| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Nie Lut 01, 2009 4:41 pm Temat postu: |
|
|
Bez względu na to, że to co w swych linkach pokazał Fenderek.... Nie znam Scorpions w ogóle, i będę musiał to nadrobić. Jak najszybciej się da. Still loving you, wind of change? Piękne mimo faktu, że prawdopodobnie ich dyskografia skrywa piękniejsze rzeczy. Jeśli tak .... to nadciągam. A póki co lista samych hitów i pięknych ballad.
1. Wind of Change
2. Still Loving You
3. White Dove
4. Yellow Raven jedyne co zdecydowałem się dać na listę z nowo poznanych... bo Fenderek gdzieś to zapuścił już kilka dni temu więc zdążyłem bliżej się z tym zapoznać. Nie zdziwię się jeśli za 2tyg. w mojej liście będzie to już na 1 m-scu. _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Nie Lut 01, 2009 11:22 pm Temat postu: |
|
|
1. Still Loving You
Jakoś nie może się znudzić i opatrzeć. Piękna rzecz, ot. Wzruszająca, podniosła. Patos ich ballad w stanie czystym, ale w tym utworze spośród największych hiciorów najbardziej jak mogli oddalili się od banału.
2. Rock You Like A Hurricane
Ten utwór ma moc. Świetny riff, kapitalny wokal (The bitch is hungry, energia i żywioł. Uwielbiam szczególnie wersję z orkiestrą, miód.
3. Always Somewhere
Kapitalnie Klaus to śpiewa, kocham moment gdy w refrenie wpada w falset. No i melancholijny nastrój też uroczy
4. You And I
Coś mnie rusza w tym, jak Meine śpiewa ten utwór. Może i jest rzewny i błe, ale są znacznie gorsze
5. Here In My Heart
To jest jeszcze bardziej rzewne i płaczliwe, ale jednocześnie takie kojące
6. Crossfire
A bo ta solówka jest bardzo piękna
7. Moment Of Glory
Send Me Angel jest tragiczne, MOG jest mu pokrewne, ale jako trzyma jeszcze poziom nad krawędzią morza lukru. Może być, no
8.Wind Of Change
Kiedyś nawet na keyboardzie potrafiłem zagrać, więc sentyment wielki do czasów młodości, gdy takie hiciory nie były jeszcze nudne, pozostał _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/
Ostatnio zmieniony przez lemur dnia Wto Lut 03, 2009 9:27 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mike

Dołączył: 26 Sie 2004 Posty: 4802 Skąd: Łódź
|
Wysłany: Wto Lut 03, 2009 9:22 pm Temat postu: |
|
|
Zapomniałem, cholera
1. Fly To The Rainbow - niesamowita niesamowitość, tak różna od Scorpionsów powszechnie znanych i lubianych (także przeze mnie). Znakomite przejścia i zmiany tempa oraz klimatu. Po prostu niczemu innemu nie należało się miejsce pierwsze.
2. We'll Burn The Sky - świetna melodia, świetny wokal, świetny tekst, chwyta po prostu. Cieszy, że nie jest to typowa ballada, a takie połączenie rockera i balladki właśnie - według świetnie oddaje emocje.
3. No One Like You - "strasznie mi ciebie brak w tym więźniu, strasznie mi ciebie brak, ciebie tu " - tak mi się zawsze kojarzył klip (o ile to ten). A serio to hard rock w dobrym stylu.
4. Rock You Like A Hurricane - klasyczny klasyk? Sam nie wiem, co w nim jest, ale odkąd usłyszałem wersję orkiestrową, to ciary mnie za każdym razem przechodzą.
5. Always Somewhere - chyba najbardziej wyrazista z balladek i najbardziej "szczerze" zaśpiewana. Tekst banalny, muzyka bez rewelacji, ale ten wokal...
6. He's A Woman - She's A Man - jak pierwszy raz to usłyszałem, to nie mogłem uwierzyć, że to Scorpionsi (ale wtedy dałbym na pierwszym miejscu Wind Of Change ) - agresywnie zaśpiewane i zagrane, napierdalanka maksymalna, ale mnie to odpowiada .
7. Still Lovin' You - jedna z ballad z cyklu "ballady na to samo kopyto - podniosłe i banalne", nie mniej coś w tych balladach jest, a w tej chyba najwięcej.
8. This Is My Song - a takie meksykańskie klimaty xD
9. Wind Of Change - najbardziej znana ich piosenka, sentyment pozostał.
10. White Dove - taki semi-cover, trochę też o biedzie i niemal murzyniątkach, ale mnie mimo wszystko bierze
Anegdotka - jak z sobie podśpiewywaliśmy z kumplem Ave Maria to mało nas wychowawczyni nie zabiła za nabijanie się z...wiary xD. _________________ QPoland - skoro jestem już oficjalnym współpracownikiem, to warto zachwalać
http://podniosle.blogspot.com/ - mój superowy bloga$$ek! (aktualizacje w każdy cojakiśczas)
Still Burnin' (i wiele innych: http://www.youtube.com/user/MikeBoatCityPl/videos)
C-lebrity - kontrowersyjny klip zbanowany na YT!
Ostatnio zmieniony przez mike dnia Wto Lut 03, 2009 10:14 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
jagaciarz

Dołączył: 16 Cze 2005 Posty: 670 Skąd: Zgierz
|
Wysłany: Wto Lut 03, 2009 10:32 pm Temat postu: |
|
|
Skromnie będzie, bo generalnie Scorpions to nie mój resort.
1.Still loving you
2.When the smoke is going down
3.Rock you like a hurricane
4.Under the same Sun
5.niech ma... Wind of change _________________ That time will come,one day you'll see when we can all be friends |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sro Lut 04, 2009 6:13 pm Temat postu: |
|
|
Zespol, którego kiedys nawet moglem posluchac (chociaz znalem tylko te najbardziej znane numery), a do którego mam wieczne obrzydzenie od jakiegos czasu z powodow mocno osobistych. Wind of change już nie mogę miedzy innymi przez to wlasnie sluchac, a you and i to chyba najbardziej znienawidzony przeze mnie kawalek w historii muzyki. Cale szczescie dalo rade zrobic liste z pozostalych, które znalem i których jednak czasem mogę posluchac i z kilku przesluchanych rzeczy z linkow podanych w temacie. Starego scorpions w ogole nie znalem wiec wiekszosc tych numerow z linkow slyszalem pierwszy raz no i niektóre faktycznie robią wrazenie. Generalnie, o ile nigdy fanem tego zespolu już nie zostane (z roznych powodow, również muzycznych), to jednak ten top zachecil mnie do poznania paru starszych rzeczy. I chyba w sumie o to miedzy innymi w tej zabawie chodzi
Te, ktore nie weszly. Ajm sory
Yellow Raven (11. miejsce)
Life’s like a river
Send me an angel
No one like you
You give me all I need
Is there anybody there?
1. Always somewhere – komentarzy do kawalkow raczej nie bedzie, ale tu musze. To pewnie nie jest muzycznie najlepszy kawalek tego zespolu, w dodatku wstep zerżniety z ‘simple man’ lynyrd skynyrd, ale mam tak cholernie wielki sentyment do tego kawalka z czasow mlodosci, ze nie moglem na pierwsze miejsce wrzucic nic innego
2. Lady starlight
3. The sails of charon
4. In trance
5. Fly to the rainbow
6. Still loving you
7. When the smoke is going down
8. Animal Magnetism
9. Rock you like a hurricane
10. Holiday _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kuba

Dołączył: 03 Gru 2004 Posty: 2024 Skąd: Dąbrowa Górnicza
|
Wysłany: Sro Lut 04, 2009 6:26 pm Temat postu: |
|
|
1.When the smoke is going down
2.Still loving you
3. Rock you like a hurricane
4.Send Me An Angel
5.Moment Of Glory
6.No One Like You
7.Wind of change _________________ Well, it's all right then, and it's all right now
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sro Lut 04, 2009 10:23 pm Temat postu: |
|
|
1. STILL LOVING YOU- 60
2. ROCK YOU LIKE A HURRICANE- 55
3. FLY TO THE RAINBOW- 49
4. ALWAYS SOMEWHERE- 38
5. WIND OF CHANGE- 31
6. WE'LL BURN THE SKY- 30
7. IN TRANCE- 28
8. WHEN THE SMOKE IS GOING DOWN- 27
9. COAST TO COAST- 26
10. THE ZOO- 24
11. Holiday
12. No One Like You
13. Send Me An Angel
- Blackout
- Another Piece Of Meat
16. You And I
17. Moment Of Glory
18. Lady Starlight
- This Is My Song
- He's A Woman- She's A Man
21. Lonesome Crow
22. China White
23. Yellow Raven
- Animal Magnetism
25. Dynamite
- Virgin Killer
- Pictured Life
28. Your Light
- The Sails Of Charon
30. Far Away
- Does Anyone Know
32. Life's Like A River
- Are You The One?
34. Crazy World
- Speedy's Coming
- Born To Touch Your Feelings
37. White Dove
- I'm Goin' Mad
- Living For Tomorrow
- Here In My Heart
41. When You Came Into My Life
- Coming Home
- Oh Girl (I Wanna Be With You)
- Crossfire
45. Under The Same Sun
- Alien Nation
47. Fly People Fly
- Dark Lady
- Top Of The Bill
- Edge Of Time
- I Can't Explain
Tylko 16 osób głosowało, część na niecałe 10 utworów- tym bardziej zaskakuje fakt, ze wymieniono aż 51 utworów. Najczęściej wymienianym było STILL LOVING YOU (11 razy), ten sam utwór również najczęściej był na miejscu pierwszym- 3 razy. 11 różnych piosenek wymieniliście jako swoje ulubione. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sro Lut 04, 2009 10:27 pm Temat postu: |
|
|
Otwieramy Teatr Snów...!
TOP10 - DREAM THEATER
Dream Theater czy Nightmare Cinema?
Polot- czy sztuka dla sztuki?
Progresywne pitolenie- czy inteligentny metal?
Uwielbienie- czy uprzedzenie?
Lecimy!
EDIT- RULES!!!
* 6 DEGREES to jeden utwór. Cały drugi dysk to jedna rzecz. Tak podaje Wiki, tak zagrali panowie to na SCORE.
* SCENES FROM A MEMORY to NIE jest jeden utwór. Sorry. Wiem, ułatwiłoby to życie STRASZNIE, ale... to jest concept- ale album, nie suita...
* A MIND BESIDE ITSELF to trzy różne utwory. Jak na płycie. SILENT MAN, EROTOMANIA i VOICES.
* IN THE PRESENCE OF ENEMIES to jedna całość, nie rozdzielamy na dwa- tak jak było przy okazji SHINE ON... Floydów... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Ostatnio zmieniony przez Fenderek dnia Sro Lut 04, 2009 10:53 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Sro Lut 04, 2009 10:48 pm Temat postu: |
|
|
No to w końcu dałeś coś co dało mi do myślenia. Nie znam wszystkiego, ba znam mniejszość... 3, 4 płyty... po pobieżnym przesłuchaniu stwierdziłem że za mocne to dal mnie... ale Space dye vest... miodzio... może to będzie bodziec do tego bym w końcu poznał ich od deski do deski. No to lecimy
1. octavarium
Gdy pierwszy raz to usłyszałem.... Pink Floyd i nic więcej. Tzn. drugiej części utworu nie mogę... ale to co się dzieje na początku. Cudo, geniusz....
2. space dye-vest
Jak to było? Przy tym można umierać.... te klawisze... takie cudowne....
3. one last time
Piękne, sentymentalne....
4. the spirit carries on
Za wersję koncertową którą nie można odsłuchać na YT bo w naszym kraju jej nie ma (!?)
5. pull me under
Ta gitara na początku....
6. another day
7. through my words
8. fatal tragedy
9. through her eyes
10. finally free _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken
Ostatnio zmieniony przez wasdfg7 dnia Czw Lut 05, 2009 12:47 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Lut 05, 2009 12:11 am Temat postu: |
|
|
Kiedyś mój ulubiony zespół- nadkruszył jednak moje uwielbienie dwoma ostatnimi produktami (zwłaszcza ostatnim studyjnym- z SYSTEMATIC CHAOS nie tylko nic nie załąpało się do TOP10, nic nie było brane pod uwagę! a takich utworów- branych pod uwagę- było ok. 50...).
Ktokolwiek słyszy TYLKO popisy techniczne- musi mieć przekrzywione ucho. W Stanach i Anglii na tę muzykę mówi się "thinking man's metal"- i całkowiecie się z tym zgadzam. Jest dosadnie i ostro- ale jest też niesamowicie inteligentnie. I nieraz niezwykle, NIEZWYKLE melodyjnie... Panowie czasami się gubią, czasami zjadają własny ogon- ale... nie m artysty któremu się to nie zdarza... Ale kiedy ci panowie do anbsolutnego maksimum wykorzystują swój talent i technika służy im przedstawieniu utworu/kompozycji/suity (a nie na odwrót)- wtedy są nieosiągalni dla prawie nikogo...
Zanim podam utwory które zostału odrzucone w OSTATNIEJ chwili- jeszcze jedno wyjaśnienie. Niekoniecznie jest to lista najlepszych utworów DT- po części odegrały role też i sentymenty. Taka wypadkowa dwóch... Odpadły:
* Raise The Knife
* The Great Debate
* Sacrificed Sons
* In The Name Of God
* Stream Of Counsciousness
* Metropolis (mimo iż zawiera chyba najlepszy fragment instrumentalny w karierze zespołu...)
* Take The Time
* A Change Of Season
* Mirror
* The Dance Of Eternity
* The Spirit Carries On
1. SPACE DYE-VEST
TOP3 utworów wszech czasów.
W OGÓLE!
Jedna z najpiękniejszych rzeczy jakie w życiu słyszałem- włączam w to muzykę klasyczną. Wszystko. Cała muzyka. Nie będę opisywał utworu- bo czego bym nie napisał nie odda nawet 1% tych uczuć jakie zawarte są w tej kompozycji, tego dramatu... Tego się nie słucha- to się przeżywa...
2. SIX DEGREES OF INNER TURBULANCE
Nie znalazłem linku do całości. bo to 45 minutowa rzecz jest... Arcydzieło. Tak muzycznie jak i tekstowo. Tutaj jedna z części- przepiękne GOODNIGHT KISS. Od pięknej przejmującej ballady po Floydowe, podniosłe zakończenie. Cudna rzecz- i pamiętajmy, to tylko część większej całości...!
3. FINALLY FREE
Tak kończy się jeden z najwspanialszych albumów jakie muzyka rockowa kiedykolwiek widziała- concept SCENES FROM A MEMORY. Najwspanialszy z możliwych finałów, robi wrażenie wyrwany z kontekstu- ale jeszcze większe kiedy słucha sie całości, kiedy poszczególne tematy powracają żeby zamknąć tę przecudowną, niesamowitą historię... dzieło skończone. Końcówka, oparta na genialnych metalowych riffach, kiedy Portnoy bębni jakby od tego miało zależeć jego życie... Poezja. I jak Bizon mówił w innym temacie- kiedy "serek" śpiewa "We'll meet again, my friend, someday soon.."... To juz nie ciary- to chwyta za gardło, za oczy... Słyszałem tysiące razy- ciągle wzrusza tak samo jak za pierwszym...
4. OCTAVARIUM
Ta wyliczanka Portnoya i LaBriego i to "trapped inside this Octavarium"... I chwilę później jedno z najcudowniejszych gitarowych solo jakie kiedykolwiek słyszał ten padół... Sam Petrucci przyznał, ze wzorował się na Mayu w tym momencie. Coś nieprawdopodobnego. Miałem zaszczyt usłyszeć ten utwór na żywo- to było doświadczenie... Sam początek rzeczywiście może bardzo kojarzyć się z SHINE ON Floydów, potem ostre przenika się z delikatnym, melodyjne z rozimprowizowanym; ten utwór rozpędza się w niesamowity sposób- wolno ale potem tempo narasta i anrasta i narasta a na końcu... finał finałów, najpiękniejszy z możliwych... Najinteligentniejsza IMO rzecz jaką nagrali, najbardziej skończona. I ona pochodzi z tak słabej płyty... rany...!
I ten tekst...
"Step after step
We try controlling our fate
When we finally start living
It has become too late..."
5. LEARNING TO LIVE
Znowu- nie mam linku docałości- a nie mam czasu wrzucać samemu... Wieć tylko pierwsze 8 minut Zdecydowanie najlepsza rzecz na IMAGES AND WORDS. Rewelacyjna melodia, jeszcze lepsza aranżacja. A fragment instrumentalny to cudo absolutne... Oj genialnymi utworami panowie kończyli swoje płyty. Z mojego TOP5 każdy (oprócz 6 DEGREES które zajmuje całą płytę ) WSZYSTKIE piosenki to ostatnie na swoich płytach!!!
6. FATAL TRAGEDY
Wracamy do mojego ukochanego SCENES FROM A MEMORY. Teatralna rzecz. Bardzo dramatyczna. Niezwykle melodyjna. Niepokojąca. Podniosła. Piękna. Metalowy teatr... teatr snów... rany- jaka to genilalna nazwa dla zespołu...!!!
7. BEYOND THIS LIFE
Znowu kuźwa nie ma linku do całości... Anyway... jak na SCENES- jeden po drugim... Instrumentalny fragment tego utworu- jeden z najwspanialszych w karierze. Coś nieprawdopodobnego.
8. HOME
Nie wiem czy znam lepsze intro w muzyce rockowej/metalowej... Coś pięknego... te orientalne zagrywki, sitar... a potem ten orientalny riff- i ściana riffów... Genialna rzecz. Pierwszy utwór DT jaki kiedykolwiek usłyszałem. Następnego dnia MUSIAŁEM mieć SCENES...
9. EROTOMANIA
Bardzo lubię płytę AWAKE- a ten instrumentalny kawałek jest jednymz moich faworytów. Tak nagrywa się bez wokalisty. Ileż się w tej kompozycji dzieje... Od tych lejących się klawiszy i tej ściany riffów, przez te wszystkie melodie... I pomyśleć, ze w oryginale to (przynajmniej część) miało być "tylko" solo do PULL ME UNDER...!!!
10. PERUVIAN SKIES
Najdziwniejszy z moich wyborów, najbardziej "sentymentalny". Ale to genialna- aczkolwiek bardzo tradycyjna- kompozycja. Typowa metalowa ballada, o ładnej melodii. Przynajmniej do pewnego momentu. Potem następuje cudowne metalowe gitarowe solo, jedno z najpiękniejszych jakie kiedykowleik słyszałem- gitara niemal fruwa a słuchacz razem z nią. I nie, nie milion nut na sekundę- wręcz przeciwnie...!!! No a potem dostajemy kopa riffami. Jak w ONE czy SANITARIUM. Dla tych którzy nikoniecznie znoszą prog.
Słynna wersja z HAVE A CIGAR i ENTER SANDMAN grana na koncertach- ja miałem przyjemność słyszeć też tę nowszą- z WISH YOU WERE HERE i WHEREVER I MAY ROAM wplecionymi w środek. Ale to solo... jakbym miał skrzydła słuchając... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Ostatnio zmieniony przez Fenderek dnia Nie Lut 08, 2009 6:40 am, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Czw Lut 05, 2009 1:23 am Temat postu: |
|
|
Nie wiem czy to nie będzie najtrudniejszy wybor jak do tej pory. Rozpisywac się o zespole nie będę, bo to już napisalem kiedy indziej i gdzie indziej tylko jedno zdanie – gdyby metropolis 2 oceniac jako jeden track, to nie mialbym absolutnie zadnych problemow z numerem 1 kolejnosc niektorych kawalkow zmienilem juz po napisaniu calosci, przez co czasem opisy, ktore mialy byc jeden pod drugim i jakos sie lączyc, nie pasują teraz do siebie...
Lista kandydatow:
a fortune in lies
status seeker
ytse jam
the killing hand
afterlife
another won
another day
take the time
surrounded
metropolis
wait for sleep
learning to live
6:00
caught in a web
erotomania
voices
the silent man
space-dye vest
a change of seasons
peruvian skies
hollow years
anna lee
cover my eyes
raise the knife
overture 1928/ strange déja vu
through my words / fatal tragedy
beyond this life
through her eyes
home
the dance of eternity
the spirit carries on
finally free
misunderstood
disappear
six degrees of inner turbulence
as i am
endless sacrifice
vacant
octavarium
in the presence of enemies
forsaken
constant motion
repentance
no to tyle jesli chodzi o propozycje.. a teraz zaczynam się chlastac wywalając kolejno genialne kawalki...
a teraz zaczyna sie robic dramat…
status seeker
the killing hand
afterlife
another won
another day
take the time
surrounded
metropolis
wait for sleep
learning to live
6:00
the silent man
space-dye vest
a change of seasons
peruvian skies
overture 1928/ strange déja vu
through my words / fatal tragedy
beyond this life
through her eyes
the dance of eternity
finally free
misunderstood
disappear
six degrees of inner turbulence
as i am
octavarium
in the presence of enemies (11. miejsce)
1. finally free – nie jestem nawet w stanie opisac tego, co czuje przy tym kawalku. To jest geniusz, piekno skonczone. Niesamowite emocje, nastroje zmieniające się od nadziei po tragedie. Moment, w którym james spiewa „we’ll meet again my friends, someday soon” i wchodzi ten wkrecajacy w ziemie motyw jest czyms co po prostu mnie powala na ziemie. Nigdy nie czulem niczego takiego chocby przy queen, które jest moim numerem 1. a jeśli slucha się tego w calosci, z pozostalymi kawalkami na plycie, to efekt jest jeszcze mocniejszy. No oczywiście dobrze znac angielski heh
2. space-dye vest – najbardziej depresyjny kawalek, jaki znam. Numer 1 na liscie utworow najlepszych do popelnienia samobojstwa. Jak to kiedys napisalem, bolesnie piekny.
3. a change of seasons – 25 minut geniuszu. Polamane, pokrecone, pokomplikowane, ale piekne. Jeden z ich najlepszych tekstow. No i piekielnie trudne do spiewania, wymagające olbrzymiej wszechstronnosci.
4. six degrees of inner turbulence – oj dlugo sie nie moglem przekonac. Pierwszy raz uslyszalem na bootlegach z trasy 6 degrees, potem na score i zawsze prawie przerzucalem dalej. Jakos 45minutowy kawalek srednio mi się widzial do sluchania. Ale rosl we mnie i już od dluzszego czasu kocham ten numer. Nie wyrzucilbym z niego ani nawet sekundy. Chyba nawet lekko zainspirowal mnie tekstowo przy pisaniu ‘bipolar’ no oczywiście roznica lat swietlnych w poziomie tekstu, ale nie o to chodzi...
5. surrounded – slabosci, jaką mam do tego kawalka nie da sie opisac. Odsluchiwanie sciagnietych bootlegow dt zawsze zaczynalem od tego utworu. Porywający, a przy tym nieslychanie ciezki do dobrego zaspiewania. Zupelnie inny od reszty numerow na tej liscie. Taki... piosenkowy. Wstep jakby znajomy moje male dt’owe zboczenie (razem ze status seekerem, nieco mniejszym zboczeniem heh).
6. the dance of eternity – hoho, zakrecone jak turysta na rondo w będzinie. Chyba najbardziej popieprzony kawalek tego zespolu. To piano rodem z lat 20tych w srodku metalowego kawalka to najbardziej chora rzecz, jaką można było wymyslec i dziala genialnie.
7. metropolis – no przeboj jest. tzn może nie w sensie obecnosci w mediach itd., ale jak na standardy prog rocka czy prog metalu, to jednak przebojowy kawalek basik wymiata, intro wymiata, james cholernie wymiata! Podoba mi się to, ze często urozmaicają koncowke czy tez solowki w srodku czyms nowym, jakims innym nieco motywem. To jeden z pierwszych numerow dt, jakie mnie calkowicie porwaly, mam olbrzymi sentyment, wiec musial się znalezc na liscie, mimo oczywistosci wyboru.
8. disappear – a tutaj ciary są jeszcze wieksze. Qrwa, co za numer! Ten klimat jest po prostu nieziemski. Kawalek jest chyba niemal rownie depresyjny i samobojczy jak SDV. Po prostu piekne muzyczne cudo. Taki hmm mistyczny to chujowe slowo. Ale ma ten klimat, ze az się zimno robi. Odkrylem go dla siebie w sumie niedawno. Pewnie za jakis czas bylby jeszcze wyzej. Zwlaszcza w takie dni, jak dzisiaj...
9. octavarium – kiedy wyszedl ten numer, stal sie moim ulubionym kawalkiem dt I nawet zagrazal july morning na pierwszym miejscu mojej listy wszechczasow teraz juz troche emocje I zachwyt opadly, ale nieznacznie. Na tyle nieznacznie, ze dalej miejsci się w dyszce. 25 minut cudów, nawet jeśli ten numer to jeden wielki zżyn z motywow ich ulubionych kapel. W koncu lepiej zżynac z najlepszych, niż z beztaleńć. Tekst genialny, nie tyle w przekazie, co w sposobie napisania. Sam kawalek skonsruowany po mistrzowsku z tymi wszystkimi odniesieniami do innych kapel i do wczesniejszych kawalkow z tej plyty. Wlasciwie to, co slychac na pierwszy rzut ucha, to nirewielka czesc calosci.
10. fatal tragedy – zastanawialem sie co jeszcze wybrac z tej plyty, zeby jednak nie zdominowala az tak bardzo listy. Odrzucilem wiec hmm wszystko inne, co nie weszlo (bo wlasciwie prawie całą plyte miałem na liscie wstepnej) no i zostalo mi to. Cudowny balladowy wstep w postaci through my words, a potem ten niby drapiezny, dosyc nietypowy jak na dt kawalek. Ciary są. no dobra, mamy nie łączyć aktow wiec zostaje FT z through my words w domysle przed  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Czw Lut 05, 2009 2:56 pm Temat postu: |
|
|
Kurczę, miałem się przygotować jakoś do tego topu...
Wybierałem z praktycznie całej znanej mi dyskografii, a do ostatecznej selekcji przeszły:
caluśkie Scenes From A Memory
A Change Of Seasons
In the Presence of Enemies
As I Am
Learning To Live
Octavarium
Surrounded
Peruvian Skies
Raise the Knife
Another Day (chociaż kiczowate )
Metropolis pt.1
Under the Glass Moon
Wait For Sleep
Erotomania
6 degrees of inner turbulence - miejsce 11... jeszcze jednak za słabo znam
Take The Time
Vacant
6:00
The Answer Lies Within
This Dying Soul
I jeszcze kilka
Lista właściwa:
1. Finally Free - chciałem dać na szczyt jakiś inny utwór z Scens... Ale nie dało się. Ten jest po prostu najlepszy. Tyle emocji, ten klimat... idealne zakończenie albumu idealnego. Dopracowany w każdym calu. Arcydzieło, prawdziwe arcydzieło, wątpię, czy Dream Theater zdoła kiedyś osiągnąć ponownie TAKI poziom.
2. A Change of Seasons - zdecydowanie najlepsza suita Drimów. I zawiera wszystko, co suita zawierać powinna - zmiany nastroju (tytuł zobowiązuje ), szybsze momenty, wolniejsze momenty, wokalne i instrumentalne, ciche i głośne. 23 z hakiem minut cudownej Muzyki.
3. Octavarium - właściwie mógłbym przepisać powyższy opis. Nawet długość by się z grubsza zgadzała... A, co mi szkodzi, przepiszę: [ctrl+c, ctrl+v]zdecydowanie najlepsza suita Drimów. I zawiera wszystko, co suita zawierać powinna - zmiany nastroju, szybsze momenty, wolniejsze momenty, wokalne i instrumentalne, ciche i głośne. 23 z hakiem minut cudownej Muzyki.
4. The Dance of Eternity - trochę krótszy, ale nie mniej rozbudowany od powyższych. I bodajże pierwszy instrumentalny na mojej liście. To klawiszowe "coś" gdzieś tak od wpół do trzeciej minuty... Miażdży. Po prostu. Nie znalazłem lepszego słowa. Coś nieprawdoposamowitego. I całkiem mi się podoba.
5. Metropolis pt.1 - kiedyś mnie wkurzały te dzwoneczki świętego Mikołaja na początku... ale nie, ten utwór zasługuje na wyróżnienie. Za całokształt, nie będę się rozdrabniał...
6. Learning to Live
7. Take the Time
8. The Root of All Evil
9. This Dying Soul
10. As I Am
Wybaczcie brak opisów 6-10, ale spieszę się nieco, później wyedytuję  _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Pią Lut 06, 2009 12:15 am Temat postu: |
|
|
1. Finally Free
Muzyczny epos. Coś przepięknego. Mam do tej piosenki obmyśloną całą etiudę filmową. To wejście klawiszy na początku. Ta melodia. I ten nieprawdopodobny, genialny, demoniczno-anielski moment w środku - The bright light comes into the view gdzie widzę księdza z rewolwerem przy ołtarzu a przed nim, na podłodze kościoła dwoje martwych nowożeńców, na których przez witraż pada światło. Niesamowite
2. The Spirit Carries On
Podniosłe, uroczyste, szlachetne. Słowa proste i może naiwne, ale przemawiają do wyobraźni. Ekscytująca końcówka.
3. Octavarium
Właściwie nie pamiętam tego utworu bardzo dobrze, ale niektóre jego fragmenty wrażenie zrobiły, oj zrobiły
4. Through Her Eyes
Przyjemna balladka, o _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Pią Lut 06, 2009 4:23 am Temat postu: |
|
|
No. Skończyły mi się inne pomysły na marnowanie czasu, więc najwyższa pora na deser.
Absolutna ścisła czołówka:
Another Day
Take The Time
Surrounded
Learning To Live
Erotomania
The Mirror
Peruvian Skies
Fatal Tragedy
Home
The Dance Of Eternity
Finally Free
Vacant
Stream Of Consciousness - 11. Gdyby traktować jako całość z Vacant to by się załapało.
In The Name Of God
Panic Attack
Never Enough
Octavarium
In The Presence Of Enemies
Czyli głównie 3 płyty (niewiele się zmieniło u mnie). A lista będzie wypaczona brutalnie. Chociaż i tak się nagłowiłem nieźle, nie sądziłem, że to będzie takie trudne. Ogólnie jestem nieczułym ignorantem i prostakiem - nigdy mnie specjalnie nie podniecało Space Dye-Vest (w każdym razie nie tak jak Fenderków i innych Miśków :*). Może nie lubię umierać. Chociaż jak dożyję kiedyś TOP10 Radiohead, to dopiero wyjdzie na jaw jakie ze mnie emo. ... anyway:
1. Home [Metropolis, part 2: Scenes From A Memory, 1999]
No nie byłbym sobą, gdybym postąpił inaczej - nie dość, że orientalne, to jeszcze riff podpieprzony od Toola (tak, będę to powtarzał). A James wymiata w refrenie jak rzadko kiedy. Mnie też właśnie ten kawałek przekonał do DT.
2. Take The Time [Images & Words, 1992]
Misiu Wam pewnie poda w liczbach, który fragment jest najorgazmistszy w tym utworze, bo żeśmy o tym rozmawiali niegdyś namiętnie po nocy. Pewnie nie będzie chciał się przyznać. W każdym razie fragment ten pędzi jak przysłowiowa jasna cholera i to jeszcze taka, której tyłek się pali. A całość jest zajebiście pogmatwana.
3. Learning To Live [Images & Words, 1992]
Utwór, w którym obojętnie którego instrumentu słuchasz, wszystkie roxują przez cały czas. A moment jak się wszystko wycisza i wchodzi ta gitara jest zwyczajnie piękny.
4. Finally Free [Metropolis, part 2: Scenes From A Memory, 1999]
Już wszystko chyba zostało powiedziane. Pewnie wygra. Wybitne zakończenie wybitnej płyty. Jedna z moich ulubionych perkusji ever. A wtrącenie One Last Time chwyta za jaja, znaczy za serce chciałem powiedzieć.
5. In The Name Of God [Train Of Thought, 2003]
Chyba najbardziej monumentalny patos jaki popełnili. (Znaczy najbardziej udany. Bo najbardziej nadęty i rozlazły patos to remeeembah me, i gave u life...) Refren uwielbiam. Rzadko wracam do tej płyty, ale jak już wracam to nie żałuję, zwłaszcza przy końcówce.*)
6. Surrounded [Images & Words, 1992]
Dziwnie się czuję podzielając Bizonowe zboczenie. Jedna z najradośniejszych solówek gitarowych jakie słyszałem.
7. In The Presence Of Enemies [Systematic Chaos, 2006]
Nie boję się Ciebie, Fenderek (bo daleko mieszkasz). Najlepszy helloweenowy utwór ever. Jeśli spojrzeć na to z dystansem, to jest to naprawdę zajebiste, pomijając to, że pierwsza część kończy się trochę ni wpięć ni w dziewięć. Powinny być połączone. Wog'le ta płyta mogłaby się ograniczać do tej suity.
8. Never Enough [Octavarium, 2004]
Tam był najlepszy Helloween, tu jest najlepsze Muse. Jamesik uroczo udaje Bellamy'ego, powinien robić to częściej. Chociaż w sumie - przypomniałem sobie o Prophets of War.
9. The Dance Of Eternity [Metropolis, part 2: Scenes From A Memory, 1999]
Końcówka listy instrumentalna, co w sumie nie dziwi, bo nie wokal jest główną ich zaletą. Słusznie wychwalana klawiszowa solówka Rudessa...
10. Erotomania [Awake, 1994]
... a tutaj, równie zajebisty Moore, przez cały utwór. Za płytą nie przepadam, ale to jest wyjątek (obok The Mirror). Do końca biło się ze Stream of Consciousness (to były emocje dopiero!), ale uznałem, że jest równiejsze od tegoż.
_____
*) "nie żałuję zwłaszcza przy końcówce", strasznie mądre. Idź spać, zamiast odwalać grafomaństwa w środku nocy. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnrad

Dołączył: 17 Sty 2007 Posty: 1092 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Lut 06, 2009 10:47 pm Temat postu: |
|
|
Strasznie dużo ballad, ale co poradzę, że najbardziej mi pasują.
1. Sacrificed Sons
2. Space-Dye Vest
3. Octavarium
4. A Change Of Seasons
5. Disappear
6. Finally Free
7. The Spirit Carries On
8. In The Presence of Enemies
9. Another Day
10. Take The Time _________________ bardzo mało czasu na forum, niestety... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Avalanche

Dołączył: 20 Sty 2006 Posty: 94 Skąd: Prox
|
Wysłany: Pią Lut 06, 2009 10:52 pm Temat postu: |
|
|
1. Learning to live
2. Hell's Kitchen
3. Home
4. In The Name Of God
5. Another hand - The kiling hand
6. Fatal Tragedy
7. Sacrificed Sons
8. Voices
9. A Change Of Seasons
10. Lines In The Sand
Mniej więcej tak to wygląda na tą chwilę  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Sob Lut 07, 2009 1:06 am Temat postu: |
|
|
Le_mmor, łezka w oku mi się kręci, gdy widzę Twoje typy.
Z kolei Fenderek dostaje w papę, bo jego pierwsza trójka jest identyczna z tą, którą sobie ustaliłem już kilka miesięcy temu.
1. Space-Dye Vest
To jest mój utwór wszech czasów, on to zaprowadził mnie do jednego z moich ulubionych obecnie muzyków - Kevina Moore'a. Niesłychanie smutna, niesłychanie szczera opowieść, tak jakby testament Byronicznego Kevina. Nikomu nie udało się osiągnąć czegoś takiego w pojedynczym utworze. Prosty, ale znakomicie zaaranżowany. Prawdziwa sztuka.
2. Finally Free
Nie sądziłem, że ten utwór jest aż tak doceniany na tym Forum. A że jest - to całkiem słusznie. Pomijając już jego rolę i wymowę w kontekście albumu, tak mamy tu nie tylko najbardziej klimatyczne partie Rudessa (to pianino i "wieczorny" nastrój, fantastyczne), ale także - najciekawsze zagrywki Portnoya (gdy utwór zmierza do końca, Mike maluje grę perkusją!). Uwielbiam też to przejście z przeszłości do teraźniejszości - gdy wszystko się uspokaja i zostaje sam Nicholas na tle gitary klasycznej, który oznajmia nam, iż znalazł sens swojego życia. Kilka scen, retrospekcje, wszystko jest zdumiewająco płynne. Arcydzieło, nie utwór!
3. Octavarium
Mój ulubiony z Dreamowych "gigantów". Abstrahując od hołdu dla ulubionych zespołów Dream Theater, jest tu jakaś metafizyka. Fenderek właściwie napisał tu wszystko, ja tylko dodam, że ostatnia część suity, tj. Razor's Edge, to jeden z najwspanialszych momentów, jakie zna muzyka. Wzniosły jak cholera, ale wspaniały.
4. Repentance
Jedyna wspaniała rzecz na słabym Systematic Chaos. Z Jamesa płynie wielkie uczucie, gdy śpiewa, Petrucci zagrał chwytające solo i... teraz zaczyna się ta najlepsza, hipnotyzująca część. PRZEPIĘKNE wokalizy, narastający klimat i to zwieńczenie Portnoya: "The truth is the truth and all you can do is live with it." Pomijam ilość wielkich osobistości, które można tu usłyszeć. Uwielbiam, był czas, gdy słuchałem wieczorem niemal codziennie.
5. Learning To Live
Reguły chyba tego nie dopuszczają, natomiast gdybym mógł - dołączyłbym Wait For Sleep (piękną miniaturkę).
A samo Learning To Live to wzruszające, szczytowe osiągnięcie Myunga. Piękny tekst (podobno mający związek z AIDS?), piękne partie basowe. Prawdziwa kopalnia riffów, melodii i rytmów, a wszystko to podane w sposób naprawdę przystępny i chwytliwy. Od momentu, gdy wraca motyw z Wait For Sleep, ten utwór nie ma sobie równych, a zakończenie to jedno ze szczytowych osiągnięć zespołu.
6. The Great Debate
Jak to się rozwija! Początek miażdży, gdy Rudess z Petruccim tworzą taki psychodeliczny klimat, Myung w tle zawodzi basem, a Portnoy napędza wszystko waleniem w tomy. Nieco elektroniczna produkcja (kumpel twierdzi, że ten utwór jest ewidentnie wzorowany na Tool) nadaje klimatu, no i jego z moich ulubionych sol Petrucciego. Do tego trochę polityki, ten ciekawy tekst - fajne jest to, że na początku poglądy lewicowe mamy w lewej słuchawce, a prawicowe - w prawej. Turn to the light!
7. Sacrificed Sons
Najlepszy tekst LaBriego, genialne riffy w środku, przewspaniała część z orkiestrą i Petruccim, Portnoy po raz kolejny malujący perkusją. To przeplatane przygnębienie ze złością wychodzi fantastycznie. Logicznie zbudowany, pełny utwór. Wielka rzecz.
8. The Mirror
Awake to chyba najtrudniejsza w odbiorze płyta Dream Theater, ale jej walorów muzycznych nie sposób przecenić. W The Mirror uwielbiam tę surowość LaBriego i Petrucciego. Tyle tylko, że ten utwór bez Moore'a straciłby 50% swojej wartości. Ten facet jednak ma łeb, jak stworzyć klimat - te krzywe akordy na początku imitujące jakąś mroczną refleksję w lustrze, ta tajemnicza imitacja pianina, odgłosy w tle... Pominąłem końcowy riff zerżnięty co prawda z Marillion, ale w aranżacji z ostrą gitarą Petrucciego brzmiący fantastycznie.
9. A Change Of Seasons
Suita kończąca - jak dla mnie - ten naprawdę najlepszy okres zespołu, gdy cała twórczość, mimo wysokiego zaawansowania technicznego, nie była ani na chwilę przekombinowana, a zawsze - chwytliwa. Kto zliczy te wszystkie solówki Petrucciego, z których ani jedna nie ma bezsensownej nuty? Kto zliczy, ile tu wspaniałych partii klawiszy napisanych przez Moore'a, a zagranych przez Sheriniana? Kto zliczy te zmiany tempa, ilość melodii? Nieważne, kto - i tak nie będzie mógł zaprzeczyć, że wszystko to tworzy spójną, inteligentną całość. Tak właśnie brzmi metal progresywny.
10. Six Degrees Of Inner Turbulence
Zauważyliście, że obok siebie są takie rzeczy jak The Test That Stumped Them All i Goodnight Kiss, które dzieli przecież wszystko? A napisze ktoś, że nie pasują do siebie?
Ten utwór to kolejna fajna, pomysłowa historia, która nie zasłania jednak świetnej, zróżnicowanej muzyki. Każda część jest rewelacyjna, chociaż chcę wyróżnić Overture, Losing Time i Goodnight Kiss - które lubię najbardziej. Całość po prostu zmierza do tego ostatniego, magicznego dźwięku, do końca, do Grand Finale! Ostatnia WIELKA płyta zespołu.
------------------------------------------------------------------------------------------------
Odrzuciłem: Pull Me Under, Metropolis - Part 1: "The Miracle And The Sleeper", Erotomania, Voices, Peruvian Skies, Lines In The Sand, prawie całe Scenes From A Memory, Blind Faith, Misunderstood, Disappear, This Dying Soul, Endless Sacrifice, Vacant-Stream Of Consciousness, In The Name Of God, The Root Of All Evil, The Ministry Of Lost Souls. Chociaż niektóre i tak nie miały żadnych szans.  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hirszu
Dołączył: 30 Maj 2007 Posty: 484 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Lut 07, 2009 2:36 am Temat postu: |
|
|
Dream Theater poznałem dokładnie na początku tego roku szkolnego. Nie ukrywam, że zakochałem się głównie w mniej progresywnych kompozycjach.
1. Through My Eyes
2. I Walk Beside You
3. Beyond This Life
4. Another Day
5. These Walls
6. You Not Me
7. The Spirit Carries On
8. Hollow Years
9. Octavarium
10. The Dance of Eternity |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Stone Cold

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 886 Skąd: Gdańsk / Bristol
|
Wysłany: Sob Lut 07, 2009 2:23 pm Temat postu: |
|
|
Właściwie to przez top 10 przyjrzałem się uważniej dokonaniom DT. Liste skleiłem troche na siłe. Pogrubionym zaznaczone są numery które jakoś zapunktowały. Mimo wszystko ten wokalista strasznie mnie wkurwia na dłuższą metę
1. Octavarium
2. Perfect Strangers
3. A Change Of Seasons
4. Forsaken
5. Endless Sacrifice
6. Another Day
7. Surrounded
8. Burning My Soul
9. You Not Me
10. Anna Lee _________________ And that's the bottom line because Stone Cold Said So!
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
ytron

Dołączył: 04 Lis 2007 Posty: 844 Skąd: Chujowskie Pocipie
|
Wysłany: Sob Lut 07, 2009 6:35 pm Temat postu: |
|
|
To znowu ja. Tym razem bez sensu.
DT ongiś bardzo lubiłem, po czym dość nagle przestałem się nim interesować, w wyniku czego znam właściwie tylko 3 płyty: "Metropolis, part 2: Scenes From A Memory", "Train of thought" i "Octavarium". Toteż ta lista będzie głupia.
1. In The Name Of God
Chyba najbardziej zajebiście patetyczny utwór jaki znam, a przy tym ledwie ociera się o granicę kiczu. A to zawsze sztuka ;]
2. Stream of consciousness
Za apokaliptyczne klawisze, brak wokalu i genialną końcówkę. Aż się dupa marszczy razem z jajami.
3. Finally free
Dużo już zostało o nim powiedziane. Ale nikt chyba nie wspomniał, że najważniejszy kawałek w utworze to łomotanie po garach między 9:00 a 9:05 minutą \o/
4. The Spirit Carries On
Banalne, ale rox.
5. Octavarium
Prawie jak Flojdzi.
6. Endless sacrifice
Bo mam zbokola na punkcie tej płyty. Poza tym ma zajebisty kawałek między 6:26 a 6:34 --'
7. Home
Bo Kater chciał. Ale na serio fajne. --' Ej naprawdę tak uważam. --'''''''''''
8. Panic attack
To dopiero zapierdala jak jasna cholera której się tyłek pali. I w dodatku pewnie jest spóźniona na egzamin.
9. In The Presence Of Enemies
Niezbyt dobry przykład na udawanie, że znam inne płyty. Tutaj z całym impetem wpieprzyli się radośnie na granicę kiczu, po czym rozjebali ją ze śpiewem o Mrocznym Władcy na ustach niczym hitlerowcy rozpoczynający kampanię wrześniową, i niewzruszeni pobiegli dalej w głąb. Bardzo to śmieszne ;]
10. Fatal tragedy
Bo niewiedziałem co dać na koniec, a to jest całkiem fajne. _________________ DŻAAANGOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Lut 07, 2009 9:53 pm Temat postu: |
|
|
No, moja lista będzie najbardziej hardkorowa, bo chyba najbardziej ze wszystkich niedawno się tym zespołęm zainteresował... Za chyba czwratym czy piątym podejściem do nich Będą praktycznie dwie płty (Images & Words i Metropolis 2), co poradzę...
1. Through Her Eyes - mwahaha. Późny Bon Jovi skryzżowany z Bryanem Adamsem, ale ani Bon Jovi ani Adams w życiu nie dali mi takich doznań, no, może Bon Joviowe Always się zbliżyło, ale to w wyniku osobistego sentymentu. Odsłuchałęm pierwszy raz z podanego linku live - piękne, cudne. Wtedy też pierwszy raz miałem naprawdę ostre ciary w momencie cytowania napisu z nagrobku, mimo, iż w tekst się nie wsłuchiwałem i nie wiedziałem, o co w nim chodzi, teraz mm w tym momencie niezmiernie orgazm. Odsłuchałem w kontekście całej płty i prawie się popłakałem. I wiem, że za rok dam to samo na szczyt podobnej listy, bo naprawdę, mało który kawałek w życiu aż tak mnie cholernie zauroczył. Nawet te wokalizy na początku mnie nie wnerwiają, mimo, że wkurwia mnie taka damska maniera śpiewania, nawet wokl LaBriego, który mi nie podchodzi tu jest boski i z niewyborażalnym feelingiem... A te wejścia gitary... Ten moment, gdy z intro wszystko przechodzi w rytmicznie podbitą całość... Ja pierdolę...
2. Home - boskie intro w orientalnym stylu a po nim boski riff na kaczce... Zresztą w ogóle od ciula tu świetnym riffów. I refren, naprawdę świetny, zwłaszcza po tym przejściu Petrucciego. A najlepsze są te dźwięki brzmiące jak z jakiegoś pornosa w prawym kanale przy przejściówce z różnymi samplami
3. Space-Dye Vest - powinno być czwarte, ale nie chcę robić wsi dając pierwsze trzy z jednej płyty... Depresyjne rzeczywiście, z początku w ogóle mnie nie ruszało, ale potem nie mogłem się opędzić od tej melodii.
4. Finally Free - a to jest naprawdę genialne dzieło, choć nie przebija dla mnie Home, to znacznie bardziej skończone, z wejściem, zwrotkami, refrenem... I ten riff w momencie samej strzelaniny, chwyta, oj chwyta... I dzięki temu nie muszę szukać miejsca na One Last Time, bo najlepsza jego część jest tu umieszczona, zresztą w takim momencie, że orginał jest cienki jak dupa węża. Jak powiedział Kater, chwyta za jaja, mimo, że równie dobrze mógł z tego być typowy popowy wyciskacz łęz... Zresztą LaBrie w One Last Time strasznie mi przypomina barwaą i manierą Georgea Michaela ;]
5. Metropolis pt. 1 - świetny początek.... Szkoda, że końcówka jakaś taka nijaka, ale początek jest świetny, potem trochę nudniej, a potem znó część instrumentalna wymiata.
6. Another Day - świetne wejścia gitary i saksofonu. Tu naprawdę przekonuję się, że Petruci umiał nie tylko się popisywać.
7. Peruvian Skies - klimat, zaprawdę świetny klimat.
8. Learning to Live - a tu już momenty.
9. A Change of Seasons - i tu znów momenty, bo jeszcze mi ciężko strawić całość, ale już zacząłem pojmować, że ta suita ma sens ;]
10. Ouverture 1928 - świetna rzecz, zresztą w sumie składak, chyba z połowa to są jakieś motywy z Metropolis 1 albo utworów na Metropolis 2... Ale zajebiście zrobiony składak. _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
dudek

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 493 Skąd: Pasikurowice (k/Wrocławia)
|
Wysłany: Sob Lut 07, 2009 10:20 pm Temat postu: |
|
|
1. Learning To Live
Klasyka. Najmocniejszy punkt jednej z najlepszych plyt DT. W jednym utworze dzieje sie wiecej niz na calych plytach innych wykonawcow.
2. Stream Of Consciousness
Po prostu miazdzy. Jesli ktos nie lubi glosu Serka, to polecam ten utwor.
3. Space Dye-Vest
Zupelnie nie w stylu DT - bardziej solowy utwor Kevina Moore'a. Ale jak juz kiedys pisalem, Moore samemu by to spieprzyl Mysle ze w aranzacji w stylu Chroma Key ten utwor nie robilby az takiego wrazenia.
4. Scarred
Bardzo lubie ten wokal, swietne partie instrumentalne, nastroj, emocje - moglby byc nr 1.
5. Six Degrees Of Inner Turbulence
Solo w "Goodnight Kiss" to jedno z najlepszych jakie znam... ile razy tego slucham, zawsze robi wrazenie.
6. Home
7. A Mind Beside Itself: I. Erotomania
8. Pull Me Under
9. Octavarium
Mistrzostwo w budowaniu napiecia.
10. Under A Glass Moon
Wstawiam tu troche przez przekore, bo o ile kojarze, wielu forumowiczow nie przepada za tym kawalkiem. Proponuje wsluchac sie w poczatkowy riff. Solo tez daje rade.
--
Nie zalapaly sie m.in. (kolejnosc przypadkowa):
Overture 1928
Dance Of Eternity
Disappear
Strange Deja Vu
One Last Time _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Lut 08, 2009 2:59 am Temat postu: |
|
|
1. FINALLY FREE- 69
2. OCTAVARIUM- 65
3. SPACE DYE-VEST- 63
4. LEARNING TO LIVE- 48
5. HOME- 39
6. A CHANGE OF SEASONS- 38
7. THE SPIRIT CARRIES ON- 25
8. ANOTHER DAY- 24
9. SIX DEGREES OF INNER TURBULENCE- 23
- IN THE NAME OF GOD- 23
- THROUGH HER EYES- 23
12. Sacrificed Sons
- Stream Of Counsciousness
14. Metropolis
15. The Dance Of Eternity
- Fatal Tragedy
- Surrounded
18. Take The Time
19. Beyond This Life
20. Endless Sacrifice
21. I Walk Beside You
- Hell's Kitchen
- Disappear
- Perfect Strangers (with Buce Dickinson)
- Pull Me Under
- In The Presence Of Enemies
27. One Last Time
- Forsaken
29. Repentance
- Erotomania
- Scarred
- You Not Me
33. Another Hand- The Killing Hand
- These Walls
35. The Great Debate
- Peruvian Skies
37. Through My Words
38. The Root Of All Evil
- Never Enough
- The Mirror
- Voices
- Hollow Years
- Panic Attack
- Burning My Soul
45. This Dying Soul
46. As I Am
- Overture 1928
- Under A Glass Moon
- Anna Lee
- Lines In The Sand
50 utworów, 15 głosów, 9 różnych "namberłanów". najczęściej na pierwszym wymienialiście FINALLY FREE- 3 razy. najczęściej w ogóle wymienione było OCTAVARIUM- 11 razy. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Ostatnio zmieniony przez Fenderek dnia Nie Lut 08, 2009 7:01 am, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Lut 08, 2009 3:00 am Temat postu: |
|
|
TOP10 - STING
UWAGA!!!
Nie głosujemy na utwory POLICE- od tego będzie osobne TOP10. TYLKO Sting, to co było wydane na płytach studyjnych jako STING  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Nie Lut 08, 2009 3:11 am Temat postu: |
|
|
/o\ Nie chce mi się teraz kraść Stinga, żeby sobie przypominać te pare kawałków, których kiedyś słuchałem.
edit no to niech będzie taka:
1. Mad About You
2. Desert Rose
3. Fragile
4. English Man In New York _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA
Ostatnio zmieniony przez kater dnia Pon Lut 09, 2009 1:21 am, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gohan

Dołączył: 19 Cze 2006 Posty: 1151 Skąd: Gogolin
|
Wysłany: Nie Lut 08, 2009 11:22 am Temat postu: |
|
|
1. Why Should I Cry For You? - nie dość, że najpiękniejsza ballada Stinga, to jeszcze jeden z najcudowniejszych utworów muzyki rozrywkowej w ogóle. Te klawisze Kirklnada i dyskretna gra Millera - cudo!
2. The Hounds Of Winter - również niezwykły, nieco rozmarzony, ale i lekko niepokojący klimat i znów wielkie brawa dla Ś.P. Kennyego Kirlklanda
3. Shape Of My Heart - no to chyba zna każdy. Chyba najczęściej kowerowany utwór Stinga. Bardzo charakterystyczny riff Millera i wspaniała partria harmonijki ustnej w wykonaniu Larryego Adlera
4. The Wild, Wild Sea - znów nieoceniona tu jest rola klawiszy, które nadają tej kompozycji niezwykły, hipnotyzujący klimat. I ten niezwykły żar i napięcie w partiach Stinga...
5. Sister Moon - mroczna ballada, podbarwiona nieco muzyką celtycką. Dla mnie zapowiedź najlepszego okresu w twórczości artysty czyli lat 1991-96
6. Mad About You - charakterystyczna zagrywka gitary, bogactwo wydarzeń na drugim planie. No i piękna melodia...
7. Fortress Around Your Heart - tym razem cosik z debiutu. Nieco pokręcona, stingowa rytmika w zwrotkach i dynamiczne uwolnienie w momencie refrenu.
8. Russians - znów debiut. Tutaj rządzi natomiast patos i ten nieco marszowy, chłodny podkład doskonale koresponduje z niewesołym tekstem
9. Let Your Soul Be Your Pilot - lekko solulujący Sting, gdzieś w tle dyskretny saksofon Marsalisa i podniosły refren. wszystko to oczywiście brzmi niezwykle przebojowo (ale w Stingowym znaczeniu tego słowa)
10. The Secret Marriage - tylko fortepian i głos Stinga. Wystarczy.
PS. Bring On The Night to numer The Police  _________________ "Bobry wesoło gryzą drewno, szczury biegają za myszami, lśnią im oczki, bo żadnej choroby już w nich nie ma. Nawet jeleń zwykle tak podatny na bakterie nie może zachorować i pełną gębą je siano, Ludzie będą rodzili zdrowych ludzi, jesteśmy już nie tylko w Europie, ale chyba nawet w kosmosie".
Wojciech Mann |
|
| Powrót do góry |
|
 |
jagaciarz

Dołączył: 16 Cze 2005 Posty: 670 Skąd: Zgierz
|
Wysłany: Nie Lut 08, 2009 11:41 am Temat postu: |
|
|
1.Fragile
2.Moon over Bourbon street
3.Mad about you
4.If I ever lose my faith in you-sentyment
5.Russians
6.Englishman in New York
7.Desert rose
8.Shape of my heart
9.Demolition man
10.Love is the seventh way _________________ That time will come,one day you'll see when we can all be friends |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Nie Lut 08, 2009 12:09 pm Temat postu: |
|
|
Kolejny top w którym nie uzbieram 10. xD Udało to mi się w zaledwie jednym z ostatnich 7... No, ale wiadomo wszystko dla kliki.
1. Englishman in New York
2. Fields of Gold
3. Shape Of My Heart
4. Fragile
5. All for love (ft. Bryan Adams & Rod Stewart)
6. Russians
7. Desert Rose (gdyby nie ten arab było by wyżej )
8. When We Dance
9. Rise & Fall (ft. Craig David)
Styka. _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012
Ostatnio zmieniony przez mumin_king dnia Nie Lut 08, 2009 11:27 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Lut 08, 2009 12:34 pm Temat postu: |
|
|
1. All For Love (choć i tak najbardziej z trzech panów śpiewających w tym kawałku lubię Stewarta i czekam na top10 tegoż )
2. Fields of Gold
3. Desert Rose
4. Englishman in New York
5. Fragile
6. Shape of My Heart
7. Rise & Fall
Jakoś mnie specjalnie nie kręci, aczkolwiek w radiu wybija się zdecydowanie na plus
edit: parę linków Fenderka przypomniało mi dwie piosenki  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem 
Ostatnio zmieniony przez Ziutek98 dnia Nie Lut 08, 2009 4:57 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|