boy
15. wasdfg7 – Antimatter – The Freak Show
16. bizon – Mad Season – Wake Up
17. fenderek – White Willow – Sally Left
18. anet – This Will Destroy You – They Move On Tracks Of Never-Ending Light
19. agusiaa – Anna Rusowicz – Ślepa Miłość
20. lily – The Smashing Pumpkins – Soma
21. lemur – The National – Runaway
22. aaricia – Roger Waters – It’s A Miracle – dsq.
23. mefju – Spock’s Beard – Thoughts
24. gnietek – ABBA – She's My Kind of Girl
25. ziutek – Trivium – The Crusade
26. mumin – Alice Cooper – Halo Of Flies
27. bebe – Rome – Swords to Rust - Hearts to Dust
28. atrus – Current 93 – Red Hawthorn Tree
29. maciej – Hostsonaten – The Rime Of The Ancient Mariner
30. krzysiekp – Fear Of God – Red To Grey
31. gosiak – Beggars Opera – Pathfinder
32. daga – Janis Joplin – Try (Just a Little Bit Harder)
33. punkadiddle – Jim Croce – Bad, Bad Leroy Brown
34. lookaug – Peter Hammill – A Way Out
35. macwalter – Karthago – Requiem
36. żbik88 – Goo Goo Dolls – Slave Girl
37. michalzbiku95 – Budgie – Time To Remember
38. whoatemydinner – Jonathan Coulton – Still Alive
39. oberstprymas – Marillion – Estonia
40. paolo – a-ha – Velvet
41. wiciu – Sully Erna – Sinner's Prayer
42. subrosa – Govi – Lover's Moon _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Czw Gru 01, 2011 11:07 pm Temat postu: |
|
|
Pseudoonaniści
01. ytron – Indica – Vettaa Vasten
startował w 13 edycjach
dotychczasowe pozycje: 13, 11, 6, 24, 30, 16, 25, 2, 16, 29, 28, 30, 35.
w tabeli wszech czasów: 26. miejsce
w rankingu kroczącym: 28. miejsce
12p. – 38 (whoatemydinner)
10p. – 27 (bebe)
08p. – 41 (wiciu)
07p. – 34 (lookaug)
06p. – 21 (lemur)
05p. – 17 (fenderek)
04p. – 30 (krzysiek)
03p. – 28 (atrus)
02p. – 35 (macwalter)
01p. – 02 (kater)
rezerwa: 10, 04, 06, 03, 23, 24, 33, 08.
komentarze: Chujowa edycja powiem wam i już mnie wkurwia to ustawianie listy hujowych kawałków. Kojarzy mi się że gram w hirołsy. Ja dałem 16
12 - 38. Jak mniemam pegaz, bo nikt inny tu nie wygląda na dającego muzykę z gry. Gry owej nie znam, ale huj. That was a joke ha ha
10 - 27. Bardzo to piękne. Myślałem że zostanie zjechane jak to usłyszałem bo najtłiszowe i bez sensu. Wokalista strasznie gejuje a operowe zaśpiewy brzmią raczej jak ptaszek ćwierkający za zamkniętym lufcikiem i się niechcący nagrał. Ale fajnie i tak, melodia fajna jest. Chyba dałoby się z tego coś lepszego wyciągnąć. Do dupy.
8 - 41. Mambo dżambo. Przed interpretacją katera nie wiedziałem co o tym myśleć, a teraz to ma sens faktycznie. Śmierć przez mambo dżambo.
7 - 34. Za pizdę nie wiem co to tak wysoko robi ale niech już bedzie. Na ałt of ałt też nie zwróciłbym uwagi. W sumie też śmieszne całkiem przez to a i miło się słucha i bardzo poważnie jest.
6 - 21. Smęt smęcący całkiem ładny. Wokalista znowu gej.
5 - 17. Solowka bardzo fajna jest i całość mniej fajna, a potem się dłuży zamiast się skończyć kiedy trzeba
4 - 30. Dzikie
3 - 28. No to fajne takie tam coś o coś chodzi coś, no ma to klimat jakiś, coś to jest zawsze
2 - 35. To też bardzo śmieszne że taka powaga że już od początku jest śmiesznie a potem się jeszcze okazuje że to o problemach z tryskaniem
1 - 2. Głupi kater nie dał mi punktów znowu a sam dał jakieś śniadanie i mądry. I się okazało że to on jest hiszpańskim hipnotyzerem spod dwójki. Lepszy od poprzednich hipnotyzerów pod dwójkami. Muzycznie to mocne śniadanie raczej bo muzyki to tu nie ma właściwie ale ryje banie mocno. Pierdoli powoli.
10. Tu śpiewa ładnie no może być takie. Ale potem jest chujowo. A nie, to dlatego że sie potem zaczyna 11 będące chyba NAJWIĘKSZYM GNIOTEM jaki się kiedykolwiek pojawił, może z wyjątkiem skrajnych shamarów i musiałem go ciągle przełączać jak GRAŁEM W HIROŁSY. Mogłem go też wywalić z plajlisty w sumie. To tyle o 11. Po co mówić o kawałku który jest głupi. Nie mówmy o nim. Kto głosuje na 11 ten siusiak. 11.
4. A to energiczne takie z życiem hej.
6. Końcówka głównie fajna, w sumie jak wishbony ashe co były
3. No tam ładnie. Raczej kobieta nie jest taka zajebista żeby się bez podkładu pokazywać lol. No tak nie wiadomo po co. Raczej brzmi jakby grypa szalała a nie że tak miało być że nikt nie przyszedł.
23. Poryte
24. Pozytywbue
33. To tbeż
8. To nie
22. Chciałem jeszcze pozdrowić Watersa, nie znałem tego. Bardzo ładny dorodny Waters. Porównywanie do gunners dreama to żal ale bardzo ładnie. Najbardziej mi się podobało jakie było poruszenie jak się pojawił i jak pięknie wyszedł trzaskając drzwiami i rzucając swoimi punktami o podłogę.
Następne listy będą jeszcze gorsze więc możecie już iść spać. Orgii nie będzie.
tabela 01/42
38. whoatemydinner – Jonathan Coulton – Still Alive - 12
27. bebe – Rome – Swords to Rust - Hearts to Dust - 10
41. wiciu – Sully Erna – Sinner's Prayer - 8
34. lookaug – Peter Hammill – A Way Out - 7
21. lemur – The National – Runaway - 6
17. fenderek – White Willow – Sally Left - 5
30. krzysiekp – Fear Of God – Red To Grey - 4
28. atrus – Current 93 – Red Hawthorn Tree - 3
35. macwalter – Karthago – Requiem - 2
02. kater – Robert Wyatt – Alifie - 1
01. ytron – Indica – Vettaa Vasten
03. arsen – Íon –Goodbye Johnny Dear
04. xavi – Otis Taylor – Ten Milion Slaves
05. faraday – Red House Painters – Have You Forgotten
06. anunaki – Molly Hatchet – Fall Of The Peacemakers
07. tasior – Nick Drake – Place To be
08. grandville – Steve Howe – Mood For A Day
09. misiu – Young Power – Live Is Easier Than you Think
10. mustapha – Siena Root – Good and Bad
11. innuendo – Def Leppard – Kiss The Day
12. irminella – Roisin Murphy – Night of the Dancing Flame
13. incubus – Genesis – Blood On The Rooftops
14. nar – Supertramp – Lover Boy
15. wasdfg7 – Antimatter – The Freak Show
16. bizon – Mad Season – Wake Up
18. anet – This Will Destroy You – They Move On Tracks...
19. agusiaa – Anna Rusowicz – Ślepa Miłość
20. lily – The Smashing Pumpkins – Soma
23. mefju – Spock’s Beard – Thoughts
24. gnietek – ABBA – She's My Kind of Girl
25. ziutek – Trivium – The Crusade
26. mumin – Alice Cooper – Halo Of Flies
29. maciej – Hostsonaten – The Rime Of ...
31. gosiak – Beggars Opera – Pathfinder
32. daga – Janis Joplin – Try (Just a Little Bit Harder)
33. punkadiddle – Jim Croce – Bad, Bad Leroy Brown
36. żbik88 – Goo Goo Dolls – Slave Girl
37. michalzbiku95 – Budgie – Time To Remember
39. oberstprymas – Marillion – Estonia
40. paolo – a-ha – Velvet
42. subrosa – Govi – Lover's Moon _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Czw Gru 01, 2011 11:11 pm Temat postu: |
|
|
02. kater – Robert Wyatt – Alifie
startował we wszystkich 18 edycjach
dotychczasowe pozycje: 22, 4, 5, 16, 23, 22, 13, 25, 12, 20, 9, 6, 9, 32, 8, 12, 16, 1.
w tabeli wszech czasów: 8. miejsce
w rankingu kroczącym: 5. miejsce
12p. – 41 (wiciu)
10p. – 38 (whoatemydinner)
08p. – 12 (irminella)
07p. – 18 (anet)
06p. – 04 (xavi)
05p. – 32 (daga)
04p. – 07 (tasior)
03p. – 30 (krzysiek)
02p. – 42 (subrosa)
01p. – 21 (lemur)
rezerwa: 23, 24, 27, 14.
komentarze: 12p. - 41. no wreszcie coś dobrego. MAMBO DŻAMBO. I am a sinneeeer (I am a siiiinneeeeeeeeeer!). Osądzili go i skazali na śmierć przez mambo dżambo. I sześciu murzynów niesie go związanego na ramionach, przytupując radośnie. I widok na Kilimandżaro. I jeszcze to: What have i doooooooone... ;___; BOŻE! NAJLEPSZA RZECZ W PACZCE. Król Lew III
10p. - 38. Boże, piękne. ;_; Nie mam pojęcia z czego to jest, że Fenderek podnieca się rzekomym subtelnym kebabem, ale i'm not even angry i biorę to w całości z pełną powagą na twarzy.
8p. - 12. O, za to to jest bardzo na plus. Trąbka fajna, melodia też, refren porywający i świetna aranżacja. Elektroniczne popierdywanie połączone z trąbieniem to bardzo spoko zestawienie.
7p. - 18. Tak sobie siedzę i gram w hirołsy i się zastanawiam co mi tak dobrze robi. A to postrocki queenwizyjne. Bardzo przyjemny kawałek, już chcę całą płytę. Strasznie lubię taką stylistykę i taką przestrzeń. Nie jest to (albo jeszcze nie DOJRZAŁEM) żadne dzieło gatunku, ale na pewno wielka ulga po tych nietoperzych progmetalach i świetna tapeta, jak znakomita większość tego typu muzyki.
6p. - 4. O, to mnie chwyciło od razu. Zajebiste jest to wejście drugiej gitary na słuchawkach. Wog'le gitary są świetne i całość buja. Szkoda, że się nie rozkręca bardziej, bo ma duży potencjał. Powinien tu być Nick i Blixa a pod koniec wszystko by płonęło.
5p. - 32. jest i lot w ciula na miarę Wishbone Ash z poprzedniej edycji (albo i bardziej). kocham wokal tej pani, kawałek jest mocny, dęciaki sa urocze, wszystko jest tip top, tylko tyle, że żadne to odkrycie. powiedział koleś od 10kdays. // zaniżone, bo znam
4p. - 7. Już było, po co się powtarzać? Zwłaszcza, że to co było, to najlepsza rzecz na płycie. Niemniej, zwłaszcza po poprzedniku, jest to wielce urokliwe. Jako się rzekło wokalista ma tyle charyzmy w głosie co wspomniane płaczące dzieci, ale nawet mi nie przyszło do głowy się jej doszukiwać, kiedy pierwszy raz słuchałem tej płyty. Piękno > charyzma. Kropka. // j.w.
3p. - 30. Za każdym razem jak tego słucham wyobrażam sobie Ziutka na basie i Natalię na wokalu i niemogę z tego. Zastanawiam się, czy gdyby tu śpiewał standardowy Hetfield to byłoby chujowo. Bo przyznaję, że wokale mi się tu podobają, aż sam się sobie dziwię. Jest w nich coś nawiedzonego. Reszta to tam dosyć standardowe thrashowe łomotanie, chociaż też nienajgorsze. Niezły wybór, zwłaszcza jak spojrzeć na wcześniejsze kawałki w tym stylu.
2p. - 42. Zaczyna się jak tamten Maleńczuk pare edycji temu. A potem solówkuje solówka, można iść spać. O tak, zdecydowanie, wyraźnie ten kawałek żeyczy pięknych kolorowych snów.
1p. - 21. Brzmi jak soundrack z Once. Pozdrowienia dla Nara i jego księdza. No totalnie takie zawodzenie i biadolenie wokalne. Podoba mi się. Nawet jestem trochę ciekawy co to za płyta, bo lubię sobie takich jęków czasem posłuchać.
______________________________
23. Wielce pojebane, to napewno. Te nonsensowne zaśpiewy psychodelicznych krasnali kojarzą mi się z jakimś Happy Family Crimsonów. Tylko, że nie są aż tak asłuchalne. Nawet mnie to bawi dosyć. A zwrotka, czy co to jest, no ten motyw który nie brzmi jak krasnale - ma dla odmiany jakąś dramaturgię w melodii. Tak, jest to prożenie z gatunku tych bardziej intrygujących niż irytujacych. Chociaż pierwsze wrażenie było zupełnie odwrotne, jak łatwo się domyślić.
24. O, a to ma fajną zwrotkę. Bo w refrenie to już trochę wiejsko, ale nadal sympatycznie.
26. Fajnie się zaczyna, wszystko sensownie po sobie następuje. Potem rozpędzone konie zostają powstrzymane i wchodzi wokal, który psuje mi cały klimat. Tak, odkąd się pojawił wokal zrobiło się to toporne strasznie. O, zamknął się i znowu jest fajnie. Instrumenty galopują. Mieszane mam uczucia, przyznaję. Jak nie ma wokalu momentami jest bardzo ok w każdym razie.
27. To ma fajną melodię. Szkoda, ze została wykorzystana do jakiejś ballady o zabijaniu smoka. Ale i tak ma swój urok i przypomina mi młodzieńcze zachwyty nad Blind Guardian.
14. Bardziej na plus niż minus, znaczy słucha się bardzo ok, ale też żadnych większych emocji we mnie to nie wzbudza. Całkiem fajnie się rozkręca pod koniec.
3. Całkiem ładne, przypominają mi się śpiewy samotnej Lisy na pustyni. Chociaż tutaj żadnego rozdzierania serc i macania absolutów nie ma, raczej takie enyowe śpiewanie.
1. Tradycyjnie po francusku. W sumie to nie ogarnąłem nadal co to za język, brzmi jakoś skandynawsko. Disco Franco Islandia. W każdym razie język mi się szalenie podoba, piosenka - nie.
20. A to ci. Kojarzą mi się z goatem, to chyba źle. Znaczy wolę ich niż jakiś Pearl Jam czy Nirvanę, ale też się w nich nie wgryzłem za bardzo. A, jeszcze z Batman&Robin mi się kojarzą. To chyba też nie najlepiej. No jest ponuro, jest grunge'owo, jest charakterystyczna melodyka, jest przypieprzenie, ale w sumie nie wybija mi się ten utwór w żaden sposób spośród reszty podobnych.
tabela 02/42
38. whoatemydinner – Jonathan Coulton – Still Alive - 22
41. wiciu – Sully Erna – Sinner's Prayer - 20
27. bebe – Rome – Swords to Rust - Hearts to Dust - 10
12. irminella – Roisin Murphy – Night of the Dancing Flame - 8
34. lookaug – Peter Hammill – A Way Out - 7
21. lemur – The National – Runaway - 7
30. krzysiekp – Fear Of God – Red To Grey - 7
18. anet – This Will Destroy You – They Move On Tracks... - 7
04. xavi – Otis Taylor – Ten Milion Slaves - 6
17. fenderek – White Willow – Sally Left - 5
32. daga – Janis Joplin – Try (Just a Little Bit Harder) - 5
07. tasior – Nick Drake – Place To Be - 4
28. atrus – Current 93 – Red Hawthorn Tree - 3
35. macwalter – Karthago – Requiem - 2
42. subrosa – Govi – Lover's Moon - 2
02. kater – Robert Wyatt – Alifie - 1
01. ytron – Indica – Vettaa Vasten
03. arsen – Íon –Goodbye Johnny Dear
05. faraday – Red House Painters – Have You Forgotten
06. anunaki – Molly Hatchet – Fall Of The Peacemakers
08. grandville – Steve Howe – Mood For A Day
09. misiu – Young Power – Live Is Easier Than you Think
10. mustapha – Siena Root – Good and Bad
11. innuendo – Def Leppard – Kiss The Day
13. incubus – Genesis – Blood On The Rooftops
14. nar – Supertramp – Lover Boy
15. wasdfg7 – Antimatter – The Freak Show
16. bizon – Mad Season – Wake Up
19. agusiaa – Anna Rusowicz – Ślepa Miłość
20. lily – The Smashing Pumpkins – Soma
23. mefju – Spock’s Beard – Thoughts
24. gnietek – ABBA – She's My Kind of Girl
25. ziutek – Trivium – The Crusade
26. mumin – Alice Cooper – Halo Of Flies
29. maciej – Hostsonaten – The Rime Of ...
31. gosiak – Beggars Opera – Pathfinder
33. punkadiddle – Jim Croce – Bad, Bad Leroy Brown
36. żbik88 – Goo Goo Dolls – Slave Girl
37. michalzbiku95 – Budgie – Time To Remember
39. oberstprymas – Marillion – Estonia
40. paolo – a-ha – Velvet _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Czw Gru 01, 2011 11:15 pm Temat postu: |
|
|
03. arsen – Íon –Goodbye Johnny Dear
startował w 1 edycji
dotychczasowe pozycje: 31.
w tabeli wszech czasów: 55. miejsce
w rankingu kroczącym: 45. miejsce
12p. – 16 (bizon)
10p. – 27 (bebe)
08p. – 17 (fenderek)
07p. – 34 (lookaug)
06p. – 21 (lemur)
05p. – 35 (macwalter)
04p. – 01 (ytron)
03p. – 37 (michalzbiku)
02p. – 18 (anet)
01p. – 20 (lily)
rezerwa: 06, 14.
komentarze: Przy dużej ilości kawałków jak ten z Mokrą Owcą, Antimatter czy soundtrack do Portala, zdecydowałem, że nie będę oddawał głosów na kawałki które znałem, lub rozpoznałem ich wykonawcę. Szczególnie że było sporo nieznanych mi kawałków które zasługiwały na punkty.
A że utworów było strasznie dużo, a ja w tym miesiącu, a szczególnie w tygodniu deadline'u miałem mało czasu to komentków nie będzie.
tabela 03/42
38. whoatemydinner – Jonathan Coulton – Still Alive - 22
41. wiciu – Sully Erna – Sinner's Prayer - 20
27. bebe – Rome – Swords to Rust - Hearts to Dust - 20
34. lookaug – Peter Hammill – A Way Out - 14
21. lemur – The National – Runaway - 13
17. fenderek – White Willow – Sally Left - 13
16. bizon – Mad Season – Wake Up - 12
18. anet – This Will Destroy You – They Move On Tracks... - 9
12. irminella – Roisin Murphy – Night of the Dancing Flame - 8
30. krzysiekp – Fear Of God – Red To Grey - 7
35. macwalter – Karthago – Requiem - 7
04. xavi – Otis Taylor – Ten Milion Slaves - 6
32. daga – Janis Joplin – Try (Just a Little Bit Harder) - 5
07. tasior – Nick Drake – Place To Be - 4
01. ytron – Indica – Vettaa Vasten - 4
28. atrus – Current 93 – Red Hawthorn Tree - 3
37. michalzbiku95 – Budgie – Time To Remember - 3
42. subrosa – Govi – Lover's Moon - 2
02. kater – Robert Wyatt – Alifie - 1
20. lily – The Smashing Pumpkins – Soma - 1
03. arsen – Íon –Goodbye Johnny Dear
05. faraday – Red House Painters – Have You Forgotten
06. anunaki – Molly Hatchet – Fall Of The Peacemakers
08. grandville – Steve Howe – Mood For A Day
09. misiu – Young Power – Live Is Easier Than you Think
10. mustapha – Siena Root – Good and Bad
11. innuendo – Def Leppard – Kiss The Day
13. incubus – Genesis – Blood On The Rooftops
14. nar – Supertramp – Lover Boy
15. wasdfg7 – Antimatter – The Freak Show
19. agusiaa – Anna Rusowicz – Ślepa Miłość
23. mefju – Spock’s Beard – Thoughts
24. gnietek – ABBA – She's My Kind of Girl
25. ziutek – Trivium – The Crusade
26. mumin – Alice Cooper – Halo Of Flies
29. maciej – Hostsonaten – The Rime Of ...
31. gosiak – Beggars Opera – Pathfinder
33. punkadiddle – Jim Croce – Bad, Bad Leroy Brown
36. żbik88 – Goo Goo Dolls – Slave Girl
39. oberstprymas – Marillion – Estonia
40. paolo – a-ha – Velvet
no, to po katerach. teraz czas na braci faraxavich _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Czw Gru 01, 2011 11:17 pm Temat postu: |
|
|
you bastards! you killed oberstprymas!
04. xavi – Otis Taylor – Ten Milion Slaves
startował w 11 edycjach
dotychczasowe pozycje: 7, 14, 1, 1, 21, 7, 19, 23, 18, 13, 3.
w tabeli wszech czasów: 16. miejsce
w rankingu kroczącym: 2. miejsce
12p. – 21 (lemur)
10p. – 20 (lily)
08p. – 05 (faraday)
07p. – 07 (tasior)
06p. – 27 (bebe)
05p. – 28 (atrus)
04p. – 39 (oberstprymas)
03p. – 40 (paolo)
02p. – 38 (whoatemydinner)
01p. – 18 (anet)
rezerwa: 02, 13, 14, 16, 01, 10, 23, 34, 42, 41, 35.
komentarze:
Na pierwszym jeden z najciekawszych zespołów ostatnich kilku lat, który wprowadza coś świeżego i utwór, który zdecydowanie mnie najbardziej poruszył w tej edycji. W ogóle cała płyta owego Nationala wydaje się wspaniała. Potem Pumpkinsi i jedna z lepszych płyt lat 90-tych, wybór taki sobie, ale i tak bardzo lubię, choć wrzuciłbym Disarm, czyli jedną z moich ulubionych piosenek ever. Następnie faraday dał bardzo ładną rzecz, nie wiem czemu nie ruszyło z nią u was, my się rozmarzaliśmy kiedyś. Potem Drake, który jest Drake'm choć wybór średni, Pink Moon już był i to w najlepszej możliwej wersji (chyba, że to odwet za to, że nie był tak wysoko wtedy). Nie przejdzie bo za subtelne Niejaki Rome przebił dla mnie Currenta, choć dla mnie dwie rzeczy to powiew czegoś nowego w QW, która za często jechała oczywistościami. Potem Marillion, który będzie jeszcze setki razy jak widać i trochę mi się nie uśmiecha ciągle mi im więcej punktów dawać. Było by z pewnością wyżej, ale za duże loty jak na te forum. A-ha i piosenkowość i banał, jakże miły dla ucha, bez komplikowania i o to w tej muzyce chodzi. Coś tak niewinnie słodkiego i naiwnego, jeszcze z gry komputerowej jakiejś, niezłe schizy zasługują z pewnością na jakieś punkciki. I coś bardzo klimatycznego na końcu, choć dla mnie to nie jest typowy post-rock. Bardzo ładne.
tabela 04/42
27. bebe – Rome – Swords to Rust - Hearts to Dust - 26
21. lemur – The National – Runaway - 25
38. whoatemydinner – Jonathan Coulton – Still Alive - 24
41. wiciu – Sully Erna – Sinner's Prayer - 20
34. lookaug – Peter Hammill – A Way Out - 14
17. fenderek – White Willow – Sally Left - 13
16. bizon – Mad Season – Wake Up - 12
07. tasior – Nick Drake – Place To Be - 11
20. lily – The Smashing Pumpkins – Soma - 11
18. anet – This Will Destroy You – They Move On Tracks... - 10
12. irminella – Roisin Murphy – Night of the Dancing Flame - 8
28. atrus – Current 93 – Red Hawthorn Tree - 8
05. faraday – Red House Painters – Have You Forgotten - 8
30. krzysiekp – Fear Of God – Red To Grey - 7
35. macwalter – Karthago – Requiem - 7
04. xavi – Otis Taylor – Ten Milion Slaves - 6
32. daga – Janis Joplin – Try (Just a Little Bit Harder) - 5
01. ytron – Indica – Vettaa Vasten - 4
39. oberstprymas – Marillion – Estonia - 4
37. michalzbiku95 – Budgie – Time To Remember - 3
40. paolo – a-ha – Velvet - 3
42. subrosa – Govi – Lover's Moon - 2
02. kater – Robert Wyatt – Alifie - 1
03. arsen – Íon –Goodbye Johnny Dear
06. anunaki – Molly Hatchet – Fall Of The Peacemakers
08. grandville – Steve Howe – Mood For A Day
09. misiu – Young Power – Live Is Easier Than you Think
10. mustapha – Siena Root – Good and Bad
11. innuendo – Def Leppard – Kiss The Day
13. incubus – Genesis – Blood On The Rooftops
14. nar – Supertramp – Lover Boy
15. wasdfg7 – Antimatter – The Freak Show
19. agusiaa – Anna Rusowicz – Ślepa Miłość
23. mefju – Spock’s Beard – Thoughts
24. gnietek – ABBA – She's My Kind of Girl
25. ziutek – Trivium – The Crusade
26. mumin – Alice Cooper – Halo Of Flies
29. maciej – Hostsonaten – The Rime Of ...
31. gosiak – Beggars Opera – Pathfinder
33. punkadiddle – Jim Croce – Bad, Bad Leroy Brown
36. żbik88 – Goo Goo Dolls – Slave Girl _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Czw Gru 01, 2011 11:20 pm Temat postu: |
|
|
nie spoilerowac, bo urwe jaja przy samej szyi
05. faraday – Red House Painters – Have You Forgotten
startował w 9 edycjach
dotychczasowe pozycje: 17, 3, 17, 26, 18, 11, 24, 6, 25.
w tabeli wszech czasów: 30. miejsce
w rankingu kroczącym: 16. miejsce
12p. – 21 (lemur)
10p. – 28 (atrus)
08p. – 20 (lily)
07p. – 04 (xavi)
06p. – 18 (anet)
05p. – 07 (tasior)
04p. – 27 (bebe)
03p. – 40 (paolo)
02p. – 13 (incubus)
01p. – 34 (lookaug)
rezerwa: 32, 38, 03, 16, 35.
komentarze: brak.
tabela 05/42
21. lemur – The National – Runaway - 37
27. bebe – Rome – Swords to Rust - Hearts to Dust - 30
38. whoatemydinner – Jonathan Coulton – Still Alive - 24
41. wiciu – Sully Erna – Sinner's Prayer - 20
20. lily – The Smashing Pumpkins – Soma - 19
28. atrus – Current 93 – Red Hawthorn Tree - 18
07. tasior – Nick Drake – Place To Be - 16
18. anet – This Will Destroy You – They Move On Tracks... - 16
34. lookaug – Peter Hammill – A Way Out - 15
17. fenderek – White Willow – Sally Left - 13
04. xavi – Otis Taylor – Ten Milion Slaves - 13
16. bizon – Mad Season – Wake Up - 12
12. irminella – Roisin Murphy – Night of the Dancing Flame - 8
05. faraday – Red House Painters – Have You Forgotten - 8
30. krzysiekp – Fear Of God – Red To Grey - 7
35. macwalter – Karthago – Requiem - 7
40. paolo – a-ha – Velvet - 6
32. daga – Janis Joplin – Try (Just a Little Bit Harder) - 5
01. ytron – Indica – Vettaa Vasten - 4
39. oberstprymas – Marillion – Estonia - 4
37. michalzbiku95 – Budgie – Time To Remember - 3
42. subrosa – Govi – Lover's Moon - 2
13. incubus – Genesis – Blood On The Rooftops - 2
02. kater – Robert Wyatt – Alifie - 1
03. arsen – Íon –Goodbye Johnny Dear
06. anunaki – Molly Hatchet – Fall Of The Peacemakers
08. grandville – Steve Howe – Mood For A Day
09. misiu – Young Power – Live Is Easier Than you Think
10. mustapha – Siena Root – Good and Bad
11. innuendo – Def Leppard – Kiss The Day
14. nar – Supertramp – Lover Boy
15. wasdfg7 – Antimatter – The Freak Show
19. agusiaa – Anna Rusowicz – Ślepa Miłość
23. mefju – Spock’s Beard – Thoughts
24. gnietek – ABBA – She's My Kind of Girl
25. ziutek – Trivium – The Crusade
26. mumin – Alice Cooper – Halo Of Flies
29. maciej – Hostsonaten – The Rime Of ...
31. gosiak – Beggars Opera – Pathfinder
33. punkadiddle – Jim Croce – Bad, Bad Leroy Brown
36. żbik88 – Goo Goo Dolls – Slave Girl _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Czw Gru 01, 2011 11:24 pm Temat postu: |
|
|
pora na tasiunakich, co to razem mieszkają podobno... fags...
06. anunaki – Molly Hatchet – Fall Of The Peacemakers
startował w 9 edycjach
dotychczasowe pozycje: 4, 10, 10, 3, 14, 13, 3, 21, 23.
w tabeli wszech czasów: 21. miejsce
w rankingu kroczącym: 7. miejsce
12p. – 16 (bizon)
10p. – 15 (wasdfg7)
08p. – 10 (mustapha)
07p. – 37 (michalzbiku)
06p. – 13 (incubus)
05p. – 32 (daga)
04p. – 28 (atrus)
03p. – 31 (gosiak)
02p. – 21 (lemur)
01p. – 07 (tasior)
rezerwa: 26, 14, 35, 41, 17.
komentarze: brak.
tabela 06/42
21. lemur – The National – Runaway - 39
27. bebe – Rome – Swords to Rust - Hearts to Dust - 30
38. whoatemydinner – Jonathan Coulton – Still Alive - 24
16. bizon – Mad Season – Wake Up - 24
28. atrus – Current 93 – Red Hawthorn Tree - 22
41. wiciu – Sully Erna – Sinner's Prayer - 20
20. lily – The Smashing Pumpkins – Soma - 19
07. tasior – Nick Drake – Place To Be - 17
18. anet – This Will Destroy You – They Move On Tracks... - 16
34. lookaug – Peter Hammill – A Way Out - 15
17. fenderek – White Willow – Sally Left - 13
04. xavi – Otis Taylor – Ten Milion Slaves - 13
32. daga – Janis Joplin – Try (Just a Little Bit Harder) - 10
37. michalzbiku95 – Budgie – Time To Remember - 10
15. wasdfg7 – Antimatter – The Freak Show - 10
12. irminella – Roisin Murphy – Night of the Dancing Flame - 8
05. faraday – Red House Painters – Have You Forgotten - 8
13. incubus – Genesis – Blood On The Rooftops - 8
10. mustapha – Siena Root – Good and Bad - 8
30. krzysiekp – Fear Of God – Red To Grey - 7
35. macwalter – Karthago – Requiem - 7
40. paolo – a-ha – Velvet - 6
01. ytron – Indica – Vettaa Vasten - 4
39. oberstprymas – Marillion – Estonia - 4
31. gosiak – Beggars Opera – Pathfinder - 3
42. subrosa – Govi – Lover's Moon - 2
02. kater – Robert Wyatt – Alifie - 1
03. arsen – Íon –Goodbye Johnny Dear
06. anunaki – Molly Hatchet – Fall Of The Peacemakers
08. grandville – Steve Howe – Mood For A Day
09. misiu – Young Power – Live Is Easier Than you Think
11. innuendo – Def Leppard – Kiss The Day
14. nar – Supertramp – Lover Boy
19. agusiaa – Anna Rusowicz – Ślepa Miłość
23. mefju – Spock’s Beard – Thoughts
24. gnietek – ABBA – She's My Kind of Girl
25. ziutek – Trivium – The Crusade
26. mumin – Alice Cooper – Halo Of Flies
29. maciej – Hostsonaten – The Rime Of ...
33. punkadiddle – Jim Croce – Bad, Bad Leroy Brown
36. żbik88 – Goo Goo Dolls – Slave Girl _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|