FAQFAQ
SzukajSzukaj
UżytkownicyUżytkownicy
GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja

ProfilProfil
Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości
ZalogujZaloguj

Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna
Użytkownikami tego forum nie są wyłącznie (i w większości) członkowie Polskiego Fanklubu Queen, dlatego ogółu opinii prezentowanych na forum nie można traktować jako opinii Fanklubu, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru.
Polski Fanklub Queen

Czat.Queen.PL!
Ostatnio przesłuchałem/łam...
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następny
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Another World
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Wto Wrz 20, 2011 3:07 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

NAR napisał:
JASNE You're gone albo Damage wybitne nie są same w sobie. są po prostu dobrymi "przebojami"

Właśnie na tym wic polega, ze one nie są dla mnie nawet tym. Częściej wciskam przycisk "NEXT". One IMO sa po prostu bardzo słabe. Tak, cała płyta nie może być z samych Starlessów. Ale nawet takie słabsze Providence to dość ambitna rzecz. You're Gone dla mnie (DLA MNIE) jest po prostu... banalne. Tak banalnej rzeczy nie ma na ANATO. Ani na SFAM. You're Gone to dla mnie może połowa klasy You're My Best Friend. Tak, wiem, ale to śpiewa Hogarth a trzecie słowo piątego wersu tak dużo znaczy... co z tego?

Tak, wiem że Marbles wyszło jako jednopłytówka i zdaje sie w Polsce ciężko dostać inną wersję (co zakrawa na kpinę), ale to nie jest dla mnie dowód. Fatalne wybory i tyle Wink

Emocje w Ocean Cloud, że ich tam tak wiele nie ma? Nigdy nie czułeś takiego oddania pasji, że nic innego się nie liczy?
Only me and the sea
We will do as we please
Rozumiem, że jednak w tych górach nie poczułeś choćby części tego co czuję ja. Wtedy znalzłbyś w Ocean Cloud nieprawdopdobne pokłady emocji. Ja uważam, ze jest ich tam właśnie więcej niż w Neverland. Jest i strach i zachwyt. Które się nawzajem przenikają. Jest miłość do żywiołu, który może w jednej chwili zabić. Ale jest też ten żywioł ucieczką. Jest próbą. Jest definicją życia... Mało uczuć? Matko boska... nie da się więcej! Nie ma nic bardziej realnego niż człowiek w obliczu żywiołu, tak mały i tak równocześnie potężny... tak słaby i równocześnie tak silny... I ta miłość, ten narkotyk... boże, czytasz i nie grzmisz Laughing
Jesteś z daleka od bólu, który wyrządzają ludzie. W sąsiedztwie żywiołu, który zapewnia ci azyl- ale jeden jego kaprys i azyl zamienia sie w piekło... jednak czy to strach przed ludźmi czy to poczucie bardziej samego siebie w obliczu czegos realnego, z dala od wymyślanych przez ludzi bzdur, nakazów, zakazów, reguł itd... to sprawia, że ten niebzpieczny żywioł staje się bezpieczny a przynajmniej mami bezpieczeństwem. Ten groźny "twór" wydaje się przy bliższym kontakcie bardziej realny, bardziej rzeczywisty- a ty jako człowiek w jego obliczu też stajesz się silniejszy, bardziej realny, bliższy samego siebie i tego czegoś... tego czegoś, co czujesz ale nie potrafisz zdefiniować... umówmy się, słowo "bóg" to skrót jaki sobie ludzie sprawili żeby zdefiniować coś definicji umykającego... w obliczu żywiołu, dzikiego (nie kolejka kurwa na Kasprowy Laughing ), prawdziwego, bez rozpraszających Twoją uwagę innych ludzi, bez ich bagażu natręctw, zachcianek, popisów i kompleksów- kiedy jesteś z tym żywiołem sam na sam spotykasz... siebie? A przez siebie spotykasz tą niezdefiniowaną siłę. Bo ona jest wlasnie w Tobie... i nie zamienisz takich chwil i takich przeżyc na nic. Czujesz, że wszystko dookoła Ciebie jest realne, w perfekcyjnej harmonii, idealne. To wlasnie pcha ludzi w gory albo w morze... chec znalezienia samego siebie. Czasem spotegowana ucieczką od beznadziejnej rzeczywistości...

To wszystko wyrazić, umieścić te wszystkie emocje w jednym utworze... Nie tylko nie znalazłbym chyba 15 utworów Marillion w których miałbym tego więcej- myslę, że nie znalzłbym 15 utworów KOGOKOLWIEK które by to tak wspaniale opisały, w których byłoby tak wiele opowiedziane w kazdym jednym wersie...
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
NAR



Dołączył: 06 Lut 2008
Posty: 5778
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto Wrz 20, 2011 3:37 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Fenderek napisał:
Tak, wiem, ale to śpiewa Hogarth a trzecie słowo piątego wersu tak dużo znaczy... co z tego?

dla mnie? Bardzo wiele Wink Nie próbuję mówić że Damage czy Genie są rzeczami wielkimi, ale są... idealnymi do tego jaka jest ich rola na tym albumie. Dla mnie idealnymi ;p. Sprawiają, że po wybuchu i trzęsieniu ziemi w Niewidzialnym (a propos mieszania się setek najróżniejszych emocji naraz Wink) słuchacz zostaje łagodnie sprowadzony na ziemię jedynie po to by znów znaleźć się w niebie przy oceanie i dalej w Neverland. Dla mnie to idealnie to robią. zwłaszcza, żę na obu płytach znajdują się jeszcze nieco dłuższe rzeczy jak Unforgivable Thing czy Angelina, do której się nie możesz przekonać Wink
niechaj i Providence będzie mega ambitne, co z tego skoro mnie po prostu nudzi i nigdy praktycznie go nie słucham? ale to już w tym momencie przestaje mieć sens takie "wymienianie" się ;p

Cytat:

Tak, wiem że Marbles wyszło jako jednopłytówka i zdaje sie w Polsce ciężko dostać inną wersję (co zakrawa na kpinę), ale to nie jest dla mnie dowód. Fatalne wybory i tyle Wink

ostatnio sprowadzili do sklepów piękną dwu płytową wersję, w którą to Nar się od razu zaopatrzył. ;d

I NIE NIE NIE. nieeee. nie.
nie.
nigdzie nie pisałem, że w Oceanie nie ma emocji. Jest ich tam multum. podpisuję się pod każdym opisem tego kawałka który dałeś. tylko, że... no jak słucham Neverland to praktycznie w każdej frazie, niemal przez cały cza mam ciary jak w "Only me...". Ocean.. tak strach, a mimo to chęć zmierzenia się z samym sobą, upiory przeszłości, totalna niemożność pogodzenia się z zastanym światem, nienawiść skierowana do Boga czy losu... tak tam jest to wszystko. nigdzie nie napisałem nic innego. Nibylandia to przecież prosty utwór w gruncie rzeczy, tekst też ociera się niemal o naiwność, ale... coś tak osobistego w nich jest, coś... nie wiem jak to określić.. chyba po prostu zarówno TIM jak i Neverland na dzisiaj znaczą osobiście dla mnie... niewyobrażalnie więcej. a to chyba najbardziej cenię w tej muzyce jednak.
ale ogólnie mój stosunek do ulubionych utworów marillion jest dość dziwny, bo poza tymi 3, 4 który są zawsze w czołówce, to reszta zalezy od tego czego słucham. Splintering Heart takie na przykład przesłuchałem pierwszy raz od dość dawna i aż na fejsie wylądowało Laughing, ale serio z miesiąc temu gdyby mnie ktoś zapytał o czołówkę ulubionych to z pewnością wylądowałoby tam Lulu czy Somewhere Else dzisiaj wątpię, za to na pewno Splintering Heart i Quartz...

w górach nie byłem od dwóch lat bo siostra kupuje jakieś mieszkanie czy inne bzdety i mówi, że nie ma czasu ni pieniędzy Sad
_________________
oł je oł je oł je.

Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.


LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu>
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Wto Wrz 20, 2011 8:57 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

NAR napisał:
Nie próbuję mówić że Damage czy Genie są rzeczami wielkimi, ale są... idealnymi do tego jaka jest ich rola na tym albumie. Dla mnie idealnymi ;p. Sprawiają, że po wybuchu i trzęsieniu ziemi w Niewidzialnym (a propos mieszania się setek najróżniejszych emocji naraz Wink) słuchacz zostaje łagodnie sprowadzony na ziemię jedynie po to by znów znaleźć się w niebie przy oceanie i dalej w Neverland.

Oczywiście że to kwestia gustu, ale dla mnie różnica klas jest zbyt wielka. Zbyt odstają. I to już przestaje być dla mnie żonglowanie nastrojami a zaczyna być żonglowaniem utworami w których użyli absolutnych szczytów swojej kreatywności a utworami w których tej swojej kreatywności ledwie tknęli... i to jest chyba mój największy (i być może jedyny) zarzut wobec tego albumu. Jest nierówny. Nie napiszę tego o Red, mimo iż od Starless wszystko jest trzy razy gorsze. Nie napiszę tego o Islands, Wish You Were Here czy ANATO- mimo iż biorąc utwór po utworze są tam rzeczy lepsze i gorsze. Ale tam słyszę MUZYCZNĄ całość i konsekwencję. Tu nie. Dla mnie Neverland i Angelina pochodzą prawie jak z dwóch różnych albumów, dwóch różnych okresów. To samo z Ocean Cloud i Genie (a o nim zapomniaem a to chyba najsłabsza rzecz na płycie). Na ANATO takie Sweet Lady jest trzy razy słabsze od Prophet's Song- ale łśychać od razu, ze to ten sam okres, że to ten sam album, że one są jednak "z tej samej bajki". Płytą wybitną będzie dla mnie album z którego z rzeczy dobrych nagle wychylają się rzeczy boskie. Tutaj mam zbyt wielką sinusoidę. Różnica między nadirem a zenitem na tym albumie dla mnie jest zbyt duża.
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
kater



Dołączył: 24 Maj 2006
Posty: 6820
Skąd: Góry Samotne

PostWysłany: Wto Wrz 20, 2011 10:32 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tak patrzę co to za temat, czemu do niego nie zaglądam nigdy, przecież tu NAR polecał Ulvera (!) i w ogóle jest ciekawie. A tu się okazuje, że to po prostu Marillionanizm znowu. ECH.
_________________

PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen
wasdfg7



Dołączył: 16 Paź 2005
Posty: 4279
Skąd: Dębica/Wrocław

PostWysłany: Wto Wrz 20, 2011 10:35 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
I nie, nie mam najmniejszego zamiaru dyskutować. Z fanatykami nie ma sensu Razz

Laughing

Tak Fenderku. Masz absolutną rację Cool Ale czy nie popatrzyłeś na to z tej strony, że używając Pink Floyd i King Crimson pasujących do Marillion jak pięść do twarzy pojawiłeś się w tym temacie Ty? Laughing

Cytat:
Jeszcze pewnie łatwiej byłoby mi to czytać i z czymkolwiek się zgodzić gdyby nie myśl której nie potrafię zatrzymać- że za tydzień posłuchasz innej płyty Marillion i nagle to ona stanie się tym Absolutem...


Zgodzić się po prostu nie mogę... Nie uwierzysz to trudno Twoja strata. A nawet i nie. Ani nic nie zyskasz ani nie stracisz. Post o Brave pisałem już chyba z rok temu, postu o SFAM się nie doczekaliście. Nie byłbym w stanie napisać czegoś takiego (z czego w sumie jestem dumny ) gdyby nie było to poparte czymś dla mnie realnym. Nie jestem w stanie siąść i sobie "przypomnieć" jak to jest. Owszem, Marillion ma od groma rzeczy wielkich ale są to rodzynki na płytach. Ewentualnie płyta Essence ale ... na to trzeba mieć humor, na to trzeba po prostu trafić. Więc takiego prawdziwego postu wychwalającego cokolwiek nie spodziewajcie się szybko. Oczywiście jeżeli chodzi o płytę. Bo co znaczy jeden utwór przy całej płycie? Ile można pisać? Niby dużo ale ... Nie. Fenderku masz spokój od moich długich postów pochwalnych na spory czas. Niestety Wink


Cytat:
Tylko tu jest właśnie pies pogrzebany, bo nagle mam wrażenie się zacietrzewiasz albo prowokujesz albo przekonujesz... no właśnie, kogo... mnie? NARa? innego cztającego? SIEBIE?

Siebie przekonywać nie muszę. Doskonale wiem. A czy koniec końców nie dochodzi do gradacji czegokolwiek? Nieważne. JEdnak wiedziałeś ale ... i tak się dałeś Laughing Któż to znalazł czas, żeby w końcu napisać jakiś sensowny post o muzyce? Wielebny Prawy palec lewej nogi coś tam coś tam Laughing I czy widziałeś, żebym później w tym tekście gdziekolwiek użył porównania do PF lub KC? Uwierz mi, jakbym porównywał to bym napisał dlaczego Razz

Jak widzisz moment o PF i KC jest już w samej końcówce tekstu. To już było w jakąś godziną po przesłuchaniu płyty. I emocje opadły i zapał również. To nie jest przypadek, że im później tym więcej cytatów które "zapamiętałem" a mniej "życiowego" tekstu. Jeżeli nie sprawdzasz jakiejś płyty tylko z powodu faktu, iż ktoś obraził śmiertelnie Twój zespół to ... Jezu. Ja bym już tylko przy Marillion został. Albo w związku z faktem, że "mój" zespół" byłby obrażany odszedłbym od niego na dobre. To jest akurat śmieszne co piszesz. Nie jestem profesjonalistą i na dobrą sprawę piszę dla siebie. Nigdy profesjonalistą nie będę i jest mi z tym bardzo dobrze. Mówisz, że pisałeś peany na temat WtRoDS, Red, The Human Equation SFAM i co? Już ich nie słuchasz. Już zostały tak bardzo zdegradowane, że są w swojej formie żałosne i słabe? Piszesz w inny sposób a ja w inny. Mam pewne wrażenie, że pokazujesz mi jak to powinno wyglądać. I nie ma tu żadnego zacietrzewienia : a skąd wiesz jak pisać? Jesteś jakimś pisarzem Razz

Idźmy dalej.
W sensie Ocean Cloud. Utwór wielki. Jak najbardziej ale sorry Fenderku. Pewnie nie wszystko czuję tak jakbyś sobie życzył ale są inne utwory bardziej do mnie trafiające. Zwłaszcza Neverland. Zresztą takie wtrącenie. A kto tu teraz graduje "nie, nie, Ocean Cloud jest najlepsze, nie znacie się" Laughing Ma swoje wielkie momenty tak jak to ze zniszczeniem radia bo to jest IMO najlepszy moment tego utworu. Prze potężny ale czy ścisłe top 15 ever jak to nazwałeś. Dla mnie niestety (tak, niestety bo gdyby był w top15 to mogę sobie tylko wyobrazić jak bym się czuł słuchając tego giganta) nie.

Cytat:
Częściej wciskam przycisk "NEXT"

Tu mowa o The Damage i innych. Piszesz o zupełnie innych klimatach. A jak dla mnie to po bardzo pięknej sinusoidzie idzie. I spośród wszystkich mógłbym ewentualnie rozważać wywalenie Drilling Holes. Reszta tak pięknie pasuje do klimatu tej płyty, do rozważań o człowieczeństwie, o jego problemach i radościach. A takich naprawdę konkretnych odwołań do Piotrusia Pana nie widzę tylko w TIM'ie i Angelinie i Ocean Cloud. Te wszystkie odwołania wspaniale spajają ten album. Albo tego nie widzisz albo nie chcesz zobaczyć. Naprawdę polecam Ci abyś sobie oglądną Piotrusia Pana w wersji Disneya z 1953 a później film Hook Spielberga. Może i będziesz się nudzić - wtedy rzeczywiście stracony czas, ale jeśli nie. Zrozumiesz o czym piszę.... Tego nie da się przekazać.

Cytat:
Zbyt odstają. I to już przestaje być dla mnie żonglowanie nastrojami a zaczyna być żonglowaniem utworami w których użyli absolutnych szczytów swojej kreatywności a utworami w których tej swojej kreatywności ledwie tknęli... i to jest chyba mój największy (i być może jedyny) zarzut wobec tego albumu.

Piotruś Pan i Hook są zdecydowanie dla Ciebie Exclamation A myślisz, że jak ja odbierałem te utwory przed wczoraj? Tylko przerwyniki między wielkimi. Owszem. Fajnie mi się słuchało. Ba. BARDZO fajnie ale to nie było to. Nie było spójności i jakoś tak nie pasowały do siebie. Wszystko to się skończyło w momencie jak mi się wydaje pełnego zrozumienia. Nie wiem jak to u Ciebie wygląda ale ja, żeby wsiąknąć w jakiś album muszę sam (mimo istniejących tysiąca tłumaczeń) przetłumaczyć sobie, poanalizować. To jest strata w wypadku Marbles całkiem spora. Ale dla takiego objawienia warto. Ba. Dla Marbles zupełnie z niczego oglądnąłem Piotrusia Pana. Edukacja się cały czas toczyła. Jeśli uważasz, że potrafisz zrozumieć ten album tylko na podstawie swojej doskonałej znajomości angielskiego, albo na echach tego o czym jest Piotruś Pan to jesteś w poważnym błędzie. Te 2 filmy powinny być sprzedawane w zestawie do tego albumu. To jest najważniejszy wniosek z tego wszystkiego co napisałem wczoraj i czego Ty dalej nie jesteś w stanie zrozumieć Wink

Jezu ... klimatycznie Neverland i Angelina z dwóch różnych światów? Brak pytań. Nie ten poziom jest w Angelinie jeśli porównać do Neverland ale ... ale to ta sama szufladka. Albo inaczej. Dlaczego to dwa różne światy?



@Xavi
Już znasz odpowiedź na swoje pytanie po co wkurzać innych? Laughing
A skoro Neverland to dla mnie utwór wszech czasów to niby jak miałoby się równać u mnie z czymkolwiek? Razz
_________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
zinger menu



Dołączył: 28 Mar 2008
Posty: 396
Skąd: dzikie kraje

PostWysłany: Wto Wrz 20, 2011 11:31 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

E tam, do mnie właśnie taka recenzja oparta jedynie na nieziemskich zachwytach i patosach zupełnie nie trafia. O wiele bardziej pociąga mnie pozytywna, acz wyważona opinia, która podejmuje próbę zdawkowego opisu sfery muzycznej oraz tekstowej, i tylko przygotowuje czytelnika na odbiór albumu, subtelnie wprowadza w jego klimat. Taki tekst intryguje, bo zasiewa we mnie jedynie to ziarenko, które może wykiełkować, resztę zostawia mnie. A Ty, w7, wysypujesz na mnie wór ziarna, jak Andrzej Lepper na tory kilkanaście lat temu, co powoduje, że ja już w połowie Twojego "postu wszech czasów" mam dość tego albumu i na pewno w najbliższym czasie po Marbles nie sięgnę. Jest jedna wielka euforia i praktycznie zero treści.

Odrębną kwestią jest fakt, że gdybym był Twoją mamą, to bym Ci chyba zabronił Marillionu na dłuższy okres, bo Twoje reakcje na te dźwięki są niepokojące. Gdybym pierwszy raz wszedł na forum i nie znał zjawiska zwanego Marillionanizmem, to myślałbym, że Twój post jest opisem doznań po pierwszej dawce extasy. Serio, momentami dreszcz mnie przechodził, gdy czytałem Twoje zachwyty.
_________________
2009 edo bentley continental gt speed 2006 edo volkswagen touareg red black
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
wasdfg7



Dołączył: 16 Paź 2005
Posty: 4279
Skąd: Dębica/Wrocław

PostWysłany: Wto Wrz 20, 2011 11:37 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Pozostaje mi tylko współczuć tego, że dla Ciebie muzyka to tylko kilka zagrywek technicznych i skala głosu wokalisty. Każdy chyba ma swój słuch i potrafi sam ocenić muzykę w sensie dźwięki. Ja tu napisałem tylko po to aby pokazać o czym jest ten album. Ale ... a zresztą. Przeczytaj pierwsze zdanie.

Dobry tekst z mamą Laughing Chciałbym się wrócić do tych czasów gdy ta wiedziała co robię Razz
_________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Wto Wrz 20, 2011 11:41 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

wasdfg7 napisał:
Jeżeli nie sprawdzasz jakiejś płyty tylko z powodu faktu, iż ktoś obraził śmiertelnie Twój zespół to ... Jezu. Ja bym już tylko przy Marillion został. Albo w związku z faktem, że "mój" zespół" byłby obrażany odszedłbym od niego na dobre. To jest akurat śmieszne co piszesz. Nie jestem profesjonalistą i na dobrą sprawę piszę dla siebie. Nigdy profesjonalistą nie będę i jest mi z tym bardzo dobrze. Mówisz, że pisałeś peany na temat WtRoDS, Red, The Human Equation SFAM i co? Już ich nie słuchasz. Już zostały tak bardzo zdegradowane, że są w swojej formie żałosne i słabe? Piszesz w inny sposób a ja w inny. Mam pewne wrażenie, że pokazujesz mi jak to powinno wyglądać. I nie ma tu żadnego zacietrzewienia : a skąd wiesz jak pisać? Jesteś jakimś pisarzem Razz

Nie. Napisałem Ci informację zwrotną, napisałem Ci dokładnie która część Twojego postu mnie uwiodła (kiedy pisałeś o własnych wrażeniach, kiedy nie istniało nic oprócz Marbles, kiedy czytając prawie czułem się jakbym sam słuchał) a która mnie... rozśmieszyła? I cały misternie budowany plan runął. Obraził śmiertelnie? Nie bądź śmieszny. Po prostu z bardzo dobrze napisanego przeżywania płyty zrobiło się przegadywanie co jest lepsze a co gorsze. I straciłem TAKI poziom zainteresowania. Ty mówisz że godzinę po wysłuchaniu emocje opadły. U mnie opadły zanim tę płytę zdąrzyłem wziąć, bo tak jak udzielił się wcześniejszy zachwyt- tak udzielił się i ten własnie moment opadnięcia emocji... a gdybyś został na tych emocjach to kto wie...

Nie, ja Ci nie móię jak masz pisać. Przestań w końcu do jasnej cholery być w takiej pozycji obronnej, bo to już któryś raz szukasz przytyków tam gdzie ich nie ma, w PW piszesz mi że jesteście pośmiewiskiem, w kilklu innych miejscach bronisz się mimo iż nikt nie atakuje....
Informacja zwrotna. Ty napisałeś jak odebrałeś płytę. Ja napisałem jak odebrałem Twój post i czego mi zabrakło, jakiej konsekwencji. Ty sobie możesz zrobić z tym co chcesz. Możesz się zacietrzewić, stwierdzić, ze nie jestem pisarzem (bo nie jestem, ale jestem czytelnikiem i jako czytelnik własni Ci piszę co mnie sprowadziło z nieba na ziemię) i to olać, możesz wziąć to jako dobrą radę, dowód na to, ze komuś chciało się te onanizmy czytać a nawet skomentować. I nawet konstruktywnie skrytykować. Uwierz mi, nie robiłbym tego, gdybym Cię nie szanował.

Ja nie piszę, że gradacja nie ma się odbywać w dyskusji. Dyskusja bez gradacji nie ma sensu. Natomiast kiedy piszesz taki post jak napisałeś, w którym odwaliłeś kawał zajebistej roboty- kiedy zaczynasz uderzać w fanatyczny ton ("niech się chowają Floydy i Crimsony")- strzelasz sobie w stopę. Nie, nie jesteś profesjonalistą. Piszesz dla siebie... czy tylko? Chyba nie. Więc Ci piszę, że gdyby nie tego typu wtręty to kto wie czy nie podpisałbym się pod postem NARa mówiącym, ze to jeden z najlepszych postów ever na tym Forum...
Dociera do Ciebie to co piszę, czy nadal będziesz się bronił?

Ja CHWALĘ to co osiągnąłeś pisząc o swoich uczuciach wobec tej płyty, kiedy istniała TYLKo ta płyta i nic więcej i przyznaję że mi się udzieliło. I żałuję, że nie zachowałeś do końca konsekwencji i nie zostałeś przy tej płycie... Nie, nikt nie obraził "moich" zespołów (ciekawe, że chyba ani jeden ani drugi na dziś nie jest w moim TOP5, takie one "moje")- ale jak po tak pogobojnym poście czytam, że to inna półka niż Floydy i Crimsony to... ja tez mam uszy, swoje wiem i jak widzę, ze ktoś mi próbuje wmówić że śnieg jest czarny to się tylko uśmiecham i cała zajebiście wykonana robota w przekonaniu mnie, że coś przegapiłem idzie w diabły. Ja uwielbiam być przekonany. I Tobie się prawie udało.

Tak, wiem że mnie sprowokowałeś. Pomyśl sobie, że miałeś szansę sprowokować mnie do hymnów pochwalnych samym, bezkompromisowym opisem płyty. Przez bezkopromisowym mam na myśli subiektywnym, osobistym. Wybrałeś jednak prowokację tańszą. Nie wiem po co. Pierwsza by wystarczyła. Naprawdę. I jej mi bardzo szkoda.

Nie broń się, kiedy nie jesteś atakowany. Nikt Ci nie zabiera i nigdy nie zabierze Twoich wrażeń. Dziel się nimi- a jeśli ktoś ma inne, broń, przekonuj, dyskutuj. Ale broń wrażeń, opinii i poglądów a nie siebie- a czasem mam wrażenie to robisz.

To druga informacja zwrotna. To nie jest mówienie Ci co masz robić. To jest moje informacja ode mnie do Ciebie. Co sprawiłoby, ze rozmowa z Tobą byłaby dla mnie łatwiejsza i przyjemniejsza. Zgadnij po co i czemu.

Wydaje Ci się, że tanim tekstem o Floydach i Crimsonach mnie sprowokowałeś do wpisu. Ja Ci mówię, że nim zmarnowałeś jeszcze bardziej rewelacyjną okazję do sprowokowania mnie do czegoś dużo większego.

Co do Piotrusia Pana... Tak i nie. Ja myślę, ze doskonale rozumiem o czym jest ta płyta nie dlatego, że znam angielski albo dlatego że obejrzałem film czy przeczytałem kim był Don Allum. Ja odczuwam te emocje codziennie i dlatego uważam, że rozumiem tą płytę. Ja spędziłem kilka lat próbując rozgryźć siebie samego i być w jak najbardziej doskonałym kontakcie z moimi własnymi uczuciami. I we mnie sporo tej tematyki uderza bezpośrednio. Ja nie potrzebuję bodźców z zewnątrz żeby poczuć to co już czuję. Ja pi razy drzwi mam zdefiniowane to co czuję. I wiem czemu to czuję pi razy drzwi, na ile to jest możliwe. Tak, obejrzenie filmu (tak w ogóle to widziałem...) pozwoli mi zrozumieć jedną linijke tekstu czy dwie więcej, ale... to nie zmieni radykalnie mojej opinii. Co mogłoby zmienić radykalnie moją opinię to jakaś wewnętrzna epifania czy coś... zrozumienie któregoś uczucia, którego wcześniej nie zauważałem. Niestety, nie ma tu dla mnie żadnych nowości. Jest "tylko" w kilku przypadkach doskonałe wyrażenie tego co już czuję i co już wiem. To wiele, ale ja mam wrażenie, ze Ty bardzo chcesz żebym odkrył coś, co ja już dawno odkryłem... Wink Coś jak NAR dziwiący się, że ja się Radiohead zachwycałem już w 1994 roku... Laughing

wasdfg7 napisał:
Pozostaje mi tylko współczuć tego, że dla Ciebie muzyka to tylko kilka zagrywek technicznych i skala głosu wokalisty.

Nie wiem z czego wywnioskowałeś, że tak właśnie zinger odbiera muzykę...

Jego zniechęcił Twój sposób opisu a nie muzyka... O tym o czym jest płyta też można napisać w bardziej kontrolowany sposób. Cała seria najbardziej nawet wyszukanych zachwytów jeszcze nigdy nikogo do niczego nie przekonała...

Napisałem wcześniej, powtórzę. Były momenty w których czułem się jak ktoś idący ulicą kogo ktoś usilnie chce przekonać do Jezusa... zingerowi widocznie przeszkodziły bardziej niż mnie.

To jest konstruktywna krytyka sposobu, w jaki piszesz a nie tego jak i co czujesz. Przeczytaj to konkretne zdanie trzy razy zanim odpowiesz. I nie, żaden z nas nie dostał literackiej nagrody Nobla. To nie znaczy że jako czytelnicy nie mamy nic do powiedzenia...
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/


Ostatnio zmieniony przez Fenderek dnia Wto Wrz 20, 2011 11:51 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
zinger menu



Dołączył: 28 Mar 2008
Posty: 396
Skąd: dzikie kraje

PostWysłany: Wto Wrz 20, 2011 11:50 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

wasdfg7 napisał:
Pozostaje mi tylko współczuć tego, że dla Ciebie muzyka to tylko kilka zagrywek technicznych i skala głosu wokalisty.

Ależ absolutnie nie, bynajmniej! Wink Po prostu uważam, że taka recenzja może być troszkę zniechęcająca dla kogoś, kto Marbles jeszcze nie słyszał - np. dla mnie Razz A to dlatego, że takie zachwyty czytelnik odruchowo odbiera jako przesadzone, wyolbrzymione i w efekcie ma stosunek pobłażliwy Wink
_________________
2009 edo bentley continental gt speed 2006 edo volkswagen touareg red black
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Wto Wrz 20, 2011 11:52 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

zinger menu napisał:
wasdfg7 napisał:
Pozostaje mi tylko współczuć tego, że dla Ciebie muzyka to tylko kilka zagrywek technicznych i skala głosu wokalisty.

Ależ absolutnie nie, bynajmniej! Wink Po prostu uważam, że taka recenzja może być troszkę zniechęcająca dla kogoś, kto Marbles jeszcze nie słyszał - np. dla mnie Razz A to dlatego, że takie zachwyty czytelnik odruchowo odbiera jako przesadzone, wyolbrzymione i w efekcie ma stosunek pobłażliwy Wink

Jak widac można coś co mnie zajęło 10 zdań (żeby tylko) napisac w dwóch... Laughing
Żadna nowość. Wink

Różnica polega na tym, że ja już znam Marbles i część tych zachwytów jest dla mnie zrozumiała. Z drugiej strony- druga część wydaje mi się przesadzona... właśnie dlatego, że ją znam...
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
wasdfg7



Dołączył: 16 Paź 2005
Posty: 4279
Skąd: Dębica/Wrocław

PostWysłany: Wto Wrz 20, 2011 12:30 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Coś nam ostatnio nie po drodze we wzajemnym zrozumieniu się Razz

Mówisz przegadywanie? Bo raz wspomniałem o czymś innym niż Marillion w celu pobudzenia kogokolwiek do jakiejś reakcji? Powiem Ci tak Fenderku. Jak inaczej jak nie przez kontrowersje kogoś zmusić do dyskusji? Owszem, da się. Ale nie w temacie, którym niektórzy są już zmęczeni. I tak. Jest w tym i moja "zasługa". Ale tak jak mnie kiedyś męczyły posty pochwalne na temat Porcupine Tree czy też Dream Theater tak w końcu coś mnie jednak przekonało, żeby spróbować. A to były właśnie takie posty. Pisane o emocjach a nie o umiejętnościach technicznych muzyków. To co mnie chwyciło chcę przekazać na tyle na ile jestem w stanie innym. Zwłaszcza, że mówimy o temacie, który jednak w jakiś sposób istnieje w świadomości forumowiczów za bardzo. Gdy NAR mi cokolwiek poleca (a robi to na szczęście często) jeśli pisze o czymś technicznym - nawet nie mam ochoty spróbować. Natomiast gdy mi napisze to śmieszne zdanie "najlepszy utwór ever" pisane pod wpływem emocji - ja już jestem niemal przekonany, że mi się spodoba. Do kogoś nie trafia taki sposób przekazywania fascynacji płytą/utworem? To się nie dogadamy. Może i będziemy słuchać podobnej muzyki, ale trafimy tam zupełnie inną drogą.

Moja pozycja obronna skądś musiała się wziąć Wink Przyjmuję krytykę mojego posta, ale nie przyjmuję tego do siebie, że mogłeś zniechęcić się do muzyki - do "większego dobra" tylko dlatego, że w samej końcówce sprowokowałem. Dla mnie... DLA MNIE to jest śmieszne. Natomiast powiem Ci więcej ... w każdym miejscu w ostatnim poście gdy Cię "atakuję" jest coś (czy to emotka czy tekst) jasno określający, że to atakiem nie jest. Więc spokojnie. Z reguły jestem przyzwyczajony do tego, że moich postów nikt nie komentuje. Nie znam powodów. Może przewaga metafizycznych przeżyć nad technicznymi zaletami. A może po prostu niechęć do mnie. Nie wiem. Czy inaczej jak przez kontrowersje mógłbym liczyć na jakiś odezw? Uwielbiam rozmawiać o muzyce i w końcu to dostałem. Bo z NAR-em ... dwa zdania i koniec tematu bo rozumiemy sięw tych kwestiach doskonale. A ja chcę spróbować kogoś do tego namówić, przekonać, że może jednak warto dać temu szansę. Tak samo jak jeszcze niedawno nie było tu osoby znającej Brave. Czy moja w tym zasługa - nie wiem (chciałbym wierzyć, że tak), dziś natomiast większość co najmniej kojarzy. Czy ze zwykłej przekory, czy może jednak zachęceni - poszli i spróbowali. Większości się nie spodobało - i tego można się było spodziewać. Ale niektórzy podłapali bakcyla. I mnie to cieszy.

Ale ok. Przyjąłem to do siebie, że Ci się bardzo nie spodobał fakt wymienienia dwóch szanowanych zespołów w zestawieniu z czymś co właśnie przesłuchałem. Ale znów zaznaczę... dla mnie jest dziwnym, że jedno zdanie przekreśla cały "wysiłek". Jednakże Twoja decyzja i nic do niej nie mam. Odbieranie muzyki w mojej osobie to przede wszystkim przeżywanie w czasie rzeczywistym Słucham Marillion to tylko na tym się skupiam. To samo jest gdy słucham Pink Floyd czy nawet Smokie. Z jakiegoś powodu podjąłem się takiego wybory i przy tym obstaję tak długo jak trwa płyta. Później przychodzą refleksje i gradacja tego tematu.

Cytat:
Tak, wiem że mnie sprowokowałeś. Pomyśl sobie, że miałeś szansę sprowokować mnie do hymnów pochwalnych samym, bezkompromisowym opisem płyty.(...)Pierwsza by wystarczyła. Naprawdę.


Pisałem już na ten temat. Nie wydaje mi się. Ale pozostawmy ten temat bo to akurat jest najmniej istotne.

I teraz prowokacja w moją stronę od Ciebie. NIGDZIE nie napisałem, że nie czujesz. Napisałem, że Piotruś Pan pozwoli Ci zrozumieć. Myślisz, że ja nie znałem legendy o PP zanim przesłuchałem Marbles? Oczywiście ale to były echa. Nic konkretnego. A jest kilka fragmentów Marbles z bardzo konkretnymi cytatami z filmu. A dla mnie - osoby, która bardzo się uosabia z tymi legendami - trafiło idealnie. Jak znasz - ok. Fantastycznie. I dalej pozostaje fakt, że nie wiem jak odbierasz. Możesz pisać itd. Ale dalej na dobrą sprawę nie będę wiedzieć tego w jakim stopniu odbierasz tę płytę. Może jesteś chłodnym profesjonalistą uprzedzonym do Marillion, a może jesteś tak samo zbzikowany na tym punkcie tylko tego po prostu tego nie okazujesz. A przecież doskonale wiem, że MArillion Cię zachwyca. Nie w takiej ilości punktów jak ja (chyba!?) ale jednak nie jest to dla Ciebie jakaś hybryda która nie powinna mieć prawa bytu po rozstaniu z Fishem. Tylko co mnie mierzi. Nie piszesz o tym. Nie dajesz po sobie poznać (poza Ocean Cloud) co tak naprawdę o tym myślisz. Wszystkich Twoich postów o Marillion doliczyłbym się na palcach jednej ręki. Dlatego podsuwam pomysł zapoznania się z Hook'iem i Piotrusiem Panem. Ale nie tylko Tobie.

Cytat:
pozwoli mi zrozumieć jedną linijke tekstu czy dwie więcej


Ale to jest właśnie esencja tego wszystkiego. Zobaczyć w Genie czy The Damage to, że to JEST jedna całość wspaniale się uzupełniająca właśnie poprzez tę jedną linijkę, która dobitnie świadczy o tym, że Piotruś Pan przewija się wszędzie. Nie wiem, może to ten mój stosunek do tej bajki jest taki ... mocny, ale dla mnie to było jak objawienie, odkrycie tego w tych "gorszych" piosenkach na tym albumie.


Cytat:
Co mogłoby zmienić radykalnie moją opinię to jakaś wewnętrzna epifania czy coś... zrozumienie któregoś uczucia, którego wcześniej nie zauważałem.


Przy zrozumieniu jednej linijki tekstu w utworze - to pociągnęło to o czym wspominasz w tym cytacie powyżej. Czy tylko na mnie tak to podziałało? Nie wiem. Wiem natomiast, że to ta właśnie "tylko jedna" linijak tekstu to zdziałała. Wink
Bez oglądnięcia filmu nigdy nie doszedłbym do tego momentu w którym jestem teraz jeżeli chodzi o odbiór tego albumu. Tobie może to być niepotrzebne. Ok. Nie kłócę się ale... mam wrażenie, że sporo tracisz na swojej postawie - oglądnąłem i wiem. I znów. To nie atak. Bo nie napisałeś kiedy ten film oglądnąłeś. Skąd mogę wiedzieć? Może przeszedłeś tę samą drogę co ja, tylko te 5 lat temu na przykład? Dopóki moja wiedza jest niepełna, moje domysły mogą być chybione. A gdybym nie chciał, żeby inni spróbowali to bym tego nie pisał ( i tak wiem, wiem, że gryzie się to z tym co pisałem wcześniej - że piszę dla siebie Wink ).
_________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
Arsen



Dołączył: 01 Kwi 2011
Posty: 126
Skąd: Polska

PostWysłany: Wto Wrz 20, 2011 3:52 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Czy ta dyskusja nie powinna się toczyć w jakimś temacie zatytułowanym Marillion(izm)?
Ale skoro jest jak jest to chętnie opiszę tu własne spotkanie z Marillion. W razie czego można ten post (i w sumie chyba poprzednie też) do odpowiedniejszego tematu.

Pierwszy raz z Marillion zetknąłem się na wakacjach parę lat temu (3-5 lat). To były czasy post-SFAM-owe. Pamiątem, że w tym samym czasie zapoznawałem się z Six Deegrees of Inner Turbulence. Byliśmy w domku w lesie w którym nie było komputera, a wieczorami robiło się zimno i nie było nic innego do roboty jak położyć się do łóżka i sluchać muzyki w ciemnościach. Kater mi w tamtym czasie polecił Misplaced Childhood. Położyłem się więc, założyłem sluchawki, zacząłem słuchać i... nic. Zupełnie mnie nie ruszyło. Fish cośtam piszczał. Dziś wydaje mi się że Missplaeced Childhood to nie jest płyta do słuchania w takich warunakach. Według mnie trochę za żywa i radosna (i bez Hogarta).

Marillion odszedł w zapomnienie na długie lata, aż do zimy b.r. (albo był to koniec roku zeszłego). Najpierw kater i ytron puścili mi Wielką Trójkę z Marbles gdy byliśmy pijani. Od razu poczułem, że to jest Coś. Następnego dnia więc puściłem sobie całą płytę w drodze na uczelnię (a dokładniej na basen - tego dnia pierwszy był wf). Ranek był mroźny i mocno śnieżyło. W moich uszach rozlewały się przepiękne dźwięki The Invisible Mana. Kiedy wsiadłem do tramwaju mogłem już całkowicie skupić sie na muzyce, miast na osłanianiu twarzy przed śnieżycą. Wsłuchałem się w muzykę i... popłakałem* się parę minut później, gdzieś przy:
Cytat:
I will scream in your ear
As you're passing by
I will wrap my arms around you
You won't hear, you won't feel me
I will walk stride for stride with you
I will try to help
When you stumble
You will stumble through me.

A gdy poszło dalej do dwóch ostatnich strof piosenki, szczególnie Hogarta krzyczącego:
Cytat:
But I am
The invisible man
I am The invisible man

Po prostu rozpadłem się na kawałki.
Po tym nie mogłem przestać płakać przez resztę drogi na basen, aż do pierwszych dźwięków The Ocean Cloud, a dokładniej do momentu gdy w słuchawkach usłyszałem:
He's seen too much of life
And there's no going back

A następnie dostałem w twarz mocnym powiewem wiatru ze śniegiem. To było całkiem dobre zgranie w czasie, niestety musiałem zostawić zmagania Hogarta z morzem na później, a sam zmierzyć się z zimną wodą w basenie. W drodze powrotnej puściłem sobie ciąg dalszy od Ocean Cloud, aż do Marbles IV (Neverland już się nie zmieściło), ale nie było już tak wspaniale jak przy pierwszej połowie. Jedynie przyjemnie.

Tak czy owak po tym The Invisible Man szybko awansował na mój ulubiony utwór (bijąc nawet The Sky Moves Sideways i Nine Cats), Marbles na ulubioną płytę, a Marillion na ulubiony zespół - Pomimo, że wciąż znam porządnie tylko 4 płyty - nie ma co się śpieszyć. A właściwie 3.5 bo drugiej płyty Happiness is the Road słuchałem raz czy dwa. Po prostu zawiodłem się słuchając jej po pierwszej, która była prawie tak świetna jak Marbles (ta przypominała mi Anorknophobię, którą przesłuchałem wcześniej przeżywszy dokładnie ten sam zawód).
___
*A nie zdarza mi się raczej często płakać przy muzyce. Jedyny taki przypadek jaki pamiętam oprócz tego zdarzył mi się przy Nine Cats Porcupinów.


***

Fenderek napisał:
NAR napisał:
JASNE You're gone albo Damage wybitne nie są same w sobie. są po prostu dobrymi "przebojami"

Właśnie na tym wic polega, ze one nie są dla mnie nawet tym. Częściej wciskam przycisk "NEXT". One IMO sa po prostu bardzo słabe.

Ja nigdy nie przewijam krótszych kawałków z tej płyty. Prawie wszystkie są dla mnie równie piękne. W tym także Genie, o którym wspomniałeś pare postów temu. Jak dla mnie jest piękny w swojej prostocie (i głosie Hogarta). Czasem za to przewijam Ocean Cloud. Kiedy wiem, że nie mam czasu by wysłuchać go do końca.

wasdfg7 napisał:
Dlatego podsuwam pomysł zapoznania się z Hook'iem i Piotrusiem Panem.

Cytat:
Apostrof (...) w języku polskim służy do oznaczenia, że litera (najczęściej samogłoska) występująca przed nim jest niewymawiana. Np. w przypadku nazwiska Morse ostatnia litera e nie jest wymawiana; gdy chcemy odmienić to nazwisko stawiamy po nim apostrof: alfabet Morse’a.

Tak więc w tym przypadku po prostu "Hookiem". Czepiam się tego wszędzie gdzie się pojawię. Smile

wasdfg7 napisał:
W tym momencie muzyczny panteon to Brave, Marbles i SFAM

A w tym momencie się troche zdziwiłem. Był całkiem długi czas gdy uważałem SFAM za najwspanialszą płytę w dziejach, ale chyba zbyt łapczywie jej słuchałem. W pewnym momencie zorientowałem się, że jest sporo płyt, które są dla mnie równie dobre albo i lepsze. W sumie może warto by do niego jednak wrócić w jakichś przyzwoitych, słuchawkowych warunkach. Dawno już go nie słuchałem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
kater



Dołączył: 24 Maj 2006
Posty: 6820
Skąd: Góry Samotne

PostWysłany: Wto Wrz 20, 2011 6:32 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Słodki Jezu, jak Cię namawiałem, żebyś się zarejestrował nie podejrzewałem, że jesteś JEDNYM Z NICH. ;_;
_________________

PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen
zinger menu



Dołączył: 28 Mar 2008
Posty: 396
Skąd: dzikie kraje

PostWysłany: Wto Wrz 20, 2011 6:38 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

To już chyba jakaś loża masońska. Albo może klika po prostu.
_________________
2009 edo bentley continental gt speed 2006 edo volkswagen touareg red black
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Atrus



Dołączył: 17 Gru 2008
Posty: 1752

PostWysłany: Wto Wrz 20, 2011 7:05 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Raz w życiu napisałem dłuższego posta do którego się nawet przyłożyłem, to się musiał wepchać z tym swoim Marillionem. Pisanie o muzyce sux.

W temacie:
Coil - Black Antlers
Najlepsza płyta ever.
_________________


With my last breath I curse Zoidberg.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
wasdfg7



Dołączył: 16 Paź 2005
Posty: 4279
Skąd: Dębica/Wrocław

PostWysłany: Wto Wrz 20, 2011 7:08 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Atrus napisał:

W temacie:
Coil - Black Antlers
Najlepsza płyta ever.


a może coś więcej? Wink
_________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Wto Wrz 20, 2011 7:15 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Atrus napisał:
Raz w życiu napisałem dłuższego posta do którego się nawet przyłożyłem, to się musiał wepchać z tym swoim Marillionem.

Laughing Laughing Laughing
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Atrus



Dołączył: 17 Gru 2008
Posty: 1752

PostWysłany: Wto Wrz 20, 2011 7:16 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

wasdfg7 napisał:

a może coś więcej? Wink

Może. Muszę to przemyśleć.
_________________


With my last breath I curse Zoidberg.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Incubus



Dołączył: 11 Sie 2009
Posty: 1386
Skąd: Poznań

PostWysłany: Wto Wrz 20, 2011 8:42 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Arsen napisał:
Czy ta dyskusja nie powinna się toczyć w jakimś temacie zatytułowanym Marillion(izm)?


Powinna, ale tam nikt nas już nie czyta. Laughing Nawet przebrnąłem przez znaczną część wywodów Kulkowych i momentami było bardzo zabawnie... najbardziej chyba w momencie, gdy Fenderek bronił Ocean Cloud przed NAR-em, który ma co miesiąc nowe top 15 wszechświata. Laughing
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Shoryuken



Dołączył: 26 Mar 2010
Posty: 358
Skąd: ja mam to k***a wiedzieć?

PostWysłany: Wto Wrz 20, 2011 8:56 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Niemoge. Marillionanisci wszędzie się z Marillionem wepchają. Zamknięcie drzwi, wejdą oknem itd Laughing Normalnie gorzej niż świadkowie Jehowy... i tak trzymać! Twisted Evil

Atrus napisał:
Raz w życiu napisałem dłuższego posta do którego się nawet przyłożyłem, to się musiał wepchać z tym swoim Marillionem. Pisanie o muzyce sux.


Overlol. Najlepszy wyraz niemo krzyczącej bezsilności jaki czytałem od wieków Wink
_________________
http://www.lastfm.pl/user/Shoryuken10
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Atrus



Dołączył: 17 Gru 2008
Posty: 1752

PostWysłany: Wto Wrz 20, 2011 9:04 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem


Coil. Zespół powszechnie (BeBe + NAR) znany i lubiany (dostał chyba ze trzydzieści punktów w QW!) na forum, więc przedstawiać ich specjalnie nie muszę. Założony przez Petera Christophersona (założyciela legendy industrialu Throbbing Gristle, oraz ciekawostka: cyknął fotkę latającej świni na okładkę albumu mało znanej grupy Pink Floyd - a także kilka innych, zainteresowanych odsyłam do internetów) i Johna Balance'a (wcześniej Psychic TV) w 1982.

Black Antlers to właściwie składanka - w dodatku materiał może wydawać się chaotycznie dobrany, znaleźć można nagrania koncertowe, remiksy, wreszcie: premierowy materiał. Mimo to, płyta brzmi spójnie, wszystkie nagrania trzymają wysoki poziom (nie to co jakieś Marbles), nic nie przeszkadza w chłonięciu niepowtarzalnego klimatu tej grupy (może oprócz oklasków na końcu znakomitej skądinąd wersji Wraiths and Strays). Stylistycznie płyta leży gdzieś pomiędzy industrialem a ambientem, ale nawet tak nieprecyzyjne określenie nie wystarcza by skategoryzować tę muzykę. Gdzieś pałętają się klimaty 4AD, minimalistów. Niezwykle uduchowiona muzyka, przy czym pisząc "uduchowiona" nie mam na myśli klimatu new age'owych składanek, a pewną nieuchwytną, magiczną atmosferę; chociaż ten mistycyzm wpływa na przystępność tej muzyki, która mimo eksperymentalnych założeń jest strawniejsza od abstrakcyjnych odjazdów artystów z podobnych kręgów. Chociaż awangardowe inspiracje Coila słychać wyraźnie na płycie: jeden z utworów jest dedykowany freejazzowemu artyście Sun Ra, w większości utworów pobrzmiewają echa koncepcji Varèse'a czy Stockhausena.
Wyróżniającym się utworem jest na pewno wykonanie kołysanki (!) All the Pretty Little Horses, której wersję (chyba najpiękniejszą) wykonywał też swego czasu zaprzyjaźniony z muzykami David Tibet z Current 93 razem z niejakim Nicholasem Edwardem Jaskinią. Wersja Coila, chłodniejsza, ale i niepokojąca też zasługuje na zalinkowanie: http://www.youtube.com/watch?v=VZjpmCSMht8
Plus wspomniane Wraiths and Strays: http://www.youtube.com/watch?v=swqND1qt5r4

Polecam wszystkim, zwłaszcza tym, dla których muzyka to tylko kilka zagrywek technicznych i skala głosu wokalisty.
_________________


With my last breath I curse Zoidberg.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Wto Wrz 20, 2011 9:10 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Incubus napisał:
NAR-em, który ma co miesiąc nowe top 15 wszechświata. Laughing

Laughing Wink

Atrus napisał:

Polecam wszystkim, zwłaszcza tym, dla których muzyka to tylko kilka zagrywek technicznych i skala głosu wokalisty.

Laughing Laughing Laughing

Matko, zlitujcie się... Wink
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Atrus



Dołączył: 17 Gru 2008
Posty: 1752

PostWysłany: Wto Wrz 20, 2011 9:35 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Fenderek napisał:

Atrus napisał:

Polecam wszystkim, zwłaszcza tym, dla których muzyka to tylko kilka zagrywek technicznych i skala głosu wokalisty.

Laughing Laughing Laughing

Matko, zlitujcie się... Wink

Nie wiem, co w tym śmiesznego. Zingerowi powinna się spodobać.

Swoją drogą, właśnie skończyłem czytać całą tę marillionanistyczno-literacką dyskusję i po pierwsze Fenderku zejdź z Angeliny, po drugie Laughing Coś pięknego.
_________________


With my last breath I curse Zoidberg.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Wto Wrz 20, 2011 9:49 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Atrus napisał:
Fenderku zejdź z Angeliny

Jeszcze zeby żona mi to mówiła to bym zrozumiał, ale Ty?
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Arsen



Dołączył: 01 Kwi 2011
Posty: 126
Skąd: Polska

PostWysłany: Wto Wrz 20, 2011 9:51 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Atrus napisał:
Mimo to, płyta brzmi spójnie, wszystkie nagrania trzymają wysoki poziom (nie to co jakieś Marbles)

Ooo. Następny głosi kontrowersyjne poglądy. Laughing
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Atrus



Dołączył: 17 Gru 2008
Posty: 1752

PostWysłany: Wto Wrz 20, 2011 10:06 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Fenderek napisał:
Atrus napisał:
Fenderku zejdź z Angeliny

Jeszcze zeby żona mi to mówiła to bym zrozumiał, ale Ty?

Ha! Załapałeś tę SUBTELNĄ aluzję Cool
_________________


With my last breath I curse Zoidberg.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
mustapha91



Dołączył: 07 Lis 2009
Posty: 493
Skąd: Szczecin

PostWysłany: Wto Wrz 20, 2011 10:50 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nawet coś napisałam, ale właściwie...

Jeżeli chodzi o to, co zalinkował Atrus: nie do końca. To znaczy Coilowa kołysanka podobała mi się bardzo i wywarła jednak większe wrażenie, niż wersja Nicka (cenię obie). Intryguje, niepokoi, w żaden sposób nie daje poczucia bezpieczeństwa, ale potrafi dziwnie omotać. Ale już utwór drugi nie trafił.

Słucham Ulvera, po raz drugi. Daleka Północ, gesty, ciemny, wiecznie zielony las, końcówka zimy, noc. I pośród tego jakieś małe, fantastyczne, trochę przypominające ludzi istoty. Wyobrażam je sobie wyraźnie. Nagle wzmaga się wiatr... Lament, trwoga. Wszystko się uspokaja, zdaje wracać do życia. Jednak gdzieś na dnie znów zaczyna pojawiać się pewna nutka nostalgii, smutku, może ukrytej obawy, niepokoju... Przepiękny album. Bardzo pobudzający zmysły, klimatyczny, chłodny, pełen takiej delikatności.
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
NAR



Dołączył: 06 Lut 2008
Posty: 5778
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto Wrz 20, 2011 11:24 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

o incubus, a myślałem że może nie zajrzy skoro to nie onanizm. no cóż

dziwnie czyta się kateroida, który gada z sensem. weź arsenie jak będzie jakieś przypadkiem piwo przyjdź byśmy mogli pogadać jak ludzie NA POZIOMIE pośród tego motłochu.

wasdfg7 napisał:
Atrus napisał:

W temacie:
Coil - Black Antlers
Najlepsza płyta ever.


a może coś więcej? Wink

spoko, zingerowi wystarczy. na pewno sięgnie ;d

no coil miałem ogarniać i nadal jest w planach, ale pierwej Ulvera w całości, że tak to ujmę 'zaliczę' nim ruszę się poza Ape of Naples

mustapha91 napisał:

Słucham Ulvera, po raz drugi. Daleka Północ, gesty, ciemny, wiecznie zielony las, końcówka zimy, noc. I pośród tego jakieś małe, fantastyczne, trochę przypominające ludzi istoty. Wyobrażam je sobie wyraźnie. Nagle wzmaga się wiatr... Lament, trwoga. Wszystko się uspokaja, zdaje wracać do życia. Jednak gdzieś na dnie znów zaczyna pojawiać się pewna nutka nostalgii, smutku, może ukrytej obawy, niepokoju... Przepiękny album. Bardzo pobudzający zmysły, klimatyczny, chłodny, pełen takiej delikatności.

<3
_________________
oł je oł je oł je.

Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.


LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu>
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Arsen



Dołączył: 01 Kwi 2011
Posty: 126
Skąd: Polska

PostWysłany: Wto Wrz 20, 2011 11:49 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

NAR napisał:
dziwnie czyta się kateroida, który gada z sensem. weź arsenie jak będzie jakieś przypadkiem piwo przyjdź byśmy mogli pogadać jak ludzie NA POZIOMIE pośród tego motłochu.


Raz już razem piliśmy. Chyba była wtedy Arcia, Lemur i jej koleżanka, oprócz nas (katerów) i Ciebie. Ale z rozmowy o Marillionie, która tam się toczyła pamiętam tylko tyle, że Hogarth jest zmokłą owcą (jednocześnie wesołą i smutną).
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
NAR



Dołączył: 06 Lut 2008
Posty: 5778
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto Wrz 20, 2011 11:55 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

wolałem nie zrażać do siebie ludzi przy pierwszym spotkaniu i zgrywałem nieśmiałego, spokojnego młodzieńca. no dobra, nie zgrywałem.

btw. arsenie masz coś w oczach ;d
_________________
oł je oł je oł je.

Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.


LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu>
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Another World Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następny
Strona 6 z 10

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach



Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group. Dopracował: Piotr^ Kaczmarek