| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Czw Sty 20, 2011 6:37 pm Temat postu: |
|
|
| NAR napisał: |
| Atrus napisał: |
Jest. Skoro jest art rock, to czemu nie miałoby być art popu? |
no bo pop z definicji miał chyba wojować listy przebojów i przede wszystkim wpasować się w gusta szerokiej publiki, a dopiero na 2 czy 3 planie ważne było co miał do przekazania artysta. Co nijak nie pasuje do rzeczy typu TMC właśnie czy Cocteau Twins.
No i 'art - coś' jest chyba czymś zupełnie przeciwnym. W sensie najpierw to co ma artysta do powiedzenia się liczy, a dopiero potem to jak na to zareagują słuchacze. |
No właśnie, bo pop nie ma określonych granic i to sprawia problemy przy szufladkowaniu. Niby można przyjąć tak jak Ty, że pop to muzyka wycelowana na listy przebojów... ale czy np. Blackfield faktycznie te listy zawojował? Czy sprzedał się w jakiejś zawrotnej liczbie? A The Smiths? Byli przecież kapelą, która miała określony przekaz i nie miała ambicji, żeby zawojować rynek - a Morrissey sam określa swoją muzykę jako "pop"... Zresztą - nawet Omar z Mars Volty (a może to był Cedric, nie pamiętam już dokładnie) określił muzykę swojego zespołu jako "perverted pop" A o listach przebojów to oni mogą akurat zapomnieć. Wiadomo, do pewnej grupy artystów taka definicja pasuje, ale ogólnie jest IMO nadużyciem. _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Sty 20, 2011 6:48 pm Temat postu: |
|
|
| Atrus napisał: | | ale czy np. Blackfield faktycznie te listy zawojował? |
no i własnie o to mi chodziło
z resztą. Takie Easter Marillion? Też pachnie popem na kilometr. Ba przecież nawet jakiś tam sukces komercyjny miało więc tym bardziej. No, ale oprócz przebojowości to muzycznie zbytnio a już na pewno tekstowo pod pop nie podpada.
A Lightbulb Sun co to? Progres? Pop? Te wszystkie piosenkowe rzeczy przecież.
 _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maciej

Dołączył: 22 Lip 2005 Posty: 1329 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Czw Sty 20, 2011 11:07 pm Temat postu: |
|
|
| Aia napisał: | W wiki jest w sumie całkiem zgrabna i myślę przystająca do społecznych odczuć "definicja" popu. Myślę, że można ją spokojnie przyjąć na potrzeby tych rozważań . Przytaczam niniejszym:
"W węższym zakresie popem nazywa się bardziej "miękki" i nastawiony na masowego odbiorcę odłam muzyki rockowej, charakteryzujący się prostotą, melodyjnością i szerszym niż w klasycznej muzyce rockowej użyciem syntezatorów i studyjnych technik nagraniowych."
|
Tu się pozwolę się z szanowną koleżanką nie zgodzić.Teoretycznie można spełnić wszystko to co pisze ta definicja a dalej nie być popem zupełnie.
Ja w ogóle uważam za dziwny podział że jest gitarowo to rock a bardziej miękko syntezatorowo to popowo(już nieraz o tym w kontekście chocby queenu dyskutowalismy na forum),bo bezgitarowy „Whiter shade of pale” to klasyka muzyki rockowej czy popowej
Pomijam fakt że w ten sposób pomijamy dziesiatki innych gatunków które dużo klawiszy uzywają.Za pomocą wielu technik studyjnych, ba używając tylko i wyłacznie komputera można zrobić rzeczy bardzo naturalnie brzmiące albo nie związane z popem.I wreszcie wiele zespołów rockowych jest masowych (niektóre gwiazdki pop mogą dostać febry jak zobaczą ile płyt sprzedali floydzi czy metallica).
Także to nie jest dobra definicja.
Jak dla mnie definicja popu to „popem jest wszystko co uznamy za pop” innej się chyba nie da stworzyć a co jest owym popem a co nie jest to już dyskusja na zupełnie inną bajkę.
Żeby wejśc w temat to nawet lubie Roxette, jakies tam polskie typu bajm,rodowcz,urszula,varius manx choć to wszystko w sumie bardziej pop/rock ,posłuchać gdzieś czy w "jaka to melodia" to mogę chetnie ale sam chyba nie mam żadnej płyty popowej w domu( a nie mam chyba jedno ace of base )bo kasety z dzieciństwa z racji że nie mam w wiezy opcji na kasety nie odtwarzam zresztą i tak bym teraz nie znalazł żadnej przyjemności w takiej muzyce.
@NAR
mylisz pojęcia "melodyjności" z dzisiejszym okresleniem popu jako gatunku.
Kazda muzyka może być bardzo melodyjna taki Mozart czy Verdi czy w ogóle opery,musicale mają takie melodie że niektórzy popowcy wysiadają a wiele rzeczy folkowych,ludowych jest tak przebojowych że ciężko bardziej o funku, soulu, reggae czy bluesie czy nawet rocku i metalu nie wspominając.
Z drugiej strony pop może być niezbyt melodyjny i na swój sposób trudny np: pop alternatywny _________________ Light the fire, feast
Chase the ghost, give in
Take the road less traveled by
Leave the city of fools
Turn every poet loose
  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Sty 21, 2011 12:05 am Temat postu: |
|
|
| Maciej napisał: |
@NAR
mylisz pojęcia "melodyjności" z dzisiejszym okresleniem popu jako gatunku.
Kazda muzyka może być bardzo melodyjna taki Mozart czy Verdi czy w ogóle opery,musicale mają takie melodie że niektórzy popowcy wysiadają a wiele rzeczy folkowych,ludowych jest tak przebojowych że ciężko bardziej o funku, soulu, reggae czy bluesie czy nawet rocku i metalu nie wspominając.
Z drugiej strony pop może być niezbyt melodyjny i na swój sposób trudny np: pop alternatywny |
?
nie za bardzo rozumiem? Co według ciebie mylę? Nie rozumiem tego. taki System na ten przykład moim zdaniem jest melodyjny jak cholera, a w życiu bym nie powiedział, że grają pop. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Pią Sty 21, 2011 1:00 am Temat postu: |
|
|
Pop, jak zresztą sama nazwa wskazuje, jest po prostu muzyką popularną - ciężko określić jaki jest to konkretnie gatunek. Bo pop, tak jak każdy gatunek muzyczny dzieli się na mniejsze kategorie jak jangle-pop (melodyjny rock z charakterystycznymi, indie zagrywkami jak the Smiths czy The Razorcuts), dream-pop (melodyjny post-punk z delikatnymi wokalizami jak Cocteau Twins), art-pop, synth-pop (wszak Depesze to) czy nawet psychedelic pop! Problem polega na tym, że termin "pop" został zdewaluowany jak np. kutas - oznacza zupełnie co innego niż faktycznie. I dlatego pop klasyfikuje dzisiaj tylko różowe szmaty spod znaku Dody, a nie potrafi ogarnąć, że pop to też dobra muzyka - trzeba tylko umieć szukać i nie być zamkniętym na coś tylko ze względu, że ma to taką, a nie inną łatkę. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Aia

Dołączył: 02 Gru 2010 Posty: 200 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Sty 21, 2011 9:45 am Temat postu: |
|
|
BeBe, dokładnie...
| Maciej napisał: | Tu się pozwolę się z szanowną koleżanką nie zgodzić.Teoretycznie można spełnić wszystko to co pisze ta definicja a dalej nie być popem zupełnie. Wink
Ja w ogóle uważam za dziwny podział że jest gitarowo to rock a bardziej miękko syntezatorowo to popowo(już nieraz o tym w kontekście chocby queenu dyskutowalismy na forum),bo bezgitarowy „Whiter shade of pale” to klasyka muzyki rockowej czy popowej Wink
Pomijam fakt że w ten sposób pomijamy dziesiatki innych gatunków które dużo klawiszy uzywają.Za pomocą wielu technik studyjnych, ba używając tylko i wyłacznie komputera można zrobić rzeczy bardzo naturalnie brzmiące albo nie związane z popem.I wreszcie wiele zespołów rockowych jest masowych (niektóre gwiazdki pop mogą dostać febry jak zobaczą ile płyt sprzedali floydzi czy metallica).
Także to nie jest dobra definicja. |
Słusznie, dużo racji w tym co piszesz jest. Nie można przyjąć tej definicji bezkrytycznie, nie było też to moją intencją. Chciałam podać jakąkolwiek w miarę sensowną, coby można było na jej kanwie podyskutować o muzyce, a nie toczyć przepychanki o to, co jest popem, a co nie . Stąd przyjęłam pop-dance za wyznacznik "popowości".
W rzeczy samej w swojej naiwności liczyłam, że uda się uniknąć tego, czego zaraz sama dokonam
Niestety pop jest przez bardziej świadomych konsumentów muzyki traktowany często per noga (co zawsze mnie zdumiewało). Już samo słowo POP ma wydźwięk pejoratywny i wskazuje na muzykę pozbawioną ambicji.
Za przykład ww. podejścia z "naszego ogródka" niech posłużą forumowe dysputy o Queenie jako muzyce popularnej. Większość skłonna jest negować taki stan rzeczy, choć nie mydlmy sobie oczu jest on faktem . Powiedzenie, że się słucha popu, w "rockowych kręgach" jest bowiem postrzegane jako swego rodzaju obciach (!). A jednak...Queen w latach '80 tworzył pop-rock i nie chodzi tu o jakiś odrębny podgatunek, tylko o to, że niektóre kawałki były stricte rockowe, inne jednak mocno popowe - nastawione na masowego odbiorcę i z myślą o nim tworzone.
To ostatnie stwierdzenie jest wg mnie najistotniejsze dla całej sprawy. Jak to widzę? Muzyka popularna ogólnie rozumiana to ta, która w samym zamyśle powstania ma się podobać, ot. Nie czyni jej to w jakikolwiek sposób gorszą, może tylko nieco bardziej przystępną.
Czy rock może być pop? Jasne, jeżeli skieruje przekaz do mas, będzie utylitarny i stosunkowo mało wymagający, do tańca, do różańca, do samochodu, do kuchni, łóżka, dla każdego - starego, młodego...Queen ma popowe kawałki, Yesi też, nawet Metallica czy Marillion...
Stroniłabym od rozróżnienia na linii czysto instrumentalnej - pop - syntezatory, rock - gitary, tu się z Maciej z Tobą zgodzę w całej rozciągłości. Podpadałaby bowiem pod pop np. muzyka elektroniczna (trance, house itp), która ma z nim doprawdy niewiele wspólnego. Tyle ode mnie w tej sprawie.
Zupełnie inną bajką jest po prostu kiepska muzyka, taki pop przez małe "p", który tak naprawdę wcale popem nie jest, bo ani to masowe, ani porywające, ani melodyjne... _________________ Errare humanum est...
SERDUCHA SERDUCHOM |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kubolski

Dołączył: 05 Mar 2010 Posty: 1270 Skąd: Stare Polesie
|
Wysłany: Pią Sty 21, 2011 5:36 pm Temat postu: |
|
|
Z kultowych grup popowych, to oczywiście przede wszystkim ABBA, Boney M i Roxette  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Sty 22, 2011 4:58 pm Temat postu: |
|
|
http://www.youtube.com/watch?v=gQAGMaoCxyw&feature=related
Co nie? Co mnie uderza przede wszystkim - kawał zajebistego syntezatora - w Polsce, na przełomie lat 80-tych i 90-tych! A poza tym przecież cholernie chwytliwy numer z zajebiście prowadzoną przez bas dynamiką. Ok, wcześniej zdarzały im się fajne rzeczy, bardziej rockowe, ale tu mnie to świetne brzmienie po prostu uderza  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Aia

Dołączył: 02 Gru 2010 Posty: 200 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Sty 22, 2011 5:48 pm Temat postu: |
|
|
| Ziutek98 napisał: |
Co nie? Co mnie uderza przede wszystkim - kawał zajebistego syntezatora - w Polsce, na przełomie lat 80-tych i 90-tych! A poza tym przecież cholernie chwytliwy numer z zajebiście prowadzoną przez bas dynamiką. |
Fakt, Bajmowi przytrafiały się całkiem "słuchalne" kawałki. Osobiście za tą formacją nie przepadam, nie lubię wokalu Kozidrak...Dziwnie mnie drażni, choć nie jest z gruntu zły .
Z polskich popo-rockowych utworów u mnie zdecydowanie na czele są kawałki Lombardu z Małgorzatą Ostrowską i jej piosenki do Pana Kleksa (są obłędne!). BTW głos Ostrowskiej naprawdę uwielbiam, jest rewelacyjny. Spośród polskich wykonawców pop zdecydowanie największą estymą ją właśnie darzę
Z moich faworytów w jej wykonaniu:
Pingwina zawsze bardzo lubiłam
http://www.youtube.com/watch?v=7EaIC0CjAqY
No i oczywiście klasyka
http://www.youtube.com/watch?v=8ABk87ujEn8 _________________ Errare humanum est...
SERDUCHA SERDUCHOM |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Sty 22, 2011 6:46 pm Temat postu: |
|
|
No ja właśnie jak Ostrowską lubię, tak Kozidrak bardziej cenię, może też jakiś sentyment, bo Beatę kojarzy już z głębokiego dziecińśtwa. Dorzucmy Wandę Kwietniewską i widac, że wokalistki rockowe to zdarzały nam się naprawdę fajne Teraz zresztą, chocby ze względu na pokrewieństwo naszego bębniarza, zgłębiam Closterkellera i poznaję kolejny świetny, rodzimy, żeński wokal, ale to już trochę offtop się robi, bo coraz dalej od popu chyba odchodzę
Cofając się nieco - The Cranberries - w sumie taki też bardziej poprock niż hardrock. A Dolores to moja ulubiona wokalistka ever, uwielbiam ich  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lecri

Dołączył: 16 Sty 2010 Posty: 159 Skąd: Pomorze
|
Wysłany: Sob Sty 22, 2011 8:04 pm Temat postu: |
|
|
Ja za wokalem Kozidrak też nie przepadam, miejscami jest drażniący, ale akurat do Białej Armii mam jakiś tam sentyment z dzieciństwa, kiedy to uwielbiałam, choć jak przypomniałam to sobie z linku Ziutka to jednak, dziś ten syntezator mnie jednak trochę drażni.
Do Szklanej Pogody też mam sentyment, jeszcze większy niż do utworu wspomnianego wyżej, ale wolę tą wersje niż tą daną przez Aię. Pamiętam, że gdzieś w podstawówce Szlana Pogoda za mną chodziła.
Z tych poprockowych największy sentyment mam do Roxette (choć znam tylko hity, ale za to jakie to hity!), kiedyś dość oddanie zasłuchiwałam się w ich przeboje, taka mini-mania, która dość szybko przeszła. Najbardziej lubiłam od zawsze Fading Like A Flower i po dziś dzień ten utwór uwielbiam. Poza tym Joyride czy The Look, które i dziś bardzo chętnie słucham.
Lecz moim ulubionym utworem popowym jest chyba jednak Frozen Madonny. Klimat ma to niesamowity, coś ma w sobie takiego ten utwór, wspaniale mi się tego słucha. Choć tu muszę przyznać, że za dzieciaka nie lubiłam tej piosenki, był to dla mnie tylko nudny smęt, doceniłam dopiero po czasie. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maciej

Dołączył: 22 Lip 2005 Posty: 1329 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Sob Sty 22, 2011 11:14 pm Temat postu: |
|
|
Najpierw dwa off-topy
@Nar
Jak rozważasz pop w utworze M.i piszesz o przebojowości i tym że cytuje "tekstowo pod pop nie podpada”to pomijając nawet meldoyjnosć to warstwa słowna nie ma nic do czynienia z przynależnością do gatunku muzycznego więc i cała wypowiedź dla mnie była pomyleniem pojęcia i tyle
@Ziutek
No Closterkeller to klasyka polskiego powiedzmy „gotyku” choć w jego bardziej atmosferyczno-rockowej odmianie choć czasem się zdarza im też wkroczyć w metalowe klimaty więc powinno Ci wejść.
Dobra koniec tych off-topów
A on topic to ja również uwielbiam Frozen choć taki kawałek jak „Frozen” to pop nie dlatego że brzmi tak strasznie popowo bo gdyby go nagrał artysta niepopowy to suponuje iż pewnie popem mógłby nie być (inna sprawa że w nim jest wyraźna inspiracja klasyką i można by poszukać kilku szufladek do niego),lecz mimo zapożyczeń z różnych stylistyk fakt że nagrała go Madonna niejako determinuje gatunek umównie jako Pop Generalnie często otoczka i niesamodzielność pisania również przesądzają o gatunku taka Doda czy Ewa Farna są wykonawczyniami pop niewątpliwie mimo że same utwory muzycznie mają bardziej rockowe brzmienie, przynajmniej tyle co znam z tv czy radia.I taki na przykład kawałek gdyby nagrał jakiś zespół rockowy a nie doda to by był traktowany zaiste jako muzyka rockowa.
W ogóle w dzisiejszyh czasach często termin "pop" czy "popowy" brzmi bardziej pejoratywnie niż kiedyś i wywołuje raczej niezbyt miłe skojarzenia no coż signum temporis...
I choć nic nie poradzę iż uwielbiam szufladkować muzykę to jednak tak naprawdę są tylko dwa gatunki muzyki dobra i zła i w każdej stylistyce można znaleźć coś ciekawego nawet w popie.  _________________ Light the fire, feast
Chase the ghost, give in
Take the road less traveled by
Leave the city of fools
Turn every poet loose
  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Sty 22, 2011 11:58 pm Temat postu: |
|
|
No Frozen to i dla mnie świetna rzecz jest, pamiętam, jak mnie ten klip intrygował w dzieciństwie... W ogóle więc może pociągnę, tak jak mówiłem, o woim ulubieniu do popu. Odchowałem się na Philu Collinsie, nieco później doszedł Rod Stewart - dużo w tym sentymentu, ale oni naprawdę swoim popem do mnie trafiają, do tej pory. No a generalnie starszy, głównie w latach '80-tych - Elton John, Kim Wilde, Bonnie Tyler, wspomniane Boney M, Roxette, ABBA, Depesze, OMD, Pet Shop Boys, Cyndi Lauper, Eurythmics - mogę wymieniac i wymieniac - grunt że uwielbiam. Może w dużej mierze przez sntyment - ale wtedy też, wydaje mi się, lepsze to było niż większośc obecnego popu. Przede wszystkim wokale, dla mnie lepsze.
Maciej, kiedyś próbowałem - zniechęciłem się, sporo smęcenia. Ale ostatnio usłyszeliśmy u kumpla kasetę Violet - no świetne to było Poza tym jak mi Anja sprzedała komplement, że na scenie prezentuję się jak Titus , to musiałem jej dac drugą szansę i szerzej się rozejrzawszy znadjuję dużo dobrego  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mtciuchcia

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 53
|
Wysłany: Pon Sty 24, 2011 10:46 am Temat postu: |
|
|
jak juz pop... wg mnie najtrudniejsza kwestia to zrobić świetną melodię opartą na niestandardowej strukturze dźwięków - aby było proste a zarazem skomplikowane.
http://www.youtube.com/watch?v=edyARJq9sgM
osobiście nie wiem skąd ludzie wygrzebują takie kawałki (j-pop). ale chwała im za to  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Pon Sty 24, 2011 11:52 am Temat postu: |
|
|
"Taniec pingwina na szkle" to jeden z moich ulubionych kawałków. Myślę zresztą, że stary Lombard - obok Turbo - jest jedną z najbardziej niedocenianych kapel w historii polskiej muzyki.
do uwielbiania dokładam także ten kawałek - jeszcze z obiema wokalistkami:
http://www.youtube.com/watch?v=50tnxNIWdhc&feature=related
a to już się powinno oprawić w ramki:
http://www.youtube.com/watch?v=elRzlfhZSng&feature=related
miła rzecz, nieprawdaż?
a Beata Kozidrak? Bajm? Konfekcja, irytacja i dupa, za przeproszeniem. Taka muzyka winna być ustawowo zakazana
co do popu - ktoś kiedyś napisał, że to wszystko to, co łatwo przyswajalne. cóż począć jednak, gdy ja nie przyswajam 99% tego co płynie z esek, zetek czy innych eremefów oraz MTV? czy to znaczy że radio i MTV nadają underground, hmm... na to wychodzi  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kubolski

Dołączył: 05 Mar 2010 Posty: 1270 Skąd: Stare Polesie
|
Wysłany: Wto Sty 25, 2011 3:14 pm Temat postu: |
|
|
Przyłączam się do grona fanów "Frozen" W ogóle cała płyta "Ray Of Light" miecie konkretnie. Zastanawiam się, na ile to zasługa samej Madonny, a na ile producenta Williama Orbita. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Jasiu
Dołączył: 20 Maj 2009 Posty: 200 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Wto Sty 25, 2011 4:03 pm Temat postu: |
|
|
Pamiętam, że kiedy ta płyta wyszła, a byłem wtedy jeszcze w podstawówce, podobała mi się. Posłuchałem niedawno - flaki z olejem. "Madonna odkrywa delikatną, intelektualną stronę swojej natury, bo k...a urodziła dziecko". Nie wiem, nie trafia to do mnie. Wolę jej wcześniejsze płyty. Choć i na tej jest parę fajnych momentów.
A w czerwcu jadę na Roxette. Jara mnie taki pop. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Aia

Dołączył: 02 Gru 2010 Posty: 200 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Sty 25, 2011 5:17 pm Temat postu: |
|
|
| krs napisał: | | "Taniec pingwina na szkle" to jeden z moich ulubionych kawałków. |
Prawda? Dużo dobroci. Pamiętam, że jako dzieciak zupełnie nie pojmowałam o co chodzi, a jednak kręcił mnie ten kawałek niesamowicie, tak muzycznie, jak lirycznie . Tekst stał się pożywką wyobraźni na długie lata.
Pierwsze - klasyka hucznych balang moich rodziców z lat '80, bardzo dobrze mi się kojarzy To był taki dziwny czas...Taka bida z nędzą, a jednak tyle w ludziach tliło się fantazji, radości, miłości.
"Dworca Pełnego Snów" nie znałam wcześniej. Naprawdę niezłe. Partia instrumentalna w końcowej partii wymiata, elektryzująca I do tego jaki odjazdowy, zgrabnie ujęty, życiowy tekst Wypisz wymaluj.
"Frozen" przyjemne, choć kilka razy w radiach wszelkich znużyło mnie...Skutecznie. Wolę już wczesną, popową pełną gębą Madonnę spod sztandaru "La Isla Bonita"  _________________ Errare humanum est...
SERDUCHA SERDUCHOM |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mefju

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 2871 Skąd: Piaseczno
|
Wysłany: Wto Sty 25, 2011 7:31 pm Temat postu: |
|
|
| Kubolski napisał: | Przyłączam się do grona fanów "Frozen" W ogóle cała płyta "Ray Of Light" miecie konkretnie. Zastanawiam się, na ile to zasługa samej Madonny, a na ile producenta Williama Orbita. |
No i ja również przyłączam się do fanów tego kawałka(są ciary i jest mhrok!) i tego krążka. Dobre z tej płyty są jeszcze "Time to say Goodbye" oraz "Little Star". To chyba mój ulubiony krążek Madonny, a właściwie to jedyny którego jestem w stanie słuchać.  _________________
"Lepiej pić piwo niż nie" - Paulo Coelho |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Van
Dołączył: 02 Sty 2011 Posty: 10
|
Wysłany: Sro Sty 26, 2011 6:34 pm Temat postu: |
|
|
A ja sobie ostatnio obczaiłem albumik Bryana Adamsa - Reckless i jestem bardzo pozytywnie zaskoczony. Znaczy wcześniej był dla mnie takim gościem od Everything I Do (które nawet lubię, ale na status ultimate love song to nie zasługuje) i innych takich, a tu niespodzianka.
Facet ma tu naprawdę bardzo dobrze zaśpiewane piosenki z jajami, a nie żadne pseudo-romantyczne smęcenie. Każdy utwór to co najmniej niezła pop-rockowa piosenka, a trzy najbardziej popularne wcale nie są najlepsze.
Może nie ma tu nic niesamowitego, ale tak do posłuchania na odstresowanie to w sam raz. Polecam
| Ziutek98 napisał: | | Odchowałem się na Philu Collinsie |
Ja też! Pamiętam, że jak zaczynałem się interesować muzyką, to ściągnąłem sobie jego grejtest hitsy. Jakie było moje zaskoczenie, gdy porażającą większość z jego numerów znałem wcześniej A samego Phila jako artystę popowego ogromnie szanuję, facet potrafi napisać poruszające ballady, bez lukrowania, często bardzo trudne dla niego samego, jak Please Don't Ask z Duke (albumu Genesis) Ale i porządnie zaśpiewane i zaaranżowane lekkie, niewymagające piosenki.
Mógłby tylko darować sobie przemycanie niektórych na płyty Genesis. Bo choć Invisible Touch jest bardzo dobrym popowym numerem, to jednak taki track na albumie Genesis trochę nie pasuje. Choć teledysk uwielbiam  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Czw Sty 27, 2011 6:23 pm Temat postu: |
|
|
| Aia napisał: | | krs napisał: | | "Taniec pingwina na szkle" to jeden z moich ulubionych kawałków. |
Prawda? Dużo dobroci. Pamiętam, że jako dzieciak zupełnie nie pojmowałam o co chodzi, a jednak kręcił mnie ten kawałek niesamowicie, tak muzycznie, jak lirycznie . Tekst stał się pożywką wyobraźni na długie lata.
Pierwsze - klasyka hucznych balang moich rodziców z lat '80, bardzo dobrze mi się kojarzy To był taki dziwny czas...Taka bida z nędzą, a jednak tyle w ludziach tliło się fantazji, radości, miłości.
"Dworca Pełnego Snów" nie znałam wcześniej. Naprawdę niezłe. Partia instrumentalna w końcowej partii wymiata, elektryzująca I do tego jaki odjazdowy, zgrabnie ujęty, życiowy tekst Wypisz wymaluj.
"Frozen" przyjemne, choć kilka razy w radiach wszelkich znużyło mnie...Skutecznie. Wolę już wczesną, popową pełną gębą Madonnę spod sztandaru "La Isla Bonita"  |
oj, Aju... moja droga, w sentymentalne strony błądząc podzielam Twoje zdanie. czasy były trudne... ale w powietrzu, jako dziecko czuło się życzliwość, jaką ludzie sobie przekazywali... i ta radość na imprezach, wspólne przesiadywanie, pootwierane drzwi w blokach, każdy do kogoś po coś wpadał, jeden telefon na całą klatkę i zapach mielonej kawy... a pod blokami wyścig pokoju kapslami i okrzyki: "za siebie!" w chowanego... ech... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Aia

Dołączył: 02 Gru 2010 Posty: 200 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Sty 28, 2011 7:07 pm Temat postu: |
|
|
| krs napisał: |
oj, Aju... moja droga, w sentymentalne strony błądząc podzielam Twoje zdanie. czasy były trudne... ale w powietrzu, jako dziecko czuło się życzliwość, jaką ludzie sobie przekazywali... i ta radość na imprezach, wspólne przesiadywanie, pootwierane drzwi w blokach, każdy do kogoś po coś wpadał, jeden telefon na całą klatkę i zapach mielonej kawy... a pod blokami wyścig pokoju kapslami i okrzyki: "za siebie!" w chowanego... ech... |
Dokładnie to samo widzę "gdy przymknę oczy na szarym pamięci tle"
Odnoszę wrażenie, że im mniej mieliśmy, tym bardziej potrafiliśmy się z tego "niewiele" cieszyć, doceniało się całe mnóstwo drobnych rzeczy, o które człowiek się teraz potyka i idzie dalej. Z kolei na całe mnóstwo pierdół, które teraz zatruwają życie nie zwracało się w ogóle uwagi. Było w ludziskach więcej ciepła, życzliwości i zrozumienia, bo często niczego innego zwyczajnie nie mogliśmy sobie ofiarować...Więzi budowaliśmy pieczołowiciej i wytrwalej, z myślą o "zawsze", nie doraźnie "jak zawieje wiatr", jak często obecnie. Zły czas do życia, ale dobry dla ludzi to był.
Starzeję się, jak nic C'est la vie...
Przepraszam za te "złote myśli" nie na miejscu i nie w czasie
A żeby nie był zupełny off...
Całkiem niedawno i przypadkiem odkrytym kawałkiem zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie Lady Gaga:
http://www.youtube.com/watch?v=_7HvURBhMGE
Z przyjemnością wysłuchałam. Kawał głosu ma kobita i całkiem zgrabnie to wszystko zaaranżowane było. _________________ Errare humanum est...
SERDUCHA SERDUCHOM |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|