| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Innuendo i Made In Heaven przereklamowane? |
| o.O Herezja! Gdzie Inkwizycja?! |
|
49% |
[ 27 ] |
| Nie potrafię oddzielić historii od muzyki. |
|
3% |
[ 2 ] |
| Coś w tym jest... |
|
23% |
[ 13 ] |
| Trafiono w dychę! |
|
5% |
[ 3 ] |
| Zbanować Bizona |
|
18% |
[ 10 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 55 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Anka793

Dołączył: 31 Paź 2003 Posty: 315 Skąd: Warszawa / Lublin
|
Wysłany: Wto Lut 24, 2009 3:05 pm Temat postu: |
|
|
| mumin_king napisał: | | Właśnie ten patos sprawia, że Too Much Love traci to co miał najważniejsze czyli przesłanie. Z osobistego utworu przeistacza się przesłodzony twór. Traci swoje przesłanie jakim dyspopnowało na Back To The Light. |
Ja jednak będę się upierać przy swoim i napiszę znowu, że aranżacja TMLWKY z Made In Heaven jeszcze bardziej podkreśla wymowę utworu i na pewno nie można jej nazwać przesłodzoną, raczej podniosłą, jeśli już . W dodatku interpretacja Freddiego jest również moim zdaniem ciekawsza niż Briana. Brian aż za bardzo się wczuwa w utwór, czasami to aż krzyczy zamiast śpiewać . Z całym moim (prawie) bezwarunkowym uwielbieniem dla Briana, uważam, że w tym utworze akurat lekko przesadził z interpretacją, Freddie zaśpiewał o wiele delikatniej, subtelniej chociaż też się wczuł w słowa piosenki. Nie wiem czy widziałeś teledysk do Brianowej wersji TMLWKY? Te przesadzone, teatralne gesty Briana aż prawie wywołują u mnie śmiech, Brian ma tam prawie łzy w oczach i jeszcze dodatkowo te zdjęcia jak trzyma ze smętną miną figurkę pary młodej z weselnego tortu albo te spadające płatki róż . Brakuje tylko przedartego na pół zdjęcia ślubnego leżącego w kałuży . Ja tam wolę bardziej subtelną interpretację Freddiego ze świetną podniosłą aranżacją niż łopatologię Briana z surową smętną muzyką. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Wto Lut 24, 2009 3:30 pm Temat postu: |
|
|
| Anka793 napisał: | Brian aż za bardzo się wczuwa w utwór, czasami to aż krzyczy zamiast śpiewać . Z całym moim (prawie) bezwarunkowym uwielbieniem dla Briana, uważam, że w tym utworze akurat lekko przesadził z interpretacją |
Biorac pod uwage, ze to jest jego piosenka, opisujaca jego uczucia, bedaca bardzo osobistym utworem... Przesadzil z interpretacja? Wedlug mnie po prostu byl szczery... co faktycznie nie kazdemu odpowiada- wielu sluchaczy woli wygladzone, bardziej przystepne interpretacje. Nie dotyczy to tylko Queen czy Briana ale muzyki w ogole. Im bardziej szczera i bezkompromisowa rzecz- tym mniej bedzie sie podobac. Moze sam utwor TMLWKY do bezkompromisowych nie nalezy... ale juz wokal Briana jakby bardziej... szczery- do bolu. Dla wielu sluchaczy moze to za duzo?
| Anka793 napisał: | | Ja tam wolę bardziej subtelną interpretację Freddiego ze świetną podniosłą aranżacją niż łopatologię Briana z surową smętną muzyką. |
Ostatnim slowem jakim bym okreslil wersje Queen jest "subtelna"...
Fakt, teledysk jest denny. Ale... co to ma do muzyki? Nie wiemy jak wygladalby ewentualny teledysk Queen- moze rownie tandetnie? Poza tym... o ile gesty Briana moze rzeczywiscie sa przesadzone i po prostu widac, ze May jako aktor jest kiepski tak te prawie lzy... wiesz, ten utwor byl napisany w takim a nie innym okresie zycia Briana i moge sie zalozyc z kazdym,z e temn utwor dla niego znaczy wiele, BARDZO wiele...
Nie wiem co subtelenego jest w wersji Queen. Aranzacja typowa do bolu, rzecz wyglaszczona i wypolerowana do radia do granic mozliwosci. Dla mnie slowo SUBTELNE zawsze znaczylo, ze osuiaga sie maksimum efektu przy absolutnie minimalnych srodkach, takich ledwo zauwazalnych, malo oczywistych ale wiele znaczacych. W wersji queen wszystko jest oczywiste. Caly ten przepych, ten mocniejszy refren, to mocniejsze solo, ten patos jest DLA MNIE zaprzeczeniem subtelnosci... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Wto Lut 24, 2009 3:37 pm Temat postu: |
|
|
Miałem zacząć pisać, ale Fenderek dokładnie napisał to co ja bym napisał, więc się nie będe powtarzać. Tylko przytaknę mu*
*może kiedyś wstawi się za mną u adminów *marzy* _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Wto Lut 24, 2009 3:41 pm Temat postu: |
|
|
Ty w ogole odkad 3000 przekroczyles zaczales nagle z sensem pisac... A moze tylko ja zaczalaem uwazniej Twoje posty czytac...?
I zaloze sie, ze znajdzie sie ktos kto to odbierze serio!!! _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mattey

Dołączył: 08 Lip 2006 Posty: 1417 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Wto Lut 24, 2009 3:44 pm Temat postu: |
|
|
Po prostu w domu była taka umowa, że jak przekroczy 3000 postów to zaczyna pisać jego stary  _________________ Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!
wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!
wg NARa: Drugi Fenderek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Wto Lut 24, 2009 3:46 pm Temat postu: |
|
|
Ty byś coś w koncu gdzieś na temat napisał a nie sobie żarty stroisz! Żona jeszcze do porządku nie przywołała?! _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mattey

Dołączył: 08 Lip 2006 Posty: 1417 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Wto Lut 24, 2009 3:49 pm Temat postu: |
|
|
Od tej pory jesteś dla mnie Tatuś Muminka i nie dyskutuje z tobą Ja przynajmniej w ASAQ piszę od czasu do czasu  _________________ Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!
wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!
wg NARa: Drugi Fenderek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anka793

Dołączył: 31 Paź 2003 Posty: 315 Skąd: Warszawa / Lublin
|
Wysłany: Wto Lut 24, 2009 10:51 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | Biorac pod uwage, ze to jest jego piosenka, opisujaca jego uczucia, bedaca bardzo osobistym utworem... Przesadzil z interpretacja? Wedlug mnie po prostu byl szczery... co faktycznie nie kazdemu odpowiada- wielu sluchaczy woli wygladzone, bardziej przystepne interpretacje. Nie dotyczy to tylko Queen czy Briana ale muzyki w ogole. Im bardziej szczera i bezkompromisowa rzecz- tym mniej bedzie sie podobac. Moze sam utwor TMLWKY do bezkompromisowych nie nalezy... ale juz wokal Briana jakby bardziej... szczery- do bolu. Dla wielu sluchaczy moze to za duzo? |
No ja wiem, że to dla niego bardzo osobista piosenka i bardzo ważna i w końcu to go usprawiedliwia i w sumie obie wersje są dobre, bo TMLWKY to po prostu bardzo fajny utwór, ale gdybym miała wybierać z tych dwóch to jednak wolę wersję Freddiego, jakoś mi się bardziej podoba i ze względu na wokal i na aranżację.
| Fenderek napisał: | Ostatnim slowem jakim bym okreslil wersje Queen jest "subtelna"... Fakt, teledysk jest denny. Ale... co to ma do muzyki? Nie wiemy jak wygladalby ewentualny teledysk Queen- moze rownie tandetnie?
Nie wiem co subtelenego jest w wersji Queen. Aranzacja typowa do bolu, rzecz wyglaszczona i wypolerowana do radia do granic mozliwosci. Dla mnie slowo SUBTELNE zawsze znaczylo, ze osuiaga sie maksimum efektu przy absolutnie minimalnych srodkach, takich ledwo zauwazalnych, malo oczywistych ale wiele znaczacych. W wersji queen wszystko jest oczywiste. Caly ten przepych, ten mocniejszy refren, to mocniejsze solo, ten patos jest DLA MNIE zaprzeczeniem subtelnosci... |
Mi raczej chodziło, że wokal Freddiego jest subtelny, taki oszczędny w ekspresji, delikatniejszy, ale piosenka na tym moim zdaniem nie traci, wręcz przeciwnie. O muzyce nie pisałam, że jest subtelna. I co ja poradzę że mi się takie wypolerowane aranżacje podobają ? A teledysk porównałam do wersji Briana bo jest tak samo przesadzony jak jego interpretacja wokalna, ale nie nazwałabym go dennym, raczej takim na siłę wzruszającym i zbyt dosłownym w swojej wymowie . |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mike

Dołączył: 26 Sie 2004 Posty: 4802 Skąd: Łódź
|
Wysłany: Wto Lut 24, 2009 11:06 pm Temat postu: |
|
|
Według mnie, to klip Brianowej wersji w kontekście tego co przeżywał jest całkiem adekwatny i na miejscu. A że Brian generalnie nie wie co robić z rękoma, gdy nie trzyma gitary wiemy nie od dziś . _________________ QPoland - skoro jestem już oficjalnym współpracownikiem, to warto zachwalać
http://podniosle.blogspot.com/ - mój superowy bloga$$ek! (aktualizacje w każdy cojakiśczas)
Still Burnin' (i wiele innych: http://www.youtube.com/user/MikeBoatCityPl/videos)
C-lebrity - kontrowersyjny klip zbanowany na YT! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Grzesiek
Dołączył: 29 Kwi 2008 Posty: 147 Skąd: Sosnowiec
|
Wysłany: Wto Lut 24, 2009 11:55 pm Temat postu: |
|
|
Ja powiem tak. Są przereklamowane przez stacje radiowe. Mam dość "You dont fool me". Najgorszą piosenką z płyty jest "I was born to love you", który brzmi jak remix a nie jak normalny song Queen.
W "My llife has been saved" przeszkadza mi ten okrzyk Fredzia z Wembley. Ale ogólnie płyty są dobre, choć stawiam za oryginalną pracą w studio, a nie jakieś kombinacje sztuczne. Dlatego kupię the miracle a nad MIH się zastanowię. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mariusz

Dołączył: 17 Maj 2005 Posty: 2411 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Sro Lut 25, 2009 11:21 am Temat postu: |
|
|
| Grzesiek napisał: | | W "My llife has been saved" przeszkadza mi ten okrzyk Fredzia z Wembley |
Ten okrzyk jest w Mother Love....  _________________ There Must Be More To Life Than This |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Grzesiek
Dołączył: 29 Kwi 2008 Posty: 147 Skąd: Sosnowiec
|
Wysłany: Czw Lut 26, 2009 2:09 am Temat postu: |
|
|
| Mariusz napisał: | | Grzesiek napisał: | | W "My llife has been saved" przeszkadza mi ten okrzyk Fredzia z Wembley |
Ten okrzyk jest w Mother Love....  |
Ano tak, faktycznie, pomyliło mi się  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Majkel

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 390 Skąd: Oświęcim
|
Wysłany: Wto Kwi 07, 2009 8:07 pm Temat postu: |
|
|
Odświeżam, przepraszam, ale się nie zdążyłem wypowiedzieć
Innuendo przereklamowane na pewno nie jest - śmiem wręcz twierdzić, że w świecie rocka mogłaby być uznana za płytę zdecydowanie niedocenianą Utwór tytułowy rozkłada na łopatki Kashmir, a jednak cieszy się kilkukrotnie mniejszą popularnoscią niż dzieło Zeppów.
Za to MiH na pewno jest polane lukrem do granic niemożliwości, szczerość Freddiego tłamszona jest również przez wygładzenie produkcyjne, ale sama muzyka tam zawarta (abstrahując od tej całej legendy 1991-1995) się IMO bardzo dobrze broni Dobór utworów kontrowersyjny, ale one same - raz jeszcze: w oderwaniu od kontekstu - tworzą dobrą (chociaż nie doborową ) mieszankę  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
A_kind_of_magic

Dołączył: 26 Mar 2009 Posty: 369 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Czw Kwi 16, 2009 3:44 pm Temat postu: |
|
|
| Ja uważam te dwie płyty za chyba najlepsze płyty Queen. Perełki Innuendo to przede wszystkim "Days of our lives" (pożegnanie Freddiego), "Show must go on" (dalszy ciąg pożegnania). Jest to płyta niesamowicie klimatyczna, chwyta za serce i wydziera je z piersi. Już po śmierci Frddiego nastał czas "Made in Heven". Ta płyta jest chyba najgenialniejszym tworem jaki kiedykolwiek udało się chłopakom stworzyć. Kiedy słuchamy takich utworów jak "Heven for everyone", "Made in Heaven", "Winter's Tale", "It's a beatiful day", "Let me lice" czy "Too much love will kill you (wersja Briana nie może się równać z wersją Freddiego). Ta płyta jest tak pełna bólu... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hot rychu

Dołączył: 13 Lut 2009 Posty: 170
|
Wysłany: Pią Kwi 17, 2009 11:11 pm Temat postu: |
|
|
.. czytam wasze posty i stwierdzam że dośc sporo osób uważa MIH za przereklamowane - odpowiadając tym samym na pytanie zadane w ankiecie..
..ale...
jest to trochę niesprawiedliwe, fakt z perspektywy lat , kiedy już wiemy dość sporo ( a przymajmiej więcej niż w 1995 r.) , o utworach z tej plyty , i czasie kiedy zostałe one nagrane , mamy teraz jakieś może inne podejście do koncepcjii tego albumu - " ostatni materiał nagrany za życia mercurego"......
.. lecz tak na prawdęto Innuendo też przez kilka lat uważane było jako ostatnie dzieło Queen z mercurym - i jakoś nikt ma tym forum za bardzo nie twierdzi ze było przereklamowane, chociaż tyle się trąbiło że The show must go on - show musi trwać, że to muzyczny testament freddiego itd...
.. ja mam 30 lat i pamiętam jak w 1995 roku czułem się kiedy po raz pierwszy usłyszalem utwory z MIH , to bylo coś , muzyczny szok...
... przypomnijcie sobie ci wszyscy którzy są w moim wieku( lub w okolicach ) , - oczywiście ci którzy już wtedy byli fanami queen ( 1995 rok) - jak wtedy odczuwaliście ten album , tą muzykę - jestem pewien że w 99 % byliście nią zachwyceni i napewno wtedy nikt by temu albumowi nic nie zarzucił...
....no ale po latach - macie już jakieś ALE ... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Kwi 17, 2009 11:31 pm Temat postu: |
|
|
| hot rychu napisał: | jak wtedy odczuwaliście ten album , tą muzykę - jestem pewien że w 99 % byliście nią zachwyceni i napewno wtedy nikt by temu albumowi nic nie zarzucił...
|
Pamiętam jak byłem rozczarowany, ze połowa utworów to rzeczy które znałem (aczkolwiek w innych wersjach, to fakt).
| hot rychu napisał: |
....no ale po latach - macie już jakieś ALE ... |
To się nazywa dystans i perspektywa... W 1995 roku miałem 15 lat i mój gust muzyczny był dimatraaaalnie inny od dzisiejszego... Poza tym jako 15 letnia osoba zupełnie odbierałem inaczej pewne uczucia, pewne zdarzenia itd. Od tamtego czasu rozwinąłem się jako osoba- częściowo na lepsze, pewnie częściowo na gorsze. Ale... szczerze? Straciłbym do siebie samego szacunek, gdyby dziś odbierał świat w taki sam sposób jak wtedy, kiedy miałem 15 lat... Z muzyką włącznie... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Kwi 17, 2009 11:39 pm Temat postu: |
|
|
IMHO z całej płyty bronią się jedynie trzy kawałki, te trzy które faktycznie były zarejestrowane jako ostatnie rzez zespół w skadzie z Freddiem.
YDFM - najsłabszy, ale solo nagrane przez Briana jest jednym z najlepszych w historii zespołu...
Mother Love - trzeba tłumaczyć? Obok tego nie da się przejśc obojętnie.
WT - za klimat i za to, że w sumie ten jeden utwór mówi więcej o Freddiem u kresu życia niż dziesięć Let mi Live'ów razem wziętych. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hot rychu

Dołączył: 13 Lut 2009 Posty: 170
|
Wysłany: Pią Kwi 17, 2009 11:46 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | | hot rychu napisał: | jak wtedy odczuwaliście ten album , tą muzykę - jestem pewien że w 99 % byliście nią zachwyceni i napewno wtedy nikt by temu albumowi nic nie zarzucił...
|
Pamiętam jak byłem rozczarowany, ze połowa utworów to rzeczy które znałem (aczkolwiek w innych wersjach, to fakt).
| hot rychu napisał: |
....no ale po latach - macie już jakieś ALE ... |
To się nazywa dystans i perspektywa... W 1995 roku miałem 15 lat i mój gust muzyczny był dimatraaaalnie inny od dzisiejszego... Poza tym jako 15 letnia osoba zupełnie odbierałem inaczej pewne uczucia, pewne zdarzenia itd. Od tamtego czasu rozwinąłem się jako osoba- częściowo na lepsze, pewnie częściowo na gorsze. Ale... szczerze? Straciłbym do siebie samego szacunek, gdyby dziś odbierał świat w taki sam sposób jak wtedy, kiedy miałem 15 lat... Z muzyką włącznie... |
.. a więc niech bedzie fenderek należysz do tego 1 % ....
a co do drugiej twojej odpowiedzi ...
..tu sie z tobą zgodzę , też już niemam 15 lat , i także do wielu spraw, a w tym przypadku spraw muzycznych( konkretnie MIH) podchodzę bardziej krytycznie.. ale co ja za to poradze że mnie ta płyta wciąz sie podoba , nie mniej niż w 1995 roku. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Kwi 18, 2009 12:01 am Temat postu: |
|
|
| hot rychu napisał: | | ale co ja za to poradze że mnie ta płyta wciąz sie podoba , nie mniej niż w 1995 roku. |
Nie no- nic nie poradzisz i... nic nie trzeba radzić- jak się podoba się to się podoba. Dlatego jest fajnie- jedni coś lubią, inni nie... i nigdy do końca nie wytłumaczysz czemu...  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Pon Kwi 20, 2009 10:46 am Temat postu: |
|
|
Ale też trudno, żeby taki fan jak ja patrzył przez pryzmat roku '95 na tą płyte kiedy zwyczajnie nie miałem przeżyć związanych z Made In Heaven. Nie mówię, o wiele łatwiej jest mi teraz patrzeć tak krytycznie na nią. Druga sprawa, że płyta daje mało argumentów do obrony.  _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Michalzbiku

Dołączył: 21 Kwi 2009 Posty: 49 Skąd: Warszawa - Bielany
|
Wysłany: Sro Maj 20, 2009 5:53 pm Temat postu: |
|
|
Innuendo z pewnością nie jest przereklamowana (chyba że TSMGO)
,a MiH wydaje mi się że jednak tak. Nie jest to płyta wybitna ani nawet świetna dlatego warto na nią spojrzeć z innej perspektywy,perspektywy lat '90 ,a nie '80 lub '70 wtedy dopiero można zobaczyćjej klimat,sens.  _________________ Albo mi się wydaję albo ja miałem pierwszy avatar forum 2010 xD |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sro Maj 20, 2009 8:42 pm Temat postu: |
|
|
| Michalzbiku napisał: | | Innuendo z pewnością nie jest przereklamowana (chyba że TSMGO) |
taa  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 1706 Skąd: Police
|
Wysłany: Czw Maj 21, 2009 7:33 pm Temat postu: |
|
|
| Michalzbiku napisał: | Innuendo z pewnością nie jest przereklamowana (chyba że TSMGO)
| Dla mnie TSMGO jest jednym z najbardziej niedocenionych utworów Queen. Skandal że dotarł tylko do 14 pozycji na liście w UK, w innych krajach też bardzo słabo. _________________ The Story of Freddie Mercury - http://www.youtube.com/watch?v=rHY25zkQV0o |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mandey

Dołączył: 24 Sie 2007 Posty: 1579 Skąd: Rawicz
|
Wysłany: Czw Maj 21, 2009 7:47 pm Temat postu: |
|
|
Eee tam listy przebojów. Wydaje mi się właśnie, że mnóstwo ludzi kojarzy zespół z The Show Must Go On. Z kim bym nie rozmawiał dłużej o muzyce Q to zawsze w ulubionych utworach pada ten tytuł, tak więc nie ma co narzekać.
A czy Innuendo jest przereklamowane? Tak. Zdecydowanie tak. Bardziej wolę Made In Heaven.  _________________
   |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Maj 21, 2009 8:31 pm Temat postu: |
|
|
Też mi się wydaje że TSMAGO nie jest niedocenione. NIemal każdy kojarzy, że to utwór Queen. A to, że nie dotarł na szczyt list? Pff i co z tego?
Ale w żadnym wypadku n i e jest to utwór przeceniony. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Michalzbiku

Dołączył: 21 Kwi 2009 Posty: 49 Skąd: Warszawa - Bielany
|
Wysłany: Pią Maj 22, 2009 3:57 pm Temat postu: |
|
|
| Marcin napisał: | | Michalzbiku napisał: | Innuendo z pewnością nie jest przereklamowana (chyba że TSMGO)
| Dla mnie TSMGO jest jednym z najbardziej niedocenionych utworów Queen. Skandal że dotarł tylko do 14 pozycji na liście w UK, w innych krajach też bardzo słabo. |
Trochę w tym racji że niedoceniony to utwór, ale mi chodziło o radio w którym często ta piosenka leci a w gruncie rzeczy nie jest to piosenka radiowa  _________________ Albo mi się wydaję albo ja miałem pierwszy avatar forum 2010 xD |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Sheer Heart Attack

Dołączył: 17 Sty 2009 Posty: 44 Skąd: Moszczenica
|
Wysłany: Pią Maj 22, 2009 11:57 pm Temat postu: |
|
|
Te płyty są przereklamowane ?! Kto to wymyślił !!! Przecież zawierają wiele pięknych piosenek ! Są muzycznym pożegnaniem z fanami i kolegami z zespołu. Przecież Freddie na tych płytach śpiewał po prostu przepięknie. To wspaniałe, że mimo tak ciężkiej choroby nie poddawał się do końca. Walczył ! I zdążył zostawić po sobie wiele znakomitego materiału. Za co ja osobiście jestem mu niezwykle wdzięczny i będę po grobowe deski (AMEN !). Nie wiem skąd pomysł nazwania Innuendo i Made in Heaven albumami przereklamowanymi .
Według mnie bardzo dziwny by nie powiedzieć głupi temat.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maleństwo

Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 1664 Skąd: Miasto Łódź
|
Wysłany: Sob Maj 23, 2009 12:16 am Temat postu: |
|
|
| Sheer Heart Attack napisał: | | To wspaniałe, że mimo tak ciężkiej choroby nie poddawał się do końca. Walczył ! I zdążył zostawić po sobie wiele znakomitego materiału. |
Co do "Innuendo" to zgoda - ta płyta faktycznie PRAWIE nie posiada wad (można się spierać przy jednym-dwóch kawałkach) i stanowi dowód geniuszu jego twórców. Jednak w przypadku MiH moim zdaniem dyskusja jest jak najbardziej na miejscu - tym bardziej, że tego "znakomitego materiału" z ostatnich miesięcy Freddiego nie ma tam zbyt wiele (starczyło ledwo na 3 kawałki).
| Sheer Heart Attack napisał: |
Nie wiem skąd pomysł nazwania Innuendo i Made in Heaven albumami przereklamowanymi .
Według mnie bardzo dziwny by nie powiedzieć głupi temat.  |
Czy ja wiem - jak dla mnie dość ciekawy i mało kontrowersyjny (no może w odniesieniu do "Innuendo" nieco bardziej ). Może zamiast się oburzać przeczytaj najpierw sobie parę wpisów - ludzie tutaj naprawdę używają całkiem przytomnych argumentów  _________________
www.kot-malenstwo.blogspot.com
Są dwie kategorie przebojów - na lato i na lata. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mariusz

Dołączył: 17 Maj 2005 Posty: 2411 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Sob Maj 23, 2009 10:57 am Temat postu: |
|
|
| Marcin napisał: | | Dla mnie TSMGO jest jednym z najbardziej niedocenionych utworów Queen. Skandal że dotarł tylko do 14 pozycji na liście w UK, w innych krajach też bardzo słabo. |
Marcin, to było miejsce 16 Na 14 było Headlong. _________________ There Must Be More To Life Than This |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Maj 23, 2009 2:40 pm Temat postu: |
|
|
| Sheer Heart Attack napisał: |
Według mnie bardzo dziwny by nie powiedzieć głupi temat.  |
Freddie Forever!!!
There can be only one!!!
AMEN
ALLELUJA
HOSANNA...
[/sarcasm]
Boże jak ja kocham stepfordów... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|