| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
DrivenByYou
Dołączył: 29 Gru 2008 Posty: 22
|
Wysłany: Pią Lip 10, 2009 5:05 pm Temat postu: Jak wyglądałyby dzisiejsze utwory Queen jakby żył Freddie? |
|
|
| Ile by miały wymiarów? I w jakim kierunku poszedłby zespół? W kierunku bluesa, rocka, ballad, popu...? Czy w kierunku dzisiejszej komercji? Czy styl muzyczny byłby bardziej przestrzenny? Czy dalej cukierkowy i jednowymiarowy? Czy byłyby dalej tak perfekcyjne czy tania komercja, czy może dla poważnego słuchacza? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lesheq

Dołączył: 17 Paź 2007 Posty: 785 Skąd: Przemyśl/Kraków
|
Wysłany: Pią Lip 10, 2009 6:25 pm Temat postu: |
|
|
To niezle pytanie. Choroba Fredka przyczynila sie do polepszenia formy artystycznej i pod koniec jego zycia powstaly wybitne utwory, a w najgorszym przypadku dobre. Ale by bylo,gdyby po "medzikowej" plycie Fred nie byl nosicielem wirusa i czul sie swietnie? Czy sukces na Live Aid sprawilby, ze Queen znowu dostaloby powera? Jak napisalem kiedys, w 86 roku, czyli po kilku latach posuchy przytrafily im sie w koncu 2 wybitne utwory, choc plyta jako calosc raczej srednia. Na scenie bywalo roznie, ale niewatpliwie byly tez momenty wielkie. Jaka bylaby nastepna plyta? To zalezy od tego, czy kopneliby Macka w dupe, czy dalej koezystali z jego uslug.Koles moze i mial talent to produkcji hitow,ale nie mial pojecia jak wyprodukowac dobra plyte,a efekty znamy.... Gdyby nawiazali wspolprace z jakims ciekawym producentem z USA, moze powalczyliby o tamten rynek konkretnie, zwlaszcza ze mieli powazanie wschodzacych wowczas gwiazd amerykanskiego rocka. Wystarczylby chyba solidny album z dobrymi riffami i troche elementow funk ale "deaconowych" a nie syntezatorowych + 2 lub 3 hity. Do tego dobra promocja, jakis darmowy transmitowany koncert i zgolenie wasow przez Freda,hehe. A to,co byloby poxniej,zalezy pewnie od przyjecia takiej plyty. Jesli odnioslaby sukces takze w USA, chlopaki pomysleliby pewnie o nastepnej,ktora mogliby wydac gdzies kolo 92, ale jaka musialaby byc zeby odniesc sukces w czasach dominacji Pearl Jamu, Nirvany itp. Mysle,ze gdyby nadal mieli dobra forme, nagraliby cos odwolujacego sie do ich progresywnego grania z lat 70 (optymizm hipotetyczny). I mysle,ze dobre albumy bylyby realne, gdyby...wiekszosc piosenek pisal May, zwlaszcza takich jak ze swoich solowych plyt. Wyobrazmy sobie Willderness,Cyborg,Dream of Thee,Hard Bussines z wokalem Freda i w pelnym skladzie. Taka muze Queen moglby pisac, ale przez ile lat? Ile plyt nagraliby do 2009? Moze 5, moze mniej, to zalezy od ciagot solowych. Fred pewnie nagralby w ty czasie ze 2-3 solowe albumy, a od ich sukcesu badz jego braku, zalezalaby ilosc plyt Queen w tym czasie. Owszem, Innuendo jest cudowne a smierc Freda obrosla legenda jak on sam, ale najbardziej w swiecie chcialbym zeby bylo innaczej;czyli Fred zyje, dalej graja, wydaja plyty lepsze i gorsze, konceruja na festiwalach,pisza muzyke do fimow...po prostu sa, nawet jesli chwilowo w gorszej formie, zawsze jest szansa,ze moga miec przeblysk geniuszu _________________ Lesheq |
|
| Powrót do góry |
|
 |
innuendo0

Dołączył: 12 Mar 2009 Posty: 1519 Skąd: Śląsk
|
Wysłany: Pią Lip 10, 2009 6:30 pm Temat postu: |
|
|
a ja bym jeszcze dodała opere...
To chyba najtrudniejsze pytanie ( z resztą retoryczne) w historii...Nikt nie wie jak potoczyłaby się historia gdyby Freddie żył...Mozemy jedynie co to sobie "pogdybać" |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Pią Lip 10, 2009 8:16 pm Temat postu: |
|
|
ludzie... przecież odpowiedź na pytanie jaka byłaby następna płyta po kind of magic już mamy - bo ta płyta powstała: the miracle. zespół tworzył tę płytę bez świadomości, że freddie jest śmiertelnie chory, więc na siłę nie kombinujmy.
ps. zgolenie wąsów i gitarowe riffy (the miracle i innuendo) w stanach queen nie pomogły, więc tu także zluzujmy. i proszę nie czepiać się macka - to znakomity reżyser dźwięku i producent. on realizował wizję zespołu - nie nakazywał im jak mają brzmieć i grać. pomyślcie niektórzy, że richards (ten sam co realizował innuendo) zrobił też połowę płyty a kind of magic, a mack w 1989 roku wyprodukował znakomicie płytę extreme, a w 1992 roku dehumanizera black sabbath... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
RockFan90

Dołączył: 16 Lis 2008 Posty: 1319 Skąd: Łobez/Gdynia
|
Wysłany: Pią Lip 10, 2009 9:06 pm Temat postu: |
|
|
| krs napisał: | ludzie... przecież odpowiedź na pytanie jaka byłaby następna płyta po kind of magic już mamy - bo ta płyta powstała: the miracle. zespół tworzył tę płytę bez świadomości, że freddie jest śmiertelnie chory, więc na siłę nie kombinujmy.
|
Hmmm tu raczej się nie zgodzę. Jak myślisz dlaczego nagle zespół tak się do siebie zbliżył, podpisane wszystkie utwory pod jednym szyldem i ta okładka przedstawiająca wszystkich muzyków jako jedną postać? Przecież Freddie poinformował kolegów o swojej chorobie właśnie podczas sesji do The Miracle. Fakt, album miał w zamiarze powstać i powstał, ale świadomość o chorobie wokalisty zespół miał.
Jaka by była muzyka gdyby żył Freddie? Lesheq opisał sporo, jednak tak jak Krs nie zgodzę się z nim jeśli chodzi o podbijanie Ameryki swoją twórczością. Panowie musieliby nagrać coś pokroju SHA czy nawet Jazz żeby zostać ponownie przyjętym przez tamtejszy rynek muzyczny. A raczej taka płyta by nie powstała. Moim zdaniem mogliby wplatać przeróżne style panujące wówczas w swoją twórczość. Aż w końcu mieliby tego dość i spróbowali wrócić do korzeni i nagrać jedną czy nawet dwie płyty na których zawarliby kompozycje utrzymane w ich sprawdzonym stylu, postarać się o coś naprawdę ambitnego. Czyli podobnie jak Scorpionsi- beznadzieja w latach 90. (z wyjątkiem Crazy World i Face The Heat) po czym dwie bardzo przyzwoite płyty w XXI wieku. _________________ "Our lives dictated by tradition, superstition, false religion
Through the eons, and on and on"

Ostatnio zmieniony przez RockFan90 dnia Pią Lip 10, 2009 11:58 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Pią Lip 10, 2009 9:44 pm Temat postu: |
|
|
sesja do miracle to rok 1988... wtedy zespół nie wiedział o chorobie freddiego... każdy miał mnóstwo pomysłów i było to normalnie realizowany album queen, bez żadnych traumatyczno-chorobowych naleciałości. freddiemu właśnie na tym zależało... nie podpinajmy wszystkiego pod chorobę freddiego... album the miracle powstawał naturalnie, jako następca a kind of magic, bez myśli i wiedzy o chorobie freddiego. mercury o chorobie powiedział reszcie zespołu gdy album był już nagrany.
ps. jazz i sha bardzo słabo się sprzedały w stanach... dwie najlepiej sprzedane tam płyty to news of the world i the game. tu raczej chodzi o politykę 'menedżmentu' jeżeli chodzi o stany, nie samą muzykę. miracle i innuendo to znakomite muzycznie albumy, ale z żenującą promocją w stanach... myślę, że ewentualna porządna i duża trasa w końcu lat 80-tych, tudzież na początku 90-tych byłaby w stanach sukcesem i zwrotem rynku. i pewnie by nastąpiła, gdyby nie choroba i śmierć freddiego...
Ostatnio zmieniony przez krs dnia Sob Lip 11, 2009 11:55 am, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Sinia

Dołączył: 25 Cze 2009 Posty: 332 Skąd: Dębno
|
Wysłany: Pią Lip 10, 2009 11:30 pm Temat postu: |
|
|
| krs napisał: | | Tu raczej chodzi o politykę 'menedżmentu' jeżeli chodzi o stany, nie samą muzykę. miracle i innuendo to znakomite muzycznie albumy, ale z żenującą promocją w stanach... |
Jeżeli chodzi o ten 'menedżment' Queen nie byli silni. Stany są krajem w którym bez dobrego menadżera mało kto ma szansę odnieść sukces. Gdyby Queen chcieli faktycznie odnieść sukces w stanach z tą domniemaną płytą musieli by mieć menadżera pokroju Petera Granta który dowodził Led Zeppelin. Ten człowiek jako pierwszy wprowadził zasadę - 90% zysku z koncertow dla zespolu i w ogole dzieki niemu Zeppelini odniesli sukces. Stany są ciężkim terenem, i w sumie dobrze że Queen nie pchali się tam za często (chociaż trasa po Stanach w 1980 r. była ich najdłuższą - 46 koncertow). _________________ I'm Going My Way |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kociarz
Dołączył: 01 Wrz 2008 Posty: 177
|
Wysłany: Sob Lip 11, 2009 12:28 am Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | Wyobrazmy sobie Willderness,Cyborg,Dream of Thee,Hard Bussines z wokalem Freda i w pelnym skladzie |
Dorzucę Freedom Train , The key , Nation of haircuts , revelations. Z gitarą Maya zwłaszcza "Nation" brzmiałoby bardzo soczyście . Wilderness zawsze omijam - ciarki mnie przechodza jak tam May zawodzi. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
AveQueen

Dołączył: 06 Lis 2008 Posty: 523 Skąd: xtr
|
Wysłany: Sob Lip 18, 2009 8:24 pm Temat postu: |
|
|
Myślę że gdyby Freddie nadal żył powrotów to korzeni by nie było. Bo kto zdrowy w dzisiejszych czasach biegałby w obcisłych śpioszkach na Wembley? A od cudownej muzyki z wczesnych lat 70. w stylu Marszu czarnej królowej dzieliło by ich bardzo dużo czasu, i już nawet pod koniec życia Freda wydaje się że o tym twórczym okresie dawno zapomnieli.
Poszedł by raczej w stronę Miracle/Kind of Magic, czyli dla mnie bardzo słabych albumów. Miracle uważam za kicz. Zarówno teledyski. wizerunek zespołu jak i utwory nie mające żadnego związku z piosenkami legendy rocka. Chyba że zdarzył by się właśnie cud i zespół odnalazłby się w dzisiejszych czasach i grał porządny rock na miarę ich najlepszego okresu.
Nie mniej sądze że Queen wydał BARDZO dużo płyt Cd i DVD i czasami zastanawiam sie czy nie za dużo. Gdyby Od albumu The Game Do Innuendo nie było by nic to wiele bym nie stracił. A jeśli Mercury żył do dziś czyli następne 20. lat twórczości zespołu, to już IMO zdecydowanie za dużo tego Queenu.
Amen. _________________ WWW.MEALKISDIANA.BLOOG.PL |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Sob Lip 18, 2009 9:21 pm Temat postu: |
|
|
| ja myślę, że źle kombinujesz. przede wszystkim trzeba powiedzieć, że miracle czy a kind of magic powstawało w określonym czasie, tak jak i the game czy queen II. członkowie queen nie byli obojętni na to co się wokół dzieje w sensie wpływów w kulturze. queen, jeżeli by istniał wydałby bardzo różny materiał, zależny od inspiracji, jakim podlegałby freddie&co. nie można mówić, że nagraliby płytę a'la coś tam cos tam (jak mawiała pani posłanka), bo mogliby nagrać płytę nieporównywalną do żadnej z poprzednich. nikt z nas nie wie, na co mieliby ochotę, na jaką podróż w muzyce itd. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Lip 18, 2009 11:34 pm Temat postu: |
|
|
I ja znów przypomnę, że na początku lat '90 zaszedł swoisty renensans rocka - niezwykła popularność Guns'n'Roses, Metalliki, wybuch fali grunge'u, do tego mnóstwo świetnych powrotów do bardziej rockowego grania - właśnie Queen z Innuendo, Genesis z We Can't Dance... W latach '80 poszli za modą - czemu nie mieliby zrobić tego ponownie i pójść za modą na powrót rocka?
A tak w ogóle przy okazji, ciągle zastanawia mnie - czemu niby choroba Freddiego miała zadziałać tak a nie inaczej na chłopaków? Ok, na pewno zbliżyła ich do siebie i to ułatwiło im wspólne komponowanie, ale co miało to mieć wspólnego ze stylem muzyki? W życiu nie słyszałem, żeby skutkiem zachorowania na AIDS była zmiana upodobań muzycznych na bardziej rockowego... Więc myślę, że z racji, że porozumieli się już oni w miarę przy Live Aid (choć podobno John koło '86 myślał o odejściu) gdyby nagrywali dalej a Freddie nie zachorował, to myślę, że tak czy tak poszli by w tym kierunku. Oczywiście - nie powstałyby te wspaniałe utwory, które znamy z Innuendo, ale stylistyka byłaby podobna. _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
FOX
Dołączył: 21 Mar 2009 Posty: 148
|
Wysłany: Nie Lip 19, 2009 12:14 am Temat postu: |
|
|
Z Freddiem na pewno byłyby lepsze niż te z Rodgersem. _________________ ... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Nie Lip 19, 2009 12:16 am Temat postu: |
|
|
tak, z pewnoscią, bo freddie nigdy nie nagral slabego kawalka... jasnowidz, kurwa... _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
FOX
Dołączył: 21 Mar 2009 Posty: 148
|
Wysłany: Nie Lip 19, 2009 12:20 am Temat postu: |
|
|
kurwa, kocham wszystkie kompozycje Freddiego od czasu kiedy zespół się rozwinął ,czyli od "A NIGHT AT THE OPERA".  _________________ ... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Lip 19, 2009 12:23 am Temat postu: |
|
|
Dziwne, bo większość najzajebistszych numery napisał przed A Night
Już pomijając fakt, że nie wiem, co za "te z Rodgersem", bo była tylko jedna  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Lip 19, 2009 12:41 am Temat postu: |
|
|
ludzie dajcie se spokój, kolejna "dyskusja" typu "Freddie jest bogiem a Rodgers to jakiś stary dziad"?
 _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kociarz
Dołączył: 01 Wrz 2008 Posty: 177
|
Wysłany: Nie Lip 19, 2009 1:31 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | Gdyby Od albumu The Game Do Innuendo |
Gdyby nic nie było po the game to innuendo też by nie było . Zespół nie istniałby po prostu. Bo zespół istnieje, gdy nagrywa płyty i gra koncerty.
Ja w tym wątku zakładam,ze
1.Freddie nie jest chory
2.Ma ochote na granie z Queen -znudził sie operą itp.
3.May i Taylor w latach 90' mają nieco pomysłów, na co dowodem są po 2 ich płyty . Co by o nich nie powiedzieć to 1/4 kompozycji z nich to materiał na płytę Queen. Reszta skończyłaby po prostu jako odrzuty.
4.John - nie wiem, może odszedłby po prostu, ale nic to - jak pokazało Cosmos Rocks można nagrać plytę bez basisty
No i Innuendo - na pewno byłoby inne , ale pamietajmy,ze choroba Frediiego to nie jedyna rzecz, która wpłynęła na jej kształt . Brian też miał wtedy smutny okres , to Roger wpadł na pomysł utworu tytułowego , więc na pewno byłoby lepiej niż na cudzie.
W sumie to w latach 90' mielibyśmy szansę na co najmniej 2 płyty Queen z dobra muzyką |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Lip 19, 2009 2:11 pm Temat postu: |
|
|
Nie no, na pomysł tytułowego to wpadł Freddie, Roger napisł tekst. Ale nawet chciałem napomknąć, że rzeczywiście, czemuInnuendo (utwór) miałoby nie powstać? Oczywiście pomijając kwestie takie jak to, że gdyby Freddie nie zachorował to sporo okoliczności uległoby zmianie, ale to już totalna sfera science-fiction  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
RockFan90

Dołączył: 16 Lis 2008 Posty: 1319 Skąd: Łobez/Gdynia
|
Wysłany: Nie Lip 19, 2009 6:47 pm Temat postu: |
|
|
| kociarz napisał: |
4.John - nie wiem, może odszedłby po prostu, ale nic to - jak pokazało Cosmos Rocks można nagrać plytę bez basisty
|
Nagrać można, ale i tak pocinanie na basie na zmianę przez Briana i Paula było niezbyt trafionym pomysłem
A jeśli John odszedłby z Queen to starciliby nie dość że dobrego basistę to jeszcze tęgą głowę do interesów. Nagabywań do powrotu z pewnością byłoby mnóstwo  _________________ "Our lives dictated by tradition, superstition, false religion
Through the eons, and on and on"
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Lip 19, 2009 7:56 pm Temat postu: |
|
|
| kociarz napisał: |
4.John - nie wiem, może odszedłby po prostu, ale nic to - jak pokazało Cosmos Rocks można nagrać plytę bez basisty  |
Ta i to jest IMHo jedenz dwóch powodów dlaczego CRox jest tak przeraźliwie słabe.
A gdyby John odszedł to Queen przestałoby istnieć. Nie ma oczym gadać.  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
AveQueen

Dołączył: 06 Lis 2008 Posty: 523 Skąd: xtr
|
Wysłany: Pon Lip 20, 2009 9:48 am Temat postu: |
|
|
Ciekawe jak by wyglądało Fredziowskie We Belive  _________________ WWW.MEALKISDIANA.BLOOG.PL |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Sinia

Dołączył: 25 Cze 2009 Posty: 332 Skąd: Dębno
|
Wysłany: Pon Lip 20, 2009 12:13 pm Temat postu: |
|
|
| kociarz napisał: |
4.John - nie wiem, może odszedłby po prostu, ale nic to - jak pokazało Cosmos Rocks można nagrać plytę bez basisty  |
John by nie odszedł - nie odszedł zaraz po śmierci Freda, zagrał na The Freddie Mercury Tribute Concert, brał udział w musicalu WWRY... Odszedł dopiero jak koło Queen zaczał krecić się Rodgers, zanim jeszcze ktokolwiek myślał o graniu z nim, on już to przewidział i się zwinął, i dobrze zrobił. Wiedział że pomimo iż Freddie podkreślał że Queen są jednością to na Fredzie skupiona jest cała uwaga, i że z nim umarło dawne Queen. Gdyby Freddie żył John mało tego że pozostałby w zespole - udzielał by się jeszcze bardziej. Czemu? Jego zamiłowanie do Funku i elektronicznych brzmień miało by rozkwit w latach 90'tych gdzie sysntezatory cecnione były bardziej od gitar. Może nagrali by jeszcze takie ścierwo jak The Works itp... ale John by nie odszedł. _________________ I'm Going My Way |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Lip 20, 2009 12:23 pm Temat postu: |
|
|
Lol, to dopiero afera spiskowa... John niczym nostradamus przewidział zniszczenie legendy Queen przez jakiegoś złego, bryzdkiego Rosgersa! No to ja Ci mówię, że jest bardzo prawdopodobne, że John nie odszedł od Queen tylko dlatego, że grupa dowiedziała się o chorobie Freddiego. _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Lip 20, 2009 12:40 pm Temat postu: |
|
|
| AveQueen napisał: | Ciekawe jak by wyglądało Fredziowskie We Belive  |
no anie było czegoś takiego jak Friends will be Friends
| Sinia napisał: | | Wiedział że pomimo iż Freddie podkreślał że Queen są jednością to na Fredzie skupiona jest cała uwaga, i że z nim umarło dawne Queen. |
gdyby to John czy Brian czy Roger zachorował i by zmarł to Queen i tak by przestało istanieć. IMHO nie miało znaczenia, który by umarł. Tak jak z krzesłem. Wyrwij jedną nogę i co się stanie z resztą? Runie.
| Ziutek98 napisał: | | Lol, to dopiero afera spiskowa... John niczym nostradamus przewidział zniszczenie legendy Queen przez jakiegoś złego, bryzdkiego Rosgersa! |
| Ziutek98 napisał: |
No to ja Ci mówię, że jest bardzo prawdopodobne, że John nie odszedł od Queen tylko dlatego, że grupa dowiedziała się o chorobie Freddiego. |
Dokładnie, nawet ktoś coś takiego kiedyś tu pisał. Czy na jakiejś innej stronie o tym czytałem... nie pamiętam. Ale coś takiego było kiedyś.
Johna chyba coraz mniej interesowało to całe show, a coraz bardziej skupiał się chyba na rodzinie. Oczywiście choroba Freddiego wszystko zmieniłą. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pon Lip 20, 2009 12:54 pm Temat postu: |
|
|
Co do tego czy zespol wiedzial nagrywajac MIRACLE czy nie. Moze nawet i nie- ale wiedzial o tym Freddie, w zwiazku z tym zachowywal sie juz inaczej i mial inne priorytety i jako konsekwencja dynamika CALEJ grupy musiala sie zmienic i byc inna. Wiec jak by bylo bez choroby nie wiemy i sie nigdy nie dowiemy. Czy byloby lepiej niz teraz z Rodgersem? Coz, biorac pod uwage, ze najwieksze "kupy" na plycte napisali Taylor z Mayem a Rodgers ja generalnie uratowal od kompletnego niebytu...  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Pon Lip 20, 2009 12:56 pm Temat postu: |
|
|
Przecież nie jest tajemnicą, że zespół chylił się ku upadkowi po The Works. Już miało nic nie być a potem Live Aid, wyszło świetnie więc postanowili spróbować jeszcze raz i wyszło AKOM (najlepszy album lat 80 ). Dalej znów Freddie wszystkich zjednoczył, zrobili album, powiedział o chorobie i głupio było wtedy przestać. Prosta sprawa.
EDIT: W ogóle to Fenderek dobrze gada! _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Sinia

Dołączył: 25 Cze 2009 Posty: 332 Skąd: Dębno
|
Wysłany: Pon Lip 20, 2009 6:38 pm Temat postu: |
|
|
| NAR napisał: |
gdyby to John czy Brian czy Roger zachorował i by zmarł to Queen i tak by przestało istanieć. IMHO nie miało znaczenia, który by umarł. Tak jak z krzesłem. Wyrwij jedną nogę i co się stanie z resztą? Runie.
|
Serio? A patrz co sie stalo z Dżemem - umarł rysiek, potęm Adam Otręba i dalej graja (w tym roku na Woodstocku zagraja)... Tak w ogole to ta cala dyskuja jest smieszna - gdybanie, co by bylo gdyby Fred zyl... _________________ I'm Going My Way |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Lip 20, 2009 6:44 pm Temat postu: |
|
|
nie porównuj Queen i Dżemu to dwie zupełnie różne sytuacje.
Tak samo ja mogę powiedzieć spójrz na Zeppelinów zmarł Bonzo i zespół przestał istnieć, argument z dupy
bez obrazy _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kociarz
Dołączył: 01 Wrz 2008 Posty: 177
|
Wysłany: Pon Lip 20, 2009 6:51 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | Tak w ogole to ta cala dyskuja jest smieszna - gdybanie, co by bylo gdyby Fred zyl... |
dlaczego śmieszna? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
PiotreQ

Dołączył: 03 Kwi 2005 Posty: 4957
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|