| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Nie Lis 15, 2009 10:56 pm Temat postu: |
|
|
Od muzyki oczekuję dwóch rzeczy. Przyjemności, zapełnienia czasu i emo... To będą trzy rzeczy. W takim razie od muzyki oczekuję trzech rzeczy. Przejmności, zapełnienia czasu, emocji i solid... To będą cztery rzeczy. Tak więc, od muzyki oczekuję czterech rzeczy.
A tak na serio. Nie mam czerwonego pojęcia. Chyba przede wszystkim tego by mnie porwała. Dlatego słucham AC/DC, Iron Maiden, Stoensów, Alice Coopera itd. itp. Choć z drugiej strony są też zespoły, które nie muszą dla mnie wcale grać ostro, czy też nawet i takie czy grają za ostro.
Nie wiem... Określić tego nie potrafię. Zresztą nie potrafię się "wymądrzać" o muzyce, w dużej mierze jest raczej dla mnie tłem do życia.
Więc generalnie mam na to wyjebane... _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Pon Lis 16, 2009 12:48 am Temat postu: |
|
|
Od muzyki oczekuję przede wszystkim odpowiedzi. Na te, bądź inne pytania. Oczekuję też od niej porządnego klimatu, odpowiedniego do mojego aktualnego nastroju. Co jednak cenię sobie najbardziej to prostotę i jasność przekazu - dużo bardziej cenię proste kompozycje, oparte na świadomym, mocnym przekazie z dobrym tekstem od zawiłych kompozycji, w których trudno doszukać się czegoś ponad matematyczną doskonałość i inżynierską precyzję. Chociaż, nie zawsze prostota też jest dobra. Stoję trochę na skrajnościach - uwielbiam post-punk który łączył w sobie energię muzyki punkowej i chęć poszukiwania nowych środków wyrazu, klawiszy, mrocznych i dusznych kompozycji - ale z drugiej strony, uwielbiam prostacki heavy metal, ale też progresywny rock Muzyka ma przede wszystkim ugruntować to co dzieje się we mnie, pomóc mi przejść przez coś, ale także dać radość, poczucie bycia kimś "wartościowym". Oczekuję też od niej drogowskazów.
Przede wszystkim oczekuję od muzyki prawdy, prawdziwości - muzyka nie może być fałszywa, sztucznie napompowana, nieprawdziwa. Musi mieć w sobie tę podstawową, niezaprzeczalną prawdę - to odkrywam do dziś w Doorsach, Joy Division, Pink Floyd.
Wiadomo - czasem chodzi tylko o energię, o rozpierdziel, czasem chodzi o zachwycanie są kunsztem gitarzystów, a dość często chodzi o przekaz, o słowa i zahipnotyzowanie mnie. To jest najważniejsze. Tego oczekuję. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Pon Lis 16, 2009 5:51 pm Temat postu: |
|
|
| Ja z kolei wiem, że w muzyce nie poszukuję dobrych tekstów - jak chcę poczytać dobre teksty to sięgam po tomiki z poezją (inna sprawa, że za często nie chcę).. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Pon Lis 16, 2009 10:47 pm Temat postu: |
|
|
| KrzysiekP napisał: | | Ja z kolei wiem, że w muzyce nie poszukuję dobrych tekstów - jak chcę poczytać dobre teksty to sięgam po tomiki z poezją (inna sprawa, że za często nie chcę).. |
Ja zawsze łączę dobrą poezję z muzyką  _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Wto Lis 17, 2009 11:30 pm Temat postu: |
|
|
Dodając i nawiazjuąc do tego co pisałem w oceniaczu: myślę, że ogromną rolę przy odbiorze muzyki odgrywa dla mnie kontekst. Inną wagę przykładam do Frankie Goes To Hollywood a inną do Springsteena. We Frankie lubię aurę beztroskiego pedalstwa, śmieszny (choć dobry) wokal Holly'ego, wąsy i pląsy Paula Rutheforda, bauns, rytm i klawisze, które sprawiają, że ta muzyka to świetna rozrywka. Natomiast Springsteen to dla mnie Bóg, od którego oczekuję powagi, wzruszeń, porażenia, sensu, emocjonalnego walca, który mnie zmiażdży, uniesienia, mądrych słów, genialnego brzmienia etc. Dlatego też, ponieważ przykładam różne miary jestem w stanie z taką samą pasją słuchać Frankie czy bardziej dyskotwego wcielenia Alphaville oraz przeżywać głębie Nicka Cave'a czy Petera Gabriela. Rzekłem. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sro Lis 18, 2009 12:36 am Temat postu: |
|
|
postanowilem nie czytac tego tematu do czasu, kiedy znajde chwile na napisanie jakiegoś kretynsko dlugiego posta. nastal ten piekny dzien, kiedy zanim usiade do dalszego ciagu wkuwania do obrony magazynierki, zeby porobic cos innego to sobie napisze... uwaga, pisze:
<pisze>
chociaz wlasciwie to mi sie nie chce... a dobra, chuj tam.
<teraz na serio pisze>
czego oczekuje od muzyki? ciezko w sumie jednoznacznie stwierdzic.
moglbym napisac, ze muzyka ma mi dawac przyjemnosc w pewnym sensie. no niby tak, ale przyjemnosc to mi moze dac jakas panna robiąc mi loda w miejskim szalecie. poza tym, wyszloby chyba, ze jestem masochistą, bo jaką przyjemnosc moze mi dac muzyka alice in chains chocby? jeden z moich ulubionych zespolow, a nie znam zbyt wielu (jesli jakiekolwiek) kawalkow ich , ktore bylyby pozytywne i przyjemne. ich cala muzyka opiera sie na bólu, negatywnych emocjach, walce z nalogami itd. a jednak uwielbiam. przyjemnosc w sluchaniu oczywiscie jest, ale jest tez cos, co nie pozwala mi delektowac sie ich utworami, kiedy jestem w dobrym humorze. to po postu nie pasuje.
moglbym napisac tez, ze muzyka ma mnie oderwac od codziennosci i rzeczywistosci, ale to tez nie do konca tak. bo jesli slucham jej kilkanascie godzin dziennie, to gdyby ona faktycznie mnie odrywala od wszystkiego, to obawiam sie, ze niewiele by mi czasu na zycie codziennie zostawalo. wiec ona wspolgra z rzeczywistoscią i z moim zyciem.
moglbym pewnie napisac tez, ze muzyka daje mi to, ze pozwala mi sie z nią identyfikowac, glownie oczywiscie odnosi sie to do tekstow, ale dobre zespoly potrafią przekazac emocje samymi instrumentami. no tylko, ze tak moze powiedziec kazdy. pierwsza z brzegu malolata po uslyszeniu jakiegos beznadziejnego tekstu o milosci moze napisac, ze sie moze utozsamiac z tym kawalkiem czy wykonawcą. a za tydzien czy dwa juz z innym, bo jej przejdzie... wiec to zadna cecha wyrozniajaca kogokolwiek z sluchajacych muzyke.
moze daje mi odpoczynek? tez tak srednio najczesciej. bo kiepsko sie odpoczywa machając łbem w rytm creeping death albo drąc ryja w domu, kiedy nikogo nie ma do iron maiden czy megadeth.
wychodzi w sumie na to, ze tak naprawde ciezko powiedziec co mi ta muzyka daje konkretnego. konkretnie to moze dala mi to, ze w duzej mierze dzieki muzyce, a raczej tekstom utworow, dobrze poznalem angielski i wybralem te studia, a nie inne (no dobra, innych i tak bym nie wybral, bo sie do niczego wiecej nie nadawalem...).
ale jest cos takiego malo konkretnego, co wedlug mnie muzyka daje nie tylko mnie, ale kazdemu, dla kogo ta muzyka jest naprawde wazna w zyciu. nie mowie tu o ludziach, dla ktorych muzyka sprowadza sie do posluchania rmf czy zetki w samochodzie, czy nawet trojki od czasu do czasu. mowie o maniakach takich jak ja, czy jeszcze kilka innych osob tutaj + przynajmniej kilkanascie innych z calej polski, ktorych poznalem na roznych forach muzycznych i z ktorymi utrzymuje kontakt staly mimo tego, ze te fora najczesciej dawno juz nie istnieją.
a wlasnie, przy okazji... jak juz przy tym jesten, muzyka na pewno dala mi duzo znajomosci. zdecydowana wiekszosc moich znajomych, takich prawdziwych znajomych, a nie ludzi ze szkoly, ktorzy generalnie w 99% nie mają o mnie pojęcia i nie wiedzą o mnie kompletnie nic przydatnego i prawdziwego, no wiec ta zdecydowana wiekszosc znajomych to ludzie, ktorych poznalem dzieki muzyce, dzieki koncertom, dzieki forom internetowym. z ludzmi stad moze jakos szczegolnie blisko prywatnie nie jestem. widzimy sie raz na rok albo i rzadziej, a tak naprawde dluzej i nieco bardziej serio i na zywo to tutaj gadalem tylko z fenderkiem, ktory gdyby mieszkal gdzies w centrum polski, to generalnie moglbym z nim na piwo chocby w kazdy weekend do pubu heh ale juz na przyklad z the garden czesc starej ekipy dalej sie trzyma jesli nie caly czas razem, to przynajmniej kilka razy do roku na festiwalach czy koncertach. forum nie istnieje juz od kilku lat, ale ludzie, ktorych poznalem tam 8 lat temu w wiekszosc, dalej rzucają sie na siebie jak najlepsi przyjaciele na przywitanie po wielu miesiacach nieobecnosci, kiedy w koncu sie widzimy. przezylem z tymi ludzmi kupe rzeczy, zloty, wspolne koncerty, wspolne wyjazdy na festiwale, czesto na drugi koniec polski. bywaly klotnie, wiadomo, ze z czescią sie czlowiek gorzej dogaduje, są wsrod nich tacy, ktorych jak widze raz na 5 lat to w zupelnosci mi wystarczy. tak poznalem jedną ze swoich bylych, tak tez poznalem najnowszą ze swoich niedoszłych tak poznalem jednego z najlepszych kumpli, ktory mieszka w miescie, w ktorym nawet nigdy nie bylem. to niewatpliwie dala mi muzyka.
ale wracajac do tego, co bylo jakies 2km wyzej w tym poscie, o tych maniakach muzycznych, takich wlasnie jak ja czy ci ludzie, o ktorych teraz pisalem. o tych, ktorzy jezdzą na festiwale przez calą polske albo i zagranice, ktorzy wydają fortune na koncerty, plyty, rzadkie wydania, single, ktorzy w dzien rozpoczecia trasy swoich ulubionych zespolow siedzą w necie i co chwila odswiezają strony z newsami, zeby sprawdzic co takiego grają na tej trasie, a jeszcze lepiej od razu zassac jakis boot, zeby posluchac. uwazam, ze takim wlasnie ludziom, muzyka daje pewną wrazliwosc. i to nie chodzi nawet o gatunek muzyki. oczywiscie, ambitna muzyka sprzyja temu bardziej. fani disco polo raczej nie zbierają singli i bootlegow swoich ulubionych kapel ani nie delektują sie dzwiekami, tylko sluchaja tego badziewia przy sprzataniu albo w samochodzie. ale maniakalni fani nieco ambitniejszych dzwiekow mają w sobie te wrazliwosc na sztuke, na dzieło stworzone przez kogos innego. nie zawsze niesie to za sobą same pozytywy. twierdze z pelnym przekonaniem, ze są to ludzie czesto slabo rozumiani przez otoczenie, myslący nieco inaczej niz przecietny zjadacz chleba, ktorego najblizszy kontakt z muzyką to placzliwe pieśni z reklam podpasek.
nie wiem do konca w ktorą strone to idzie. czy jestesmy tacy przez tak wnikliwe zglebianie i odczuwanie muzyki, czy moze wlasnie tak wnikliwie ją zglebiamy i odczuwamy, bo mamy pewne cechy charakteru wlasnie, ktore nas wyrozniaja w pewien sposob z tlumu, akurat pod tym wzgledem. w ktorą by to jednak strone nie szlo, to wlasnie wedlug mnie jest cos, czym osoby, dla ktorych muzyka naprawde stanowi absolutną koniecznosc w zyciu sie wyrozniają i jest to w pewien sposob to, co daje nam muzyka, albo co my dajemy muzyce. moze jest to jakas dwustronna korzysc. w koncu kazda muzyka musi miec swojego sluchacza, po to jest tworzona.
to ma tez troche, wbrew pozorom, zwiazku z problemem piractwa wsrod sluhaczy czy nawet fanow muzyki. normalny fan danego zespolu (bo zetkowych sluchaczy to w ogole pomine), dla ktorego muzyka jest jakims tam elementem codziennosci, ale generalnie po prostu lubi sobie posluchac, a dany zespol akurat mu sie podoba, bo fajnie gra, bedzie mial zazwyczaj w dupie to, czy artysta sobie na tej plycie zarobi, to czy kupi plyte w sklepie, czy w internecie, czy zdejmie ją z półki w torrent shopie.
czlowiek, dla ktorego muzyka jest w zyciu czyms mozna powiedziec nietykalnym i swietym takich watpliwosci nie bedzie mial. bo dla takiego czlowieka sluchanie muzyki jest jak jakis rodzaj mszy. jest to jakis rytual, jest jak oddychanie. jest to ta cala otoczka, widok plyty, zapach nowej ksiazeczki, to zasiadanie w fotelu kiedy pierwszy raz odpala sie nową plyte, ta proba ogarniecia jak najwiekszej ilosci nowych dzwiekow na raz, to oczekiwanie co sie zdarzy za chwile. ta swiadomosc, ze kiedy kupujesz jakąś limitowaną edycje to wiesz, ze to co trzymasz w reku ma na swiecie najwyzej kilkaset osob i wszystkie te osoby to są ci ludzie, ktorzy odczuwają to podobnie do ciebie. ja taki wlasnie jestem.
to tez daje mi wlasnie muzyka. to poczucie, ze jestem jakiś. nie jestem nijaki, przynajmniej jesli chodzi o te ziedzine zycia. moge byc dziwolągiem i smiesznym gosciem dla 99% ludzi, ktorych mijam na ulicy. patrze na nich i oni sie niczym nie wyrozniają z tego szarego tlumu, nie tylko z wyglądu, ale wiekszosc tez w swoim zyciu nie wyroznia sie niczym. nie mają zadnych pasji, ktorym by sie naprawde oddawali. ja taką pasję mam i uwazam sie pod tym wzgledem za szczesliwego czlowieka i to szczescie daje mi muzyka <gada jak telewizyjny kaznodzieja.... touch the screen, touch the screen!> pewnie gdybym nie siedzial w tym tak mocno to moze bylbym szczesliwy na inny sposob. moze zdecydowana wiekszosc obcych i znajomych nie uwazalaby mnie za totalnego dziwaka (nie mylic z dziwkarzem) i mialbym jakiekolwiek szanse na znalezienie sobie w zyciu kogos. ale pomijajac ataki i okresy zlosci, kiedy klne na caly swiat, ze jest kurewsko niesprawiedliwy, to jednak najczesciej jestem szczesliwy z tego powodu, ze moge o sobie powiedziec: "mam pasje, ktorej sie poswiecam". to daje mi muzyka, a nie kazdy moze o sobie powiedziec, ze ma w zyciu takie cos.
wiec ja nie oczekuje odpowiedzi, nie oczekuje pytan, nie oczekuje radosci, nie oczekuje wprawienia mnie w odpowiedni nastroj ani podtrzymania tego nastroju. ja oczekuje, ze ona bedzie i bede mogl z niej wybrac to, co w danej chwili bedzie mi najbardziej odpowiadalo, a jednoczesnie wiem, ze jutro czy pojutrze bede mogl wybrac z niej cos innego. tego od niej oczekuje i to mi ona daje. _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Sro Lis 18, 2009 1:11 am Temat postu: |
|
|
| Cytat: |
czlowiek, dla ktorego muzyka jest w zyciu czyms mozna powiedziec nietykalnym i swietym takich watpliwosci nie bedzie mial. bo dla takiego czlowieka sluchanie muzyki jest jak jakis rodzaj mszy. jest to jakis rytual, jest jak oddychanie. jest to ta cala otoczka, widok plyty, zapach nowej ksiazeczki, to zasiadanie w fotelu kiedy pierwszy raz odpala sie nową plyte, ta proba ogarniecia jak najwiekszej ilosci nowych dzwiekow na raz, to oczekiwanie co sie zdarzy za chwile. ta swiadomosc, ze kiedy kupujesz jakąś limitowaną edycje to wiesz, ze to co trzymasz w reku ma na swiecie najwyzej kilkaset osob i wszystkie te osoby to są ci ludzie, ktorzy odczuwają to podobnie do ciebie. ja taki wlasnie jestem. |
I to chyba jest to coś, co właśnie odróżnia zwykłego zjadacza chleba od "maniaków muzycznych". Mam to samo, czyli ten zapach książeczki, wygląd płyty, ustawienie ich na półce (chronologicznie, ulubionymi zespołami, krajem itd ) to jest to coś, a potem delektowanie się dźwiękami. Czysta magia, którą trudno zastąpić czymś innym. Może więc w takim razie muzyka jest swego rodzaju narkotykiem? No bo czy nie daje odlotu? Nie pozwala zobaczyć rzeczy, których normalnie byśmy nie zobaczyli? Pewnie, że tak. Dobrze tylko, że jeszcze nie ma jakiejś komisji sejmowej do tego uzależnienia. Bo to pewne - zszedłbym do podziemia. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sro Lis 18, 2009 9:25 am Temat postu: |
|
|
No Bizon, taki post walnąłeś ze teraz nie dam rady nie odpowiedzieć. W dodatku (głównie dlatego) że poruszyłeś pewną rzecz którą chciałem bardzo poruszyć, bo ciągle siłuję się z myślą, ze gust i oczekiwania to wcale nie tak do końća dwie różne rzeczy, bo ocxzekiwania idą w parze z naszym temperamentem- a ten jednak dyktuje pewne oczekiwania (aczkolwiek w głębszym stopniu niż tylko rozrywka/zaduma/analiza itd.)
Nie mam jednak teraz czasu więc tylko zasygnalizuję o co mi chodzi.
| Bizon napisał: | | nie wiem do konca w ktorą strone to idzie. czy jestesmy tacy przez tak wnikliwe zglebianie i odczuwanie muzyki, czy moze wlasnie tak wnikliwie ją zglebiamy i odczuwamy, bo mamy pewne cechy charakteru wlasnie, ktore nas wyrozniaja w pewien sposob z tlumu, akurat pod tym wzgledem. |
IMO to drugie- słuchamy w taki a nie inny sposób muzyki, bo tacy a nie inni jesteśmy- ale ona z kolei ten stan albo niweluje (jeśli od tego uciekamy) albo pogłębia (jeśli idziemy dalej).
W ogóle to jest temat rzeka, ostatnio chciałem nawet dać tutaj temat o MBTI (test osobowości) dla zabawy, zeby sprawdzić jacy jesteśmy, tak dla jaj, z ciekawości. Ale za cholerę tego po polsku porządnego nie mogę na necie znaleźć, a po angielsku nie ma sensu...
No ale wracając do muzyki- ona myślę (ta, której słuchamy) jest w jakimś stopniu odzwierciedleniem naszego temperamentu, tego jacy jesteśmy. Ja wiem że jestem niezwykle skomplikowaną osobą, której nie tylko nikt nie wie czasem o co chodzi- ale która sama czasem nie wie o co jej chodzi, skłądam się z nieprawdopodobnych sprzeczności (np. generalnie jestem 100% introwertykiem- co osoby z którymi się- ale jednak sporadycznie- spotykam odbierają ze zdiwieniem bo tego nie widzą), żyję sobie w świecie możliwości, znaczeń i interpretacji a nie faktów, kieruję się ideałami i zasadami a nie regułami i praktycznością, generalnie jestem kompletnie nie do życia. Podobno byłbym niezłym terapeutą, ale w 99% nie za bardzo się nadaję do czegokolwiek... (typowy INFJ, gdyby ktoś się tym interesował). Więc muzyka w ogromnym stopniu to oddaje. Moją osobowość, mój własny sposób postrzegania samego siebie. Moją własną interpretację swojej osoby.
Miało być krótko, jest trochę dłużej. będzie dużo dłużej- ale nie wiem kiedy...
PS
Przed TOPem muszę przyznać myślałem o sobie, że jestem bardzo wybiórczy na muzykę i strasznie zamknięty. I pewnie wielu będzie mnie chciało sklasyfikować jako progresa (co na pewno obelgą nie jest... ) albo coś, ale... ale okazało się że jestem BARDZO wybiórczy na piosenki (są wykonawcy których lubię tylko kilka utworów i tyle)- ale już dużo mniej na zespoły i wykonawców. Lubię wielu, nie rozbieram na skłądniki pierwsze wokalu Morrisona i nie porównuję go do Giliana, Mercury'ego, Eltona Johna, Fisha czy Marii Callas. Po prostu delektuję się tym co w nich jest- a nie szukam czego brakuje w porównaniu z kimś kogo niby bardziej lubię (oczywiście są takie głosy, które mnie tylko denerwują i musiałyby nagrać coś naprawdę fajnego żeby moją niechęć przemóc- Placebo, PSB, Oasis, Coldplay- pierwsze z brzegu- ale i one mają swoje kawałki które lubię!). I wydaje mi się, ze ta cecha taka częsta i taka zwykła też nie jest- o czym świadczą wszelkie narzekania w temacie organizacyjnym. Bo dla mnie (DLA MNIE!) całkowite skreślenie z góry na dół jakiegokolwiek wykonawcy który jednak coś sobą reprezentuje (pomijam tutaj disco polo i rzeczy w stylu Barbie Girl) wydaje mi się... dziwne dość. Dziwne dla mnie. Dla innych moze być oczywiste. Kolejny dowód na to, jak wielką rolę odgrywa tutaj fakt jacy jesteśmy, jakie mamy osobowości (cholera, znajdę w końcu ten test, to całkiem ciekawe będzie).
Dobra, idę do pracy. Miało być krótko, bo nie miałem czasu i teraz do szpitala nieogolony idę...  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Sro Lis 18, 2009 9:50 am Temat postu: |
|
|
Czyli ogólny wniosek ... jesteśmy tym co je... tym co słuchamy. Racja myślę. Ale nie do końca mi odpowiada bo to by oznaczało, że mam skłonności samobójcze i pragnę wyzwalać swoje emocje ...tfu... swoją emocję!! przez 15 minut z wrzaskiem na mordzie i z akompaniamentem pianina. I tego chcę tylko nie ma kiedy ani nie ma do kogo Ale świetne spostrzeżenie drogi Żubrze !! i świetne rozwinięcie lekko ... w sumie potwierdzenie zdania Bizona innymi słowami. Ale tak czy tak trafne spostrzeżenia. Dzięki. _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mtciuchcia

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 53
|
Wysłany: Sro Lis 18, 2009 7:07 pm Temat postu: |
|
|
wszyscy w kółko co ja chcę, czego oczekuję, czego wymagam...a może na odwrót - czego muzyka chce oddemnie? Co ja jej mogę dać? Uszy i chwilę namysłu nad nią. Mysle, że to wystarczające poświęcenie z mojej strony.
a na serio. oczekuję, że da mi chwilę wytchnienia, czegoś nowego i świerzego. Bo tak jak w zyciu nie ma co się zamykać w jednym sposobie myslenia i trzeba słuchać jak najróżniejszych rzeczy z każdego gatunku i każdej epoki.
a tak na marginesie..."Welcome to the pleasuredome" to płyta naprawdę dobra, a utwór tytułowy to naprawde kawał dobrej roboty (bo widzę, że są tu watpliwosci co do jakości tego albumu). |
|
| Powrót do góry |
|
 |
futureal
Dołączył: 05 Lis 2008 Posty: 554 Skąd: Edge of Darkness
|
Wysłany: Czw Gru 17, 2009 12:57 pm Temat postu: |
|
|
tak swoją drogą, to coraz częściej nieraz się łapię na tym, że jak myślę muzyka, myślę nie o muzyce a o Iron Maiden, ten zespół mną pochłonął, jest dla mnie ideałem zespołu rockowego, jako jedyny potrafi wykrzesać prawdziwe emocje, dodać siły, zmusić do refleksji i naprawdę sprawić,że w danym momencie nic się nie liczy tylko to...a na koncercie? ...ach prawda jest taka ,że Steve,Bruce,Adrian,Dave,Nicko i Janick i...wszystko jasne, królowie, mistrzowie, być fanem Iron Maiden to wspaniała rzecz _________________ Someone Chasing I Cannot Move |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Czw Gru 17, 2009 5:34 pm Temat postu: |
|
|
Mi się znudziła ;f _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Pią Sty 29, 2010 3:01 pm Temat postu: |
|
|
Odkąd wróciłem z koncertu Australian Pink Floyd dzieje się ze mną coś zupełnie złego. Queen, Pink Floyd, Metallica, i inne rockowe czy metalowe zespoły czyli to czego słucham na co dzień ... nie chwyta mnie. Możliwe, że mi się znudziło ale .... Żeby zupełnie nic. Siedzę sobie w słuchawkach a z nich nie leci nic. Muzyka mnie męczy. Umieram... Chyba koniec świata nadchodzi. Powinno być to w nieszczęściach ale będzie tu bo kiedyś napisałęm takiego płomiennego posta, a teraz z niego nici. _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Sty 29, 2010 3:04 pm Temat postu: |
|
|
To co zrobić musisz to przesłuchać Innuendo (album) w całości, zwracając uwagę na zakończenie  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Pią Sty 29, 2010 3:49 pm Temat postu: |
|
|
| wasdfg7 napisał: | Odkąd wróciłem z koncertu Australian Pink Floyd dzieje się ze mną coś zupełnie złego. Queen, Pink Floyd, Metallica, i inne rockowe czy metalowe zespoły czyli to czego słucham na co dzień ... nie chwyta mnie. Możliwe, że mi się znudziło ale .... Żeby zupełnie nic. Siedzę sobie w słuchawkach a z nich nie leci nic. Muzyka mnie męczy. Umieram... Chyba koniec świata nadchodzi. Powinno być to w nieszczęściach ale będzie tu bo kiedyś napisałęm takiego płomiennego posta, a teraz z niego nici. |
Może czas na poszukanie czegoś nowego? _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Pią Sty 29, 2010 4:36 pm Temat postu: |
|
|
Za radą NAR-a jak dawno już nie robiłem, odpaliłem, usiadłem, zamknąłem oczy i... do Bijou powinno brzmieć "zamknąłem oczy i nic" Od Bijou "i lekko odleciałem" choć wciąż to nie było to. TSMGO trochę mnie poratował bo odczułem go jak już dawno tego nie miałem. Ale wciąż czuję się wyzuty. Chyba czas na jakąś przerwę czy coś.
BeBe... coś konkretnego proponujesz czy tylko tak stwierdziłeś. W sumie dobrze ale, nie wiem sam. _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Pią Sty 29, 2010 7:30 pm Temat postu: |
|
|
Nie wiem co sugerować, bo nie wiem jakie masz oczekiwania. Wiem tylko, że w pewnym momencie miałem to samo - znudziła mnie muzyka którą słuchałem (czyli ogólnie muzyka metalowa) i poszedłem zupełnie w inne rejony. Nie wiem, spróbuj może coś z Nicka Cave'a? Einsturzende Neubaten? Swans? Bo post-punku polecać Ci nie będę.
A może inna muzyka? Jakiś jazz? _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Pią Sty 29, 2010 7:40 pm Temat postu: |
|
|
| BeBe napisał: | | Einsturzende Neubaten? |
Och, za tę propozycję masz u mnie dożywotniego plusa Od siebie proponuję Devil Doll, muzyka hmmm, teatralna, ale nie klezmerska. Momentami mocno awangardowa, ale słuchalna. Odjazd. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kuba

Dołączył: 03 Gru 2004 Posty: 2024 Skąd: Dąbrowa Górnicza
|
Wysłany: Pią Sty 29, 2010 7:45 pm Temat postu: |
|
|
Wiadomka że jak po koncercie wracasz do domu i puszczasz muzyke to wydaje się ona wytłumiona i cicha, zupełnie nas nie rusza, ja po urodzinach Dżemu nie wiem czy ich słuchałem od tamtej pory. Co moge polecić, hm, ostatnio mam faze na Springsteena. Jakiś koncert i maks głośności, to obecnie mój sposób na stres związany z sesją  _________________ Well, it's all right then, and it's all right now
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Pią Sty 29, 2010 8:02 pm Temat postu: |
|
|
Wydaje mi się, że na jakieś 2 dni sobie dam spokój w ogóle z muzyką. Będę żyć w ogłuszającej ciszy a potem pewnie tak. Jakaś klasyka, nad Cave'm pomyślę i nad tymi innym dziwnym nazwami. Dzięki  _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maciej

Dołączył: 22 Lip 2005 Posty: 1329 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Pią Sty 29, 2010 9:43 pm Temat postu: |
|
|
| Kuba napisał: | Wiadomka że jak po koncercie wracasz do domu i puszczasz muzyke to wydaje się ona wytłumiona i cicha, zupełnie nas nie rusza, ja po urodzinach Dżemu nie wiem czy ich słuchałem od tamtej pory. Co moge polecić, hm, ostatnio mam faze na Springsteena. Jakiś koncert i maks głośności, to obecnie mój sposób na stres związany z sesją  |
Dokładnie ja po jakimś dłuższym koncercie nie słucham muzyki przez kilka dni
A najlepszy jest stary sposób, co najlepiej zaostrza apetyt? ano Post . Czyli nie słuchaj nic albo słuchaj nie tego co zawsze a za jakiś czas poczujesz głód tego co do tej pory uwielbiałes  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Pią Sty 29, 2010 9:55 pm Temat postu: |
|
|
| wasdfg7 napisał: | | Za radą NAR-a jak dawno już nie robiłem, odpaliłem, usiadłem, zamknąłem oczy i... do Bijou powinno brzmieć "zamknąłem oczy i nic" Od Bijou "i lekko odleciałem" choć wciąż to nie było to. TSMGO trochę mnie poratował |
Po prostu zły wybór deski ratunku - ja tam zawsze mam takie odczucia jak słucham tej płyty.  _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Sty 30, 2010 9:58 am Temat postu: |
|
|
Czy mówił Ci już kiedyś, W-7, że przesadzasz? Ja się nieraz nie dwa łapię na tym, że słucham muzyki niemalże na granicy rocka czy metalu czy wręcz poza nią, a ostatniego puszczenia Mety czy Ironów nie pamiętam. I może za pierwszym razem miałem wątpliwości, czy nie "wyrastam" z tego czy coś... Ale potem do tej cięższej muzyki wróciłem i znów mnie zachwyciła To normalne, byłem niezwykle zdziwiony, że tak długo słuchałeś w jakiś sposób jednego rodzaju muzyki - nastawionej na uczucia, przeżycia, bo, choć przecież domyślasz się, że sam uwielbiam, gdy ładunek emocjonalny utworu złapie mnie za gardło, to jednak po trzech tygodniach jarania się Dream Theater, Ricerside'em i Floydami odstawiam ich na półkę, by rozluźnić się jakimś Bon Jovi, Gunsami, których znów będę chłonął - ale za następne dwa tygodnie na przykład przypomnę sobie jak genialnym zespołem jest Iron Maiden, albo w ogóle najdzie mnie na italo disco  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Sob Sty 30, 2010 11:13 am Temat postu: |
|
|
Każdy mi mówi że przesadzam. Ale cicho. Jeszcze 2 dni wytrzymam w sensie do poniedziałku i zobaczymy co i jak. Na rozluźnienie obyczajów sobie Czerwone Gitary puszczam. Pierwsze dwie płyty. Nie ma się za bardzo czym zachwycać poza tekstami i generalnie jest dość radośnie więc.
No ojeju. Pierwszy mi się raz tak zdarzyło bym kompletnie nic nie mógł. Odrzucało mnie więc się przeraziłem. W każdym bądź razie no. Wkrótce wrócę z zza światów.  _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Nie Sty 31, 2010 10:06 am Temat postu: |
|
|
Od muzyki oczekuję przede wszystkim dopasowania do sytuacji jaka w danym momencie się dzieje. Przez te 2 dni postu słuchałem dwóch płyt Czerwonych gitar... ileż tam jest śmiechu, niewymuszonej radości i w ogóle optymizmu
http://www.youtube.com/watch?v=RfcnTWxEX-A
Fenomenalne.
Poza tym słuchałem Blackfield - Cloudy Now - Naprawdę fenomenalny kawałek. Nie pamiętam jaką dałem ocenę w tamtym temacie ale już wiem, że za niską. 9 lub 9,5 nawet się należy. Jedynym minusem jest to, że jest za krótka o co najmniej 10 minut
I trzecie co słuchałem to Dire Straits - Private Investigation. Wczoraj sobie oglądnąłem jak wspominałem Łowcę Jeleni i tak fenomenalnie wpasował się w klimat, w tło tego filmu że aż miło. Jak zawsze miałem uczucie, że to naprawdę świetny, wolny, miły kawałek jest tak teraz po filmie dochodzą każdorazowo ciary
Czy kryzys zażegnany tego nie wiem. Póki co z własnej woli nie będę słuchać tego co zwykle, a wykorzystam nadarzającą mi się okazję i zagłębię się w te rejony muzyczne których nie znam a które chciałbym poznać. Cmok :* _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Sty 31, 2010 6:47 pm Temat postu: |
|
|
 _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Jasiu
Dołączył: 20 Maj 2009 Posty: 200 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Sro Lut 03, 2010 7:00 pm Temat postu: |
|
|
Oczekuje przede wszystkim:
1. Dobrej zabawy i wzruszen (czyli odpadaja jakies meczarnie w rodzaju Dream Theater albo Behemoth),
2. Dobrych, niekoniecznie super chwytliwych kompozycji i melodii (czyli odpada wiekszosc np death metalu, gdzie technika i agresja zbyt czesto sa celem samym w sobie),
3. Dobrych tekstow (a wiec nie trawie np KISS, gdzie tekstowe wiesniactwo jest podciagniete do esktremum. Ale tez nie mowie, ze jestem jakims wielkim intelektualista i utwor o jezdzie na motorze nie ma u mnie szans. Chodzi tez o sam warsztat liryczny, nie tylko o przekaz),
4. Ponadczasowosci i nienudzenia sie (na dluzsza mete zespoly takie jak Bon Jovi czy hmmmmm... Pidzama Porno nie maja u mnie szans). |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sro Lut 03, 2010 7:41 pm Temat postu: |
|
|
drugiego dwukilometrowca pisac tu nie bede tylko sie poniekad odniose do bodzia w. (lol) i jego chwilowego znudzenia (czy jakkolwiek by tego nie nazwac) muzyką.
jestem w stanie żyć bez tv dlugie okresy czasu... brak internetu mnie wkurza straszliwie, ale jesli jest niespodziewany. jesli wiem, ze jade gdzies, gdzie netu nie bedzie, to nie jest to dla mnie wiekszy problem. pozalatwiam wszystko przed wyjazdem i mam czystą głowe i nie musze sie przejmowac forami, mafiawarsami, gadugadami i innymi. nawet bez komputera w ogole jesli jestem na to przygotowany, to wytrzymam nawet i pare tygodni. ale bez odtwarzacza jakiegokolwiek muzyki absolutnie nie jestem w stanie wytrzymac dluzej niz kilkanascie godzin.
na poczatku mieszkania w lodzi podczas studiow, mielismy ze 3 kanaly w starym tv, kompa w ogole nie bylo w mieszkaniu i nie bylo to problemem, ale magnetofon i stos kaset (nie sluchanych juz wiele lat bo w domu przeca cd) musialem tam miec. to samo pozniej jak juz byl komp, a nie bylo netu. moglem sobie pograc w collina czy cos, ale przede wszystkim caly czas musiala leciec na nim muzyka, a jak komp byl nieczynny lub zajety albo wszyscy inni spali, to obowiązkowo trójka i audycje manna w nocy na przyklad. spedzam ogromne ilosci czasu w necie ze wzgledu na brak jakiegokolwiek zycia towarzyskiego, ale tak naprawde jedyną rzeczą od jakiej jestem uzalezniony, to dzwieki plynące z glosnikow. wylączam muzyke w ostatniej chwili przed wyjsciem gdziekolwiek, włączenie jej jest pierwszą rzeczą jaką robie zazwyczaj po powrocie, czesto zanim w ogole buty zdejme. nie potrafie sie uczyc, jesli w tle nie ma muzyki, nie idzie mi czytanie ksiazek jesli cos sobie nie leci przy okazji. i tak jest juz mniej wiecej od 18 lat, wiec chyba jednak nie grozi mi juz to, ze to sie kiedykolwiek zmieni
nie ma takiej mozliwosci, zebym sie kiedykolwiek znudzil muzyką. moze tez dlatego, ze to, czego slucham jest tak roznorodne, ze patrząc na półke z plytami moge wybrac metallike, slayare, megadeth, black sabbath, led zeppelin, ale moge tez wybrac queen, genesis, marillion, mott the hoople, a jak i na to nie mam ochoty, to zawsze jest pod reką np. michael jackson, phil collins, roxette, hanson, albo vivaldi czy grieg. w ekstremalnych przypadkach the prodigy, clannda, adiemus itd. wlasciwie to nie mam tu tylko hip hopu i jęczących pań, ktore wszystkie okresla sie jako rn'b. przy tak roznorodnej muzyce w domu nie sposob sie nią znudzic  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|