| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Wto Sty 04, 2011 6:09 pm Temat postu: |
|
|
1. Złe to nie jest. W sumie nawet powinno mi się podobać, takie kobieco-songwriterskie klimaty, ale nie przekonuje mnie mimo wszystko. Jakiś nośny refren dobrze by tej piosence zrobił. Wokalnie bez zarzutu, ale ogólnie takie sobie. Chociaż w końcówce jest trochę ognia, więc przy niskim ogólnie poziomie tej edycji możliwe, że przypomnę sobie o tym kawałku podczas rozdawania punktów...
2. New thrash romantic? A potem robi się jeszcze zabawniej. Nie no, bez sensu kompletnie. Ktoś chce być groźnym metalem i parkietowym wymiataczem jednocześnie.
3. Gdyby wywalić gitary, to byłby kawał dobrego kawałka nawet. Mogłoby lecieć w jakiejś Brilantowoj Ruce czy coś takiego. Za długie trochę.
4. Nah. Bardzo groźne i numetalowe. Żeby to jeszcze jakoś zabawne było, ale nie jest. Next.
5. Banał w sferze muzycznej, płycizna i brak polotu tekstu. Bez jakichś ciekawszych obserwacji, szybko dezaktualizujący się przegląd sytuacji politycznej. Aha. Nie.
6. "To ja teraz robię Veddera, a wy grajcie jakieś akordy, czy coś". Tak to brzmi przynajmniej. Do tego ten natchniony tekst. Pisałem już, że pierwsza paczka jest beznadziejna?
7. Na pewno się wyróżnia jeśli chodzi o muzykę. Pytanie, czy wyróżnia się, jeśli chodzi o poziom. Pewnie w życiu bym po coś takiego nie sięgnął i nie czułbym się z tym jakoś zubożony. Nic wielkiego, ale robi wrażenie po emowatości (tekstowej) poprzedniego kawałka.
8. Jeśli ktoś nie poznaje wokalu, to znaczy, że go sporo w życiu ominęło A sam kawałek jest oczywiście genialny - i nie tylko ze względu na wokal czy ogólny klimat, które oczywiście są rewelacyjne, ale posłuchajcie tej tnącej gitary... Zwłaszcza solówki. Who the fuck is Rothery? Piękne.
9. Wracamy do rzeczywistości. Łomot łomotem, ale to jest po prostu banalne i nudne, nie ma przebacz. Zero pomysłu na muzykę, melodię próbują zamaskować niezbyt wyrafinowanym napieprzaniem. Nie, ja tego nie kupię.
10. Jakieś hard'n'heavy. Ale to chyba z tych hard'n'heavych, które nie bardzo mi pasują. Niemetalowe wstawki typu flamenco czy ten klawesyn ok, ale reszta to niższe stany średnie. Chyba, że mówimy tylko o tej edycji.
11. Przyszło i poszło. To mogło być naprawdę coś z tzw. klimatem, ale po kilku niezłych motywach wchodzi durny syntezator i gra progową solówkę. A "progowa solówka" to bynajmniej nie komplement. Narracja trochę bez sensu, wyrwana z kontekstu staje się zbędna. Pomyślałem właśnie, że mogli wziąć jako narratora Michaela Palina. To by było coś.
12. Oldschoolowe w każdym aspekcie, ale przydługie i tak naprawdę niezbyt oryginalne. Jest jakiś hammond, gitarowy wymiatacz, przeciętny wokalista. No dobra, tylko co z tego. Ma to jakąś energię na pewno, ale to nie wystarczy, żeby mnie jakoś zainteresować.
13. SZUKAJ MUZY Z DUSZĄ, rozwaliło mnie to. Poza tym, żenada trochę. Muzycznie nie jest źle, ale w takich kawałkach na pierwszym planie jest raczej tekst. A z takim tekstem to nie do mnie.
A jeśli chodzi o numer 24... niezły kawałek, ale ileż można? Przecież to było milion razy na forum chyba. Nie, żebym protestował, że zbyt znane czy coś, ale to po prostu trochę mało wyrafinowany skok na punkty imo
26 zresztą też się to tyczy, ale siedzę cicho, bo wrzucant mam nadzieję wie, ile punktów właśnie ode mnie zarobił  _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Sty 04, 2011 9:35 pm Temat postu: |
|
|
Na gorąco. Poziom zwindował, że nie wiem... Chyba niestety fajnych rzeczy mi nie starczy na palce u dwóch rąk - a tyle ich musze wybrac, co nie?
1. Tak softroczek, no, bez polotu.
2. A tu, jak już mówiłem wokalista Duran Duran na tle niedorobionego riffu z Symphony of Destruction
3. To natomiast jest świetne Ta słowiańska melodia, to brzmienie, no bierze mnie...
4. Oczywiście znam, od tego zespołu zaczynałem z mocniejszym brzmieniem. Teraz wiem, że żadne to mocniejsze brzmienie , ale kawałek lubię, no, jeden z lepszych z ich repertuaru.
5. Dobre, nie powiem Chociaż troszkę nieaktualne...
6. Ciągniemy polski akcent. Wokal skądś kojarzę. Bas robi fajne rzeczy przed czwartą minutą, no jest rockowe, ale bez większych fajerwerków.
7. Tu fajne brzmienie, no leci to całkiem przyjemnie, ale też bez wilgoci w gaciach.
8. Wejście wokalu mnie rozbroiło Nie wiem czemu, ale mnie się to podoba...
9. No i wreszcie coś konrketnego. Epickie, ziutkowe intro, kawał dobrego riffu w zwrotce, fajny refren - lubię takie gitarki. Szkoda, że przepadnie przez te 2 linijki na krzyż growlem...
10. Wracamy do semi-rockowego brzmienia. Wokal to power-metal na całego, sam motyw przewodni to w ogóle wyjęty z któregoś numeru Sabatona żywcem - ale akustyk ok. trzeciej minuty miód
11. Ładne. Oczywiście porga zbraknąc nie mogło, w ogóle to mi wokalista momenta Spandau Ballet zajeżdża - nie no fajnie Ale przecież doskonale wiecie, że się na to nie złapię, no... Brakuje jakiegoś epickiego guitar-solo i wyrazistego wokalu. Chociaż momenty, jak udają Genesis i soundtrack do Piratów z Karaibów są mega.
12. Musiałem spojrzec na playlistę, bo nie byłem pewien, czy zaczął się nowy kawałek, czy ciągnie się poprzedni W sumie zostajemy w podobnych klimatach, tylko mniej progresujących, a bardziej zeppelinujących. Bez kisielu znowuż, ale miło
13. Początek już mi się nie podoba, jakieś murzyńskie klimaty. Gdy wchodzi zagłuszająca to sekcja rytmiczna jest lepiej - funku nie lubię, ale funkująca sekcja rytmiczna rządzi... No ale ten wokal... Ja pieprzę... Tekst, maniera, ogólne roz-alezemniekurwamurzyn-bujane to na maksa w czarnych klimatach. Czyli APAGE! A dęciaki zapieprzone z którejś piosenki Collinsa na bank.
14. Tak, to brzmi bardzo na plus po tym poprzednim potworku... Ej, hammondy są super Nie no, bardzo spoko, ale natłok takich kawałków w tej edycji jest taki, że zaczynam dostawac wysypki...
15. Jezu, jak tu nagle świeżością zawiało! Akustyk od początku nadający fajny rytm, bardzo spoko wokal, no, ale zaraz czuję że to będzie prog - no jasne, przed samą trzecią minutą wybucha onanizm na klawiszach Ale na gitarze to solo by było naprawdę fdajne i w ogóle ciągnący to motyw jest świetny. Wyciszenie i zostawienie samych klawiszy przed powrotem wokalu - super Na tą słabawą edycję, ten numer naprawdę wypada nieźle. Choc w żadnej z trzech poprzednich nawet bym go pewnie nie zauważył
16. Mile wchodzi ten panieński wokal. Ej, domyślacie się pewnie, że to jest lata świetlne od moich upodobań wokalnych (ten żeński wokal, te chórki w refrenie) - ale albo ogólna mizeria tej edycji mnie skrzywiła, albo to mi się naprawdę nie wiem czemu podoba
17. No, Kaczmarskiego się ktoś nasłuchał, choc troszkę to inne. Przyjemne. Ej, jak to pierdolnęło niczym Hunter tylko z lepszym wokalem... Jezusie, mega numer No, powoli QueenWizja odzyskuje twarz... Oczywiście, środki w tym wzmocnieniu proste (swoją drogą - cholernie podobne momentami, jak te w moim All Alone z poprzedniej edycji ) - ale mnie to bierze po całości. Póki co jeden z faworytów.
18. A tu znowuż mnie jakiś proto-muse-wokal dręczy... Bardzo nie dokucza, ale jednak nie łapie mnie to zbytnio...
19. Gorączka mi przeszła, tu ta panna mnie nie przekonuje. A szkoda, pod spodem jest całkiem smacznie. W sensie pod wokalem, choc kto wie, może u tej pani pod spodem też...
20. Dawno nie było, co? O lolu... Francuski, onanistyczny prog... Popieprzone to, te wysokie coś w tle, jak z Love Kills, te motywy jak z Ala nie Wali mu Pały, no nie wiem sam, co o tym myślec.
21. Słyszę konkretną gitarę, plumka cuś bas... Buja, no, buja, nie do końca to po mojemu, ale ok
22. Takie to troszkę... Jakbym znał zespół Póki co powiedzmy, że nie jest źle.
23. Epickie gówno. Zaczyna się jak Sonata Księżycowa że prawie, a potem też niekiepsko
24. Jakoś tak w połowie się pogubiłem. Epickie, ale jakieś takie do bólu. Znaczy solo gitarowe chyba było fajne, bo pamiętam, że kiedy leciało, zorientowałem się, że w ogóle czegoś słucham
25. Ej, poznaję melodię, chyba nawet ostatnio tego słuchałem? Tak, na płycie, której wczoraj słuchałem coverował to zespół, który bawił nawet w poprzedniej edycji Fajne, melodia, ten gitarowy "break", bez dużej podniety, ale jak na tę edycję, to naprawdę nieźle. No i wielkanocnej jego piosenki przecież dac nie można było
26. E, fajne, ma w sobie coś takiego wesołego z jednej strony, ale i coś tęsknego, trochę REMowe w refrenie, ładne no...
27. Oho, intro już mi sie podoba, oklepana, ale niezmiennie fajna progresja akordów. Wokal... Jakbym poznawał z niedawnej QW... Czyżby Nathalie Jackson powraca? W sumie fajne. Na taką edycję to nawet bardzo
28. O, znów od samego intro wydaje się fajne. Długośc zapowiada, że nie zrobi się z tego wchuonanistyczny prog Wchodzi klimatyczna sekcja rytmiczna, jakaś gitarka zająkała w tle... Wokal... No poznaję. Nie lubię zbytnio, ale przecież nie skreślam, bo naprawdę fajne to-to się wydaje
29. No co jest, kuffa, ktoś połączył 5 i 13? To na pewno jakaś bardzo ambitna, żartobliwa prawda o życiu kobiety, ale ja tego nie ogarniam, a dodatkowo damski wokal z gatunku jakich nie lubi. Nie wiem, czy to czy 13 bardzeij mnie drażni, oba kandydują do tytułu najgorszej rzeczy w QW jak dotąd...
30. No też nie bardzo chwyta... Buja, ale ten chaos w połowie i wokal mocno na minus.
31. No, musiało byc coś powyżej 10 minut, co nie? Ale to zaczyna się naprawdę... Zajebiście! Świetne te pogłosy, ta gitara, tło... Już 6 minut, niby nic się nie dzieje - a słucha mi się tego jak dotąd najlepiej. Brawo za uratowanie tej edycji do spółki z nrem 9 i 17.
32. Hehe, też fajnie, takie starsze klimaty, całkiem przyjemne
33. I coś ładnie się zaczyna na koniec... Nie jest wybitnie, ale ładnie kończy jakże słabą całośc.
Coś czuję, że znów będę głosował na ostatnią chwilę, tak mi się chce do tego wracac  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
irminella

Dołączył: 18 Sie 2008 Posty: 1074 Skąd: Szklary/ Rzeszów
|
Wysłany: Wto Sty 04, 2011 11:30 pm Temat postu: |
|
|
W ramach nauki słówek na kolokwium Jak zwykle uprzedzam, żeby nikt się nie poczuł komentarzami urażony, cóż, moja subiektywna opinia. Edycja w sumie taka średnia, na ten moment mam 13 utworów na shortliście, czyli w sumie tak tradycyjnie. dobra, komentarze:
1 - jakoś do mnie nie przemawia. Złe nie jest, ale czegoś mi tam brakuje. Coś, czego nawet zdefiniować nie potrafię. Po prostu taki średni jak dla mnie.
2 - no początek zapowiadał się fajnie, później jednak wokal jakiego znieść nie mogę. Generalnie fajnie, na szczęście z tym wokalem to tylko jeden moment. Niemniej nie wiem czy przemówiło do mnie na tyle żeby się na shortliście znaleźć. Zobaczymy przy kolejnym odsłuchu
3 - no brzmi tak swojsko, na pewno oryginalne, bo nie po angielsku. Ale obawiam się, że poza byciem ciekawostką nie przemawia do mnie.
4 - wykonawcę chyba poznaję, jeszcze muzycznie fajnie, jest pieprznięcie. Trochę mnie wkurza to, że gość się cały czas drze praktycznie, sorry, ale jakoś mnie to irytuje trochę.
5 - oj nie nie nie. Polityka, rapowanie, na dodatek niebyt udane to nie dla mnie. Źle mi się kojarzy taka mózyka, zupełnie nie moja muzyka.
6 - całkiem chyba ok, troszkę wokal mnie męczy, ale całkiem niezły utwór.
7 - he, he, całkiem fajnie się tego słucha. jakoś pozytywnie oddziałuje, wesołe to. Na plus.
8 - no ma jakiś rytm, ale nie przekonuje mnie. Potańczyć bym do tego potańczyła, ale słuchac na codzień nie bardzo mi się uśmiecha.
9 - o nie, nie, nie. Żadnych ryków w muzyce, nigdy. Całość byłaby fajna, gdyby nie te wrzaski.
10 - świetny kawałek, wkręcił mnie. W końcu jakiś naprawdę fajny utwór.
11 - fajne, ciągnie się, ale bardzo przyjemnie mi się tego słucha.Ma taki lekko tajemniczy klimat, podoba mi się.
12 - klimatyczny, fajnie płynie, i dobrze się przy nim pisze referat. Ale nie wiem czy to wystarczy żeby miał szanse na punkty. Jeszcze do niego wrócę. W każdym razie jest całkiem na plus.
13 - dżizaz, plaga jakaś? Jak już wcześniej mówiłam, kompletnie nie dla mnie taki typ muzyki. Ale pani chyba znajoma, o ile się nie mylę. Niemniej, piosenka zupełnie nie z mojej bajki. No i ten tekst...
14 - no powiem, że całkiem fajny utwór, trochę mnie początek... zaniepokoił, ale okazuje się byc naprawdę dobrze.
15 - kurczę, na początku średnio mi podpasował, ale im dłużej tym lepiej. Może i były takie, które bardziej mi podpasowały, ale ten też jest świetny. Ej, to jest naprawdę świetne. Odwołuję przedostatnie zdanie;)
16 - może i nic szczególnego, ale jakoś przyciąga. Pani ma ciekawy głos, nie cukierkowaty, tylko z czymś zadziornym. Całkiem fajne.
17 - piękna gitara na początku. Ale później już mi się nie podoba. Chociaż... no źle nie jest, ale ja się tu poczatkiem rozczuliłam, a potem, pff. No zobaczymy zresztą.
18 - a to lekko znajome;P Fajnie sobie płynie, później pozorny chaos. Na plus. Chociaż strasznie jakoś na psychikę działa dziwnie:D
19 - płynie, tak chilloutowo jest. Nie do końca wiem czy mnie to przekonuje na obecny moment. O, jakaś zmiana lekka. Nie no, jest ok. Klimat jest. Minus, że trochę długie, pod koniec lekko się nudzę. Ale tylko lekko
20 - no dziwny kawałek, chociaż podoba mi się. Znaczy chórki mnie denerwują , ale poza tym całkiem ok.
21 - mieszane uczucia, niby fajnie, niby ostro, ale no jakoś mnie nie przekonuje.
22 - tu mnie nic nie przyciąga, ciągnie się trochę, jest spokojnie. Większej uwagi nie zwracam, ani mnie ziębi ani mnie grzeje.
23 - Ubóstwiam to, znam bardzo dobrze. Tak emocjonalne, zwłaszcza ten wybuch wszystkiego pod koniec. cała płyta niezwykła, ale to jest kwintesecja całego tego piękna. Trochę można nie zrouzmieć jeśli się nie ma jakby informacji co i jak, ale to wszyscy się dowiedzą zapewne przy podaniu listy tytułów. Niech no ja się tylko dowiem kto mi tu tym zasunął
24 - no to też jest piękne. Takie w moim stylu:D Podniosłe, smutne, łzawe. Oczywiście na plus.
25 - całkiem przyjemnie płynie. nie ma czegoś, co by mnie jakoś przyciągało specjalnie, ale złe też nie jest.
26 - trochę mam wrażenie jakbym się na karaoke znalazła. I to na niezbyt dobrym występie. Takie nijakie.
27 - głos skądś kojarzę. Było już coś chyba tutaj podobnego. Może być, ale jakoś wybitnie mnie nie zachwyca. Troszkę za długie dla mnie, za monotonne, może tak powiem.
28 - tak powolutku sunie do przodu, brzdąka sobie, ale nie ma czegoś co by jakoś zachęcało do ponownego odsłuchu.
29 - o matko, ja się nie dziwię, że faceci czasem nie mogą wytrzymać, jak taka zacznie ci trajkotać... dziwny kawałek, ale mnie wkurza, w ogóle nie przemawia do mnie.
30 - nie no, końcówka jakaś kiepska. To też jakoś mnie odrzuca. Chyba trochę zbyt chaotycznie.
31 - znacie mnie już chyba na tyle żeby wiedziec po powiem o prawie 13-minutowym kawałku. Nudno, za długo. Nie dla mnie.
32 - głos pani ma piękny. Taki klimacik przyjemny ma. Na plusik.
33 - dość fajne. Przyjemnie się słucha, znowu nie zachwyca jakoś strasznie, żebym musiała się zbierać z podłogi, ale całkiem do posłuchania utwór. _________________ "uwielbienie dla Rogerrrka ^^ :* :love: $vvEEt"
(by Mike) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Sro Sty 05, 2011 4:32 am Temat postu: |
|
|
ok, przesłuchałem, niektóre rzeczy nawet już dwa razy, więc mogę pisać głupoty:
1. początek bardzo ok. podoba mnie się ta kobieta z wokalem próbującym naśladować PJ. i te lalalala w tle. i bas. i rytm. a najbardziej ten jej orgazm w końcówce. trochę melodia mało chwytliwa, ale fajny kawałek. Bizony jak zwykle pieprzą od rzeczy.
2. e tam, jak już się daje coś takiego, to musi to być śmieszne jak Dream Theater albo chociaż Helloween, żeby coś z tego wyszło. tak to jest nijako i bez sensu.
3. no awesome, nagły atak nostalgii. wspaniałe. refren kopie panów "nie jestem w stanie tego traktować poważnie" w dupę.
4. tu dla odmiany, jakby dać jakiś kawałek, który znam, to może by mi pojechało po wspomnieniach, ale w sumie też wątpię, bo nawet w epoce Evanescence nie należeli do jakichś moich szczególnych ulubieńców. kto to dał wog'le?
5. aż zacząłem googlać, czy to przypadkiem nie są pewni trzej durnie, których kiedyś namiętnie słuchaliśmy w Chorwacji z kasety. ale nic nie znalazłem. w każdym razie brzmi to całkiem jak oni, dykcję i charyzmę w głosie mają tyle samo, o muzyce nie wspominając. no nędza.
6. muszę zrobić kiedyś top10 najgorszych gatunków muzycznych. ten kawałek reprezentuje czołówkę - to polski comizm. chwytacie? comizm muzyczny. Boże, jestem geniuszem gier słownych. wszystkie sprawy odleciały. no ok. że zacytuję kołaczkowską: no i uleciały i idź.
7. za pierwszym razem mnie wkurwiało, ale faktycznie całkiem zabawne.
8. byłem pewien, że to musi być Atrus, no bo któżby inny, ale po przesłuchaniu wszystkiego mam więcej dla niego kandydatów. tego kawałka nie znałem, ale akurat jego ciężko pomylić z kimkolwiek. no fajne, lubię dziada. sprawia, że chcę pić i palić. na szczęście mam silną wolę i ograniczam się do picia.
9. oho, metal podejście drugie. i znowu fail na ryj.
10. no tak, ma to w sobie coś z wiejskiego Europe trochę. nawet fajnie leci. po kilku piwach można się bawić, z braku laku. plus:
Hugh Grantowi się podoba
11. och jak yesowo. no normalnie posklejane niczym close to the edge. tutaj cibiribirim i szalone pasaże klawiszowe, tu jakaś przemowa na tle fanfarów, tu trąby jerychońskie, a tu jeszcze jakieś pitołki - cały prog. wyjątkowo to kupuję, bo ma to w sobie coś z tej rozkosznej naiwności atom heart mother czy wspomnianego close to the edge.
12. o tak, coś klasycznego znowu, tylko dla odmiany w rock-bluesowych klimatach. nie wiem czego to jest rzekoma zrzynka, co prawda, ale nie przeszkadza mi to zbytnio.
13. rozśmiesza mnie refren szukaj muzy z duszą, ale tylko dlatego, że mam kumpla o takim nazwisku i słowo "dusza" zawsze bawi mnie jak lemura "paszczak". ale pomijając ten miły akcencik to ta satyra, czy jak to nazwać, jest tak subtelna, ze jedyną adekwatną ripostą byłoby zabicie wokalistki tępym narzędziem.
14. znowu jakieś yesiarstwo. chyba Grandville i Misiu poczęli małe misiondwilątka, które zarejestrowały się na forum incognito. no właściwie to nie było szczególnie bolesne, jak na ten gatunek, więc ok.
15. na dzień dobry wokalista szuka guza. o, ale refren nawet całkiem porywający. aha, potem wchodzi instrumetal (znowu gra słów, o mój Boże) i tak mnie to rusza, jak Bizona indie. tak, podoba mi się tylko ten refren. za każdym razem jak się pojawia po tych pierdołach czuję jakąś ulgę. można było z niego zrobić jakiś radiofriendly popowy kawałek i byłoby fajnie, zamiast najebać tyle "kombinowania".
16. o, sympatyczna pani jakaś, można chwilę odetchnąć.
17. Ocean Cloud na miarę naszych możliwości, towarzysze. natchniony początek zupełnie nie zwiastuje tego rozbrajającego pierdolnięcia, które stanowi drugą połowę kawałka. klimat ostateczny. coś jak ta chwila kiedy jesteś tak najebany, ze wszystko Ci się szalenie podoba, ale za moment nastąpi zwrot nadmiaru alkoholu. sądzę, że wtedy bym to śpiewał z zapałem. no generalnie na plus, bo mi się kojarzy z kebebem (znowu gra słów wykwintna!) Ytron mówi, że to taki sam pretensjonalny comizm co 6, ale ja bym tu chciał wprowadzić pewne poważne rozgraniczenie: jest pewna różnica między poezją Comy, czy tego czegoś spod 6, a Kebabem, niniejszym okrętem, czy nawet Myslovitz - otóż te drugie grafomaństwa są zabawne, właściwie bez względu na to, czy miały być czy nie.
18. o, tego dziada też lubię, chociaż on dziadem nigdy nie zdążył zostać, ojejku jejku subtelny żart. pewnie inny kawałek bym dał, ale generalnie szacun za odwagę, bo pewnie przepadnie pod metalami. kurde, dobra ta edycja jednak.
19. ło, naprawdę fajne jak na jakieś gotycko-amrykańskie kobiece chóry anielskie. ma klimat.
20. prog jest niesamowity. myślałem, że to będzie jakieś delikatne francuskie smyranie łechtaczki, a okazało się, że to klasyczny onanizm. naprawdę jestem skonfundowany. kurde, jednak ma momenty, więc nawet nie mogę zakolorować na czerwono z czystym sercem. :/
21. no wreszcie! tu mogę. fajny bas, ale to tyle. come on babe i ogólnie czad, no ale nie chce mi się w to bawić.
22. kurde! cierpię na syndrom ytrona. ponarzekałbym, ale nie ma na co. to znowu klasyczne i fajnie płynące. serio, brak tej edycji jakichś totalnych orgazmów, ale praktycznie prawie wszystko mi się podoba.
23. a cóż to za marsz żałobny znowu. jakiś soundtrack postrekwiemforedrimowy chyba. no dobre to. znowu. co z Wami? aż jestem dumny, że zrobiłem okładkę do tej imprezy!
24. och! to ma szanse być jakimś ministremoflostsouls. ale facet balansuje na granicy, niczym jakiś pieprzony cyrkowiec na linie: kiedy już myślę, że wpadnie w Jamesa La Brie, on się opanowuje i śmieje mi się w twarz. no i ma zabezpieczenie w postaci tego, co się dzieje w tle - też momentami brzmi niczym któryś kawałek z ostatniego Dream Theatera, ale jednak ciągle się broni. nie moja bajka, ale niezłe.
25. dopiero jak zaczął jęczeć, to skojarzyłem kto to mógł być. goat bierze udział czy się zmówiliście, żeby robić duble? w sumie fajne, ale poprzedni lepszy.
26. o tak! temu wrzucę punkty na sto procent, na pohybel Bizonowi. Przecież ta melodia rox. fanem nie jestem i nie będę, Bebe mnie generalnie śmieszy itd. no ale to jest zajebiste. a ja to bym dał ten kawałek o grubych dziewczynach, bo jest rozbrajający całkiem.
27. matko, znowu jakiś facet na zimnym kiblu. gdyby nie wokal tym razem może coś by z tego było. przynajmniej wreszcie mogę dać czerwony, bo tak mi wstyd, że bizon z ziutkiem psioczą na te edycję a mi się podoba. a wróć, przecież oni nie mają gustu.
28. jakoś tak przesmęciło i się skończyło
29. jezu jak się zlękłem! w sumie to ciekawe całkiem. zawsze mi imponowali ludzie z taką dykcją i zdolnością szybkiego mówienia, z racji moich wątpliwych zdolności w tym zakresie. a jak baba zaczyna śpiewać to już jest całkiem moc! ale niemoge, Kaczmar w poprzedniej edycji zrewolucjonizował queenwizję zupełnie.
30. no niemoge. i nie wiem co robić. wybór taki sobie, na tej płycie są dużo lepsze rzeczy. wiadomo, że tekst z refrenu porusza serce do głębi. no ale nie wiem, nie wiem. pewnie i tak dam punkta, bo trzeba promować swoich. buja, a ten chaos w połowie i wokal mocno na plus.
31. tak, lubię takie płynące przez miliardy minut gitarowe plumkania jakich tysiące. ten kawałek mógłby trwać w nieskończoność. jakbym go puścił w tle i tak nie czułbym potrzeby wyłączania go, a w innych okolicznościach i tak wiem, że tu się nic nie zmieni więc moge kliknąć next.
32. o, jakiś zakurzony taniec przytulaniec. miło.
33. no i na koniec znowu coś znajomego. nie jest to jakiś znowu mój ukochany kawałek, ale jakby było więcej takich ludzi jak on w poprzednich edycjach, to bym miał dużo lepszą opinię na tym forum.
generalnie brak wielkich orgazmów, sporo ciekawych kawałków, bardzo dużo przyzwoitych i kilka rekordowych (nie bójmy się tego słowa) szajsów. bardzo eklektyczna edycja. trzeba było ją nazwać A Night At The Opera, tylko nie wiem kto na tym forum się stosownie rymuje. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Aia

Dołączył: 02 Gru 2010 Posty: 200 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sro Sty 05, 2011 11:25 am Temat postu: |
|
|
Właśnie przysiadłam nad pierwszą paką. Moje wrażenia po jej odsłuchu? W poprzedniej edycji, do której chciałam się wbić na bezczela , było jak na moje sparciałe ucho znacznie lepiej. Przyjmuję jednak za dobrą monetę Wasze sugestie, że dalej w las wcale nie będzie ciemniej. I karmię się nadzieją, że jednak będę miała dźwięki do potaplania.
Na razie, z pierwszej 11- stki mogłabym wyłuszczyć 3(!) kawałki, które jakoś mnie wzięły i zapewne dostaną punkty (kto wie, może ominie mnie sytuacja „osiołkowi w żłoby dano”). Reszta była bądź to zupełnie średnia, bądź w znacznym stopniu mi nie podchodząca i momentami irytująca.
Ale! Mam wywleczony na lewo gust, więc proszę nie żywić urazy drodzy wrzucanci, jeśli niechcący zbeształam Was kawałek. Co złe to nie ja
No, więc...Relacja prawie na żywo.
1.Muzyka sobie, wokal sobie, trochę takie rozjechane, a potem nagle znika w zgiełku. Przeszkadza mi jednostajne tło, mało tam się dzieje. Chociaż sam śpiew niezły, podoba mi się i ratuje kawałek. Ogólnie całość średnio na jeża mi podchodzi. Jak dla mnie za dużo hałasu, kakafonii, za mało melodyjności.
2.Zaczyna się fajnie, potem też nieźle, całkiem to dźwięczne i wdzięczne. Przyjemnie się słucha, do czasu. Ta wychrypiana deklamacja zepsuła mi nastrój, który niestety się już nie podniósł przez jednokopytny koniec.
3.To ciekawe...Trochę w klimacie pieśni biesiadnej z rytmicznym, rockopochodnym podkładem. Nie porywa mnie jednak, ostatecznie nijakie i jednostajne. Nie zaskakuje niczym do końca.
4.Mocne wejście, jakoś wokal mi odstaje, jakby nie przystaje, bardzo jest „subtelny” . I jak dla mnie zdecydowanie za dużo łomotu i wrzasku, nie moja piaskownica. Trudno mi się sensownie stosunkować do takich klimatów, bo nie potrafię uchwycić klamer spinających do kupy kompozycję w rezultacie rozlatuje mi się na milion hałaśliwych dźwięków i wtórujących im pokrzykiwań.
5.Hahaahha . Wokal katastrofalny, tekst niewiele lepszy, za niski poziom abstrakcji jak dla mnie
6.Niestety nie lubię takiego wokalu, irytuje mnie. Muzycznie jeszcze ujdzie, choć mocne wejście w środku znacznie lepsze, dobrze robi kawałkowi i nawet wokal lepiej mi w tym miejscu podchodzi. Interesująca, poszarpana końcówka, pomysł jest, a to już coś.
7.Początek fajny, potem radosne „plumkanie”, trochę tego, trochę tamtego, tu klasyka, tam całkiem miła pomiałkująca gitarka...Przyjemne. Jak dla wybija się z tła i z otwartym sercem mogę do tego wracać. Poprawiło mi nastrój, czymkolwiek toto było . Punkty bedą.
8. Stoi na stacji lokomotywa i popiarduje z cicha. Niestety odnoszę nieodparte wrażenie, jakby coś się zepsuło i utrudnia mi to odbiór całości. Ta gitara nawet ma momenty, ale to nie ratuje rozłażącej się, rozklekotanej całości.
9.Już lepszy hałas, ale znowu te wywrzaski. Momentami przeziera się jakaś miła melodyka, ale...Nie, nie dla mnie, o nie.
10.Lepiej , znacznie lepiej, nareszcie coś co jakoś tam wyczuwam. Przynajmniej jest wokal na poziomie słuchalności. Trochę za mało zróżnicowane, choć nie, trochę zwrotów akcji jest i nawet ładne gitary, wyraźne, takie jak lubię. O! I nawet miłe memu uchu „zapiewanie” się przez chwilkę pojawiło. Nie odurza, ale może być.
11.Cichutki początek, wokal nareszcie do rzeczy, potem pukanie, pykanie, ćwierkanie, dużo fajnych rzeczy, mnogo dobrego. Wejście klasyki i dzwonków i klekotek, bomba. Podoba mi się, cudnie. Końcówka mogłaby być mniej filmowa, ale to nie umniejsza mojej świeżo narodzonej sympatii do tego numeru. Tak, tu na pewno będzie wielki plus i punkty. Bo choć trochę nie spinam całości, to dobrze na mnie ten kawałek działa . _________________ Errare humanum est...
SERDUCHA SERDUCHOM |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maciej

Dołączył: 22 Lip 2005 Posty: 1329 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Sro Sty 05, 2011 6:50 pm Temat postu: |
|
|
Moje opinie z pierwszej dwudziestki po kilkukrotnym przesłuchaniu słabiej niż ostatnio ale mimo wszystko dość udana edycja
1.Przyjemne,lekko rozedrgane, miałem mieszane uczucia ale gdzieś po czwartym przesłuchaniu,naprawdę polubiłem ten utwór.
2.Pocżątek zapowiada coś lekkiego ale po chwili wchodzi cięższy riff brzmiący dość znajomo z cyklu "postmodernistyczny Mustaine" ale ogólnie na plus, jest energia to ważne choć nie przeczę dość dziwny by nie powiedzieć dziwaczny numer
3.Miło ze rosyjski, mateczka Arkona mi się od razu przypomniała choć oczywiście ten utwór nie ma nic wspólnego z gwiazdami folk-metalu ale ma w sobie coś,wyrazista melodia, nie wiem może ten ‘wschodni” klimat?
4.Nawet ujdzie, jakieś okolice nu-metalu posłuchac mogę, jest riff ale ogólnie ale bez zachwytów
5.Mój stosunek do rapowanych wokali jest chyba powszechnie znany oraz fakt że jestem wielbicielem poetyckości i te dwa czynniki złożą się na opinię którą przez autocenzurę nie zacytuję.Brak komentarza jest czasem najlepszym komentarzem....
6.Przyłożenie w częsci późniejszej pozytywne, ma napięcie, gdyby było po angielsku to nawet nie powiem niezłe, z emocjami. Lecz wątpliwej jakości strona liryczna pozbawia trochę ten kawałek choć generalnie jednak oceniam muzykę a ta jest niezła.
7.Wyśmienite, trochę taka zabawa muzyką ale przyjemna, ciepła, miła, rodzinna(co mi się takie "swiąteczne epitety cisną na usta to nie wiem ) ani na chwilę aranżacja się nie rozjeżdża a utwór nie odjeżdża w kilkuminutową solówkę.Bawiłem się dość rozkosznie przyznam.
8.Takie ”zapalenie krtani „ może mieć tylko jeden gość ,szanuje go, solówka dość udana, w swoim stylu na pewno dobra rzecz choć zupełnie inną sprawą jest czy mnie takie rzeczy porywają, uwidim...
9.Czyżby metalcore?, w niewielkich ilościach może być, jest moc, jest riffowanie także nie jest źle.
10.Fantastyczny kawałek, w sumie taki „melodyjny heavy metal” , wstawka renesansowo-barokowa delicje,pomijam fakt że to obok naszego Briana mój ulubiony grajek na sześciu strunach, bardzo mocne zakończenie tej dyszki.
11.Kawałek dla koneserów, wyrwany ze swoją drogą pięknej płyty może nie robi takiego wrażenia ale w całosć wpisuje się znakomicie i wtedy recytacje nie wydają się pozbawione kontekstu.Widziałem na video tą płytę jako live.Bardzo dobre, prog-rock jak się patrzy, wirtuozerskie wykonanie, klasa i swoboda znamienująca mistrzów.Po prostu wyborny numer!
12.Bluesująca atmosfera, jakiś staroć, miło się snuje,partie solowe pod koniec, sentymentalnie pewnie lata 70-te?
13.Funk, rytmika dobra, sam kawałek nie moja bajka ale podoba mi się.I tu powinienem zakończyć komentarz.Ale że po polsku to muszę i o tekście napomknieć który jest niestety fatalny, z tym że powtórze to co pisałem przy innym kawałku oceniam muzykę a muzyka raczej na plus niż na minus
14.Smakowity kąsek, podobają mi się te harmonie wokalne, przyjemny klimat , dobra aranżacja, przekonuje mnie zdecydowanie.
15.Solidny i ciekawy kawałek –i nie będzie chyba nadużyciem jeśli powiem- że prog-metalu przynajmniej o takim zabarwieniu co dla mnie jest ogólnie plusem, chciałem rzec że podobne do........ale może następnym razem wrzucę ten podobny zespół a nie chce sobie robić foreshadowingu że użyje serialowej terminologii
16.Miło sobie leci, odprężajacy ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu, szkoda tylko że tak krótko..
17.Metalowy rodzimy klasyk,zmiotło tak samo gdy usłyszałem po raz pierwszy w radio jeszcze w latach dziewięćdziesiątych,w gruncie rzeczy utwór z nadzieją bo przecież okręt mój płynie dalej...,ołowiany riff, moc, brawo!
18.Pierwsza połowa bardzo ładna ,moment ze zgrzytami trochę gorzej.Ma wciągającą atmosferę choć z drugiej strony skłamałbym gdybym rzekł że to mój faworyt.Niemniej kawałek w porządku.
19.Klimatyczny ciężki rock, klimat słowo klucz, frapuje trochę rzekłbym nawet na swój sposób alternatywnie (i w tym wypadku owo określenie na „a” nie będzie brzmiało pejoratywnie), całkiem dobre, lekko psychdeliczne w wyrazie lecz w znośnej dawce, naprawdę klawe.
20.Piękne, dopieszczone aranżacyjnie, pisałem kiedyś przy okazj innego kawałka w innej edycji że ów „leniwy paryski klimat” tu go znajduje w bród, trochę mi się z queen II momentami skojarzylo, co tu wiele deliberować art-rock z wysokiej półki. _________________ Light the fire, feast
Chase the ghost, give in
Take the road less traveled by
Leave the city of fools
Turn every poet loose
  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Sro Sty 05, 2011 7:44 pm Temat postu: |
|
|
I znów wychodzi na jaw stara prawda, że tylko lemur i kater znają się na muzyce.
14. Nawet ładnie to płynie, przyjemne kombinowanie z harmoniami wokalnymi, tylko, że to trochę takie niewiadomoco, ni to prog, ni to piosenka. Na tle całej edycji raczej na plus. Wokal bardzo lubię, nie ma popisów instrumentalnych, przyjemne.
15. Zapowiada się nieźle. Refren wymiata i do połowy kawałka jest super. Potem wchodzą nie wiadomo skąd oklepane metalowe riffy, co trochę psuje efekt. O nie, a potem ktoś chce być Emersonem. I niech sobie nawet będzie, ale czemu psuć taki fajny kawałek? Na szczęście to tylko kilkanaście sekund, więc nie ma co jeszcze spisywać na straty. No dobra, nie jest najgorzej, ale ten onanistyczny fragment zupełnie niepotrzebny.
16. No rewelacja... Jeden z najlepszych kawałków do tej pory. Króciutkie, bez udziwnień, i świetnie zaśpiewane. Bardzo ładne, naprawdę. I niewykluczone, że zapunktuje.
17. Hahahaha, uwielbiam tego faceta. Mistrz kraju jeśli chodzi o teksty i ogólną śmieszność. Za to muzycznie nie najgorzej, w drugiej części są całkiem fajne riffy, wręcz doom metalem to zalatuje, coś jak Tiamat na swojej drugiej płycie nawet. Daje radę, tylko, że brzmi płasko jak naleśnik, za taką produkcję powinno się obcinać uszy.
18. Tego pana też uwielbiam, ale dla odmiany na poważnie. Jeden z najlepszych wokalistów ever, mistrz pisania pięknych piosenek. Piękne, naprawdę piękne do bólu. I ten Gig in the Sky w końcówce, z mocniejszym uderzeniem. Wspaniałe, będą punkty i to sporo.
19. Podoba mi się to niespieszne tempo i zawodzenia tej pani wypadają całkiem korzystnie. Jakby się zastanowić, to całkiem przyzwoite wokalnie, klimat jest, wybuch też, chociaż mało spektakularny, może trochę przydługie, ale to już tak napisałem, żeby się do czegoś przyczepić. Nie no, naprawdę ma klimat, taki gotycko - pink floydowy, nieźle.
20. Dobre, dobre. Francuską piosenkę to ja akurat lubię. Aha, jednak chanson nam nie pasuje, to idziemy w prog? Ale nie jest źle, bez popadania w przesadę, może końcówka trochę psuje efekt, ale jest bardzo ładnie. Chyba najlepszy prog tej edycji jak dotąd. I za francuski ogromny plus, sam miałem Gainsbourga przygotowanego na te edycję
21. Oł jea, oł, jea. Nie, bez przesady. czegoś takiego to ja akurat nie lubię. Kiepski riff, może ten bas faktycznie coś tam wycina, ale całość mnie totalnie nie rusza i nie ruszy. Nie, ta środkowa część też nie bardzo.
22. Bardzo lubię gości, a to jest kawał dobrego kawałka. Oczywiście gitary, jak to u nich, nienaganne, wokal, jak to u nich niezbyt powalający ale słucha się baardzo przyjemnie.
23. Świetne, od początku miałem wrażenie, że to będzie jakiś post rock czy coś podobnego, i rzeczywiście. Rewelacja pod każdym względem. Niepokojące, smutne i tajemnicze jak bieganie po ciemnym lesie, a końcówka to efektowny koniec świata, kometa nad Doliną Muminków i 2012 w jednym. Znakomite, zaiste.
24. Niestety, to nie déjà vu, ktoś chce koniecznie wszystkich nas zamęczyć tym zespołem na śmierć Akurat ten kawałek jest świetny, zwłaszcza ten akordeon i bas na początku. Wokal też fajny, zwłaszcza jak się tak zaciąga i nie wiadomo, czy ma na tyle powietrza, żeby zaśpiewać następną linijkę, a jednak! Dał radę. Nie będę się wygłupiał i pewnie dam punkty.
25. O, znowu on. W jeszcze lepszej odsłonie nawet. Cover, o którym wspominał Ziutek też bardzo lubię, ale oryginał wymiata na całego. Tak trochę tajemniczo tym razem, żeby nie powiedzieć mrocznie, ale i przebojowo. Rewelacja, jednak ta edycja nie jest taka zła.
26. No dobra. To się nie zdarza często, żeby ktoś wrzucił kawałek lepszy od mojego, ale tym razem to się stało. Jeśli ktoś nie poznaje wokalu - znaczy, że nie ma pojęcia o ejtisach No i cóż, najlepsza piosenka ever, na refrenie mogłaby się skończyć cała muzyka świata, bo nic już tego nie przebije. Geniusz. Ten flet, i ta końcówka. Charakterystyczna gitara. Świetny tekst. Ale najważniejszy jest wokal, wiadomo, Bizons gonna hate, ale kiedy ten facet zaczyna śpiewać, to żaden Hogarth czy Rodgers dla mnie nie istnieją. Arcydzieło.
27. Co ten pan ma z głosem? Dość dziwnie brzmi. Jak pudel metal pod wodą. Może aż tak źle nie jest, ale mimo to nie chwyta. No niby całkiem ładne, ale jakoś nie chwyta.
28. Ktoś chyba pod Fenderka zagrywa... Nie przepadam osobiście za tym zespołem, ale kawałek daje radę nawet, fajne brzmienia pod wokalem, smutek, żal, gdyby dać to do zaśpiewania lepszemu wokaliście, mogłoby być dzieło. Ale na tego pana jestem niestety uczulony, może nie tak, jak na LaBrie, ale jednak. Tu stara się wypaść przekonująco i nawet mu się to chwilami udaje, ale jednak więcej z niego szkody niż pożytku. Co nie zmienia faktu, że instrumentalnie jest świetnie.
29. No ładnie, ładnie. Nie. Okrutne i niestrawne. Jak zaczyna śpiewać to drażni mnie trochę mniej, ale ogólnie to mnie odrzuca.
30. OOOOoooOOOOoooo, ktoś u mnie mocno zapunktował. Jedna z lepszych rzeczy na jednej z najlepszych płyt w dorobku tego zespołu, w dodatku z tym refrenem wymieniającym wszelkie moje życiowe potrzeby. Sporo miłego hałasu i kojący refren. O tak. Tak się powinno wygrywać Queenwizje.
31. Przyjemne, bardziej ambientowe niż rockowe. Relaksujące, błogie, piękne, przestrzenne, kosmiczne. Zastanawiałem się, czy ta perkusja była w ogóle konieczna, ale nie przeszkadza zbyt mocno, więc w porządku. Świetna rzecz.
32. Staroć albo dobrze wystylizowany na staroć Lubię takie klimaty, miła odmiana po całym tym zgiełku tej edycji. Ale bez szaleństw jednak.
33. Faktycznie ciężko poznać głos od razu, a to przecież jeden z najbardziej charakterystycznych krzykaczy rocka... Niezły kawałek, fajne orkiestracje, w ogóle bardzo ładnie.
Nie taka zła ta edycja, jak ją malują, ale z drugiej strony sporo zupełnej beznadziei, zwłaszcza w pierwszej paczce. _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Aia

Dołączył: 02 Gru 2010 Posty: 200 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sro Sty 05, 2011 8:49 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | No ja po zdjęciu zasłony tajemnicy oficjalnie wyśmieję kilka opinii - bo nie lubić czegoś spoko, ale pisać głupoty (czasem podszyte tak ogromnym uprzedzeniem, że chyba zagłuszającym głośniki) i to absolutnie niesłychane to trochę inna bajka. |
I zawiało grozą Ale co tam, raz się żyje Zaryzykuję i puszczę myśli całkiem wolno, lećcie kochane...
No i cóż, mieliście rację, 2 paka zdecydowanie lepsza, zwracam honor edycji, choć 3 stoi jeszcze nie napoczęta i intryguje . Naprawdę bardzo dobrze mi się tego słuchało i z chęcią wrócę do tych kawałków przy punktach. Z 10 po wstępnej selekcji zostało 7 (co razem z 3 z pierwszej paczki daje 10) O.o, czyli opcja „osiołkowi w żłoby dano”, której miałam uniknąć jednak będzie miała miejsce. Zapowiada się ciężki wór orzechów do zgryzienia...
Wrzucantom już teraz dziękuję za wyśmienitą zabawę, bo autentycznie ją miałam z tą paczką
To lecimy:
12.Zaczyna się dość przyjemnie, nic nie huczy, nie wrzeszczy, wszystko ładnie sobie płynie, instrumenty do powyłapywania nawet tępym uchem, gitary, perkusja, brzdąkanie zewsząd, jak lubię. Może bez jakiejś wielkiej zaskoczki, opadania szczeny, ochów, achów, ale na plus, na pewno. Leży mi, aż bym sobie pobalowała.
13.Pyk, pyk na wstępie intrygujący ...Potem , cóż, odkryłam w sobie pewien brak.
14. No i znowu całkiem nieźle tu gra, tam gra, moje ulubione zaśpiewy nawet są. Zmiana tempa, ładny wokal, w pytę chórki, harmonie, mmm. Melodyjne toto niezwykle. Płynie falami, nie zanudza, nie smędzi. O! Jeszcze radosna instrumentalna puenta. Na plus, bez wątpienia.
15.Intro dobre! Skądś jakbym to znała, hmm, chyba tylko złudzenie... Całkiem do rzeczy wokal, reszta skocznie gra. Nie do końca mój świat, ale brzęczy odjazdowo. Nie truje, nie zamęcza stałym tempem i niezmiennym rytmem. Plus.
16.Przyjemny, lekko chrypliwy wokal. Delikatna aranżacja, takie usypiające plumkanie, całkiem miła całość, melodia chwytliwa. Chyba mogę zaklasyfikować do kolejnego odsłuchu .
17. Początek intrygujący. Wokal trochę bez wyrazu, nadto niknie w muzyce. To mocne wejście fajne, choć trochę za leniwe, przydałaby się krztyna dynamiki, chociaż do tekstu leży jak ulał, to z pewnością jasna strona. Całość jednak dla mnie za ciężka, może w innych okolicznościach pozytywniej bym odczuła...
18.Wokal zdecydowanie się wybija, dobrze, ma potencjał ku temu. Gitarowe plumkanie to wolne, to przyśpieszające, piłujące i wracające nieźle się tu komponuje z mocnym śpiewem i zapiewaniem, które dobrze wykonane szczególnie mnie zawsze ujmuje . Wrócę do niego zapewne bo się w sumie broni na tle.
19. Dziwne...Za jednorodne tło jak dla mnie. Wokal ujdzie, ale osobiście jakoś bez entuzjazmu się do niego stosunkuję. W środkowej części jest lepiej. Nie ogarniam trochę całości, tak się wlecze bez dominanty, albo jakiejś ciekawej przewodniej nuty. Wyjce takie trochę. Nie, chyba mi ostatecznie nie podchodzi.
20. O jak biesiadnie, ogniskowo się rozpoczyna Oryginalny wokal, cudnie wysoki, ma swą moc, wokale „chórkowe” też niezłe. Ciekawe granie, dużo interesujących dźwięków. Melodyjnie, fajnie to płynie. Jest się w czym potaplać! Tu to tu tamto, tam owamto, czyli wszystko co mną kręci. I stosowna, subtelna puenta. Na plus, na pewno.
21.Dobrze...Trochę queenowe klimaty, tylko bardziej płaskie, rozwalcowane te dźwięki. Chociaż te gitary w środkowej części całkiem mocno bzyczą, robi się dużo ciekawiej. Tak, koniec zaważył swoje. Kupuję, bo mi nóżki same skaczą, co znaczy, że źle być nie może .
22.Leniwe, senne, ale zaśpiew dobry. Środkowa część ciekawa, znowu dużo się dzieje, wciąga, pobudza ucho do pracy. Trochę jakiś mocnych akcentów brakuje, ale w sumie może i one niekonieczne, bo masło maślane by się zrobiło. Partie instrumentalne odjazdowe. Tak, znowu koniec rządzi. Odpłynęłam. _________________ Errare humanum est...
SERDUCHA SERDUCHOM |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Aia

Dołączył: 02 Gru 2010 Posty: 200 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Sty 06, 2011 11:57 am Temat postu: |
|
|
Rzeczywiście jakoś licho tu z ruchem...
O, kater zaszalałeś widzę I jestem na pierwszej lokacie, ha!
Kurcze, też pobawiłabym się w publiczne typowanie, ale przypominałoby to bardziej zapalczywe walenie kulą w płot Oszczędzę chyba sobie i Wam, za dużo tu tego dobrego. Chociaż...Byłoby na swój sposób zabawnie
Tymczasem rozpakowałam 3 paczkę i zabrałam się od rana za konsumpcję. Ogólnie stwierdzam, że druga mi zdecydowanie bardziej podeszła, choć chyba w 3 więcej się działo. Było i trochę strasznie, i trochę zabawnie, a czasem nawet pociągająco. Dobry był to czas . Niniejszym mam 15 typów do punktowego rozgryzienia.
To tak:
23.Spokojny, klasyczny, początek ze smyczkami przyjemnie kojący. Muzyka o filmowych charakterze w zasadzie, taka z automatu tworząca miraże. Całkiem do rzeczy, ale bywało w tym gatunku ciekawiej. Dzwonki w końcowej części i zmiana tempa na nieco żywsze czaderska. Sama nie wiem, na razie nie pieję, nie skreślam.
24. O, znowu podobny klimat, milusie plumkanie . Niezgorszy wokal, chociaż trochę nadto zawodzi. Fajna, wielowymiarowa aranżacja w końcowej części, ale kurczę, mętne to jako całość i przewidywalne, brakuje jakiejś ciekawej „dygresji” w trakcie.
25.Tak, jedna z tych rzeczy przy których po pierwszych kilku sekundach, całkowicie pozazmysłowo dochodzę do silnego, irracjonalnego przekonania, że coś mnie drażni Autentycznie, niby wszystko jest na miejscu, niby powinno mi się dobrze słuchać, bo i gitary są i wokal nie odrzucający i rytmika całkiem skoczna, no ale...
26.Trochę ni to ni sio. Wokal nie przeszywa mnie ciarkami zdecydowanie, za bardzo niezdecydowany, zresztą dobrze pasuje do reszty, którą też można by tym mianem określić. Jak dla mnie zbyt monotonne. Trochę ciekawych rzeczy się dzieje...ale ostatecznie ni do tańca to, ni do różańca.
27.Hm, coś ma w sobie. Fajnie gitary współgrają z tym mocnym rytmem, podoba mi się to. Takie transowe, jakoś kojąco na mnie działa. Będzie na plus.
28.Dobry początek, fajne pykanie. Dalej zdecydowanie lulające, ale może mnie tak bujać do snu w sumie. Trochę za dużo szmeru pod koniec, zaczęło się wszystko zlewać. Mało wyraziste.
29. hahaha, no, przynajmniej na nudę nie mogę tu narzekać Się dzieje. Pomysłowy zamysł na utwór, taki muzyczny performance. Ale nie, jednak za daleko od mojej bajki
30.O jak przytulnie, pierwsze słowa tekstu takie intrygujące, takie życiowe . Strasznie dużo hałasu między nimi. Minimalizm strony werbalnej doprawdy mnie porusza. Jako całość ciekawe, mało było do tej pory takich muzycznych niespodzianek w dobrym guście, więc przechodzi przez ucho igielne.
31.Pipipipppepepeppeopepo...Za bardzo sapie, za bardzo buja. Niestety dostaję choroby transowej od takiego pykania. Nie powiem, że to nie ciekawe, bo nawet czadowe, jakby tak powyrywać fragmenty, ale jako całość zamęcza niczym morskie fale na jachcie. „Boże to dopiero połowa”...
32. O jakie janis-joplinowate, mam słabość do kobiecego wokalu w ten deseń. Podoba mi się jako całość, działa antystresowo i jeszcze podkład muzyczny rodem z filmów z lat '30. Na plus.
33.Źle nie jest. Naprawdę znośne, muzycznie trochę wydeptane, ale wokal ma mocne momenty, zwłaszcza w delikatniejszych partiach. Dobra, chórki i brzęczenie w drugiej połowie ostatecznie mnie przekupiły, niech będzie . _________________ Errare humanum est...
SERDUCHA SERDUCHOM |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Czw Sty 06, 2011 9:04 pm Temat postu: |
|
|
12 – klasyczne, w dobrym rozumienia tego słowa. Przyciąga uwagę od początku. Ma nastrój. Ciekaw jestem wrzucanta, bo zespół zacny, ale mało o nim się na tym forum gada. Bas w tym kawałku to czysta poezja. To jak się rzecz rozwija, nabiera prędkości i mocy – również. Świetny utwór.
13 – taki sobie pop-funk zespołu, który chyba już nic obecnie nie znaczy – i jakoś tego nie żałuję. Aha, nienawidzę tekstów polegających na narzekaniu, że nie ma dobrej i oryginalnej muzyki, zwłaszcza, jak samemu się takiej nie gra. A refren to już irytacja wcielona. Zwłaszcza, że, hihi, w tym kawałku duszy zbyt wiele nie ma. Jest denerwująca konfekcja.
14 – nawet w miarę sympatyczne, ale orgazmów a nawet większych podnieceń nie wywołuje. Na pewno ten zespół miał bardziej bezsensowne rzeczy w karierze i Fenderek na pewno wie, do czego piję. Nawet wokal mnie jakoś nie wkurza. Powiedzmy, że na plus. I jakoś nawet wiedzieli kiedy skończyć.
15 – to jest na tyle mało ciekawe, że jakoś nie mogę znaleźć dobrego opisu. No, leci sobie, leci, brzdąka, śpiewa, gitaruje, łamie rytm, tylko nic z tego właściwie nie wynika. Nie jest strasznie złe, ale na pewno nie będę chciał wracać.
16 – z utworami tego typu mam taki problem, że równie często potrafią mnie uwieść, co odrzucić, mimo, że mogą być do siebie całkiem podobne. Ten jest zdecydowanie na plus, ładny, trochę w stylu rudowłosej pani, która się już tu pojawiała, a którą wielce cenię.
17 – czyżby to była najbardziej polska edycja? To jest tak strasznie kiczowate, że nie wierzę, by mogło być na serio. Z drugiej strony, poznaję głos, więc jednak chyba jednak jest na poważnie. Ale cóż, coś płynie dalej, jak nie tabory, to okręt. Nigdy nie załapałem się na mroczne uwielbienie dla tego zespołu, więc nie może to do mnie przemówić sentymentem. Im chyba po prostu wolno tak grać i nawet zdaje to egzamin. Szatan.
18 – dobre. Wokalna wrażliwość podobna co u pewnego dziwaka, którego wrzucałem parę edycji temu, więc nie może mi się nie podobać. Ma nastrój i bardzo, bardzo dużo charakteru. Głos jest miejscami nieziemski. Lemur mówi – zdecydowanie tak.
19 – bardzo fajny, zimno-przestrzenny klimat, w którym mi dobrze. Hipnotyczne, atmosferyczne, impresywne. Od samego początku robi bardzo ciekawe wrażenie. I wcale to się nie zmienia w miarę jak utwór sobie płynie. Wszystko tu pasuje, aranżacja, głos, melodia. Nie nudzi się, gitary dławią tak jak powinny.
20 – osiem minut po francusku i nie jest to, jak mniemam, Brel? Nie przepadam za brzmieniem tego języka, więc może troszkę mi to przeszkadzać w odbiorze utworu, który muzycznie okazuje się nie taki najgorszy. Ale fragment rodem z polskiego bigbitu mnie zniszczył. Tja, popsuł się trochę ten utwór, zwłaszcza, że wokal mi się nie podoba, abstrahując już od żabojadztwa. Jakoś mi tak obojętnie teraz leci koło ucha. Końcówka natomiast znowuż dobra. W sumie to nie wiem co sądzić, generalnie chyba jednak plus, acz z poczuciem zamętu.
21 – och tak, prawdziwy rock. Czyli chyba będę się stąd zabierał, bo jak wiadomo, to nie dla mnie. Ajajajaj, chóralne refreny z krzyczeniem „oł je”, to może ja pójdę sobie herbatkę zrobię. Nikogo chyba nie zaskoczę, mówiąc, że nie są to dźwięki, które bym miłował? Solówka jest w miarę fajna.
22 –Ni będę na siłę twierdzić, że mi się nie podoba - bo jest całkiem ok. Onanizmu żadnego, a za to sporo fajnych pomysłów, bardzo ładna gitara, ciekawy klimat. Wręcz w kilku miejscach potrafiło lemura poruszyć. W sumie najmniej udany jest tu wokal, gdyby był bardziej wyrazisty, charyzmatyczny – mogłoby być naprawdę rewelacyjnie. Ale i tak jest bardzo, bardzo dobrze. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
Wysłany: Czw Sty 06, 2011 9:42 pm Temat postu: |
|
|
1. Na powitanie wita nas pani. Bardzo szczególnie zawodzi. O ile muzycznie nie przykuwa tu nic uwagi to wokal już tak, tak samo słabe chórki, które w tle zawodzą. Ciężko powiedzieć czy to fajny czy nie kawałek. Typ: nathalie jackson
2. Zaczyna się nieszczególnie, by się gitarowo rozkręcić. Wokal jest ni na plus ni na minus. Tempo cockera ładnie się kręci, więc nie ma się do czego doczepić. Jakieś głębsze szatańskie motywy w połowie, ale nie jest bardzo źle. typ: Maciej
3. Początek niczym klimaty Denisa Rousosa takie greckie… w sumie brzmi jak popowo coś tam kawałek.. a tylko śpiewa nie po angielsku tylko rosyjsku… w QW były lepsze kawałki w tym języku.. Ok. 2,30 minuty już to lepiej brzmi, kiedy wokal nabiera mocy i jest bardziej rockowo. Typ: irminella
4. Syntetyczna muzyka z ostrym brzmieniem. Trudno mi to sensownie ocenić. Typ: punkadiddle
5. znowu cos syntetycznie brzmiące. Ale mamy po polsku… taki polityka song…Dziadek z Wermahtu, babcia z SB typ: Mefju, bo on ciągle zadaje polityka pytania
6. Wracamy do innych klimatów bardziej rockowe, ale polskie. Pan ma nawet głos, ale słuchając takich piosenek mam wrażenie, że już to słyszałam… wokalista wpisuje mi się w stylistykę polski rock XXIw. Mocniejsze momenty gitarowo-perkusyjne nawet, nawet. Typ: nar
7. Tu wracamy do lat 70? Piosenka nawiązuje do znanej rzeczy jednym słowem. Fajne, fajne… typ: gosiakn
8. No ten głos, głos… tylko ignorant nie rozpozna. Chociaż wolę inne piosenki tego pana w stylistyce kołysanek. To ma swój klimat i nowy Orlean i brzeg Missisipi się kłania. Typ: kater
9. Ostre łojenie, tylko trzeba podkręcić na maksa dźwięk… wokal wyje jak zarzynane coś.. Oj bolą uszy. Typ: lookaug
10. wracamy w inne rejony muzyki. Takie Bizonowe… długie włosy, wymiatanie na gitarach, na dodatek jakieś hiszpańskie klimaciki, kastaniety dla zmyły… Ala menuet na klawesynie czego my tu nie mamy. Trzeba się dobrze wsłuchać, aby wydłubać detale.
11. O cos 9 minutowego.. chyba na razie najdłuższe w tej edycji. Takie misiu lub grandville zwłaszcza w rejonach syntezatorów brzmi jak Moog Czy coś w ten deseń. Bardzo przyjemnie się to toczy, ba płynie… klawisze ok. 4,50 mają fajną partię… końcówka jakby wyjęta z innej bajki lub większej całości. Mogło być tylko instrumentalne i byłoby bardzo, bardzo fajnie. _________________ http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maciej

Dołączył: 22 Lip 2005 Posty: 1329 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Pią Sty 07, 2011 4:29 pm Temat postu: |
|
|
Dajcie już spokój, nieche każdy pisze komenatrze jak umie. Ja tymczasem wrzucam końcowkę swoich.
21.Hard rock jako żywo,troche zeppelinowski początkowy riff, nie wiem czy to staroć czy tylko w starym stylu, jest energia,dobre instrumentalnie, zresztą czy można nie lubić zagranego z biglem i werwą hard rocka?
22.Klimat a la 70’s, bardzo przyjemne,szczególnie rozłożyste długie solówki ,fajne granie, wyluzowane i przyjemne.
23.Coś jakby soundtrack ale ja lubię soundtracki i do muzyki filmowej mam pozytywny stosunek, pewnie lepiej się słucha w korelacji z konkretnymi scenami z filmu ale samo też się broni i daje jak najbardziej radę,Piękne naprawdę.
24.No ładne,akordeon przebija tu i ówdziew aranżacji, płynie sobie ,gdzieś tak przed piątą minutą wchodzi tak ogromnna „podniosłość” że aż mnie to zdziwiło przebija symfoniczny metal, gothic i musical(które b.lubię) razem wzięte o ile w w/w dobrze rozumiana podniosłość jest przynależna gatunkowi i konwencji o tyle tu dziwnie mi się zrobiło ale w sumie progres przecież tez słynie z pompy więc w porządku jestem na tak .Sentencja wyroku:utwór mi się podoba.
25.Dobre ,senny ma klimat, nie są to zdecydowanie obszary jakich szukam w muzyce ale nie sposób mu odmówić pewnego uroku i swoiście pojmowanej atmosferyczności.
26.Coś w deseń indie znowu ,nie jest to stylistyka w jakiej się odnajduje i mogę mieć coś dla siebie ale też nie skreślam z góry.
27.Przeszkadza ten zniekształcony wokal, muzycznie nawet ujdzie, perkusja jakąś hipnotyczność robi i gitara coś się stara rockowo pokazać i nawet mometami jej to nieźle wychodzi ale jak będzie to nie wiem.
28.No głosu nie sposób nie poznać, to jest zaiste przykład gdzie nie lubię zbytnio zespołu ale przeciez w QW nie oceniam zespółu a konkretny kawałek więc nie liczą się zasługi/bądź nie, a dana konkretna kompozycja.I jako rzekłem zespół nie bardzo ale ten utwór całkiem udany z emocjami i klimatem.
29.Jak ktoś chce oryginalności, to jest przykład,jedna z NAJCIEKAWSZYCH rzeczy w queenwizjach w ogóle, taka odskocznia od tego co było zazwyczaj, bardzo aktorska i zakręcona interpretacja wiersza Tadeusza Różewicza,{edit :chciałem napisac niezyjacy ale przecież to ten drugi Różewicz nie żyje) poeta pewnie byłby zdziwiony taką aktorską prezentacją swojego liryka. ale jak na mój gust wyszło bardzo ciekawie i nowocześnie a przy tym pomysłowo.Pewnie listy nie zwojuje ale ode mnie na pewno coś dostanie i trochę żal że niektórzy porównują Różewicza do rapu spod piątki.....
30.Prawdopodobnie się domyślam co to, ale oceny są za pojedyńczy konkretny utwór a nie, za zasługi.Ten utwór do pewnego stopnia ciekawy,rytmiczny i nawet niezły oczywiście oprócz tych zgrzytów bo ja panie jestem z frakcji Mozarta a nie Pendereckiego i burczenia i trzaski mnie niezbyt biorą.
31.Ma klimat i wciaga,nie wiem czy na aż trzynaście minut to jest materiał ale hipnotyczne by nie rzec oniryczne no i długie..
32.Oldies, bardzo przyjemne, zamaszyste, staroświeckie, bardzo „de mode”,ale że ja tez jestem „staromodny” więc doceniam zaprawdę doceniam.Pani śpiewająca ma bardzo ładną barwę wokalu.
33.No tak przy trzecim przesłuchaniu,wyczaiłem co to głos,ale jak rzekłem dorobek nie będzie stanowił żadnej taryfy ulgowej,bo oceniam utwór, tutaj na szczęscie piosenka sama się broni ,oddycha swobodnie, płynie jak nurt rzeki obmywając przybrzeżne głazy tfu znaczy moje uszy dźwiekową falą.Miły i sympatyczny kawałek, smyczki nawet nieźle wypadają w tym kontekście.
Generalnie całkiem udana edycja i cieszą rzeczy nietypowe w zestawie. _________________ Light the fire, feast
Chase the ghost, give in
Take the road less traveled by
Leave the city of fools
Turn every poet loose
  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
Wysłany: Pią Sty 07, 2011 8:58 pm Temat postu: |
|
|
po dygresjach Fenderkowych strach pisać komentarze Ale ja trzymam swój poziom mi wsio ryba czy ten pan swój kawałek przeczyta tylko czy nie Ja tam czytam wsio a szczególnie baczę na kawałki, które mi wpadło w ucho i planuje głosować. I nagle widzę, że tylko mnie coś zachwyca
12. 7 minut old grania… ostatnio mam fazę na taka muzę… tylko czemu to przypomina mi Sympathy for Devil momentami?! No pewnie wyjdzie później, że to jakiś znany mniej lub bardziej band… w takiej muzyce jakoś wokal nie jest zbytnio ważny, mamy tu bongosy w tle, chyba dęciami, albo mnie ucho myli… jak dłużej myśle, to ten kawałek nie jest zbytnio oryginalny. Typ: anunaki
13. oj… zaczęło się fajnie niczym Dudziak… ale później brniemy… muzyka taka komputerowa, wokal pani mnie nie przyciąga, a że charakterystyczna maniera wokalna…. Nie problem zgadnąć kto to… zawsze mnie zastanawiało ile można tak nosowo śpiewać!? Typ: faraday
14. zaczyna się dość znajomo znowu jakieś wkręcenie z klasycznych melodyjek?! Organy czy mong. Czy co to to gra przypomina mi ostatnio słuchanego polskiego geniusza w tej dziedzinie… po wstępie muzyka się rozkręca…w sumie znowu stare rockowe klimaty… chórki, harmonie, wszystko co trzeba jest. Typ: anunaki
15. fajna gitarka w intrze… słyszałam w radio?! Bardzo wpadające w ucho trzeba bez bici przyznać. Potem przygrywki syntezatorowi jak z tego czegoś co w ostatniej QW było w Top5 potem wyjdzie na końcu, że to jakiś kiczowaty zespół dał, albo co gorsza wygra. Typ: mustapha91
16. zmiana klimatów na śpiewająca panią. I lepiej niż w 13. I nie ma jak w poprzednich edycjach rockowejopery tylko coś na sensownym poziomie słuchalności, a przy tym pani nie smęci. Wszystko ładnie płynie, chórki chyba poczynione przez wokalistkę, bo brzmia bardzo podobnie do wokalu prowadzącego. Typ: gnietek
17. o po polsku zaczyna się tak delikatnie, a potem WOW ale power…zacny to głos, raczej nie byle kto śpiewa, pewnie będzie zaskoczenie. W sumie nie smęci to jak Metallica. Tylko tekst trochę w kółko ten sam. typ: ziutek.
18. Taki męski wyjec. Trochę to rozwlekłe do bólu. Bo muzycznie nie ma co się czepiać, gorsze gnioty w tej edycji są. Chyba muzyka jest tu plusem. Typ: irminella
19. Prawie 7 minutowe dzieło. Dość rozwlekłe, wokal nie powala na kolana. Takie to epickie z rozmachem nagrane, pełne różnych ozdobników w tle. Nie ukrywa nie moje klimaty. Typ: shoryuken
20. z jednej strony bardzo wkurzający wokal takie Pain w wykonaniu tego pana z drugiej strony na swój sposób wciąga. Syntezatory. Damskie chórki. Zmiany klimatów klimatów połowie kawałka na bardziej radosne, a nie płaczliwe. Typ: lily of the valley
21. wracamy do rockowych klimatów… refren z zaśpiewką Hoochie Koochie Man czzby ukłon dla klasyki?! Bardzo rockowe, gitarowe. Ciutek może przy długie jak na takie kawałek, ale gitarzysta musiał się popisać Momentami zagrywki brzmią dość klasycznie jak na moje skromne ucho. typ: xavi
22. O kolejny długaśny kawałek. Oj to brzmi w stylu ulubionego bandu tego forum chociaż ja tego nie słucham. Rozwlekłe granie niby były kawałki podobne, ale to mnie nie łapie mimo całego szacunku do poziomu wykonania. Taki utwór, który ma swoich odbiorców lub nie. Typ: was7 _________________ http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gnietek

Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 936 Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)
|
Wysłany: Sob Sty 08, 2011 2:26 am Temat postu: |
|
|
Nie bardzo wiem, do kogo Fenderek pije. Czytam wszystkie komentarze i nie zauważyłem tego, co on. Hmm, moje komentarze mogą się wydawać na siłę śmieszne czy pełne przesady, ale piszę o tym, co mi przychodzi do głowy podczas słuchania, więc, jakkolwiek one nie brzmią, są szczere. A teraz kolejna ich porcja.
1 - Popowe żeńskie śpiewy z industrialowym tłem, czyli dość dziwna sprawa. Dość niepokojący klimat. Ten motoryczny rytm, który co jakiś czas harmonizuje z ludzkim głosem i przyciąga, i odrzuca jednocześnie. Nie wiem, jak to ocenić.
2 - Moje pierwsze wrażenie: "takie strasznie to nijakie, ale dość przyjemne". Od tego czasu przesłuchałem już kilka razy, zwróciłem uwagę na zabawny tekst (choć nie jestem pewien, czy on miał być założenia zabawny ), na na wycharczaną w środku wstawkę i na to, że po pewnym czasie robi się mocno monotonnie. Całość nie przekonuje mnie, choć nie ma nic, co by szczególnie odrzucało.
3 - Taka piosenka rockowa jakich masa. Co tu ma być takiego niezwykłego? Język? Sorry, jestem uprzedzony, byłem męczony tym językiem zbyt wiele lat, przez większość mojej edukacji. Poza tym... znam mnóstwo lepszych rosyjskich kawałków rockowych.
4 - Rany, w tym utworze nic się nie dzieje! Darcie ryja, walenie w perkę, gitarowe rzężenie - czyli akurat to, czego nie lubię - trwają niezmienne od początku do końca. Monotonii też nie lubię
5 - Polski hip hop w najgorszym wydaniu. Tak się składa, że ja nie mam nic do polskiego hip hopu tak ogólnie (choć słucham baaardzo rzadko), ale ten kawałek jest po prostu zrobiony byle jak i bez pomysłu. O innych jego wadach już napisali przedmówcy.
6 - Oho, coś męczonego po polsku przez jakiegoś współczesnego rockersa, potem niespodzianka - następują ciekawsze ataki gitary. Po nich wrażenie pozostaje pozytywne, ale jednak za dużo było darcia mordy. Poza tym, Kater słusznie ochrzcił ten styl comizmem. To jedno słowo idealnie oddaje wszystkie wady tego utwou. Aha, tekst jest chyba poświęcony komuś zmarłemu, a cały utwór to jakby tribute... ale ja w ogóle nie czuję szczerych uczuć, tylko sztuczne aktorstwo. Nie znam kontekstu, więc mogę walnąć jakąś bzdurę, ale mi to brzmi jak coś w stylu: "chodźcie, napiszemy poetycki tekst i pokażemy wszystkim, jak bardzo jesteśmy smutni".
7 - Znowu nic wybitnego, ale w porównaniu do poprzednich propozycji ten krótki, energiczny, zabawowy instrumental jest wręcz świetny.
8 - Melodyjne charczenie z brudną, niezbyt hałaśliwą gitarą... To jest dla mnie znośne, ale... zupełnie obojętne. Nie rusza mnie. Nie tego szukam w muzyce.
9 - O co tyle hałasu? Dobrze, że poziom głośności tego utworu jest niski, bo gdyby było głośniej niż w poprzednim, to na wstępie mógłbym dostać zawału. Ja tutaj nie widzę nic ciekawego.
10 - Aż do numeru 10 trzeba było czekać na coś rzeczywiście fajnego. Mamy tu ładną, szybką melodię z lekko ejtisowym brzmieniem. Szkoda tylko, że po pewnym czasie utwór staje się dość monotonny.
11 - To nawet nie jest zły pomysł, żeby w progres wrzucić orkiestracje rodem z hollywoodzkich megaprodukcji z podniosłym chórem, ale tę radiową recytację można było sobie darować. Całość jest, jak dla mnie, bardzo przyjemna, a wokalista przypomina mi stylistycznie kilku z moich ulubionych śpiewaków progrockowych. Na zakończenie dano świetny motyw pianionowy.
12 - Rzeczywiście jest tu coś z "Sympathy For The Devil" (sekcja rytmiczna to jest prawie skopiowana), ale tamtej piosenki nigdy nie lubiłem i zapomniałem już jak brzmiała , a ta mi się podoba. Bo nie ma tu krótkich wjazdów głośniejszej niż wszytsko inne gitary, bo ten kawałek jest bardziej żywy od Stonesowego, bo się powoli rozkręca i nie ma w nim takiej monotonii. Ale z drugiej strony, rozpatrując go niezależnie od tamtego klasyka, to nic wybitnego tu nie ma. W sumie jestem na tak, ale nie wiem, czy dam jakieś punkty.
13 - Dziewczyna (którą chyba poznaję) rapuje po polsku na tle skreczy. Jejku, ależ ona niemiłosiernie skrzeczy w wersie "A gdzie tu nowe?". To chyba miało być połączenie hip hopu i r'n'b, a kto wie czy i nie soulu, skoro mowa o muzyce z duszą. Wyszło jak zwykle w takich wypadkach... Dla mnie to jest najgorsza piosenka ze wszystkich Queenwizji, w których brałem udział.
14 - No tak, wokal nie jest szczególnie mocny ani charyzmatyczny , ale instrumentalnie to jest przepiękny kawałek. Ttym razem twórcom nie zabrakło pomysłów na zapełnienie prawie 6 minut coraz to nowymi motywami, a przecież nie słychać cięć. Klawiszowe zakończenie jest, moim zdaniem, na najwyższym poziomie.
15 - Wokal, przynajmniej na początku, jak w britpopie, ale nie dajmy się zwieść pozorom. To jest pomysłowa, oryginalna piosenka. Gitara w tle (no dobra, nie jest cały czas w tle, ale jendka długo) bardzo mi się podoba. Wstawka na moogu (?) w środku jest świetna. Klawiszowiec musiał mieć zły nastrój i chciał się wyżyć. :twisted evil: Wyszło świetnie. Ten utwór ma jeszcze tę przewagę nad swoim poprzednikiem, że tu jest więcej życia. Jeśli coś mnie nie olśni w pozostałych propozycjach w ciągu najbliższych dni, wrzucant tej piosenki może liczyć na punkty ode mnie.
16 - Za pierwszym razem w ogóle nie zauważyłem, że coś było między 15 a 17 , a to bardzo niedobrze, bo wolę jednak,kiedy muzyka mnie drażni niż kiedy w ogóle nie zwraca mojej uwagi. Propozycja zdecydowanie na minus.
17 - Fajnie, że tyle jest polskich piosenek w tej edycji. Przywalenie w drugiej minucie nieźle nmnie zaskoczyło. Hehe, najpierw tylko wokal z pogłosem na tle akustyka, potem robi się ostro, wręcz metalowo, ale z ciekawą gitarą i z mocą, z uczuciem. To jest naprawdę dobre, tyle, że ten pogłos brzmi nieciekawie. Można było lepiej nagrać albo może raczej zmiksować ten utwór. Poza tym, przydałoby się jakieś niepokojące zakończenie, a nie po prostu wyciszenie.
18 - Syn człowieka o stu głosach miał bardzo charakterystyczny głos. Tę nosową, chłopięcą barwę rozpoznałbym zawsze i wszędzie. W tle przycina delikatnie gitarka i słychać pojedyncze uderzenia bębniarza - to świetnie buduje nastrój, zaś w referenie mamy drobnywybuch, a samym środku piosenki dochodzi do eksplozji, która mało co nie zamienia się w chaos - ale przecież ma sens. Lubię, wręcz uwielbiam od dawna.
19 - Od pierwszego wejścia gitary czuć klimat tajemniczej nocy, ale dopiero dalej zaczyna się dziać. Podkład klawiszowo-gitarowo-perkusyjny przeszywa mnie, a piękny wokal dziewczyny zawiera tak mnóstwo emocji, że nie mogę nie poddać się urokowi tego utworu. Kiedy już wydaje się, że to koniec, około 3:07 nagle robi się głośniej, a ona zaczyna pół-śpiew, pół-wokalizę. Nie no, teraz to już wręcz mam ochotę sam krzyczeć, bo te uczucia przenikają mnie. Tutaj pogłos występuje we właściwej roli. Dziękuję wrzucantowi. Cudownie było to przeżyć.
20 - Zaczyna się jak francusta tradycyjna piosenka, i to jeszcze z nieprzyjemnym falsetem (a przecież ja generalnie lubię falset!), ale to, co jest dalej, zaskakuje. Dodam, że zaskakuje pozytywnie. Robi się fajnie progrockowo, w stylu klasyków tego gatunku z lat 60., po czym mam wrażenie, że trafiam na jakąś wiejską potańcówkę (czy tylko ja słyszę w 3:09 słowa "Dom u Cygana"? ). Pojedyncze fragmenty wyrwane z kontekstu mogłyby być nieciekawe, ale całość robi baaardzo miłe wrażenie. Jest eklektycznie, ale przecież wszystko trzyma się kupy. Początkowy motyw niepostrzeżenie powraca pod koniec, ale już zdaje się fajniejszy.
21 - Przebojowy hard rock, mocno wzorujący się na klasykach, ale dający też coś od siebie - eklektyzm. Tak, dużo się tu dzieje, a wszystko jest przemyślane. Jedna rzecz mnie drażni: "oh, baby" stylizowane na Planta.
22 - 7 minut, które brzmi przyjemnie, spokojnie, balladowo, rockowo. Można odpłynąć przy tym utworze. A jednak słychać też jakieś drobne napięcie. Intrygujące. Solówka dźwięczy w tle, bo gitara jest wyciszona, ale jakże to piękna solówka! Były już lepsze utwory w tej edycji, ale ten też mi się podoba.
23 - Płynie fajny instrumental, który tworzy dramatyczny klimat. Oj, to jest wymarzony soundtrack do filmu - thrillera, horroru, a może też filmu psychologicznego. Jest tu moc, nie da się zaprzeczyć.
24 - Na początek zapodano ładne pianino i skrzypki, a po 2 minutach wszedł melancholijny wokal i jakieś piszczałki, wzrosło napięcie, o kurczę, zagrano na akordeonie jak na organach, potem pojawił się ciekawy motyw elektrycznej gitary. I w dodatku całość kończy się maksymalnie podniośle. Wszystko to jest dziwne, ale fajne. Kolejny udany składak pozornie nie pasujących do siebie elementów.
25 - Brzmi jakby znajomo, a jednak nie wiem, co to jest. Ten softrockowy utwór nie wyróżnia sie niczym szczególnym, ale słucha go się przyjemnie. Są uczucia, jest zmienność nastrojów, brzmienie jest miłe, a ja więcej nie wymagam.
26 - Ze względu na wokal (który najlepszy, swoją dorgą, nie jest) i klawisze brzmi jak new romantic. Ma fajny, spokojny rytm i prawie ambientowe tło. To jest przyjemne, lekkie granie, które przylepia mi uśmiecha na twarz, a kiedyś mogłoby nawet porwać do tańca.
27 - Mocno niepewny, wokal, za dużo na nim pogłosu, całość licho trzyma się kupy, persusja nawala z przerwami, ale w sumie kawałek ma w sobie to coś. Jedyną jego wadą, która dla mnie naprawdę go dyskwalifikuje, jest fakt, że zawira napięcie, które stale rośnie, rośnie... i nie znajduje ujścia. Po prostu piosenka się kończy. Tak się nie robi!
28 - Utwór cichy, z dobrze dopasowanym tym razem pogłosem, wokal jest raczej w tle, zaś na wierzchu delikatna gitara elektryczna - to jest piękne. Po pewnym czasie następuje atak elektryka, a wokalista zaczyna wykrzykiwać pojedyńcze sylaby - to już brzmi gorzej. Gdyby nie ta końcówka, to byłaby jedna z najlepszych piosenek tej edycji.
29 - O, taka poezja śpiewana do mnie trafia. Zabawny monolog kobiecy o zmienianiu się z niespodziewanymi, fajnymi momentami zwrotnymi i zadziwiającymi popisami wokalnymi. Technicznie to jest mistrzostwo, ekspresja jest niezwykła. Oczywiście, że brak tu szczerości, że wszystko jest groteskowo przerysowane - ale przecież o to w tym utworze chodzi!
30 - Nie za bardzo lubię brudne, hałaśliwe brzmienie, a do tego ten utwór sprawia wrażenie chaotycznego. Ma on też spore zalety, bo np. riff jest chwytliwy, ale bilans, jak dla mnie, wychodzi ujemny.
31 - Hipnotyzujący, kosmiczny klimat, niby jednostajne, a przecież jednak cały czas się zmienia (są ukryte emocje, które nie wydobywają się za bardzo na zewnątrz). Brzmi jak soundtrack do jakiejś gry, w której leci się rakietą i mija coraz to nowe nieznane światy. Oj, działa na wyobraźnię. Czy byłoby lepiej, gdyby trwało krócej? Nie wiem, mi się nie nudziło przez 13 minut słuchania.
32 - Brzmi jak piosenka z hollywoodzkiego filmu z lat 50., ale przecież wtedy nie nagrywano muzyki w takiej jakości! Czyli mamy stylizację idealną, w dodatku ten utwór brzmi, jak dla mnie, lepiej niż większość tych kawałków. Wokal jest wspaniały. Przypomina barwę głosu pewnej zachrypniętej pani... ale właśnie, tamta miała poężną chrypę, ta ma cudowny, czytsy głos.
33 - Lekko bluesowo, a jednak fajnie, mimo nienajlepszego wokalu. Chyba za słabo, żeby załapało się na punkty, ale kto wie? _________________ Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
Wysłany: Nie Sty 09, 2011 8:24 pm Temat postu: |
|
|
23. Instrumentalne, takie filmowe. Mocna akcja w środku, smyczkowe. Typ: samar
24. Kolejne instrumentalne w dużej części, smętne ale w pozytywnym tego znaczeniu. Klawiszowe i harmoszka. Typ: incubus
25. Takie to… bez ochów i achów.. wydaje się z pogranicza rocka i czegoś tam… wokal bez rewelacji, muzyka sobie warto płynie. Typ: ytron
26. bardziej klasyczne granie w tym przypadku, przyjemna muzyczka, bez cudów i wianków. Pan wokalista bardzo mi w manierze wokalnej przypomina lub jakiś znany kawałek.. ale teraz nie oświadczę co i kto. Typ: nathalie jackson
27. tu bardziej old klimaty…wokal ciekawszy, ale pan trochę zawodzi jak na moje gusta. I za długie to zdeczka jest w takiej formie nudzi się. Typ: mumin_king
28. brzmi to jak jeden z mniej lubianych prze zemnie wokalistów… muzycznie takie lekkie smęcenie, a wokal cóż podąża tym tropem. Kolejne przydługie coś. Skrócić o połowe i byłoby fajne. Typ: aia
29. po polsku..… taka inna forma piosenki…ni to piosenka, ni to recytacja, muzyka bardziej z komputera… ciężka interpretacja takich form muzycznych. Typ: mustapha91
30. wracamy do bardziej piosenkowych piosenek… muzycznie dość monotonie powracający motyw, ba skojarzenie z Beatlesami mi się nasuwa nawet momentami. Typ: gosiakn
31. chyba najdłuższe dzieło w tej edycji. Mimo ogromu jakoś przyciąga swoją formą, dość elektroniczne. Typ; misiu dla zasady
32. o klasyka. Odległe dzieje. Głos z tych tzw. aksamitnych, które płyną po nutach. Muzyka nie wydaje się tu najważniejsza. Zapewne , któraś z div dawnych dziejów. Typ: lily of the Halley
33. tego pana od razu poznała mimo, że to nie ten wieku już chyba… takie smęcenie i to lekko płaczliwe. Muzycznie daje rade, bo żywe instrumenty jak to się mawia, a nie komputery. Choć muzyka smyczkowa w tle to już nie wiem… Typ: innuendo0 _________________ http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mefju

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 2871 Skąd: Piaseczno
|
Wysłany: Pon Sty 10, 2011 1:03 am Temat postu: |
|
|
No znalazłem jeszcze trochę czasu na trochę nołlajferstwa dziś wieczór, więc zapodam już teraz swoją listę komentarzy do pierwszej paczki.
1 – Bardzo mi się podoba wokal. To jeden z najładniejszych kobiecych wokali jakie słyszałem. Ale muzycznie to jest niestety jeden z wielu rockerów jakie słyszałem i w zasadzie nie tryska ten kawałek jakąś wybitnością. Jest dobry, ale tylko ‘dobry’.
2 – Też bardzo przyjemny kawałek z metalową stylistyką. Najciekawiej się robi w środku, bo czuć tam szatana!
3 – A to jest śmiechowe ze względu na język! xD Ach jak ja uwielbiam śpiewany ruski! Chociaż to chyba nie jest czysty ruski a jedynie jakiś do niego podobny język. Nie mniej jednak fajnie się tego słucha. Melodia jednak wydaje mi się być skądś znana.
4 – O a to to znam! Pamiętam jak 7 lat temu przeżywałem istną fascynację tym zespołem! Jest to zespół lubiany na tym forum przez ichtrojowców! No i przez Ziutka, ale z niego też zrobimy prędzej czy później ichtrojowca! Dla mumina to była niezła siara jak płyta z której pochodzi ten kawałek weszła do dziesiątki swojego rocznika.
Nie jest to może najlepszy kawałek z ichniego repertuaru, ja bym dał zdecydowanie co innego, no ale też nie można się spodziewać że ktoś będzie wrzucał wyłącznie kawałki z których dane zespoły słyną bo to by było za łatwe. Ale ze względu na sentyment punkty pewnie polecą.
5 – Na początku nawet mi się podobało, ale niestety ten utwór ma jedną zasadniczą wadę – poza śmiesznymi na swój sposób tekstami nie ma tam po prostu NIC! Zgadzam się z tymi, którzy twierdzą, że to nędza pod względem muzycznym. Zaś sama tematyka – uwielbiam nabijanie się z polityki! Co prawda ten temat jest już trochę nieaktualny, aczkolwiek fajnie, że wyśmiewana jest właśnie polityka z czasów koalicji PiS-LPR-Samoobrona, bo to IMO najbardziej żenujący obok obecnego okres w dziejach III RP. Tak więc należy im się! W sumie fajna polityczna satyra, ale niestety nic więcej – nawet jednego pieprzonego solo!
6 – O jak fajnie, że mamy aż 2 polskie akcenty pod rząd. Może i muzycznie ten kawałek jest nijaki i niczym nie błyszczy, ale wokal mi się cholernie podoba, no i emocje jakie gdzieniegdzie oddaje.
7 – Słuchając tego dostaję normalnie deja vu, bo mam cholernie dziwne wrażenie, że ja znam skądś ten motyw! I wydaje mi się, że musiałem go słyszeć już w połowie lat 90-tych, tyle, że w innej aranżacji. Pamiętam, że mi się cholernie kojarzył z ABBą, ba ja nawet przez jakiś czas sądziłem, że TO JEST ABBA! Nie mniej jednak UWIELBIAM! Przez 2 dni z całej tej paczki potrafiłem tego kawałka słuchać na okrągło i niczego poza tym.
8 – Początek brzmi jakbym słyszał utwór w trakcie próby nagrania go w studio. A zaraz potem wchodzi ten przeuroczy wokal! Aż mam ochotę powiedzieć tak jak ytron(choć chyba nie w przypadku tego kawałka on tak napisał), że gościu brzmi jakby śpiewał dupą, no ale ja jestem jaki jestem wobec czego stwierdzenie to świadczy, że mi się ten wokal podoba! W sumie brzmi jak słabo wyprodukowane country czy tam po prostu blues rock, ale jakoś mnie to nie zraża, a wręcz przeciwnie – utwór ma ode mnie szansę na punkty.
9 – To chyba zbyt oczywisty zespół jak na to forum! Aczkolwiek takie już w zabawie były, jednak wrzucano tu raczej ich bisajdy, czy też nigdy nie wydane odrzuty. Domyślam się, że i w przypadku tego zespołu jest podobnie. Nie mniej jednak jest to kawałek dobrego, ale tylko dobrego metalowego grania i wycia. Nie wiem czy starczy na punkty, może ewentualnie do rezerwy wezmę.
10 – Dobry rocker z fajną latynoską wstawką w środku, wokal też dość fajny, no ale czy ten kawałek się czymś na tle innych wyróżnia?
11 – Fajny rozbudowany progrock, ale ja takich słyszałem już pierdyliardy w życiu. Później się zobaczy co z nim zrobić, może go sobie na koniec zostawię. _________________
"Lepiej pić piwo niż nie" - Paulo Coelho |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mefju

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 2871 Skąd: Piaseczno
|
Wysłany: Wto Sty 11, 2011 2:05 am Temat postu: |
|
|
Queenwizyjnego, mefjułowatego późnowieczorowego nołlajferstwa ciąg dalszy! Spóźnię się przez to na zajęcia jutro, a mam na 8, no ale chuj, przecież ja pierdolę zasady.
12 – Eee… fajne klawisze! Ogólnie aranżacje wskazują na to że to muszą być lata 60-te(końcówka), albo 70-te(początek), czyli moje lata! Tak ktoś idealnie trafił w dziesiątkę jeśli chodzi o moje preferencje muzyczne! xD Już nawet nie będę się wsłuchiwał o czym utwór konkretnie jest. Już sam fakt z jakiej epoki muzycznej pochodzi w zupełności mi wystarczy!
13 – Te, nawet fajne, pomimo, że od chuja tu raperstwa. Początkowo myślałem, że to ta sama gościówa, która wczoraj grała u mnie w… kościele. xD Ale szybko ją odrzuciłem, ponieważ jest bardziej prawdopodobne, że to jest gościówa, która dokładnie w tym samym czasie wczoraj grała u mnie na finale WOŚP. Tak, te sekcje dęte w tle i ten charakterystyczny wokal mogą oznaczać tylko jedno – to musi być ten właśnie a nie inny zespół! Nawet go lubię, choć fanem nazwać się nie mogę. Tematyka piosenki uważam, że jest IMO trafna i na czasie, ale jednocześnie też trochę smutna, gdy ujawnia się prawdę o polskiej muzyce.
Rozwalił mnie na łopatki fragment o słuchaniu dupą.
14 – Fajne klawiszowe riffy no i partie chóralne. Wokal już trochę mniej mnie pociąga, ale jest dobrze. Ok. 5 minuty znów zaczyna się robić fajnie.
15 – Fajne, ale niekoniecznie w kontekście wszystkiego co się do tej pory w tej edycji znalazło. Samodzielnie utwór by się obronił, ale w takim zestawieniu raczej nie ma szans na punkty.
16 – Nie moje klimaty, sorry. Dobrze, że krótkie.
17 – O! Na początku jest strasznie i chujowo spokojnie, ale już w 1:43 zaczyna się mhrok no i wkracza nam szatan!
18 – Fajny początek – mile mi się skojarzył z Red Hot Chili Peppers, no ale już po głosie wiem, że to nie oni. A niech to nawet nie zauważyłem jak się skończyło. Oznacza to więc, że nic porywającego za bardzo tu nie było.
19 – Fajny klimatyczny początek z taką zajebistą głębią(nawet dosłownie mi się kojarzy z głębią oceaniczną). Ale tak ciągnie się i ciągnie, a ja jakoś nie czuję żadnego pozytywnego pierdolca energii… Tzn. niby mi się podoba, ale czegoś mi tu brakuje no i za brak tego czegoś utwór niestety ale nie dostanie ode mnie punktów. Ale końcówka za to przeraża mnie najbardziej(ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu ) gdy już znika wokal i ta ściana dźwięku.
20 – Ciekawie zaczyna się dziać dopiero po upływie 2 minut. Wtedy właśnie mamy najwięcej różnorodności i największe rozbudowanie. Ale następne też ciekawe. Podoba mi się bardzo ten flet przewijający się gdzieś tam w tle podobny do tego fleta ze wstępu do Beatlesowego „Strawberry Fields Forever”. Heh, a podobno ja nie przepadam za grą na flecie. Kurna, albo ja jestem głuchy, albo dopiero w 4:37 skapnąłem się, że gościu śpiewa w języku żabojadów! o gdzieś ok. 5:27 wchodzą jakieś inne flety podobne do tych które słyszę ciągle w różnych kawałkach Grzegorza Turnau’a. Nie no nie powiem to bardzo miłe dla ucha. Utwór już prawie się kończy – tak, biorę go! Jeszcze tylko nie wiem gdzie.
21 – O, jakbym słyszał jakiś klasyczny sewentisowy riff, tyle że wykonywany jakieś 2-3 dekady później. Ale to tylko we wstępie, bo później już mniej mnie kręci, ale nie znaczy to, że jest źle. Choć chyba mi się dekady pomyliły – to są raczej ejtisy(w sensie granie jak w 70’s, ale grane nie 2-3 dekady później, a zaledwie jedną. ). E to solo w 2:28 to brzmi nawet ciekawie! No zobaczymy co będzie dalej, bo jednak trzyma mnie przy sobie ten kawałek. No fajnie, ciągnął zaciekle do ostatniej sekundy i już nawet wtedy słychać było, że kawałkowi nie skończył się pałer i że mogłoby to się potoczyć jeszcze dłużej. Biorę!
22 – Mam wrażenie jakby utwór był źle wyprodukowany. Trochę mnie drażni, że wokal nie jest na pierwszym planie, tylko zanika gdzieś za zasłoną. Zupełnie jak na płycie „Exile on Main Street” Rolling Stones’ów. Ale klimacik ma i to całkiem przyjemny, szczególnie w partiach solowych. Ale końcówka nijaka niestety. Niepotrzebny jest tu zupełnie efekt ‘fade out’ czy jak to się nazywa. _________________
"Lepiej pić piwo niż nie" - Paulo Coelho |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mefju

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 2871 Skąd: Piaseczno
|
Wysłany: Wto Sty 11, 2011 8:58 pm Temat postu: |
|
|
No to pora na ostatnią część moich żałosnych, nołlajferskich komentarzy.
23 – A tu mamy z kolei coś symfonicznego. Fajna odmiana po tym wszystkim co było dotychczas. Już mi się nasuwają skojarzenia z Apocalypticą i aż trudno mi się odgonić od porównań.
24 – Melancholijnie strasznie, ale nie znaczy, że źle. Ale później robi się już jakby trochę mniej smutno podczas solówki gitarowej chociażby. Nie jest źle, nie jest źle. Choć wybitność to dla mnie żadna.
25 – Początek niezły, coś tak w stylu Republiki, czuć pewną tajemniczość. Robi to nadzieje na to, że utwór będzie ciekawy od początku aż do samego końca. No i fajnie, gitara zdała egzamin przez cały czas trwania utworu. Biorę!
26 – Tutaj też początek ciekawy. Podoba mi się ta rytmika wokalu.
27 – Słowa w refrenie wydaje mi się, że są mi skądś znane. Eeee… jakoś mnie nie chwyta ten utwór. Podziękuję.
28 – Podziękował. To też nie moje klimaty.
29 – Lol! To raczej recytacja poezji, a właściwie to prozy a nie śpiewanie, ale to jest kurwa tak śmiechowe, że normalnie nie mogę! A chaotyczność i bełkotliwość tylko dodaje tej mowie zajebistości i pierdolca pozytywnej energii! xD Przez chwilę nawet myślałem, że to ta sama babka co w utworze nr. 13. A co do tematyki utworu, że od jutra się zmienię… Rany, kto tak nie ma? A jakie efekty potem są to każdy widzi. xD
30 – WTF? Czy to aby nie zbyt oczywisty zespół jak na to forum? O_o No nic, ważne, że znam i mi się zajebiście podoba! xD Tzn. jak słuchałem tego jakiś czas temu w ramach „Najlepszych Płyt” to kawałek specjalnie mnie nie porwał i nie pamiętałem już później jak leci, ale teraz słucha mi się go z aż podwójną przyjemnością! Eee… pomyłka – to nie jest ten zespół który na początku miałem na myśli, nie mniej jednak ten też cholernie lubię! I pamiętam, że sam raz chciałem wrzucić coś z jego repertuaru.
31 – Dość ciekawy progrock, ale niestety chyba już nie starczy dla niego miejsca. Eee… zmieniłem zdanie – jest jednak strasznie monotonny, bo przez 12 minut mamy praktycznie cały czas dzieje się to samo.
32 – Ciekawa stylizacja – coś jakby w stylu Franka Sinatry, a wokal podobny do Shirley Bassey. Brzmi jak lata 60-te, albo i 50-te wręcz! :] Nie powiem, kiedyś taką muzykę bardzo lubiłem, dzisiaj to już nie do końca moja bajka, aczkolwiek utwór doceniam i zastanowię się jeszcze nad pktami dla niego.
33 – Podobają mi się w tym utworze sekcje smyczkowe, ale już w zasadzie nic poza tym. Taki tam typowy średniak. _________________
"Lepiej pić piwo niż nie" - Paulo Coelho |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Xavi

Dołączył: 06 Wrz 2010 Posty: 2519
|
Wysłany: Sro Sty 12, 2011 11:04 pm Temat postu: |
|
|
2 i 3 paczkę sobie zostawię jak pozdaję wszystkie te debilne kolokwia. Jak na razie 1 paczka:
1. uwielbiam tą wokalistkę, jest ta słodziutka, że z chęcią bym ją schrupał i ma świetny głos, choćby za nią może jakieś punkty będą. Zresztą fajnie mi się tego słucha, jedno z lepszych w paczce.
2. ujdzie ogólnie, mi się riff nawet spodobał. Ale w sumie 3 razy słuchałem i nic nie umiem w sumie napisać, to źle.
3. nie no tego nie biorę na poważnie, to chyba żart jakiś, niektórym się podobało? O kurde. Ogólnie taki soundtrack do ruskiego Dragon Balla.
4. zespół z dzieciństwa gdzie uważałem się za metala i z podniesioną głową ładowałem się w tłum jako synonim zła. Złe czasy. Ciekawe czy to Ziutek dał.
5. nie dość, że tylko tekst o polityce to raczej słaby, ze 2 śmieszniejsze momenty ( i to takie bardziej heh niż buahahaha). Faktycznie najsłabsza paczka odkąd tu jestem ever.
6. Comizm faktycznie, w życiu sobie tego nie puszczę następny raz raczej, ale nie spędziłem wcale jakoś mega-źle tego czasu, ujdzie.
7. Faktycznie jakoś się do łba wkręca pozytywnie, ale jakieś dzieło sztuki to nie jest. Machine Gun mnie bardziej wkręcił w poprzedniej edycji, a był też wymyślniejszy. Jak następne paczki będą złe to może coś dam.
8. Może cholinex pomoże? Serio przeszkadzało mi to mocno w słuchaniu, jak nigdy.
9. Za ostro nawet jak dla mnie, nic łagodniejszego w międzyczasie czyli na dłuższą metę boli głowa. Ale jak kułem z ekonomii to wbiła mi się w czasie słuchania najcięższa definicja, może metalcore jest najlepszy do nauki?
10. Ostatnie 2 numery ozdabiają paczkę, świetny riff w, bardzo dobre to jest, wokal na plus i w ogóle punkty powinny być.
11. Faktycznie yesowe, i bardzo dobrze bo Yes to potęga pięknego grania z nastrojem, a to właśnie takie jest. Ciekawy jestem kto to dał i kto to gra. _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
innuendo0

Dołączył: 12 Mar 2009 Posty: 1519 Skąd: Śląsk
|
Wysłany: Czw Sty 13, 2011 7:22 pm Temat postu: |
|
|
łokej część komentarzy ode mnie
"A"
01- Nie jestem zwolenniczką śpiewających kobiet, ale ten głos wydaje mi sie znajomy. Utwór znośny da się posłuchać. Mimo, że to taki pop rock, ale znieść się da.
02- Dobre brzmienie, coś ostrzejszego ale nie drażni. Posłuchać się da, mimo iż większych uczuć nie wywołuje
03- Echh teraz coś zaś nieokreslonego gatunkowo. Dodatkowo jeszcze po rosyjsku.Jakoś nie jestem zwolenniczką tych klimatów
04- Świetny utwór ze świetnej płyty. Idealny utwór aby zerwać z drugą osobą. Lubię te dźwięki
05- Nie dość, że po polsku to jeszcze nie da się tego słuchac. next
06- To już lepsze mimo, że tez po polsku, ale nie w moim typie
07- Dziwne, posłuchać się da, ogólnie okej
08- W pierwszym momencie myślałam, że to wcześniejsza epoka zespołu, który dałam ostatnio, ale niestety nie. Matko, ten wokal jest okropny
09- Trochę ulgi. Band znam, z resztą ktoś ukradł mi pomysł na tą kapelę, ale jakoś nie przypominam sobie abym miała ten kawałek na swoich płytach.
10- Takie troszkę nijakie. Nie jest to coś powalającego, takie średnie i przeciętne. Głos znajomy- musiał się już kiedyś pojawić w QW
11- 9 i pół minuty- będzie udręka czy nie...hmm nic nadzwyczajnego. Jak dla mnie takie sobie pobrzękiwanie.
Paczka "B"
12- Miłe dźwięki dla ucha, z resztą klasyczne Jak narazie trzeci utwór, w którym dotarałam do końca
13- Oj brak wam talentu oj brak. Tylko nielicznych hip hopowych wykonawców lubię, ale nie są to polscy wykonawcy
14- Znów coś miłego. Posłuchać się da, ale polubić dobiero za którymś tam razem
15- Klimat znajomy, ale nie dla mnie. Za wielki mętlik w głowie robi
16- W klimacie r'n'b. Bardzo ciekawy i przyjemny utwór. Czasem i takie lubię posłuchać
17- Typowy klimat dla polskich kawałków z lat siedemdziesiątych.Posłuchać się da, ale czy właśnie tego szukam w tej QW....
18- Refren trochę mnie irrytuje, ale zwrotki całkiem przyjemne. Klimat jaki lubię, ale jak mówię, swoje słabe punkty to ten utwór ma
19- Wokal kobita, o dziwo posłuchać się da. Trochę taki tajemnicy klimat, tyle że za jednorodny
20- Niestety to nie jest utwór dla mnie, nie przypadł mi do gustu
21- No to może być. Buja, wpada w ucho. Zespół kojarzę. Rif znajomy. Jak dla mnie wszystko co dzisiaj potrzebuję
22- To również przyjemne. Miłe dla ucha, lekko klasycznie rockowo, z resztą głos jakby znajomy... _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Sty 15, 2011 11:14 pm Temat postu: |
|
|
1. Podoba mi się rytmika tego utworu. Ma to też swój klimat. Bajka jednak jakby nie moja, w dodatku wokal zdecydowanie mnie nie przekonuje... Ale złe bynajmniej nie jest i dość świeże.
2. Niewiele tu się dzieje. No jest jakaś w miarę miarowo bijąca gitara, jest jakaś melodia, ale jakoś zbyt to wszystko ugrzecznione. Są wejścia które mają być jakieś pełne zła czy czego- ale... no nie są, no... Znowu, nie maltretuje to moich uszu bynajmniej, ale niczym szczególnym też nie zachwyciło... tak w sumie jednym uchem tylko jstem w stanie wysłuchać.
3. Usłyszałem dźwięk klawiszy ze wstępu i już miałem duszę na ramieniu. Jest lepiej niż się obawiałem, ale brzmi jak jakiś soundtrack do rosyjskiego filmu starającego się być amerykańskim... albo jak kapela weselna próbująca udowodnić że rocka też potrafi grać... Muzycznie naiwne do bólu.
4. Oj nie dla mnie, nie dla mnie, nie dla mnie... nu-metalu nie znoszę w całej rozciągłości; tu w sumie jest wszystko to co mnie w tym stylu irytuje- wywrzaskiwane wstawki wokalu, brzmiące u dziesięciu róznych zespołów absolutnie tak samo... muzyka rozpaczliwie starając się być dorosła a będąca z gruntu... no trochę jak młodzież myśląca że jest zbuntowana, że tylko oni widzą zło tego świata i że paląc papierosy i mając wszystko i wszystkich niby w dupie są nwielkimi onkomformistami... może gdybym miał dzisiaj 13 lat...
5. O polityce. To ja podziękowałem. Muzycznie dla mnie rzecz nie do słuchania- takie rzeczy ratuje zazwyczaj tekst. Tu niestety tego nie robi. Sorry, ale to było naprawdę straszne...
6. Tak, comizm jest tu faktycznie niezły, ale w sumie rzecz się nieźle rozwija, fajnie płynie i generalnie na tle tego co do tej pory było jest na plus. Nie znam, ale polskich rzeczy to ja niewiele znam post-2000. Końcówka niestety jest już zbyt histeryczna i nawiedzona jak dla mnie...
7. Ciekawa aranżacja, fajny wesolutki klimat, radosna i zabawowa dość muzyka, lekko filmowa...
8. No ma coś w sobie zdecydowanie... nie wiem czy nie za mało, czy wokal w tym konkretnym przypadku jednak nie stanowi zbyt wielkiej przeciwwagi... bo ciężko mi przy tym jednak wysiedzieć.
9. Kocham metal, ale jeśli coś się w nim dzieje albo ma klimat. Tu niestety mam tylko jednolitą napierdalankę. Refren z kolei banalnie robiący wszystko żeby być melodyjnym i chwytliwym... pozerstwo jak dla mnie wypisane z góry na dół.
10. No to czas na rycerskości trochę... patataj, patataj... ciężko jest mi znaleźć coś naprawdę dla siebie, powiem szczerze. No jest dynamiczne, no są gitary, no jakiś motyw jeden z drugim nawet fajny, ale generalnie... pomysł z wejściem flamenco (powiedzmy że to flamenco) nawet nieżły, ale wykonanie już mniej niezłe...
11. Plus. I to spory. Dużo się dzieje, rzeczy które sie dzieją są przemyślane i nieźle zaaranżowane. Bardzo fajna podróż. Nie jest to jakieś cudo, więc trochę jednak zbyt długie- ale jest OK. Zwłaszcza na tle całej paczki.
12. Hammondzik może i fajny, gitary może i fajne mają brzmienie ale wokal i melodia- na to już chyba umiejętności i pomysłu zabrakło... no i kopiowanie ze Stonesów faktycznie nieprawdopodobnie oczywiste... to też raczej nie działą na plus, choć Stonesów lubię.
13. Rytm zły nie jest. Wokal niestety już tak... rapu nie trawię, tego specyficznego hip-hopowego polskiego akcentu nie jestem w stanie słuchać. Doszukałbym się pozytywów, ale nie bedę ściemniał- punktów nie będzie. Szukając muzy z duszą idę jednak dalej... choć z tekstem nie potrafię się nie zgodzić...
Za komentarz niech świadczy co powiedziałą moja kobieta kiedy tego słuchałem- "ja Cię kocham Misiu, ale nie aż tak".
14. I po raz kolejny mogę tylko powiedzieć, ze podobnych rzeczy słyszałem jednak mnóstwo i że ciężko mi znaleźć mi coś, czym ten utwór by się jakoś wyjątkowo wyróżniał. No są OK chórki, no jakoś sobie płynie ale chaotycznie... ma momenty fajniejsze, ma momenty kiedy zgrzytam zębami. I tak jak na razie (a jesteśmy prawie na półmetku) jedna z lepszych rzeczy... To świadczy o tej edycji do numeru 14-tego...
15. Jezus maria, jak ten kawałek się wybija na tle tego co do tej pory było... świeży, ciekawy, dowcipny (choć na tekst zdaje się mało kto zwraca uwagę)... fajny refren a reszta przekombinowana? Ciekawe, to w refrenie jest najwięcej kombinowania, choćby to co gra bas- absolutna magia...
16. Miłe. Bardzo fajne klawisze, bardzo przyjemny klimat. czyżby coś się generalnie na plus ruszyło...?
17. Gitara mi się podoba bardzo. Znaczy we zwrotce. Bo "złe" wejście niestey spowodowało tylko chwycenie się za głowę w szczerym odruchu "facepalma"... oj wyrosłem, bardzo wyrosłem...
18. Absolutnie cudna gitara. Najlepsza rzecz do tej pory? Głos... no ba... Rewelacyjny klimat.
19. Muzycznie fajne Floydismy. Czy Porkupajnismy. Generalnie rzecz klimat ma całkiem niezły, sporo tu się dzieje... lekko rozmarzone, senne. Fajnie. A w sumie im dłuższe tym lepsze. Kurde, dwa takie kawałki pod rząd, zwłąszcza przy biedzie pierwszej paczki... No rewelacja, no.
20. No wyróżnia się nie tylko językiem, bynajmniej. Absolutnie zajebiste. Starczy za komentarz? Hattrick naprawdę rewelacyjnych rzeczy. Nie no, to jest genialne!
21. Wrzucałem ich już... No fajne, panowie bluesa zdecydowanie czują, wiedzą jak takiego klasycznego rocka grać, no...
22. Przyjemne, wybitne bynajmniej- ale nie razi. Trochę zbyt jednostajne, ale miło się słuchało.
Reszta później. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Sty 16, 2011 3:43 am Temat postu: |
|
|
Śmiem wątpić żeby oni cokolwiek o nich w Machinie napisali...
Jezu, ale jak czytam opinie o 28 to mi się nóż w kieszeni otwiera... ale dobrze, po kolei, ciąg dalszy...
23. Ładne... jest jakaś melancholia w tym ładna... a potem się jeszcze rozwija. Teoretycznie miałoby szanse bardzo mi się podobać, bo wiele z tych skłądników lubię. A jednak jakoś w monotonię mi to wpada. Moze za dużo jednak tego patosu?
24. No dobrze, tu też jest patos, ale z innej zupełnie bajki. Swoją drogą to ciekawe ze tak mało znana kapela ma w tej edycji aż dwóch przedstawicieli... Piękna rzecz, z bardzo ładnym tekstem któremu jakimś cudem udaje się nie wpaść w banał... Harmoszka wymiata ale to co robi potem gitara... No i wokal. Cudo. Lekko rodgersujący, miazga.
25. Podoba mi się gitara w podkładzie, dość frapująca, ale najważniejsza rzecz czyli melodia jakaś trochę nijaka.
26. O boże... wiem, ze lemur (który jak bum cyk cyk to wrzucił) i kilka innych osób teraz dostanie zawału, ale głosu tego gościa absolutnie nienawidzę... a ten kawałek przez angielskie radia po prostu jest mi obrzydzony do bólu.. ten i kilka innych. Naiwna i banalna muzyczka w tle i smęcący koleś na wokalu. Boże, jakie to jest emo...
27. Bardzo się ten utwór stara, aż za bardzo... męczy jednak. Przetworzony wokal to bardzo zły pomysł. Fajny pomysł z tym żeby rzecz się rozwijała, ale za wolno to idzie i nigdzie specjalnie nie dochodzi.
28. WIELBIĘ!!!
No ktoś rzeczywiście pode mnie tutaj zagrał. Boże, jakie to jest cudne... ile w tym kawałku, w tym tekście, w tym wokalu jest emocji...
I boże, to co w tym utworze gra gitara to jest kurwa modlitwa... to jest absolutny zenit tego jak można oddać uczucia za pomocą sześciu strun... Elokwentne- to jest chyba słowo którego szukam. Elokwentna gitara. I ta szalona przyśpiewkja na koniec... jezu, jakie to piękne... Jedno z najpiękniejszych zakończeń płyty (a płyta to wielka zaiste) jakie znam.
29. WTF?
Muzycznie trochę mi wadzi, ale cholera zostawiło ślad jakiś, zcego nie mogę powiedzieć o przynajmniej połowie kawałków o tej pory...
30. Znowu ktoś przywalił... a zastanawiałem się nad wrzuceniem czegoś z tej płyty, choć miałem innego kandydata... może kiedyś indziej. No niezłe, no... o nich książkę już napisałem.
31. Niezłe. Naprawdę kurcze niezłe. Świetny klimat, fantastycznie płynie i wciąga. Jeden zarzut- czy 11 minut to aby jednak nie przesada? Nie dzieje się tu aż tak wiele... tak z 7-8 by starczyło... ale niezłe.
32. Przyjemne, ale niewiele mi z tego wynika. Raz na jakiś czas weźmie mnie na taką muzykę i w sumie ten kawałek byłby na wtedy całkiem niezły... jeszcze się nad nim zastanowię. Tylko ze dziś nie jest wtedy. Zobaczymy, może jutro będzie.
33. Oj tego pana wolę jednak w innym otoczeniu muzycznym... głosu nie da się nie rozpoznać. Za zupełnie inne klimaty go cenię. To jest takie miluśne, słitaśne i w ogóle... to już coś z pewną panią było dać...
Podsumowywując. To jest najgorsza za wszystkich edycji do tej pory. Poza kilkoma absolutnie wybitnymi wyjątkami i kilkoma utworami które mnie zaciekawiły i zdecydowanie dostaną zasłużone punkty całkiem spora liczba utworów poleci bez najmniejszego żalu. Tak, jest w miarę różnorodnie, ale w tej różnorodności nie ma diamentów. Jak już ma być hip-hop- to niech to będzie genialny hip-hop, no...
Naprawdę, jak dla mnie absolutnie najsłabsza edycja do tej pory. Kilka utworów ją wybitnie ratuje- ale to tyle. A już początek pierwszej paczki myślałem że mnie wykończy... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
innuendo0

Dołączył: 12 Mar 2009 Posty: 1519 Skąd: Śląsk
|
Wysłany: Nie Sty 16, 2011 8:22 pm Temat postu: |
|
|
| innuendo0 napisał: | łokej część komentarzy ode mnie
"A"
01- Nie jestem zwolenniczką śpiewających kobiet, ale ten głos wydaje mi sie znajomy. Utwór znośny da się posłuchać. Mimo, że to taki pop rock, ale znieść się da.
02- Dobre brzmienie, coś ostrzejszego ale nie drażni. Posłuchać się da, mimo iż większych uczuć nie wywołuje
03- Echh teraz coś zaś nieokreslonego gatunkowo. Dodatkowo jeszcze po rosyjsku.Jakoś nie jestem zwolenniczką tych klimatów
04- Świetny utwór ze świetnej płyty. Idealny utwór aby zerwać z drugą osobą. Lubię te dźwięki
05- Nie dość, że po polsku to jeszcze nie da się tego słuchac. next
06- To już lepsze mimo, że tez po polsku, ale nie w moim typie
07- Dziwne, posłuchać się da, ogólnie okej
08- W pierwszym momencie myślałam, że to wcześniejsza epoka zespołu, który dałam ostatnio, ale niestety nie. Matko, ten wokal jest okropny
09- Trochę ulgi. Band znam, z resztą ktoś ukradł mi pomysł na tą kapelę, ale jakoś nie przypominam sobie abym miała ten kawałek na swoich płytach.
10- Takie troszkę nijakie. Nie jest to coś powalającego, takie średnie i przeciętne. Głos znajomy- musiał się już kiedyś pojawić w QW
11- 9 i pół minuty- będzie udręka czy nie...hmm nic nadzwyczajnego. Jak dla mnie takie sobie pobrzękiwanie.
Paczka "B"
12- Miłe dźwięki dla ucha, z resztą klasyczne Jak narazie trzeci utwór, w którym dotarałam do końca
13- Oj brak wam talentu oj brak. Tylko nielicznych hip hopowych wykonawców lubię, ale nie są to polscy wykonawcy
14- Znów coś miłego. Posłuchać się da, ale polubić dobiero za którymś tam razem
15- Klimat znajomy, ale nie dla mnie. Za wielki mętlik w głowie robi
16- W klimacie r'n'b. Bardzo ciekawy i przyjemny utwór. Czasem i takie lubię posłuchać
17- Typowy klimat dla polskich kawałków z lat siedemdziesiątych.Posłuchać się da, ale czy właśnie tego szukam w tej QW....
18- Refren trochę mnie irrytuje, ale zwrotki całkiem przyjemne. Klimat jaki lubię, ale jak mówię, swoje słabe punkty to ten utwór ma
19- Wokal kobita, o dziwo posłuchać się da. Trochę taki tajemnicy klimat, tyle że za jednorodny
20- Niestety to nie jest utwór dla mnie, nie przypadł mi do gustu
21- No to może być. Buja, wpada w ucho. Zespół kojarzę. Rif znajomy. Jak dla mnie wszystko co dzisiaj potrzebuję
22- To również przyjemne. Miłe dla ucha, lekko klasycznie rockowo, z resztą głos jakby znajomy... |
ciąg dalszy:
Paczka "C"
23- Troszkę przewiniemy bo zbyt jednorodnie. Trochę mroku i tajemniczości. Jak gdyby z jakiegoś filmu
24- Klimat odrobinę żałobny, z resztą dość piękny utwór. Wokal z resztą znajomy, jest dobry, nie przeszkadza, chociaż jak byłby cały utwór jak intro to by było lepiej
25- Odrobinę mroczne, wokal wpasował się w klimat, ale nic powalającego.
26- Klimat trochę ejtinsowski,brzmi z resztą jak większość kawałków z połowy lat 80-tych
27- Zespół znajomy,utwór IMO udany,posłuchać się da mimo że nie zachwyca niczym szczególnym
28- Głos znam, utworu nie. Wolę tego Pana w żywszych wykonaniach. Jednak utwór piękny
29- Ech są piękne kawałki no i muszą być takie
30- Może być, jednak były już lepsze utwory
31- Jakość miejscami dość słaba. Jako instrumental dość udany, ale długość- trochę za długo
32- Klimat rodem z lat powojennych.Słucha się dobrze, ale do przyjemności jeszcze wiele mu brakuje
33- Pięknie się zaczyna. Damn i następny wykonawca co chciałam dać Ale może uda się trafić z współpracą z innym artystą. Ciekawa jestem z którego to okresu bo nie znam tego kawałka...Czasowo nie przeszkadza bo to jest średni czas dla twórczości tego Pana
_____________
Lista szczegółowa za grudzień (sory, że dopiero teraz, ale szybciej się nie wyrobiłam) KLIK _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Wto Sty 18, 2011 12:20 am Temat postu: |
|
|
1 – no muzycznie jest całkiem, całkiem, ale kurna jak wiadomo kobitki mnie nie przekonują. Na razie jednak na rezerwę.
2 – też takie monotonne trochę, ale też jestem skłonny dać na rezerwę, coś mnie w tym bierze.
3 – oż kurwa… lol, ruski jednak brzmi bardziej komicznie niż czeski. Aż sobie wymyśliłem teledysk z bałałajkami w roli głównej.
4 – sorry, nie cierpię ich muzyki, cokolwiek by nagrywali, nie bo nie.
5 – aha, nie nie, nawet jeśli to pan z dreadem na irokezie to wolę jednak jak mniej rapująco jest.
6 – muzycznie pod pewien polski zespół na który mam alergię, ale tekst jakby mniej napuszony. Raczej na plus.
7 – kurwa, Maryla Rodowicz instrumental rock? Dziwne takie na maksa, wpada w ucho, ale jakieś takie aż za bardzo wpadające w ucho.
8 – ej, niby takie od niechcenia a jednak coś w tym jest zajebistego. Głosicho mnie bierze.
9 – to już takie za bardzo łup łup metal a za mało jakiś naprawdę dobrych jebnięć.
10 – aha, pan w czerni. Lubię akurat tą płytę, ten kawałek też rzeczywiście wyróżniający się, pewnie jakieś punkty zbierze.
11 – ojej, nudy, ojajebie.
12 – fajne, pachnie latami 60. Czuję się jakby się kiedyś gdzieś usłyszało, ale to być może ten klimat jakby połączony Stonesów i Doorsów.
13 – liche klimaty, nie moje zupełnie, odpadają
14 – taki średniawy kawałek, nie ma nic wyróżniającego na minus, ale wybitnie jakoś też nie jest.
15 – przeleciało, nie wracam, mam jutro na 6 nie będę się katował
16 – kobiałka śpiewająca do kotleta to tylko i wyłącznie Katie
17 – miło, polsko i mocno
18 – monotonnie, nie wybijający się kawałek, nudny wokal, gitary takie se
19 – to nie dość, że monotonne to na dodatek nudne (przy tym poprzedni kawałek wydaje się być ultra porywczy) no i kobiałka śpiewająca, pasuję.
20 – jakiś zlot piosenek na które mumin na pewno nie zagłosuje 2011?
21 – kawałek porządnego hard rocka, bez udziwnień, chwytliwie. Kto wie czy nie na punkty
22 – oj nie zainteresował, oj nie
23 – epick intrumental, oj nie
24 – dobre, pod koniec szczególne, bo na początku już pisałem oj nie, ale coś tam jest podniosłego co mnie jakoś chwyciło w taki nastrój zimo-wiosenny.
25 – coś co kojarzy mi się z u2 nie może mieć dobrze na starcie, choć początek nie jest zły, ale nie dam sobie ręki uciąć, że dostanie punkty.
26 – o lemur, proszę dalej, miło jest posłuchać, ale nie to co chciałbym tutaj słyszeć.
27 – znów zbyt monotonnie, o ile dobrze kojarzę zespół, powinno być więcej diabła
28 – dobra, to już jest nudne
29 – nie moja stylistyka, chyba że naprawdę od jutra się zmieni
30 – nawet nie zauważyłem jak przeszło w tego kolosa następnego, więc się męczę teraz z kolejnym o tamtym zapominając
31 – jest! Skończyło się, nie widzę sensu w słuchaniu 12 minutowych szaleństwa jak oceniany przeze mnie owy kawałek.
32 – stare klimaty, fajne raz na jakiś czas, ale na nie na punkty
33 – na koniec nie było źle, więc też być może i źle nie będzie
Dobra, opisy są. Najpóźniej w środę zagłosuję. _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Sro Sty 19, 2011 11:43 pm Temat postu: |
|
|
23 – póki co ładne i smutne, a mam nastrój na ładne i smutne rzeczy. Nie ucieka w onanizm, nie pojawia się żaden jęczący wokal, przy którym oniaznowałby się wassss. Tak, bardzo ładne. I ma bardzo fajne napięcie. Duży plus na początek tej paczki. Świetna końcówka!
24 – początek znów nastraja pozytywnie. Skończyło się intro i zrobiło się dwuznacznie. Wokal mi raczej nie odpowiada, za dźwiękiem harmoszki nie przepadam, częściej mnie irytuje. Tja, zrobiło się nieznośnie fenderkowo. Dzięki harmoszce jest oryginalnie – to można docenić. Ale jednak pozytywne wrażenie z początku mocno się rozmyło. Przy solówce znów trochę wróciło, ale jednak generalnie – fenderkowe emo.
25 – a to mi się z kolei w ogóle nie podoba. Przeciętne, bezpłciowe, nic ciekawego. Muzyka środka, ani piękna, ani agresywna, ani rozrywkowa, ani przejmująca. Przeleciało i nic nie zostawiło. Przestałem pamiętać o tym utworze w jego połowie.
26 – no dobra. Cokolwiek zdarzy się w tej edycji – trudno będzie prześcignąć to arcydzieło. To jest jeden z tych utworów, który przewierca mnie na wskroś. To ci się dzieje w refrenie, gdy on śpiewa „to die by your side” jest absolutnie nie z tej ziemi. I w ogóle, nastrój rozpaczy, chęć straceńczego zagubienia się w drugiej osobie do granicy autodestrukcji, to jak ten utwór byłby wspaniały podczas nocnej jazdy samochodem przez miasto po jakimś emocjonalnym wydarzeniu – magia. I ten obraz, który mam w głowie, gdy tego słucham, neony, światła uliczne odbijające się w szybkie samochodu.
27 – może i ten gość szarżuje i przesadza, ale wolę to niż jakieś mdłe miauczenia [nie, tym razem do nikogo nie piję] Tak, to naprawdę nie jest takie złe. Tylko coś przeszkadza rozwinąć skrzydła… chyba, że taki był zamysł, takiego skradania się. I w ogóle to brzmi jakoś znajomo. No, całkiem mi się podoba.
28 – to jest jeden z najpiękniejszych ich utworów. Najwspanialsza jest chyba wersja live, którą można zobaczyć na jutubie, ale ten utwór generalnie daje radę. Ma absolutnie wspaniały tekst, dojmujący, przekonujący każdą sylabą. Baby, a dangerous idea that almost makes sense. Wspaniałe, wspaniałe.
29 – na pewno się wyróżnia. Z drugiej strony – poczucie chaosu jest tu nieuniknione. Postmodernistyczna zabawa czy pretensjonalna grafomania? Ot, pytanie. Ja się jednak skłaniam do pierwszej opcji. W czysto muzycznych kategoriach – trudno oceniać pastiszowość. W każdym razie, lemur raczej na tak.
30 – sex, drink, świetnie, ja się zgadzam, ale co z tego wynika dla muzyki? Zamysł jest, sporo ciekawych dźwięków, na pewno nie jest to odwalona po linii najmniejszego oporu masówka. Muzyka raczej trudniejsza niż łatwiejsza. Choć mnie nie porywa, to z pewnością zapamiętam, bo znajduję trochę fajnych motywów.
31 – łeb tej jedynej w edycji kobyły całkiem kształtny. Nastrojowo. Gitara świetna. I o dziwo, nic się nie psuje. Gorzej, że też nic się nie poprawia. Jest fajnie, jest klimat, ale kurczę, przydałoby się tu coś dodać, jakieś spiętrzenie, klawisze, trąbki, tresowane słonie, nie wiem. No niestety, miłe dla ucha, ale – piosenka czterominutowa rozdęta sztucznie do dwunastominutowej. W którym momencie po prostu znudziła. Ile jeszczeeeeeeeeeeeeeeeeeeee.
32 – nie przepadam za takim plumkaniem, generalnie soul raz mi pasuje, raz odstręcza. To jest po prostu nijakie, kawałek jakich są miliardy, bez żadnej charakterystyczności. Niczym się nie wyróżnia, jest sobie, ale mogłoby go nie być. Nudna trzyminutówka – a to sztuka.
33 – zacny człowiek to śpiewa, trudno głosu nie poznać. Sam utwór - mógłby sobie w bardzo deszczowe niedzielne popołudnie w Trójce lecieć, do takich okoliczności byłby spoko. Jest przyjemny, elegancko skonstruowany i zagrany. Właściwie to jest dobry, jakieś fajne echa tam czasem słychać, są ładne momenty. Złego słowa o nim nie powiem, w sumie im dalej tym lepiej. Nie jest arcydziełem, ale to bardzo porządne dzieło starego wyjadacza. Zostawia po sobie dobre wspomnienie. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Sty 24, 2011 7:16 pm Temat postu: |
|
|
jako, że jutro mam egzamin, do którego nic nie umiem gdyż nie chodziłem przez cały semestr na wykłady (nie ma głupich ;f) i z pożyczonych kilka dni temu notatek nic nie rozumiem postanowiłem zająć się priorytetami. Czyli Queenwizją.
znaczy większość komentarzy napisałem ponad 2 tygodnie temu, ale nie miałem ostatnich 3, 4 pozycji i dopiero teraz się w sobie zebrałem by uzupełnić xd
A
1 No zaczyna się nawet, nawet. W sensie nic wielkiego, ale podoba mi się. Fajne są zmiany tempa. Wokal mi odpowiada. Niezła rzecz w sumie, tylko… taka no nie wybijająca się niczym. Przynajmniej po kilku przesłuchaniach. Chociaż z drugiej.. no fajne to. Wrócę.
2 No początek mnie zwiódł Potem wchodzi cięższy riff i też jest fajnie. Chociaż poprzedni numer bardziej mi się chyba podobał. No ale ten ‘mroczno-męski’ środek mnie tak średnio przekonuje. Jak powraca wokal to jest już lepiej, w sumie całkiem melodyjna rzecz ale… chyba jednak jestem na nie. Chociaż…
3 Przykro mi, ale przez ten język nie jestem się w stanie przebić. ;d W sensie ja to słyszę i automatycznie zaczynam się śmiać. Hmm chyba że o to chodziło… Ramsztajn bardziej mi się podobał
4 FUCK YEAH. xp kiedyś – ze wstydem muszę przyznać – słuchałem takich rzeczy. Nawet tego zespołu. I nie no sorry, ale w tej chwili to jest całkowicie coś czego nie szukam w muzyce. Jest pewna melodyjność, ale… ten zbuntowany wokal… przypominają mi się czasy gimnazjum ;f
5 Pierwszy raz język polski. Sorry nie podchodzi. Wokal może jeszcze ok, ale muzyka całkowicie mi przelatuje gdzieś z boku. Ot było poleciało. Dam jeszcze szansę przy odsłuchu przed przyznaniem punktów, ale wątpię by się mi załapało.
6 O i polski po raz drugi. Widzę, że wysoka pozycja mojego Kaczmara przetarła szlaki dla tego forum No o wiele lepiej niż w poprzednim. Wokal jakiś znajomy się wydaje. O z Comą mi się trochę kojarzy, choć to na pewno nie oni (brakuje Mrocznego Władcy i herbaty). Dobre, naprawdę mi się podoba. Początkowo bardzo fajna zamuła, później wchodzi taki nieco przewidywalny metalowo-wkurwiony motyw i nadal jest fajnie. Chociaż nieco rozczarowuje, ta senna zamuła o wiele bardziej mi się podobała. Wrócę jeszcze.
7 LOL xddd nieźle odjechane w sumie. Z poczuciem humoru i faktycznie brzmi jak czołówka serialu jakiegoś. Podoba mi się niby poważna gra gitary by sekundę później powróciła zwariowana reszta. Chyba najlepsza rzecz do tej pory xp
8 Jak to kiedyś Bizon coś ładnie określił – „jest to jakieś”. Dokładnie. Nie wiem czy zajebiste czy wręcz przeciwnie, ale na pewno wyraziste. Co prawda nie rozumiem chyba większości słów przez tego faceta śpiewanych, ale cóż.. W każdym razie fajne, chyba. Aha przyrównywania z Rotherym nie ogarniam. Atrus, wstydź się.
9 Zaczyna się Ziutkowo. A im dalej w las tym bardziej śmierdzi mi Ziutkiem tutaj. Wokal mnie odpycha na kilometr. Kolejny zbuntowany pan. Nie wiem czy to miał być growl czy coś. Czyli prędziej KrzysiekP. Ani mnie nie przestraszył ani zszokował. Leci taki metal. No banalnie trochę no sorry Nie przeczę, że może to być (jak na gatunek) przebojowe i chwytliwe, ale mnie nie łapie. Nie wiem, ale kojarzy mi się troszkę z chłopcami spod numeru 4 ;p
10 Nie serio nie. Brzmi jak nie wiem eurowizja spotykająca Helloween, albo coś w tym guście. Może i przebojowe, ale.. nie wiem kojarzy mi się jakby ci goście chcieli nagrać drugie Gates of Babylon. Przynajmniej z tym kawałkiem mi się to kojarzy. W ogóle pod Dio jakby facet trochę robił… albo i nie xd. Fragment z akustykiem bardzo na ok. W sumie nie takie złe jak na początku myślałem, ale załapać się nie załapie. Na pewno nie.
11 Hmm 9 minut czyli będzie epicko Hmm no leci hmm i leci hmmm. Takie strasznie jakieś filmowo-yesowe. Sorry na teraz nie łapie mnie. W ogóle nie czuję klimatu tej kompozycji. A klimat powinno chyba mieć. Zwłaszcza, że są te wstawki jakieś ;f Te klawisze plumkają sobie, nawet ładnie plumkają, ale to wszystko jakoś taki mi przelatuje. Szanse dam na pewno jeszcze, ale wątpię by załapało.
To była chyba najsłabsza paczka w historii tej zabawy.
B
12 No taki klasik rock. Fajne, fajne, ale mnie nie powala. Zbyt długie zdecydowanie. No nie przekonuje mnie. O! I to jest właśnie definicja bizon-rocka. Ten kawałek w sensie. Niby fajne, ale wątpię by przeszło.
13 SZUKAJ MUZY Z DUSZĄ SZUKAJ Z DUSZĄ DUSZĄ UDUSZĄ MNIE CHYBA UDUSZĄ
Dla mnie okropne. Chyba najgorszy utwór jaki tu był do tej pory. Serio. Wokal mnie odpycha bardziej niż wszystkie growle razem wzięte. Muzycznie (zwłaszcza jak kobita milknie) jest jeszcze, jeszcze no, ale później odzywa się ona z TYM tekstem… dla mnie siara troszkę. Przykro mi
14 Och, ależ radośnie się zrobiło xP Później się uspokaja w miarę.. ale chyba bardziej mi się podobała już ta skoczna odsłona. Kolejny kawałek, który mnie nie przekonuje i nudzi trochę. Takie wszystko w tej edycji nijakie jest. Wokal niczym pan z TakTaka. W sumie im dłużej tym lepiej. Nie no jak na tę edycję to nawet całkiem niezłe.
15 A no tak. Bardzo fajne. Ciekawy wokal, ciekawie się rozwija. Jeśli chodzi o prog to o wiele bardziej podoba mi się od powyższej pozycji. Refren roxuje jak nie wiem. W sumie ten refren to najlepsza rzecz jaka do tej pory była w tej edycji. Niezła gitara. No kurde, wreszcie coś fajnego.
16 Jezu w tej edycji to brzmi to niczym jakieś małe arcydzieło. Przepiękna rzecz. Boże, punkty gwarantowane (no chyba, że dalej będzie więcej takich perełek). Jezusie po tych wszystkich duszach i krzykaczach to brzmi niczym wybawienie.
17 Heh mam mieszane uczucia. Z jednej strony całkowicie rozbraja i bawi mnie ta cała powaga i napuszenie, a z drugiej… no troszkę siara go dawać na listę… No naprawdę mam dylemat. Kebab to to nie jest, ale poziom tej edycji jest tak zatrważający, że faktycznie może się załapać.
I kimkolwiek oni są to serio mówię, że powinni zacząć się przebierać na koncertach za wikingów. To byłby epizm totalny. Duuu dum dum „okręt mój płynie dalej gdziieeeeś tam… nie ma mnie i nie było jest dzień (noc)…. Nie ma cię i nie było…”
No nie może nie chwycić xd
18 No wokalu ciężko nie rozpoznać. Zobaczymy, fanem wielkim nie jestem, ale biorąc pod uwagę poziom tej edycji to ten kawałek działa na mnie niczym 16ka, w sensie kawałek 16, nie dziewczyna. Chociaż.. w każdym no ten fajny utwór. Punkty będą.
19 Niby ma klimat, ale jakoś tak mi przelatuje. Może po prostu jeszcze po 17tce się nie otrząsnąłem. Im dalej tym lepiej w sumie. No zobaczymy, na pewno wrócę.
20 /Sorry jestem uczulony na francuski (gupie liceum) nawet bardziej niż na niemiecki. Niemiecki jest śmieszny czasem, a przy tym mi się robi niedobrze po prostu. No ale spróbuję zignorować go i wsłuchać w muzykę. No ot taka sobie, jakieś tam nieśmiałe onanizmy próbują się przebić, ale tak średnio im to wychodzi. Sorry, ale jestem na nie.
21 W sumie… fajna zabawa. Pachnie muminem. OŁ JE. Taki Deff Leppard czy coś. Nie no fajne nawet, niezła gitarka, a pan się wydziera do swojego bejbe. No wątpię by weszło, ale zobaczymy. W ogóle to chyba ich kojarzę nawet.
22 Ładna melodia i niezły klimat. Wokal mnie średnio przekonuje, ale ogólnie pozytywne wrażenia. Nie no fajna rzecz jednak (słucham właśnie). Zobaczymy
C
23 Ciekawa rzecz. Nawet bardzo. Klimat jak cholera. W sumie nawet nie nudzi przy swojej długości. Mroczne i smutne. Oraz podniosłe nieco. Epicko-mocarne zakończenie. Powinny być punkty.
24 No.. uwielbiam ten utwór. Cudo, cudo, cudo. Od pierwszych do ostatnich sekund. Melodia, wokal, wykonanie. Niezwykle podniosłe, ale też chwytające. Nie oszukujmy się – mamy zwycięzcę (w sensie na moje 12 pkt). I tekst.
Utwór idealny na pogrzeb? No jeśli w pobliżu nie ma żadnego Bijou
25 Podoba mi się. No wiadomo i wokalnie i muzycznie. Ale czy się załapie? Poprzedni mi bardziej pasował. No ale zobaczymy, fajny klimat ma to. Taki „zmęczony” ;p
26 No tak Lubię, ale tylko lubię. W sumie to aż dziwne, że Bizon dopuścił ;p Ten wokal mnie chyba nigdy do końca nie przekona (chociaż już tak nie odpycha jak kiedyś). Nawet bym zagłosował ale i tak Atrusy i Xavi przyznają po milion punktów. Ogólnie nie rozumiem zachwytów wszelkich Bebewców jakoby to miałoby być najbardziej wzruszającą piosenką ever. Sorry nie łapie mnie to. Jako sama melodia do puszczenia sobie na rozluźnienie jest extra, ale nic więcej tu nie widzę. No ok, świetny tekst. Ale nie potrafię poczuć tych emocji, o których piszecie. Nie mówię, że ich nie ma, ale… nie wiem one nie są skierowane do mnie? Chyba coś w ten deseń.
27 A no tak powtórka z poprzedniej edycji No muzycznie nawet fajnie, ale wchodzi ten wokal i ja wychodzę ;p Znaczy no, po prostu nie moja muzyka
28 Najlepszy utwór tej edycji. Tyle. Kocham, poziom numeru 24. Pamiętam jak kiedyś z w7 się nim podniecaliśmy. Nie ważne czy śpiewa ten pan czy jeden z uratowanych przez niego pingwinów. Rzecz piękna do granic możliwości. No i ta gitara, o której wspomnieliście… tak się powinno grać na tym instrumencie no.
Chyba nie muszę mówić jaką pozycję będzie miało u mnie na liście.
29 nie sorry, docenić mogę „odwagę” wrzucanta ale to tyle Głosu na pewno nie będzie. Tak w ogóle to nie wiem to śpiewa kobita czy chłopak?
30 A no tak. W sumie geniuszem jakoś nie ocieka, ale lubię. Lubię choć wybrałbym coś innego z ich katalogu jakbym musiał. Ale fajne no. Początkowy fajny klimacik miesza się z lekko chaotycznym refrenem. Punkty będą chociaż… można było nimi o wiele grubiej zagrać ;p
31 Jako takie pół-tło – ekstra. Ale nic więcej. No i za długie jednak dla mnie troszkę. Niezły ma klimat, fajnie się to ciągnie, ale punktów ode mnie na pewno nie otrzyma.
32 Hmm nie moje klimaty. Wokal mi się podoba, przyznaję, że nawet bardzo, ale ta otoczka muzyczna jednak mnie mierzi z deczka
33 O. A nawet się o tego pana słuchałem ostatnio. Podoba mi się. Na tle tej edycji to nawet bardzo. Znaczy muzycznie może nie do końca mi podchodzi, no ale wokal… wiadomo Może załapać się na punkty.
no potwierdzam to co mówiłem od razu po pierwszym przesłuchaniu edycja zdecydowanie najsłabsza jak dotąd. A już pierwsze 17 utworów... dla mnie porażka ;p _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Xavi

Dołączył: 06 Wrz 2010 Posty: 2519
|
Wysłany: Czw Sty 27, 2011 7:47 pm Temat postu: |
|
|
Dobra no to 2 paczki, których słuchałem wczoraj w czasie nauki na kolosa cały dzień i czasami tylko zacząłem rzucać wszystkim ze wkurwienia a muzyka to kumulowała, a czasami mnie to uspokajało to powiedzmy, że poziom nie taki zły, na pewno podniósł moją opinię o tej edycji według tragicznej paczki (która nie jest aż taka zła jednak) numer 1.
12 - czuję starsze granie, coś z lat 60 czy 70, a może znowu się nabrałem. Ogólnie niektóre momenty nie pasują mi do całości, która w sumie jest bardzo w porządku.
13 - no i zacna idea w beznadziejnej oprawie. Szukaj muzy z duszą? I leci jakieś hip-hopowe fajansiarstwo co podobne jest do tych radiowych szmatławców? Tak to nikogo się nie przekona, nie takim głosem
14 - klasyczny yesoid, ależ oczywiście, że słuchalny! szczególnie fajne rzeczy dzieją się od razu po pierwszej minucie.
15 - bardzo optymistycznie, czasami zabawnie, przednia zabawa po prostu na pijaną imprezę. Jakoś te gitary gdzieś przed końcówką nie pasują do całości.
16 - klimatyczne maleństwo, bardzo podoba mi się refren. Ale kurde za mało argumentów na punkty, musiałaby być jeszcze jakaś jedna nutka co podwyższyłaby ogólne wrażenie.
17 - dwuczęściowe dziwactwo, pierwsza część mi się bardzo podoba, druga to inna bajka, która już mnie nie zniewala. Dziwactwo, które jest tylko ok.
18 - znajomy głos, przyjemny klimacior, wpadająca w ucho gitara. Nie rzucałem niczym w czasie gdy to leciało, a to duży plus.
19 - nie wbiło mi się wcale do głowy choć dałem 5 czy 6 szans, cośtam miauczy, fajna gitarka ratuje sprawę. Chyba usnąłem przy tym raz.
20 - największa rewelacja w owym języku jaką słyszałem kiedykolwiek. Piękny wokal, cudne chórki, napędzające czar instrumenty NO I od 2:30 do 4:20 jest dużo gorszy fragment, który jednak nie psuje wszystkiego doszczętnie.
21 - hard rock w bardzo dobrym wydaniu, fajna jazda, a takie rzeczy jak ok. 2:30 to ja w muzyce uwielbiam.
22 - klasyk w sumie, który uwielbiam, ale to być może źle bo nowości mają pierwszeństwo (oprócz wyjątku w postaci 26), mimo wszystko coś muszę dać
23 - tak jak Atrusowi trafił się jego utwór numer 3 wszechczasów tak mi trafiło się moje TOP 2 wszech czasów. Ostatnie 40 sekund to najlepsze 40 sekund w muzyce dla mnie EVER.
24 - mega-kilmat, początek to typowe wyobrażenie sobie liścia na wietrze. Jest tu pewna dramatyczność, razi czasami ekickością, ale znowu dałem się nabrać. Będzie wysoko.
25 - nie jest w sumie w stanie powiedzieć dużo, a to źle. W sumie fajne, ale czołówka jest mocarna.
26 - kto śledzi forum zna moją opinię cudo, cudo, cudo, cudo, cudo.
27 - to już na QW było (w sensie zespół) z tym, że tamten kawałek bardziej mi podszedł, choć ten też jest na plus.
28 - ma to znamiono fajności, ale nie porwało mnie do końca, końcówka w okolicach 3:30 daje szanse na punkty.
29 - taki żart w stylu Mefju numer 2 (bo pierwszy to 13). Plusem mojego przyszłego życia jest to, że nie będę już tego nigdy słyszał.
30 - sex, sleep, eat, drink, drink... wciąga! od teraz mój utwór po imprezowy dla zwiększenia bólu głowy i poprawienia humoru.
31 - hipnotyzuje przy swojej długości, dobrze się przy tym kuło co to chodniki.
32 - znam skądś tam i jest to fajne, a tylko fajność tu może nie gwarantuje pkt. Tak w tle puścić w sam raz.
33 - a to już prędzej do kategorii: świetność, a to już może dać pkt.
edit: w ostatniej chwili mnie złapało 28  _________________
Ostatnio zmieniony przez Xavi dnia Czw Sty 27, 2011 8:16 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lily of the valley

Dołączył: 16 Gru 2005 Posty: 820
|
Wysłany: Pią Sty 28, 2011 1:41 pm Temat postu: |
|
|
Kilka uwag ogólnych i ode mnie w związku z pierwszą QW, w której biorę udział.
Ogólnych, bo czasu brak. A już z pewnością czasu/ochoty brak na analizowanie tych numerów, które kompletnie do mnie nie trafiają. Nie mam serca, przyznam, do wnikania w powody, dla których np. nigdy nie mogłam znieść wokalu pani spod 13 – wolę zająć się tym, co w muzyce odbieram pozytywnie (jeśli chodzi o czepianie się, to wystarcza mi konieczność recenzowania prace licencjackich w ramach obowiązków zawodowych )
A zatem: przede wszystkim cieszę się, że wzięłam udział, ponieważ te trzy paczki dostarczyły mi całkiem sporo przyjemności i inspiracji. A także uświadomiły, co obecnie działa na mnie najbardziej w muzyce. Jest to tym bardziej ciekawe, że całkiem niedawno rozmyślałam nad różnorodnością stylistyczną moich statystyk na last.fm, gdzie rzeczy, które znam od niedawna przeplatają się z osobistymi evergreenami oraz z tymi, które mają przede wszystkim wartość sentymentalną. W tym kontekście QW pokazuje mi, że np.:
- pomimo tego, że uwielbiam Pearl Jam, to właściwie obecnie nie szukam już niczego, co może ten zespół przypominać (czyli: nie działa na mnie nr 6)
- pomimo tego, że bardzo cenię choćby Metallikę, to nie działa na mnie np. nr 9
- doceniam ładność, momentami nawet piękno 11, 14, 20 czy 31. Jednak nie są one tym, czego w muzyce szukam najbardziej, pomimo tego, że niektóre wywołują we mnie chłodny podziw. Aczkolwiek niewykluczone, że 31 dostanie punkty, bo wyjątkowo sprzyja zamyśleniom i uspokojeniom, a jednocześnie nie umyka niezauważona. Tak. Włączyłam ją właśnie i znów się w niej zakochałam – początkowy mój chłód został w tym wypadku przełamany. Mam nadzieję, że uda mi się zmieścić ją w dziesiątce.
- bawi mnie 2. Nie wiem, czy będą punkty, pewnie nie, ale odbieram ją jako stworzoną z przymrużeniem oka, co jest plusem. 30 też sympatyczne jest.
- kontrowersyjna 26 we mnie wzbudza pozytywne odczucia. Nie wiem, czy na tyle, by zapunktować, ale jeszcze dziś muszę się tego dowiedzieć hehe... Nie do końca odpowiada mi barwa wokalu, ale już styl/wrażenie ogóle słowno-muzyczne – jestem za. Emo, mówicie... Dla mnie to jest intrygujące połączenie emocjonalności i chłodu: nie wszystko jest wyrażone wprost, mamy tu ładne metafory oraz niepokój podbity podnieceniem. I trafnie wyrażony stan, gdy żyje się chwilą: I never want to go home because I haven't got one.
Co mi się podoba najbardziej?
- dwóch Panów o głosach charakterystycznych, choć tak różnych: 8 i 18. A szczególnie ósemka – wokal rozpoznawalny oczywiście, ale nie znam zbyt dobrze jego twórczości i czuję się BARDZO zachęcona do poznania.
- kobiece wokale najróżniejsze. To jest dla mnie samej nowość – przez bardzo długi czas z Pań akceptowałam w 100% jedynie Demarczyk. Tymczasem w QW podobają mi się wszystkie z wyjątkiem wspomnianej wyżej 13, czyli:
a) dynamika, a szczególnie niskie tony 1
b) czar 16
c) przestrzeń i chłód 19
d) ekspresja 29
e) klasyczny powiew 32 (choć na punkty raczej się nie załapie. Miewam wprawdzie od czasu do czasu ciągoty do takich klimatów muzycznych, ale dość szybko zaczynają mnie one nużyć: na dłuższą zbyt klasycznie jest, potrzeba mi jakiegoś pazura)
I jeszcze uwaga dotycząca 16 i 19. Spodobały mi się obie od pierwszego usłyszenia, ale to 19 zdawała się mieć większy potencjał (tajemnica i przestrzeń). Gdybym dawała punkty od razu, to możliwe, że 19 byłaby wyżej. Tymczasem po wielu już odsłuchach tej edycji okazało się, że 19 zbladła, a 16 niezmiennie czaruje. I będzie wysoko.
Głosów jeszcze nie przemyślałam dokładnie, natomiast mam pewien problem metodologiczny z numerami 17 i 28. Obydwa bardzo lubię (szczególnie 28 ), od wielu już lat. W takich wypadkach trudno porównywać je z niektórymi świeżakami poznanymi przed chwilą. Kaczmara z poprzedniej edycji potraktowałabym wyjątkowo dla zasady; z tymi dwoma nie wiem jeszcze, co zrobię. Do 17 mam sentyment i już. A 28 jest nadzwyczaj piękna i niewątpliwie w odbiorze całości duże znaczenie ma tekst. Mój ulubiony fragment: love is clockworks and cold steel. To jest hipnotyzujący utwór: schodzenie, krok po kroku, tonięcie i pogłębiająca się ciemność... won’t you wrap the night around me. O rany, nie wiem, co z nim zrobić punktacyjnie, bo znów się zakochałam. _________________ - Nigdy nie jest się zupełnie wolnym, jeśli się kogoś za bardzo podziwia - powiedział nagle Włóczykij. - To wiem.
- Wiem, że ty wszystko wiesz - mówiło dalej stworzonko, przysuwając się jeszcze bliżej. - Wiem, że wszystko widziałeś. Wszystko, co mówisz, jest słuszne, i zawsze będę się starał być równie wolnym jak ty. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Pią Sty 28, 2011 4:57 pm Temat postu: |
|
|
Dobra, wtrynię swoje 3 grosze rzutem na taśmę bo wstyd tak nie napisać ani słowa komentarza od kilku edycji... przyznaję, ze zdążyłem się do tego zniechęcić, czytając opinie innych jak to wszystko śmierdzi i w najlepszym razie ewentualnie może być ale jeszcze nie wiedzą. Dlatego opinie o tym co mi się nie spodobało lub było za słabe względem reszty zostawię dla siebie, natomiast skupię się na pisaniu o kawałkach, w których odnalazłem coś ciekawego. A więc kolejno:
6 - pamiętam tych kolesi z supportu Comy, nawet perkusistę im oddali... bardzo charakterny numer.
8 - takie tam blubry starego marycha i pewnie bym słowa o tym nie napisał, ale muszę zapytać: Atrus, do czego pijesz z tym Rotherym?
(długo, długo nic)
18 - ciekawy wokal, bardzo sugestywna gitara. Solidna rzecz. W końcu.
19 - totalny odjazd. Rzecz baaardzo w moich klimatach, pomijając kobiecy wokal. Nie znałem, zaczynam wielbić.
23 - przepadam za instrumentalami w tak melancholijnych klimatach. I ogólnie żywię się smutkiem w muzyce.
24 - świetny nastrój, naprawdę bardzo dobry kawałek, lecz wokal mi nie odpowiada, ma w sobie za mało charakteru aby unieść taką kompozycję.
28 - prawdopodobnie najlepsza rzecz, jaką ci panowie popełnili. A już na pewno w warstwie tekstowej. Zresztą omijanie nazwy zespołu jest tutaj śmieszne bo nie wyobrażam sobie, aby ktokolwiek nie rozpoznał tego głosu, jeśli nie utworu i momentalnie albumu. Nie dać 12 trochę wstyd, choć wrzucant nastawił się pewnikiem na łatwy łup, dlatego celowo zaniżę punkty.
31 - Incubusowe, że to chuj! Takie rzeczy łykam bez popity.
33 - na pewno najlepiej zaśpiewana rzecz z całej paczki (no bo w końcu TEN głos zobowiązuje), apogeum emocji, świetne gilmourowe solo, lecz całość ciutkę by można skrócić. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Pią Sty 28, 2011 6:43 pm Temat postu: |
|
|
Też może podsumuję tę edycję.
Chyba najbardziej różnorodna, co sprawiło, że całości słuchało się ciekawie, choć było też sporo muzyki, w której nie znalazłem nic dla siebie. Najciekawsze dla mnie propozycje znajdują się w drugiej połowie, dopiero. Z pierwszej chciałbym wyróżnić numery 3,7,10, 12. 3 za język (lubię rosyjski) i ciekawa kompozycja w ogóle. 7 fikuśna, jak to wasdfg7 określił, bardzo mi się spodobała. Praktycznie cały czas coś się tu dzieje. Podoba mi się aranż. 10 i zespół bardzo znanego gitarzysty, nie każdy jednak zna go w tej odsłonie. Mi osobiście bardzo się ta płyta podoba i ten kawałek tys, choć wybrałbym inny. Zespół z 12 też znam, choć miłością nie pałam, to jednak co klasyczny blues rock, to klasyczny. Dalej jest znacznie lepiej - są przebłyski tak jak 15, jest to dobry kawałek, ale nie porwał mnie aż tak.. 17 przypuszczałem, że to jest ten zespół, choć przyznam się, że nie znam go za dobrze.. wypadałoby poznać. 19 przypadła mi do gustu, robi fajny klimat, dosyć tajemniczy z dobrym finałem. 20 miecie, coraz bardziej podoba mi się język francuski w muzyce i tutaj też jestem na tak, choć wokalista momentami zbyt pieje. Ogólnie bardzo dobry kawałek, chciałbym się nimi bliżej zainteresować. 21 to z kolei soczysty rock, taki, jakiego lubię posłuchać, a jeżeli był już w tej zabawie, to chyba dobrze kojarzę. 22 to bardzo dobry numer, świetna ballada. Kolejny numer, 23, też przypadł mi do gustu, piękna rzecz, na prawdę. 24 (to już hat-trick), znowu świetny kawałek o nostalgicznym charakterze. Może wokal nie za bardzo mi się tu podoba, ale tło jest na duży plus. 30 to też i moje życiowe potrzeby, a zespół też mogę do nich zaliczyć. W sumie dobry wybór, choć z tej płyty wybrałbym coś innego, no ale mocna płyta i to bardzo. Na koniec 32 również dla mnie się w jakiś sposób wybiła, choć tego gatunku nie zwykłem słuchać, ale doceniam (skrzypce!).
Było tu trochę przeciętnego materiału (1 - soft rock, ale nie zawsze do mnie trafia, 2 - coś w stylu Kinga Diamonda, może z lepszym wokalem, choć po za refrenem nie pozostaje nic w głowie, 6 też raczej nic w nim nie znajduję, choć pierwsza część kawałka lepsza niż druga, 8 tu z kolei nawet fajnie, ale na jedno przesłuchanie raczej, 9 raczej nie mój styl, słucham metalu, ale nie takiego. Po prostu nie podoba mi się przeplatanie screamu z czystym wokalem, choć momentami melodyjnie, w 11 też mi czegoś zabrakło, bo niby tu fortepian, tu aranż, taki misz-masz, ale jest to ale.. 14, czyli zespół mi znany, ale ten kawałek dla mnie jest całkiem średni, najlepsze czasy miały dopiero nadejść. Choć tu też widać potencjał. 16 - nie trafiają do mnie tego typu kawałki, refren przyjemny, ale nie wwierca się w mózg z jakiegokolwiek powodu. 18 to też dla mnie kawałek, w którym czegoś mi brakuje (pomysłu?), trwa za długo jak dla mnie i w efekcie męczy. Może się i nie znam, ale 25 też do mnie nie trafia, w ogóle ten gatunek mnie męczy.. ten kawałek jest poprawny, ale nic więcej jak dla mnie. Za 26 podziękował.. Lemurowatość 100%. Pan w 27 za bardzo się stara, a za mało z tego wynika jak dla mnie. Zespołu spod znaku 28 zupełnie nie czaję, takie se smęcenie jak dla mnie. Oryginalne 29, ale ta kobieta też niszczy mi mózg słowotokiem na początku. Choć impresja wokalna to coś godnego uwagi, ale zbytnio mnie to przytłacza. 31 przez pierwsze 4-5 minut ma fajny klimat, ale co za dużo to niezdrowo.. chyba, żeby to potraktować jako ambient, to w porządku. I koniec w postaci 33 pozostawia dobre wrażenie. Nie znam dokonań solowych tego pana, może warto się przełamać.
Najgorsze kawałki wg mnie to 5 i 13. Rap musi mieć albo dobry tekst, albo bit, żeby mnie zainteresował, tutaj nic (no, może podkład w 13, ale tutaj z kolei tekst powala mnie na łopatki...)
Średnia ta edycja. Było parę przebłysków, ale do tej dyszki z paroma rezerwowymi (których zapomniałem wysłać, fuck yeah) łatwo było dojść.
Ostatnio zmieniony przez KrzysiekP dnia Pią Sty 28, 2011 9:32 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|