FAQFAQ
SzukajSzukaj
UżytkownicyUżytkownicy
GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja

ProfilProfil
Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości
ZalogujZaloguj

Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna
Użytkownikami tego forum nie są wyłącznie (i w większości) członkowie Polskiego Fanklubu Queen, dlatego ogółu opinii prezentowanych na forum nie można traktować jako opinii Fanklubu, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru.
Polski Fanklub Queen

Czat.Queen.PL!
Najtrudniejsze piosenki do zaśpiewania
Idź do strony Poprzedni  1, 2
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Queen - Ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vimes



Dołączył: 13 Lip 2009
Posty: 136
Skąd: królewskie krakowy

PostWysłany: Sob Lip 17, 2010 11:57 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

co do zjebania mówiłem jedynie o Innuendo bo CLTCL naprawdę wyszło fajnie. A powracając do Daltreya, cóz, może swoje robi to, że dla mnie Daltrey jest najlepszy jedynie w kompozycjach Townshenda?? Jutro jak przetrzeźwieje to napisze Wink
_________________
"Cokolwiek, kiedykolwiek, gdziekolwiek, bez żadnego uzasadnienia" - Zappa
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Majkel



Dołączył: 27 Cze 2008
Posty: 390
Skąd: Oświęcim

PostWysłany: Nie Lip 18, 2010 12:25 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tak a propos tematu, to właśnie przed chwilą odgrzebałem sobie w pamięci kilka wykonań z pamiętnego Triubute'u. Plant miał szansę wczuć się w klimat tego utworu (zarombiście im wyszło chociażby to płynne przejście z Kashmiru do szybkiej solówki na Red Special), ale ogólnie do swojego występu podszedł w sposób, no cóż... nazwijmy to nonszalancki Razz Nie trafiał nierzadko w linię melodyczną, pretensjonalnie przeciągał (sylaby, całe zdania... zaraz, zaraz, skąd my to znamy, tyle że temu drugiemu panu wychodziło to jakby bardziej sprawnie Twisted Evil ), no a już przyspieszone wejście po pierwszej bodaj zwrotce to totalny obciach i amatorszczyzna Laughing Pal licho zresztą z tekstem, ale był ledwo słyszalny, machał tym statywem jak popierdolony (nieco lepiej udawała mu się ta sztuka w samej końcówce, kiedy to trzymał w ręce sam tylko mikrofon i to na tyle blisko paszczy, by dało się zrozumieć słowa wydobywające się z jego szlachetnej buźki Wink ). Achh, no i jeszcze jedno, choć może to kogoś zadziwi - o ile zwierzęcy magnetyzm i swego rodzaju seksualny image zespołu nieźle się sprawdzał na koncertach Zeppelinowskich w latach '70, kiedy wszyscy oni byli jeszcze piękni i młodzi, to w wydaniu plantowskim A.D. '92 mógł wzbudzić jedynie szyderczy uśmiech na twarzy Razz Ja to u niego bardzo lubię, żeby nie było wątpliwości, no ale to zupełnie kłóciło się IMO ze specyfiką tego utworu Wink A już te ozdobniki w rodzaju "Och, BABY, BABY, tread that fine line" (i znowu mamy wyraźne podobieństwo z Paulem, ci blues-rockowcy to już tak chyba mają do siebie Razz ) kompletnie mnie rozdupcyły i to tak że ja niemoge Laughing

Ale żeby nie wyszło tak krytykancko i jednostronnie to przyznam, że CLTCL wyszło mu już - jak i całemu zespołowi zresztą - niemal wybornie. Ta piosenka po prostu bardziej Robertowi pasowała Wink Ale najlepszy ze wszystkich i tak był Gary Cherone, włożył w swój występ zdecydowanie najwięcej pasji i serca Cool Z wielką przyjemnością wracam zresztą do Queen Medley Extreme - naprawdę, kawał dobrej roboty z ich strony i świetny hołd złożony nie tylko z fanowskiego obowiązku, ale i prawdziwej potrzeby serca.... ale mi ckliwie wyszło na sam koniec, nieładnie tak Wink )

EDIT: Naszła mnie jeszcze taka myśl, że być może to właśnie to fatalne zdaniem wielu wykonanie Innuendo z FMT mogło być jedną z przyczyn rezygnacji chłopców z wykonywania tego utworu na trasie z Paulem. Może, bo przyczyna mogła być przecież znacznie bardziej prozaiczna, np. więcej czasu na klaskanie w Radio Gaga czy bujanie się na We Are The Champions Twisted Evil Nevermind, byłby to w każdym razie chyba najlepszy opener koncertów, jaki można sobie w ogóle wyobrazić... tyle razy spotkałem się z tezą, że Queen to zjawisko w świecie rocka niepowtarzalne, swego rodzaju ewenement między innymi ze względu na teatralne ciągoty Fredka. Stąd moje pytanie - czy ktoś potrafi sobie wyobrazić BARDZIEJ teatralne wejście niż właśnie ten narastający rytm perkusji w pierwszych sekundach Insynuacji? Bo ja bym miał z tym bardzo wyraźny problem Cool
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Nie Lip 18, 2010 1:08 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Majkel napisał:
Nevermind, byłby to w każdym razie chyba najlepszy opener koncertów, jaki można sobie w ogóle wyobrazić... tyle razy spotkałem się z tezą, że Queen to zjawisko w świecie rocka niepowtarzalne, swego rodzaju ewenement między innymi ze względu na teatralne ciągoty Fredka. Stąd moje pytanie - czy ktoś potrafi sobie wyobrazić BARDZIEJ teatralne wejście niż właśnie ten narastający rytm perkusji w pierwszych sekundach Insynuacji? Bo ja bym miał z tym bardzo wyraźny problem Cool


Fenderek lekko ponad dwa lata temu wypisując swoją wymarzoną setlistę Q+PR napisał:
Z cyklu "marzenia ktore sie nigdy nie spelnia"...
(...)

1. INNUENDO (o tym wstepie juz pisalismy... zgaszone swiatlo, werbel... slychac odliczanie, zapala sie swiatlo za kurtyna, na mocne wejscie kurtyna opada... lepszego wstepu do koncertu nie bylbym sobie w stanie wyobrazic)

Reszta setlisty tutaj Wink
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Incubus



Dołączył: 11 Sie 2009
Posty: 1386
Skąd: Poznań

PostWysłany: Czw Sie 12, 2010 4:47 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Vimes napisał:
Moim zdaniem Paul lepiej wyciagnął SMGO, ale co mi się kłócić Wink


Kolega raczy mylić "wyciąganie" z interpretacją utworu. Wyciągać wysokich rejestrów Paul tam nawet nie próbował... bo zwyczajnie nie jest w stanie im podołać. Natomiast interpretację zaprezentował całkiem udaną.

Fenderek napisał:
Dead On Time- jest powód dla którego ten kawałek nigdy na żywo grany nie był i nie chodzi mi o gragment szybki tylko o wszystkie wysokie nuty.


A ja myślałem, że tym powodem było solo gitarowe, z którym Brian nawet w studio zmagał się okrutnie. I szczerze - nie słyszę w tym utworze żadnych wysokich nut, przynajmniej na tle innych kompozycji, które bez problemu grali na żywo. Chcąc widzieć tutaj trudne elementy, już prędzej bym się skłonił ku rytmice tekstu, lecz skoro Fred dawał radę w Killer Queen... Wink

Bizon napisał:
plant to sie przede wszystkim tekstu nie nauczyl. ale poza tym, jego wykonanie bardzo mi sie podoba. zupelnie inne niz oryginal ale ta wersja ma zajebisty klimat.


Zgodzę się co do klimatu - zwłaszcza ten cytat z Kashmir był genialny! Tekstu Plant nie znał - to prawda, wstyd i hańba! Ale też wokalnie - słabo, jak na niego - trudno powiedzieć czy nie był w formie, czy zeżarł go stres - fakt jest taki, że na niemal każdej górce jaja mu ściskało, a ozdobników fraz wypluł z siebie więcej, niż samego tekstu. Confused A szkoda bo to mógł być wielki hit tego zbiorowego hołdu, z którego IMO jedynie George Michael, James Hetfield i Gary Cherone wyszli obronną ręką.

Dla mnie najtrudniejsze do zaśpiewania piosenki Queen to:

Cool Cat Exclamation
You Take My Breath Away
The Show Must Go On
Bohemian Rhapsody
Don't Try So Hard
Innuendo
Somebody To Love

_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Maciej



Dołączył: 22 Lip 2005
Posty: 1329
Skąd: Kraków

PostWysłany: Czw Sie 12, 2010 11:51 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Widzę że Incubus wymienił prawie wyłacznie te utwory gdzie trzeba wysokich dźwięków,falsety,"górki"itp, owszem dla bardzo wielu to problem ale są też tacy co własnie w w górach się dobrze czują(np:Hughes),ale generalnie dla większosci wokalistów jednak "góry" są problemem


I tak sobie myślę że np: takie "Don't try so hard" łatwiej byłoby zaśpiewać kobiecie bo 98% wokalistów musiałaby to śpiewać w niższej tonacji żeby dac radę
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
daga
Site Admin


Dołączył: 29 Paź 2003
Posty: 11065
Skąd: Warszawa - Ursynów

PostWysłany: Pią Sie 13, 2010 8:23 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tez mam wrażenie, że część piosenek Q szybciej by czysto wykonała kobieta niż facet....
_________________
http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
innuendo0



Dołączył: 12 Mar 2009
Posty: 1519
Skąd: Śląsk

PostWysłany: Pią Sie 13, 2010 8:59 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tyle, że w przypadku kobiety w zespole nazwa Queen by już nie pasowała, nawet Q+ wyglądałoby dizwnie Rolling Eyes
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
daga
Site Admin


Dołączył: 29 Paź 2003
Posty: 11065
Skąd: Warszawa - Ursynów

PostWysłany: Pią Sie 13, 2010 9:19 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Czemu dziwnie?
_________________
http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
innuendo0



Dołączył: 12 Mar 2009
Posty: 1519
Skąd: Śląsk

PostWysłany: Pią Sie 13, 2010 9:43 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Bo Queen kojarzy mi się albo z Królową Elżbietą II bądź z zespołem z czerema (a teraz na koncertach jest/było ich sześciu) facetami ale facetami. Kobieta na jednorazowym gościnnym występie to może być, ale gdyby jechali w trasę to już nie. Z drugiej strony nie wiem czy któraś by wytrzymała taką presję ze strony fanów no i prasy. Wydaje mi się, że prasa ostro (jeszcze bardziej niż teraz) by zaatakowała Bri i Rogera, że "dobili" zespół który tworzyli przez 20 lat z Johnem i Freddiem. Dobrze, że Rog pilnuje Briana bo moze już w 2005 mielibyśmy trasę z jakąś kobitą a nie Paulem. Z resztą IMO kobieta nie pasuje do rockowej kapeli, większość nie wytrzymuje tego napięcia a mężczyźni jednak są bardziej odporni psychicznie.
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Maciej



Dołączył: 22 Lip 2005
Posty: 1329
Skąd: Kraków

PostWysłany: Pią Sie 13, 2010 12:13 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Oczywiście że to byłby zły pomysł bo by zmieniło profil zespołu i za bardzo odbiegało by od tego jak prezentował się Queen,zresztą nikt nic takiego nie mówi Wink

Ja tylko napisałem że kobiecie łatwiej (a często co za tym idzie lepiej) byłoby wykonać niektóre te "wysoko" śpiewane utwory, bo facetów mogących ogarnąć takie "górki" jest mało .Tak na marginesie zresztą tych "kobiecych" coverów Queenu nie ma za wiele

To wszystko tylko potwierdza wielką klasę wokalną Freddiego
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Pią Sie 13, 2010 12:46 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

To znaczy Fred miał sporą skalę i to jest fakt, a że jego naturalnym głosem był (niższy) baryton to inna sprawa... zresztą za każdym razem kiedy się na niego deydował to... ciarki... Ot, choćby zwrotki Mother Love...

A właśnie, Mother Love, to nie jest diablo trudne do zaśpiewania? Zeszliśmy na felsety, ale... powiem szczerze że dla mnie większą wartość ma zaśpiewana "na ogniu", na pełnym gazie wysoka nuta niż wypiszczany felset. To jest sztuka- ale niektórym przychodzi to w miarę łatwo, gardło działa wtedy zupełnie inaczej. IMO zaśpiewanie czegoś takiego jak Innuendo, Show Must Go On czy Mother Love w pełni, na gazie, z tą mocą i do tego czysto jest tak ze dwa razy trudniejsze od Cool Cata... w sensie jeśli ktoś w ogóle nie potrafi felsetu to faktycznie takiego Cool Cata położy z góry na dół, od początku do końca- a w Show Must Go On odpuści sobie tylko górki i tyle... ale... nie wiem, mnie w głosie Freda nigdy nie fascynował felset, mnie fascynowała wolność z jaką potrafił osiągnąć wysokie "prawdziwe" rejestry... ta moc z tym idąca. Przy felsecie można się podeprzeć wyćwiczoną techniką, wysokie nuty też można zaśpiewać znając techniki i mając predyspozycje, ale już włożyć w to ten power, zaspiewac to z takim przekonaniem... to już sama technika nie wystarczy.

Nie zgadzam sie (niefortunne określenie - generalnie chodzi mi o to, ze rozumiem, że to właśnie kwestia predyspozycji itd, po prostu mam inaczej, no) że Somebdoy to Love i You Take My Breath Away są najtrudniejszymi. OK- chyba że chodzi o to, zeby odśpiewać nuta w nutę tak samo, ale powiem szczerze nigdy na to nie patrzyłem w ten sposób. Patrzyłem na to raczej tak: rzecz ma by w tej samej tonacji (co juz sprawia, ze rzecz staje sie diablo trudna o czym przekonalismy sie podczas Tributu), trzeba ją zaśpiewać i wyjść z twarzą. Własna interpretacja dozowlona, ale oczywiście nie jakas awangardowa Wink I Somebody to Love oraz You Take My Breath Away wydają mi się "do zrobienia". Zresztą, z tym drugim się kiedyś mierzyłem, choć rzeczywiście w innej tonacji, właśnie po to żeby śpiewać bliżej wersji koncertowej niż felsetem...

Natomaist dziwię się, ze jeśli już wspominamy felsety że nikt nie wymienił Pain/Pleasure... tu trzeba sobie tak samo mocno jaja ściskać jak przy Cool Cacie... Wink No i Don't Try So Hard absolutna zgoda- najpierw felset, potem nieprawdopodobne górki w refrenie... to prawie brzmi jak taki pól-felset, w sensie... przedziwna technika, nieosiągalna...

Co do Dead On Time- wysokie nuty, chodziło mi o sam wstęp (ale wiadomo, można go odpuścić), poza tym wszystkie "fool" i końcowe "Dead on time, dead on time, dead on time", które może wysoko super nie są ale w połaczeniu z tempem utworu są dośc karkołomne...

Swoją drogą- One Year of Love, za którym specjalnie nie przepadam- w takiej tonacji, z takim ogniem to też rzecz łatwa nie jest...
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
kociarz



Dołączył: 01 Wrz 2008
Posty: 177

PostWysłany: Pią Sie 13, 2010 7:47 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

felset?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Pią Sie 13, 2010 7:56 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Felset, falset- chodzi o to, zeby mieć ciasne spodnie... Wink
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Maciej



Dołączył: 22 Lip 2005
Posty: 1329
Skąd: Kraków

PostWysłany: Pią Sie 13, 2010 11:32 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dla mnie "Don't try..." szczególnie refren to nie bardzo falset lepiej po prostu rzec bardzo wysoki męski głos tak jak w wielu innych piosenkach.
Swoją drogą "Somebody..." według mnie nie nalezy do najtrudniejszych ,to znaczy jest trudny ale głównie te wszystkie harmonie wokalne ,a sama pojedyńcza partia Freddiego jest ciężka ale na pewno nie jest to na tyle trudne by rzec najtrudniejsze,zresztą to była jedyna piosenka na Tribucie która wypadła na równi z oryginałem i nawet jesli G.Michael jest świetnym wokalistą to nie są wyżyny trudności w twórczości Queenu
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
Żbik88



Dołączył: 05 Kwi 2009
Posty: 573
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Sob Sie 14, 2010 11:53 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Przy felsecie można się podeprzeć wyćwiczoną techniką, wysokie nuty też można zaśpiewać znając techniki i mając predyspozycje, ale już włożyć w to ten power, zaspiewac to z takim przekonaniem... to już sama technika nie wystarczy.


w zwiazku z powerem, gdyby przypomnieć takie klasyki jak :

Another One Bites The Dust
Don't Stop Me Now

DSMN szczegolnie: ''I'm burning through the sky Yeah!
Two hundred degrees
That's why they call me Mister Fahrenheit
I'm trav'ling at the speed of light
I wanna make a supersonic woman of you''

no i oczywiscie AOBTD:''How do you think I'm going to get along
Without you when you're gone
You took me for everything that I had
And kicked me out on my own

Are you happy are you satisfied?
How long can you stand the heat
Out of the doorway the bullets rip
To the sound of the beat look out''

mysle ze tu power bezsprzecznie jest i nie potrzeba falsetu Smile o czym mowil Fenderek. zaspiewac te linijki z takim powerem jak Fred to cosmos (ale nie rocks) Razz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Queen - Ogólne Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2
Strona 2 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach



Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group. Dopracował: Piotr^ Kaczmarek