| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Tatry... |
| Kocham, wędruję, podziwiam... |
|
43% |
[ 19 ] |
| Na południu są, no nie? Może kiedyż... |
|
27% |
[ 12 ] |
| Za wysoko... |
|
15% |
[ 7 ] |
| DLA EKSPERTÓW: Słowacja / wspinaczka... to jest to! |
|
13% |
[ 6 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 44 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Gru 02, 2006 4:30 pm Temat postu: Tatry (ale inne góry ewentualnie też ;) ) |
|
|
Takiego tematu jeszcze nie bylo. Chyba...
No wiec... czy ktos tu czuje to co ja?
Poki co niewiele znalazlem miejsc na tej ziemi na ktorych czuje sie TAK WSPANIALE. Wchodzac na Zawrat tudziez inny Kozi Wierch... Uczucie niesamowitego komfortu... Jednosc ze wszystkim. Tam nie mozna myslec o pierdolach, o klopotach, o niczym. Tam po prostu idziesz trzymajac sie jakiegos lancucha (choc czasami one bardziej przeszkadzaja niz pomagaja), myslisz o tym gdzie postawic kolejny krok... I kiedy w koncu znajdujesz sie w nastepnym miejscu z ktorego odslonil sie kolejny przecudny widok... Tego sie nie da opisac. kiedy pierwszy raz w zyciu stanalem na Swinicy- myslalem ze caly swiat mam u swoich stop. Czulem sie niezwykle szczesliwy i... spokojny, nic mnie nie martwilo, nic nie niepokoilo, ze wszystkim bylem OK, wszystko bylo wspaniale i cudowne... Jesli potrafilbym sobie jakos wyobrazic niebo to chyba tylko i wylacznie tak...
I ta cisza- nie zupelna cisza, ale... wiatr, jakis ptak, jakis spadajacy kamien... I Twoj wlasny oddech... Czasami mozna wrecz uslyszec jak te gory do ciebie mowia... I uczucie jakby czlowiek byl w hipnozie- tylko miarowe (i szybkie) bicie serca az w uszach dudni, oddech... To wszystko tak wyraznie tam slychac...
Ja w Tatry bede wracal co rok- obok wizyt w Pireneje czy inne Andy Dla mnie to magiczne miejsce. Jasne, sa zdeptane i pozbawione uroku Dolina Koscieliska tudziez Giewont. Ale chrzanic to- wczesnie rano na Orlej albo gdzies na Mieguszu... Tam jest cudownie... A i tak za chyba dwa lata wybieram, sie na Slowacje- TAM to dopiero raj, bo ludzi malo...
Jacys jeszcze fani Tatr czy w ogole gor wysokich? A jesli tak- moze ktos jeszcze zna takie szlaki jak w Tatrach w innych miejscach na swiecie? Chodzi mi o szlaki niebezpieczne, ale ubezpieczone (nie bardzo mam ochote targac ze soba liny ). Choc moze i na to przyjdzie ochota i czas  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Ostatnio zmieniony przez Fenderek dnia Wto Gru 30, 2008 7:10 pm, w całości zmieniany 2 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
PiotreQ

Dołączył: 03 Kwi 2005 Posty: 4957
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Monior vel. MoniQue(en)
Dołączył: 20 Lut 2006 Posty: 1683
|
Wysłany: Sob Gru 02, 2006 4:53 pm Temat postu: |
|
|
| ... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lukas
Dołączył: 19 Paź 2004 Posty: 1356
|
Wysłany: Sob Gru 02, 2006 4:53 pm Temat postu: |
|
|
hehe ja mam kawałek drogi i pomimo , że góry uwielbiam to jeszcze nigdy tam nie byłem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
McBurak

Dołączył: 30 Gru 2004 Posty: 944 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Sob Gru 02, 2006 5:15 pm Temat postu: |
|
|
W Tatry polskie jezdzilem z rodzina regularnie dwa razy do roku jak jeszcze mieszkalismy w Warszawie, teraz zyjemy w gorach, wiec jakos w te Tatry nie ciagnie... Ale pochodzilismy troche po slowackich, polecam, chodzi sie znacznie przyjemniej niz w polsce. _________________ i can lead the nation with a microphone |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gohan

Dołączył: 19 Cze 2006 Posty: 1151 Skąd: Gogolin
|
Wysłany: Sob Gru 02, 2006 6:37 pm Temat postu: |
|
|
Dla mnie Tatry to najpiękniejsze góry świata. Często tam jeżdże, choć własciwie jestem jeszcze początkującym turystą tatrzańskim. Latem wybieram się na Orlą Perć, a jesienią planuję wypad na Słowację i zaliczenie Rysów. Wolę Tatry Wysokie, wycieczka po nich wyzwala dużo więcej adrenaliny niż po Zachodnich, które jednak też mają swój urok (moim marzeniem np. jest przejście granią Rohaczy, ale dotychcczas zawsze przeszkodą okazywała się aura). Z szczytów zaliczyłem: obowiązkowy Giewont, Czerwone Wierchy, Kościelec, Świnicę, a na Słowacji: Koprowy Wierch i Jagnięcy Szczyt. Mimo, że kocham polskie Tatry, to wolę Słowację. Szlaki są o wiele mniej "zaludnione". Poza tym Słowacy generalnie są bardziej życzliwi niż niektórzy nasi rodacy. A najgorzej to jest w schronisku nad Morskim Okiem. Często spotykam tam ludzi, którzy z górami raczej nie mają wiele wspólnego i to jest smutne. Myślę, że niepotrzebnie aż w tym stopniu udostępniliśmy ten jedyny w swoim rodzaju park narodowy. Myślę, że winni są przede wszystkim tzw. "niedzielni turyści", to oni tworzą bardzo "zły" klimat w schroniskach i na szlakach. Znacznie lepiej jest powyżej schronisk, szczególnie na szlakach trudniejszych i mniej uczęszczanych. Podoba mi się to, że w górach między turystami zawiązuje się taka nieformalna więź, jakaś wspólnota. Piękny jest zwyczaj pozdrawiania się na szlaku i cieszy mnie to, że ta tradycja jest kultywowana. _________________ "Bobry wesoło gryzą drewno, szczury biegają za myszami, lśnią im oczki, bo żadnej choroby już w nich nie ma. Nawet jeleń zwykle tak podatny na bakterie nie może zachorować i pełną gębą je siano, Ludzie będą rodzili zdrowych ludzi, jesteśmy już nie tylko w Europie, ale chyba nawet w kosmosie".
Wojciech Mann |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Sob Gru 02, 2006 7:30 pm Temat postu: |
|
|
Moja rodzina od strony ojca to tatromaniacy. Mój dziadek był fascynatem kultury i sztuki góralskiej, miał znajomych wśród mieszkańców Podhala, zbierał ksiązki i eksponaty. Moja babcia kocha chodzić po górach, lecz niestety od kilku lat nie pozwala jej na to zdrowie (nie może chodzić pod górę, bo po płaskim gania jak mały czołg ). Ojciec - w czasach studenckich zszedł z plecakiem całe Tatry wzdłuż i wszerz i do dziś mamy w domu pełno książek, całe serie tatrzańskie. Nic więc dziwnego, że i ja wyrosłem na milośnika Tatr.
Mam do tych gór stosunek sentymentalny, kocham je, są mi bliższe niż jakiekolwiek inne miejsce na świcie z wyjątkiem warszawskiej Pragi . Nie są najwyższe i najrozleglejsze, ale są przepiękne i mają ten wspaniały klimat. Każda nazwa brzmi jak wzięta z jakiejś legendy...ma się wrażenie, że każda kupa kamieni żyje tu własnym życiem i opowiada jakąś historię. No i te widoki...moim ukochanym miejscem jest Czarny Staw Gąsienicowy, z widokiem na Kościelec z jednej, Kozie Wierchy z drugiej i Granaty z trzeciej strony.
Osiągnięcia i najciekawsze miejsca? Na razie nic wielkiego. Orla Perć - cała prócz odcinka od Przełęczy nad Buczynową Dolinką do Małego Koziego. Na duży Kozi Wierch wszedłem, ale spacerkiem od strony Pięciu Stawów. Byłem też na Kościelcu. Łatwe, ale satysfakcjonujące widokowo jest też wejscie na Wrota Chałubińskiego. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Nie Gru 03, 2006 12:27 pm Temat postu: |
|
|
| -- USUNIETO -- |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Het

Dołączył: 26 Lis 2006 Posty: 742 Skąd: Krapkowice-Otmęt
|
Wysłany: Nie Gru 03, 2006 1:08 pm Temat postu: |
|
|
powiem krotko kocham Tatry a moje zdobycze to Dolina 5 stawów, Morskie Oko, Giewont, Opalony Wierch i jeszcze pare mniejszych dolin  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Gru 03, 2006 2:28 pm Temat postu: |
|
|
Z osiagniec... Swinica, Zawrat, duza czesc Orlej na raty (nie cala- do Krzyznej nie doszlismy od Granatow), Giewont , Szpiglasowy Wierch, Mieguszowicka przelecz pod Chlopkiem (chyba najtrudniej bylo) no i Rysy... Za rok planuje serie szcytow w Tatrach Zachodnich (Od Sobocianskiego bodajze az po Grzesia), Rysy od Slowackiej strony (ponoc o niebo latwiej), Wrota Chalubinskiego (bo jeszcze mnie tam nie zanioslo), ten pozostaly fragment Orlej (czyli pewnei wejdziemy na Granaty od Gasienicowego Stawu)... na Koscielcu w sumie tez jeszcze nie bylem...
Ludzi faktycznie duzo, ale... jak czlowiek wstanie o piatej to nie jest az tak zle!!! Nawet kozice sie wtedy trafiaja
W tym roku wieczorem wracajac ze Swinicy do Murowanca mielismy misia na szlaku, jakies 200 metrow od nas. Po najdluzszych w moim zyciu 10 minutach poszedl sobie w cholere. Ale od Rozstajow szlismy po ciemku z latarkami i duszami na ramionach To chyba najciekawsza do tej pory przygoda z Tatr.
Aha- Drabinka Rulez!!!  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Nie Gru 03, 2006 2:31 pm Temat postu: |
|
|
kocham bardziej niz jakiekolwiek miejsce na naszej planecie niestety od kilku juz lat jakos nie mam z kim pojechac... ale jak jeszcze jezdzilem, to robilem to co rok od 8. roku zycia .. jako 9 czy 10 letni gowniarz wchodzilem na koscielec, przechodzilem cale czerwone wierchy i latalem po mylnej teraz juz nie mam kondycji takiej jak kiedys, ale chetnie bym pochodzil znowu bo kocham to miejsce... _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gohan

Dołączył: 19 Cze 2006 Posty: 1151 Skąd: Gogolin
|
Wysłany: Nie Gru 03, 2006 2:37 pm Temat postu: |
|
|
Słyszałem, że trwają dyskusje odnośnie zmiany oraganizacji ruchu an Orlej. Szlak miałby być udostępniony tylko w jednym kierunku, mianowicie od Zawratu w stronę Krzyżnego. Uważam, że to nie jest zły pomysł, w końcu na Słowacji też istnieją takie szlaki np. przejście przez Bystry Przechód i Czerwoną Ławkę. Problem tylko w tym, że ruch jednokierunkowy będzie trzeba wprowadzić w takim razie na niektórych szlakach "dojściowych" do Orlej, a poza tym mam wątpliwości czy taki nakaz będzie respektowany. Ale samo rozwiązanie nie jest złe, zważywszy, że to jeden z najbardziej zatłoczonych szlaków w Tatrach... _________________ "Bobry wesoło gryzą drewno, szczury biegają za myszami, lśnią im oczki, bo żadnej choroby już w nich nie ma. Nawet jeleń zwykle tak podatny na bakterie nie może zachorować i pełną gębą je siano, Ludzie będą rodzili zdrowych ludzi, jesteśmy już nie tylko w Europie, ale chyba nawet w kosmosie".
Wojciech Mann |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mattey

Dołączył: 08 Lip 2006 Posty: 1417 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Nie Gru 03, 2006 4:10 pm Temat postu: |
|
|
Co roku jeździłem z rodzicami w góry odkąd pamiętam. Przez to mam uraz. W Tatrach byłem ze trzy razy, ale mnie to jakoś nie pociąga. Ostatnio preferuję bezczynność jako formę wypoczynku  _________________ Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!
wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!
wg NARa: Drugi Fenderek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Nie Gru 03, 2006 9:33 pm Temat postu: |
|
|
| Gohan napisał: | | Słyszałem, że trwają dyskusje odnośnie zmiany oraganizacji ruchu an Orlej. Szlak miałby być udostępniony tylko w jednym kierunku, mianowicie od Zawratu w stronę Krzyżnego. Uważam, że to nie jest zły pomysł, w końcu na Słowacji też istnieją takie szlaki np. przejście przez Bystry Przechód i Czerwoną Ławkę. Problem tylko w tym, że ruch jednokierunkowy będzie trzeba wprowadzić w takim razie na niektórych szlakach "dojściowych" do Orlej, a poza tym mam wątpliwości czy taki nakaz będzie respektowany. Ale samo rozwiązanie nie jest złe, zważywszy, że to jeden z najbardziej zatłoczonych szlaków w Tatrach... |
Tłok faktycznie jest a na odcinku między Krzyżnem a Granatami szlak się sypie w sensie jak najbardziej dosłownym. Natomiast nie sądzę, by takie rozwiązanie zmniejszyło ilość osób idących Orlą - ot, wszyscy będą tak kombinować, żeby wyruszyć z Zawaratu. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pon Gru 04, 2006 1:08 pm Temat postu: |
|
|
Pomysl z Orla w sumie chyba dobry- ale tez zgadzam sie ze ludzi bedzie tyle ile bylo...
W sumie szkoda ze Orla i tak juz jest oktrojona- kiedys (ale to chyab zamierzchle czasy) szla az na Woloszyn, tak z poltora raza dluzsza byla...
Miedziane tez kiedys byly szlakiem. Gdzies mam stare mapy...
Z drugiej strony gdyby wiecej bylo szlakow... pewnie tak samo bylyby zdeptane, no nie? _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KonradWallenrod
Dołączył: 09 Lis 2004 Posty: 159 Skąd: Warszawa/Radom
|
Wysłany: Pon Gru 04, 2006 5:07 pm Temat postu: |
|
|
W ubiegłym roku wybrałem się ze znajomymi w Tatry słowackie i było super. Muszę przyznać iż złapałem bakcyla, byliśmy pod koniec września i nie było tłoku, pogoda dopisywała... Mój kumpel jest fanatykiem Tatr i wszystko zaplanował (ja tam dokładnie już nie pamiętam nazw tych szczytów gdzie byłem ), fajne było to ,że co noc spaliśmy w innym schronisku i nosiliśmy wszystkie rzeczy na sobie. Świetna atmosfera panowała w tych wysoko położonych schroniskach, gdzie nie było elektryczności np. schronisko pod Rysami po słowackiej stronie (to jest chyba najwyżej położone w całych Tatrach). Naprawdę człowiek na 8 dni zupełnie oderwał się od świata i to było piękne. Muszę przyznac , że było ciężko, bo ten kumpel to harpagan i wybierał "najciekawsze" trasy (schudłem aż się rodzice przestraszyli ) ale o to chodzi! A i przyroda w Tatrach jest absolutnie cudowna. Chcę tam wrócić.  _________________ carpe diem |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Wiki

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 735
|
Wysłany: Pon Gru 04, 2006 8:37 pm Temat postu: |
|
|
Ja uwielbiam Tatry.Byłam tam kilkanaście razy i bardzo mi sie podobało.Chętnie pojadę jak coś zaoszczędzę...  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ika

Dołączył: 13 Gru 2003 Posty: 481 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Gru 05, 2006 11:49 am Temat postu: |
|
|
Cieszę się, ze powstał taki temat, oczywiscie kocham Tatry, jestem tam częstym gościem chociaż od 1984 roku już się nigdzie nie wspinam, bo mam zawroty głowy po wypadku. _________________ Ika |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gohan

Dołączył: 19 Cze 2006 Posty: 1151 Skąd: Gogolin
|
Wysłany: Wto Gru 05, 2006 7:54 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: |
W sumie szkoda ze Orla i tak juz jest oktrojona- kiedys (ale to chyab zamierzchle czasy) szla az na Woloszyn, tak z poltora raza dluzsza byla...
|
Tak, odcinek Wołoszyn - Krzyżne został zamknięty w 1937r. i utworzono tam rezerwat. A Orla, choć teraz okrojona i tak jest szlakiem imponującym. Wciąż trudno ją przejść w ciągu jednego dnia. Jakieś 40 lat temu była jeszcze bardziej okrojona, w związku z remontem na odcinku Krzyżne - Skrajny Granat, więc cieszmy się tym co jest. _________________ "Bobry wesoło gryzą drewno, szczury biegają za myszami, lśnią im oczki, bo żadnej choroby już w nich nie ma. Nawet jeleń zwykle tak podatny na bakterie nie może zachorować i pełną gębą je siano, Ludzie będą rodzili zdrowych ludzi, jesteśmy już nie tylko w Europie, ale chyba nawet w kosmosie".
Wojciech Mann |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Wto Gru 05, 2006 8:57 pm Temat postu: |
|
|
No w ciagu jednego dnia to rzeczywiscie ciezko. Ja szedlem na dwie raty i to bez tego ostatniego odcinka do Krzyznej Ale w sumie po co sie po Orlej spieszyc- nie ma to jak podumac przy drabince itp. atrakcje... Zreszta- tam i tak czesto korki wiec czasami jest i tak ciezko sie spieszyc... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gohan

Dołączył: 19 Cze 2006 Posty: 1151 Skąd: Gogolin
|
Wysłany: Sob Sie 04, 2007 10:51 am Temat postu: |
|
|
Ze smutkiem i żalem musiałem opuścić NML, bo już następnego dnia o świcie jechałem na Słowację. Najpierw w Tatry Zachodnie. Tego samego dnia byłem na przełęczy pod Osobitą (1550 m.n.p.m.). Niby nic wielkiego, ale dobre na rozgrzewkę. Drugi dzień, autobusem do Zuberca, a później na Huciańską Przełęcz (908 m.n.p.m.). Stąd główną granią przez Białą Skałę (1322 m.n.p.m.), Siwy Wierch (1810 m.n.p.m.) i Brestową (1902 m.n.p.m), skąd powrót do hotelu Primula 7 km od Zuberca. Trzeci dzień. Z buta do Tatliakowej Chaty (1387 m.n.p.m.) i niebieskim szlakiem na Smutną Przełęcz (1955 m.n.p.m.), a następnie znów główną granią na Rohacz Płaczliwy (2126 m.n.p.m.), powrót tą smą drogą. Czwartego dnia przerwa i leniuchowanie, jednocześnie przejazd do Schroniska Wielickiego (Śląski Dom, 1650 m.n.p.m.). Na drugi dzień przy pięknej aurze wycieczka przez Ogród Wielicki i Długi Staw na Polski Grzebień (2200 m.n.p.m.), a stąd na Małą Wysoką (2428 m.n.p.m.), tego samego dnia powrót. Marzę jeszcze tylko o przejściu całej grani Rohaczy od Jamnickiej Przełęczy, aż na Smutną. _________________ "Bobry wesoło gryzą drewno, szczury biegają za myszami, lśnią im oczki, bo żadnej choroby już w nich nie ma. Nawet jeleń zwykle tak podatny na bakterie nie może zachorować i pełną gębą je siano, Ludzie będą rodzili zdrowych ludzi, jesteśmy już nie tylko w Europie, ale chyba nawet w kosmosie".
Wojciech Mann |
|
| Powrót do góry |
|
 |
vessena

Dołączył: 18 Sty 2005 Posty: 385 Skąd: z otchłani
|
Wysłany: Sob Sie 04, 2007 11:56 am Temat postu: |
|
|
Ja chociaz gory uwielbiam i co roku ide z Michalem na dluga trase (w tym roku okolo 270-280 km, w zeszlym bylo ponad 300) to za Tatrami akurat nie przepadam - za wysokie te szczyty i za strome na podejscia z plecakami, za duzo ludzi sie tam kreci. I jeszcze te Zakopane z warszawskimi cenami i warszawskim towarzystwem. Za to lubie Beskidy, Sudety i gory na Slowacji. Co do przyjaznosci samych Slowakow , zasadniczo to prawda acz zlamana reka Michala jest najlepszym dowodem na to ze nie wszyscy Slowacy sa sympatyczni. _________________ I can fly, my friends. The show must go on. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Sie 04, 2007 2:47 pm Temat postu: |
|
|
19 sierpnia znowu Tatry!!!
Az do 30-ego, wiec pare ladnych tras do przejscia!! Zachodnie- wszystkie te Wolowce i tak dalej, jednego dnia (trzeba sie bedzie sprezyc- po to chodzilem przez 3 miesiace na basen i silownie!!!), Krzyzne, wejscie na Kozi Wierch od Pieciu Stawow, na Kozia Przelecz od Gasienicowej, moze Koscielec? Generalnie duzo mnie WOKOL Orlej Perci bedzie- wszelkie dojscia i zejscia...
Nie moge sie doczekac!!!  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Sob Sie 04, 2007 3:20 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: | Az do 30-ego, wiec pare ladnych tras do przejscia!! Smile Zachodnie- wszystkie te Wolowce i tak dalej, jednego dnia (trzeba sie bedzie sprezyc- po to chodzilem przez 3 miesiace na basen i silownie!!!), Krzyzne, wejscie na Kozi Wierch od Pieciu Stawow, na Kozia Przelecz od Gasienicowej, moze Koscielec? Generalnie duzo mnie WOKOL Orlej Perci bedzie- wszelkie dojscia i zejscia...
Nie moge sie doczekac!!! |
Byłem tam w tym roku. Pot po dupie mi ciekł, ale było warto ^^
Ja osobiście, będąc tylko dwa razy [w jednym roku] w Zakopcu-pokochałem to miasto. I oglądanie burzy, siedząc na Krupówkach patrząc na pioruny uderzające w szczyty widoczne z tej ulicy-niezapomniany widok.
A sam zaliczyłem wejście na Kasprowy, Gubałówka [dzień w dzień biegiem dla rozgrzewki przed Kasprowym ;] ], Siklawę, oraz to co wymienił Fenderek. I chcę więcej. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gnietek

Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 936 Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)
|
Wysłany: Sob Sie 04, 2007 3:56 pm Temat postu: |
|
|
Spędziłem w tym roku 2 tygodnie w Tatrach i... żałuję, że tylko tyle . Jeżdżę tam co roku od 5 lat i wciąż nie mam dosyć, chociaż po polskiej stronie niewiele mi zostało nowego do zobaczenia. Po raz pierwszy pojechałem z wycieczką. Były straszne nudy. Dojechaliśmy, pozwiedzaliśmy Krupówki , poszliśmy na dyskotekę i spać. Następnego dnia "ciężka" wycieczka na Nosal... Wszyscy sapali i co 5 minut chcieli odpoczywać. W końcu miałem dość i poszedłem sam. I odtąd już codziennie chodziłem sam. Przekonałem się, że oprócz komercyjnych szlaków typu Dolina Kościeliska czy szlak na Morskie Oko są szlaki ładne, gdzie nie ma grubasów, jadących furką zaprzężoną we wlekące się ostatkiem sił konie, delektujących się świeżym górskim powietrzem z fają w gębie, którzy narzekają, że muszą przejść ostatnie kilkaset metrów do schroniska pieszo, tam nażrą się, zjadą furką i opowiadają w domu, jak to dzielnie zdobywali Tatry. Za to są cudowne widoki, spotyka się ludzi naprawdę życzliwie nastawionych i czuje się więź z przyrodą. To jest niesamowite, ale zawsze jeździłem sam, a potem na szlaku spotykałem kogoś, do kogo mogłem się przyłączyć. Najgorzej wspominam nie jakieś dwutysięczniki, ale słynny Giewont. W życiu nie myślałem, że spotka mnie coś takiego. Wszedłem na szczyt i nie mogłem z niego zejść. Na niezbyt dużej powierzchni gnieździł się prawdziwy tłum. Nie można było się cofnąć, bo następni już czekali na wejście, trzymając się łańcuchów. Nie można było zejść, bo z drugiej strony ktoś zatamował ruch. Chyba byli to goście robiący sobie całą sesję fotograficzną przy krzyżu, których w tym ścisku nie dało się ominąć, a może ktoś bał się zejść, ale też nie pozwalał innym. Nie wiem. Panował ścisk, wszyscy krzyczeli i mogło dojść do bójki, a ja stałem na samej krawędzi szczytu i nie miałem nawet czego się trzymać. Trwało to tak przez całą godzinę...
Zdarzyło mi się raz zobaczyć kozicę i świstaka, ale tylko z bardzo daleka. Za to miałem ciekawsze przygody, kiedy spałem na korytarzu schroniska, a raz nawet na samym szlaku, bo nie zdążyliśmy wrócić przed zmierzchem. Zeszliśmy na Rusinową Polanę z Gęsiej Szyi i tam spotkaliśmy górali wypasających owce. Był już wrzesień i o 20 było już zupełnie ciemno. Oni powiedzieli, że absolutnie nie przenocują nas w szałasach, bo nocami chodzą pracownicy parku narodowego i ich kontrolują, za to wskazali nam drogę do Palenicy Białczańskiej. Szło się w ciemnym lesie i nic nie widzieliśmy pod nogami, a tam były dziury w ścieżce, z ziemi wystawały głazy i korzenie drzew. W końcu stwierdziliśmy, że jak nie chcemy skręcić kostki, musimy tam przenocować... Było wesoło.
Byłem we wszystkich dolinach i jaskiniach w pobliżu Zakopanego, ale też na większości dostępnych szczytów: od takich niepozornych jak Kasprowy Wierch, Rakoń, Małołączniak aż po Świnicę i Kościelec. Ten ostatni naprawdę może przerażać. W żadnym przewodniku nie doczytałem się, że są tam jakieś większe trudności. Inni chyba też nie i prowadzili tam nawet kilkuletnie dzieci. A tymczasem są odcinki (co prawda bardzo krótkie, ale jednak), w których idzie się po pionowej skale i nie ma żadnych łańcuchów ani niczego w tym stylu. Są tylko wycięte w skale wąskie półki, na których można bokiem postawić stopę. Podziwiam Bizona, jeśli naprwawdę wszedłtam jako dziewięcolatek. Respekt.
Pojechałem sobie też z wycieczką na Słowacki Raj, konkretnie do doliny Sucha Bela. Przereklamowana. Początkowo idzie się po naprawdę wysokich drabinach (pierwsza ma minimum 15 metrów), klamrach, platformach umocowanych do skał w wąwozie wyglądającym na prehistoryczny i czuje się jak Mario skaczący po różnych elementach platformówki , ale dalej to jest zwykła przechadzka lasem. Żadnych widoków, żadnych trudności przez 2 godziny (a ta trudna część zajmuje jakieś 45 minut), następne 2 godziny to powrót do bazy wypadowej asfaltem... Jeszcze miałem takiego pecha, że kiedy tam byłem, od kilku tygodni nie padał deszcz i strumyki prawie wyschły, a one miały być główną atrakcją...
Raczej nie chodziłem wysoko, bo mam głupi lęk wysokości, ale stwierdziłem, że stopniowo zaczął mi się zmniejszać, więc postnowiłem powalczyć z nim i w tym roku jechałem w góry przede wszystkim z myślą o wejściu na Rysy (od polskiej strony). Okazuje się, że jak się bardzo chce, to można. Kondycyjnie nie miałem większych problemów. Chociaż szedłem pieszo od Łysej Polany i wracałem tą samą drogą, to wcale wieczorem nie czułem się zmęczony. Na łańcuchach nogi odpoczywają. Ale bałem się bardzo. Zwłaszcza przy schodzeniu, kiedy trzymając się kurczowo łańcucha, będąc odwrócony twarzą do skały, szukałem nogą, czegoś na czym można ją postawić i nie zawsze się znajdowało...
Kiedy już byłem w Tatrach tydzień, dostałem wiadomość od kumpli ze studiów, że też chcieliby wybrać się w Tatry, bo podobało im się, jak im kiedyś opowiadałem i czy nie pojadę z nimi. Więc zostałem z nimi jeszcze przez tydzień. Jeden kolega był świetnie wytrenowany i planował trasy jak prawdziwy wojskowy. Liczył czas, ale też mierzył odległości przenośnikiem na mapach topograficznych, narzucał nam tempo, pośpieszał nas... I co z tego, skoro miał jeszcze gorszy lęk wysokości. Na Sarniej Skale (1377 m npm), gdzie ja swobodnie biegałem po samej krawędzi, on wstał tylko na chwilę, żeby zrobić nam fotkę i z powrotem przywarł do ziemi . Co ciekawe, za rok planuje ruszyć na Rysy. Początkowo szedłem razem z nim z przodu, przemierzając trasy prawie dwukrotnie szybciej niż powinniśmy wg drogowskazów, ale w ogóle nie podziwialiśmy widoków. Zamiast umilać sobie podróż pogawęką, słuchałem tylko narzekania na tych z tyłu i na to, zeby nie szedł po zewnętrznej stronie ścieżki, bo to go denerwuje... Więc ostatecznie on chodził z przodu z drugim kolegą, który ciężko dysząc jakoś go doganiał, a ja szedłem za nimi z jedyną w naszej grupie dziewczyną... i zupełnie mi to odpowiadało.  _________________ Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Sob Sie 04, 2007 4:04 pm Temat postu: |
|
|
| Gnietek napisał: | | Pojechałem sobie też z wycieczką na Słowacki Raj, konkretnie do doliny Sucha Bela. Przereklamowana. Początkowo idzie się po naprawdę wysokich drabinach (pierwsza ma minimum 15 metrów) |
Chyba wiem, o której drabince mówisz. Moi rodzice byli tam w tym roku na weekendzie majowym. Na kilku zdjęciach była właśnie taka bardzo długa, stromo zawieszona w próżni (bo w odległości chyba kilku metrów od skały drabiny). Moja matka opowiadała, że gdy już po półgodzinie namysłu na nią weszła, to na końcu, gdy udało się ją przebyć, po prostu się z nerwów popłakała. Zresztą takich, którzy śmiertelnie się tam bali było ponoć znacznie więcej...
Może poszukam tego zdjęcia, to powiesz, czy to o tę drabinę chodzi. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Sie 04, 2007 4:10 pm Temat postu: |
|
|
he, he...!
podobne mam w sumie wspomnienia- zwlaszcza z takich "atrakcji" turystycznych jak Morskie Oko (asfaltowka) czy Giewont... Najwiekszym jednak rozczarowaniem dla mnie byly Wodogrzmoty Mickiewicza... wyglada to tak fatalnie, wiekszosc i tak zaslania ten most, wiec... jaka tam atrakcja? Atrakcja to jest jak sie "na dziko" zejdzie nizej, ale tez dobrze ze zbyt wielu ludzi tego nie robi...
Droga na Morskie Oko... Nawet nie zaczynajmy... Fura podpitych czterdziestolatkow, rozwrzeszczanych i zachowujacych sie jak zwykle chamy... NIGDY wiecej nie ide nad Morskie asfaltowka. Chocbym mial sobie z godzine nadrobic idac Dolina Roztoki- pierdziele!
A motywy na lancuchach KOCHAM. Polecam oczywiscie Orla Perc- ale fajnie sie idzie tez miedzy Zawratem a Swinica- polecam SCHODZIC Z Zawratu, bardzo fajne emocje
Najtrudniej zas dla mnie bylo na Mieguszowicka Przelecz pod Chlopkiem. Moze tuz obok fragmentu miedzy Kozia Przelecza a Kozim Wierchem. Niby krotki odcinek a ile sie tam czlowiek nameczy  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Sob Sie 04, 2007 4:18 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | he, he...!
A motywy na lancuchach KOCHAM. Polecam oczywiscie Orla Perc- ale fajnie sie idzie tez miedzy Zawratem a Swinica- polecam SCHODZIC Z Zawratu, bardzo fajne emocje
|
Schodziłem tamtędy, gdy leżał tam śnieg. Było ciekawie
Dla mnie chyba najgorzej było na szlaku z Granatów na Krzyżne, gdzie skała mocno się kruszy i nie można za bardzo ufać podłożu, gdyż w każdej chwili może się obsypać spod stóp. A i parę stromych fragmentów się znajdzie. Jest też chyba takie jedno miejsce, na północnym stoku gdzie trzeba przebyć taką nachyloną płytę skalną, pod którą jest dość pokaźna ekspozycja... _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Sob Sie 04, 2007 4:25 pm Temat postu: |
|
|
Chodziłeś po tatrach? Zależy po ilu...
Tak samo jak ze mną. W Tatrach byłem raz z klasą i to jeszcze taka wyprawa była, że nie dotarliśmy do Morskiego Oka
W ogóle kraju mało zwiedziłem, ale jeszcze młody jestem... Na razie trzeba się wyszumieć.  _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gohan

Dołączył: 19 Cze 2006 Posty: 1151 Skąd: Gogolin
|
Wysłany: Sob Sie 04, 2007 4:30 pm Temat postu: |
|
|
Dla mnie paradoksalnie największym przeżyciem było podejście jakieś 6 lat temu na Kościelec. Są tam do pokonania takie dwa kominki i w dodatku nie ma żadnych sztucznych ułatwień... _________________ "Bobry wesoło gryzą drewno, szczury biegają za myszami, lśnią im oczki, bo żadnej choroby już w nich nie ma. Nawet jeleń zwykle tak podatny na bakterie nie może zachorować i pełną gębą je siano, Ludzie będą rodzili zdrowych ludzi, jesteśmy już nie tylko w Europie, ale chyba nawet w kosmosie".
Wojciech Mann |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|