| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Pon Gru 28, 2009 8:36 pm Temat postu: |
|
|
A o moim Ram Jamie nie wspomniał!
Zresztą, co mi tam, to tylko kibic Lecha...
EDIT: Do le_mmora - stereotypy nie biorą się z niczego.  _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Pon Gru 28, 2009 9:23 pm Temat postu: |
|
|
pogubiłem się z tymi ocenami... przerwa świąteczna ma na mnie wpływ destrukcyjny:)
ram jam... no, co tu oceniać - doskonały klasyczny kawałek, ogrywany przez połowę świata rock&rolla. po prostu świetne i zasługujące na najwyższe noty.
ps. kibice Legii mają swoje 5 minut - wszak w wigilię gadają ludzkim głosem:) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Gru 28, 2009 11:53 pm Temat postu: |
|
|
http://www.youtube.com/watch?v=NLtGvgKZ58o
Czyli znów - nieznany kawałek znanego zespołu. I znów - jeden z moich ulubionych kawałków tego zespołu. Klawisze na początku z rodzaju tych, na które mam cholerne zboczenie - a potem wchodzi gitara i ten wokal, taki gorzki, pełen wyrzutu - tak oni piszą piosenki o miłości... A potem to przejście, robi się tak spokojniej, słodko, ale wciąż gdzieś pod tą słodyczą czuć jakąś gorycz, no i świetne gitarowe solo... _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
RockFan90

Dołączył: 16 Lis 2008 Posty: 1319 Skąd: Łobez/Gdynia
|
Wysłany: Wto Gru 29, 2009 2:20 am Temat postu: |
|
|
Judas Priest
No ja Ziutek nie podzielam Twojego tego rodzaju klawiszowego zboczenia-tutaj IMO brzmią troszkę jak z najtańszego Casio Ale potem jest już o wiele wiele lepiej (mimo, ze te klawisze gdzieś tam sobie w tle plumkają to już mnie tak nie drażnią jak na początku). Jest moc, zadziorny wokal który bardzo tutaj pasuje no i solówka na przyzwoitym poziomie. Czy mi się tylko zdaje, czy te bębny brzmią trochę jak zza ściany? Chociaż bardzo prawodopodobne, że to przez tę "cudowną" jutjubową jakość... Podsumowując tylko ten początek na minus, reszta rocks 7/10. _________________ "Our lives dictated by tradition, superstition, false religion
Through the eons, and on and on"
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Wto Gru 29, 2009 12:17 pm Temat postu: |
|
|
W sumie faktycznie, bez tego casio byłoby lepiej. Spodobało mi się, chyba trzeba się zapoznać bliżej, bo zespół znam, fajny koncert JP widziałem na TVP Kultura..
Anathema - Kiedyś coś przesłuchałem i też były to takie smęty. Ogólnie nie przeszkadza, ale też niczym nie przykuwa uwagi. Chociaż potem solówka fajna. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Wto Gru 29, 2009 2:44 pm Temat postu: |
|
|
Nie było mnie 2 tygodnie prawie i nic konstruktywnego widzę się tu nie stało. Znaczy nie mówię o linkach bo w tym momencie jeszcze ich nie słuchałem, ale o całym forum. Coś dużo stron w Foorballu ale idę o głowę, że 9/10 co tam jest napisane to onanistyczne zapędy Fenderka i Lenia ... i pewnie kilku innych, którzy się nie do końca godzą na hegemonię Barcelony (tymczasową) ... Więc tu wystosuję swoją prośbę. Jeśli ktoś gdzieś miał coś do mnie to niech napisze jeszcze raz, bo nie chce mi się nadrabiać 150 stron w tematach które normalnie mnie nie interesują, a gdy jestem na bieżąco czytam z nudów.
Tutaj tego tematu też nie przeczytałem od deski do deski. Miło mi, ze mój link się ogólnie spodobał. Wyłapałem tylko jedną aluzję, oskarżenie do mnie i je zacytuję... a za chwilę oceny.
| werty36 napisał: | szczególnie że każdy kawałek o którym w-11 wypowiada się z entuzjazmem wydaje się być arcydziełem  |
No cóż... tego. W sumie się zgodzę, że jak mam pozytywny stosunek do jakiegoś utworu to czasem przesadzam, no ale. Masz swój rozum bo ja już swój straciłem
U2
początek jakby mi się kojarzył z linkiem chyba Fenderka.... Flogging Molly - Devil's Dance Floor. Ale to jedyny (w sensie początek) naprawdę jasny punkt tego utworu. Mam podobnie jak NAR ... kocham bezwarunkowo chyba jeden, kilkanaście lubię a reszty nie znam. To chyba jest gdzieś trochę niżej. Nie ma nic takiego naprawdę genialnego w nim. Fajnie płynie, miło się słucha ale bez orgazmów. 5,5/10
Do zapomnienia
Ulver
Początek niczym ścieżka dźwiękowa do gier na Commodore. Zbyt monotonne, zbyt jednostajne, zbyt... nudne. Kojarzy mi się też ten cały główny utwór z jakąś muzyką filmową ale nie wiem jaką... W każdym bądź razie mnie tym nie kupujesz. 4,5/10
Stratovarius
Znów niczym ścieżka dźwiękowa do Commodore Przynajmniej wstęp. A potem to mi na Sabaton wygląda. Do tego typu muzyki wokal jest zbyt (IMO) "czysty" ... taki nie wiem... no zbyt dziewiczy zbyt nieskażony niczym o! I trochę do Sabatonu temu brakuje ale zdecydowanie na plus. 7/10 całkowicie spokojnie.
Ram Jam - Black Betty
Po samym początku czuję, że kawałek będzie świetny. I rzeczywiście jest fajnie. Bardzo rytmiczny i z dużą dawką świetnej gitary. Porównałbym go do.... dziś będzie bez porównań. Po prostu kawał zdrowego i dobrego grania 7,5/10
Mostly Autumn
Skądś znam ten zespół. A przynajmniej nazwa z czymś mi się kojarzy. Intro jest magiczne. Liczę na coś genialnego. Na razie (chyba) wokal mnie lekko zawodzi. Coś a'la Collins chyba. Albo Gabriel... raczej Collins. No Genesis generalnie
Wybuch.. w sumie wybuch taki nijaki ale jednak... wybuch jest fenomenalny. Na szczęście wokal trochę mi odlatuje od Genesis bo bym zasnął. Welcome to the machine mnie się przypomina momentami. Nie wiem jak mają inni bo nie czytałem ale no...
JEJU!!!!!!!!!!!!!!
Za tą gitarę która się pojawia w 6 minucie ... geniusz ... brak mi słów jak ją opisać. Szkoda, że tak krótka.
Instrumental bardzo fajny, żywiołowy i rytmiczny niemniej jednak nie zaszkodziłoby skrócenie go trochę. I np. wstawienie drugiej TAKIEJ solówki.
Do tej pory zdecydowanie najlepszy link tu wrzucony podczas mojej nieobecności. 9/10
EDIT... No tak.. sprawdziłem i to propozycja Fenderka jest. Wszystko wiadome.
Uriah Heep.
Nie znam prawie w ogóle I początek był raczej taki zwykły. Ale 2 minuta i jej początek dają mi o wiele większe nadzieje na ocenę utworu i zawyżenie oceny. Słuchało się bardzo miło. Troszkę nie pasuje mi ten weselszy moment z 6 minuty ale specjalnie nie zaburza oceny całości. Mocne 7/10
Falco.
Początek mi z piosenkami świątecznymi się kojarzy. Jakieś Last Christmas czy coś takiego. Wokal out i to natychmiast. Jeju jeszcze niemiecki. Nawet nie zauważyłem jak przeleciało. Czyli mi to wisi. Ale też specjalnie mnie nie zabolało. No ale jak jest wokoło cicho, nic nie odwraca uwagi a i tak się nie słucha tego co leci ze słuchawek to jest źle. Nie tak źle, że boli Cię to co się słucha ale i tak źle. Dlatego 4/10 Zapomniane szybciej niż wszystko inne.
Judas Priest
Zaczyna się obiecująco. I z czymś mi się kojarzy. Jak wiele rzeczy zresztą. Jakieś King Crimson chyba. No ale czekam na jakąś melodię w końcu bo chyba te klawisze to nie wszystko co mają mi do zaoferowania. Gitara wchodzi i od razu jest o niebo lepiej. Chyba na półmetku już mogę orzec, że mocniejsze niż najmocniejsze 7,5/10 Bardzo fajna gitara i generalnie cały utwór. Klawisze bym może zmienił bo te brzmią trochę tak... organowo czy coś takiego. Ale generalnie świetny utwór.
Anathema.
Nie pamiętam jak Ci to oceniłem a nie za bardzo chce mi się szukać. Wokal na początku od razu chwyta. Nie wiem czy to z powodu 2 tygodniowego odcięcia od muzyki takiej jakiej lubię czy to rzeczywisty wpływ tego utworu na mnie ale. Ale mam ciary. Jak przy gitarze w Fenderkowej propozycji. Smutne, piękne genialne. Wstęp znaczy się.
To gdy staje się tak duszniej w warstwie intsrumentalnej jest genialne. Takie małe wtrącenie jeszcze. Cóż... 8/10 bezdyskusyjnie. I się nie znacie bo coś poczytałem. Aphi
No i nadrobiłem i wracam do forumowego życia. _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Wto Gru 29, 2009 3:44 pm Temat postu: |
|
|
Judas Priest - No te klawisze na początku - dla mnie miód. Mam skojarzenia znów z Floydami, chociaż trochę mylne. Może bardziej z Black Sabbath z okresu Dio. Mega kawałek. 9/10 _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mike

Dołączył: 26 Sie 2004 Posty: 4802 Skąd: Łódź
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
futureal
Dołączył: 05 Lis 2008 Posty: 554 Skąd: Edge of Darkness
|
Wysłany: Wto Gru 29, 2009 7:43 pm Temat postu: |
|
|
Judas Priest, bardzo dobry kawałek na przeciętnym raczej Turbo, ta płyta ma 2 mocne strzały, Reckless i Out it the Cold właśnie-świetne wejście gitar i znakomity Rob ,melodie w tym utworze są rewelacyjne ,refren tylko mógłby być troszeczkę lepszy ,ale solówki to już naprawdę mistrzostwo.
Generalnie jednak wolę zdecydowanie inne utwory Judasów ,ale jedno takie Turbo mi nie wadzi, jako ciekawostka w dyskografii. W sumie wolę ten album i tak od Ram it Down ,które jest jakieś takie bez wyrazu. _________________ Someone Chasing I Cannot Move |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Werty
Dołączył: 06 Lut 2006 Posty: 1310
|
Wysłany: Wto Gru 29, 2009 7:44 pm Temat postu: |
|
|
Judasz - hmmm... podoba mi się przede wszystkim za brzmienie lat 80-tych, klawisze trochę za archaiczne jednak... 7/10
Roxy FM - to jest jakiś nowy kawałek czy cóś? bo brzmi jak z tej mijającej już dekady, jeśli tak to tylko potwierdzenie tego jak bardzo nie lubię koncepcji studyjnego brzmienia pierwszej dekady XXI wieku brrrr... chwytliwe do bólu i właśnie dlatego wtórne i już mi z pamięci wylatuje, produkcja też wyostrzona do bólu no i płaska strasznie ta perkusja jest, brak jakiejkolwiek przestrzeni (drugie brrrrr...) sorry nie moja bajka 4/10  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Wto Gru 29, 2009 8:04 pm Temat postu: |
|
|
Miło być na bieżąco
Jakieś hard rockowe granie w stylu mi przypominającym jakieś lata 70 lub 80. Perkusja rzeczywiście jest przytłumiona ale ona (perkusja) nie odgrywa tak ważnej dla mnie roli. Wiadome są utwory, w których trudno jej nie zauważyć i nie docenić, ale generalnie perkusja jaki i bas to są dla mnie drugorzędne instrumenty... Ale też nie bierzcie mnie za słowa. Są ważne no ... Ale do rzeczy... bardzo fajny kawałek. Mocno energetyczny i bardzo miły. Również nie sądzę by zapadło to mi w pamięć ale ... ale bardzo fajne i miłe granie drogi mike-u... 7/10 _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
Wysłany: Wto Gru 29, 2009 8:21 pm Temat postu: |
|
|
judas priest - out in the cold
To intro to było coś strasznego już myślałam, że pomyliłam coś. a potem dość typowe chyba, bo nie słucham ale tak dumam. Ogólnie wokal tego pana mnie nie kręci i chyba to odstrasza mnie. Muzycznie spoko, ale bez fajerwerków jak piszą tu niektórzy. Gitara w 4:50 dość fajna.
6/10
Roxie 77 - Beat 'em
Co to jest? Hip hop Zobaczyłam ich foto wyglądają jak Bon Jovi i coś mają z nich w sensie wokalu... Jakby wyrzucić wokal to muzyczka, całkiem, całkiem pl.2 minuty gitarka fajnie. Mike gdzie to lekkie i przyjemne i typowe? werty ma rację chwytliwe do bólu....
ocena 6/10 _________________ http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sro Gru 30, 2009 12:16 am Temat postu: |
|
|
Roxie 77 - ogólnie podobne zastrzeżenie do produkcji, co Werty, ale da się to przetrawić, bo kawałek bardzo fajny i rockowy, słychać tu duż o Gunsów, czy raczej nawet Slash's Snakepit albo VR, trochę Aerosmithu z lat '90... Ogólnie mi nie ziębi, ale jednak grzeje też dość słabo, ostatnio mało jestem nakręcony na takie granie  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Sro Gru 30, 2009 3:48 am Temat postu: |
|
|
Roxie 77 - kolejna kopia hard rockowego grania z lat 70 i 80. Dla mnie za mało, żeby zaskoczyć, bo kserować każdy może. Może i to jest fajne - ale to już było.
4/10 _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sro Gru 30, 2009 6:48 pm Temat postu: |
|
|
The smiths – przede wszystkim nie podoba mi sie wokal. Sam kawalek, w sensie podklad, niczym się dla mnie nie wyroznia. Slyszalem mnostwo takich rzeczy i wiekszosc mi się jakos szczególnie nie podobala. Tu jest podobnie. Nie ma dramatu, ale tez nic szczegolnego, a wrecz z czasem lekko motonnie. Byloby pewnie latwiejsze do lykniecia, gdyby był inny wokal. Ten drazni mnie strasznie. Gdyby nagle poszlo w tv, to nie szukalbym w panice pilota, żeby przelaczyc, ale gdybym już go miał w reku, to pewnie dlugo bym nie wytrzymal
Janda – ten kawalek brzmi jakby miał duzy potencjal bycia naprawde niezlym, milym dla ucha utworem. Niczym wielkim, ale naprawde niezlym kawalkiem z jakims dramatyzmem. Fajny saksik w tle, który robi fajny klimacik rodem z nocnego, zadymionego klubu. Niestety wokalnie kompletnie mnie do siebie zniecheca. Nie trawie takiego wokalu. Muzycznie milo, wokalnie niemilo
After life- kilka motywow calkiem fajnych. Calosc jednak troche niedopracowana jak dla mnie. Produkcja bardzo demowa, zresztą zapewne demo to jest. zwlaszcza slychac to w wokalach. Jak już przy wokaliscie – generalnie dramatu jezykowego nie ma, ale chwilami mocno slychac wschodni akcent, co mnie drazni z zawodowych wzgledow no i tam nie ma materialu na ponad 8 minut. Jest paredobrych motywow, nie przecze. Calosc generalnie ma jakis potencjal, natomiast jak na mój gust jest to zbyt surowe na razie, nie ma blysku. Jest solidna podstawa, ale nic wiecej na razie. Lepsza produkcja i nieco studyjnego blysku zrobiloby z tego naprawde bardzo solidny numer, a po pewnych niezbyt wielkich zmianach, nawet bardzo dobry.
Fields of the nephilim – to ma nawet niezly potencjal. Tyle, ze ja bym tam powstawial cala mase gitar zamiast roznych klawiszowych motywow, no I wyciagnal te gitary co sa w tle, na wierzch. Ale to wlasnie taka stylistyka jest i dlatego niezbyt mi odpowiada. Często dobre kawalki po prostu przez produkcje i aranz są dla mnie nie do sluchania. Tu az tak zle nie jest, ale jest duzo gorzej niż być moglo gdyby zagrac to z kopem i rockowo, bo cos ten kawalek w sobie ma. Moglby być niezly numer w stylu him czy 69 eyes. A tak troche za duzo tu mdlych dzwiekow i wyplaszczonego aranzu tam, gdzie az się prosi, żeby przypierdolic miedzy oczy. Klimat jest, nie przecze – tyle, ze nie dla mnie. Ale z checią bym uslyszal hard rockowy cover tego kawalka
Republika – nic nie poradze. Nie przepadam za republiką. Są kawalki, które lubie ciechowskiego, natomiast generalnie to kompletnie nie moja estetyka. Ani muzycznie, ani wokalnie. Glos ciechowskiego mnie drazni i nudzi w wiekszosci numerow. Ten kawalek na pewno do tych nielicznych, które mi się podobają nie będzie się zaliczal. Ot takie sobie. Nie odstrasza, ale nic co by mnie porwalo. Jest w tym chwilami jakis dramatyzm, ale srodki jakimi jest osiagany niezbyt do mnie przemawiaja chyba.
U2 – produkcja wczesnych plyt (boy, war) nieco mnie odrzuca, ale jednoczesnie jest jedną z charakterystycznych cech tego zespolu w latach 80tych wlasnie. Ten kawalek jest solidny, ale jakos nigdy specjalnie na niego nie zwracalem uwagi przy sluchaniu tej plyty. Inna sprawa, ze w ogole rzadko po u2 siegam problem polega na tym, ze ten niezly, ale jednak jakos niespecjalnie porywajacy kawalek odebralbym jako naprawde bardzo fajny, gdyby nagrali go teraz. I to chyba mowi wszystko o moim zdaniu o ich ostatnich dokonaniach heh teraz wyroznialoby się to na plus przy nieco lepszej produkcji, ale na tle innych kawalkow u2 z lat 80tych jest po prostu niezle, bez rewelacji. Ciekawa koncowka w sumie.
ulver – wstep mocno oszczedny, bym powiedzial, ale robi fajny klimat. Tyle, ze moglby trwac z pol minuty, gora 40 sekund, a nie 2 minuty... zwyczajnie robi się nudno dopóki nie wchodzi ten nizszy dźwięk, około 2 minuty, który spada na sluchacza niczym riff w black sabbath po dzwiekach deszczu problem w tym, ze nieco to nudne. Ciagnie się i ciagnie. Niby cos po drodze dodajac, ale na dobrą sprawe bazuje na jednym motywie. A to jest zabawa na 3 minuty, gora 4. na pewno nie 6:36. jakby zrobic z tego dobry edit i skrocic o polowe, to bylby naprawde bardzo dobry, hipnotyzujacy nieco kawalek na ciemne i straszne noce a tak to troche dluzyzna, jak w modzie na sukces. Ale da się zniesc i posluchac nawet czasami z przyjemnoscią (w przeciwienstwie do mody). Generalnie jak na razie najlepsze z tych ocenianych w tym poscie (do tej pory, czyli z tych powyzej).
Stratovarius – nooo poczatek niczym z muzyki klasycznej niemal heh. To zresztą dosyc czesty zabieg dla zespolow tego typu. Generalnie taka muzyka jest mecząca dla mnie na dluzszą mete, ale w niewielkich ilosciach potrafi być calkiem mila do sluchania. Akurat stratovariusa jakos mocno nigdy nie poznalem. Slyszalem ledwie pare kawalkow. Duzo lepiej znam wloski labyrinth, który bardzo lubie. Owszem, trąci oklepem strasznym, wiekszosc tych motywow można przewidziec zanim się zacznie kawalek heh ale jednak calosc brzmi jakos calkiem dobrze. Calej plyty nagranej w tym stylu bym pewnie nie przetrawil, ale pojedyncze kawalki, czemu nie. Technicznie bez zarzutu. Zdecydowanie nie do konca moja bajka, ale jednak duzo tej bajki blizej niż wiekszosc ocenianych w tym poscie, wczesniejszych propozycji.
Jon Oliva’s Pain – ej, ma to w sobie cos fajnego. Niby chwilami traci banalem i lekkim kiczem, ale jednak chwytliwe momentami, dobrze zagrane, nie do konca przewidywalne. Nie do konca przekonuje mnie wchodzenie w mocne pseudogóry wokalisty, ale tez uszu przy nich nie zatykam. W sumie motywy, które gdzies już slyszalem i ogolny klimat, który nieodparcie kojarzy mi się z kilkoma zespolami (w roznych fragmentach), a jednak jako calosc się jakos broni, calkiem skutecznie nawet. Nie wiem czy zachecilo do blizszego poznania, ale nie odrzucam takiej mozliwosci.
Ram jam – klasyk i doskonaly przykład zespolu jednego znanego kawalka heh. Numer, który rownie dobrze moglo napisac deep purple. Zwarty, szybki, bez zbednych dluzyzn. Klasyczny hard rock wlasciwie, może nieco polamany, ale jednak brzmiacy bardzo klasycznie. Zdecydowanie mniej znany niż na to zasluguje
Mostly autumn – łoooohohohoho ale klimat! Oczywiscie jedzie floydami na 8765 mil i 34 yardy tez ale jak już zżynać, to przynajmniej na takim poziomie jak ci ludzie. Pieknie się snuje ten fortepian w tle, ma duzy udzial w tym cudownie melancholijnym klimacie kawalka. Wnioslosc, ale bez sztucznego i niestrawnego patosu. Zespol znalem tylko z nazwy. Na pewno zachecilo do blizszego poznania. W koncu plyty floydow, które chcialem, już w wiekszosci mam, a wiecej nie wydadzą ladna soloweczka, dobrze, ze nie za dluga, nie meczy i nie przedluza sztucznie. Może i faktycznie nie do konca jest to kawalek na 11 minut. Może minute czy dwie daloby się z tego uchlastac, ale az tak bardzo tego nie odczuwam. Sluchalo się naprawde swietnie i na pewno do tego wroce.
Uriah heep – lemurze, ja w tym temacie nie wrzucalem UH conajwyzej w topie albo tym nieczytanym podstawowym polecaczu i na pewno nie było to nudne problem z tym kawalkiem jest taki, ze ja go nie potrafie do konca traktowac oddzielnie, bez ‘paradise’. No ale ok. klasyczne UH z tamtego okresu. Tak jak ktos twierdzi, ze nie da się ich odroznic od DP, to wlasnie tu slychac kilka wyraznie wyrozniajacych ich rzeczy, jak chocby te wysokie chorki ich, w polaczeniu z tą muzyką, nie da rady pomylic z innymi zespolami cudny klimacik robi ta gitarka hensleya (bo to on zdaje się gra to solo dlugie, a nie mick box). Swietna robota thaina na basie w tle, szkoda chlopa, miał talent. Naprawde swietne zamkniecie bardzo dobrej plyty. Może produkcja moglaby być nieco lepsza, no ale ona w sumie typowa dosyc dla tamtego okresu i dla UH tez. Boogie z koncowki zajebiste.
Falco – rozne mam muzyczne zboczenia. Czasami ogarniają one nawet falco. Out of the dark lubie, rock me amadeus nawet bardzo, mimo mizerii tego kawalka heh. Ale jednak az tak daleko moja tolerancja dla tego pana nie siega tzn muzycznie nie ma tragedii absolutnie. Fajnie sobie gitarka plumka w tle, lekki klimacik, nawet momentami przypomina niektóre pozniejsze kawalki... dżemu w tej bardziej orkiestrowej aranzacji muzycznie nic wielkiego, ale calkiem przyjemne i fajnie się sluchalo. Niestety spiewania po niemiecku zdzierzyc nie mogę w 99% kawalkow i ten wyjątkiem nie jest. tym bardziej, ze ciezko to nazwac spiewaniem. To raczej melorecytacja heh. Absolutnie mnie odrzuca. Sam kawalek muzycznie, jak pisalem, nie powaloa, ale bardzo milo się go slucha i z fajnym wokalem w jakims demokratycznym jezyku bylby naprawde dobrym numerem.
Anathema – fajnie buja ten numer. Moja znajomosc anathemy jest dosc szczatkowa. Ale jeśli mialbym podejmowac decyzje o dalszym poznaniu na podstawie tego kawalka, to chyba bym się zdecydowal na pare kawalkow wiecej na probe może nie jest to jakis geniusz., ale sluchalo się baaaardzo przyjemnie i , jak już pisalem, swietnie bujalo, w duzej mierze dzieki tej wysokiej gitarce w tle, która prowadzi nas do samego konca utworu. Może i podobnych utworow nagrano miliard, ale ten naprawde mi się spodobal.
Judas Priest – może i ten wstep troche trąci wsią i ni cholery nie pasuje mi do tego zespolu, ale robi nawet niezly klimat. Pozniej już dosyc typowo i sztampowo, nieco survivorowo, az chce cie w pewnym momencie zanucic pod nosem „risin’ up, back on the street...” ale pozytywnie jest. bez ekstazy, jednak mocno w klimacie lat 80tych, ale wciąż z kopem i pazurem jakims tam. Na pewno nie jest to jeden z moich ulubionych kawalkow JP. Nawet chyba nie był na liscie kandydatow u mnie w topie. Ale jednak slucha się bardzo dobrze. Sluchaloby się jeszcze lepiej, gdyby nieco go skrocic tu i tam. Motyw gitarowy gdzies około 4:10 zajebisty! Jakbym slayera albo death uslyszal w tych bardziej ludzkich kawalkach zresztą w ogole ten kawalek duzo lepiej brzmi w swojej drugiej czesci. Bardzo solidna porcja hard rocka – bez wielkich zachwytow ale z wielkim szacunkiem.
Roxie 77 – ryana roxie nie da się nie znac bedac maniakiem guns n’ roses w koncu gral i w snakepit i u gilbiego tej odslony jego tworczosci akurat nie znam, ale mocno dla niego typowe jest to, co teraz slysze. W sumiemam do goscia szacunek, bo mimo, ze nie jest jakos bardzo znany poza kregami fanow gunsow i im podobnych, to jednak jest jednym z nielicznych gosci, którzy dalej z uporem maniaka nagrywaja rock n’ rollowe i hard rockowe plyty osadzone w stylistyce poznych lat 80tych. Ten kawalek moglby spokojnie trafic na plyte snakepit. A ma tez w sobie cos z red hotow, zwlaszcza w konstrukcji glownego riffu i tych lekko skandowanych wokalach z poczatku. Naprawde fajny numer, drazni mnie jedynie wysoki wokal nieco z wokalem chocby roda jacksona, ten numer bylby naprawde bardzo dobry. Ale to i tak kawal dobrego hard rocka. Az sobie zapuszcze jeszcze
ufff, zaleglosci nadrobione. Moja propozycja za jakas godzinke, może dwie. _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Sro Gru 30, 2009 7:08 pm Temat postu: |
|
|
Dam dziś razem z Bizonem, tak więc proszę o ocenianie dwóch. Jutro po prostu nie będę w stanie, ze względu na to, że od rana aż do następnego dnia (czyli Nowego Roku) raczej nie będę "czynnie" na forum  _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sro Gru 30, 2009 7:40 pm Temat postu: |
|
|
nadrabiam!
a zanim zacznę:
Jesteście potwory bez serca jeśli was pinkna Anathema nie rusza. Mogłem liczyć oczywiście jedynie na Ziutka i Wasdfg7.
ehhh
Edit: O sorry i na Bizona też!
Ram Jam - Black Betty
fajne, słucham tego któryś raz pod rząd i nadal mi się podoba. Zwłaszcza, że te typki mnie straszie śmieszą. Szczególnie wokalista, chociaż ten co stoi z tyłu i bóg wie co robi też jest niezły. Wracając do muzyki ( ) to poprostu fajna rockowa jazda.
Mocne 7/10
Mostly Autumn - Glass Shadows
jak mnie nie było to zajrzałem na chwilę na forum, było gdzieś po pierwszej w nocy odpaliłem ten kawałek... klimat nieziemski. Już sam wstęp powala, piękne. Wokal w porządku. Ale jak wchodzi gitara. Ludzie brak słów. Świetnie rośnie napięcie, przydałby się tylko jeszcze jakiś wybuch, a nie takie wyciszenie, ale to też jest dobre. Nie, wokal jest też świetny jednak. Jak wchodzi jeszcze ten damski wokal z tyłu...
I TA gitara czemu tak krótka? Instrumental w porządku.
No Floydów może i tu czuć, ale moje pierwsze skojarzenie to był Marillion i... dobra może nie będę się ośmieszał.
Ocena? Hmm 8.5? chyba tak.
Uriah Heep - The Spell
Znam jedynie LAY, które może i fajne, ale jak na zespół o takiej renomie to mnie nie powaliło. Gdyby było tam kilka takich kawałków pewnie by to zrobiło (LOL rym).
Początek jest STRASZNY. Serio przez chwilę zastanawiałem się nawet czy nie wyłączyć, bo jak przez ponad 7 minut miałbym czegoś takiego słuchać no to sorryyy. Ale później robi się naprawdę przyjemnie. Oj bardzo przyjemnie.
Od połowy 2 minuty zaczyna się coś przecudnego... Pojawia się taka gitara, że... i to tło jeszcze. Cudowne.
Końcówka rozczarowuje. Ale za sam środek, za taką gitarę (ale i boskie klawisze), której mógłbym słuchać bez końca należy się conajmniej
8/10
Falco
NIe sorry, ale nie łapię Faktycznie troszkę ze świętami wieje, a że ja jakoś ich wielkim fajnem nigdy nie byłem to tym bardziej. Bez oceny będzie
Judas Priest
Nie wiem czemu, ale jakoś nie mogę się do nich przekonać. NIe pasują mi poza 2,3 utworami, które zostały polecone. Ten... ten mi jest trochę taki obojętny. Znudził nawet nieco. Ot taki rocker zwykły ze słabym (dla mnie) wstępem.
Fajny refren, nawet bardzo, fajne gitarki... i tyle.
6/10
Roxie 77
oj nie podoba mi się, oj nie nie... nie nie i hmm nie. No dobra refren nawet fajny, ale reszta... reszta straszna. Ja odpadam.
Wokala straszne i ta dziewczyna z tyłu jęcząca (jakby nie powiem co jej robili) "oouuuł jee". Solówka też mnie nie porywa.
Aaa refren za 2 razem już męczy mnie.
ufff nadrobiłem! _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sro Gru 30, 2009 8:42 pm Temat postu: |
|
|
Moja propozycja na dzisiaj:
Joe Satriani – Friends z plyty The Extremist (1992)
jak generalnie granie Vaia czy Satrianiego mnie nieco męczy na dluzszą mete, tak ten kawalek uwielbiam. A przy okazji wraca dziecinstwo, bo ten numer był wykorzystywany w ktoryms z programow sportowych, tylko za cholere nie pamietam w ktorym poza tym to bardzo hmm radosny numer jakos mi się dziwnie z latem kojarzy  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Sro Gru 30, 2009 9:46 pm Temat postu: |
|
|
http://www.youtube.com/watch?v=4Xv3qLBrk5Y
Foetus - The Throne of Agony.
Jak to powiedział lemur - Waits spotyka Joy Division. Średnio mi się to widzi. W każdym bądź razie - powodzenia. Jak się wam Swans podobało to może jest nadzieja, że wyjdziecie z tego cało. Nie spodziewam się wysokich ocen. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Sro Gru 30, 2009 11:10 pm Temat postu: |
|
|
Judas Priest - początek srogi, ale zastanawiam się, czy na samym początku to są klawisze czy może jakoś zsyntetyzowana gitara? Ale o ile ja lubię elektroniczne klimaty, to to jest strasznie brzydkie i toporne. Mam wrażenie, że chłopaki-metalowcy chcieli pobawić się w taki klimat, ale nie do końca go poczuli, nawet jeśli to miał być żarcik. Część rockowa - no może porządnie to brzmi..ale jakieś to nijakie, taki radio-friendly hard rock, który ja generalnie niespecjalnie trawię. W całości mi się nie chciało słuchać, przeskakiwałem fragmenty. 5/10
Roxie 77 - o nie. Mdłe, nieciekawe, wymuszone. Wokal do zapomnienia po pierwszych frazach. Nawet riffu ciekawego nie ma. W miarę OK Gunsowa solówka. 3/10
Joe Satriani - spoko gitarka, rzeczywiście bardzo pozytywna, z przestrzenią i radością. Bardzo, bardzo miło słucha się jej dźwięku. Nie jest to nic, czego bym słuchał zbyt często, ale do jazdy samochodem, czy generalnie do poprawienia sobie nastroju, dodania energii - naprawdę fajne. I nie brzmi onanistycznie. 8/10
Foetus - no właśnie, Tom Waits spotyka new-wave a nawet new-romantic (miejscami mi to jakąś mroczną mutacją Dead Or Alive zajeżdza) czy co tam jeszcze. Dziwne, szaleńcze, intrgujące. To nie jest raczej utwór (i pewnie ogólnie artysta) do podobania się, tylko dla smakowania różnych eksperymentalnych klimatów. Rzecz do słuchania w określonych sytuacjach, jak sądzę. No, trudne jakieś to. Ale bierze. Nie tak, by szaleć z zachwytu, ale zachęca do hm, alternatywnego bujania się w takt. 8/10 _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/
Ostatnio zmieniony przez lemur dnia Sro Gru 30, 2009 11:43 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Sro Gru 30, 2009 11:59 pm Temat postu: |
|
|
ziutekninetyeighth - judas priest - mało zapadające w pamięć, dobrze określone jako radio-friendly. 2+/6
mike - roxie 77 - bardzo, ale to bardzo bardzo. Czuć tutaj takie spory rockandroll, coś pomiędzy gunsami a snakepit. 4/6
bizon - satriani - to też fajne, tak minaturka, ale przez to nie powinna się znudzić. 4/6
bebe - foetus - i chyba najlepsza rzecz jaką teraz poznałem, naprawdę zacny klimacik. 4+/6 _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Gru 31, 2009 12:54 am Temat postu: |
|
|
Nie znacie się, albo widzieliście strasznie spopioną wersję live, bo Out in the Cold przez swój klimat i wokal Halforda jest kawałkiem przewspaniałym, pewnie gdyby wywalić te niepotrzebne "baby" to byście pojęli
Satriani - całkiem fajnie, nie spodziewałem się po nim (z reguły strasznie zanudza), płynie, frunie, przyjemnie niezwykle.
Foetus - nie ogarniam jakoś tego zupełnie, niby fajne melodie, rytm, parę motywów, ale całość jakoś tak mnie atakuje ze słuchawek i nie pozostawia zbyt miłego wrażenia... A może po prostu jestem śpiący?  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Czw Gru 31, 2009 1:05 am Temat postu: |
|
|
Bez zbędnych komentarzy.
Foetus.
Chyba nie rozumiem tego utworu. Jakieś takie dziwne. Nie dla mnie. Nie umiem sklasyfikować. Tak nisko jak np Janda tego nie postrzegam, ale z drugiej strony wolałem rzeczy którym dawałem 5 czy 6.. zatem jakiś taki przedział. Na przyszłość nie, dziękuję.
Satriani.
Generalnie nie znam, a to co znam to bardzo lubię. Gitara elektryczna to cudowny instrument a koleś mimo kunsztu jak dla mnie nie posługuje się nią tak jak mógłby. Znaczy się piękniej. Bo ma łądne utwory, ładne melodie itd. Ale jednak to jest "tylko" ładne. Ceremony to jest coś prze genialnego a tu .. jest tylko miło. Bez żadnych odkryć ani nic podobnego.. 6,5/10 _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
RockFan90

Dołączył: 16 Lis 2008 Posty: 1319 Skąd: Łobez/Gdynia
|
Wysłany: Pią Sty 01, 2010 4:58 pm Temat postu: |
|
|
Roxie 77
Kawałek dość przyjemny dla ucha, jednak zbyt przewidywalny, właściwie można w ciemno zgadywać co się w danym momencie usłyszy Na plus gitarki. Poprawne granie, no ale oklepane i schematyczne o czym już wspomniano. 5,5/10.
Joe Satriani
Tak pięknie grającej gitary nigdy dość Czuć optymizm w tym kawałku, Satrianiego znam bardzo mało ale tu pokazał się z bardzo dobrej strony, nie przynudził a zachęcił do ponownego przesłuchania Zdecydowanie wolę gitarzystów, którzy mają ten feeling i potrafią proste rzeczy zagrać nieziemsko aniżeli tych molestujących niemiłosiernie gryf. 7,5/10.
Foetus
Schizowany kawałek dałeś BeBe do oceny Ostatnie kilka sekund to jakbym Ozzy'ego słyszał. Intrygujący numer w którym sporo się dzieje, zmiany motywów powodują, że na pewno jest skierowany do bardziej wymagających słuchaczy. Wokalista robi klimat niczy fakin prins of fakin darknes. Dobra propozycja. 8/10. _________________ "Our lives dictated by tradition, superstition, false religion
Through the eons, and on and on"
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Pią Sty 01, 2010 9:20 pm Temat postu: |
|
|
daga - Yma Sumac - zakładam, że przez dzisiejszy dzień nie mogę załapać tego kawłka (jestem w stanie, w którym nadal śmieszy mnie godnośc tej pani ). Nie przykuł żadenj uwagi, nawet najmniejszej. bez oceny _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Sob Sty 02, 2010 2:42 am Temat postu: |
|
|
| RockFan90 napisał: |
Joe Satriani
Tak pięknie grającej gitary nigdy dość Czuć optymizm w tym kawałku, Satrianiego znam bardzo mało ale tu pokazał się z bardzo dobrej strony, nie przynudził a zachęcił do ponownego przesłuchania Zdecydowanie wolę gitarzystów, którzy mają ten feeling i potrafią proste rzeczy zagrać nieziemsko aniżeli tych molestujących niemiłosiernie gryf. 7,5/10.
|
daga... jeśli pozwolisz to jutro... znaczy dziś ocenię Twój kawałek. Na razie chciałbym się tylko przyczepić.
RockFan90. Prawda, że takiej w sensie subtelnej i uczuciowej gitary nigdy za wiele ale.... Też znam bardzo mało Satrianiego, i właśnie główny zarzut jaki do niego mam to to, że za dużo techniki wprowadza w swoje popisy, aniżeli wykorzystuje feeling jaki ma aby stworzyć coś nieziemskiego. Tu już mi nie do końca pasuje jego "maniera". Za to np w Revelation można odlecieć. Jeśli jest tak, że w jego dyskografii przeważają rzeczy takie jak Revelation czyli hmm.. z duszą a nie takie jakie ja znam to fantastycznie. Na razie koleś ma u mnie minusa za zbytnie przechwalanie się swoimi nietuzinkowymi umiejętnościami. _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Sty 02, 2010 2:05 pm Temat postu: |
|
|
w-7 i Jon Oliva's Pain
Fajne, fajnie dramatyczne- ale niestety dla mnie dramatyczny jest także wokal. Strasznie psuje cały rozmach reszty. Bo reszta ma kapitalne momenty, instrumentalnie BARDZO mi się podoba (jest coś z Queen, jest coś z metalu progresywnego). Niestety, wokal sprawia że wyżej niż 6/10 nie będzie.
mumin i Ram Jam
No klasyka, bez gadania. Kawał klasycznego, genialnego rocka. Kapitalny rytm, fajna melodia, fajne riffy. Dynamika, dynamika, jeszcze raz dynamika. Nic dziwnego ze le_mmor nie potrafi docenic... 9/10
KrzysiekP i Uriah Heep
Klasyczna kapela- ale znam kilka(naście) lepszych IMO ich kawałków. Fajny rytm, melodia OK, do niczego się nie można przyczepić- ale niczego hiper-genialnego w tym też nie ma (no dobra- ten środkowy fragment jest Wielki). Mocny kawał dobrego, klasycznego rocka, momentami pięknie zagranego. 8/10
le_mmor i Falco
No i po tylu fajnych utworach przyszedł le_mmor i...
Język niemiecki mi bardzo nie przeszkadza (Lacrimosa, Rammstein)- ale... nie no. Tu brzmi jakoś tylko i wyłącznie komicznie. Utwór taki zwykły. 4/10, bo w sumie nie jest tak tragiczne jak niektórzy pisali, no jest normalna melodia, szkoda tylko ze facet gada a nie śpiewa, podkład jest OK... ot, przeciętne. Na szczęśce krótkie. Widząc oceny innych myślałem ze to coś trzy razy gorszego.
NAR i Anathema
Lubię ich- choć czasem przesadzają. Tutaj przesadzają wokalnie z patosem ździebko jak namój gust. Gitara śliczna, ale za dużo wcześniej dla mnie w tym emo. 6/10
Aha- ja już mówiłem to pozerstwo to widziałem na scenie. Lubię ich płyty i liczyłem na kapitalkny koncert, kolesie się zachowywali jak zwykłe hard rockowe prostaki. Baaaardzo mnie rozczarowali.
Ziutek i Judas Priest
Klawisze niczym z Casio Pierwsze półtorej minuty absolutnie beznadziejne, produkcja niczym z The Works, więcej plastiku nie było? Potem niewiele lepiej, to nie brzmi już prawie w ogóle jak metal tylko jak jakiś Robert Palmer, totalne AOR... Uwielbiam Judasów- ale nie za takie utwory. Ten jest z serii "zagrajcie nas w radio, proszę!!!". I'm out.
IMO koszmarne brzmienie perkusji. 6/10
mike i Roxie 77
Fajne, niezobowiązujące, melodyjne, chwytliwe. Trochę acepiorundeców w tym, troszkę Red Hotów, trochę "nowszego" brzmienia w stylu Gunsów... Kurde, kapitalnie melodyjne wręcz. Troszkę mnia panienka na wokalu z boku nie przekonuje, gdyby to trochę przybrudzic wszystko byłoby cudnie. A tak jest bardzo dobrze. Żadne dzieło, nic nie ma w tym wielkiego- ale porządnie zgaranego rocka nigdy za wiele. 8/10
Bizon i Satriani
Nie no- Sportowa Niedziela rządzi... Ten kawałek i "Speed of Light"- absolutna klasyka, w mózgu iemal tak zakodowane jak oddychanie, trawienie, itd... Klasyka nad klasyki. 10/10 Tak sie nagrywa instrumentalne kawałki gitarowe.
BeBe i Foetus
Pierwsz sekundy i pomyślałem sobie "co to k***a?". A potem po początkowym szoku jakoś nagle nabrało trochę sensu
Coś Cavowskiego w tym jest, ciężar jest niemal doom-metalowy momentami... Mocne, bardzo mocne, choć ostatnim epitetem jakim bym to obdarzył byłoby "ładne". dzikie, ciężkie, szalony. N ato też jest u mnie miejsce. 7/10
daga i Yma Sumac
I za to tak bardzo lubię ten temat- najpierw BeBe wali czymś przedziwnym po uszach- potem daga wrzuca coś nie z tej epoki.
No Mambo, więc taneczne i nie da się nie potupać. Z tak wysokich wokalów to ja jednak wolę operę. Ale fajne, niezaprzeczalnie fajne. Tylko... czy jakoś wyjątkowe? Do niczego sę muzycznie nie przyczepię- ale ani negatywnie ani pozytywnie. Miłe. 5/10 _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|