FAQFAQ
SzukajSzukaj
UżytkownicyUżytkownicy
GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja

ProfilProfil
Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości
ZalogujZaloguj

Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna
Użytkownikami tego forum nie są wyłącznie (i w większości) członkowie Polskiego Fanklubu Queen, dlatego ogółu opinii prezentowanych na forum nie można traktować jako opinii Fanklubu, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru.
Polski Fanklub Queen

Czat.Queen.PL!
Queenwizja temat pierwszy archiwalny
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 21, 22, 23 ... 27, 28, 29  Następny
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Another World
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kater



Dołączył: 24 Maj 2006
Posty: 6820
Skąd: Góry Samotne

PostWysłany: Pon Kwi 04, 2011 11:26 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

kompletnie nic nie znaczące pijane wspólne komenty ytronem z wczoraj tylko dla chętnych
pierwszy akapit kater, drugi - ytron, czasem następują dialogi i sie robi tasowanie

1. początek jak zapaśnikowy początek Abbey Goat. no brmzi ok po przesłuchaniu jednym uchem.
Nie słuchałem
2. oh yeah już wiem czemu bizonowi się podobało. czad rock nadchodzi. mam nadzieje ze nie bedzie tak cay czas, ale póki co niech se leci. w sumie fajny riff i brzmi w stylu klasyków. o fak te tamburyny czy co to jest brzmią POTWORNIE w moich chujowych głośnikach i moich wrażliwych uszach. jezu ał. o teraz kashmir/rapture of the deep. nie ta liga, ale w sumie spoko.
Powiedziałbym, że ani mnie to grzeje ani ziębi, ale to jak nie powiedzieć nic przy czymś co się słyszy pierwszy raz bo tak zawsze jest, więc nie powiem.
3. nie słuchałem
O a to jest bardzo fajne, i zrazu wypracowana powyżej teoria legła w gruzach. Brzmi całkiem jak te fińskie przyśpiewki co je narysowałem kiedyś że tak powiem, ej całkiem tak brzmi tylko trochę mniej.
4. facet gada a w tle chyba jakieś niuejdże inspirowane ytronem. a nie, inne gejostwo
A to już mnie ani grzeje ani ziębi chociaż nie słuchałem. Dobra słuchałem i potwierdzam to co tam kater gada, w sensie że inne gejostwo hehe
5. ytron ma racje, nawet sie rozkrecilo jak oni znaczy prawie a teraz jakis bonhamoid napierdala solo. WARIAT. i wogle progszał.
Lol brzmi jak schody do nieba początek w sensie
6. faktycznie za dużo tu bizonienia jest i w tym momencie zaczyna mnie to nudzić. a gniewek znowu bedzie mowil ze jakiegos dziadka dali do spiewania. w sumie wokal cos w sobie ma.
Nie słuchałem, wtórne jakieś (wtórne w niesłuchaności ehehegeheheh lalalalla)
7. oho hogarthoid. będzie dużo smutku i radości na mokrym statku z mokrą owcą. rzeczywiście smród fenderka wyczuwam. nawet przypomina trochę ten zespol co ma podobna nazwe do porcupine tree ktory mały penis boga dał w ktorejs tam edycji. o, nawet gniew się pojawił. no to fenderek jak w banku.
Też nie słuchałem, brzmiało anathemowo jakoś
8. Anathelia Jackson.
To też w sumie
9. trąbi. widze ponurego atrusa jak sie buja z ponurym bebem a w tle lemur gra na trąbce. chyba pierwszy kawałek który mnie jakoś zaintrygował. lubię skomplikowane kompozycje.
zaiste
10. ciag dalszy tylko juz chyba bez bebe. kojarzy mi sie z islands troche, fajne
nie sluchalem
11. jak mam spać w takich warunkach na rozpaczy statku który płynie dalej o jezu numetal. moze to jest ewa f. i bizon to dal lecac w ciula
o ja irminnellizm po polsku, wolałem jednak rozumieć wyrywkowo, nie no to nawet irminellizm nie jest tylko coś gorzej
12 misiu przyjebał niemoge
fghfghhfg
13 ta edycja jest dualistyczna i wogle skrajne fanatyzmy - mega epickie smęty wymieszane z totalnym bizon rockiem
Daj to jeszcze raz bo w kiblu byłem
14 no kurwa mówię. w sumie przypomina ten prog ze zjebanym wokalem z poprzedniej edycjitylko troche mniej. chociaz nonsensowna solówka ktora sie pojawila przed chwila robi swoje.
niecwiem co o tym myśleć
15 o przynajmniej chwila wytchnienia od naporu napalonych ziutków. czyli jakaś gosia tudzież innuella. nudne bardzo bardzo. ten koleś pewnie seksownie wyglada w ciemnych okularach i z rozpiętą koszulą. wróciłem a tu dzieje się coś kompletnie innego, to jakaś zagadka muzyczna, jak to się mogłos stać? fail, teraz jest fajne.
Taka chwila wytchnienia że nie wiesz czy chcesz tu czy tam
16 no wlasnie co o tym napiszemy kolego ytronie?
Cóż mogę powiedzieć o tym obrazie. Po pierwsze to że jest krótki. To bardzo dobrze. By gdyby był duży, jak jebana kobyła, trwałby bardzo długo, a to by była wielka szkoda. Po drugie i właściwie bedzie to już koniec tej naukowej prezentacji, właśnie się skończył. Koniec.
17 BOŻE SYSTEM, WLASCIWIE CHUJJ NIE SYSTEM TYLKO JAKIEŚ KILEMAL I TO BARDZO. LUBIE TAKA MUZYKE JAK JESTEM PIJANY TAK OH. to pewnie ziutek bo sie zarzekal ze bedzie udawal prawdziwego mezczyzne tym razem
JE JAZDA JAZDA JAZDA, TEŻ LUBIE TAKA MUZYKE JAK JESTEM PIJANY TAK OH
18.ojejku jejku niedobrze oj nie oj
Nie lubie takiej muzyki jak jestem pijany tak oh. Jakiej to jest płci właściwie, poza tym że gryzoń?
chyba pół na pół
nie robimy takiego tasowania, tylko ty na górze a ja na dole, tak orgia
tak orgia oj tak oj orgia tak
nie lubie takiej orgii jak jestem pijany tak oh
tak oh a to jest chujowe jakies popprog
19. no bez jaj, ciąg dalszy dualizmu. były jakieś zasady na starcie, ze tylko bizonrock albo totalne smęty? jedno i drugie w sumei na dłuższą metę robią się nudne. to jest calkiem jak kawałek misia tylko dużo mniej.
Brzmi jak jakaś apocalyptica czy jaki chuj, apokaliptikicznie w każdym razie
20. o muzyka od dziewczyny katera. czyli pewnie gosia. znowu. dziwne. przy okazji gosia została dziewczyną katera, też dziwne.
Noto druga irminella, a 3 są,o boże
21. nawet spoko. wybija się z dualizmu i przy okazji nie jest durne. ale to tak długo jeszcze będzie?
Gralem na puszce przy tym i ona taka wgięta była i fajny dźwięk miała
22. dziwne ze ich jeszcze nie bylo. i znowu wpisuja sie idealnie w tę połowę smętowowo-postrockową. to pewnie w 23 będzie czad rock jazda jazda jazda
Długie jak wół ale zajebiste, najpierw smęcenie a potem się zmienia w srogie napierdalanie ziutkiem o regał bizona. I znowu nie wiem co za język
23 wariaty. trochę jak jakaś impreza baloo i baghery.
no takie tam tańcują
24 ariba ariba kill bill
gitarra
25 a jezus maria ależ szalone dźwięki niektóre
Fajne to jest, pojebane jak coś zaiste pojebanego
26 z czymś mi sie to strasznie kojarzy i bardzo mnie to przeraża. nie wiem co za mefju to dał
O ja, niemcy przeżywają. A teraz tańcują, w każdym razie nadal nie mam powodu żeby ich nie zabić
27 nie no nie chwytam tego wogle wolałem tamto kilemol
I zmowu napierdalają bizonem o regał ziutka, chwila zamyślenia a tera co gadają a potem to już wogle, chujowo, chociaż systemowe w sumie a tego nam brakuje ostatnio, godne uwagi chyba
28. polski mumin no tam tego chyba
Oj idź spierdalaj
29. to już conajmniej piąty ziutek w tej edycji a prawdpodobnie dziesiąty
A jeny smarie, niema opirerdalania sie a tera brzmi jak bon jovi
30. i znowu mokra owca. nawet gorzej - znowu ta sama mokra owca, która niestrudzenie wkurwia mnie trzecią edycję z rzędu. dawca powinien dostać ostateczny wpierdol.
Brzmi jak jakiś hogartyzm
31. nawet fajnie brzmi ale co sie dzieje ile my tych kobiet mamy na forum? chyba że to atrus tak po prostu
Śpimy. Ej wiecie jak trudno napisać duże "Ś" jedną ręką?
32 lol ich tez mialem dac
A ja nie
33. chrrrrr
O, jakiś kawałek przeleciał, no tam robili w nim takie łojajajjja ojjajajjaa, a kater wymiękł i śpi
34. ...
A tu koleś bardzo coś przeżywa o i sie rozszalał i szaleje. A wiecie że natężenie promieniowania czarnych dziur jest przeciw proporcjonalne do ich wielkości? i są normalne czarne dziury takie co powstały z grawitacyjnego zapadania się materii, a także pierwotne czarne dziury powstałe w warunkach wielkich temperatur i ciśnień jakie panowały na krótko po Wielkim Wybuchu. Bo te normalne czarne dziury to powstają ze skupisk materii wielokrotnie większych od Słońca i pierwsze wyparują dopiero za 10^60 lat (aostatnie za 10^100) ale te pierwotne mogą mieć dowolnie małe rozmiary. I wszystkie te pierwsze to niezależnie od tego w jak pustej przestzreni orbitują to i tak aktualnie pobierają więcej masy (z wszelkiego promieniowania jakie lata po kosmosie) niż wypromieniują (bo w sensie że m=mc^2 że pojęcia mas i energii można używać zamiennie), a tymczasem takie małe pierwotne czarne dziury co się obecnie skurczyły do romziarów milimetrów to napierdalają jak dzikie, a jak znikają całkiem to już wog'le wybuchają z siłą miliardów bomb wodorowych. Ten fakt niema nic wspólnego z tym utworem co leci, poza tym, ze uznałem że jest nie mniej fajny więc można go tu przytoczć hhehehe. A jutro poniedziałek i miałem coś robić podobno.
_________________

PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen
Mefju



Dołączył: 27 Cze 2008
Posty: 2871
Skąd: Piaseczno

PostWysłany: Wto Kwi 05, 2011 12:51 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dobra, miałem pisać referat ale i tak nie zrobię tego na jutro(no bo jak? na 8 rano?), więc se zmarnowałem ten czas na odsłuchanie paczek i spisanie komentków. Razz I tym razem wszystkie po tylko jednym odsłuchu, ale na razie tylko z dwóch paczek, bo już zaraz w kimy idę. Razz Ostatnią paczkę odsłucham jutro.
Możecie sobie teraz zweryfikować moje ogólne wrażenia co do paczek o których piszę w innych postach. Wink
O przy okazji - nie chwaląc się, chyba neologizm jakiś nowy wymyśliłem. Laughing Wink


1 – Strasznie podobne do tego co Xavi dał w lutym. Tamtego jednak nie doceniłem, ale może temu dam szansę. Smile Tzn. jeszcze nie wiem czy dam szansę więc niech se koleś nie robi przedwcześnie nadziei. Razz Wink Anyway podoba mi się, tak spokojnie i lekko sobie utwór płynie o czym świadczy ta gitarka. Ale uprzedzam – w przeciwieństwie co do niektórych – podoba mi się, ale punktów w tej chwili obiecać jeszcze nie mogę! Razz

2 – A to mi się wydaje, że znam. W sensie nie kawałek, ale zespół. Styl wydaje mi się być jakiś znajomy tylko na razie jakoś nie mogę go przypasować do żadnego zespołu, choć próbuję to trochę na siłę skojarzyć z Led Zeppelin póki nic innego na spokojnie nie przyjdzie mi do głowy. O widzę, że tekst jest o jakimś zabójstwie – może się wciągnę! Very Happy
No ok., może bez jakichś onanizmów, ale podoba mi się ten styl. Smile UWAGA WRZUCANCIE! Nie ciesz się jednak przedwcześnie. Razz Jeszcze nie wiadomo jak Twój utwór wypadnie na tle innych, ale wiedz, że i tak mi się podoba. Wink

3 – Znów jakiś regionalny/lokalny folklor… nie no ciekawie się zapowiada, ciekawie brzmi, może bez onanizmów, ale wciąga mnie. Smile O, albo mi się zdaje, albo jakieś cięcie tam było. No i styl się zdaje się nieco zmienił. Ale mamy jednak taki jakby powrót w postaci cody na końcu.

4 – Od drugiej minuty zaczyna się robić ejtisowo i paradoksalnie to właśnie w tym momencie utwór zaczął przykuwać moją uwagę, choć fanem ejtisów raczej bym się nie nazwał. Razz Zdaje się, że słyszę tu też jakiś akcent żabojadów. Ale chodzi mi tu dosłownie o akcent – gościu śpiewa miejscami po angielsku ale z takim jakby francuskim akcentem.
No ale dobra, utwór się skończył i trzeba go jakoś ocenić. Hm… przykro mi ale jestem na nie! Razz

5 – Taki tam oldskulowy blues rock… ale podoba mi się, bo to bądź co bądź moja bajka! Very Happy Takie to zajebiście ceppelinowe! Dużo bardziej niż utwór nr. 2, choć swoją drogą to nie wiem jakich ja tam ceppelinizmów się dosłyszałem… Solo perkusyjne dobre, może bez onanizmów, ale fajnie się słucha. Strasznie jestem ciekaw co będzie dalej, a skoro utwór ma aż 9 minut to liczę, że mnie nie zawiedzie. Razz Te śmiesznie się ta perkusja później wybija na tle tych klawiszy! Very Happy Choć normalnie to ona powinna robić dla nich tło no a tak to mamy niezłą groteskę, że tak powiem. O! Klawisze coś się wkurzyły, że bębny się przed nie wybijają no i chcą się trochę oba instrumenty ze sobą pokłócić! Twisted Evil No i zajebiście! O to właśnie powinno tutaj chodzić! Razz
O jeszcze mi w międzyczasie skojarzenia z Simonem & Garfunkelem do łba przyszły.
No i suma sumarum myślę, że tutaj szansa na punkty będzie spora, ale radziłbym się jeszcze nie cieszyć przedwcześnie. Razz

6 – Jest jakiś emocjonalny nastrój we wstępie tego utworu, który później mam nadzieję przerodzi się w coś głębszego i poważniejszego. Eee… nie wiem dlaczego ale tak jakoś mi tu trochę marillionanizmem zalatuje lub jakimś innym wieśprogiem. Shocked Rolling Eyes Oj coś czuję, że się zawiodę i po tym wstępie robiącym nadzieję pozostanie mi niedosyt. Dobrze chociaż, że powraca później w formie takiej jakby cody.
Ale nie, jednak jestem na „nie”, przykro mi. Razz Dobry utwór nie może się składać jedynie z dobrego wstępu i jego powtórki.

7 – Coś zdaje się pokroju swojego poprzednika, tyle, że na szczęście o klasę lepsze. Smile Smęty, których da się słuchać, ale punktów raczej nie będzie, sorry. Razz Choć w sumie ciekawiej i żywiej zaczyna się robić w połowie 3 minuty. Ale potem znów nudniej. Nie sorry, ale tutaj również jestem na NIE!

8 – Głos brzmi trochę jak naćpany Michał Wiśniewski. Laughing Ale podoba mi się i coś czuję, że będzie solą tego kawałka. Tzn. nie wiem czy będzie, ale myślę, że może być.
Ale zaraz w sumie ten metalowy(albo quasimetalowy) aranż też nie jest wcale taki zły. Smile
Ej, zaczynam odnosić wrażenie, że ja jednak znam ten wokal! Nie wiem skąd to pierwotne skojarzenie z Wiśniewskim czy czymś wiśniewskopodobnym, no ale mniejsza. Razz Kto inny mi teraz przychodzi na myśl, ale niestety jego nazwę to ja mam na końcu języka. Nie wiem czemu ale utwór nagle zaczął mi się kojarzyć z „Nothing Else Matters”. No ok., nieważne kto to jest, utwór może nie porywa, ale coś czuję, że jest charakterystyczny i wryje mi się w pamięć i będzie dawał o sobie znać, gdy już zacznę rozdawać punkty. A więc może… Wink

9 – Riff na gitarze brzmi zupełnie jak we wstępie do „Black Sabbath” od Black Sabbath. A dęciak nawet dobrze jej akompaniuje, ta jakby fletnia w tle też swoje robi. No w sumie wyczuwam tutaj dialog między instrumentami a gitara dodatkowo podkreśla niepokój tej konwersacji o czym by ona nie była. O wkracza tu widzę coś co próbuje udawać harmonijkę ustną. I jeszcze saksofon. Te ciekawa „rozmowa” instrumentów nam się zrobiła i w sumie im dłużej to leci tym bardziej przypomina to jakąś psychodelę, a skoro tak no to jest duża szansa na punkty drogi wrzucancie! Wink Uwielbiam psychodeliczność i interakcje międzyinstrumentalne w postaci takich właśnie „rozmów” jak ja to zwykłem nazywać. Wink O właśnie się skapnąłem na końcu, że były tam jeszcze klawisze!

10 – Słyszę jakieś klasyczne pianino i jakieś tam ponure pomruki w tle. Czyli zapewne będzie mroczno i nostalgicznie a więc może być ciekawie! Very Happy Taki klasyczny(w sensie aranżacyjnym) smuth na pewno bardziej do mnie trafi niż jakiś wieśprogowy. Razz
Oj już coś mniej strasznie się zaczyna robić, ale i tak wciąż ciekawie. Wpada w ucho.
O wchodzi gitarka, czyli mamy jakieś urozmaicenie. No nie powiem, coraz bardziej mnie to zaczyna intrygować. Smile Generalnie jestem na TAK! Wink Choć nie było aż tak mroczno i niespokojnie jak się spodziewałem. Razz

11 – Polski akcent… ale to jeszcze nie znaczy, że mi się spodoba. Razz Ale też i się nie nie podoba, a więc może… Wink Nie, jednak nie „może” tylko „nie”. Razz

12 – Czyżby się szykowała jakaś psychodeliczna kobyła??? O.O <idzie po kebab, flaszkę i LSD> Oj chyba tak, OJ CHYBA JEDNAK TAK!!! Very Happy Choć to głównie tylko smyczki, ale robi się zajebiście i tak się zastanwiam czy to nie jest ten mój ukochany zespół co to ze smyczków słynie… coś mi podpowiada, że tak, ale jeszcze się przekonamy. No już nie smyczków, jest tylko smęcąca gitarka, ale odziwo podoba mi się to smęcenie. Wink O wkracza jakiś ciekawy riff widzę, a raczej słyszę… no no. Smile O jeszcze jakieś tam dzwonki słyszę w tle, fajnie, naprawdę fajnie się to wszystko toczy, choć już nie tak psychodelicznie jak na początku, ale jest dobrze, nie mam powodów do narzekania. Te, a może jednak jest psychodelicznie? Bo coś czuję, że faktycznie znowu jest. Very Happy O jak to tempo narasta, o kurwa, zaraz będzie kraksa, moment apogeum, pierdolnięcie, no a cóż po nim? Heh, mam wrażenie, że znów trochę mniej psychodelicznie, ale niech to będzie mylne wrażenie, proszę! Razz

13 – I widzę, że mamy kolejny instrumentalny psychosmut z rzędu, ale tym razem z lekką nutą pohukiwania strun głosowych. Very Happy Ech, nie, psychodelii tutaj raczej nie ma, ale jest tu jakaś taka nastrojowość, nostalgiczność i aż się chce człowiek w tym zatapiać… ale kurde, minus tego utworu i to poważny jest taki, że… jest on za krótki! Sad Nie zdążył się jeszcze rozkręcić a już się skończył, ale i tak pozostawił po sobie dobre wrażenie i raczej będę brał go pod uwagę przy rozdawaniu punktów. Wink

14 – To to mam wrażenie, że już słyszałem… ale nie w QW… KURWAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!! Przesłuchałem tą płytę dosłownie parę dni temu! Poziom naprawdę zajebisty, jeden z najwyższych w bogatej dyskografii tego zespołu, ale jednocześnie jestem wkurwiony na wrzucanta, że mi podpierdolił utwór, bo sam go chciałem za jakiś czas wrzucić!!! Evil or Very Mad Twisted Evil Ale nie bój stary(lub stara), bo w ramach rekompensaty mojej złości dostaniesz ode mnie sporo punktów! Wink
Tak w ogóle to ja już od jakiegoś czasu(a konkretnie to od grudnia) planuję dać cokolwiek od tego zespołu(w tym także i to właśnie), ale bez przerwy coś mi się wpycha w kolejkę! :/ Chyba się będę musiał pośpieszyć, żeby znowu mi ktoś czegoś od nich nie podpierdolił.

15 – Jakiś jazzowy progrock zdaje się… no cóż, przynajmniej nie marillonoidalny wieśprog z żenującymi i nie wzbudzającymi smutków smuthami. Razz Powinna być szansa na punkty, oj powinna… Smile Tak, jestem na tak! Wink

16 – Ech już myślałem, że będzie jakiś kolejny instrumentalny onanizm, tyle, że bez psychodelicznych odlotów, aż tu nagle wszedł wokal i wszystko zepsuł! Sad Ale może wyjdzie to utworowi na dobre, zobaczymy. Wink No ale niestety nie chwyciło mnie. Dobrze, że krótkie. Razz

17 – OŁ DŻIZAS KURWA JA PIERDOLĘ!!! Shocked Kater znowu się powtarza czy jak? Laughing No nic w każdym razie dla mnie to kawał dobrego thrashowego grania, wyróżniającego się pozytywnie na tle całej edycji. A właściwie to nie – to nie jest słaba edycja bo jednak druga paczka prezentuje się świetnie, no ale edycja całościowo mimo to nie umywa się do dwóch poprzednich. Razz
Ej, co takie króciutkie? Sad To nie fair! Evil or Very Mad
No i to chyba jednak nie kater, bo on wrzucił ostatnio metal alternatywny, a to jest thrash przeca. Razz

18 – Zaczyna się fajnie, ejtisowo, słyszę jakieś naleciałości industrialu zdaje się, ale… no właśnie chyba tylko mi się zdaje. Razz W każdym razie powinienem ocenić pozytywnie. Ale po głosie to coś nie mogę rozkminić czy to chłop czy baba czy może to trzecie… Razz Laughing Utwór jeszcze trwa, ale ja jestem na tak. Wink Nie wiem jeszcze czy będą punkty, ale niech wrzucant wie, że oceniam utwór pozytywnie. ;P

19 – DŻIZAS! Shocked Przez Was to ja zawału tu zaraz normalnie dostanę! Laughing Ja już jestem wystarczająco podniecony pozostałymi psychoinstrumentalami a Wy mnie tu jeszcze bardziej chcecie uszczęśliwiać? Laughing Ale nie no dzięki, to naprawdę miłe z Waszej strony! Wink
A ten kawałek to chyba najlepszy z dotychczasowych tego typu. Brzmi jak początek 12-tki trochę. Jest mrok i o to chodzi! MHROK, MHROK I JESZCZE RAZ MHROK!!! Twisted Evil O kurwa… jest właśnie w pół do pierwszej i czuję jakby teraz śmierć się za mną gdzieś czaiła… Shocked Wyraźnie czuję jej wzrok na sobie ale mimo to nie potrafię jej zlokalizować… Jezzzu, ja schizy zaraz dostanę jakiejś o tej porze! Surprised Dlaczego naszło mnie by odsłuchiwać paczek akurat teraz? Ano tak, cały dzień przecież nie było mnie w domu… Rolling Eyes
Ech no dobra, jest mrok, więc jest zajebiście pomimo niebezpiecznie późnej pory na słuchanie tego, ale od strony kompozycyjnej utwór ma jedną wadę – dwa motywy z pierwszej połowy w drugiej zostają ot tak po prostu powtórzone i nie ma już więcej żadnego urozmaicenia. Ale to tylko drobny szczegół, który nie powinien wpłynąć aż tak bardzo przy rozdawaniu punktów. Wink


AAAAA!!!! KURWA WIDZĘ ŚMIERĆ RATUNKU!!!! Shocked A nie to tylko moje krzesło zawalone ubraniami i jakaś tam gra światłocieni u mnie na strychu! Laughing


20 – Uff już przestałem się bać. Wink I całe szczęście. Razz Mam nadzieję, że ten miły kobiecy wokal dobrze mi zrobi i mnie uspokoi. Smile Tak BTW to ten głos kojarzy mi się trochę z Dido, ale to na bank nie ona. Razz Ale nie jestem na nie, utwór dobry tylko na uspokojenie bo tej mrocznej smyczkodelii, ale nic więcej. Przykro mi.

21 – Może i fortepianowy aranż, fortepianowa linia są tu ciekawe, ale to wszystko. No naprawdę słowo, nie porywają mnie takie smęty, no ale przynajmniej nie ma tu wieśprogów. Razz
_________________


"Lepiej pić piwo niż nie" - Paulo Coelho


Ostatnio zmieniony przez Mefju dnia Wto Kwi 05, 2011 11:38 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
BeBe



Dołączył: 27 Gru 2006
Posty: 4252
Skąd: FAC 51

PostWysłany: Wto Kwi 05, 2011 2:32 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1 - ten Pan jest dobry tylko na pewne humory. Legenda, generalnie jak ktoś nie zna to imo trochę siara, no ale co tam. W każdym razie, dobre i ktoś ma buzi za to. Takie słodkie, niech się tylko przyzna. No chyba, że to Mefju.

2 - śmieszne deko. Połączenie bluesa z mocnym graniem. Takie typowo amerykańskie to. Wokalista zajeżdża Hetfieldem, chociaż może starszy. W tle słychać jakieś łańcuchy Scrooge'a. Podszyte grubą nicią S&M. Masakra.

3 - dobre, ciekawe. Jakieś elementy japońskie się tam kręcą. Ale daleko do powalenia mnie na łopatki.

4 - jedyne dobre co to wyszło z tego jednego zespołu takiego. Genialny kawałek imho. Świetny klimat, nienachalny, choć klasyczny z najklasyczniejszych progów. Genialne użycie syntezatorów. Mój faworyt, zresztą tego Pana uwielbiam, więc naturalnym jest, że głos dostanie. Świetne i brawo dla tego co to wrzucił, bo muszę fapować do prog rocka.

5 - znany mi zespół. Brzmią trochę jak Zeppelini, ale wtedy prawie każdy tak brzmiał więc im wybaczam. Kawałek dobry i znów ktoś wyciągnął fajny, uczuciowy i prosty prog rock. Na duży plus. Zamiast nudnych, rozwlekłych pasaży i jęków wokalisty w tle, żeby zapełnić niebyt przekazowy - dużo się dzieje, choć to dość prosty rock napędzany bluesem, solo perkusyjne co prawda to kompletna zrzynka z Moby Dicka no ale cóż, skoro już brzmią jak Zeppelini niech brzmią tak do końca. Bardzo, bardzo dobre.

6 - trochę napompowane, ale fajne. Jest takie jak dres - niby to takie niespecjalne, niby takie napompowane, ale lepiej znać, bo jak się nie zna, można na dzielni w ryja dostać. Gitara przeepicka. Świetne solo.

7 - O, w połowie utworu coś się zaczęło dziać. Wokalistka zjawiskowa, ale nie pasuje do tego typu muzyki. Widzę ją w jakimś słodkim dream-popie. A tak, średnio na jeża.

8 - młode metale w natarciu! Brzmi mi to na Megadeth, nie słuchałem ostatniej płyty, więc może to stamtąd? Niezłe całkiem. Dobrego kopa ma.

9 - prześwietny, przepiękny utwór. Zaczyna się dość noisowo, potem świetnie przechodzi w melancholię budowaną trąbką, gitarą, saksem i klawiszami. Połączenie post-punku z jazzem i noisem - genialne po prostu i tyle.

10 - fajne, jazzowe granie. Przypuszczam, że to taki jeden co to z łysym grubym grał, ale nie jestem pewien. Czuć w tym nutkę Chopina, więc musi być polskie. Fajnie, brzmi trochę bopowo, chociaż nie ma takiego powera jak bop. No wiadomo zresztą, że biali bopa nie potrafią grać. Klimat tajemniczy, ciężki. Dobre.

11 - szkoda nocy dla tej Pani. Jest dobra, ale takich było i będzie jeszcze jakieś tysiąc. Tekst strasznie taki oh, ah, pokrzywdzona przez los prawie jak Kostrzewski, połączenie pianinka w stylu Evanescence i gitar Kata. Wychodzi komicznie, a znając życie, Pani ta jak dorośnie będzie odstawiać szopkę jak Brodka, kopiując równie irytującą Marię Peszek. Next.

12 - Nigdy nie odkryję fenomenu tego zespołu. Wielu moich znajomych się jara tym, jeden kumpel płakał ostatnio na koncercie. A ja mam czytać o ustroju Republiki Rzymskiej, ale jakieś brzęczenie mi tu przeszkadza i takie tam pitu-pitu. Pewnie Atrus to dał i będzie potem mnie biczował, no ale co zrobić. Ja po prostu nie rozumiem i nie lubię post-rocka i innych tego typu dziwactw, co to niby jedzie nowym progiem, ale jest takie bardzo romantyczne. Tak bardzo, że brzmi jak soundtrack do Zmierzchu.

13 - Boże, brzmi jak kolęda.

14 - Zajeżdża trochę power metalem. Dobry, klasyczny hard rock. Tylko, albo aż tyle.

15 - początkowo wydawało się fajne. Potem zrobiło się przekombinowane. Przerost formy nad treścią, jak Sienkiewicz. Brzmi jak nieudany jam.

16 - genialny zespół i genialny kawałek. Co tu dużo mówić. Punkty na sto procent.

17 - młode metale kontratakują! W każdym razie, legenda. Pewnie będzie w dyszce, a jak nie to na pewno na liście zapasowej.

18 - ejtisowy prog rock. Strasznie mi się podoba. Genialne klawisze, których nie powstydziliby się OMD, New Order czy Depesze. Wokal prześmieszny, bo zdaje się, śpiewa facet a brzmi jak panienka. W każdym razie - jaram się tym kawałkiem.

19 - ziew. Nie lubię, nie trawię, nie rozumiem fenomenu.

20 - miłe, niezobowiązujące granie. Nic wielce genialnego, nic powalającego, ale może być.

21 - rozwaliło mnie to na łopatki. Połączenie dobrego, amerykańskiego folku w stylu America z delikatnymi skrzypkami i świetnym wokalem. Dobry singer-songwriter i nie mogę się doczekać, aż się dowiem któż to jest. Na pewno na razie na czoło się to wysuwa. Przemega.

22 - tak bardzo nie znoszę tego zespołu. Tak strasznie mnie nudzi. Tak bardzo ktoś mi krzywdę robi, pewnie kate'.

23 - genialny kawałek i genialna nazwa zespołu. Muszę głębiej w nich wejść. Pierwsze miejsce, drugie? Się zobaczy. Ciężko mi będzie trochę wsadzić ich gdzieś. W każdym razie - są świetni. Połączenie tego hipnotycznego bassu, plemiennej perkusji i saksofonu - daje genialny efekt.

24 - flamenco przeplatane klasycznymi motywami. Fajne.

25 - na początku myślałem, że to Doorsi. Flecik w stylu pewnego prog rockowego zespołu z Niderlandów, w ogóle dość dużo tu różnych zespołów.

Na dzisiaj tyle. Postaram się jeszcze w tym tygodniu dosłuchać do końca.
_________________
Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
kater



Dołączył: 24 Maj 2006
Posty: 6820
Skąd: Góry Samotne

PostWysłany: Wto Kwi 05, 2011 3:34 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

jak łatwo było przewidzieć paczka do której fapuje bizon jest najgorsza w edycji. Cool Misiu Was Here roxuje, a trzecia jest bardzo nierówna - od totalnych gówien (nie wstydźmy się tego słowa) po absulotne arcydzieła.

1. jako rzekłem początek edycji jest podobny do Abbey Goat trochę. no ale to jest tylkosympatyczne. smęci sobie nie wadząc nikomu
2. bizon szaleje i kołysze. w sumie podobnie jak powyżej - nic wielkiego, ale daje się słuchać. na plus kashmirowość, na minus te jebane tamburyny
3. o, to jest dobre. i brzmi ZUPEŁNIE jak pewne fińskie psychodeliczne pitołki. klimat ten sam, wokalizy w tle też.
4. momentami jest niezle, jak kolo gada, a najbardziej jak wogle go nie slychac, ale śpiewana część zupełnie mnie nudzi. co dziwne, zwazywszy kto to jest
5. tera jakis klasyczny Grandwilizm albo Fenderczyzm. w sumie pierwsza połowa to tam tego, naprawdę ciekawie się robi jak perkusja zaczyna łomotać a reszta jazgotu do niej dołącza. niby ni przypiął ni przyłatał, ale po takim napierdalaniu od razu te zaśpiewy lepiej brzmią.
6. tu najlepszy jest wokal, głównie w refrenie, gdyby nie on chyba by mi ten kawałek przeleciał niezauważony. jak mniemam Bizon.
7. węszę Fenderka, który ma byc niby nieodgadywalny w tej edycji. ale to całkiem jego branża - gniew wymieszany z nudą w wykonaniu marnego wokalisty. nie, w sumie to jest przesmęcone jednak, nawet jak na porkjupajnizm. nie bierze mnie nic a nic.
8. to to jest całkiem z dupy, kojarzy mi się z tymi wszystkimi facetami z zatwardzeniem, których dawała Nathalie. i tak 5 minut takiego pieprzenia a na koniec coś co brzmi jak masturbacja z przymusu.

9. w drugiej paczce się całkiem zmienia klimat na dzień dobry, zostawiając te bizonrocki daleko w przeszłości. ponury bebe z atrusem bujający się groźnie na tle lemurowej trąbki to zaiste intrygujące połączenie. niepokój narasta, bebe i atrus też wydają się coraz więksi i kołyszą się nad głową słuchacza a lemur czaruje. bardzo świetne, mogłoby tak płynąć i płynąć, aż mam ochotę beznamiętnie pobujać się z postpunkowcami.
10. zamiast płynąć i płynąć płynnie przechodzi w następny kawałek, coś jak w poprzedniej edycji z dagą i ytronem. w nocy świetnie mi się tego słucha, a właśnie jest noc. płynie sobie pięknie, dostojnie i z klasą, roztaczając klimat rodem z Islands. jedna z lepszych rzeczy tej edycji, bez wątpienia.

11. no jeśli to Bizon, a nikt inny mi nie przychodzi do głowy, no bo kurde... to chyba w ciula leci
12. no super, głupia dziołcha się wpieprzyła z buciorami, a byłaby taka zajebista trójca. to jest generalnie Misiu na 100%, postanowił w końcu się rzucić na te punkty z rozdziawioną niedźwiedzią paszczą. jeden z najlepszych postrocków ever, coś w tym stylu. a będzie jeszcze lepszy, choć trudno w to uwierzyć!
13. tytuł tej paczki jak dotąd doskonale pasuje do zawartości, z wyjątkiem 11. za to poprzednia powinna się nazywać A Momentary Lapse of Bizon. zajebiście przygnębiająca. ten kawałek też, zresztą niedziwne, zważywszy z jakiego filmu pochodzi. piękny motyw.

14. i jebany mumin zniszczył nam to piękne emowanie. JAZDA JAZDA DESTRUKCJA. coś z tej branży co 2. ale klasę wyżej chyba. no pędzi i drze się w niebogłosy jak końcówka child in time tuż przed wykolejeniem lokomotywy i jeszcze dzwony walą. kosmiczne.
15. początek zupełnie nie zapowiada tego co się zaczyna dziać w drugiej połowie. myślałem, że jakiś namiętny irminellizm, bo w sumie tak to brzmi z początku. potem na chwilę robi się ostrze, groźniej i nadal nieprzekonywająco. pojawia się gitarowiec i o dziwo wtedy nabiera to jakichś kolorów, ale refren jest całkiem wymięty ze wszystkiego i nadal kawałek bardzo stara się abym go pomalował na czerwono. po połowie niespodziewanie wszystko się wycisza i zaczyna się kompletnie inny utwór - psychodeliczny, hipnotyzujący wręcz i rozimprowizowany. i nie wiem jak ja mam to traktować, bo tak jak pierwsza część mi się kompletnie nie podoba, to drugiej słucham z przyjemnością.
16. o wracamy do klimatów z pogranicza Inkubusów i Fenderków. nie takie złe, ale na tle większości z tej paki to jednak ginie. takie kawałki wymagają porywającej melodii i/lub jakiejśmokrej owcy w stylu Hogartha, a tu ani jednego ani drugiego za bardzo nie słyszę. przeleciało sobie i tyle.
17. i wkroczył Ziutek wykopując ciotowate smęcenie mocnym kopem w jaja. zdecydowanie nie podoba mi się tak jak wczoraj, bo jestem trzeźwy, ale nadal zabawne. na plus długość - trashu zazwyczaj nie da się słuchać dłużej niż 3 minuty.
18. Ziutek wracaj, tu jeszcze trzeba kogoś kopnąć i to porządnie! wog'le NAR mi powiedział co to jest, bo nawet wokalu udało mi się nie rozpoznać - dłuższy czas myślałem że to kobieta wog'le. bardzo lubię początki tego zespołu, ale z tego co słyszałem i słysze teraz to dalej robiła się z tego bryndza. jedyne co mi się tu podoba to bas, całej reszcie strasznie brakuje jaj.
19. wracamy do klimatu z początku paczki, chociaż niekoniecznie do tego poziomu. ale jest mrok, szatan buczy, wiolonczele smęcą - podoba mi się ten przewijający się co chwila w tej edycji nastrój totalnej beznadziei
20. o, Melua mi się przypomniała, tylko mniej słodziuchne. odwołuję, to jednak nie jest muzyka dziewczyny katera, musiałem być dobrze pijany. przecież ta śpiewaczka cierpi najwyraźniej. znaczy chwilami. no i to znaczy, że Gosia jednak nie jest moją dziewczyną, przykro mi Gosiu. Sad

21. folku folku. nie wiem, będzie lepszy folk dalej, ten trochę nudzi. ale miło się słucha, melodia mnie chwyta od połowy.
22. najlepsza rzecz tej edycji i chyba najlepsze co oni nagrali w sumie. końcówka to coś nie z tej ziemi po prostu.
23. szał i energia, można się bawić, bardzo mi się podoba, tak, szczególnie trąbowce w refrenie
24. a tu szału bez, przeleciało niczym ten speedy gonzales. jego też nigdy nie lubiłem.
25. znowu szał i wariat zwariowany, chyba jeszcze lepszy niż 23. A Momentary Lapse of Bizon wprowadza zupełnie nowy klimat i powiew świeżości. niby znowu instrumentalne jaranie się techniką i kombinowaniem, ale jednak tyle fajnych dzwiekow tu sie dzieje i w takim tempie, że trudno narzekać
26. pierwszy kawałek w tej edycji którego kompletnie nie da się słuchać i jest po prostu koszmarny.
27. na początku było bardzo tak sobie, ale z każdym przesłuchaniem bardziej mi się podoba. systemowo i w ogóle. znaczy u systemu to byłby gofer, ale że mało zespołów kojarzy mi się z systemem, to doceniam
28. to to chyba znam, bo pewnie hit radiowy. jeden z tych nielicznych polskich zespołów co to je nawet lubię, chociaż znam jedną płytę z kawałkiem. fajny tekst, chociaż wokal nigdy mnie nie przekonywał i tutaj jest podobnie
29. oj metaluch pospolity
30. NO DOPRAWDY ILE MOŻNA

31. o, postrocki wróciły i tym razem jakieś mi nieznane. trochę jak 22 tylko bez rozkurwu, za to bardzo sympatycznie od początku do końca.
32. megakawałek. te pogrzebowe trąby pod koniec czy co to tam jest to ciary mocarne. post bob marley lol.
33. lemur bezwstydnie robi powtórkę z Abbey Goat. ale udanie, bo wokalista to wiadomo, nic mu się nie zmieniło od tamtej edycji HEHEHE, a kawałek całkiem inny, energiczny i rozpędzony. takie rocki to ogarniam. a długaśna solówka na saksofonie czy co to tam jest to palce lizać. wog'le to chyba pod prog się łapie, tyle zmian i dziania się. oł. a jaki finał!
34. z czymśmi się ten motyw z początku bardzo kojarzy. i ten następny też z czymś. jakimiś starociami. roxy music albo return to forever, nie wiem, w sumie nieważne. niemoge znowu motyw, który brzmi jak mortal impossible. najlepsza chyba ta perkusja czy w co oni tak namiętnie stukają rozpędzając ten utwór jeszcze bardziej. tak, sekcja rytmiczna generalnie miecie. bardzo fajne, ale z zielonym kolorem może się wstrzymam.
_________________

PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen
punkadiddle



Dołączył: 26 Lis 2008
Posty: 1123

PostWysłany: Wto Kwi 05, 2011 5:30 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Punkameddle :

1 : Przyjemnie spokojne, ładny początek zabawy, głos mi się o dziwo podoba, ładnie się komponuje z muzyką, choć sama piosenka miejscami cienka (w sumie to w jednym miejscu). Pierwsze skojarzenie było ze starszymi zespołami typu Jethro Tull czy... hm, Cream? Może nie do końca, ale nie mogę sobie przypomnieć. I w sumie tak trochę Catem Stevensem zalatuje to spokojne brzmienie jak dla mnie - nie dość osłuchanej.

2 : Fajnie się zaczyna i tak trwa, z tym małym wyjątkiem, że głos mi ogólnie nie pasuje do muzyki. Trochę* jakby piosenkarz country śpiewał death metal**, ale z drugiej strony moim ulubionym wokalistą jest człowiek, którego głos podobno nie był rockowy, a raczej operowy, a jednak śpiewał rocka jak nikt. Jeszcze ta wstawka instrumentalna ciut za bardzo smęci przy reszcie utworu, tj. nie trzyma poziomu. Myślę, że może zyskać przy kolejnych odsłuchaniach.

*nawet bardzo trochę, ale wiadomo przynajmniej o co cho
**w sumie to też tak, jakby Paul Rodgers śpiewał w Queen


3 : Te kilka dźwięków mnie nie przekonało, ale kolejne sekundy coraz lepsze. Potem znowu jęki mnie zniechęciły, ale jakieś idiofony w tle znowu zaciekawiły. A potem wszedł ten stłumiony wokal i... Nie tego się spodziewałam, ciągle myślałam, że to jednak będzie coś ekstra. Jakiś delikatny wokal by się przydał, taki może a la elf. Zwłaszcza, że słychać tam chordofony w rodzaju harfy. Cała otoczka taka trochę nieziemska, a ten wokal to psuje. Może jeszcze nie burzy, ale nie czyni tego utworu nieziemskim. Szkoda.

4 : Charakterystyczny głos, charakterystyczna kompozycja. Bardzo ładne. Oczywiście jak zwykle przy pierwszym odsłuchu nie zwracam uwagi na zawartość tekstu, a na linię melodyczną. Podoba mi się takie wymieszanie - raz tekst mówiony, raz śpiewany. Muzyka jak z pseudo dżungli na plus, muzyka z lat 80. także, a tym większy plus za połączenie, i to umiejętne. Kurczę, osiem minut, niby utarty schemat, nie zaskakuje, a mimo to leci jak osiem sekund. Bardzo dobrze mi się tego słucha.

5 : Przez chwilę wydawało mi się, że to ten sam wokal, co w czwórce. Było by ciekawie. Laughing Chórki przypominają mi "Absolwenta" i ten szlagier Simona&Garfunkela. Gitara przywodzi na myśl Led Zeppelin i - może to już nie bezpośrednie skojarzenie - przed oczami stanął mi Page szarpiący gitarę smyczkiem. <marzy> Potem wokale przypominają Cream (ehe, znowu, ciekawe, na ile tym razem pamięć mnie nie myli co do Creamowych wokali). W sumie nawet ciągnie się jak podczas ich słuchania (o ile mnie pamięć nie myli) - mam tu na myśli wstawkę w postaci sola perkusyjnego. W sumie same bębny byłyby w porządku, ale te klawisze to przesada. Teraz słyszę, czemu Fred i Rog nie mieli wspólnych solówek instrumentalnych. Rolling Eyes <przewija> <przewija jeszcze trochę> Stanowczo za długie to solo. Gdyby nie fakt, że Brian nie umie grać na perkusji, miałabym pewne podejrzenia. Z drugiej strony umie grać na klawiszach... Hm.

6 : Nie wiem co napisać. Ma w sobie coś. Podoba mi się. Może na dłuższą metę znudzi mi się te kilka linijek tekstu, te same melodie, ale jak na razie mam ochotę tego słuchać przez dłuższy czas. Nie wiem nawet co napisać o chropowatym głosie. Bo w sumie ogólnie mi się wszystko podoba, ale jak to jest ze wszystkim z osobna to nie mam zielonego pojęcia. Dziwne. Ale to już nie pierwszy raz. Rolling Eyes

7 : Brzmi jak te nowe pseudo rockowe zespoły. Wokal jak każdy inny, utarte chwyty, muzyczka od taka sobie. Kater ładnie napisał, więc go wkleję: "gniew wymieszany z nudą w wykonaniu marnego wokalisty". Ogólnie marna wizja, marna gra. Zwłaszcza tak do 5 minuty, bo potem jakby się poprawia. Ale to najsłabszy utwór z tej paczki. Zdecydowanie nie punkameddlizuje. Co za ironia z tą szczęśliwą siódemką...

8 : To nie w moim typie, ale z drugiej strony nie brzmi tak strasznie odrzucająco. Może nawet coś innego z repertuaru tego wykonawcy by mi się spodobało, o ile poszedł w dobrą stronę, czyli jasną stronę mocy. Lepszy od siódemki, ale nie wybija się niczym szczególnym na tle całej paczki. To może i punkameddlizuje, ale tak posępno-depresyjnie, kiedy nie myśli się na tyle racjonalnie, żeby wybrać coś konkretnego z playlisty. Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Atrus



Dołączył: 17 Gru 2008
Posty: 1752

PostWysłany: Wto Kwi 05, 2011 5:44 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jedziemy.

01. Ktoś tu konsekwentnie wrzuca moje top10 piosenek, byli Kowalscy, to teraz ten. Spory szacunek dla tego użytkownika, zwłaszcza, że nigdy takiej listy piosenek nie opublikowałem. Utwór uwielbiam, w sumie nie mam pojęcia dlaczego, facet zawodzi przygrywając na gitarze (inna rzecz, że na gitarze grał znakomicie i granie jego piosenek to połamanie palców), ani to chwytliwe, ani nic, a jednak słucham tego szósty raz. Maksa nie obiecuję, ale będzie wysoko bez wątpienia. Typ: faraday albo xavi, jako najbardziej podatni na RYMowy hajp, a nierzadko i dobrą muzykę przy okazji.

02. Takie sympatyczne Zeppeliny, wokal mnie trochę odrzuca, za dożo testosteronu jak na mój pedalski gust. Natomiast orientalne wstawki oraz gitara która miejscami kojarzy mi się z Celtic Frost, co oczywiście jest bez sensu - pozytywnie.

03. Takim folkiem to zawsze i wszędzie można ode mnie punkty wyciągnąć. Piękno naturalnej, skandynawskiej przyrody i takie tam. Fiordy. Albo raczej jeziora.

04. Synth-popowe Private Investigations, tylko z tym wodnym kręgowcem zamiast Knopflera. W sumie w gadanych partiach brakowało mi Lou Reeda straszliwie. Ogólnie niezłe, aczkolwiek pomysłów na to osiem minut nie starczyło i pewne wstawki uważam za zbędne. Jak na tego wykonawcę, przeciętne.

05. Z gatunku "lubię, ale nie słucham". Nie można im odmówić miejsca wśród klasyków gatunku, to na pewno. Kawałek mnie nie zachwycił, trochę się dzieje, fakt, duet fortepianu z bębnami - rewelacja. Harmonie wokalne przyjemne, chociaż stają się nużące w pewnym momencie. Bez rewelacji, dużo bardziej podobali mi się Strawbs z którejś tam edycji.

06. Takie, o. Co ciekawe, największe wrażenie zrobiło na mnie solo. Wokal sprawdza się nieźle w mocniejszych fragmentach, te balladowe w ogóle mnie nie przekonują. Zwłaszcza, że barwa akustyka jakaś taka nieprzyjemna.

07. Nawet, nawet. Wokalista chce pohisteryzować, co nie do końca mu wychodzi, ale nie każdy rodzi się Yorkiem. Potem robi się jakiś post-rock niemalże, tylko znowu brakuje w tym konsekwencji trochę. Niemniej, całkiem przyjemny kawałek.

08. Z Death mi się kojarzy. Z Voice of the Soul konkretnie, ta gitara na początku. Potem wchodzi dość nieznośny wokal. Męczące, okrutnie męczące. Ach, szybkie solo szybkie solo szybkie solo, powrót wokalu. Nie.

09. Mocno mi się z czymś kojarzy, ale nie będę rzucał nazwami, bo to pewnie rzeczywiście oni. Potęga. Melancholijne, tajemnicze. Klimat wręcz jak z Blade Runnera. O to jest bardzo dobre porównanie, taki Miles-noir w XXII wieku. Jedna z lepszych rzeczy w tej edycji.

10. Myślałem, że ten pan prędzej wypłynie w ewentualnej edycji z coverami, gdzie miałby imo bardzo duże szanse. Bardzo tego pana szanuję i lubię, nawet na kilku koncertach byłem. No właśnie - żadna nowość, że jazz na żywo brzmi stokrotnie lepiej niż na choćby najlepszej płycie. Ten kawałek nie jest wyjątkiem. I gdzie tu Mefju słyszy gitarę? No błagam. Poza tym, świetny kawałek, orientalizujący jazz, jak najbardziej.

11. Przykro mi, nie mogę napisać nic o tym utworze, gdyż ponieważ zagłuszyłem utwór swoim głośnym śmianiem się. Przykro mi z tego powodu.

12. Wiecie, dlaczego oni nigdy nie będą mieli swojego Top10? Bo nagrali tylko 9 kawałków! Ha ha ha. Wbrew ogólnej opinii nie uważam tego wcale za ich najlepszy utwór, ale to i tak jeden z najwybitniejszych znanych mi post-rocków. Wspaniałe i dostojne, a w końcówce kończy się świat.

13. O, jakie wspaniałe połączenie. Jedyny ocalały po katastrofie patrzy na zgliszcza i buduje Nowe Jeruzalem. Gdzie ja to słyszałem, to musiało być w jakimś filmie.

14. Spopiałe Ministry, nic wielkiego. Ale jest moc, przynajmniej tyle.

15. A już się bałem, że to tak do końca będzie zawodzić, a tu proszę, niespodzianka, Bela Lugosi's Dead a Floydzi i Primal Scream tańczą nad jego trumną i robi się całkiem fajnie. Gdyby wywalić pierwszą część, byłoby cudownie wręcz.

16. E, jak na nich mało wciągające i dość nudne. Zresztą nie lubię tej płyty za bardzo. Ładna ballada, ale bez rewelacji.

17. Finezji za wiele nie ma, oryginalności tym bardziej, ale jeśli ktoś w thrashu oczekuje tych elementów, raczej nie powinien się z tym wychylać. Nic wielkiego, ot kawałek z wykurwem. Trochę przebojowości by się przydało, ot co.

18. Wokalnie mocno kojarzy mi się z pewnym prog-rockowym zespołem, a może to i oni nawet Wink Świetny synth pop, miły, przebojowy, solo pod koniec pasuje jak wół do karety, ale ogólnie fajna odtrutka po poprzednich galopach.

19. Zastanawiam się, czy to Finowie udający takich jednych Belgów, czy to owi Belgowie we własnej osobie. Ewentualnie zaprzyjaźnieni Francuzi. Specjalnie unikam nazw, żeby nie zaspoilerować niechcący. Wspaniały kawał tzw. rockowej kameralistyki. Pasowałoby jako soundtrack do jakiegoś niemego horroru. Znakomity kawałek, sam miałem wrzucić kiedyś coś podobnego, tylko w jeszcze bardziej ekstremalnej formie. I chyba wrzucę nawet kiedyś z ciekawości. Wybitne.

20. Przyjemne, ale nie tak jak zwycięzca poprzedniej edycji. Nic powalającego na kolana.

Kater, Ty mnie weź na zielono zaznacz lepiej.
_________________


With my last breath I curse Zoidberg.


Ostatnio zmieniony przez Atrus dnia Wto Kwi 05, 2011 7:32 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
daga
Site Admin


Dołączył: 29 Paź 2003
Posty: 11065
Skąd: Warszawa - Ursynów

PostWysłany: Wto Kwi 05, 2011 9:04 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Pierwsza 10. Kolejne pewnie ok.środy-czwartku


9. 5 minut…. Kiedyś dawno temu w liceum słuchałam bardzo dziwnej muzyki Wink i jeden z kawałków miał trąbkę i był mega wciągający, taki nie jazz, taki nie elektro. To taki wstęp. Tutaj trąbka nas od początku nastraja, w klimaty odległe. Przez 2 minuty czekam na rozwój akcji i nic… wchodzi harmonijka…. Niczym z filmów Sergia Leone. Zapewne wielu wielbicieli to nie zbierze, ale nigdy nic nie wiadomo takiej muzyki tu raczej za wiele nie ma. Typ: nathalie jackson

10. Rozpoczyna się niczym z horroru o mokrych piwnicach, duchach za fortepianem. W sumie średnia tej QW to ok.5-6minut. Czyli wygrany typ tyle może mieć długości. Wracając do kawałku. Podobnie jak 9. bardzo nastrojowe klimaty z innym instrumentarium w tle jakaś wokaliza. Całość się toczy, przeplata z gitarą, klawiszami. Utwór by pasował na listopadową szarzyznę. Typ: misiu ze względu na klawisze.

06. 6.16 czyli trzy 6 Wink Mamy tu wokal, gitarę Wink jak każdy zauważy. Takie Bizonowate. Na szczęście się momentami utwór zrywa i nas budzi. Ok.2.30 minuty totalna pobudka i nakręcenie tempa. Wokal nie jest w moim kręgach zainteresowań. Choć jak na rock całkiem całkiem.

07. Zaczyna się mocnym wejściem. I tak jakoś mi tu wokal nie pasuje do tej muzyki. Trochę to przydługie, mimo nabrania tempa po 3 minucie. Jako instrumental byłoby o wiele lepiej. Mam wrażenie, że muzyka narasta, kłębi się i zbiera i nie wybucha na sam koniec to taki brak artystyczny. Typ: irminella

08. Gitara i gra jakby nie mogła. Takie Ziutkowe. Zarzucamy lekko czupryną, wyjemy z panem. Chyba w tej edycji nie mam zbyt wysokiej tolerancji na długie kawałki. Ale lepsza to edycja od Marca. Nie no w utworze rządzi gitarzysta, choć pałker tez robi swoje. A to ten kawałek co mi się z Ich Troje kojarzył….nie no prawie jakbym Wiśnie tu słyszała….

03. Wstęp taki niby azjatycki, wycie w tle pani i potem nadaje pan. Fey Wong to to nie jest raczej. Muzyka mogła by być, ale trzeba jeszcze pokonać odgłosy paszczy, aby całość zaakceptować. Czy to gra na pile w tle?! Typ Lily, bo lubi udziwnienia.

04. Wow 8 minutowiec straszy mnie….Wink Industrial. I mamy głos pana, który wprowadza nas w klimaty. Wokal stuka mi po głowie?! Klawisze, syntetyka i taki wokal dość intrygujące połączenie. W sumie to te 8 minut tak nie razi i płynie jakoś urozmaicenie. Czyzby to z jakiegoś większego dzieła wycięte? Typ: anunaki

05. 9 minut innej bajki… bardziej klasycznie, przystępnie, jeśli się takie rzeczy lubi i szanuje. Harmonie wokalne przednie. Czyżby Mefju coś nam podrzucił z klasyków mało znanych? W połowie kawałka zmiana nastroju i ostre przejście. I rytm nam wskazuje teraz klimat. Oj perkusja to zawsze miód na moje serce. No i klawisze jako towarzysz w podróży.

01. Kawałek otwierający QW. Takie powolne snucie się w klimatach pijmy piwo na trawie. Jak pan nabiera tempa to nawet fajnie mu wychodzi. Przy akustyku i wokalu musi być albo ciekawie tekstowo, albo wykonanie, aby słuchacz został do końca. Typ: innuendo

02. 6 minut… wokal znam?! Albo był w QW… lekko ostre granie, ciekawie mimo bez wielkich ochów i achów. Tło z krokami i klimaty niby blusowe Czarnej Ameryki. Powiedziałabym, że gitara udaje harmonijkę ustną. Głowa sama się kiwa do rytmu. Jest fajnie. Czyli 6 minut nie straszne. Typ: maciej
_________________
http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
Ziutek98



Dołączył: 15 Wrz 2007
Posty: 3947
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto Kwi 05, 2011 9:37 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Daga - awangarda w komentarzach Cool
Dobra, już zaraz moje ultrazajebiaszcze komentki, z tego co wiżu - 15 do 18 kawałków będzie trzeba poważnie rozważyć, choć wszystkim dam jeszcze chociaż jedną szansę (jestem po drugim odsłuchu).

1 - no zaczyna się edycja całkiem ładnie. Co prawda refrenik dosyć wkurzający, ale na rezerwę ma jakieś szanse.
2 - no, od samego wstępu gosciu zgrywa Pola Rodżersa - ale głos ma niezły Wink Kawałek zresztą też niezgorszy, dobry, rockowy numer. A, i nie mogę z tych łańcuchów w zwrotkach, słuchałem tego z rana, wyjeżdżając z osiedla i parę razy się oglądałem za siebie, gdzie te łańcuchy ktoś niesie, zanim ogarnąłem, że to ze słuchawek Razz Nie wiem, kto zabił, ale numer mi się podobie.
3 - na początku myślałem, że ktoś wziął The Day That Never Comes zarzucił Laughing Bez spustu.
4 - płynnie przeszło z poprzedniego utworu. Nie rozumiem, o co w tym chodzi, pewnie muszę to odsłuchać na spokojnie w domu, żeby zrozumieć, co za głęboką prawdę życiową przekazuje mi ta deklamacja. Śpiewana część nienajgorsza, ale raczej się nie wybije, bo edycja niezła.
5 - Zeppelini? No owszem, w międzyczasie ostra zrzyna z bonhamowych solówek (która zresztą, cały czas mam wrażenie, że zaraz przejdzie w Hit the Road Jack czy inne Diablo Swing Orchestra), natomiast śpiewana część to jest ewidentnie King Crimson coverujące Genesis Wink Albo dał to Fenderek, albo Krzysiek i będzie u Fenderka w pierwszej trójce Razz
6 - to jest a) jakiś wokalista od Ayreona (bo brzmi to ajrenowo z początku) lub, co bardziej prawdopodbne b) taki pan, co zatopił się głęboko we fiolecie, ale w ostatecznym rozrachunku zdecydował się na gada-albinosa. A przynajmniej tak brzmi podobnie. Refren jest świetny, chwyta i w ogóle, trochę to z pewnością napompowane - ale słuchałem z dużą przyjemnością. Takiemu bizon-rockowi mówimy zawsze zdecydowane tak Smile
7 - nie rozumiem co on przeżywa. Fajnie, że przeżywa to dogłębnie, ale ja się w to zagłębiać nie chce...
8 - no gitarka już ładnie pobrzmiewa. Temu czy tamtemu z pewnością nie podpasuje, mi mieści się w granicach tolerowalnej wsi. Bo jest dobry rock i dobre solo i ok Smile
9 - klimat ciekawy - ale niespecjalnie dla mnie. BeBe z Atrusem mogą sobie fapować cały miesiąc Wink
10 - o, już to ładniejsze... Bez spustu, ale na rezerwę może się załapie.
11 - klawisz fajny, po czym wchodzi jakaś panna, którą pewnie Bizon by chętnie obrócił u siebie na kanapie, no z pewnością, bo słyszę po głosie, że jeszcze przed mutacją laska i nawet nie wiem, czy to nie ONA. Czyli pewnie Bizon poleciał w ciula, albo zrobił to za niego Shamar, tak jak wyręczył miesiąc temu Mandeya, w sumie on też do niej nieśmiało fapuje. No i męczy mnie, chociaż bardzo inwazyjne to nie jest na szczęście...
12 - nie ogarniam waszych podniet no, dziwni post-rockowcy Wink
13 - o, to już to ciekawsze, albo może po protu takie krótkie, że się znudzić nie zdąży... No ale jak się smyczki budzą, to naprawdę się ładnie robi... Smile
14 - heheh, intro fajne, szkoda, że dużo dalej się nie rozwija - ale nie skreślam, w końcu Friedman też z początku pozostawił na mnie niedosyt, że nie zrobił z tego piosenki - a potem totalnie mi się tamten numer wkręcił, więc na pewno wezmę jeszcze pod rozwagę Smile
15 - no, nie powiem, by wbiło się w pamięć - ale też złe przecież toż to nie jest.
16 - tego pana lubimy - albo ktoś się pod niego nieźle podszywa Smile No ładne i wróżę niezłą perspektywę temu utworowi, wynikłą z jednej strony z obecności kilku die-hard-fanów, z drugiej z przystępności numeru i braku growlu. Mam zamiar w następnej lub którejś z kolejnych edycji sprawdzić, kto jest prawdziwym fanem tego zespołu, a kto tylko idzie za trendem Cool
17 - heheh, no ładny zakurw, może nie do końca w moje rejony, ale nie dłuży się, robi swój dystans w dobrym tempie i wykręca całkiem sensowny czas. Zresztą, zdaje mi się, że rozpoznaję całkiem niezły zespół w tym utworze, więc bez punktów się chyba nie obejdzie.
18 - no zespół poznajemy od pierwszej nuty wokalu. Dobre to to jest, zwłaszcza, że to ten zespół, choć oczywiście rozumiem głosy na nie - gdybym nie znał wokalisty i nie był przyzwyczajony, też by mnie pewnie głos mocno odrzucił, bo to niewątpliwie słaby punkt tego zespołu. Chociaż w moim ulubionym kawałku (tym na L Wink) się sprawdza całkiem przaśnie Smile
19 - nie, wrzucanie takich rzeczy do QW jest dla mnie bezcelowe. Potem tylko czytam komenty innych i muszę sprawdzać, co jest pod takimi numerkami, bo robią mi się luki w pamięci, tak mnie takie numery obchodzą.
20 - o, jakaś pani. I nawet ładnie śpiewa! Pewnie jest ładna. Jak zobaczę jej zdjęcie to zastanowię się poważnie nad tym, by do niej fapować w tej edycji, bo pani spod 11 pewnie już nie widać spod spustów Bizona i Shamara Wink
21 - i kolejny całkiem przyjemny smęcik. Nie wiem czemu, ale na początku mi się skojarzyło z Lennonem i tak się za mną to skojarzenie ciągnie. Ale numer całkiem przyjemny no, nie da się ukryć i trzeba będzie go uwzględnić w dalszych etapach wyboru dyszki.

22 - nie podobie mi się. Nic ciekawego się nie dzieje i rozwija się to donikąd.
23 - o, to fajne, skoczne i taneczne Smile Czyli znając mnie do posłuchania ale nie na punkty Razz W ogóle mnie to jak jechałem rowerem to nawet jakoś Knopflerem zajechało. W sensie ta rytmika a la Calling Elvis, no i głosik niemrawy, no a wiadomo, że Dire Straitsi są świetni do jazdy, pewnie dlatego wtedy zrobiło niezłe wrażenie a teraz bez spustu.
24 - a takie zawsze z chęcią doceniamy. Oczywiście wiadomo, że nic w tym rodzaju muzyki nie dorówna klimatem i epickością Cancion del Marriachi, ale tego wrzucać chyba nie można, a to bardzo złe też nie jest, no, hiszpanom powinno się refundować gitary.
25 - folk kontratakuje, no dawno nic nie było takiego fleciastego. I ok, choć bez podjary i pewnie bez punktów.
26 - 99 czerwonych baloników oczywiście bardzo lubię i mam was gdzieś i wasze wiece wysublimowane gusta, no ale przeginka to była lekka i może nawet ktoś niekoniecznie siadł na punkty, bo takiej muzyki się tu nie wielbi raczej, ale no nie pomyślałem, że przebój to był niemały troszkę ponad 2 dekady temu... Smile
A co do nowego numeru 26 - no to mamy kolejny niedrażniący smęcik, wokal mi momentami Stewartem zajeżdża, saksofonik dla doprawienia,
27 - zaczyna się nieźle. Fajne, mocne, wyeksponowane basidło - ale kurde, no, chaotyczność systemowa się załącza Razz A szkoda, bo momenty ma niezłe i muszę się jeszcze przyjrzeć tem numerowi.
28 - to mnie totalnie urzekło. Mam wrażenie zresztą, że to skądś znam, w każdym bądź razie, mimo tego, że nie jestem fanem takiego zimnofalowego brzmienia, to tu melodie naprawdę fajnie biorą i cały utwór nieźle chwyta Smile
29 - o, Nathalie powraca Wink I w sumie dobrze, bo utwór nawet nienajgorszy. Znaczy banalny, że nie wiem, no ale z kopem i fajne gitary, a w queenwizji to rzadkość, więc trzeba brać co dają i ząbki suszyć. Wyjebane solo!
30 - straszny muse'yzm, ale w podkładzie niektóre motywy mnie strasznie biorą, no a końcówka, w sensie jak już wyjec się zamknie jest piękna... No mieszane uczucia, uwidzjim.
31 - a, miałem skomentować...! Bo przeleciał prawie cały kawałek i w sumie nic się nie stało...
32 - kolejny Pol Rodżers (niemal słyszę "crying... doesn't help me... anymore...), chociaż jak wchodzi wyżej - ma strasznie toolowatą barwę głosu, to ciekawa rzecz. No, trzeba będzie jeszcze obadać.
33 - przesłodkaśny wstęp, już mi się podoba. I głos nie psuje zabawy, yeah! No a potem jeszcze się w taką fajną gitarkę rozkręca, a potem mi saksofonem tak dobrze robią, no bez punktów nie przejdzie Smile Końcówkę trochę domęczył, ale ogólnego dobrego wrażenia nie zatarł.
34 - no i prog coby dopełnić obrazu nienajgorszej QWizji. Zresztą prog stosunkowo znośny, tylko, że udaje, że do czegoś prowadzi, a prowadzi w sumie nigdzie... Jak to dobry prog Wink

Tak się kurna znam na waszej dziwnej muzyce Razz
_________________
PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Mefju



Dołączył: 27 Cze 2008
Posty: 2871
Skąd: Piaseczno

PostWysłany: Wto Kwi 05, 2011 11:25 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Moich żałosnych komentarzy ciąg dalszy. Razz


22 – HA! Rozpoznaję zespół! Twisted Evil Piosenkę chyba też, chociaż ja tam znam tylko jedną płytę, ale wydaje mi się, że to chyba jednak z tej właśnie płyty ten utwór pochodzi. Razz Bo od tych tekstów dostaję wręcz jakiegoś deja vu. Postrock to raczej nie moja bajka, ale tej jednej płyty którą znam da się słuchać, tak jak i tego ów kawałka. Wink No i z chęcią pozostam pozostałe krążki. Nie żebym miał już automatycznie stać się fanem, no ale jednak ciekawi mnie ten zespół, oj ciekawi.

23 – Bas jest tutaj przezajebisty, no po prostu! Razz O, jakieś dęciaki Very Happy A więc może być fajnie, a nawet zajebiście! xD Głos brzmiący jak wydobywający się z radia też daje radę. Całość może i brzmi jak jakiś niedopracowany jam, ale całkiem przyjemnie. Smile Chociaż chciałbym, żeby w końcu zaczęło się dziać coś więcej, bo jeszcze trochę i trochę nudno będzie. Razz Ja chcę jakiegoś pierdolnięcia! Twisted Evil No i skończyło się. Sad IMO przedwcześnie trochę, ale szansa na punkty jest i to spora. Wink

24 – Z początku myślałem, że to będzie jakiś latynoski prog. No progu niestety się nie doczekałem, ba – niczego się tu nie doczekałem! To brzmi po prostu jak wstęp do czegoś i nagle się urywa… i jeszcze kilka sekund ciszy zostaje w zapasie! Generalnie to moja bajka, ale taki niedosyt pozostawił po sobie ten kawałek… jak jakieś nędzne demo! Bo jakby się rozkręciło to niewątpliwie brałbym pod uwagę, a tak to sorry.

25 – Ooooooooo już na sam początek mamy ostrą dawkę silnych hinduarabskich progonanizmów! O.O A te flety to brzmią zupełnie jak u Grechuty czy 2066 and Then…
Eeee, zaraz, te klimaty to wiem czyją są specjalnością! Shocked Razz Nie zdziwię się jeśli to ten zespół bo orientalne rytmy z przeładowaną ilością fletów to zdecydowanie jego stylistyka, no po prostu jego działka jak nic! Jeśli tak no to ma u mnie punkty, jeśli nie… trudno i tak ma u mnie punkty! Razz Wink

26(stare; nowe będzie później) – O, mieliśmy żydów, mieliśmy żabojadów w poprzednich edycjach i inne pitolenie, w tej mieliśmy już Skandynawów to teraz przyszedł czas na szwabów! Razz Aranżacja do bólu ejtisowa ale mnie się podobają tutaj te charakterystyczne brzdęknięcia gitary.
Heh, no nie wiem sam co o tym myśleć… bo z jednej strony to niby jest strasznie wieśniackie, ale z drugiej nie potrafię się temu oprzeć… normalnie! xD Jeszcze się nad tym zastanowię, ale wydaje mi się, że w tej edycji były i jeszcze będą epicciejsze rzeczy co do których nie będę miał wątpliwości czy lubię czy nie. Razz

27 – Zdaje się jakiś metal alternatywny. A więc może mi się podobać. Smile Wokal też brzmi jakoś znajomo… jakby próbował udawać Hitlera – o to już wiem kto to wrzucił! Very Happy
Pełna zgoda z katerem że brzmi to systemowo.
Tak, zdecydowanie na plus, ale nie wiem jednakże czy na punkty się załapie, bo już dość dużo mam tych najmocniejszych kawałków wybranych.

28 – Początek kojarzy mi się strasznie z Perfectem czy innym polskim ejtisowym rockerem. Więc może być fajnie. Smile No ok. przynajmniej odgadłem pochodzenie. Wink TAK KURWA! Teraz rozpoznaję również wykonawcę! Very Happy Ale nie wiem czy występuje tu solo czy z zespołem… tak czy siak po tych słowach mam wrażenie, że już wiem co będzie dalej… :] Eee… zaczynam się zastanawiać czy to nie za bardzo znane i czy nie powinno zostać zdyskwalifikowane… O kurwa… O.O Nie no sorry, ale ktoś chyba był wyjątkowo naiwny by to wrzucić… Confused

29 – Jakiś ejtisowy metalrock słyszę… coś jakby krzyżówka Bon Jovi z Iron Maiden czy jakoś tak… o i chyba jeszcze jakiś Dream Metal tam słyszę, heh no nie wiem… w każdym razie na plus, choć nie wiem czy będą punkty. Wink EDIT: Chyba rozpoznaję głos, a przynajmniej silnie mi się kojarzy z jednym cholernie znanym panem na którego koncert niedługo się wybieram.

30 – To co przykuwa tu moją uwagę to akordeon ale poza tym chyba nic już nie wzbudzi mojego zainteresowania… Choć niby jest jakaś tam namiastka mroku i niepokoju.
Nie sorry, nie kupuję tego. Razz

31 – Bardzo podobne i zbliżone klimatycznie, a nawet językowo do 22 więc może mi się spodobać, kto wie. Smile W każdym razie jest lekko i dość przyjemnie i nie mam zamiaru jeszcze na razie skreślać tego utworu. Ale jednak jestem na nie. Podoba mi się ale już teraz pi razy oko wiem, że nie starczy dla tego utworu miejsca, ale rezerwa powinna być. Mam zamiar dużo dać kawałków do rezerwy bo <wisielczy humor mode on>spodziewam się licznych dyskwalifikacji ze względu na usztywnienie terminów Twisted Evil <wisielczy humor mode off> Laughing

32 – Hmm… nie. Wink Owszem podoba mi się, no ale nie przesadzajmy – miejsc na punkty jest tylko dziesięć, a ja już mam z czego wybierać. Razz Fajny wildwestowy blues-rock, który fajnie udało się skomponować mając do dyspozycji tylko wokal i akustyka. Takie rzeczy potrafię docenić ale jeszcze nie potrafię się przy nich masturbować. Razz
O widzę, że jednak pokusił się gościu o jakieś dęciaki… ale mojego przekonania to i tak już nie zmienia, sorry. Razz

33 – Fajny riff klawiszowy we wstępie kojarzący mi się z jakimś filmem, a więc może być ciekawie. Wkroczyła gitara i dalej jest ciekawie. O nie mogę wprost nie mogę oprzeć się temu saksofonowemu solo! Very Happy Na pewno wezmę ten utwór pod uwagę ale boję się, że pewnie skończy w rezerwie.

34 – O, zajebiście klasyczne progowe klawisze, czyli coś dla mnie! Very Happy A później jeszcze lepiej się rozkręca, o ja Cię sunę… Nie wiem ilu mefjuidów mamy na forum, ale na pewno musiał to wrzucić któryś z nich! Wink O tak są onanizmy – tak! Takie rzeczy to jest to do czego na co dzień się modlę i masturbuję jednocześnie!!! xD
Ej, kurwa co tak krótko???!!! Sad Twisted Evil
_________________


"Lepiej pić piwo niż nie" - Paulo Coelho


Ostatnio zmieniony przez Mefju dnia Wto Kwi 05, 2011 11:28 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Atrus



Dołączył: 17 Gru 2008
Posty: 1752

PostWysłany: Sro Kwi 06, 2011 6:15 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Xavi napisał:
dobrze, że atrus dał ten opis bo po pierwsze teraz wiadomo, że to jego, po drugie kapnąłem się co to za gościu, a po trzecie wreszcie się wziąłem za tą legendarną już płytę.

Ech, przecież obaj dobrze wiemy, kto to wrzucił, no, chyba, że brat Ci się nie pochwalił... Twisted Evil
Zresztą - chyba tylko jak wrzuciłem New Order to komuś udało się mnie wytypować poprawnie. Także próbujcie dalej.

21. Dobre, bardzo lubię taki niespieszny folk, w dodatku bardzo melodyjny, przyjemnie zaśpiewany. Trochę się ciągnie, ale to bardziej zaleta niż wada w tym przypadku. Ładne.

22. Och tak, post-rock i znaki interpunkcyjne to idealne zestawienie. Odlot. Chociaż mają kawałki, które cenię bardziej, to i ten zmiata większość edycji z powierzchni internetu, kropka. Poza tym to dobry wybór na QW, właściwie cały (zespół) w pigułce. Jeżeli kogoś nie rusza końcówka - hmm, jest jakaś emotka oznaczająca uśmiechnięcie się z politowaniem?

23. Trzeci świetny kawałek z rzędu, no proszę. Takie mroczne country przyprawione Waitsem i ojezu ten saksofon. Czy nawet dwa saksofony naraz. No i bas też buja fajnie. Sporo się tu dzieje wbrew pozorom, bardzo fajny kawałek.

24. No takie tam, radia bym nie wyłączył, ale bez zachwytów. Doceniam, ale niczym się za bardzo nie wyróżnia. Tzn. na tle edycji jak najbardziej, ale sam kawałek jest mało zapamiętywalny.

25. Sympatyczne orientalne tullowanie, Fenderek coś takiego dawał w zamierzchłych czasach, ale to fajniejsze. Gitara trochę banałem trąca, ale flet w sam raz.

26. Rzewne, mało wyróżniające się, saksofon brzmi jak z jakiegoś amerykańskiego serialu nie przymierzając. À propos, czy to nie jest najbardziej dęta edycja? Już chyba czwarty kawałek z saksofonem się pojawia albo i piąty, a fletów też trochę się naliczyłem.

27. Pomyśleć, że pięć utworów dalej na płycie jest utwór, który biłby się o 12 punktów... Chociaż to był akurat singiel, więc to sytuacja czysto teoretyczna. Ten kawałek też lubię, zgadzam się, że brzmi systemowo (chociaż wyszło kilka lat przed debiutem Systemu), wokalistę wręcz wielbię - przejście od krzyku do nośnego refrenu daje bardzo dobry efekt.

28. Jak na nich to nic wielkiego, kawałek jakich wiele, ale ta charyzma w głosie, niezły tekst sprawiają, że chce się do tego wracać. W sensie bez przesady, żadne dzieło, mieli sporo lepszych kawałków, ale plus generalnie.

29. Mam deja vu czy naprawdę ktoś wrzucił po raz kolejny ten sam kawałek? Nie wiem, nie moja stylistyka zupełnie, poddaję się.

30. W sumie podobne zastrzeżenia co do numeru 7. Chociaż ten chyba bardziej mi się podoba, co jest bardziej zasługą podkładu, aranżu itd. niż samego wokalisty. I wycie wyciem, ale w końcówce robi się całkiem, całkiem.

31. Nawet, nawet, taki skandynawski progres bardzo lubię, jeśli chodzi o wokal, przychodzi mi na myśl "Kołysanka" Komedy. Melotron w końcówce brzmi mocarnie, ma klimat ten utwór zdecydowanie. Naprawdę dobry numer.

32. Sam zespół uważam za dość przehajpiony, płyta niby mi się podobała, ale do zachwytów mi daleko. I ten kawałek właśnie taki jest: porządny, ale bez szarżowania. Wokal mnie na przemian denerwuje i zachwyca, właściwie im bliżej końca, tym lepiej. Przyzwoicie, punktów nie wykluczam.

33. Tym razem tak bardziej Waitsowo-epicko-stadionowo niż ostatnio. Ciekawostka: żaden z najdłuższych utworów tej edycji nie jest prog-rockiem.

34. Brzmi trochę jak prog-rockowy soundtrack do filmu klasy B. Czyli sympatycznie. Bez onanizmów, za to z całą masą fajnej perkusji. Całkiem niezłe.
_________________


With my last breath I curse Zoidberg.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
BeBe



Dołączył: 27 Gru 2006
Posty: 4252
Skąd: FAC 51

PostWysłany: Czw Kwi 07, 2011 1:18 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

26 - dobra zmiana. Było to chyba w That 70's Show, który jest jednym z moich ulubionych seriali i który cholernie lubię, więc sentyment wielki. Zdecydowanie dużo lepsze od Neny Wink

27 - G-E-N-I-U-S-Z. Ten Pan jest legendą, podstawą, a jego zespół to jest po prostu niesamowite zjawisko. Atrus? Bo nie podejrzewałbym jeszcze kogoś o tak dobry gust Razz

28 - ależ zmiana, po energicznym 27. przychodzi melancholijno-jazzowy kawałek jednej z najlepszych polskich kapel. Choć tego wykonania nie znałem, dostanie jakieś punkty pewnie. Choć generalnie w ich repertuarze jest dużo więcej lepszych kawałków.

29 - no taki hejwi mietal. Cóż. Odkrywcze to to nie jest, raczej Wink

30 - nie jest złe. Przyjemne dla ucha. Ale jest dużo lepszych w tej edycji.

31 - dobre zdecydowanie do jednego humoru. Bez zastrzeżeń. Płynie. Podoba mi się głos wokalistki.

32 - fajne. Klimat trochę wczesnodylanowy, choć brzmi to jak coś z Seattle.

33 - pojawianie się tego faceta tak często jest irytujące. Ktoś doszedł do wniosku, że to jest dobry skok na punkty?
Ten kawałek przeciętny. Waits dużo lepiej używa pianina.

34 - w stylu Klosa. Chociaż dobre.
_________________
Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
daga
Site Admin


Dołączył: 29 Paź 2003
Posty: 11065
Skąd: Warszawa - Ursynów

PostWysłany: Czw Kwi 07, 2011 9:24 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

losowe dobieranie ludzi, komentarze po dwóch dniach odsłuchu w kółko... czas wyłaczyc, bo uszy pękają momentami Smile w sumie w zestawie ze 2-3 typy się znajdą

11. Muzyka polska. Do takich typów mam mieszane uczucia, mało która polska wokalistka jest dla mnie strawna, zwłaszcza współczesna. Muzyka syntetyczna, mało ciekawe. Znane to? Z radia? Typ: xavi

12. 10, ba 11 minut czegoś!!! W sumie to za długie… i jakoś słuchałam, słuchałam i nie przekonałam się nie ma tyle energii co 19. typ: misiu

13. I zmiana na 2 minutki… mruczanka…taka filmowa do sceny w lesie jak dwoje kochanków po latach się odnajduje… Tristan i ta ukochana Wink lub on śpi ona go znajduje, a on trup Wink typ: faraday

14. Bardziej łomoczące klimaty i rockowe. Pędzimy na zabijcie się, ile sił w rękach aby grac, w tle coś tam śpiewa, albo udaje, że śpiewa jakieś rockowe mantry. Nie no gitara sroczko. Typ: Bizon/anunaki

15. 8 minut…bardziej spokojnych klimatów rockowych. O ile muzyka fajna, to pan mnie wkurza… jak wkurza to musi być Fenderka Wink lub ewentualnie dla jakości muzyki krzysiekP
edit: pod koniec to się nieźle rozwija.... ale tylko 2 minuty fajne Wink

16. Zaczyna się całkiem niewinnie jak nie jedna bajka. Delikatny męski wokal z pogranicza nie wiem czego…. Nie będę określać gatunku, bo potem Lemur mi wytyka Wink W sumie jak na 3:45 to się to dłuży i nic ciekawego nie wykazuje. Typ: mandey

17. wow ale łomot i nawalanie typ Gosia, bo lubi łomotanie

18. wokal, wokal znam, ale nie mogę dopasować do twarzy ale skleroza…. I jakby znana piosenka, lub motyw?! Ale nie az tak znana jak Czerwone Baloniki spod 26 Wink typ: incubus

19. Smyczki, smyczki czyżby powrócił ponownie pewien zespół?! Moja umiłowanie do dziwnych zespołów, muzyki skłania się ku takiemu utworowi. Bardzo lirycznie, płynie. Niby długaśne, ale przy takie muzyce nie ma to znaczenia. Czas przybiera inną formę i płynie wolniej. Typ: tasior bo młody w QW i mógł dać zespół, który już był

20. Śpiewa pani, ba dziewczę płochę. W sumie wokal jakich setki. Pasuje do radia, jako usypiasz, przytulaniec i tym podobne tło. Wykonanie jak najbardziej poprawne jak mawiają w Mam Talent, ale bez ikry. Typ: mustapha, bo babskie to to


kolejne koło niedzieli...
_________________
http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
mumin_king



Dołączył: 14 Cze 2006
Posty: 6343
Skąd: Rzekuń

PostWysłany: Pią Kwi 08, 2011 12:51 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

1 - to zaczynamy, po pierwsze za mało diabła, po drugie za mało piwa się napiłem by się smęcić, choć wcześniej puściłem sobie Niewiele Ci Mogę Dać to i tak sobie daruje punkty dla tego kawałka
2 – oczywiście kater powie, że jakiś bizonrock czy coś, ale generalnie trudno się przyczepić. Jest fajnie, ciężko od początku a potem fajne wstawki, generalnie przemawia do mnie
3 – matko, jakbym słuchał t.rex, ale nie tych klasycznych tylko z czasów tyranozaura. A ci mi się podobają o wiele mniej
4 – no i też, jest monotonnie i to bardziej w tą taką nudziarską stronę. A ostatnimi czasy myślałem, że już bardziej ze mnie jebany hipster niż metalowiec, jednak chyba nie.
5 – to już o wiele fajniej, czuć klasyką lat 70, fajnie się słucha i w ogóle udowadnia, że nie musi być kompletne jebnięcie by mi się podobać
6 – o kurna kolejna w tej paczuszce, która mi się spodobała, może nie z tej wolnej strony, ale jak nabiera to mocy, staje się milej zapamiętane. Nie no pycha, głos wydaje się znany.
7 – nie wiem czy mi do końca pasuje, tutaj niby jakieś przemycenie Riversidu, niby jakiegoś większego pierdolnięcia, a w całości to jako tako wygląda ledwo
8 – no metal, no więcej metalu niż zazwyczaj, no jest mocno. Tylko co ty wystarczy aby znaleźć się na liście mumina?
9 – no to fajnie się nam nietykalni skończyli za nim na dobre rozpoczęli
10 – The Sims: Basement, nawet jak się grało to przynudzało
11 – no i to jest bizonrock całą parą, ciekawe czy da 12 czy wyjdzie jego prawdziwa miłość. To jest prawdziwy test dla Bizona jako partnera do związku jak dla mnie.
12 – to kobyłka mnie nie zachwyciła w swym instrumentalu, niestety
13 – i tak nudno i nudno, chyba łatwiej było by mi mieć jakoś więcej tych uczuć
14 – no i o to kaman! Olaboga, chyba od czasy Imperial Bodybag mi się nic tak nie spodobało tutaj, na dodatek klasycznie. No tak. Zaczęli śpiewać już wiem dlaczego, toć to zajebisty album jest.
15 – oj, nawet przeleciało i nie zapamiętało mi się
16 – przenudziło, zapomniało się, w sumie dobrze wyszło
17 – o systemowo jakoś, może trochę za dużo tutaj takiego metalcore’u niż co, poza tym melorecytacja może nie pasować, ale jednak gdzieś tam się pewnie zagłębi w moich listach
18 – o ejtisy też są, jak się zastanowić to skrawek serca lemurowego można zdobyć, tak ładnie zagłosował na mojego Czesława ostatnio
19 – w tej edycji generalnie obrodziło smętami, ludzie w tak sobie do czytania forum Queen słuchacie? Nie dziwię się dlaczego ostatnio tak mało afer tutaj.
20 – nie moja bajeczka słodziuchne dzieweczki
21 – o piosenka na zakończenie odcinka Scrubsów. Coś a’la J.D. bierze rozwód z Elliot i zostaje sam, bo Turk zmienia szpital a Cox jak zawsze ma go w dupie. Popada w alkoholizm i zaczyna dobierać się do niego Todd.
22 – NARowe, pewnie by się pozachwycał, ale ja naprawdę zaczynam uważać, że tej edycji przekaz smętrocka zaczyna przelewać czarę goryczy
23 – takie deczka red hotsowe, nawet nawet, jest jakiś pomysł i podobać mi się to
24 – flamenco czy flamingo, zbyt mało by zachwycić, ale źle też nie było
25 – po hiszpańskich rytmach teraz Peru. Znów sobie poczeka
26 - gospel też nie daję rady pociągnąć, no co z wami ludziki jest?
27 – jest przykurw, ale też nie jakiś świetny czy co. Na bezrybiu itp.
28 – no to się zna od dośc dawna… No dobra od paru miesięcy akurat w tej aranżacji, która wg mnie jest aranżacją lepszą i bardziej oddającą klimat tego o czym to śpiewa obywatel, choć w ramach swojego zespołu oczywiście
29 – no to mi się już zaczyna podobać, typowo muminowe. Będą punkciory!
30 – chyba na koniec trochę zaczęliście zwyżkować formę, bo to naprawdę nadaję się na porządne punkty
31 – no i po dwóch niezły przychodzi czas na odpoczynek od listy z punktami
32 – kolejne nie moje klimaty, kompletnie. 8 minut takie katusze, podziwiam was
33 – tego pana się z głosu jednak kojarzy, może nic takiego jak z przed paru edycji, ale i tak dość fajowskie
34 – no i na końcóweczkę akurat na list końcóweczkę


O Fendi zniknął ze swoją dygresją w międzyczasie, szkoda, bo chciałem napisać, że i tak bym na Neverland i Starless nie zagłosował. Znaczy na Starless to pewnie bym zagłosował, ale cichosza.
_________________


GGP - na spotkanie ze świeżoscią

Bój się bloga NOWOŚĆ Exclamation BLOG MUMINA Exclamation

wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen WP Kontakt
kater



Dołączył: 24 Maj 2006
Posty: 6820
Skąd: Góry Samotne

PostWysłany: Pią Kwi 08, 2011 4:34 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

ALEŻ PROSZE BARDZO APDEJTOWANE KOMENTKI ZARAZ WYSYŁAM GŁOSY I DO WIDZENIA PAŃSTWU BO CHCĘ MIEĆ TO JAK NAJSZYBCIEJ Z ŁOWY UFFF TYLE SŁUCHANIA WSPÓŁCZUJĘ WAM LUDZIE

1. jako rzekłem początek edycji jest podobny do Abbey Goat trochę. no ale to jest tylko sympatyczne. smęci sobie nie wadząc nikomu / no dobra, niech Atrus się cieszy, zamaluję go na zielono. z każdym przesłuchaniem zyskuje i jest w tym jakiś taki odświeżający spokój, no wiecie, że można odetchnąć. już to pisałem chyba.
2. bizon szaleje i kołysze. w sumie podobnie jak powyżej - nic wielkiego, ale daje się słuchać. na plus kashmirowość, na minus te jebane tamburyny / wywalić dłużyzny i łańcuchy (jak tam mówią ziutkarze) i byłoby bardzo spoko, choć nie z mojej bajki
3. o, to jest dobre. i brzmi ZUPEŁNIE jak pewne fińskie psychodeliczne pitołki. klimat ten sam, wokalizy w tle też. / nadal słodkie, a jeszcze ładny nieoficjalny teledysk wyczaiłem na YT
4. momentami jest niezle, jak kolo gada, a najbardziej jak wogle go nie slychac, ale śpiewana część zupełnie mnie nudzi. co dziwne, zwazywszy kto to jest / w paru miejscach przypomina mi Ferry'ego z Abbey Goat, ale za każdym razem zabija to refrenem i syntezatorami, które mi tu pasują jak Bebe do Sigur Rós
5. tera jakis klasyczny Grandwilizm albo Fenderczyzm. w sumie pierwsza połowa to tam tego, naprawdę ciekawie się robi jak perkusja zaczyna łomotać a reszta jazgotu do niej dołącza. niby ni przypiął ni przyłatał, ale po takim napierdalaniu od razu te zaśpiewy lepiej brzmią. / to chyba najfajniejszy z (hard/prog/srog)rocków tej edycji, aż miprzyszło do głowy, że może powinienem jednak ich poznać. Bo zawsze kojarzyli mi się z niesłuchalną tró-muzyką dla fanów dinozaurów
6. tu najlepszy jest wokal, głównie w refrenie, gdyby nie on chyba by mi ten kawałek przeleciał niezauważony. jak mniemam Bizon. / poprawka: tu tylko ten mocny refren jest dobry, to trochę mało
7. węszę Fenderka, który ma byc niby nieodgadywalny w tej edycji. ale to całkiem jego branża - gniew wymieszany z nudą w wykonaniu marnego wokalisty. nie, w sumie to jest przesmęcone jednak, nawet jak na porkjupajnizm. nie bierze mnie nic a nic. / dopiero po którymś razie usłyszałem postrockowość tego, więc już mniej to pasuje do Fenderka. ale może właśnie dlatego wydaje mu się, że jest nieodgadniony. ach ten tajemniczy Fenderek. w sumie podoba mi się bardziej niż na początku.
8. to to jest całkiem z dupy, kojarzy mi się z tymi wszystkimi facetami z zatwardzeniem, których dawała Nathalie. i tak 5 minut takiego pieprzenia a na koniec coś co brzmi jak masturbacja z przymusu. / tak, bizon, w 1. paczce nie ma słabych kawałków, w ogóle

9. w drugiej paczce się całkiem zmienia klimat na dzień dobry, zostawiając te bizonrocki daleko w przeszłości. ponury bebe z atrusem bujający się groźnie na tle lemurowej trąbki to zaiste intrygujące połączenie. niepokój narasta, bebe i atrus też wydają się coraz więksi i kołyszą się nad głową słuchacza a lemur czaruje. bardzo świetne, mogłoby tak płynąć i płynąć, aż mam ochotę beznamiętnie pobujać się z postpunkowcami. / no dobre to jest, ma klimat i na punkty szansę, choć edycja mocna.
10. zamiast płynąć i płynąć płynnie przechodzi w następny kawałek, coś jak w poprzedniej edycji z dagą i ytronem. w nocy świetnie mi się tego słucha, a właśnie jest noc. płynie sobie pięknie, dostojnie i z klasą, roztaczając klimat rodem z Islands. jedna z lepszych rzeczy tej edycji, bez wątpienia. / właściwie im dłużej słucham tym bardziej 9 mi brzmi jako wstęp ledwie do tego kawałka. zresztą z takim zestawieniem jeszcze bardziej islandsowo się zrobiło

11. no jeśli to Bizon, a nikt inny mi nie przychodzi do głowy, no bo kurde... to chyba w ciula leci / ciekawe czy mojej siostrze by się podobało. w każdym razie okropne i w najgorszym możliwym miejscu w paczce
12. no super, głupia dziołcha się wpieprzyła z buciorami, a byłaby taka zajebista trójca. to jest generalnie Misiu na 100%, postanowił w końcu się rzucić na te punkty z rozdziawioną niedźwiedzią paszczą. jeden z najlepszych postrocków ever, coś w tym stylu. a będzie jeszcze lepszy, choć trudno w to uwierzyć! / tak w sumie na tej płycie do której fapowałem jakiś czas temu w najlepszych płytach możliwe, że są jeszcze lepsze kawałki od tego - głowy nie dam, bo rzadko ich słucham, muszę mieć odpowiedni nastrój. ale jak już mam to klękajcie narody, lepszej apokalipsy nie ma.
13. tytuł tej paczki jak dotąd doskonale pasuje do zawartości, z wyjątkiem 11. za to poprzednia powinna się nazywać A Momentary Lapse of Bizon. zajebiście przygnębiająca. ten kawałek też, zresztą niedziwne, zważywszy z jakiego filmu pochodzi. piękny motyw.

14. i jebany mumin zniszczył nam to piękne emowanie. JAZDA JAZDA DESTRUKCJA. coś z tej branży co 2. ale klasę wyżej chyba. no pędzi i drze się w niebogłosy jak końcówka child in time tuż przed wykolejeniem lokomotywy i jeszcze dzwony walą. kosmiczne. / tak, dziady dają radę. jak mnie jeszcze kiedyś najdzie ochota na hardrocki to się za nich zabiorę, bo znam zbyt mało, a widzę po QW, że dużo dobrego mają. w sumie nie jestem pewien czy przypadkiem to nie trzeci raz jak występują, ale w odróżnieniu od pewnej hiszpańskiej zupy przynajmniej w jakichś odstępach czasu
15. początek zupełnie nie zapowiada tego co się zaczyna dziać w drugiej połowie. myślałem, że jakiś namiętny irminellizm, bo w sumie tak to brzmi z początku. potem na chwilę robi się ostrze, groźniej i nadal nieprzekonywająco. pojawia się gitarowiec i o dziwo wtedy nabiera to jakichś kolorów, ale refren jest całkiem wymięty ze wszystkiego i nadal kawałek bardzo stara się abym go pomalował na czerwono. po połowie niespodziewanie wszystko się wycisza i zaczyna się kompletnie inny utwór - psychodeliczny, hipnotyzujący wręcz i rozimprowizowany. i nie wiem jak ja mam to traktować, bo tak jak pierwsza część mi się kompletnie nie podoba, to drugiej słucham z przyjemnością. / tu się niewiele zmienia z każdym przesłuchaniem, pierwsza część nudna, mdła i w większości kompletnie bez polotu, druga to obrót o 180 stopni i gdyby ten kawałek się zaczynał w tym momencie to może dałbym punkty. takie fajne jamowe bizonienie.
16. o wracamy do klimatów z pogranicza Inkubusów i Fenderków. nie takie złe, ale na tle większości z tej paki to jednak ginie. takie kawałki wymagają porywającej melodii i/lub jakiejśmokrej owcy w stylu Hogartha, a tu ani jednego ani drugiego za bardzo nie słyszę. przeleciało sobie i tyle. / nie no, nie potrafię się do nich przekonać, nudzą mnie niczym Bizona Radioheady
17. i wkroczył Ziutek wykopując ciotowate smęcenie mocnym kopem w jaja. zdecydowanie nie podoba mi się tak jak wczoraj, bo jestem trzeźwy, ale nadal zabawne. na plus długość - trashu zazwyczaj nie da się słuchać dłużej niż 3 minuty. / no tam tego, kawałków jakich milion
18. Ziutek wracaj, tu jeszcze trzeba kogoś kopnąć i to porządnie! wog'le NAR mi powiedział co to jest, bo nawet wokalu udało mi się nie rozpoznać - dłuższy czas myślałem że to kobieta wog'le. bardzo lubię początki tego zespołu, ale z tego co słyszałem i słysze teraz to dalej robiła się z tego bryndza. jedyne co mi się tu podoba to bas, całej reszcie strasznie brakuje jaj. / nic w ogóle, ciągle czekam kiedy się skończy
19. wracamy do klimatu z początku paczki, chociaż niekoniecznie do tego poziomu. ale jest mrok, szatan buczy, wiolonczele smęcą - podoba mi się ten przewijający się co chwila w tej edycji nastrój totalnej beznadziei
20. o, Melua mi się przypomniała, tylko mniej słodziuchne. odwołuję, to jednak nie jest muzyka dziewczyny katera, musiałem być dobrze pijany. przecież ta śpiewaczka cierpi najwyraźniej. znaczy chwilami. no i to znaczy, że Gosia jednak nie jest moją dziewczyną, przykro mi Gosiu. Sad / nie wiem, nie chce mi się malować na czerwono, ale nic tu ciekawego nie znajduję w tym utworze, ajm sorry
21. folku folku. nie wiem, będzie lepszy folk dalej, ten trochę nudzi. ale miło się słucha, melodia mnie chwyta od połowy. / nudnawe niby, ale jakoś mnie chwyta ten refren z "thank you very much"

22. najlepsza rzecz tej edycji i chyba najlepsze co oni nagrali w sumie. końcówka to coś nie z tej ziemi po prostu.
23. szał i energia, można się bawić, bardzo mi się podoba, tak, szczególnie trąbowce w refrenie / nie wiem czy starczy na punkty, ale się postaram, fajne, energiczne i bezpretensjonalne
24. a tu szału bez, przeleciało niczym ten speedy gonzales. jego też nigdy nie lubiłem.
25. znowu szał i wariat zwariowany, chyba jeszcze lepszy niż 23. A Momentary Lapse of Bizon wprowadza zupełnie nowy klimat i powiew świeżości. niby znowu instrumentalne jaranie się techniką i kombinowaniem, ale jednak tyle fajnych dzwiekow tu sie dzieje i w takim tempie, że trudno narzekać / tak, bardzo tak
26. pierwszy kawałek w tej edycji którego kompletnie nie da się słuchać i jest po prostu koszmarny. / no zmiana wyszła mu zdecydowanie na dobre, nie z mojej bajki, ale da się słuchać
27. na początku było bardzo tak sobie, ale z każdym przesłuchaniem bardziej mi się podoba. systemowo i w ogóle. znaczy u systemu to byłby gofer, ale że mało zespołów kojarzy mi się z systemem, to doceniam / ma momenty, że proszę siadać i pierdolnięcie też jak trzeba. proste, że Bebe do tego fapuje, nie lubiąc systemu, no ale jak wiadomo, on nie zna się na muzyce
28. to to chyba znam, bo pewnie hit radiowy. jeden z tych nielicznych polskich zespołów co to je nawet lubię, chociaż znam jedną płytę z kawałkiem. fajny tekst, chociaż wokal nigdy mnie nie przekonywał i tutaj jest podobnie
29. oj metaluch pospolity
30. NO DOPRAWDY ILE MOŻNA

31. o, postrocki wróciły i tym razem jakieś mi nieznane. trochę jak 22 tylko bez rozkurwu, za to bardzo sympatycznie od początku do końca. / temu też chciałbym dać punkty, bo się tak ładnie rozwija
32. megakawałek. te pogrzebowe trąby pod koniec czy co to tam jest to ciary mocarne. post bob marley lol. / NAR, znany wielbiciel mokrych owiec, mówi że ten koleś brzmi jak koza. jako, że kozy to jakieś top10 zwierząt ever, wliczając to wymarłe, to tylko na plus.
33. lemur bezwstydnie robi powtórkę z Abbey Goat. ale udanie, bo wokalista to wiadomo, nic mu się nie zmieniło od tamtej edycji HEHEHE, a kawałek całkiem inny, energiczny i rozpędzony. takie rocki to ogarniam. a długaśna solówka na saksofonie czy co to tam jest to palce lizać. wog'le to chyba pod prog się łapie, tyle zmian i dziania się. oł. a jaki finał!
34. z czymśmi się ten motyw z początku bardzo kojarzy. i ten następny też z czymś. jakimiś starociami. roxy music albo return to forever, nie wiem, w sumie nieważne. niemoge znowu motyw, który brzmi jak mortal impossible. najlepsza chyba ta perkusja czy w co oni tak namiętnie stukają rozpędzając ten utwór jeszcze bardziej. tak, sekcja rytmiczna generalnie miecie. bardzo fajne, ale z zielonym kolorem może się wstrzymam.
_________________

PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen
gosiakn



Dołączył: 23 Lut 2009
Posty: 421
Skąd: Białystok

PostWysłany: Pią Kwi 08, 2011 9:21 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

ależ tu brudu w tym temacie Rolling Eyes
już Cię nie lubię kater, nie tylko dlatego, że się mnie wyparłeś, ale dlatego też, że na kolorach qwizyjnych to Ty się kompletnie nie znasz Confused no trudno...

pierwsza część moich komentarzy Very Happy

1 – delikatnie gitarowo ponuro-pozytywnie, zdecydowanie przyciągający dźwięk gitary akustycznej, trudno powiedzieć, jak wypadnie na tle reszty, melancholia jest słyszalna w głosie i ta melancholia przyciąga, do tego ładny tekst, w tym przypadku „ładny” nie brzmi adekwatnie do kawałka i tego pana...mój odbiór jest pozytywny, typuję: Nar

2 – co do wspomnianych przez Ziutka łańcuchów, ja parę razy wyjrzałam przez okno zobaczyć co się dzieje Wink co do kawałka, to dobra to pieśń i wg mnie punkty się jej należą, ale to dopiero początek. Typuję: Bizon

3 – tu mamy ciekawe dźwięki wszelakie...tego sobie na pierwszym miejscu qwizji nie wyobrażam, więc na wszelki wypadek nie będę może na to głosować Wink Typuję: kater

4 – ma to jakiś swój urokliwy klimat deklamacji, ale trochę czuję się jak na spotkaniu jakiejś sekty, gdzie guru do mnie deklamuje; pobrzmiewający w tle w pewnym momencie saksofon to plus tego kawałka, jeszcze się nad tym zastnowię. Przy kolejnych przesłuchaniach zyskuje. Typuję: Bebe

5 – surowo, ostro, chłodno, podoba mi się od pierwszych dźwięków. Zdecydowanie, a jednocześnie delikatnie. Partia fortepianowa współbrzmiąca z perkusją wciągająca. Kojące współbrzmienia, instrumentalnie i wokalnie mi pasuje. Typuję: Nathalie Jackson

6 – kolejna piosenka kołysząca się na rozłożonych akordach gitarowych, przyjemnie to brzmi, barwa głosu na plus. Typuję: lookaug

7 – cięższy początek nieco, takie smęty lubię, wokal przegryzany brzdękiem gitarowym, mocniejszy grzmot od połowy nadaje charakteru tej pieśni, następnie rozładowanie, fajnie to leci. Typuję: Innuendo

8 – to brzmienie na początek to takie ala klawesynowe Razz, od początku dźwiękowo intrygująco, wokal to już mnie tak nie przekonuje, nabiera siły i mocy, jakoś dziwnie to się wszystko trzyma tejże kupy no Wink nie przemknęło niezauważone, ale nie wiem co dalej z tym. Typuję: Ziutek

i apeluję do was drodzy queenwizyjczycy, głosujcie na to, co wam się podoba, ale miejcie też baczenie, że to może wygrać! uniknijmy późniejszego biadolenia, zamiast składania gratulacji zwycięzcy, bo to niekulturalnie, jakby to powiedział ojciec, tyle że zmieniając rodzaj, rzekłam. Wink
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Bizon



Dołączył: 24 Sty 2004
Posty: 13394
Skąd: Radomsko/Łódź

PostWysłany: Nie Kwi 10, 2011 1:44 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

no dopsz, przesłuchalem wszystko pewnie z 10 razy, czas na jakies pierwsze wnioski.

1 – sympatyczne i ładne, ale nie jestem pewny czy cokolwiek więcej. sluchalo sie tego przyjemnie, ale nie powalilo mnie w zaden sposob, ani nie zachęcilo specjalnie, zebym wracal do tego w przyszlosci, ale tez nie czekalem nerwowo, az sie skonczy. niezłe otwarcie edycji, choc bez rewelacji wielkiej.

2 – oł je Smile no to mozecie sobie nazywac bizonrockiem do woli. zajebisty numer. wstyd przyznac, ale rok temu jeszcze nie mialem pojęcia kim jest ten gosc, a teraz mam ochote na pare jego plytek. ten kawalek akurat jako jeden z niewielu jego znam bardzo dobrze, bo wiadomy zespol grał go niedawno na swoich koncertach yy wszystkch 2 czy 3 XD gość pokazuje, że jednak „dziś wciąż sie TAK gra”. troche zeppelinów, troche free, masa swietnego blues rockowego klimatu. ktoś poleciał na łatwe punkty ode mnie Razz pierwszy ale zdecydowanie nie ostatni raz w tej edycji zresztą XD

3 – o, ładne to, naprawde. ma swietny klimat, taki subtelny. a do tego te niewiadomego pochdozenia jęki w tle tez fajnie zrobione i nie przeszkadzają, wrecz przeciwnie, jeszcze ten klimat doprawiają. za kazdym razem, kiedy slucham tych paczek, naprawde z dużą przyjemnoscią odbieram ten kawalek, mimo ze teoretycznie nie moje klimaty.

4 – no klimat ma fajny, akcent tego goscia uwielbiam, glosu nie da sie nie rozpoznac chyba, zwlaszcza w polączeniu z akcentem. problem w tym, ze nie do konca przemawia do mnie idea spiewania i opowiadania przez prawie 9 minut o smrodzie heh troche sie to staje monotonne gdzies tak od polowy. ale klimatu temu kawalkowi nie odmawiam i szans w walce o punkty nie zabieram, bo mimo pewnej dłużyzny, to jednak dobry numer jest.

5 – no, kolejny naprawde dobry kawalek na początku edycji! moze panowie lekko zbyt daleko odjezdzają w części z solówkami, jednak wolalbym bardziej zorganizowaną i zespolową forme przez caly czas, ale sluchalo sie tego swietnie. cholera, musze sie kiedys w koncu za nich zabrac, bo jakos tak planuje planuje i nic jakos nie wychodzi... ten numer chyba mnie w duzym stopniu jednak do tego przekona w niedalekiej przyszlosci zapewne.

6 – no tak, glosu znowu ciezko nie rozpoznac, a wiadomo, ze ja tego pana uwielbiam Razz moze niekoniecznie w takim repertuarze i z tych czasow, ale jednak. dobry numer, ma swoj klimat, moze nie jest zlozonym dzielem jak 5tka, ani nie ma tak charakterystycznego drive’u jak 2ka, ale naprawde dobrze sie slucha. tylko, kurna, tekst momentami to jest tragedia. brakowalo tylko mojego ulubionego rymu fire/desire to kompletu... ale pan wokalista akurat nany jest glownie ze spiewania o dupczeniu wszystkiego co sie rusza, wiec poety z niego sie juz nie zrobi (chociaz pare razy w karierze niewątpliwie blysnął Wink )

7 – cholera, nie moge ogarnąć tego kawalka. znaczy, sluchalem go juz kilkanascie razy i czasami mnie bierze i potrafie sie w niego wkrecic, a czasami zupelnie mój organizm go odrzuca. pewnie jeszcze z kilkanascie odsluchów i w ktorąs strone to ostatecznie pojdzie. jest w tym cos interesującego, jest jakies napięcie, są emocje, ale jednoczesnie wokal mnie lekko odrzuca i hmm monotonia to nie jest to slowo, o ktore mi chodzi tutaj ale jednak momentami za malo sie dzieje jak na tego rodzaju numer. no nic, zobaczymy jeszcze. jest to na pewno interesujące.

8 – ta no brzmienie gitary tak charakterystyczne, ze ciezko pomylic chyba. kawalek naprawde niezly, dobrze sie slucha. zaskakująco hmm ‘piosenkowy’. moim najwiekszym problemem w zwiazku z nim jest produkcja mocno garazowa, ktorej nie znosze. brzmialoby to o niebo lepiej, jakby to porządnie wyprodukowac z soczystym dźwiękiem, bo brzmi bardzo płasko i archaicznie. ale dobre jest.

9 – dzieci z dworca zoo spotykają kwinte i duńczyka? moze nieco zbyt sie ciągnie i staje sie monotonne, ale kurde, to jest interesujące i ciarowywołujące niewątpliwie. fajnie, ze tego typu rzeczy tez sie pojawiają tutaj.

10 – o, do tego pana (znaczy jednego z panów) mialem na początku awersje przez to, ze pierwszy raz jego nazwisko pojawilo sie w mojej swiadomosci w związku z jakąś mało ambitną kolaboracją z ludzmi, o ktorych zdania specjalnie pozytywnego nie mam. a pozniej sie okazalo, ze to jest jednak cholernie utalentowany czlowiek. co zresztą ten kawalek tez potwierdza. naprawde aż wylewa sie z tego znakomity klimat, taki przytulny, lekko melancholijny klimat. pewnie nie na kazdy dzien takie cos dla mnie, ale jesli jestem w odpowiednim nastroju, to jest to wręcz idealne do wyciszenia sie i odstresowania po ciezkim dniu w pracy, ktorej nie mam xD kolejna swietna rzecz w tej edycji.

11 – xD ktos mnie postawil w wybitnie trudnej sytuacji Very Happy zastanawialem sie co napisac hmm i moze tak – ten kawalek znam oczywiscie od jakiegos czasu i dość często go zresztą slucham, bo dla mnie jest takim malym krokiem w dobrym kierunku. oczywiscie nie jest to jakies ambitne granie, raczej taki dosc typowy pop-rock, ale mily dla ucha i dobrze zrobiony. ta dziewczyna umie spiewac i wierze w to, ze za pare lat to pokaze w ambitniejszym i mocniejszym repertuarze. jak na teraz nie jest zle. tekst? no w paru miejscach moze nie grzeszy polotem, ale z drugiej strony, są w tej edycji teksty duzo gorsze, tylko nikt prawie na to uwagi nie zwroci, bo nie są po polsku Wink a juz zupelnie nie rozumiem reakcji typu ‘nie wiem co napisac, bo sie smialem caly czas’. no sorry, ale nawet zapominajac o tym czyj to kawalek itd. to jednak w tej edycji bardzo dobrej skądinąd, naprawde są sporo slabsze rzeczy. calkiem subiektywnie pewnie chcialbym dac punkty. a obiektywnie? sie zobaczy. bo to pewnie bylyby jedyne punkty dla tego numeru wiec moze... aha, absolutnie uwielbiam jak ona spiewa koncowke tego kawalka tym wysokim glosem. udalo sie to dziewczynie.

12 – no ładne to niby, ale nie trafia do mnie specjalnie. zbyt monotonne. dobre jako muzyka ilustracyjna zapewne, ale jako kawalek sluchany bez zadnego kontekstu, no zwyczajnie mnie nie bierze. miłe dla ucha, ale to tyle. do tego jednak zbyt dlugie jak na to, co tam sie dzieje.

13 – mógłbym napisac to samo, co przy kawalku 12, z tą roznicą, ze ten nie jest za dlugi heh podobnie bezcelowy jako osobny kawalek w queenwizji jak wrzucony swego czasu krotki instrumental muse. ładne, miło sie slucha, ale zbyt krotkie i zbyt jednostajne, zeby wywolalo u mnie jakies emocje.

14 – o, no tu dla odmiany dzieje sie od pierwszej sekundy bardzo duzo Wink kolejny skok na łatwe punkty ode mnie:P zajebisty otwieracz zajebistej plyty. moze nie do konca trafiony wybor do qw, bo to jednak swego rodzaju intro do płyty i nie ma struktury przecietnego kawalka rockowego, no ale niemniej jednak nakreca zajebiscie. śpiącego na pewno obudzi Wink mój wujek jak mu puscilem te plyte, najpierw zrobil wielkie oczy przez kilkanascie sekund i zapytal: „to jest <nazwa zespolu>?”. po czym jak weszly pierwsze wokalizy: „a no tak, teraz to juz nie mozna nie rozpoznac”. i to chyba wystarczy za komentarz Wink

15 – o, a tego pana mialem okazje widziec na zywo pare lat temu na pewnym polskim festiwalu i calkiem przyjemnie sobie pogrywal, no zresztą mial okazje grac w zespole wielkiego muzyka nie bez powodu. kompletnie nie znam jego tworczosci, ale kawalek nie zawodzi. moze nie rusza mnie az tak jak numer 2, ale to jest solidna dawka dobrego rocka w starym stylu, w dodatku dosc latwo wpadająca w ucho.

16 – awww, cudny klimat, pięknie zaspiewane, glos idealnie pasujący do muzyki. wszystko pieknie wrecz plynie, rozplywam sie i ja, w zachwycie Wink dowód na to, ze pięknie wychodzą im nie tylko muzyczne kolosy wielowątkowe, ale i takie wlasnie niemal miniaturki.

17 – no to na pewno nie jest piękne dla odmiany hehe za to jest w chuj wypierdolcze, bo muzyki niektórych zespołów nie powinno sie opisywac bez uzywania przeklenstw dla podkreslenia ich zajebistosci Razz nie jestem moze wielkim fanem, a i spora czesc ich dyskografii jest dla mnie zbyt mocna, ale mają troche kawalków, ktore kurewsko dobre i to jest jeden z nich. moze troche produkcja nie w moim hmm typie Wink ale ten gatunek juz tak niestety ma. krótko, intensywnie, prosto w morde.

18 – który to juz skok na moje punkty w tej edycji? ten okres zdecydowanie nie jest moim ulubionym w karierze tego wykonawcy, to jest takie troche ichnie the game, czyli juz odchyl w strone klawiszy i syntezatorów w wiekszym stopniu, ale wciaz idący w parze w wiekszosci z bardzo dobrymi kompozycjami. i to jest wlasnie przyklad niemal idealny jak mozna nagrac kawalek przepelniony klawiszami roznego rodzaju, ktory jednoczesnie brzmi zajebiscie i nic nie stracil po latach w swoim brzmieniu. proponuje sluchac na sluchawkach Wink a do tego zdecydowanie najlepszy tekst tej edycji. chcialbym to kiedys na zywo uslyszec, echhh...

19 – jest takie słówko w języku angielskim ktore idealnie pasuje w tym przypadku – pointless... 7minutowa plama dzwieku, ktora pewnie nadawalaby sie jako tlo muzyczne do jakiegos schizowego filmu, ale jako osobny kawalek do sluchania jest, no wlasnie, pointless... nie widze tu zadnego sensu. robi to jakis klimat, ale klimat przeslania tu wszystko, a okazuje sie ze pod klimatem w sumie niewiele tam sie dzieje.

20 – ładne, nawet bardzo. dość proste i takich kawalków bylo juz sporo w queenwizji, ale jest to niewątpliwie urokliwe. wokalistka ma miły dla ucha głós. taka troche ubozsza kuzynka tori amos może. ma to na pewno urok i pewnie chętnie wroce do tego nie raz w odpowiednim nastroju.

21 – ładne. moze nieco przydługie, ale fajnie buja i w sumie tak sobie płynie bezbolesnie. moze nie powala, ale jednoczesnie w zaden sposob nie przeszkadza, a wrecz sprawia przyjemnosc w sluchaniu. w slabszych edycjach pewnie bylyby punkty, w tej bedzie ciezko, ale szanse jakies są. pare takich wlasnie kawalkow ładnych, choc nie powalających jest i cos z nich trzeba bedzie wybrac, a cos odrzucic.

22 – tak sobie płynie leniwie i chyba za leniwie. skłamałbym, gdybym napisał, że w ogóle nie chwyciło ani troche, ale hmm no przesluchalem juz ładnych pare razy i jakos nie powala mnie. ładne to jest, jak sobie leci w tle, to jest ok, ale jakos nie potrafi mnie ten kawalek do siebie przyciągnąć na tyle, zebym sie chcial na nim skupic przez te 12 minut. ale szanse jeszcze dostanie, bo jakis potencjał w tym jest.

23 – yy przyspieszony egoist hedonist? xD a, no dobra, cos jednak innego Razz ‘skoczne’, ciekawie zaaranzowane, az sie chce potupac i szejknąć assem przy sluchaniu. więc walor rozrywkowy jest i jest na plus, ale generalnie wielkie dzielo to nie jest na pewno, a do tego niekoniecznie moja bajka. czyli generalnie nawet sie podoba, pewnie jak kiedys bedzie u mnie jakas potupaja w mieszkaniu, to bedzie to mialo szanse nawet zaistniec, ale glosy raczej powędrują w inną strone, zwlaszcza w tak mocnej edycji.

24 – wstęp: chacaron macaron spotyka liberian girl? potem kompletnie pointlessowy zjazd na gitarze. hmm nie no, sorry, brzmi to ładnie itd, nawet mozna sie przy tym pobujac troche, ale jak juz mam sluchac gitarowych popisówek, to niech to chociaz bedzie malmsteen Razz to jest ok, ale nie chwyciło.

25 – no to za to chwyciło jak gwiazda porno chuja. kawałek dołącza zdecydowanie do moich ulubionych queenwizyjnych odkryć. znakomity klimacik, swietny aranz, a do tego wszystko w dość prostej i przystępnej formie. jestem oczarowany. rzekłbym nawet, że porywające, momentami nawet bardzo porywające.

26 – niezłe, fajnie zagrane, calości fajnie sie slucha, chociaz wielkie dzielo to nie jest, a kawalek jest jednak ogólnie dość mocno okrazony patosem, momentami przesadnym. ale to calkiem fajny numer w starym stylu.

27 – wykonawca niewątpliwie zasluzony, wokalista z pewnoscią genialny, natomiast jakkolwiek doceniam jego geniusz, ciezko mi sie wgryzc w wiekszosc jego tworczosci. ten kawalek nie jest tu wyjątkiem. jest w tym cos fajnego i na pewno sam kawalek jest oryginalny i w pewien sposob interesujący, ale taka odsłona tego zespolu mnie zwyczajnie nie bierze.

28 – to, że ten pan w jakiejkolwiek swojej odslonie tez mnie generalnie nie zachwyca, nie jest chyba zadną tajemnicą na tym forum. ale są utwory, ktore lubie i to jest jeden z nich. „ładny” to chyba odpowiednie slowo w odniesieniu do muzyki. mnie nie do konca odpowiada ta zimna produkcja, no ale to tez nic nowego. znowu, w slabszej edycji pewnie bylyby jakies małe punkty. tu moze byc ciezko, ale jeszcze nie przekreslam. bo to utwor, ktory moze sie podobac, nawet jesli nie jest to dzielo jakies przeambitne.

29 – bon priest? hmm nie no, kawalek sam w sobie spoko. heavy metal na solidnym poziomie. wkurzają mnie wokale, moze nie sam glos czy sposob spiewania, ale to, jak te wokale są wyprodukowane i jak brzmią w miksie. calosc no dosc typowa jak na gatunek i czas. rewelacji nie ma, takich kawalkow jest mnostwo. ale sluchalo sie calkiem sensownie, na pewno mnie nie odrzuciło.

30 – no ma to ciekawy klimat, interesujący gęsty aranż, ale mam z tym problem taki sam jak z 7. czasami slucham i sie wciągam w to, a czasami ni cholery nie moge sie wgryzc w ten numer i sie na nim skupic. i podobnie jak z 7, na pewno jeszcze dostanie szanse i w ktorąś strone sie przewali.

31 – bede mial ich niedlugo okazje zobaczyc 2 razy na zywo i jak wczesniej o nich zupelnie nie slyszalem, tak ten kawalek w jakis sposob niewatpliwie zachęca do zapoznania sie z czyms jeszcze. dobre to. moze nie powalilo mnie jakos szczegolnie, ale sluchalo sie naprawde bardzo dobrze, dałem sie porwac miejscami.

32 – do spiewania przy ognisku pewnie i tak. ale tak poza ogniskiem to srednio, poza tym, w momencie kiedy ten pan zaczyna męczyć kota wysokimi partiami, staje sie to niestrawne dla moich uszu Razz 8 minut tej monotonii to jednak jest pewne naduzycie mojej cierpliwosci. no ok, to nie jest złe, chociaz pewnie w bottom 3 tej edycji, ale te wysokie dzwieki naprawde powodują krwawienie moich uszu.

33 – urokliwe. ale nie powala mnie, podobnie zresztą jak zdecydowana wiekszosc utworow tego pana. ale uroku odmowic nie moge i pewnej lekkosci. nawet eltonowe troche, bym rzekł. nie wiem jeszcze co z tym zrobie, bo do pewnego stopnia jest porywające, ale tez dosc przewidywalne i za długie. sie zobaczy.

34 – od pierwszych sekund zapowiadało sie interesująco i nie zawiodło oczekiwan. dobry kawalek w starym stylu. gdyby nie ten przerywnik po polsku (no i gdyby nie to, ze mam przed oczami spis tytułów i wykonawców tej edycji hehe), to bylbym niemal pewny, ze to jakis okołowoodstockowy kawalek santany. szybkie, intensywne, porywające.


kurwa, usunalem kawalki bez szans na punkty i swój z playlisty winampa i zostalo 22 O..o
_________________

if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS

you never had it so good, the yoghurt pushers are here
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
irminella



Dołączył: 18 Sie 2008
Posty: 1074
Skąd: Szklary/ Rzeszów

PostWysłany: Nie Kwi 10, 2011 3:25 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

A więc moje obiecane komentarze. Okazuje sie jednak, że pierwsza paczka nie tak tragiczna, na mojej shortliście w rezultacie połowa została, więc całkiem dobrze wyszło. Co do całej edycji to jest cholernie dobra, jak zazwyczaj miałam jakieś 14 utwórów i prawie żadnego problemu z wyborem co uhonorować punktami, tak teraz mam utworów 16 i cholerny dylemat jak to zorganizować teraz. Ale póki co, komentarze:

1 - przyjemna piosenka, prosta, ale to jak najbardziej na plus. Jak dla mnie troszkę taka nieokreślona, ma tu jakieś elementy smutne, ale nie do końca jest taka.
2 - ciężko mi powiedzieć cokolwiek, z jednej strony świetne, fajny rytm, przerywnik około połowy piosenki. Ale z drugiej strony do mnie nie do końca przemawia. Czegoś brakuje.
3 - piękny harfopodobny wstęp. Co prawda wzbudza we mnie jakiś taki lęk, jakby jakaś Amazonka zaraz miała wyskoczyć czy cuś. I klimat troszkę psuje ten zniekształcony głos męski. Bez tego byłoby naprawdę w porządku.
4 - trochę się nic nie dzieje, monotonnie jest. Nie jest złe, ale nie przekonuje mnie.
5 - o to jest fajne. Troszeczkę wokal wkurzający na dłuższą metę, ale zasadniczo kawałek świetny. A i wokal się później rozkręca. na plus póki co.
6 - to też dobre, podniosłe, ciekawy głos. Moc jest też, również na plus.
7 - no fakt, druga połowa lepsza. Tu podobnie jak poprzedniczki, jest trochę ostrzej, tutaj dodatkowo ten dość delikatny wokal kontrastuje. Ciekawy utwór.
8 - ostro, głos dość ciekawy, ale mimo wszystko coś mnie tu odrzuca. Nie potrafię określać, co, ale stanowczo coś. Choć gitarka dobrze daje:D
9 - to też takie jakieś wywołujące dreszcze, byłoby nudne, gdyby nie to, że autentycznie hipnotyzuje i wywołuje niepokój.
10 - piękne i spokoje, w sam raz, żeby się wyciszyć. Nostalgicze.
11 - Very Happy ma dziewczyna głos, ale nie no, nie kręci mnie kompletnie jej muzyka. Tutaj też nie wyjątek. Nie słucha się tragicznie, ale nie przepadam po prostu.
12 - czuję w tych skrzypkach zapowiedź czegoś co mnie zmiecie. Jednak nie zmiotło, ale bardzo dobrze na mnie podziałało w sensie estetycznym, póki co rzecz, która najbardziej mi się podoba.
13 - już trzecia piosenka, która mnie niepokoi. I jest pięknie, śliczna melodia na pianinie, mruczanka też jakoś tak fałszywie bezpiecznie brzmi. Podoba mi się.
14 - wszystko fajnie, ale zbyt wielka młócka jak dla mnie. Ma w sobie coś, nie powiem, że kompletnie mi się nie podoba utwór, ale jednak ogóle wrażenie raczej delikatnie bardziej negatywne
15 - myślałam, że z cyklu "ładne ale nudne" a tu całkiem fajnie wszedł rockowy fragment. I w tym momencie piosenka brzmi świetnie, jak najbardziej na plus. I świetna część instrumentalna:)
16 - ładne, takie wrażnenie zawieszenia wywołuje. Troszkę uspia, ale jest całkiem dobrze.
17- o nie, nie, nie. Nie lubię takiej muzyki i nigdy chyba nie polubię.
18 - podkład jak z jakiejś starej gry:DVery Happy Nie jest źle, ale nie zachwyca też. Troszkę zbyt mdłe.
19 - początek niestety nudny nieco, ale od momentu pojawienia się skrzypiec jest naprawdę niesamowicie. Mrocznie, smutno, niepokojąco.
20 - o to jest dobre. Śliczne, piękny głos. Zapada w pamięć. Z punktami nie wiadomo jak będzie, ale już po pierwszym odsłuchu wiem, że będę wracać do tego.
21 - piękny i smutny początek, lekko dołujący, później niesamowity fortepian z subtelną perkusją. Bardzo pozytywne odczucia budzi, choć jest smutna.
22 - na początku nudno strasznie, ale teraz słyszę, że się rozkręca. Chyba jednak nie do końca mi odpowiada nastrój tej piosenki. Ale nie ma tragedii da się posłuchać.
23 - torchę za bardzo chaotyczne, zarówno muzyka jak i wokal wręcz atakująVery Happy Trochę za dużo na raz rzeczy się dzieje.
24 - o to miecie. Cuda dziwy są z tą giatrą poczynione, świetnie to brzmi. I rytm świetny, klimat utworu taki optymostyczny, podoba mi się.
25 - taki śmieszny utwór, troszkę jednak za mało się dzieje chyba jak na tą długość. No chyba, że mi się zdaje, ale jakoś troszkę nudno mi się go słuchało. Niemniej jest w pewien sposób innowacyjny, nie powiem, że nie.
26 - piękny kawałek, odpręża, piękny saksofon, choć z drugiej strony ja saksofonu zbytnio nie lubię, tutaj jednak pasuje. Cudowny klimat, bardzo na plus.
27 - tło w porządku, refren też ok, natomiast to zwrotkowe darcie nie podoba mi się zupełnie. Nie, jednak mi się nie podoba.
28 - wykonawcy oczywiście nie da się nie poznać. Mieszane uczucia mam, z jednej strony nie podoba mi się zbytnio ta piosenka, melodia mnie usypia, ale z drugiej coś przyciąga, sprawia, że chce się tego słuchać.
29 - mam wrażnie, że skądś znam. Dobrze się słucha, jest ostro, intensywnie. Ale czy wystarczy do punktów to nie wiem.
30 - głos jakby znajomy, świetny klimat, taki dramatyczny. Troszkę mi się kojarzy z moim drugim ulubionym zespołem, podobny klimat jest. Bardzo fajnie.
31 - język oczywiście wyróżnia tę piosenkę, i teoretycznie powinno mi się podobać, ale to za senne jest. tak od połowy jakoś trońkę lepiej jest, ale dalej mnie usypia. Końcówka fajna. Ale to tylko końcówka, za mało troszkę.
32 - taka rodem z dzikiego Zachodu:D Słucha się całkiem dobrze, aczkolwiek nie powala jakoś. Ot taka słuchalna piosenka. Troszkę za bardzo rozwleczona.
33 - śliczny wstęp, później taki kontrast z tym szorstkim wokalem.Jak się rozkręca to trochę traci uroku, ale początek jest naprawdę urokliwy.No i coś się nie może zebrać do końca, już się wydaje, że koniec a tu się ciągnie i ciągnie
34 - przyjemny kawałek, ale trochę taki... bezpłciowy. Znaczy sobie leci i żadnych uczuć czy przeżyć głębszych nie wywołuje.
_________________
"uwielbienie dla Rogerrrka ^^ :* :love: $vvEEt"
(by Mike)
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Xavi



Dołączył: 06 Wrz 2010
Posty: 2519

PostWysłany: Pon Kwi 11, 2011 5:42 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Punkameddle. Całkiem na poważnie bo paczka jest poważnie dobra. W sumie wszystko by zasługiwało na pkt w poprzedniej edycji chyba. No może w dwóch przypadkach bym się poważnie zastanowił.

1. Nareszcie dostałem kopa, żeby przesłuchać pewną legendarną płytę i jestem oczarowany jej pięknem. W ogóle ciekawa historia Gościa , który to nagrał. A sam utwór to czołówka płyty.
2. gościa kojarzę, rozpoznałem od razu. Ależ jestem fantastyczny. Fajnie buja, świetny riff, hard rock jaki lubię. No po prostu na pewno coś zgarnie, chyba, że reszta paczek będzie taka, że ja pierdolę Smile
3. to już wiemy skąd Metallica wzięła początek z 'The Day That Never Comes'. Albo odwrotnie. Odpręża, w tle ktoś się bawi automatycznym zamkiem od auta, ale w sumie to pasuje. Jęczenie na plus. Klimat no.
4. wkurwiający sam początek, ale te 5 sekund przeboleję. Mhrokowe słówka + billard. Od 2 minuty fajnie powtarzający się motyw, chyba mi braknie jakiegoś elementu geniuszu. O fajny sax i floydowska gitara.
5. to mnie łapło z czasem, motyw z Porcupinów jak nic, albo odwrotnie. Stawiam, że to stare granie więc Wilson zgapia :> Potem ten riff z Purpli jakby, znowu uspokajamy gwizdająco. Wszystko ma tu sens. Rewelka. Ten motyw klawisze + chaos chyba niepotrzebne.
6. fajny refren, ciekawy wokal, gitara robi interesujące rzeczy. Ale ta edycja ma za dużo przebłysków chyba, kurde.
7. początek bardziej na spokojnie, rozmarzony wokal. Od 3 minuty zaczynają się coraz lepsze mięcha, jak przyśpiesza to bujak jak w dwójce, ale bardziej klimatyczny. Końcówka wow, nieźle.
8. zdawało się najsłabsza rzecz w paczce początkowo, potem trzeba zmienić zdanie, szkoda, że za dużo napieprzania gitarą, wokal Dio'owy czy coś pomiędzy. So Heavy...
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
daga
Site Admin


Dołączył: 29 Paź 2003
Posty: 11065
Skąd: Warszawa - Ursynów

PostWysłany: Pon Kwi 11, 2011 8:32 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

21. Rozpoczynamy 7 minutami…. Prawie jako poz.32 pan i gitara. Ale tu się ciutek więcej dzieje, ciekawsze to. Chyba o smutku to ma być, więc smęcenie pasuje. Wyobraża sobie: Bizon siedzący z gitarą na polu na Woodstocku…. Zachód słońca…. Opary samogonu… lub łyskacza…. Typ: faraday

22. 11 minut przedłużamy …. Mamy tu długie nitro instrumentalne, ale ma piosenka czas na to. Wokal znany mi?! Jak napisze, że klimaty Lemura to się znowu obrazi….. w sumie cieknie to jak krew z nosa…. Brakuje w tym powera takie bez red bulla…. Ale perkusja gdzies tak ok. 7 minuty ciekawiej już brzmi, a pan w tle zawodzi jakby odlatywał w kosmos.

23. i skrócone klimaty do 3 minut. Tempo narzucone od pierwszych sekund. Fajnie wpada w nogę, przytupuje się. W sumie Yeaaa Typ: kater

24. wow gitara rządzi!! Czemu to takie krótkie!? Fajne rytmiczne, przyklaskiwania. Przypadło mi do moich szerokich gustów. Typ: Maciej

25. I dwa razy dłuższe dzieło. Klasyczne brzmienia, lata 70. Flet tu włada. Sprawne tempo. Zwroty akcji. Osoby na drugim planie ładnie dopełniają flecik. Jest ciekawie. Się dzieje i bez słów. Typ: krzysiekP

26. wymiennik za balony spewnościa lepszy. Całość taka… urokliwa niczym komedie z lat 80. czy Policjanci z Miami. Typ: agusiaa_w

27. 3 minuty ostrego grania. Nie no to mi nie pasuje. Typ: ytron, Ziutek, Gosia

28. prawie 5 minut. Głos rozpoznany od pierwszej nuty. Gdyby brała udział Qndzia to bym jej to przypisała. A tak?! bebe Nie ma czego się tu przyczepić. Fajny tekst, wokale fajnie zdublowane, mocniejsze uderzenie też w kawałku występuje.

29. 4 minuty ostrego grania… muzycznie jeszcze akceptowane. Wokal? Hmmm Typ: nathalie jackson

30. no i prawie 6 minut. Takie mroki z harmoszką w tle…. Niczym Świt….całość brzmi jak muśniecie. Muzycznie ciekawie, w sumie momentami fajnie się rozkręca. Typ: W7 lub mumin

31. spokojne klimaty damskie. O dziwo taka retoryka muzyczna do mnie przemawia. Może wina deszczu za oknem. Muzyka plumka, nie wdziera się nachalnie do uszu. Głównie perkusja. Typ: innuendo

32. I mamy 8 minut. Akustyk i zawodzenie pana… na 8minut to może być trochę za mało… około 4 minuty mruczando wchodzi wielkie to urozmaicenie… mój angielski jest za płytki aby wnikać w ten tekst może jakiś przekaz istotny w tym jest….. typ: kater

33. Znajomy głos… ?! to urokliwe seplenienie. Fortepianowy motyw fajny, mało takich kawałków w QW. Pełnych życia!!! Ktoś napisał, że to się toczy i niby kończy, ale jeszcze trwa. No i mamy nawet tu saksofon trudny w obsłudze instrument, ponoć można umrzeć jeśli się nie wie jak grać/oddychać. Na oglądałam się New York, New York. Typ: irminella

34. Bizon napisał, że takie Santanowe… no fakt w dalszej części brzmi to tak, ale Carlos nie miał chyba takich wstępów niczym kuszenie….. rytm w tym zabójczy i dziwa mnie niektóre komentarze to wciąga niczym współczucie dla Diabła Stosów… organy fajnie w tym wszystkim brzmią typ: grandville


w tej QW łatwiej pójdzie w wyborem, bo jest z czego wybierać....
_________________
http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
gosiakn



Dołączył: 23 Lut 2009
Posty: 421
Skąd: Białystok

PostWysłany: Wto Kwi 12, 2011 12:24 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

9 – instrumentalny kawałek, dośc jednostajny, więc trudno mu się będzie wybić w tej zabawie, urokliwości jego nie poznałam. Typuję: tasior

10 – to lubię, dźwięki fortepianu mają działanie kojące, jeśli tylko są umiejętnie wykorzystane, tutaj się sączą nieprzewidywalnie i to jest pozytywne, rozmyślanie nad fortepianem, ciekawe, dochodzi i brzdękanie i mamy rozmowę dwóch głosów; nie wiem jeno czy punktów starczy, ale na pewno to wezmę pod uwagę. Typuję: agusiaa_w

11 – o bożena i matko chrystusowa, no nie, Bizon znów? Very Happy skłamałabym, gdybym powiedziała, że nijaka to pieśń, mocny polski akcent, oby w tym kierunku szło to dalej, nie ma co się śmiać z dziewczęcia. Ja mam pozytywne odczucia, lubię śpiewające silne babki. Zobaczymy jak z punktacją. Typuję: coż mi pozostaje, nawet jeśli nie, ale jednoznacznie się kojarzy-> Bizon Wink

12 – regularny zakłucacz ciszy na wstępie, poźniej smyczki, koniec wstępu, wyciszenie, i kroczymy dalej na przód dostojnie w tempie wolnym, podoba mi się bas wokół którego dźwięki się owijają, odczucia mam pozytywne, typuję: to może Atrus Smile

13 – brzmi bardzo znajomo...delikatna melodia, jakby z filmu, za wiele się jednak nie dzieje. Typuję: irminella

14 – z grubej rury...dzikość diabeł i szał. Typuję: subrosa (niech będzie, że chciała pieprznąć z okazji powrotu Wink )

15 – bardzo pozytywna rzecz, wokalnie, instrumentalnie, aranżacyjnie, jak zwykle gitara przykuwa mą uwagę, delikatnie sobie przez całość utworu się snuje, generalnie pozytywne odczucia, plus za końcówkę. Typuję: Fenderek

16 – przyjemny delikatny dźwięk, tam co chwila słychać fajny ozdobnik, wokalnie niezbyt charakterystycznie, ale całkiem ok. Typuję: KrzysiekP ale chyba był już gdzieś wcześniej Neutral

17 – jak byłam młódką to zwykłam podskakiwać w takich rytmach, ale to było dawno Typuję: Nathalie ale chyba też była, dwoją mi się wrzucanci, albo shamar

18 – a tu nie odnajduję dla siebie ciekawego elementu.

19 – zatrważający i jednocześnie dogny uwagi początek wiolonczelowy, ha i na smyczkach się skończyło Smile rozważę to jeszcze, wprowadza wiolonczelowy mrok i fajną atmosferę niepokoju, ale jest przy tym dość jednolite, więc nie wiem czy starczy punktów na to. Typuję: agusiaa_w

20 – babka delikatnie nuci, przyjemnie zawodzi, ale to nie przejdzie. Typuję: Irminella

21 – kurka siwa, w tej paczce może powinien znaleźć się Misiu? Dam go tutaj Wink no i tutaj bardzo dobry kawałek, tyle rzeknę i pewnie dam punkty.

22 – intro było zaciekawiające, wokalnie średnio, chociaż ma i swoje plusy, wije się we wciągający sposób, jednak zbyt jednolicie to przebiega. Typuję: ytron

23 – Pozytywna żwawa rzecz. Rzeczywiście, jak już napisała Irminella, dużo się dzieje, rozmaite dźwięki wpadają z zaskoczenia. Z pewnością charakterystyczne na tle innych utworów. Typuję: lemur

24 – flamenco, technicznie czysto, już widzę oczami wyobraźni jak te palce biegają po gryfie...cudnie. Typuję: Daga

25 – tutaj flety nie flety, bardzo ruchliwe to i naprawdę może liczyć na punkty. Typuję: Maciej (jakoś nigdzie wcześniej nie pasowałeś, więc może tu Very Happy)

26 – oh jak uczuciowo i kołysząco, saksofon to jest to, przy takim instrumencie to mogę siedzieć długo. Wokalnie pozytywnie, jeśli poraz setny używam tego samego przymiotnika, to sorry, ale to ze zmęczenia. O proszę chór, no przyznaje, że zaciekawiło. Typuję: Irminella mimo że trzeci raz, stawiam na jakąś panią tutaj

27 – rytmicznie, żwawo, głośno, charakterystycznie, ale pewnie nic z tego nie wyjdzie. Typuję: mumin

28 – jestem raczej na tak, aczkolwiek któż wie co wyjdzie z punktami, a nie będę się rozpisywać lubię i dobre to, bardzo dobry mocny polski akcent no tam wcześniej musiałam się pomylić bo Daga pewno tutaj wypadnie :>

29 – znowuż mocniej zagrane, no z grubej rury aż nadto, jak dla mnie, przedobrzone, a gitara też mnie nie ujmuje. Typuję: tasior, Ziutek ?

30 – mrok i ciekawe plumkanie instrumentalne, ogólnie to maluje się pozytywnie i ciekawie, choć niebezpiecznej dramaturgii wokal nabiera. Dźwięki harmonijki dodają do tego całego obłąkania. Ciekawa pozycja. Typuję: grandville

31 – a tutaj już pierwsze dźwięki zapowiadają, że nadchodzi muzyka nieco hipnotyzująca, właściwie mimo że jeden motyw nawraca, to jest to jakieś w porządku, nie nachalne, uspokajające, tylko te śpiewo-szepty dziwnie brzmią w tym wszystkim. Typ: kater

32 – a to nie dla mnie. Typ: Mefju, matko jego jeszcze nigdzie nie dopasowałam

33 – a tutaj objawiło się coś pozytywnego, mamy różnorodność instrumentów, wokal może nie z gatunku tych ulubionych, ale też niedrażniący. Jest fajnie naprawdę i smyczkowo, i dęto, i perkusyjnie, różnie. Na plus. Typ: anunaki

34 – Mefju? Muzycznei naprawdę fajnie, niespodzianka językowa, niespodziewajka jakoś z Mefju mi się kojarzy, matko nie mogę te komentarze jakieś bez sensu już się robią, ale tak to jest jak jednocześnie piszę te komentarze i poprawiam pracę szwabską...wybaczcie Wink
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Maciej



Dołączył: 22 Lip 2005
Posty: 1329
Skąd: Kraków

PostWysłany: Wto Kwi 12, 2011 7:51 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Paczka A
1.Może być ale bez zachwytów, znaczy ładnie sobie płynie nie drażni ale płynących sobie przyzwoicie kawałków to jest od groma,a fakt iż nie drażni to chyba jednak troszkę zbyt mało jak na tę edycję choć przyjemny jest niewątpliwie...

2.Tradycyjnie, bluesrockowo,brzmi jak niektóre kawałki z purpurowo-wężowego obozu skrzyżowane z naleciałościami z okolic Zepp-Free czyli ogólnie zasadzone na klasycznych rockowych wzorcach .Wokal kongruentny z muzyką, naprawdę bardzo dobry numer Smile

3.Lubię takie klimaty, co prawda ja tu nie słyszę skandynawii a raczej jakieś indiańskie brzmienia choć z drugiej strony nie jestem w stanie precyzyjnie zidentyfikować rejonu tego folkloru lecz Jean-Pierre Richard pisał kiedyś że niedomówienie jest istotą poezji więc powiedzmy że muzyki też Wink .Oryginalne.Naprawde bardzo mi się to podoba.

4.Gdyby nie znany wykonawca nikt by nie zwrócił uwagi, przyzwoite ale nic więcej,część mówiona o dziwo lepsza od śpiewanej.Tak patrząc w miarę na „trzeźwo” czyli zapominając że to ten pan to całosć dość syntetycznie i plastikowo brzmi,fragmenty ciekawsze wiosny nie czynią, wymęczone i przeciągnięte na siłę. Najsłabsza rzecz w pierwszej paczce

5.Początek klimatem rzeczywiście przypomina słynne „Schody do nieba” takie granie zawsze rewerencje u mnie znajdzie, może akurat kilkanaście zespołów grających podobnie do tego wykonawcy bardziej mnie porywa ale jakie to ma znaczenie skoro to dobry zespół w świetnym kawałku.Zaskakujące solo perkusyjne ,te gitarowe sprzężenia w klimacie hardrockowo-zeppelinowsko-gnidrologowym.Tak, lata 70-te to był czas zacny i godziwy jak ten świetny kawałek.

6.Nie pamiętam już co pisałem o tej płycie w topie rocznym ale wiadomo specjaliści od strun (jeden głosowych,drugi metalowych) umieją zrobić dobry numer wypełniony melodyjnymi motywami.Jest okay.

7.Nie jest źle z jednej strony spokojne momenty,z drugiej strony prawie post-metalowe „przyduszone”wejścia riffów w stylu Pelican czy nawet bardziej Russian Circles które raz na ruski rok sobie zapuszczę.Choć przyznam się szczerze że w całości mnie bardziej zmęczyło niż przemówiło, może dlatego że tamte zespoły raczej nie mają kawałków z wokalem. Niemniej całkiem w porządku rzecz Smile

8.Tu już metal pełną gębą, ciut metallikowo, frazowanie gitar znów trochę pod wolniejsze kawałki załogi Rudzielca.W miarę dynamicznie zagrane, fajne solo, kopie akuratnie i jest git...(ara)

9.Frapujące, trochę monotonne ale rozumiem że takie ma być,nie powiem atmosferę trzyma mocno jak Łukaszenko opozycje,hipnotyczne urozmaicenie edycji.Ciekawy numer


Napisałem wczoraj do całości ale się mr word zawiesił i poszło z dymem Confused
a dziś nie mam siły ani oskomy na pisanie drugi raz to samo, więc na razie pierwsza paczka

@Gosia,Daga
ja jestem po obu stronach Razz a swoją drogą ja sam myślałem w kontekście ostrego grania o Gosii Wink
_________________
Light the fire, feast
Chase the ghost, give in
Take the road less traveled by
Leave the city of fools
Turn every poet loose

Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
lemur
Moderator


Dołączył: 13 Maj 2005
Posty: 5251
Skąd: z Komitetu Centralnego

PostWysłany: Wto Kwi 12, 2011 11:30 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

01 – głos mówi mi „kojarzysz mnie” ale równie dobrze może być to złudzenie. W każdym razie głos nawet fajny, z jakąś przyciągającą szlachetnością. Muzycznie może się zbyt wiele nie dzieje, jest oszczędnie i klasycznie, ale bez popadania w banał. O coś chyba też w nim chodzi w sensie przekazu. Delikatny plusik.

02 – bizonrock, który mnie totalnie nie rusza, barwa głosu i maniera śpiewania z gatunku tych, które wręcz modelowo mi nie leżą. I generalnie nudno, no fajnie, riffy sobie lecą, jeszcze na dodatek zupełnie z dupy leci tu jakiś Kashmir. Bizonrock podlany epicrockiem, jajebię. Czy mogę już przełączyć? Wszystko co po solówce to już zbędność absolutna. W sumie to co przed nią i w jej trakcie też średnio potrzebne do szczęścia.

03 – dość ciekawe, niepozbawione uroku, a połączenie ciekawego instrumentarium z tym przetworzonym wokalem – nawet intrygujące. W porównaniu z całkowicie wypranym z jakichkolwiek fajnych pomysłów i patentów poprzednikiem – ożywczy powiew. Może szkoda, że w końcówce nie pokuszono się o wprowadzenie jakiegoś nowego motywu, przez co rzecz zrobiła się delikatnie nużąca.

04 – no kurde, ktoś mi chyba chce zrobić na złość, dając kiepski utwór gościa, którego uwielbiam. Tego to nawet on nie ratuje. Wlokące się, rozmemłane, z absolutnie okropnymi syntezatorami (ja to mówię! ja! największy synth-fan na tym forum!) Słucha się tego naprawdę z trudem i jest to, biorąc pod uwagę osobę wykonawcy, podwójnie przykre.

05 – no to wpadamy w epokę do której fapują wszystkie nostalgiczne dziady. Zaśpiewy, które z reguły mocno mnie wkurzają, tutaj tylko nie wadzą. Poza tym, całkiem przyjemnie sobie płynie. Tyle, ze potem ze wszystkiego rodzi się potem onanizm na dodatek z paskudnym brzmieniem perkusji. A potem, jak goście się już spuścili wracają jakby nigdy nic z niewinnymi chórkami. Nie, po prostu nie, to jest zwyczajnie nudne, napuszone i bezduszne. Coś, co moglo być w miarę spoko, zostało rozjebane onizmem.

06 – brzmienie gitary, które zawsze będzie mi się kojarzyć z polskim rockiem. Poza tym mamy tu ziutkoballadę, która ma jeden miły moment, gdy gość śpiewa linijkę „thinking of the times we had” i pochodne. Słucha mi się tego przyjemniej niż bizonrocka z dwójki, pewnie dlatego, że jest bardziej pretensjonalne. Ale generalnie, to mało mnie obchodzi, że days wokalisty are growing cold. Można posłuchać, ale całość jest wręcz przesiąknięta banałem. Ostatnich dwóch minut wolałem nie zauważać.

07 – leci trzecia minuta, a ja z nudów postanawiam, że chyba czas udać się do kuchni po chleb ze smalcem. Może by ten utwór nabrał wreszcie jakiejś barwy i charakteru, hm? O, to przyspieszenie nawet nieźle wyszło, lubię takie ścianodźwiękowanie. Tak, środkowie dwie minuty zdecydowanie na plus, potem znowu wielka smuta, potem znowu trochę lepiej. Ale ogólnie - do zapomnienia.

08 – nie no, bez jaj. Gitarujemy, gramy solówki, śpiewamy trochę groźnie, ale nie za bardzo, bo przecież nie jesteśmy jakimiś strasznymi ekstremistami, tylko tak po prostu nie mamy pomysłu na nic ciekawego. Nołłer tu ran, nołłer to hajd, ach bożesz ty mój, jakie to głębokie. Ten kawałek jakoś tak radykalnie w uszy nie boli, ale jest tak wtórny, toporny i mało interesujący, że z utęsknieniem oczekuję błogosławionego końca.

09 – trąbka! ponuro! klimatycznie! jeszcze więcej trąbki! no, wreszcie coś, co naprawdę mi się podoba. Kocham dźwięk tego instrumentu, a jak jeszcze jest tak dostojnie obudowany – miód. Nadawałoby się na soundtrack do jakiegoś filmu neo-noir. Saksofon też wielce OK, ciemna uliczka, jakiś nędzny pokoik i w nim jakiś nędzny, żałosny, rozpaczliwy dramat. Super.

10 – no no, edycja zaczyna się poprawiać. Bardzo miłe dla ucha dźwięki, mogące jednocześnie służyć za fajną ilustrację, jak i przemawiać same za siebie. Subtelny fortepian kojarzący mi się z twórczością pewnego polskiego kompozytora, ciekawa wokaliza w tle, atmosfera lekko zakłóconego, mrocznego spokoju. Bas przepiękny. W ogóle rzecz jest prześliczna, nie wiem czy nie wspanialsza od numeru 9.

11 – polski radiowy poprock, w większości przypadków to musi być katastrofa. Jak wszedł ten dhramathyczny refren, to nie wiedziałem, czy się śmiać czy wzdrygać. Boże, nie wiem, czym wrzucant się kierował, no może poza klasycznym leceniem w ciula. Jeśli to jest ta, o której myślę, to wielką chęcią mogę na nią patrzeć, ale czy naprawdę trzeba słuchać jej piosenek?

12 – długo, powoli, dostojnie i elegancko się rozwija. Potem zaczyna się trochę skradać. A na początku szóstej minuty wreszcie się zaczyna, przepiękna muzyka. Wspaniały klimat. Przestrzenny, pełen emocji. Nieustannie narastający, ale w sposób kapitalnie uporządkowany. To jest zdecydowanie muzyka, przy której można odlecieć. Post-rock w najlepszym wydaniu. No, a już końcówka… urywa głowę. Jest niesamowita. Mistrzowska każdym dźwiękiem. Genialne.

13 – przyjemna kołysanka i świetnie daje radę jako wyciszenie po numerze 12, tylko że to jest pewna manipulacja, bo teoretycznie powinniśmy oceniać kawałki same w sobie. I staram się to uczynić: bardzo ładny, szlachetny i nawet troszkę chwytający za serce utwór, bardzo filmowy rzecz jasna, mocno impresyjny. Lubimy.

14 – jeb! Już się chciałem skrzywić, gdy odkryłem, że to całkiem fajne jest. Niezły wykurw, galopada i dynamika, choć te dzwony to już spore przegięcie jest. W sumie ten kawałek jest jakiś taki potwornie głupi, jak jeździec bez głowy. Dobra, przez pół minuty to było fajne, ale potem leci zapętlenie tego samego. Zupełnie bez sensu, nieźle mnie wrzucant nabrał.
_________________
Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010

Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
agusiaa_w



Dołączył: 09 Sty 2011
Posty: 344
Skąd: Mała Aleja Róż

PostWysłany: Sro Kwi 13, 2011 3:05 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Z zainteresowaniem śledzę temat i czytam komentarze innych, więc nadszedł czas na moje. Jestem kiepska w recenzowaniu, o czym sami się przekonacie czytając moje beznadziejne wypociny Razz
Ale umówmy się, że działam w myśl „Let me entertain you” Laughing

No to lecim:
1 – ten utwór mi sprawia problem, bo najpierw go odrzuciłam, potem znów wszedł na listę kandydatów do punktów, ale nie wiem co z nim ostatecznie uczynię Razz trochę monotonne, ale przyjemne dla ucha, wciąż zostaje w grupie 16 ‘wybrańców’
2 – a to jeden z tych utworów, który mnie „wziął” od pierwszego przesłuchania – fajny riff, fajny wokal, nie będę się rozpisywać - jestem na tak
3 – wysłuchałam z zainteresowaniem, nawet kilka razy i słuchając widziałam oczyma wyobraźni jakieś góry, lasy i rzeki Razz nie wiem czy to dobrze, ale właśnie to mi przychodziło na myśl Very Happy interesujące
4 – kilka podejść do tego utworu, ale nie ujął mnie niczym szczególnym, nie jest to najgorsze, no ale… chyba już się nie przekonam
5 – to mi coś przypomina, tylko nie mogę sobie przypomnieć co Razz na początku smętnie, potem się rozkręca i gitara i wokal. I nawet klawisze dochodzą później. Fajne, ale że dużo jest fajnych rzeczy w tej edycji, więc nie wiem jak to będzie…
6 – z tym niedawno mnie ktoś zapoznał (pozdrawiam z tego miejsca Wink ), więc to jeden z bardzo nielicznych utworów w QW, które kojarzę Razz nie mam się czego czepić, takie rzeczy po prostu lubię, o!
7 – następna fajna rzecz, zastrzeżeń brak Very Happy
8 – o tym już pisałam wcześniej, że bije rekordy odtworzeń u mnie; zawsze myślałam, że ja to raczej tak z dala od metalu itp., ale ciocia Queenwizja pokazuje, że jednak jakieś tam ciemne moce we mnie siedzą Twisted Evil o ile w początkowej fazie odsłuchiwania paczek jakoś mi umknął ten utwór, o tyle w końcu nadszedł dzień, gdy odkryłam jego zajebistość Very Happy
9 – no i trafił się pierwszy utwór, który mi się nie spodobał; sorry, ale nie moje klimaty
10 – tu jest trochę lepiej, aczkolwiek nadal nic, co by mnie powalało
11 – yhm, to ta małolata, co mnie wkurza Twisted Evil ale ok, nie dam mojej babskiej zawiści dojść do głosu i ocenię obiektywnie: pomijając mało ‘lotny’ tekst, muszę przyznać, że podobie mi się to, zwłaszcza że niedawno zapoznałam się pobieżnie z twórczością tej panienki i na tle pozostałych jej wyczynów ten utwór wypada naprawdę nieźle. Muzycznie jest spoko, wokalnie jest bardzo dobrze, no tekstowo wypada dla mnie komicznie trochę, ale tekst to nie wszystko. Dam jej szansę – też chcę wierzyć w raj Very Happy
12 – wieje nudą… sorry
13 – to jest ciekawe, kojarzy mi się ze ścieżką filmową do horroru Smile a może jest ścieżką filmową… nie wiem, nie znam… w każdym razie myślę jeszcze nad tym utworem, może gdzieś upcham
14 –zupełnie nie moje klimaty, zrobiło wypad z playlisty dość wcześnie Twisted Evil przykro mi
15 – o, znów coś fajnego, to wypadu nie zrobiło i nie zrobi Very Happy momentami mi brzmi ‘hendrixowo’, trochę ‘stonesowo’, w każdym razie lubię to, dobra rzecz
16 – kolejny przyjemny smęcik, ale kurde, w dziesiątce tak ciasno …
<myśli>
ok, chyba jednak są tu lepsze rzeczy
17 – znów nie moja dobranocka, wypad Twisted Evil
18 – kurcze, nawet lubię takie ‘ejtisowe’ klimaty, ale naprawdę są tu lepsze rzeczy
19 – cholera, widzę ciemność, widzę mrok, „a jego numer to 666” Twisted Evil … chyba zbyt mnie przeraża, co nie znaczy, że jest złe, ale chyba nie dla mnie
20 – oooooo, a to mnie mega urzekło od pierwszego przesłuchania, bardzo przyjemny, ciepły, delikatny wokal, ładna melodia, klawisze, smyczki itp. – zrobiło się tak nastrojowo, tak kojąco po tej przerażającej 19tce Smile zdecydowanie moja czołówka
21 – przyjemnie się słucha, dobra rzecz do której na pewno będę wracać
22 – trochę monotonne, usypiające lekko, koło 6-7 minuty zaczyna się coś dziać, ale chyba jednak nic z tego Razz
23 – nie zachwyciło mnie, więc wypad Twisted Evil
24 – a to takie wesolutkie, hehe, urocze wręcz Razz zaledwie 2 minutki, ale w pamięci zostaje
25 – a to jest dziwne Rolling Eyes za dużo się dzieje i nie ogarniam tego utworu Laughing
26 – wersja pierwsza wywołała u mnie śmiech Laughing jesu, jak ja nie cierpię języka niemieckiego i pomyśleć, że zostałam posądzona o wrzucenie tego, co za obelga Evil or Very Mad Laughing
wersja po wymianie dużo lepsza, ładny wstęp na klawiszach i saksie, przyjemny wokal brzmiący trochę jak Rod Stewart, ogólnie zmiana na plus
27 – utwór będący przedmiotem żarliwych dyskusji ostatnio :p niby nie moja bajka znowu, aleee … ta ciocia Queenwizja robi mi kolejnego psikusa Very Happy wracam często do tego utworu, rzecz intrygująca, myślę że będą tu punkty
28 – oczywiście znane mi wcześniej i lubiane, świetny tekst, charyzmatyczny wokal – kolejna dobra rzecz w tej edycji
29 – hmm… no może być… wypadu nie zrobiło, nawet dość często wracam do tego, ale jakichś większych zachwytów nie wywołuje
30 – o, takie coś też lubię - ciekawe muzycznie, fajne wokalnie – chyba gdzieś tam upcham Wink
31 – takie sobie to, jakaś pani śpiewa w dziwnym języku, nudzi mnie to
32 – dalej się nudzę Rolling Eyes
33 – no głos kojarzę, wstęp nawet się fajnie zapowiadał, ale potem się jakby popsuło Razz
34 – to jest dość osobliwe i chyba tego nie strawię – wypad Twisted Evil

Edycja naprawdę mocna, choć nie mam porównania do poprzednich, ale naprawdę wciąż mam wiele dylematów, jeśli chodzi o punkty...
Tyle ode mnie, dziękuję za uwagę - co złego (i głuchego Laughing) to nie ja Razz
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Maciej



Dołączył: 22 Lip 2005
Posty: 1329
Skąd: Kraków

PostWysłany: Sro Kwi 13, 2011 4:43 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Paczka B
10.Miłe,lekko jazzujace dźwięki fortepianu, nie przeczę że wartościowe.Na pewno lepiej by się to odbierało gdybym gdzieś siedział w kawiarni na starym mieście.Tak na co dzień to ambiwalentnie może trochę zbyt ilustracyjne choć dobre i na pewno jeszcze szanse swoją dostanie. Smile

11.Czyżby Bizon?No okay,dziewczyna wiadomo ma głos, oglądałem kiedyś jak śpiewała z Tsa na scenie,z drugiej strony nie przemawia do mnie śpiewanie nastolatki, jakbym był w jej wieku to może bym się zachwycił ale to było kilkanaście lat temu...Co nie zmienia faktu że samo w sobie przyjemny pop-rock ale raczej nie na punkty choć wprowadziła inny powiew w queenwizyjnych wrzucaniach Wink

12.Jak wiadomo wolę suto zastawione strawą ławy niż „postny stół” choć na przykład dałem kiedyś katerowi sporo punktów za saxon shore.Ale tamto było kaloryczne a tutaj bardziej znużyło niż zaciekawiło.Powiedzmy jako tło pod „film geograficzny o procesach zachodzących pod skorupą ziemską” to okay jako samodzielny numer nie bardzo do mnie trafia.Szanuje że ktoś się może tym zachwycać lecz przykro mi ja tu nie znajduje nic dla siebie, może następnym razem...

13.Soundtrackowa, przestrzenna ,śliczna, seraficzna miniaturka

14.Rockowy klasyk w pędzącym utworze, kompozycja szczególnie w motoryce praktycznie przybiera szaty power-metalu. Pędzi jak samochód z turbo doładowaniem.Długość w sumie opdowiednia i trzy minuty,galopujacego koktajlu z prądem jest nawet w porządku,całkiem trafnie,lubo i smacznie.

15.Kawałek jak rzymski bóg Janus ma dwa oblicza, pierwsze bardziej bluesowo-rockowe a druga twarz trochę „jamowo-improwizowana” i sam nie wiem co z tym zrobić lecz generalnie na pewno jest to kawałek który oceniam na plus.

16.W miarę elegancko,nic nie boli, nie drażni, płynie spokojnie choć przez pryzmat ich dyskografii to w porządku ale też nie powala.Ot niezła rzecz i tyle.

17.Porządna porcja thrash metalu od ekipy która niekoniecznie grała stricte thrash,ale w tym kawałku jest akurat czysty thrash.Funt energii Overkilla, uncja wściekłości Slayera ,nie wiem jak inni ale ja jestem na tak i takich numerów z nieskrywaną przyjemnością zawsze posłucham. Wink

18.Jeden z tych zespolów gdzie głos zdradza wykonawcę od razu.Szanuje ich za warsztat instrumentalny.Nie słyszałem wiele ale ten kawałek jest całkiem miły,może ta ejtisowa aura to nie jest moja ulubiona oprawa ale w sumie przejdzie,także ogólnie okay. Smile

19.Wyborne,mogłoby robić za ścieżkę dźwiekową do thrillera Polańskiego albo jakiegoś innego psychologicznego obrazu.Traktuj to wrzucancie jako wielki komplement bo twórczość Romana P. w wielkiej trzymam estymie.To jest ta odmiana burzy gdzie nie ma piorunów i błyskawic i całość jest pozornie spokojna ale to jest ten rodzaj niepokoju gdzie ów niepokój czai się gdzieś między wierszami....Absolutnie kapitalny klimat.Cudne.

20.Snuje się krótko ale z gracją, niby nic wielkiego ale swoje wrażenie wywiera jak najbardziej korzystne.

21.Ładne, nienachalnie brzmiące amerykańską prowincją granie,miłe i przyjazne uchu jednakowoż pod koniec trochę zbytnia repetycja się wkrada.

Paczka C
22.Post-rock.. na szczęście znacznie lepszy od poprzedniego i na plus że jest wokal bo inaczej to byłby po prostu soundtrack do filmu przyrodniczego/geograficznego.Od ósmej minuty coś ruszyło i koncówka zaiste potrafi wciągnąć, szkoda że to tylko jedna trzecia kawałka w której cokolwiek zaczyna się dziać. Atoli jak wiadomo mężczyznę poznaje się po tym nie jak zaczyna ale jak kończy Wink ,więc numer zostawił pozytywną impresję i korzystne wrażenia w mym umyśle.

23.Mimo tej quasi- taneczności to tak jakby alternatywnie się też zrobiło,co prawda niezbyt kocham takie klimaty ale jest okay, bez rewelacji za to dość rytmicznie i nie da się nie zauważyć wpływów czarnej muzyki, całkiem sympatyczne.

24.Jak ktoś kiedyś grał na gitarze klasycznej to musi spojrzeć na takowe numery z ukontentowaniem a że niżej podpisany takowej przyjemności doświadczył tedy i spogląda.Poza tym ma to niezłą werwę i całkiem zgrabną formę.

25.Szalone Jethro Tull, no te flety,fletnie czy jakie tam jeszcze inne szpeja grają muszę rzec że naprawdę niezły ogień rozpalają, dużo zmian i pauz przy tym.Końcowa część jak sekcja rytmiczna i gitary weszły w obroty świetna, bardzo dobra rzecz. Smile

26.Niezależnie od miejsca jakie zajmie ten kawałek na pewno przejdzie do historii tej zabawy. Nawet jak ktoś sobie wygooglał tekst i poznał nazwę wykonawcy i tytuł to nie wystarczy Wink jeśli nie zna okoliczności lecz nie wierzę że nikt nie słyszał tego wcześniej.Rozłożyste,lekko gospelowe,saksofon się pojawia i te chórki,wiadomo specjaliści. Cool

27.Kiedy ja ostatnio tą płytę słuchałem? b.dawno temu, bardzo fajna praca basu, dość cięte riffowanie, trochę „kontrolowanego chaosu”. Wszystko podlane hardcorem i kilkoma innymi inspiracjami.Całkiem w porządku numer choć też nie ukrywam że okolice alternatywne to nie jest coś za co dałbym się pokrajać lecz sam utwór na pewno korzystny. Razz

28.Głos zdradza od razu ktoż to śpiewa.Jest interesująco szczególnie jak weszły partie gitary i lekki przester urozmaicając aranżację,nie wspominając już o bardzo fajnych wejściach gitary akustycznej.Choć nie powiem żeby to był jakiś koh-i-noor rodzimej sceny muzycznej to niewatpliwie mamy do czynienia z solidną dawką polskiego rocka w dobrym wykonaniu.

29.Coś sporo jest metalu choć niekoniecznie z mych ulubionych gatunków.Heavy metalu sam mało słucham ale jak gdzieś leci (prawie) zawsze dość przyjemnie się słucha nawet jeśli podobnych numerów jest legion.Wyraziste gitary,szybka solówka.Skłamałłbym gdybym powiedział że to dzieło ale przeciez nie o to w tym chodzi Wink .Jest melodia i wykop i o niego głównie biega.Pozytywnie.

30.Ma momenty np:ten akordeon na wstępie i klimat zachęcający z drugiej strony wokalista trochę „męczy bułę” .Tak czy siak mimo pewnych nazwijmy to „niedogodności” udanie odbieram ten numer, melodia ładna, coś się dzieje w kwestii aranżu, ok.

31.Próbowałem liznąć kiedyś kilka kawałków tego zespołu ale nawet jak zajadą ostrzejszą gitarą to mają naleciałości post-rockowo-trip-hopowe.Zresztą jak zwał tak zwał chodzi o dość „senne obszary” i nie inaczej jest w tym kawałku. Jako ktoś kto od listopada nie dał nic po angielsku na pewno na plus oceniam język który jeszcze nie gościł w queenwizji.Ogólnie wrażenia nawet przyjemne,wokal na pewno jest wyróżniającym się elementem kawałka.

32.Mimo że wokal mówiąc ścisle nie wiem czy można nazwać mruczeniem to i tak mamy do czynienia z „mruczanką” ale dość sympatyczną,w zasadzie mógłbym napisać to samo co o dwadzieścia jeden z grubsza, jest całkiem nieźle.

33.Wielki utwór i bynajmniej nie chodzi tu tylko o czas trwania.Jest rozmach, jest opowieść, jest prawda,jest wszystko co potrzeba takiemu kawałkowi.Nie wgłębiałem się w tego pana zbytnio ale to jest zaiste kapitalne.Mocno amerykański klimat szczególnie w tekście,te przedmieścia gdzie przebywa się drogę „from the churches to the jails” normalnie nie lubię takiej tematyki ale tu jest to zrobione niezwykle przekonująco. Muzycznie rzecz też jest ciekawa:organy,solo na saksofonie.Często cienka granica rodziela dzieła od wyrobów "emocjopodobnych" tu niewątpliwie mamy do czynienia z tym pierwszym.Mistrzowski kawałek, słowem rewelacja.

34.Usiłuje sobie przypomnieć kto w najlepszych polskich płytach prócz mnie coś nadmienił o tym albumie ale nie kojarzę kto to mógł dać.Lata 70-te zdecydowanie w polskim rocku nie były rogiem Amaltei ale perły powstawały to wiadomo,nawet tak wczesne jak ta.Jak to pisałem kiedyś o innym utworze „brat hammond” ach i jeszcze te rozwydrzone perkusjonalia, no żyć nie umierać. Smile


trochę się rozpisałem ale kilka kawałków nie dało się w dwóch słowach opisać
_________________
Light the fire, feast
Chase the ghost, give in
Take the road less traveled by
Leave the city of fools
Turn every poet loose

Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
innuendo0



Dołączył: 12 Mar 2009
Posty: 1519
Skąd: Śląsk

PostWysłany: Czw Kwi 14, 2011 8:38 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Mefju napisał:
Próbował się podszyć też pod Innuendo0 ale ta była szybsza. Razz

mówisz o grudniowym "Calling All Stations" ? Wink Szczerze mówiąc to jest prawie nie możliwe w dobie internetu zaproponować to samo co inna osoba.

Łokej spełniam obywatelski obowiązek:
"Punkameddele"
01- Dobra, lekka balladka. Przyjemnie się jej słucha. Bardzo miłe i przyjazne dla ucha. Mogłoby mieć w sobie więcej życia, ale i tak jest na "+"
02- To je kurde zajebiste. Brzmi jak Pan znany ze współpracy z Rogerem i Brianem, a przynajmniej w klimacie jego drugiego zespołu. Utwór ma takie same momenty- śpiew, a w środku solówa. Niektórzy myślą, zę to inny zespół ale przecież kooperacja tych dwóch zespołów też miała miejsce. Początek edycji i zamach na moje punkty. Oby tak dalej.
03- Nie tak zajebiste jak poprzednie ale też dobre. Trochę przypomina mi jakby jakiś duch straszył. Fajnie by się nadawało do jakieś bajki żeby dzieciaczki postraszyć
04- Początek tak jakby ktoś recytował jakiś wiersz, potem zaczyna się rokręcać, ale nie rozkręciło się. spośród tych kawałków co były dotychczas ten jest najsłabszy.
05- Wstęp wydaje się być znajomy, początek jednostajny, potem trochę się rozkręciło na tyle aby być średni z plusem
06- Czasowo wydawałoby się znośnie, jednak mógłby być ten utwór bardziej urozmaicony. Jednak słychać, że musiał to stworzyć ktoś co ma smykałkę i doświadczenie w tym fachu. Do drugiej zwrotki jest okej ale potem jak wcześniej pisałam mogłoby trochę być urozmaicone
07- Wejście bardzo dobre, wokal wydaje mi się być znajomy jednak psuje miejscami całość. Gitara i perkusja nadrabiają. A to ostre wejście bardzo dobre
08- Początkowo łagodne, potem ostro, ale nie przypadło mi do gustu

"Misiu Was Here"
09- Dobra gitara od samego początku, o trąbka do kompletu. jakieś drobne urozmaicenia syntezatorem, troche jednak aż za drobne. Mogłoby to robić za tło do jakiegoś filmu. Na jak małe urozmaicenie to trochę za długo.
10- Kolejny instrumental? Jejciuu. Takie jednakowe przez większość czasu, niewiele się rózni jeden moment od drugiego,
11- Znam ta dziołszka. Dobry lekko rockujący kawałek. Trochę mi się będzie kojarzyć z praktykami, gdyż jeden z pracowników lubił jej muzykę (a to już starszy Pan) i zawsze kiedy w radiu leciała to cały oddział wiedział, że Pan K. zaś szaleje.
12-Jako tło do żałobnych obraków- idealne. Wchodzi perkusja, dodaje odrobinę subtelności co do całości. W porównaniu do wcześnieśniejszych instrumentalów ten jest najlepszy
13- A to mogłoby się znaleść na Flash'u Gordonie, potem jakaś operetka czy chór kościelny. Krótkie i niewiele wnoszące
14- To daje czadu. Nie wiem czy to jeszcze instrumental jest, ale jak tak sobie w głosnikach leci to nieźle pędzi ten kawałek.
15- To też gdzieś dzwoniące. Gitara i perkusja wydają się być znajome. Brzmi to trochę jak jakieś coś z utworów nagranych dla kogoś przez kogoś bo coś go spotkało
16- Gdybym nie zajrzała na licznik to bym myślała że to jeszcze 15. Za to mamy trochę mdłą rockową balladkę. Plus jest taki. Plus jest taki, że ze wzgleu na małe zróznicowanie jest to krótkie
17- Typowy metalowy kawałek. pędzi jak mały ekspresik, typowe darcie mordy. Z chęcią posłucham takiej muzy ale ten mi kawałek jakoś nie przypadł go gustu.
18- Klasyczne dźwięki z poczatku lat 80. Miło się go słucha, brzmi dobrze. Raczej nie ma do czego się przyczepić
19- Zaś jakiś żałobny instrumenal- co ludzie zmówili sie zw na to co się w zeszłym roku stało? Niee zdecydowane dla kawałka
20- Głos znajomy, kolejna balladka z resztą śliczna. Z przyjemnością się słucha
21- Tym razem pachnie latami 60tymi a wykonawca w miarę współczesny. Ładna kolejna z resztą ballada. Posłuchać się da.

"A Momentary Lapse Of Bizon"
22- Początek ładny, powolutku się rozkręca, wokalnie niestety niezbyt ciekawie. Tak fajnie się zaczynało, ale coś się popsuło. Jednostajne, aż za bardzo. A tak się dobrze zapowiadało
23- Zaczyna się podobnie jak jedynka z poprzedniej edycji. Potem jakoś tak dziwnie. Nie potrafię tego okreslić. Takie średniawe
24- Iście latynowski klimat, szkoda, że za oknem tak nie ma. Posłuchać się da, ale lepiej by było gdyby z aoknem też tak bylo ciepło jak w utworze
25- A to troche dziwne. Trzeci raz do tego podchodze i zaś mi nie dopasowało
26- Dużo lepiej niż było na początku bo faktycznie "99 Balonów" to była przesada Wink Teraz coś w klimatach jakie lubię. Brzmi dobrze i posłuchać się da
27- Nie dziwie się, że Fenderek woli słuchać utworów na mp3 bo jakość tego utworu na głośnikach przy kompie (przynajmniej moich) pozostawia wiele do życzenia. Dlatego nie będę zbytnio oceniać bo mogę się ze względu na jakość pomylić co do tego kawalka. Muzycznie brzmi dobrze, woklanie aż nie tak jakby się chciało
28- Klasyczny polski zespół. Jesli chodzi o mnie to wczesniej nie przypominam sobie abym znała ten utwór. Posłuchać idzie bez żadnego "ale". Miło i bardzo dobrze
29- To jest dobre. Kawał dobrego grania. No iii czy przypadkiem nie był wcześniej ten zespół?? Mimo to, dobrze się słuchało.
30- Zaczyna się dość nudnawo. Później się rozkręca, miło sie słuchało ale nie powala
31- Kojarze wykonawcę, utwór typowy jak dla niego. Nic nadzwyczajnego, ale posłuchac się da
32- Litości, miejscami dobre, ale są momenty wszystko psujące
33- Zapowiada się ok. W końcu jakaś miła odmiana. Kawałek, którego brakowało od dłuższego czasu- miło się słucha, przyjemnie. Ogólnie ok
34- Nawet nie wiedziałam kiedy przeleciało. Takie trochę nijakie jak dla mnie
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Xavi



Dołączył: 06 Wrz 2010
Posty: 2519

PostWysłany: Pią Kwi 15, 2011 1:13 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

9 - jazzowy wstęp, onanizmy saksofonu (boże jaki to jest piękny instrument). Kojarzy się z jakimś wczesno-floydowym czymś + Davis np. Ogólnie będę wracał.
10 - ależ się wyluzowałem po tych 2 kawałkach. Tu jeszcze jakieś pojękiwania, które pasują. Gitara dynda na tle klawiszy i robi się w sumie magicznie. Piękne. Brakuje jakiejś klamry, która by wzniosła to wszystko jeszcze bardziej, ale może chcę za dużo.
11- najlepszy żart QW ever. (znaczy odkąd tu jestem bla bla) Szczerze jedna z lepszych rzeczy od niej jakie słyszałem, ale jak się patrzy na sąsiadów to dajcie spokój. I kwestia czy jednak na poważnie ktoś, bo jednak jest na to cień szansy.
12 - arcydzieło. Jedyna rzecz, która swym stopniem boskości może jakkolwiek podskoczyć 22. (nie słyszałem 3 paki). Błogosławieni, którzy nie słyszeli, a dosłyszeli. (bo szczerze nawet ja nie lubię pierwszych przesłuchań ich utworów)
13 - piękna miniaturka. Naprawdę chwyta i porusza. Ale ze względu na długość nie wiem jak porównać z resztą. Może coś złapie, a nawet powinno.
14 - bębny jak za Portka, gitara jak u Avenged S. z tego co pamiętam. Chyba wyrastam z takiego grania (nie, że z DT czy coś, z takiego czystego napieprzania, w sensie DT gra tak bosko xd)
15 - początek jakich tysiące. Potem jak przyspiesza to też już słyszałem podobne rzeczy. Bez spuścizn. Potem jak z Jimiego H. wokal. Kurde solówa. To chyba nie on. Dałem cenzurę. Ale On by chyba lepszą rzecz nagrał i zrobił z tego. Może to jego jakiś nieznany nikomu syn, mniej utalentowany? Dobra dam jeszcze szanse, ale nie porwało mnie nic a nic.
16 - jedna ze słabszych rzeczy na płycie, która dla mnie jest osobiście niemal arcydziełem. No ale jako tró fan (tak się ostatnio mianowałem) muszę dać punkty. Bo to i tak nieosiągalny poziom dla innych, a poza tym jest piękne, a ten głos...
17 - nie wiem czy to żart muzyczny czy powaga? Bo o czasem taki System ostrzejszy, taka zabawa. I jeśli podchodzi pod żart to dla mnie pozytyw, a jak nie to bezsens. Chyba monetą rzucę.
18 - gości w moim domu, tata fanatyk i płyta sobie leci w niedzielne poranki. No i dobrze bo osobiście tego nie słucham na co dzień, ale jak już leci to jest miło bardzo.
19 - takie Gnietkowe Ścianki z początku. Potem już melodyjniej. Ma to klimat Godspeeda czasem. Aż czekam kiedy w końcu coś szybszego ruszy przyzwyczajony do słuchania Emperora. Te smyki + niepokojące tło. Wow, klasa.
20. ruszają mnie takie czasy, szczególnie jak mają taki fajny refren. ale za mocna edycja chyba Irminello.
21 - najlepsza rzecz jak na razie spoza tych gigantów post - rocku. Nie da się uwierzyć, że 8 minut leci tak szybko. Jest tak melodyjnie, 'thank you very much' (piękny finał) za ten utwór :*
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
lemur
Moderator


Dołączył: 13 Maj 2005
Posty: 5251
Skąd: z Komitetu Centralnego

PostWysłany: Nie Kwi 17, 2011 10:40 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

15 – najpierw smęcenie, potem szybsze smęcenie. Natomiast bardzo fajny moment wokalno-gitarowo-fortepianowy następuje na początku trzeciej minuty i wynagradza tą wcześniejszą smutę. Nie ma żadnej ekscytacji, ale kawałek płynie sobie w miarę przyjemnie w tle i nie irytuje nic a nic. Ostatecznie wychodzi na jakiś tam plus nawet.

16 – jak na razie kawałek próbuje być klimatyczny, ale niespecjalnie mu to wychodzi. Wokal o barwie niespecjalnie lemurowej. Takie fenderkowe kluski generalnie. Ciekawych motywów – brak. Jakichś dźwięków wybijających się ponad przeciętne tło – brak. I nawet za krótkie, by mogło przerodzić się w coś bardziej intrygującego. Może na płycie, z której pochodzi, pełni jakąś ważną rolę, natomiast jako sam jeden jest totalnie bez sensu, mimoza taka.

17 – tutaj najchętniej podsumowałbym całość, jednym krótkim słowem: won. Absolutnie nie rozumiem jak można słuchać takiej muzyki i czerpać z tego przyjemność. To musi wiązać się z jakąś jednostką chorobową. Nie, naprawdę, naprawdę, i jeszcze oczyma duszy widzę jakiegoś długowłosego, och-jak-groźnego przygłupa jak się drze do mikrofonu.

18 – mimo, że jest to totalnie ejtisowe, to nie bierze mnie jakoś strasznie. Oczywiście, bardziej niż wszystkie bizonrocki. Ale cóż, do tego zespołu miałem zawsze stosunek bardzo mieszany. Na pewno na plus wokal. Ale brzmienie klawiszy dość często kojarzy mi się z tym, co w 80. było akurat najgorsze. No i ja jednak jestem fanem ejtisów-ejtisów, a nie prog-ejtisów. Więc niestety jestem raczej na nie.

19 – ileż ja już razy pisałem, że muzyka stricte ilustracyjna to nie jest to, o co w tej zabawie chodzi. Zwłaszcza taka sobie muzyka ilustracyjna. Smyczki jakich miliony, motyw trudny do zapamiętania, nie wywołujący właściwie żadnych impresji. Przeleciało prawie całe i właściwie jedyne, czego pragnę to to, by się już skończyło.

20 – w przeciwieństwie do wielu żeńskich utworów z poprzednich edycji, ten wokal nie bierze, a kojarzy mi się raczej z radiową konfekcją. Muzycznie jest w miarę przyjemnie, ale strasznie banalnie , bez żadnego szwungu i charakteru. Nie, w miarę słuchania to i babka i melodia zaczęły mnie strasznie wkurzać. Kawałek brzmi tak, jakby wyszedł z maszyny do produkowania nieciekawych piosenek.

21 – niebrzydkie. Bardzo eleganckie, kojarzy się z czymś czystym i szczerym. Ładnie ubarwione fortepianem, melodia i głos przyjemne – jest wrażliwie, ale nie płaczliwie i żałośliwie, w takich pop-bardowych klimatach, które potrafią przynieść uszom tak często potrzebne ukojenie. Trudno sobie wyobrazić, bym miał do tego wracać, ale te osiem minut na pewno nie były zmarnowane. Tyle, że dwie ostatnie nie tworzyły praktycznie żadnej wartości dodanej, a jedynie ciągnęły za uszy wcześniejsze motywy.

22 – zespół oczywiście uwielbiam i kocham gorącą lemurzą miłością. Uwielbiam to, jak oni potrafią chwycić za serce i pomalować te atmosferyczne pejzaże. Przepiękne dźwięki, jednocześnie subtelne i wyraziste. Ten utwór nie jest szczytem ich możliwości i posiada wręcz pewne mielizny (jak na nich, chciałbym by wszystkie zespoły miały takie mielizny) w środku, ale ileż innych momentów je rekompensuje. Rewelacyjna końcówka chociażby.
_________________
Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010

Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
NAR



Dołączył: 06 Lut 2008
Posty: 5778
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto Kwi 19, 2011 12:59 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jazda, jazda, jazda. nie co dzień mamy najlepszą edycję ever w końcu.

1 No chyba kojarzę. Podoba mi się. Ładna melodia i cudny wokal. Nie żeby to był nie wiem jaki orgazm, ale niezły start. Klimatem kojarzy mi się z Natale's Song mimo, że dwie zupełnie różne rzeczy. A przecież tamtemu dałem 12 pkt więc to już coś. Powiedziałbym że Atrus, ale no bez przesady.. Xavi/Faraday.
Edit: największe odkrycie ostatnich dni. Mega rzecz. Punkty przepewne.

2 No mumin jak się patrzy. Jak na hard rock to bardzo niezłe. Zwłaszcza jak te klawiszowo-jakieśtam udziwnienia się pojawiają i robią klimat. No i facet jedzie Rodgersem jak nie wiem. Dobre.

3 Ładne. Nawet bardzo, chociaż nie powaliło. Ale klimat to ma. W nocy jako pół tło by się sprawdziło idealnie. Punktów raczej nie dostanie, ale ciekawa rzecz. Takie granie musi chyba trafić w odpowiedni klimat. Może przy punktacji będę miał ;d
O wiem! To brzmi jak takie o wiele słabsze Kid A. A że słabe Kid A i tak miecie 90% konkurencji to inna sprawa.

4 Mam bardzo mieszane uczucia. Wiadomo, że ten pan to genialny wykonawca i legendarny wokal, ale… nie przekonuje mnie tutaj na 100%. Podoba mi się nietypowa kompozycja, ciekawie się snująca, ale… za długie imo. Zabieg z recytacją/śpiewaniem mnie nie łapie. No nie wiem zobaczymy. Można było o wiele grubiej tym panem zagrać, co już bodajże Szuriken kiedyś udowodnił.
Incubus/mustapha91

5 o, a zastanawiałem się ostatnio czy nie wrzucić czegoś właśnie z tej płyty. Choć myślałem o nieco innych klimatach. No dobre, dobre. Klasyczne że chuj, jakby to Bizon określił. W sumie klimatem mi przypomina nawet T2 wrzucone przez dagę kiedyś.
Grandville

6 Ot takie rockowe bajdurzenie jak na moje ucho. Nie żeby jakieś słabe to było, ale zwyczajnie do mnie nie trafia. /No teraz słucham i fajne, fajne. Tak do piwa puścić to pewnie by roxowało. Podniosły wybuch faktycznie dobry./ no wybuch rox bardzo, reszta już niezbyt.
No nie wiem, zobaczę. Czyli pewnie nie.

7 So we row… and roow aand roooooow
Dobre, nawet bardzo. Dramatyczne, melodyjne, wokal faktycznie wygląda jakby chciał Yorkować, a nie mógł. Wybuch oczywiście jest wspaniały. No typowy Fenderek (no może nie że typowy, ale no), ewentualnie Incubus, ale on już był wyżej. Naprawdę świetny emo-prog-metal-coś, punkty będą. Wybuch w połowie jest cudny.
Fenderek

8 Sorry zupełnie do mnie nie trafia. Przez wokal głównie kojarzy mi się z wszelkimi WASPami. No i brzmi to jak dla mnie przetragicznie.

9 o, o wiele lepiej. Klimat i inne takie. Świetnie się ten motyw snuje na tle gitary. Bardzo, bardzo fajne. Wrócę z pewnością.
Bebe/Atrus

10 No ładnie się snuje, ale takie to niewyraźne i w ogóle. W sensie podoba mi się, ale punktów nie będzie./ a może jednak? Ten jęczący ktoś z tyłu jest bardzo miły dla mojego ucha ;d /
Eee jednak za mało tej jęczyduszy jak dla mnie. Mogłoby tego być zdecydowanie więcej, a nie jakieś tam pitu-pitu.

11 O ktoś pod Bizona się robi. Nie no bez przesady.
Mefju/ytron

12 Sorry, nie porwało. Z trudem przesłuchałem, za bardzo się dłuży jak dla mnie. Druga połowa znacznie lepsza. No dobra zakończenie jest świetne. Wrócę jeszcze i dam szansę, chociaż początek mnie mocno zniechęcił./cały czas uważam początek za zwyczajnie nudny. Całe szczęście dalej jest zacny epizm bo by to było całkowite marnotrawstwo czasu ;d / kurde gdyby liczyć jedynie ostatnie 5 minut to byłoby to top 3 tej edycji.

13 Krótkie i ładne. No to są już dwa plusy. Dobra, przepiękne to to jest. Nie wiem czy na punkty się załapie bo mocna edycja. Ale to jest tak cudne, że jak się kończy to się jest wkurzonym, że to już.

14 Boże… a nie jednak nie jest takie głupie jak na początku myślałem. Teraz tylko troszkę. W sumie jak na hard/metal o całkiem ładnie roxuje. No podoba mi się. Chyba najlepszy rocker do tej pory.

15 początek nawet fajny, chociaż przynudza po chwili. Ok. coś się ruszyło w refrenie. Następnie hard rocki się kończą i zaczynają jakieś smichy hi hy i nawet fajnie, ale porównując do reszty edycji no to helloł. Gdzie rym, gdzie Rzym gdzie Krym itepe.
jakby to ujął Fenderek ;p

16 w sumie dziwne, że przeszło biorąc pod uwagę bulwers na mumina miesiąc temu, ale ok. Przepiękna ballada. Piękna jak to tylko oni potrafią. Ale sorry punktów chyba nie będzie, za dużo nowych dobrych rzeczy było w tej edycji do wypunktowania Wink

17 Ziutek, zlituj się.

18 lubię ich ale to trochę taki gofer no. Sorry Bizonie ;p

19 Początek mnie nudzi, środek mnie też nudzi, zakończenie o dziwo również. Wrócę później bo melodia ładna. Tylko nudna./dobra teraz jest już lepiej, ale nadal bez orgazmów. Zobaczymy, ma klimat.

20 Znowu ktoś robi się pod Natale's Song, tylko że to dla mnie nie ma nawet 1/100 magii tamtego arcydzieła. Niby miłe i przyjemne, ale sorry nudzi mnie.

21 Fajna melodia. I fajnie jęczy. Wokal chyba kojarzę, ale później się zapewne okaże że jednak nie.. w każdym razie podoba mi się. Niby smęciarstwo, ale fajne. Wchodzi perkusja robi się żywiej, ok. Jest dobrze. No facet mógłby jednak nie przesadzać z jęczeniem, ale jest dobrze./ Dobra z tym refrenem to jednak mogli się bardziej postarać, ale ogólnie duży plus. Przynajmniej fajna melodia jest. I jak na 7 minut nie dłuży się nawet.

22 No Faraday dostanie maxa. Klimat z kosmosu, yorkowość wokalu osiąga granicę dobrego smaku no i zakończenie ftw totalnie. Wkurw przy 7 jest niczym jakieś marne popierdywanie w porównaniu do tego. Cudna rzecz. Później jak on tam jęczy w tle (no dobra jęczy cały czas, ale wiadomo o co chodzi) to łojezusieńku. Jest mi dobrze jak nie wiem. Niczym połączenie emo yorka z epickim hoggym. A przecież wiecie ile znaczy takie porównanie.

23 Fajne. Refren nawet bardzo, szybkie roztańczone i nie wydłużone. Bije 90% rockersów z tej zabawy, gdyby była słabsza edycja to punkty byłyby pewne.

24 A espania kepię czy coś. Fajne, takie rytmy są bardzo fajne, ale na punkty ani rezerwę szans nie ma. Nie wiem czy to dobry wybór do tej zabawy. Zwłaszcza, że już chyba takie klimaty się przewijały tutaj i jakiejś euforii nie wzbudziły.

25 No tak jakiś tam prog. No pędzi, pędzi. Pewnie Grandville, albo coś. Dalej pędzi i pędzi. I fajnie tylko trochę mi w tym melodii brakuje. No teraz weszła gitara i jest troszkę lepiej. Ale nie no bez przesady, jakby prog miał tylko tak wyglądać to to byłoby straszne./ no dobra jednak nie jest takie złe jak myślałem. Znaczy pierwsza połowa jest straszna i gdyby nie ten flet czy co to tam jest, mimo że jakiś porywający też nie jest, to bym pewnie przewijał. Na szczęście druga część (od gitary w górę) wynagradza wszystko.

26 Nudne. Sorry. Podobają mi się dęciaki czy co to tam jest, ale ten wokal mnie odstrasza. No te chóralne, gospelowojakieś zaśpiewy już lepsze. Może załapie przy kolejnej próbie.

27 Najlepszy hard rock/metal w historii tej zabawy, punkty pewne. I to dużo.

28 a . No nie, nie łapie mnie. Ogólnie nigdy ich nie kojarzyłem zbytnio oprócz tam dwóch piosenek czy coś. Później jak się ożywia to nawet fajnie, ale nie no ta edycja jest za dobra na takie owakie. Sorry Wink

29 Ten riff skądś zerżnięty jest na 100%... dobra wchodzi wokal i wszystko jasne Wink Byli już, raz z nawet zdatnym kawałkiem. No ten dla mnie taki nie jest. Gitary młocą, a ten pan jest bardzo męski i groźny. Nie dla mnie.

30 Kolejne Marillion Tree. 3 raz? 4? Ostatnio byli lepsi. Ten kawałek jest po prostu fajny. Powoli chyba się przekonuję do wokalu ;p No klimat ma, melodię też. Ten akordeonocoś z początku rox. Ogólnie akordeon rox. Nie wiem może się załapie na listę.

31 a tu jakieś opethy znowu. Ładne, bardzo ładne. Cudny leśny klimat. Noc. Itepe. Nie no przepiękna rzecz. Wokal mi też bardzo pasuje. No na noc to jest to rzecz idealna. Zakończenie nie z tej ziemi.

32 No owszem zakończenie na tle trąbek jest epickie, ale żeby dotrwać do niego to naprawdę trzeba mieć anielską cierpliwość. Gdyby ograniczyć go do ostatnich 3 minut to wejście na listę miałby pewną, a tak to pewnie skończy gdzieś w rezerwie.

33 a najlepszy lemur ever. Dobre. W sumie można by go bardziej poznać. Fajne rokendrolowe. Bez pitu-pitu. Możliwe, że będą punkty.

34 takie sobie. Se tam leci, kręci się i wariuje, ale ni cholera mnie nie porywa to już ten prog z 25 mnie o wiele bardziej łapał. Jak na tę edycję dla mnie dość słabe.

Ale i tak to była najlepsza edycja ever.
_________________
oł je oł je oł je.

Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.


LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu>
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Wto Kwi 19, 2011 5:48 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Najlepsza edycja ever? Pffft. Jest dobra, ale bez orgazmów.

1. Piekny poczatek. Rzecz fajnie intymna. Niedoskonala, ale to tylko zwieksza poczucie intymnosci. Szczere, zarliwe, bez zbednego patosu.
2. Zajebisty riff, no ale o kim my tu mówimy. Glos charakterystyczny jak cholera, swietny bluesior, kapitalnie zagrany. Co tu duzo mówic. Tak sie gra taka muzyke i koniec.
3. Mialo mnie to chyba zabrac w jakas podróz, ale tylko czekalem az sie skonczy. Nie ze zle czy co, tylko... jakbym ogladal film, ale ktos mi wylaczyl obraz. Cos pojeczalo i tyle. Obojetnosc niesteyt z mojej strony...
4. No ma jakis klimat. Ale zbyt jednostajne jak dla mnie i nie ten rodzaj dramatyzmu który mnie chwyta.
5. Zlodziej Wink Znaczy sam mialem zamiar kiedys tam, cholera... No przeklasyka, nawet swój temat ma ten zespól w którym pisalem ja i moze jeszcze ze dwie osoby, bodaj cala jedna strone... Zacny debiut, to chyba najklasyczniejsza tam rzecz. Piekna melodia.
6. Dwóch takich panów ze az nogi miekna nagrali razem takiego gniota, ze az sie plakac chce Wink Ale na tym gniocie jest jeden rewelacyjny kawalek- i wlasnie ten tu mamy Wink Pamietam go z Trójki, jak zwykle z puli utworów które mi sie strasznie spodobaly- przepadl po kilku tygodniach... Bardzo dobra rockowa ballada.
7. Ni to post rock ni to prog, ale klimat ma!Powolnie narastajace napiecie, scianodzwiekowy wybuch i cisza po burzy. Izzza nice.
8. Jakosc absolutnie okropna, utwór sztampowy i banalny do bólu, ale taka jakosc powinna byc ZABRONIONA. Nie mówcie mi ze w takiej jakosci sluchacie muzyki, bo wtedy zrozumiem wszystkie wyniki Survivorów, Najlepszych Plyt i tym podobnych... Od tego metalicznego dzwieku (i nie, nie mówie o stylu...) az mnie uszy rozbolaly.
9. He... fajny klimat! Fajnie spod jednostajnego i ponurego podkladu wylania sie ta trabka, grajac w poprzek calosci. No klimat ma jak stad na Ksiezyc.
10. Kurcze... tez mnie wzielo. Subtelne, naprawde poruszajace i nie walace patosem po uszach, co coraz bardziej cenie. Piekne pianino.
11. Eremeeeeef. Ef-Em! Nie, podziekowal. Ominelo mnie, tak jak Malyszomania i afera Rywina. Nie czuje, ze cokolwiek w tym konkretnym przypadku trace. Tak, lepsze to niz Doda czy Kombiiiiiii, ale... nie.
12. No post rock. Nop ma momenty. Ale tez ciagnie sie troche. Wiem, ze powinienem nadgarstki nadstawiac i sie ciac, albo przezywac jakies uniesienie, ale... nic z tego. Raczej stoje obok tego, dajac sie porywac poszczególnym motywom, ale nie calosci. Która mnie raczej zmeczyla, zbyt starajac sie mnie porwac. Wiem, katerku, fail.
13. Pomruczelismy sobie, potem smyki pograly- mogloby byc w MENU jakiegos Gothica czy innego Obliviona...
14. Na plus- dynamika i zajebisty riff, w sumie kaczuszka gitary jest rewelacyjna. Na minus- jakos niewiele z niego wynika. Ale kopa ma.
15. Troche zbyt topornie wchodzi ten refren, w sumie do tego momentu bardzo na plus, potem ciagle dobrze, ale ucieka gdzies unikalnosc. No ale przeciez sa fajne gitary, fajnie buja- wiec zle bynajmniej nie jest. Wyciszony fragment w sumie jakbym siedzial w jakims klubie i sluchal kolesi na zywo...
16. No piekne, no... co tu duzo mówic... cudnie zaspiewane... i ten melotron z gitary...
17. Fuck yeah, waaaaah, i will kill yaaaaa! yeah!!!!!!!!!!!!!!!!!!! alright!!! yeah! Niestety nie mam juz trzynastu lat.
18. Oj, wolalbym tak ze 3-40 innych ich kawalków... nie jest zle, Bizonie :p ale mogloby byc jeszcze lepiej... nacisk jest niestety nie na te instrumenty na które trzeba- oni slyneli z boskich gitary i perskusji, nie klawiszy...
19. Bez kontekstu. Jednolite dosc i za malo wyraziste jak dla mnie.
20. Mile, w sumie dosc zwiewne, ale w tej edycji to chyba bedzie za malo. Choc jak znam zycie to wygra... Wink
21. Narasta, ale za malo i za wolno. Ponad siedem minut- zbyt jednostajne. Przynajmniej dla mnie. Jkao3-4 minutowe, lekko "StaroDobroMalzenskie" mogloby byc- tu niby sie nie dluzy,a le tez w pamieci jakos wybitnie nie zapada.
22. Gdzies na wysokosci 7-ej minuty robi sie ciekawie. Wybucha jak dlka mnie za pózno, choc bardzo fajnie. Tylko tu mam problem- tego sie bardzo fajnie slucha na biezaco, dwa utwory pózniej- juz nic nie pamietam.
23. W sumie ciekawe i interesujace. Rytm buja jak cholera, to meiszanie przy refrenie wyjatkowo udane. Fajnie pozytywne. W pierwszym odsluchu odrzucilem, warto jednak posluchac czasem czesciej.
24. No ladne i mile, nie powiem, lubie takie flamencujace klimaty...
25. Fajnie uzyty flet, sam kiedys kawalkiem na nim w pewnej czesci opartym zwojowalem drugie miejsce... fajnie miesza, nie trwa stu minut, na plus.
26. Znowu- OK, ale bez szalu. Rece do góry i sie kolyszemy.
27. NAR, bo on sie nimi jakos ostatnio podjaral Razz Pamietam jak zrobilem TOP10 ich- bylo 10 list? Watpie... sam wrzucilbym cos bardziej eklektycznego, ale jest dobrze, nawet bardzo.
28. Za inne brzmienie cenie. Jest OK, ale w tej edycji to zdecydowanie za malo. Nie uderza, tak jak potrafi, nie miazdzy.
29. Alez wokalista to strasznie przezywa... normalnie patosu w jego spiewie jest tyle, jakby od tego utworu zalezly losy swiata...
30. I nadal czekam na najlepszy kawalek... jest dobrze. Przykuwa uwage, ciekawie zaaranzowany, sporo sie dzieje, choc jakby lekko, leciutenko zbyt nawiedzony...
31. Od poczatku w sumier przykulo moja uwage, na chwile sie zatrzymalem, potem utwór nabral tempa a ja dalej w skupieniu sluchalem. Znaczy jest dobrze.
32. Niestety, nic mi kompletnie z tego kawalka nie wyniknelo. Ani mnie jakos specjalnie nie zachwycil, ani nie zaskoczyl. Ani nic. I zdecydowanie za dlugie, deciaki mogly wejsc szybciej.
33. To pewnie jest jego jakies opus magnum czy cos? Ma momenty, ale ilosc minut nie jest proporjonalna do ciekawych rozwiazan aranzacyjnych czy tam do tresci (mówie muzycznej).
34. Bardziej trzyminutowa ciekawostka niz pelnoprawny utwór...

Malo gofrów (ktos wczesniej mówil, ze poprzednia edycja lepsza, niech sobie kupi gust, chyba byla przecena w Media Markt ;P ), ale tez bez szalenstw. Dosc równa i jest kilka utworów, które chcialoby sie docenic a miejsca nie starczy w pierwszej 10 czy nbawet 12-ce...
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Xavi



Dołączył: 06 Wrz 2010
Posty: 2519

PostWysłany: Czw Kwi 21, 2011 10:02 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tak w sumie to nie dostałem w tej edycji jeszcze negatywnego czysto komentarza, mogłem dać to miesiąc temu i zgarnąłbym hat-tricka Twisted Evil

Tak na szybko, 3 paczkę słuchałem mało dokładnie, ledwie po 3-4 przesłuchy. Niektórych więcej bo mnie przyciągnęły. Obiecuję przesłuchać z 2-3 razy jeszcze.

22 - być może moje TOP 10 ever i tyle w temacie. Jeśli jesteś w stanie latać to tylko koło 10 minuty tego arcydzieła. Po co mi jakieś skrzydła tak w sumie?
23 - psychodeliczne country xd bardzo ciekawe dodając jeszcze te trąbacze w międzyczasie. Inne takie.
24 - a tu flamenco faktycznie jakieś, osobiście nie umiem się tym zachwycać choćby gitara (o ile to gitara bo się nie znam na muzyce) szalała jeszcze 3 razy bardziej.
25 - zlepek fajnie zgrywających się dźwięków progowych. Ogólnie miło, ale nie zahipnotyzowało mnie. Może potem łapnie bo jest na to potencjał.
26 - a to mnie zabiło melodyjnością i początkowym wokalem. Rozejrzę się za punktami choć może być ciężko patrząc na edycję. Gdyby cały utwór trzymał poziom początku to na pewno. Jednak chyba game over.
27 - faktycznie Systemowe i ciężko tego nie przyznać. No choćby od 0:54. Czysty Down. Jakiś zacny zespół podobno, dobrze żyć w nieświadomości. Na razie najlepsza rzecz. Końcówka rox na całego.
28 - no OK, wcale nie jestem uprzedzony do polskiego grania, ale serio nie rusza mnie to. W sumie nic nowego, sprawia jakąś przyjemność, ale jak szukam wykurwu emocjonalnego Smile Smile Smile
29 - chyba najsłabsza rzecz w tej edycji. Ale jestem wredny. Judas Priest co go słucham do spania w autobusie ostatnio mnie bardziej cieszy.
30 - mają iść chyba mega emocje. Wokal pedalski czasami. Dobra nie jest takie złe jak początkowo sądziłem. Końcówka zachęciła mnie do ponownego odsłuchania. Ale historia, na początku skreśliłem, a teraz myślę, że jednak nie.
31 - tak jest. Czuć tu klasę. Nie wiem co za język, ale mniejsza o to. Czołówka paki. Końcówka po prostu płynie.
32 - miazga. Trąbki to jeden z lepszych momentów edycji. Punkty gwarantowane. Sam nie umiałem się przekonać do wokalu jak zaczynałem słuchać płytę, ale teraz wcale nie przeszkadza w tych krwawych momentach.
33 - no tak Cool gościu jeszcze kilka takich utworów i będzie moją miłością.
34 - murzini, murzini, murzini... raczej nie, choć może za 7 razem będzie arcydziełem, nic mnie już nie zaskoczy.
_________________


Ostatnio zmieniony przez Xavi dnia Czw Kwi 21, 2011 3:04 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Another World Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 21, 22, 23 ... 27, 28, 29  Następny
Strona 22 z 29

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach



Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group. Dopracował: Piotr^ Kaczmarek