| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sro Paź 01, 2008 11:54 pm Temat postu: |
|
|
bo nikt tych slow nie zrozumial w zwiazku z czym ciagle sie zastanawiamy, czy sie z ktoryms zgodziles, czy moze kogos obraziles  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Czw Paź 02, 2008 12:01 am Temat postu: |
|
|
| Bizon napisał: | bo nikt tych slow nie zrozumial w zwiazku z czym ciagle sie zastanawiamy, czy sie z ktoryms zgodziles, czy moze kogos obraziles  |
Ale przecież krs wali tu jeszcze gorszą teoretyczną grypserę niż ja  _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Czw Paź 02, 2008 12:17 am Temat postu: |
|
|
a myslisz, ze czemu nie wdawalem sie w dyskusje, tylko czekalem na post kogos innego, zeby sie pod niego podczepic?  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anka793

Dołączył: 31 Paź 2003 Posty: 315 Skąd: Warszawa / Lublin
|
Wysłany: Czw Paź 02, 2008 12:21 pm Temat postu: |
|
|
| le_mmor napisał: | Wydaje mi się, że rzecz w tym jak uniknąc dwóch pułapek, dwóch skrajności - z jednej strony uwięzieniu interpretacji tekstów w lingwistycznych regułkach i/lub odwzorowania "faktycznych" intencji autora, z drugiej - zupełnej swobody, w której każda interpretacja jest traktowana równowartościowo, co jest oczywiście pro-demokratyczne, pro-egalitarne i pro-emancypacyjne ale może zaciemnić cały proces hermeneutyczny.
Zastanawiam się, czy jakimś wyjściem nie jest tu włączenie intersubiektywności. Znaczy się - kryterium tego czy dana interpretacja, wykraczająca poza tę pierwszą pułapkę, może być włączona jako pełnoprawna do dyskursu jest to, czy jest podzielana przez pewną [tu oczywiście pytanie - jaką?] liczbę jednostek. To znaczy: jeśli 1 osoba twierdzi, że BoRhap opowiada o środku owadobójczym, to o ile nie będzie za taką wypowiedź formalnie represjonowana, to dyskurs ją zignotuje. Natomiast jeśli dajmy na to, w małej populacji 10 osób będzie zgadzać się, że tekst jest o mordercy skazanym na śmierć, to nawet jeśli nie zgadza się to z "faktyczną" intencją autora, będzie można jakoś włączyć to do dyskursu. To jest może nieco krzywdzące dla "samotnych geniuszy" ale trzeba zauważyć, że samotny geniusz ma szanse zdobycia grupy zwolenników. Łatwiej za to eliminować dewiantów i ludzi, którzy nie mają o problemie żadnego pojęcia.
Rzecz jasna, w owym dyskursie zawsze będą wątki dominujące i "heretyckie". Wyraziciele tych pierwsze, opierając się na takich elementach wiedzy jak taka czy inna teoria naukowa, znajomość "faktycznych" intencji etc, będą dążyli do utrzymania owej obowiązującej interpretacji, natomiast "heretycy" - do jej zmiany i wprowadzania nowego paradygmatu. Oczywiście mogą się zamienić miejscami albo przejmować od siebie pewne składniki swoich interpretacji.
Czyli: nawet jeśli jakaś intepretacja nie ma za sobą mocnego ugruntowania w w teorii naukowej, to jeszcze nie oznacza, że należy ją odrzucić. Po pierwsze dlatego, że w warunkach po przełomie antypozytywistycznym nikt przy zdrowych zmysłach nie może traktować nauki en bloc ani żadnych partykularnych teorii jak złotego cielca, po drugie natomiast - że jeśli istnieje grupa zgadzająca się do pewnych wątków i umiejąca ja uzasadnić - ma prawo zaistnienia w dyskursie. Nie każda interpretacja powina być brana serio pod uwagę, ale nie może też być tak, że za obiektywnie słuszną i oczywistą uznaje się tylko jedną.
Le_mmor, przyszły magister, doktor, profesor i papież socjologii |
Wszystko przeczytałam, nic nie zrozumiałam, za to rozbolała mnie głowa. Wielkie dzięki . |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Het

Dołączył: 26 Lis 2006 Posty: 742 Skąd: Krapkowice-Otmęt
|
Wysłany: Pią Paź 03, 2008 9:52 am Temat postu: |
|
|
Bohemian Rhapsody na pozór wydaję się mało błyskotliwy lirycznie. Ale gdyby zagłębić się w uczucia Freddiego piszącego ten tekst i do tego skupić się jakie dźwięki itd. towarzyszą temu wszystkiemu to widzimy całą przyczynę sukcesu tego kawałka. Bo chyba tą najmocniejszą i ukrytą po trochu stroną tego utworu jest historia wewnętrznej walki Mercurego, który wchodził w świat homoseksualistów. Można sobie tylko wyobrazić co to może być za przeżycie kiedy się tułasz pomiędzy światem gejów a hetero i nie wiesz co jest najlepsze dla ciebie. O tym właśnie Freddie mówi w Bohemian Rhapsody a jeśli tego nie widzisz to tylko to świadczy o geniuszu Mercurego  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Pią Paź 03, 2008 11:02 am Temat postu: |
|
|
skłaniam się ku tej interpretacji.
ps. hej kolejorz:) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Antares

Dołączył: 17 Sie 2006 Posty: 537 Skąd: Sieradz/Lublin
|
Wysłany: Pią Lis 28, 2008 10:07 pm Temat postu: |
|
|
O znalazłem chyba najbardziej odpowiedni do tego temat. Jeśli już mowa o Bohemian Rhapsody, to wchodzę sobie na stronkę RMF Queen i na tamtejsze forum... co widzę? Zobaczcie sami:
http://www.miastomuzyki.pl/forum/showthread.php?t=2673
Ciekawe podejście niejakiego Paula666 (fana Green Day'a). Co o tym sądzicie? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
RockFan90

Dołączył: 16 Lis 2008 Posty: 1319 Skąd: Łobez/Gdynia
|
Wysłany: Pią Lis 28, 2008 10:14 pm Temat postu: |
|
|
O nie.....o nie...... koleś ewidentnie przesadził Dajcie mi jego adres cel wyprawy już chyba znacie nazywanie Bohemian Rhapsody najbardziej kiczowatym utworem w historii rocka to bluźnierstwo . |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Lis 28, 2008 10:54 pm Temat postu: |
|
|
Widziałem to kiedyś.
Z takimi ludźmi nie opłaca się rozmawiać to zwykli pozerzy nie znający się na rzeczy. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mike

Dołączył: 26 Sie 2004 Posty: 4802 Skąd: Łódź
|
Wysłany: Pią Lis 28, 2008 10:56 pm Temat postu: |
|
|
Jak to powiedział pan Metz (na szczęście po polsku), najpierw cytując jakiegoś artystę (nie wiadomo kogo) "<<dla mnie to najbardziej kiczowaty kawałek w historii rocka>>...a dla nas nie". Tyle ode mnie. _________________ QPoland - skoro jestem już oficjalnym współpracownikiem, to warto zachwalać
http://podniosle.blogspot.com/ - mój superowy bloga$$ek! (aktualizacje w każdy cojakiśczas)
Still Burnin' (i wiele innych: http://www.youtube.com/user/MikeBoatCityPl/videos)
C-lebrity - kontrowersyjny klip zbanowany na YT! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Pią Lis 28, 2008 11:11 pm Temat postu: |
|
|
A może to powien fan Green Day, który znienawidził Queen, bo zagrali koncert po śmierci papieża?
Swoją drogą ciekawe co u niego słychać.  _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|