| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Nie Sty 09, 2011 11:42 pm Temat postu: |
|
|
Pamiętam, że za smarka zawsze kojarzyłem trzy kawałki - DSMN, Brejkfru i Headlong właśnie jako najbardziej energiczne i rozpędzone, takie w sam raz do jazdy samochodem. Co prawda Headlong z tej trójki jest najsłabszy, ale i tak roxuje. A dididu, na które Fenderek psioczy to to tylko moment w tej piosence (a poza tym rox). Cała reszta pędzi jak pędziwiatr.
btw, jakie to kawałki wg Fenderka brzmią tak wspaniale/banalnie jak Headlong, bo ponoć są ich miliony? _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA
Ostatnio zmieniony przez kater dnia Pon Sty 10, 2011 12:25 am, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
Wysłany: Nie Sty 09, 2011 11:43 pm Temat postu: |
|
|
Napisany z myślą o solowym albumie Back to the Light. Piosenka powstała w studio w Montreux. Podstawy piosenki skomponowane przez BM składały się z syntezatorowego basu, zaprogramowanej perkusji i wokalu autora. W wersji Queen pojawiły się „żywe” instrumenty. Końcowe echo piosenki to śpiewany od tyłu tytuł piosenki.
Singiel ukazał się najpierw najpierw USA zamiast singla Innuendo i był pierwszym singlem Queen wydanym przez Hollywood Records. Ogółem singiel wydano w 10 krajach, łącznie rozszedł się w liczbie 150 tys. W UK doszedł do 14 pozycji i spędził na liście jedynie 4 tygodnie (łączna sprzedaż 75 tys.).
o utworze:
http://sebastian.queenconcerts.com/e-headlong.htm
o wersjach:
| Cytat: | Headlong (Album Version) 4:38
Written by Queen
Appears on: Innuendo, Track 3
Headlong (Vinyl Edit a.k.a. Single Edit a.k.a. GH2 Edit) 4:33
Written by Queen
Appears on: Innuendo vinyl album, Greatest Hits 2, Dutch Headlong CD single, UK The Singles Collection Volume 4
Just like the album version, just with the guitar note edited out at the end.
Headlong (Radio Edit) 3:46
Written by Queen
Appears on: US Headlong Promo CD
This is not one of the more seamless edits. The first edit appears 20 seconds into the track, cutting some instrumental bits. Throughout the rest of the song there are other various small instrumental bits taken out, including a very noticeable one near the end. Stick to the album version.
Headlong (Video Version) 4:43
Written by Queen
Appears on: Greatest Flix II
The audio to the video version of Headlong is the same as the album version, except there is some additional guitar in the mix, which lengthens the track slightly. The extra guitar is at about 1 minute into the track.
Headlong (Canadian CHR Edit - No Guitar) 3:20
Written by Queen
Appears on: Warner Music Canada promo CD
A rare edit, based on the Vinyl Edit mix, but more severe than even the US Radio Edit. This version removes almost all of the instrumental sections and all of the guitar solo. This was apparently meant for "light rock" radio stations in Canada.
Headlong (The eYe Version) 4:43
Written by Queen
Appears on: Queen: The eYe
From the Electronic Arts videogame, Queen: The eYe. This is a full instrumental remix of the Greatest Flix II version of the song. This track has no vocals at all.
Headlong (Demo) 3:03
Written by Queen
Appears on: Unreleased
An early demo version featuring Freddie on lead vocals and Brian on backing vocals. The percussion sounds like it was provided by a drum machine, and it sounds as though John's bass is present. Freddie's vocals are very similar to the final version. Brian's guide vocals can be slightly heard in the background. An interesting working version of the track.
Headlong (Demo) 5:00
Written by Queen
Appears on: Unreleased
This track premiered at the 16th International Fan Club Convention in Prestatyn. This was recorded in Allerton Hill Studios, mid-1990 with a drum machine and Brian May's original bass and guide vocal (no Freddie, nor choruses). |
singiel Japoński wartość ok. 36 funtów  _________________ http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl

Ostatnio zmieniony przez daga dnia Nie Sty 09, 2011 11:45 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Nie Sty 09, 2011 11:45 pm Temat postu: |
|
|
Kawałek miał być początkowo umieszczony na albumie Briana, Back To The Light.
| angielska Wiki napisał: | | The performance footage (Mercury wearing a yellow sweater) was shot in February 1991, while the other footage (Mercury wearing two different blue shirts) were shot in late 1990 at Metropolis Studios in London (The footage of Mercury wearing a blue shirt with a tie was shot in fall of 1990—notice his healthier appearance; the footage of Mercury wearing a blue shirt with a darker vest was shot in November 1990—with a slightly more gaunt appearance in his face and neck). The outside of Metropolis Studios is also shown at the beginning and the end of the video. This is also the last colour video of Freddie Mercury. The next one, "I'm Going Slightly Mad", was recorded in black-and-white. |
Opinia: taki sobie rocker, choć nie wyobrażam sobie krążka bez niego. Idealny na singel, idealny na GH. Podoba mi się teledysk, na którym jak nigdzie widać Queen jako czwórka dobrze bawiących się ze sobą gości.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
irminella

Dołączył: 18 Sie 2008 Posty: 1074 Skąd: Szklary/ Rzeszów
|
Wysłany: Nie Sty 09, 2011 11:47 pm Temat postu: |
|
|
No, trochę wody w rzece od maja upłynęło
Co do "Headlong". Cóż, osobiście nie przepadałam nigdy za tym utworem, za to mój tata go uwielbia i zawsze włącza właśnie to na fula jak jedziemy sami samochodem. Trochę taka naiwna ta piosenka, oczywiście rock, ostro jest. Teledysk też średnio lubiłam - ot taki zwyczajny w sumie, po obejrzeniu np "It's A Hard Life" specjalnie się nie wyróżniał. Pewnie teraz wielbiciele kawałka mnie zjadą z góry na dół  _________________ "uwielbienie dla Rogerrrka ^^ :* :love: $vvEEt"
(by Mike) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Nie Sty 09, 2011 11:57 pm Temat postu: |
|
|
Jak dla mnie świetny, mało Queen aż takich rockerów miało. Były twory z mocnym walnięciem, były wielkie twory, ale takie rasowo hard rockowe to jednak mało. Myślę, że idealnie wpasowałby się w stylisykę AC/DC, gdyby było ciut bardziej surowo i skrzekliwie (szczególnie w Brianowskiej epoce elektryków).
Teledysk lubię, pokazuje zespół "od kuchni", choć po Freddiem akurat już sporo widać z choroby. Chudy masakrycznie. _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Zbyszek

Dołączył: 25 Kwi 2004 Posty: 158 Skąd: Żuromin
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pon Sty 10, 2011 12:09 am Temat postu: |
|
|
| daga napisał: |
singiel Japoński wartość ok. 36 funtów  |
Wtopa. Popieprzyło mi się kompletnie z I WANT IT ALL, numerem 10 na liście największych rarytasów Queen. Cena na dziś zdaje się ciągle 700 funtów. Headlong jeśli chodzi o rarytasy to wersja francuska. 12 cali, na dziś 250 funtów. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Sty 10, 2011 12:24 am Temat postu: |
|
|
podobno gdy Brian usłyszał jak Freddie nuci piosenkę to zdecydował, że przeznaczy ją na Innuendo zamiast Back.
w UK 14 pozycja.
Sam kawałek baaardzo lubię. Jak ostatnio się podniecałem BReakthru w temacie o Miracle, że podróż sentymentalna, żę szmery bajery to tu tak samo, tylko troszkę mniej ;p
Ale bardzo lubię. Świetny rocker. Zaprawdę nje ma opierdzielania się w tym numerze. Uwielbiam teledysk, niby prostu, ale chwyta. Pamiętam, że był to jeden z pierwszych ich klipów jakie widziałem. To było coś wtedy. I teraz jak się na to patrzy to.. ja pierdzielę! Feddiego praktycznie tam już nie ma, w sensie chodzi mi o jego wagę. A lata, skacze, wygłupia się. Ogólnie ta atmosfera zabawy mi się bardzo podoba tutaj.
ps. fragment dudidudu zawsze bardzo lubiłem  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Pon Sty 10, 2011 12:29 am Temat postu: |
|
|
Pisałem w survivorze więc napiszę i tu. Opinia jakoby to był brat bliźniak Breakthru - gówno prawda. Co nie zmienia faktu, że rocker naprawdę przedni. Niesamowicie go wielbię. Myślę że to był jeden z pierwszych utworów Queen jakie słyszałem i jakiego słuchałem na okrągło. Świetna dynamika, genialna gitara. Coś niesamowitego. Podróż sentymentalna - tak. Generalnie to chyba za takie utwory pokochałem Queen w ogóle. _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Sty 10, 2011 12:33 am Temat postu: |
|
|
tak pamiętam jak w gimnazjum miałem listę Headlong, Breakthru, Scandal, Somebody to Love i inne takie, a następnie zapętlało to się po naście razy  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Zbyszek

Dołączył: 25 Kwi 2004 Posty: 158 Skąd: Żuromin
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Majkel

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 390 Skąd: Oświęcim
|
Wysłany: Pon Sty 10, 2011 12:48 am Temat postu: |
|
|
Zmęczony jestem jak skurczysyn, ale jednak warto by było parę słów skrobnąć na ten temat (w końcu sam w miarę aktywnie uczestniczyłem w dyskusji, która reaktywację tego wątku sprowokowała ).
... Chociaż po dłuższym zastanowieniu, jednak nie dam już dzisiaj rady wydusić z siebie czegokolwiek sensownego Ale przynajmniej zaklepię sobie miejsce na później (posta oczywiście wyedytuję); przy okazji będzie to dla mnie stanowiło niezłą motywację, aby jednak w tej dyskusji uczestniczyć  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Zbyszek

Dołączył: 25 Kwi 2004 Posty: 158 Skąd: Żuromin
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Aia

Dołączył: 02 Gru 2010 Posty: 200 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Sty 10, 2011 1:06 am Temat postu: |
|
|
| kater napisał: | | Pamiętam, że za smarka zawsze kojarzyłem trzy kawałki - DSMN, Brejkfru i Headlong właśnie jako najbardziej energiczne i rozpędzone, takie w sam raz do jazdy samochodem. Co prawda Headlong z tej trójki jest najsłabszy, ale i tak roxuje. |
Ja w zasadzie mogę się podpisać pod katerem, w tej materii zgadzam się w zupełności.
Headlong to kawał dobrej roboty. Ma naprawdę chwytliwą melodię, niezły wokal, muzycznie wcale też nie zgorszy. Prosty, ale zwięzły, mocny i klarowny. Jak już pisałam w recenzjach działał na mnie zawsze otrzeźwiająco, a zarazem wzbudzał niepokój. Ma w sobie coś z średniowiecznego danse macabre, które to porównanie samoistnie mi się "od zawsze" napatoczało i powodowało ciary od "stóp do głów". Ma w sobie życie i energię, ale jednocześnie oddech śmierci na karku. Nie mogę pozbyć się tego wrażenia jak go słucham, prześladuje mnie. Z tych względów nie włączam go na chlubną listę queenowych antydepresantów, którą już kilkakrotnie zapewne przytaczałam przy różnych okazjach, coby rozpropagować i nobilitować tym samym radosne brzmienie Queen. _________________ Errare humanum est...
SERDUCHA SERDUCHOM |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Sty 10, 2011 11:37 am Temat postu: |
|
|
Generalnie gitara rządzi. Wchodzenie w solo, jak się powoli napędza, a tuż przed jeszcze Roger z bębnami, no super. Updididi też mi się zawsze podobało, no i w ogóle tekst, wokal - strasznie lubię Freddiego w takich rozbujanych hard rockach No z ciekawostek to ja niestety jestem świadom tylko tej, że pod koniec ten bełkot to "Headlong" puszczone od tyłu. Na płcie jeden z lepszych - ale po moich głosów w skurczyworze widac, ile dla mnie na Innuendo jest tych "lepszych" Z rockerów na płcie na pewno lepsiejsze od Hitmana i w ogóle bardzo przebojowe, singlowe, chwytliwe i takie typowo hard rockowe - ale jednak bardziej mnie bierze Ride the Wild Wind
P.S. Bardzo fajnie to zreaktywowaliście, nawet jeszcze Mustapha91 i Innuendo0 nie wyskakują z tymi swoimi x/10, aż miło się czyta  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
MarcinST43
Dołączył: 22 Cze 2009 Posty: 7 Skąd: Pępowo
|
Wysłany: Pon Sty 10, 2011 12:31 pm Temat postu: |
|
|
Dla mnie jest to utwór uniwersalny - w chwilach smutku wprowadza w miły nastrój, a gdy człowiek jest wesoły, to jeszcze bardziej nastraja go na dobry humor
Hoop diddy do i cała reszta tylko dodają jej "bujania".
Podczas słuchania człowiek nie ma wrażenia, że jest to piosenka której tekst i melodia mają na celu wywołać stan depresji ze względu na to jakiś świat jest zły, a życie do dupy, bo trzeba umierać i nic się na to nie poradzi albo małe kotki (czy tam Murzyniątka - jak ktoś tu gdzieś już pisał w kontekście ITTWWC) nie mają co jeść.
Wszystko przechodzi płynnie - nie ma czasu na chwile oddechu podczas słuchania, nie ma nudy.
Jeśli o teledysk chodzi - banalny, ale to właśnie to on w dużej części nadaje urok temu utworowi. Freddie skacze, wygłupia się, śmieje - cholera, jeśli człowiek który jest u progu śmierci może być szczęśliwy to dlaczego ja mając codzienne, ludzkie problemy nie mogę się uśmiechnąć?
Pewnie, że mogę - i ta piosenka jest właśnie takim motywatorem, że mimo wszystko jednak są powody do radości ; )
Wiadomo, nie popadajmy w skrajności, że piosenka pomoże na wszystko, a życie jest straszne i w ogóle, ale na przykładzie skrajności chyba najłatwiej jest to wytłumaczyć.
Baaaardzo subiektywnie oceniam Headlong z w/w powodów. Tekst, na pozór banalny ma dla mnie też osobiste znaczenie.
Takie queenowe niemaopierdalaniasię. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lecri

Dołączył: 16 Sty 2010 Posty: 159 Skąd: Pomorze
|
Wysłany: Pon Sty 10, 2011 12:59 pm Temat postu: |
|
|
Doskonale pamiętam, że bardzo zależało mi na reaktywacji tego tematu, gdy rejestrowałam się na tym forum rok temu Fajnie, że to się jednak stało, bo już na to nie liczyłam.
Co do Headlong. Kiedyś lubiłam bardzo, ale jednak z biegem czasu się znudził, a takie I Want It All znudzić się nie potrafi, choć utwór znam dłużej (lecz w tej gorszej - singlowej wersji). Co nie zmienia faktu, że kawałek wciąż lubię, wprowadza w pozytywny nastrój Ale naprawdę lubię to całe "didowanie", w końcu ten zespół podchodził do muzyki z ogromnym poczuciem humoru, więc moim zdaniem takie "smaczki" w ich utworach są jak najbardziej na miejscu.
Za to wciąż uwielbiam ten teledysk (w ogóle wszystkie klipy z Innuendo uważam za bardzo udane), pokazuje Queen jako czterech facetów świetnie się ze sobą bawiących, choć jak wiadomo ten okres w historii zespołu wcale do wesołych nie należał. I to mi się podoba w Freddiem, pomimo choroby nie użalał się nad sobą, do końca nie stracił swojego poczucia humoru. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pon Sty 10, 2011 1:44 pm Temat postu: |
|
|
mnie troche odbieranie tego utworu od dluzszego czasu utrudnia to, ze niestety slyszalem absolutnie katastrofalną wersje solową briana na jakiejs jego nieoficjalnej koncertowce kupionej kiedys w supermarkecie. masakra totalna, glownie wokalnie
aczkolwiek troche w sumie zaluje, ze nie grali tego z paulem. przeciez wlasnie to byla najlepsza okazja, zeby zagrac kawalki z the miracle i innuendo na zywo, a tymczasem grali w sumie tylko i want it all, TSMGO, days of our lives i bijou. no ale do tego, ze wspolpraca z paulem powinna nosic tytul 'waste of opportunity' (albo lost opportunity, zeby zostac w queenowym nazewnictwie), to juz sie przyzwyczailismy  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Writer
Dołączył: 09 Sty 2011 Posty: 17
|
Wysłany: Pon Sty 10, 2011 4:30 pm Temat postu: |
|
|
Headlong to taka górna strefa stanów średnich Queen. Niby taki typowy rocker, a jednak ma w sobie coś więcej, nie wiem co to jest, może to ten wokal, który z każdego, nawet najbardziej nieudanego kawałka potrafi zrobić coś fantastycznego (idealny przykład na to to Coming Soon). A Headlong jest czymś więcej niż nieudanym kawałkiem. Generalnie nie jestem aż tak ogromnym fanem Innuendo jak większość, dostrzegam masę słabych punktów na tej płycie, ale akurat ten do nich nie należy. Daje idealnego kopa zaraz po onirycznym Slightly Mad i jest idealny na poranne rozbudzenie
A co do teledysku - chyba ostatni, na którym Freddie miał jeszcze siły, żeby tak poskakać. Dla mnie to niezwykłe, że facet umierający na AIDS potrafił się tak beztrosko bawić, jak tutaj, czy na Breakthru - to jeden z pomniejszych powodów dla których zawsze będę go uwielbiał. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Pon Sty 10, 2011 4:44 pm Temat postu: |
|
|
| daga napisał: | | Bizon litości nie przypominaj mi tego piania Briana na koncertach mordował ten kawałek.... bo parę gitarowych patentów było fajnych m.in. intro ale wokal... litości... |
CHCĘ TO USŁYSZEĆ _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
irminella

Dołączył: 18 Sie 2008 Posty: 1074 Skąd: Szklary/ Rzeszów
|
Wysłany: Pon Sty 10, 2011 5:05 pm Temat postu: |
|
|
KLIK _________________ "uwielbienie dla Rogerrrka ^^ :* :love: $vvEEt"
(by Mike) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Pon Sty 10, 2011 5:16 pm Temat postu: |
|
|
niemoge, momentami prawie jak moje wykonanie This I Love po czterech harnasiach
edit: ale trzeba przyznać że te trzęsące się cyc.. znaczy tamburyny nieźle odwracają uwagę _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pon Sty 10, 2011 5:44 pm Temat postu: |
|
|
wersja z brixton (czyli ta z linka powyzej) to i tak cudo w porownaniu z tą, którą mam na tej innej koncertowce xD _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dzejkop

Dołączył: 18 Gru 2010 Posty: 55 Skąd: In der nahe von Petrikau
|
Wysłany: Pon Sty 10, 2011 5:56 pm Temat postu: |
|
|
Śliczny Brianek po prostu sie nie nadaje do takich piosenek z pierolnieciem. Oprocz tego to vide TYMD na FMTC.
Niech lepiej śpiewa takie rzeczy Roger, szczegolnie z ta jego seksowna chrypka (od razu mowie, ze nie jestem gejem!)  _________________ Last.fm |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Writer
Dołączył: 09 Sty 2011 Posty: 17
|
Wysłany: Pon Sty 10, 2011 6:26 pm Temat postu: |
|
|
Ale to właśnie dowodzi, jak wiele w niektórych piosenkach daje wokal Freddiego Brain to Brian, na płytach coś zaśpiewanego przez niego wprowadza fajne urozmaicenie, ale nigdy nie byłem jakimś wielkim fanem jego głosu. To co robi najlepiej to gra na gitarze i tego powinien się trzymać. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Arquest

Dołączył: 27 Lut 2008 Posty: 1942 Skąd: Gliwice
|
Wysłany: Pon Sty 10, 2011 6:44 pm Temat postu: |
|
|
To żeście się reaktywowali, no, no!
Ja - cóż mogę dodać? Daga wszystko powypisywała, dlatego napiszę może o moim osobistym odczuciu. A moim zdaniem - ten utwór jest świetny! To znaczy, zawsze mi się podobał (pewnie ze względu na to, że lubię znakomitą większość Brianowych piosenek ). Moje uwielbienie dla Briana sięga tak daleko, że mogę mu wybaczyć to pianie z koncertów (choć moim zdaniem i tak najgorsze w całym tym jego wykonaniu jest to "yeah...." zaraz na początku).
Teledysk nie zrobił na mnie jakiegoś wielkiego wrażenia - może to przez to, że rzadko go oglądam...? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Aia

Dołączył: 02 Gru 2010 Posty: 200 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Sty 10, 2011 8:37 pm Temat postu: |
|
|
Hahahaha, ta wersja Bri jest koszmarna Na początku normalnie mnie w klęcznik wryło, nie wiedziałam co to jest, poczułam się pobita
A co do teledysku, widzę, że zbiera wiele pochlebnych opinii...Moje odczucia względem niego są niestety inne. Wszystko niby ładnie, pięknie. Zamysł całkiem do rzeczy - pokazanie chłopaków "od kuchni" w zaaranżowanej a'la studio przestrzeni, a jednak zawsze oglądając go ogarniało mnie zażenowanie. Pewien paskudny rodzaj wyjątkowo przykrej konsternacji pojawiający się u mnie, kiedy wiem, że ktoś się bardzo stara, a mu nie wychodzi...
O ile we fragmentach powklejanych z wcześniejszych nagrań studyjnych i klipów faktycznie rozrywkowa atmosfera jest namacalna, o tyle w trzonie teledysku, czyli nagraniu w hali już nie. Każde ujęcie porusza we mnie pokłady żalu i inicjuje wędrówkę serca do gardła. Nie wiem dlaczego, ale wyczuwam tu ból i niemoc Freda w stopniu paraliżującym moją percepcję. Nie jestem w stanie tego oglądać
Zupełnie inaczej jest w przypadku klipu do Breakthru. Tam żadna żałość nie mąci mojego zachwytu i z najwyższą przyjemnością, niemal czując wiatr we włosach, pędzę z nimi ekspresem cudów. A tu klops, nad Headlong nie przechodzę do porządku dziennego. Tylko nad tym jednym. No po prostu nie umiem. Dziwne to i niepojęte. _________________ Errare humanum est...
SERDUCHA SERDUCHOM |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Jaszek

Dołączył: 08 Lis 2010 Posty: 701 Skąd: Zawoja/Kraina Rhye
|
Wysłany: Pon Sty 10, 2011 9:37 pm Temat postu: |
|
|
Mnie się w tej piosence zawsze podobał początek taki fajny klimatyczny, generalnie fajna piosenka dużo słychać Briana i Roger wymiata a Freddie jak zawsze świetny a najlepszy fragment wg mnie to jak Freddie pod koniec zachrypniętym głosem śpiew hahah.
Teledysk ciekawy nie mam takich odczuć jak Aia, umierający Mercury pełen życia w swoim żywiole i wygłupia się w studiu z gitarą czy rzuca płytą do Briana (choć pewnie było to wyreżyserowane wcześniej) należy podziwiać Go za to, profesjonalista w każdym calu _________________ I'm slightly mad
Oh dear |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|