| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Pią Gru 04, 2009 8:24 pm Temat postu: |
|
|
Nie powiem, że było ciężko. Nie znam na tyle żebym nad tym siedział kilka godzin. Ale doceniam tę muzykę. Do przemyśleń, do odpłynięcia kompletnie nadaje się wyśmienicie. Miałem największe problemy z miejscem pierwszym. Biły się 2 utwory. Ostatecznie wybieram ten, który myślałem, że będzie pierwszy zanim ktoś mi przypomniał Host of Seraphim.
Dzięki za linki choć średni mi się przydały, ponieważ po mojej dyskwalifikacji utworów, mniej więcej to samo mi zostało
Moja 10 pewnie po bliższym się zapoznaniu z kolejnymi płytami pewnie ulegnie drastycznej zmianie ale na ten moment będzie to wyglądać tak
Edit z czasu układania listy. Doszedłem do pierwszej 1. A tu poza miejscami pierwszymi co chwilę przesuwam jeden utwór w dół, drugi w górę i tak się bawię. To jest jedno wielkie losowanie całkowicie bez sensu. I nie będzie opisów przy kolejnych numerach. A dlaczego? Bo to jest jedno wielkie badziewie. Pisać to samo przy każdym kolejnym linku.
1. Persophone - link youtube Kiedyś się chyba podjąłem opisywania tego co czuję gdy tego słucham. Wyszedł bełkot. Ale ten wokal. Gdy się wznosi i wznosi wyżej i ciągnie to.... i ten podkład muzyczny. Odlot zupełny. Co więcej. Odlot za każdym razem gdy tego słucham w jakimś tam skupieniu.
2. The Host of Seraphim * - konkurencja próbowała mnie przekupić. Nie ma Ale z powodzeniem wałczył ten utwór o miejsce pierwsze. Nie udało się. No ale wcale nie odbiega poziomem od nr 1. Momentami nawet jest trochę wyżej. Te same plusy co w numerze moim nr 1. Wokal, podkład. Nieziemska muzyka!!!
3. Dawn Of The Iconoclast *
4. Summoning Of The Muse *
5. The Arrival and the Reunion http://www.youtube.com/watch?v=RJRsWErKCxA
6. De Profundis [Out of the Depths of Sorrow] *
7. Circunradiant Dawn *
8. Enigma of the Absolute *
9. Sanvean http://www.youtube.com/watch?v=3HOgOlGkppE
10. Xavier *
I w ogóle nie jestem usatysfakcjonowany wyglądem tej listy.
* - linki wyżej u Fenderka _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Gru 04, 2009 9:21 pm Temat postu: |
|
|
Znam jedną płytę lpus kilka kompozycji. Ot tak się usprawiedliwiam na początku
Opisów w większosci nie będzie, no bo nic odkrywczego bym nie napisał a same orgazmistyczne peany od kogoś kto zna jedną płytę a będzie gadać że DCD jest najlepsze ever może brzmień śmiesznie. Albo coś w tym stylu. W każdym razie nie chce mi się pisać i próbuję wymysleć usprawiedliwienie.
1 Summoning Of The Muse
Ale tutaj muszę coś napisać.
Wilekie, Ostateczne, Dzieło. Tak ostateczne to najlepsze słowo jakie mi przychodzi do głowy podczas słuchania tego. Nie wiem jakbym dożył jakiegoś końca świata (np 2012 or coś w ten deseń) to to mogłoby lecieć w tle. W sumie to byłby świetny soundtrack do moich apokaliptystycznych snów.
2 The Host of Seraphim http://www.youtube.com/watch?v=MdofttlAnp4
A tutaj podziękowania lecą do wsdfg7 (:*). Kompozycję co prawda znałem (z FANTASTYCZNEGO filmiku z tego linka), ale praktycznieo niej zapomniałem (--') i dopiero została mi przypomniana te dwa (?) tygodie temu. Znowu genialny klimat, niewiele ustępujący pozycji numer 1. I biorąc pod uwagę sam wokal to jest to chyba najlepsza rzecz ichnia jaką znam. I jeszcze raz, luknijcie na ten filmik, świetnie ilustruje muzykę.
3 Persephone (the Gathering of Flowers)
Zakończenie jednej z najlepszych płyt ever.
Znowu pełne meocji, jak to jakoś wszystko wzlatuje do zakamarków duszy, unosi człowieka, do jakiejś ostateczności (znowu to słowo )... nie znam drugiego takiego zespołu.
4 Cantara
Chyba nabardziej znana ich rzecz o ile wogóle można mówić w przypadku tego zespołu o eee ich hitach... Ale świetne, gorące, plemienne, szalone... w sumie tak się zastanwiałem jakby wglądał duet Lisy z Serjem Niby dwa światy, a jednak wcale nie tak daleko przecież. A jakby jeszcze dorzucić tam tego szalonego hipnotyzującego Nicka Cave'a z Tupelo np to już w ogóle fajowo by bylo
dalej opisów nie będzie, ha!
Serio z jednej strony TAAAAK mi się nie chce, a z drugiej zwyczajnie nie wiem co móglbym napisać by nie kopiować przedmówców.
5 Anywhere Out of the World
6 Windfall
7 Xavier
8 The Song Of The Sybil - poznałem dzięki głosowaniu, dzięki Fenderku
9 The Wind That Shakes the Barley - to też i że nagrane za pierwszym podejściem...
10 Dawn of the Iconoclast _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
ytron

Dołączył: 04 Lis 2007 Posty: 844 Skąd: Chujowskie Pocipie
|
Wysłany: Sob Gru 05, 2009 1:35 am Temat postu: |
|
|
1. The Host Of Seraphim
2. Cantara
3. Summoning Of The Muse
4. Yulunga [Spirit Dance]
5. Ocean
6. Avatar
To jest bezsensu, bo wszystko jest równie dobre, powiedzmy że ta szóstka powyżej, jest jeszcze lepsza niż równie. Potem to jeszcze zmienię bo jest do dupy i wymyślę te 4 brakujące. Tak sądzę. _________________ DŻAAANGOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Sob Gru 05, 2009 1:35 am Temat postu: |
|
|
dupa dupa dupa
wrzucę tu nieprzemyślaną listę gdybym nie zdążył przed podliczeniem:
1. Host of Seraphim
2. Summoning of the Muse
3. Yulunga (Spirit Dance)
4. Cantara
5. Avatar
6. Ocean
7. Mesmerism
8. Xavier
9. Persephone (The Gathering of Flowers)
10. Anywhere Out of the World
bez sensu, idę się pociąć _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA
Ostatnio zmieniony przez kater dnia Sob Gru 05, 2009 1:37 am, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Sob Gru 05, 2009 6:47 pm Temat postu: |
|
|
Chyba najtrudniejszy wybór dotąd, bo w zasadzie oni nie nagrali nawet jednej słabej płyty. Ale pierwsze miejsce przynajmniej było pewne od razu, gorzej z resztą. Nie jestem wcale zadowolony z tej listy, pewnie będę mieszał.
1. Summoning of the Muse - Within the Realms of the Dying Sun - nie wiem, co napisać. W takich chwilach człowiek przekonuje się, że rację miał pan Zappa z tą muzyką i architekturą - żaden mistrz słowa nie dałby rady opisać TEGO. Jest w TYM tyle niesamowitych emocji, przerażających dźwięków, jakby to nie Muza miała nadejść, a najpotężniejsze bóstwo. Nikt nigdy TEGO nie przebije. Muzyka świata? Bzdury. Muzyka życia.
2. Enigma of the Absolute - Spleen and Ideal - w zasadzie jak wyżej. Tylko jakby mniej intensywnie. Ale po raz kolejny mamy do czynienia z czymś niezaprzeczalnie wielkim.
3. Xavier - Within the Realms of the Dying Sun - i znowu. I tak bedzie do końca listy - strach, piękno - jak niewiele może dzielić te pozornie sprzeczne uczucia...
4. The Host of Seraphim - The Serpent's Egg - dopiero na 4-tym??? Ale wyżej nie mogłem, matematyka okazała się nieubłagana - w pierwszej trójce mogą być tylko trzy utwory... Trudno
5. Saltarello - Aion - niesamowicie to brzmi. Muzyka dawna, komnaty zamkowe. Nie wiem, co dalej pisać, bo i tak nic nie osiągnę.
6. Persephone (The Gathering of Flowers) - Within the Realms of the Dying Sun
7. Frontier - Dead Can Dance
8. Fortune Presents Gifts Not According to the Book - Aion
9. De Profundis (Out of the Depths of Sorrow) - Spleen and Ideal
10. Cantara - Within the Realms of the Dying Sun
Rany! Gdzie The Song of Sybil? Gdzie Dawn of the Iconoclast? Mogłaby powstać druga dziesiątka, ale pierwsza już wystarczająco mnie wyczerpala, więc dam sobie spokój... A następny top też nie wygląda różowo, chyba już zacznę odsłuchiwać... _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Gru 06, 2009 8:36 pm Temat postu: |
|
|
1. THE HOST OF SERAPHIM- 51
2. SUMMONING OF THE MUSE- 42
3. PERSEPHONE (THE GATHERING OF FLOWERS)- 36
4. XAVIER- 32
5. CANTARA- 24
6. ANYWHERE IN THE WORLD- 16
- ENIGMA OF THE ABSOLUTE- 16
8. DE PROFUNDIS (OUT OF THE DEPTHS OF SORROW)- 12
9. YOULUNGA (SPIRIT DANCE)- 11
10. FORTUNE PRESENTS GIFTS NOT ACCORDING TO THE BOOK- 10
- THE UBIQUITOUS MR. LOVEGROVE- 10
12. Dawn of the Iconoclast
13. Song of Stars
- The Wind that Shakes the Barley
15. Circunradiant Dawn
- Ocean
- Avatar
18. The Carnival is Over
- The Song of the Sybil
- The Arrival and the Reunion
- Saltarello
22. In the Wake of Adversity
- Windfall
24. Mesmerism
- Frontier
26. Sanvean
27. The Writing on My Father's Hand
7 osób wymieniło 27 kompozycji, z czego 4 różne pojawiły się na miejscu pierwszym (najczęściej HOST OF SERAPHIM- 3 razy). _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Ostatnio zmieniony przez Fenderek dnia Czw Sty 14, 2010 12:01 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Gru 06, 2009 8:37 pm Temat postu: |
|
|
TOP10 - CAMEL
Czas na prog. Śnieżna Gęś- czy może Nude? A może Moonmadness? A moze w ogóle nie wiadomo o kim mowa? Wybór Wasz! _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Wto Gru 08, 2009 9:11 pm Temat postu: |
|
|
No dobra
1. Stationary Traveller
Efekt nocnych z Fenderkiem o muzyce rozmów. Poznane wczoraj. Ale zasługuje, żeby choć zasygnalizować to piękno. Cudnie płacząca gitara, subtelny początek...jakby jeszcze zamiast fletu grała tam trąbka byłoby naprawdę arcydzieło. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Wto Gru 08, 2009 11:56 pm Temat postu: |
|
|
Okazalo sie, ze zespol jest duzo lepszy i duzo bardziej w moim guscie obecnym, niż sadzilem. Może troche dlatego, ze kiedys sluchalem ich ostatni raz, to jednak tego typu muzyki jeszcze w zasadzie nie sluchalem. W kazdym razie, wiem już, ze ze 2-3 plyty na pewno będę chcial kupic, a co dalej to się okaze. Odrzucilem drugą dyche kawalkow, które mi się podobaly, jednak lista dosyc losowa, no bo jednak az tak dobrze nie znam, żeby z cala pewnoscią wiedziec, ze jedno wole od drugiego. Tu lepiej mi pojdzie za tydzien
Dodam tylko, ze najblizej dyszki były:
La Princesse Perdue (11. miejsce)
Hymn To Her
Metrognome
Te trzy do konca walczyly o dyche i w sumie wypadly z niej w ostatniej chwili. Możliwe jeszcze zmiany, jeśli uslysze cos innego olsniewajacego. Jednak na cala dyskografie czasu nie mam ani checi jeszcze w tej chwili, wiec może podpowiedzi cos pomogą jeszcze
1. Supertwister – swietny przykład znakomitego dobrania tytulu do kawalka hehe ten numer faktycznie jest pokrecony. Znakomity klimacik robiony przez flet i ten polamany rytm. Bardzo mi się takie klimaty podobają, przy okazji troche jakby z brytyjskiego folku chwilami kojarzy mi się z jednym z utworow do serialu robin of sherwood, jak wchodzi ta taka wesola skoczna melodia znakomity numer zminiajacy nastroje co chwila.
2. Earthrise – bardzo podoba mi się dynamika tego kawalka. Po smutnym niemal wstepie jest to swietne tempo, no i uzycie tych kosmicznych dzwiekow klawiszy. Poza tym, ten kawalek ma swietne melodie. Naprawde nielatwo jest zrobic kawalek w tym stylu, skomplikowany, porąbany rytmicznie, a jednoczesnie mający tak chwytliwą melodie, ale nie trącącą banałem. Tu się udalo.
3. Rhayader – wstep niemal jak z muzyki klasycznej calosc znowu niesamowicie chwytliwa i przystepna. Jeśli ktos narzeka na progresywne granie, ze za dlugie, ze zbyt trudne w odbiorze itd., to powinien posluchac tego zespolu i kawalkow takich, jak ten. Przystepnosc tego utworu bije wszelkie britneye i inne boysbandy, a przy tym jest milion razy lepsza kompozycyjnie i wykonawczo
4. Never Let Go – zeby nie było, ze same instrumentale chociaz, w sumie do tego zespolu, z tego co zdązylem poznac, instrumentale bardzo pasują ale tu jest wokal. Jakby mniej skocznie niż w poprzednich numerach. Troche cieplej jeśli chodzi o brzmienie i hmm gestosc dzwieku. Tam, wbrew pozorom, sporo dzieje się w podkladzie i calosci tworzy dosyc tresciwy w brzmieniu efekt. No i wokale. W tego typu muzyce często są zbyt wzniosle, placzliwe az czasem. Tutaj nic z tych rzeczy. Proste, ale nie tworzą tego pseudo patosu. Basik swietnie prowadzi ten utwor, mimo ze nie gra jakichs wielkich rzeczy. Ale jest wyraznie slyszalny i to on napedza caly kawalek bardzo wyraznie. Znakomita zresztą cala sekcja rytmiczna. Może troche malo klarowny dźwięk, ale te plyty z tamtego okresu tak często mialy. Z drugiej strony, daje to jakies cieplo, zamiast sterylnie czystej produkcji. No i fajnie, ze w koncowce odzywa się gitara powazniej, bo wczesniej zupelnie w cieniu.
5. The Snow Goose – to jest glupie skojarzenie, ale chwilami jakos slysze podobienstwa do wczesnego, instrumentalnego kombi heh zwlaszcza jak gitara wysoko wchodzi, no tylko tutaj jest o wiele wiecej duszy jednak naprawde uroczy kawalek jakby malowanie pejzazy gitarą
6. Nimrodel / The Procession / The White Rider – gdzies wyczytalem, ze ta mala trylogia jest o wladcy pierscieni, badz tez inspirowana tą powiescią wlasnie. Może dlatego trafia do mnie, podobnie jak ksiazka? nie da się ukryc, ze ma taki bajkowo-basniowy klimat. To zresztą, zauwazylem, cecha wspolna wielu kompozycji camel, które slyszalem. Jedyne, co mi tutaj lekko przeszkadza, to jednak chwilami maly chaos kompozycyjny. Nagle przejscia troche od czapy, chociaz zapewne były dokladnie przemyslane. Ale poszczegolne motywy naprawde znakomite! Ten rozbujany srodek utworu jest chyba moja ulubioną czescią tej kompozycji.
7. Rhayader Goes To Town – znakomity klimacik! Bo tym rozbujanym i nieco szalonym wstepie jest to zwolnienie, które brzmi po prostu znakomicie. Sekcja rytmiczna w tym zespole (przynajmniej na wczesnych plytach) to miazga. Niby bez jakichs wielkich efektowynych zagrywek ale cholernie sprawna i hmmm precyzyjna. Motyw z koncowki mimo swojej smiesznosci brzmieniowej, naprawde zajebisty w swojej prostocie.
8. Mystic Queen – poczatek hmmm kojarzy mi sie z pewnym kawalkiem DT, ale z nim kojarzyl mi sie tez give in to me MJ, wiec może ja mam dziwne skojarzenia heh tym razem tak ladnie i spokojnie, przytulnie az moznaby powiedziec. A hmmm pozniej jak instrumentalny fragment wchodzi pod koniec 2. minuty, to jakos mi ‘sometime world’ wishbone ash znowu na mysl przychodzi. Tzn podobny klimat w wolnych czesciach mają obie kompozycje. I chyba to jest glowny powod tego, ze tak mi się ten kawalek podoba, bo sometime world uwielbiam absolutnie
9. Echoes – chyba musze napisac i zaspiewac kawalek o takim tytule, bo co jaki zespol napisze cos, co się ‘echoes’ nazywa, to to wychodzi naprawde znakomicie. Chociaz klimatem zupelnie inne i znowu swietna melodia. Te kawalki naprawde są tak niezwykle melodyjne, ze ciezko się przy nich nie pobujac i znowu dobre wokale, bez historycznosci wielu im wspolczesnych ten zespol wlasciwie moglby grac muzyke calkowicie instrumentalną, ale jak już wchodzą wokale, to wcale nie zaluje, ze one tam są, absolutnie nie psują efektu, jak to ma niestety miejsce w wielu innych wspolczesnych im zespolach.
10. Stationary Traveller – ten kawalek ma klimata. Może nie jest tak zlozony i piekny muzycznie jak poprzednie, ale ma ten taki nastroj. Z czyms albo kims mi się kojarzy, ale nie mogę teraz sobie skojarzyc... hmm albo mogę... koncowka filmu the doors, kiedy jest najazd na cmentarz i w tle ten klasyczny motyw zaaranzowany przez manzarka... a gitarka z kolei troche mi się z moore’m kojarzy. No i jakby nieco z wuthering heights.. no dobra, przestaje już, bo za chwile znajde zwiazki z bayer fullem...  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anunaki

Dołączył: 06 Mar 2009 Posty: 1794 Skąd: Wrocław/Warszawa
|
Wysłany: Sro Gru 09, 2009 1:32 pm Temat postu: |
|
|
Jeden z moich ulubionych zespołów więc wybór był trudny,ale tak to się mniej więcej przedstawia :
1.Ice
2.Nimrodel/The Procession/The White Rider
3.Rhayader Goes to Town
4.Lunar Sea
5.Selva
6.Watching the Bobbins
7.Coming Of Age
8.Stationary Traveller
9.The Snow Goose
10.A Nod and a Wink _________________ The World Is Full Of Kings And Queens.Who Blind Your Eyes,Then Steal Your Dreams |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Stone Cold

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 886 Skąd: Gdańsk / Bristol
|
Wysłany: Pią Gru 11, 2009 2:38 am Temat postu: |
|
|
szczerze mówiąc nie znam... Z tego co dziś poznałem moge podać tylko jeden TBC
1. Stationary Traveller
2. Sasquatch _________________ And that's the bottom line because Stone Cold Said So!
Ostatnio zmieniony przez Stone Cold dnia Sob Gru 12, 2009 6:24 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Gru 12, 2009 2:34 am Temat postu: |
|
|
Zespół świetny, niestety jeszcze słabo przeze mnie poznany, ale zdecydowanie czołówka progu
1. Lady Fantasy - zwłaszcza za przepiękne solo.
2. Nimrodel/Procession/White Rider - bo Tolkiena fanem zawsze zadeklarowanym byłem
3. Never Let Go - głównie za wstęp (dzięki, Fenderku!), z którego żywcem wzięte jest Benighted
4. Rain Dances - genialna rzecz, monumentalna, no i ten saksofon (albo coś, co brzmi jak saksofon), uwielbiam tę barwę... Motyw ze wstępu w jakiś sposób przywodzi mi na myśl Requiem For a Dream.
5. La Prinesse Perdue - a to takie śliczniaste, zwłaszcza live
6. Mystic Queen
7. Stationary Traveller - rzeczywiście genialna rzecz, a lemur się nie zna - flet jest jednym z najlepszych elementów tego numeru
8. The Snow Goose
9. Echoes - melodia, melodia! Oj, umieli oni komponować
10. Tell Me - a niech pójdzie na zamknięcie, za ten genialny bas ;]
Na 10 spore szanse miały jeszcze Rhayader, Supertwister i Spirit of the Rain. Dziękuję, idę spać i rzucam palenie  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Gru 12, 2009 4:16 am Temat postu: |
|
|
Ciężki był wybór, dawno też nie miałem TOPu w którym do samego końca nie byłem pewny co wrzucę na pierwsze miejsce...
Camel... Fantastyczny zespół- ale nierówny; tych kilka pierwszych płyt jest absolutnie genialnych, progresywna czołóka, fantastyczne melodie i generalnie mniej kombinowania dla kombinowania- za to wielki talent muzyków kipiący z niemal każdej sekundy utworu... Potem... potem było różnie, płyty średnie przeplatane ze słabszymi, generalnie jeden z tych artystów z którymi lata 80-te się dobrze nie obeszły, IMO... Andy'ego Latimera na gitarze mógłbym słuchać za to godzinami, piękna barwa, piękne wyczucie... ale i reszta daje radę!
1. NEVER LET GO
Przede wszystkim za sekcję rytmiczną- rytm tego kawałka nie moze nie porwać, absolutnie mistrzowsko zagrane. Cudowny wstęp na akustyku to linia melodyczna tego kawałka, bardzo ładna zresztą... Całość ma taką fantastyczną sentymentalną barwę, niczym wspominanie wspaniałych chwil... Gitara i wokal są fajne- ale bas w tym utworze zupełnie rządzi. Solo na klwaiszach- miodzio. Długo się zastanawaiałem jak zestawić tę 10-tkę, wyszło mi na ten numer i... jakoś dobrze mi z tym wyborem. Myślę, że trochę niedoceniony- a coś w nim jest... On po prostu płynie.
No i jakby nie patrzeć- taki numer na debiucie... a to nie ostatnia rzecz z tej płyty...
2. STATIONARY TRAVELLER
W tych nierównych bardzo latach 80-tych taki się trafił kwiatek... coś nieprawdopodobnie pięknego, nie wiem czemu le_mmor zawsze musi szukać dziury w całym, trąbka zamiast fujarki... rany, tę melodię mogliby i zagrać i na tubie i wyszłoby arcydzieło... I tak najważniejszym momentem jest wejście gitary i potem rozwinięcie tematu... Ciary, ciary, ciary... Cała rzecz (płyta) jest o Berlinie, o przekraczaniu Muru na Zachodnią stronę... I jest w tej melodii coś niezwykle dramatycznego (może i lekko melodramatycznego), smutnego, chwytającego za gardło...
3. MYSTIC QUEEN
Znowu debiut. Absolutnie cudowne klawisze w tym kawałku, fantastycznie potem z gitarą nabierają mocy, nabierają dramaturgii. A potem Latimer na gitarze gra motyw łamiący serca... Tradycyjny, śpiewany niby od niechcenia motyw to tylko wszystko spinająca klamra... Cudowna rzecz.
4. LADY FANTASY
Już od samego wstępu wiadomo, że będziemy mieli do czynienia czymś wielkim, monumentalnym. Ten utwór to wspaniała podróż, w którą zabierają nas na zmiane gitara i klawisze. Ale i nawet wokal. Kilmat trochę "santanizujący" momentami. Środek to już klasa sama w sobie. Wielka rzecz.
5. LA PRINCESSE PERDUE
Ileż w tej muzyce pozytywnych emocji, ileż radości, ileż triumfu!!! Generalnie wesołą muzykę uważam często za banalną, głupią... Tutaj... tutaj człowiekowi otwierają się oczy na wszystko co piękne dookoła, na swoje własne mozliwości, człowiek nagle dostaje skrzydeł... myslę, że na palcach jednej ręki policzyłbym utwory, które mnie tak pozytywnie nastrajają do życia i które równocześnie są tak piękne... Klawisze- a potem gitara robią w tym kawałku niesamowitą robotę...
6. ANOTHER NIGHT
Uwielbiam Moonmadness, kapitalny album. Ten utwór jakby pokazuje trochę bardziej zadziorną twarz Camel. Więcej riffów, choć są i zmiany tempa i nastroju. Wspaniałe gitary, monumentalnie kroczący rytm.
7. RHAYADER
Uwielbiam ten wstęp do Śnieżnej Gęsi- MARSH i potem właśnie ten utwór... niemal jak słuchanie jakiegoś kawałka muzyki klasycznej, jakiejś symfonii. Tyle się w tych trzech minutach dzieje, niezwykle poruszająca wyobraźnię muzyka, malująca niemal dźwiękiem. No i bardzo bajkowa- co przy tej płycie (i tym concepcie) służy niesamowicie. Muzyka klasyczna, jazz- to ten poziom... Kurczę, aż od razu powinno się zacząć Rhyader Goes to Town...
8. LUNAR SEA
Ale się nie zacznie...
Początek to brzmi nawet jak Jarre Bardzo progresywna rzecz, znowu płyta Moonmadness, to jest po prostu kawał dobrej muzyki. Dośc hipnotyczne momentami.
9. THE SNOW GOOSE
Po prostu bajka... Tak się gra na gitarze. O Andy Latimerze mói się, ze potrafi nią płakać. Nie wiem czy płakać- ale grać to już jak mało kto. Nagrać rzecz ładną a nie banalną- IMO niezwykle trudne.
10. DUNKIRK
Zawsze uwielbiałem ten fragment "Gąski", głównie za to że tak bardzo klimatem był inny od reszty. Fanastycznie tutaj napięcie rośnie, podejrzewam że chodziło trochę o lekko Bolerowski klimat... Znowu, gitara Latimera (w linku wersja koncertowa) rządzi. Taki blusujący nieco Ravel. Ileż ten facet ma uczucia w palcach! _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Ostatnio zmieniony przez Fenderek dnia Pon Gru 14, 2009 10:10 am, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Gru 12, 2009 3:29 pm Temat postu: |
|
|
znam dwie bardzo fajne płyty Gęś i Mirage. Są one no fajne, ale tylko tyle. No dobra Gęś jest prawdziwie wielka, ale w żadnym zestawieniu ever bym jej nie wymienił jednak. Tak samo utwory, bardzo je lubię, ale bez jakiś orgazmów or coś.
Tak jak przy DCD opisów nie będzie za mało znam, a wszędzie musiałbym pisać piękna gitara, klawisze itp itd
Muszę jedynie powiedzieć że miałem przeogromny problem bo nie wiem czy znam (a jeżeli tak to może ze3,4) album który byłby tak spójny jak Snow Goose. Często się o tym mówi, ale ten album serio słucha się jak jeden piękny utwór.
aaa "płacząca gitara" wydaje mi się określeniem 100% trafnym
1 Lady Fantasy
2 The Snow Goose
3 (Fritha Alone) La Prinesse Perdue
4 Rhayder
5 Freefall
6 Flight of the Snow Goose
7 Rhayader Goes To Town
8 Nimrodel / The Procession / The White Rider
9 Dunkirk
10 Migration _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Vimes

Dołączył: 13 Lip 2009 Posty: 136 Skąd: królewskie krakowy
|
Wysłany: Sob Gru 12, 2009 5:41 pm Temat postu: |
|
|
1. The Snow Goose
2. Lady Fantasy
3. Mystic Queen
4. Another Night
5. Slow Yourself Down
6. Freefall
7. City Life
8. Dunkirk
9. Rhayader
10. Reflections
Ostatnio zmieniony przez Vimes dnia Pon Gru 14, 2009 10:24 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Sob Gru 12, 2009 7:50 pm Temat postu: |
|
|
Strasznie trudny top. Mnóstwo płyt do odsłuchania, dziesiątki zlewających się ze sobą utworów. Ale coś tam wybrałem, i wygląda to tak:
1. Lady Fantasy
2. Rhyader
3. Supertwister - ten flet...
4. Spirit of the Water - mało głosów, bodajże jeden jak na razie... a cudne to jak dziesięć takich Stationary Travellerów
5. Never Let Go
6. Rhyader Goes to Town - kojarzy mi się z soundtrackiem do Monkey Island
7. Stationary Traveller
8. Freefall
9. The Final Encore - najlepsza rzecz na Rajaz.
10. Simple Pleasures - pomimo denerwującej perkusji. Piękny refren. _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Gru 13, 2009 12:35 am Temat postu: |
|
|
1. LADY FANTASY- 56
2. THE SNOW GOOSE- 40
3. MYSTIC QUEEN- 31
- NEVER LET GO- 31
5. RHAYADER- 30
6. NIMRODEL / THE PROCESSION / THE WHITE RIDER- 26
7. STATIONARY TRAVELLER- 24
8. RHAYADER GOES TO TOWN- 21
9. LA PRINCESSE PERDUE- 20
10. EARTHRISE- 18
- SUPERTWISTER- 18
12. Another Night
13. Freefall
14. Spirit of the Water
15. Ice
- Lunar Sea
17. Rain Dances
18. Selva
- Dunkirk
- Slow Yourself Down
21. Unevensong
- Watching the Bobbins
- Flight of the Snow Goose
24. Echoes
- Coming of Age
- City Life
27. Chord Change
28. Song Within a Song
- The Final Encore
30. Metrognome
- A Nod and a Wink
- Sasuqatch
- Tell Me
- Migration
- Reflections
- Simple Pleasures
36 utworów, 10 głosów, 7 razy wymienione STATIONARY TRAVELLER i THE SNOW GOOSE, 6 różnych numerów jeden, 4 razy na pierwszym LADY FANTASY. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Ostatnio zmieniony przez Fenderek dnia Czw Sty 14, 2010 12:27 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Gru 13, 2009 12:38 am Temat postu: |
|
|
TOP10 - HEY
Wczesny z Banachem- czy moze późniejszy w którym to chyba Nosowska może spełniać swoje ambicje? Wasz wybór- dawno nie mieliśmy niczego polskiego...! _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Werty
Dołączył: 06 Lut 2006 Posty: 1310
|
Wysłany: Nie Gru 13, 2009 11:40 am Temat postu: |
|
|
Banach, Banach, Banach... Fire, Fire, Fire...
1. Moja i twoja nadzieja - może i ckliwe ale w wersji oryginalnej jeszcze z Fire (i nie o tą akustyczną mi chodzi) to mój brzmieniowy i melodyjny ideał, ten pogłos, ta przestrzeń i ten młody niemalże miejscami dziecięcy głos Nosowskiej Cudo!
2. Choise - o tak! kawałek do bólu grunge'owy, bardziej niż trafnie wyrażający duch tamtych czasów i wali mnie w tym przypadku naiwność tekstu
3. Zazdrość - miniatura ale brzmieniowo to dla mnie eargasm no i przejście do następnego kawałka zacne, ten akord...
4. Karą będzie lęk
5. Zobaczysz - lepiej tekstu Stachury bym nie ujął
6. List |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Nie Gru 13, 2009 2:13 pm Temat postu: |
|
|
Tu wybor jest o wiele ciezszy niż w poprzednich kilku topach dlatego, ze znam całą dyskografie tego zespolu (poza ostatnia plytą, ktorej slyszalem fragmenty na razie skutecznie zniechecajace mnie do jej kupna). Sledze ich kariere od samego jej poczatku – odkad widzialem ich teledysk do teksanskiego gdzies w 93 chyba roku w takim programie na jedynce, gdzie lecialy wlasnie teledyski roznych polskich wykonawcow i wybieralo się chyba z raz w tygodniu najlepszy z nich. Muzyczna jedynka to była, czy to jeszcze wczesniej? Nvrmind. W kazdym razie od tamtej pory nazywam się ich fanem i kupuje wszystkie plyty (poza ostatnią... chociaz pewnie kiedys i tak kupie) wlacznie z wczesnymi wydaniami pierwszych plyt, które teraz na allegro dostac można za co najmniej stowke heh. Oprocz tego bywam na koncertach (chociaz ostatni w lodzi sobie darowalem ze względu na nową plyte...). wiec generalnie wybor będzie dosyc duzo i nielatwy z tego powodu. Mimo odchodzenia od stylu, za który ich polubilem, to wciąż jest dla mnie jeden z lepszych polskich zespolow i jeden z 3-4 których naprawde slucham i których fanem mogę się nazwac. Aha, od razu wykluczylem covery z zabawy, czyli to co czujesz, hangin on the telephone i swietnie zrobiony klus mitroh.
Lista kandydatow:
One of them
Choice
Dreams
Karą będzie lęk
Zazdrość
Moja i twoja nadzieja
Desire
Delusions
Eksperyment
Flowers for titus
Zobaczysz
Schisophrenic family
Fate
Teksański
O drugim policzku
Ja sowa
Have a nice day
Cudownie
Between
Is it strange
Misie
Niekoniecznie o mężczyźnie
That’s a lie
Ho
Anioł
Heledore babe
List
Musli
Katasza
Że
Saskia’s life
Karma
Jeśli łaska
4 pory
Pomyłka s.
Czas spełnienia
Antiba
[sic!]
Cisza, ja i czas
Mikimoto – król pereł
Cudzoziemka w raju kobiet
Muka!
Mru-mru (11. miejsce)
Morf&na
To tu
Luli lali
W imieniu dam
Mimo wszystko
wywalanie ostatnich 8-10 kawalkow było naprawde sporym wyzwaniem. Kilka utworow, które wydawaly mi się pewniakami do dychy, jednak do niej nie weszlo.
And the winners are...
1. Heledore babe – z płyty Heledore (1995) i ? (1996) – do tego kawalka zawsze mialem sentyment. Moze nie jest muzycznie wybitny ale fajnie plynie i jest taki hmmm lekki. Pamietam, ze na piwaku klasowym, na którym była gitarka, ja go spiewalem, bo byłem jedyną osobą która była w stanie góry wyciagnac hehe
2. Is it strange – z płyty Ho! (1994) – cudownie rozbujany numer. Takiego heya wlasnie uwielbiam. Rockowo, bluesowo nawet niemal chwilami. Z dobrą gitarą i dobrymi, mocnymi wokalami (chociaz te akurat lepsze na koncertowce).
3. Cudownie – z płyty Ho! (1994) – swietny klimat ma ten kawalek od samego wstepu, az po koniec. Gdybym wiedzial, ze grają go teraz na zywo, to bym cholera poszedl jednak na ten koncert, co to go ostatnio odpuscilem, bo nigdy na zywo go nie slyszalem niestety. Znakomite wokale nosowskiej, gesty dźwięk. Naprawde swietna, chociaz malo znana kompozycja. I tylko pojecia nie mam o czym to heheh
4. Desire – z płyty Fire (1993) – znakomity rocker z pierwszej plyty. Takie kawalki jak ten przede wszystkim na poczatku zwrocily moją uwage na ten zespol. Może produkcja ujmuje wiele debiutowi, ale jednak jest to jedna z najlepszych polskich plyt lat 90tych.
5. Schisophrenic family - z płyty Fire (1993) – I wlasciwie to samo, co przy poprzedniczce. Tutaj niemal heavy metalowo hehe totalny czad i luz. Żeby oni kiedys jeszcze cos w tym stylu nagrali...
6. That’s a lie – z płyty Ho! (1994) – znowu cos mniej nieco znanego, ale znowu z wczesnych plyt (jak na razie wszystko z pierwszych 3 krazkow...). znowu fajnie rozbujany numer, z tą taką chropowatoscią rockową, bez wygladzania. Bardzo taki naturalny, bym powiedzial.
7. Zobaczysz - z płyty Fire (1993) – to cos bardziej znanego, ale znowu debiut. Znakomity klimat muzyki, ktorą spasowali swietnie do wiersza stachury. Apokalipsa wisi w powietrzu jak się slucha
8. To tu - z płyty Echosystem (2005) – a na koniec listy, 3 ostatniekawalki nowsze. Tak wyszlo, nie planowalem tego na poczatek plyta w tej chwili już przedostatnia i kawalek ją otwierający. Jeden z tych, które sprawiy, ze ta plyta była naprawde calkiem udana i chwilami nawiazaywala stylowo do lat wczesniejszych. Dobry tekst (jak często zresztą), który tym razem dla odmiany można nawet zrozumiec bez szczegolowej analizy heh (jak rzadko hehe). No i przede wszystkim mamy tu troche dobrego rocka, nawet jeśli w nowoczesnym wydaniu. (nastepny rocker z tej plyty, luli lali, odpadl jako przedostatni)
9. Mimo wszystko – z płyty Echosystem (2005) – ta sama plyta znowu i tym razem chyba najwiekszy hit w moim zestawieniu. Wielki przeboj, kiedy plyta wyszla i calkiem slusznie wedlug mnie. Co prawda konstrukcja dosyc prosta, a sam kawalek na pierwszy rzut ucha calkiem zwyczajny, ale wciagnal mnie no i aranz i instrumentarium calkiem ciekawe i dobrze dobrane. Pop, ale taki pop w ich wykonaniu mogę zaakceptowac, a nawet bardzo polubic.
10. Mikimoto – król pereł – z płyty [sic!] (2001) – i na koniec cos z pierwszej krawczykowej plyty i cos rockowego znowu. Dowod na to, ze ten zespol bez banacha tez jeszcze potrafil zagrac cos dobrego na gitarach zanim stal się drugim solowym zespolem kaśki. _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Sro Gru 16, 2009 8:23 pm Temat postu: |
|
|
Choć Nosowską uważam za najlepszą polską wokalistkę rockową, to na Hey'u właściwie się nie znam. Ale coś tam zlepię.
1. Dreams
Zawsze mi się strasznie podobało. Bo ma fajną melodię i jest świetnie zaśpiewane, z taką złością prawdziwą.
2. List
Super klimat i paleta barw w głosie Katarzyny. Tak fajnie leniwie się ciągnie i potem kapitalny refren z absolutnie genialnie zaśpiewaną frazą "pójdziemy nad rzekę"
3. Moja i Twoja nadzieja
No wszyscy wiemy, że eversupergreen, tylko niestety został zbanalizowany i nabrał ogniskowego kolorytu. Jakbym usłyszał licealistów śpiewających to z gitarą, to chyba bym mordował. Ale sam utwór - cóż, wspaniałość. Nosowska jest świetna w takim ukazywaniu emocji
4. Ho!
Za ponurość. Za niepokój. Za zagadkowy tekst. No.
5. Muka
Za dziwność. I w tekście, i w muzyce i w świetnym teledysku. Wielki plus za "czarną wołgę"
6. Mimo wszystko
Strasznie fajne smyczki i ogólny nastrój. Cudnie Nosowska to śpiewa, tekst też daje radę.
7. Leżę tu, leżeć chcę
Świetny tekst bardzo zgrabnie i inteligentnie pożeniony z niemalże skoczną muzyką
8, Cudzoziemka w raju kobiet
Tu z kolei w głosie szyderstwo. Muzycznie nic wielkiego, ale się podoba. No i - jak sądzę - nawiązanie do Janerki w tekście
Aha. Nienawidzę "Teksańskiego". I chuj. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
Wysłany: Sro Gru 16, 2009 9:09 pm Temat postu: |
|
|
ocena dość subiektywna
1. Misie
Chyba jeden z pierwszych poznanych utworów Hey. Tekst mnie przytłoczył.
2. Dreams
Dość ograne swego czasu, no najmłodsi to tego nie mogą pamiętać 1993 człowiek na koloniach tego słuchał... myślałam, że to jakiś zagraniczny band....
3. Moja i twoja nadzieja
Nie wiem, ale jakoś w 1997r. myślałam, że to kawałek nowy z okazji Powodzi napisany. Jakoś mnie wcześniej ominął, a Niemen i spółka mnie zauroczyli. Dziś to dość ważny utwór dla mnie z wielu powodów.
4. Teksański
taki uroczy tekst i rozbrajający....
5. Ja sowa
Mroczny jak sowa
6. Cudzoziemka w raju kobiet
czasami mam wrażenie, ze pewne linijki z tej piosenki są o mnie
7. Cisza, ja i czas
8. Byłabym
Tekst, tekst..... dla panów
9. Muka
10. Mimo wszystko _________________ http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Stone Cold

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 886 Skąd: Gdańsk / Bristol
|
Wysłany: Pią Gru 18, 2009 3:31 am Temat postu: |
|
|
Na dziś tak to wygląda
1. Dreams
2. Ho
3. Zazdrość
4. Teksański
5. Cudownie
6. Misie
7. Moja I Twoja Nadzieja
8. List
9. Heledore babe
10. Gdy mnie sen zmorzy _________________ And that's the bottom line because Stone Cold Said So!
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
TheHero89

Dołączył: 23 Wrz 2008 Posty: 346 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Pią Gru 18, 2009 11:50 am Temat postu: |
|
|
1. cisza, ja i czas
2. teksański
3. zazdrość
4. Moja i twoja nadzieja
5. Dreams
6. Heledore babe
7. Misie _________________ Wiesz, że 99% ludzi nienormalnych i zboczonych czyta mój podpis z ręką na myszce? - Nie zdejmuj ręki, już jest za późno...
-----------------------------
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Gru 18, 2009 12:40 pm Temat postu: |
|
|
Pierwsza połowa lat 90-tych, dla mnie lata nastoletnie i to te pierwsze, naiwne... Fajny czas, fajne wspomnienia- i miałem farta co do tego jaka wtedy była dookoła muzyka- Peral Jam, generalnie cały grunge, w Polsce Dżem wydał Detox a potem Autsajdera, Hey, nawet Kasia Kowalska wydałą kapitalną (tak!) płytę Gemini... Fajnie było. Naiwnie, z rozrzewnieniem teraz to wspoinam, było nie było, kolejne kroki w edukacji muzycznej.
Na poznawaniu Heya zatrzymałem się gdzieś na wysokości płyty "?", zaś od 2001 roku (tak jak większość polskiego rocka) prawie (?) w ogóle straciłem kontakt. Wybitnie mi ich nie brakuje- ale te starsze nagrania jak już mówiłem mają wielką wartość sentymentalną, nadal je lubię, kilka z nich nawet bardzo. Jakby nie patrzeć- FIRE to jedna z ważniejszych płyt polskiego rocka lat 90-tych, mimo iż wyprodukowana tragicznie bo gitarzyści brzmią jakby w innym pokoju byli... albo przedpokoju... Ja jednak zawsze wolałem Ho!- moze dlatego że kompozycje nie gorsze (lepsze?) ale i w końcu świetnie to brzmiało. Kurcze, na tej płycie momentami dotknęli światowego poziomu i tyle.
1. LIST
Solo w tym kawałku tnie. Normalnie tnie. W ogóle cały kawałek jest niesamowicie fenomenalny, rewelacyjny tekst, świetnie przez Nosowską zaśpiewany- a w tle kapitalny podkład gitary, zwłaszcza w refrenie. Tak nagrywa się rockowe ballady, bez wielkiej ilości lukru.
A i tak solo jak już mówiłem tnie. Krótkie, ale jakie dosadne! I coś wnosi.
2. HO
Znowu ballada, kolejna cudowna melodia, kolejny kawałek przez Nosowską zaśpiewany po mistrzowsku. O czym jest tekst nie wie chyba ona sama- ale ta melodia... ten refren... ta Hendrixująca gitara w tle... Piękna, piękna rzecz, kolejny utwór o którym mogę śmiało powiedzieć TOP10 (no może TOP20) polskich ballad rockowych... ty patrz, pomysł mi przyszedł na kiedyś tam...
3. MISIE
Riff, riff, riff! Mocny tekst, zaczyna się balladowo- ale po chwili wchodzi w zwrotce ten kapitalny riff i rzecz nabiera ciężaru. Światowy poziom, pięknie fraza płynie, niemal hipnotyczna jest ta gitara... Ileż złości w głosie Nosowskiej, ileż ekspresji... Kolejne kapitalne solo Banacha, najpierw zowlnione i stopniowo nabierające rozpędu.
4. MOJA I TWOJA NADZIEJA
Jak produkcja na pierwszej płycie kuleje- tak tu działą kapitalnie. Te "podwodne" gitary, to ostre, niemal metalowe brzmienie perkusji, te riffy w ostatnich refrenach... i Nosowska z Bartosiewicz, zanim jeszcze przyszły sława i zmanierowanie.
le_mmor chyba mnie też by zabił- bo ten utwór popełniałem często. Ale mnie wolno, mi wychodzi zajebiście...
To nie ogniska zbanalizowały ten utwór- tylko ta pieprzona wersja z 1997 roku. O ile słuchając jej mam wielkie wspomnienia (no z Wrocławia w końcu człowiek) tak muzycznie ten świetny utwór został zdegradowany nieprawdopodobnie...
Dobra, zostawmy licealistów (ha! już wiem, mi wolno bo ja po technikum! ) i wersję z 97-ego. Oryginał ciągle dobrze brzmi, ciągle ma jakiś przekaz. Dlatego aż tak wysoko, choć przez moment myślałem, ze w ogóle go wywalę. Wystarczyło jedno przesłuchanie zeby stwierdzić "nie no, nie da rady"...
5. HELEDORE BABE
Przez Nosowską śpiewającą po angielskiemu (bo angielski to nie jest) ciężko mi się przebić. Czy ktoś moze polskim śpiewakom w końcu powiedzieć, zeby przestali akcentować spółgłoski? Takie to proste... Właśnie z tego względu poza TOPem "Dreams" a w samej "dziesiątce" tylko dwa w języku niepolskim.
Tutaj generalnie jest bardzo dobrze. A muzycznie- paluszki lizać, taki luźny, lekki, przyjemny... taki barowy...
6. JA SOWA
Ma w sobie jakiś taki fajny klimat. Faktycznie chyba trochę mroczne, te niepokojące gitary zwrotki, niemal ocierające się o rock gotycki... a potem ten ciężki, wolny refren gdzie siarką lekko zalatuje i pewnym rogatym...
7. ANIOŁ
Fajnie kroczący riff, choć trochę mógłby odważniej brzmieć. Trochę bluesujący klimacik, coś Zeppelinów słychać- nie ma echa "Dazed and Confused"? Fajnie skonstruowana rzecz.
8. CUDOWNIE
Kapitalne są te orientalizujące gitary. Jedyny zarzut- kończy się kiedy powinno się jeszcze rozkręcić i jeszcze nabrać tempa i mocy.
9. PRAWDA
W sumie sam początek zawsze mnie denerwował swoją nawinością, ale potem rzecz nabiera barw. Muzyczie z tych lżejszych rzeczy, po prostu przyjemna dość radiowa piosenka. Sam nie wiem czemu ją wybrałem. Jakąś słabość mam i tyle.
10. IS IT STRANGE
Drugi i ostatni w którym jestem w stanie przebić się przez akcent. Są momenty w których chce mi się wyć (małn...tejn...- jezu!!!) ale genralnie utwór ma fajny klimacik- no i wejście gitary na 1:50 zamiata absolutnie. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Gru 18, 2009 4:02 pm Temat postu: |
|
|
tę dyszkę całkiem lubię, ale jakoś dopki się nie pojawiło top10 to jakoś do nich nie wracałem, więc... jak leci to ok, ale sam sobie raczej nie puszczę.
1 Angelene
2 [sic!]
3 Teksański
4 Moja i Twoja Nadzieja
5 Zazdrość
6 Mimo Wszystko
7 List
8 A ty?
9 Ja Sowa
10 Ho! _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Pią Gru 18, 2009 8:25 pm Temat postu: |
|
|
No więc. Na początek powtórka z historii. Hey zacząłem słuchać jakieś półtorej roku temu gdy nagle zapałałem miłością do słuchania polskiej muzyki, przy okazji jest najulubieńszy zespół dziewuszki, której me serce oddałem (acz ona nie oddała mi swojego, więc póki co jestem bez serca, co by się nawet z moim charakterem zgadzało). Po pierwszych płytach byłem niesamowicie zaskoczony, że też ktoś grał aż tak zadziornie jak na tą naszą popkulturalną scenę muzyczną. Potem uśmiech mi co raz to niżej opadała aż w końcu wylądował na czymś mniej, więcej takim ->
Nowa płyta zła nie jest, ale tak jak pisał o tym zespole Bizon, to nie jest coś czego słucham i prędzej wrócę do starych dokonań.
Aha i Hey koncertowy jest świetny, to że Nosowska stoi jak ten cieć przy hałdzie żwiru i czeka na cud to nie znaczy, że nie potrafią zagrać świetnie. Na ostatnich warszawskich juwenalich, w których uczestniczyłem, zagrali bardzo porządny koncert bez raptem dwóch klasyków a zabawa była... no przeogromna (biorąc pod uwagę aurę - deszcz, błoto - to aż świetna).
No, ale jeśli ktoś nie widzi w tej muzyce nic to dla mnie znaczy, że tą muzykę trzeba jednak rozumieć i bla bla bla bla...
One of Them
Choice
Zazdrość
Moja i twoja nadzieja
Desire
Delusions
Eksperyment
Schisophrenic Family (11 miejsce)
Fate
Teksański
Ja sowa
Cudownie
Between
Misie
Niekoniecznie o mężczyźnie
Chyba
Ho
PRawda
Anioł
As Raindrops Fell
Musli
List
Heledore Babe
Katasza
Czy czy czy
Saskhia's Life (12 miejsce)
4 pory
Pomyłka S.
Mamjakty
[sic!]
Cisza, ja i czas
Mikimoto - król pereł
Z rejestru strasznych snów
Manto
Muka!
Mehehe
To tu
W imieniu dam
Mimo wszystko
Umieraj Stąd
Chiński Urzędnik Państwowy
Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy!
TOPIKDZIESIĘĆ:
1. Between - Ho! (1994) - dla mnie absolutne cudo. Ten basik i agresja. Świetna twarz Hey.
2. Heledore Babe - ? (1995) - nie znam się na akcentowaniu i mam to w dupie, ale ta piosenka jest po prostu piękna.
3. Zazdrość - Fire (1993) - generalnie uwielbiam tą ostrą, pierwszą wersję, ale wersja unplugged (ta w linku) jest tak ociekająca seksem, że nadaje tej piosence drugie ja. Wielki hit jak dla mnie, o wiele lepszy od Teksańskiego, który zawsze raził mnie zbytnią infantylnością.
4. List - ? (1995) - przeczytajcie opis Fenderka. Nic dodać nic ująć.
5. Delusions - Fire (1993) - ten pisk, to co robiła Janda w Dagowej propozycji to bąk puszczony przez komara. Ciężki klimat.
6. Eksperyment - Fire (1993) - tutaj z kolei klasyk. Moja najstarsza siostra miała zajawkę na muzykę w tamtych czasach (kupowała kasety Hey, Varius Manx czy Bartosiewicz) no i dość często dawała. Zwrotka jest trochę taka przewygładzona, ale uwielbiam refren. No i tekst jak zwykle u Hey, czyli niezły. Teledysk z VIVY, no comments...
7.Ho - Ho! (1994) - znów coś pięknego ze świetnym tekstem.
8. Misie - Ho! (1994) - kolejny klasyk polskiej muzyki. Chyba przesłuchany z deczka za dużo, bo... no znalazłem lepsze. Jednak riff i ten tekst (sześcioletni wyrzut sumienia), nie da się nie załapać do dychy.
9. [sic!] - [sic] (2001) - jedyny z tego nowszego Heya. Ależ jakiż power! Szkoda, że reszta dokonań już tak znacząco odbiega o choćby tego kawałka.
10. As Raindrops Fell - ? (1995) - bił się dość dzielnie ze Schizofreniczną Rodzinką i udało mu się wygrać. Dla mnie dość podobne kawałki. Ludzie wiedzący czego mumin słucha za pewne się nie zdziwią, że taki kawałek sie tutaj znalazł.
aha i absolutnie nie trawię Cudzoziemki w raju kobiet. Ojej jak bardzo, że nawet nie wiecie.
Czekam na tego co o cudzych żonach napisowuje piosenki.  _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
jagaciarz

Dołączył: 16 Cze 2005 Posty: 670 Skąd: Zgierz
|
Wysłany: Sob Gru 19, 2009 5:10 pm Temat postu: |
|
|
Gdybym nic nowego nie wymyślił to niech będzie tak:
1.Misie
2.Dreams
3.Between
4.Have a nice day
5.Cudownie
6.Dosyć poważnie
7.Anioł
8.Zobaczysz
9.Ja sowa
10.Moja i Twoja nadzieja
Lista trochę "nieuczciwa" bo nie miałem czasu na odświeżenie twórczości i lista (poza numerem 1) jednak nieco przypadkowa. Dobrze że choc kilka linków przesłuchałem. _________________ That time will come,one day you'll see when we can all be friends |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Gru 19, 2009 11:17 pm Temat postu: |
|
|
1. MOJA I TWOJA NADZIEJA- 43
2. DREAMS- 39
3. MISIE- 37
4. LIST- 32
5. ZAZDROŚĆ- 31
6. HELEDORE BABE- 29
7. HO!- 28
- TEKSAŃSKI- 28
9. CUDOWNIE- 23
10. BETWEEN- 18
11. Ja sowa
12. Mimo wszystko
- Cisza, ja i czas
- [sic!]
15. Is It Strange?
- Angelene
17. Zobaczysz
18. Anioł
19. Desire
- Have a Nice Day
21. Muka
- Schisophrenic Family
- Cudzoziemka w raju kobiet
- Delusions
25. Choice
- That's a Lie
- Eksperyment
- Dosyć poważnie
29. Karą będzie lęk
- To tu
- Byłabym
- A Ty?
33. Leżę tu, leżeć chcę
- Prawda
35. Mikimoto-król pereł
- Gdy mnie sen zmorzy
- As Raindrops Fell
10 osób wzięło udział w zabawie, wymieniając 37 różnych utworów, z czego 8 z nich jako swoje ulubione. Najczęściej wymienianą piosenką była MOJA I TWOJA NDZIEJA (8 razy), tylko DREAMS i MISIE były częściej na pierwszym niż raz (po dwa razy). _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Ostatnio zmieniony przez Fenderek dnia Czw Sty 14, 2010 1:22 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|