FAQFAQ
SzukajSzukaj
UżytkownicyUżytkownicy
GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja

ProfilProfil
Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości
ZalogujZaloguj

Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna
Użytkownikami tego forum nie są wyłącznie (i w większości) członkowie Polskiego Fanklubu Queen, dlatego ogółu opinii prezentowanych na forum nie można traktować jako opinii Fanklubu, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru.
Polski Fanklub Queen

Czat.Queen.PL!
QUEENWIZJA RIP [']
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 7, 8, 9 ... 145, 146, 147  Następny
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Another World
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  

Czy chcesz kolejnej (majowej) edycji QueenWizji?
tak
56%
 56%  [ 13 ]
nie
43%
 43%  [ 10 ]
Wszystkich Głosów : 23

Autor Wiadomość
Maciej



Dołączył: 22 Lip 2005
Posty: 1329
Skąd: Kraków

PostWysłany: Czw Paź 06, 2011 1:37 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Paczka I
1.Na początku myślałem że to pewna znana symfonia o numerze Karwowskiego ale potem się okazało że to jednak coś innego.Piękny kawał muzyki klasycznej, po kilku przesłuchaniach wręcz porywający. Elegancki jak mitologiczne Gracje Smile. Niewątpliwie queenwizja zaczyna się wysokim poziomem artystycznym.

2.Nie wiem co o tym myśleć.Ten wokal co brzmi "jak dziecka" niezbyt mi leży. Rolling Eyes .Szczerze mówiąc to nie są moje obszary i raczej na tych muzycznych porohach i bystrzynach się nie popluskam bo i woda za płytka a i przygrywka mi nie konweniuje.Nie mówię że złe ale raczej po prostu nie tego szukam w muzyce...

3.Tak ab Iove principium to zespół lubię, ową płytę średnio.To nie jest w mych ustach eufemizm tylko takie dość solidne „średnio”.Ale chyba jej dawno nie słuchałem Laughing (zdajsie wtedy kiedy wyszla) bo naprawdę mi się podoba.Czy jest ktoś kto nie lubi czasem porządnego hard-rocko-heavy-metalu?..(ano tak zapomniałem gdzie jestem).W każdym razie, odważnik się umiescił po stronie – tak. Pomijam że utwór jest o tysiąc florenów lepszy od kawałków które malowniczo zwykłem był określać „bezjajecznikami”. Wink

4.To pewnie Gosia... Rozkoszne.Flamenco zawsze mą atencję przyciągnie.Ma dryg i rytm poczułem się jak na ulicy w jakimś mieście na półwyspie iberyjskim. Razz

5.Stanisław Jerzy Lec mawiał że z „jednego krzyża można zrobić dwie szubienice” więc jeszcze nie wiem w którą stronę pójdzie ten kawałek.W każdym razie nie skreślam jeszcze, może bardziej zaskoczy przy następnych słuchaniach. Dość leniwa motoryka ale ma przestrzeń oraz miło snujący się klimat.Ładne.

6.Myślałem że to będzie neo-progowe pitolenie w rodzaju IQ a tu pozytywna niespodzianka bo to naprawdę dobra muzyka i bardzo melodyjna przy tym.Gitara gra teoretycznie proste motywy ale tak sprawnie podane i wciągające że słuchacz nawet nie zauważy jak te dziesięć minut mineło.Na plus.

7.Samego wokalistę bardzo cenię, utwór może być. Tak jako didaskalia: film z którego pochodzi lubię, głównego aktora który w nim gra również, nie znam żony aktora ale pewnie też bym ją polubił Laughing .I jeszcze jako ciekawostkę nadmienię że gitarzysta który to skomponował i gra – jest to jedyne spotkanie tych panów.

8.Finowie przebrani za Cradle of Filth. Oni tu sukcesu nie odniosą.Czemu z taką nietypową dla nich siekierą plus „blackowe” naleciałości w muzyce i wokalu?. Niemniej to ciekawy miks kilku gatunków metalu,(b.lubię orientalny flet po 4min.),ogółem dobra kompozycja. Tekstów i tak nikt nie słucha więc jeno z kronikarskiego obowiązku wspomnę: erudycyjny poemat o śmierci nasączony metaforami i symboliką z zakresu historii i wierzeń starożytnego Egiptu.

9.Oldies,sympatyczne ale chyba bardziej w kategoriach ciekawostki choć niewątpliwie miłej.

10.Lubię zespół,to zdajsie z nowej płyty? Której jeszcze nie miałem przyjemności/nieprzyjemności słuchać..I ten utwór nie ułatwia tego wyboru Rolling Eyes bo niby wszystko jest na swoim miejscu, klocki do siebie pasują, przestrzenny aranż ale jakby brakowało jakiegoś wyrazu i owej przysłowiowej kropki nad „i”. Jeszcze będę to osłuchiwał.
_________________
Light the fire, feast
Chase the ghost, give in
Take the road less traveled by
Leave the city of fools
Turn every poet loose

Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
whoatemydinner



Dołączył: 02 Lip 2011
Posty: 1771
Skąd: Z Mornington Crescent.

PostWysłany: Czw Paź 06, 2011 7:04 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Po pierwsze, chciałem rzec, że utwory 18, 19, 22 oraz, o dziwo, 35, zyskują u mnie z każdym przesłuchaniem. Fajnie. Cool A 21 się fajnie słucha w autobusie w czasie drogi powrotnej do domu.

17 - heh heh... nie rozumiem. Lepsze rzeczy słyszę codziennie rano w RMF-ce. (-)

16 - skrzypce na początek dobrego. Fajnie brzmi, no słychać celtyckie wpływy. Bardzo fajny instrumental, przyzwoicie zagrany. Nie przesadzony, z kilkoma naprawdę zajebistymi momentami. Bridge koło drugiej minuty mnie urzeka. O, jaki fajny wokal kobiecy. Bardzo pozytywnie. (+)

15 - wstęp dziwny, jakiś niby rozstrojony, pełen dysonansów. Jakiś facet gada, próbuje wprowadzić w atmosferę, jednak to wprowadzanie trwa już półtorej minuty. O, cicho wchodzą jakieś przesterowane gitary. No kolorowo się zaczyna robić. I znowu gadanie. Jakieś bez polotu. Fajna atmosfera, ale nic poza tym. (=)

14 - ale delay na początku. Jakie efekty stereo, ło Jezu. No, jestem ciekaw, jak się rozwinie. Heh, poprzednio byli Japońcy, to czemu by tym razem... Hiszpanów nie dawać? Bo to chyba Hiszpanie. Nie wiem. No fajne całkiem, ale nie zachwyca mnie. Takie sobie. A właśnie, w refrenie jest "kurwa" \o/ (=)

13 - lol, jakiś ejtisowy prog. Nie no, bardzo pozytywne. Słuchałem wcześniej i mi się bardzo podobało. Teraz mam podobne wrażenie. Spoko. Nawet długość OK. (+)

12 - jezu, jak jakiś bad trip. WTF? Boję się. Na serio. Jezus Maria. Nie no... Shit, chyba będę miał teraz problemy z psychiką. (-)

11 - jazzowe improwizacje 20-minutowe? No cóż... Fajne momenty są, ale wolałem 5 minutowe Crimson Jazz Trio z edycji coverowej. Tutaj już niestety występuje straszny przerost formy nad treścią. (-)
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
agusiaa_w



Dołączył: 09 Sty 2011
Posty: 344
Skąd: Mała Aleja Róż

PostWysłany: Czw Paź 06, 2011 10:34 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Bizon napisał:
zajmijta sie komentkami do utworow Razz


mówisz - masz Razz

Meksyk


18 – ładnie się zaczęło, naprawdę. I po co było to psuć?? Co to jest to coś od 2 minuty ja się pytam?? Tego się nie da nawet do końca wysłuchać Rolling Eyes Jeszcze jakby nie było tego robota, to może może… Bo w sumie fajnie popierdzielone progostwo z tego się robi w drugiej połowie. I na końcu też się zrobiło miło. Mogę to potraktować jako nowe ciekawe doświadczenie muzyczne w moim życiu, ale chleba (czytaj punktów, wrzucancie) z tej mąki nie będzie.

19 – w końcu coś ludzkiego. Przydałoby się też w końcu coś w tej edycji pochwalić. Myślałam, że to będzie sobie tak spokojnie płynąć, a tu niespodzianka! Very Happy Baaaaaas <3 Yeah, tarararararam. O i jaka solówka! Agusia lubi to Very Happy

20 – coś ładnego będzie, fajne klawisze, gitarka mruczy w tle. O, bębenki. Nie no, fajne to – spokojne, ale nie za smętne. Wokal też jest znośny. Ooooo, jakieś progowe wariacje się zaczynają Twisted Evil To było dobrze wykorzystane 13 minut Wink

21 – mocne wejście. Zresztą ogólnie ostatnio metal mi wchodzi – jakkolwiek to brzmi. Fajne riffowanie, może ciut za długie tylko. Ale jakbym miała wybierać między tym a 3, to chyba ten wypada korzystniej, w sensie COŚ się w nim dzieje.

22 – prog proga progiem pogania w tej paczce. I co jeden to lepszy Very Happy A ten wręcz wymiata.

23 – no miłe, przyjemnie się słucha. Jakoś nie nuży strasznie, ale dupy też nie urywa. Chociaż te chóry są całkiem całkiem.

24 – znów coś ładnego będzie. Fajnie się zaczęło na klawiszach, gitara plumka, jakiś syntezator czy coś tam w tle – brzmi to trochę jak soundtrack, potem zaczyna jakaś fujarka przynudzać. Ale zaraz, bo wchodzi gitara, ło żesz w mordę, jakie solo Shocked Kurde, niezłe to było.

25 – nie moje klimaty. Niech se będzie, skoro ktoś już musi takie rzeczy wrzucać to trudno, jego sprawa.

26 – będzie coś fajnego czuję. A jak Very Happy Wykonawcy też raczej się nie da nie rozpoznać. Przyjemne to takie, lekkie, oldskulowe Wink Na plus.
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Xavi



Dołączył: 06 Wrz 2010
Posty: 2519

PostWysłany: Czw Paź 06, 2011 10:56 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Raczej marna paczka, ale dość barwna i różnorodna. I wspaniałe 8 z którym będę miał dużo wspomnień... Rolling Eyes

1 - klasyka klasyki, klasyczna wspaniałość, pwnie zwycięzca QW o ile nie wypadnie. Uspokaja, nie nudzi, rozwesela. No jak nie będzie docenione to się zdziwię, bo mimo, że klasyka to łapie się w standardy forum.
2. dobre, klimatyczne, okolice robiącego tu małą karierę trip-hopu. Świetna rytmika, dziecięcy głos nie spełnia tutejszych standardów, więc się nie przyjmie, mimo, że dodaje uroku, dozy tajemniczości i klimatyczności.
3. no to jeden z tych zespołów, dzięki którym dla heavy metalu mam jakiś szacunek i szkoda, że rzadko można tu znaleźć coś dobrego. Tutaj akurat bez rewelacji większych, ale przyjemne heavy mające sens. Buja miejscami bardzo fajnie.
4. no to oryginalne, orientalne i w ogóle. Ale przy tym bym się dobrze chyba tylko wypity na hiszpańskim weselu. Rozumiem, że ludziom podobają się takie rzeczy, ale to nie Orphened Land chociażby, żebym ja z tych klimatów wycisnął więcej niż machnięcie dłonią i tyłkiem wypity na hiszpańskim weselu. <wyobraża sobie siebie z różą w pysku, kapeluszem i tańczącą przed nim sexi-katalonkę>
5. bardzo lubię głos tej madam i kilka rzeczy od niej wręcz kocham(łem). Zyska po kilku przesłuchaniach bo zdawało się, że to totalny banał, a z czasem odkrywa się niektóre rzeczy. Porusza w jakimś stopniu i każe pomyśleć. Refren fajnie płynie, być może po punkty ODEMNIE.
6. są fragmenty zdecydowanie dobre, są mniej ciekawe (mdłe klawisze choćby). Refren raczej też nie powala, ale całościowo całkiem w porządku, perkusja zdecydowanie radę, wokal nie najgorszy. Ale to właśnie takie na granicy przeciętności, czasem coś trochę nad nią, czasem pod. Ogólnie OK. Mocny fragment instrumentalny połączony z gadką gościa świetny.
7. początkowe uderzenie rurkami zwiastowały raczej jakiegoś radosnego czarnego niż legendę polskiej sceny muzycznej. Daleko od ich najlepszych dzieł, bluesowy czasami wręcz, fajny rockowy stworek. Jakich wiele było już i chyba będzie.
8. największy fun w historii QW chyba Laughing Jak z faradayem puściliśmy to naszemu psowi to uciekł do budy :/ PARODIA MUZYKI PROGRESYWNEJ. Wszystko brzmi jakby miało wyśmiewać piękne przecież gatunki. Zaśpiewy żeńskie parodiujące chórki, instrumentalny bezsens i fragmenty z kosmosu wzięte, wokal parodiujący growl, jeszcze umieścili tu ten biedny flet, który chyba ma zostać wyśmiany jako instrument na tle napieprzaczy. Fun, fun, fun!
9. fajwtis ? utrzymuje dobry humor z poprzedniego kawałka, miły pan z kapeluszem i laską śpiewa wesoło, instrumenty szepczą suchary w tle.A fajnie, ale szalu nie zrobi.
10. początkowo myślałem, że to coś z Porków, tych nowszych. Miły tajemniczy początek. E tam od razu emo, a nie jednak coś tam czuć. Podsumowując to jakby wziąć najgorsze fragmenty Wilosna i złączyć w jedno. I tak wyjdzie coś niezgorszego. Łącząc to ze zdecydowanie ładnym solo. Nawet bardziej niż ładnym.
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
mumin_king



Dołączył: 14 Cze 2006
Posty: 6343
Skąd: Rzekuń

PostWysłany: Pią Paź 07, 2011 12:09 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

MEKSYK

18 – nie moje klimaty taka elektronika, jeszcze na początku ten zniekształcony głos. Choćby okazało się to Black Sabbath to nie zagłosuję.
19 – o to już jest całkiem przyjemne. Ta gitarka fajnie tutaj ciągnie, takie trochę Parisanne Walkways. No miód na moje uszy się leje panie i panowie. Miłe, miłe. A tu nagle nabiera to jeszcze tempa, no bajera. Fajnie się słucha takich rzeczy.
20 – o zaczęło się średnio, potem rozkręciło się na maksa. Nie wiem kiedy mi minęły te minuty, to po prostu samo leci, odpowiednio wyważone. No kolejny plus mam zapisany w kajecie.
21 – muzycznie genialnie! Wokal jednak trochę mi tutaj nie pasuje, trochę za bardzo wymuszony mi się zdaje, ale za samą muzykę trzeba nadmienić, coś się w tych kobyłach ruszyło jak mnie już się druga podoba.
22 – no i znów bardzo przyjemna nutka, coś czuję, ze to jest NAJLEPSZA PACZKA EVER! Tutaj skrzypce, tam fortepian, tutaj troszkę klimatu, tam szczypta chili. A ja lubię chili.
23 – no i nam zniszczyli paczkę, prawda Feliksie? Tak, więc jest to ładne, nawet ma to coś takiego, że człowiek się zbiera na jakieś przemyślenia, ale generalnie za bardzo mi się kojarzy z zespołem, który Guardiola puszczał w Rzymie.
24 – przykro mi, ale flet mnie zdecydowanie odrzucił. Nawet potem nie zdążyłem się skupić na tym, naprawdę bardzo mi przykro.
25 – zdaję sobie sprawę, że przy takiej muzyce najważniejszy jest tekst. No, ale on mnie nawet za drugim razem nie łapie, nie potrafię się wczuć tutaj. Mimo, że lubię podobne klimaty na dodatek nasze. Ale o nie potrafię…
26 – ha! Znalazłem, ale nie o tym. Ładna bardzo ładna melodia, bardzo ładnie w ogóle to jest skomponowane. Ja go w sumie może nawet i lubię, i w sumie w zależności od okoliczności dam punkty, choć z drugiej strony parę rzeczy mi w tej paczce walnęło z grubej rury.
_________________


GGP - na spotkanie ze świeżoscią

Bój się bloga NOWOŚĆ Exclamation BLOG MUMINA Exclamation

wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen WP Kontakt
Bizon



Dołączył: 24 Sty 2004
Posty: 13394
Skąd: Radomsko/Łódź

PostWysłany: Pią Paź 07, 2011 12:04 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

napisano tysiące postów, najważniejszy jest mój, bo to pooost, to pooost jest do was.

no dopsz. czas skladania protestow dobiega konca, sytuacja w sumie dla mnie juz od wczoraj dość jasna.

mamy nowy numer 24. tu w zasadzie od początku przewidywalem protesty, co wrzucant moze potwierdzic po zakonczeniu edycji Wink ale postanowilem sprawdzic, czy nie przesadzam. no jak widac jednak nie przesadzam, bo kilka osob uznalo podobnie, a w dodatku przedstawiono sensowne argumenty. to jest nie dosc, ze popularny na tym forum utwor i pojawial sie w topie zespolu najczesciej, nawet na bardzo skromnych listach (czyli jest popularny nie tylko wsrod fanow, ale i 'niedzielnych sluchaczy'), a do tego pojawia sie czesto we wszelkich zestawieniach 'najlepszych solowek/utworow/itd. wszech czasów' w najwiekszych magazynach muzycznych, no i jest na liscie do głosowania w topie wszech czasów trójki, a to jednak najbardziej szanowana 'lista przebojow' w polsce wsrod ludzi posiadających dwoje uszu zamiast odbytów. wrzucant okazał zrozumienie, zaproponowal nowy utwór do zabawy.

Meksyk (18-26) NOWY LINK Z NOWYM NUMEREM 24 http://www.sendspace.com/file/ofkkjw

NOWY NUMER 24!!! http://www.sendspace.com/file/rkw4mi

te same linki zostaną za chwile umieszczone w pierwszym poscie tematu.

protesty zlozono takze na nastepnujące utwory:

14 - jeden protest. to owszem byl singiel, dość nawet popularny 20 lat temu, ale nie byl na tyle wielkim hitem, zeby w zabawie nie brac udzialu, tym bardziej, ze wiekszosc biorących udzial jest jednak chyba za mloda, zeby pamietac ten kawalek z mtv Wink o czym zresztą swiadczy fakt, ze protest tylko jeden. a zapamietac go raczej nie trudno ze wzgledu na język i refren Wink bardziej znane rzeczy w poprzednich edycjach przechodzily.

19 - jeden protest. owszem, utwor pochodzi ze znanej plyty, ale na pewno ten album nie ma statusu takiego jak in rock czy master of puppets (nad czym ubolewam), a i sam zespół na forum nie jest raczej zbyt popularny (nie ma swojego tematu, nie bylo topu, plyta ledwo weszla do dychy swojego rocznika, daleeeeeko za czołówką. na granicy dopuszczenia, ale jednak przechodzi.

23 - jeden protest. owszem, singiel. owszem, wykonawca tutaj popularny pod roznymi wcieleniami, ale ani plyta jak na razie nie zdążyła zdobyc tutaj statusu 'kultowosci' lub 'klasycznosci', ani singiel nie zdążył na razie stać się hitem na lp3 (no bo ta stacja to raczej target takich utworow). byc moze sie nim stanie, no ale to bedzie tylko znaczylo, ze wrzucant 'wyprzedzil epoke' z tym nagraniem Wink przepuszczam.

27 - 2 protesty. tu przyznam sie szczerze, ze mialem chyba najwiekszy problem z decyzją. bo są silne argumenty i za dyskwalifikacją i przeciw. z jednej strony, album, z ktorego pochodzi nagranie jest tu popularny i bardzo dobrze sobie radzil tez na swiecie, a sam utwor w topie wykonawcy był na podium, z drugiej strony, kawalek nie byl singlem, a na last.fm nie ma go nawet w dziesiatce najpopularniejszych utworow wykonawcy (i to juz po zsumowaniu wszelkich alternatywnych form zapisania tytulu). tutaj kompletnie nie wiedzialem co zrobic, zdecydowalem wiec zdac sie na wasz osąd. tylko dwie osoby zaprotestowaly, wiec dopuszczam.

36 - 2 protesty. tu też miałem troche wątpliwosci, o czym zresztą pisalem od razu osobie wrzucającej. owszem, to jest zespół klasyczny, owszem, płyta jest bardzo lubiana w hard rockowych kręgach, ale jednak nie posiada aż tak kultowego statusu, jak chocby wspomniane wczesniej in rock, II zeppelinów czy in the court... , a co za tym idzie, nie dyskwalifikuje to automatycznie wszystkich utworow z plyty. ten nie nalezy do najbardziej znanych z tego wydawnictwa. są tam rzeczy duzo bardziej popularne, stąd postanowilem dopuscic. masowe protesty moze by mnie przekonaly do innej decyzji, no ale masowych protestów nie bylo. przepuszczam.


prosze bez nazwy wykonawcow/tytułów (także w przypadku utworu usunietego) az do opublikowania listy utworów.
_________________

if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS

you never had it so good, the yoghurt pushers are here
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Bizon



Dołączył: 24 Sty 2004
Posty: 13394
Skąd: Radomsko/Łódź

PostWysłany: Pią Paź 07, 2011 3:40 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1 – to by sie idealnie nadawalo fragmentami jako ilustracja do jakiegoś dramatycznego filmu niemego z lat 20tych. muzyka klasyczna, zeby mi sie spodobala musi byc albo piekna, albo dynamiczna, albo najlepiej jedno i drugie Wink tego mianem pieknego bym pewnie nie okreslil, ale moc i dynamika tu na pewno jest. w sumie to troche taki hit czy cos, chociaz ciezko nazwac skokiem na punkty xD porywa na pewno, kipi emocjami na pewno. czy starczy na punkty? bedzie ciezko, bo mam kilkunastu zajebiscie mocnych kandydatow, ale wezme pod uwage.

2 – fajny klimat. muzycznie dość proste i oszczedne i niespecjalnie sie tam dzieje i jest to pewnie nawet dość monotonne, ale klimat ma niezaprzeczalnie fajny i w sumie o to chyba chodzilo twórcy tego kawalka, którego swoją drogą doceniam, a płyte posiadam Wink czasami taki klimat bardzo mi leży do słuchania, ale nie zawsze, bo to jednak dość specyficzna rzecz. szans na punkty raczej nie ma, choc w pierwszej rundzie eliminacji (kiedy odpadnie z 1/3 kawalkow) na pewno nie polegnie.

3 – bardzo lubie tę płytę, jedna z lepszych, jakie ten zespol wedlug mnie wydal. fajnie, ze po latach patatajowania i szalonych solowek panowie postanowili na stare lata troche szlachetniej komponowac Wink znalazlbym pewnie ze 3 kawalki na tym albumie, ktore bardziej cenie, ale ten tez na pewno posiada sporą dawkę mojej sympatii. fajny motyw ze zmianą... motywu w srodku. nie wkrada sie przez to monotnia. soloweczka fajnie buja. jedynym minusem jest bezsensowne wejscie w refren po czesci instrumentalnej. kompletnie nie pasuje. jakby nie mogli po prostu skonczyc bez wokalu. ale to niestety dosc czeste w tych ich dlugich kawalkach, ze na koncu musza wpieprzyc jeszcze refren raz nie wiem po co.

4 – nie, sorry. o ile muzycznie calkiem sie tego niezle slucha, choc nie moja bajka, tak niestety nie znosze tego typu spiewania. nie jestem w stanie tego absolutnie strawic. ok, doceniam, bo to na pewno nie jest latwe, ale no po prostu nie znosze tego rodzaju wydawania dzwięków z siebie.

5 – nie rusza ani troche. pani wokalistka bardzo próbuje nasladować celyne, której nie znosze. no ok, nie jest to jakies straszne, bywaly gorsze rzeczy w qw, w tej edycji rowniez, to sobie w sumie całkiem miło sie snuje, nie jest zbyt inwazyjne, takie elfickie pitu pitu we mgle, ale nie ma tu nic, co by mnie sklonilo do posluchania tego jeszcze raz po zakonczeniu tej edycji.

6 – fajnie sie zaczyna, troche groza powiało, choć te dzwony zbędne, bo robi sie nightwishowo przez to Razz potem robi sie piosenkowo i hmmm o ile fajnie sie slucha i jest to chwytliwe w tej części, tak pare rymów niemal kładzie ten kawałek. take my hand, i’ll lead you to the promised land? oh come on Wink to jeszcze jakos moglo brzmiec w luzackim kawalku maidenów ale juz niekoniecznie w czyms, co chyba mialo byc powazne za zalozenia Wink fajna zmiana motywu kolo 8 minut. ogólnie fajnie sie sluchalo. wielkie dzielo to raczej nie jest, wokal mnie nieco drazni no i ten refren nieszczesny, ale ogolnie calkiem spoko.

7 – fajny ma klimat ten numer. troche mi sie z najemnikiem dżemowym kojarzy, nie tylko zresztą klimatem, ale też tekstem. dobrze, że kolo nie szarżuje tu bardzo z głosem, bo jak on wchodzi w te swoje wysokie ryki no to czasem powala, a czasem tylko męczy słuchacza. tu jest bez szalenstw i to jest plus. klimat taki troche ejtisowy o dziwo w brzmieniu, ale slucha sie tego calkiem niezle. brakuje mi jakiegos urozmaicenia, bo takie troche jednostajne sie robi i nie wiadomo dokąd zmierza, w dodatku poszli na latwizne w wyciszeniem.

8 – niewątpliwie sporo sie tu dzieje, jest duzo ognia, dynamiki i mięcha w brzmieniu instrumentów. tylko, że całość taka troche zbyt patatajowata. tzn ja czasem lubie tego typu granie, nawet skojarzylo mi sie z imć sammettem i jego metal operą w warstwie instrumentalnej. ale do tego przydalby sie jakis spiewający kastrat, coby to brzmialo bardziej porywająco. tego typu wokale kobiece srednio mnie pociągają, mowiąc szczerze. nie jest to złe, noga sobie troche potupie, palcami porobie podwojną stope na blacie biurka, ale zebym padł na ryj w zachwycie, to raczej nie.

9 – no, sympatyczne. co by tu jeszcze? no co tu mozna napisac? fajnie sobie leci, pewnie jakby w jakiej zadymionej knajpie jakis big band wyskoczyl z takim kawalkiem, to by bylo zajebiscie. ale w takim kontekscie queenwizyjnym no to niespecjalnie mnie zachwyca. kawalek jakich wiele w tamtych czasach. miły dla ucha, ale prosciutki w sumie i raczej nie w moim rewirze.

10 – to za to jest jak najbardziej w moim rewirze. kolejny kawalek tego zespolu, ktory mi sie podoba. chyba pora sie za nich zabrac na powaznie, bo nazwe znam od wielu lat, a jakos nigdy sie blizej nie zainteresowalem, ale ostatnio juz 3. czy 4. raz slysze cos tego wykonawcy i mi sie podoba. przyjemne. moze nie jakos powalające, ale na pewno interesujące. i dobrze, ze nie dluzsze, bo robiloby sie juz monotonnie bez jakiejs dramatycznej zmiany klimatu. a tak to jest w sam raz.

11 – to byłoby zajebiste nocą w namiocie asp na woodstocku, gdzie mozna sobie koc rozlozyc lub karimate na ziemi, polozyc sie i sobie sluchac. w sumie takie rzeczy juz mialy miejsce tem, chocby w zeszlym roku Smile o i to by sie nadawalo w takim wydaniu. niestety jazz w takiej formie jest dla mnie zbyt hmmm roztrzepany Razz zeby mnie calkiem pochlonąć. jesli chodzi o tę muzykę, wole formy krotsze i jakos bardziej skupione wokół jakiegos motywu, a nie rozimprowizowane giganty z mnostwem plam dzwiekowych at random. co nie znaczy, ze to złe jest. po prostu ciezko mi szczerze mowiac wytrwac kazdorazowo te 23 minut roznych nie zwiazanych ze sobą motywow. ale do kawalka chetnie kiedys wroce, jak bede mial akurat nastroj na takie granie.

12 – aczkolwiek wolalbym pewnie kolejne 23 minuty luznego plumkania niz to, co nastepuje po nim. sorry, tego typu poczucie humoru mnie w zaden sposob nie rusza. muzycznie troche zblizone do tego, co kiedys bodajze na vitalogy zrobil pearl jam, ale tam tekst nie probowal byc smieszny. tu probuje i to z kiepskim skutkiem. no thanks.

13 – nawet osoba tak kompletnie nie w tych klimatach jak ja, nie moze nie skojarzyc tego dosc specyficznego klimatu Wink i w sumie mialem przy okazji jednak troche wątpliwosci, czy dopuscic, bo to jednak dosc znany numer byl. no ale jako, ze jednak tutaj chyba nie za wiele osob tego slucha, a drugi kawalek z tej plyty jest znany o wieeeele bardziej, no to niech bedzie. spoko. nie moje klimaty, ale nawet niezle sie sluchało, tylko po co te HU HA HU HA? aha, fajne nawiązanie do klasyki literatury angielskiej Wink calkiem sobie fajnie leci, tylko nie wiem po co az przez 13 minut bo tu nie ma materialu na 13 minut.

14 – no kurwa! nomen omen... oczywiscie pamietam z dziecinstwa. jak mozna bylo nie zwrocic uwagi w mtv na kawalek z kurwą w tekscie Razz ale poza tym, to po prostu fajny numer byl, no i dla odmiany nie byl po angielsku, co tez bylo wtedy swego rodzaju ciekawostką. lubie sobie do niego czasem wracac. nie wiem czemu, ale muzycznie mi troche błękitną ostrygę przypomina Wink i nie mam na mysli tej filmowej z akademii policyjnej Very Happy fajne. nie wiem czy w tej edycji to starczy na punkty, ale mam sentyment do tego kawalka, wiec na pewno bedzie mial szanse.

15 – anekdotka: w jednej z książek autorstwa pewnego polskiego alpinisty, była umieszczona historia jak to szef wyprawy spalił sie haszyszem i chodzil w kółko po bazie mówiąć „ni chuja nie bierze, ni chuja nie bierze” i komentarz autora – „a brało, oj brało”. no, więc ten kawałek faktycznie nie bierze.

16 – no takie tam, miłe dla ucha, ladnie sobie leci ale nie za bardzo jestem sie w stanie czymkolwiek zachwycic. lepsze to niz wiekszosc radiowych rzeczy, ale jednak to troche za mało.

17 – gdyby to jeszcze była queenwizja teledyskowa... Razz refren nawet wpada w ucho, ale te wyrecytowane monotonnie zwrotki są straszne, ajmsorry Razz aha, nigdy nie zaczaje po jaki chuj oni sie w kazdym kawalku przedstawiają...

18 – to nawet nieglupie jest, ma fajny klimat, ale calosc jest ciut zbyt monotonna. to byloby niezle, gdyby tak sobie lecialo z 5 minut, a nie przez 13. bo cos ciekawego w tych dzienwych odglosach jest, ale na dluzszą mete robi sie męczące.

19 – uwielbiam Smile cudowny kawalek, ktory mialem szczescie uslyszec na zywo, choc juz nie w calkiem oryginalnym wykonaniu Wink pierwsza czesc fantastycznie hmm melancholijna? potem z kolei cudowne gitarowe melodie i porywająca druga część. kiedys nawet sam to wrzucalem na forum i w sumie to bylo na liscie rzeczy do wrzucenia w zabawie, chociaz raczej nie na pierwszych kilku miejscach, bo mialem pewne wątpliwosci czy nie nazbyt znane. ale jakos mam dziwne wrazenie, ze mało kto tutaj to zna xD dla mnie to taki mały klasyk i nieco zapomniany brylant muzyki rockowej.

20 – no takie klimaty lubie, niewątpliwie. swietne granie 70’sowe. pewnie te 13 minut byloby nieco monotonne, ale ta zmiana w srodku jest zajebista i wprowadza wiele ozywienia, poza tym sama w sobie jest po prostu swietnym motywem. od razu przywodzi na mysl przynajmniej ze 2 megaznane zespoly, ktorych nazw jednak tu nie wymienie bo... bo nie Wink sama koncowka moglaby byc nieco krotsza, bo wraca do pierwszego motywu na 4 minuty, a moglaby spokojnie ograniczyc sie do minuty czy dwoch. w koncu cos sie zaczyna dziac w tej edycji.

21 – tym bardziej, ze udany jest tez numer kolejny. taki heavy metal lubie Wink nie zwykle patataj, ale cos, co jest zrobione z pomyslem, zmienia motywy i nastroje, a do tego po prostu fajnie brzmi. sporo tu z maidenów, ale w sumie najfajniej brzmią te motywy takie troche jakby folkowe. ciekawa rzecz, na pewno bedzie sie biła o punkty.

22 – wysoki poziom wciąż utrzymany. nie powala może ten numer, ale jest w nim cos interesującego, poza tym odpowiada mi bardzo brzmienie. niby nic genialnego, ale naprawde dobrze mi sie tego slucha i nie jest nudno. bedzie sie bił o wejscie na liste.

23 – i kolejny dobry kawalek z rzędu. bardzo bylo niemrawo przez pierwszą polowe tej edycji, a tu nagle sie rozkrecilo na dobre. owszem, znam lepsze numery tego pana, w roznych jego wcieleniach, ale to ma ten charakterystyczny dla niego klimat, nieco jesienno-melancholijny. trafia to do mnie. pewnie gdybym mial sluchac takiej muzyki z 2-3 godziny bez przerwy, to by mnie to zaczelo męczyc, ale poszczegolne kawalki, czemu nie.

24 – nieszczesna 24. pierwsza byla cudowna, no ale to zadne zaskoczenie. o tym, ze jest cudowna pisalo juz wielu i chocby dlatego nie ma jej juz wsrod nas Wink szkoda troche, bo by dostala ode mnie mnostwo punktow, ale z drugiej strony, zbyt łatwo by bylo wrzucantowi Wink a druga 24 nie jest aż tak zajebista, ale też ma swietny klimat. swietne klawisze przede wszystkim. brzmią nieco ejtisowo, ale grają fajne rzeczy. no a pozniej wchodzi swietna gitarka. naprawde dobra rzecz, podoba mi sie bardzo.

25 – tak dobrze żarło i zdechło. i mam kolejny raz powtorzyc, ze nie lubie takiej estetyki wokalej i instrumentalnej? dobrze, powtorze. nie lubie Razz nie jestem w stanie sie w to wczuć, tak wyrazane emocje do mnie nie trafiają.

26 – lubie go. nie wiem czy lubie ten kawalek. z tej plyty uwielbiam jeden kawalek i to tez nie w wersji studyjnej. reszta mnie srednio brala. no ok, nie jest to złe, ale zupelnie mnie nie rusza w zasadzie. leci i nie przeszkadza i tyle.

27 – fajnie wkręca, mocna rzecz i to niekoniecznie chodzi o samą głośność czy natężenie dzwieku Wink ciezar gatunkowy jest po prostu. jakos tak sie do tego zespolu przekonac nie moge, ale jest pare kawalkow, ktore doceniam i ten jest jednym z nich. bardzo lubie ten zaplątany motyw basowy, ktory jest takim napędzaczem calego kawalka jak dla mnie. pewnie mogloby byc nieco krotsze, bo wkręcanie zmienia sie powoli w lekką monotonie z czasem, ale w sumie to nieznacznie tylko przeszkadza. a i to lekkie wzmocnienie na koncu tez niweluje to uczucie lekkiej monotonii. dobra rzecz.

28 – o, początek z tym pociągiem kojarzy mi sie z pewnym kawalkiem znanego goscia, co to w tej edycji sie pojawil z utworem z tej samej plyty co kawalek, ktory mi sie skojarzyl Razz are you still with me? Laughing no wiec tak... dalej juz mi sie nie kojarzy, za to wchodzi calkiem fajna elektronika. widze, ze teraz moda na taki kierunek w queenwizji Razz wypada mi tylko zalowac, ze przed wakacjami nie wrzucilem tego, co zamierzalem, bylbym prekursorem Razz no, dobre to. moze ten beat jest zbyt hmm zamulający i jednak wkurwia po jakims czasie, ale to co sie dzieje oprocz niego jest naprawde niezle. fajne orientalizujące wstawki. taka muzyka elektroniczna w jakis sposob mnie kreci, nie jest to łupanka dla technomułów. this being said, mogłoby byc nieco krotsze.

29 – produkcja brzmi domo-garazowo, zwlaszcza wokalnie. muzycznie calkiem fajne, nic odkrywczego, ale jakby troche lepiej wyprodukowac, to mialoby calkiem niezlego kopa. niestety sporo psuje mi tu wokal. tzn jego brzmienie konkretnie. no i hmmm naprawde nie znosze przeciągania samoglosek na sile, byle zmiescic sie we frazie. „muuuuuuuuusisz”... zgroza Wink solowka jakos srednio mi gra z podkładem szczerze mowiac. ogolnie nie jest złe, ale raczej mnie nie powalilo. moze ja po prostu nieszczegolnie takiej muzyki slucham Razz

30 – ładne. lekki klimat, fajnie sobie płynie. bez rewelacji, ale pozostawilo dobre wrazenie. jakos tak sie lekko unosi, nie inwazyjnie. wielkiej milosci tu nie bedzie, ale niezle sie sluchalo.

31 – o, to natomiast spodobalo sie od samego początku. juz pierwsze kilkanascie sekund jakos tak brzmialo zachęcająco i przeczuwalem, ze to moze byc cos w moim guscie no i nie pomylilem sie. takie subtelne granie, ze smakiem, nastrojowe, znowu nieco hmm jesienne, ale podoba mi sie. na pewno jeden z ciekawszych kawalkow tej edycji z tych, ktorych wczesniej nie znalem. wykonawcy tez nie kojarze. sprawdzilem kto zacz, no i w sumie teraz rozumiem czemu mnie zainteresowalo.

32 – no niezly frankenstein. początek niczym jakis wczesnoejtisowy bowie, potem dzwiekowa zzynka z i can hear music, a na sam koniec kolejna zzyna, tym razem z funeral for a friend/love lies bleeding xD brzmi nawet miło i niezobowiązująco, ale te nawiązania są tak mocno slyszalne, ze nie wiem czy potrafie tego kawalka bez tego kontekstu sluchac Very Happy nie no, ok, calkiem miłe. bez szału, ale jeszcze chętnie pare razy posłucham.

33 – tiaa. no nie bede udawal, ze nie znam. mam nawet jakąś ich plyte, zaliczylem pare koncertow. to chyba jedyny zespol jaki widzialem 2 razy tego samego dnia xD zawsze mi przeszkadzlo najbardziej u nich to nawiedzenie tekstowo-wokalne. i w sumie tu tez sie to objawia. tekst w sumie niby calkiem zgrabny i ma jakies przeslanie, ale w polączeniu z wokalem jakos nigdy nie potrafilem traktowac tego kawalka i calego zespolu powaznie. instrumentalnie dobrze i chwytliwie nawetjak na taką muzyke, chociaz ja tam wole jak z nimi pogrywa pan skrzypek czasem Wink dosc nawiedzone, ale posiada swój urok.

34 – sok z żuka jak skurwisyn. przyjemne, wpadające w ucho, nie wiem tylko po jaką cholere ten wkurzający efekt na lewym kanale. psuje caly urok jak sie slucha na sluchawkach Wink ot taka fajna pioseneczka w starym stylu. gdybym robil imprezke z taką muzyką, to jak znalazł, wiec moze sobie zachowam Wink chociaz nie wiem po co, skoro nie robie imprez...

35 – słitaśny głosik, subtelny podklad. ładne, tyle, ze do niczego nie prowadzi w zasadzie i nigdy sie w zaden sposob nie rozwija. ale ladne.

36 – cudność. tu musze przyznac, ze mialem najwieksze wątpliwosci po kawalku numer 24 czy dopuscic. nie tyle ze wzgledu na sam utwor, ile jego wykonawce i plyte, z ktorej pochodzi. ale jednak plyta klasykiem aż na miare in rock nie jest Wink a kawalek na niej troche w cieniu paru innych kompozycji na pewno, ale to znakomity numer. subtelny, pieknie plynie i znakomicie zaaranzowany. rock, ale przy tym nieinwazyjny, nienachalny, taki hmm SUBTELNY Razz

37 – oj lubieeee, lubie, no przecie nie bede udawal, ze nie znam Smile ktoś mnie dość niezle ustrzelil gustowo. nie powiem, ze pewne punkty, bo jednak kilkanascie silnych kandydatow sie znalazlo, zwlaszcza w dwoch ostatnich paczkach, no ale na pewno ten kawalek ma spore szanse zamieszac na mojej liscie. w sumie dobrze, ze nie trafil na płyte dużą, bo by tam ni cholery nie pasowal. no kurwa, mam chyba słabość do takich jesienno-smutnych rzeczy. pieknie sobie gitarka z tymi klawiszami współplumkają.

38 – 10 minut gitarowego plumkania. plumkania z fajnym klimatem, trzeba przyzbac. dosc znanego w dodatku. no, moze troche zbyt sennie i jednostajnie, to naprawde moglo trwac polowe tego czasu i swiat by nie byl gorszym miejscem, ale tak czy tak jest przyjemnie. wole 10 minut monotonnego gitarowego plumkania z fajnym tematem niz jakiegos eunochowatego wyjca albo plastikowy banał. dostanie jeszcze szanse.

39 – dość niepozornie sie zaczynalo, ale okazalo sie byc calkiem wkrecajace. moze troche za duzo hmm patosu. ale jednak brzmi zachęcająco i te 7 minut mija jakos tak niezauwazenie. calkiem fajne zakonczenie tej nierownej edycji.

pierwsze dwie paczki, z malymi wyjątkami, dosc slabe, ale zroznicowane stylistycznie. kolejne dwie paczki z kolei bardzo silne. dyszka i rezerwa beda megamocne.
_________________

if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS

you never had it so good, the yoghurt pushers are here
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
whoatemydinner



Dołączył: 02 Lip 2011
Posty: 1771
Skąd: Z Mornington Crescent.

PostWysłany: Pią Paź 07, 2011 8:27 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

24 - na początek powiem, że nie jest to aż tak fajne, jak oryginalna dwudziestka-czwórka, która była jedną z moich faworytek. Tym razem wrzucant zaoferował nam coś zupełnie innego, co mi zbytnio nie przypada do gustu. Końcówka niespodziewana fajna, no i w ogóle to fajnie brzmi, ale... no już to nie jest to samo. Bardzo miłe dla ucha, ale raczej nic więcej. (=)

10 - bardzo fajny początek przypominający mi pewnego progresywnego epika ze wczesnych lat 70. Niestety po tej akustycznej części z sympatyczną melodią już tak BARDZO mi się nie podoba. OK, plus za przejście z pociągniętym smyczkiem, bardzo fajne. No i wokal mi pasi. Absolutnie pozytywne wrażenie na mnie wywarło i, chociaż od gdzieś tak 2. minuty nie jest tak zajebiście, jak na samym początku, to nadal jest bardzo wysoki poziom. (+)

09 - nie no, tak genialnie od czapy, że aż wstyd by było tego nie docenić. Czy to ytron tę zajebistość wrzucił? Cool Fajne, oldskulowe i ogólnie bardzo fajne, szczególnie to solo. Mniam. (+)

08 - epicki wstęp. Łoh, dziwnie się robi. Czy to będzie metal? O, zgadłem. Jezu, jakie to porąbane. Te gitary, te pianina. WTF... Nie jestem może zachwycony, ale urzeka mnie ta dziwota. Wokal jest iście nie do zapomnienia. Beeeka. Ale meh... nie wiem, czy potrafię docenić zbytnio. Średnio mi się ogólnie podoba, poza poryciem. (=)

07 - jaki fajny, znajomy głos. Cool Genialny klimat. Absolutnie zajebista polska rzecz w tej edycji. Razem z tym czymś o karczmie z trzeciej paczce jest moim faworytem w kategorii ojczyste songi. Bardzo spoko, od początku do końca. (+)

06 - przepraszam wrzucanta, ale jeszcze nie przesłuchałem. Jak przesłucham, to ładnie wstawię tutaj komentarz i grzecznie wyrażę swoją opinię na temat tego utworu, umowa stoi? Wink

05 - to Celline Dion? A nie, to jej klon, lol. Klimatyczne, wokal mi się nawet podoba, no ale takie stockowe. Z plewy chleba się nie upiecze, a niestety to jest taka wątpliwej jakości plewa bez jaj. (=)

04 - ło jezu, jak ja nie cierpię takiego wokalu. Fajnie gitara gra, ale Pani wokalizująca sprawia, że dla mnie absolutnie nie do przebrnięcia. (-)

03 - rozkręca się koło półtorej minuty i zaczyna mi się wtedy podobać. Fajna melodia, a i wykonanie niczego sobie. Cool Może nie genialne, ale enjoyable jak cholera i ogólnie to mi się podoba, że nie mogę. (+)

02 - oj, elektronicznie. Nie no klimat fajny, ale dupy nie urywa. Te bębny w tle może i jednostajnie, ale za to fajne. Bardzo wyluzowane i nawet mnie ten głos faceta mówiący co chwila mnie nie wkurwia. No i to pianino elektryczne na początek każdego nowego akordu, świetnie brzmi. Miło, miło, ale nie zachwyca całkiem. (=)

01 - klasyka klasyki. Znane to, ale nie przeszkadza mi, no. Skrzypce ładnie grają. Ich partie mi się zajebiście podobają. Muzyka brzmi świeżo, jest świetnie wykonana, lecz i tak liczy się to, jak była napisana. A napisana była zajebiście i ten utwór jest genialny iście. (+)
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
agusiaa_w



Dołączył: 09 Sty 2011
Posty: 344
Skąd: Mała Aleja Róż

PostWysłany: Pią Paź 07, 2011 10:12 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wrzucam ostatnie komentki i zacznę od utworu, który został podmieniony (swoją drogą szkoda, bo tamto solo na gitarze było epickie)

nowe 24 – nie jest źle, bierze od pierwszych sekund. Boska gitara i mam wrażenie, że ją znam skądś. Wokal takiej trochę mokrej owcy na okręcie, który tonie, ale ciul z nim. Instrumentalnie to jest cudne, najpierw fajne solo na klawiszach, a potem na gitarze (którą serio skądś znam… Rolling Eyes ).

I ostatnia paczka, czyli

BeBe się nie zna, smutna prawda o nim


27 – uuuu, coś ciężkiego. Strasznie to mroczne, pewnie takie wrażenie mam przez ten motyw na basie. Ale kurde za ciężkie, przytłoczyło mnie.

28 – ciekawe intro Wink Jak nie lubię elektroniki, tak to nie jest jakieś złe. Jest w tym klimat, można się nawet trochę wkręcić, są interesujące orientalne „ozdobniki”. Raczej nie jestem adresatem takiej muzy, ale jeśli nie mam ochoty wywalić kompa przez okno kiedy to leci, to zaprawdę powiadam – nie jest najgorzej. Tylko przydługie no Razz

29 – co to jest? Brzmi amatorsko, zupełnie jak kapela mojego brata (swoją drogą myślałam, żeby zapodać kiedyś, ale chyba nie będę Wam tego robić Laughing). Nie bardzo wiem, co napisać. Grają se chłopaki i jak im to daje radość to spoko, niech grają Very Happy

30 – bosze, nie znoszę bab na wokalu. Zwłaszcza jakichś takich niedorobionych i nie mających siły śpiewać. Zbyt SUBTELNE.

31 – hał najs. Spokojne, facet lekko zawodzi, porywać mnie to nie porywa, ale całkiem sympatyczne. O i fajna gitarka weszła pod koniec.

32 – wstęp zapowiadał coś zupełnie innego i myślałam, że zaś będzie jakieś gitarowe smęcenie, tymczasem wchodzi coś kompletnie niespodziewanego. Zajeżdża Beatlesami jak nie wiem co Very Happy Fajne solo na gitarze z dęciakami w tle.

33 – znam to. Nie darzę co prawda jakimś wielkim uwielbieniem, ale polska dobra muza nie jest zła Very Happy Skojarzyło mi się z Comą, pewnie od nich zżynają. Znaczy Coma zżyna, nie na odwrót Wink

34 – oldies, oldies… Eeee, co się dzieje, taśmę wciąga czy jak? Laughing Nie wiem, po co był ten dziwny efekt, zepsuł fajny klimacik Confused

35 - <ziew> pewnie dał to jakiś miłośnik Katie Melua, nie będę palcem pokazywać Twisted Evil

36 – cześć Anet, fajny skok na punkty Razz Wreszcie coś się dzieje w tej smutnej jak pi**a paczce. Nie no, to jest genialne. Są kawałki, które powalają od pierwszych sekund pierwszego odsłuchu. Ten się zdecydowanie do nich zalicza.

37 – a to z kolei jest epickie, wspaniałe, CU-DO-WNE! Absolutnie wymiękłam. Coś przepięknego. Padam przed wrzucantem na kolana z zachwytu.

38 – intro brzmi jak wstawione z jakiegoś filmu. No i czemu to jest takie ciche? I te jakieś dziwne dźwięki w tle. O, gitara wchodzi. I teraz będzie tak pitolić przez 10 minut. Nic tylko zajarać zioło i odpłynąć w otchłań statkiem rozpaczy. W sumie nawet jarać nie trzeba, już odpływam…

39 – i na koniec coś pokręconego, choć zajeżdżało z początku czymś takim hmm… teatralno-kabaretowym, sama nie wiem. Nawet niezłe.


Podsumowując tę edycję to jest pół na pół. I i II paka lipa, III i IV - roxują, choć i w pierwszych dwóch z 2-3 kawałki szansę dostaną Wink
Aha - i jak nie będę w pierwszej dyszce to smutna prawda o Was, dzieci Razz
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Sob Paź 08, 2011 1:37 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1. No klasyka. Idę o zakład że więcej niż dwie osoby nie są w stanie podać autora. Dobra klasyka jest dobra. Jest potężnie, jest dostojnie, jest wzniośle. Fenderki lubią. Nawet bardzo.
2. Tego typu klimaty i rytmy to generalnie nie moja bajka, ale... chyba mnie jeszcze te paczki nie zmęczyły, bo ma to w sumie jakiś klimat. Jest wyuzdane ździebko, jakby zamknąć oczy to widać <wycięte>. Nie no, wkręca to w dość ciekawy sposób, naprawdę za skarny nie jestem w stanie powiedzieć, czy to starczy na jakikolwiek punkt czy nie, ale pamiętam jak w Londynie dużo żeśmy pijali w barach z taką muzyką i kurcze, to były zajebiste wieczory... kołysze toto.
3. Patataj, patataj, patataj...
I refren- patataj, patataj, patataj...
No klasycznie, ale w mniej popularnym wydaniu. I w sumie muszę przyznać, ze to dobry wybór, bo z tych mało (mniej) znanych kawałków to w końcu ktoś wybrał naprawdę dobry. Typowe brzmienie, typowa kontrukcja kawałka, no co tu dużo mówić? Nie padam na kolana, nie jest to [tu wstaw sobie czytelniku kilka tytułów klasyków], ale daje radę. Riff szczególnie- fajnie się snuje, narasta, leniwie płynie... no i bardzo dobra część instrumentalna, rewelacyjna wręcz. O, to jest dobry metal a nie jakieś łospy...
4. Ah, poczułem się jak na Teneryfie znowu Wink
Mam wielką, wielką słabość do flamenco, do tych gitar, do tej energii, do tej specyficznej energii, progresji akordów- i do języka... Wyjąca pani daje radę! Dobra edycja się zapowiada...
5. Tonie niczym Titanic. Tak, wiem, ze to nie Celyna, ale... równie irytująco ładne, słitaśne i wog'le... zanudziło mnie prawie na śmierć, aż zacząłem myśleć o czymś innym... w pracy mam raport do napisania cholera, za który nie wiem jak się zabrać, w dodatku mam tak debilną rzecz do przetłumaczenie, że jak ją przeczytałem po polsku to się załamałem, bo mam to napisać po angielsku a nie rozumiem połowy jak jest w oryginale... pies sąsiadów też chorował, a to taka fajna psina jest, trochę mi go szkoda... piwo mi się kończy, muszę wstać i przynieść nowe... dobra, mam, a to ciągle smęci... ale o czym to ja? A tak, pies sąsiadów...

Sorry, totalna tapeta jak dla mnie. Sorry, nie poczułem.
6. Wstęp naprawdę dobry. Znaczy nie że wybitny czy coś, ale zaczyna się dość epicko i aż człowiek z ciekawością czeka "co dalej". Niestety, mija już trzecia minuta a tu nie dzieje się nic. A jak juz wchodzą te gitary to się robi banalnie, niestety. Na wysokości "promised land" wysiadłem... Toporne toto, no... Ostatnie solo jest chyba jedyną rzeczą w której poczułem jakiekolwiek emocje.
7. Fajny refren, bardzo fajny klimat ogólnie. Z w sumie nawet fajnego filmu. Bez teg dość szczególnego patosu, jakim potrafią emanować a który mnie raczej wkurza (poza wybitnymi wyjątkami, gdzie jest uzasadniony). No i Pan Wokalista Zawsze w Czarnych Okularach tutaj nie wyje i nie kaleczy uszu, jak czasami jednak ma w zwyczaju. Jest dobrze.
8. ...for it is a human number...
Więcej tego diabłaaaaaaa!!!
Grrrrrrrr.
W sumie... hehehehe. W sumie jest w tym kurwa energia, riff wali fajnie brutalnie po uszach, niestety te babki są karykaturalne... Noga chodzi, ale też jakoś tak pedalsko się kołyszę na boki przy tym jakbym był w jakimś Opolu... robię air bass, a równocześnie słyszę ze to trochę tandetą jednak jedzie... mam niezłe rozdwojenie jaźni co do tego. Fragment od 3:25 przez minutę daje radę (jeszcze jakby złowieszczy pan się zamknął to w ogóle byłby kosmos). Nie no, gdybym to ja był prducentem to bym pozmieniał w nim kurwa prawie wszystko, odarłbym to z tych tandetnych dodatków, jakieś babki, jakieś orkiestry i inne duperele- bo trochę szkoda tej energii, jaką słychać z gitar, perkusji, basu...
9. Normalnie jakbym w Fallouta grał. Kiedyś może coś z Fallouta wrzucę? No w sumie przez tą cholerną grę polubiłem nawet co nieco z tej epoki... kołysze, ma swój specyficzny bardzo klimat... coś w tym jest, choć pewnie fakt że słysząc to widzę ghoule i super mutanty świadczy o mnie źle... Cool
W sumie powiem szczerze, ze to jest nawet zajebiste... oh yeah... saksik wymiata.
10. Za bardzo się ciągnie. Serio- to nie jest złe, ma klimat, ale... tu się jakoś niewiele dzieje. Nie słyszę prawie nic w głosie, w sensie emocji, a tylko to uratuje rzecz bez wielkiej melodii- jakaś nieprawdopodobna ekspresja. Tej tu nie ma. Są fajne momenty, jest patos (SUBTELNIE!), ale... i dopiero jak się w końcu gitara odzywa to coś naprawdę czuję... jest piękna. Niestety, nie mogę tego powiedzieć o reszcie... myślę, ze byłby z tego przepiękny instrumental. Gitara jest bowiem boska.
11. No tak... kiedy się człowiek na tym skupi i ma czas, to nawet trochę wciąga... bywałem na fajnych jazzowych jam session w Jazz Club Cafe i nie powiem, tam coś takiego brzmi. Tu... tu też źle nie jest, ale czy jakoś bosko? Czuć tu pewną muzyczną wolność, każdy muzyk może rzecz zabrać niemal w każdym kierunku, ale... dziwny jestem. Nie jestem koneserem takiej muzyki i nigdy nie będę jej wysłuchiwał z wypiekami na twarzy. dziowny jestem dlatego, ze taka właśnie muzyka potrafi być dla mnie świetną tapetą... serio, nie irytuje mnie, nie przeszkadza, nawet mi się przy takich rzeczach dobzre pracuję, czym doprowadzam czasem do szału dziewczyny w biurze, przyzwyczajone raczej do radiowej papki... mimo wszystko chyba jednak lubię, jak rzecz jest bardziej uporządkowana, bardziej muzycznie sformalizowana... tak, tu jest wolność, ale ja lubię jednak pewne ramy, pewien porządek, pewne bezpieczeństwo jakosłuchacz, ze rzecz ogarniam, ze mi nie ucieka... chociaż jak tak słucham i czasami mi ucieka, to w sumie nic przeciwko nie mam... Mimo wszystko wolałbym, żeby to było bardziej skondensowane, a takie rzeczy jak solo na perkusji to się świetnie ogląda ale słucha jednak mniej trochę...
Co by jednak nie mówić, myślałem sporo przy tym kawałku o tym kawałku a nie o psie sąsiadów, więc... źle nie było, bynajmniej.
12. Nie wiem czy im się wydaje że są zabawni czy co... nie wiem, czy czują że mają jakiś przekaz czy po prostu wyjarali taki stuff jaki chciałbym sam dostać... nie wiem i pewnie się nigdy nie dowiem... nie, zebym chciał...
13. Lemur przemyca swoje pedalskie upodobania.
Lepsze od tego ich hitu, który króluje w gejowskich barac, ale ciągle ocieka latami 80-tymi, w taki sposób, że ciężko tego słuchać... nie wiem, sorry lemurku, ale tu jest wszystko to, co mnie w tej epoce irytuje... Materiłu tu jest na 5 minut, nie na 13, matko... i wy Yes zarzucacie przerost formy nad treścią? O matko...
14. O, to już drugi w tym samym języku... jest energia, takie klasycznie Policowo-Lady Pankowe bardzo. Dynamiczne jak cholera, gitara fajnie daje w refrenie. I sama melodia naprawdę dobra. Solo na koniec naprawdę rewelacyjne. Bardzo dużo tu energii. Nie no, to solo na koniec absolutnie zajebiste, fajnie brudne, ewidnentnie wszystko na jedną gitarę (w sensie że jedna gitara jakby próbuje grać i linię i podkład, coś jak niejaki May grał zawsze na żywo), coś co wymaga od gitarzysty i w miarę sprawnych palców i ogromnego wyczucia rytmu. Pamietam kawałek z Listy Przebojów Radia Zielona Góra jakieś... pfff... 15 lat temu?
15. Ma mnie wkręcić ale ni chuja nie wkręca. W pewnym momencie zaczęło irytować. Jestem na czwartym piwie, może jakbym był na 6-7... kiedy wchodzi ta brudna gitara robi się (w miarę) ciekawie. To ja o każdej porze dnia albo nocy wybieram takie 14 abo 11... albo 1... albo 2... albo 3... get my point? Sorry, miało zaniepokoić czy co- a znudziło.
16. Boże, ależ to Eurowizyjne... albo z otwarcia jakiegoś Euro 2012... wyleciały gołąbki wypuszczonę przez Kasię Cichopek, kamera idzie za nimi jak wzbijają się nad chmury, na dole wszyscy z patosu dostali wypieków, Agata Młynarska wrzeszy coś do mikrofonu, przejęta tym wszystkim bardziej niż przedwczorajszym orgazmem, nasza reprezentacja traci trzeciego gola z Czarnogórą w piątej minucie meczu a gołąbki narobiły na głowę Smudzie... kibice się na trybunach się cieszą, wywieszając swastykę a Szpakowski opowiada o statystykach z Tygodnika Kibica i robi wszystko, zeby nie zuważyć, ze jestesmy w ciemnej dupie... jest pieknie, jest kolorowo, ktoś próbuje mi coś sprzedać jako sukces, jako coś pięknego, jako coś niezapomnianego a ja... mam to gdzieś, bo tego nie widzę i nie czuję. A im bardziej chcą, żebym czuł- tym bardziej ja nie... taka ze mnie sztuka...
W skrócie- nieprawdopodobnie się ten kawałek stara. Tak, ma urok. Nie, niestety nie jest on dla mnie...
17. Chociaż chyba sobie go kurwa puszczę jeszcze raz...
18. Jezu, to 16 było jednak całkiem niezłe... są tu ciekawe i fajne pomysły ale ich tu jest na góra 4-5 minut a nie 13... nie widzę tu niestety żadnego pomysłu na to, jak to poskładać w jedną całość, sformalizować, sprzedać jako zamkniętą jedną rzecz... pomysły, pomysły, pomysły- jakbym czyiś brudnopis czytał... No ładna jest końcówka- ale to w sumie mogłaby być osobna rzecz... eh...
19. W sumie klasyka, ale z tych których tu nikt prawie nie zna. Zacne granie, bardzo zacne, z bardzo zacnej płyty. Zapomniana nieco klasyka rockowego grania, zespół który nie miał tyle szczęścia co kilku innych wilekich- a niekoniecznie dużo mniejsze umiejętności... Porywa.
20. Bizon Razz
Świetny kawałek, choć uważam, że mają kilka lepszych i łatwiejszych w odbiorze. Wink Bardzo fajne granie, mnie cieszą takie kapele, fakt że dziś ktoś tak jeszcze gra. Złamanie klimatu na wysokości 6-tej minuty- majstersztyk. Sam nawet planowałem coś ich wrzucić, ale w mniejszej formie. Może za jakieś 10 edycji, bo teraz chwilowo spaliłem Wink
21. Jest energia i jest wyjście poza sztampę. To lubię. Czuję się jak jakiś wiking tańczący w lesie przy upolowanej zwierzynie czy inny NAR z trzema włosami na klacie... rewelacyjna perkusja. Naprawdę rewelacyjna. Bardzo dobra rzecz i aż się zdiwiłem, jak zobaczyłem że trwa 10 minut, bo upływu czasu aż tak nie odczułem. Późniejsze granie bardzo w stylu Thin Lizzy. Generalnie to brzmi jak nieślubne dziecko Iron Maiden i Thin Lizzy włąśnie...
22. Matko, uwielbiam... i myślałem o wrzuceniu... z bardzo znanej płyty, ale... no tam cos innego pełni rolę hitu Wink Dobry kawałek, świetny wokal, równie IMO charakterystyczne klawisze...
23. Generalnie wolę jego inne twarze, ale... no ba, źle być nie może. Co u niego uwielbiam tą ta dbałość o szczegóły, jeśli chodzi o aranżację, produkcję, itd. Wszystko na swoim miejscu, wszystko poukłądane jak należy... tylko niestety odrobina więcej polotu by się przydała przy pisaniu melodii, w tym konkretnym przypadku. Bo jest... okej- i tyle. Ma toto b. fajny klimat, ale to aksjomat w przypadku tego pana.
24. Heh, doceniam konsekwencję Laughing
Piękna gitara (thank you, mr obvious), rzecz fantastycznie kołysze, ma bardzo melancholijny klimat (to chyba te klawisze, które jednak mogłyby by brzmieć ździebko mniej ejtisowo)

A co do poprzedniego 24... tak, oprotestowałem, natomiast niech wrzucant wie, że uważam ten kawałek za taki, który zasługuje nie na 12 a na 24 punkty. Ale też właśnie dlatego miał według mnie wylecieć... Wink
25. Czuję emocje, w sensie... czuję te emocje w głosie, czasem anwet sam z gitarą próbuję wejść w tą esteykę i wydobyć coś takiego z siebie, bo... uważam ze to bardzo trudne, ze to niejako wyższa szkoła jazdy, ale... gdzieś jest niebiezpieczna linia między czymś prawdziwie wspaniałym a czymś lekko jednak nawiedzonym... i nie do końca wiem po której stronie stoję odnośnie tego kawałka... bo czuję, ze ten pan tak bardzo chce mi coś przekazać a z drugiej strony ja nie wszystko czuję... chyba za mało ognia a za dużo uniesienia, jak na moje potrzeby... wolę jak się obie te rzeczy bardziej spotykają.
26. Jak na tego pana to dość przeciętnie... bynajmniej nie jest to złe, ale nie wiem czego mam się tu chwycić... nic mnie wybitnie nie rusza- ani tekst, ani melodia, ani ekspresja... wszystko trochę- ale nic szczególnie, brakuje mi tego "haczyka", który nie pozwoli się od utworu oderwać...
27. Czyżbym kogoś zainspirował do wrzucenia tego? Laughing
No kurwa... absolutnie wielkie. Absolutnie nieprawdopodobnie narasta... ta burza, ten bulgoczący bas, ta narastająca gitara... ileż w tym niepokoju... ileż emocji... Jeden z absolutnie najciekawszych zespołów ostatnich 20 lat i jedno z potwierdzeń tej tezy... Nieprawdopodobnie wkręca rzecz, nie pozwala się oderwać, mami, owija wokół palca po to, zeby potem dosadnie przekazać wszystko co tylko możliwe i zawładnąć słuchaczem doszczętnie.
Wielbię. Wielbię. Wielbię.
28. Dużo krótsze powinno toto być i generalnie naprawdę niewiele z tego dla mnie. Jeśli cokolwiek. Znudziło a rytm jest po prostu wkurwiający.
29. Demo nagrane 15 lat w "średniej" brzmiało lepiej. Serio. Wokalista mnie raczej załamał. Sorry... trzeba było dać choć odrobinę pogłosu na mikrofonu, taki "bliski" wokal niestety jeszcze bardziej pokazuje brak dobrego głosu.
30. Od wysokich tonów rozbolała mnie głowa. Nie wiem, czy mam źle ustawione pewne tony czy co, ale były tu momenty że wszystko się zlewało w jakiś... no wyło coś... w sensie ta gitara ma taki a nie inny dźwięk i jeszcze z tym wokalem i tymi talerzami nagle miałem jeden wielki szum w uszach... raczej mnie to zniechęciło.
31. Nic wielkiego, ale fajne. Choć przyznać muszę, ze czekałem na jakiś wybuch, że ten motyw zostanie wzięty dalej... choć końcówka i tak daje radę, bez teg wybuchu. Może w sumie jego brak to właśnie zaleta?
32. Bizon napisał wszystko. Niestety, nawiązania do Beach Boysów i potem Eltona są tak oczywiste, że to aż dziwne. Ma energię, człowiek ma wrażenie ze zna to od dawna (to te nawiązania czy żżynki czy jak zwał tak zwał) i generalnie nie słucha się tego źle. No ale...
33. Wokal z tekstem niesteyt zamiast mnie wzruszyć czy poruszyć raczej odrzucają nawiedzeniem... natomiats muzycznie mnie się to podoba. Jako że w Polszy dawno nie byłem, to przyznam że tego nie znałem i... no, nawet fajne. Bez szału, wokal zbyt... nie wiem, czy ja jestem jakiś dziwny, ale hip hopowy? Nie wiem, słyszę tego gościa i słyszę "o naszym blokowisku"...
34. Miłe, fajne i tyle. Efekt cofanej taśmy w środku wkurwiający maksymalnie.
35. Tak... te trzy minuty nie wniosły do mojego życia absolutnie nic. Nie żeby to było okropne, ale też nie, zeby to byo dobre. Własciwie kluczowym słowem jest tutaj "było".
36. Cudne i takim lekko psim swędem wchodzi, ale... nie jest to żadna bóg wie jaka klasyka... ładnie zaaranżowany motyw gitary, wokal... no ba. Cudny kawałek.
37. Hehe, astanawiałem się, kiedy ktoś przemyci jakiś B-side Laughing
No kurwa, co ja mogę powiedzieć? Wink Piekne i koniec. Ładnie narasta, bardzo jesienne... z jednej strony typowe dla nich brzmienie, z drugiej strony bardzo oszczędnie, bez zbędnych popisów... w sumie aż dziw, ze to był tylko B-side, zwłaszcza przy tym co wyprawiają od kilku ostatnich lat...
38. Dokąd to prowadzi? Anglicy mają takie określenie "self-indulgence" i ono zajebiście pasuje do tego kawałka. Giytarzysta tonie w uwiebieniu dla tego co właśnie gra tylko szkoda, ze ja nie czuję jednej setnej tego co on...
39. Zakończymy progowo i w sumie ciekawie. W sumie, bo przy wstepie pomyślałem "o boże, jeszcze 7 minut jakiegoś badziewia" a tu niespodzianka. W sumie wyszedł niezły finał z tego Wink

To tyle. Na kolana nie padam,. ale zła ta edycja nie była. Wybitna też nie. Kandydatów na punkty jest więcej niż punktowanych miejsc, także... źle nie jest, no. W sumie stracony ten czas słuchając tych paczek bynajmniej nie był.
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
kater



Dołączył: 24 Maj 2006
Posty: 6820
Skąd: Góry Samotne

PostWysłany: Sob Paź 08, 2011 4:37 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Meksyk
przesłuchane: no raczej dużo :: ogólna ocena: niezła paka, w końcu, zero gówna

18. Jako całość chaotyczne, bo to właściwie kilka piosenek. Ale jakoś mi to szczególnie nie przeszkadza, bo każda część tego składaka mi się podoba. Początek jak jakieś muminki, potem to elektroniczne popierdywanie bardzo wkręcające i transowe nieco. A potem wchodzi odjechany motyw, powtarzany na najróżniejsze sposoby, w tym wokal i z kolei mi się kojarzy z wokalizami z AHM. Wog'le to ma w sobie coś z AHM - równie kolorowo-psychodeliczne i też kompletnie nie wiadomo o co chodzi. Tylko, że AHM to pomimo swych kobylastych rozmiarów jedna nierozerwalna łasicza z milo. A tutaj mamy raczej ogarnianie chaosu taśmą klejącą. Ale nadal fajne. I ta końcowa piosenka też udana.

19. No to jest klasyka jak jasny skurwysyn, ale w sumie co ja się tam znam na rocku. Bardzo to lubię swoją drogą. Początek płynie powoli, nawet wydawałoby się, że za wolno, ale w ogóle nie nudzi, można się kołysać. A potem, jak przyśpiesza to dla odmiany czadrock i to tak dobry, że nawet ja się niczego nie przyczepię. A dobre jest to, że nie ma tu tej charakterystycznej dla tej płyty protopatatajowej stylistyki. Ktoś zrobił dobry skok na punkty, pewnie Anet.


20. Wokale mi się kojarzą z jakimś Beta Band. I to jedyne, bo poza tym to prożenie bardziej tu słychać, niż cokolwiek innego. Ale też bez większych onanizmów, tylko z narastaniem patosu i w sumie pod tym względem to nawet jakiś post-rock przypomina. Generalnie mam mieszane uczucia, bo z jednej strony moc ma a wybuchy lubimy, ale z drugiej melodia mnie nie przekonuje do końca i mam nieodparte wrażenie, że to próbuje być czymś większym niż jest. No i progi, które wchodzą w połowie to już raczej mnie nudzą. Ale nie wiem, jeszcze zobaczymy, bo złe to nie jest.

21. Brzmi jak System na serio, czyli w sumie bez sensu. Z Orphaned Land też się kojarzy ze względu na to połączenie epizmu z orientalizmem. Trochę za dużo patataju. Tumtutututum w górę i tumtututum w dół. I tak trzydzieści siedem razy. Chociaż nie, coś się nawet dzieje. Faktycznie, perkusja daje radę. Nie no, znowu ciągle to samo. Już widzę lemura, jak mówi, że kwadratowe. Za dużo iron maiden, za mało systemu, podziękował. Ale trójki nie zaczerwieniłem, to tego tym bardziej nie wypada.

22. Kurde, to jest jakaś paczka z ambiwalencją. Znowu, w sumie fajnie narasta i dużo się dzieje, jest o co ucho zaczepić, ale jest w tym jakaś nieznośna yesowa pretensjonalność. Yesowa, nie Queenowa i dlatego nieznośna. To chyba głównie ten wokalista mnie wkurwia, udusić go i byłoby ok, bo te instrumentale są całkiem wesołe, chociaż brzmią jak protodreamtheater zupełnie. Nawet takie same łamane rytmy.

23. Brzmi jakoś znajomo. O ja, jaki ładny rzewny instrumental się pojawił. Tak, generalnie najlepsze są części bez wokalu tu. Ta druga z chórkami też przednia. Fajna rzecz. Troche brakuje jakiejś porywającej melodii do tego, bo pod koniec się robi rozbuchane, jakby bóg wie co się działo, chyba wolałem, jak nie szarżowało. Ale generalnie mocny plus.

24. Ok, nie znałem tego nieziemskiego KLASYKA i strasznie mi wstyd. Tak naprawdę to nie. W każdym razie widzę, że dużo się nie zmieniło, nadal mam tu się zachwycać gitarą. No w sumie niczym innym nie da rady - tylko jak się wsłuchać w tę gitarę to może rzeczywiście da się usłyszeć coś dobrego. Ok, nie wiem, znaczy da się słuchać, ale jeszcze nie przesłuchałem tego tyle razy co pozostałe i nie wiem czy jestem na tak czy na nie.

25. Lol. Z tym facetem mam ten drobny problem, że zazwyczaj jego wokal mnie irytuje. Nie wiem czemu w tym teamie jest uważany za tego kolesia od śpiewania. Ma może bardziej zaawansowaną ekspresję od wiadomego barda, który raczej lubił wszystko wykrzyczeć w jeden sposób, ale właśnie przez tę jego manierę ten wodnik co płynie po jeziorze jest jakiś nazbyt nawiedzony. I ten pokochał zodiak. No denerwuje mnie facet. Niemniej sam utwór jest porażający - już pieprzyć tekst, którego jeszcze nawet nie ogarnąłem. Ale przy końcówce mam rzeczywiste przysłowiowe ciary. A nie słyszałem tego nigdy wcześniej. Moc.

26. Znowu kawałek tego człowieka i znowu nie wiem co z nim zrobić. Ni ziębi ni grzeje - trochę fajny, trochę denerwujący. Tam w jednej zwrotce brzmi jakby cieszył japę i to też z jednej strony mnie śmieszy z drugiej irytuje. No jeśli próbujecie mnie do niego przekonać, a moglibyście, naprawdę, bo prawie nic nie znam a to nie wypada - no to Wam się znowu nie udało.
_________________

PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen
OberstPrymas



Dołączył: 24 Kwi 2010
Posty: 2830
Skąd: Świebodzice

PostWysłany: Sob Paź 08, 2011 1:06 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Mokra Owca Na Okręcie, Który Płynie Dalej
Też dam swoją skalę ocen, a co.

1. Klasyczna klasyka. Bardzo miło się tego słucha, ale czy jest warte pktów? Na razie ma szanse. [***]
2. Niespodziewanie przyjemne. Wprawdzie nie ma wybuchów, fajerwerków i Stevena Seagala z kataną ale też jest fajnie. [***]
3. Gość całkiem nieźle podśpiewuje, ale ogólnie to nie moja bajka. Chociaż klimat daje rade.[**]
4. Czwarta piosenka i czwarty raz inna stylistyka. Lubię Queenowe Who Needs You to i to mnie jakoś nie odrzuca. Robi się wakacyjnie i po karaibsku. Pozytywne, ale bardziej w kategorii ciekawostek. [***]
5. Nudnawe. Lubię jak kobitki się produkują, ale nie w taki sposób. U mnie bez szans. [**]
6. Banalne. Jedzie prawie cały czas na tych samych patentach. Jedynie solo jest przyzwoite. [**]
7. Facet nie do nierozpoznania. Fajna polska rzecz. Podobają mi się te gitarowe zagrywki. Odpowiednie długie i nie czuć znużenia. [***]
8. Intro przypomina soundtrack z jakiejś epickiej gry. Dalej jest interesująco, ale za dużo jest tam nawrzucane różnych dupereli (ultra tandetne chórki...). Wokalista ma głos jak szatan z chrypą i się trochę boję. [***]
9. Jak na razie najbardziej wkręcająca piosenka. A do tego coraz bardziej uwielbiam jazz. Śmieszne, że kiedyś solo grali na trąbkach i były równie porywające jak te na elektrykach. Bardzo mi się podoba. Paradoksalnie – powiew świeżego powietrza. [****]
10. Solidna piosenka. Chórki dają radę, klawisze też mi się podobają. Nie spodziewałem się, że znajdzie się w tej kompozycji miejsce na solo. A tu proszę, całkiem ciekawe się owe solo okazało. Utwór z szansami u mnie. [****]
_________________
FAN KOBIAŁEK
GOŁA KASIA
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
mumin_king



Dołączył: 14 Cze 2006
Posty: 6343
Skąd: Rzekuń

PostWysłany: Nie Paź 09, 2011 7:57 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

NOWE 24 – to już bardziej mnie przekonuje, fajna gitara, trochę takie bardziej mądrzejsze Foreigner, mniej przystępne, bardziej wymagające.

BEBE SIĘ NIE ZNA

27 – fap fap fap, nie jest źle, troszkę takie riversidowe, słucha się przyjemnie. O fajny wybuch w końcu. Ma to troszkę jakiś jajec w końcu. Dobra nuta nie ma co.
28 – monotonny bit, trochę brzmi jakby się z radia urwało, nie ma w tym nic takiego co by tak naprawdę przykuło moją uwagę. Europop w ambitniejszym wydaniu.
29 – coś tam grają chłopaki na gitarach, brzmi to jakby jakiś amatorski zespół zagrał sobie coś do jakiejś dymówki czy co. Tekst też taki nijaki, ale ja tam w sumie najmniej patrzę na tekst.
30 – nie moje klimaty takie zawodzenie dziewczęce to ja wolę słuchać w innym wykonaniu i przy innych sytuacjach.
31 – absolutnie wkurwiający wokal, tak więc podziękuje, tam nawet ładnie gitarka porzdękiwała miejscami, ale ten wokal wkurwiający na maksa…
32 – przez głowę przeszła myśl, że to Sunrise Urial Heepów. A tu dalej niespodzianka śpiewają Sunrise. No, ale troszkę zbyt pedalskie, nie sądzicie?
33 – o coś czego można posłuchać, bez większych wkurw. Trochę tekst razi, wokal? Nie wiem czemu ale najpierw myślałem, że Kora… No nic. Bredząc! Trzy po trzy! Muzycznie świetne.
34 – o fajne. Miło się słucha takich rzeczy raz na jakiś czas tutaj. Takie Stonesowi/Whoowo/Beatlesowe. Przez co moją sympatię zdobyło, nie powiem.
35 – znów kobieta na wokalu i ja od razu dziękuje, nie moje takie klimaty.
36 – ten głos to trudno nie poznać, nawet jak się płyty nie słyszało czy też w ogóle pierwszy raz słyszy się to piosenkę. Taki inny ten głos nie w mocnym punkcie a raczej takim stonowanym, ale przez to jest dość ciekawie. No i oczywiście gitara, ale o tym nie trzeba chyba pisać?
37 – ojej jakie miłe, Last Horizon bez tego ciepłego czucia beztroskości. Po prostu…
38 – taki tam onanizm gitarowy, nie do końca mi pasujący w takiej formie. Nie wart 10 minut słuchania? Może nie aż tak, bo były w tej edycji takie piosenki, po których człowiek się załamywał. Ale tutaj praktycznie przez 10 minut ten sam motywik leci i leci, bez celu.
39 – no i na koniec znów plumkanie. Dobrze, że znalazło się parę takich kawałków, które powalczą o dychę, bo bym pewnie musiał ratować się takimi właśnie wrzutami. Fajne, brzmi to trochę latami 70, ale z każdą edycją jest takich utworów multum. Jak przy Mother Russia czy Mockingbird było fajne tak teraz już się zlewa.
_________________


GGP - na spotkanie ze świeżoscią

Bój się bloga NOWOŚĆ Exclamation BLOG MUMINA Exclamation

wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen WP Kontakt
Anunaki



Dołączył: 06 Mar 2009
Posty: 1794
Skąd: Wrocław/Warszawa

PostWysłany: Nie Paź 09, 2011 10:42 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nie wiem, czy będzie więcej komentarzy, ale na razie przedstawiam komenty do 4 paczki Razz.

27. Cudowny utwór. Niesamowity tekst i fantastycznie narastający klimat. Pamiętam jak po raz pierwszy go usłyszałem w 2006 roku i odpadłem. Ciary były wtedy i są do dziś. Chyba najlepszy utwór tego zespołu według mnie. Mimo tego, punktów nie będzie z wiadomych powodów Razz.

28. Widzę, że ktoś wrzucił legendarny utwór z legendarnej płyty, oczywiście w pewnych tylko kręgach, do których to forum nie należy Razz. Kapitalna rzecz. Można się wkręcić i pojechać tym pociągiem do … .Nie wiem tylko na co liczyłeś wrzucańcie/tko?. Przecież w tej zabawie, taki utwór, to punktowe samobójstwo.

29. Początek ciekawy, wszedł wokal i dziękuję bardzo, nie dal mnie:P

30. Trochę mi przypomina pewny zespół, który jednak jest lepszy od tego Razz. Mimo wszystko całkiem przyjemnie się tego słuchało, ale nic ponadto.

31. Wokal jakiś niemrawy i w ogóle, ale muzycznie zdecydowanie na plus.

32. Początek zwiastował coś interesującego, ale potem okazało się, że
tak niestety nie jest Razz.

33. Umieram, gdy słyszę takie teksty i takie kawałki Razz.

34. Zalatuje latami 60-tymi, ale do klasyków gatunku mu daleko Razz

35. Bardzo przyjemny kobiecy wokal ratuje ten utwór.

36. Klasyka klasyki ze słynnego albumu. Mój ulubiony wokalista plus jeden z ulubionych gitarzystów. To nie mogło się nie udać i tak też jest w tym kawałku. Wszystko tu jest na swoim miejscu-chwyta od 1szego przesłuchania. W kwestii punktów patrz komentarz do utworu 27 Razz.

37. Przyjemny instrumental, ale zobaczymy co z tym będzie dalej.

38. Bardzo fajna introdukcja. Chociaż jeśli idzie o Mother Earth to słyszałem już lepsząWink. Następnie wchodzi gitara taka, jaką uwielbiam Very Happy. Zero napierdalania w stylu, kto szybciej, tylko granie, które wyraża jakieś uczucia. Rzecz bardzo w moim stylu. Zdecydowanie na plus.

39. Nie jest źle, ale do orgazmu daleko Razz.
_________________
The World Is Full Of Kings And Queens.Who Blind Your Eyes,Then Steal Your Dreams
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
kater



Dołączył: 24 Maj 2006
Posty: 6820
Skąd: Góry Samotne

PostWysłany: Pon Paź 10, 2011 1:06 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Uwaga! Poniżej znajduje się obiektywna prawda o muzyce zawartej we wszystkich czterech paczkach: powtórki trzech pierwszych paczek + czwarta, żeby wszystko było w jednym miejscu i żebyście w razie czego łatwo mogli znaleźć.

Mokra Owca Na Okręcie, Który Płynie Dalej
przesłuchane - milion razy :: ogólna ocena - nieprzeciętna nędza

01. Już pisałem kiedyś, że nie bardzo wiem jaki jest sens wrzucać klasykę klasyki do QW. Może z racji, że wszyscy tu słuchają tylko Anathemy i WASP nie jest to wcale tak absurdalny pomysł jak mi się wydawało. Niech umyją uszy i posłuchają prawdziwej muzyki w końcu. Oczywiście mówię to, mając takie pojęcie o muzyce klasycznej jak o jazzie, nie wiem nawet który to z Wielkich, poza tym, że któryś na pewno bo znam ten KAWAŁEK na stówę. No i muszę też przyznać, że w odróżnieniu od poprzedniego klasikala, ten robi mi na tyle dobrze, że trudno mi psioczyć, mimo, ze to ostry lot połączony ze skokiem. Cudownie się przy tym rysuje, aż mam ochotę sobie ściągnąć jakiegoś Szopena.

02. Nadal fajnie, tylko dla odmiany elektronicznie i hipnotyzująco. I odprężająco. Ale też z jakąś nutką niepokoju. No mnie kiedyś np. Nirvana odprężała, więc nigdy nie wiadomo. Płynie to jak jakaś ryba głębinowa, tylko wyjątkowo ładna. Podoba mi się. I są jakieś PARANORMALNE teksty, więc przy okazji od razu wiadomo, że to Misiu. I tu właściwie kończą się fajne rzeczy w tej paczce.


03. No tak, znajome dźwięki i znajomy głos, chociaż słysze ten kawałek pierwszy raz w życiu. I jak tu nie mówić, że oni grają ciągle to samo. Patataj patataj. Całkiem zabawne i mam oczywiście jakiś sentyment do tej wieśniackiej muzyki, no ale nie żeby zaraz tego słuchać.

04. To teraz dla odmiany jakieś kolumbijskie hiszpany z Kill Billa. W sumie ten sposób śpiewania nie należy do moich ulubionych, ale jest w tym jakaś dramaturgia i moc. To pewnie zbawienny wpływ arabstwa. Ale całościowo tak sobie - może być, chociaż refren to mi się trochę kojarzy z reprezntacją Hiszpanii w Eurowizji.

05. Och tak słodko, deszcz stuka o okno, ale to taki ciepły deszcz, wrecz różowy, brzask i promyk i iskierka na horyzoncie i tęsknota i NADZIEJA i MIŁOŚĆ i się skończyło i bardzo dobrze. Pani ma ładny głos, ale kawałek zbyt rzewny. To, że nie koloruję na czerwono świadczy tylko o tym, że mam wyjątkowo dobry humor.

06. Zaczyna się bardzo intrygująco. Jest i nastrój i GNIEW Fenderkowy. No a potem wchodzi wokal i się okazuje, że to metalprog. Co jeszcze nie jest taką znowu straszną nowiną. Straszną nowiną jest refren. Bo generalnie ma to niezłe momenty, ale refren nie pozostawia złudzeń, co do tego czy należy temu dawać szansę.

07. Lubię faceta za głos i piękną twarz plus podoba mi się melodia zwrotki. No i to tyle co mogę powiedziec o tej piosence, wątpię, żebym miał kiedyś do niej wracać. UCIEKŁAAA MI WCZORAJ KURAAAA. Fajnie się to śpiewa, ale generalnie banał.

08. Po pijaku to słyszałem kiedyś i było znakomite. Na trzeźwo trudniej wytrzymać, ale to ten rodzaj sztuki co poprzedni Prince: nie da się uwierzyć, że oni tak na serio, więc od razu zagadnienie wiejskości jest postrzegane w całkiem innych kategoriach. To napierdalanie tuż przed orientalnym motywem jest niczym czołg. Różowy czołg strzelający serduszkami.

09. O, obrót o 180 stopni i jakieś milion lat w tył. Bardzo sympatyczna odmiana, czuję, że mój pociąg do staroci rośnie z każdym dniem.

10. Nie no, emoprog. Nudne to jest śmiertelnie przecież, a facet nieznośny, niech go ktoś już dobije. To musi być wasdfg7.

Gofer
przesłuchane - milion razy :: ogólna ocena - znowu bieda, ale ograniczam się w czerwonych, żeby nie wyjść na shamara

11. No tak. Jest to ten rodzaj jazzu, o którym już pisałem wcześniej. Czyli, nie wiem, jazz totalny. Może się kiedyś do tego przekonam, ale na pewno nie dziś i nie od razu na taką głęboką wodę, lol. Jakiś nieszarżujący Miles Davis, słodko plumkający Możdżer tudzież inne Mingusy - jak najbardziej. Ale tutaj przez znaczną utworu się zwyczajnie nudzę. Pierwsze jakieś 5 minut bardzo mi się podoba i jeszcze pod koniec jak się rozpędzają, ale fragmenty w stylu sama trąbka trąbi randomowe jak na moje ucho dźwięki a poza tym nic się nie dzieje, to gorzej niż frippowe odpały psujące większość płyt King Crimson.

12. Jest to jakiś pomysł. Brzmi trochę jak muzyczne zobrazowanie kaca. Tylko zastanawiam się po co słuchać kaca i dlaczego to musi być AŻ TAK okropne. W sumie nagrać najbardziej niesłuchalny utwór na świecie, to też sztuka.

13. Oż, lemursuita. Atrus i Bebe tańczą. Zdaje się, że wog'le jakaś klasyka i znowu będzie UWIELBIAM i ogólna pogarda dla ludzi, którzy nie lubią plastiku. No tego, jedyne co wg mnie pojawiło się fenomenalnego w latach 80-ych to Marillion, Dead Can Dance i ja. Poza tym to nigdy tego nie chwytałem do końca, chociaż Talking Heads np lubię. I to też jest całkiem fajne, pędzi bardzo sympatycznie a wokalista komicznie zarządza. No nie powiem, żebym się jakoś bardzo nudził przez te prawie 14 minut, nawet na plus.

14. To jest chyba kryptolot w ciula, bo - pomijając, że śpiewają oczywiscie po francusku, jak zwykle - to w refrenie wyraźnie słychać swojskie "kurwa". I w sumie mnie to bawi, bo jest nawet uroczo soczyście zaśpiewana. Ale, jak drętwy Fenderek powiedział (wtedy niesłusznie, ale teraz pasuje), żart powtarzany w kółko przestaje być zabawny - a to jest o te 5 minut za długie jak na żart oparty na jednej kurwie. No bo muzycznie to co, piosenka jakich milion.

15. Bardzo lubię. Kiedyś na fawie sprzedawano mi to jako prototool, czego kompletnie nie usłyszałem. Teraz już bardziej, ale też nie do końca. Tak samo jak postrock jeszcze nie jest tu tak oczywisty jak w GY!BA, w ogóle cała płyta jest bardzo specyficzna. Może nie stawiam od razu ołtarzyków, ale i tak jak na razie to jest najlepsza rzecz w tej edycji bez wątpienia. Wkurw pojawiający się w połowie utworu i końcówka mają moc. To jest dopiero muzyczny gniew, a nie jakieś Porcupiny.

16. Enyapop. Główny motyw mi się trochę skojarzył z Mohikaninem, ale zupełnie nie ta stylistyka generalnie, bo tam był niepokój i epizm a tu są niepozorne pitołki. Generalnie przyjemne, radiowe, ale poza tym to taka piosenkana raz.

17. Bardzo śmieszne. W dodatku kalające imię tytułowej Królowej. Bardzo Ci dziękuję wrzucancie za tę chujnię (to fachowa terminologia).

Meksyk
przesłuchane: no raczej dużo :: ogólna ocena: niezła paka, w końcu, zero gówna

18. Jako całość chaotyczne, bo to właściwie kilka piosenek. Ale jakoś mi to szczególnie nie przeszkadza, bo każda część tego składaka mi się podoba. Początek jak jakieś muminki, potem to elektroniczne popierdywanie bardzo wkręcające i transowe nieco. A potem wchodzi odjechany motyw, powtarzany na najróżniejsze sposoby, w tym wokal i z kolei mi się kojarzy z wokalizami z AHM. Wog'le to ma w sobie coś z AHM - równie kolorowo-psychodeliczne i też kompletnie nie wiadomo o co chodzi. Tylko, że AHM to pomimo swych kobylastych rozmiarów jedna nierozerwalna łasicza z milo. A tutaj mamy raczej ogarnianie chaosu taśmą klejącą. Ale nadal fajne. I ta końcowa piosenka też udana.

19. No to jest klasyka jak jasny skurwysyn, ale w sumie co ja się tam znam na rocku. Bardzo to lubię swoją drogą. Początek płynie powoli, nawet wydawałoby się, że za wolno, ale w ogóle nie nudzi, można się kołysać. A potem, jak przyśpiesza to dla odmiany czadrock i to tak dobry, że nawet ja się niczego nie przyczepię. A dobre jest to, że nie ma tu tej charakterystycznej dla tej płyty protopatatajowej stylistyki. Ktoś zrobił dobry skok na punkty, pewnie Anet.


20. Wokale mi się kojarzą z jakimś Beta Band. I to jedyne, bo poza tym to prożenie bardziej tu słychać, niż cokolwiek innego. Ale też bez większych onanizmów, tylko z narastaniem patosu i w sumie pod tym względem to nawet jakiś post-rock przypomina. Generalnie mam mieszane uczucia, bo z jednej strony moc ma a wybuchy lubimy, ale z drugiej melodia mnie nie przekonuje do końca i mam nieodparte wrażenie, że to próbuje być czymś większym niż jest. No i progi, które wchodzą w połowie to już raczej mnie nudzą. Ale nie wiem, jeszcze zobaczymy, bo złe to nie jest.

21. Brzmi jak System na serio, czyli w sumie bez sensu. Z Orphaned Land też się kojarzy ze względu na to połączenie epizmu z orientalizmem. Trochę za dużo patataju. Tumtutututum w górę i tumtututum w dół. I tak trzydzieści siedem razy. Chociaż nie, coś się nawet dzieje. Faktycznie, perkusja daje radę. Nie no, znowu ciągle to samo. Już widzę lemura, jak mówi, że kwadratowe. Za dużo iron maiden, za mało systemu, podziękował. Ale trójki nie zaczerwieniłem, to tego tym bardziej nie wypada.

22. Kurde, to jest jakaś paczka z ambiwalencją. Znowu, w sumie fajnie narasta i dużo się dzieje, jest o co ucho zaczepić, ale jest w tym jakaś nieznośna yesowa pretensjonalność. Yesowa, nie Queenowa i dlatego nieznośna. To chyba głównie ten wokalista mnie wkurwia, udusić go i byłoby ok, bo te instrumentale są całkiem wesołe, chociaż brzmią jak protodreamtheater zupełnie. Nawet takie same łamane rytmy.

23. Brzmi jakoś znajomo. O ja, jaki ładny rzewny instrumental się pojawił. Tak, generalnie najlepsze są części bez wokalu tu. Ta druga z chórkami też przednia. Fajna rzecz. Troche brakuje jakiejś porywającej melodii do tego, bo pod koniec się robi rozbuchane, jakby bóg wie co się działo, chyba wolałem, jak nie szarżowało. Ale generalnie mocny plus.

24. Ok, nie znałem tego nieziemskiego KLASYKA i strasznie mi wstyd. Tak naprawdę to nie. W każdym razie widzę, że dużo się nie zmieniło, nadal mam tu się zachwycać gitarą. No w sumie niczym innym nie da rady - tylko jak się wsłuchać w tę gitarę to może rzeczywiście da się usłyszeć coś dobrego. Ok, nie wiem, znaczy da się słuchać, ale jeszcze nie przesłuchałem tego tyle razy co pozostałe i nie wiem czy jestem na tak czy na nie.

25. Lol. Z tym facetem mam ten drobny problem, że zazwyczaj jego wokal mnie irytuje. Nie wiem czemu w tym teamie jest uważany za tego kolesia od śpiewania. Ma może bardziej zaawansowaną ekspresję od wiadomego barda, który raczej lubił wszystko wykrzyczeć w jeden sposób, ale właśnie przez tę jego manierę ten wodnik co płynie po jeziorze jest jakiś nazbyt nawiedzony. I ten pokochał zodiak. No denerwuje mnie facet. Niemniej sam utwór jest porażający - już pieprzyć tekst, którego jeszcze nawet nie ogarnąłem. Ale przy końcówce mam rzeczywiste przysłowiowe ciary. A nie słyszałem tego nigdy wcześniej. Moc.

26. Znowu kawałek tego człowieka i znowu nie wiem co z nim zrobić. Ni ziębi ni grzeje - trochę fajny, trochę denerwujący. Tam w jednej zwrotce brzmi jakby cieszył japę i to też z jednej strony mnie śmieszy z drugiej irytuje. No jeśli próbujecie mnie do niego przekonać, a moglibyście, naprawdę, bo prawie nic nie znam a to nie wypada - no to Wam się znowu nie udało.

Bebe Się Nie Zna
przesłuchane: no ogarniam wszystko :: ogólna ocena: kosmiczny początek ale im dalej w las tym nudniej

27. Rotfl. Wog'le miałem ich kiedyś dać i ktoś mi niniejszym spierdolił akcję. Tylko pewnie dałbym coś ze starych płyt, bo jednak ostatnio bardziej mnie kręcą zdecydowanie. Co nie znaczy, że przestałem cenić do dzieło. W ogóle ciekawa sprawa: zespół, o którym praktycznie się tu nie mówi, a który właściwie (przynajmniej w tej późniejszej odsłonie) podoba się prawie wszystkim - od Bizona po Atrusa. Chyba tylko Lemur mógłby pozostać niewzruszony wobec tych dźwięków. Aż jestem ciekaw gdzie to dojdzie i sam się zastanawiam ile dać, bo w sumie albo maks albo nic jak Anunaki.

28. Jestem pełen podziwu, że mnie to bierze. Nie wiem czy to tylko sentyment do new age'owego kiczu w stylu Beautiful World, który mi się bardzo z tym kawałkiem kojarzy (te plemienne zaśpiewy) czy coś więcej. Ten przewodni motyw jest świetny, wwierca się w mózg. Aż mam ochotę to wypróbować w samochodzie, tylko warunków za bardzo nie mam eheh. Oczywiście prymitywny bit to najgorsza część tego kawałka, byłoby znacznie klimatyczniej (i energiczniej nawet) gdyby go sobie łaskawie darować. Ale daje się wytrzymać. Bardzo mi się podoba.


29. Mi łatwo zaimponować - wystarczy wymawiać 'r', a ten pan to potrafi. Ale w sumie to jedyne co potrafi, a całość jest do kitu. "Musisz dorosnąć już, po co znów ostrzysz ten tępy nóż". No gratulacje. I wokal durny, i tekst durny, wszystko durne.

30. Ładna melodia, świetny klimat, piękny wokal (a to ci). Nie znałem kawałka i nie jest to chyba jakaś ich klasyka, ale i tak bardzo dobrze się tego słucha, a po 29. wręcz niebiańsko.

31. Gdzieś to słyszałem na stówę, ale nie wiem gdzie. Ładne chórki. Najpierw mi się skojarzyło z America, potem z Porkjupajnami. Te wokalizy "oooooo" robią fajny klimat, trochę podobny do How Is Your Life Today ale nie wiem w którym miejscu. No ładne i tyle.

32. No jedzie bitelsami i eltonem też, chociaż na tego drugiego bym chyba nie wpadł, jakbym nie przeczytał Fenderka, bo eltona to ja znam głównie z Króla Lwa. Nic wielkiego, ale całkiem sympatyczne.

33. Jezu Chryste. Jestem ciekaw kto to dał i co nim powodowało. To mi się kojarzy z moim byłym sąsiadem, kudłatym (też byłym, teraz się obciął i udaje inteligenta). Że on to puszcza i trzęsie tymi kudłami, a ja nie wiem jak się zachować za bardzo. "Bredząc trzy po trzy" to słowa bardzo na miejscu, właściwie tak powinien się ten utwór nazywać. Muzycznie też taki metaluch zatęchły, że nie daje się tego słuchać. JEZU "chciałeś dać swego boga innym choć tego nie chcieli" wyśpiewane jakimś pojebanym głosem. No jeśli 25 było nawiedzone, to to jest conajmniej opętane. Miota nim jak szatan.

34. O to fajne, to chyba właściwe słowo. Refren bitelsowski a zwrotka bardzo w stylu wczesnych flojdów (albo odwrotnie, bo w sumie oni wtedy zajmowali się naśladowaniem innych raczej). I to zwrotka mi się najbardziej podoba, z tą brzdąkającą gitarą w tle. Melodia pasowałaby do jakiegoś Grindhouse'a.

35. O, nadal tarantinowska gitara (tak, dzielę muzykę na pasującą do Tarantino i Metal Sluga). Lubię też taki wokal, jak chyba łatwo się było domyślić po moim ostatnim wrzucie. Tylko tam u mnie to jednak więcej się działo, a tu tylko ładnie i melancholijnie.

36. No ładnie płynie, kolejny kawałek, że nic złego nie powiem, ale też nigdzie razem z nim nie odpłynąłem. Gitara bardzo ok.

37. Rany, mógłbym dokładnie to samo napisać co przy 36. A niech tam: No ładnie płynie, kolejny kawałek, że nic złego nie powiem, ale też nigdzie razem z nim nie odpłynąłem. Gitara bardzo ok. Tylko, że tu już nieco nudniej.

38. Wybornie, teraz mogę wkleić znowu to samo: No ładnie płynie, kolejny kawałek, że nic złego nie powiem, ale też nigdzie razem z nim nie odpłynąłem. I dopisać, że tym razem to już się naprawdę znudziłem.

39. A tu już całkiem. Końcówka tej edycji jest doprawdy usypiająca. Dobranoc Państwu.

_________________

PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen
OberstPrymas



Dołączył: 24 Kwi 2010
Posty: 2830
Skąd: Świebodzice

PostWysłany: Wto Paź 11, 2011 9:57 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Gofer

11 – Ło matko, ale to długaśne. Chwilami nawet całkiem chwytliwe, ale jako całość średnio daje radę. W ogóle to troszkę nie rozumiem wrzucanta tego kawałka. Jazz na tym forum i jeszcze o takiej długości nie ma szans. Już większe szanse daje oldiesowi z „9”. [**+]

12 – O.o [*] - czyli stawiam świeczkę temu kawałkowi.

13 – Nawet się mnie podoba. Dużo się dzieje, a te „u-ha” coraz bardziej mi się wkręca. Ogólnie na plus. [***+]

14 – Nie ziębi, ani nie grzeje. Gra gdzieś sobie w tle. Zapamiętam tę piosenkę głównie dla tego, że pan bardzo nie ładnie klnie w refrenie. [**]

15 – Minęło a ja nic nie poczułem. Moje życie nie zmieniło się ani o jotę. Jak na razie najbardziej płaska piosenka. [**]

16 – Skoczne i wesolutkie. Nawet podobają mi się taki sielankowe utwory. W sam raz długie, duża harmonia – wszystko ładnie do siebie pasuje. Pozytywne. [***]

17 – Nope. Nic co mogło by mi się spodobać. Ma chyba nawet mniejsze szanse niż jazz z początku paczki. [*+] - bo nie jest takie złe jak "12".
_________________
FAN KOBIAŁEK
GOŁA KASIA
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Maciej



Dołączył: 22 Lip 2005
Posty: 1329
Skąd: Kraków

PostWysłany: Wto Paź 11, 2011 10:13 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

To i ja wrzucę całość Wink
Paczka I
1.Na początku myślałem że to pewna znana symfonia o numerze Karwowskiego ale potem się okazało że to jednak coś innego.Piękny kawał muzyki klasycznej, po kilku przesłuchaniach wręcz porywający. Elegancki jak mitologiczne Gracje . Niewątpliwie queenwizja zaczyna się wysokim poziomem artystycznym. Smile

2.Nie wiem co o tym myśleć.Ten wokal co brzmi "jak dziecka" niezbyt mi leży.Wink .Szczerze mówiąc to nie są moje obszary i raczej na tych muzycznych porohach i bystrzynach się nie popluskam bo i woda za płytka a i przygrywka mi nie konweniuje.Nie mówię że złe ale raczej po prostu nie tego szukam w muzyce...

3.Tak ab Iove principium to zespół lubię, ową płytę średnio.To nie jest w mych ustach eufemizm tylko takie dość solidne „średnio”.Ale chyba jej dawno nie słuchałem Laughing (zdajsie wtedy kiedy wyszla) bo naprawdę mi się podoba.Czy jest ktoś kto nie lubi czasem porządnego hard-rocko-heavy-metalu?..(ano tak zapomniałem gdzie jestem).W każdym razie, odważnik się umiescił po stronie – tak. Pomijam że utwór jest o tysiąc florenów lepszy od kawałków które malowniczo zwykłem był określać „bezjajecznikami”.

4.To pewnie Gosia... Rozkoszne.Flamenco zawsze mą atencję przyciągnie.Ma dryg i rytm poczułem się jak na ulicy w jakimś mieście na półwyspie iberyjskim.

5.Stanisław Jerzy Lec mawiał że z „jednego krzyża można zrobić dwie szubienice” więc jeszcze nie wiem w którą stronę pójdzie ten kawałek.W każdym razie nie skreślam jeszcze, może bardziej zaskoczy przy następnych słuchaniach. Dość leniwa motoryka ale ma przestrzeń oraz miło snujący się klimat.Ładne.

6.Myślałem że to będzie neo-progowe pitolenie w rodzaju IQ a tu pozytywna niespodzianka bo to naprawdę dobra muzyka i bardzo melodyjna przy tym.Gitara gra teoretycznie proste motywy ale tak sprawnie podane i wciągające że słuchacz nawet nie zauważy jak te dziesięć minut mineło.Na plus.

7.Samego wokalistę bardzo cenię, utwór może być. Tak jako didaskalia: film z którego pochodzi lubię, głównego aktora który w nim gra również, nie znam żony aktora ale pewnie też bym ją polubił .I jeszcze jako ciekawostkę nadmienię że gitarzysta który to skomponował i gra – jest to jedyne spotkanie tych panów.

8.Finowie przebrani za Cradle of Filth. Oni tu sukcesu nie odniosą.Czemu z taką nietypową dla nich siekierą plus „blackowe” naleciałości w muzyce i wokalu?. Niemniej to ciekawy miks kilku gatunków metalu,(b.lubię orientalny flet po 4min.),ogółem dobra kompozycja. Tekstów i tak nikt nie słucha więc jeno z kronikarskiego obowiązku wspomnę: erudycyjny poemat o śmierci nasączony metaforami i symboliką z zakresu historii i wierzeń starożytnego Egiptu.

9.Oldies,sympatyczne ale chyba bardziej w kategoriach ciekawostki choć niewątpliwie miłej.

10.Lubię zespół,to zdajsie z nowej płyty? Której jeszcze nie miałem przyjemności/nieprzyjemności słuchać..I ten utwór nie ułatwia tego wyboru bo niby wszystko jest na swoim miejscu, klocki do siebie pasują, przestrzenny aranż ale jakby brakowało jakiegoś wyrazu i owej przysłowiowej kropki nad „i”. Jeszcze będę to osłuchiwał.

Paczka II
11.Improwizacje jazzowe to raczej nie moja bajka, nie mówię że złe- na pewno ma swój krąg odbiorców.Z mej perspektywy bardziej jako podkład w kawiarni wieczorem na starym mieście w Krakowie na Kazimierzu ale tak do samodzielnego słuchania to nie jestem ukontentowany w tym momencie.

12.Jeśli to miała być krotochwila to nie bawi mnie.Najgorsza rzecz do tej pory. Confused

13.Lekka mistyfikacja – trzynaście minut ale samej treści utworu może z połowa, znowu nie jest to złe ale po prostu nie trafia zbytnio w moje - mimo wszystko - szerokie gusta.

14.Przyjemne, wyluzowane rockowe granie.Przez flamenco i płd. amerykańskie metale czy inne mago de ozy osłuchałem się był z mową Calderona w rocku także nie przeszkadza mi.No można się uśmiechnąć przy refrenie Wink .Dość energiczny,ze swobodą zagrany rockowy numer.

15 Zero stopni stopni w skali Kelvina jeśli chodzi o emocje jakie we mnie wywołuję.Zupełnie tu niczego dla siebie nie znajduje..Przykro mi ale nie tym razem.

16.Sympatyczny celtycki pop/rock.Ciepły stosunek mam do rzeczy zabarwionych „irlandią”, skrzypce i dudy więc na plus.. Smile

17.Dr.Dre i Snoop Doggy Dogg mówią że :”nie jedziecie na imprezę”

Paczka III
18.Kilka naprawdę ciekawych brzmieniowo patentów aranżacyjnych natomiast jako utwór to nie mam przekonania czy aż tak dobrze funkcjonuje.Choć generalnie raczej doceniam.Momentami ma tripową atmosferę, taki trochę muzyczny dietyloamid kwasu lizergowego.

19.Porządna klasyczna rzecz, bardzo dobre solówki gitarowe(zresztą o kim my mówimy Cool ), tradycyjne brzmienie.Pozytywnie.

20.Kawał dobrego grania. Niby te kilka motywów ciągle jest powtarzanych ale wciąga. Końcówka podniosła i mocarna.Prostymi środkami uzyskano znakomity efekt. Tuareg na czele karawany machnał rękę ze możecie się do nas przyłączyć..

21.Sporo tu słychać tradycyjnego metalu, te dziesieć minut w ogóle nie nudzi.A to moi państwo sztuka. Partie gitary basowej –miód.Dużo soczystych riffów, bardzo ciepły mam stosunek do tego. Smile

22.Praktycznie wszystko co nagrali w latach 70-tych się broni.I nie inaczej jest tutaj.Świetna melodia, ciekawa aranżacja.Lubię nazywać takią muzykę –muzyką na poziomie.Dobra rzecz.

23.Może niczym specjalnie nie zaskakuje ale jest ładne, podniosłe i rozłożyste nawet lepiej by tu pasowało okreslenie: "przestrzenne aranżacyjnie". Głos jakby znajomy. W sumie dość "piosenkowe" ale zostawia niewątpliwie miłą impresję w umyśle.

24.Poprzedni kawałek to był chyba mój ulubiony kawałek tego zespołu ale i tu wrzucant pokazał klasę (Exclamation).Nowy jest niewiele gorszy, pan gitarzysta ma taki feeling w grze że wszystkie cherubiny,serafiny i trony tam na wysokościach wzruszą się bez dwóch zdań i ja takoż .Uwielbiam.

25.Zacne.Mam wrażenie że miks trochę niewyraźny więc musiałem wygooglować tekst piosenki żeby go mieć przed oczami bo inaczej słuchanie mija się z celem przy poezji śpiewanej.Takie małe zboczenie zawodowe bo oczywiście musiałem policzyć sylaby,akcenty,stopy Laughing (długie więc w połowie spasowałem ale widzę że nie do końca regularnie jest plus jakieś kataleksy na końcu klauzuli przy rymach krzyżowych).Ale oczywiście w przypadku piosenki to nie ma żadnego znaczenia.Co tu dużo gadać takie utwory to jest po prostu klasa sama w sobie! Płyń, pieśni, donośniej, lej się z większą siłą że pozwolę sobie zacytować nomen omen Jesienina.

26.Dość przestrzenne i jak to w jego przypadku trochę „histeryczna” maniera wokalna. Niemniej zgrabna i gustowna strona aranżacyjna pasuje do wszystkiego.Na pewno przykład dobrego kawałka choć nie wiem czy na punkty bo konkurencja jest silna.

Paczka IV

27.Gdybym był Hitlerem to raczej nie byłby mój Wagner bo do fanów tego wykonawcy się nie zaliczam.Choć przyznaje że ten utwór jest lepszy od innych kawałków tego bandu które znam.Może nie stawiam ołtarzyka i z datkami na budowę sanktuarium się wstrzymam ale nieźle operuje klimatem i zostawia mimo wszystko korzystne wrażenie.

28.Początkowe odgłosy pociągu psychodelicznie wciągają ,potem wchodzi elektronika i przy całej mojej awersji do plastiku nawet miło mi się tego słucha .Trochę etniczne i plemienne też Końcówka trochę gorzej ale ogólnie pozytywnie i brawa za odwagę.

29.Domyślam się chyba co to. Ciężko to oceniać bo jednak czuć że to amatorskie nagranie czy demo. Ja takie granie czuje średnio choć energia jest, ten szarpany riff ok.1:40. najciekawszy trochę panterą zabarwiony Tak czy siak każda twórczość wymaga dużo pracy bo jak mówi przyszłowie „nie od razu Rzym zbudowano” i tym optymistycznym akcentem zakończę.

30.Niezłe, oczywiście pogłos jak z Persji do opactwa Jerpoint Abbey w Irlandii....Ale mimo wszystko jakoś w porządku to w uszach dźwięczy bo mi się kojarzy trochę z wczesnym Closterkellerem gdzieś tak w okolicach płyty Blue kiedy byli może nie dokładnie w takiej stlistyce ale jednak blisko.

31.Sympatyczne granie na gitary akustyczne – w liczbie sztuk dwóch.Ładne wysokie zaśpiewy, oddycha..Naprawdę niezły kawałek.

32.Początek się kojarzy z pewnym kawałkiem, potem trochę muzycznego postmodernizmu,aura przełomu 60/70 unosi nad tym kawałkiem jak dym z papierosa nad popielniczką w której zostawiono niedopałek.Podoba mi się. Jest bez napinki,dość bogata aranżacja oraz atrakcyjna melodia..Szeryf przyzwolił „winchesterem” żeby podążać za naszym dyliżansem. Wink

33.Dobre od strony kompozycyjnej, sama aranżacja w porządku, niezły wokal i absolutnie grafomański tekst.Warstwa słowna jest tragiczna.Sam utwór całkiem dobry gdyby był w obcym języku to tekst nie rzucałby się tak w uszy i na pewno ocena byłaby wyższa bo to jednak kawał fajnej muzyki.

34.A tu podobnie jak dwa numerki wcześniej atmosfera lat sześdziesiątych rozlewa się jak wody Nilu po delcie.Ten trick z taśmą sprawiał że zastanawiałem się czy plik nie jest zepsuty.Sympatyczne choć krótkie.

35.Ładne,odprężające.Asceza aranżacyjna, oszczędny podkład.Pewnie mej edycji nie zawojuje ale z drugiej strony nie powiem żeby nie było miło

36.Skok na punkty? Możliwe.Ten kawałek to trochę taki „foreshadowing” tego co ten tak lubiany przeze mnie pan robi obecnie.Stylowe, charakterystyczny wokal,jedna z lepszych ballad w ich repertuarze.

37.Błogie, b.sprawnie zagrane.Trochę mi może finału jakiegoś bardziej spektakularnego brakuje bo tak się w sumie nagle skończyło ale sumarycznie pozytyw.

38.Mieszane uczucia mam, fajna staroświecka gitara i jakoś to sobie plumka do przodu ale są też momenty że potrafi zmęczyć.Trzeba mieć klimat akurat na taką muzykę. Razz

39.Był w latach 70-tych taki jugosłowiański prog co się zwał Time i trochę mi owa rzecz jeden z ich utworów przypomina.Trzeba się wsłuchać bo sporo się dzieje.Fajny bas.Udane zakończenie paczki.
_________________
Light the fire, feast
Chase the ghost, give in
Take the road less traveled by
Leave the city of fools
Turn every poet loose



Ostatnio zmieniony przez Maciej dnia Sro Paź 12, 2011 10:35 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
Xavi



Dołączył: 06 Wrz 2010
Posty: 2519

PostWysłany: Wto Paź 11, 2011 11:10 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

11 - kawałek który naprawdę długo wchodzi i znałem go już wcześniej więc chyba tylko temu zielony bo tak pewnie by mi podszedł za kilka miesięcy gdybym sobie odświeżył tą QW. Jak słuchałem za pierwszym razem myślałem, że to jeden wielki bezsens, ale już za 10-tym każdy fragmencik jest tu niezbędny i wychodzi naprawdę wielkie coś. Ogólnie większą karierę by zrobił kawałek numer 2 na płycie, jest bardziej 'singlowy' Laughing szkoda, że eksperymenty na tym forum to piach i ludzie szukają tylko rzeczy pod swoje gusta i nie chcą się przekonać, skreślają tak szybko.
12 - nie dość, że tekstowo tragedia to jeszcze muzycznie, 8-mka była chociaż zabawna i wyjątkowa, a tu dno.
13 - mało treści, dużo czasu, wkurzające momenty pomieszane z fajnymi i ja się ogólnie tak nie bawię. Nie czuję w tym żadnej spójności, kilka pomysłów wrzuconych raczej bele jak. Generalnie za te lepsze momenty opieprz się nie należy.
14 - no niby skoczne, inaczej bo z hiszpańską 'kurwą' i wgl. niby wielki fun, ale nawet palce u nóg mi nie drgnęły, bo w sumie jednak nie jest inaczej w żadną stronę oprócz języka.
15 - kolejny dowód na to, że eksperymenty na tym forum to raczej bezsens. Jaki kawałek to dokładnie nie wiem, nazwanie tego post-rockiem, indie czy tym bardziej alternatywnym rockiem to raczej gadki-szmatki. Nieokreślony stworek w którym jest tyle emocji, że na palcach jednej ręki mogę policzyć rzeczy w których byłby taki pokład szczerości i bólu jak proste: 'I MISS YOOOOOOOOUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUAAAAAAAAAAAAAAAAAGGGGGHHHHH...' Jeden z najpiękniejszych fragmentów jakie znam, a przecież to jest wykrzyczane, niedbałe i fałszowane. Cudo.
16 - enyapop to chyba najlepsze określenie póki co, próbuje być wzniosłe, ale do gwiazd raczej nie sięgam, ale utrzymuje miłą i przestrzenną atmosferę, czuję się jak po jakimś weselu w górach gdzie śnieży. Dziwne wiem.
17 - już 3 potworek w tej edycji, a ja serio rzadko dostaję czerwone. Może to mój chujowy nastrój, czy coś. Teledysk możliwe faktycznie by coś uratował ale tańców brzucha nie będzie bo nie ma nawet kiedy.
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Mefju



Dołączył: 27 Cze 2008
Posty: 2871
Skąd: Piaseczno

PostWysłany: Sro Paź 12, 2011 1:56 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Pierwsza część komentków gotowa. Jak dla mnie to całkiem solidna paczka, jedna z lepszych w ciągu ostatnich miesięcy. Smile


1. No kawał pożądnego klasyka, czegoż chcieć więcej. Razz Tak mi się jakoś dziwnie z "Gumisiami" kojarzy, ale mnie zasadzie każda muzyka klasyczna ze smyczkami i dęciakami od dziecka kojarzy się w jakimś stopniu z tą dobranocką, jednak ten numer to szczególnie. Smile
Poszczególne fragmenty wydają mi się być nawet skądś znane(a może zostały po prostu skądś zapożyczone? Laughing )


2. Fajne elektroniczne klimaty, czuję się jakbym był w jakimś cyberświecie. IMO świetnie by się to sprawdziło jako soundtrack do takich filmów jak "Tron". A teksty tego gościa pomimo, że mówione a nie śpiewane znacząco IMO dodają głębii tym już głębokim klimatom. Smile

3. Heh, no tak, to właśnie ten utwór mi się sam z siebie bez mojej wiedzy jakimś cudem odtagował. Laughing Ale popsutej niespodzianki nie mam, bo znałem go już wcześniej, w końcu to jeden z najoczywistszych zespołów świata. Razz Nie byłem tylko pewien z której płyty pochodzi(no to teraz już wiem. Laughing ). No a co do kawałka samego w sobie to nie jest zły, choć ja na miejscu wrzucanta już prędzej bym wrzucił coś z następnej ich płyty. Razz

4. Nie. Lubię czasem posłuchać latynoskiej muzyki, ale ten kawałek mnie po prostu drażni nie wiedzieć czemu.

5. Takie tam smęcenie w stylu Enyi. Średnio to do mnie przemawia. Monotonne to strasznie.

6. No niezła jazda, ogólnie to mi się to kojarzy jakoś z "dwójką", choć tu jest znacznie więcej patosu IMO. Przy słowach kończących się na "...promise land" to autentycznie mam ciary.

7. No tak głosu nie da się nie rozpoznać. Wink Choć dziwne, że ja zwróciłem na niego uwagę dopiero za drugim odsłuchem. Laughing To niby gorszy okres tego zespołu, ale mnie tam się nawet podoba(choć absolutnie nie ma startu do początku kariery tych panów). Mniemam że to z ich przedostatniej płyty pochodzi.

8. A to to jak dla mnie brzmi jak wyższy level tego co mamy w "dwójce" i "szóstce". Tu chyba jest jeszcze więcej patosu IMO. I taka teatralność miejscami z tego bije. Basowy wokal metalowy obok tych żeńskich chórków robi naprawdę piorunujące wrażenie. To jest bardzo podobne do tego co Shoryuken dał w listopadzie zeszłego roku.

9. Ej, zdaje się, że zinger został wykluczony z zabawy. Shocked Anyway ktoś tu chyba próbuje pobić rekord jeśli chodzi o wiek wrzucanego utworu. Laughing Ja sam w sumie też chciałem kiedyś wrzucić coś z tych najstarszych dekad muzyki rozrywkowej. Smile
No co tu dużo mówić, no takie klimaty to oczywiste, że lubię. Cool Fajny powiew świeżości w QW. Smile


10. I kolejne skojarzenie z poprzednimi utworami(nie wiem czemu ciągle je słyszę, no ale to w końcu tylko subiektywne skojarzenia, a nie obiektywne podobieństwa Razz), czyli 2, 6 i 8. Jest w tym coś subtelnego i niepokojącego i przygnębiającego... i ogólnie wciągającego. No ale nie daję zielonego bo już za dużo byłoby tego dobrego i miałbym potem problemy z wyborem finałowej 10-tki. Razz


No jak widać wg kolorków obok żadnego utworu w tej paczce nie przeszedłem obojętnie. Wink
_________________


"Lepiej pić piwo niż nie" - Paulo Coelho
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Bizon



Dołączył: 24 Sty 2004
Posty: 13394
Skąd: Radomsko/Łódź

PostWysłany: Sro Paź 12, 2011 5:23 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

ACHTUNG! WNIMANIE!


nie odtajnialem do tej pory dlatego, ze dalem mu mozliwosc zaglosowania, skoro zostal wczoraj na chwile odblokowany, zgodnie ze swoją prosbą. postanowil nie korzystac z tej mozliwosci Razz no generalnie mu sie nie dziwie, jakby mnie zbanowali gdzies, to pewnie tez bym nie chcial koniecznie brac udzialu w zabawie do konca Razz but then again... mnie nigdzie nie banowali...

w kazdym razie, zeby nie bylo, ze mu nie dalem takiej mozliwosci, no do... dałem Wink poniewaz nie skorzystal, to oficjalnie oglaszam, że utwór numer 38 odpada z zabawy

wykonawce i tytul ujawnie na koniec terminu wysylki list. moglbym od razu ale... skoro nie ujawnilem 24 starej od razu, to i na to mozecie poczekac Wink
_________________

if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS

you never had it so good, the yoghurt pushers are here
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Mefju



Dołączył: 27 Cze 2008
Posty: 2871
Skąd: Piaseczno

PostWysłany: Czw Paź 13, 2011 7:51 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dobra, komentarze do kolejnych utworów gotowe. Przesłuchiwałem ile się da na swojej mp3-jce podczas dzisiejszego okienka na zajęciach i na bieżąco spisywałem komentarze w zeszycie co by tutaj w domu przy takim zapieprzu obowiązków nie musieć odsłuchiwać ich na nowo w celu przypomnienia sobie jak leci i spisywania komentarzy dopiero teraz. Więc już wystarczy, że je po prostu przepiszę. Wink


11. Ile to już było jazzowych suit w QW? Rolling Eyes Nic to, dla mnie to nieistotne, bo takie rzeczy to ja łykam bez popity. Razz Ale tym razem jednak nie do końca tak jest. Oczywiście sporo rzeczy mi się tu podoba, ale są też strasznie nudne dłużyzny podczas których nic się nie dzieje. I tak 23 minuty. No sorry, ale żeby tak długi utwór miał sens to musi się w nim nieustannie coś dziać. Przez pierwszą połowę strasznie mi się podobało, a im bliżej końca tym bardziej męczyło.

12. No ba, czy muszę po raz setny pisać to samo? Laughing Ale i tak napiszę! Razz No niby to bezsensowne jest, ale paradoksalnie ten bezsens osiąga tu takie rozmiary, że aż przeradza się w absurd czy nawet groteskę, a to za sprawą puszczenia tych absurdalnych tekstów z totalnie popieprzoną składnią na tle tych mrocznych jęków, szumów i jazgotów. Człowiek aż nie wie czy się bać czy śmiać... i właśnie to jest w tego typu utworach fajne! Very Happy Podobnie jak w kebabie tyle, że tam mieliśmy połączenie żartu muzycznego z dramatem, balladą, a tutaj mamy żart z nastrojem grozy, mhrokiem! Twisted Evil
Normalnie to śniadanie zjada tamten kebab na śniadanie! Laughing To jeszcze bardziej psychodeliczne śniadanie od tego Pink Floydowego! xD Słuchając tego wyobrażam sobie, że jadę se pociągiem lub autobusem w mroźny jesienny/zimowy poranek i próbuję zjeść śniadanie a tu ktoś próbuje mnie napaść i mi to śniadanie zajebać! Very Happy
Długość utworu w dodatku jest w sam dla żartów muzycznych na co co poniektórzy narzekali w przypadku kebabu. Razz


13. Ta! To jest dopiero przestrzeń, no jaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa Cię sunę! Very Happy Słuchając tego wyobrażam sobie siebie gdzieś na dalekiej północy stojącego u brzegu jakiejś skalistej wyspy na samym środku oceanu. Nawet coś kosmicznego w tym jest, bo co chwila w końcu słyszę "Supernova". Brzmienie jak dla mnie takie ejtisowo-najntisowe.

14. LOL! Jedyne co z tego zrozumiałem to "kurwa". Laughing Ale nie spoko, fajnie, że mamy jakiś rzadki język(w sensie rzadko goszczący w QW). Dzięki temu ten kawałek jakoś się tam wyróżnia i wnosi powiew świeżości do zabawy. No ale co poza tym? Bo merytorycznie to jakoś nie specjalnie mnie bierze.

15 - Niby próbuje wytworzyć to jakiś klimat, zarówno muzycznie jak i tekstowo, ale w ogóle to do mnie nie chce dotrzeć. Choćbym nie wiem jak się starał to nie potrafię się w to wkręcić.

16. NIE! Smęcenie jeszcze gorsze od kawałka nr 5 z tej samej/podobnej branży!

17. Eeee.... No dopsz. Szczerze nie spodziewałem się, że coś takiego usłyszę w QW. Z jednej strony to nawet miła odmiana i jakiś powiew świeżości, z drugiej jednak... no nie bierze mnie po prostu! Owszem lubię co prawda od czasu do czasu posłuchać sobie hip-hopu, bo nawet tam znajdą się naprawdę dobre dla ucha rzeczy, no ale to coś na pewno się do takich nie zalicza! W dodatku ci artyści którzy to wykonują(o ile to oni, aczkolwiek jeden z drugim notorycznie mi się mylą, bo mało kto ma naprawdę oryginalny styl) drażnią mnie jeszcze pod wieloma innymi względami.

18. Takie se, no ale momenty ma, chociażby takie jedno solo na klawiszach czy zabawy z aparatem gębowym, no ale co poza tym? Zaś to co się dzieje w ostatnich 3 minutach to już totalne nudy!

19. Zaczyna się dziać ciekawie dopiero gdzieś od 02:39. Wcześniej to było dla mnie nic nieznaczące smęcenie! Nie, jednak po jakimś czasie znowu robi się nudno.

20. Całkiem w porządku. Przyjemnie się słucha i bez zobowiązań. Najpierw miły nastrojowy wokal z ciekawą perkusją w tle, potem narastające napięcie i zajebiste solówki instrumentalne, no a na koniec powrót części pierwszej w postaci cody.

21. Czyżby ten sam zespół, który już występuje w tej edycji pod innym numerem? No w każdym razie takie miałem pierwsze skojarzenie. Nie, jednak to nie oni, poznaję po głosie.
Anyway buja mnie. Superextra hardrockowo-metalowy podkład, fajne riffy, itp. Jest dobrze, całkiem dobrze, tylko ten wokal mi trochę średnio odpowiada. W 6 minucie czy coś koło tego słyszę fajny basik. Ale czy to nie za długo aby? Trochę się już nudno zaczyna robić. Chciałem dać zielony, ale jednak długość kawałka minimalnie przemówiła na jego niekorzyść.


22. Średnie to. Choć niektóre fragmenty na klawiszach nawet fajne. Ale ten wokal... o Boże! Nie, jest w nim coś drażniącego po prostu. Choć ten refren z kolei brzmi już nawet przyjemnie i w dodatku tak jakoś disney'owsko mi się kojarzy. O, wchodzą skrzypce i odpierdalają solówkę. No nawet nawet, ale nie żebym się od razu przy tym onanizował. Ale teraz to już się onanizuję przy tej solówce na klawiszach. Kolejne na gitarze i jakichś tam syntezatorach też dają radę. A potem cały cykl się powtarza. Nie, mimo wszystko generalnie szału ni ma. Sorry.

23. Z początku wydawało się być takie se, aż w końcu zaczęło się robić do bólu przeciętne. No i znowu dopadło mnie to irytujące uczucie paraliżu, gdy nie wiem jak coś skomentować rzeczowo i merytorycznie. O i jeszcze zakończenie jakieś takie nagłe i z dupy.
Jak już zresztą pisałem w poprzedniej edycji lub jeszcze wcześniej jeśli coś jest dla mnie do bólu przeciętne to to jest tak jakby było dla mnie zupełnie do dupy i takie rzeczy wcale nie zasługują na czarny tylko na któryś z kolorów niższej rangi. Dam pomarańczowy, bo coś za dużo tu czerwonych a za mało pomarańczowych.



To tyle, reszta będzie może w weekend.
_________________


"Lepiej pić piwo niż nie" - Paulo Coelho
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Arsen



Dołączył: 01 Kwi 2011
Posty: 126
Skąd: Polska

PostWysłany: Sob Paź 15, 2011 12:09 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Później postnę wszystkie listy w jednym poście ze zaktualizowaną 24-ką. Jak na razie wreszcie ostatnia paczka:


Bebe się nie zna

27. Nigdy nie udało mi się przekonać do tego zespołu, ale ten kawałek zdecydowanie mi podchodzi. (+)
28. Zaczyna się całkiem nieźle, ale od czasu jak wchodzi ten indianin mniej mi się podoba. (=)
29. Ktoś napisał wcześniej, że ten kawałek brzmi okropnie amatorsko. Imo to zaleta tego kawałka. Czuć w tym ten młodzieńczy bunt. Ale na plusa chyba sobie nie zasłużyło, szczególnie, że to "Twoja matka wie że ćpiesz" na początku i końcu utworu jest jakieś chujowe. (=)
30. parę minut bełkotu. Nic mnie nie ruszyło - ani w te ani we wte. (=)
31. Całkiem fajny kawałek, ale trochę irytują mnie te chórki w tle. (=)
32. Dosyć przyjemna piosenka, ale nie chwyta mnie jakoś. (=)
33. Tutaj dla odmiany fajny motyw gitarowy w refrenie (tzn. ten przy umieram, gdy... bo można mieć wątpliwości co tu jest refrenem). Reszta jakoś bez ładu muzycznie, a tekst mnie coś nie bierze. (-)
34. Jakieś bitelsoidy bez polotu. Nudno na tej płycie zaczyna się robić. Chciałem na początku dać minus, ale w sumie z tym kryterium oceniania powinienen dać też minus 30, a nie chce mi się już tam zmieniać. xD (=)
35. Nie no serio, jeszcze nudniej się robi. Gdyby to było wplecione pomiędzy jakieś progi, to pewnie byłoby miłe dla ucha, ale teraz zaczyna już usypiać. Żeby nie skreślać kawałka za to gdzie jest, znowu powstrzymam się od dawania minusa. (=)
36. Od razu słychać kto to śpiewa. Wink A że nie jest to raczej ten zespół z którego jest znany najbardziej, to zapewne jest to ten drugi. Bardzo przyjemne i na wokalu i na gitarach. Solówka przypomina mi jeden mało znany i całkowicie niereprezentatywny kawałek Helloweenu* (zapewne Niemcy tu trochę od tego zerżneli). (+)
37. Bardzo ładna kompozycja, wszystko składa się tu w przyjemną dla ucha całość. (+)
38. Dobrze się słucha na początku, ale po jakichś 3 minutach robi się to już nudne. Trochę jak rockowy odpowiednik 11-tki, ale przynajmniej nie takie bezwstydne co do długości. (=)
39. Nic szczególnego. siedem minut nijakiego grania, ani to porywa ani nawet porządnie nie nudzi. (=)
____
*Byłem wielkim fanem dawno, dawno temu, w gimnazjum, zanim poznałem Muse, a potem DT i inne Porkjunathemy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
whoatemydinner



Dołączył: 02 Lip 2011
Posty: 1771
Skąd: Z Mornington Crescent.

PostWysłany: Sob Paź 15, 2011 1:54 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dlaczego wszyscy postują sklejone listy? Dobra, to ja też tak zrobię. I uzupełnię komentarzem do szóstki oraz typami. Ale zabawa! Cool Czytać od dołu do góry, jak chcecie oryginalną kolejność komentarzy.

01 - klasyka klasyki. Znane to, ale nie przeszkadza mi, no. Skrzypce ładnie grają. Ich partie mi się zajebiście podobają. Muzyka brzmi świeżo, jest świetnie wykonana, lecz i tak liczy się to, jak była napisana. A napisana była zajebiście i ten utwór jest genialny iście. (+) //Typ: Fenderek (no bo napisał, że max dwie osoby znają kompozytora tego utworu... przez to rozumiem, że miał na myśli siebie i kogoś innego, a tak się składa, że wiem, kto to skomponował Twisted Evil. Także elementarna dedukcja)

02 - oj, elektronicznie. Nie no klimat fajny, ale dupy nie urywa. Te bębny w tle może i jednostajnie, ale za to fajne. Bardzo wyluzowane i nawet mnie ten głos faceta mówiący co chwila mnie nie wkurwia. No i to pianino elektryczne na początek każdego nowego akordu, świetnie brzmi. Miło, miło, ale nie zachwyca całkiem. (=)

03 - rozkręca się koło półtorej minuty i zaczyna mi się wtedy podobać. Fajna melodia, a i wykonanie niczego sobie. Cool Może nie genialne, ale enjoyable jak cholera i ogólnie to mi się podoba, że nie mogę. (+)

04 - ło jezu, jak ja nie cierpię takiego wokalu. Fajnie gitara gra, ale Pani wokalizująca sprawia, że dla mnie absolutnie nie do przebrnięcia. (-) //Typ: Gosiakn (tu już się niestety sugeruję innymi typowaniami, no ale skoro tyle osób już ją typuje to będę podążał grzecznie za stadem. Cool)

05 - to Celline Dion? A nie, to jej klon, lol. Klimatyczne, wokal mi się nawet podoba, no ale takie stockowe. Z plewy chleba się nie upiecze, a niestety to jest taka wątpliwej jakości plewa bez jaj. (=)

06 - przepraszałem wrzucanta, że nie napisałem wcześniej komentarza. Po kilkukrotnym wysłuchaniu tego utworu, jestem w stanie stwierdzić, iż nie przypadł mi do gustu. Ani trochę. Innymi słowy: chujnia. (-)

07 - jaki fajny, znajomy głos. Cool Genialny klimat. Absolutnie zajebista polska rzecz w tej edycji. Razem z tym czymś o karczmie z trzeciej paczce jest moim faworytem w kategorii ojczyste songi. Bardzo spoko, od początku do końca. (+)

08 - epicki wstęp. Łoh, dziwnie się robi. Czy to będzie metal? O, zgadłem. Jezu, jakie to porąbane. Te gitary, te pianina. WTF... Nie jestem może zachwycony, ale urzeka mnie ta dziwota. Wokal jest iście nie do zapomnienia. Beeeka. Ale meh... nie wiem, czy potrafię docenić zbytnio. Średnio mi się ogólnie podoba, poza poryciem. (=)

09 - nie no, tak genialnie od czapy, że aż wstyd by było tego nie docenić. Czy to ytron tę zajebistość wrzucił? Cool Fajne, oldskulowe i ogólnie bardzo fajne, szczególnie to solo. Mniam. (+) //Typ: ytron (nie ma innej możliwości po prostu)

10 - bardzo fajny początek przypominający mi pewnego progresywnego epika ze wczesnych lat 70. Niestety po tej akustycznej części z sympatyczną melodią już tak BARDZO mi się nie podoba. OK, plus za przejście z pociągniętym smyczkiem, bardzo fajne. No i wokal mi pasi. Absolutnie pozytywne wrażenie na mnie wywarło i, chociaż od gdzieś tak 2. minuty nie jest tak zajebiście, jak na samym początku, to nadal jest bardzo wysoki poziom. (+) //Typ: Incubus (NIE PYTAJCIE SIĘ CZEMU BO NIE WIEM)

11 - jazzowe improwizacje 20-minutowe? No cóż... Fajne momenty są, ale wolałem 5 minutowe Crimson Jazz Trio z edycji coverowej. Tutaj już niestety występuje straszny przerost formy nad treścią. (-) //Typ: Grandville (bo zawsze mi się kojarzył z taką zajebiście skomplikowaną muzyką i w ogóle)

12 - jezu, jak jakiś bad trip. WTF? Boję się. Na serio. Jezus Maria. Nie no... Shit, chyba będę miał teraz problemy z psychiką. (-) //Typ: Mefju (kaman, tylko on fapuje nad tym kawałkiem)

13 - lol, jakiś ejtisowy prog. Nie no, bardzo pozytywne. Słuchałem wcześniej i mi się bardzo podobało. Teraz mam podobne wrażenie. Spoko. Nawet długość OK. (+) //Typ: lemur (bo to EJTIS)

14 - ale delay na początku. Jakie efekty stereo, ło Jezu. No, jestem ciekaw, jak się rozwinie. Heh, poprzednio byli Japońcy, to czemu by tym razem... Hiszpanów nie dawać? Bo to chyba Hiszpanie. Nie wiem. No fajne całkiem, ale nie zachwyca mnie. Takie sobie. A właśnie, w refrenie jest "kurwa" \o/ (=)

15 - wstęp dziwny, jakiś niby rozstrojony, pełen dysonansów. Jakiś facet gada, próbuje wprowadzić w atmosferę, jednak to wprowadzanie trwa już półtorej minuty. O, cicho wchodzą jakieś przesterowane gitary. No kolorowo się zaczyna robić. I znowu gadanie. Jakieś bez polotu. Fajna atmosfera, ale nic poza tym. (=)

16 - skrzypce na początek dobrego. Fajnie brzmi, no słychać celtyckie wpływy. Bardzo fajny instrumental, przyzwoicie zagrany. Nie przesadzony, z kilkoma naprawdę zajebistymi momentami. Bridge koło drugiej minuty mnie urzeka. O, jaki fajny wokal kobiecy. Bardzo pozytywnie. (+) //Typ: daga (bo tak)

17 - (-) //Typ: innuendo0 (po Ich Troje i Collinsie wybór padł na tę Panią? Nie wiem, ale tylko innuendo mi pasuje do tego czegoś)

18 - Fajny, klimatyczny początek. Ach, te dzwonki, czy co to tam jest... ŁO JEZU, co to nagle wchodzi? A, vocoder... no tak. Niech zgadnę, przełom lat 70./80.? No cóż, ale nie brzmi źle mimo wszystko. Fajny refren. A teraz jakieś organy. I pianino. I zsamplowany wokal. Co się dzieje, ja się pytam? Jezu, znowu inny motyw? To są trzy piosenki w jednym, czy co? Cholerny świat, akustyczne srutututu na koniec. Czyli to są CZTERY piosenki w jednym. Ale Panią wokalistkę pod koniec poznaję. No i to chyba ten Pan co ją wypromował to wykonuje... No chyba trzecia część z tymi gitarkami najlepsza była, ale całość pozytywna. Cool (+) //Typ: punkadiddle (próbuje mi go przypisać, a sama go pewnie dała Twisted Evil) ALE ZARAZ... po przemyśleniu sprawy, to może być fucktycznie Misiu.

19 - Mija, mija i niczym się nie wyróżnia. Niech sobie leci w tle, ale jak staram się na to zwrócić uwagę, to jakoś takie nienatchnione się zdaje. Trochę szkoda. Meh. EJ, ZARAZ... Coś... coś się dzieje?! O szit! Nagle to brzmi całkiem fajnie. Dadadadadadaradara! Bas zajebiście chodzi. Druga połowa juz bardzo fajna. No ale ten wstęp jest straszny... no, sprawa do późniejszego rozpatrzenia. (=) //Typ: Bizon (no bo taki bardzo fajny bizonrock to jest)

20 - czy to będzie łzawa balladka z fortepianem? Nie, jednak nie. Jakiś gość coś tam cicho mówi w intro, nie rozumiem. Ale zapowiada się, mimo wszystko, całkiem dobre 13 minut. Fajna melodia, przypomina mi Yet Another Movie Floydów trochę. A jako, że tamto to jedna z kilku piosenek z AMLOR które lubię, to ten utwór tez mi się pod względem melodycznym podoba. Potem sie klimat na mroczniejszy zmienia, ale nadal mi się cholernie podoba. Zwariowana część wchodzi, a mi się dalej podoba. Z progów to ten mi się jak na razie najbardziej podoba. Oj, oj... ktoś tu zostanie nagrodzony chyba za wrzucenie czegoś tak fajnego do tej edycji! ^^ (+) //Typ: Maciej (no bo zna się na muzyce Cool)

21 - Łoh, perka na sam początek. No nie, nie mówcie mi, że to będzie 10 minut metalowego riffowania. Fajne przez pierwsze kilka minut, ale na dłuższą metę męczące. Jednak nudzi. (-) //Typ: Nathalie (patatajowate to a ona mi się kojarzy z patatajowatymi utworami, lol)

22 - Fajne syntezatory. Ogólnie dobre. Dobra, podoba mi się cholernie, nie ukrywam. Jezu, ta solówka na organach wymiata. Zarąbisty prog ogółem. (+)

23 - fajne pedalstwo. Przyjemnie się słucha, ale chyba nic poza tym nie będzie. A nie, jednak koło 1:30 coś się zaczyna dziać. No, no, no... Te chóry czy co to jest są nawet fajne. Klimatyczne. No dobra, zobaczymy jak coś będzie. Nie urzekło mnie do końca. Ale zobaczymy, czy nie ruszy jeszcze mnie... (=)

STARE 24 - Fajna gitara klasyczna na początku, przypomina mi wczesne dokonania solowe Ricka Wrighta z Wet Dream. Potem się zmienia klimat, wchodzi flet czy inna dmuchawka... heh, ktoś sobie chyba leci w ciula i skacze na punkty tutaj. Cool Nie mój typ muzyki, jakoś tak nic specjalnego. Chociaż chwilami przebłyskuje geniusz, jak na przykład gdy wchodzi gitara i perkusja. No właściwie od wejścia gitary do końca jest fun. Szybko mija, ale pozytywnie, bo nie nudzi. Fajny utwór, podoba mi się. (+)

NOWE 24 - na początek powiem, że nie jest to aż tak fajne, jak oryginalna dwudziestka-czwórka, która była jedną z moich faworytek. Tym razem wrzucant zaoferował nam coś zupełnie innego, co mi zbytnio nie przypada do gustu. Końcówka niespodziewana fajna, no i w ogóle to fajnie brzmi, ale... no już to nie jest to samo. Bardzo miłe dla ucha, ale raczej nic więcej. (=)

25 - polska siła! Fortepian buduje napięcie i wokalista ma bardzo fajną, głęboką barwę głosu. Nie no, myślę, co o tym napisać, ale za bardzo nie orientuję się, jakich słów użyć. Na pewno patetyczne. I klimatyczne. Pierwsza połowa znaczy się. Potem, jak zmienia się dynamika i zaczyna się część balladowa, jest ładnie, ale chyba jednak wolałem klimat początku. Fajne, fajne... Całkiem mi się podoba, nie jest zbyt monotonne... Będę temu dawał w przyszłości na pewno szansę. Jeszcze się wsłucham w tekst, bo jak tak słucham sobie, to bardzo fajny może być. Dobra... Pozytyw. (+)

26 - to jest pianino MIDI, czy co? Lol, fajnie się zrobiło nagle. Ta gitarka po prawej. O, już myślałem, że to będzie instrumental. Fajny głos ma pan wokalista, przypomina mi pewnego zbuntowanego Amerykanina. Śmiesznie by było, gdyby się okazało, że to on. Refren jest straszny. Brzmi, jak jakieś kościelne zawodzenie staruszek, nie wiem, co sobie myśleli, gdy to nagrywali. Pomimo tragicznego refrenu jednak miło się słucha, Hammondy fajnie w tle sobie pogrywają no i ten. Zachwytów brak, ale może it will grow on me. Ale nadal uważam, że te chórki są gupie. (=)

27 - JASNA CHOLERA ZNOWU 11 MINUT. Mam nadzieję, że tym razem nie będzie wkurwiającego beatu... No jest gitara, OK. Co za SUBTELNY wokal. Klimat to ma, ale niepokoją mnie te pioruny w tle. A nie, to one własnie tworzą klimat. Świetna atmosfera, mniam. Mam nadzieję, że taka będzie do końca. Uwielbiam takie smuty. Może się trochę dłuży, no ale przynajmniej następuje budowanie napięcia. To i tak lepiej niż większa część powolnych balladek, co nic ze sobą nie robią. I wszystko się buduje do orgazmicznego zakończenia z gitarami, perką, basem i w ogóle. A potem krótkie, spokojne katharsis po burzy. No cholera, jasne, że jestem na tak! (+) //Typ: Kater albo Arsen (jeśli to jest ten zespół co myślę, to to musi być któryś z kateroidów)

28 - Ciuch ciuch! Czy to będzie theme z Tomka i Przyjaciół? Nie? Szkoda. No intro się nie kończy chyba. Jezu. ROZUMIEM, lubicie pociągi i chorały gregoriańskie i bendsy na gitarze. Świetnie. A co z utworem? Heloł? A, no tak, jakieś elektroniczne dziwoty. Nie, wrzucańcie, to nie jest nawet w ułamku tak dobre, co 29 w poprzedniej edycji. I nie; nie obchodzi mnie, że to dwa tak naprawdę zupełnie różne utwory od siebie. Ten sucksi i to jest smutna prawda o tym kawałku. Na serio, jak bym chciał jakiś efektów na wokalu sobie posłuchać, to bym włączył Machines, tam przynajmniej nie ma wkurwiającego zaloopowanego beatu przez 10 minut. Boże... Dobra, przejdźmy do następnego. (-)

29 - łoh, napięcie elektryczne. Ej, czy to ja wrzuciłem? Chyba nie, przynajmniej nie przypominam sobie. Lol, polskie. Fajna gitara, fajne riffy. O wiele bardziej mi się podoba od przedobrzonej 21. Wokalista, o dziwo, nie wkurza i nie mam nic do niego. Nie no, dupy nie urywa, ale da się słuchać. (=)

30 - dużo pogłosu, dużo delaya. Czy coś oprócz tego? Tak! Pani, która brzmi jakby była z innej planety i mówiła przez zepsuty vocoder. Jakoś tak słabo brzmiące, ten mówiony wokal mnie wkurza jak marchewka. Zaraz, co ja piszę? Jezu, chyba powinienem iść spać. Bo zacznę pisać jak Joyce w ostatnim rozdziale Ulyssesa kiedy nie używał znaków interpunkcyjnych ani zdań przez co wychodziła dziwna papka straszna książka to była do przebrnięcia nic z niej nie rozumiałem i chyba podobnie mam w sumie z tym utworem nie ogarniam go no niby fajne niby natchnione ale jakieś takie miałkie no ale zobaczymy może kiedyś gdy księżyc i gwiazdy w jednej linii się ułożą to mi się spodoba dlatego przekreślam ołówkiem a nie wielkim czerwonym flamastrem no cóż chyba na tym skończę moje wywody na temat QW tegomiesięcznej na dziś starczy chyba prawda. (=) //Typ: Oberstprymas

31 - fajne; folkowe wpływy słychać. Podobają mi się przede wszystkim te chórki robiące za tło. Są bardzo przyjemne. No i gitary fajnie brzmią, te wszystkie ich warstwy. No i poza tym: dowód, że da się bez perkusji. Na pewno nie jest to Chicago tej edycji (tfu! Taki utwór sie niestety chyba nigdy nie powtórzy), ale lepsze od dwóch poprzedzających. O, no i ten glockenspiel. Jestem urzeczony. (+)

32 - znowu zaczynamy syntezatorem. To chyba jakaś moda. Nie wiem. I znowu pianino wchodzi. Lol, jak w 37. Ale inaczej. No klimatu nie można odmówić. Atmosfera na kółkach... aż do momentu, kiedy wchodzi akustyk. Jezu, co to jest? Przypomina mi nie udanego klona Band On The Run. Suabe iak hój. No nie wiem co jeszcze napisać. O ile sie nie zmieni, to raczej nie ma co liczyć na moją sympatię. Nie zmienia się. Szkoda. No dobra, w sumie zakożczenie takie Springsteenowe z Born To Run, ale nadal niezbyt do mnie trafia. (-)

33 - polski język! Początek taki fajny... a tu nagle takie pierdolnięcie. Nie podoba mi się. Po minucie mam dość, a jeszcze... 4? Ech... No dobra, bring it on... Nie, jednak nie chwyta. Nie mój styl muzyki. NO I CO TO ZA SURPRISE ENDING? Chcecie, żeby obiad wam na zawał zszedł?! Bosh. Absolutnie nie dla mnie. Przykro mi. (-) //Typ: Wiciu albo Paolo. A może whoatemydinner?

34 - heh, progresja akordów z While My Guitar.... Co to za z dupy wzięty refren? No ale w sumie przypomina mi zajebiście Beatlesów, więc wymiękam trochę. No to takie melodyjne i przebojowe. I te cofające się gitary... Nie, no to nie może być przypadek. Czy to jakiś pastisz stylu Beatlesów, czy co? W każdym razie, podoba mi się jak cholera. (+)

35 - o, wokal kobiecy. Nawet nie wkurzający tak zajebiście mocno. Ale tremolo jednak można by trochę przyciszyć na tej gitarze, no proszę. Tekst, no nie wiem... próbowałem się skupić (bo nie ma na czym innym tak naprawdę), ale sfailiłem, bo jakoś te lyricsy do mnie nie trafiają. No następnym razem spróbuję się jeszcze skupić i rozpracuję ten tekst, bo chyba warto jednak. Ale sama prostota do mnie niestety nie trafia. Przykro mi. (-)

36 - biją w tarabany, że to lot w ciula, ale ja tego nie znam. Czy to źle? W każdym razie niezłe. Fajne arpeggia gitary w lewym kanale w refrenie. No i melodia chwytliwa. Nie no, niezłe, niezłe... Całkiem pozytywnie się słucha. O i bas też działa całkiem fajnie. Melodyjne, przyjemne w słuchaniu, no absolutny fun. Solówka taka nienatchniona, no ale w/e. Chyba jednak trochę zajmie, zanim tak całkiem chwyci i docenię, dlatego na razie będzie neutral. (=) //Typ: wasdfg7 (bo skoro wrzeszczą, że to lot w ciula, no to mistrz we własnej osobie to musiał dać)

37 - syntezator wstaje, mówi dzień dobry dzionek i... no gra jakieś akordy. O, pianino. Ładna progresja akordów. No i jak to ładnie się rozwija gdy wchodzi gitara wraz z perkusją. No takie granie na gitarze to rozumiem. Jest sens, miło brzmi no i ogólnie z polotem. Powinszować. Jednocześnie są miejsca, gdzie aż się prosi o wokal i się zastanawiam, czy ktoś przypadkiem wersji karaoke nie wysłał. No, ale nawet jako taki instrumental jest w stanie się obronić IMO.(+) //Typ: Xavi (a bo ja wiem czemu...)

38 - ten pan na początku mnie przeraża :< No, ale potem to jest jeden wielki zawód, bo jakieś onanizmy gitarowe. Nie no, technika jest, uczucie też, ale takie granie byle grać mnie wkurwia na dłuższą metę. A 10 MINUT TO DŁUŻSZA META jednak. Tak więc (-) //Typ: Shamar (ha! tego jestem pewien! Cool ...Bo już zostało ujawnione...)

39 - In the year of '39... a nie, to nie to. Chociaż fajnie by było, bo wolę to folkowe granie przy ognisku od tego progowego czegoś. Tak coś chce zrobić, ale nie wie do końca co. No takie nijakie. Ale gitara ma fajny klasyczny dźwięk. No i są takie fajne budujące się klawisze w kanałach stereo tak koło 4 minuty, które mnie urzekają. ... JEZU, one się jednak ciągną w nieskończoność. lol. No ogólnie to nie jest złe, fajne modulacje napięcia występują gdzieniegdzie, klimat też się jakoś tworzy... Ale kończy się jakoś tak opornie. Tak jakby chciało się skończyć koło 6 minuty, ale gitarzysta i basista sztucznie przedłużali. Będę zwracał uwagę przy następnych odsłuchach na pewno. (=)

* * *

Podsumowanie (licząc nowe 24):
plusów: 15
mehów: 13
minusów: 11

Ale i tak gorsza edycja od tej wrześniowej. Szejm on ju.

EDIT: Zmieniłem komentarz do 17 na coś bardziej adekwatnego. Cool
EDIT 29.10.2011: więcej typowań. Cool
EDIT 31.10.2011 21:38: OSTATNIE TYPOWANIA AAAAAA
_________________


Ostatnio zmieniony przez whoatemydinner dnia Pon Paź 31, 2011 10:38 pm, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
ytron



Dołączył: 04 Lis 2007
Posty: 844
Skąd: Chujowskie Pocipie

PostWysłany: Nie Paź 16, 2011 2:58 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

A, komentki se pierdolnę. Piwa nie mam, bo się chyba przeziębiłem po wczorajszym spaniu w randomowych miejscach po 4ech piwach. Jestem stary.

1. Ktoś mocno w ciula poleciał. Wprawdzie też tego nie znam i nie wiem który z poważnych ludzi to stworzył, no ale ze słyszenia to chyba każdy zna więc niemądrze. Chuj *autotag*, o, tak myślałem że to ten poważny człowiek. No nie wiem, chyba punkty dam bo fajne to z pewnością jest.
2. No jest schizowe, wręcz hipnotyzujące. Ale ten hipnotyzer z jakimś hiszpańskim akcentem to chyba zły człowiek jest bo nie czuję się w tej hipnozie najlepiej, chyba ma zamiar mnie wyruchać. No po prostu nie podoba mi się, ale doceniam, to będzie czarne.
3. Początkowe gitary są takie że nie mogą się nie podobać i zapowiadają jakiś ciekawy epizm. Szybko się jednak okazuje że to znowu oni i ktoś daje susa na punkty. Nigdy się do nich nie przekonałem, generalnie wyglądają komicznie kiczowato ale nie jarzę tego poczucia humoru. Tym nie mniej mają kilka perełek a tej nie znałem. Refren kompletnie z dupy ale za resztę chyba coś sypnę bo mi się podoba. Smutna prawda o mnie chłopaki
4. No Hiszpanie się bawią. Od Pirenejów po Kolorado i Ziemię Ognistą się znajdzie taka piosenka na każdym rogu więc trudno mówić o jakiejkolwiek oryginalności. No normalnie jest.
5. Bardzo słodkie, można iść spać. Ale ile można spać. No, skończyło się. Mogło być krótsze, ale jest takie no, w porządku.
6. Eurowizja pełną gębą. Ale eurowizyjne kawałki mają najdalej 3 minuty. Naprawdę nie należy tego ciągnąć 4 razy dłużej bo się robi niesmaczne.
7. O, a to jest ten. No ta, no fajne całkiem. ok.
8.
9. Lol, joł nigga. Kiedyś to była gangsta a nie to co teraz.
10. No wokalista jest straszny, zaraz się popłacze albo spuści, trudno określić, pewnie wszystko naraz. Płynie sobie tam, pam param, nie bierze mnie to w żaden sposób. Łoj nudne, bardzo. No gitara tam też pam param, na pewno lepiej niż wokal. No skończyło się. Bardzo nudne.
11. Nie, nie łapię tego ani trochę. Nawet na 3 minuty nie bardzo, a już na pewno nie na 23 minuty.
12. Eh, Mefju. No jest to faktycznie godne uwagi w swej bezkresnej okropności. Wyraźnie po bardzo srogim chlaniu budzisz się z kacem gigantem w dodatku chyba piłeś z jakimiś kompletnymi kretynami. I raczej nie byle co, bo chyba masz już schizoparanoje. Nic nie pamiętasz, ale na piciu się najwyraźniej nie skończyło. Nie jest dobrze na pewno.

13. No supernowa to to nie jest, raczej Bebe w kiblu. Close enough.
14. Nie no "kurwa" to tam na pewno nie jest. Wiem co mówię, jakby była to bym zauważył. Tym nie mniej to bardzo zabawne z jaką śmiertelną powagą i kamienną twarzą ten kubański pisarz eseista José Arcadio Morales ostentacyjnie wykrzykuje te wszystkie śmieszne słowa. Ale kurwy akurat zabrakło. Gitarra.
15. No niby jest schizowo, niby coś narasta, niby ustaje by po chwili wybuchnąć, niby nie wybucha jednak, niby narasta znowu, niby coraz bardziej narasta jeszcze bardziej, niby wybucha, ale jakoś cały czas siedzę przed tym laptopem coraz bardziej znudzony. O, skończyło się. Nie, nie działa.
16. Jakieś średniowieczne krasnoludy pląsają na swych rumakach, pewnie lamach albo osłach, po słonecznej polanie, lekki wietrzyk rozwiewa im brody i szkockie spódniczki. Tak, szkocko tu jest. Albo po Szkockiej raczej. No pobudza wyobraźnię, ale do głupich rzeczy raczej.
17.Nigga, please. No niezła orgia jest. Dziękuję, postoję
18. Jeden utwór to to nie jest, ale wszystkie nie najgorsze i połączone ze sobą całkiem umiejętnie. Początek to jakieś muminki idą spać, pewnie zapadają w sen zimowy. I idą jakieś schizowe skrzaty czy chuj wie co, to już następny utwór w każdym razie. Podejrzanie wyglądają, muminki mają racje że poszły spać. Chujowo na maksa. Znaczy fajnie. Tak, oni są źli raczej, hipnotyzer z 2ójki też z nimi jest. Pewnie wydaje te odgłosy dupą a reszta za nim podąża. No lizą i lizą. Chujowy jest ten utwór na maksa. Oho, teraz to już nie żarty. Cała jebana armia. Najróżniejszego formatu, gatunku i płci. Wszystko zapierdala w jakimś niecnym celu. Tak, to już 3eci utwór jest. Cokolwiek mieli zrobić, chyba właśnie zrobili. Teraz to już chyba czwarty utwór będzie. Podejrzewam że wszyscy zbili się w wielką bezkształtną masę która właśnie się podnosi i zmienia w coś. Tak, w 10ej minucie zmieniła się w coś epickiego, jakiegoś wielkiego supersajanina który teraz dumnie kroczy przez gruzy. I poszedł. Coś tam teraz śpiewa niemrawo. 5ty utwór. Muminek się obudził pewnie. I poszedł się odlać. Tak, i wygląda przez okno w kiblu na zewnątrz tam gdzie to coś śpiewa. I koniec. Jeśli 16 pobudzała wyobraźnię do głupich rzeczy to nie wiem co o tym powiedzieć. Chyba tylko tyle że gorączkę chyba mam.
19. Początek bezpłciowy całkiem, potem zaczyna zapierdalać całkiem fajnie. Nadal. No nie jest to jakieś super żeby nie wiem co z tym robić, ale nie jest złe. Parę minut to trwa, ale nie dłuży się.
20. Koleś brzmi jak ten wkurwiający francuz co w którejś edycji był, więc kiepsko. No nie czuję się zachęcony aby się rozpisywać przez 13 minut o jakichś głupotach jak przy 18tce. Raczej tylko nudno i wkurwiająco. Zawsze mi ten utwór przelatuje nie pozostawiając wiele o ile go nie przełączę po prostu. No ta teraz jest chyba groźnie. Wrau. Nie no nudy straszne. O zaczęły się jakieś progoonanizmy. Chyba po termometr serio pójdę. Poszedłem. Wróciłem. Tu tymczasem, no nic się nie zmieniło, bo zapauzowałem. Jedną ręką tera pisać muszę, chyba że se w dupe ten termometr wsadzę. O i wrócił francuz. I nudzi. I prożenie znowu. No finał jest. Bardzo monumentalnie. Jak termometr w dupie. No dobra, jak termometr pod pachą. Koniec. Nudne bardzo.
21. Brzmi mocno jak 3. Aż nie wiem czy to nie oni. Jakoś bliskowschodnio pod względem melodii. No nawet fajnie. Patataj, patataj, a tymczasem mamy wyniki spod pachy: gówno widać, 37,6. To nie wiem co to, chyba temperatura do słuchania kłinwizji w sam raz. Tam tymczasem się robi coraz bardziej jakoś, dynamicznie chyba. Wolę 3 raczej, zwłaszcza że krótsze. No skończyło się, nie wiem co o tym myśleć, a jeb zielony.
22. Coś tam coś, sru sru się chyba dzieje, ale nie czaję. Raczej nie moja bajka. Nie no, już było wchujliard takich utworów na kłinwizji. Nie wiem niby jakich, ale jakiekolwiek to jest, to takich jest bardzo dużo zawsze. No że progu progu coś gitary jeb jeb i jest nijako. Tak bym ten gatunek nazwał. Czyli takie jak 20 też, dokładnie. Poprzednia edycja prawie cała taka była. No kompletnie nudne, jak inne nudy.
23. A to jakieś riverporcupiny standardowe chyba. Fiukuku fiukuku. O całkiem się te instrumentale bujają fajnie w sumie. Ale też bez zachwytów raczej. Wokal chujowy.
24a. Najpierw mi to za każdym razem przelatywało, nawet jak się skupić na tym próbowałem, bo w końcu wielki faping że aż wylecieć musiało (tak nie znałem tego, rzecz jasna). Ale z czasem coraz bardziej mi się podoba. Początek trochę nudny, ale tak, jak wchodzi ta gitara jest bardzo fajnie. Bujam się. Całkiem sympatyczna rzecz, nie za długa i punktów nawet nie chce. Ale w życiu bym nie wpadł na to że to może być jakiś klasyk do trzepania.
24b. Gdzie to jest właściwie, jeszcze ani razu nie słuchałem. Dobra, pierwszy odsłuch. Podobne do poprzedniego, jako że pierwszy raz, ma nikłe szanse na spodobanie się. No takie tam, oba podobne, tylko jeden mniej.
25. Dziwny wybór powiem, raczej gofrowy. Ten koleś się nie nadaje do śpiewania i nie ogarniam czemu to ciągle robi. Rży żałOśnie. Jeśli to zestaw ten co zwykle, a podejrzewam że tak, to nie ogarniam czemu nie śpiewa ten co powinien. Chyba tam nawet mruczy w tle. Bo ogólnie fajnie jest dość, zwłaszcza w końcówce. Mógł być niezły epizm, ale ten wokal wszystko psuje, tylko w niektórych przypadkach się sprawdzał. Tekstu nie ogarniam, ale nie szkodzi.
26. Tu dopiero ktoś rży żałośnie. Nie łapię tego, spływa po mnie.
27. No trudno powiedzieć o tym coś złego. Może tylko tyle że to jest złe. To jest bardzo złe i się zbliża. Czymkolwiek jest szybko zdajemy sobie sprawę że zjada wszystkie Ulvery jednym kłapnięciem paszczy. Idzie razem z burzą niesione wiatrem. Wszystko co żyje chowa się gdzie może. Chmury gęstnieją, drzewa się gną, pioruny napierdalają. Idzie huragan. Orkan. Niebo staje się czarne. Mokra owca na statku tonie. Wicher wyrywa drzewa, zrywa dachy domów i słupy elektryczne. Idą Niemcy, to już pewne. Jadą czołgi, lecą śmieci. I orkowie na mamutach. I armia czerwona. Czarna też. I armia Galaktycznego Imperium pod wodzą Dartha Vadera. Wszystko płynie, potop, powódź, pożar, tsunami i trzęsienie ziemi. Wreszcie w 9:16 wszystko staje się jasne - oto w samym centrum zaginając czasoprzestrzeń i wlokąc za sobą portal do ósmego kręgu piekieł przemieszcza się Buka. Potem huk słabnie i ustaje, ziemia woda powietrze i ogień się uspokajają, pojawiają się zza chmur pierwsze promienie słońca oświetlające to co zostało, a pozostali przy życiu mieszkańcy nieśmiało wychodzą ze swoich bunkrów.
Moje top 10 utworów ever, taka prawda o mnie chłopaki (ale na serio, nie NARowe top 10).
28. Jedzie lokomotywa z pociągiem pełnym Arabów przez pustynię. W nocy, albo przy zachodzącym słońcu. Nie, w nocy raczej. Ale jasnej dość, księżycowej. Araby lub inni Ormianie sobie tańczą a na zewnątrz dzika, ciemna pustynia pełna upiorów i demonów. Tak, to Ormianie jacyś. I echem się Ormianie odbijają, coś wyje, coś jęczy. Ale lokomotywa zapierdala dalej niewzruszenie, wzbijając kłęby pary i nie dając się dogonić temu czemuś co się na pustyni w nocy budzi. Chuj wie co to znaczy.

29. Taak tak, tam w lustrze to niestety jest mój ptak, ten saaaaaaaam. Bardzo to mądre i zbuntowane. Nie czekaj aż ona, czy żona? Żołna chyba. Tak, to by miało sens. Nie ma co czekać aż żołna napluje ci w twarz. Chociaż ten tępy riff jest nawet fajnie tępy. Niestety to jedyne osiągnięcie. Taak taaak.
30. Tradycyjne shoeeeegejzy, nigdy nie pamiętam jak to się pisze/wymawia/sra. Takie zwyczajne w swej klasie raczej. Uhauhaał. No takie tam, zwyczajne jako się już rzekło.
31. Znowu rivercupiny. No se śpiewają dość ładnie tam, ooooooooooooooooooo, aaaaaaaaaaaaaaa. Gitara też se plumka nie najgorzej. No nie porwało mnie, bo to nie moja działka taka muzyka, ale nie jest złe.
32. Zaczyna się, no jak w sumie sporo rzeczy się tak zaczyna. O, a potem zmienia się w wesołe coś. Pomyka na jednorożcu przez tęczową łąkę. I to wszystko. Nic wielkiego.
33. Katastrofa. Kutastrofa nawet. Jaki przebiegły, poetycki, SUBTELNY i chujowo wystękany antyreligijny tekst. Słowa brzmiały dziwnie. Umieram. Nikt nie tłumaczy morderstwa.
34. Jakieś tarantino a potem wczesne flojdy naćpane hałasują. Głowa mnie zaczyna boleć pomalutku. Na szczęście krótkie.
35. Znowu tarantino jakieś, tylko tera na spokojnie. No bardzo milutkie.
36. No ładnie.
37. Smutno mi. A tu nudne rzeczy teraz będą. Nie no nawet ładnie też. Ciekawe czemu ludzie się zabijają. Chujowa sprawa takie utwory w końcówce bo się je zawsze na pełnym znudzeniu słucha i się już myśli o chuj wie czym. Ale tu raczej kwestia że serio nudno jest. Ludzie są dziwni, przecież to oczywiste że zabijanie jest złe. No ładne klawisze i gitara też, ale chyba jakby słyszałem takie milion razy już.
38. Nie wiem czego chce ten facet na początku i jaki ma związek z resztą. Chyba chce shit. Poszedł sobie a potem zaczyna się wielka, zajebiście spokojna nuda. Ale całkiem fajna. W sam raz na koniec. Nic tylko się położyć i umrzeć. Bardzo ładnie właściwie. Takie pam pam pam pam pam pam w tle jednostajne a na tym niejednostajne plupluwkuelwj jnsihjiheisihkjeskhjeshjkshs sjbksjksbhsb. Serio się fajnie tego słucha, jeśli się nie śpieszyć donikąd. I fajnie przelatuje z ucha do ucha i w kółko. Tanie zagrywki ale kupuję to. Do dupy. Nie no, coś w tym jest, nie jest takie jak wszystko w swym nudzeniu. Było już kiedyś takie bździmkanie i to lepsze, ale dawno bardzo. To jest bardziej martwe. Punkty bym serio dał ale cóż mi pozostaje. SHAMAR NA WAWEL
39. Tu już jest zwyczajniej, niczym nie zachwyca. No nudno na maksa. Będę miał chyba popierdolone sny dzisiaj. Tym nudnym aspektem kończę nudzić.
_________________
DŻAAANGOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
lemur
Moderator


Dołączył: 13 Maj 2005
Posty: 5251
Skąd: z Komitetu Centralnego

PostWysłany: Nie Paź 16, 2011 11:56 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

01 – klasyczna klasyka i takie tam. Niezaprzeczalnie eleganckie, pełne przestrzeni, skrojone przez doskonałego krawca. Dobrze nastraja, wypełnia harmonią i innymi przyjemnymi rzeczami. Tylko, że kiedyś już się wypowiadałem na temat wrzucania tego typu dzieł do QW.

02 – początek całkiem klimatyczny i ku mojej uldze, wrażenie owo utrzymuje się dalej. Fajna późnonocna atmosfera, może brakuje tylko nieco podbarwieniem jakimiś bardziej wybijającymi się motywami. Dziecięcy wokal może nie z mojej parafii, ale już nie będę się czepiał. Przyjemne.

03 – oł je, oł je. Widzicie jak wypełniam się uwielbieniem i rozkoszą? Aż drżę cały i podskakuję w miejscu. A serio, to zastanawiam się, dlaczego ktoś mi marnuje siedem minut taką muzyką. I mam gdzieś to, że są tacy mądrzy, że o historii śpiewajo. Nie lubię takiego grania i tyle, męczy mnie i nudzi, choć oczywiście w tych rejonach są znacznie gorsze rzeczy. Tego instrumentalnego fragmentusłuchałoby się nawet nieźle, gdyby nie unosząca się nad tym aura liceum.

04 – ja tam, panie, wielkim fanem latynodźwięków nie jestem, a na tego rodzaju zaśpiewy dość często się krzywię. Z drugiej strony jest tu nawet fajny rytm, a wokal miejscami bardzo przyciąga uwagę i maluje urokliwe impresje. I nie czuję w tym konfekcji i banału, a raczej jakiś nerw i szczerość. Miłe, o dziwo.

05 – jaki na taki rodzaj muzyki to wcale nie jest najgorsze, nie przekracza mrocznej strony rzewności, a nawet ma w sobie trochę roztkliwiającej tęsknoty. Piszę to, wiedząc, że nigdy do tego utworu nie wrócę, bo nie posiada on absolutnie niczego swoistego, czego nie byłoby już gdzie indziej. Ale jest miły, nie ma gwałcenia lukrem, jest po prostu prościutka pioseneczka z namiastkami klimatu.

06 – odczuwam przeraźliwy lęk, że to nie skończy się dobrze i że zaraz nastąpi progmetalowe brandzlowanie się. Okazuje się, że onanizm tym razem został mi oszczędzony, za to są natchnione refreny. O, teraz część instrumentalna, z gatunku tych, od których lemury mają obolałe zęby. W każdym razie rozciągliwa nuda bez chyba ani jednego zapadającego w pamięć patentu. Kurwa, właśnie wsłuchałem się w tekst refrenu. Dobrze, że zaraz [pisane w piątek wieczorem] idę na piwo, wymażę to z pamięci.

07 - sporo lepszych rzeczy wyśpiewał głos pana senatora, prawda? Dość smętne, ale i tak lepsze od tego, co grają ostatnio. I takie echa Brianowe miejscami wręcz tam słyszę. Nie jest to tragedia, raczej w miarę solidny utwór środka, który wstydu nie przynosi, ale też i powodem do chwały być nie może. Co stanowi dość słaby wybór na queenwizję.

08 – to z kolei stanowi koszmarny wybór na queenwizję, bo oznacza, że przykładowy lemur musi cierpieć przy głośnikach. Już nie wiem, co tu mnie bardziej śmieszy, wokal z otchłani kanalizacyjnej czy też ten pojebany fortepian. A, jest jeszcze wampiryczna lasencja z prowincjonalnego teatrzyku. I na co komu to wszystko?

09 – oldskul, który mnie specjalnie bierze. Ot, nie, bo nie. Bezpretensjonalna pioseneczka, której urok polega na tym, że pochodzi z czasów, kiedy ludzie mieli śmieszne fryzury i ubrania. Słucham bez bólu, nawet troszkę mi się stópka zaczyna kołysać, ale parafrazując klasyczkę – to wciąż za mało, moje serce, żeby punkty dać. No, chyba, że ta edycja dalej będzie tak słaba.

10 – czekam, czekam, czekam aż wreszcie coś z tego się urodzi. Są dwie piosenki tego zespołu, które bardzo lubię, ta do nich nie dosięga, ale ma swój urok. Trochę naiwny, trochę emo-żałośliwy, ale przynajmniej jeden fragment był pod względem melodii zwyczajnie piękny. W ogóle refren, poza nawiedzonym tekstem, jest strasznie przyjemny. Gdy się człowiek pogodzi z tym, że tu nie będzie kulminacji czy pierdolnięcia, ale tego typu snucie do ostatniej minuty – robi się naprawdę sympatycznie i ciepło. Powiedziałbym nawet, że bardzo, ba, powiedziałbym, że to póki co najlepszy utwór.

11 – jazz, największy wyrzut sumienia ignoranckiego lemura. Kiedyś, jak będę już stary i bogaty, będę miał całą dyskografię wszystkich tych Murzynów i będę ze znawstwem i snobizmem o nich opowiadał. Na razie biorę to na klatę jako coś zajebiście mądrego, czego nie rozumiem. Ale podoba mi się, rzecz jasna.
_________________
Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010

Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
lemur
Moderator


Dołączył: 13 Maj 2005
Posty: 5251
Skąd: z Komitetu Centralnego

PostWysłany: Nie Paź 16, 2011 10:43 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

12 – no i znowu nie wiem, czy to jest strasznie głupie, czy też strasznie awangardowe, bo ktoś zrobił pięciokrotne mrugnięcie okiem i przebrał się specjalnie za żenadę. Takich rzeczy po prostu nie da się oceniać bez kontekstu. Bo bez niego, to tylko czcza gadanina i totalny brak muzyki de facto. Bez sensu wrzucać to do tego rodzaju zabawy, nigga, pliz. Zwłaszcza, że nawet jeśli to stylizacja, to raczej nieudana. Bliższy jestem raczej przekonania, że to równie nieudany wygłup.

13 – zespół kojarzony z dwoma gigantycznymi hiciorami, nagrał niewiele więcej, ale kilka perełek się znajdzie. I ten kawałek do nich należy. Uwielbiam go i w sumie podziwiam odwagę wrzucanta. Świetny rytm, zgaszona atmosfera, jeśli ejtisy mają mieć swoją prog-suitę – to jest z pewnością jedna z nich. Słychać, że to był zespół z ambicjami, tylko mało kto o tym wie. Jasne, nie byli wirtuozami, więc kierunek na wielkie formy nie był może w szerzej perspektywie zbyt fortunny, ale biorąc pod uwagę tylko ten utwór – mniam.

14 – w Antyradiu kiedyś katowali, jak go jeszcze słuchałem. Zawsze mi się ten kawałek nawet podobał, mimo, że nie przepadam za tym językiem, a i muzycznie to po prostu taki solidny rock środka. Ale ma sporo energii. Nigdy nie traktowałem go poważnie, raczej jako fajny zapełniacz czasu przy jeździe samochodem. Jakkolwiek – pozytywny zapełniacz.

15 – snuje się i snuje, cały czas przypomina niewiele więcej niż demo. Muzyki tu nie ma za grosz więc może pójdę, nie wiem, herbatę zrobić, albo pranie wstawić, na pewno przy tych czynnościach złapię znacznie więcej ciekawych dźwięków. O, teraz jakieś pierdzenie midi. Łohohoho, po czterech minutach pojawiło się jeszcze rzężenie. A nie, już znikło. Czy to jest temat z jakiejś słabej gry komputerowej?

16 – to jest takie idealnie gładziutkie. Ot, żeby się każdemu miło słuchało, żeby nie było żadnych kantów, zabrudzeń, wątpliwości, refleksji. Dobre do reklamy, serialu, windy etc. Muzyka nie tyle skomponowana, co wyprodukowana i podana w błyszczącym opakowaniu. Guma do uszu. I dlatego, mimo, że – jak piszę – jest to gładkie jak otoczak z tatrzańskiego strumienia – to nienawidzę tego wyrobu utworopodobnego. Właśnie za tą nachalną przyjazność.

17 – błagam. Nie wiem jak dobre musi być szeroko pojęte współczesne r’n’b, żebym odniósł się do niego pozytywnie. Kontynuujemy kierunek konfekcji i nudy. To coś tutaj od początku jest dusząco płaskie i wstrętnie wyrachowane. Niech sobie pani z refrenu lepiej dobiera kolaborację, choć sama też jakimś wielkim zjawiskiem nie jest.

18 – na początku motyw dziecięcej pozytywki w muzyce popularnej, wielce oryginalne, nie powiem. Potem cała dywizja bezsensu. Nie wiem do czego to zmierza, ale na pewno nie chcę tam być. Jezu, najgorsze, że te skrzaty, które tu piszczą, zaczynają mnie hipnotyzować. Mam nadzieję, że to nie gnomy gaciowe. A nie, teraz wszedł kolejny pancerny korpus bez sensu i przestało. Teraz brzmi to jak wieloryb na zdezolowanym taśmociągu. Ooo, dziesiąta minuta i wreszcie coś dobrego. Ej kurde, ten potężniejszy motyw jest świetny. Nie mam pojęcia, dlaczego postanowili poprzedzić go dziesięcioma minutami pustosłowia. I zakończyć – dwoma takiej sobie miałkiej pioseneczki. Dziwny utwór.

19 – ten zespół nie gra tego, czego słucham najchętniej, ale zawsze miał sporo uroku no i gitarowa robota jest tam świetna. Akurat taki rodzaj słodkich harmonii nie do końca mi podchodzi, natomiast bardzo miło pieści mnie płynność i klarowność tej piosenki. Czasami, kiedy zapominam, że jestem fanem atrusostwa i ejtisów, to uwielbiam odetchnąć sobie słuchając w niewielkich ilościach takiego szczerego, rockowego grania. Serio. A ta solówka może trwać i trwać.
_________________
Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010

Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
Mefju



Dołączył: 27 Cze 2008
Posty: 2871
Skąd: Piaseczno

PostWysłany: Nie Paź 16, 2011 10:51 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

24 - Komentuję nowe, bo starego nie zdążyłem nawet ściągnąć. No nawet przyjemnie się słucha, choć za pierwszym razem nie weszło. Miłe ejtisowe klimaciki po prostu. Lecz chyba nie specjalnie cokolwiek więcej.

25 - Poezja śpiewana no... no jest głębia, jest wzniosłość, jest MOC w tym głosie i generalnie czuć takie jakby średniowieczne klimaty. Ale do mnie to coś niespecjalnie trafia.

26 - Ta, nawet nie zauważyłem jak mi przeleciało koło ucha, no... A tam, skoro nie przykuło mojej uwagi to już raczej nie będę do tego wracał i wysilał się na jakiś merytoryczny komentarz.

27. No przyznaję, jest mhrok(choć później robi się już jakby mniej mhrocznie), jest groza, jest ten nastrój, pioruny robią swoje itd. A głos też jakiś znajomy(jeśli nie oczywisty). Jeśli to rzeczywiście ten zespół o którym myślę no to automatycznie ten kawałek zyskuje w moich oczach, a raczej uszach. Razz To jeśli chodzi o głos, bo jeśli chodzi o tekst, a konkretnie to o jedno wyrażenie to mam tu jeszcze jednego kandydata z tej samej branży.

28 - No fajnie, jedzie sobie ciuchcia i jedzie i jedzie i jedzie... i nic! I nagle znika i robią się jakieś monotonne plamy dźwiękowe z jakimiś odgłosami gardłowymi jaskiniowców symbolizującymi nie wiadomo co. O i znów powraca ciuchcia na zamknięcie utworu w postaci cody.
Momenty swoje co prawda to coś ma, no ale one wiosny z tego nie uczynią. Jedynie ratują od zakolorwania tego komentarza na jedną z ciepłych barw.

29 - No buja ta muzyczka, buja, fajny podkład, fajny wokal, fajne teksty... ale obawiam się, że niestety nie przejdzie.

30 - Przez dłuższy czas nie mogłem rozpoznać co to za język... no ale mniejsza, bo jednak wokal nie specjalnie przykuł tu moją uwagę, za to przestrzeń jaką słychać w tej gitarze i innych podobnych dźwiękach... matko, no normalnie mam przy tym ciary! Generalnie brzmi jak pewien bardzo konkretny polski band. Acz wątpię by to byli oni.
Zielonego nie ma, no bo raz, że wokal, a dwa, że już trochę za dużo jest w tej edycji wybitności do których dużo częściej wracam.



Na razie tyle, ale być może jeszcze dzisiaj uzupełnię resztę.
_________________


"Lepiej pić piwo niż nie" - Paulo Coelho


Ostatnio zmieniony przez Mefju dnia Pon Paź 17, 2011 12:15 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Mefju



Dołączył: 27 Cze 2008
Posty: 2871
Skąd: Piaseczno

PostWysłany: Nie Paź 16, 2011 11:49 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

31 - Podobnie jak w przypadku numeru 26 - ledwo się skończyło, a ja już zdążyłem zapomnieć o czym to było! Dlatego daję pomarańczowy bo po prostu się wkurwiłem tym, że ten kawałek nie przykuł niczym mojej uwagi! Odsłuchiwanie takich to tylko strata czasu dla mnie!

32 - No ładne to. Rzeczywiście strasznie beatlesowskie. Wokal brzmi trochę tak jakby sfalsetowana wersja McCartney'a. Miejscami jednak trochę za bardzo jest ta falsetowość podkreślana i to mnie troszeczkę drażni, ale generalnie wszystko jest ok. Wink Tzn. nie! Nie wszystko, bo ta trzecia część z tymi dęciakami i gitarami to już jest jak dla mnie po prostu z dupy! Wolałbym aby w jej miejsca wróciła ta część pierwsza(z syntetycznymi szumami/poszumkami wraz z dodatkami) w postaci cody.

33 - Ciekawy polski rocker. Czuć w nim pewną teatralność, patos no i w ogóle... fajna gitarka w stylu flamenco no i przesłanie o fanatyźmie. Nie mam zastrzeżeń bo nawet fajnie się tego słucha, no ale na punkty to to nie wystarczy.

34 - A ten kawałek to już automatycznie dostaje ode mnie zielony już za samą epokę w której został nagrany. Wink To nawet jeszcze bardziej beatlesowskie jest niż nr 32, bo tam to mamy do czynienia raczej z solową karierą jednego z członków, a tutaj mamy jakby to powiedzieć naśladownictwo całego zespołu zebranego do kupy.

35 - Dopóki babka nie zaśpiewała "running naked" w ogóle nie przykułem do niczego uwagi w tym utworze. Ale widzę, że to i tak jest nudne, a jedno bieganie na golasa wiosny nie czyni. Razz

36 - Coś jak nr 34, ale już nie ta liga. Czekaj! Chyba rozpoznaję zespół! I jeśli to rzeczywiście ten co mam na myśli no to to nie może być ta epoka którą miałem na myśli bo w ów dekadzie zespół ten jeszcze nie istniał. Nie mniej fajne naśladownictwo stylistyki tamtych czasów. Smile Jednak ni jak to się ma do takiego 34.

37 - Wleciało jednym uchem, a wyleciało drugim. Podziękował...

38 - Nawet ciekawe plamy dźwiękowe w których czuć rozległą przestrzeń. Intro też pomysłowe, wprowadza słuchacza w inny świat. No ale to już i tak nieważne, skoro utwór wyleciał z zabawy. Razz

39 - Takie tam bezkształtne plamy dźwięków. Dosłownie za parę minut już nie będę tego pamiętał. Dobra, kończ Waść, wstydu(no i przede wszystkim - czasu!) oszczędź!


DONE!!! Very Happy Zaraz poślę listę wraz z komentarzami Bizonowi.
_________________


"Lepiej pić piwo niż nie" - Paulo Coelho


Ostatnio zmieniony przez Mefju dnia Pon Paź 17, 2011 12:09 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
OberstPrymas



Dołączył: 24 Kwi 2010
Posty: 2830
Skąd: Świebodzice

PostWysłany: Wto Paź 18, 2011 11:46 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Meksyk - kilka małych perełek, ale bez szaleństwa.

18. Piosenka jest jak jakiś utwór z programu dla dzieci, który ktoś przeczołgał przez Generator Irytujących Dźwięków, a do tego niemiłosiernie przeciągnął. Od około 8 minuty robi się ciekawiej i ogólnie kawałek w moich oczach/uszach troszkę zyskał. A gdy wchodzi wokal robi się jeszcze ciekawiej. Absolutnie się nie zdziwię jak ten utwór będzie wysoko. [***+] - byłyby cztery gwiazdki gdyby to to było krótsze.
19. Niezła gitara i fajny bas to nie wszystko. Burzy oklasków nie będzie, ale i przed końcem utworu sali nikt nie opuści. [***]
20. A może by tak zrobić edycje specjalną gdzie utwory nie mogą mieć więcej niż 5 minut? Wpierniczyć dużo instrumentów, często zmieniać nastrój i rozciągnąć do 13 minut. I to ma być recepta na sukces? Autentycznie się mnie to już przejadło. Momentami jest fajnie, ale pomiędzy tymi fajnymi momentami jest nudno i irytująco. Tak jak z salcesonem. Czasami się trafi jakieś fajne mięsko, ale najczęściej są tam wkurzające chrząstki. [**]
21. Całkiem fajne, ale znam jeden utwór półamatorskiej kapeli, który brzmi bardzo podobnie (tyle, że jest krótszy). Więc albo utwór jest wzorem dla innych podobnych zespołów grających taką muzę, albo ta piosenka leci na bardzo banalnych patentach. Tego nie wiem, nie znam się. Powiem tylko tyle, że jestem neutralnie nastawiony.[**+]
22. Przyjemnie się słucha. Niewymuszona radość towarzyszy temu kawałkowi. I w końcu coś w rozsądnej długości. Za to plusik do oceny. [***+]
23. Konkretne. I łał – udało się zmieścić kilka dobrych pomysłów w niecałych 5 minutach. To więc jednak można? Brzmi jak singiel (yup!, to singiel). Ładne klawisze, nienachalne, warte pktów. [****]
24. Bez szału. Płynie sobie, czasem jakiś ładny bas zagra, elektryk też sobie radzi. Szkoda, że wokal mi się nie podoba. Jakiś taki przeciętny. [***]
25. Polska poezja śpiewana? Nie przepadam, ale i nie czuje jakiegoś bólu. [**]
26. No, może być. Chociaż za bardzo się na tle innych wrzuconych utworów nie wyróżnia, to akurat tuż przed odsłuchaniem poprawił mi się humor i piosenka przechodzi wstępną fazę eliminacji. [***+]
_________________
FAN KOBIAŁEK
GOŁA KASIA
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
BeBe



Dołączył: 27 Gru 2006
Posty: 4252
Skąd: FAC 51

PostWysłany: Sro Paź 19, 2011 12:41 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1 - jak generalnie nie trawię wrzucania do tego typu zabaw wszelkiej maści klasyki czy jazzu, tutaj muszę się ugiąć, bo jest to mój ulubiony kompozytor, utwór wykonany perfekcyjnie ze świetnej ścieżki, no cud, miód kartofelki.

2 - mówiąc szczerze, dawno się tak nie znudziłem. Niby coś tutaj chce się nowego grać, niby ma być jakiś hipnotyzm, a jest nuda, pieprzenie i niezrozumiały bełkot.

3 - mam nawet gdzieś oryginał z którego pochodzi ten kawałek. No cóż, w momencie kiedy kończyłem ze słuchaniem tego zespołu już wtedy nie bardzo mi się podobało gdzie zmierza. Ostatniego krążka nie słyszałem. W każdym razie, na tej płycie były dwa momenty które naprawdę mnie zniszczyły - niestety, to nie był jeden z nich. Chociaż refren powoduje, że chcę ubrać skórę i śmierdzieć Romperem czy jakimś innym piwkiem tanim z Żabki.

4 - słyszałem to kiedyś w programie Cejrowskiego. Nie jest to typ muzyki za którym przepadam, nawet w najmniejszym stopniu. Folk amerykański - tak. Ale to...no cóż. Dlatego chyba właśnie jednak nie zdecydowałem się na etnologię.

5 - delikatne, kobiece, subtelne. Usypiające, pasujące pod randeczkę z panną w blasku księżyca. Doceniam piękno ale jestem prostakiem i nie do końca do mnie to trafia.

6 - Chryste, jedenastominutowy progo-power-metal. Tragedia. Chyba chcieli brzmieć jak DT. Cóż, nie wyszło im. Czy ja tam słyszę Busha?

7 - Chciałbym byyyyyć, marynarzeeeeeem! No, to tutaj ktoś sobie w ciula poleciał.

8 - lololo, brzmi jak niemieckie Kredki. Słodkie. O, to nocna ryba. Piękne, piękne.

9 - tom & jerry po pijaku w murzyńskim klubie.

10 - drażni mnie maniera wokalisty. Klawisze w tle ujdą w tłoku. Trochę Queenowy klimat to ma.

Podsumowując - pierwsza paczka to jakaś tragedia, poza jedynką.
_________________
Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Another World Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 7, 8, 9 ... 145, 146, 147  Następny
Strona 8 z 147

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach



Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group. Dopracował: Piotr^ Kaczmarek