| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Futbol oglądam... |
| Od roku lub krócej |
|
0% |
[ 0 ] |
| Najwyżej pięc lat... |
|
12% |
[ 4 ] |
| Od 10-ciu lat... |
|
64% |
[ 20 ] |
| 20 lat minęło jak jeden dzień... |
|
6% |
[ 2 ] |
| Ponad 20 lat... ależ ten czas leci... |
|
16% |
[ 5 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 31 |
|
| Autor |
Wiadomość |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Wto Maj 18, 2010 4:04 pm Temat postu: |
|
|
| mumin_king napisał: | | Najbliżej powąchania murawy byli: Hierro, Pique, Iniesta, Rivaldo, Ronaldo, Roberto Baggio, Alessandro Del Piero, David Villia. |
To teraz będzie wyjaśnienie z paroma dodatkowymi nazwiskami, szczególnie w lini defensywnej i pomocy.
Schmeichel - najbliżej mu było do mojej jedenastki. Z bramkarzy w dzisiejszych czasach tylko Kahn był regularniejszy. Co prawda sporo stracił tą grą w Man Utd, ale reprezentacji Danii się przecież zawsze kibicowało ze względu na Polaka.
Hierro - trudno w to uwierzyć, ale ja Realowi nawet przez pewien czas kibicowałem. To było przed era Galacticos, kiedy wcale nie kupowali na potęgę największych gwiazd tylko starali się jakoś budować zespół. Średnio to wychodziło, ale z drugiej strony to mieli dwa razy więcej pucharów mistrzów za Sanza niż za Pereza. Tak czy inaczej Hierro zawsze lubiłem z grona tamtego Realu, wtedy był najlepszym obrońcą w Hiszpanii .
Pique - moja pierwsza myśl: "po cholorę wymieniają Oleguera na jego wierną kopię?". Teraz sam się z tego śmieję. Koleś jest połączeniem rozgrywającego ze środkowym obrońca, a na dodatek umie zachować się pod bramką przeciwnika. Nie zdziwię się jak za parę lat będziemy tu mówić o geniuszu, bo niesamowicie się rozwija.
Cafu - bo to ikona Brazyli, którą lubiłem najbardziej. Mistrzostwa Świata w 98 to była IMO najlepsza Brazylia w dziejach (TEN mecz z Danią w ćwierćfinałach!), szkoda tego finału z Francją, bo tam nikt nie zagrał na swoim poziomie. Cafu rozegrał cztery turnieje pod rząd, co prawda nie grał efektownie, zwłaszcza przy Carlosie na lewej stronie, ale zawsze można było liczyć na niego.
Frank De Boer - bo cholera Holendrów z tamtych lat wręcz uwielbiałem (połowa składu to zawodnicy Barcelony byli)
Iniesta - połączenie Messiego i Xaviego. Jeśli jest w swojej optymalnej formie, nie do zatrzymania przez NIKOGO. A bramka z Chelsea? 90 minuta, ważą się losy genialnego sezonu a ten nie na siłę i tylko technicznie w okno. Czapki z głów.
Davids - taki Denise Rodman piłki nożnej. Ni to wielki technik, nie wielka ostoja spokoju a jednak się go lubiło. Głównie za, oczywiście występy w reprezentacji Holandii (Euro 2000, o ja piękne czasy), ale pamiętać trzeba, że jego przyjście do Barcelony, mimo że skubaniec wiele nie grał to jednak w jakiś sposób ożywiło team Rijkaarda i zaczęła się budowa Barcy z Ronniem, Giulym, Eto'o.
Redondo - za sezon 1999/2000, grał wtedy kosmos. Wywalony z reprezentacji Argentyny przez Passarellę, bo... nie chciał ściąć włosów. Jego przejście do Milany było końcem a zrazem początkiem. Końcem jego kariery i początkiem Milan Lab, bo tamci nie chcieli więcej przepłacać za niesprawdzone transfery, co jednak się nie udało bo:
Rivaldo - jeśli się oglądało Barcę na przełomie wieków, to tylko dla niego. Bywały mecze, że był kosmiczny. On i Kulivert to symbole Barcy końca lat 90 i początków tego wieku. Ciężko było bez nich wyobrazić sobie jakikolwiek mecz, bo bez nich Barca wtedy nie isnitała.
Luis Enrique - czyli obecny trener Barcy Athletic. Zawsze imponował mi oddaniem serca do walki mimo, że nie był blaugrana z krwi i kości.
Ronaldo - rację piszę art_mar. ON był klasą światową, te jego wyczerpanie na mundialu w 98 roku przez co długi czas oglądaliśmy jego cień, cień z wieczną kontuzją trzeba dodać. Jego powrót w 2002 roku był spektakularny, to fakt ale to mimo wszystko już nie był ten sam Ronaldo. Był dobry, ale bez tego błysku. Jeden jedyny Ronaldo.
Kluivert - no musiałem cholerę dodać, odkąd odszedł z Ajaxu nie mógł się odnaleźć, ani w Milanie ani w Tottenhamie. Dopiero Barca okazała sie jego domem obiecanym. No i oczywiście finały EURO 2000, mecz z Jugolami, wszystko jasne.
Roberto Baggio - pierwszy obrazek tego pana to rozpacz po niestrzelonym karnym, tak tym z Brazylią w 94. Koleś grał we wszystkich klubach we Włoszech a i tak jest tam tak zajebiście szanowany, że jak Trapattoni nie wziął go na EURO 2004 to miał piketę pod domem. Chyba największy technik z Włoch jakiego widziałem, reszta się nie umywa do niego. No i ten jego słynny kucyk, mały budda.
Del Piero - wielki szacunek do tego piłkarza mam, któregoś razu podczas meczu ktoś go obraził a ten pokazał mu tylko kciuk do góry. Zidane pewnie by zmaltretował przeciwnika, ten jednak zachował się z gracją i wielką kulturą.
Villa - El Guaje jest po prostu obecnie najbardziej efektywnym i efektownym napastnikiem na świecie. _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kubolski

Dołączył: 05 Mar 2010 Posty: 1270 Skąd: Stare Polesie
|
Wysłany: Wto Maj 18, 2010 7:53 pm Temat postu: |
|
|
Moja niekompletna jedenastka na razie prezentuje się w ten sposób:
- Iker Casillas
- Roberto Carlos
- Paolo Maldini
-
-
- Steven Gerrard
- Zinedine Zidane
- Ryan Giggs
-
-
- |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Sro Maj 19, 2010 11:51 pm Temat postu: |
|
|
To go zmień! To go zmień! To go kurde zmień! _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Emek

Dołączył: 04 Gru 2005 Posty: 259 Skąd: Holandia/Jelenia Góra
|
Wysłany: Czw Maj 20, 2010 9:48 am Temat postu: |
|
|
W moim zestawieniu znajdzie sie po dwoch zawodnikow na kazda pozycje, w sumie 22 zawodnikow, jeden to moj ulubiony pilkarz z dziecinstwa,mlodosci, drugi to najlepszy wedlug mnie pilkarz obecnie.
Ustawienie klasyczne 4-4-2. Trener Emek poproszony by poprowadzil mecz Gwiazd wybral sklad :
Bramkarze
Obecnie:
Iker Casillas - Najlepszy obecnie bramkarz na swiecie. Moze ten sezon nie byl tak udany jak poprzedni, bo i zdarzaly mu sie gorsze mecze, a takze kilka interwencji dosc niepewnych, ale to napewno bardzo pewny punkt Realu Madryd jak i reprezentacji Hiszpanii. Pozatym posiada niesamowity refleks i zwinnosc ktora nie jest obdazony kazdy bramkarz.
Kiedys:
Cláudio Taffarel - Jeden z ulubionych bramkarzy z dziecinstwa. Jakoz iz od malego stalem na bramce i dopiero sytuacja zyciowa sprawila, ze przerwalem gre w klubach jakis rok temu, od malego staralem sie w jakis sposob podpatrywac, nasladowac swoich idolii z boiska. Claudio cenilem zawsze za niesamowita drygalke do brionienia karnych, no i chyba nie ma co mowic Brazylia lepszego bramkarza w historii nie miala.
Chcialem tutaj dodac jeszcze Canizaresa, ktorego zawsze mocno cenilem i pamietam jak mocno trzymalem kciuki za niego i Valencie w finale LM z Bayernem mimo, ze bronil kapitalnie i wybronil pare karnych Valencii nie udalo sie pokonac Bayernu bo nikt z ich druzyny nie wpadl, ze Kahn "idzie" caly czas w ta sama strone...
Obroncy (Lewa strona):
Obecnie:
Ashley Cole - Chodz za Chelsea nie przepadam, to trzeba im oddac, ze maja w skladzie jednego z lepszych lewych obroncow na swiecie na chwile obecna, nie wiem czy za 10 lat bedzie wielka legenda o ktorej bedzie sie mowiono, ale na chwile obecna jego gra mi sie podoba.
Kiedys:
Roberto Carlos - Tutaj chyba nie bylo zadnych watpliwosci, Roberto Carlos - szybkosc, technika, zabojcze uderzenie lewa noga, jego strzaly moglby by mury burzyc. Do dzis zaluje, ze nie zostal do konca swojej kariery w Realu, ale wladze Realu w ostatnich latach zrobily wiele nieprzemyslanych rzeczy.
Obroncy (Prawa strona):
Obecnie:
Sergio Ramos - Zawodnik ktory gdy jest w formie, jest poprostu nie do zatrzymania, bardzo ofensywnie nastawiony, w tym sezonie zdobyl pare bramek, ale takze bardzo dobry w obronie. Moze grac tez na srodku.
Kiedys:
Cafu - Pilkarz legenda reprezentacji Brazylii, polaczenie tego co najlepsze, bardzo dobry w ofensywie, bardzo pewny w obronie. Cenie sobie obroncow ktorzy potrafia grac ofensywnie. Ten byl wedlug mnie najlepszy.
Obroncy (Srodek):
Obecnie:
John Terry - jeden z tych ktorzy grali juz w Chelsea przed przyjsciem Romana, bardzo pewny w obronie. Pewne miejsce w druzynie, przywodca.
Gerard Pique - bardzo podoba mi sie jego, gra a takze to co pokazuje w tym sezonie. Mysle, ze moze okazac sie jednym z lepszych obroncow na mundialu.
Kiedys:
Frank de Boer - Bardzo lubilem reprezentacje Holandii z tamtych lat, pozniej Euro 2000, pamietam ten klimat, ten nastroj jaki panowal w Holandii, jeden z bardziej lubianych przezemnie graczy Oranje, wspanialy obronca.
Hierro - napewno jeden z lepszych zawodnikow na tej pozycji na swiecie. Pod koniec kariery popelnial wiecej bledow, ale mimo wszystko byl pewnym punktem obrony. Kolejny z ktorym bardzo nie fer postapiono przy rozstaniu z klubem.
CDN. _________________
"In this country, you gotta make the money first. Then when you get the money, you get the power. Then when you get the power, then you get the woman."
"You fuck wit me, you fuckin' wit da best" |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Maj 23, 2010 9:52 pm Temat postu: |
|
|
Dawać, dawać panowie! W przyszłym tygodniu zmiana tematu! Temat odżył ździebko to jeszcze ten dzień-dwa dam...
Będzie... okolicznościowo... za niecały miesiąc zacznie się pewna impreza- powspominamy poprzednie... Szczegóły- wkrótce! _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Nie Maj 23, 2010 11:10 pm Temat postu: |
|
|
| mumin_king napisał: |
Del Piero - wielki szacunek do tego piłkarza mam, któregoś razu podczas meczu ktoś go obraził a ten pokazał mu tylko kciuk do góry. Zidane pewnie by zmaltretował przeciwnika, ten jednak zachował się z gracją i wielką kulturą.
|
Niemoge. Facet jest genialnym piłkarzem, a taki mumin pamięta go z powodu jakichś fairpierdół _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Nie Maj 23, 2010 11:14 pm Temat postu: |
|
|
Nie jest genialnym. W Juventusie samym byli lepsi od niego piłkarze. Jest ikoną i tyle, ma zasługi dla klubu, ale nie jest genialnym piłkarzem. _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kubolski

Dołączył: 05 Mar 2010 Posty: 1270 Skąd: Stare Polesie
|
Wysłany: Pon Maj 24, 2010 12:01 am Temat postu: |
|
|
| mumin_king napisał: | | Nie jest genialnym. W Juventusie samym byli lepsi od niego piłkarze. Jest ikoną i tyle, ma zasługi dla klubu, ale nie jest genialnym piłkarzem. |
Zgadzam się Miodu mu, bo słusznie prawi!  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pon Maj 24, 2010 1:12 am Temat postu: |
|
|
pomocnik - thomas hassler - oczywiscie duzo na wyrost. niewatpliwie nie byla nawet w polowie taką gwiazdą jak niektorzy w mojej jedenastce, ale to jest jeden z tych pilkarzy, ktorych najlepiej pamietam sprzed kilkunastu lat. swietny przeglad pola, duza zwinnosc, ale przede wszystkim niesamowite rzuty wolne. bardzo lubilem ogladac jego gre i chocby dlatego go tutaj umieszcze
11 na razie:
schmeichel
roberto carlos, maldini, koeman, ---
---, petit, hassler, ---
messi, caniggia _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here
Ostatnio zmieniony przez Bizon dnia Pon Maj 24, 2010 4:25 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pon Maj 24, 2010 1:34 am Temat postu: |
|
|
Też się zgadzam co do Del Piero- zawsze wolałem na przykład Nedveda...
Del Piero był OK, był bardzo dobrym zawodnikiem- ale takich przez ostatnie 20 lat trochę było... Taki Xavi zjada go na śniadanie... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pon Maj 24, 2010 4:27 pm Temat postu: |
|
|
lewe skrzydlo - marc overmars - znowu, tak jak w przypadku wiekszosci poprzednikow wybralem zawodnika, ktory zapewne nie byl najlepszy na swojej pozycji, ale ktorego gre bardzo dobrze zapamietalem. niesamowite wrecz rajdy lewą stroną, swietna szybkosc i zwinnosc, a do tego swietne poslugiwanie sie obiema nogami przy zagraniach
11 na razie:
schmeichel
roberto carlos, maldini, koeman, ---
overmars, petit, hassler, ---
messi, caniggia _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kwak Gość
|
Wysłany: Pon Maj 24, 2010 6:11 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: |
Będzie... okolicznościowo... za niecały miesiąc zacznie się pewna impreza- powspominamy poprzednie... Szczegóły- wkrótce! |
oo będzie miło  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pon Maj 24, 2010 6:38 pm Temat postu: |
|
|
prawy obrońca - cafu - to jest niesamowite, brazylia jest znana glownie z pilki ofensywnej, ale 2 moich bocznych obroncow wlasnie z tego kraju. ale, wlasciwie ciezko ich nazwac obroncami, bo ci goscie byli wszedzie, zarowno roberto carlos, jak i cafu. no a do tego niesamowicie dluga i obfitująca w sukcesy kariera i to wlasciwie na najwyzszym poziomie do samego konca. w ilosci meczów w reprezentacji niewielu moze sie z nim rownac.
prawy skrzydłowy - david beckham - wybor dosc zaskakujący i pewnie kontrowersyjny. z tymze od razu zaznaczam, ze oparty na okresie w manU. pozniej niestety piękny david zamienil sie w celebryte i kariera poszla sie walic. a w manU byl niesamowity. te przejscia i wrzuty skrzydlem, te niesamowite strzaly z wolnych. zresztą jak tak patrze na ten moj sklad, to tam kazdy chyba moglby strzelac gole z wolnych na zawolanie. cos w tym jest, ze lubie zawodnikow, ktorzy są geniuszami w tym elemencie.
11:
schmeichel
roberto carlos, maldini, koeman, cafu
overmars, petit, hassler, beckham
messi, caniggia
ufff
oczywiscie ta jedenastka moglaby wygladac zupelnie inaczej gdybym mial przed oczami "spis" zawodnikow na danej pozycji, ktory sprawilby, ze bym nie zapomnial o nikim waznym. a tak to robilem z glowy i troche męczarni bylo chociaz jakiego bym spisu nie mial, to roberto carlos, koeman, messi czy schmeichel i tak by sie w skladzie znalezli. _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
futureal
Dołączył: 05 Lis 2008 Posty: 554 Skąd: Edge of Darkness
|
Wysłany: Sob Maj 29, 2010 11:46 am Temat postu: |
|
|
Peter Schmeichel
Frank De Boer
Roberto Carlos
Paolo Maldini
Fernando Hierro
Marc Overmars
Zidedine Zidane
Pavel Nedved
Roy Keane
Davor Suker
Christo Stoichkov
Gabriel Batistuta
ładna jedenastka,heh ,każdy z nich mistrz nad mistrze _________________ Someone Chasing I Cannot Move |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sro Cze 02, 2010 11:17 am Temat postu: |
|
|
Miało nie być podsumowania- ale zostawiam sobie miejsce jakbym w najbliższych dniach jakieś wymyślił
Kto jeszcze będzie chciał uzupełniać swoje składy- niech uzupełnia, ale lecimy dalej. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sro Cze 02, 2010 11:19 am Temat postu: |
|
|
TOP11- 11 NIEZAPOMNIANYCH MECZÓW NA MISTRZOSTWACH ŚWIATA
No właśnie, mistrzostwa tuż za rogiem- poswpominajmy poprzednie... Jakie jedenaście (bo to taki piłkarski numer jest) meczów najbardziej utkwiło Wam w pamięci? Jakie jedenaście spotkań na największej sportowej imprezie oprócz Olimpiady wywołało u Was najwięcej emocji, wywołuje najwięcej wspomnień? Piszcie!
A! I niech nikt nie wymienia Korea Północna-Portugalia z 1966 czy Brazylia-Włochy z 1970- tylko takie które widzieliście I na kilku ostatnich turniejach były klasyki. Oj były! _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Sro Cze 02, 2010 12:04 pm Temat postu: |
|
|
To ja zapytam. Ok. Zaczynają się MŚ ale reprezentacje grają mało meczy. Czemu by nie wrzucić do tego jeszcze ME. No bo zakłądając, że średnia na tym forum to ok 22 może 24 lata ... przy czym świadomego oglądani to ostatnie może 4 finały MŚ. Jak było na nich trochę ponad 100 meczy. 1/10 fajnych takich naprawdę meczy nie było. To jest moje zdanie. Więc? Tylko MŚ? _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sro Cze 02, 2010 12:07 pm Temat postu: |
|
|
moze pierwsze kilka ode mnie.
zaczne od pierwszych mistrzostw, jakie ogladalem, czyli
italia '90:
wybralem mecz, ktory wcale nie byl najlepszy, ale napisze zaraz czemu ten akurat.
kamerun - argentyna - to byl pierwszy mecz tych mistrzostw, wiec i pierwszy mecz jaki pamietam z mś (i jeden z pierwszych w ogole). sensacyjne zwyciestwo kamerunu i argentyna jeszcze z pierwszym bramkarzem, ktory chyba w nastepnym meczu zostal zastapiony przez rezerwowego, ktory to rezerwowy okazal sie bohaterem tej druzyny na mistrzostwach. 1:0
usa 1994:
rosja - kamerun - i znowu kamerun, tyle, ze tym razem w roli negatywnej. ruscy rostrzelali rywali (tym razem bez karabinow) , a sam salenko sprawial wrazenie jakby wpadalo mu wszystko. potem trafil do polskiej ligi kilka lat pozniej, ale byl cieniem tego zawodnika. 6:1
brazylia - holandia - znakomity mecz ze zmianami sytuacji na boisku i z pamietną akcją bergkampa skrzydlem. obie druzyny graly tak, ze w pewnym momencie juz sam nie wiedzialem czyja gra podoba mi sie bardziej. 3:2
francja 1998
holandia - meksyk - niesamowite emocje, zwlaszcza dla mnie jako fana meksyku. przegrywali niemal do samego konca, zeby w ostatnich minutach (a w drugim przypadku sporo po czasie) wbic 2 gole i zremisowac. siedzialem jak na szpilkach całą koncowke heh 2:2
francja - brazylia - wielki final tych mistrzostw i popis gry francuzow. siedzielismy w kilkanascie osob u wujków i ogladalismy. wszyscy byli za brazylią, tylko ja za francuzami znakomity mecz (jak i cale mistrzostowa) emmanuela petit i chyba jedyny swietny mecz zidane'a na tym mundialu. efekt? calkowicie rozbici brazylijczycy. 3:0
na razie tyle. _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Sro Cze 02, 2010 12:16 pm Temat postu: |
|
|
Ostro. Biorąc pod uwagę, że z starych meczy nie oglądałem a z '94 tylko mecz finałowy, który mnie rozczarował jako małolata, bo goli nie było to mam nie lada problem. No, ale trzy finały obejrzałem. Faworyt w moim rankingu będzie na pewno jeden Brazylia-Dania z '98. Duński dynami to było to, a jeszcze na przeciw nim Brazylijscy gwiazdorzy. Nic dziwnego, że skończyło się jak się skończyło.
Nie łączmy ME razem. Dwa turnieje o innej specyfice. Wystarczy spojrzeć, że mundialu nigdy nie wygrał nikt pokroju Grecji czy właśnie Danii. Kiedyś będzie ME to też niezła jatka sie zrobi. _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
futureal
Dołączył: 05 Lis 2008 Posty: 554 Skąd: Edge of Darkness
|
Wysłany: Sro Cze 02, 2010 12:16 pm Temat postu: |
|
|
1994
Niemcy-Bułgaria 1-2
Mecz fantastyczny, znaczy bardziej druga połowa, prowadzenie Niemców z karnego,a potem dwie cudowne bramki Stoichkowa i Lechkova ,znakomita dramaturgia
1998
Argentyna-Anglia 2-2 wygrana Argentyny w karnych
Mecz prześwietny, dramaturgia ,piękne bramki i taniej diabła na koniec
Holandia-Argentyna 2-1
mecz piękny,ale niestety dla mojej Argentyny przegrany ,ofensywny futbol, cudowny gol Bergkampa
2002
nic ciekawego w tym antyfutbolu nie zaobserwowałem ,jedynym godnym uwagi jest ćwierćfinał Brazylia-Anglia 2-1
2006
zdecydowanie najlepszym meczem mistrzostw był mecz Niemcy-Włochy 0-2, tylko 2 bramki ale mecz przedni ,bardzo dobry też mecz Argentyna-Meksyk 2-1
Najlepsze mistrzostwa to USA i Francja, w Korei tragicznie, w Niemczech powiedzmy niezłe, najlepiej pamiętam Francję bo grali wtedy moi idole z dzieciństwa ,oglądałem wszystkie mecze, w Korei z połowę a w Niemczech trochę mniej niż połowę ,w USA mimo młodego wieku i strefy czasowej całkiem sporą ilość _________________ Someone Chasing I Cannot Move |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mandey

Dołączył: 24 Sie 2007 Posty: 1579 Skąd: Rawicz
|
Wysłany: Sro Cze 02, 2010 12:44 pm Temat postu: |
|
|
Z Meksyku '86 pamiętam jak przez mglę może ze trzy mecze więc nie będę się wygłupiał... Choć dziś by sobie przypomnieć to nie żaden problem.
Ale jednak zacznę od mundialu z 1990 roku we Włoszech:
Argentyna-Kamerun 0-1 [1990]
Przecierałem wtedy oczy ze zdumienia, jak Argentyńczycy byli bezradni a Kamerun grał prostą piłeczkę ale skuteczną w miarę. Może gdyby Goycochea wtedy już bronił byłoby inaczej... Pamiętny mecz ze względu na wielką sensację zaraz na otwarcie.
Kamerun-Anglia 2-3 [1990]
Jedyny chyba mecz w którym Anglikom nie kibicowałem. Byłem tak oczarowany Rogerem Millą, że chciałem by przeszli do półfinału. Należało im się... jednak czerwone kartki pokrzyżowały plany i to Anglia po dogrywce przeszła dalej. To był jeden z tych meczy gdzie paznokcie były opierdolone na maxa...
Rumunia-Argentyna 3-2 [1994]
Pierwsze 20 minut to totalny killer. 3 bramki i prowadzenie Rumunów.
Przychodzi jakoś 60 minuta i Hagi załatwia sprawę... Później Argentyna strzela na 3-2 ale już nic więcej zdziałać nie potrafią...
Nigeria-Włochy 1-2 [1994]
Od tego meczu nienawidzę włoskiej piłki. Cały mecz Nigeria świetnie się broniła raz po raz atakując po zdobyciu prowadzenia a ci cholerni makaroniarze wyrównali przed końcem i w dogrywce po karnym przeszli dalej... Smutny wtedy byłem.
cdn... _________________
   |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sro Cze 02, 2010 1:47 pm Temat postu: |
|
|
| wasdfg7 napisał: | | Tylko MŚ? |
Tylko MŚ...
Nie musi być jedenaście, tak w ogóle- tu nie ma sztywnych reguł Wymień tem które rzeczywiście zapadły Ci w pamięć, z jakiegokolwiek powodu...
1990
Holandia-Niemcy 1:2
Ile dzisiaj już legend w tym jednym meczu było na boisku: Klinsmann, Brehme, Van Basten, Gullit, Koeman, Littbarski, Augenthaler... a jednak z całego meczu zapamiętano głónie dwóch innych, równie wielkich: Voellera i Rijkaarda. Popluli się, obaj wylecieli- a od momentu kiedy na bosiku zrobiło się więcej miejsca mecz nabrał rumieńców. Prowadzona przez Beenhakkera drużyna aktualnych mistrzów Europy nie dała jednak rady Niemcom, konsekwentnie idących wtedy po trzeci finał mistrzostw świata z rzedu...
Anglia-Kamerun 3:2
Po dogrywce i dwóch karnych Linekera... Bardzo było szkoda Kamerunu, jednej z największych sensacji mistrzostw świata; nigdy wcześniej afrykańska drużyna nie zaszła tak daleko, rzadko kiedy nawet później grała tak wspaniałą piłkę... Roger Milla, Thomas N'Kono czy Francois Omam-Biyik... ale to był też jeden jedyny turniej w którym naprawdę lubiłem Anglików- Lineker, Gascoigne, Paul Parker, Des Walker, Stuart Pearce czy peter Shilton... Świetny mecz, ze zwrotami akcji, jeden z pierwszych jaki kiedykolwiek wywołał u mnie emocje...
Niemcy-Anglia 1:1; karne 4:3
Jeden z niezapomnianych momentów tych mistrzostw, kiedy Gascoigne otrzymal drugą w turnieju żółtą kartkę w dogrywce i płakał jeszcze na boisku, zdając sobie sprawę, że nawet jeśli Anglia awansuje do finału- ten w nim nie zagra. Anglia do finału nie awansowała, Pearce i Woodle zawiedli i Anglicy, jak zwykle, odpadli po karnych... Niemcy byli jednak zdecydowanie najlepszym zespołem tamtego turnieju. Turnieju w którym padło mało goli, na tyle mało, ze zmieniono kilka reguł (m.in. po Italia 90 właśnie zabroniono podań do bramkarza)
1994
Rumunia-Argentyna 3:2
To nie był tylko najlepszy mecz tego turnieju- to był jeden z najlepszych meczów na mistrzostwach świata jaki widziałem. jeśli nie anjlepszy. Wspaniała Argentyna- i jeszcze wspanialsza Rumunia z Hagim, Raducioiu i Dumitrescu... Gole, gole, gole. I mnóstwo akcji, oba zespoły grające żeby wygrać. Wspaniały mecz, który pamiętam do dziś. Gheorge Hago IMO był bezapelacyjnie najlepszym zawodnikiem turnieju.
Belgia-Holandia 1:0
Mecz grupowy, który każdego innego dnia wygrałaby Holandia. Ale tego dnia w bramce Belgów stał natchniony Michel Preud'homme, który tym jednym występem (pozostałe były dobre- ten był wybitny) zapewnił sobie tytuł najlepszego bramkarza turnieju...
Holandia-Brazylia 2:3
Wspaniały ćwierćfinał, chyba jeden jedyny mecz miedy Brazylia w 1994 wyglądała jak prawdziwa Brazylia. Dwa razy Brazylijczycy obejmowali prowadzenie- i dwa razy Holendrzy wyrównywali. Trzeci raz nie dali rady...
1998
Hiszpania-Nigeria 2:3
Fatalnie się zaczęły dla Hiszpanów tamte mistrzostwa, późniejsze zwycięstwo nad słabiutką Bułgarią 6:1 nie wystarczylo żeby wyjść z grupy... A i Nigeria szybko odpadła, ale... o tym jeszcze będzie Naprawdę neizły mecz, wydawało się nawet przez chwilę, ze Nigeria może zajść wyżej niż Kamerun 8 lat wcześniej...
Dania-Nigeria 4:1
Wydawało się, ze mogą zajść wysoko, ale trafili na duński dynamit. Do dziś pamiętam bramkę Sanda, który trafił kilka sekund po wejściu na boisku, przy pierwszym kontakcie z piłką. Wydawało się, że Duńczykom wszystko wychodzi... I wychodziło- do następnego spotkania...
Argentyna-Anglia 2:2; karne 4:3
I znowu do domu jak niepyszni po karnych... ale po naprawdę wspaniałym meczu... Cudowna bramka Owena, czerwona kartka dla młodego Beckhama... Wiele emocji, zwycięzca mógł być tylko jeden.
Brazylia-Dania 3:2
Po meczu Rumunii z Argentyną chyba mój drugi ulubiony... Cudowna gra, wspaniali zawodnicy na boisku (bracia Laudrupowie, Schmeichel, Ronaldo, Rivaldo, Roberto Carlos, Cafu...). Absolutnie cudowne spotkanie... i niesamowicie szkoda mi było Danii...
Niemcy-Chorwacja 0:3
To był szok! Chorwaci imponowali na tym turnieju, ale tego nie spodziewał się nikt! Jednym meczem (no nie tylko tym jednym, ale tutaj postawili w ćwierćfinale kropkę nad i) przeszli do historii. No ale jak taki zawodnik jak Robert Prosinecki siedzi na ławce- to znaczy że mówimy o cudownej drużynie...
Holandia-Argentyna 2:1
http://www.youtube.com/watch?v=exlBHTyB1R0
Tak cieszył się holenderski komentator po golu w przedostatniej minucie dającym Holendrom awans do półfinału... Tego typu emocje to kwintesencja futbolu... a zwłaszcza istrzostw świata...
2002
Francja-Senegal 0:1
Bo po raz kolejny obrońca tytułu zawiódł w meczu otwarcia... Senegal okazał się drugim (i jak na razie ostatnim) zespołem z Afryki który dotarł do ćwierćfinału, pokazując całkiem atrakcyjną piłkę przy okazji...
Kostaryka-Brazylia 2:5
Mecz w sumie o nic- Kostarykańczycy musieli liczyć na cud myśląc o ewentualnym awansie, z kolei Brazylia już miała zapewnione pierwsze miejsce w grupie... cudowna ekipa Brazylia, jedna z najlepszych (najlepsza?) jaką widziałem: Ronaldinho, Ronaldo, Rivaldo... ba, nawet Kaka był wchodzącym piłkarzem... Brazylia zagrała na luzie i pokazała odrobine niefrasobliwości w obronie i absolutnie cudowną grę w ataku... jak na mecz o nic- całkiem ładny pokaz futbolu był z tego co pamiętam...
Niemcy-Arabia Saudyjska 8:0
Bo takie wyniki na takich imprezach się nie zdarzają często... Niemcy w całym turnieju stracili tylko trzy bramki- jedną w grupie, ale potem aż dwie w finale... Kahn był bezapelacyjnie najlepszym golkiperem mistrzostw, choć w tym meczu z oczywistych powodów popisywali się inni- zwłaszcza Klose.
Korea Południowa-Włochy 2:1
Może i sędziowanie było skandaliczne, ale to co przestrzeliwywał w tym meczu Vieri wołało o pomstę do nieba... poza tym Włosi, drużyna która wygrywa wszelkimi możliwymi sposobami- wydawało się tylko sprawiedliwe, że wyeliminowana została też wszelkimi możliwymi sposobami...
Anglia-Brazylia 1:2
Cudowny gol Ronaldinho, który Seamonowi na pewno śni się do dziś. I niezrozumiałe decyzje Ericssona, który zdawałs ię bronić wyniku 1:2... Nieprawdopodobna bezradność i frustracja Anglików- których nikomu (normalnemu ) nie było po tym meczu żal...
Korea Południowa-Hiszpania 0:0; karne 5:3
Znowu- jeszcze gorsze sędziowanie niż w meczu z Włochami, do tego nieuznany (a prawidłowy) gol- i to wszystko prawda. Ale nikt nie kazał Hiszpanom pudłowac w karnych. Odpaść z Niemcami po karnych to żaden powód do wstydu- odpaść z Koreą to już siara... I sensacja stałą się faktem, Hiddink po ra zkolejny (i nie ostatni) udowodnił, ze jest geniuszem i z niemal każdej drużyny jest w stanie wycisnąć maksimum...
Turcja-Korea Południowa 3:2
Mecze o trzecie miejsce zazwyczaj były dośc cienkie, bo jaoś nikomu na nich zbyt nie zależało... Tu jednak dla obu druzyn była to pierwsza i być może ostatnia okazja by zając trzecie a nie czwarte miejsce. Turcy okazali się być kolejną wielką sensacją turnieju.
2006
Niemcy-Polska 1:0
Jeżeli ktoś podczas tego meczu nie przeżywał emocji- sam nigdy się nie dowie co stracił... Przegraliśmy, ale pierwszy i ostatni raz w ostatnim czasie postwiliśmy wysokie wymagania rywalowi z najwyższej pólki na turnieju. A właściwie postawił je Boruc, który bronił rzeczy nieprawdopodobne... bramkę straciliśmy w doliczonym czasie gry, po kompletnie idiotycznej zmianie Janasa, którego ten turniej jednak trochę przerósł (słynne 4-6-0 z Ekwadorem).
Argentyna- Serbia i Czarnogóra 6:0
Co wtedy Argentyna zrobiła to było coś niesamoitego... Do tego ta słynna bramka, poprzedzona 40 podaniami czy coś w tym stylu... Zdemolowali zawsze przecież solidnych Serbów, robili na boisku co chcieli. Nawet mlodziutki Messi dorzucił wtedy gola od siebie...
Chorwacja-Australia 2:2
Kolejny dowód na to, ze Hiddink jest geniuszem. Kto stawiał przed mistrzostwami na Australię? Dramatyczny mecz, w którym były aż trzy czerwone kartki, którego dramatycznośc udzieliła sie także doświadczonemu sędziemu, który wręczył jednemu zawodnikowi... trzy żółte kartki i dopiero przy trzeciej zauważył swój błąd i wywalił go z boiska. Po tym meczu skończył karierę.
Hispzania-Ukraina 4:0
Ukraina dotarła przecież aż do ćwierćfinału! Wydawało się, ze to mogą być mistrzostwa Hiszpani. Grali jak nigdy, przegrali jak zawsze- zaraz w drugiej rundzie, po "nurku" Henry'ego... ale w tym meczu Hiszpanie wyglądali obok Argentyny jak murowani kandydaci na mistrza. Tylko pokazuje jak niewiele znaczą mecze w grupie...
Portugalia-Holandia 1:0
Tylko jedna bramka- ale kartkami to w tym meczu obrodziło. Cztery czerwone i nizliczone ilości żółtych, w meczu który w ogóle nie należał do brutalnych... Rosyjskiego sędziego Ivanova mecz zdecydowanie przerósł, zaostrzył tylko atmosferę zamiast ją uspokoić.
Włochy-Australia 1:0
Chyba nigdy bardziej nie przeklinałem Włochów... nie dośc że gol w 95-tej już minucie- to po karnym którego widział TYLKo sędzia... Włosi, jak zwykle, przeczołgali się dalej nie grając prawie nic... ale mecz w pamięci został, oj został...
Anglia-Portugalia 0:0, karne 1:3
Wcale nie był dobry mecz- ale pamiętam go, bo oglądałem go w Anglii, na telebimie, przed koncertem Watersa w Hyde Parku... całe 80 tysięcy miało gdzieś "rozgrzewaczy", odwrócone tyłem do sceny i ogladające jak Rooney wylatuje z boiska, jak Żeluś mruga okiem (przysięgam, gdyby on tam się wtedy pojawił- byłby lincz), jak Anglicy po raz kolejny pokazują, ze karne to dla nich jakiś kosmos. Ten jęk zawodu 80-tysięcy przy każdym pudle... a ja w środku, cieszący japę bo nie ma nic piękniejszego nz utrzeć nosa Angolom (no dobrze, jest jedna rzecz- utrzeć nosa Włochom).
Niemcy-Włochy 0:2
0:0 w regulaminowym czasie gry, ale to chyba było najlepsze 0:0 jakie w zyciu widziałem... w dogrywce Włosi przerazili się że mogą być karne, a wtych z Niemcami nie mieli szans. Nikt nie ma. Przegrali je tylko raz- gdzieś tam chen w dalekiej przeszłości... jest bodaj jakaś w ogóle kosmiczna statystyka, że od 30 karnyc czy coś takiego Niemcom każdy jedenw szedł. Więc spanikowani Włosi zrobili coś co robią zawsze. Postanowili wygrac wszelkimi możliwymi sposobami. Tylko pierwszy i ostatni raz to znaczyło nie pokładanie się po ziemi, nie wymuszanie karnych czy faule taktyczne- ale ofensywną grę. I Włosi wygrali- i to wygrali w łądnym stylu... I co, nie można tak częściej...
Powiedzmy że może kiedyś ułożę to w jakąś listę  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Sro Cze 02, 2010 6:29 pm Temat postu: |
|
|
zgadzam się z typami fenderka, szczególną uwagę zwracając na mecz Anglia-Kamerun z MŚ w Italii - znakomity mecz, który okupiłem złością, bo całym sercem byłem za rewelacją turnieju.
dodam jeden mecz: Nigeria-Włochy, MŚ w Stanach 1994. genialne spotkanie. Nigeryjczycy prowadzili i przez większość część meczu zwyczajnie ośmieszali pewnych siebie Włochów. to była czysta finezja, polot... i brak wyrachowania... co zostało okupione porażką w dogrywce. piękno futbolu przegrywa z bezlitosną taktyką - pokazał to Inter w LM, a w tym meczu Włosi. tak czy siak, legendarny mecz. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Sro Cze 02, 2010 6:35 pm Temat postu: |
|
|
Zapamiętałem takie mecze:
MŚ 2002
Francja - Senegal 0:1 pierwsze kłopoty starych mistrzów.
Niemcy - Arabia 8:0 to ze względu na wynik
Polska - USA 3:1 bo w końcu strzeliliśmy pierwsze bramki
Hiszpania - Korea Płd. 0:0 bo Hiszpanie zostali wtedy strasznie potraktowani przez sędziów
Anglia - Brazylia 1:2 bramka Ronaldinho to było coś
MŚ 2006
Portugalia-Holandia 1:0 To co się wtedy działo wołało o pomstę.. Sędzia zupełnie nie dawał sobie rady.
Niemcy-Polska 1:0 strasznie przeżyłem bramkę w doliczonym czasie gry. Jeden zawodnik grał wtedy na swoim poziomie - Ireneusz Jeleń..
Argentyna-WKS 2:1 mecze WKS zawsze lubię oglądać. Pokazują kawał niezłego futbolu, tylko obrona to wielkie braki.
Anglia-Ekwador 1:0 Becks im uratował ten mecz jeśli dobrze pamiętam.
Niemcy-Włochy 0:0 Świetny mecz. Jeden z najlepszych jakie widziałem na MŚ.
Włochy-Francja 1:1 Pamiętacie tę głowkę Zizou (nie tę na Materazzim) w dogrywce? Gdyby nie fenomenalna interwencja Buffona to mogło się inaczej potoczyć.. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 1:35 am Temat postu: |
|
|
Miałem zrobić listę. 11 meczy się znaczy. Ale uznałem, że zrobię jak reszta i wymienie wszelkie jakie mi się podobały. Tak więc:
1994
Brazylia - Włochy - 0:0 (3:2 karne) - bo to cholera pierwszy mecz z któregoś coś tam kojarzę. Potem oglądałem go jeszcze po mistrzostwach w 98. Szwagier miał kasetę ze skrótami spotkań z EURO 92 plus finał tamtych mistrzostw i ten finał. Nic ciekawego, ale jednak jakiś sentyment jest. I ten Baggio w czarną rozpacz po niestrzelonym karnym.
1998
Brazylia - Maroko - 3:0 - już mistrzostwa w pełnej świadomości. Nawet miałem album z piłkarzami i takie tam. Pamiętam mój żarcik, co powiedziałem do taty a ten się zaśmiał. Mianowicie: "Brazylia ma oko i wygra z Maroko". Śmieszek byłem.
Hiszpania - Bułgaria - 6:1 - czyli legendarne piękne smutne zwycięstwo. Hiszpanie strzelali tutaj wszystko, ale to było śmiech przez łzy. Paragwaj równolegle ogrywał Nigerię i Hiszpanie żegnali się z turniejem.
Niemcy - Jugosławia - 2:2 - wtedy usłyszałem od ojca legendarne słowa: "Szwaby to zawsze do końca grają, więc tak się nie ciesz". Jak wydam biografię to będą legendarne. Powiedział to przed 80 minutą jak było 1:2 dla Jugoli.
Argentyna - Jamajka - 5:0 - bo jarał mnie wtedy klasyczny hat-trick Batistuty.
Brazylia - Chile - 4:1 - zdziwicie się jak powiem, że kibicowałem wtedy Brazylijczykom? Jeju oni z każdym meczem grali co raz to wspanialej jak oni mogli przegrać ten finał z Francją?!
Nigeria - Dania - 1:4 - czyli pokaz tego jak wypalał duński dynamit. Duńczycy tamtych lat umieli naprawdę bardzo dużo, byli o wiele mniej przypadkowym mistrzem Europy niż Grecy. Prezentowali momentami kapitalny futbol.
Francja - Paragwaj - 1:0 - dogrywka po której nie mogłem. Nie lubiłem francuzów już wtedy. Pieprzony Blanc jednak przechytrzył Chilaverta.
Argentyna - Anglia - 2:2 (4:3 karne) - ojciec po regulaminowym czasie poszedł w kimę a ja przeżywałem. Czerwona kartka Becksa, świetny Owen. Argentyna też nie w kij dmuchał.
Brazylia - Dania - 3:2 - to jeden z najwspanialszych meczy jakie dane mi było oglądać. Żałuję tylko, że oglądając go miałem te 9 lat a nie tak jak teraz 21. Dwie drużyny, które nie kalkulowały tylko parły do przodu. Piękna sprawa.
Niemcy - Chorwacja - 0:3 - kopara niezła. Niemcy tacy kozacy a świetni Chorwaci tylko pyk, pyk i po szkopach. Śmieszył mnie wtedy Koepke.
Brazylia - Holandia - 1:1 (4:2 karne) - każdy mecz Brazylii wtedy to dla mnie święto było. Byłem akurat podczas tego meczu z rodzicami u znajomych. Z takim kumplem z maleńkości zakrywaliśmy sobie oczy by nia patrzeć jak wykonują karne Brazyliczycy. Chyba byłem ARCY KURWA FANEM.
2002
Francja - Senegal - 0:1 - oj działo się, wreszcie ktoś po tych 4 latach sukcesów, utarł żabojadom nosa. Papa Bouba Diopa zapamiętam do końca życia chyba
Senegal - Urugwaj - 3:3 - bo tak sie panowie powinno grać w piłę, bez kompromisów kurwa.
Polska - USA - 3:1 - nie, nie zewzględu na to, że w końcu wygraliśmy. Dlatego, że w końcu zagraliśmy tak jak powinniśmy zagrać. Engel powinien był wtedy zostać, tym bardziej, że miał po tym meczu jakiś trzon kadry.
Brazylia - Anglia - 2:1 - a bo to chyba jedyny mecz fazy pucharowej zasługujący na wyróżnienie. Ronaldinho ośmieszający Seamana też.
Korea Płd. - Turcja - 2:3 - niby obie drużyny jakoś się przecisnęły do tego meczu o trzecie miejsce a jednak w małym finale pokazały, że grać potrafią. I to już od pierwszych sekund.
Niemcy - Brazylia - 0:2 - dośc ciekawy, gdyby nie to że oglądało się go 12 w południe (w ogóle większość mistrzostw straciłem na tym, że odbywały się w czasie lekcji czy coś tam, poroniony pomysł z tą różnicą strefową). Ronaldo pokazał, że Kahn powinien zająć drugie miejsce w kategorii najlepszego piłkarza miszczostw.
2006
Niemcy - Polska - 1:0 - do szczęścia zabrakło niewiele. Co tam ten Boruc wyprawiał to pojęcie ludzkie przechodziło. Broniliśmy, się to prawda, ale na tych mistrzostwach Niemcy grali superofensywnie.
Argentyna - Śląsk Wrocław - 2:1 - to był jednak najlepszy mecz na tych, dość nudnych mistrzostwach. WKS pokazywał momentami kawał grania. Argentyna w tamtym momencie nie miała równych na mundialu.
Argentyna - Serbia i Czarnogóra - 6:0 - co potwierdziła w tym meczu.
Chorwacja - Australia - 2:2 - pamiętacie? czerwona kartka, która nie byłą czerwoną kartką. Niezłe jaja.
Portugalia - Holandia - 1:0 - krwawy sport się znaczy.
Niemcy - Włochy - 0:2 - jeśli to miałby być finał mistrzostw, to byłbym dumny, że kibicowałem wtedy Włochom. Bardzo szybki mecz, Włochom ten raz jeden, jedyny się chciało chcieć. Niemcy chcieli się pokazać przed swoimi i wyszło kapitalnie spotkanie. Grosso wtedy był na szczycie.
I tyle, to są moje wybrane mecze. Teraz też pewnie wszystkiego nie obejrzę, bo praca bo to bo sramto. Jednak chciałbym by mecz jeśli nawet nie wspaniały piłkarsko to żeby przynajmniej dramatu narobił.
2010
Grecja - Nigeria - 2:1 - mecz od którego zaczęły się wszystkie emocje. Czerwona kartka dla nigeryjczyka i najpiękniej grający Grecy jakich widziałem. Jakie sety marnowane, strach.
Słowenia - USA - 2:2 - kolejne wielkie emocje, do przewy Amerykanie dostają po dupie, ale podnoszą się z kolan. Nawet powinni ten mecz wygrać, nie zaliczono im bramki.
Niemcy - Australia - 4:0 - popis Niemców czas zacząć.
Kamerun - Dania - 1:2 - znów niesamowity mecz, klasa drużyn jakie się spotkały może nie najwyższa, ale co ten Kamerun wtedy robił. Duńczycy z kontraataku tylko, ale bramka na 2-1 to popis takie formy futbolu.
Słowacja - Włochy - 3:2 - nawet nie dlatego, że Włosi przegrali i odpadali, ale za tą końcówkę. Już wydawało się, że makaroniarze uciekną spod topora, ale jednak Słowacy nie dali sobie dmuchać w kaszę.
USA - Ghana - 1:2 - pierwsze emocje w dogrywce
Niemcy - Anglia - 4:1 - może nie najlepszy mecz, ale na pewno najlepsze 7 minut tych mistrzostw. Dramat Anglików, nie zaliczona bramka i ci piękni Niemcy. Wielkie przeżycia.
Urugwaj - Ghana - 1:1 (4:2 karne) - upadek Ghany, wielkie emocje i ten karny w ostatniej minucie dogrywki. To przez niego afrykańczycy dopadli. Mieli półfinał na wyciągnięcie ręki i potem załamali sie psychicznie. Szkoda, wielka szkoda.
Argentyna - Niemcy - 0:4 awizowany na mecz dwóch najładniej grających tutaj drużyn. Tak nie było. Niemcy pokazali albiceleste miejsce w szeregu i udowodnili Maradonie, że trenerka nie jest dla niego.
Urugwaj - Holandia - 2:3 - emocje ciut mniejsze, bo jednak za późno Urusi zdobyli bramkę kontaktową, ale jednak
Niemcy - Hiszpania - 0:1 - popis Hiszpanów, degrengolada Niemców. Nie wiem dlaczego Loew ustawil zespół tak a nie inaczej, ale co mi tam. W finale miała zagrać moja ulubiona reprezentacja, więc nie ma zmartwienia!
Urugwaj - Niemcy - 2:3 - mały finał czyli najlepszy mecz tych mistrzsotw. Tak niesamowicie było żal latynosów. Ostatnia minuta i ta poprzeczka Forlana. Zasłużenie najlepszym piłkarzem mistrzostw.
Hiszpania - Holandia - 1:0 - słaby mecz? Słaby. Ale że emocji nie było? Nie zgadzam się! Takie sytuacje jak ta Robbena czy Fabreagasa, sam na sam. Niesamowita napięta atmosfera, genialny Casillias i Iniesta. Hiszpania po raz pierwszy mistrzem świata. _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012
Ostatnio zmieniony przez mumin_king dnia Pon Lip 12, 2010 12:40 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pon Lip 12, 2010 9:15 am Temat postu: |
|
|
TOP11- jedenastka Mistrzostw Świata w RPA 2010
Zadanie "proste". Wasza jedenastka tych ledwo zakończonych mistrzostw. Można dorzucić rezerwowych i trenera  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Leniu

Dołączył: 06 Kwi 2004 Posty: 2432 Skąd: Przemyśl / Kraków
|
Wysłany: Pon Lip 12, 2010 11:05 am Temat postu: |
|
|
Moje ustawienie: 1-3-4-3.
Bramka: - ? -
Obrona: - ? - - ? - - ? -
Pomoc: - ? - - Egidio Arevalo - - ? - - ? -
Napaść: - ? - - ? - - ? -
Trener: Marcelo Bielsa (Chile).
Raz - za przejście eliminacji w trudnej strefie jak błyskawica. Dwa - gość pokazał, jak z zespołu ze - bądźmy szczerzy - średnim potencjałem zrobić team, który zachwyci swoją postawą, stylem... Co prawda odpadli już w 1/8, ale moim zdaniem, do tej pory zaprezentowali najładniejszy dla oka futbol na tych mistrzostwach. Z fantazją i polotem... Należy pamiętać, że umiejętności i możliwości mają dużo mniejsze niż np. Niemcy, a mimo to potrafili grać bardzo ładnie i zespołowo.
Egidio Arevalo (Urugwaj), jako DM - wiadomo, Forlan gwiazdą Urugwaju. Roli drugorzędnej szuka się w Suarezie, Cavanim, Perezie... Moim jednak zdaniem ten gość, obok Forlana, zasługuje na największe słowa uznania. Praca, jaką wykonywał na tyłach była niesamowita. Dla tego gościa nie istniała bariera. Był na środku, z lewej, z prawej, z tyłu, z przodu - wszędzie po to, by załatać dziurę, naprawić błąd kolegów, pomóc wyjść z opresji. Świetnie odbierał rozpędzonym przeciwnikom piłkę... Ten facet musiał znaleźć się w moim zestawieniu, bo był po prostu na swojej pozycji niezwyciężony. Dla wielu - nie do przejścia. Jak można było - ładnie wyłuskiwał piłkę i elegancko wyprowadzał atak... A kiedy nie - laga w maliny, byle do przodu... W każdym razie - zawsze podejmował prawidłową decyzję.
P.S. ilu rezerwowych można podać? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kubolski

Dołączył: 05 Mar 2010 Posty: 1270 Skąd: Stare Polesie
|
Wysłany: Pon Lip 12, 2010 12:31 pm Temat postu: |
|
|
Ustawienie 4-3-1-2 / 4-3-3
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Pon Lip 12, 2010 12:41 pm Temat postu: |
|
|
Zanim ustawię swoich zawodników powiem wam, że zrobiłem małą erratę do poprzedniego głosowania. _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|