| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
hot rychu

Dołączył: 13 Lut 2009 Posty: 170
|
Wysłany: Nie Sie 30, 2009 12:54 am Temat postu: |
|
|
| Ziutek98 napisał: | Oj tam, Taylor brzmi prawie tak samo  |
swoją droga duety fredka z rogerem brzmialy zawsze ciekawie.. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Sie 30, 2009 1:04 am Temat postu: |
|
|
A to racja, racja... _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
futureal
Dołączył: 05 Lis 2008 Posty: 554 Skąd: Edge of Darkness
|
Wysłany: Czw Gru 17, 2009 6:32 pm Temat postu: |
|
|
dla mnie Dickinson i Dio ponad wszystko, nieco dalej Gillan (tylko szkoda ,że tak szybko stracił formę) ,Halford no i gdzieś w tych okolicach Freddie..z techników wysoko cenię także Davida Byrona
oczywiście nie można zapominać o takich głosach jak Lemmy ,Phil Lynott czy Bon Scott, zupełnie inne emocje ale też znakomicie w swojej klasie ....z drugiej strony Ian Anderson, uwielbiam jego głos
bardzo wysoko stawiam też Blaza Bayleya,ale tutaj jestem subiektywny _________________ Someone Chasing I Cannot Move |
|
| Powrót do góry |
|
 |
pietras

Dołączył: 25 Sty 2010 Posty: 206 Skąd: "Otłok" city
|
Wysłany: Wto Sty 26, 2010 12:46 pm Temat postu: |
|
|
Temat brzmi poprawnie: "Freddie kontra reszta świata"... bo też taki był podział. Robert Plant (Led Zeppelin), Roger Daltrey (The Who) czy Ian Gillan (Deep Purple) potrafią, a raczej, potrafili śpiewać w bardzo wysokich rejestrach, o czym najlepiej świadczy klasyka, czyli w kolejności Ich wymieniania: "Stairway To Heaven", "Love, Reign o'er Me" i "Child In Time". Są też i byli wspaniali wokaliści młodego pokolenia, tacy jak Chris Cornell (m.in Soungarden - "Say Hello 2 Heaven") czy zmarły tragicznie Jeff Buckley ("Hallelujah"). Mimo wszystko Freddie stoi po dziś dzień ponad Nimi wszystkimi. W mojej opinii Jego najlepsze możliwości wokalne przypadały na okres The Game Tour i słynny, fantastyczny koncert w Montrealu. A jak Wy sądzicie? Na Wembley w 1986 roku nie wyciągał już najwyższych rejestrów... ale dał nie gorsze show niż w Kanadzie. I to był Freddie. A na Innuendo, gdy choroba okrutnie Go osłabiała, przeszedł sam siebie... Zresztą, wypada zacytować samego Rogera Daltreya:
When we lost Freddie, we not only lost a great personality, a man with a great sense of humour, a true showman, but we lost probably the best. The best virtuoso rock 'n' roll singer of all time. He could sing anything in any style. He could change his style from line to line and, God, that's an art. And he was brilliant at it.
...to chyba wszystko na ten temat. _________________ www.queen.fora.pl - forum poświęcone Królowej |
|
| Powrót do góry |
|
 |
DrJack
Dołączył: 12 Lut 2010 Posty: 8 Skąd: Washington DC
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kubolski

Dołączył: 05 Mar 2010 Posty: 1270 Skąd: Stare Polesie
|
Wysłany: Pon Mar 22, 2010 11:08 pm Temat postu: |
|
|
| Nie znam się kompletnie na wokalistyce, ale dla mnie Freddie też jest mistrzem pod każdym względem - (czyli techniki, skali, dykcji itp.). Stawiam go na równi z innym Mistrzem, Jeffem Buckleyem. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|