| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
jagaciarz

Dołączył: 16 Cze 2005 Posty: 670 Skąd: Zgierz
|
Wysłany: Pon Sie 02, 2010 6:23 pm Temat postu: |
|
|
| mumin_king napisał: | | Na Armii nie chciało się siedzieć, |
Hehe a właśnie już miałem zapytać jak wypadli, ale przebijając się przez (ciekawie napisanego:) posta trafiłem na to:).
A Maleo jak generalnie oceniasz-ostatnio miałem okazję widzieć ich w czerwcu w Łodzi i bardzo na plus było. _________________ That time will come,one day you'll see when we can all be friends |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Pon Sie 02, 2010 6:26 pm Temat postu: |
|
|
Znaczy jak mówię, ja takie muzyki nie lubię słuchać w dużych ilościach. Chyba zbyt mnie nudzi, ale jak na godzinny koncert było całkiem nieźle. Grali sporo klasyków Boba no i pojawił się Rasta Luta, którego udało mi się wcześniej przypadkiem spotkać.
Z tą Armią to poszliśmy tylko i wyłącznie, bo chcieliśmy ogarnąć rzeczy na powrót tak by po Jelonku od razu wybyć do Kostrzyna, więc to aż tak negatywne nie jest.  _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mefju

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 2871 Skąd: Piaseczno
|
Wysłany: Pon Sie 02, 2010 8:23 pm Temat postu: |
|
|
Spróbuję zdać jakąś relację:
No więc był to mój pierwszy wypad na Woodstock w życiu i muszę przyznać, że cały ten festiwal zrobił na mnie piorunujące wrażenie, choć z początku dość sceptycznie do tego wszystkiego podchodziłem.
Przybyłem w czwartek koło południa wraz z Crystalem oraz Natalką(znaną również jako 'Kot') i Mateusz z Sutersów, a także ze znajomymi Natalki z którymi to później więcej czasu spędzałem niż ze swoimi.
Namioty rozbiliśmy prawdopodobnie w sektorze H, tzn. nie wiem jaką dokładnie miał literkę, ale to było w tym lasku całkiem niedaleko sceny, który bokiem stykał się z Przystankiem Jezus, a rogiem z wioską piwną. Nienajgorsza IMO lokalizacja, choć wolałem się rozbić gdzieś na górce, by mieć lepsze widoki na wszystko.
Co robiłem pierwszego dnia to za dobrze już nie pamiętam , ale między innymi spróbowałem tego krysznowskiego żarcia a'la Hare Kryszna(nie powiem nawet całkiem dobre, zwłaszcza ta słodka papka ) no i se zakupiłem jakąś koszulkę Pink Floyd przez co mój budżet Woodstockowy gwałtownie się skurczył i nie starczyło mi już kasiory do końca wyjazdu(a miałem 200 zł z czymś). Poza tym już chyba nic ciekawego się w tym dniu dla mnie nie działo za to następnego dnia już przybyli qmichał z Dianą no i pozostali fani Queen jednak ani z Bizonem ani z muminem ani nawet z Ziutkiem czy Meliną Bulsarą niestety nie udało mi się spotkać. Z qmichałem i Dianą zaś wybyliśmy na pierwszy woodstockowy tego dnia koncert na dużej scenie. Nazwy zespołu niestety nie pamiętam, ale brzmiała dość dziwacznie, a jego lider był śmiesznie ubrany no i miał niezłe hipnotyzujące okulary. Koncert wypadł nienajgorzej, chociaż ja tak naprawdę w tym dniu czekałem tylko na Lao Che i Papa Roach(z zespołów których nazwy coś mi mówiły ), lecz ten drugi niestety przegapiłem. W międzyczasie jeszcze udaliśmy się z qmichałem do wioski ASP na warsztaty z kabaretu improwizowanego oraz na muzyczne wraz z Sutersami gdzie mogliśmy pograć(chociaż w moim przypadku 'pograć' to nieadekwatne słowo ) m.in. na replice gitary Hendrixa. Zahaczyliśmy jeszcze o miasteczko Łódź-Stock i obejrzeliśmy połowę filmu "Kingsajz". Prócz tego jeszcze włóczyłem się tego dnia po scenie folkowej no i po mieście - ze znajomymi Natalki z Sutersów zrobiliśmy małe zakupy w Lidlu, a wieczorem z samymi Sutersami trudziliśmy się w odnalezieniu "Biedronki". W międzyczasie też zagadał do nas i poczęstował nas browcami jakiś miejscowy sympatyczny menel.
O tego dnia jeszcze miałem oddawać krew(bo szkoda mi było kasiory na prowiant, a 10 tabliczek czekolady piechotą nie chodzi ), ale niestety miałem za niski poziom hemoglobiny no i ostatecznie krwi oddać nie mogłem. Ale zastrzyk w żyłę po której mam ogromnego sińca to już mi chamy zrobiły!
Następnego dnia(tzn. tego samego ale było już sporo po północy) udałem się na koncert Lao Che, ale nie wytrzymałem do końca, zresztą zależło mi tylko na tym by usłyszeć "Hydropiekłowstąpienie". Po odegraniu ów utworu udałem się na spoczynek, aż tu nagle widzę, że... NIGDZIE NIE MA MOJEJ WALIZKI!!!! Nie wiem jak to się stało, ale najwyraźniej ktoś mi ją ukradł, chociaż śladów włamania żadnych nie widziałem, a wejście do mojego namiotu było trudno dostępne, bo ktoś inny zabarykadował je swoim namiotem. Na szczęście cennych przemiotów żadnych tam nie miałem, no ale miałem całą masę ubrań przez co nie miałem później już do końca Woodstocku nic, kompletnie NIC na zmianę(poza koszulką Pink Floyd którą na miejscu nabyłem) i przez cały czas chodziłem brudny, śmierdzący i zasyfiony, no nawet gaci na zmianę już nie miałem! A do tego jeszcze ten cały kurz w powietrzu... choć niewątpliwe ładne były dzięki niemu efekty świetlne i gry światłocieni. Warunki sanitarne zresztą też do najlepszych nie należały. Sranie w pozycji "na Małysza" czy to w zapchanym zajebanym Toi Toi'u czy w lesie nie jest niczym fajnym, a do pryszniców i umywalek kolejki były przeogromne, a i tak później nic to nie dawało. Heh, Owsiak niech się lepiej cieszy, że Sanepid do niego nie zagląda.
Od momentu kradzieży chciało mi się już wracać do domu po prostu dosyć miałem życia w tym syfie(chociaż tak to jest w sumie zawsze gdy się jedzie pod namiot na więcej niż jeden dzień ). No ale wrócić wcześniej nie mogłem bo miałem wykupiony już wcześniej bilet powrotny na poniedziałek.
No ale wracając do tematu bo zgubiłem wątek - w sobotę znowu wypadłem z ekipą od Natalki z Sutersów na miasto na kolejne zakupy. Potem wraz z qmichałem i resztą naszej ekipy udaliśmy się na koncerty Maleo Reggae oraz szopenowski Leszka Możdżera(ej zaraz, a może to było w piątek? ja już nic nie pamiętam ). Jeszcze tego samego dnia zażyłem kąpieli błotnej, ale to chyba ostatni raz w życiu. Już po pierwszym razie stwierdziłem że to raczej nie dla mnie, głównie dlatego, że okruchy piachu dostawały mi się do oczu, ust i nosa, a jak ktoś mną szurał po dnie kałuży to bolało jak skurwysyn i co chwila musiałem sprawdzać czy mi gdzieś nie krwawi. Nie krwawiło, ale mam po tym wszystkim ślady niestety. Najlepsze w tym wszystkim było jednak to, że można było się obrzucać czyimiś gaćmi, spodenkami i skarpetami znalezionymi w błocie ale niestety prócz tego było tam od cholery puszek po piwie przez co można było się skaleczyć. Atrakcją był również jakiś gościu który udawał naszego forumowegp "Owcę" ze zlotu w NML.
Po kąpieli w błocie niestety nie miałem się w co przebrać, no ale mniejsza już z tym. Następnego dnia obudziłem się bardzo wcześnie, bo nie mogłem w nocy z jakiegoś powodu spać - wszystko mnie bolało i jak się próbowałem przewalić na bok to to była masakra, a do tego jeszcze budziłem się po kilka razy by wyjść za potrzebą. Ok. godz. 10:00 udałem się do namiotu ASP na wywiady z Niedźwiedzkim, Wajdą i jeszcze jakiś tam Markiem, którego nazwisko nic mi nie mówiło, a którego wystąpienie w całości przespałem. W czasie tych wykładów wydawało mi się że spotkałem tam jakąś swoją znajomą, ale nie byłem pewny do końca czy to ona, więc nawet nie próbowałem zagadywać. Pod koniec dnia jeszcze udaliśmy się na Łódź-Stock bo miała lecieć pełnometrażówka Włatców Móch, ale zamiast tego puścili nam jakąś krzyżówkę animowanego filmu wojennego z jakimś tanim hebrajskim(żydowskim?) porno, nie mniej jednak nie żałuję spędzonego wieczoru. Potem jeszcze zaliczyliśmy koncert Jelonka i udaliśmy się w podróż na dworzec na godzinę 4. Pociąg niestety był zatłoczony, a nam dodatkowo przypadło jechać w przedsionku, gdzie był chyba jedyny czynny kibel... ale to była masakra gdy ludzie udający się tam usiłowali znaleźć pomiędzy naszymi ściśniętymi śmierdzącymi cielskami jakiś kawałek wolnego miejsca by postawić stopę. A niektórzy to byli tak zdesperowani tą puszkowatą sardynkowatością, że normalnie zamykali się w kiblu na dłuższy czas, bo nie mieli na czym siedzieć. Pod koniec podróży jacyś idioci pociągnęli za hamulec bezpieczeństwa i gdzieś przed Skierniewicami wyskoczyli z pociągu nagle w szczerym polu, no i przy okazji te same typki wcześniej otwierały całe drzwi na oścież gdy już nie mogli wystać w kolejce do kibla.
Po powrocie do domu niestety musiałem przesiedzieć jakiś czas do powrotu rodziców u sąsiada bo nie miałem kluczy(nie brałem bo bałem się, że mi po prostu ukradną a cały czas łazić z nimi to by mi się po prostu nie chciało). No ale jak już wlazłem pod prysznic, ubrałem na siebie coś świeżego i wreszcie wysrałem się w cywilizowany sposób... poczułem taką nagłą błogość.... :]
To tyle ode mnie. Generalnie to moje obawy co do Woodstocku okazały się być niesłuszne. Tam są całkiem porządni ludzie i co ciekawe w różnym wieku, a nie tylko młodzież. Panowała tam przez cały czas bardzo pokojowa i przyjazna atmosfera i właściwie to jedyne co złe nas spotykało ze strony ludzi to kradzieże! Dokuczliwy był jeszcze ten cały kurz i nieludzkie warunki sanitarne, ale mimo to atmosfera była bajeczna i trzeba tam koniecznie pojechać aby to poczuć! I niech ci co nie byli nigdy na Woodzie niech się lepiej na jego temat nie wypowiadają bo aby przekonać się jak tam jest naprawdę to trzeba tam po prostu BYĆ! I nie ukrywam, że za rok też chętnie się wybiorę, tylko będę musiał się jakoś lepiej zaopatrzyć(jakiś przenośny kibel czy cuś) i zabezpieczyć. _________________
"Lepiej pić piwo niż nie" - Paulo Coelho |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pon Sie 02, 2010 10:44 pm Temat postu: |
|
|
kilka cudnych dni, jak zwykle. koncertowo w tym roku bylo tak sobie, ale nie na koncerty tam jezdze
widzialem:
beltain - swietny wystep na scenie asp. goscie mnie powalili i chce ich plyte. zalujcie ci, ktorzy traciliscie w tym samym momencie czas na papa roach
steczkowską - bardzo mnie zaskoczyla. moze w srodu ze 2-3 kawalki byly monotonne, ale jako calosc wypadlo swietnie, a grawitacja powalila.
kennedy'ego - gral spoko, ale bylo juz za pozno na taką muzyke i zwyczajnie padalem
arke noego - poszlismy na arke w asp z ciekawosci. nie lubie chrzescijanskiej muzyki, tematyka tez nieszczegolnie dla mnie, alepodobalo mi sie jak zajebiscie ludzie sie bawili na tym koncercie. warto bylo to zobaczyc.
titus - przyzwoicie, ale bez szalu. motorheadowe granie ale jakos do konca nie przekonalo.
jelonek - fantastyczny jak zawsze. absolutnie nowa gwiazda polskiej muzyki, chociaz przeciez nagrywajacy w roznych zespolach od bardzo dawna. zasluzony zloty baczek (sam na niego glosowalem). musze w koncu kupic te jego plyte.
poza tym, z obozu torunskiego sluchalem sobie flinty i możdżo-chopina
i to chyba wszystko.
a no i asp z tomaszem zimochem. jak zwykle na wiecej w asp nie bylo sil, bo przy tym upale zapieprzanie w pelnym sloncu pod gore bylo ponad moją slabą silną wole
jak zawsze, wiekszosc czasu spedzilem w cudownym cieniu drzew u przyjaciol z torunia, z ktorymi co rok planuje sie rozbijac i jakos nigdy nie robie tego, ale i tak u nich przesiaduje hehehe sam bylem rozbity tak samo jak rok wczesniej, na przedluzeniu uliczki idacej na tylach gastronomikow. do torunia i barmy army blisko, do gastro i toy toyow tez pare godzin cienia nawet jakby sie uprzec heh
niestety jak zwykle cieniem na imprezie kladą sie kradzieze. mnie nic nie ukradli, namiot zamykam na klodke (ktora na nic by sie nie zdala, jakby ktos z nozem przyszedl), ale ludziom w namiotach obok mnie pozabierali sporo rzeczy, w tym telefony.
generalnie wiekszosc mojej ekipy stwierdzila zgodnie, ze tak malo jeszcze na woodzie nie spali hehe
zaczelo sie od pociagu z lodzi w srode w nocy. na kaliskim doczepili 2 wagony wiec jechalismy w pelnym luksusie. spania zero heh. po przyjezdzie rozbilismy sie i ruszylismy na rozne powitania, spac poszedlem dopiero o 3 w nocy co dalo jakies 41h bez snu. wstalem o 7 rano heh drugi dzien spedzony glownie w cieniu torunskim, bo nigdzie indziej sie nie dalo wytrzymac, a ja juz bylem spalony sloncem. i jedyna w miare przespana noc od 2 do 9. w miedzy czasie akustyczne sety dwa z kumplem przy naszych namiotach kolejna noc zupelnie nieprzespana. do 5:30 siedzielismy w wiosce piwnej popijajac i tanczac pod sceną. polozylem sie przed 6 i na 7 wstalem na prysznic potem z godzinke w trakcie dnia dospalem ale to generalnie wszystko. no i ostatnia noc to w zasadzie tez dosypianie pol godziny tu czy tam i dopiero w pociagu ze 2h pierwsze przespalismy. wracalismy o 8 rano i bylo elegancko lezelismy prawie kazdy na 2 miejscach, tyle bylo wolnego najbardziej komfortowa podroz woodstockowa w moim zyciu, tylko te plastikowe siedzenia dla ludzi ze zlamanym w 3 miejscach kregoslupem...
splot roznych okolicznosci, takich jak upal, multum najblizszych znajomych i przyjaciol w jednym miejscu, akustyczne sety i historie milosne spowodowal, ze w zasadzie kompletnie ominalem jakiekolwiek Qspotkania. jedynie 2 razy wpadlem na werty'ego (tradycyjnie) no i podczas jelonka okazalo sie, ze ze 3 metry przede mną stoi michal z diana i crystalem wiec sie przywitalem i chwile pogadalismy z michalem. sorry, ze tak znowu wyszlo, ale no coz... na woodstocku byli moi najblizsi przyjaciele i znajomi, na spotkanie z ktorymi czekam czasem caly rok musialem sie nimi nacieszyc ile sie dalo, a wiekszosc z queenowej ekipy woodstockowej mnie chyba nie zna nawet osobiscie wiec braku raczej nie odczuliscie
kurwa, ja chce jeszcze  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
innuendo0

Dołączył: 12 Mar 2009 Posty: 1519 Skąd: Śląsk
|
Wysłany: Wto Sie 03, 2010 9:42 am Temat postu: |
|
|
| Mefju254 napisał: | | jeszcze jakiś tam Markiem, którego nazwisko nic mi nie mówiło, |
Marek Kondrat
Oglądałes może CK.Dezerterów Tam grał Kanię
http://www.youtube.com/watch?v=90uzKrmPfK4&feature=related
To ten co prowadzi lekcję patriotyzmu, a ostatnio zajmuje się reklamą ING _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mefju

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 2871 Skąd: Piaseczno
|
Wysłany: Wto Sie 03, 2010 11:24 am Temat postu: |
|
|
| innuendo0 napisał: | | Mefju254 napisał: | | jeszcze jakiś tam Markiem, którego nazwisko nic mi nie mówiło, |
Marek Kondrat |
Nie, to na pewno nie był Kondrat. Jego nazwisko zaczynało się chyba na W.  _________________
"Lepiej pić piwo niż nie" - Paulo Coelho |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Sie 03, 2010 12:17 pm Temat postu: |
|
|
Flinta była super, aczkolwiek bez zaskoczenia, bo wiedziałem, że pomimo, że gówno nagrywa, to umie śpiewac porządnie i rockowo. Natomiast najbardziej zapamiętałem trzy występy - porządny death/groove w wykonaniu Orphan Hate, mocniejsze grania rodzimej Pampeluny - genialne wykonanie Chcemy Byc Sobą, które, choc koledzy uznali to za herezję i pewnie wy zrobicie to samo, złapało mnie o wiele bardziej niż oryginał - na koniec zaś Titus i Tommy Gun. Kurna, myślałem, że on jest niezłym basistą - ale on jest genialny! Momentami bardziej mnie chwytało niż Acidzi, bo oni mają swój specyficzny klimat. To zaś było o wiele bardziej rockowe - ale i oryginalności nie pozbawione
Poza tym nie powiem, jak z namiotu słyszałem Kennedy'ego, a kumpel uświadamiał mnie, że genialne solówki na przesterze i kaczce gośc jedzie na skrzypcach to podziw był Jednak Jelonek był słabszy i generalnie mnie facet nie zachwyca, po prostu mile popieścił mnie i kumpli coverami Little Wing, Breaking the Law i Sad But True
I przeżyłem jakoś przech*jowe Papa Roach, z czego jestem niezwykle dumny  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
innuendo0

Dołączył: 12 Mar 2009 Posty: 1519 Skąd: Śląsk
|
Wysłany: Wto Sie 03, 2010 12:24 pm Temat postu: |
|
|
| Mefju254 napisał: | | innuendo0 napisał: | | Mefju254 napisał: | | jeszcze jakiś tam Markiem, którego nazwisko nic mi nie mówiło, |
Marek Kondrat |
Nie, to na pewno nie był Kondrat. Jego nazwisko zaczynało się chyba na W.  |
Myślałam, że o Kondrata chodzi bo był gościem specjalnym _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
q_michal

Dołączył: 15 Lis 2003 Posty: 2049 Skąd: Lubartów/Warszawa
|
Wysłany: Wto Sie 03, 2010 3:01 pm Temat postu: |
|
|
| Mefju254 napisał: | | innuendo0 napisał: | | Mefju254 napisał: | | jeszcze jakiś tam Markiem, którego nazwisko nic mi nie mówiło, |
Marek Kondrat |
Nie, to na pewno nie był Kondrat. Jego nazwisko zaczynało się chyba na W.  |
Marek Piwowski.Rezyser m.in. "Rejsu". _________________ "You can be anything you want to be
Just turn yourself into anything you think that you could ever be
Be free with your tempo, be free be free
Surrender your ego - be free, be free to yourself"
7 miejsc na podium w Wyborach Forumowych 2012 !
www.klasykarozrywki.pl - Wydawnictwo, Usługi Dziennikarskie, Usługi Reklamowe, Internetowa Księgarnia Muzyczna, Turystyka Koncertowa, Imprezy i Projekty Kulturalne
www.sklep.klasykarozrywki.pl - Internetowa Księgarnia Muzyczna |
|
| Powrót do góry |
|
 |
q_michal

Dołączył: 15 Lis 2003 Posty: 2049 Skąd: Lubartów/Warszawa
|
Wysłany: Wto Sie 03, 2010 4:28 pm Temat postu: |
|
|
Byl to moj piaty, jubileuszowy Przystanek. Drugi z rzedu, w ktorym bralem udzial nie tylko prywatnie ale takze zawodowo czego efektem bedzie obszerny artykul dotyczacy muzyki powaznej na Przystanku Woodstock ze szczegolnym uwzglednieniem tegorocznej edycji a takze dwa wywiady: z Leszkiem Mozdzerem i Jurkiem Owsiakiem. To, ze udalo mi sie je przperowadzic i rozmowcy wyrazili duze zainteresowanie tematem i chcieli o tym rozmawiac uwazam za sukces. Zwlaszcze w wypadku rozchwytywanego i tracacego glos Owsiaka.
Do Kostrzyna dotarlismy w piatek rano. Przyjachelem z Diana a podroz byla chyba najspokojniejsza w moich woodstockowcyh dziejach.Odbilem to sobie w druga strone ...W pociagu poznalismy mloda ekipe z mojego rodzinnego Lubartowa a na miejscu bylismy juz umowienie z ekipa warszawska oraz roznymi poszczegolnymi znajomymi (fanami Queen i nie tylko) z calej Polski.
Niestetu nie udalo sie nam wziasc udzialu w Turniej Pilkarskim gdyz decydowala kolejnosc zgloszen. Juz pierwszego dnia udalo mi sie spotkac z niewiedzianym od kilku lat Melina a take m.in. Ziutkiem. Przez wiekszosc czasu towarzyszl nam tez Kot,Mateo,Mefju i oczywiscie Crystal. O 13 udalem sie na pierwsza podczas tego pobytu konferencje prasowa i okazalem sie jedynym dzienikarzem,ktory zadal pytanie Owsiakowi. Podczas kolejnych konferencji pozostali dziennikarze rozkrecili sie juz jednak na dobre.Pierwszym koncertem jaki widzialem był Łaki Łan (Flinte jedynie slyszelismy z perspektywy wioski piwnej). Zagarli w soim stylu czyli wazniejsze od muzyki byly ich slynne "przyrodnicze" przebrania oraz show wokalisty, ktory to m.in. wszedl na rusztownie sceny i zrzucal sztuczne kwiatki. Przed nastepnymi koncertami m.in.spotkalem sie z kolejnymi znajomymi,wraz z Mefju i Diana wzialem udzial w warsztatach improwizacji kabaretowej a takze obejrzelismy na scenie folkowej koncert Witka Łukaszewskiego i jego projektu rock-opery "Fortepian Chopina".Ten dobry ale trudny spektakl zgromadzil jednak niewielke widownie. Bezposrednio po nim udalismy sie na teoretycznie najwazniejszy akcent pierwszego dnia Festiwalu czyli wystep Nigela Kennedy'ego. Koncert byl bardzo dobry. Kennedy udowodnil po raz kolejny,iz bardzo dobrze czuje sie zarowno w klasycznym,jazzowym jak i rockowym repetuarze. Niestety tego ostatnie bylo jak najmniej bo "Foxy lady" i motyw "Smoke on the water" to jednak troche za malo.Dominowal jazz nie zabraklo jednak takze chocby country i aboslutnego hitu Woodstocku czyli pochwalenej piesni dla Paula McGratha (prawdopodbnie byly gracz Aston Villi), ktora Kennedy...zaspiewal!Wraz z towarzyszycym mi Crystalem bylismy w szoku tymbardziej,ze przec caly koncert Nigel zachowywal sie jakby byl lekko nietrzezwy...Byc moze jednak tak zadzialala na niego adrenalina i ogromna, najwieksza w jego karierze widowni bo jesli chodzi o gre to prezentowal sie wybornie.Podczas koncerrtu na chwile dolaczyl do nas kolega Werty.
Sobote rozpoczalem od ogarniecie sie na dobre po przyjzedzie (mieszkalismy na platnym polu namiototywm na Toi Camp)oraz dogadania szczegolow wywiadu z Leszkiem Mozdzerem. Wywiad udalo mi sie przeprowadzic ok. poludnia a z jego efektu jestem b.zadowolony. Sam Mozdzer okazal sie bardzo sympatycznym, opanowaym,wesolym i normalnym facetem z duzym dystanesem do swojej tworczosci. Jako,ze pierwsze koncerty na duzej scenie (laareatow Fabryki Zespolow) nie bardzo mnie intersowaly to sobotnie wystepy rozpoczelismy od...Arki Noego na scenie folkowej Chyba zaden artysta (nawet Mozdzer nad ranem!) nie zgromadzil w niej takiej publicznosci. Koncert obejrzalem w towarzystwie m.in. poznanego Mumina. W sobote udalo mi sie tez zobaczyc m.in. z Konradem,ktory dotarl po wielu trudnosciach do Kostrzyna. Na scenie folkowej tego dnia widzielismy jescze Słome i Przedwietrze a wiec zespol, w ktorymi graja takze znane mi osoby z oddalonej niedaleko od Lubartowa miejscowowsci. W ciagu dnia zwiedzilismy takze dokladnie miasteczko i inne elementy woodstockowej spolecznosci.
Przed glownym daniem czyli koncertem "Chopin 2010" obejrzalelismy takze wystep Maleo Regge Rockers. Wprawdzie nie przepadam za polskim reege ale uwazam,ze zespol Malejonka (ktoremu towarzyszyl takze goscinnie chocby Litza) sie broni i koncert uwazam za udany,zwlaszcza iz znalazly sie na nim takze standardy swiatego reeage. Jazzowe aranzacje muzyki Chopina w wykonaniu Mozdzera i Tymona Tymanskiego wraz z jego grupa Polish Brass Ensamble pod katam artystycznym, muzycznego wyrafinowanie byly z pewnposcia najlepszym wystepem sobotniej duzej sceny. Motywy chopinowskie byly zagrane jak sam powiedzial Mozdzer "po huliganski".Chopin byl rozpoznawalny ale nie oczywisty i trzeba bylo nieco myzycznie pomyslec aby wylpac wszystkie smaczki jaki w swoj wystep wpletli muzycu. Jazzowe imperesje etiud czy nokturnow Chopina budzil jednak podziw. Gril in coma slyszelismy jedynie na poczatku by kolejne kilka godzin spedzic w wiosce piwnej. Az dok 2.30 kiedy to w namioce ASP rozpoczal sie koncert Mozdzera. Fansrtczyny koncert. Po chopinowskim secie zagral on jeszcze siedem (!) bisów w tym "Imagine" czy jeden z chorałow Bacha, ktory to ubwarwil opowiescia,ze Bach by utrzymac swoje 20 dzieci musial napisac..."w chuj muzyki". Polozylismy sie nad ranem.
Niedziela to kolejne starania o doprowadzenie do wywiadu z Owsiakiem, ktory chcial tej rozmowy (podobal mu sie temat,ktory chcialem z nim poruszyc tymbardziej,ze media do tej pory nie bardzo naglasnialy muzyke powazna na Przystanku,ktora na jego tegorocznej edycji miala przeciez swoje apogeum). Rozmowa miala byc przeprowadzona juz w piatek jednak juz wtedy Jurek stracil glos, ktory w znacznie lepszej kondycji mial w niedziele. Innym problem byl takze ogrom obowiazki zalozyciela WOSP,ktory sprawil,iz odmowil on wywiadu m.in.Polskiemu Radio,TVN czy tez TVP.Tymbardzieje ciesze sie,iz znalazl czas na rozmowe ze mna a przy okazji moglem zobaczyc kulisy pracy Owsiaka podczas Przystanku. Akcja wywiad z Jurkiem ropoczela sie bezposrdenio po zakonczeniu niedzielnej konferencji prasowej.Wtedy to jego rzecznik prasowy wzial mnie za kulisy sceny bicia rekordu Guinsessa w grze na eko-instrumentach Allegro (Jurek prosto po kofnerencji udal sie na eko-scene by go poprowadzic)a nastepenie biegiem udalismy sie do samochodu by dojechac do ASP, w ktorej Owsiak mial otworzyc spotkanie z Wajda. Umowilem sie z ludzmi Owsiaka,iz wywiad przeprawdze w samochodzie. Do glowy mi jednak nie przyszlo,iz kierowca bedzie...Owsiak! Rozmawial wiec on ze mna o muzyce powaznej na Woostocku prowadzac samochod glowna trasa prowadzaca do ASP (ludzi, jakby to powiedzial Mozdzer bylo w chuj) jednoczesnie rozdajac autografy, pozujac do zdjec w miedzyczasie zatrzymujac sie by opieprzyc (slusznie) czlonka Pokojowego Patrolu lub wioski offroadwej,ktory poruszal sie quadem bez zadnego idendtyfikatora lamiac tym samym regulamin Przystanku. Caly czas robiac kilka rzeczy jednoczesnie Owsiak nie wychodzil z tematu i byl skoncentrowany na rozmowie. Naprawde czlowiek orkiestra i wulkan energii. Wywiad przerwalismy po dojezdzie do ASP. Na jej tylach w oczekiwaniu na Owsiaka rozmawialem z jego najblizszymi wspolracownikami m.in. o koncertach Kennedy'ego i Mozdzera. Wywiad dokonczylem wracajac z Jurkiem kierowca pod Duza Sceny. Podrozy powrotna byla juz spokojniejsza ale i tak Owsiak co chwila proszony byl o zdejcie,autograf czy krotka wymiane zdan. Bylo to z pewnoscia najbardziej emocjonujacy i najtrudnieszy wywiad jaki przeprowadzielem ale z efektow jestem zadowolony.
Po tych wszystkich przezyciach wrocilem do swoich. Zabawe w wiosce piwnej (z ponownym udzialem Meliny a takze znajomoych z Lubartowa) przpelatalismy udzialem w koncertach: Titus Tommy Gun i Armii (mi sie podobalo, tradcyjne dobre punkrockowe granie,lepsze od Titusa), wiyzatami w Biurze Prasowym oraz posilku. Pod duza sceny wrocilimsy na koncercie Jelonka. Koncercie swietnym, podczas ktorego spotkalimsy Bizona, ktorym jednak nie chcial z nami zatanczyc pogo (obiecalem Ci,ze o tym napisze na Forum! )Jak juz jednek ktos dobrze zauwazyl repertuar byl niemal ten sam co zawsze (wyjatkiem byl Chopin) i nawet na bisach byly fragmenty setu z koncertu.Jednak Jelonek instrumentalnie i wizerunkowo tradycjnie porwal ze soba publicznosc. Dla mnie ten koncert byla najlepszy ze wszystkich na tegorocznym Woodstocku.
Po koncercie obejrzalem jeszcze final ASP z udzialem Kota i Mateo,wypilem pozegnalne piwko z Crystalem i poszedelm sie pakowac bo przed piata mielismy pociag powrotny. Juz na stacji spotkalem dwoch innych znajomych,z ktorymi nie mialem okazji spotkac sie wczesniej. Droga powrtona byla..hm...Po raz pierwszy na tym Woodstocku naprawde sie upilem
Generalnie tegoroczny Woodstock oceniam jako bardzo udany. Pod wzgledem koncertowo-artystycznym z pewnoscia bywaly lepsze Festiwale ale pod wzgledem atmosfery,zabawy,ludzi i wydarzen, w ktorych uczestniczylem moze byl to nawet najlepszy Festiwal.
Najbardziej wdzieczny jestem mojej Dianie za swietny czas jaki z nia spedzielem i za to,ze caly czas ma jeszcze do mnie cierpliwosc
Do zobaczenia za rok!
p.s.Jesli ktos dysponuje zdjeciemi, na ktorych jestem ja lub Diana to bede wdzieczny za wyslanie ich na :[email protected] _________________ "You can be anything you want to be
Just turn yourself into anything you think that you could ever be
Be free with your tempo, be free be free
Surrender your ego - be free, be free to yourself"
7 miejsc na podium w Wyborach Forumowych 2012 !
www.klasykarozrywki.pl - Wydawnictwo, Usługi Dziennikarskie, Usługi Reklamowe, Internetowa Księgarnia Muzyczna, Turystyka Koncertowa, Imprezy i Projekty Kulturalne
www.sklep.klasykarozrywki.pl - Internetowa Księgarnia Muzyczna |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sro Sie 04, 2010 11:32 am Temat postu: |
|
|
Heh, no ja jednak przy rozterce o godzinie 17 w sobotę postawiłem na dużą scenę i fabrykę zespołów Bo w tym samym czasie niestety co Arka Noego, którą obejrzec chcieliśmy, zagrała bardzo fajna kapela z Olsztyna - Enej. Nie lubię ska i nie chwytają mnie te klimaty, ale odkąd zobaczyliśmy ich występ z dwoma kumplami na warszawskich medykaliach, to cała ekipa znajomych nie może się od nich uwolnic, bardzo przyjemna muzyka  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Sro Sie 04, 2010 2:39 pm Temat postu: |
|
|
Mój kumpel był na Eneju. On w Olsztynie na dziennych studiuje i tam mają na nich wielki popyt. Zresztą Enej napisał piosenkę o olsztyńskich juwenaliach co się zowie Kortowiada (zresztą z relacji kumpla, zagrali tą piosenkę). Mi się obiła o uszy Wódka i Niepewność, grał to ten Enej?  _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sro Sie 04, 2010 3:28 pm Temat postu: |
|
|
http://www.youtube.com/watch?v=Gnbj5G8Oj94
woodstockowy epic fail nakrecony przez nas w wiosce torunskiej XD wczesniej gosc zostal zniesiony do namiotu przez znajomych za rece i nogi, wyczolgal sie z niego i zaczal 'saneczkowac' w dol, ale zmienil zdanie i udal sie pod gore. efekty widzimy. nastepnie, juz po filmie, zostal za te same rece i nogi wnisiony przez nas kilka metrow wyzej, po cztm wyciagnaj chuja i zaczal szczac na siedzaco, obszczywujac przy tym swoje rece XD nastepnie zwiesil glowe i poszedl spac XD
a najlepsze jest to, ze dzien pozniej byl jak nowonarodzony XD
aha: ala nie wali mu pały... http://www.youtube.com/watch?v=otIB9qyh49g _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Sro Sie 04, 2010 3:58 pm Temat postu: |
|
|
Tak, Andrzej i Ala nie wali mu pały to konkretne hity tego woodstocku.
Plus Paul McGarth  _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Sie 05, 2010 9:19 am Temat postu: |
|
|
Tak, Enej grał tak Wódkę, jak Niepewność, jak i Kortowiadę Chociaż wśród moich znajomych największymi hitami stały się Ulice, Dobry Gej (czyli Radio Heloł) i przede wszystkim niezwykle prosta, a chwytająca piosenka pt. Noc  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Sob Sie 07, 2010 12:40 am Temat postu: |
|
|
Mam pytanie. A raczej 2.
Kto się wybiera w końcu za tydzień na Marillion do Słupska?
Kto się też w końcu wybiera na Muse za 2 tygodnie. Bo sam nie jestem przekonany i nie wiem czy kupować, czy też nie ten bilet. _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mtciuchcia

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 53
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
AveQueen

Dołączył: 06 Lis 2008 Posty: 523 Skąd: xtr
|
Wysłany: Sro Sie 11, 2010 12:17 pm Temat postu: |
|
|
miałem chęć na watersa ale jakość sobie odpuściłem. na razie tylko:
dżem symfonicznie w kongresowej _________________ WWW.MEALKISDIANA.BLOOG.PL |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sro Sie 11, 2010 1:07 pm Temat postu: |
|
|
| wasdfg7 napisał: |
Kto się też w końcu wybiera na Muse za 2 tygodnie. Bo sam nie jestem przekonany i nie wiem czy kupować, czy też nie ten bilet. |
w sumie się nad tym zastanawiałem, ale 200 to trochę dużo. Poza tym mają tam być 30 Marsy i reszta takiego dziadostwa, więc dla jednego Muse'a mi się nie chciało.
Mimo, że miałbym na 100% transport, nocleg i towarzystwo. Ale mimo wszystko 200 za jednego Muse'a...  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sro Sie 11, 2010 1:31 pm Temat postu: |
|
|
w tym momencie w planach byc moze metal hammer festiwal (opeth, riverside, pain of salvation, katatonia i wpieprzony tam nie wiem po co korn), normalsi na jarmarku wojewodzkim w łodzi na poczatku wrzesnia, plock cover festiwal (bardziej dla towarzystwa chociaz jelonka po raz kolejny i edguy po raz pierwszy chetnie poslucham), festiwal im. pawla bergera w kaliszu (bardziej towarzysko niz dla muzyki), axl n' roses w pradze, symfoniczny dżem w kongresowej, turbo w dekompresji na jesien, byc moze deep purple w katowicach (wciaz nie mam biletu ale chyba w koncu sie zdecyduje, bo wiecej okazji moze nie byc, mimo ze juz ich 5 razy widzialem), byc moze jon lord w kongresowej, tsa w toyi, 3 dni po nich w tym samym miejscu normalsi i to na razie tyle na ten rok, ale zobaczymy jak sie sytuacja rozwinie. _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sro Sie 11, 2010 1:52 pm Temat postu: |
|
|
A, nie dobijaj mnie z Metal Hammerem. Najpierw w moje ręcę wpadła ulotka, na której były tylko wymienione Korn, Opeth, Riverside i Katatonia, potem jeszcze żeby mnie dobic dorzucili na bilboardach Pain of Salvation I zobaczyłbym chętnie naprawdę wszystkie, bo i Korn ostatnio wydał naprawdę fajną płytę. _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maciej

Dołączył: 22 Lip 2005 Posty: 1329 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Czw Sie 12, 2010 6:46 pm Temat postu: |
|
|
Jeśli chodzi o koncerty planowane na ten rok jeszcze, to akurat wszystko u mnie Krakowie
2X Tarja
8X Dimmu Borgir
16X Tristania
19 XI Closterkeller
28 XI Therion
Jeszcze się zastanawiam nad Ray Wilson and Berlin Symphony Ensemble(12 XII) bo te fragmenty co widziałem na youtubie są zachęcajace,cena dość spora więc zobaczę jeszcze
Ostatnio zmieniony przez Maciej dnia Czw Sie 12, 2010 10:30 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hirszu
Dołączył: 30 Maj 2007 Posty: 484 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Sie 12, 2010 7:37 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | w tym momencie w planach byc moze metal hammer festiwal (opeth, riverside, pain of salvation, katatonia i wpieprzony tam nie wiem po co korn), |
Bizon, KoRn jest headlinerem, więc "wpieprzony" bardziej pasuje do którejkolwiek z pozostałych grup Faktycznie stylistycznie odbiega od reszty, ale to zapewne zabieg marketingowy. Polecam debiutancką płytę, jeżeli nie znasz - a wyczułem wyraźną niechęć do tego zespołu w Twoim poście. Nadal lubię czasami posłuchać muzyki KoRna, kiedyś grali naprawdę fajnie. A najnowszej jeszcze nie słyszałem. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
mustapha91

Dołączył: 07 Lis 2009 Posty: 493 Skąd: Szczecin
|
Wysłany: Czw Sie 12, 2010 8:58 pm Temat postu: |
|
|
Miałam jechać na Marillion, nie jadę. Chociaż to się zmienia jak w kalejdoskopie, więc może jeszcze pojadę... jakbym znalazła nocleg...
A jeszcze Deep Purple w Berlinie, listopada 22, niemalże pewni.
I koniec, bo osoba towarzysząca jedzie do Francji. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Sie 12, 2010 9:54 pm Temat postu: |
|
|
No akurat mi pierwsze płyty Korna najsłabiej podchodzą i mniej więcej kojarząc, jakie granie na tym forum hołubi Bizon, to nie wiem, czy takie granie mu wejdzie Osobiście bardzo lubię granie z Untouchables i Take a Look in the Mirror i właśnie ten okres przypomina mi nowa płyta  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maciej

Dołączył: 22 Lip 2005 Posty: 1329 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Czw Sie 12, 2010 10:33 pm Temat postu: |
|
|
| daga napisał: | gdzie gra Therion?
|
Tak jak napisałem w Krakowie 28 XI(Klub Studio) ,jeszcze dzień później w Warszawie(stodoła)  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Czw Sie 12, 2010 10:36 pm Temat postu: |
|
|
| Po ile bilety? (tak orientacyjnie się pytam, byłem raz na Therionie ale to w ramach cover festiwalu). Czy wydali już nową płytę? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Czw Sie 12, 2010 10:45 pm Temat postu: |
|
|
| wasdfg7 napisał: |
Kto się też w końcu wybiera na Muse za 2 tygodnie. Bo sam nie jestem przekonany i nie wiem czy kupować, czy też nie ten bilet. |
Twój umiłowany Ja _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Czw Sie 12, 2010 10:58 pm Temat postu: |
|
|
Sorry za posta pod postem, ale niemoge. Mefju, dziękujemy za homeryckie opisy Twoich przygód ze sraniem, śmierdzeniem i robieniem zakupów. Ciekawi nas to ogromnie i czekamy na więcej. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|