| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Okres 1982-86 byl wedlug mnie...: |
| kolejnym fascynujacym okresem w historii zespolu... |
|
36% |
[ 45 ] |
| okresem sukcesu komercyjnego, ale zdecydowanie najmniej fascynujacym... |
|
37% |
[ 46 ] |
| moim ulubionym okresem w historii kapeli...! |
|
10% |
[ 13 ] |
| (dla STEPFORDOW) Kocham cale Queen, pieprzenie, takie gadanie nie ma sensu- jestem "prawdziwym" fanem |
|
14% |
[ 18 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 122 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sro Lut 04, 2004 3:32 pm Temat postu: 1982-86 |
|
|
Zainspirowany innym tematem (i obiecalem, ze napisze wiecej...)...
Co sadzicie o tym okresie: Hot Space/The Works/A Kind Of Magic/Live Magic...
PS
pierwsza odpowiedz niwiele sie rozni od czwartej, znaczy mniej wiecej to samo, oprocz pewnego lekcewazacego tonu, podtekstu wyrazajacego "dezaprobate" dla takich rozmow w ogole (i dla ludzi takie rozmowy prowadzacych).... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Ostatnio zmieniony przez Fenderek dnia Sro Lut 04, 2004 4:36 pm, w całości zmieniany 3 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
usmc

Dołączył: 16 Lis 2003 Posty: 1272 Skąd: Galway / Kraków
|
Wysłany: Sro Lut 04, 2004 3:52 pm Temat postu: |
|
|
Nie kumaty jestem - moglby mi ktos wyjasnic kto to STEPFORD  _________________ "Are you ready? Are you ready brothers and sisters?"
PFQ - Fan nr. 10  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sro Lut 04, 2004 3:59 pm Temat postu: |
|
|
Wybralem lata 1982-86, bo tam zawiera sie wszystko to, co w Queen fascynuje mnie... najmniej... Nie chce nawet slyszec glosow- o, jak tak mozna, pieprzenie, co z ciebie za fan, itd... Wlasnie cos takiego jest IMHO pieprzeniem, a nawet jesli nie- spoko, nie jestem fanem; po prostu Queen jest moim ulubionym zespolem i kupuje wszystko co tylko w jakikolwiek sposob jest z nim zwiazane- ale slepo na to nie patrze, mam czasami nawet duzy dystans- moze faktycznie fanem nie jestem...?(w ogole po niektorych rozmowach tu i na queenzone slowo fan zaczyna mi sie kojarzyc wrecz pejoratywnie... ). Wyrazone tu zdanie jest tylkko i wylacznie MOJA OPINIA- to tak dla wyjasnienia (dziwi mnie, ze takowe sa w ogole potrzebne, powinno byc oczywistym, ze takie rzeczy sa moimi opiniami...). Ale przejdzmy do rzeczy...
Lata 80te (z wylaczeniem udanego moim zdaniem roku 1989...) to byl okres udany dla kapeli pod wzgledem komercyjnym... O ile Stany od zespolu sie odwrocily po plycie WORKS, o tyle w Europie popularnosc Queen siegnela zenitu... Ga-Ga czy Break Free, a potem AKOM byly hitami WSZEDZIE...! I trudno sie dziwic- piosenki chwytliwe, na pewno nie prostackie (sprobujcie zagrac Ga-Ga na gitarze...!), wspaniale wyprodukowane... Wiec gdzie to "ale"...?
Plyty sa dobrze wyprodukowane... az za dobrze... Gdzies moim skromnym zdaniem zgubiony zostal element ludzki (sa wyjatki!!!) a wszechopbecne syntezatory znacznie "splycily" brzmienie... Nic dziwnego, ze wiekszosc utworow dopiero w wersjach na zywo nabierala zycia i koloru...(np Hammer To Fall czy Break Free). Komercyjnie- bez zarzutu... Ale pamietajmy, ze Queen lamalo bariery w latach 70tych piszac duzy kawalek historii rocka...! Tego elementu ewidentnie brakowalo w latach 80tych- nie bylo juz lamania barier (poza barierami popularnosci), decyzje byly coraz bardziej i bardziej komformistyczne... A juz najwieksza wada byl wg mnie fakt, ze albumy wydane w tamtym czasie sa nierowne, nie sa "albumami" a jedynie zbiorami singli (nie jest to wada, jesli ktos to lubi). Obok objawow geniuszu jak "Who Wants To Live Forever" czy "The Wrld We Created" mamy takie "perelki" jak "Pain/Pleasure" czy "Machines"... Nad plyta "Hot Space" w ogole bie bede sie znecal, powiem tylko ze rozumiem szok ludzi ktorzy po "the game" i wogole rockowym okresie lat 70tych zostali potraktowani "tym"...
Brian jeszcze w 1980 roku w wywiadzie twierdzil, ze Queen to nie zespol singlowy. 4 lata pozniej takim zespolem byl...
Najgorsze w tym wszystkim jest to, ze to wlasnie z tymi utworami wiekszosc ludzi kojarzy Krolowa... "A, to ci od RADIO GA-GA", albo cos w tym stylu... A przeciez jest tego tak duzo wiecej... I tak lepiej... Przeciez na 5ciu pierwszych albumach ten zespol wspial sie na wyzyny nie tylko swoje, ale muzyczne w ogole; lepiej nigdy wczesniej nie bylo i pewnie nigdy nie bedzie... Wiec...?
Wiec nie przepadam za tym okresem- plyty przeprodukowane, niepotrzebnie wygladzone, pisane z mysla o masowym odbiorcy a nie o samej muzyce... Okresem komercyjnym... To, ze plyty z lat 1989-91 byly tak dobre, jest konsekwencja choroby Freddiego- juz nie trzeba bylo pieniedzy ani slawy, te mialy szybko zniknac...Mogly pozostac muzyka i legenda; bez patrzenia na mody zespol nagral cos tak bezkompromisowego jak "Innuendo". Ba, wydal na singlu tak dlugi i niekomercyjny utwor jak "Innuebndo". i co? Od razu miejsce pierwsze, a wczesniej tylko dwa inne utwory Krolowej tam dotarly...(mowa oczywiscie o Anglii)...
Szkoda mi troche tego okresu- mam wrazenie, ze o ile zarobiono duzo pieniedzy (i to nic zlego- zycze IM jak najlepiej!), to mam wrazenie ze mozna bylo to samo osiagnac decydujac sie na mniej kompromisow...
Ale- jak juz mowilem, to tylko moja opinia... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Ostatnio zmieniony przez Fenderek dnia Sob Paź 20, 2007 1:18 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sro Lut 04, 2004 4:05 pm Temat postu: |
|
|
STEPFORD to wyrazenie pejoratywne...
Byl taki film, "Stepford's wives" (albo jakos tak)- stad pochodzi slowo...
STEPFORD to ten, dla ktorego wszystko jest och i ech, poukladane, cudowne i piekne bez wzgledu na wszystko... w odniesieniu do fana- bylby to osobnik zaslepiony, bezkrytyczny, nudny (bo za zadne skarby z nim nie podyskutujesz), wrecz fanatyk;
Swiat dla takiego jest piekny, takie i takie sa reguly (wiec prosty, czarno-bialy), jesli myslisz inaczej jestes glupi/malo inteligentny/pieprzysz/nie warto z toba rozmawiac...
no i stepford jest ostentacyjny z tym swoim stepfordyzmem; inaczej nie moglby glosno wyrazic swojej domniemanej wyzszosci nad "glupcem", ktory nie wie na czym to wszystko polega...- a to jest jego celem...
Wyrazenie to jest na w uzytku powszechnym na np queenzone czy queenonline; nie jestem jednak pewny, czy znajduje sie w jakimkolwiek slowniku...  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fredo

Dołączył: 17 Sty 2004 Posty: 105 Skąd: Dolina purpurowych oliwek
|
Wysłany: Sro Lut 04, 2004 5:44 pm Temat postu: |
|
|
| Ja zaznaczaylem odpowiedz pierwsza "kolejnym fascynujacym okresem w historii zespolu..." chociaz nie byly to najlepsze lata Queen ale nie byly az tak tragiczne. Queen nagral w tym czasie wiele swoich najwiekszych hitow m.in I want to break free czy a kind of magic ktore do dzis ciesza sie duza popularnascia. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
usmc

Dołączył: 16 Lis 2003 Posty: 1272 Skąd: Galway / Kraków
|
Wysłany: Sro Lut 04, 2004 6:54 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | nie jestem jednak pewny, czy znajduje sie w jakimkolwiek slowniku...  |
Dlatego zapytałem.
Co do ankiety - moja odpowiedz to 2.
Choc musze przyznac ze od utworow z tego wlasnie okresu zaczynalem moja znajomosc z Queen. Dopiero pozniej przyszly ich pierwsze plyty.
W porownaniu z latami 1971- 1982 plyty z 1982-86 rzeczywiscie sa sukcesem komercyjnym. Natomiast nie sa tak wazne dla historii rocka jak wczesniejsze. Zgadzam sie ze sa chwytliwe i wiekszosc ludzi kojarzy Queen z Radio Ga Ga czy I Want To Break Free niz z Prophet's Song czy doskonałymi utworami z Jazz.
Jednym słowem - to co wyzej napisal Fenderek: albumy z 1982-1986 to doskonała produkcja, moze nawet za doskonala, nie sa to jednak "albumy" a jedynie zbiory singli.
Nie oznacza to ze w ogole nie lubie piosenek z okresu 1982- 1986. Po prostu znacznie czesciej siegam po wczesniejsze album i bardziej mi one do gustu przypadają. _________________ "Are you ready? Are you ready brothers and sisters?"
PFQ - Fan nr. 10  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
pasquale
Dołączył: 24 Lis 2003 Posty: 378 Skąd: Września [WLKP]
|
Wysłany: Sro Lut 04, 2004 7:46 pm Temat postu: |
|
|
| Utwory z tego okresu kojarzą się chyba najbardziej z Królową (poza WWRY WATC i TSMGO). Bardzo lubie te płyty z wyjątkiem Hot Space (tą trochę mniej). Ogólnie to jest sukces komercyjny, nie można się nie zgodzić. Niemniej są to bardzo fajne kawałki nie tworzące monolitu jako płyta(tak jak ktoś tu już wspomniał). |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
Wysłany: Sro Lut 04, 2004 9:27 pm Temat postu: |
|
|
Ja zaczełam przygode od Radio GAGA. Ale ten czas to dziwne albumy. Hot space dziwny wyskok ale ma swoje ciekawe momenty UP i inne. The Works całość mnie nudzi chyba ale pojedyńcze lubie ,bo jest tu Tear up, Hammer, Break free,radio, Is this. No i Keep pasing the open windows piosenka po której obejrzałam film Hotel New H..... i przeczytałam książke no i jest inna, ale cały album jest nie ciekawy , zwłaszcza okładka chyba najgorsza w histori Queen!! A kind okładka zapowiadała coś lepszego no i lepsze ale też takie skoki. Dobre określenie tych płyt albumy singlowe. Tego bym sama nie wymyśliła. Czyli super kawałki wersji koncertowej, bardzo dobre w 50% na albumach a reszta chyba średnia,ale gdyby takie albumy nagrywały inne zespoły przeciętne to bo okrzykneliby je pewnie najlepszymi w ich dyskografi ale nagrał je Queen,które miał lepsze albumy. Moja pierwsza fascynacja Radio gaga mineła dawno teraz wole CIEMNĄ MOCNĄ STRONE QUEEN  _________________ http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Crystal

Dołączył: 31 Paź 2003 Posty: 742 Skąd: z innego swiata
|
Wysłany: Czw Lut 05, 2004 12:50 am Temat postu: |
|
|
A według mnie ten okres jest "kolejnym fascynujacym okresem w historii zespolu...".Ja jakby niedziele tego tak że te lata są lepsze a tamte gorsze.Czasem słucham np. częściej wcześniejszych płyt Queen, a czasem późniejszych. A ostatnio coś najczęściej słucham własnie płyty z tego okresu, i po tym uważam że The Works i A kind of Magic nie są aż takie nierówne, są poprostu inne. Właśnie za to lubie Queen najbardziej ,że nie stali nigdy w miejscu.  _________________ hayzee rider |
|
| Powrót do góry |
|
 |
rodzynek2
Dołączył: 03 Lis 2003 Posty: 1336 Skąd: Chorzów
|
Wysłany: Czw Lut 05, 2004 11:57 am Temat postu: |
|
|
| odpowiedź 1. Moim zdanem Queen chcieli się sprawdzić w troche innym rodzaju muzyki. w to chyba najbardzej w Queen lubie, że próbowali grać w wielu gatunkach muzyk i każdy tam może coś dla siebie znaleść |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dolores

Dołączył: 04 Lis 2003 Posty: 251
|
Wysłany: Czw Lut 05, 2004 12:39 pm Temat postu: |
|
|
| Pierwsza opcja. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
q_michal

Dołączył: 15 Lis 2003 Posty: 2049 Skąd: Lubartów/Warszawa
|
Wysłany: Czw Lut 05, 2004 4:43 pm Temat postu: |
|
|
| Zdecydownie wybralem 1sza opcje.Przyczyna jest arcyprosta.Nie bede sie rozpisywal o moim osbistym odczuciu do poszcegolnych etapow kariery Krolowej,bo swoj poglad zaprezentowalem juz na innych topicach.Ten okres ,podobnie jak poprzednie i pozniejsze,mial niebagatelny wplyw na caloksztalt odbioru Queen zarowno przez fanow(takich jak my) jak i normalnych ludzi! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
q_michal

Dołączył: 15 Lis 2003 Posty: 2049 Skąd: Lubartów/Warszawa
|
Wysłany: Czw Lut 05, 2004 4:44 pm Temat postu: ... |
|
|
| Zdecydownie wybralem 1sza opcje.Przyczyna jest arcyprosta.Nie bede sie rozpisywal o moim osbistym odczuciu do poszcegolnych etapow kariery Krolowej,bo swoj poglad zaprezentowalem juz na innych topicach.Ten okres ,podobnie jak poprzednie i pozniejsze,mial niebagatelny wplyw na caloksztalt odbioru Queen zarowno przez fanow(takich jak my) jak i normalnych ludzi! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sob Lut 07, 2004 12:11 pm Temat postu: |
|
|
opcja 2 ..pisalem juz i tutaj chyba i na innym forum ze wedlug mnie zarowno the works jak i a kind of magic nie sa slabymi plytami ale sa wybitnie przeprodukowane... i tu sie zgadzam z fenderkiem... po prostu zamiast sqpic sie na robieniu dobrej muzy panowie sqpili sie na robieniu ladnej muzy.. a to nie zawsze idzie w parze... zaczely sie jakies smaczki komercyjno-produkcyjne, wygladzanie brzmienia i inne takie... hot space nie jest tu wyjatkiem chociaz ostatnio uwielbiam te plyte... moze dkatego ze jest po prostu inna... tak samo przeprodukowana jest the miracle chociaz to juz nie miesci sie w ramach tego okresu czasowego wymienionego przez autora... ogolnie nie bylo zle ale tym plytomn czegos brakuje za to maja tez czegos w nadmiarze- produkcji... _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
Wysłany: Sob Lut 07, 2004 3:21 pm Temat postu: |
|
|
Co jak co ale w tym czasie Queen dawali najlepsze koncerty : RIO, Wembley i Live Aid , Budapeszt i pare innych. Do kanonu koncertowego weszło kilka piosenek z tych albumów. I klasyka Radio gaga. Gdziekolwiek wtedy i teraz ludzie wiedza co robić!! Najbardziej widac na Live Aid ok.80tys ludzi fanów róznej muzyki i klaszczą jak trzeba!!! Jesli coś było nie tak w studio na koncercie da się wygładzić i po prawić i stawało się czymś nie zapomnianym. _________________ http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Lut 07, 2004 5:16 pm Temat postu: |
|
|
| queen1991 napisał: | Co jak co ale w tym czasie Queen dawali najlepsze koncerty : RIO, Wembley i Live Aid , Budapeszt i pare innych.
|
NIE-ZGA-DZAM-SIE...
Rio...? Zgoda- jest niezle...
Budapeszt jest genialny...
Live Aid- 20 najlepszych minut pod sloncem...
Wembley...? Chyba wszyscy znaja moje zdanie...
Dodalbym jeszcze Knebworth- jeden z naj najlepszych koncertow w historii rocka...
Ale nieprawda jest, ze ten okres to najlepszy okres koncertowy w historii zespolu...
Trasa z roku 1985 (male wyjatki- Rio, Wieden, Mediolan) to NAJGORSZA trasa pod sloncem!!! Czasami naglosnienie bylo tak badziewne, ze bardziej bylo slychac wyjacego Spike Edneya niz Briana z Rogerem...! (chorki). I te jego klawisze- brrrr No a juz kompletnym nieporozumieniem byla perkusja Rogera- elektryczna- brrr....
Najlepszy okres w historii zespolu jesli chodzi o komcerty...? Moze 1977-79...? Moze wczesniejszy okres (1974?)...? Moze nawet 1982 (trasa Hot Space byla NAPRAWDE swietna)...
Ale okres 1984-85 to bylo zazwyczaj kiepsciutko- to wlasnie dlatego mowilo sie, ze zespol sie rozpada; bylo duzo scysji a na scenie czasami kapela prezentowala sie nie jako zespol, ale jako czterech muzykow, nie grajacych jako monolit... Fakty sa takie- to okres 1985-86 jest szeroko dostepny na VHS- zapomnij o czymkolwiek z 1975-79... Dziwne, bo wlasnie tam bylo najwiecej magii... Jestem przekonany, ze gdyby ten okres byl tak samo w jakikolwiek sposob zaprezentowany (nie slabej jakosci bootlegi...)- nie byloby az tak wielu ludzi wychwalajacych pod niebiosa lat 85-86... Fakt jest taki- to jest praktycznie jedyny etap koncertowej historii zespolu (oprocz We Will Rock You z 1981 i Rainbow) ktory ludzie znaja... Skad maja wioedziec, ze kiedy indziej bylo rownie dobrze, jak nie lepiej...? _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
usmc

Dołączył: 16 Lis 2003 Posty: 1272 Skąd: Galway / Kraków
|
Wysłany: Sob Lut 07, 2004 6:10 pm Temat postu: |
|
|
Brrrrr...........
Już mi to wchodzi w krew - co chwile podpisuje sie pod postami Fenderka calkowicie sie z nim zgadzajac.
Brrrrr...........
| Fenderek napisał: | | Moze nawet 1982 (trasa Hot Space byla NAPRAWDE swietna)... |
Otóż to
Mam jedne bootleg audio z tej trasy - a przynajmniej tak wskazuje data koncertu i zestaw utworów. I jest to dużo lepsze niż "Live Magic" czy nawet "Live At Wembley". Sprawia na mnie wrażenie jakby bardziej spójnego muzycznie.
| Fenderek napisał: | | Fakty sa takie- to okres 1985-86 jest szeroko dostepny na VHS- zapomnij o czymkolwiek z 1975-79... |
Niestety taka jest prawda.
Jak napisa Fenderek poza We Will Rock You (z 1981) i w ograniczonej ilości (bo dostępny tylko w boxie) Live At The Rainbow (z 1974) nie ma na VHS nic poza latami 1985-86 (Rio, Budapeszt, Wembley).
I jakos na razie nie widac checi zmiany tego stanu rzeczy  _________________ "Are you ready? Are you ready brothers and sisters?"
PFQ - Fan nr. 10  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Michał
Dołączył: 30 Paź 2003 Posty: 875
|
Wysłany: Sob Lut 07, 2004 7:05 pm Temat postu: |
|
|
Fenderek ubiegłeś mnie.... Miałem zamiar napisać o trasie z 1985 roku...
A to dlatego, że niedawno powróciłem do koncertu z 11.05.1985 z Tokio ("Final Live In Japan"), za sprawą ściągnięcia sobie nowego DVD-Ripa.
Jakość obrazu w porównaniu z powszechnie znaną bootlegową wersją (rip z VHS-a) robi wrażenie, dźwięk również. Niestety i to, i to jedynie pod względem technicznym...
Zgadzam się w 100%, że to NAJGORSZA trasa Queen. Freddie i Brian (zwłaszcza ten pierwszy) ubrani jak pedały - może Freddiemu nie ma się akurat co dziwić, ale Brian? Teraz co do samej oprawy muzycznej:
Freddie w okropnej wokalnej formie, z trudem atakował wyższye dźwięki, przez co np. Somebody To Love brzmi niezbyt dobrze, It's A Hard Live okropnie, to samo tyczy się również Is This The World We Created...?! Spiewał naprawdę dziwnie nisko...
Brian i John bez zarzutu, niestety wspaniała gitara Briana została przyćmiona przez pieprzone klawisze Spike'a (jedyne, co lepsze od trasy '84, to brak sola na klawiszach). Keyboard'owe wstawki czynią z haevy-rockowy standardów, takich jak: "Tie Your Mother Down", "Tear It Up", "Now I'm Here" oraz "Hammer To Fall" kiepskie rock-and-rollowe kawałki.
Perkusja... Czy to aby był JEDEN zestaw perkusyjny? Zamiast spokojnie stosować bęben basowy, Roger wolał użyć perkusji elektrycznej... Efekt jest taki, że wszystko brzmi jakby Rogerowi ktoś podpieprzył bęben basowy Ludwiga (bo takiego zestawu używał) i ten zamienił go na takiż bęben np. Yamahy...
Co do basu - jak już wspomniałem, bez zarzutu, drażni jedynie podczas "We Will Rock You"...
Miejmy nadzieję, iż "pół-oficjalne" wydanie DVD wystarczy i Queen Productions nie zdecyduje się uraczyć wydawaniem tego konceru fanów, bo materiał jest naprawdę kiepski...
----------------------------------------------------------
| queen1991 napisał: | | Jesli coś było nie tak w studio na koncercie da się wygładzić i po prawić i stawało się czymś nie zapomnianym. |
O tym wiemy wszyscy. Cały szkopuł polega na tym, że w studiu nie było tak jak było na koncertach. Bo gdyby takie "I Want To Break Free" było oparte na ciężkich riffach, które prezentowane były na żywo zupełnie inaczej by brzmiało...
--------------------------------
A teraz odnośnie głównego tematu.
Okres lat 80. całkowicie zmienił oblicze królowej. Zgadzam się z poprzednikami, iż był to okres sukcesów komercyjnych, ale nie 'muzycznych'.
| Fenderek napisał: | | O ile Stany od zespolu sie odwrocily po plycie WORKS... |
Stany odwróciły sie od Queen już po płycie Hot Space (zaczęły się odwracać). A dlaczego? Bo była zbyt popowa, lekka (zwłaszcza Body Language). A jak wiadomo okres wczesnych lat 80. to prawdziwa eksplozja heavy metalu w Stanach. Chociaż frekwencja na koncertach trasy z '82 była nienaganna... Dlaczego powstała Hot Space? Moim zdaniem powstała ona pod wpływem ogromnego sukcesu The Game w Ameryce Północnej, a zespól dziwnie wykorzystał sukces komercyjny by go kontynuować i podbić Stany... Zorientowali się, że nic z tego (jak już wspomniałem - Stany zaczęły się id muzyki Królowej odwracać), więc "powrócili" do rockowego brzmienia....
...co i tak im za bardzo nie wyszło. Jednak LP odniósł sukces, więc panowie zapalili się na tworzenie utworów w podobnej konwencji popowej. Stali się zespołem singlowym, maszyneriami do tworzenia przebojów.
Choroba Freddiego zmieniła wszystko diametralnie. Zdając sobię sprawę z tego, że i tak wszystko przepadnie (pieniądze; jak wspomianał Fenderek), zdał sobie sprawę, że musi zacząć pisać kawał dobrej muzyki, nie myśląc o tym, czy odniesie sukces na listach przebojów, czy nie. The Miracle 'zaczęła' być inna, Innuendo to uwieńczenie twórczości Queen.
Jednak z tego wynika, że to Freddie miał największy wpływ na zespół, czy aż tak ogromny?
Lata 80. sprawiły, że Queen kojarzyć już się będzie wyłącznie z wielkimi hitami, a nie dobrą muzyką... Queen Productions dalej to wykorzystują wydając w ostatnich latach jedynie lata 80. (z wyjątkiem ANATO na DVD-A). Jeśli dalej tak będzie (tzn. Brian i Roger dalej będą myśleli o zbijaniu kasy), to wizerunek Królowej jako zespołu popowego będzie utrwalany. Miejmy nadzieję, że się tak nie stanie. Amen. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
Wysłany: Sob Lut 07, 2004 8:11 pm Temat postu: |
|
|
No ale chłopcy się napisaliście!!! No wiadomo,że po przednie trasy koncerty bywały o niebo lepsze co słychac na Live killers choćby i dlatego wole to niż Live magic. Ale i tak wole koncertowe wersje kawałków z tego okresu niż studyjne.
Jak was czytam jak rozkładacie gre queen na małe elementy to się gubie Chyba zbytnio przesadzacie we włażeniem w szczegóły. Pamiętajcie nie wszyscy są chodzącymi encyklopediami muzycznymi i nie mają doskonałego słuchu muzycznego i wyczucia i nie znają większości koncertów Queen itd.
I o co chodzi ci z Brianem i jego strojem?
A fryz Johna z epoki The works!! To cudo Chyba regularnie podłączał się pod prąd.
No wokal - rzeczywiście czasmi Fred sobie olewał  _________________ http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Lut 07, 2004 10:03 pm Temat postu: |
|
|
| daga napisał: | | Chyba zbytnio przesadzacie we włażeniem w szczegóły. |
A ja sie ciesze i sam chcialbym zeby i inni tak robili, bo wlasnie w ten sposob mozna wyrobic sobie SWOJE zdanie ktore jest poparte jakimis tam argumentami... Nie- Queen to cudo i kropka... Queen to cudo- zgadza sie... Ale jednym z urokow tego cuda jest fakt, ze byli ludzmi tak jak my i tak jak kazdy czlowiek- popelniali bledy... Nie zeby sie na tych bledach skupiac!!! Jednak zastanawiajac sie nad nimi (przede wszystkim dajac IM do nich prawo a nie slepo twierdzic ze to pieprzenie i ze Krolowa nie popelniala bledow...) i analizujac takowe mozna to zjawisko zwane Queen zrozumiec jeszcze lepiej...
Wszystko oczywiscie opiera sie na interpretacji albo osobistym wrazeniu... No ale chyba o to w muzyce w ogole chodzi... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Ostatnio zmieniony przez Fenderek dnia Sob Paź 20, 2007 1:22 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Michał
Dołączył: 30 Paź 2003 Posty: 875
|
Wysłany: Nie Lut 08, 2004 12:29 am Temat postu: |
|
|
| Może trochę przesadziłem nazywając strój Briana "pedalskim", ale zbytnio kojarzy mi się z zespołami typu Bon Jovi, Kiss czy David Lee Roth... To, co o nich sądzę potwierdzają słowa Jamesa Hetfielda (Metallica): jeśli przyszliście tu po to, żeby oglądać legginsy i makijaże, albo usłyszeć jakieś pieprzone "och kochanie" w każdej piosence, to pomyliliście, kurwa, zespoły! (o festiwalu Monsters Of Rock, konkretnie o innych zespołach tam grających - Bon Jovi, Ratt) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
Wysłany: Nie Lut 08, 2004 4:32 pm Temat postu: |
|
|
Szczegóły to dla mnie wchodzenie zawiłości techniczne (ja i wiele osób nie rozróznia jednej markowej gitary od drugiej, zestawów dla perkusistów i itd czy inne zawiłe rzeczy) nie mam nic przeciwko analizie piosenek Queen gdy chodzi o aspekty wokalne i prostsze elementy muzyczne które przecietny wielbiciel wychwyci. Wiem,ze moi bodzy czynnili błedy jak każy tam zapomnieli słów tam opóźnienie tam zmiana nut. Dzięki temu świat jest ciekawszy Może będąc muzykiem idzie Tobie Fenderek latwiej ja moją edukacje skończyłam w szokle podstawowej na nuce gry na flecie, w zyciu nie grałam na gitarze, głosu nie mam Jesli poznam kogoś który bedzie mi mógł na przykładach pokzać rzeczy o których mówisz bede bardzo szczęśliwa a narazie musze sobie próbowac sobie cokolwiek zrozumieć z tego co nieraz piszesz A czytanie książek na ten temat raczej nic nieda
Mam wrażenie ,że rozkładacie piosenki na czyniki pierwsze tak jak ja to robie patrzac na opakowanie produktu wiem co się tam kryje i czym grozi zjedzenie
Masz może jakiś pomysł jak moge spróbowac pogłębic swoją wiedze czy zmysł muzyczny książki,płyty, strony www? _________________ http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Michał
Dołączył: 30 Paź 2003 Posty: 875
|
Wysłany: Nie Lut 08, 2004 5:40 pm Temat postu: |
|
|
Hmm....
Bardzo przydatne może być czasopismo Gitara i Bas. Ja nie czytałem żadnych książek, a jednak trochę wiem. Internet - to chyba najlepsze rozwiązanie. Po prostu trzeba się takimi sprawami interesować  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Michał
Dołączył: 30 Paź 2003 Posty: 875
|
Wysłany: Nie Lut 08, 2004 9:49 pm Temat postu: |
|
|
| Nie można od razu przeskoczyć do najtrudniejszych rzeczy. Trzeba poznać podstawy - zasady działania gitary elektrycznej, budowa... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Krajo
Dołączył: 08 Lut 2004 Posty: 2
|
Wysłany: Nie Lut 08, 2004 10:06 pm Temat postu: |
|
|
| Michał napisał: | | Nie można od razu przeskoczyć do najtrudniejszych rzeczy. Trzeba poznać podstawy - zasady działania gitary elektrycznej, budowa... |
Wielki znawca gry na gitarze sie znalazl:]... Yeah!:] (zalozyles w koncu te strune?:]) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Michał
Dołączył: 30 Paź 2003 Posty: 875
|
Wysłany: Nie Lut 08, 2004 10:14 pm Temat postu: |
|
|
Założyłem
Nie uważam się za znawcę.... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kato_74

Dołączył: 19 Lis 2003 Posty: 60 Skąd: NIEPRAWIDŁOWY MAIL W PROFILU!
|
Wysłany: Pon Lut 09, 2004 10:57 pm Temat postu: |
|
|
uwazacie ze ten okres byl kiepski pod katem tworczosci ze niby plytkie i wogole ale wlasnie takie piosenki trafiaja do ludzi...
moim skromnym zdaniem to gdyby nie GA GA i IKOM czesc z nas nie uslyszala by o queen i reszcie ich wspanialej tworczosci wlasnie te "komercyjne" kawalki sklonily mnie do tego by sie zaglebic bardziej w ten fenomen
byc moze nie jestem znawca muzyki ale zlego slowa nie moge powiedziec na okres 82-86 sa dobre i zle kawalki moze inaczej takie ktore MI sie podobaja i takie ktore podobaja sie mniej podobnie jak w latak 70- tych wiec wybaczcie nie bede zachwalal okresy ANATO czy ADATR bardziej niz IKOM czy The Works _________________ PROSZĘ NIE UŻYWAĆ CUDZEGO ADRESU MAIL!
A ZASTANAWIAM SIĘ SKĄD PÓŹNIEJ SPAM PRZYCHODZI, JAK ADRES WISI PUBLICZNIE NA JAKIMŚ FORUM... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Wrz 02, 2004 2:46 pm Temat postu: |
|
|
Ostatnio udalo mi sie zarazic kilka osob wirusem Queen... Nie uczynilem tego przy pomocy WORKS czy AKOM- ba, co poniektorzy kategorycznie wzbraniali sie od wysluchiwania ogranych w radio "banalnych" (cytat) rzeczy w stylu "Radio Ga-Ga" czy "A Kind Of Magic"... Puscilem im za to kilka bootlegow (Hammersmith'79 czy Buenos Aires'81) i 2-3 starsze plyty... Utwory ktore ich przekonaly to nie byly "Friends Will Be Friends" czy "I Want to Break Free"... To byly "Death On Two Legs", "Flick Of The Wrist" czy "szybka" wersja We will Rock You albo Let Me Entertain You... Wtedy zdziwieni stwierdzali, ze wow- Queen bylo naprawde zajefana rockowa kapela, bardzo nowatorska, wytrzymujaca porownania z takimi klasykami jak Zeppelin czy Purple- byli tym zszokowani!!! Queen zawsze widzieli w takiej samej kategorii jak Roxette- latwe, lekkie, przyjemne i... mialkie... Mysle, ze to jest powod dla ktorego nie lubie okresu 1982-86... Moze i paru ludzi do Queen zachecil, przekonal, ale tez bardzo wielu zniechecil, sprawil iz nie chcieli przebijac sie przez starsze albumy obawiajac sie wiekszej ilosci radiowych hitow-kitow... Sam przekonalem sie do Queen pod wplywem "Breakthru" czy "Innuendo"- to byly pierwsze utwory jakie uslyszalem, a pierwszymi plytami jaka kupilem byly GREATEST HITS i JAZZ... Nie wiem co byloby, gdybym Queen utozsamial od poczatku z radiowo przyjazna papka... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|