| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Sob Kwi 04, 2009 10:54 pm Temat postu: |
|
|
1. Starless - końcówka i wszystko jasne. Ale cały utwór jest genialny.
2. The Devil's Triangle - też geniusz. ITWOP miało w sobie taką magię.
3. Larks' Tongues in Aspic, Part Two - na początku może wydawać się zbiorem lekko chaotycznych dzwięków. Potem odkrywasz, że coraz bardziej do siebie pasują aż w końcu wiesz, że masz do czynienia z czymś magicznym.
4. In The Court Of The Crimson King - pierwszy ich utwór, który usłyszałem, dokładniej to w wykonaniu Wettona (Tokyo Tapes?). Od razu się zakochałem.
5. Epitaph - piękne, klasyk przez duże "K"!!
6. Islands - odpływasz po kilku minutach. Ma około 10 min ale w ogóle nie nudzi, można słuchać.. słuchać..
7. 21st Century Schizoid Man - riff, a to, co się dzieje po nim, to jest coś.. I wszystko do siebie pasuje, nieprawdopodobne!
8. Cat Food - ponoć pierwszy utwór KC, jaki usłyszał Mastelotto. Dziwna muzyka, ale ma w sobie to 'coś'.
9. Red - wejście. Miażdży!
10. Frame By Frame - coś sie znajdzie też z lat 80. Belew nawet dobry na wokalu jest.
Ostatnio zmieniony przez KrzysiekP dnia Nie Kwi 05, 2009 8:16 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Nie Kwi 05, 2009 4:34 pm Temat postu: |
|
|
No to zdaje się ostatnie takie męki w moim wykonaniu, chyba, że Fenderek mnie zaskoczy i da Toola. Nie jestem przekonany do tej listy zupełnie, z wyjątkiem pierwszego miejsca. Właściwie co utwór, to inna płyta.
Lista odpadów (pogrubionych szkoda najbardziej):
21st Century Schizoid Man
I Talk To The Wind
Moonchild
In The Court Of The Crimson King
Pictures Of A City
In The Wake Of Poseidon
Lady Of The Dancing Water
Formentera Lady
Sailor's Tale
The Letters
Prelude: Song of the Gulls
Larks' Tongues in Aspic, part 1
Book Of Saturday
Exiles
The Great Deceiver
Trio
Fallen Angel
Thela Hun Ginjeet
Larks' Tongues in Aspic, part 3
Dinosaur
One Time
Facts Of Life
Dangerous Curves
Happy With What You Have to Be Happy With
1. Starless [Red, 1974]
To jest oczywiste jak to, że BeBe się nie zna na muzyce , więc nie będę się tłumaczył. Gdyby wyciąć Wettona, Ennio Morricone mógłby udawać, że to jego dzieło.
2. Walking On Air [THRAK, 1995]
A to już nie jest oczywiste. Trochę zawyżyłem, bo pewnie nie dostanie więcej punktów. Odprężające, błogie, hipnotyczne. Linia basowa cudownie płynie, Belew się wczuwa. Ogromną mam słabość do tego.
3. Epitaph [In The Court Of The Crimson King, 1969]
Za chyba najbardziej poruszającą melodię, jaką znam. Nie przypominam sobie, żeby któryś utwór zrobił na mnie takie wrażenie już od pierwszego przesłuchania.
4. Islands [Islands, 1971]
Połączyłbym to z poprzedzającym Prelude: Song Of The Gulls, ale mi nie wolno. Niezwykle spokojne, a przy tym nie nudne. Nic tylko leżeć i słuchać. Trąbka "wyłaniająca się z cienia" czy jak to tam lemur kiedyś dawno trafnie opisał - wspaniała.
5. The Power to Believe (Part II: Power Circle) [The Power To Believe, 2003]
Coś jak czwarta część Larksów, ale w nowoczesnej orientalno-elektronicznej odsłonie. Obok Niebezpiecznych Kurw najlepsza rzecz na ostatniej płycie.
6. One More Red Nightmare [Red, 1974]
Jedna z najlepszych partii perkusji w historii (jeśli nie najlepsza) i świetny "niedbały" wokal Wettona.
7. Easy Money [Larks' Tongues In Aspic, 1973]
Podobne klimaty do powyższego (i do Schizofrenika). Końcówka, kiedy wraca wokal porównywalna z końcówką Starless. Tylko, że tu nie ma żadnych podniosłych hymnów i szlachetnych uczuć - samo szaleństwo. I sztuczny śmiech na koniec.
8. Nightwatch [Starless & Bible Black, 1974]
Chyba lepsza wersja z koncertowego Great Deceiver. Cudna, karmazynowa ballada.
9. Lizard [Lizard, 1970]
Głównie za pierwszą połowę (ta hałaśliwa część ilustrująca zdaje się pojedynek z Jaszczurem mnie męczy), a konkretnie za płynne przejście z monumentalnego tematu głównego w jazz. Dream Theater niech się uczy.
10. Fracture [Starless & Bible Black, 1974]
Dupa się marszczy ze strachu. Zwłaszcza jeśli słuchać w nocy. Providence wymięka. Red też. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Kwi 05, 2009 4:47 pm Temat postu: |
|
|
To chyba najtrudniejsze TOP10 do ułożenia. Sekundę przed tym jak usiadłęm żeby to pisać- wymieniłem dwa utwory. Wcale się nie zdziwię, jak jeszcze coś zmienię w trakcie pisania... Bo... TOP30 gdybym wypisał- ciągle czułbym się jak świnia, tyle jest tu genialnych rzeczy które i w trzydziestce by się nie zmieściły... Takie POWER TO BELIEVE 2- słychać totalnie Riverside! Takie VROOM VROOM- tylko odrobinę gorsza wersja RED. LARKS' TANGUES IN ASPIC PART 2 jest jedną z rzeczy które właśnie wyrzuciłem- inaczej jak kaprys chwili nie potrafię tego nazwać, bo utworowi nie brakuje NIC. To samo z EASY MONEY- czemu nie ma? Członek wie... THREE OF A PERFECT PAIR to kapitalnie przebojowy numer- nawet jeśli dla purystów będzie zdradą ONE MORE RED NIGHTMARE, CIRKUS, EXILES, LADIES ON THE ROAD czy CAT FOOD- wyrzucając te rzeczy czułem się... źle... Oczywiście potem rzut oka na to co zostało humor poprawia. I to bardzo. Więc lecimy. Lista... musiała wobec trudności jakie opisałem być sentymentalna. Inaczej sie nie dało- muzykę Crimsonów odbiera się całościowo. Jest to też jedyny zespół, którego MUSZĘ słuchać w skupieniu- jak żadnego innego. Nie podejmuję się (oprócz numeru 1) oceniać co jest lepsze a co gorsze. Mogę tylko wybrać te rzeczy, które w jakiś tam sposób więcej dla mnie znaczą.
1. STARLESS
Nie tylko uważam ten utwór za najlepszą rzecz jaką nagrało King Crimson. Uważam tą rzecz za anjlepszy utwór KIEDYKOLWIEK przez KOGOKOLWIEK nagrany. Nic piękniejszego nie ma. Jeżeli GREAT GIG jest dotknięciem absolutu- tutaj ten absolut przytulamy. Muzyka która snuje się najpierw do najbardziej ukrytych zakamarków duszy- by potem wybuchnąć ferią emocji, wzbudzić niepokój ale i jakąś euforię i w pewnym momencie praktycznie rozerwać słuchacza niemal od środka- i potem, gdy główny temat na koniec powraca z nieprawdopodobną siłą...- jeżeli to nie jest catharsis- to ja nie wiem co nim miałoby być. Dość słów. To się przeżywa, tego się doświadcza. Mogą to zagrać na moim pogrzebie, tak w ogóle.
2. ISLANDS
Arcydzieło piękna i subtelności. 12 przecudnych minut. Żadnych patetycznych chwytów, po prostu nieziemsko uwodząca melodia. Mogłoby trwać i 100 minut. Mało tak pięknych rzeczy w życiu słyszałem. Tak osiąga się piękno bez uciekania się do patosu, w taki sposób nagrywa się wysublimowaną muzykę. To już nie jest kultura pop. To już jest SZTUKA. Przez duże S, duże Z, duże T... Wejście trąbki i coraz intensywniejszy melotron- geniusz absolutny.
3. 21st CENTURY SCHIZOID MAN
Chyba oprócz Sabbathów nikt nie ma lepszego debiutu debiutów- czyli pierwszego utworu na pierwszej płycie... Mizaga totalna- a trzeba pamiętać, ze to był rok 1969!!! Czy w tym momencie zaczął się rock progresywny? Całkiem możliwe...!!! Stylistyka rocka popchnięta do granic możliwości w nowe rejony. Jazz, metal (który jeszcze nie istniał...), muzyka poważna- tutaj wszystko tworzy mieszanke absolutnie wybuchową. Niezwykle brawurowy środkowy fragment instrumentalny otoczony jest klamrą monumentalnych riffów. I zniekształcony głos Lake'a-
Death seed blind man's greed
Poets' starving children bleed
Nothing he's got he really needs
Twenty first century schizoid man.
4. FALLEN ANGEL
OK- teraz z kolei powiem, ze płyte RED uważam za najwspanialszy album muzyki rockowej. Żaden inny nie zbliża się nawet na kilka kilometrów do tego poziomu. No bo... I STARLESS i FALLEN ANGEL- dwa utwory o takim kalibrze na jednym krążku??? A to nie koniec RED na tej liście...
Piękna melodia zwrotki cudownie kontrastuje z podniosłym i niepokojącym refrenem. Przekrzykujące się w podkłądzie gitara i trąbka- coś nieprawdopodobnego. I ta gitara, przez cały utwór. Fripp to geniusz. Ten facet nagrałby "Wlazł kotek" i zrobiłby z tego arcydzieło. A tutaj właściwie przez cały czas coś się dzieje. Raz po raz wchodzi jakiś instrument z genialną zagrywką, cudowną melodią, wwiercając się w uszy, mózg, duszę... Ależ to intensywne!
5. RED
Jeden z lepszych instrumentali jakie znam. Kapitalne riffy, kapitalny klimat, kapitalne intro do najlepszego albumu w historii muzyki rockowej. Rewelacyjne tempo. Monumentalna rzecz.
6. THE COURT OF THE CRIMSON KING
Kolejna wspaniała rzecz z debiutu- tym razem wielki finał tej niezwykłej płyty. Harmonie wokalne w refrenie, melodia zwrotki, melotron, perkusja, TA gitara... Nic nie jest przypadkowe. Każda sekunda świadczy o geniuszu Frippa. Kto wie, czy nie najwybitniejszego muzyka który się kiedykolwiek zabrał za muzyke rockową.
7. EPITAPH
Niezwykle piękne, pełne patosu (ten melotron i głos Lake'a...). Od pełnego refleksji smutku po kompletną rozpacz. Chyba najbardziej znana rzecz Crimsonów- ale absolutnie żaden tam hit list przebojów. Dzieło. Kolejne dzieło. I takie coś nagrywa się na debiucie... Do muzyki poważnej brakuje tutaj... czegoś w ogóle brakuje?
8. FRAME BY FRAME
I w latach 80-tych można było nagrywać ambitne i kapitalne rzeczy. Kolejny na to dowód. Queen WCALE nie musiało iść w rejony klawiszowej radiowej papki- w tamtej dekadzie było całkiem sporo miejsca i na ambitniejszą muzyką. Czego świadectwem będą dwie pozycje na liście. Kapitalny wokal Belewa, rewelacyjna gitara. I równocześnie melodyjne jak cholera.
9. MATTE KUDESAI
Z tej samej płyty. Rok 1981. Piekna ballada. Niby bardziej komercyjna- ale ta melodia, najwyzszego lotu... Cudne, cudne, cudne... Polecam tym, którzy woleliby spróbować bardziej przystępnego King Crimson. Absolutnie przepiękna ballada. Tak samo jak i kolejna pozycja, już ostatnia na mojej liście...
10. WALKING ON AIR
Mylisz się, cater. Coś tam jeszcze punktowo dostanie
Kolejna piękna ballada, tym razem lekko pod Johna Lennona jakby. To z kolei lata 90-te i dowód na to, ze Crimsoni do tej pory nagrywają cudowną muzykę. Znowu- ta snująca się gitara... I ten leniwy wokal... Piękne, piękne, piękne... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Nie Kwi 05, 2009 7:11 pm Temat postu: |
|
|
Jak juz pisalem, znam ledwie 2 plyty, ktore są na pewno (przynajmniej momentami) czyms niezwyklym. Jest to jeden z tych legendarnych zespolow, które nigdy do mnie az tak nie dotarly, ale licze, ze kiedys dotrą ‘red’ kupilem po opiniach o tej plycie tu na forum no i hmmm no nie zachwycila mnie az tak, jak się spodziewalem po tych opiniach ma swietne momenty, ale zdecydowanie lepiej weszlo mi swego czasu ‘in the court...’, które uwazam za jeden z najlepszych debiutow wszech czasow.
Może tym razem bez komentarzy. Zwlaszcza, ze nic nowegpo bym nie napisal zapewne napisze tylko, ze lista ta to kombinacja moich ulubionych kawalkow z tych 2 plyt, które mam + kilka kawalkow z linkow poprzednikow, które mi się spodobaly najbardziej + level five, które uslyszalem pare lat temu w media markt w lodzi i nie pamietalem tytulu, tylko wiedzialem, ze to pierwszy kawalek z „nowej plyty”, bo tak mi powiedzial sprzedawca. No i dzisiaj odnalazlem. dodam jeszcze tylko, ze 11. miejsce zajelo i talk to the wind
1. Epitaph
2. Starless
3. Level Five
4. 21st Century Schizoid Man
5. In The Court Of The Crimson King
6. Fracture
7. Matte Kudasai
8. One More Red Nightmare
9. Islands
10. Red _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Tkacz

Dołączył: 01 Mar 2009 Posty: 172 Skąd: Wołomin
|
Wysłany: Nie Kwi 05, 2009 7:24 pm Temat postu: |
|
|
1. Starless
Trochę tak dla politycznej poprawności, bo dla mnie ta pierwsza nagroda nie jest tak oczywista, jak dla was. Kocham parę utworów King Crimson i wg mnie takie "Ladies of the road" mogłoby się znaleźć na 1. miejscu równie dobrze. Jeśli chodzi o zestawienie z "Great gig in the sky" - szczerze mówiąc, bardzo ciężko mi te dwa utwory porównywać. Mogę jednak powiedzieć, że "Gret gig..." chyba jednak nieco bardziej mnie olśniło, bardziej zaskoczyło, gdy usłyszałem to po raz pierwszy... Poza tym, "Great gig..." podoba mi się zupełnie całe, od początku do końca, a niektóre części "Starless" nie wydają mi się do końca potrzebne. Za to motyw przewodni fenomenalny.
2. Ladies of the road
Nie podoba mi się tylko początek. Taki prosty, oczywisty, mało pomysłowy, nudnawy... Ale od wejścia saksofonu jest fantastycznie. Momentami mam wrażenie, jakby saksofon próbował naśladować okrzyki jakiegoś obłąkanego człowieka... albo przynajmniej odzwierciedlał jego burzliwe myśli. Wiem, dziwne skojarzenie. A potem te magiczne bitelsowe chórki! Coś fantastycznego...
3. 21st century schizoid man
Utwór, który mnie zachwycił od pierwszego przesłuchania, bardzo nowatorski w muzyce rockowej, nietypowa ekspresja. Świetne.
4. The court of the crimson king
Ten utwór z kolei kojarzy mi się z wielką burzą i gigantycznymi, kłębiącymi się nad ponurym zamczyskiem czarnymi chmurami, od czasu do czasu posyłającymi ku ziemi rozbłyskujące gromy. Mało która muzyka działa na wyobraźnię w tak wyrafinowany sposób, jak King Crimson.
5. I talk to the wind
Znowu magia, ale teraz taka anielska, niebiańska, cicha, kojąca... Rozległe pola, łąki, wzgórza, lasy, wszystko nieskażone ludzkim działaniem.
6. Pictures of a city
Trochę podobne do "21st century schizoid man", ale już nie tak olśniewające i nie tak doskonale przemawiające do wyobraźni.
Dobra, dalej mi się nie chce opisywać, więc podam tylko miejsca...
7. One more red nightmare
8. The letters
9. Fallen angel
10.Prelude: song of the gulls _________________ Twoja stara nie umie zanucić zwrotki "Jest już ciemno". |
|
| Powrót do góry |
|
 |
futureal
Dołączył: 05 Lis 2008 Posty: 554 Skąd: Edge of Darkness
|
Wysłany: Pon Kwi 06, 2009 11:29 am Temat postu: |
|
|
mało znam,to co znam baardzo lubię, debiut uwielbiam ,wiem ,że to oklepane
1.Epitath
2.21 Century Schizoid Main
3.In the Court of the Crimson King
4.Starless
5.I Talk to the Wind _________________ Someone Chasing I Cannot Move |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Kwi 06, 2009 4:53 pm Temat postu: |
|
|
No dobra. Jeden z największych zespołów (a być może i największy...). A już na pewno z top 10 zespołów wszechczasów.
No i muszę się zgodzić z caterem. To był ostatni zespół, na który czekałem z wytęsknieniem.
Lista utworów, które są zajebiste, że aż brak słów, ale się nie dostały:
I Talk To The Wind
Moonchild
Pictures Of A City
In The Wake Of Poseidon
The Devil's Triangle
Lady Of The Dancing Water
Formentera Lady
The Letters
Ladies of the road
Larks' Tongues in Aspic, part 2
Trio
Easy Money
Lament
Fracture
Red
Fallen Angel
Frame by Frame
Indiscipline
1 Starless
Uwierzcie mi, starałem sięd ać coś innego. Próbowałem, szukałemd, ale nic. Wystarczyło jedno przesłuchanie Reda i wiedziałem, że to poprostu MUSI być ta... kompozycja. Myślę że to tak mniej więcej moje top 10 wszechczasów.
Sam utwór... nie da się go opisać słowami. Najlępszą recenzją niech będzie to, że część jazzowa mnie ani trochę nie nudzi. A to znaczy wiele
2 Islands
Pierwsze półtorej minuty to piękno skończone. Absolut jakich mało. Gdyby cały utwór tak brzmiał to Starless byłoby mocno zagrożone. W każdym razie utwór jest przepiękny. Gorąco zachęcam do zapoznania się. Świetny wokal. Klimat genialny. Ale ta melodia... jakby z innego świata. Jakby z jakiegoś snu, marzenia. Cholera wie.
NO i ten tekst przy, którym mam przeogromne ciary.
Touch my island,
Touch... me...
3 Lizard
Rzecz ma się podobnie jak przy Islands. Pierwsza część to coś poprostu NIESAMOWITEGO. takie podniosłe, ale i dostojne. Głos Andersona z Yes pasuje tutaj doskonale,a w sumie to jakoś nie jestem fanem jego wokalu.
4 Epitaph
OGROMNIE smutna rzecz. Rozpacz wylewa sie z tego kawałka. NIe znam nic bardziej dołującego. Rzeczy typu Since czy Blue Raincoat to przy tym wesołe przyśpiewki. Genialny jest tutaj akustyk (bo to chyba on nie?), który czai się tam gdzieś z tyłu za melotronem.
5 21st Century Schizoid Man
Łohoho. Coś takiego w 69? Najlepszy debiut ever. NO sorry ale nawet Sabbath nie może tutaj podskoczyć. Wgniata i rozwałkowywuje.
Pamiętam jak kilka lat temu usłyszałem Epitaph i szukając kolejnej tego typu balladki poszperałem w necie i znalazłem tytuł tego utworu że niby jeden z lepszych. Ściągnąłem i przesłuchałem. Pierwsze 5 sekund. Węcej nie dałem rady xD Dopiero po dośc długim czasie postanowiłem wrócić do tego nagrania i odkryłem, że jest poprostu genialne.
Aaa podczas tej szalonej końcówki mam jakieś takie dziwne skojarzenia z rozpędzoną animowaną kolejką, która nie może wychamować i rozwala się na murze. xD
6 The Court of the Crimson King
Uuuu podniosłe to to jest niczym reklama czekoladek Merci. Ale nie ma tutaj nawet śladu banału czy tandety. No i oczywiście jest powód do tego patetyzmu. Tak się w końcu kończy jedna z najwieszych płyt jakie widziała historia.
7 Prelude: Song of the Gulls
Mojego uwielbienia i słabości do tego kawałka nie oddadzą żadne słowa. Takie to lekkie i zwiewne, że... no poprostu brak słów. A przy okazji jest to genialne intro do Islands.
8 The Night Watch
Po prostu uwielbiam to jak ten główny motyw wyłania się z tego chaosu.
Starless and Bible Black jakoś jeszcze nie mogę przetrawić. Zwłaszcza utwór tytułówy mi nie podchodzi zupełnie. Ale warto się z tym albumem zapoznać choćby dla tej jednej cudownej kompozycji.
9 One More Red Nightmare
Tak się zastanawiałem co by tu jeszcze dać z Reda, płyty genialnie genialnej. Myślałem jeszcze nad tytułowym instrumentalem albo Fallen Angel, ale zdecydowałems ię ostatecznie to dać. Świetny jest poryty refren ONE MORE RED NIGHTMMMMMMMMMMMMMAAARE
10 Elephant Talk
Wiedziałem, że nikt nie da MOże to i trochę komercyjne, ale... lubię. Poza tym last ówi,że to najczęściej słuchany przeze mnie kawałek Króla, więc musiał sie pojawić. Tak w ogóle to Fripp w tym utworze przypomina mi... Maya Wiem, kompletnie rózne style, ale to w jaki sposób Fripp udaje tutaj trąbienie słonia jest tak Mayowskie, że na serio mogę najść człowieka takie skojarzenia.
Jeżeli kogoś to obchodzi to na 11 było The Great Deceiver. Utwór niemal tak poryty jak 21st. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu>
Ostatnio zmieniony przez NAR dnia Pią Maj 29, 2009 5:07 pm, w całości zmieniany 5 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnrad

Dołączył: 17 Sty 2007 Posty: 1092 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Kwi 06, 2009 5:05 pm Temat postu: |
|
|
1. Epitaph
2. Island
3. 21st Century Schizoid Man
Reszta daleko w tyle jak dla mnie. _________________ bardzo mało czasu na forum, niestety... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
jagaciarz

Dołączył: 16 Cze 2005 Posty: 670 Skąd: Zgierz
|
Wysłany: Pon Kwi 06, 2009 8:13 pm Temat postu: |
|
|
Trudno, zbłaźnię się,ale mam już wyrzuty że z racji wyjazdu nie zagłosowałem na The Cure.
King Crimson od dłuższego już czasu czeka na poznanie i z racji tego że innych utworów nie znam/nie potrafię podać tytułów wymienię dwa powszechnie znane,ale zarazem wybitne utwory:
1.In the court of the crimson king
2.Epitaph
 _________________ That time will come,one day you'll see when we can all be friends |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Wto Kwi 07, 2009 12:20 am Temat postu: |
|
|
1. Islands
Rozpływająca się subtelność, aksjomat delikatności i magii. Atmosferyczna, eteryczna, szlachetna uczta. I powtórzę jeszcze raz - ten moment, gdy pojawia się trąbka należy do najpiękniejszych w muzyce. Jakiejkolwiek. Pamiętam jak kiedyś słuchałem tego nocą na plaży nad jeziorem, w słuchawkach. Metafizyka.
2. 21th Century Schizoid Man
Utwór, który potrafi przerazić. Miejscami brzmi jak progresywny, brudny i wściekły punk. Majstersztyk.
3. Epitaph
Jedna z największych pościelów pokolenia naszych rodziców. Wspaniałe dzieło, pełne emocji i pasji. Rock, nieważne, czy progresywny czy nie, dowodzi takimi utworami swojego prawa do miejsca na panteonie sztuk wszelakich.
4. I Talk To The Wind
W porównaniu z ich wielkimi kobyłami - maleństewko. Ale jakie urocze, jakie pełne subtelności, lekkości i zwiewności.
5. Starless
Nie jest to rzecz jasna największa rzecz w muzyce (bo nią jest "Shine On You Crazy Diamond") ale to wspaniała kompozycja. Znów niezwykle ciekawy śpiew. Końcówka też wymiata pomysłowością i bogactwem.
6. Red
Szaleńczy, morderczy i mroczny motyw, tego właśnie chcemy od prawdziwego progresu
7. Prelude: Song For The Gulls
Czyli malujemy niesamowity klimat i oczyszczamy duszę.
8. Fallen Angel
Niezwykle ciekawa, niebanalnie prowadzona melodia, śliczne dźwięki gitary w tle.
9. The Court Of The Crimson King
Miejscami już przerośnięte i lekko pretensjonalne, ale jednak jeden z kamieni milowych.
10. In The Wake Of Poseidon
Jakby młodszy brat "In The Court..." co nie znaczy, że dużo słabszy. Piękny ten melotron na początku. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Stone Cold

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 886 Skąd: Gdańsk / Bristol
|
Wysłany: Wto Kwi 07, 2009 9:26 am Temat postu: |
|
|
Żelazna trójka a później to już reszta ...
1. Epitah
2. The Court of the Crimson King
3. Moonchild
4. Starless
5. Easy Money
6. Book Of Saturday
7. Lament
8. One More Red Nightmare
9. Red
10. Fracture _________________ And that's the bottom line because Stone Cold Said So!
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
cinas91

Dołączył: 15 Paź 2008 Posty: 329 Skąd: Leszno
|
Wysłany: Wto Kwi 07, 2009 5:14 pm Temat postu: |
|
|
Na razie mam tylko 3 płyty, jednak w najbliższym czasie zamierzam poznawać kolejne. Te płyty które posiadam, uważam za absolutnie fantastyczne, aż żałuje, że zacząłem poznawać ten zespół tak późno.
1. Starless- absolutny geniusz, tego nie da się opisać słowami. Genialny motyw główny znałem już od kilku lat, wciąż za mną chodził, jednak dopiero niedawno mogłem usłyszeć cały utwór w całości, teraz żałuje tylko, że nie poznałem go wcześniej. Zaliczam ten utwór do mojego TOP 10.
2. Islands- ten utwór był dla mnie objawieniem, nie często słyszy się coś tak pięknego, słuchanie takiej muzyki, to dla mnie wręcz zaszczyt.
3. Red- genialne rozpoczęcie płyty,uwielbiam mroczny klimat tego utworu.
4. Epitaph
5. In The Court Of The Crimson King
6. 21st Century Schizoid Man
7. One More Red Nightmare
8. Ladies Of The Road
9. Prelude (Song Of The Gulls)
10. Fallen Angel |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dominik89

Dołączył: 23 Lut 2005 Posty: 2187 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Kwi 07, 2009 5:31 pm Temat postu: |
|
|
King Crimson... tak... po pierwszym przesłuchaniu debiutu swojego zespołu wyszedłem z pokoju i musiałem to przemyśleć. To było niesamowite doznanie, tyle dźwięków, zmian, pięknych i przemyślanych rzeczy. Mam 4 płyty ale muszę nabyć kolejne.
KC jest po prostu dla mnie sztuką więc ocenianie tego było jak dla mnie było bardzo ciężkie.
1. The Court of The Crimson King - Niesamowity utwór, pozwolił mi sobie wyobrazić cały dwór karmazynowego króla do którego bardzo często wracam myślami...
2. Starless - Kolejne wielkie dzieło, poprzednicy napisali chyba już wszystko co mógłbym powiedzieć.
3. I Talk to the Wind - Niesamowity klimat wiosny/lata, wspaniała sekcja instrumentów dętych.
4. Red - Czysta siła, niesamowite wejście na genialną płytę.
5. One More Red Nigthmare - Jedna z najlepszych partii perkusyjnych jaką dane mi było słyszeć, bardzo ciekawa kompozycja.
6. Epitaph - Bez opisu, wszyscy to chyba kojarzą na forum ;]
7. 21st Century Schizoid Man - Kolejne świetne wejście na równie genialną płytę. To był 1969 ? WOW !
8. Providence - Świetna improwizacja muzyczna, trzymający w napięciu klimat. Dziwne ale świetne.
9. Happy Family - Miałem na początku wrażenie że to rodzaj jakiejś wyliczanki coś w stylu wlazł kotek na płotek a nie utworu który sami wymyślili panowie z KC xP
10. Cat Food - Kocie żarcie ? Gimme that xD Tak na zakończenie, miłe i przyjemne...
Jeszcze kilka słów ode mnie.
KC nie jest muzyką dla każdego, jest trudna, rozbudowana i inteligentna, jednak pojmowanie jej dostarcza ogromnej satysfakcji. Gdyby nie to forum nigdy pewnie nie poznał bym Karmazynowego Króla. To jedna z najlepszych rzeczy jaką znam w muzyce. _________________ Łosiu
Tom po lewej to arcymistrz chytrości i łasości xP |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lookaug

Dołączył: 03 Mar 2009 Posty: 1012 Skąd: Włocławek
|
Wysłany: Wto Kwi 07, 2009 9:45 pm Temat postu: |
|
|
Bardzo lubię, niemniej słucham dosyć rzadko. Na pewno nie jest to muzyka do "codziennego przerobu", ale przy odpowiednim klimacie i dawkowaniu .
1. Epitaph
Pierwszy utwór KC, jaki poznałem. Uczucia mu towarzyszące trudno opisać. Wzięło i trzyma do tej pory.
2. 21st Century Schizoid Man
Czyli jak rozwalić słuchacza, zanim ten zdąży się usadowić w fotelu.
3. Starless
Wielka rzecz, to na pewno. Czy największa ever, tu już bym jednak polemizował
4. Lizard
5. I Talk To The Wind
6. Islands
7. Fallen Angel
8. The Court Of The Crimson King
9. Red
10. Cirkus |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kuba

Dołączył: 03 Gru 2004 Posty: 2024 Skąd: Dąbrowa Górnicza
|
Wysłany: Sro Kwi 08, 2009 2:55 pm Temat postu: |
|
|
Pierwsza trójka można by rzecz ex-equo
1.Starless
2.Epitaph
3.In The Court Of Crimson King
4.Fallen Angel
5.Moonchild
6.21st Century Schizoid Man
7.Red
8. One More Red Nightmare
9.In The Wake of Poseidon
10.I Talk To The Wind _________________ Well, it's all right then, and it's all right now
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Sro Kwi 08, 2009 4:50 pm Temat postu: |
|
|
Wreszcie Listy w(y)stępnej nie będzie, bo wybierałem praktycznie z całej dyskografii...
1. Cat Food - mało głosów dostanie, a szkoda. Jazzowe szaleństwo, rockowy power, wokal z kosmosu. Jeżeli rock progresywny komuś kojarzy się z nudnym smęceniem przy organach Hammonda...
2. Lark's Tongues in Aspic, Part One - nieprawdopodobne rozpoczęcie genialnego albumu. Dzwonki! skrzypce! Gitara - nieprawdopodobnie ciężka jak na KC przynajmniej... Klimat. Muir. Dzieło.
3. Starless - już zdążyliście wszystko napisać o tym utworze. Absolut, dotknięcie Sztuki, Piękna, itd. I nie pozostaje mi nic innego, jak tylko... podpisać się pod tym. Kilkanaście minut, które bije na głowę wszystkie inne dźwięki świata... oprócz dwóch wyżej wymienionych utworów
4. Walking on the Air - znacie to uczucie, kiedy traci się grunt pod nogami, ręce rozpaczliwie usiłują złapać się czegokolwiek? Nie? Czyżbyście nie spacerowali nigdy w powietrzu? To czas najwyższy... Zdecydowanie najlepsza rzecz na THRAK i najlepsza ballada Krimzonów. I chyba najlepsza w historii...
5. Epitaph - nigdy wcześniej nikt i nigdzie nie nagrał czegoś tak pięknego. Poruszającego. Nie uważam w sumie debiutu za najlepszą płytę KC, aczkolwiek przyznaję, że to arcydzieło. Podobno, kiedy McDonald zagrał swoją solówkę na klarnecie basowym bez akompaniamentu innych instrumentów, brzmiało to tragicznie... Ale potem... Efekt jest chyba dobrze znany
6. 21st Century Schizoid Man - i znów debiut. Żałuję, że nie widziałem swojego wyrazu twarzy, kiedy pierwszy raz to usłyszałem... Ciche stuki, dźwięki... A potem ten riff. Muzyczny odpowiednik 16-tonowego odważnika... I 20-megatonowej bomby. Kask na głowie obowiązkowo, ochraniacze na nadgarstki i golenie dla tych bardziej bojących się bólu.
7. The Sailor's Tale - kolejny mocny utwór. Zaczyna się niby spokojnie, rzeźnia zaczyna się dopiero później. Miażdżące solo Frippa, dęciaki sprawiające, że kolana same się uginają. Żeglarz zaczyna swą opowieść...
8. Cirkus - kiedyś mój ukochany, teraz euforia nieco zmalała, ale... Dalej robi wrażenie. Bajkowy początek... Trochę jak w Genesisowym Dancing with the Moonlit Knight, tylko jeszcze piękniejszy. No i o czym innym zupełnie mówiący.
9. Exiles - kolejny nieprzytomnie zabójczo piękny utwór... Cross czyni cuda na swoich skrzypkach, pozostali panowie wcale nie przyglądają się temu bezmyślnie i też czadu dają.
10. In the Wake of Poseidon - trochę jak The Court..., ale lepszy. Klimat, patos, potęga, perkusja, głos, melotron. Wszystko. Stoimy przed Posejdonem... i przed muzycznym absolutem.
Zaraz za 10:
*Frame by Frame
*Fracture
*Requiem
*Easy Money!!!
*I Talk to the Wind
*Islands
I wiele, wiele WIELE innych.
Było koszmarnie ciężko. A ile wspaniałych rzeczy odpadło w międzyczasie! Gdzie kawałki z Discipline?? Z Beat? Starless and Bible Back? Straszne. A Power to believe - genialna płyta?
Fenderek, daj jeszcze Joy Division i jesteś wolny od moich narzekań na długi czas  _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Jedi Bartek

Dołączył: 20 Lut 2008 Posty: 65
|
Wysłany: Sro Kwi 08, 2009 6:16 pm Temat postu: |
|
|
Ja jestem niestety kooompletna lama i znam tylko 2 utwory.
1. Starless - dużo już zostało powiedziane. Od siebie powiem, że uwielbiam złożone kompozycje, które nie ograniczają siędo jednej melodii i jednego schematu...
2. Epitaph - a tu już nie mam nic do dodania, sporo również o tym utworze powiedziano  _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sro Kwi 08, 2009 11:51 pm Temat postu: |
|
|
1. STARLESS- 121
2. EPITAPH- 100
3. 21ST CENTURY SCHIZOID MAN- 75
4. THE COURT OF THE CRIMSON KING- 73
5. ISLANDS- 58
6. RED- 37
7. ONE MORE RED NIGHTMARE- 30
8. I TALK TO THE WIND- 29
9. FALLEN ANGEL- 24
10. WALKING ON AIR- 17
- LIZARD- 17
12. Moonchild
- Cat Food
14. Ladies On The Road
15. Prelude: Song Of The Gulls
16. Easy Money
17. The Devil's Triangle
- Larks' Tangues In Aspic, part One
19. Larks' Tangues In Aspic, part Two
- Level Five
21. Fracture
22. Matte Kudesai
- The Power To Believe II
- Nightwatch
25. Pictures Of The City
- Book Of Saturday
27. Frame By Frame
- Lament
- In The Wake Of Poseidon
- Cirkus
- The Sailor's Tale
32. Providence
- The Letters
34. Exiles
- Happy Family
36. Elephant Talk
36 utworó, 17 głosujących (nieźle, mimo iż na największych progresów jak zwykle nie można polegać... ), TYLKO 5 utworów zasłużyło na to, by znaleźć się na miejscu 1-szym. po części pewnie dlatego, ze STARLESS na tej pozycji było aż 8 razy. Najczęściej wymienianym utworem było EPITAPH- tylko jedna osoba się wyłamała. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Ostatnio zmieniony przez Fenderek dnia Pią Kwi 10, 2009 8:13 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sro Kwi 08, 2009 11:52 pm Temat postu: |
|
|
TOP10 - BRYAN ADAMS
Kanada- tego jeszcze nie było...
Robin Hood- czy może jednak coś innego? Zależy od Was!!! _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Kwi 09, 2009 12:46 am Temat postu: |
|
|
Po hiciorach będzie... Ale wiele bardzo przyjemnych hiciorów
1. Heaven - prześwietny utwór, tak powinno się robić dobry poprock! Fajne uderzenie gitarki w refrenie, przyjemna melodia, ładny tekst, składa się too na naprawdę urokliwą piosenkę, którą lubię od dawna
2. I Can't Stop Loving You - nie obiecam, że tytuł poprawny, w każdym razie to to z powtarzanym "please forgive me" Znów naprawdę świetna ballada poprockowa, w której jest przyjemny wokal, ładny tekst, gitara uderzająca wtedy, kiedy trzeba. Jest przyjemnie
3. Everything I Do (I Do It For You) - brat bliźniak powyższego, kiedyś mi się zawsze myliły...
4. Summer of '69 - dobra, starczy tych słitaśnych balladek, teraz Bryan na rockowo - zresztą bardzo dobrze wypadający. Może nie jest to rocker wszechczasów, ale dalej pozostaje bardzo dobrym rockerem
5. All For Love - heh, mój numer 1. ze Stinga Widać, że po prostu Bryana lubię bardziej, no, a jak dojdzie do topu Roda Stewarta, to myślę,że ten kawałek niebędzie miał szans nawet na pierwszą 25-tkę... Co nie znacyz że zły, po prostu Stewart ma więcej lepszych
6. Have You Ever Really Loved a Woman
7. Cuts Like a Knife
8. All I Want Is You
9. Never Let Go
10. Kids Wanna Rock _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Czw Kwi 09, 2009 1:45 am Temat postu: |
|
|
Czasem lubie posluchac. Nieskomplikowany, lekki pop-rock, taki na odstresowanie. Chociaz z tego gatunku wole jednak roxette, to bryana tez czasami zapuszcze, czemu nie. Mam jakis oficjalny thebestof na kasecie gdzies nawet. Znam jednak w sumie tylko singlowe kawalki i to tez te najbardziej popularne. Ale szanuje goscia, bo mimo ze gra bardzo komenrcyjne i chwytliwe numery, to potrafi je porzadnie zaspiewac nie tylko z calym zespolem za plecami, ale i z samym pudłem w dloni, a to już nie każdy potrafi i nie każdy znany się odwazy bez wiekszych opisow, bo w wiekszosci napisalbym to samo pierwsze 2 naprawde bardzo lubie
1. When You’re gone - fajne, przebojowe, roxettowe hehe jak widac nawet cos zwiazanego ze spice girls da sie sluchac XD
2. Heaven
3. Run to you
4. Summer of 69
5. (Everything I do) I do it for you
6. The only thing that looks good on me is you
7. Lonely Nights - wlasciwie slabo znam oryginal, ale bardzo lubie wersje uriah heep nagraną rok pozniej na albumie head first, a ze wlasnie jestem podczas odsluchu UH, to mi sie przypomnialo
8. Please forgive me
9. All for love
10. Have you ever really loved a woman
miejsce 10 zostawiam na razie wolne na ewentualne olsnienia, bo z tych, ktore teraz pamietam, zaden nie jest az tak fajny, zeby wejsc na liste. _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here
Ostatnio zmieniony przez Bizon dnia Pią Kwi 10, 2009 4:04 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kensington

Dołączył: 27 Sie 2004 Posty: 4263 Skąd: Modar
|
Wysłany: Czw Kwi 09, 2009 6:33 am Temat postu: |
|
|
No nareszcie znów "normalne" notowanie Wracam do zabawy - Bryan Adams to typ, którego zawsze lubiłem i ceniłem A wybór najlepszej dziesiątki wcale nie jest łatwy:
1. Straight From The Heart
2. I'm Ready
3. I Finally Found Someone
4. Please Forgive Me
5. Heaven
6. Run To You
7. Summer Of '69
8. Thought I'd Died And Gone to Heaven
9. Can't Stop This Thing We Started
10. There Will Never Be Another Tonight
Ponadto warto zwrócić jeszcze uwagę na Somebody, (Everything I Do) I Do It for You, Back To You, The Best Of Me, I Think About You, Inside Out i wiele, wiele innych Natomiast "All For Love" nigdy nie lubiłem Mimo iż bardzo cenię również Stinga i Roda  _________________
Z kobietami się nie dyskutuje. Kobiet się słucha.
Moje aukcje |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mike

Dołączył: 26 Sie 2004 Posty: 4802 Skąd: Łódź
|
Wysłany: Czw Kwi 09, 2009 11:15 am Temat postu: |
|
|
1. Heaven
2. Please Forgive Me
3. (Everything I Do) I Do It For You
4. All For Love
5. Have You Ever Really Loved A Woman? _________________ QPoland - skoro jestem już oficjalnym współpracownikiem, to warto zachwalać
http://podniosle.blogspot.com/ - mój superowy bloga$$ek! (aktualizacje w każdy cojakiśczas)
Still Burnin' (i wiele innych: http://www.youtube.com/user/MikeBoatCityPl/videos)
C-lebrity - kontrowersyjny klip zbanowany na YT!
Ostatnio zmieniony przez mike dnia Pią Kwi 10, 2009 9:14 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gohan

Dołączył: 19 Cze 2006 Posty: 1151 Skąd: Gogolin
|
Wysłany: Czw Kwi 09, 2009 11:57 am Temat postu: |
|
|
1. Vanishing - to zawsze będzie mój numer 1. Ten delikatny śpiew, na tle akompaniamentu elektrycznego fortepianu i ten żarliwy refren
2. All I Want Is You - podobny kaliber emocji co utwór wyżej, choć może ciut bardziej trąci rockowym banałem
3. Summer Of 69 - żeby nie było kawałków tylko z jednej płyty. Właściwie taki Adams w pigułce
4. Please Forgive Me - dla niektórych kwintesencja rockowej miałkości i banału, dla mnie jednak ten utwór jest wyjątkowy. Szkoda, że to jedna z ostatnich dobra rzecz jaką nagrał
5. All For Love - sympatyczny tercet, prawie jak Travelling Wilburys
6. Everything I Do (I Do It For You) - nie dlatego, że to największy hicior Adamsa, ta piosenka faktycznie chwyta za serce
7. Thought I Died And Gone To Heaven - kolejna "żelazna" pozycja z pamiętnego "budzenia sąsiadów'. Trochę w stylu Def Leppard i bez jakiejś nachalnej chwytliwości.
8. There Will Never Be Another Tonight - taki typowo samochodowy kawałek. Włączam go chętnie jak pędzę autostradą...
Chyba nic więcej z siebie nie wykrzeszę  _________________ "Bobry wesoło gryzą drewno, szczury biegają za myszami, lśnią im oczki, bo żadnej choroby już w nich nie ma. Nawet jeleń zwykle tak podatny na bakterie nie może zachorować i pełną gębą je siano, Ludzie będą rodzili zdrowych ludzi, jesteśmy już nie tylko w Europie, ale chyba nawet w kosmosie".
Wojciech Mann |
|
| Powrót do góry |
|
 |
jagaciarz

Dołączył: 16 Cze 2005 Posty: 670 Skąd: Zgierz
|
Wysłany: Czw Kwi 09, 2009 4:29 pm Temat postu: |
|
|
Zapowiadał się całkiem nieźle, wypadł bardzo sympatycznie na The wall w Berlinie, ale gdzieś od Please forgive me zaczęło się dziać baardzo niedobrze. Czyli (nie obraźcie się mili, to tylko moja subiektywna opinia ) przeogromne smęcenie, zero pazura w muzyce i generalnie poprockowa papka rodem z komercyjnych stacji radiowych . I z tym obecnie Brian niestety mi się kojarzy.
1.Run to you
2.Summer of '69
3.Everything I do I do it for you-mimo że istnieje dla mnie tylko jeden Robin z Sherwood(i nie jest nim na pewno Książę złodziei) cos ładnego w tej piosence jest; pamiętam jak w podsumowaniu roku'91 na MTV wygrała notowanie, podczas gdy Innuendo było dopiero czternaste(sic!!!)
4.Have you ever really loved a woman
5.Somebody
6.It's only love
7.Heaven _________________ That time will come,one day you'll see when we can all be friends |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mandey

Dołączył: 24 Sie 2007 Posty: 1579 Skąd: Rawicz
|
Wysłany: Czw Kwi 09, 2009 5:01 pm Temat postu: |
|
|
01 Have You Ever Really Loved A Woman?
02 Can't Stop This Thing We Started
03 When You're Gone
04 Heaven
05 (Everything I Do) I Do It For You
06 Please Forgive Me
07 Summer Of '69
08 Run To You
09 It's Only Love
10 Cloud Number Nine _________________
   |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Czw Kwi 09, 2009 5:31 pm Temat postu: |
|
|
1. Heaven
Cudowna poprockowa ballada, patetyczny hicior, który miażdży. Fantastyczna radiowa rzecz na poziomie. Troszkę wzruszająca, żarliwa i bardzo, bardzo, bardzo ładna.
2. Summer Of '69
Taki ugrzeczniony i nieco upupiony Springsteen. Prościutkie, dynamiczne, szerokie i pełne bezpretensjonalnego entuzjazmu.
3. All For Love
Bardzo udana balladka w sam raz do filmu, wszyscy trzej fajnie się zgrali.
4. Everything I Do
No cóż, evergreen. Kiedyś uwielbiałem, teraz jakiś tam sentyment mi został. Zarżnięte przez radio o telewizję totalnie, szkoda, bo to naprawdę urocza ballada.
5. Please Forgive Me
I znów balladowo. Całkiem subtelnie i zgrabnie, choć refren trochę zbyt banalnie podniosły. Lubię intymny klimat zwrotek za to. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Czw Kwi 09, 2009 5:58 pm Temat postu: |
|
|
Całowicie obojętny mi artysta.
1. All for Love
2. Heaven
3. Have You Ever Really Loved a Woman?
4. Can't Stop This Thing We Started
5. Please Forgive Me
6. (Everything I Do) I Do It for You _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Stone Cold

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 886 Skąd: Gdańsk / Bristol
|
Wysłany: Pią Kwi 10, 2009 12:18 pm Temat postu: |
|
|
Trudny wybór bo szczerze mówiąc bardzo lubię Adamsa za wyjątkiem gniota w postaci albumu Room Service
1.Heaven
2.Run To You
3.Summer Of '69
4.Can't Stop This Thing We Started
5.Heat Of The Night
6.If You Wanna Be Bad - Ya Gotta Be Good
7.The Only Thing That Looks Good On Me Is You
8.Brothers Under the Sun
9.Fits Ya Good
10.Somebody _________________ And that's the bottom line because Stone Cold Said So!
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Kwi 10, 2009 7:57 pm Temat postu: |
|
|
Skłamałbym mówiąc, ze jestem jakimkolwiek fanem. Nie przełączam, kiedy leci- ale też nie pamiętam kiedy ostatni raz czegoś słuchałem. nawet kiedy siostra poprosiła mnie, żebym zaśpiewał jej EVERYTHING I DO jako pierwszy taniec na weselu- leciałem z pamięci, przesłuchawszy wcześniej ze trzy razy instrumentalnej wersji... Bardzo nie cenię, ale... jakiś sentyment mam- te 15 lat temu nawet czegoś tam słuchałem...
1. HEAT OF THE NIGHT
BARDZO fajne, takie bluesujące, z typowym dla lat 80-tych radiowym brzmieniem. Żadne dzieło, ale fajnie buja, fajnie się słucha.
2. SUMMER OF '69
Bo fajne. Bo wcale nie jest o roku 1969... Taaa- choćby za to należy się wysoka lokata... Ale cały utwór bardzo fajny, stary, dobry Bryan Adams... potem było coraz gorzej...
3. RUN TO YOU
Kolejny bardziej rasowy, rockowy numer do którego mam ogromny sentyment. Zaraźliwy (acz banalny) refren. Kurcze, fajnie się tego słucha...
4. THOUGHT I'D DIED AND GONE TO HEAVEN
Zawsze podobał mi się klimacik tego utworu, ten wolniejszy motyw zwrotki, to przejście do refrenu. I ten mocniejszy, ale ciągle wolny refren. Niezła, nawet powiedziałbym niedoceniona kompozycja. Tak samo jak i następna...
5. DO I HAVE TO SAY THE WORDS?
Obszat taki typowy dla piosenek w stylu "I Want To Know What Love Is". Czyli od czasu do czasu czemu nie Ma swój urok, ma swój charakter- a refren jest naprawdę ładny!!!
6. HEAVEN
Balladowania ciąg dalszy. Sto razy lepsze od EVERYTHING I DO- ale oczywiście cały świat musiał to widzieć inaczej Ładna melodia, fajnie mocniejsze refren i "bridge"- pewnie dlatego bardziej mi się podoba.
7. CUTS LIKE A KNIFE
W linku występ z Live Aid. Typowy przebój lat 80-tych, na pograniczu rocka i popu. Ale noga sama jakoś chodzi... choć chciałoby się zjechac kompletnie, to jednak nie sposób odmówić przebojowości i uroku.
8. SOMEBODY
To też zdaje się był wielki hicior w latach 80-tych, przynajmniej po tamtej stronie Atlantyku. Zasłużenie. Może i trochę naiwne- ale jak fajnie przy tym się jedzie samochodem!
9. KIDS WANNA ROCK
Za to przy tym samochodem się mknie!!! Typowy rock'n'roll, czyli energia, czyli rytm, czyli żywioł. Czyli- bardzo fajna muzyka.
10. (EVERYTHING I DO) I DO IT FOR YOU
Za sentyment... To JEST piękna piosenka, choć nie aż tak piękna, zeby miałą aż taki status jaki ma... ale... nie powiem, fajnie mi się to śpiewało na weselu mojej siostry, chwyta gdzies za tą część serca która nie analizuje stopnia banału w piosence tylko pozwala bez żadnych oporów dać się roztkliwić
OBOWIĄZKOWO pełna wersja, zawsze mnie wkurza to cięcie piosenek na użytek singli, teledyskó itd...!!! _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|