| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Wto Wrz 14, 2010 11:23 pm Temat postu: |
|
|
Z płytami jest raczej kiepsko, a z książkami... zależy. Na południu Polski takich sklepów "tania książka" widziałem raczej niewiele, za to nad morzem - od cholery. I naprawdę można fajne rzeczy znaleźć, tylko trzeba chcieć. Ja na przykład kupiłem w tym roku biografię Arafata za 19 zł (ponad 350 stron), przecenioną z 55 zł! I to ostatnia książka, jaką nazwałbym niszową, a na dodatek rzetelna i zwyczajnie interesująca. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Wto Wrz 14, 2010 11:30 pm Temat postu: |
|
|
Jedyny problem z takimi komisami jest taki, ze tam się trafia na okazję bardziej niż szuka konkretnej rzeczy, ale... no wszystko ma swoją cenę a takie wpadanie na okazje ma niesamowity urok...! _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnegunda

Dołączył: 20 Lip 2005 Posty: 2030 Skąd: Poznań/Warszawa
|
Wysłany: Sro Wrz 15, 2010 12:10 am Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | Nie "niektórym", a większości, jak sądzę. I właśnie dlatego "Zmierzch" kosztuje tyle samo co kandydat do Nobla. Mówimy o abstrakcyjnej kulturze, a książka to przecież taki sam towar jak każdy inny i póki ludzie nie widzą w książkach źródła rozwoju, a rozrywkę, to będziemy płacić tyle, ile to dyktuje rozrywka. |
I tak, i nie. Gdyby tak było, na większości rynków czytelnictwo byłoby w tak opłakanym stanie - a tymczasem w samej Europie jest tego ogromne zróżnicowanie. To też kwestia kultury, promowania pewnych tradycji, wychowania, umiejętności docenienia wybitnych twórców ze swojego kraju (co u nas leży i kwiczy - kłótnia o rok Miłosza jest tego najlepszym przykładem...).
W ogóle moim zdaniem kultura w obliczu kapitalistycznego rynku jest w bardzo kiepskiej sytuacji. O ile sama uważam, że w przypadku wszelakich innych branż i działów własność prywatna działa z reguły uzdrawiająco, o tyle dobra kulturalne są szalenie ważne dla kształtowania szeroko pojętego intelektu, wartości, blablabla, a równocześnie giną w morzu sztucznie nakręcanych potrzeb rzeczy gównianych. Kultura bez wsparcia państwa się niestety nie utrzyma na powierzchni albo zelitaryzuje się do tego stopnia, że nie będzie wywierać żadnego dobroczynnego wpływu. Stąd moja złość na monopol wielkich wydawnictw.
| Misiu napisał: | | A że stan obecnego czytelnictwa jest opłakany tak czy siak, to zwyczajnie nie ma popytu na książki, więc tyle kosztują. Ja problemu nie upatruję w cenie, tylko w ludzkim nastawieniu. Coś, co się nie sprzedaje tanie nie będzie, bo po prostu taki jest rynek. Książki ciągle można kupić, ale takie mamy priorytety, że wolimy wydać pieniądze na coś innego. Ludzie nie kupują książek dlatego, że są drogie, tylko dlatego, że po prostu nie czytają, więc dla kogo zniżać te ceny? I dokładnie ta sama sytuacja wiąże się z muzyką - ludzie i tak wolą ją mieć za darmo, więc niższa cena płyt przynosi wątpliwe zyski. |
Ten mechanizm działa w obydwie strony. Pamiętaj, że spadek cen też napędza popyt; jeśli ktoś ma więcej pieniędzy, chętniej wyda trochę na "niepotrzebną" książkę, bo ma sporo na zbyciu. Poza tym ceny zniżać można a) dla małych wydawnictw, które chcą zajmować się niszową literaturą, a przegrywają z megastore'ami, b) dla takich osób, jak opisana przeze mnie koleżanka.
| Fenderek napisał: | | Problemem, tak w muzyce jak i w książkach są IMO takie miejsca jak Empik i ich prawie monopol. Rynek niestety reguluje ceny, ewentualne pojawienie się sklepów z drugiej ręki mogłoby zmienić trend... |
Ale one nie powstaną, jeśli wszelkie nisze na rynku zagarniają właśnie wielkie Empiki. Co z tego, że trafisz do antykwariatu jednego na krzyż w całym mieście, skoro szansa na poszukiwane pozycje jest co najmniej niepewna? Ani antykwariat, ani tania książka, ani komis nie jest absolutnie żadną konkurencją dla megastore'ów z tego względu, że mają po prostu zupełnie co innego do zaoferowania. W dodatku jest ich mało, często ledwo przędą. Nie wspominając już o tym, że ta rzekoma różnorodność i możliwość wyboru są trochę niewystarczające, jeśli musisz wykonać wysiłek nieproporcjonalny do efektu. _________________ W avatarze jest lemur, gdyby kto nie wiedział. W domu wygląda tak samo.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Sro Wrz 15, 2010 12:33 am Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | Z płytami jest raczej kiepsko, a z książkami... zależy. Na południu Polski takich sklepów "tania książka" widziałem raczej niewiele, za to nad morzem - od cholery. I naprawdę można fajne rzeczy znaleźć, tylko trzeba chcieć. Ja na przykład kupiłem w tym roku biografię Arafata za 19 zł (ponad 350 stron), przecenioną z 55 zł! I to ostatnia książka, jaką nazwałbym niszową, a na dodatek rzetelna i zwyczajnie interesująca. |
U mnie w mieście takich sklepów było chyba z pięć. Problem ich polegał na tym, że owszem, oferowali dobre książki min. Halika, Ziemkiewicza, świetne biografie - ale te dobre książki były przecenione zwykle złotówkę, dwie. Natomiast zwykłe szmatławce, do poczytania na plaży i rzucenia w kąt chodziły za piątkę. Sklepy typu "tania książka" są raczej nastawione na tzw. sezonowych czytelników. Idę na plażę, nie mam ochoty na gazetę, kupuje sobie jakiś szmatławiec pokroju Dana Browna, czy jakąś już lepszą Agathę Christie i jadę z koksem.
Nie mówię, że jest tylko tak - bo sprzedawali bardzo dobre książki historyczne, parę ciekawych fantastycznych czy powieści historycznych, które chodziły za śmieszną cenę - ale to tak jak w przypadku antykwariatów - bardziej okazja niż normalne poszukiwania. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Wrz 16, 2010 11:03 am Temat postu: |
|
|
OK- widzę ze nie ma sensu robić z tego oddzielnego tematu, więc może tu.
Zacznę od tego linka (z FB ) do fantastycznego artykułu napisanego przez Stevena Wilsona z Porcupine Tree. Nie chce mi się tłumaczyć, ale jeśli będzie rzeczywiście taka potrzeba albo jeśli ktoś inny będzie miał czas...
http://emusician.com/interviews/in_the_mix/in_mix_everyones_critic/
No i właśnie... jak to jest? Z tym ocenianiem (także przez nas...!) muzyki, pisaniem o niej, dzieleniem się fascynacjami, ale tez i krytykowaniem. Czasem jak na dłoni widać, że takie rzeczy jak kontekst historyczny czy kulturalny są dla wielu abstraktami... innym razem z ciekawością czyta się czyjeś opinie nawet jeśli ma się odmienną. Zawsze najbardziej ceniłem kogoś, kto potrafił wyrazić swoje zdanie w taki sposób, ze nawet jeśli się z nim nie zgadzałem- zmuszony byłem pomyśleć, zastanowić się... a i czesto nauczyć się czegoś nowego. Kiedyś lubiłem czytać Tylko Rock, ale kilku autorów już tam dawno nie ma, kilku nowych tylko mnie denerwuje (właśnie dlatego ze właściwie trudno mi powiedzieć czytając recenzję na czym ocena jest bazowana oprócz własnego widzimisię). Tak, recenzent/krytyk ma swój gust i na tym bazuje, ale powinien też mieć ogromną muzyczną wiedzę, choćby tylko po to, zeby móc rzeczy do siebie porównywać, odnosić i na czymś ten gust bazować. Gdzieś mi się trochę to zagubiło w Teraz Rocku, jest tam jeszcze grupka osób, ale one rzadko piszą, zwłaszcza recenzje... a szkoda, bo pamiętam czasy kiedy nawet zdarzało mi się jeśli nie kupić to przynajmniej przesłuchac jakiś album w sklepie na podstawie recenzji (nie tylko pozytywnej!). To samo widzę na wszelkich stronach internetowych. Czytam recenzje bądź wyrażone zdania, które widzę jak na dłoni że są oparte na jakichś porównaniach, na jakiejś wiedzy, że są wynikiem jakiegoś punktu odniesienia (nawet jeśli wnioski są odmienne ode mnie, czyli czytelnika)- i widzę opinie, które większej wartości (oprócz tego że wyrażają czyiś gust) nie mają, np. pisanie o Queen przy ewidentnej kompletnej nieznajomości Led Zeppelin czy w ogóle jakiejkolwiek muzyki z tamtego okresu... albo pisanie o King Crimson przez kogoś kto nie znosi rocka progresywnego i go w ogóle nie słucha.
Więc jak to jest- macie jakichś swoich ulubionych autorów? Publikacje? Strony? Czego szukacie w recenzjach, książkach, magazynach? Co według Was sprawia, ze recenzja/opinia jest dobra? Dziś w internecie zalani jesteśmy opiniami, głosami krytyki, kłótniami o muzyce. Jak się w tym odnajdujecie? Kierujecie się tylko gustem (temu się podoba to co mnie, to jego będę czytał) czy może też szukacie czegoś więcej? Wreszcie- ma to dla Was jakiekolwiek znaczenie? _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Czw Wrz 16, 2010 12:00 pm Temat postu: |
|
|
Tak tylko przypomnę Fenderku... o produkcji
Co do Twojego pytania. Nie czytam raczej gazet muzycznych, ew jak są jakieś wkładki czy coś takiego. Generalnie wszystko co czytam pochodzi z internetu, a tu jak wiadomo każdy ma dostęp to i nie wiem czy mi się trafia czytać opinie/recenzje tego samego autora więcej niż 2 razy.
Czego wymagam od autora takiej recenzji?
Przede wszystkim napisać o jakiej muzyce mówi. Może sobie wymieniać nazwy miliona zespołów, zachwalać je, a ja prawdopodobnie nigdy tego nie przesłucham, bo autor nie raczył napisać czy to doom metal czy może jakiś folk. A więc podstawowych informacji, o tym w jakich kręgach muzycznych się obracamy. Mile widziana duża wiedza i odnośniki w tekście do jakiejś klasyki która choć w 1% pozwala nam wyobrazić sobie czym jest opisywana płyta. Nie mówię, że recenzja ma być pozytywna, ale pasja. Każdy z pasją i z zaangażowaniem piszący, potrafiłby mnie zachęcić do przesłuchania jakiejś płyty. W ten sposób przesłuchałem Brave. To nie stąd, że znałem Marillion i brałem wszystko po kolei. To dzięki recenzji w której ktoś z niezwykłym animuszem zachwalał to dzieło. Co więcej wymagam? Jakiś informacji. Kto, gdzie, dlaczego, po co i o czym. Nakreślić jakiś szkielet tego o czym ktoś pisze. Pozostawić polę do interpretacji własnej, ale napisać coś tak by zachęcić czytelnika (czyli mnie).
Ale tak generalnie to bardzo rzadko czytam jakieś recenzje i nimi się kieruję. Częściej poznaję to co jakiś użytkownik na tym forum zachwali. Oczywiście nie każdy sprzyja mojemu gustowi, ale chyba już każdemu z Was dałem szansę. Niektórzy wykorzystali  _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lesheq

Dołączył: 17 Paź 2007 Posty: 785 Skąd: Przemyśl/Kraków
|
Wysłany: Czw Wrz 16, 2010 1:04 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | Z tym ocenianiem (także przez nas...!) muzyki, pisaniem o niej, dzieleniem się fascynacjami, ale tez i krytykowaniem. ...Kiedyś lubiłem czytać Tylko Rock, ale kilku autorów już tam dawno nie ma, kilku nowych tylko mnie denerwuje ...
Więc jak to jest- macie jakichś swoich ulubionych autorów? Publikacje? Strony? Dziś w internecie zalani jesteśmy opiniami, głosami krytyki, kłótniami o muzyce. Jak się w tym odnajdujecie? |
Ciekawy temacik. Niby staram się nie kierować opiniami innych czy recenzjami, jednak w sumie od tego nie da się uciec. Nie mam zbyt obszernej wiedzy muzycznej (owszem znam jako tako klasykę rocka, w jazzie niektórych twórców (np. J. Garbarek, A. Makowicz, M.Davis) nawet bardzo dokładnie. Gdyby nie gazety i portale oraz opinie w nich wyrażane, prawdopodobnie nigdy nie poznałbym bliżej wielu wykonawców.
„Teraz Rock” kupuję regularnie – obok dobrych tekstów są zupełnie płytkie i pobieżne, zwłaszcza gdy chodzi o recenzje płyt. Tego typu gazeta daje mi jednak pewną bazę informacyjną, co zostało wydane ostatnio, albo czego możemy się spodziewać, kto rusza w trasę itd. Są jednak w sieci bardzo ciekawe serwisy tematyczne, w których piszą ludzie ze spora wiedzą, entuzjaści i aż miło się ich czyta.
Taki jest moim zdaniem serwis http://www.progarchives.com – chyba najlepsza strona o bardzo szeroko pojmowanym rocku progresywnym. Strona jest bardzo bogata – zwiera opisy i recenzje ogromnej ilości muzyków – w dużej mierze mało znanych ale bardzo ciekawych. Po recenzjach widać, że piszą je ludzie siedzący w temacie od dawna i znający się na rzeczy. Tym co czasami irytuje mnie w niektórych entuzjastach prog-rocka, jest uznawanie za zasługujące na to miano tylko niektórych zespołów, których muzyka jest skomplikowana, trudniejsza w odbiorze, ciężka do wykonania i opiera się na monumentalnych formach. Na http://www.progarchives.com tak nie jest – za progresywne uznawane jest to, co „jakoś się wyróżnia” od reszty muzyki, co jest oryginalne, ale niekoniecznie długie i skomplikowane. To nie jest forum, na którym ludzie podniecają się ciągle Karmazynowym Królem i 20 innymi wielkimi i znanymi prog-płytami, tylko forum, na którym potrafią wskazać 200 równie wspaniałych krążków, o których mało kto słyszał.
Co do Queen – płyty Q II, SHA i Opera są oceniane przez użytkowników jako jedne z najlepszych i nie ma tu znaczenia , że Queen raczej nie jest kojarzony powszechnie z rockiem progresywnym. W recenzjach wielu autorów podkreśla, że byli zszokowani, gdy po raz pierwszy usłyszeli płytę Q II, bo to zupełnie zburzyło utrwalany przez media wizerunek Królowej jako pop-rockowej grupy wypełniającej wielkie stadiony. Co więcej, fajnie czyta się recenzje ludzi, którzy będąc fanami Crimsonów czy Franka Zappy, potrafią bardzo rzetelnie napisać np. o różnicach miedzy wersja albumową i BBC utworu „White Queen”.
W Polsce mało kto kojarzy SBB – a na omawianym serwisie każda z ich kilkudziesięciu płyt ma po 30-50 obszernych recenzji. To tylko taki mały przykład – ale chyba miło, gdy np. koleś z Nowej Zelandii pisze esej o utworze „Wołanie o brzęk szkła” i dodaje skąd się dowiedział o SBB.
Jednym zdaniem-jak dla mnie – rewelacyjny serwis wymiany poglądów i dzielenia się fascynacjami muzycznymi - pełen kultury i ogólnej życzliwości. Gdyby recenzje w „Teraz Rocku” były na tym poziomie... _________________ Lesheq |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maciej

Dołączył: 22 Lip 2005 Posty: 1329 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Czw Wrz 16, 2010 10:22 pm Temat postu: |
|
|
Ta strona co tam Wilson napisał mi się nie wyswietla ,ale nie ważne..
Z ocenianiem muzyki jest tak że nie ma czegoś takiego jak prawdziwy obiektywizm no chyba że jako oksymoron , bo każdy ma jakieś preferencje ,gusta i to rzutuje na ocenę. Można starać się pewne rzeczy ocenić np.:śpiew, aranżacje (jej złożonosc/bogactwo), ogólny poziom muzyczny (ale też raczej ogólnie czyli oddzielić I ligę od garażowców z pcimia dolnego).Jakiś tam kontekst historyczny czyli tzw :oryginalność i jeszcze parę innych kwestii. Ale cała reszta to już jest kwestia estetyki i naszych upodobań i wchodzimy na grunt bardzo grząski gdzie nie ma sztywnych reguł i kryteriów.Muzyka to nie sport że rzucisz dalej oszczepem to jesteś lepszy niż ten co rzucił bliżej.
Inna kwestia to fakt ze zazwyczaj fan gatunku X raczej nie doceni tak jak może powinien gatunku Y i na odwrót.
Więc generalnie każda recenzja jest tylko czyjąś subiektywną opinią ale można ją przeczytać (nawet jeśli się z nią nie zgadzam) jeśli jest poparta wiedzą i znajmością muzyki bo prezentuje jakiś punkt widzenia.
Internetowych magazynów już nie czytam, gdyż poziom recenzji jest żałosny a często o zgrozo recenzja zaczyna się np.:tak „mówiąc szczerze nie lubię tego zespołu..” .W gazetach papierowych jest jednak większa odpowiedzialność za słowa i wyższy poziom mimo wszystko
Swego czasu ceniłem „Strefę klimatyczną” Małgorzaty „Margaret” Gołębiewskiej ( od 4 lat niestety nie istnieje). Podpisałbym się pod 90% jej recenzji, są świetne napisane (pisała jeszcze na rockmetal.pl).
Z gazet mimo wad to Teraz Rock jest jednak najbardziej rzetelnym pismem w porównaniu z innymi w polsce i lubię wiedzieć co piszą choć tak jak Lesheq głownie ma on dla mnie zadanie informacyjne co się dzieje ,jakie koncerty itp.Z racji że muzyka to moja pasja więc w miarę regularnie przeglądam prasę muzyczną więc zazwyczaj znam recenzje z kilku pism ale jestem daleki od tego jak w tym przysłowiu że jak ci kilka osób powie że jesteś osioł to masz sobie kupić siodło.
Skarżyński i Kaczkowski cenię ich ale tylko tyle gdyż generalnie nie mam żadnego guru bo jednak muzyki słucham nie od dziś ani nie od wczoraj wiec własne zdanie i jakieś wyczucie sobie wyrobiłem.
I skoro w piłce najwięksi się czasem mylą to co dopiero w sztuce która jak już nadmieniłem sportem nie jest .Warto więc posłuchać czyjegoś zdania, innego punktu widzenia, może nawet przyjrzeć się jeszcze raz utworom, ale też pamiętać że w muzyce jak w każdej sztuce nie ma prawd objawionych _________________ Light the fire, feast
Chase the ghost, give in
Take the road less traveled by
Leave the city of fools
Turn every poet loose
  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
punkadiddle
Dołączył: 26 Lis 2008 Posty: 1123
|
Wysłany: Sob Wrz 25, 2010 2:04 am Temat postu: |
|
|
Bla bla.
Ostatnio zmieniony przez punkadiddle dnia Czw Lis 10, 2011 4:02 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Gru 12, 2010 3:27 am Temat postu: |
|
|
zakładanie osobnego tematu wydawało mi się przesadą, a rzecz mnie zaciekawiła i postanowiłem się was zapytać więc tutaj to umieszczę
ostatnio czytałem wywiad z którymś z członków Riverside (bodajże z Kozieradzkim, ale pewny nie jestem), który skrytykował Marillion (oj szykuje się wpier*** ) za to, że mają do sprzedaży multum wydawnictw DVD, że każdy występ jest rejestrowany i jest możliwość zakupu tego zapisu na stronie, że zespół robi dodatkowe trasy akustyczne, wypuszcza jakieś bonusowe płyty itp.
No i moje pytanie do was (jako, że jest to forum Queen to może być ciekawie ) co wy sądzicie o takiej polityce wydawniczej? Czy chcielibyście mieć możliwość posiadania 30 wersji jednej piosenki, albo po 2 nowe DVD rocznie od swojego ulubionego zespołu/ów. Czy też może wystarczy wam wydanie takiego jednego wydawnictwa raz na... 5/10 lat? A częstsze wydawanie jest po prostu przyznaniem się do artystycznej niemocy i skokiem na kasę (w ramach idei "wydajmy jakiegoś akustycznego gniota fani i tak kupią")?
Zdaje się, że Dream Theater, Crimson czy nie wiem Pearl Jam(?) prowadzą dość podobną politykę, a jest tu sporo fanów tychże...
no więc... ten tego?  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Gru 12, 2010 3:42 am Temat postu: |
|
|
Pierdoli od rzeczy. Zabiłbym wręcz, byle tylko Queen tak "strasznie cyganiło kasę od fanów". Żaden zespół nikogo do niczego nie obliguje- to, ze nagrywają, wydają, dają możliwość oglądnięcia, zakupienia- to im się tylko chwali. Boże, chciałbym żeby więcej moich ulubionych artystów tak robiło. Stałbym wtedy przed jakimś wyborem- kupić czy nie? W tej chwili, w przypadku takiego Queen wyboru nie mam żadnego. Nie mam prawa tego posiadać, nie mam możliwości.
A już żeby z faktu że zespół kombinuje, robi trasy akustyczne czy takie albo inne robić zarzut to trzeba trochę w głowie miec nie po kolei... co jego to obchodzi, co on na tym traci? Nawet jeśli jest (?) fanem- albo zespół nic by nie zrobił, albo zrobił cikawostkę, coś innego, coś nietypowego.
Ciekawe jak to się ma do tego, że mają niedługo bodaj wyjść albumy Riverside na winylu... To jest oczywiście inna sprawa, to żadnym "skokiem na kasę nie jest". Nosz kurwa.
Jeżeli komuś wysatarczy jedna albo dwie wersje danego kawałka- to niech sobie kupi tylko dwie, nikt nikomu pistoletu do głowy nie przystawia i nie każe kupować wszystkiego opatrzonego logiem Queen, Marillion czy Riverside. Natomaist dla tych z nas, którzy CHCIELIBY mieć więcej, dla tych z nas którzy faktycznie są oddanymi fanami danego artysty- fajnie jest mieć taką możliwość. Czuje się wtedy fan wysłuchany, szanowany... czyżby to dla pana udzielającego wywiad ważne nie było?
Dlatego cenię właśnie za to takie zespoły jak Dream Theater, Pearl Jam, Marillion, Metallica itd- za to że dają fanom możliwość kupienia więcej, posiadania więcej (kurwa, są rzeczy i za darmo! takie kwiatki jakie ja dostawałem z Fan Klubu DT- boże, gdyby Queen takie prezenty dawało to od 20 lat byłbym w MFQ...!!!), to że dają fanom WYBÓR, pozwalają im poznać swoją twórczość bardziej, są w stałym kontakcie z fanami, wychodząc naprzeciw temu co oni chcą, równocześnie zachwując artystyczną niezależność. Bo jeśli ktoś "Less is More" uważa za gniota świadczącego o twórczej niemocy to szczerze gratuluję.
Od razuy widać, że ktokolwiek to mówił nie ma zielonego pojęcia co to znaczy być fanem artysty który wydawanie czegokolwiek dla oddanych fanów ma głęboko w dupie... i jak to rokuje ewentualnym oddanym fanom Riverside?
Nieprawdopoidobnie wkurwia mnie takie ględzenie o "skoku na kasie", bo generalnie wychodzi ktos takie tezy stawiający z pozycji że oto fan muzyki jest debilem, który kupi każdą jedną rzecz jaką mu się podsunie, bezmózgim matołem którego łatwo obrobić z kasy... Może by tak więcej szacunku dla tych, którzy Wam zapewniają utrzymanie, co? _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Gru 12, 2010 5:26 pm Temat postu: |
|
|
no, się inni wypowiedzą tutaj jeszcze? Znaczy nie liczyłem na jakiś wielki odzew, ale zawsze znajdzie się kilka osób do kurwienia w "planach wydawniczych 200X" więc...  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
Wysłany: Nie Gru 12, 2010 5:30 pm Temat postu: |
|
|
W sumie całość powiedział. Bo jedno mieć w czym przebierać i marudzić, a nie mieć w czym przebierać i marudzić.
Wiadomo True fani kupią wszystko, ale mnie zamożni i normalni słuchacze może woleli mieć wybór i kupić choćby koncertówkę z ulubionego okresu działalności bandu, a nie dwie na krzyż lub 5 z jednej trasy Magic
A co koncertów na żywo jakby ludzie nie chodzili to by ich nie organizowali, bo wynajęcie sali itp. kosztuje. I tu jeśli ktoś non stop daje koncerty bilety powinny być relatywnie tanie. _________________ http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Nie Sty 09, 2011 2:01 pm Temat postu: |
|
|
Więc tak. W kwietniu bodajże do Polski zjeżdża Pendragon. A chcąc wybrać się na ich koncert z przyjemnością dowiedziałbym się co sobą prezentują. Znam może 2 czy 3 utwory które absolutnie lubię. Więc co więcej? Jak się przedstawiają? Warto w ogóle?
I drugie pytanie. Chyba 22 stycznia w Poznaniu jest koncert Godspeed You! Black Emperor. I jak? Warto na nich się wybrać? Co więcej poznać poza osławioną epką Slow Riot for New Zerø Kanada i czego można się spodziewać na koncercie. Ktoś coś wie? Warto? _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Nie Sty 09, 2011 2:22 pm Temat postu: |
|
|
| wasdfg7 napisał: | | Co więcej poznać poza osławioną epką Slow Riot for New Zerø Kanada i czego można się spodziewać na koncercie. |
Lift Yr. Skinny Fists Like Antennas to Heaven! - bardzo mało tego słuchałem, ale ciary były jak nie wiem. O koncertach się nie wypowiadam, no bo lol. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
goat

Dołączył: 17 Sie 2010 Posty: 141 Skąd: sławno
|
Wysłany: Nie Sty 09, 2011 2:31 pm Temat postu: |
|
|
| wasdfg7 napisał: | | koncert Godspeed You! Black Emperor |
ten zespół był swego czasu dużą sensacją. czy warto? troche drogo, ja odpuszczam, a mam na miejscu. ale jak będziesz jechał to daj znać na pw. pozdrawiam. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maciej

Dołączył: 22 Lip 2005 Posty: 1329 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Nie Sty 09, 2011 6:47 pm Temat postu: |
|
|
| wasdfg7 napisał: | Więc tak. W kwietniu bodajże do Polski zjeżdża Pendragon. A chcąc wybrać się na ich koncert z przyjemnością dowiedziałbym się co sobą prezentują. Znam może 2 czy 3 utwory które absolutnie lubię. Więc co więcej? Jak się przedstawiają? Warto w ogóle?
|
Pewnie że warto , w moich odpowiedziach w 10 pytań chyba NAR-owi szczegółowo odpowiadałem i polecałem co jest moim zdaniem najlepsze.
Z linków niestety nie ma w sieci wielu rzeczy ,ale z tego co jest.
tu utwór live z koncertu
i jeszcze jeden kawałek _________________ Light the fire, feast
Chase the ghost, give in
Take the road less traveled by
Leave the city of fools
Turn every poet loose
  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Sty 09, 2011 8:24 pm Temat postu: |
|
|
| wasdfg7 napisał: | | Więc tak. W kwietniu bodajże do Polski zjeżdża Pendragon. A chcąc wybrać się na ich koncert z przyjemnością dowiedziałbym się co sobą prezentują. Znam może 2 czy 3 utwory które absolutnie lubię. Więc co więcej? Jak się przedstawiają? Warto w ogóle? |
znam mało, ale zaprawdę warto. Taki trochę Marillion z Fishem to jest. Tylko, że słabszy, bez Fisha, czasem nudny, bez Rothery'ego i ogólnie wypada słabo przy takim Scripcie. Ale ogólnie rox
Nie no serio. Znam 3 płyty i radzę omijać Believe. Oprócz cudnego Edge of the World (z polskim akcentem ;p) to nie znalazłem tam zbyt wiele dla seibie. Ich najnowsza to moja absolutnie ulubiona do tej pory. To tam jest niemal metalowe Indigo, które wrzuciłem do QW ( i na którym się nikt prawie nie poznał ;p), które trochę fapuje do DT, ale bije też więszość ich matreriału na głowę. No i tam jest moje absolutnie ukochane It's Only Me.
Opróćz tego znam jeszcze bardzo fajne Not of This World, które też jest IMO warte przesłuchania, choćby dla linka, którym zarzucił Maciej.
Czekam teraz na ich nanjowszą płytę, którą ta trasa zdaje się ma promować. Tak w ogóle bardzo możliwe, że na koncert się wybiorę.
W każdym razie, bierz w7. Tobie niemal na pewno się spodoba. Zwłaszcza gitara (bo wokal to tak średnio tutaj ) _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maciej

Dołączył: 22 Lip 2005 Posty: 1329 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Nie Sty 09, 2011 10:46 pm Temat postu: |
|
|
NAR, to jesteś chyba pierwszą osobą którą spotykam której się trwające ponad 21 minut "The Wishing Well" nie podoba, a ile tam zmian tempa, miniaturek, melodii i narastającego napięcia od praktycznie soundtrackowej recytacji do fragmentów prawie metalowych koło 17-18 minuty.No i muzyka idealnie oddaje tekst który jest świetny.Zresztą warstwa liryczna jest zazwyczaj u Pendragona na wysokim poziomie.
Ale jak widać Nick Barrett ma racje że chciał tą płytą zmusić ludzi "wolnomyślicielstwa" w każdej dziedzinie bo w końcu tekstowy lejt-motiv płyty głosi "Question everything, Believe nothing" więc każdy sobie sam powinien wydac opinię
A na koncercie ich kiedyś byłem i to jeszcze w wersji dwójkowej czyli tylko Nick Barrett/Clive Nolan, zagrali też kilka kawałków Areny, no emocje aż lały się ze sceny  _________________ Light the fire, feast
Chase the ghost, give in
Take the road less traveled by
Leave the city of fools
Turn every poet loose
  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Sty 09, 2011 10:49 pm Temat postu: |
|
|
znaczy mnie ogólnie średnio przekonują te ich wieloczęściowe suity rozbite na kilka mniejszych piosenek. Nie lubię takich zabiegów. Jak ktoś chce nagrać kilkunastominutowe dzieło to niech nagra je bez żadnych przerw i tak takich utworów słucha się przecież w całości więc no...
Ale w sumie dawno nie słuchałem więc wypowiem się jak wrócę. Pamiętam, że płytę przesłuchałem kilka razy z czego ostatni raz z miesiąc temu i mi znowu nie podeszła.  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maciej

Dołączył: 22 Lip 2005 Posty: 1329 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Nie Sty 09, 2011 10:58 pm Temat postu: |
|
|
| NAR napisał: | znaczy mnie ogólnie średnio przekonują te ich wieloczęściowe suity rozbite na kilka mniejszych piosenek. Nie lubię takich zabiegów. Jak ktoś chce nagrać kilkunastominutowe dzieło to niech nagra je bez żadnych przerw i tak takich utworów słucha się przecież w całości więc no...
 |
Nie wiem jak jest w mp3 ale na CD nie ma przerw i właściwie słuchając nie ma się w ogóle wrażenia rozbicia utworu. _________________ Light the fire, feast
Chase the ghost, give in
Take the road less traveled by
Leave the city of fools
Turn every poet loose
  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Sty 09, 2011 11:08 pm Temat postu: |
|
|
Ups...  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maciej

Dołączył: 22 Lip 2005 Posty: 1329 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Nie Sty 09, 2011 11:24 pm Temat postu: |
|
|
Az sobie z ciekawości ściągnąłem mp3 i poza tym że w jednej podczęści rzeczywiście jakąś sekundę-dwie ciszy dodano to w zasadzie jest to samo,płynnie przechodzi i tak jak pisałem nie ma się wrażenia rozbicia tam gdzie dźwięk się kończy to w następnej częsci się rozpoczyna, to jest jednak jeden utwór mimo podziału na kawałki.To tyle w tym temacie  _________________ Light the fire, feast
Chase the ghost, give in
Take the road less traveled by
Leave the city of fools
Turn every poet loose
  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Sty 10, 2011 12:14 am Temat postu: |
|
|
ale mi nie chodziło o ciszę między danymi utworami tylko właśnie o to "rozcinanie" suit. Barbarzyński obyczaj IMO  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Sob Maj 19, 2012 12:11 am Temat postu: |
|
|
Ej no nie czaję. Muszę w ten sposób bo dla mnie to jest absurd. Taki kawałek fenomenalnej muzyki przechodzi zupełnie obojętne przez forum, które zwykło zwać się zagłębiem proga? Wiem, że to już było dawno temu i nie do końca prawda. Ale w obliczu faktu, że Airbag przyjął się tu naprawdę dobrze, nie rozumiem zupełnej obojętności już nawet nie w stosunku do całej płyty, co do tego kawałka. Jak dla mnie najlepszy utwór (pomijając Airbaga, który całościowo jest fenomenalny) ostatnich kilku lat. Nie chce mi się specjalnie szukać, ale najlepszy utwór ostatnich 5 lat? Jest długi, to fakt. Ale nie rozumiem argumentów z qw, jakoby miał być za długi, bez pomysłu i nudny. Od kiedy to Echoes (porównanie tylko co do długości i ogólnej kompozycji, nie jeżeli chodzi o poziom, nie o to mi chodzi) jest wypełniony 150 zmianami tempa, instrumentarium i bla bla bla. Tu chodzi o klimat qtwa. Ciągłe prowadzenie melodii w sposób no po prostu cudowny. A już zagęszczanie brzmienia im bliżej końca. Nigdy jeszcze nie odczułem tego utworu jako coś dłuższego niż 5 minut. Leci cudownie i w sposób bardzo swobodny. Nie można się nim znużyć. Aż specjalnie wrzuciłem go na wrzutę dla tych, którzy go nie znają. Utwór IMO FENOMENALNY.
http://wasdfg7.wrzuta.pl/audio/630PvcGLBv6/edison_s_children_-_the_awakening _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Maj 19, 2012 12:25 am Temat postu: |
|
|
| wasdfg7 napisał: | | najlepszy utwór ostatnich 5 lat? |
A Simple Mistake
Left Out
Egoist Hedonist
Deathless
Burden
Hex Omega
Porcelain Heart
Eternally, part 2
Your Heart is As Black as Night
Pierwsze jakie mi do głowy przyszły  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Sob Maj 19, 2012 12:44 am Temat postu: |
|
|
Szczerze? Żaden. Absolutnie żaden.
Najbliższy memu sercu Eternally pt 2 i Burden które przecież wielbię. Aż przesłucham Karmakanic bo tam jednak nie ma żadnej chwili słabej. Chwila. No i co. Jasne. Poziom absolutnie magiczny, ale .... nie ten klimat. Nie ta podróż. Nie wiem czy potrafię wytłumaczyć to o co mi chodzi. Na język przychodzi mi tylko wypłowiałe "muzyczna podróż", ale to też nie w tym sensie w jakim wszyscy to rozumieją (a przynajmniej tak mi się wydaje). W Eternally jest patosu od cholery i jakby zupełnie inny klimat. A Edison's Children ... można zupełnie odlecieć. Ale już nawet walić klasyfikacje i inne tego typu pierdoły. Nie przekonują mnie argumenty, że nic się nie dzieje, że klimat nie ten (JAK? to jaki klimat? lepszego nie ma), że nużące... czy aż tak się rozminąłem z forum jeżeli chodzi o gust, czy po prostu żaden uczestnik QW nie poświęcił temu utworowi chwili skupienia. Przecież utwór sam w sobie jest fenomenalny... nie czaję. _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Maj 19, 2012 2:26 am Temat postu: |
|
|
| wasdfg7 napisał: | Poziom absolutnie magiczny, ale .... nie ten klimat.
(coś tam, coś tam, coś tam)
Nie przekonują mnie argumenty, że nic się nie dzieje, że klimat nie ten (JAK? to jaki klimat? lepszego nie ma) |
Jak nie ten klimat? To jaki?  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Sob Maj 19, 2012 3:24 am Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | | wasdfg7 napisał: | Poziom absolutnie magiczny, ale .... nie ten klimat.
(coś tam, coś tam, coś tam)
Nie przekonują mnie argumenty, że nic się nie dzieje, że klimat nie ten (JAK? to jaki klimat? lepszego nie ma) |
Jak nie ten klimat? To jaki?  |
Matko... prosisz mnie o wytłumaczenie własnych odczuć. Nawet jeśli udałoby mi się je spisać to i tak nikt by tego nie zrozumiał, bo każdy czuje inaczej (tak, jestem tego świadom). To o co mi chodzi, to fakt, że kawał tak świetnej muzyki jest przyjmowany wręcz z obojętnością przez zdecydowaną większość z Was co jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe. To wszystko. W końcu mamy jakieś wspólne ulubione itp itd części w muzyce. O czym zresztą świadczy jeszcze w miarę świeży Airbag. Tam nagle prawie nie ma osób, które by się nie zachwycały a tu co? Aż tak bardzo się różni? Aż tak zupełnie inny poziom? Wg mnie nie. Ale widocznie się mylę... a Ty się tylko słówek czepiasz mimo iż DOSKONALE wiesz o co mi chodzi
Może się okazać, że do niedzieli się tu nie odezwę, ale jeśli będzie odzew jakikolwiek to ... wracam w niedzielę  _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Maj 19, 2012 2:32 pm Temat postu: |
|
|
na pewno o czymś zapomniałem, ale... najlepsze utwory ostatnich 5 lat:
Happiness is the Road - M
Somewhere Else - M
Voice form the Past - M
Egoist Hedonist - Riverside
A Simple Mistake - Anathema
Eternally - Karmakanic
Anesthetize - PT
Sleep Together - PT
A Nightmare to Remember - DT
The Best of Times - DT
Repentance - DT
Lie Down Here (& Be My Girl) - Nick Cave
Star Whisperer - Tori
Dear Darkness - PJ H
Pendragon - Indigo
Jigsaw Falling Into Place - Radiohead
Through The Night - Q+PR
jakie airbag, jakie co. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|