| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Czy chcesz kolejnej (majowej) edycji QueenWizji? |
| tak |
|
56% |
[ 13 ] |
| nie |
|
43% |
[ 10 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 23 |
|
| Autor |
Wiadomość |
punkadiddle
Dołączył: 26 Lis 2008 Posty: 1123
|
Wysłany: Wto Wrz 13, 2011 12:38 pm Temat postu: |
|
|
23 - Ten utwór jest ABSOLUTNIE WSPANIAŁY. W top10 Queen wygrało BoRhap, więc w jaki sposób jest tu tyle nieprzychylnych opinii? Już od pierwszych dźwięków słychać ogromną inspirację, trzeba być głuchym progowym fanatykiem, żeby tego nie zauważyć.
Fantastyczna gra na gitarze, wykorzystanie wszystkich instrumentów, w tym także głosu o ciekawej barwie i nieprzeciętnych umiejętnościach. Nie ma się co wahać. Moje wcześniejsze zwątpienie tłumaczyć można jedynie rozżaleniem tym, że sama chciałam to dać.
24 - Whoate lubi bas i określa to jazzem, mi się bardziej podoba flet i określenie rock. Przynajmniej na początku. Pozostałe moje zdanie proszę czytać w jego komentarzu. ;D
25 - o_O Brzmi bardzo znajomo. Z początku. Pierwsze sekundy to skojarzenie z filmowym Władcą Pierścieni i armiami Saurona. Kilka sekund później i już przekonanie, że to pewien elektroniczny Francuz. Późniejszy wokal mnie w tym nie utwierdził, ale z drugiej strony nie mam aż takiego rozeznania w twórczości tego pana, a słuchając jego ostatniej płyty spodziewałabym się po nim i techno (o ile właśnie ostatni album to nie techno). Nie wiem, czy on pisał / pisze piosenki. Brzmi jak soundtrack do jakiegoś kasowego hitu bądź shitu. Gdyby nie to, byłoby ok. Sama muzyka jest w sumie fajna.
26 - Brzmi jak pewna pani, o którą z miejsca bym posądziła Obersta, ale to jednak nie ona. Mimo to dalej typuję Obersta. Brzmi bardzo Katie-Meluowo wg mnie. Nazwa wykonawcy mi się podoba, chociaż to nie ma znaczenia. Zresztą sprawdziłam wyjątkowo, bo myślałam, że to nieznana mi Katie. Zasłuchałam się i nie napisałam komentarza na bierząco, przyznaję się. Okropnie dużo niebieskich kolorów mi się nazbierało. Zaczynam się denerwować, bo mogę mieć problem z ułożeniem listy. Pierwszy raz w taki sposób. Dlatego dam tej piosence kolor purpurowy! xP
27 - Początkowo myślałam, że to Bowie, ale wokal jednak inny, a piosenka też mi nieznana. W każdym razie bardzo fajna. Właśnie przez takie skojarzenie. Wokal przykuwa największą uwagę, reszta to miłe tło, ale nie mogę się na nim jakoś skupić. xD Muszę ograniczać niebieski, muszę ograniczać niebieski. Czemu ta edycja jest taka mocna? Myślałam, że dałam coś ekstra, a tu się okazuje, że mój utwór jest teraz jednym z wielu. x] Oooooo, jaka piękna gitara pod koniec! Znowu mi się Oldfield przypomniał. No i jak ja mogę nie zaznaczyć tego na niebiesko? Nie mogę. ;(
28 - Dziękuję, że to takie ciężkie brzmienie. Nie muszę płakać nad listą przy wyrzucaniu kolejnych utworów. Ale mimo to podoba mi się. Zwłaszcza w warstwie instrumentalnej, zwłaszcza w momentach jedynie instrumentalnych.
29 - To też nawet ładne (z początku), ale nie trzyma poziomu edycji (o rety, więcej takich utworów proszę! ). Całkiem inne brzmienia, trochę jednostajne. Powiedziałabym, że relaksacyjne, ale po 3 minucie tego czegoś, co chyba w rockowym zespole imitowałoby perkusję, zaczynam się lekko irytować. Potem jest inny motyw, ale dalej ten pukający element słychać. Jeszcze chwila i zrezygnuję z określenia "muzyka elektroniczna" na rzecz "techno", nawet jeśli to nie jest techno (nie znam się ;D). Może być nawet i "intelligent dance music", jak to kater określił (chyba o tym utworze akurat mówił - pasuje jak ulał, więc tak wnoszę).
30 - Wokal, muzyka - świetne. Na szczęście po refrenie spodziewałam się wielkiej bomby, a ledwo dało się dostrzec, że to już. Co za ulga. ;p Linie melodyczne są bardzo ładne.
31 - Cóż za wejście. Kojarzy mi się z pewnym gitarzystą, którego nie rozpoznałam w coverowej wersji. To na pewno nie on, bo poza gitarą nie widzę podobieństw. Bardzo mocny wokal, ale jak dla mnie bardziej to recytacja niż śpiew. Za mało muzyki dla mnie - za dużo recytacji i hałasu.
32 - Melodia refrenu przywodzi mi na myśl przeboje Chrisa de Burgha. Pomyślałam też o Q+PR - że mogliby nagrać coś takiego na tej swojej płycie, mam wrażenie, że by pasowało. A skoro widziałabym to u Queen, nawet jeśli +, to jest dobrze.
33 - Trochę nijakie. Przyjemne brzdąkanie bez większych ekscytacji.
34 - Czytam właśnie, podczas przesłuchiwania, komentarze. Moją uwagę zwrócił whoate i jego "30 minut". Przypomniało mi się, że Bizon coś tam pisał, że to tyle wcale nie trwa - mnie się wszystko wyświetla jak należy. Zresztą nawet nie patrzyłam na czas trwania. Mogłoby trwać i z 15 minut, może 30 to za długo. ;p w7 pisał, że mu się kojarzy z Bondami, a mi jeszcze ciut z Rocky'm - pewnie przez te instrumenty dęte.
35 - Niezłe. Niektóre riffy oklepane. Przerywnik instrumentalny ładny, wokal też pasuje.
36 - Jakoś tak od czapy wchodzi ten wokal i wszystko zmienia. I jakieś buczące rzeczy słyszę w prawym uchu. ;p W sumie tylko główny motyw przyciągnął moją uwagę. W połączeniu z resztą piosenki mnie jednak nudzi. Albo może to ten jedyny element, dzięki któremu nie zasypiam. Całość brzmi dla mnie jak zlepek pomysłów poukładanych trochę "jak leci". Aha, jeszcze są te elektroniczne zawijasy, ale słabo się to prezentuje. Niewykorzystany potencjał.
37 - Początek okropny i po komentarzu whoate spodziewałam się, że reszta będzie kompletną porażką. Ale nie. Brzmi jak Azjatka, ale słyszałam podobne głosy w jakimś zespole, którego w ogóle nie słucham, więc nawet nie wiem czy to zespół europejski czy amerykański. Bardzo ładny wokal. Te chórki są śmieszne, przypominają mi niektóre piosenki Queen. Zdecydowanie za szybko się kończy, minus.
38 - Kto po 37 dał coś takiego? :] Taki ładny klimat nagle zburzony doszczętnie. Śpiewa jakiś pan z zaciśniętym gardłem. Nienajgorsze nawet. Obstawiam Nathalie. Zakończenie świetne.
Słucham drugi raz i się zastanawiam, jak mogłam nie poznać trójki. o_O Dzięki temu mam jedną pozycję na listę mniej. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Sro Wrz 14, 2011 7:43 am Temat postu: |
|
|
TO MIEJSCE JEST JEDNAK CHUJOWE NA MAKSA
20 – ktoś tu śpiewa jak kobitka, ale daje się rozpoznać, że jednak do końca chyba nią nie jest. Więc to będzie coś czego nie tykam, nawet jak polecają. A robiono to już parokrotnie i to nie tylko z użytkowników tego forum. Nie moja bajka.
21 – muzycznie – coś ciekawego. Wokalnie jakoś mnie zniechęciło, jakby trochę bardziej zaangażowany Maleńczuk śpiewał i nie to, że ja go nie lubię, ale no nie powala. Muzycznie interesujące.
22 – ha, dla mnie jednak mniej interesujące niż matczyny zespół wokalisty, ale mimo to ma w sobie coś hipnotyzującego. Będę próbował dalej z tym kawałkiem.
23 – są tutaj momenty, za które mógłbym nawet i dać z pół punktu, ale w całości to jednak za bardzo, ale to za bardzo słodkie. Ktoś sobie wziął za cel pokonanie FWBF
24 – no jest folkowo, ale mam taką zasadę z instrumentalami, że nie lubię zbyt długich, chyba, że naprawdę można się od razu zachwycić. A no i jak folk to bardziej taki irlandzki, z pazurem.
25 – ten kawałek generalnie pokazuje, że ja to śpiewów takich mam uczucia również nijakie. Nie wzrusza mnie podniosłość początkowa utworu, ani też jego późniejsza stylistyka.
26 – to jest jeden z tych kawałków jakie przelatują mi b w każdej edycji bez większej uwagi.
27 – a to z kolei było przyjemne, głosik taki słabiutki, ale klimat lat 70 czuć było, będę głosował za tą poprawką za pewne.
28 – trochę takie jak ze soundtracka do Need for Speera, ma to jakąś taką… prędkość. Ale poza tym niczym się aż tak nie wyróżnia, sporawo takich piosenek jest no.
29 – to jest ta elektronika ponad elektroniką. Mnie to nie kręci, wybaczcie. Jakkolwiek by to nudziarsko nie zabrzmiało, ale nie potrafię jakiś większych emocji z takiej muzyki odebrać, ot plumka. _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Xavi

Dołączył: 06 Wrz 2010 Posty: 2519
|
Wysłany: Sro Wrz 14, 2011 5:33 pm Temat postu: |
|
|
12 - bracik coś trąbi, że to z reklamy, jako, że reklam nie oglądam to nie wiem. Trip-hopowa klimatyczna rzecz z charakterystycznym wokalem, z fajnymi trąbaczami i kilkoma ciekawymi pomysłami. Lubię takie rzeczy, ale są lepsze w tej kategorii.
13 - bardzo udana rzecz nagrana z pomysłem, bez przypadku. Pan śpiewający znany nam. Nawał instrumentów połączony w sensowną całość, a elektryczna wchodzi w to wszystko jak w masło. Końcowa część instrumentalna również świetna. Czas nigdy nie jest wadą utworu jak jest sensownie wykorzystany.
14 - iście wspaniałe. Piękny wstęp, rozłożony na dwa świetnie uzupełniające się głosy, które dogłębnie mnie trafiają. Lubię ten kawałek bardziej od również świetnej 13-stki dlatego, że tamta po prostu bardzo dobrze zapełnia ciszę, a tu wchodzą jeszcze dodatkowe emocje. Po cudownym wstępie wchodzi coś w stylu 'Russia on Ice', cudowne stopniowanie napięcia. Ładne klawisze na końcu i mamy naprawdę wyróżniający się utwór.
15 - bardzo lubię tą paczkę, kolejna bardzo słuchalna rzecz. Ptaszki ćwierkają, że znam wykonawcę, ale pewności nie mam. Mało oryginalności jednak w tym wszystkim, do akustyka przyłącza się elektryk, znośne solo i typowy wokal. Ale nic mnie nie zaskoczyło, plusik.
16 - za tekst zielony, za samą muzykę pomarańcz więc wychodzi prawie niebieski, ale za to poprawę humoru jednak trzeba pokolorować. W sumie nic nie wymyślę - słuchamy tekstu. Niezłe kater.
17 - ejtisy, w sumie fajnie wchodzi do głowy, ale to tyle.
18 - świetne momenty, jednak czasami elektryczna wznosi się wręcz w przesadę w swej orgazmowości, jednak granica smaku zostaje zachowana. Świetna część środkowa gdzie wchodzą bardzo fajne klawisze, nastrój podniosłości mi odpowiada, tu gitara zachowuje się bosko. Bardzo fajne.
19 - kolejny taki typowy rocker, który niczym specjalnym oprócz języka się nie odznacza. Choć ten buja jak na razie najbardziej, albo mi się zdaje. _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Pią Wrz 16, 2011 3:24 pm Temat postu: |
|
|
12. Kapitalne. Świetny podkład, ciemna, trip-hopowa atmosfera, która bardzo mi odpowiada, ciekawy wokal. Wejście dęciaków dodaje kolorytu. Dobra rzecz, możliwe punkty.
13. Sam nie wiem. Bardzo lubię ten zespół, płyta też mi się całkiem podoba, tylko czy jest to rzecz na tyle wybitna, żeby punktować w QW? Dziwny wybór wrzucanta, chociaż kawałek broni się mimo wszystko: świetne partie fletu (no ba...), fajna melodia, ogólna direstraitsowość produkcji i wokalu (chociaż wolę jego manierę z lat wcześniejszych). Wychodzi na to, że największą wadą kawałka jest fakt, że go znam i wiem, jak wygląda na tle reszty.
14. Przez pierwszą połowę utworu ciężko było przebrnąć, potem już tylko lepiej. Schemat dość ograny, nawet progresja akordów jakby znajoma (z jakiegoś post-rocka jak mniemam), ale robi wrażenie mimo wszystko. I fortepian to jednak najpiękniejszy instrument ever.
15. Lubię to. Posępna, ale i jakby nie do końca realna atmosfera. Zresztą taki mroczny, oniryczny klimat jest charakterystyczny dla tego zespołu. Jedyny mój zarzut to nieco zbyt wysunięty wokal, jakoś mi nie pasuje do tej rozmytej produkcji.
16. Dobre, nie znałem tego. Zabawny tekst, jakość pliku absolutnie nie przeszkadza w odbiorze w tym przypadku Na pewno w dorobku tego wykonawcy nie jest arcydziełem, ale fajnie się tego słucha.
17. I znowu problem jak w przypadku 13: zespół uwielbiam, ten kawałek co najwyżej lubię. Riff, który trochę za bardzo spodobał się pewnemu seattlyjczykowi, który jest rzeczywiście świetny, konkretna motoryka i charyzma wokalisty - jak najbardziej. Ale bywało lepiej. Co nie znaczy bynajmniej, że o punktach wrzucający może zapomnieć - ale z drugiej strony szansa na duże punkty zmarnowana.
18. Niekoniecznie. Tego typu utwory są frustrującym doświadczeniem: dłuższe fragmenty przelatują obojętnie, żeby na moment odsłonić jakiś ciekawszy fragment, który zaraz musi ustąpić miejsca obowiązkowej zmiany rytmu - i znów obojętność. Fortepian dostarcza kilku ładnych nut (ale bez przesady znowu z tym pięknem), ale żeby nie było zbyt różowo, chwilę później wchodzi koszmarny riff. Nie mówię, że to zły utwór, ale wymagam więcej od muzyki, która ma mi się podobać.
19. Nie wiem, co mogę o tym napisać sensownego. Niby energia, niby melodia itp., ale nie chwyta nic a nic.
20. Emo-pedalstwo, podoba mi się. Może nie jest to mój ulubiony kawałek zespołu, ale tak przyjemnie się snuje, może przydałby się większy rozmach w końcówce, bo jakoś tak wszystko już szło w tym kierunku i nagle się skończyło. Mimo wszystko, dobra rzecz. _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
Wysłany: Sob Wrz 17, 2011 5:38 pm Temat postu: |
|
|
Słowo wstępu po blamażu wakacyjnym QW wraca na lepszy poziom egzystencji…. Zatem ja wracam do pisania komentarzy i typowania. Czemu tego ostatniego już nikt nie czyni?! Można zawsze się pośmiać…. W sumie ze 3-4 kawałki z miejsca odrzuciłam czyli 35 kawałków ma teoretycznie na punkty
1. Syntezator na dzień dobry… dumam jakaś Bananrama… Ale wokal taki jest tylko jeden, łatwy do rozpoznania… ale wolę inne klimaty w wykonaniu tego pana…to jest takie sweet… poprawne i tyle.. na QW to tych za mało… typ: Mandey
2. Tu zwrot o 180 stopni w ostrzejsze kręgi muzyki zdecydowanie, fajnie łomoczą, pan wyje, lekko skrzeczy ale poziomu moich ulubieńców z AC/DC nie osiąga na szczęście i da się tego słuchać. Ale od wokalu bardziej gitara moją uwagę przykuła. Reszta muzyków tez nie byle co grają. Typ: Nathalie
3. Zwrot o jakieś 30 stopni w lżejsze klimaty rockowe. Delikatny wokalik i znowu zacna gitara . ale ogólnie mam wrażenie, że gdzieś to już słyszałam, jakby ten zespół skądś to ściągnął… albo inne de javi… nie no gitara pod koniec naprawdę bajkowa… dla tych momentów warto pozna. Typ: lookaug
4. I znowu zwrot o 30 stopni i inna odmiana rocka… sami nagle rockowcy na forum… hello lemur ratuj klimaty wokal jakby z radia znała… intro piosenki wpada w pamięć… brak ambitnych fraz jak w 3. ostrości jak w 2. ale nie kicz jak 1. refrenik nawet nawet … typ: agusiaa_w
5. Podstawa w tym kawałku to wokal. Lekko krótkie, za nim człowiek z tym się zaprzyjaźni to się skończyło. Śpiewa tak, że kumam o czym śpiewa. Typ: Bizon
6. Taki rock pop… ale pan śpiewa jak eunuch chórki najlepsze z tego… w stylu lat 70. Ma to swój urok jako całość, ale chyba zdeczka za długie… ok.3,30 minuty chórki słodziaszcze na maksa… i najciekawszy moment utworu… ale zapada w pamięć i jakbym to już gdzieś słyszała ale w innym kontekście… typ: punkadiddle lub Anet
7. wracamy w bardziej racjonalne klimaty… wokal z radia znany mi chyba znowu, ale z QW. Fajne wycie, ale dała bym temu więcej powera i byłoby o wiele fajniej… klawisze dość ciekawa alternatywa, bo pewnie inny band dałby tu akustyka… Ale po 3 minucie rozkręca się wokalista i dorzucają nam harmonijkę… ktoś nawet o niej w komentach wspominał… typ: Bizon lub Krzysiek
8. Nie no intro jest niczym z ballad o rycerzach.. barwa wokalu trochę taka od czapy mi tu wchodzi i psuje klimacik… fajny rock… w połowie się rozkręca… brzmi dość tzw. klasycznie… HA HA i po 2min powtórka motywu z intra… fajnie buja daga jakby jeszcze jakaś solówka na gitarze była to byłoby fajnie… bo mi brakuje w tym czegoś takiej wisienki na torciku… a tak pozostał niedosyt… typ: Maciej lub atrus
9. zmiana branży… na bardziej rockową, to pogowania… taki łomocik niczym z Jarocina… albo wczesne Piersi… kobieta(?) wyje sobie zdrow.. typ: Bebe lub lookaug
10. O po polsku… czyżby Lily? Lub Gosiak dla zmyłki.. I jak to oceniać po 9 kawałkach w całkiem innych klimatach?! Słowa każdy zrozumiał, aranżacja jak przy poezji śpiewanej. Nie ma do czego się przylepiać, lubi się takie klimatu lub nie i sprawa prosta. Typ: mumin
11. I wracamy do lżejszego rocka. Refren znam?! Taki łagodny, spokojny wokal, bez muzycznych fajerwerków i cudów i wianków. Solo na gitarze bez ochów i achów jak dla mnie, ale jest to nie zaprzeczalne – ok.3 minuty. Typ: Paolo lub xavi
12. Kobiecy wokal na koniec… takie coś pomiędzy śp. Amy a Denisty Child pasuje mi to Bonda… nie jest to złe, ale odstaje jak 10. od QW. Ktoś odważny to wrzucił, aby jakiś nowy albo szalony jak W7. typ: wiciu lub Paolo lub w7
C.D.N. jutro _________________ http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maciej

Dołączył: 22 Lip 2005 Posty: 1329 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Nie Wrz 18, 2011 6:25 pm Temat postu: |
|
|
Mam wrażenie że jest lepiej, to i bardziej mogłem się rozpisać.
Paczka III
20.Ma frapujący klimat oraz androgeniczny wokal taki „głosowy transwestytyzm”.Jak na moją – ujmując rzecz eufemistycznie – dużą rezerwę do takiej stylistyki to muszę zakonotować to sobie po stronie plusów.
21.Panie dobry no nie porwało ale z drugiej strony patrząc nie przyprawia mnie to o koklusz ni chorobę św.Wita czyli ujmując rzecz matematycznie jest średnio.Akordeono-podobny instrument w aranżu ciekawy.
22.Ten projekt niezbyt mi leży choć pierwsze minuty nawet mnie przekonaly ale z czasem to odczucie zaczeło zanikać.Monotonne fragmenty i końcówka mnie zmęczyły.Przykro mi ale nie znajduje tu nic dla siebie na ten moment.
23.Muszę powiedzieć że numer pokręcony jak labirynt Minotaura, naprawdę „freaky”, mimo wielokrotnych osłuchań miałbym problemy z przypomnieniem sobie dokładnie co się dzieje .Nie wiem czy akurat queenowy bo jakiś zbytnich harmoni wokalnych nie zanotowałem choć ta queenowa teatralność niewątpliwie się przebija. Paradoksalnie na forum queenu kawałki z queenowymi naleciałościami raczej przepadają (vide „Anteroom of death”) więc sukcesu wielkiego mu nie wróżę.Osobiście nie mam pytań świetna rzecz.
24.Początek i myślałem że włączyłem Ergo Sum które dawałem był kilka edycji temu, potem już jest jednak znacznie inaczej, mimo fletu jest to dość jazzujące albo lepiej powiedzmy jazz-rockowe.Ogólnie na plus.
25.Znowu zwodniczy jak fatamorgana początek bo brzmi jak intro do jednej płyty Within temptation a po chwili się okazuje że to jednak inny gatunek.Nie jest źle ale też umówmy się no taki kawałek mogę posłuchać ale mnie nie powali na łopatki.
26.Mocno wyciągnięty do przodu kobiecy wokal.Niewątpliwie mimo nowoczesnej produkcji ma "retro" klimat i w ogóle atmosferę „pocałunków które nie wiadomo czy zostały na ustach”,nawet mu wybaczam że jest mocno repetetywny, bardzo przyjemny numer.
27.Miałem kiedyś na poczatku coś dać tego wykonawcy ale z innej płyty..Staroświeckie old-schoolowe granie.Miło.
28.To jest tak że to nie jest zły numer tyle że ja tego typu estetykę gitarowego grania lubię „bardzo średnio”.Macierzystej formacji wokalisty nie jestem w stanie słuchać w ogóle.Tu jest lepiej, jest ostrzejsze brzmienie i energia oraz niezła ekspresja.Doceniam ale bez szału z mej strony.
29.Pomijając całkowicie fakt iż to zupełnie nie moja bajka.To w moim odbiorze tego kawałka jest taki problem że przyznaje: owszem iż byłoby to odpowiednie tło gdzieś w metrze tudzież podczas zakupów w Tesco.Tyle że ja w muzyce szukam kompletnie czegoś innego niż soundtracku do zakupów lub jazdy mpk.Przykro mi.
Paczka IV
30.Ejtisowy alternative w pełnej krasie oczywiście lepsze to od typowego plastiku,nawet niezłe granie.Oczywiście bez wielkich „ochów” i „achów” ale sympatycznie było.
31.Start wzbudził mieszane uczucia,potem wyciszenie nadrobiło za początek z nawiązką.I w dalszej części lekko „chore” riffowanie.Ma coś w sobie intrygującego więc myślę że będzie walczył.
32.Mocno w stylu tego pana przynajmniej na tyle ile słyszałem.Ostatnio nie mam nastroju na „smęty” więc numery z większą energią do mnie przemawiają.Fajny chórek szkoda że go nie ma więcej, summa summarum całkiem przyjemny kawałek.
33.Urokliwe.Ciepłe i naturalne brzmienie gitary Gibson Les Paul ,gdzieś tam jakiś hammond od spodu się objawi.Z wielką radością wysłuchałem tego numeru,uwielbiam takie rzeczy.Jest swobodnie, hipisowsko i rześko jak wiatr we włosach..Spory plus.
34.Zyskiwało z każdym przesłuchaniem,bardzo lubię dęciaki.Ogólnie moje skojarzenie biegną w kierunku świata filmu a to niewątpliwie miłe skojarzenie.Myślę że będzie stawał do walki o miejsce w dyszce.
35.Kawał fajnego hard rocka tylko i aż... Najlepszy jest refren.Nie będę się na jakąś grandilokwencję silił bo to po prostu ma kopać.
36.I mamy coś naprawdę dobrego,lekko novalisowe.Relatywnie stonowany rock symfoniczny, wciągająca melodia, dostojny klimat. Główny motyw na klawiszach który tak kroczy monumentalnie ma w sobie coś wschodniego.Kolejna czysta radość słuchania. Bardzo pozytywnie.
37.Cóż mogę napisać?.Poza tym że to znany singiel z jednego z debiutów wszechczasów..Emblematyczny dla tej pani „dziewczęco-koci” wokal.W dwóch słowach:wzniosłe i śliczne.
38.Znakomite zakończenie paczki,mam wrażenie że ten kawałek ma coś „queenowego” w sobie.Jest pomysłowo i ciekawie, są zmiany w aranżu i w dynamice.  _________________ Light the fire, feast
Chase the ghost, give in
Take the road less traveled by
Leave the city of fools
Turn every poet loose
  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
Wysłany: Nie Wrz 18, 2011 9:47 pm Temat postu: |
|
|
kolejna 12.
13. Oj przekonuje się do takich klimatów… fujarka lub coś pokrewnego wita nas… wokal tłucze mi się po głowie, ale nie dopasuje tego do nazwy… chyba… nie potrafię zdefiniować co w tym fajnego… przejścia instrumentalne na tzw. bogato… flecik, perkusja, gitara… ok.5 minuty miło, miło… z Breakout mi się skojarzyło w tym momencie, ale nie znam daty tego kawałka aby pisać kto od kogo ściągał po finale sprawdzę… gitara po6,30 takie hiszpańskie przygrywki… tu trzeba byłoby każda minutę opisać zdaniem…. Typ: Mefju, Grandville
14. Tutaj wracamy w nowsze rockowe klimaty… wokalik delikatny czasami mnie taki dręczy, taki nie męski.. kojarzy mi się z Rojkiem… okolice 4,40 minuty fajne, gitara taka mroczna można uznać no i perkusja atakująca z tupotem… warto było czekać połowe utworu na to… czyli jak nei ma wokalu jest dobrze… czyli druga połowa kawałka resztę bym wycieła… typ: Fenderek, Atrus, Maciej
15. Chciałam typować Ziutka, ale go nie ma… takie mroczne klimaty… mroczna ballada o zabijaniu chciałam napisać… klimat skojarzył mi się z żeglarzami nie wiem czemu… jakiś syntezator psuje nastój w części instrumentalnej … zagrywki gitary dość klasyczne, bez odkryć ale nie jakieś ułomne. Typ: zinger, Krzysiek lub gosiak
16. o znowu ten pan w QW… o to mi przypomniało mój urlop bardziej na luzie tym razem, wesoło, miło, szybko… nic ująć… z werwą… typ: Gnietek lub Lily
17. jak usłyszałam intro pomyślałam kto do cholery dał Nirvanę hehehe ale wokal raczej nie jest Kurta… i raczej kawałek starszy do Nirvany… nie lubię takiej jakości nagrań, przytłumione ale pal licho… rytm, krzykacz i Bebe bonsujący po parkiecie… typ: Bebe
18. Wracamy w rockowe klimaty… instrumentalne… gitara, klawisze i perkusja… jakoś ciezko mi idzie to ocenic, miłe to dla ucha, przejścia między interesujące, po 6 minucie zaczyna się jakby druga cześć utworu… koło8 minuty chyba najlepszy fragment, ostrzejszy. Typ: misiu, Grandville
19. I rockowe granie.. myślałam, że to po francusku, ale brat mnie oświecił, że to japońskie hehehe … ale fajna jazda… i jak tu oceniać po 18. taki kawałek… typ: ytron, w7 lub Anet
20. Zaczyna się jak spowolniony walc… oj wokal znajomy wydaje mi się… pewnie daleko nie zajdzie w QW bo fanów chyba tu tego typu muzyki nie ma… ale może się mylę… fortepian przyjemny, lekkie plumkanie na perkusji dla smaku…. Wokal tu podstawa… typ: Lemur, innuendo0
21. myślałam, że ktoś dał Mozila no, ale wokal to raczej nie tego pana muzycznie kojarzy mi się z pewna polską wokalistką… dość to przyjemne, inne, mroczno tajemnicze… hipnotyczne ośmieliłabym się napisać… harmoszka naprawdę ciekawie wykorzystana… typ: Fenderek, ytron, Gnietek, whoatemydinner
22. jakieś płaczliwe dzieci w tle…wokal nie grzeje ni ziębi… ok.4minty jakieś ciekawsze rzeczy tu się dzieją z syntetycznym tłem na czele. typ: Bizon, Atrus
23. O jakiś eunochowaty wokal… początek piosenki jakiś taki koszmarny… po 2 minucie nabiera to sensu.. no rock to nie jest jakiś pseudo symfoniczne elektro ale chórki słodziaste jak z Muppetów… i gitara wchodzi bardzo fajowa… ale ten początek… po 3 minucie wokal wchodzi w rejestry jeszcze ciekawsze jak z hororu klimat prawie… totalnie mieszane odczucia… powinien Bizon pozwalać edytować piosenki typ: Anet, wiciu, mandey lub lemur
24. znowu flecik jak w poprzednim jakimś kawałku.. Instruemntalne czyli drugi kawałek w tej edycji. Chyba bardziej żywy, skoczny i ciekawszy. Basik tutaj lideruje… perkusja też nie gorsza… bo talerzach ładnie smaga ktoś pałeczkami… 5,20 minuta napędzamy tempo… ale brakuje wyraźnego zwrotu akcji… typ: Grandville, atrus, Maciej, incubus
C.D. jutro czyli 25-38 _________________ http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Nie Wrz 18, 2011 11:47 pm Temat postu: |
|
|
KLIKA
30 – cóż za radosny rock, miłe takie można poklaskać aż do porzygu. Tyle, nic więcej.
31 – wybrałem sobie z tego parę momentów, które pozwalają mi tej piosence zaufać. Może one w końcu przemówią do rozsądku, bo mam wrażenie, że to taki nie do końca przemyślany artyzm w mocniejszym wykonaniu.
32 – heh, no po tym panu można się zawsze spodziewać podobnego. Ale coś jest w tym jego przesłaniu muzycznym chwytliwego. Bierze mnie sporawo.
33 – ja, wiedziałem skądś znam. No lubię, chyba czołówka tej dość średniej płyty i generalnie trudno tam do niej się przyczepić. Tutaj oderwane od zespołu rzucone w nieznane tak jakby trochę mniej, ale lubię no lubię.
34 – nie wiem, ale początek jakby miało wejść Bee Gees. Potem też klimaty raczej disco i sobie teledysk wyobraziłem z tańczącymi murzynami na wrotkach i kulą błyszczącą. O ile coś magicznego jest w takim old school’u to jednak mnie to do końca nie łapie.
35 – nie wiem czemu ale miałem wrażenie, że T.Rex połączył się Motley Crue i postanowili cosik nagrać. Jest w tym coś chwytliwego, kater miał rację – to najlepsza paczka tej edycji jest.
36 – o kolejne coś co możę ostro namieszać. I znów cytując katera po czterech wesołych kompozycjach tutaj mrocznie, ale przez to człowiek chyba jeszcze bardziej się w tym łapie. Te klawisze są bajeranckie w tym utworze, no hipnotyzujące na maksa.
37 – nie no takie kobiece piszczenie to mnie nie rusza wcale a wcale, wybaczcie.
38 – ha, znów ten pan. Nawet tej samej paczce. Kawałek dla mnie lepszy niż poprzedni, bardziej gitarowy. Wciąż jednak w tym samym stylu tego kiczowatego rocka, ale chwytliwego to też trzeba przyznać. _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Xavi

Dołączył: 06 Wrz 2010 Posty: 2519
|
Wysłany: Wto Wrz 20, 2011 6:33 pm Temat postu: |
|
|
20 - świetne, wokal może nie jest cudem, ale cudnie się wczuwa, refren mimo, że spowolniony to nosi jakieś tam cząstki chwytliwości. Uderza klimatem i jakimś tam smutkiem, co do mnie dociera ostatnio niezwykle po failu z płcią przeciwną.
21 - impreza na ulicach biedniejszych dzielnic włoskich, faceci w kapeluszach i szelkach piją hektolitry piwa i bezsonsownie gadają o niczym tańcząc czasami bez ładu i składu, a niezbyt urodziwe panie udają, że jest fajnie. Tak mi się to wszystko kojarzy bez sensu, ale wkręca jak cholera i ma swój czar.
22 - bardzo cenię projekt, ale to co gość gra w głównym zespole to dla mnie jeszcze coś większego. U tak nie miałem problemu z daniem zielonego bo klimatycznie to póki co najlepsza rzecz w tej edycji. Wspaniałość.
23 - to jest tak Queenowe, że to aż niedobrze, jakby zlepić kilka fragmentów ich utworów, do tego ich chrórki, udawanie Freda, recytacja jak w Bohemian, Mayowanie. Czasami ocieka kiczem jakby to Muppety coverowały owe Queen.
24 - orientalizmy jakby z Alladyna wzięte, połączone całkiem fajnie z innymi progostwami. Potem się wszystko rozkręca, gitara się stara, ale jakoś mnie to nie łapie. Potem jest jakoś jednostajnie z tymi wszystkimi dmuchaniami i wyławianiem węża.
25 - co autor miał na myśli z tym początkiem z Gwiezdnych Wojen czy czegoś to niestety nie wiem, babka ma nawet fajny głos, ale ogólnie jakieś to mocno archaiczne wszystko i nie poskładane w sensowną całość.
26 - a ta już dużo zgrabniej i klimat wyczuwam, chwytliwa i miła pioseneczka. Ale nie na punkty raczej, plus to co się dzieje w tle, szogejzowe schizy da się czasem wyczuć.
27 - też tu jakieś yesowanie wyczuwam, ten refren mnie zauroczył, wokal świetnie się wczuwa, wszystko pędzi absolutnie bezboleśnie i aż chce się słuchać. Zdecydowanie najlepsza paczka póki co. Bardzo ładna część instrumentalna na koniec.
28 - wokalistę ubóstwiam, to co nagrał ze swoim głównym zespołem mnie ostatnio miażdzy. Tu też czuć moc, porównywanie do nu-metalów to faktycznie raczej porażka ;p Świetna gitara i narastające napięcie pod koniec to bardzo konkretna sprawa.
29 - inteligentna elektronika to coś co zawsze będę lubił, nie łapie mnie tak jak M83 powiedzmy, ale płynie sobie w świetny sposób i nie ciężko nie porwać się tym dźwiękom. Kiedyś będę musiał wrzucić prawdziwą bombę z tych gatunków, choć tu blisko tej bomby było. _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
Wysłany: Wto Wrz 20, 2011 9:33 pm Temat postu: |
|
|
25. Taki słodziak nastrojowy kawałek… z damskim wokalem… chyba w tej edycji nie za wiele jak zawsze kobiet. Taki elektroniczne, jakbym gdzieś coś podobnego słyszała ale innego… nie porywa do za dumy, nie porywa do tańca… typ: wiciu, Mandey, Faraday
26. Intro nastraja pozytywnie… jak muzyka Bondowska… ładny kobiecy wokalik… ciekawszy niż piętro wyżej… muzycznie brakuje jakiejś puenty… ok.3minutki najciekawsza zwroteczka i zagrywki syntezatora zapewne… to musiała dać kobieta typ: innuendo0, mustapha
27. znowu cicho i pokrętło idzie w górę… wracamy w dawne czasy… niby tzw. poprawnie, ale czegoś tu brak wokal taki mizerny prawie jak Brian śpiewający w Smile… najciekawsze wydają się nie wiem co to skojarzenie mam z puzonami czy trąbkami…refren nawet, nawet typ: grandville, maciej
28. i przyspieszamy w nowsze czasy…. Przyjemny kawałek rocka, cos mocniejszego, ale nie zamożne jak expresso… porządne łomotanie, pan śpiewa jakby momentami pluł sobie w brodę…. Gitary tez nie byle jakie… typ: Bizon, lookaug, Nathalie
29. to brzmi tak dziwnie, że pewnie misiu to dał …ewentualnie shamar.. elektroniczne… mało tego ogólnie w QW… kojarzy mi się z liceum i słuchaniem bliskiej temu muzyki… ktos pisał o Tesco… no raczej w sklepach takiego tła by nie dali w filmie, grze lub spocie lub pokazie zdjęć… bardzo przyjemnie się słucha… ale trzeba to lubić… typ: misiu, shamar lub oberstprymas
30. ta piosenka tak szybko mija, że zapominam napisac komentarz i wciskam again… wokal bardzo dorosły, takie odlschoolowy klimacik lat 80 lub początku lat 90.., dość przyjemne i lekkie zarazem bez zadęcia… typ: Bebe, Lemur lub Faraday lub kater
31. Antyradio?! Fajny łomocik na otwarcie, gitary i perkusja… i nastaje wielka cisza…i rozbrzmiewa wokal… może mało to jakies special ale wokal z tą gitarą w tle tworzy mocny klimacik…ok.4minuty ulubiony mój zaśpiew w tym kawałku… długie to ale nei robi to problemu w tym przypadku bo ciągle coś się dzieje i muzyka trwa i gna typ: Bizon, anunaki, atrus, Fenderek a może Gosiak?
32. o pan debiutant w QW i od razu podwójnie… trzeba lubić wokal… ale Bizon o nie lubi ale on lubi pozycje numer 31. pewnie tradycyjne szybkie tempo, chórki, refreny… romantyzm pełna gęba plus klawisze… i konie gnają… chórki pięknych pań w tle… typ: Mumin, lemur lub kater
33. czekam, czekam na wokal a go tu nie ma… po 32. fajnie to brzmi nie ma wielkiego szoku… klawisze… reszta może nie istnieć bo jest tłem a czasem tylko towarzyszem ich gry… ok.5 minuty brzmi to jak Since you been gone ładna zrzynka tylko wolniejsze lekko tempo… i gitara wiec mnie nie przekonała typ: Mandey, Mefju, w7
34. mój brat od razu zgadł… muzyka poniekąd kultowa.. dęciaki, smyki i kręcimy tyłeczkiem… ale intro jak z Boznanzy lub Druzyny A…. typ: shamar, Mefju, paolo
35. i czasowo stare dzieje znowu… taki old rock.. chciałam napisać, że w tle skrzypi zepsuta gitara na początku… pan śpiewa jakby się zaciął, gitara jakby naśladowała jakiś Zeppelinów lub Purpli… wokal bez wybitności ale rockuje jak trzeba typ: anunaki, mefju, wiciu, Grandville
36. i nadlatuje ufo… w rytmie walczyka.. jakiś syntetyzm w tym odnajduje… do 3 ponad minuty można śmiało ziewać i przewijać bo prawie ten sam motyw się toczy… by nagle nabrać lepszej jakości… konga… w sumie jednak to monotone… typ: misiu, Grandville, incubus
37. wycie wilków jak nie dzieci to wilki… eunuch to nie jest ale kobieta o charakterystycznym wokalu jak mało która baba wyjąca w tej edycji chyba najlepsza kobieta i ogólnie piosenka nie jest zła, ładny wyjec, oczywiście jak ktoś akceptuje taki śpiew, klawisze i cała reszta. Nawet chórki się trafiły i uzyskujemy przyjemny finał tej edycji. Taki wprowadzający jesień. Typ: incubus, irminella, lemur
38. o wraca rock. Chyba najbardziej chwytliwy refren w tej edycji… zacna gitara nawet dwie… pierwsza ok.1 minuty, a druga ok. 3,20minuty nachrzanianie w bębny ok.2minuty jak lubię i komiczne chórki jako ozdobnik. Trochę wkurzające spowolnienie po 4minucie jak to pan nie lubi i kocha…. Niech się zdecyduje… i znowu gitara daje czadu… ok.5minuty i tym akcentem kończymy tą edycje QW typ: Lemur, kater lub mumin _________________ http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Sro Wrz 21, 2011 9:13 pm Temat postu: |
|
|
01 – no ok, wszyscy pana sympatycznego znamy i doceniamy. Ale raczej za lepsze rzeczy niż to. Ot, taka pościelówa, których wyprodukował legion. I to wcale nie najpiękniejsza. Przeciętna pioseneczka, do zapchania fal radiowych. I tyle.
02- to nawet nie jest jakieś straszne złe, przynajmniej porównując z potwornościami, które trafiały się w tej zabawie. Tyle, że wydaje mi się fałszywe, cały ten niby gniew i szatan są takie banalne i wystudiowane. Nie mówiąc już o tym, że utwór jest zwyczajnie nudny. I kwadratowy. I licealny. No, chyba wystarczająco jasno się wyraziłem. Dobra, to jest złe. Boże, jak można nagrać solo tak pozbawione fantazji.
03 – o, zawsze lubiłem ten kawałek. Jest taki bezpretensjonalny, uroczy, naiwny. Ładniutka melodia, przyjemnie rozmarzony wokal tego pana, który myśli, że jest królewną. Ale żadne arcydzieło to oczywiście nie jest. Ot coś, czego zawsze miło się posłucha.
04 – zawsze miałem słabość do tego nurtu new rock revolution, czyli do zrzynania z tego zespołu co się powiesił. Ich w sumie też lubię, ale mają jednak lepsze piosenki. Ta jest najwyżej ok, ale zdecydowanie zbyt wiele jej brakuje, by wspiąć się wyżej. Klimatu, głębi, takich tam.
05 – oczywiście wiem kto, oczywiście nie wiem, czy solo czy z zespołem. Ale jakoś mnie to bardzo nie interesuje, skoro utwór okazuje dość miałki, nieciekawy, płaski. Z dziełkiem o podobnej długości, które tak uwiodło mnie kilka queenwizji temu – nie wytrzymuje porównania. Za nic nie łapie, nawet się nie stara, nie ma żadnego rozedrgania koniecznego takim piosenkom. Do zapomnienia.
06 – dziwna sprawa. Niby jest mnóstwo elementów, które cenię. Oczywiście – trąbki, sporo neo-progresywnej elektroniki, kompletnie nie rockowa aura. I w ogóle trochę przypomina pewien zespół z piskliwym wokalistą, który niezwykle cenię i który swą nazwą mocno pasowałby do tego forum. Tyle, że te wszystkie elementy nie układają się w zestaw, który by mnie porwał. Ten kawałek się tak wokół mnie wije, delikatnie szepcze mi do uszka, łechcze – a ja jednak siedzę dość obojętnie.
07 – to się nie może skończyć dobrze. Wieszczę niemal sześć minut potwornej nudy i męczenia się z wokalem, który mi nieprzyjemnie zawodzi w głośnikach. Idźcie w cholerę z tymi bizonrockami, czy naprawdę musicie mnie tak dręczyć?
08 – nie wiem, ten kawałek jest jakiś sinusoidalny, raz mam wrażenie że to straszliwa żenada, raz – nawet potrafi mnie wziąć. Jest w nim pewna oryginalność, można powiedzieć, że ma pewien styl. A jednocześnie coś mnie od niego niezrozumiale odpycha, coś w nim budzi podejrzenia. Jakieś oszołomskie napuszenie, o. Trochę ten utwór próbuje być czymś więcej niż jest i słabo mu to idzie.
09 – przy mojej pewnej słabości do pankroka i pochodnych nie mogę w zupełności odrzucić. Lubimy zadziorność, szczególnie w damskim wykonaniu. I tyle pewnie. Może jeszcze w melodii, czy też tym, co za nią tu służy, pojawiają się czasem fajne motywy. W sumie, o dziwo, lepiej mi się tego słucha niż kilku innych wcześniejszych numerów.
10 – mam straszną słabość do głosu tego pana, co to nigdy nie pamiętam jak się nazywa. Tak, wiem, że ognisko i wrażliwe serduszka miłośników Bieszczad. Jest kojący, leje się miodem na zwichrowane lemurze myśli. Z tym, że jak na taki rodzaj muzyki, to w tekście zbyt wiele jest słabizn i banałów. Szkoda wielka.
11 – nooooo, to od samego początku brzmi rewelacyjnie. Napięcie! Płynność! I to zupełne niespodziewane wprowadzenie w refrenie melodyki i klimatu z jakiego słynął pewien wiekowy żydowski duet. Ciekawe. Nie wpadam w zachwyt, ale to bezsprzecznie najciekawszy utwór w całej pierwszej paczce.
12 – no, no, no. Coraz lepiej. Świetne. Połączenie bujania się, skradania i lekkiego mroku. Są też dęciaki, jest intrygujący wokal. Raz trip-hop, raz soul. Trip-soul, hop-soul, whatever. Przepraszam numerze jedenasty, ale musisz ustąpić miejsca najlepszego w tej edycji póki co. Rewelacyjnie się tego słucha, jest wszystko co potrzeba. Atmosfera i niegłupia przebojowość.
13 – zespół lubię, kawałka nie znałem. Wokal jak zwykle pierwsza klasa, ciekawa melodie, fajnie snująca się opowieść. W ogóle strasznie tu upodabniają się do pewnego już nie istniejącego zespołu dostającego pieniądze za nic. Poza tym, solidaryzuję się, bo też miałem niedawno gorącą noc w Budapeszcie – jak mnie pogryzło węgierskie robactwo. Kawał dobrej roboty. Utwór, nie pogryzienie. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Wrz 22, 2011 2:02 am Temat postu: |
|
|
1. Jeden ze słabszych otwieraczy w historii tej zabawy. Rzewna pościelówka, jakich nagrał wiele, milusia i gdybym miał 12 lat i to zagrano na dyskotece klasowej a koleżanka która zawsze mi się podobała ale nie miałem odwag nic jej powiedzieć stała obok to pewnie do tańca bym poprosił i byśmy się pokołysali. Typowa dla tego artysty solo popowa papka.
2. Niestety wokal jest karykaturalny. Niestety, bo sama gitara nawet przyjemna. Gdyby to śpiewał na przykład Dio- o, wtedy mogłoby to brzmieć lepiej... sztampowe. Jest... poprawnie. Bez szału, bez jakiejś wielkiej załamki. Słyszałem tysiące podobnych, słyszałem dziesiątki dużo lepszych.
3. Hendrixująca gitarka we wstępie i od razu wiemy co to. W Trójce swego czasu wielki hit. Ładne. Nawet bardzo. No ten pan na gitarze rzeczywiście grać potrafi. Szkoda, że aż tak ejtisami jedzie ten utwór... zestarzał się pod tym względem troszkę. Prawie nikt nie zauważył pewnych podobieństw w melodii do "Brothers in Arms"?
4. Nie jest w sumie złe. To jeden z tych przedstawicieli "New Rock Revolution"? No to mają gorszych. Nic wielkiego, dość... zimne? W sensie emocji. Niewiele tu się dzieje pod tym względem. Zakończenie bez pomysłu.
5. Piekny utwór a lemur jest głupi. Pewnie zbyt SUBTELNE było. Oszczędne, ale sporo prostym środkiem przekazane. Żadno z tego arcydzieło ale do tej pory bez gadania najlepsza rzecz.
6. Nieprawdopodobnie obojetny jest mi ten utwór. Niby wesoły, niby taki pozytywny, ale ni trochę m się ten klimat nie udziela. Raczej nudzi mnie całość, dość monotonna, chórki dziecięce też w 99% przypadków raczej wywołują u mnie zażenowanie a nie zachwyt... raczej jestem na nie...
7. Ten utwór ma napisane BIZON na nim wielkimi literami- nawet jeśli to nie on go wrzucił Bo to w sumie może być Anunaki. Dobry, choć nieco monotonny jak dla mnie. Brakuje mi albo przyspieszenia albo pierdolnięcia... przyjemne, nawet bardzo, ale bez oznak geniuszu jakiegokolwiek. Fajnie by się przy tym piwo piło, to na pewno!
8. Nawiedzony trochę ten wokal... zbyt chyba hippsowskie jak dla mnie. Jeśli jeszcze takie hippisowskie klimaty śpiewa ktoś taki jak Joplinka, to czemu nie. Tutaj... tutaj ktoś coś przeżywa- ale ja razem z nim już niekoniecznie. Zbyt... nawiedzone? W sumie facet ma w barwie głosu coś z... Cher
9. W sumie ta rozpierducha nie jest zła Fajna energia, proste jak konstrukcja gwoździa, dosadne i tyle. Bez zbędnego przedłużania, bez ceregieli. To że się wyróżnia co prawda raczej świadczy o poprzednikach bardziej, ale... no ale. Bije wszelkie Green Daye.
10. Są utwory tego zespołu które bardzo lubię. Trafiają się takie które WIELBIĘ. Ten niestety należy do tej największej grupy- tych które mnie wkurzają. Nawiedzony głos wokalisty, jeżeli tekst jest nienajwyższych lotów (a ten jest okropnie banalny) przyprawia mnie o ból zębów. Nawiedzone granie przy gitarze. Coś w sam raz na jakieś pieprzone oazy. I tak, chodziłem po Bieszczadach. Tak jak mówię- mają dużo, dużo, DUŻO lepsze. Ten dla mnie jest tym co w nich najgorsze w pigułce.
11. BeBe wypisany z kolei tutaj wielkimi literami. Refren trochę zbyt banalny, ale bardzo fajne solo. BARDZO. Aż szkoda, że refren taki trochę namolny, przynajmniej jak dla mnie. Zwrotki na plus, tylko ten refren. Do rozpatrzenia, ale w sumie ta pierwsza paczka bez rewelacji, to była jedna z lepszych w niej rzeczy.
12. Ciekawy wokal, ciekawy klimat. Bardzo fajnie rzecz narasta. Dużo w tym serducha i feelingu, co w sumie jest kapitalne w połączeniu z trip hopem. Powiem szczerze... to jest KAPITALNE. Świetny basik. Brawa za ten kawałek.
13. Co prawda ten zespół nagrał dużo lepsze rzeczy w poprzedniej dekadzie ALE to akurat jest taki bardzo fajny rodzynek. Sporo się tu dzieje, wszystko jest poukładane, sensowne, profesjonalnie zagrane itd. Brzmi to co prawda bardziej jak Dire Straits z fletem niż oni, ale... jest dobrze. Kilka melodii wyjątkowo uroczych.
14. Spieprzyłem. Sam chciałem to dać, ale stwierdziłem że po jednym locie w ciula drugi z mojej strony już nie przejdzie... z genialnej płyty, genialny kawałek. Końcówka miażdży. Dobry wybór, jśli chodzi o ten album... cudny refren... wszystko tu cudne. Mój cichy faworyt na wygraną. Na co pewnie wrzucant liczył- w sensie chodzi o moje punkty. Czytam właśnie komentarz mumina i nie mogę uwierzyć, ze on ma aż 22 lata
15. LMAO- co to jest, przegląd moich pomysłów? To znaczy akurat nie ten kawałek, ale myślałem o nich... patosu trochę, solo bardzo fajne. Jest dobrze, choć... mogłoby być lepiej.
16. Sympatyczne i już dziękujemy.
17. O, to im chyba Cobain podpierdolił riff... Fajnie zimne, riff fajnie ciągnie utwór, w dodatku brzmi znajomo Jest dobrze. Enerficznie.
18. Gitara strasznie charakterystyczna. I to ona tutaj króluje. Kilka motywów wydaje mi się zbędnych, gdyby to jednak trochę skondensować... ale jest dobrze. Bez szału (no dobra, gitara szaleje), ale zdecydowanie na plus.
19. Japońskie czy francuskie, jeden grzyb. Jakieś napisy lecą po jakimś debilnym filmie dla nastolatków. Podziękował.
20. Fatalny wokal. Klimat nienajgorszy. Trochę zbyt monotonne.
21. Lubię ich. Nawet bardzo. Kiedyś całą imprezę (czytaj całą noc) przesiedzielismy słuchając tych kilku ich płyt. Fantastyczny klimat, też o nich myślałem w kontekście tej zabawy, ale nigdy nie mogłem zdecydowac się na konkretny kawałek. W sumie wybór dobry. Kapitalny klimat, wkręca na maksa. A wiecie jak to wchodzi po joincie?
22. O, to wrzucił Bizon jak nic. Śliczne. Wokal charakterystyczny, nie da się pomylić. Bardzo dobre. Powoli budowane napięcie, mozolnie budowany klimat. Fantastycznie wkręca i kołysze.
To jest naprawdę niezła edycja w sumie...
23. Brzmi jak parodia Queen. I jeżeli jako pastisz zostało to nagrane to OK. Natomiast jeżeli oni na serio... nieeee, nie da się czegoś takieg nagrac na serio.
24. Kawał dobrego progu w sumie. Nie nudzi bynajmniej. Fajne melodie i motywy, ciekawa dynamika.
25. Nawiedzone. Chyba to słowo mi tu najbardziej pasuje. Nie bardzo wiem o co tu chodzi, bałaganu trochę, jakiś dziwny patos, który w sumie niczym nie jest uzasadniony. I co tu robią te fragmenty Carmina Burany?
26. Raczej się wynudziłem. Nic złego tu nie ma, nie jest to banalne ani nic. Lekko bondowskie momentami, ale... niczym też szczególnie mnie nie zachwyciło.
27. Kolejny, który mnie zmęczył. W sumie bardzo mnie zmęczył. A może ja zmęczony jestem, już wpół do pierwszej? Nie, to chyba jednak ten utwór. Monotonny masakrycznie. W sumie te absolutnie jednakowe zaśpiewy zaczynaja mi działać na nerwy.
28. No to się nazywa uderzenie. Wyróżnia się. Przede wszystkim tekst- wspaniała rzecz. Niezwykle gorzka rzecz. No ale w sumie kto potrafi się pogodzić z cierpieniem bliskiej osoby? Jest ciężko, nie tylko przez gitary. Kapitalne gitary, kapitalny też jest wokal. Dla mnie- jeden z najlepszych kawałków ostatniej dekady. Wszelkie porównania do jakichś POD to jedna z największych porażek tej zabawy ever.
29. W sumie... w sumie nie skreślam. Nawet przyjemnie się tego słucha. Ma to klimat, ma to swój nastrój, który się łatwo udziela. Kolejne odsłuchy zadecydują, czy będę miał ochotę do tego wracać czy nie. Skreślone bynajmniej na razie nie jest. Muszę zdecydować, czy to jest bardziej monotonne czy hipnotyczne.
30. No dobre na singiel. W miarę przebojowe. Poprawne. Tylko że ja... nigdy specjalnie nie podniecałem się takimi singlowymi kawałkami. Ma to fajny klimat, ale niewiele mi z tego kawałka wynika. W podróż mnie nie zabrał, wielkich przeżyć nie zapewnił. Leciał sobie to sobie leciał. Przestał to przestał.
31. Pojedyncze fragmenty mi się podobają. Niestety całość dla mnie kompletnie pozbawiona jakiejkolwiek finezji. Techicznie poprawnie. Nic więcej.
32. Niestety, ten pan częściej mnie drażni niż zachwyca. To, co dla wielu jest atutem mnie raczej drażni- te refreny, ten patos, to uniesienie... nie jest to złe, ale... nie bardzo się odnajduję w takiej stylistyce. Solo bardzo na plus. No ale w sumie nic dziwnego.
33. Nic mi z tego nie wynika. Popitoliły sobie te gitarki nawet miło, ale... nie jestem ani trochę mądrzejszy po tym kawałku. Nie bardzo widzę w nim jakikolwiek cel. Jakiś przerywnik czy coś... No pozytywne na pewno. W sensie klimatu, bo punktów ode mnie na pewno nie będzie.
34. I po filmie.
35. Z zębem w sumie, fajne riffy. Żadno arcydzieło, ale bardzo miłe. Dynamiczne.
36. Dopiero kiedy się rozkręca gdzieś po 5 minutach robi się naprawdę ciekawie. Wcześniej ziewałem. No ale u mnie już pierwsza, więc cholera wie, może to dlatego.
37. No jest ta pani zjawiskowa dość... nie jest to moja ekspresja ani trochę, ale... doceniam. Chyba bardziej doceniam niż cokolwiek innego. Choć ten kawałek ma naprawdę fajny klimat i ciekawie poprowadzoną melodię. Raczej na pewno do niego wrócę jeszcze.
38. Gitary BARDZO na plus. Niestety sam utwór to kompozycyjny bałagan IMO. A szkoda, bo tych kilka solówek tutaj fantastycznych niemal.
W sumie niezła edycja, kilka rzeczy bardzo dobrych, mam naprawdę mocną 17-18 i teraz z tego zrobić "tylko" 10 punktowaną i dwa rezerwowe nie będzie najłatwiej. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
innuendo0

Dołączył: 12 Mar 2009 Posty: 1519 Skąd: Śląsk
|
Wysłany: Czw Wrz 22, 2011 9:21 am Temat postu: |
|
|
"Zastygnięty w bluesie"
01- Znajomy dźwięk. Hehe wcale się nie dziwię. Głosu ciężko nie rozpoznać. Pan ten ma lepsze kawałki a ten utrzymany w klimacie jego repertuaru. Jako iż zajmuję się troche archiwalnymi sprawami QW muszę z przykrością stwierdzić że tego Pana jeszcze NIE BYŁO w QW.
02- No dobra dwójeczka co my tu mamy- zapowiada się coś naprawdę dobrego. Brzmi znajomo.Całkiem dobre. Szkoda, że wszystkie kawałki nie mogą być takie. Ma swój klimat, rockowy pazurek. Co wiecej chciceć.
03- Coś lekko rockowego. Matko, że wcześniej nic się z okolic tej kapeli czy solowych wykonań nie pojawiło a cholercia jest w czym wybierać. Oj może być wysoko w tej edycji. Gdybym napisała "Ładne" to nie wiem czy przypadkiem nie byłoby to za mało.
04- Od początku chwyta. Przyjemne. Słucha się dość ciekawie.Ma swój klimat
05- To ma swój klimat, tyle że nie łapie mnie
06- Posłuchać się da, ale nic poza tym
07- Trochę gitary, fortepianu. Głos brzmi znajomo. Całkiem przyjemny i do posłuchania utwór
08- To mi się nie spodobało. Posłuchac się dało, ale tylko tyle
09- Nie mam dzisiaj humoru na tego typu kawałki, więc jak narazie na NIE
10- Coś polskiego. Melodyjnie jeszcze jakoś ujdzie. Tekst mi nie podszedł
11- Jeśli zadawala coś od pierwszych dźwięków ma szansę na coś więcej. Nie brzmi to jak jakiś rocker, ale posłuchac się da
"Bizonrock"
12- Trochę ponurę. Ma jednak swój klimat. Refren jest najmocniejszą stroną tego utworu
13- Głos znajomy. Jeśli dobrze poznaję kapelę to dzięki niej się przylizałam jednemu profesorowi, że znam tą kapelę (a reszta roku ich nie znała). Utwór bardzo fajny, posłuchać się da. Ogólnie na + mimo że na początku nie zachwycił mnie
14- Taki dość delikatny wstęp. Pierwsza wzrotka dość dziwna jak dla mnie. Całość jednostajna- dość aż za bardzo. Może i ładne chociaż mogłoby być coś innego
15- To musi być jakiś klasyczny zespół bo głos wydaje mi się znajomy. Jeśli dobrze zaszufladkowałam zespół/ wykonawcę to całkiem dobry kawałek a nawet bez skojarzenia byłby przeze mnie zauważony.
16- Co my tu mamy...Hehe w sumie trochę już nieaktualny tekst patrząć na dzisiejsze kryzysy ekonomiczne Jeden instrument a potrafi porwać publiczność
17- Zaczyna się nawet dobrze, posłuchać się da ale nie ejst to żadne tam arcydzieło a jakiś tam średniaczek
18- Dobra gitara, fortepian na wstępie tak samo. Hmm czyżby szykował nam się instrumentalny kawałek?? Chyba tak. Trochę wygląda jakby był poskładańcem kilku innych kawałków. Całość bardzo ładnie do siebie pasuje. Tu spokój, tu wręcz heavy metalowa wstawka - powiem na koniec tyle- +
19- Nie trafia to do mnie mimo, że lubię czasem posłuchać takiego czegość, ale cóż nie kazdy może być mistrzem w swojej dziedzinie
"To Miejsce Jest Jednak Chujowe Na Maksa"
20- Nieeee to zdecydowanie nie dla mnie. Jednostajne, na jedno kopytko.
21- Kurde to też do mnie nie trafia
22- Jakiś śmiejący się bobas, pobrzdękiwanie na gitarce. To też jakieś jednostajne. Ma jakiś tam w sobie swój klimat, ale za mało aby u mnie punktów zarobić
23- Trakie trochę ejtinsowate, ale może być. Jak narazie nadzieja na coś lepszego w tej paczce.
24- Trochę orientalny wstęp. Potem tak jeszcze zdećka bluesowato.Słucha się w miarę dobrze
25- Dość ciekawy wstęp. utwór z dość ciekawym klimatem. Powolutku się rozkręca. Nawet mi się spodobal
26- Głos znajomy, ale kawałek przeciętny
27- To zaś całkiem dobre, chociaż za mało jak na punkty
28- No w końcu coś dla mnie. da się posłuchać, przyjemne, z resztą kojarzę ten głos
29- Co my tu mamy.Coś dziwnego, czego nie za bardzo kumam.
"Klika"
30- To całkiem niezłe ejtinsowskie dźwięki. Zobaczymy, może uda się załapać
31- O mateńko. Ile hałasu...Niestety nie przemówiło to do mnie. Za dużo rzeczy w 1 miejscu. Wokal znajomy, ale kurczę niestety song not for me
32- Jakaś spokojna balladka się szykuje? Chyba nie, ale posłuchać się nawet da.
33- To coś jak jakieś intro z reklamy czy filmu. Posłuchać się dało ale tylko tyle
34- Całkiem przyjemny instrumentalik.
35- To zaś brzmi jak jakiś klasyczny kawałek. Przeciętniak ale w kierunku dobrego kawałka powoli się kieruje
36- Hmm a co można o tym powiedzieć. Przyjemne, ma klimat. Posłuchac się da, ogólnie okej
37- Dość dziwna maniera śpiewania...Nie trafia to do mnie. Cały utwór na wysokich tonach- nie dla mnie
38- Z rockowym pazurkiem. Utworek całkiem niezły. Chociaż nie da się tego często słuchać, ale polubić się da _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
OberstPrymas

Dołączył: 24 Kwi 2010 Posty: 2830 Skąd: Świebodzice
|
Wysłany: Czw Wrz 22, 2011 9:43 am Temat postu: |
|
|
Dzięki temu, że kilka osób się zna, moje morale wyskoczyło w górę i wysmażyłem kilka komentarzy.
Bizonrock
12 – czy tego nie było w jakiejś reklamie? Mniejsza z tym. Numer całkiem fajny, wokal się broni (momentami nawet więcej niż „broni”) a i przebojowości nie można kawałkowi odmówić.
13 – Ciekawa gitara, niektóre melodie też przedniej próby, ciekawy pomysł w fletem. Ogólnie na plus.
14 – Klimat ma powalający. Ogólnie ładnie narasta, ładnie się kończy, ale mam wrażenie, że druga połowa jest trochę za bardzo rozciągnięta.
15 – Dopiero drugi raz się bawię w QW i pytam: czy w każdej edycji musi być coś takiego? Średnio – wolne tempo, jakieś randomowe solo. Nie żeby było złe, ale totalnie niczym się nie wyróżnia.
16 – Pan znany, piosenka nieznana. Sympatyczne i tyle.
17 – Gitara ładnie pogrywa, ale dla mnie nic więcej niż przeciętne. W ogóle perkusja jakaś taka schowana, jakby przy nagrywaniu tego kawałka perkarz siedział w szafie czy czymś.
18 – Interesujący wstęp, dalej też to ładnie się układa. Brawa dla gitary. O, i miejsce dla pianina się nawet znalazło. Na plus.
19 – Przebojowe niby, ale na dłuższą metę przynudnawe. Ani trochę mnie nie rusza. _________________ FAN KOBIAŁEK
GOŁA KASIA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
irminella

Dołączył: 18 Sie 2008 Posty: 1074 Skąd: Szklary/ Rzeszów
|
Wysłany: Czw Wrz 22, 2011 9:51 pm Temat postu: |
|
|
To tradycyjnie, moje komenatrze. Tym razem dość późno przez gupotę zwaną praktykami i jeszcze większą gupotę zwaną konspektami. Edycja taka sobie, nic mnie tu nie zachwyciło tak totalnie, duużo średniaków.
1 - oczywiście wiadomo czyje;) piosenka sama w sobie całkiem przyjemna, słodka i jak najbardziej do posłuchania, ale zachwytu wielkiego nie ma.
2 - pan ma ciekawy głos, choć momentami mnie irytuje maniera śpiewania. Kawałek mocniejszego grania, zasadniczo na plus całkiem
3 - miłe, ale senne, zbyt senne jak dla mnie. Jeszcze jakby było porządnie smutne, a jest takie sobie.
4 - to całkiem fajne, troszeczkę może mało się w nim dzieje, ot zwrotka, refren, zwrotka. Ale całkiem fajnie sie tego słucha, początek super.
5 - no takie średnie, z jednej strony nie widzę nic zachwycającego, ale momentami mnie tam coś za serce łapie. Dłuży się trochę, ciężko uwierzyć, że to tak krótkie
6 - pierwsze skojarzenie: Simsy:D Fajna pioseneczka, wesoła, melodia ładna, chórki, przyjemny głos. I taki klimat buduje, jest po prostu przyjemna, nie powala, ale miło się słucha:D
7 - nie bardzo mnie to kręci, pan przeżywa, leci sobie i leci, ale głębszego nic nie wzbudza.
8 - a to coś w sobie ma takiego, że się chce słuchać. Jakiś specyficzny klimat, choć troszkę głos mnie irytuje. Ale całość jest tak klimatyczna, że mi się podoba
9 - o nie. Tego typu piosenki albo od razu chwycą i je uwielbiam albo nie chwycą i irytują okropnie. Tym razem opcja druga niestety
10 - to specyficzny typ piosenek, niektórzy trawią, niektórzy nie. Ja osobiście lubię głos pana śpiewającego, utwór śliczny, niemniej pani cholernie irytuje. Ale całość na plus.
11 - złe to nie jest, nawet całkiem przyjemnie leci, ale jakoś mnie irytuje. Zobaczymy jak dalsza część kandydatów, ale obecnie średnio jestem przekonana do tej piosenki
12 - piosenka coś tam w sobie ma, całkiem fajnie się słucha. Głos całkiem dobry. Może nie jakieś wielkie odkrycie, ale na plus.
13 - Nie przekonuje mnie to, melodię ma nawet w porządku, ale za długie, głos mnie drażni, więc całość nie dla mnie raczej.
14 - Chyba troszkę za senne, choć całość płynie nawet fajnie. Później duecik jakiś wchodzi i brzmi to całkiem w porządku. No i fragment instrumentalny jest super:) No i niesamowite to zakończenie ciche i spokojne po całym tym narastaniu i wybuchu.
15 - Takie dość ponure, sposób śpiewania nie bardzo mnie nie przekonuje. Później troszkę się lepiej dzieje w utworze, ale dalej chyba nie do końca mnie to przekonuje.
16 - O to zupełnie mnie nie przekonuje. Fakt, że jakość taka jaka jest też nie dodaje uroku piosence. Z całym szacunkiem dla wiadomego pana wykonującego, ale nie dla mnie to.
17 - płynie sobie, ale niczego głębszego nie wzbuda. A nawet trochę irytuje pod koniec. Nie dla mnie.
18 - o, a to jest super. Piękna gitara, pojawiają się klawisze. Piękne klawiesze trzeba dodać. Może lekkim mankamentem jest długość, ale po półgodzinnych kawałkach 10 minut to całkiem znośny czas:D Sporo się dzieje, utwór się nie nudzi.
19 - Ja to skądś znam... Nie mam pojęcia skąd, ale wydaje się brzmieć znajomo. Bas super, całość zasadniczo średnio, ot rockowy kawałek, ale niemniej jakiś taki optymistyczny:)
20 - Byłoby to całkiem niezłe gdyby nie usypiało. A przez to się strasznie dłuży.
21 - Taki niepokojący nastrój, i stanowczo wyróźnia się spośród reszty. I nawet mi się podoba:D
22 - fajny flecik, ale pierwsze 3 minuty usypiają, później już trochę zmienia się klimat i jest całkiem dobrze.
23 - super! Całość strsznie śmieszna, momentami ckliwa i urocza. Kupuję to:D
24 - złe nie jest, ma klimat, ale średnio mnie to wszystko przekonuje. No i troszkę za długie jak na taki instrumental
25 - wszystko fajnie, piosenka mi się podoba, ale czymu to takie przytłumione? Sporo ta piosenka traci przez to, ale zasadniczo jest na plus
26 - To całkiem przyjemne, może nie zjawiskowe, ale całkiem miło się tego słucha. Ma klimat:)
27 - Niby nic szczególnego, ale super mi się tego słucha. Może jest ciutkę za długie, ale zasadniczo jest naprawdę w porządku.
28 - Troszkę za ostre jak dla mnie, oczywiście wrzaski odrzucają od razu. Ale zasadniczo najgorzej nie jest, da się posłuchać.
29 - Osobiście nie widzę piękna w tego typu muzyce, kompletnie nie dla mnie. I jest długie, ale może na odbiór długości ma wpływ, że nie znajduję kompletnie niczego dla siebie w tym kawałku.
30 - no takie średnie, da się posłuchać, ale nie jest to raczej piosenka, która w jakiś sposób zapadnie w pamięć.
31 - jak wchodzi gitara to całkiem nieźle się zaczyna, początek trochę nudny jak dla mnie.
32 - znowu, może nic zjawiskowego to nie jest, ale słucha się przyjemnie. Momentami śmiesznie, odczucia podczas słuchania jak najbardziej pozytywne. No i fortepianik mnie urzeka:D
33 - wesołe i miłe, ale czegoś mi tu brakuje. Nie ma czegoś, co sprawia, że mnie przyciąga do tej piosenki, choć klimat jest tu całkiem fajny.
34 - zbyt monotonne, to by było ok gdyby miało ze 3 minuty, tak leci i leci i nic się nie dzieje.
35 - kolejny średniak, nie boli jak się słucha, ale też ochów i achów nie wywyołuje.
36 - nuży, ciągnie się i ciągnie, a niewiele pozytywów w tym widzę. Złe nie jest, ale nie wzbudza mojego zachwytu. Te fragmenty klawiszowe są całkiem w porządku.
37 - Tego głosu nie da się pomylić:D Piosenka jest urocza, ale ma w sobie coś takiego niepokojącego. Nie jest to wada;) właśnie ta nutka niepokoju sprawia, że jeszcze lepiej się słucha. Końcówka nieco irytuje. Ale całość na plus.
38 - całkiem niezłe, może i tu nie ma się czym za bardzo zachwycać, ale nie jest przynajmniej monotonnie i nie usypiam na tym. Całkiem fajny kawałek. _________________ "uwielbienie dla Rogerrrka ^^ :* :love: $vvEEt"
(by Mike) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mustapha91

Dołączył: 07 Lis 2009 Posty: 493 Skąd: Szczecin
|
Wysłany: Pią Wrz 23, 2011 11:43 pm Temat postu: |
|
|
1. Pan oczywiście znany, utwór niekoniecznie, chociaż zdaje się nie różnić szczególnie od wielu innych w repertuarze. Nie to, żeby wywoływał jakieś szczególnie wrogie, nieprzychylne emocje, ale… no właśnie, nie wywołuje praktycznie żadnych. Przeciętna rzecz, melodyjna i miła, ale zbyt ułagodzona, radiowa.
2. Brzmi znajomo, zresztą ciężko, żeby tak nie było. Do wokalu jestem w stanie się przyzwyczaić, chociaż na pewno nie zapisuje się na plus. Z kolei instrumentalnie jest nieźle, gitarka jak najbardziej przyjemna. Całość zostawia pozytywne wrażenia, jednak nie przypuszczam, żeby zawalczyła o miejsce na liście.
3. Nostalgiczny, zwiewny klimat, jakieś marzycielstwo w głosie wokalisty, a wszystko to zgrabnie podkreślone stylową gitarą. I choć może do refrenu wkrada się w pewnym momencie nieco monotonii, to propozycja jest zdecydowanie do rozważenia.
4. Mam mieszane uczucia. Z jednej strony nie jest to stylistyka, w której się odnajduję, z drugiej, tego konkretnego kawałka słucha się wyjątkowo dobrze. Nie przytłacza i mimo że nie nosi żadnych znamion wybitności, to jego przebojowość trafia do mnie bardziej, niż mogłabym się spodziewać. Końcówka wypada blado.
5. Pierwszy naprawdę poważny kandydat do punktów. Prosty, oszczędny podkład, a na jego tle wspaniały, głęboki głos, dzięki któremu przy minimum aranżacyjnym otrzymujemy maksimum emocji. Przepiękna miniaturka.
6. Te chórki i ogólna aura sprawiają, że nasuwa mi się określenie ‘pocieszny’. Kolorowy, radosny, bajkowy, pełen optymizmu kawałek. Ładny, całkiem uroczy i… poza paroma momentami nie do końca mnie przekonuje. Co gorsza, zamiast zyskiwać, przy kolejnych przesłuchaniach leci coraz niżej.
7. W tym wydaniu uwielbiam nawet nieco bardziej. Kapitalnie muzycznie, melodia płynie powoli i robi przy tym świetny klimat, udane rozwiązanie z harmonijką, a do tego cudownie wyśpiewany poważny tekst.
8. Czuć w tym ducha lat ‘60/’70, co trzeba zapisać jako wielką zaletę. A i w ekspresyjnym, nieco krzykliwym wokalu jest coś ciekawego i przyciągającego, doskonale komponuje się z fletem i jakby folkowymi zagrywkami. No i na wyróżnienie zasługuje jeszcze sekcja rytmiczna.
9. Łomot, prosty, energiczny, punkrockowy, do niczego właściwie nie prowadzący. W dodatku całkowicie wyzuty z oryginalności, niczym nie różni się od tysiąca temu podobnych kawałków, co natychmiast skreśla go z mojej listy ewentualnych pretendentów do punktów, chociaż sam w sobie najgorszy nie jest.
10. Te klamerkowe zaśpiewy-ozdobniki mnie irytują. Sama poezja śpiewana nigdy nie była gatunkiem, który szczególnie by mnie zachwycał – wyjątki się oczywiście zdarzają, lecz ta kompozycja do nich nie należy. Tylko obojętność z mojej strony, niestety…
11. Rozpoczyna się obiecująco, a dalej? Dalej nie bardzo wiem, co mogłabym napisać, chociaż słucham któryś raz pod rząd. Nie znajduję żadnego elementu, który mógłby mnie zachęcić do powrotu do tego kawałka po zakończeniu tej edycji. Co prawda równocześnie żaden szczegół nie powoduje u mnie konieczności przełączenia, ale czy ma to w tym momencie jakiekolwiek znaczenie?
Podsumowując, 3 utwory z paczki pierwszej to zdecydowani kandydaci do punktów, 3 inne dostaną jeszcze szansę  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
ytron

Dołączył: 04 Lis 2007 Posty: 844 Skąd: Chujowskie Pocipie
|
Wysłany: Sob Wrz 24, 2011 3:32 am Temat postu: |
|
|
NAJGORSZA EDYCJA EVER NIE BĘDZIE ZIELONEGO, KONIEC
1. No taka tam wkurwiająca piosenka
2. nudne
3. To też, ale przynajmniej nie udaje że nie jest
4. Kolejny bezpłciowy kawałek. Bardzo mi się podoba
5. Znowu, z tą różnicą że on jest z takich co potem wygrywają i jest dziwnie
6. Nie, nie wyrabiam tego całkiem, zwłaszcza za którymś razem
7. Nie było już takiego kawałka?
8. JOLKA JOLKA, PAMIĘTASZ
9. A to takie energiczne takie
10. I ZDRADŹ MI KIM TYŚ JEST MADAM DUPY DAM LALALALALALAA
11. Jakieś wesołe tarantino, nawet może być
12. Dwa razy z innych miejsc niż queenwizja to słyszałem tak jak tu pod swoim lodowcem siedzę, więc chyba nie najlepszy wybór. Niewątpliwie ma to swój urok, zwłaszcza ten głupi głos, ale nie wiem czy to kupuję.
13. Fiuka, a potem to już całkiem trrrututututu
14. A to nie jest jeden z tych co zawsze i oni tak brzmią?
15. No nawet mrocznie
16. To nie jest nawet top 10 tego pana, ale już tu w sumie był, a to coś nowego. Tekst wiadomo świetny, bo to w końcu poeta pełną gębą.
17. EJTIS! BLBYBLOYBOBEJTIS! - krzyknął parokroć Mefju w Hydro będąc, celem uzewnętrznienia swego uwielbienia dla tego kawałka. W oryginale jest niewiele lepiej.
18. Początek jest fajny, nawet bardzo, potem wyhamowuje z jakimiś muminkowymi gitarami i się tak wlecze 10 minut, wskutek czego wyszło przydługie, a szkoda
19. Trochę wzruszające gdy ten koleś wykonuje ten swój mały japoński growl, czy co to jest. Jak taka chihuahua co warczy i gryzie cię w nogawkę.hahaha bo żółtki są takie małe
20. Nie wiem co o tym myślicie, ale moim zdaniem jest strasznie nudne
21. A, to bebe jakieś. Takie bebe co wpada na chwilę i nie pije.
22. patrz 14
23. No to jest nawet śmieszne
24. Zaczyna się jak poważna sprawa jakaś, potem wychodzi z tego męczenie fujary, jeszcze lepsze niż w 13. Delikwent się pewnie dobrze bawi, ale słuchać tego to dziwna rzecz
25. No taka piosenka nawet fajna, ale ten podkład jest tak z dupy wyjęty że to aż intrygujące
26. O, to jest fajne. Nic specjalnego, ale fajnie się słucha. Brzmi jak z jakiegoś Bonda
27. 12 razy. A właściwie to 24 bo każdy się składa z dwóch mniej więcej takich samych części. W dodatku kupił s'e trąbkę do pierdzenia i z niej korzysta, też 24 razy. Nie ogarniam idei jaka przyświecała temu dziełu.
28. To też już kiedyś było, i to z ciekawszym kawałkiem, więc nie wiem po co.
29. Oho, radzieckie roboty z lat 80ych maszerują. Nawet fajnie, ale jakby im węgla starczyło na mniej niż 9 minut to by nie zaszkodziło.
30. Lemurzyny się bawią u Kalisza. And he looks so good, ma penisa jak słońce. Przyśnić się może.
31. Jakaś melorecytacja o mrocznym władcy, ale jakimś chujowym chyba i malutkim
32. Im still alive, must have been a miracle. Dobrze powiedział. No dobra to jest tak głupie że bardzo śmieszne. W finale to już całkiem.
33. No tak se grają dość długo i im wesoło
34. A to chyba z tego samego filmu co 26. A właściwie to nie, ze 30 lat wcześniej. Jedzie gofrowy Bond no jakimś plastikowym pojeździe, w tle ma podłożone jakieś tło i jest tak żenująco.
35. Takie tam. Energicznie i nudno. To jakaś sztuka chyba jest. W sumie większość qłinwizji tę sztukę posiadła.
36. Znowu roboty lizą i jeszcze coś, ale generalnie nie wiem co z tym robić.
37. Bardzo słodkie
38. Lawa hejt _________________ DŻAAANGOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mustapha91

Dołączył: 07 Lis 2009 Posty: 493 Skąd: Szczecin
|
Wysłany: Sob Wrz 24, 2011 2:49 pm Temat postu: |
|
|
12. Zdaje się, że urywek gdzieś słyszałam, co absolutnie nie ma wpływu na odbiór. Cudownie pulsujący bas, ciekawie narastający klimacik. W dodatku wokalistka o interesującej barwie głosu ma świetną manierę, wkłada dużo serca i feelingu, a efekt jest powalający.
13. Doskonałe partie fletu, instrumentarium w ogóle rewelacyjne, piękna melodia, bogactwo dźwięków. Wokalnie także mi się podoba, opowieść płynie bardzo przyjemnie.
14. Nieziemska atmosfera, przepięknie narasta napięcie, cudny refren, część instrumentalna też, końcówka niesamowita. Genialny utwór, prawdziwy majstersztyk.
15. Z początku nie doceniłam, ale wciągnęło. Przestrzennie, nieco posępny klimat, co czuć szczególnie w sposobie śpiewania, może troszkę podniośle. Jedyne, co mogłabym potraktować jako zarzut, to jednostajność, do czasu jednak. Solo świetnie niesie, unosi całość wysoko.
16. Nie mogę traktować inaczej, niż jako ciekawostki. Doceniam tekst, jak najbardziej, jest zabawnie i słucha się bardzo sympatycznie, niemniej nie wykracza to poza ramy bardzo miłego przerywnika.
17. Cóż, dekada o której mowa zdecydowanie nie jest moją ulubioną Sam utwór jest po prostu średni, choć nie mogę odmówić mu żywiołowości, to krzyczane w kółko jedno hasło w którejś chwili zaczyna być męczące. Poza tym nie pasuje mi brzmienie.
18. Już sam klawiszowy wstęp zapowiada coś bardzo dobrego. I tak jest faktycznie – dużo się dzieje, nie ma nudnych motywów, gitara szaleje. W niektórych momentach co prawda mam wrażenie pewnej standardowości, co jednak wcale nie przeszkadza w odbiorze. Szczytu listy pewnie nie osiągnie, ale niewykluczone, że parę punktów dostanie.
19. Japonię cenię za zupełnie inne rzeczy. Prosto, melodyjnie, niepoważnie, lecz co z tego, skoro nie łapie ani trochę. Poza egzotyką w warstwie tekstowej, nie wyróżnia się niczym.
Dobra paczka. 5 utworów ma szanse na miejsce na liście. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
OberstPrymas

Dołączył: 24 Kwi 2010 Posty: 2830 Skąd: Świebodzice
|
Wysłany: Sob Wrz 24, 2011 4:02 pm Temat postu: |
|
|
To Miejsce Jest Jednak Chujowe Na Maksa
20 – Strasznie nudne. Może nie jest złe, ale nie lubię się nudzić przy muzyce.
21 – Rozbrykany momentami, bez zbędnych elementów kawałek. Łatwo wchodzi, ale i łatwo wychodzi. Fajny – hm – riff.
22 – Na początku myślałem, że to kolejny nudnawy kawałek, ale gdzieś w połowie zaczyna się coś ciekawego dziać. Interesujące, z szansami na przyszłość.
23 – Pewnie tak by brzmiało Bohemian Rhapsody gdyby znalazło się na którejś z płyt Queen z lat 80. Dość ciekawe, muszę na tym pomyśleć.
24 – Ciekawe orientalne naleciałości, ale ogólnie trochę kiczowate i chaotyczne. Mam wrażenie że cały czas brzmi tak samo.
25 – Trochę za bardzo nadmuchane, choć nie bez uroku. Może wpadną jakieś punkciki.
26 – Przyjemne, chwytliwe i ciekawy wokal. Pewnie dużego sukcesu nie zaliczy, ale mnie się podoba.
27 – Nudzą mnie takie utwory. I do tego bardzo przeciętny wokal. Przykro mi, ale nie.
28 – Jakieś takie bezbarwne. Łupanie przewidywalne i bez polotu.
29 – Daga typowała mnie na wrzucanta tego kawałka, ale głupia sprawa, bo kawałek zupełnie mi się nie podoba. Nudne jak flaki z olejem. _________________ FAN KOBIAŁEK
GOŁA KASIA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Sob Wrz 24, 2011 4:47 pm Temat postu: |
|
|
21. Uwielbiam. Rzeczy takie jak ta są dowodem na doskonałość muzyki - nawet wychodząc z tak nieatrakcyjnych korzeni jak country można stworzyć coś takiego. Nieco nawiedzona atmosfera, w dużej mierze za sprawą obłąkanego wokalu i uporczywego akordeonu - rewelacja. Sam chciałem ich kiedyś wrzucić, ale za każdym razem padało na coś innego. Bardzo dobry wybór, w każdym razie...
22. ... a tym razem mniej. To znaczy - kawałek jest bardzo dobry, na tle edycji wręcz wybitny, ale na płycie jest parę lepszych rzeczy Co nie zmienia faktu, że i ten bardzo lubię. Ten transowy, dość ciężki klimat, patent z przesterowanymi dzwonkami kapitalny. Za wokalistą jako wokalistą nie przepadam, natomiast jako kompozytor sprawdza się świetnie.
23. Nie, upchnięcie wszystkiego, co ma się pod ręką do jednego kawałka to nie jest dobry pomysł. Wiem, że queenowe, że powinno mi się podobać - ale niestety. Momentami bardziej irytuje niż cokolwiek innego. Nie wiem, może to faktycznie parodia i powinienem się śmiać, no nie wiem, ani się nie ubawiłem, ani nie posłuchałem dobrej muzyki.
24. A to jest dla odmiany całkiem dobre. Z tym orientalnym zacięciem, intrygującą sekcją (chociaż perkusja jak na mój gust zbyt gęsta się robi momentami) nie mogło mi się nie spodobać. Niby tylko instrumental - ale dobry instrumental.
25. Totalnie nijakie. W ogóle brzmi to jak remiks radiowego kawałka zrobiony przez DJa ze specyficznym poczuciem humoru albo ze słabym wyczuciem żenady. Nie wiem, o co chodzi w tym kawałku, klimat niespecjalny, wokal wokal sobie, podkład sobie, jakość pliku też nie pomaga.
26. Bardzo fajne. Przyjemne, bezpretensjonalne, ładna melodia, oszczędne, nieco staroświeckie brzmienie - podoba mi się, i to bardzo.
27. Nie przekonuje mnie ani trochę. Wokalista zdecydowanie przegina, muzycznie też niewiele ciekawego ma do zaoferowania. Taki "pusty" jest ten kawałek, a jak już coś przyciąga uwagę, to tylko po to, żeby powtarzać się co chwilę do obrzydzenia.
28. Wokalu chyba nie da się nie poznać, jeśli się go zna oczywiście. Świetny, ciężki kawałek, osobisty tekst, doskonałe brzmienie. Porywająca ekspresja.
29. Rewelacja. Z jednej strony - dźwiękowe pejzaże, ambientowe plamy i nieskończona, kosmiczna przestrzeń - z drugiej połamane, abstrakcyjne rytmy, industrialne sample. Zjawisko wbrew pozorom nie występujące tak często w przyrodzie. A już na pewno nie w Queenwizji.
30. Uwielbiam. Zdecydowanie jeden z najlepszych zespołów tej pięknej dekady. Nie wiem, czym sobie zasłużył na żałosne komentarze, które dotąd zbiera - piękną melodią? Świetnym brzmieniem? Dynamicznym riffem? Brakiem zmian tempa co dwa takty?
31. Jakieś takie kwadratowe, toporne, bez polotu. Tak, wiem, wyszukane rytmy, wiem, wirtuozeria. I dalej nic dla mnie.
32. Niby niezłe, ale też nie do końca czuję się przekonany. Jednak te chórki, orkiestracje zalatują tandetą. Melodia jest OK, ale jakoś nie do końca to czuję.
33. Przyjemne, parę motywów podoba mi się bardziej, parę mniej, nigdy do tego nie wrócę, dziękuję za propozycję.
34. Może być, wciągający puls, orkiestra pogrywa, czasami coś innego. Konfekcja, ale bardziej mi się podoba od dwóch poprzednich razem wziętych.
35. Nie, dziękuję. Takie tam, trochę bluesa, trochę hard rocka, ale ani tu energii, ani porywających melodii, nic. Gitara w pewnym momencie zaczyna dawać radę, ale nic z tego ostatecznie nie wynika.
36. Chyba z całego kawałka najbardziej przypadły mi do gustu plemienne bębny w połowie. Ale generalnie jest całkiem fajnie, ma to pewien klimat, początkowo drażnił mnie ten kroczący temat, ale po kilku przesłuchaniach zaczęło łapać. Porządny kawałek, nawet klawiszowcowi nie udało się go zepsuć, chociaż próbował zawzięcie.
37. UWIELBIAM. Tę panią, tę płytę, ten kawałek. Wspaniała aranżacja, piękna melodia i jej wokal - coś wspaniałego. Planowałem ją wrzucić w następnej edycji, ale w takich okolicznościach odłożę to w bliżej nieokreśloną przyszłość.
38. Jaka edycja, takie i jej zakończenie - niewiele ciekawego się tu dzieje, ciekawsze fragmenty przytłoczone mizerią tego, co naokoło. Okropny wokal, koszmarny finał. _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
shamar

Dołączył: 18 Maj 2008 Posty: 1942 Skąd: K-ce / Czewa
|
Wysłany: Sob Wrz 24, 2011 10:26 pm Temat postu: |
|
|
1. Przyjemne ale miałkie i wtórne. Ten pan ma kawałki 5,10 i 20 razy lepsze. A ten jest jedynie fekalią po przetrawieniu tych lepszych. Gość wrzucił coś rano, na szybko, a wieczorem, po cięzkim dniu, zostało tyle... Zaraz, na tej płycie są gorsze rzeczy więc może wydalił to w okolicach 2giego śniadania?
2. Fajnie się zaczyna. I na tym koniec bo dalej jest bez pojęcia. Coś se tam pitoli w zwrotkach , w refrenach nie ma refrenów a konczy się tak jakby im zabrakło pomysłów to wyciszamy.
3. Nikt tego nie zgłosił? Żałosne. Przecie to klasyk jest. Gdybym nie wiedział co to obstawiałbym Moody Blues z gitarką Knopflera. Może dam jakiś 1 punkt ale za taki bezczel się nie nalezy. Od teraz będę dawał kawałki tego pokroju, skoro nikomu nie przeszkadza wstawianie tak znanych rzeczy. Zaczynam od "When a Blind Man Cries"
4. Myślałem, że będzie coś ciekawego ale spojrzałem na czas kawałka i już wiedziałem, że 3 i pół minuty to nie może być dobre. Miałem rację, podobnie jak przy dwójce- kawałek bez pomysłu. Mechaniczny twór, zapychacz. Pod koniec zaczyna coś ładnie grać... ale to powinna być połowa utwóru...
5. Nie mam pojęcia kto to jest. Czy jakiś stetryczały bard z USraju? Tak mi coś zalatuje. Jakiś Cave'o-Gibb.
6. O. Piosenka z reklamy. Nie? Bo brzmi jak milion piosenek z reklam samochodów czy tam ubezpieczen na życie.
7. Allah... zaś jakieś amerykańskie grajki stepowe. Ha, słyszę refren i już wiem kto to śpiewa. Miałem rację, nie znoszę tego rodzaju muzyki. 1, 2 kawałki mogą być fajne ale żeby całe takie płyty?
8. Brzmi jak coś starego. Nie porywa mnie to. Nie zawsze znaczy, że stare i kogoś uznanego to musi być dobre. Średnie.
9. Czy to dała jakaś zbuntowana nastolata? Tego rodzaju amerykanskiego shitrocka nie znoszę bardziej niż grunge'u. Przewinał.
10. Poezja śpiewana... EKhm. To piosenka o dziwce? Nie bierze mnie choć jakbym nie zwracał uwagi na tekst to nawet ładne.
11. Zaś jakiś kolejny rockowy przynud. To jest tak nijakie, że aż nie chce mi się marnować klawiszy k,c,h i pochodnych.
Liczę, że to najgorsza paczka. Może być jeszcze gozrej jak tu nie ma co wybrac? _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
gosiakn

Dołączył: 23 Lut 2009 Posty: 421 Skąd: Białystok
|
Wysłany: Sob Wrz 24, 2011 11:30 pm Temat postu: |
|
|
pierwsza partia, druga jutro.
PS. was... bardzo piękne komentarze, zwłaszcza jeden
Zastygnięty w bluesie
1 – optymizm i wesołość niniejszego kawałka nijak mają się do mego parszywego i wrednego usposobienia, także niekoniecznie rozumiem, gdzie miałaby być wspaniałość tego utworu. Wokalnie pana lubię, ale jednak w piosenkach o bardziej zdecydowanym charakterze. Pozytywnie, wesoło, płynnie, bez szaleństw. Choć przyznać muszę, że motyw księżyca zawsze dobrze na mnie działa B-] Podejrzewam: agusięę_w ;> ostatnio koncertowo pozytywnie u niej to może zdecydowałą się na takową melodię
2 – a tutaj już wszyscy się chyba nauczyli, jeśli nie byli uświadomieni…no surowo, twardo, mocno, melodyjnie, całkiem przyjemna rzecz, choć wątpię, że załapie się na punkty, jako że piorunującego wrażenia na mnie nie robi. Niemniej jednak jest i tak pozytywnie. Podejrzewam: Nathalie
3 – znam i lubię ten staroć. Melodia ciągnie się w wielce przyjemny sposób, podbijana dźwiękami gitary. Przyjemne. Poszukam czegoś mniej znanego do mej dziesiątki, albo nie, albo nie wiem. Dobre to i tak. Łatwo się wczuć. Podejrzewam: wasdfg7
4 – surowość brzmienia again, i instrumentalnie, i wokalnie. Jest to jakieś z charakterem, rzuca się w ucho. Rytm bardzo wyraziście wygrany. Jednakże określenie, że melodia jest kapitalna jest tu wg mnie przesadą. Zobaczymy. Podejrzewam: innuendo0, Atrus
5 – a tutaj nie przejdę obojętnie z pewnością. Lubię go za barwę i interpretację frazy. Ta druga kwestia słyszalna jest właśnie w wolnych smętach. Lemur, jeśli to dla Ciebie „płaski” utwór, to ja się załamuję i ubolewam nad Twoją płaską wrażliwością na dźwięk Podejrzewam: nie no to musi być bizon :> jednak nie, to na pewno nie on…
6 – nieszkodliwy numer, nawet ma świdrujące smyczki, ale to coś ala chór to jest naprawdę irytujące. Pasowałoby do bajki lub filmu o jakieś fantazji czy innych wyobrażeniach. Podejrzewam: kater ale to by było szaleństwo raczej, innuendo0 albo lookaug
7 – a to jest dobre, grunge’owy dźwięk, mnie wokal odpowiada jak najbardziej, no i wielki plus takiej muzyki, że nie ma tu elektronicznego rozgardiaszu, jeno żywe instrumenty! Podejrzewam: no to pewnie tutaj będzie bizon jednak…
8 – Nar, Ty to jesteś nerwowy chłop, toć to taka miłą melodyja Zestaw instrumentalny ciekawy, jakieś zaznaczenia taktów nawet występują…Jednakże zbyt krzykliwe to momentami. Po paru przesłuchaniach stwierdzam, że ten rytm kropkowany jest nawet śmieszny. Podejrzewam: Maciej
9 – w tym utworze samogłoska „e” jest przeciągana zbyt długo, co prowadzi do względnie szybkiego znudzenia nim. Podejrzewam: Paolo, czego Ty słuchasz, może tego? Bebe?
10 – nie słuchami, nie gustuję i to mnie nie przekonuje. Podejrzewam: mumin albo daga.
11 – przyjemnie i nieszkodliwie dla uszu, wokal prowadzi melodię w ciekawy sposób. Nawet wkręcające. Zdecydowanie wokal robi tu ciekawe rzeczy z frazą! Podejrzewam: Atrus albo xavi albo któryś z jego braci, czy tylko jeden tu jest?
Bizonrock
12 – spoko wypowiedziany-śpiewany wokal, to wyszeptany, to wyraźnie zaznaczający melodię, bardzo pozytywne dęte dźwięki, momentami stłumiony kawałek, bardzo interesujący klimat się stworzył i wychodzi na to, że jest na plus. Pozytywnie. Podejrzewam: Lemura, to by mu się udało…
13 – Maciej, jak tylko pojawia się ten zespół, to jesteś podejrzany co do samego kawałka, super prowadzona linia melodyczna, której towarzyszy gitarowy dźwięk, klimat jest, klasa jest, ten szalony flet to jest dobra sprawa, nie musi grać jak szalony, żeby być szalonym, wystarczy, że tak się kojarzy już..oj gubią się te dźwięki później w urokliwy sposób. Zdecydowanie jest tu czego słuchać. Podejrzewam: Macieja, ale to pewnie nie on, bo nie dałby tego, co już było, chyba…jakiś jego followers może
14 – Jeny, a to bardzo lubię. Ta ćwiartkowana na kawałeczki linia melodyczna z obłędnym akompaniamentem się mieszająca bardzo wciąga. W oderwaniu od płyty brzmi trochę rozmemłanie, jednakowoż cenię i lecę razem z tymi dźwiękami. Podejrzewam: Nara
15 – mroczne głosy wolną wyśpiewujące melodię, tło dość stateczne, wszystko się składa w logiczną całość. Pozytywnie. Podejrzewam: KrzysiekP, Gnietek albo misiu
16 – nie prześpiewuje do mnie. Podejrzewam: wiciu? Albo daga, bo jak ona coś wrzuci, to mi się nie podoba…
17 – do tego pasuje jakoś Lemur machający tyłkiem i tyle. Wyszło, przeszło, poszło. To jest dopiero monotonne w swej skoczności. Podejrzewam: Punkadiddle albo mustapha
18 – wyraźnie zaznaczona gitara i cudnie prowadzona przez nią linia melodyczna, no i rzeczywiście wspaniałe klawiszy. Uhu nawet mamy zróżnicowanie dynamiczne hell yeah, kto by się spodziewał, co prawda późno to późno, ale jest! Duży plus u mnie. Podejrzewam: anet albo raczej Anunaki ha!
19 – galopujące Azjatki męskie! Nie mogę nic napisać. To trochę straszy mnie. Podejrzewam: może mefju oszalał, albo ytron, wiciu? _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Nie Wrz 25, 2011 12:48 pm Temat postu: |
|
|
14 – nie wiem właściwie. Nie mogę powiedzieć, że jest źle. Ma pewną atmosferę, nawet miło się snuje. Już chciałem powiedzieć – ale nic więcej, ale okazało się, że jakoś mnie to zaczyna brać. No, zdecydowanie im dalej tym lepiej. Ciekawe czy to jakiś zespół, na który wcześniej na tym forum narzekałem, cóż, nieważne. Po drętwym początku się rozbujali i jakkolwiek zachwytu nie wzbudziło, w sensie emocji jest to mocno letnie, to w kategoriach dobrego słuchania się mieści.
15 – lubię takie zimne mroczności. Słyszałem rzecz jasna mnóstwo lepszych. Nie powiedziałbym, że jest tu dużo fantazji czy klimatu. I to zimno w sumie takie letnie trochę jest. Ale to wciąż dość przyjazna lemurom muzyka.
16 – tego pana chyba bardziej wolę w wydaniu serio, epickim, smutnym, dołującym i rozryczanym. To jest sobie taka satyryczna błahostka, jak z reguły u niego z klasą. Ale jako utwór w sensie piosenki, gdzie ważna jest też melodia czy po prostu warstwa muzyczna – nie broni się.
17 – to ma nawet całkiem fajną atmosferę tej zboczonej strony lat 80. Wydaje mi się, że to kawałek gdzie ogromną rolę odgrywa aranżacja, którą albo się przyjmuje, albo odrzuca z prawdziwym wstrętem. Mi jest bliżej do pierwszej postawy. Poza tym lubię takie jazgotliwe, jakby fałszujące brzmienie gitary. Nie mówię nie.
18 – są momenty. Ale wszystko do kupy wydaje się nie mieć większego sensu, donikąd nie prowadzi. Póki co wielkiego onanizmu też nie ma, co trzeba rzecz jasna zaliczyć jako wielki plus. Trochę jednak dziwnie słucha się utworu, w którym nie wiadomo o co chodzi. Mam wrażenie, że było zamierzenie wielkiej formy – i zero konceptu jak jej wielkość uzasadnić. O, ten motyw w ósmej minucie fajny. W ogóle końcówka fajna, mogłaby być osobnym utworem.
19 – kawałek jakich pięćset milionów. Niczym się nie wyróżnia, bez większego polotu, bez niczego ciekawego, oryginalnego. Ot tak, trochę gitar, śpiew taki, coby w radiu przyjęli, refren taki, żeby nastolatki mogły sobie na koncertach pokrzyczeć. Nie sorry, nędza to jest okropna. Z czym do ludzi?
20 – zespół bardzo lubię i cenię, powiedziałbym wręcz, że to jedna z moich ulubionych grup przełomu wieków. Za tym kawałkiem nigdy jakoś nie szalałem, ale jak większość ich dokonań – ma klimat i klasę. I fajny jest ten leniwy, subtelny industrial w tle. Gdybym miał wrzucić coś z ich repertuaru pomyślałbym prędzej o kilkunastu innych utworach, ale to też potrafi w pewien trans wprowadzić.
21 – siema Atrus, zacny zespół dałeś, sam chciałem coś ich wrzucić, głuptaku, teraz wszystko zepsułeś na następne 10 edycji. Lubię ten nawiedzony wokal, mroczny, gotycko-amerykański folklor i to, że nikt na tym forum tego nie zrozumie. Jakkolwiek mieli lepsze piosenki, to i tak jedna z ciekawszych rzeczy tej edycji.
22 – blah, wiedziałem, że tak dobrze być dalej nie może. Zrobiło się mdło w odcieniu Fenderkowym, głównie przez wokal, raczej powszechnie wiadomo, że za takimi nie przepadam. Instrumentalnie lepiej, choć dzwonki wkurzające. Z tym, że „lepiej” nie oznacza „dobrze”. Raczej się nudzę niż robię cokolwiek innego.
23 – ło, w pierwszym momencie pomyślałem, że to jakaś dziwna piosenka pewnego grubasa, której nie znam. Boże, słucham tego i totalnie nie rozumiem. Mam wrażenie, jakbym jadł ciastko wielkości słonia, do którego wsadzono wszystkie możliwe bakalie i inne gówna świata. W sensie, że to jest totalnie niestrawne. No, chyba że to pastisz wszystkiego, każdego wykonawcy, jaki kiedykolwiek gdziekolwiek występował. Nawet jeśli, to i tak się nie da słuchać.
Reszta komentków oraz głosy - jutro _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
gosiakn

Dołączył: 23 Lut 2009 Posty: 421 Skąd: Białystok
|
Wysłany: Nie Wrz 25, 2011 8:44 pm Temat postu: |
|
|
To miejsce jest jednak chujowe na maksa
20 – ponuro, posępnie, trochę monotonnie, ale jak ktoś jest w bólu i cierpieniu, odnajdzie tu coś dla siebie… Podejrzewam: Punkadiddle
21 – intrygujący początek, troszkę obłąkańczy, ale tak to mają te akordeonowe dźwięki albo brzmią parysko, albo obłąkańczo, albo w ogóle nie brzmią. Tu wersja obłąkańcza, taki mam odbiór przynajmniej…Jak na co dzień nie znoszę tego instrumentu, to tutaj prezentuje się bardzo dobrze. Wokalnie ciekawie. Z biegiem czasu nawarstwia się partia instrumentalna. Podejrzewam: katera albo Bebe albo Lemur
22 – klimat szaleństwa się utrzymuje melodia zdaje się płynąć w swobodny ale zarazem logiczny sposób, ładnie się rozwija, słucha się z przyjemnością. Podejrzewam: Fenderka
23 – znajomy głos rozpoczyna, no i zapowiadało się znacznie gorzej niż jak się rozwiązało, różne ciekawostki muzyczne się dzieją po drodze, spoko numer. Podejrzewam: Agusię raz jeszcze skoro nie ma jej tam, gdzie ją widziałam
24 – dobra ta paczka jest, kolejny ciekawy wstęp, świdrujący flet hell yeah! A to brzmi dobrze…o matulu, wrzucancie masz punkty ! Podejrzewam: misia może, ostatnio wyskoczył z gitarą, to może teraz z fujarą
25 – a tu już zupełnie inna beczka. Podejście było sceptyczne, ale fantastycznie płynie ten kawałek, bardzo spoko, poza tym chór w tle przypomina mi wykrzyki z „Carmina Burana”, ekstra. Właściwie początek tego utworu jest jakby stłumioną wersją wspomnianego dzieła Carla Orffa. Podejrzewam: mandeya, faradaya lub innego deja…
26 – kobiecy wokal ciąg dalszy, również pozytywne, nie tak wzniosłe, ale nie znaczy, że gorsze. Całkiem fajnie się sączy. Podejrzewam: Irminellę mimo, że nie jest tym zachwycona
27 – a tego już słucha mi się gorzej, barwa głosu jest nieco irytująca. Instrumentalnie jednakże ciekawie. Dużo fraz się powtarza. Ale występuje kontrast dynamiczny przynajmniej. Właściwie całkiem okej. Podejrzewam: Anet
28 – a to lubię całkiem i te klimaty, to pewno kateroidy jakieś
29 – tego typu muzyka mnie nudzi, w kółko to samo, w dodatku nic się z tym materiałem nie dzieje, ani to się nie różnicuje pod względem dynamiki, ani agogiki, ani charakteru utworu, w kółko to samo, zero interpretacji, nie dla mnie. Podejrzewam: jakieś kręgi atrusowe
Klika
30 – radyjnie. Rozmemłane, bez charakteru. Raczej nie. Podejrzewam: zingera? Jeszcze nigdzie się nie pojawił, ale tu też nie pasuje jakoś…
31 – i spoko, bardziej zdecydowanie, konkretnie, z charakterem. Ciekawa ta linia wokalu, deklamacyjna momentami. Jest zróżnicowanie dynamiczne, zobaczymy, w jakiś sposób z pewnością się wyróżnia w worku queenwizyjnych pieśni. Podejrzewam: whoatemydinnera
32 – zbyt przewidywalne muzycznie, żeby miało zasłużyć na me zacne punkty…Podejrzewam: lookauga, xaviego, wiciu i innych
33 – wesoło hejże hej kropka nic z tego nie będzie w ostatecznym rozrachunku. Podejrzewam: Mefju albo shamara
34 – lubię to ale to dlatego, że lubię to skąd to jest hehe, rzucalnością się w ucho i różnorodnością to jest porównywalne z numerem poprzednim, aczkolwiek tutaj dochodzi ten element taneczny no, plus fragmenty wytrąbione świetne Podejrzewam: wiciu, paolo, nie wiem, daga to nie…bo my nie lubimy tej samej muzyki oprócz hot muzyki i paru tam innych wyjątków
35 – twardo i zdecydowanie, dobre wrażenie robi. Lekki galopki rytmiczny, przyjemna gitara, chrypliwy wokal. Jest w porządku. Podejrzewam: Mefju
36 – początkowe dźwięki to męka dla uszu, dalej lepiej, but still to nie są żywe instrumenty! Eh, no lepiej się robi jak już są klawisze i wokal bo wstęp to był kiepski. Jednak jak wokal się wycisza to przerywnik instrumentalny jest okropny. Pr óbuje być mroczne, ale to się raczej nie udaje…Część przetworzeniowa znacznie lepsza niż początek. Podejrzewam: Grandville’a
37 – wyjce plus znany głosik. Całkiem przyjemnie się prezentuje z tymi klawiszami, ale raczej nie wyjdzie z tego zbyt wiele. Podejrzewam: was?
38 – again? Jakoś mnie nie przekonuje. Instrumentalnie nic mnie nie zainteresowało, wokalnie mi się nie podoba, albo raczej neutralnie jest. Podejrzewam: nie wiem kto tu to lubi, ale na pewno on to wrzucił
Boże, nie ogarniam Was, za dużo muszę częściej bywać na forum wychodzi na to… _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
shamar

Dołączył: 18 Maj 2008 Posty: 1942 Skąd: K-ce / Czewa
|
Wysłany: Nie Wrz 25, 2011 11:06 pm Temat postu: |
|
|
12. Ja też nie rozumiem dlaczego tego nie było w Bondach. I co ona tam żre , że ma taki głos. Intrygujące. Zwiastuje lepszą paczkę. Tu będzie chyba pierwszy pewny punkt.
13. I kolejna dobra rzecz. I pomyslec , że miałem uprzedzenia do tego zespołu. A tu momentami bardzo zajezdza mi Knopflerrem. No ale to plus jest jak nim zajezdza. Trochę środek przynudnawy, znajac ich mają ciekawsze, bardziej dynamiczne rozwiązania na piszczałkach.
14. Tylko iść się powiesić przy tym... Jestem pewny, że ktoś kto słucha takiej muzyki miał już dobrowolne spotkanie z kurkami, maszynkami czy sznurkami. Na koncu coś się zaczyna dziać. Myślałem, że będzie jedynie jęcząca całość. Co nie zmienia faktu, że jest i tak kapiaste.
15. Wolałem ten zespół w "słusznych" klimatach. A tu mamy erę poje...nia. Gdzie jest wokal żenski? Nie będzie? Jakaz szkoda.
16. Bard polski? Nie pojmuje co takie kawałki tu robią. Nie dość, że nie sprawia to zadnej frajdy to jeszcze jakość fatalna.
17. Narvana? Narvana in 80's? Aż mnie ciary przeszły z odpychu. Nie wytrzymałem całego choć miałem całe 3 podejscia.
18. No... nienajgorzej się tego słucha. Można się wczuć ale beretki i rajstop i tak nie zrywa. Ot se brzdąka "na sen"
19. Amerykanska komedia o nastolatkach i w tle to - jak milion podobnych kawałków. To jest ten tzw. amerykanski punk-rock? Nienawidzę tego.
20. Znowu z cyklu : idz się powieś.
21. To mi zajezdza Cavem i Popem. Nienajgorzej.
Limit weny w pisaniu komentów wyczerpany na dziś. I nie jest to moja wina tylko ch...ych w większosci wrzutów. Musicie mieć naprawdę wyobraznie i poczucie smaku dzieci autystycznych skoro wrzucacie takie dziadostwa. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
OberstPrymas

Dołączył: 24 Kwi 2010 Posty: 2830 Skąd: Świebodzice
|
Wysłany: Pon Wrz 26, 2011 9:50 am Temat postu: |
|
|
Klika
30 – Fajnie się słucha i tyle. Niczym się szczególnym nie wyróżnia.
31 – Ciekawe. Przyjemny wokal, dużo się dzieje i ogólnie wyrasta mocno poza przeciętność. Może się liczyć.
32 – Trochę banalne i oparte na prostych patentach, ale przez to przyjemne w odbiorze. Przypomina mi to jakieś Foo Fighters z chórkami i pianinem.
33 – Kilka melodii może urzec, ale jako całość prezentuje się przeciętnie – aczkolwiek sympatycznie. Brakuje tu czegoś co wyrwało by ten utwór z otchłani przeciętności.
34 – Dokładnie jak Mumin, wyobrażam sobie tę piosenkę jako wrotki i dysko. Wiadomo, że dziewczyny na to lecą, ale że nie jestem dziewczyną to mnie się podoba w stopniu takim sobie. Może gdyby było krótsze?
35 – Chwytliwe, ale bez polotu. Jakiś tam poziom trzyma, ale to nie to co lubię.
36 - Fajne bębny w drugiej części utworu. Ogólnie nawet, nawet. Trzyma poziom paczki.
37 – Przyjemne, ale nieprzeciętnie przesłodzone. Wokal może co poniektórym może się nie podobać, ale ja się powoli zaczynam przekonywać.
38 – Porządna grzałka na zakończenie. Może bez szaleństwa, ale gitara może się podobać. Aha, a tak brzmi mniej więcej perkusja która mnie się nie podoba.
A teraz biorę się za listę. Ogólnie mam aż 18 kandydatów do pktów. Tak w ogóle to chyba ostatnia paczka najlepsza. _________________ FAN KOBIAŁEK
GOŁA KASIA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Xavi

Dołączył: 06 Wrz 2010 Posty: 2519
|
Wysłany: Pon Wrz 26, 2011 9:11 pm Temat postu: |
|
|
no ja jestem oficjalnie chory bo mnie 10 wzięło.
Aaa i 21 to jednak zielony katerze, dzisiaj to odkryłem sprytnie.
KLIKA
30 - kręgowo-atrusowe podskoki, treściwe, miłe dla ucha granie, które mi fajnie poprawia humor. Skojarzenia choćby ze Stone Roses, powalczy o punkty być może, a nawet na pewno, choć nie wiem czy je zdobędzie
31 - taki Tjaterizm czasem co mnie mniej rusza. Fajne wejście przestrzenne w 2 minucie, generalnie jest tu kilka fajnych pomysłów, jakiś robot dance, a następnie wchodzi miły riffik z niespecjalnych metallicowym wokalem, który akurat tu się średnio sprawdza, skądś kojarzę. W sumie można tu dużo napisać, ale zachwycać się nie umiem.
32 - co z tego, że proste środki do złapania jak po prostu łapią i tyle? Jedne z lepszych klawiszy w tej edycji, piękne smyki, ładnie to pędzi, choć mimo wszystko nie wykorzystano potencjału do końca. Może jakieś patosy czy coś, ale jeden z niewielu utworów do których wracałem dość często.
33 - to jest takie zgrabne, że aż słodkie. Riff przy którym by szło zagrać w Mario. W ogóle nie męczy i nawet bracik przy tym zatańczył jak się uczyliśmy, taka to była nauka. Nie wspomniałem o świetnej gitarze i klawiszach więc wspominam.
34 - muzyka pasująca do złotych lat Hollywood, wyróżnia się oryginalnością i stylem. Po prostu więcej takich rzeczy w QW. Fantastycznie chędogie.
35 - beatelsowki wokal rusza w jakby mocniejszej wersji tego zespołu, nie to jednak jakieś bardziej Purple słuchając gitar. W sumie wzruszenie ramionami bo to wszystko gdzieś już było.
36 - a to jakieś ciekawe eksperymenty, ale chyba nie na miarę 29. Choć z pewnością to fajny kawałek. Potem zmiana klimatu na bardziej klawiszowe motywy, które mimo, że się nie zdawało dobrze współpracują z tymi plamami dźwięku. Potem z kolei coś bębni i generalnie wszystko zgrabnie, ale nie oddziałuje to na mnie dostatecznie.
37 - moga-charakterystyczny głos w rodzaju ballady, która delikatnie łapie za serducho i daje się odczuć. Po prostu bardzo ładne coś.
38 - początek nie zwiastował aż takie katastrofy. _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Pon Wrz 26, 2011 10:11 pm Temat postu: |
|
|
24 – nie wiem. Ale chyba raczej, na nie. Mimo, że ja lubię wiadomy zespół z fletem na wierzchu (będzie zabawnie, jak okaże się, że to oni), to nie przepadam za sytuacją, gdy fujara za bardzo dominuje. Zwłaszcza, gdy praktycznie nic poza nią nie ma. W sensie – nie słyszę tu przykuwającego konceptu, czegoś co usprawiedliwiałoby i spajało ze sobą kolejne dźwięki. A już ta gitara jest totalnie bez sensu.
25 – to miałoby nawet zadatki na fajność, gdyby tak bardzo nie wpadało w banał. No i te sample to złota dziesiątka pretensjonalności w tej zabawie. Gdyby nie one, to całkiem przyjemnie by się słuchało, a tak to zgrzytam zębami. Próba bycia większym niż się jest zabiła ten utwór, który mógłby być po prostu całkiem przyjemnym, przestrzennym popem. Nie mówiąc już o tym, że nawet gdy pojawia się fajna atmosfera, to okazuje się, że ta piosenka jest po prostu bez sensu. Jest pusta, o, to najlepszy termin. Wydmuszka.
26 – miłe. I strasznie eleganckie. W przeciwieństwie do poprzednika – nie próbuje niczego udawać. Każdą nutą krzyczy – słuchajcie, jestem po prostu świetnie skrojoną piosenką. A przy okazji ma kilka naprawdę fajnych patentów aranżacyjnych. Bardzo, bardzo duży pozytyw.
27 – trudno mi określić moje odczucia do tego utworu mianem gorąca. Mrozu też nie. Właściwie, to brzmi jak ilustracja dźwiękowa do sceny w klubie gejowskim dla elfów. Właściwie nie wiem, czy to dobrze. Nie za bardzo mam się do czego przyczepić, ale generalnie, oprócz tego durnego skojarzenia z poprzedniego zdania – jest dość nudno. Kawałek lekki, ale nie w znaczeniu „uroczy” tylko „pozbawiony treści”.
28 – o nie, muzyka, od której jestem zdecydowanie jak najlepszy. Dla mnie – męcząca, nie inspirujaca do niczego, nie budząca ciar. Za dużo rwania, za mało przestrzeni i atmosfery. Fajne natomiast miejscami – ale tylko miejscami, raczej wiadomo gdzie - jest brzmienie gitary. Nie, nie, to nigdy nie będzie mój obszar. W sumie, gdyby zrobić nową piosenkę tylko z fragmentów gdzie gra ta jazgocząca gitara – byłoby znacznie lepiej.
29 – początek bardzo lemurzy, zimno-atmosferyczny. Oby tak dalej. Całkiem hipnotyczne. Może nie intrygujące czy łapiące za gardło, ale niewątpliwie jest to kawał dobrej elektroniki. Jakkolwiek – rozumiem zamiar hipnotycznej monotonii – przydałoby się jakieś przełamanie, wprowadzenie nowego motywu, może przyspieszenia. Bo w pewnym momencie zaczyna przypominać introdukcję, która się zbuntowała i uciekła w las, nie chcąc połączyć się z właściwym utworem. Tak więc – lemur raczej zadowolony, ale też i nieco rozczarowany.
30 – ha, klasyka najwspanialszej dekady w dziejach świata. Genialna gitara i rytm, który jednocześnie jest odhumanizowany i gorączkowy. No i przestrzeń, tak słynna lemurowa przestrzeń. Pewnie skończy tak samo niezrozumiane jak 21, co tylko potwierdzi jakie to miejsce jest.
31 – tja. I oczywiście zaraz potem z całym hurmem wpierdala się kwadratowy onanizm. Dobrze, że szybko się kończy. Zamiast niego pojawia się... nie wiem właściwie co. W każdym razie jest dużo rymów night-sight-i coś tam jeszcze. A nie, potem znowu muzyka robiona śrubokrętem i toporkiem. Okropieństwo, prawdziwe okropieństwo.
32 – ktoś mi miłą niespodziankę zrobił. Mam wielką słabość do tego pana, a ten utwór, który nie należy do jakichś bardzo znanych – bardzo lubię. Jasne – pretensjonalne, przerysowane i straszliwie puste. Ale jaki fajny zastrzyk energii, jak to pędzi. No i po prostu uwielbiam, ubóstwiam ten moment, gdy pod koniec drugiej zwrotki w tle pojawiają się dęciaki. Szkoda, cholera, że pomysły się po tej drugiej zwrotce skończyły, a potem kawałek leci w przeciętność. Ale pierwsza połowa – sam miód, cymes, winogrona i brokuły.
Ostatnia partia jeszcze dziś, stay tuned _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Wto Wrz 27, 2011 12:28 am Temat postu: |
|
|
33 – takie to sobie, raczej mdłe. Brzmi trochę impotencko, póki co, w sensie, że się stara – i żadnego rezultatu. A to spróbuje gitarą, a to spróbuje soundtrackowymi klawiszami, które są nawet ładne. Kawałek, który idealnie wtapia się w tło, trochę się leje i koi, akurat na wieczór. Jasne, ładne, ale zupełnie bez charakteru. Ta solówka gitarowa też ładna. Ale co z tego, jeśli utwór jako utwór nie daje rady?
34 – w miarę ten oldskul. O dziwo, klimatem pasuje mi do jednego takiego duetu, który ja uwielbiam, a całe forum nienawidzi. Taka sympatyczność, z której oczywiście nic nie wynika, ale jakieś tam samochody z lat 60. na myśl przychodzą. Rany, któryż to kawałek już, o którym piszę, że sympatyczny, ale o którym jutro nie będę pamiętał?
35 – nigga, pliz. Po co się tu z czymś takim pchać? Co to niby sobą reprezentuje? Nie dość, że brzmi jak z tranzystora, to fantazji w tym tyle, co w sklepie ze śrubkami i wkrętakami. Nawet energii w tym nie ma za grosz.
36 – mam wrażenie, że to będzie całkiem niezłe. Ha, w momencie, którym to napisałem weszły zupełnie zjebane klawisze. Grr, sinusoida – fragmenty fortepianowo-wokalne bardzo na plus, fragmenty klawiszowe – muł. Potem wchodzą bębny i średnio ciekawie brzmiąca solówka. Spać mi się chce a ten utwór niespecjalnie to zmienia.
37 – ach, no tak. Z nią to mam trochę problem. Bo wiem, że z moim gustem obowiązkiem jest ją uwielbiać. I są rzeczy, które wielbię. Ale do całości twórczości jakoś jeszcze do końca nie mogę się przekonać, coś mi ciągle przeszkadza, wstrzymuje. Ta piosenka jednak – zachęca. Urocza, klimatyczna, pełna gracji, zwiewna.
38 – czy myśmy już niedawno tego pana nie słyszeli? Tyle, że w znacznie lepszym wydaniu? Straszna szkoda, że wrzucant numeru 38 tak pokpił sprawę i wrzucił utwór, który jest po prostu fatalny, z płyty, która – z tego co znam – jest mocno nie udana. Ten gość naprawdę ma miliard lepszych rzeczy. Nawet pewien znany gitarzysta nic a nic nie pomaga. Wymuszony, toporny, nudny utwór.
EDIT: No tak, właśnie zajarzyłem kto śpiewa 12. Głupi lemur ze mnie. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
shamar

Dołączył: 18 Maj 2008 Posty: 1942 Skąd: K-ce / Czewa
|
Wysłany: Wto Wrz 27, 2011 11:03 pm Temat postu: |
|
|
poszły...
22. Czyzby kolejna rzecz z cyklu - usypiamy? A nie dalej udają, że bedzie się coś dziać. Udali...
23. Heh. Głos da się wyczuć. Jakieś dziwnie uroczo queenowe momentami. Całość taka popierdolona ale fragmenty są naprawdę fajne. Na plus raczej.
24.TAk. Moge już pzrełykać Jethro z tymi fletami i piszczałkami. Yes nie za bardzo. A to? Nie ma nic do zaoferowania.
25. Cholera. Gdyby nie to, że "refren" jest podparty znanym motywem muzycznym to chyba lepsze by to było.A tak cały swój urok opiera na czymś wtórnym.
26.Niezłe, klimatyczne retro, jakby z jakiegoś starszego filmu. Fajny głos, dobre zwrotki. Słucha się tego milion razy lepiej niż tych popowych, hiphopowych i R'n B'owych gówien radiowych, serwowanych na codzień.
27. Kojarzy mi się z jakąs niedojebaną starą komedią. A teraz filmem o hippisach. Pewnie coś z epoki tychze.
28. A to znam. Chyba nawet często w radiu puszczają. Singiel ? Niezle choć toporne.
29. Mysłąem, że bedzie ciekawie transowo. A tu przenuda. Bez piguły nie podchodz.
30. Czy to jest pewien 80's/90,s "punkorocker"? Bo brzmi jak on, kawałek w jego stylu. Ale średni.
31. Początek wali purpurą i Satrianim. Ładnie, bardzo dobrze. Oby się nie zje...ło. Trochę kulawy wokal, nie wszsytko mi się podoba w tym utworze ale... to jest chyba jedyny kawałek w tej edycji, który mnie porwał w jakiś choćby mały sposób. Oprócz Je... a sorii, bez nazwisk. Prócz jebanych pisczałek, któych nie ma.
32. Nietoperzowy rocker brzydkiego grubasa. Nie da się nie rozpoznać. Skoczne, sympatyczne. Srodek najlpeszy ale to tylko środek.
33. Pamiętam ten dzien na polanie. Swieciło słonce, fruwały motyle. Byłem ja, ona, kocyk i koszyk. Delikatny ciepły wiatr powiewaly jej włosy odslaniajac ramiona. Patrzyłem w jej oczy, nic nie mówiła ale wszsytko w okół nas szeptało jakby nas znało. Trawy, kwiaty, liscie, owady wiedziały co się zaraz stanie. Choć my byliśmy niemi dla świata. Wyjęła z koszyczka powidła, nakramiła mnie nimi swoim paluszkiem. Oblizała go rubieżnie, spojrzała mi w oczy i wygoniła wzrokiem na swoje osuwające się ramiączko. Zblizyłem się do jej jędrnych piersi i wtedy... ujebała mnie osa.
34. Nie no , nie. Muzyka filmowa z lat 60 / 70 ? Zreszta niewazne. Strasznie archaiczne. To brzmi jak z jakiegoś starego serialu własciwie albo z Benny Hilla.
35. Stary klamor. Niespecjalny w kazdym stopniu.
36. Intrygujące ale czy całe będzie zjadliwe? Niestety nie. Coś się tam psuje. I stało się to czegos ie obawiałem. Całosc nie daje rady.
37.Kawałek taki sobie ale ten głosik zawsze jest ponad muzyką. Mogła by śpiewać o problemach gastralych a i tak brzmiała by pięknie.
38. Zaczyna się freeowo. Ale kiedy wchodzi wokal znów zwisamy głową w dól. Kawałek znacznie ciekawszy niz poprzedni jego , z tej edycji. Po zwykłym początku robi się znacznie ciekawej i te taylorowe chórki. Ciekawe czy się nie mylę. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|