| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Arquest

Dołączył: 27 Lut 2008 Posty: 1942 Skąd: Gliwice
|
Wysłany: Czw Lip 23, 2009 10:16 am Temat postu: Freddie kontra reszta świata |
|
|
Nie pamiętam, aby był już taki temat, ale zapewne ktoś mi wyjedzie z linkiem i podpisem: Było!
W każdym razie chodzi o Waszą opinię nt. tego, jak Fred wypadał na tle innych wokalistów. Pod wzgledem techniki, skali, dykcji i takimi innymi. Porównywać możecie do kogokolwiek, nieważne czy kobieta czy mężczyzna, Plant czy Rodgers, byle by oni byli piosenkarzami.
Zakładam, że wiecie - ten temat NIE służy komentarzom w stylu: Freddie był najlepszy i basta. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Lip 23, 2009 11:35 am Temat postu: |
|
|
Ale Freddie był najlepszy
Przynajmniej w moim odczuciu. Miał naprawdę niesamowitą barwę i niezwykle, jakby to powiedzieć... Elastyczny głos. Zwłaszcza, że zaśpiewał i Brighton Rock (świetna gra głosem!), i I Want to Break Free, i Barcelonę, i These Are the Days of Our Lives i wiadomo jak wiele innych, jak również wiadomo, jak różne stylistycznie były te wszystkie piosenki Oczywiście na koncertach zdarzały się wpadki - ale komu się nie zdarzały. Zdecydowanie najlepszy wg mnie wokalista, zostawiający daleko w tyle Dickinsona, Planta, Halforda czy Dio. _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
YOU'RE BEST FRIEND

Dołączył: 03 Cze 2008 Posty: 158 Skąd: Łódź
|
Wysłany: Czw Lip 23, 2009 1:20 pm Temat postu: |
|
|
Zgadzam się z przedmówcą. Barwa Freddiego była oryginalna i niepowtarzalna. Ciężko porównać kogoś do Mercury'ego, dla mnie dobrym przykładem jest "Under Pressure" gdzie śpiewa również Bowie. Jego wokal jest stateczny i przewidywalny. Freddie śpiewa natomiast elastycznie- bawi się głosem, szaleje wokalnie
Bono z U2 podobnie jak Freddie umie porwać publikę. Mika wyciąga wysokie dźwięki( wmówiłam kiedyś koleżance że lecącą w moim MP3 "Pain is so..." jest właśnie Miki)
Neil z Pet Shop Boys podobnie jak Mercury ma niepowtarzalną, rozpoznawalną barwę.
I teraz ciekawostka- na gitarze gram tak samo wspaniale jak Freddie! Innych porównań jak na razie nie znalazłam. _________________ Prawdziwy talent zawsze wypłynie, mój drogi... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Lip 23, 2009 2:18 pm Temat postu: |
|
|
Jakkolwiek podpisze sie pod peanami na temat Freddiego- akurat w UP wedlug mnie wypadl zdziebko blado...
Ja osobiscie jednak wole Rodgersa, zawsze tak bylo, zwlaszcza mlodego... Tez piekna barwa, do tego niesamowite uczucie w glosie, ktorego Freddie niestety tak czesto nie uzywal. Bywalo ze to robil- i wtedy bylo magicznie. Np You Take My Breath Away na zywo... albo White Queen... kiedy nagle w glosie bylo miliard emocji- wtedy Fred byl niedoscigniony. Problem tylko w tym, ze takich momentow bylo niestety malo... czesciej, duzo czesciej wszystko szlo w moc i skale... tez fajnie- ale to juz nie dla mnie do konca... I tak totalnym przykladem na to o co mi chodzi moze byc One Year Of Love. Kompletnie nie moj sposob na magie... ja tam zadnej magii nie czuje, zadnych emocji... jest skala, jest potega w glosie- przyznaje... ale niewiele wiecej...
Wiec osobiscie wole Rodgersa- bo on za kazdym razem na nowo interpretuje utwor. To nie jest tylko zmiana bo nie moze czegos wyciagnac wiec wejdzie nizej czy cos- on za kazdym razem kazdy utwor na nowo interpretuje. To jest dla mnie osobiscie wazniejsze od wszelkich skal, mocy i tym podobnych... zwlaszcza, ze akurat ze skalami tak zle tez nie jest, mocy jednak odmowic nie mozna no a barwa... hmmm...
tym bardziej boli zmarnowanie TAKIEJ okazji przez Briana z Rogerem, bo nagrali z tym kolesiem plyte najwyzej przecietna... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
innuendo0

Dołączył: 12 Mar 2009 Posty: 1519 Skąd: Śląsk
|
Wysłany: Czw Lip 23, 2009 4:21 pm Temat postu: |
|
|
prawdę mówiąc na pierwszy rzut oka to poprzednicy napisali wszystko co chciałam powiedzieć.... Więc nie będę się powtarzać
a to że zdarzały się mu pomyłki- przecież był TYLKO człowiekiem a każdy popełnia jakieś błędy  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
SHLM11

Dołączył: 10 Kwi 2009 Posty: 85 Skąd: CHEBZIE
|
Wysłany: Czw Lip 23, 2009 6:04 pm Temat postu: |
|
|
Dla mnie Freddie, śpiewał zdecydowanie najpiękniejszym głosem jaki kiedykolwiek został zarejestrowany. Owszem, są piosenki w których wokal Freddiego mi się nie podoba ( lata 1980- 1986).
Myślę że kwintesencja głosu Freddiego to How Can I Go on, prawdziwa magia. Pozwolę sobie stwierdzić iż Mercury wypadał zdecydowanie lepiej w niższych tonacjach. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kociarz
Dołączył: 01 Wrz 2008 Posty: 177
|
Wysłany: Czw Lip 23, 2009 8:12 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | Zwłaszcza, że zaśpiewał i Brighton Rock |
Jesli chodzi o ten falset to jest przyspieszona taśma.
nie, no dla mnie głos Rodgersa, jakkolwiek całkiem przyzwoity to pod wzgledem barwy w porównaniu z Freddiem wypada mizernie.Własciwie trudno go rozpoznać pośród tysięcy innych głosów, Freddiego rozpoznajesz od razu i to nie znajac go zbytnio. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Arquest

Dołączył: 27 Lut 2008 Posty: 1942 Skąd: Gliwice
|
Wysłany: Czw Lip 23, 2009 8:21 pm Temat postu: |
|
|
| Mnie obraz Freda jako wokalisty psuje odrobinę dykcja. Porównując np. z Rodgersem (np. TYMD) uważam, że mógłby się trochę bardziej postarać... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Lip 23, 2009 8:23 pm Temat postu: |
|
|
Rodgersa trudno rozpoznać? Błożesztymój, chyba zaparzę Ci czaju, bo gópoty łoplatasz...
Ja mam szczególne zboczenie na głos Freddiego z The Miracle i tych wcześniejszych kawałków z Innuendo (Headlong). Ta chrypka dodaje fajnego, rockowego charakteru. Zresztą na Innuendo brzmi jeszcze inaczej i też genialnie! W Ride the Wild Wind prezentuje piękną barwę głosu, w Innuendo czy The Show Must Go On po prostu wokalnie miażdży. Poza tym w latach '70 również brzmiał genialnie... Szczególnie w balladach. W White Queen czy Jealousy... Kurna, niemal doprowadza do płaczu! Chyba najmniej magii głod Freddiego miał rzeczywiście w latach '80 tak do AKOM włącznie. Brzmiał wtedy tak... Bo ja wiem... Stadionowo Była moc i tyle. Choć też śpiewał wtedy genialnie niektóre rzeczy, jak Princes of the Universe czy Who Wants to Live Forever, tu zresztą genialny motyw z duetem z Mayem, słychać niesamowity kontrast, gdy wchodzi Freddie niemal zawsze mam ciarki. _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maleństwo

Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 1664 Skąd: Miasto Łódź
|
Wysłany: Pią Lip 24, 2009 11:30 am Temat postu: |
|
|
| Arquest napisał: | | Mnie obraz Freda jako wokalisty psuje odrobinę dykcja. Porównując np. z Rodgersem (np. TYMD) uważam, że mógłby się trochę bardziej postarać... |
Myślę, że miało to spory związek z jego słynnym zgryzem  _________________
www.kot-malenstwo.blogspot.com
Są dwie kategorie przebojów - na lato i na lata. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gnietek

Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 936 Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)
|
Wysłany: Pią Lip 24, 2009 12:15 pm Temat postu: |
|
|
Ale przecież są pojedyńcze piosenki, gdzie Freddie pokazał, że jak chce, to umie śpiewać wyraźnie. Np. "Seven Seas Of Rhye". W końcowym fragmencie "Sweet Lady" tak zasyczał "ssssssłit", jakby chciał pokazać: tak należy wymawiać tę głoskę . Takie samo miałem wrażenie, kiedy słuchałem 24 śladów "Brighton Rock" - kilka razy tak mocno wymówił tam "rrrr" z tym całym wibrowaniem języka, jak większość Anglosasów (dotyczy to i Francuzów, i Niemców, i pewnie jeszcze stu innych nacji) nie tylko nie umie, ale i nawet nie może nauczyć się, choćby mieszkali 20 lat w Polsce (swoją drogą: czy gdzieś jeszcze, poza naszym krajem, wymawia się tak mocno głoskę "r"?). Zasadniczo, im później, tym mniej Freddie starał się śpiewać wyraźnie.
Ale co do barwy... to cóż, ja nie lubię chrypki. To może dziwne u kogoś, kto raczej skłania się ku muzyce rockowej, ale przecież i w tej gałęzi zrobiło karierę sporo wokalistów mających głos czysty i, powiedzmy, młodzieńczy (Jon Anderson, Pete Gabriel, Paul MacCartney, Greg Lake itede, itepe). Freddie miał taki wokal za młodu i, jak dla mnie, najlepiej to on brzmiał na trzech, ewentualnie czterech, pierwszych płytach, a na "The Miracle" i "Innuendo" potrafię docenić już tylko jego umiejętności. W tych początkowych latach odnajdywał się w różnych konwencjach, ale zdaje mi się, że najlepiej w rolach jakiegoś natchnionego proroka ("Great King Rat", "Jesus", "Mad The Swine", "The Prophet's Song"), barda ("Father To Son") czy hmm... filozofa? ("Liar", "Son And Daughter"). W tych wszystkich kawałkach Freddie raczej recytował tekst niż śpiewał, ale z taką mocą i przekonaniem, z takim uczuciem, że wprowadza w klimat innego świata. Jak rzuca gromy na przeklętych (chodzi mi o fragment "Deceive you not the fires of hell will take you
Should death await you"), to widzę przed sobą kapłana wskazującego palcem grzeszników, których natychmiast pochłaniają ognie piekielne . Myślę, że Freddie wzorował się we wszystkich tych kawałkach na Robercie Plancie (a nawet konretnie na "Immigrant Song" i może jeszcze "Stairway To Heaven"), ale uczeń przerósł mistrza.  _________________ Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Lip 24, 2009 1:23 pm Temat postu: |
|
|
| kociarz o glosie Rodgersa napisał: | | Własciwie trudno go rozpoznać pośród tysięcy innych głosów, Freddiego rozpoznajesz od razu i to nie znajac go zbytnio. |
Ile sluchasz Queen?
Ile sluchasz Free czy Bad Company?
To dziwne ze rozpoznasz glos Freda od razu...
Serio- zeby pomylic glos Rodgersa z innym (niby... skoro jest ich setki- z kim? kto ma podobny glos?) trzeba go sluchac przez poduszke... a i wtedy bym rozpoznal... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Vimes

Dołączył: 13 Lip 2009 Posty: 136 Skąd: królewskie krakowy
|
Wysłany: Pią Lip 24, 2009 3:17 pm Temat postu: |
|
|
| yyyyy może mi się dostanie, ale Mercury nie był najlepszy. Jeden z najlepszych-na pewno. Ale Roger Daltrey, Ronnie James Dio, Ian Gillian, a nawet i Halford są lepsi w mojej opinii. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Lip 24, 2009 3:26 pm Temat postu: |
|
|
Daltrey i Dio na pewno tak, Gillan... jestem OGROMNYM fanem, ale nie jestem do konca pewien... wymienilbym takze Hughesa i Coverdale'a, na pewno przedzej niz Halforda, ktory za czesto piszczal J alubie pelne glosy (wlasnie Dio czy Hughes albo Rodgers) a Halford tego mial z tych wymienionych najmniej... genialna skala, ale barwa... nie dla mnie, po prostu... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Vimes

Dołączył: 13 Lip 2009 Posty: 136 Skąd: królewskie krakowy
|
Wysłany: Pią Lip 24, 2009 3:55 pm Temat postu: |
|
|
No Halford czasem przesadza. "Painkiller" czy "Resurrection" to utwory w których brzmi po prostu śmiesznie  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Lip 24, 2009 4:29 pm Temat postu: |
|
|
A ja tam drugiego za Mercurym postawiłbym Dickinsona  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
gang9

Dołączył: 16 Lip 2009 Posty: 31 Skąd: lubelskie
|
Wysłany: Pią Lip 24, 2009 4:35 pm Temat postu: |
|
|
Według mnie żeby móc porównać głos Freda do innych wokalistów po prostu musieliby wszyscy zaśpiewać tą samą piosenkę- wtedy można by stwierdzić kto wypada lepiej. A skoro się tak nie da to pozostaje już tylko i wyłącznie kwestią gustu Jednak wydaje mi sie, że Mercury poradziłby sobie z każdym repertuarem, ale już niewielu wokalistów poradziłoby sobie z jego piosenkami. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Lip 24, 2009 4:42 pm Temat postu: |
|
|
Ale to też nie tędy droga, bo to musiałaby być jakaś superneutralna piosenka, bo wiadomo, że jeden genialnie zaśpiewa to, a zjedzie tpotalnie tamto, drugi znowuż na odwrót.... Tonacja itd. _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Lip 24, 2009 6:00 pm Temat postu: |
|
|
| Ziutek98 napisał: | A ja tam drugiego za Mercurym postawiłbym Dickinsona  |
W zyciu. Fajnie wyje ale to tyle. Ma jeden styl i poza niego specjalnie nie wychodzi. opanowal go do czystej perfekcji- to fakt, ale to tyle. Az tyle, ale jednak przy takim Dio to "tylko"...
IMO, oczywiscie
| gang9 napisał: | | Jednak wydaje mi sie, że Mercury poradziłby sobie z każdym repertuarem |
To poszukaj sobie co Freddie zrobil z utworem zeppelinow na trasie Magic... absolutna katorga...
To przedziwne cos, co mialo byc utworem z Blues Brothers na Wembley to tez jakas porodia... i- zcalym szacunkiem- Fred W ZYCIU nie zrobilby Child In Time.
Bo tu nie chodzi o to, ze jeden zaspiewa utwor tamtego a drugi odwrotnie. Zwlaszcza jezeli ktos ma specyficzny styl (i.e. Gillan ale tez i Plant). Wuiec IMo ani oni jakos specjalnie dobrze nie wypadliby w repretuarze Queen- ani freddie jakos rewelacyjnie nie yapdlby w ich. Na czesc tego twierdzenia sa dodowy  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Pią Lip 24, 2009 6:20 pm Temat postu: |
|
|
Głos Freddiego, jego sposób śpiewania, frazowanie i melodie wokalne są tym, co zdefiniowało Queen. Jestem miłośnikiem jego barwy, ale i niesamowitej wszechstronności w dziedzinie używania głosu. Nie lubię porównywania w dziedzinie sztuki, po prostu dla mnie Freddie był najlepszym wokalistą w historii muzyki rockowej - bo właśnie to jak śpiewał cholernie mi leży. Nigdy nie byłem fanem soulowo-bluesowego pojękiwania Rodgersa, choć nigdy nie będę kwestionował jego wokalnych umiejętności. Nie przeczę, że wrażenie robi skala Dio, dramatyczne zawodzenie Planta, czy góry Gillana. Wszystko to doceniam, na tych się wychowałem, bardzo to lubię - to wszystko moja bajka - ale ulubionym rozdziałem jest głos Freddiego. Nie jestem absolwentem szkoły muzycznej by snuć rozważania na temat jego techniki i skali. Wiem jedno, facet radził sobie wybitnie w bardzo różnorodnym repertuarze, stanowiąc legendę, który każe mu być w czołówce wszelkich rankingów wokalistów wszech czasów. Dla mnie był i jest absolutnym nr 1. Koniec i kropka.
ps. fenderek, jeżeli chodzi o UP to wybitnie się nie zgodzę, moim zdaniem Freddie zrobił tam fantastyczne wokale, a ta góra w środku jest wręcz bajeczna. i tak trochę z boku - tak końcówka piosenki, gdy do davida dołącza taylor - boskie:) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Lip 25, 2009 3:20 am Temat postu: |
|
|
No ale ja też pisałem IMO i jednak chyba najbardziej poza Freddiem przekonuje mnie Bruce, zwłaszcza, że na ostatnich płytach nie tylko wyje, ale też pokazuje, jak genialnie brzmi w utworach spokojniejszych. No, chociaż o to drugie miejsce u mnie mógłby się z nim bić jeszcze Meine  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
AveQueen

Dołączył: 06 Lis 2008 Posty: 523 Skąd: xtr
|
Wysłany: Nie Lip 26, 2009 3:31 pm Temat postu: |
|
|
Freddie IMO był najlepszym wokalistą pod względem barwy i rozpiętości głosu. Świetnie widać to w kontrastujących ze sobą Great King Rat i My Fairy King gdzie po ubustwianym przezemnie wstępie(in the land were horses born with eagles wings...) wchodzi harmonia wokalna i ciężki refren. Magia!
Natomiast jeżeli bierzemy pod uwagę siłe głosu to Freda zdecydowanie przewyższa choćby Dickinson i james hatfield(widać to w coverze SCC)
nie mówiąc już o Axlu.
Szczerze mówiąc nie znam takiego wokalisty który zaśpiewa choćby orginalne March Of The black Queen tak jak Mercury.  _________________ WWW.MEALKISDIANA.BLOOG.PL |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dominik89

Dołączył: 23 Lut 2005 Posty: 2187 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Lip 26, 2009 5:28 pm Temat postu: |
|
|
Około 3 miesiące temu bodajże w magazynie Classic Rock w konkursie na najlepszego wokalistę wygrał Freddie. Wcale mnie to nie zdziwiło gdyż w pełni popieram tą opinię.
W/g mnie to co cechuję wokalistę idealnego to dobry śpiew w jak największej ilości gatunków. Freddie śpiewał w naprawdę dużej ich ilości.
Wymienieni tu Gillan, Dio, Halford, Plant, to zdecydowanie najwyższa liga ale śpiewali oni w jednym gatunku, tak jak Jackson, Morrison, Sinatra. I dzięki obracaniu się właśnie w nim przez te lata zyskali sobie uznanie. Ciekawe jak zareagowali by fani jakby w przeszłości dowolny z nich nagrał by płytę Pop/Rock, Pop, Dance.
Na pewno zostali by wyśmiani i zaraz by wrócili do swojego nurtu.
Tu właśnie jest cały problem, nie ma nagrań tych wokalistów w innych gatunkach muzycznych żebyśmy mogli porównać ich głos na innych terenach. Sądzę że wielu fanów Dio czy Planta po usłyszeniu ich w A Kind of Magic czy Radio ga-ga miało by niezły ubaw.
Jednak Freddiemu zawsze to dobrze wychodziło i tu jak dla mnie jest jego klasa artystyczna. _________________ Łosiu
Tom po lewej to arcymistrz chytrości i łasości xP |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Lip 26, 2009 5:50 pm Temat postu: |
|
|
| Dominik89 napisał: | Wymienieni tu [...] to zdecydowanie najwyższa liga ale śpiewali oni w jednym gatunku, tak jak Jackson [...]. I dzięki obracaniu się właśnie w nim przez te lata zyskali sobie uznanie. Ciekawe jak zareagowali by fani jakby w przeszłości dowolny z nich nagrał by płytę Pop/Rock, Pop, Dance.
|
No, dokładnie... Jakby Jackson nagrał płytę popową, to by był przecież śmiech na sali! _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dominik89

Dołączył: 23 Lut 2005 Posty: 2187 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Lip 26, 2009 5:58 pm Temat postu: |
|
|
| Ziutek98 napisał: | | Dominik89 napisał: | Wymienieni tu [...] to zdecydowanie najwyższa liga ale śpiewali oni w jednym gatunku, tak jak Jackson [...]. I dzięki obracaniu się właśnie w nim przez te lata zyskali sobie uznanie. Ciekawe jak zareagowali by fani jakby w przeszłości dowolny z nich nagrał by płytę Pop/Rock, Pop, Dance.
|
No, dokładnie... Jakby Jackson nagrał płytę popową, to by był przecież śmiech na sali! |
Fakt mój błąd, nie za dobrze dziś się czuje i stąd ta pomyłka.
Z drugiej strony zamiast szukać błędów mógłbyś skomentować całość  _________________ Łosiu
Tom po lewej to arcymistrz chytrości i łasości xP |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Lip 26, 2009 6:05 pm Temat postu: |
|
|
Ale ja już swoje powiedziałem, zresztą jako pierwszy w tym temaie odpowiedziałem założycielowi Tak, elastyczność to według mnie podstawowa zaleta głosu Freddiego (choć nie byłaby nią, gdyby ten głos nie był dobry sam w sobie, bo co z tego, że facet zaśpiewa rocka i operę, jak będzie brzmiał jak zarzynany baran). Aczkolwiek nie jest w tym odosobniony - Plant też sobie w różnych dziedzinach w trakcie swojej kariery radził, Jackson jak wiadomo też potrafił mimo swoich funkowych korzeni zaśpiewać naprawdę rockowo, żeby nie zapomnieć o dwóch panach, którzy z jednego naprawdę rockowego zespołu poszli, każdy swoją drogą, w pop - Gabriel i Collins No ale Freddie moim zdaniem jednak był w tym najlepszy i mi jego śpiew się naprawdę najbardziej podobno ze wszystkich znanych mi wokalistów.
P.S. Nie jestem takim nołlajfem jak Lemur czy Bebe, by błędy wyszukiwać, to się od razu rzuciło w oczy  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Lip 28, 2009 12:38 pm Temat postu: |
|
|
Biorąc pod uwagę jedynie lata 90ąte to Freddie IMHO był niedościgniony. To co on wyprawia w Innuendo, Bijou czy też The Show... nie do pobicia. Najlepsze wokalnie utwory ever.
Lata 70ą też były wspaniałe ale nie aż tak. Lata 80 dobre ale bez podniet.
Tyle ode mnie.  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
RockFan90

Dołączył: 16 Lis 2008 Posty: 1319 Skąd: Łobez/Gdynia
|
Wysłany: Czw Lip 30, 2009 2:54 am Temat postu: |
|
|
To, co podoba mi się w głosie Freddiego to brak hmmm powiedzmy to jednostajności. Podzieliłbym to na trzy etapy: lata 70-te, 80-te (tu wyłączam celowo Miracle) i Innuendo. Wystarczy sobie zapuścić po jednej piosence z tych okresów i ma się wrażenie, że śpiewa trzech zupełnie innych kolesi. Oczywiście wpływ na barwę głosu miały używki a pod koniec życia choroba. Jak dla mnie Fred swój najlepszy wokal osiągnął właśnie na Innuendo- i zgodzę się z Brianem, że "brzmi tu lepiej niż kiedykolwiek". A przykłady podał NAR- Innuendo, Bijou czy TSMGO.
Cenię innych wokalistów, już wymienianych (za Freddiem postawiłbym Dio, potem Gillana, Coverdale'a i Klausa Meine- swoją drogą dosyć niedocenionego). _________________ "Our lives dictated by tradition, superstition, false religion
Through the eons, and on and on"
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hot rychu

Dołączył: 13 Lut 2009 Posty: 170
|
Wysłany: Nie Sie 30, 2009 12:27 am Temat postu: |
|
|
ciekawy temat - mnie natomiast ciekawiłoby jak freddie wypadł by w duecie z innymi charyzmatycznymi i charakterystycznymi wokalistami takimi jak Bono, Sting,Paul Rodgers,Phil collins...trudno to ocenić ponieważ każdy z nich śpiewa inaczej niż Mercury , i tu zachodzi pytanie czy Fredek starałby się zaśpiewać mniej wiecej w ich stylu , czy też jakoś inaczej...
Słuchając duetów Freddiego nagranych za życia wydaje mi się że zawsze wychodziło z nich coś ciekawego , np. -
- Under Pressure - Bovie to godny przeciwnik , i wydaje mi sie ze freddie śpiewa nawet trochę " pod niego" , ale wyszło to naprawde rewelacyjnie.
- Barcelona ( caly album) , caballe to naprawde " skok na dużą wode" , ale i tu Fredzio pokazuje na co go stać , troche " z-popował" tą lekko operową płytę , i naprawdę nie wypadł wcale gorzej niż diva Caballe.
- Hold on , duet z mało znaną panią Jo Dare , to raczej stylistyka musicalowa , oba głosy doskonale współgrają - co udowadnia że mercury nadawałby się i do występów w musicalach.
- State of shock , z śp.michaelem jacksonem , ci panowie naprawde sie rozumieli , wyszło z tego coś na kształt stylow z Hot space- queenu i Thilera , jacksona ...ekspresja i drapieżnosć w głosie...
Podsumowując uważam ze mercury mógłby teoretycznie zaspiewać z prawie każdym z dobrych wokalistów i wokalistek z czołówki światowej - ale tylko teoretycznie , bo oczywiście w praktyce nigdy to nie nastąpi...
ps. ciekawe czy kiedykolwiek ukaże się duecik Mercury/Rod Steward ( Let Me Live) z sesjii w los angeles z 1983 r. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Sie 30, 2009 12:41 am Temat postu: |
|
|
Oj tam, Taylor brzmi prawie tak samo  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|