| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Wto Cze 07, 2011 5:10 pm Temat postu: |
|
|
no dopsz... pięć odsluchow calosci za mną, przy szóstym pisze komenty i robie wstępną selekcje. z niektorymi numerkami przyjdzie sie pozegnac raz na zawsze
01 – no, to zdecydowanie jest dobre otwarcie. moze kawalek jakos nie rzucil mną na kolana i o sciane, ale jednak z kazdym przesluchaniem zdecydowanie wrazenia mam pozytywne. troche dodatków folkowych, troche nawet etnicznosci plemiennej. dobry start, dobry
02 – no jakos tak srednio. ten zespol nagral mase lepszych rzeczy. tu jest mdło, bezpłciowo, a te klawisze psują cały efekt. nic dziwnego, ze sami muzycy woleli pierwotną wersje bez klawiszy, za to z wiekszą iloscią gitar. no ale wytwornia chciala chwytliwego singla... a na singlu i tak nie wyszlo xD byl potencjal na niezly numer, a wyszlo bardzo tak sobie.
03 – jak na moj gust zbyt toporne, walcowate i monotonne, chociaz nie moge odmowic temu numerowi czegos interesującego. na pewno go nie skreslam jeszcze, moze mnie przekona po paru kolejnych przesluchaniach.
04 – mam mieszane uczucia. z jednej strony rozmach i ciekawy aranż no i buja, a nawet język mi nie przeszkadza, z drugiej jednak strony nieco monotonne chwilami i jednak te prawie 10 minut mnie męczy. aaale wrazenia jednak pozytywne. fajne oldskulowe brzmienie. pozdrawiam dambledora i szewalie xD
05 – no kiepsko no. tak sobie cos gra i w sumie nawet calkiem to chwytliwe, ale niczym sie na plus nie wyroznia, za to na minus produkcją i wokalem. ot taka pioseneczka. leciala sobie i tyle.
06 – tia. nie no, po prostu nie moze i to mile dla ucha w jakis sposob i nieinwazyjne, ale strasznie miałkie i bezpłciowe. taka typowa gładko radio-friendly pioseneczka. jakby sobie leciala gdzies w tle, to pewnie wolalbym to niz te łupanke, która leci teraz w komercyjnych stacjach, ale zebym z wlasnej woli mial sluchac, to juz tak niekoniecznie.
07 – no, motyw mi znany od dawna, motyw lubiany musze dodac, chociaz chyba o nim zapomnialem z jakiegos powodu przy okazji stosownego topu. ale to niewatpliwie szybko wpadajacy w ucho motyw. sluchanie takich rzeczy to czysta przyjemnosc. a tu do tego jeszcze bardzo przystepna dlugosc, ktora czasami jednak fajne motywy potrafi znudzic. tu nie ma takiej opcji.
08 – nie bierze, ni cholery. nudzi mnie takie granie. niby cos sie dzieje, ale kompletnie nie moja bajka, w dodatku nie zabardzo jest tu material na ponad 8 minut. takie to jakies bez jaj jest no...
09 – no co tu duzo gadac, uwielbiam ten kawalek. cudowny motyw fortepianina, wokal nawet jakos tutaj mi pasuje, mimo ze jakims wielkim fanem glosu tego pana nie jestem, raczej bardziej doceniam, niz lubie ale jednak troche swietnych kawalkow wyspiewal i to na pewno jeden z nich. jawny skok na moje punkty
10 – kompletnie nie moja bajka. ja w zasadzie nie slucham prawie metalu i metalopodobnych tworów. za duzo halasu, za duzo brudu w muzyce, za duzo wrzasków, za mało melodii czy czegokolwiek, co by jakos uwage potrafilo na dluzej przyciągnąć. do pomachania łbem na koncercie i tego typu aktywnosci na pewno ok, natomiast do sluchania – zbyt daleko od pola moich muzycznych zainteresowan. pana głosowego zdecydowanie wole z innych jego dokonan tworczych. troche moze podoba mi sie ogolny klimat, zwlaszcza w spokojniejszych fragmentach. to na plus, ale jako calosc mnie nie przekonuje, chociaz generalnie da sie posluchac bez wiekszego bólu.
dość kiepska ta paczka jednak w sumie. 3-4 kawalki na plus.
11 – no takie hmm skoczne, nawet miłe dla ucha, nie bylo złe, ale tez w zaden sposob mnie nie zachwycilo i w sumie takich kawalkow slyszalem mnostwo i na wszystkie jestem dosc obojętny. jest ok, ale tylko tyle chyba. niespecjalnie mnie taka estetyka przekonuje.
12 – no, klasyczne brzmienie, taka estetyka, dla odmiany, do mnie trafia. lekko płynie, swietne partie wielogłosów, wszystko cholernie chwytliwe, ale nie w banalny sposób. nie znam zbyt wiele tworczosci tego zespolu, ale ten kawalek kiedys dawno temu wpadl mi w ucho i mimo, ze nie slyszalem go pewnie ładnych apre lat, to czuje jakbym znal kazdą nute.
13 – caly czas mnie męczylo skąd ja to znam i dopiero dotarlo jak oglądalem jakis program w tv xD hmm no takie w sumie calkiem fajne, skonczne, nienałaźliwe, jakby to pewien poseł dork... tfu... dorn, powiedzial. calosc w dosc przyjemnym klimacie kapel ulicznych, co niewatpliwie wyroznia tego typu granie z pop papki serwowanej w stacjach komercyjnych. czy mnie zachwycilo? nie. czy slucham takiej muzyki na codzien? nie. czy ma szanse? nie wiem
14 – co edycja ktos tam probuje pisac o bizonrocku, najczesciej zupelnie mijając sie dopasowaniem kawalkow do tego, co faktycznie lubie i co bizonrockiem moznaby nazwac. no wiec to moge ja z calym przekonaniem nazwac bizonrockiem. to jest wlasnie granie, ktore lubie najbardziej. chwytliwe i melodyjne, a jednoczesnie cholernie ciezkie w warstwie gitarowej i znakomicie zaspiewane. a przy tym nie bedące tylko kawalkiem typu zwrotka – refren – bridge – refren. tu jest 9 minut grania na najwyzszym rockowym poziomie i caly czas jest cholernie dobrze. wrzucant(ka) ma u mnie piwo za tak zajebisty kawalek i kopa za to, ze mi podpieprzyl(a) cos z szerokiej listy
15 – to jeden z tych kawalkow, ktore okreslam jako ‘sympatyczne’. tzn, nic mi tu szczegolnie nie wadzi, slucha sie nawet przyjemnie, ale zeby mnie tu cokolwiek zachwycalo, to nie za bardzo. takie no, leci sobie, snuje sie jak smród po gaciach, tu plumknie, tam brzdąknie i jest nawet miło, ale to tyle.
16 – o, no to dla odmiany snuje sie bardzo przyjemnie. takie klimaty do mnie trafiają. jest nieco sennie, ale wokal nie wpada w przesadne stany emocjonalne, gitarka sobie ładnie maluje dzwieki do spółki z podkladem klawiszowym. jest git. moze nie rozplywam sie nad kazdym dzwiekiem tu, ale sluchalem z nieskrywaną przyjemnoscią.
17 – takie troche las vegas, no. tzn. masa fajnych patentów, swietny klimat momentami, ale tez sporo kiczu i banału i nie wszystko do siebie pasuje. jesli kawalek ma miec te 37 minut, to jednak musi bic od tego geniuszem. tu jest ok, miejscami nawet bardzo ok, ale geniuszu nie slysze. jest creepowo i spookowo chwilami, ale tez tego typu zabiegi wokalne srednio mnie bawią, a akcent wywołuje ból jelit. ale calosc nawet dosyc pozytywnie, bo na pewno fajnosci kilku momentom nie moge odmowic. jakby tak z tych fajnych momentow sklecic 15-20 minutowy kawalek, to by bylo zajebiscie. a tak jest calkiem niezle, ale bez szalu.
paczka druga znowu bardzo taka se. 3 naprawde mocne punkty, cztery pozostale bez wpadek ale tez bez czegos, co by mnie na dluzsza mete ruszylo.
18 – nawet fajne. ciekawy klimat, nie wiem czemu, ale troche klimatem mi przypomina niektore nagrania roznokolorookiego wokalisty. z tymze, bardziej mi odpowiada spiewająca pani, niż pan. w zachwyt nie wpadam, ale w sumie bylo calkiem niezle, choc niczym nie zaskakuje.
19 – nie moja estetyka muzyczna. zbyt ejtisowa produkcja, zbyt duzo poglosów i ejtisowych efektów na wokalu. ot, taka ejtisowo brzmiąca pioseneczka, ktora zadnych emocji u mnie nie wywoluje.
20 – dość banalna balladka ejtismetalowa. fajna gitarka na początku, slucha sie tego przyjemnie, ale takich numerów są miliony. w dodatku ten wkurzający poglos na wokalu, ktory sporo przyjemnosci z sluchania zabiera. ale refren dosc fajny i ogolnie kawalek na pewno do najslabszych w tej edycji nie nalezy. jak juz cos mnie szczegolnie nie porywa, to wole, zeby to byl nieporywający mnie kawalek z mojej bajki muzycznej, niztaki sam z bajki zupelnie innej, jak to w tej edycji czesto sie zdarza.
21 – z jednej strony fajna produkcja, bo dodaje kawalkowi energii i zywiolowosci, z drugiej strony, ta sama energia i zywiolowosc jest nieco gubiona przez utwor sam w sobie. mowia inaczej, malo zywiolowy kawalek, uzywiołowiany przez produkcje nie no, nie jest to złe, tyle, ze po raz kolejny juz w tej edycji, jakos nieszczegolnie mnie bierze. motyw oczywiscie znany, co moze dzialac jakos tam na korzysc, w koncu podobno najbardziej lubimy te piosenki, ktore znamy z serii tych, co to nie wyłączyłbym, jakby gdzies lecialy, ale z wlasnej woli raczej zapuszczac bym sie nie zdecydowal.
22 – no takie no... hmm fajną drive, czy coś. nawet niezly pomysl. calosc mnie nie bierze chyba, ale dostanie jeszcze szanse, bo to coś tam w sobie miało. jeszcze nie wiem co...
23 – to natomiast zdecydowanie mnie nie bierze owszem, pare tych bardziej ‘muzycznych’ momentow naprawde niezlych, ale zbyt to wszystko rozwleczone i rozimprowizowane w tym niezbyt dobrym znaczeniu. tu coś brzdąkneło, tam coś ccssssstnęło i tak to wszystko bez wiekszego ładu i składu dla mnie. lubie jazz, ale ten bardziej hmmm ‘piosenkowo-skondensowany’. musze czuc w tym jakis rytm, musze czuc, ze to sie jakoś wiąże. luzne improwizacje bez motywu przewodniego mnie nudzą, bez względu na to, czy jest to jakis przeintelektualizowany początkujący muzyk, czy pan wielkiartysta były momenty tu, ale troche ich za malo w stosunku do dlugosci utworu.
24 – nie rozlozylo na łopaty, ale sluchalo sie dobrze. jeden z tych kawałków, ktore szanse na pewno jeszcze dostaną. dobra, ciepła produkcja, bez wkurwiających megaejtisowych pogłosów na wszystkim, ktore w paru kawalkach tej edycji wybitnie psują resztki dobrego wrazenia, pozostawianego przez same kawalki. mocno ‘łańcuchowy’ numer w sumie a to nawet nie takie dziwne heh.
25 – lekkie, zwiewne, niezbyt ambitne ani odkrywcze, w dodatku lekko miniaturowe. no taki fajny przerywnik, ale niewiele wiecej. mialem napisac, ze pan imitator nawet niezle imituje, a tu patrze, ze to jednak nie on, tylko pan perkusista i sie zdziwilem. oh well. takie fertinajnowe troche. sympatyczne, ale niewiele wiecej.
26 – a to z kolei bardzo miłe dla ucha i podoba sie. nic odkrywczego, ale zwyczajnie bardzo dobrze sie tego slucha i dołącza ten kawalek do grupki spiewanych przez panie, ktore to kawalki mi sie w queenwizji spodobaly. troche sambrownowe w niektorych rejonach. lądny, cieply glos, bez zbednego szarżowania i rzygania ozdobnikami. fajne to.
27 – produkcja nie powala, jak to w tamtych latach. ale sam kawalek bardzo przyjemny. calosc mimo braku ciężaru jednak do mnie trafia, chociaz z pewnoscią trafilaby bardziej bez tego strasznego brzmienia hihatów, bez tego masakrycznego pogłosu i bez gubienia fajnych rzeczy w miksie. bo to niezly kawalek jest.
28 – heh, to ciekawe. jeden z panów grających tu, stal sie znanym muzykiem w znanym zespole, ktory z tego typu grania raczej nie slynął. fajny kawalek, bardzo w klimatach czasów, w ktorych powstał. nic moze szczegolnie zaskakującego, ale lubie takie brzmienie.
29 – uwielbiam. i został mi podstepnie ukradziony numer na jedną z kolejnych edycji znowu zresztą, nawet w spheres in design kiedys to nagrywalismy, ale na żywca akustycznie i w dodatku nie znalem jeszcze tego za bardzo, wiec wyszlo dramatycznie, bo spiewając, nie wiedzialem co jest dalej xD uwielbiam akustyczną wersje samego wokalisty, zresztą gosc ma kawal głosu. swietny tekst. bezczelny skok na moje punkty
30 – nie moja bajka. tzn. slucha sie przyjemnie, fajnie to sobie płynie, dobry aranż, lepsze to niż radiowa papka, ale jednak na dluzsza mete mnie nie bierze. chyba.
znowu mocno srednia paczka. 1 swietny kawalek, z 5-6 niezłych, reszta poleciała i zapomnialem.
31 – fajne wejscie. calosc mocno zywiolowa, co jest plusem, bo wiekszosci kawalkow w tej edycji dramatycznie wręcz brakuje jaj. nie za bardzo trafia do mnie histerycznosc pana wokalisty, natomiast calosc prezentuje sie dosc interesująco i ma jakis tam, prosty, ale calkiem niezly, motyw przewodni, ktorego tez brakuje wielu kawalkom tej edycji.
32 – to ciekawe, ze znalem wczesniej tylko 1 kawalek tego zespolu, a rozpoznalbym ze to oni bez problemu, nawet gdybym nie mial przed sobą spisu wrzucantów bardzo klasyczne i klimatyczne brzmienie z tamtych czasow. swietne organy. tyle, że niestety panowie troche dają sie za bardzo poniesc w trakcie i czesc utworu jest zwyczajnie nudnawa. ale to, co nie jest nudnawe jest naprawde bardzo przyjemne. takie granie lubie.
33 – nie wiem co o tym myslec. niby nic mnie tu nie odrzucalo szczegolnie, niby jakos tak w miare fajnie lecialo, ale zebym cokolwiek pamietal po tych kilku odsluchach, to nie powiem.
34 – znam lepsze utwory tego zespolu i to calkiem sporo, ale to dobre jest. lubie takie klimaty. lekkie echa folka polączone z dobrym rytmem i melodią. ładne to. moze troche zbyt rozciągniete, ale robi dobre wrazenie.
35 – klasyczne rockowe brzmienie, niezbyt skomplikowany, acz wpadajacy w ucho kawalek, nie wyciągany na sile. nieco knajpiane echa. calosc bez szału wielkiego, ale dość pozytywnie.
36 – piękny numer. cudny dwugłos, fantastyczny podklad, pełen melancholii, ale nie banału. całość znakomicie buja i nawet sie człowiek i bizon nie orientuje, kiedy zaczyna spiewac refren. w koncu jakis kawalek znowu, ktory mnie zachwycil.
37 – nie trafia do mnie. sorry. nie moja bajka, nie lubie takiej produkcji, nie znosze megapoglosu na ledwo slyszalnym w tle wokalu. w dodatku meczy po kilku minutach. jest w tym cos fajnego, hipnotycznego miejscami, ale na dluzszą mete hipnotycznosc zmienia sie w monotonie, a produkcja tylko pogarsza sprawe.
38 – nie e. nie trzyma sie to wszystko kupy razem, a to co sie trzyma kupy, jest z kolei stanowczo zbyt łzawe. anielskie chóry zstępują na ziemie by w chwale, glorii i przy podniosłej piesni zabrac do siebie jakies głodujące murzyniątko czy inne biedne dzieciątko zamordowane/porzucone/whatever. nie trafia to do mnie. ten czlowiek najlepsze rzeczy nagrywal, kiedy bylo troche ostrzej, bardziej zywiolowo, a nie płaczliwie i z serii ratujcie murzyniątka i inne dzieci.
39 – miłe dla ucha nawet, tylko ze to znowu taki radio popowy przeboik, ktory moze szczegolnie niczym nie odstrasza i w sumie nawet jak na radiowy kawalek jest dosc znosny, ale tylko tyle. fajnie sobie leci, nawet łebkiem pokiwam troche, ale eargazmów nie przezywam, a za jakis czas ni cholery nie bede pamietal o co tu chodzilo...
o dziwo chyba najlepsza paczka tej edycji, chociaz nie wiem nawet, czy moge ją nazwać dobrą. jeden swietny numer, ze 4 calkiem niezle, reszta do zapomnienia.
ogólnie dość slaba edycja. nie ma jakichs ewidentnych asluchalnych wpadek, ale kawalki, ktore faktycznie mnie zachwycily mozna policzyc na palcach jednej ręki, a do tego prawie wszystkie je wczesniej znalem. kilkanascie niezłych, ale nie powalających, reszta totalnie neutralna lub nie z mojej bajki.
jednoczesnie oficjalnie zlewam ciepłym moczem te plage narzekań na to, ze sie nie poznalem na waszych kawalkach, ktora pojawi sie ponizej
edit: po pierwszej selekcji zostalo mi 25 kawalkow. 5 z nich ma pewne miejsce na liscie. pozostale 20 to albo rzeczy ktore byly calkiem fajne, albo takie, co ko ktorych jeszcze do konca nie wiem, wiec dostaną szanse. 13 kawalkow najslabszym + jeden mój zajebisty juz zostały odsączonych od reszty i wracac nie zamierzam (poza swoim hehe). _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here
Ostatnio zmieniony przez Bizon dnia Wto Cze 07, 2011 5:17 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
zinger menu

Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 396 Skąd: dzikie kraje
|
Wysłany: Sro Cze 08, 2011 3:23 pm Temat postu: |
|
|
A ja zacząłem słuchanie od trzeciej paczki. Ciężko powiedzieć, z jakiego powodu. Możliwe, że dlatego, iż tu było najwięcej kawałków, skąd wnioskowałem, że najkrótsze i najłatwiejsze do przetrawienia
18 - Nastrojowe nawet takie, wokal z podziałem na role itp. Ładne głosy, ładna muzyka, sentymentalnie. Na pewno się wyróżnia, zapada jakoś w pamięć wśród innych utworów, ma wyrazisty klimat i charakter - w poprzedniej edycji byłby jednym z bardzo nielicznych takich kawałków. Może nie jest do końca w moim typie, ale podoba się.
19 - Całkiem niezłe, ale chwilę po przesłuchaniu dopadła mnie taka myśl: "zaraz.. jak to szło?". No właśnie. Niby sporo się dzieje, jest dość bogata aranżacja, soczyste brzmienie, a jednak brakuje mi jakiejś porywającej myśli przewodniej. Ale wezmę jeszcze pod uwagę.
20 - Wstęp mi się nie podobał, taki powiewający lekkim metalem. Potem fajna, żywiołowa melodia, troszkę podchodząca pod stylistykę Scorpionsów, choć głos przypominający odrobinę zarówno Klausa Meine'a, jak i Bryana Adamsa. Mocny, agresywny śpiew, energia, podoba mi się.
21 - Takie radiowe bardzo, jak to niektórzy tu mawiają. Nie przykuwa mojej uwagi wielce.
22 - O, interesująco się zaczyna. A rozwija się jeszcze ciekawiej. A jestem dopiero na 30. sekundzie. Brzmi oryginalnie. No i troszkę ostrzejsze wejście gitary. Teraz znowu lżej, wraca tajemniczość z początku. Taka intrygująca linia melodyczna i głos wokalisty. Bardzo fajne. Bardzo przemawia do mnie oprawa instrumentalna. Świetne.
23 - Leniwy początek. Ale wciągający. Taki jakby wschód słońca w jakiejś dziwnej krainie pozbawionej ludzkiej obecności. Pomału się rozkręca, przechodząc w estetykę jazzową. W dalszym ciągu przewija się jednak ta specyficzna atmosfera. Jakieś nieartykułowane wycia w tle. Lubię, gdy utwór tak powoli się rozwija, bo wtedy historia, którą kreuje w umyśle słuchacza, staje się dużo bardziej wiarygodna. Fajne eksperymentalne brzmienia. Możliwe, że wysunie się w tej chwili na prowadzenie, a bił się o nie będzie z numerem 22. Końcówka jednak mogłaby być bardziej pomysłowa i zaskakująca. To mój taki jedyny zarzut.
24 - Taki swoisty powrót do normalności po poprzednim kawałku. Rytm trochę rodem z wolniejszych numerów Metallicy, maniera wokalna chwilami lekko zakrawająca o Veddera, moim zdaniem. Choć spodziewam się, że mogą to być dziwne skojarzenia. Średnio.
25 - Tak szybko upłynął, gdzieś w tle, że nie zdążyłem komentarza napisać. Będę musiał do tego wrócić. Na razie mnie nie porwało
26 - Wow, początkowo taka ekspresja wokalna przypominająca Alicię Keys Potem już aranżacja znacznie zmienia charakter całości. Mam przeczucie, że po kawałkach 22 i 23 niewiele mnie już w tej paczce może rzucić na kolana. Bo to już trzeci z rzędu utwór, który nie robi na mnie wielkiego wrażenia.
27 - O, w końcu ten "kontrowersyjny", szalenie znany kawałek, w który wyposażony jest każdy dj i każdy operator karaoke we wszystkich warszawskich dyskotekach. Nie wiem, czy to sława i legenda wykonawcy tak na mnie oddziałują, czy faktycznie utwór sam w sobie budzi we mnie takie pozytywne odczucia, ale niewątpliwie podoba mi się ta piosenka. I całkiem prawdopodobne, że nie poskąpię punktów.
28 - Takie bardziej klasyczne, stare klimaty. Chórki, organy, magiczna aura. Oj, chyba przebija 27 jednak Bardzo mi się podoba. Ale chyba trudno nie trafić w moje serce, wrzucając tu takie klasyczne nuty. Możliwe, że nic do mnie silniej nie przemawia.
29 - Dość standardowy kawałek, zdaje się. I chyba takie odczucie będzie mi towarzyszyło do końca. No tak, schematyczny zwrotkowo-refrenowy numer, nie będzie aplauzu, oklasków i wrzasków publiczności. Jak dla mnie, nie ma się czym zachwycać.
30 - Aranżacja, melodia, motywy na tym dętym instrumencie wtórującym śpiewowi wokalisty - wszystko to mnie porywa. Nosi mnie ta rytmika i kompozycja. I to stopniowanie napięcia, aż do refrenu, w którym następuje kulminacja. I od nowa. Fantastyczny numer! _________________ 2009 edo bentley continental gt speed 2006 edo volkswagen touareg red black |
|
| Powrót do góry |
|
 |
punkadiddle
Dołączył: 26 Lis 2008 Posty: 1123
|
Wysłany: Sro Cze 08, 2011 5:22 pm Temat postu: |
|
|
and atrus for all po drugim przesłuchaniu, bo po pierwszym mi się nie chciało, wolałam tylko słuchać.
11 - niezgorsze, chociaż bardziej przemawia do mnie już choćby 01. za pierwszym odsłuchem zdawało mi się cięższe w brzmieniu, z drugim już bardziej melodyjne, ale za każdym razem nasuwają mi się jakieś hardrockowe szanty, może nawet w wykonaniu piratów ;]
12 - a to znam, też niezgorsze, ale wolę insze piosenki tego wykonawcy. chwytliwe, melodyjne, ładne, proste w słowach, może ciut za głośne momentami. za pierwszym razem zastanawiałam się, co taka spokojna piosenka robi w otoczeniu takich "hałaśliwych", ale za drugim otoczenie trochę zyskało nowych dźwięków. że znałam wcześniej to co najwyżej miejsce na liście rezerwowej może być
13 - przyjemna gitarka, ale wokal mnie irytuje, strasznie się narzuca. w połowie jest całkiem przyjemnie, ale tylko przez chwilkę, bo znowu głos zaczyna śpiewać. potem znowu ten przyjemny motyw. to trochę mało jednak, biorąc pod uwagę minusy. o, jeszcze mi się skojarzyło z takim grubszym panem wokalistą-gitarzystą siedzącym na plaży w koszuli hawajskiej, nawet nie wiem jak się nazywa, ale rodzice się nim jakiś czas temu zachwycali. to pewnie przez tą gitarkę.
14 - ten wokal z kolei już mi się w ogóle nie podoba. sama piosenka momentami ujdzie, ale to i tak nie "mój klimat". znudziło mi się jeszcze przed połową, pod koniec już prawie spałam
15 - nie wiem, co o tym napisać. mam wrażenie, że lepiej najpierw przeanalizować tekst. zwykle nie zwracam na niego uwagi, tym bardziej przy pierwszych odsłuchach, ale coś mi mówi, że bez tego się tym razem nie obejdzie
16 - dosyć średnie, ale gitara w tle buduje ładny klimat, potem niestety solówka, która mi się za bardzo nie podoba, ale na szczęście krótka. wokal niezgorszy, gorsze są te chórki, chociaż jak się zwraca uwagę głównie na gitarę to nie robią wielkiej różnicy jakieś tam głosy w tle. klimatyczna piosenka, nawet na słowa zwróciłam trochę uwagi, głos wokalisty jakoś mi do nich pasuje. aha, zapomniałam dodać, że wokal wydaje się znajomy, ale nie mam pojęcia czyj on
17 - ładny początek, chórki jak z filmów burtonowskich, trwa około 3 minut, więc już mogłaby być samodzielna piosenka, tyle że niezwykle monotonna, a tak jest niezły wstęp, o długości w sam raz do godzinnego utworu. potem robi się jeszcze trochę mroczniej i w końcu wchodzi wokal. taki trochę "Steven" z poprzedniej edycji, różne "zabawy" głosem. w ogóle mi się kojarzy ten wokal albo z Alicem Cooperem albo z Golumem. a jak się trochę uspokoi to nawet, o dziwo, z Fishem, zresztą w 7-mej minucie wchodzi taka muzyczka tylko pogłębiająca to rybie wrażenie. a potem sobie ktoś poleciał w rockowo bujającego Coopa. od 9 minuty bardzo ładnie wpasowane partie instrumentalne. wszystko jest żywe, melodyjne, czyli coś, co Tygryski lubią najbardziej. może wokal po tym wchodzi zbyt nagle, szybko. tak około 15-tej minuty zaczynam się nudzić, potem różnie bywa, ale nie ostatni to raz. w 22. znowu coś się zaczyna dziać, tym razem kojarzy mi się z grą "The Sims" ( ), którą pamiętam właśnie ze względu na ciekawą muzykę, to był jakiś dodatek o czarach. w 24. minucie już jak dla mnie za dużo tego samego, nie mogę w kółko słuchać takiego wokalu, nudy. zgadzam się w tym momencie z Bizonem "jakby tak z tych fajnych momentow sklecic 15-20 minutowy kawalek, to by bylo zajebiscie". gdyby nie ta długa cisza to byłoby ciekawe zakończenie. tak jest dziwnie, więc w sumie na poziomie całego utworu ;p o, i pokazuje mi, że piosenka trwa krócej niż w rzeczywistości, już myślałam, że po tej ciszy jest raczej wstęp do kolejnego utworu, ale jednak nie. niemniej "Bizon prawdę ci powie"
Ostatnio zmieniony przez punkadiddle dnia Sro Cze 08, 2011 5:30 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Xavi

Dołączył: 06 Wrz 2010 Posty: 2519
|
Wysłany: Czw Cze 09, 2011 12:30 am Temat postu: |
|
|
pierwsza paczka w sumie na plus, albo już się przyzwyczaiłem do słabości tamtej edycji. No ale jest tu kilka DZIEŁ, które na pewno zgarną punkty. (znaczy 2 na pewno).
1. faktycznie łądny wstęp, folkowe klimaty, wyczuwam tu ayreoinizm czy komuś mu podobnego. Ładne mieszanie emocjami. Nawet czuć tu jakieś progrowe naleciałości. PLUS. Lalalalalalla. Najlepszy moment to chyba jak te smyki wbijają.
2. fajny riffik. W sumie QW to zabawa i też cieszenie się chwilą, a tu się miło spędza czas. Echoes to nie jest, ot banalne fajne coś. A zespół kojarzę (żartuję).
3. połączenie doomu z szogejzem? Pierwszy raz słyszę coś takiego. W życiu bym w pewnym momencie nie powiedział jak słyszałem pierwszy raz, że przy takim ostrym graniu pod koniec będzie słodkim głosikiem śpiewała pani. Spodziewałem się growlu i coś w typie Brave Murder Day. Rewelka, muszę łapnąć zespół. Hipnotyzuje mnie końcówka.
4. początek jak w Star Warsach i konsek końca i fajnie wszystko tu chodzi, przyjemne, z tym, że tylko przyjemne. Rozwala mnie bardziej tylko motyw koło środka. Jeszcze jeden przesłuch i zobaczymy czy dam niebieski (nie dałem, a to oznacza...)
5. Dzisiaj widziałem Shreka 2 i jak osioł śpiewa z kotem w butach w ostatniej scenie to pasowałby idealnie tam ten utwór. Takie irminellowe Counting Cowns czy im pokrewne. Potem mnie nudziło.
6. ten gość to chyba gwiazda polskiej sceny muzycznej, a w tym kraju to raczej chujowy tytuł ;p w sumie najlepsze co od niego usłyszałem (o ile to ten), do intrumentaliów nie mam zastrzeżeń (smyki!). Ale potem już nie zastygłem w tym na dłużej.
7. kawał dobrej klasyki. Niby się powtarza ten motyw, ale ładnie i zgrabnie to czyni. Aż sobie wyobraziłem babę z liceum z angola, która chodziła nas udupić. Piękne czasy.
8. arcydzieło. To co się dzieje w końcówce jest niesłychanie magiczne. NAJLEPSZE skrzypce ever w jakimkolwiek utworze (no odliczając może parę post-rocków) rockowym. Pierwszy raz chciałem być bardziej skrzypkiem niż gitarmanem. W zespole się zabujałem. No i ciekawostka - to nie ja to wrzuciłem choć taki onanizm tu leci. Ktoś chyba dobrze zna moje gusta muzyczne :>
9. kolejny genialny utwór z magicznej płyty. Takie TOP 5 na niej, choć niektóre kawałki bardziej kocham. (choćby nr. 10) Gościu geniusz i tyle. Jak usłyszałem taki start płyty to wiedziałem, że pokocham.
10. konsek szatana. Ogólnie na koncercie pewno dobre, ale jednak nie odczuwam przy tym Opethowej magii deathowej. Do straszenia teściowej pewnie idealne. _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Czw Cze 09, 2011 12:46 am Temat postu: |
|
|
a pieprzę, też się porozdrabniam tym razem, bo mi jakoś wyjatkowo ciężko ogarnąć całość, ale pierwszą pakę to już mam osłuchaną
Kill Lemur
1 ojojoj nienienie to są ci kolesie co ich nie odróżniam od Opeth, w każdym razie tak twierdzi mój brat, że to oni. i to w dodatku płyta, którą ze dwa razy w życiu słyszałem i jest na niej jeden piękny instrumental, ale tego gofra to nie pamiętam. no co ja mam powiedzieć, mój okres fascynacji Dream Theater minął dawno temu, więc zespoły z tej bajki już raczej nie mają szans mnie zainteresować. ogólne średniowieczne napuszenie pomieszane z pląsami leśnych elfów, brrr.
2 to mi się o wiele bardziej podoba, sialalala, wszystko rozumiem, spoko sprawa
3 o, chyba Atrus postanowił w końcu przyjebać prawdziwym szatanem po tych nędznych ziutkowych popierdółkach. moc. nie wiem co to bebe gada, to jest najlepsze na płycie bez dwóch zdań. punkty jak nic. i ten wymęczony wokal, który brzmi jakby faceta dusili w siódmym kręgu piekieł. tak nieznośne, że wspaniałe.
4 przy ostatnim kawałku nara pisałem o tym, że japońskiego i francuskiego powinny używać tylko kobiety. no i macie dowód. nic tylko ubić faceta na miejscu, żeby zamknął tę żabią mordę. poza tym byłoby całkiem spoko, ale mam uczulenie. to pewnie Maciej i jakiś bretoński tró-prog z lat 70-ych. esiohelolosiahtate! dambledor ohą szetą żal! ja thę dupę o thotuah. milczeć! pod koniec się szczęśliwie ucisza wszystko, włącznie z wokalem i robi się zupełny ITCOTCK i od razu inna historia. ale po co było to wszystko wcześniej to nie wiem.
5 jakieś tam przeleciało i nie przeszkadzało, musze jeszcze raz przesłuchać / no i bez zmian, facet śpiewa, nic się nie dzieje za bardzo
6 nuda jak nie wiem, nawet w tle mnie to męczy, jeden motyw na okrągło zarówno w śpiewie jak i w gitarze, moja krew i moja twarz, zbyt codzienna, zaiste
7 ja to znam skądś i nie wiem skąd. albo coś podobnego. w każdym razie moc i ostateczność. i poważna sprawa. no bardzo fajne tak, chociaż nie ujęło mnie aż tak bardzo jak poprzedni klasikal.
8 oho, ktoś mi zapieprzył pomysł na zespół. i chyba kawałek też, bo znam dobrze jedną płytę tylko i na niej tylko niektóre rzeczy mnie powalają, ale to jedna z tych. część instrumentalna miecie. do wokalisty nigdy się nie mogłem do końca przekonać i chyba tak pozostanie, ale w tym kawałku mnie nie denerwuje.
9 lot w ciula na punkty, skandal i zdrada
10 o tak wrau. nie jestem w stanie przesłuchać całej płyty tego nonsensownego łomotania, ale pojedyncze kawałki jak najbardziej. szczególnie lubię tę subtelną wokalizę pod koniec. w każdym razie zdecydowanie wolę takie napierdalanie niż jakieś Slayery czy inne Megadethy, które brzmią jak jakieś półnapierdalanie.
| subrosa napisał: | Xavi, dzięki Twojemu komentarzowi do 5. wiem już, że to śpiewa facet, a nie kobieta, o czym byłam przekonana po 2 odtworzeniach... (I to ten, którego masz na myśli, dzięki za sprostowanie ) Ja już lepiej pójdę spać, bo sama siebie zaczęłam się już bać po moich dzisiejszych przygodach XD |
ja tak miałem z 6 _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Czw Cze 09, 2011 10:58 am Temat postu: |
|
|
Tym razem na raty będę rzucał głosy. Czas to jest skurwysyn jednak.
Kill Lemur
1 – jaaa, już myślałem, że słabo się zacznie. A jest jakoś, no jakoś jest. Podobają mi się elementy folkowe wplecione w środek, aczkolwiek pewnie grupa atrusowa będzie przejęta bizonrockiem na początku.
2 – Ha! Cudne, melodyjne granie. Co prawda, to jest taki średniak z ich dyskografii. Na tej samej płycie można znaleźć lepsze kawałki, ale to żadna nowość.
3 – początek z Iron Mana wzięty, potem robi się trochę monotonnie a jednocześnie nawet i ciekawie. Trochę irytuje mnie ten wspomagacz wokalny kobiecy.
4 – o pardon, madam i misjeee. Nie bierze mnie francuski, chyba że u… No chyba tylko moje Źródło Szczęścia mogłoby takie wywołać. Bez podtekstów, zbereźniki.
5 – taki kawałek na jakiś festyn. Dziś bawimy się dla szkoły bez przemocy! Wszyscy razem!
6 – aha, no ja jako młokos jarałem się jego cool wizerunkiem, ale podejrzewam, że to ktoś wrzucił coś z zespołu w którym grał. No nic, teraz mam do niego stosunek obojętny a mój mentor kazał mi kiedyś ściągnąć płytę nową jego, bo: „do Iron Maiden to ty Sebon dziewuchy nie pukniesz”.
7 – trochę jak soundtrack z Heroesów pierwszych. Albo do jakiegoś filmu typu Dungeon Siege, kiedy przyjaciel głównego bohatera umiera w strasznych mękach, bo zjadły go harpie, czy tam Amy Winehouse.
8 – dłuży się, oj dłuży się. Po 5 minutach zobaczyłem, że minęło dopiero 30 sekund, dobra trochę przesadziłem. Minuta.
9 – oho, ponownie pojawia się. Ja chyba go wolę w bardziej szalonych wariacjach a nie takich nostalgicznych. Niemniej, wypada się zastanowić.
10 – jeśli to zgarnie więcej punktów, niż zgarnął mój debiut w tej zabawie (tj. Blues Beatdown) to się pogniewamy, oj pogniewamy. _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
punkadiddle
Dołączył: 26 Lis 2008 Posty: 1123
|
Wysłany: Czw Cze 09, 2011 4:29 pm Temat postu: |
|
|
st. anet part 1
drugi odsłuch
18 - za pierwszym razem nudziło, za kolejnymi trochę wciąga, ładny motyw refrenu, ale sama piosenka nie zostawia po sobie dużych wrażeń, ot, odsłuchana, zapomniana, jakieś tam tło, czasami dosyć nużące, może to przez pogodę pochmurną
19 - podoba mi się, dużo się dzieje, melodyjnie, może rzeczywiście brak myśli przewodniej, ale można przymknąć oko, bo reszta same plusy - przyjemna i żywa melodia, organki ładnie wkomponowane, miły głos. poza tym nie mam wrażenia, że to się ciągnie, jak tam ktoś wcześniej zarzucał - trwa w sam raz. jak się słucha trochę radia to większość starszych hitów tak brzmi, a mimo to dobrze się ich słucha i chętnie do nich wraca
20 - drugi szczał na wrzucanta od początku mojego udziału w zabawie. obstawiam Nathalie. sama chciałam dać coś podobnego w tym miesiącu, ale na szczęście dałam co innego i jest większa różnorodność. tak jak pisał zinger - głos taki ciut Bryan Adams czasami, sama piosenka mi bardziej się skojarzyła z Europe, bo to właśnie ich chciałam dać. a brzmienie klasyczne, w sumie nie słucham za dużo takiej muzyki, ale nie brzmi to szalenie oryginalnie, chociaż nawet przyjemnie
21 - brzmi jak coś, co mogłoby lecieć w średio ciekawej rozgłośni radiowej z nowszą muzyką. nawet niezłe, ale jak wyżej - już to gdzieś słyszałam, nic nowego. ogólnie to nie słyszę, żeby dużo się tu działo, mimo że dźwięków sporo
pierwszy odsłuch
22 - o, to załapało od pierwszych dźwięków, mimo że najpierw wszedł lekko stresujący wokal (zapowiadał co innego, ale na szczęście pierwsze wrażenie było mylne). ekstra gitara, poza gitarą całość ładnie zgrana, pasuje to do siebie, wokal, gitara i cała reszta, bez udziwnień. no i melodyjne i rytmiczne, dwa duże plusy. świetne zakończenie, całość bardzo równa. w końcu coś, co mnie zainteresowało od czasów 04
23 - zzzzzz... nie mam nastroju na takie granie. złe nie jest, ale może innym razem, za rok, może dwa (schodami na strych). gdyby nie było takie spokojne to coś mogłoby z tego być. a nie, są jakieś wrzaski, więc jednak nic z tego. chociaż jeszcze pomyślę, bo nie chcę mieć wyrzutów sumienia, że nie doceniłam wykonawcy wymijając się brakiem nastroju. ale jednak po tym nie chce mi się już pisać więcej komentarzy, więc reszta innym razem |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Czw Cze 09, 2011 8:14 pm Temat postu: |
|
|
01. Jeden z nielicznych prog-metalowych zespołów, których da się jako tako słuchać. Nie zawsze oczywiście, ale mają wyczucie melodii i brak im skłonności do popadania w onanizmy. To jest akurat mocno przeciętne, momentami wręcz irytujące nachalnymi folkowymi wtrętami, które przy ogólnym napuszeniu całości (chociaż koncept jest bardzo ambitny, co usprawiedliwia niejako patos) wypada trochę komicznie. Wokalu też nigdy nie lubiłem specjalnie. Da się słuchać, ale bez rewelacji.
02. Raczej nie. Przyjemne klawisze, ale to w zasadzie wszystko, co można pozytywnego napisać o tym kawałku. Niby klasyka rocka, ale w tym wydaniu zupełnie mnie nie bierze.
03. Nie mniej klasycznie - a muzycznie o niebo lepiej. Ile znacie przypadków, kiedy to muzycy-którzy-kiedyś-tam-byli-znani schodzą się po 20 latach, żeby nagrać coś, co nie tylko dorównuje ich poprzednim dokonaniom, ale wręcz zostawia je w tyle? I ile znacie zespołów z kręgu metalowej ekstremy, które przy całej groźnej, mrocznej otoczce potrafią grać... tak przebojowo? I czy tylko mi fragment zwrotki przed refrenem ("I shut my mind but I'm falling anyway...") kojarzy się z Dance Me To The End of Love Cohena?
04. Trochę francuszczyzny nie zaszkodzi. Francuski prog zawsze był fajny, i ten kawałek nie jest wyjątkiem. Lekko, zwiewnie, zagrane z polotem... Dobrze się słucha, chociaż jakimś arcydziełem nie jest.
05. Jakieś folki. Jak wiadomo, folki zawsze darzyłem sympatią, ale do tego się nie mogę przekonać. Trąci trochę country, ale nie tym fajnym country typu Cash czy 16 Horsepower, tylko jakąś wiochą trochę.
06. Nie, on kojarzy mi się z takim głupim dowcipem, w którym występują powodzianie i w ogóle ludzkie tragedie. "Ludzkie tragedie", jak to określenie dobrze pasuje do tego kawałka.
07. Może wyjdę na ignoranta czy coś podobnego, ale nie przepadam za muzyką barokową. Muzyka klasyczna jak najbardziej, ale raczej od romantyzmu w górę. Nie mówię, że mi się nie podoba, ale po prostu nie budzi we mnie takich emocji, jak chociażby Schubert. Dostojne i bogate - ale raczej obojętne.
08. Wspaniałe. Piękne, rozbudowane, może nawet nieco przesadzone, ale i bez nadmiernej pretensjonalności (a czy pretensjonalność może nie być nadmierna? - przyp. red.), a końcówka, na którą zwracał uwagę Xavi, rzeczywiście miażdży. Muszę się w końcu za nich zabrać na poważnie.
09. Słucham ostatnio tej płyty bardzo często. Właściwie nie wyjmuję z odtwarzacza. Powiem więcej: gdyby to był numer 7 albo 9 z tej płyty - wygrałoby u mnie bez dyskusji. Ten utwór też uwielbiam, rzecz jasna. Już sam wstęp, w zasadzie trywialnie prosty ale jakże genialnie chwytliwy. Wokal? No tak, nie wyciąga trzynastu oktaw, to przecież nie może być dobry... Tekst? Odpuśćmy sobie oczywistości, urodzonym wczoraj podpowiem tylko, że mówimy o jednym z najlepszych tekściarzy w branży. Wspaniały utwór, i przy okazji jeden z faworytów tej edycji.
10. Sensu nie ma, ale są za to fajne melodyjne fragmenty między kolejnymi łomotaniami. Nie no, strasznie głupie, ale jakoś nie mam sumienia tego zjechać i kłamać, że nigdy nie słuchałem takiej muzyki.
11. Świetne. Skojarzenie z tymi bardziej energicznymi kawałkami R.E.M. powinno iść oczywiście w drugą stronę Trochę energii, sporo melodii, fajny refren. Zasłużony zespół. Bardzo dobry utwór, nie sądzę, żebym o nim zapomniał przy rozdawaniu punktów.
12. Nie jestem może oddanym fanem zespołu, ale takich kawałków zawsze słucham z przyjemnością. Ładne harmonie, wszystko na swoim miejscu, profesjonalna orkiestracja, melodyjne. Na plus.
13. O właśnie. Taki folk to ja rozumiem. Ludowa rytmika, niebanalny aranż, różne dęciaki mandoliny bongosy i tak dalej, fajnie ten utwór balansuje między smęceniem a żywszym graniem. Zdecydowanie mi się podoba.
14. Przebojowy hard rock. I to całkiem niezły. Ma pewien klimat i jest dość ciężko. Druga połowa utworu mniej mnie jakoś przekonuje, w ogóle kawałek by zyskał na wywaleniu kilku minut takiego-sobie riffowania (co jest o tyle dziwne, że ten pan przecież z genialnych riffów słynie, tu jakoś mu pomysłu zabrakło), ale ogólnie zgrabne i dające się słuchać.
15. Gdyby Tom Waits chciał nagrać płytę elektroniczną, mogłaby brzmieć właśnie tak. Wspaniały utwór, podobnie jak cała płyta przepełniony dekadencją, melancholią, szaleństwem, rozpaczą, co zresztą nie powinno dziwić, biorąc pod uwagę okoliczności jej wydania. Chciałem ich kiedyś wrzucić, z innej płyty i w innym nastroju, zmieniłem plany i chyba dobrze się stało - tamten kawałek nie był tak wybitny, jak ten. Przepiękna muzyka.
16. Znowu coś się snuje, ale takiego snucia mogę słuchać bez przerwy. Trochę Sylviana, trochę dream popu, okraszone wszystko piękną solówką. Nastrojowe.
17. Powiem wprost: ten kawałek tutaj to moja zasługa. Ale nie ja go wrzuciłem Niemniej, sądzę, że należy mi się z tego tytułu połowa albo chociaż 1/3 punktów, jakie zbierze. A powinien zebrać niemało, bo to utwór wybitny. Długi? E tam, mają jeszcze dłuższe w dyskografii. Wokalista - nie bez powodu wołają na niego "1000 głosów". Taka maniera śpiewania ("śpiewania") może być drażniąca, ale to nie mój problem, bo mi się bardzo podoba Instrumentalnie - potęga. Eklektyczne, potężne. Klimat jak z Poego czy filmów grozy. Najlepszy utwór edycji, kropka. _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
agusiaa_w

Dołączył: 09 Sty 2011 Posty: 344 Skąd: Mała Aleja Róż
|
Wysłany: Czw Cze 09, 2011 10:25 pm Temat postu: |
|
|
Ok, wrzucam komentki do pierwszej dziesiątki, miałam dać całość w sobotę, ale jednak se podzielę
1 – nooo, niezłe otwarcie edycji kobzy, tam-tamy i inne takie – no są momenty przywodzące na myśl tańce wokół ogniska albo jakiś festyn, ale mnie to bardzo bierze. Właściwie jak odpaliłam drugi raz paczki i usłyszałam ten kawałek to pomyślałam: „ooo, to to” - znaczy że chwyciło przy pierwszym odsłuchu (+)
2 – no to już nie tak fajne, jak poprzednik, aczkolwiek całkiem sympatyczne, więc na razie na plus (+)
3 – uuu, tu coś cięższego, jak dla mnie chyba zbyt ciężkiego i mrocznego i ogólnie mnie raczej męczy (-)
4 – dobra, idą se żołnierzyki i co?? ooo, dalej jest lepiej, pan śpiewa po francusku i właśnie sobie zdałam sprawę, że nic już nie pamiętam ze szkoły merde! No dobra, trochę jednak pamiętam i kumam już, czemu mi się z żołnierzykami skojarzyło – bo to o rycerzach jest czy coś, choć ja tego bełkotu nigdy dobrze nie rozumiałam ze słuchu aha, i tam nie ma żadnego Dumbledora, tylko „dame d'honneur” a kawałek fajny (+)
5 – wracamy na festyn, jeee jeee jeee <tańczy> (+)
6 – phi, to musi być fest stare, bo kolo brzmi jak przed mutacją jeszcze szkoda, że poszedł potem w innym kierunku muzycznie… trochę smętne, ale te smyczki tam coś takiego robią, że mi się chyba trochę podoba, no i gitara też coś fajnie poczyna, może to nie jest wcale takie złe, hmmm… a tam, małego plusa na kredyt mogę dać (+)
7 – i zrobiło się poważnie, wzniośle, brzmi to jak z filmu jakiegoś… piękne, choć raczej smutne (+)
8 – a to jest zupełnie niefajne i nie chce mi się więcej pisać (-)
9 – od razu się przyznaję, że tego nie znałam wcześniej i bardzo się wstydzę ale głos poznaję (ciężko nie poznać ). Ale muszę też przyznać, że mnie to nie powala specjalnie fajne są te klawisze, ale to by było chyba na tyle. Może potem chwyci, na razie stawiam znak zapytania (?)
10 – ło matko, wyłączcie mnie to sorry, ale szanuje swoje uszy, bo są dla mnie bardzo cennym narządem (-)
Może jutro jak dam radę dopiszę komentarze do drugiej paczki, a jak nie to już do całości wrzucę w sobotę koło południa  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Pią Cze 10, 2011 3:13 pm Temat postu: |
|
|
... And Atrus for All
11. ładne, fajna melodia. i taki chłodny klimat. aż mi noga zaczęła latać. znaczy nie że jakieś dzieło, ale przyjemnie się słucha. lemuro-bebizm czyli kręgi atrusowe.
12. [EDIT moda- tu padł tytuł... ] cośtam, nie wiem za bardzo co sądzić. właściwie wszystko fajne, tylko ten refren trochę nudzi.
13. o to fajne, kojarzy mi sie z folkami sprzed dwóch edycji bodajże. dęciaki! czyli pewnie jakiś Xavaday.
14. rockowe zapalniczki w górę yeaaaaaaaaaah zróbcie hałas więcej diaaaabłaaaaaa. a potem bizonizm na całego się zaczyna. guns and sabbath. i na koniec znowu refren patetyczny. zgaduję, że dla hardrockowców to musi być zajebiste, bo tak w sumie to wydaje mi się, że spełnia wszystkie wymogi. no ale, że ja jestem emociotą, to zamaluję to tylko na czerwono i pójdę dalej, bo raz, że nie moja bajka, a dwa, że za dużo tego na jednego katera.
15. smutno, posępnie, mrocznie, wieczorowo, męsko, waits, cave, dym papierosowy, noże wbite w stół, nie wiem co to, ale bardzo mi się podoba
16. tu już mniej męsko, ale klimat ma - podobne odczucia co z 11. przyjemnie płynie. zwycięstwo lemura wywołało najwyraźniej modę na lemuryzm. nie jestem pewien czy to dobrze, ale bywały gorsze mody w tej zabawie.
17. generalnie przedni żart z tą ciszą, gratuluję wrzucantowi. poza tym klimatem i wokalem podobne do ostatniego Alice Coopera, też takie schizowe i z nietoperzami w dupie. generalnie nie taki diabeł straszny jak go malują te cyferki, no na pewno jest to mniej nudne, niż swego czasu fenderkowa kobyła, bo się różne rzeczy dzieją - i king crimson i jakaś vanessa mae na całego potem, i opera, i kabaret, i chuj wie co jeszcze, szkoda, że wszystko razem dosyć chaotycznie poskładane. no ale fani proga i concept albumów to akurat powinni być zadowoleni, więc nie bardzo ogarniam tego zbiorowego hejtowania, chociaż nie jara mnie ten numer jakoś szczególnie jako całość. ale niektóre fragmenty są bardzo ok. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA
Ostatnio zmieniony przez kater dnia Pią Cze 10, 2011 6:10 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anet

Dołączył: 20 Mar 2010 Posty: 762 Skąd: Leszno/ Wrocław
|
Wysłany: Pią Cze 10, 2011 4:32 pm Temat postu: |
|
|
11- średnie. Mnie nie zachwyca. Słucha się po prostu w porządku, ale nie ma tam nic co by mnie ścięło z nóg. Nie wiem nawet co więcej napisać.
12- znam i lubię bardzo, choć uważam, że na tej płycie z której pochodzi kawałek są o wiele lepsze rzeczy, no ale w trochę odmiennym klimacie, który pewnie w QW by się nie przyjął.
13- bliskie memu sercu, przez te instrumenty Chyba skok na moje punkty. Bardzo przyjemny kawałek, melodyjny. Harmonia i piękno to mi przychodzi na myśl jak tego słucham.
14- oooooo Bizona kawałek Co tu dużo mówić, mój ulubiony utwór z tej płyty. Jeden z najlepszych gitarzystów ever i zabójczy wokalista, co tworzy duet tylko na plus.
15- bardzo klimatyczny kawałek, taki mały horror. Jestem zaskoczona, ale mi się podoba, choć pod koniec jest już dla mnie trochę nużący i monotonny.Brakuje mi tutaj jakiegoś rozwinięcia. Niemniej jednak nie odrzucam w walce o moje pkt.
16- Anunaki się tym zachwyca, mnie to aż tak nie porywa. Martwi mnie to, bo jak to Anunaki lubi to, to chyba dobre jest
17- Boże...Najgorsza rzecz w tej paczce . Nie nie nie. Nie dla mnie i nie chodzi tutaj o długość. Dobra przyznaję się, przesłuchałam tylko 3 razy więc trochę mało, ale nie jestem wstanie tego znieść. Jak wcześniej pisałam ten ,, wokal" czy co to jest....okropny. Gościu ma manierę jakby zaraz miał zwymiotować ( wiem, że tak ma być ale to jest beznadziejne). Jakieś 2 czy 3 momenty mi się podobały i na tym koniec, a jak na utwór tak długi to trochę za mało. _________________ "O miłości wiemy niewiele. Z miłością jest jak z gruszką. Gruszka jest słodka i ma kształt. Spróbujcie zdefiniować kształt gruszki." |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Pią Cze 10, 2011 4:46 pm Temat postu: |
|
|
mam dużo pracy więc o to kolejne komentki
St. Anet
18. o znowu jakiś cave tylko teraz z kylie dla odmiany. widzę, że w tej edycji wieczorne nastroje są w cenie. och smyczki lecą po nocnym niebie. ale z dalszymi przesłuchaniami traci jednak.
19. i znowu. i to jest chyba najlepsze ze wszystkich tych wieczornie ładnie płynących kawałków jak dotąd. o ja i ta wstawka czegośtam, nie wiem co to, organki? niemoge. porywający plastik. mógłbym przy tym tańczyć, gdybym umiał.
20. o, wróciły popmetale z długimi kudłami. i believe in youuuuuuu! ŁOOOOO. no i jak długo tak można. Boże, nie. tamten bizonim był dwa razy dłuższy, ale się mniej dłużył niż to.
21. no naprawdę nowa moda. chociaż lemur wygrał czymś zupełnie w innym stylu. nie no, to mnie nudzi, sorry, bebe. takie tam piosenkowanie radiowe. gitary fajne, ale poza tym to tam pierdu pierdu dosyć, że użyję fachowego określenia. wolę blur ehehe.
22. o to kojarzę i to przez goata, trochę żal. łoooooo. fajne wejście gitary. i refren. i w ogóle aranżacja całkiem ciekawa jak się wsłuchać. ale w sumie nie jestem pewien czy to najlepszy wybór. to pewnie lookaug.
23. to mi się kojarzy z opinią dziewczyny katera nt. free jazzu: "wychodzi taki Stańko, robi jazgot, a ludzie stoją i kiwają z uznaniem głową udając, ze im się podoba". no mniej więcej podobne mam wrażenia. pod koniec brzmi trochę jak crimsonowe odpały, tylko nie mogę w tej chwili skojarzyć które. pewnie Providence. no nie wiem, może dam jeszcze temu szansę, ale duże wątpie.
24. no tak grungowe śpiewanie przez nos, ohhhhnnnnyeeeaahnnnnn. fri durs dałn czy coś.
25. piosenka pedobeara wg ytrona. w sumie coś w tym jest. stary pierdziel na prerii śpiewa o dziewczynce, którą zamknął w szopie. dobrze, że krótkie.
26. za pierwszym razem mnie znudziło całkiem, ale jednak to jest dobre. fajny klimat w tle i niektóre zawodzenia baby też, że już nie wspomnę, że mi się Thom przesłyszał na samym wstępie, a całość brzmi jak żeńskie wydanie Jeffa Buckleya. o i na koniec zapiszczała orgazmicznie, powinno być tego więcej, bo po takim dusznym śpiewaniu człowiek potrzebuje powietrza.
27. następny lot w ciula na punkty, tylko trochę z innej strony. i podobnie, jak z 9 bardzo bardzo lubię, ale no tego. jakby wrzucant zaszalał z moim ulubionym kawałkiem z tej płyty to miałbym zgryz, a tak to raczej nie będziemy się tu wygłupiać z punktami. AVE SHAMAR.
28. och, jakieś psychodeliczne bitelsy tudzież pajpery! i epicka solówka klawiszowa! chcę jeszcze. melodia momentami dosyć banalna, ale no. tak jakby melodie beatlesów czy barretta nie były banalne. bardzo miła odmiana w tej edycji.
29. znowu? brat bliźniak 23? no jak boga kocham. to jest jeszcze nudniejsze chyba, chociaż nie zdziwiłbym się, że to po prostu znowu ten sam kawałek, a nie podoba mi się jeszcze bardziej, bo czuję się dwukrotnie skopany.
30. no nie moja bajka, takie tam radio pop soft jazzy, ale da się wyżyć. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
agusiaa_w

Dołączył: 09 Sty 2011 Posty: 344 Skąd: Mała Aleja Róż
|
Wysłany: Pią Cze 10, 2011 10:08 pm Temat postu: |
|
|
Miało być jutro, ale przecież jest piątek wieczór i nie mam nic lepszego do roboty, więc napisałam komentarze do reszty utworów.
edit: i doklejam komentarze do pierwszej paczki, coby się kupy trzymało i nie trzeba było stron przewijać
*
1 – nooo, niezłe otwarcie edycji kobzy, tam-tamy i inne takie – no są momenty przywodzące na myśl tańce wokół ogniska albo jakiś festyn, ale mnie to bardzo bierze. Właściwie jak odpaliłam drugi raz paczki i usłyszałam ten kawałek to pomyślałam: „ooo, to to” - znaczy że chwyciło przy pierwszym odsłuchu (+ +)
2 – no to już nie tak fajne, jak poprzednik, aczkolwiek całkiem sympatyczne, więc na razie na plus (+)
3 – uuu, tu coś cięższego, jak dla mnie chyba zbyt ciężkiego i mrocznego i ogólnie mnie raczej męczy (-)
4 – dobra, idą se żołnierzyki i co?? ooo, dalej jest lepiej, pan śpiewa po francusku i właśnie sobie zdałam sprawę, że nic już nie pamiętam ze szkoły merde! No dobra, trochę jednak pamiętam i kumam już, czemu mi się z żołnierzykami skojarzyło – bo to o rycerzach jest czy coś, choć ja tego bełkotu nigdy dobrze nie rozumiałam ze słuchu aha, i tam nie ma żadnego Dumbledora, tylko „dame d'honneur” a kawałek fajny (+)
5 – wracamy na festyn, jeee jeee jeee <tańczy> (+)
6 – phi, to musi być fest stare, bo kolo brzmi jak przed mutacją jeszcze szkoda, że poszedł potem w innym kierunku muzycznie… trochę smętne, ale te smyczki tam coś takiego robią, że mi się chyba trochę podoba, no i gitara też coś fajnie poczyna, może to nie jest wcale takie złe, hmmm… a tam, małego plusa na kredyt mogę dać (+)
7 – i zrobiło się poważnie, wzniośle, brzmi to jak z filmu jakiegoś… piękne, choć raczej smutne (+)
8 – a to jest zupełnie niefajne i nie chce mi się więcej pisać (-)
9 – od razu się przyznaję, że tego nie znałam wcześniej i bardzo się wstydzę ale głos poznaję (ciężko nie poznać ). Ale muszę też przyznać, że mnie to nie powala specjalnie fajne są te klawisze, ale to by było chyba na tyle. Może potem chwyci, na razie stawiam znak zapytania (?)
10 – ło matko, wyłączcie mnie to sorry, ale szanuje swoje uszy, bo są dla mnie bardzo cennym narządem (-)
**
11 – bez sensu kawałek (-)
12 – wreszcie coś, czego słucham z przyjemnością, bardzo mi się podoba. Fajne chórki, wokal też mi pasi (+)
13 – wracamy na festyn 2?? A nie, to jest chyba jednak bardziej orientalne ten powtarzający się motyw jest uzależniający klawy kawałek (+)
14 – to pewnie jakieś szychy i legendy rocka, nie? To słychać. I słychać rasowe granie. Może nie zostałam zmieciona z powierzchni ziemi, ale to jest niezłe. Nawet całkiem bardzo, yhm (+)
15 – Czesław ?? a jednak nie… Akordeon fajny, ale potem jakiś gościu coś bełkocze, raz że kocha, potem że nienawidzi, a mówią że to baby nie wiedzą czego chcą … Faktycznie przywołuje obraz knajpy śmierdzącej dymem, piwem i potem raczej nie polubię (-)
16 – wieje nudą, a poza tym koleś nie ma siły śpiewać, biedaczek… (-)
17 – największe zaskoczenie z tym kawałkiem, bo jak zobaczyłam czas trwania, to mi przeszły przez głowę wszystkie przekleństwa jakie znam i zastanawiałam się, kto nas tak nienawidzi ale włączyłam… i szok… bo to jest zajebiste! Melodia jak z filmu, bardzo klimatyczna, cóż – sądzę, że to jakaś muzyczna ilustracja piekła i podróż przez jego czeluście… Dokładnie takie mam skojarzenia odnośnie tego kawałka. Jeszcze nie próbowałam słuchać po ciemku, bo boję się, że za bardzo poczuję klimat właściwie powinnam się zacząć przyzwyczajać, bo to jedyna opcja jaka mnie czeka po śmierci Niewiarygodne, ale to jest najlepsza rzecz w tej edycji. Ktoś miał jaja, że to dał tylko tę przerwę faktycznie można było wywalić Ale i tak świetne, aż dam dwa plusy (+ +) i jeszcze sobie ochnę – och!
***A teraz moja ulubiona paczka:
18 – do piekła pójdę za jakiś czas, a teraz coś na odgonienie demonów… Bardzo uroczy, przyjemny utwór, gitarka + smyczki + pan i pani – fajneeee (+)
19 – jakieś romantyczne ejtisy, lubie takie kawałki. Jak wchodzi harmonijka, to jeszcze bardziej lubię. A niech ma plusa (+)
20 – hmmm… W ogóle to spadać ode mnie z takimi kawałkami, bo mnie dołują ale jednak mam do nich słabość, ech…(+)
21 – lalalalala, znam to, swego czasu było wszędzie, strach otwierać lodówkę czy tam pralkę sorry ale dzięki, chyba jedyna kicha w tej zajebistej paczce (-)
22 – zaczyna się dziwnie… Ale co się dzieje potem, osz kuwa! Jakieś alternatywne granie, gościu jakby przez rurę PCV śpiewał, ale co tam… A jak wchodzą gitary, to już w ogóle leżę (+)
23 – nie wiem, co napisać, bo ja zwyczajnie takich kawałków nie rozumiem, nie słucham i nie ekscytuję się nimi. Za dużo się dzieje (-)
24 – fajnie se leci, w sumie ani jakieś bardzo dobre, ani też złe. Zobaczę jeszcze (?)
25 – a to z kolei jest super tylko czemu takie krótkie noooo (+)
26 – no niezłe, kobitka daje radę. Spoko kawałek (+)
27 –ja tego nie znam, ale ja prawie nic tu nie znam, więc to żaden argument a piosenka mi się podoba, F.U. pieniacze (+)
28 – wkurza mnie to, że momentami słychać muzykę tylko w jednej słuchawce brzmi jak Beatlesi, ale nie wiem czy lubię (?)
29 – o, jakieś zaoceanowe smęcenie? W sumie nawet może być (+)
****
30 – wstęp nie zapowiadał tak fajnego dalszego ciągu, ja nie wiem co jest w tym kawałku, może ten saksofon? Może gitara? Whateva, lubię to (+)
31 – no, no, no… nie trawię takich hałasujących krzykaczy (-)
32 – no dajcie już spokój, naprawdę (-)
33 – heh, ta melodyjka na początku brzmi trochę jak „wlazł kotek na płotek” ale dobra, potem to są dopiero zwroty akcji, ale całkiem dobrze to brzmi (+)
34 – najpierw myślałam, że tego nie lubię, ale jednak chyba trochę lubię, nie są to jakieś ochy, ale jest nieźle. A te flety tam są całkiem całkiem. (+)
35 – noooo wreszcie, czekałam na coś takiego. To to ja lubię bardzo tu nie będzie zastanawiania, co zrobić (+)
36 – świetne są te klawisze, całość bardzo nastrojowa. Kurde, prawie same fajne kawałki w tej edycji, będę się ciąć przy dziesiątce (+)
37 – to mnie nudzi, sorry (-)
38 – ktoś robi bezczelny zamach na moje punkty, bo nie jest tajemnicą, że kocham tego Pana. Co prawda z tej płyty wolę inne utwory, ale to jest tak klimatyczne, tak inne od tego, co on zazwyczaj tworzył i z czego jest znany, że fajnie, iż się tu znalazło, bo niektórzy się dowiedzą, że ten Pan to nie tylko piosenka „x” czy „y” i nie wiem co Wam się tu kupy nie trzyma, ogarniacie wgl o czym on śpiewa? (+ + +) <3
39 – przykro mi to pisać, ale to jest najgorszy kawałek w tej edycji. To jest mega przeokropne, beznadziejny wokal (nigdy nie lubiłam), plastikowa muza i w kółko jedna melodia. Błeeeeeeeeeee. Ohyd. Wielki MINUS (-)
Coś za dużo tych plusów mi się narobiło Naprawdę krew się poleje przy tworzeniu listy. Ogólnie to muszę nas pochwalić, spisaliśmy się  _________________

Ostatnio zmieniony przez agusiaa_w dnia Pią Cze 10, 2011 11:01 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maciej

Dołączył: 22 Lip 2005 Posty: 1329 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Sob Cze 11, 2011 6:25 pm Temat postu: |
|
|
1-19
Paczka I
1.Świetne rozpoczęcie, przynajmniej w przeciwieństwie do niektórych kawałków w tej edycji coś się w nim dzieje,zmienny aranż ładnie i z pomysłem urozmaica całość.Końcówka z plemiennymi bębnami to takie outro podobne niemal do kapel tribal-metalowych.Generalnie muszę to zrekapitulować bardzo pozytywnie. Naprawdę dobry początek!
2.Ta jego charakterystyczna opowiadająca maniera, relaksujące.Trochę mnie co prawda te końcowe zaśpiewy zirytowały ale ten facet to klasyka rocka chyba nie da się go nie lubić
3.Kiedyś b.dawno poznałem ten zespół przez theriona ,cenię ich i zaczyna się całkiem udanie, przed oczami klimat jak z „Inferno” Dantego,ósmy krag ,maleboleg itd....Ale w tym kawałku akurat nie ma pomysłu na aż tyle minut bo znaczna jednostajność i monotonia się wkrada w połowie...
4.Chyba najpopularniejszy francuskojęzyczny progres(obok Harmonium).Absolutnie piękne, ten tradycyjny aranż, klimat pierwszej połowy lat 70-tych. Płynie elegancko niczym Sekwana pod pont Marie. Admirable, rewelacja!
5.Dość sielskie i melodyjne.Wesoła łączka, przytup i jest rzekłbym sympatycznie.
6.Po polsku,nawet mi się czasy liceum przypomniały wtedy takie granie było popularne,no jakiś sentyment jest ale czy to wystarczy nie wiem,zobaczymy..
7. Jak na tego waszmościa to dość prosty kawałek, przyjemny w odbiorze z typowo barokowym aranżem i dyskretnym klawesynem tu i ówdzie.Mam wrażenie że słyszałem ten utwór też w trochę innej wersji ale może się mylę.Jeszcze nie wiem czy rzecz aż na punkty ale niewątpliwie bardzo miło się tego słucha.
8.Zupełnie nie chwyta..Kompletnie nie znajduje tu czegokolwiek dla siebie.Przykro mi, szanuje że to się komuś podoba ale do mnie nie trafia.
9.Gruuuuuuby jak ryba która połkneła Jonasza skok na punkty..
Sam utwór niewątpliwie w porządku.Taka uwaga pozamuzyczna, czy powinien wygrać znany tu i lubiany niemal powszechnie utwór to niech sobie każdy sam odpowie we własnym zakresie...
10.Ostro niewątpliwie ale ja słucham też black metalu więc takie riffowanie mych uszu nie rani, no ma coś w sobie choć skłamałbym gdybym rzekł iż powala.Ta gęsta perkusja robi dobre wrażenie, co trzech pałkerów to nie jeden.
Paczka II
11.Nie bardzo, posłuchać można lecz bez rewelacji.Czuć że się wywodzi z okolic punkowej tradycji.Nie jest takie złe jak myślałem na początku więc choć może nie kupuje ab ovo usque ad mala to przynajmniej nie powiem że straciłem pięć minut z życia.
12.Swoją drogą nie chce nic mówić ale ten kawałek był singlem i sporo się w mediach prezentował...Ładne, lekkie ma w sobie coś z takiej błogiej bezpretensjonalności.Wrażenia jak najbardziej pozytywne i miłe chórki.
13.Korzystnym elementem utworu są dęciaki czego nie można powiedzieć o wokalu który jest katorgą...Niemniej te fragmenty gdzie nikt nie śpiewa całkiem udane.
14.Kimże ja jestem żeby oceniać legendy muzyki rockowej.... encyklopedia grania hard’n’heavy, dwóch gigantów, rockowy Olimp.To nie jest jakimś tam hard rock,to mistrzowskie wykonanie, melodia i najwyższy możliwy poziom takiej muzyki.Obu panów mam w estymie wielkiej jak odległość stąd do Ziemi Ognistej. Jest nadzieja w forum skoro takich artystów wrzuca...Sam nawet kiedyś myślałem nad tym kawałkiem..
15.Kolejny utwór który posłuchać można,jakiś klimat robi mimo że miks z dość „wycofanym wokalem” mało mnie zachęca. Powiem szczerze szanuje ale nie tego szukam w muzyce.
16.Leniwie płynie, może mało odkrywcze szczególnie wobec wielu różnych snujących się współczesnych i - nie tylko - grup ale klasę mimo wszystko trzyma.
17.Mieszane uczucia mam bo są momenty naprawdę ciekawe, szczególne te takie powiedzmy „gotyckie” ale in toto moim zdaniem tu nie ma po prostu materiału na 66 minut muzyki.Zresztą spora część utworu to cisza albo recytacje.Ja uwielbiam długie utwory ale im dłuższy utwór tym większa odpowiedzialność wykonawcy na tym żeby każdy moment olśniewał genialnością bo taki długi twór nie ma prawa być tylko „średni”.Z jednej strony doceniam klimat i odwagę z drugiej strony to trochę tak jakbym kupił powieść 1300 stronnicową a akcja okazałaby się sztucznie rozciągnięta a niektóre kartki puste..zobaczymy..
Paczka III
18.Ładne ale na wszystkie Bóstwa Sumeru ile jest takich „ładnych” numerów?.Żeński wokal trochę polepsza sprawę ale i tak całość leci po najbardziej ogranych patentach i mimo wszysko to jedna z najbanalniejszych rzeczy w tej edycji.Przykro mi ja tego nie widzę.
19.Niby nie moja bajka a naprawdę mi się podoba,aranżacja jest mocną stroną numeru.Bardzo fajna harmonijka,nieźle płynie, świetne keyboardy od tył dopełniają brzmienie.Na plus
C.D.N _________________ Light the fire, feast
Chase the ghost, give in
Take the road less traveled by
Leave the city of fools
Turn every poet loose
  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Cze 11, 2011 10:44 pm Temat postu: |
|
|
pam param
Krótko, najlepsza edycja ever. Paczki 1 i 2 to coś fenomenalnego w sumie nie licząc wtopy w postaci 10 to każdy kawałek jest co najmniej dobry lub bardzo doby. A i kilka genialnych się przewinęło. ...And Atrus for All to najlepsze minuty w historii tej zabawy.
Kill Lemur
1 Świetny początek, kiedyś z resztą ich już tutaj wrzucałem. Świetny numer, chyba finał albumu, zdecydowanie może liczyć na punkty. Trochę drimmetalu, ale bez przesady. Gdzie te muminy widzą bizonrocka to ja nie wiem. W sumie muszę się wziąć za nich bardziej. Nawiązanie do „lesistego” kawałka jest doprawdy cudne
Chociaż to i tak w sumie jeden z tych wyborów z cyklu „o jeden kawałek za daleko” Ale i tak świetne otwarcie, choć mógł być jeszcze lepszy wybór.
2 Podoba mi się, ale to tyle. Ot taki lekki numer. Przyjemnie leci sobie, ale nie zostaje też zbyt wiele po nim. Zobaczymy jak będzie po kilku kolejnych odsłuchach. /Nie no słucham i… kurde świetne to jest. Gitara ten lekki klimacik.. idealne na taką pogodę jak teraz.
3 No jakieś mroczne, posępne granie widzę. Fajnie kontrastuje z wyluzowaną 2 ;d O ile nie wejdzie jakiś śmieszny growl to powinno być dobrze, bo klimat to to ma. Podoba mi się to monotonne bicie perkusji i gitara tam sobie rzępoląca z boku. O jakieś MDB’owe wokale. O i jakaś kobita jeszcze. Tym lepiej./ Nie no piękne. 3 kawałek, różny od poprzednich i 3 zajebisty. Mocarna edycja. / tak, punkty pewne. Absolutnie fenomenalne.
4 No troszkę obniżamy loty. Za długo się rozwija na moje ucho. To francuski? Nie lubię francuskiego. Ale ktoś wrzucający japońskiego kill billa może nie powinien tego mówić. W każdym razie jakoś tak średnio. Przesłucham jeszcze ze dwa razy, ale na razie mnie nie chwyciło. / po kilku kolejnych przesłuchaniach – no przyjemnie, ale to tyle. nawet nie nudzi, ale jest tylko fajne. Punktów niemal na pewno nie będzie.
5 Lekkością przypomina mi 2. I nie wiem jeszcze Springsteen mi się kojarzy. No fajny niby, ale… tylko fajny. Wrócę, ale nie wydaje mi się by chwycił tak jak to zrobiła 2 po powtórnym przesłuchaniu. Ale szansę na pewno dam / tak bardziej podoba mi się 2.
6 Ładny wstęp. Wokal mi się z Chylińską kojarzy.. ogólnie nieźle, ale troszkę jednak przynudza. Jedna z nudniejszych rzeczy w tej edycji./ nie jednak to jest mocno średnie by nie powiedzieć słabe. sorry zupełnie nie łapie. Poza wstęp nic tu ciekawego nie widzę
7 Piękne nie powiem, ale jednak smęci. No cudnie smęci, ale troszkę za mało Zobaczymy, w poprzedniej edycji bez problemu byłoby w pierwszej 5, ale choćby w samej tej paczce znalazłbym z kilka rzeczy, które mi bardziej podpasowały. Chociaż ten głowny motyw jest naprawdę przepiękny./ Dobra znowu słucham i… cholera jednak chwyta mnie. Dość mocno, przepiękna melodia. Bez sensu, za mocna edycja ;p
8 fajne, hałaśliwe, mocne. Zdecydowanie powrócę. Niby ma prawie 9 minut, ale nie dłuży się. O wiele lepiej od 4 jak na mój gust. Nie no kapitalna rzecz, któraś już z kolei.. / tak, końcówka tratuje wszystko na drodze. Będzie się biło o punkty.
9 Piękno totalne. Rzecz cudowna do granic możliwości. A to chyba nawet nie byłoby w top 10 teraz… O panie, gdyby rzucić z tej płyty rzeczą która znajduje się ledwie kilka miejsc dalej … znane czy nie, punkty, srunkty… nie miałbym wątpliwości i dałbym bez gadania na pierwszym. Tutaj… no zobaczę. Punktów zgarnie od cholery i bardzo słusznie z resztą, bo to absolutnie magiczna jest rzecz. Ze świetnym teledyskiem. Ogólna atmosfera i te krótkie motywy na klawiszach… miazga. Z tymi smykami w tle. I wokal… jezu. Ten facet to czarodziej.
All are there forever falling, falling lovely and amazing.
Absolutnie kocham. I jaki to ma klimat.. ja pierdolę. Magia./ Nie no, znane czy nie, cholera za bardzo kocham by pominąć przy punktacji.
10 no wiedziałem, że to zbyt pięknie by było gdyby paczka utrzymała zajebisty poziom do końca No jakiś tam Ziutek metal czy coś. No napierdala, napierdala, pompa niby idzie, a nic z tego nie wynika. I matko ten wokal… nie przeszkadza mi, że tam se wrzeszczy, ale… no to jest po prostu karykaturalne. Tak samo jak później ten pan próbuje zgrywać wrażliwą duszę. Sorry, nie dla mnie.
... And Atrus for All - najlepsza paczka w historii tej zabawy.
11 Kolejny kapitalny rockowy numer. Jak ja wybiorę tę dychę to naprawdę nie wiem. Za pierwszym przesłuchaniem jedynie ok. z każdym kolejnym jednak coraz bardziej zyskuje. Kapitalnie pędzi przed siebie, nic tylko wsiąść do samochodu i to odpalić. Naprawdę świetne. / o wiem, kojarzy mi się z Goodnight Moon, a to przecież jedna z fajniejszych piosenek ever, więc coś to znaczy.
12 lol, kolejny lot w ciula. Chyba nawet większy niż z 9. Co do punktów… no zobaczymy. A sam kawałek? Piękna, nieziemsko piękna rzecz. BARDZO zajeżdżająca Queen. Kocham.
13 Jak dla mnie troszkę nijakie, nie wiem co to za wielki skok na punkty niby . Znaczy wokal mnie wkurza, więc już nie tak bardzo nijakie ;d No po kolejnym przesłuchanie wydaje się nawet przyjemne, ale tak sobie przelatuje trochę z boku. Trąbki zdecydowanie na plus/ tak, to też jest jednak świetne --‘
14 na początku już miałem powiedzieć, że ktoś Innuendo dał ;d Co was na blues rocki tak wzięło od dwóch edycji jakoś. Nie, punktów nie będzie, jasne gitara piękna, klimat fajny, ale jeden Jeff Beck z tamtej edycji, któremu dałem punkty mi wystarczy.
Chociaż z drugiej strony to jest kapitalny utwór przecież
/ druga połowa jest przekapitalna, bez dwóch zdań.
/ no dobra jednak to jedynie bizonrock to jest. Dobry bo dobry, ale jednak bizonrock.
15 Szalone, mocno schizowe. Ni cholery nie kojarzy mi się z knajpą czy innym Cave’em… bardziej z jakimś białym pokojem bez klamek i kaftanem bezpieczeństwa… Zakręcony motyw i totalnie obłąkany wokal. To coś grane na… akordeonie chyba, kapitalny klimat robi./ Słucham to 3 raz pod rząd i… jest w tym coś niezwykle romantycznego i tragicznego jednocześnie, jakkolwiek by to głupio nie zabrzmiało. Jedna ze zdecydowanie ciekawszych rzeczy w tej zabawie. Choć zapewne i tak przepadnie w tłumie nijakich rockerów / tak, zdecydowanie jedna z piękniejszych rzeczy w tej edycji.
16 Fenomenalny wstęp. W ogóle dobrze ’kubusie żeś to wrzucił, bo już dawno miałem się wziąć za tę płytkę, a nie mogłem się w sobie zebrać. Teraz na pewno to zrobię. Piękna muzyka. Piękny mariaż dwóch zespołów (które też wypadałoby bym bliżej poznał ). No wokal wiadomo, nie da się pomylić. Cudne chórki. Świetny klimat. Oj punkciki będą.
17 ostro pograłeś chłopie No geniusz, geniusz, geniusz. Sporo mi zajęło by się w to wgryźć, ale gdy człowiek zatopi się w ten specyficzny klimat… moc. Niezwykle, niezwykle teatralna, nieco szalona i bardzo groteskowa muzyka. Muszę ich całkowicie poznać. W sumie bardzo odważne zagranie z wrzucaniem tego. Oczywiście nie licząc Atrusa i może jeszcze ze dwóch osób nikt tutaj tego nie doceni. Tak jest długie, cholernie długie, ale… słuchaliście kiedyś całej płyty? Czy to na pewno jest forum muzyczne? Forum ludzi, którzy bez muzyki nie wyobrażają sobie udanego dnia? Naprawdę odrzucać tylko dlatego, że długie… chociaż to jeszcze w sumie bym zrozumiał, kogoś wali to i nie chce mu się poświęcać tych kilkudziesięciu minut (choć w takim razie co robi w tej zabawie?) ale już mówienie, że ten kawałek jest słaby… albo wydłużony na siłę, albo że nie ma w nim pomysłów… no nie rozumiem jak coś takiego można napisać. Jasne komuś może nie podpasować horrorowaty klimat, kogoś wokal może wkurzać, ale mówić, że to jest słabe… Atom Heart Mother pewnie też jest słabe, nie? Serio spróbujcie, zatopcie się w ten klimat. Najlepiej w nocy i ze słuchawkami na uszach.
Tak w ogóle uwielbiany tu przez niektórych Beksiński zdaje się był fanem.
St. Anet
18 no jakiś tam Elvis. No dobra jednak nie Elvis. Podoba mi się, fajny luzacki klimat. No i wokal kobiecy, które to bardzo lubię. Po pierwszym odsłuchu nie powaliło. Wrócę./ <wrócił> o wiele lepiej, Things Behind The Sun to to nie jest, ale i tak bardzo podoba się. + zajebisty kontrast z 17 / tak Cashowo to mocno brzmi. Nie żebym się znał na Cashu ale tak to brzmi jak dla kogoś kto się nie zna. (tylko ma smyki i kobietę na wokalu jeszcze, ale oprócz tego to prawie jak JC ;d)
19 Po pierwszy odsłuchu było mocno tak sobie. Ale z każdym kolejnym utwór zyskuje i zyskuje. A było tych odsłuchów już z kilkanaście. Świetne, rozpędzona rzecz. Harmonijka o dziwo działa tutaj. Podoba mi się również wokal, przynajmniej się wyróżnia. Ogólnie bardzo na tak, jedna z mocniejszych rzeczy w tej paczce. /nie no kapitalne to to jest.
20 no epicka gitara na wejściu, będzie moc. Boże wokal niemal na pewno skądś kojarzę. W sumie to mocno średnio. Ten wokal stara się być taki na serio, że aż do przesady. I believe in you, I believe in you. Łał. / nie, jedna ze słabszych rzeczy w zestawie jak dla mnie.
21 Znam o dziwo. Lol nie wiem czy tego w jakiejś reklamie nie było. Kapitalna rzecz, naprawdę świetna. Nawet nie wiem kogo to jest. Zatem żal zapewne. Ale podoba mi się. Proste i przebojowe, bez zbędnego pierdzielenia. Będzie walczyć o wejście do dychy.
22 ŁoooOOOouuuoo. Pierwszy odsłuch znowu tak średnio, ale każdy kolejny także w tym przypadku pomaga. / tak, fajne. Na luzie, fajnie zaśpiewane. / nie no świetne, doprawdy. Jakby jakiś tam Waits się schlał znaczy… jak jakiś tam Waits.
23 Nie, nie, nie. Ja rozumiem, że awangarda, że jakieś tam jazzowe coś, ale kurde.. zero melodii, spójności, klimatu. No totalnie mnie nie łapie. I naprawdę mało mnie obchodzi jak wielki artysta tego nie nagrał. Fripp też zaliczył faila w postaci Moonchild chociażby. Nie wiem, może za głupi jestem na taką muzykę ;f
24 Ot tak sobie przeleciało. Zwyczajny tam fajny rocker. / nie sorry kilka razy tego słuchałem i nic nie jestem w stanie o tym powiedzieć.
25 UROCZE. Serio to jest tak przesłodzone i tak cudnie ociekające kiczem i tandetą, że nie może mi się nie spodobać. 'Cos you're my baby mmmmhhhhhhmmmmmm, you're my baby, my little giiiiiirl. No niemoge. I jeszcze ta country’owa gitara xd Powinienem niby zjechać, ale… no to jest tak przesłodzone i tak dziarsko przekroczyło granice dobrego smaku i bez najmniejszego wstydu wpieprzyło się w bagno banału i tandety, że aż mi przez sekundę przeleciała moja manga przez głowę. Przesłodka wiocha.
/ ale jednak daję na czerwono, no bo bez przesady no ;d
26 Kolejna fajna rzecz, która w kilku poprzednich edycjach weszłaby bez problemu do dychy. Tym bardziej, że śpiewa pani. I bardzo ładnie śpiewa. Cudne chórki. / po 18 i 19 najlepsza rzecz w tej paczce.
27 sławetna, którą się powinno ze 3 razy zdyskwalifikować zanim zdążyłbym ją nawet odsłuchać. No tak.. wokal wiadomo. Serio chyba każdy go rozpoznał. Ale sam kawałek? Pierwsze słyszę, Fenderka to oczywiście nie dziwi… no ale jego zdaniem powinienem być coverowany przez System cokolwiek to oznacza… w każdym razie kawałek… ładny i.. tyle. No barwa niepowtarzalna, melodia ładna ale to tyle. W tej edycji bez problemu znajdę lepsze.
28 jakoś tak klasikowo 60’owo zabrzmiało. Fajne chórki. Raczej na plus, ale bez punktów.
29 e brzmi to jak jakieś nickelback. No tam leci sobie łubudubu. Słabe to może i nie jest, ale takie bez wyrazu. Wpada jednym i wylatuje drugim uchem. Po kolejnych odsłuchach to samo. Jeden ze słabszych momentów edycji jak dla mnie.
30 Jakoś tak z Santaną mi się skojarzyło ;d Przynajmniej początek. Ogólnie fajnie, taka trurockowa gitara na tle jakiś tam latino czy innych takich klimatów całkiem fajnie. Jakiś dęciak czy coś innego dmuchanego. Smykowa końcówka? Bardzo przyjemne.
Death McGnietek
31No taki tam rocker. Może być, ale dość przeciętne jak dla mnie./ Jezu niemoge to też jest jednak całkiem, mocno dobre xd znaczy przynajmniej refren, bo reszta to takie troszkę głupie nawalanie, ale refren jest słodki.
32 tragicznie to brzmi. Jezu, absolutnie najgorsza jakość jaka pojawiła się w tej zabawie. A szkoda, bo kawałek zacny. Za długi to na pewno, ale fajnie brzmi to w sumie i nawet dobrze się snuje. Może nie jestem łasy na takie granie jak choćby Bizon czy Mumin, ale i tak co jakiś czas posłuchać takiego czegoś to czemu nie. Ale jednak zdecydowanie za długie. No i ta jakość… masakra.
33 dobre. Początek piękny, potem już nie tak ładnie, ale dalej daje radę. Klawisze cudne. Wokal taki troszkę nijaki, ale przynajmniej nie drażni. Smyki.
34 hmm to chyba ten mega klasyczny zespół tak? No w sumie tak średnio powiem. Znaczy ładne melodie w sumie jakoś się te minuty nawet zbytnio nie dłużą, ale… no jak na nich to mocno przeciętnie. Chyba że to jakiś tam ich epigon.. w każdym razie nie powaliło.
35 wyrazisty bas na początku, a dalej ot taki typowy rocker. jeżeli chodzi o teo typu muzykę, to były już o wiele lepsze. nuuuda jak dla mnie.
36 hmm ten pan to oczywiście jedna z największych osobistości rocka progresywnego, a ten kawałek... no jeden z absolutnie moich ulubionych w jego dorobku. W sumie kapitalny wybór, zdecydowanie mój ulubiony utwór z tego projektu. W ogóle chyba tutaj ostatnio napisałem no tej piosence jako o 'jednej z najfajniejszych ever'. nom. piękna melodia, przepiękna, cudne wokale (mimo że jeden pan nie potrafi śpiewać - haha, ale żarcik). No kurde ten sam dylemat co przy 9 czy 12. Znam i kocham, ale w tej edycji poznałem tyle kapitalnych numerów, że nie wiem czy uwzględnię przy punktacji./ chociaż z drugiej strony... właśnie tego słucham i kurde będę czuł się bardzo niefajnie jeśli punktów temu nie przyznam.
37 no klasyka tej samej miary co 12. Piękna rzecz z równie pięknej płyty. Melancholia i zrezygnowanie przebija się z tego na kilometr. Punkty pewne. Nic tylko włączyć w nocy i odlecieć.
38 ładne, nawet bardzo, ale lekko zbyt płaczliwe chyba. Wstęp za długi, a następnie wokal stara się wczuć. Nie sorry, niby ładne, ale chyba po prostu nie dla mnie.
39 lol. kapitalne. Znowu. Niby zupełnie nie w moim guście, a łapie mnie cholera. Na jakąś imprezę czy coś to wręcz idealna rzecz.
Aha
| Bizon napisał: |
bo wiekszosci kawalkow w tej edycji dramatycznie wręcz brakuje jaj. |
jakie to szczęście, że jestem fanem Radiohead i mnie te jaja mało obchodzą  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Nie Cze 12, 2011 12:17 am Temat postu: |
|
|
Death McGnietek
31. tego faceta to trudno nie rozpoznać, chociaż chyba wolę go w tym drugim wydaniu (domyślam się, że to ta jego pierwotna grupa, bo brzmi dokładnie tak jak ją Kubolski opisywał). pozdro Kubolski. tyle dobrego, że dawno miałem coś od nich posłuchać. pod koniec strasznie brakuje mi większego przyjebania i rozdarcia ryja. jak by było, to bym pewnie zamalował na zielono.
32. o to mnie bierze nawet. rytm i melodia. tylko, że właśnie się skończyły i jakieś instrumentale wchodzą. brzmi jak coś mocno wiekowego, w sensie fajnie. ale ten instrumental to juz trochę wymęczony. znaczy ta gitara mogłaby się trochę przymknąć, bo podkład nieźle się toczy. o wrócił śpiewający dziad i jest lepiej. wokal mi się tu podoba chyba najbardziej. i znowu instrumental. ach, bo to kobyła teraz dopiero ujrzałem. no to mam mieszane uczucia. ale chyba bardziej na plus. łoł, kosmiczna końcówka. ja to jeszcze parę razy muszę przesłuchać chyba, bo NAR coś pieprzy o słabej jakości a ja jej nie słyszę.
33. oj bardzo nie. i jeszcze ta napierdalająca podwójna stopa (chyba) nie wiadomo po jaką cholerę. ktoś się chyba zainspirował moim helloweenem. ale wiochę to trzeba umieć robić, a nie tam takie pitolenie bez sensu, w dodatku brzmi jakby było na serio. prawdopodobnie najgorszy kawałek jak dotąd.
34. instrumentalne fiukanie w stylu jetro (hehe łapiecie, retro jethro) to się robi tradycja już. chociaż to w sumie coś innego. niemniej nudziarskie raczej. końcówka jak disnejowski Herkules.
35. oj nie dla mnie nie dla mnie takie classic rocki. oj dalej, dalej.
36. znowu lot w ciula na punkty. przynajmniej tutaj nie będę miał rozterek moralnych, bo nie lubię tego projektu, zbrzydł mi strasznie szybko, buech.
37. awwww postpunkowe bebowe buntowniiikiii, urocze. nie no, klimat to ma fajny, a wycofanie na drugi plan buczenia wokalnego zdecydowanie na plus. najlepsza rzecz w tej paczce na pewno. jeśli to NAR to nawet mu daruje parę wpadek w komentkach.
38. potwornie długo miałem w tym miejscu wpisane tylko: "ciszaplumkaniemelodia". I w sumie tak bym zostawił, gdyby kobiety nie zaczęły się jarać wokalistą, więc puściłem znowu i załapałem o co tyle krzyku. Znaczy gówno, wcale nie załapałem, to jest mocno takie sobie. Początek ma fajny, a potem mistrzu zaczyna smęcić.
39. e, nie. pitolenie popowe. brrr. NAR chyba się dziś naćpał, że mu się to spodobało. powiedziałbym, że horror, ale nie wymawiam 'r'. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
ytron

Dołączył: 04 Lis 2007 Posty: 844 Skąd: Chujowskie Pocipie
|
Wysłany: Nie Cze 12, 2011 2:09 am Temat postu: |
|
|
Ogólnie edycja znacznie bardziej kolorowa niż poprzednia, bo tamta to wog'le tragedia była z wyjątkiem zasłużonego zwycięzcy. Ale jak tak spojrzeć to w sumie same czarne i czerwone więc nie wiem co gadam.
1. Nawet zacne tam piosenki o smokach i potędze stali, nie wiem o czym gość śpiewał, ale pewnie o czymś takim.
2. No wesoły murzyn, cieszę się jego szczęściem
3. GENIALNE!!!!! NUKLEARNY OGIEŃ PO HORYZONT SŁOŃCE ZAKRYŁY CZARNE CHMURY WSZYSCY UMIERAJĄ PRZEPIERDOLONE!!!!!!! Tak, znałem to wcześniej. Chyba najbardziej apokaliptyczna rzecz ever imho.
4. Zaczyna się niewinnie, a potem jeb - żabofil pierdoli coś po żabofilsku. Nie no, mogłoby być fajnie gdyby nie język. Ale o chujowości francuskiego już było swego czasu powiedziane, więc nie będę nic dodawał. No irytuje mnie to i tyle.
5. To też.
6. Straszne. To że ten kobiecy wokal jest facetem też mi w niczym nie pomaga.
7. Wszelka klasyka wywołuje w tej zabawie skrajne opinie, ale już zapomniałem czemu. No całkiem fajne, ale bez odlotu raczej.
8. A to te hipsterskie głupoty. Nigdy mi się specjalnie nie podobały, i widzę że się nic w tej sprawie nie zmieniło.
9. Nawet ja to znam, ale nie w tym rzecz. Rzecz w tym, że ten pan był tu już co najmniej 2 razy, od czasu jak się w to bawię, z czego ostatnio z cholernie podobnym kawałkiem. Przeto wypinam się.
10. Tak, podoba mi się ekspresja wokalna tego pana, niezależnie od tego z jakich otworów ciała się ona wydobywa. Niewątpliwie specyficzna muzyka. Do takiego słuchania w queenwizji nie bardzo, ale jest mnóstwo sytuacji w których jest wręcz nieodzowna jak np całokształt czynności podejmowanych po zawieszeniu się windowsa. A w tym przypadku się zawiesił chyba już któryś raz z rzędu, bo kurwica taka że aż zdycha. Kurwica, o, tak się ten zespół powinien nazywać.
11. Lemuryzm na maksa, fajny nawet
12. To się zaczyna jak radiohead jakiś, a się okazuje ze znowu lemuryzm i to jeszcze lepszy, o boże napisało mi się lemurzym najpierw, lemurzyn, haha, śmieszne, Bawi mnie to. Ciekawe po co poprawiłem. Te lemurzyny to jak dotąd jedne z najlepszych kawałków, dość brutalne.
13. no nic ciekawego
14. O, to oficjalnie stwierdzony bizonrock. W sumie fajny lol, też brutalne
15. | NAR napisał: | | Szalone, mocno schizowe. Ni cholery nie kojarzy mi się z knajpą czy innym Cave’em… bardziej z jakimś białym pokojem bez klamek i kaftanem bezpieczeństwa… |
16. E.
17. Tegomiesięczny gwóźdź programu. Całkiem fajny, ale za ten doklejony Radom to się wpierdol należy nie punkty.
18. Koleś wyraźnie przysypia, a w każdym razie zamroczony trochę. Podejrzewam że nie pamięta jak się znalazł w studiu z tą babką. Pewnie nie chciał z nią nagrywać więc mu wsypała coś do drinka i przywlokła tutaj, mówiąc mu że jak zaśpiewa to się z nim prześpi. Efekt nieszczególny, bo trudno żeby był inny po takich przygodach.
19. Znowu jakiś discolemur czy inne małpy, ale tym razem nudniej, chociaż w sumie trzyma poziom, a chuj jeb zielony
20. DOBRA ZROZUMIAŁEM, YOU BELIEVE IN ME. CO ZA NUDNY FACET
21. eeeehhhh
22. Ani mnie to grzeje ani ziębi. Chyba jeszcze żadnego tymi słowami w tej edycji nie ochrzciłem.
23. Oho, jak ostatnio słyszałem takie dźwięki to potem mój proces szedł źle i całowali mnie w przeciwną twarz. Ale tu nie idzie wog'le, tylko się zaczyna przez 12 minut i nic. No jęki, trąbki, coś zgrzytnie, coś pierdnie, no i co ja mam z tym robić właściwie.
24. No nie że nudne to było?
25.
26. Sratatata
27. A to ten, i krzyki były o niego. Ale nie ma o co, to nudne jest po prostu.
28. O jezu wczesne floydy i pajpery i rzyganie tęczą. No może nie aż tak, ale zielony se będzie.No dobra zasłużył na troche niebieskiego czy co to jest.
29. If you say that i'm weak show me the proof. Naprawdę ten koleś chce jeszcze jakichś dowodów?
30. zzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzz
31. Numetalizm jakiś, nieciekawy. Chyba na tyle nieciekawy że aż oficjalnie to jest numetalizm.
32. Sam nie wiem, nie widzę powodu dla którego miałoby mi się to nie podobać, więc nie wiem czemu tak jest. Może za długie, może kwestia gustu, może dlatego że jest wkurwiające, albo nawet chujowe, może mam okres. Właściwie to mi się podoba. Kurwa jestem kobietą. Jeszcze się ciągnie, uff to chyba jednak dlatego że za długie. Do dupy.
33. To chyba lepsze, ale chyba jeszcze poniżej przekroczenia magicznej granicy między czarnym i zielonym. Bo chujowe w sumie hehe. Aż se włączyłem jeszcze raz po obczajeniu komenta katera. Nie no bez przesady, może se być prawie zielony.
34. Oho, kogut zapiał, żeby nie było wątpliwości że niema żartów. A potem przypływają piraci i śpiewają. I znowu instrumental. I koniec. Nie wiem co się działo właściwie.
35. yaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaawn
36. Normalnie nie lubię tego zespołu czy co to jest, ale wśród tylu czerni i czerwieni jest zielony.
37. A takie było podobne, i było shoegazem jakimś a nie bebem, mam to w dupie, takie tam może być, znowu czarne.
38. Zabawne. Brzmi jak pewien czarnuch co przestał być czarnuchem, może to on. Tu będzie na czarno w każdym razie.
39. Rety jaki huj _________________ DŻAAANGOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Pon Cze 13, 2011 5:43 pm Temat postu: |
|
|
18. Uwielbiam. Inteligentne, wyrafinowane. Spleen, melancholia, drinki w zadymionej knajpie. Wrzuciłbym coś innego wprawdzie, coś, co może i nawet dostałoby więcej punktów, ale za to bez tego genialnego dialogu męsko-żeńskiego. Jedna z najlepszych rzeczy tej edycji.
19. Progresywny plastik? Nie wiem, jak to nazwać. Kolejny wybitny numer. Chyba nawet nieznacznie lepszy od 18. Nie wiem, jak można nie dosłyszeć potężnego ładunku emocjonalnego w tym utworze, w każdym razie pozostaje tylko współczuć takim ludziom Jeden z najpiękniejszych znanych mi utworów, z jednej z najpiękniejszej ze znanych mi płyt. Zaśpiewany przez jednego z najwybitniejszych wokalistów (tak, to ta sama liga co pan spod dziewiątki, niemądry Gnietku), brakuje mi słów, żeby opisać, co się tu dzieje. Dramatyzm, dynamika, ukryta w gąszczu ejtisowej produkcji i przebojowości melancholia. Najlepszy kawałek edycji, kropka.
20. Wygląda na koniec dobrej passy, która nieprzerwanie trwała od numeru 15. Nie, I don't belive in you. Nie powiem, żeby mnie szczególnie skrzywdził ten kawałek, ale brzmi płasko jak naleśnik i ciągnie się wieki, nie wiadomo po co.
21. No nieee, tak się nie robi. Taki zespół zasługuje na lepszą reprezentację. To jest owszem przyjemne, dobrze się słucha i tak dalej, ale w tej chwili pomyślałem o 15 lepszych kandydatach do QW. Jakbym się zastanowił porządnie, to wyszłoby z 20. Na tle edycji wyróżnia się na plus, ale w ich dyskografii to najwyżej przeciętniak. Fajnie dynamiczny, ma wpadającą w ucho melodię, ale przeciętniak. Trochę zmarnowana szansa na pokazanie uczestnikom odrobiny porządnej muzyki.
22. Za pierwszym razem nawet nie zauważyłem jak się skończyło, ale z każdym odsłuchaniem zyskuje. Akustyczne, bliskie mi klimaty, zostaje w głowie, wokal dobrze pasuje do muzyki. Coś w tym jest, zdecydowanie.
23. Intrygujące. Rozimprowizowane, mocno rozciągnięte w czasie, przez co można skupić się na wszystkim z osobna, gdyby było bardziej skondensowane, ciężko byłoby to ogarnąć, a tak jest czas, przestrzeń, wszystko gra. Może nie jest to ten jazz, który lubię najbardziej, ale i tak można odlecieć przy tym.
24. W sumie podobne wrażenia, co przy 20: proste, rockowe granie, które robi się w pewnym momencie nużące. Zwłaszcza gitara, która gra to samo przez cały czas. Mocno przeciętne.
25. Nie, sorry facet, nie jesteś w moim typie.
26. Ładne, ładne. Babskie indie, czy coś podobnego. Chociaż były już w QW lepsze kawałki śpiewane przez panie. Ale podoba mi się, zobaczymy. Zwłaszcza końcówka.
27. Lekkie, folkujące. Podoba mi się. W ogóle muszę jakoś ogarnąć jego solowe płyty, bo te kawałki, które się tu przewijają są przeważnie dobre.
28. Lata '60 w pełnej krasie. I tak wolę Velvetów. Niemniej, słucha się tego dobrze, nawet mimo tego chamskiego stereo, lubię takie melodie. Przyjemne, zobaczymy, co dalej.
29. Może być. Nie zaskakuje, nie zachwyca, posłuchać i zapomnieć. I nie jest to typ wokalu, jaki lubię najbardziej.
30. Taki lajtowy jazz z etnicznym zabarwieniem. Chyba nawet podpada pod easy listening czy inne lounge, chociaż ja się nie znam na tym za bardzo. Niezłe, ale tego typu kawąłki muszą być jednak bardziej wyraziste, bardziej chwytliwe, żebym je jakoś wyróżnił - np. punktami. Jako zakończenie paczki może być.
31. Chyba jednak wolę to, co panowie grali później Lubię ten kawałek, tę hardcore'ową stylistykę, melodykę, specyficzne riffowanie, ale naprawdę zaczęło mi się podobać, kiedy dorzucili do tego Crimsonów. Bo jak mówimy o hardcore'ach, to sorry, wolę Fugazi, mieli lepszego wokalistę
32. Zaskakująco dobre. Przynajmniej do momentu, kiedy odlatują w solówki. Ale space rockowa końcówka jest znakomita. No i fragmenty, gdzie wokal dominuje nad instrumentami, zwłaszcza ten niby-refren z bujającym riffem. Kawał dobrego proga, chociaż moje zdanie na temat solowych odjazdów jest chyba znane.
33. Znudzili mi się tak szybko, jak mi się spodobali. To znaczy sam kawałek jest ładny, ale całej płyty już bym nie wysłuchał chyba. Tęsknię za moim kinder-metalowym dzieciństwem czasami :< Tak bez sentymentów: umiejętnie wpleciony kwartet i fortepian, gitara z tendencjami do onanizmu, okropny wokal, perkusja - wiadomo, legenda Ot, przyjemne granie, ale już większych emocji nie wywołuje.
34. O, kolejny fajny prog. Tym razem bardziej konkretny, raczej bez nadużyć. Lekki, niewymagający specjalnego skupienia, lubię flet w ogóle (jakkolwiek by to nie brzmiało), w tle też się coś dzieje, ale dwa razy pod rząd to już mi się jakoś nie chce tego słuchać. Ciekawe.
35. O, hard rock. Strasznie słaby zresztą.
36. I co ja mam o tym napisać? Bardzo lubię, chociaż wrzuciłbym chyba jakiś inny kawałek. Ale ten tak ładnie płynie, te dwugłosy, harmonie, orkiestra i w ogóle, że rozumiem wrzucającego doskonale
37. I znowu ktoś przygrał klasyką... Co tu dużo mówić - uwielbiam. Ten zespół, tę płytę (tak, jedna z moich płyt wszechczasów), ten utwór. Gotyk, ale zupełnie inny niż inne gotyki. I coś więcej, niż tylko post-punk: jakby domieszka psychodelii, muzyki filmowej... Efekt słychać. Doskonały utwór. A jako finał doskonałej płyty - jeszcze doskonalszy.
38. Wzruszyłem się. Naprawdę. Dobra, żartowałem. Nudne, że ojezu.
39. Fajny bas. Nie, poważnie, to by było dobre, gdyby wymienić wokalist(k)ę na coś z ciekawszą barwą. I gdybym się nauczył tańczyć. Wtedy dałbym chyba maksa, a nie tej nudnej 17, która trwa godzinę, żal. _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
Wysłany: Pon Cze 13, 2011 9:13 pm Temat postu: |
|
|
1. Prawie 7 minut grania Rozpoczyna się niczym parada kłusaków przed bitwą. Wokal albo znany albo podobny do kogoś. Ok.2 minuty poplątany fortepian i gitara fajnie mieszają… klimat, akcja… Nie no intryguje to po całości, taki islamsko-arabskie klimaty. Nie no gitara ok.2,30 fajna i to jak!! Flecik doczepia się do tego jeszcze. W sumie można wyrzucić wokal z tego i jest bardzo fajny kawałek. I ok.5,40 znowu zmiana klimatu, bębny wchodzą i nawalają typ: anunaki Finał 10-15
2. Pierwsze dźwięki gitary już nam mówią kto to będzie śpiewał… czy oni wszystkie piosenki maja tak podobne Lekko wtórne jak dla tego wykonawcy. Taki prosty rock jeśli patrzymy na całość QW. Przyjemne, do jazdy autem. Typ: Mefju bo lubi starocie Finał: 15-20
3. 7 minut…. Ciężkiego brzmienia.. pasuje to do Bizona, który siedzi w łódzkim lub radomskim loszku i nuci sobie to przy monitorze zalanego laptopa chociaż jednak to jednak nie pasuje mi tu Bizon. Taki lamenciarski kawałek, nie całkiem moja bajka. Gitara tworzy znamienite tło i tyle. Typ: Gosia Finał: 25-30
4. Oj 9 minut. Zaczyna się magicznie. Lekko marszowo. Francuski? Fleciki niczym nasz Breakout. Brakuje mi przekonującego elementu, pan sobie śpiewa OK., flecik i inne melodyjki ale brak tego czegoś. Tzw. Jestem na Tak. Typ: anet Finał 25-30
5. Bardzo to to pogodne i radosne i takie old. Panie ładnie chórki w tle tworzą. Prawie jak On my way up. Kurczę można przy tym potańczyć. Nogi mi się same rwą. W piosence nie ma tzw. momentów, ale po całości miło się słucha. Typ: subrosa bo może chce złagodzić wizerunek Finał: 15-20
6. No tak pana z nam z telenoweli… a ostatnio inne klimaty śpiewał. Nigdy jego fanka nie byłam i nie będę. W sumie ma bardzo kobiecy głos. W sumie takie pop rockowe polskie granie. Niczym hura ekstra się to nie wyróżnia. Typ: agusiaa_w babski kawałek Finał 30-39
7. O moda na klasykę trwa Poprzednio Vivaldi… mój brat coś tam za skrzeczał, że zna z takiego filmu. Lepsze to niż ten Vivaldi ma to tu Gosiakn wstawia swoje muzyczne opisy w fachowym języku.. metrum, podział, kompozycję, koda, kontrapunkt i łączniki. O łączniki są tu bardzo fajne. Typ: shamar Finał 15-20
8. Długaśne to to. Takie hmmmm… z pretensjami… pan coś tzw. śpiewa bo to nie jest z gatunku wybitnych wokalistów… ale nie o w tym chyba chodzi… Dylan też nie śpiewa genialnie… lekko zapętlone… czyżby Bebe? Tak jakoś mi pasuje… tak. Ok.3,40 sek fajnie to leci, kręci się dość szybko… a może to Lemur? Kij jeden z nimi… tak zdecydowanie ok. 4 minuty dzieje się najciekawiej w tym kawałku… Finał 25-30
9. jak z cicha leciało to myślałam, że to kawałek Queen… fortepian to już ma na plus… czy on już nie był w QW?! Widoczna zbieżność barwy głosu.. w takich utworach wokal musi przyciągać, tło jest tłem, który dopełnia… tutaj dość udanie. Czy na tyle ma to mocy aby zwojować QW? Finał: 14-18 typ: lookaug
10. takie delikatny łomocie, szeptany wokal… jakby skradanie za krzaków bzu… ogólnie jakby wykonawca nie był przekonany co ma z tym zrobić czy szeptać czy wyć jak zażynany… i tu już gorzej jest… agresja pełną gębą.. a muzyka nawet zachęcająca… typ: Gosia żartowałam. Punkadiddle Finał: 22-28
11. zagrywak gitary bardzo klasyczna ośmiele się napisać… jak z Perfektu… czy innego.. ale to bardziej Bebowe lub katerowe… kojarzy mi się to z szantami w sumie takie lata 80 lub późniejsze… piosenka w stylu spokojnego pomykania z rytmem i gitarami co jakiś czas coś tam odgrywającymi. Typ: faraday Finał 28-32
12. o znowu coś spokojnego. Za znany kawałek aby dał to Mefju bardzo to ładne… szybciej mogłaby to dać Ika ale ona nie gra w QW. Nie no wokal jest tu zacny… muzyka elegancka chciało by się napisać, chórki w starym stylu.. refrenik też to ma… chyba nie liczna z piosenek w QW. Wokal prawie jak młody Lennon Chórki prawie jak Queen. Typ: mustapha lub innuendo Finał 13-18
13. z reklamy jogurtów nie pani w Hortexie śpiewa podobne klimaty… głupie to ale jakoś na swój sposób łapie… kolejny kawałek do tańczenia… brakuje meksykanów z drinkami… teqilami… i Bizona w sombrero… subrosy w spódnicy hawajskiej… Buki na giatrze… koniec marzeń… to jest takie urokliwe… aż trudno typować…. Ytron Finał 23-28
14. I zmiana klimatów 9 minut poważnego grania na gitarze. Przynajmniej śpiewa tak, ze rozumiem co śpiewa po angielsku. Dobre do nauki. Czyli śpiew + przejście giatrowe +spiew+przejście perkusyjne + solówka + nucenie w tle… i mamy zapełnione 9 minut ale dla mnie Ok. każda piosenka to jakiś schemat mimo braku widocznego schematu W sumie 6 minuta i dalej najciekawsze z tego wszystkiego… wszystkiego sumie QW mogłaby być instrumentalna i wyszła na tym lepiej. Typ: Fenderek? Nii…atrus? Finał 13-18
15. Muzyka w klimatach francuskich filmów… tudzież Toma Waitsa ale to pewnością nei on śpiewa bo on to jest jedyny w swoim rodzaju ciekawe czy jako dziecko tak mówił… ale wracamy do kawałka… rytm karuzeli na Bielanach… harmoszka , wokal w tle przy tłumiony… trochę to nadaje inny wymiar całości, jakieś dziwne odgłosy w tle… kto słucha takiej muzy?! Typ: Lily Finał: 25-28
W sumie na punkty mam z 5 pozycji w tym jedna dość wysoko będzie. Zobaczymy jak reszta QW wypadnie. _________________ http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lookaug

Dołączył: 03 Mar 2009 Posty: 1012 Skąd: Włocławek
|
Wysłany: Wto Cze 14, 2011 12:10 am Temat postu: |
|
|
1 - dobry początek, fajne folkowe wstawki, są też cięższe momenty. Słabszym elementem jest dla mnie wokal, imo ze swoją manierą i barwą głosu, by się całkiem dobrze sprawdził na tej prawdziwej Eurowizji. Ale ogólnie plus.
2 - kawałek na jeden raz. Posłuchałem, było miło, ładnie się komponowało ze słońcem za oknem, ale z całą pewnością jutro o nim nie będę pamiętał.
3 - mam mieszane uczucia, bo ogólnie ta monotonia i kwadratowość tego utworu mi się podoba, ale jednak momentami zaczyna to nużyć. Zobaczymy.
4 - niby wszystko zagrane poprawnie i nie ma się do czego przyczepić, ale całość (dodając język, którego nie lubię) mnie nie przekonuje
5 - kawałek na jeden raz. Posłuchałem, było miło, ładnie się komponowało ze słońcem za oknem, ale z całą pewnością jutro o nim nie będę pamiętał (tak, ten komentarz już był, ale co ja poradzę, że pasuje słowo w słowo).
6 - kojarzy mi się z piosenkami, które puszczają w radio w godzinach mocno-nocnych, kiedy słuchają tego tylko kierowcy ciężarówek i nocni stróże. Bo w sumie nie ma sensu tego rozpowszechniać wśród szerszego grona odbiorców.
7 - no muzyka klasyczna, no. Wiadomo, że uszu nie pokaleczy, nawet się fajnie słuchało, ale raczej nie tego szukam w tej zabawie.
8 - brzmi jak coś, czym by się jarali na porcysie. I w sumie tutaj wyjątkowo byliby usprawiedliwieni, bo to bardzo fajne jest.
9 - ja osobiście tego pana oczywiście szanuję i doceniam, jednak z całą pewnością daleko mi do kultu, jakim jest otaczany na tym forum Niemniej ten utwór jest piękny, a klawisze ABSOLUTNIE CUDOWNE.
10 - hardkorowo nie ma lipy, ostra pompa tu idzie, nie ma opierdalania się i żadna konkurencja z nami nie będzie porównać się!
11 - bardzo dobre, świetny przykład jak zrobić muzykę przebojową i energiczną, bez tandety i kiczu.
12 - no tak, myślę, że te chórki z oczywistych względów powinny u każdego użytkownika tego forum wzbudzić uśmiech na twarzy. Bardzo pozytywne wrażenie zostawia.
13 - nic tylko zamknąć oczy i chilloutować się. Świetna trąbka, wokal imo pasujący do klimatu. Na plus.
14 - z tym panem na wokalu i tym panem na gitarze to nie mogło się nie udać. Hard-rock na wysokim poziomie. Chociaż muszę przyznać, że w moim przekonaniu temu gatunkowi zdecydowanie nie służą dziewięciominutowe kolosy. Można to było trochę skondensować. Chociaż z drugiej strony na pewno nie można powiedzieć, żeby w tym konkretnym przypadku w którymś momencie było nudno.
15 - wprowadza fajną duszną atmosferę, ten akordeon(?) robi dobrą robotę, jednak jest to jeden z utworów, który dużo traci na ramach konkursowych, gdzie mimo wszystko pierwsze wrażenia liczą się najbardziej
16 - przyjemnie płynie, wszystko ma ręce i nogi, nawet to trochę sztampowe u-u w chórkach nie przeszkadza. Świetna gitara.
17 - Są świetne momenty (wejście smyków w 16 minucie), jest kilka godnych uwagi, całość z pewnością klimatyczna, ale jednak nie powiem, żebym siedział cały czas w napięciu. Za dużo też w tym wszystkim Alice Coopera, za którym nie przepadam. No i ta cisza pod tytułem "mamy 38 minut muzyki, ale byłoby zajebiście, gdyby w długości kawałka były trzy szostki". Poza tym ocenianie, było nie było, całego albumu w zabawie, w której biorą udział utwory też na korzyść tego pierwszego nie działa. Sorry, ale nie.
18 - miło się snuje, głosy pani i pana się ładnie uzupełniają. Przyjemne nawet.
19 - pewnie wybrałbym coś innego z tej płyty, ale to też jest świetne. Lekkie, zwiewne, kolorowe, wiosenne Tak, tak, tak.
20 - ale się pięknie ułożyło. Nr 19 - to, co latach 80tych najlepsze, nr 20 - ta straszna strona tego okresu, którą co edycję przynajmniej jedna osoba pragnie nas uraczyć. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Wto Cze 14, 2011 7:30 am Temat postu: |
|
|
And Atrus for All
11 – trochę takie biedniejsze i mniej ostre Imperial Bodybags, które swego czasu tu zapoznałem. Fajnie leci, bez zachwytów, ale też nie wszystko musi być genialne.
12 – o proszę jakie przyjemne hipisowskie granie, kojarzy się z California Dreamin’ może nie jestem wielkim fanem takich przyśpiewajek, ale raz na jakiś czas klimat dawnych lat można poczuć.
13 – jest w tym coś urokliwego, wokalnie mi nie podpasowało, ale jakaś taka nostalgia w melodii
14 – o proszę, ktoś nie poznaje głosu? Dzieje się tam oj dzieje, kto wie czy nie mój kandydat na mocne punkty?
15 – chciałem zaczynać psioczyć, bo coś za mało jadu w tej paczce u mnie, ale chyba nie mogę. Ma to klimacik niezłej psychodeli, ciut z Czesława Śpiewającego. Podoba się.
16 – no i w końcu się tutaj coś trafiło o czym mogę powiedzieć „nuda”. Dziękuje bardzo.
17 – no dzieje się trochę, mimo że te 30 minut ciszy na koniec to taki śmieszny żart jak trzy nogi. Klimat Cooperowi? No nie z taką pompą tutaj do Alicji, ale może nutka wokalu coś w sobie ma. Generalnie można zapunktować. _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mefju

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 2871 Skąd: Piaseczno
|
Wysłany: Sro Cze 15, 2011 1:13 pm Temat postu: |
|
|
KILL LEMUR
1 – Zaczyna się klawesynowo, czyli jak dla mnie dobrze. Potem całość przechodzi w taki jakby folk-metal. Chociaż w sumie to jednak trochę mało tam metalu, no ale mniejsza. Na pewno ciekawe to jest, nie powiem, bardzo dobry początek edycji. Typ: Maciej
2 – Przyjemne, nie powiem. Takie bardzo łagodne. Bardzo ładnie plumkają klawisze w tle, wszystko inne też dobre, tylko ten saksofon mi tu trochę nie pasuje. Ale naprawdę bardzo dobrze się tego słucha, można się przy tym nieźle odprężyć. I nie brzmi też tak jakoś bardzo staro jak to twierdzi daga, acz do późniejszych dekad też jakoś trudno mi to przydzielić. Nie wiem czy starczy na punkty ale złe to to na pewno nie jest. Typ: lookaug/mustapha
3 – No coś z grubszej rury! Wstęp kojarzy mi się trochę z utworem 17. No fajnie to sobie płynie, klimatyczne to jest, takie jakby gotyckie czy coś… Typ: Atrus/KrzysiekP
4 – Zajebiste psychodele we wstępie, a więc jest nadzieja, że to coś dla mnie! A już po chwili maszerują nam jakieś wojska, no fajnie. Całość bardzo klimatyczna o cechach progowych(charakterystyczne są tu chociażby te flety takie same jak u King Crimson z utworów takich jak „I Talk To The Wind” czy „In The Cort Of The Crimson King”), jest nawet miejscami trochę mhroku(te uderzenia zegara chociażby) tylko ten żabojad wszystko psuje! :/ Tzn. nie, nie psuje, ale tak jakoś nie specjalnie mi tu pasuje, ale i tak całość oceniam na plus. W końcu z jakiegoś powodu podczas pierwszego odsłuchu całości puszczałem to sobie w kółko. Typ: punkadiddle/subrosa
5 – LOL! Nie no fajne country(czy właściwie nie wiem, bo słychać tu też inne naleciałości, np. saksofon czy chórki gospelowe), takie swojskie, ale nie wiem czy mi się będzie chciało to punktować. To by było chyba na tyle. Typ: zinger menu/Arquest
6 – O NIE!!! Przełączam! Nie cierpię tego gościa!!! Tzn. nie on wkurwiający nie jest, ale to po prostu straszny nudziarz, no i kojarzy mi się z taką jedną zjebaną telenowelą! Typ: Wiciu
7 – Barokowe, królewskie klimaty… no nie wiem jak to będzie, bo ja do takich rzeczy to mam raczej mieszane uczucia. Nie przeszkadzają mi, ale to też nie moje klimaty, no ale ja tam otwarty jestem, więc niczego jeszcze póki co nie przekreślam. Ale jednak jestem na nie, bo to jednak monotonne strasznie jest, choć specjalnie nie odrzuca. No ale musiałoby się coś więcej dziać bym to brał pod uwagę, a tak to… no sorry! W sumie spodziewałem się nie wiedzieć czemu jakiegoś metalowego wykurwu na koniec, no ale się nie doczekałem i dupa. Pierwszy jak na razie kolorystycznie przeciętny kawałek. Typ: punkadiddle
8 – Dziwne to to… wokal strasznie tłumiony przez instrumenty i inne szumy. Więc raczej nic ciekawego z tego nie będzie. Ok, wokal wyszedł na pierwszy plan w końcu i wreszcie to jakoś brzmi ale i tak nie widzę w tym nic interesującego dla siebie. No ok. może rytm tej gitary jakoś tam przykuwa moją uwagę ale też zdaje się, że niepotrzebnie mi robi nadzieję na coś sensownego w dalszej części…O są jeszcze w sumie ciekawe bębny… ale ten kawałek raczej mnie męczy niż wciąga, choć próbuje być na jakiś sposób interesujący… no właśnie, nie wiem czy trochę nie na siłę… O jeszcze syntezatory ktoś dowalił… sam nie wiem… bo niby nie chce mi się punktować ale też coś w tej muzyce wyraźnie mówi do mnie: GŁOSUJ NA MNIE! No nic, jestem skonfuzjowany i nie daję kolorkowego odznaczenia. Typ: Bebe
9 – Łagodny męski wokal na tle stonowanych klawiszy… ale jakieś takie to niemrawe. Nie przyciąga mojej uwagi, więc raczej się przedwcześnie pożegnamy. Ale też specjalnie nie odrzuca. Jakby edycja była słabsza to może dałbym szanse, no a tak to nie. W sumie to słowa z refrenu gdy gościu wymienia członków swojej rodziny mogą mi zapaść na dłużej w pamięci, ale nie znaczy to jeszcze, że będę ten refren wielbił. Te, coś mnie skojarzenia z Hogarthem naszły nie wiedzieć czemu. No nic, nie punktujemy, ale też i nie skreślamy i nie kolorujemy. Typ: daga/lily/lemur
10 – O! Wreszcie jakiś porządny metalowy wykurw!!! Jakie piekielne bębny… tak kurwa, to po prostu nie może mi się nie podobać!!! xD A jakie teksty… o klatce w grobie, nie no spoko! :] Tylko trochę za dużo tutaj tych growlów i po jakimś czasie co jak co ale zmęczenie nimi daje się we znaki. I wokalista zdaje się chyba sam zaczyna się w końcu czuć zmęczony swoim darciem ryja. Ale oceniam całość mimo to pozytywnie. Typ: Ziutek, no a jak… choć w sumie gosiakn też mi tu dziwnie pasuje. _________________
"Lepiej pić piwo niż nie" - Paulo Coelho |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mefju

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 2871 Skąd: Piaseczno
|
Wysłany: Sro Cze 15, 2011 2:06 pm Temat postu: |
|
|
AND ATRUS FOR ALL
11 – Taki tam klimatyczny rock… tylko kurczę nie wiem jaki… nie wiem gdzie to zaszufladkować, no ale mniejsza. Po tym metalowym wykurwie spod 10-tki kawałek jest w sam raz na to by się odprężyć. Choć szału mimo to ni ma i chyba utwór pozostanie niezakolorowany. Albo może na niebiesko dam, sam jeszcze nie wiem. Typ: lemur/Bizon
12 – Kawałek na pewno ciekawy w warstwie tekstowej – bilet na Księżyc… interesujące. Ale i w warstwie muzycznej daje sobie radę, zwłaszcza w refrenie. A potem miłe odgłosiki z kosmosu. Przyjemnie się robi, no nie powiem. A potem jakieś chórki w styli wczesnych Bee Gees. Nie no, ocena jak najbardziej na plus! Typ: Mandey/Kubolski
13 – Takie sobie folkopodobne coś tam… ee, fajne latynoskie trąbki w sumie. Ciekawe co z tego będzie… reszta instrumentów w tle też spoko, choć robią trochę wrażenie jakby przeładowania takiego… ale generalnie w moich klimatach to się mieści Typ: daga/zinger menu
14 – O czyżby jakieś hogartyzmy albo i rotheryzmy? Tak mi się ta gitara niebezpiecznie skojarzyła. I chyba dalej przy nich pozostaję, choć to na bank żaden z tych panów. No nic, złe to nie jest, ale raczej nie zapunktuję i podziękuję. Choć coś mnie jednak w połowie utworu kusi by się tym zadowolić, no ale ja tam nie dam się zwieść, sorry. Typ: wasdfg7/Incubus EDIT: eee… coś jednak każe mi odejść od swoich pierwotnych skojarzeń, no ale już mi się nie chce zmieniać typów.
15 – Eeee… nie wiem co to ma być ani jak to nazwać ale budzi skojarzenia z jakimś prastarym obrządkiem pogrzebowym idącym przez ciemny las w jakiejś puszczy/dżungli. Wokal jakoś tak nienaturalnie brzmi i kojarzy mi się z jakims owadem. Wiem, dziwne jest to co piszę, no ale piszę to co czuję. Ech monotonne to jest i strasznie nużące… nie ma dla tego kawałka żadnej nadziei jak dla mnie. Typ: Arquest/daga
16 - Niby to jest klimatyczne, tyle, że klimaty zupełnie nie moje. Najprędzej bym to przypisał do rocka alternatywnego. W sumie w tym obszarze znajduję zwykle coś dla siebie, no ale nie tutaj i nie tym razem. No i jednak męczy mnie to trochę. Podziękuję. Typ: Fenderek
17 – Wrzucancie, zlituj się, chyba Cię pojebało! -_-
Nie no, spoko, choć z początku bałem się tego ze względu na długość, ale… no kurwa to przecież jest zajebiste jak nie wiem!!! Zajebiście upiorne, mhroczne klimaty(choć jeszcze nie na tyle aby bać się tego słuchać w nocy ja przynajmniej się nie bałem a wręcz przeciwnie – ja tego słuchałem podczas jednej nocnej burzy i nawet nie wiecie jak mi było wtedy zajebiście! xD), te kurwa upiorne głosy(z jakąś mhroczną kreskówką mi się nie wiedzieć czemu kojarzą), no czegoż chcieć więcej! I przez cały czas(no przynajmniej do momentu ciszy) coś się dzieje! Jest patos, jest teatralność... Cisza faktycznie trochę za długa, ale w sumie wydaje mi się, że przecież nie mogła zostać wciśnięta przypadkowo, coś ona musi oznaczać, aczkolwiek można by ją trochę skrócić. To co słychać w zakończeniu to w sumie średnio pasuje do reszty utworu, no ale mniemam, że jednak nie jest to bez znaczenia. Nie mogę jednak rozkminić co autorom chodziło po głowie. Do tego potrzeba głębszej analizy a ja na razie nie chcę i nie mam czasu się w to wgłębiać. W każdym razie punkty będą jak nic!!! Zasłużyłeś na nie drogi wrzucancie. Typ: Atrus/ytron* *ta długość utworu i ta cisza to spokojnie mogła być robota ytrona choć klimaty(a właściwie to powinienem rzec ‘kręgi’ ) bardziej atrusowe. EDIT: Kurde, coś mi jeszcze tu Xavi i KrzysiekP po głowie chodzą... Ten pierwszy to przecież kozak który za każdym razem próbuje tu zabłysnąć zajebistością. Kurde, no nie no... teraz jeszcz i Maciej mi tu pasuje a nawet i shamar! Ale ten ostatni to już nie mam fioletowego pojęcia dlaczego mi do głowy przyszedł Pewnie tylko dlatego, że ma on tendencje do podszywania się pod innych. I Nathalie i Ziutek... Rany, jaki to uniwersalny utwór który można do wielu osób naraz przypisać! xD
O LOL! Już do dwóch paczek w ciągu niecałej godziny udało mi się zrobić opisy! Co ja nie mam co robić czy jak?  _________________
"Lepiej pić piwo niż nie" - Paulo Coelho |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Xavi

Dołączył: 06 Wrz 2010 Posty: 2519
|
Wysłany: Sro Cze 15, 2011 2:33 pm Temat postu: |
|
|
AND ATRUS FOR ALL
no co ja będę długo pisał, najlepsza paczka odkąd tu jestem. Tak jakby Bizon celowo wziął wszystko co najlepsze i tu umieścił. Choć on sam takiego zdania nie jest ;p Czemu najlepsza? 4 zielone rzeczy, w tym 3 na niebiesko co mają szanse na zielono. Także nawet nieźle zdaje mi się.
11 - mega-optymistyczny utwór, riff łapie jak cholera. Niby się słyszało setki podobnych, ale ten się zdecydowanie czymś wyróżnia. W sumie nie mam się co rozpisywać - zajebiście się słucha i tyle. (Wokale świetnie działają chciałbym dodatkowo jednak dodać).
12 - a to jeszcze lepsze. Kapitalny refren, niby żadnych niezwykłości, a łapie jak nie wiem. Zespół kojarzony tu na forum, ale nie przeze mnie. Taka ballada w starym stylu, która powinna być przebojem, a mimo wszystko nie została. Całe szczęście. Mama tak słucha co jak słucham i nagle jej się przypomniało, że jest fanką zespołu i mi rzuca nazwami płyt, utworów, rzuca starą kolekcją i że kiedyż z koleżankami za tym szalały. Teraz to już muszę ogarnąć.
13 - jeszcze lepsze niż poprzednie. Faktycznie mocno w moim stylu, ale jednak będziecie raczej zdziwieni co ja tu rzuciłem. Cudowne dęciaki w stylu Sufjana, w ogóle mocno mi się całość z nim kojarzy, ktoś trafił w sedno. Kocham te klimaty.
14 - kapitalny początek, w stylu Becka z ostatniej QW. Ogólnie trąci czasem jego klimatem, od 3:45 jest coś strasznie znanego, jakby kojarzył i ktoś coś komuś ukradł. Czasem trochę Tjaterów. Głos faktycznie kojarzę i chyba to ten pan co jest ostatnio popularny w naszych kręgach. A gdzie tu szatany to nie wiem, chyba kogoś tu opętało czy coś. Myślałem, nad zielonym, ale jednak to jest tylko bardzo bardzo bardzo dobre.
15 - nostalgia, klimat, gościu jakby śpiewał tuż przed swoim samobójstwem (nie o tekst mi chodzi). Końcówka i ta solówa o dziwo nie na gitarze dopełniają świetność świetności. Zobaczymy czy po pijaku będzie zielone bo ten utwór chyba pasuje do takiej atmosferki 'dymowej'.
16 - chyba nie łapło mnie na tyle jak powinno słysząc rewelacje NARowo-Atrusowe. Rozmarzony wokal unosi utwór, instrumentalnie cudo, szczególnie jak ta gitara wchodzi pod koniec, ale nie łapie mnie to wszystko tak jak pierwsze trzy utwory. Ale powtarzam: niebieski nie znaczy, że nie podoba mi się to, ale w tej paczce jest taki poziom, że ta trójka wydaje się jakby pokrzywdzona. Ale ja jeszcze odpalę ją kilka razy więc luzik.
17 - tak jakby jedno wielkie przedstawienie w teatrze, a pod koniec nagroda dla tych co zobaczyli napisy końcowe. Tak czy inaczej - klimat niesamowity, dramatyczny. Komedią tu nie pachnie więc fani komediodramatów nie bardzo mają co szukać. Pierwszy raz zawsze jest fajny, ale za drugim już mnie męczyło. Ale od trójki wzwyż to już miazga, choć nie całościowo. Mimo wszystko gdzieś 20 minut muzyki (nie przerwy) bym wywalił. Ale generalnie - wrócę pewnie nie raz w przyszłości. _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Sro Cze 15, 2011 3:39 pm Temat postu: |
|
|
St. Anet
18 – oj oj oj, nie moje klimaty. Nie jestem fanem takich romantycznych chwil.
19 – muzycznie dość miło, ale jednak wokalnie mnie to rozbraja. Chyba zbyt dużo pozytywów do tej pory znalazłem by od tak dać temu punkty.
20 – no takie rockowy, zwykły rock. Brakuje tutaj może jakiegoś elementu geniuszu, czy zaskoczenia, po prostu sztampowy kawałek ballady rockowej. Napisano tysiące ballad rockowych ta nie jest najważniejsza.
21 – radiowe granie, czekałem aż po piosence ktoś powie „eremefefem. Siła muzyki”, ale nie powiedział. Ma to w sobie coś z u2, choć już w sumie powiedziałem, że radiowe granie.
22 – znów przeleciało, człowiek się nie spodział. Aczkolwiek, jak się zaczynało robiłem sobie nadzieje.
23 – jazzowa psychodela? No chyba nie do końca łapię, jeśli w ogóle.
24 – przypomina i pewien kanadyjski zespół z wielkim hitem. Nawet podobnie ta piosenka brzmi, może mniej sennie. W każdym bądź razie ponownie nic wielkiego.
25 – urocza miniaturka, która niestety jest tutaj tylko miniaturką, uroczym przerywnikiem, nic więcej.
26 – wiecie co o tym sądzę? Mało rzeczy jest na świecie by mnie zachwycić gdy śpiewa kobitka, ale próbujcie, próbujcie. Dadze się w zeszłej edycji udało.
27 – skądś znam, wokal wydaje się znajomy. Niemniej piosenka chyba najlepsza na razie z paczki, fajny senny klimat.
28 – coś ciekawego, Uriah Heep a’capella? No chórki robią swoje.
29 – american hard rock! Yeah! Może w gimnazjum bym się skusił, teraz to ja metalowiec.
30 – takie tam z lat 70, do serialu o glinach. Takie tam, bez punktów od mumina. _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mefju

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 2871 Skąd: Piaseczno
|
Wysłany: Sro Cze 15, 2011 3:51 pm Temat postu: |
|
|
ST. ANET
18 – No jakieś oldskulowe klimaty. O i jaki ładny kobiecy wokal. A ten męski też wcale nie gorszy… ale klimaty to raczej nie moje sorry. Eee, sorry ale to jednak nudne jest. Coś mi zrobiło z początku nadzieję, która jednak szybko zgasła. Typ: irminella
19 – A tu z kolei mamy coś zdecydowanie bardziej popowego niż rockowego. No i te ejtisy… Nawet mi się podobie, choć obiektywnie to pewnie nic specjalnego. Tak czy siak będę to brał pod uwagę. Typ: lemur
20 – Bardzo znajomy skądś riff we wstępie, no ale już nie chce mi się rozkminiać skąd to ja go mogę znać. Oż wokal też widzę, że znajomy, ale też jakoś nie mogę dojść do tego kto to. Trochę to wstyd bo to przecież bardzo charakterystyczny wokal, a ja jego właściciela mam oczywiście gdzieś na końcu języka czy w głębokich zakamarkach mojego umysłu.
Generalnie song próbuje być ciekawy, zwłaszcza w słowach z refrenu, no jest w tym coś wzniosłego, nie powiem. A te chórki jeszcze tylko świetnie tego dopełniają. Ale mimo wszystko jakieś to przeciętne jest i nie specjalnie chce mi się zakolorkowywać. Typ: Innuendo0
21 – Początek mi się strasznie z czymś od Kasi Kowalskiej kojarzy. Ale to tam nic specjalnego to wszystko. Pozostawię tak jak jest i cześć. Typ: mustapha/Bizon
22 – Chyba rozpoznaję ten wokal, a wraz z nim jego zespół. Nie powiem, lubię ich, acz nie wiem czy ten kawałek to ich dobry reprezentant. Się zobaczy. No ok, niech już mają ten niebieski. Typ: Arquest
23 – O, takie rzeczy to ja lubię! Taki klimatyczny prog-jazz, że tak to ujmę. No i te prześmieszne wokalizy. xD Epickich opisów chyba więcej tu już nie potrzeba, bo utwór mówi dużo sam za siebie. Typ: Anunaki/Gnietek
24 – Klimatyczne, takie jakby w zachodnim stylu. Ale jakoś tak monotonnie płynie i zaczyna mnie nudzić. :/ Jeśli przez najbliższy czas nic się tu nie zmieni no to sorry, ale nic z tego nie będzie. Niet, dzięki! Typ: Xavi/Faraday/zinger menu
25 – Bardzo przyjemna miniaturka. Po prostu. W warstwie lirycznej też miło posłuchać. Ale nie jest to nic epickiego niestety. Epickie miniaturki muszą być pokroju Queenowego „Bijou”. A ta pomimo, że przyjemna i z miły tekstem to chyba w zasadzie jest o niczym. W każdym razie o niczym specjalnym, no ale niebieściaka mimo wszystko dam! Typ: Anet
26 – Takie tam alternatywne granie, ale to nic specjalnego dla mnie. Nawet nie wiem co mam o tym konkretnego pisać. Chyba się po prostu nie da. A to może oznaczać tylko tyle, że utwór jest po prostu do bólu przeciętny i za chwilę po prostu zapomnę, że go słyszałem.
Typ: Wiciu/Faraday
27 – No tego Pana wstyd nie znać i nie rozpoznać. Choć ja nie rozpoznawałem go w poprzednich edycjach za co mi wstyd z tego powodu. No już za samą obecność tego Pana utwór będzie miał u mnie punkty. A co do utworu samego w sobie to trudno mi będzie ocenić czy jest dobry, bo nie mam za bardzo punktów odniesienia w postaci pozostałych w solowej dyskografii tego Pana(bo raczej występuje tu sam a nie z macierzystym zespołem, choć i zespołowych kawałków nie znam wszystkich na pamięć i nie wszystkie kojarzę. ), gdyż nic więcej po prostu nie znam(i też mi wstyd z tego powodu, więc będę się starał to jak najszybciej odrobić). Tak czy siak kawałek mi się jednak podobie. Nie mogę tylko stwierdzić czy to dobry reprezentant twórczości tego Pana. Typ: mumin
28 – O! Sixtisy! Jestem wniebowzięty! xD Już nieważne co to będzie – punktuję to, bo inaczej me serce się na mnie obrazi! Typ: Grandville/zinger menu
29 – Zdaje się, że kojarzę wokal. A w takim razie i zespół. I już raz też zdaje się był w QW. Nawet chciałem mu dać punkty, no ale ostatecznie nie dałem. I tym razem też nie dam. I tym razem na dodatek walnę pomarańczowy(EDIT: nie! Czerwony kurwa!!), bo zwyczajnie mnie męczy i nudzi! Poniżej przeciętnej jak dla mnie(teraz po edicie komentarza to już prawie że dno!). Nie no dość, przełączam, Boże co za nędza… -_- Typ: Innuendo0/agusiaa_w/Wiciu
30 – O jakieś seventisowe disco zdaje się… czy coś w okolicach tych rejonów, bo jak na klasyczne disco to coś słaby reprezentant. Może funk, soul… No w każdym razie kiedyś dużo w tym siedziałem za sprawą rodziców, no ale tego akurat nie znałem. Ale punkcikami obdarzę, chociażby ze względu na mój sentyment do takiego grania. Typ: Anet/Mandey _________________
"Lepiej pić piwo niż nie" - Paulo Coelho |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mefju

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 2871 Skąd: Piaseczno
|
Wysłany: Sro Cze 15, 2011 5:51 pm Temat postu: |
|
|
@Bizon: jak wrzucasz jakichś (nie)Normalsów, disney'owskie jąkanie z lordowymi klawiszami w tle które wcale nie brzmią jak lordowe albo jakieś syntetyczne ejtisowe rush'y to się nie dziw, że jesteś tak a nie inaczej typowany.
DEATH McGNIETEK
31 – No pierdolnięcie z grubej rury , choć jeszcze nie metalowe. Wokal nawet trochę podobny do tego z 27, ale po utworze widać przecież(a raczej słychać), że to nie jego działka, a więc to nie może być ponownie on. Ale spoko ta napierdalanka. :] Typowa dla wyrażenia w muzyce swojego buntu. xD Zakończenie iście psychodeliczne. Choć nie wiem czy starczy na punkty bo mam już za dużo kandydatów do punktów wybranych, a wiem, że w tej paczce są jeszcze lepsze rzeczy w tym i mój faworyt całej edycji! Nie, nie ma sensu bym dawał zielony choć z początku chciałem tak zrobić. Wrzucant musi się zadowolić niebieskim i już. Typ: Bebe/NAR/kater – no tego drugiego i trzeciego jakoś nie mogłem nigdzie wcześniej przydzielić.
32 – No dawno już nie mieliśmy kawału tak genialnego proga w QW! A myślałem, że ten gatunek w QW już dawno odszedł do lamusa. Tak czy siak ta kobyła jest po prostu baśniowa! Fakt, może jakość nie najlepsza, ale ja taką właśnie lubię! Dzięki niej czuć ten cały oldskul jaki w utworze siedzi! No i jeszcze ten wokal…. Więcej epizmów pisać nie będę, bo ten utwór mówi wszystko sam za siebie! Typ: Grandville/Fenderek/Misiu
33 – Wokal mi tu do gitary nie pasuje. Ale za to potem wchodzą ładne smyczki. Jednak całość tak jakoś się kupy nie trzyma. Pozostawię to oznaczone jako średnie. Typ: Xavi/ gosiakn
34 – KUKURYKUU!!! Heh, nie wiem co o tym myśleć. No progresywne to to, ale nijak ma się to do 32. Najbardziej to mi się tu podobają flety do których co ciekawe nigdy za chuja nie mogłem się przekonać. A teraz to one jak dla mnie grają tu pierwsze skrzypce i reszty mogłoby nie być(zwłaszcza tego jednego wokalu z podkładem country w tle ). W pewnym momencie mam wrażenie jakbym słyszał jakąś znaną mi melodię. Dam niebieski, ale nic więcej. Typ: Misiu/Xavi
35 – Czyżby znowu coś sixtisowego? Jeśli tak to mogę śmiało dać punkty już bez odsłuchu! Nie no spoko kawał dobrego rock n rolla. No czegóż chcieć więcej? Typ: zinger menu/Misiu
36 – Brzmi jak jakaś najntisowa alternatywa… muzycznie tak sobie, ale tekstowo to już co innego. Fajna taka tematyka końca świata. Ale już mi się nie chce tego brać pod uwagę, bo już mam po prostu za dużo kandydatów na punkty. Co najwyżej na niebieski są jeszcze szanse. EDIT: No dobra, niech już będzie ten niebieski. Typ: Anunaki
37 – Coś jakby depeszowatego słyszę… no taki ichni synthpop. A więc może się spodobać. Ale niestety nie za dużo się dzieje w ciągu tych ponad 7 minut. Więc szanse na punkty raczej marne. Typ: lemur
38 – No ba! Faworyt co się zowie! Miło jest znów usłyszeć tego Pana w QW, swoją drogą kto by pomyślał, że on ma w swojej dyskografii tak dużo nieznanych kawałków… Zarówno muzycznie i lirycznie ten utwór to arcydzieło! Poruszające do głębi dzieło! Bardzo smutna jest ta historia, ale to bynajmniej nie jest minus. Cały czas mam ciary a z oczu próbują cieknąć mi łzy! No i jest w tym jakiś pierwiastek patosu, przynajmniej ja to tak odczuwam. To kolejny po 4 i 32 utwór którego podczas odsłuchów przesłuchiwałem po kilka razy pod rząd. Typ: Mandey/agusiaa_w
39 – Jakiś pop-funk lub coś koło tego? No nie powiem, niezłe. Ale tylko niezłe. Wszystkie miejsca na punkty są już zajęte, a więc nic z tego nie będzie. Typ: Mandey
No i to by było na tyle! Generalnie edycja dobra! Może nie jakaś epicka, ale poziom co najmniej kwietniowy został osiągnięty. W każdym bądź razie odbiliśmy się od dna z zeszłego miesiąca.
P.S. Parę swoich "typów"(oraz typiar) niestety przeoczyłem, bo z chęcią bym teraz jeszcze do numeru 6 np. przypisał agusię_w, do numeru 12 Misia i Anunakiego, a do 27 katera. To tak między innymi. _________________
"Lepiej pić piwo niż nie" - Paulo Coelho |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mefju

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 2871 Skąd: Piaseczno
|
Wysłany: Sro Cze 15, 2011 10:49 pm Temat postu: |
|
|
To ja mam w sumie podobny system typowania co daga, choć trochę mniej ułożony i uporządkowany. No ale jak ktoś chce się z nim zapoznać to proszę bardzo:
agusiaa_w - coś polskiego i bardzo łatwo rozpoznawalnego(patrz: Sexy Doll od Republiki czy chociażby Gienek Loska), no ale nowa jest dziewczyna, w sensie bawi się od niedawna i jeszcze się musi wczuć w te klimaty.
anet - tu raczej na chybił trafił ją typuję, bo zdaję się tylko raz brała jak na razie udział w QW i już nie pamiętam co wrzuciła.
Anunaki - jakieś progi zamknięte w klimatach ostatnich albumów Pink Floyd.
Arquest - coś mało rzucającego się w uszy z klimatów pop, ewentualnie jakiś countrowy oldskul, czy jakoś tak... aczkolwiek ja go typuję raczej na chybił trafił bo trochę ciężko mi jego portret psychologiczny sobie wyrobić. Dodam jeszcze, że ten jegomość notorycznie myli mi się z lookaugiem. Ja tych dwóch Panów nigdy nie potrafię od siebie odróżnić. To chyba ze względu na ich małą popularność na forum.
Atrus - przeróżne rodzaje nieznanego nikomu metalu o niełacińskich nazwach wykonawców. Im więcej chaotycznych zgrzytów, pisków i innych dziwnych dźwięków tym większe prawdopodobieństwo, że to właśnie on!
BeBe - coś industrialowego albo postpunkowego albo jedno i drugie razem. Najczęściej są to ejtisy.
Bizon - Jakieś tam progrocki, progmetale z niezrozumiałą dla nikogo treścią przez co trzeba utwór przesłuchać kilka(naście) razy aby odkryć jego geniusz. W jego kawałkach tego typu nie ma miejsca na jakiekolwiek pierdolnięcia. Czasem zdarzają się jednak wyjątki(to odnośnie ogółu a nie tych pierdolnięć )(patrz: Normalsi, Jon Lord + ta jego towarzyszka co ciągle zapominam imienia, ejtisowy Rush, itp.). Bizon lubi być nieprzewidywalny, oj lubi. No tradycyjnie wpierdziela też wszelkiej maści bizonrocki, tylko że ja niestety ciągle mam problemy z definicją bizonrocka. Może to dlatego też rzadko go rozpoznaję i trafiam.
daga - coś folkowego ale takiego co się niestety na tym forum nie sprzeda o czym świadczą jej niskie pozycje w większości edycji.
Faraday - coś pokroju jego braciszka którego opiszę później. Generalnie jednak coś z pogranicza drimmetalu czy innego niezrozumiałego przynajmniej dla mnie progmetalu.
Fenderek - niezrozumiałe dla nikogo progrocki, progmetale, zazwyczaj kobyły w które trzeba się wsłuchiwać po kilka(naście) razy aby docenić ich geniusz. Aha, zazwyczaj nie ma tam jakichś nagłych onanistycznych pierdolnięć wg mnie przez co jego kawałki są dla mnie w większości nudne i asłuchalne.
Gnietek - coś ściankowego, w każdym razie musi to być totalnie schizoidalne.
Gosiakn - jakieś metalowe wykurwy ale takie raczej w wersji light w stosunku do Ziutka którego opiszę później.
Grandville - późnosixtisowe tudzież wczesnoseventisowe oldskulowe kobyły, które ja zawsze kupuję!
Incubus - smęty i inne wieśneoprogi. Im bliżej Hogartha tym lepiej!
Innuendo0 - coś delikatnego, folkowego, bez wykurwów.
Irminella - j.w.
kater - jakieś wykurwy z pogranicza alternatywnego grania(obojętnie czy to rock czy już metal), najlepiej z kobietą na wokalu, choć niekoniecznie. On zresztą potrafi być nieprzewidywalny, ale czasem lubi se też pójść na łatwiznę(patrz: SOAD, DCD).
KrzysiekP - deathmetalowe/gotyckie wykurwy, ale niekoniecznie, bo mogą to być też fortepianowe suity.
Kubolski - jest debiutantem więc nie umiem go zaszufladkować aczkolwiek patrząc po tym co wrzucał do Najlepszych Płytach to mniemam że trochę odstaje od forumowych standardów. Co więcej Bizon kiedyś pisał o nim, że zdzwiony był jego obecnością na tym forum bo sądził, że to nie jego rejony muzyczne.
lemur - oczywiście plastikowe ejtisy, ale czasem potrafi pierdzielnąć jakiegoś dobrego klasycznego sixtisa.
lily - człowiek-zagadka. Ją raczej na chybił trafił daję, bo z racji małej popularności na forum nie udało mi się wciąż do tej pory wytworzyć jej profilu psychologicznego do QW.
lookaug - patrz: Arquest
Maciej - coś folk-metalowego z wyraźnym naciskiem na folk. Najlepiej w obcym niezrozumiałym dla nikogo języku!
Mandey - ot po prostu coś popowego
Mefju - no siebie rzecz jasna nie typuję , no chyba że zapomniałbym co wrzuciłem. Aczkolwiek ci którzy przypisują mnie do staroci oraz do nieznanych rzeczy oczywistych zespołów typują dobrze i nowym uczestnikom radzę obrać właśnie taki kierunek. Ale czy tak jest i tym razem to tego Wam zdradzić nie mogę. Za łatwo byście mieli.
Misiu - coś jakby krzyżówka Grandvilla z Anunakim
Mumin - same oczywiste oczywistości. Głównie hardrockowe wykurwy. Tego Pana trudno nie odgadnąć.
Mustapha - dość znana na forum, raz nawet QW wygrała(ale ja nie brałem wtedy udziału) no ale do tej pory nie bardzo udało mi się wytworzyć sobie jej profilu do QW. Ale wydaje mi się, że można ją rozpoznać po jakichś folkprogmetalach.
NAR - w zasadzie to można podpiąć go pod katera, bo ja ich gustów i upodobań nie odróżniam. Poza Marillion rzecz jasna.
Nathalie - W.A.S.P. i inne metalowe wykurwy choć nie aż tak charakterystyczne jak te od gosiaka czy Ziutka.
punkadiddle - długie suity z muzyki klasycznej, no i oczywiście wszystko co tylko pochodzi od żabojadów.
shamar - człowiek zagadka, sam twierdzi, że jest złożony a wg mnie i co po niektórych on nie wyrobił sobie sam profilu do QW(to tylko taka moja osobista żartobliwa sugestia, a nie ogólny pogląd większości forum. ) i po prostu podszywa się pod innych. Jego więc typuję raczej na chybił trafił.
subrosa - profil QW przeze mnie jeszcze wciąż nieokreślony, acz myślę, że można ją spokojnie pod psychofanki Rogera podpiąć. W sensie tego co wrzucają a ich rogerowej pasji. xD
wasdfg7 - patrz: Incubus. W sumie to słabo odróżniam od siebie tych dwóch Panów.
Wiciu - w QW od niedawna. Bardziej mogę bazować raczej na tym co wrzucał do Najlepszych Płyt. I jakieś ambitne pozycje to to nie były i chyba nie inaczej jest teraz w QW.
Xavi - człowiek renesansu, raz prog-metal, raz coś filmowego, raz coś... no nie wiem jak to nazwać ale on różne rzeczy wrzuca, ale najbardziej to go kojarzę chyba z tymi dwiema rzeczami co już wymieniłem. Generalnie koleś próbuje za każdym razem błysnąć zajebistością i nigdy nie leci w ciula.
ytron - człowiek zagadka, jeden z najbardziej nieprzewidywalnych uczestników QW choć najczęściej można go chyba rozpoznać po muminkowych soundtrackach i żartach muzycznych.
zinger_menu - patrz: Grandville. Lubi starocie, ale kobył nie daje.
Ziutek - metalowe wykurwy ot co, no i obowiązkowo musi być tam growl! Ewentualnie jakieś ejtisy akurat nadające się do radia.
Dziękuję, można się już śmiać i fejspalmować z mojej niewiedzy! Śmiało!  _________________
"Lepiej pić piwo niż nie" - Paulo Coelho |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Sro Cze 15, 2011 10:54 pm Temat postu: |
|
|
01 – e, nie, jakieś to takie bez sensu. Mało klimatyczne, sporo jakiś zupełnie bzdurnych dźwięków od czapy. Wyprane z emocji, napięcia i uczucia. Te zaśpiewy i tańczenie wokół ogniska z fujarką jest jeszcze bardziej bez sensu. Nie, naprawdę nie. Bardziej męczące niż budzące jakiekolwiek inne uczucia.
02 – głos oczywiście znany i nawet przeze mnie lubiany. Natomiast piosenka jest dość przeciętna. Dobra do samochodu, jak sądzę, to chyba główne skojarzenie. Ma trochę uroku, ów wokal czyni różnicę. Wyluzowana, bezpretensjonalna rzecz. Od czasu do czasu z przyjemnością można posłuchać.
03 – zapowiada się jakaś dobra rzecz z zapuszczonej, pordzewiałej przemysłowej chłodni czy czegoś podobnego. Czyli klimaty, w których lemur się odnajduje. No, a jak już wszedł głos – miód na moje serce. Ma być mrocznie, dołująco i charyzmatycznie – i jest. Co prawda, jakoś nie potrafię do końca przy tym odlecieć, co zdarza mi się czasem przy podobnych numerach – ale niewątpliwie, kawałek niezłej muzyki. Ja chyba jednak trochę wolę odmianę przeszywająco-rozwieracającą niż dławiąco-łupiącą, ale co tam.
04 – matko przenajświętsza, progrock w tym strasznym języku. Chyba tylko Brel potrafił w nim śpiewać tak, by to mnie nie śmieszyło. I żeby to jeszcze muzycznie było ciekawe. A nie jest. Szczerze mówiąc, to jest po prostu sztampowe i bez fantazji. Wszystko to już gdzieś słyszałem. Druga, instrumentalna część lepsza. I tyle.
05 – o proszę, pan z ogromnym stażem i zasługami, ale w którego jakoś nigdy nie miałem ochoty się wgryzać i zagłębiać. Utwór – muzycznie wakacyjny, tekstowo trochę banalnie optymistyczny, razem wychodzi coś takiego przyjemnego do posłuchania w tle i szybkiego wylecenia z głowy. Rzecz lekka i wręcz błaha.
06 – chyba nikt się nie zdziwi, że gdybym zaczął coś pisać o tym utworze, to wyszedłby mi tylko wielki stos fantazyjnych bluzgów. Nienawidzę takich dźwięków, a za wokal gościa należałoby odstrzelić. Zamiast tego po prostu pójdę sobie ukroić arbuza. O, mam nazwę dla tej muzyki – kidbizonrock. Dobra, dosyć.
07 – porcja ładnej klasyki. Przyjemne, ale jednak za mało pierdolnięcia trąb i szatana. Choć oczywiście, że ten motyw jest zły to nie powiem, oj nie. Bardzo dobre tło do tego arbuza, co go kroiłem przy numerze 6.
08 – póki co najlepszy utwór. Porcja ciekawych, przyciągających uwagę pomysłów, bardzo fajne partie wokalne, świetnie prowadzona dynamika. Ciągle coś się dzieje, ale nie ma w tym nawet promila onanizmu. Fajnie tam różne rzeczy jakby buzowały i gotowały się pod pokrywką garnka, która skacze i się chwieje, ale trzyma całość w ryzach. Może brakuje czegoś mocniejszego na koniec, ale i tak trudno narzekać, naprawdę.
09 – a, no tak. Utwór z absolutnie wspaniałej płyty. I co więcej, są na niej rzeczy znacznie lepsze, już mi się numerków nie chce wymieniać. Skok na ciula zupełny i pewnie nie zostanie mi nic innego jak zagłosować. Ten gość jest wielki, boże, ileż ja tu truizmów mam nawpychać. Nawet jeśli to nie absolutna czołówka tego albumu – iluż by chciało mieć choć taki jeden utwór w swoim dorobku.
10 – jest w tym jakiś perwersyjny urok złowieszczego czajenia się. Ale poza tym to łomotanie, którym lemurom sprawia średnią przyjemność, zwłaszcza, że arbuz się już skończył. Doceniam pomysł zrobienia czegoś ze strukturą i napięciem w tym utworze, przez co nie mam wrażenia obcowania z zupełnym metalowym banałem. A nie, jednak zrobiło się banalnie i męcząco. Nie, dzięki. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
innuendo0

Dołączył: 12 Mar 2009 Posty: 1519 Skąd: Śląsk
|
Wysłany: Czw Cze 16, 2011 9:13 am Temat postu: |
|
|
| Mefju napisał: | | Innuendo0 - coś delikatnego, folkowego, bez wykurwów. |
eee od kiedy Ozzy Osbourne jest delikatny W całości od samego początku dałam tylko 3 typowe ballady a tak zawsze coś różnorodnego.
P.S. do pół godziny będą moje komentki
EDIT:
Kometki made by Inn
Im dłużej się coś odwleka tym bardziej się nie chce ;/ Miejscami dłuższe (tzn. że chciało mi się słuchać), a innym razem krótsze (zrobione z musu)
"Kill Lemur"
01- Rozpoczyna się bardzo dobrze. Trochę zapachniało dzikim zachodem. Do mniej więcej połowy podbało mi się. Później się trochę popsuło. Jak dla mnie średnie na jeża
02- Zaczyna się fajnie, słucha się dobrze. Pachnie latami 80-tymi. Do końca jest okej i dobrze też że nie zadługie
03- Melodyjnie całkiem dobrze. Jednak mamy tu przykaład, że nie zawsze wstawienie wokalu może coś popsuć mimo że było tak dobrze.
04- Jakiś marsz? Dużo spokojniejsze niż to co dałam kiedyś tam. No i kurde jest wokal. Gdyby był sam początek to może byłyby punkty a tak to zobaczy się
05- Pachnie wakacjami. Skoczne, przyjemne, słucha sie bardzo dobrze
06- No nie no i ten pan się tutaj znalazł...jedyne co tu jest dobre to gitara, reszta na dość niskim poziomie
07- So much better- lubię takie klimaty. Czy smutne? Jak dla mnie nie
08- WTF? Muzyka ok, ale to kolejny przyład że wokal może wszystko popsuć
09- Co to mamy pod 9tką. Zaczyna się dobrze. Całość okej, ale jak dla mnie mogłoby być coś więcej
10- Ktoś wie jak mnie zachęcić do słuchania      Z ostrzejszego wejścia spokojniejszy moment a potem zaś ostro.
And Atrus For All
11- Raczej nic wielkiego. Wokal raczej średni, muzyka tak samo
12- Zaczyna się spokojnie. Troszkę gościu przynudza. Ale ale... pachnie niezłą klasyką. Przez te tony spamu nawet nie pamiętam czy nie był on zgłaszany. Kurde za dużo jednej z lokalnych rozgłośni i MTV się słuchało i wszystko mi się popieprzyło
13- Tego się źle słucha na laptopie mającym wmontowany 1 głośnik. Niczym nie powala. Ma coś w sobie ale raczej te coś mnie nie rusza
14- Początek jak najbardziej ok. Wokal- wydaje się znajomy. Jeden z wyróżniających się czerwcowych kawałków. Trochę utrzymany w klasycznym schemacie (tj. zwrotki spokojniejsze refren głośniejszy). Ogólnie może być.
15- Co mi się kojarzy...ale klimatycznie...wyludnione miasto a ziom idzie przez nie z harmonią i rozpacza jakie kiedyś było pełne życia. Jeśli chodzi o ogólność to jestem na nie
16- Wstęp okej. Potem powiewa nudą. Nic ciekawego.
17- Niestety nie mam czasu przesłuchać całości. Forma słuchania- z pomoca paska przewijania. Miejscami ok, jednak bardziej jest na NIE niż na TAK .
St Anet
18- Tu zaś mamy coś utrzymane w starym klimacie. Ma coś w sobie. Coś co może ująć człowieka.
19- Słodkie lata osiemdziesiąte. Utwór iście ejtinsowski. Słucha się...no tak jak innych kawałków z tej epoki.
20- Herzlich wilkommen. Poraz trzeci w QW ;] Mają lepsze kawałki, ale ze względu na ich pozycję w showbiznesie nie skrytykuję poza tym co wcześniej napisałam.
21- <myśli> skąś to znam. Słucham i myślę, może w końcu wymyślę. Dobre, chociaż takie bardziej średnie
22- To niestety nie przypadło mi do gustu. Słabe. Niestety
23- Znowu coś filmowego. O matko. Brawa za odwagę dla wrzucanta za coś takiego. Not for me i to chyba raczej jako ciekawostka
24- Może być, choć pozostawia dużo do życzenia.
25- Klimatycznie podobne do '39. też mogłoby być elementem spotkań ogniskowych bo ma trochę country'owy wydźwięk a także koncertów jeśli ma artysta taki akustyczny moment w trakcie występu.
26- Okolice refrenu dobre, trochę miejscami za dużo basu (moze zw na jakość), średnie jak dla mnie
27- Po chwili niepewnosci związanej z faktem dość charakterystycznego głosu postanowiłam wygooglować aby sprawdzić czy ktoś nie przesadził. Mamy tu doczynienia z solowym kawałkiem Pana, który już kiedyś był. Osobiście nie znam tego kawałka, może dlatego miałam "ale" gdyż brzmi iście...jak zespołu w którym zrobił karierę. Jak na miarę tego artysty to udane.
28- Początek był okej ale później to znowu nudą zawiało.
29- Bardzo fajnie się zaczyna. Wcale się nie dziwię bo kojarzę ten zespół. Ma kilka bardzo udanych kawałków. Tego nie znałam jak do tej pory. Bardzo fajna i udana gitarka. Nic ciężkiego a spokojniejszego
30- Co my tu mamy na koniec trzeciej paczki...Kolejny jakiś średnias. Pobrzdękał sobie i się skończył
Death Mcgnietek
31- Mocne wejście. Całość utworu jest średnia. Wokal wszystko psuje. Głos znajomy...
32- Pachnie klasycznym zespołem. Klasycznie brzmi, całkiem dobrze. Nie mam to niego jakiś "ale"
33- Spokojne wejście, a teraz coś mocniejszego- takie coś to lubię. Do wokalu mam drobne "ale" a część instrumentalna dużo lepsza.
34- Fajny instrumental. Kilka instrumentów ze sobą współdziałających instrumentów z jakąś wstawką wokalną. Ogólnie dobrze.
35- Kolejne coś z nawiązaniem do klasycznego rocka. Słuchało się bardzo dobrze i miło
36- Bardzo fajnie to wyszło. Miło się słucha, ma w sobie jakiś klimat. Bardzo ładny utwór. Klimatycznie pasowałby z ostatnim numerkiem.
37- A to jakby nazwać... w jakimś horrorze może byłoby dobre.Raczej nic powalającego. Ma swój klimat, no i chyba tyle.
38- Jakiś chór kościelny? Teraz jakieś dziecko sobie coś nuci. No tak ten pan miał przygody z dziećmi. Dość ciekawy utwór tak jakby 3 w 1
39- No i ostatni (nareszcie). trochę dziwny wokal mający w sobie jakiś klimat. może w sumie być _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|