FAQFAQ
SzukajSzukaj
UżytkownicyUżytkownicy
GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja

ProfilProfil
Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości
ZalogujZaloguj

Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna
Użytkownikami tego forum nie są wyłącznie (i w większości) członkowie Polskiego Fanklubu Queen, dlatego ogółu opinii prezentowanych na forum nie można traktować jako opinii Fanklubu, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru.
Polski Fanklub Queen

Czat.Queen.PL!
QUEENWIZJA RIP [']
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 10, 11, 12 ... 145, 146, 147  Następny
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Another World
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  

Czy chcesz kolejnej (majowej) edycji QueenWizji?
tak
56%
 56%  [ 13 ]
nie
43%
 43%  [ 10 ]
Wszystkich Głosów : 23

Autor Wiadomość
Bizon



Dołączył: 24 Sty 2004
Posty: 13394
Skąd: Radomsko/Łódź

PostWysłany: Sro Lis 02, 2011 11:39 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

39. punkadiddle – Pekka Pohjola – Matemaatikon Lentonäytös
startowała w 8 edycjach
dotychczasowe pozycje: 23, 21, 5, 12, 36, 3, 18, 9.
w tabeli wszech czasów: 31. miejsce
w rankingu kroczącym: 19. miejsce

12p. – 13 (tasior)
10p. – 17 (innuendo)
08p. – 16 (irminella)
07p. – 02 (grandville)
06p. – 22 (mustapha)
05p. – 30 (lookaug)
04p. – 37 (xavi)
03p. – 04 (daga)
02p. – 28 (anunaki)
01p. – 32 (mefju)
rezerwa: 26, 07.

TABELA KOŃCOWA QUEENWIZJI XVIII PAŹDZIERNIK 2011 – GOD MEJFU! BLACK INCUBUS

01 - 27. kater – Tool – 10,000 Days (Wings pt 2) - 167
02 - 19. anet – Wishbone Ash – Sometime World - 138
03 - 37. xavi – Dream Theater – Eve - 119
04 - 36. nathalie – Rainbow – The Temple Of The King - 109
05 - 01. maciej - Mozart - Symphony No.25 in G minor (I.Allegro) - 98
06 - 11. atrus – Krzysztof Komeda – Astigmatic - 91
07 - 20. bizon – Black Bonzo – Sound Of The Apocalypse - 85
07 - 25. lemur – Gintrowski, Kaczmarski, Łapiński – Epitafium dla Sergiusza Jesienina - 85
09 - 23. incubus – Steven Wilson – Postcard - 82
10 - 22. mustapha – Kansas – Hopelessly Human - 78
11 - 16. irminella – The Corrs – Silver Strand - 77
12 - 03. paolo – Iron Maiden – The Longest Day - 68
13 - 21. krzysiekp – Slough Feg – Ape Uprising - 67
14 - 10. gosiak – Pendragon – Your Black Heart - 66
15 - 14. fenderek – Héroes Del Silencio – Entre dos Tierras - 62
15 - 30. lookaug – Cocteau Twins – Serpentskirt - 62
17 - 18. whoatemydinner – Mike Oldfield – Orabidoo - 57
18 - 26. bebe – David Bowie – Word On a Wing - 55
19 - 13. tasior – Frankie Goes To Hollywood – Welcome To The Pleasuredome - 53
20 - 06. misiu – Galahad – Sidewinder - 51
21 - 05. subrosa – Sarah McLachlan – I Love You - 50
22 - 02. grandville – Chroma Key – When You Drive - 48
23 - 28. anunaki – Banco De Gaia – Last Train To Lhasa - 47
24 - 07. wiciu – Krzysztof Cugowski – Demony Wojny - 46
25 - 24. agusiaa – Camel – Lies - 44
25 - 15. faraday – Slint – Good Morning, Captain - 44
27 - 32. mefju – Eric Carmen – Sunrise - 41
28 - 39. punkadiddle – Pekka Pohjola – Matemaatikon Lentonäytös - 33
29 - 09.Louis Jordan - You Run Your Mouth and I'll Run My Business - 32
30 - 34. lily – The Byrds – Thoughts and Words - 30
31 - 31. arsen – Leafblade – The Roots and the Stones - 29
32 - 35. wasdfg7 – Emilíana Torrini – Honeymoon Child - 19
33 - 33. mumin – Hunter – Kiedy Umieram - 17
34 - 04. daga – Estrella Morente – En Lo Alto Del Cerro (Tangos) - 16
35 - 08. ytron – Nightwish – The Pharaoh Sails To Orion - 13
35 - 17. innuendo – Wyclef Jean feat.Shakira – King & Queen - 13
37 - 12. gnietek – Ludzie Smutni – Czas Na Obiad - 12
38 - 29. ziutek – Pröwler – Zielony - 0
dsq. 39. shamar - Funkadelic - Maggot Brain

- najczęściej na listach pojawiał się utwór: 19. anet – Wishbone Ash – Sometime World – 19 razy;

- na przeciwnym biegunie: 29. ziutek – Pröwler – Zielony – okraglutkie zero;

- różnych utworów na pierwszych miejscach list: 22;

- najczęściej na miejscu pierwszym: 27. kater – Tool – 10,000 Days (Wings pt 2) – 4 razy;

- najwyżej sklasyfikowany utwór bez ‘maksa’: 16. irminella – The Corrs – Silver Strand – 11 miejsce;

- najniżej sklasyfikowany kawałek z ‘maksem’: 12. gnietek – Ludzie Smutni – Czas Na Obiad – 37. miejsce i były to jedyne punkty tego utworu;


kto na kogo glosowal – wersja 1:


i wersja 2:



TABELA WSZECH CZASÓW PO XVIII EDYCJACH

01. Fenderek - 1507 (=)
02. Maciej - 1394 (=)
03. Bizon - 1255 (+1)
04. NAR - 1230 (-1)
05. Misiu - 1207 (=)
06. Grandville - 1187 (+1)
07. Wasdfg7 - 1169 (-1)
08. Kater - 1165 (+3)
09. Incubus - 1137 (-1)
10. Lemur - 1073 (+2)
11. Mumin_king - 1044 (-2)
12. Shamar - 1007 (-2)
13. Lookaug - 1002 (=)
14. Mustapha91 - 997 (=)
15. Atrus - 933 (=)
16. Xavi - 856 (+2)
17. KrzysiekP - 838 (=)
18. Irminella - 805 (+1)
19. Daga - 789 (-3)
20. Gosiakn - 749 (+2)
21. Anunaki - 734 (-1)
22. Innuendo0 - 688 (+1)
23. Mandey - 687 (-3)
24. Nathalie - 677 (+4)
25. Ziutek98 - 619 (-1)
26. Ytron - 589 (=)
27. Arquest - 577 (-2)
28. Shoryuken - 575 (-1)

29. Lily of the valley - 560 (=)
30. Faraday - 555 (=)
31. Punkadiddle - 522 (=)
32. Bebe - 497 (=)
33. Mefju - 386 (+1)
33. Subrosa - 386 (+2)
35. Anet - 374 (+4)
36. Gnietek - 361 (-3)
37. agusiaa_w - 295 (=)
38. Mike - 275 (-2)
39. tasior - 260 (+3)
40. Tralisław - 248 (-2)
41. Wiciu - 227 (+4)
42. Dajanek - 222 (-2)
43. Aaricia - 221 (-2)
44. Michalzbiku95 - 197 (-1)
45. Zinger menu - 195 (-1)
46. Emek - 164 (=)
47. Cinas91 - 157 (=)
48. Pietras - 124 (=)
49. Aia - 97 (=)

49. Paolo - 97 (+4)
51. Majkel - 87 (-1)
52. Whoatemydinner - 79 (+2)
53. Oberstprymas - 74 (-2)
54. Wz. - 33 (-2)
55. Arsen - 29 (n)

RANKING KROCZĄCY Z EDYCJI IX – XVIII

01. Maciej - 817 (=)
02. Xavi - 781 (+3)
03. Lookaug - 766 (-1)
04. Atrus - 759 (-1)
05. Bizon - 740 (+4)
05. Kater - 740 (+Cool
07. Anunaki - 734 (+1)
08. Fenderek - 710 (-1)
09. Lemur - 675 (+2)
10. Misiu - 669 (+2)
11. Shamar - 636 (-5)
12. Wasdfg7 - 632 (-Cool
13. NAR - 611 (-3)
14. Grandville - 567 (=)
15. Lily of the valley - 560 (=)
16. Faraday - 555 (+1)
17. Mumin_king - 511 (-1)
18. Bebe - 497 (+5)
19. Nathalie - 489 (+3)
20. Incubus - 478 (-3)
21. Irminella - 472 (=)
22. Mustapha91 - 466 (+3)
23. Punkadiddle - 461 (-4)
24. Gosiakn - 449 (+3)
25. KrzysiekP - 444 (+5)
26. Mandey - 419 (=)
27. Daga - 405 (-3)
28. Ytron - 393 (-Cool
29. Innuendo0 - 380 (-1)
30. Anet - 374 (+5)
31. Ziutek98 - 320 (-2)
32. Mefju - 311 (-1)
33. agusiaa_w - 295 (-1)
34. tasior - 260 (+2)
35. Subrosa - 248 (+2)
36. Gnietek - 234 (-3)
37. Wiciu - 227 (+1)
38. Arquest - 189 (-4)
39. Aia - 97 (+1)

39. Paolo - 97 (+4)
41. Shoryuken - 93 (-2)
41. Zinger menu - 93 (=)

43. Whoatemydinner - 79 (+1)
44. Oberstprymas - 74 (-2)
45. Arsen - 29 (n)

TABELA WEDŁUG ŚREDNIEJ PUNKTÓW PO XVIII EDYCJACH

01. Dajanek - 111
02. Majkel - 87

03. Fenderek - 83,72
04. Anunaki - 81,55
05. Xavi - 77,82
06. Maciej - 77,44
07. Lookaug - 77,077
08. NAR - 76,875
09. Incubus - 75,8
10. Anet - 74,8
11. Bizon - 69,72
12. Mike - 68,75
13. Shamar - 67,133

14. Misiu - 67,05
15. Grandville - 65,94
16. Wasdfg7 - 64,94
17. Kater - 64,72
18. Mandey - 62,454
19. Lily of the valley - 62,22
20. Atrus - 62,2
21. Bebe - 62,125
22. Faraday - 61,66
23. Nathalie - 61,54
24. KrzysiekP - 59,86
25. Lemur - 59,61
26. Mustapha91 - 58,65
27. Punkadiddle - 58
27. Mumin_king - 58
29. Shoryuken - 57,5
30. Irminella - 50,31
31. agusiaa_w - 49,17
32. Zinger menu - 48,75
33. Aia - 48,5

34. Subrosa - 48,25
35. Wiciu - 45,4
36. Ytron - 45,31
37. Aaricia - 44,2
38. Gosiakn - 44,06
39. Daga - 43,83
40. tasior - 43,33
41. Tralisław - 41,333
41. Pietras - 41,333

43. Ziutek98 - 41,27
44. Michalzbiku95 - 39,4
45. Cinas91 - 39,25

46. Innuendo0 - 38,22
47. Arquest - 36,1
48. Wz. - 33
49. Emek - 32,8

50. Paolo - 32,33
51. Mefju - 32,17
52. Arsen - 29
53. Gnietek - 27,77
54. Whoatemydinner - 26,33
55. Oberstprymas - 24,66



gratulacje dla katerzyny, dla której jest to pierwsze podium i pierwsza wygrana w historii zabawy. teraz, dla rownowagi, skoro wygral autor okladek, w listopadzie wygrac powinien ojciec prowadzacy. dzieki za uwage, idzcie w pokoju.
_________________

if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS

you never had it so good, the yoghurt pushers are here


Ostatnio zmieniony przez Bizon dnia Sob Sty 14, 2012 2:29 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Bizon



Dołączył: 24 Sty 2004
Posty: 13394
Skąd: Radomsko/Łódź

PostWysłany: Pon Lis 07, 2011 3:27 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

QUEENWIZJA XIX LISTOPAD 2011 – YELLOW SUBROSA

spis wrzucantów: aaricia, agusiaa, anet, anunaki, arsen, atrus, bebe, bizon, daga, faraday, fenderek (l), gnietek, gosiak, grandville, incubus, innuendo, irminella, kater (z), krzysiekp, lemur, lily, lookaug, maciej (rk), macwalter (d), mefju, michalzbiku95, misiu, mumin, mustapha, nar, oberstprymas, paolo, punkadiddle, subrosa, tasior, wasdfg7, whoatemydinner, wiciu, xavi, ytron, ziutek, żbik88(d).




le paczki:
Pseudoonaniści (01-09) http://www.sendspace.com/file/4rez5g
Lemurzyny (10-20) http://www.sendspace.com/file/lb5dim
Kręgi Atrusowe (21-30) http://www.sendspace.com/file/mk0zta
Zespół Mefju-Dundersztyca (31-42) http://www.sendspace.com/file/ik0gzx


i jeszcze raz terminy:

- termin zglaszania żali: czwartek, 10. listopada, godz. 12:00;
- NIEPRZEKRACZALNY termin wysyłania list z głosami: poniedziałek, 28. listopada, godz. 23:59;
- wstępna pora finałowa: środa, 30. listopada, ok. godz. 20.

nie przyjmuje list z głosami do czasu upłynięcia terminu zgłaszania żali.

uwaga: jakieś zmiany na sendspace byly w ukladzie strony. ‘download’ na górze to tylko sciema i reklama. prawdziwy download znajduje sie ponizej tej reklamy.

przypominam, że o zasadnosci dopuszczenia jakiegoś utworu do zabawy nie dyskutujemy na forum publicznym. jeśli ktoś ma zastrzezenia, niech wyśle pw z protestem do mnie. temat queenwizyjny to nie miejsce na agitacje i wzajemne przekonywanie sie, czy dany utwor ma w zabawie rację bytu, czy nie. do czego to prowadzi, widzielismy jakis czas temu. to samo dotyczy publicznego umawiania sie na kogo odda się glosy lub kogo umiesci sie na pierwszym miejscu listy.
_________________

if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS

you never had it so good, the yoghurt pushers are here


Ostatnio zmieniony przez Bizon dnia Pon Lis 07, 2011 6:27 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Ziutek98



Dołączył: 15 Wrz 2007
Posty: 3947
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pon Lis 07, 2011 4:04 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. No ciekawy początek. Ciężko mi się zdecydować, czy wokal raczej intrygujący, czy irytujący Razz ale motyw zaczynający się po 4 i pół minutach, rozpłwający się wraz z końcem utworu jest cudny Smile Cóż to za język, pytanie?
2. Ech... Skrzypy, trzaski, dźwiękowy marazm i melodeklamacja na tle tego wszystkiego... Ktoś naprawdę widzi w tym taki geniusz, że musi się z nami tym dzielić? O, dęciaki w tle wreszcie załapały jakąś melodię... nie, już się pogubiły. O jaka MOC na koniec. Uczciwie wysłuchałem do końca, ale to był pierwszy i ostatni raz.
3. Nie lubię wokalistek, ale nie wydaje się jeszcze tak totalnie zmanierowana, także nie zrażam się. Ale zaczyna mnie nużyć takie a capella. W jakimś filmie czy coś byłoby naprawdę fajne, z odpowiednią dobraną sceną pewnie naprawdę mogłoby trafić - ale saute niestety nuży i pozostawia niedosyt... czegokolwiek.
4. Dosyć hałaśliwy początek po poprzednim numerze, ale przyjemnie, rockowo hałaśliwy Very Happy O, fajny, frazowany wokal wchodzi. Nic szczególnego, ale przyjemne i nie dość długie, by znudzić.
5. Ładnie się zaczyna. Wokal troszkę niemrawy, ale to nie jest w sumie wada, a na pewno nie poważna. Ładna gitarka i pianinko na zakończenie - ale ponownież, nic szczeólnego.
6. Dopiero co słuchałem sobie akustycznych Scorpionsów (Dust in the Wind, Drive), także całkiem mi się spodobał wstęp Smile Porządne gitarki, całość taka nienarzucająca się, ale przykuwająca ucho. I nie czuć długości.
7. Pozostajemy w podobnym klimacie. Glos pana znam na bank. Czy to nie sensacja sprzed paru miesięcy? Wink Ładny skok na punkty, ale niestety poprzednia propozycja tego pana lepsza. Ta niezbyt mnie poruszyła.
8. Ciekawe, klasyczne w pewien sposób brzmienie. Na punkty jednakowoż kompozycja myślę niewystarczająca. Ale do posłuchania miła, także nie łam się, wrzucancie.
9. Ciekawe dwa wokale, ale nie ogarniam stylu - ejtisowa sekcja rytmiczna i klawisz w tle, do tego flecik i w ogóle. Sam zaś kawałek... no średni, przykro mi.Chociaż zacne solo na gitarze.
10. Niepokojący wstęp - lubimy. Po czym raczej nie to, czego się spodziewaliśmy - choć też nieźle, porządna, hard rockowa gitara, wokal coś jakby wczesny Meine (choć tu zdaje się kobieta), w ogóle pachnie to Lonesome Crow mocno. Motyw na wysokości 5:20 mistrzostwo, coś jak w mojej niedawnej propozycji Justice of the Suffering, choć, jak się zdaje, nagrane dużo wcześniej. Potem naprawdę cudne solo na gitarze. Pierwszy jak dotąd naprawdę poważny kandydat do moich punktów! Smile
11. Dosyć standardowy rockowy wstęp, po którym z reguły następować powinien ostry riff z porządnym frazowaniem. Zamiast tego słyszę znajomy głos smęcący mało odkrywczy numer. Pierwsze, oczywiste podejrzenie pada na Bizona - ale on chyba wybrałby lepszy numer Wink Sam numer bez tragedii, podbija mu też notę całkiem czadowe guitar solo, ale generalnie wróżę mu u siebie maks rezerwę.
12. Wrzuciłby ktoś w końcu coś fajnego na dęciaki, gdzie ich brzmienie nie irytuje Razz Pierwsze skojarzenie - różowe słonie z Dumbo. Wokal i całość naprawdę w jakiś niezrozumiały sposób mnie drażni... Nieee...
13. Znów akustycznie i dosyć klasycznie. Fajnie, że ktoś sięgnął do tego okresu twórczości zespołu Smile Sam o tym myślałem, choć z innym utworem. Ten niemniej też naprawdę dobry i mam nadzieję, że docenion zostanie Razz
14. Powtarzana fraza jest tak głęboka Very Happy Sam kawałek aranżem mnie średnio przekonuje. Kompozycją też nie bardzo. Ten powtarzalny motyw, choć niezły, po chwili dłuższej zaczyna drażnić, nie jest to patent na cały utwór, jakieś przejście co najwyżej.
15. Trzeba było powiedzieć, że w tym miesiącu robimy edycję unplugged, też bym coś akustycznego wrzucił Razz BTW, ktoś tu się nieźle podszywa. Pode mnie Wink Byłem nawet blisko wrzucenia czegoś ich w tej edycji, choć zdecydowanie wybrałbym coś innego. Ten niemniej u mnie zanotuje wysoko. Pytanie, kto zacz wrzucant? Zna Maciej, mógł się podjarać NAR czy W7... Albo Fenderek wyskoczył z konopii Razz
16. No tak, plum, dzyń, coś takiego zawsze jest ładne Wink Wokal dosyć standardowy, ale przykuwa ucho. Niestety, kawałek zdeczka przydługi a monotonny. Ale źle nie jest Smile
17. Ładniusie i w sumie nic ponadto. Choć gitarka ładnie momentami pojękuje.
18. Przyjemnie. Atmosferycznie. O, elektroniczny bit. Ale nadal ładnie. Póki co poziom nie powala, więc może u mnie zapunktować.
19. O, to ktoś też wyskoczył Wink No tak, w takie około big-bitowe klimaty chyba jeszcze nikt nie uderzał. Wiadomo, coś takiego nigdy nie brzmi źle. Wiadomo, że nie bardzo mój klimat, ale jest w tym stylu coś, czemu się ciężko oprzeć. Rythm and blues po polsku w końcu Wink
20. Dalej spokojnie i akustycznie. A myślałem, idąc tropem, że w każdej kolejnej edycji kopiujemy zwycięzcę poprzedniej spodziewałem się wysypu psychodelicznego heavy metalu Razz O, jest pierdolnięcie. Ale pozostaje drażniący wokal. Jest konflikt, między wokalem a fajną gitarą pod koniec Razz
21. Kurczę, oszczędny aranżyk, przejmująca melodia refrenu, barwa wokalu, dęciaki pojawiające się w drugiej zwrotce, wzmacniające jeszcze refren... urzeka, naprawdę. Choć pewnie wrzucający nie spodziewał się ciepłych słów i punktów akurat ode mnie Wink
22. Bardzo delikatnie w tej edycji jedziemy. Niemniej co poniektóre numery naprawdę uderzają. Tu również już sam wstęp, pianino te dźwięki w tle, chwyta. Czyżbym rozpoznawał wokal? Wink Pewnie coś solo, bo nie brzmi jak macierzysta formacja, którą twardą ręką kierował. Jeśli to ten facet, to potwierdza się wszystko co o nim sądziłem - śpiewać nie umie, kompozytorem jest niezłym i niewiele ponadto - ale aranżerem genialnym. Finał - ja pierdolę, geniusz! I, jeśli to ten pan, to chyba muszę coś z jego solowych płyt ukraść niedługo, najlepiej tę, z której pochodzi ten utwór Wink No, ten numer i poprzedni przywraca wiara w edycję! Smile
23. Here we go... To intro nie zapowiada nic dobrego, a już na pewno nic, na co chciałbym stracić pół godziny... Znów wkraczamy w klimat piosenek ze starych filmów Disneya Razz Lol, to jakiś Ayreon 20 lat wcześniej? Laughing Ej, to jest w ogóle jakieś zakrzywienie czasoprzestrzenne, bo numer zleciał w jakieś... 6-7 minut Shocked i to nie tylko moje odczucie, ale zegarek, na który spojrzałem, gdy się zaczynało, twierdzi to samo. Aż sprawdziłem, poprzewijałem tu tam siam - nalicza normalnie do ostatniej minuty. Nie ogarniam. Ale i tak mi się średnio podobało.
24. Znowuż niezobowiązująco i wesolutko czyli nie drażni w tle, ale punktów pewno się nie dochrapie. Chociaż w sumie... fajne Smile
25. Taaaaak! Wreszcie, przesterowana gitara, która, sądząc z brzmienia, nagrana została w przeciągu ostatnich 10, maks 20 lat. Fajne hejwi-metalowe intro. Riffy się zmieniają, przeplatają, a ja się wokalu jakoś nie mogę doczekać. O, bo go nie ma Razz W sumie też zrozumiałe, przy tych zmianach tempa, metrum, a Dream Theater to tochyba nie jest. Choć kto wie, po ostatniej edycji Razz Ten niby-refren, z taką wydoką gitarą nieźle popieprzony. Potem zrzynka z Opeth też całkiem przyjemna. Jest dobrze, będą punkty.
26. I wracamy do leciutkich brzmień. Wokal fajnie zajeżdża. Sam numer nic specjalnego, ale ma potencjał na zyskanie przy dalszych odsłuchach.
27. Ładny smyczek. W sensie tak mi się skojarzył melodyką z My Dying Bride. Sam utwór niekoniecznie, znowuż mamy akustyczną gitarę i całkiem niezły numer, tylko wokal jednak trochę niedomaga. Znaczy tworzy pewien klimat, ale z nieco większą ilością ŻYCIA w nim mogłoby być lepiej. Przerwa, głosy z radia - znów świetny refren. Mocny kandydat do punktów.
28. Powoli zaczynamy się męczyć tą lekkością. Generalnie smęty z numerkami >30 już naprawdę mają przerąbane Razz Obiektywnie próbuję znaleźć w tym numerze coś ciekawego - jest fragment 1:44-1:54. Poza tym niestety nuży Confused
29. <łbem o stół> ile akustycznego cholerstwa można wysłać w jednej edycji? Znaczy ok, póki to jest zajebiste akustyczne gówno, jak 27, 13, 15 - ale tutaj jednak znów wieje nudą i trąci znużeniem. Przez 12 minut Razz
30. No i znowu dobre przypierdolenie, co zresztą nazwy, które mi ukazał Windows Media Player zapowiadały, brzmiały dosyć metalowo. Pani wokalistka trochę drażni, ale instrumentalnie naprawdę numer się niesie i główka się majta. Fajne, nieoczekiwanie zwolnienie. Potem dobry riff szaleje, trochę jakby industrialnie - no i solo! Very Happy Trzeba będzie docenić.
31. Wracamy do sewentisowo-hammondowej rzeczywistości forum Wink Nie to, żeby coś miał przeciwko.. ale ziew.
32. Oho, ciekawiej, ale czy lepiej? Było fajne murzyńsko-funkowe jazdy w QW, ale tym razem nic szczególnie porywającego, choć pani nieźle się umie wydrzeć. Nie no, numer całkiem ok, wokal bardzo dobry.
33. No to już totalny standardzik - ale takie lubimy Smile Kurczę, buja, bawi - a wsłuchajcie się w tekst, bo tym nazwiskiem swe boskie usta wycierał również niejaki "Freddie Mercury" Wink Aczkolwiek ten numer bardziej mi się podoba niż wspomniany utwór Queen. Mocny kandydat na punkty.
34. Znowuż dosyć smętnie - ale ładnie. Tak dostojnie jakby, ale też z jakimś uczuciem w głosie. Po czwartej minucie - klawisz plus gitara! Punkty chyba.
35. Nie ogarniam tego, ale z jakiegoś powodu mi się podoba Wink Znaczy nie tak, żeby na punkty - ale słucha się przyjemnie Smile
36. No, jest czad, jest rock'n'roll. Poznaję głos. Tak oceniając brzmienie, tekst - chyba nowa płyta, co? Jest zacnie, jest naprawdę fajne solo, będą pewnie i jakieś punkty Smile
37. Lol. Nie uwierzę. Słyszałem ostatnio w AntyRadiu i nawet mi postała w głowie myśl "nada się na QW", ale zaraz skojarzyłem, że jak w radiu to pewnie singiel i w ogóle. No to ktoś mnie uprzedził. Dość, że numer jest zajebisty. Gitara, ten pogłos na niej, wokal, melodia - porządny hard rock. Punkty być muszą!
38. Nie, to nie to. Oldfield w zeszłej edycji był infantylnie słodko fajny. To jest infantylnie słodko chujowe i jeszcze ten przetworzony wokal drażni, że nie mogę.
39. No ta, dawno faceta nie słyszałem. Z początku strasznie pitu-pitu. Refren nawet ładny, ale generalnie to średniawka.
40. Ładnie damsko. Ładnie męsko. Skądś chyba głos znam. W ogóle ładnie i słit, muszę powiedzieć. Rezerwa może...?
41. Ło, jest plemiennie, jest dziko Wink Całkiem melodyjne i fajne, ale na punkty chyba nie wystarczy. Było trochę lepszych rzeczy. Choć fajnie w końcówce.
42. No i kończymy dosyć klasycznie, Dire Straits zapachniało. Na punkty chyba za mało, ale na rezerwę może starczyć Smile

Strasznie edycja spokojna i smętna, mało urozmaicenia. Poza tym poziom mocno średni, część utworów się wybija, bez większych faili. Mam już około 18 kandydatów do punktów, z czego ze 12 naprawdę silnym, także rozdzielenie punktów to nie będzie żaden problem tym razem Wink
_________________
PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem Smile


Ostatnio zmieniony przez Ziutek98 dnia Pon Lis 07, 2011 4:05 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Bizon



Dołączył: 24 Sty 2004
Posty: 13394
Skąd: Radomsko/Łódź

PostWysłany: Wto Lis 08, 2011 11:01 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

01 – było to nawet urocze na swój sposób tylko, że niewiele więcej, a w dodatku wokal dość wkurzający.
02 – klimat jest na pewno, tylko, że mnie ten klimat nie bierze. taki troche dziecizdworcazoowy bowie, tylko nie az tak fajny. ok bylo, ale wracac do tego nie bede.
03 – taka celyna troche, tylko z mniej wkurwiającym glosem i manierą. w zasadzie, to nawet nie jest wcale wkurwiająca, tylko zwyczajnie mnie nie bierze. jak z poprzednimi. polecialo, w miare ok, wiecej nie wróce Wink
04 – do tego zapewne tez wracac nie bede, ale plus jest taki, że zrobilo sie jakos zywiej. tyle, że dość monotonnie.
05 – gimme B gimme O gimme RING and let me sleep. no, gitarka co wchodzi gdzies w srodku jest calkiem oks, tyle ze cala reszta jest tak cholernie monotonna... gdyby to jeszcze edward spiewal, to spoko, ale pan tym glosem nie robi na mnie wiekszego wrazenia.
06 – and be a siimpleeee kind of maaaan w tempie przyspieszonym polączone z sekwencją akordów niemal zywcem z jolki. ale tak pomijając, to chyba pierwszy kawalek w tej edycji, ktory jakos rokuje i rockuje. troche sie balem, ze sie zrobi gorzej jak tu jeszcze tyle minut do konca, ale wybrneli z tego. free bird to to nie jest, choc pewnie ta czesc instrumentalna miala do niego nawiazywac, ale calkiem zgrabne. zapraszamy dalej.
07 – i powrot do poprzednich komentarzy. no, leci se, no nawet miłe jak sobie tak z raz poslucham, no byloby duzo milsze jakby wokalista mial jakąś charyzme w glosnie i glębie (dzien dobry panie vedder). a tak to przelecialo i pewnie wiecej nie uslysze.
08 – no, to dla odmiany bardzo ładne, mimo, że tez akustyk i też wolnawy. ale tu sie cos dzialo. fajne nawiazania do muzyki klasycznej, ładnie sobie plumka. taki malmsteen na valium. ładne. zapraszamy dalej.
09 – klimatem mi sie troche kojarzy z jednym rybnym kawalkiem o smrodzie, ktory mielismy pare edycji temu.nawet ok, pewnie dostanie jeszcze szanse, ale cudów bym sie nie spodziewal w tej kwestii. jakos nie miotało mną o sciane niczym szatan fanem henryka garncarza.
10 – to, z drugiej strony, rzucać mną o sciane wcale nie musialo, bo dobrze to znam. nic dziwnego, miesiac temu zastanawialem sie miedzy nimi, a tym, co wrzucilem. nie wiem czy bym akurat ten kawalek wyslal jesli bym wybral ten zespol. pewnie znalazlbym pare innych, ktore predzej by sie tu znalazly za moją sprawą, ale to tez jest swietny oldschoolowy numer. retro prog at its best. nawiazania do zeppelinów w głownym motywie walą po mordzie niczym kliczko adamka. pierwszy absolutny pewniak do czołówki.
11 – dzien dobry... no dobra hmm, jakby tu zaczac... no, plyta byla mocno kiepska, ale ten kawalek akurat ma calkiem fajny klimat. nie to, zeby byl jakis genialny, ale ta taka mini epickość refrenu jest spoko, tak samo jak solo. oni mają kilkadziesiat lepszych numerow, nawet na tamtej slabej plycie znalazlyby sie ze 3 lepsze, ale jest ok. pewnie sentyment wezmie góre i bedzie sie liczylo tak czy tak w walce.
12 – lol, chwilami zabrzmialo mi jak wokale zimnego majkela. po dosc okropnym poczatku, o dziwo zlapalo fajny klimat. ej, wkreca to niezle i nie jest za długie. sie zobaczy. lepiej niz myslalem.
13 – po początku nastała misja znalezienia z ktorej to plyty i o dziwo okazalo sie, że ją mam. ale jestem usprawiedliwiony, bo od niedawna stosunkowo xD dobre to, SUBTELNE, i nie przekombinowane. nie rzuca mnie moze na kolana jak ewa farna w jeansach i skorzanej kurtce, ale jest wiecej niz ok. mysle, że ze sporymi szansami na namieszanie. zapraszamy dalej.
14 – o, w koncu poznam cos poza 2 kawalkami, ktore katuje od kilkunastu lat xD problem w tym, że po przesluchaniu jednak wole tamte 2. ale zle to nie było. tylko po prostu nie powalilo. ale mialo calkiem fajny klimat nawet, troche wczesnoeltonowy, co jest dla mnie w sumie zaskoczeniem. sie zobaczy. na razie zapraszamy do kolejnego etapu.
15 – panie z 14, miales pan juz skonczyc, a nie mnie sie wpieprzac tu po chwili ciszy... juz... sio. natręt... no, teraz to już 15. zmuła, ale dobra zmuła. kojarze ich z 2 czy 3 utworow i dobre wrazenie robili i ten kawalek to wrazenie podtrzymuje. pewnie kiedys przyjdzie tez pora na nich, zeby lepiej poznac. fajny klimat. moze troche zbyt monotonne w tej swojej ciezkosci, ale powyzej przecietnej w tej edycji wiec zapraszamy na backstage.
16 – ten basik na początku utworzyl banana na moim ryju. cudnie hipnotyczny kawalek zs plyty, ktora jest o wiele mniej znana, niz byc powinna. w sumie mozna bylo wrzucic jeden inny numer aaaal to tez zajebisty wybor. glos oczywiscie bardzo charakterystyczny. swietny klimat. moze nieco chwilami monotonne sie robi, ale wkręca jak sam chuj (taki chuj, który wkręca). zapraszamy dalej i to do strefy vip.
17 – kolejny zajebisty kawalek swietnego zespolu. i to chyba z ich najlepszej plyty. klimat jak stąd do samoa amerykanskiego. fragmenty instrumentalne, jak na przyklad w czwartej minucie, miazdzą moszne niczym dzwon zygmunt spadajacy z wiezy kosciola. jest pare kawalkow byc moze ich, ktore predzej bym tu wrzucil, ale ten jest na rownie wysokim poziomie. zapraszamy do strefy vip, gdzie drinki serwuje sie z lufek umieszczonych miedzy cyckami nieletnich azjatek.
18 – smęt, ale fajny i z klimatem, w dodatku pozniej wchodzi fajny elektro-triphopowo-chujwiejaki patent, ktory robi dobrze temu kawalkowi. fajne, nawet sie nie znudzilo, mimo powtarzalnosci motywów i mimo tego, ze niewiele sie dzieje. takie lunaticowe, tylko troche w inny sposob. na pewno zapraszamy dalej, ale na jak dlugo, to sie jeszcze zobaczy.
19 – gdyby moja jednostka rodzicielska męska brala udzial w qw, to ten kawalek mialby pewne 12 pkt. nawet chcial plyte kupic pare dni temu, ale czeka az bedzie tansza Razz w kazdym razie, jaka córka, taka mać czy tam na odwrót jakos... głos w klimatach jak cholera. do tego naprawde fajne klawisze w tle. glos jak mamusia, ale bez wkurwiajacej maniery mamusi z niektorych kawalkow. dobre, naprawde dobre.
20 – hmm dziwne. na początku dość nijakie, no sobie leci w tle i niewiele z niego wynika, ale jak pieprzneli troche mocniej, to od razu jakos tak konkretniej sie robi. gitarka fajna, melodia troche ffightersowa. do przemyslenia.
21 – no, tak se leci. czyli znowu wracamy do tego, co w wiekszosci kawalkow tej edycji jak na razie. miłe, leci i leci i nie przeszkadza mi i nawet nastrój niezły, ale po skonczeniu tej edycji nigdy wiecej do tego pewnie nie wróce.
22 – mhm no tak, takze tego... lubie. jeden z nielicznych kawalkow tego jegomoscia, jakie znam i lubie. gitarka cudna, nic dziwnego... moze troche zbyt rozwleczone momentami, ale na pewno pozytywne wrazenie i bedzie sie dalej liczyło.
23 – początek dość dreadfulny, ale potem juz znacznie lepiej i motywy, ktore wchodzą, są tak charakterystyczne, ze nawet jakbym nie mial nazwy wykonawcy w spisie, to i tak problemów z rozpoznaniem by nie bylo. najslabszy jest tu wokal. barwa glosu i maniera spiewania pana uduchowionego są czasami strasznie wkurwiające i tak jest tutaj tez w duzej mierze i to nie mowie o tych dziwnych wokalnych fragmentach z początku, ale o tych, kiedy spiewa normalnie. ale poza tym, to calkiem spoko kawalek. szału wielkiego nie ma, nagrywali lepsze rzeczy (choć wiele nie znam z ich dyskografii, przyznam szczerze), nagrywali tez znacznie gorsze i bardziej nawiedzone (jedno z drugim zazwyczaj szło w parze). to jest ok, moze nawet troche wiecej. pierwszy odsiew na pewno przetrwa. a dalej to sie zobaczy. fajna koncowka.
24 – żukowa jak sam skurwyżuk. jak spojrzalem kto to gra, to sie mocno zdziwilem. naprawde fajny oldiesowy numer. naiwny muzycznie jak wiekszosc tego typu numerów, ale naprawde fantastycznie bujający, ze swietną melodia, blyskawicznie zapadającą w pamięc. zazwyczaj nie nagradzam punktami takich oldiesów, ale kto wie?
25 – no przypierdolili calkiem fajnie. takie pierdolniecie lubie, bo nie jest dla mnie za mocno. pare patentów ze starego megadeth gdzies tam panowie przemycili. dobre, dobre. moze bez jakichs wielkich jęków przyjemnosci, ale naprawde solidna dawka swiezego mięcha. lubie.
26 – dobre to, nie wim czy nie ciagnie sie troche zbyt dlugo, ale dobre. fajne motywy, nie ma tu karykatury czy jakichs tanich chwytów, jak to sie czesto zdarza, tu jest naprawde solidny hard rock, swietnie zagrany i bardzo dobrze napisany. powiedzialbym nawet, ze w paru momentach (chocby ok. 5:00-5:10) mocno queenowy.
27 – nie w moich klimatach, ale o dziwo fajnie sie tego slucha. naprawde przyjemne. pierwsze 2-3 odsluchy jakos nie zwrocily mojej uwagi na ten kawalek, ale teraz jak tak poleciala, to cos zaskoczylo. kojarzy mi sie z jednym kawalkiem sprzed paru edycji, gdzie byl duet mesko damski, ale za cholery tytulu nie przypomne sobie. w kazdym razie, dostanie szanse jeszcze.
28 – ok, ma klimat, dość ciekawy nawet i hmm tajemniczy? natomiast nie powalilo mnie i no kurde, znowu taki mocno jesienny numer. klimat sie ludziom udzielil chyba Razz ale nie odrzucam jeszcze kategorycznie. sie zobaczy.
29 – cholera, no fajne motywy są, ale jakos nie moge sie skupic na calosci na razie. ale jeszcze kilka okazji co najmniej bede ku temu mial. są rzeczy, ktore tu mi sie podobają, tylko na razie nie ogarniam wszystkiego. momentami, przy mowionych fragmentach, klimat mi sie przypomina z kawalka o rycerzach okrąglego stolu, co to go (kawalek, nie stół) wrzucil kiedys misiu w qw. jak ogarne w koncu alosc, to bede wiedzial co z tym zrobic. na razie jest pozytywnie, ale nie wiem jak bardzo. koncowka z tymi jebnieciami w dzwon czy cos tam, jest cholernie epicka Razz
30 – druga grzałka w tym zestawie i znowu grzałka z momentami na pewno. z tym, że bardziej chyba pasuje mi ogolny klimat, niz cos konkretnego tutaj. no bo generalnie to dosc ciekawe jest, zwlaszcza z tymi wokalami lekko nawiedzonymi, a i gitarka w polowie trzeciej minuty rządzi, ale za duzo tu łupania na dwie stopy jak dla mnie. wiec generalnie pewnie jeszcze wroce do tego i dostanie jeszcze szanse, ale na razie nic poza ‘calkiem niezle’ chyba nie wydoi.
31 – znakomite wejscie! kawalek od razu na starcie robi pozytywne wrazenie i utrzymuje je przez caly czas, co zresztą nie jest trudne, biorąc pod uwage jego dlugosc. dynamika, prostota w budowie, fajny główny motyw. nie czuje sie jakos porażony geniuszem, ale to bylo naprawde fajne i ma spore szanse walki o liste. aż nie wytrzymalem i sprawdzilem kto sie kryje za nazwą, no i nawet sie troche zdziwilem powiązaniami szefa zespolu. sie czlowiek uczy cale zycie.
32 – no glosu oczywiscie nie da sie nie poznac. kolejny fajny kawalek w klimatach nieco przykurzonych, ale bardzo przyjemnych. jest pare kawalkow jej, ktore bardziej lubie, ale ten fajnie poytywnie buja. nie wiem czy starczy to na liste, ale na pewno szanse ma. bo to nie jest wielkie granie, ani jakos szczegolnie oryginalne, ale za to swietnie wpadajace w ucho i jednak nie jadące po najprostszych patentach, zeby to wpadanie w ucho osiagnąć.
33 – mowilem cos o zakurzonych klimatach? xD ten kawalek to pod toną kurzu lezy. ale przy tym naprawde fajnie brzmi. wysypalo tymi oldiesamni w tej edycji prawie tak samo, jak smętami Wink i pewnie jakis jeden czy dwa oldiesy na liste mają szanse sie dostac. czy ten? nie wiem, ciezko bedzie, ale nie skreslam, bo lubie taki granie czasem dla odmiany. idealne na te mityczną impreze w takich retro klimatach, którą kiedys niby mam u siebie zrobic i ciagle spisuje kawalki, ktore mogą na niej poleciec, a i tak wiadomo, ze takiej imprezy nigdy nie bedzie xD
34 – nie wiem, tyle juz razy lecialo, a ja dalej nie mam pojecia co o tym napisac, i czy to, czego nie wiem jest pozytywne, czy negatywne. za kilka odsluchow moze w koncu bede mial jakąś opinie o tym kawalku... sorry
35 – mocno scorpionsowe wejscie. dosc proste granie. przyjemne, ale chyba niewiele wiecej. aczkolwiek nie skreslam tego jeszcze. tyle, że chyba troche wiecej jednak wymagam od muzyki, kora ma zdobywac punktu moje w tej zabawie. sie zobaczy.
36 – takie no, niezobowiązujące, z dużą dawką energii, ale jakies to wszystko nie w moim guscie, zbyt proste i niewyszukane. no takie no, do potupania i tyle.
37 – nie wiem, nie przekonalo jakos. znam zespol, kawalka nie znalem, no ale no tak sobie lecialo i nie powiem, zeby zle bylo, ale tez no naprawde rockowychkawalkow bylo w tej edycji pare lepszych, a i nierockowych, ktore zrobily lepsze wrazenie tez by sie kilka znalazlo, wiec cienko to widze.
38 – wraz z wejsciem wokalu wyobrazilem sobie automatycznie 15letnią japonke w krotkiej spodniczce tanczącą i spiewającą z minami debila na tle kolorowego tla w jakims kiczowatym studio telewizyjnym. zgroza (poza samą 15 letnią japonką).
39 – czy ja juz kiedys wspominalem, ze nie przepadam za tą jego histeryczną barwą glosu? to wspomne jeszcze raz. nie przepadam. natomiast pomijajac to, kawalek spoko. nie nalezy na pewno do moich ulubionych jesli chodzi o ten zespol, ale slucham z przyjemnoscia. fajny klimat, miły refren, zostajacy w glowie. dobra melodia. jest ok, na pewno bedzie brany dalej pod uwage.
40 – mama take this badge from meeeeee, i can’t use it anymououuu. to nie to? oh well... bezplciowe troche, chociaz nie powiem, zeby sie jakos zle sluchalo. takie w stylu co gorszych pomysłów def leppard z ostatnich plyt Razz czyli mile dla ucha, ale nic z tego nie wynika.
41 – jest w tym jakis klimat i nawet jakas intensywnosc. czuje, ze do czegos to prowadzi, ale jednak meczy mnie troche monotonia i oparcie tego przez caly niemal czas na tym samym motywie. mambo dziambo tralala. no bylo se.
42 – zaczyna sie obiecująco. ale se plumka ładnie. no, pare takich kawalkow w zyciu juz na pewno sluchalem, zbudowanych na podobnych patentach itd, ale mimo tego, po prostu zajebiscie przyjemnie sie tego slucha. czy cos z tego wyniknie, to sie okaze, ale ma szanse. fajne zakonczenie edycji wyszlo przypadkowo Razz


a teraz mozecie pierdolić jak potluczeni, ze bizon znowu sie nie poznal na waszym dzieje albo, że sie zna itd. zieew
_________________

if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS

you never had it so good, the yoghurt pushers are here
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Mefju



Dołączył: 27 Cze 2008
Posty: 2871
Skąd: Piaseczno

PostWysłany: Sro Lis 09, 2011 12:26 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1 - Normalnie nie wierzę, że wczoraj określiłem ten kawałek(wraz z dwoma następnymi) wstępnie jako chujowy. Ale może to dlatego, że to dlatego, że odsłuchiwałem go na szybko przed snem. Ale za drugim odsłuchem na spokojnie to już zupełnie inna bajka. Ten utwór niesie ze sobą emocje i to potężne! Te melodie na pianinie są po prostu przeurocze! Głos wokalistki też, szkoda tylko, że nie mam fioletowego pojęcia w jakim śpiewa języku. Początkowo z jakiegoś powodu stawiałem na węgierski, ale teraz moje skojarzenia biegną bardziej ku... no nie wiem, norweskiemu, szwedzkiemu? Jeszcze mi holenderski przez łepetynę przeszedł.
Te odgłosy deszczu i burzy na koniec - bezcenne! Podkreślają w sam raz jesienną aurę całego utworu!


2 - A co to za jakieś dziwne, nieuporządkowane odgłosy? O_o No i ten "wokal"... gościu brzmi jakby był jakiś niedorozwinięty(down syndrome?). Strasznie połamany ten jego angielski.
Czy to ma być jakiś jam czy improwizacja? Jeśli tak to jakoś średnio do mnie to trafia. Jeśli nie no to tym bardziej. Raczej odrzuca niż przyciąga. Ktoś tu jakby na siłę chce wywołać klimat grozy, ale coś mu to nie wychodzi. Jezu, co za chaos, co za nudy...


3 - Czyżby kolejna Eny'owata ballada z celtyckim zabarwieniem? Nie mniej jednak podziękuję. Może jakbym był z 15 lat młodszy to by mnie wciągnęło, bo wtedy jeszcze taka muzyka mnie nawet ruszała, lecz dzisiaj już nie. No a poza tym w zasadzie nic się tu nie dzieje! Muzyka w tle jest prawie niesłyszalna. Ech, równie dobrze można tu było walnąć jakąś wersję unplugged tego czegoś, na jedno by wyszło. Do widzenia!

4 - Pisałem wczoraj, że fajnie buja? No i nadal podtrzymuję to stwierdzenie. Wink Fajne klimaty w stylu Dire Straits. Ale mimo wszystko po pewnym czasie staje się to monotonne i trochę zaczyna nudzić. Zmniejsza to w znaczącym stopniu szanse na zielony, ale niebieski będzie na pewno. Bo w porównaniu z tym co mi dwoje wrzucantów zaserwowało przed chwilą to to dosyć miła odskocznia mimo wszystko. Razz

5 - Już po pierwszych dźwiękach zachciało mi się ziewać. No doprawdy. Wlecze się to i wlecze i wlecze... i przestać nie może ani przeistoczyć się w cokolwiek innego. O, widzę, że coś wrzucant się trochę spóźnił z wrzuceniem tego, bo gościu śpiewa coś o październiku. Razz Albo i się pośpieszył, bo teraz z kolei słyszę coś o Bożym Narodzeniu. Ech, mija 4,5 minuty, a ja mam wielką ochotę przewinąć/przeskoczyć. No buagam, ilesz moszna... O, no, nareszcie cichnie! Razz

6 - O Boże, jaka chujowa ta paczka na maxa! Całe szczęście, że jednak później edycja już się rozkręca. Razz No a tu, co my tu mamy? Głos zdaje się, że jest mi skądś znajomy. O ile zespół, który mam na myśli lubię, o tyle tutaj nic mi nie podchodzi. Ale przynajmniej też nie irytuje i nie męczy. Ale to tylko ratuje kawałek przed czerwonym i nic więcej. Nawet po wejściu tej nieco przyśpieszonej solówki nic się tu w zasadzie nie dzieje. I mam ochotę by się to już po prostu skończyło, no... Nie no, jak tak dalej będzie to przysięgam, że jednak dam czerwony, choć wcale nie miałem początkowo takiego zamiaru! 7 minuta - mam dość! Walę czerowny! KROPKA! a nawet WYKRZYKNIK! i chuj

7. Coś jakby synteza dwóch spośród dotychczasowych kawałków, albo po prostu powtórka z "5". To ja podziękowałem. Dobrze chociaż, że krótkie to to.

8 - No tu już coś miłego dla odmiany, coś w bardziej przystępnych mi klimatach z symfonicznymi motywami i taka tam miła odskocznia po gniotach, których musiałem przed paroma chwilami słuchać. Trzeba przyznać, że gitara ze smyczkami bardzo ładnie współgra. Robi się fajna hybryda klasyczno-latynoska i aż ciężko jest stwierdzić, czy bardziej jest się w Wiedniu czy w Meksyku. Razz Szkoda, że takie krótkie, bo jednak to to akurat mogło trochę dłużej polecieć.
No ok, w porównaniu z poprzednikami niby dobrze, ale też szału ni ma. Średnio się ten utwór broni sam w sobie.

9 - Mam wrażenie, że słyszę tu głos jakiegoś znanego polskiego artysty. Pomimo, że to inglisz to jednak czuję, że wokalista może być polakiem.
Utwór na pewno lepszy od większości tego co nam w tej paczce zaserwowano, ale też coś czuję, że podobnie jak 8 nie poradzi sobie u mnie.

10 - No i to się nazywa wejście! Wink Wreszcie zaczyna się coś w tej chujowej na maxa edycji! Very Happy Brzmienie jak z początku lat 70-tych, a więc nie mogę nie polubić. Razz Riffy bardzo mocne i wyraziste. Nagle się robi się jakoś tak spokojnie i czuję jakąś nieskazitelną głębię... i to taką dosłowną, oceaniczną... i te chórki przypominające syrenie śpiewy. Bardzo przyjemnie się to wszystko ciągnie. No i wracamy na ziemię(tj. na powierzchnię) i znów wkracza ten przepotężny riff! Very Happy Na razie jeszcze powstrzmuję się od zielonego bo nie wiem jak utwór przetrzyma z hajlajtami jakie w następnych paczkach znalazłem. Ale doceniam jak najbardziej! Wink

11 - I znowu ostre wejście. Ale brzmienie już jakby bardziej z następnej dekady, albo i tej jeszcze następnej. Nie mniej fajna melodia i czuć trochę emocji. Bardzo dobre IMO otwarcie kolejnej paczki. Pamiętam, że jak wczoraj wieczorem na szybko tego odsłuchiwałem to wryło mi się w pamięci w przeciwieństwie do większości tego co było wcześniej. A jeśli coś mnie chwyta za pierwszym razem i to jeszcze podczas odsłuchu na szybko to dla mnie znak, że coś się dzieje. Wink Na razie daję póki co niebieski, ale może jeszcze zmienię zdanie.

12 - E, jakie zajebiste trąbki i inne zabawne odgłosy we wstępie! Very Happy Ale te trąbki zdecydowanie najfajniejsze. Wokal też mi się podoba wraz z tymi chórkami w tle. No i jeszcze ta refrenowa melodia. Przyznam, że mnie to trochę buja. Smile O i chyba nawet znam tą wokalistkę. Tylko coś nie mogę sobie jej nazwiska przypomnieć, bo słuchałem jej z dekadę temu.
Szkoda, że to takie krótkie, bo chciałem móc trochę dłużej posłuchać sobie tych trąbek, dzięki którym zwróciłem na ten utwór uwagę. Razz


13 - O proszę... a więc to jeden z tych oczywistych zespołów. Smile Chociaż przyznam, że raczej nie rozpoznałbym ich tak łatwo, gdyby mi znienacka nie wyskoczyły w odtwarzaczu tagi do tego utworu. Razz Sad Trochę mam teraz popsutą niespodziankę. Nie mniej jednak nie zmieni to mojej opinii, którą bym sobie o tym utworze wyrobił jakbym się nie domyślił co to za zespół. Razz
Cały kawałek imponuje mi lekkością. Jest bardzo przyjemny, może nie jakiś charakterystyczny, ale ta lekkość tu po prostu urzeka i aż chce się, żeby to tak płynęło i płynęło i płynęło... no naprawdę, zajebiście przyjemnie się tego słucha. Smile


14 - Fajne pianinko o charakterystycznym brzmieniu, ale to chyba będzie za mało aby utwór mi się spodobał. No ok, nie jest zły, ale brakuje mi tu czegoś. No słyszę, że wchodzą fajne chórki i w ogóle, ale to dla mnie wciąż za mało. Niby minimalnie mnie to bardziej grzeje niż ziębi, ale to jest tak minimalne minimum, że nie widzę sensu wyróżniać tego jakimkolwiek kolorem.

15 - Nie potrafię tego określić. Nie to, żeby mnie to czymś odrzucało, ale też nie potrafi mnie to niczym zachwycić. Mam tu jakieś skojarzenia z bizonrockiem, ale coś czuję, że pewnie znowu nie po raz pierwszy w tej materii jestem w błędzie. Laughing No niby czuć tu jakąś przestrzeń, ale... paradoksalnie zaczęła mnie ona od siebie odrzucać. Po kolejnym odsłuchu nie było wcale lepiej. Minimalnie poniżej przeciętnej. Minimalnie, ale jednak, co widać po kolorze.

16 - No jakby na tym zasranym świecie mało było smęt-rocków... Rolling Eyes Kurna, no jakby nagle edycja cofnęła się w rozwoju do poziomu z pierwszej paczki. Całe szczęście iż wiem, że będzie jeszcze nie jeden pkt zwrotny w tą lepsiejszą stronę. Razz

17 - Miły kobiecy wokal i elektroniczny bas w tle. Robi się klimat, tworzy się niepokój, zaraz mam nadzieję będzie patos i ciary. O, jaka miła smyczkowa nutka dodająca nastroju. Smile Smyczki słyszę zaniżyły ton i robi się jakby głębiej, ciekawiej, a ta przestrzenna solówka na gitarze to już w ogóle cudo.

18 - Leciutka gitara na wstępie. Miłe to, ale mam przeczucie, że raczej nic wyrazistego się z tego nie rozwinie. Ale słyszę, że jakieś organowo-syntetyczne poszumki się wyłaniają i coś na kształt elektronicznej perkusji. Ciekawe to, nie powiem, ale jeśli ma tak trwać jeszcze z kilka minut, to ja chyba podziękuję. Razz O, ale słyszę, że doszedł jeszcze jeden instrument, którego jednak nie potrafię określić. Brzmi to raczej jak brzdęknięcia gitarowe przy zmianach chwytów. No dobra, niebieski mogę dać, ale tylko niebieski, bo coś za bardzo się to wszystko dłuży i nic się już więcej nie zmienia.

19 - O jakiś polski oldskul! Very Happy No tego już dawno w QW nie mieliśmy. Ja już raz co prawda wrzuciłem polskie oldies do zabawy, ale zupełnie inny. Tutaj mamy do czynienia z czymś w rodzaju... no chodzi mi o to, że podkład muzyczny wydaje się być dużo młodszy od wokalu. Jakby jedno i drugie były z zupełnie innej epoki i jakby to później zostało po prostu zmontowane. No generalnie jest to miła ciekawostka i odskocznia w tej edycji. Zajebiste klawisze, niemoge! Very Happy I jaki przyjemny taki surfrockowy brzdęk gitary na zakończenie.

20 - Jakieś to takie ciche i bez wyrazu... bezpłciowe, jak większość tego co mieliśmy w pierwszej paczce. Nic się tu nie zmienia nawet po wejściu gitary. Im dłużej to trwa tym bardziej mam dość! No ludzie... :/ Ała, moja moszna!

21 - Wyrazisty głos, wręcz nie da się nie zwrócić na niego uwagi. Leciutkie to to, niewątpliwie, ale jednak po pewnym czasie zaczynam się tym czuć zmęczony. Oj, przeczuwam, że utwór skończy u mnie tak jak większość tego co mieliśmy w paczce z pseudoonanistami(pomimo, że bez czerwonego to jednak skończy marnie). O, weszły jakieś symfoniki, może być ciekawie... ale za specjalnie mnie to jednak nie rusza. No jednak utwór przepadnie w ciemnym gąszczu pseudoonanistycznych gniotów. Tylko tych symfonicznych dęciaków będzie mi trochę szkoda. Dobra, faciu, kończ waść, słuchu mi oszczędź, bo zaraz jeszcze przy Tobie zasnę! Dziękuję. Razz

22 - Organowe poszumy w tle wraz z jakimiś przytłumiony krzykami dzieciaków w oddali. To może być coś subtelnego i interesującego. Smile Ej, ja chyba rozpoznaję wokal! Shocked Very Happy Ale jednocześnie to coś jednak wierzyć mi się nie chcę, aby ktoś aż tak zaryzykował i poleciał w ciula aby wrzucać tu tego aż tak oczywistego Pana. Razz Rolling Eyes Więc póki co, mam wątpliwości, czy to rzeczywiście on.
Mniejsza. Razz
Nie umiem się za dobrze wsłuchać w te teksty, ale jednak potrafię wyczuć tam emocje, patos, subtelność czy nawet zawowolowowanie. W samym wokalu i jego zmianach też umiem to wyczuć. Chórki też robią swoje i ładnie wszystko podkreślają. Aż mam ochotę zamknąć oczy i wyobrazić sobie, że stoję nad brzegiem morze o zachodzie słońca. To IMO idealna sceneria/ilustracja do tego utworu. Kurwa, mija właśnie 7-ma minuta, a ja chcę więcej! Very Happy Znacznie więcej! xD I wkracza nagle chór aniołów z przepiękną subtelnie zawowolowowaną gitarką... coś jak wniebowstąpienie. Smile I kończy się pięknym subtelnie zwawolowonym akcentem odgłosów z telewizora. Laughing


23 - No i w końcu wychodzimy na prostą w tej edycji! Very Happy Rany, ileż emocji jest w tych dźwiękach, tekstach, głosach, powtarzających się co jakiś czas motywach. A od tych powielonych, nałożonych na siebie głosów to można normalnie niezłej schizy dostać. Very Happy A ten krzyk w 5:51 - matko, aż sam przy tymcpodskoczyłem!

24 - Ja jebię! Shocked Very Happy Toż ten kawałek to moja młodość! Kurna, ile to ja już to znam... ach, jak ja kiedyś miałem dokładnie takie same rozterki ze swoją dziewczyną, co opisane w tych tekstach. Wielbię zespół, nie koniecznie wielbię płytę z której to pochodzi, ale tak się składa, że to akurat jeden z hajlajtów tej płyty. Razz Ludzie nie obeznani z zespołem mogą go tu nie rozpoznać, bo to nie jest charakterystyczne dla nich brzmienie. Wrzucant widzę sprytnie to obmyślił. Cool

25 - Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy Słowami tego opisać się nie da. Musiałbym tu naspamować emotkami. Razz No po prostu najlepsza metalowa suita jaką w życiu słyszałem! Very Happy KROPKA! Razz No, w sumie aż się jeszcze prosi by wszedł jakiś wokal, ale nawet bez tego utwór daje sobie radę. Razz


No dobra, to na razie było by tyle. Reszta prawdpodobnie jutro.
Generalnie cieszy mnie poziom ostatnich opisanych tu przeze mnie kawałków. Aż 4 dobre rzeczy z rzędu, a i 26 wiem, że też jest cholernie mocne(ale to to opiszę dopiero jutro najwcześniej. Razz). Dopiero przy 27 edycja znowu obniża loty, ale to nieznacznie.
_________________


"Lepiej pić piwo niż nie" - Paulo Coelho
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
kater



Dołączył: 24 Maj 2006
Posty: 6820
Skąd: Góry Samotne

PostWysłany: Sro Lis 09, 2011 8:15 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Pseudoonaniści

1. Tradycyjnie po francusku. W sumie to nie ogarnąłem nadal co to za język, brzmi jakoś skandynawsko. Disco Franco Islandia. W każdym razie język mi się szalenie podoba, piosenka - nie.
2. Lol, przy słuchaniu kilkusekundowym nie poznałem co to. No jeśli nie dał tego Atrus, to chyba tylko Bebe zostaje. btw, to jest moim zdaniem udany muzyczny eksperyment (to apropos dyskusji o Ummagummie). Jest schizowo, wręcz paranoicznie. Zwłaszcza ta natrętna trąbka czy co to jest. I pozostałe mnóstwo dźwięków tworzących KLIMAT. Świetna rzecz, a to w sumie chyba nawet nie jest najlepszy kawałek na płycie, właściwie miałbym przynajmniej dwóch pewniejszych kandydatów. I może bardziej trafiłyby w tutejsze gusta, bo ten to na pewno przepadnie wśród ogólnego ziutkowego niezrozumienia.
3. Całkiem ładne, przypominają mi się śpiewy samotnej Lisy na pustyni. Chociaż tutaj żadnego rozdzierania serc i macania absolutów nie ma, raczej takie enyowe śpiewanie.
4. O, to mnie chwyciło od razu. Zajebiste jest to wejście drugiej gitary na słuchawkach. Wog'le gitary są świetne i całość buja. Szkoda, że się nie rozkręca bardziej, bo ma duży potencjał. Powinien tu być Nick i Blixa a pod koniec wszystko by płonęło.
5. Emonudy na kiju. W tle nie przeszakadzają, ale tak poza tym nic ciekawego.
6. How many tears will children cry. Stop the madness. Taki słuszny tekst, a gitarzysta wog'le nie bierze go sobie do serca i napierdala niestrudzenie. I dzieci ryczą i w ogóle hałas. Ta solówka jest wprawdzie niezła, ale ani nie prowadzi do niczego sensowngo (nie ma to jak nagłe wyciszenie po niedokończonej masturbacji) ani to nie są moje klimaty, żebym miał ochotę tego słuchać.

7. Już było, po co się powtarzać? Zwłaszcza, że to co było, to najlepsza rzecz na płycie. Niemniej, zwłaszcza po poprzedniku, jest to wielce urokliwe. Jako się rzekło wokalista ma tyle charyzmy w głosie co wspomniane płaczące dzieci, ale nawet mi nie przyszło do głowy się jej doszukiwać, kiedy pierwszy raz słuchałem tej płyty. Piękno > charyzma. Kropka.
8. Takie tam dostojne plumkanie z orkiestrą w tle. Bardziej nudne niż majestatyczne właściwie. Wyczuwam Grandwila, chociaż Maciejowe klimaty też to są.
9. Nie wiem, coś mnie tu irytuje, na tyle, że nie mogę się skupić, bo intrygujące jest to dosyć. Może to zupełny brak melodii wokalu. A może te kobiece wzdychania. Mumin będzie miał na nich używanie. Ale coś w tym jest jednak. Końcówka ciągle każe mi przesłuchać jeszcze raz.

Dwa loty w ciula, jeden kawałek który mi się podoba, dwa nudziarstwa. Czyli cienko.
_________________

PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen
whoatemydinner



Dołączył: 02 Lip 2011
Posty: 1771
Skąd: Z Mornington Crescent.

PostWysłany: Sro Lis 09, 2011 9:24 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

TA EDYCJA JEST JESZCZE BARDZIEJ DO DUPY NIŻ PAŹDZIERNIKOWA. KROPKA. I NIE OBCHODZI MNIE, ŻE SIĘ NIE ZNAM.

Pseudoonaniści

01 - O Jezu, wstęp na fortepianie, jakie oryginalne. Kto to śpiewa? Co to za język? Czy ta kobieta śpiewa jakieś zaklęcia, które sprawią, że zaraz zasnę i jutro się obudzę bez jednej nerki? Boże. AAAAAAAAAA. No co. W jednym miejscu tak śpiewa. A potem wokalistka się mnoży razy dwa i gitara elektryczna i perkusja i bas wchodzą. Nie no, balladka i nic poza tym. Ziew ziew. No i koniec zerżnięty z Have A Cigar. O boże, coda trwa 1/3 całego utworu. O ile artysta nie ma zajebistego pomysłu, co zrobić przez tak długi czas w zakończeniu, to powinien trzymać końcówkę mimo wszystko krótszą. To nie Hey Jude. I nie jest to piosenka, która mi się bardzo podoba. Ech. Ładne, ale no kurna z tym przydługim zakończeniem przesadzili. (-) //Typ: Kto tam by wiedział...

02 - Ja pierdolę. Najpierw jakaś stockowa balladka, a teraz gwałcenie moich uszu oraz głowy za pomocą jakiś psychodelicznych dźwięków. Jak to się może Mefju nie podobać nie pojmuję. Jezu, ten saksofon w lewym kanale brzmi jakby saksofonista nie wiedział, że nagrywają i grał jakieś losowe nuty. A i tekst jaki ekspresywny: "I'm not your dinner, you blabla old custard." No shit. Nie jesteś moim obiadem, bo już ktoś go zeżarł, Sherlocku. Ale w środku się z tego takie fajne badziewie robi, to powiedzmy, że nie jest źle. Ale też jakoś mehowo. (=) //Typ: Tu też nie wiem.

03 - No tutaj to już chyba szczyty smęcenia. Nawet na instrumenty ich nie stać. Jezu, ten tekst mnie wzrusza. Co dziś jest ze mną nie tak, ja się pytam. ZADAŁEM PYTANIE. Spoilers, matka podmiotu lirycznego ginie na końcu. Ha ha! Zniszczyłem wam radość ze słuchania tej piosenki. Ale ze mnie douchebag. Cool A piosenka niedorobiona przez te ciche syntezatory, by je trochę podgłośnili, a nie kurna pierdzenie ledwo co słyszalne w tle. Ale i tak mi się no ekhem powiedzmy że podoba. (+) //Typ: Pięknie mi dzisiaj typowanie wychodzi.

04 - Gitary nawet fajne, ale jako całość nie przemawia. Ale banjo jest! Łał, banjo. Banjo, banjo, banjo. Ach te wokalistki w tle. Się teraz w nie wsłucham. Wsłuchałem się. Lubię je. Wokalista też nie jest zły, ale ech... No monotonne ociupinkę. Ale i tak będzie plus, bo to jednak fajnie "buja" jak to rzekł Mefju. No i nie jest to smęt. W końcu. (+) //Typ: Typowy typ.

05
- Tutaj to mi się już nawet nie chce pisać. Więcej smętów proszę! To był sarkazm. Bosch. To może być moja nowa piosenka do usypiania, bo nic się nie dzieje. Wyjąć zapalniczkę i machać. I podpalać fryzury ludzi z afro stojących obok opcjonalnie. Albo nie. No kurna, płynie, płynie. Zero dynamiki. Zero zmian. Zaraz zasnę na klawiaturze, a nie mogę. Jutro test z fizyki kurna i chcę się jeszcze pouczyć. JUŻ MIAŁEM DAĆ =, JUŻ MIAŁEM POSTAWIĆ TEN ZNAK OBOJĘTNOŚCI, ALE NIE! MUSIAŁO SIĘ WYCISZAĆ. TO JUŻ JEST SZCZYT BEZCZELNOŚCI I BEZCELOWOŚCI. DOŚĆ. (-) //Typ: <osoba, która to wrzuciła>

06 - Brawo, ten zespół demonstruje, że umie napisać piosenkę opierającą się na schodzącej linii basu 1->7->6. Wielki mi wyczyn. To było cliche już w czasach Beatlesów. Coś innego odkrywczego? Nie. I w dodatku dłuży się jak snake po zjedzeniu x klocków, gdzie x to zajebiście gigantyczna liczba. Ach ten tekst: "How many times must the children cry..." BARDZO DUŻO, skoro piszecie o tym piosenkę. Na koniec się robi całkiem ok, ale solówka niedokończona, o czym zresztą pisał kater. Nudzi mi się. Idę się pouczyć fizyki. (=) //Typ: Jakiśtam osobnik płci męskiej lub żeńskiej.

07 - Wróciłem z uczenia się fizyki. Ale do tej piosenki w tym czasie nie dojrzałem. Nudzi mnie. Tekstu nie rozumiem. Pan niewyraźnie śpiewa. Słucham już 5. raz, i wciąż wyłapuję te same słowa. Nie wiem nad czym się niektórzy onanizują. Idę do lustra delektować się moimi dwoma odbytami zamiast uszu. (-) //Typ: spod ciemnej gwiazdy HEHE

08 - Hm... Wykonawca myśli: Zajebiście gram na gitarze, mam pod ręką orkiestrę... Nagram utwór! Ha! Epiczny pomysł. Ale no takie bez ładu i składu to... Ale kiedy myślę, co za straszne rzeczy są w tej paczce, nie mam serca dać czegokolwiek innego niż plusa. No i w sumie ten motyw główny jest bardzo, bardzo fajny. No i krótkie. Short and sweet, że tak angielszczyzną zaszpanuję. (+) //Typ: poddaję się.

09 - Ni to kuchenka ni to lodówka. Miło się słucha, podoba mi się ten loop hihata w lewym kanale. No i bas. Bas rządzi. Ale to tam wiadome, że ten instrument jest najzajebistszy ever. Ale tutaj wymiata jeszcze bardziej niż zwykle. Solo na saksofonie czy co to tam jest. Znowu. Dużo tych dęciaków w tej paczce. Śmiesznie. Zaraz. Co? Nie no, nie śmiesznie, a fajnie. To miałem napisać. Ok. Słodkie syntezatorki i wog'le nieźle. Nom. (=) //Typ: No wiadomo że... no, wiecie. O właśnie, ten.

STATYSTYKI TYMCZASOWE:
Plusów: 3
Mehów: 3
Minusów: 3
Ale równa paczka.
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
kater



Dołączył: 24 Maj 2006
Posty: 6820
Skąd: Góry Samotne

PostWysłany: Czw Lis 10, 2011 2:07 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Chujowo, bo ogarnąłem połowę.


Lemurzyny

10. No tam tego, stare rocki. podoba mi się wyciszony środek z tym pełzającym basem. Bo część zasadnicza z wokalem to nie bardzo. O, a teraz zaczęło coś narastać. Wog'le zupełnie inny klimat się zrobił niż na początku, dobre to. Szkoda, że całość tak nie brzmi.
11. Zwrotki i solówki jako ten bon jovi, ale refren jest istnym koszmarem. Bizon, czegoś Ty słuchał za młodu, biedaku. Boże, 2:50. Najbardziej z dupy pojawienie się refrenu ever.
12. O, za to to jest bardzo na plus. Trąbka fajna, melodia też, refren porywający i świetna aranżacja. Elektroniczne popierdywanie połączone z trąbieniem to bardzo spoko zestawienie.
13. No tak. Poznałem przy trzecim wersie, bo dwa pierwsze miały dobrze zapowiadającą się melodię, ale za chwila przeszła w strasznie charakterystyczną dla nich prawie-że-deklamację. Nigdy mnie ten zespół nie porwał jak należy, o wiele bardziej lubię solowe dokonania wokalisty (choć znam niewiele) i ten kawałek nic nowego do mojej opinii nie wprowadził. Jest to eleganckie, jest pewnie też INTELIGENTNE, ale chrapię straszliwie.
14. Bardziej na plus niż minus, znaczy słucha się bardzo ok, ale też żadnych większych emocji we mnie to nie wzbudza. Całkiem fajnie się rozkręca pod koniec.
15. Ech. No jedzie wiadomym ciulolotem na kilometr, więc nawet jakby mi Arsen nie płakał na gg od kilku dni, co to za zespół ktoś dał (ale w sumie numerka chyba nie podał) to i tak bym się domyślił chyba, któż to taki. A wog'le ostatnio po pijaku coś od nich puszczał i miało całkiem spoko teledysk, ale nie pamiętam czy to to, bo właściwie to mi się wszystkie zespoły tego typu (tak, Opeth też) zlewają w jedną całość. Fajny monumentalno-nietoperzowy motyw instrumentalny w okolicach 3 minuty. Szybko zabili go gitarą. No końcówka z tym echem wokalu to zupełnie brzmi jak ten sławny lot Fenderka. Tylko dużo słabsze.
16. Ależ się rockowo zrobiło. W sumie trochę podobnie co 10, tylko już bez momentów, które by mnie szczególnie wzięły. Jedno standardowe przyjebanie na ponad 7 minut ciągłego wake up to większa monotonia niż moja przeciętna pobudka.
17. A teraz powtórka klimatu z 15, tylko z kobietą na wokalu i nudniej. Monumentalna gitara gdzieś przy 3,5 minuty niezła. Można by ją wykorzystać w jakiejś suicie o mrocznym władcy. Część instrumentalna lepsza niż wokalna, ale i tak nie rusza mnie to, no średnia Anathema jakich wiele.
18. Tak sobie siedzę i gram w hirołsy i się zastanawiam co mi tak dobrze robi. A to postrocki queenwizyjne. Bardzo przyjemny kawałek, już chcę całą płytę. Strasznie lubię taką stylistykę i taką przestrzeń. Nie jest to (albo jeszcze nie DOJRZAŁEM) żadne dzieło gatunku, ale na pewno wielka ulga po tych nietoperzych progmetalach i świetna tapeta, jak znakomita większość tego typu muzyki.
19. Niemoge. Co to, żona Czesława? No urocze niewątpliwe, chociaż może nie aż tak, żeby zaraz tego słuchać. Ale zabawne całkiem, zwłaszcza ten tekst ala Czerwone Gitary.
20. A to ci. Kojarzą mi się z goatem, to chyba źle. Znaczy wolę ich niż jakiś Pearl Jam czy Nirvanę, ale też się w nich nie wgryzłem za bardzo. A, jeszcze z Batman&Robin mi się kojarzą. To chyba też nie najlepiej. No jest ponuro, jest grunge'owo, jest charakterystyczna melodyka, jest przypieprzenie, ale w sumie nie wybija mi się ten utwór w żaden sposób spośród reszty podobnych.

Strasznie rockowa paczka (z jednym, czy dwoma wyjatkami - w zależności od tego czy postrock to jeszcze rock, czy już radiohead). Bizon powinien być usatysfakcjonowany. Od bizonrocka po anathemę, czyli zupełnie nie moje klimaty. Liczę, że jednak dwie pozostałe paczki jakimś cudem mnie porwą.
_________________

PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen
Mefju



Dołączył: 27 Cze 2008
Posty: 2871
Skąd: Piaseczno

PostWysłany: Czw Lis 10, 2011 10:47 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

26 - Dobry pulsujący wstęp. IMO świetnie by się nadawał do porannego/wieczornego biegania/joggingu. W ogóle tu jest cała masa świetnych motywów! Np. ta śmieszna solówka w 2. połowie 1. minuty(a właściwie to 2., w każdym razie następuje to po 1:30 gdzieś tak) przypominająca odgłosy sprężyn. W 3. minucie robi się już mrocznie i dziko niczym na dzikim zachodzie, a to za sprawą tego cichutkiego pulsującego dudnienia w tle. W połowie 4. minuty też mamy ciekawą solówkę. Po upływie 5. minuty znów mamy mamy ciekawą zmianę, a w jej połowie jeszcze lepsze niepokojące pulsowanie, a niepokój ten znakomicie podkreśla perkusja. O, w 7-mej minucie wkraczają klawisze a la Ray Manzarek! Laughing Pod koniec 7-mej minuty kolejne ciekawe odgłosy jakby ktoś się po czymś zsuwał. Smile W ogóle cały kawałek to prawdziwa muzyczna uczta i podróż! Very Happy A i nie udało mi się wypisywać/wymienić tu wszystkiego. Razz

27 - Klimat jakby z innej epoki, jakby to był jakiś barok czy cuś... Podoba mi się, jest to urokliwe, ale raczej nie takie rzeczy lubię promować w QW. Razz

28 - Wstęp zapowiada coś ciekawego. Podoba mi się ten nostalgiczny, żałobny nastrój, jakbyśmy byli na czyimś pogrzebie. A ta trąbka, która co jakiś czas tam wyskakuje brzmi naprawdę groźnie na tle całej tej melancholii. No ale poza samym nastrojem w utworze praktycznie nic się w nim nie dzieje. Ciągnie się i ciągnie jak guma do żucia. Punktów więc raczej nie będzie, a szkoda, bo motyw przewodni zacny.

29 - Kolejny przyjemny, klimatyczny kawałek. Podobają mi się tu flety(za którymi zawsze sądziłem, że nie przepadam). Po 1,5 minuty robi się ciekawie za sprawą tego elektronicznego pulsowania. Później też jest ciekawie, wzniośle, no i super jest ta kolejna solówka. A potem jeszcze jedna na pianinie, no i masa innych ciekawych motywów. Ten w połowie 5. minuty z tym upiornym piskiem to chyba mój ulubiony - właśnie za sprawą tego i kolejnych pisków. Wink Ok. 10,5 minuty słyszę coś z klimatów a la Simon & Garfunkel. No bierze mnie to bierze, dobrze wygospodarowane 12 minut, nie wieje nudą, czuć tu jakiś patos, ale... nie wiem, jakoś mimo wszystko nie czuję, żeby do tego specjalnie wracać.

30 - A co to? Jakiś kindermetal? Shocked To tego chyba jeszcze w QW nie mieliśmy. Laughing Nie no, kawałek sam w sobie nawet zacny, tylko ten ochrypły, agoniczny, upiorny wokal tej nastoletniej czarownicy trochę mnie wkurwia. Choć założę się, że po pijaku to by mi się nawet spodobał. Razz A właśnie, może to jeszcze sprawdzę. Smile No w każdym razie nie przekreślam.

31 - No stare, dobre purplowskie klimaty. Smile Tzn. może nie do końca purplowskie, ale takie miałem pierwsze skojarzenie. Razz Te chórki męskie są zacne, ale jakoś nie potrafię przyporządkować do jakiegoś konkretnego zespołu. Kawałek w sam raz do jazdy na motorze po pustynnych bezdrożach Ameryki - to właśnie widzę przed oczami gdy je zamykam. Smile O, a te hammondowe klawisze - czy muszę uzasadniać? Cool Sam Jon Lord lepiej by tej solówki nie wykonał. Cool

32 - O, kolejne oldies i to jeszcze z jakąś kobietą na wokalu, a ten wokal to jakiś taki gospelowy zdaje się. Smile Nieźle buja, naprawdę nieźle, dęciaki są tu znakomite. Kupuję. Wink

33 - Nie no, ktoś chyba koniecznie chce mi zrobić dobrze! Laughing Znów stare klimaty i to do tego takie typowo knajpiane a to za sprawą brzmienia tego pianina. Coś jakby z ostatniej płyty Doorsów przed ich ostatecznym rozwiązaniem. Wokal trochę podobny barwą do tego Pana spod 24, a to wyśpiewywane nazwisko... no to już wiemy skąd nasz wąsaty pedał czerpał inspiracje. Smile

34 - Miłe syntetyczne, ejtisowe dźwięki, nie da się zanegować tych emocji w tekstach(choć trochę za dużo tu tych "ałtów" Razz). Doceniam to, ale jednak mimo to średnio mnie bierze. Nie ta liga. Nie czuję potrzeby by do tego wracać.

35 - Kościelne organy we wstępie, czyli coś co Mefje lubią najbardziej Wink a wokal to kojarzy mi się z takim jednym zespołem co to Ziutek do niego fapuje. Bardzo charakterystyczny refren, ale... no nie bierze mnie, sorry. Razz

36 - Z grubej rury... tylko dlaczego akurat punkowo? Jako ciekawostka muzyczna może być, no ale żeby od razu pkty dawać? Laughing

37 - Jakoś nie mam pojęcia co napisać... Wprost wkurwia mnie ten stan gdy mi nic sensownego do głowy nie przychodzi i odnoszę wrażenie jakbym słuchał czegoś totalnie bezpłciowego.

38 - Syntetyczny głos? To ja chyba podziękuję. Gdyby chociaż coś się tu działo, ale tu za bardzo nic nie ma. A te cymbałki to mnie wręcz drażnią, zaś gitara robi wrażenie jakby kompletnie tam nie pasowała. Niby powinna ratować sytuację i zniwelować to beznadziejne przesłodzenie jakie tu mamy, ale osiąga raczej efekt odwrotny od zamierzonego. Bo mam wrażenie jakby nic tu się kupy nie trzymało.

39 - <ctrl+V mode on> LaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughing
LaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughing
LaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughingLaughing</ctrl+V mode off> Komuś chyba było za sucho na pokładzie. Cool No dopsz, podobie mi się, ale... no bądźmy poważni. Razz Cool


40 - Pojedyncze brzdęknięcia gitary(nawet nie riffy tylko ot takie tam brzdęknięcia) mi się podobają, ale niestety nic więcej stąd nie zapamiętam. Strasznie to nużące, choć nie powiem, że kiepskie. Po prostu nie trafia w mój gust i tyle. Wiem, smutna prawda o mnie, bo w końcu mój gust jest najgorszy. Razz

41 - Wstęp brzmi jakby zapowiadał jakąś bitwę. Brzmi ciekawie. I mam nawet wrażenie jakby słyszał tu gdzieś Serja Tankiana. Laughing Ale jakoś nie słyszę tych zapowiadanych odgłosów bitwy.
Jako soundtrack do filmu/gry fantasy pewnie sprawdziłoby się świetnie, ale tutaj to mnie kompletnie nie rusza.

42 - Bezpłciowe to. Nie wiem czy bardziej można się tu narazić na zaśnięcie czy na śmierć z nudów. Nie mam już nic więcej do powiedzenia.
_________________


"Lepiej pić piwo niż nie" - Paulo Coelho
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
mumin_king



Dołączył: 14 Cze 2006
Posty: 6343
Skąd: Rzekuń

PostWysłany: Pią Lis 11, 2011 2:26 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

PSEUDOONANIŚCI

1 – nie mogę się oprzeć wrażeniu, że grane jest tutaj Disco Franco. Budowa kompozycji, mimo że może ciut bardziej skomplikowana niż przykładowa ballada gatunku z Białegostoku rodem to jednak zbyt wiele tu podobnych melodii przystępnych do ucha w ten odrzucający sposób. Pomijam oczywiście fakt, że nie wiem kompletnie o czym piosenka jest, jak i to że kobitka śpiewa. No i jeszcze ten koniec i wyciszenie niczym z techno mixów. Podziękuje kawałkowi w najlepszy sposób. Więcej do niego po prostu nie wrócę.
2 – znów coś co kompletnie, konkretnie nie trafia w moje gusta. Zbiór dźwięków i odgłosów, które może i budują jakiś nieprzyjemny, mroczny klimat, ale generalnie nie potrafię sobie z nich wyciągnąć nic co by mnie zachwyciło w najmniejszy nawet stopniu. Przy okazji zawsze mnie to zastanawia jak to różne gusta potrafią ludzie mieć, bo jednak komuś się to musi podobać na tyle, że postanowił piosenkę wrzucić. Słabe rozpoczęcie QW.
3 – tak wyobrażam sobie jakby Whiskey in the Jar zostało zagrane we Władcy Pierścieni. Dosłownie w każdym momencie czekam aż ktoś zaśpiewa masharedamadudamada. Brakuje tutaj diabła, bo jakby to było samo intro to można było puścić w niepamięć. Bo jednak praktycznie po pierwszej zwrotce możesz w ciemno odgadnąć co dalej będzie cię czekać w dalszej części piosenki. Jest ładnie, ale tylko ładnie.
4 – trochę takie rolignstonowate. Znaczy ten riff, który ma coś w sobie. Sama piosenka być może i nic wielkiego, ale ze wszystkich dotychczasowych chyba wybija się na plus. Te chórki kobiece trochę tak z dupy, ale riff fajnie niesie. W zasadzie ten riff ratuje tutaj całą piosenkę.
5 – no i wracamy na dół. Znów znudzony wokal, muzyczka lekko płynie i tyle. Nie jest to może gniot, bo jednak jest tutaj coś urzekającego, ale mimo wszystko nie tego oczekuję od muzyki w pierwszej kolejności. Bo za mało AC/DC.
6 – ta melodia coś mi przypomina. Chyba razem z 4 najbardziej na plus jak na razie z tego zestawu. Wydaje się tutaj wszystko takie przemyślane, nie po prostu, że zaśpiewam o jakimś Johnnym czy co. Gitara tak zwyczajna, ale do tej pory chyba nie było tego aż tak dużo, więc nie narzekam. No i fajne te leciutkie przyśpieszenie.
7 - odrzucam. Artysty nie kojarzę, nawet w najmniejszym stopniu. Jeśli to jest lot w ciula to z gatunku tych słabych. Ot ballada, uczuciowo zaśpiewana, w jednym tempie i tyle. Zero zachwytu.
8 – no i mamy soundtrack do Simsów. Plumkanie godne tworzenia basenu bez drabinek kąpielowych. A nie smyki się pojawiają, więc może i nie simsy. Ale generalnie trochę takie bez ikry. Brzdąkanie sobie na gitarce, gdy nikt nie patrzy i można spokojnie zgładzić 20 osób w basenie.
9 – uwypuklony bas, dęciaki, tam flecik chyba się w tle przebija. I dupa. Kawałek tak bezpłciowy, że aż strach. Gdyby nie 1 to chyba zapunktowałby sobie w minusach więcej, trochę za bardzo to wszystko kojarzy się z jakimś undergroundowym rapem z Miami.

Słabiutka ta paczka, że szokens. A najśmieszniejsze jest to, że starałem się przez to wszystko przebrnąć trzy razy. Ba nawet się nie starałem, bo przebrnąłem. Nie róbcie tak więcej.
_________________


GGP - na spotkanie ze świeżoscią

Bój się bloga NOWOŚĆ Exclamation BLOG MUMINA Exclamation

wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen WP Kontakt
kater



Dołączył: 24 Maj 2006
Posty: 6820
Skąd: Góry Samotne

PostWysłany: Pią Lis 11, 2011 3:25 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

A 6 jest ciekawe w sensie interesujące? Jeśli tak, to CZEMU NIE JESTEM ZAINTERESOWANY?

Proszę bardzo mamoniu:

Kręgi Atrusowe

21. Brzmi jak soundrack z Once. Pozdrowienia dla Nara i jego księdza. No totalnie takie zawodzenie i biadolenie wokalne. Podoba mi się. Nawet jestem trochę ciekawy co to za płyta, bo lubię sobie takich jęków czasem posłuchać.
22. Ciulolot klasyczny. Wygra na stówę. Punktów nie dam, bo nie lubię tej płyty, hehehe. Zbyt SUBTELNE dla mnie.
23. Wielce pojebane, to napewno. Te nonsensowne zaśpiewy psychodelicznych krasnali kojarzą mi się z jakimś Happy Family Crimsonów. Tylko, że nie są aż tak asłuchalne. Nawet mnie to bawi dosyć. A zwrotka, czy co to jest, no ten motyw który nie brzmi jak krasnale - ma dla odmiany jakąś dramaturgię w melodii. Tak, jest to prożenie z gatunku tych bardziej intrygujących niż irytujacych. Chociaż pierwsze wrażenie było zupełnie odwrotne, jak łatwo się domyślić.
24. O, a to ma fajną zwrotkę. Bo w refrenie to już trochę wiejsko, ale nadal sympatycznie.
25. Napierdala porządnie. Ale jak zwykle poskładane bez większego sensu i nawet nie udaje, że do czegoś prowadzi, bo znowu mamy idiotyczne wyciszenie. Taki manewr w progu to chyba w ogóle zaprzeczenie podstawowego sensu tego gatunku.
26. Fajnie się zaczyna, wszystko sensownie po sobie następuje. Potem rozpędzone konie zostają powstrzymane i wchodzi wokal, który psuje mi cały klimat. Tak, odkąd się pojawił wokal zrobiło się to toporne strasznie. O, zamknął się i znowu jest fajnie. Instrumenty galopują. Mieszane mam uczucia, przyznaję. Jak nie ma wokalu momentami jest bardzo ok w każdym razie.
27. To ma fajną melodię. Szkoda, ze została wykorzystana do jakiejś ballady o zabijaniu smoka. Ale i tak ma swój urok i przypomina mi młodzieńcze zachwyty nad Blind Guardian.
28. Nie wiem, nie przekonuje mnie to. Znowu wokal psuje klimat, bo reszta robi w sumie niezły klimat. Ale też niewiele poza tym. Monotonia mocno.
29. A to mnie póki co nudzi niepomiernie. Takie troche jak godzinny lot w ciula wasdfga z którejś edycji, ale tamto miało chyba lepszy klimat, a tu jest głównie pitolenie, kretyński wokal i brak melodii. Nie, jezu, nie chce mi się tego słuchać strasznie. Idę się odlać. Patos pod koniec całkiem ok, no ale to kropla w morzu dwunastu minut. A, to się jeszcze nie skończyło wcale. Chryste. Nie. Zło.
30. Za każdym razem jak tego słucham wyobrażam sobie Ziutka na basie i Natalię na wokalu i niemogę z tego. Zastanawiam się, czy gdyby tu śpiewał standardowy Hetfield to byłoby chujowo. Bo przyznaję, że wokale mi się tu podobają, aż sam się sobie dziwię. Jest w nich coś nawiedzonego. Reszta to tam dosyć standardowe thrashowe łomotanie, chociaż też nienajgorsze. Niezły wybór, zwłaszcza jak spojrzeć na wcześniejsze kawałki w tym stylu.

Najbardziej równa paczka ever chyba.
_________________

PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen
gosiakn



Dołączył: 23 Lut 2009
Posty: 421
Skąd: Białystok

PostWysłany: Pią Lis 11, 2011 10:03 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

ta edycja jest tak listopadowa, że kawałki dzielą się na smęty i niesmęty, a każda z kategorii dalej na słuchalne i niesłuchalne. Sporo nastrojowych utworów można tu znaleźć, ale ponieważ charakter jest dość jednolity, to cholernie ciężko tu Was wytypować, nie wiem, nikt nigdzie nie pasuje Wink

wrażenia po kilku odsłuchach, za wiele to się pewnie nie zmieni, bo chcę wysłać listę jutro, ale pamiętajcie, nigdy nie ufajcie komentarzom i dźwigarom jak głosił lektor na kanale discovery dawno dawno temu.

1 – ktoś poszedł w mollowe klimaty z dziwnym wokalem, linia melodyczna jest z deczka nudnawa i niewciągająca, gitara w tle pobrzmiewa, ale jej brzmienie jest nieco stłumione, barwa głosu zupełnie nie w moim typie, piękna ja tu nie dostrzegam, jak smucić to jakoś z klasą. Kawałek w stylu Eurowizji ;P Typ: ytron
2 – dęte zgrzyty plus tam tam tam plus pogadanka. Rozpatrując całość do czegoś to zmierza, jeszcze nie wiem do czego. Typ: kater
3 – wokal by mi tu kompletnie nie pasował gdyby nie warstwa tekstowa, do tego typu wypowiedzi rzeczywiście charakter utworu i sposób artykulacji partii wokalnej pasuje. Do tego jak się człowiek w ów klimat wczuje, to zaprawdę czuje się tę wartość artystyczną…czy wystarczy to jednak by uzbierać punkty? Typ: Irminella
4 – żwawiej niż poprzednio, coś się ruszyło wreszcie…dziękuję za niebycie smętem. Pozytywnie odbija się, buja i wkręca, spoko. Typ: mustapha
5 – a to od początku jest nienachalne i do tego ładne. Zdecydowanie można dać się ponieść, miłe do posłuchania. Nie grzeszy skomplikowaną strukturą i nie musi. Tak, bardzo ładny utwór. Zdaje się jakby niósł coś więcej niż melodię i słowa, opowieść? Dałam się wciągnąć. Typ: Lily
6 – gitarowy charakter na wierzchu, no i dobra, no może być. W sumie z początku końcówka się dłużyła, ale obecnie zdaje się, że jest ona na korzyść utworu. Szanse ma. Typ: jakiś rockman lubiący się pobujać…żbik88?
7 – no ja ten wokal akurat całkiem lubię, słucha mi się przyjemnie. Dźwięki zdają się mieć sensowny kierunek przebiegu, przemyślana kompozycja, gdzie trzeba, tam dźwięk przeciągnięty, gdzie trzeba tam przyspieszenie mamy. Gitarowy wstęp zapowiada, co czeka słuchacza, a wokal na swój sposób mknie. Zgodzę się, że nie ma takiej głębi wokalnej ten głos akurat, ale i tak to jest idealnie wkomponowane w melodię. W porządku. Typ: xavi
8 – świetne gitary! I to skrzypcowe pizzicato na początku – cudne! Jest czego słuchać, zaiste urokliwe, elementy muzyki klasycznej pięknie uwydatnione no i gitara też klasyczna czyli jak najbardziej bliska memu sercu. Tutaj dźwięk nie jest płaski, mamy interpretację i szereg innych ciekawych komponentów, jak np. sposoby artykulacji. Udany kawałek. Typ: misiu
9 – no to też jest ciekawe na swój sposób, dęciaki grają tu fajną rolę, wokalista niezwykle wczuwa się, do tego ma ciekawą barwę głosu, ale nie powiem, żebym była zachwycona. Pewnie jeszcze wrócę do tego, bo zawiera ciekawsze motywy. Typ: Atrus
Lemurzyny
10 – zaczęło się z werwą i rockowym duchem, zajeżdża starym klimatem, surowym i rockowym, wspaniale Wink to jest zdecydowanie w moim stylu, słuchając tego kawałka moje uszy cieszą się w 100%. Po prostu – kawałek, w którym słychać diabła Wink Jestem bardzo na tak. Typ: diabeł mi się kojarzy z Nathalie ;P ale sam kawałek raczej nie, ale niech będzie że Nathalie
11 – to jest rozmazane w dźwiękach, ten słodziaszny refren nie przemawia do mnie w żadnym stopniu, razem z przewidywalnym kierunkiem melodii zwrotki tworzy nieciekawą całość. Nieco się rozkręca, ale niewiele to zmienia w moim odbiorze. Typ: faraday
12 – całkiem ciekawe, do posłuchania w qw, bo na co dzień to podziękuję Wink Typ: Daga (choć zapewne się mylę, bo powinno mi się nie podobać, choć to twierdzenie z kolei nie zgadza się z ostatnią edycją qw)
13 – bardzo ładne wejście, subtelna gitara w klasycznym czystym brzmieniu – świetna, znajomy wokal w nieco podniosłej kompozycji. Na pewno nie zginie w czeluściach zapomnianej qwizyjnej muzyki. Typ: agusiaa
14 – no figura klawiszowa nadaje kawałkowi swoisty klimat i mimo że wokalnie nie jest może idealnie jak dla mnie, to jednak pasuje on do wytworzonego klimatu. Jakby musicalowo się rozwija i ma to tu swój urok. Ogólny odbiór jest dobry. Typ: tasior
15 – super się słucha. Hmm, jest głębia brzmienia, jest wokal, który pasuje do ciężkich wolnych nut. Może coś z tego być. Typ: KrzysiekP
16 – stonowane dźwięki, wokal tak się wije, że jego późniejszy wybuch jest zdecydowanie niespodziewany, a melodia nie płynie mechanicznie, głos ją przerabia na swoje, to się zwie interpretacją i cennym pierwiastkiem dzieła muzycznego jest Wink Typ: brzmi jak Bizon
17 – ładne tu w basie rozbrzmiewają smyczki, ładne elementy instrumentalne się pojawiają, miło zapada w pamięć. Lekkość i mrok w jednym, jestem na tak. Typ: maciej, gnietek
18 – kolejny smęt, również udany, jakaś jesienna dramaturgia i depresja? Jesień to moja ulubiona pora roku, a takie kawałki znajdują w niej jak najbardziej miejsce, ale można się zadumać przy tej qw. No ok. może nie jest zbytnio rozbudowane, ale trzyma charakter, który zapewne miało budować, miło płynie. Jeden z przykładów jak melodia kroczy sobie dla odmiany w basie fajno. Typ: jakieś lemurzyny/kregi atrusowe
19 – ciekawa propozycja, polska muzyka, która nie odstrasza, ani melodią, ani tekstem, ani wokalistką. Typ: Daga już była, ale podejrzewam ją znowuż.
20 – swego czasu zdarzało mi się słuchać, ale nie jestem żadnym znawcą ich dyskografii. Jak na nich przystało spokojnie i płynnie. Miłe dla ucha, na razie tyle. Typ: wiciu
Kręgi Atrusowe
21 – kręgi Atrusowe spokojnie się zaczęły, ma to duszyczkę, głównie przez obsadę instrumentalną, ale wokal nie przeszkadza. Co dalej, zobaczymy. Typ: atrus
22 – jak dobrze żeście tego nie wywalili…kolejny kawał z klimatem, jest wzniośle, jest ekspresja, jednakowoż zachwytów nie będę uskuteczniać nad jegomościem. Typ: Matka ;>
23 – no wstęp pozbawiony kompletnie elementu zachęcającego, jest chwytliwy motyw plus interesujące zestawienia wokalne, ale refren jest nieco koszmarny, wypada średnio. Typ: michalzbiku
24 – nieszkodliwa piosenka, która niespecjalnie się czymkolwiek wybija z reszty. Typ: subrosa
25 – ano to połomotaliśmy. Szukam tu czegoś dla siebie szukam…nie znalazłam. Typ: paolo
26 – fajne motywy, fajne interwały przewodnie, no tak, trochę z przyzwyczajenia mi się podoba, dobra muzyka. Typ: mumin, jako że zarzekał się, że po polsku nie wrzuci.
27 – nie przepadam za taką barwą głosu męskiego, ale to chyba jedyna rzecz, do której miałabym się przyczepić. Poza tym utwór obfituje w ciekawe motywy oraz obsadę instrumentalną, ładnie dobrane partie wokalno-instrumentalne, nie trąci nagminnie patetycznością, ani nad wyraz głupawe nie jest. We’ll see…Typ: Incubus
28 – och jakie trąby rzęsiste na wstępie (żeby nie było, jam fanką trąbek), no dobra od pierwszych taktów czuję się zaintrygowana. Przejęło mnie, ma szanse duże. Typ: grandville mi nigdzie nie pasuje, tu też nie.
29 – kolejne listopadowe, no ile razy usłyszę flet, to zdaje mi się, że to musiał Maciej wrzucić Wink różnorodność motywiczna razem z iście przejętym śpiewakiem zachęcają do przepuszczenia tego dalej. Interesujące, serio, do tego zacna gitara na koniec, a forma się ładnie zamyka. Typ: niech będzie Maciej za ten flet, hmm albo może Anunaki?
30 – odrobinę mocniej teraz, ma to ręce i nogi, to chyba dobrze w tym wypadku. Nie wiem kto to wrzucił, nikt tu nie pasuje, wow kater i ja ujrzałam Ziutka i Nathalie…ładnie łka gitara, motyw przewodni też jest mocny, no jest przyzwoicie. Typ: Ziutek (choć nie do końca on), może obiad?
31 – żwawe wejście i pozytywnie mkniemy naprzód, wokalnie przyzwoicie, gitara wygrywa wyraźne figury melodyczno-rytmiczne, w kółko to samo, ale trwa, ile trwać powinno, wyróżnia się pozytywnie na tle listopadowego klimatu. Typ: Mefju
32 – wielbiony przeze mnie głos, no jakże bym miała nie zwrócić uwagi, nie zatrzymać się i nie pokiwać głową z uznaniem Wink Typ: Daga, skoro podszyła się pod samą siebie. Za dużo Dagi w edycji listopadowej….
33 – średnio się w tym znajduje. Nie bujają mnie te rytmy zbytnio…Typ: Innuendo
34 – ciekawe podejście do kawałka muzyki. Chyba mi się podoba. Natchnione jest i nie przesadzone. Teatralnie się zrobiło. Typ: posądziłabym Lemura, choć nie mam pewności, ale po tym, co zrobił ostatnio wszystko jest możliwe ;P
35 – gitarowo i surowo, w sumie całkiem przyjemnie, ale to raczej tyle. Ten wokal jakiś irytujący jest. Typ: tu też pasowałby Ziutek…
36 – nie.
37 – a tutaj wreszcie coś więcej niż potupajka z mocniejszą gitarą. No, wreszcie, kawałek posiadający zajebistość. Bardzo ładna melodia, efekt echa robi swoje. Typ: lookaug a może Fenderek się rozmarzył
38 – poważnie? Lol, nie dla mnie, brzmi nieciekawie, w dodatku wokal jak jakieś ufo. Typ: skoro ufo, to dekiel -> ytron
39 – cóż, nie porywa mnie, ani emocjonalni e, ani geniuszem muzycznej kompozycji, ani pięknem wokalu czy interpretacją. Ma ciekawe momenty, ale jako całość po prostu mnie nie wciąga. Typ: was?
40 – przyjemnie się wije, niestety to może nie wystarczyć przy przyznawaniu punktów. Typ: delikatnie to może Irminella
41 – w to też jakoś niespecjalnie potrafię się wczuć, sama linia melodyczna jest do przyjęcia, ale jej aranżacja to już niekoniecznie, dwugłos nie został jakoś szczególnie wykorzystany, trwają głosy w unisono – nie lubię takiego brzmienia, poza tym mambo dżambo nie zachęca…Typ: punkadiddle
42 – natchniona gitara, kolejna miła nuta, kolejny raz też nie wiadomo, czy coś z tego więcej będzie. Typ: oberstprymas
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
NAR



Dołączył: 06 Lut 2008
Posty: 5778
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Sob Lis 12, 2011 12:47 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Psaudoonaniści.
niesamowicie nijaka paczka. totalnie niesamowicie nijaka.


1 No typowa dość rzecz. Ładnie się zaczyna, wokal oczywiście się wyróżnia. A raczej język. Chociaż wokal sam w sobie też. Zaśpiewy teraz jakieś się pojawiły. No ładne to jest, tylko na tyle mnie chyba stać jeśli chodzi o ten kawałek. Zbyt monotonne chyba. W sensie coś może smęcić, ale musi wtedy mieć niesamowitą melodię, a ta jest po prostu… no ładna no. Jak wszystko narasta przed wyciszeniem to chyba mój ulubiony moment. Ale potem znowu wkrada się nuda.

2 Tu już ciekawiej. W sensie jakiś zjarany Atrus dosiadający Katera, który nigdy nie ćpał. Prawie. Nie żebym był fanem tego typu odpałów, ale przynajmniej jest to intrygujące i oryginalne, czego o poprzedniej pozycji nie da się powiedzieć. Może zbyt to rozlazłe dla mnie, przynajmniej w pierwszej połowie. Za to fajny schizofreniczny klimat. O “klimat” to kluczowe słowo tutaj. Szkoda że nie melodia.

3 No dobra, to też ładne jak jedynka, ale lepiej. Chyba do tego typu rzeczy jednak wypadałoby znać tekst i kontekst. W sensie muzyka to żadna i trzeba się skupić na wokalu. Myślę że gdyby to śpiewała Tori albo nawet Lisa to mógłbym się zakochać, a tak to.. no ładne, przeleciało, przepłynęło i mam wrażenie jakbym słuchał jakiś odrzutów z soundtracku do Władcy Pierścieni.

4 To miało potencjał. Ale na potencjale się IMO skończyło. Nawet przyjemny początek, ale potem dostajemy znowu to samo i znowu to samo. A potem jeszcze raz. Monotonne strasznie. A szkoda. W ogóle słowo „monotonia” najlepiej oddaje klimat tej paczki jak na razie.

5 lol, słuchałem tej paczki kilka razy, a to chyba pierwszy raz słyszę… a nie wszedł wokal, już kojarzę. O boże jaka ciota. Niczym Thom York bez jaj… dobra, niech będzie – niczym Thom York. Tylko że Thom to THOM. Nie no ja bardzo lubię emo w muzyce, ale musi mieć jakąś powalającą melodię/wokal. Tu tego dla mnie nie ma. Sorry.

6 No dość przeciętnie jak dla mnie. W sensie ot zwyczajny bizon rock. Jak sobie w tle leci to jest fajnie przy piwie, ale to tyle. Gitara ładnie pogrywa, wokal daje rade. Nie no jak na razie ta edycja to jest porażka. O a teraz zrobiło się męsko że łojezu. Niczym Steven Wilson wypinający klatę do lustra. Ale solówka, w sumie całkiem fajna. Nie no do tej pory jest to jedna z lepszych rzeczy. Smutna prawda o tej paczce.

7 no piękne no. i pierwszy lot w ciula. Trochę bez sensu, bo nie dość że już ten pan był to w dodatku o wiele lepszy. To (jak wszystko na płycie) jest wspaniałe i zdecydowanie najlepsze do tej pory, no i jeżeli reszta paczek ma ten poziom co pseudoonaniści to na pewno dam punkty.

8 nie moje klimaty. Słucha się przyjemnie, ale to tyle. Przynajmniej coś się działo i wybiło się spośród tłumu. Z drugiej strony jak pisałem, nie moja bajka. Na pewno nie spodobało mi się na tyle by dać punkty.

9 sorry totalni mnie nudzi. Ani dęciaki, ani flet nie pomagają. Bas plumka, facet chrypi. Nie łapie mnie. <próbuje jeszcze raz> nie sorry, ani melodii, ani klimatu, ani nic zapadającego w pamięć. Przynajmniej przez pierwsze 4 minuty. Potem nieco lepiej, ale i tak nie ratuje tego. Dość słabe zakończenie słabej paczki jak dla mnie.
_________________
oł je oł je oł je.

Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.


LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu>
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Atrus



Dołączył: 17 Gru 2008
Posty: 1752

PostWysłany: Sob Lis 12, 2011 2:37 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

01. Coś po francusku zdaje się. Ale język językiem, może na forum lingwistycznym wygrałoby w cuglach, ale jesteśmy na FORUM ROCKOWYM, więc gdzie mi tu z takimi smętami. W pewnym momencie robi się to całkiem ładne, ale jako całość nie przekonuje ani trochę.

02. Ciekawe. Na tej płycie są lepsze rzeczy, o czym wrzucant doskonale wie, a mimo to wybiera właśnie ten kawałek. Zupełnie, jakby chciał się pod kogoś podszyć. Ciekawe pod kogo. Sam kawałek jest oczywiście doskonały: saksofon plujący heroiną na tle melancholijnych akordów, do tego facet recytujący słabym głosem surrealistyczne teksty o swojej żonie. Czułbym się jak hipokryta, nie dając temu punktów.

03. To jest w sumie bardzo ładne, pomyślał Atrus po pierwszej minucie, sądząc, że to już koniec. Nie wiedział jeszcze, jak bardzo się mylił.

04. O, a to jest coś naprawdę fajnego. Odrobinę monotonne, wokal też dość płasko wypada, ale klimat się udziela. Lubię takiego brudnego bluesa, w przeciwieństwie do wygładzonych blues-rocków i płakania gitarami. Czuć to pustynią, kurzem, plantacjami i różnymi takimi. Podoba się, a jakże.

05. Ej, mają lepsze rzeczy w repertuarze. Lepsze, czyli posiadające melodię. Tutaj, z całym szacunkiem dla zespołu, dostajemy przeciętnego, dłużącego się smęta BEZ melodii.

06. Takie tam. Ładne gitary i dużo badziewia pomiędzy. Witamy w kolorowej krainie bizonrocka, gdzie płacz dziecka nikomu nie jest obojętny, a mężczyźni nie noszą pedalskich grzywek. Muzyka jest, no cóż, miałem nadzieję, że nie spytacie. Zła.

07. Ten pan już był, reprezentowany przez jedną z najlepszych rzeczy ever na dodatek. Ale skoro pojawił się znowu, to czemu nie, zwłaszcza, że pod postacią kolejnej pięknej piosenki.

08. Ładne. Prawdę mówiąc, nie przepadam za brzmieniem gitary klasycznej, ale to jest całkiem przyjemne, w dodatku zaczyna się jakoś znajomo. Jako miniaturka daje radę.

09. Wokal dość okropny. Sam kawałek jest dość dziwny - z jednej strony w aranżach słychać echa Badalamentiego (albo odwrotnie), ale nie mogę się jakoś doszukać melodii. Solo jest bardzo dobre, w ogóle rzecz ma klimat, ale potencjał pozostaje niewykorzystany.
_________________


With my last breath I curse Zoidberg.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Michalzbiku95



Dołączył: 26 Lut 2010
Posty: 995
Skąd: Warszawa - Bielany

PostWysłany: Sob Lis 12, 2011 2:56 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Pseudoonaniści

1.na swój sposób subtelne, ładnie się rozkręca, jednak mnie nigdy nie pociągała tego typu muzyka , co poradzę... Confused
2.ominąłem początek , bo poszedłem do kuchni po jedzenie, coś ominąłem? nie raczej jak się okazuje. Takie gadanie do muzyki to nie dla mnie zupełnie , trzeba było od razu jakiś indyjski rap elektronik dać to by może punkty były Razz
3.kobiecy wokal, no ten mnie nawet przekonuje, choć nie żebym znowu fapował jak szalony, ale zdrugiej strony nie porywa to , a to już błąd jeśli chodzi o tą smętną pakę Razz
4.no wreszcie trochę (tak ciut) energii w paczkę włożył ten kawałek. Przyjemna gitarka, ale chyba nic więcej, a szkoda. A do tego nie sposób nie zgodzić się z muminem co do chórków Wink
5.spokojne i przyznam że nawet ładne, można się unieść , mimo to nie jest to super wokal którym mógłbym się jarać przez kolejne pokolenia. zastanowię się jeszcze co do tego utworu.
6.jak widzę że piosenka ma powyżej 8 minut to mi zęby cierpną, jednak ta trwa tylko 3 sek. ponad więc luz. Tu jest okej, świetna gitara to trza przyznać jednak czy jak wczuwam się w tą piosenkę to mnie kręci i nęci? Nie wiem, jestem trochę rozdarty co do niej.
7.zaletą tego utworu jest to że krótko trwa i to na serio.W takiej ilości brzmi to dobrze, no wokal też jest niczego sobie.
8.lalala, instrumenty tatata i tak dalej. Nie słucham czegoś takiego,jednak jest to coś innego w tej paczce , więc przykuwa uwagę lecz cóż ni ziębi ni grzeje
9.nie no naprawdę, ten wokal to dramat, a do tego instrumentalnie nic nie pomaga żeby poratować piosenkę. Po prostu NUDA na wszystkie 24 sposoby.

Paczka jest : nudna, denna , mało co ciekawych rzeczy a do tego pseudoonanistyczna. Jak tak dalej pójdzie to sam nie wiem czy nie popadnę w depresję jakąś...
_________________
Nagroda "Tomisiępodobatomniejoznowucośfajnego 2010"


Ostatnio zmieniony przez Michalzbiku95 dnia Pon Lis 14, 2011 7:49 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
agusiaa_w



Dołączył: 09 Sty 2011
Posty: 344
Skąd: Mała Aleja Róż

PostWysłany: Sob Lis 12, 2011 9:45 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ekhem, ten tego... Wklejam swoje komentki, nad którymi pracowałam dwa dni zamiast korzystać z długiego weekendu (w związku z którym i tak nie miałam planów, ale co tam), także liczę na docenienie Razz
Tym razem wszystkie w kupie, nie ma co się rozdrabniać.

A więc ...

01 – ładny wstęp na klawiszach, a potem wchodzi wokal i śpiewa sobie w znanym nam wszystkim języku francuskim Laughing Sorriii, mnie takie coś nie bierze kompletnie. Może jestem niewrażliwa na piękno, no trudno.

02 – jedno słowo mi tu przychodzi na myśl – dziwne. Nie ogarniam zupełnie tego numeru, choć słucham już któryś raz. Nie ogarniam też tekstu, ciekawe w sumie o czym ten gość bredzi i po jakiemu. Nawiedzone jak cholera. Nie zrozumiałam, smutna prawda o mnie Sad

03 – o boszeee, jaka nuda. Dlaczego ta baba udaje, że jest Celiną? Jezu, ona skończy kiedyś? Rolling Eyes Trwa to 5 minut, a mam wrażenie jakby się ciągnęło pół godziny. Goodbye number three.

04 – o, jakiś fajny bas. W sumie pierwsza rzecz w tej paczce mająca zadatki na zainteresowanie mnie czymś. Po barwie wokalu i przede wszystkim tekście wnioskuję, że śpiewa jakiś ciemnoskóry pan. W sumie nie wiem jeszcze, co z tym zrobię, bo trochę męczące to ciągłe powtarzanie tego samego motywu. No i brak mi tam jakiegoś przygrzmocenia. Ale ogólnie źle nie było.

05 – k..wa, znów jakieś nudy. Czy ten koleś jadł śniadanie? Bo mam wrażenie, że nie.

06 – o, jest coś ciekawego, wreszcie. Jakieś światło w tunelu. Słyszę fajną gitarę i klawisze. Całkiem dobre. Niezła ta część instrumentalna. Cieszę, się że mogę z czystym sumieniem postawić przy tym numerze plusa.

07 – nie podoba mi się ten wokal, następny co śpiewa, jakby nie miał siły. Ładnie gra ten pan na gitarze, ale tak trochę smęci no…

08 – hmmm… początek taki zajeżdzający jakimiś klimatami flamenco czy coś – no w każdym razie czymś hiszpańskim. Potem wchodzą smyczki i robi się ładnie. Nawet bardzo. Aż szkoda, że takie krótkie. Będzie plus tutaj.

09 – oczywiście pierwsze na co zwróciłam uwagę to fajny bas. No jak ma mi się to nie podobać no… Jakieś takie prożenie, tylko że potem bardziej jazzujące. Nie wytrzymałam i poszperałam w necie, w życiu bym nie powiedziała, że to … A dobra, nic nie napiszę, jak kto ciekawy to se poszuka Razz Całkiem niezłe. Aha i momentami mi przypominało „Saharę” Camela – na wstępie i potem trochę w środku zdaje się – ciekawam, czy ktoś będzie miał podobne spostrzeżenia…

10 – yeah, wychodzimy na prostą! Niezłe wejście, potem też nie gorzej. Ba, nawet zajebiście! Nie no, co ta gitara tam wyczynia. Mam pierwsze olśnienie w tej edycji, serio. Bardzo bardzo BARDZO mi się podoba.

11 – nom, kawałek jakich są miliony. Klasyczny rocker: zwrotka-refren-zwrotka-refren-solówka-itd. Nie mówię, że to jest złe, ale no zwyczajne takie. Jak dalej nic nie będzie ciekawego, to może wezmę pod uwagę…

12 – nie wiem, co to ma być i gdzie tu do cholery Bizon słyszy Majkela, toż to bluźnierstwo i świętokradztwo tak twierdzić Laughing Jak dla mnie ten kawałek to kompletna porażka – w warstwie muzycznej, wokalnej i w każdej właściwie. Aż mnie uszy bolą.

13 – eee i znów będzie nudzenie… A nie, potem się rozkręca. No OK, nie jest takie najgorsze jednak, ale na kolana tez nie padłam.

14 – fajne klawisze. Hmm, taki chyba lekko Queenowy ten kawałek, no bo mamy te klawisze, męskie chórki, falset i wszystkiemu przygrywa gitara elektryczna. Nie padłam na kolana co prawda, ale jakoś tragicznie też nie jest.

15 – znowu smęt, ale przynajmniej z jakimś klimatem i koleś nie śpiewa, jakby siły nie miał. Fajne, ciężkie, ale nie przytłacza mnie, także bardzo możliwe, że coś do powiedzenia jeszcze będzie mieć.

16 – cudownie hipnotyzujący bas. Wkręca na maksa. Wszystko się przyjemnie snuje, by wreszcie przygrzmocić. Piękna solówka. Olśnienie numer dwa. I coś czuję, że moje wcześniejsze olśnienie z trzeciej paczki właśnie zostało zagrożone.

17 – hmmm, tego może olśnieniem bym nie nazwała, ale jednak coś w sobie ma. Wstęp mnie średnio wciągnął, no i wokal mi się nie podoba (choć pasuje do nawiedzono-mrocznego klimatu, nie powiem), ale potem ta część instrumentalna rox. Gitara w 4-tej minucie po prostu rozwala system.

18 – i wracamy do smęcenia… Nie wiem, jakoś nie bierze mnie to <ziew>

19 – pomyślałam, że to by się spodobało mojej mamie, więc zapuściłam jej i miałam rację. Tylko że zepsuła mi zabawę, bo zaczęła rzucać nazwiskami, ech, więcej nic jej nie pokażę… No takie tam retro, gupi tekst i jeszcze baba śpiewa. Ale mamie się podoba. No i przynajmniej nie smęt, heh Razz

20 – widzę, że jednak będę musiała przywyknąć do tych smętów śpiewanych przez anemicznych albo nawiedzonych kolesi, no trudno. Ale zaraz, bo to jest chyba fajne… Znaczy w sensie instrumentalnie, bo wokal jakiś taki bezpłciowy. Co prawda rock alternatywny to nie jest coś, czego słucham często, ale czasem się zdarzy, więc może być.

21 – jak w 18 <ziew>

22 – słucham, słucham i nic. No może poza gitarą w ostatniej minucie, ale to trochę jakby za mało. Pewnie smutna prawda o mnie, ale to nie pierwszy już raz, więc przeżyję.

23 – z początku jak tego słuchałam, to sobie pomyślałam co to do cholery są za dziwne, a wręcz denerwujące dźwięki, ale potem już szybko chwyciło. Porąbany i nawiedzony kawałek jak nie wiem co, kombinacje dźwięków oraz wokale mnie rozwalają i proszę państwa to jest moje olśnienie numer trzy, a właściwie jeden, bo było pierwsze – no nieważne tam, ale aż przesłuchałam całą płytę, bo tak mi się spodobało. Wrzucant już może się cieszyć.

24 – znów staroć jakiś. Nie bardzo jest o czym pisać, piosenka jakich było setki w tamtych czasach. Ani złe, ani też jakieś genialne, kompletny neutral jak dla mnie.

25 – normalnie chyba by mi się nie podobało takie metalo-cośtam, ale ze względu na natężenie smutów w tej edycji aż mi się uszy cieszą na dźwięk czegoś żywszego Laughing Chociaż nie powiem, są fajne momenty w tej napierdalance i przynajmniej COŚ SIĘ DZIEJE.

26 – no, coś się dzieje, nie jest nudno, nie smęt i nie śpiewa anemik. Czyli same pozytywy. Nie czuję się rozwalona, ale jest całkiem nieźle i ciekawie Wink

27 – ładne skrzypce na początku i dalej zresztą też. Takie to trochę hmmm… folkowe? No jakby z innej epoki i tekst też jakiś poetycki chyba, bo go nie kumam Razz Ale ładne Smile

28 – hmmm, dziwne te trąbki. Znów czuć jakimś folkiem i faktycznie ma trochę żałobny charakter. Dość ponure i ja raczej podziękuję :]

29 – wyczuwam jakieś prożenie, czyli że będzie mi się podobać Very Happy No i rzeczywiście, jak nie flet (swoją drogą – cudny <3), to gitara wyskoczy, o i klawisze nawet. Bardzo interesujące. Będzie wymagało wielu przesłuchań jeszcze, bo nie do końca ogarniam koncepcję tego utworu, ale że tak powiem mam ochotę się w to wgryzać, więc tutaj wrzucant także może się już cieszyć.

30 – już od tego szeptania na początku czułam, że będzie nawiedzone. Nie wiem, średnio mi to przypada do gustu.

31 – jest power, jest dynamika, jest fajna solówka, nie jest za długie. W sumie nie mam się czego czepić, fajne.

32 – o, bardzo lubię takie hippisowsko-bluesowe klimaty, są bardzo bliskie memu sercu. Kawał głosu miała ta pani. No a sam utwór mnie się bardzo podoba, także jestem jak najbardziej na tak.

33 – zostajemy w klimacie oldies, fajnie. Tyle że tu jest bardziej country’owo, ale i tak jest fajnie.

34 – no nieeee, a już tak fajnie było… Co to za tekst, facet jest „out of … all” Laughing K..wa, co za nuda.

35 – coś brzmiącego mocno ejtisowo i scorpionsowo. Nic genialnego, ale jakieś tragiczne też nie jest.

36 – jest w tym jakaś energia, nawet się pokiwałam trochę przy tym Very Happy Raczej nic nadzwyczajnego, ale do pokiwania dobre.

37 – jak słyszę taki bas, to nie może mi się kawałek nie podobać. Właściwie wpadł mi w ucho już przy pierwszym pobieżnym odsłuchu i nadal mi się podoba. Fakt, że to też jest smętne, ale smętne inaczej Laughing Nie no serio, uwielbiam bas w tym kawałku <3

38 – co to za piosenka dla dzieci? Nie jestem dzieckiem, więc sorry, ale nie Razz

39 – eeee, idziecie na rekord czy co? Laughing Powtarzam się, ale nie lubię tego i nie polubię, próbowałam i ni uja. Przykro mi. Chociaż nie, nie jest mi wcale przykro Razz

40 – całkiem przyjemnie się słucha, ale niewiele z tego wynika. Nie różni się wielce od radiowych kawałków, w sumie czego się spodziewać po jakimś tam popie. Znośnie było, ale tylko tyle.

41 – cholera, wciągnęło mnie to. Monotonia mi nie przeszkadza, a te jakieś plemienno-szamańskie zaśpiewy są cool, dzięki nim jest jakiś klimat w tym kawałku. I te brzmiące soundtrackowo smyczki pod koniec – no super. Może nie olśnienie, ale blisko.

42 – na koniec bardzo przyjemny, ładny gitarowy instrumental. Nie za długi, bez onanizmów, cudnie płynie. Melodia wydaje się być mi znana, ale nie wiem skąd… Udane zamknięcie edycji myślę.


No, to by było na tyle. Idę pooglądać "Mam Talent" Razz
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Xavi



Dołączył: 06 Wrz 2010
Posty: 2519

PostWysłany: Nie Lis 13, 2011 3:28 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Mefju napisał:

Od kiedy 15:00 to jest rano? Laughing


u mnie w weekendy. Zresztą pisałem to pijany wczoraj o 3 w nocy więc spodziewałem się, że nie wstanę szybko. W sumie niedawno.

agusiaa_w napisał:

Eeee, czy ja Tobie ostatnio nie dałam 12 punktów? ;> Jak możesz twierdzić, że mój gust jest kiepski, hipokryto Razz


Zepsuł się chyba Razz

1 - językowy mindfuck, to tyle niedobrze, że na bank znam wokal skądś, ale nie pamiętam nazwiska i jak tu tekst w google wpisać? A muzycznie mi pasuje, bardzo przyjemna rzecz, która koi mnie w jakiś perfidny sposób i uspokaja. Może chcę wyjechać z tego kraju np. do Francji.
2 - nie znam, a chyba powinienem. Ogólnie czasami podobne do niegdysiejszego Genesis od Mefju. W sumie padło kolejne podejrzenie (ale ze mnie Sherlock...) że to jeden z zespołów Atrusowo-Bebowych. Mniejsza o to, udany eksperyment to dobre słowo, niepokojące klawisze, trochę chore wokale i recytacja, ta trąbka. Jest klimat a to podstawa ugrania czegokolwiek.

3 - AKAPELA, znaczy bez instrumentów to mnie bardziej wzięła tylko pewna rzecz z PW od NARa, tutaj też zyskuje, choć tekstowo nie ma takiej bomby żebym dał zielony w przypadku tego typu kawałka.
4 - tak jak pisze Atrus, takie bluesy to ja łapię od razu, o ten brud chodzi właśnie, a nie o gładzenie się po penisach gitarą. Gościa znam i czarny nie jest , ale genialnie z tym banjo tu szaleje. Uwielbiam riff, dynamikę i w ogóle nudy tu nie ma. A mi tam chórki pasują bardzo fajnie z resztą.
5 - e tam emo i w ogóle, ale takie rzeczy też muszą być. Zespół poznałem niedawno i jest to mniej więcej ich styl, ale ta piosenka akurat mnie dogłębnie porusza jak żadna inna w tej edycji póki co. Wiele tracicie, że takiej nudy i smutów nie pojmujecie.

6 - bardziej rejony bizonrockowe w końcu (choć po 2 paczce to nie wiem czy tak tęskniłem), w końcu przyjemna odskocznia od tego co było, na pewno dobre solo, miłe klawisze, dobrze pasujący wokal i jazda. Z tym, że to jazda tymczasowa i niebios nie sięga,. I wolałem zdecydowanie 1-wszą część niż świrowanie na koniec, które zepsuło dość dobre wrażenie.
7 - kocham tą płytę, uwielbiam gościa. To jest taki rodzaj smutku, który czują tylko niektórzy i wielkie szczęście (cóż za przeciwieństwo) ich w tym życiu spotkało. Mimo wszystko trochę bez sensu wrzucone (to serio nie jest mój pomysł) bo nie dość, że najlepsze co mogło trafić na QW już trafiło, jeszcze czaję jakby coś z innej płyty. Choć i tak wiadomo, że dam zielony choć naciągane przez brak pomysłu na kawałek.
8 - w sumie dość przyjemne, ale mocniej mnie rusza tylko ten spokojny fragmencik w środku na tle skrzypiec (x2 nawet się pojawia, raz w 1:30), reszta se tam jakoś leci, ale to takie typowe średniactwo QW-wizyjne, które bardziej zapycha paczki w oczekiwaniu na coś lepszego. Wiadomo miłe nawiązania, ale gdzie tu większe emocje to nie wiem do końca.
9 - jak rusza wokal to bardzo mnie łapią te pobrzdękiwania w międzyczasie. Ciekawie się słucha, kobiece chróki, solówka to prawdziwa ekstraklasa. Ale faktycznie czuć tu niewykorzystany potencjał, mogli te elementy lepiej połączyć. Powiedzmy, że to na jakichś solowych Floydach mogłoby się znaleźć, jakby było właśnie lepiej poprzyklejane do siebie, choć nie byłoby to jakieś dzieło.
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
whoatemydinner



Dołączył: 02 Lip 2011
Posty: 1771
Skąd: Z Mornington Crescent.

PostWysłany: Nie Lis 13, 2011 4:19 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ta edycja mnie doprowadzi do depresji, Boże. Ale i tak jest dobrze, bo mi się kilka utworów podoba się. Się. Ale tak ogółem to nawet nie chciało mi się typować.

Lemurzyny

10 - Ho ho ho, rozpoczynamy paczkę od czegoś, co mi się podoba. Niezwykłe, wręcz. Wszystko zajebiste, najlepszy utwór jak na razie w tej edycji, kropka. Środek jest magiczny, czasem mi się trochę dłuży, ale na szczęście tylko czasem. Lol, melodia mi się podoba nawet. No kurna, genialnie. Mniam, oby cała paczka taka była (wiem już jednak że tak się nie stanie bo wyjątkowo przesłuchałem kilka razy przed napisaniem komentarzy Cool). (+)

11 - Radiowy rock. Niczym się nie wyróżnia. A i refren nie chwytliwy. Fail, proszę wrzucanta. (-)

12 - Jakie pojebane. Te dęciaki, te efekty stereo, to pianino elektryczne czy co to tam jest. Zwraca uwagę, jest krótkie i zwięzłe, ale no meh. Nie czuję żadnych specjalnych odczuć w stosunku do tego kawałka. Ot jest sobie coś chorego. (=)

13 - No kurwa. Nawet ja znam wykonawcę. Niezły wyczyn, bo znam może 50 zespołów. No, może trochę więcej, ale generalnie smutna prawda o mnie. W każdym bądź razie utwór niezły, to coś refrenowe jest miłe i nawet zbytnich bezsensownych pretensjonalnych onanizmów instrumentalnych nie ma. Wog'le to tę płytę miałem poznać ale się do tego zabieram jak sójka za ocean. No podoba się. (+)

14 - Jakie to jest fajne. Sympatyczne na maksa. Może ciut za długie, ale generalnie spoko. Końcówka z podwojonym rytmem jest bardzo fajna. No fun, fun, fun, FUN. (+)

15 - No ziew. Miło brzmi, ale nic poza tym. Nudzę się i mi się nawet do tego komentarza nie chce pisać. Niektóre smęty to ciekawe są chociaż, a to to ni to smęt, ni to ciekawa rzecz. Chyba pójdę spać. (-)

16 - Naprawdę pójdę spać. Definicja monotonii, przez siedem i pół minuty nic się nie dzieje. Oprócz tej wstawki w środku, ale ona też tak sobie mija i specjalnie nie rusza. I facet jeszcze śpiewa, żeby się obudzić. Hipokryta. Jak będę miał bezsenność i będę chciał czegoś do poduchy, to przypomnę sobie o tym, a tak to raczej nic z tego nie będzie. Nuuuuuda. (-)

17 - No początek mi przypomina perfekcyjną miłość. Błagam, żeby to nie było Ich Troje. Uff... Nie, jednak generalnie mnie nudzi. Może kiedyś zreflektuję się nad swoją opinią, zobaczymy... (=)

18 - Robię sobie zadanie domowe, sratatata, wchodzi ten kawałek i od razu mi się milej pracuje. Monotonne w rzepę z początku, ale potem to jakoś już jest. Idealny soundtrack do autobusu na pierwsze śniegi i przymrozki. I ten beat. Lubię elektroniczne beaty, szczególnie tak zastosowane. Zacnie. (+)

19 - Ach te organy na początku zapowiadały coś świetnego, a wyszło jak zwykle. To znaczy głos mi się podoba, ale piosenka jest tak sobie. W ogóle do mnie nie dociera. Gdybym sobie słuchał radia i to puścili, to bym nie przełączył stacji, ale raczej z własnej woli tego nie będę sobie puszczał. (=)

20 - No i powrót do smętów. Za ładnie by było, gdyby wszystko było takie upbeat i wog'le. Nie no ładnie się robi chwilami, ale dopiero jak wchodzi kop w dupę to można się podniecać, a i tak na wyrost. Solówka jest ok, ale dłuży się ten utwór nie miłosiernie... Jezu... Jak się dłuży... Chrrrr.... (=)
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Maciej



Dołączył: 22 Lip 2005
Posty: 1329
Skąd: Kraków

PostWysłany: Nie Lis 13, 2011 5:54 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tym razem trochę krótsze komentki ale ilość utworów zrobiła swoje i jakbym zaczał pisać elaborat o każdym to bym sobie niemal „12 prac Heraklesa” zafundował

PaczkaI
1.Fiński pop, akurat panią wokalistkę słyszałem bo zaśpiewała w folkowym kawałku jednego z moich ulubionych zespołów po fińsku- gościnnie, w porządku do posłuchania.
2.W wiekach średnich dzieci przed snem straszoną Strzygą lub Mamunami dziś można by tym Wink .Koszmar, asłuchalne,na tej płycie są ze dwa strawne numery natomiast to jest muzyczna nicość.W ogóle mnie takie „eksperymenty” nie biorą, przykro mi...
3.Znacznie lepiej niż poprzednik,lubię nawet takie trochę celtyckie spokojne rzeczy. Reasumując miłą impresję pozostawia
4.Początek zwiastował jakąś rockową gratkę a wyszła trochę monotonia. Monotonia jest dopuszczalna tylko w senacie i tylko jak się nazywasz Kato Starszy i powtarzasz jedną kwestie w kólko Wink .W świecie muzyki to nienajlepszy pomysł.No ale ujdzie w tłumie.
5.Spokojne,lekkie,przyjemne ale raczej bez jakiś większych zachwytów.
6.Nie rozumiem złego traktamentu tego numeru, kawał niezłego gitarowego rocka.Dwie gitary grają, dobrą robotę wykonując.Może nie klękam ale na pewno jestem zadowolony.
7.Okay,ma klimat ale takie rzeczy raczej mnie nie podbiją bo w zasadzie nic z tego nie wynika.Było miło ale bez szału z mej strony.
8.Wyróżnia się.Dostojne i piękne.Lekkie smyczki plus wspaniała gra na gitarze klasycznej pewnego pana.Trzy minutki ale z jaką gracją i efektem.Najlepsza rzecz w tej paczce. Smile
9.Dziwny numer ale ma swoje momenty i generalnie nie powiem żebym stracił czas,dość wciągają niektóre takty.
PaczkaII
10.Poczatek fajne retro granie albo współczesne w rodzaju Witchcraft czy Blood Ceremony później się trochę zmienia ale ja wciąż mam satysfakcję. Porcja dobrego grania. Razz
11.Wypieków na twarzy nie ma ale ujdzie i przynajmniej coś tam gitara gra a facet śpiewa,może być.
12.Taki pop lubię średnio(znaczy ja w ogóle pop lubię średnio),znaczy żeby mnie wrzucant źle nie zrozumiał owszem sympatycznie buja ale wątpię aby coś więcej..
13.Jeden z dwóch kawałków z tej płyty które naprawdę lubię,to się nazywa strzał.Ten najdłuższy co prawda większą admiracją darzę ale i tu jest udany „koronkowy” numer.
14.Klasyczną płytą ktoś poleciał,zespół lubię „tak sobie” bo jest dość połowiczny ni to pop/rock ni to progres aczkolwiek znowu ktoś ma farta bo oprócz wiadomej uwertury to własnie ten kawałek dość lubię.
15.Ma klimat.Akustyk,potem znaczące wejście riffów.Intryguje i niewąpliwie jest interesującą pozycją w tej edycji. Smile
16.Rockowo niewątpliwie.Jest nieźle może nie miałem muzycznego orgazmu ale trzyma fason bez dwóch zdań,no i wokal fantastyczną pracę w pewnym momencie wykonuje.
17.Dobre wrażenie robi.Gitara zdecydowanie korzystnie zrobiła temu utworowi,podoba mi się aranżacja i delikatnie przyciemniona -jak szybka do oglądania zaćmienia –kolorystyka brzmienia, na plus.
18.Przysłowiowe „nudy na pudy” ,niestety nie trafiło w moje gusta aczkolwiek nie mówię że złe, po prostu mnie nie przekonuje.Może w kolejnej edycji.. Rolling Eyes
19.Kapitalna stylizacja na lata sześćdziesiąte.Poczułem się jak w 1966 roku, ten luz, hipisowska swoboda,wiatr we włosach.Solówka na hammondzie,tak się wtedy grało.Widziałem niedawno clip przez przypadek.Bardzo mi się podoba, swoją drogą niedaleko pada jabłko od jabłoni Wink
20.Delikatny początek,gdy kawałek wrzuca „drugi bieg” to się robi ciekawiej i ta forma zwyżkowa jest już do końca.Przyjemnie choć na kolana nie powaliło.
Paczka III
21.Ciekawa barwa głosu tak mi się Aznavour skojarzył, muzycznie sympatycznie niemniej repetycja zbytnia jak na moje standarty się wkrada.Tak czy siak wstydu nie ma. Smile Naprawdę ładne to jest. Smile
22.Coż ja mogę rzecz no majstersztyk zresztą wrzucant pewnie b.dobrze to wie. Wink Fenomenalne operowanie atmosferą jak Rembrandt światłocieniem.Mistrzostwo.Uwielbiam ten numer odkąd go usłyszałem wieczorem w radiu na wakacjach w Bukowinie 1998 albo 99 roku.. niezmiennie.
23.Może komuś te wokale wydaje się nawiedzone albo groteskowe ale mi nie przeszkadzają nawet jakiejś „teatralnośći”dodają .Numer ma energię i podoba mi się, zdecydowanie dobra rzecz.
24. Bezpretensjonale,lekkie,odprężyłem się.Zwiewne rzekłbym wiosenne jakby na przekór temu co za oknem.
25.Zrobić osiem minut na samej gitarze i nie zanudzić to jest sukces, te melodyjne motywy bardziej heavy-metalowe są,koło 5 min już bardziej speed/thrash, za to końcowka znowu mniej thrashowa a bardziej heavy.Mocny nomen omen punkt edycji.
26.Muszę przyznać że całkiem nieźle może nie zbieram szczęki ale to jest granie miłe memu uchu.Są pomysły i jest dobre ich wykonanie.
27.Przyjemne,rozłożyste,ta lekka wokaliza w tle dodaje smaczku,nawet mi się sympatycznie skojarzyło z jednym filmem.
28.Ma atmosferę, jakieś folklorystyczne refleksy nawet wyczuwam, możliwe punkty.
29.Świetne, sporo się dzieje, ma ciekawą aranżacje i klimat - końcówka jeszcze lepsza.Dobrze spożytkowane dwanaście minut, na plus Smile
30.Barwa wokalistki trochę jak Doro, muzyka też ciut "demoniczna” fajna grzałka,dobre partie solowe pod koniec,w sumie całkiem porządne granie nie ma się do czego przyczepić.
Paczka IV
31.Lubię takie rzeczy,powiedziałbym że Zinger ale on jeszcze(!) nie bierze udziału,czuć słuszną epokę i początek lat 70-tych w nutkach. Pozytywnie
32.Mógłbym napisać to samo co o numerku powyżej, przełom 60/70, ma fajną wibrację.Lubię jej wokal.
33.To już trzeci kawałek pod rząd pachnacy poprzednimi dekadami tym razem w bardziej w skocznym ,rhytm’n’ bluesowym wydaniu.Sympatycznie.
34.Głos nie do pomylenia.Muzykę generalnie pomijając gatunki, style, estetyki etc można podzielić dychotomicznie na dwa rodzaję „dobrą i złą”.To jest niewątpliwie dobra muzyka.
35.”Pajączki” gitary akustycznej i jesteśmy w krainie klasycznej rockowej ballady,to są przyjazne memu uchu rejony.Fajne brzmienie ma.
36.Solidny hard-rokcer.Miło się słucha a czy coś więcej to zobaczymy jeszcze...
37.Pojedyńcze dźwieki gitary potem się rozpedza kawałek i jesteśmy tym razem w klasycznym hard’n’heavy.Może nie jest to wielkie arcydzieło ale granie potrafiące dostarczyć wrażeń.
38.Po angielsku ale to raczej angielski w wersji ChRL.Przykro mi ale nie znajduje tu nic dla siebie.
39.Kiedyś 5-6 lat temu nawet (O Zeusie Laughing ) zaliczałem ten band do ulubionych od lat już nie słucham ich w ogóle ale ten kawałek jest całkiem niezły.Nie zanudził,nie zasmęcił, trzyma poziom choć jest w ich stylistyce.
40.Ładny numer taki trochę „zamszowy”ale jakoś się w niego nie wkręciłem.Nie mówię że takie radiowe jest złe ale po prostu znalazłem lepsze choć jest sympatyczny.
41Przestrzenny akord i nagle wchodzą bębny.Robi się plemiennie i rytmicznie.Fajny dwugłos.Całościowo porywa - jestem na tak.
42.I koniec.Może nie powala ale ta gitara clean i prowadzący z nią dialog akustyk są smaczne nawet szkoda że tak krótko, poważnie... Wink
_________________
Light the fire, feast
Chase the ghost, give in
Take the road less traveled by
Leave the city of fools
Turn every poet loose

Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
mumin_king



Dołączył: 14 Cze 2006
Posty: 6343
Skąd: Rzekuń

PostWysłany: Nie Lis 13, 2011 7:32 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Lemurzyny

10 – szukam odpowiedniego określnika. Więc, myślę że jest zaledwie niezłe. Zaledwie bo ma w sobie coś, trochę jakby się słuchało Achillesa, z mniej rozwalającą umysł perkusją. No niezłe, ale nie załapało mnie to od razu, więc ledwo niezłe. Mały Edit: zyskuje piosenka po dalszym słuchaniu, ponieważ reszta paczki mnie nie grzeje w większych sfera a to jest takie uroczo Zeppelinowskie.
11 – a tych panów znam, z brzmienia strzelam, że czasy teraźniejsze z ich repertuaru. Przyjemne, na myśl przychodzi mi od razu jedna taka piosenka z ich coverowej płyty. Można spokojnie upchnąć pod koniec listy. No fajna hard rockowa balladka.
12 – nie mój gatunek, zresztą i muzycznie i wokalnie mi to nie podchodzi w żaden możliwy sposób. Dziękuje bardzo.
13 – no hiszpańskie, delikatne rytmy. Aha, wchodzi wokal, wiadomo co to. Sam nie wiem, ni to mnie ziębi ni grzeje. Chyba wolę już samą tą gitarkę niż ten podniosły klimat z czego ona się staje. Stara się, ale bezowocnie.
14 – jest tutaj jakiś pomysł na utwór, ale on się za bardzo ciągnie. Troszkę tak przez to nużąco jest i człowiek nie zwraca przez to na niego żadnej uwagi. Miły, ale nie zwracający uwagę. Gdzieś tam w tle do słuchania i tyle.
15 – no fajnie, jest mocniejsza gitara, ale potem wchodzą jakieś organki i w ogóle to mam wrażenie, że zespołowi zachciało nam się nas nastraszyć, ale tak tylko nie bardzo wyszło. Znaczy, ma to jakiś klimat, ale nie potrafię się przekonać. Brakuje błysku.
16 – kolejna pieśń, która sprawia, że troszkę przysypiam. I chociaż ma kilka przebłysków, to jednak no nie mogę się przekonać, tak wiem zbyt subtelne czy co tam, ale jednak czułbym się zgwałcony swoją hipokryzyjną stroną.
17 – kolejne rzępolenie, bo do pewnego momentu tak to mogę nawet nazwać. Potem mamy coś co można nazwać bardzo ładną solówką. Wtedy są emocje, jest moc. Tak więc można dać szansę, ale nie obiecuje. Prócz solówki, reszta piosenki mnie niesamowicie męczy.
18 – sorry, kojarzy mi się z jakimś filmem, do którego odnoszę się tak samo jak do post-rocku. Zlewam ciepłym moczem, bo żadnych doznań tutaj nie mam.
19 – big beat… Chwała mu, bo z niego narodził się polski rock, ale jednak nie jest to nic olśniewającego czy przyprawiającego o dreszcze. Ot takie do posłuchania, taki mini wehikuł czasu.
20 – z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że jest to najnudniejsza edycja ever. Ten kawałek powiem szczerze, mam wrażenie że grany przez Niravanę, która stara się podrobić Red Hot Chili Peppers. Odpadam kompletnie, lubię Red Hotów a tutaj sam wokal mnie nudzi.
_________________


GGP - na spotkanie ze świeżoscią

Bój się bloga NOWOŚĆ Exclamation BLOG MUMINA Exclamation

wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen WP Kontakt
Anet



Dołączył: 20 Mar 2010
Posty: 762
Skąd: Leszno/ Wrocław

PostWysłany: Nie Lis 13, 2011 9:53 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

01- nijakie, zupełnie nijakie. Brzmi jakoś tak słowiańsko. Usłyszałam i zapomniałam. Dokładnie.
02- za dużo gadania z początku, brzmi jak jakaś podróba Crimsonów w dodatku dość marna.Mam wrażenie, jakby było tam za przeproszeniem nasrane wszystkiego... i jeden wielki chaos a nic konkretnego. Chciano przedobrzyć nie osiągając nic.
03- zaczyna się dość pięknie. Sam wokal przyjemny, można się wczuć. Brakuje mi tutaj jednak jakieś melodii, jakiegokolwiek tła!! No ale jest miło.
04- fajne gitarowe wejście, które zapowiadało coś fajnego, niestety...rzecz średnia, nie wyzwalająca żadnych emocji we mnie. W kółko to samo, gdyby trwało to 2 minuty-ok, ale te 4 to stanowczo za dużo.
05- rzecz która przykuła moją uwagę, ale wokal jest okropny, od niechcenia to gościu śpiewa, chociaż to pewnie tak miało być. Miało to pewien potencjał, którego nie wykorzystano.
06- tego mi się cholernie dobrze słucha, chyba najlepsza rzecz do tej pory. Nie, żeby to był jakiś szał, ale jest ciekawie. Dobra gitara, solóweczka też.
07- wiadomo, że znam ale ktoś tu poszedł ewidentnie na łatwiznę to dając. Dlatego punktów nie dam. A i wiadomo, że to wcześniejsze było piękniejsze.
08- ej to nie jest z jakiegoś filmu?? Bajki??? Ten motyw gdzieś już słyszałam...Znam to na bank. Doobra zapchajdziura do punktów, ale pewnie nie starczy bo dalej są zacniejsze rzeczy.
09- hmmm tak lekko masakryczne? Zupełnie mnie nie rusza...

Podsumowując : Paczka do bólu przeciętna, nie wiem czy cokolwiek się u mnie załapie na punkty.

10- Gdzieś mi dzwoni ale nie wiem gdzie. Czuję, że znam wokalistę i wstyd mi będzie że nie rozpoznałam. Tzn tak mi się wydaje.Początek i koniec dobry, a środek to nuda. Sorry.
11- leci, leci i nic. Nie jestem wstanie nic o tym powiedzieć więcej.
12- okropne. Chociaż wokale nieźle razem brzmią.
13- ładne, a nawet ładne bardzo. Czy to śpiewa ten pan o którym myślę? Wink Wreszcie jakiś kandydat do punktów.
14- podoba mi się, mimo że na samym początku nie zwróciłam na to uwagi. Z każdym odsłuchem zyskuje dość znacznie.
15- Znam i sama chciałam coś dać z tej płyty aczkolwiek nie to i to nawet w tej edycji QW. Bardzo lubię, bo ma klimat i przeszywający wokal. Wiem kto to dał, tak sądzę, ale nie będę zdradzała.
16- Troszeczkę monotonne, ale ma interesujące momenty. Trochę śmieszy mnie tekst.
17-Nie, nie i jeszcze raz nie.
18- Będąc zupełnie szczera, to post rock nie jest to styl jakiego słucham na co dzień, ale ten kawałek jest bardzo klimatyczny no i ...depresyjny. Chwyta mnie.
19- ooo no coś polskiego!! Dobry wokal ale to tylko tyle;p
20- Myślę, że dość dobre zakończenie paczki. Niby nic szczególnego ale słucha się dość przyjemnie.

Ech paczka lepsza niż pierwsza, ale nadal jest dość nudnawo. Jest kilka przebłysków geniuszu, ale ciągle czegoś mi brakuje

21- JEST!!!!!! Jest coś dla mnie. Matko jakie to piękne...Fapuję do tego od poniedziałku rana czyli jutro będzie tydzień. Znam już tekst na pamięć. Słuchałam codziennie, w tramwaju, na wykładzie jak siedzę na tyłach;p CUDOWNE.

22- Wrzucant tak poleciał na punkty, że nie dostanie złamanego... Żałość.

Na tym zakończę bo nie mam sił dalej pisać. To i tak mnie dużo kosztowało bo pisałam te komentki od jakieś 18 z przerwami ^^.
_________________
"O miłości wiemy niewiele. Z miłością jest jak z gruszką. Gruszka jest słodka i ma kształt. Spróbujcie zdefiniować kształt gruszki."
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
mumin_king



Dołączył: 14 Cze 2006
Posty: 6343
Skąd: Rzekuń

PostWysłany: Nie Lis 13, 2011 10:55 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

KRĘGI ATRUSOWE

21 – o dzizas, kolejna paczka i kolejny smutek. Dawno czegoś takiego tutaj nie czułem. Mo mile, ale tylko miłe. Ładne, ale tylko ładne. Gdzie w tym jakaś zajebistość? Nie wiem.
22 – no tego pana nie trudno rozpoznać. Ale wciąż, może kiedyś przesłuchałem, nie było złe na pewno, ale szukam czegoś co mną wstrząśnie od razu, a paczek słucham po trzy razy. Na pewno kawałkowi nie pomaga fakt, że cała edycja jest w takich klimatach i w pewnym momencie jest takiego czułego, emocjonalnego grania po prostu przesyt.
23 – nie wiem, jest to w jakimś sensie ciekawe, i po tylu smętach jest to ciekawe. Nie wszystko, bo momentalnie czuję się jakbym słuchać amercian rocka. Ale początek niczym ze Spider-mana na ATARI. Potem też jest w porzo, szczególnie ten powtarzający się motyw. No w porównaniu z resztą, to chyba na razie rzecz, która od samego początku mną zaskoczyła.
24 – no starocie, pewnie po paru przesłuchaniach bym uwielbiał i nucił pod prysznicem. A tak… też mi się podoba i na pewno wystarczy by walczyć o punkty w tej edycji. Co jak na razie jest wielkim wynikiem.
25 – Mortal Kombat? Miło jest usłyszeć coś energicznego, ale też poczekam z decyzją. Gitarki fajne, mocno, miejscami bardzo soadowo. I to niekoniecznie z tego soadu na poważnie. Nie jest tak świetną galopadą jak zeszłoedycjowy Slough Feg! Ale ciągle ma coś w sobie przyciągającego. Szkoda tylko, że brak wokalu.
26 – ot parę dobrych motywów i nic więcej, choć nie będę kłamał, że nie znam. Kiedyś się mocno zachwycałem, uważałem, że najlepsze w dyskografii i w ogóle, ale teraz traktuje po macoszemu. Ot wyższe stany średnie.
27 – trochę szkoda bo gdyby nie sam fakt, że mam wrażenie, iż piosenka jest robiona dla zgrywu na zlecenie jakiegoś producenta serialu o starożytności i miłości. No niemoge jak ten facet śpiewa refren to chce mi się śmiać. Przesadzili z deczka.
28 – no wracamy do największej smętwizji ever. Ten motyw powracający ma w sobie jakąś nostalgię, ale no cholercia jasna, że tak mocniej przeklnę, ile można. Znów jakiś kawałek traci bo w przekroju całej edycji tego typu piosenek jest multum.
29 – znowu nie czaję piosenki. Jak ktoś ma pomysł na jakąś kobyłę rozumiem, nie zamykam się w 5 minutach, potrafię docenić, ale na Teutatesa! Ktoś powinien mieć pomysł, a tutaj przez 12 minut nie poczułem nic. Prócz tego, że pan mnie wokalnie wkurzał. Jest tam ten motyw w 9 minucie, ale musiałem przebrnąć do niego przez 9 minut niewiarygodnej bezpomysłowości. Motywm na organkach skończył się po 30 sekundach, przecież tak się prosiło by narastał jak w July Morning. No nic, słabo jak na potencjał jakie miało te 30 sekund.
30 – bezpłciowe muzycznie a wokalnie trochę tak pomiędzy wokalistką z Guano Apes a Nosowską. Co jednoznacznie kojarzy mi się z jakimś niemieckim zespołem metalowym. W sumie wszystko się zgadza.
_________________


GGP - na spotkanie ze świeżoscią

Bój się bloga NOWOŚĆ Exclamation BLOG MUMINA Exclamation

wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen WP Kontakt
NAR



Dołączył: 06 Lut 2008
Posty: 5778
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pon Lis 14, 2011 12:31 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Uważajcie ;d

Psaudoonaniści.
niesamowicie nijaka paczka. totalnie niesamowicie nijaka.


1 No typowa dość rzecz. Ładnie się zaczyna, wokal oczywiście się wyróżnia. A raczej język. Chociaż wokal sam w sobie też. Zaśpiewy teraz jakieś się pojawiły. No ładne to jest, tylko na tyle mnie chyba stać jeśli chodzi o ten kawałek. Zbyt monotonne chyba. W sensie coś może smęcić, ale musi wtedy mieć niesamowitą melodię, a ta jest po prostu… no ładna no. Jak wszystko narasta przed wyciszeniem to chyba mój ulubiony moment. Ale potem znowu wkrada się nuda.

2 Tu już ciekawiej. W sensie jakiś zjarany Atrus dosiadający Katera, który nigdy nie ćpał. Prawie. Nie żebym był fanem tego typu odpałów, ale przynajmniej jest to intrygujące i oryginalne, czego o poprzedniej pozycji nie da się powiedzieć. Może zbyt to rozlazłe dla mnie, przynajmniej w pierwszej połowie. Za to fajny schizofreniczny klimat. O “klimat” to kluczowe słowo tutaj. Szkoda że nie melodia.

3 No dobra, to też ładne jak jedynka, ale lepiej. Chyba do tego typu rzeczy jednak wypadałoby znać tekst i kontekst. W sensie muzyka to żadna i trzeba się skupić na wokalu. Myślę że gdyby to śpiewała Tori albo nawet Lisa to mógłbym się zakochać, a tak to.. no ładne, przeleciało, przepłynęło i mam wrażenie jakbym słuchał jakiś odrzutów z soundtracku do Władcy Pierścieni.

4 To miało potencjał. Ale na potencjale się IMO skończyło. Nawet przyjemny początek, ale potem dostajemy znowu to samo i znowu to samo. A potem jeszcze raz. Monotonne strasznie. A szkoda. W ogóle słowo „monotonia” najlepiej oddaje klimat tej paczki jak na razie.

5 lol, słuchałem tej paczki kilka razy, a to chyba pierwszy raz słyszę… a nie wszedł wokal, już kojarzę. O boże jaka ciota. Niczym Thom York bez jaj… dobra, niech będzie – niczym Thom York. Tylko że Thom to THOM. Nie no ja bardzo lubię emo w muzyce, ale musi mieć jakąś powalającą melodię/wokal. Tu tego dla mnie nie ma. Sorry.

6 No dość przeciętnie jak dla mnie. W sensie ot zwyczajny bizon rock. Jak sobie w tle leci to jest fajnie przy piwie, ale to tyle. Gitara ładnie pogrywa, wokal daje rade. Nie no jak na razie ta edycja to jest porażka. O a teraz zrobiło się męsko że łojezu. Niczym Steven Wilson wypinający klatę do lustra. Ale solówka, w sumie całkiem fajna. Nie no do tej pory jest to jedna z lepszych rzeczy. Smutna prawda o tej paczce.

7 no piękne no. i pierwszy lot w ciula. Trochę bez sensu, bo nie dość że już ten pan był to w dodatku o wiele lepszy. To (jak wszystko na płycie) jest wspaniałe i zdecydowanie najlepsze do tej pory, no i jeżeli reszta paczek ma ten poziom co pseudoonaniści to na pewno dam punkty.

8 nie moje klimaty. Słucha się przyjemnie, ale to tyle. Przynajmniej coś się działo i wybiło się spośród tłumu. Z drugiej strony jak pisałem, nie moja bajka. Na pewno nie spodobało mi się na tyle by dać punkty.

9 sorry totalni mnie nudzi. Ani dęciaki, ani flet nie pomagają. Bas plumka, facet chrypi. Nie łapie mnie. <próbuje jeszcze raz> nie sorry, ani melodii, ani klimatu, ani nic zapadającego w pamięć. Przynajmniej przez pierwsze 4 minuty. Potem nieco lepiej, ale i tak nie ratuje tego. Dość słabe zakończenie słabej paczki jak dla mnie.

i ciąg dalszy


Lemurzyny

lepiej niż w pierwszej paczce, ale bez szału.

10 no początek bardzo, bardzo na tak. W sensie hard rockowy popis, ale naprawdę fajnie się słucha. Jako całość jednak troszkę przydługie dla mnie. Po zwolnieniu i zmianie klimatu jeszcze przyjemniej się robi. No niezłe, niezłe. Tylko ten powrót hard rocka na sam koniec mogli sobie darować.

11 no taki tam se rocker.kiss the day tralala. No nie ma wsi niby i jakoś tam sobie leci bez bólu, ale też nie oczarowało w żaden sposób. Wątpię bym wracał nawet jeśli gitara pod koniec jest całkiem przyjemna.

12 Intrygująco się nawet zaczyna. Podobają mi się wokale, gorzej z ogólną melodią.

13 Ładny wstęp. Potem wchodzi wokal i wszystko staje się jasne. Do zespołu nie mogłem się nigdy do końca przekonać. Syndrom Yes chyba. Akurat to jest naprawdę ładne. Delikatne, ma coś nawet subtelnego bym rzekł. Raczej zaskoczenie na plus. Biorąc pod uwagę żałosny poziom tej edycji jak dotąd, jest to jeden z poważniejszych kandydatów do punktów.

14 całkiem zmyślne. Niby żadne dzieło, ale słucha się bardzo przyjemne. I... ja bym powiedział, że tu wręcz Queen sporo czuć. Podobne poczucie humoru podobny dystans i mruganie okiem do słuchacza. Pewna lekkość i gracja. Może nie jest to zagrane aż z taką klasą jak Leroy Brown czy Sunday Afternoon, ale i tak jest to jeden z jaśniejszych punktów tej edycji jak dotąd. No i nie ma Maya jednak.

15 ładne. Bez orgazmów, ale daje rade. Trochę mi się kojarzy z POSem który dałem wp pierwszej edycji. Pachnie nietoperzami, ale takimi nie popadającymi w jakąś przesadę. Choć calość brzmi troszkę jak jakiś odpad anathemowy. Ogólnie nie jest źle, szkoda tylko że nie ma jakiejś bardziej zapadającej w pamięć melodii, bo przy tego typu smutach to podstawa, ale i tak ładnie się snuje.

16 no nie no. Nie może być choć jednej edycji bez tych męskich jęków? Nie żeby to było słabe, ale ileż można. O wiele bardziej podobało mi się 10. No słucha się nieźle, ale za długie. Powrót monotonii.

17 chyba nie mam zdania wyrobionego. Podoba mi się pierdolnięcie i ogólny epizm w środku. Chyba potrzebuje więcej czasu do tego. Chyba na pewno. Druga połowa zdecydowanie na plus w porównaniu do początku.

18 no tak post rocki. Ładne, ładne, bardzo ładne i nuuuddnneee. Monotonii ciąg dalszy. Wejście elektronicznego plumkania zdecydowanie na plus. Oczywiście jako tło jest to idealne. Tylko nie wiem czy jest sens wrzucać takie rzeczy, bo tego się raczej dobrze słucha całymi albumami. W sensie że trzeba złapać klimat. Tutaj upchnięte między bizon rocki a nietoperze może sobie średnio poradzić. Inna sprawa że bardzo ładnie i całkiem przyjemnie się przy tym wynudziłem.

19 nie sorry ale nie dałem rady. Nie wiem czemu, ale nie cierpię tego typu grania/śpiewania. Totalnie nie moja bajka. Sorry… Daga? Wink

20 Chyba kojarzę wokal. Ale ogólnie to tak średnio, znowu nie moje rejony raczej. No potem mamy pierdolnięcie. Nawet przyjemny jest ten drugi wokal. To chyba jedyny plus. Znaczy nie jest to złe, ale takie… no nudne dla mnie trochę.
_________________
oł je oł je oł je.

Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.


LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu>
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
mumin_king



Dołączył: 14 Cze 2006
Posty: 6343
Skąd: Rzekuń

PostWysłany: Pon Lis 14, 2011 4:54 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

ZESPÓŁ MEFJU-DUNDERSZTYCA

31 – sam kiedyś coś chciałem wrzucić coś w podobnym stylu. Muzycznie interesująco, no i przede wszystkim ciekawe. Trochę innego wokalu się spodziewałem, ale to inna opcja. Fajny klimat
32 – die hippie die! Wielkim fanem nigdy nie byłem, ba nawet chyba unikam jak ognia. Nie wiem nie potrafi mnie przekonać jako artystka. Może kogoś kręci, ale nie mnie.
33 – no przyjemne, ale też bez większych zachwytów. Ot sympatyczna piosneczka, którą można tam sobie zanucić, ale orgazmu tu żadnego nie dostrzegam.
34 – i wracamy do smętwizji. Plumkanie, tak nazywam fakt, że piosenka ma 7 minut i nie potrafi mnie w żaden sposób do siebie przekonać. Anie muzycznie ani wokalnie.
35 – na myśl przychodzą mi Scorpionsi, których zawsze bardziej wolałem w rockerach typu like a hurricane a nie w Wind of Change czy White Dove (wiem, pewnie niereprezentatywne, ale tak mam). Może dam szansę później, bo jednak sobie przypomniałem, że Still Loving You uwielbiam.
36 – muzycznie takie cooperowskie z ostatnich jego płyt, wokalnie o wiele gorze. Jednak na bez Rybiu i tak dalej. Więc dam szansę, bo fajne gitarki tutaj są
37 – początek i myślałem, że ktoś wrzucił More Than Feelings. No jednak nie, mniej przystępne, ale jednak ma w sobie coś fajnego mimo powtarzanej frazy Time to Remember, która mnie trochę irytuje. Po za tym całkiem w porządku.
38 – komputerowy wokal, o jakie sympatyczne. Nie moja bajka, trochę jak przerywnik w smętwizji. Takie oklepane schematy stąd się wylewają, więc ja podziękuje.
39 – giga smęt na powolne pożegnanie się ze smętwizją. No ładne, naprawdę, ale jest tyle ładnych rzeczy. Szczeniacki na przykład, co nie zmienia faktu, że jak zesrają się w pokoju to nie za bardzo masz wtedy do nich więcej sympatii niż do karalucha. To znaczy ładne, ale mogło by pokąsać trochę w inny sposób.
40 – i znów przepiękna muzyka, która mnie nie rusza. Wiem, że jest listopad, brzydko, ale generalnie przesadziliście ze smutami w tej edycji. Naprawdę. Miłe i tyle, nic więcej nie potrafię napisać.
41 – epicki metal, cudnie. Monotonie, nie przebijające się pośród wielu tego typu utworów nic mnie w tym nie przekonuje.
42 – no i zakończenie trochę w innym stylu niż cała qw. He He He. Żartowałem. Jednak do tego kawałka inaczej podchodzę, bo przypomina mi kawałki Gary’ego Moore’a. Jest ładnie i to w taki sentymentalny sposób.
_________________


GGP - na spotkanie ze świeżoscią

Bój się bloga NOWOŚĆ Exclamation BLOG MUMINA Exclamation

wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen WP Kontakt
Atrus



Dołączył: 17 Gru 2008
Posty: 1752

PostWysłany: Pon Lis 14, 2011 7:08 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

10. Zaczyna się całkiem fajnym Hendrixem, dalsza droga prowadzi przez standardowe rockowe zwrotki i niestandardowy wyciszony fragment instrumentalny (bardzo fajny) do naprawdę dobrej końcówki. Ostatnie solo ma coś w sobie, wokal może niekoniecznie, ale wypada to nieźle. Dawno nie było takich dobrych hardrocków.

11. Ach! Wyborne, bezpretensjonalne granie przywodzące na myśl zasłużone amerykańskie pop-rockowe kapele! NOT.

12. Przyjemne. Mam wrażenie, że gdzieś to słyszałem, ale to mi się często zdarza w QW i zwykle okazuje się to nieprawdą. Niemniej bardzo mi się to podoba, fajna elektronika, miły głos wokalistki, trąby i teksty o orgiach.

13. Wiadomo: baśniowy klimat, piękne klawisze, zawiłe gitarowe pajączki, może trochę przydługie na wstępie. Bardzo lubię tę płytę, wokalistę nieco mniej, ale sam kawałek - bezbłędny.

14. Trochę za długo się rozkręca... Ale poza tym - sympatyczny kawałek, bez większych uniesień, ale na tyle, żeby docenić.

15. Znam, czy nie znam? Jednak znam. Nie wiem, czy wypada się chwalić. Niby klimat, niby przyjemnie smęci, klawiszowa wstawka gdzieś w połowie nadaje kolorytu, ale całość mimo wszystko okrutnie nudna.

16. Sam nie wiem. Przez pierwszych parę minut bardzo mi się podobało - lubię takie "niskie" brzmienia (Morphine toto nie jest, ale...), może mniej lubię takie wokale, niemniej słuchało się tego dobrze do jakiejś czwartej minuty. Powiedzmy piątej, bo solo też nie najgorsze. Potem zaczęło nużyć.

17. Znośne. Elektronika dość mało wyrafinowana (chociaż klawisze w tle pogrywają całkiem sensownie), wejście wiolonczeli w drugiej zwrotce też ładne. Minusem jest brak melodii (w ogóle teraz już nie pamiętam, jak to leciało), oraz fakt, że nie kończy się po mocniejszym fragmencie. Rozmywa się to wszystko w końcówce.

18. Ładny, hipnotyzujący motyw, wejście beatu trochę mnie zaskoczyło, ale ładnie się to razem komponuje. Jest klimat, jest przestrzeń - podoba mi się.

19. Bigbit jak bigbit - ma to swój urok, ale raczej szału nie ma. Nie jest to jakiś porywający kawałek, powiedzmy, że da się słuchać, chociaż autor tekstu bardzo się starał, żeby było inaczej.

20. O, a tych dla odmiany bardzo lubię. Przynajmniej na tyle, ile znam, bo potem zdaje się zrobiło się gorzej. Ale sam kawałek bez zarzutu w zasadzie - ładna melodia, jest nawet coś na kształt tzw. klimatu, wokalista śpiewa całkiem znośnie (a z tym bywało różnie), moment wzmocnienia też udany. Chociaż można było wybrać lepiej kawałek, niewątpliwie.
_________________


With my last breath I curse Zoidberg.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Gnietek



Dołączył: 04 Sie 2006
Posty: 936
Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)

PostWysłany: Pon Lis 14, 2011 9:31 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1 - nawet podobają mi się te dziewczęce zaśpiewy w dziwnym (już wiem dzięki Maciejowi, że nie francuskim, tylko fińskim) języku; piosenka jest bardzo melodyjna, prosty rytm nie narzuca się, tylko buduje tło; jest klimat; jest to właściwie klasyczne piękno; efekt w okolicach 4:20 jest niepotrzebny, przypomina jedynie, że to utwór nowoczesny; rany, a czy nowoczesność jest zaletą?; gdyby posenka skończyła się przed tym momentem, i tak nie zarzuciłbym jej monotonii, bo byłaby krótka; wrzucantem może być Gnietek
2 - właściwie muzyki tu za dużo nie ma, ale jest coś niepokojącego, klimatycznego w tym... eksperymencie; whoatemydinner ma rację: trąbka (lub inny dęciak) zdaje się grać losowe nuty - ale to też może mieć swój sens (np. orkiestra w "Jugband Blues" Pink Floyd też gra bez sensu - każdy muzyk swoje - a przecież to doskonale ilustruje to, co ta piosenka ma do przekazania - popadanie w obłęd); to mógł wrzucić Atrus lub Gnietek z Dworca Zoo
3 - minimalizm do bólu - pani nuci pod nosem a capella, oddychanie wokalistki słychać tak samo głośno jak jej śpiew; głos nawet przyjemny, ale nie na tyle, żebym mógł zachwycić się taką ot balladką; mimo wszytsko Gnietek mógł to wrzucić (albo Irminella)
4 - oho, jakiś gruby głos na pierwszym planie, niepotrzebny jest, tylko zagłusza fajne, hipnotyczne granie i kobiecą zdaje się wokalizę. Pewnie tu jest ekstra ważny tekst, nie wiem, nie mam zamiaru analizować. Nie zdziwcie się jednak, jeśli okaże się, że Gnietek to wrzucił.
5 - nie ciepię wokalistów, którzy są tak zmęczeni, że nie chce im się otwierać szeroko ust; poza tym ładna balladka, choć powtarzany w kółko rytm i melodia szybko zaczynają się nudzić, a więc ten utwór powinien trwać o połowę krócej. Tego chyba Gnietek nie wrzucił; raczej Xavi.
6 - początek naprawdę miły dla mojego ucha - szybkie tempo, lekko połamany rytm; przyjemne jest pianino w tle, gitara też jest spoko, ale wokalista jakoś mi nie pasuje do takiego utworu; momentami śpiewa jak pewien Amerykanin znany z wykoywania coverów - a takiego zrywania głosu nie cierpię; to że solówka pod koniec nie zmierza donikąd, akurat mi zupełnie nie przeszkadza - wolę takie zakończenie niż oklepany powrót do refrenu po solówce; poza tym to jest dość dobre guitar solo (a właściwie to mamy tu nawet dwa takie, i chyba wcześniejsze jest nawet lepsze); wrzucił to może Mumin? Gnietek? Bizon?
7 - no tak, dzwonimy po strunach akustyka i nucimy pod nosem głosem, który jest stworzony do głośnego śpiewania, bo inaczej jest bezdźwięczny; tego NIE wrzucił Gnietek
8 - tym razem ktoś wykorzystał akustyk z większą werwą i dodał jeszcze smyki; o niebo lepiej; Maciej albo Gnietek
9 - i znowu wszystko było świetnie do wejścia wokalu; niedługo zgodzę się chyba z Misiem, że instrumentale z zasady są lepsze; przecież to byłby idealny soundtrack do gry albo do filmu w klimatch retro, gdyby nie pan śpiewak; mimo wszytsko przekorny Gnietek mógł to wrzucić; albo Lemur
10 - co jest z tymi wokalistami? teraz jakaś pani się drze; w ogóle te kawałek jest strasznie halaśliwy, a riff brzmi jak niedorobione "Whole Lotta Love"; potem robi się spokojnie i mamy tylko wah-wah i perkę - to było dobre i powrót do początowych klimatów naprawdę był niepotrzebny; dla niepoznaki mógł to by wrzucić Gnietek, ale bardziej podejrzewam kobiety, np. Aaricia
11 - niezłe gitarowe granie, tu już wokal jest spoko (to znaczy charakterystyczny dla współczesnych brytyjskich boys rock bandów); tyle że jednak jest dość przeciętnie; może Gnietek, ale chyba jednak
12 - rytm jakby wystukany na sprzętach kuchennych, wszystko udziwnione i pogmatwane, ale podoba mi się, jest oryginalne; boję się jednak, że po kilku przesłuchaniach się znudzi, bo jednak głębi tu chyba nie ma; Gnietek albo lily
13 - wokal charakterystyczny, klawisze też, ogólnie brzmienie bardzo charakterystyczne dla tego zespołu akurat w tym okresie; niemoge z tego, że taki Fenderek pewnie może tak skomentowac większość z wrzuconych utworów Wink ; tak czy inaczej oczywiście lubię; ten klimat zawsze kojarzył mi się z zimą, choć nie wiem dlaczego; Gnietek lub Incubus
14 - ładna, długa pioseneczka, z bardzo ciekawą melodią; wejście w 5:00, kiedy już zdaje się, że jest koniec, jest genialne; może Gnietek, może OberstPrymas
15 - brzmi to mi jak ten projekt, który ostatnio cieszy się na tym forum dużym uznaniem, ale komentarze wskazują na co innego; ogólnie mi się podoba, nawet bardzo, ale echo przez megafon to raczej taki wieśniacki efekt; klawisze są spoko, choć brzmią dziwne; na pewno nie można odmówić klimatu; najbardziej oczywisty byłby Biozn, ale to chyba nie on; więc może Gnietek albo Lookaug
16 - długi rockowy, dość spokojny kawałek, nawet niezły, no ale on kompletnie niczym nie zaskakuje; to jest muzyka, która ma tworzyć klimat i po części robi to, ale ja bym jednak chciał czegoś więcej; może jednak Gnietek; a może agusiaa_w? albo anet?
17 - jest moc, poza tym ładnie pani spiewa; trudno mi cokolwiek więcej napisać, ale zaprawdę trafia to do mnie; piękna solówka; Gnietek - bo dla Fenderka to pewnie zbyt oczywisty kawałek
18 - miłe było, spokojne, szkoda, ze się urwalo, można długo słuchać; stawiam, że to propozycja od Gnietka albo Katera
19 - big beat polski w stylu lat 60., spoko, lubie takie klimaty, sekcja rytmiczna gra nawet dość skomplikowane rzeczy, barwa głosu tej pani nie jest dla mnie przyjemna, wolę wyższe nuty - ale trzeba przyznać, że śpiewa dobrze; nie wiem, kto to wrzucił... może Gnietek?
20 - zaczyna się soft, potem robi się hałaśliwie; jest to OK, tylko czym się wyróżnia spośród całej reszty? to jest własciwie muzyka centralnego punktu środka; oczywiście inni będą twierdzić, że nie, ale trudno Wink ; kto wrzucił? nie wiem, może Gnietek... albo Gniewek
21 - brit hymn, też spoko, tym razem mniej środkowa muzyka, fajnie że głos, brzdąkanie gitary i klawiszowe tło są w stanie zbudować podniosły, ale też nie przesadnie patetyczny nastrój; to może być Gnietek, choć nie zdziwiło by mnie też, gdyby dał to wasdfg7
22 - no raczej wiadomo, kto wykonuje, więc też i wiadomo, czego można się spodziewać po utworze; w ogóle chce mi się śmiać z siebie, że nie rozpoznałem piosenki po pierwszym przesłuchaniu, bo pochodz ona z płyty, na którą głosowałem w Najlepszych płytach Razz ; inna sprawa, że ja ten album zawsze słuchałem w całości (i nie częściej niż raz na rok) i wyrwany z kontekstu utwór zabrzmiał jakoś inaczej; wolałbym tekst spiewany od deklamowanego, ale z drugiej strony dzięki tej deklamacji mamy silniejszy prostest w tym protest songu; kompozycja jest ciekawa; ponieważ jest to lot w ciula, to pewnie wrzucantem jest wasfg7 Wink albo Gnietek
23 - zaczyna się nieźle, bo przypomina Gnietkową Ściankę Laughing ; chórki są psychodeliczne, ale i śmieszne Smile dużo tych chórków, fajna gitara; generalnie wydawało się, że utwór będzie ciężko ryjący banię, a wyszło coś raczej wesołego; chyba Gnietek, bo to przecież nie podszywający się pod Gnietka Mefju? ale moze to być też Atrus
24 - przyjemne folkowe granie i tyle; krótko i fajnie; tekst opowiada o uczuciu Mefju do jego eks dziewczyny; czyli pewnie Mefju to wrzucił; albo Gnietek
25 - taaaaak, nawalanka, dobrze, że nie napisałem, iż solówka z nru 6 zmierza donikąd, bo wówczas przy tym kawałku zabrakłoby mi słów Wink ; podwójna stopa z zasady jest śmieszna, a jak już trwa tak długo to w ogóle, zaczyna brzmieć jak ktoś ćwiczący wymowę głoski "r" Laughing ; wyszedł taki patataj prog Razz ; nawet doceniam kunszt techniczny twórców, ale jakoś nie mam ochoty wracać do tego utworu; on jest dobry jako tło i tyle; kto to wrzucił? chyba nie Gnietek, ale to Bizon jeden wie; a może ziutek
26 - fajnie rymowany tekst, całość zresztą skoczna i wesoła, nawet bas mi się podoba, fajnie kotłuje sie w tle; dalej robi się mroczniej, ale nadal jest interesująco; szkoda tylko, że kończy się w momencie największego napięcia, czuć niedosyt; to mógł dać Gnietek, ale też np. Xavi lub Mefju
27 - standardowy pomysł: niski męski głos i kobiecy operowy śpiew, z tym, że to nie jest rock gotycki, bo w tle mamy raczej spokojny rytm i gitarę akustyczną; znowu to wokale mnie nie przekonują; zupełnie nie wiem, kto wrzucił, chyba że Gnietek leci w ciula z komentarzem Razz
28 - podoba mi się śpiew i oryginalna, dzwonkowa sekcja rytmiczna, generalnie warstwa instrumentalna jest bardzo ciekawa; to mógł dać Gnietek i nie wiem, kto jeszcze
29 - pewnie gdybym usłyszał cały album z takim wokalem, to on bym mnie w końcu wkurzył, ale 12 i pół minuty można wytrzymać; zresztą akurat w takim utworze taki wokal jakoś jeszcze pasuje; jest fajny flet; potem robi się ciekawie, bo progowo; świetnie się rozwija ten utwór i nie nudzi; ciekawe, że kończy się folkowo, nie spodziewałbym się tego; Gnietek albo Grandville
30 - dobrze, że podwójna stopa jest schowana w tle (ona tu brzmi jakby ktoś stukał palcem w zawieszona na czymś kartkę papieru Laughing ) i że rytm jest skomplikowany, dobrze, że pani nie drze się monotonnie i cała piosenka mieni się barwami, pulsuje - bo dzięki temu piosneka z gatunku, którego nie lubię, na serio przemawia do mnie; klimat jest ciężki, ale podoba mi się, genialnie zagospodarowane 6 minut, jeszcze pisk gitary na koniec - super!; Gnietek... chociaż może raczej ytron
31 - ależ tu niespodzianka po poprzednim numerze, nagle atakuje nas głośna, szybka gitara - choć sam kawałek spokojniejszy i klasyczniejszy; w dalszej części jest fajne solo na organach; bierze mnie to; Gnietek albo... w sumie nie widzę alternatywy
32 - no dobra, głos poznaje pewnie każdy; bardzo charakterystyczna pani z męskim chórkiem - niezła jazda; bardzo mi się to podoba, pewnie ja to dałem Wink ; albo daga
33 - classic rock and roll spoko, bierze mnie to; narzekaliście, że dużo smętów, a tu już któryś z kolei radosny utwór; ten to jest nawet więcej nż radosny; wrzucił to Gnietek albo Bizon (!)
34 - podniosła atmosefra, ale nie przesadzono z patosem, jest OK; przypomina mi to zespół, który już był w QW, kto wie, czy to znowu nie oni; pewnie Gnietek
35 - kolejna podniosła piosenka, która mnie bierze, to jest już niemal jakiś hymn; takie piosenki niestety powinny trwać dłużej, bo są zbyt powolne, żeby w ciągu 4 minut zmieścić dużo materiału - i to w zasadzie główna wada, choć niektórzy pewnie będą utyskiwac, że patos jest tu nieznośny; wrzucił Gnietek, Ziutek lub Nathalie
36 - tak, tak, osto łupie, i co z tego? jeśli to jest to, co myślę, to tym gorzej dla tego, o czym myślę Wink ; ale jasne punkty też potrafię znaleźć: piosenka się nie rozłazi, są bardzo fajne piski gitary, a największa zaleta to chyba krótkość Razz ; może innuendo0, może Aaricia... a może Gnietek
37 - nie mam zamiaru ukrywać, że znam, bo już o tym pisałem; płyta bardzo niedoceniana nawet wśród fanów tego zespołu, a szkoda; wyrwana z kontekstu płyty piosenka brzmi bardzo emo, ale trudno; to, co gra tu gitara, jest przenikliwe, wielokrotny pogłos nałożony na wokal dodaje przestrzeni, solówka jest mięsista - po prostu solidny kawałek hard rocka, a nawet więcej; mógł to dać Gnietek, ziutek, KrzysiekP, Gosiakn, ale coś mi się zdaje, że najpewniej to jednak dał to ktoś z nowych
38 - dziewczynka nuci sobie przez vocoder, a w tle mamy monotonny rytm; swoją drogą, to też nie jest smęt; ta piosenka jest jakaś, ma swój charakter, pasuje w sumie do jakiejś kresówki do napisów końcowych; co ciekawe w tle pojawia się mocno przesterowana gitara, ale w sumie zdarza się to w radiowym popie; Gnietek poleciał w ciula? czy punkadiddle (RIP)?
39 - nie mam pojęcia, kto śpiewa, ale wokal jest okropny... Oczywiście żartuję! Laughing Przynajmniej z tym, że nie wiem, kto śpiewa, bo oczywiście rozpoznaję głos, ale faktem jest, że za bardzo to mi się on nie podoba; utwór ma niezwykle dużo przestrzeni i ogólnie przypomina raczej U2 niż zespół, z którego znany jest ten śpiewak; więc zespół jednak może nie ten; ani mi się podoba, ani nie podoba, ale to, że mamy tu klasyczny układ zwrotkowo-refernowy, raczej jest na niekorzyść piosenki; mógł mimo wszystko wrzucić Gnietek, ale też NAR albo wasdfg7
40 - długie i monotonne coś, choć z drugiej srony jest w tym utworze jakaś błogość i lekkość, na pewno to jest dobra tapeta; może Kater albo Gnietek?
41 - co tu jest charakterystyczne? chyba tylko trochę dziwny, ostro wybijający się, ale jednak monotonny rytm, bo wyciągnięte zaśpiewy tylko nudzą - to jest moja opinia na teraz, może się zmienić, bo w sumie jakiś klimat to ma, a końcówka, choć zrobiona za pomocą tanich efektów, buduje grozę; mógł to wrzucić Gnietek, nie powiem, ale też np. Anunaki
42 - smęt instrumentalny, dobry smęt, na serio mi się podoba, ale jest to dość minimalistyczne i trudno byłoby więcej napisać; Gnietek lub whoatemydinner
_________________
Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy. Sad


Ostatnio zmieniony przez Gnietek dnia Pon Lis 14, 2011 9:37 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
subrosa



Dołączył: 25 Cze 2009
Posty: 409
Skąd: Kalisz

PostWysłany: Wto Lis 15, 2011 3:20 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

No dobra, spróbuję może trochę komentarzy wybitnie amatorskich i subiektywnych do bólu Razz

1 - oho, ktoś ma już dosyć angielskiego w QW i chce nas tu zaczarować jakąś dziewczyneczką, melodia ładna, głos taki sobie, ma dobre momenty, ale całość nieco męcząca. NO i kto to? Maciej, który dał kobiecy wokal wieki temu? - raczej nie, no idea
2 - moje skojarzenie: pijany Eskimos duszący dzikie gęsi. Dotrwałam do drugiej minuty.
3 - nie podoba mi się, bo brzmi podobnie do Tori i zdziwię się, jeśli nie dał tego Inkubus-Irminella. Ładny głos, ale nie lubię takiego miałczącego sposobu śpiewania, zbyt smętne nawet jak dla mnie.
5 - jaki spokój, monotonia, leniwie płynie i można robić naprawdę wiele, słuchając tego kawałka. Głos nie bardzo mi się podoba, ale klimat ratuje całość, chociaż nie wiem czy się załapie na jakies punkty, bo takich piosenek jest dużo i dobrze, że nie trwa dłużej, chociaż doskonale pasuje na długie zimowe wieczory Razz Zastanowię się co z nim zrobić Smile Ciekawe, kto to lubi takie smęty, zawsze się obstawia jakąś dziewczynę-wrzucantkę, ale jakoś nie jestem przekonana, chociaż faceci mają bardziej wyrafinowane gusta tutaj, a ci, którzy mają złe nie daliby czegoś takiego Razz no idea! Razz
6 - wokal spieprzył całe nabożeństwo i nic z tego nie będzie Confused
7 - jak mi to leci w tle, to nie przeszkadza, ale kiedy już słucham z uwagą - nie ma w tym nic ciekawego
8 - zachwyt, pięknie płynie i jeszcze te ostrzejsze wstawki co jakiś czas, poezja, dzięki wrzucancie! Smile rewelacyjne 3 minuty, czyli nie zawsze im dłuższy tym lepszy. Czyj to?! Very Happy
9 - jeśli niektórzy nazywają tu Steve'a H. mokrą owcą na tonącym okręcie, to ten wokalista jest wymiętoszonym baranem pod wrakiem Titanica
15 - awww, jaki głos, czysty, głęboooki, rasowy, warstwa muzyczna też mi tutaj bardzo pasuje, mniam, przyjemność. Smile no idea
22 - hem, cud cudem, ale nieszczególnie mnie zachwyca ten akurat, nuda Razz Hym, no i tutaj tak, któryś z onanistów, albo 10 innych osób Razz
23 - najpierw zawał a później jakiś burdel, nie dla mnie. no idea
24 - jaaaa, sewentisy Very Happy Zastanawiam się co z tym zrobić, bo słucha się przyjemnie, ale może mieć za dobrą konkurencję nawet w kwestii pojedynczych punktów, ale miło, że ktoś dał Smile nie mam pojęcia czyj to klimat Razz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Michalzbiku95



Dołączył: 26 Lut 2010
Posty: 995
Skąd: Warszawa - Bielany

PostWysłany: Wto Lis 15, 2011 6:12 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Lemurzyny

10.widzę że niektórzy nawet jarają się tym kawałkiem, jak na razie wyróżnia się czymś , czego nie umiem określić hmm..., no i ten wokal pod koniec naprawdę zadziorny , lubię takie rzeczy wbrew pozorom Razz
11.taki se ten kawałek, trochę w moim stylu nawet , ale czy za samą gitarkę i niczego sobie wokal będą punkty...no raczej nie chyba że dalej nie będzie nic lepszego + oni mają lepsze kawałki Wink
12.co to za wesolutkie pitu-pitu? Nie no i co z tego że wesołe jak jest niezbyt dorobione? Confused
13.skłamałbym gdybym powiedział że tego pana nie znam, fakt ma inne być może lepsze rzeczy, ale co z tego ten mniej znany utwór nawet trafił do mnie i możliwe ,choć jeszcze się zastanawiam, że będą jakieś tam punkciki.
14.fajne , z klimatem, wokal nie jest zabójczy , ale też niczego sobie , taki ot do słuchania ten kawałek nic nadzwyczjnego, po dłuższym czasie może się nudzić.
15.nie przepadam za tego typu piosenkami , męczą mnie trochę, niby jest wokal (który to już raz?) ale samym się nic nie zwojuje , także jedziem dalej.
16.bardzo podoba mi się w nim ten sposób śpiewania : tak powoli , powoli i nagle jeb, bardzo ładnie Wink . Jest też to kolejny 6/7 minutowy utwór których jak zwykle mam dość po jakimś czasie , no ale ten trochę lepszy już , choć rozciągnięty.
17.prawdę mówiąc oprócz tego że coś w sobie ma ten utwór, to nie jest to moja bajka za bardzo. Spoko wejście wokalu w okolicach 4:50. Nic więcej nie napiszę.
18.bosche, idę spać bo nie dotrzymiem..., o 2:38 rozbudzam się trochę, potem dalej idę spać. Jak ja nie lubię instrumentali w QW to nie mam pytań , chyba że byłby jakiś konkretnie wyjebany w kosmos, ale ten nie jest.
19.jakiś polski akcent Wink. Mnie się to nawet spodobało nawet. Ale kojarzę to z jakiejś tam listy przebojów Razz
20.no i na zakończnie smętnej , a nie przepraszam DOJRZAŁEJ paczki, kolejny dojrzały utwór , ale bez jaj ile można? Owszem wejście to rockowe (3:30) może się podobać , ale tym razem wokal dupny i tyla.
_________________
Nagroda "Tomisiępodobatomniejoznowucośfajnego 2010"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
daga
Site Admin


Dołączył: 29 Paź 2003
Posty: 11065
Skąd: Warszawa - Ursynów

PostWysłany: Czw Lis 17, 2011 12:41 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. Znowu słyszę chiński lub inny azjatycki język?! Bardzo spokojne wejście QW. A potem się ku mej radości to rozkręca. Muzycznie bez ochów i achów nie oszukujmy się. Nie pojmuje co kobieta śpiewa to zawartości lirycznej tym bardziej nie ocenię. Ale pewnie brzmi to jak „jestem smutna, mój ukochany zginął na morzu i teraz przywdziewam kimona aby ronić łzy AAAAAAAAAAA” typ: zapewne osoba wrzucająca to lubi jakieś obce klimaty, chciała Nas zaskoczyć innym językiem niż angielski. Zapewne przy tej piosence spędza chwile z ukochaną osobą lub myśląc o niej. Albo ktoś nam zrobił psikusa.
2. Tu mamy propozycje zaczynającą się dziwacznie na poziomie Grandvilla. Jakby ktoś szklanki wycierał do sucha… Pan sobie coś tam bajdurzy i trąbka skrzypi nam w uchu. Ogólnie kojarzy mi się to z dokonaniami zespołu o nazwie jak eks miejsce spotkań fanów w Wawie. Wink Ba nawet Kater byłby zdolny to wrzucić… traktować należy to jako ciekawostkę. Niestety Komeda to to nie jest.
3. No tu już inaczej pani śpiewa niż w 1. No tylko śpiewa … smutne to… przypomina mi wykonanie stare Danny Boya… wrzucant jest zapewne uczuciową kobietą, lub miękkim facetem niczym gołąb. Psikus emocjonalny żonatego Fenderka. Osobnik wrzucający chciał poruszyć w nas emocje… ba nawet Arricia mogłaby to być ale ona lubi bardziej dziwne rzeczy. Ni niektórym to się nie podoba i wykluczam choćby subrose. I Gniewek też …
4. Tu mamy wreszcie prawdziwy kawał muzyki. Męski wokal aż widzę te włochate ramiona, flachę w łapie i ekstra mocne w zębach. I nawet jakieś babeczki tle mruczą. Kawałek nie godny Nara… ba i Anet. Bardziej Bebe czy inny wielbiciel stylistyki Waitsa.
5. Chyba Nar czy mumin pisał o klimacie tej edycji i paczek… znowu taki senny i usypiający klimat… Fenderek tuli zonę, Lemur ściska Qndzie, Bizon gniecie komara myśląc o Ewie, Lily gładzi męża, Mumin patrzy tęsknie na tą jedyną, Gosiak karmi synka i wszyscy zadowoleni… bardzo zacny przytulaniec i refleksyjny kawałek na jesień…
6. I bardziej rockowe klimaty tzw. klasyczne. Wielu QWizijnowców szanuje taką muzykę… z lekkim naciskiem na gitarę i dość przyjemny wokal. Maciej, Atrus, Grandville… Mefju pewnie polubi, ale nie on zapodał. 8 minut ale dopiero ok.4,30 się to rozkręca nabiera tempa, perkusja przyspiesza. Raczej nie Xavi, Lemur, Gosia, Ziutek, Atrus, Irmm, Gnietek, Anet, Subrosa.
7. Znowu zwalniamy tempo, które i tak nie było szybkie. Klimat bliższy 5. Pan i gitara… skupiamy się na słowach… ośmieliłabym się twierdzić że Bizon nie dał Bizon rocka….
8. O wydźwięk klasyczny. Smyczki i gitara… to jest nawet interesujące… szkoda, że znowu takie jesienne… chyba Bizon tak specjalnie układa piosenki… Obstawianie Mefju, Gosiaka byłoby chyba porządku?! Ba nawet Maciej czy Atrus też psują… osoba musi lubić gitarowe klimaty ale z nutką inności.
9. Zawracamy i znowu inne brzmienia, bo klimat nadal liściasty, deszczowy. Magiczny można powiedzieć dzięki dźwiękom syntezatora w tle. Kto się nurza w takiej stylistyce? Anet? Agusia? A może płeć męska? Lemur, który lubi wyskoczyć z czymś innym. W 4min saksofon? Chyba najbardziej ciekawa rzecz instrumentalnie na te 10 kawałków które teraz opisuje. Wokal tylko delikatnie uzupełnia tło.
10. I coś rockowego… ładnie buja jak mawia Bizon. O takiemu whoatemydinner podba się czyzby nam zaserwował?! Ba nawet Agusia jest podejrzana… jak zaczne analizowac każdemu się podoba czyli mamy pewniaka do TOP5. Mi tez się podoba… może ja wrzuciłam?! I tym optymistycznym akcentem kończe pierwszą dychę…
_________________
http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
Xavi



Dołączył: 06 Wrz 2010
Posty: 2519

PostWysłany: Pią Lis 18, 2011 2:28 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

10 - kawałek typowo pod standardy forum, dość dobre ściąganie z Zeppelinów, podbicie fajnym riffem więc jeden z faworytów do zwyciężenia. Buja bardzo fajnie i o to chodzi w tego typu kawałkach, kombinowanie w środku też znośne, solo też. No ale wiadomo nic wielkiego.
11 - kiedyś mnie brały takie pop-rocki, teraz raczej se leci obojętnie. Chociaż naprawdę nie boli, szczególnie w refrenie. Solo też nie zawsze pasuje do tego typu kawałków. A szaleństwo na końcu - eh, wrzucancie...
12 - idziemy w kierunku eksperymentów, początek zapowiadający coś ciekawszego, potem napieprzają te wszystkie dźwięki wespół z refrenem, no ale jakoś nie bierze mnie ten miks. Po prostu miłe.
13 - wreszcie ambitniej, kojący wstęp i znajomy wokal. Jakbym miał określić klimat utworu to byłoby to słowo - pogodny. Mieli lepsze rzeczy, ale wtedy to już była czołówka światowa. W sumie co tu pisać - kawał porządnego grania.
14 - bardzo ładne klawisze, kolejny kawałek z serii chilloutowej, w sensie odpręża, daje wytchnienie. Dodatkowe zaśpiewy są jakby muppetowe, nie mam pojęcia czy to zarzut. Potem wkrada się lekka melancholia, ale jak jest miła to akurat nie zarzut. Kolejna fajna rzecz, a przyspieszenie w końcówce wnosi powiew świeżości.

15 - nie będę strzelał czy to pewien grunge'owy zespół bo jeszcze zgadnę i podzielę los zingera czy shamara. Mam problem czy nazwać to balladą czy rockerem (znaczy raczej to 2), ale w obu rolach bardzo dobre. Kolejny pozytyw, ale czekam na jakąś bombę w tej paczce.
16 - ciekawe kto wrzucił oprócz mnie. Generalnie mam jeszcze 41 pomysłów, ale nie będę wymieniał bo szkoda czasu. Generalnie chyba czołówka tej paczki, czuć klimat, wszystko do siebie pasuje, fajna dynamika. Może powalczyć o jakiś punkcik.
17 - elekto wstęp zwiastuje coś nowoczesnego i coś w tym jest. W tyle pobrzmiewają ciekawe rzeczy, przyciąga wokal. Myślę, że dało się mimo wszystko z tego wyciągnąć więcej bazując na klimacie, ale z pewnością nie jest źle. Ta paczka w ogóle oscyluje pomiędzy dobrze, a świetnie.
18 - aż do teraz. Nareszcie jakaś perełka. Tutaj zostało wreszcie wypracowane coś co nie przynosi tylko miłych wrażeń, ale coś jeszcze. Może nie ciary, ale dociera głębiej. Tak jak pisze kater: żadne dzieło gatunku, ale trafia do mnie, podbicie beatem też bardzo zgrabne.
19 - generalnie jak mnie w tych kierunkach ciągnie to jest to rzadkość, ale zdarza się, ale w przypadku tego co dano mi tutaj jest wręcz mdło i nieciekawie. Refren nieciekawy, większych emocji się tu nie doszukuję, tekstowo też nie ma cudów, najsłabszy w paczce i to żadna dyskryminacja gatunku.
20 - są lepsze kawałki na tej płycie (wybitne wręcz), którą uwielbiam (w sumie czołówka lat 90.), ale oczywiście nic nie ujmująć - wspaniała rzecz ociekająca klimatem, nie spiesząca się ('close your eyes and sleep' jak coś się nie podoba ;d). Dla jednych wokal to pół utworu, dla mnie gdzieś 1/10 i o ile pasuje klimatem i nie psuje utworu to nawet fałsz może zostać, tu nie ma geniusza przy mikrofonie ale kreuje on coś bardzo atmosferycznego. Część mocniejsza to ich popisówka więć wiadomo. Moja ulubiona rzecz z paczki z pewnością.
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Another World Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 10, 11, 12 ... 145, 146, 147  Następny
Strona 11 z 147

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach



Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group. Dopracował: Piotr^ Kaczmarek