FAQFAQ
SzukajSzukaj
UżytkownicyUżytkownicy
GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja

ProfilProfil
Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości
ZalogujZaloguj

Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna
Użytkownikami tego forum nie są wyłącznie (i w większości) członkowie Polskiego Fanklubu Queen, dlatego ogółu opinii prezentowanych na forum nie można traktować jako opinii Fanklubu, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru.
Polski Fanklub Queen

Czat.Queen.PL!
Ostatnio przesłuchałem/łam...
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następny
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Another World
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Arsen



Dołączył: 01 Kwi 2011
Posty: 126
Skąd: Polska

PostWysłany: Sro Wrz 21, 2011 12:39 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tak, to Pedobear. Zastanawiam się w sumie czy czy go widać. :d
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
lemur
Moderator


Dołączył: 13 Maj 2005
Posty: 5251
Skąd: z Komitetu Centralnego

PostWysłany: Sro Wrz 21, 2011 12:45 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nie mam pojęcia o czym rozmawiacie, ale chciałem tylko zauważyć, że na tym spotkaniu kiedy była Aarcia z koleżanką (w Szufladzie na Brackiej) nie było NAR-a, za to była gwałciarnia. Wy się chłopaki poznaliście w Meduzie, w pawilonach na Nowym Świecie, tam też były mokre owce.
To powiedziałem ja, lemur, człowiek ze zbyt dobrą pamięcią.

Aha, wreszcie przesłuchałem ostatnio kilka razy w całości ostatnie Arcade Fire. Wymiata, to tak krótko.
A, no i jeśli chodzi o emocje i takie tam, to byście The National posłuchali.
_________________
Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010

Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
Arsen



Dołączył: 01 Kwi 2011
Posty: 126
Skąd: Polska

PostWysłany: Sro Wrz 21, 2011 1:20 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

lemur napisał:
Nie mam pojęcia o czym rozmawiacie, ale chciałem tylko zauważyć, że na tym spotkaniu kiedy była Aarcia z koleżanką (w Szufladzie na Brackiej) nie było NAR-a, za to była gwałciarnia. Wy się chłopaki poznaliście w Meduzie, w pawilonach na Nowym Świecie, tam też były mokre owce.
To powiedziałem ja, lemur, człowiek ze zbyt dobrą pamięcią.


O pewnie masz rację. Piwo dla tego człowieka (nie ja stawiam xP).
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
kater



Dołączył: 24 Maj 2006
Posty: 6820
Skąd: Góry Samotne

PostWysłany: Sro Wrz 21, 2011 1:56 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

arsen napisał:
Lemur i jej koleżanka


Wreszcie coś dobrego ten kateroid napisał.

@topic - cały dzień słuchałem Metaliki (wybranych co lepszych), Led Zeppelin (wszystkiego co się nawinęło) i starego Genesis (jeszcze leci... cośtam, The Chamber of 32 Doors, whatever). W każdym razie odnośnie Genesis - ja nie wiem, dla mnie to ten sam rodzaj progu co Yes, w sensie, dla mnie zupełnie nieogarnialny. Nic w ogóle. Ja lubię Gabriela generalnie, co mi się jego solowy kawałek trafi to bardzo okej. Ale tu nic, lecą te kawałki kolejne i lecą, żadnego nie pamiętam, a słyszałem te płyty już naprawdę wiele razy. Fifth of firth było i się trochę ocknąłem, bo całkiem fajne. No ale serio, całkiem fajne. Jeszcze parę kawałków jest spoko, głównie z Foxtrot i Nursery Cryme. Tyle. Aż się czuję jakiś nieczuły czy coś. A żeby było zabawniej to przecież fishmarillion, który rzekomo jest kopią Genesis - uwielbiam (i nawiązując do jedynej dyskusji w tym temacie dodam, że co by nie mówić o Mokrej Owcy, Misplaced Childhood to nadal najlepsza ich płyta, durnie).
_________________

PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen
kater



Dołączył: 24 Maj 2006
Posty: 6820
Skąd: Góry Samotne

PostWysłany: Sro Wrz 21, 2011 2:06 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

rotfl, jest kawałek Mefju. Wreszcie coś dobrego. To chyba znaczy, że jestem ostatecznie stracony dla świata fenderkowego tróproga. Sad
_________________

PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen
Arsen



Dołączył: 01 Kwi 2011
Posty: 126
Skąd: Polska

PostWysłany: Sro Wrz 21, 2011 2:08 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

kater napisał:
arsen napisał:
Lemur i jej koleżanka

Wreszcie coś dobrego ten kateroid napisał.


lol, niemoge. Lemur mi się pomiędzy Arcię i jej koleżankę wtrynił. xD
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Shoryuken



Dołączył: 26 Mar 2010
Posty: 358
Skąd: ja mam to k***a wiedzieć?

PostWysłany: Sro Wrz 21, 2011 6:50 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Arsen napisał:
Atrus napisał:
Mimo to, płyta brzmi spójnie, wszystkie nagrania trzymają wysoki poziom (nie to co jakieś Marbles)

Ooo. Następny głosi kontrowersyjne poglądy. Laughing


Bynajmniej. Najprawdziwsza prawda to. Na Marbles mamy nagrania o poziomie wysokim oraz takie o poziomie wysokościowym więc płyta w sumie jest niespójna więc jakby nie patrzeć to minus Wink
_________________
http://www.lastfm.pl/user/Shoryuken10
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Incubus



Dołączył: 11 Sie 2009
Posty: 1386
Skąd: Poznań

PostWysłany: Sro Wrz 21, 2011 11:46 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Marbles jest esencją wszechmocy. I odpierdolcie się od Angeliny! Oglądać, do diaska: http://www.youtube.com/watch?v=ndwDa44UxCo.
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
NAR



Dołączył: 06 Lut 2008
Posty: 5778
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Sro Wrz 21, 2011 2:05 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

też Genesis nie ogarniam, zwłaszcza tego fapowanego Foxtrota z epicką kolacją, która mnie nuży. Mimo wszystko to jednak i tak wolę ich od Yesów, bo mają więcej melodii chyba. Albo są po prostu mniej ZAWOLOWOALANI od Yes i łatwiej do mnie trafiają.
A Misplaced Childhood to najmniej przeze mnie lubiana płyta za Fisha i jedna z 3, 4 do których najrzadziej wracam z Mari w ogóle. ho taki jestem.
_________________
oł je oł je oł je.

Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.


LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu>
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
kater



Dołączył: 24 Maj 2006
Posty: 6820
Skąd: Góry Samotne

PostWysłany: Sro Wrz 21, 2011 2:15 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dużo tracisz, powiem Ci.
_________________

PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Sro Wrz 21, 2011 2:51 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Akurat aż takiego fapowania do kolacji nie rozumiałem nigdy, ale Nursery, Trespass i Selling England to płyty tak niewiarygodnie piekne, że brak mi słów... Foxtrot jest w połowie genialny, w połowie mnie nuży, wreszcie przesłynne Lambs... dla mnie przedobrzone i przekombinowane- ale to dla mnie. Natomiast te trzy to absolutnie cudne melodie, kapitalne rzeczy. No i FoF rulez!
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Incubus



Dołączył: 11 Sie 2009
Posty: 1386
Skąd: Poznań

PostWysłany: Sro Wrz 21, 2011 3:52 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

A ja właśnie fapuję do Kolacji jak dziki. Laughing Szczególnie uwielbiam wersje live z Collinsem na wokalu i Brufordem na garach, np. z Cleveland '76 (sbd).
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
whoatemydinner



Dołączył: 02 Lip 2011
Posty: 1771
Skąd: Z Mornington Crescent.

PostWysłany: Sro Wrz 21, 2011 4:08 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem



Po kilkunastu odtworzeniach dojrzałem do tego albumu. Nie było łatwo - nie ma tego dość śmiesznego poczucia "lol, ja tu gram na wszystkich instrumentach" obecnego na Tubular Bells, odstresowującego luzu jak na Hergest Ridge - mamy za to 37 minut pięknej muzyki, skomponowanej od serca przez multiinstrumentalistę. Jednak w koncu cos drgnęło i płyta załapała. Oldfield stwierdził kiedyś w wywiadzie, że jest to jego najbardziej osobista płyta i to właśnie słychać - biorąc pod uwagę niektóre późniejsze wypowiedzi artysty na temat fragmentów tego albumu, można wywnioskować, iż miała to być swoista psychoanaliza muzyczna wykonana przez samego muzyka. Zmęczony sukcesem debiutu, który górował i do dziś góruje nad całą resztą twórczości tego pana, męczony wspomnieniami trudnego dzieciństwa, introwertyczny Oldfield całkowicie zamknął się w sobie. Uważał, że jedyne, co mu pozostało w życiu, z czego czerpał jakąkolwiek radość, to muzyka. W końcu przełamał się w sobie i wszystkie te emocje wylał na pięciolinii, tworząc Ommadawn.

Nie jest to płyta łatwa. Zmiany motywów oraz tempa nie są takie oczywiste jak na innych płytach Oldfielda. Aranżacja została ograniczona do głównie instrumentów "żywych" oraz głosu ludzkiego i jedynym elektronicznym instrumentem użytym na albumie w dużych ilościach był emulator smyczkowy Solina. Perkusja nigdy nie pojawia się w tradycyjnej "rockowej" konfiguracji, a jedynie słyszalne są indywidualne instrumenty perkusyjne, głownie tradycyjne i orkiestrowe.

Chyba najpiękniejszym momentem płyty i jednym z najbardziej emocjonalnie intensywnych muzyki ogółem jest zakończenie części pierwszej. Muzyk po ok. 15 minutowej podróży po różnych nastrojach zaczyna budować napięcie. Wchodzą kolejne warstwy instrumentów, bez-tekstowe wokalizy są coraz silniejsze, gitara elektryczna gra coraz głośniej, coraz wyższe dźwięki, aż w końcu nadchodzi wybuch: warstwy gitar, syntetycznych smyczków, gitary basowej, instrumentów perkusyjnych i chóru osiągnęły najwyższy możliwy stopień intensywności i grają progresję znaną z początku dzieła. W końcu na przód wynurza się gitara elektryczna, grająca jedną z najprostszych i najpiekniejszych solówek w historii. Oldfield, pytany o właśnie ten fragment utworu, stwierdził:
Mike Oldfield napisał:
It scared me to death when I did it. When I did that electric guitar, I found it really frightening. I couldn't sleep

Mike Oldfield napisał:
I realised that what had been fucking me up was being born. A lot people get fucked up when they're born. So I decided that I was just going to be re-born. It was the only answer. I had to recreate the circumstances of my birth.

Mike Oldfield napisał:
The end of the first side of Ommadawn is the sound of me exploding from my mother's vagina

I te emocje czuć. Można poczuć, jak trzęsące się ręce muzyka grają proste interwały, proste motywy, jednak wkłada w to tyle własnych emocji, jest to dla samego muzyka tak ważne, że muzyczne skomplikowanie "bo tak", tak powszechne na Tubular Bells czy wielu z późniejszych dzieł Oldfielda, odchodzi w odstawkę - tutaj nie liczy się nic innego, prócz człowieka, gitary i próby odpowiedzi na pytanie: "Czy coś jest ze mną nie tak? A jeśli tak, to co to wywołało?" Ja, gdy słucham tego fragmentu, z każdą kolejną nutą przypominam sobie najważniejsze dla mnie momenty życia. Nie było ich wiele, w końcu ile mógł przeżyć szesnastolatek, więc wybaczcie, jeśli brzmię naiwnie. Ale słuchanie tego fragmentu wywołuje u mnie coś, co mogę porównać jedynie z odgraniczeniem się od reszty świata. To wręcz nierealne uczucie. Pierwszy raz to poczułem, gdy usłyszałem tę płytę tuz po informacji o odejściu osoby mi dość bliskiej. I od tego czasu gdy tylko wchodzi ta przesterowana gitara nie mogę powstrzymać emocji. Te bodaj 27 taktów muzyki instrumentalnej znaczą dla mnie więcej niż niektóre całe albumy pełne nawet najbardziej wzruszających i poetyckich tekstów, wszystkie, nawet najlepiej wykonane i przemyślane koncepty wydają się mikroskopijne. To jest porównywalne z zatrzymaniem próbowania obiektywnego spojrzenia na cokolwiek i pójścia za głosem serca, całkowitemu oddaniu się uczuciom. Nagromadzenie emocji nie jest absolutnie rozładowane, ba - Mike w ogóle nie stara się tych emocji rozładować. Po ostatnim takcie następuje nagłe urwanie się wszystkich instrumentów oprócz bębnów, które dalej wystukują rytm, tak podobny do bicia serca przerażonego (a może sfrustrowanego? zestresowanego?) człowieka.

Druga część to swoiste katharsis po emocjach zawartych w części pierwszej. Ten kawałek albumu sobie zawszę porównuję do podróży przez piękną krainę, pełną wysokich drzew, zamków oraz gór sięgających najwyższych partii chmur. Jest początkowo pełna dysonansów, budzi niepokój, jak przebywanie całkiem samemu w takiej krainie w całkowitej ciemności. Jednak wschodzi dzień. Gitara akustyczna nas wprowadza w piękny świat krajobrazów. Wchodzą dudy, krajobraz zmienia się w bardziej zamglony, zbliżony do Szkockiego czy Walijskiego, które to krajobrazy były bardzo bliskie artyście. Jednak iluzja się kończy z chwilą wejścia ostatniego szybszego movementu, w którym prym znowu wiedzie gitara elektryczna, jednak w przeciwieństwie do zakończenia części pierwszej, tutaj solo brzmi bardziej jak celebracyjna melodia, wyraża radość, jakby z zakończonej podróży w głąb swojej psychiki.

Oldfield jednak ni spoczywa i kończy płytę ostatecznie bardzo naiwną piosenką "On Horseback". Wymienia rzeczy, które lubi, mówi o innych ludziach, zawsze kwitując linijką, że "najbardziej lubi być na grzbiecie konia". Po tej pięknej płycie taka piosenka jest jak genialny epilog - mrugnięcie oka gitarzysty do słuchacza: "Hej, może i ta płyta była pełna skrajnych emocji, może i mogła sprowokować jakieś głębsze przemyślenia... Jednak tak naprawdę, to w głębi serca jestem prostym, naiwnym młodym człowiekiem. Nie jestem żadną gwiazdą - jestem taki jak ty i, podobnie jak ty, chciałbym być wolnym od wszelkich zmartwień i jeździć na koniu."

Jej... ale długie to wyszło... ale fajnie jest tak czasami pofapować do zajebistej płyty.
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Incubus



Dołączył: 11 Sie 2009
Posty: 1386
Skąd: Poznań

PostWysłany: Sro Wrz 21, 2011 4:13 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

No, a do tego świetna okładka. Wink
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
whoatemydinner



Dołączył: 02 Lip 2011
Posty: 1771
Skąd: Z Mornington Crescent.

PostWysłany: Sro Wrz 21, 2011 4:26 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Incubus napisał:
No, a do tego świetna okładka. Wink

Właśnie, skoro już mowa o okładce, to chciałem dodać, że cieszę się, że na reedycji z 2010 przywrócili czcionkę z oryginalnego wydania winylowego. Te ogromne, żółtawe litery zabierające połowę miejsca na okładce wkurwiały mnie niemiłosiernie. Takie małe, proste napisy w górnych rogach zdecydowanie lepiej wyglądają.
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Incubus



Dołączył: 11 Sie 2009
Posty: 1386
Skąd: Poznań

PostWysłany: Sro Wrz 21, 2011 4:30 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zdecydowanie. I nie zasłaniają włosów. Fappity-fap. Ale i tak młody Gilmour ładniejszy. Wink
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
punkadiddle



Dołączył: 26 Lis 2008
Posty: 1123

PostWysłany: Wto Paź 04, 2011 3:29 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nie umiem pisać o muzyce w taki sposób jak ci wszyscy Marillionaniści, nie lubię pisać obiektywnie, jak jakiś napuszony krytyk, więc powiem krótko. Wolę zakończenie drugiej części, kiedy mogę się ekscytować słuchaniem gitary Oldfielda; i bardziej podoba mi się to zdjęcie (nie jako okładkę, jako zdjęcie):
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
kwak
Gość





PostWysłany: Wto Paź 04, 2011 3:55 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Punkadiddle czy Ty lubisz Pokemony?
Powrót do góry
Oskar



Dołączył: 02 Lip 2011
Posty: 588
Skąd: Rumia

PostWysłany: Wto Paź 04, 2011 4:05 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ja ostatnio dojrzałem do muzyki bigbitowej z lat '60 i początku '70.
Ogólnie to wcześniej też. Spodobał mi się Niemen, The Beatles, Tadeusz Nalepa (a to za sprawą jednego z występów w must be the music).
Nie tak dawno znalazłem w zbiorze mojego taty płytę RMF FM Sławy Przybylskiej. Piękna muzyka (nie bigbitowa). Bardzo trydna w odbiorze dla takich nastków jak ja. super piosenki to :
1."Piosenka o okularnikach"
2."Pamiętasz była jesień"
3."Gdzie są kwiaty z tamtych lat' (?)
4."Siedzimy na dachu"

Ogólnie to płyta ma chyba 20 tracków, ale narazie ogarnąłem pierwsze cztery

http://merlin.pl/Zlota-Kolekcja-Pamietasz-byla-jesien_Slawa-Przybylska,images_big,22,5320382.jpg
_________________
O! To też jest Queen'ów? Fajny kawałek!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
whoatemydinner



Dołączył: 02 Lip 2011
Posty: 1771
Skąd: Z Mornington Crescent.

PostWysłany: Wto Paź 04, 2011 6:18 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

punkadiddle napisał:
Wolę zakończenie drugiej części, kiedy mogę się ekscytować słuchaniem gitary Oldfielda

Dla mnie pierwsza część zjada drugą część na śniadanie. No nie licząc On Horseback, bo to jest tak pięknie słodka piosenka. Cool Jednakże, mimo wszystko, druga część też jest cholernie mocna, co tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że cała ta płyta to jakiś TOP 20 wszech czasów.
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
punkadiddle



Dołączył: 26 Lis 2008
Posty: 1123

PostWysłany: Wto Paź 04, 2011 6:57 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

A Exposed znasz? Chociaż tam co prawda nie ma Ommadawn.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
whoatemydinner



Dołączył: 02 Lip 2011
Posty: 1771
Skąd: Z Mornington Crescent.

PostWysłany: Wto Paź 04, 2011 6:59 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

No nie znam, niestety. ;/ Słyszałem, że fajna koncertówka. Jak będę miał okazję to postaram się zdobyć. Ale najpierw przesłucham studyjne Incantations, bo tutaj mam zaległości.
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
punkadiddle



Dołączył: 26 Lis 2008
Posty: 1123

PostWysłany: Wto Paź 04, 2011 7:04 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Z Incantations polecam trzecią i czwartą część, ale i tak widzę, że czym innym się kierujesz niż ja przy słuchaniu, więc pewnie jak na złość bardziej spodoba Ci się jedynka i dwójka. ;P

A propos: http://forum.queen.pl/viewtopic.php?t=3746&start=30
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Atrus



Dołączył: 17 Gru 2008
Posty: 1752

PostWysłany: Pon Paź 10, 2011 7:43 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem


Pamiętacie to arcydzieło, którym omal nie wygrałem QueenWizji?
Właściwie to jeden ze słabszych kawałków na tej płycie.
Dodajmy - najlepszej ever.
<zmienia ocenę na RYMie na 5,0>

Ale poważnie. Nie wiem, czy o tej płycie można cokolwiek napisać z sensem. Oczywiście - że to totalny unikat w kategorii muzyki rockowej (a właściwie nie rockowej, bo nie ma gitary hehe), że teksty znakomite i w ogóle saksofon barytonowy. Że niesamowite brzmienie - a co mi tam, napiszę: niesamowite brzmienie, oparte na dwustrunowym basie i saksofonie barytonowym. Do tego głęboki, niski wokal - czyli generalnie dużo dołów, tylko od czasu do czasu saksofon wzbije się w wyższe rejestry. I to tyle. A, no i 13 rewelacyjnych piosenek, z których każda (i nie przesadzam, a nawet jeśli, to niewiele) zapada w pamięć. Czasami za sprawą melodii, czasami zagrywki saksofonu, czasami jedną linijką tekstu. Pełen minimalizm.

The Saddest Song - tytuł całkiem zasłużony.
_________________


With my last breath I curse Zoidberg.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
BeBe



Dołączył: 27 Gru 2006
Posty: 4252
Skąd: FAC 51

PostWysłany: Pon Paź 10, 2011 8:24 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Incubus napisał:
Zdecydowanie. I nie zasłaniają włosów. Fappity-fap. Ale i tak młody Gilmour ładniejszy. Wink


Sry, ale co jest fapliwego w tłustych włosach uczesanych na otwartą książkę?
_________________
Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Oskar



Dołączył: 02 Lip 2011
Posty: 588
Skąd: Rumia

PostWysłany: Wto Paź 11, 2011 10:23 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Atrus napisał:



Niezłe! I know you wymiata moim zdaniem
_________________
O! To też jest Queen'ów? Fajny kawałek!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
punkadiddle



Dołączył: 26 Lis 2008
Posty: 1123

PostWysłany: Wto Paź 11, 2011 11:57 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
I know you wymiata moim zdaniem

Aha, ale jak dla mnie wersja instrumentalna.
Ta najsmutniejsza piosenka może nie jest najsmutniejszą, za to tytułowa jest naprawdę dobra. Spodobała mi się też You Speak My Language.

Bardzo ciekawa płyta, podoba mi się bas, wokal, a szczególnie tak użyty saksofon. Dzięki Atrus za podzielenie się.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Oskar



Dołączył: 02 Lip 2011
Posty: 588
Skąd: Rumia

PostWysłany: Wto Paź 11, 2011 12:05 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

No też całkiem całkem... Ale wolę tą wyżej opisaną Wink W ogóle to co to za muzyka? Bo się wkręciłem w to... Very Happy
_________________
O! To też jest Queen'ów? Fajny kawałek!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Shoryuken



Dołączył: 26 Mar 2010
Posty: 358
Skąd: ja mam to k***a wiedzieć?

PostWysłany: Pią Paź 14, 2011 9:21 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Krotko i na temat: Joe Bonamassa Dust Bowl oraz Airbag All Rights Removed. Oba to znakomite, mega pozytywne niespodzianki. Dust Bowl jest cudowny. Pierwsze skojarzenie po przesłuchaniu - Perfect Strangers Purpli. Ta sama moc, ten sam styl i ten sam fakt braku słabego ogniwa i to w 2011 roku kiedy naprawdę niewiele już oczekuję po muzyce nawet tych największych. Jest mocno, z pazurem ale jest też i magicznie, bluesowo no i pewne elementy country sie załapały, każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Trójcę w postaci The Last Matador of Bayonne, Heartbreaker oraz No Love On The Street mogę zapętlić na cały dzień i nie odczuwać znużenia. Duże zaskoczenie dla mnie bo zdążyłem się już przyzwyczaić do pewnego standardu na solowych płytach wielkich gitarzystów kapitalnych wykonań ale pozbawionych jednak tej magii, która zmuszałaby mnie do częstych powrotów. Tutaj jej nie brakuje.

Co do Airbaga zaskoczenie nieco mniejsze bo po kapitalnym debiucie nie spodziewałem się obniżenia jakości. To co zaskoczyło to zdecydowanie większa agresywność, większa energia i pewność siebie. Jedynym zarzutem w kierunku Identity była jednak pewna jednostajność, monotonia. To oczywiście nie przeszkodziło mi zakochać się w tym albumie bez opamiętania ale jednak... było jakieś ale Wink Tutaj zarzutów nie mam, piękna pełna energii płyta (choć oczywiście daleko jej do pełni energii w rozumieniu ostrego grania), jest szybciej, bardziej różnorodnie a co za tym idzie jeszcze piękniej. Pierwszy odsłuch White Wall mogę chyba przyrównać do pierwszego odsłuchu Neverland jeśli chodzi o emocje Wink Może piszę trochę na wyrost, może emocje opadną po kolejnych przesłuchaniach ale co tam. Pierwsze wrażenie jest dla mnie bardzo ważne. W większości przypadków jeśli wzlatuje na takie wyżyny emocjonalne jak tu to album już zostaje ze mną na zawsze Cool
_________________
http://www.lastfm.pl/user/Shoryuken10
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Mandey



Dołączył: 24 Sie 2007
Posty: 1579
Skąd: Rawicz

PostWysłany: Pią Paź 14, 2011 9:27 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ten tego. Airbaga znalazłeś w sieci czy przysłali Ci CD do domu?
Jak to pierwsze, to przeryję neta choćbym miał do rana siedzieć.
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Another World Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następny
Strona 7 z 10

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach



Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group. Dopracował: Piotr^ Kaczmarek