| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
montreux

Dołączył: 23 Lip 2010 Posty: 28
|
Wysłany: Pią Sie 06, 2010 7:15 pm Temat postu: |
|
|
Sting - Symphonicities
Jak dla mnie nieco średnia płyta. Nie powala. _________________
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Sie 06, 2010 7:21 pm Temat postu: |
|
|
| Anunaki napisał: | | Fenderek napisał: |
Tylko że IMO "So We Row" ma nieprawdopodobny ładunek emocjonalny, nawet jak na nich. Nie mogę się ostatnio od tego kawałka uwolnić... Cudo. |
To fakt,kapitalny utwór,ale jak dla mnie mógłby być jednak trochę dłuższy  |
E tam, rozmyłby się. Jest w sam raz  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mandey

Dołączył: 24 Sie 2007 Posty: 1579 Skąd: Rawicz
|
Wysłany: Pią Sie 06, 2010 7:23 pm Temat postu: |
|
|
Długo czekałem by móc posłuchać... Coś nowego, nieznanego z archiwów Motown ostatnio ukazało się oficjalnie. Mianowicie "Live At The Forum" The Jackson 5. Podwójne wydawnictwo z zapisem nagrań koncertowych w latach 1971-72 z Los Angeles Forum. Track lista miecie a chłopaki na scenie pokazują a raczej dają posłuchać, że choć zaczynają dopiero wielką karierę grają jak starzy wyjadacze. Mały Michael dawał znać już wtedy, że jeszcze pokaże światu na co go stać...
Tutaj mały smaczek z płyty: Ain't No Sunshine (Live At The Forum 1972) _________________
   |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Czw Sie 12, 2010 8:33 pm Temat postu: |
|
|
Arvo Pärt - Tabula Rasa
W zasadzie rozpoczynam przygodę z taką muzyką. Wcześniej zdarzało mi się posłuchać Chopina, Pachelbela, Vivaldiego czy Bacha.
Ciężko jest się przerzucić. Szczerze, bardziej podoba mi się Fratres na skrzypce, orkiestrę strunową i instrumenty perkusyjne. Tabula Rasa to raptem 25 minut subtelnej gry skrzypiec, można by pomyśleć, że wręcz minimalistycznej.. zdecydowanie na kilka odsłuchań. Zaraz przesłucham też Symfonię no. 3 tego pana. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Czw Sie 12, 2010 10:37 pm Temat postu: |
|
|
Blur - Think Tank
Matko, dlaczego ja tyle zwlekałem z poznaniem tak wspaniałej płyty? Bogata, pomieszana gatunkowo, wręcz postrockowa, z wspaniałym użyciem różnych ciekawych instrumentów, zupełnie nie przebojowa a chwytająca za serce, raz melancholijna, raz prawie, że alternatywnie taneczna Wspaniałe, wspaniałe. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Pią Sie 13, 2010 2:01 am Temat postu: |
|
|
| lemur napisał: | Blur - Think Tank
Matko, dlaczego ja tyle zwlekałem z poznaniem tak wspaniałej płyty? |
nie wiem, zwłaszcza, że kazałem Ci ją przesłuchać sto lat temu _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Pią Sie 13, 2010 7:09 pm Temat postu: |
|
|
Ja się właśnie zasłuchuje w najnowszym dziele Meluy.
Ostro. Piece by Piece było realaksacyjne, ale tutaj chyba przeszła samą siebie. Śpiewanie do kotleta, ale kurna bierze mnie w całej rozciągłości. Zresztą, lubię kotlety.
EDIT: Aha, ale ma minus za elektroniczne badziewko z ładnego The Flood. _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Sie 20, 2010 9:50 pm Temat postu: |
|
|
Disperse - Journey Through the Hidden Gardens - bleeee. Całkowicie odradzam. Zaznajomiłem się z nimi bo mieli grać przed Mari. Kompozycjom niby nic można zarzucić, ale jak dla mnie strasznie są one nijakie i... nudne. A biorąc pod uwagę, że to prgo to chyba niedobrze. Cod rugi utwór zaczyna się spokojnie by następnie pierdolnąć jakąś metalową gitarą i to w sumie tyle. Wokal tragiczny, absolutnie temu chłopakowi powinni zabronić śpiewać. Gitara mi się podoba nawet, ale ile można się tak onanizować? To nawet chyba Pietruchę przebija. A zdziwiłem się bo przecież Riverside wzięli ich pod swe skrzydła, wszelkie artrocki ogłosiły ich odkryciem roku i w ogóle. A jak dla mnie to wzięli poprostu po kilka patentów od DT, PT, PoS, Rivów i całej reszty progmetalowej sceny.
Absolutnie odradzam tę płytę. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pią Sie 20, 2010 9:58 pm Temat postu: |
|
|
widzialem gosci na zywo chyba ze 3 razy, bardzo dobrze wypadali. no coz, gitarzysta ma jakies 17 lat chyba, a koles na zywo gra swietnie. jedyny minus tego zespolu jak dla mnie na razie (biorac tez pod uwage ich wiek) to angielski wokalisty i generalnie jego mozliwosci glosowe. powinni poszukac innego wokala, a klawiszowiec niech sie skupi na graniu. _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Sie 20, 2010 10:00 pm Temat postu: |
|
|
no wokal to jakaś masakra. W dodatku jeszcze ten akcent Gitarzysta przyznaję robi wrażenie. I to ogromne, ale... w tych kompozycjach brak mi czegoś. Wszystkie są dla mnie po prostu nudne i na dłuższą metę niezwykle męczące. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Pią Sie 20, 2010 10:29 pm Temat postu: |
|
|
No ArtRock daje im 8 gwiazdek, tj. "Bardzo dobra pozycja, mocno polecana". Koleś na gitarze 17 lat i większy masturbator od Petruchy? Muszę to sprawdzić.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Arquest

Dołączył: 27 Lut 2008 Posty: 1942 Skąd: Gliwice
|
Wysłany: Sro Sie 25, 2010 7:11 pm Temat postu: |
|
|
Def Leppard - Songs From The Sparkle Lounge
Ostatni krążek Leppardów. Muszę przyznać, że choć nie jest tak świetny, jak Hysteria albo wcześniejsze płytki, to bardzo przyjemnie się słucha. Niektóre kawałki (Nine Lives albo Tomorrow) ciągle mi chodzą po głowie. Gorąco polecam!  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Nathalie

Dołączył: 19 Mar 2010 Posty: 428 Skąd: Z krainy Ozz...
|
Wysłany: Sro Sie 25, 2010 8:52 pm Temat postu: |
|
|
Quiet Riot - Metal Health
Coś genialnego, jedna z moich ulubionych płyt w ogóle. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anunaki

Dołączył: 06 Mar 2009 Posty: 1794 Skąd: Wrocław/Warszawa
|
Wysłany: Sro Sie 25, 2010 11:54 pm Temat postu: |
|
|
David Minasian-Random Acts Of Beauty-sięgnąłem po tę płytę tylko z 1 powodu.W otwierającym album Masquerade pojawia się Andy Latimer z Camel,który w końcu wrócił już chyba do zdrowia .Jest to najlepszy utwór na tej płycie,gitara Latimera to jest to .Liczę,że może Camel jeszcze coś nagra.Reszta płyty już jest średnia,choć są piękne momenty to jest raczej przewidywalnie.Typowy progrockowy album.Moja ocena 3/5 . _________________ The World Is Full Of Kings And Queens.Who Blind Your Eyes,Then Steal Your Dreams |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Sie 26, 2010 12:15 am Temat postu: |
|
|
| Anunaki napisał: | Andy Latimer z Camel,który w końcu wrócił już chyba do zdrowia . |
on nie miał przypadkiem raka czy coś? _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anunaki

Dołączył: 06 Mar 2009 Posty: 1794 Skąd: Wrocław/Warszawa
|
Wysłany: Czw Sie 26, 2010 12:20 am Temat postu: |
|
|
| NAR napisał: | | on nie miał przypadkiem raka czy coś? |
Czy to rak nie wiem,ale na pewno jakaś poważna choroba krwi.W każdym razie przeszedł transplantację szpiku i wszystko z nim już chyba ok . _________________ The World Is Full Of Kings And Queens.Who Blind Your Eyes,Then Steal Your Dreams |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Nie Sie 29, 2010 12:57 pm Temat postu: |
|
|
Walić to, że nikt mnie nie słucha. Walić to, że się nie znacie. Dziś poznałem... ba... poznaję płytę. Aż powędrowałem do rocznika 1989 w Najlepszych Płytach i tylko jedna osoba zna. Skąd pewność, że tylko jedna osoba zna? Ponieważ niektórych nie podejrzewam o znanie takiej muzyki a inni nie wymienili jej w odpadach, a to nie jest płyta o której można zapomnieć. A przynajmniej nie wydaje mi się, żeby ktoś ją pominął. Zwłaszcza, że Atrus dał ją na szczycie swojej listy.
| Atrus napisał: | | Na początku chciałbym podkreślić, że Fenderek bluźni, nazywając rok, w którym debiutuje Devil Doll jednym z najgorszych do tej pory. Tyle tytułem wstępu. Zatem, na pierwszym miejscu debiut Devill Doll. Nie za bardzo wiem, co można o nim napisać ponad to, że klimat na nim można kroić nożem. Pełen napięcia, teatralny, genialny wokal (czy też Sprechgesang, jak kto woli)... wspomniałem już, że zawiera jeden godzinny utwór? |
66 minut i to wszystko co ta płyta ma w sobie. Momentami jak Alice Cooper (pierwsze 14 minut), w ogóle wokal do niego podobny. Strasznie w klimacie Stevena a to przecież uwielbiam. Klimat niesamowity. Mroczny niczym z ciemnego zamku w którym straszy.
Nie wiem jak więcej to określić. Dla mnie to było objawienia dni dzisiejszego. I szczerze mówiąc cieszę się, że włączyłem tą płytę rano, a nie w ciemną noc. Naprawdę.
Devil Doll - The Girl Who Was Death
POLECAM  _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
AveQueen

Dołączył: 06 Lis 2008 Posty: 523 Skąd: xtr
|
Wysłany: Nie Sie 29, 2010 3:42 pm Temat postu: |
|
|
Blue Cheer -Vincebus Eruptum
Geniusz! _________________ WWW.MEALKISDIANA.BLOOG.PL |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Nie Sie 29, 2010 6:56 pm Temat postu: |
|
|
Ciągle coś się kręci.
Ostatnio z "nowych" rzeczy były:
R.E.M. - Document - płyta z którą się aktualnie zapoznaję, zachęcony singlem "The One I Love" który występował w Guitar Hero World Tour.
Swans - My Father Will Guide Me Up A Rope To The Sky. Swans pokazał, że można nie wydawać albumu przez 14 lat, a jak w końcu album ów wychodzi nie jest to papka, jak to było w przypadku Chinese Democracy.
T. Love - Pocisk miłości.
Nie wiedziałem, że mamy tak dobre zespoły jangle popowe.
T. Love - Prymityw
To tak z ostatnich paru dni nowości. A jeszcze dzisiaj prawdopodobnie:
 _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Pon Sie 30, 2010 1:08 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: |
No! Ja uwielbiam jeszcze przede wszystkim The Songs Of Distant Earth, ale z tego pierwszego okresu Ommadawn absolutnie rządzi. To solo, które kończy drugą część czy też dramatyzm końca pierwszej części z dziecięcym chórem! Przynajmniej Ty jesteś nawrócony.  |
Nawrócony? Na co? Kiedy? Ja Oldfielda uwielbiam odkąd pamiętam, kawał mojego dzieciństwa upłynął na jaraniu się Moonlight Shadow i Family Men, potem odkrycie Ameryki w postaci Dzwonów Rurowych... potem już z górki The Songs of Distant Earth też bardzo lubię
A o nawróceniu to można mówić w tym przypadku:
| wasdfg7 napisał: |
[I tu następuje potok zachwytów typowych dla wasdfga na temat Devil Doll]
|
Bardzo mnie to cieszy. Posłuchaj koniecznie Dies Irae, imo najlepszy album Devil Doll.
U mnie tymczasem
October Tide - Rain Without End - czyli sideproject muzyków Katatonii, Fredrika Norrmana i Jonasa Renkse. Brzmi jak, niespodzianka, stara Katatonia - melodyjnie, ciężko i ze świetnymi growlami. Album jest stosunkowo krótki, ale dzięki temu intensywny. Jednak gdybym miał go komuś polecić, to głównie fanom Katatonii - ci, którzy są nie w temacie, powinni raczej sięgnąć po Brave Murder Day
Nosound - Sol29 - kiedyś po przesłuchaniu tego albumu stwierdziłem, że to całkiem fajna płyta Porcupine Tree, po czym odłożyłem na półkę, włączyłem Signify i zupełnie o makaroniarzach zapomniałem. Błąd. Sol29 to album co najmniej wybitny. Tak mógłby brzmieć efekt współpracy Wilsona z Yamaoką Melancholijny klimat (spójrzcie tylko na okładkę! a swoją drogą - bardzo znajoma czcionka, nieprawdaż? No-man się kłania!), sporo ambientu - ale nie nudnego. A ostatni utwór to prawdziwa perła. Naprawdę polecam wszelkim Fenderkom, Misiom i innym, którzy cenią sobie takie rzeczy. _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maciej

Dołączył: 22 Lip 2005 Posty: 1329 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Sro Wrz 01, 2010 11:55 pm Temat postu: |
|
|
Nie pisałem tu jeszcze więc ode mnie kilka przesłuchanych w przeze mnie w wakacje(przez ostatnie miesiace) albumów, mówię o czywiście o nowych a nie starych przypomnianych.Sam metal ale tak wyszło..
Chaska - Pururauca– lubię połączenie indiańskiej muzyki z metalem a zespół okrzykniety wydarzeniem jeszcze przed wydaniem płyty a sam debiut, no niezły, w składzie jest indianin z fletnią pana i różne fujarki gdzieś tam się klimat peru, „azteków i inków” przewija ale ta część metalowa ciut toporna ale to w sumie dość charakterytsyczne dla tych wszystkich tribal-metalowych kapel z ameryki płd.Może nie jest to „peruwiańska Arkona” ale to dobra rzecz. Jeszcze nieraz osłucham w każdym razie intrygująca i ciekawa płyta.
Revamp –Revamp – skuszony newsletterem który co tydzień przychodzi z Nuclear blast że nowa grupa Floor Jansen w której jest m.in. Waldemar Sorychta zapoznałem się ale to nie supergrupa a superściema, bo przeciętność niby jest to symphonic/gothic metal ale taka bida że aż piszczy utwory niby pokombinowane a nic nie zostaje po po przesłuchaniu.Kiedyś porównywano ją Tarji Turunen czy Simone Simmons także muzycznie a teraz z pierwszej ligi z After forever spadła do muzycznej okręgówki.
Fferyllt –Dance of druids – ruscy, celci dwa bratanki .Rosyjscy metalowcy zawsze mieli oprócz własnej słowiańskiej silną scenę celtycko-metalową są w tym całkiem dobrzy i nie inaczej jest z tą płytą.Przyjemny celtic metal, nie najgorsza wokalistka, produkcja słaba ale jest sporo melodii i jakiś pomysłów nawet jeśli to wszystko nie jest jakieś super oryginalne
Eluveitie – Evocation I – szwajcarzy celtyckim metalem stoją a ich najlepszy towar eksportowy nagrał płytę niemal stricte folkową, wokale przejeły wokalistki w większości.Jak przystało na rasowy „celtic metal” teksty w wymarłym języku starogalisjkim,są nieźli a w takiej odsłonie o dziwo jeszcze lepsi, dobra płyta którą mogę polecić każdemu kto lubi muzykę celtycką bo choć zespół metalowy to tym razem metalu tu niewiele.
Amaseffer – Slaves for life –dawno nie słyszałem tak udanej płyty w „oriental metalu” ,świetna, momentami epicka, rozbudowana,podniosła, trochę może podobny klimat ma wiekszosć utworów ale biorąc pod uwagę że jest to concept-album opowiadajacy historię exodusu izraelitów z niewoli egipskiej to jest to plusem a cała płyta przenosi w klimat bliskiego wschodu kilka wieków przed chrytusem.W porównaniu że na ostatnim mizernym krązku Orphaned Land jest raptem parę dobrych numerów to Amaseffer zrobi jeszcze zamieszanie na scenie, tym bardziej oczekuje na drugą część starotestamentowego conceptu (docelowo ma być trylogia). _________________ Light the fire, feast
Chase the ghost, give in
Take the road less traveled by
Leave the city of fools
Turn every poet loose
  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anunaki

Dołączył: 06 Mar 2009 Posty: 1794 Skąd: Wrocław/Warszawa
|
Wysłany: Czw Wrz 02, 2010 12:13 pm Temat postu: |
|
|
| Atrus napisał: |
Nosound - Sol29 - kiedyś po przesłuchaniu tego albumu stwierdziłem, że to całkiem fajna płyta Porcupine Tree, po czym odłożyłem na półkę, włączyłem Signify i zupełnie o makaroniarzach zapomniałem. Błąd. Sol29 to album co najmniej wybitny. Tak mógłby brzmieć efekt współpracy Wilsona z Yamaoką Melancholijny klimat (spójrzcie tylko na okładkę! a swoją drogą - bardzo znajoma czcionka, nieprawdaż? No-man się kłania!), sporo ambientu - ale nie nudnego. A ostatni utwór to prawdziwa perła. Naprawdę polecam wszelkim Fenderkom, Misiom i innym, którzy cenią sobie takie rzeczy. |
Popieram,świetna płyta,będzie u mnie wysoko w podsumowaniu roku 2005 .Lightdark jest wg mnie jeszcze lepsza. _________________ The World Is Full Of Kings And Queens.Who Blind Your Eyes,Then Steal Your Dreams |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Pią Wrz 10, 2010 1:23 pm Temat postu: |
|
|
Za radą Atrusa
Devil Doll - Dies Irae
Nie mam jeszcze wyrobionego zdania, ale na ten moment nie dorasta do stóp ich pierwszej płycie, która miałem niesamowitą przyjemność słuchać, czyli The Girl Who Was Death
Przez kilka ostatnich dni oprócz zgłębiania tajemnicy Brave - Marillion słuchałem wielu innych płyt ale jedną chcę z czystym sercem polecić. Obok genialnej dynamiki i świetnych gitar, co najmniej jedna zupełnie wspaniała ballada (?). Keeper of the 7 keys - Hellowen _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Pią Wrz 10, 2010 6:09 pm Temat postu: |
|
|
Wobbler - Afterglow
Jak patrzę, to podobne to trochę do Fenderkowej Astry. Tu i tu progres odwołujący się do swych korzeni z lat 70. art rock na najwyższym poziomie, to jest muzyka bardzo ceniona przeze mnie, bardziej niż progresywny metal. Album jest bardzo różnorodny, zawiera 5 utworów, które trwają łącznie ok. 40 minut. To też jest wielkim plusem, w dobie tasiemców po 75 minut.. Świetne, polecane dla miłośników progresu z wysokiej półki.
Nargaroth - Black Metal Ist Krieg
A Dedication Monument. Czyli dedykacja dla tych wszystkich blackowych zespołów z lat 90. Seven Tears Are Flowing... rzeczywiście miażdży mosznę, jak Atrus pisał, coś tak wielkiego jak Det Som En Gang Var.. uwielbiam black grany w ten sposób.
Watain - Lawless Darkness
No co tu dużo mówić, mocny black metal. Świetna praca gitar, blackowy skrzek.. trochę perkusja mi nie pasuje w tych utworach, ale to nie jest jakiś wielki mankament, przeszkadzający w słuchaniu. Bardzo dobry album, rocznik bieżący. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Wrz 10, 2010 6:22 pm Temat postu: |
|
|
| KrzysiekP napisał: | Wobbler - Afterglow
Jak patrzę, to podobne to trochę do Fenderkowej Astry. Tu i tu progres odwołujący się do swych korzeni z lat 70. art rock na najwyższym poziomie, to jest muzyka bardzo ceniona przeze mnie, bardziej niż progresywny metal. Album jest bardzo różnorodny, zawiera 5 utworów, które trwają łącznie ok. 40 minut. To też jest wielkim plusem, w dobie tasiemców po 75 minut.. Świetne, polecane dla miłośników progresu z wysokiej półki.
|
Zgadza się, bardzo fajny album. Te 40-45 minut to moja ulubiona długość płyty, tak w ogóle, w 95% zespoły NIE MAJĄ wystarczająco pomysłów na całe 75minut CD i przedłużają na siłę, wrzucają zapychacze... Jeśli nawet masz przypływ weny- warto wybrać najlepsze z najlepszych i zamaist dobrej płyty wydać bardzo dobrą...
Znalazłem ich kiedyś na last.fm (ich, Ozric Tentacles, Gargamela, bodaj Gazpacho), momentalnie stagowałem sobie żeby przy jakiejś okazji dowiedzieć się więcej.posłuchać... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Pią Wrz 10, 2010 6:36 pm Temat postu: |
|
|
| wasdfg7 napisał: |
Devil Doll - Dies Irae
Nie mam jeszcze wyrobionego zdania, ale na ten moment nie dorasta do stóp ich pierwszej płycie, która miałem niesamowitą przyjemność słuchać, czyli The Girl Who Was Death |
Syndrom pierwszego usłyszenia Ja tam zacząłem od Dies Irae i przepadłem
U mnie leci Peter Hammill - In Camera - facet mógłby zaśpiewać cokolwiek, a wyszłoby nieziemsko... Niesamowity album, stare dobre lata '70, a nie jakieś Wobblery za które zresztą zabieram się od jakiegoś czasu i ciągle jeszcze nie posłuchałem  _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
zinger menu

Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 396 Skąd: dzikie kraje
|
Wysłany: Pią Wrz 10, 2010 10:19 pm Temat postu: |
|
|
Z ostatnio przesłuchanych albumów największe wrażenie zrobił na mnie krążek:
Pompeii
wykonawca: Triumvirat
rok: 1977
Stary niemiecki reprezentant rocka progresywnego, często zaliczany również do szerszego niemieckiego nurtu muzycznego zwanego krautrockiem. Okres największej sławy Triumviratu przypada na wcześniejsze albumy Illusions on a Double Dimple i Spartacus, ale także inne płyty zasługują na uwagę. Na Pompeii grupa dalej opiera swoje charakterystyczne brzmienie na instrumentach klawiszowych, przy czym widać pewne przesunięcie z syntezatorów bardziej ku pianinu. Podtrzymano zapoczątkowaną w 1976 r. konwencję grania bez gitar, z których w użyciu pozostawała jedynie basowa. Tak we wcześniejszych albumach, jak i na tym longplayu, strukturą utworów i brzmieniem zespół może przypominać trochę Emerson, Lake & Palmer - następny band bez gitarzysty. W Triumviracie nie widać jednak aż takiej dominacji wirtuozowskich partii klawiszowych, choć i dla wielbicieli instrumentalnych popisów znajdzie się niejeden dynamiczny fragment, także na Pompeii. Ogólnie jednak muzyka mocniej nastawiona jest na melodyjność i emocję, zdaje się być znacznie przystępniejsza od Emerson, Lake & Palmer. Epitety, jakie się nasuwają po zapoznaniu się z materiałem zgromadzonym na Pompeii, to dostojeństwo, gracja, melancholia, czystość brzmienia - taka jest ta muzyka. I gorąco polecam. _________________ 2009 edo bentley continental gt speed 2006 edo volkswagen touareg red black |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Czw Wrz 23, 2010 7:21 pm Temat postu: |
|
|
Irfan - Irfan - bezwstydnie inspirowane Dead Can Dance. Tak, głos Lisy też jest tu "podrabiany". Czy jest coś jeszcze do szczęścia potrzebne? Znakomity album, w duchu Aion wiadomego zespołu. Klimat średniowiecznego targu, dziwne wokalizy, intrygujące brzmienia instrumentów, których nazwy ciężko nawet wymówić... Zaginiony album DCD, po prostu.
http://www.youtube.com/watch?v=S8we8i7DC4M _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Nathalie

Dołączył: 19 Mar 2010 Posty: 428 Skąd: Z krainy Ozz...
|
Wysłany: Czw Wrz 23, 2010 8:10 pm Temat postu: |
|
|
Quiet Riot - Quiet Riot- czyli pierwsza płyta zespołu. Cóż...nie mogę powiedzieć źle. Nie wszystkie kawałki utkwiły mi w pamięci, aczkolwiek, z tego, co pamiętam- Demolition Derby. Coś wspaniałego, jak na pierwszy album. No, i parę innych kawałków, ale nie chce mi się rozpisywać, i tak wiadomo, że ubóstwiam je wszystkie.
Aha, dodam jeszcze tylko, że już wyraźnie można zaobserwować potencjał Randy'ego(który wtedy miał dopiero 18 lat). W paru utwórach bardzo dobre, doskonałe technicznie solówki, w pozostałych nie wybijają się aż tak na pierwszy plan, aczkolwiek...no, ten teges...i tak są dobre.  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dundersztyc19

Dołączył: 25 Sie 2009 Posty: 1356 Skąd: Kuala Lumpur
|
Wysłany: Sro Paź 06, 2010 8:11 pm Temat postu: |
|
|
Stan Tutaj - Niech żyje szmal!
Ten facet jest normalnie genialny! Debiut tego wspaniałego parodysty. Po kilku rzeczach można poznać, że to debiut: po brzmieniu i tym, co powiedział na początku albumu. I tak nie wiecie, o co kaman, a disco polo, nie lubicie...
Urzekł mnie klimat i fajne teksty, parodie znanych utworów, np. "Felicita", śpiewa "Bida Ci da", albo inne parodie typu "Pod papugami", czy "Znamy się tylko z widzenia". Jest też kilka utworów, które znalazły się potem w zmienionych tytułach na albumie, który wytypowałem w TOP10, tu są rzecz jasna w innych wersjach. Oczywiście z jego autorskiego repertuaru. Najbardziej urzekł mnie utwór "Blues o dwóch dziewczynach", no nie mogę
On świetnie potrafi operować głosem, by brzmieć, jak inne osoby, są tu niby wywiady, gdzie wciela się w znane postaci i parodiuje wymowę.
Tak wiem, że to was nie zainteresuje, ani nie wasze rejony, ale jestem zachwycony tym wydawnictwem, tym, co Stanisław tutaj wyrabia oraz fajnym klimatem. Aż żałuję, że poznałem to dopiero teraz, byłby świetny kandydat do TOP10 1997. A żeby nie być gołosłownym, znalazłem miejsce, gdzie te utwory są :
http://chomikuj.pl/aaa82?fid=141937658 _________________ - Odnoszę wrażenie, że niektórzy powinni dostać dożywotni zakaz słuchania Kazika Staszewskiego. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|