| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Czw Paź 07, 2010 3:12 pm Temat postu: |
|
|
Gazpacho - Missa Atropos.
Po przełomowym dla zespołu, niezwykle klimatycznym Night oraz epickim, niepowtarzalnym Tick Tock, pełen nadziei sięgnąłem po najnowsze dzieło "dzieci Marillion", jak zwykli ich nazywać krytycy. Nadziei, ale również ukrytej obawy, czy aby na pewno Norwegowie są w stanie nagrać kolejny concept album na poziomie, który prezentował ubiegłoroczny Tick Tock - album, który już zdążył wpisać się do kanonu współczesnego prog rocka.
Missa Atropos, czyli msza na cześć greckiej bogini losu i śmierci urzeka już od pierwszych, orientalnych dźwięków pierwszego segmentu Mass for Atropos, której kolejne etapy pełnią rolę tematycznego spoiwa na albumie. Jednak to, co zachwyca i zdumiewa najbardziej, to trzy podstawowe "longery" (Defense Mechanism, tytułowa Missa Atropos oraz Splendid Isolation), opisujące kolejne etapy świadomości na drodze do absolutnej izolacji od świata zewnętrznego, chęci poznania istoty człowieczeństwa. Album lekko trąci mizantropią (do której fonetycznie nawiązuje tytuł albumu), lecz jego przekaz jest niezwykle wartościowy i z całą pewnością skłania do refleksji. Tak samo, jak wartościowa jest sama muzyka, która w mojej opinii ewoluowała względem Tick Tock w formę bardziej przystępną dla słuchacza - zamiast 16-minutowych suit mamy zbiór ciepłych i nasyconych treścią kompozycji. Jest też kilka smaczków dla wytrawnych fanów proga, ja np. uśmiechnąłem się słuchając recytowanych liczb w Mass for Atropos 2, przywołujących kultowy już album Stupid Dream formacji Porcupine Tree. Malowanie dźwiękami i harmonią jeszcze nigdy nie było u Gazpacho tak sugestywne. Oczywiście, wpływy Marillion i Muse w dalszym ciągu są widoczne, natomiast na dalszy plan odeszły smyczki Michaela, co prawdę mówiąc nieco mnie niepokoi, jako fana jego niecodziennego talentu. Na szczęście koncerty rządzą się swoimi prawami.
Reasumując - czy Tick Tock został pobity? Moim zdaniem tak, jakkolwiek jest to opinia bardzo wczesna (premiera sklepowa albumu nastąpi dopiero 26 listopada, lecz członkowie fanklubu Gazpacho mogą go zamawiać już od 5 września). Niemniej już teraz nie wyobrażam sobie albumu, który mógłby lepiej wypełniać moje jesienne wieczory.
EDIT: Minęły blisko 2 miesiące, a Missa Atropos w dalszym ciągu przemawia do mnie bardziej, niż osławiony Tick Tock... absolutnie genialna rzecz! _________________

Ostatnio zmieniony przez Incubus dnia Pon Gru 13, 2010 12:00 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Jasiu
Dołączył: 20 Maj 2009 Posty: 200 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Czw Paź 07, 2010 3:34 pm Temat postu: |
|
|
Chuck Berry - Afterschool Sessions, One Dozen Berrys, Chuck Berry is on Top.
Czyli trzy pierwsze albumy pioniera rock & rolla. Kupilem je w takim dziwnym, dwuplytowym zestawie, na okladce jest napisane, ze to Afterschool Sessions i Chuck Berry is on Top, czyli albumy numer 1 i 3. Jednak kazda z plyt ma 6 bonusowych kawalkow, i jak sie okazalo, razem tworza one 12-piosenkowy album numer dwa, One Dozen Berrys. Czyli w sumie trzy albumy za 20 zl!
Co do muzyki - nie jest tak, ze tego wypada posluchac/trzeba znac, bo to korzenie rock & rolla i zaden szanujacy sie fan rocka nie moze nie miec zdania na temat Berry'ego. To po prostu bardzo dobra muzyka, o ile ktos lubi takiego archetypicznego, prostego i niewinnego rocka. Ja bardzo lubie i ostatnio zaczalem sie bardziej cofac w przeszlosc tej muzyki, wiec te albumy to dla mnie duza frajda. Szczegolnie pierwszy i trzeci. Johnny B Goode i Roll Over Beethoveen to nie jedyne swietne kawalki. Moimi faworytami sa oprocz nich School Day, No Money Down, Brown Eyed Handsome Man, Downbound Train, Almost Grown, Maybellene. Drugi album nie ma takich oczywistych hiciorow, ale jest bardzo rowny i rowniez slucham go z przyjemnoscia.
Pomimo tego, co wyzej napisalem - kazdy musi tego posluchac
Napalm Death - From Enslavement to Obliteration
Drugi album pionierow stylu zwanego grindcorem. Nie znam sie jeszcze za bardzo na takiej muzyce, ale nie jest to takie odlegle od death metalu. Mysle zreszta, ze to gatunki pokrewne i jesli ktos lubi jeden, to pewnie polubi i drugi. Podobnie grube gitary, raz szybko, raz wolno, growle a gdzieniegdzie tez blackmetalowe skrzeki.
To bardzo intensywna muzyka, ktora wielu pewnie uzna za bezmyslny halas. Ja chyba do niej juz dojrzalem, dlatego album podoba mi sie. Jest niesamowicie ciezki i agresywny, a od czasu do czasu trafi sie taki riff, ze wlosy deba staja ("Unchallenged Hate") Wokal jest totalnie nieczytelny, ale jest ksiazeczka i teksty sa wiecej niz przyzwoite.
To moj drugi album ND i ciesze sie juz na kolejne, bo wydaja sie byc naprawde kozacka ekipa. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Czw Paź 07, 2010 4:09 pm Temat postu: |
|
|
| Jasiu napisał: |
Napalm Death - From Enslavement to Obliteration
|
Świetna płyta Posłuchaj The Peel Sessions, ekstremalnie szybki, agresywny grind (masło maślane ), 25 kawałków w ok. 20 minut - to chyba mówi samo za siebie. Fajnie, że ktoś tu jeszcze ich słucha.
Ja tymczasem słuchałem m.in.
Therion - Sitra Ahra - raczej mieszane uczucia. Niby w stylu Lemurii/Sirius B, czyli powinno się podobać, ale... sporo metalowego banału, w dodatku wokale chyba najsłabsze ze wszystkich płyt zespołu Jest kilka znakomitych utworów - Kings of Edom z genialnym przyspieszeniem, After The Inquisition - trochę w starym, dobrym stylu symphonic metalu, epickie Land of Canaan, ale już takie 2012 jest imo zupełnie niepotrzebne. Trochę się rozczarowałem, dałbym 5/10 za wymienione utwory, ale odejmuję jeden punkt za wokale. 4/10 - poniżej średniej.
Autechre - Tri Repetae - elektronika w najlepszym wydaniu... Coś pomiędzy IDM-em a ambientem, jest klimat (nasuwający skojarzenia z kosmische Musik Klausa Schulze Eutow: http://www.youtube.com/watch?v=C0iR0nJ6tG4), jest moc (otwierający płytę Dael: http://www.youtube.com/watch?v=iG6O3-_RO3Q - rewelacja!). Polecam - zarówno fanom takiej muzyki (którzy pewnie płytę już znają ), ale i tym, którzy chcą się do niej przekonać  _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Czw Paź 07, 2010 8:08 pm Temat postu: |
|
|
tymczasem ja, po premierze fishdicka 2 wróciłem trochę do starszych nagrać acid... i przypomniałem sobie perełkę sprzed lat, mało zauważoną, bo był to bonus do high proof... naprawdę ciekawa rzecz:
http://www.youtube.com/watch?v=-WuQQxgcAmI&feature=related
hmm... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Shoryuken

Dołączył: 26 Mar 2010 Posty: 358 Skąd: ja mam to k***a wiedzieć?
|
Wysłany: Czw Paź 07, 2010 8:30 pm Temat postu: |
|
|
| Incubus napisał: | Gazpacho - Missa Atropos.
Oczywiście, wpływy Marillion i Muse w dalszym ciągu są widoczne, natomiast na dalszy plan odeszły smyczki Michaela, co prawdę mówiąc nieco mnie niepokoi, jako fana jego niecodziennego talentu. Na szczęście koncerty rządzą się swoimi prawami.
|
No najwięcej go chyba było w NIGHT. Jego partie w takich np. Upside Down czy Massive Illusion po prostu gniotą jaja. Ale Missa jest faktycznie co najmniej rewelacyjna mimo mniejszej ilości smyczków  _________________ http://www.lastfm.pl/user/Shoryuken10 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anunaki

Dołączył: 06 Mar 2009 Posty: 1794 Skąd: Wrocław/Warszawa
|
Wysłany: Czw Paź 07, 2010 9:29 pm Temat postu: |
|
|
Nefilim-Zoon-po 1szym przesłuchaniu nie mogłem potem spać .Mroczna to płyta,aczkolwiek bardzo mi się spodobała.Sporo tu odniesień do Fields Of The Nephilm,ale nic w tym dziwnego to płyta Carla McCoya.Dla fanów Fildsów pozycja obowiązkowa
Lisa Gerrad&Marcello de Francisci-Departum-piękna to płyta .Strona pierwsza podoba mi się w całości,druga już nie cała,ale generalnie płyta świetna i oczywiście jak zwykle w przypadku Lisy Gerrard jakby z innego świata .
Joe Bonamassa-So, It's Like That-drugi album w dyskografii Bonamassy>Nie jestem obiektywny,bo uwielbiam tego gościa .Jest tu kilka perełek,w tym kapitalne Pain and Sorrow.Na pewno nie najlepsza jego płyta,ale zdecydowanie warta poznania. _________________ The World Is Full Of Kings And Queens.Who Blind Your Eyes,Then Steal Your Dreams |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Czw Paź 07, 2010 9:51 pm Temat postu: |
|
|
Slough Feg - The Lord Weird Slough Feg 1996
Ehh, że też dopiero teraz poznałem. Na prawdę kawał świetnego heavy metalu. Uwielbiam wokalistę i gitarzystę w jednym Mike'a Scalziego (uwielbiam jego wokal, choć zdaję sobie sprawę z jego niewielkich bądź co bądź możliwości). Ten album jest pomieszaniem folku, power metalu i heavy metalu. Nie chodzi tu o taki folk, ze zatrudniany jest skrzypek, a zespół gra mocną polkę. Tu są ciekawie wykorzystane motywy celtyckie. Na prawdę fajny album, choć słyszałem, że Traveller jest lepszy. Polecam grupę, bo czuć tu świeżość, z oddaniem dla klasyki. W sposób, który najbardziej lubię.
Winds - The Imaginary Direction Of Time 2004
Świetne, co tu dużo mówić. Norwescy muzycy znają się na swym fachu, na perkusji niezmordowany Hellhammer, sygnujący tę płytę swoim nazwiskiem Jan Axel Blomberg. Symfoniczny metal w prawdziwym tego słowa znaczeniu, gdyby tak grano symfoniczny metal, nie miałbym nic przeciwko a tak ciężko mi słuchać dokonań Dimmu Borgir. Polecam płytę Winds, na prawdę przemyślany krążek. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Jasiu
Dołączył: 20 Maj 2009 Posty: 200 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Czw Paź 07, 2010 10:55 pm Temat postu: |
|
|
| Anunaki napisał: | Nefilim-Zoon-po 1szym przesłuchaniu nie mogłem potem spać .Mroczna to płyta,aczkolwiek bardzo mi się spodobała.Sporo tu odniesień do Fields Of The Nephilm,ale nic w tym dziwnego to płyta Carla McCoya.Dla fanów Fildsów pozycja obowiązkowa |
Noo, ja chyba juz gdzies kiedys na forum ten album polecalem. Bardzo dobry jest, niby podobny do Fields..., ale o ile ciezszy! Momenty niektore sa wrecz deathmetalowe. No i mrok jest. Niebanalna plyta, bez slabych momentow moim zdaniem |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Pią Paź 08, 2010 1:35 pm Temat postu: |
|
|
| KrzysiekP napisał: |
Winds - The Imaginary Direction Of Time 2004 |
No! Też to kiedyś polecałem Reflections of the I też jest dobre. _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Pią Paź 08, 2010 9:14 pm Temat postu: |
|
|
To na pewno sobie sprawdzę, bo TIDOT bardzo mi podeszło.
A tymczasem dorwałem..
Slough Feg - Traveller 2003
Przesłuchałem ze dwa razy dopiero. Ale już czuję, że poświęcę tym riffom jeszcze dużo czasu, bo jest to kawał genialnej muzyki, heavy metal, który kocham. Pisałem już, jak kocham wokal Mike'a Scalziego? Szkoda, że zespół ogólnie nie znany i pozostaje bardziej w undergroundzie... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
LepP

Dołączył: 08 Sie 2008 Posty: 699 Skąd: trójmiasto
|
Wysłany: Pią Paź 08, 2010 10:51 pm Temat postu: |
|
|
Grinderman 2
Szaleństwo, hałas i szamański trans. Odpadłem _________________ LepP |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Sob Paź 09, 2010 1:47 pm Temat postu: |
|
|
Oranssi Pazuzu - Muukalainen puhuu
Nie mam pojęcia, co znaczy "Muukalainen puhuu", ale w ludzkim języku album powinien nazywać się "Rick Wright feat. Varg Vikernes: Live in Twin Peaks", albo jakoś tak. Oranssi Pazuzu łączą wczesnofloydową psychodelię z black metalową wrażliwością (i produkcją), dodając do tej i tak niewiarygodnej mieszanki patenty Angelo Badalamentiego. Jeszcze komuś mało? Znakomity album, chyba jedyny w swoim rodzaju. Nierzadko utwór zaczynający się blackowym zgiełkiem kończy się krautrockową improwizacją, albo odwrotnie. Nieźle daje też perkusja, nie słyszałem nigdy takiego wykorzystania talerzy w black metalu . Wadą są natomiast nużące, jednostajne wokale - albo mhoczny gahdłowy szept, albo przeciętny blackowy skrzek Przydałoby się więcej zróżnicowania. Co mogę jeszcze dodać? Na pewno nie każdemu się to spodoba, pewnie większość odstraszy wokal, który radzę po prostu traktować jako dodatkowy instrument i nie zwracać na niego większej uwagi.
http://www.youtube.com/watch?v=pmZ8GkprvEk
http://www.youtube.com/watch?v=Q8c-6OE53Oc
http://www.youtube.com/watch?v=TeLNQH2JuQ4
A - okładka i logo zespołu również ftw. _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maciej

Dołączył: 22 Lip 2005 Posty: 1329 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Nie Paź 10, 2010 3:53 pm Temat postu: |
|
|
Ja ostanio głównie folk-metal który wbrew kilku zespołom jest stylem ze wszechmiar ciekawym, zawiera ze setkę ( a pewnie jeszcze drugie tyle jest co nie znam) dobrych, ciekawych wykonawców zarówno w Europie (serce) ale też kraje arabskie,azja(szczególnie chiny!) przez oceanię a na ameryce płd kończąc.
W ostatnim tygodniu przesłuchane:
Volkolak – Slava Yarile –grupy folk metalowe często nagrywają albumy czysto folkowe,oni na odwórt czasem nagrywają folk-metal . Album to czysto folkowy czy neofolkowy, zero gitar, riffów ,rocka czy metalu, tylko ludowe instrumentarium, imidż pełne ruskie pogaństwo. Przyznam że słyszałem kilka podobnych akustycznych” słowiańskich” płyt i na dłuższą metę to mam przesyt ale jako takie to naprawdę dobre, sympatyczne granie.
Dalriada –Arany Album- ostani album najpopularniejszego węgierskiego zespółu metalowego. Dobra płyta, szczególnie że „madziarski folk-metal” to nie jest często spotykana stylistyka, zespół sporo czerpie z folkloru wegierskiego aczkolwiek jest tu też sporo grania po prostu (heavy) metalu,album jest hołdem dla twórczości Aranyego (taki węgierski Mickiewicz). Całościowo jak na gatunek to najwyżej niezłe nawet jak na węgrów vide Virrasztok czy Palmetta choć na plus świetne melodie i rzadko spotykane w całości śpiewane wokale.
Wardruna - Runaljod gap var Ginnunga - projekt udzielajacego się tu i ówdzie na scenie norweskiej Kvitrafna. Niemajacy nic wspólnego z metalem. Folkowo-ambientowo-szamańskie granie, na dzień niekoniecznie ale w nocy do słuchania idealne.!
http://www.youtube.com/watch?v=lM6KFCWJ5p0 _________________ Light the fire, feast
Chase the ghost, give in
Take the road less traveled by
Leave the city of fools
Turn every poet loose
  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Nie Paź 10, 2010 5:03 pm Temat postu: |
|
|
| Maciej napisał: |
Dalriada –Arany Album |
Słuchałem "Kikelet", i przyznam, że wywołało raczej uśmiech na twarzy, niż "ciary", power metal sam w sobie jest zabawny, a tu jeszcze po węgiersku Może sprawdzę też ten album, bo folkowe fragmenty Kikelet były naprawdę mocne.
| Incubus napisał: | | Jest też kilka smaczków dla wytrawnych fanów proga, ja np. uśmiechnąłem się słuchając recytowanych liczb w Mass for Atropos 2, przywołujących kultowy już album Stupid Dream formacji Porcupine Tree. Wink |
Tzw. "spy numbers" Nie wiem, jak to jest w przypadku tego albumu Gazpacho, ale Porki pożyczyły sobie te nagrania od The Conet Project, które pieczołowicie nagrywało "audycje" z radiostacji numerycznych Powstała z tego imponująca 4-płytowa kolekcja, dostępna za darmo pod tym adresem
U mnie leci właśnie
Woven Hand - Woven Hand - czyli "gothic country". Jakkolwiek absurdalnie by to nie brzmiało, tak właśnie brzmi ta płyta - jakby Nick Cave postanowił nagrać płytę country Efekt przechodzi wszelkie oczekiwania - płyta jest wyśmienita. Niesamowity klimat, kreowany zwykle przy pomocy gitary akustycznej i świetnego wokalu Davida Eugene Edwardsa. Są fragmenty bardziej country, jak Glass Eye, jak i bardziej folkowe, np. Wooden Brother - mój faworyt na tej płycie. Naprawdę warto posłuchać, choćby z ciekawości  _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Nie Paź 10, 2010 5:07 pm Temat postu: |
|
|
Shining - Blackjazz 2010
Ostro. Nie każdemu przypadnie do gustu, ale choćby za sam pomysł mają plus. Nie podoba mi się ten wokal i za dużo industrialu jak dla mnie. Myślałem, że to połączenie inaczej będzie wyglądać, więc jest w tym też trochę niekonwencjonalności. No i wyśmienity IMO cover King Crimson. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maciej

Dołączył: 22 Lip 2005 Posty: 1329 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Nie Paź 10, 2010 6:30 pm Temat postu: |
|
|
@Atrus
Nie słyszałem wcześniejszych płyt Dalriady (może to i dobrze) ale chyba nie odbiega zbytnio od tej czyli taka muzyka do rozrywkowego posłuchania nic więcej.Z tym że Dalriada ujmuje się po prostu tak ogólnie jako folk-metal i tyle.Zresztą znam grupy grajace szybciej które mówią że grają folk albo melodeath .A że to muzyka taka zabawowa i przy wegierskim trudno o powagę to racja.
Inna sprawa ze węgrzy mają naprawdę mało zespołów folk-metalowych z prawdziwego zdarzenia jeśli w ogóle(i ten śmieszny język).
choć wspomniany przeze mnie Virrasztók uważam za solidny kawał dobrej muzy. _________________ Light the fire, feast
Chase the ghost, give in
Take the road less traveled by
Leave the city of fools
Turn every poet loose
  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
Wysłany: Pon Paź 11, 2010 8:15 pm Temat postu: |
|
|
Muse - Showbiz
Pierwsze płyty bandów to zawsze wielka niewiadoma. Tutaj nie podrabialny wokal i zaśpiewy i brzęczenia gitarowe. Mniej napuszone niż ostatnie płyty, a zwłaszcza ostatnia. Płyta ma chwytliwe szybkie numerki, jak i spokojne, kołyszące ballady. W kawałkach słychać to co później się rozwinęło w tzw. hitach, ba czasami mam wrażenie, że trochę siebie kopiowali tylko bardziej przebojowo im to wyszło. Płyta w sumie miłe zaskoczenie, bo się bałam jej kupować. Za mało słuchałam aby napisać o konkretnych kawałkach. _________________ http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dundersztyc19

Dołączył: 25 Sie 2009 Posty: 1356 Skąd: Kuala Lumpur
|
Wysłany: Sob Paź 16, 2010 4:26 pm Temat postu: |
|
|
Grzegorz Turnau - To tu, to tam
Fajna historyjka się z tym wiąże.
Byłem sobie w MediaMarkt i podszedłem do stoiska z płytami. Wśród nich była składanka Pomatonu utworami z lat 90-tych. I słyszę, że w głośnikach właśnie owa składanka leci. I nagle leci "Między ciszą a ciszą". Utwór znałem oczywiście wcześniej, ale tak po przypomnieniu uznałem, że jest świetny. I potem postanowiłem kupić album z tym utworem, dla niego to zrobiłem. I nie żałuję. "To tu, to tam", prezentuje bardzo fajny poziom, a conajmniej parę innych utworów też już znałem. Mefju napisał, że to jeden z lepszych jego albumów. Być może sporo w tym racji, bo w TOP10 jeszcze inni go wybierali. Nie no, ale wspaniała rzecz, na rozluźnienie, jak ulał. Jeśli uznam, że Turnau jest wart poznania, to zabiorę się może za inne albumy. Ale na razie zadowolę się "To tu, to tam", nie chcę wszystkiego na raz. _________________ - Odnoszę wrażenie, że niektórzy powinni dostać dożywotni zakaz słuchania Kazika Staszewskiego. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mefju

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 2871 Skąd: Piaseczno
|
Wysłany: Sob Paź 16, 2010 4:43 pm Temat postu: |
|
|
Turnau na bank jest wart poznania więc nie krępuj się tylko bierz!
Ja od siebie mogę polecić przede wszystkim jego debiut, czyli "Naprawdę nie dzieje się nic" - słychać, że ma tam inny wokal niż na pozostałych płytach no i aranżacje są nieco inne, ale może to dlatego, że utwory te nagrał jeszcze w latch 80-tych gdy był nastolatkiem(płyta wyszła w 91).
No a oprócz jeszcze tego "Pod światło"(ze znaną i do bólu już oklepaną "Cichoszą" ale i tak szczerze polecam ), "Tutaj Jestem", "Cafe Sułtan"(cover album zawierający piosenki z Kabaretu Starszych Panów) oraz "11:11"(czytaj: jedenasta jedenaście).
Jeszcze od biedy mogę Ci zapodać "Ultimę", ale to IMO raczej nierówna płyta, aczkolwiek momenty i klasyki swoje ma. Szerzej opisałem ten album w swojej liście Najlepszych Płyt na rok 1999.
Prócz tego wszystkiego Grzesiek wydał jeszcze świetną kompilację - "Kawałek cienia" - początkującym fanom polecam zacząć od tej właśnie płytki.
O i jeszcze - za miesiąc Grzesiek ma wydać kolejny album zatytułowany "Fabryka Klamek".
Heh, w sumie to ja się zastanawiałem czy nie założyć na forum tematu o Turnale(ktoś wie jak się jego naziwsko prawidłowo odmienia? ), ale nie wiem czy ktokolwiek by w nim cokolwiek pisał... ewentualnie może lepiej temat ogólnie o poezji śpiewanej(no chyba, że już taki jest), jak myślicie? _________________
"Lepiej pić piwo niż nie" - Paulo Coelho |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dundersztyc19

Dołączył: 25 Sie 2009 Posty: 1356 Skąd: Kuala Lumpur
|
Wysłany: Sob Paź 16, 2010 9:53 pm Temat postu: |
|
|
Była kiedyś sytuacja, że jak dziewczyna mojego brata pozbywała się kaset i były tam Turnały. Po odsłuchaniu brat stwierdził, że w sumie za dużo ma utworów, które są praktycznie o niczym A Turnauem się raczej nie interesowałem, więc nie chciałem zatrzymać. I w sumie teraz mi nie śpieszno do nabycia i poznania pozostałych rzeczy, bo tą kasetę kupiłem właśnie ze względu na jeden utwór. Może za jakiś czas nabiorę ochoty, bo album "To tu, to tam" spodobał mi się właśnie mocno po pierwszym przesłuchaniu. Ciekawe, jak będzie przy kolejnych. _________________ - Odnoszę wrażenie, że niektórzy powinni dostać dożywotni zakaz słuchania Kazika Staszewskiego. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Paź 18, 2010 9:32 am Temat postu: |
|
|
The Gathering - Nighttime Birds - ostatnio próbowałem ugryźc The Gathering, zwłaszcza, że ich była przecudowna wokalistka (o tym, że jest przecudowna wiedziałem z 01011001) miała supportowac Anathemę, na którą się wybierałem, także wypadałoby no... No i się wgryzam i straszna kupa Ale na szczęście to były tylko jakieś co nowsze single, bo jak już miałem rezygnowac, to trafiłem na lajwy, m.in. z Krakowa zresztą, ze starszymi kawałkami... I kilka po prostu mną owładnęło, okazało się też, że w zasadzie wszystkie z tej płyty. A że jest ona na jutjubie cała z remastera wrzucane, to się ostatnimi czasy zasłuchuję... Nie ma kiepskiego utworu, są średniejsze, ale zawsze w nich jest coś. A jak nie ma nic, to pozostaje głos Anneke Przede wszystkim jednak dwa pierwsze numery - refren w On Most Surfaces mnie rozpierdala, partie gitarowe w Confusion podobnież. Do tego tytułowy, Shrink, Kevin's Telescope... Ciężko mi tę płytę zakwalifikowac gatunkowo... Ale myślę, że sporej części może się spodobac NAR, próbuj  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maciej

Dołączył: 22 Lip 2005 Posty: 1329 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Pon Paź 18, 2010 1:16 pm Temat postu: |
|
|
To bierz Ziutek klasyczny "Mandylion" w ciemno (a jak ci growl nie przeszkadza to nawet doomowe "Always"),Nighttime birds to niezły gothic metal/klimatyczny metal ale przy wcześniejszych płytkach po prostu wysiada to już jest końcówka ,bo po 97 poszli w elektronikę
Edit: przykładowy utwór
http://www.youtube.com/watch?v=ggju71o0lmE _________________ Light the fire, feast
Chase the ghost, give in
Take the road less traveled by
Leave the city of fools
Turn every poet loose
  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Paź 18, 2010 10:29 pm Temat postu: |
|
|
Dzięki za przykład, ale Mandylion też widziałem cały wrzucony z remastera, więc oblecę przy którejś okazji cały album No a doomowe, z growlem - po prostu muszę to sprawdzic!  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Sro Paź 20, 2010 9:52 am Temat postu: |
|
|
| Cytat: | Wardruna - Runaljod gap var Ginnunga - projekt udzielajacego się tu i ówdzie na scenie norweskiej Kvitrafna. Niemajacy nic wspólnego z metalem. Folkowo-ambientowo-szamańskie granie, na dzień niekoniecznie ale w nocy do słuchania idealne.!
http://www.youtube.com/watch?v=lM6KFCWJ5p0 |
Bardzo dobra płyta. Rzadko spotykam się z czymś takim, żeby folk był tak mroczny, że puszczony nocą powoduje strach przed odwróceniem się  _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maciej

Dołączył: 22 Lip 2005 Posty: 1329 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Czw Paź 21, 2010 5:40 pm Temat postu: |
|
|
Jak się pograło kilka lat w Gorgorothcie to się przesiąkło diabelstwem, dlatego jak napisałem nie do słuchania w dzień  _________________ Light the fire, feast
Chase the ghost, give in
Take the road less traveled by
Leave the city of fools
Turn every poet loose
  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anunaki

Dołączył: 06 Mar 2009 Posty: 1794 Skąd: Wrocław/Warszawa
|
Wysłany: Czw Paź 21, 2010 6:38 pm Temat postu: |
|
|
Gazpacho-Missa Atropos-nie będę się rozpisywał,bo pisanie tu nic nie da-tej fantastycznej płyty trzeba po prostu posłuchać .Jak dla mnie jedna z nalepszych płyt A.D.2010.
The Orb feat.David Gilmour-Metallic Spheres-kto się spodziewał solówek Davida we floydowym stylu ten będzie zawiedziony bo takowych na tym albumie nie ma,ale jest za to gitara Mistrza pasująca idealnie do dźwięków tworzonych przez panów z The Orb.Generalnie płyta bardzo mi się podoba(nie mogło być inaczej skoro jest tu Gilmour ).Typowe ambientowe granie urozmaicone Gilmouro.Nie jest to płyta wybitna,ale warta poznania .
Bryan Ferry-Olypmia-kolejna płyta z gościnnym udziałem Gilmoura.Tu akurat spodziewałem się jakiejś solówki w starym dobry stylu,ale się takiej nie doczekałem niestety.Do poziomu wg mnie najlepszej płyty Ferryego,czyli Boys And Girls temu albumowi daleko.Ma jednak kilka znakomitych fragmentów,w tym szczególnie prawie 7 minutowe Reason Or Rhyme-genialny kawałek.Jest też ciekawa przeróbka Song To The Siren. _________________ The World Is Full Of Kings And Queens.Who Blind Your Eyes,Then Steal Your Dreams |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
Wysłany: Pią Lis 12, 2010 5:42 pm Temat postu: |
|
|
Kings of Leon - Youth and Young Manhood
Debiut tego świetnego zespołu młodego pokolenia. Bardziej pogodna niż kolejne ich płyty, może brak jeszcze tzw. radiowej muzyki, a na pewno takich rzeczy jak Sex on Fire czy Use somebody. Bardzo fajnie się tego słucha choćby Joe's head. Ogólnie trzeba polubić wokal Caleba bez tego nie przejdzie słuchanie płyt Kingsów.
Muse - Origin of Symetry
Jakim cudem płyta mnie odrzuciła w 2001roku? Widocznie było to zbyt szalone Chyba wole takie wydanie Muse niż to co dali w 2009. Ogólnie pewne zagrywki są tu bardzo bliskie Queen nie tak nachalne jak w 2009 r. Moje odkrycie tego albumu Space Dementia. Reszta tzw. hitów jest mi znana od dawna, więc co tu komentować. Mało tu smęcenia za to multum trzasków, które nie wszyscy w domu wytrzymali dziś
The White Stripes - Under Great White Northern...
Swego czasu usnęłam na koncercie Pasków jak leciał w MTV2... ale dziś słuchając tej koncertówki chyba bym raczej powstała z umarłych. Niby tylko dwie osoby na scenie, ale ile się tu dzieje. Nie am co ukrywać to Jack i jego gitary tu królują... momentami nakręca niesamowicie tempo... może wokalnie momentami się wydziera i chrypi... ale taka gitara mnie rozwala zwłaszcza w moim ulubionym Icky Thump.... czy klasyczna Jolene tylko on tak może płaczliwie śpiewać.... ukojenie daje 300 mil godzinę... kawałek wyśmienicie buja. A potem klasyki już lecą z nieśmiertelnym coverem Dusty S I Just don't know wyśpiewanym przez fanów. Na koncercie nie brakuje klimatów folkowych - dud i takich rzeczy. znakomity koncert kończy nieśmiertelne Seven Nation Army. Został mi jeszcze do obejrzenia dokumento-koncertówka na DVd ale fragmenty obejrzałam i szykuje się coś ciekawego i mało tradycyjnego jak to Jack White często wymyśla. _________________ http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Lis 12, 2010 5:53 pm Temat postu: |
|
|
| daga napisał: |
Muse - Origin of Symetry
Jakim cudem płyta mnie odrzuciła w 2001roku? Widocznie było to zbyt szalone Chyba wole takie wydanie Muse niż to co dali w 2009. Ogólnie pewne zagrywki są tu bardzo bliskie Queen nie tak nachalne jak w 2009 r. Moje odkrycie tego albumu Space Dementia. Reszta tzw. hitów jest mi znana od dawna, więc co tu komentować. Mało tu smęcenia za to multum trzasków, które nie wszyscy w domu wytrzymali dziś |
też wolę Origina niż Res. I również wolę to jak nawiązują do Queen właśnie na OoS niż na ostatniej płycie.
Space faktycznie jest cudne. Chociaż ja i tak najbardziej z tego cenię Darkshines. To jest dopiero cudo.
Również cover Feeling Good wyszedł im bardzo fajnie IMO. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Agata

Dołączył: 14 Mar 2010 Posty: 95 Skąd: Rzeszów / Krzemienica
|
Wysłany: Pią Lis 12, 2010 5:58 pm Temat postu: |
|
|
| daga napisał: | | Chyba wole takie wydanie Muse niż to co dali w 2009. |
Bez porównania Ich początki są przyzwoite, a ostatnia płyta trochę jest rozwalona (może przez Exogenesis 1, 2 i 3...)
Maximum the hormone - Buikikaesu!!
Japoński metal. Niesamowita płyta. Rozwesela, pobudza, jest co słuchać jeśli chodzi o bas i gitarę prowadzącą. Czasem drażniący jest wokal perkusistki. A Japończyki drą się interesująco
Def lkeppard - Euphoria i Slang.
Chciałam znaleźć zespół, przy którym będę mogła odpocząć i chyba znalazłam. Ne jest to mój ulubiony rodzaj muzyki, dlatego nie do końca odpowiada mi tło poszczególnych piosenek... Głupoty gadam, przecież przed chwilą pisałam, co od nich oczekuję. Metalu tutaj przecież nie znajdę  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|